Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Obłoki gazowe wirujące wokół czarnej dziury tworzą serce wyjątkowo odległego, jasnego obiektu
2018-12-03. Autor. Agnieszka Nowak
Odkrycie to jest pierwszą szczegółową obserwacją okolic masywnej czarnej dziury znajdującej się poza Drogą Mleczną.
W 1963 roku astronom Maarten Schmidt zidentyfikował pierwszą „niby gwiazdę” – kwazar – bardzo jasny ale odległy obiekt. Odkrył, że pojedynczy kwazar, aktywne jądro odległej galaktyki, znanej astronomom jako 3C 273, jest 100 razy jaśniejszy, niż wszystkie gwiazdy razem w Drodze Mlecznej.

Obecnie międzynarodowy zespół naukowców GRAVITY doszedł do wniosku, że wokół centralnej czarnej dziury znajdującej się w samym sercu kwazara, szybko rotują obłoki gazowe.

Pierwszy pomiar masy czarnej dziury wewnątrz 3C 273, przy użyciu starszej metody, przeprowadzono w 2000 r. we Florence and George Wise Observatory w ramach badań doktoranckich prowadzonych przez dr Shai Kaspi z Tel Aviv University a następnie studenta z grupy prof. Netzera z TAU. Wynik ten został potwierdzony przez obserwacje GRAVITY.

Badania są pierwszą szczegółową obserwacją obłoków gazowych wirujących wokół centralnej czarnej dziury znajdującej się poza naszą galaktyką. Zdaniem naukowców pomiary GRAVITY staną się punktem odniesienia dla pomiaru mas czarnych dziur w tysiącach innych kwazarów.

Instrument GRAVITY, ulokowany w Paranal, Chile, ma niespotykane dotąd możliwości. Łączy on zespół czterech teleskopów, tworząc wirtualny teleskop zwany interferometrem, o średnicy 130 metrów. Przyrząd może wykrywać odległe obiekty astronomiczne w bardzo wysokiej rozdzielczości.

Kwazary należą do najdalszych obiektów astronomicznych, jakie możemy zaobserwować. Odgrywają one również istotną rolę w historii Wszechświata, ponieważ ich ewolucja jest ściśle powiązana z rozwojem galaktyki. Podczas, gdy prawie każda duża galaktyka posiada w swoim jądrze masywną czarną dziurę, do tej pory zaledwie tylko jedna w Drodze Mlecznej była dostępna do tak szczegółowych badań.

Do tej pory takie obserwacje nie były możliwe ze względu na małe rozmiary kątowe wewnętrznego obszaru kwazara – wielkość mniej więcej Układu Słonecznego widzianego z odległości 2,5 mld lat świetlnych.

Szerokie linie emisyjne wytwarzane przez gaz w pobliżu czarnej dziury są obserwacyjnymi cechami charakterystycznymi kwazarów. Dotychczas odległość gazu od czarnej dziury i przypadkowy wzorzec ruchu można było zmierzyć tylko za pomocą starszej metody, która wykorzystywała lekkie zmiany blasku kwazara. Przy pomocy instrumentu GRAVITY astronomowie mogą rozróżnić struktury na poziomie 10 milisekund łuku, co odpowiada rozmiarowi monety 1€ znajdującej się na powierzchni Księżyca.

Informacje o ruchu i odległości gazu bezpośrednio wokół czarnej dziury są kluczowe dla pomiaru jej masy. Po raz pierwszy stara metoda została przetestowana eksperymentalnie i zdała test, potwierdzając wcześniejsze szacunki dla czarnej dziury na ok. 300 mas Słońca.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
American Friends of Tel Aviv University

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/12/oboki-gazowe-wirujace-woko-czarnej.html

Obłoki gazowe wirujące wokół czarnej dziury tworzą serce wyjątkowo odległego, jasnego obiektu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wykryto cztery nowe źródła fal grawitacyjnych - „zmarszczek” czasoprzestrzeni
Autor: John Moll (3 Grudzień, 2018)
Detektory LIGO i VIRGO namierzyły cztery zupełnie nowe źródła fal grawitacyjnych. Zaburzenia czasoprzestrzeni pojawiają się, gdy dochodzi do kolizji dwóch bardzo masywnych ciał niebieskich. Zwykle wykrywamy fale grawitacyjne, powstałe w wyniku zderzeń czarnych dziur, ale raz namierzyliśmy fale, które wyprodukowała kolizja dwóch gwiazd neutronowych.
Podczas seminarium Gravitational Wave Physics and Astronomy Workshop w College Park w stanie Maryland, które odbyło się 1 grudnia, naukowcy powiadomili o odkryciu czterech nowych źródeł fal grawitacyjnych. Podczas pierwszej rundy obserwacyjnej, która trwała od 12 września 2015 do 19 stycznia 2016 roku i została przeprowadzona przez detektor Advanced LIGO, wykryto fale grawitacyjne, pochodzące z kolizji trzech par czarnych dziur.

Druga runda obserwacyjna odbywała się między 30 listopada 2016 a 25 sierpnia 2017 roku. Astronomowie wykryli w tym czasie zakłócenia czasoprzestrzeni, spowodowane zderzeniem jednej pary gwiazd neutronowych i aż siedmiu par czarnych dziur. Wśród nich są cztery zupełnie nowe źródła fal grawitacyjnych, którym nadano odpowiednie nazwy - GW170729, GW170809, GW170818 i GW170823.
Zjawisko GW170729, odkryte 29 lipca 2017 roku, jest szczególne, gdyż wystąpiło prawie 5 miliardów lat temu i było związane z najbardziej masywnym źródłem fal grawitacyjnych, jakie kiedykolwiek zaobserwowaliśmy. Szacuje się, że doszło wtedy do przekształcenia energii niemal pięciu mas Słońca w promieniowanie grawitacyjne.
W przypadku zjawiska GW170818, naukowcy potrafili wskazać, że fale grawitacyjne pochodziły z kolizji dwóch czarnych dziur, oddalonych o 2,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Emisję fal grawitacyjnych wskazano na niebie z dokładnością 39 stopni kwadratowych.
Kolejna trzecia runda obserwacyjna rozpocznie się już na wiosnę 2019 roku. Naukowcy spodziewają się odkryć kolejne źródła fal grawitacyjnych, które pomogą nam lepiej zrozumieć funkcjonowanie Wszechświata.
Źródło:
https://www.sciencedaily.com/releases/2018/12/181203111617.htm

https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/wykryto-cztery-nowe-zrodla-fal-grawitacyjnych-zmarszczek-czasoprzestrzeni

Wykryto cztery nowe źródła fal grawitacyjnych - zmarszczek czasoprzestrzeni.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sonda NASA już przy asteroidzie, która może uderzyć w Ziemię
2018-12-04
Amerykańska sonda Osiris-Rex dotarła w poniedziałek w pobliże asteroidy Bennu, która - według obliczeń - może uderzyć w Ziemię za 166 lat. Naukowcy spodziewają się, że sonda wykryje w niej związki organiczne kluczowe dla powstania życia.
Wystrzelona we wrześniu 2016 r. sonda Osiris-Rex ma w ciągu trwającej kilka lat misji przeprowadzić dokładne badania asteroidy, pobrać próbki z jej powierzchni i dostarczyć je na Ziemię w 2023 roku.
Bennu jest wielkości sporego wieżowca i okrąża Słońce mniej więcej w tej samej odległości od tej gwiazdy co Ziemia. Może zawierać - jak przypuszczają naukowcy - oparte na węglu molekuły organiczne pochodzące z pierwszego okresu istnienia Układu Słonecznego, a także wodę. Uderzające w Ziemię asteroidy i komety miały - według jednej z hipotez - dostarczyć na naszą planetę wodę i składniki niezbędne do powstania życia. Badania Bennu mają potwierdzić lub obalić tę hipotezę.
Ryzyko, że uderzy w Ziemię
Bennu może być jednak także śmiertelnym zagrożeniem. Według obliczeń naukowców istnieje prawdopodobieństwo wyrażające się stosunkiem 1 do 2700, że asteroida zderzy się z Ziemią za 166 lat. Bennu zajmuje obecnie drugie miejsce na sporządzonej przez NASA liście najbardziej niebezpiecznych dla Ziemi ciał niebieskich. Liczy ona 72 obiekty.
Stwierdzono, że promieniowanie słoneczne powoli spycha Bennu na orbitę coraz bardziej zagrażającą Ziemi. Bennu przelatuje w pobliżu naszej planety co sześć lat i za każdym razem bliżej. Badania za pośrednictwem sondy mają umożliwić bliższe zbadanie tego procesu.
- Do czasu uzyskania próbek zebranych przez sondę, czyli do roku 2020, będziemy dysponować o wiele lepszą wiedzą czy Bennu uderzy w Ziemię - powiedziała rzeczniczka misji Erin Morton.
Źródło: PAP
Autor: map
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/sonda-nasa-juz-przy-asteroidzie-ktora-moze-uderzyc-w-ziemie,280589,1,0.html

Sonda NASA już przy asteroidzie, która może uderzyć w Ziemię.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy marsjańskie burze wytwarzają nadchlorany?
Wysłane przez kuligowska w 2018-12-05
Wyładowania elektrostatyczne w symulowanym środowisku marsjańskim zdają się produkować nadchlorany - potencjalne źródło energii dla życia mikroorganizmów - i to w ilościach znacznie większych niż te, jakie daje samo światło słoneczne. Tak wynika z najnowszych symulacji i badań.
Naukowcy z Chin donoszą, że znaczne ilości tego potencjalnego źródła energii dla życia na powierzchni Marsa mogą pochodzić z energii elektrycznej wytwarzanej w burzach pyłowych.
Jony nadchloranu - związki składające się z jednego atomu chloru i czterech atomów tlenu - są wprawdzie wysoce toksyczne dla wielu organizmów, ale mimo to niektóre mikroorganizmy mogą wykorzystywać je jako cenne źródło energii. Gdy zatem lądownik Phoenix Mars odkrył je w 2008 roku w pobliżu swego miejsca lądowania na północnym biegunie planety, znalezisko to dało naukowcom nową nadzieję na odkrycie marsjańskiego życia.
Okazuje się z czasem, że nadchlorany są dużo bardziej powszechne na Marsie, niż sugerowałyby to panujące tam warunki geologiczne. Planetolodzy starają się wyjaśnić tę dziwną zagadkę od wielu lat. Mars posiada bowiem około 10 milionów razy więcej nadchloranu w całej glebie, niż mogłoby to wynikać z naturalnego efektu wywieranego na nią przez światło słoneczne. Niektórzy badacze zasugerowali też, że być może to marsjańskie burze (i błyskawice) zapoczątkowują masowe powstawanie nadchloranów na tej planecie.
Teraz naukowcy z zespołu Zhongchen Wu (uniwersytet Shandong w Chinach) opracowali spójną koncepcję, w której elektryczność generowana jest podczas burz piaskowych. Stworzyli w tym celu specjalny model - symulację atmosfery Marsa wraz z panującymi w niej, specyficznymi warunkami fizycznymi. Następnie przeprowadzili eksperymenty z wyładowaniami elektrostatycznymi w temperaturach zbliżonych do marsjańskich i typowym dla Marsa ciśnieniem atmosferycznym wewnątrz zamkniętej komory. Okazało się, że interakcje między uwolnionymi wówczas elektronami i cząsteczkami gazu natychmiast generują wolne rodniki, które następnie utleniają sól kamienną, tworząc chloran, węglan sodu i właśnie nadchlorany. Naukowcy odkryli również, że wydajność tego procesu ich powstawania była dużo wyższa niż w przypadku generowania nadchloranów przez samo światło Słońca.
Zespół ma nadzieję na to, że w przyszłości teoria ta zostanie potwierdzona bezpośrednimi obserwacjami wyładowań elektrostatycznych na Marsie. Żadna misja marsjańska, która mogłaby to niezależnie zaobserwować, nie doszła jednak do skutku bądź też nie zakończyła się pomyślnym lądowaniem - mowa tu na przykład o sondzie ExoMars Schiaparelli, która rozbiła się na Czerwonej Planecie w roku 2016,
 
Czytaj więcej:
•    Z. Wu et al. "Forming Perchlorates on Mars through Plasma Chemistry During Dust Events." Earth and Planetary Science Letters, X 15 2018.
•    Cały artykuł

Źródło: NASA, Sky & Telescope

Na zdjęciu: Lądownik NASA Phoenix wykrył nadchlorany w marsjańskiej glebie w 2008 roku. Na tej ilustracji sonda zamyka się i wyłącza wraz z początkiem zimy.
Źródło: JPL-Caltech / NASA/ Univ. Arizona
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czy-marsjanskie-burze-wytwarzaja-nadchlorany-4882.html

Czy marsjańskie burze wytwarzają nadchlorany.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak zaangażować się w kosmos w Polsce?
Przez
Radek Grabarek
-
4 grudnia 2018

Odkąd sięgam pamięcią, zawsze miałem tą nieodpartą chęć nie tylko o kosmosie czytać lub pisać, ale też się w niego zaangażować. We Need More Space odpaliłem dwa lata temu tekstem Zacznij zanim jesteś gotowy, który dobrze podsumowuje moją filozofię zaczerpniętą ze świata startupów technologicznych. W tym pierwszym wpisie od razu zaznaczyłem, że chciałbym się w ten kosmos jakoś zaangażować. Więc tak zrobiłem – pomagałem zbudować symulowaną bazę księżycowo-marsjańską w Pile, organizuję spotkania SpaceHUB i We Need More Space in Warsaw. Poznaję też cały czas nowych ludzi z branży kosmicznej i przyglądam się co by tu można jeszcze zrobić, jakie są opcje i możliwości. Tak wpadłem na pomysł cyklu Jak zaangażować się w kosmos w Polsce. Jako jego ilustrację wybrałem oryginalne zdjęcie – wrocławskiego krasnala w stratosferze – dobrze ilustruje on idee tego cyklu. Da się robić szalone rzeczy w Polsce.
Pewnego razu podczas spotkania ze znajomymi, poznałem pewną nową młodą osobę. Na pytanie „A czym się zajmujesz?” opowiedziałem jej o mojej pasji do kosmosu. Jaka była jej pierwsza reakcja? „Czy wysłałeś swoje CV do NASA?” zapytała z promiennym uśmiechem na twarzy. Mi tak bardzo do śmiechu nie było, bo uzmysłowiłem sobie, jak wiele osób kojarzy kosmos tylko i wyłącznie z NASA i USA, nie zdając sobie sprawy jak wiele kosmicznych rzeczy dzieje się w Europie i w Polsce.
Taki stan rzeczy trzeba koniecznie zmienić. Ten cykl wpisów ma być takim małym przyczynkiem do tego. Cykl podzieliłem na 7 dużych tematów. Dziś ujawniam pierwszy i drugi temat. Kiedy skończę z pierwszym i zabiorę się za drugi, wtedy ujawnię następny, itd. Muszę trochę potrzymać Cię w niepewności, a co! Dwa pierwsze tematy są, jak to mawiał klasyk, oczywistą oczywistością, więc nawet nie ma sensu ich ukrywać. Zaczynam od najtrudniejszego tematu i najbardziej skomplikowanego pytania:
1.    Jak zostać astronautą?
2.    Jak zostać astronomem?
3.    Temat 3
4.    Temat 4
5.    Temat 5
6.    Temat 6
7.    Temat 7
Każdy z tematów będzie nakreślony ogólnym artykułem wstępnym, potem nastąpią wywiady, a całość zostanie domknięta artykułem podsumowującym, w którym może być zawarty również Twoje zdanie i uwagi. Zapraszam więc do dyskusji w komentarzach. Chciałbym podkreślić rolę wywiadów w tym cyklu. Ja mogę być najbardziej oświeconym redaktorem na świecie, ale nie mam doświadczenia z pierwszej ręki, jak ludzie, którzy naprawdę wykonują dany zawód czy profesję. To oni są ekspertami. To im chcę oddać najważniejszy głos. A Tobie pokazać, że Ci eksperci to ludzie tacy jak my. Z odrobiną chęci i samozaparcia, możesz podążyć ich drogą. Zapisz się na newsletter poniżej, a nie przegapisz artykułów z cyklu Jak zaangażować się w kosmos w Polsce.
https://weneedmore.space/jak-zaangazowac-sie-w-kosmos-w-polsce/

Jak zaangażować się w kosmos w Polsce.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Start Ariane 5 z dwoma satelitami (4.12.2018)
2018-12-04. Michał Moroz
4 grudnia w godzinach wieczornych doszło do startu rakiety nośnej Ariane 5 ECA z kosmodromu w Gujanie Francuskiej.
Start Ariane 5 rozpoczął się o 21:37 CET. Na orbitę transferową ku geostacjonarnej wyniesione zostały dwa satelity: GSAT-11 oraz GEO-KOMPSAT-2A.
GSAT-11 to ważący 5725 kg satelita telekomunikacyjny zbudowany przez Indyjską Agencję Kosmiczną ISRO dla operatora INSAT. Posiada 32 transpondery w paśmie Ku i 8 w paśmie Ka. jest to najcięższy satelita dotychczas zbudowany przez Indie. Trafi on na 74 stopień długości wschodniej na orbicie geostacjonarnej.
Drugim ładunkiem był waźący 3420 kg KOMPSAT-2A. Jest to satelita meteorologiczny dla Korei Południowej zbudowany przez Koreańską Agencję Kosmiczną. W przyszłym roku ma zostać wysłany GEO-KOMPSAT-2B (GK2B), satelita o bardzo podobnej konstrukcji, który będzie stosowany do monitoringu oceanów.
Loty Kosmiczne, Gunter’s Space Page)
https://kosmonauta.net/2018/12/start_ariane5/

Start Ariane 5 z dwoma satelitami (4.12.2018).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zauważył je teleskop Keplera. Istnienie kolejnych 100 egzoplanet potwierdzone
2018-12-04. tm, mnie
Międzynarodowy zespół astronomów potwierdził istnienie ponad setki pozasłonecznych planet zauważonych wcześniej przez Kosmiczny Teleskop Keplera. Odkryte globy różnią się między sobą; niektóre okrążają swoją gwiazdę w mniej niż 24 godziny.
Poszukiwania planet krążących wokół innych gwiazd niż nasza to bardzo aktywna dziedzina, której eksperci chwalą się sukcesami. Przyczyniło się do tego wystrzelenie w 2009 r. kosmicznego teleskopu Keplera, który mierzył okresowe spadki jasności gwiazd w momencie, kiedy na ich tle przelatywała planeta.

Jednak taki spadek intensywności światła może być spowodowany także innymi zjawiskami, dlatego istnienie pozasłonecznej planety wymaga potwierdzenia przez inne naziemne i działające w przestrzeni instrumenty.

W 2013 r. teleskop Keplera uległ awarii, co spowodowało rozpoczęcie jego drugiej misji nazwanej K2. Teraz astronomowie z całego świata ścigają się w potwierdzaniu egzoplanet potencjalnie odkrytych w czasie tej misji.
Korzystając z instrumentów naziemnych i kosmicznych, międzynarodowa grupa badaczy, m.in. z University of Tokyo i japońskich National Institutes of Natural Sciences, przebadała 227 dostarczonych w trakcie misji K2 kandydatek na egzoplanety.

Wyniki naukowcy opisali na łamach magazynu „Astronomical Journal”, a obejmują one aż 104 potwierdzone pozasłoneczne planety. Zdaniem badaczy odegrają one ważną rolę w badaniu egzoplanet i możliwości rozwoju życia w kosmosie. Na przykład siedem z nowo odkrytych ciał okrąża macierzyste gwiazdy w czasie mniejszym niż 24 godziny.
Formowanie się planet z tak krótkimi okresami orbitalnymi jest tymczasem niezrozumiane. Dalsze badania tych globów mogą więc rzucić nowe światło na to, jak powstają. Naukowcy potwierdzili także wiele skalistych planet o masie mniejszej niż dwukrotna masa Ziemi, a także systemy z wieloma planetami.

Astronomowie czekają już tymczasem na wyniki dostarczane przez kolejny, poszukujący egzoplanet kosmiczny teleskop.

– Chociaż Kosmiczny Teleskop Keplera został oficjalnie wycofany przez NASA, jego następca nazwany TESS zaczął już zbierać dane. Zaledwie w ciągu 5 miesięcy swojego działania, TESS znalazł wiele nowych egzoplanet i będzie odkrywał kolejne. W nadchodzących latach możemy się spodziewać wielu nowych, ekscytujących odkryć – mówi John Livingston z University of Tokyo.
źródło: PAP
https://www.tvp.info/40269118/zauwazyl-je-teleskop-keplera-istnienie-kolejnych-100-egzoplanet-potwierdzone

Zauważył je teleskop Keplera. Istnienie kolejnych 100 egzoplanet potwierdzone.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

5 grudnia rakieta Falcon 9 wyniesie na orbitę statek transportowy Dragon SpX-16. 6 grudnia Dragon będzie widoczny nad Polską (Zmiana daty startu)
2018-12-04. Andrzej.
5 grudnia o godzinie 19:16 czasu polskiego z wyrzutni SLC-40 na Cape Canaveral wystrzelona zostanie rakieta nośna Falcon 9R, która wyniesie na orbitę statek transportowy Dragon SpX-16. Jego przyłączenie z (ISS) wykonane zostanie 7 grudnia między godziną ~12:00/14:30 czasu polskiego. Najlepsze warunki do zaobserwowania przelotu statku Dragon w pobliżu stacji (ISS) będą panować 6 grudnia między godziną 16:10 a 16:17 czasu polskiego. Drugi przelot stacji (ISS) w towarzystwie statku Dragon tego dnia będzie miał miejsce między godziną 17:46 a 17:50 czasu polskiego.
SpaceX CRS-16 to szesnasta misja zaopatrzeniowa statku Dragon firmy SpaceX do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) w ramach programu Commercial Resupply Services organizowanego przez NASA. Głównym celem misji jest dostarczenie na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) zapasów, części zamiennych oraz sprzętu do nowych eksperymentów naukowych. Na (ISS) trafi m.in. urządzenie GEDI, które przy użyciu lasera będzie prowadzić pomiary struktury lasów oraz eksperyment RRM3, którego celem będzie przetestowanie nowej metody przechowywania i transferu cieczy kriogenicznych w przestrzeni kosmicznej.

Kilka minut po starcie nastąpi próba odzyskania pierwszego stopnia rakiety, który zostanie osadzony na platformie LZ-1 (Landing Zone-1) na terenie Cape Canaveral Air Force Station. Do połączenia Dragona z Międzynarodową Stacją Kosmiczną dojdzie prawdopodobnie 7 grudnia.

Falcon 9 to dwustopniowa rakieta nośna, zaprojektowana i stworzona przez firmę SpaceX. Głównym przeznaczeniem rakiety jest wynoszenie ładunków na orbitę oraz wykonywanie misji bezzałogowych i załogowych do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Obecnie jest to jedyna rakieta, której pierwszy stopień może wylądować i być użyty ponownie. Według SpaceX zastosowanie do ponownego użytku pierwszego stopnia rakiety będzie w stanie obniżyć koszt lotu nawet do 30%.

Zachęcamy do śledzenia z nami startu rakiety Falcon 9R, który nastąpi 5 grudnia o godzinie 19:16 czasu polskiego oraz miejmy nadzieję udanego lądowania pierwszego stopnia rakiety. Transmisja odbędzie się na żywo za pośrednictwem NASA TV.

AKTUALIZACJA:

04.12.2018

12:13 - Start został przełożony na 5 grudnia godz. 19:16 czasu polskiego.

12:29 - Wszystkie daty oraz godziny w artykule zostały zmienione.
Transmisja na żywo. Start Dragon SpX-16 - 05.12.2018 godz. 19:16 czasu polskiego
Zobacz też:

- 3 grudnia polski satelita PW-Sat2 poleci w kosmos na pokładzie rakiety Falcon 9. - listopad 14 2018
- 3 grudnia z Bajkonuru wystartuje załogowy statek Sojuz MS-11 z nową załogą stacji (ISS). - grudzień 02 2018
- Ostatni w tym roku powrót Stacji (ISS) nad wieczorne polskie niebo - listopad 26 2018
- Kalendarz zjawisk astronomicznych w 2018 roku
- NASA TV na żywo
- Aktualne położenie ISS (Międzynarodowej Stacji Kosmicznej)


Źródło: SpaceX.com, spaceflightnow.com, wikipedia.org, nasa.gov, astronomia24.com
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=858

5 grudnia rakieta Falcon 9 wyniesie na orbitę statek transportowy Dragon SpX-16. 6 grudnia Dragon będzie widoczny nad Polską (Zmiana daty startu).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sukces misji satelity ICEYE-X2. Nawiązano łączność z satelitą!
Wysłane przez kuligowska w 2018-12-04
Wyniesienie satelity ICEYE-X2 w ramach misji SSO-A: SmallSat Express przejdzie do historii jako pierwsze tego typu przedsięwzięcie fińsko-polskie. Operacja wyniesienia na orbitę satelity ICEYE-X2 zakończyła się sukcesem. O godzinie 19:58 polskiego czasu udało się nawiązać łączność z satelitą, po tym jak urządzenie zostało dostarczone w ramach misji  „SSO-A: SmallSat Express” na orbitę Ziemi na pokładzie rakiety Falcon 9, należącej do firmy SpaceX. Satelita został zaprojektowany i wybudowany przez fińską firmę ICEYE, przy udziale polskiej spółki Creotech Instruments S.A.
ICEYE, spółka działająca na rynku obserwacji Ziemi (EO), która tworzy największą na świecie konstelację satelitów zobrazowania radarowego (SAR), potwierdziła późnym wieczorem 3 grudnia, że operacja wyniesienia na orbitę satelity ICEYE-X2 zakończyła się sukcesem. O godzinie 19:58 polskiego czasu udało się nawiązać łączność z satelitą, po tym jak urządzenie zostało dostarczone w ramach misji „SSO-A: SmallSat Express” na orbitę Ziemi na pokładzie rakiety Falcon 9, należącej do firmy SpaceX.
Satelita zajął pozycję na niskiej orbicie heliosynchronicznej i rozpoczął uruchamianie systemów odpowiedzialnych za wykonywanie zobrazowań radarowych. Rakieta Falcon 9 została wystrzelona z bazy Sił Powietrznych USA Vandenberg w Kalifornii. Satelita ICEYE-X2 to już drugie urządzenie wysłane w kosmos przez ICEYE w ciągu roku i stanowi ważny krok w kierunku osiągnięcia celu firmy, jakim jest stworzenie największej na świecie konstelacji satelitów zobrazowania radarowego SAR do końca 2019 roku.
Doświadczenia związane z misją prototypowego satelity ICEYE-X1 pozwoliły na znacznie zwiększenie wydajności ICEYE-X2. Udoskonalenia te obejmują między innymi znacznie lepszą rozdzielczość obrazowania i dodanie napędu do korekt orbitalnych. Misja satelitarna ICEYE- X2 ma na celu dalszą poprawę technologii obrazowania SAR ICEYE oraz dostawę obrazów satelitarnych SAR dla pierwszych klientów. Styczniowe wyniesienie prototypowego satelity ICEYE-X1 odbyło się z wykorzystaniem indyjskiej rakiety PSLV-C40 a samo urządzenie było pierwszym na świecie satelitą zobrazowania radarowego SAR o wadze poniżej 100kg, który został umieszczony na orbicie. Urządzenie wykonało ponad 600 udanych zobrazowań. Firma ICEYE zamierza do końca 2019 roku umieścić na orbicie kolejne 8 satelitów z docelowej konstelacji.
W prace nad ICEYE-X2 w istotny sposób zaangażowana była firma Creotech Instruments S.A. z Piaseczna. Współpraca ICEYE z polskim Creotechem rozpoczęła się w 2016 roku, kiedy firma z Piaseczna otrzymała zlecenie na montaż elementów elektroniki na potrzeby pierwszego, prototypowego satelity z docelowej konstelacji ICEYE.
Planowany początkowo na 19 listopada, a później dwukrotnie przekładany starty misji satelity ICEYE-X2 jest jednym z istotnych wydarzeń dla polskiego przemysłu kosmicznego, które miały miały miejsce w drugiej połowie listopada 2018 r. i w pierwszej połowie grudnia. W ramach tego samego startu rakiety Falcon 9 na orbitę okołoziemską wyniesione zostały także dwa satelity: polski PW-Sat2, którego zadaniem będzie przetestowanie żagla deorbitacyjnego, jako technologii przydatnej pod kątem przyszłej walki z problemem
kosmicznych śmieci oraz satelita ESEO/S-50 zrealizowany w ramach programu edukacyjnego Europejskiej Agencji Kosmicznej, dla którego system telekomunikacyjny został przygotowany w Politechnice Wrocławskiej.
25 listopada 2018 r. na poligonie w Drawsku odbyło się wystrzelenie na wysokość 15 km prototypu rakiety suborbitalnej przygotowanej przez polskie przedsiębiorstwo SpaceForest – jednej z 2 rakiet konstruowanych w Polsce, która podczas lotów do granicy kosmosu może umożliwić w przyszłości testowanie technologii i prowadzenie badań w stanie mikrograwitacji. Operacja zakończyła się sukcesem. Rakieta poleciała na wysokość 15 km w ciągu 50 sekund od startu, rozwijając prędkość maksymalną 2 Ma (1 mach to około 1220 kilometrów na godzinę).
26 listopada odbyło się lądowanie na Marsie sondy InSight NASA, na pokładzie której znajduje się urządzenie penetrujące grunt marsjański z mechanizmem wybijającym opracowanym i wykonanym przez polską firmę Astronika.
Końca obiegają także negocjacje prowadzone przez Polską Agencję Kosmiczną sprawie dołączenia Polski do Europejskiego Konsorcjum SST (Space Surveillance and Tracking).
Członkostwo naszego kraju w konsorcjum umożliwi rodzimym podmiotom udział w przedsięwzięciach finansowanych ze środków Unii Europejskiej, których budżet w bieżącej perspektywie finansowej wyniesie prawie 100 mln euro. Agencja finalizuje również prace analityczne nad wynikami badania ankietowego dotyczącego zapotrzebowania polskiej administracji publicznej na wykorzystanie danych satelitarnych, zrealizowanego przez PAK w ramach projektu Sat4Envi.
Jesiennym wydarzeniom krajowego sektora kosmicznego towarzyszy kampania informacyjna pod hasłem „Poland in Space – kosmiczny listopad” realizowana przy wsparciu Polskiej Agencji Kosmicznej oraz Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.
 
Czytaj więcej:
•    Strona Creotech Instruments
•    Kosmiczną platformę dla państw Międzymorza tworzą Polacy!

Źródło: Creotech Instruments S.A.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/sukces-misji-satelity-iceye-x2-nawiazano-lacznosc-satelita-4896.html

Sukces misji satelity ICEYE-X2. Nawiązano łączność z satelitą.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cztery nowe detekcje fal grawitacyjnych
2018-12-04. Autor. Agnieszka Nowak
W sobotę, 1 grudnia b.r. naukowcy przedstawili nowe wyniki z interferometru laserowego LIGO oraz detektora fal grawitacyjnych Virgo, które wyszukują łączących się obiektów kosmicznych, takich jak pary czarnych dziur bądź gwiazd neutronowych. Urządzenia wspólnie wykryły fale grawitacyjne pochodzące w sumie od dziesięciu łączących się czarnych dziur o masach gwiazdowych oraz jednego połączenia się gwiazd neutronowych, które są gęstymi, sferycznymi pozostałościami po gwiezdnych eksplozjach. Sześć zdarzeń związanych z łączeniem się czarnych dziur zostało zgłoszonych wcześniej, a cztery ogłoszono niedawno.
Od 12 września 2015 r. do 19 stycznia 2016 r., podczas pierwszej serii obserwacyjnej LIGO, wykryto fale grawitacyjne z trzech potrójnych połączeń czarnych dziur. Druga seria obserwacyjna, która trwała od 30 listopada 2016 r. do 25 sierpnia 2017 r. przyniosła jedno potwierdzenie z łączących się gwiazd neutronowych i siedem od łączących się czarnych dziur, w tym cztery nowe zdarzenia fal grawitacyjnych zgłaszane teraz. Zdarzenia zostały nazwane GW170729, GW170809, GW170818 oraz GW170823, w odniesieniu do dat, kiedy zostały wykryte (GW – gravitional waves, rrmmdd).

Niektóre z tego typu zdarzeń pobiły pewne rekordy. Na przykład nowe zdarzenie – GW170729 – to najmasywniejsze i najodleglejsze źródło fal grawitacyjnych, jakie kiedykolwiek zaobserwowano. W połączeniu tym, które wydarzyło się 5 mld lat temu, energia równa prawie 5 masom Słońca została przekształcona w promieniowanie grawitacyjne.

GW170814 było pierwszym układem podwójnym łączących się czarnych dziur mierzonym przez sieć trzech detektorów i uwzględnionym przy pierwszych testach polaryzacji fali grawitacyjnej (analogicznie do polaryzacji światła).

Zdarzenie GW170817, wykryte trzy dni po GW170814, reprezentowało pierwszą detekcję fal grawitacyjnych pochodzących od łączących się gwiazd neutronowych. Co więcej, zdarzenie to zostało zaobserwowane w falach grawitacyjnych oraz w świetle widzialnym.

Nowe zdarzenie – GW170818 – wykryte w globalnej sieci stworzonej przez LIGO i Virgo, było bardzo precyzyjnie zlokalizowane na niebie. Pozycja układu podwójnego czarnych dziur położonych 2,5 mld lat świetlnych stąd, została ustalona na niebie z dokładnością 39 stopni kwadratowych. Sprawia to, że jest to kolejne najlepiej zlokalizowane źródło fal grawitacyjnych, po zdarzeniu GW170817, pochodzącemu od łączących się gwiazd neutronowych.

W ciągu zaledwie jednego roku, pracując razem LIGO i Virgo znacznie rozwinęły naukę o falach grawitacyjnych, a tempo odkryć sugeruje, że najbardziej spektakularne odkrycia mają dopiero nadejść. Następna seria obserwacyjna rozpocznie się na wiosnę 2019 r. i powinna przynieść znacznie więcej kandydatów do fal grawitacyjnych.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
LIGO

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/12/cztery-nowe-detekcje-fal-grawitacyjnych.html

Cztery nowe detekcje fal grawitacyjnych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

PW-Sat 2 wreszcie na orbicie!
2018-12-04. Kamil Serafin
Po licznych opóźnieniach rakieta Falcon 9 odpaliła wreszcie swoje silniki wczoraj, o godzinie 19:00 czasu polskiego, w bazie Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych Vandenberg Air Force Base w Kalifornii. Celem misji Spaceflight SSO-A: SmallSat Express było wyniesienie w przestrzeń kosmiczną 15 mikrosatelitów i 49 satelitów typu cubesat. Pośród urządzeń znajdujących się na pokładzie rakiety, znalazł się PW-Sat 2 – tworzony od kilku lat satelita studentów z Politechniki Warszawskiej. Po niemal tygodniu oczekiwań i trzykrotnym odwlekaniu spowodowanym złą pogodą, firma SpaceX ostatecznie zdecydowała się na start i cały ładunek rakiety znalazł się w przestrzeni kosmicznej. W zasobniku, w którym znalazł się efekt starań studentów, wystartował również niemiecki CubeSat MOVE-II.
PW-Sat 2 to już czwarty polski satelita wyniesiony na orbitę okołoziemską. Jego kształt to prostopadłościan, o wymiarach 20 x 10 x 10 cm i masie ponad 2,5 kg. Jego celem jest przeprowadzenie szeregu eksperymentów i przetestowanie działania poszczególnych komponentów. Na pokładzie znalazły się dwa innowacyjne rozwiązania, które studenci z Warszawy opracowali samodzielnie. Jednym z nich jest system deorbitacji oparty na żaglu o powierzchni czterech metrów kwadratowych i grubości zaledwie sześciu mikro metrów. Po jego rozłożeniu na niskiej orbicie okołoziemskiej satelita zacznie wytracać swoją prędkość i spłonie w atmosferze ziemskiej, zapobiegając pozostaniu na orbicie i dołączeniu do milionów kosmicznych śmieci, stanowiących potencjalne zagrożenie dla działalności Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).
Drugim kluczowym elementem satelity jest czujnik słoneczny, pozwalający określić pozycję satelity względem naszej rodzimej gwiazdy. Dzięki niemu studenci będą w stanie z dokładnością co do jednego stopnia kątowego określić, jak ustawiony jest PW-Sat2. Ponadto, na pokładzie znalazł się oczywiście komputer pokładowy oparty o platformę CubeComputer V3, panele słoneczne dostarczające zasilanie, system kontroli temperatury oraz płytka payloadu, z którą połączone są oba eksperymenty.
Obecnie satelita znajduje się na wysokości około 575 kilometrów nad powierzchnią naszej planety. Studenci nawiązali z nim kontakt w obie strony 4 grudnia o 10 rano. Zainteresowane osoby mogą śledzić wszystkie dane dostarczane przez PW-Sat2 za pomocą specjalnie przygotowanej w tym celu aplikacji webowej radio.pw-sat.pl, gdzie znaleźć można odczyty z telemetrii, w czasie rzeczywistym, takie jak stan akumulatorów, temperatura i pobieranej z paneli słonecznych energii. W ramach projektu przygotowano również specjalny konkurs dla radioamatorów, którego szczegóły możecie poznać tutaj.
Projekt powstał w ramach działalności Studenckiego Koła Astronautycznego na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa, a tworzony był m.in w Centrum Badań Kosmicznych PAN, Centrum Zaawansowanych Materiałów i Technologii CEZAMAT i Centrum Zarządzania Innowacjami i Transferem Technologii Politechniki Warszawskiej. W powstawanie satelity zaangażowane było od początku projektu ponad 100 osób, wliczając w to samych studentów oraz osoby związane z przemysłem kosmicznym. Koszty całego przedsięwzięcia przekroczyły milion złotych.
Następnym polskim satelitą na orbicie okołoziemskiej będzie tworzony przez studentów z Koła Naukowego INTEGRA AGH KRAKsat, który zostanie dostarczony na Międzynarodową Stację Kosmiczną w kwietniu przyszłego roku, za pomocą rakiety Antares i statku Cygnus.
Więcej o PW-Sat2 możecie poznać na stronie internetowej projektu.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/12/04/pwsat-2-wreszcie-na-orbicie/

PW-Sat 2 wreszcie na orbicie!.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowe odkrycie po raz kolejny komplikuje badanie tempa rozszerzania wszechświata
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 04/12/2018
Badania przeprowadzone przez naukowców z Texas Tech University wskazują, że supermiękkie promieniowanie rentgenowskie może pochodzić z akrecji jak i procesów fuzji jądrowej.
Od dziesięcioleci astronomowie i astrofizycy wykorzystują określonego rodzaju supernowe do mierzenia tempa rozszerzania się wszechświata. Jednak najnowsze odkrycia naukowców z Texas Tech University mogą odwrócić tę metodę do góry nogami.
Supermiękkie promieniowanie rentgenowskie – bardzo silny poziom najsłabszego promieniowania rentgenowskiego – od dawna tłumaczone jest fuzją jądrową na powierzchni białego karła – małej, bardzo gęstej gwiazdy. Jednak najnowsza detekcja supermiękkiego promieniowania, które wyraźnie nie ma swojego źródła w procesie fuzji, wskazuje naukowcom, że fuzja jądrowa nie jest jedynym sposobem emisji takiego promieniowania.
Zdarzenie ASASSN16-oh po raz pierwszy zarejestrowano jako zjawisko przejściowe w Małym Obłoku Magellana w ramach przeglądu All-Sky Automated Survey. Dodatkowe obserwacje przeprowadzone za pomocą Obserwatorium Swift oraz Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra pomogło zweryfikować odkrycie.
“W przeszłości supermiękkie źródła wiązano z fuzją jądrową na powierzchni białych karłów” mówi główny autor artykułu opublikowanego dzisiaj w periodyku Nature Astronomy, prof. Tom Maccarone z Texas Tech Department of Physics and Astronomy. “Gdy biały karzeł przechwytuje materię z towarzyszącej mu gwiazdy, materiał ten gromadzi się na powierzchni, rozgrzewa się i z czasem dochodzi do procesu fuzji jądrowej, takich jak w bombie wodorowej”.
“Jednak tutaj obserwowana emisja pochodzi z regionu mniejszego niż powierzchnia białego karła i mamy silne argumenty przeciwko jakiemukolwiek rodzajowi eksplozji na powierzchni białego karła. Nie obserwujemy żadnych szerokich linii emisyjnych w widmie rentgenowskim ani optycznym, a zatem nie może być mowy o generowaniu żadnych silnych wiatrów. W niektórych przypadkach, fuzja jądrowa może być stała na powierzchni białego karła, ale nie może zaczynać się natychmiast od stałej fuzji. Momentowi rozpoczęcia procesów fuzji musi towarzyszyć jakaś eksplozja.”
Źródłem tej emisji zatem musi być akrecja – proces gromadzenia materii – a nie fuzja. Naukowcy zakładają, że badany układ składa się z bardzo wyewoluowanego czerwonego olbrzyma oraz białego karła z wyjątkowo dużym dyskiem emisyjnym. Tempo spływania materii przez dysk jest niestabilne i gdy materia zaczyna spływać szybciej, jasność układu rośnie.
“Obserwujemy tutaj przejściowy epizod supermiękkiej emisji, ale bez żadnych sygnałów, które łączymy z fuzją jądrową” mówi Maccarone. “Gdybyśmy mieli do czynienia z nową, oczekiwalibyśmy, że zobaczymy materię odpływającą z białego karła. Tutaj jednak tego nie widzimy. Zamiast tego widzimy jedynie gorącą emisję z dysku, który transportuje materię z gwiezdnego towarzysza na białego karła. Transfer masy  jest tutaj szybszy niż w jakimkolwiek innym dotąd obserwowanym układzie tego typu”.
Uzyskane wyniki zatem wskazują, że istnieją da sposoby powstawania supermiękkiej emisji: fuzja jądrowa oraz akrecja.
“To niesamowity wyniki” mówi Maccarone. “To zupełnie nowe zjawisko, a za każdym razem kiedy odkrywamy nowe zjawiska, jest ekscytująco”.
Mimo tego, że to odkrycie samo w sobie jest bardzo ciekawe, prawdopodobnie najważniejsze jest to jak odkrycie to może zmienić metody pomiaru tempa rozszerzania się wszechświata. Badane tutaj obiekty uważane były za jeden z głównych sposobów zwiększania masy białych karłów do momentu eksplozji jako supernowe typu Ia.
“Takie układy gwiazd stanowią instrument do badania tempa rozszerzania wszechświata” dodaje Maccarone. “Aby zmierzyć to tempo dokładniej niż robimy to teraz, musimy poznać dokładnie źródło supernowych typu Ia. To odkrycie – nowego sposobu powstawania źródeł supermiękkiego promieniowania – każe nam ponownie przemyśleć nasze podejście do łączenia populacji tych obiektów z częstotliwością eksplozji supernowych”.
Źródło: Texas Tech University
https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/04/nowe-odkrycie-po-raz-kolejny-komplikuje-badanie-tempa-rozszerzania-wszechswiata/

Nowe odkrycie po raz kolejny komplikuje badanie tempa rozszerzania wszechświata.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hermaszewski: Sny o lataniu
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 04/12/2018
Spędził w komosie osiem dni i okrążył Ziemię 126 razy. I choć od tego czasu minęło 40 lat, podróż do gwiazd wciąż wraca do niego w snach. To, co przeżył, dane było tylko nielicznym i bezpowrotnie go zmieniło.
Mirosław Hermaszewski – pierwszy i jak dotąd jedyny Polak w kosmosie – nie marzył w dzieciństwie o międzygwiezdnych podróżach.
Chciał być pilotem i nie poprzestał na fantazjach: do celu zmierzał krok po kroku. Zza stołu w Wołowie, przy którym czytał „Skrzydlatą Polskę” i sklejał modele lotnicze, przesiadł się do szybowca w Aeroklubie Wrocławskim. Z szybowca do samolotu szkolno-treningowego TS-8 Bies. Z samolotu do myśliwca MIG-15. Z myśliwca do ponaddźwiękowego Mig-21.
Kolejna przesiadka, tym razem do rakiety, była największym wyzwaniem: żeby wziąć udział w locie kosmicznym, przygotowywanym w ramach radzieckiego programu Interkosmos, musiał pokonać kilkuset innych świetnie wyszkolonych pilotów. Najlepszych z najlepszych.
3, 2, 1, start!
27 czerwca 1978 roku, po długich przygotowaniach w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą, wsiadł wraz ze swoim dowódcą,  radzieckim kosmonautą Piotrem Klimukiem na pokład statku Sojuz 30.
Najtrudniejszy moment: ostatnie pięć minut przed startem,  gdy się jest już w statku (a tak naprawdę w beczce prochu z 270 tonami paliwa na pokładzie) i jest za późno, żeby się wycofać.
A jak wygląda sam start?
– Leży się w pozycji embrionalnej w fotelu odlanym na kształt ciała. Padają ostatnie komendy. Rakieta zaczyna drgać i kiedy pada komenda, że moc silników jest już pełna, ma się wrażenie, że ona ruszyła, a my jeszcze nie. To potężna siła, czuje się ją każdą cząstką ciała – mówił Mirosław Hermaszewski w rozmowie z Marcinem Prokopem w programie „Z tymi co się znają”.
Z zapartym tchem  
Nie od razu po starcie można podziwiać oddalającą się Ziemię. Przeciążenie jest tak duże, że wgniata głowę w oparcie. A i potem nie ma na to czasu, bo trzeba ustabilizować wirujący statek i zrobić tysiąc innych ważnych rzeczy.
Gdy Hermaszewskiemu udało się w końcu zerknąć przez iluminator, widok zaparł mu dech w piersi. To był zachód słońca: amarant, błękit, granat, wreszcie głęboka, nieprzenikniona  czerń.
Miał okazję podziwiać z kosmosu także wschód słońca.
– To coś nieprawdopodobnego. Pojawiają się różne kolory, coraz bardziej się nasycają. Nie wierzysz, że jesteś w kosmosie. Prawie musisz się uszczypnąć, by mieć pewność, że to nie sen – mówił Marcinowi Prokopowi.
Ten głęboki zachwyt przerodził się później w przeżycie duchowe.         
– Patrzysz na głębię kosmosu i choć znasz astronomię, wiesz wszystko o gwiazdach i galaktykach, myślisz o tym, skąd to wszystko się wzięło i kim przy tym ogromie jesteśmy. Mniej niż paproszkami. To, co tam przeżyłem, jest absolutnie moje, ale dzielę się tym z innymi. To forma zapłaty za to, że to właśnie ja miałem okazję to przeżyć.
W płomieniach, bez komputera
Żeby się dzielić z innymi, trzeba jednak wrócić na ziemię, a to wcale nie jest proste. Choć trudno w to dziś uwierzyć,  na pokładzie Sojuza 30 nie było komputera. Wszystko trzeba  było mieć w głowie i liczyć na kartce papieru.
– Zejście z orbity jest bardzo skomplikowane, bo trzeba pokonać barierę cieplną – tłumaczy Hermaszewski. –  Pojawiają się wątpliwości. Czy na pewno wszystko dobrze policzyliśmy, o wszystkim pomyśleliśmy? Na przykład źle rozłożony ładunek mógłby zmienić środek ciężkości statku i wpłynąć na jego trajektorię. Jeśli pójdziemy zbyt płasko, czeka nas zbyt długi pobyt w warstwie rozpalonej plazmy i powrót na ziemię w postaci zwęglonych skwarek. Jeśli zbyt stromo, pokonamy tę strefę szybko, ale mogą zniszczyć nas przeciążenia…
Gdy 145 kilometrów nad ziemią część silnikowa została odłączona, można było tylko czekać. Ale to nie było zwykłe czekanie.
– Przy twarzy 20 milionów stopni, na szybie rozchlapuje się stopione aluminium, a liżące ją płomienie sprawiają, że staje się żółta, potem brązowa, w końcu czarna – wspomina kosmonauta. – Nic już nie widać, a przeciążanie jest takie, że nie można unieść klatki piersiowej. Trzeba oddychać przeponą.  Wreszcie ostatnie 20 sekund do otwarcia spadochronu. Odliczam: 19, 18, 17… w końcu  3, 2, 1 a potem… długo nic. Ta ostatnia sekunda trwała wieczność.
Hermaszewski i Klimuk nie wiedzieli, gdzie wylądują. W górach? W bagnie? A może w tajdze? Dowiedzieli się tego dopiero od pilota śmigłowca, który wypatrzył ich, gdy na wysokości trzech kilometrów nad ziemią wyłonili się z chmur.  Ich kapsuła wylądowała w idealnym miejscu: na płaskich jak stół stepach Kazachstanu. Na do widzenia zrobiła  kilka kozłów. Chwilę później Hermaszewski usłyszał słowa Klimuka: „No to my już w domu”.
– Dopiero po dwóch czy trzech latach zobaczyłem film, który nakręcono tuż po tym jak wyszedłem z kapsuły – opowiada. – Powiedziałem wtedy, jeszcze się trochę chwiejąc, „Cieszę się, że ta piękna przygoda ma szczęśliwy finał”. A potem spojrzałem mydlanymi oczami w niebo i dodałem – „Ale szkoda, że się już skończyła”.
Całą rozmowę z Mirosławem Hermaszewskim w programie „Z tymi, co się znają” można zobaczyć w serwisie YouTube na kanale Browar Namysłów TV.
https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/04/hermaszewski-sny-o-lataniu/

Hermaszewski Sny o lataniu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2018 roku
2018-12-04. Ariel Majcher
Ostatni miesiąc roku zaczął się dobrą widocznością Księżyca na porannym niebie, gdzie Srebrny Glob na początku tygodnia spotkał się z Wenus, zaś jeszcze przed nowiem, mającym miejsce w piątek 7 grudnia minie planetę Merkury. Pierwsza planeta od Słońca w połowie grudnia osiągnie maksymalną elongację zachodnią, wynoszącą 21°.wznosząc się na godzinę przed świtem na wysokość prawie 7° nad południowo-wschodnim widnokręgiem. Ale już w tym tygodniu Merkurego da się dostrzec na krótko przed wschodem Słońca. W niedzielę 9 grudnia Srebrny Glob pojawi się na niebie wieczornym, gdzie spotka się ze zbliżającym się do koniunkcji ze Słońcem Saturnem. Planeta z pierścieniami jest widoczna bardzo słabo i początek nowego miesiąca jest dobrym momentem na pożegnanie się z nią. Saturn pojawi się na niebie porannym na początku lutego, zaczynając nowy sezon mocnym akcentem: zakryciem przez Księżyc. Los Saturna podziela planetoida (4) Westa, która jest trochę dalej od Słońca, ale świeci znacznie słabiej od szóstej planety Układu Słonecznego. Na niebie wieczornym Mars zbliży się bardzo mocno do Neptuna, dostarczając znakomitej okazji do jego odnalezienia dla tych, którym się to jeszcze nie udało. Dalej na wschód wędruje planeta Uran oraz kometa 46P/Wirtanen. Nów Księżyca zgrywa się z jej największym zbliżeniem do Słońca i do Ziemi, oferując świetne warunki obserwacyjne komety w czasie jej największego blasku. Nadal jasne są mirydy χ Cygni oraz Mira Ceti.
Tym razem opis zdarzeń warto zacząć do nieba porannego, gdzie od paru tygodni wschodni nieboskłon uświetnia planeta Wenus, a w drugiej części tygodnia z zorzy porannej wyłoni się planeta Merkury. Obie planety minie zbliżający się do piątkowego nowiu Księżyc. Ekliptyka nadal jest nachylona dość korzystnie do wschodniego widnokręgu i Księżyc da się obserwować prawie do samego nowiu. Przez całą widoczność poranną bardzo dobrze widoczne będzie tzw. światło popielate Srebrnego Globu, czyli jego nocna część, oświetlona światłem odbitym od Ziemi.
Naturalny satelita Ziemi rozpoczął tydzień w środkowej części gwiazdozbioru Panny, pojawiając się nad widnokręgiem około godziny 2:30. Na godzinę przed wschodem Słońca Księżyc zdążył się wznieść na wysokość prawie 30°, prezentując fazę 17%. 7° pod nim świeciła Spica, najjaśniejsza gwiazda konstelacji, natomiast stopień dalej, lecz na godzinie 7, znajdowała się planeta Wenus. Do wtorkowego poranku sierp Księżyca zwęzi się do 10%, a Srebrny Glob przeniesie się na granicę między Panną a Wagą, świecąc 6° na lewo od Wenus. Druga planeta od Słońca nadal ma bardzo duży blask, wynoszący -4,7 wielkości gwiazdowej, lecz do końca tygodnia jej tarcza skurczy się do 36″, zaś faza spadnie do 32%. Bardzo duży blask planety ułatwia odnalezienie jej w dzień. Wenus przechodzi przez południk lokalny około godziny 9:45, wznosząc się na wysokość 28°. Bliskość Księżyca również pomoże w odszukaniu planety.
Środę 5 grudnia i czwartek 6 grudnia Srebrny Glob spędzi w gwiazdozbiorze Wagi. W środę jego tarcza pokaże sierp w fazie 10% i o godzinie podanej na mapce dla tego dnia zdąży się wznieść na wysokość mniej więcej 11°, przecinając linię, łącząca dwie najjaśniejsze gwiazdy Wagi, a więc Zuben Eschamali z Zuben Elgenubi. Dobę później sierp Księżyca schudnie do 1%, wznosząc się o tej samej porze na wysokość zaledwie 2°. W tych dniach bardzo blisko Księżyca znajdzie się widoczna coraz lepiej planeta Merkury, która 15 grudnia oddali się od Słońca na 21°. 5 grudnia Merkury znajdzie się na godzinie 7 względem Księżyca, dobę później to Księżyc znajdzie się na godzinie 8 względem Merkurego. Pierwsza planeta od Słońca, tak samo, jak Wenus, przez cały okres obecnej elongacji oddala się od Ziemi, dążąc do koniunkcji górnej pod koniec stycznia przyszłego roku. Przez ten czas jej blask ulegnie stopniowemu zwiększeniu, przy stale zmniejszającej się tarczy i rosnącej fazie. W niedzielę 9 grudnia planeta na godzinę przed wschodem Słońca wzniesie się na wysokość 5°, mając jasność 0 magnitudo, tarczę o średnicy 8″ i fazie 41%. Tego dnia Merkury zbliży się do znacznie lepiej widocznej Wenus na odległość 24°. Blask planety zbliży się do świecącego 40° wyżej Arktura z Wolarza, który również może służyć za wskazówkę do szukania Merkurego, gdyż planeta znajduje się prawie dokładnie pod nim.
Przez nów Księżyc przejdzie 7 grudnia, około godz. 8 naszego czasu, a potem przeniesie się na niebo wieczorne, na którym nachylenie ekliptyki do widnokręgu wyraźnie się poprawia i już w niedzielę wieczorem na godzinę po zachodzie Słońca Srebrny Glob pokaże się na wysokości około 5°, prezentując tarczę w fazie 5%. Tuż nad nim znajdzie się łuk dość jasnych gwiazd z północno-wschodniej części Strzelca, z gwiazdami o, π, ξ1 i ξ2 Sgr. Natomiast na wysokości zaledwie 3°, niecałe 5° od Księżyca, na godzinie 5 względem niego pokaże się planeta Saturn, która świeci obecnie z jasnością +0,6 magnitudo. Saturn spotka się ze Słońcem 2 stycznia i już prawie zniknął w zorzy wieczornej. Stąd też ta notka jest ostatnią, w której pojawia się planeta z pierścieniami przed jej powrotem na niebo poranne w lutym przyszłego roku. W zorzy wieczornej ginie także planetoida (4) Westa, lecz ona znika z cotygodniowych wpisów na dłużej.
Dużo wyżej nad widnokręgiem wznosi się miryda χ Cygni. O godzinie podanej na mapce również i ona ginie w zorzy wieczornej, lecz godzinę później, na początku nocy astronomicznej χ Cyg nadal znajduje się na wysokości, przekraczającej 50°. Wygląda na to, że krzywa blasku χ Cyg zatrzymała się na wartości +5,5 magnitudo i się wypłaszcza, aby w następnych tygodniach zacząć się obniżać. A zatem na jej obserwacje warto wybrać się przynajmniej z lornetką, bo choć gwiazda jest na pograniczu widoczności gołym okiem, to nawet mała lornetka lub teleskop poprawi komfort obserwacji. Wygenerowaną na stronie AAVSO mapkę okolic χ Cygni z naniesionymi jasnościami gwiazd porównania można znaleźć tutaj. Na mapce numerem 39 (oznaczającym jasność pomnożoną przez 10) oznaczona jest gwiazda η Cygni, zaś numerem 47 — φ Cygni. Dzieli je na niebie 6°, a zatem mieszczą się one w jednym polu widzenia lornetki. Na mapce z zaznaczoną pozycją gwiazdy względem widnokręgu są to najbliższe jasne sąsiadki χ Cyg. Pierwsza z gwiazd jest nad, druga — pod nią.
Znacznie lepiej od Saturna widoczne są planety Mars i Neptun, górujące około godziny 17:40 na wysokości 30°, lecz już przed początkiem nocy astronomicznej. Do końca tygodnia blask Marsa spadnie do +0,1 wielkości gwiazdowej, średnica tarczy — do 9″, zaś faza — do 86%. Oznacza to, że Czerwona Planeta nadal jest najjaśniejszym obiektem w swojej okolicy, świecąc o całe magnitudo jaśniej od znajdującej się ponad 20° pod nią gwiazdą Fomalhaut z Ryby Południowej. Tego samego nie można napisać o planecie Neptun, której blask obserwowany wynosi +7,9 wielkości gwiazdowej i do jej dostrzeżenia potrzebna jest przynajmniej lornetka. Jednak w tym tygodniu odnalezienie Neptuna będzie wyjątkowo łatwe, gdyż bardzo blisko niego przejdzie właśnie planeta Mars. Najbliżej siebie planety znajdą się w piątek 7 grudnia. O zmierzchu, gdy na dostrzeżenia Neptuna jest jeszcze za wcześnie obie planety przedzieli dystans zaledwie 2 minut kątowych, natomiast do początku nocy astronomicznej (około godz. 17:35 tego dnia) dystans ten urośnie do ponad 4′. Lecz i tak planety zmieszczą się razem w polu widzenia teleskopu o całkiem sporym powiększeniu. Dobę wcześniej o tej samej porze Mars zbliży się do Neptuna na 35′, a zatem porównywalnie do średnicy kątowej Księżyca, natomiast w sobotę 8 grudnia oddali się już na 42′. Oczywiście tuż na wschód od obu planet znajduje się trójkąt gwiazd 5. i 6. wielkości 81, 82 i 83 Aquarii. W sobotę Mars przejdzie przez jego wnętrze i powędruje dalej, natomiast Neptun pozostanie na razie na linii, łączącej gwiazdy 82 i 81 Aqr, tworzącej północno-zachodni bok tego trójkąta.
Już dobrze po zapadnięciu ciemności, lecz jeszcze przed północą, przez południk lokalny przechodzą: planeta Uran, Mira Ceti oraz kometa 46P/Wirtanen. Pierwsza, mniej więcej o 20:30, czyni to planeta Uran, która odbywa właśnie pożegnalne spotkanie z gwiazdozbiorem Ryb, gdzie spędziła ostatnie 9 lat. Do końca tygodnia Uran zbliży się do gwiazdy 4. wielkości o Psc na odległość 1,5 stopnia, czyli 3 średnice kątowe Księżyca. Sama planeta świeci blaskiem +5,7 magnitudo, a zatem porównywalnie z jasnością mirydy χ Cygni. Jednak oba ciała niebieskie dzieli zbyt duży dystans, aby planeta nadawała się do porównywania blasku gwiazdy.
Mira góruje kilkanaście minut po Uranie, ale wznosi się jakieś 15° niżej. Mirę i Urana dzieli na niebie prawie 15°, a po drodze, bardzo blisko łączącej je linii, znajduje się Alrisha, najjaśniejsza gwiazda Ryb. Blask Miry również chyba osiągnął już maksymalną wartość, dochodząc do jakichś 4 magnitudo, a zatem prawie o 2 magnitudo więcej od χ Cygni. To oznacza, że na ciemnym niebie Mira jest łatwo widoczna gołym okiem i w tym momencie do jej obserwacji teleskop nie jest niezbędny.Wygenerowaną na stronie AAVSO mapkę okolic Miry z naniesionymi jasnościami gwiazd porównania można znaleźć tutaj.
Kometa Wirtanena 12 grudnia przejdzie przez peryhelium, zbliżając się do Słońca na niewiele ponad 1 AU, natomiast 4 dni później przejdzie najbliżej naszej planety, zbliżając się do niej na 11,5 mln km, czyli mniej niż 0,08 AU. Kometa najwyżej nad widnokręgiem znajduje się przed godziną 22. Księżyc obecnie wschodzi dużo później i nie przeszkadza na razie w jej obserwacjach. Bliskość komety sprawia, że wędruje ona bardzo szybko na tle gwiazd i wciąż przyspiesza. W tym tygodniu od poniedziałku do niedzieli pokona ponad 15°, czyli więcej niż 2° dziennie. Kometa zacznie i skończy tydzień w gwiazdozbiorze Wieloryba, ale po drodze przetnie gwiazdozbiór Erydana, zbliżając się w czwartek 6 grudnia na odległość 17′ do gwiazdy 4. wielkości η Eri. Jasność komety oceniana jest już na mniej więcej 5 magnitudo, a na pewno to jeszcze nie koniec w wykonaniu komety. Wykonaną w programie Nocny Obserwator Janusza Wilandaa mapkę z trajektorią komety do połowy grudnia można pobrać tutaj.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/12/04/niebo-w-pierwszym-tygodniu-grudnia-2018-roku/

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2018 roku.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2018 roku2.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2018 roku3.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2018 roku4.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2018 roku5.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jedzenie dla myszy opóźniło start kapsuły Dragon z misją CRS-16 na ISS
2018-12-05
Opóźnia się misja zaopatrzeniowa SpaceX dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. NASA poinformowała, że problemem stało się jedzenie dla kosmicznych myszy.
Na pokładzie kapsuły Dragon miały znaleźć się zapasy żywności i wody nie tylko dla astronautów przebywających obecnie na pokładzie kosmicznego domu, ale również dla rzeszy małych stworzeń. Niestety, okazało się, że dostarczone na przylądek Canaveral jedzenie dla gryzoni i robali było w transporcie źle przechowywane i spleśniało. NASA podjęła więc decyzję o przełożeniu startu misji, aby wymienić zanieczyszczoną żywność na świeżą.
Problemu nie można było zbagatelizować, gdyż małe stworzonka, żyjące na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, odgrywają ogromną rolę w wielu niezwykle ważnych dla ludzkości eksperymentach naukowych. Jeśli otrzymałby spleśniałe jedzenie, mogłoby to skończyć się dla nich tragicznie, co oznaczałoby dla koncernów utratę wielu lat ważnych badań np. nad szczepionkami dla ludzi na najgroźniejsze choroby.
Agencja poinformowała, że świeża żywność została już załadowana do kapsuły Dragon i misja zaopatrzeniowa CRS-16 wystartuje dzisiaj o 19:00 czasu polskiego z przylądka Canaveral na Florydzie. Przypomnijmy, że w ubiegły poniedziałek do ISS podłączył się rosyjski statek Progress MS-11 na pokładzie z trójką nowych astronautów.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA/SpaceX / Fot. NASA/SpaceX
http://www.geekweek.pl/news/2018-12-05/jedzenie-dla-myszy-opoznilo-start-kapsuly-dragon-z-misja-crs-16-na-iss/

 

Jedzenie dla myszy opóźniło start kapsuły Dragon z misją CRS-16 na ISS.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej skomplikowane urządzenie w historii świata przestało działać
2018-12-05
Wielki Zderzacz Hadronów, największy na świecie akcelerator cząstek, który znajduje się w ośrodku CERN pod Genewą, został wyłączony, a wszystkie eksperymenty wstrzymane.
Ostatnie badania z jego udziałem odbyły się pomyślnie dwa dni temu. Teraz najdroższe i najbardziej skomplikowane urządzenie, jakie zostało stworzone przez ludzi w naszej historii, będzie udoskonalane. Prace rozwojowe mają przebiegać przez najbliższe 2 lata.
Przez ten okres przy LHC nie będą odbywały się żadne eksperymenty. Od 2015 roku urządzenie dysponowało możliwościami zderzania cząstek z energią 13 trylionów TeV. W tym czasie doszło do aż 16 biliardów kolizji protonów. Dzięki temu naukowcy mogli badań, jak nigdy przedtem, cząstki elementarne, z których zbudowana jest materia.
Celem kolejnej modyfikacji jest potrzeba przeprowadzenia przez fizyków jeszcze większej ilości zderzeń cząstek, przy jeszcze wyższych energiach. Aby było to możliwe, inżynierowie zainstalują w 27-kilometrowym pierścieniu, w czterech punkach zderzeniowych cząstek, 130 nowych, potężniejszych magnesów. LHC zostanie wyposażony również w nowe systemy zasilania i chłodzenia.
Dzięki udoskonalonemu LHC, który zmieni nazwę na High-Luminosity Large Hadron Collider, będzie można przeprowadzać znacznie więcej ważnych eksperymentów i dokonywać przełomowych odkryć. W tej chwili maszyna może wytwarzać 1,2 miliona bozonów Higgsa, a niebawem będzie to aż 15 milionów. Większa liczba tzw. boskich cząstek pozwoli nam zrozumieć istotę funkcjonowania Wszechświata.
Po 2021 roku, urządzenie będę dysponowało możliwością zderzeń z energiami rzędu 14 trylionów TeV. Zostaną zainicjowane również zupełnie nowe eksperymenty badawcze. Kolejna modyfikacja planowana jest na 2026 rok. Wówczas wydajność zderzeń cząstek w LHC wzrośnie aż 5-krotnie.
Niedawno Chińska Akademia Nauk poinformowała, że zabezpieczono fundusze oraz została ukończona koncepcja budowy największego na naszej planecie akceleratora cząstek. Ma on nosić nazwę Circular Electron Positron Collider i być ponad 3 razy potężniejszy od LHC.
Według planów, docelowo ma on mieć długość 80-100 kilometrów (LHC ma 27 kilometrów) i być gotowy do roku 2030. Chińczycy z jego pomocą chcą stworzyć fabrykę bozonów Higgsa, zwanymi również boskimi, które spędzają sen z powiek fizyków od kilku lat. Pole Higgsa nadaje masę cząstkom elementarnym i odpowiada za budowę materii.
Naukowcy z Państwa Środka zamierzają wyprodukować milion cząstek Higgsa w ciągu dekady, a przy tym również miliony innych rzadkich cząstek, takich jak bozon W i Z. Celem jest lepsze ich poznanie, a co za tym idzie, odkrycie największych zagadek budowy i historii rozwoju Wszechświata.
Chińczycy nie poprzestaną jednak tylko na akceleratorze Circular Electron Positron Collider, bo zamierzają za 20 lat zbudować jeszcze większy o nazwie Super Proton-Proton Collider, który powstanie na bazie CEPC. Ma on pozwolić prowadzić badania i sprawdzić założenia nowej fizyki.
W ślady Państwa Środka idzie Europa, która nie chce pozostać w tyle za konkurencją. Kolejne modyfikacje LHC powinny pozwolić UE, przy ogromnym udziale wybitnych naukowców z Polski, utrzymać pozycję lidera w najbardziej skomplikowanych badaniach Wszechświata, jakie obecnie prowadzi ludzkość.
Źródło: GeekWeek.pl/CERN / Fot. CERN
http://www.geekweek.pl/news/2018-12-05/najbardziej-skomplikowane-urzadzenie-w-historii-swiata-przestalo-dzialac/

 

Najbardziej skomplikowane urządzenie w historii świata przestało działać.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dalej będziemy zmieniać czas, bo politycy znów nas oszukali. „Bardzo chcemy, ale nie teraz”
2018-12-05
Mimo, że niemal 85 procent Europejczyków ma już dość zmian czasu, to jednak szybko się z nimi nie rozstaniemy, bo politykom łatwiej jest podnieść podatki niż zrezygnować z reliktu czasów wojny, który wywołuje mnóstwo kłopotów. Dlaczego?
Ostatni rok przyniósł ziarenko nadziei, że co półroczne zmiany czasu trafią wreszcie na śmietnik historii. Stało się tak po tym, gdy latem Komisja Europejska poprosiła mieszkańców Unii o swój głos w tej sprawie.
Wynik ankiety, w której udział wzięło rekordowe 4,6 miliona obywateli, nie pozostawił żadnych wątpliwości. Aż 84 proc. głosujących opowiedziało się za zniesieniem podziału na czas zimowy i letni, a więc pozostaniu w jednym czasie.
Głosowało też 130 tysięcy Polaków, którzy w 95 proc. opowiedzieli się dokładnie za tym samym, co pozostali mieszkańcy Unii. W ich opinii powinniśmy pozostać w czasie letnim, podobnie jak inne kraje środkowej Europy.
We wrześniu Jean-Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej, poinformował, że obowiązkowa zmiana czasu pod koniec października i marca zostanie zniesiona już w 2019 roku. Każdy kraj członkowski będzie mógł zdecydować, w którym czasie pozostanie na stałe.
I właśnie ta samodzielna decyzja każdego kraju członkowskiego, która miała przyspieszyć ten proces, mocno go spowolniła. Doszło bowiem do poważnych różnic zdań. W efekcie po zniesieniu zmian czasu mielibyśmy prawdziwą mozaikę czasów w Europie, a tego chciano uniknąć.
W ostatnich dniach w Brukseli odbyło się spotkanie, w którym udział wzięli ministrowie ze wszystkich krajów Unii. Wśród nich znalazł się również Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury. To nie były gładkie rozmowy. Okazało się, że poszczególne kraje zamiast łączyć, dzieli coraz więcej, nawet w kwestii czasu, który przecież w większości krajów Unii jest taki sam.
Szansa, że ostatni raz zmienimy czas pod koniec marca, stopniała do zera. Nie wszystko jest jednak stracone, ponieważ kula śnieżna ruszyła. Komisja Europejska ogłosiła, że chce otrzymać najpóźniej do kwietnia 2019 roku od każdego państwa członkowskiego jednoznaczną deklarację o zamiarze stosowania na stałe albo czasu letniego, albo zimowego. Kres zmiany czasu miałby nastąpić wstępnie za 28 miesięcy, a więc nieco ponad 2 lata.
Prezydencja austriacka zaproponowała kolejny termin, czyli 1 kwietnia 2021 roku. Wydaje się że jest on akceptowalny. Polski rząd jest przede wszystkim zainteresowany ekonomicznym efektami tej decyzji. Te decyzje są akceptowalne społecznie, mamy tego świadomość. Wydaje się, że to, co zaproponowała pierwotnie prezydencja austriacka, żeby do zmiany czasu doszło już w przyszłym roku na wiosnę, nie uzyskało akceptacji praktycznie większości państw Unii Europejskiej - powiedział po spotkaniu Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury.
Dlaczego? Ponieważ wciąż nie wykonano szczegółowego badania, jak zaprzestanie zmiany czasu wpłynie na pobór energii, a więc i na gospodarkę. Skoro większość obywateli Unii chciałaby pozostać na stałe w czasie letnim, to problemem jest późniejszy o godzinę wschód Słońca w stosunku do tego, co mamy obecnie.
W najkrótszy dzień w roku, a więc około 21-22 grudnia, Słońce najwcześniej wschodziłoby na krańcu południowo-wschodnim kraju, około godziny 8:25, zaś najpóźniej na krańcu północno-zachodnim, dopiero około 9:15. Większość z nas musiałaby iść do pracy lub szkoły jeszcze w ciemnościach.
Pojawiły się głosy, że to nie jest zbyt dobre rozwiązanie z uwagi na dzieci zmierzające do szkół przed godziną 8:00. W miejscowościach, gdzie brakuje oświetlenia, a także chodników, mogłoby wzrosnąć ryzyko wypadków z udziałem uczniów.
Jednak to nie w Polsce, a w krajach położonych bardziej na zachód, problem z późniejszym wschodem Słońca będzie poważniejszy. Przykładowo na zachodnich krańcach Francji Słońce wschodziłoby dopiero o godzinie 10:00, przy czym w najwyższym punkcie na niebie znajdowałoby się o godzinie 14:30.
Takich ewenementów jest więcej, stąd różnice zdań, które, miejmy nadzieję, szybko uda się zażegnać. Jednak samo podjęcie decyzji to jeszcze nie wszystko. Potrzeba przynajmniej 2 lat, aby dostosować całą infrastrukturę do nowej rzeczywistości. Obecnie wszelkie systemy informatyczne opierają się na zmianach czasu co pół roku, od skomplikowanych systemów energetycznych aż po nasze telefony.
Porzucenie ciągłej zmiany czasu to prawdziwa rewolucja i upadek kolejnego archaizmu jeszcze z czasów pierwszej wojny światowej, gdy Niemcy i Austro-Węgrzy 30 kwietnia 1916 roku pierwszy raz przesunęli wskazówki zegara o godzinę w przód, a 1 października 1916 roku o godzinę w tył. 2 lata później czas letni wprowadzono również na Wyspach Brytyjskich oraz w USA.
W Polsce czas zmieniano okresowo od 20-lecia międzywojennego, kiedy to czas letni ogłaszano w połowie kwietnia, a odwoływano w połowie września. Zmiany czasu obowiązywały w latach 1945-1949, 1957-1964 i od 1977 roku nieustannie aż po dziś dzień.
Źródło: TwojaPogoda.pl / Komisja Europejska.
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-12-05/dalej-bedziemy-zmieniac-czas-bo-politycy-znow-nas-oszukali-bardzo-chcemy-ale-nie-teraz/

Dalej będziemy zmieniać czas, bo politycy znów nas oszukali. Bardzo chcemy, ale nie teraz.jpg

Dalej będziemy zmieniać czas, bo politycy znów nas oszukali. Bardzo chcemy, ale nie teraz2.jpg

Dalej będziemy zmieniać czas, bo politycy znów nas oszukali. Bardzo chcemy, ale nie teraz3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Konkurs artystyczny “Klimat z kosmosu”
2018-12-05. Redakcja
Jesteś artystą i jednocześnie interesują Cię obserwacje Ziemi i kwestie klimatyczne? Podoba Ci się pomysł spędzenia trzech miesięcy na pracy artystycznej dla ESA w Wielkiej Brytanii? Masz na to szansę: do 31 grudnia weź udział w konkursie „Climate from Space – Klimat z Kosmosu”.
ESA poszukuje kreatywnej osoby, która będzie opowiadać społeczeństwu o możliwościach, jakie dają dane klimatyczne zbierane przez obserwujące Ziemię satelity. Zwycięzca konkursu będzie miał zapewniony trzymiesięczny płatny pobyt w Europejskim Centrum Aplikacji Kosmicznych i Telekomunikacji w brytyjskim Harwell. Jego lub jej zadaniem będzie stworzenie nowych concept artów dla Biura Klimatycznego ESA.
Prace w ostatecznym kształcie zostaną przedstawione podczas międzynarodowej konferencji Living Planet Symposium w Mediolanie w maju 2019 i będą wykorzystane do informowania o kwestiach klimatycznych widzianych z kosmosu.
Zwycięzca konkursu będzie pracował z Biurem Klimatycznym organizującym Inicjatywę Zmian Klimatycznych – program badawczy generujący długoterminowe zbiory danych klimatycznych bazujące na satelitarnych obserwacjach pokrywy lodu na biegunach, cyrkulacji oceanicznej, pożarach i innych aspektach planety.
Prace te zwiększają naszą wiedzą o klimacie i są realizowane zgodnie z ramową konwencją Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC), która wspiera podejmowanie decyzji związanych z kwestiami klimatycznymi na całym świecie. W tym przypadku ideą jest wyjście poza środowisko naukowe i pokazanie szerszej publiczności, jak zachodzą zmiany klimatyczne.
„Nauka i sztuka to dwie metody, jakimi ludzie próbują zrozumieć otaczający nas świat. Chcemy wyjść poza naukowe tabelki, a współpracując z utalentowanymi artystami możemy dotrzeć do szerszej publiczności i pomóc jej zrozumieć, jak dynamiczne zmiany zachodzą na całej naszej planecie”, tłumaczy Pascal Lecomte, dyrektor Biura Klimatycznego ESA.
Konkurs jest otwarty dla profesjonalnych oraz początkujących artystów – zapraszamy do przesłania swoich pomysłów dotyczących kwestii klimatycznych widzianych z kosmosu. Uczestnikami mogą być osoby z krajów członkowskich ESA mające powyżej 18 lat. Więcej informacji można znaleźć na stronie konkursu. Tam również można przesyłać pomysły, które mogą przybrać formę ilustracji, grafiki, filmu lub dźwięku. Zgłoszenia są przyjmowane do 31 grudnia 2018 do godziny 13:00.
Jury składające się z artystów oraz pracowników ESA będzie oceniać każde zgłoszenie pod względem kreatywności, talentu oraz powiązania z tematem. Zwycięzcy zostaną poinformowani 25 stycznia 2019.
Źródło: polskojęzyczna strona ESA
https://kosmonauta.net/2018/12/konkurs-artystyczny-klimat-z-kosmosu/

Konkurs artystyczny Klimat z kosmosu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rakieta Falcon 9 wynosi statek Dragon, dolny stopień ma awarię i ląduje w wodzie
Wysłane przez grabianski w 2018-12-05
Do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej poleciał statek zaopatrzeniowy Dragon. W ramach misji towarowej CRS-16 rakieta Falcon 9 wyniosła z powodzeniem kapsułę na orbitę, ale dolny stopień, który miał lądować w wyznaczonej strefie na brzegu miał awarię. Mimo to zdołał miękko wodować.
Rakieta Falcon 9 wystartowała o 19:16 polskiego czasu z kosmodromu Cape Canaveral na Florydzie. Lot i wyniesienie statku na orbitę przebiegł pomyślnie.
Główny cel misji był sukcesem, jednak nie udało się kontrolowane lądowanie dolnego stopnia na wyznaczonym miejscu LZ-1 w bazie Cape Canaveral. Problemem była jedna z lotek stabilizujących, która nie zadziałała poprawnie. Pomimo tego stopień wyhamował i choć nie dotarł do lądowiska, to miękko wodował przy brzegu. Elon Musk, właściciel firmy SpaceX poinformował na Twitterze, że zostanie podjęta próba odzyskania rakiety z wody.
O ładunku

W hermetyzowanej części statku znalazło się 304 kg zaopatrzenia dla załogi, 191 kg sprzętu dla działania stacji, 11 kg sprzętu dla rosyjskiej części stacji, 40 kg sprzętu komputerowego, 15 kg ekwipunku do spacerów kosmicznych oraz  1037 kg eksperymentów naukowych.
W zewnętrznej części Dragona umieszczono dwa eksperymenty do montażu na zewnątrz ISS. Pierwszy to Global Ecosystem Dynamics Investigation (GEDI) - laserowe urządzenie do mapowania trójwymiarowych struktur na powierzchni Ziemi, takich jak lasy czy lodowce.
Drugim zabranym urządzeniem jest demonstrator zdalnego tankowania na orbicie RRM3. Za pomocą tego sprzętu spróbuje się pierwszy raz w historii przeprowadzić na orbicie transfer paliwa kriogenicznego (w tym przypadku ciekłego metanu) pomiędzy dwoma zbiornikami za pomocą specjalnego węża. Wcześniejsze eksperymenty tej serii były udane, ale nie wykorzystywały jeszcze paliwa.
Dragon zabrał też ze sobą kilka niewielkich satelitów standardu CubeSat. Będą one wypuszczone z pokładu stacji za pomocą specjalnej platformy NanoRacks w japońskim module Kibo.
Podsumowanie

Był to już 20. start rakiety należącej do firmy SpaceX w tym roku. 19 z nich to były starty rakiety Falcon 9, natomiast jeden był debiutem nowej ciężkiej rakiety nośnej Falcon Heavy.
Był to też 100. udany start orbitalny na świecie (102. w ogóle). Liczba stu startów rakiet orbitalnych została przekroczona po raz pierwszy od 1990 roku.
Źródło: NASA/SN
Na zdjęciu: Rakieta Falcon 9 startująca z kapsułą Dragon CRS-16 ze stanowiska LC-40 w Cape Canaveral na Florydzie. Źródło: NASA
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/rakieta-falcon-9-wynosi-statek-dragon-dolny-stopien-ma-awarie-laduje-wodzie-4901.html

 

 

Rakieta Falcon 9 wynosi statek Dragon, dolny stopień ma awarię i ląduje w wodzie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zobaczcie pierwsze w historii zdjęcie bieguna północnego Słońca
2018-12-05
Nasza dzienna gwiazda jest i jeszcze długo będzie dla nas wielką tajemnicą, a przecież jest dawcą życia na Ziemi i to jej aktywność determinuje najważniejsze procesy na niej zachodzące.
Słońce poznajemy dzięki misji wielu sond kosmicznych, które każdego dnia wykonują mu setki zdjęć i przesyłają je do analizy astronomom z wielu obserwatoriów i instytutów badawczych. Te cenne dane pozwalają nam przygotować kosmiczną prognozę pogody. Jest ona bardzo ważnym elementem normalnego funkcjonowania wojska i linii lotniczych.
W czasie występowania potężnych burz geomagnetycznych, szalejących w górnych warstwach ziemskiej atmosfery, piloci, obsługa i pasażerowie znajdujący się na pokładach samolotów lecących na wysokich szerokościach geograficznych są narażeni na przyjęcie większej niż zwykle dawki promieniowania rentgenowskiego.
Prognoza pogody kosmicznej pozwala przewoźnikom odpowiednio wcześniej przygotować się na takie sytuacje, a wojsku na problemy z systemami komunikacji i nawigacji satelitarnej. Tak naprawdę naszą dzienną gwiazdę na poważnie badamy zaledwie od kilku dekad. W najbliższym czasie poznamy ją jeszcze lepiej, a to za sprawą sondy Parker Solar Probe (zobaczcie tutaj).
Tymczasem świetne informacje dochodzą do nas z Europejskiej Agencji Kosmicznej i tamtejszych astronomów. Otóż ponownie przeanalizowali oni dane zebrane w trakcie misji sondy Proba-2. Badała ona Słońce z ziemskiej orbity przez kilka lat, za pomocą wielu specjalistycznych instrumentów. Jednym z najważniejszych był teleskop SWAP, pracujący w zakresie fal utrafioletowych.
Naukowcy postanowili sprawdzić, czy uda im się stworzyć obraz bieguna północnego Słońca. Nigdy wcześniej go nie widzieliśmy, więc jest on dla ludzkości bardzo ciekawym punktem badawczym. Okazało się, że ponad półroczna analiza danych pozwoliła uzyskać upragniony cel. Tutaj warto zaznaczyć, że nie jest to zdjęcie okolic biegunowych, tylko obraz wygenerowany na podstawie zdjęć i danych pozyskanych z sondy.
Europejska Agencja Kosmiczna planuje wysłanie misji sondy o nazwie Solar Orbiter, która pokaże nam prawdziwe obrazy obszarów biegunowych naszej dziennej gwiazdy. Możemy też liczyć na większą dawkę danych na temat wnętrza Słońca, jego potężnych pól magnetycznych oraz istoty funkcjonowania korony słonecznej.
Źródło: GeekWeek.pl/ESA / Fot. ESA
http://www.geekweek.pl/news/2018-12-05/zobaczcie-pierwsze-w-historii-zdjecie-bieguna-polnocnego-slonca/

Zobaczcie pierwsze w historii zdjęcie bieguna północnego Słońca.jpg

Zobaczcie pierwsze w historii zdjęcie bieguna północnego Słońca2.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bliski przelot 2018 WA3 (28.11.2018)
2018-12-06. Krzysztof Kanawk
Dwudziestego ósmego listopada obok Ziemi przemknął meteoroid 2018 WA3. Minimalny dystans do naszej planety wyniósł 327 tysięcy kilometrów.
Moment przelotu 2018 WA3 nastąpił 28 listopada z maksymalnym zbliżeniem około 05:00 CET. W tym momencie obiekt znalazł się w odległości około 327 tysięcy kilometrów od Ziemi. Odpowiada to 0,85 średniego dystansu do Księżyca. 2018 WA3 ma szacowaną średnicę około 9 metrów.
Jest to przynajmniej 69 wykryty bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2018 roku. W 2017 roku takich wykrytych przelotów było 53. W 2016 roku wykryto przynajmniej 45 bliskich przelotów, w 2015 było ich 24, a w 2014 roku 31. Z roku na rok ilość odkryć rośnie, co jest dowodem na postęp w technikach obserwacyjnych oraz w ilości programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
Ten rok obfituje w bliskie przeloty większych planetoid obok Ziemi. Pierwszym bliskim przelotem w 2018 roku było zbliżenie dużej planetoidy 2018 AH. Ten obiekt ma średnicę około stu metrów, a jego wykrycie nastąpiło dopiero po przelocie obok Ziemi. Z kolei 15 kwietnia doszło do przelotu planetoidy 2018 GE3 o średnicy około 70 metrów. Miesiąc później, 15 maja również doszło do bliskiego przelotu planetoidy 2010 WC9 o średnicy około 70 metrów. Na początku czerwca doszło do wykrycia meteoroidu 2018 LA, który zaledwie kilka godzin wszedł w atmosferę.
(HT)
https://kosmonauta.net/2018/12/bliski-przelot-2018-wa3-28-11-2018/

Bliski przelot 2018 WA3 (28.11.2018).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Start chińskiej rakiety Long March 3B z księżycową misją Chang’e 4
Przez
Michał Michałowski
-
6 grudnia 2018

Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna planuje na piątek 7 grudnia na 19.30 czasu polskiego wystrzelenie rakiety Long March 3B, która wyniesie na translunarną trajektorię lądownik z łazikiem w ramach misji Chang’e 4. Pojazdy podejmą pierwszą w historii próbę lądowania po niewidocznej stronie Księżyca i zbadania największego basenu uderzeniowego w całym naszym Układzie Słonecznym. Jest to misja o historycznym znaczeniu.
Dane startu Long March 3B Chang’e 4
•    Data: 7 grudnia 2018
•    Godzina: 19:20 czasu polskiego
•    Rakieta: Long March 3B
•    Miejsce startu: Centrum Startowe Satelitów Xichang
•    Ładunek: Lunarny lądownik Chang’e 4 i łazik
•    Data lądowania ładunku: prognozowany początek stycznia
•    Miejsce lądowania ładunku: Krater Von Kármán, Księżyc
Wyprawa na ciemną stronę Księżyca
Chińczycy mają nadzieję na powtórzenie sukcesu z 2013 roku, kiedy dotarł tam pojazd Chang’e 3 z łazikiem Yutu na pokładzie. Stało się to po prawie 40 latach od ostatniej udanej misji na powierzchnię Księżyca – radzieckiego lądownika Łuna 24. Wyprawa na niewidoczną stronę Chang’a 4 będzie znacznie trudniejsza, a jej pierwszy etap rozpoczął się już w maju tego samego roku, kiedy wyniesiono satelitę telekomunikacyjnego Queqiao do punktu libracyjnego L2 w układzie Ziemia – Księżyc. Umożliwi on kontakt z misją Chang’e 4 po niewidocznej stronie. Inaczej fale radiowe z Ziemi nie dotarłyby do lądownika.
Lądownik wyląduje w kraterze Von Kármán o średnicy liczącej 180 km, który położony jest w Basenie Bieguna Południowego – Aitken. Łazik wykona mapę obszaru lądowania, zbada grubość i ukształtowanie wierzchnich warstw gruntu, a także zmierzy poziom zawartości różnych pierwiastków w powierzchni Księżyca. Geofizycy mają nadzieję, że zebrane dane pozwolą lepiej poznać historię naszego jedynego naturalnego satelity, a ponadto wiedza o rozmieszczeniu złóż minerałów będzie pomocna przy wyborze miejsca na bazę. Lądownik zabierze ponadto na Księżyc kontener z miniaturową biosferą. Więcej na ten temat przeczytasz w poniższym atykule:
https://weneedmore.space/start-chinskiej-rakiety-long-march-3b-z-ksiezycowa-misja-change-4/

Start chińskiej rakiety Long March 3B z księżycową misją Chang’e 4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tankowanie na orbicie – nowa misja NASA
2018-12-06. Aleksander Fiuk
Na ISS już wkrótce znajdzie się trzeci element Robotic Refueling Mission, który umożliwi rozpoczęcie kolejnej fazy badań nad technologią zaopatrywania statków kosmicznych w materiały pędne poza Ziemią.
W środę 5 grudnia, o godz. 19:16 CET z Cape Canaveral wystartowała bezzałogowa misja CRS-16 firmy SpaceX, która dostarczy ładunek na Międzynarodową Stację Kosmiczną. W ładowni rakiety Falcon znajduje się między innymi RRM3, sprzęt mający służyć eksperymentom technologii tankowania w warunkach kosmicznych. Dotarcie ładunku do ISS spodziewane jest około 12:00 czasu polskiego w sobotę 8 grudnia.
Płyny eksploatacyjne statku kosmicznego są kluczowym czynnikiem zapewniającym sukces misji. Materiał pędny służy do korygowania trajektorii i orientacji w przestrzeni, a czynnik chłodzący odpowiada za utrzymanie odpowiedniej temperatury komponentów takiej maszyny. Oba te płyny są niesamowicie istotne w kontekście prawidłowego funkcjonowania statku kosmicznego, lecz jak sama nazwa wskazuje, są one z czasem zużywane. Z jednej strony rozwiązaniem byłoby zabranie na pokład większych zapasów tych materiałów, jednakże rodziłoby to wyższe koszty, które w sektorze kosmicznym są już dość wygórowane. Pojawia się zatem problem, czy ważniejsze są ograniczenia budżetowe lub technologiczne co do masy wynoszonej w kosmos, czy może jednak większa ilość paliwa i zwiększone prawdopodobieństwo powodzenia misji są priorytetami. Zazwyczaj w tych kwestiach optymalizuje się zagadnienie w taki sposób, by osiągnąć kompromis godzący obie racje.
Niedługo możliwości planowania długich misji kosmicznych mogą zostać znacznie poszerzone. RRM3 (Robotic Refueling Mission 3), czyli kolejny etap serii eksperymentów testujących rozwiązania powiązane z technologią przepompowywania płynów w przestrzeni kosmicznej, zostanie przyłączony do ISS prawdopodobnie jeszcze w grudniu tego roku. Urządzenie będzie współdziałać z obecnymi już od lat na Stacji RRM1 i RRM2. Za jego sprawą może wkrótce dojść do rewolucji w obszarze długich misji, włączając w to podróże w głęboką przestrzeń kosmiczną. Technologia rozwijana w ramach projektu RRM będzie też mogła służyć do serwisowania satelitów.
Sekwencja testów RRM3 rozpocznie się od użycia MFT2 (Multi-Function Tool 2), które będzie operować zestawem mniejszych narzędzi, aby przygotować przepompowanie. Następnie CST (Cryogenic Servicing Tool) przyłączy wąż, łącząc dwa zbiorniki – jeden pełen, drugi pusty. Całe przedsięwzięcie nadzorować będzie VIPIR2 (Visual Inspection Poseable Invertebrate Robot 2), nowoczesna robotyczna kamera.
RRM1 i RRM2 przetestowały zdolność zastosowanych rozwiązań do przeprowadzania tankowania oraz napraw satelitów. RRM3 ma z kolei wykazać możliwość magazynowania, transferu oraz mrożenia płynów kriogenicznych. To właśnie w substancjach z tej grupy pokłada się olbrzymie nadzieje w związku z ich niezwykłymi właściwościami. Użycie ich jako materiału pędnego zapewnia odpowiedni ciąg, ale również mogą pełnić one funkcje czynnika chłodzącego odpowiedzialnego za utrzymanie właściwego środowiska wewnątrz statków kosmicznych, co przyczynia się do wydłużania żywotności ich komponentów.
Każda chwila, o którą wydłużymy nasz pobyt w kosmosie, będzie odgrywać kluczową rolę w kolejnych odkryciach. Zdolność RRM3 do przechowywania i transferu płynów kriogenicznych może znacznie zredukować dzisiejsze ograniczenia w kwestiach eksploracji kosmosu przez ludzi. – stwierdziła kierująca projektem RRM3, Beth Adams Fogle.
Ciekły tlen, także będący płynem kriogenicznym, mógłby w długotrwałych misjach załogowych nie tylko służyć jako składnik materiału pędnego oraz czynnik chłodzący, ale również być źródłem tlenu potrzebnego ludziom do życia na pokładzie statku kosmicznego i, potencjalnie, innych planetach. Co więcej, przy zastosowaniu odpowiedniej technologii, tlenu nie trzeba byłoby nawet zabierać ze sobą z Ziemi. Elektroliza wody na Księżycu lub Marsie również pozwoliłaby na pozyskanie zasobów potrzebnych do podróży międzyplanetarnych. Trudnością byłby w takim wypadku przede wszystkim brak możliwości zaopatrzenia statków kosmicznych w wytworzone surowce. Technologia RRM3 celuje w rozwiązanie tego problemu. Zastosowanie jej w hipotetycznych stacjach tankowania na innych ciałach niebieskich umożliwiłoby zwiększenie zasięgu podróży, jakie mogłyby odbywać (także załogowe) pojazdy w przestrzeni kosmicznej.
(SpaceNews, SpaceX)
https://kosmonauta.net/2018/12/tankowanie-na-orbicie-nowa-misja-nasa/

Tankowanie na orbicie – nowa misja NASA.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Eksperci ostrzegają przed słoneczną apokalipsą w 2019 roku

2018-12-06

Mimo, że obecnie aktywność słoneczna niemal ustała, stan ten nie będzie trwał wiecznie. Wiedzą o tym dobrze analitycy oceniający ryzyko katastrof. Specjaliści z duńskiego Saxo Banku twierdzą, że najgorszy możliwy scenariusz dla światowej gospodarki to wielki rozbłysk słoneczny, który może unieruchomić cała ziemską elektronikę.


Saxo Bank publikuje swoje coroczne prognozy od ponad dziesięciu lat. Dotyczą one wydarzeń, które - choć są skrajnie mało prawdopodobne - mogą negatywnie wpłynąć na sytuację ekonomiczną świata. Jedną z "przepowiedni" na zbliżający się 2019 rok jest gwałtowny wzrost aktywności Słońca.   

Przypuszczenia duńskich specjalistów potwierdzają m.in. rosyjscy astrofizycy z obserwatorium w Pułkowie, którzy sugerują, że zbliża się nowy szczyt aktywności naszej dziennej gwiazdy, a tym samym również początek 25 cyklu słonecznego. Nie wiadomo, kiedy nastąpi jego kulminacja i zdaniem astronomów wcale nie należy obawiać się niebezpiecznych zjawisk, niemniej zawsze istnieje pewne ryzyko, że na Słońcu dojdzie do gigantycznego rozbłysku, który mógłby unieruchomić całą nasza cywilizacje techniczną.  
Gdyby do tego doszło, w krótkim czasie znaleźlibyśmy się w świecie bez satelitów, bez nawigacji i pogrążonym w chaosie z powodu przymusowego powrotu do ery sprzed komputeryzacji. Taki scenariusz byłby niewątpliwie kataklizmem, z którego nasza cywilizacja podnosiłaby się przez dziesięciolecia. Zdaniem ekspertów z Saxo Banku, koszty takich zjawisk solarnych mogłyby przekroczyć sumę 2 bilionów dolarów.
Zmianynaziemi.pl

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-eksperci-ostrzegaja-przed-sloneczna-apokalipsa-w-2019-roku,nId,2716118

Eksperci ostrzegają przed słoneczną apokalipsą w 2019 roku.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Konferencja z okazji 290. rocznicy urodzin Marcina Poczobutta-Odlanickiego
Wysłane przez grochowalski w 2018-12-06
5 grudnia 2018 r. na Uniwersytecie Wileńskim rozpoczęła się dwudniowa międzynarodowa konferencja naukowa pt. „Najjaśniejsza gwiazda na wileńskim firmamencie – ksiądz rektor Marcin Poczobutt-Odlanicki”. Poświęcona jest ona 290. rocznicy urodzin rektora wileńskiej uczelni, znanego astronoma, księdza Marcina Poczobutta-Odlanickiego. Konferencję zorganizowały Centrum Polonistyczne Uniwersytetu Wileńskiego oraz Instytut Polski w Wilnie.
Konferencja, w której biorą udział naukowcy z Litwy, Polski i Białorusi, odbywa się w Białej Sali Biblioteki Uniwersytetu Wileńskiego, w miejscu, w którym kiedyś Marcin Poczobutt-Odlanicki pracował i dokonał swoich odkryć oraz gdzie znajdowały się urządzenia astronomiczne (nie przetrwały do dziś) ufundowane przez niego.
5 grudnia jest datą symboliczną dla Uniwersytetu Wileńskiego i dla Litwy. Tego dnia, w 1918 r Rada Litwy postanowiła odrodzić wileńską uczelnię.
Celem tej konferencji jest przybliżenie postaci wybitnego uczonego – matematyka, astronoma i poety. Jego spuścizna naukowa jest niezwykle bogata i wszechstronna, lecz do dziś nie doczekała się wyczerpujących opracowań.
Organizatorzy konferencji  oczekują, że interdyscyplinarne spojrzenie na działalność tego wybitego uczonego będzie okazją do wzbogacenia wiedzy zarówno na temat historii nauki na Litwie, społeczeństwa Rzeczypospolitej Obojga Narodów, jak i do wytyczenia nowych kierunków naukowej refleksji.
W drugim dniu konferencji (6 grudnia) jej uczestnicy wezmą udział w sesji wyjazdowej do Pałacu Balińskich w Jaszunach, udadzą się też do Taboryszek i dawnej Republiki Pawłowskiej.
W zbiorach Biblioteki Uniwersytetu Wileńskiego znajduje się obszerna korespondencja Marcina Poczobutta-Odlanickiego do różnych osób, która liczy sobie ok. 2000 listów. Pracę nad nimi prowadzą przedstawiciele różnych dziedzin nauki, w tym historycy, filologowie, historycy prasy, przedstawiciele nauk ścisłych i przyrodniczych.
Marcin Poczobutt-Odlanicki herbu Pogonia urodził się 30 października 1728 w Słomiance a zmarł 20 lutego 1810 w Dyneburgu. Studiował fizykę w Pradze, teologię w Wilnie i astronomię we Francji i Włoszech. Ksiądz, jezuita w latach 1745-73 (do kasaty zakonu). Był profesorem matematyki i astronomii (od 1764 r.), poetą, członkiem Towarzystwa Jezusowego, rektorem dziekanem kapituły smoleńskiej. Członek Komisji Edukacji Narodowej i współtwórca „Ustaw oświatowych”, wprowadził postępowe reformy do jezuickiej uczelni. Łacina przestała być językiem wykładowym, rozpoczęto wykładać geografię, historię, prawo, nauki matematyczno-przyrodnicze, inżynieryjne, języki nowożytne, etykę. Zwrócono uwagę na kształtowanie postaw obywatelskich i patriotycznych.
W 1764 roku objął kierownictwo katedry matematyki i astronomii na Uniwersytecie Wileńskim (była to jeszcze „Akademia et Universitas Societatis Jesu” przemianowana następnie na Szkołę Główną Wielkiego Księstwa Litewskiego). Był proboszczem kościoła Św. Trójcy (wówczas uniwersyteckiego) oraz rektorem Uniwersytetu Wileńskiego (w latach 1780-1799).
W latach 1764-1807 kierował obserwatorium astronomicznym w Wilnie, którego budowę dokończył (rozpoczął ją w 1753 r. Tomasz Żebrowski), a następnie przebudował w latach 1770-1772. W czasie jego zarządu obserwatorium stało się znane w całej Europie i było najlepszą placówką w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W 1807 kierownictwo obserwatorium przekazał Janowi Śniadeckiemu i następnie wyjechał do Dyneburga, gdzie odnowił śluby zakonne.
W roku 1766 otrzymał tytuł astronoma królewskiego. Prowadził regularne obserwacje astronomiczne, z których najważniejsze – 60 wyznaczeń pozycji Merkurego – posłużyły francuskiemu astronomowi Jérôme Lalande do obliczenia orbity planety i stworzenia tablic ruchu planet. Zajmował się też wyznaczaniem położenia geograficznego miast, w tym Wilna i Grodna, które określił z dużą dokładnością.
W roku 1777 w wydanym przez siebie dziele Cahiers des observations astronomiques faites à l’observatoire royal de Vilna en 1773... ogłosił odkrycie nowej konstelacji, którą nazwał na cześć króla Stanisława Augusta Poniatowskiego – Ciołkiem Poniatowskiego.
Wielokrotnie nagradzany i odznaczany za zasługi dla Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W 1775 r. otrzymał od króla Stanisława Poniatowskiego złoty medal „Merentibus” przyznawany za zasługi w dziedzinach nauki, sztuki, wynalazczości i przemysłu. W 1785 r. został odznaczony Orderem Świętego Stanisława, a od 1793 roku był kawalerem Orderu Orła Białego - najwyższego i najstarszego polskiego odznaczenia.
Był członkiem Królewskiej Akademii Nauk w Londynie, Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Warszawie oraz korespondentem Francuskiej Akademii Królewskiej.
 
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Wiadomości znad Wilii, Wikipedia.pl, Radzima.org
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/konferencja-okazji-290-rocznicy-urodzin-marcina-poczobuta-odlanickiego-4902.html

 

Konferencja z okazji 290. rocznicy urodzin Marcina Poczobutta-Odlanickiego.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowa teoria może tłumaczyć brakujące 95 procent kosmosu
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 06/12/2018
Naukowcy z University of Oxford mogli rozwiązać jedną z największych zagadek współczesnej fizyki unifikując w najnowszym artykule naukowym ciemną materię i ciemną energię w jedno zjawisko: płyn charakteryzujący się “ujemną masą”. Gdybyśmy popchnęli ujemną masę, przyspieszyłaby w naszym kierunku. Ta zdumiewająca nowa teoria może także potwierdzać przewidywania Einsteina sprzed ponad 100 lat.
Nasz obecny, szeroko uznawany model wszechświata znany jako LambdaCDM, nie mówi nam nic o tym czym fizycznie jest ciemna materia i ciemna energia. Ich obecność wnioskujemy tylko na podstawie grawitacyjnego oddziaływania na inną, obserwowalną materię.
Nowy model opublikowany wczoraj w periodyku Astronomy and Astrophysics przez dr Jamie Farnesa z Oxford e-Research Centre, Department of Engineering Science, obejmuje nowe wyjaśnienie. Dr Farnes mówi: “Teraz sądzimy, że zarówno ciemną materię i ciemną energię można zunifikować w jeden płyn, który posiada swego rodzaju “ujemną grawitację” odpychając całą materię znajdującą się w jej pobliżu. Choć jest to dla nas osobliwa materia, to wskazuje, że nasz kosmos może być bardziej symetryczny niż myśleliśmy”.
Istnienie ujemnej materii wcześniej wykluczane było w oparciu o twierdzenie, że taka materia  rozrzedzałaby się wraz z rozszerzaniem wszechświata, co stoi w sprzeczności z naszymi obserwacjami wskazującymi, że ciemna energia nie rozrzedza się z czasem. Niemniej jednak, badania dr Farnesa stosują “tensor tworzenia”, który stałe tworzenie ujemnej masy. Dowodzi on,że dzięki temu, że coraz więcej ujemnej masy bezustannie powstaje, jej gęstość nie spada wraz z ekspansją kosmosu. W rzeczywistości, ów płyn wydaje się być taki sam jak ciemna energia.
Teoria dr Farnesa dostarcza także pierwszych prawidłowych  przewidywań zachowania halo ciemnej materii. Większość galaktyk rotuje tak szybko, że powinny ulec rozerwaniu, co wskazuje, że w całości musi je utrzymywać niewidoczne halo ciemnej materii. Nowe badania opublikowane wczoraj obejmują symulację komputerową właściwości masy ujemnej, która przewiduje formowanie się halo ciemnej materii takich jak te obserwowane za pomocą nowoczesnych radioteleskopów.
Albert Einstein po raz pierwszy wskazał na ciemny wszechświat dokładnie 100 lat temu, kiedy to wprowadził do swojego równania parametr znany jako “stała kosmologiczna”, który obecnie utożsamiany jest z ciemną energią. Einstein co prawda nazwał stałą kosmologiczną “największą pomyłką swojego życia”, aczkolwiek współczesne obserwacje astrofizyczne dowodzą, że jest ona rzeczywistym zjawiskiem.
Dr Farnes mówi: “Wcześniejsze próby połączenia ciemne energii i ciemnej materii prowadziły do modyfikowania ogólnej teorii względności Einsteina, co okazywało się niezwykle trudne. Nowe podejście uwzględnia dwa stare pomysły, o których wiadomo, że są zgodne z teorią Einsteina – ujemną masę oraz tworzenie materii – i łączy je ze sobą”.
“Skutek zdaje się idealny: ciemną energię i ciemną materię można zunifikować w jedną substancję, a obydwa skutki można prosto wytłumaczyć dodatnią masą surfującą po morzu ujemnej masy”.
Potwierdzeniem teorii dr Farnesa będą wyniki testów przeprowadzonych za pomocą najnowocześniejszego radioteleskopu SKA (Square Kilometre Array).
Dr Farnes dodaje: “Wciąż wiele teoretycznych kwestii i symulacji obliczeniowych przed nami, a LambdaCDM wyprzedza nas doświadczeniem o prawie 30 lat, ale czekam z niecierpliwością na sprawdzenie czy ta nowa, rozszerzona wersja LambdaCDM będzie zgadzała się z dowodami obserwacyjnymi. Jeżeli tak by było, wskazywałoby to, że brakujące 95% kosmosu ma estetyczne wyjaśnienie: zapomnieliśmy o zwykłym znaku minus”.
Źródło: University of Oxford
https://www.pulskosmosu.pl/2018/12/06/nowa-teoria-moglaby-tlumaczyc-brakujace-95-procent-kosmosu/

Nowa teoria może tłumaczyć brakujące 95 procent kosmosu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

New Horizons odpala silniki na krańcu Układu Słonecznego
2018-12-06. Michał Moroz
Sonda New Horizons za niecały miesiąc dotrze do swojego drugiego celu na krańcu Układu Słonecznego. Po przelocie koło Plutona w 2015 roku, 1 stycznia 2019 sonda zbliży się do obiektu 2014 MU69 zwanym nieoficjalnie Ultima Thule.
Głównym celem wystrzelonej w 2006 roku sondy New Horizons był Pluton. Do celu sonda dotarła 14 lipca 2015 roku przelatując w pobliżu już zdegradowanej do miana planety karłowatej Plutona. Był to pierwszy przelot obok tego obiektu i symboliczny koniec pierwszej fazy eksploracji Układu Słonecznego. Oczom naukowców ukazał się niespodziewany widok: ślady ciągłej aktywności i w wielu miejscach młoda (w geologicznym sensie) powierzchnia Plutona. Ze względu na znaczną odległość przesył danych z tego przelot zakończył się dopiero pod koniec października 2016.
Dokąd poleci New Horizons?
Zanim jeszcze NH przeleciała obok Plutona pojawiło się pytanie: czy są kolejne cele dla tej misji? W ciągu kilku lat przez przelotem trwały intensywne poszukiwania kolejnych celów dla tej sondy. Odnaleziono jedynie trzy obiekty, oznaczone PT1, PT2 i PT3 (ang. Potential Target). Po dalszej analizie NASA odrzuciła PT2 i skupiła się na możliwości wykonania przelotu obok PT1 i PT3. Pod koniec sierpnia 2015 NASA oficjalnie zadecydowała: New Horizons poleci ku PT1, którego oficjalne oznaczenie to 2014 MU69. Zaplanowano, że sonda wykona serię korekt trajektorii w późnym październiku i wczesnym listopadzie 2015. Te manewry zakończyły się wprowadzeniem NH na odpowiednią trajektorię.
Na niecały miesiąc przed przelotem konieczne było dodatkowe odpalenie silników do korekty kursu. 2 grudnia odpalono silniki sondy na 105 sekund, które zmieniły prędkość sondy o ponad 1 metr na sekundę. Potwierdzenie udanego manewru otrzymano po ponad 6 godzinach – tyle czasu potrzebowały sygnały radiowe aby dotrzeć na Ziemię z odległości 6,48 miliarda kilometrów. Był to najdalszy manewr korekty kursu w historii badania Układu Słonecznego. Wprowadzi on sondę na trajektorię, w której zbliży się na 3500 km do 2014 MU69 nieoficjalnie nazywanego Ultima Thule. Obserwacje wykazały, że ma on 30 km szerokości, i możliwie składa się z połączonych dwóch innych obiektów. Dotychczas nie wykryto również większych księżyców Ultima Thule, przez co zaryzykowano na bliższy przelot koło obiektu. Przelot nastąpi 1 stycznia o godzinie 6:33 czasu polskiego.
Sonda obserwuje z daleka również inne obiekty Pasa Kuipera. Analiza zapasów paliwa i ewentualne odkrycie kolejnego obiektu na trajektorii lotu pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy po Ultima Thule możliwy będzie kolejny przelot w przyszłości.
(JHUAPL)
https://kosmonauta.net/2018/12/new-horizons-odpala-silniki-na-krancu-ukladu-slonecznego/

New Horizons odpala silniki na krańcu Układu Słonecznego.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczne wydarzenia – grudzień 2018
Przez
Radek Grabarek
-
6 grudnia 2018

We Need More Space Events to kalendarz z kosmicznymi wydarzeniami w Polsce.  Kalendarz powstał z bardzo prostej potrzeby – wiele osób pisze o kosmosie, ale brakuje jednego źródła informacji o wydarzeniach takich jak wykłady popularnonaukowe, warsztaty czy imprezy branżowe. Zwykle informacje o takich wydarzeniach rozsiane są po wielu stronach i profilach na Facebooku. Ciężko śledzić to na bierząco, bo takie wydarzenia są zwykle organizowane nieregularnie a dodatkowo w natłoku różnych treści na FB (wideo z kotkami? Polityka? Ktoś jest wkurzony na xyx?) łatwo przeoczyć ciekawy dla nas event.
Jak śledzić na bieżąco kosmiczne wydarzenia? Kliknij w poniższy przycisk i zapisz się na newsletter z wydarzeniami. To jest inny newsletter niż ten ogólny z artykułami z We Need More Space. Możesz się zapisać na oba lub na wybrany z nich.
Zapisz się na kalendarz We Need More Space Events:
Jeśli mieszkasz w Trójmieście, Poznaniu, Wrocławiu lub Krakowie i chciałbyś zostać ambasadorem kosmicznych wydarzeń w Twoim mieście to skontaktuj się ze mną pisząc maila na radek@weneedmore.space
Kosmiczne wydarzenia – grudzień 2018
Co ciekawego będzie się działo w Polsce w grudniu 2018 roku jeśli chodzi o kosmiczne wydarzenia? Oto lista! Jako, że niektóre wydarzenia mogą pojawić się z dnia na dzień, lub z tygodnia na tydzień, to ta lista będzie aktualizowana na bieżąco. Jeśli pojawi się coś nowego i niezapowiedzianego, to subskrybenci newslettera z wydarzeniami zostaną o tym poinformowani mailowo. Dlatego warto się zapisać!
Prosto z nieba: Prosto z Marsa
Warszawa – 6 grudnia 2018 19:30 – Planetarium Niebo Kopernika
26 listopada do Marsa dotarła InSight – amerykańska bezzałogowa sonda, która ma przeprowadzić badania geofizyczne Czerwonej Planety. Po wylądowaniu InSight ma wbić się na głębokość 5 metrów w powierzchnię regolitu – luźnych, zwietrzałych skał, pokrywających Marsa. To prawdziwe wyzwanie! Dotychczas żaden lądownik nie wbił się tak głęboko podczas eksploracji kosmicznej. Sukces możliwy będzie dzięki urządzeniu Kret HP3, stworzonemu przez polskich naukowców i inżynierów. Jak powstał Kret? Co można odkryć, zagłębiając się w marsjański grunt? Opowie o tym dr inż. Jerzy Grygorczuk z firmy Astronika.
Dr inż. Jerzy Grygorczuk – obecnie zaangażowany w rozwój nowych technologii w polskiej firmie Astronika, której jest współzałożycielem. Wieloletni pracownik Centrum Badań Kosmicznych PAN, pracujący również w instytutach kosmicznych w Szwecji i USA. Od czterdziestu lat uczestniczy w opracowywaniu urządzeń satelitarnych. Specjalizuje się głównie w unikalnych mechanizmach kosmicznych przeznaczonych do eksploracji ciał Układu Słonecznego. Autor/współautor ponad 50 publikacji i kilku patentów.
Więcej informacji
Warsztaty Familijne – Dlaczego gwiazdy świecą?
Warszawa – 8, 9, 15, 16, 29, 30 grudnia 2018 – 10:30-12:00 i 13:00-14:30 – Centrum Nauki Kopernik
Jeśli lubicie patrzeć w gwiazdy i kiedykolwiek marzyliście o tym, żeby polecieć w kosmos, weźcie udział w Warsztatach Familijnych poświęconych astronomii. Dzieci stworzą własne konstelacje, dowiedzą się, jak najlepiej obserwować zjawiska na niebie i czy gwiazdy naprawdę spadają. Na koniec każdy zrobi własny skafander astronauty i przygotuje się do międzygwiezdnej podróży.
Warsztaty odbywają się w każdy weekend, a bilety można kupić on-line na bilety.kopernik.org.pl oraz w kasie nr 5 (kasa uprzywilejowana, nie trzeba stać w kolejce) już na dwa tygodnie przed zajęciami i tuż przed nimi. Sprzedaż biletów rozpoczyna się w poniedziałek. Zajęcia są przeznaczone dla dzieci 5-8 lat (ukończone 5 lat i nieukończone 9 lat).
Opłata za udział w warsztatach: 30 zł (cena biletu dla jednego dziecka i maksymalnie dwojga opiekunów)
Więcej informacji
SpaceDay  2018
Wrocław – 8 grudnia – 09:00 – 16:00
Największe wydarzenie poświęcone inżynierii kosmicznej we Wrocławiu! Kosmiczne seminaria, gry i warsztaty dla dzieci, pokazy druku 3D, łaziki marsjańskie i wiele, wiele innych atrakcji!
Dokładne informacje o wykładach i salach w jakich się odbędą dostępne są pod tym linkiem. Będę miał przyjemność poprowadzić jeden z wykładów, w mojej prezentacji opowiem „Jak zostać astronautą?”
Szkoła Podstawowa nr 29 we Wrocławiu – ul. Kraińskiego 1, 50-153 Wroclaw, Poland
Więcej informacji
Spotkania z Astronomią – Czarne dziury i relatywistyczne strugi materii
Warszawa – 10 grudnia – 18:00
Wykład z cyklu Spotkania z Astronomią wygłosi Marek Sikora w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika w Warszawa, ul. Bartycka 18. Wstęp wolny.
Więcej informacji
World Space Week Junior Rover Cup
Wrocław – 14 grudnia – 10:00 – 15:00
Junior Rover Cup to konkurs robotyczny dla dzieci w wieku 12-15 lat. Po pierwszym etapie, w którym drużyny zgłaszały swoje projekty i wizje misji marsjańskich, wyłoniono zwyciezców. Finaliści otrzymali od Organizatorów zestawy robotyczne do samodzielnego złożenia i zaprogramowania. Etap przygotowania do finału trwa zaledwie 4 tygodnie.
14 grudnia w budynku Liceum Ogólnokształcące nr XVII im. Agnieszki Osieckiej we Wrocławiuodbędzie się finał konkursu. Uczniowie z całej Polski przyjadą, aby stanąć do rywalizacji i zaprezentować efekty swojej pracy.
Podczas finału rozegrane zostaną 3 konkurencje: labirynt, tor przeszkód i zadanie niespodzianka, do którego wytyczne zawodnicy poznają w dniu finału. Będą musieli przygotować się do niego w ciągu jednej godziny (napisać kod i zbudować niezbędne elementy).
Goścmi specjalnymi Finału będą grupy studenckie Continuum Rover Team UWr oraz Projekt Scorpio wraz ze swoimi łazikami.
Więcej informacji
Kosmiczna książka kucharska: jak powstają gwiazdy
Poznań – 14 grudnia 2018 – 18:00-19:30
dr hab. Michał Michałowski wygłosi wykład „Kosmiczna książka kucharska: jak powstają gwiazdy” w Instytucie Obserwatorium Astronomicznego UAM- ul. Słoneczna 36, 60-286 Poznań. Liczba miejsc jest ograniczona do 49 osób dla każdej godziny wykładu danego dnia. Mechanizm rezerwacji miejsc na wykłady włączany jest dokładnie 6 dni przed datą prelekcji.
Po każdej prelekcji, dla słuchaczy, przewidziane jest zwiedzanie Obserwatorium, pokaz teleskopów oraz w przypadku sprzyjającej pogody – obserwacje nieba. Całość trwać będzie ok. 1.5-2 godzin (45-60 minut wykład, 45-60 minut oglądanie teleskopów/pokaz nieba).
Rejestracja
Jak powstają zorze polarne?
Wrocław – 15 grudnia – 11:15 – 12:30
prof. M. Tomczak opowie jak powstają zorze polarne? Gdzie i kiedy je oglądać? Jakie są szanse zobaczenia ich w Polsce?
Wydział Fizyki i Astronomii Uniwersytetu Wrocławskiego – pl. Maxa Borna, 50-204 Wrocław
Więcej informacji
Spotkania z Astronomią – Jak wybrać teleskop idealny?
Warszawa – 17 grudnia – 18:00
Wykład z cyklu Spotkania z Astronomią wygłosi Arkadiusz Olech w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika w Warszawa, ul. Bartycka 18. Wstęp wolny.
Więcej informacji
We Need More Space in Warsaw – Jak zostać astronautą i nie zginąć?
Warszawa – 18 grudnia 2018 – 18:00-20:00
Czy marzyłeś lub marzyłaś kiedyś, aby wysłać coś w kosmos? Jest to bardzo, ale to bardzo trudne zadanie, ale… Możliwe. Nawet tutaj w Polsce. Dowodzą tego historie studentów z Warszawy i Krakowa. Przyjdź na drugie już spotkanie We Need More Space in Warsaw i dowiedz się czego potrzeba, aby zbudować i wysłać w kosmos swojego własnego satelitę.
PW-Sat2 to dzieło studentów Politechniki Warszawskiej. Jego najważniejszą misją, jest przetestowanie innowacyjnego żagla deorbitacyjnego, który ma pomóc rozprawić się z problemem kosmicznych śmieci. PW-Sat2 to Cubesat o wielkości 2U. Poleci w kosmos rakietą Falcon 9 firmy SpaceX już 3 grudnia 2018 roku.
KRAKsat to satelita stworzony przez studentów Akademii Górniczo-Hutniczej i Uniwersytetu Jagiellońskiego. KRAKsat to pierwszy na świecie satelita, który do sterowania położeniem wykorzystywać będzie ferrofluid, czyli magnetyczną ciecz. KRAKsat to Cubesat – sześcian o krawędzi równej 10 centymetrów i wadze tylko 1 kg. Zmieściłby się zatem w dłoni przeciętnego człowieka! Mimo swoich niewielkich gabarytów ma przed sobą wielkie zadanie. Poleci w kosmos w kwietniu 2019 roku na pokładzie statku kosmicznego Cygnus, który zostanie wyniesiony na orbitę przez rakietę Antares.
Zapisy – bezpłatna rejestracja
Więcej informacji
Masz informacje o innych imprezach kosmicznych? Daj znać w komentarzu. Chcesz otrzymywać powiadomienia na maila o nowych wydarzeniach co miesiąc? Zapisz się:
https://weneedmore.space/12-2018/

Kosmiczne wydarzenia – grudzień 2018.jpg

Kosmiczne wydarzenia – grudzień 2018.2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Aleksiej Owczynin i Tyler Hague ponownie polecą na ISS
2018-12-07. Michał Moroz
Załoga feralnego lotu Sojuza MS-10, któremu awaria rakiety nośnej w październiku uniemożliwiła lot na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej po raz kolejny poleci w kosmos. Aleksiej Owczynin i Tyler Hague zostali włączeni do załogi Sojuza MS-12, zaplanowanego na marzec 2019 roku.
W awaryjnym locie z 10 października kapsuła Sojuza MS-10 nie osiągnęła orbity. Astronauci w czasie krótszym od 20 minut powrócili na Ziemię po trajektorii balistycznej i wylądowali około 400 km na północny wschód od Bajkonuru. Na szczęście załoga przeżyła lot bez żadnego uszczerbku na zdrowiu.
Tuż po tym nieudanym starcie rozpoczęła dochodzenie specjalnie powołania komisja. Bardzo szybko skupiono się na nieprawidłowej separacji jednego z czterech członów pierwszego stopnia rakiety Sojuz. Zadaniem tej komisji było ustalenie przyczyn nieprawidłowej separacji oraz określenie działań korygujących. Pierwsze (nieoficjalne) doniesienia sugerowały, że nieprawidłowe umocowanie bolca łączącego jeden z członów pierwszego stopnia spowodowało awarię. To umocowanie miało być wynikiem zbyt mocnego przykręcenia bolca do centralnej części rakiety i miało być błędem ludzkim.
Wyniki dochodzenia zostały zaprezentowane 1 listopada. Komisja ustaliła, że przyczyną awarii było zagięcie trzpienia jednego z sensorów o nieco ponad sześć stopni. Ten sensor odpowiada za prawidłową separację członu. Zagięcie trzpienia nastąpiło podczas montażu członu w Bajkonurze. Następnie, podczas lotu Sojuza MS-10 nie doszło do otwarcia osłony, która odpala silniczek oddzielający ten stopień od centralnego członu. To doprowadziło do kolizji z centralnym członem w miejscu zbiornika paliwa.
Szybka identyfikacja awarii pozwoliła na przeprowadzenie kolejnych lotów rakiety Sojuz w różnych wariantach, które mają jednak taki sam system odłączania członów. 3 grudnia do ISS dotarła kapsuła Sojuza MS-11 z trójką astronautów na pokładzie. Na początku grudnia NASA ogłosiła również, że członkami załogi Sojuza MS-12. Aleksiej Owczynin i Nick Hague udadzą się na półroczny lot na ISS z Christiną Koch-Hammock.
Przewidywane są również zmiany w kolejnych załogach. Pierwotnie Sojuzem MS-12 miał lecieć pierwszy astronauta ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jego lot miał zostać przeprowadzony przed 2020 rokiem – czyli pięćdziesiątą rocznicą powołania tego państwa. Jednym ze proponowanych scenariuszy jest lot arabskiego astronauty jeszcze w październiku 2019. Wówczas musiałoby znaleźć się wolne miejsce w Sojuzie MS-12, którym mają powracać Owczynin, Hague i Koch. Sugeruje się przedłużenie lotu jednego z członków załogi na ISS do roku, zaś możliwa jest nawet sytuacja, gdzie kapsułą Sojuza wracaliby astronauci bez Rosjanina na pokładzie. Dalsze szczegóły dotyczące przydziału przyszłych załóg będą jeszcze ogłaszane.
(Polskie Forum Astronautyczne)
https://kosmonauta.net/2018/12/aleksiej-owczynin-i-tyler-hague-ponownie-poleca-na-iss/

Aleksiej Owczynin i Tyler Hague ponownie polecą na ISS.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)