Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Nazwij swoją własną planetę pozasłoneczną!
2019-06-10. Radek Kosarzycki

W ramach obchodów swojej 100. rocznicy, Międzynarodowa Unia Astronomiczna (ang. International Astronomical Union, w skrócie IAU) organizuje globalny konkurs IAU100 NameExoWorlds, który pozwoli każdemu krajowi na świecie na nadanie nazwy wybranej planecie pozasłonecznej (egzoplanecie) i jej gwieździe macierzystej. Już ponad 70 krajów przygotowało narodowe kampanie, które umożliwią ich społeczeństwom głosowanie. Celem inicjatywy jest zwiększenie świadomości naszego miejsca we Wszechświecie i tego, w jaki sposób Ziemia byłaby potencjalnie odbierana przez cywilizację na innej planecie.
W ostatnich latach astronomowie odkryli tysiące planet i układów planetarnych krążących wokół pobliskich gwiazd. Niektóre są podobne do Ziemi – małe i skaliste, a inne to gazowe olbrzymy, jak Jowisz. Obecnie uważa się, że większość gwiazd we Wszechświecie może posiadać krążące wokół nich planety, a część z nich może swoimi własnościami fizycznymi przypominać Ziemię. Sama liczba gwiazd we Wszechświecie, którym potencjalnie mogą towarzyszyć planety, wraz z wszechobecnością związków prebiotycznych, sugerują, że istnienie życia pozaziemskiego może być prawdopodobne.
Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) jest organem odpowiedzialnym za nadawanie oficjalnych oznaczeń i nazw ciałom niebieskim. Świętując swoje pierwsze 100 lat wspierania współpracy międzynarodowej (IAU100), IAU pragnie przyczynić się do braterstwa wszystkich ludzi udostępniając znaczący znak globalnej tożsamości. Dzięki doświadczeniom pierwszego konkursu NameExoWorlds, w ramach którego w 2015 r. nazwano 19 egzoplanet, IAU oferuje, w ramach sieci projektu IAU100 NameExoWorlds, każdemu krajowi szansę na nazwanie jednego układu planetarnego, zawierającego egzoplanetę i jej gwiazdę macierzystą. Gwiazda przydzielona każdemu narodowi jest widoczna z danego kraju i wystarczająco jasna, aby można ją było obserwować przy pomocy małych teleskopów. To dopiero druga szansa w historii na wyłonienie nazw gwiazd i planet w ramach ogólnoświatowego publicznego konkursu.
„To ciekawe wydarzenie zachęci wszystkich na całym świecie do refleksji nad naszym wspólnym miejscem we Wszechświecie, stymulując kreatywność i poczucie globalnego obywatelstwa” uważa Debra Elmegreen, Prezydent-elekt IAU. „Inicjatywa NameExoworlds przypomina nam, że wszyscy żyjemy pod wspólnym niebem.”
Po starannym wyborze dużej grupy dobrze zbadanych i potwierdzonych egzoplanet [1] oraz ich gwiazd macierzystych, Komitet Sterujący IAU100 NameExoWorlds Steering Committee przypisał systemy gwiazda-planeta do każdego z krajów, biorąc pod uwagę związki z krajem i widoczność gwiazdy z terytorium danego państwa.
W każdym kraju uczestniczącym w projekcie Krajowi Koordynatorzy IAU ds. Popularyzacji (IAU NOCs) wyłonili specjalny narodowy komitet, który przeprowadzi konkurs na poziomie danego kraju. Narodowy komitet jest odpowiedzialny za przeprowadzenie konkursu, biorąc pod uwagę metodologię i zalecenia ustanowione przez Komitet Sterujący IAU100 NameExoWorlds, umożliwiając społeczeństwu udział w konkursie i upowszechniając projekt w kraju oraz organizując system do głosowania.
Narodowe konkursy zostaną przeprowadzone od czerwca do listopada 2019 r., a następnie, po końcowej weryfikacji wyników przez Komitet Sterujący IAU100 NameExoWorlds, w grudniu 2019 r. zostaną ogłoszone globalne wyniki. Zwycięskie nazwy będą używane równolegle z istniejącą nomenklaturą naukową, z odniesieniem do osób, które zaproponowały nazwy.
Pytania dotyczące narodowych konkursów należy kierować do narodowych komitetów.
Niniejszy tekst to tłumaczenie ogólnego komunikatu prasowego IAU. Polska oczywiście organizuje narodowy konkurs na nazwę planety i jej gwiazdy. W tym działaniu IAU ma wsparcie od Polskiego Towarzystwa Astronomicznego (PTA). Szczegóły konkursu przedstawione są w tekście polskiego komunikatu oraz na stronie internetowej www.iau100.pl/planety.
Uwagi
[1] W ramach kampanii NameExoWorlds wybrano układy planetarne do nazwania planet krążących wokół gwiazd. Skupiono się na gwiazdach, które można obserwować przy pomocy małych teleskopów z terenu danego kraju. Wybrany układ często ma związek z przypisanym mu krajem, na przykład poprzez infrastrukturę wykorzystaną do odkrycia planet lub naukowców zaangażowanych w ich odkrycie. W ogólności istnienie planety jest bardziej pewne dla układów odkrytych wcześniej, gdyż minęło więcej lat badań weryfikujących informacje. Z tego powodu grupa planet w konkursie skupia się na obiektach odkrytych w trakcie dwóch pierwszych dekad badań planet pozasłonecznych z najnowszą planetą odkrytą przed 2012 r. Zakres obserwowanej wielkości gwiazdowej (jasności gwiazdy na niebie) to od 6 do 12 magnitudo. Wszystkie planety zostały odkryte przy pomocy spektroskopii dopplerowskiej (metoda prędkości radialnych) lub metody tranzytów. Wszystkie odkryto teleskopami naziemnymi. Wszystkie są prawdopodobnie gazowymi olbrzymami podobnymi do Jowisza lub Saturna, z masami od 10% do 500% masy Jowisza. Wszystkie te systemy składają się z jednej gwiazdy i jednej znanej planety. Nie można wykluczyć, że wokół gwiazdy znajduje się więcej planet lub gwiezdnych towarzyszek, które zostaną odkryte w przyszłości. Powyższe kryteria przyjęto po to, aby każdy kraj miał równe szanse nazwania podobnych ciał niebieskich.
Więcej informacji
IAU to międzynarodowa organizacja astronomiczna, która łączy ponad 13 500 zawodowych astronomów z ponad 100 krajów na świecie. Jej misją jest promowanie i wspieranie astronomii we wszystkich jej aspektach, takich jak badania naukowe, popularyzacja, edukacja i rozwój, poprzez międzynarodową współpracę. IAU działa także jako międzynarodowo uznany podmiot mogący nadawać oznaczenia ciałom niebieskim i strukturom na ich powierzchniach. Międzynarodowa Unia Astronomiczna powstała w 1919 roku i jest największą na świecie profesjonalną organizacją skupiającą astronomów.
Linki
Polska witryna konkursu IAU100 NameExoWorlds: https://www.iau100.pl/planety
Światowa witryna konkursy NameExoWorlds: http://nameexoworlds.iau.org
Polska witryna IAU100: https://www.iau100.pl
Światowa witryna IAU100: https://www.iau-100.org
https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/10/nazwij-swoja-wlasna-planete-pozasloneczna/

Nazwij swoją własną planetę pozasłoneczną.jpg

Nazwij swoją własną planetę pozasłoneczną2.jpg

Nazwij swoją własną planetę pozasłoneczną3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Amatorska łączność poprzez Es’Hail 2
2019-06-11. Krzysztof Kanawka
Marcin Stolarski prezentuje możliwości amatorskiej łączności przez satelitę geostacjonarnego Es’Hail 2.
Marcin Stolarski jest znany ze swojej serii nagrań “Inżynieriada”. Jego nagrania często są związane z branżą kosmiczną – w szczególności w tematyce telekomunikacji i używania danych satelitarnych.
Tym razem Marcin Stolarski prezentuje możliwość wykonania amatorskich łączności przez satelitę geostacjonarnego Es’Hail 2. Ten katarski satelita telekomunikacyjny znalazł się na orbicie 15 listopada 2019 dzięki rakiecie Falcon 9 firmy SpaceX. Nagranie prezentujemy poniżej.
Ważący 5300 kg satelita Es’Hail 2 został zbudowany przez japoński Mitsubishi Electric na bazie platformy DS-2000. Satelita przede wszystkim świadczy usługi telekomunikacyjne w pasmach Ku oraz Ka dla krajów Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. Es’Hail 2 ma pracować przez przynajmniej 15 lat.
(MS)
https://kosmonauta.net/2019/06/amatorska-lacznosc-poprzez-eshail-2/

 

Amatorska łączność poprzez Es’Hail 2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pod największym kraterem na Księżycu odkryto tajemniczą anomalię masy
Autor: John Moll (2019-06-11)
Basen Bieguna Południowego – Aitken to największy znany nam krater księżycowy, a także jeden z największych w całym Układzie Słonecznym. Naukowcy z Uniwersytetu Baylora odkryli pod kraterem tajemniczą masę. Przypuszcza się, że znajdują się tam wielkie pokłady metali, pochodzące od asteroidy, która uderzyła w Księżyc i uformowała ten krater.
Basen Biegun Południowy – Aitken posiada 2 500 kilometrów szerokości i 13 kilometrów głębokości. Znajduje się na niewidocznej z perspektywy Ziemi stronie Księżyca, dlatego obserwacje tego rejonu z pomocą ziemskich teleskopów są niemożliwe. Jednak najnowsze badania zostały przeprowadzone dzięki danym, pochodzącym ze statków kosmicznych, które zostały rozmieszczone na orbicie okołoksiężycowej w latach 2011-2012 w ramach misji GRAIL (Gravity Recovery and Interior Laboratory).
Naukowcy mierzyli subtelne zmiany w sile grawitacji wokół Księżyca. Gdy połączyli informacje z misji GRAIL z danymi, które uzyskano dzięki sondzie kosmicznej Lunar Reconnaissance Orbiter, odkryli niezidentyfikowaną masę setki kilometrów pod basenem uderzeniowym Biegun Południowy – Aitken.
Naukowcy nie potrafią wyjaśnić, czym jest i skąd pochodzi ta nieznana masa. Peter B. James, główny autor badania, porównał jej wielkość do pięciokrotnej objętości Wielkiej Wyspy Hawaii. Wysunięto już dwie propozycje, które mogą wyjaśniać istnienie tej anomalii.
 
Pierwsza zakłada, że tajemnicza masa to ogromne skupisko metali, które jest pozostałością po uderzeniu asteroidy. Druga możliwość zakłada, że ogromna masa może być stężeniem gęstych tlenków, związanych z ostatnim etapem krzepnięcia oceanu magmy księżycowej. Przyszłe badania tego ogromnego krateru być może pozwolą wyjaśnić tę zagadkę. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie Geophysical Research Letters.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/pod-najwiekszym-kraterem-na-ksiezycu-odkryto-tajemnicza-anomalie-masy

 

Pod największym kraterem na Księżycu odkryto tajemniczą anomalię masy.jpg

Pod największym kraterem na Księżycu odkryto tajemniczą anomalię masy2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Życie poza Ziemią? Nie tak szybko

2019-06-11.
 
Poszukiwania życia poza Ziemią mogą być trudniejsze, niż nam się wydawało. Wszystko dlatego, że szanse na to, że poza naszą planetą jakieś złożone życie mogło się rozwinąć wydają się mniejsze, niż do tej pory szacowano. Piszą o tym na łamach czasopisma "The Astrophysical Journal" naukowcy z University of California w Riverside, University of Chicago i Columbia University. Ich zdaniem, uznawana za kluczowe kryterium obecność ciekłej wody, wystarczy tylko najprostszym formom życia. Te bardziej złożone mają znacznie większe wymagania, dotyczące choćby składu atmosfery.

Do tej pory większość przewidywań w tej sprawie opierano na względnej powszechności skalistych planet, które krążą w takiej odległości od swoich gwiazd, że na ich powierzchni może utrzymać się woda w postaci ciekłej. Badacze z kilku amerykańskich uniwersytetów twierdzą teraz, że ten warunek może wystarczyć w przypadku tylko najprostszego życia na poziomie mikroorganizmów, to bardziej złożone wymaga czegoś więcej, atmosfery, która nie będzie toksyczna. Ich analizy pokazują, że jeśli weźmie się pod uwagę limity zawartości najprostszych gazów, tlenku i dwutlenku węgla, w których możemy żyć na Ziemi, przedział warunków dostępnych dla życia poza Ziemią zawęża się nawet kilkukrotnie. W przypadku planet krążących wokół bliskich nam gwiazd Proxima Centauri and TRAPPIST-1 - oznacza to, że szanse na złożone życie całkowicie znikają.
Po raz pierwszy do przewidywania szans istnienia życia poza Ziemią wykorzystaliśmy fizjologiczne limity dla złożonego życia na Ziemi - mówi prof. Timothy Lyons, biochemik z UCR Department of Earth and Planetary Sciences. Wyobraźmy sobie strefę zamieszkiwalną dla złożonego życia jako taką, która byłaby w stanie podtrzymać życie w złożonych ekosystemach na Ziemi. Nasze analizy wskazują, że nasze ekosystemy nie byłyby w stanie wytrzymać warunków w większości rejonów pozasłonecznych planet, uznawanych dotąd za zamieszkiwalne.

Autorzy pracy wykorzystali do symulacji warunków klimatycznych i procesów fotochemicznych na obcych planetach modele komputerowe. W pierwszej kolejności wzięli pod uwagę w miarę powszechny na Ziemi dwutlenek węgla. Wiadomo, że w nadmiarze CO2 jest dla życia toksyczny, okazało się, że przynajmniej na części planet, uznawanych dotąd za zdolne do podtrzymania życia, może go być zdecydowanie za dużo. By utrzymać temperaturę konieczną dla istnienia wody w postaci ciekłej planety bardziej odległe od swych gwiazd muszą mieć w atmosferze tysiące razy więcej CO2 niż jest obecnie na Ziemi - dodaje współautor pracy, dr Edward Schwieterman. To znacznie ponad poziom toksyczny dla ludzi i zwierząt na naszej planecie.

W przypadku złożonego życia, już same ograniczenia dotyczące ilości dwutlenku węgla w atmosferze zawężają dotychczasowe strefy zamieszkiwalne wokół gwiazd nawet trzykrotnie. Okazuje się przy tym, że wokół dwóch z najbliższych nam gwiazd z układami planetarnymi, Proxima Centauri i TRAPPIST-1, strefy te znikają całkowicie.
Inne ograniczenia wiążą się z możliwą obecnością w atmosferze planet tlenku węgla. Symulacje wskazują, że silne promieniowanie ultrafioletowe chłodniejszych, ciemniejszych gwiazd może prowadzić do zwiększenia się jego stężenia. O ile dla prostych kolonii mikroorganizmów to może nie być problemem, wszelkie życie oparte na transporcie tlenu z pomocą zawartej we krwi hemoglobiny musiałoby w takich warunkach zginąć. A właściwie nie miałoby w ogóle szans się pojawić.
Do tej chwili astronomowie potwierdzili istnienie blisko 4 tysięcy planet pozasłonecznych, w tym wielu skalistych. Z pomocą teleskopów próbują badać widma atmosfer niektórych z nich. Najnowsza praca pozwala znacznie ograniczyć liczbę tych, które warto badać pod kątem możliwości istnienia tam złożonego życia. Zdaniem jej autorów, jeśli okaże się, że jest tam zbyt dużo tlenku lub dwutlenku węgla, dalsze obserwacje można sobie darować. Wyniki analiz, wskazujących, jak niezwykła i specjalna jest nasza własna planeta wzmacniają tylko argumenty za jej ochroną - dodaje Schwieterman. Na razie nie znamy żadnej innej planety we Wszechświecie, która mogłaby nasze życie podtrzymać.
Autor:
Grzegorz Jasiński
Opracowanie:
Malwina Zaborowska


https://www.rmf24.pl/nauka/news-zycie-poza-ziemia-nie-tak-szybko,nId,3039133

Życie poza Ziemią Nie tak szybko.jpg

Życie poza Ziemią Nie tak szybko2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie odkryli magnetyczny most, łączący dwie gromady galaktyk
Autor: John Moll (11 Czerwiec, 2019)
Włoscy astronomowie z Narodowego Instytutu Astrofizyki w Cagliari odkryli międzygalaktyczny most, łączący dwie odległe gromady galaktyk. Jest to pierwsza obserwacja pola magnetycznego we włóknach w przestrzeni międzygwiezdnej, łączących skupiska galaktyk.
Gromady galaktyk to ogromne struktury, zawierające tysiące galaktyk, które rosną poprzez wchłanianie pomniejszych obiektów kosmicznych. Proces ten powoduje turbulencje w gazie otaczającym obie galaktyki. W przestrzeni międzygwiezdnej, między dwoma łączącymi się galaktykami, znajdują się tzw. włókna, przypominające kosmiczne sieci.
Federica Govoni z Narodowego Instytutu Astrofizyki w Cagliari i jej zespół jako pierwsza zaobserwowała pole magnetyczne we wspomnianych włóknach, łączących dwie gromady galaktyk. Międzygalaktyczny most magnetyczny znajduje się pomiędzy gromadami Abell 0399 i Abell 0401, które są w trakcie łączenia. Poprzednie obserwacje, dokonane z pomocą radioteleskopów, pozwoliły jedynie dostrzec halo radiowe w centralnych obszarach niektórych gromad, co potwierdziło istnienie pola magnetycznego i relatywistycznych elektronów.
Odkrycia dokonano z pomocą wieloantenowego radioteleskopu LOFAR. Wcześniej, włoski zespół astronomów zlokalizował halo radiowe w centralnych obszarach gromad Abell 0399 i Abell 0401, a ostatnie dane z satelity Planck sugerowały, że oba systemy połączone są słabym włóknem. To wzbudziło ciekawość naukowców, którzy podczas dalszych obserwacji odnaleźli pas emisji radiowych, rozciągający się na miliony lat świetlnych.
Astronomowie zauważyli, że elektrony mogły przemieszczać się tylko z prędkościami relatywistycznymi, wymaganymi dla odległości znacznie krótszych niż długość włókna. Może to oznaczać, że jakiś nieznany mechanizm ponownie przyspiesza te cząstki, powodując emisję radiową, która „oświetla” most magnetyczny. Zdaniem naukowców, odkrycie to zmusza do ponownej analizy teorii, dotyczących przyspieszania cząstek w przestrzeni międzygalaktycznej.
Źródło:
https://www.media.inaf.it/2019/06/06/aurora-galassie-lofar/
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/astronomowie-odkryli-magnetyczny-most-laczacy-dwie-gromady-galaktyk

Astronomowie odkryli magnetyczny most, łączący dwie gromady galaktyk.jpg

Astronomowie odkryli magnetyczny most, łączący dwie gromady galaktyk2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Detekcja silnych wiatrów napędzanych przez supermasywną czarną dziurę
2019-06-11. Autor. Vega
Supermasywne czarne dziury w centrach wielu galaktyk wydają się mieć podstawowy wpływ na ich ewolucję. Dzieje się tak w fazie, w której czarna dziura pochłania materię macierzystej galaktyki z bardzo dużą szybkością, nabierając masy. Podczas tej fazy mówimy, że galaktyka ma aktywne jądro galaktyczne – AGN.
Wpływ tej akrecji na galaktykę gospodarza jest znany jako sprzężenie zwrotne AGN, a jedną z jej właściwości są wiatry galaktyczne: gaz ze środka galaktyki napędzany przez energię uwalnianą przez aktywne jądro. Wiatry te mogą osiągać prędkości dochodzące tysięcy km/s i w najbardziej energetycznych AGN, na przykład kwazarach mogą oczyścić centra galaktyk, hamując tworzenie nowych gwiazd. Wykazano, że ewolucja formowania się gwiazd w kosmologicznych skalach czasowych nie może być wyjaśniona bez istnienia mechanizmu regulacji.

Aby zbadać wiatry w kwazarach, wykorzystano spektrograf w podczerwieni EMIR zamontowany na Gran Telescopio Canarias (GTC). EMIR to instrument przeznaczony do badania poprzez analizę światła podczerwonego, najzimniejszych i najbardziej odległych obiektów we Wszechświecie.

Dane uzyskane od momentu uruchomienia EMIR zostały wykorzystane do stworzenia kilku artykułów naukowych, z których ostatnie to badanie przyćmionego kwazara J1509+0434, który znajduje się w lokalnym Wszechświecie i jest analogiczny do bardziej odległych i znacznie liczniejszych kwazarów, w których sprzężenie zwrotne AGN musi w znaczący sposób wpływać na powstawanie nowych gwiazd.

Na podstawie nowych danych uzyskanych z EMIR zespół odkrył, że zjonizowany wiatr jest szybszy, niż wiatr molekularny i osiąga prędkości dochodzące do 1200 km/s. Jednak to wiatr molekularny opróżnia gazowe zbiorniki galaktyki (do 176 mas Słońca rocznie).

Następnym krokiem jest obserwacja kompletnej próbki zasłoniętych pobliskich kwazarów za pomocą EMIR, aby zbadać ich zjonizowane i molekularne wiatry. Naukowcy chcą także zbadać populacje gwiazdowe ich macierzystych galaktyk. Pozwoli im to bezpośrednio potwierdzić wpływ sprzężenia zwrotnego AGN na ewolucję galaktyk.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
IAC

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/06/detekcja-silnych-wiatrow-napedzanych.html

Detekcja silnych wiatrów napędzanych przez supermasywną czarną dziurę.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie ustalili masę małej czarnej dziury w centrum pobliskiej galaktyki
2019-06-11. Radek Kosarzycki

Jeżeli astronomowie chcą się dowiedzieć więcej o tym jak powstają supermasywne czarne dziury, muszą zacząć od czegoś małego, bardzo małego.
Zespół astronomów odkrył, że czarna dziura w centrum pobliskiej galaktyki karłowatej NGC 4395 jest niemal 40 razy mniejsza niż wcześniej uważano. Wyniki badań opublikowano właśnie w periodyku Nature Astronomy.
Obecnie astronomowie uważają, że supermasywne czarne dziury występują w centrum każdej galaktyki porównywalnej lub większej od Drogi Mlecznej. Jednak równie interesujące są czarne dziury w galaktykach takich jak NGC 4395. Masa czarnej dziury w centrum NGC 4395 – i możliwość jej precyzyjnego zmierzenia – mogą pomóc astronomom zastosować te same techniki do innych czarnych dziur.
“W kwestii małych lub karłowatych galaktyk pozostaje pytanie: czy te galaktyki mają czarne dziury, a jeżeli tak, czy skalują się one tak samo jak supermasywne czarne dziury?” mówi Gallo. “Odpowiedź na te pytania może pomóc nam zrozumieć mechanizm powstawania tych potężnych czarnych dziur we wczesnym okresie istnienia wszechświata”.
Do określenia masy czarnej dziury w NGC 4395, Gallo i współpracujący z nią badacze zastosowali metodę mapowania oddźwięków. Technika ta pozwala zmierzyć masę na podstawie monitorowania promieniowania emitowanego przez dysk akrecyjny wokół czarnej dziury. Dysk akrecyjny to masa materii związanej grawitacyjnie przez czarną dziurę.
Gdy promieniowanie przemieszcza się na zewnątrz dysku akrecyjnego, przechodzi przez inny obłok materii znajdujący się dalej od czarnej dziury, i bardziej rozrzedzony od dysku akrecyjnego. To tak zwany obszar szerokich linii.
Gdy promieniowanie uderza w obszar szerokich linii, sprawia, że tworzące go atomy doświadczają przejścia. Oznacza to, że promieniowanie wybija elektron z powłoki atomu wodoru, przez co atom zajmuje bardziej energetyczny poziom, po czym powraca do poprzedniego stanu. Astronomowie mogą dostrzec to przejście, bowiem widoczne jest ono jako błysk.
Mierząc jak długo zajmuje promieniowaniu z dysku akrecyjnego dotarcie do obszaru szerokich linii i spowodowanie błysków, astronomowie mogą oszacować odległość obszaru szerokich linii od czarnej dziury. Wyposażeni w te informacje, mogą obliczyć masę czarnej dziury.
“Uważa się, że odległość ta zależy od masy czarnej dziury” mówi Gallo. “Im większa czarna dziura, tym większa odległość i tym większą drogą musi pokonać światło z dysku akrecyjnego, aby dotrzeć do obszaru szerokich linii”.
Wykorzystując dane z Obserwatorium MDM, astronomowie obliczyli, że potrzeba 83 minut (+-14 minut) na to, aby promieniowanie dotarło z dysku akrecyjnego do obszaru szerokopasmowego. Aby obliczyć masę czarnej dziury, badacze musieli także zmierzyć rzeczywistą prędkość obszaru szerokopasmowego, czyli prędkość z jaką obłok ten porusza się pod wpływem grawitacji czarnej dziury. W tym celu za pomocą spektrometru GMOS zainstalowanego na teleskopie Gemini North badacze opracowali wysokiej jakości widmo.
Znając wartość prędkości obszaru szerokopasmowego, prędkość światła oraz stałą grawitacyjną, astronomowie byli w stanie określić, że masa czarnej dziury jest 10 000 razy wyższa od masy Słońca – czyli jest 40 razy niższa niż wcześniej uważano. Jest to jednocześnie najmniejsza czarna dziura odkryta z wykorzystaniem tej metody.
“Środowisko galaktyk karłowatych jest wciąż w dużej mierze niezbadane pod kątem właściwości czarnych dziur znajdujących się w ich centrach. Nie wiemy nawet czy każda taka galaktyka ma swoją czarną dziurę”.
Uzyskane przez badaczy informacje mogą także pomóc astronomom zrozumieć jak dużo większe czarne dziury wpływają na kształt galaktyk, w których się znajdują. Badacze badają obecnie jak czarne dziury wpływają na właściwości swoich galaktyk macierzystych w dużo większej skali niż tylko poprzez przyciąganie grawitacyjne.
“Nie ma żadnego powodu, dla którego gwiazdy, które znajdują się wielokrotnie dalej niż tam gdzie dominuje grawitacja czarnej dziury, miałyby w ogóle wiedzieć o obecności czarnej dziury w ich galaktyce, ale w jakiś sposób wiedzą. Czarne dziury w jakiś sposób kształtują galaktykę, w której żyją, w ogromnej skali, a ponieważ nie wiemy zbyt dużo o mniejszych galaktykach i ich mniejszych czarnych dziurach, nie wiemy czy to zjawisko dotyczy także i ich. Dzięki takim pomiarom jak nasze, zaczynamy się tego dowiadywać”.
Źródło: University of Michigan
https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/11/astronomowie-ustalili-mase-malej-czarnej-dziury-w-centrum-pobliskiej-galaktyki/

Astronomowie ustalili masę małej czarnej dziury w centrum pobliskiej galaktyki.jpg

Astronomowie ustalili masę małej czarnej dziury w centrum pobliskiej galaktyki2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze światło zmodernizowanego instrumentu do poszukiwania planet typu ziemskiego w najbliższym układzie gwiazd
2019-06-11. Radek Kosarzycki

Nowy instrument do poszukiwania planet, zainstalowany na teleskopie VLT w Chile, rozpoczął 100-godzinne obserwacje pobliskiej gwiazdy Alfa Centauri A oraz B, w celu uzyskania bezpośredniego obrazu egzoplanety nadającej się do zamieszkania.
Breakthrough Watch, globalny projekt astronomiczny poszukiwania planet podobnych do Ziemi wokół pobliskich gwiazd, oraz Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO), czołowa międzyrządowa organizacja astronomiczna, ogłosiły dzisiaj „pierwsze światło” nowo skonstruowanego instrumentu do poszukiwania planet, zamontowanego na należącym do ESO teleskopie VLT na pustynia Atakama w Chile.
Instrument został nazwany NEAR (Near Earths in the AlphaCen Region). Zaprojektowano go do polowania na egzoplanety w sąsiadującym z nami układzie Alfa Centauri, w ekosferach jego dwóch podobnych do Słońca gwiazd, w których woda może potencjalnie występować w stanie ciekłym. Instrument był opracowywany przez ostatnie trzy lata. Zbudowano go w ramach współpracy z University of Uppsala w Szwecji, University of Liège w Belgii, California Institute of Technology w USA oraz Kampf Telescope Optics w Monachium w Niemczech.
Od 23 maja astronomowie ESO prowadzą na teleskopie VLT 10-dniową sesję obserwacyjną w celu ustalenia obecności jednej lub więcej planet w tym układzie. Obserwacje zakończą się jutro, 11 czerwca. Jeśli w tym układzie istnieją planety o rozmiarach co najmniej dwukrotnie większych niż Ziemia, powinniśmy mieć szanse je zarejestrować. Zakres bliskiej (termicznej) podczerwieni jest istotny, gdyż odpowiada ciepłu emitowanemu przez kandydatkę na planetę i tym samym umożliwia astronomom ustalenie czy temperatura planety pozwala na istnienie wody w stanie ciekłym.
Alfa Centauri to najbliższy system gwiazdowy względem Układu Słonecznego, położony 4,37 roku świetlnego od nas (ponad 40 biliardów kilometrów). Składa się z dwóch gwiazd podobnych do Słońca: Alfa Centauri A oraz B, oraz z czerwonego karła: Proxima Centauri. Obecna wiedza na temat systemów planetarnych Alfy Centauri jest niewielka. W 2016 roku zespół korzystający z instrumentów ESO odkrył jedną planetę podobną do Ziemi, krążącą wokół Proximy Centauri. Ale pewne informacje na temat Alfy Centauri A i B pozostają nieznane: nie jest jasne na ile stabilne są takie układy podwójne w odniesieniu do planet podobnych do Ziemi. Najbardziej obiecującym sposobem na ustalenie czy planety istnieją wokół tego rodzaju pobliskich gwiazd, jest próba ich zaobserwowania.
Uzyskiwanie obrazów takich planet jest jednak wielkim wyzwaniem technicznym, ponieważ odbijane przez nie światło gwiazdy jest miliardy razy słabsze niż docierające do nas bezpośrednio od samej gwiazdy. Dostrzeżenie małej planety blisko jej gwiazdy z odległości kilku lat świetlnych można porównać do dojrzenia ćmy okrążającej uliczną latarnię dziesiątki kilometrów od nas. Aby rozwiązać ten problem, w 2016 roku Breakthrough Watch oraz ESO rozpoczęły współpracę w celu zbudowania specjalnego instrumentu zwanego koronografem termicznej podczerwieni, zaprojektowanego do blokowania większości światła docierającego od gwiazdy i zoptymalizowanego do zarejestrowania światła podczerwonego emitowanego przez ciepłą powierzchnię planety krążącej wokół gwiazdy, zamiast niewielkiego ułamka odbijanego światła gwiazdy. Tak jak obiekty w pobliżu Słońca (zwykle ukryte w jego blasku) można dostrzec podczas całkowitego zaćmienia, koronograf tworzy rodzaj sztucznego zaćmienia obserwowanej gwiazdy, blokując jej światło i pozwalając na detekcję znacznie słabszych obiektów z otoczenia. Jest to znaczące zaawansowanie zdolności obserwacyjnych.
Koronograf zainstalowano na jednym z czterech 8-metrowych teleskopów VLT, modernizując i modyfikując istniejący instrument o nazwie VISIR, by zoptymalizować jego czułość w zakresie fal podczerwonych potencjalnie powiązanych z nadającymi się do zamieszkania egzoplanetami. Dzięki temu będzie w stanie szukać cieplnych sygnatur podobnych do sygnatury Ziemi, która absorbuje światło od Słońca i emituje w zakresie termicznej podczerwieni. NEAR modyfikuje istniejący instrument VISIR na trzy sposoby, łącząc najnowocześniejsze osiągnięci inżynierii astronomicznej. Po pierwsze, adaptuje instrument do koronografii, pozwalając mu na drastyczną redukcję światła obserwowanej gwiazdy, a tym samym ujawnić sygnatury potencjalnych planet typu ziemskiego. Po drugie, korzysta z techniki zwanej optyką adaptacyjną, aby strategicznie deformować zwierciadło wtórne teleskopu, kompensując rozmycie powodowane przez ziemską atmosferę. Po trzecie, wdraża nowatorskie strategie redukujące szum oraz potencjalnie powalające instrumentowi na błyskawiczne przełączanie pomiędzy obserwowanymi gwiazda – z szybkością 100 milisekund – maksymalizując dostępny czas obserwacyjny na teleskopie.
Pete Worden, Dyrektor Wykonawczy Breakthrough Initiatives, powiedział: „Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z ESO przy projektowaniu, budowaniu, instalowaniu, a teraz użytkowaniu tego nowego, innowacyjnego instrumentu. Jeżeli wokół Alfy Centauri A i B są planety podobne do Ziemi, będzie to wielka wiadomość dla wszystkich na naszej planecie.”
“ESO jest zadowolone z wniesienia swojego doświadczenia, istniejącej infrastruktury i czasu obserwacyjnego teleskopu VLT do projektu NEAR” skomentował Robin Arsenault, kierownik projektu z ESO.
„To cenna szansa, aby jako dodatek do własnych celów naukowych, eksperyment NEAR stał się testem dla przyszłych instrumentów do łowów na planety dla nadchodzącego Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu (ELT)” powiedział Markus Kasper, główny naukowiec z ESO ds.  eksperymentu NEAR.
„NEAR jest pierwszym i aktualnie jedynym projektem, który jest w stanie bezpośrednio sfotografować nadającą się do zamieszkania egzoplanetę. To oznacza ważny etap. Trzymamy kciuki – mamy nadzieję, że wokół Alfy Centauri A lub B krąży duża planeta nadająca się do zamieszkania” skomentował Olivier Guyon, kierownik naukowy z Breakthrough Watch.
„Istoty ludzkie są naturalnymi odkrywcami” powiedział Yuri Milner, założyciel Breakthrough Initiatives, „Nadszedł czas, aby dowiedzieć się co znajduje się za następną doliną. Ten teleskop pozwoli nam to dojrzeć.”
Źródło: ESO Poland
https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/11/breakthrough-watch-oraz-eso-uzyskaly-pierwsze-swiatlo-zmodernizowanego-instrumentu-do-poszukiwania-planet-typu-ziemskiego-w-najblizszym-ukladzie-gwiazdowym/

 

Astronomowie ustalili masę małej czarnej dziury w centrum pobliskiej galaktyki.jpg

Astronomowie ustalili masę małej czarnej dziury w centrum pobliskiej galaktyki2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo w drugim tygodniu czerwca 2019 roku
2019-06-11. Ariel Majcher
Środek czerwca zdominuje Księżyc, który w poniedziałek 10 czerwca o 8 naszego czasu przeszedł przez I kwadrę i dąży do przyszłotygodniowej pełni. W tym czasie Srebrny Glob przemierzy część nieba od punktu Wagi, do punktu Koziorożca, docierając do końca tygodnia do planety Jowisz, świecącej teraz pełnym blaskiem. 30° na wschód od Jowisza znajduje się planeta Saturn. Tę Księżyc odwiedzi w przyszłym tygodniu. Natomiast na niebie wczesnowieczornym coraz ciaśniejszą parę tworzą planety Merkury i Mars. Pierwsza z nich powinna być dość łatwo widoczna gołym okiem, natomiast do drugiej może przydać się lornetka.
Planety Merkury i Mars znajdują się najbliżej Słońca i znikają z nieboskłonu niewiele po nim. Dlatego obserwacje nieba po zmierzchu warto zacząć od ich odszukania. Planeta Merkury zaczęła tydzień niewiele ponad 10′ od Mebsuty, gwiazdy Bliźniąt 3. wielkości, oznaczanej na mapach grecką literą ε i do niedzieli 16 czerwca dotrze na nieco ponad 1° do planety Mars. Obie planety godzinę po zachodzie Słońca zajmują pozycję na wysokości około 5° nad północno-zachodnim widnokręgiem. W trakcie tygodnia jasność Merkurego spadnie z -0,3 do 0 magnitudo, jego tarcza urośnie do 7″, zaś faza zmniejszy się do 52%. Natomiast Mars utrzymuje jasność +1,8 wielkości gwiazdowej i średnicę tarczy poniżej 4″. Ze względu na dużo mniejszą jasność Mars jest znacznie trudniejszy do dostrzeżenia od Merkurego i gdy pierwsza planeta od Słońca na czystym niebie powinna być dobrze widoczna gołym okiem, to na przebicie się Marsa przez zorzę wieczorną zajmie mu więcej czasu i do jego wyłowienia niezbędna może okazać się lornetka. Jakieś 6° nad planetami towarzystwa dotrzyma im para jasnych gwiazd Bliźniąt, Kastor (prawa gwiazda) i Polluks (gwiazda lewa), z jasnościami pomiędzy Merkurym a Marsem.
Przez pierwsze trzy wieczory tego tygodnia Księżyc przejdzie przez rozległy gwiazdozbiór Panny, który jest drugim co do wielkości gwiazdozbiorem całego nieba. W poniedziałek 10 czerwca o godzinie 8 rano Srebrny Glob miał tarczę oświetloną dokładnie w połowie i w kolejnych dniach jego tarcza coraz bardziej się wypełni. Dzisiejszego wieczora, we wtorek 11 czerwca, faza Księżyca przekroczy 68%, pokazując się około 2° od Porrimy, jednej z jaśniejszych gwiazd konstelacji. Dobę później, w fazie o 10% większej, Księżyc przejdzie ponad 6° na północ od Spiki, najjaśniejszej gwiazdy w całej Pannie.
Czwartek 13 czerwca i piątek 14 czerwca naturalny satelita Ziemi ma zarezerwowane na odwiedziny gwiazdozbioru Wagi. Jednak jego faza zwiększy się już do odpowiednio 86 i 93%, stąd nieprzekraczające jasności +2,5 magnitudo gwiazdy Wagi zginą w powodowanej przezeń łunie. Może poza dwiema najjaśniejszymi gwiazdami konstelacji Zuben Eschamali i Zuben Elgenubi, ale do ich wyłowienia trzeba będzie się przyjrzeć okolicom Księżyca, najlepiej zasłaniając sobie czymś jego tarczę.
W sobotę 15 czerwca prawie pełna tarcza Księżyca, oświetlona w 98%, dotrze do gwiazdozbioru Skorpiona. Z Polski da się zaobserwować oddalanie się Księżyca od podobnych jasnością do najjaśniejszych gwiazd Wagi gwiazd Graffias i Dschubba (wieczór Księżyc zacznie ponad 3° od pierwszej i 5° od drugiej z wymienionych gwiazd) oraz przejście jakieś 7° na północ od Antaresa, najjaśniejszej gwiazdy Skorpiona.
W nocy z soboty na niedzielę Księżycowi zabraknie do Jowisza jakieś 11°, natomiast następnej nocy Srebrny Glob pokaże się na nieboskłonie mniej więcej o godzinie 20, a tylko 75′ (a więc 2,5 średnicy kątowej) pod nim i 15 minut później wzejdzie planeta Jowisz, która w poniedziałek 10 czerwca po południu naszego czasu znalazła się w opozycji do Słońca. Podczas tegorocznej opozycji Jowisz osiągnął jasność -2,6 magnitudo, przy średnicy tarczy 46″. Już w tym tygodniu nastąpi zmiana w zachowaniu się księżyców planety: zaczną być obserwowane początki zakryć księżyców przez tarczę planety i końce zaćmień. Początkowo księżyce zaczną pojawiać się tuż na wschód od tarczy Jowisza, ale szybko krawędź cienia planety oddali się od jej tarczy i tym samym księżyce zaczną pojawiać się dalej na wschód. Dotyczy to zwłaszcza Io, która krąży najbliżej Jowisza. Szczegóły w poniższej liście (na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night):
 
•    11 czerwca, godz. 21:00 – o zmierzchu Kallisto na południe od tarczy Jowisza,
•    12 czerwca, godz. 1:50 – minięcie się Ganimedesa (N) i Kallisto w odległości 43″, 39″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    12 czerwca, godz. 2:12 – minięcie się Io (N) i Kallisto w odległości 32″, 40″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    12 czerwca, godz. 3:31 – minięcie się Ganimedesa (N) i Io w odległości 10″, 15″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    12 czerwca, godz. 21:19 – minięcie się Ganimedesa (N) i Europy w odległości 22″, 156″ na zachód od brzegu tarczy Jowisza,
•    13 czerwca, godz. 1:30 – Io chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia),
•    13 czerwca, godz. 3:46 – wyjście Io z cieni Jowisza, 1″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia),
•    13 czerwca, godz. 22:48 – wejście Io na tarczę Jowisza,
•    13 czerwca, godz. 22:54 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza,
•    14 czerwca, godz. 1:00 – zejście Io z tarczy Jowisza,
•    14 czerwca, godz. 1:06 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza,
•    14 czerwca, godz. 22:14 – wyjście Io z cienia Jowisza, 2″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia),
•    15 czerwca, godz. 0:23 – minięcie się Europy (N) i Io w odległości 17″, 42″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    15 czerwca, godz. 3:16 – wejście Europy na tarczę Jowisza,
•    15 czerwca, godz. 3:28 – wejście cienia Europy na tarczę Jowisza,
•    15 czerwca, godz. 22:02 – wyjście Ganimedesa z cienia Jowisza, 5″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia),
•    16 czerwca, godz. 22:16 – Europa chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia),
•    17 czerwca, godz. 1:08 – wyjście Europy z cienia Jowisza, 5″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia).
Planeta Saturn wschodzi ponad 2 godziny po Jowiszu i tak samo 2 godziny później przechodzi przez południk lokalny. Planeta porusza się ze wschodu na zachód i do końca tygodnia zbliży się do gwiazdy Albaldah, najbardziej na wschód wysuniętej gwiazdy w łuku gwiazd z północno-wschodniego krańca głównej figury Strzelca, na 2,5 stopnia. Jasność Saturna przekroczyła już +0,2 wielkości gwiazdowej, a jego tarcza ma średnicę ponad 18″. Maksymalna elongacja Tytana, tym razem wschodnia, przypada w niedzielę 16 czerwca.
https://news.astronet.pl/index.php/2019/06/11/niebo-w-drugim-tygodniu-czerwca-2019-roku/

Niebo w drugim tygodniu czerwca 2019 roku.jpg

Niebo w drugim tygodniu czerwca 2019 roku2.jpg

Niebo w drugim tygodniu czerwca 2019 roku3.jpg

Niebo w drugim tygodniu czerwca 2019 roku4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 1 na 7299 szansy, że we wrześniu w Ziemię uderzy asteroida

2019-06-11.
 
Do Ziemi zbliża się potencjalnie niebezpieczna asteroida. Według ESA obiekt o nazwie 2006 QV89 ma szansę 1 na 7299 na kolizję z naszą planetą jeszcze tej jesieni.

 Według listy obiektów kosmicznych potencjalnie zagrażających Ziemi, która została stworzona przez ESA, asteroida 2006 QV89 zbliży się maksymalnie do naszej planety 9 września 2019 r.

W porównaniu z asteroidą o średnicy 10 km, która uderzyła w Ziemię 66 mln lat temu i doprowadziła do wymarcia dinozaurów, 2006 QV89 to stosunkowo mały obiekt. Jego średnia to zaledwie 40 metrów.

ESA monitoruje trajektorię asteroidy, ale jest mało prawdopodobne, by kosmiczna skała zderzyła się z Ziemią. Zgodnie z przeprowadzonymi symulacjami, 2006 QV89 najprawdopodobniej zbliży się do naszej planety na odległość ok. 6,7 mln km. Dla porównania: Księżyc jest oddalony od Ziemi o 384 400 km.

 
Według Tabeli Sentry opracowanej przez NASA ryzyko uderzenia asteroidy w Ziemię wynosi 1:9100. Z kolei ostatnie symulacje przeprowadzone przez ESA wskazują na jeszcze wyższe prawdopodobieństwo uderzenia szacowane na 1 do 7299. Prawdopodobnie jednak tak się nie stanie, a 2006 QV89 minie nas jeszcze w latach 2032, 2045 i 2062.


https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/ziemia/news-1-na-7299-szansy-ze-we-wrzesniu-w-ziemie-uderzy-asteroida,nId,3038896

1 na 7299 szansy, że we wrześniu w Ziemię uderzy asteroida.jpg

1 na 7299 szansy, że we wrześniu w Ziemię uderzy asteroida2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Koniec świata bardzo realny! Ziemi kończy się energia, Księżyc spowalnia ruch Ziemi, doba będzie trwała... 27 dni!
2019-06-11. MW-G za express.co.uk
Naukowcy ostrzegają: Koniec świata jaki znamy jest coraz bardziej realny! Księżyc spowalnia ruch obrotowy naszej planety. Będzie coraz więcej silnych trzęsień Ziemi. Zniszczeniu ulega też nasz ekosystem. Prognozy nie napawają optymizmem - doba może wydłużyć się do... 27 dni! Koniec świata jaki znamy, jest bliższy niż nam się wydaje - ostrzegają naukowcy.
Koniec świata bliski
Naukowcy z uniwersytetów Kolorado i University of Montana stwierdzili, że Księżyc spowalnia ruch obrotowy Ziemi.
Jak podają zagraniczne media, amerykańscy naukowcy odkryli, że Ziemi kończy się energia! Ich zdaniem, obrót Ziemi ulega spowolnieniu, ponieważ wykorzystywana przez naszą planetę energia kinetyczna nie jest nieskończona i może się wyczerpać.
Ziemi kończy się energia, Księżyc spowalnia ruch Ziemi. Dojdzie do katastrofy?
Roger Bilham z Uniwersytetu Kolorado i Rebecca Bendick z Uniwersytetu Montana w Missouli twierdzą, że spowolniony ruch Ziemi może się przyczynić do zwiększenia liczby trzęsień ziemi.
CZYTAJ TEŻ | PRZERAŻAJĄCE PROGNOZY ZMIAN KLIMATYCZNYCH W POLSCE I NA ŚWIECIE. TO MOŻE SIĘ WYDARZYĆ!
Trzęsienia Ziemi mają być nie tylko częstsze, ale i silniejsze, co jest właśnie związane z wpływem Księżyca na ruch obrotowy Ziemi.
Księżyc spowalnia ruch obrotowy Ziemi
Ziemia spowalnia swój ruch, ponieważ musi kontrolować pływy oceaniczne, które wywoływany są oddziaływaniem grawitacyjnym Ziemi z Księżycem i Słońcem. Ziemia traci energię i spowalnia. Jak nietrudno się domyślić - konsekwencje tych zmian mogą być katastrofalne.
- Korelacja między obrotem Ziemi a aktywnością trzęsień ziemi jest silna i sugeruje, że nastąpi wzrost liczby intensywnych trzęsień ziemi - mówią naukowcy. A na tym nie koniec.
Bez pływów, ekosystem Ziemi zostanie zrujnowany, a planeta rozgrzeje się - przynajmniej z jednej strony.
Spowalnianie ruchu obrotowego Ziemi to proces, który będzie postępował. Zgodnie z prognozami naukowców, za kilka miliardów lat pełen obrót Ziemi znacznie się wydłuży. Doba zamiast 24 godzin, będzie trwała 27 dni. To zaś doprowadzi do poważnych anomalii klimatycznych: wyziębiania się półkuli będącej pogrążonej dłużej w ciemności i rozgrzewania oświetlonej w tym czasie części Ziemi.
Koniec świata coraz bardziej realny?
Nowe ustalenia naukowców są coraz bardziej niepokojące. Koniec świata jaki znamy jest coraz bardziej realny. Według badaczy z Breakthrough National Centre for Climate Restoration już w 2050 roku około 55 proc. światowej populacji będzie przez 20 dni w roku narażone na śmiercionośne warunki, poza progiem ludzkiej przeżywalności.
Zgodnie z nowymi wyliczeniami naukowców z Breakthrough National Centre for Climate Restoration, do 2050 roku globalna temperatura podniesie się o 3 stopnie Celsjusza. Oznacza to, Przy takim wzroście temperatury, naszą planetę nawiedzą potężne susze, które doszczętnie zniszczą między innymi lasy Amazonii.
Oznacza to, że naprawdę czeka nas koniec świata - a przynajmniej świata, jaki znamy.
https://pomorska.pl/koniec-swiata-bardzo-realny-ziemi-konczy-sie-energia-ksiezyc-spowalnia-ruch-ziemi-doba-bedzie-trwala-27-dni/ar/c15-14201355?utm_source=facebook.com&utm_medium=gazeta-pomorska&utm_content=styl_zycia-rozmaitosci&utm_campaign=koniec-swiata-bardzo-realny-ziemi-konczy-sie-energia-ksiezyc-spowalnia-ruch-ziemi-doba-bedzie-trwala-27-dni&fbclid=IwAR3KcyQPC1jrRBfQjrRsqcbKSNGj4Veci5MpyrTeYbS5yu66U_YAzDBkjFo

Koniec świata bardzo realny Ziemi kończy się energia, Księżyc spowalnia ruch Ziemi, doba będzie trwała... 27 dni!.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polacy opracują technologię wielokrotnego wykorzystania rakiet nośnych
2019-06-12.
Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) podpisała kontrakt z Siecią Badawczą Łukasiewicz – Instytutem Lotnictwa na realizację trzyletnich badań mających na celu opracowanie układu regulacji ciągu silnika rakietowego wykorzystującego ekologiczne ciekłe materiały pędne. Technologia jest kluczowa dla rozwoju europejskich rakiet wielokrotnego użytku, jak również lądowników księżycowych i misji eksploracyjnych ESA.
Liderem projektu jest Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa. W konsorcjum znaleźli się przedstawiciele polskiego przemysłu kosmicznego: Astronika i Jakusz SpaceTech. Rozwój technologii sterowania wartością ciągu stanowi połączenie prac rozwojowych w dziedzinie mechanizmów oraz ekologicznych napędów kosmicznych. Działania są zbieżne z tematyką projektów realizowanych w ramach programów ESA, Komisji Europejskiej, a także Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Obecnie rozwiązania dotyczące silników o regulowanym ciągu nie są dostępne w Europie. Stwarza to duży potencjał komercjalizacyjny dla polskich podmiotów, wpisując się również w cele Polskiej Strategii Kosmicznej (zdolność polskiego sektora do skutecznego konkurowania na rynku europejskim, a także rozbudowa zdolności w obszarze bezpieczeństwa i obronności państwa z wykorzystaniem technologii kosmicznych i technik satelitarnych).
Prace będą realizowane w ramach opcjonalnego programu ESA – Future Launchers Preparatory Programme, do którego Polska przystąpiła w wyniku ustaleń ESA Ministerial Council 2016.
Więcej informacji na stronie ESA.
Źródło: Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/polacy-opracuja-technologie-wielokrotnego-wykorzystania-rakiet-nosnych

 

Polacy opracują technologię wielokrotnego wykorzystania rakiet nośnych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Udany start Falcona 9 z trzema satelitami RADARSAT
2019-06-12. Krzysztof Kanawka
Rakieta Falcon 9 wyniosła 12 czerwca trzy kanadyjskie satelity RADARSAT.
Start rakiety Falcon 9 z trzema satelitami RADARSAT nastąpił 12 czerwca 2019 roku o godzinie 16:17 CEST. Start nastąpił z bazy Vandengerg w Kalifornii. Na pokładzie rakiety Falcon 9 znalazły się trzy kanadyjskie satelity RADARSAT. Rakieta Falcon 9 wyniosła te satelity na orbitę polarną, gdzie nastąpiło uwolnienie około godzinę po starcie.
Następny start rakiety orbitalnej zaplanowany został na 20 czerwca. Tego dnia europejska rakieta Ariane 5 wyniesie dwa satelity telekomunikacyjne z kosmodromu w Kourou.
(PFA, SpaceX)
https://kosmonauta.net/2019/06/udany-start-falcona-9-z-trzema-satelitami-radarsat/

Udany start Falcona 9 z trzema satelitami RADARSAT.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Łódź/Wakacje w EC1 - loty w kosmos i obserwacja Perseidów
2019-06-12.
Pod znakiem lotów w kosmos, obserwacji Perseidów i poznawania kosmicznych technologii upływać będą tegoroczne wakacje w EC1 Łódź-Miasto Kultury. Projekcje, spotkania i warsztaty będą nawiązywały do 50. rocznicy lądowania człowieka na Księżycu, przypadającej 20 lipca.
"Już w przyszłym tygodniu w Centrum Nauki i Techniki EC1 startują warsztaty poświęcone telekomunikacji +1-0-1 światło+ oraz Warsztat szalonego konstruktora. Zaprosimy wszystkich, by zajrzeć pod podszewkę takich powszechnych rzeczy, jak np. telekomunikacja - i pokażemy, jak za pomocą światła można przekazać słowa, obrazy i dźwięki – w takiej formie, aby zrozumieli to nawet najmłodsi goście" – zaznaczył Michał Kędzierski z EC1.
Opuszczenie orbity okołoziemskiej nie byłyby niemożliwe bez polimerów, stąd temat innych warsztatów w EC1 – "Zaplątani, czyli w świecie polimerów". "Chcemy porozmawiać, jak traktować tworzywa sztuczne w dobie rosnącej świadomości ekologicznej, który plastik nadaje się do recyclingu, a który nie. Uczestnicy – w wieku od lat sześciu – będą mogli samodzielnie wykonać materiał polimerowy" - wyjaśnił rzecznik EC1.
Z kolei "Warsztat szalonego konstruktora" to zabawa fizyką – uczestnicy tworzyć będą skomplikowane labirynty i tory, po których poruszać się będzie kula. Przez całe wakacje w EC1 będzie też można obejrzeć mini wystawę meteorytów – także pod mikroskopem w Nanolaboratorium.
Kulminacyjnym momentem kosmicznych wakacji w EC1 będzie tydzień od 16 do 21 lipca. Pierwszego dnia odbędzie się wieczorny pokaz, podczas którego goście dowiedzą się wszystkiego o lądowaniu człowieka na Księżycu – również na temat mitów, jakie narosły wokół tego wydarzenia. Jeśli dopisze pogoda, uczestnicy wyjdą na zewnątrz, by – z profesjonalnym komentarzem - obejrzeć zaćmienie Księżyca, które ma mieć miejsce właśnie 16 lipca.
W pokoju virtual reality w strefie "Człowiek w Kosmosie" Centrum Nauki i Techniki EC1 dostępna będzie animacja łazika marsjańskiego przygotowana przez zespół Planetarium EC1. "Będzie to jedyna w Łodzi okazja, aby pojeździć sobie po księżycu" – podkreślił Kędzierski.
W dniu rocznicy pamiętnego lądowania na Księżycu – 20 lipca – odbędzie się Księżycowy Piknik, a na nim budowanie domowej rakiety z butelki, rysowanie kosmosu i pokazy łazika marsjańskiego zbudowanego przez studentów Politechniki Łódzkiej z wielokrotnie nagradzanej za projekty Grupy PŁ Raptors.
Przygotowano także wystawę zdjęć Księżyca, a dla dzieci gry i zabawy z wykorzystaniem modeli 3D i filmów z misji Apollo. Działające na terenie kompleksu EC1 Narodowe Centrum Kultury Filmowej zaprezentuje film "Fly Rocket Fly", przedstawiający mało znany projekt prywatnego afrykańskiego centrum kosmicznego zrealizowanego 40 lat przed Elonem Muskiem; będzie to też okazja do odwiedzenia nowo otwartego Audytorium w Centrum Nauki i Techniki, znajdującego się koło tarasu z widokiem na historyczną Halę Kotłów.
Tego samego dnia zaplanowano także finał rocznego cyklu "Kosmos dla zaawansowanych". Współprowadzącym spotkanie będzie dr Tomasz Rożek, znany z programu popularnonaukowego Sonda 2, a temat to "Człowiek na Srebrnym Globie". Organizatorzy przypomną historię lotów kosmicznych, ze szczególnym uwzględnieniem misji Apollo 11, będą tez mówić o przyszłości lotów załogowych.
"W sierpniu wracamy do łódzkiego Parku Źródliska na obserwowanie Perseidów; będzie to możliwe, jeśli pogoda okaże się łaskawa jak kilka lat temu, a jeśli nie, to będziemy bawili się przy imprezach towarzyszących realizowanych z klubokawiarnią Tubajka" – zapowiedział Kędzierski.
Szczegółowy program wydarzeń można znaleźć na stronie internetowej.
PAP - Nauka w Polsce, Agnieszka Grzelak-Michałowska
agm/ zan/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C77508%2Clodzwakacje-w-ec1-loty-w-kosmos-i-obserwacja-perseidow.html

Łódź Wakacje w EC1 - loty w kosmos i obserwacja Perseidów.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sól kuchenna na powierzchni Europy
2019-06-12.
Dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a wskazują na obecność chlorku sodu (czyli podstawowego składnika soli kuchennej) na powierzchni Europy. Sole znajdujące się na powierzchni księżyca Jowisza pochodzą prawdopodobnie z podpowierzchniowego oceanu i są widoczne pod postacią żółtych obszarów na widocznej z Jowisza półkuli księżyca.
Naukowcy z California Institute of Technology i Jet Propulsion Laboratory przeanalizowali dane z obserwacji powierzchni Europy w świetle widzialnym przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a. Ślady soli wykryto w tzw. chaotycznych rejonach księżyca - młodych geologicznie strukturach, na których z dużym prawdopodobieństwem znajdują się materiały z podpowierzchniowego oceanu.
Nadal niewiele wiemy o składzie chemicznym i innych właściwościach oceanu ukrytego pod powierzchnią Europy. Takim oknem na warunki panujące w tym oceanie może być sama powierzchnia księżyca, która podobnie jak przy Enceladusie Saturna jest aktywna geologicznie.
Dane ze spektrometru bliskiej podczerwieni sondy Galileo, która w 1995 roku stała się pierwszym sztucznym satelitą Jowisza wskazują, że powierzchnia Europy jest zdominowana przez trzy substancje: wodny lód, uwodniony kwas siarkowy oraz materiał nielodowy, prawdopodobnie siarczany.
Niestety spektrometr NIMS zamontowany na sondzie Galileo nie był w stanie definitywnie wskazać postulowanych siarczanów na powierzchni z uwagi na zbyt małą rozdzielczość spektralną urządzenia w potrzebnych zakresach. Dopiero obserwacje naziemne wykazały obecność siarczanu magnezu. Jednak owe siarczany znaleziono w miejscach występowania uwodnionych kwasów siarkowych, więc nie pochodzą one raczej z podpowierzchniowego oceanu.
W tzw. chaotycznych rejonach księżyca może znajdować się odpowiedź co zawiera pod względem chemicznym ocean pod powierzchnią. Strefy te występują na półkuli Europy zwróconej zgodnie z kierunkiem orbity i są chronione od bombardowania związkami siarki.
Region ten nie jest jednak łatwy do badania. Analizy spektrometryczne w podczerwieni nie wykazują tam nic wyróżniającego się od lodu wodnego. Naukowcy podejrzewają, że być może występują tam sole chlorkowe, które właśnie w zakresie podczerwieni są dosyć “płaskie” tzn. nie są widoczne dla takiego instrumentu.
Można jednak zaobserwować takie sole w sposób pośredni. W wyniku działania promieniowania struktury krystaliczne tych soli mogą stawać się widoczne dla kamery w świetle widzialnym. Na przykład chlorek sodu poddany takim warunkom jak te panujące na powierzchni Europy przybiera kolorów podobnie jak na zdjęciach zrobionych przez sondę Galileo (zobacz zdjęcie na górze artykułu).
Obserwacje z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a wykazały występowanie linii absorpcyjnej na długości 450 nm - czyli takiej wskazującej na występowanie właśnie chlorku sodu pod działaniem promieniowania kosmicznego. Najwyraźniej widać to w regionie Tara Region - żółtym obszarze zajmującym dużą część widocznej z Jowisza półkuli Europy.
Bardzo wyraźny związek pomiędzy obszarami występowania silnych absorpcji, charakterystycznych dla napromieniowanego chlorku sodu, a młodymi geologicznie regionami Europy, każe przypuszczać, że zaobserwowany materiał może pochodzić z podpowierzchniowego oceanu.
Obecność oceanu pod powierzchnią Europy motywuje naukowców do eksploracji tego obiektu pod kątem istnienia życia. Jednak występowanie takiego życia zależy ściśle od właściwości chemicznych i bilansu energetycznego oceanu, a o tym nadal wiemy bardzo mało. Nie wiemy jeszcze czy ocean ten jest bogaty w rozpuszczone siarczany czy tak jak na Ziemi lub pod Enceladusem zawiera duże ilości chlorku sodu, który wskazuje też na wysoką aktywność hydrotermalną dna. Odkrycie obecności chlorków sodu na powierzchni może poprawić nasze zrozumienie tego co dzieje się pod tą powierzchnią.
Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: Science Advances/JPL
Więcej informacji:
•    Sodium chloride on the surface of Europa
Na zdjęciu tytułowym: Europa zarejestrowana przez kamerę sondy Galileo. Największy wyróżniający się na żółto obszar to Tara Ragio - geologicznie złożony region, gdzie wykryto najintensywniejsze ślady chlorku sodu. Źródło: NASA/JPL/Univerisity of Arizona.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/sol-kuchenna-na-powierzchni-europy

Sól kuchenna na powierzchni Europy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jowisz widoczny gołym okiem. Teraz jest najlepszy czas do obserwacji
2019-06-12. MFER. MNIE

W czerwcu panują najlepsze warunki do podziwiania największej planety Układu Słonecznego – Jowisza. Można zobaczyć go nawet gołym okiem, ale lornetka czy już niewielki teleskop pozwolą dostrzec jego cztery największe księżyce.
10 czerwca Jowisz znalazł się w tzw. opozycji. To zachodzące raz na rok ustawienie, w którym dana planeta Układu Słonecznego (w tym przypadku – Jowisz), Ziemia i Słońce układają się w jednej linii. Trwający około miesiąca okres wokół opozycji jest więc najlepszym momentem na obserwacje Jowisza.

Planetę tę widać wtedy przez całą noc, a przy tym znajduje się ona najbliżej Ziemi. Jowisza można zobaczyć nawet gołym okiem, ale lornetka czy już niewielki teleskop pozwolą dostrzec jego cztery największe księżyce: Ganimedesa, Io, Europę, Kallisto (tzw. księżyce galileuszowe), a może nawet zarys układających się w pasy chmur.
Z kolei 17 i 18 czerwca to czas, kiedy Merkury zbliży się na nieboskłonie do Marsa. Planety będzie można zobaczyć na zachodzie, nisko nad horyzontem, krótko po zachodzie Słońca.

To nie koniec atrakcji na czerwcowym niebie. Między 14 a 19 czerwca można będzie także zobaczyć, jak Księżyc ustawia się na niebie w jednej linii z Jowiszem i Saturnem. To dobry moment, aby dostrzec nachylenie orbity Księżyca, obserwując zmiany jego położenia między kolejnymi nocami.
Orbita Księżyca jest bowiem nachylona w stosunku do płaszczyzny równikowej Ziemi, a także w niewielkim stopniu do płaszczyzny ekliptyki (płaszczyzna, po której planety poruszają się wokół Słońca). To z powodu tego nachylenia zaćmienia Słońca i Księżyca nie zdarzają się co miesiąc, lecz znacznie rzadziej (mniej więcej co 18 miesięcy są widoczne w jakimś miejscu na Ziemi).

źródło: PAP

https://www.tvp.info/43053850/jowisz-widoczny-golym-okiem-teraz-jest-najlepszy-czas-do-obserwacji

Jowisz widoczny gołym okiem. Teraz jest najlepszy czas do obserwacji.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomia niepodległa nr 10 o obserwatoriach górskich
2019-06-13.
Poznaj losy polskich obserwatoriów astronomicznych położonych w górach. Zobacz jak niedostępne szczyty stawały się miejscem prowadzenia badań astronomicznych. Premiera nowego odcinka z cyklu "Astronomia niepodległa" TVP 3 w czwartek 13 czerwca o godz. 17:00, a w sobotę na YouTube.
Producentami cyklu dokumentalnego "Astronomia niepodległa" są Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz Telewizja Polska (TVP). Zdjęcia realizuje ekipa TVP Bydgoszcz. Produkcję dofinansowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW). Partnerem programu jest czasopismo i portal "Urania - Postępy Astronomii".
Więcej informacji:
•    Zwiastun całej serii "Astronomia niepodległa"
•    Zwiastun odcinka nr 9 o historii Uranii
•    Komunikat o nowej serii "Astronomia niepodległa"
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronomia-niepodlegla-nr-10-obserwatoria-gorskie

Astronomia niepodległa nr 10 o obserwatoriach górskich.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Prezentacja Chandrayaan-2
2019-06-13. Krzysztof Kanawka
Indie po raz pierwszy zaprezentowały złożoną misję księżycową Chandrayaan-2.
Celem indyjskiej misji księżycowej Chandrayaan-2 jest osadzenie łazika na powierzchni Srebrnego Globu. Za miejsce lądowania wybrano “podbiegunowe” okolice bieguna południowego Księżyca, pomiędzy kraterami Manzinus C i Simpelius N (około 70 stopni szerokości południowej selenograficznej).
Projekt Chandrayaan-2 został zaakceptowany przez rząd Indii już pod koniec zeszłej dekady. W międzyczasie trwały prace rozwojowe a także (niezależnie od projektu) budowa nowej wersji rakiety GSLV (Mk 2), której pierwszy udany lot nastąpił w styczniu 2014 roku.
Początkowo cała misja miała być przeprowadzona we współpracy z rosyjską agencją Roskosmos, lecz po tym, jak w 2015 roku Rosja zasygnalizowała brak możliwości wykonania swojej części misji, czyli głównie konstrukcji łazika marsjańskiego, indyjska agencja kosmiczna ISRO zadecydowała dokończyć projekt samodzielnie.
Po tej nieudanej współpracy ISRO planowała start Chandrayaan-2 w kwietniu 2018 roku, jednakże  w marcu zeszłego roku zdecydowała o opóźnieniu początku misji. Opóźnienie pozwoli na przeprowadzenie dodatkowych testów orbitera księżycowego oraz łazika. Wówczas nową datą startu misji był październik 2018. Jak się to później (w sierpniu) okazało – ten termin nie został dotrzymany i start został opóźniony “do początku 2019 roku”. ISRO także wówczas informowała o potrzebie przeprowadzenia kolejnych testów. Później pojawił się kwiecień 2019 jako data startu, jednakże ten termin też nie został dotrzymany.
Na początku maja 2019 roku ISRO poinformowała, że start Chandrayaan-2 jest planowany na 9 a 16 lipca 2019. Jeśli sonda (orbiter, lądownik i łazik) zostanie wystrzelona w tym terminie, wówczas lądowanie na Księżycu nastąpi 6 września 2019.
Dwunastego czerwca 2019 ISRO po raz pierwszy opublikowała zdjęcia Chandrayaan-2. Co więcej, doprecyzowano także datę startu tej misji: 15 lipca 2019. Lądowanie na Księżycu nadal jest planowane na 6 września.
Sonda, po dotarciu do Księżyca, odłączy lądownik, który następnie wykona miękkie lądowanie w okolicach południowego bieguna Srebrnego Globu, sama zaś będzie go okrążać i mapować w wysokiej rozdzielczości. Lądownik Vikram, nazwany na cześć jednego z ojców indyjskiego programu kosmicznego – Vikrama Sarabhai, został wyposażony w precyzyjne przyrządy nawigacyjne, optyczne oraz sejsmometr. Będzie on przeprowadzał pomiary i wykonywał zdjęcia przez dwa tygodnie, jednak jego najważniejszym zadaniem jest dostarczenie na powierzchnię Księżyca łazika Pragyan, co w sanskrycie oznacza „mądrość”. Ten sześciokołowy pojazd o masie niespełna 30 kg pozyskuje energię za pomocą paneli słonecznych. Do jego zadań należy analiza chemiczna próbek pobranych z powierzchni, pomiary natężenia strumieni cząstek alfa oraz tworzenie trójwymiarowej mapy terenu. Informacje zebrane przez przyrządy na powierzchni Księżyca będą przekazywane na Ziemię przez orbiter, który będzie odgrywał rolę przekaźnika sygnału.
(ISRO)
https://kosmonauta.net/2019/06/prezentacja-chandrayaan-2/

Prezentacja Chandrayaan-2.2.jpg

Prezentacja Chandrayaan-2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sonda Juno wykonała obraz tajemniczego czarnego wiru w atmosferze Jowisza
2019-06-13.

Najnowszy obraz największej planety Układu Słonecznego, opublikowany przez NASA, kolejny raz zachwyca i ujawnia przed nami dramatyczne zjawiska zachodzące w gęstej atmosferze tego fascynującego gazowego olbrzyma.
Obraz powstał 29 maja, podczas ostatniego, 20 bliskiego przelotu sondy Juno na planetą z odległości 14 tysięcy kilometrów od jej gęstej atmosfery. Surowy plik RAW został następnie przetworzony przez grafików agencji, Geralda Eichstäda i Seána Dora, którzy uwidocznili szczegóły atmosfery tego gazowego giganta. Dzięki temu możemy zobaczyć w niesamowitych detalach antycyklony szalejące w atmosferze i przerażający wir, który ma intensywne ciemne wnętrze.
Oprócz niego, naszym oczom ukazały się też czarne i ciemno-niebieskie/zielone pasy chmur wirujące wokół antycyklonów. Występują one nie tylko w północno-zachodnim pasie atmosfery Jowisza, który widoczny jest na fotografii, ale również w innych częściach globu. Bezustannie się one zmieniają, dzięki temu każde nowe zdjęcie wykonane przez sondę Juno tak bardzo zachwyca.
Niestety, musimy pogodzić się z faktem, że naukowcy nie są w stanie dokładnie zbadać każdej formacji istniejącej w gęstej atmosferze planety i powiedzieć nam więcej na ich temat. Tworzą się one i znikają nawet na przestrzeni kilku godzin, niektóre jednak trwają latami, a nawet setkami lat. Wszystkie te fascynujące zjawiska determinowane są przez dynamicznie zmieniającą się otchłań wnętrza planety, która przecież nie ma stałej powierzchni. Tak więc cieszmy nimi oczy na zdjęciach, póki jeszcze istnieją.
https://www.geekweek.pl/news/2019-06-13/zobaczcie-najnowszy-spektakularny-obraz-gestej-atmosfery-jowisza/

Sonda Juno wykonała obraz tajemniczego czarnego wiru w atmosferze Jowisza.jpg

Sonda Juno wykonała obraz tajemniczego czarnego wiru w atmosferze Jowisza2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ta planeta nie powinna istnieć. Skąd się wzięła?

2019-06-13.
 
Zgodnie z obowiązującym stanem wiedzy, gazowe olbrzymy, takie jak Jowisz i Saturn potrzebują co najmniej 10 mln lat na rozwój. Ale egzoplaneta CI Tau b powstała w zaledwie 2 mln lat. Jak to możliwe?

 CI Tau b znajduje się ok. 450 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Byka. Była ona obserwowana w podczerwieni przez cztery lata przez naukowców z Uniwersytetu Rice i Obserwatorium Lowella. Teraz astronomowie twierdzą, że CI Tau b to "empiryczny wzorzec" dla zrozumienia nowo narodzonych gorących jowiszów.

 Właśnie taką planetą jest CI Tau b - gorącym jowiszem, krążącym bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej. Planeta okrąża gwiazdę w zaledwie 9 dni. CI Tau b jest 11,6 razy cięższa od Jowisza, ale ok. 134 razy bledsza od macierzystej gwiazdy pomarańczowej, która jest mniejsza od Słońca.

Analizy CI Tau b pokazały, jak jest to niezwykły świat. Jest to nietypowy gazowy olbrzym, który powstał w zaledwie 2 mln lat.

- Bezpośrednie dowody obserwacyjne masy i jasności CI Tau b są szczególnie przydatne, ponieważ wiemy także, żę planeta krąży wokół bardzo młodej gwiazdy. Większość gorących jowiszów, które do tej pory odkryliśmy, krąży wokół gwiazd w średnim wieku. CI Tau daje pewne ograniczenia: czy w tak krótkim czasie może uformować się planeta? - powiedziała Laura Flagg z Uniwersytetu Rice.

Naukowcy nie wiedzą jeszcze, jak to możliwe, że egzoplaneta powstała tak szybko. Dzięki dalszemu badaniu CI Tau b może udać nam się stworzyć nowe modele teoretyczne do opisania formowania planet.

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-ta-planeta-nie-powinna-istniec-skad-sie-wziela,nId,3039228

Ta planeta nie powinna istnieć. Skąd się wzięła.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Studenci Politechniki Wrocławskiej polecieli z sondą i rakietą na zawody w USA
2019-06-13
Studenci z PWr Aerospace wyruszyli do Teksasu, gdzie w weekend wezmą udział w zawodach CanSat Competition United States. Dzień później swoją rywalizację zaczną członkowie PWr in Space startujący w Spaceport America Cup w Nowym Meksyku.
Sześcioro członków PWr Aerospace wyleciało we wtorek wieczorem z Warszawy do Dallas. Są jednym z czterdziestu trzech zespołów z całego świata, zakwalifikowanych do finału międzynarodowych zawodów CanSat Competition United States. Wiozą ze sobą niewielką sondę kosmiczną, której budowaniu poświęcili ostatnie miesiące. W piątek w Stephenville w Teksasie ich CanSat przejdzie szereg punktowanych testów – będzie m.in. ważony i mierzony.
Najważniejsza będzie jednak sobota – to wtedy rakieta wyniesie sondę na wysokość między 670 a 725 metrów. Tam studencka konstrukcja zostanie wyrzucona i będzie opadała na spadochronie z prędkością około 20 m/s. Gdy zniży się do poziomu 450 m, z pojemnika automatycznie zostanie wypuszczony ładunek naukowy, który – dzięki zjawisku autorotacji – będzie już opadał z prędkością 10-15 m/s i w czasie około 45 sekund ma przekazać do stacji naziemnej dane o wysokości, na jakiej się znajduje, panującej tam temperaturze, napięciu baterii zasilającej, pozycji GPS, wychyleniu urządzenia oraz szybkości obrotu jego śmigieł.
CanSat – zbudowany przez studentów Politechniki Wrocławskiej z trzech Wydziałów: Elektroniki, Mechanicznego i Podstawowych Problemów Techniki – waży 500 gramów (zgodnie z regulaminem konkursu nie mógł przekroczyć tej masy). Ma 12 cm średnicy i 27,5 cm długości. Koszt jego budowy nie mógł być większy niż tysiąc dolarów – wrocławscy studenci potrzebowali zaledwie 300. Więcej na temat sondy można przeczytać w marcowym artykule Uranii.
Zawody organizowane są przez American Astronautical Society i U.S. Naval Research Laboratory. W tym roku głównym wyzwaniem jest kontrola lotu i lądowanie z wykorzystaniem zjawiska autorotacji.
Do tej pory PWr Aerospace przeszło dwa etapy, w których studenci przesyłali dokumentację swojej sondy (160 stron) i prezentowali zaproponowane rozwiązania. Zdobyli w nich 93 proc. i 97 proc. punktów – co w sumie daje im średnią 95 proc. liczoną do całkowitego wyniku zawodów.
W przygotowaniach do zawodów PWr Aerospace pomogło koło naukowe Nanoin z W11, które wsparło studentów w obliczeniach prędkości opadania sondy. Zespół mógł także liczyć na sponsorów  - firmy: S3 Connected Health, Creator – Ośrodek Profilaktyki i Rehabilitacji  i Pracownia Optyczna Tomasz Puślecki.
Rakieta z demonstratorem technologii
W poniedziałek swoje zawody zaczną z kolei studenci z koła PWr in Space działającego jako zespół PoliWrocket. W Nowym Meksyku wystartują w Spaceport America Cup – konkursie organizowanym przez Experimental Sounding Rocket Association i Spaceport America, czyli pierwszy na świecie komercyjny port kosmiczny, wybudowany przez brytyjskiego miliardera Richarda Bransona.
Wrocławianie jadą tam ze swoją  „Dziewięćdziesiątką Dziewiątką”, z którą wystartują w kategorii rakiet napędzanych silnikami hybrydowymi. Zbudowany przez studentów silnik składa się z dwóch głównych części – butli z utleniaczem, którym jest podtlenek azotu, oraz komory spalania wypełnionej paliwem – w tym przypadku polipropylenem. W czasie startu rakiety zapalnik przepali pirozawór, co sprawi, że utleniacz zostanie wtryśnięty do komory, a powstała w ten sposób mieszanka będzie się spalać, napędzając całą konstrukcję (gazy ulecą przez dyszę w komorze).
Najważniejszym zadaniem dla rakiety w tej kategorii jest wzniesienie się na pułap 10 tys. stóp, czyli dokładnie 3048 m. Ponieważ idealne  „wstrzelenie się” w tę wysokość  jest niemal niemożliwe, wobec czego  należy być jak najbliżej tego pułapu. Im dalej rakieta będzie od niego, tym więcej punktów straci.
A do zdobycia jest dokładnie tysiąc puktów. Oceniane są m.in. terminowość dostarczanej dokumentacji i projekt techniczny – jeszcze przed samymi zawodami, a w czasie ich trwania:  poprawność lotu (czyli m.in. odległość od wyznaczonej wysokości) czy faza odzysku rakiety.
Organizatorzy konkursu wymagają od drużyn, by umieściły w swoich rakietach czterokilogramowy ładunek (tzw. payload) w postaci sześcianu o dziesięciocentymetrowym boku. Studenci PWr postanowili jednak obejść ten punkt regulaminu, bo tak duża „kostka” we wnętrzu rakiety znacznie zwiększyłaby jej wymiary, a co za tym idzie podniosła koszty jej budowy. Zamiast niego skonstruowali demonstartor technologii, którym jest radioteleskop.
PoliWrocket tworzą studenci z sześciu Wydziałów: Mechanicznego, Mechaniczno-Energetycznego, Informatyki i Zarządzania, Elektroniki, Chemicznego i Podstawowych Problemów Techniki oraz uczeń Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego PWr. Grupę wspierają sponsorzy - Igopack. Source of Industrial Packing, Horizon Automation, Szalkowski. Transport i Spedycja, Transfer Multisort Electronik (TME), Solidexpert, Biuro Techniczne Bomar, FutureNet Foundation, Walbet, Ataszek, Astos Solution, Igus, Ferrpol i Bracia Matuszewscy.
Więcej informacji o rakiecie i zawodach można przeczytać w artykule z kwietnia br.
Źródło: Politechnika Wrocławska
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/studenci-politechniki-wroclawskiej-polecieli-z-sonda-i-rakieta-na-zawody-w-usa

Studenci Politechniki Wrocławskiej polecieli z sondą i rakietą na zawody w USA.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Planck: nie potwierdzono i nie wykluczono anomalii w promieniowaniu tła
2019-06-13.
Satelita Planck (ESA) nie znalazł żadnych nowych dowodów na istnienie zaskakujących kosmicznych anomalii, jakie ujawniają się w pomiarach temperatury na mapach całego Wszechświata. Niedawne badania nie wykluczają wprawdzie całkiem ich istnienia, ale wskazują  na konieczność kontynuacji związanych z tą zagadką badań.
Ostatnie wyniki uzyskane przez satelitę Planck są wynikiem analizy rozkładu polaryzacji kosmicznego promieniowania tła (CMB), czyli najstarszego światła, jakie kiedykolwiek pojawiło się w kosmosie. Pierwotne wyniki pochodzące z tego samego satelity, opublikowane w roku 2013, koncentrowały się na pomiarach temperatury tego promieniowania na całym niebie. Pozwoliło to astronomom na zbadanie początków i wczesnej ewolucji Wszechświata. Dane te w większości potwierdziły nasz obecny obraz tej ewolucji, jednak pojawiły się i nurtujące astronomów do dziś odstępstwa od przyjętych założeń. Co więcej - anomalie te są trudne do wyjaśnienia na gruncie standardowego modelu kosmologicznego.
Zaobserwowane anomalie to słabe cechy rozkładu obserwowanego promieniowania tła, ujawniające się dopiero w dużej skali kątowej. Wiadomo już, że raczej nie są to żadne sztuczne artefakty będące wynikiem pracy satelity czy późniejszej obróbki danych. To raczej rodzaj fluktuacji, które są wprawdzie niezwykle rzadkie, ale i nie do końca niemożliwe na gruncie statystyki. Ale anomalie te mogą być też - jest to pewne wyjaśnienie alternatywne - silną poszlaką, że potrzeba nam jakiejś nowej fizyki, a w każdym razie natura pewnych procesów fizycznych zachodzących w kosmosie nie jest przez nas jeszcze dobrze poznana.
    
Aby dokładniej zbadać charakter samych anomalii, zespół naukowcy satelity Planck przyjrzał się teraz uważniej polaryzacji CMB, która ujawniła się w drobiazgowej analizie danych zebranych na kilku różnych częstotliwościach obserwacji. Nie było to wcale łatwe zadanie - z danych tych trzeba było wcześniej wyeliminować widoczne na pierwszym planie, emitowane znacznie bliżej nas sygnały emisji mikrofalowej, takie jak te pochodzące od gazu i pyłu obecnego w naszej Galaktyce.
Zaobserwowany sygnał mikrofalowego promieniowania tła jest na dziś dzień najlepszym pomiarem tak zwanych modów E polaryzacji CMB i sięga czasów, gdy pojawiały się pierwsze atomy utworzone we Wszechświecie, a samo promieniowanie mikrofalowe zostało uwolnione i zaczęło swą długą podróż. Pomiary takiej polaryzacji dają nam niemal niezależną ocenę jednorodności lub też niejednorodności  promieniowania mikrofalowego, zatem jeśli i w nich pojawiają się jakieś anomalie, zwiększy to przekonanie naukowców, że mogą być one wynikiem potrzeby zastosowania nowej fizyki i nie są tylko statystycznymi fluktuacjami.
Gdy jednak naukowcy przyjrzeli się uważniej danym, nie zauważyli jednoznacznej obecności poszukiwanych anomalii w polaryzacji CMB. W najlepszym przypadku nowo opublikowana analiza tych danych ujawniła pewne słabe ślady świadczące o tym, że część z wcześniej wykrytych anomalii może faktycznie istnieć.
Na pierwszy rzut oka wydaje się jednak, że anomalie te są wciąż statystycznymi fluktuacjami. Jednak nadal nie wyklucza to potrzeby przemyślenia całej fizyki i naszego modelu standardowego. Co gorsza - nie ma wciąż w pełni przekonującej hipotezy na temat tego, jak taka nowa fizyka miałaby generować hipotetycznie istniejące anomalie w CMB. Jest na przykład możliwe, że to nowe, nieznane zjawisko fizyczne wpływa tylko na temperaturę mikrofalowego promieniowania tła, ale już nie na jego polaryzację. Wówczas opisywane tu badania mogą nie być zbyt pomocne.
Przy okazji Planck potwierdził również występowanie anomalnych cech, które zauważono już we wcześniejszych obserwacjach temperatury CMB, takich jak znaczna rozbieżność sygnału uwidaczniająca się przy obserwacjach dwóch przeciwległych półkul nieba i tak zwana „zimna plama” - duży obszar na niebie o bardzo niskiej temperaturze.
Niestety, nowe dane nie wnoszą zbyt wiele do dalszej dyskusji nad naturą anomalii, ponieważ nie potwierdzają ani nie negują ich rzeczywistego istnienia. Dalsza analiza tych obserwacji będzie prowadzona przez zespół, ale jest mało prawdopodobne, że przyniesie to znacząco nowe wyniki. Oczywistą alternatywą dla tego typu badań może być dedykowana misja specjalnie zaprojektowana i zoptymalizowana do rejestracji polaryzacji mikrofalowego promieniowania tła, ale jej przygotowanie może zająć nawet 10-15 lat.
Tajemnica kosmicznych anomalii pozostaje więc wciąż nierozwiązana.
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Planck 2018 results. VII. Isotropy and Statistics of the CMB” by the Planck Collaboration, Astronomy & Astrophysics 2018
•    The Planck Legacy Archive
•    More about Planck
Na ilustracji: Licząca blisko 14 miliardów lat historia Wszechświata, w której szczególnie podkreślono zdarzenia mająca związek z powstaniem mikrofalowego promieniowania tła - CMB. Źródło: ESA/Planck Collaboration
Na ilustracji powyżej: Satelita Planck - mapy temperatury i polaryzacji CBM.
Źródło: ESA/Planck Collaboration
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/planck-nie-potwierdzono-i-nie-wykluczono-anomalii-w-promieniowaniu-tla

 

Planck nie potwierdzono i nie wykluczono anomalii w promieniowaniu tła.jpg

Planck nie potwierdzono i nie wykluczono anomalii w promieniowaniu tła2.jpg

Planck nie potwierdzono i nie wykluczono anomalii w promieniowaniu tła3.jpg

Planck nie potwierdzono i nie wykluczono anomalii w promieniowaniu tła4.jpg

Planck nie potwierdzono i nie wykluczono anomalii w promieniowaniu tła5.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Indie planują budowę “bardzo małej” stacji kosmicznej po 2022 roku
2019-06-13. Radek Kosarzycki

Indie planują stworzenie własnej ” bardzo małej” stacji kosmicznej w nadchodzącej dekadzie, w ramach przygotowań do pierwszej misji załogowej w historii kraju.
Szef Indian Space Research Organisation (ISRO) Kailasavadivoo Sivan poinformował dzisiaj, że ambitny projekt budowy stacji orbitalnej będzie realizowany po pierwszej misji załogowej planowanej na 2022 rok.
“Nasza stacja kosmiczna będzie bardzo mała… przydatna do wykonywania eksperymentów” powiedział Sivan reporterom w New Delhi.
“Nie mamy wielkich planów wysyłania turystów w kosmos i tym podobnych” dodał.
Stacja kosmiczna umożliwia przebywanie na jej pokładzie członków załogi i wyposażona jest w osprzęt do prowadzenia eksperymentów i dokowania pojazdów kosmicznych.
Pierwsza kosmiczna misja załogowa w historii Indii – nazwana Gaganyaan – będzie realizowana do 2022 roku, aby uczcić 75 lat niepodległości Indii od Wielkiej Brytanii.
W ramach misji w przestrzeń kosmiczną poleci dwóch lub trzech astronautów na maksymalnie siedem dni.
Informacje o stacji kosmicznej pojawiają się dzień po przedstawieniu bezzałogowego lądownika, który zostanie wyniesiony w przestrzeń 15 lipca i powinien wylądować na powierzchni Księżyca w okolicach 6 września.
Źródło: AFP
https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/13/indie-planuja-budowe-bardzo-malej-stacji-kosmicznej-po-2022-roku/

Indie planują budowę “bardzo małej” stacji kosmicznej po 2022 roku.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hubble obserwuje niewielką galaktykę o wielkim sercu
2019-06-13. Radek Kosarzycki

Zagnieżdżona pośród tych wszystkich jasnych, bliższych nam gwiazd leży ESO 495-21, niewielka galaktyka z wielkim sercem. ESO 495-21 może mieć średnicę zaledwie 3000 lat świetlnych, ale nie przeszkadza jej to w formowaniu ogromnej liczby nowych gwiazd. W jej wnętrzu może także znajdować się supermasywna czarna dziura, co jest nietypowe dla galaktyki tych rozmiarów, ale może także sporo nam mówić o procesie formowania i ewolucji galaktyk.
Znajdująca się około 30 milionów lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Kompasu, ESO 495-21 to gwiazdotwórcza galaktyka karłowata – oznacza to, że charakteryzuje się ona niewielkimi rozmiarami, ale jednocześnie intensywnymi procesami gwiazdotwórczymi. Galaktyki gwiazdotwórcze niezwykle szybko tworzą nowe gwiazdy – proces powstawania nowych gwiazd jest tam nawet 1000 razy szybszy od tego w Drodze Mlecznej.
Hubble kilkukrotnie badał wzrost aktywności ESO 495-21. Teleskop kosmiczny kilkukrotnie badał liczne supergromady gwiazd, bardzo gęste rejony powstałe zaledwie kilka milionów lat temu i pełne masywnych gwiazd. Te spektakularne obszary mogą wywierać istotny wpływ na swoje galaktyki macierzyste. Badanie ich pozwoli astronomom zbadać najwcześniejsze stadia ich ewolucji, w celu zrozumienia jak powstają i zmieniają się masywne gwiazdy.
Oprócz kosmicznych fajerwerków jakimi są supergromady gwiazd, ESO 495-21 może także posiadać w swoim centrum supermasywną czarną dziurę. Astronomowie wiedzą, że niemal wszystkie duże galaktyki posiadają w swoim centrum taki obiekt, a co do zasady, im większa galaktyka tym masywniejsza czarna dziura. Nasza galaktyka macierzysta, Droga Mleczna, posiada w swoim centrum supermasywną czarną dziurę Sagittarius A*, która ma masę 4 milionów mas Słońca. ESO 495-21 to galaktyka karłowata o masie jedynie 3% masy Drogi Mlecznej, a mimo to wiele wskazuje na to, że czarna dziura w jej centrum ma nawet milion mas Słońca – to bardzo niespodziewane odkrycie.
Owa czarna dziura może nam wiele powiedzieć o tym jak czarne dziury i galaktyki ewoluowały we wczesnym wszechświecie. Pochodzenie centralnych supermasywnych czarnych dziur w galaktykach wciąż jest tematem debat – czy najpierw powstają galaktyki, a następnie ściskają materię w swoich centrach prowadząc do powstania czarnych dziur, czy też może istniejące wcześniej czarne dziury zbierają materię wokół siebie tworząc galaktyki?
Z uwagi na niewielkie rozmiary, nieregularny kształt i intensywne procesy gwiazdotwórcze, astronomowie uważają, że ESO 495-21 może stanowić analog pierwszych galaktyk jakie powstały we wszechświecie. Odkrycie czarnej dziury w centrum tej galaktyki silnie zatem wskazuje, że czarne dziury mogły powstać wcześniej, a dopiero potem powstawały wokół nich galaktyki.
Dane składające się na powyższe zdjęcie zostały zebrane przez dwa instrumenty zainstalowane na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble’a: Advanced Camera for Surveys oraz Wide Field Planetary Camera 2.
Źródło: ESA/Hubble Information Centre
https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/13/hubble-obserwuje-niewielka-galaktyke-o-wielkim-sercu/

Hubble obserwuje niewielką galaktykę o wielkim sercu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A tymczasem na Europie…
2019-06-13. Radek Kosarzycki

Znany wszystkim składnik skrywał się na powierzchni Europy, jednego z księżyców Jowisza . Opierając się na analizie widmowej w zakresie światła widzialnego, planetolodzy z Caltech i Jet Propulsion Laboratory, którym zarządza Caltech dla NASA, odkryli, że żółty kolor widoczny na częściach powierzchni Europy to faktycznie chlorek sodu, związek znany na Ziemi jako sól kuchenna , który jest również głównym składnikiem soli morskiej.
Odkrycie sugeruje, że słony, podpowierzchniowy ocean Europy może bardziej przypominać oceany Ziemi, niż wcześniej sądzono, rzucając wyzwanie dekadom rozważań nad składem tych wód i czyniąc je potencjalnie bardziej interesującymi do badań. Odkrycie zostało opublikowane w periodyku Science Advances 12 czerwca.
Bliskie przeloty sond Voyager i Galileo doprowadziły naukowców do wniosku, że Europa jest pokryta warstwą słonej, ciekłej wody otoczonej lodową skorupą. Sonda Galileo wyposażona była w spektrometr na podczerwień, którego naukowcy używają do badania składu chemicznego powierzchni badanego obiektu. Spektrometr zainstalowany na pokładzie Galileo znalazł lód wodny i substancję, która wydawała się być solami siarczanu magnezu – jak sole Epsom. Ponieważ lodowa powłoka jest geologicznie młoda i zawiera liczne dowody wcześniejszej aktywności geologicznej, podejrzewano, że jakiekolwiek sole istniejące na powierzchni mogą pochodzić z oceanu poniżej. W związku z tym naukowcy od dawna podejrzewali skład oceaniczny bogaty w sole siarczanowe.
Wszystko to zmieniło się, gdy nowe dane w wyższej rozdzielczości spektralnej z Obserwatorium W. M. Kecka na Maunakea wskazały, że naukowcy jednak nie widzieli siarczanów magnezu na Europie. Większość soli siarczanowych rozważanych poprzednio faktycznie ma wyraźne linie absorpcyjne, które powinny być widoczne w danych Kecka o wyższej rozdzielczości. Jednak widma regionów, które powinny odzwierciedlać skład wnętrza, nie wykazywały charakterystycznych linii absorpcyjnych siarczanów.
„Pomyśleliśmy, że możemy zobaczyć chlorki sodu, ale są one zasadniczo pozbawione charakterystycznych cech widmowych w podczerwieni”, mówi Mike Brown, profesor astronomii planetarnej w Caltech i współautor artykułu w Science Advances.
Jednak Kevin Hand z JPL napromieniował sole oceaniczne w laboratorium w warunkach podobnych do panujących na Europie i odkrył, że po napromieniowaniu powstaje kilka nowych i wyraźnych cech w widzialnej części widma. Odkrył, że sole zmieniają kolory do tego stopnia, że można je zidentyfikować na podstawie analizy widma widzialnego. Chlorek sodu, na przykład, zamienił odcień na żółty, podobny do tego widocznego na geologicznie młodym obszarze Europy znanym jako Tara Regio.
„Chlorek sodu jest trochę jak niewidzialny atrament na powierzchni Europy. Przed napromieniowaniem nie można powiedzieć, że tam jest, ale po napromieniowaniu pojawia się charakterystyczne zabarwienie” – mówi Hand, naukowiec z JPL i współautor artykułu.
„Nikt wcześniej nie wykonywał widma Europy w zakresie widzialnym, które miałoby taką rozdzielczość przestrzenną i widmową. Sonda Galileo nie miał spektrometru obserwującego w zakresie widzialnym. Miała tylko spektrometr bliskiej podczerwieni”, mówi Samantha Trumbo, absolwentka Caltech, główna autorka pracy.
„Ludzie tradycyjnie zakładają, że cała interesująca spektroskopia dotyczy podczerwieni na powierzchniach planet, ponieważ to właśnie tam większość cząsteczek, których szukają naukowcy, wykazuje woje podstawowe cechy charakterystyczne”, mówi Brown.
Przyglądając się bliżej za pomocą Hubble’a, Brown i Trumbo byli w stanie zidentyfikować wyraźną absorpcję w widmie widzialnym na 450 nanometrach, która dokładnie pasowała do napromieniowanej soli, potwierdzając tym samym, że żółty kolor Tara Regio wskazuje na obecność napromieniowanego chlorku sodu na powierzchni.
„Byliśmy w stanie to zbadać przez ostatnie 20 lat za pomocą Hubble’a”, mówi Brown. „Po prostu nikomu to nie przyszło do głowy”.
Podczas gdy odkrycie nie gwarantuje, że ten chlorek sodu pochodzi z oceanu podpowierzchniowego, autorzy badania wskazują, że potrzebna jest ponowna ocena geochemii Europy.
„Siarczan magnezu po prostu przedostałby się do oceanu ze skał na jego dnie, ale chlorek sodu może wskazywać, że dno oceaniczne jest aktywne hydrotermicznie” – mówi Trumbo. „Oznaczałoby to, że Europa jest bardziej geologicznie interesującym ciałem planetarnym niż wcześniej sądzono”.
Źródło: Caltech
https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/13/a-tymczasem-na-europie/

A tymczasem na Europie….jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Twórcy kosmicznego obserwatorium planet pozasłonecznych ARIEL spotkają się w Warszawie
2019-06-13. Radek Kosarzycki

W dniach 17-19 czerwca br. w Warszawie dojdzie do spotkania międzynarodowego zespołu badaczy zaangażowanych w misję Europejskiej Agencji Kosmicznej ARIEL. Dostarczy ona danych o atmosferach tysiąca planet pozasłonecznych. Za powstanie kluczowego systemu ARIEL odpowiadają naukowcy z Centrum Badań Kosmicznych PAN.
Misja kosmiczna ARIEL (Atmospheric Remote‐sensing Infrared Exoplanet Large‐survey) to prestiżowy projekt Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), współrealizowany przez 50 instytutów z 17 krajów, w tym z Polski. Celem przedsięwzięcia jest wykonanie analizy składu chemicznego atmosfer aż tysiąca planet pozasłonecznych. Uzyskane w ten sposób dane pozwolą odpowiedzieć na pytania dotyczące powstawania i ewolucji odległych światów. Globy obserwowane przez ARIEL zostaną jednocześnie zdiagnozowane pod kątem występowania warunków sprzyjających powstaniu życia.
Priorytetem dla misji ARIEL są planety wielkości Jowisza i Neptuna, do tego krążące bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych, a przez to bardzo gorące (temperatura gazowych otoczek tych globów może sięgać 1000 stopni Celsjusza). W rozległych atmosferach gorących olbrzymów naukowcy łatwiej dostrzegą obecność związków chemicznych, które w przypadku planet chłodnych skupiłyby się zbyt blisko powierzchni globów i mogłyby pozostać niezauważone. Planety mniejsze, kilkukrotnie masywniejsze od Ziemi (tzw. super-Ziemie), także będą obserwowane przez ARIEL, niemniej rzadziej, niż gorące olbrzymy.
Na pokładzie ARIEL zainstalowany zostanie teleskop z eliptycznym zwierciadłem o wymiarach 110 cm na 70 cm. Skieruje on wiązkę promieniowania do spektrometru AIRS (ARIEL Infrared Spectrometer) – głównego instrumentu pomiarowego misji – oraz do systemu FGS (Fine Guidance System). Zadaniem tego ostatniego jest precyzyjnie nakierowane teleskopu na obserwowany obiekt. FGS będzie na tyle zaawansowaną konstrukcją, że niezależnie od wspierania głównego teleskopu, sam może być wykorzystywany jako astrometr lub fotometr – dodatkowy instrument naukowy na pokładzie ARIEL.
Opracowanie i budowę układu precyzyjnego celowania dla teleskopu ARIEL powierzono Centrum Badań Kosmicznych PAN. Inżynierowie z Centrum odpowiedzialni są za wykonanie części opto-mechanicznej i elektroniki sterującej FGS oraz za koordynacje i nadzór nad pracami instytucji współrealizujących ten instrument. Głównym współpracownikiem Polaków będzie Jet Propulsion Laboratory (JPL) z USA, odpowiedzialne za dostarczenie detektorów dla FGS. CBK PAN zajmie się także integracją i testami całego przyrządu. To pierwszy raz w historii, gdy tak ważna rola w misji Europejskiej Agencji Kosmicznej została powierzona Polsce.
ARIEL powstaje w ramach europejskiego programu „Cosmic Vision 2015-2025”, który dotychczas zaowocował trzema obserwatoriami tej samej rangi: Solar Orbiter, Euclid i PLATO. Jako pierwszy z wymienionych w kosmos trafi Solar Orbiter (początek przyszłego roku), w konstrukcji którego także mieli udział inżynierowie Centrum Badań Kosmicznych PAN. Wystrzelenie ARIEL planowane jest na rok 2028. Teleskop będzie prowadził obserwacje z odległości 1,5 mln km od Ziemi, przez minimum 4 lata. Przewidywany koszt całego przedsięwzięcia to niemal pół miliarda euro.
Badania planet pozasłonecznych stanowią jeden z najważniejszych obszarów współczesnej nauki. Do dzisiaj potwierdzono istnienie około 4000 planet poza Układem Słonecznym. Do chwili wystrzelenia ARIEL liczba ta co najmniej potroi się. Badania odległych światów uchodzą za jedną z „polskich specjalności”. Pierwsza w historii planeta pozasłoneczna została odkryta w 1992 roku przez polskiego astronoma, Aleksandra Wolszczana. Udział Centrum Badań Kosmicznych PAN w misji ARIEL to szansa dla Polski by pozostać w ścisłej czołówce światowej nauki.
Źródło: CBK PAN
https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/13/tworcy-kosmicznego-obserwatorium-planet-pozaslonecznych-ariel-spotkaja-sie-w-warszawie/

 

Twórcy kosmicznego obserwatorium planet pozasłonecznych ARIEL spotkają się w Warszawie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Starlink – stan na 5.06.2019
2019-06-13. Krzysztof Kanawka
Jak zmieniły się orbity satelitów Starlink pomiędzy 24 maja a 5 czerwca?
Do startu rakiety Falcon 9 z satelitami Starlink doszło 24 maja 2019 o godzinie 04:30 CEST. Start nastąpił z wyrzutni LC-40 na przylądku Canaveral. Lot rakiety Falcon 9 przebiegł prawidłowo i satelity Starlink znalazły się na odpowiedniej orbicie wstępnej o wysokości 450 km i nachyleniu około 53 stopni. Po skończonej pracy pierwszy stopień udanie wylądował na platformie morskiej.
Około pięć i pół godziny po starcie każdy z satelitów Starlink uruchomił swój silnik jonowy typu Halla (napędzany kryptonem) i rozpoczął podwyższanie orbity. Docelowo satelity mają operować z wysokości 550 km.
Satelity powoli oddalały się od siebie. 48 godzin po starcie dystans pomiędzy pierwszym a ostatnim satelitą wyniósł około 25 stopni. Satelity na nocnym niebie były widoczne gołym okiem jako “sznur” obiektów, podążających jeden za drugim. Tydzień po starcie “sznur” satelitów oplatał już ponad pół orbity wokół Ziemi. Dwa tygodnie po starcie satelity znajdowały się już na całej orbicie wokół Ziemi, choć jeszcze niezbyt równomiernie.
Już kilkanaście godzin po starcie pojawiły się pierwsze raporty z obserwacji tej paczki satelitów Starlink. W kolejnych dniach pojawiały się zarówno nagrania, jak i z zdjęcia i raporty z wizualnych obserwacji. Duże nachylenie orbity satelitów Starlink (53 stopnie) pozwoliło na obserwacje praktycznuie z całego świata. W konsekwencji – dostępnych jest dużo danych na temat zmian wysokości orbit poszczególnych satelitów.
Do piątego czerwca w zasadzie wszystkie satelity Starlink zmieniły swoją orbitę. Zmiany wysokości orbit mają zakres pomiędzy około 20 a około 45 km. Jest to dowód na poprawną i długoterminową pracę silnika Halla.
Początkowo u czterech z satelitów nie zaobserwowano podniesienia orbity. Są to te cztery satelity, o których Gwen Shotwell ze SpaceX informowała w wystąpieniu z 29 maja 2019. Co więcej, dwa z satelitów mają niższe parametry swoich orbit (zarówno perygeum jak i apogeum). Zmiana jest duża (5-15 km), co sugeruje, że w przypadku tych dwóch satelitów może być przeprowadzany test możliwości deorbitacyjnych przy użyciu silnika Halla.
Orbity dwóch satelitów nie zmieniły się znacząco. Sugeruje to, że te satelity jak na razie są nieaktywne i dopiero później zostaną uruchomione. Możliwe także, że te satelity nie funkcjonują. W kolejnych tygodniach prawdopodobnie dowiemy się więcej na temat tych satelitów.
Co ciekawe, jeden z satelitów, którego orbita uległa obniżeniu rozpoczął podwyższanie orbity pomiędzy 29 maja a 5 czerwca. Pozostałe trzy satelity nie zmieniły swojego zachowania w tym czasie.
Łącznie SpaceX ma zamiar użyć trzech “powłok” dla swojej konstelacji: około 7500 satelitów ma operować na niskiej orbicie o wysokości około 340 km, 1600 na orbicie o wysokości około 550 km i 2900 na orbicie o wysokości 1150 km. Niektóre środowiska naukowe branży kosmicznej uważają, że ta ostatnia “powłoka” może być bardzo niebezpieczna z uwagi na swoją dużą wysokość oraz obecność innych “kosmicznych śmieci”. W tej kwestii z pewnością niebawem będą musiały zostać wprowadzone regulacje, gdyż nie tylko SpaceX ma zamiar zbudować swoje “mega konstelacje” satelitarne.
Dwa kolejne starty konstelacji Starlink są planowane jeszcze na ten rok.
Start tej “paczki” satelitów Starlink jest komentowany w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(PFA, S-X)
https://kosmonauta.net/2019/06/starlink-stan-na-5-06-2019/

Starlink – stan na 5.06.2019.jpg

Starlink – stan na 5.06.2019.2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Program stażowy “Rozwój Kadr Sektora Kosmicznego”
2019-06-14. Redakcja
Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. oraz Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego mają przyjemność poinformować, o początku przyjmowania zgłoszeń absolwentów oraz młodych naukowców do kolejnej edycji KONKURSU O STAŻ w sektorze kosmicznym.
Konkurs organizowany jest przez Agencję Rozwoju Przemysłu S.A. oraz Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego (ZPSK). Sukces poprzednich trzech edycji pokazał, że inicjatywa cieszy się dużym zainteresowaniem absolwentów oraz firm zrzeszonych w ZPSK.  Warto podkreślić, że aż 85% uczestników I konkursu „Rozwój Kadr Sektora Kosmicznego” znalazło stałe zatrudnienie w podmiotach, w których wcześniej odbywali staże. A wszyscy uczestnicy poprzednich edycji chętnie zarekomendowali by staż innym osobom.
W pierwszym etapie konkursu, organizatorzy wybrali 15 podmiotów, w których odbędą się staże, poniżej przedstawiona została lista:
Kolejnym etapem konkursu jest przyjmowanie zgłoszeń osób zainteresowanych odbyciem stażu w wymienionych firmach. Zachęcamy wszystkich absolwentów z tytułem licencjata, inżyniera i/lub magistra oraz młodych naukowców do zapoznania się z profilami kandydatów, których poszukują ww. podmiotów.
Profile kandydatów dostępne są pod tym linkiem.
Zgłoszenia do konkursu, w postaci curriculum vitae oraz wskazanych priorytetów przyjmowane są na adres e-mail staze@space.biz.pl do 24 czerwca br.
Regulamin konkursu.
(ARP)
https://kosmonauta.net/2019/06/program-stazowy-rozwoj-kadr-sektora-kosmicznego/

Program stażowy Rozwój Kadr Sektora Kosmicznego.jpg

Program stażowy Rozwój Kadr Sektora Kosmicznego2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA wsparła dwa projekty kosmicznego górnictwa na Księżycu i planetoidach
2019-06-14.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi świadczą o tym, że staliśmy się świadkami nowej ery w historii rozwoju naszej cywilizacji, która związana jest z podbojem kosmosu. Coraz większe plany i przygotowania czynią Amerykanie.
Jeszcze rok temu chęć powrotu na Srebrny Glob znajdowała się tylko w sferze marzeń i pragnień, ale to już przeszłość, bo NASA pokazała, że poważnie podchodzi do tematu spełnienia planów administracji Donalda Trumpa, ale i też chce w końcu uczynić z ludzkości cywilizację kosmiczną, dzięki czemu będziemy mogli w końcu zamieszkać na stałe na innych obiektach przemierzających otchłań Układu Słonecznego.
Agencja poinformowała, że Międzynarodowa Stacja Kosmiczna zmieni się w hotel dla kosmicznych turystów (zobacz tutaj), a także w ciągu 2 lat na Księżycu wylądują trzy misje badawcze (zobacz tutaj), a teraz dochodzą do nas wieści o wsparciu projektów związanych z kosmicznym górnictwem, zarówno na naturalnym satelicie naszej planety, jak i obcych kosmicznych skałach.
Nie jest tajemnicą, że największe światowe mocarstwa zainteresowane są kosmosem ze względów czysto ekonomicznych, bo głównie przez znajdujące się tam zasoby. Nasza cywilizacja rozwija się w szaleńczym tempie, największym w naszej historii, i by utrzymać ten trend, potrzebujemy wszelkiej maści paliwa w postaci np. najróżniejszych metali. Występują one w kosmosie powszechnie, problemem jest tylko opracowanie technologii, która pomoże nam je pozyskać.
Dlatego NASA w ciągu 2 lat przeprowadzi co najmniej 6 misji badawczych. W trakcie nich na Księżycu wylądują łaziki. Ich zadaniem będzie zdobycie cennych informacji o tym obiekcie oraz przetestowanie najnowszych technologii związanych z kosmicznym górnictwem i budową systemów podtrzymania życia dla przyszłych kolonizatorów.
Pierwszym lądownikiem i łazikiem będzie Peregrine CMU od firmy Astrobotic. Urządzenia wylądują w obszarze Peregrine, który znajduje się w kraterze Lacus Mortis na południe od większego krateru Mare Frigoris, znajdującego się w pobliżu księżycowego bieguna północnego. Ich zadaniem będzie wykonanie podstawowych badań i pomiarów na powierzchni.
Kolejnym projektami są Skylight, czyli mikro-łazik opracowany przez Williama Whittakera. Jego rolą będzie stworzenie modeli 3D powierzchni Księżyca i sprawdzenie, w jaki sposób można pozyskać lód wodny znajdujący się w księżycowych kraterach. Tymczasem mikrosatelita o nazwie Mini Bee sprawdzi, czy system specjalnych luster skupiających światło słoneczne, będzie w stanie szybko i skutecznie pozyskać wodę na planetoidach.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA /Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-06-14/nasa-wsparla-dwa-projekty-kosmicznego-gornictwa-na-ksiezycu-i-planetoidach/

NASA wsparła dwa projekty kosmicznego górnictwa na Księżycu i planetoidach.jpg

NASA wsparła dwa projekty kosmicznego górnictwa na Księżycu i planetoidach2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Potężny superrozbłysk słoneczny zagraża Ziemi

2019-06-14.

Wyniki najnowszych badań, przedstawione na spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego w St. Louis, sugerują, że Słońce potrafi wytwarzać superrozbłyski, które mogą być bardzo niebezpieczne dla Ziemi.

Główny autor badania, Yuta Notsu z Uniwersytet Kolorado w Boulder twierdzi, że młode gwiazdy wytwarzają potężne superflary średnio raz na tydzień. Z kolei nasze Słońce może je generować raz na kilka tysięcy lat. Notsu zauważa, że od 30 do 50 proc. potężnych emisji może być skierowanych w Ziemię, zatem superrozbłysk słoneczny może uderzać w naszą planetę średnio raz na 10 000 lat. Naukowiec przewiduje, że choć zjawiska te są bardzo rzadkie, istnieje możliwość, że doświadczymy superrozbłysku już w ciągu 100 lat.

 Badania zostały oparte o dane z Kosmicznego Teleskopu Keplera, który przez ostatnią dekadę poszukiwał egzoplanet, monitorując zmiany jasności gwiazd. Przyglądając się zachowaniom około 90 tysięcy odległych gwiazd podobnych do Słońca, naukowcy zidentyfikowali ponad tysiąc superrozbłysków, wyemitowanych przez około 300 gwiazd.
Początkowo zakładano, że są to szybko obracające się gwiazdy, gdyż właśnie takie mają silne pola magnetyczne, które łatwo się zaplątują, co przypuszczalnie wywołuje rozbłyski. Okazało się jednak, że wirowanie gwiazdy nie jest wymogiem dla potężnych flar. Dlatego z pomocą danych z satelity Gaia, naukowcy określili, jak szybko wirują gwiazdy, które emitują intensywne rozbłyski.
Badanie wykazało, że gwiazdy wykonujące jeden pełny obrót wokół własnej osi co kilka dni generowały superrozbłyski około 20 razy potężniejsze od gwiazd, które wirują wolniej. Mimo tego, astronomowie nadal obserwowali gwiazdy, nawet te podobne do Słońca, które produkowały niebezpieczne superflary.
Ludzkość mogła się już przekonać, do czego zdolne jest Słońce. W 1859 roku rozbłysk słoneczny wywołał jedną z najpotężniejszych burz geomagnetycznych w dotychczasowej historii. Tzw. zdarzenie Carringtona wywołało nie tylko zorze polarne, które były obserwowane na całym świecie, ale też spustoszenie w sieciach telegraficznych w Ameryce Północnej i Europie.
Gdyby superrozbłysk słoneczny, około 100 razy silniejszy od zdarzenia Carringtona, wystąpił dziś, prawdopodobnie cała nasza elektronika uległaby zniszczeniu. Cywilizacja cofnęłaby się w rozwoju o kilkaset lat, a na Ziemi z pewnością zapanowałby totalny chaos.
Zmianynaziemi.pl

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-potezny-superrozblysk-sloneczny-zagraza-ziemi,nId,3042362

Potężny superrozbłysk słoneczny zagraża Ziemi.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)