Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

Para supermasywnych czarnych dziur na kursie kolizyjnym
2019-07-10. Radek Kosarzycki

Astronomowie odkryli odległą parę olbrzymich czarnych dziur, które za jakiś czas się ze sobą zderzą.
Masa każdej z obu czarnych dziur to ponad 800 milionów mas Słońca. Gdy obie czarne dziury stopniowo się do siebie zbliżają po spirali, zaczynają emitować fale grawitacyjne, które są swego rodzaju zmarszczkami czasoprzestrzeni. Owe kosmiczne zmarszczki dołączą do jeszcze niewykrytego szumu tła składającego się z fal grawitacyjnych pochodzących z innych supermasywnych czarnych dziur.
Jeszcze przed samym zderzeniem, fale grawitacyjne emitowane przez taką parę supermasywnych czarnych dziur będą znacznie silniejsze od dotychczas odkrytych fal wyemitowanych w trakcie łączenia dużo mniejszych czarnych dziur i gwiazd neutronowych.
?Układy podwójne supermasywnych czarnych dziur wytwarzają najgłośniejsze fale grawitacyjne we wszechświecie? mówi Chiara Mingarelli, badaczka z Centrum Astrofizyki Obliczeniowej w Instytucie Flatron w Nowym Jorku, która także przyczyniła się do odkrycia. Fale grawitacyjne z par supermasywnych czarnych dziur ?są milion razy głośniejsze od tych odkrytych dotychczas przez LIGO?.
Badaniami kierował Andy Goulding, badacz z Uniwersytetu w Princeton. Goulding, Mingarelli oraz ich współpracownicy z Princeton donoszą o odkryciu w dzisiejszym artykule opublikowanym w periodyku The Astrophysical Journal Letters.
Te dwie supermasywne czarne dziury są szczególnie interesujące, ponieważ znajdują się one 2,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Zważając na fakt, że przyglądając się odległym obiektom we wszechświecie, przyglądamy się przeszłości, to ta konkretna para należy do wszechświata sprzed 2,5 miliarda lat. Co ciekawe, badacze szacują, że mniej więcej tyle samo czasu zajmie obu czarnym dziurom dojście do etapu, w którym zaczną emitować silne fale grawitacyjne.
Oznacza to, że obecnie owe czarne dziury już mogą emitować takie silne fale grawitacyjne, ale nawet z prędkością światła, fale te dotrą do nas dopiero za kilka miliardów lat. Jednak badany układ podwójny jest wciąż dla nas przydatny. Odkrycie to pozwoli badaczom oszacować jak wiele pobliskich supermasywnych czarnych dziur emituje fale grawitacyjne, które jesteśmy w stanie odkryć już teraz.
Odkrycie tła fal grawitacyjnych pozwoli nam rozwiązać jedne z największych zagadek w astronomii, np. to jak często galaktyki się ze sobą łączą, oraz czy pary supermasywnych czarnych dziur w ogóle się ze sobą łączą czy też utrzymują się w niemal niekończącym się tańcu wokół wspólnego środka masy.
?To wstyd, że wciąż nie wiemy czy supermasywne czarne dziury się ze sobą zlewają? mówi Jenny Greene, współautorka opracowania i profesor astrofizyki w Princeton.
Supermasywne czarne dziury charakteryzują się masą setek milionów lub nawet miliardów mas Słońca. Niemal wszystkie galaktyki, w tym także nasza Droga Mleczna, zawierają co najmniej jedną taką czarną dziurę w swoim centrum. Gdy galaktyki się ze sobą łączą, ich supermasywne czarne dziury spotykają się i zaczynają się wzajemnie okrążać. Z czasem promienie tych okrążeń maleją, bowiem gaz i gwiazdy przelatują między czarnymi dziurami i kradną im stopniowo energię.
Gdy supermasywne czarne dziury się do siebie wystarczająco zbliżą, taka kradzież energii ustaje. Niektóre badania teoretyczne wskazują, że czarne dziury zatrzymują się w odległości 1 parseka od siebie. Takie spowolnienie może trwać niemal w nieskończoność i jest znane jako problem ostatniego parseka. W tym scenariuszu tylko bardzo rzadkie grupy trzech lub więcej supermasywnych czarnych dziur mogą się ze sobą łączyć.
Astronomowie nie mogą obserwować takich ?zatrzymanych? par, ponieważ na długo przed tym jak czarne dziury znajdą się w odległości 1 parseka, będą zbyt blisko siebie, aby można było je rozdzielić w trakcie obserwacji. Co więcej, nie będą one emitowały silnych fal grawitacyjnych dopóki nie poradzą sobie z ostatnim parsekiem. (Widziane sprzed 2,5 miliarda lat temu, nowo odkryte supermasywne czarne dziury oddalone są od siebie o około 430 parseków).
Jeżeli problem ostatniego parseka nie istnieje, astronomowie spodziewają się, że wszechświat wypełniony jest hałasem fal grawitacyjnych emitowanych przez pary supermasywnych czarnych dziur. ?Ten szum nazywa się tłem fal grawitacyjnych, i przypomina on chaotyczny chór świerszczy? mówi Goulding. ?Nie potrafimy oddzielić jednego świerszcza od drugiego, ale poziom hałasu pozwoliłby nam oszacować ich ilość we wszechświecie?.
Fale grawitacyjne emitowane przez pary supermasywnych czarnych dziur znajdują się poza częstotliwościami obecnie obserwowanymi za pomocą LIGO czy Virgo. Zamiast tego poszukiwacze fal grawitacyjnych opierają się na układach szczególnych gwiazd, pulsarów, które działają niczym metronomy. Szybko rotujące gwiazdy wysyłają rytmiczne fale radiowe. Jeżeli przelatująca fala grawitacyjna rozciągnie lub ściśnie przestrzeń między Ziemią a pulsarem, rytm ulegnie zmianie.
Wykrywanie tła fal grawitacyjnych za pomocą tych układów pulsarów wymaga cierpliwości i monitorowania wielu gwiazd. Rytm pojedynczego pulsara może być zakłócany przez kilkaset nanosekund raz na dekadę. Im głośniejszy szum tła, tym większe zakłócenie rytmu i tym szybciej dokonamy odkrycia.
Goulding, Greene i pozostali astronomowie obserwacyjni wykryli obie czarne dziury za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble?a.
Źródło: Simons Foundation
https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/10/para-supermasywnych-czarnych-dziur-na-kursie-kolizyjnym/

Para supermasywnych czarnych dziur na kursie kolizyjnym.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Indie wracają na Księżyc
2019-07-12.
Indie ruszają na podbój Księżyca. Na Srebrny Glob za kilka dni ma zostać wysłana sonda Chandrayaan 2.

Chandrayaan 2 to następca sondy Chandrayaan 1, która wylądowała na Księżycu dokładnie 10 lat temu. Jeżeli misja się powiedzie, Indie będą pierwszym krajem, które wyląduje w rejonie księżycowego bieguna południowego. A całe przedsięwzięcie będzie kosztować mniej niż hollywoodzka superprodukcja.

 "Chandrayaan 2 to hinduska misja księżycowa, która odważnie poleci tam, gdzie żaden kraj jeszcze nie dotarł - na biegun południowy. Może na tym zyskać cała ludzkość" - czytamy w komunikacie Indian Space Research Organization (ISRO).

Całkowity koszt misji jest niewielki ze względu na opracowaną "uproszczoną" technologię, kosztującą ok. 165 mln dolarów. To mniej niż wyprodukowany w 2014 r. film "Interstellar".

W skład misji wejdą trzy elementy o łącznej masie 3,8 tony. Lądownik Vikram został zaprojektowany do funkcjonowania przez jeden pełny dzień księżycowy, czyli 14 dni ziemskich. Jego zadaniem będzie zmapowanie powierzchni Księżyca i zebranie próbek gleby Srebrnego Globu. Łazik Pragyan będzie w stanie pokonać do 500 m za pomocą energii słonecznej. Orbiter Chandrayaan 2 zostanie na orbicie księżycowej, ok. 100 km nad powierzchnią przez okres jednego roku.

Misja ma na celu dokładne odwzorowanie powierzchni Księżyca, co może rzucić nowe światło na ewolucję Srebrnego Globu. Podczas realizowanej misji Indie wykorzystają doświadczenia z misji Chandrayaan 1, której finałem było kontrolowane lądowanie awaryjne na Księżycu.

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/misje/news-indie-wracaja-na-ksiezyc,nId,3089921

Indie wracają na Księżyc.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczny Teleskop Hubble'a odkrył czarną dziurę, która nie powinna istnieć
2019-07-12.
Czarne dziury od dekad spędzają sen z powiek astronomów, a to za sprawą wciąż nie rozwikłanej przez świat naukowy tajemnicy ich tworzenia się i funkcjonowania. Nowe odkrycie NASA jest najlepszym na to dowodem.
Za pomocą starego, ale poczciwego Kosmicznego Teleskopu Hubble'a udało się bowiem odkryć niezwykłą czarną dziurę, która przeczy obowiązującym dotychczas teoriom. Można śmiało rzec, że jej istnienie wywróciło do góry nogami nasze pojęcie nie tylko o tych obiektach, ale o strukturze Wszechświata.
Chodzi o czarną dziurę oddaloną nad nas o 130 milionów lat świetlnych, a znajdującą się w centrum galaktyki spiralnej NGC 3147. Ten tajemniczy obiekt ma masę niewyobrażalną dla przeciętnego człowieka, bo aż 250 milionów razy większą od masy Słońca, ale jak na warunki kosmosu tak naprawdę jest niczym. To właśnie ten fakt jest dla naukowców ciężki do pojęcia. Do tej pory uważano, że tak mało masywne czarne dziury nie mogą posiadać dysku akrecyjnego i funkcjonować w centrach galaktyk.
Naukowcy uznają ten obiekt za pomniejszoną wersję kwazara. Do tej pory uważali, że obiekty tego typu muszą posiadać masę 1000, a nawet 100 tysięcy razy większą, by wytworzyć płaski dysk akrecyjny. Okazuje się, że mogą go posiadać również o wiele lżejsze obiekty. Ten fakt wprowadza spory zamęt do obowiązujących teorii, które trzeba będzie teraz nieco zmodyfikować.
Pomimo tego, astronomowie z NASA cieszą się ze swojego nowego odkrycia. Chociaż jest ono dla nich zagwozdką, to planują ten obiekt wykorzystać do poszerzenia swojej wiedzy na temat czarnych dziur. Fakt posiadania dysku akrecyjnego i stały przepływ gazów wokół obiektu, być może pozwoli na niedostępne dotąd obserwacje zjawisk zachodzących w samym horyzoncie zdarzeń.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-07-12/kosmiczny-teleskop-hubblea-odkryli-czarna-dziure-ktora-nie-powinna-istniec/

Kosmiczny Teleskop Hubble'a odkrył czarną dziurę, która nie powinna istnieć.jpg

Kosmiczny Teleskop Hubble'a odkrył czarną dziurę, która nie powinna istnieć2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nieudany start europejskiej rakiety Vega z satelitą Falcon Eye 1
2019-07-12.
Europejska lekka rakieta nośna Vega doznała pierwszej w historii awarii. Dwie minuty po starcie z satelitą obserwacyjnym dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich rakieta przestała się rozpędzać i niedługo po tym zaczęła spadać z ładunkiem do oceanu.
Start został przeprowadzony z kosmodromu Kourou w Gujanie Francuskiej. Rakieta wystartowała w nocy z środy na czwartek o 3:53 czasu polskiego. Awaria rakiety nastąpiła w okolicach momentu zapłonu drugiego stopnia rakiety Zefiro 23, który jest napędzany paliwem stałym.
Operator rakiety, firma Arianespace potwierdziła utratę ładunku. Zespół misji będzie teraz analizował dane telemetryczne w celu ustalenia przyczyny awarii.
Ładunkiem tej misji był satelita obserwacyjny Falcon Eye 1, zbudowany przez Airbusa dla rządu Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Satelita o masie prawie 1200 kg miał trafić na heliosynchroniczną orbitę polarną o wysokości 611 km.
Była to pierwsza nieudana misja tej rakiety od jej debiutu w 2012 roku. Do tego czasu rakieta wykonała 14 udanych startów. Awaria nadeszła tuż przed debiutem kolejnej wersji rakiety. Już w przyszłym roku po raz pierwszy polecieć ma Vega C - powiększona wersja rakiety Vega z udźwigiem większym o 50% i podobnym kosztem pojedynczego startu.
Źródło: Arianespace/SN
Więcej informacji:
?    oficjalna informacja operatora rakiety o nieudanym starcie
?    informacje prasowe o misji [pdf]

Na zdjęciu: Moment startu rakiety Vega z satelitą Falcon Eye 1. Źródło: transmisja Arianespace.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nieudany-start-europejskiej-rakiety-vega-z-satelita-falcon-eye-1

Nieudany start europejskiej rakiety Vega z satelitą Falcon Eye 1.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Badacze odkrywają dysk księżycotwórczy wokół odległej egzoplanety
2019-07-12. Radek Kosarzycki

Wykorzystując największą na świecie sieć radioteleskopów, astronomowie wykonali pierwsze w historii obserwacje dysku gazowo-pyłowego otaczającego planetę, takiego z jakiego najprawdopodobniej powstały księżyce Jowisza.
Odkrycie, opisane dzisiaj w periodyku Astrophysical Journal Letters, stanowi element intrygującej historii planety PDS 70c, wciąż formującego się gazowego olbrzyma oddalonego od nas o 370 lat świetlnych odkrytego w zakresie widzialnym zaledwie w ubiegłym miesiącu.
Korzystając z 66 anten obserwatorium ALMA w Chile, astronom Andrea Isella z Rice University wraz ze współpracownikami zebrała sygnały radiowe w zakresie milimetrowym, które pozwoliły na odkrycie ziaren pyłu w układzie, w którym wciąż formują się planety PDS 70c oraz PDS 70b.
?Planety powstają w dysku gazu i pyłu otaczającym młode gwiazdy, a jeżeli sama planeta jest wystarczająco duża, także może posiadać własny dysk zbudowany z materii zebranej podczas okrążania gwiazdy przez taką planetę?, mówi Isella. ?Jowisz i jego księżyca stanowią mały układ planetarny wewnątrz naszego układu słonecznego i teorie wskazują, że księżyce Jowisza uformowały się z dysku okołoplanetarnego na wczesnym etapie historii Jowisza?.
Jednak większość modeli procesów planetotwórczych wskazuje, że dyski okołoplanetarne znikają w ciągu około 10 milionów lat, co oznacza, że w naszym układzie planetarnym nie było takich dysków od ponad 4 miliardów lat. Aby je znaleźć i zebrać dowody obserwacyjne umożliwiające przetestowanie teorii formowania planeta, Isella wraz ze współpracownikami szuka bardzo młodych układów planetarnych, w których bezpośrednio można obserwować dyski i planety wciąż w nich powstające. W ramach najnowszych badań zespół Iselli analizował obserwacje wykonane za pomocą ALMA w 2017 roku.
?Jak dotąd odkryto zaledwie kilka planet w dyskach, ale to bardzo nowe pole badań? mówi Isella. ?PDS 70 b i PDS 70 c są najciekawszymi przypadkami ponieważ ich istnienie potwierdziły niezależne obserwacje za pomocą różnych technik i instrumentów?.
PDS 70 to karzeł o masie 3/4 masy Słońca. Obie jego planety są 5-10 razy większe od Jowisza, a wewnętrzna PDS 70 b okrąża gwiazdę w odległości 2,5 miliarda kilometrów. PDS 70 c znajduje się 1,5 miliarda kilometrów dalej.
PDS 70 b została po raz pierwszy odkryta w 2018 roku w danych podczerwonych zebranych przez instrument SPHERE zainstalowany na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) należącym do Europejskiego Obserwatorium Południowego. W czerwcu astronomowie wykorzystali inny instrument (MUSE) zainstalowany na VLT do przeprowadzenia obserwacji w zakresie widzialnym, w pasmie H-alfa, emitowanym gdy wodór opada na gwiazdę lub planetę i ulega jonizacji.
?Pasmo H-alfa daje nam większą pewność, że obserwujemy planety ponieważ wskazuje, że wciąż zbierają one gaz i pył i nabierają masy? mówi Isella.
Obserwacje w zakresie milimetrowym przeprowadzone za pomocą ALMA wspierają tę teorię.
Isella zauważa, że bezpośrednie obserwacje planet z dyskami okołoplanetarnymi mogą pozwolić astronomom na przetestowanie teorii powstawania planet.
?Jeszcze tak wiele nie wiemy o powstawaniu planet, a teraz w końcu mamy instrumenty pozwalające na bezpośrednie obserwacje i poszukiwanie odpowiedzi na pytania o powstawanie naszego oraz innych układów planetarnych.
Źródło: Rice University
https://www.pulskosmosu.pl/2019/07/12/badacze-odkrywaja-dysk-ksiezycotworczy-wokol-odleglej-egzoplanety/

Badacze odkrywają dysk księżycotwórczy wokół odległej egzoplanety.jpg

Badacze odkrywają dysk księżycotwórczy wokół odległej egzoplanety2.jpg

Badacze odkrywają dysk księżycotwórczy wokół odległej egzoplanety3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Udany test rakiety LauncherOne sukcesem firmy Virgin Orbit
Autor: admin (2019-07-12)
Należąca do miliardera Richarda Bransona firma Virgin Orbit, zajmująca się astronautyką, odniosła duży sukces. Testy ich rakiety LauncherOne, przeprowadzone kilka dni temu, zakończyły się pozytywnie.

W odróżnieniu od innych prywatnych firm zajmujący się budową rakiet i wynoszeniem satelitów na orbitę okołoziemska, Virgin Orbit zastosowało inną metodę dostarczanie ładunków na orbitę. Ich rakiety są wynoszone na odpowiednią wysokość przez samolot typu Boeing 747, nazywany w ramach projektu "Cosmic Girl", czyli Kosmiczna Dziewczyna.

Rakieta LauncherOne była przyczepiona do jednego ze skrzydeł latającego giganta. Dopiero po osiągnięciu wysokości 11 km, rakieta została uwolniona i uruchomiono jej silniki. Dzięki takiemu podejściu rakieta potrzebuję znacznie mniej energii aby dostać się na nich Ziemi, co oznacza, że jest to rozwiązanie widzenia ekonomicznego.
Podczas tego testu rakieta należąca do Virgin Orbit rakieta nie uruchomiła swoich silników i nie podjęła próby osiągnięcia orbity. Prawdopodobnie był to po prostu model pełnej skali. Wiadomo jednak dzięki temu testowi że technologia oddzielania rakiety od skrzydła Boeinga funkcjonuje prawidłowo.
Dodatkowo cały czas zaprojektowano tak, aby szczątki LauncherOne  spadły na terenie bazy wojskowej Edward?s Air Force Base, na pustyni Mojave w Kalifornii. Wszystkie parametry swobodnego lotu rakiety zostały zebrane w celu przyszłych analiz.
Virgin Orbit to już druga spółka kosmiczna należąca do Richarda Bransona. Posiada on również Virgin Galactic, firmy mające na celu komercyjne sprzedaż lotów suborbitalnych wykonywanych w bardzo podobny sposób, w pojazdach podczepiony do skrzydeł wielkiego samolotu.
W przypadku Virgin Orbit pomysł biznesowy jest taki, że z wykorzystaniem rakiety LauncherOne, na orbitę okołoziemską będą wynoszone niewielkie satelity o masie od 300 do 500 kg.  Aby jednak przekonać się że korporacja ta jest zdolna do wynoszenia w przestrzeń kosmiczną takich ładunków, konieczne są kolejne testy, już z wykorzystaniem silników rakiety.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/udany-test-rakiety-launcherone-sukcesem-firmy-virgin-orbit

Udany test rakiety LauncherOne sukcesem firmy Virgin Orbit.jpg

Udany test rakiety LauncherOne sukcesem firmy Virgin Orbit2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Księżyc też może stać się planetą

2019-07-12.

Czy księżyc może zostać planetą? Okazuje się, że tak.


Jakiś czas temu naukowcy zaproponowali koncepcję tzw. księżyców księżyców (ang. moonmoons), czyli księżyców, które krążą wokół innych księżyców w odległych układach planetarnych. Teraz inny zespół uczonych utworzył kolejny termin - ploonets, który nie ma polskie odpowiednika, ale dobrze go opisuje pojęcia planetoksiężyców. Chodzi o obiekty, które rozpoczęły swój żywot jako księżyce planet, ale z czasem zostały wyrzucone na własną orbitę i stały się planetami.

Naukowcy z Australii i Kolumbii opracowali modele komputerowe do testowania scenariuszy, w których księżyc krążący wokół planety może przekształcić się w samodzielną planetę obiegającą gwiazdę macierzystą. Odkryto, że jeżeli księżyc okrąża rodzaj egzoplanety zwanej gorącym jowiszem (gazowym olbrzymem wielkości Jowisza blisko gwiazdy macierzystej), przyciąganie grawitacyjne może być na tyle silne, by wyrwać go na własną orbitę.

Ostatnie obserwacje tajemniczych emisji światła wokół odległych gorących gwiazd mogą pochodzić od planetoksiężyców. Niektóre z tego typu obiektów mogą utrzymać swoje orbity przez setki milionów lat, ale większość z nich jest prawdopodobnie krótkotrwała.

Do tej pory astronomom udało się odkryć ponad 4000 planet pozasłonecznych. Nie zaobserwowano jednak bezpośrednio żadnych egzoksiężyców, nie wspominając już o księżycach księżyców czy planetoksiężycach. Istnieją jednak dowody pośrednie potwierdzające ich istnienie.


https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-ksiezyc-tez-moze-stac-sie-planeta,nId,3091895

Księżyc też może stać się planetą.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczna sztuka: kolorowy Wir z Teleskopu Spitzera
2019-07-12.
W przeciwieństwie do słynnych sitodruków Andy'ego Warhola z powtarzającymi się obrazami renderowanymi w różnych kolorach, różne barwy tej galaktyki przedstawiają w rzeczywistości to, jak zmienia się jej wygląd podczas obserwacji prowadzonych na różnych długościach fali elektromagnetycznej: od światła widzialnego po światło podczerwone.
Galaktyka Wir znana też jako Messier 51 (M 51) i NGC 5194/5195 to tak naprawdę para galaktyk, które wzajemnie się odkształcają na skutek swej przestrzennej bliskości i oddziaływań grawitacyjnych wiążących się z ich ogromnymi masami. Para ta znajduje się w odległości około 23 milionów lat świetlnych od nas i leży w granicach gwiazdozbioru Psów Gończych.
Lewy panel (a) pokazuje piękny Wir w świetle widzialnym - podobnie galaktykę tą widziało by nasze oko przez potężny teleskop. W rzeczywistości obraz ten pochodzi z 2,1-metrowego teleskopu w Kitt Peak National Observatory. Spiralne ramiona są tu wyraźnie splecione z ciemnymi nitkami pyłu, które emitują dużo mniej światła widzialnego. Pył przesłania leżące w tym obszarze lub bezpośrednio za nim gwiazdy.
Drugi panel od lewej (b) przedstawia dwie różne długości fal światła widzialnego (o barwie niebieskiej i zielonej) z teleskopu w Kitt Peak, ale są tu one połączone z obserwacjami w podczerwieni pochodzącymi z Kosmicznego Teleskopu Spitzera (NASA). Wyraźnie widzimy, jak ciemne wstęgi pyłu, które blokują światło w świetle widzialnym, zaczynają świecić na tych dłuższych, podczerwonych długościach fal. Pełny widok galaktyki w podczerwieni z Teleskopu Spitzera możemy natomiast podziwiać po prawej stronie, gdzie widzimy zdjęcia M51 w nieco różnych zakresach światła podczerwonego.
Na środkowym prawym panelu (c) widzimy trzy długości fal światła podczerwonego: 3,6 mikrona (pokazana na niebiesko), 4,5 mikrona (zieleń) i 8 mikronów (czerwień). Wymieszane ze sobą światło miliardów gwiazd w Wirze jest najjaśniejsze na krótszych długościach fal podczerwieni i jest tutaj zobrazowane jako niebieska mgła. Poszczególne niebieskie kropki na obrazie to głównie pobliskie gwiazdy i kilka bardziej odległych galaktyk. Czerwone twory to z kolei pył składający się głównie z węgla, oświetlany przez gwiazdy obecne w galaktyce. Ten świecący pył pomaga astronomom zobaczyć, gdzie dokładnie gęstsze obszary gazu gromadzą się w przestrzeniach między gwiazdami. Gęste chmury gazu są trudne do zauważenia w świetle widzialnym lub podczerwonym, ale wiemy już, że zawsze są one obecne tam, gdzie jest dużo pyłu.
Panel skrajnie prawy (d) rozszerza nasz widok w podczerwieni na falę o długości fali 24 mikronów (ukazaną w kolorze czerwonym), na której bardzo wyraźnie zaznaczają się obszary, w których pył jest szczególnie gorący. Jasne, czerwonawo-białe plamy śledzą z kolei te regiony, w których tworzą się nowe gwiazdy, same ogrzewające w tych miejscach swoje kosmiczne otoczenie.
Obraz w świetle widzialnym z Kitt Peak (a) pokazuje światło na fali długości 0,4 i 0,7 mikrona (kolor niebieski i czerwony). Dwa prawe obrazy (c i d) pochodzą z Teleskopu Spitzera (barwy: czerwona, zielona i niebieska odpowiadają długościom fali 3,6, 4,5 i 8,0 mikronów (środkowy prawy) i 3,6, 8,0 i 24 mikronów (skrajny prawy obraz)). Środkowy lewy obraz (b) łączy widoczne długości fali widzialnych (kolor niebieski/zielony) i podczerwonych (żółty/czerwony). Wszystkie przedstawione tu dane zostały udostępnione w ramach projektu Spitzer Infrared Nearby Galaxies Survey (SINGS).
Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie (Kalifornia) zarządza Kosmicznym Teleskopem Spitzera w imieniu Dyrekcji ds. Misji Naukowej w NASA.
Na zdjęciu: Jasnozielone źródła wysokoenergetycznego światła rentgenowskiego przechwycone przez misję NuSTAR nakładają się na obraz galaktyki Wir (w środku) i jej bliskiej towarzyszki M51b (jasna zielono-biała plama powyżej) w świetle widzialnym wykonany w ramach przeglądu optycznego Sloan Digital Sky Survey.
Źródło: NASA / JPL-Caltech, IPAC
 
Czytaj więcej:
?    Cały artykuł
?    Teleskop Spitzera
?    Zderzające się galaktyki Wir
 

Źródło: Jet Propulsion Laboratory, Pasadena
Na zdjęciu powyżej: Mozaika obrazów pokazuje, jak różne długości fali światła mogą ujawniać różne cechy kosmicznego obiektu. Po lewej widać obraz galaktyki Wir w świetle widzialnym. Następny obraz łączy w sobie zakres widzialny i podczerwień, a dwa ostatnie po prawej stronie przedstawiają tę galaktykę sfotografowaną na różnych długościach fal światła podczerwonego. Źródło: NASA/JPL-Caltech
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kosmiczna-sztuka-kolorowy-wir-z-teleskopu-spitzera

 

Kosmiczna sztuka kolorowy Wir z Teleskopu Spitzera.jpg

Kosmiczna sztuka kolorowy Wir z Teleskopu Spitzera2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Odkrywanie zagadki masy czarnej dziury
2019-07-12. Autor. Vega
Kiedy obserwatorium fal grawitacyjnych (LIGO) odkryło swoje pierwsze łączące się czarne dziury, astronomowie byli zaskoczeni: te czarne dziury były znacznie większe, niż się spodziewali! Nowe badanie analizuje, co te obserwacje mogą nam powiedzieć o czarnych dziurach w gromadach gwiazd.
Niespodziewane masy
Przed pierwszym wykryciem fal grawitacyjnych w 2015 roku, teoretyczne istnienie czarnych dziur zostało solidnie ustalone w ramach Ogólnej Teorii Względności. Dowody obserwacyjne dla czarnych dziur o masach gwiazdowych pochodziły z rentgenowskiego układu podwójnego: układ podwójny gwiazd składający się ze zwartego obiektu akreującego materię od gwiazdy towarzyszącej.

Chociaż nie możemy bezpośrednio obserwować czarnych dziur w układach podwójnych w promieniach X, możemy wywnioskować ich istnienie obserwując ruchy układu. Mierząc dynamikę tych układów, uzyskaliśmy szacunkowe masy dla wywnioskowanych czarnych dziur w jak dotąd dwóch tuzinach układów podwójnych; typowo wahają się one w przedziale 5-20 mas Słońca.

Było całkowitym zaskoczeniem, gdy pierwsza detekcja LIGO ujawniła połączenie dwóch czarnych dziur o ogromnej masie 31 i 36 słońc. Spośród dziesięciu połączeń wykrytych przez LIGO i Virgo od tego czasu znaleziono 16 z 20 czarnych dziur, których masy przed zderzeniem przekraczały zakres mierzony dla czarnych dziur w rentgenowskich układach podwójnych.

Dwa kanały formowania?
Co tworzy dychotomię między niższymi masami czarnych dziur mierzonymi w rentgenowskich układach podwójnych a wyższymi masami mierzonymi na podstawie połączeń? Niektórzy naukowcy spekulują, że wykryte przez promieniowanie X i przez fale grawitacyjne czarne dziury są zdominowane przez dwa różne kanały informacji:

1.    Układ podwójny gwiazd ewoluuje w izolacji, przy czym co najmniej jedna gwiazda ostatecznie staje się czarną dziurą. Kanał ten jest proponowany do wykrywania czarnych dziur w promieniowaniu rentgenowskim.
2.    Gwiazdy ewoluują indywidualnie w obrębie gormady, a niektóre z powstałych czarnych dziur łączą się później w układy podwójne poprzez dynamiczne interakcje w gromadzie. Kanał ten jest proponowany dla czarnych dziur wykrywanych przez grawitację.


Czy obserwacje LIGO/Virgo mogą nam powiedzieć więcej o drugim scenariuszu? Zespół naukowców pod kierownictwem Rosalby Perna (Stony Brook University) przeprowadził serię symulacji N-ciał początkowo izolowanych czarnych dziur w mini-gromadzie, aby się tego dowiedzieć.

Symulowanie interakcji
Perna i współpracownicy pokazują, że dynamiczne interakcje w gromadzie preferencyjnie powodują, że najbardziej masywne czarne dziury łączą się w ściślej powiązane układy podwójne. Ponieważ ściśle powiązane układy podwójne szybciej wirują, ta preferencja gromad zwiększa szanse LIGO/Virgo na priorytetowe wykrywanie połączeń cięższych czarnych dziur.

Zespół pokazuje również, że szczególny kształt rozkładu mas mierzonego podczas łączenia zależy od rozkładu początkowych masy czarnych dziur w gromadzie. Porównując obserwacje LIGO/Virgo z ich symulacjami z różnymi początkowymi rozkładami masy, Perna i współpracownicy pokazują, że obserwacje są zgodne z rozkładem oczekiwanym dla gromady gwiazd, która początkowo składała się z masywnych, nisko metalicznych gwiazd.

Chociaż porównania te zawsze są zawiłe dla zaledwie 20 punktów danych, badanie to łatwo można rozszerzyć w przyszłości, ponieważ LIGO i Virgo nadal gromadzą więcej obserwacji. Na razie jednak dynamiczny kanał formowania wygląda jak obiecujące wyjaśnienie czarnych dziury wykrytych za pomocą fal grawitacyjnych!

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
AAS

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/07/odkrywanie-zagadki-masy-czarnej-dziury.html

 

Odkrywanie zagadki masy czarnej dziury.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

One Family, One Telescope - wygraj jeden z 30 teleskopów!
2019-07-12.
Japończycy, wspólnie z Międzynarodową Unią Astronomiczną (IAU), rozdadzą 30 teleskopów. Udział w konkursie "One Family, One Telescope" jest bardzo prosty. Zachęcamy do spróbowania swoich sił.
Narodowe Obserwatorium Astronomiczne Japonii (National Astronomical Observatory of Japan, NAOJ) oraz Biuro IAU ds. Popularyzacji Astronomii (IAU Office for Astronomy Outreach, IAU OAO) ogłosiły kolejny projekt w ramach akcji IAU100. Tym razem chcą wskazać na różnorodność rodzin na świecie i rozdadzą aż 30 teleskopów w ramach konkursu "One Family, One Telescope" ("Jedna rodzina, jeden teleskop").
Każdy może spróbować swoich sił w konkursie i spróbować wygrać zestaw "NAOJ Telescope KIT". Wystarczy wysłać e-mail na adres [email protected] i podzielić się zdjęciem siebie ze swoją rodziną oraz wiadomością (maksymalnie 280 znaków), w której opowiecie, w jaki sposób będziecie świętować w swojej okolicy lub ze swoją rodziną, jeśli wygracie zestaw NAOJ Telescope KIT. Sugerujemy, aby wiadomość była po angielsku (w końcu konkurs prowadzą Japończycy, więc polskiego mogą nie zrozumieć).
Na podstawie najlepszych wiadomości organizatorzy wyłonioną 30 zwycięzców, którzy otrzymają zestawy z teleskopami. Termin nadsyłania zgłoszeń: 31 lipca 2019 r.
Akcja "One Family, One Telescope" jest dedykowana pamięci Norio Kaifu, byłemu prezydentowi Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU), który odszedł 13 kwietnia 2019 r. Jego marzeniem było "jedna rodzina, jeden teleskop". Norio Kaifu był prezydentem IAU od 2012 do 2015 r. oraz wiceprezydentem od 1997 do 2003 r. Był także emerytowanym profesorem National Astronomical Observatory of Japan (NAOJ), gdzie piastował stanowisko Dyrektora Generalnego od 2000 do 2006 r.
Więcej informacji:
?    Teleskop dla rodziny - konkurs
?    One Family, One Telescope Contest
 
Opracowanie: Krzysztof Czart
 
Źródło: IAU OAO / NAOJ
 
Na zdjęciu:
Zdjęcia nadsyłane w ramach konkursu "One Family, One Telescope". Źródło: NAOJ / IAU OAO.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/one-family-one-telescope-wygraj-jeden-z-30-teleskopow

One Family, One Telescope - wygraj jeden z 30 teleskopów!.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wojskowy start Sojuza-2.1w (10.07.2019)
2019-07-13. Krzysztof Kanawka
Dość niespodziewanie rakieta Sojuz-2.1w wyniosła 10 lipca cztery satelity wojskowe z Plesiecka.
Do startu rakiety Sojuz-2.1w doszło 10 lipca 2019 o godzinie 19:14 CEST. Start odbył się z Plesiecka ? kosmodromu znajdującego się w północno-zachodniej Rosji. Na pokładzie rakiety Sojuz-2.1w znalazły się cztery satelity, które otrzymały oznaczenia Kosmos-2535, Kosmos-2536, Kosmos-2537 i Kosmos-2538.
O wyniesionych satelitach niewiele wiadomo. Start z Plesiecka sugeruje lot na niską orbitę okołoziemską (LEO) o dużej inklinacji. Nieoficjalne źródła sugerują, ze ta czwórka satelitów może służyć do zwiadu optycznego lub identyfikacji statków na morzach. Brak jednak pewnych informacji na temat przeznaczenia Kosmosa-2535, Kosmosa-2536, Kosmosa-2537 i Kosmosa-2538.
Jest także możliwe, że na pokładzie tych czterech satelitów znajdą się mniejsze subsatelity. Rosja przeprowadziła już kilka zagadkowych prób z tego typu satelitami, co wywołało sprzeciw m.in. ze strony USA.
(PFA)
https://kosmonauta.net/2019/07/wojskowy-start-sojuza-2-1v-10-07-2019/

Wojskowy start Sojuza-2.1w (10.07.2019).jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Satelita NASA wykrył na Marsie i uwiecznił na zdjęciu robota Curiosity
2019-07-13.
Już w przyszłym roku w podróż w kierunku Czerwonej Planety uda się nowy łazik i pierwszy w historii dron od NASA, które w ramach misji Mars 2020, będą poszukiwały śladów życia na tej tajemniczej i niegościnnej planecie.
Tymczasem obecnie tę planetę wciąż eksploruje łazik Curiosity, któremu niestraszne są nawet największe przeciwności losu. Astronomowie z NASA postanowili uwiecznić łazika na najnowszym obrazie z orbity, by lepiej zorientować się w otoczeniu obszaru, na jakim znajduje się maszyna, i zaplanować dalszą jej trasę badawczą.
Łazik znajduje się na obszarze zwanym Woodland Bay. To część Mount Sharp, czyli gór znajdujących się w kraterze Gale. Pasmo górskie ma blisko 5 kilometrów wysokości, więc pokonanie go zajmie Curiosity jeszcze kolejnych wiele miesięcy. Naukowcy wyznaczają łazikowi najbardziej interesującą geologicznie trasę, by móc przeprowadzić jak najwięcej ważnych badań i zdobyć cenne dane.
NASA opublikowała zdjęcia, na którym możemy zobaczyć Curiosity. Obraz wykonał Mars Reconnaissance Orbiter w dniu 31 maja 2019 roku. Możemy na nim zobaczyć sam łazik oraz jego najbliższe otoczenie. Urządzenie widoczne jest jako duża niebieska kropka. Na północ od niego rozpościera się obszar grzbietu skalnego Vera Rubin, który łazik eksplorował przez ostatnie lata.
Kolejnym celem misji jest teraz region Clay-Bearing Unit. Jest on bogaty w minerały ilaste, których zbadanie może pozwolić nam poznać przeszłość geologiczną planety, a wraz z tym odpowiedzieć na pytanie, czy kiedyś płynęły tam rzeki i czy istniały jakiś formy biologicznego życia.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-07-13/satelita-nasa-wykryl-na-marsie-i-uwiecznil-na-zdjeciu-robota-curiosity/

Satelita NASA wykrył na Marsie i uwiecznił na zdjęciu robota Curiosity.jpg

Satelita NASA wykrył na Marsie i uwiecznił na zdjęciu robota Curiosity2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mars zbliża się do Kielc
2019-07-13.
Do udziału w tegorocznych międzynarodowych zawodach robotów marsjańskich European Rover Challenge zakwalifikowało się 40 zespołów z 15 krajów. W gronie finalistów znaleźli się reprezentanci m.in. Niemiec, Kanady, Wielkiej Brytanii, Polski, Turcji, Indii czy Australii.  Zwycięską drużynę poznamy podczas finału wydarzenia, który odbędzie się w dniach 13-15 września na Politechnice Świętokrzyskiej w Kielcach.
Żeby zobaczyć Czerwoną Planetę z bliska wcale nie trzeba rezerwować kosztownego lotu w kosmos. Wystarczy przyłączyć się do prawie 400 zawodników z pięciu kontynentów, którzy przyjadą we wrześniu do Kielc, żeby wziąć udział w finale międzynarodowych zawodów robotów marsjańskich European Rover Challenge. Poza obserwacją zmagań zespołów na odwiedzających czekać będzie również pełna atrakcji Strefa Pokazów Naukowo-Technologicznych, a także prelekcje oraz warsztaty dla młodszych i starszych pasjonatów nauki.
Finał piątej edycji ERC odbędzie się w dniach 13-15 września 2019 r. na terenie Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach. Do udziału w zawodach zakwalifikowało się 40 zespołów pochodzących z 15 krajów świata. W gronie finalistów znaleźli się reprezentanci m.in. Niemiec, Kanady, Wielkiej Brytanii, Polski, Turcji, Indii czy Australii.
Na program piątej edycji ERC składają się trzy przebiegające równolegle części:
?    Zawody Robotów Marsjańskich cieszące się prestiżem już od pierwszej edycji w 2014 roku, w których młodzi inżynierowie z najlepszych uczelni z całego świata rywalizują w konkurencjach analogicznych do zadań wykonywanych przez łaziki na powierzchni Marsa.
?    Strefa Pokazów Naukowo-Technologicznych dedykowana szerokiej publiczności, której celem jest pobudzanie zainteresowania i popularyzacja wiedzy na temat sektora wysokich technologii, najnowszych badań, eksploracji przestrzeni kosmicznej i korzyściach jakie niosą one dla ogółu społeczeństwa w różnych dziedzinach życia.
?    Konferencja Mentoringowo-Biznesowa, podczas której spotkać będzie można m.in. głównych inżynierów misji ExoMars z Europejskiej Agencji Kosmicznej, reprezentantów zagranicznych agencji kosmicznych orazprzedstawicieli największych firm europejskiego przemysłu kosmicznego.
Celem European Rover Challenge jest pobudzenie do działania i wsparcie nowego pokolenia inżynierów, dla których udział w zawodach jest jednym z narzędzi rozwoju kariery, kompetencji i umiejętności oraz osiągnięcia w przyszłości sukcesu w branży kosmicznej.
Na potrzeby European Rover Challenge na kampusie kieleckiej uczelni zostanie uformowane pole marsjańskie, które swoim kształtem, kolorem i składem geologicznym imitować będzie powierzchnię Czerwonej Planety. To na tym torze zawodnicy rywalizować będą w czterech konkurencjach terenowych, których zadaniem jest zaprezentowanie możliwości stworzonego przez ich robota marsjańskiego i jego zdalnej nawigacji ? mówi Łukasz Wilczyński, główny organizator ERC. I dodaje: zadania terenowe są otwarte dla publiczności, która w tym roku będzie mogła podglądać zmagania drużyn z niemal każdej strony.
Wydarzenie jest imprezą otwartą, z wstępem wolnym dla wszystkich widzów. W Strefie Pokazów Naukowo-Technologicznych na pasjonatów kosmosu, robotyki i nauki w każdym wieku czekać będzie kilkadziesiąt namiotów wypełnionych po brzegi atrakcjami. Wśród nich m.in. pokazy eksperymentów naukowych, warsztaty budowy robotów, symulacje hologramowe i przejazdy bolidów. Zobaczyć będzie można także prezentacje polskich urządzeń stworzonych przez firmy sektora kosmicznego, które wykorzystywane są w misjach kosmicznych ESA (Europejskiej Agencji Kosmicznej) i NASA.
Oprócz międzynarodowych zawodów robotów marsjańskich i Strefy Pokazów dla publiczności, w programie piątej edycji ERC znalazło się również miejsce na konferencję mentoringowo-biznesową. Z każdą edycją rośnie rozpoznawalność zawodów i świadomość tego, jaki wnoszą one wkład w kształcenie kadr i rozwój technologii dla polskiego sektora kosmicznego. Postanowiliśmy wykorzystać zwiększone zainteresowanie ERC ze strony branży kosmicznej i przygotować przestrzeń, w której świat nauki i biznesu może porozmawiać o wspólnych projektach, podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem, a nawet znaleźć potencjalnych pracowników czy kontrahentów ? tłumaczy Marcin Perz, prezes Specjalnej Strefy Ekonomicznej ?Starachowice? S.A.  Bogaty program konferencji będzie realizowany w trakcie dwóch pierwszych dni trwania zawodów. Wśród prelegentów spotkać można będzie m.in. głównych inżynierów misji ExoMars z Europejskiej Agencji Kosmicznej, reprezentantów zagranicznych agencji kosmicznych czy też przedstawicieli największych firm europejskiego przemysłu kosmicznego ? dodaje Krzysztof Lipiec, Poseł na Sejm RP. Szczegółowe informacje na temat obszarów tematycznych, terminów i sposobu rejestracji na wydarzenie będą dostępne od połowy lipca na stronie www.roverchallenge.eu.
Międzynarodowe zawody robotów marsjańskich ERC przyciągają również znanych popularyzatorów nauki i kosmosu. W tym roku także ich nie zabraknie. Tomasz Rożek ? fizyk, dziennikarz naukowy i autor kanału ?Nauka. To Lubię!? na Facebooku będzie przeprowadzał wywiady z gośćmi specjalnymi wydarzenia, studio komentatorskie oraz transmisję online poprowadzi Piotr Kosek z największego astronomicznego programu internetowego ?Astrofaza?, a w roli gospodarza wydarzenia ponownie wystąpi Karol Wójcicki, twórca fanpage?a ?Z głową w gwiazdach?. Dla widzów organizatorzy przygotowali także pokazy naukowe z Wiktorem Niedzickim ? twórcą niezwykle popularnego w latach 80. i 90. cyklu programów ?Laboratorium? w TVP.
Współorganizatorami European Rover Challenge 2019 są Europejska Fundacja Kosmiczna i Specjalna Strefa Ekonomiczna ?Starachowice? S.A. oraz Mars Society Polska, Województwo Świętokrzyskie, Politechnika Świętokrzyska przy współpracy z Miastem Kielce oraz Akademią Leona Koźmińskiego ? współorganizatorem konferencji mentoringowo-biznesowej.
Wydarzenie zostało objęte patronatem honorowym Komisji Europejskiej, Europejskiej Agencji Kosmicznej, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Polskiej Agencji Kosmicznej oraz Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego. Więcej na temat wydarzenia można czytać na bieżąco na stronie www.roverchallenge.eu.
 
Źródło: Planet Partners, European Rover Challenge
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/mars-zbliza-sie-do-kielc

Mars zbliża się do Kielc.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teleskop Hubble?a odkrywa czarną dziurę? która nie powinna istnieć
2019-07-13.
Jak gdyby czarne dziury nie były już wystarczająco tajemnicze! Naukowcy korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a znaleźli właśnie nieoczekiwanie cienki dysk akrecyjny szybko wirujący wokół supermasywnej czarnej dziury w sercu galaktyki spiralnej NGC 3147 znajdującej się 130 milionów lat świetlnych stąd.
Zaskakujące jest przede wszystkim to, że dysku akrecyjnego wokół czarnej dziury w ogóle nie powinno tam być - tyle wiemy w oparciu o aktualnie uznawane teorie. Tym niemniej nieoczekiwana obecność dysku tak blisko mało aktywnej czarnej dziury daje nam wyjątkową okazję do przetestowania teorii względności Alberta Einsteina. Zarówno ogólnej teorii względności (OTW) opisującej grawitację jako krzywiznę przestrzeni, jak i szczególnej teorii względności (STW), która szczegółowo przedstawia związki pomiędzy czasem i przestrzenią.
Naukowcy nigdy dotąd nie mieli okazji zobaczenia efektów obu tych teorii w zakresie widzialnym, z tak dużą jasnością i dokładnością. - To intrygujący widok na dysk akrecyjny wirujący bardzo blisko czarnej dziury - tak blisko, że obowiązujące tam prędkości i siła przyciągania grawitacyjnego wpływają na wygląd fotonów światła - podsumowuje główny autor nowo opublikowanej pracy, Stefano Bianchi z Universita degli Studi Roma Tre w Rzymie. - Nie jesteśmy w stanie zrozumieć tych danych, dopóki nie uwzględnimy teorii względności.
Czarne dziury obecne w niektórych typach galaktyk (takich jak właśnie NGC 3147) są często niedożywione, ponieważ w ich bliskości nie ma wystarczającej ilości schwytanego grawitacyjnie materiału, który miałby je regularnie zasilać nową materią. W takich przypadkach cienka mgiełka opadającego na nie materiału galaktycznego raczej rozrasta się wokół czarnej dziury niczym donut (?oponiasty? pączek z dziurką), a nie spłaszcza do postaci znanego nam dobrze, płaskiego dysku akrecyjnego.  Naukowców bardzo zastanawia więc, jak to możliwe, że taką wygłodzoną dziurę w NGC 3147 otacza cienki i płaski niczym naleśnik dysk, zdający się naśladować znacznie potężniejsze dyski wykrywane w wysoce aktywnych galaktykach z największymi możliwymi czarnymi dziurami.
Co więcej - naukowcy z początku próbowali potraktować tę konkretną galaktykę jako dobry dowód na to, że poniżej pewnych jasności galaktyk i AGN-ów dysk akrecyjny już wokół czarnej dziury nie występuje. Wynik obserwacji - wyraźnie temu przeczący - był zatem czymś zupełnie nieoczekiwanym. Modele przewidują, że dysk akrecyjny powstaje, gdy duże ilości gazu są regularnie ściągane i więzione przez silne przyciąganie grawitacyjne czarnej dziury. Ta opadająca na nią wówczas materia emituje dużo światła, tworząc bardzo jasny obiekt zwany kwazarem. Natomiast jeśli na czarną dziurę opada znacznie mniejsza ilość materiału, powstały wcześniej dysk akrecyjny zaczyna się załamywać, staje się słabszy i zmienia swą strukturę.
Dysk, jaki widnieje wokół centrum NGC 3147, jest jak gdyby zmniejszonym kwazarem, którego istnienia nikt się nie spodziewał. To ten sam typ dysku, który widzimy w obiektach 1000, a nawet 100 000 razy jaśniejszych. Przewidywania teoretyczne obecnych modeli dynamiki gazu w bardzo słabych aktywnych galaktykach wyraźnie więc w tym przypadku zawodzą.
Ale jest i lepsza wiadomość - ten dysk jest tak głęboko osadzony w silnym polu grawitacyjnym czarnej dziury, że jego dochodzącego do nas światło jest wyraźnie zmienione zgodnie z teorią względności Einsteina, dając astronomom unikalną szansę na przyjrzenie się procesom zachodzącym w pobliżu czarnej dziury. Oszacowano, że wpadająca tam materia porusza się z prędkościami większymi niż 10% prędkości światła. Przy tak ekstremalnych prędkościach gaz wydaje się rozjaśniać, gdy przemieszcza się w kierunku Ziemi, a jego jasność słabnie, gdy ?ucieka? on od nas, poruszając się w stronę przeciwną (jest to efekt zwany promieniem relatywistycznym). Obserwacje z Teleskopu Hubble'a pokazują również, że gaz jest tam tak mocno osadzony w studni grawitacyjnej, że światło z dużym trudem usiłuje się z tego obszaru wydostać, na skutek czego wydaje się nam ono rozciągnięte do postaci najdłuższych, mniej energetycznych, ?osłabionych? przez to silne przyciąganie fal o barwie czerwonej.
ródło: STSI
Dodajmy jeszcze na koniec, że masa obserwowanej czarnej dziury wynosi około 250 milionów mas Słońca.
Naukowcy wykorzystali w tych badaniach spektrograf zainstalowany na Teleskopie Hubble'a  - STIS. Posłużył on do obserwacji materii wirującej głęboko w dysku galaktyki. Spektrograf to narzędzie, które dzieli światło danego obiektu na wiele indywidualnych długości fal i dzięki temu pozwala na określenie jego prędkości, temperatury i innych charakterystyk - z bardzo dużą precyzją. Astronomowie potrzebowali wysokiej rozdzielczości STIS, aby wyizolować słabe światło z obszaru samej czarnej dziury i jednocześnie zablokować ?zanieczyszczające? takie obserwacje światło pobliskich gwiazd. Zespół planuje teraz wykorzystać Teleskop Hubble'a do polowania na inne bardzo kompaktowe dyski wirujące wokół czarnych dziur o niskich jasnościach, położone w galaktykach o podobnym stopniu aktywności.
Artykuł zespołu złożonego głównie z naukowców z Włoch i USA został opublikowany w Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.
 
Czytaj więcej:
?    Cały artykuł
?    Oryginalna praca naukowa "HST unveils a compact mildly relativistic Broad Line Region in the candidate true type 2 NGC 3147" (Stefano Bianchi et al. 2019)
?    Teleskop Hubble?a
?    Jak materia wpada do czarnej dziury?

Źródło: Space Telescope Science Institute, Baltimore, Maryland
Na zdjęciu:  NGC 3147 (HST). Źródło: Judy Schmidt    
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/teleskop-hubblea-odkrywa-czarna-dziure-ktora-nie-powinna-istniec

Teleskop Hubble?a odkrywa czarną dziurę? która nie powinna istnieć.jpg

Teleskop Hubble?a odkrywa czarną dziurę? która nie powinna istnieć2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Astronomia pomaga w walce z nowotworami
2019-07-13.
Techniki opracowane przez astronomów mogą pomóc w walce z nowotworami m. in. piersi i skóry. Charlie Jeynes z Uniwersytetu Exeter zaprezentował wyniki badań na ten temat 3 lipca na spotkaniu astronomicznym NAM 2019 na Uniwersytecie w Lancaster.
                          
Duża część współczesnej astronomii wciąż bazuje na technikach wykrywania i analizy światła widzialnego. Naukowcy badają na przykład światło rozpraszane, pochłonięte i ponownie emitowane w obłokach gazu i pyłu, uzyskując tym sposobem "ukryte" informacje o ich wnętrzach. Pomimo znacznych różnic w skali procesów zachodzące w świetle przechodzącym przez ludzkie ciało procesy te bywają bardzo podobne do tych obserwowanych w kosmosie. Gdy w naszym ciele, tak jak w kosmosie, występuje jakaś anomalia - na przykład tkanka rakowa - widzimy wyraźną zmianę w zachowaniu się przechodzącej przez nie fali świetlnej.
W przypadku większości nowotworów ogromne znaczenie ma odpowiednio wczesne zdiagnozowanie problemu. Pewne oznaki choroby pojawiają się z dużym wyprzedzeniem, ale są niewidoczne gołym okiem i niewielkie. Na przykład nowotwory mogą prowadzić do powstawania niewielkich pokładów wapnia w tkankach. Twory te można wykrywać na drodze zmiany długości fali światła podczas jego przechodzenia przez tkankę.
Zespół z Exeter doszedł przy tym do wniosku, że popularne programy komputerowe opracowane do badania powstawania gwiazd i planet mogą być zastosowane do wczesnej detekcji takich formacji w tkankach. - Światło jest podstawą postępów w medycynie, takich jak pomiary dotlenienia krwi u wcześniaków czy leczenie plam przebarwieniowych na skórze laserem. Istnieje więc naturalne powiązanie [medycyny] z astronomią - mówi Charlie.
We współpracy z fizykiem Nickiem Stone zespół udoskonala astronomiczne modele komputerowe tak, by jak lepiej zrozumieć, w jaki sposób wykrywane światło może być zmieniane przez tkanki ludzkie i napotykane w nich nieprawidłowości. Ostatecznym celem naukowców jest opracowanie szybkiego testu diagnostycznego, który pozwoli na przykład uniknąć niepotrzebnych biopsji, poprawiając szanse na przeżycie tysięcy kobiet. Prowadzone są adekwatne już prace z lekarzami klinicznymi ze szpitala RD&E w Exeter. Wszystko to ma utorować projektowi drogę do większych badań klinicznych, a ostatecznie do wdrożenia w praktyce.
W drugim podobnym projekcie zespół z Exeter opracowuje model komputerowy pozwalający na nowatorskie leczenie tzw. nieczerniakowego raka skóry. Jest to najczęstszy rodzaj nowotworu pośród ponad 80 000 przypadków zgłaszanych w Anglii każdego roku. Oczekuje się, że do 2020 roku choroba ta stanie się jeszcze bardziej powszechna, a koszty związane z jej leczeniem wzrosną.
Naukowcy współpracujący z Alison Curnow z Akademii Medycznej w Exeter wykorzystują swój oparty na modelowaniu fizycznym kod do opracowania symulowanego ?wirtualnego laboratorium? do badania różnych metod leczenia tego nowotworu skóry. Skuteczny atak ma być zdaniem zespołu podwójny i powinien opierać się z jednej strony na podawaniu leków aktywowanych światłem (terapia fotodynamiczna) i nanocząstek ogrzanych światłem (terapia fototermiczna).
Symulacja pokazuje, w jaki sposób nanocząstki złota w wirtualnym guzie skóry są ogrzewane przez ekspozycję na światło o długości fali typowej dla bliskiej podczerwieni. Po 1 sekundzie napromieniowania guz ogrzewa się o 3 stopnie Celsjusza. Po 10 minutach ten sam guz ogrzewa się o 20 stopni - wystarczy to, by zniszczyć jego komórki. Jak dotąd terapia fototermiczna z nanocząsteczkami okazała się skuteczna u szczurów, ale użycie kodów modelowania komputerowego pozwoli prawdopodobnie zawęzić warunki eksperymentalne pozwalające na rozwijanie tej samej metody leczenia u ludzi.
-Postępów w nauce nigdy nie należy postrzegać w izolacji od innych dziedzin wiedzy. Astronomia nie jest wyjątkiem i chociaż nie można tego wcześniej przewidzieć, związane z nią odkrycia i techniki badawcze często przynoszą korzyści całemu społeczeństwu. Nasza praca jest tego doskonałym przykładem i jestem naprawdę dumny z tego, że pomagamy naszym kolegom lekarzom prowadzić wojnę z rakiem - podsumowuje Charlie Yenes.
Co dalej? Kolejne kroki badań obejmują wykorzystanie modeli 3D renderowanych na podstawie obrazów rzeczywistych guzów i symulację ich ?odpowiedzi? na różne schematy leczenia. Dane na temat takich odpowiedzi prowadzą do poznania głębszej wiedzy i stworzenia podstaw do porównywania wyników różnych modeli. W ten sposób zespół będzie w stanie przewidzieć, czy jakieś konkretne rodzaje leczenia są bardziej skuteczne w przypadku konkretnego typu guza, co umożliwi lekarzom uzyskanie większej liczby opcji w zakresie wybrania optymalnego planu leczenia.

Czytaj więcej:
?    Cały artykuł
?    Nanoparticles in cancer treatment
 
Źródło: University of Exeter
Na zdjęciu: Symulacje światła w bliskiej podczerwieni (NIR) przenikającego do tkanki skóry pokazują, że po 1 sekundzie napromieniowania nowotwór osadzony na głębokości 9 mm w skórze, z naniesionymi wcześniej złotymi nanocząsteczkami absorbującymi podczerwień, nagrzewa się o około 3 stopnie, a po 10 minutach - o ponad 20 stopni Celsjusza. To wystarczająca dawka termiczna, aby zabić komórki nowotworowe. Źródło: C. Jeynes
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronomia-pomaga-w-walce-z-nowotworami

Astronomia pomaga w walce z nowotworami.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W jaki sposób zrobić takie efektowne fotografie? To prostsze niż myślisz
2019-07-14.
Fotograficzne triki sprawiają, że to, co jest nierealne, staje się rzeczywistością. Toczenie czy podtrzymywanie Księżyca lub też obejmowanie Słońca, to fajna zabawa, którą sprawić może sobie każdy z nas. Ale jak się za to zabrać? Zobacz nasz poradnik.
Takie zdjęcia, jakie możecie zobaczyć powyżej, może wykonać każdy, wystarczy tylko aparat fotograficzny, model, Księżyc i Słońce, no i oczywiście nasza pomysłowość.
Najbardziej wdzięcznym obiektem jest Księżyc, zwłaszcza w pełni. Wystarczy tylko krótko przed wschodem Słońca lub chwilę po zachodzie Słońca wybrać się w plener z aparatem fotograficznym.
Osoba będąca modelem powinna się wyposażyć w niezbędne eksponaty, jakie tylko przyjdą nam do głowy. Fotograf powinien znajdować w większej odległości od modela tak, aby Księżyc miał odpowiednią wielkość, w zależności od tego, co chcemy uwiecznić.
Możemy obejmować Księżyc, ubrać go w ramkę, złapać na lasso, zmienić go w lampę lub udawać, że go toczymy lub nim podrzucamy.
Warto zastosować dłuższy czas naświetlania, wówczas kolory będą pełniejsze, ale pamiętajmy, że model musi pozostać przez ten czas w całkowitym bezruchu, chyba, że naszym założeniem jest rozmycie postaci.
Warto spróbować, a jeśli już coś z tego ciekawego wyjdzie, to wysyłajcie swoje fotki na: [email protected] i podzielcie się nimi z innymi czytelnikami, może to ich zainspiruje.
Źródło: TwojaPogoda.pl
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2019-07-14/w-jaki-sposob-zrobic-takie-efektowne-fotografie-to-prostsze-niz-myslisz/

W jaki sposób zrobić takie efektowne fotografie To prostsze niż myślisz.jpg

W jaki sposób zrobić takie efektowne fotografie To prostsze niż myślisz2.jpg

W jaki sposób zrobić takie efektowne fotografie To prostsze niż myślisz3.jpg

W jaki sposób zrobić takie efektowne fotografie To prostsze niż myślisz4.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Udany przebieg misji Hayabusa-2, która ma uratować ludzkość przed katastrofą
2019-07-14.
Japończycy opublikowali nowe zdjęcia z momentu zbliżania się sondy do powierzchni Ryugu oraz widok samego miejsca lądowania. Na podstawie danych, teraz będziemy mogli przygotować misję ratunkową.
Planetoida Ryugu należy do jednych z najstarszych obiektów przemierzających Układ Słoneczny. Jej dokładne zbadanie pozwoli nam nie tylko opracować technologie, które pozwolą nam ochronić przed kosmicznymi skałami, ale również poznać burzliwą przeszłość formowania się ciał niebieskich oraz Ziemi i rozkwitu na niej życia biologicznego.
Bliskie przeloty sondy nad powierzchnią Ryugu i lądowanie na niej dostarczyło nam niezwykle ciekawych informacji. Naukowcy ujawnili, że występują tam minerały hydroksylowe, co wskazuje na to, iż niegdyś, na pierwotnych ciałach niebieskich, z których powstała Ryugu, znajdowała się woda, a w niej cegiełki życia lub nawet proste organizmy.
Japończycy sądzą, że takie obiekty jak Ryugu, przed miliardami lat, mogły przynieść na Ziemię i zapoczątkować na niej rozkwit życia jakie znamy. Jeśli w rzeczywistości było tak, jak sugerują, to życie we Wszechświecie może być bardziej powszechne, niż nam się wydaje. Trzeba tutaj podkreślić, że ten obiekt należy również do grupy Apollo, co oznacza, że w przyszłości może stanowić zagrożenie dla naszej planety.
Drugie lądowanie sondy Hayabusa-2 na Ryugu nastąpiło 11 lipca bieżącego roku. Miejscem lądowania był obszar krateru, który powstał na skutek uderzenia impaktora z japońskiej sondy. Było to pierwsze bombardowanie planetoidy w historii ludzkości. Przypominamy, że impaktor Small Carry-on Impactor (SCI) to 2,5 kilogramowy blok miedzi, który został uformowany pod wpływem eksplozji 4,5 kilograma plastycznego materiału wybuchowego typu HMX. Zderzył się on z planetoidą z prędkością ok. 2 km/s i doprowadził do powstania krateru o średnicy 10 metrów.
W trakcie najnowszego lądowania, pojazd pobrał kolejne próbki pyłu i skał z powierzchni obiektu. Sonda Hayabusa-2 dostarczy pobrane próbki z całej misji o masie 100 miligramów na Ziemię, w celu ich bardziej wnikliwych badań. Dlatego misja ta jest uważana za historyczną. Sonda powinna rozpocząć powrót na Ziemię w grudniu 2019. Próbki natomiast powinny wpaść w ręce naukowców rok później.
Źródło: GeekWeek.pl/JAXA / Fot. JAXA
https://www.geekweek.pl/news/2019-07-14/udany-przebieg-misji-hayabusa-2-ktora-ma-uratowac-ludzkosc-przed-katastrofa/

Udany przebieg misji Hayabusa-2, która ma uratować ludzkość przed katastrofą.jpg

Udany przebieg misji Hayabusa-2, która ma uratować ludzkość przed katastrofą2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Asteroidy rozprzestrzeniają życie w Drodze Mlecznej
Autor: admin (2019-07-14)
Ziemia to jedyne znane nam miejsce, na którym istnieje życie. Jednak biorąc pod uwagę wielkość obserwowalnego Wszechświata, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że nie jesteśmy sami. Wyniki poprzednich badań wskazują, że życie może przemieszczać się za pośrednictwem asteroid lub komet. Teraz naukowcy ustalili, że rozprzestrzenianie się życia po całej Drodze Mlecznej jest wysoce prawdopodobne.
Przemieszczanie się życia jest możliwe ? przynajmniej w układzie planetarnym. Dlatego też naukowcy przed misją sterylizują statki kosmiczne, aby uniknąć zanieczyszczenia innych planet przez ziemskie bakterie. W rzeczywistości nie mamy nawet pewności, czy nie dostarczyliśmy już przypadkiem bakterii na Księżyc lub na Marsa.
Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda postanowili sprawdzić, czy panspermia jest możliwa na skalę galaktyczną. Przeprowadzone obliczenia sugerują istnienie nawet 10 bilionów obiektów wielkości asteroidy, które mogą przenosić życie po Drodze Mlecznej. Ustalono również, że nawet 100 milionów ciał niebieskich wielkości Enceladusa, księżyca Saturna o szerokości 500 km, oraz tysiąc obiektów wielkości Ziemi może zawierać życie lub materiał prebiotyczny.
Zespół skupił się również na centrum Drogi Mlecznej, gdzie znajduje się supermasywna czarna dziura, która może dosłownie wyrzucać ciała niebieskie w różne regiony naszej galaktyki. Biorąc pod uwagę wiele czynników, w tym różne prędkości obiektów o różnej wielkości oraz prawdopodobieństwie ich przechwycenia przez siły grawitacji innych gwiazd, naukowcy doszli do wniosku, że panspermia w obszarze Drogi Mlecznej jest możliwa.
Obliczenia wskazują na istnienie bilionów ciał niebieskich, które zawierają życie i przemieszczają się przez przestrzeń kosmiczną w naszej galaktyce. Zdaniem naukowców, gwiazdy mają największą szansę na przechwycenie obiektów przemieszczających się z prędkością od 10 do 100 km/s.
Oczywiście powyższe badanie ma charakter czysto hipotetyczny. Przy obecnym rozwoju technologicznym, ludzkość może poszukać życia na Księżycu, na Marsie, ewentualnie też na księżycach Jowisza i Saturna oraz na asteroidach, lecz tylko w obrębie Układu Słonecznego. Minie jeszcze wiele lat, zanim będziemy w stanie poszukiwać życia bakteryjnego na egzoplanetach.
Źródło:
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/badania-sugeruja-ze-asteroidy-rozprzestrzen...
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/asteroidy-rozprzestrzeniaja-zycie-w-drodze-mlecznej

 

Asteroidy rozprzestrzeniają życie w Drodze Mlecznej.jpg

Asteroidy rozprzestrzeniają życie w Drodze Mlecznej2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teleskop wystrzelony w kosmos.
Ma badać odległe galaktyki

2019-07-14.

Rosyjsko-niemiecki teleskop kosmiczny Spektr-RG do obserwacji astronomicznych w zakresie promieniowania rentgenowskiego został z powodzeniem wystrzelony w kosmos z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie.
Jak poinformowała agencja dpa, rosyjska rakieta nośna Proton wystartowała z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie o godzinie 14.31 czasu polskiego.
Start rakiety przebiegł bez zakłóceń, ale pierwotnie zaplanowany na 21 czerwca, był dwukrotnie przekładany - początkowo z powodu nienaładowania się akumulatora potrzebnego przy jednej z faz startowych, a później w piątek 12 lipca, gdy również wystąpiły problemy techniczne.
Dotrze za około trzy miesiące
Rosyjsko-niemiecki teleskop kosmiczny Spektr-RG ma dotrzeć do celu oddalonego o 1,5 mln kilometrów za około trzy miesiące. Celem jest stanowisko obserwacyjne zwane Lagrange Point 2, w którym panują dogodne warunki do prowadzenia obserwacji (brak cienia i wahań temperatury). Bliżej promieniowanie rentgenowskie, które stanowi podstawę do obserwacji, jest pochłaniane przez atmosferę Ziemi. Pomiary mają zgodnie z planem rozpocząć się około miesiąca po wystrzeleniu w kosmos.
Głównym elementem Spektr-RG jest rentgenowski teleskop eROSITA, zbudowany przez Instytut Maxa Plancka w Niemczech. Drugi element to rosyjski teleskop rentgenowski ART-XC.
Powstanie mapa pokazująca wszechświat
Spektr-RG ma za zadanie "skanować" na podstawie promieniowania rentgenowskiego oddalone o miliardy lat świetlnych galaktyki w niespotykanej dotąd rozdzielczości. W oparciu o te obserwacje ma powstać mapa, pokazująca wszechświat, jego strukturę i rozwój. Naukowcy mają też nadzieję, że badania te pomogą im rozwiązać zagadkę tzw. ciemnej energii, hipotetycznej formy energii, która - jak się zakłada - wypełnia całą przestrzeń, powodując obserwowane rozszerzanie się wszechświata.

Kluczem do tych badań są tzw. gromady galaktyk, czyli skupiska tysięcy galaktyk, których dystrybucja pokazuje, jak rozszerzał się wszechświat od wielkiego wybuchu.

Spektr-RG będzie dokumentował promieniowanie rentgenowskie, które jest emitowane przez gaz międzygalaktyczny, gdy ten w temperaturze około 100 milionów stopni Celsjusza przechodzi przez czarne dziury znajdujące się w centrum galaktyk.
Oczekuje się, że dzięki temu Spektr-RG dostarczy naukowcom nowych informacji na temat przyspieszającego rozszerzania się kosmosu, a także pozwoli zidentyfikować wiele nowych źródeł promieniowania X, takich jak ogromne czarne dziury w centrum galaktyk.
Źródło: PAP, Reuters
Autor: sc/aw

https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/teleskop-wystrzelony-w-kosmos-ma-badac-odlegle-galaktyki,295292,1,0.html

Teleskop wystrzelony w kosmos..jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy wszechświat wiruje?
Badania kosmosu są jednoznaczne - gwiazdy, planety, a nawet całe galaktyki mają jedną wspólną cechę: wszystkie wirują wokół innych ośrodków masy. Ale jak jest z samym wszechświatem? Czy on także wiruje?

Pytanie o ruch wszechświata jest jednym z najbardziej fundamentalnych, na jakie stara się odpowiedzieć kosmologia. Naukowcy nie mają pewności, czy wszechświat wiruje oraz ile tak naprawdę istnieje różnych wszechświatów, ale istnieją przesłanki, które sugerują nam, jaka może być odpowiedź na te pytania.

- To bardzo abstrakcyjne pytanie, podobnie jak większość kosmologii, ale naukowcy uważają, że jest to jeden ze sposobów badania podstawowych praw fizyki. Są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie zbadać w laboratorium na Ziemi, więc używamy geometrii wszechświata, która byłaby w stanie powiedzieć nam coś więcej o podstawowych prawach - powiedziała Tess Jaffe, astrofizyk z Uniwersytetu w Maryland.

Myśląc o podstawowej naturze wszechświata, naukowcy wyszli z założenia, że wszechświat nie obraca się i jest izotropowy - czyli wygląda tak samo we wszystkich kierunkach. To założenie jest zgodne z równaniami Einsteina, ale nie jest przez nie wymagane.

Aby sprawdzić, czy założenia dotyczące natury wszechświata są prawidłowe, naukowcy dokonali obserwacji mikrofalowego promieniowania tła (CMB). Jest to najstarsze światło, jakie możemy zaobserwować - emitowane zaledwie 380 000 lat po Wielkim Wybuchu - i jest skarbnicą informacji dla kosmologów badających wszechświat.

Mikrofalowe promieniowanie tła wygląda niemal identycznie we wszystkich kierunkach, ale występują niewielkie różnice w jego temperaturze - w zakresie zaledwie tysięcznych części stopni, które mogą mieć wpływ na zawartość i geometrię wszechświata. Badając te różnice, naukowcy są w stanie dostrzec, czy wszechświat został w jakikolwiek sposób zmieniony, co sugerowałoby obrót lub ekspansję zwiększającą się bardziej w jednym kierunku niż w innych. Pomiary polaryzacji światła także mogą dostarczyć informacji o geometrii wszechświata.

Przeprowadzone analizy nie wykazały żadnych dowodów na to, że wszechświat się obraca. Nie wiruje, mimo że wszystkie obiekty, które zawiera pozostają w ciągłym ruchu.


https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-czy-wszechswiat-wiruje,nId,3084760

Czy wszechświat wiruje.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Awaria systemu Galileo
2019-07-14. Krzysztof Kanawka
Od czwartku 11 lipca europejski system nawigacji satelitarnej Galileo jest niedostępny.
Jedenastego lipca 2019 około godziny 13:00 CEST doszło do awarii europejskiego systemu pozycjonowania (GNSS) o nazwie Galileo. Wówczas satelity Galileo przestały nadawać ważne informacje, na podstawie których odbiorniki sygnału GNSS wyznaczają pozycje.
Przez kolejne dni sytuacja się nie zmieniła. Na oficjalnej liście systemu Galileo sygnał od każdego z 22 operacyjnych satelitów tej konstelacji został oznaczony jako ?NOT USABLE?. Status operacyjny dla użytkowników systemu Galileo został opisany jako ?SERVICE OUTAGE?.
Jest to pierwsza tak poważna awaria systemu Galileo, gdyż całość tej konstelacji nie dostarcza użytecznego sygnału.
Z dostępnych (nieoficjalnych) informacji wynika, że problem nie jest związany z satelitami Galileo, lecz z infrastrukturą naziemną. Stanowisko o nazwie Precise Timing Facility (PTF), znajdujące się we Włoszech, doświadczyło poważnej awarii. Zadaniem PTF jest m.in. koordynacja czasu systemu Galileo względem czasu uniwersalnego UTC. PTF jest jedną z kilku ważnych dla całego systemu jednostek, których zadaniem jest utrzymanie użyteczności całej konstelacji.
Tak długi brak dostępności systemu GNSS dla użytkowników jest bardzo niecodzienną sprawą. W 2015 roku rosyjski system był niedostępny ? wówczas usługi zostały przywrócone w ciągu kilkunastu godzin.
(GSA, PFA, NSF)
https://kosmonauta.net/2019/07/awaria-systemu-galileo/

Awaria systemu Galileo.jpg

Awaria systemu Galileo2.jpg

Awaria systemu Galileo3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sezon huraganów 2018 z danych NOAA
2019-07-14. Krzysztof Kanawka
Dane satelitarne pozwalają na stworzenie obrazu pełnego sezonu huraganów. W tym artykule prezentujemy nagranie dla sezonu 2018 dla Atlantyku.
Zeszłoroczny sezon huraganów okazał się być bardziej aktywnym niż ?przeciętny? sezon z ostatnich dekad. We wrześniu 2018 przez kilka dni na Atlantyku można było zaobserwować aż cztery tropikalne ośrodki burzowe (huragan Isaac, huragan Florence, huragan Helene oraz sztorm ?sub-tropikalny? Joyce). Najsilniejszy zeszłoroczny huragan był najwyższej piątej kategorii ? ten ośrodek otrzymał imię Michael.
Poniższe nagranie prezentuje kompilację danych z satelitów należących do amerykańskiej agencji NOAA. Dane prezentują aktywność zeszłorocznego sezonu huraganów, łącznie z wypisanymi imionami poszczególnych tropikalnych ośrodków burzowych.
Pierwszego czerwca 2019 rozpoczął się tegoroczny sezon huraganów na Atlantyku. Oczywiście, huragany mogą powstać przed tą datą jak i już po ?oficjalnym? zakończeniu sezonu (30 listopada). Tak też stało się w tym roku. Do 14 lipca łącznie powstały dwa ośrodki tropikalne: sztorm Andrea (17-21 maja) oraz huragan Barry (powstał około 7 lipca, w momencie pisania tergo artykułu jest nadal aktywny).
Dane satelitarne mają duże znaczenie dla monitorowania ośrodków tropikalnych. Wiele z przyszłych huraganów powstaje z dala od lądów, w miejscu, gdzie monitoring nie jest prosty. Bez satelitów bardzo trudno monitorować tak rozległe twory atmosferyczne, które zwykle mają średnicę większą od kilkuset kilometrów. Z tego powodu potrzeba danych z różnych typów satelitów. Przede wszystkim w monitorowaniu rozwoju i ruchu ośrodków tropikalnych potrzebne są satelity obserwacji Ziemi i meteorologiczne, głównie na zakresie wizualnym oraz w podczerwieni. W tym przypadku są głównie wykorzystywane satelity systemu Geostationary Operational Environmental Satellite (GOES) oraz te poruszające się po orbitach polarnych, np Suomi NPP, wchodzących w skład systemu Joint Polar Satellite System (JPSS) lub też europejska konstelacja Copernicus (satelity Sentinel).
(NOAA)
https://kosmonauta.net/2019/07/sezon-huraganow-2018-z-danych-noaa/

Sezon huraganów 2018 z danych NOAA.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Indyjski test ASAT ? szczątki nadal na orbicie
2019-07-14. Krzysztof Kanawka
Pod koniec czerwca na orbicie znajdowało się nadal ponad 45 skatalogowanych szczątków powstałych w wyniku indyjskiego testu ASAT.
Dość nieoczekiwanie, 27 marca 2019, Indie przeprowadziły test swojego pocisku broni antysatelitarnej (ASAT). Rząd Indii poinformował, że pocisk ASAT uderzył w satelitę z dokładnością zaledwie kilku centymetrów. Poinformowano także, że na pokładzie pocisku ASAT nie znajdował się żaden ładunek bojowy ? pocisk sam w sobie był formą uderzenia ?kinetycznego?.
Celem indyjskiego testu ASAT był satelita Microsat-R, który został umieszczony na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) w styczniu 2019. Satelita przebywał na bardzo niskiej orbicie, wysokości poniżej 300 km. Wstępne wyliczenia sugerowało, że uderzenie w tego satelitę mogło stworzyć nawet 6500 szczątków większych od 0,5 cm. Większość z tych szczątków miała szybko spłonąć w atmosferze.
Na początku kwietnia było wiadome, że ten test wytworzył przynajmniej setki, jeśli nie tysiące małych fragmentów. Również na początku kwietnia skatalogowano 46 szczątków po tym teście. Do początku lipca dodano do listy szczątków ponad 50 kolejnych fragmentów.
Pod koniec czerwca na orbicie wciąż pozostawało ponad 45 szczątków z testów. Około 50 znanych szczątków dokonało już deorbitacji. Warto się zmieniają, gdyż nadal dodawane są nowe pozycje do katalogu ?śmieci kosmicznych?, powstałych z tego testu ? jest to wynik dalszych obserwacji i detekcji nowych fragmentów na orbicie.
W tej chwili przewiduje się, że kolejne 30 fragmentów powinno zejść z orbity do czerwca 2020. Kilkanaście pozostałych szczątków pozostanie dłużej na swoich orbitach, nawet do kilku lub kilkunastu lat.
Ten test ASAT wyraźnie pokazuje, że wszelkie ?incydenty?, w których powstają ?śmieci kosmiczne? są niebezpieczne dla innych satelitów przez dłuższy okres czasu. Aktualnie nad Ziemią krąży rekordowa ilość różnego rodzaju obiektów i prawdopodobnie w kolejnych latach problem będzie jeszcze poważniejszy.
(TsM)
https://kosmonauta.net/2019/07/indyjski-test-asat-szczatki-nadal-na-orbicie/

Indyjski test ASAT ? szczątki nadal na orbicie.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niebo w lipcu 2019 (odc. 2) - Zaćmienie Księżyca z konkursem!
2019-07-14.
Zaćmienie Księżyca zawsze robi wrażenie - nawet jeśli jest tylko częściowe. Właśnie takie zdarzy się 16 lipca późnym wieczorem. Niemal 2/3 tarczy Księżyca zniknie w cieniu Ziemi. To całkiem głęboka faza. I na dokładkę malownicza... Wystarczy odrobina wyobraźni i w księżycowym obliczu ujrzymy popularnego emotikona ; ) A kto chciałby ujrzeć więcej, niech zajrzy do naszego filmowego kalendarza astronomicznego w specjalnym odcinku poświęconym zaćmieniu Księżyca - z konkursem!
Zapamiętajmy kluczowe momenty: 22:01 - początek fazy częściowej. Naszego satelitę znajdziemy nisko nad pd-wsch horyzontem na tle jeszcze dość jasnego nieba. Cień Ziemi "ugryzie" tarczę Srebrnego Globu w lewej górnej ćwiartce. Sam zaś Księżyc pogrążony już w całości w ziemskim półcieniu i zawieszony zaledwie kilka stopni kątowych nad widnokręgiem powinien wyróżniać się miedzianym zabarwieniem. 23:31 - maksimum zaćmienia. Pamiętajmy, że nie jest to zaćmienie całkowite, ale niemal 2/3 tarczy Księżyca zniknie na dobre w cieniu naszej planety. To całkiem głęboka faza. Warto ją utrwalić na zdjęciu.
Mamy zasadniczo dwie opcje: albo chcemy uchwycić szczegóły tarczy Księżyca, albo ukazać kolor cienia Ziemi wyświetlony na księżycowym ekranie. W pierwszym przypadku stosujemy krótkie czasy naświetlania, przez co cień jest praktycznie czarny. Jeśli otworzymy migawkę aparatu na dłużej, wtedy wydobędziemy obraz zacienionej części Księżyca, za to ta jasna będzie prześwietlona. Coś za coś... Żeby utrwalić choć trochę szczegółów powierzchni naszego satelity potrzebujemy obiektywu o ogniskowej przynajmniej 200 mm. Im dłuższa, tym lepiej, ale powyżej 400 mm warto zadbać o prowadzenie aparatu za ruchem sfery niebieskiej. Tarcza Księżyca w teleobiektywie dość szybko zmienia położenie, więc trudno o nieporuszony obraz ze zwykłego statywu. Konieczne jest też użycie wężyka spustowego lub samowyzwalacza. Pole do fotograficznego popisu mamy ogromne, bowiem nasz satelita wędruje niewysoko nad południowym horyzontem, co także stwarza okazję do spróbowania sił w astropejzażu.
Zabawa w częściowe zaćmienie Księżyca skończy się o 01:00 w nocy z 16 na 17 lipca. Nasz sąsiad znów stanie się Srebrnym Globem. A tuż obok z prawej strony świecić będzie Saturn. I tu ciekawostka: przypomnijmy sobie ubiegłoroczne zaćmienie, kiedy Księżycowi towarzyszył Mars w Wielkiej Opozycji. Saturn nie ma tak imponującego blasku ani wyrazistej barwy, ale też jest w opozycji, a przez teleskop możemy podziwiać jego pierścienie pod bardzo dużym kątem.
Imieniem Saturna ochrzczono przed laty najpotężniejszą rakietę w dziejach, która wyniosła astronautów na Księżyc, a jej start z misją Apollo 11 nastąpił... 16 lipca 1969 roku. Cztery dni później astronauci stanęli na Srebrnym Globie. Neil Armstrong i Edwin Aldrin przeprowadzili kilka eksperymentów naukowych i zebrali prawie 22 kg księżycowych skał. Na okołoksiężycowej orbicie czekał na nich Michael Collins pilotujący załogowy moduł Columbia.
Z okazji 50. rocznicy lądowania na Księżycu nakładem wydawnictwa Astra ukazała się biografia Michaela Collinsa. Dla czytelników "Uranii" i słuchaczy "Radia Planet i Komet" w Polskim Radiu PiK mamy konkursowe egzemplarze, a szczegóły zabawy ujawniamy w filmie poświęconym zaćmieniu Księżyca. Oprócz książek, do wygrania jest też "Urania" w najnowszym numerze. I to nie koniec "księżycowych" niespodzianek... Zapraszamy!
Piotr Majewski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niebo-w-lipcu-2019-odc-2-zacmienie-ksiezyca-z-konkursem

 

 

Niebo w lipcu 2019 (odc. 2) - Zaćmienie Księżyca z konkursem.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeden z księżyców Marsa nieuchronnie zmierza ku katastrofie
Autor: ZychMan (14 Lipiec, 2019)
Mars ma dwie naturalne satelity, czyli Deimos i Fobos. Drugi z wymienionych księżyców orbituje bliżej planety niż jakikolwiek inny księżyc w Układzie Słonecznym, co sprawia, że coraz bardziej realny jest jego rozpad.
Fobos coraz bardziej zbliża się do Marsa. Nie dziwi więc fakt, że ma to wpływ na siłę przyciągania grawitacyjnego między Czerwoną Planetą a jej księżycem. Wraz ze zwiększonym przyciąganiem, siły wywierane na Fobosa wzrastają, a to dosłownie rozrywa go na strzępy.
Powierzchnia księżyca pokryta jest obecnie dziwnymi liniami, które według naukowców są "rozstępami", powstającymi w wyniku sił pływowych wywieranych przez orbitę Marsa. Jeśli rozpad Fobosa będzie postępował w obecnym tempie, to księżyc może zostać zniszczony w ciągu najbliższych kilku milionów lat, co doprowadzi do powstania pierścienia planetarnego wokół Marsa.
Czy moglibyśmy uratować Fobosa przed pozornie nieuniknionym zniszczeniem? Teoretycznie byłoby to możliwe, ale czy naprawdę warto próbować? Przy szerokości zaledwie 22 kilometrów Fobos byłby o wiele łatwiejszy do manipulowania niż inne księżyce w Układzie Słonecznym.
Do osiągnięcia tego celu potrzebny byłby jednak silnik strumieniowy, niemal takich rozmiarów jak budynek Empire State Building, wypełniony paliwem rakietowym. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że byłaby to niezwykle kosztowna akcja, marnotrawiąca nasze ziemskie zasoby. Prawdopodobnie najlepszą opcją jest więc po prostu pozwolić naturze zrobić swoje.
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/jeden-z-ksiezycow-marsa-nieuchronnie-zmierza-ku-katastrofie

Jeden z księżyców Marsa nieuchronnie zmierza ku katastrofie.jpg

Jeden z księżyców Marsa nieuchronnie zmierza ku katastrofie2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza obserwacja zimnego zjonizowanego wodoru

2019-07-15.
 
Naukowcy odkryli chmurę zjonizowanego wodoru w pobliżu centrum Drogi Mlecznej. Ma wyjątkowo niską temperaturę, a powinno być odwrotnie.

 Atom wodoru może stracić elektron i zostać zjonizowany, gdy zostanie podgrzany do temperatury powyżej 10 000oC. W okolicach centrum Drogi Mlecznej odkryto chmurę zjonizowanego wodoru o zaskakująco niskiej temperaturze -230oC.

Jest to pierwsza obserwacja tak zimnego zjonizowanego wodoru. Chmura prawdopodobnie powstała po tym, gdy atomy zostały uderzone wysokoenergetycznymi cząstkami przyspieszanymi przez supernowe i czarne dziury. Cząstki te prawdopodobnie przenikają przez obłoki, a światło gwiazd nie jest w stanie ich zatrzymać. Naukowcy podejrzewają, że ta forma bombardowania zatrzymuje formowanie się gwiazd.

- Istnienie zimnego zjonizowanego gazu zostało zasugerowane w poprzednich pracach, ale dopiero teraz po raz pierwszy go widzimy. To odkrycie pokazuje, że energia potrzebna do jonizacji atomów wodoru może przenikać głęboko przez zimne obłoki. Uważa się, że są one paliwem, z którego rodzą się nowe gwiazdy. W Drodze Mlecznej wskaźnik urodzeń gwiazd jest bardzo niski, a mogą za to odpowiadać cząstki wysokoenergetyczne - powiedział dr Raymond Oonk z Holenderskiego Instytutu Astronomii Radiowej.

Obserwacji dokonano za pomocą Engineering Development Array (EDA), prekursora Square Kilometer Array (SKA), sieci radioteleskopów zlokalizowanych w Australii i Afryce Południowej. Kiedy projekt zostanie już zrealizowany, SKA będzie 50 razy czulszy od jakiegokolwiek innego instrumentu radiowego.

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-pierwsza-obserwacja-zimnego-zjonizowanego-wodoru,nId,3089965

Pierwsza obserwacja zimnego zjonizowanego wodoru .jpg

Pierwsza obserwacja zimnego zjonizowanego wodoru 2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Amatorzy odkryli cykliczny wzorzec burz słonecznych
Wyniki ich prac mogą pomóc przewidzieć potencjalnie groźne dla nas zdarzenia związane z pogodą kosmiczną.
Miłośnicy astronomii i fizyki we współpracy z naukowcami odkryli, że burze słoneczne stają się bardziej złożone wtedy, gdy 11-letni cykl aktywności Słońca osiąga maksimum. To z pozoru nieciekawe odkrycie może pomóc prognostom przewidzieć, które zdarzenia związane ze Słońcem i pogodą kosmiczną mogą mieć niszczące konsekwencje dla nowoczesnych technologii na Ziemi.
W obywatelskim projekcie naukowym ?Protect our Planet from Solar Storms? (ang. ?Chroń naszą planetę przed burzami słonecznymi?) prowadzonym przez naukowców z Uniwersytetu w Reading we współpracy z brytyjskim Science Museum Group i portalem Zooniverse chętni wolontariusze zostali poproszeni o ocenienie poszczególnych par obrazów (zdjęć) przedstawiających koronalne wyrzuty masy (CME) i zdecydowanie, które z nich wydają się im najbardziej skomplikowane wizualnie. Łącznie w czasie trwania projektu oceniono w ten sposób złożoność aż 1100 pojedynczych obserwacji CME przeprowadzonych z udziałem kamer fotografujących Słońce zainstalowanych na dwóch bliźniaczych sondach NASA STEREO.
Z początkiem lipca tego roku wyniki projektu zaprezentowano na spotkaniu astronomicznym Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego - National Astronomy Meeting w Lancaster. -Sondy STEREO zbierają obrazy burz słonecznych bezpośrednio po ich pojawieniu się na Słońcu. Niektóre z koronalnych wyrzutów masy wyglądają bardzo prosto, jak zwykłe pęcherzyki, podczas gdy inne są znacznie bardziej złożone. Co zaskakujące, okazało się, że średnie roczne ilości bardzo złożonych CME są zgodne z cyklem aktywności Słońca - mówi Shannon Jones z Uniwersytetu w Reading.
CME są kluczowym czynnikiem tak zwanej niebezpiecznej pogody kosmicznej. Jeśli zderzą się z Ziemią i wpadną w jej magnetosferę, mogą spowodować poważne uszkodzenie sieci elektrycznych, satelitów, układów nawigacji satelitarnej i innej infrastruktury komunikacyjnej. Obecne metody prognozowania tych zjawisk, oparte na badaniach kierunku pola magnetycznego w burzach słonecznych, są rzeczywiście skuteczne tylko na około godzinę przed uderzeniem takiej burzy w naszą planetę. Złożoność erupcji może nam jednak dać bardziej zaawansowane możliwości w zakresie ostrzegania o prawdopodobieństwie wystąpienia takich zakłóceń.
Zespół z Reading rozpoczyna właśnie nową fazę swego projektu naukowo-obywatelskiego na platformie Zooniverse. Tym razem wszyscy zainteresowani mogą oceniać wpływ jasności CME na ich złożoność, rozważać, jak należy tę złożoność obliczać, i badać różnice w obrazowaniu między kamerami STEREO A i B. Okazuje się bowiem, że już wcześniej burze słoneczne rejestrowane przez STEREO B były konsekwentnie klasyfikowane jako mniej złożone niż w przypadku STEREO A, co może być spowodowane tym, że obie kamery nie są identyczne i pracują nieco inaczej.
Naukowcy uważają, że i tym razem wkład wolontariuszy będzie nieoceniony w bardziej szczegółowym badaniu struktur koronalnych wyrzutów masy.
Źródło: Royal Astronomical Society
Na zdjęciach: Przykładowe obrazy przedstawiające trzy koronalne wyrzuty masy słonecznej (CME) w uporządkowanej kolejności ich stopnia złożoności, rosnącego od niskiego (obraz po lewej stronie) do wysokiego (obraz po prawej stronie). Źródło: dane NASA Heliospheric Imager dzięki uprzejmości RAL Space, udostępnione przez UK Solar System Data Center.
Na zdjęciu: Wykres pokazujący złożoność CME jest zgodny z cyklem aktywności słonecznej. Górny panel: względna złożoność każdego CME w rankingu, przedstawiona w czasie. Czerwone punkty reprezentują obrazy ze STEREO-A, podczas gdy niebieskie punkty reprezentują obrazy STEREO-B. Średnie roczne wartości dla CME wykreślono dla STEREO-A (czerwona linia przerywana) i STEREO-B (niebieska linia przerywana) CME. Źródło: Uniwersytet w Reading/World Data Center SILSO, Królewskie Obserwatorium w Belgii, Bruksela.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/amatorzy-odkryli-cykliczny-wzorzec-burz-slonecznych

Amatorzy odkryli cykliczny wzorzec burz słonecznych.jpg

Amatorzy odkryli cykliczny wzorzec burz słonecznych2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Początek misji Spektr-RG
2019-07-15. Krzysztof Kanawka
Trzynastego lipca rakieta Proton-M wyniosła w przestrzeń kosmiczną obserwatorium Spektr-RG.
Start rakiety Proton-M nastąpił 13 lipca 2019 o godzinie 14:31 CEST. Start odbył się z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Na pokładzie tej rakiety Proton-M znalazło się kosmiczne obserwatorium Spektr-RG. Start przebiegł prawidłowo i Spektr-RG został skierowany ku punktowi L2 układu Ziemia-Słońce.
Spektr-RG to międzynarodowy projekt obserwatorium kosmicznego. Spektr-RG będzie obserwować Wszechświat na (przede wszystkim) zakresie wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego. Na pokładzie tego teleskopu zainstalowano dwa instrumenty: eROSITA oraz ART-XC ? każdy z nich będzie wykonywać obserwacje na innym zakresie fal.
Spektr-RG w ciągu czterech lat ma wykonać osiem całościowych przeglądów nieba. Następnie, planuje się wykorzystanie Spektr-RG do dedykowanych obserwacji różnych obiektów, takich jak galaktyki, kwazary, otoczenie czarnych dziur czy grupy galaktyk.
Był to dopiero drugi start rakiety Proton w 2019 roku. Rakieta Proton-M coraz rzadziej znajduje uznanie wśród komercyjnych odbiorców. Na najbliższe 3 lata zaplanowano jedynie 3 starty Protonów, które mają charakter komercyjny. Pozostałe loty to zamówienia rządowe (Roskosmos lub koncern Gazprom) lub też pochodzące z Europejskiej Agencji Kosmicznej (łazik ExoMars Rosalind Franklin).
(PFA)
https://kosmonauta.net/2019/07/poczatek-misji-spektr-rg/

 

Początek misji Spektr-RG.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Początek misji Apollo 11 ? 50 lat temu
2019-07-15. Krzysztof Kanawka
Mija właśnie 50 lat od początku misji księżycowej Apollo 11.
Start misji Apollo 11 nastąpił 16 lipca 1969 roku o godzinie 15:32 CEST. Na szczycie rakiety, wewnątrz kapsuły Apollo, znaleźli się astronauci Neil Armstrong, Buzz Aldrin i Michael Collins. Celem misji Apollo 11 było pierwsze lądowanie człowieka na powierzchni Księżyca.
Poniższe nagranie, o długości ponad 8 minut, odpowiada 30 sekundom czasu rzeczywistego. Start Saturna V był nagrywany z prędkości 500 klatek na sekundę.
Księżycowe misje Apollo zostały wykonane za pomocą potężnej rakiety Saturn V. Ta rakieta, o nośności 118 ton na niską orbitę okołoziemską oraz ponad 48,5 tony na trajektorię księżycową, była zdolna wynieść kapsułę Apollo oraz lądownik LM w jednym starcie. Bez tej potężnej rakiety podróż człowieka na Srebrny Glob z pewnością byłaby znacznie bardziej skomplikowana.
Pięćdziesiąta rocznica misji Apollo 11 to świetny moment na ?spojrzenie wstecz? jak i ?spojrzenie w przyszłość?. Apollo 11 może być uznane za jedno z największych osiągnięć ludzkości oraz przykład niesamowitego postępu technologicznego, jaki nastąpił w XX wieku. To osiągnięcie (program Apollo) z pewnością nie może być rozpatrywane tylko jako ?dawne? wydarzenie do którego ?nie warto powracać? ? w XXI wieku człowiek powinien znów stanąć na Srebrnym Globie. Tym razem na stałe.
(NASA, PFA, Tw, A11)
https://kosmonauta.net/2019/07/poczatek-misji-apollo-11-50-lat-temu/

 

 

Początek misji Apollo 11 ? 50 lat temu.jpg

Początek misji Apollo 11 ? 50 lat temu2.jpg

Początek misji Apollo 11 ? 50 lat temu3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tajemnicza kosmiczna materia znaleziona blisko nas

2019-07-15.

Astronomowie od dziesięcioleci badają tzw. rozproszone pasma międzygwiazdowe (DIB), a ostatnie odkrycia dostarczyły cennych wskazówek na temat tego, z czego są one zbudowane. Znaleziono je w całym Układzie Słonecznym, co jest dość zaskakujące.

Układ Słoneczny znajduje się w tzw. Bąblu Lokalnym, czyli obszarze przestrzeni kosmicznej o małej gęstości materii międzygwiazdowej wewnątrz Ramienia Oriona w Drodze Mlecznej. Rozciąga się on na co najmniej 300 lat świetlnych i jest wynikiem eksplozji supernowych z ostatnich 2-4 mln lat.

Teraz dokonano dokładnych pomiarów Bąbla Lokalnego, polując na dwa konkretne rozproszone pasma międzygwiazdowe opisane przez ich długości fal. Odkryto, że w mapie regionu powszechnie występuje ?5,780 DIB, co sugeruje, że musi być stabilny i wykonany z większych cząsteczek.

- DIB są najbardziej widoczne przed odległymi gwiazdami, ale chcieliśmy znaleźć je bliżej domu. Aby to zrobić, musieliśmy spojrzeć na pobliskie gwiazdy i uzyskać z nich bardzo dobry sygnał - powiedział dr Jacco van Loon, dyrektor Obserwatorium Keele.

Obecność DIB blisko domu ma ważne konsekwencje. Naukowcy podejrzewali, że materiał w tych pasmach i substancje organiczne znalezione w kometach mają to samo pochodzenie. Chmury, które pierwotnie utworzyły Układ Słoneczny mogły miliardy lat temu przekroczyć DIB.

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-tajemnicza-kosmiczna-materia-znaleziona-blisko-nas,nId,3086434

Tajemnicza kosmiczna materia znaleziona blisko nas.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal * forumastronomiczne.pl * (2010-2023)