Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Kolejny satelita ICEYE już 19 listopada trafi na orbitę
Wysłane przez kuligowska w 2018-11-16
ICEYE-X2 to wyposażony w radar SAR polsko-fiński satelita do obserwacji Ziemi. Jego wystrzelenie stanowić będzie kolejny krok na drodze do budowy innowacyjnej konstelacji zdolnej do pozyskiwania wysokiej jakości zobrazowań satelitarnych niezależnie od warunków pogodowych. Start misji zaplanowano na 19 listopada. Satelita został zaprojektowany i wybudowany przez fińską firmę ICEYE, przy udziale polskiej spółki Creotech Instruments S.A.
Urządzenie będzie wystrzelone za pomocą dostarczonej przez SpaceX rakiety Falcon 9. O ile pogoda pozwoli, start nastąpi 19 listopada br. z bazy Sił Powietrznych USA Vandenberg w Kalifornii. - Jesteśmy ogromnie podekscytowani na myśl o wyniesieniu na orbitę satelity radarowego ICEYE-X2. Po sukcesie misji satelity ICEYE-X1, firma ICEYE mocno pracowała nad przyspieszeniem procesu produkcji – mówi Rafał Modrzewski, CEO w firmie ICEYE. –Creotech był świetnym partnerem, który pomógł nam w utrzymaniu tempa prac na jakim nam zależało budując naszą rewolucyjną konstelację satelitarną.
Start rakiety zostanie zrealizowany w ramach koordynowanej przez Spaceflight Industries misji „SSO-A: SmallSat Express”, w czasie której na orbitę okołoziemską trafi 60 małych satelitów pochodzących z aż 34 różnych organizacji, wśród nich polski studencki satelita PW-Sat2.
-Trend Space 4.0 zmienia oblicze światowego przemysłu kosmicznego. Miniaturyzacja, zmniejszenie kosztów wynoszenia czy tworzenie konstelacji niewielkich satelitów to kierunki wyznaczające ten trend, które otwierają szansę nowym podmiotom na zaistnienie na tym konkurencyjnym rynku w roli dostawcy kompleksowych rozwiązań i usług. Stworzenie i planowane wyniesienie fińsko-polskiego satelity obserwacji Ziemi o masie około 85 kg  to doskonały przykład na to, jak polskie prywatne podmioty wykorzystują tę szansę - mówi dr hab. Grzegorz Brona, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej –Cieszy mnie zarówno fakt wykorzystywania globalnych trendów rynkowych, jak i to, że podmioty krajowe posiadają zdolność dostarczenia satelitów zobrazowania radarowego. Satelity tego typu w niedalekiej przyszłości powinny posłużyć zaspokojeniu potrzeb cywilnych i wojskowych, więc posiadanie potencjału w tym zakresie w Polsce jest bardzo cenne. Przewiduje się, że do 2030 roku na orbicie okołoziemskiej znajdzie się około 10 000 niewielkich nowych satelitów. Część z nich, jak się okazuje, może być konstruowana i budowana w naszym kraju.
ICEYE-X2 trafi na heliosynchroniczną niską orbitę okołoziemską (LEO). Do końca 2019 roku ICEYE chce umieścić w kosmosie dalszych osiem satelitów w ramach powstającej konstelacji.
Budowa globalnej konstelacji
ICEYE-X2 będzie kolejnym urządzeniem wysłanym w przestrzeń kosmiczną przez firmę ICEYE, współtworzoną w Finlandii przez Polaka, Rafała Modrzewskiego. W Warszawie powstało centrum kontroli lotów dla obecnych i przyszłych satelitów. Celem ICEYE jest stworzenie unikatowej konstelacji satelitów do obserwacji Ziemi (EO), wyposażonych w radary z syntetyczną aperturą (SAR). Tego typu urządzenia są w stanie skanować powierzchnię planety niezależnie od pory dnia i warunków atmosferycznych. Mają też docelowo oferować relatywnie krótki czas rewizyty, co sprzyjać będzie monitorowaniu zmian zachodzących w obserwowanym środowisku.
Satelita ICEYE-X2 waży 85 kg i będzie zdolny do wykonywania zobrazowań o rozdzielczości nawet 3x3m. Z usług dostarczanych przez konstelację ICEYE skorzystają zarówno klienci publiczni jak i prywatni, m.in. z branż związanych z transportem morskimi i sektorem wydobywczym. Zobrazowania dostarczane przez ICEYE będą zgodne z wymaganiami polskiej platformy komputerowej CREODIAS, budowanej pod przewodnictwem Creotech i przechowującej oraz udostępniającej wszelkie dane satelitarne programu Copernicus Unii Europejskiej. Jest to kolejny obszar synergii pomiędzy ICEYE i Creotech. Satelita ICEYE-X2 pomyślnie przeszedł niezbędne testy, po czym został wysłany do Kalifornii. Wystrzelony na początku roku satelita ICEYE-X1, który stanowił rodzaj platformy testowania technologii, z powodzeniem wykonał ponad 600 zdjęć satelitarnych powierzchni Ziemi.
W prace nad ICEYE-X2 w istotny sposób zaangażowana była firma Creotech Instruments S.A. z Piaseczna. Współpraca ICEYE z Creotechem rozpoczęła się w 2016 roku, kiedy firma z Piaseczna otrzymała zlecenie na montaż elementów elektroniki na potrzeby pierwszego, prototypowego satelity z docelowej konstelacji ICEYE.
Kosmiczny listopad w Polsce
Planowany na 19 listopada starty misji satelity ICEYE-X2 jest jednym z istotnych wydarzeń dla polskiego przemysłu kosmicznego, które będą miały miejsce w drugiej połowie listopada 2018 r. W ramach tego samego startu rakiety Falcon 9 na orbitę okołoziemską wyniesione zostaną także dwa satelity: polski PW-Sat2, którego zadaniem będzie przetestowanie żagla deorbitacyjnego, jako technologii przydatnej pod kątem przyszłej walki z problemem kosmicznych śmieci oraz satelita ESEO/S-50 zrealizowany w ramach programu edukacyjnego Europejskiej Agencji Kosmicznej, dla którego system telekomunikacyjny został przygotowany w znacznej mierze na Politechnice Wrocławskiej.
Na 26 listopada zaplanowane także zostało lądowanie na Marsie sondy InSight NASA, na pokładzie której znajduje się urządzenie penetrujące grunt marsjański z mechanizmem opracowanym i wykonanym w Polsce przez firmę Astronika ze wsparciem krajowych przedsiębiorstw i instytutów naukowo-badawczych. Również w drugiej połowie listopada 2018 r. na poligonie w Drawsku planowane jest wystrzelenie na wysokość 15 km prototypu rakiety suborbitalnej przygotowanej przez polskie przedsiębiorstwo SpaceForest – jednej z 2 rakiet konstruowanych w Polsce, która podczas lotów do granicy kosmosu może umożliwić w przyszłości testowanie technologii i prowadzenie badań w stanie mikrograwitacji.
Końca dobiegają także negocjacje prowadzone przez Polską Agencję Kosmiczną sprawie dołączenia Polski do Europejskiego Konsorcjum SST (Space Surveillance and Tracking). Członkostwo naszego kraju w konsorcjum umożliwi rodzimym podmiotom udział w przedsięwzięciach finansowanych ze środków Unii Europejskiej, których budżet w bieżącej perspektywie finansowej wyniesie prawie 100 mln euro. Agencja finalizuje również prace analityczne nad wynikami badania ankietowego dotyczącego zapotrzebowania polskiej administracji publicznej na wykorzystanie danych satelitarnych, zrealizowanego przez PAK w ramach projektu Sat4Envi.
Listopadowym wydarzeniom krajowego sektora kosmicznego towarzyszy kampania informacyjna pod hasłem „Poland in Space – kosmiczny listopad” realizowana przy wsparciu Polskiej Agencji Kosmicznej oraz Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.
Listopadowe osiągnięcia polskich podmiotów wpisują się w kierunki rozwoju wyznaczone przez Polską Strategię Kosmiczną przyjętą przez rząd w 2017 r. Polska branża kosmiczna liczy obecnie około 50 podmiotów, w większości z sektora MŚP, których działalność koncentruje się na obszarze technologii satelitarnych i kosmicznych. Dla kolejnych ponad 100 podmiotów projekty w tego obszaru stanowią tylko fragment prowadzonej aktywności. Dynamiczny rozwój tej branży rozpoczął się wraz z dołączeniem Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej w listopadzie 2012 r. Polskie przedsiębiorstwa i instytuty naukowo-badawcze efektywnie wykorzystały 6 lat członkostwa naszego państwa w ESA. Zrealizowały lub realizują dla europejskiej agencji około 330 kontraktów o łącznej wartości ponad 100 mln euro, biorą udział w prestiżowych misjach kosmicznych ESA, takich jak: Rosetta - na kometę 67P/Czuriumow-Gierasimienko, Cassini-Huygens – na Tytana, księżyc Saturna, Proba 3 – badającej koronę słoneczną, ExoMars2016 czy JUICE – do księżyców Jowisza. W kraju rozwijają się kosmiczne specjalizacje, takie jak: robotyka, optoelektronika, systemy mikrosatelitarne i integracja małych satelitów czy rakiety suborbitalne.
 
Czytaj więcej:
•    Creotech po raz trzeci wśród technologicznych liderów wzrostu w Europie Środkowej
•    ICEYE-X2 SAR Satellite to Be Launched on Upcoming Spaceflight SSO-A: SmallSat Express Mission
•    Iceye to Launch ICEYE-X2 SAR Satellite Later This Month
 
Źródło: Creotech S.A.
Na zdjęciu: An artist's depiction of ICEYE-X2 SAR satellite in orbit.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kolejny-satelita-iceye-juz-19-listopada-trafi-na-orbite-4815.html

Kolejny satelita ICEYE już 19 listopada trafi na orbitę.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Szef PAK Brona: polski rynek systemów rakietowych przeżywa renesans
2018-11-16
Polski rynek związany z systemami rakietowymi przeżywa renesans - powiedział PAP prezes Polskiej Agencji Kosmicznej dr hab. Grzegorz Brona. W drugiej połowie listopada br. na poligonie w Drawsku planowane jest wystrzelenie prototypu rakiety suborbitalnej Bigos 4, przygotowanej przez SpaceForest.
"Odrodzenie związane z systemami rakietowymi obserwujemy w Polsce w państwowych instytutach badawczych, np. Instytut Lotnictwa buduje obecnie system rakietowy Bursztyn, ale również na rynku prywatnym. Są firmy, które specjalizują się zarówno w komponentach rakietowych, paliwie rakietowym, jak i w całych systemach rakietowych" - wyjaśnił szef PAK.
Jedną z nich jest SpaceForest z Gdańska, która 18 listopada ma wystrzelić w Drawsku swoją nową, prototypową rakietę - Bigos 4. "Ma być ona systemem testowym, który pozwoli sprawdzić konkretne technologie wbudowane w tę rakietę w lotach do wysokości kilkunastu, a być może i kilkudziesięciu kilometrów" - dodał Brona.
Zastrzegł, że wysokość 15 km nie oznacza ograniczeń technologicznych. "Wynika to z rozmiarów poligonu, na którym rakieta będzie wystrzeliwana. Prawdopodobnie mogłaby polecieć wyżej, natomiast bezpieczeństwo poligonu zmusza do ograniczenia wysokości startowej" - wyjaśnił prezes PAK.
Brona ma nadzieję, że w przyszłym roku uda się wyeliminować "pewne ograniczenia, a pewne obszary uda się dodatkowo zabezpieczyć" i loty - być może nawet suborbitalne (czyli do wysokości 100 km) - będą w naszym kraju "w pełni wykonalne", czy to przy pomocy rakiety Bigos 4, czy przy pomocy jej następczyni, czy przy pomocy rakiety Bursztyn.
Tego typu przedsięwzięcia jak eksperyment w Drawsku służą, jak dodał, do testowania systemów - z jednej strony pełnych systemów rakietowych; a z drugiej przyrządów służących do badania atmosfery, czy badania technologii kosmicznych, które umieszczone zostały w „luku bagażowym” rakiety.
"Najlepszym miejscem do testowania podsystemów, które trafiają w przyszłości w kosmos, jest sam kosmos. W związku z tym na wystrzeliwanych rakietach suborbitalnych bardzo często umieszcza się takie systemy. Wraz z rakietą powoli sobie z kosmosu opadają w kierunku Ziemi i poddawane są testom, a dopiero potem trafiają na satelity, które podróżują po orbitach czy też udają się na inne ciała niebieskie" - wyjaśnił.
Brona zastrzegł, że polskie rakiety są rakietami suborbitalnymi, bo "kierunek orbita jest jeszcze bardziej skomplikowany niż loty suborbitalne". Podkreślił, że będzie można testować dzięki nim polskie urządzenia czy przyrządy innych krajów "na poziomie czysto komercyjnym".
Szef Polskiej Agencji Kosmicznej przypomniał, że w latach 70. XX wieku Polska miała okazję stać się kolejną potęgą kosmiczną.
"Mieliśmy rakiety o nazwie Meteor, które, jak wynika z obliczeń, przekroczyły barierę kosmosu - wzbiły się na wysokość ok. 100 km" - powiedział.
W drugiej połowie lat 70. projekt został jednak wstrzymany. "Rakiety, które już były przygotowane do strzału, zostały zapakowane do skrzyń i od tego czasu, praktycznie do lat 90., nic w kosmicznych systemach rakietowych w Polsce się nie zdarzyło" - powiedział.
Brona zwrócił uwagę, że lot rakiety Bigos 4, czy jakiejkolwiek innej, którą chcemy testować na dużych wysokościach (a 15 km to jest duża wysokość) jest uwarunkowany pogodą. "Przede wszystkim wiatrami na różnych wysokościach. Nie chcemy, żeby nasza rakieta zamiast polecieć w górę, skręciła i poleciała w poziomie, i, być może, zagroziła infrastrukturze, która jest poza poligonem badawczym" - powiedział.
Dlatego przed wystrzeleniem tego typu obiektu sonduje się atmosferę: wypuszcza balony meteorologiczne, sprawdza czy nie ma wiatrów strumieniowych, które na wysokości kilkunastu kilometrów osiągają czasem prędkość ponad 100 km/h. "Wystrzelenie rakiety Bigos 4 jest zatem uwarunkowany nie tylko odpowiednim zachmurzeniem, ale przede wszystkim brakiem wiatrów strumieniowych, które rakietę mogłyby znieść" - podsumował. (PAP)
autor: Magdalena Jarco
maja/ skr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31722%2Cszef-pak-brona-polski-rynek-systemow-rakietowych-przezywa-renesans.html

Szef PAK Brona polski rynek systemów rakietowych przeżywa renesans.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkryto nieuchwytną gwiazdę kryjącą się za supernową typu Ic
2018-11-16. Autor. Agnieszka Nowak
Astronomowie nareszcie mogli odkryć długo poszukiwanego prekursora określonego typu eksplodującej gwiazdy, przeczesując archiwalne dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. Uważa się, że supernowa typu Ic wybuchnie, gdy jej masywna gwiazda zostanie pozbawiona zewnętrznych warstw wodoru i helu.
Te gwiazdy mogą należeć do najbardziej masywnych znanych – co najmniej 30 razy masywniejszych, niż Słońce. Oczekuje się, że nawet po zrzuceniu części materii w późnym okresie życia będą nadal duże i jasne. Do tej pory pozostawało więc tajemnicą, dlaczego astronomowie nie byli w stanie uchwycić takiej gwiazdy na zdjęciach sprzed eksplozji.

Wreszcie, w 2017 roku astronomowie mieli szczęście. Pobliska gwiazda zakończyła swoje życie jako supernowa typu Ic. Dwa zespoły astronomów przeglądały obrazy z Hubble’a, aby odkryć przypuszczalna gwiazdę prekursora na zdjęciach sprzed eksplozji, wykonanych w 2007 r. Supernowa, skatalogowana jako SN 2017 ein, pojawiła się w pobliżu centrum pobliskiej galaktyki spiralnej NGC 3938, znajdującej się w około 65 mln lat świetlnych stąd.

Astronomowie mieli szczęście, że gwiazda znajdowała się w pobliżu i była bardzo jasna (5-10 razy jaśniejsza od innych supernowych typu Ic), co mogło ułatwić im jej odnalezienie. Badacze zaobserwowali wiele supernowych typu Ic, ale znajdują się one zbyt daleko, aby Hubble mógł je analizować. Wygląda na to, że większość supernowych typu Ic jest mniej masywna, i dlatego mniej jasna, i to może być powód, dla którego naukowcy nie byli w stanie ich wykryć.

Analizy barw obiektu wskazują, że jest on niebieski i bardzo gorący. Na podstawie tej oceny obydwa zespoły sugerują dwie możliwości identyfikacji źródła. Progenitor może być pojedynczą, potężną gwiazdą 45 -55 razy większą, niż Słońce. Inny pomysł jest taki, że może to być masywny układ podwójny gwiazd, z których jedna waży 60-80 mas Słońca, a druga około 48 Słońc. W tym drugim scenariuszu gwiazdy krążą wokół siebie po ciasnych orbitach i wchodzą ze sobą w interakcje. Bardziej masywna gwiazda zostaje pozbawiona wodoru i helu przez swojego towarzysza, i ostatecznie eksploduje jako supernowa.

Oczekiwania dotyczące tożsamości przodków supernowych typu Ic były zagadką. Astronomowie wiedzieli, że supernowe miały niedobory wodoru i helu, początkowo proponowali, że niektóre potężne gwiazdy wyrzuciły tę materię w postaci silnego wiatru (strumienia naładowanych cząstek), zanim eksplodowały. Gdy nie znaleziono gwiazd progenitorów, które powinny być niezwykle masywne i jasne, zaproponowali drugą metodę wytwarzania wybuchających gwiazd obejmującą parę bliźniaczych, mniej masywnych gwiazd. W tym scenariuszu potężna gwiazda jest pozbawiona wodoru i helu przez towarzysza. Ale „rozebrana” gwiazda jest wciąż wystarczająco masywna, by ostatecznie wybuchnąć jako supernowa typu Ic.

Rozwikłanie tych dwóch scenariuszy powstawania supernowych typu Ic wpływa na nasze rozumienie ewolucji i formowania się gwiazd, w tym także tego, w jaki sposób masy gwiazd są rozmieszczane, gdy się rodzą, i jak wiele gwiazd tworzy się we wzajemnie oddziałujących układach podwójnych.

Zespoły ostrzegają, że nie będą w stanie potwierdzić tożsamości źródła, dopóki supernowa nie zniknie za około 2 lata. Astronomowie mają nadzieję, że użyją HST lub przyszłego teleskopu Jamesa Webba, aby sprawdzić, czy kandydatka na gwiazdę przodka zniknęła, czy też znacznie przygasła. Będą także w stanie odseparować światło supernowej od światła gwiazd w jej otoczeniu, aby dokładniej wykonać pomiar jasności i masy obiektu.

SN 2017 ein została odkryta w maju 2017 roku przy pomocy Tenagra Observatories w Arizonie. Potrzeba było jednak ostrej rozdzielczości teleskopu Hubble’a, aby dokładnie określić lokalizację możliwego źródła. Zespół Schuylera Van Dyka zaobserwował młodą supernową w czerwcu 2017 roku za pomocą Wide Field Camera 3 Hubble'a. Astronomowie wykorzystali ten obraz z archiwalnych zdjęć Hubble’a wykonanych w grudniu 2007 roku przez Wide Field Planetary Camera 2, aby wskazać kandydatkę na gwiazdę przodka znajdującą się w jednym z ramion spiralnych galaktyki.

Grupa Charlesa Kilpatricka również obserwowała w podczerwieni supernową w czerwcu 2017 roku przy użyciu jednego z 10-metrowych teleskopów Kecka. Następnie zespół przeanalizował te same zdjęcia archiwalne z Hubble’a, co zespół Van Dyka, aby odkryć możliwe źródło.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
hubblesite

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/11/odkryto-nieuchwytna-gwiazde-kryjaca-sie.html

Odkryto nieuchwytną gwiazdę kryjącą się za supernową typu Ic.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: Przed wybuchem
2018-11-16. Izabela Mandla
Oddalony od nas o ponad 60 milionów lat świetlnych błękitny nadolbrzym mógł kiedyś znajdować się w centrum grupy młodych gwiazd w galaktyce NGC 3983. Obraz znajdujący się powyżej został wykonany komputerowo przez artystę. Można na nim zobaczyć jak najprawdopodobniej wyglądała w tym czasie ta gwiazda. W 2017 eksplodowała ona w wybuchu supernowej. Wcześniej jej masa mogła wynosić 50 Słońc, a proces spalania, w którym uczestniczyła, był tak szybki i gwałtowny, że sprawił, iż była ona zdecydowanie bardziej gorąca i bardziej niebieska od gwiazdy Układu Słonecznego. Temperatura tego nadolbrzyma była do tego stopnia wysoka, że stracił on swoje zewnętrzne warstwy wodoru i helu. Naukowcy zaliczyli więc ten wybuch do supernowej typu Ic. Przy wykonywaniu badań i snuciu hipotez astronomowie korzystali między innymi ze zdjęć pochodzących z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a.
Source :
NASA
https://news.astronet.pl/index.php/2018/11/16/w-kosmicznym-obiektywie-przed-wybuchem/

W kosmicznym obiektywie Przed wybuchem.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

(Prawie) wszystko o początkach (prawie) wszystkiego
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 16/11/2018
Materiał partnerski
Wyobraźcie sobie książkę, która odpowiada, skąd się wzięło… (prawie) wszystko: wszechświat, gwiazdy, planety, życie, cywilizacja…
I wyobraźcie sobie, że książka ta nie jest opasłym, wypełnionym niestrawną naukową treścią tomiskiem, lecz niezwykle nowoczesną i wyjątkowo estetyczną pozycją, która wyjaśnia to (prawie) wszystko za pomocą najmodniejszego obecnie i najbardziej przemawiającego środka przekazu danych: infografik.
Jeśli z chęcią wzięlibyście do rąk tak wyobrażoną książkę i już marzycie, by zanurzyć się w morzu fascynujących informacji, faktów i ciekawostek, mamy dla was dobrą wiadomość: taka książka istnieje. Została stworzona przez redaktorów renomowanego magazynu naukowego „New Scientist” i niedawno wydana w Wielkiej Brytanii. To nie wszystko! Mamy jeszcze lepszą wiadomość: 14 listopada ukazała się ona w Polsce nakładem wydawnictwa Insignis.
„Początki (prawie) wszystkiego” – rewolucyjna i rewelacyjna kopalnia wiedzy o rzeczonych początkach – została napisana przez Grahama Lawtona, zilustrowana przez Jennifer Daniel i opatrzona przedmową samego profesora Stephena Hawkinga. W sześciu rozdziałach („Wszechświat”, „Nasza planeta”, „Życie”, „Cywilizacja”, „Wiedza” i „Wynalazki”) i na 256 stronach wypełnionych po brzegi sugestywnymi i nierzadko dowcipnymi infografikami zawarte jest to wszystko, co wiemy o genezie otaczającego nas świata w rozmaitych jego aspektach: od Wielkiego Wybuchu, przez materię (również i tę ciemną), po gwiazdy, czarne dziury i układy słoneczne. Od naszej planety Ziemi, przez dosłownie ziemię – czyli glebę – po jej atmosferę i Księżyc. Od początków życia, przez wykształcanie się jego złożonych form, aż po cywilizację. A skoro już jesteśmy przy cywilizacji, z „Początków (prawie) wszystkiego”  dowiemy się o pochodzeniu języków, genezie miast, pieniędzy, odzieży, ciepłych posiłków, udomawiania zwierząt, własności, muzyki i nie tylko. Kiedy zaczęliśmy pisać? Jak wymyśliliśmy zero? Po co zaczęliśmy mierzyć przedmioty? Odliczać czas? Jak narodziła się polityka i wynikające z niej spory? Powstanie mechaniki kwantowej, elektroniki, radiofonii, internetu, podbój przestrzeni kosmicznej – tak, o tym też przeczytacie – i pooglądacie! – w „Początkach (prawie) wszystkiego”.
Ta książka to idealna lektura dla osób ciekawych świata i uczta dla oczu. To świetne, zachwycające formą autorskie kompendium współczesnej wiedzy, odpowiadające na jedno ogólne pytanie: skąd się wzięliśmy i skąd wzięło się to (prawie) wszystko, co nas otacza, kształtuje i z czego korzystamy na co dzień.
Zajrzyj do środka!
Gdzie kupić? http://bit.ly/poczatkiprawie
https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/16/prawie-wszystko-o-poczatkach-prawie-wszystkiego/

(Prawie) wszystko o początkach (prawie) wszystkiego.jpg

(Prawie) wszystko o początkach (prawie) wszystkiego2.jpg

(Prawie) wszystko o początkach (prawie) wszystkiego3.jpg

(Prawie) wszystko o początkach (prawie) wszystkiego4.jpg

(Prawie) wszystko o początkach (prawie) wszystkiego5.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

GJ 699 b – egzoplaneta Gwiazdy Barnarda
2018-11-17. Krzysztof Kanawka
Astronomowie odkryli obiekt typu “super Ziemia” krążący wokół sąsiadki Słońca – Gwiazdy Barnarda.
Gwiazda Barnarda to czerwony karzeł znajdujący się zaledwie sześć lat świetlnych od Układu Słonecznego. Choć jest to czwarta najbliższa gwiazda od nas, nie jesteśmy w stanie jej dostrzec gołym okiem z Ziemi – jej jasność wizualna wynosi zaledwie +9,5 magnitudo. Jej pierwsze obserwacje (w sensie zdjęcia lub raczej płyty fotograficzne) pochodzą z końca XIX wieku. W 1916 roku amerykański astronom Edward Barnard odkrył jej duży ruch na (ziemskim) niebie, co jednoznacznie sugerowało, że ta gwiazda znajduje się bardzo blisko Słońca. Katalogowe oznaczenia Gwiazdy Barnarda to GJ 669 (katalog Gliese) oraz HIP 87937 (katalog Hipparcos).
Podróż do Gwiazdy Barnarda?
Gwiazda Barnarda, od momentu potwierdzenia bliskości od Układu Słonecznego, jest celem wielu badań oraz koncepcji naukowych i fantastycznych. W latach 70. XX wieku pojawiła się koncepcja misji bezzałogowej, która miała być realizowana dzięki wykorzystaniu fuzji jądrowej. Ta idea nosiła nazwę “Projekt Daedalus”. Inicjatywa zakładała rozpędzenie bezzałogowego pojazdu do prędkości około 12% prędkości światła, co pozwoliłoby na dotarcie do Gwiazdy Barnarda w czasie około 50 lat. Oczywiście, nawet dzisiejszy stan technologii nie pozwala na budowę takiej sondy międzygwiezdnej.
Zainteresowanie Gwiazdą Barnarda w XX wieku było związane nie tylko z bliskością tej gwiazdy, ale także różnymi obserwacjami astronomicznymi. W latach 60 i 70. XX wieku wielu astronomów było przekonanych, że wokół Gwiazdy Barnarda krąży jeden lub dwa gazowe giganty. Późniejsze, bardziej dokładne obserwacje nie potwierdziły obecności takich egzoplanet. Od lat 90. XX wieku, wraz z postępującą rewolucją w cyfrowych technikach obserwacji a także dostępności kosmicznego teleskopu Hubble, kolejne badania Gwiazdy Barnarda pozwoliły na wykluczenie obecności nawet mniejszych gazowych gigantów.
Pomysły na projekty wysłania sond jednak nie ustały. W ostatnich latach pojawiła się propozycja budowy wielu zminiaturyzowanych pojazdów bezzałogowych z dużym żaglem kosmicznym w ramach inicjatywy Breakthrough Starshot. Głównym celem inicjatywy jest lot do Alfy i Proximy Centauri, jednak lot do Gwiazdy Barnarda byłby także (teoretycznie) możliwy.
GJ 699 b – lodowa egzoplaneta krążąca wokół Gwiazdy Barnarda
Piętnastego listopada 2018 na łamach czasopisma Nature pojawiła się publikacja dotycząca odkrycia stosunkowo małej egzoplanety krążącej wokół Gwiazdy Barnarda. Obiekt jest typu “super Ziemia”, czyli jest to planeta pozasłoneczna większa od Ziemi ale jednocześnie mniejsza od małych gazowych gigantów takich jak Uran i Neptun. Obiekt otrzymał oznaczenie GJ 699 b.
Egzoplaneta krąży w odległości około 0,4 jednostki astronomicznej od swej gwiazdy z czasem obiegu około 233 dni. Masa minimalna tej egzoplanety to około 3,2 masy Ziemi. Ponieważ Gwiazda Barnarda bardzo słabo świeci, GJ 699 b otrzymuje zaledwie 2% energii, jaką otrzymuje nasza planeta od Słońca. Temperatura na powierzchni tej egzoplanety może wynosić nawet minus 170 stopni Celsjusza. Można więc przypuszczać, że jest to w całości skuty lodem lub też jałowy glob. Nie można jednak wykluczyć, że pod grubą lodową skorupą tej planety może znajdować się warstwa ciekłej wody.
Odkrycie GJ 699 b zawdzięczamy Europejskiemu Obserwatorium Południowemu (ESO), w szczególności instrumentowi zainstalowanemu na 3,6 metrowym teleskopie La Silla w Chile High Accuracy Radial velocity Planet Searcher (HARPS). Ten instrument ma już duże zasługi w odkryciach planet pozasłonecznych – wniósł cenny wkład w odkrycie i wyliczenie orbity Proximy Centauri b oraz odkrycie układu planetarnego wokół Gwiazdy Kapetyna (12,75 lat świetlnych od Układu Słonecznego).
GJ 699 b z pewnością będzie wdzięcznym obiektem obserwacji dla wielu przyszłych projektów badawczych, wykorzystujących m.in. kosmiczny teleskop Jamesa Webb’a (JWST) czy też duże naziemne obserwatoria, takie jak E-ELT.
(ESO, Nature)
https://kosmonauta.net/2018/11/gj-699-b-egzoplaneta-gwiazdy-barnarda/

GJ 699 b – egzoplaneta Gwiazdy Barnarda.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chińskie słońce grzało 10 sekund. Ale siedmiokrotnie silniej
2018-11-16. kf, akune
W eksperymentalnym chińskim tokamaku EAST, zwanym też „chińskim sztucznym słońcem” udało się osiągnąć temperaturę sięgającą 100 milionów stopni Celsjusza i utrzymać ją na tym poziomie przez 10 sekund – poinformował portal China.org.cn.
Jak zakomunikował Instytut Fizyki Plazmowej Chińskiej Akademii Nauk w Hefei, czteromiesięczny eksperyment pokazuje, że Chiny poczyniły znaczne postępy w produkcji energii opartej na syntezie termojądrowej w tokamaku, czyli w mającej kształt obwarzanka magnetycznej pułapce na gorącą plazmę.

Osiągnięcie i utrzymanie tak wysokiej temperatury ma kluczowe znaczenie w testowaniu reaktora termojądrowego. 100 milionów stopni Celsjusza to minimum wymagane do utrzymania reakcji syntezy termojądrowej, która wytwarza więcej energii niż potrzeba do jej podtrzymania.
Do sukcesu przyczyniło się zintegrowane wykorzystanie czterech rodzajów ogrzewania za pomocą fal i wiązek jonów. W 2016 r. udało się Chińczykom osiągnąć około 50 milionów stopni Celsjusza i utrzymać ten poziom przez 102 sekundy.

Osiągnięta obecnie temperatura jest mniej więcej siedem razy wyższa od wynoszącej około 15 milionów stopni Celsjusza temperatury wnętrza Słońca. Wewnątrz Słońca synteza termojądrowa zachodzi, ponieważ obok wysokiej temperatury panuje tam ogromne ciśnienie.
Kierujący eksperymentem główny inżynier Gong Xianzu zaznaczył, że ostatecznym celem EAST (Experimental Advanced Superconducting Tokamak) jest dokonanie syntezy jądrowej, jaka zachodzi wewnątrz Słońca. Dzięki deuterowi, którego obfite zasoby znajdują się w morzach można by uzyskać stałe źródło czystej energii. W odróżnieniu od wykorzystywanej w elektrowniach jądrowych łańcuchowej reakcji rozszczepiania atomów, ich łączenie (fuzja) nie powoduje powstania odpadów promieniotwórczych, dostarcza jeszcze więcej energii i korzysta z powszechnie dostępnych izotopów wodoru – deuteru i trytu.
źródło: PAP
https://www.tvp.info/39996992/chinskie-slonce-grzalo-10-sekund-ale-siedmiokrotnie-silniej

Chińskie słońce grzało 10 sekund. Ale siedmiokrotnie silniej.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dwa loty zaopatrzeniowe do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej
Wysłane przez grabianski w 2018-11-17


W ostatnich dniach odbyły się dwa loty zaopatrzeniowe do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W piątek w stronę ISS poleciała rakieta Sojuz FG ze statkiem Progress MS-10, a w sobotę wystartowała rakieta Antares ze statkiem Cygnus.
Start misji Progress MS-10

Piątkowy start, był pierwszym startem rosyjskiej rakiety Sojuz FG po nieudanym locie załogowym w październiku. Rakieta wystartowała 16 listopada o 19:14 polskiego czasu z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie.
Do kapsuły Progress MS-10 zapakowano 1300 kg zaopatrzenia w części hermetyzowanej: jedzenia, ubrań i akcesoriów dla załogi, eksperymentów naukowych oraz części zapasowych dla stacji. Poza zamkniętą kapsułą do Progresa spakowano 750 kg paliwa dla modułu napędowego w Zwiezda, 440 kg wody, 50 kg tlenu oraz 24 kg powietrza.
Progress MS-10 przycumuje do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej o 20:29 czasu polskiego w niedzielę.
Lot Antaresa z kapsułą Cygnus

Z portu kosmicznego Mid-Atlantic Regional Spaceport w Wirginii wystartowała rakieta Antares firmy NGIS. Lot rozpoczął się w sobotę, 17 listopada o 10:01 czasu polskiego.
Rakieta wyniosła w drogę do stacji kapsułę zaopatrzeniową Cygnus NG-10. Na jej pokładzie znalazło się ponad 3300 kg zaopatrzenia: 1140 kg towaru dla załogi, 1040 kg sprzętu naukowego, prawie 1 tonę sprzętu dla konserwacji stacji oraz 115 kg sprzętu komputerowego.
Łącznie na pokładzie Cygnusa znalazł się sprzęt dla około 250 prowadzonych już i nowych badań na pokładzie ISS. Urządzenie Refabricator zademonstruje możliwości drukowania 3D na pokładzie stacji oraz odzyskiwania zużytego plastiku do procesu drukowania kolejnych elementów. Na pokład stacji trafi też instrument EXCISS, który ma za zadanie symulować wczesne warunki w naszym Układzie Słonecznym. Urządzenie wytworzy specjalnie uformowaną chmurę pyłu, na którą będzie oddziaływał prądem elektrycznym.
Na orbitę trafi również eksperyment PCG-16. To kolejna seria badań nad budowaniem kryształów białkowych na pokładzie stacji. Tym razem w warunkach mikrograwitacyjnych zostanie utworzony kryształ białka LRRK2. To białko jest powiązane z rozwojem choroby Parkinsona.
Kapsuła zostanie przyłączona do stacji w poniedziałek za pomocą ramienia robotycznego Canadarm2. Pozostanie podłączona do ISS do lutego 2019 roku.
Źródło: NASA/SN/NS
Więcej informacji:
•    relacja NASA z udanego startu rakiety Antares
•    oficjalny blog NASA dot. działania ISS
Na zdjęciu: Start rakiety Antares 230 ze statkiem Cygnus NG-10. Źródło: NASA/Joel Kowsky.
 
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/dwa-loty-zaopatrzeniowe-miedzynarodowej-stacji-kosmicznej-4823.html

Dwa loty zaopatrzeniowe do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Adam Tużnik o białych dziurach, które mogły przyczynić się do Wielkiego Wybuchu

2018-11-17

Są teorie, które głoszą, że za Wielki Wybuch odpowiedzialne były tzw. białe dziury, przeciwieństwo czarnych dziur. Niestety, na razie nikt tych białych dziur jeszcze nie odkrył - mówi RMF FM Adam Tużnik, współautor filmu "W poszukiwaniu źródeł czasu", którego pierwsza część będzie miała swoją premierę już dziś o godzinie 19:00, na kanale Astroserwis w serwisie YouTube. Film będzie opowiadał zarówno o białych dziurach, jak i innych teoriach powstania Wszechświata. Zależało nam na opowiedzeniu jego historii cofając się od początku życia na Ziemi aż do Wielkiego Wybuchu – mówi student astronomii na Uniwersytecie Jagiellońskim, który ma już na swoim koncie ogłoszone w styczniu tego roku odkrycie gwiazdy zmiennej TYC 2836-1816-1.


Jak mówi w rozmowie z Grzegorzem Jasińskim Adam Tużnik, autorzy trzyczęściowego filmu "W poszukiwaniu źródeł czasu" chcieli w możliwie przystępny sposób przekazać to, co już wiemy o Wszechświecie. Ich film zawiera zarówno zagadnienia podstawowe, które mogą trafić do każdej osoby interesującej się nocnym niebem, jak i bardziej zaawansowane. "Chodziło nam głównie o to, by zainteresować młode osoby, ale również osoby ze środowiska typowo naukowego" - mówi Tużnik i zapowiada, że wraz ze współodkrywcą gwiazdy zmiennej TYC 2836-1816-1, Gabrielem Murawskim będzie prowadził dalsze badania zmierzające do ustalenia, czy mogą wokół niej krążyć planety.
PREMIERA pierwszego odcinka - 17 Listopada godz. 19.00
PREMIERA drugiego odcinka - 6 Grudnia, godz. 19.00
PREMIERA trzeciego odcinka (ostatniego) - 26 Grudnia (w Boże Narodzenie), godz. 20.00
Wszystkie na kanale Astroserwis w serwisie YouTube.
Grzegorz Jasiński: O czym chce pan opowiedzieć w tych filmach?
Adam Tużnik: Seria filmów pod tytułem "Poszukiwanie źródeł czasu" opowiada o czasie jako pojęciu fizycznym;czasie, który upływa; który mierzymy w sekundach czy godzinach. Zależało nam na opowiedzeniu historii od początku życia na Ziemi aż do Wielkiego Wybuchu, który miał miejsce około 14 miliardów lat temu...
Od początku życia do Wielkiego Wybuchu? Czyli do tyłu...
Tak, cofamy się. W pierwszym odcinku opowiadamy o życiu na Ziemi, jak powstawało, jak ewoluowało, opowiemy też historię, jak kształtował się Układ Słoneczny, kiedy powstało nasze Słońce, kiedy powstały planety wewnętrzne i zewnętrzne naszego Układu. Później przeniesiemy się w głąb Wszechświata, do galaktyk, do gromad gwiazd, gdzie skupimy się przede wszystkim nad tym, jak pierwsze gwiazdy, jak galaktyki się formowały. Stopniowo cofamy się do momentu, kiedy powstał Wszechświat. Najciekawszym momentem w drugim odcinku będzie prawdopodobnie przedstawienie momentu, kiedy wydarzył się Wielki Wybuch. To jest dla współczesnych fizyków najciekawsze. W laboratoriach CERN pod Genewą poszukuje się cząstek, które prawdopodobnie są za moment Wielkiego Wybuchu odpowiedzialne. Będziemy chcieli zaprezentować kilka teorii dotyczących tego, jak do Wielkiego Wybuchu mogło dojść. To jest najbardziej fascynujące. Ja przyjechałem na studia na Uniwersytet Jagielloński z Ożarowa, z małej miejscowości w województwie świętokrzyskim. Wraz z grupą miłośników astronomii z Pomorza, z Tczewa i ze Stargardu Gdańskiego znaleźliśmy producenta dla naszego filmu. Nagrania lektorskie rozpoczęliśmy w połowie września. Scenariuszem zająłem się ja, jako student astronomii. Dobraliśmy też odpowiednią, relaksująca muzykę.
Filmów o astronomii, o Wszechświecie jest wiele, są produkowane przez wielkie telewizje. Co sprawi, że państwa film będzie wyjątkowy i szczególny?
Zgadza się, jest wiele produkcji dotyczących kosmosu, zwykle skupiają się na jakimś wycinku wiedzy z astronomii, czy powstawaniu planet w układzie Słonecznym, czy planet pozasłonecznych. Nam chodziło o to, by w możliwie ciekawy dla widza sposób przedstawić całokształt wiedzy na ten temat.
Mówi się o tym coraz częściej, że cząstka Higgsa, odkryta we wspomnianym przez pana laboratorium CERN, mogła być kluczem do tego, że Wielki Wybuch się udał, że coś w jego wyniku faktycznie powstało. Jakie teorie będzie pan w tym filmie przedstawiał?
Ja pisuję też do czasopisma "Astronomia", które co miesiąc prezentuje czytelnikom najciekawsze wydarzenia związane z astronomią. W najnowszym numerze pisałem o ciekawej teorii, dotyczącej tak zwanych białych dziur, które prawdopodobnie są odpowiedzialne za moment Wielkiego Wybuchu. W filmie też pokażemy, że białe dziury, których oczywiście jeszcze nie odnaleziono, są prawdopodobnie przeciwieństwem czarnych dziur. Czarne dziury już odkryto, jak mówił słynny, nieżyjący już fizyk Stephen Hawking, są to obiekty, z których nic nie może uciec, nawet światło. Według najnowszych publikacji białe dziury mogą być jednym z czynników, które przyczyniły się do Wielkiego Wybuchu. To fascynująca sprawa.
Jak moglibyśmy to rozumieć? Skoro czarne dziury mają tak silną grawitację, że nic, ani masa, ani nawet światło, nie może ich opuścić, to białe dziury, które są ich przeciwieństwem wypychają informację, masę, światło? Czym jest biała dziura?
Jest przeciwieństwem czarnej, czyli prawdopodobnie wyrzuca całą zgromadzoną materię. Mówię, prawdopodobnie, bo ich jeszcze nie odkryto, są tylko teorie fizyczne przewidujące ich istnienie. Twierdzono na przykład na podstawie obserwacji radioźródeł FRB, tak zwanych szybkich błysków radiowych, że to mogą być białe dziury, ale wciąż nie jest to pewne. Takimi radioźródłami zajmuje się między innymi polski projekt naukowy HESS, dotyczący obserwacji w zakresie promieniowania gamma. Te źródła wysyłają silne promieniowanie odbierane na Ziemi, a naukowcy wykorzystując zebrane dane próbują odpowiedzieć na pytanie, czy białe dziury mogą być odpowiednikiem czarnych dziur. Tak, jak powiedziałem, przypuszcza się, że białe dziury wyrzucają ogromne ilości materii. Są jedynymi obiektami, na których naukowy mogą opierać swoje teorie powstania Wszechświata.

Jest pan najlepszym przykładem pewnego trendu w astronomii, polegającego na tym, że studenci, a nawet zwykli miłośnicy astronomii, mogą już uczestniczyć w odkryciach naukowych dzięki temu, że dane z obserwacji są dla nich dostępne. Pan ma za sobą takie odkrycie. Na początku tego roku informowano, że wraz z kolegą odkrył pan gwiazdę zmienną...
Był to obiekt w konstelacji Andromedy, odkrycia dokonaliśmy w Boże Narodzenie tamtego roku. Wyniki zostały opublikowane w drugiej połowie stycznia, dokładnie 18 stycznia. Wraz z kolegą z Białegostoku, studentem medycyny Gabrielem Murawskim, dokonaliśmy odkrycia bardzo ciekawej gwiazdy zmiennej, która ma na swej powierzchni ogromne plamy. Wiemy, że nasze Słońce też ma plamy, ma aktywność chromosferyczną, w cyklu 11-letnim jest czasem bardziej aktywne, czasem mniej. Tamta gwiazda jest położona około 40-50 lat świetlnych od Ziemi, jest bardzo podobna do Słońca pod względem wielkości i masy. Teraz w oparciu o dane z nowego teleskopu kosmicznego TESS i dane z już wyłączonego teleskopu Keplera będziemy sprawdzać, czy wokół tej gwiazdy może istnieć układ planetarny. takim najsłynniejszym układem planetarnym jest odkryty niedawno przez astronomów z Europejskiego Obserwatorium Południowego układ TRAPPIST-1. jest tam siedem planet podobnych do Ziemi, z czego dwie lub trzy krążą w tak zwanej ekosferze. Nas interesuje to, czy wokół "naszej" gwiazdy, która jest tak podobna do Słońca, też mogą krążyć planety. Może tam być jedna przeszkoda, ponieważ gwiazda ma tak wielką plamę, ma tak silną aktywność chromosferyczną, energia docierająca do ewentualnych planet może być niewystarczająca do powstania tam ewentualnego życia...
A poza tym może być trudniej je zaobserwować, bo jeśli sama gwiazda ma plamy i widzimy zmiany jej jasności, to zauważenie zmian jasności związanych z przesłanianiem jej światła przez planety może być trudniejsze. Czy jest inna metoda, którą możecie państwo próbować wykorzystać? Czy metoda przesunięć radialnych, albo inna może wyjaśnić, co się tam wokół niej dzieje?
By móc wykorzystać metodę przesunięć radialnych musielibyśmy mieć dostęp do profesjonalnych, dużych obserwatoriów na świecie. Tam trzeba pisać projekty naukowe, które na to pozwolą. Ale prowadzimy własne obserwacje, własnym sprzętem, choćby kamerami fotometrycznymi. Gdy w rodzinnym Ożarowie mam pogodną noc, wystawiam sprzęt, otwieram kopułę, czy to wychodzę na zewnątrz i wykonuje obrazy fotometryczne. To polega na wykonaniu zdjęć tej gwiazdy, które potem składa się w specjalnym programie i uzyskuje dane naukowe możliwe do analizy zmian jasności tej gwiazdy. Jeśli gwiazda ma plamy i jest zwrócona nimi w stronę Ziemi, widzimy ją jako ciemniejszą, jeśli odwrócą się drugą stroną, będzie jaśniejsza. W przypadku naszej gwiazdy, która ma plamy na 40 proc. powierzchni, trudno będzie znaleźć planety metodą tranzytów. Dlatego chcemy napisać projekt naukowy i wystąpić o czas na dużym teleskopie, by sprawdzić czy tam są planety choćby metodą prędkości radialnych. Spodziewamy się, że mogą tam być dwie lub trzy, gwiazda jest w wieku podobnym do Słońca, miała warunki, by coś się tam uformowało.
Proszę mi powiedzieć, do kogo adresuje pan swój film? Kto jest pana wymarzonym odbiorcą? Czy młodzi ludzie, którzy dopiero zastanawiają się, czy się zainteresować astronomią, czy starzy wyjadacze, którzy niejedną noc spędzili na obserwacjach?
Film zawiera zarówno zagadnienia podstawowe, które mogą trafić do każdej osoby interesującej się nocnym niebem, jak i bardziej zaawansowane. Chodziło nam głównie o to, by zainteresować młode osoby, ale również osoby ze środowiska typowo naukowego. Chcieliśmy po prostu przekazać to, co już wiemy o Wszechświecie, w sposób jak najkorzystniejszy dla odbiorcy.

 

(j.)
Grzegorz Jasiński
https://www.rmf24.pl/nauka/news-adam-tuznik-o-bialych-dziurach-ktore-mogly-przyczynic-sie-do,nId,2681641

Adam Tużnik o białych dziurach, które mogły przyczynić się do Wielkiego Wybuchu.jpg

Adam Tużnik o białych dziurach, które mogły przyczynić się do Wielkiego Wybuchu2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Już dziś premiera pierwszego odcinka produkcji filmowej pt. "W poszukiwaniu źródeł czasu"
2018-11-17
Film pt. „W poszukiwaniu źródeł czasu” to historia niezwykłej podróży począwszy od Układu Słonecznego, przez odległe gwiazdy, galaktyki aż do samych narodzin Wszechświata. To historia, w której autorzy starają się przybliżyć zwykłemu człowiekowi, jak wyglądał moment, w którym tak naprawdę wszystko się zaczęło. Ludzkość wobec tego wielkiego aktu stworzenia, jest jak kropla wody w niewyobrażalnie wielkim oceanie. Premiera pierwszego odcinka już 17 Listopada o godzinie 19.00.
Kilka słów o samej produkcji od autorów filmu:

Na wstępie chcielibyśmy zaprosić Was serdecznie na premierę pierwszego odcinka naszego filmu. To, co zobaczycie Państwo w filmie, mamy nadzieję z wielkim zainteresowaniem, to efekt naszej zespołowej wytrwałej kilkumiesięcznej pracy, dzielonej głównie pasją do nocnego nieba. Postaraliśmy się nie zapomnieć o żadnym detalu, który mógłby sprawić, że film ten nie miałby prawidłowego wydźwięku artystycznego oraz naukowego – czego oczywiście nikt by z nas nie chciał. Wszelkie zdjęcia oraz filmy kosmosu postaraliśmy się, aby były jak najlepsze jak najciekawsze, pobudzające wyobraźnię odbiorcy do granic możliwości, wspaniałymi zdjęciami z mnóstwem bajecznych, fantastycznych kolorów pokazujących piękno wszechświata, natury, a do tego mała szczypta kosmicznej muzyki... Bo kosmos jest przecież piękny. Czy może być coś piękniejszego niż tajemnicza natura wszechświata? Bo kosmos to WSZYSTKO. Cała nasza przestrzeń, czas i wszystkie prawa, które rządzą naszym kosmicznym teatrem. To wszystkie formy energii i materii. Mamy więc cichą nadzieję, że premiera tego filmu to taki wspólny projekt nas wszystkich - zwykłych ludzi, których łączy wspólna pasja, nasza ciekawość, nasze marzenia, nasze sny i nasza wspólna, niepowtarzalna chwila. Wspólna chwila, którą właśnie teraz mamy wielkie szczęście spędzać wspólnie z Wami.
W pierwszej części zostanie przedstawiona tematyka, dotycząca opowieści o początkach życia na Ziemi, później potencjalny odbiorca zostaje przeniesiony w podróż do początków kształtowania się Układu Słonecznego. Pomysł na film zrodził się już kilka dobrych lat temu w głowie Scenarzysty, jednak jakoś brakowało nam Producenta i innych aspektów, aby ten film, lub inaczej mówiąc serię kilku filmów, móc zrealizować. Co ciekawe, zebraliśmy się w trójkę, znaleźliśmy Producenta i się tym samym udało! "Sam tak naprawdę marzyłem o takim filmie od dawna. Tak naprawdę od stycznia tego roku, gdy było bardzo głośno o naszym odkryciu nietypowej gwiazdy w kosmosie. Myślę, że film ten na pewno nie powstałby bez choćby najmniejszego zapału naszego wspaniałego zespołu — jesteśmy naprawdę dumni, że możemy upowszechniać wiedzę z tak wspaniałej dziedziny nauki." - mówi Adam Tużnik redaktor miesięcznika "Astronomia" oraz reżyser i scenarzysta filmu. Dzieło powstawało przez kilka długich miesięcy, najpierw rozpocząłem prace nad scenariuszem, a później szukaliśmy producenta.

Oficjalnym producentem filmu jest:"HELL PRODUCTIONS". Na początku września scenariusz był już prawie gotowy, a w połowie tego samego miesiąca rozpoczęliśmy nagrania lektorskie. Między czasie, oczywiście korzystaliśmy dla opieki merytorycznej produkcji z pomocy środowiska naukowego, głównie z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, czy cennych dla nas porad od osób zajmujących się Astronomią na co dzień choćby z Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii (PTMA), które skupia środowisko profesjonalnych naukowców oraz amatorów, z całego naszego kraju. Tak naprawdę, każdy z nas z osobna włożył znaczący wkład, aby film ten mógł ostatecznie powstać. Przed planowanych filmem, jeszcze w lipcu prowadziliśmy dla potrzeb marketingowych ankiety związane z zainteresowaniem takiej produkcji wśród społeczeństwa. Seria pt.” W poszukiwaniu źródeł czasu" jest skierowana do każdego, kto zechce tylko choć przez chwilę — pogłębić swoją wiedzę z zakresu Fizyki, Chemii, Biologii, ale przede wszystkim z Astronomii oraz Astrofizyki.

PREMIERA pierwszego odcinka - 17 Listopada godz. 19.00
PREMIERA drugiego odcinka - 6 Grudnia, godz. 19.00
PREMIERA trzeciego odcinka (ostatniego) - 26 Grudnia (w Boże Narodzenie), godz. 20.00

Link do wydarzenia na Facebooku: Link
Link do strony Astroserwis gdzie będzie miała miejsce oficjalna premiera filmu: Link
Link do kanału Astroserwis w serwisie YouTube: Link

INFORMACJE OGÓLNE:

Scenariusz i reżyseria: Adam Tużnik
Montaż i skład graficzny: Roman Stencel
Narracja: Łukasz Mykowski
Produkcja: "Astroserwis"


Patronat medialny nad filmem objął portal Astronomia24.com. W imieniu autorów filmu "W poszukiwaniu źródeł czasu" zapraszamy na premierę pierwszego odcinka już 17 Listopada o godzinie 19.00. Link
Źródło: Adam Tunik
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=845

 

Już dziś premiera pierwszego odcinka produkcji filmowej pt. W poszukiwaniu źródeł czasu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W poniedziałek start satelity PW-Sat2
2018-11-18
Już w poniedziałek, 19 listopada z bazy w Kalifornii w kosmos wystrzelony ma zostać satelita PW-Sat2, zbudowany przez studentów Politechniki Warszawskiej. Wyniesie go rakieta Falcon 9. Satelita ma pomóc w uporaniu się z problemem kosmicznych śmieci.
Satelita PW-Sat2, skonstruowany przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej, w przestrzeń kosmiczną ma wystartować 19 listopada o godz. 19.32 czasu polskiego wraz z misją SSO-A z bazy Vandenberg w Stanach Zjednoczonych. Na orbitę o wysokości ok. 575 km wyniesie go rakieta Falcon 9 firmy SpaceX. Będzie on czwartym polskim satelitą w kosmosie, a drugim studenckim, zbudowanym na Politechnice Warszawskiej.
Podejmując się budowy swojego kolejnego satelity studenci PW włączają się do walki kosmicznymi śmieciami. Chodzi o obiekty, które po zakończeniu własnej misji pozostają na orbicie i zagrażają innym, wciąż czynnym satelitom (bo nie można już nimi sterować). Ponieważ działalność człowieka w kosmosie jest prężna, tego typu obiektów w kosmosie przybywa. Naukowcy na całym świecie szukają metod, które pomogą ten problem rozwiązać. Studenci z Warszawy postanowili stworzyć system, który w przyszłości może problem minimalizować i zapobiegać powstawaniu kosmicznych śmieci zagrażających np. astronautom na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).
Najważniejszym zadaniem studenckiego satelity będzie przetestowanie tzw. żagla deorbitacyjnego, którego rozłożenie spowoduje zwiększenie powierzchni PW-Sat2 i jego oporu aerodynamicznego, a w konsekwencji stopniowe obniżanie orbity satelity. To pozwoli skrócić czas jego przebywania na orbicie z przeszło 15 lat do kilkunastu miesięcy.
"Otwarcie żagla planowane jest na ok 40 dni po starcie satelity. Satelita zaprogramowany jest tak, że niezależnie od wszystkiego samoczynnie otworzy żagiel (...). W ten sposób ubezpieczamy się na ewentualność awarii systemu komunikacji czy nawet głównego komputera pokładowego" - wyjaśnił PAP Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu.
Żagiel deorbitacyjny zbudowany został z folii mylarowej o grubości dziesięciokrotnie cieńszej, niż ludzki włos. Jego prototyp testowany był w warunkach stanu nieważkości i niskiego ciśnienia w wieży zrzutów w Bremie (Niemcy). Żagiel, po otwarciu na orbicie, będzie miał wymiary 2×2 metry. Jednak średnica zwiniętego żagla to zaledwie około 8 cm, co jest istotne ze względu na możliwość stosowania tego rozwiązania w mikrosatelitach. PW-Sat2 jest bowiem niewielkim satelitą typu CubeSat - ma kształt prostopadłościanu o wymiarach 10x10x22 cm, a żagiel zajmuje mniej niż 25 proc. objętości urządzenia.
Zanim studencki satelita rozłoży żagiel rozpoczynając deorbitację ma do wykonania inne zadania. Jedno z nich związane będzie z określeniem pozycji PW-Sat2 na orbicie, co umożliwi czujnik Słońca. Czujnik ten może być w przyszłości używany do orientacji przestrzennej na innych satelitach. Dzięki temu instrumentowi panele słoneczne satelitów używających takiego czujnika będzie można optymalnie ustawiać względem źródła światła. Kolejnym eksperymentem jest mechanizm rozkładania paneli słonecznych zaprojektowany przez studentów. Ogniwa słoneczne są podstawowym źródłem energii dla komputera pokładowego i urządzeń PW-Sata2. Na pokładzie satelity umieszczone będą także dwie kamery, które zarejestrują proces otwierania się żagla deorbitacyjnego. Dzięki temu można będzie zweryfikować, czy poprawnie się otwierał.
Przez pierwsze 40 minut od znalezienia się w kosmosie obowiązywać będzie cisza radiowa, podczas której zbierane będą podstawowe dane z podsystemów satelity. Następnie nastąpi otwarcie anten i próba ustabilizowania obrotu satelity. Po 40 dniach od rozpoczęcia misji żagiel deorbitacyjny otworzy się, a PW-Sat2 zacznie proces deorbitacji, aż spłonie w atmosferze ziemskiej.
"Tak małe obiekty, jak PW-Sat2, nie mają żadnych szans na przetrwanie wejścia w atmosferę i satelita spali się doszczętnie. Wszystkie dane z pozostałych eksperymentów będziemy przesyłać na Ziemię radiowo i chcemy wszystkie dane zebrać przed otwarciem żagla. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, żadnych wartościowych danych nie stracimy spalając naszego satelitę w atmosferze" - zapewnia Roszkowski w informacji udzielonej PAP.
Jak wyjaśnia, dzięki amerykańsko-kanadyjskiemu systemowi obrony lotniczej NORAD, będzie wiadomo jak zmienia się orbita satelity pod wpływem otwartego żagla. "W ten sposób sprawdzimy, jak bardzo nasz żagiel jest efektywny" - tłumaczy.
Prace nad satelitą PW-Sat2 zespół złożony ze studentów z różnych wydziałów Politechniki Warszawskiej rozpoczął w 2013 roku. Przez ponad 5 lat trwania projektu PW-Sat2 wzięło w nim udział ponad 100 osób. Wcześniej - w lutym 2012 roku - na orbicie okołoziemskiej znalazł się pierwszy polski satelita PW-Sat, również zbudowany przez studentów Politechniki Warszawskiej. Aktywny kontakt z satelitą trwał około pół roku od momentu umieszczenia go na orbicie, po czym satelita przeszedł w stan całkowitej hibernacji. Wówczas zawiódł jeden z podsystemów, co przyczyniło się do trudności z odebraniem przez satelitę komendy otworzenia ogona deorbitacyjnego.
W ramach misji SSO-A wraz z satelitą PW-Sat2 w kosmos zostanie wyniesionych 48 innych satelitów typu CubeSat (miniaturowe satelity) i 15 małych satelitów. Po wejściu rakiety na orbitę satelity znajdujące się na jego pokładzie będą stopniowo uwalniane. Na rakiecie wyniesiony zostanie też m.in. satelita ESEO/S-50 zrealizowany w ramach programu edukacyjnego Europejskiej Agencji Kosmicznej, dla którego system telekomunikacyjny został przygotowany w znacznej mierze na Politechnice Wrocławskiej. Wystrzelony zostanie też m.in. satelita obserwacji Ziemi ICEYE-X2 - zaprojektowany przez fińską spółkę ICEYE, który powstał przy współpracy z polskim przedsiębiorstwem Creotech Instruments S.A.
PAP - Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska
ekr/ zan/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31733%2Cw-poniedzialek-start-satelity-pw-sat2.html

W poniedziałek start satelity PW-Sat2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak odbierać sygnał PW-Sata2?
Wysłane przez grochowalski w 2018-11-18
Już w poniedziałek, 19 listopada 2018 r. spodziewane jest wyniesienie satelity PW-Sat2 na orbitę na pokładzie rakiety Falcon 9! Podczas swojej czterdziestodniowej misji PW-Sat2 będzie nadawał w paśmie amatorskim i każdy, kto posiada odpowiedni sprzęt radioamatorski, będzie w stanie odbierać i dekodować dane. SKA wspólnie z firmą SoftwareMill udostępniły narzędzia, dzięki którym będzie to możliwe!
Już w kilka godzin po odłączeniu od ostatniego członu rakiety Falcon-9, satelita PW-Sat2 zacznie nadawać co 60 sekund ramki zawierające jego telemetrię (jedna ramka danych telemetrycznych to 229 bajtów). W transmitowanych danych znajdą się najważniejsze informacje o stanie satelity czyli : m.in. poziom naładowania akumulatorów, informacje o energii uzyskiwanej z paneli słonecznych, temperaturach podzespołów, czasie misji, stanie komputera pokładowego, a także statusie eksperymentów. Inne dane takie jak historyczna telemetria, dane eksperymentów, zdjęcia itp. są przesyłane na żądanie operatorów zespołu (poprzez odpowiednie telekomendy). Wyjątkiem jest eksperyment żagla deorbitacyjnego, który po uruchomieniu nadaje dane samoczynnie, w czasie rzeczywistym – m.in. wskazania żyroskopu (satelita powinien zacząć się obracać po uruchomieniu żagla), czy też stan wskaźnika otwarcia mechanizmu spustowego żagla.
Sygnał radiowy nadawany przez PW-Sat2 będzie “otwarty” i dostępny do odbioru i dekodowania dla każdego!
Satelita został wyposażony w nadajnik/odbiornik full duplex TRxVU Rev. B, firmy Innovative Solutions in Space BV, pracujący w paśmie amatorskim (odpowiednio UHF/VHF) oraz zestaw anten dipolowych o polaryzacji liniowej. Moc nadajnika wynosi 27 dBm (0.5 W), a przepływność jest regulowana w zakresie od 1200 bps do 9600 bps. Zastosowano modulację BPSK, scrambling zgodny z modemem projektu G3RUH, a dane przesyłane są w ramkach AX.25. Skoordynowana częstotliwość dla łącza w dół dla satelity PW-Sat2 to 435.275 MHz. Domyślnie nadaje on sygnał z przepływnością 1200 bps, która może zostać zmieniona przez zespół operatorów satelity w celu przesłania większej ilości danych (w zależności od rzeczywistego budżetu mocy łącza radiowego, który będzie weryfikowany podczas pierwszych dni misji).
Aby umożliwić odbiór danych z satelity, SKA udostępni na licencjach open source odpowiednie narzędzia, oparte o GNU Radio oraz stworzony wspólnie z SoftwareMill serwis radio.pw-sat.pl. Instrukcję „Jak odbierać – krok po kroku” można znaleźć na specjalnej stronie przygotowanej przez studentów Politechniki Warszawskiej. Jest to aplikacja desktopowa (dostępna jest na systemy Linux i Windows), która pozwala na odbiór sygnału za pomocą odbiorników SDR, m.in. RTL-SDR, FUNcube Dongle Pro+, PlutoSDR oraz z “tradycyjnego” radia z demodulatorem SSB poprzez liniowe wejście audio komputera PC. Odebrany sygnał jest demodulowany, a następnie formowane i klasyfikowane są ramki nadawane przez satelitę.
Zebrane dane przekazywane są do aplikacji webowej (radio.pw-sat.pl), gdzie odbywa się dekodowanie zawartości ramek telemetrii, co umożliwia przeglądanie aktualnego stanu satelity (zawarte są w nich informacje o kluczowych temperaturach, stanu naładowania akumulatora, energii uzyskiwanej z paneli słonecznych, stanie komputera pokładowego i eksperymentów). Dostępne są również wizualizacje danych w postaci wykresów.
Konkurs dla radioamatorów
Każdy entuzjasta łączności radiowej i systemów satelitarnych zaproszony jest do udziału w projekcie poprzez odbieranie i przekazywanie danych. Przewidziane są karty okolicznościowe QSL dla osób, które skutecznie odbiorą i przekażą SKA poprawną ramkę danych. Dla osób, które udostępnią najwięcej ramek, odbiorą pierwszą i ostatnią ramkę przewidziane są upominki związane z projektem.
Więcej szczegółów na temat konkursu można znaleźć na dedykowanej mu podstronie.
Studenci SKA zachęcają do uruchomienia aplikacji, testowania jej działania i swoich stacji naziemnych jeszcze przed rozpoczęciem misji PW-Sata. W razie wszelkich pytań, wątpliwości, problemów, zauważonych błędów – zespół z Politechniki Warszawskiej będzie starał się udzielić wszelkiej pomocy. Można skontaktować się z nimi poprzez kanały społecznościowe, e-mail: kontakt@pw-sat.pl lub dodać issue na GitHubie.
Informacje o stanie misji, aktualizacjach narzędzi do odbioru, planowane akcje (zmiana bitrate beacona czy uruchamianie eksperymentów) będą komunikowane za pomocą Twittera. Można je śledzić na koncie twitter.com/PWSat2.
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: SKA – PW-Sat2
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/jak-odbierac-sygnal-pw-sata2-4824.html

Jak odbierać sygnał PW-Sata2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczne laboratorium zawieszone nad kraterem

2018-11-18

Studio Clouds Architecture zaprezentowało projekt japońskiego kampusu kosmicznego Avatar X, który wygląda jak statek kosmiczny zawieszony nad kraterem uderzeniowym.


Według przedstawionego projektu, kampus Avatar X miałby powstać na terenie starej kopalni w prefekturze Oita, gdzie panuje dosłownie księżycowy krajobraz. Kształt budynku ma nawiązywać do kapsuły lub statku kosmicznego. Będzie on wykonany z transparentnych paneli membrany fluoropolimerowej nałożonych na stalowy szkielet.

Także lokalizacja laboratorium będzie niezwykła, bo ma być on zawieszony na stalowych linach 18 m nad powierzchnią krateru uderzeniowego. Dostęp do budynku zapewni specjalny most, który ma symbolizować "przekraczanie barier" intelektualnych i technologicznych.

Laboratorium Avatar X zostało zaprezentowane w ramach programu partnerskiego JAXA i ANA Holdings na budowę futurystycznej placówki naukowej. Póki co brak jakichkolwiek informacji o potencjalnych kosztach i dacie startu budowy.


https://nt.interia.pl/raporty/raport-inteligentne-miasto/smartcity/news-kosmiczne-laboratorium-zawieszone-nad-kraterem,nId,2661133

Kosmiczne laboratorium zawieszone nad kraterem.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Voyager 2 – dalsze zmiany natężenia cząstek energetycznych
2018-11-18. Krzysztof Kanawka
Sonda Voyager 2 nadal notuje dużą zmianę ilości rejestrowanych cząstek niskoenergetycznych. Czy rzeczywiście granica Układu Słonecznego może być blisko?
Od piątego listopada 2018 sonda Voyager 2 rejestruje znaczny spadek ilości cząstek niskoenergetycznych.  Te zmiany w przypadku sondy Voyager 1 (2012 rok) były sygnałem zbliżającej się “granicy” pomiędzy Układem Słonecznym a przestrzenią międzygwiezdną (ta granica nosi nazwę heliopauza). Źródłem cząstek niskoenergetycznych jest nasze Słońce, a wysokoenergetycznych różne źródła w naszej Galaktyce. Obserwując zmiany w poziomach występującego natężenia tych cząstek można otrzymać częściowy dowód na opuszczenie Układu Słonecznego.
Początkowo, poziom spadł z ok 25-26 cząstek na sekundę (przed listopadem) do około 19 cząstek na sekundę w dniu 9 listopada i 17 cząstek w dniu 10 listopada. Temu spadkowi towarzyszy wzrost rejestrowanych cząstek wysokoenergetycznych: z około 2,1 cząstki na sekundę do około 2,2 cząstki na sekundę.
W kolejnych dniach nastąpił wzrost ilości rejestrowanych cząstek niskoenergetycznych do poziomu około 20-21 cząstek na sekundę. Co ciekawe, wkrótce potem nastąpił kolejny spadek – do poziomu około 15-16 cząstek na sekundę w dniach 15-16 listopada 2018.
Jeśli rzeczywiście sonda Voyager 2 zbliża się do heliopauzy, wówczas można się spodziewać zmian podobnych do tych, które zostały zarejestrowane przez Voyagera 1. Oznacza to, że Voyager 2 w ciągu najbliższych tygodni powinien zanotować bardzo dużą zmienność w ilości rejestrowanych cząstek niskoenergetycznych, a następnie spadek aż do wartości rzędu 2 cząstek na sekundę.
Oczywiście, nasza wiedza na temat heliopauzy jest dość ograniczona i obecnie zarejestrowane zmiany mogą być tylko chwilowe, bez powiązania z granicą Układu Słonecznego. Aktualnie (stan na 17 listopada 2018) sonda Voyager 2 znajduje się około 119,13 jednostki astronomicznej od Słońca. Jeszcze w 2015 roku naukowcy uważali, że Voyager 2 dotrze do heliopauzy około 2022 roku. Jest więc możliwe, że w tej chwili obserwujemy jedynie lokalne “zaburzenia”, ale wciąż w przestrzeni wyznaczanej przez nasze Słońce. Niemniej jednak najbliższe kilka tygodni zapowiada się bardzo ciekawie dla naukowców monitorujących dane z sond Voyager!
(NASA)
https://kosmonauta.net/2018/11/voyager-2-dalsze-zmiany-natezenia-czastek-energetycznych/

Voyager 2 – dalsze zmiany natężenia cząstek energetycznych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W Chinach powstanie akcelerator cząstek 4 razy większy od słynnego LHC
2018-11-18
Wielki Zderzacz Hadronów to najbardziej skomplikowane urządzenie elektroniczne zbudowane przez ludzkość w całej historii. Niebawem powstanie potężniejsze.
LHC, który znajduje się w instytucie CERN pod Genewą w Szwajcarii, jest stale rozbudowywany, ale to nic z planami chińskiego rządu. Kilka dni temu, Chińska Akademia Nauk poinformowała, że zabezpieczono fundusze oraz została ukończona koncepcja budowy największego na naszej planecie akceleratora cząstek. Ma on nosić nazwę Circular Electron Positron Collider i być aż 3 razy potężniejszy od LHC.
Według planów, docelowo ma on mieć średnicę 80 kilometrów (LHC ma 27 kilometrów) i być gotowy do roku 2030. Chińczycy z jego pomocą chcą stworzyć fabrykę bozonów Higgsa, które spędzają sen z powiek fizyków od kilku lat. To te cząstki, zwane również boskimi, mają nadawać masę cząstkom elementarnym i odpowiadać za budowę materii.
Naukowcy z Państwa Środka zamierzają wyprodukować milion cząstek Higgsa w ciągu dekady, a przy tym również miliony innych rzadkich cząstek, takich jak bozon W i Z. Celem jest lepsze ich poznanie, a co za tym idzie, odkrycie największych zagadek budowy i historii rozwoju Wszechświata.
Chińczycy nie poprzestaną jednak tylko na akceleratorze Circular Electron Positron Collider, bo zamierzają za 20 lat zbudować jeszcze większy o nazwie Super Proton-Proton Collider, który powstanie na bazie CEPC. Ma on pozwolić prowadzić badania i sprawdzić założenia nowej fizyki.
Rząd Państwa Środka nie ukrywa, że chce stać się światowym pionierem również w badaniach Wszechświata, i pod tym względem zdetronizować Europę. Jeśli Chinom uda się zrealizować swoje cele w wyznaczonym czasie, Ameryka i Europa stracą pozycję lidera nie tylko w kwestiach eksploracji obiektów Układu Słonecznego, ale również w badaniu historii i istoty funkcjonowania Wszechświata.
Źródło: GeekWeek.pl/Chinese Academy od Science / Fot. CERN
http://www.geekweek.pl/news/2018-11-18/w-chinach-powstanie-akcelerator-czastek-4-razy-wiekszy-od-slynnego-lhc/

W Chinach powstanie akcelerator cząstek 4 razy większy od słynnego LHC.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zaprezentuj swoje badania naukowe podczas Wieczoru dla dorosłych

Centrum Nauki Kopernik

 

Jeśli jesteś młodym naukowcem (doktorem lub doktorantem), zapraszamy Cię do udziału w Wieczory dla dorosłych co miesiąc w Koperniku.

Przygotuj wystąpienie, które będzie łączyło temat Wieczoru z dziedziną wiedzy, którą się zajmujesz. Czas wystąpienia to 5–7 minut.

Przygotowania odbędą się przy udziale specjalisty w dziedzinie komunikacji naukowej z Centrum Nauki Kopernik. Wspólnie omówicie temat Twojego wystąpienia i napiszecie konspekt. Następnie weźmiesz udział w szkoleniu doskonalącym umiejętność występowania przed publicznością.

Najbliższy Wieczór odbędzie się 29 listopada, a jego tematem będą "katastrofy". Kolejne wydarzenie w grudniu.

Po więcej szczegółów zapraszamy na naszą stronę:

https://www.facebook.com/CentrumNaukiKopernik/?__tn__=kC-R&eid=ARA9Mec8tCX5G39wswBsjUzs4O0XUn-Dkj5bm-u3M7uh96EyF_bKSltgNGwFdGyogQgEc11Qz6y53K1n7NxVBSopWvlqbCiPsQavJUg&hc_ref=ARTc9QZDFEfgZuA1TGjCwfPN4jM2TY8ISGBFEgqbiWq5MYHT0tQu4KKqoqhjyHdneho&fref=nf&__xts__[0]=68.ARBqOZmp4R24oW6zVK_lV3Pg8O6FnymntrME2DsZIhcsH7umLMuGDo3X2rmdh0WFK4Uh4iupiiYm5XGWo7wcBvrHL_Lmva-D6lk_aWJEvyvF7eZYJJubGr2m3v44E6WmIsu4v8yyuZNqhU3BoW0o3FF--rz_OGATpKivLRxdfHdazm2klaytM1ZhCVsSjG0QLDacBFqb1rf6Ltm6aJP1SpXrzg

Zaprezentuj swoje badania naukowe podczas Wieczoru dla dorosłych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kolizja galaktyk w gromadzie Abell 1033 przypomina statek kosmiczny Enterprise
2018-11-18. Autor. Agnieszka Nowak
Kolizja ukryta w odległej gromadzie galaktyk to smugi gazu przypominające statek kosmiczny Enterprise – kultowy statek z serii Star Trek.
Gromady galaktyk – kosmiczne struktury zawierające setki lub nawet tysiące galaktyk – są największymi obiektami we Wszechświecie utrzymywanymi razem poprzez grawitację. Gaz o temperaturze wielu milionów wypełnia przestrzeń pomiędzy poszczególnymi galaktykami. Masa gorącego gazu jest około sześć razy większa, niż łączna masa wszystkich galaktyk w gromadzie. Ów przegrzany gaz jest niewidoczny dla teleskopów optycznych, jednak świeci bardzo jasno w promieniach X, więc do jego badania niezbędny jest teleskop rentgenowski, taki jak na przykład Obserwatorium Chandra.

Łącząc promieniowanie X z innymi długościami fali, takimi jak fale radiowe, możemy uzyskać pełniejszy obraz tych ważnych kosmicznych obiektów. Nowy, złożony obraz gromady galaktyk Abell 1033, w tym zdjęcia z Chandra (kolor fioletowy) i w emisji radiowej uzyskane dzięki LOFAR (kolor niebieski), właśnie to robi. Przedstawiono również emisję optyczną z SDSS. Gromada ta znajduje się około 1,6 mld lat świetlnych od Ziemi.

Korzystając z danych rentgenowskich oraz radiowych, naukowcy ustalili, że Abell 1033 to właściwie dwie gromady galaktyk w procesie zderzania. To niezwykle energetyczne zdarzenie, wywołało turbulencje i fale uderzeniowe podobne do uderzeń akustycznych wytwarzanych przez samolot poruszający się z prędkością naddźwiękową.

W Abell 1033 zderzenie wchodziło w reakcję z innym energetycznym procesem kosmicznym – wytwarzaniem strumieni cząstek o dużej prędkości przez materię, która opada na supermasywną czarną dziurę, w tym przypadku zlokalizowaną w galaktyce znajdującej się w jednej z gromad. Emisja radiowa jest wytwarzana przez elektrony wirujące wokół linii pola magnetycznego, proces zwany emisją synchrotronu.

Elektrony w dżetach poruszają się z prędkością zbliżoną do prędkości światła. Gdy galaktyka wraz ze swoją czarną dziurą przesunęła się w kierunku dolnej części obrazu, dżet z prawej strony zwolnił, gdy zderzył się z gorącym gazem w drugiej gromadzie galaktyk. Strumień po lewej nie zwalniał, ponieważ napotkał znacznie mniej gorącego gazu, nadając dżetowi zniekształcony wygląd, a nie linii prostej, którą zwykle się obserwuje.

To zdjęcie Abell 1033 stanowi również przykład „pareidolii”, zjawiska psychologicznego, w którym znajome kształty i wzory są widziane w przypadkowych rzeczach. W Abell 1033 struktury tworzą niesamowite podobieństwo do fikcyjnego statku kosmicznego Enterprise ze Star Trek.

Jeżeli chodzi o badania astrofizyczne, szczegółowe studiowanie obrazu, że energia elektronów w „sekcji spodka” i szyjka emisji radiowej w kształcie statku kosmicznego w Abell 1033 jest wyższa, niż w „sekcji napędu gwiezdnego” w kierunku lewo-dół. Sugeruje to, że elektrony wytwarzające emisję radiową zwykle tracą znaczne ilości energii w ciągu dziesiątek, a nawet setek milionów lat, kiedy promieniują. Emisja radiowa byłaby wówczas niewykrywalna. Jednak znacznie rozszerzona emisja radiowa obserwowana w Abell 1033, rozciągająca się na około 500 000 lat świetlnych oznacza, że energetyczne elektrony są obecne w większych ilościach i mają wyższe energie, niż wcześniej sądzono. Jeden z pomysłów jest taki, że elektrony otrzymały dodatkowy zastrzyk energii poprzez dodatkowe wstrząsy i turbulencje.

Inne źródła emisji radiowej na obrazie, oprócz obiektu w kształcie statku kosmicznego, to krótsze dżety z innej galaktyki i „radiowy feniks”, składające się z chmury elektronów, które osłabły w emisji radiowej, a następnie zostały jeszcze raz zasilone, gdy fale uderzeniowe skompresowały obłok. Spowodowało to, że obłok ponownie rozbłysnął na częstotliwościach radiowych.

Zespół, który wykonał badania, wykorzysta obserwacje z Chandra i LOFAR, aby szukać dalszych przykładów zderzających się gromad galaktyk ze zniekształconą emisją radiową, aby pogłębić swoją wiedzę na temat tych energetycznych obiektów.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Chandra

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/11/kolizja-galaktyk-w-gromadzie-abell-1033.html

Kolizja galaktyk w gromadzie Abell 1033 przypomina statek kosmiczny Enterprise.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odległa jasna galaktyka pochłania inne galaktyki
Autor: John Moll (18 Listopad, 2018)
Najjaśniejsza galaktyka, jaką kiedykolwiek udało nam się odkryć, pożera co najmniej trzech swoich sąsiadów. Jak wynika z przeprowadzonych badań, których wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Science, omawiana galaktyka może zawdzięczać swoją jasność materii, którą wykrada z sąsiednich mniejszych galaktyk.
WISE J224607.55-052634.9 została odkryta w 2015 roku przez teleskop kosmiczny WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer), który jest własnością agencji NASA. Galaktyka ta świeci z jasnością aż 350 bilionów Słońc. Najnowsze obserwacje przy użyciu interferometru radiowego ALMA (Atacama Large Millimeter Array) ujawniły wyraźne ślady pyłu, ciągnącego się z trzech sąsiednich mniejszych galaktyk. Ilość tego materiału jest bardzo duża i nie wiadomo, czy te galaktyki w jakiś sposób uchronią się przed swoim niebezpiecznym sąsiadem, czy też zostaną całkowicie pochłonięte.
Jasność galaktyki WISE J224607.55-052634.9 pochodzi w większości z gorącego gazu i pyłu, które skupione są wokół jej centrum. W sercu tej galaktyki znajduje się supermasywna czarna dziura o masie 4 miliardów mas Słońca. Materia przemieszcza się w jej kierunku z dużymi prędkościami, rozbijając się o siebie i nagrzewając do temperatury milionów stopni, sprawiając, że świeci niesamowitym blaskiem.
Najnowsze badania sugerują, że ilość materiału akreowanego przez galaktykę WISE J224607.55-052634.9 od jej sąsiadów jest wystarczająca dla utrzymania nieprawdopodobnej jasności. Z kolei położenie szlaków akrecyjnych i ich morfologia zdaje się potwierdzać, że WISE J224607.55-052634.9 przyciąga materię z sąsiednich galaktyk.
Zjawisko tego typu nie jest rzadkością. Astronomowie obserwowali w przeszłości galaktyki łączące się lub akumulujące materię od swoich sąsiadów. Galaktyka WISE J224607.55-052634.9 pożera co najmniej trzy inne mniejsze galaktyki i położona jest w odległości około 12,4 miliarda lat świetlnych od Ziemi. To oznacza, że obserwujemy galaktykę w jej bardzo młodym wieku, gdy Wszechświat miał zaledwie miliard lat.
Źródło:
https://tylkonauka.pl/wiadomosc/najjasniejsza-galaktyka-w-znanym-wszechswiecie-p...
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/odlegla-jasna-galaktyka-pochlania-inne-galaktyki

Odległa jasna galaktyka pochłania inne galaktyki.jpg

Odległa jasna galaktyka pochłania inne galaktyki2.jpg

Odległa jasna galaktyka pochłania inne galaktyki3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Konkurs na budowę Parku Technologii Kosmicznych w Zielonej Górze
Wysłane przez grochowalski w 2018-11-18
13 listopada br. w Zielonej Górze odbyło się spotkanie robocze członków partnerstwa „Parku Technologii Kosmicznych” w Nowym Kisielinie. Podjęto decyzję, że Zarząd Województwa Lubuskiego ogłosi konkurs, w ramach którego będzie możliwa realizacja Parku Technologii Kosmicznych w Zielonej Górze.
13 listopada 2018 r. doszło do spotkania przedstawicieli czterech partnerów: prywatnej firma Hertz Systems (reprezentowany przez prezesa Zygmunta Rafała Trzaskowskiego), Centrum Badań Kosmicznych PAN (Anna Długosz, Z-ca dyr. ds projektów), Uniwersytetu Zielonogórskiego (Katarzyna Łasińska – Kanclerz UZ) oraz Samorządu Województwa Lubuskiego (mi.in. Elżbieta Anna Polak, marszałek województwa lubuskiego) w sprawie Parku Technologii Kosmicznych, który ma być ośrodkiem przemysłowo-badawczym inżynierii kosmicznej i satelitarnej oraz centrum innowacyjnego przemysłu w województwie lubuskim.
Projekt ma być współfinansowany ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego Lubuskie 2020 i Kontraktu Terytorialnego. Finansowanie projektu w 85 proc. pokryją środki z UE w wysokości ok. 67 mln PLN.
W trakcie spotkania roboczego omówiono kwestię dzierżawy gruntu pod obiekty Paku w Nowym Kisielinie oraz stan przygotowania dokumentacji projektowej. Wniosek o dofinansowanie projektu ma być złożony jeszcze w grudniu tego roku.
Jeśli chodzi o kwestie gruntu pod przyszłą inwestycję, to Uniwersytet Zielonogórski zobowiązał się przekazać nieruchomość samorządowi w formie darowizny i podpisać umowę darowizny, która będzie gotowa po 21 listopada br. Następnie złożony zostanie wniosek o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego. Projekt ma być realizowany w formule zaprojektuj-wybuduj, która pozwala na zmianę planu w czasie projektowania.
Rozmowy dotyczyły także zapisów umowy partnerstwa, do projektu której strony zgłaszały wnioski. Zarządzającym Centrum zgodnie z umową ma być nowo powołana spółka. Umowa partnerstwa powinna być gotowa do końca listopada.
Ponadto zastanawiano się także nad kwestią popytu na realizację zadań przez tę nową instytucję. Ustalono też, że Zarząd województwa ogłosi konkurs, w ramach którego będzie możliwa realizacja Parku Technologii Kosmicznych w Zielonej Górze.
Wstępna koncepcja Parku Technologii Kosmicznych zakłada, że podstawą jego działań będą nowoczesne i profesjonalnie wyposażone laboratoria, urządzenia, stanowiska testowe i centra przetwarzania danych, których profil odpowiadał będzie kierunkom badań i prac wdrożeniowych oczekiwanych przez firmy działające w obszarze innowacyjnym i kosmicznym.
24 kwietnia br. podpisany został List Intencyjny potwierdzający wolę współpracy na rzecz realizacji projektu przez województwo lubuskie, Centrum Badań Kosmicznych PAN i Uniwersytet Zielonogórski. W wyniku postępowania partnerem została także firma HERTZ Systems Ltd. Sp. z o.o.
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Lubuskie.pl
Zdjęcie: Krzysztof Kubasiewicz
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/rusza-konkurs-na-budowe-parku-technologii-kosmicznych-zielonej-gorze-4826.html

Konkurs na budowę Parku Technologii Kosmicznych w Zielonej Górze.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sonda Juno znów nad Jowiszem, kolejne odkrycia misji
Wysłane przez grabianski w 2018-11-18

Sonda Juno 29 października 2018 roku wykonała 16. naukowy bliski przelot nad Jowiszem. Zapraszamy na podsumowanie kolejnej orbity sondy w fotografiach i przegląd najnowszych odkryć naukowych dotyczących największej planety Układu Słonecznego.
Amerykańska sonda Juno krąży od 2016 roku wokół Jowisza po eliptycznej orbicie. Raz na 53 dni statek przechodzi przez peryjowium - czyli punkt położony najbliżej powierzchni planety na swojej orbicie. Wtedy uruchamia zestaw swoich instrumentów naukowych i kamerę JunoCam, by dostarczyć jak największej ilości informacji o planecie.
Ostatni bliski przelot miał miejsce 29 października o 23:58 czasu polskiego. Poniżej jedno ze zdjęć wykonanych przez statek podczas największego zbliżenia. Juno był wtedy zaledwie 7000 km nad wierzchołkami chmur planety. Na fotografii widzimy chmury Północno-Północnego Pasa Umiarkowanego (40 stopni szerokości geograficznej północnej). Wyróżnia się biały owal będący antycyklonem.
Zdjęcie zostało przetworzone przez Geralda Eichstadt oraz Sean Doran, używając danych z kamery JunoCam.
Na kolejnej fotografii wykonanej dzień po bliskim przelocie widzimy wschodzącego nad Jowiszem Io. Ten niewiele większy od naszego Księżyca satelita planety jest najaktywniejszym obiektem wulkanicznym w Układzie Słonecznym.
Zdjęcie zostało wykonane, gdy sonda znajdowała się 18 400 km ponad chmurami planety. Statek był wtedy już 32 stopni na południe od jowiszowego równika.
Przy okazji przedstawienia zdjęć z ostatniego bliskiego przelotu sondy Juno, warto przybliżyć jedną z ciekawszych obserwacji przez nią dokonanych na przestrzeni ostatnich kilku lat.
Fale w atmosferze Jowisza

W 1979 roku po raz pierwszy za pośrednictwem sondy Voyager zaobserwowano masywne struktury w atmosferze Jowisza wyglądające jak fale. Podobne obiekty zostały sfotografowane przez sondę Juno. Kamera JunoCam uwieczniła fale atmosferyczne planety w niespotykanej wcześniej dokładności.
Zaobserwowane pociągi falowe występują w pobliżu równika planety. Mogą składać się tylko z dwóch fal, ale spotkano się także ze strukturami złożonymi z kilkudziesięciu takich fal. Odległości między kolejnymi wierzchołkami są również bardzo zróżnicowane: od 65 km do 1200 km. Jedna z takich struktur rzuciła wyraźny cień, na podstawie którego można było oszacować, że wysokość takiej fali w atmosferze to około 10 km.
Większość takich fal występuje w ciągach rozprzestrzeniających się w kierunku wschód-zachód. Czoła fal są natomiast prostopadle ułożone do tych pociągów.
Nadal trwają analizy tego zjawiska, ale wiele wskazuje na to, że są to atmosferyczne fale grawitacyjne (nie mylić z relatywistycznymi falami grawitacyjnymi), wywołane przez zjawiska zaburzające przepływ powietrza w atmosferze: prądy wznoszące w burzach lub zaburzenia przepływu wokół innych zjawisk w atmosferze.
Skomplikowana Wielka Czerwona Plama

W prestiżowym czasopiśmie Astronomical Journal opublikowano ostatnio artykuł opisujący mnogość zjawisk atmosferycznych w rejonie Wielkiej Czerwonej Plamy. Najsłynniejsza burza na Jowiszu, sfotografowana z niespotykaną dotąd dokładnością przez sondę Juno, okazuje się być bogata w gwałtowne procesy atmosferyczne na swoich peryferiach, gdzie wiatry dochodzą do prędkości 450 km/h.
Jak twierdzą autorzy pracy, wielki antycyklon zawiera chmury typu cumulus, wytworzone przez kondensujący się amoniak, które są zaburzane przez atmosferyczne fale grawitacyjne. Burze uspokajają się bliżej centrum antycyklonu, gdzie chmury poruszają się już tylko z prędkością 25 km/h.
Obserwowane zjawisko dotyczy jedynie 50 km najwyższych warstw atmosfery w obrębie Wielkiej Czerwonej Plamy, która sięga prawdopodobnie kilkuset kilometrów w głąb planety. W kolejnych latach sonda Juno jeszcze przeleci nad Wielką Czerwoną Plamą i wykryte zjawiska będą jednym z celów dalszych badań naukowców.
Sonda Juno wykona kolejny bliski przelot nad Jowiszem pod koniec 2018 roku.
Na koniec polecamy najnowszy odcinek programu Astronarium, w którym tematem były misje do Jowisza:
Źródło: NASA
Więcej informacji:
•    oficjalna strona misji
•    artykuł w Astronomical Journal dotyczący badań dynamiki Wielkiej Czerwonej Plamy na podstawie zdjęć z misji Juno
Na zdjęciu tytułowym: Wschodzący Io nad Jowiszem. Zdjęcie wykonane przez sondę Juno podczas jej 16. bliskiego przelotu. Źródło: NASA/JPL-Caltech/SwRI/MSSS/Gerald Eichstädt/Justin Cowart.

http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/sonda-juno-znow-nad-jowiszem-kolejne-odkrycia-misji-4827.html

Sonda Juno znów nad Jowiszem, kolejne odkrycia misji.jpg

Sonda Juno znów nad Jowiszem, kolejne odkrycia misji2.jpg

Sonda Juno znów nad Jowiszem, kolejne odkrycia misji3.jpg

Sonda Juno znów nad Jowiszem, kolejne odkrycia misji4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Deep Flow zwycięzcą pierwszego w Polsce Copernicus Hackathonu
Wysłane przez grochowalski w 2018-11-18
40 uczestników, 8 zespołów z całej Polski, 3 ekipy finalistów i jedno najlepsze rozwiązanie. 17 listopada w warszawskim SpaceHubie wyłoniono zwycięzcę pierwszego w Polsce Copernicus Hackathon - międzynarodowego wydarzenia organizowanego w 20 miastach Europy z ramienia Komisji Europejskiej. Wygrał projekt Deep Flow - innowacyjne oprogramowanie służące do pozyskiwania informacji ze zdjęć satelitarnych.
W finale Copernicus Hackathon zaprezentowały się trzy najlepsze ekipy wyłonione we wcześniejszym etapie regionalnym, w trzech miastach – Lublinie, Krakowie i Warszawie. Ekipy przez tydzień dopracowywały wyróżnione pomysły. Zadaniem finałowym była maksymalnie 3-minutowa prezentacja rozwiązania (pitch), po której jury konkursu wybrało zwycięzcę. Zwycięski zespół będzie miał okazję rozwinąć aplikację pod okiem ekspertów w 10-miesięcznym Programie Akceleracyjnym Copernicus.
KP Labs z Gliwic (startujący w pierwszym etapie w Krakowie) opracował projekt Deep Flow umożliwiający pogłębioną analizę dużych zbiorów zdjęć satelitarnych (z satelitów Sentinel i Landsat) i tym samym ułatwiający korzystanie z danych dostarczanych przez satelitów obserwacyjnych w różnych sektorach. Wykorzystując zaawansowaną technologię uczenia maszynowego, najlepszy zespół Copernicus Hackathon, za pomocą swojej aplikacji ma przygotowywać dane ze zdjęć satelitarnych oraz poddawać obrazy niezbędnej obróbce i korekcie.
Anti Bird Strike – narzędzie śledzące migracje ptaków, zaprojektowane przez zespół z Warszawy jest propozycją komercjalizacji naukowego projektu Copernicus EO4wildlife, poprzez stworzenie serwisu ostrzegawczego w przestrzeni powietrznej. Z kolei aplikacja EO Health System stworzona także przez zespół ze stolicy ma na celu szybszą diagnostykę chorób wynikających z czynników środowiskowych oraz wsparcie zarządzania ryzykiem dla zdrowia publicznego.
- Bardzo się cieszę, że idea hackathonów weszła także na orbitę okołoziemską i motywuje do poszukiwania rozwiązań w zupełnie innych dziedzinach – mówi Paweł Kwiatkowski z Kapitech – Pomysły, które mieliśmy okazję oceniać w Copernicus Hackathon to naprawdę niezwykłe rozwiązania, zasługujące na komercjalizację.
Zwycięski projekt Deep Flow w ramach nagrody głównej zyskał kwalifikację do Programu Akceleracyjnego Copernicus, który obejmuje 10-miesięczne indywidualne sesje z mentorem, wyjazd lidera zespołu na Bootcamp w Marsylii już w grudniu tego roku, webinary i newslettery oraz wsparcie zespołu ekspertów w uruchomieniu biznesu i wejściu na międzynarodowy rynek. Specjaliści programu Copernicus rozpoczną pracę z zespołem już w poniedziałek, 19 listopada.
Organizatorzy przewidzieli także nagrody dla pozostałych dwóch wyróżnionych projektów. Laureaci drugiego miejsca (projekt Anti Bird Strike) zostaną włączeni do programu akceleracyjnego SpaceUP BSA. W rozwoju trzeciego rozwiązania – EO Health System pomogą eksperci Astri Polska, Kapitech oraz Instytutu Geodezji i Kartografii podczas 5 godzinnych konsultacji biznesowych.
W pierwszym hackathonie Copernicus w Polsce udział wzięło aż 40 osób. Do rywalizacji zgłosili się zarówno indywidualni uczestnicy, którzy zostali połączeni w zespoły, jak i pełne ekipy. Wśród uczestników znalazły się osoby związane ze środowiskiem naukowym (studenci, pracownicy jednostek badawczych) oraz przedsiębiorcy, tworzący już swój rozwiązania np. w ramach start-upów.
Głównym organizatorem Copernicus Hackathon w Polsce jest firma Kapitech, mająca 20-letnie doświadczenie w konsultingu i zarządzaniu innowacją w sektorze biznesu kosmicznego.
Program Copernicus to największy światowy program obserwacji Ziemi. Dostarcza dokładnych, aktualnych i dostępnych w przystępnej formie dla informacji dotyczących m.in. stanu lądów, stanu wód, stanu atmosfery, zmian klimatu, sytuacji kryzysowych i klęsk żywiołowych oraz bezpieczeństwa. Dane pozyskiwane z satelitów konstelacji Copernicus wykorzystuje się więc m.in. w budowie planów zagospodarowania przestrzennego, a także przy realizacji celów wynikających z inteligentnych specjalizacji regionów. Program realizowany jest przez Komisję Europejską.
Copernicus Hackathon to wydarzenie łączące technologię pochodzącą bezpośrednio z kosmosu z potrzebami regionów. Zadaniem uczestników hackathonu było zaprojektowanie aplikacji opartej o dane pochodzące z satelitów obserwacyjnych programu Copernicus, odpowiadającej na zagadnienia zawarte w Regionalnej Strategii Innowacji (program Unii Europejskiej) poszczególnych województw. W Lublinie zawodnicy skupiali się na Inteligentnych Specjalizacjach Lubelszczyzny, w Krakowie – Małopolski, a w Warszawie – Mazowsza.
Źródło: Copernicus Hackaton/Magda Worytko
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/deep-flow-zwyciezca-pierwszego-polsce-copernicus-hackathonu-4829.html

Deep Flow zwycięzcą pierwszego w Polsce Copernicus Hackathonu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowy nabór do programu Young Graduate Trainee w ESA
2018-11-18. Michał Moroz
17 listopada rozpoczął się kolejny nabór do programu Young Graduate Trainee (YGT) w Europejskiej Agencji Kosmicznej. Aplikacje będzie można wysyłać do 16 grudnia.
Program YGT w Europejskiej Agencji Kosmicznej jest doskonałą okazją aby rozpocząć budowanie kosmicznej kariery. Aplikację mogą wysyłać studenci ostatniego roku studiów II stopnia lub absolwenci tuż po obronie pracy magisterskiej. Kandydaci muszą jednak uzyskać dyplom uczelni przed rozpoczęciem stażu YGT.
Do programu stażowego mogą aplikować kandydaci z krajów członkowskich Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz krajów, które z ESA podpisały porozumienie o współpracy, tzw. European Cooperating State (ECS). Oznacza to, że od kilku lat również polscy absolwenci oraz absolwentki mogą skorzystać z tej formy stażu, który często przekształca się w pracę w instytucjach lub podmiotach związanych z europejskim sektorem kosmicznym.
Więcej szczegółów na temat programu YGT można znaleźć na stronach Europejskiej Agencji Kosmicznej. Warto pamiętać, że aplikację wraz CV oraz listem motywacyjnym można składać tylko na jedno stanowisko stażowe.
https://kosmonauta.net/2018/11/nowy-nabor-do-programu-young-graduate-trainee-w-esa/

Nowy nabór do programu Young Graduate Trainee w ESA.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Anna Walo-Nowakowska – uwielbiam kosmiczne ilustracje w stylu vintage
2018-11-18. Radek Grabarek
We Need More Space Society to krótkie wywiady z pasjonatami kosmosu i czytelnikami tego serwisu takimi jak Ty. Nazwa WE need more space nie wzięła się z niczego. Głęboko wierzymy, że MY wszyscy potrzebujemy więcej kosmosu w naszym życiu. Nie tylko ja. Nie tylko redaktorzy piszący tutaj. Nie tylko ludzie pracujący w sektorze kosmicznym, ale także TY! Tak, mówię właśnie do Ciebie!
1. Kim jesteś i co robisz?
Dla środowiska branżowego jestem UI Designerem, dla całej reszty świata — po prostu grafikiem. Od 10 lat pracuję pod różnymi wariacjami tej nazwy. W przeszłości specjalizowałam się w brand designie, w ostatnim czasie skręcam bardziej w stronę IT i projektowania interfejsów użytkownika. Jestem Krakowianką od urodzenia, miłośniczką astronomii, muzyki electro-industrial i gier planszowych.
2. Co Cię najbardziej interesuje w kosmosie?
Jego bezmiar, niedostępność, tajemnica. Odpowiedzi na pytania i pytania bez odpowiedzi. Ale i nieskończone możliwości, jakie daje jego eksploracja.
3. Skąd się wzięła Twoja pasja do kosmosu?
Mam w sobie coś z romantycznego filozofa, który w bezchmurną noc lubi zadrzeć głowę do góry i zwyczajnie zachwycić się faktem, że planety, mgławice, galaktyki są “na wyciągnięcie ręki”
Z wewnętrznej potrzeby stawiania pytań. Mam w sobie coś z romantycznego filozofa, który w bezchmurną noc lubi zadrzeć głowę do góry i zwyczajnie zachwycić się faktem, że planety, mgławice, galaktyki są “na wyciągnięcie ręki”. Wierzę, że największy niewrażliwiec ma w sobie tę pierwotną ciekawość… Kiedy pokazuję ludziom pomarańczową kropkę na niebie i mówię, że to Mars — są bardzo zaskoczeni i zaintrygowani. Że jak to, że tak po prostu go widać gołym okiem? Fascynuje mnie ta gwałtowna zmiana perspektywy — w ciągu doby jesteśmy skoncentrowani na „tu i teraz”, sprawach przyziemnych, płyniemy z nurtem codzienności. W jednej chwili smażysz jajecznicę myśląc o kurach z wolnego wybiegu, w następnej patrzysz w niebo i… uświadamiasz sobie, że to wszystko nie ma kompletnie żadnego znaczenia w szerszym kontekście. Ten dysonans jest fascynujący ale i trochę zasmucający.
Kiedy pokazuję ludziom pomarańczową kropkę na niebie i mówię, że to Mars — są bardzo zaskoczeni i zaintrygowani. Że jak to, że tak po prostu go widać gołym okiem?
4. Czy robisz coś związanego z kosmosem? A jeśli nie to czy chciałabyś i czy masz pomysł co by to mogło być?
Zainteresowanie musiało znaleźć naturalne ujście, samo zadzieranie głowy przestało wystarczać. 10 lat temu związałam się z wirtualną społecznością forum Astromaniaka i kupiłam pierwszą lornetę wraz ze statywem. Była to wielka, radziecka lorneta BPC Kronos 20×60 — idealna do obserwacji astronomicznych. Wystarczyła do obserwacji szczegółów Księżyca, można było przez nią dostrzec zarys pierścieni Saturna. Całkowicie połknęłam bakcyla i zainwestowałam w poważny teleskop, tzw. “reflektor” — Synta Sky-Watcher 8’’, model owiany legendą, idealny na start. Teleskop z 8-calowym zwierciadłem w odpowiednich warunkach pozwala już na obserwacje tzw. obiektów głębokiego nieba — na przykład mgławic, gromad kulistych i galaktyk. Spędziłam dziesiątki godzin na ich obserwacji, z czasem inwestując w coraz to lepsze filtry i okulary.
Pomimo iż szare, czasem ledwo widoczne mgiełki z teleskopu dalece odbiegają od tego co widzimy na kolorowych fotografiach z Hubble’a, były to zawsze niezwykłe chwile. Samo nabieranie wprawy w wyszukiwaniu tych obiektów dostarcza wiele satysfakcji — początkujący zazwyczaj nie zdają sobie sprawy, jak trudne do znalezienia są takie obiekty, przy obrazie odwróconym do góry nogami i ruchu obrotowym Ziemi (obraz trzeba ciągle korygować, ponieważ ucieka z pola widzenia). Niestety ze względu na przeprowadzkę i trudno dostępne ciemne niebo (wolne od zanieczyszczenia światłem), nie znajduję w ostatnich latach zbyt wiele okazji do obserwacji. Bardzo chcę kiedyś do tego wrócić, najchętniej ze sprzętem o jeszcze większej aperturze.
Interesuje mnie też szerokopojęty design o tematyce astro. kolekcjonuję znaczki z lat 60-70-80 z motywem kosmosu. Kosmiczne ilustracje w stylu vintage z tego okresu są kapitalne!
Interesuje mnie też szerokopojęty design o tematyce astro, zwłaszcza ilustracja. Od niedawna kolekcjonuję znaczki z lat 60-70-80 z motywem kosmosu. Jest to wyraz zamiłowania do moich dwóch pasji. Kosmiczne ilustracje w stylu vintage z tego okresu są kapitalne! Fascynują mnie także stare fotografie, jak i propagandowe plakaty z motywem kosmosu. Kiedyś przejrzałam tysiące(!) zdjęć z misji Apollo udostępnionych przez NASA — ulubione zapisałam i zamierzam w przyszłości przyozdobić nimi ściany nowego domu. Niektóre mają w sobie coś niemal artystycznego.
5. Jakie jest twoje największe kosmiczne marzenie (ale te z tych do zrealizowania)?
Odwiedzić Centrum Kosmiczne NASA, zobaczyć obserwatorium w Arecibo, zobaczyć start rakiety na żywo, dożyć przełomowego odkrycia, takiego jak odkrycie pozaziemskiego życia w nawet najprostszej formie, lub odebranie komunikatu od obcej cywilizacji (to już raczej mało prawdopodobne). Kiedyś też chciałam pracować w NASA lub ESA jako grafik. No bo kto nie potrzebuje grafików? :)
6. Dlaczego warto wydawać miliony € na badania kosmiczne?
Kosmos kryje odpowiedzi na najważniejsze dla ludzkości pytania: o przeszłość, teraźniejszość i przyszłość
Kosmos kryje odpowiedzi na najważniejsze dla ludzkości pytania: o przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Najbardziej interesuje mnie ten ostatni aspekt — jego ewentualna eksploracja i kolonizacja w perspektywie kilkuset-tysiąca lat. Ponieważ będzie to niezwykle długi, wielopokoleniowy proces, badania trzeba zacząć już teraz. Bardzo żałuję, że nigdy nie będzie mi dane zobaczyć przyszłości naszej cywilizacji. Pozostaje nam jedynie wyobrazić sobie prawdopodobne scenariusze na podstawie literatury hard sci-fi i filmów.
7. Gdzie powinniśmy najpierw wysłać astronautów – na Księżyc czy na Marsa?
Szczerze — nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, bo wiem, że jedno i drugie jest kwestią stosunkowo niedalekiej przyszłości. Tęgie umysły już dawno to rozpracowały. Choć postawienie nogi na Marsie nie przyniesie nam wielkich wymiernych korzyści, wydaje mi się, że będzie najważniejszym eksperymentem XXI wieku i wielkim wydarzeniem z punktu widzenia psychologii i socjologii. W następnych krokach należałoby się jednak skupić na Księżycu i jego przystosowaniu do bycia niejaką “bazą wypadową” dla dalekich podróży.
8. Ulubiony serial, film lub książka science fiction?
•    Film: Interstellar
•    Serial: Cosmos: A Spacetime Odyssey
•    Książka, ale nie sci-fi: Atlas Nieba :) Profesor Astrokot Odkrywa Kosmos (ach, te ilustracje), Marsjanin
https://weneedmore.space/society-anna-walo-nowakowska/

 

Anna Walo-Nowakowska – uwielbiam kosmiczne ilustracje w stylu vintage.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA zorganizuje transmisję na żywo z lądowania na Marsie sondy InSight
2018-11-18
Za tydzień na Czerwonej Planecie wyląduje sonda InSight, która została wyposażona w polski kret drążący. NASA zamierza transmitować na żywo to doniosłe wydarzenie.
Agencja poinformowała, że tym razem lądowanie jej kolejnego urządzenia badawczego na Marsie będzie odbywało się w jeszcze bardziej oficjalny i publiczny sposób. Tak więc możemy liczyć, że wejście w atmosferę sondy InSight, jej lądowanie na powierzchni i rozpoczęcie badań, będzie transmitowane na żywo na dwóch kanałach telewizji NASA w globalnej sieci.
Na pierwszej transmisji zobaczymy przekaz wideo na żywo z centrum obsługi misji w Jet Propulsion Laboratory (JPL) w Kalifornii, okraszony komentarzem ekspertów, ale bez dźwięków otoczenia. Natomiast na drugiej transmisji zobaczymy i usłyszymy inżynierów z obsługi misji oraz ich naturalne reakcje na cały przebieg misji w dniu 26 listopada.
Sonda ma przeprowadzić badania geofizyczne Marsa, w szczególności sejsmologiczne. Jej celem będzie sprawdzenie istoty funkcjonowania jądra planety, co przełoży się na przygotowanie gruntu pod pierwszą misję załogową. Urządzenie pobierze też próbki gruntu, a później przeanalizuje je pod kątem możliwości występowania tam śladów istnienia życia.
Sonda InSight będzie wyposażona w trzy instrumenty pomiarowe. Jednym z nich będzie HP3 (Heat Flow and Physical Properties Package), czyli próbnik do pomiaru strumienia ciepła z wnętrza planety, który zostanie wprowadzony na głębokość do 5 metrów w grunt. Urządzenie ma grubość 25 milimetrów, waży ok. 500 gram, wykonane jest ze stopów tytanu, stali i wolframu.
Kret został zbudowany przez polską firmę Astronika i bez problemu pokonał inne roboty konstruowane przez Niemców. Polski instrument dokona najgłębszy odwiert w historii eksploracji tej planety.
Również i my, redakcja GeekWeek.pl, mamy swój udział w tej fascynującej misji. Nasze logo zostało zapisane na chipie, wraz z 2,4 mln innych nazw, imion i nazwisk, które znalazły się na pokładzie sondy InSight i wylądują z nią na Marsie.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
http://www.geekweek.pl/news/2018-11-18/nasa-zorganizuje-transmisje-na-zywo-z-ladowania-na-marsie-sondy-insight/

NASA zorganizuje transmisję na żywo z lądowania na Marsie sondy InSight.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dwunasta kometa amatora Dona Machholza
Wysłane przez kuligowska w 2018-11-18
Znany za oceanem łowca komet z Arizony, Don Machholz, znalazł już swoją dwunastą kometę. Czy i my mamy szansę na takie odkrycia?
W naszych czasach, gdy automatyczne teleskopy wciąż przeczesują niebo, niezwykle trudno jest odkryć coś nowego amatorom astronomii wyposażonym w zwykłe teleskopy. Jednak zdarzyło się to po raz kolejny w listopadzie tego roku. Don Machholz, znany łowca komet, znalazł nową kometę w konstelacji Panny, w pobliżu gwiazdy γ Virginis. Miało to miejsce na krótko przed świtem, w jego posiadłości w Kalifornii. Dwaj obserwatorzy z Japonii - Shigehisa Fujikawa i Masayuki Iwamoto - niezależnie zauważyli ten sam obiekt mniej więcej w tym samym czasie, więc i ich nazwiska składają się ostatecznie na jego pełną nazwę.
Krótko po odkryciu obiekt otrzymał tymczasowe nazwy: TCP J12192806-0211143 i DM001. Zgodnie z wczesnymi spostrzeżeniami udostępnionymi na liście mailingowej comets-ml kometa miała jasność 10,2 mag. Jej koma miała wielkość 4 minut łuku, a warkocz wydawał się krótki i dość słaby.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie kometa będzie w perihelium - jej parametry orbity nie zostały do końca precyzyjnie określone. Wiele wskazuje jednak na to, że najbliżej Słońca (na około 56 milionów kilometrów) znajdzie się ona 3 grudnia tego roku. Kometa ma orbitę paraboliczną - oznacza to, że nie jest kometą okresową (nie jest to zatem zaobserwowany obecnie powrót dawno nie widzianej komety okresowej), a jej wizyta w wewnętrznych obszarach Układu Słonecznego jest wydarzeniem pojedynczym.
11 listopada kometa znacząco pojaśniała - według licznych raportów nawet do 7.5 mag. Tego samego dnia nadano jej oficjalną nazwę: C/2018 V1 (Machholz-Fujikawa-Iwamoto). Według najnowszych oszacowań kometa będzie świecić z jasnością pomiędzy 8 a 10 magnitudo do połowy grudnia 2018 roku. Będzie możliwa do obserwacji z pomocą niewielkiego teleskopu.
Ile średnio trzeba czasu na dokonanie takiego odkrycia? Sam Machholz twierdzi, że potrzebował aż 746 godzin obserwacji. Tyle właśnie minęło od jego poprzedniego odkrycia komety w 2010 roku. Warto dodać, że znakomici łowcy komet pracują i obserwują także w Polsce - jednym z nich jest Michał Kusiak.
 
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Więcej na temat komety C/2018 V1 (Machholz-Fujikawa-Iwamoto)
•    Łowcy komet w archiwum "Uranii"
 
Źródło: Sky&Telescope, Minor Planet Centre
Na zdjęciu: Don Machholz ze swoim 18" teleskopem. Źródło: AnneLouis Machholz
Na zdjęciu powyżej: Nowa kometa C/2018 V1 (Machholz-Fujikawa-Iwamoto) świeci na zielonkawo, ukazując słaby warkocz skierowany na północny zachód (zdjęcie zrobiono 11 listopada 2018 roku).
Źródło: Michael Jäger
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/dwunasta-odkryta-kometa-amatora-dona-machholza-4825.html

Dwunasta kometa amatora Dona Machholza.jpg

Dwunasta kometa amatora Dona Machholza2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polski satelita dotrze w kosmos z opóźnieniem. Start rakiety przełożony
2018-11-18. tm, to

Firma SpaceX przesunęła start rakiety Falcon 9, która miała wynieść w kosmos m.in satelitę PW-Sat2, skonstruowanego przez studentów Politechniki Warszawskiej – podali w niedzielę rano twórcy satelity. Rakieta miała wystartować w poniedziałek ok. g.19.30 polskiego czasu; nowego terminu jeszcze nie wyznaczono.

„Mamy smutne wieści, wczoraj wieczorem (w sobotę – red.) SpaceX opublikował na Twitterze informację o przesunięciu naszego startu. Na razie nie znamy żadnych szczegółów, po więcej informacji prosimy kierować się do kanałów informacyjnych firmy SpaceX” – napisali twórcy PW-Sat2 na swoim facebookowym profilu.
Z infromacji podanych na Twitterze przez SpaceX wynika, że start wstrzymano, by przeprowadzić dodatkowe kontrole przed lotem. Po ich zakończeniu ma zostać podany nowy termin wystrzelenia rakiety.

Twórcy polskiego satelity poinformowali, że część zespołu, która wyjechała do USA na oglądanie startu, jest już razem w hotelu. „Jeżeli przesunięcie będzie niewielkie, być może uda się jeszcze zobaczyć start w trakcie wyjazdu. Trzymamy kciuki. Tymczasem zespół ma zaplanowane wiele spotkań we współpracy z polskim MSZ, m.in z Polonią amerykańską” – dodali.
Satelita PW-Sat2, skonstruowany przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej, w przestrzeń kosmiczną ma wystartować wraz z misją SSO-A z bazy Vandenberg w Stanach Zjednoczonych. Będzie czwartym polskim satelitą w kosmosie, a drugim studenckim, zbudowanym na Politechnice Warszawskiej.

Satelita ma pomóc w uporaniu się z problemem kosmicznych śmieci. Chodzi o obiekty, które po zakończeniu własnej misji pozostają na orbicie i zagrażają innym, wciąż czynnym satelitom (bo nie można już nimi sterować).

Najważniejszym zadaniem studenckiego satelity będzie przetestowanie tzw. żagla deorbitacyjnego, którego rozłożenie spowoduje zwiększenie powierzchni PW-Sat2 i jego oporu aerodynamicznego, a w konsekwencji stopniowe obniżanie orbity satelity. To pozwoli skrócić czas przebywania satelity na orbicie z przeszło 15 lat do kilkunastu miesięcy.
PW-Sat2 jest niewielkim satelitą typu CubeSat – ma kształt prostopadłościanu o wymiarach 10x10x22 cm, a żagiel zajmuje mniej niż 25 proc. objętości urządzenia.

W ramach misji SSO-A wraz z satelitą PW-Sat2 w kosmos ma być wyniesionych 48 innych satelitów typu CubeSat (miniaturowe satelity) i 15 małych satelitów. Po wejściu rakiety na orbitę satelity znajdujące się na jego pokładzie będą stopniowo uwalniane.

Na rakiecie wyniesiony zostanie też m.in. satelita ESEO/S-50, zrealizowany w ramach programu edukacyjnego Europejskiej Agencji Kosmicznej, dla którego system telekomunikacyjny został przygotowany w znacznej mierze na Politechnice Wrocławskiej.

Wystrzelony zostanie też m.in. satelita obserwacji Ziemi ICEYE-X2, zaprojektowany przez fińską spółkę ICEYE, który powstał przy współpracy z polskim przedsiębiorstwem Creotech Instruments S.A.
źródło: PAP
https://www.tvp.info/40013973/polski-satelita-dotrze-w-kosmos-z-opoznieniem-start-rakiety-przelozony

 

Polski satelita dotrze w kosmos z opóźnieniem. Start rakiety przełożony.jpg

Polski satelita dotrze w kosmos z opóźnieniem. Start rakiety przełożony2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Plama gorąca pod lodami Antarktydy

2018-11-19

Coś niezwykłego dzieje się pod lodem Antarktydy. Odkryto plamę gorąca trzy razy większą od Londynu.

Pod jednym z lodowców na biegunie południowym odkryto gigantyczną plamę gorąca, która raczej nie roztopi Antarktydy w najbliższym czasie. Naukowcy zauważają jednak, że ekstremalne ciepło pochodzące z odkrytej plamy sprawia, że obszary lodu o wymiarach 100 na 50 km defragmentują się i biernie dryfują po oceanie.

- Nasze wyniki były dość nieoczekiwane, ponieważ wiele osób uważało, że ten region Antarktydy jest zbudowany z zimnych skał, co miało niewielki wpływ na warstwy lodu. Okazuje się jednak, że nawet w takim podłożu mogą występować plamy ciepła oddziałujące na pokrywę lodową - powiedział dr Tom Jordan z British Antarctic Survey.

Naukowcy nie wiedzą, jak długo istnieje odkryta plama gorąca, ale prawdopodobnie od tysięcy, a nawet milionów lat.

- W przyszłości dodatkowa woda na dnie pokrywy lodowej może uczynić ten region bardziej wrażliwym na czynniki zewnętrzne, takie jak zmiany klimatyczne - dodał dr Jordan.

Uważa się, że ciepło jest generowane przez niezwykle radioaktywne skały w górnej skorupie ziemskiej, a także geotermicznie podgrzewaną wodę pochodzącą z wnętrza planety. Niestety, nie ma pewności, bo naukowcy nie mają dostępu do wspomnianych skał.

 
https://nt.interia.pl/technauka/news-plama-goraca-pod-lodami-antarktydy,nId,2664138

Plama gorąca pod lodami Antarktydy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Obserwacje pożarów w Kalifornii
2018-11-19. Krzysztof Kanawka
Potężne pożary w Kalifornii są obserwowane przez szereg satelitów obserwacji Ziemi.
Ten rok jest bardzo zły dla amerykańskiego stanu Kalifornia.. Do połowy listopada 2018 łącznie zanotowano ponad 7500 indywidualnych pożarów, które zniszczyły ponad 6500 tysiąca kilometrów kwadratowych lasów, łąk oraz przestrzeni zamieszkałych przez ludzi. Najgorszy z tych pożarów rozpoczął się w listopadzie i w ciągu zaledwie dwóch tygodni zniszczył ponad 10 tysięcy budynków różnego rodzaju i przyczynił się do śmierci przynajmniej 55 ludzi. Pożary są bezpośrednio związane z dotkliwą suszą, która występuje w tym stanie od sześciu lat.
Te pożary są także obserwowane z orbity przez satelity należące do różnych agencji kosmicznych i firm prywatnych. Dane są publikowane przez serwisy zarządzane m.in. przez agencje NOAA i NASA, a także z europejskich satelitów Sentinel. Na zdjęciach można zobaczyć ogrom zniszczeń oraz zasięg wpływu pożarów. Dymy i pyły z tych pożarów objęły swoim zasięgiem dużą część Kalifornii, dodatkowo negatywnie wpływając na ludność tego stanu.
Dzięki satelitom obserwacji Ziemi możliwe jest lepsze zaplanowanie działań ratunkowych oraz zarządzanie zasobami. Możliwe jest także oszacowanie ryzyka dla kolejnych terenów – a po zakończeniu pożaru – określenie zasięgu szkód. Ma to duże znaczenie, w szczególności w sytuacjach, gdy nie ma możliwości dotarcia do wszystkich miejsc objętych pożarem, a pojazdy latające (śmigłowce, samoloty i drony) mogą być albo niedostępne, albo też warunki pogodowe są zbyt trudne dla operacji lotniczych.
W 2018 roku potężne pożary dotknęły także Europę – w szczególności Szwecję i Grecję.
(NASA, SH)
https://kosmonauta.net/2018/11/obserwacje-pozarow-w-kalifornii/

Obserwacje pożarów w Kalifornii.jpg

Obserwacje pożarów w Kalifornii2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy sprawdzili, czy można budować z pyłu księżycowego. Oto efekty...
2018-11-19
Europejska Agencja Kosmiczna od jakiegoś czasu intensywnie eksperymentuje ze sztucznym pyłem księżycowym. Inżynierowie chcą sprawdzić, czy ułatwi on misję kolonizacyjną.
Jako że bardzo chcemy powrócić na Srebrny Glob, zespoły inżynierów z NASA i ESA na co dzień opracowują technologie, które pozwolą nam tę piękną wizję zrealizować. Najbardziej obiecującym pomysłem w realizacji jest budowa narządzi i elementów przyszłych baz z pomocą materiałów wytworzonych w drukarkach 3D z pyłu księżycowego.
Prowadzone na przestrzeni lat testy wykazały, że jest to świetny materiał budowlany. Naukowcy starają się go udoskonalić, aby wykorzystanie go było znacznie łatwiejsze, efektywniejsze i tańsze. Wszystko wskazuje na to, że są na dobrej drodze do realizacji swojego planu, a to za sprawą przedmiotów, które udało się im wytworzyć właśnie z regolitu.
Technologia wykorzystywana obecnie przez ESA polega na tworzeniu obiektów z pyłu księżycowego wzbogaconego światłoutwardzalnym środkiem wiążącym. Warstwy materiału układane są jedna na drugiej w celu zwiększenia wytrzymałości i automatyczne utwardzane. Efekt przechodzi najśmielsze oczekiwania, co możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu.
Opanowanie technologii przegotowywania materiałów i budowania z nich narzędzi lub większych struktur, jest dla przyszłych planów powrotu na Księżyc na wagę złota. Transport elementów baz z Ziemi na Księżyc byłby finansowo nieopłacalny i czasochłonny, a w realiach tworzenia wszystkiego już na miejscu, można będzie zbudować pierwsze kolonie o wiele szybciej, sprawniej i taniej.
Co ciekawe, Europejska Agencja Kosmiczna buduje u naszych sąsiadów obiekt, w którym astronauci będą mogli poczuć się tak, jakby chodzili po powierzchni Księżyca, a to za sprawą m.in. sztucznego regolitu. Obiekt został nazwany Luna, znajduje się w ESA Astronaut Center (EAC) w Kolonii w Niemczech i ma powierzchnię 1000 metrów kwadratowych (zobaczcie tutaj).
Naukowcy zapewniają, że panują w nim warunki jak najbardziej zbliżone do tych występujących na Księżycu. Najważniejszym elementem jest jednak regolit, czyli drobny pył, który pokrywa powierzchnię Srebrnego Globu i jest niezwykle niebezpieczny nie tylko dla samych astronautów, ale również dla sprzętu. Naukowcom udało się odtworzyć jego strukturę na podstawie pyłu wulkanicznego i wyprodukować go w dużych ilościach na potrzeby powstania symulowanej powierzchni Księżyca.
Źródło: GeekWeek.pl/Live Science / Fot. ESA
http://www.geekweek.pl/news/2018-11-19/naukowcy-sprawdzili-czy-mozna-budowac-z-pylu-ksiezycowego-oto-efekty/

Naukowcy sprawdzili, czy można budować z pyłu księżycowego. Oto efekty....jpg

Naukowcy sprawdzili, czy można budować z pyłu księżycowego. Oto efekty...2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Space Tango za 2 lata otworzy pierwszą autonomiczną fabrykę w kosmosie
2018-11-19
Firma z amerykańskiego Kentucky zamierza stworzyć na ziemskiej robicie całą flotę autonomicznych fabryk, w których będzie produkować urządzenia przyszłości.
Przewagą kapsuł ST-42 od Space Tango nad ziemskimi fabrykami ma być możliwość produkcji zaawansowanych materiałów i urządzeń w warunkach mikrograwitacji, dzięki czemu będą one znacznie wydajniejsze i praktyczniejsze od obecnie produkowanych.
Space Tango widzi zastosowanie w swoich kapsułach dla produkcji bardziej zaawansowanych nanorurek węglowych, płytek krzemowych lub światłowodów. Na ich pokładach można też będzie testować leki na raka lub na najgroźniejsze choroby świata.
„Space Tango chce zapewnić globalnym firmom lepszy dostęp do warunków mikrograwitacji, dzięki platformie Open Orbit do badań i komercyjnych zastosowań produkcyjnych, które przyniosą korzyści życiu na Ziemi. Firma wierzy, że środowisko mikrograwitacji jest nową granicą odkryć i innowacji” - możemy przeczytać na stronie firmy.
Firma chce skomercjalizować niską orbitę okołoziemską na potrzeby produkcji i udostępnić ją koncernom do testów i rozwoju swoich technologii już w roku 2020. Każda z kapsuł ma średnicę 2,4 metra i może pozostać na orbicie od 10 do 30 dni, na wysokości 400 kilometrów ponad powierzchnią Ziemi.
Co ciekawe, Space Tango nie jest jedyną firmą, która chce produkować w kosmosie. Podobne plany ma Made in Space i FOMS, jednak w odróżnieniu od tej pierwszej, obie chcą realizować swoje plany na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Źródło: GeekWeek.pl/Space Tango / Fot. Space Tango
http://www.geekweek.pl/news/2018-11-19/space-tango-za-2-lata-otworzy-pierwsza-autonomiczna-fabryke-w-kosmosie/

Space Tango za 2 lata otworzy pierwszą autonomiczną fabrykę w kosmosie.jpg

Space Tango za 2 lata otworzy pierwszą autonomiczną fabrykę w kosmosie2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)