Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

SpaceX ukończyło Starhoppera. Elon Musk pokazał prototyp statku Starship na zdjęciu
2019-01-12
W końcu stało się rzeczywistością to, co szef SpaceX zapowiadał i obiecywał od dawna. Testowy prototyp statku Starship został złożony do kupy i pospawany w ośrodku w Teksasie, więc teraz nadszedł czas na eksperymenty.
Fani SpaceX i Elona Muska oraz entuzjaści przemysłu kosmicznego i eksploracji kosmosu do końca nie wierzyli, że budowany w Boca Chica mały prototyp statku Starship naprawdę będzie brał udział w eksperymentach, które pozwolą zbudować jego pełnowymiarową wersję.
Prace były prowadzone niezwykle szybko, a wszystko odbywało się pod chmurką. To wskazywało na jakiś rodzaj pomniku dla najpotężniejszej rakiety i statku kosmiczne zbudowanego w historii ludzkości. A jednak Elon Musk kolejny raz nas zaskoczył. Znowu pozytywnie.
Miliarder umieścił na swoim profilu na Twitterze prawdziwe zdjęcie gotowego do boju Starhoppera i napisał, że testowa rakieta Starship jest już ukończona w ośrodku w Teksasie. To jest aktualne zdjęcie, a nie render. Chociaż zdjęcie przypomina wcześniejszy render, naprawdę nim nie jest, ale trzeba przyznać, że przeszło przez Photoshopa. Na zamieszczonym zdjęciu pokazaliśmy subtelne różnice.
Tak czy inaczej, rakieta prezentuje się pięknie i również pięknie błyszczy. Przypomnijmy, że wykonana jest ze stali nierdzewnej. W prototypie zainstalowano trzy potężne silniki Raptor, które napędzane są ciekłym metanem i ciekłym tlenem. Z przecieków wynika, że pierwszych testów skokowych rakiety możemy spodziewać się za miesiąc lub dwa.
Starship umożliwi podróż ludzi na Księżyc, Czerwoną Planetę i dalej, ale zanim to się stanie, będziemy świadkami testów jego prototypu. Nazwany on został Starhopper, bo będzie podskakiwał na wysokość do 5 kilometrów, jak kiedyś Grasshopper (Falcon).
Źródło: GeekWeek.pl/Elon Musk/SpaceX/Twitter / Fot. Elon Musk/SpaceX/Austin Barnard
http://www.geekweek.pl/news/2019-01-12/spacex-ukonczylo-starhoppera-elon-musk-pokazal-prototyp-statku-starship-na-zdjeciu/

SpaceX ukończyło Starhoppera. Elon Musk pokazał prototyp statku Starship na zdjęciu.jpg

SpaceX ukończyło Starhoppera. Elon Musk pokazał prototyp statku Starship na zdjęciu2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tajemnice magnetarów i szybkich błysków radiowych
2019-01-12
W ramach najnowszych badań prowadzonych przez naukowców z Caltech przeanalizowano impulsy fal radiowych pochodzące z magnetara – rotującej, gęstej pozostałości po gwieździe o silnym polu magnetycznym – znajdującego się blisko supermasywnej czarnej dziury w centru Drogi Mlecznej. Badania dostarczają argumentów za tym, że magnetary takie jak te, znajdujące się blisko czarnych dziur, mogą być w jakiś sposób związane ze źródłem “szybkich błysków radiowych” (FRB, ang. Fast Radio Burst). FRB to wysokoenergetyczne błyski pochodzące spoza naszej galaktyki, a których natury jak dotąd nie udało się ustalić.
“Nasze obserwacje wskazują, że magnetar radiowy może emitować błyski pod wieloma względami przypominające te, które na Ziemi obserwujemy jako FRB” mówi Aaron Pearlman, doktorant na Caltech, który zaprezentował wyniki swoich badań podczas 233 spotkania American Astronomical Society w Seattle. “Inni astronomowie także sugerują, że magnetary znajdujące się blisko czarnych dziur mogą być odpowiedzialne za FRB, jednak jak na razie potrzeba więcej badań, aby potwierdzić nasze podejrzenia”.
W trakcie swojego projektu badawczego, badacze przyjrzeli się magnetarowi PSR J1745-2900 znajdującemu się w centrum Drogi Mlecznej, wykorzystując do tego największe radioteleskopy sieci Deep Space Network, znajdujące się w Australii. PSR J1745-2900 został zauważony po raz pierwszy za pomocą teleskopu rentgenowskiego Swift, a następnie dzięki teleskopowi NuSTAR, w 2013 roku udało się potwierdzić, że jest to magnetar.
“PSR J1745-2900 to zdumiewający obiekt. To fascynujący magnetar, ale udało się go także wykorzystać do zbadania warunków panujących w pobliżu supermasywnej czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej” mówi Fiona Harrison, profesor fizyki na Caltech i główna badaczka projektu NuSTAR. “To niezwykle ciekawe, że może istnieć jakiś związek między PSR J1745-2900 a enigmatycznymi FRB”.
Magnetary stanowią rzadki podtyp grupy obiektów nazywanych pulsarami; pulsary co do zasady należą do klasy rotujących pozostałości po gwiazdach, tak zwanych gwiazd neutronowych. Uważa się, że magnetary są młodymi pulsarami, które rotują wolniej niż typowe pulsary i mają dużo silniejsze od nich pola magnetyczne, co może oznaczać, że wszystkie pulsary przechodzą w swoim życiu przez fazę bycia magnetarami.
Magnetar PSR J1745-2900 jest najbliższym dotąd odkrytym pulsarem odkrytym w pobliżu supermasywnej czarnej dziury – odległość między magnetarem a czarną dziurą wynosi zaledwie 0,3 roku świetlnego. Jest to także jedyny znany nam pulsar grawitacyjnie związany z czarną dziurą i jej otoczeniem.
Oprócz odkrycia podobieństw między magnetarem znajdującym się w centrum galaktyki a FRB, badacze uzyskali także nowe informacje o impulsach radiowych emitowanych przez magnetar. Wykorzystując jedną z największych anten sieci Deep Space Network, naukowcy byli w stanie przeanalizować pojedyncze impulsy emitowane przez gwiazdę w trakcie każdego obrotu wokół swojej osi. Odkryto, że niektóre impulsy były rozciągnięte, lub poszerzone, o większą wartość niż przewidywano na podstawie wcześniejszych pomiarów średniego zachowania impulsów emitowanych przez magnetar. Co więcej, to zachowanie zmieniało się z impulsu na impuls.
“Widzimy te zmiany w pojedynczych elementach każdego impulsu, w bardzo krótkiej skali czasowej. To bardzo nietypowe zachowanie dla magnetara” mówi Pearlman. Elementy radiowe oddzielone są od siebie o średnio 30 milisekund.
Jedna z teorii tłumaczących zmienność sygnału obejmuje zagęszczenia plazmy poruszające się z dużymi prędkościami w pobliżu magnetara. Inni naukowcy zauważali, że takie zagęszczenia mogą tam istnieć jednak w ramach nowych badań badacze sugerują, że ruch tych zagęszczeń może potencjalnie odpowiadać za obserwowaną zmienność sygnałów emitowanych przez magnetar. Inna teoria z kolei zakłada, że zmienność jest wewnętrzną cechą samego magnetara.
“Zrozumienie tej zmienności sugnału pozwoli nam sprawniej badań magnetary i pulsary w centrum naszej galaktyki” dodaje Pearlman.
W przyszłości Pearlman i jego współpracownicy mają nadzieję wykorzystać radioteleskopy Deep Space Network do rozwiązania innej tajemnicy pulsarów: dlaczego tak mało pulsarów odkrywamy w centrum galaktyki? Ich celem jest odkrycie w pobliżu supermasywnej czarnej dziury pulsarów, które nie są magnetarami.
“Odkrycie stabilnego pulsara na bliskiej, grawitacyjnie związanej orbicie wokół supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki może okazać się świętym Gralem badaczy testujących teorię grawitacji. Jeżeli znajdziemy chociaż jeden, bedziemy w stanie wykonać nowe, rewelacyjne testy ogólnej teorii względności”.
Źródło: Caltech
Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.3847/1538-4357/aade4d
https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/12/tajemnice-magnetarow-i-szybkich-blyskow-radiowych/

Tajemnice magnetarów i szybkich błysków radiowych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

RECENZJA: Głowa do góry! – Ewa Stokłosa
2019-01-12. Radek Kosarzycki
Książka popularnonaukowa dla dzieci od 6 roku życia? O astronomii? Nie, to będzie za trudne, napiszmy bajkę. Tak mogło być z „Głowa do góry!”.
Tekst przygotowany dla portalu przez Agnieszkę Błasiak. Dziękujemy!
Autorka, Ewa Stokłosa podjęła próbę stworzenia książki, z której dzieci dowiedzą się dużo i równie dużo zapamiętają. Jak to się udało? Całkiem nieźle. Na sukces złożyło się parę elementów.
To co widzimy jako pierwsze, co bez czytania zachęca do sięgnięcia po tę książkę to ilustracje. Ciepłe, z ostrą kreską i barwami przykuwającymi wzrok, jednocześnie budzące zaciekawienie treścią, którą ilustrują. Obrazki nie tylko dodają uroku kolejnym rozdziałom, ale utrwalają wiedzę. Warto zwrócić uwagę na sposób wydania książki. Duża czcionka ze sporymi interliniami pozwoli nawet początkującym czytelnikom przeczytać ją samodzielnie, a krótkie rozdziały nie zniechęcą. Mimo że książka jest w twardej oprawie, to nie przytłacza wagą.
Już w pierwszych słowach poznajemy troje bohaterów: rodzeństwo Basię i Stefcia oraz ich ciocię, astronomkę Gabrysię. Akcja książki rozgrywa się głównie na wsi, gdzie cała trójka wspólnie spędza czas na obserwacji obiektów widocznych na nocnym niebie. Początkowo szczególnie interesują ich podstawowe konstelacje oraz planety. Jednak zadając kolejne pytania wspólnie dochodzą do tak złożonych zagadnień jak chociażby odległości kosmiczne. Aby zaspokoić ciekawość dzieci, Gabrysia zabiera je do miejsca swojej pracy: obserwatorium astronomicznego. Tam ze sporą cierpliwością odpowiada na liczne pytania. Podczas spotkań z ciocią, rodzeństwo poznaje również inne obiekty widzialne z Ziemi, takie jak meteoroidy, komety, asteroidy i czerwone nadolbrzymy.
Można by pomyśleć, że umieszczenie tak dużej ilości wiedzy na zaledwie 100 stronach obficie ilustrowanej książki dla dzieci jest zadaniem karkołomnym. Nic bardziej mylnego. Ewa Stokłosa jest doświadczoną edukatorką astronomii i doskonale wie jak przekazać skutecznie te informacje. Dla bardziej wnikliwych czytelników na końcu książki umieszczono słowniczek pojęć użytych w treści. Konstrukcja książki polegająca na narastaniu wiedzy, powtarzaniu najtrudniejszych informacji oraz bardzo obrazowym i przyziemnym przedstawianiu zagadnień dowodzą talentu i doświadczeniu autorki.
Po przetestowaniu przez dwoje dzieci i ich mamę usłyszałam: „To czarna magia w przystępnym języku!”. Młodszy chłopiec (4 lata) po wnikliwym obejrzeniu obrazków, zasypiał słuchając treści- dobra książka na dobranoc. Starsza dziewczynka (6 lat) słuchała z zainteresowaniem. Cała recenzująca trójka docenia ilustracje, dużą czcionkę oraz prostą i zrozumiałą treść. Julka i Jasiu ze swoją mamą Agnieszką, zdecydowanie polecają!
 
Tytuł: Głowa do góry!
Autor: Ewa Stokłosa
Stron: 104
Wydawnictwo: Wydawnictwo Bis
Link: https://wydawnictwobis.com.pl/produkt/glowa-do-gory/
https://www.pulskosmosu.pl/2019/01/12/recenzja-glowa-do-gory-ewa-stoklosa/

RECENZJA Głowa do góry! – Ewa Stokłosa.jpg

RECENZJA Głowa do góry! – Ewa Stokłosa2.jpg

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy film z lądowania Chińczyków na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca
2019-01-12
Chińska Agencja Kosmiczna w końcu opublikowała pierwszy film ze swojej misji Chang'e-4, na którym możemy zobaczyć lądowanie po niewidocznej z naszej planety części powierzchni Srebrnego Globu. Nagranie zapiera dech.
W trakcie lądowania, na filmie ciężko jest ogarnąć perspektywę i wielkość obiektów, gdyż nie ma stałych punktów odniesienia. Do ostatnich sekund wykonywania manewru lądowania, możemy zobaczyć pojawiające się małe kratery, aż w końcu okazuje się, że niektóre z nich mają zaledwie kilka centymetrów średnicy. Coś niesamowitego.
Lądownik Chang'e-4, tuż przed dotknięciem powierzchni, wzniecił pył i przeprowadził analizę jego składu. Kilka godzin później po rampie na powierzchnię Srebrnego Globu zjechał łazik Yutu-2 (Jadeitowy królik 2). Oba urządzenia znajdują się w kraterze Von Karmana. Leży on w basenie Biegun Południowy Aitken, ma średnicę 2500 kilometrów, powstał około 3,9 miliarda lat temu i jest jednym z największych, ale i najstarszych kraterów w Układzie Słonecznym.
CNSA informuje, że łazik już rozpoczął najważniejsze badania zaplanowane dla tej misji. Prowadzi analizy promieniowania kosmicznego docierającego do powierzchni, zarówno ze Słońca, jak i całego kosmosu. Robot wykona też tysiące zdjęć w niskich częstotliwościach, co nie jest możliwe na naszej planecie, a to ze względu na zbyt duże zanieczyszczenie elektromagnetyczne. Na podstawie obrazów, naukowcy będą mogli lepiej zaplanować przyszłe misje, w tym nadchodzącą Chang'e-5 oraz załogowe.
Na pokładzie lądownika Chang'e 4 znajduje się małe laboratorium chemiczne. Badania pozwolą odkryć zagadkę powstania Księżyca, a także sprawdzić, czy w tej części obiektu znajduje się Hel-3. W trakcie misji zostaną też przeprowadzone eksperymenty związane z produkcją żywności na potrzeby funkcjonowania pierwszych baz na naturalnym satelicie naszej planety. Na pokładzie lądownika znajdują się specjalnie przygotowane sadzonki ziemniaków i jaja jedwabników. Jedwabniki mają produkować dwutlenek węgla, a rośliny życiodajny tlen. Razem mają one tworząc prosty ekosystem. W kapsule o rozmiarach 18 na 16 centymetrów mają panować idealne warunki z pomocą odpowiedniego ciśnienia, oświetlenia i wody.
Chang'e 4 utoruje też drogę do przeprowadzenia misji Chang’e 5. Jej celem będzie wysłanie sondy na Srebrny Glob pobranie ok. dwóch kilogramów próbek z powierzchni Księżyca i powrócenie z nimi na Ziemię. Jeśli chodzi o pierwszą misję załogową, to ma to być połowa lat 20. Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna planuje też budowę pierwszej bazy na obszarach południowego bieguna Srebrnego Globu. Ma ona powstać ok roku 2030.
Źródło: GeekWeek.pl/CNSA/CLEP / Fot. CNSA/CLEP
http://www.geekweek.pl/news/2019-01-12/pierwszy-film-z-ladowania-chinczykow-na-niewidocznej-z-ziemi-stronie-ksiezyca/

 

Pierwszy film z lądowania Chińczyków na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bardzo bliski przelot 2019 AS5 (08.01.2019)
2019-01-12. Krzysztof Kanawka
Ósmego stycznia doszło do bardzo bliskiego przelotu meteoroidu 2019 AS5. Obiekt przemknął w odległości zaledwie 8600 kilometrów od powierzchni Ziemi.
Moment przelotu 2019 AS5 nastąpił 8 stycznia z maksymalnym zbliżeniem około 01:30 CET. W tym momencie obiekt znalazł się w odległości około 8600 kilometrów od Ziemi – znacznie mniej niż satelity nawigacji satelitarnej (GNSS). Odpowiada to 0,02 średniego dystansu do Księżyca. 2019 AS5 ma szacowaną średnicę zaledwie 2 metrów – jest to jeden z najmniejszych odkrytych meteoroidów, które nie weszły w atmosferę Ziemi. Odkrycie 2019 AS5 nastąpiło dziewięć godzin po zbliżeniu do Ziemi.
Jest to drugi bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2019 roku. W 2018 roku wykryć bliskich przelotów było przynajmniej 73. Rok wcześniej takich wykrytych przelotów było 53. W 2016 roku wykryto przynajmniej 45 bliskich przelotów, w 2015 było ich 24, a w 2014 roku 31. Z roku na rok ilość odkryć rośnie, co jest dowodem na postęp w technikach obserwacyjnych oraz w ilości programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
Zeszły rok obfitował w bliskie przeloty większych planetoid obok Ziemi. Pierwszym bliskim przelotem w 2018 roku było zbliżenie dużej planetoidy 2018 AH. Ten obiekt ma średnicę około stu metrów, a jego wykrycie nastąpiło dopiero po przelocie obok Ziemi. Z kolei 15 kwietnia doszło do przelotu planetoidy 2018 GE3 o średnicy około 70 metrów. Miesiąc później, 15 maja również doszło do bliskiego przelotu planetoidy 2010 WC9 o średnicy około 70 metrów. Na początku czerwca doszło do wykrycia meteoroidu 2018 LA, który zaledwie kilka godzin wszedł w atmosferę.
(HT)
https://kosmonauta.net/2019/01/bardzo-bliski-przelot-2019-as5-08-01-2019/

Bardzo bliski przelot 2019 AS5 (08.01.2019).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gwiazda kierująca się ku Słońcu przyniesie ze sobą komety i asteroidy
2019-01-13
Gliese 710 to czerwony karzeł leżący około 62 lat świetlnych stąd. Astronomowie z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu oszacowali, że za kilka milionów lat minie on Słońce w odległości zaledwie 13 tysięcy jednostek astronomicznych. Gwiazda będzie miała wówczas jasność około −2,7m, a na ziemskim niebie zaświeci ponad trzy razy jaśniej niż Syriusz.
Będzie to jednocześnie największe zbliżenie innej gwiazdy do Słońca w przedziale 10–20 milionów lat od chwili obecnej. Co więcej - według polskich naukowców korzystających w swej pracy między innymi z dokładnych danych z sondy Gaia - przelatując w pobliżu naszego Układu przejdzie przez Obłok Oorta, czyli krążące na jego rubieżach skupisko drobnych, lodowych ciał, kierując w stronę Słońca i planet wewnętrznych duże ilości komet i planetoid.
Oszacowano, że któryś z tych obiektów może z dość dużym prawdopodobieństwem zderzyć się z Ziemią. Obliczono także, że bliski przelot Gliese 710 wywoła obserwowalny deszcz komet o średniej częstotliwości wynoszącej nawet 10 komet na naszym niebie rocznie, trwający przy tym od 3 do 4 milionów lat!
Naukowcy zastanawiają się, czy podobne “bliskie spotkanie” z inną gwiazdą naszej Galaktyki o dużym ruchu własnym mogło w przeszłości przekierować w okolice Ziemi liczne ciała z Obłoku Oorta. Jeśli tak, jedna z komet lub planetoid może być odpowiedzialna za zagładę dinozaurów mająca miejsce prawie 65 milionów lat temu.
Gliese 710 jest od nas obecnie odległa o prawie 64 lata świetlne, ale zbliża się do Słońca z prędkością 51,499 km/h. Pamiętajmy jednak, że od jej przelotu dzielą nas wciąż miliony lat - to dość dużo czasu na ewentualne przygotowania.
 
Czytaj więcej:
•    Artykuł naukowy “Gliese 710 will pass the Sun even closer. Close approach parameters recalculated based on the first Gaia data release“, Filip Berski and Piotr A. Dybczyński (A&A).
 
Źródło: Astronomy&Astrophysics
Na ilustracji: Rozkład roju komet, jaki uruchomi przyszły bliski przelot Gliese 710 w pobliżu Słońca. Początkowe parametry gwiazdy są przedstawiane w lewym górnym rogu, natomiast parametry wynikające z symulacji komputerowej pokazano na dole po prawej. Zastosowano model DLDW (Dones et al. 1998). Projekcja heliocentrycznej orbity GJ 710 jest oznaczona linią przerywaną. Peryhelium gwiazdy symbolizuje duża, czarna kropka. Obserwowalny napływ komet rozpoczyna się krótko po bliskim przejściu gwiazdy, osiągając maksimum milion lat później.
Źródło: publikacja zespołu
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/gwiazda-kierujaca-sie-ku-sloncu-przyniesie-ze-soba-komety-i-asteroidy

Gwiazda kierująca się ku Słońcu przyniesie ze sobą komety i asteroidy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ta czarna dziura wiruje z prędkością 50 proc. prędkości światła

2019-01-13

Naukowcy odkryli supermasywną czarną dziurę wirującą z prędkością 50 proc. prędkości światła.


22 listopada 2014 r. astronomowie odkryli supermasywną czarną dziurę rozrywającą gwiazdę, wytwarzającą jasny błysk światła. Zjawisko to znane jest jako zakłócenie pływowe (TDE), a ten szczególny - ASASSN-14li - do tej pory fascynuje naukowców.

Są ku temu dwa powody. ASASSN-14li jest doskonałym okazem badania zakłóceń pływowych, zgadzającym się z wieloma przewidywaniami teoretycznymi. Powtarzająca się emisja promieniowania rentgenowskiego rozjaśnia się i zanika co 131 sekund. Emisja ta była widoczna przez co najmniej 450 dni i dzięki temu udało się obliczyć jak szybko wiruje czarna dziura - z prędkością ok. 150 000 km/s.

- Ta czarna dziura nie jest superszybka. Istnieją obiekty, które wirują z prędkością prawie 99 proc. prędkości światła. Ale po raz pierwszy byliśmy w stanie wykorzystać zakłócenia pływowe do obliczenia prędkości czarnej dziury - powiedział dr Dheeraj Pasham z MIT.

Przyczyna okresowej emisji promieniowania stanowi zagadkę dla astronomów. Opracowali oni różne scenariusze, aby wyjaśnić to zjawisko. Możliwe, że supermasywna czarna dziura jest okrążana przez białego karła na "najwęższej możliwej stabilnej orbicie".

Zrozumienie zakłóceń pływowych i czarnych dziur może pomóc astronomom rozwiązać wiele tajemnic, które skrywa kosmos.


https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-ta-czarna-dziura-wiruje-z-predkoscia-50-proc-predkosci-swiat,nId,2776103

Ta czarna dziura wiruje z prędkością .jpg

Ta czarna dziura wiruje z prędkością2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chang’e 4: lądowanie i panorama
2019-01-13. Krzysztof Kanawka
Opublikowano nagranie z lądowania misji Chang’e 4 oraz panoramę tego miejsca.
Misja Chang’e 4 rozpoczęła się 7 grudnia 2018 o godzinie 19:23 CET z chińskiego kosmodromu Xichang. Start rakiety CZ-3B przebiegł prawidłowo i Chang’e 4 znalazł się na prawidłowej wstępnej orbicie. Następnie, 12 grudnia sonda po odpaleniu silników weszła na eliptyczną polarną orbitę okołoksiężycową, gdzie peryselenium – czyli punkt orbity przebiegający najbliżej powierzchni Księżyca – wynosi około 100 kilometrów.
Ponad dwa tygodnie później, 30 grudnia, nastąpiła kolejna korekta orbity Chang’e 4. O godzinie 01:55 CET Chang’e 4 wszedł na orbitę o parametrach 15×100 km. Było to przygotowanie do lądowania.
Lądowanie Chang’e 4 nastąpiło 3 stycznia 2019 o godzinie 03:26 CET i przebiegło bez problemów. Jest to pierwsze kontrolowane miękkie lądowanie po niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca.
Kilka godzin po lądowaniu na powierzchnię Srebrnego Globu zjechał łazik Yutu-2. Jest to już drugi chiński łazik, który porusza się po Księżycu. Łazik Yutu-2 przejechał kilka metrów, po czym zatrzymał się na okres “księżycowego południa”, w trakcie którego wysokie temperatury powierzchni mogą stanowić pewne zagrożenie na pokładowych systemów pojazdu. Z tej “sjesty” łazik został wybudzony 10 stycznia.
Następnie, lądownik Chang’e 4 przesłał na Ziemię zestaw obrazów, które posłużyły do wykonania panoramy. Tę panoramę prezentujemy poniżej.
Na misję Chang’e 4 składa się będą łazik księżycowy, lądownik oraz wystrzelony w maju 2018 Chang’e 4R. Zarówno łazik, jak i lądownik są drugimi urządzeniami swojego rodzaju na powierzchni Księżyca wysłanymi przez Chiny.
Jednym z zadań lądownika Chang’e 4 jest wzbicie obłoku pyłu pochodzącego z płaszcza księżycowego i przeanalizowanie jego składu. Ma on na pokładzie urządzenia pozwalające na chemiczną analizę zebranych próbek, dwie kamery, LFS (Low Frequency Spectrometer) do pomiarów związanych z rozbłyskami słonecznymi oraz LND (Lunar Lander Neutrons and Dosimetry), czyli dozymetr neutronowy. Chang’e 4 ma także wykonać serię zdjęć w niskich częstotliwościach, czego niestety nie robi się na Ziemi ze względu na to, jak zanieczyszczone elektromagnetycznie przez urządzenia elektroniczne jest otoczenie. Ponadto w lądowniku znajduje się aluminiowy pojemnik, w którym zostanie podjęta próba stworzenia prostego ekosystemu. W środku umieszczone będą nasiona ziemniaka, jaja jedwabnika oraz nasiona rzodkiewnika.
Z kolei łazik wyposażony jest w aparaturę, która umożliwi mu badanie gruntu, ale również pomiar promieniowania docierającego ze Słońca lub innych regionów kosmosu, w zależności od pozycji Księżyca na jego orbicie.
Misja Chang’e 4 posłuży także do przetestowania sprzętu, który miałby zostać użyty w Chang’e 5. Planowanym głównym celem kolejnej sondy jest pobranie około dwóch kilogramów próbek z powierzchni Księżyca i powrócenie z nimi na Ziemię. Chiński program eksploracji Księżyca zakłada wysyłanie kolejnych przyrządów na ziemskiego satelitę. Zwiększenie aktywności Państwa Środka w okolicach Księżyca ma niewątpliwie na celu przygotowanie technologiczne do planowanej na czwartą dekadę XXI wieku misji załogowej na jego powierzchnię. Jednakże może to być także strategiczna próba zdominowania przestrzeni kosmicznej w okolicach Księżyca przez Chiny.
Misja Chang’e 4 jest komentowana w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(PFA, PA, X)
https://kosmonauta.net/2019/01/change-4-panorama-miejsca-ladowania/

Chang’e 4 lądowanie i panorama.jpg

Chang’e 4 lądowanie i panorama2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Magia i Stal, czyli Nik Pierumow przenosi nas do światów, jakich jeszcze nie znamy
2019-01-13. Piotr
Nie ukrywamy, że odbieramy od Was pozytywne wiadomości o publikowanych przez nas recenzjach nie tylko tytułów z kategorii „nauka”, ale także powieści, które w mgnieniu oka potrafią przenieść Was do innego świata (np. do księżycowego miasta Artemis). Nie sposób więc nie polecić Wam książki „Magia i stal”, która na półki sklepowe trafiła niespełna miesiąc temu.
Tytuł oryginału: Prikluczenija Molly Blackwate. Za kraiem mira.
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Wydanie: 1
Data wydania: 2018-11-21
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
Format: 13.0 x 20.5 cm
Cena katalogowa: 39,90 PLN
ISBN: 978-83-287-1016-0
Autor: Nik Pierumow
Gdzie kupić? muza.com.pl
Autor: Piotr Petryla, astronomia24.com
Magia i Stal - Pełna Recenzja

https://www.astronomia24.com/articles.php?article_id=33


https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=869

Magia i Stal, czyli Nik Pierumow przenosi nas do światów, jakich jeszcze nie znamy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Oznaki „niechlujnej” gwiazdy, która uczyniła z towarzysza supernową
2019-01-13. Agnieszka Nowak
Wiele gwiazd eksploduje jako świecące supernowe, gdy spalą całe swoje paliwo w syntezie jądrowej. Jednak niektóre gwiazdy mogą przejść do postaci supernowej po prostu dlatego, że mają bliską i nieznośną gwiazdę towarzyszącą, która pewnego dnia zaburzy partnera tak bardzo, że ten eksploduje.
Do tego drugiego zdarzenia może dojść w układach podwójnych gwiazd, gdzie obie próbują dominować. Podczas, gdy eksplodująca gwiazda daje wiele dowodów potwierdzających jej tożsamość, astronomowie muszą dobrze się napracować, aby dowiedzieć się czegoś na temat towarzysza, który wywołał tę eksplozję.

Międzynarodowy zespół astronomów ogłosił, że zidentyfikował rodzaj gwiazdy towarzyszącej, która spowodowała eksplozję swojego towarzysza w układzie podwójnym, jako węglowo-tlenowego białego karła. Dzięki wielokrotnym obserwacjom SN 2015cp, supernowej oddalonej o 545 mln lat świetlnych do Ziemi, zespół wykrył szczątki bogate w wodór, które gwiazda towarzysząca straciła przed eksplozją.

Obecność szczątków oznacza, że towarzysz był albo czerwonym olbrzymem albo podobną gwiazdą, która, zanim uczyniła swoją towarzyszkę supernową, straciła ogromne ilości materii.

Materia z supernowej uderzyła w te gwiezdne szczątki z prędkością 30 tys. km/s (1/10 prędkości światła), powodując, że świeciły one w promieniach ultrafioletowych, które zostały wykryte przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a i inne obserwatoria prawie dwa lata po pierwotnej eksplozji. Szukając dowodów na działanie cząstek przez miesiące lub lata po wybuchu supernowej w układzie podwójnym gwiazd, zespół wierzy, że astronomowie mogli określić, czy towarzysz był niechlujnym czerwonym olbrzymem czy względnie schludną gwiazdą.

Zespół dokonał tego odkrycia w ramach szerszego badania konkretnego rodzaju supernowej, znanej jako supernowa typu Ia. Supernowe tego typu powstają, gdy węglowo-tlenowy biały karzeł eksploduje nagle pod wpływem działania swojego towarzysza w układzie podwójnym. Węglowo-tlenowe białe karły są małe, gęste i całkiem stabilne. Tworzą się z zapadniętych jąder większych gwiazd i, jeżeli pozostają niezakłócone, mogą istnieć miliardy lat.

Supernowe typu Ia zostały wykorzystane w badaniach kosmologicznych, ponieważ ich stała jasność czyni  je idealnymi „kosmicznymi latarniami morskimi”. Zostały użyte do oszacowania stopnia ekspansji Wszechświata i służyły jako pośredni dowód na istnienie ciemnej energii.

Jednak naukowcy nie są pewni, jakie gwiazdy towarzyszące mogą wywołać zdarzenie typu Ia. Wiele dowodów wskazuje na to, że dla większości supernowych typu Ia towarzyszem był prawdopodobnie inny węglowo-tlenowy biały karzeł, który nie pozostawił żadnych resztek bogatych w wodór. Jednak modele teoretyczne pokazały, że gwiazdy takie jak czerwone olbrzymy także mogą wywołać supernową typu Ia pozostawiającą szczątki bogate w wodór, które mogą zostać uderzone eksplozją. Spośród tysięcy zbadanych dotąd supernowych typu Ia tylko niewielka ich część została zaobserwowana w wyniku uderzenia materii bogatej w wodór pochodzącej od gwiezdnego towarzysza. Podczas wcześniejszych obserwacji co najmniej dwóch supernowych typu Ia wykryto świecące szczątki kilka miesięcy po eksplozji. Ale naukowcy nie byli pewni, czy zdarzenia te były odosobnione, czy są  znakami, że supernowe typu Ia mogą mieć wiele różnych rodzajów gwiazd towarzyszących.

Zespół wykorzystał obserwacje z Hubble’a do zbadania emisji ultrafioletowej z 70 supernowych typu Ia w przybliżeniu od roku do trzech lat po pierwszym wybuchu.

W przypadku SN 2015cp, pierwszej dostrzeżonej supernowej w 2015 r., naukowcy odkryli to, czego szukali. W 2017 roku, 686 dni po eksplozji supernowej, Hubble wyłowił ultrafioletową poświatę gruzu. Szczątki te były oddalone od źródła supernowej o co najmniej 100 mld km. Dla porównania orbita Plutona w aphelium wynosi 7,4 mld km.

Porównując SN 2015cp do innych supernowych typu Ia w swoich badaniach, naukowcy szacują, że nie więcej niż 6% tego typu supernowych ma tak brudnego towarzysza. Wielokrotne, szczegółowe obserwacje innych zdarzeń Ia pomogłyby ustalić te szacunki.

HST był niezbędny do wykrycia ultrafioletowej sygnatury szczątków gwiazdy towarzyszącej dla SN 2015cp. Jesienią 2017 r. naukowcy zaaranżowali dodatkowe obserwacje tej supernowej przez m.in. Obserwatorium Kecka na Hawajach, Karl G. Jansky Very Large Array w Nowym Meksyku i Bardzo Duży Teleskop ESO oraz Neil Gehrels Swift Observatory. Dane te okazały się kluczowe w potwierdzeniu obecności wodoru.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Washington

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/01/oznaki-niechlujnej-gwiazdy-ktora.html

Oznaki niechlujnej gwiazdy, która uczyniła z towarzysza supernową.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: Sportretowana piękność
2019-01-13. Izabela Mandla
Gdzieś w gwiazdozbiorze Panny znajduje się piękna galaktyka spiralna Messier 61. Mamy to szczęście, że ten obiekt jest zwrócony w stronę Ziemi w odpowiedni sposób, tak że możemy podziwiać jego strukturę. W zbiorowiskach gazu i pyłu tworzących ramiona owej galaktyki można znaleźć miliardy gwiazd, natomiast jej centrum stanowi supermasywna czarna dziura.
Messier 61 jest jednym z największych obiektów wchodzących w skład Gromady w Pannie, która to jest z resztą częścią Supergromady Lokalnej. Galaktyka została odkryta w 1779 roku i przyciąga od tego czasu zainteresowanie astronomów.
Zdjęcie zostało wykonane w ramach projektu ESO’s Cosmic Gems Programme.
https://news.astronet.pl/index.php/2019/01/13/w-kosmicznym-obiektywie-sportretowana-pieknosc/

 

W kosmicznym obiektywie Sportretowana piękność.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Selfie sondy MAVEN

2019-01-13. Maria Puciata-Mroczynska

Niedawno sonda kosmiczna MAVEN obchodziła swój czwarty rok pobytu na orbicie Marsa. Zajmuje się ona badaniem jego górnych warstw atmosfery oraz tego, jak oddziałują one z wiatrem słonecznym. Z tej okazji NASA opublikowała „selfie” zrobione przez sondę.

Sonda uzyskała zdjęcie dzięki światłu słonecznemu odbijającemu się w jednym z jej modułów. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą instrumentu IUVS (Imaging Ultraviolet Spectrograph), który w  ciągu normalnej pracy sondy rejestruje emisje światła z marsjańskiej atmosfery w zakresie ultrafioletu. Urządzenie to jest zamontowane na platformie na pręcie długości 1,2 m. Może się tam obracać na wszystkie strony. Zdjęcie zostało złożone z 21 różnych obrazów wykonanych pod różnymi kątami.

Misja wystartowała 18 listopada 2013 roku. Sonda przybyła na orbitę Marsa 21 września następnego roku. Podczas swojego pobytu wokół Marsa sonda odpowiedziała na wiele pytań dręczących naukowców.

Na powyższym zdjęciu widoczny jest fragment sondy na tle Marsa. Jest to jedno ze zdjęć składających się na całość selfie. Ukazuje magnetometr i znajdujące się na końcu panelu słonecznego. Co ciekawe, na zdjęciu można zauważyć również najwyższą górę na Marsie – Olympus Mons. Znajduje się ona w lewym górnym rogu i widoczna jest jako ciemniejsza plama na powierzchni Czerwonej Planety.

Sonda MAVEN dokonała wielu znaczących odkryć m.in.:

  • Dowiodła, że większość dwutlenku węgla znajdującego się w przeszłości w marsjańskiej atmosferze została wywiana przestrzeń kosmiczną.
  • Przeprowadziła bezpośrednie obserwacje jonów metali w jonosferze Marsa.
  • Udowodniła, że utrata atmosfery była czynnikiem, który najbardziej wpłynął na zmianę klimatu na Czerwonej Planecie.
  • Ustaliła, że podczas burz słonecznych utrata atomów z górnych warstw atmosfery zwiększa się o czynnik 10 lub więcej. Mogą one więc być główną przyczyną utraty atmosfery.
  • Zaobserwowała dwa nowe typy zórz polarnych na Marsie: zorzę protonową i rozproszoną (diffuse aurora).  Ani lokalne, ani globalne pole magnetyczne nie ma bezpośredniego wpływu a występowanie którejkolwiek z nich, w odróżnieniu od ziemskich zórz.

MAVEN zakończyła swoją pierwotną misję w listopadzie 2015 roku. Obecnie działa w ramach wydłużonej misji i kontynuuje badanie górnych warstw atmosfery Czerwonej Planety. W tym roku naukowcy rozpoczną manewr, który spowoduje obniżenie się orbity sondy, co pozwoli jej na przekazywanie danych z łazików marsjańskich na Ziemię.

https://news.astronet.pl/index.php/2019/01/13/selfie-sondy-maven/

Selfie sondy MAVEN.jpg

Selfie sondy MAVEN2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Aktualności z niewidocznej strony Księżyca, czyli misja Chang’e 4 [galeria i wideo]
2019-01-13. Michał Michałowski
Chińska wyprawa na niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca to jedno z największych osiągnięć w dziedzinie eksploracji kosmosu dokonanych przez Państwo Środka. Od misji załogowych amerykańskiego programu Apollo minęło już prawie pół wieku i choć przez ten czas dowiedzieliśmy się bardzo dużo na temat naszego naturalnego satelity, tak wielu rzeczy dalej nie wiemy. Teraz mamy szansę znaleźć odpowiedzi na przynajmniej niektóre z tych pytań, a samo lądowanie ponownie zwróciło oczy ludzi w stronę Księżyca.
W tym wątku będziemy na bieżąco informować o postępach misji lądownika Chang’e 4 i łazika Yutu 2, a także udostępniać cały czas nadsyłane zdjęcia oraz nagrania od obu pojazdów.
Postęp misji, zdjęcia i nagrania do 13 stycznia
Od historycznego lądowania chińskiego statku Chang’e 4 po niewidocznej stronie Księżyca minęło już 11 dni i jak słyszymy z oficjalnych komunikatów, misja postępuje zgodnie z planem. Niedługo po tym, jak lądownik osadził swoje podwozie w luźnej wierzchniej warstwie regolitu, na powierzchnię zjechał łazik Yutu-2, zwany również Jadeitowym Królikiem, który rozpoczął eksplorację krateru Von Kármána. Po niewielkim oddaleniu się od macierzystego statku pojazd 6 stycznia zapadł w drzemkę, aby uniknąć przegrzania ze strony Słońca. Temperatura, według Chińskiej Akademii Nauk, sięgała wtedy aż 100 stopni Celsjusza. 10 stycznia łazik przebudził się ze snu i powrócił do badania swojego otoczenia, a sztuka ta nie udało się jego poprzednikowi.
Lądownik wykonał również serie zdjęć swojego otoczenia, z których złożono taką piękną panoramę [zdjęcie w pełnej rozdzielczości widoczne po kliknięciu]:
Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna udostępniła także kilka nagrań przesłanych przez Chang’e 4, w tym te z lądowania:
Pierwsze zdjęcia z niewidocznej strony Księżyca
Pierwsze zdjęcia nadesłane przez lądownik ukazują Księżyc w pomarańczowej barwie. Nie widać już tego na późniejszych materiałach. Wynika to z większej wrażliwości kamery na jasne spektrum koloru czerwonego niż w przypadku zielonego i niebieskiego. Dodatkowo zdjęcia opublikowano najpewniej od razu po otrzymaniu i nie dokonano prostej korekty, która nadałby poprawną szarą barwę powierzchni Księżyca.
Ambitna misja Chang’e 4
Wyprawa na niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca jest zwieńczeniem drugiej fazy chińskiego programu Chang’e. Jest to jednocześnie druga bezzałogowa misja Państwa Środka na powierzchnię Srebrnego Globu. Zarówno lądownik, jak i łazik są technologicznymi następcami swoich poprzedników z misji Chang’e 3, ale nie różnią się od nich zbyt wiele. Pojazdy wyposażone są w instrumenty przeznaczone do badań geofizycznych jak np. zaawansowany analizator atomów ASAN. Komunikację z Ziemią zapewnia satelita Queqiao zawieszony w punkcie libracyjnym L2, którego udana misja jest sama w sobie dużym sukcesem chińskiego programu kosmicznego.
Na miejsce lądowania wybrany został krater Von Kármán położony w basenie Bieguna Południowego – Aitken, największego basenu uderzeniowego w całym Układzie Słonecznym o średnicy liczącej 2500 kilometrów. Jest to najstarszy i najgłębszy obszar na Księżycu, gdzie według naszych najlepszych informacji występują duże ilości lodu wodnego. Celem misji jest zbadanie krateru, występujących tam formacji geologicznych, zasobów, a także oddziaływania wiatru słonecznego na regolit. Dodatkowo w trzewiach lądownika znajduje się kontener z nasionami ziemniaków i rzodkiewnika oraz jajeczkami jedwabnika, które zostaną użyte w badaniu zamkniętego ekosystemu.
Lądownik Chang’e 4 wyruszył w kosmos na pokładzie rakiety Long March 3B 7 grudnia 2018 roku o godzinie 19:23 CET. Start odbył się z chińskiego kosmodromu Xichang. Następnie 12 grudnia dotarł on na orbitę okołoksiężycową o peryselenium 100 kilometrów i aposelenium 400 kilometrów, gdzie zaczął obniżać swoją wysokość względem powierzchni Księżyca. 3 stycznia 2019 roku o godzinie 03:26 CET podjęta została udana próba lądowania, która trwała 12 minut, w kraterze Von Kármán. Współrzędne miejsca lądowania to 45.47084 stopnie na południe i 177.60563 na wschód. Pierwsze nadesłane zdjęcia ze względu na nadwrażliwość kamery na kolor czerwony ukazują Księżyc w pomarańczowej barwie.
https://weneedmore.space/aktualnosci-z-niewidocznej-strony-ksiezyca-czyli-misja-change-4-galeria-wideo/

Aktualności z niewidocznej strony Księżyca, czyli misja Chang’e 4.jpg

Aktualności z niewidocznej strony Księżyca, czyli misja Chang’e 4.2.jpg

Aktualności z niewidocznej strony Księżyca, czyli misja Chang’e 4.3.jpg

Aktualności z niewidocznej strony Księżyca, czyli misja Chang’e 4.4.jpg

Aktualności z niewidocznej strony Księżyca, czyli misja Chang’e 4.5.jpg

Aktualności z niewidocznej strony Księżyca, czyli misja Chang’e 4.6.jpg

Aktualności z niewidocznej strony Księżyca, czyli misja Chang’e 4.7.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

New Horizons – pierwsza publikacja o 2014 MU69
2019-01-14. Krzysztof Kanawka


 Zespół misji New Horizons przygotował pierwszą publikację naukową na temat 2014 MU69.
Maksymalne zbliżenie sondy New Horizons (NH) do obiektu Pasa Kuopera 2014 MU69 nastąpiło 1 stycznia około 06:33 CET. Łącznie NASA zorganizowała trzy konferencje naukowe dotyczące pierwszych otrzymanych danych z przelotu obok 2014 MU69. Jeszcze w trakcie tych konferencji Alan Stern – główny naukowiec NH – zapowiedział, że zespół tej misji w ciągu kilku dni przygotuje pierwszą publikację naukową na temat 2014 MU69. Tak też się stało i 10 stycznia została ona opublikowana w pierwszej wersji w serwisie Arxiv.

Pierwsza publikacja naukowa o 2014 MU69
Publikacja opiera się na zaledwie 4 dniach downlinku danych z przelotu. Mimo tego, publikacja zawiera cenne podsumowanie wiedzy na temat 2014 MU69. Ten obiekt Pasa Kuipera jest pierwszą podwójną złączoną planetoidą (ang. “contact binary”), zbadaną z bliska przez sondę kosmiczną. Zdaniem naukowców misji NH planetoida 2014 MU69 jest najbardziej pierwotnym obiektem naszego Układu Słonecznego jaki kiedykolwiek został zbadany z bliska.
Jak na razie nie jest dość jasne jak powstała 2014 MU69. Prawdopodobne wydaje się, że ta planetoida powstała ze zlepienia dwóch elementów, które wcześniej powstały wskutek zlepienia mniejszych obiektów. Co ważne, te dwa obiekty powstały razem, ze wspólnej materii. Jednakże po zlepieniu obrót 2014 MU69 byłby dość szybki, rzędu 3 godzin. Tymczasem dość wolna rotacja (ok. 15h) sugeruje, że wokół tej planetoidy krąży księżyc – to byłoby najlepsze wyjaśnienie dość długiego okresu obrotu 2014 MU69. Takiego księżyca jak na razie nie wykryto.
2014 MU69 odbija około 6 – 13% padającego światła. Jest to bardzo ciemny obiekt. Najjaśniejszy obszar tej planetoidy to region złączenia dwóch części 2014 MU69. Naukowcy misji New Horizons uważają, że obszar “szyjki” tej planetoidy to miejsce, w którym znajdują się najdrobniejsze cząstki. Te cząstki z czasem także mogą powoli migrować do obszaru szyjki, choć jest możliwe, że ten jasny obszar powstał już w momencie zlepienia dwóch części 2014 MU69 i nie doszło potem do zmiany jasności.
Tak jak się spodziewano, wokół 2014 MU69 nie wykryto żadnej otoczki gazowej. Jest bardzo prawdopodobne, że ten mały obiekt Pasa Kuipera doświadczył niewielkiej aktywności, z czego większość nastąpiła miliardy lat temu. Dlatego też brak otoczki gazowej nie wydaje się być zaskakujący. Nie wykryto także pyłu wokół 2014 MU69.
To dopiero początek analizy wyników 2014 MU69. W kolejnych miesiącach można się spodziewać następnych publikacji naukowych na temat tej planetoidy. Będą one oparte o obrazy wykonane w większej rozdzielczości i pod innym kątem padania światła słonecznego. Z pewnością duża część uwagi zostanie poświęcona szyjce pomiędzy dwiema częściami 2014 MU69.
20 miesięcy transferu danych
Z perspektywy Ziemi, pomiędzy 4 a 10 stycznia NH przebywała zbyt blisko Słońca. W konsekwencji słaby sygnał transmitowany z sondy był zagłuszany lub nawet blokowany przez naszą Dzienną Gwiazdę.
Transmisja została wznowiona 10 stycznia tuż po północy czasu polskiego. Prędkość transmisji danych sięga 2 kbps. Oczywiście prędkość transmisji danych jest niska z uwagi na dużą odległość pomiędzy NH a Ziemią (w momencie publikacji artykułu – 44,33 jednostki astronomicznej od naszej planety). Dane z przelotu będą przesyłane na Ziemię przez około 20 miesięcy. Dla porównania – starsza sonda Voyager 2 przesyła dane z prędkością do 160 bps.
W lutym można się spodziewać zdjęć w większej rozdzielczości – być może nawet 35 metrów na piksel. Wówczas też ukazane zostaną zdjęcia 2014 MU69 z innej perspektywy – widoczne będą m.in. cienie na powierzchni tej planetoidy.
Link do publikacji: https://arxiv.org/abs/1901.02578
Przelot NH obok 2014 MU69 jest komentowany w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(NASA, PFA, Arxiv)
https://kosmonauta.net/2019/01/new-horizons-pierwsza-publikacja-o-2014-mu69/

New Horizons – pierwsza publikacja o 2014 MU69.jpg

New Horizons – pierwsza publikacja o 2014 MU69.2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkryto najjaśniejszy kwazar z wczesnego wszechświata

2019-01-14

Analizując dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, astronomowie znaleźli najjaśniejszy kwazar z wczesnego wszechświata.

Po 20 latach poszukiwań i obserwacji, astronomowie zidentyfikowali kwazar za pomocą zjawiska soczewkowania grawitacyjnego. Dzięki obserwacjom kwazar, możemy zyskać wgląd w narodziny galaktyk, kiedy wszechświat miał zaledwie miliard lat.

 To coś, czego poszukiwaliśmy od dawna - powiedział Xiaohui Fan z Uniwersytetu w Arizonie, główny autor badań.

Kwazary są najodleglejszymi obiektami w obserwowanym wszechświecie. To wyjątkowo jasne jądra aktywnych galaktyk. Za ich blask odpowiadają supermasywne czarne dziury otoczone dyskiem akrecyjnym. Gaz opadający na czarną dziurę uwalnia ogromne ilości energii.

Nowo odkryty kwazar oznaczony jako J043947.08+163415.7 ma jasność ok. 600 bilionów gwiazd kategorii Słońca, a zasilająca go supermasywna czarna dziura ma masę kilkuset milionów mas Słońca.


https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-odkryto-najjasniejszy-kwazar-z-wczesnego-wszechswiata,nId,2777989

Odkryto najjaśniejszy kwazar z wczesnego wszechświata.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowe narzędzie do poszukiwania obcych. "Będzie istotne dla naukowców i amatorów"
2019-01-14
Badacze z projektu Search for Extraterrestrial Intelligence (SETI), mającego na celu nawiązanie kontaktu z cywilizacjami pozaziemskimi, uruchomili nowe narzędzie, które ma pomóc w poszukiwaniu obcych.
Technosearch jest bazą danych, która zawiera wszystkie wyniki badań SETI od roku 1960. Pracom nad jej powstaniem przewodziła współzałożycielka SETI Jill Tarter. Przedstawiciele organizacji wyrazili nadzieję, że cała jej społeczność będzie wspólnie pracować, aby utrzymywać bazę aktualną.
- Zaczęłam prowadzić to archiwum obserwacji odkąd byłam doktorantką - przekazała Tarter. - Niektóre z naszych prac były przedstawiane na konferencjach prasowych lub pojawiały się w niszowych czasopismach, które są trudno osiągalne dla początkujących w SETI. Cieszę się, że mamy teraz narzędzie, z którego może korzystać całe społeczeństwo oraz metodologię, która pozwoli utrzymywać je aktualnym - dodała.
"Istotne narzędzie dla naukowców i amatorów"
Technosearch stworzono we współpracy ze stażystami programu naukowego Research Experience for Undergraduates (REU), który zrzesza absolwentów studiów zajmujących się naukami ścisłymi. Uczestnicy programu współpracują między innymi z Jasonem Wrightem, poszukiwaczem egzoplanet i badaczem gwiazd z Uniwersytetu Stanowego w Pensylwanii.
Jestem przekonany, że Technosearch będzie istotnym narzędziem dla naukowców i amatorów zainteresowanych eksploracją kosmosu w poszukiwaniu oznak istnienia obcych rozwiniętych cywilizacji - przyznał Andrew Garcia, jeden z uczestników REU.
60 lat kosmicznych badań
Program SETI został zapoczątkowany w 1959 roku. Istnienia obcych cywilizacji poszukuje się poprzez poszukiwanie sztucznie wytworzonych sygnałów radiowych i świetlnych.
Narzędzie Technosearch przedstawiono w środę na 223. spotkaniu American Astronomical Society, organizacji zrzeszającej zawodowych astronomów.
Źródło: livescience.com
Autor: ao/map
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/nowe-narzedzie-do-poszukiwania-obcych-bedzie-istotne-dla-naukowcow-i-amatorow,282618,1,0.html

Nowe narzędzie do poszukiwania obcych. Będzie istotne dla naukowców i amatorów.jpg

Nowe narzędzie do poszukiwania obcych. Będzie istotne dla naukowców i amatorów2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczna turystka rakietą New Shepard od szefa Amazonu już na wiosnę
2019-01-14
Przedstawiciele firmy Blue Origin zapowiedzieli, że pierwsze załogowe loty kapsuły Crew Caplusle 2.0 odbędą się już na wiosnę. To świetna wiadomość, na którą wszyscy fani przemysłu kosmicznego czekali od wielu lat.
Podczas konferencji największego amerykańskiego stowarzyszenia specjalistów w zakresie astronautyki i lotnictwa (AIAA), odbywającej się kilka dni temu w San Diego, Ariane Cornell, dyrektor ds. strategii i sprzedaży kosmicznego przedsiębiorstwa Blue Origin, poinformowała, że firma jest już gotowa do przeprowadzenia pierwszego załogowego lotu na granicę kosmosu.
Za 2-3 lata kosmiczna turystka rozkręci się na dobre i stanie się czymś naturalnym. W końcu każdy będzie mógł polecieć w kosmos i zobaczyć naszą planetę z perspektywy, z jakiej widziała ją dotąd zaledwie garstka ludzi. Oczywiście, trzeba będzie dysponować na taką przyjemność sporą gotówką, ale najważniejsze, że przeszkodą nie będzie już brak odpowiednich technologii.
Firma Blue Origin, na co dzień prężnie prosperująca w świecie prywatnego sektora przemysłu kosmicznego, a należąca do najbogatszego człowieka w historii świata, opublikowała materiał filmowy, na którym możemy zobaczyć, jak będą przebiegały loty turystyczne, a także w pełnej krasie załogową kapsułę o nazwie Crew Capsule 2.0. Kapsuła od środka prezentuje się bardzo ładnie. Można nawet powiedzieć, że to luksusowy kosmiczny salon dla sześciu osób z zapierającym dech widokiem, który długo po locie pozostanie w pamięci śmiałków.
Wewnątrz znalazło się sześć rozkładanych foteli, przy których zainstalowano stoliki. Na nich będą podane pudełka z chusteczkami i torebki na wymiociny. W środku kapsuły znalazło się miejsce dla systemu ratunkowego dla załogi, na wypadek, gdyby doszło do awarii rakiety. Każdy z kosmicznych turystów będzie miał do dyspozycji swoje panoramiczne okno, z którego będzie mógł obserwować całą wyprawę.
Kapsuła Crew Capsule 2.0 ma być wynoszona na szczycie rakiety New Shepard na wysokość ok. 120 kilometrów ponad powierzchnią Ziemi. W czasie powrotu rozpędzi się do prędkości ok. 2200 km/h, a następnie łagodnie osiądzie na gruncie, dzięki systemowi spadochronów. Cały lot ma trwać ok. 12 minut, a turyści mają zapamiętać te niezwykłe chwile do końca swojego życia.
Jeśli chodzi o ceny biletów na taką kosmiczną podróż, to nie będzie tanio, bo jeden bilet ma kosztować 200-300 tysięcy dolarów. To dwukrotnie więcej od oferty innego miliardera, Richarda Bransona, szefa grupy Virgin i firmy kosmicznej Virgin Galactic. Bez względu na to, zainteresowanie jest tak duże, że firma szefa Amazonu będzie miała klientów na kilka lat do przodu.
Blue Origin w lipcu ubiegłego roku przeprowadziło dziewiąty pomyślny start rakiety New Shepard na ciekły wodór. Wówczas testowano niezwykle ważny system ratunkowy, którego zadaniem będzie zapewnienie bezpieczeństwa kosmicznym turystom podczas wystąpienia problemów w trakcie lotu w kosmos. Cały eksperyment przebiegł pomyślnie.
Źródło: GeekWeek.pl/Blue Origin / Fot. Blue Origin
http://www.geekweek.pl/news/2019-01-14/kosmiczna-turystka-rakieta-new-shepard-od-szefa-amazonu-juz-na-wiosne/

 

Kosmiczna turystka rakietą New Shepard od szefa Amazonu już na wiosnę.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nicole Stott: w przestrzeni kosmicznej poczułam szczególną więź z Ziemią
2019-01-14
Lot w przestrzeń kosmiczną to przeżycie przekraczające wyobrażenia; kiedy się tego doświadcza, odczuwa się paradoksalnie większą niż kiedykolwiek wcześniej więź z Ziemią – opowiadała w sobotę w Katowicach amerykańska astronautka Nicole Stott.
Stott, która jest nie tylko astronautką i inżynierem NASA, ale też malarką, uczestniczyła w gali inauguracyjnej III Śląskiego Festiwalu Nauki w Teatrze im. Stanisława Wyspiańskiego.
Pytana przez dr. Tomasza Rożka, jak właściwie jest w kosmosie, Amerykanka odpowiedziała, że „cudownie”. „Miałam bardzo duże oczekiwania i zostały one mocno przekroczone, w bardzo pozytywny sposób. Rzeczywiście czasem jest ciemno i zimno, ale w stacji kosmicznej czy pojeździe kosmicznym jest podobnie jak tutaj, oprócz tego, że się unosimy w powietrzu, bo nie ma grawitacji” - opisywała.
Jak mówiła, osoby przebywające na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nie nudzą się, ich dzień pracy jest skrupulatnie zaplanowany. Jak dodała, mimo intensywnej pracy, w tym szczególnym miejscu zmęczenia nie odczuwa się. Większość wolnego czasu załoga spędza patrząc przez okienko. Opisywała, że na stację kosmiczną zabrała farby wodne, ale okazało się, że w stanie nieważkości pewne rzeczy – na Ziemi proste – robi się zupełnie inaczej. Nie da się też namalować tego, co jest za oknem, bo stacja porusza się bardzo szybko – wskazała.
Każdy z członków załogi stacji kosmicznej – opowiadała Stott - ma kajutę do spania o wielkości budki telefonicznej. „To naprawdę wystarczające miejsce, mieści się w nim śpiwór, który jest przypięty do ściany, przestrzeń na rzeczy osobiste i komputer” - zaznaczyła. Z sześciu przedziałów dla załogi tylko w dwóch są okna, ale przeważnie są zasłonięte. „Chodzi też o praktyczne powody, stacja okrąża Ziemię co 90 minut, więc każdej doby mamy 16 wschodów i zachodów Słońca, co mocno utrudniałoby nam spanie” - wyjaśniła.
Stott podkreśliła, że patrzenie na to, co jest na zewnątrz należy do najwspanialszych doświadczeń. „Zanim wybierasz się w takie miejsce, rozmawia się w kolegami, ogląda zdjęcia i filmy, żeby jakoś to sobie wyobrazić, ale nic nas naprawdę nie przygotuje do tego, jak tam w rzeczywistości jest - kiedy widzimy to własnymi oczami i odczuwamy całym organizmem. Jest to coś zupełnie niesamowicie pięknego” - podkreśliła.
Jak dodała, największe wrażanie sprawia obserwowanie Ziemi. „Ta planeta świeci, błyszczy, jakbyśmy pomalowali żarówkę bardzo różnorodnymi kolorami w włączyli mocne światło” - opisywała.
Stott podkreśliła w rozmowie z dr. Rożkiem, że lot w kosmos zmienia każdego, kto tego doświadczył. „Najpierw patrzy się na miejsca znajome, gdzie jest nasz dom. Potem zdajemy sobie sprawę, że cała planeta, cała Ziemia jest naszym domem. Wyobrażałam sobie, że wybierając się w przestrzeń kosmiczną będę oddzielona od planety, a paradoksalnie czułam się bardziej połączona z Ziemią niż kiedykolwiek będąc na niej” - wskazała.
„Można to wyrazić trzema prostymi zdaniami: wszyscy należymy do tej planety, wszyscy jesteśmy Ziemianami, a jedyną granicą jest cienka linia, gdzie kończy się atmosfera ziemska, która nas chroni” - dodała Stott. Zaznaczyła, że kiedy już po locie w kosmos poczuła wyjątkową łączność z Ziemią, teraz odczuwa ją każdego dnia.
Poza rozmową z astronautką, podczas sobotniej inauguracji Festiwalu odbył się też m.in. koncert - instalacja multimedialna CallTrainMO4/HG4, przygotowana przez prof. Mariana Oslislo z katowickiej Akademii Sztuk Pięknych i towarzyszących mu muzyków. Wręczono też statuetki Śląskiej Nagrody Naukowej. Wyróżnienie przyznano 10 badaczom z sześciu jednostek naukowych z woj. śląskiego.
III Śląski Festiwal Nauki potrwa do poniedziałku. W jego ramach zaplanowano ponad 150 stanowisk pokazowych, ponad 90 warsztatów, 3 sceny, kilkanaście wystaw artystycznych i naukowych. Hasłem przewodnim jest „Energia”. Poza Nicole Stott wśród gości specjalnych festiwalu jest m.in. laureat Nagrody Nobla i doktor honoris causa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, niemiecki mineralog i fizyk Johannes Georg Bednorz, którego rodzice pochodzili ze Śląska.
Wśród festiwalowych atrakcji - obok wykładów, wystaw i warsztatów - są też m.in. naukowy show laserowy, rozgrywki e-sportowe, dmuchana rakieta kosmiczna, czy mobilne planetarium. Gospodarzem festiwalu jest miasto Katowice, a współgospodarzem - Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, zrzeszająca 41 miast i gmin województwa śląskiego. Serwis Nauka w Polsce jest jednym z patronów medialnych Festiwalu.
PAP - Nauka w Polsce, Krzysztof Konopka
kon/ lun/ mhr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C32451%2Cnicole-stott-w-przestrzeni-kosmicznej-poczulam-szczegolna-wiez-z-ziemia.html

Nicole Stott w przestrzeni kosmicznej poczułam szczególną więź z Ziemią.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wyślij swoje zdjęcie w kosmos z satelitą KRAKsat
2019-01-14
Zespół krakowskich studentów budujących satelitę KRAKsat zaprasza wszystkich chętnych do udziału w „prawdziwej misji kosmicznej”, która polega na wysłaniu swojego zdjęcia w kosmos na karcie SD na satelicie. Wystrzelenie satelity KRAKsat na orbitę wokółziemską przewidziany jest na kwiecień 2019 r.
KRAKsat Space Systems to projekt tworzony przez studentów AGH i UJ, którzy połączyli swoje siły w 2016 r., aby zbudować satelitę, który ma przetestować nowy pomysł stabilizacji satelity w kosmosie. Start satelity o masie ok. 1 kg. ma mieć miejsce w kwietniu 2019 r.
Aby wypromować swojego satelitę studenci wymyślili akcję „Wyślij swoje zdjęcie w kosmos”. Wiosną KRAKsat znajdzie się 400 km nad powierzchnią Ziemi, a wraz z nim karta SD, na której studenci umieszczą zdjęcia i inne zainspirowane tematyką kosmiczną materiały od entuzjastów kosmosu z całej Polski.
Aby wziąć w niej udział, należy
* zrobić zdjęcie zainspirowane kosmosem, które ma być po prostu kosmicznie fajne! Akceptowane formaty to jpg, png i gif. Studenci zachęcają do wysyłania zarówno zdjęć, jak i innych materiałów graficznych: rysunków, komiksów, prac plastycznych. Zespół liczy, że kosmos zainspiruje Polaków do stworzenia czegoś wyjątkowego.
* udostępnić zdjęcie z hasztagami #lecewkosmos i #kraksat na Facebooku, Twitterze lub Instagramie albo przesłać je przez formularz na stronie www.lecewkosmos.pl
A następnie śledzić postępy misji krakowskich studentów i czekać na lot KRAKsata ze zdjęciami na pokładzie!
Swoje zdjęcie wysłało już mnóstwo osób. Zrobił to także JM Rektor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie  prof. dr hab. inż. Tadeusz Słomka.
KRAKsat będzie piątym polskim satelitą, który znajdzie się na orbicie. To sześcian o wymiarach około 10x10x10cm i wadze nieco przekraczającej 1 kilogram. Konstruowany jest przez połączone siły studentów Akademii Górniczo-Hutniczej i Uniwersytetu Jagiellońskiego we współpracy z firmą SatRevolution. W kwietniu bieżącego roku, wraz z dostawą regularnych zapasów od NASA, trafi na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Wewnątrz satelity zespół KRAKsat Space Systems planuje umieścić kartę SD, na której znajdą się wszystkie materiały nadesłane przez internautów. 17 stycznia, równo 3 miesiące przed startem, wszystkie nadesłane i spełniające wymogi regulaminu materiały zostaną wgrane na kartę SD. Następnie trafi ona do wnętrza satelity, aby cierpliwie oczekiwać na swoją podróży w kosmos.
Uwaga! Należy się pospieszyć, ponieważ akcja trwa tylko do środy 16 stycznia br.  
Więcej informacji o akcji i jej regulamin można znaleźć tutaj oraz na profilu KRAKsat Space Systems
Jest to już kolejna akcja wysyłania polskich zdjęć w kosmos. Podobna akcja została zorganizowana we współpracy Spółdzielni Socjalnej Fajna Sztuka i CBK PAN przy okazji wysłania w kosmos pierwszego polskiego satelity naukowego Brite-PL2 Heweliusz. Wtedy w kosmos poleciały zdjęcia ponad 5 tys. Polaków. Można obejrzeć z tej akcji film
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: KRAKsat Space Systems
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wyslij-swoje-zdjecie-w-kosmos-z-satelita-kraksat

Wyślij swoje zdjęcie w kosmos z satelitą KRAKsat.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najjaśniejszy z dotychczas wykrytych kwazarów
2019-01-14.
Z naszego punktu widzenia najjaśniejszym obiektem nieba jest Słońce. Jednak w rzeczywistości istnieją obiekty dużo od niego jaśniejsze - to kwazary, czyli wyjątkowo silne centra dalekich galaktyk. Właśnie odkryto jak dotąd najjaśniejszy z nich.
Kwazar J043947.08+163415.7 świeci z jasnością blisko 600 trylionów Słońc. Dlaczego więc dostrzeżono go dopiero teraz? Powód okazuje się jednak prosty: obiekt ten znajduje się, mówiąc obrazowo, na drugim krańcu znanego nam Wszechświata, a konkretniej - w odległości aż 12,8 miliarda lat świetlnych stąd. Został on w rzeczywistości zauważony jedynie dzięki ciekawemu zjawisku fizycznemu znanemu jako soczewkowanie grawitacyjne. Polega ono na tym, że silne pole grawitacyjne działające w pobliżu bardzo masywnych obiektów takich jak galaktyki zagina zbliżające się do nich promienie światła emitowane przez w rzeczywistości dużo bardziej odległe obiekty kosmiczne.
W tym konkretnym przypadku światło kwazara jest zniekształcone, ale i wzmocnione przez galaktykę znajdującą się mniej więcej w połowie drogi pomiędzy nim a Ziemią. Efektywnie zwiększa ona jasność kwazara, i to aż 50 razy (rozdziela i multiplikuje przy okazji jego obraz, dzięki czemu ten sam kwazar możemy zobaczyć na niebie w trzech różnych miejscach naraz).
Bez tego nie tylko jego wykrycie, ale i zbadanie nie byłoby możliwe. Dzięki zjawisko soczewkowania naukowcy mogli jednak przyjrzeć się uważniej masie gazu krążącej wokół czarnej dziury w kwazarze oraz ocenić jej wpływ na materię zawartą w jego macierzystej galaktyce. Okazuje się, że choć ogromna jasność kwazara na pewno wynika również z akrecji gazu i pyłu, które ogrzewają się i świecą podczas powolnego opadania na czarną dziurę w jego centrum, to może być też rezultatem intensywnego formowania się gwiazd. Astronomowie oszacowali, że galaktyka ta wytwarza nawet 10 000 gwiazd rocznie. Dla porównania: Droga Mleczna produkuje średnio zaledwie jedną gwiazdę na rok.
Fakt, że tak jasny kwazar był niezauważany przez długi czas, uwydatnia również potencjalną wadę w metodologii poszukiwania tego rodzaju obiektów. Do niedawna sądzono, że ze względu na swą odległość większość kwazarów powinna być wykrywana jako obiekty silnie poczerwienione. Jednak autorzy publikacji uważają, że wiele kwazarów może być z naszego punktu widzenia przesłaniana przez znajdujące się dużo bliżej galaktyki, a wówczas ich widome barwy mogą stawać się dużo bardziej niebieskie, a ich obraz jest silnie rozmyty.
Odkrycie J043947.08+163415.7, pierwszego kwazara o przesunięciu ku czerwieni z>6 zaobserwowanego dzięki soczewkowaniu grawitacyjnemu, stanowi istotny przełom w naszym rozumieniu wczesnego Wszechświata. Autorzy pracy sugerują, że populacja kwazarów na tej wartości redshiftu powinna zawierać wiele podobnych źródeł. Współczesne kryteria selekcji mogą pomijać znaczną ilość kwazarów na z>6 ze względu na zanieczyszczenia badanych pasm fotometrycznych przez galaktyki soczewkujące.
Czy naukowcy wykryją teraz - mając tę wiedzę - więcej tak jasnych i odległych kwazarów? Wpłynęłoby to znacząco na znaną funkcję świecenia (jasności) kwazarów na z>6 i dałoby nam nowe informacje o rozkładzie mas wczesnych czarnych dziur, z głębokimi implikacjami dla całej kosmologii obserwacyjnej.
Na ilustracji: Schemat działania soczewki grawitacyjnej. Źródło: Credit: NASA, ESA, Xiaohui Fan/UA
 
Czytaj więcej:
•    Oryginalna praca naukowa: Fabio Pacucci i Abraham Loeb, "Most Lensed Quasars at z>6 are Missed by Current Surveys", Astrophysical Journal Letters (2019)
•    Cała informacja prasowa
 
Źródło: University of Arizona
Na zdjęciu powyżej: Kwazar zauważony dzięki pobliskiej galaktyce działającej niczym soczewka grawitacyjna. Źródło: NASA, ESA, Xiaohui Fan/UA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/najjasniejszy-z-dotychczas-wykrytych-kwazarow

Najjaśniejszy z dotychczas wykrytych kwazarów.jpg

Najjaśniejszy z dotychczas wykrytych kwazarów2.jpg

Najjaśniejszy z dotychczas wykrytych kwazarów3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Studenci: PW-Sat2 powinien krążyć na orbicie nie dłużej niż 840 dni
2019-01-14
Po otwarciu żagla deorbitacyjnego satelita PW-Sat2 powinien krążyć na orbicie nie dłużej niż 2,3 roku (840 dni) - piszą twórcy satelity, analizując jego zachowanie na orbicie. To znacznie szybciej niż 15-20 lat, które spędziłby tam satelita takich rozmiarów pozbawiony żagla.
Skonstruowany przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej satelita został wyniesiony na orbitę 3 grudnia br. Już 29 grudnia nastąpił kluczowy element misji, jakim było otwarcie żagla deorbitacyjnego. Żagiel to urządzenie, które ma przyspieszyć proces deorbitacji satelity i skrócić czas jego przebywania na orbicie, dzięki czemu nie stanie się on kosmicznym śmieciem - obiektem przez lata "zanieczyszczającym" ziemską orbitę.
Po ponad dwóch dniach od otwarcia żagla studenci postanowili przeanalizować i przedstawić zachowanie żagla na orbicie. Zmiany orbity PW-Sat2 po otwarciu żagla zaprezentowano na wykresie. Ten przygotowano na podstawie danych systemu NORAD, który monitoruje orbity wszystkich obiektów znajdujących się w kosmosie w otoczeniu Ziemi.
"Na podstawie szybkości opadania orbity, którą można oszacować z wykresu przewidujemy, że PW-Sat2 powinien krążyć na orbicie nie dłużej, niż 2.3 roku (840 dni), to znacznie szybciej niż 15-20 lat, które spędziłby tam satelita takich rozmiarów pozbawiony żagla. Teraz pozostaje nam jedynie cierpliwie obserwować, co faktycznie będzie się działo z PW-Satem" - poinformowali studenci.
Według szacunków Europejskiej Agencji Kosmicznej na orbicie okołoziemskiej pod koniec 2017 roku pozostawało niemal 20 tys. śmieci o łącznej masie ponad 8 tys. ton, nad którymi nie ma żadnej kontroli. Zagrażają one nie tylko innym satelitom, ale także astronautom na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Zderzenie z kosmicznym śmieciem groziło też samemu satelicie PW-Sat2 i miało wpływ na szybsze, niż pierwotnie planowano, otwarcie żagla deorbitacyjnego. Operatorzy PW-Sat2 otrzymali ostrzeżenie z amerykańskiego biura zajmującego się śledzeniem śmieci kosmicznych o obiekcie zagrażającym satelicie PW-Sat2. 27 grudnia o godzinie 9:03 czasu uniwersalnego obiekt o oznaczeniu SCC #39841 miał minąć satelitę z prędkością ok. 3,6 km/s. Najpierw szacowano tę odległość na 147 m, następnie na 95 m, a ostatecznie wyniosła około 79 m.
Prace nad satelitą PW-Sat2 zespół złożony ze studentów z różnych wydziałów Politechniki Warszawskiej rozpoczął w 2013 roku. Przez ponad 5 lat trwania projektu PW-Sat2 wzięło w nim udział ponad 100 osób. Wcześniej - w lutym 2012 roku - na orbicie okołoziemskiej znalazł się pierwszy polski satelita PW-Sat, również zbudowany przez studentów Politechniki Warszawskiej. Aktywny kontakt z satelitą trwał wówczas około pół roku od momentu umieszczenia go na orbicie, po czym satelita przeszedł w stan całkowitej hibernacji.
PAP - Nuaka w Polsce
ekr/ zan/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C32455%2Cstudenci-pw-sat2-powinien-krazyc-na-orbicie-nie-dluzej-niz-840-dni.html

Studenci PW-Sat2 powinien krążyć na orbicie nie dłużej niż 840 dni.jpg

Studenci PW-Sat2 powinien krążyć na orbicie nie dłużej niż 840 dni2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Puls rentgenowski wykryty w pobliżu horyzontu zdarzeń, gdy czarna dziura pożera gwiazdę
2019-01-14. Autor. : Agnieszka Nowak
22 listopada 2014 r. astronomowie zauważyli rzadkie zdarzenie na nocnym niebie: supermasywną czarną dziurę w galaktyce odległej o 300 mln lat świetlnych od Ziemi, która rozrywa gwiazdę przechodzącą w jej pobliżu. Zdarzenie, znane jako rozbłysk zakłócenia pływowego, dla masywnej siły pływowej czarnej dziury, która rozrywa gwiazdę, spowodowało wybuch aktywności promieni rentgenowskich w pobliżu centrum galaktyki.
Teraz naukowcy z MIT i innych instytucji prześledzili dane z obserwacji wielu teleskopów dotyczące tego wydarzenia i odkryli dziwnie intensywny, stabilny i okresowy puls, lub sygnał, promieniowania rentgenowskiego we wszystkich zestawach danych. Sygnał wydaje się pochodzić z obszaru bardzo zbliżonego do horyzontu zdarzeń czarnej dziury. Sygnał wydaje się okresowo rozjaśniać i gasnąć co 131 sekund, i utrzymuje się przez co najmniej 450 dni.

Naukowcy są przekonani, że cokolwiek emituje ten okresowy sygnał, musi krążyć wokół czarnej dziury, tuż poza horyzontem zdarzeń, w pobliżu najbardziej wewnętrznej orbity stabilnej (Innermost Stable Circular Orbit – ISCO), najmniejszej orbity, na której cząstka może podróżować wokół czarnej dziury.

Biorąc pod uwagę stabilną bliskość sygnału od czarnej dziury oraz masę czarnej dziury, która według naukowców wynosi ok. miliona mas Słońca, zespół obliczył, że wiruje ona z prędkością zbliżoną do 50% prędkości światła.

Pierwszy autor badania, Dheeraj Pasham z Instytutu Astrofizyki i Badań Kosmicznych w MIT, twierdzi, że większość supermasywnych czarnych dziur jest uśpiona i zwykle nie emituje zbyt wiele promieniowania X. Od czasu do czasu uwalniają one wybuchy aktywności, na przykład gdy gwiazdy zbliżają się wystarczająco, by czarne dziury mogły je pożerać. Teraz Pasham  mówi, że, biorąc pod uwagę wyniki zespołu, takie rozbłyski zakłóceń pływowych mogą być wykorzystane do oszacowania spinu supermasywnych czarnych dziur – właściwości, która do tej pory była niewiarygodnie trudna do ustalenia.

Modele teoretyczne rozbłysków zakłóceń pływowych pokazują, że kiedy czarna dziura strzępi gwiazdę, część materii gwiazdy może pozostać poza horyzontem zdarzeń, krążąc, przynajmniej tymczasowo, na stabilnej orbicie, takiej jak ISCO, emitując okresowe błyski promieniowania X, przed ostatecznym pochłonięciem przez czarną dziurę. Okresowość błysków promieniowania rentgenowskiego koduje kluczowe informacje o wielkości ISCO, która jest podyktowana szybkością wirowania czarnej dziury.

Pasham i jego koledzy myśleli, że gdyby mogli zobaczyć tak regularne błyski bardzo blisko czarnej dziury, która przeszła ostatnie zjawisko zakłócenia pływowego, sygnały te mogłyby dać im wyobrażenie, jak szybko wiruje czarna dziura.

Skupili swoje poszukiwania na ASASSN-14li, zdarzeniu zakłóceń pływowych, które astronomowie zidentyfikowali w listopadzie 2014 roku, korzystając z naziemnego automatycznego przeglądu All-Sky Automated Survey for SuperNovae (ASASSN).

Zespół przeanalizował zarchiwizowane zestawy danych z trzech obserwatoriów, które zbierały pomiary rentgenowskie zdarzenia od czasu jego odkrycia. Pasham opracował wcześniej kod komputerowy do wykrywania okresowych wzorców z danych astrofizycznych, ale nie w przypadku zdarzeń związanych z zakłóceniami pływowymi. Postanowił zastosować swój kod do trzech zestawów danych dla ASASSN-14li, aby sprawdzić, czy na powierzchni pojawią się zwykłe okresowe wzorce.

To, co obserwował było zaskakująco silnym, stabilnym i okresowym wybuchem promieniowania rentgenowskiego, który wydawał się pochodzić z niemal krawędzi czarnej dziury. Sygnał pulsował co 131 sekund przez 450 dni i był wyjątkowo intensywny – około 40% powyżej średniej jasności promieni rentgenowskich czarnej dziury.

Kiedy Pasham odkrył okresowy sygnał, to do teoretyków zespołu należało znalezienie wyjaśnienia, co mogło je wygenerować. Zespół opracował różne scenariusze, ale to, co wydaje się najbardziej prawdopodobne do stworzenia tak silnego, regularnego błysku promieni X, obejmuje nie tylko czarną dziurę rozrywającą gwiazdę, która się do niej zbliża, ale także mniejszą gwiazdę, znaną jako biały karzeł, orbitującą blisko czarnej dziury.

Według Pasham nadrzędnym znaczeniem wyników jest to, że możliwe jest ograniczenie spinu czarnej dziury, pochodzące od zdarzenia zakłóceń pływowych. Idąc dalej, naukowiec ma nadzieję, że uda się zidentyfikować podobne stabilne wzorce w innych zdarzeniach związanych ze strzępieniem gwiazd przez czarne dziury.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
MIT

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/01/puls-rentgenowski-wykryty-w-poblizu.html

Puls rentgenowski wykryty w pobliżu horyzontu zdarzeń, gdy czarna dziura pożera gwiazdę.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak zdobyć kosmos, nie ruszając się z Ziemi. I to w miesiąc
2019-01-14
Czy można zwiedzić Układ Słoneczny, nie ruszając się z Ziemi? Można. Brzmi jak science fiction? Aldona Hartwińska, autorka bloga PoFIKAsz, wybrała się na kosmiczną wyprawę. Nakręciła z niej film dokumentalny pt. "Podróż w Kosmos – przewodnik po Szwecji".
Gdy Neil Armstrong po raz pierwszy stanął na Księżycu w 1969 r., cały świat z zapartym tchem śledził jego pierwszy spacer po satelicie. Amerykanin wypowiedział wtedy słynne zdanie: "To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości", by w 2000 r. z ujmującą szczerością stwierdzić, że nigdy nie marzył o tym, aby być na Księżycu. Jednak podróż w kosmos rozpala umysły wielu ludzi. A ci, którzy mają pieniądze, za kwotę od 2 do 10 mln dolarów będą mogli w 2023 r. zrealizować swoje największe marzenie.
Ci, którzy nie chcą czekać lub nie posiadają na koncie milionów, mogą wyruszyć w podróż do Szwecji. Na północy Europy znajduje się Szwedzki Układ Słoneczny, który trafił do księgi rekordów Guinessa.
W poszukiwaniu Słońca
Wszystko zaczęło się od lokalnego projektu. Nils Brenning, szwedzki astronom z Królewskiego Instytutu Technologicznego, chciał stworzyć model Układu Słonecznego na terenie Sztokholmu, ale wciąż nie wiedział, w którym miejscu umieścić Słońce, bo przecież masa największej gwiazdy przekracza 99 proc. układu słonecznego.
– Pewnego dnia jechał rowerem do domu. Pokonywał tę trasę setki, a może i tysiące razy. I nagle go olśniło. Rozwiązanie tego problemu miał w zasadzie tuż za oknem swojego mieszkania. Ericsson Globe. Wzniesiony został w lutym 1989 r. i od tamtej pory, niezmiennie, jest największą sferyczną budowlą na świecie. Ze swoją wysokością 85 m góruje nad panoramą Sztokholmu. Spacer dookoła areny zajmuje trochę czasu, bo średnica budynku wynosi 110 m. Przecież nie mogło być lepiej. Globen jest ogromny i na dodatek okrągły. Czy można stworzyć dla niego odpowiednią skalę i zbudować model? Nils opowiedział o tym pomyśle swojemu koledze po fachu. Gösta Gahm z Uniwersytetu Sztokholmskiego uderzył pięścią w stół: "Robimy to. Robimy Sztokholmski Układ Słoneczny" – opowiada w filmie Aldona Hartwińska.
Globen to stołeczna hala widowiskowa. Odbywają się tutaj zawody sportowe, głównie hokejowe, także tenisowe, i lekkoatletyczne, a także różnego rodzaju wydarzenia kulturalne i muzyczne. Została wybudowana z myślą o mistrzostwach świata w hokeju na lodzie mężczyzn. Może pomieścić ok. 16 tys. osób. Wymiary areny odzwierciedlają kształt Słońca w skali 1:20 mln.
Pomysł chwycił
Globen to Słońce. Ale co dalej? Co z resztą Układu Słonecznego? Naukowcy nie próżnowali. Zaczęli dokonywać różnych obliczeń matematycznych. Biorąc pod uwagę ruch po orbitach i odległość różnych obiektów kosmicznych wskazali kilka miejsc na mapie Sztokholmu: muzea, kampusy akademickie i centrum handlowe. Wszyscy z entuzjazmem przyjęli pomysł dwóch astronomów i w ciągu kilku lat wszystkie planety wewnętrzne znalazły swoje miejsce.
Pierwsza z planet (Merkury) trafiła do Muzeum Miejskiego w Slussen (Stockholms stadsmuseum). Jej średnica wyniosła 25 cm. Można ją objąć rękoma. Została umieszczona w odległości 2,9 km od Globen. Kolejna (o śr. 62 cm i oddalona od "Słońca" o 5,5 km) trafiła do miejsca pracy Gösta Gahma – na dziedziniec AlbaNova Centrum Fizyki, Astronomii i Biotechnologii Uniwersytetu Sztokholmskiego. Artysta, który stworzył model Wenus chciał, żeby to miejsce tętniło życiem, żeby można było spotkać się ze znajomymi i wypić kawę. Ziemia i Księżyc (śr. 18 cm, odległość od Słońca 7,6 km) swój dom znalazły w Muzeum Historii Naturalnej. Modele można zobaczyć zaraz przy hallu głównym. A Mars (śr. 35 cm, oddalona o 11,6 km od Globen) znalazł swoje miejsce w centrum handlowym Mörby centrum – opowiada blogerka.
Obiekt kosmiczny chętnie przyjmę
Po inauguracji tego przedsięwzięcia rozdzwoniły się telefony od osób z różnych zakątków kraju, które również chciały cieszyć się kosmicznym obiektem na swoim terenie. I tak zrodził się największy na świecie model Szwedzkiego Układu Słonecznego. Obecnie projekt składa się z 25 planet, planet karłowatych, planetoid, księżyców i komet, które rozlokowane są po całej Szwecji.
Modele obiektów kosmicznych zostały umieszczone w ogólnie dostępnych miejscach: na placach, w parkach, galeriach handlowych czy szkołach. Planety wewnętrzne możemy podziwiać na terenie Sztokholmu, a żeby móc zobaczyć pozostałe obiekty, musimy udać się w kierunku północnym wzdłuż wybrzeża Zatoki Botnickiej. Neptun w Söderhamn oddalony jest od Sztokholmu o 261 km, a interpretacja szoku końcowego w Kirunie aż o 1223 km (a 950 kilometrów w linii prostej). To ogromne odległości. Gdybyśmy chcieli odwiedzić wszystkie modele obiektów na mapie – to wędrówka ta zajęłaby ok. 250 godz., czyli ok. 8 miesięcy i 10 dni nieustannego marszu.
Ziemia jest naprawdę malutka
– Dzięki Sweden Solar System i przyjętej skali można zrozumieć różnicę w rozmiarach. Globen ma 110 m średnicy. Średnica Merkurego to tylko 25 cm. Ziemia i Księżyc oddalone są od siebie o 20 m, a Ziemia ma 65 cm średnicy. Można stanąć pomiędzy nimi i wyobrazić sobie przed sobą Globen. Ziemia jest naprawdę malutka. Można zrozumieć ogrom tych odległości. Jeśli wyruszysz spacerem spod Globen do Merkurego, do pokonania masz 3 km. Prawdziwa odległość Merkurego od Słońca to… 57 mln 910 tys. km – tłumaczy autorka filmu.
Pani Aldona wraz z rodziną (mężem, dwulatkiem i babcią) postanowiła przemierzyć szlak Szwedzkiego Układu Słonecznego. Przejechali samochodem ok. 6 tys. km, spali na kempingach, sami przygotowywali sobie posiłki. Ich ambitny plan, żeby w ciągu miesiąca odwiedzić wszystkie obiekty na mapie, powiódł się. Zrealizowali również z wyprawy film dokumentalny pt. "Podróż w Kosmos – przewodnik po Szwecji", który zaprezentowany został podczas festiwalu Nordic Focus.
Nasza podróż rozpoczęła się na południu, w Karlskronie. Okazuje się, że warto jest marzyć. Ale to nie koniec Szwedzkiego Układu Słonecznego. Może jeden z jego obiektów trafi kiedyś tu, do Polski? – zastanawia się autorka filmu.
Blogerka podkreśla, że warto wyruszyć kosmicznym szlakiem, żeby móc doświadczyć Szwecji w pigułce.
– Mówi się, że ze Szwedami trudno się zaprzyjaźnić, że są zamknięci i zimni. A ja mam zupełnie inne wrażenie. Nikt nigdy nie był dla mnie tak miły jak ludzie w Szwecji. Nie doświadczyłam tylu ciepłych gestów – zapewnia. – Choć na północy może być i tak, że przez dwa tygodnie nie spotkamy żywej duszy. Stąd pewnie przekonanie, że Szwecja to kraj dla samotników.
Choć teraz po przebyciu tego szlaku Polka stwierdza, że miesiąc to trochę zbyt ambitny plan, szczerze zachęca do ruszenia jej śladem.
Szwedzki Układ Słoneczny to ciekawa odmiana dla typowego szlaku turystycznego. Istnieje wiele mniejszych odwzorowań układu, które są wpisane w skalę miasta, a nie kraju. Możemy je spotkać m.in. w Zagrzebiu, Monachium, Helsinkach, Zurychu i Bostonie.
https://turystyka.wp.pl/jak-zdobyc-kosmos-nie-ruszajac-sie-z-ziemi-i-to-w-miesiac-6338431596030081a

Jak zdobyć kosmos, nie ruszając się z Ziemi. I to w miesiąc.jpg

Jak zdobyć kosmos, nie ruszając się z Ziemi. I to w miesiąc2.jpg

Jak zdobyć kosmos, nie ruszając się z Ziemi. I to w miesiąc3.jpg

Jak zdobyć kosmos, nie ruszając się z Ziemi. I to w miesiąc4.jpg

Jak zdobyć kosmos, nie ruszając się z Ziemi. I to w miesiąc5.jpg

Jak zdobyć kosmos, nie ruszając się z Ziemi. I to w miesiąc6.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy w historii obraz czarnej dziury zostanie opublikowany lada chwila
2019-01-15
Astronomowie zapowiadają, że będzie to nie tylko największe wydarzenie naukowe 2019 roku, ale jedno z najważniejszych osiągnięć w historii ludzkości i jej wielkich badań kosmosu. Będzie się działo!
Event Horizon Telescope (EHT) to program naukowy, w efekcie którego powstała globalna sieć radioteleskopów. W kwietniu 2017 roku, astronomowie z jego pomocą prowadzili obserwacje czarnych dziur, w tym przede wszystkim tej supermasywnej, która znajduje się najbliżej nas, czyli w centrum Drogi Mlecznej. Sagittarius A* (czyt. A gwiazdka) ma masę około 4 milionów razy większą od Słońca, jej średnica to ok. 20 milionów kilometrów i znajduje się 26 tysięcy lat świetlnych od Ziemi.
Niestety, to wszystko, co wiemy o tym obiekcie, dlatego EHT niesamowicie rozszerzy naszą wiedzę na temat tego i mu podobnych obiektów, które odgrywają w kosmosie ogromną rolę. Są to najbardziej tajemnicze obiekty, z jakimi ludzkość kiedykolwiek miała styczność. Pierwsze zdjęcie czarnej dziury powinniśmy zobaczyć już za niespełna 3 miesiące.
Naukowcy zaangażowani w projekt poinformowali, że udało się im uzyskać bardzo wysokiej jakości dane w bardzo wysokich rozdzielczościach, które niezbędne są do obserwacji cienia czarnej dziury, a w zasadzie jej horyzontu zdarzeń. Pozwolą one stwierdzić, czy rzeczywiście ona się tam znajduje, jak od jakiegoś czasu twierdzi świat naukowy. Obraz ma być spektakularny. Będzie ikoną 50-letniego wkładu w nasze badania kosmosu.
Publikacja pierwszego obrazu nastąpi prawie dwa lata po pierwszych obserwacjach, ale analiza, obróbka i opracowywanie tak gigantycznej porcji danych jest strasznie mozolnym i trudnym zadaniem. Co ciekawe, ilość zebranych danych była tak duża, że nie było można ich przesłać za pomocą globalnej sieci. Zostały więc one zebrane ze wszystkich ośrodków obserwacyjnych na zwykłych dyskach magnetycznych i przewiezione do Instytutu Maksa Plancka w Niemczech oraz do Haystack Observatory w Massachusetts, gdzie zostały ostatecznie przetworzone.
Astronomowie chcą nie tylko zbadać strukturę dysku wokół czarnej dziury, ale również przetestować ogólną teorię względności i próbować zrozumieć, w jaki sposób czarna dziura pochłania materię oraz jak tworzą się dżety. Przyjrzą się też bliżej supermasywnej czarnej dziurze w galaktyce Messier 87.
Event Horizon Telescope docelowo będzie siecią rozmieszczonych na całym świecie ok. 20 anten radiowych, które zostały ze sobą sprzężone w ten sposób, że tworzą jedną wielką czaszę anteny o wielkości całej Ziemi. Wykorzystuje się w nim technikę zwaną interferometrią wielkobazową (VLBI), która wymaga wykorzystania oddalonych od siebie teleskopów, obserwujących ten sam obiekt pod innym kątem, dzięki czemu możliwe jest stworzenie obrazu o wysokiej rozdzielczości.
Poszczególne obserwatoria radiowe, które wezmą udział w tym historycznym projekcie już istnieją, jednak połączenie ich nie było łatwym zadaniem. Pełną sprawność system ma uzyskać dopiero w roku 2022. Pomimo tego faktu, naukowcy z NASA w kwietniu 2017 roku próbowali zebrać dane do wykonania pierwszego w historii zdjęcia horyzontu zdarzeń supermasywnej czarnej dziury Sagittarius A*. Była ona obserwowana jednocześnie przez osiem teleskopów, w tym Atacama Large Milimeter Array (ALMA) i South Pole Telescope. Obecna rozdzielczość EHT jest już na tyle duża, że specjaliści powinni być w stanie dostrzec cień, jaki czarna dziura rzuca na jasną emisję w pobliżu horyzontu zdarzeń.
Całe to niezwykłe przedsięwzięcie będzie możliwe dzięki aż 10-krotnemu zwiększeniu rozdzielczości EHT z pomocą ALMA, a także ulepszeniu Large Milimeter Telescope w Meksyku, w którym zainstalowane były nowe, precyzyjniejsze czujniki. Podobne prace prowadzone były również w South Pole Telescope. W sumie w eksperymencie udział biorą teleskopy na Hawajach (Caltech Submilimeter Observatory), w Meksyku (Large Milimeter Telescope Alfonso Serrano), Chile (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array), Antarktydzie (South Pole Telescope), Francji i Hiszpanii.
Źródło: GeekWeek.pl/The Guardian / Fot. NASA/Twitter
http://www.geekweek.pl/news/2019-01-15/pierwszy-w-historii-obraz-czarnej-dziury-zostanie-opublikowany-lada-chwila/

Pierwszy w historii obraz czarnej dziury zostanie opublikowany lada chwila.jpg

Pierwszy w historii obraz czarnej dziury zostanie opublikowany lada chwila2.jpg

Pierwszy w historii obraz czarnej dziury zostanie opublikowany lada chwila3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Misja CRS-16 zakończona
2019-01-15. Michał Moroz
W poniedziałek 14 stycznia w porannych godzinach zakończyła się misja CRS-16 bezzałogowej kapsuły Dragon.

Misja rozpoczęła się 5 grudnia o 19:16 czasu polskiego, wraz ze startem na pokładzie rakiety Falcon 9. Wówczas podjęto również – zakończoną niepowodzeniem – próbę lądowania na stanowisku Landing Zone-1 znajdującym się na terenie kosmodromu Cape Canaveral. W wyniku awarii pompy hydraulicznej pierwszy stopień nie mógł ustabilizować się w locie i właściwie manewrować, i zamiast na Landing Zone-1, pierwszy stopień wodował w pobliżu linii brzegowej Florydy. Wówczas Elon Musk na Twitterze potwierdzał, że systemy pierwszego stopnia nadawały nawet po wodowaniu, a w przyszłości miały zostać zainstalowane rezerwowe systemy kontrolujące lotki sterowe.
Sama kapsuła Dragon dotarła zaś bezpiecznie na orbitę i od 8 grudnia przyłączona była do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Głównym ładunkiem naukowym przywiezionym na ISS była GEDI (Global Ecosystem Dynamics Investigation lidar). Aparatura lidarowa NASA będzie wykonywać pomiary ukazujący, jak bardzo wylesianie wpływało na zmiany dwutlenku węgla w atmosferze. Drugim eksperymentem w ładowni Dragona była Robotic Refuelling Mission 3, test przepompowania paliwa na orbicie. Łącznie Dragon dostarczył 2573 kg ładunku na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
Kapsuła została odłączona od ISS 13 grudnia o godzinie 21:05 CET. Wodowanie po godzinie 6 czasu polskiego (a w warunkach nocnych na Pacyfiku) zakończyło misję CRS-16. Kolejny logistyczny lot Dragona, misja CRS-17, zaplanowana jest na marzec.
https://kosmonauta.net/2019/01/misja-crs-16-zakonczona/

Misja CRS-16 zakończona.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)