Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

SAT-AIS-PL – Polski satelita do śledzenia statków
2019-07-09. Krzysztof Kanawka
Jaki jest status projektu SAT-AIS-PL, czyli polskiego satelity do śledzenia statków na morzach i oceanach?
Projekt SAT-AIS-PL realizowany na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), potrwa łącznie przynajmniej 7 lat i będzie składał się z czterech etapów. Pierwsza, zainicjowana właśnie faza, trwała do końca I kwartału 2017 roku i objęła wykonanie projektu misji satelity i stworzenie architektury podsystemów.
Następnie, w latach 2017-2020, w czasie drugiego etapu, powstaje prototyp systemu, a następnie właściwy satelita. Kolejna faza obejmie wystrzelenie rakiety, która wyniesie satelitę na orbitę. Ostatni etap, przewidziany na kilka kolejnych lat, to faza operacyjna systemu. Obejmie także sprowadzenie satelity z orbity po zakończeniu misji.
Poniższe nagranie prezentuje obecny stan prac nad projektem SAT-AIS-PL. Prace nad tym satelitą są obecnie pomiędzy Fazą A a Fazą B projektu. O projekcie SAT-AIS-PL opowiada dr inż. Marcin Stolarski.
Prace nad systemem rozpoczęły się w 2014 roku od wstępnego studium wykonalności (w ramach projektu POL-SAT-AIS) zleconego przez Europejską Agencję Kosmiczną konsorcjum w składzie Instytut Łączności PIB (lider), Akademia Morska w Gdyni oraz Centrum Badań Kosmicznych PAN w ramach Polish Industry Incentive Scheme. Studium to zostało pozytywnie zaopiniowane przez ESA i Międzyresortowy Zespół ds. Polityki Kosmicznej w Polsce, które podjęły decyzję o kolejnym etapie prac, pod nazwą SAT-AIS-PL, i zleceniu ich konsorcjum przemysłowo-naukowemu, którego liderem od lutego 2015 roku jest spółka Creotech Instruments S.A.
Automatyczny System Identyfikacji (AIS) jest systemem bliskiego zasięgu przybrzeżnego do śledzenia statków i zapobiegania ich kolizji. Opracowano go, aby identyfikował i dostarczał informacji o bieżącej pozycji statków i stacji brzegowych. Transpondery AIS automatycznie nadają te informacje w regularnych odstępach czasu. Identyfikacja i dane nawigacyjne są przesyłane z częstotliwością od 2 do 180 sekund, w zależności od aktywności statku. Sygnały AIS są odbierane przez urządzenia zainstalowane na innych statkach lub stacjach brzegowych. System AIS jest obowiązkowy dla wszystkich statków o wyporności od 300 ton wzwyż, pływających na wodach międzynarodowych, statków towarowych o wyporności od 500 ton wzwyż, pływających na wodach lokalnych i wszystkich jednostek pasażerskich.
(MS)
https://kosmonauta.net/2019/07/sat-ais-pl-polski-satelita-do-sledzenia-statkow/

SAT-AIS-PL – Polski satelita do śledzenia statków.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo w drugim tygodniu lipca 2019 roku
2019-07-09. Ariel Majcher
Z wieczornego nieba zniknęły planety Merkury i Mars. Pierwsza z planet podąży ku Słońcu i spotka się z nim 21 lipca, a następnie przejdzie na niebo poranne, 10 sierpnia oddalając się od Słońca na 19°. Ze względu na korzystne nachylenie ekliptyki do porannego widnokręgu o tej porze roku Merkury będzie wtedy bardzo dobrze widoczny przed świtem na tle gwiazdozbioru Raka. Natomiast druga z planet spotka się ze Słońcem 2 września i potem też przejdzie na niebo poranne, na którym zacznie być widoczna w drugiej połowie października. Wieczorem, początkowo po południowo-wschodniej i południowej stronie nieba, a w drugiej części nocy po stronie zachodniej można obserwować planety Jowisz i Saturn. Jowisz jest miesiąc po opozycji i jego warunki obserwacyjne powoli się pogarszają, zaś Saturn przejdzie przez opozycję we wtorek 9 lipca, stąd jest widoczny całą noc, choć — niestety — niezbyt wysoko nad widnokręgiem. Przed świtem coraz wyżej wznoszą się dwie ostatnie planety Układu Słonecznego, czyli Neptun i Uran. Noce się wydłużają i robią się coraz ciemniejsze, a zatem w tym tygodniu rozpoczynam sezon na obserwacje Neptuna i Urana.
Następne kilkanaście dni nocne niebo rozświetli jasna tarcza Księżyca. We wtorek 9 lipca około południa naszego czasu Srebrny Glob przeszedł przez I kwadrę i podąży ku pełni w kolejny wtorek 16 lipca. Ta pełnia będzie szczególna, gdyż podczas niej część tarczy naturalnego satelity zahaczy o cień naszej planety, zanurzając w niej 65% swojej średnicy, a całą częściową fazę zaćmienia da się obserwować z całego obszaru Polski.
Jednak w pierwszej części tego tygodnia Księżyc odwiedzi gwiazdozbiory Panny i Wagi, świecąc niezbyt wysoko nad widnokręgiem. W poniedziałek 8 lipca Księżyc pokazywał tarczę oświetloną w 43%, zajmując pozycję nieco ponad 2° od Porrimy, jednej z jaśniejszych gwiazd Panny. We wtorek 8 lipca tarcza Srebrnego Globu zwiększy fazę do 54% i przejdzie prawie 7° na północ od Spiki, najjaśniejszej gwiazdy całej konstelacji. Kolejny wieczór naturalny satelita Ziemi zacznie wciąż w granicach gwiazdozbioru Panny, lecz około północy przejdzie do gwiazdozbioru Wagi, w którym spędzi kolejne ponad 2 dni. W czwartek 11 lipca Srebrny Glob zajmie pozycję prawie dokładnie w środku konstelacji, prezentując tarczę, oświetloną w 75%.
W drugiej części tygodnia Księżyc odwiedzi gwiazdozbiory Skorpiona, Wężownika i Strzelca. W piątek 12 lipca jego tarcza zwiększy fazę do 84%, przechodząc niecałe 2° na północ od gwiazdy Graffias, najbardziej na północ wysuniętej gwiazdy z charakterystycznego łuku gwiazd w północno-zachodniej części Skorpiona. Ta gwiazda jest ciekawa nawet dla początkujących miłośników astronomii, gdyż już niewielki teleskop, a nawet większa lornetka pozwoli stwierdzić, że jest to układ podwójny, w którym dwie gwiazdy, o jasnościach +2,5 oraz +4,9 magnitudo, dzieli odległość 14″.
Sobotę 13 lipca Srebrny Glob ma zarezerwowaną na spotkanie z Jowiszem. Tej nocy faza księżycowej tarczy przekroczy 90%, a o zmierzchu przejdzie ona mniej niż 1,5 stopnia na północ od tarczy planety. Jowisz jest już miesiąc po opozycji, stąd o zmierzchu znajduje się po południowej stronie nieba, zajmując pozycję na wysokości 14°. Planeta przechodzi przez południk centralny po godzinie 22, a zatem na wciąż całkiem jasnym niebie. Ze względu na niskie położenie planety na nieboskłonie jej warunki obserwacyjne dość szybko się pogarszają. Zanim się porządnie ściemni, Jowisz zdąży już znacząco zredukować i tak niewielką wysokość nad widnokręgiem i na jego obraz coraz większy wpływ będzie miał stan naszej atmosfery. Efekt ten pogłębi się z każdym kolejnym tygodniem i jeszcze przed początkiem jesieni pozostanie nam tylko wzrokowe stwierdzenie obecności planety tam, gdzie powinna być. Na razie jasność Jowisza osłabła do -2,5 wielkości gwiazdowej, a rozmiar jego tarczy wynosi 45″.
W układzie księżyców galileuszowych planety w tym tygodniu będzie można dostrzec następujące zjawiska (na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night):
•    9 lipca, godz. 23:10 – wejście Europy na tarczę Jowisza,
•    10 lipca, godz. 0:32 – wejście cienia Europy na tarczę Jowisza,
•    10 lipca, godz. 1:44 – zejście Europy z tarczy Jowisza,
•    10 lipca, godz. 20:59 – Ganimedes na tarczy Jowisza (na krawędzi I ćwiartki),
•    10 lipca, godz. 21:02 – zejście Ganimedesa z tarczy Jowisza,
•    10 lipca, godz. 21:24 – wejście cienia Ganimedesa na tarczę Jowisza,
•    10 lipca, godz. 23:58 – zejście cienia Ganimedesa z tarczy Jowisza,
•    11 lipca, godz. 22:16 – wyjście Europy z cienia Jowisza, 22″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia),
•    12 lipca, godz. 1:41 – minięcie się Io (N) i Europy w odległości 14″, 70″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    13 lipca, godz. 22:43 – minięcie się Europy (N) i Ganimedesa w odległości 22″, 109″ na zachód od brzegu tarczy Jowisza,
•    14 lipca, godz. 0:16 – wejście Io na tarczę Jowisza,
•    14 lipca, godz. 1:00 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza,
•    14 lipca, godz. 21:22 – Io chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia),
•    15 lipca, godz. 0:22 – wyjście Io z cienia Jowisza, 14″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia),
•    15 lipca, godz. 0:32 – przejście Kallisto 4″ na południe od brzegu tarczy Jowisza.
 
 
Ostatniego wieczora tego tygodnia Księżyc dotrze do gwiazdozbioru Strzelca, zwiększając fazę do 96%. Srebrny Glob zacznie wieczór ponad 2° na zachód od jasnej mgławicy M20 (Trójlistna Koniczyna), a do swego zachodu około 2:30 zbliży się doń na niecałe 0,5 stopnia. Oczywiście obecność tak jasnego Księżyca spowoduje, że mgławica będzie niewidoczna, ale warto zapamiętać położenie naturalnego satelity Ziemi i wrócić do tego obszaru nieba za kilka dni, gdy już Księżyca tam nie będzie.
W niedzielę 14 lipca z odległości 18° Księżycowi przyjrzy się planeta Saturn, wędrująca przez wschodnie obszary ekliptycznej części Strzelca. We wtorek 9 lipca planeta przejdzie przez opozycję względem Słońca, co oznacza, że teraz właśnie jest najlepszy czas na jej obserwacje: Saturn jest najbliżej Ziemi, w związku z czym jego tarcza jest największa i najjaśniejsza w całym sezonie obserwacyjnym, a planeta najwyżej nad widnokręgiem znajduje się w najciemniejszej części nocy. W tym roku Saturn w opozycji osiągnie jasność +0,1 magnitudo, a jego tarcza zwiększy średnicę do 18″.
Rok temu Saturn przeszedł przez aphelium, czyli najdalszy od Słońca punkt swojej orbity, a zatem najbliższe opozycje planety należą do tych niekorzystnych, nie tylko ze względu na niskie położenie planety nad widnokręgiem. Różnica odległości od Słońca Saturna w peryhelium i w aphelium wynosi 1,7 jednostki astronomicznej, czyli 250 mln km. A to oznacza, że w najkorzystniejszej opozycji, za 13 lat w 2032 r. planeta osiągnie jasność -0,5 magnitudo, przy średnicy tarczy 21″. I dodatkowo dotrze na pogranicze gwiazdozbiorów Bliźniąt, Byka i Oriona, wznosząc się na wysokość około 60°.
Nad ranem widoczne są jeszcze dwie planety Układu Słonecznego, choć do ich dostrzeżenia potrzebna jest lornetka, lub teleskop. Przez gwiazdozbiór Wodnika wędruje planeta Neptun. Ten sezon planeta spędzi w sąsiedztwie gwiazdy 4. wielkości φ Aquarii oraz świecącej z jasnością +5,5 magnitudo gwiazdy 96 Aquarii, co znacznie ułatwi jej odszukanie. Neptun wschodzi około godziny 23 i o godzinie podanej na mapce zajmuje pozycję na wysokości 23° nad południowo-wschodnią częścią nieboskłonu. Niestety wtedy niebo już powoli jaśnieje, ale z każdym kolejnym tygodniem planeta pokaże się na niebie wcześniej, a nocy przybywa, stąd warunki obserwacyjne szybko się poprawiają.
Obecnie Neptun przebywa nieco ponad 1° na północy wschód od φ Aquarii i jednocześnie niecałe pół stopnia na południe od gwiazdy 96 Aqr, a jego jasność wynosi +7,9 wielkości gwiazdowej. Planeta już porusza się ruchem wstecznym, dążąc do opozycji 10 września (co oznacza, że w tym samym czasie z perspektywy Marsa jest ona w koniunkcji ze Słońcem!) i zbliża się do gwiazdy φ Aquarii. W dniach 6 września planetę od gwiazdy oddzieli zaledwie 13″. Niestety największe zbliżenie da się dostrzec z Oceanu Spokojnego (np. z Hawajów). U nas 6 września rano Neptun zbliży się na 46″ do φ Aqr, zaś tego samego dnia wieczorem oddali się na 30″.
Druga z planet, planeta Uran, wędruje przez gwiazdozbiór Barana, jakieś 10° na południe od Hamala, najjaśniejszej gwiazdy konstelacji. Uran porusza się jeszcze ruchem prostym, czyli z zachodu na wschód. Planeta pojawia się na firmamencie po północy i 2 godziny później wznosi się na niecałe 20° ponad widnokrąg. Mimo to łatwiej ją dostrzec, gdyż jest o ponad 2 magnitudo jaśniejsza od Neptuna. Uran przebywa mniej więcej 2° na południe od podobnej do niego jasnością gwiazdy 19 Arietis, z którą można go pomylić. Należy pamiętać, że jest ona nieco bliżej głównej figury konstelacji.
https://news.astronet.pl/index.php/2019/07/09/niebo-w-drugim-tygodniu-lipca-2019-roku/

 

Niebo w drugim tygodniu lipca 2019 roku.jpg

Niebo w drugim tygodniu lipca 2019 roku2.jpg

Niebo w drugim tygodniu lipca 2019 roku3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczne życie w lodzie
2019-07-09. Magdalena Kawalec-Segond
Gdy myślimy o warunkach ekstremalnych dla mikroorganizmów, pierwsze, co przychodzi do głowy, to oczywiście gejzery czy oazy hydrotermalne przy podmorskich kominach wulkanicznych. No, żyj tu w ukropie! I to w dodatku najczęściej zasolonym, zasiarczonym czy kwaśnym bardziej od barszczu, aż gęstym od zabójczych dla życia dodatków. Czasem też bez dostępu światła słonecznego, jak ma to miejsce w podmorskich wulkanach, gdzie cały ekosystem opiera się o asymilację dwutlenku węgla dzięki energii przemian chemicznych, a nie słonecznej.
Niewielu z nas jednak, słysząc podobne pytanie, wymieniłoby lodowce, wieczną zmarzlinę, szczyty górskie. A to błąd, bo warunki dla życia są tam jak najbardziej ekstremalne, a ono trwa tam od tysiącleci, gdy woda w danym miejscu zamarzła najczęściej podczas ostatniego zlodowacenia lub jeszcze wcześniej.
Dziś wiemy, że nie na wieczność, bo lodowce, także te górskie, topnieją na naszych oczach. Co będzie z życiem kwitnącym w tych ginących warunkach? Warto też przy okazji spojrzenia w kierunku zaśnieżonych szczytów górskich pomyśleć, że jeśli gdzieś w kosmosie kiełkuje życie, to ma ono do pokonania raczej trudności, z którymi boryka się w zimnych i ciemnych lodowcach niż w gejzerach.
Biolodzy z University of Colorado In Boulder eksplorują lodowce na szczytach And tworzące tzw. nieves penitentes, czyli iglice i zwisy czap śnieżnych na wysokości 4 tys. m n.p.m. Wyglądają one z oddali niczym klęczący pokornie i rozmodleni kameduli, stąd ich hiszpańska nazwa. Te lodowe formacje mogą mieć do 4-5 metrów wysokości. Życie musi się tam zmagać z niskim stężeniem tlenu (bo powietrze rozrzedzone), silną ekspozycją na promieniowanie UV (bo warstwa atmosfery jest tam cieńsza), skokami temperatur i silnymi wiatrami. Warunki to zatem iście kosmiczne.

W październiku zeszłego roku uczeni Uniwersytetu w Cardiff (Wielka Brytania) obwieścili przecież, że na księżycu Jowisza, Europie, takie właśnie lodowe iglice są dość powszechne. Podobne wcześniej znaleziono na Plutonie.
Stwarza to dla przyszłych eksploratorów kosmosu dwa problemy. Po pierwsze: jak wylądować na takiej powierzchni, po drugie zaś, jak poradzić sobie z drobnoustrojami, które całkiem prawdopodobnie żyją w takim lodzie lub pod nim.
Zanim jednak wylecimy z misją na Europę, gdzie NASA planuje się wybrać za jakieś pięć, sześć lat, pozostańmy na chwilę w Andach. Na wulkanie Llullaillaco w Chile grupa doktorantów pod wodzą swego profesora, Stevena K. Schmidta, bada biologiczną zawartość lodowych „mnichów”. Na tej niegościnnej i trudno dostępnej śnieżnej pustyni, gdzie potrzeba niezłej kondycji, by po prostu oddychać, niezłego ekwipunku, by się nie poodmrażać i bezpiecznej wody pitnej, przez kilka tygodni prowadzono intensywne badania glonów żyjących w lodzie. Ich śladem są pojawiające się czerwonawe łachy.

Glony bowiem nie muszą być zielone. Na tak olbrzymich wysokościach mogą za pomocą czerwonych barwników osłaniać swój chlorofil przed zniszczeniem przez wolne rodniki pojawiające się zawsze tam, gdzie UV.

Pierwszymi odkrytymi przez studentów z Kolorado organizmami byli przedstawiciele rodzajów Chlamydomonas i Chloromonas. Okazało się, że są one bardzo blisko spokrewnione z glonami znajdowanymi w lodowcach alpejskich czy arktycznych. Tak, jakby nie oddzielał ich wielki ocean.

Organizmy zaadaptowane do niskich temperatur nazywamy psychrofilnymi. Gdy wielki polski badacz Antarktyki i współzałożyciel stacji im. Arctowskiego prof. Stanisław Rakusa-Suszczewski przywiózł po raz pierwszy – chyba ze swych wypraw w rejony polarne – mikroorganizmy, głównie bakterie; trafiły one do Zakładu Genetyki UW, miałam z nimi styczność i stały się tematem mojej pracy magisterskiej na początku lat 90. XX w.

Celem była ich identyfikacja, zbadanie optymalnych warunków dla wzrostu i poszukanie jakiś ciekawych enzymów. Czyż bowiem nie byłoby fajnie mieć proszki do prania wydajnie działające w 15 stopniach Celsjusza? A do tego potrzeba lipazy, czyli enzymu niszczącego tłuszcze, który by działał właśnie w takich warunkach. W mikroorganizmach z wiecznego lodu kryć się może wiele ukrytej mocy.
Pamiętam jednak też nasz niepokój, jak w ogóle otworzyć te fiolki, czy z takim marnym sprzętem, jaki mieliśmy wtedy w zakładzie, w ogóle możemy to bezpiecznie dla siebie zrobić. Przecież po prostu to może być zakaźne. Siedzi pod lodem i nie rusza się, ale uwolnione – kto wie, do czego jest zdolne. Nie jest nowiną, że w wiecznej syberyjskiej zmarzlinie naukowcy znajdują zdolne do wznowienia procesów życiowych, po prostu zahibernowane, nie tylko bakterie nowych zupełnie dla nauki gatunków, ale także spore stworzenia bezkręgowe, np. nicienie.

Dzięki takiej eksploracji, przeprowadzonej przez dr Vishnivetskaya z University of Tennessee, mamy na ziemi najstarsze żyjące zwierzę – nicień przez nią wydłubany ze zmarzliny ma minimum 41 tys. lat. Bakterie tam znajdowane zahibernowały milion lat temu, a można je ożywić na płytce z agarem w laboratorium. Wystarczy lekkie podniesienie temperatury, a lodowce „kwitną” od kiełkujących do życia, zamkniętych wcześniej w ich okowach zarodników porostów czy mszaków.

W topiącej się dziś na naszych oczach Arktyce następuje powolne uwalnianie do oceanu setek gatunków przystosowanych do życia w lodzie. Pozostaje kwestią solidnych badań, na ile są one dla nas potencjalnie groźne, a na ile musimy po prostu jakoś ochronić ten fragment biosfery, bo są to gatunki endemiczne, występujące tylko tam; nie wiadomo, czy są w stanie przeżyć w innym środowisku. Jest tylko oczywiste, że do swoich ekstremalnych i ginących dziś warunków, przystosowane są doskonale.

Zamarznięty i uśpiony, a jednak pełen życia świat nauka nazywa kriosferą. Dopóki jest tam jakakolwiek szansa na ciekłą wodę, życie będzie się tam utrzymywać. Wyzwania obejmują np. zmniejszoną aktywność enzymatyczną – trzeba zmutować geny kodujące enzymy tak, by działały w bardzo niskich temperaturach. Zmniejszona jest też płynność błony – radą jest więcej tłuszczów, a mniej białek w błonie komórkowej i wewnątrzkomórkowych. To z kolei jednak pociąga za sobą konieczność zmian w transporcie przez takie błony składników odżywczych i odpadów – transporterami są bowiem białka, a przez warstwę lipidową nic samo nie chce przechodzić.
W warunkach polarnych spada także tempo podstawowych procesów gwarantujących rozmnażanie. Jak zatem przetrwać jako gatunek? Zimno potrafi również, co stwierdzi każdy zamrażając i rozmrażając następnie surowe jajko, denaturować trwale białka. Wreszcie też, co jest najgroźniejsze i najbardziej dewastujące – temperatura może spaść gwałtownie, wtedy żadna gęstość cytoplazmy i żadna jej tłustość nie uchroni komórek przed powstawaniem w ich wnętrzu kryształków lodu. A to oznacza śmierć.

Dlatego Europa koncentruje się na monitorowaniu i działaniach badawczych w Arktyce. Na przykład zakończony niedawno program nazwany IPY-CARE ma na celu stworzenie, koordynację i przygotowanie ogólnoeuropejskiego planu badań ekosystemow narażonych na zmiany klimatu arktycznego. DAMOCLES miał z kolei stworzyć zintegrowany system monitorowania i prognozowania zjawisk na styku lód-atmosfera-ocean w Arktyce.

ACCESS to nowy europejski projekt, który oceni scenariusze zmian klimatu w Arktyce i ich wpływ na określone sektory gospodarki i działalność człowieka w nadchodzących dziesięcioleciach. Ponadto wdrożono różne krajowe systemy monitorowania i projekty badawcze, zwłaszcza w Skandynawii i krajach wysokogórskich, takich jak Szwajcaria.
źródło: tandfonline.com
https://www.tvp.info/43423491/kosmiczne-zycie-w-lodzie

Kosmiczne życie w lodzie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zasilanie ekstremalnych dżetów aktywnych galaktyk
2019-07-09. Autor. Vega
Aktywne jądro galaktyki (AGN) zawiera supermasywną czarną dziurę, na którą energicznie opada materia. Zwykle wyrzuca strumienie cząsteczek, które poruszają się z prędkością bliską prędkości światła, emitując promieniowanie na wielu długościach fal, w szczególności X, i należą do najbardziej energetycznych zjawisk we Wszechświecie. Dżety są często również silnie skolimowane i rozciągają się daleko poza swoją galaktykę macierzystą, a jeżeli zdarzy się, że zostaną skierowane wzdłuż naszego pola widzenia, stają się najbardziej spektakularną klasą tego zjawiska: blazarami.
Kilka lat temu astronomowie zauważyli, że niektóre rodzaje blazarów mają moc strumienia, która wydaje się przekraczać moc dostarczaną dzięki akrecji. Przedstawiono dwie idee w celu wyjaśnienia różnicy: dżety pobierają także moc ze spinu czarnej dziury lub strumienia magnetycznego wokół okrążającego obiekt. Sposób, w jaki przebiega jakikolwiek proces – jeżeli rzeczywiście tak się dzieje – podlega dyskusjom, ale jeden popularny kierunek argumentuje, że procesy są w jakiś sposób związane z masą supermasywnej czarnej dziury, gdzie te najbardziej masywne (ponad 100 mln Słońc) są najbardziej anormalne. Ostatnio teleskop Fermiego wykrył promienie gamma (bardziej energetyczne, niż promieniowanie X) pochodzące z dżetów z galaktyk klasy Seyferta, czyli galaktyk spiralnych ze stosunkowo małomasywnymi supermasywnymi czarnymi dziurami (ok. 10 mln Słońc). Astronomowie spekulowali, że te stosunkowo niskiej masy, ale potężne silniki emisyjne mogą dostarczyć kluczy do sortowania różnych źródeł mocy dżetów.

Astronom CfA Mislav Balokovic i jego koledzy ukończyli badania blazara PKSJ1222+0413 na wielu długościach fal jasności i uwzględnili dane od fal gamma po radiowe, zarówno te archiwalne jak i nowe obserwacje, w tym nowe wyniki obserwatorium NuSTAR. Następnie przeprowadzili pełne modelowanie tego źródła, najbardziej znanego z tego typu – jego światło podróżowało w naszym kierunku przez około 8 mld lat. Wykryli wyraźną sygnaturę dysku akrecyjnego i oszacowali masę supermasywnej czarnej dziury na podstawie szerokości i mocy linii emisji na około 200 mln Słońc, czyli około dziesięć razy więcej, niż wynosi masa większości tego typu galaktyk Seyferta. Jasność strumienia jest tylko o połowę mniejsza od jasności akrecyjnej, w przeciwieństwie do przypadków takich jak galaktyki, których moc dżetu przekracza akrecję. Niemniej jednak obiekt wyraźnie wpada w reżim przejściowy dla sił dżetu, umożliwiając dalsze badania w celu dokładniejszego zbadania pochodzenia mocy strumieni zarówno z galaktyk Seyferta jak i blazarów.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Urania

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/07/zasilanie-ekstremalnych-dzetow.html

Zasilanie ekstremalnych dżetów aktywnych galaktyk.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Specjalista: wsparcie polityczne i finansowe - główne wyzwania dla planów załogowego lotu na Księżyc
2019-07-09. Szymon Zdziebłowski
Największym wyzwaniem dla planów NASA wysłania załogowego lotu na Księżyc będzie otrzymanie dostatecznego wsparcia politycznego i - co za tym idzie – finansowego, ocenił w rozmowie z PAP dr Kris Zacny, który współpracuje z tą amerykańską agencją.
20 lipca przypada pięćdziesiąta rocznica pierwszego załogowego lądowania na Księżycu. Kiedy amerykański astronauta Neil Armstrong zszedł po drabince i postawił stopę na pokrytym pyłem Srebrnym Globie wypowiedział słynne słowa: “To jest mały krok człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. W związku z rocznicą PAP rozmawia z ekspertami na tematy związane z eksploracją Księżyca.
Zgodnie z planem ogłoszonym przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa w marcu br., NASA ma wysłać astronautów na południowy biegun Księżyca już w 2024 r. w ramach programu Artemida - następcy Apollo.
Amerykańska agencja kosmiczna podkreśla, że nie chodzi o jednorazowe wydarzenie - do 2028 r. na Księżycu ma powstać stała baza.
"Największym wyzwaniem dla programu Artemida będzie otrzymanie dostatecznego wsparcia politycznego, a co za tym finansowego od decydentów - prezydenta i Kongresu USA" - powiedział PAP wicedyrektor w Honeybee Robotics, dr Kris Zacny. Ta amerykańska firma od lat współpracuje z NASA przy różnych projektach. Specjalizuje się w zaawansowanych systemach robotycznych, wykorzystywanych np. w sondach wysyłanych na Marsa.
Zdaniem dr. Zacnego nie należy martwić się o aspekty technologiczne, bo nie trzeba wymyślać wszystkich rozwiązań od samego początku - ścieżka została przetarta przez inżynierów w NASA 50 lat temu, kiedy w ramach misji Apollo 11 przeprowadzono pierwsze lądowanie na Księżycu.
"Od tamtej pory poszliśmy do przodu w zasadzie we wszystkich aspektach lotów kosmicznych - silniki rakietowe są bardziej wydajne i niezawodne, w naszych smartfonach mamy większą moc obliczeniową niż miał komputer używany przez misje Apollo" – podkreśla dr Zacny. Dodaje, że dziś wiadomo o wiele więcej niż kilkadziesiąt lat temu o samej powierzchni Księżyca. Postały bardzo dokładne mapy. Znany jest również skład księżycowej powierzchni, dzięki próbkom sprowadzonym na Ziemię w czasie misji Apollo. W sumie w czasie 6 lądowań pobrano blisko 400 kg skał księżycowych.
Według szacunków w program Apollo zaangażowanych było ok. 400 tys. osób. Wśród nich byli reprezentanci licznych firm (podwykonawcy NASA), jak również uniwersytetów.
"NASA zatrudnia 17 tys. osób i tylko część z nich będzie zaangażowana w projekt Artemida. Agencja zatrudni podwykonawców, których zadaniem będzie budowa różnych systemów i podsystemów. Ale z pewnością liczba osób zaangażowanych w ponowne lądowanie na Księżycu będzie zdecydowanie mniejsza" – szacuje dr Zacny.
Zwraca uwagę, że w czasie trwania programu Apollo cała NASA była skupiona na jednym zadaniu - lądowaniu człowieka na Księżycu. Dziś jest zupełnie inaczej. Agencja składa się z kilku wydziałów, które podejmują się różnego rodzaju projekty związane z eksploracją kosmosu.
Według obliczeń autorów podcastu BBC na temat programu Apollo (pt. "13 minutes to the Moon") średnia wieku osób pracujących w kontroli lotów w Houston wynosiła zaledwie 27 lat. Wynikało to z faktu, że inżynieria rakietowa i komputerowa była młodą dziedziną, dlatego błyskawicznie kształcono nową kadrę.
"Obecnie oczywiście więcej starszych osób ma doświadczenie w dziedzinie eksploracji kosmosu. Dlatego średnia wieku inżynierów misji Artemida będzie wyższa, ale ekipa będzie mieszana - będzie w niej również miejsce dla młodych inżynierów" - uważa dr Zacny.
Polska może się zaangażować w projekt Artemida, dzięki członkostwu w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), która współpracuje z NASA. "ESA już zobowiązała się do współuczestnictwa w budowie stacji kosmicznej GATEWAY (orbitera Księżyca – przyp. PAP), która będzie wspierać program Artemida. Jestem przekonany, że byłyby też inne możliwości dla ESA lub Polski, jeśli te chciałyby się zaangażować" – dodaje amerykański specjalista.
PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski
szz/ agt/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C77821%2Cspecjalista-wsparcie-polityczne-i-finansowe-glowne-wyzwania-dla-planow

Specjalista wsparcie polityczne i finansowe - główne wyzwania dla planów załogowego lotu na Księżyc.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

L 98-59b – 20% mniejsza od Ziemi
2019-07-09. Krzysztof Kanawka
Kosmiczny teleskop TESS wykrył egzoplanetę o 20% mniejszą od naszej Ziemi.
Egzoplaneta o oznaczeniu L 98-59b została odkryła dzięki kosmicznemu obserwatorium Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS). Jest to część małego układu planetarnego, u którego wykryto jak na razie trzy egzoplanety, o oznaczeniach L 98-59b, L 98-59c i L 98-59d. Najmniejszą z nich jest wspomniana L 98-59b.
L 98-59b ma średnicę o 20% mniejszą od średnicy Ziemi. Jest to bez wątpienia obiekt skalisty. L 98-59b krąży bardzo blisko swojej gwiazdy z czasem zaledwie nieco ponad 3 dni. Temperatura na powierzchni L 98-59b sięga 330 stopni Celsjusza.
Pozostałe egzoplanety tego układu – L 98-59c i L 98-59d – są większe od Ziemi. Te egzoplanety krążą również blisko swej gwiazdy i otrzymują znacznie więcej energii niż Ziemia od Słońca.
Warto tu zauważyć, że L 98-59b nie jest najmniejszą znaną egzoplanetą. Ten “rekord” nadal należy planety Kepler-37 b, która nieco większa od naszego Księżyca.
Cele misji TESS
Kosmiczny teleskop TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną 19 kwietnia 2018 za pomocą rakiety Falcon 9R. Lot przebiegł prawidłowo i satelita został umieszczony na prawidłowej orbicie wstępnej o wysokości 200 x 270000 km i nachyleniu 28,5 stopnia. W kolejnych tygodniach orbita była stopniowo zmieniana, aż TESS dotarł do swojej docelowej eliptycznej orbity.
Teleskop został umieszczony na bardzo eliptycznej orbicie, będącej w rezonansie 2:1 z Księżycem. Tego typu orbita powinna być bardzo stabilna przez kolejne 20 lat. Potencjalnie pozwoli to na długą pracę tego teleskopu i wieloletnie poszukiwanie planet pozasłonecznych.
Podstawowym celem TESS jest obserwacja około pięciuset tysięcy gwiazd jaśniejszych od +12 magnitudo. W odróżnieniu od Keplera, TESS będzie obserwować całe niebo, co powinno podnieść ilość zarejestrowanych kandydatów na planety pozasłoneczne, szczególnie tych w odległości do 200-300 lat świetlnych od nas. Szacuje się, że TESS wykryje pomiędzy tysiącem a dziesięcioma tysiącami kandydatów na egzoplanety o rozmiarach porównywalnych z Ziemią i większych.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2019/07/l-98-59b-20-mniejsza-od-ziemi/

L 98-59b – 20% mniejsza od Ziemi.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziwny obiekt został nagrany przypadkiem w Szwecji

2019-07-09.
 
Jeden z miłośników białego szaleństwa zaplanował pojeździć na nartach w szwedzkich górach. Dokumentował swoje zjazdy za pomocą drona, a to, co udało mu się nagrać, wzbudziło w nim wielkie zdumienie.
Anonimowy narciarz, który podzielił się swoją historią za pomocą portalu społecznościowego YouTube, zdołał uchwycić fenomen, który trudno wyjaśnić. Być może jest to zjawisko atmosferyczne, ale nie można wykluczyć, że nagrano ślad lotu jakiegoś pojazdu.

 Swoją wędrówkę świadek tego zdarzenia rozpoczął w mieście Riksgränsen, w górach w Szwecji, znajdujących się około 200 km za kołem podbiegunowym. Potem przemieszczał się przez jedną z okolicznych gór. Wypuścił też drona i filmował za jego pomocą własny przejazd.
Dopiero podczas obróbki materiału, zauważył pewną anomalię. Na horyzoncie można było zobaczyć ośnieżone szczyty gór i chmury z których nagle, bardzo szybko, wystrzeliło coś niezidentyfikowanego. Wygląda to bardzo nienaturalnie i trudno znaleźć jakikolwiek racjonalne wytłumaczenie dla takiego zjawiska.

Trudno się dziwić, że od razu pojawiły się opinie, jakoby był to start jakiegoś pojazdu. Równie dobrze mógł to być jednak również jakiś prąd wznoszący, który usunął część znajdujące się poniżej chmury. Niewątpliwie jest to niezwykła obserwacja, która może rozpalać emocje i sugerować najdziwniejsze rozwiązania.

 Innemedium.pl

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-niewyjasnione/strona-glowna/news-dziwny-obiekt-zostal-nagrany-przypadkiem-w-szwecji,nId,3086279

Dziwny obiekt został nagrany przypadkiem w Szwecji.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niezwykłe zdjęcie huraganu i zaćmienia Słońca

2019-07-09.

Huragan i zaćmienie Słońca na jednym zdjęciu? To możliwe. Udowadnia to najnowsza fotografia satelitarna.

Na zdjęciu widać huragan Barbara nad Oceanem Spokojnym, a nad nim poszarpany cień Księżyca podczas całkowitego zaćmienia Słońca.

Ten cień dotarł do wybrzeża Chile 2 czerwca ok. 16:40 czasu EDT (Czas Wschodnioamerykański Letni) i kontynuował podróż, kierując się na wschód w kierunku Atlantyku. Było to pierwsze całkowite zaćmienie Słońca od sierpnia 2017 r.

Spektakularne zdjęcie zostało wykonane przez satelitę pogodowego GOES West, który należy do NOAA i NASA.

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/ziemia/news-niezwykle-zdjecie-huraganu-i-zacmienia-slonca,nId,3080037

Niezwykłe zdjęcie huraganu i zaćmienia Słońca.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chiny wyślą na Marsa łazik, który będzie poszukiwał życia pozaziemskiego
Autor: John Moll (2019-07-09 )
Chiny zamierzają podbić Księżyc i Marsa – przynajmniej na początek. Tamtejsi naukowcy ogłosili, że prace nad marsjańskim łazikiem już dobiegły końca. Wkrótce rozpocznie się pierwsza chińska misja kosmiczna na Czerwoną Planetę, która będzie bardzo trudna w realizacji.
Misja na Marsa rozpocznie się w połowie 2020 roku. Ciężka rakieta nośna Długi Marsz 5 dostarczy orbiter oraz lądownik wraz z łazikiem. Dokładna data startu nie jest jeszcze znana, ale ma nastąpić w lipcu lub w sierpniu. Chiny chcą skorzystać z faktu, że dystans między Ziemią a Marsem będzie wtedy najmniejszy.
 
Głównym zadaniem łazika będzie poszukiwanie śladów życia pozaziemskiego. Jednak badania pozwolą również ustalić, czy Mars może być terraformowany, aby był bardziej przyjazny dla ludzi, co zdecydowanie ułatwiłoby kolonizację tej planety. Chińscy naukowcy chcą zbadać atmosferę, topografię, geologię oraz magnetyzm Marsa. Łazik pobierze też próbki gruntu, które zostaną odebrane w kolejnych latach w trakcie następnej misji kosmicznej.
Naukowcy będą musieli zmierzyć się z problemami, które mogą zaszkodzić misji. Przede wszystkim chodzi o 10-minutowe opóźnienie w komunikacji między Marsem a Ziemią, co oznacza, że sonda będzie musiała samodzielnie podejmować decyzje podczas lądowania. Dotychczas tylko 19 z 45 misji na Czerwoną Planetę zakończyło się powodzeniem.
 
Łazik zasilany panelami słonecznymi będzie narażony na potężne burze pyłowe. Nasze ziemskie instrumenty nie potrafią się przed nimi ochronić. Jeśli pył pokryje ogniwa słoneczne, łazik nie będzie mógł wytwarzać energii, niezbędnej dla dalszej pracy.
Będzie to pierwsza misja kosmiczna na Marsa, zorganizowana przez Chiny. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Państwo Środka zyska niezbędne doświadczenie, które pozwoli zaplanować kolejne misje – nie tylko na Marsa i niekoniecznie bezzałogowe.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/chiny-wysla-na-marsa-lazik-ktory-bedzie-poszukiwal-zycia-pozaziemskiego

Chiny wyślą na Marsa łazik, który będzie poszukiwał życia pozaziemskiego.jpg

Chiny wyślą na Marsa łazik, który będzie poszukiwał życia pozaziemskiego2.jpg

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Poniżej link do misji Apollo 11 :) prawie live

https://apolloinrealtime.org/11/

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkrywanie egzoplanet w falach grawitacyjnych
2019-07-10. Radek Kosarzycki
W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy, badacze z Max Planck Institute for Gravitational Physics w Poczdamie oraz z francuskiej Alternative Energies and Atomic Energy Commission (CEA) w Saclay wskazują, że planowane kosmiczne obserwatorium fal grawitacyjnych LISA będzie w stanie wykrywać egzoplanety krążące wokół układów podwójnych białych karłów w całej Drodze Mlecznej i w pobliskich Obłokach Magellana. Ta nowa metoda obserwacji pozwoli obejść określone ograniczenia obecnych technik detekcji i pozwoli na odkrywanie planet o masach minimum 50 mas Ziemi.
W ostatnich dwóch dziesięcioleciach nasza wiedza o egzoplanetach znacznie się rozrosła, a nasze katalogi znanych planet pozasłonecznych mają już ponad 4000 planet krążących wokół różnego rodzaju gwiazd. Jak dotąd techniki wykorzystywane do znajdowania i charakteryzowania takich układów opierają się na promieniowaniu elektromagnetycznym i ograniczone są do gwiazd znajdujących się w pobliżu Słońca i w niektórych częściach galaktyki.
W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy, dr Nicola Tamanini, badaczka z AERI w Poczdamie oraz dr Camilla Danielski z CEA/Saclay wskazują, że te ograniczenia można obejść dzięki astronomii fal grawitacyjnych. “Proponujemy nową metodę znajdowania egzoplanet krążących wokół podwójnych białych karłów za pomocą fal grawitacyjnych” mówi Tamanini. Białe karły to bardzo stare i małe pozostałości gwiazd, które wcześniej przypominały słońce. “LISA będzie nasłuchiwała fal grawitacyjnych emitowanych przez tysiące takich układów podwójnych. Kształt fal grawitacyjnych emitowanych przez układy podwójne białych karłów wokół których krążą planety będzie inny niż kształt fal emitowanych przez układy bez planety. Ta charakterystyczna różnica między tymi kształtami może pomóc nam odkrywać nowe egzoplanety”.
Opisywana przez badaczki nowa metoda wykorzystuje modulację przesunięcia dopplerowskiego fal grawitacyjnych spowodowaną przez przyciąganie grawitacyjne planety przez układ dwóch białych karłów. Nowa technika jest zatem grawitacyjnym odpowiednikiem metody prędkości radialnych, dobrze znanej techniki wykorzystywanej od lat do poszukiwania planet.
W swoim artykule, Tamanini oraz Danielski wskazują, że europejskie obserwatorium LISA (Laser Interferometer Space Antenna), którego start planowany jest na 2034 rok, będzie w stanie wykrywać planety o masie Jowisza krążące wokół układów dwóch białych karłów w całej galaktyce, tym samym pokonując ograniczenia odległości charakterystyczne dla teleskopów obserwujących promieniowanie elektromagnetyczne. Co więcej, badaczki zauważają, że LISA będzie w stanie wykrywać takie egzoplanety także w pobliskich galaktykach, tym samym prowadząc do odkrycia pierwszej egzoplanety w innej galaktyce.
“LISA będzie w stanie badać populację egzoplanet, której jeszcze nigdy nie widzieliśmy” tłumaczy Tamanini. “Od strony teoretycznej nic nie wskazuje na to, aby planety nie mogły krążyć wokół układów dwóch białych karłów”. Jeżeli takie układy istnieją i zostaną odkryte przez LISA, naukowcy uzyskają nowe dane, które pozwolą lepiej badać teorie ewolucji planet i układów planetarnych. Dzięki takim danym lepiej zrozumiemy warunki, w jakich planeta może przetrwać fazę czerwonego olbrzyma swojej gwiazdy macierzystej oraz przetestujemy możliwość istnienia drugiej generacji planet czyli planet powstałych już po fazie czerwonego olbrzyma. Z drugiej strony, jeżeli LISA nie odkryje żadnych planet krążących wokół takich układów, naukowcy będą w stanie nałożyć ograniczenia na ostatni etap ewolucji planet w Drodze Mlecznej.
Źródło: Max Planck Socjety
https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/10/odkrywanie-egzoplanet-w-falach-grawitacyjnych/

Odkrywanie egzoplanet w falach grawitacyjnych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rzeka Nil z orbity
2019-07-10. Krzysztof Kanawka
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych szczegółów na powierzchni naszej planety jest afrykańska rzeka Nil. Jak ona wygląda z orbity?
Nil to rzeka o dużym znaczeniu dla ludzkości. To właśnie wzdłuż Nilu powstała jedna z najważniejszych antycznych cywilizacji, której osiągnięcia do dziś są widoczne. Nawet w XXI wieku Nil pozostaje rzeką o dużym znaczeniu. Przykładowo – w Egipcie, czyli państwie o powierzchni ponad 1 miliona kilometrów kwadratowych, większość populacji mieszka na obszarze o powierzchni około 50 tysięcy kilometrów kwadratowych – właśnie wzdłuż Nilu.
Nil jest świetnie widoczny z kosmosu, ponieważ przecina pustynię i w dużej jego części dość rzadko występuje bezchmurna pogoda. Z tego powodu region Nilu jest częstym celem obserwacji satelitarnych oraz z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).
Poniższe nagrania prezentują przykłady danych satelitarnych (oraz z ISS) przedstawiających region Nilu. W ostatnich latach, dzięki rozwoju technologii, pojawia się coraz więcej nagrań o wyższej rozdzielczości (np. 4 K).
Nocne przeloty nad Egiptem są także ciekawe. Ten region jest bardzo mocno rozświetlony, co kontrastuje z “ciemnością” otaczającej pustyni.
Warto spojrzeć w wyższej rozdzielczości na przykładowy region Nilu. Poniższe nagranie, przygotowane przez ESA na podstawie danych z satelity Sentinel-2A prezentuje okolice Kairu.
(ESA, NASA, SD)
https://kosmonauta.net/2019/07/rzeka-nil-z-orbity/

 

Rzeka Nil z orbity.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ekspert ESA: w ciągu 10 lat pierwszy Europejczyk postawi stopę na Księżycu
2019-07-10. Szymon Zdziebłowski
Pierwszy Europejczyk postawi stopę na Księżycu w ciągu 10 lat - powiedział PAP David Parker z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Agencja ta prowadzi dwa flagowe projekty związane z eksploracją Srebrnego Globu - dotyczą transportu dużych ładunków i przetwarzania księżycowych zasobów.
W listopadzie br. odbędzie się konferencja Space19+, w czasie której rada ministerialna ESA, w której skład wchodzą kraje członkowskie, podejmie decyzje dotyczące finansowania działalności Agencji w kolejnych latach. W czasie tego spotkania podjęta zostanie również decyzja związana z przyszłym kształtem europejskiej eksploracji kosmosu.
"Pierwsi Europejczycy postawią swoją stopę na Księżycu z pewnością w ciągu najbliższych 10 lat" - powiedział PAP dyrektor ds. lotów załogowych i eksploracji robotycznej ESA David Parker. Dodał, że obecnie ESA skupia się na dwóch prowadzonych przez siebie robotycznych projektach związanych ze Srebrnym Globem.
Pierwszy - jak wyjaśnia Parker - to opracowanie koncepcji niewielkiego lądownika o wadze kilkuset kilogramów. Jego celem byłoby przetwarzanie lokalnych zasobów - księżycowego pyłu (regolitu) m.in. na tlen.
Drugi, większy projekt przygotowywany we współpracy z Kanadą i Japonią polega na stworzeniu dużego lądownika, który będzie w stanie przewieźć na powierzchnię Księżyca nawet ponad tonę ładunku. Byłby to zatem obsługiwany zdalnie transportowiec.
Parker przypomina, że amerykańscy astronauci z misji Apollo spędzili maksymalnie tylko kilka dni na Księżycu. Dlatego nie potrzebowali dodatkowych zasobów do przetrwania na jego powierzchni. Teraz jednak NASA planuje powrócić na naszego satelitę na dłużej; do 2028 r. ma tam powstać stała baza. Ekspert mówi, że amerykański lądownik nie będzie w stanie przewozić zbyt dużych ładunków. "Dlatego Europa będzie mogła zapewnić lądownik transportowy” - mówi. Parker dodaje, że będzie on mógł służyć do wysyłania księżycowych próbek do stacji, która wkrótce ma zacząć orbitować wokół Księżyca - Lunar Gateway. Tam będzie można poddawać je analizom.
Obecnie ważą się losy obu projektów i decyzja o ich finansowaniu zostanie podjęta w czasie konferencji Space19+. "Chciałbym realizować oba projekty. Jednak zależy to od państw członkowskich, jakie będą w stanie zapewnić środki" - dodał. ESA jest również partnerem w projektach księżycowych prowadzonych przez inne kraje - przygotowuje komponenty do pojazdu NASA Orion, który ma transportować astronautów z Ziemi do Lunar Gateway. Rozważany jest też udział w ESA w rozbudowanie Lunar Gateway.
Obecnie ESA wydaje ok. 500 mln euro rocznie na eksplorację kosmosu. "Chcemy podnieść tę sumę do 650 mln euro. Tylko w ciągu tygodnia NASA wydaje 200 mln dolarów na program eksploracji kosmosu!" - mówi.
"W Europie mieszka 500 mln ludzi. Wydajemy 1 euro rocznie na każdego obywatela. To mniej niż koszt biletu na metro w Paryżu" - podkreśla.
Czy w przyszłości kosmos może być ratunkiem dla ludzkości w obliczu degradacji coraz większych obszarów Ziemi? Z opublikowanego w 2018 roku raportu wspólnotowego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej (JRC) wynika, że degradacji uległo już ponad trzy czwarte całej lądowej powierzchni Ziemi, a do roku 2050 liczba ta może wzrosnąć do nawet 90 proc. Parker, pytany o możliwość przeniesienia ludzi na inne obiekty w przestrzeni kosmicznej czy budowę tam np. większej kolonii, wyraża jednak sceptycyzm. W jego ocenie ludzie w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat dolecą na Marsa. "Niektórzy mówią, że będą ich tysiące lub miliony, w co trudno jest mi uwierzyć" - mówi.
Dodaje, że najpierw musimy poznać najbliższe ciała niebieskie, a dopiero potem podjąć ewentualną decyzję o ich zasiedleniu na większą skalę. "Najważniejsza jest perspektywa, jaką daję eksploracja kosmosu. (...) Astronauci nie widzą granic, ale widzą zanieczyszczenia, zmniejszający się obszar lasów tropikalnych" - mówi.
Jak zauważa technologie używane w eksploracji kosmosu można jednak z powodzeniem stosować na Ziemi tak, by o nią lepiej dbać. Zwraca szczególną uwagę na recykling - jego wydajność jest nieporównywalnie większa w kosmosie niż na Ziemi. Parker wskazuje na przykład na systemy pozwalające na odzyskiwanie wody stosowane na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski
szz/ ekr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C77833%2Cekspert-esa-w-ciagu-10-lat-pierwszy-europejczyk-postawi-stope-na-ksiezycu

Ekspert ESA w ciągu 10 lat pierwszy Europejczyk postawi stopę na Księżycu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA wybiera kolejne eksperymenty dla komercyjnych lądowników księżycowych
2019-07-10.
NASA wybrała kolejnych 12 eksperymentów, które polecą na Księżyc w ramach programu Commercial Lunar Payload Services (CLPS). CLPS to część programu Artemis, zakładającego załogowe lądowania człowieka na Księżycu już w 2024 roku.
Jest to już drugie ogłoszenie urządzeń, które mają być przygotowane do lotów na komercyjnych lądownikach księżycowych. Pierwsza grupa 12 eksperymentów i demonstratorów technologii została ogłoszona w lutym br.
Pod koniec maja agencja ogłosiła też, które firmy zostały wybrane na realizację pierwszych kontraktów na dostawę eksperymentów na powierzchnię Księżyca. Spośród 9 amerykańskich przedsiębiorstw, które zgłosiły swoje projekty wybrane zostały: Astrobotic, Intuitive Machines oraz Orbit Beyond. Kontrakty opiewają na kwoty od 77 do 97 mln dolarów. Swój lądownik najwcześniej planuje wysłać firma Orbit Beyond, bo już we wrześniu 2020 roku. NASA zaprosiła też pozostałe firmy uczestniczące w konkursie do składania ofert na wysłanie kolejnych ładunków, w tym tych ogłoszonych ostatnio.
Najnowsze wybrane eksperymenty w programie CLPS to:
•    MoonRanger - mały, szybki łazik zdolny poruszać się bez potrzeby komunikacji z lądownikiem. Ma zostać wyposażony w kamery mapujące teren. Projektem zajmuje się firma Astrobotic Technology.
•    Heimdall - system kamer do przeprowadzania badań z powierzchni Księżyca i rejestrowania lądowania. Urządzenie powstanie pod przewodnictwem Planetary Science Institute.
•    Lunar Demonstration of a Reconfigurable, Radiation Tolerant Computer System - demonstrator sprzętu komputerowego odpornego na promieniowanie kosmiczne.
•    Regolith Adherence Characterization Payload - urządzenie sprawdzi jak regolit księżycowy przyczepia się do różnego rodzaju materiałów.
•    LuSEE (Lunar Surface Electromagnetics Experiment) - sprzęt pozostały jako zapasowy lub nieużyty z misji Parker Solar Probe, STEREO i Maven do pomiarów zjawisk związanych z działaniem pól elektromagnetycznych przy powierzchni Księżyca.
•    LEXI (Lunar Environment heliospheric X-ray Imager) - rejestrator obrazów rentgenowskich interakcji pomiędzy ziemską magnetosferą i wiatrem słonecznym.
•    NGLR (Next Generation Lunar Retroreflectors) - zwierciadła odbijające promienie laserowe, które zostaną wykorzystane do precyzyjnych pomiarów odległości Ziemia-Księżyc.
•    L-CIRiS (Lunar Compact InfraRed Imaging System) - radiometr do badania składu chemicznego materiału na powierzchni Księżyca i różnic w temperaturze powierzchni.
•    LISTER (Lunar Instrumentation for Subsurface Thermal Exploration with Rapidity) - urządzenie do pomiarów przepływów ciepła z Księżyca. Będzie wyposażone w wiertło, które dostanie się na głębokość 2-3 m.
•    PlanetVac - demonstrator technologii pozyskiwania i przenoszenia regolitu księżycowego z powierzchni Księżyca do specjalnych pojemników.
•    SAMPLR (Sample Acquisition, Morphology Filtering, and Probing of Lunar Regolith) - demonstrator technologii pozyskiwania próbek skalnych, który użyje zapasowego ramienia robotycznego z misji łazików marsjańskich NASA MER (Spirit i Opportunity).
Więcej o przyspieszonym programie załogowych lotów księżycowych NASA można przeczytać w artykule: Czy człowiek wyląduje na Księżycu w 2024 roku?
Źródło: NASA
Opracował: Rafał Grabiański
Więcej informacji:
•    informacja prasowa NASA o wybranych eksperymentach do przyszłych misji komercyjnych lądowników księżycowych
 
Na zdjęciu: Wizja artystyczna lądownika księżycowego z ładunkiem naukowym na powierzchni Księżyca. Źródło: NASA.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nasa-wybiera-kolejne-eksperymenty-dla-komercyjnych-ladownikow-ksiezycowych

 

NASA wybiera kolejne eksperymenty dla komercyjnych lądowników księżycowych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Para supermasywnych czarnych dziur na kursie kolizyjnym
2019-07-10. Radek Kosarzycki
Astronomowie odkryli odległą parę olbrzymich czarnych dziur, które za jakiś czas się ze sobą zderzą.
Masa każdej z obu czarnych dziur to ponad 800 milionów mas Słońca. Gdy obie czarne dziury stopniowo się do siebie zbliżają po spirali, zaczynają emitować fale grawitacyjne, które są swego rodzaju zmarszczkami czasoprzestrzeni. Owe kosmiczne zmarszczki dołączą do jeszcze niewykrytego szumu tła składającego się z fal grawitacyjnych pochodzących z innych supermasywnych czarnych dziur.
Jeszcze przed samym zderzeniem, fale grawitacyjne emitowane przez taką parę supermasywnych czarnych dziur będą znacznie silniejsze od dotychczas odkrytych fal wyemitowanych w trakcie łączenia dużo mniejszych czarnych dziur i gwiazd neutronowych.
“Układy podwójne supermasywnych czarnych dziur wytwarzają najgłośniejsze fale grawitacyjne we wszechświecie” mówi Chiara Mingarelli, badaczka z Centrum Astrofizyki Obliczeniowej w Instytucie Flatron w Nowym Jorku, która także przyczyniła się do odkrycia. Fale grawitacyjne z par supermasywnych czarnych dziur “są milion razy głośniejsze od tych odkrytych dotychczas przez LIGO”.
Badaniami kierował Andy Goulding, badacz z Uniwersytetu w Princeton. Goulding, Mingarelli oraz ich współpracownicy z Princeton donoszą o odkryciu w dzisiejszym artykule opublikowanym w periodyku The Astrophysical Journal Letters.
Te dwie supermasywne czarne dziury są szczególnie interesujące, ponieważ znajdują się one 2,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Zważając na fakt, że przyglądając się odległym obiektom we wszechświecie, przyglądamy się przeszłości, to ta konkretna para należy do wszechświata sprzed 2,5 miliarda lat. Co ciekawe, badacze szacują, że mniej więcej tyle samo czasu zajmie obu czarnym dziurom dojście do etapu, w którym zaczną emitować silne fale grawitacyjne.
Oznacza to, że obecnie owe czarne dziury już mogą emitować takie silne fale grawitacyjne, ale nawet z prędkością światła, fale te dotrą do nas dopiero za kilka miliardów lat. Jednak badany układ podwójny jest wciąż dla nas przydatny. Odkrycie to pozwoli badaczom oszacować jak wiele pobliskich supermasywnych czarnych dziur emituje fale grawitacyjne, które jesteśmy w stanie odkryć już teraz.
Odkrycie tła fal grawitacyjnych pozwoli nam rozwiązać jedne z największych zagadek w astronomii, np. to jak często galaktyki się ze sobą łączą, oraz czy pary supermasywnych czarnych dziur w ogóle się ze sobą łączą czy też utrzymują się w niemal niekończącym się tańcu wokół wspólnego środka masy.
“To wstyd, że wciąż nie wiemy czy supermasywne czarne dziury się ze sobą zlewają” mówi Jenny Greene, współautorka opracowania i profesor astrofizyki w Princeton.
Supermasywne czarne dziury charakteryzują się masą setek milionów lub nawet miliardów mas Słońca. Niemal wszystkie galaktyki, w tym także nasza Droga Mleczna, zawierają co najmniej jedną taką czarną dziurę w swoim centrum. Gdy galaktyki się ze sobą łączą, ich supermasywne czarne dziury spotykają się i zaczynają się wzajemnie okrążać. Z czasem promienie tych okrążeń maleją, bowiem gaz i gwiazdy przelatują między czarnymi dziurami i kradną im stopniowo energię.
Gdy supermasywne czarne dziury się do siebie wystarczająco zbliżą, taka kradzież energii ustaje. Niektóre badania teoretyczne wskazują, że czarne dziury zatrzymują się w odległości 1 parseka od siebie. Takie spowolnienie może trwać niemal w nieskończoność i jest znane jako problem ostatniego parseka. W tym scenariuszu tylko bardzo rzadkie grupy trzech lub więcej supermasywnych czarnych dziur mogą się ze sobą łączyć.
Astronomowie nie mogą obserwować takich “zatrzymanych” par, ponieważ na długo przed tym jak czarne dziury znajdą się w odległości 1 parseka, będą zbyt blisko siebie, aby można było je rozdzielić w trakcie obserwacji. Co więcej, nie będą one emitowały silnych fal grawitacyjnych dopóki nie poradzą sobie z ostatnim parsekiem. (Widziane sprzed 2,5 miliarda lat temu, nowo odkryte supermasywne czarne dziury oddalone są od siebie o około 430 parseków).
Jeżeli problem ostatniego parseka nie istnieje, astronomowie spodziewają się, że wszechświat wypełniony jest hałasem fal grawitacyjnych emitowanych przez pary supermasywnych czarnych dziur. “Ten szum nazywa się tłem fal grawitacyjnych, i przypomina on chaotyczny chór świerszczy” mówi Goulding. “Nie potrafimy oddzielić jednego świerszcza od drugiego, ale poziom hałasu pozwoliłby nam oszacować ich ilość we wszechświecie”.
Fale grawitacyjne emitowane przez pary supermasywnych czarnych dziur znajdują się poza częstotliwościami obecnie obserwowanymi za pomocą LIGO czy Virgo. Zamiast tego poszukiwacze fal grawitacyjnych opierają się na układach szczególnych gwiazd, pulsarów, które działają niczym metronomy. Szybko rotujące gwiazdy wysyłają rytmiczne fale radiowe. Jeżeli przelatująca fala grawitacyjna rozciągnie lub ściśnie przestrzeń między Ziemią a pulsarem, rytm ulegnie zmianie.
Wykrywanie tła fal grawitacyjnych za pomocą tych układów pulsarów wymaga cierpliwości i monitorowania wielu gwiazd. Rytm pojedynczego pulsara może być zakłócany przez kilkaset nanosekund raz na dekadę. Im głośniejszy szum tła, tym większe zakłócenie rytmu i tym szybciej dokonamy odkrycia.
Goulding, Greene i pozostali astronomowie obserwacyjni wykryli obie czarne dziury za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a.
Źródło: Simons Foundation

https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/10/para-supermasywnych-czarnych-dziur-na-kursie-kolizyjnym/

Para supermasywnych czarnych dziur na kursie kolizyjnym.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowa duża planetoida okrążająca Słońce w 151 dni
2019-07-10. Radek Kosarzycki
Astronomowie odkryli nietypową planetoidę o najkrótszym jak dotąd znanym okresie obiegu Słońca. Skalisty obiekt skatalogowany jako 2019 LF6, ma około kilometra średnicy i okrąża Słońce w ciągu około 151 dni. Na swojej orbicie planetoida oddala się od Słońca bardziej niż Wenus, a czasami zbliża się bardziej niż Merkury, który okrąża Słońce w ciągu 88 dni. 2019 LF6 jest jedną z zaledwie 20 znanych planetoid z grupy Atiry, których orbity mieszczą się całkowicie wewnątrz orbity Ziemi.
“W obecnych czasach rzadko odkrywa się planetoidy o rozmiarach rzędu kilometra” mówi Quanzhi Ye, badacz na Caltech, który odkrył 2019 LF6 w trakcie współpracy z prof. Tomem Princem i Georgem Helou, dyrektorem IPAC, centrum astronomii na Caltech.
“Trzydzieści lat temu ludzie rozpoczęli organizację metodycznych poszukiwań planetoid, odkrywając najpierw większe obiekty, jednak teraz większość z nich już odkryto. Nowe większe planetoidy należą do rzadkości” dodaje. “LF6 jest bardzo nietypowe, zarówno ze względu na orbitę jak i na swoje rozmiary – jej unikalna orbita tłumaczy dlaczego obiekt unikał wykrycia przez długie dekady dokładnych poszukiwań”.
2019 LF6 został odkryty za pomocą Zwicky Transient Facility (ZTF), najnowszej kamery zainstalowanej w Obserwatorium Palomar, która co noc skanuje całe niebo w poszukiwaniu obiektów przejściowych takich jak eksplodujące gwiazdy czy przemieszczające się planetoidy. Ponieważ ZTF skanuje niebo tak szybko, doskonale nadaje się do poszukiwania planetoid Atira, które można obserwować tylko o określonych porach dnia.
“Mamy tylko 20-30 minut przed wschodem i po zachodzie Słońca na poszukiwanie planetoid z tej grupy” mówi Ye.
Poszukując planetoid z grupy Atiry, zespół z ZTF prowadził specjalną kampanię obserwacyjną o nazwie Twilight (Zmrok), nazwaną tak ze względu na porę dnia najlepiej sprzyjającą odkrywaniu tego typu obiektów. Jak dotąd w ramach programu Twilight odkryto jedną planetoidę z grupy Atiry – 2019 AQ3. Przed odkryciem 2019 LF6, to 2019 AQ3 miała najkrótszy znany okres obiegu Słońca – 165 dni.
“Obie duże planetoidy z grupy Atiry odkryte za pomocą ZTF krążą poza płaszczyzną Układu Słonecznego” mówi Prince. “To wskazuje, że gdzieś w przeszłości zostały one wyrzucone z płaszczyzny układu słonecznego po tym jak zbliżyły się za bardzo do Wenus lub do Merkurego” dodaje.
Oprócz tych dwóch obiektów z grupy Atiry, ZTF jak dotąd odkryła koło 100 planetoid zbliżających się do Ziemi oraz 2000 planetoid krążących w Pasie Planetoid między Marsem a Jowiszem.
Ye przyznaje, że ma nadzieję na odkrycie kolejnych planetoid z grupy Atiry oraz na wybór przez NASA misji NEOCam, która miałaby poszukiwać planetoid znajdujących się jeszcze bliżej Słońca. NEOCam miałaby obserwować planetoidy także w promieniowaniu podczerwonym.
“Ponieważ planetoidy z grupy Atiry są bliżej Słońca i są cieplejsze od innych planetoid, będą jasne w podczerwieni. NEOCam może dzięki temu korzystać ze swojego położenia w przestrzeni kosmicznej i możliwości obserwowania nieba w podczerwieni, dzięki czemu łatwiej będzie znajdować takie planetoidy niż teleskopy obserwujące z Ziemi i w zakresie widzialnym”.
Źródło: Caltech
https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/10/nowa-duza-planetoida-okrazajaca-slonce-w-151-dni/

Nowa duża planetoida okrążająca Słońce w 151 dni.jpg

Nowa duża planetoida okrążająca Słońce w 151 dni2.gif

1-newfoundkilo.gifNowa duża planetoida okrążająca Słońce w 151 dni3.gif

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Badania sugerują, że asteroidy rozprzestrzeniają życie w Drodze Mlecznej
Autor: John Moll (10 Lipiec, 2019)
Ziemia to jedyne znane nam miejsce, na którym istnieje życie. Jednak biorąc pod uwagę wielkość obserwowalnego Wszechświata, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że nie jesteśmy sami. Wyniki poprzednich badań wskazują, że życie może przemieszczać się za pośrednictwem asteroid lub komet. Teraz naukowcy ustalili, że rozprzestrzenianie się życia po całej Drodze Mlecznej jest wysoce prawdopodobne.
Przemieszczanie się życia jest możliwe – przynajmniej w układzie planetarnym. Dlatego też naukowcy przed misją sterylizują statki kosmiczne, aby uniknąć zanieczyszczenia innych planet przez ziemskie bakterie. W rzeczywistości nie mamy nawet pewności, czy nie dostarczyliśmy już przypadkiem bakterii na Księżyc lub na Marsa.
Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda postanowili sprawdzić, czy panspermia jest możliwa na skalę galaktyczną. Przeprowadzone obliczenia sugerują istnienie nawet 10 bilionów obiektów wielkości asteroidy, które mogą przenosić życie po Drodze Mlecznej. Ustalono również, że nawet 100 milionów ciał niebieskich wielkości Enceladusa, księżyca Saturna o szerokości 500 km, oraz tysiąc obiektów wielkości Ziemi może zawierać życie lub materiał prebiotyczny.
Zespół skupił się również na centrum Drogi Mlecznej, gdzie znajduje się supermasywna czarna dziura, która może dosłownie wyrzucać ciała niebieskie w różne regiony naszej galaktyki. Biorąc pod uwagę wiele czynników, w tym różne prędkości obiektów o różnej wielkości oraz prawdopodobieństwie ich przechwycenia przez siły grawitacji innych gwiazd, naukowcy doszli do wniosku, że panspermia w obszarze Drogi Mlecznej jest możliwa.
Obliczenia wskazują na istnienie bilionów ciał niebieskich, które zawierają życie i przemieszczają się przez przestrzeń kosmiczną w naszej galaktyce. Zdaniem naukowców, gwiazdy mają największą szansę na przechwycenie obiektów przemieszczających się z prędkością od 10 do 100 km/s.
Oczywiście powyższe badanie ma charakter czysto hipotetyczny. Przy obecnym rozwoju technologicznym, ludzkość może poszukać życia na Księżycu, na Marsie, ewentualnie też na księżycach Jowisza i Saturna oraz na asteroidach, lecz tylko w obrębie Układu Słonecznego. Minie jeszcze wiele lat, zanim będziemy w stanie poszukiwać życia bakteryjnego na egzoplanetach.
Źródło:
https://news.harvard.edu/gazette/story/2019/07/harvard-study-suggests-asteroids-...
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/badania-sugeruja-ze-asteroidy-rozprzestrzeniaja-zycie-w-drodze-mlecznej

 

Badania sugerują, że asteroidy rozprzestrzeniają życie w Drodze Mlecznej.jpg

Badania sugerują, że asteroidy rozprzestrzeniają życie w Drodze Mlecznej2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Japońska sonda po raz drugi wylądowała na asteroidzie Riugu
2019-07-11.ADOM, MNIE
Wystrzelona w 2014 r. sonda Hayabusa2, której celem jest zbadanie odległej asteroidy Riugu, w tym pobranie próbek z jej powierzchni i zbadanie wnętrza tego ciała niebieskiego, dokonała ponownego, krótkiego lądowania – poinformowała agencja JAXA.
W wypowiedzi dla AFP rzecznik japońskiej agencji kosmicznej (JAXA), Takayuki Tomobe powiedział: „Wieża kontrolna odebrała dane świadczące o tym, że sonda Hayabusa2 (Sokół2) dokonała udanego lądowania na Riugu, wokół której krążyła od miesiąca”.

Dodał, że kolejne godziny przyniosą pełniejsze potwierdzenie tej informacji. Sygnał z Riugu – planetoidy z grupy Apollona okrążającej Słońce w ciągu 1 roku i 109 dni - dociera na Ziemię po 14 minutach od wyemitowania.

Ponowne lądowanie Hayabusy2 ma na celu pobranie próbek pyłu i gruntu po wstrzeleniu w głąb asteroidy pocisku. Próbki - podkreślają japońscy naukowcy - pozwolą dokładniej zbadać wnętrze asteroidy i uzyskać większą wiedzę na temat kształtowania się układu słonecznego.

Riugu została odkryta 10 maja 1999 r. w ramach projektu LINEAR. Jej nazwa została wyłoniona w wyniku konkursu. Pochodzi ona od japońskiego słowa Ryugu-jo, nazwy podwodnego pałacu władcy mórz w japońskiej legendzie o Taro Urashimie.
Tytułowy bohater otrzymał tam od księżniczki tajemnicze puzderko, którego nie wolno mu było otwierać. Nazwa ta nawiązuje do misji sondy, która ma się zakończyć sprowadzeniem próbek na Ziemię.
Sonda została wystrzelona w przestrzeń kosmiczną ze stacji Tanegashima na południu Japonii w 2014 r. Dotarła w pobliże Riugu 28 czerwca 2018 r. 22 lutego 2019 r. nastąpiło pierwsze lądowanie sondy Hayabusa2 na planetoidzie, zakończone pobraniem próbek z powierzchni.

5 kwietnia sonda umieściła na powierzchni Riugu impaktor z materiałem wybuchowym. Uznano, że obserwacja powstałego w wyniku eksplozji krateru pozwoli na lepsze poznanie właściwości powierzchni i wnętrza planetoid.

Ponowne lądowanie sondy Hayabusa2 na Riugu było skoncentrowane właśnie na tych aspektach. Wybuch pocisku wystrzelonego przez sondę pozwolił na zebranie przez urządzenia ssące pyłu i cząsteczek gruntu. Naukowcy spodziewają się uzyskać próbki materiałów nienarażonych wcześniej na działanie m.in. promieniowania słonecznego.

Misja Hayabusy2 ma się zakończyć w 2020 r.

To druga tego typu operacja japońskiej agencji kosmicznej (JAXA). Pierwsza, również dotycząca badania asteroidy, rozpoczęła się w 2003 r. i zakończyła w 2010 r.
źródło: PAP
https://www.tvp.info/43450974/japonska-sonda-po-raz-drugi-wyladowala-na-asteroidzie-riugu

Japońska sonda po raz drugi wylądowała na asteroidzie Riugu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nieudany test spadochronów ExoMars
2019-07-11. Krzysztof Kanawka
Pod koniec maja przeprowadzono test spadochronów do misji łazika ExoMars. Niestety, test był nieudany.
Start misji ExoMars (z łazikiem Rosalind Franklin) jest planowany na lipiec 2020 roku. Do tego czasu muszą zakończyć się testy oraz integracja i weryfikacja wszystkich elementów tej misji ExoMars.
Pod koniec maja 2019 w ośrodku ESA w Szwecji o nazwie Esrange Space Center odbył się test spadochronów do misji ExoMars. Celem tego testu było sprawdzenie całościowego systemu spadochronów. Do tego celu wykorzystano balon wysokościowy i zrzutu z wysokości 29 km.
Pod koniec czerwca 2019 ESA oficjalnie poinformowała, że test spadochronów nie był udany. Główny spadochron doświadczył rozerwań zanim jeszcze doświadczył pełnego obciążenia podczas lądowania. Takie rozerwania nastąpiły także u drugiego głównego spadochronu (który otwiera się po pierwszym). Sekwencja otwierania spadochronów dla tej misji ExoMars zakłada wykorzystanie trzech spadochronów: małego spadochronu (“pilot parachute”), otwieranego jako pierwszego oraz dwóch głównych spadochronów. Zanim następny spadochron zostanie otwarty, następuje odrzucenie poprzedniego spadochronu.
Warto tu dodać, że głównym ograniczeniem technicznym wyboru miejsca na lądowanie misji ExoMars jest wymóg, aby miejsce lądowania było na odpowiednio niskiej wysokości, aby gruba atmosfera umożliwiła wyhamowanie sondy opadającej na spadochronie. Pełen proces lądowania – od wejścia w atmosferę aż do zatrzymania się na powierzchni Marsa – ma trwać około 6 minut.
Pozostałe elementy tego testu zadziałały poprawnie. Uwolnienie spadochronów, ich napełnienie oraz odrzucenie przebiegło zgodnie z oczekiwaniami. Pokładowe systemy zanotowały wszystkie dane, które teraz staną się przedmiotem analizy. Co więcej, wszystkie elementy tego testu zostały odzyskane – w tym spadochrony. Jeden ze spadochronów oddalił się o ponad 100 km od miejsca uwolnienia.
Elipsa lądowania o rozmiarach 120 x 19 km nie powinna obejmować struktur powierzchniowych, które mogłyby stwarzać ryzyko podczas lądowania, rozłożenie ramp platformy powierzchniowej, po których łazik zjedzie na powierzchnię. A to oznacza, że trzeba było zbadać obszar pod kątem występowania na nim stromych zboczy, sypkiego materiału i dużych głazów.
Niebawem powinien nastąpić wybór miejsca lądowania dla misji łazika ExoMars. Od kwietnia 2017 rozpatrywane są dwie lokalizacje: Oxia Planum oraz Mawrth Vallis. Z dostępnych informacji wynika, że ESA prawdopodobnie wybierze Oxia Planum.
(ESA)
https://kosmonauta.net/2019/07/nieudany-test-spadochronow-exomars/

 

Nieudany test spadochronów ExoMars.jpg

Nieudany test spadochronów ExoMars2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sondy Voyager przemierzają przestrzeń międzygwiezdną i wciąż są w kontakcie
2019-07-11.
Sonda Voyager-2, która od 41 lat przemierza otchłań Układu Słonecznego, pod koniec 2018 roku stała się drugim po Voyager-1 urządzeniem zbudowanym przez ludzkość, które pokonało tajemniczą strefę heliopauzy.
W tej chwili urządzenie przemierza przestrzeń aż niemal 18 miliardów kilometrów od naszej planety, czyli 118 razy dalej, niż wynosi odległość Ziemi od Słońca. Dzięki niej i sondzie Voyager-1 możemy odkryć tajemnice przestrzeni, w której prawdopodobnie fizycznie nie będziemy jeszcze przez setki najbliższych lat.
Sonda podróżowała przez skrajną zewnętrzną warstwę heliosfery przez ostatnie 11 lat. Jest to wielki bąbel wokół Słońca, w którym rozprzestrzenia się wiatr słoneczny, promieniowanie i sięga pole magnetyczne. Heliosfera w dużej części blokuje promieniowanie gwiazd i chroni Układ Słoneczny przed nim.
Sondy pokonały już Pas Kuipera i kierują się w stronę Obłoku Oorta. Dotarcie do jego zewnętrznej przestrzeni zajmie im kolejne przynajmniej 80 lat, a przebycie go 13 tysięcy lat. Gdy do tego dojdzie, będziemy mogli powiedzieć, że na dobre opuściły Układ Słoneczny.
Sondom Voyager zawdzięczamy nie tylko poznanie tajemniczej i nieznanej nam granicy przestrzeni heliosfery, ale też spektakularne zdjęcia największych planet Układu Słonecznego. NASA postanowiła więc nie spisywać na straty tych urządzeń. Agencja zamierza utrzymywać z nimi kontakt przez jeszcze przynajmniej 5 lat. W 2025 roku zaczną się problemy z poprawnym funkcjonowaniem zainstalowanych na ich pokładach instrumentów.
Jest to związane ze nieubłaganym spadkiem wydajności małych elektrowni jądrowych, a właściwie radioizotopowych generatorów termoelektrycznych, które dostarczają im cenną energię. Agencja zamierza w kolejnych latach sukcesywnie wyłączać poszczególne instrumenty, by zachować cenną energię na przeprowadzenie najważniejszych celów misji.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-07-11/sondy-voyager-przemierzaja-przestrzen-miedzygwiezdna-i-wciaz-sa-w-kontakcie/

 

Sondy Voyager przemierzają przestrzeń międzygwiezdną i wciąż są w kontakcie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy od pobytu w kosmosie można dostać raka?

2019-07-11.

Czy promieniowanie kosmiczne może stanowić zagrożenie dla przyszłych turystów, chcących zobaczyć Ziemię z orbity?

Podróże kosmiczne stanowią prawdziwe wyzwanie dla astronautów. Każdy organizm zmienia się w warunkach mikrograwitacji. Innym niebezpieczeństwem jest promieniowanie kosmiczne, przed którym na Ziemi chroni nas pole magnetyczne. Poza magnetosferą wzrost natężenia promieniowania kosmicznego jest tak duży, że astronauci przebywający na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej często widzą przed snem błyski światła z powodu naładowanych cząstek uderzających w siatkówkę. To nie wszystko.

Długotrwała ekspozycja na promieniowanie kosmiczne może także prowadzić do zwiększonej częstości występowania nowotworów. Postanowiono sprawdzić to, także pod kątem planowanych turystycznych misji kosmicznych. Amerykańsko-rosyjski zespół badaczy przeanalizował dane historyczne dotyczące 301 astronautów i 117 kosmonautów, którzy od 1959 r. polecieli poza Ziemię.

Potencjalny związek między długotrwałym przebywaniem w przestrzeni kosmicznej a ryzykiem zachorowania na raka jest od dawna analizowany, ale do tej pory nie udawało się opracować jednoznacznych wniosków. Najnowsze dane potwierdzają, że przebywanie na ISS lub krótkie spacery kosmiczne nie stanowią żadnego ryzyka dla ludzkiego organizmu.

Kosmiczni turyści, którzy będą podróżować poza Ziemię już niebawem, mogą spać spokojnie. Inaczej jest z długotrwałymi podróżami kosmicznymi, choćby na Marsa. Im dłuższa ekspozycja na promieniowanie kosmiczne, tym zagrożenie dla organizmu większe.

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/misje/news-czy-od-pobytu-w-kosmosie-mozna-dostac-raka,nId,3084752

Czy od pobytu w kosmosie można dostać raka.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

16 lipca czeka nas częściowe zaćmienie Księżyca!
2019-07-11. Andrzej
Uwaga obserwatorzy nocnego nieba! Już we wtorek 16 lipca będziemy mieli niepowtarzalną okazję do obserwacji zaćmienia Księżyca. Tym razem będzie to jednak częściowe zaćmienie, jednak bez obaw - również będzie widowiskowe i co najważniejsze widoczne w całej Polsce. Jako portal Astronomia24 podobnie jak w latach ubiegłych zrobimy wszystko abyście tego wspaniałego zjawiska nie przegapili i przystąpili do niego doskonale przygotowani. Zapraszamy do materiału!
W ramach wstępu wspomnieć wypada, że zaćmienia Księżyca jak i Słońca należą do jednych z najbardziej elektryzujących ludzkość zjawisk możliwych do obserwacji bez konieczności posiadania profesjonalnego sprzętu. Nie ulega wątpliwości, że tego dnia obserwacje prowadzą nie tylko miłośnicy astronomii, ale też osoby, które na co dzień nie traktują jej jako hobby. Oczywiście posiadanie akcesoriów może zwiększyć przyjemności czerpaną z obserwacji, ale nie jest to warunek niezbędny, by móc zjawisko to podziwiać.

16 lipca Księżyc znajdzie się w cieniu naszej planety. Sprawi to, że do jego powierzchni dotrze tylko część światła słonecznego. W cieniu Ziemi ukryje się 65% procent tarczy i będzie to najgłębsze tego typu zaćmienie w tym dziesięcioleciu. Tego wieczoru Księżyc wyłoni się nisko na południowo-wschodnim horyzoncie nieba około godziny 21:00 w zależności od naszej lokalizacji, co może utrudnić obserwację początku zaćmienia półcieniowego. Z obserwacją kolejnych faz zaćmienia częściowego już nie powinno być takiego problemu, gdyż nasz naturalny satelita znajdzie się nieco wyżej nad horyzontem nieba.

Przy doborze miejsca do obserwacji musimy się kierować dobrą widocznością na południowo-wschodni horyzont. Idealnym miejscem będzie duża łąka lub polana, na której nie będą nam przeszkadzać wysokie drzewa oraz budynki. Życzymy wszystkim obserwatorom bezchmurnego nieba i standardowo zachęcamy wszystkich do przesyłania nam zdjęć z bezpośredniej obserwacji.

Początek zaćmienia półcieniowego: 20:42 czasu polskiego
Początek zaćmienia częściowego: 22:01 czasu polskiego
Maksymalna faza zaćmienia 65%: 23:31 czasu polskiego
Faza Księżyca - pełnia 22:37 czasu polskiego
Koniec zaćmienia częściowego: 01:00 czasu polskiego
Koniec zaćmienia półcieniowego: 02:20 czasu polskiego
Za pomocą formularza (Wymaga rejestracji) zamieszczonego na naszej platformie możecie w łatwy sposób załadować dowolny plik z własnego komputera. Przed wysłaniem zalecamy podpisanie zdjęcia (data, miejsce, konfiguracja sprzętu, nazwa uwiecznionego obiektu). Każde oczywiście docenimy i zamieścimy na łamach naszego serwisu.


Źródło: astronomia24.com
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=931

16 lipca czeka nas częściowe zaćmienie Księżyca.jpg

16 lipca czeka nas częściowe zaćmienie Księżyca2.jpg

16 lipca czeka nas częściowe zaćmienie Księżyca3.jpg

16 lipca czeka nas częściowe zaćmienie Księżyca4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwsi Marsonauci podczas lotu mogą zostać poddani hibernacji
Autor: admin (2019-07-11 )
Coraz śmielej mówi się o możliwości zahibernowania astronautów na czas długich lotów kosmicznych. Ma to na celu ograniczenie zużycia wody i pożywienia, a także ochronę przyszłych kolonizatorów przed promieniowaniem kosmicznym.
Niedawno, w Nowym Orleanie odbyła się konferencja, podczas której naukowcy dyskutowali na temat ludzkiej hibernacji. Chociaż nie potrafimy zapadać w sen zimowy, jak niektóre zwierzęta, byłby to bardzo pożądany stan z uwagi na oszczędności, jakie się z nim wiążą. Obniżając zapotrzebowanie załogi na energię, długodystansowe misje kosmiczne stałyby się o wiele tańsze. Zmniejszeniu uległoby zaopatrzenie astronautów na czas misji, a co za tym idzie - rozmiary statku kosmicznego. Ponadto, czas podróży (liczony w latach) spędzony w letargu, byłby zdrowszy dla zdrowia psychicznego załogi.
Jak wyjaśnia Dr Matthew Regan z University of Wisconsin, stan hibernacji mógłby również chronić podróżujących przed ryzkiem, związanym z promieniowaniem kosmicznym i innymi niebezpieczeństwami, związanymi z przebywaniem poza atmosferą ziemską. Hibernacja mogłaby okazać się użyteczna także na Ziemi w przypadku ciężkich problemów medycznych, takich jak udar, zatrzymanie akcji serca, duży ubytek krwi.

Niestety mechanizm zapadania w sen zimowy u ssaków pozostaje nieznany. Doktor psychologii Matteo Cerri z Uniwersytetu Bolońskiego zauważył, że wiele organów regulujących metabolizm jest kontrolowanych przez neurony, zlokalizowane w obszarze pnia mózgu, który jest odpowiedzialny za utrzymanie temperatury ciała u ssaków. Nie jest też nadal oczywiste rozróżnienie stanu snu od hibernacji.
Zapowiedziana podróż na Marsa oraz potencjalne korzyści medyczne, płynące z dogłębnego poznania hibernacji, są silnym bodźcem do poświęcenia temu zagadnieniu więcej uwagi oraz środków. Pierwsi astronauci mają wyruszyć na Czerwoną Planetę po 2030 roku. Być może do tego czasu uda się dokonać znaczącego postępu w dziedzinie hibernacji.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/pierwsi-marsonauci-podczas-lotu-moga-zostac-poddani-hibernacji

Pierwsi Marsonauci podczas lotu mogą zostać poddani hibernacji.jpg

Pierwsi Marsonauci podczas lotu mogą zostać poddani hibernacji2.jpg

Pierwsi Marsonauci podczas lotu mogą zostać poddani hibernacji3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dokonano obserwacji atmosfery niezwykłej egzoplanety

2019-07-11.
 Po raz pierwszy w historii naukowcy dokonali obserwacji atmosfery planety o rozmiarach pomiędzy wielkością Ziemi i Neptunem. Gliese 3470 b jest oddalona od nas o 96 lat świetlnych i krąży wokół gwiazdy o połowę mniejszej od Słońca. Jest 12,6 razy większa od Ziemi i nieco mniejsza od Neptuna, który jest 17 razy masywniejszy od naszej planety.

 Wykorzystując połączoną moc obserwacyjną Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i Kosmicznego Teleskopu Spitzera, naukowcy odkryli, że atmosfera Gliese 3470 b składa się głównie z wodoru i helu, co stanowi główny budulec gwiazd.

- Spodziewaliśmy się atmosfery silnie wzbogaconej cięższymi pierwiastkami, takimi jak tlen i węgiel, które tworzą obfitą parę wodną i gaz metanowy, podobne do tych, które obserwujemy na Neptunie. Zamiast tego znaleźliśmy atmosferę tak ubogą w pierwiastki ciężkie, że jej skład przypomina bogatą w wodór i hel kompozycję Słońca - powiedział Björn Benneke z Uniwersytetu Montrealskiego.

Jest to dość dziwna obserwacja. Astronomowie oczekują, że tylko największe planety są zdolne do kradzieży pierwotnego wodoru i helu. Na papierze Gliese 3470 b wydawał się nieco za mały, by właśnie tak się zachować.

- To wielkie odkrycie z perspektywy naszej wiedzy o formowaniu się planet. Gliese 3470 b krąży bardzo blisko gwiazdy i jest znacznie mniej masywna od Jowisza. Udało się jednak tam wyodrębnić pierwotną atmosferę wodoru i helu, która jest w dużej mierze "nieskażona" przez cięższe pierwiastki - dodał Björn Benneke.

Prawdopodobnym wytłumaczeniem nietypowej atmosfery egzoplanety jest fakt, że mogła powstać na bliskiej orbicie gwiazdy macierzystej w ciągu zaledwie trzech dni. Szybko powstał skalisty rdzeń, który zaczął przechwytywać wodór i hel odepchnięte przez wiatr gwiazdowy.

Jeszcze bardziej szczegółowe obserwacje będzie w stanie przeprowadzić Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który powinien pojawić się na orbicie w 2021 r.

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-dokonano-obserwacji-atmosfery-niezwyklej-egzoplanety,nId,3084672

Dokonano obserwacji atmosfery niezwykłej egzoplanety.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA świętuje na filmie odkrycie 4000 tajemniczych, obcych światów
2019-07-11.

 Amerykańska Agencja Kosmiczna w ostatnich latach, jak tylko może, skupia się na odkrywaniu coraz to nowych egzoplanet. Cel jest niezwykle ważny, bo chodzi o poszukiwania drugiej Ziemi, przyjaznej życiu biologicznemu.
Największe zasługi należą się Kosmicznemu Teleskopowi Keppler, który odszedł już na zasłużoną emeryturę w ubiegłym roku, oraz najnowszemu Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS). Te i dziesiątki innych instrumentów obserwacyjnych pozwoliło, na przestrzeni ostatnich dekad, na odkrycie aż 4 tysięcy obcych, fascynujących światów, które przemierzają przestrzeń kosmiczną poza Układem Słonecznym.
NASA chwali się, że najlepsze odkrycia znajdują się dopiero przed nami. Będą one związane nie tylko z TESS, który ma wykryć istnienie co najmniej 20 tysięcy obcych globów, ale również innymi planowanymi do umieszczenia w kosmosie teleskopami, jak np. Kosmiczny Teleskop Webba. TESS został wyposażony w cztery teleskopy szerokokątne. Dzięki nim będzie obserwował i badał 500 tysięcy gwiazd, które mogą posiadać układy planetarne.
Poszukiwania będą prowadzone w odległości do 300 lat świetlnych od Słońca. TESS jest zdolny do badań aż 5 razy większej ilości gwiazd i planet od słynnego Kosmicznego Teleskopu Keppler, a w dodatku dostarczy astronomom aż 350 razy więcej od niego danych. NASA uważa, że na dzisiejsze warunki technologiczne, to w zupełności wystarczy, w kwestii poszukiwania inteligentnego życia w kosmosie oraz drugiej Ziemi dla naszej cywilizacji, dzięki której będziemy mogli zapewnić sobie bezpieczeństwo na wypadek globalnego kataklizmu na Ziemi.
Na powyższej animacji możecie zobaczyć dokładną lokalizację każdej z 4 tysięcy odkrytych od 1991 roku egzoplanet. Każdy z tych światów jest wyjątkowy w swoim rodzaju. Na jednych występują oceany lawy i jaskinie ciągnące się przez tysiące kilometrów, a na innych pada deszcz płynnego ołowiu i pojawiają się metanowe mgły. Nocne niebo na kilku z nich usłane jest dziesiątkami księżyców, a rankiem zza horyzontu wyłania się nie jedna, tylko dwie dzienne gwiazdy. Jeśli chcecie poznać kilka z nich bliżej, to zapraszamy do specjalnej strony NASA (zobacz tutaj).
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-07-11/nasa-swietuje-na-filmie-odkrycie-4000-tajemniczych-obcych-swiatow/

 

 

NASA świętuje na filmie odkrycie 4000 tajemniczych, obcych światów.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pleśń na ISS przetrwała wysokie dawki promieniowania jonizującego
2019-07-11.
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, podobnie jak wszystkie inne ludzkie bazy w kosmosie, ma spory problem z pleśnią. Astronauci na ISS spędzają tygodniowo wiele godzin na samym tylko czyszczeniu wnętrza stacji w taki sposób, by zapobiec pojawieniu się pleśni. Ale nowe badania sugerują, że zarodniki grzybów mogą przetrwać również na zewnętrznych ścianach statku kosmicznego!
Zarodniki dwóch najczęściej spotykanych dziś na ISS rodzajów pleśni, Aspergillus i Pennicillium, przeżywają ekspozycję na promieniowanie rentgenowskie nawet przy jego 200-krotnej dawce, jaka bez trudu zabiłaby człowieka - tak twierdzi Marta Cortesao, mikrobiolog z Niemieckiego Centrum Badań Kosmicznych (DLR) w Kolonii. Wynik prac jej zespołu zaprezentowano podczas konferencji naukowej Astrobiology Science (AbSciCon 2019).
Pennicillium i Aspergillus nie są dla nas bardzo szkodliwe, ale wdychanie ich zarodników w dużych ilościach może powodować choroby u osób z osłabionym układem odpornościowym. Zarodniki pleśni mogą przy tym przetrwać ekstremalne temperatury, promieniowanie ultrafioletowe, chemikalia i suszę. Tak wysoka odporność czyni je trudnymi do zniszczenia.
Wiadomo już, że te konkretne zarodniki grzybów są o wiele bardziej odporne na promieniowanie niż wcześniej uważano - do tego stopnia, że trzeba je brać pod uwagę podczas czyszczenia statków kosmicznych, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Jeśli z kolei planuje się długoterminową misję kosmiczną, można rozważyć zabranie ze sobą w jej ramach zarodników tych pleśni (w jakimś celu naukowym lub do produkcji potrzebnych rzeczy), ponieważ prawdopodobnie przetrwają one bez trudu taką podróż.
Nowe badania sugerują również, że protokoły ochrony zaprojektowane w celu uniemożliwienia naszym ziemskim statkom i sondom kosmicznym skażenia innych planet i księżyców w naszym układzie słonecznym mikroorganizmami z Ziemi mogą wymagać uznania zarodników grzybów za poważniejsze niż dawniej zakładano zagrożenie.
Z drugiej strony Cortesao bada zdolność różnych gatunków grzybów do wzrostu w warunkach przestrzeni kosmicznej w celu wykorzystania tych mikroorganizmów jako biologicznych fabryk materiałów, których ludzie mogą potrzebować podczas podróży kosmicznych. Grzyby są genetycznie bliżej spokrewnione z ludźmi niż bakterie. Ich komórki mają złożone struktury wewnętrzne, takie jak nasze - wraz z organami komórkowymi niezbędnymi do budowy polimerów, żywności, witamin i innych przydatnych cząsteczek, których astronauci mogą potrzebować podczas dłuższych pobytów poza Ziemią.
- Pleśń może być używana do produkcji ważnych substancji, w tym związków takich jak antybiotyki i witaminy. Jest nie tylko złym ludzkim patogenem i czymś, co psuje żywność, może być też użyteczna w procesie wytwarzania rzeczy niezbędnych nam podczas długich misji - dodaje Cortesao.
Jej zespół symulował promieniowanie kosmiczne w warunkach laboratoryjnych, bombardując zarodniki pleśni promieniowaniem jonizującym złożonym z promieni X, ciężkich jonów i ultrafioletowego światła o wysokiej częstotliwości, jakie nie dociera do powierzchni Ziemi dzięki istnieniu atmosfery, ale jest obecne w przestrzeni kosmicznej. Promieniowanie jonizujące zabija komórki, uszkadzając ich DNA i inne niezbędne struktury. Ziemskie pole magnetyczne chroni przy tym każdy statek kosmiczny znajdujący się na niskiej orbicie okołoziemskiej, w tym Międzynarodową Stację Kosmiczną ISS, od ciężkiego promieniowania obecnego w przestrzeni międzyplanetarnej. Ale statki kosmiczne udające się na Księżyc czy Marsa będą pozbawione takiej ochrony.
Oczekuje się, że mniej więcej półroczna podróż na Marsa narazi statek kosmiczny i jego pasażerów na łączną dawkę promieniowania kosmicznego, której wpływ zarodniki Aspergillus łatwo przetrwają. Nowe badania nie dotyczyły jednak ich zdolności do przeżycia kombinacji takiego promieniowania i próżni, zimna oraz warunków niskiej grawitacji w przestrzeni kosmicznej. Eksperymenty zaprojektowane do testowania wzrostu grzybów w mikrograwitacji mają rozpocząć się pod koniec 2019 roku.
 
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Prezentacja "Fungal Spore Resistance to Space Radiation" (Marta Cortesão et al.)
 
Źródło: German Aerospace Center (DLR) Cologne
Na zdjęciu: Pleśń rośnie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej m. in. na panelu służącym do wieszania odzieży do ćwiczeń.
Źródło: NASA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/plesn-na-iss-przetrwala-wysokie-dawki-promieniowania-jonizujacego

Pleśń na ISS przetrwała wysokie dawki promieniowania jonizującego.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronarium nr 78 o pierwszym w historii obrazie czarnej dziury
2019-07-11.
Dzisiaj w TVP 3 o godz. 17:00 premiera pierwszego odcinka Astronarium z nowej serii. Tematem będzie pierwszy w historii obraz czarnej dziury. Jako partner medialny programu zachęcamy do obejrzenia!
W kwietniu 2019 r. zespół astronomów z Teleskopu Horyzontu Zdarzeń (EHT) zaprezentował pierwsze zdjęcie czarnej dziury, a dokładniej jej cienia. Wśród badaczy biorących udział w uzyskaniu tego historycznego obrazu było dwoje Polaków. Jeden z nich - dr Maciek Wielgus - wystąpi w zapowiadanym nowym odcinku Astronarium nr 78 (licząc w ciągłej numeracji od początku emitowania programu w 2015 r.). Oprócz niego wystąpią inni polscy specjaliści od czarnych dziur. Spróbują wyjaśnić nam w jaki sposób uzyskano obraz czarnej dziury i czego dzięki niemu się dowiedzieliśmy.
Astronarium to seria popularnonaukowych programów telewizyjnych o astronomii i kosmosie. Prezentuje zagadki Wszechświata i naukowców, którzy je badają. Kamery programu odwiedzają różne instytuty naukowe w Polsce i poza granicami naszego kraju pokazując najnowszą wiedzę o Wszechświecie, jaką dysponują współcześni astronomowie i fizycy.
Producentami programu są Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz Telewizja Polska (TVP), a partnerem medialnym czasopismo i portal "Urania - Postępy Astronomii". Dofinansowanie produkcji zapewnia Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Więcej informacji:
•    Witryna internetowa „Astronarium”
•    „Astronarium” na Facebooku
•    "Astronarium" na Instagramie
•    „Astronarium” na Twitterze
•    Odcinki „Astronarium” na YouTube
•    Oficjalny gadżet z logo programu: czapka z latarką
•    Ściereczka z mikrofibry z logo Astronarium
•    Podkładka pod mysz z logo Astronarium
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronarium-nr-78-o-pierwszym-w-historii-obrazie-czarnej-dziury

Astronarium nr 78 o pierwszym w historii obrazie czarnej dziury.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Creotech chce wypełnić ramy Polskiej Strategii Kosmicznej
2019-07-11.
Narodowe Centrum Badań i Rozwoju zapowiedziało, że w połowie lipca ogłosi nowe konkursy w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. Jeden z nich, o wartości 300 mln złotych, dedykowany zostanie projektom z zakresu technologii kosmicznych. Do ogłoszenia ambitnych planów finansowania doszło w siedzibie Creotech Instruments S.A., a jej prezes Jacek Kosiec, zapowiedział że firma planuje złożyć, wspólnie z krajowymi partnerami, poważny pakiet projektów, który pozwoli wykorzystać potencjał polskiego sektora kosmicznego i pomoże osiągnąć cele Polskiej Strategii Kosmicznej.
Do ogłoszenia planów finansowania przez NCBR technologii kosmicznych doszło w obecności Jarosława Gowina, wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego, Jadwigi Emilewicz stojącej na czele resortu przedsiębiorczości i technologii oraz Małgorzaty Jarosińskiej-Jedynak, wiceminister inwestycji i technologii.
-Spotykamy się tutaj, żeby ogłosić bardzo ważną dla polskich przedsiębiorców informację. Jeszcze w tym roku NCBR uruchomi 6 nowych konkursów, których łączna wartość będzie opiewać na prawie 4 mld złotych. Chcemy, żeby te pieniądze zaczęły jak najszybciej pracować na rzecz zmiany polskiej gospodarki i rozwoju najbardziej innowacyjnych branż – mówił w siedzibie Creotech Instruments S.A. Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego – jedną z tych branż jest branża kosmiczna.
Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, wskazywała, że priorytetem rządu jest zmiana kierunku rozwoju polskiej gospodarki z imitacyjnej na innowacyjną. -Środki z Programu Inteligentny Rozwój mają trafić do gospodarki i zbudować trwałe relacje pomiędzy światem nauki, a światem biznesu – mówiła Jadwiga Emilewicz. -Ten program jest trudny, stawia sobie ambitne cele i wymaga wysiłku. Jednak usprawnienia, które gwarantuje szybka ścieżka, a więc z jednej strony uproszczenie procedur, ale także zmniejszenie wymagań finansowych, co otwiera ten program dla małych i średnich firm, pomogą jak najlepiej wykorzystać te środki.
Minister przedsiębiorczości i technologii wspominała, że kiedy rozpoczynały się prace nad założeniami Polskiej Strategii Kosmicznej w przestrzeni publicznej często spotykać się było można z powątpiewaniem. -Wiele osób pytało, czy my na serio chcemy rozmawiać o polskim sektorze kosmicznym. Dziś już nikt sobie z tego nie żartuje i publicznie zastanawiamy się raczej nad tym, jakie obszary chcemy i powinniśmy wspierać w pierwszej kolejności – wskazywała Jadwiga Emilewicz.

W ramach flagowego programu NCBR „Szybka Ścieżka” w 2019 roku przeprowadzonych zostanie 6 konkursów. Poza ogłoszonymi do tej pory naborami przedsiębiorcy będą mogli ubiegać się o dofinansowanie również w dwóch konkursach tematycznych: jeden będzie dedykowany projektom z zakresu technologii kosmicznych (z budżetem 300 mln zł), a drugi technologii tworzyw sztucznych (z budżetem 180 mln zł). Oba konkursy zostaną ogłoszone 15 lipca br. Nabór wniosków rozpocznie się 2 września, a zakończy 15 listopada br.
O dofinansowanie we wszystkich konkursach „Szybkiej Ścieżki” mogą starać się projekty, których efektem będzie stworzenie i wprowadzenie na rynek nowego lub znacząco ulepszonego produktu, usługi czy procesu. W 2018 roku w 5 konkursach „Szybkiej ścieżki” złożonych zostało 1238 wniosków spośród których podpisane zostały 303 umowy na łączną kwotę dofinansowania 1,8 mld zł. W 2019 roku NCBR przeznaczy na realizację całej „Szybkiej Ścieżki” o 480 mln zł więcej niż początkowo zakładano: łączny budżet wszystkich sześciu konkursów wyniesie więc aż 2,73 mld zł.
Spółka Creotech Instruments S.A. korzystała z programów NCBR zarówno w obszarze rozwoju elektroniki naziemnej, m.in. systemów subnanosekundowej synchronizacji czasu, aparatury kontrolno-pomiarowej wykorzystywanej do przetwarzania danych kwantowych, jak i największego projektu w sektorze kosmicznym finansowanego przez Centrum - platformy mikrosatelitarnej HyperSat realizowanej w ramach projektu RENESANS.
W czasie konferencji z udziałem przedstawicieli rządu i NCBR Jacek Kosiec, Prezes Creotech Instruments S.A. złożył deklarację, że Creotech, wraz partnerami, planuje złożyć w ramach ogłoszonego przez NCBR konkursu dedykowanego sektorowi kosmicznemu pakiet projektów pod wspólnym hasłem „Budowa formacji mikrosatelitów w oparciu o platformę HyperSat”.
-Będzie to formacja satelitów manewrujących, współpracujących ze sobą ściśle w przestrzeni, z zaawansowanymi podzespołami i instrumentami budowanymi w przeważającym stopniu przez polskie podmioty – mówił Kosiec. Prezes Creotech podkreślał też, że dotacje NCBR pomogły rozwinąć się firmie i nawiązać walkę konkurencyjną na rynku światowym.
-Creotech jest jedną z firm, które stają się polskimi okrętami flagowymi na międzynarodowym, kosmicznym rynku. Rozwiązania oferowane przez tę branżę stale się miniaturyzują. Produkty wysyłane w kosmos stają się coraz mniejsze i lżejsze, a przez to tańsze i efektywniejsze. Cieszymy się z powrotu do koncepcji programów sektorowych. Uruchamiają one procesy oddolne, między przedsiębiorcami którzy muszą tworzyć zespoły i integrować się, żeby wskazywać nam, stronie publicznej, kierunki w których chcą się rozwijać. Mamy nadzieję że dzięki tym programom zobaczymy nowe, flagowe produkty, które nie będą zapisane martwymi literami programów operacyjnych, ale zmaterializują się w postaci gotowych produktów, które wejdą na globalne rynki - podsumowała Jadwiga Emilewicz.
Uczestnicy konferencji mieli możliwość obejrzeć produkty rozwijane przez Creotech Instruments S.A., a także firm SpaceForrest, Grupa Recykl, Fine Bubble Technologies i Water Bubble Technologies.
 
Czytaj więcej:
•    Strona spółki Creotech S.A.
•    HyperSat - platforma dla mikrosatelitów z Piaseczna
•    Nowe środki na projekty kosmiczne - konferencja prasowa z udziałem Wicepremiera Gowina i Minister Emilewicz w siedzibie Creotech
 
Źródło: Creotech Instruments S.A.
Na zdjęciu: "Briefing" w siedzibie spółki Creotech Instruments S.A., lipiec 2019 r. Źródło: Creotech Instruments S.A.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/creotech-chce-wypelnic-ramy-polskiej-strategii-kosmicznej

Creotech chce wypełnić ramy Polskiej Strategii Kosmicznej.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hubble odkrywa nietypowy dysk wokół czarnej dziury
2019-07-11. Radek Kosarzycki

Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a zaobserwowali nietypowy cienki dysk materii krążący wokół supermasywnej czarnej dziury w centrum spiralnej galaktyki NGC 3147 oddalonej od nas o 130 milionów lat świetlnych.
Obecność dysku wokół czarnej dziury w tak ciemnej aktywnej galaktyce zaskoczyła badaczy. Czarne dziury występujące w określonych typach galaktyk, takich jak NGC 3147, uważa się za głodujące z uwagi na brak wystarczającej ilości grawitacyjnie związanej z nimi materii, którą mogłyby się karmić. Dlatego też zdumiewająca jest obecność cienkiego dysku krążącego wokół głodującej czarnej dziury, a przypominającego dużo większe dyski w ekstremalnie aktywnych galaktykach.
Co szczególnie interesujące, ten cienki dysk materii otaczający czarną dziurę stanowi unikatową okazję do testowania teorii względności Einsteina. Teorie wskazują, że dysk tak głęboko zanurzony w intensywnym polu grawitacyjnych czarnej dziury, że promieniowanie z dysku gazowego ulega zmianie, stanowi rzadkie źródło informacji o dynamicznych procesach zachodzących w pobliżu czarnej dziury.
“Nigdy wcześniej nie widzieliśmy efektów zarówno ogólnej jak i szczególnej teorii grawitacji w zakresie widzialnym z taką dokładnością” mówi członek zespołu badawczego Marco Chiaberge z AURA for ESA.
Pomiary wykonane za pomocą Hubble’a wskazują, że materia w dysku okrąża czarną dziurę z prędkością ponad 10% prędkości światła. Przy tak wysokich prędkościach gaz wydaje się jaśnieć gdy przemieszcza się w kierunku Ziemi z jednej strony i gasnąć gdy oddala się od nas z drugiej. Obserwacje przeprowadzone za pomocą Hubble’a wskazują także, że gaz znajduje się tak głęboko w studni grawitacyjnej, że światło ma trudności z ucieczką z niej i dlatego wydaje się przesunięte ku czerwieni. Masa czarnej dziury szacowana jest na około 250 milionów mas Słońca.
“Tego typu dysk jest zmniejszoną wersją kwazaru, o której istnieniu nie wiedzieliśmy” tłumaczy Stefano Bianchi z Universita degli Studi Roma Tre we Włoszech, główny autor artykułu opisującego odkrycie. “To taki sam dysk jaki obserwujemy przy obiektach 1000 czy nawet 100 000 razy jaśniejszych. Nasze obecne modele bardzo ciemnych, aktywnych galaktyk są zatem nieprawidłowe”.
Źródło: STScI
https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/11/hubble-odkrywa-nietypowy-dysk-wokol-czarnej-dziury/

Hubble odkrywa nietypowy dysk wokół czarnej dziury.jpg

Hubble odkrywa nietypowy dysk wokół czarnej dziury2.jpg

Hubble odkrywa nietypowy dysk wokół czarnej dziury3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy odnaleźli brakujące kosmiczne żelazo
MD.MNIE
W przestrzeni międzygwiezdnej wykrywa się dużo mniej żelaza, niż według teorii powinno go tam być. Połączyło się ono z węglem i przestało być widoczne – twierdzą naukowcy z Arizona State University.
Żelazo to jeden z najpowszechniejszych pierwiastków w kosmosie – za lżejszymi pierwiastkami, takimi jak wodór, węgiel czy tlen.

W postaci gazowej znajduje się wewnątrz gwiazd, a w stanie stałym – we wnętrzach planet. Według obowiązujących modeli, gazowego żelaza powinno być również dużo w przestrzeni międzygwiezdnej.

Wykrywa się go jednak znikome ilości. To sugeruje, że brakująca część ukrywa się gdzieś w formie stałej, jako element chemicznych cząsteczek. Miejsce, gdzie mogłoby znajdować się żelazo, przez dekady pozostawało tajemnicą.
Zespół z Arizona State University twierdzi, że rozwiązał tę zagadkę. Zdaniem naukowców międzygwiezdne żelazo jest połączone ze złożonymi z węgla cząsteczkami, tworząc łańcuchy – pseudokarbiny.

W obserwacjach z pomocą analizy reakcji danej substancji na światło (spektroskopii) wyglądają one podobnie, jak powszechne w przestrzeni inne cząsteczki złożone z węgla.

Jak twierdzą badacze z Arizony, żelazo może więc ukrywać się na widoku.
Proponujemy istnienie nowej klasy cząsteczek, które prawdopodobnie są rozpowszechnione w międzygwiezdnym ośrodku – mówi prof. Pilarisetty Tarakeshwar, współautor publikacji, która ukazała się na łamach „Astrophysical Journal”.
Badacze sprawdzili, że atomy żelaza mogą łączyć się z węglowymi łańcuchami, tworząc razem nowe cząsteczki.

Dodatkowo w ekstremalnie niskiej temperaturze, jaką osiągają w przestrzeni, mają do nich przyłączać się kolejne węglowe cząsteczki, tworząc jeszcze większe molekuły.

– Obliczyliśmy, jak wyglądałyby spektra tak powstających cząsteczek i zobaczyliśmy, że ich spektroskopowa sygnatura jest niemal identyczna jak łańcuchów węglowych bez żelaza. Wcześniejsze obserwacje astrofizyczne mogły więc pominąć cząsteczki zbudowane z węgla i żelaza – wyjaśnia prof. Tarakeshwar.

Uzyskane wyniki mogą rozwiązywać też inną zagadkę. Zbudowane z węgla łańcuchy są niestabilne, jeśli zawierają więcej niż dziewięć atomów. Jednak w przestrzeni takie właśnie struktury się obserwuje. Od dawna naukowcy zastanawiali się, jak to jest możliwe.

Dłuższe węglowe łańcuchy mogą być stabilizowane właśnie przez atomy żelaza. W ten sposób mogą w przestrzeni kosmicznej powstawać złożone cząsteczki, takie jak wielopierścieniowe węglowodory.

Jako przykład takiego związku badacze podają naftalen – tę samą substancję, którą stosuje się przeciw molom.

Duże, węglowe struktury mogą być różne.

– Nasza praca dostarcza nowych elementów pozwalających zapełnić lukę między cząsteczkami złożonymi z 9 lub mniejszej liczby atomów węgla a dużymi cząsteczkami, takimi jak fuleren Buckminstera C60, znany jako buckyballs – twierdzi współautor badania prof. Frank Timmes.
Źródło PAP
https://www.tvp.info/43438601/naukowcy-odnalezli-brakujace-kosmiczne-zelazo

Naukowcy odnaleźli brakujące kosmiczne żelazo.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)