Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

New Space Conference and Bootcamp 2018 (Ryga, 05-09.11.2018)
2018-10-14. Krzysztof Kanawka
W dniach 5 – 9 listopada w Rydze odbędzie się konferencja dotycząca tematyki “New Space” połączona z warsztatami dla grup oraz startupów z branży kosmicznej.
onferencja “New Space Conference and Bootcamp 2018” odbędzie się pomiędzy w 5 a 9 listopada w Rydze, stolicy Łotwy. Do wydarzenia zapraszani są studenci, absolwenci, entuzjaści, grupy badawcze i startupy aktywne w szeroko pojętej branży kosmicznej. Część zajęć tego spotkania zostanie zrealizowana w formie warsztatów.
Uczestnicy konferencji spotkają się na wydarzeniu ze specjalistami europejskiej branży kosmicznej oraz innymi startupami. Wykłady będą dotyczyć m.in. aktualnych trendów w sektorze kosmicznym, możliwościach finansowania oraz rozwijania pomysłów biznesowych w tej branży.
Termin zgłoszeń upływa 19 października. Jedna aplikacja to maksymalnie 3 osoby. Organizatorzy zapewnią wyżywienie oraz mieszkanie na czas konferencji. Więcej informacji na: https://majandus.ut.ee/en/events/new-space-conference-and-bootcamp-2018
(UoT)
https://kosmonauta.net/2018/10/new-space-conference-and-bootcamp-2018-ryga-05-09-11-2018/

New Space Conference and Bootcamp 2018 (Ryga, 05-09.11.2018).jpg

New Space Conference and Bootcamp 2018 (Ryga, 05-09.11.2018)2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Luksemburg i Polska podpisały oświadczenie o kosmicznej współpracy
2018-10-14. Michał Moroz
Rządy Luksemburga i Polski podpisały pięcioletnie porozumienie o współpracy (MoU), zwłaszcza w kontekście rozwijającego się górnictwa kosmicznego.
Dokument został podpisany przez Minister Przedsiębiorczości i Technologii Jadwigę Emilewicz oraz Etienne Schneidera, wicepremiera oraz ministra gospodarki Luksemburga. Dokument opisuje wymianę wiedzy i doświadczenia w takich obszarach jak technologie kosmiczne jak i powiązanych kwestiach politycznych i prawnych.
Górnictwo kosmiczne
Od 2016 roku Luksemburg mocno interesuje się rozwijaniem sektora górnictwa kosmicznego. Wówczas kraj deklarował przeznaczyć dwieście milionów Euro na spaceresources.lu – specjalny fundusz wspierający rozwój górnictwa kosmicznego. Luksemburg również zainwestował w dwie główne firmy z tego wschodzącego sektora, Planetary Resources (chociaż pierwsza spółka ostatnio natrafiła na szereg problemów) oraz Deep Space Industries.
Trzydzieści lat temu Luksemburg mocno zabiegał o powstający wówczas rynek telekomunikacji satelitarnej. W ten sposób powstał między innymi notowany na giełdzie SES, największy dzisiaj operator satelitów komunikacyjnych na świecie.
Do czasu rozwinięcia się przynoszącego zyski sektora górnictwa kosmicznego miną zapewne jeszcze 2-3 dekady i jeszcze wiele spółek będzie próbowało rozwijać swoje możliwości w tej dziedzinie. Większe szanse powodzenia będą miały raczej te podmioty, które będą powstawać w dalszej przyszłości.
Współpraca międzynarodowa
Luksemburg w ostatnich latach podpisał szereg analogicznych rozmów międzynarodowych. Prócz Polski podobne umowy zostały podpisane z rządami Portugalii, Japonii, Chin, Republiki Czeskiej oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Étienne Schneider podkreślił, że już dzisiaj oddział luksemburskiego operatora telekomunikacyjnego SES znajduje się w Warszawie, zaś Minister Emilewicz zaznaczyła, że nowa umowa może zwiększyć poziom współpracy między przedsiębiorcami z Luksemburga i Polski w projektach dotyczących górnictwa kosmicznego.
https://kosmonauta.net/2018/10/luksemburg-i-polska-podpisaly-oswiadczenie-o-kosmicznej-wspolpracy/

 

Luksemburg i Polska podpisały oświadczenie o kosmicznej współpracy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Copernicus Hackathon po raz pierwszy w Polsce
Wysłane przez grochowalski w 2018-10-14
Już w listopadzie po raz pierwszy w Polsce odbędzie się Copernicus Hackathon – wydarzenie stymulujące rozwój technologii opartych o dane pochodzące z satelitów obserwacyjnych. Do poszukiwania rozwiązań dopasowanych do potrzeb trzech polskich regionów organizatorzy zapraszają zespoły specjalizujące się w wykorzystywaniu danych pochodzących z satelitów obserwacji Ziemi (EO).
Poszukiwanie nowych pomysłów na wykorzystywanie otwartych danych satelitarnych EO programu Copernicus, tworzenie aplikacji dopasowanych do potrzeb związanych z realizacją inteligentnych specjalizacji regionów (RIS) dla konkretnych miejsc w Polsce, udział w rywalizacji z najlepszymi zespołami inżynierów i programistów oraz możliwość włączenia do specjalnego programu akceleracyjnego – to wszystko czeka na uczestników pierwszego w Polsce Copernicus Hackathon, który stanowi część programu wsparcia start-upów przez Unię Europejską.
 
Wydarzenie odbędzie się w Lublinie, Krakowie i Warszawie. W rywalizacji mogą wziąć udział zarówno zespoły ze środowisk akademickich, jak i biznesowych. W każdym z miast jury wyłoni po jednej najmocniejszej ekipie. Spośród tej trójki eksperci wybiorą najlepszy projekt, a zwycięzcy zyskają możliwość udziału w specjalnym programie akceleracyjnym Copernicus.
 
Każdy z jednodniowych hackathonów będzie podzielony na dwie fazy. W części warsztatowej eksperci z Astri Polska oraz Instytutu Geodezji i Kartografii będą dzielić się wiedzą nt. korzystania z danych Earth Observation. W drugiej – projektowej, uczestnicy będą opracowywać pomysły biznesowe dla wybranego zagadnienia. Tematyka hackathonów jest różna w zależności od inteligentnych specjalizacji każdego z regionów. Uczestnicy mogą więc wybrać temat najbardziej odpowiadający ich zainteresowaniom – i tym samym wybrać miasto, w którym przystąpią do konkursu.
 
8 listopada w Lublinie ekipy będą poszukiwać rozwiązań dla obszarów związanych z biogospodarką, medycyną i zdrowiem, informatyką i automatyką oraz energetyką niskoemisyjną. Dzień później w Krakowie tematyka hackathonu skupi się wokół nauk o życiu (life sciences), energetyki zrównoważonej, technologii informacyjnych i czasu wolnego. Ostatnia odsłona pierwszej części polskiego Copernicus Hackathon odbędzie się w Warszawie 10 listopada, a dotyczyć będzie bezpiecznej żywności, inteligentnych systemów zarządzania oraz wysokiej jakości życia.  W każdym mieście zespoły będą mogły stworzyć rozwiązania w zadaniu otwartym, a więc nie ograniczając się wyłącznie do wyszczególnionych tematów.
 
Spośród trzech najlepszych ekip 17 listopada w Warszawie komisja konkursowa wybierze najbardziej obiecujący projekt, którego autorzy zyskają szansę wejścia do programu akceleracyjnego Copernicus. Program ten pomaga przedsiębiorcom rozwijać ich projekty, a także pozyskać środki na realizację oraz komercjalizację rozwiązań. Na pozostałych uczestników Copernicus Hackathon czekać będą nagrody dodatkowe. Do udziału w Copernicus Hackathon można rejestrować się przez stronę projektu do 4 listopada. Głównym organizatorem, koordynującym Copernicus Hackathon w Polsce jest firma Kapitech, mające 20-letnie doświadczenie w konsultingu i zarządzaniu innowacją w sektorze biznesu kosmicznego.
 
W Europie organizuje się 20 konkursów z cyklu Copernicus Hackathon. Wyzwanie łączy IT deweloperów i ekspertów doświadczonych w wykorzystywaniu danych satelitarnych w celu współpracy przy opracowywaniu nowego oprogramowania opartego na programie Copernicus.
 
Program Copernicus to – jak do tej pory - największy światowy program obserwacji Ziemi. Dostarcza dokładnych, aktualnych i dostępnych w przystępnej formie dla informacji dotyczących m.in. stanu lądów, stanu wód, stanu atmosfery, zmian klimatu, sytuacji kryzysowych i klęsk żywiołowych oraz bezpieczeństwa. Dane pozyskiwane z satelitów konstelacji Copernicus wykorzystuje się więc m.in. w budowie planów zagospodarowania przestrzennego, a także przy realizacji celów wynikających z inteligentnych specjalizacji regionów. Program realizowany jest przez Komisję Europejską.
Rejestracja na Copernicus Hackathon potrwa do 4 listopada.  
 
Terminy i tematyka:
Lublin – 8.11.2018
- Biogospodarka Medycyna i zdrowie,
- Informatyka i automatyka Energetyka niskoemisyjna,
- Zadanie otwarte
Kraków – 9.11.2018
- Nauki o życiu (life sciences),
- Energia zrównoważona,
Technologie informacyjne i komunikacyjne,
- Przemysły kreatywne i czasu wolnego,
- Zadanie otwarte
Warszawa – 10.11.2018
- Bezpieczna żywność,
- Inteligentne systemy zarządzania,
- Wysoka jakość życia,
- Zadanie otwarte
Finał: Warszawa – 17.11.2018
 
Źródło: Planet PR/Magda Worytko
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/copernicus-hackathon-po-raz-pierwszy-polsce-4722.html

Copernicus Hackathon po raz pierwszy w Polsce.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Creotech po raz trzeci wśród technologicznych liderów wzrostu w Europie Środkowej
Wysłane przez kuligowska w 2018-10-14
Firma Creotech Instruments S.A. została po raz trzeci z rzędu wyróżniona w prestiżowym rankingu Technology Fast 50 prowadzonym przez firmę doradczą Deloitte. Zestawienie obejmuje najszybciej rozwijające się firmy technologiczne w Europie Środkowej. W tegorocznej, 19 już edycji rankingu, firmy z polski zajęły 18 z 50 miejsc.
Ranking Deloitte Technology Fast 50 to zestawienie najszybciej rozwijających się środkowoeuropejskich przedsiębiorstw technologicznych, uszeregowanych na podstawie skumulowanego wzrostu przychodu operacyjnego. -W latach 2014-2017 nasza firma osiągnęła 302% dynamikę skumulowanego wzrostu przychodu operacyjnego i zajęła 43. miejsce w zestawieniu. Oznacza to, że w czasie ostatnich 4 lat urośliśmy ponad trzykrotnie – mówi Jacek Kosiec, prezes Creotech Instruments S.A. -Co warte podkreślenia nasza spółka już po raz trzeci z rzędu znalazła się w głównym zestawieniu 50 najszybciej rozwijających się firm. Taka sztuka udała się tylko dwóm innym polskim spółkom i jest to dla nas prawdziwy powód do dumy. Te liczby dowodzą, że rozwój Creotech jest konsekwentny i trwały, a wzrost wartości spółki postępuje dynamicznie mimo, że skala naszego biznesu jest już dość spora. – dodaje Jacek Kosiec.
Creotech Instruments w 2012 roku wyraźnie zdefiniował swoją misję: do 2020 roku wejść do europejskiej rodziny podmiotów, które są w stanie samodzielnie integrować jednostki satelitarne. W latach 2012-2014 Creotech firma doprecyzowała swój cel – do 2020 roku zostać integratorem jednostek satelitarnych klasy mikro (o masie pomiędzy 10, a 100 kg) oraz zaproponować swoją własną platformę satelitarną, która będzie w stanie wypełnić ramy Narodowego Programu Kosmicznego, a także stać się flagowym produktem eksportowym rodzącego się sektora kosmicznego w Polsce. Od tego czasu firma dowiodła swoich kompetencji w zakresie montażu elementów kosmicznych (m.in. misja ASIM na Międzynarodową Stację Kosmiczną, misja ExoMars – szukanie śladów życia na Marsie), tworzenia oprogramowania do układów satelitarnych i satelitów (m.in. projekt OPS-SAT), projektowania zaawansowanych podsystemów na potrzeby aplikacji kosmicznych (m.in. projekt kamery teleskopu NEOSTEL – w ramach programu monitorowania kosmicznych zagrożeń).
Firma jest także liderem konsorcjum, które na zlecenie ESA zbudowało platformę CreoDIAS, gwarantującą szybki, prosty i wygodny dostęp do danych z europejskich satelitów programu Copernicus oraz ich przetwarzanie. Spółka zawarła także strategiczne partnerstwo z fińską spółką ICEYE, na rzecz której przeprowadzi integrację nawet 18 satelitów konstelacji zobrazowania radarowego.
Czytaj więcej:
•    Strona Creotech Instruments
•    Kosmiczną platformę dla państw Międzymorza tworzą Polacy!
 
Źródło: Creotech Instruments S.A.
Creotech Instruments S.A. (CTI) To spółka założona przez grupę polskich naukowców. Firma konsekwentnie rozwija swoje kompetencje w zakresie projektowania i montażu elektroniki wysokiej niezawodności. Creotech Instruments od 2012 roku funkcjonuje na rynku jako spółka akcyjna i uczestniczy w szeregu prestiżowych projektów kosmicznych, m.in. związanych z poszukiwaniem śladów życia na Marsie, badaniem tajemniczych rozbłysków promieniowania gamma w wysokich warstwach ziemskiej atmosfery, czy ze śledzeniem, potencjalnie groźnych dla Ziemi, obiektów przelatujących w jej pobliżu oraz tzw. ‘kosmicznych śmieci’ krążących wokół naszej planety. Firma rozwija także, na zlecenie NCBiR, autorską, modułową platformę mikrosatelitarną HyperSat o szerokim spektrum zastosowań. W 2018 roku, na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej, spółka uruchomiła także w Polsce platformę CreoDIAS przechowującą i udostępniającą dane pochodzące z satelitów ESA.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/creotech-po-raz-trzeci-wsrod-technologicznych-liderow-wzrostu-europie-srodkowej-4721.html

Creotech po raz trzeci wśród technologicznych liderów wzrostu w Europie Środkowej.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ludzie kosmosu: Karol Joseph Bobko
2018-10-14. Anna Wizerkaniuk
Tak jak wielu astronautów z lat 50. i 60., Karol Bobko zaczynał jako pilot latający na odrzutowcach, tak jak wielu, poleciał w kosmos. Jednak na tyle wyróżniał się spośród innych pilotów – astronautów, że został nagrodzony miejscem w alei sław astronautów Stanów Zjednoczonych.
Karol Bobko, choć imię i nazwisko może trochę mylić, był rodowitym Amerykaninem, urodzonym w Nowym Jorku, ale z korzeniami polsko-litewskimi. W wieku 23 lat nie tylko zdobył „skrzydła” pilota, ale także tytuł magistra inżynierii kosmicznej. Później uczęszczał do szkoły pilotów w bazie Edwards, która słynęła z najlepszych pilotów, jakich miały Stany Zjednoczone. To tam wystartował Chuck Yeager i po raz pierwszy pokonał barierę dźwięku. Tam też przez kilkanaście lat będą lądowały wszystkie wahadłowce NASA.
Na astronautę Bobko został wybrany w 1966 roku, ale nie przez NASA. W USA równolegle z amerykańską agencją kosmiczną program kosmiczny prowadziło wojsko. Jego pierwszy lot kosmiczny miał odbyć się w tym samym roku, w którym pierwsi ludzie stanęli na Księżycu. Niestety projekt Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, który przewidywał umieszczenie na orbicie stacji kosmicznej MOL – Manned Orbiting Laboratory,  został anulowany. Karol Bobko wraz z innymi astronautami został przeniesiony do programu NASA jeszcze w tym samym roku. Choć już wcześniej wszyscy przeszli odpowiednie szkolenia, to przez ponad dekadę byli uziemieni. Tutaj można by się zastanowić, czy na brak przydziału do misji kosmicznych, miała wpływ początkowa niechęć pilotów z Edwards w stosunku do pierwszych lotów załogowych, które odbyły się w ramach programu Mercury. W końcu propozycja lotu w „ciasnej puszcze od konserwy”, której nawet nie dało się sterować, była dla lotników z Edwards obelgą.
W czasie, kiedy Bobko pozostawał na ziemi, brał udział w testach związanych z misją Skylab, Apollo-Sojuz, w symulacji 59-dniowego pobytu na stacji kosmicznej, a także w testach lądowania wahadłowca Enterprise.
Dopiero w 1983 roku Karol Bobko po raz pierwszy poleciał w kosmos. W misji STS-6 przypadło mu zajmować fotel pilota podczas dziewiczego lotu promu Challenger. Podczas pięciodniowego pobytu w na orbicie Ziemi, załoga wykonała również pierwszy spacer kosmiczny w programie wahadłowców.
Dwa lata później, w kwietniu Amerykanin był dowódcą misji STS-51D na pokładzie promu Discovery, a w październiku dowódcą misji STS-51J poświęconej całkowicie działalności Departamentu Obrony USA. Był to także dziewiczy lot czwartego z wahadłowców NASA – Atlantis. Oczywiście misja ta była objęta tajemnicą, a informacja o lądowaniu pojawiła się zaledwie 24 godziny przed przewidywanym terminem, prawdopodobnie z powodu przecieku informacji.
Wkrótce potem Karol Bobko zakończył karierę astronauty i rozpoczął pracę w przedsiębiorstwach związanych z przemysłem kosmicznym.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/10/14/ludzie-kosmosu-karol-joseph-bobko/

Ludzie kosmosu Karol Joseph Bobko.jpg

Ludzie kosmosu Karol Joseph Bobko2.jpg

Ludzie kosmosu Karol Joseph Bobko3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA: Znacząco zmieniła się struktura lodu w Oceanie Arktycznym
2018-10-15. mg
NASA poinformowała, że lód, pokrywający Ocen Arktyczny, topnieje i znacząco zmienia strukturę. Ma to związek z ociepleniem się klimatu. Międzynarodowa Agencja Kosmiczna przeanalizowała sytuację w oparciu o dane gromadzone od 1958 roku.
Do oceny wykorzystano między innymi odtajnione informacje, zbierane wcześniej przez amerykańskie wojsko. Marynarka Wojenna USA przez lata prowadziła w Arktyce podwodne pomiary.

NASA w badaniach korzystała też ze zdjęć satelitarnych. Na ich podstawie stworzono mapę zmian. Wynika z niej, że przez 60 lat lodowa pokrywa Oceanu Arktycznego straciła ponad dwie trzecie stałej grubości. Proces topnienia zaobserwowano na powierzchni ponad dwóch milionów kilometrów kwadratowych. Obecnie 70 procent stałej powłoki lodowej to młody lód.
Zmienia się on w zależności od pory roku. Topnieje w lecie i formuje się ponownie w zimie. Jest dużo mniej wytrzymały na wiatr, niż zanikający lód stały. To właśnie dlatego w rejonie Arktyki pojawia się coraz więcej dryfujących wysp lodowych. Lód długowieczny jest znacznie cenniejszy niż sezonowy.
Oprócz większej wytrzymałości, zawiera dużo mniej soli i łatwiej wykorzystać go jako źródło wody pitnej.
https://www.tvp.info/39474865/nasa-znaczaco-zmienila-sie-struktura-lodu-w-oceanie-arktycznym

NASA Znacząco zmieniła się struktura lodu w Oceanie Arktycznym.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zbliża się historyczna misja, w której zajrzymy do wnętrza naszej planety
2018-10-15
Wnętrze naszej planety od zarania dziejów budzi mnóstwo emocji i kontrowersji. Na temat tego, co może się tam znajdować, napisano wiele książek i wysnuto jeszcze wiele dziwnych teorii.
Niektóre z nich są naprawdę niezwykłe, gdyż wieszczą, że znajdują się tam ogromne miasta połączone ze sobą siecią tuneli. Już niedługo będziemy mogli takie oraz bardziej przyziemne hipotezy próbować zweryfikować, za sprawą wielkiego projektu badaczy z Japońskiej Agencji do spraw Nauki i Technologii Morskiej (JAMSTEC). Chcą oni jako pierwsi w historii świata przewiercić się przez ziemską skorupę aż do płaszcza i pobrać z niego próbki do badań.
Specjaliści chcą poznać tajemnice wnętrza Ziemi przede wszystkim ze względu na lepsze przewidywanie trzęsień ziemi i wybuchów wulkanów, ale i zrozumieć wczesne etapy formowania się naszej planety.
Rok temu próbował tego dokonać międzynarodowy zespół naukowców pracujący w ramach projektu Slow Spreading Ridge Moho Project (SloMo Project). Wybrali rejon Oceanu Indyjskiego znany jako Atlantis Bank, w którym grubość skorupy szacuje się na tylko ok. 5 kilometrów. Odwiertu dokonywano dzięki statkowi wiertniczemu JOIDES Resolution. Niestety, ich wysiłki spełzły na niczym, gdyż zdołano wykonać odwiert tylko na niecałe 800 metrów.
W przypadku Japończyków, oczywiście również nie będzie to zadanie proste. Przypomnijmy, że najgłębszy wykonany dotąd przez człowieka odwiert to Supergłęboki Odwiert Kolski, który miał przeszło 12 kilometrów głębokości. Jednak teraz będzie to zupełnie inna operacja.
Naukowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni postanowili wykorzystać w swych pracach statek Chikyu, które pozwala na odwierty dochodzące nawet do 10 kilometrów. Projekt będzie prowadzony na Hawajach.
Plan zakłada zanurzenie wiertła ok. 4 kilometry poniżej powierzchni oceanu, następnie wwiercenie się w skorupę ziemską, pokonanie 6 kilometrów jej grubości, a następnie pobranie próbek z płaszcza.
Japończycy chcą przeprowadzić testowe odwierty jeszcze w tym roku. Kolejne będą prowadzone w Kostaryce i Meksyku. Termin rozpoczęcia właściwych odwiertów wyznaczono na koniec lat 20. No cóż, z zapartym tchem czekamy na efekty prac grupy JAMSTEC.
Źródło: GeekWeek.pl/IFLScience / Fot. Twitter
http://www.geekweek.pl/news/2018-10-15/zbliza-sie-historyczna-misja-w-ktorej-zajrzymy-do-wnetrza-naszej-planety/

 

Zbliża się historyczna misja, w której zajrzymy do wnętrza naszej planety.jpg

Zbliża się historyczna misja, w której zajrzymy do wnętrza naszej planety2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

RIA: nowa załoga poleci na Międzynarodową Stację Kosmiczną w grudniu
2018-10-15
Lot kolejnej załogi na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) zaplanowano wstępnie na 5-7 grudnia br., a wcześniej wystartuje bezzałogowy statek kosmiczny Progress - podała w sobotę rosyjska agencja RIA Nowosti, powołując się na źródło w branży kosmicznej.
Źródło to wyjaśniło, że start transportowego statku Progress odbędzie się w listopadzie w celu sprawdzenia bezpieczeństwa lotu.
W grudniu, zgodnie z tymi wstępnymi planami, na ISS mają polecieć kosmonauci z Rosji, Kanady i USA: Oleg Kononienko, David Saint-Jacques i Ann McClain. Również wcześniej planowano, że polecą oni na ISS w grudniu rosyjskim statkiem załogowym Sojuz. Jednak po czwartkowym nieudanym locie Sojuza, gdy awarii uległa rakieta nośna, lotom na ISS groziło opóźnienie. Rosja zapowiedziała wstrzymanie startów załogowych do czasu wyjaśnienia przyczyn awarii.
RIA podała także w sobotę, że komisja państwowa powołana w Rosji w celu zbadania awarii przeanalizuje negatywny scenariusz funkcjonowania ISS, tzn. jej zakonserwowanie. Chodzi o tryb, w którym załoga zostaje wycofana, a stacja zostaje przestawiona w stan "półsnu": funkcjonuje w reżimie automatycznym i jest sterowana z Ziemi. Jest to jeden z możliwych wariantów. "Chodzi o zbadanie zarówno negatywnego scenariusza zakonserwowania stacji, jak i o opracowanie nowego grafiku lotów" - powiedziało źródło RIA. Wyjaśniło, że komisja ściśle współpracuje z partnerami zagranicznymi.
Z kolei rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos oświadczyła w sobotę, że wariant zakonserwowania ISS nie jest obecnie rozpatrywany.
Po awarii Sojuza przedstawiciele NASA zapewniali, że nie zamierzają rezygnować z usług Rosji przy dostarczaniu załóg na ISS. W NASA pojawiły się jednak również głosy, że należałoby mieć alternatywę dla Sojuzów i nie polegać na jednym środku transportu kosmonautów.
Sojuz MS-10 wystartował w czwartek o godzinie 11.40 czasu moskiewskiego (godz. 10.40 czasu polskiego) z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Do awarii doszło około dwóch minut po starcie. Jednocześnie bez zarzutu zadziałał system ratowniczy: dwaj kosmonauci - Amerykanin Nick Hague i Rosjanin Aleksiej Owczynin - zdołali lądować awaryjnie w specjalnej kapsule. Ich stan ocenia się jako dobry; kosmonauci w piątek przybyli do Moskwy i mają tam przejść dwudniowe badania.
Hague i Owczynin mieli uzupełnić skład obecnie przebywającej na ISS trzyosobowej załogi, która przebywa na orbicie od czerwca.
Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)
awl/ jo/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31384%2Cria-nowa-zaloga-poleci-na-miedzynarodowa-stacje-kosmiczna-w-grudniu.html

 

RIA nowa załoga poleci na Międzynarodową Stację Kosmiczną w grudniu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Status teleskopów Hubble i Chandra
2018-10-15. Krzysztof Kanawka
W październiku wystąpiły pewne problemy techniczne z kosmicznymi teleskopami Hubble i Chandra.
Teleskop Hubble – prace nad zapasowym żyroskopem
W naszym poprzednim artykule informowaliśmy, że 5 października kosmiczny teleskop Hubble wszedł w tryb awaryjny i od tego momentu nie wykonuje obserwacji naukowych. Ma to związek z problemami jakie wystąpiły w żyroskopach orbitalnego obserwatorium. Okazało się, że zapasowy (nieaktywny wcześniej) żyroskop, który miał zastąpić niedawno zepsuty, przejawia nieprawidłowe parametry pracy.
Przez kolejne dni zespół inżynierów NASA badał zachowanie niedawno włączonego zapasowego żyroskopu. Aktualnie wydaje się, że możliwe będzie używanie tego żyroskopu, przynajmniej w trybie “mniej dokładnym”, czyli podczas zmiany orientacji HST od jednego celu astronomicznego do drugiego. Sprawdzane jest także, czy ten żyroskop może pracować w trybie “dokładnym”, czyli podczas długoczasowych obserwacji małego wycinka nieba. Jeśli ten tryb nie będzie możliwy z wykorzystaniem tego zapasowego żyroskopu, wówczas NASA zdecyduje się o przejściu w tryb obserwacji astronomicznych tylko z jednym żyroskopem. Decyzja zapadnie prawdopodobnie w ciągu kilkunastu najbliższych dni.
Tuż po misji STS-125 przewidywano, że około 2015 roku zakończy się misja Hubble. Wówczas zakładano, że przestaną prawidłowo funkcjonować pokładowe systemy orientacji teleskopu, ważne do długoczasowych obserwacji. Tak się jednak nie stało i aż do października 2018 roku HST funkcjonował bez większych przerw. NASA jest przekonana, że niebawem możliwe będzie ponowne rozpoczęcie badań naukowych przez HST.
Problemy teleskopu Chandra
10 października kosmiczny teleskop rentgenowski Chandra wszedł w tryb awaryjny (safe mode). W tym trybie Chandra ustawia się w konfiguracji, w której panele słoneczne dostarczają maksimum energii dla pokładowych systemów, zaś instrumenty pomiarowe teleskopu są chronione przed światłem słonecznym. Jak na razie nie wiadomo dlaczego teleskop Chandra wszedł w tryb awaryjny – NASA podejrzewa problem z jednym z żyroskopów. Badania tego stanu trwają.
Teleskop Chandra został wyniesiony na orbitę w grudniu 1998 roku, w ramach misji STS-93 promu kosmicznego Columbia. Misję tego teleskopu zaplanowano wówczas na 10 lat – Chandra pracuje już prawie 20 lat bez większych problemów. NASA przewiduje, że Chandra będzie zdolna do obserwacji astronomicznych przynajmniej przez kolejne 4-5 lat.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2018/10/status-teleskopow-hubble-i-chandra/

Status teleskopów Hubble i Chandra.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rzeźba wielkości dwóch gimbusów trafi na orbitę Ziemi. "Wielkie pytania"
2018-10-15
Na listopadowym niebie pojawić się może coś, czego tam jeszcze nie widziano - pierwsza kosmiczna rzeźba. Na orbitę Ziemi ma zostać wyniesiona przez rakietę Falcon 9. "Orbitalny reflektor" będzie dostrzegalny z naszej planety gołym okiem, co może uczynić go najpowszechniej oglądanym dziełem sztuki na świecie.
Pod koniec października lub w listopadzie rakieta SpaceX Falcon 9 ma wynieść na orbitę okołoziemską 70 satelitów. Jednym z nich jest najnowsze dzieło amerykańskiego artysty Trevora Paglena, "Orbital Reflector".
- Sensem pracy nad "Orbitalnym reflektorem" było stworzenie satelity innego niż wszystkie, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni - wyjaśnia rzeźbiarz.
W przedsięwzięciu uczestniczy Muzeum Sztuki stanu Newada (Nevada Museum of Art). "Jesteśmy przekonani, że ten artystyczny gest może pomóc zmienić sposób, w jaki ludzkość dostrzega swoje miejsce w świecie" - czytamy na stronie internetowej muzeum.
Orbitujący diament
Rzeźba zrobiona jest z lekkiego, cienkiego polietylenu. Obecnie mieści się w pojemniku wielkości pudła na buty, który nazwano CubeSat. To on właśnie trafi na pokład rakiety Falcon 9 firmy SpaceX.
Gdy znajdzie się na orbicie okołoziemskiej, ponad 550 kilometrów nad powierzchnią naszej planety, CubeSat ma się otworzyć i uwolnić rzeźbę o kształcie wydłużonego diamentu, która sama się "napompuje", jak balon, do rozmiarów dwóch gimbusów. Od środka konstrukcja pokryta jest dwutlenkiem tytanu. Dzięki temu ma odbijać promienie słoneczne, co powinno uczynić ją widoczną gołym okiem z Ziemi. "Będzie jak wolno poruszająca się sztuczna gwiazda" - tłumaczy newadzkie muzeum.
- Dla mnie ważne było stworzenie czegoś, co skłoni ludzi do tego, by - spoglądając w niebo - pomyśleli o kosmicznej polityce i wspólnej przestrzeni. Zauważyłem, że mamy do czynienia z czymś w rodzaju wojskowej okupacji przestrzeni kosmicznej. Myślałem o tym, jak sprawić, by to trochę odmienić - opowiada Paglen.
Nowe spojrzenie
Paglen i pracownicy Muzeum Sztuki Newady do pracy nad "niefunkcjonalnym satelitą" - jak określają rzeźbę - zaprosili inżynierów kosmicznych oraz ekspertów z różnych dziedzin, znanych z niekonwencjonalnych technik i metod. Efekt ich pracy ma się utrzymać na niebie przez trzy miesiące, następnie spłonie w atmosferze.
- Patrzymy w niebo i staramy się dowiedzieć, jakie jest nasze przeznaczenie, jaka była nasza przeszłość, a jaka okaże się przyszłość. Dla mnie ten projekt to możliwość zadania tych wielkich pytań - podkreśla artysta.
Źródło: nevadaart.org, orbitalreflector.com, CBS, tvnmeteo.pl
Autor: dd//rzw
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/rzezba-wielkosci-dwoch-gimbusow-trafi-na-orbite-ziemi-wielkie-pytania,276384,1,0.html

 

Rzeźba wielkości dwóch gimbusów trafi na orbitę Ziemi. Wielkie pytania.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Obserwacje na powierzchni asteroidy Ryugu wykonane przez lądownik MASCOT
Wysłane przez grabianski w 2018-10-15
3 października lądownik MASCOT dotknął powierzchni asteroidy Ryugu i badał ją przez kilkanaście godzin. Czas na podsumowanie tego co urządzenie zobaczyło na powierzchni i jak przebiegała jego krótka misja.
O misji
Lądownik, którego badania relacjonujemy jest częścią japońskiej misji Hayabusa2. Hayabusa2 to misja do asteroidy klasy C nazwanej Ryugu. Obiekt ten jest bogaty w wodne i organiczne związki i może wiele powiedzieć o ewolucji naszego Układu Słonecznego.
Sonda wystartowała w grudniu 2014 roku, a do asteroidy dotarła 27 czerwca 2018 roku. Próbnik spędzi w pobliżu asteroidy około półtora roku. W tym czasie zbada ją zarówno za pomocą instrumentów teledetekcyjnych, jak również za pomocą lądowników i łazików, które wypuści na jej powierzchni.
Do tej pory sonda wypuściła na powierzchnię trzy urządzenia:
•    parę łazików MINERVAII-1
•    lądownik MASCOT

Sonda pobierze też z Ryugu materiał skalny, który w 2020 roku wróci w kapsule powrotnej na Ziemię.
Operacja lądowania

MASCOT został wypuszczony przez sondę Hayabusa2 3 października o 3:57 czasu polskiego, na wysokości 51 metrów. Przez około 6 minut urządzenie spadało swobodnie na powierzchnię.
Zobacz też: Zdjęcia Ryugu z operacji łazików MINERVAII-1
Lądownik wylądował na Ryugu o 4:03 polskiego czasu. Przez około 11 minut odbijał się od powierzchni, zanim osiadł w stałym miejscu. Tam urządzenie nie ułożyło się po lądowaniu w odpowiedni sposób, dlatego trzeba było ręcznie wysłać do niego komendę zmiany ustawienia za pomocą niewielkiego ramienia, w jaki był wyposażony.
Lądownik już w odpowiedniej startowej pozycji wykonał pierwsze pomiary wszystkimi instrumentami na swoim pokładzie. Zbieranie danych trwało przez całą dobę asteroidy czyli około 7,5 godziny. Następnie wykonano niewielki ruch mający na celu m.in. zarejestrowanie stereoskopowego obrazu powierzchni.
Później lądownik wykonał skok do następnej lokalizacji, oddalonej o kilka metrów. Tam wykonano kolejne pomiary. Na końcu, gdy okazało się, że lądownik ma jeszcze energię elektryczną zrobiono ostatni, największy skok.
Baterie wyczerpały się o 21:04 czasu polskiego. Łącznie MASCOT badał aktywnie powierzchnię Ryugu przez ponad 17 godzin, czyli godzinę dłużej niż planowano. Dla lądownika Słońce na asteroidzie zachodziło trzy razy i działał on przez trzy asteroidowe dni i dwie noce.
Droga MASCOT-a po powierzchni asteroidy

Po raz pierwszy do przemieszczania się po obcym ciele niebieskim użyto ramienia napędzanego silnikiem elektrycznym. Dzięki zdjęciom z samej sondy Hayabusa2, udało się wyśledzić drogę lądownika w kierunku powierzchni, a później znaleźć miejsce jego lądowania. Te zdjęcia w połączeniu z fotografiami wykonanymi przez sam lądownik pozwoliło odtworzyć jego początkową trasę.
anim lądownik zatrzymał się na powierzchni, odbił się od niej prawdopodobnie osiem razy. Zespół misji nadal pracuje nad dokładnym określeniem przemieszczania się lądownika po korekcyjnym skoku, a następnie kolejnym mniejszym i na koniec większym skoku.
Dziwny krajobraz Ryugu
Z pierwszych przeglądów otrzymanych danych, naukowców zdziwił brak regolitu - czyli drobnego materiału skalnego, powstałego na skutek bombardowania przez wysoko-energetyczne cząstki oraz mikrometeoroidy. Krajobraz Ryugu pokrywają bloki skalne o ostrych krawędziach, między którymi znajdują się zaokrąglone głazy.
Ryugu należy do asteroid klasy C - bogatych w węgiel obiektów, reprezentujących daleką przeszłość Układu Słonecznego. Asteroidy tego typu powstawały ponad 4,5 mld lat temu i były podstawowymi budulcami planet. Obecnie w pobliżu Ziemi krąży około 17 000 takich obiektów.
Co dzieje się teraz z sondą Hayabusa2?
Od 14 do 16 października trwa operacja zbliżenia się sondy do powierzchni asteroidy. Jej głównym celem jest sprawdzenie działania laserowego wysokościomierza bliskich odległości LRF, który będzie krytycznym sensorem podczas operacji lądowania sondy na powierzchni. Z przyczyn technicznych instrumentu nie udało się przetestować podczas pierwszej próby zbliżenia, przeprowadzonej we wrześniu. Statek w ramach testu obniżył się rekordowo nisko - na wysokość 25 metrów od powierzchni Ryugu. Stało się to około 15:50 polskiego czasu.
Ostatnio zespół misji ogłosił też przełożenie operacji lądowania sondy na asteroidzie z końca października 2018 roku do początku 2019 roku. Dokładny termin nie jest jeszcze znany. Inżynierowie i naukowcy misji potrzebują więcej czasu, by wybrać bezpieczne miejsce do lądowania.
Źródło: DLR/JAXA
Więcej informacji:
•    oficjalna strona misji
 
Na zdjęciu tytułowym: Po prawej zdjęcie wykonane przez kamerę MASCAM na pokładzie lądownika MASCOT, tuż po pierwszym kontakcie z powierzchnią Ryugu. Po lewej poglądowe zdjęcie z kamery teleskopowej sondy Hayabusa2. Na biało zaznaczono na nim kierunek i pole widzenia kamery na lądowniku. Najbardzie zastanawia naukowców brak regolitu, który jest charakterystycznym drobnym materiałem na obiektach pozbawionych atmosfery. Źródło: JAXA, Tokyo University, Kochi Univ., Rikkyo Univ., Nagoya Univ., Chiba Institute of Technology, Meiji Univ., Aizu Univ., AIST.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/obserwacje-na-powierzchni-asteroidy-ryugu-wykonane-przez-ladownik-mascot-4724.html

Obserwacje na powierzchni asteroidy Ryugu wykonane przez lądownik MASCOT.jpg

Obserwacje na powierzchni asteroidy Ryugu wykonane przez lądownik MASCOT2.jpg

Obserwacje na powierzchni asteroidy Ryugu wykonane przez lądownik MASCOT3.jpg

Obserwacje na powierzchni asteroidy Ryugu wykonane przez lądownik MASCOT4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Olbrzymie planety krążące wokół młodych gwiazd a procesy formowania planet
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 15/10/2018
Badacze odkryli młodą gwiazdę z czterema planetami rozmiarów Jowisza i Saturna krążącymi wokół niej – to pierwszy przypadek odkrycia tak wielu masywnych planet w pobliżu tak młodej gwiazdy.  Ten konkretny układ planetarny bije także inny rekord – najbardziej ekstremalnego zestawu orbit dotąd obserwowanych: zewnętrzna planeta znajduje się ponad tysiąc razy dalej od swojej gwiazdy niż najbardziej wewnętrzna, co każe naukowcom zadać sobie pytania o to jak taki układ mógł w ogóle powstać.
Gwiazda ma zaledwie dwa miliony lat – w skali astronomicznej to istny noworodek – i jest otoczona przez rozległy dysk pyłu i lodu. Ów dysk, tak zwany dysk protoplanetarny, jest miejsce powstawania planet, księżyców, planetoid i innych ciał niebieskich.
Badana gwiazda już wcześniej była niesamowita – to pierwsza tak młoda gwiazda w pobliżu której znaleziono gorącego Jowisza – masywną planetę krążącą bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej. Choć gorącymi jowiszami były pierwsze odkryte planety pozasłoneczne, ich istnienie jest niesamowicie zagadkowe dla astronomów – wydawać by się mogło, że znajdują się one zbyt blisko swoich gwiazd macierzystych, aby mogły tamże powstać.
Teraz zespół badaczy z University of Cambridge wykorzystała obserwatorium ALMA do poszukiwania planetarnych bliźniaczek tego młodego gorącego jowisza. Wykonane przez nich zdjęcie przedstawia trzy wyraźne przerwy w dysku, które według modeli teoretycznych, najprawdopodobniej zostały wycięte przez trzy dodatkowe gazowe olbrzymy także krążące wokół gwiazdy. Wyniki obserwacji opublikowano w periodyku Astrophysical Journal Letters.
Badana gwiazda, CI Tau znajduje się 500 lat świetlnych od nas w bardzo wydajnym żłobku galaktyki. Jej cztery planety znacząco różnią się od siebie orbitami: najbliższa – gorący jowisz – znajduje się w odległości zbliżonej do orbity Merkurego, podczas gdy najdalsza znajduje się trzy razy dalej niż orbita Neptuna. Dwie zewnętrzne planety charakteryzują się masą podobną do masy Saturna, podczas gdy dwie wewnętrzne są odpowiednio 1 i 10 razy masywniejsze od Jowisza.
Odkrycie to stawia przed astronomami wiele pytań. Około 1% wszystkich gwiazd posiada gorące jowisze, ale większość znanych gorących jowiszów jest setki razy starsza od CI Tau. “Aktualnie nie możemy powiedzieć czy ekstremalna architektura planetarna obserwowana w CI Tau jest powszechna w układach z gorącymi jowiszami, z uwagi na sposób w jaki te planety zostały odkryte – poprzez ich wpływ na dysk prtoplanetarny – który nie zadziała w przypadku starszych układów nie posiadających już dysków protoplanetarnych” mówi prof. Cathie Clarke z Cambridge, pierwsza autorka opracowania.
Według badaczy nie wiadomo także czy towarzyszące jej planety odegrały rolę w doprowadzeniu najbardziej wewnętrznej planety na jej ultra-bliską orbitę, oraz czy jest to mechanizm, który zazwyczaj prowadzi do powstania gorących jowiszów. Inną kwestią pozostaje tajemnica tego jak powstały obie zewnętrzne planety.
“Modele formowania planet skupiają się na próbach odtwarzania typów planet już zaobserwowanych, tak więc nowo odkryte planety niekoniecznie będą pasowały do modeli” mówi Clarke. “Planety o masie Saturna powinny powstawać najpierw akumulując skaliste jądro, a następnie otaczając je warstwą gazu, ale procesy te uważa się za bardzo powolne w dużych odległościach od gwiazdy. Większość modeli ma problemy z wytworzeniem planet o tej masie w takiej odległości”.
Kolejnym zadaniem będzie zbadanie tego zagadkowego układu w różnych pasmach promieniowania w celu wyciągnięcia większej ilości wskazówek o właściwościach tego dysku i jego planet.
Źródło: University of Cambridge
https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/15/olbrzymie-planety-krazace-wokol-mlodych-gwiazd-a-procesy-formowania-planet/

 

Olbrzymie planety krążące wokół młodych gwiazd a procesy formowania planet.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bliski przelot 2018 SN3 (17.09.2018)
Siedemnastego września doszło do bliskiego przelotu meteoroidu 2018 SN3. Minimalny dystans wyniósł 196 tysięcy kilometrów.
Moment przelotu 2018 SN3 nastąpił 17 września z maksymalnym zbliżeniem około 00:30 CEST. W tym momencie obiekt znalazł się w odległości około 169 tysięcy kilometrów od Ziemi. Odpowiada to 0,51 średniego dystansu do Księżyca. Meteoroid 2018 SN3 ma szacowaną średnicę około 5 metrów. Co ciekawe, obiekt został wykryty 18 września i obserwowany do 19 września, czyli już po przelocie obok Ziemi.
Jest to przynajmniej 51 wykryty bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2018 roku. W 2017 roku takich wykrytych przelotów było 53. W 2016 roku wykryto przynajmniej 45 bliskich przelotów, w 2015 było ich 24, a w 2014 roku 31. Z roku na rok ilość odkryć rośnie, co jest dowodem na postęp w technikach obserwacyjnych oraz w ilości programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
Ten rok obfituje w bliskie przeloty większych planetoid obok Ziemi. Pierwszym bliskim przelotem w 2018 roku było zbliżenie dużej planetoidy 2018 AH. Ten obiekt ma średnicę około stu metrów, a jego wykrycie nastąpiło dopiero po przelocie obok Ziemi. Z kolei 15 kwietnia doszło do przelotu planetoidy 2018 GE3 o średnicy około 70 metrów. Miesiąc później, 15 maja również doszło do bliskiego przelotu planetoidy 2010 WC9 o średnicy około 70 metrów. Na początku czerwca doszło do wykrycia meteoroidu 2018 LA, który zaledwie kilka godzin wszedł w atmosferę.
(HT, JPL, Pal)
https://kosmonauta.net/2018/10/bliski-przelot-2018-sn3-17-09-2018/

Bliski przelot 2018 SN3 (17.09.2018).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chińczycy pokazali wnętrze swojej eksperymentalnej bazy marsjańskiej
2018-10-16
Chińska Agencja Kosmiczna nie próżnuje. Na pustyni Gobi zbudowała eksperymentalną marsjańska bazę, w której kolonizatorzy będą szkolić się do podboju Marsa.
Telewizja CCTV zaprezentowała wnętrza eksperymentalnego obiektu leżącego niedaleko miasta Jinchang w zachodniej części Państwa Środka. Obiekt powstał kosztem 61 milionów dolarów i w tej chwili jest najbardziej zaawansowanym tego typu na całej planecie. Już niedługo przez kilka miesięcy będą mieszkali w chińscy astronauci.
Naukowcy nie przypadkowo wybrali właśnie pustynie Gobi pod budowę bazy. Tamtejsze krajobrazy przywodzą na myśl powierzchnię Marsa. Kolonizatorzy, podczas spacerów za zewnątrz obiektu, będą mogli poczuć się jakby przebywali na Czerwonej Planecie. Ten efekt ma wzmocnić element szkoleń przygotowawczych.
Obiekt został podzielony na kilka części, w których astronauci będą mogli wypoczywać, prowadzić badania, uprawiać sporty, hodować rośliny i wykonywać ważne misje eksploracyjne. CNSA planuje udostępnić ten obiekt dla turystów, aby mogli zapoznać się z rozwijanymi przez Chiny technologiami kosmicznymi.
Wielkie projekty eksperymentalnych baz księżycowych i marsjańskich mają być też inspiracją dla młodych Chińczyków, którzy chcieliby kształcić się w kierunku eksploracji kosmosu i marzą o locie na Księżyc lub Marsa. Przyszłymi kolonizatorami tych obiektów będą przecież dzisiejsi nastolatkowie, gdyż regularne loty załogowe do pierwszych kolonii mają odbywać się przynajmniej za 10-15 lat.
Źródło: GeekWeek.pl/CCTV/CNSA / Fot. CCTV
http://www.geekweek.pl/news/2018-10-16/chinczycy-pokazali-wnetrze-swojej-eksperymentalnej-bazy-marsjanskiej/

 

Chińczycy pokazali wnętrze swojej eksperymentalnej bazy marsjańskiej.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Od pyłu do życia – zapowiedź
Miłosz Kierepka
W księgarniach pojawiła się już nowa pozycja astronomiczna od Wydawnictwa Naukowego PWN – tym razem jest to pozycja popularnonaukowa. „Od pyłu do życia. Pochodzenie i ewolucja Układu Słonecznego”, bo tak brzmi tytuł książki, opiera się głównie na najnowszych odkryciach w świecie astrofizyki, geologii i nauk planetarnych, ale także na historii astronomii. Dzięki temu, ma być atrakcyjna dla każdego odbiorcy, niezależnie od jego wiedzy i wykształcenia.
[…] Jest pozycją, po którą mogą z powodzeniem sięgać zarówno amatorzy astronomii i nauki w ogóle, jak i studenci astronomii, dla których książka będzie cennym uzupełnieniem programu studiów. Przede wszystkim jednak jest to książka bardzo aktualna – szczególnie że w przyszłym roku [po opóźnieniach za 3 lata – przyp. red.] wystrzelony będzie przez NASA następca teleskopu Hubble’a – Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba – którego głównym zadaniem będą obserwacje układów planetarnych wokół innych gwiazd. […]
dr Agata Karska z Katedry Astronomii i Astrofizyki UMK, a także Sympatyk Klubu Astronomicznego Almukantarat.
Jak jest naprawdę? My sprawdzimy już wkrótce i zrecenzujemy ją dla Was.
Kilka słów o autorach
•    Jacqueline Mitton jest astronomką, pisarką i popularyzatorką nauki. Autorka i współautorka ponad 20 książek, w tym 2 słowników astronomicznych i 13 książek dla dzieci i młodzieży. Ma za sobą liczne publikacje w wydawnictwach Oxford UP, Cambridge UP, Princeton UP. Absolwentka Uniwersytetu Oksfordzkiego, doktorat na Uniwersytecie w Cambridge. Członkini IAU, British Astronomical Association, Royal Astronomical Society i wielu innych środowisk astrofizycznych.
•    Dr John E. Chambers jest astronomem i planetologiem na Wydziale Magnetyzmu Ziemskiego (Department of Terrestrial Magnetism) w Instytucie Naukowym Carnegie (Carnegie Institution for Science). Absolwent fizyki Uniwersytetu Oksfordzkiego, doktorat z astronomii na Uniwersytecie w Manchesterze. Uznany autorytet w dziedzinach planetogenezy, dynamiki planetarnej i planet pozasłonecznych.
Tytuł: Od pyłu do życia
Podtytuł: Pochodzenie i ewolucja Układu Słonecznego
Autorzy: John Chambers, Jacqueline Mitton
Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN
Stron: 340
Data wydania: 21 września 2018
https://news.astronet.pl/index.php/2018/10/15/od-pylu-do-zycia-zapowiedz/

Od pyłu do życia – zapowiedź.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy w galaktycznym halo wciąż rodzą się gwiazdy?
Wysłane przez kuligowska w 2018-10-16
Droga Mleczna to galaktyka spiralna - płaski dysk zbudowany z gwiazd, pyłu i gazu, w którym powstaje większość nowych gwiazd. Ale dysk ten otacza dodatkowo sferyczne halo - aureola złożona głównie ze starych gwiazd i gromad kulistych. Okazuje się jednak, że gwiazdy mogą powstawać również tutaj.
Naukowcy z Brazylii przy użyciu danych z przeglądów WISE (ang. Wide-Field Infrared Survey Explorer) i 2MASS (Two Micron All Sky Survey) odkryli siedem nowych gromad. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden fakt: leżą one poza dyskiem Mlecznej Drogi. Trzy z nich (C932, C934 i C939) musiały przy tym powstać w odległości około 16 000 lat świetlnych (5 kpc) poza dyskiem galaktycznym, w nowo zidentyfikowanym kompleksie obłoków gazu. Pozostałe cztery leżą w przedziale odległości od 1,7 do 3,2 kpc ponad dyskiem.
To odkrycie o dużym znaczeniu, które przynosi jednak całkiem nowe pytania. Czy był to tylko epizodyczny przypadek powstawania gromad gwiazd z dala od dysku, czy też raczej galaktyczne halo jest typowym miejscem tworzenia się nowych gromad? Opublikowana właśnie praca zdaniem swych autorów wskazuje na nowy paradygmat w tworzeniu się gwiazd i gromad, a powstawanie tych obiektów w halo może być częste. Odkrycie gwiezdnych gromad z dala od dysku sugeruje też, że halo jest dużo bardziej aktywne gwiazdotwórczo niż sądzono. Dodatkowo większość młodych gromad nie jest w stanie przetrwać dłużej niż 5 milionów lat, zatem występujące w nich gwiazdy mogą z czasem "opadać" na dysk. Ale możliwe jest także, że nowe generacje gwiazd mogą zasiedlić właśnie halo.
W grę wchodzą również dwa możliwe scenariusze odpowiedzialne za ewolucję gromad. Dla bliższych gromad zdaje się obowiązywać model, w którym potężne wiatry gwiazdowe pochodzące z setek supernowych ewoluujących w obrębie dysku galaktycznego wyrzucają gaz i pył do halo, skąd spadają one z powrotem na dysk, kondensują się, po czym tworzą obłoki i w rezultacie gromady oraz gwiazdy. Drugi scenariusz dotyczy bardziej odległych gromad. Mogą one powstawać na skutek interakcji z gazem opadającym ku halo ze środowiska międzygalaktycznego. Gaz ten występuje w formie włóknistych struktur, które chłodzą się i rozpraszają z czasem na mniejsze obłoki gwiazdotwórcze. Jeśli obłoki te są wystarczająco gęste, i w nich może rozpocząć się powstawanie gwiazd.
 
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł naukowy: New detections of embedded clusters in the Galactic halo, D. Camargo et al.
 
Źródło: Billy Askew, Astronomy Nation
Na zdjęciu: Barwna fotografia z przeglądu WISE ze zbliżeniem na kompleks obłoków i gromadę gwiazd Camargo 932.
Źródło: Camargo et al., 2016.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czy-galaktycznym-halo-wciaz-rodza-sie-gwiazdy-4723.html

Czy w galaktycznym halo wciąż rodzą się gwiazdy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Grzegorz Radziejewski – posadziłbym roślinę na Marsie
Przez
Radek Grabarek
-
16 października 2018

We Need More Space Society to krótkie wywiady z pasjonatami kosmosu i czytelnikami tego serwisu takimi jak Ty. Nazwa WE need more space nie wzięła się z niczego. Głęboko wierzymy, że MY wszyscy potrzebujemy więcej kosmosu w naszym życiu. Nie tylko ja. Nie tylko redaktorzy piszący tutaj. Nie tylko ludzie pracujący w sektorze kosmicznym, ale także TY! Tak, mówię właśnie do Ciebie!
1. Kim jesteś i co robisz?
Grzegorz Radziejewski – w życiu imałem się już różnych rzeczy, obecnie od dłuższego czasu jestem zawodowym wyszukiwaczem problemów w oprogramowaniu. W między czasie zacząłem ponownie studiowanie. No i założyłem firmę. Wcześniej byłem opiekunem na obozach harcerskich, dużo pomagałem w samym hufcu, czas zajmowały mi sprawy związane z ogarnianiem sporej ilości rzeczy. Potem chwilę programowałem i tworzyłem strony internetowe. Pod koniec przeskoczyłem na tworzenie grafiki 3D do gier komputerowych. Ostatecznie powróciłem stricte do swoich marzeń i pasji z dzieciństwa i robię wszystko, aby w tej dziedzinie robić jak najwięcej. Dodatkowo gdzieś tam znajdę chwilę na podlewanie roślin.
2. Co Cię najbardziej interesuje w kosmosie?
Pytanie bardziej by pasowało w wersji „co mnie nie interesuje?”
Pytanie bardziej chyba by pasowało w wersji „co mnie nie interesuje?”. Patrząc na samą eksplorację naszego systemu, poprzez obserwacje innych galaktyk i poszukiwanie potencjalnego życia na innych planetach. Czy chociażby potwierdzanie przeróżnych teorii wysnutych przez Einsteina. Czy oglądanie kolejnych startów rakiet SpaceXa i Blue Origin. Kończąc na relaksujących amatorskich obserwacjach przez własny teleskop.
3. Skąd się wzięła Twoja pasja do kosmosu?
Skąd się wzięła pasja do kosmosu? Z książek oczywiście!
Z książek oczywiście. Pamiętam jak dostałem w dzieciństwie pierwszy album związany z kosmosem i chwilę potem sławetny Świat Wiedzy. Była to wtedy dla mnie czysta abstrakcja. Szukałem wszelakich informacji dostępnych na przełomie lat 90 i 2000, po bibliotekach szkolnych, księgarniach czy telewizji. Do tego pokój z dzieciństwa był (i nadal jest ale mieszka tam teraz bratanica) usytuowany na ostatnim piętrze w bloku w taki sposób, że praktycznie przez większą część miesiąca Księżyc zaglądał mi przez okno. Stanie w oknie z teleskopem i podglądanie Księżyca, to dopiero przyjemność!
Stanie w oknie z teleskopem i podglądanie Księżyca to dopiero przyjemność!
Ważną rolę też odegrał mój Tata i jego pasja do latania i samolotów. Często zabierał nas na lotnisko, gdzie pracuje. Zobaczenie z bliska tak dużej maszyny zawsze wywiera duży wpływ na młody umysł.
4. Czy robisz coś związanego z kosmosem? A jeśli nie to czy chciałabyś i czy masz pomysł co by to mogło być?
Firma, którą założyłem wiąże się stricte z zawodem – zajmuje się dostarczaniem i utrzymaniem jakości oprogramowania. Obecnie jestem bliżej linia Kármána niż jakiś czas temu, ale jednak jeszcze jej nie przekroczyłem. W między czasie sprawdzam i rozwijam własną technologię hydroponiczną. Uwielbiam rośliny, ale nie lubię kiedy mi więdną. W tym wypadku jest to połączenie przekazanej miłości do roślin przez moją Mamę jak i chęć rozwinięcia samowystarczalności – którą w tani i łatwy sposób potem każdy będzie mógł mieć. I to wiąże się z tym, że z wielką chęcią posadziłbym jako pierwszy roślinę na Marsie.
Posadziłbym roślinę na Marsie
5. Jakie jest twoje największe kosmiczne marzenie (ale te z tych do zrealizowania)?
Największe? Polecieć na Marsa, potem Tytana i wracając zahaczyć o Wenus.
Ale z tych szybciej do zrealizowania, to chciałbym przeprowadzić własne badania wysyłając je chociażby na LEO.
6. Dlaczego warto wydawać miliony € na badania kosmiczne?
Praktycznie wszystko co zostało wymyślone, aby przetrwać tam na górze, jest wykorzystywane tu na dole.
Bo praktycznie wszystko co zostało wymyślone, aby przetrwać tam na górze, jest wykorzystywane tu na dole. Poza tym w naszej krwi jest eksploracja, poznawanie nowych lądów. Dlaczego ma się to ograniczać tylko do tej jednej planety?
7. Gdzie powinniśmy najpierw wysłać astronautów – na Księżyc czy na Marsa?
I tu i tu. Jak dla mnie to oba miejsca są ważne. Na Księżycu będzie nam o wiele łatwiej rozwinąć i sprawdzić różne technologie i pomysły. Na Marsie będziemy mogli powiększyć i dalej rozwijać naszą cywilizację. Im więcej tym lepiej.
8. Ulubiony serial, film lub książka science fiction?
– Dune
– Interstellar
– The Expanse
http://weneedmore.space/society-grzegorz-radziejewski/

Grzegorz Radziejewski – posadziłbym roślinę na Marsie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo w trzecim tygodniu października 2018 roku
2018-10-16, Ariel Majcher
20 października Słońce przekroczy równoleżnik 10° deklinacji południowej w drodze na południe. Tym samym od drugiej dekady sierpnia wysokość jego górowania na półkuli północnej zmniejszyła się o 20°, a na szerokości geograficznej 80°N dzień polarny zamienił się w noc polarną, czyli długość dnia skróciła się z 24 h do 0 (u nas w tym samym czasie dzień skrócił się o ponad 3,5 godziny). Na koniec pierwszego miesiąca jesieni Księżyc przejdzie przez I kwadrę i zbliży się do pełni, odwiedzając przy tym planetoidę (4) Westa oraz planety Saturn, Mars i Neptun. Już tylko niewiele ponad tydzień został do opozycji planety Uran. Tę Księżyc minie w przyszłym tygodniu, przechodząc jednocześnie przez pełnię. Słabnąca kometa 21P/Giacobini-Zinner szybko wędruje na południe. W jej obserwacjach nie pomoże także rosnący blask Srebrnego Globu. W jego łunie znikną również mające w niedzielę 21 października maksimum swojej aktywności meteory z roju Orionidów.
Na niebie wieczornym można obserwować cztery planety Układu Słonecznego: już niewiele po zmierzchu Saturna, Marsa i Neptuna — ta ostatnia planeta jest dostępna, gdy już się dobrze ściemni — oraz wschodzącego Urana, którego opiszę później. Trzy pierwsze planety w najbliższych dniach odwiedzi Księżyc, zwiększający powoli swoją fazę i przebywający coraz dłużej na nocnym niebie.
W poniedziałkowy wieczór 15 października tarcza Srebrnego Globu prezentowała fazę 40% i o godzinie podanej na mapce zajmowała pozycję na wysokości nieco ponad 10° po południowej stronie nieba. 7° na zachód od niego znajdowała się planeta Saturn, zaś 4° pod nim — planetoida (4) Westa. Niecały stopień dalej, na godzinie 7 względem Księżyca, świeciła gwiazda Nunki, jedna z jaśniejszych gwiazd Strzelca, druga co do jasności w tej konstelacji z gwiazd, które można dostrzec z naszych szerokości geograficznych. Planeta Saturn powoli zbliża się do grudniowej koniunkcji ze Słońcem i znika za widnokręgiem mniej więcej 3,5 godziny po Słońcu. Do końca tygodnia Saturn zwiększy dystans do pary planet M8 i M20 do prawie 3,5 stopnia. Jasność planety utrzymuje się na poziomie +0,5 wielkości gwiazdowej, zaś jej tarcza ma średnicę 16″. Maksymalna elongacja Tytana, tym razem wschodnia, przypada w piątek 19 października. Planetoida Westa oddala się od Saturna i jednocześnie zbliża do gwiazdy Nunki. Do niedzieli 21 października Westa zwiększy dystans do planety z pierścieniami do ponad 9,5 stopnia i zbliży się na 1° do Nunki. Jasność Westy coraz bardziej zbliża się do jasności Neptuna i wynosi obecnie +7,7 magnitudo, zatem do jej dostrzeżenia potrzebny jest teleskop lub silna lornetka, zwłaszcza, że niskie położenie planetoidy nad widnokręgiem (o godzinie podanej na mapce — zaledwie 8°) powoduje, że jej obserwowana jasność jest jeszcze mniejsza. Trajektorie Saturna i Westy do końca października można prześledzić na mapce, wykonanej w programie Nocny Obserwator.
Wtorek 16 października Księżyc spędzi także w gwiazdozbiorze Strzelca, lecz w jego północo-wschodniej części. Jego faza zwiększy się do 50% (I kwadra wypada o godzinie 20:02 polskiego czasu, czyli tylko kilka minut po momencie pokazanym na mapce). Tej nocy Srebrny Glob znajdzie się prawie dokładnie w połowie drogi między Saturnem a Marsem, tracąc do obu planet po 20°.
Z Marsem naturalny satelita Ziemi spotka się w czwartek 18 października. Tej nocy jego oświetlenie zwiększy się do 68%. O zmierzchu Mars znajdzie się 2° na prawo od Księżyca, zaś dwie godziny później dystans między nimi zwiększy się do prawie 3°. Czerwona Planeta kontynuuje oddalanie się od Ziemi i do końca tygodnia jej blask spadnie do -0,8 wielkości gwiazdowej, natomiast średnica tarczy — do 16″. We wtorek 16 października planeta zbliży się do gwiazdy 5. wielkości η Capricorni na odległość 2,5 minuty kątowej.
W następnych dniach Srebrny Glob powędruje w kierunku planety Neptun, mijając po drodze w piątek 19 października dwie jasne gwiazdy w północno-wschodniej części Koziorożca, czyli Nashirę i Deneb Algedi. Tym razem najbliżej nich Księżyc znajdzie się, gdy u nas wszystkie trzy ciała niebieskie będą pod widnokręgiem. Zakrycie pierwszej z nich da się dostrzec z zachodnich Stanów Zjednoczonych i Kanady, natomiast drugiej — z basenu północnego Pacyfiku, od Japonii oraz wschodniej części Chin i Rosji do Alaski. W Polsce wieczorem Księżyc w fazie 77% znajdzie się około 5° od pary wspomnianych gwiazd.
Na koniec tygodnia Księżyc minie planetę Neptun. Najbliżej niej, znajdzie się w nocy z soboty 20 października na niedzielę 21 października, gdy tuż przed zachodem obu ciał niebieskich zbliży się do niej na 3°. W tym momencie faza księżycowej tarczy wyniesie Neptun wciąż porusza się ruchem wstecznym i opuścił już wnętrze trójkąta z gwiazd 81, 82 i 83 Aquarii. W najbliższych dniach planeta zbliży się na nieco ponad 15′ (połowa średnicy kątowej tarczy Księżyca) do pierwszej z wymienionych gwiazd, świecącej blaskiem obserwowanym +6,2 magnitudo. Jasność samej planety jest o 1,6 magnitudo mniejsza.
Ponad 45° na północny wschód od Neptuna, na pograniczu gwiazdozbiorów Barana, Ryb i Wieloryba, swoją pętlę po niebie kreśli planeta Uran. Siódma planeta od Słońca w przyszłym tygodniu przejdzie przez opozycję, a zatem najbliższe kilkanaście dni, to najlepszy czas na jej obserwacje. Obecnie planeta jest najbliżej Ziemi, ma największe rozmiary kątowe i największy blask. Porusza się również najszybciej, z prędkością około 18 minut kątowych na tydzień. Jasność Urana przekroczyła już +5,7 magnitudo, a odnaleźć go można niecałe 3° na północny wschód od gwiazdy 4. wielkości o Psc. W jego odszukaniu pomocne są też najjaśniejsze gwiazdy Barana. Uran znajduje się niecałe 10° na południe od Sheratana, drugiej co do jasności gwiazdy tej konstelacji.
Kometa 21P/Giacobini-Zinner wędruje na południe, zbliżając się do granicy między Wielkim Psem a Rufą. W związku z tym na jej pojawienie się na nieboskłonie trzeba czekać coraz dłużej, obecnie prawie do godziny 2. O godzinie 5, na ciemnym jeszcze niebie kometa zajmuje pozycję na wysokości niecałych 20° nad południowo-wschodnim widnokręgiem. Na początku tygodnia kometa przejdzie mniej niż 7° na wschód od Syriusza, najjaśniejszej gwiazdy całego nieba, zaś pod jego koniec — stopień dalej od M41, jasnej gromady otwartej, widocznej na ciemnym, przejrzystym niebie gołym okiem, jako mgiełka. Jednak do dostrzeżenia komety potrzebny jest już teleskop i to o średnicy przynajmniej kilkunastu cm, gdyż jej jasność oceniana jest na około +9 magnitudo. Swoje zrobi też rosnący blask Księżyca, który w najbliższych kilkunastu dniach może uniemożliwić obserwację tej komety. Trajektorię komety w październiku br. można prześledzić na mapce, wykonanej w programie Nocny Obserwator. Pokazana jest jej pozycja o godzinie 5 naszego czasu.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/10/16/niebo-w-trzecim-tygodniu-pazdziernika-2018-roku/

Niebo w trzecim tygodniu października 2018 roku.jpg

Niebo w trzecim tygodniu października 2018 roku2.jpg

Niebo w trzecim tygodniu października 2018 roku3.jpg

Niebo w trzecim tygodniu października 2018 roku4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chińska rakieta Długi Marsz 3B wynosi parę satelitów nawigacyjnych Beidou
Wysłane przez grabianski w 2018-10-17
11 października z kosmodromu Xichang wystartowała rakieta Długi Marsz 3B z parą satelitów nawigacyjnych chińskiej konstelacji Beidou.
Rakieta wystartowała 11 października o 6:23 czasu polskiego. Lot przebiegł pomyślnie i po 4 godzinach zakończyła się misja wyniesienia satelitów. Ładunki desygnowane Beidou-3M15 i Beidou-3M16 trafiły na średnią orbitę okołoziemską (MEO).
System nawigacji satelitarnej Beidou to chiński niezależny system satelitów nawigacyjnych, przeznaczony do ustalania lokalizacji na potrzeby wojskowe i cywilne w czasie rzeczywistym i każdym miejscu na Ziemi.
Pierwsza, lokalna wersja systemu była już gotowa w 2000 roku. Następny etap poszerzający dostęp do usług na cały region Azji i Pacyfiku został ukończony w 2012 roku. Teraz trwa rozbudowa do globalnego pokrycia zasięgiem. W 2020 roku sieć powinna składać się z 27 satelitów na orbicie MEO, 5 na orbicie geostacjonarnej oraz 3 na orbicie geosynchronicznej.
Chiny planują jeszcze przeprowadzić w tym roku dwie misje satelitów nawigacyjnych. W listopadzie powinna polecieć kolejna para satelitów Beidou-3M, a pod koniec roku powinien być wyniesiony satelita przeznaczony na orbitę geosynchroniczną.
Był to już 28. chiński start rakietowy w tym roku. Październik jest pod względem startów z chińskiej ziemi bardzo intensywnym okresem. Już 27 października planowany jest lot prywatnej rakiety Zhuque-1, która powinna wynieść niedużego eksperymentalnego satelitę naukowo-teledetekcyjnego Weilai-1.
Źródło: Xinhua/NS
Więcej informacji:
•    informacja o udanym starcie
Na zdjęciu: Rakieta Długi Marsz 3B startująca z satelitami Beidou-3M z kosmodromu Xichang. Źródło: Xinhua/Liang Keyan.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/chinska-rakieta-dlugi-marsz-3b-wynosi-pare-satelitow-nawigacyjnych-beidou-4726.html

Chińska rakieta Długi Marsz 3B wynosi parę satelitów nawigacyjnych Beidou.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wiązką plazmy w kosmiczne śmieci

2018-10-17

Na niskiej orbicie okołoziemskiej jest pełno śmieci pozostawionych podczas poprzednich misji kosmicznych. Naukowcy wpadli na nowy pomysł stworzenia satelity, który zniszczy je za pomocą plazmy.


Departament Obrony USA monitoruje obecnie 20 000 fragmentów kosmicznych śmieci, co czasami wymaga podjęcia dodatkowych czynności w celu uniknięcia kolizji. Strach przed trafieniem działających satelitów przez kosmiczne śmieci jest tym większy, że może wywołać efekt domina. Istnieje pilna potrzeba rozwiązania tego problemu.

Zespół japońsko-australijskich naukowców proponuje utworzenie floty satelitów, które będą strzelać promieniami plazmowymi w kosmiczne śmieci, aby zepchnąć je z orbity. Wyzwaniem dla konstruktorów jest fakt, że wyrzut plazmy w przestrzeni popycha źródło w przeciwnym kierunku, oddalając go od celu. Jest na to sposób - emisja strumieni plazmy musi być dwustronna. Prof. Roderick Boswell z Australian National University testuje już tego typu rozwiązanie w warunkach laboratoryjnych.

Satelita ma działać dzięki energii słonecznej i prawdopodobnie używać ksenonu jako paliwa. To rozwiązanie może być szczególnie skuteczne w zmuszaniu do deorbitacji stosunkowo dużych obiektów, choćby takich jak niedziałające satelity. Namierzenie mniejszych kosmicznych śmieci jest na ten moment poza zasięgiem wiązki plazmowej.

Uczeni nie mają pewności, że zaprezentowany pomysł faktycznie zadziała, nie mówiąc już o skuteczności tak skomplikowanych manewrów.


https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/ziemia/news-wiazka-plazmy-w-kosmiczne-smieci,nId,2645225

Wiązką plazmy w kosmiczne śmieci.jpg

Wiązką plazmy w kosmiczne śmieci2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ESA zbada niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca z pomocą CubeSat-ów
2018-10-17
Europejska Agencja Kosmiczna przygotowuje się do misji księżycowej, w trakcie której dwa mikro-satelity typu Cube-Sat zbadają wciąż skrywającą wiele tajemnic niewidoczną z naszej planety część powierzchni Srebrnego Globu.
Konkurs trwał ponad rok i wzięły w nim udział europejskie zespoły badawcze. Ostatecznie ESA wybrała dwa projekty o nazwie Lunar Meteoroid Impact Orbiter (Lumio) i Lunar Volatile and Mineralogy Orbiter Orbiter (VMMO).
Małe satelity odbędą niezwykle fascynujące misje. Z ich pomocą będzie można zebrać cenne dane, które wykorzystane będą do lepszego przygotowania przyszłych misji kolonizacyjnych Księżyca.
Urządzenie VMMO zajmie się obserwacją krateru leżącego w pobliżu południowego bieguna naturalnego satelity naszej planety. Cube-Sat będzie szukał tam m.in. podpowierzchniowego lodu. Uzyskana z niego woda będzie kluczowym elementem rozwoju przyszłych kolonii.
Tymczasem zadanie Lumio będzie polegało na obserwacjach niewidocznej z Ziemi części Srebrnego Globu w poszukiwaniu rozbłysków towarzyszących uderzeniom kosmicznych skał. Jest to kluczowa sprawa natury bezpieczeństwa przyszłych misji załogowych i baz. Naukowcy chcą przygotować mapy obszarów najczęściej bombardowanych przez planetoidy.
Zespoły badawcze rozpoczęły prace z Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) już kilka miesięcy temu, ale na razie agencja nie podaje żadnych szczegółów na temat, tego, kiedy planowany jest start obu misji.
Źródło: GeekWeek.pl/ESA / Fot. ESA
http://www.geekweek.pl/news/2018-10-17/esa-zbada-niewidoczna-z-ziemi-strone-ksiezyca-z-pomoca-cubesat-ow/

ESA zbada niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca z pomocą CubeSat-ów.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W weekend podnieśmy wzrok ku gwiazdom. Szczyt aktywności Orionidów
2018-10-17
W weekend koniecznie obserwujcie nocne niebo. W nocy z soboty na niedzielę szczyt aktywności osiągnie jeden z najsłynniejszych rojów meteorów - Orionidy. Co godzinę będzie można zobaczyć średnio 20-25 "spadających gwiazd".
Najwięcej meteorów będziemy widzieć w niedzielę około godziny 2 w nocy.
Według obecnych prognoz pogody, niebo nad Polską będzie zachmurzone w różnym stopniu. Największe zachmurzenie ma występować na Wybrzeżu, co znacznie utrudni obserwację na tym obszarze.
Więcej szczęścia mają mieć mieszkańcy pasa od Ziemi Lubuskiej, przez Kujawy, po Podlasie.
Orionidy najlepiej będzie można obserwować na obszarze od Dolnego Śląska, przez Ziemię Łódzką i Małopolskę, po Lubelszczyznę i Podkarpacie. Tam niebo może być nawet bezchmurne.
Obserwacje utrudni Księżyc
Złą wiadomością dla obserwatorów może być to, że zbliża się pełnia Księżyca. Światło odbijane przez naszego satelitę rozjaśni nocne niebo, co może komplikować oglądanie Orionidów.
Na Księżyc nie mamy wpływu, ale jeśli możemy, wybierzmy się w miejsce oddalone od miasta, aby przyglądać się meteorom na maksymalnie ciemnym niebie. Warto zdecydować się na obserwację, bo deszcz Orionidów jest uważany za największy kosmiczny pokaz w tym roku.
Przygotuj się odpowiednio
Jesienią temperatura w nocy potrafi się bardzo szybko zmieniać. Pamiętajmy, że wybierając się na obserwację, należy ubrać się ciepło. Dobrze też zabrać koce do okrycia się.
Nie dziwmy się też, że na początku nie będziemy widzieć żadnych "spadających gwiazd". Aby wzrok przyzwyczaił się do podziwiania nocnego nieba, musi minąć co najmniej 15 minut.
Orionidy będą widoczne na naszym niebie do około 29 października.
Rój Orionidów jest związany z kometą Halleya. Jej części docierają do ziemskiej atmosfery, spalają się w niej i "świecą". W ten sposób widzimy je jako "spadające gwiazdy".
Źródło: accuweather.com
Autor: kw/ao
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/w-weekend-podniesmy-wzrok-ku-gwiazdom-szczyt-aktywnosci-orionidow,276545,1,0.html

W weekend podnieśmy wzrok ku gwiazdom. Szczyt aktywności Orionidów.jpg

W weekend podnieśmy wzrok ku gwiazdom. Szczyt aktywności Orionidów2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Księżyc zmienia się w latarnię. Zobacz, jak rozświetla mrok nocy
2018-10-17
Niegdyś Księżyc w pełni służył za latarnię, która rozświetlała mroki nocy, ułatwiając trafienie do domu, a marynarzom do portu. Zobaczcie na zdjęciach satelitarnych, jak bardzo Srebrny Glob bywa pomocny, gdy wokół brak jakiegokolwiek źródła sztucznego światła.
Noce podczas pełni Księżyca są bardzo jasne, kilkukrotnie jaśniejsze niż wówczas, gdy Księżyc znajduje się w nowiu i nie jest oświetlany przez Słońce.
Szczególnie możemy się o tym przekonać w długie zimowe noce, kiedy odbite od Księżyca promienie słoneczne odbijają się następnie od pokrywy śnieżnej, minimalizując ciemności.
O tym, jak wiele daje światło naszego naturalnego satelity możemy się przekonać porównując zdjęcia wykonane przez Suomi NPP.
Ten nowoczesny satelita wykonywał zdjęcia rejonu Zatoki Perskiej przy czterech różnych fazach Księżyca. Podczas pełni powierzchnia ziemi w Iranie, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich była jasna.
Przy tarczy oświetlonej więcej niż w połowie grunt był nieco ciemniejszy, jednak największym mrokiem okrył się przy wąskim sierpie Księżyca i ostatecznie podczas jego nowiu.
Poszczególne elementy powierzchni ziemi przestały był zauważalne, natomiast zdecydowanie poprawiła się widoczność miejskiego oświetlenia. Dla mieszkańców obszarów gęsto zabudowanych jasność nocy związana z fazami Księżyca nie ma większego znaczenia ze względu na dominację sztucznego świetlenia.
Jednak poza miastem różnica jest kolosalna. Zachęcamy Was do obserwacji jasności nocy z 24 na 25 października podczas Księżyca w pełni i następnie w nowiu z 7 na 8 listopada.
Źródło: TwojaPogoda.pl
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-10-17/ksiezyc-zmienia-sie-w-latarnie-zobacz-jak-rozswietla-mrok-nocy/

Księżyc zmienia się w latarnię. Zobacz, jak rozświetla mrok nocy.jpg

Księżyc zmienia się w latarnię. Zobacz, jak rozświetla mrok nocy2.jpg

Księżyc zmienia się w latarnię. Zobacz, jak rozświetla mrok nocy3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mars 2020: Naukowcy będą zastanawiać się nad miejscem lądowania kolejnego łazika marsjańskiego
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 17/10/2018
Setki naukowców i entuzjastów badania Marsa będzie pod koniec tygodnia w jednym z hoteli na północ od Los Angeles prezentować, dyskutować i określać przyszłe miejsce lądowania kolejnego łazika marsjańskiego NASA – Mars 2020. Zaplanowane na trzy dni warsztaty będą czwartymi i ostatnimi w serii, której celem było zapewnienie NASA możliwie największej ilości danych oraz opinii społeczności naukowej jeszcze przed podjęciem decyzji o miejscu lądowania nowego łazika.
Celem misji Mars 2020 jest nie tylko poszukiwanie oznak warunków sprzyjających życiu na Marsie w zamierzchłej przeszłości, ale także poszukiwanie śladów przeszłego życia mikrobowego. Społeczność planetologów jest bardzo zainteresowana miejscem lądowania łazika Mars 2020, ponieważ oprócz szerokiej palety instrumentów naukowych do badania Marsa na miejscu, łazik wyposażony zostanie w system pobierania próbek gleby i zbierania skał, które odłoży w “torbie” na powierzchni Marsa. Przyszła, kolejna misja miałaby potencjalnie odebrać i przesłać te próbki z powrotem na Ziemię. Następną misją marsjańską – po Mars 2020 – może być właśnie wysłanie pojazdu, który zbierze z powierzchni próbki zebrane przez Mars 2020.
“Miejsce lądowania Mars 2020 może stać się miejscem badania Marsa przez kolejną dekadę” mówi Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych w NASA. “Nie mogę się doczekać debat i kluczowych informacji ze strony społeczności naukowej. Niezależnie od tego, które miejsce ostatecznie zostanie wybrane, będzie to miejsce, z którego być może będzie pochodziła pierwsza próbka marsjańskiego gruntu jaka dotrze na Ziemię.
“Organizujemy te warsztaty dotyczące miejsca lądowania 2020 od 2014 roku” mówi Matt Golombek z JPL. “Pierwsze warsztaty zaczynaliśmy od 30 potencjalnych miejsc lądowania. Po dodatkowych obserwacjach z orbity i drugich warsztatach rekomendowaliśmy do dalszych prac osiem z tych trzydziestu miejsc. Były to rewelacyjne naukowo miejsca i proces selekcji stał się bardzo trudno. Tym razem, kiedy mamy już cztery miejsca w finale, wybór może się okazać jeszcze trudniejszy. Każde z tych miejsc oferuje unikalne możliwości badań”.
Adwokaci każdego z czterech potencjalnych miejsc lądowania będą kolejno zabierali miejsce na scenie, aby zaprezentować i bronić swojej działki na Czerwonej planecie. Warto zwrócić uwagę, że mamy do czynienia z jednym więcej miejscem niż oczekiwano po trzecich warsztatach (2017), gdzie do rozważenia zaproponowano trzy lokalizacje – Columbia Hills, Krater Jezero oraz północno-wschodnie Syrtis.
“Po zakończeniu warsztatów w lutym 2017 roku mieliśmy tylko trzy potencjalne miejsca lądowania dla łazika Mars 2020″ mówi Ken Farley, naukowiec projektu Mars 2020 z JPL. “Jednak w kolejnych miesiącach pojawiła się propozycja miejsca zlokalizowanego między kraterem Jezero a północno-wschodnim Syrtis. Naszym celem jest dotarcie do miejsca, które  oferuje najwięcej możliwości naukowych dla łazika mars 2020, a to nowe miejsce – nazwane Midway – uznane zostało za warte włączenia w program warsztatów”.
Ostatniego dnia, po zakończeniu wszystkich prezentacji, uczestnicy warsztatów zważą plusy i minusy każdego miejsca. Wyniki tych rozważań zostaną przedstawione zespołowi projektu Mars 2020, który dołączy je do rekomendacji przesłanych do siedziby głównej NASA w Waszyngtonie, gdzie zostanie podjęta ostateczna decyzja. Ogłoszenie miejsca lądowania łazika Mars 2020 planowane jest jeszcze przed końcem roku.
Łazik Mars 2020 wystartuje na szczycie rakiety Atlas V (United Launch Alliance) z Przylądka Canaveral na Florydzie w lipcu 2020 roku, aby dotrzeć do Marsa w lutym 2021 roku.
Źródło: JPL
https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/17/mars-2020-naukowcy-beda-zastanawiac-sie-nad-miejscem-ladowania-kolejnego-lazika-marsjanskiego/

Mars 2020 Naukowcy będą zastanawiać się nad miejscem lądowania kolejnego łazika marsjańskiego.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

BepiColombo: testowe zdjęcie z kamery monitorującej

Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 17/10/2018

Nietypowe zdjęcie fragmentu sondy BepiColombo wykonane za pomocą jednej z kamer monitorujących przymocowanych do modułu Mercury Transfer Module (MTM). Na zdjęciu widzimy  napęd paneli słonecznych (u góry po lewej) oraz tylną stronę panelu słonecznego znajdującego się najbliżej korpusu modułu. Zdjęcie wykonano pod koniec września w ramach przygotowań do startu w porcie kosmicznym w Kourou, w Gujanie Francuskiej.

MTM wyposażono w trzy kamery monitorujące dostarczające czarno-białe zdjęcia o rozdzielczości 1024 x 1024 pikseli. Jedna z kamer monitorujących jest umieszczona na MTM w taki sposób, że widzi to co widzimy na zdjęciu powyżej – spogląda w kierunku Mercury Planetary Orbiter (MPO), który znajduje się powyżej. Panele słoneczne MTM aktualnie są złożone do startu, przez co widzimy to co widzimy, ale po ich rozłożeniu po starcie kamera będzie miała dobry widok na MPO.

Pozostałe dwie kamery umieszczono z drugiej strony modułu: jeden będzie spoglądał wzdłuż rozłożonych paneli słonecznych MTM, drugi w stronę MPO rejestrując widok rozłożonej anteny średniego zysku, a później także wysięgnika magnetometru.

Faktyczne rozłożenie paneli słonecznych i anteny zostanie potwierdzone przez sondę w danych telemetrycznych przesłanych na Ziemię po starcie. Później kamery monitorujące zostaną włączone. Pierwsze serie zdjęć zostaną wykonane około 12 godzin i 1,5 dnia po starcie, a następnie przesłane na Ziemię.

Kamery monitorujące będą wykorzystywane ad hoc w fazie lotu, szczególnie w momentach przelotu w pobliżu Ziemi, Wenus i Merkurego.

Choć MPO wyposażono w wysokiej rozdzielczości kamerę do obserwacji naukowych, będzie można z niej skorzystać po oddzieleniu się sądy od MTM po dotarciu do Merkurego pod koniec 2025 roku ponieważ, podobnie do kilku innych z 11 instrumentów, znajduje się ona na tej stronie sondy, która przymocowana jest do MTM podczas fazy lotu. Niemniej jednak możliwe będzie wykorzystanie lub częściowe korzystanie nawet z 8 z 11 instrumentów MPO w trakcie przelotów w pobliżu planet. To samo tyczy się trzech z pięciu instrumentów zainstalowanych na Mercury Magnetospheric Orbiter (MMO). Dzięki temu, będziemy mieli możliwość zebrania unikalnych danych na przykład w trakcie przelotu w pobliżu Wenus.

BepiColombo jest wspólnym przedsięwzięciem Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz japońskiej agencji JAXA. To pierwsza europejska misja do Merkurego, najmniejszej i najsłabiej zbadanej planety wewnętrznej części Układu Słonecznego. To także pierwsza misja, w ramach której polecą dwie sondy, które będą jednocześnie wykonywały uzupełniające się pomiary dynamicznego otoczenia planety.

Źródło: ESA

https://www.pulskosmosu.pl/2018/10/17/bepicolombo-testowe-zdjecie-z-kamery-monitorujacej/

BepiColombo testowe zdjęcie z kamery monitorującej.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)