Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Zamaskowana czarna dziura została odkryta we wczesnym Wszechświecie
2019-08-11. Autor. Vega
Astronomowie odkryli dowody na istnienie jak dotąd najodleglejszej „zakamuflowanej” czarnej dziury. Jest to pierwsze określenie czarnej dziury ukrytej przez gaz w tak wczesnej historii kosmosu – 6% obecnego wieku Wszechświata.
Supermasywne czarne dziury, które są miliony do miliardów razy masywniejsze niż nasze Słońce, zwykle rosną, przyciągając materię z otaczającego dysku. Szybki wzrost generuje duże ilości promieniowania w bardzo małym obszarze wokół czarnej dziury. Naukowcy nazywają to niezwykle jasne, zwarte źródło „kwazarem”.

Zgodnie z aktualnymi teoriami gęsta chmura gazu żywi się materią z dysku otaczającego supermasywną czarną dziurę w okresie wczesnego wzrostu, która „maskuje” lub ukrywa większość jasnego światła kwazara przed naszym wzrokiem. Gdy czarna dziura pochłania materię i staje się bardziej masywna, gaz w chmurze wyczerpuje się, aż czarna dziura i jej jasny dysk nie zostaną odsłonięte.

„Znalezienie kwazarów w tej niewidzialnej fazie jest niezwykle trudne, ponieważ tak duża część ich promieniowania jest absorbowana i nie może być wykryta przez obecne instrumenty. Dzięki obserwatorium Chandra i zdolności prześwietlania promieniami X przez zaciemniający obłok myślimy, że w końcu nam się to udało” – powiedział Fabio Vito z Pontificia Universidad Católica de Chile, w Santiago, Chile, który przewodził badaniu.

Nowe odkrycie pochodzi z obserwacji kwazara PSO167-13, który został odkryty przez przegląd Pan-STARRS. Obserwacje optyczne z tych i innych przeglądów wykryły około 180 kwazarów, które już świeciły jasno, gdy Wszechświat miał mniej, niż miliard lat, czyli około 8% obecnego wieku. Badania te uznano jedynie za skuteczne w znajdowaniu nie zasłoniętych czarnych dziur, ponieważ wykrywane przez nich promieniowanie jest tłumione nawet przez cienkie obłoki gazu i pyłu. Ponieważ PSO167-13 było częścią tych obserwacji, spodziewano się, że kwazar również nie będzie widoczny.

Zespół Vito był w stanie przetestować ten pomysł, wykorzystując Chandrę do obserwacji PSO167-13 i dziesięciu innych kwazarów odkrytych za pomocą badań optycznych. Po 16 godzinach obserwacji wykryto tylko trzy cząsteczki promieniowania X z PSO167-13, wszystkie o stosunkowo wysokich energiach. Ponieważ promieniowanie rentgenowskie o niskiej energii jest łatwiej absorbowane niż promieniowanie o wyższej energii, prawdopodobnie wytłumaczenie jest takie, że kwazar jest silnie zasłonięty przez gaz, umożliwiając wykrycie tylko promieni X o wysokiej energii.

Ciekawym zwrotem w PSO167-13 jest to, że galaktyka, w której znajduje się kwazar, ma bliską galaktykę towarzyszącą, widoczną w danych uzyskanych wcześniej za pomocą ALMA w Chile i Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. Ze względu na ich bliską separację i słabe źródło promieniowania X zespół nie był w stanie ustalić, czy nowo odkryta emisja promieniowania rentgenowskiego jest związana z kwazarem PSO167-13, czy z galaktyką towarzyszącą.

Jeżeli promienie X pochodzą ze znanego kwazara, astronomowie muszą wyjaśnić, dlaczego był on mocno zasłonięty promieniami X, ale nie światłem optycznym. Jedna z możliwości jest taka, że nastąpił duży i szybki wzrost maskowania kwazara w ciągu trzech lat pomiędzy obserwacjami optycznymi i rentgenowskimi.

Z drugiej strony, jeżeli zamiast tego promieniowanie X powstaje z galaktyki towarzyszącej, oznacza to wykrycie nowego kwazara w bliskiej odległości od PSO167-13. Ta para kwazarów byłaby najdalszą jak dotąd odkrytą.

W obydwu przypadkach kwazar wykryty przez Chandrę byłby najbardziej odległym zamaskowanym, jaki dotąd widziano, w okresie 850 mln lat po Wielkim Wybuchu. Poprzedni rekordzista zaobserwowany był w czasie 1,3 mld lat po Wielkim Wybuchu.

„Podejrzewamy, że większość czarnych dziur we Wszechświecie jest ukrytych: wówczas niezwykle ważne jest ich wykrycie i zbadanie w celu zrozumienia, w jaki sposób mogą one szybko urosnąć do mas miliarda Słońc” – powiedział współautor pracy Roberto Gilli z INAF w Bolonia, Włochy.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Chandra

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/08/zamaskowana-czarna-dziura-zostaa.html

 

Zamaskowana czarna dziura została odkryta we wczesnym Wszechświecie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: Krajobraz Łabędzia
2019-08-11. Alicja Pietrzak
Kosmiczni malarze do stworzenia powyższego obrazu użyli międzygwiezdnego pyłu i świecącego wodoru, które nanieśli na płaszczyznę Drogi Mlecznej niedaleko północnego krańca Wielkiej Szczeliny i gwiazdozbioru Łabędzia. Zdjęcie otrzymane zostało jako złożenie danych z trzech różnych teleskopów, które zbierały je około 90 godzin, by utworzyć z nich mozaikę rozciągającą się po niebie na 24 stopnie.
Alpha Łabędzia, jasny i gorący nadolbrzym Deneb znajduje się prawie pośrodku na górze ujęcia. Pełen gwiazd i błyszczących chmur gazu gwiazdozbiór jest także domem dla ciemnej, nieprzezroczystej mgławicy zwanej Północnym Workiem Węgla, sięgającej od Deneba w kierunku centrum zdjęcia. Czerwona poświata obszarów gwiazdotwórczych NGC 7000 oraz mgławice Ameryka Północna i Pelikana, znajdują się po lewej od Łabędziego ogona. Jednocześnie mgławica Welon wyróżnia się na lewo poniżej środka obrazu. Stanowi ona pozostałość po supernowej i znajduje się 1400 lat świetlnych od Ziemi.
Poza wcześniej wymienionymi możemy zauważyć jeszcze wiele innych obłoków i gromad gwiazd. Warto także pamiętać, że sam Deneb jest znany dla obserwatorów północnego nieba z bycia częścią dwóch asteryzmów — Krzyża Północy i Trójkąta Letniego.
Source : NASA

https://news.astronet.pl/index.php/2019/08/11/w-kosmicznym-obiektywie-krajobraz-labedzia/

W kosmicznym obiektywie Krajobraz Łabędzia.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wizja działań wokół ISS z 2003 roku
2019-08-12. Krzysztof Kanawka
Jak wyglądało planowanie użytkowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej tuż po katastrofie promu Columbia?
Pierwszego lutego 2003 roku prom Columbia wracał na Ziemię po długiej misji orbitalnej STS-107. Na pokładzie Columbii znajdowała się siedmioosobowa załoga, w tym pierwszy astronauta z Izraela. Kontakt z promem urwał się tego dnia o godzinie 14:59 i 37 sekund (CET). Prom Columbia miał lądować na Florydzie zaledwie szesnaście minut później.
Wskutek poważnego uszkodzenia skrzydła promu doszło do zniszczenia struktury pojazdu. To uszkodzenie powstało podczas startu i zagrożenie nie zostało poprawnie przeanalizowane. W efekcie zginęła cała załoga promu Columbia.
Loty promów kosmicznych zostały wstrzymane (aż do lipca 2005 roku). Budowa Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) została zatrzymana.
W 2003 roku, już po katastrofie STS-107, ale na długo zanim powstała koncepcja nowego programu załogowego NASA, planiści tej agencji zaprezentowali zmodyfikowany plan lotów załogowych oraz użycia ISS. Wedle tego planu koniec budowy Stacji miał nastąpić w 2010 roku. Łącznie zaplanowano około 23 loty promów kosmicznych z częstotliwością pięciu rocznie.
Po wycofaniu promów kosmicznych (ok 2011 roku) rolę dostarczania astronautów na ISS miał przypaść pojazdowi o nazwie Orbital Space Plane (OSP). NASA zakładała, że ten pojazd będzie gotowy do służby około 2011 roku. Co ciekawe, NASA przewidywała, że w latach 2014 – 2024 mogą odbyć pojedyncze się misje wahadłowców – związane z wynoszeniem dużych ładunków (np. duże części zamienne) lub też sprowadzaniem równie dużych ładunków na Ziemię. Takich możliwości nie miał OSP – ten pojazd miał być “orbitalną taksówką” z bardzo ograniczonymi możliwościami transportu ładunku.
Pojawiały się jeszcze koncepcje użycia wahadłowca w formie autonomicznej albo też modyfikacji tego pojazdu, tak aby możliwa była ucieczka w przypadku awarii. Żadna z tych propozycji nie uzyskała uznania.
Powyższe plany zmieniły się w latach 2004 – 2005. Wszystko się stało za sprawą Vision for Space Exploration, która zamieniła się w 2005 roku w Program Constellation. Celem tego programu był powrót człowieka na Księżyc przed 2020 rokiem. Program Constellation szybko napotkał na szereg problemów natury technicznej oraz finansowej i został anulowany kilka lat później, w 2010 roku. Wg programu Constellation zmierzch ISS miałby nastąpić raczej około 2016 – 2018 roku niż w latach dwudziestych. Warto tu dodać, że “następca” Constellation – strategia Flexible Path – również długo się nie utrzymała.
Z tych planów niewiele się “utrzymało” do dziś. Oczywiście, ISS jest wciąż na orbicie i realizowane są do niej misje załogowe. Pojazd OSP nigdy nie powstał, w zamian NASA wybrała kapsułę MPCV Orion, której zadaniem będą loty poza bezpośrednie otoczenie Ziemi. Rolę dostarczania astronautów na Stację przejęła rosyjska kapsuła Sojuz – prawdopodobnie aż do końca 2019 roku. Wówczas do służby wejdą dwa nowe komercyjne pojazdy: kapsuły Dragon 2 i CST-100 Starliner.
Jakie są aktualne plany użycia ISS? Jest możliwe, że Stacja będzie użytkowana nawet do 2028 roku. Do tego czasu przewiduje się, że będą wykonywane regularne loty komercyjnych pojazdów załogowych z astronautami na pokładzie. Co ją zastąpi? Jest możliwe, że na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) będzie to komercyjna stacja załogowa, oferująca swoją przestrzeń różnym agencjom, firmom oraz prywatnym astronautom. Dalej – w otoczeniu Księżyca – może powstać stacja LOP-G, skąd będą odbywać się misje na powierzchnię Srebrnego Globu.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2019/08/wizja-dzialan-wokol-iss-z-2003-roku/

Wizja działań wokół ISS z 2003 roku.jpg

Wizja działań wokół ISS z 2003 roku2.jpg

Wizja działań wokół ISS z 2003 roku3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak będą wyglądały nowe kombinezony kosmiczne dla misji na Księżyc
W ramach programu Artemida już w 2024 roku na Srebrny Glob mają powrócić Amerykanie, pozostać tam i zbudować pierwsze kolonie. Teraz Amerykańska Agencja Kosmiczna ujawniła, jak będą wyglądały skafandry kosmiczne.
Aktualnie wykorzystywane są zmodyfikowanymi wersjami tych projektowanych jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku na potrzeby słynnego programu Apollo. Nowa era podboju Księżyca i związane z nią plany eksploracyjne i kolonizacyjne będą jednak wymagały nieco bardziej zaawansowanych technologicznie urządzeń. Dlatego NASA postanowił ogłosić konkurs na budowę skafandrów na miarę XXI wieku.
Przez ostatnie dekady postęp technologiczny mocno posunął się do przodu. W konkursie startuje wiele firm, których inżynierowie mają swoje wizje na budowę i praktyczność takich wynalazków. W końcu skafandry mają uczynić życie na innych obiektach bardziej znośnym. Nowe kosmiczne ubranie będzie przeznaczone również dla mieszkańców Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, Księżycowego Portu Kosmicznego oraz przyszłych kolonizatorów oraz nawet kosmicznych górników.
Nowe skafandry będą wykonane z najnowocześniejszych materiałów. Mają być o wiele lżejsze od obecnie wykorzystywanych, znacznie odporniejsze na różnice temperatur i przetrwać niegościnne warunki obcych obiektów. Oczywiście sami astronauci mają czuć się w nich o wiele bardziej komfortowo, gdy całymi godzinami będą wykonywać zadania na powierzchni Srebrnego Globu lub Marsa. Nowe skafandry będą również idealnie współpracowały z pojazdami i urządzeniami wykorzystywanymi w trakcie eksploracji.
Jeden z takich wynalazków przygotowała firma ILC Dover. Może jej nie kojarzycie, ale to właśnie ona zbudowała kombinezony kosmiczne dla uczestników programu Apollo. Teraz zaprezentowała coś o wiele bardziej innowacyjnego, a mianowicie kombinezon o nazwie Astro. Składa się on z kombinezonu EVA, jak i plecaka podtrzymującego życie. Nie jest to jeszcze finalna wersja urządzenia, inżynierowie planują go ulepszać aż do czasu powrotu na Księżyc. Docelowo ma on zostać wyposażony w technologię, która umożliwi mu samonaprawianie się i funkcję autonomiczne, gdyby w jakiś nieoczekiwanych okolicznościach nie byli w stanie kontrolować urządzeń.
Źródło: GeekWeek.pl/ILC Dover/NASA / Fot. ILC Dover/NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-08-10/tak-beda-wygladaly-nowe-kombinezony-kosmiczne-dla-misji-na-ksiezyc/

Tak będą wyglądały nowe kombinezony kosmiczne dla misji na Księżyc.jpg

Tak będą wyglądały nowe kombinezony kosmiczne dla misji na Księżyc2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Holendersko-japoński instrument astronomiczny zmierzy 49 „odcieni” podczerwieni
2019-08-12.
Spektrometr DESHIMA, budowany przez zespół holendersko-japoński, posłuży do wyznaczania odległości i wieku odległych galaktyk. Wyniki pierwszych pomiarów uzyskanych przy jego pomocy (tzw. pierwsze światło) opublikowano w poniedziałek w czasopiśmie „Nature Astronomy”.
Określanie wieku i odległości we Wszechświecie nie jest sprawą prostą. Sam pomiar jasności gwiazdy lub galaktyki nie jest wystarczający. Z pomocą przychodzi spektroskopia, która pozwala na rozłożenie światła na składowe kolory i pomiar tzw. efektu Dopplera – gdy światło jest przesunięte w stronę czerwoną, oznacza to, iż galaktyka oddala się od nas. Im większe przesunięcie, tym szybsze oddalanie się galaktyki (czyli tym dalej jest od nas). Wielkość tego przesunięcia nazywana jest przez astronomów redshiftem (przesunięciem ku czerwieni).
W przypadku bardzo odległych galaktyk, tzw. galaktyk z wczesnego Wszechświata, pojawia się jednak kolejny problem: trudno zmierzyć ich redshift w zakresie widzialnym i trzeba prowadzić obserwacje w podczerwieni.
W październiku 2017 r. naukowcy z Holandii i Japonii, którymi kierował Akira Endo z Delf University of Technologies (Holandia), zamontowali specjalny chip na japońskim teleskopie ASTE w Chile. Chip zawiera jedną antenę, 49 filtrów i 49 detektorów. Rolą anteny jest odbieranie promieniowania o różnych długościach fali, z kolei filtry pozwalają na wyodrębnienie różnych pasm, w których sygnał rejestrują detektory.
W ramach testów pierwszego światła teleskop z chipem skierowano na Marsa, Saturna i różne dobrze zbadane gwiazdy i galaktyki. Gdy sprawdzono, że rejestrowane jasności są zgodne z oczekiwaniami, rozpoczęto obserwacje odległej galaktyki VV 114 – pomiary wykazały redshift zgodny z przewidywanym.
W kolejnej fazie prac przygotowany zostanie chip potrafiący rejestrować 300 „odcieni” (pasm) w podczerwieni. Zostanie też połączonych kilka chipów razem, aby można było badać kilka galaktyk w tym samym czasie. (PAP)
cza/ zan/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78166%2Cholendersko-japonski-instrument-astronomiczny-zmierzy-49-odcieni

Holendersko-japoński instrument astronomiczny zmierzy 49 odcieni podczerwieni.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gaia rozpoczyna mapowanie poprzeczki naszej galaktyki
2019-08-12. Redakcja AstroNETu
Dzięki misji Gaia Europejskiej Agencji Kosmicznej i dopełniającym obserwacjom z naziemnych i kosmicznych teleskopów udało się dokonać pierwszych bezpośrednich pomiarów własności gwiazd znajdujących się w poprzeczce Drogi Mlecznej.
Druga publikacja danych z tego satelity z 2018 roku okazała się przełomem dla wielu gałęzi astronomii. Katalog wyników badań zawiera wiele danych dotyczących między innymi jasności, pozycji oraz ruchu ponad miliarda gwiazd w naszej galaktyce, razem z informacjami o innych ciałach niebieskich. Choć ogrom tych danych brzmi imponująco, to jest to dopiero początek. O ile drugi zestaw danych zawiera w sobie obserwacje z pierwszych 22 miesięcy działania satelity, Gaia bada niebo już od 5 lat, a misja wciąż trwa. Można się zatem spodziewać kolejnych publikacji będących źródłem nowych informacji.
Zespołowi astronomów udało się połączyć dane zebrane w ramach misji z wcześniejszymi obserwacjami w podczerwieni, dzięki czemu zdołali oni wykluczyć zakłócenia powodowane przez pył międzygwiazdowy. Badaczom udało się dzięki temu określić temperaturę powierzchni oraz poprawić szacowane odległości dla około 150 milionów gwiazd. Czasem poprawa odległości sięgała ponad 20%, co sprawiło, że byli oni w stanie jeszcze dokładniej ustalić rozłożenie gwiazd w Drodze Mlecznej.
„Wykorzystując informacje z drugiej publikacji danych, mogliśmy badać gwiazdy w promieniu około 6500 lat świetlnych wokół Słońca, ale z naszym nowym katalogiem możemy przedłużyć tę »sferę Gai« trzy, a nawet cztery razy, sięgając centrum Drogi Mlecznej”, mówi Cristina Chiappini z Instytutu Astrofizyki im. Leibniza w Poczdamie.
Badania wyraźnie pokazują duże, wydłużone zgromadzenie gwiazd w środku galaktyki. Dotąd nie było bezpośredniego dowodu na istnienie poprzeczki, wynikał on jedynie z ruchu gwiazd i pyłu, jednak dzięki Gai udało się to udowodnić bezpośrednio.
„Jesteśmy zainteresowani galaktyczną archeologią – chcemy odtworzyć to, jak Droga Mleczna powstawała i ewoluowała, i aby to zrobić musimy poznać historię każdego z jej elementów składowych” dodaje Cristina.
Wciąż niepewnym jest jak powstała poprzeczka w naszej galaktyce, jednak z pewnością dzięki Gai już za niedługo się tego dowiemy. Kolejny zestaw danych ma być opublikowany w 2021 roku i będzie zawierał jeszcze dokładniejsze pomiary badanych gwiazd.
Artykuł napisał Jarosław Socha.
https://news.astronet.pl/index.php/2019/08/12/gaia-rozpoczyna-mapowanie-poprzeczki-naszej-galaktyki/

Gaia rozpoczyna mapowanie poprzeczki naszej galaktyki.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

MSL: siedem lat na Marsie
2019-08-12. Krzysztof Kanawka
Łazik Mars Science Laboratory przebywa już siedem lat na powierzchni Czerwonej Planety. Nie oznacza to jednak, że misja zbliża się do końca!
Łazik Mars Science Laboratory (MSL) „Curiosity” wylądował we wnętrzu krateru Gale 6 sierpnia 2012 roku o godzinie 07:17 CEST. Miejsce lądowania MSL nazwano „Bradbury Landing”.
Procedura lądowania MSL była bardzo skomplikowana i wymagała poprawnego przejścia wielu krytycznych etapów, zakończonych lądowaniem za pomocą platformy „sky-crane”. Co ciekawe, rok po lądowaniu MSL poinformowano, że wejście w atmosferę Marsa nie przebiegło całkowicie zgodnie z planem – łazik nie wysłał odpowiedniego tonu (radiowego). Kilka osób w kontroli lotu uznało, że łazik wchodzi pod złym kątem w atmosferę i zostanie utracony. Na szczęście, okazało się, że był to błąd w kalibracji, a MSL wylądował poprawnie. Było to najbardziej ambitne z dotychczasowych lądowań na Czerwonej Planecie.
Pierwsze działania na powierzchni Marsa
Przez kilka pierwszych marsjańskich dni (Soli) trwały testy najważniejszych systemów łazika. MSL przesłał pierwszą serię kolorowych zdjęć, a orbiter MRO przesłał zdjęcie z okolic lądowania Curiosity. Drugiego dnia misji łazik przesłał pierwszą panoramę z wnętrza krateru Gale.
Trzynaście (ziemskich) dni po lądowaniu NASA poinformowała o wyborze celu pośredniego misji – łazik miał się skierować ku obszarowi Glenelg, znajdującego się około 500 metrów na wschód od „Bradbury Landing”. Pierwszą jazdę łazik wykonał podczas Sol 16.
Miesiąc po lądowaniu łazik był już w trasie . To właśnie w drodze do Glenelg MSL dokonał swojego pierwszego ważnego odkrycia na powierzchni Czerwonej Planety – śladu po dawnym, dość wartkim strumieniu wody. Innym ciekawym odkryciem tej wstępnej eksploracji otoczenia miejsca laðowania była potencjalna detekcja chlorowych pochodnych najprostszych związków organicznych (np. CH3Cl, CH2Cl2, CHCl3). Do obszaru Glenelg łazik dotarł w grudniu 2012 roku. Co ciekawe, wówczas MSL jeszcze nie wykrył metanu (CH4) w atmosferze.
Główny cel misji – Mount Sharp
W lipcu 2013 roku MSL ruszył ku głównemu celu swej odysei – górze o nazwie Mt. Sharp, znajdującej się w centralnej części krateru Gale. Przez zbocze tej góry przebiega bardzo interesujący kanion, który odkrywa dużą ilość różnych warstw skalnych. Naukowcy uważają, że badając Mt. Sharp Curiosity będzie w stanie pogłębić naszą wiedzę o różnych okresach z przeszłości Marsa – aż do czasów obecnych.
Podróż łazika, wraz z przystankami na badania naukowe, trwała do września 2014 roku. W międzyczasie NASA ogłosiła kilka kolejnych odkryć. Dwa najciekawsze to dowód, że w dawnej przeszłości krater Gale był co pewien czas wypełniony w całości jeziorem oraz pierwsza detekcja metanu. Ta chwilowa wyższa zawartość metanu była wówczas zagadką dla naukowców.
2015 – 2019 – wspinaczka łazika, rekordowy poziom metanu
Pomiędzy 2015 a 2019 rokiem łazik MSL wspinał się po zboczu góry Mt Sharp, zbliżając się do głównego celu misji. W międzyczasie zaobserwowano coraz większe uszkodzenia kół łazika, które jednak do 2017 roku nie stały się na tyle poważne, by przeszkodzić w realizacji misji. Do połowy lipca 2017 roku łazik przemierzył łącznie 18835 metrów.
W 2016 roku wystąpił poważny problem z wiertłem łazika. Problem z wiertłem był bardziej skomplikowany. Mechanizm, który wprowadza wiertło głębiej podczas wwiercania się w skałę nie funkcjonuje. Inżynierowie NASA i Jet Propulsion Laboratory (JPL) pracowali nad tym problemem przez ponad rok. Rozwiązaniem problemu okazało się użycie ruchu całego ramienia łazika w trakcie wiercenia. W tej “konfiguracji” wiertło jest w pozycji wysuniętej, co prezentuje poniższe nagranie. MSL ponownie zaczął wiercić w lutym 2018 roku. Ciekawa seria wierceń została wykonana w kwietniu 2019 roku.
Do 10 sierpnia 2019 roku łazik przejechał łącznie 23105 metrów. Jazda przebiega po coraz bardziej urozmaiconym terenie.
W 2019 roku MSL zanotował rekordowy poziom metanu. Tym razem zawartość metanu sięgnęła 21 części na miliard. Skok był tak znaczący, że NASA postanowiła przerwać dotychczasowe badania i skupić się na poszukiwaniu źródła metanu. NASA poinformowała także, że ten skok był chwilowy – zawartość metanu szybko spadła do poziomu poniżej 1 części na miliard.
W ostatnich miesiącach łazik badał teren o nazwie “Vera Rubin Ridge” a następnie “Teal Ridge”. Jest to obszar, w którym badane są skały iłowe.
Wkrótce jednak łazik wyruszy w dalszą drogę, ku wyższym partiom Mt Sharp. Naukowcy uważają, że w wyżej znajdują pokłady siarczanów, które powstały gdy Mars zaczynał wysychać. Poprzez te dwa rejony Mt Sharp przebiega dolina (nazwana Gediz Valles), która wydaje się być młodsza od otoczenia. Ta dolina została prawdopodobnie uformowana przez rzekę. Poniższe nagranie prezentuje proponowaną trasę dalszej jazdy łazika Curiosity. Jazda z pewnością zajmie kilka lat.
Misja łazika Mars Science Laboratory jest daleka od zakończenia. Przez kolejne lata łazik będzie badać bardzo ciekawe obszary Mt Sharp, odkrywając ślady dawnej działalności wody na powierzchni Czerwonej Planety. Łazik będzie też badać, czy dawne warunki były wystarczające do powstania i utrzymania życia na Marsie. Zbocza Mt Sharp wydają się aktualnie jednym z najlepszych miejsc na Marsie do poszukiwania śladów życia.
Misja MSL jest komentowana w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(NYT, PFA, NASA)
https://kosmonauta.net/2019/08/msl-siedem-lat-na-marsie/

MSL siedem lat na Marsie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Teleskop VST uchwycił "niebiańską mewę" w locie

2019-08-12.
Mgławica Mewa to intrygujące miejsce narodzin nowych gwiazd. Region ten składa się z pyłu, wodoru, helu i śladowych ilości cięższych pierwiastków. Niezwykłe szczegóły uchwycone przez należący do ESO teleskop VST (VLT Survey Telescope) ukazują poszczególne obiekty astronomiczne tworzące tego niebiańskiego ptaka, a także drobniejsze szczegóły wewnątrz nich.

 
Głównymi składnikami Mgławicy Mewa są trzy duże obłoki gazu, z których najbardziej wyróżnia się Sharpless 2-296, tworzący "skrzydła". Sh2-296 rozciąga się na około 100 lat świetlnych od jednego końca skrzydeł do drugiego. Pokazuje świecącą materię i ciemne pasma pyłu utkane pośród jasnych gwiazd. Jest pięknym przykładem mgławicy emisyjnej, w tym przypadku jako obszar HII, wskazując aktywne procesy formowania nowych gwiazd, które można zobaczyć na obrazie.

To promieniowanie wysyłane przez młode gwiazdy daje obłokom ich fantastyczne kolory i czyni je tak przykuwającymi wzrok. Otaczający gaz jest jonizowany, co powoduje jego świecenie. Promieniowanie jest także głównym czynnikiem, który ustala kształty obłoków, wywierając ciśnienie na otaczającą materię i rzeźbiąc w niej dziwaczne morfologie, które widzimy. Ponieważ każda mgławica ma własne, wyjątkowe rozmieszczenie gwiazd i może być, tak jak ta opisywana, składową wielu obłoków, uzyskiwana jest dzięki temu różnorodność kształtów, rozpalająca wyobraźnię astronomów i przywołująca porównania to zwierząt lub znanych obiektów.

Przykładem różnorodności kształtów jest kontrakt pomiędzy Sh2-296, a Sh2-292. Ta druga jest widoczna tuż poniżej "skrzydeł" i jest bardziej zwartym obłokiem, który tworzę "głowę" mewy. Jej najbardziej widocznym elementem jest olbrzymia, ekstremalnie jasna gwiazda HD 53367, która jest 20 razy masywniejsza niż Słońce, Widzimy ją jako przenikliwe "oko" mewy. Sh2-292 jest zarówno mgławicą emisyjną, jak i refleksyjną. Większość jej światła jest emitowana przez zjonizowany gaz otaczający powstające gwiazdy, ale całkiem istotna ilość jest także odbijana (odbijane światło od gwiazd spoza mgławicy).

Ciemne linie, które przerywają jednorodność obłoków, nadając im teksturę, są pasmami pyłu - obszarami znacznie gęstszej materii, które ukrywają część jasnego gazu znajdującego się za nimi. Mgławice tego typu mają gęstości setek atomów na centymetr sześcienny. To znacznie mniej niż najlepsza sztuczna próżnia wytworzona na Ziemi. Pomimo tego są one nadal znacznie gęstsze niż gaz w innych miejscach, który ma średnią gęstość około 1 atomu na centymetr sześcienny.

Mgławica Mewa jest położona na niebie na granicy pomiędzy konstelacjami Wielkiego Psa i  Jednorożca. Znajduje sie w odległości około 3700 lat świetlnych w jednym z ramion Drogi Mlecznej. Galaktyki spiralne mogą zawierać tysiące takich obłoków, z których prawie wszystkie są skoncentrowane wzdłuż ramion spiralnych.

W skład Mgławicy Mewa zaliczanych jest też kilka mniejszych obłoków, w tym Sh2-297 (mały dodatek na czubku górnego "skrzydła" mewy), Sh2-292 i Sh2-295. Wszystkie te obiekty są zawarte w katalogu Sharplessa, spisie ponad 300 obłoków świecącego gazu opracowanym przez amerykańskiego astronoma Stewarta Sharplessa.

Zdjęcie zostało wykonane przy pomocy VLT Survey Telescope (VST), jednego z największych na świecie teleskopów do przeglądów nieba w zakresie światła widzialnego. VST został zaprojektowany do fotografowania dużych obszarów nieba szybko i dokładnie.


INTERIA.PL/informacje prasowe
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-teleskop-vst-uchwycil-niebianska-mewe-w-locie,nId,3140134

Teleskop VST uchwycił niebiańską mewę w locie .jpg

Teleskop VST uchwycił niebiańską mewę w locie 2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rosyjska agencja kosmiczna opracowała satelitę zdolnego do autodestrukcji
Autor: admin (2019-08-12 )
Jak informuje rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos, udało się otrzymać patent na satelitę, który jest w stanie, w razie potrzeby, dokonać swojej autodestrukcji w przestrzeni.
Według naukowców autodestrukcję będzie można zainicjować z Ziemi,a ma się to dziać w przypadku osiągnięcia kresu możliwości eksploatacji statku kosmicznego lub jego awarii. Technologia  ta ma umożliwić wyparowanie satelity pod wpływem czynników kosmicznych, głównie ze względu na jego ogrzewanie.
W tym celu urządzenie ma się składać z elementów i materiałów o właściwościach sprzyjających sublimacji, czyli przejściu na skutek ogrzewania z ciała stałego do stanu gazowego, z uniknięciem fazy ciekłej. Zaproponowano, aby pokrywać samorozkładające się satelity specjalną warstwę ochronną, którą można będzie zdalnie usunąć lub roztopić umieszczając na pokładzie urządzenie podgrzewające satelitę do temperatury jej topnienia i w skutek tego uruchamiać sekwencję jego zniszczenia.
Wynalazek ten ma na celu ograniczenie żywotności urządzeń znajdujące się na orbicie Ziemi. Już kilka lat temu naukowcy doszli do wniosku, że jeśli  Nie rozwiążemy problemu kosmicznych śmieci, to za następnie 100-200 lat, rozwoju  astronautyki może  zostać zahamowany ze względu na fakt, że cała orbita Ziemi będzie pełna szczątków, które uniemożliwią normalną eksploatację satelitów.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rosyjska-agencja-kosmiczna-opracowala-satelite-zdolnego-do-autodestrukcji

Rosyjska agencja kosmiczna opracowała satelitę zdolnego do autodestrukcji.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Firma Rocket Lab planuje odzyskiwać dolne stopnie rakiety Electron za pomocą spadochronów i helikoptera
2019-08-12.
6 sierpnia 2019 r. założyciel firmy Rocket Lab Peter Beck ogłosił plany odzyskiwania dolnego stopnia rakiety Electron w celu jego ponownego użycia. Stopień ma po użyciu i wyhamowaniu w atmosferze otworzyć spadochron, a następnie być złapanym przez helikopter, który postawi go na specjalnym lądowisku na statku.
Firma Rocket Lab to drugie na świecie prywatne przedsiębiorstwo, które stworzyło rakietę zdolną osiągnąć orbitę. Stało się to 21 stycznia 2018 r. Ich rakieta Electron to dwustopniowa konstrukcja przeznaczona do wynoszenia małych satelitów.
Electron - rewolucja na rynku operatorów rakiet?
Rakieta Electron jako pierwsza wykorzystuje silniki zasilane pompami elektrycznymi, a nie, tak jak w innych rakietach, pompami zintegrowanymi z przepływami paliwa i gazów po jego spalaniu. Oba stopnie są zasilane mieszanką kerozyny RP-1 i ciekłego tlenu. Główna struktura statku jest wytwarzana z kompozytów węglowych.
Rakieta ma wysokość 17 m i masę 12,5 t. W jednym locie jest zdolna wynieść na heliosynchroniczną orbitę okołoziemską SSO do 225 kg ładunku. Obecnie rakiety Electron startują z prywatnego kosmodromu Mahia w Nowej Zelandii. Już na ukończeniu jest jednak drugie stanowisko startowe Mid-Atlantic Regional Spaceport na południe od ośrodka NASA Wallops w stanie Virginia.
Od udanego drugiego lotu testowego w styczniu 2018 roku wszystkie kolejne starty z powodzeniem wyniosły ładunki klientów na docelową orbitę. 6. udany start firma przeprowadziła w czerwcu br. Kolejny start ma być przeprowadzony w tym miesiącu.
Rakieta Electron powstała z myślą o firmach chcących wynieść na orbitę ładunki o mniejszej masie, mając przy tym większą kontrolę nad misją, niż dzieje się to w przypadku, gdy mniejsze satelity są wysyłane jako ładunki poboczne dla większych misji.
Droga do odzyskiwania dolnego stopnia
Teraz firma zapowiedziała, że już podczas 10. lotu chce dokonać próby odzysku dolnego stopnia rakiety. Dolny człon Electrona po skończonej pracy i separacji zacznie lot balistyczny. Po osiągnięciu apogeum rakieta zacznie spadać w kierunku Ziemi. W czasie spadku rakieta ma bez użycia napędu wyhamować do prędkości pozwalających otworzyć spadochron. Ma to zostać osiągnięte wpierw hamowaniem orientacją rakiety, a następnie poprzez użycie specjalnego hipersonicznego spadochronu zwalniającego. Dopiero później rakieta wypuści sterowalny spadochron. Podczas opadania na nim, rakietę przechwyci helikopter, który następnie przetransportuje ją bezpiecznie na statek.
Rocket Lab chce do końca tego roku odzyskać dolny stopień z wody. Jeśli ta sztuka się powiedzie, to w przyszłym roku kolejna rakieta będzie już przystosowana do bycia złapaną przez helikopter.
Firma już zbierała dane w poprzednich lotach, mające poprawić ich modele aerodynamiczne lotu dolnego stopnia. W sierpniowym locie na rakiecie poleci czarna skrzynka, która ma przetrwać powrót dolnego stopnia na Ziemię. Dane z niej odzyskane pomogą w rozwoju systemu.
Jak powiedział Beck podczas konferencji ogłaszającej ten pomysł - jego bezpośrednim celem  nie tyle jest zmniejszenie kosztów wyniesienia ładunku na orbitę, a raczej umożliwienie firmie wykonywanie co najmniej jednego lotu rakiety Electron na tydzień. Obecnie fabryka firmy jest w stanie produkować jeden egzemplarz rakiety w ciągu miesiąca i firma nie chce skalować zdolności produkcyjnych poprzez znaczącą rozbudowę fabryki.
Peter Beck podkreślił, że najcięższym etapem planu odzyskiwania dolnego członu będzie wyhamowanie atmosferyczne: “Konieczne będzie zmniejszenie prędkości z Mach 8,5 do praktycznie zera w trakcie 75 sekund. To ogromna ilość energii jaką trzeba wytracić”. Beck nie wyszczególnił jednak jak hamowanie bez użycia napędu ma dokładnie wyglądać. Stwierdził, że będą przy tym wykorzystywane zastrzeżone technologie.
Źródło: Rocket Lab
Więcej informacji:
•    oficjalna strona firmy Rocket Lab
•    informacja prasowa firmy o planach odzyskiwania dolnego stopnia rakiety

Na zdjęciu: Wizja artystyczna powrotu dolnego stopnia rakiety Electron na Ziemię, celem jego odzyskania. Źródło: Rocket Lab.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/firma-rocket-lab-planuje-odzyskiwac-dolne-stopnie-rakiety-electron-za-pomoca

Firma Rocket Lab planuje odzyskiwać dolne stopnie rakiety Electron za pomocą spadochronów i helikoptera.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ALMA zagląda w „strefie oddziaływań” czarnej dziury
2019-08-12. Autor. Vega
To, co dzieje się w czarnej dziurze, pozostaje w czarnej dziurze, jednak to, co ma miejsce w „strefie oddziaływań” czarnej dziury – najbardziej wewnętrznym obszarze galaktyki, w którym siła grawitacji czarnej dziury jest dominującą siłą – jest bardzo interesujące dla astronomów i może pomóc określić masę czarnej dziury oraz jej wpływ na sąsiedztwo galaktyczne.
Nowe badania wykonane za pomocą ALMA dostarczają niespotykanego widoku z bliska na rotujący dysk zimnego gazu międzygwiezdnego krążącego wokół supermasywnej czarnej dziury. Ów dysk znajduje się w centrum NGC 3258, masywnej galaktyki eliptycznej oddalonej o ok. 100 mln lat świetlnych od Ziemi. Na podstawie tych obserwacji zespół kierowany przez astronomów z Texas A&M University i University of California Irvine, określił, że ta czarna dziura ma masę 2,25 mld mas Słońca i jest najmasywniejszą czarną dziurą zmierzoną jak dotąd za pomocą ALMA.

Chociaż supermasywne czarne dziury mogą mieć masy od milionów do miliardów słońc, stanowią zaledwie niewielki ułamek masy całej galaktyki. Oddzielenie wpływu grawitacji czarnej dziury od gwiazd, gazu międzygwiezdnego i ciemnej materii w centrum galaktyki jest trudne i wymaga bardzo czułych obserwacji w fenomenalnie małych skałach.

„Obserwowanie ruchu orbitalnego materii znajdującej się możliwie najbliżej czarnej dziury jest niezwykle ważne do dokładnego określenia masy czarnej dziury. Nowe obserwacje NGC 3258 pokazują niesamowitą moc ALMA w zakresie mapowania rotacji gazowych dysków wokół supermasywnych czarnych dziur” – powiedział Benjamin Boizelle z Texas A&M University i główny autor badania opublikowanego w Astrophysical Journal.

Astronomowie wykorzystują różne metody do pomiaru mas czarnej dziury. W olbrzymich galaktykach eliptycznych większość pomiarów pochodzi z obserwacji ruchu orbitalnego gwiazd wokół czarnej dziury, wykonanego w zakresie widzialnym lub podczerwonym. Inna technika wykorzystuje naturalnie występujące masery wody w obłokach gazowych krążących wokół czarnych dziur, co zapewnia lepszą precyzję. Niestety masery te są rzadkością i są związane prawie wyłącznie z galaktykami spiralnymi o mniejszych czarnych dziurach.

W ciągu minionych kilku lat ALMA zaczęła korzystać z nowej metody badania czarnych dziur w olbrzymich galaktykach eliptycznych. Około 10% galaktyk eliptycznych posiada regularnie wirujące dyski zimnego, gęstego gazu. Dyski te posiadają gazowy tlenek węgla (CO), który można obserwować za pomocą radioteleskopów na falach milimetrowych.

Wykorzystując przesunięcie dopplerowskie emisji cząsteczek CO, astronomowie mogą mierzyć prędkości orbitujących obłoków gazu, a ALMA umożliwia obserwacje samych jąder galaktycznych, w których te prędkości są największe.

„Nasz zespół badał pobliskie galaktyki eliptyczne przy pomocy ALMA od kilku lat, poszukując i badając dyski gazu cząsteczkowego wirującego wokół olbrzymich czarnych dziur. NGC 3258 jest najlepszym celem, jaki znaleźliśmy, ponieważ jesteśmy w stanie śledzić rotację dysku bliżej czarnej dziury niż w jakiejkolwiek innej galaktyce” – powiedział Aaron Barth z UC Irvine, współautor opracowania.

Tak samo jak Ziemia okrąża Słońce szybciej niż Pluton, ponieważ doświadcza silniejszej grawitacji Słońca, tak wewnętrzne obszary dysku NGC 3258 krążą szybciej niż zewnętrzne części ze względu na grawitację czarnej dziury. Dane ALMA pokazują, że prędkość rotacji dysku wzrasta od 1 mln km/h na jego zewnętrznej krawędzi, ok. 500 lat świetlnych od czarnej dziury, do ponad 3 mln km/h w pobliżu centrum dysku, w odległości zaledwie 65 lat świetlnych od czarnej dziury.

Naukowcy określili masę czarnej dziury, modelując rotację dysku, uwzględniając dodatkową masę gwiazd w centralnym obszarze galaktyki i inne szczegóły, takie jak lekko zakrzywiony kształt dysku gazowego. Jasna detekcja szybkiej rotacji umożliwiła naukowcom określenie masy czarnej dziury z dokładnością lepszą niż 1%, chociaż szacują dodatkową systematyczną 12% niepewność pomiaru, ponieważ odległość do NGC 3258 nie jest dokładnie znana. Nawet uwzględniając niepewną odległość, jest to jeden z najbardziej precyzyjnych pomiarów masy czarnej dziury poza Drogą Mleczną.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NRAO

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/08/alma-zaglada-w-strefie-oddziaywan.html

ALMA zagląda w „strefie oddziaływań” czarnej dziury.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo w drugim tygodniu sierpnia 2019 roku
2019-08-13. Ariel Majcher
W minioną niedzielę 11 sierpnia Słońca weszło do gwiazdozbioru Lwa i pozostanie w nim do 16 września. W tym czasie wysokość jego górowania zmniejszy się z 53 do 40°, a czas przebywania nad widnokręgiem — z prawie 15 do 12,5 godziny. 23 sierpnia Słońce przejdzie niecałe 0,5 stopnia na południe od Regulusa, najjaśniejszej gwiazdy konstelacji.
Natomiast prawie dokładnie w środku tego tygodnia, w czwartek 15 sierpnia, o godzinie 14:29 naszego czasu, Księżyc przejdzie przez pełnię, stąd najbliższe kilkanaście nocy rozświetli jego łuna, silnie wpływając na widoczność innych obiektów, zwłaszcza mgławicowych. Dotyczy to również corocznego roju meteorów Perseidów, których maksimum aktywności przypada zawsze w okolicach 12-13 sierpnia. Na szczęście dla nich w pierwszych dniach tygodnia Księżyc nie wzniesie się wysoko nad widnokrąg i zajdzie jeszcze przed końcem nocy astronomicznej, pozostawiając dla Perseidów trochę czasu. Srebrny Glob zacznie tydzień w sąsiedztwie planety Saturn i skończy na północny wschód od planety Neptun, której z kolej towarzyszy planetoida (135)Hertha. Niestety bliskość jasnej tarczy naturalnego satelity Ziemi znacznie utrudni obserwacje tej pary. Wieczorem nadal pogarszają się warunki obserwacyjne planety Jowisz, zaś w drugiej części nocy, po wschodniej stronie nieboskłonu wędruje planeta Uran, również ginąca w księżycowej łunie. Niewiele przed świtem, tuż nad wschodnim widnokręgiem coraz jaśniej świeci planeta Merkury.
W środę 14 sierpnia planeta Wenus znajdzie się w koniunkcji górnej ze Słońcem i potem przejdzie na niebo wieczorne. Niestety o tej porze roku ekliptyka do widnokręgu jest nachylona niekorzystnie, a dodatkowo planeta — w związku z maksymalnym oddaleniem od nas — porusza się z niewielką prędkością kątową i zwiększa dystans od Słońca bardzo powoli. To wszystko spowoduje, że na przebicie się planety przez zorzę wieczorną mieszkańcy dużych północnych szerokości geograficznych muszą poczekać co najmniej do połowy listopada.
Zaraz po zachodzie Słońca, poza widocznym jeszcze w dzień Księżycem, jako pierwsza z zorzy wieczornej wyłania się planeta Jowisz. W drugiej części tygodnia, gdy Srebrny Glob przeniesie się na niebo poranne, Jowisz nie będzie miał już konkurencji w tym względzie. Planetę należy szukać na wysokości mniej więcej 15°, prawie dokładnie na południku centralnym. W miarę upływu czasu Jowisz przesuwa się na zachód i zachodzi około północy. A zatem, na jako-takie obserwacje tej planety, gdy niebo jest już w miarę ciemne, a Jowisz jeszcze nie przy samym horyzoncie, pozostają już tylko jakieś 2 godziny. W niedzielę 11 sierpnia Jowisz zmienił kierunek swojego ruchu na prosty, stąd na początku tygodnia jego ruch względem gwiazd stanie się prawie niezauważalny. Do końca tygodnia jasność planety spadnie do -2,3 wielkości gwiazdowej, przy tarczy o średnicy 41″. Jakieś 7° na południowy zachód od Jowisza towarzystwa planecie dotrzymuje Antares, najjaśniejsza gwiazda Skorpiona.
W układzie księżyców galileuszowych planety w tym tygodniu będzie można dostrzec następujące zjawiska (na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night):
•    12 sierpnia, godz. 22:00 – wyjście Europy z cienia Jowisza, 33″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia),
•    12 sierpnia, godz. 23:05 – minięcie się Io (N) i Europy w odległości 13″, 48″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    13 sierpnia, godz. 23:04 – Io chowa się za tarczą Jowisza (początek zakrycia),
•    14 sierpnia, godz. 20:26 – wejście Io na tarczę Jowisza,
•    14 sierpnia, godz. 21:38 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza,
•    14 sierpnia, godz. 22:38 – zejście Io z tarczy Jowisza,
•    14 sierpnia, godz. 23:52 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza,
•    15 sierpnia, godz. 21:00 – wyjście Io z cienia Jowisza, 20″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia),
•    15 sierpnia, godz. 23:31 – minięcie się Ganimedesa (N) i Europy w odległości 22″, 87″ na zachód od brzegu tarczy Jowisza,
•    16 sierpnia, godz. 21:40 – minięcie się Io (N) i Kallisto w odległości 25″, 68″ na zachód od brzegu tarczy Jowisza,
•    17 sierpnia, godz. 22:51 – minięcie się Io (N) i Kallisto w odległości 20″, 99″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza.
Planeta Saturn świeci z jasnością +0,2 magnitudo i ustępuje pod tym względem nie tylko Księżycowi i Jowiszowi, choć jest najjaśniejszym obiektem w swojej bezpośredniej okolicy. Średnica tarczy planety wynosi 18″. Saturn wędruje nadal ze wschodu na zachód, niecały 1° na południe od wianuszka dość jasnych gwiazd w północno-wschodniej części Strzelca. W tym tygodniu nie będzie maksymalnej elongacji Tytana. Największy księżyc Saturna początkowo pokaże się na zachód od swojej planety macierzystej, a w czwartek 15 sierpnia przejdzie około 75″ na północ od niej i przeniesie się na wschód od Saturna, dążąc do maksymalnej elongacji na początku przyszłego tygodnia.
Księżyc zacznie tydzień w fazie 93%, 5,5 stopnia na wschód od Saturna. W nocy z poniedziałku 12 sierpnia na wtorek 13 sierpnia Srebrny Glob przejdzie przez południk centralny na wysokości mniej więcej 15°, ale w kolejnych nocach ta wysokość znacznie wzrośnie.
Wtorek 13 sierpnia, środę 14 sierpnia i czwartek 15 sierpnia naturalny satelita Ziemi spędzi w gwiazdozbiorze Koziorożca, zwiększając fazę od 97% we wtorek, do 100% w środę i czwartek. We wtorek tarcza Księżyca znajdzie się prawie 18° na wschód od planety Saturn i jednocześnie 7° na południe od Dabih i Algedi, gwiazd 3. wielkości w zachodniej części Koziorożca. Dwa dni później natomiast tarcza Księżyca dotrze na pogranicze gwiazdozbiorów Koziorożca i Wodnika, przebywając 3° na wschód od drugiej pary dość jasnych gwiazd konstelacji, czyli Nashiry i Deneb Algiedi. Niestety obie pary przyćmi księżycowa łuna i ich dostrzeżenie nie będzie proste.
Piątek 16 sierpnia i sobotę 17 Księżyc ma zarezerwowane na odwiedziny gwiazdozbioru Wodnika, gdzie przebywa m.in. planeta Neptun i planetoida (135)Hertha. Pierwszego z wymienionych dni tarcza Srebrnego Globu pokaże fazę 98%, a 6° na północ od niej znajdzie się gwiazda λ Aquarii, natomiast 10° na północny wschód — gwiazda φ Aquarii. λ Aqr jest o pół magnitudo jaśniejsza od φ Aqr (odpowiednio 3,7 i 4,2), ale to nie pomoże jej w starciu z księżycową łuną. Jeszcze większe kłopoty czekają planetę Neptun oraz wędrującą bardzo blisko niej planetoidę (135)Hertha. Jasność Neptuna wynosi +7,9 wielkości gwiazdowej, zaś planetoida jest jeszcze o 2 magnitudo słabsza. W sobotę 17 sierpnia oświetlony w 95% Księżyc przejdzie zaledwie 5° od pary ciał Układu Słonecznego, skutecznie utrudniając wyłowienie ich z tła nieba.
Planeta Neptun porusza się ze wschodu na zachód, czyli ruchem wstecznym, dążąc do opozycji 10 września. Neptun zbliża się do wspominanej już gwiazdy φ Aquarii. Ostatniego dnia tygodnia dystans między tymi ciałami niebieskimi spadnie do 32′, czyli tyle, ile wynosi średnica kątowa Księżyca, czy Słońca. Planetoida Hertha też dąży do opozycji, przez którą przejdzie kilka dni wcześniej. Krąży ona wokół Słońca znacznie bliżej nas, niż Neptun, a w związku z tym porusza się po niebie znacznie szybciej i w najbliższych dniach zwiększy odległość od ósmej planety Układu Słonecznego z 13′ w poniedziałek 12 sierpnia do 48′ w niedzielę 18 sierpnia.
W drugiej części nocy wysoko na niebie wznosi się planeta Uran, a jeszcze kilkadziesiąt stopni wyżej — radiant słynnego roju meteorów Perseidów. Niestety Księżyc również wpłynie niekorzystne na widoczność zarówno planety, jak i meteorów. W miarę dobre warunki obserwacyjne planety i meteorów będą na początku tygodnia, gdy Księżyc zniknie z nieboskłonu jeszcze przed końcem nocy astronomicznej, pozostawiając nieco czasu na ich obserwacje. O godzinie podanej na mapce Uran zajmie pozycję na wysokości prawie 40° nad południowo-wschodnią częścią widnokręgu, świecąc z jasnością +5,7 magnitudo niewiele ponad 10° na południe od Hamala, najjaśniejszej gwiazdy Barana. Radiant Perseidów natomiast znajdzie się w tym czasie 20° wyżej, nieco bardziej w kierunku północnym.
Maksimum aktywności Perseidów przypada zawsze w okolicach 13 sierpnia i można się wtedy spodziewać nawet ponad 100 meteorów na godzinę, które są na ogół bardzo jasne i często pozostawiają po sobie wyraźne smugi dymu, które ładnie prezentują się na serii wykonanych po sobie zdjęć. Niestety ze względu na bliskość bardzo jasnej tarczy Księżyca na obserwacje maksimum roju jest w tym roku bardzo mało czasu: jakieś 2 godziny w nocy z poniedziałku 12 sierpnia na wtorek 13 sierpnia i godzinę nocy następnej. Ale Perseidy promieniują do 24 sierpnia, a zatem w drugiej części tygodnia i na początku tygodnia następnego, gdy Księżyc osłabi swój blask i przeniesie się na niebo poranne, będzie jeszcze szansa na Perseidy.
W minioną sobotę 10 sierpnia planeta Merkury osiągnęła swoją maksymalną elongację zachodnią, oddalając się od Słońca na 19°. Najbliższe poranki, to chyba najlepszy okres na obserwacje tej planety nad ranem, gdyż jeszcze jest ona w miarę wysoko, a dodatkowo jej jasność cały czas rośnie. W godzinach podanych na mapkach animacji (60 minut przed świtem) Merkury zajmie pozycję na wysokości mniej więcej 5°. W trakcie tygodnia jasność planety zwiększy się od -0,2 do -0,9 magnitudo, tarcza planety skurczy się z 7 do 6″, a jej faza urośnie od 48 do 71%.
Merkury wędruje przez gwiazdozbiór Raka, w którym jeszcze do niedawna przebywało Słońce. W sobotę 17 sierpnia planeta przejdzie niewiele ponad 1° na południe od znanej i jasnej gromady otwartej gwiazd M44. Gołym okiem raczej nie da się tego dostrzec z naszych szerokości geograficznych, bo na przeszkodzie stanie niskie położenie nad linią horyzontu i jasne tło nieba, ale powinno się to udać przez lornetkę, czy teleskop.
https://news.astronet.pl/index.php/2019/08/13/niebo-w-drugim-tygodniu-sierpnia-2019-roku/

Niebo w drugim tygodniu sierpnia 2019 roku.jpg

Niebo w drugim tygodniu sierpnia 2019 roku2.jpg

Niebo w drugim tygodniu sierpnia 2019 roku3.jpg

Niebo w drugim tygodniu sierpnia 2019 roku4.jpg

Niebo w drugim tygodniu sierpnia 2019 roku5.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zmarł astronom Toma Tomov
2019-08-13.
W Toruniu zmarł Toma Tomov, bułgarski astronom od wielu pracujący na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
W piątek 9 sierpnia zmarł w Toruniu dr hab. Toma Tomov, astronom, profesor UMK. Miał 66 lat. Profesor Tomov jest Bułgarem. W młodości uprawiał zawodniczo kolarstwo. Pod koniec lat 70. ubiegłego wieku skończył studia astronomiczne na Uniwersytecie w Sofii. Jako młody pracownik naukowy Instytutu Astronomii Bułgarskiej Akademii Nauk został jednym z budowniczych Obserwatorium Astronomicznego na szczycie góry Rożen w Rodopach. Uruchomił tam m.in. obserwacje spektroskopowe na 2 m teleskopie tego obserwatorium.
Znakomity instrumentalista, wybitny znawca spektroskopii gwiazdowej, wytrawny obserwator. Zajmował się głównie kataklizmicznymi układami podwójnymi, takimi jak gwiazdy nowe i przede wszystkim tzw. gwiazdy symbiotyczne. Te zainteresowania i osiągane wyniki w połowie lat 80. zbliżyły go astronomów polskich (z Torunia) i włoskich (z Asiago). Tu i tam spędził kilkadziesiąt miesięcy w ramach staży i wymian naukowych. Wreszcie w styczniu 2001 roku przenosi się na stałe do Centrum Astronomii UMK w Toruniu. Mówił i prowadził zajęcia po polsku. Zdążył w Polsce wykształcić kilkunastu licencjatów, magistrów i doktorów. Kilku z nich kontynuuje karierę w różnych ośrodkach w Polsce i na świecie.
Opublikował ponad 200 prac naukowych, w tym co najmniej połowę przy współautorstwie Polaków. W nauce i dydaktyce, jak i w życiu, cechowała Go ogromna skrupulatność, rzetelność i uczciwość. Był jednym z nas, jak sam mówił Słowianinem. Bliskim Przyjacielem z obserwatorium w Piwnicach. Jego dzieło zostawiło trwały ślad w bułgarskiej i polskiej astrofizyce.
Jako mieszkający blisko dwie dekady w mieście „toruńczyk z wyboru”, został jednym z bohaterów wystawy fotografika, Marka Czarneckiego, skąd pochodzi prezentowane zdjęcie.
Autor: Maciej Mikołajewski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zmarl-astronom-toma-tomov

Zmarł astronom Toma Tomov.jpg

Zmarł astronom Toma Tomov2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ziemia została zbombardowana fotonami o największej energii w historii
Autor: admin (2019-08-13)
Astronomowie wykorzystujący obserwatorium Tibet AS-gamma, odkryli emisje strumieni światła o najwyższej dotychczas zmierzonej energii. Fotony bombardujące Ziemię pochodziły prawdopodobnie z Mgławicy Kraba.
Promienie gamma które wykryto miały ponad 100 teraelektronowoltów (TeV) czyli aż 10 razy więcej niż jest w stanie wyprodukować Wielki Zderzacz Hadronów podczas  zderzeń cząstek elementarnych. Najprawdopodobniej strumień pochodzi z pulsara znajdują cego się w centrum Mgławicy Kraba.
To właśnie tam całkiem niedawno wybuchła supernowa. W 1054 roku na całym świecie można było zobaczyć skutki eksplozji. Gwiazda, która skończyła swój żywot zabłysnęła tak bardzo, że według chińskich średniowiecznych kronik, była widoczna również za dnia. Biorąc pod uwagę fakt, że Mgławica Kraba znajduje się 6500 lat świetlnych od Ziemi, Ten wybuch supernowej nastąpił około 7500 lat temu.
Jasne światło supernowej zgasło po kilku tygodniach a mgławica od tego czasu świeci na nocnym niebie na prawie każdej długości fali. Dotychczas wykrywano fale radiowe o niskiej energii pochodzące z tamtego źródła. Od czasu do czasu udawało się też zarejestrować duże emisję promieniowania gamma i promieniowania rentgenowskiego. Jednak wykrycie licznych emisji ultraenergetycznych fotonów to coś zupełnie nowego, nierejestrowanego w przeszłości.
Takie emisję jest bardzo trudno wykryć z powierzchni Ziemi, ponieważ wysokoenergetyczne cząstki rozbijają się o ziemską atmosferę tworząc kolejne cząstki elementarne, które ostatecznie docierają do gruntu. Ich wykrycie nie jest jednak łatwe dlatego astronomowie starają się odebrać je stosując rozległe sieci detektorów. Eksperyment Tibet AS-gamma prowadzony jest w Chinach i składa się z 597 detektorów rozmieszczonych na obszarze 65 tysięcy metrów kwadratowych.
W okresie od lutego 2014 do maja 2017 naukowcy pracujący na tym sprzęcie wykryli 24 wydarzenia z emisjami większy niż 100 TeV. Niektóre z nich osiągały nawet 450 TeV. Separacja takich emisji od od regularnego promieniowania kosmicznego nie jest łatwa ale zdaniem astrofizyk ów wśród ich obserwacji najwyżej 5 do 6 zdarzeń mogło pochodzić z promieniowania tła, a reszta przybyła do nas z Mgławicy Kraba.
Źródło:
https://journals.aps.org/prl/abstract/10.1103/PhysRevLett.123.051101

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/ziemia-zostala-zbombardowana-fotonami-o-najwiekszej-energii-w-historii

Ziemia została zbombardowana fotonami o największej energii w historii.jpg

Ziemia została zbombardowana fotonami o największej energii w historii2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie widziałeś w nocy spadających gwiazd? Zobacz meteory z roju Perseidów na świetnych zdjęciach
2019-08-13.
Minionej nocy mieliśmy nad Polską apogeum aktywności roju meteorowego Perseidów. Spadające gwiazdy tryskały z konstelacji Perseusza we wszystkie części nieba, dając zapierający dech w piersi spektakl. Zobacz go na zdjęciach.
W nocy z poniedziałku na wtorek (12/13.08) nastąpił doroczny szczyt aktywności Perseidów. Meteoroidy były niczym innym jak materiałem wyrzucony z komety 109P/Swift-Tuttle, która w 1992 roku przeleciała obok Słońca i przecięła orbitę, po której porusza się Ziemia.
Kometa pozostawiła po sobie drobne pyłki i kamienie wielkości nie większej niż kilka centymetrów, z wyglądu przypominające granulowaną herbatę czy płatki śniadaniowe. Okruchy te z zawrotną prędkością 212 tysięcy kilometrów na godzinę wpadały z przestrzeni kosmicznej w atmosferę naszej Błękitnej Planety, w trakcie spalania zostawiając za sobą meteory.
W ciemnych miejscach, z dala od świateł miejskich, można było w ciągu godziny dostrzec nawet kilkadziesiąt meteorów. Mamy nadzieję, że przynajmniej jednego widzieliście i oczywiście wypowiedzieliście życzenie.
Jeśli nie mieliście czasu na podziwianie tego widowiska lub popsuła Wam je pogoda, to mamy zdjęcia od obserwatorów z całego świata oraz od naukowców z NASA, którzy nie tylko ubiegłej nocy, ale także w ostatnich dniach fotografowali Perseidy.
Jeśli wciąż nie macie dość tego spektaklu, to możecie próbować obserwować Perseidy także kolejnych nocy, choć ich godzinowa liczba będzie z biegiem dni coraz mniejsza. Między godziną 22:00 a 4:00 nad ranem wystarczy spojrzeć dosyć wysoko ponad północno-wschodni horyzont. Trzeba być cierpliwym, gdyż czasem, aby zobaczyć meteor potrzeba wpatrywać się w niebo przez kilka minut, niemal nie mrugając oczami.
Na koniec mamy dla Was jeszcze transmisję na żywo z Perseidów, prowadzoną przez NASA, którą oglądało w szczycie ponad 1,5 miliona użytkowników Facebooka z całego świata:
Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2019-08-13/nie-widziales-w-nocy-spadajacych-gwiazd-zobacz-meteory-z-roju-perseidow-na-swietnych-zdjeciach/

 

Nie widziałeś w nocy spadających gwiazd Zobacz meteory z roju Perseidów na świetnych zdjęciach.jpg

Nie widziałeś w nocy spadających gwiazd Zobacz meteory z roju Perseidów na świetnych zdjęciach2.jpg

Nie widziałeś w nocy spadających gwiazd Zobacz meteory z roju Perseidów na świetnych zdjęciach3.jpg

Nie widziałeś w nocy spadających gwiazd Zobacz meteory z roju Perseidów na świetnych zdjęciach4.jpg

Nie widziałeś w nocy spadających gwiazd Zobacz meteory z roju Perseidów na świetnych zdjęciach5.jpg

Nie widziałeś w nocy spadających gwiazd Zobacz meteory z roju Perseidów na świetnych zdjęciach6.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkryto białego karła, który nie powinien istnieć
Autor: John Moll (13 Sierpień, 2019)
Naukowcy zlokalizowali bardzo specyficznego białego karła, który zgodnie z obecnym stanem wiedzy o Wszechświecie nie powinien istnieć. Badacze mają kilka wyjaśnień, lecz żadne z nich po prostu nie pasuje do tego przypadku.
Kento Masuda i jego zespół z Uniwersytetu w Princeton wyszukał białego karła z danych, które dostarczył Kosmiczny Teleskop Keplera. Następnie dokonano obserwacji tego obiektu z pomocą Obserwatorium imienia Freda Lawrence’a Whipple’a, które znajduje się na górze Mount Hopkins w Arizonie, oraz teleskopu Subaru na Hawajach.
Masa białych karłów zwykle wynosi około 60% masy Słońca. Tymczasem naukowcy natrafili na białego karła o nazwie KIC 8145411, który posiada zaledwie 20% masy Słońca. Obiekt tego typu musiałby powstać z bardzo małej gwiazdy. Jednak problem polega na tym, że małe gwiazdy są bardzo długowieczne i ewoluują znacznie dłużej. Gwiazda, która przeobraziła się w takiego białego karła, musiałaby być starsza niż Wszechświat.
Istnieje też możliwość, że KIC 8145411 szybciej przeobraził się w białego karła dzięki pobliskiej gwieździe, która mogłaby „ukraść” zewnętrzne warstwy i odsłonić jądro. Naukowcy ustalili, że omawiany biały karzeł faktycznie ma towarzysza wielkości Słońca, lecz znajduje się on w odległości 195 milionów kilometrów, czyli o 10 razy za daleko, aby mógł nastąpić transfer masy między gwiazdami.
Badacze próbują wyjaśnić istnienie tego białego karła na różne sposoby. Naukowcy przypuszczają, że mogła istnieć trzecia gwiazda, która ukradła masę, po czym została wyrzucona z systemu. Mogła również istnieć duża planeta lub brązowy karzeł, który wysysał warstwy gazu zanim został zniszczony przez towarzyszącą gwiazdę. Istnieje też możliwość, że biały karzeł miał specjalne właściwości, które pozwalały mu rozciągać otoczę aż do towarzyszącej mu gwiazdy. Jednak zdaniem zespołu badawczego, przedstawione wyżej wyjaśnienia nie pozwalają rozwiązać zagadki istnienia tego białego karła.

Źródło:
https://aasnova.org/2019/08/07/an-impossible-white-dwarf-identified-in-kepler-da...

https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/odkryto-bialego-karla-ktory-nie-powinien-istniec

Odkryto białego karła, który nie powinien istnieć.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Apollo 11 – parady na cześć astronautów
2019-08-13. Krzysztof Kanawka
W sierpniu 1969 roku odbyły się parady na cześć astronautów misji Apollo 11.
Dwudziestego czwartego lipca 1969 roku zakończyła się misja Apollo 11. Astronauci tej historycznej wyprawy z powodzeniem wodowali w wodach Pacyfiku. Nie był to jednak koniec prac i działań dla Armstronga, Aldrina i Collinsa.
Po tej misji zastosowano kwarantannę dla astronautów, która trwała do 10 sierpnia 1969. Celem tej kwarantanny była ochrona Ziemi przed jakimkolwiek “księżycowym życiem”, choć wówczas już było wiadomo, że na Srebrnym Globie nie ma warunków do utrzymania życia. Niemniej jednak NASA przeprowadzała kwarantanny aż do misji Apollo 14.
Po zakończeniu kwarantanny rozpoczęły się parady i wizyty astronautów – na początku w USA, później w wielu miejscach na całym świecie. Pierwsze parady na cześć astronautów przyciągnęły dziesiątki tysięcy widzów w większych amerykańskich miastach.
Armstrong, Aldrin i Collins już nigdy więcej nie wybrali się w lot kosmiczny. Wraz z końcem programu Apollo (w 1975 roku, po misji Apollo-Sojuz) nastąpiła przerwa w realizacji amerykańskich lotów załogowych – aż do czasu pierwszego lotu promu kosmicznego (STS-1, prom Columbia, 1981 rok).
Wszyscy astronauci misji Apollo 11 opuścili szeregi NASA w 1971 roku. W kolejnych latach Armstrong, Aldrin i Collins podejmowali się różnych zadań – czasem na prestiżowych stanowiskach. Oczywiście, nie wszystko szło idealnie – przykładowo Aldrin doświadczył wielu problemów, w tym związanych z nadużywaniem alkoholu. Na szczęście te problemy udało się rozwiązać. Warto tu także dodać, że przez wiele lat astronauci misji Apollo 11 służyli swoją wiedzą – przykładowo w 1986 roku Armstrong uczestniczył w pracach komisji badającej okoliczności katastrofy promu Challenger.
Neil Armstrong zmarł w sierpniu 2012 roku. Niedawno, niejako przy “okazji” pięćdziesiątej rocznicy lądowania na Srebrnym Globie, wyciekły informacje sugerujące, że lekarze mogli popełnić błąd podczas opieki nad Neilem Armstrongiem w szpitalu. Z kolei Buzz Aldrin i Michael Collins nadal cieszą się dobrym zdrowiem. Buzz Aldrin jest bardzo aktywny – podróżuje po całym świecie (w grudniu 2016 był nawet ewakuowany z Antarktydy), wspiera dalszy rozwój sektora kosmicznego oraz… nadal realizuje działania o charakterze komercyjnym. W porównaniu z nim, aż do 2019 roku, Michael Collins zdawał się przebywać “w cieniu”, jednakże z okazji tej rocznicy misji Apollo 11 udzielił serii wywiadów na całym świecie.
(NASA, PFA, Tw)
https://kosmonauta.net/2019/08/apollo-11-parady-na-czesc-astronautow/

 

 

Apollo 11 – parady na cześć astronautów.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ExoMars 2022?
2019-08-13. Krzysztof Kanawka
Pojawiły się informacje, że europejska misja łazika ExoMars zostanie opóźniona o kolejne dwa lata.
W 2016 roku misja europejskiego łazika ExoMars została opóźniona z 2018 do 2020 roku. Aż do połowy 2019 roku wydawało się, że ta nowa data startu zostanie dotrzymana. Pod koniec maja 2019 w ośrodku ESA w Szwecji o nazwie Esrange Space Center odbył się test spadochronów do misji ExoMars. Celem tego testu było sprawdzenie całościowego systemu spadochronów. Do tego celu wykorzystano balon wysokościowy i zrzutu z wysokości 29 km. Test nie był udany – dwa z trzech spadochronów uległy rozerwaniu.
Sekwencja otwierania spadochronów dla tej misji ExoMars zakłada wykorzystanie trzech spadochronów: małego spadochronu (“pilot parachute”), otwieranego jako pierwszego oraz dwóch głównych spadochronów. Zanim następny spadochron zostanie otwarty, następuje odrzucenie poprzedniego spadochronu.
Z dostępnych informacji wynika, że w drugim tygodniu sierpnia doszło do kolejnego testu systemu spadochronów ExoMars. Wg nieoficjalnych źródeł ten test był także nieudany. Z uwagi na bardzo napięty grafik prac nad łazikiem ExoMars ten nieudany test oznacza, że praktycznie niemożliwe będzie przeprowadzenie misji w 2020 roku. Oznacza to opóźnienie startu do następnego okienka startowego ku Czerwonej Planecie – czyli do 2022 roku.
Warto tu dodać, że głównym ograniczeniem technicznym wyboru miejsca na lądowanie misji ExoMars jest wymóg, aby miejsce lądowania było na odpowiednio niskiej wysokości, aby gruba atmosfera umożliwiła wyhamowanie sondy opadającej na spadochronie. Pełen proces lądowania – od wejścia w atmosferę aż do zatrzymania się na powierzchni Marsa – ma trwać około 6 minut.
(Rsw)
https://kosmonauta.net/2019/08/exomars-2022/

ExoMars 2022.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wybrano kandydatów do lądowania sondy OSIRIS-REx na asteroidzie Bennu
2019-08-13.
Zespół sondy OSIRIS-REx, która od grudnia 2018 r. krąży wokół asteroidy Bennu, wybrał czterech kandydatów do lądowania próbnika w 2020 roku.
OSIRIS-REx to misja NASA do asteroidy bliskiej Ziemi Bennu. Oprócz dokładnych badań obiektu, wysłana sonda ma pobrać z niej próbki, z którymi wróci na Ziemię w 2023 roku.
Od przybycia sondy do asteroidy w grudniu 2018 r. statek zdążył już sfotografować całą powierzchnię. Naukowcy na tym etapie planowali już mieć wybrane główne miejsce lądowania i miejsce zapasowe. Jednak, gdy sonda zbliżyła się do asteroidy, okazało się, że jej powierzchnia jest znacznie ostrzejsza niż wykazywały obserwacje naziemne. Ciężko znaleźć było miejsce, które spełniało warunki bezpiecznego zbliżenia się sondy i jednocześnie oferowało wystarczająco drobny materiał do pobrania (obiekty średnicy poniżej 2,5 cm). Dlatego też zespół dopiero teraz wybrał czterech kandydatów, a pod koniec tego roku listę zawęzi do dwóch miejsc.
Naukowcy podkreślają, że w ostatecznej selekcji kandydatów swoją rolę odegrała pomoc społeczności. Zespół misji udostępnił specjalny serwis, w którym każdy mógł pomagać w rozpoznawaniu przeszkód i właściwości terenu na asteroidzie.
Zmieniono też wymogi stawiane dla miejsca lądowania. Przed dotarciem sondy zakładano znalezienie miejsca, wolnego od wystających głazów o promieniu 25 m. Takie nie istnieją jednak na tej asteroidzie. W końcu skupiono się więc na poszukiwaniach miejsc o wolnej przestrzeni o promieniu 5-10 m. Przez te zmiany trzeba było dokładnie przeanalizować zdolności operacyjne sondy, zwiększyć wymagania dla urządzeń nawigacyjnych i opracować nową technikę pobrania materiału. Nowa technika nazwana “Bullseye TAG” polegać będzie na nawigacji do celu na powierzchni przy użyciu obrazowania optycznego. Sonda odnajdzie się z wysoką precyzją dzięki zgromadzonym danym fotograficznym z orbity.
Wybranych kandydatów nazwano nieformalnie: Nightingale, Kingfisher, Osprey, oraz Sandpiper - od egipskich ptaków. Wybrane miejsca są dość równomiernie rozłożone w obszarze operacyjnym sondy. W najbliższych miesiącach będą dokładnie analizowane pod kątem bezpieczeństwa i ilości materiału skalnego dostępnego do pobrania.
Najdalej na północ wysuniętym kandydatem jest Nightingale (56 N) - mały krater położony w większym kraterze. Miejsce to jest najciemniejsze z kandydatów (najniższe albedo) i z najbardziej rozdrobnionym materiałem.
Kingfisher to cel równikowy (11 N) w niewielkim kraterze o średnicy 8 m. Wokół niego znajduje się dużo głazów. Analizy spektralne wykazały tam największą ilość uwodnionych minerałów wśród wszystkich kandydatów.
Osprey to również miejsce w kraterze (średnica 20 m), położone na tej samej szerokości geograficznej co Kingfisher (11 N). W otoczeniu znajduje się duża rozmaitość skał, a samo miejsce wewnątrz krateru ma największą ilość minerałów węglowych spośród wszystkich kandydatów.
Sandpiper to jedyny cel na południowej półkuli asteroidy (47 S). Jest to stosunkowo płaski teren w pobliżu ściany sporego krateru (63 m średnicy). Tam również analizy spektralne pokazały obecność uwodnionych związków w skale.
Tej jesieni sonda wykona wysokie przeloty nad każdym z wybranych miejsc. Z wysokości 1,29 km zostanie przeprowadzona analiza pod kątem dostępności drobnego materiału do pobrania.
Na podstawie jesiennego obrazowania w grudniu zostanie wybrane główne i zapasowe miejsce lądowania. Na początku 2020 roku rozpocznie się kolejny etap rozpoznania, w której sonda przeleci nad wybranymi miejscami znacznie niżej. Gdy zostaną zgromadzone potrzebne do nawigacji dane, w drugiej połowie 2020 roku statek wykona lądowanie, podczas którego pobierze próbki skalne. Wróci z nimi na Ziemię w 2023 roku. Kapsuła z materiałem skalnym ma wylądować  we wrześniu 2023 r.
Na podstawie: NASA
Więcej informacji:
•    oficjalna strona misji

Na zdjęciu: Obrazy kandydatów do lądowania sondy OSIRIS-REx. Źródło: NASA/University of Arizona.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wybrano-kandydatow-do-ladowania-sondy-osiris-rex-na-asteroidzie-bennu

Wybrano kandydatów do lądowania sondy OSIRIS-REx na asteroidzie Bennu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Powstał pierwszy park ciemnego nieba na Tajwanie
2019-08-13.
W samym sercu wyspy Tajwan utworzono niewielki park ciemnego nieba. Położony w wysokich górach i oddalony od największych ośrodków miejskich odznacza się znakomitymi warunkami do prowadzenia obserwacji.
Podróżując po Azji nie spotkamy zbyt wielu parków i rezerwatów ciemnego nieba. Z ponad 100 takich obiektów na całym świecie, jedynie kilka leży na tym największym i najludniejszym z kontynentów. Można je policzyć na placach jednej dłoni: dwa w Chinach i po jednym w Izraelu, Japonii i Korei Południowej. Tym bardziej cieszy, że kolejny kraj dołączył do tej skromnej listy.  
Tajwan można w wielkim uproszczeniu podzielić na dwa geograficzne regiony. Pierwszym jest zachodnie wybrzeże wraz z rozległą równiną, zamieszkane przez większość ludności tego wyspiarskiego kraju. Drugi stanowią łańcuchy górskie w centralnej części kraju, biegnące z północy na południe i schodzące na wschodzie wyspy niemal bezpośrednio do Oceanu Spokojnego. Taka rzeźba terenu sprawia, że problem zanieczyszczenia sztucznym światłem dotyczy głównie najbardziej rozwiniętej, zachodniej części kraju. Środkowa, górzysta część, jest niemal wolna od tego zjawiska.
Właśnie w wysokich górach, niemal w samym sercu kraju, postanowiono utworzyć pierwszy z tajwańskich parków ciemnego nieba. Postawiono na obszar leżący w zachodniej części parku narodowego Taroko Gorge. Dlaczego, wzorem innych obszarów ciemnego nieba, cały obszar parku narodowego nie włączono w granice tworzonego parku? Na przeszkodzie stanęły głównie względy administracyjne.
Park narodowy leży na terenie trzech powiatów, co komplikuje, w tajwańskich warunkach, wspólne zarządzanie siecią oświetlenia zewnętrznego w miejscowościach z nim sąsiadujących. Dlatego postanowiono utworzyć park ciemnego nieba tylko w zachodnim skrawku parku, leżącym na terenie powiatu Nantou, który wraz z dyrekcją parku Taroko Gorge oraz miejscowym nadleśnictwem zarządza nowo utworzonym obiektem. Astronomiczne wydarzenia organizowane są tam już od 2014 r. z pomocą profesjonalnych astronomów. Zeszłoroczne imprezy, w tym obserwacje zaćmienia Księżyca, ściągnęły każdorazowo pół tysiąca uczestników.
Park ciemnego nieba Hehuan Mountain zajmuje obszar kilkunastu kilometrów kwadratowych ciągnących się wzdłuż najwyżej położonej drogi na Tajwanie, biegnącej na wysokości powyżej 3000 m.n.p.m. Najwyższe szczyty sięgają ponad 3400 m.n.p.m. Obecnie obserwacje można prowadzić na parkingach przy hotelach i nielicznych platformach widokowych, jednak władze parku planują w przyszłości budowę centrum astronomicznego, w którego skład wchodziłyby obserwatorium, platformy obserwacyjne oraz punkty gastronomiczne wraz z toaletami.  
Położenie parku sprawia, że prowadzone obserwacje są w nieznacznym stopniu zakłócone zanieczyszczeniem światłem. Pomiary wykonane miernikiem SQM wykazały jasność nocnego nieba na poziomie 21,8 mag/arcsec2 w najciemniejszych miejscach, oraz ok. 21,3 mag/arcsec2 na parkingach przy obiektach hotelowych. Sieć oświetlenia zewnętrznego liczy 122 lampy na terenie całego parku, z czego 75% obecnie spełnia normy IDA. W ciągu kilku następnych lat pozostałe źródła światła zostaną zmodernizowane zgodnie z zaleceniami.
Pomysłodawcy założenia parku snują także ambitne plany wprowadzenia ochrony nocnego nieba na terenie okolicznych miejscowości, w tym utworzenie pierwszego miasta ciemnego nieba na Tajwanie. To jednak kwestia przyszłości, a tymczasem zapraszamy do obejrzenia pięknych zdjęć nocnego nieba nad nowo utworzonym parkiem (na stronach 36-43 w poniższym wniosku).
Więcej:
•    Artykuł w IDA
•    Wniosek o utworzenie PCN Hehuan Mountain
Źródło: materiały IDA
Na zdjęciu: nocne niebo nad parkiem Hehuan. Źródło: IDA/Sean Huang.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/powstal-pierwszy-park-ciemnego-nieba-na-tajwanie

Powstał pierwszy park ciemnego nieba na Tajwanie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

HST obserwuje Jowisza
2019-08-14. Krzysztof Kanawka
Pod koniec czerwca 2019 kosmiczny teleskop Hubble wykonał obserwacje największej planety naszego Układu Słonecznego.
Zaprezentowany obraz Jowisza pochodzi z obserwacji wykonanych przez instrument Wide Field Camera 3 (WPC3) kosmicznego teleskopu Hubble (HST). Obserwacje zostały wykonane przez HST 27 czerwca 2019 roku.
Najsłynniejszym tworem na Jowiszu jest potężny huragan o nazwie Wielka Czerwona Plama (WCP). W maju 2019 roku doszło do wyraźnej zmiany kształtu WCP. Zauważono ciemne ramię na północ od centrum WCP. Pomiędzy tym ramieniem a centrum WCP można zauważyć jaśniejszą przestrzeń. Wygląda to jak gdyby w WCP zaczął występować nowy proces. Podobne ramiona obserwowano już wcześniej, ale na znacznie mniejszą skalę. Ten proces jest nadal obserwowany i obrazy z HST pozwalają na połączenie danych amatorskich z dużymi obserwatoriami astronomicznymi.
Instrument WPC3 został zainstalowany na pokładzie HST dziesięć lat temu, w ramach misji STS-125. Była to ostatnia misja serwisowa promu kosmicznego do tego teleskopu. W trakcie misji STS-125 nastąpiła m.in. wymiana baterii oraz kilku instrumentów badawczych. Naprawy i modernizacja HST zakończyła się pełnym sukcesem. HST służy do dziś i dopiero pod koniec zeszłego roku pojawiły się pewne problemy techniczne teleskopu, które zostały dość szybko rozwiązane. Co ciekawe, tuż po misji STS-125 NASA zakładała, że teleskop HST będzie działać do około 2015 roku.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2019/08/hst-obserwuje-jowisza/

 

HST obserwuje Jowisza.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rosyjski robot bojowy Iwan leci na ziemską orbitę. Będzie uczył się sztuki przetrwania
2019-08-13.
Start statku Sojuz MS-14 z robotem na pokładzie odbędzie się już 21 sierpnia. Skybot F-850 będzie zdobywał cenne umiejętności i wspomagał pracę kosmonautów w ramach projektu cyber-załoga.
Armia rosyjska pokłada wielkie nadzieje w robotach budowanych w ramach projektu Final Experimental Demonstration Object Research (F.E.D.O.R.), przez wojskową agencję badawczą Advanced Research Fund. Docelowo mają to być w pełni autonomiczne maszyny-zabójcy, które będą zdolne do wykonywania najbardziej karkołomnych misji na polach walki na Ziemi i w przestrzeni kosmicznej.
Kreml nie ukrywa, że ich rolą będzie ochrona instalacji kosmicznych, baz na Księżycu i Marsie oraz w przyszłości kosmicznych więzień dla najgroźniejszych przestępców. Oczywiście nasi sąsiedzi za nic mają sobie prośby Organizacji Narodów Zjednoczonych i najbardziej znanych ludzi świata technologii, o zaprzestanie rozwoju algorytmów sztucznej inteligencji i robotów przeznaczonych do masowego zabijania ludzi.
Skybot F-850 już teraz może poszczycić się niezłymi zdolnościami. Potrafi strzelać z pistoletu i broni maszynowej oraz poruszać się pojazdami i podnosić ładunki o masie do 20 kilogramów. Może też w ciekawy sposób konwersować z ludźmi. Roskosmos zapowiedział, że ma plan wysłania Iwana na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Start statku Sojuz MS-14 odbędzie się już 21 sierpnia. Skybot F-850 będzie zdobywał cenne umiejętności i wspomagał pracę kosmonautów w ramach projektu cyber-załoga.
Agencja wylicza, że koszt pobytu ludzi w kosmosie to kilka milionów dolarów. Roboty mogłyby bez problemu ich wyręczyć w przeprowadzaniu eksperymentów i zaplanowanych zadań, i to przy małych nakładach finansowych. W dodatku roboty mogą pozostać na orbicie przez lata, tymczasem dla ludzi taki pobyt wiązałby się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
Po roku 2025, Międzynarodowa Stacja Kosmiczna ma zostać zlikwidowana lub przekazana w prywatne ręce. Prawdopdobnie przejmą ją firmy, które będą kontynuowały swoje eksperymenty m.in. ze świata medycyny. Wówczas najlepszym i najtańszym rozwiązaniem staną się zaawansowane humanoidalne roboty takie jak Iwan.
Plan Kremla jest też odpowiedzią na wizję Donalda Trumpa i Pentagonu, która zakłada stworzenie Amerykańskich Sił Kosmicznych. Przypomnijmy, że na orbicie jest już robot o nazwie CIMON od Airbusa i IBM-a. Dysponuje on zaawansowanymi algorytmami sztucznej inteligencji i możliwościami obliczeniowymi słynnego Watsona. Robot wygląda jak kula do kręgli i jest w pełni autonomiczny.
Źródło: GeekWeek.pl/F.E.D.O.R. / Fot. F.E.D.O.R.
https://www.geekweek.pl/news/2019-08-13/rosyjski-robot-bojowy-iwan-leci-na-ziemska-orbite-bedzie-uczyl-sie-sztuki-przetrwania/

Rosyjski robot bojowy Iwan leci na ziemską orbitę. Będzie uczył się sztuki przetrwania.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czas na podwyższenie składki do ESA!
2019-08-14. Redakcja
Przez ostatnie siedem lat składka Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej wzrosła w niewielkim stopniu. Eksperci zgodnie uważają – czas na wyraźne podwyższenie składki – w szczególności na programy opcjonalne.
Polska dołączyła do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w listopadzie 2012 roku. Nastąpiło to po Czechach i Rumunii, ale przed Estonią, Węgrami i Słowenią. Wejście do ESA otworzyło szerokie możliwości realizacji projektów w branży kosmicznej na skalę europejską. Bez obecności Polski w ESA szanse na taką współpracę były bardzo ograniczone i w zasadzie możliwe tylko w projektach o charakterze naukowym.
Przez pierwsze lata łączna polska składka do ESA wzrosła nieznacznie – z 28,9 M EUR w 2013 roku do 34,6 M EUR w 2019 roku. W tym samym okresie całkowita składka Rumunii do ESA wzrosła z 16 M EUR do 45,4 M EUR.
Od pewnego czasu polska branża kosmiczna zwraca uwagę potrzebę zwiększenia naszej składki opcjonalnej. Aktualnie kończy się „wstępny” program dla Polski o nazwie Industry Incentive Scheme, którego celem było lepsze przygotowanie krajowych podmiotów do aktywnego działania oraz konkurowania w europejskiej branży kosmicznej.
Większe możliwości składki opcjonalne
Składka do ESA jest złożona z dwóch części – składki obowiązkowej, wyliczanej na podstawie wielkości gospodarki danego państwa oraz składki opcjonalnej, na którą każde państwo może wyłożyć fundusze na bardziej dowolnych zasadach. W praktyce większość funduszy w ESA jest dysponowana na projekty właśnie w ramach składek opcjonalnych. Projekty ze składki opcjonalnej cechują się także szerszymi warunkami wstępnymi dla firm. W niektórych programach opcjonalnych „poziom wejścia” jest wyraźnie niższy i przez to osiągalny także przez podmioty niedoświadczone w branży kosmicznej.
Polska opcjonalna składka do ESA ma wielkość około połowy wielkości składki podstawowej. Jest to bardzo niska wartość – jedynie dwa państwa ESA mają jeszcze niższy poziom składki opcjonalnej. Są to Grecja (ok. 15%) oraz Węgry (ok. 30%). Konsekwencją tej niskiej składki jest niewielki udział podmiotów z obu państw w projektach ESA. Natomiast Czechy i Rumunia mają znacznie wyższy poziom składki opcjonalnej – są to odpowiednio ok. 320% i 430% składki podstawowej. W tych państwach też coraz częściej obserwuje się wykonawstwo większych projektów ESA.
ZPSK proponuje podwyższenie składki do ESA
W lipcu 2019 Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego (ZPSK) wystosował pismo do Minister Przedsiębiorczości i Technologii Jadwigi Emilewicz, Sekretarza Stanu Marcina Ociepa, Przewodniczącego Delegacji do ESA Roberta Nowickiego oraz Zastępcy Dyrektora Departamentu Innowacji Julity Wilczek dotyczący m.in. wysokości polskiej składki do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Pismo przedstawia wyniki analizy ZPSK co do potencjału polskich podmiotów. Okazuje się, że polskie firmy oraz instytucje naukowe są w stanie realizować projekty w programach opcjonalnych o wielkości 150-200% składki podstawowej. Odpowiada to mniej więcej poziomowi składki opcjonalnej o wysokości pomiędzy 34 a 46 M EUR rocznie. Łącznie zatem ZPSK uważa, że obecnie optymalna składka Polski do ESA powinna wynosić od 57 do 69 M EUR rocznie.
Paweł Wojtkiewicz, Prezes ZPSK zauważa: Warto tu zauważyć, że od 2012 roku wyraźnie wzrosła liczba polskich podmiotów aktywnych oraz aspirujących do sektora kosmicznego. Efektem jest rosnąca konkurencja o te same fundusze. O ile konkurencja sama w sobie jest zazwyczaj pozytywnym efektem, w przypadku wciąż powstającej branży kosmicznej w kraju sytuacja może negatywnie wpłynąć na kondycję małych spółek. W konsekwencji tworzenie branży kosmicznej w Polsce może stawać się z czasem trudniejsze niż w innych państwach – nawet wspomnianych Czechach i Rumunii.
Wyższa składka do ESA wesprze konkurs w NCBiR
Niedawno został ogłoszony dedykowany „kosmiczny” konkurs w ramach Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). Ten konkurs nie może być alternatywą dla zwiększonej składki do ESA, gdyż operuje w innych warunkach. Przede wszystkim zasady projektów NCBiR są inne niż w ESA i trudniejsze do spełnienia – w szczególności przez mniejsze podmioty aktywne w branży technologicznej. Przykładowo, bardziej precyzyjne określenie rynku zbytu (jeden z typowych wymogów NCBiR) może być problematyczne, szczególnie z polskiej perspektywy. Dla porównania – w kwestii rynków zbytu ESA zwykle doradza, co zwiększa szanse na dalszy rozwój wypracowanych technologii.
W listopadzie tego roku odbędzie się Rada Ministerialna państw członkowskich ESA. Deklaracja zwiększenia składki do ESA na tej Radzie Ministerialnej z pewnością pozwoli na bardziej widoczny udział Polski w tej Agencji – zarówno w poszczególnych misjach jak i w programach technologicznych. W konsekwencji, rola Polski w ESA – oraz również w Europie – będzie bardziej wyraźna.
(BDS)
https://kosmonauta.net/2019/08/czas-na-podwyzszenie-skladki-do-esa/

Czas na podwyższenie składki do ESA.jpg

Czas na podwyższenie składki do ESA2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy w historii reaktor nuklearny poleci na Marsa już w 2022 roku
2019-08-14.
W cieniu małej katastrofy jądrowej w Rosji, związanej z nieudanym testem pocisku manewrującego, NASA poinformowała, że ma już gotową wydajną elektrownię jądrową, która będzie mogła polecieć na Księżyc i Marsa.
To potężne źródło energii elektrycznej nazywa się Kilopower i zapewni normalne egzystowanie ludzi w tamtejszym ekstremalnym środowisku. Agencja zakończyła już prace nad projektem Space Technology Mission Directorate (STMD), w ramach którego powstał kompaktowy reaktor jądrowy. Kilka miesięcy temu, projekt otrzymał nagrodę Gears of Government President's Award Winners, czyli jedną z najważniejszych przyznawanych przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych.
NASA zapowiedziała, że już w 2022 roku będzie gotowa do wysłania go na Księżyc lub Marsa i przeprowadzenie tam związanych z nim eksperymentów. Agencja nie wyklucza w tej materii wsparcia SpaceX. Firma może zabrać urządzenie na naturalnego satelitę naszej planety za pomocą statku Starship za 3 lata, czyli jeszcze przed planowaną przez Stany Zjednoczone załogową misją w ramach programu Artemida.
Rolą Kilopower będzie zapewnienie energii elektrycznej do zasilania księżycowych lub marsjańskich baz, ich ogrzewania i dostarczenia energii na potrzeby funkcjonowania sprzętu i urządzeń. Kosmiczny, mobilny reaktor jądrowy testowany był z powodzeniem przez ostatnie miesiące przez inżynierów z NASA Glenn Research Center i Los Alamos National Laboratory.
Reaktor jest bezobsługowy, dysponuje mocą od 10 do 40 kilowatów, i bez żadnych zabiegów serwisowych jest w stanie dostarczyć energii elektrycznej do dwóch domów przez 10 lat. W rdzeniu reaktora znajduje się uran-235. Otoczony jest powłoką tlenku berylu, która wychwytuje neutrony i odbija je z powrotem do rdzenia, poprawiając skuteczność samoregulującej reakcji rozszczepienia. Kontrola pracy reaktora odbywa się z pomocą pojedynczego pręta z węglikiem boru.
Ciepło z reaktora zbiera się i przenosi za pomocą pasywnych przewodów cieplnych wypełnionych sodem. Dostarczają one ciepło do zestawu wysokowydajnych silników Stirlinga. Są to silniki z zamkniętą pętlą i pracują na różnicach temperatur, które powodują ruch tłoka w przód i w tył, podobnie jak tłok w silniku spalinowym, choć z użyciem ściśliwego medium gazowego, zamiast wybuchającej mieszaniny benzyny i powietrza. Jednocześnie schładza on reaktor za pomocą radiatora (wyglądającego jak parasol), a także napędza turbinę w celu wytworzenia energii elektrycznej.
Konstrukcja reaktorów jest modułowa. Pozwala to połączyć kilka z nich w sieć i wytworzyć o wiele więcej potrzebnej energii elektrycznej dla dużej bazy. Tak więc pierwsi kolonizatorzy Księżyca i Marsa będą mieli do dyspozycji tyle energii, ile tylko będą potrzebowali.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-08-14/pierwszy-w-historii-reaktor-nuklearny-poleci-na-marsa-juz-w-2022-roku/

Pierwszy w historii reaktor nuklearny poleci na Marsa już w 2022 roku.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji [zdjęcia]
20019-08-14.
5 sierpnia 2019 roku świętowaliśmy 7 lat od lądowania łazika Curiosity na powierzchni Marsa. Do tej pory pojazd przejechał 21 km, wspiął się 368 metrów, a na swojej drodze potwierdził, że Mars miał kiedyś warunki umożliwiające życie mikroorganizmów. W ostatniej fazie budowy jest już jego następca - łazik Mars 2020, który poleci w kierunku Czerwonej Planety za rok. Curiosity jednak nie odpuszcza, spójrzmy co łazik robił w ostatnich miesiącach.
Przeczytaj poprzednią relację z działań łazika Curiosity
Łazik znajduje się teraz w środku bogatego w iły obszaru Clay Bearing Unit na stokach góry Mount Sharp w środku krateru Gale’a. W poprzedniej relacji z pracy łazika skończyliśmy na powrotnej podróży pojazdu do regionu Woodland Bay. Wcześniej łazik podróżował po Clay Bearing Unit wzdłuż grzbietu Vera Rubin. Tam w kwietniu wykonał odwierty w dwóch skałach, których materiał okazał się mieć największe stężenie minerałów ilastych spośród wszystkich celów badanych podczas misji.
Początek czerwca upłynął pod znakiem długich podróży przez obszar Glen Torridon. Łazik zaparkował na moment na bogatym w żwir i piasek podłożu. Tam wykonał serię obrazowań mikroskopowych w wysokiej rozdzielczości oraz obserwacji środowiskowych przy użyciu spektrometru laserowego ChemCam i kolorowej kamery masztowej MastCam.
Łazik kolejne dni przejeżdżał przez obszar usiany małymi grzbietami ze żwirem i piaskiem. Czasem zatrzymywał się na wykonywanie obserwacji naukowych.
W końcu ku uciesze geologów w pełnym piasku obszarze łazik dotarł do miejsca z odsłoniętym warstwowym podłożem skalnym na niewielkim grzbiecie (Teal Ridge). Zespół łazika postanowił wykonać tam serię obserwacji, a później podjąć się wspinaczki łazikiem na sam szczyt grzbietu. Na poniższym zdjęciu widać ten grzbiet, a w tle po prawej stronie górę Mount Sharp w środku krateru.
W kolejnych dniach środka czerwca łazik wjeżdżał na Teal Ridge, a naukowcy planowali szczegółowe obserwacje do wykonania. Miejsce ekscytowało naukowców z uwagi na stykanie się tam odkrywki skalnej z położoną niżej warstwą drobnego żwiru.
Poniżej zdjęcie odkrywki skały osadowej ze szczytu Teal Ridge, wykonane przez instrument MAHLI na ramieniu robotycznym łazika.
Region okazał się być na tyle interesującym, że Curiosity spędził tam większość drugiej połowy czerwca. 18 czerwca kamera MastCam wykonała panoramę 360 stopni tego miejsca:
Widok z Teal Ridge, wykonany przed zakończeniem pobytu w tym miejscu:
Koniec czerwca to zjazd łazika z Teal Ridge i pojawienie się ponownie na żwirowym podłożu. Stamtąd Curiosity zaczął jechać do podobnego grzbietu, nazwanego Harlaw. W 2451. marsjańskim dniu misji (sol) Curiosity zaczął znów jechać pod górę i ponownie osiągnął wysokość 4140 m powyżej referencyjnego poziomu 0, co było rekordową wysokością, którą pojazd osiągnął jeszcze podczas eksploracji Vera Rubin Ridge. Ze wzniesienia ponownie dało się zobaczyć krawędź Krateru Gale'a.
Początek lipca to były lokalne badania wielu skał na wzniesieniu Harlaw Rise.
Na poniższym zdjęciu wybrać skałę wybraną do dokładniejszych badań zbliżeniowych. Łazik użył zarówno kamery mikroskopowej MAHLI jak i spektrometru rentgenowskiego APXS, a także spektrometru laserowego ChemCam. Łącznie zbadano tak dokładnie cztery wybrane miejsca z bliska i kilka dalszych celów.
Następnie Curiosity wrócił na południe, po zjeździe z Harlaw Rise łazik obrał drogę do Southern Outcrop ze znanymi już z tego obszaru żwirowymi widokami.
W połowie lipca łazik zatrzymał się przy ciekawej skale z wyraźnie oddzielonymi jaśniejszymi i ciemniejszymi obszarami. Tam postanowiono wykonać badania zbliżeniowe. Do tego celu postanowiono spędzić nad miejscem klika dni - jaśniejszy obszar skały oczyścić z kurzu i przygotować do spektrometrii laserowej, spektrometrii rentgenowskiej i obrazowania urządzeniem MAHLI, a ciemniejszy bez czyszczenia do obrazowania MAHLI i spektrometrii rentgenowskiej.
Poniżej widać wyraźnie badaną skałę i różnicę w ich jasności:
Po wykonanej pracy, łazik wykonał fotografie z kamery masztowej MastCam odkrywki skalnej na południe od regionu, w którym się znajdował. Pionowa odkrywka została zobrazowana już drugi raz z uwagi na wyraźne warstwowe struktury osadowe. Niedługo po tym łazik zaczął jechać w jej kierunku.
Łazik zaczął podróż, by zbliżyć się jak to tylko możliwe do Tyrebagger Hill. Inżynierowie planowania jazdy łazika szukali tam bezpiecznego miejsca, by przy dość dużym nachyleniu pojazd mógł bezpiecznie rozwinąć ramię robotyczne i wykonać bliskie obserwacje warstw z tej odkrywki.
Łazik już obok celu przy ściance nazwanego Visionarium pobił rekord w nachyleniu na jakim znajdował się pojazd, gdy pracował z ramieniem robotycznym (powyżej 25 stopni!). Następnym celem łazika były jeszcze wyższe partie wzniesień, gdzie można było dokładnie sfotografować potencjalne cele kolejnych wierceń. Poniżej skały z Visonarium sfotografowane instrumentem MAHLI.
Na szczycie łazik Curiosity wykonał panoramę, która umożliwiła planerom misji wyszukanie potencjalnych miejsc do wykonania odwiertów. Naukowcy poszukiwali nie przemieszczonych,  dużych skał jednocześnie bezpiecznych dla łazika i ciekawych z geologicznego punktu widzenia.
Zespół wydzielił dwie pobliskie odkrywki. Głównym celem, w jaki naukowcy będą chcieli się wwiercić jest Glen Etive 1, drugi potencjalny cel w tej samej odkrywce został nazwany Glen Etive 2, a ostatnim celem byłby Ninian na innej skale.
Następnie łazik przystąpił do dokładnego badania potencjalnego celu wiercenia. Ma to być już trzeci odwiert wykonany w regionie Clay Bearing Unit - o poprzednich pisaliśmy tutaj. Poprzednie dwa cele występowały na gładkiej powierzchni. Teraz naukowcy chcieli zbadać materiał z bardziej "poszarpanej" powierzchni.
Po dokładnej analizie danych z instrumentów ChemCam, MAHLI i APXS zdecydowano się na przygotowania do wiercenia w pierwszym celu Glen Etive 1.
W symbolicznym czasie 4 sierpnia - w ostatnim dniu 7. ziemskiego roku misji Curiosity udało się wykonać 22. pełne wiercenie. Odwiert ma głębokość powyżej 4 cm i został osiągnięty jedynie obrotem wiertła, bez mechanizmu pneumatycznego. W kolejnych dniach łazik przystąpił do analizy pobranej próbki i materiału pozostawionego w wyniku odwiertu.
Podsumowanie
Łazik będzie kontynuował eksplorację jednego z głównych celów misji - obszaru Clay-Bearing Unit. Są szanse, by przy umiejętnym dysponowaniem budżetem energetycznym łazika Curiosity doczekał przylotu kolejnego łazika NASA. Nienazwany jeszcze pojazd Mars 2020 już w przyszłe lato poleci w kierunku Czerwonej Planety. Nowy łazik bazuje na konstrukcji Curiosity, zawiera jednak inne instrumenty naukowe i ulepszone wersje niektórych urządzeń.
Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: NASA/JPL-Caltech
Więcej informacji:
•    oficjalna strona misji
 
Na zdjęciu tytułowym: Panorama z obszaru Teal Ridge badanego przez łazik w czerwcu 2019 r. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/lazik-curiosity-wspina-sie-coraz-wyzej-7-lat-misji

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia2.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia3.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia4.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia5.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia6.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia7.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia8.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia9.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia10.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia11.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia12.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia13.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia14.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia15.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia16.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia17.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia18.jpg

Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji zdjęcia19.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przełomowa obserwacja dokonana na Maunakea
2019-08-14.    Autor. Vega
Istniejące obserwatoria astronomiczne na Maunakea wróciły do pracy w miniony weekend i nie trzeba było długo czekać na znaczące wyniki, nie tylko naukowe ale także zapewniające bezpieczeństwo Ziemi.
Obserwacje planetoidy bliskiej Ziemi – 2006 QV89 – wykonane 11 sierpnia przy pomocy Canada-France-Hawaii Telescope (CFHT) wykluczyły wszelkie potencjalne przyszłe zagrożenie Ziemi przez tę planetoidę na najbliższe stulecia.

2006 QV89 została odkryta 29 sierpnia 2006 r. za pomocą teleskopu w Arizonie, a obserwowanie jej było możliwe jedynie do 8 września 2006 roku, kiedy to planetoida stała się niewidoczna dla teleskopów z Ziemi. Orbita wyznaczona na podstawie tych ograniczonych obserwacji obarczona była znaczną niepewnością i nie można było wykluczyć małego prawdopodobieństwa, że obiekt uderzy w Ziemię już w 2019 roku. W ubiegłym miesiącu obserwacje Bardzo Dużym Teleskopem (VLT) ESO nie wykazały obecności planetoidy w miejscu, w którym powinna się znajdować, jeżeli byłaby na kursie kolizyjnym z Ziemią we wrześniu b.r. Wykluczyło to zderzenie w 2019 r. ale impakt w 2020 r. pozostawał możliwy, razem z blisko tuzinem w ciągu następnych stu lat, z czego osiem w ciągu nadchodzącej dekady.

To lato było pierwszą wyraźną okazją do odzyskania planetoidy od czasu jej odkrycia, ale niepewność co do jej pozycji na niebie rozłożyła się na około 30 stopni w połowie lipca, a nawet się powiększyła, gdy planetoida zbliżyła się do Ziemi. „Dzięki temu użycie teleskopu z kamerą szerokokątną było absolutnie niezbędne” – zauważył David Tholen, astronom w Instytucie Astronomii Uniwersytetu Hawajskiego, który doprowadził do odzyskania 2006 QV89 w 2006 roku. Tylko ułamek tego regionu zobrazowano przez CFHT 14 lipca, ale działania przy istniejących teleskopach zostały zawieszone do 16 lipca z powodu protestu na Maunakea.

„Znaleźliśmy co najmniej tuzin planetoid wśród danych z 14 lipca, które znalazły się blisko regionu, w którym mogła być 2006 QV89, ale zawieszenie działalności uniemożliwiło nam potwierdzenie, który z tych obiektów, jeżeli w ogóle, był 2006 QV89” – powiedział Tholen.

Minor Planet Center ogłosiło powrót do pracy w niedzielę a służby monitorowania zderzeń w JPL i University of Pisa/SpaceDys we Włoszech natychmiast zaczęły zbierać dane w celu zaktualizowania prognozy zderzeń. Chwilę później Davide Farnocchia z Centrum Near-Earth Object Studies JPL w Pasadenie poinformował, że wszystkie scenariusze zderzeń na następne stulecie zostały wyeliminowane.

Podobnie jak meteorolodzy wykorzystują pogodowe zdjęcia satelitarne do śledzenia huraganów aby ustalić, czy stanowią one zagrożenie dla ludzi, astronomowie używają teleskopów do śledzenia planetoid w pobliżu Ziemi, by ustalić, czy zagrażają zderzeniem z naszą planetą. „Inna planetoida, 2019 NX5, oddaliła się od nas, gdy teleskopy Maunakea były nieczynne, co jest niefortunne. Ulżyło nam, gdy udało nam się uchwycić 2006 QV89 przed zamknięciem się okna obserwacyjnego. Odczuwamy ulgę tym bardziej, że nie zagraża ona Ziemi” – mówi Tholen.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Hawaiʻi

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/08/przeomowa-obserwacja-dokonana-na.html

Przełomowa obserwacja dokonana na Maunakea.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Co JWST dostrzeże w układzie TRAPPIST-1?
2019-08-14. Radek Kosarzycki
Najnowsze badania prowadzone przez astronomów z University of Washington wykorzystują intrygujący układ planetarny TRAPPIST-1 jako swego rodzaju laboratorium do modelowania nie tyle samych planet, ale tego jak nadchodzący Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie w stanie wykryć i badać ich atmosfery, w ramach poszukiwań życia poza Ziemią.
Badania przeprowadzone przez Jacoba Lustig-Yaegera, doktoranta astronomii na UW, dowodzą, że Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST), którego start zaplanowano na 2021 rok, może być w stanie uzyskać kluczowe informacje o atmosferach planet układu TRAPPIST-1, nawet w pierwszym roku działania, oczywiście o ile chmury nie wejdą nam w drogę.
“JWST został już zbudowany i wiemy jak będzie działał” mówi Lustig-Yaeger. “Wykorzystaliśmy metody modelowania komputerowego do określenia najskuteczniejszych sposobów wykorzystania teleskopu do odpowiedzenia na najbardziej podstawowe pytanie: czy owe planety w ogóle mają jakieś atmosfery”.
Artykuł jego autorstwa pt. The Detectability and Characterization of the TRAPPIST-1 Exoplanet Atmospheres with JWST opublikowano online w czerwcu w periodyku Astronomical Journal.
Układ planetarny TRAPPIST-1 oddalony od nas o 39 lat świetlnych – czyli 400 bilionów kilometrów – w gwiazdozbiorze Wodnika, interesuje astronomów ze względu na znajdujące się w nim siedem planet skalistych. Trzy z tych planet znajduje się w ekosferze swojej gwiazdy – w rejonie wokół gwiazdy, w którym potencjalnie na powierzchni planety skalistej może występować woda w stanie ciekłym, która z kolei może sprzyjać powstawaniu życia.
Gwiazda centralna układu – TRAPPIST-1 – była dużo gorętsza gdy się formowała, niż jest obecnie, co oznacza, że w przeszłości pozbawiała swoje planety oceanów, lodu i atmosfer.
“Jednym z ważniejszych pytań w tej dziedzinie jest to czy te planety w ogóle mają jakieś atmosfery, szczególnie tyczy się to tych wewnętrznych planet” dodaje Lustig-Yeager. “Gdy już potwierdzimy obecność atmosfer wokół tych planet, sprawdzimy czego możemy się dowiedzieć badając atmosfery poszczególnych planet – poznać związki chemiczne, z których się składają”.
Korzystając z opisywanego przez niego sposobu przeprowadzania badań za pomocą JWST, naukowcy mogą dowiedzieć się całkiem sporo w stosunkowo krótkim czasie.
Astronomowie odkrywają egzoplanety gdy te przechodzą na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej (tranzyt), co powoduje dostrzegalny spadek jasności gwiazdy. Planety znajdujące się bliżej swojej gwiazdy tranzytują częściej, a zatem są łatwiejsze do odkrycia i badania. Gdy planeta przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy, część światła gwiazdy przenika przez atmosferę planety, dzięki czemu naukowcy mogą poznać skład chemiczny takiej atmosfery.
Lustig-Yeager zauważa, że astronomowie mogą dostrzegać niewielkie różnice rozmiarów planety gdy obserwują je w różnych barwach / na różnych długościach fali promieniowania.
Lustig-Yeager dodaje, że opracowane przez jego zespół modele wskazują, że JWST wykorzystując spektrograf NIS zainstalowany na jego pokładzie, będzie w stanie wykryć atmosfery wszystkich siedmiu planet układu TRAPPIST-1 w trakcie 10 tranzytów lub mniej – o ile owe atmosfery będą pozbawione chmur.
Jeżeli planety układu TRAPPIST-1 mają gęste, globalne pokrywy chmur, takie jak Wenus, do wykrycia atmosfery potrzeba będzie do 30 tranzytów.
“Niemniej jednak 30 tranzytów jest w naszym zasięgu. Oznacza to, że nawet w przypadku chmur występujących na dużych wysokościach, JWST wciąż będzie w stanie wykryć takie atmosfery – czego przed naszymi badaniami jeszcze nie wiedzieliśmy”.
W ostatnich latach udało się odkryć wiele planet skalistych, ale astronomowie nie odkryli jeszcze ich atmosfer. Modele opracowane przez zespół Lustiga-Yeagera “dowodzą, że w przypadku układu TRAPPIST-1 wykrycie atmosfer planet skalistych jest w zasięgu możliwości Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba – prawdopodobnie w ciągu podstawowej pięcioletniej misji teleskopu”.
Badacze ustalili, że teleskop Webba będzie w stanie wykryć oznaki tego, że planety układu TRAPPIST-1 utraciły duże ilości wody w przeszłości, gdy ich gwiazda była znacznie gorętsza. To mogło doprowadzić do sytuacji, w których tlen powstały w procesach abiotycznych wypełni atmosferę egzoplanety, co z kolei może prowadzić do wyniku fałszywego dodatniego. Takie przypadki teleskop Webba także będzie w stanie dostrzec.
Lustig-Yeager podsumowuje: “Trudno nawet wymyślić układ planetarny lepszy do badania za pomocą JWST niż TRAPPIST-1”.
Źródło: University of Washington
https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/14/co-jwst-dostrzeze-w-ukladzie-trappist-1/

Co JWST dostrzeże w układzie TRAPPIST-1.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeden rok, dwa okrążenia Słońca przez Solar Parker Probe
2019-08-14. Radek Kosarzycki
Od czasu gdy sonda Parker Solar Probe została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną 12 sierpnia 2018 roku Ziemia wykonała już jedno pełne okrążenie Słońca. Sama sonda wykonuje tymczasem już trzecie okrążenie wokół naszej Gwiazdy Dziennej. Po dwóch przelotach w pobliżu Słońca, sonda przygotowuje się do kolejnego, do którego dojdzie 1 września 2019 roku.
Parker Solar Probe to sonda nazwana na cześć Eugene’a Parkera, fizyka, który jako pierwszy rozważał istnienie wiatru słonecznego – stałego strumienia cząstek i pól magnetycznych ze Słońca, już w 1958 roku. Parker Solar Probe jest tym samym pierwszą misją realizowaną przez NASA, która nazwana została na cześć żyjącego naukowca.
W ciągu roku od rozpoczęcia misji, sonda Parker Solar Probe zebrała mnóstwo danych naukowych podczas dwóch bliskich przelotów w pobliżu Słońca.
“Jesteśmy bardzo zadowoleni” mówi Nicky Fox, z Działu Heliofizyki w NASA. “Udało nam się zebrać co najmniej dwa razy więcej danych niż pierwotnie zakładaliśmy dla tych dwóch przejść przez peryhelium orbity”.
Na pokładzie sonda posiada cztery zestawy instrumentów naukowych, które zbierają dane o cząstkach, plazmie, polu magnetycznym i elektrycznych, emisji radiowej i strukturach obecnych w koronie czyli zewnętrznej, gorącej warstwie atmosfery Słońca. Zebrane informacje pozwolą naukowcom poznać procesy fizyczne prowadzące do powstania ekstremalnych temperatur w koronie, która wbrew intuicji jest gorętsza od powierzchni Słońca, oraz mechanizmów “wywiewania” cząstek i plazmy w przestrzeń międzyplanetarną Układu Słonecznego.
Zainstalowany na pokładzie sondy instrument WISPR wykonuje zdjęcia struktur wiatru słonecznego wypływającego ze Słońca, dzięki czemu naukowcy mogą je połączyć z wynikami pomiarów realizowanych przez inne instrumenty.
Poniższy film nagrany w dniach 6-10 listopada 2018 roku pokazuje obraz z obu teleskopów WISPR podczas pierwszego przelotu sondy przez peryhelium. Słońce znajduje się poza kadrem, po lewej stronie, wiatr słoneczny przemieszcza się od lewej do prawej. Jasna struktura blisko środka lewej krawędzi to tak zwany streamer – stosunkowo gęsty, powolny wypływ wiatru słonecznego ze Słońca – mający swoje źródło blisko równika Słońca.
Centrum Drogi Mlecznej widoczne jest po prawej stronie Słońca. Planeta widoczna po lewej to Merkury. Cienkie, białe włóka na zdjęciu to cząstki pyłu przemieszczające się przed kamerami WISPR.
Zespół misji aktualnie analizuje dane zebrane podczas dwóch pierwszych okrążeń Słońca, a wyniki tych analiz zostaną opublikowane jeszcze w tym roku.
Źródło: NASA Goddard Space Flight Center
https://www.pulskosmosu.pl/2019/08/14/jeden-rok-dwa-okrazenia-slonca-przez-solar-parker-probe/

Jeden rok, dwa okrążenia Słońca przez Solar Parker Probe.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Orbitalna misja Cygnusa NG-11
2019-08-14.    Krzysztof Kanawka
Od szóstego sierpnia Cygnus NG-11 realizuje samodzielną misję orbitalną. Misja potrwa aż do grudnia
Rakieta Antares 230 wyniosła w dniu 17 kwietnia na orbitę bezzałogowy zaopatrzeniowy Cygnus do misji o oznaczeniu NG-11. Start przebiegł prawidłowo i 19 kwietnia, po prawie 37 godzinach lotu, Cygnus dotarł do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Pojazd został następnie przechwycony przez ramię SSRMS a następnie przyłączony do jednego z węzłów cumowniczych Stacji.
Celem misji NG-11 jest dostarczenie ładunku do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Na pokładzie Cygnusa zainstalowano 3442 kg ładunku (wcześniejszy manifest opisywał 8 kg mniej ładunku), z czego 3095 kg w sekcji ciśnieniowej. Ładunkiem tego Cygnusa jest m.in. 895 kg zapasów dla załogi ISS, 24 kg sprzętu do spacerów kosmicznych, 1554 kg eksperymentów i części zamiennych, 11 kg nowych komputerów pokładowych i 576 kg sprzętu dla Stacji.
Szóstego sierpnia 2019 roku Cygnus NG-11 został odłączony od ISS. Pobyt Cygnusa na ISS trwał 109 dni.
Aż do grudnia Cygnus będzie przebywać na orbicie. Orbita tego pojazdu będzie o około 65 km wyższa od orbity ISS. W tym czasie dojdzie m.in. do uwolnienia kilku małych satelitów oraz wykona serię długoterminowych eksperymentów dla firmy Northrop (aktualnego właściciela pojazdów Cygnus, po przejęciu spółki Orbital ATK). Jest to pierwsza misja tego typu – można się spodziewać kolejnych wydłużonych pobytów na orbicie w wykonany pojazdów Cygnus w kolejnych latach.
Co ciekawe, na listopad zaplanowana jest kolejna misja Cygnusa o oznaczeniu NG-12. Oznacza to, że przez około miesiąc na orbicie będą przebywać dwa pojazdy Cygnus.
Jest to ostatni lot Cygnusa w ramach pierwszego kontraktu zaopatrzeniowego Commercial Resupply Services (CRS). Pierwszy lot Cygnusa w ramach tego kontraktu CRS odbył się w styczniu 2014 roku. Przed tym lotem odbyły się dwa loty testowe, w tym jeden z pojazdem Cygnus. Łącznie w ramach tego kontraktu CRS wykonano 11 misji, z których jedna (Orb-3 lub OA-3) w październiku 2014, zakończyła się niepowodzeniem z powodu niewłaściwej pracy rakiety Antares. Pozostałe misje zakończyły się sukcesem.
Po zakończeniu tego kontraktu, Cygnus będzie kontynuować loty zaopatrzeniowe na ISS w ramach kontraktu CRS 2.
(PFA)
https://kosmonauta.net/2019/08/orbitalna-misja-cygnusa-ng-11/

Orbitalna misja Cygnusa NG-11.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy dokonali istotnego odkrycia w związku z przebiegunowaniem Ziemi
Autor: John Moll (2019-08-15 )
Zgodnie z obecnym stanem wiedzy, ziemskie pole magnetycznie odwraca się co kilkaset tysięcy lat. Ziemia w całej swojej historii wielokrotnie doświadczyła przebiegunowania, a badania w tym zakresie trwają zbyt krótko, abyśmy potrafili zrozumieć kiedy i dlaczego to zjawisko w ogóle występuje. Dla ludzkości ma to kluczowe znaczenie, gdyż zdaniem części naukowców, wkrótce może nastąpić kolejna zamiana biegunów magnetycznych.
Najnowsze badania, przeprowadzone przez geologa Brada Singera z Uniwersytetu Wisconsin w Madison i jego zespół wskazują, że ostatnie przebiegunowanie, które wystąpiło około 770 tysięcy lat temu, trwało co najmniej 22 tysiące lat. To kilka razy dłużej niż wcześniej sądzono. Wyniki tego badania zdają się również zaprzeczać dotychczasowym ustaleniom, według których zamiana biegunów magnetycznych Ziemi mogłaby trwać kilkadziesiąt lat.
Nowa analiza została oparta o globalne badanie przepływów lawy, osadów oceanicznych i rdzeni lodowych Antarktydy. Brad Singer i jego zespół połączył odczyty magnetyczne i datowanie radioizotopowe próbek lawy, aby odtworzyć pole magnetyczne na przestrzeni około 70 tysięcy lat, koncentrując się na przebiegunowaniu Brunhes-Matuyama. Wykazano, że zamiana biegunów trwała mniej niż 4 tysiące lat, ale poprzedzał ją długi okres niestabilności, który z kolei trwał 18 tysięcy lat.
Dane na temat przebiegunowania zostały dodatkowo potwierdzone odczytami magnetycznymi z dna morskiego, a także badaniami rdzeni lodowych z Antarktydy, w których zawarty jest beryl. Podczas zamiany biegunów, pole magnetyczne osłabia się, przez co większe ilości promieniowania uderzają w atmosferę, co z kolei przekłada się na większą ilość berylu.
Wyniki najnowszych badań zapewniają bardziej szczegółowy obraz zamiany biegunów magnetycznych. Niektórzy naukowcy uważają, że właśnie doświadczamy wczesnych etapów przebiegunowania, ponieważ pole magnetyczne słabnie i przemieszcza się. Jednak nie wszyscy są tego samego zdania. Wciąż tak naprawdę nie wiemy, jak długo może trwać proces zamiany biegunów i kiedy nastąpi kolejna zamiana biegunów. Wiemy jednak, że przebiegunowanie wywoła chaos na Ziemi, gdyż nasza cywilizacja jest wręcz uzależniona od elektroniki.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/naukowcy-dokonali-istotnego-odkrycia-w-zwiazku-z-przebiegunowaniem-ziemi

 

Naukowcy dokonali istotnego odkrycia w związku z przebiegunowaniem Ziemi.jpg

Naukowcy dokonali istotnego odkrycia w związku z przebiegunowaniem Ziemi2.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)