Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Hubble bada powstawanie gromad gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana
2019-09-10. Radek Kosarzycki

Tak samo jak ludzie w tym samym wieku mogą różnić się od siebie wyglądem i kształtem, tak i gwiazdy i zbiory gwiazd różnią się od siebie. Najnowsze obserwacje przeprowadzone za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a wskazują, że sam wiek chronologiczny nie mówi nam wszystkiego w kwestii ewolucji gromad gwiazd.
Wcześniejsze badania procesów formowania i ewolucji gromad gwiazd wskazywały, że zbiory te zazwyczaj są kompaktowe i gęste w trakcie powstawania, a z czasem powiększają swoje rozmiary stając się gromadami małych i dużych rozmiarów. Najnowsze obserwacje Wielkiego Obłoku Magellana (LMC) poszerzyły naszą wiedzę o tym jak w czasie zmieniały się rozmiary gromad gwiazd krążących wokół tej galaktyki.
Gromady gwiazd to zbiory wielu (nawet miliona) gwiazd. To układy, w których wzajemne oddziaływania grawitacyjne między gwiazdami zmieniają strukturę gromady w czasie (ewolucja dynamiczna). Pod wpływem takich oddziaływań masywne gwiazdy stopniowo opadają ku centralnym rejonom gromady, podczas gdy małomasywne gwiazdy mogą nawet opuszczać gromadę. W ten sposób dochodzi do stopniowego, szybszego lub wolniejszego, kurczenia się jądra gromady, przez co gromady w tym samym wieku chronologicznym mogą znacząco się od siebie różnić kształtem i rozmiarami, właśnie ze względu na różny “wiek dynamiczny”.
Znajdująca się niemal 160 000 lat świetlnych od Ziemi galaktyka Wielki Obłok Magellana to galaktyka satelitarna Drogi Mlecznej, w której znajdują się gromady gwiazd w różnym wieku. To istotna różnica względem naszej Drogi Mlecznej, w której znajdują się przede wszystkim stare gromady gwiazd. Rozkład rozmiarów w funkcji wieku gromad gwiazd obserwowanych w LMC jest bardzo zagadkowy, ponieważ wszystkie młode gromady są kompaktowe, ale już starsze gromady są i małe i wielkie.
We wszystkich gromadach gwiazd, także w tych w LMC, odkrywa się szczególnego rodzaju, “odświeżone” gwiazdy zwane błękitnymi maruderami. W określonych warunkach gwiazdy otrzymują dodatkowe paliwo, które je wzmacnia i rozjaśnia. Może do tego dochodzić no. gdy jedna gwiazda zasysa materię ze swojego gwiezdnego sąsiada, albo gdy gwiazdy się ze sobą zderzają.
W wyniku starzenia się dynamicznego, cięższe gwiazdy zapadają się ku centrum gromady w procesie przypominającym sedymentację. Błękitni maruderzy mają dużą jasność, dzięki czemu stosunkowo łatwo ich obserwować, co więcej mają dużą masę, przez co opadają ku centrum swoich gromad i można wykorzystać je do szacowania dynamicznego wieku ich gromad macierzystych.
Francesco Ferraro z Uniwersytetu w Bolonii wraz ze swoim zespołem wykorzystał Kosmiczny Teleskop Hubble’a do obserwowania błękitnych maruderów w pięciu starych gromadach gwiazd w LMC i ustawienia ich w kolejności pod względem wieku dynamicznego.
“Dowiedliśmy, że różna budowa gromad gwiazd bierze się z różnych poziomów dynamicznego starzenia się: gromady mają różne kształty fizyczne pomimo tego, że narodziły się w tym samym czasie. Jak pierwsi zmierzyliśmy wpływ dynamicznego starzenia się na gromady gwiazd w LMC” mówi Ferraro.
“Uzyskane przez nas wyniki wskazują na nowe intrygujące obszary badań, bowiem stanowią one nowatorski i wartościowy sposób odczytywania obserwowanych kształtów gromad gwiazd, który może umożliwić nam badanie historii formowania gromad w LMC w nowy sposób” dodaje Barbara Lanzoni, współautorka opracowania.
Artykuł naukowy zostanie opublikowany w Nature Astronomy.
https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/10/hubble-bada-powstawanie-gromad-gwiazd-w-wielkim-obloku-magellana/

Hubble bada powstawanie gromad gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana.jpg

Hubble bada powstawanie gromad gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Modele wskazują, że jeziora na Tytanie to kratery wybuchowe
2019-09-10. Radek Kosarzycki
Niedawno opublikowane wyniki badań opartych na danych zebranych przez sondę Cassini wskazują nowy scenariusz, który może tłumaczyć dlaczego niektóre wypełnione metanem jeziora na Tytanie otoczone są wysokimi brzegami sięgającymi kilkudziesięciu metrów nad otaczający je krajobraz. Modele wskazują, że to eksplozje ogrzewanego azotu odpowiadają za powstanie basenów w skorupie księżyca.
Tytan jest jedynym obiektem planetarnym w Układzie Słonecznym poza Ziemią, na którego powierzchni znajduje się ciecz w stanie stabilnym. Jednak w przeciwieństwie do Ziemi, gdzie z chmur do jezior i mórz opada woda, na Tytanie to metan i etan, czyli węglowodory, które na Ziemi znamy w postaci gazowej, w formie ciekłej opadają na powierzchnię.
Najciekawsze modele tłumaczące pochodzenie jezior na Tytanie opisują jak ciekły metan rozpuszcza skaliste podłoże lodu i stałych związków organicznych, wycinając zbiorniki, które z czasem wypełniają się cieczą. W taki sposób mógł powstać typ jezior na Tytanie charakteryzujący się ostrymi, wyraźnymi brzegami. Na Ziemi zbiorniki wody powstałe w ten sposób nazywamy jeziorami krasowymi.
Nowe, alternatywne modele dla niektórych mniejszych jezior (o rozmiarach rzędu kilkudziesięciu kilometrów) wywracają jednak tę teorię do góry nogami: według nich kieszenie ciekłego azotu w skorupie Tytana ogrzewały się, zmieniając się w gaz wybuchowy, którego eksplozje prowadziły do powstawania kraterów, które następnie wypełniały się ciekłym metanem. Nowa teoria tłumaczy dlaczego niektóre mniejsze jeziora w pobliżu bieguna północnego Tytana, takie jak Winnipeg Lacus, na zdjęciach radarowych zdają się posiadać bardzo strome krawędzie wynoszące się ponad poziom jeziora – krawędzie, które ciężko wyjaśnić modelem krasowym.
Dane radarowe zostały zebrane przez sondę Cassini w trakcie ostatniego bliskiego przelotu w pobliżu Tytana, gdy sonda przygotowywała się do wlotu w atmosferę Saturna dwa lata temu. Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Giuseppe Mitri z włoskiego G. d’Annunzio University doszła do wniosku, że model krasowy nie może odpowiadać za niektóre jeziora, które dostrzegli na tych zdjęciach.
“Krawędź jest wypiętrzona, a procesy krasowe działają odwrotnie” mówi Mitri. “Nie dostrzegliśmy żadnych cech, które pasowały do basenów krasowych. W rzeczywistości, morfologia kraterów bardziej przypominała kratery wybuchowe, w których krawędzie powstają z materii wyrzuconej z wnętrza krateru. To zupełnie inny proces”.
Artykuł naukowy opublikowany 9 września w periodyku Nature Geoscience, zgadza się z innymi modelami klimatu na Tytanie, które wskazują, że księżyc ten może być teraz ciepły w porównaniu do wcześniejszego okresu historii Tytana.
W ciągu ostatniego 0,5-1 miliarda lat na Tytanie, metan w jego atmosferze działał niczym gaz cieplarniany, ogrzewając jego powierzchnię – wciąż niesamowicie zimną w porównaniu do naszych ziemskich standardów. naukowcy od dawna uważają, że księżyc ten doświadczał okresów ogrzewania i ochładzania, wraz ze spadkami i wzrostami ilości metanu w atmosferze.
W trakcie chłodniejszych okresów, w atmosferze dominował azot, opadając na powierzchnię i przenikając przez lodową skorupę i zbierając się w zbiornikach tuż pod powierzchnią, mówi Jonathan Lunine, naukowiec misji Cassini z Uniwersytetu Cornell Ithaca.
“Jeziora ze stromymi i wypiętrzonymi brzegami mogą być wskaźnikami okresów w historii Tytana, kiedy na powierzchni i w skorupie znajdowały się duże ilości ciekłego azotu” zauważa. Nawet lokalne ogrzewanie mogło zamieniać ciekły azot w gazowy i prowadzić do eksplozji, w której powstawały kratery.
“To zupełnie nowe wyjaśnienie stromych krawędzi otaczających te małe jeziora, a które były dla nas naprawdę trudną zagadką” mówi Linda Spilker, naukowiec projektu Cassini z JPL.
https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/10/modele-wskazuja-ze-jeziora-na-tytanie-to-kratery-wybuchowe/

Modele wskazują, że jeziora na Tytanie to kratery wybuchowe.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Poświata po zdarzeniu rozjaśnia naturę i pochodzenie łączenia się gwiazd neutronowych
2019-09-10. Autor. Vega
Ostatni rozdział historycznej detekcji potężnego złączenia się dwóch gwiazd neutronowych w 2017 r. został oficjalnie napisany. Po tym jak niezwykle jasny wybuch ostatecznie zgasnął w czerni, międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Northwestern University starannie stworzył jej poświatę – ostatnią część cyklu życia słynnego zdarzenia.

Powstały obraz jest nie tylko najgłębszym jak dotąd obrazem poświaty kolizji gwiazd neutronowych, ale także ujawnia tajemnice dotyczące początków połączenia, utworzonego przez nią strumienia oraz natury krótszych rozbłysków gamma.

Wielu naukowców uważa połączenie się gwiazd neutronowych z 2017 r., nazwane GW170817, za największe jak dotąd odkrycie LIGO. Po raz pierwszy astrofizycy schwytali dwie zderzające się gwiazdy neutronowe. Wykryte zarówno na falach grawitacyjnych, jak i w promieniowaniu elektromagnetycznym.

Światło z GW170817 zostało wykryte częściowo dlatego, że obiekty znajdowały się w pobliżu, dzięki czemu były jasne i stosunkowo łatwe do znalezienia. Gdy gwiazdy neutronowe zderzyły się, wyemitowały kilonową – światło 1000 razy jaśniejsze niż klasyczna nowa, wynikająca z tworzenia ciężkich pierwiastków po połączeniu. Ale właśnie ta jasność sprawiła, że jej poświata – utworzona ze strumienia podróżującego z prędkością bliską prędkości światła, uderzającego w otaczające środowisko – była tak trudna do zmierzenia.

Począwszy od grudnia 2017 r. Kosmiczny Teleskop Hubble’a wykrywał poświatę w świetle widzialnym pozostałą po połączeniu się i ponownie odwiedzał jej lokalizację 10 razy w ciągu półtorej roku.

Pod koniec marca 2019 r. zespół Wen-fai Fong, która przewodziła badaniom, wykorzystał teleskop Hubble’a, aby uzyskać ostateczny obraz i najgłębsze jak dotąd dane obserwacyjne. W ciągu 7,5 godziny teleskop zarejestrował obraz nieba w miejscu, w którym nastąpiło zderzenie gwiazd neutronowych. Powstały obraz pokazał – 584 dni po połączeniu – że światło widzialne pochodzące ze złączenia ostatecznie zniknęło.

Następnie zespół Fong musiał usunąć jasność otaczającej galaktyki, aby odizolować wyjątkowo słabą poświatę tego zdarzenia.

Fong, Peter Blanchard (drugi autor pracy) i ich współpracownicy podeszli do wyzwania, wykorzystując wszystkie 10 obrazów, w których kilonowa zniknęła, a poświata została, a także ostateczny, głęboki obraz Hubble’a bez śladów kolizji. Zespół nałożył swój głęboki obraz Hubble’a na każdy z 10 obrazów poświaty. Następnie, używając algorytmu, drobiazgowo odjął całe światło z obrazów Hubble’a z wcześniejszych zdjęć poświaty.

Efekt: końcowa seria zdjęć przedstawiających słabą poświatę bez zanieczyszczenia świetlnego pochodzącego z galaktyki tła. Całkowicie zgodny z przewidywanymi modelami, jest jak dotąd najdokładniejszą serią w skali czasowej obrazowania poświaty światła widzialnego GW170817 stworzonego do tej pory.

Dzięki głębokiemu polu Hubble’a, Fong i jej współpracownicy uzyskali nowe informacje na temat galaktyki macierzystej GW170817. Być może najbardziej zaskakujące są takie, że obszar wokół połączenia nie był gęsto zaludniony gromadami gwiazd.

„Poprzednie badania sugerowały, że pary gwiazd neutronowych mogą tworzyć się i łączyć w gęstym środowisku gromady kulistej. Nasze obserwacje pokazują, że zdecydowanie tak nie jest w przypadku tego połączenia się gwiazd neutronowych” – mówi Fong.

Fong uważa również, zgodnie z nowym obrazem, że odległe kosmiczne eksplozje zwane krótkimi błyskami gamma są w rzeczywistości zderzeniami pomiędzy gwiazdami neutronowymi – tylko widzianymi pod innym kątem. Obydwa wytwarzają relatywistyczne dżety będące jak wąż strażacki z materii, która porusza się z prędkością bliską prędkości światła. Astrofizycy zazwyczaj widzą strumienie pochodzące z rozbłysków gamma, gdy są one wycelowane bezpośrednio w naszym kierunku. Ale GW170817 obserwowano pod kątem 30 stopni, czego nigdy wcześniej nie dokonano na optycznej długości fali.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Northwestern University

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/09/poswiata-po-zdarzeniu-rozjasnia-nature.html

Poświata po zdarzeniu rozjaśnia naturę i pochodzenie łączenia się gwiazd neutronowych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Laureaci nagród Polskiego Towarzystwa Astronomicznego
2019-09-10.
9 września 2019 r., podczas uroczystości otwarcia 39. Zjazdu Polskiego Towarzystwa Astronomicznego (PTA), wręczono w Olsztynie nagrody PTA. Laureatem Medalu Bohdana Paczyńskiego został prof. Wojciech Dziembowski, Nagrodę i Medal im. Włodzimierza Zonna „Za popularyzację wiedzy o Wszechświecie”, a Nagrodę Młodych PTA – Radosław Poleski.
Główną nagrodą przyznawaną przez PTA jest Medal Bohdana Paczyńskiego za wybitne osiągnięcia w dziedzinie astronomii i astrofizyki. Nagroda przyznawana jest co 2 lata od 2013 r. Dotychczasowi laureaci: Martin J. Rees, George W. Preston oraz Aleksander Wolszczan.
Tegoroczny laureatem został Wojciech Dziembowski. Profesor Wojciech Dziembowski należy do najbardziej znanych na świecie polskich astronomów. Opublikował ponad prac naukowych, cytowanych łącznie blisko 9 tysięcy razy. Warto dodać, iż 23 prace laureata przekroczyły granicę 100 cytowań każda.
Studia astronomiczne Wojciech Dziembowski odbywał na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (ukończone w 1962 roku). Pracę doktorską obronił w 1967 roku na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie również habilitował się w 1977 roku. Tytuł profesora zwyczajnego otrzymał w 1988 roku. Od 1989 roku jest członkiem korespondentem Polskiej Akademii Nauk (PAN), od 1997 roku członkiem korespondentem Polskiej Akademii Umiejętności, a od 2007 roku członkiem rzeczywistym PAN.
Od 1969 roku astronom pracuje w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika PAN w Warszawie, gdzie m.in. był dyrektorem w latach 1987-1992. Od 1997 roku jest także profesorem w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Warszawskiego.
Naukowa praca  prof. Dziembowskiego dotyczy heliosejsmologii i asterosejsmologii (astrosejsmologii), a w szczególności badań pulsacji niektórych klas gwiazd zmiennych. Można powiedzieć iż profesor jest twórcą polskiej szkoły astrosejsmologii.
Nagroda za popularyzację astronomii
Druga z nagród PTA, Nagroda i Medal im. Włodzimierza Zonna „Za popularyzację wiedzy o Wszechświecie”, jest przyznawana od 1983 roku. Jej tegorocznymi laureatami zostało Jadwiga Biała oraz Jacek Drążkowski.
Jadwiga Biała pracowała przez bardzo wiele lat w Olsztyńskim Planetarium i Obserwatorium Astronomicznym, m.in. będąc dyrektorem placówki. To jej zawdzięczamy powstanie olsztyńskiej kolekcji meteorytów. Działa także w Polskim Towarzystwie Meteorytowym oraz opublikowała wiele artykułów popularnonaukowych.
Jacek Drążkowski związany jest od blisko 30 lat najpierw z kwartalnikiem „Postępy Astronomii”, a potem z dwumiesięcznikiem „Urania – Postępy Astronomii”. Jest odpowiedzialny za skład czasopisma, prowadzi różne stałe działy, a także jest autorem rysunków do komiksu „Mała Urania”. Jest także zaangażowany w wydawanie kwartalnika „Meteoryt”. Oprócz tego aktywnie popularyzuje astronomię na wykładach, spotkaniach, pokazach nieba, w tym także w unikatowym obserwatorium astronomicznym w hotelu w Lidzbarku Warmińskim.
Kolejną z nagród Polskiego Towarzystwa Astronomicznego jest Nagroda Młodych PTA, którą otrzymują młodzi naukowcy za wybitny indywidualny dorobek badawczy. Jej laureatem został Radosław Poleski, którego naukowe zainteresowania skupiają się wokół tematyki soczewkowania grawitacyjnego oraz gwiazd zmiennych.
„Jest pewna logika w tym, jakie nagrody Towarzystwo ufundowało, która polega na tym, że nagradzamy wybijających się astronomów na początku ich drogi naukowej, luminarzy i autorytety naukowe naszego środowiska przez Medal Bohdana Paczyńskiego i doceniamy objaśnianie naukowych wyników na język codzienny, przyznając nagrodę za popularyzację wiedzy astronomicznej, wiedzy o Wszechświecie” powiedział prof. dr hab. Marek Sarna, prezes Polskiego Towarzystwa Astronomicznego.
39. Zjazd Polskiego Towarzystwa Astronomicznego odbywa się w Olsztynie od 9 do 12 września. Jego organizatorami są PTA oraz Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, a partnerem Olsztyńskie Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne. Konferencja jest objęta patronatem Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego – Jarosława Gowina, Wojewody Warmińsko-Mazurskiego – Artura Chojeckiego, Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego – Gustawa Marka Brzezina, Prezydenta Miasta Olsztyn – Piotra Grzymowicza, a także Polskiej Agencji Kosmicznej.
(jest to treść komunikatu prasowego PTA)
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/laureaci-nagrod-polskiego-towarzystwa-astronomicznego

Laureaci nagród Polskiego Towarzystwa Astronomicznego.jpg

Laureaci nagród Polskiego Towarzystwa Astronomicznego2.jpg

Laureaci nagród Polskiego Towarzystwa Astronomicznego3.jpg

Laureaci nagród Polskiego Towarzystwa Astronomicznego4.jpg

Laureaci nagród Polskiego Towarzystwa Astronomicznego5.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronauci sprawdzają, jak naprawdę zachowuje się beton na ziemskiej orbicie

2019-09-10.

Powód jest prozaiczny, naukowcy chcą dowiedzieć się, czy ten materiał, powszechnie wykorzystywany w budownictwie na Ziemi, może również sprawdzić się w przypadku budowy pierwszych habitatów na Księżycu, planetoidach i Marsie.

Beton to najprostszy i najbardziej trwały materiał masowo wykorzystywany w budownictwie. Nie powinien więc dziwić fakt, że NASA dopatruje w nim potencjału również w kwestiach swoich planów związanych z misjami kosmicznymi. Agencja od kilku lat intensywnie przygotowuje się do realizacji nowych misji załogowych na Księżyc i pierwszych na Marsa. Zanim to jednak nastąpi, muszą powstać technologie, które pozwolą te wyprawy zrealizować w pełni bezpiecznie.

Naukowcy stawiają na modyfikowany beton i drukarki 3D. Tamtejsze habitaty będą musiały zabezpieczyć kolonizatorów przed ekstremalnymi warunkami wysokich i niskich temperatur oraz silnego promieniowania. Oczywiście, kosmiczny beton ostatecznie będzie różnił się składem od ziemskiego. W tym celu już prowadzone są badania, które mają zaowocować powstaniem pierwszej skutecznej mieszanki.

Testy są obecnie prowadzone na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Zadaniem astronautów jest sprawdzenie, czy w warunkach mikrograwitacji proces łączenia cementu, wody i piachu, przy wykorzystaniu drukarek 3D, może przebiegać w podobny sposób, jak ma to miejsce na Ziemi, i czy taki beton jest równie wytrzymały. W ramach eksperymentu Microgravity Investigation of Cement Solidification (MICS) astronauci zmieszali w warunkach nieważkości różne rodzaje kruszywa z wodą i cementem.

Niestety, okazuje się, że powstały w ten sposób beton cechował się dużą porowatością. Oznacza to, że nie będzie tak wytrzymały, jak chcą tego naukowcy i nie sprawdzi się przy budowach pierwszych ludzkich kolonii. Badacze nie tracą jednak nadziei. W kolejnej fazie testów chcą wykorzystać nowe materiały i przygotować inne ich proporcje, by w końcu uzyskać taki beton, jakiego oczekują. Czy się uda? Na razie tego nie wiadomo.

Na Księżycu, planetoidach i Marsie występuje pył w różnej postaci. To właśnie on ma być podstawą budownictwa. Jednak NASA chce sprawdzić, czy zamiast niego można wykorzystać bardziej pospolity materiał, takim jest beton. Jeśli nie będzie można go zastosować, wówczas naukowcy przejdą do planu b, czyli skupią się na regolicie i wykorzystaniu jego potencjału budowlanego.

Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA

https://www.geekweek.pl/news/2019-09-10/astronauci-sprawdzaja-jak-naprawde-zachowuje-sie-beton-na-ziemskiej-orbicie/

Astronauci sprawdzają, jak naprawdę zachowuje się beton na ziemskiej orbicie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ścigając księżyc: naród, politycy i obietnica, która przeniosła USA w erę kosmiczną - Recenzja
2019-09-10. Piotr
Za nami 50 rocznica lądowania na Księżycu. Z tej okazji na półkach księgarni pojawiło się wiele tytułów traktujących o tym wydarzeniu. Na szczególną uwagę zasługuje pozycja Ścigając księżyc: naród, politycy i obietnica, która przeniosła USA w erę kosmiczną wydawnictwa Bez Fikcji. Dlaczego? M.in. za sprawą zakresu jaki autorzy – Robert Stone i Alan Anders postanowili nam zaserwować.
Ścigając Księżyc. Naród, politycy i obietnica, która przeniosła USA w erę kosmiczną - Pełna Recenzja


Tytuł: Ścigając Księżyc. Naród, politycy i obietnica, która przeniosła USA w erę kosmiczną
Autor: Robert L Stone, Alan Andres
Ilość stron: 360
Rok wydania: 2019
Okładka: miękka skrzydełkowa
ISBN: 978-83-8178-035-3
Wersja: Papierowa
Gdzie kupić? wydawnictwoniezwykle.pl
Patronat medialny nad książką objął portal Astronomia24.com.


Autor: Piotr Petryla, astronomia24.com
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=937

Ścigając księżyc naród, politycy i obietnica, która przeniosła USA w erę kosmiczną  Recenzja.jpg

Ścigając księżyc naród, politycy i obietnica, która przeniosła USA w erę kosmiczną  Recenzja2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ZAPROSZENIE

Dodam od siebie warto się wybrać. Przy okazji pozdrawiam Kolegów Astrolab.

ZAPROSZENIE.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Łapmy kosmos na smartfona. Ciekawy pomysł krakowskich naukowców
2019-09-11. EN.MNIE
„Łapanie” cząstek promieniowania kosmicznego przy użyciu aplikacji pobranej na własnego smartfona to jeden z filarów projektu CREDO, zainicjowanego w Instytucie Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. W projekcie uczestniczą mieszkańcy pięciu kontynentów.
Żyjemy w oceanie promieniowania kosmicznego, a CREDO (Skrajnie Rozproszone Obserwatorium Promieniowania Kosmicznego) jest propozycją jego globalnego badania. Mamy cały szereg innowacyjnych i nowatorskich pomysłów naukowych, ale to, co nas wyróżnia, to masowe zaangażowanie społeczeństwa, które jest nam potrzebne do osiągnięcia celów naukowych – powiedział koordynator projektu dr hab. Piotr Homola.
Na konferencji prasowej wyjaśnił on, że jednym z warunków powodzenia projektu, zainicjowanego w 2016 r. w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie, jest ilość zebranych danych. W tym naukowcom może pomóc praktycznie każdy.
Potrzebujemy jak największej liczby uczestników, którzy przy pomocy nawet prostych detektorów, nawet nie w pełnym wymiarze czasu, ale, powiedzmy, godzinę tygodniowo, przyczynią się do akwizycji danych – apelował koordynator.
Jak wyjaśnił, z twórcami CREDO współpracuje już 28 instytucji z 12 krajów i pięciu kontynentów. Celem projektu jest pomiar, obserwacja i monitoring promieniowania kosmicznego.
Jednym z jego założeń jest poszukiwanie korelacji w dużej skali. – Proszę sobie wyobrazić, że teraz – w Krakowie i w Pekinie - rejestrujemy wielki pęk atmosferyczny i możemy powiedzieć z dużym poziomem ufności, że cząstki są skorelowane w czasie. To byłby hit, to byłaby nowa, nieobserwowana dotąd fizyka – mówił dr Homola. Jak zaznaczył, naukowcy uzyskaliby wówczas „nieobserwowany dotąd efekt fizyczny, na który – jak się wydaje – jest szansa”.
Kolejne założenie, na które wskazywał koordynator projektu, to „oczekiwanie nieoczekiwanego”.
Jeżeli rejestrujemy promieniowanie i średnia ilość jest znana – to może się zdarzyć, że pewnego dnia wydarzy się coś, co nazywamy anomalią – zauważył.
Jak dodał, może być ona „wybrykiem techniki, ale też interesującym zjawiskiem fizycznym, które – jeśli zostanie zaobserwowane w większej skali, na większej liczbie urządzeń – może dać nam wskazówki do naprawdę przełomowych odkryć naukowych”.
Twórcy projektu uważają, że jego wyjątkowość tkwi w powszechności – aplikacja do „łapania” cząstek dostępna jest na stronie internetowej. Każdy, kto zainstaluje ją na swoim smartfonie, rejestruje się również w systemie, a dzięki czemu zbierane przez niego dane będą przesyłane do bazy.
B Co więcej, dane do analizy dostępne są nie tylko dla naukowców, ale dla wszystkich zainteresowanych. Do tej pory zarejestrowało się już ponad 10 tys. użytkowników.
Nie zrzucamy odpowiedzialności za monitoring ani obserwację danych wyłącznie na naukowców, bo ich jest po prostu zbyt mało – wyjaśnił dr Homola. Jak przyznał, choć trwają prace nad sztuczną inteligencją, to „wciąż potrzebny jest człowiek i oko ludzkie, które niejednokrotnie lepiej wyłapuje pewne podobieństwa, korelacje niż maszyna”.
Jednak do tego, by samodzielnie analizować dane, potrzebne są umiejętności i narzędzia. W tym celu realizatorzy projektu, we współpracy z nauczycielami, organizują ligę i maraton „Łowców cząstek” wśród uczniów. W zeszłym roku w akcję zaangażowało się 120 osób z 60 szkół.
Powiedzieliśmy, że uczniowie i nauczyciele mogą wziąć udział w międzynarodowym projekcie naukowym i myślę, że to była bardzo duża motywacja – podkreśliła współtwórczyni przedsięwzięcia, nauczycielka fizyki ze szkoły podstawowej w Rzezawie Jolanta Sulma. Jak dodała, uczestnicy mogą porównywać swoje wyniki z innymi użytkownikami, nie tylko z Polski.
W tym momencie mogą zobaczyć, że to nie jest zabawa, że tworzymy szeroko pojętą naukę. Młodych ludzi to bardzo motywuje – oceniła. W projekcie CREDO uczestniczą obecnie m.in. Polska, Stany Zjednoczone, Australia, Czechy, Ukraina, Gruzja, Meksyk, Rosja i Nepal.
źródło: PAP
https://www.tvp.info/44348963/lapmy-kosmos-na-smartfona-ciekawy-pomysl-krakowskich-naukowcow

Łapmy kosmos na smartfona. Ciekawy pomysł krakowskich naukowców.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Woda w atmosferze superziemi K2-18b!
2019-09-11. Radek Kosarzycki
K2-18b, planeta o masie ośmiokrotnie większej od masy Ziemi, jest jedyną znaną nam planetą spoza Układu Słonecznego, na powierzchni której jest woda oraz temperatury sprzyjające powstaniu życia.
Odkrycie, o którym naukowcy donoszą dzisiaj w Nature Astronomy, jest pierwszym udanym odkryciem wody w atmosferze egzoplanety krążącej w ekosferze swojej gwiazdy, czyli w odległości, w której woda może występować na powierzchni w stanie ciekłym.
Główny autor opracowania, dr Angelos Tsiaras (UCL Centre for Space Exochemistry Data (CSED)) powiedział: “Odkrycie wody na potencjalnie przyjaznej dla życia planecie innej niż Ziemia jest niesamowicie ekscytujące. K2-18b t nie “Ziemia 2.0″, bowiem jest znacznie od niej masywniejsza i ma inny skład chemiczny atmosfery. Niemniej jednak przybliża nas do odpowiedzi na pytanie: Czy Ziemia jest wyjątkowa?””.
Badacze wykorzystali dane archiwalne z 2016 i 2017 roku zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a i opracowali algorytmy pozwalające analizować promieniowanie gwiazdy przenikające przez atmosferę planety K2-18b. Wyniki analiz ujawniły sygnaturę pary wodnej, wskazując przy okazji na obecność wodoru i helu w atmosferze planetty.
Autorzy uważają, że inne związki chemiczne, w tym azot i metan, również mogą być obecne w atmosferze planety, aczkolwiek przy obecnych możliwościach obserwacyjnych nie udało się ich wykryć. Niezbędne są dalsze badania, które pozwolą oszacować pokrywę chmur oraz ilość wody w atmosferze.
Planeta krąży wokół chłodnego karła K2-18 oddalonego od Ziemi o około 110 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Lwa. Zważając na wysoką aktywność czerwonego karła, K2-18b może nie być tak przyjazna dla życia jak Ziemia i może być wystawiona na duże dawki promieniowania.
K2-18b została odkryta w 2015 roku i jest jedną z setek superziem – planet o masie między masą Ziemi i Neptuna – odkrytych w danych zebranych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Keplera. Naukowcy spodziewają się, że teleskop TESS w nadchodzących latach odkryje kolejne setki superziem.
Źródło: University College London
Dla wszystkich mówiących językiem mieszkańców Albionu – WARTO PRZECZYTAĆ WĄTEK DOTYCZĄCY TEGO ODKRYCIA I JEGO INTERPRETACJI TUTAJ:
https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/11/woda-w-atmosferze-superziemi-k2-18b/

Woda w atmosferze superziemi K2-18b.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czarna dziura o masie pośredniej rzuca gwiazdę przez Drogę Mleczną
2019-09-11. Autor: Vega
Międzynarodowy zespół naukowców wskazał pochodzenie uciekającej z dużą prędkością gwiazdy o nazwie PG 1610+062 i ustalił, że prawdopodobnie została ona wyrzucona z rodzimej gromady przez czarną dziurę o masie pośredniej.
Aby nałożyć ścisłe ograniczenia na prognozowaną prędkość rotacji PG 1610+062, jej prędkość radialną, a także dokładnie zmierzyć jej skład chemiczny, zespół potrzebował danych spektralnych gwiazdy, ale odległość i położenie na niebie sprawiły, że Echellette Spectrograph and Imager (ESI) W. M. Keck Observatory okazało się jedynym narzędziem do tego zadania.

„Na półkuli północnej tylko połączenie Obserwatorium Kecka i ESI dały nam to, czego potrzebowaliśmy. Obszar zbierania Kecka pozwolił nam zgromadzić wystarczającą ilość fotonów dla naszego obiektu, a ESI ma dokładnie odpowiednią rozdzielczość, która jest wystarczająco wysoka, aby analizować wszystkie cechy widmowe” – mówi współautor pracy Thomas Kupfer, doktorant Kavli Institute for Theoretical Physics z University of California, Santa Barbara.

Chociaż wcześniej uważano ją z starą gwiazdę o masie połowy Słońca, typową dla halo galaktycznego, dane z Obserwatorium Kecka pokazały, że PG 1610+062 jest w rzeczywistości zaskakująco młodą gwiazdą, która jest dziesięć razy masywniejsza i została wyrzucona z dysku galaktycznego z prędkością bliską prędkości ucieczki z Drogi Mlecznej.

Istnieją jeszcze szybsze gwiazdy, zwane gwiazdami o wysokiej prędkości (hyper-velocity stars – HVS) – pierwsze trzy zostały odkryte w 2005 roku. Wśród nich jest unikalna gwiazda US 708, którą znaleziono na podstawie obserwacji za pomocą spektrometru obrazowania niskiej rozdzielczości (Low Resolution Imaging Spectrometer – LRIS) na teleskopie Keck I; poruszała się tak szybko, że wymknęła się grawitacji Drogi Mlecznej. Osiągnięcie takich prędkości wymaga niezwykle dramatycznego zdarzenia procy.

Symulacje przeprowadzone w 1988 roku sugerują, że olbrzymia czarna dziura o masie 4 mln mas Słońca (supermasywna czarna dziura – SMBH) mogłaby załatwić sprawę przez zakłócenie układu podwójnego gwiazd, czyli połknięcia jednej gwiazdy i pozostawienie jej kosmicznego partnera z całą energią w układzie, wyrzucając ją daleko poza prędkość ucieczki z Drogi Mlecznej. Z braku innych wiarygodnych wyjaśnień dotyczących powstawania HVS, scenariusz ten został łatwo zaakceptowany jako standardowy mechanizm wyrzucania, w szczególności po obserwacyjnych dowodach na istnienie takiej SMBH w centrum Galaktyki.

Wykorzystując precyzyjne pomiary astrometryczne z misji Gaia, określono drogę przybycia PG 1610+062 „znikąd” z okolicy centrum Drogi Mlecznej, ale z ramienia Strzelca naszej Galaktyki, co wyklucza pomysł, że to nasza centralna SMBH wyrzuciła tę gwiazdę.

Jeszcze bardziej interesujące jest pochodne ekstremalne przyspieszenie PG 1610+062, które najprawdopodobniej wyklucza wszystkie alternatywne scenariusze, oprócz interakcji z supermasywną czarną dziurą o masie pośredniej (MMBH). Przewiduje się, że obiekty takie istnieją w młodych gromadach gwiazd w ramionach spiralnych Drogi Mlecznej, ale żadnych jeszcze nie wykryto.

Jest wiele więcej informacji na temat tej gwiazdy i jej miejsca pochodzenia. W miarę postępu misji Gaia, pojawia się precyzja, a miejsce pochodzenia zostaje jeszcze bardziej zawężone, co może umożliwić astronomom wyszukiwanie macierzystej gromady gwiazd, a ostatecznie czarnej dziury.

Zespół aktualnie poszukuje dodatkowych kandydatów podobnych do PG 1610+062, wykorzystując satelitę Gaia oraz inne duże przeglądy nieba. Jaśniejsze i bliższe gwiazdy mogą być odpowiednie do prześledzenia ich drogi z macierzystych gromad gwiazd, które mogą dostarczyć dowodów na obecność czarnych dziur o masach pośrednich znajdujących się w ich wnętrzach.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Obserwatorium Keck

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/09/czarna-dziura-o-masie-posredniej-rzuca.html

Czarna dziura o masie pośredniej rzuca gwiazdę przez Drogę Mleczną.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Indie odnalazły lądownik księżycowy Vikram, ale nie odzyskały łączności
2019-09-11.
Sonda kosmiczna Chandrayaan 2 odnalazła lądownik Vikram, z którym utracono kontakt na krótko przed jego planowanym osadzeniem na powierzchni Księżyca. Dotychczas nie udało się jednak wznowić łączności z maszyną - przekazała we wtorek indyjska agencja kosmiczna.
Sprowadzenie lądownika na powierzchnię naturalnego satelity Ziemi w pobliżu jego południowego bieguna było najtrudniejszą fazą misji sondy Chandrayaan 2. W końcowym etapie lądowania w sobotę kontrola naziemna utraciła jednak kontakt z maszyną.
Eksperci przytaczani przez agencję Reutera przypuszczają, że Vikram opadł szybciej, niż planowano, i rozbił się na powierzchni. Indyjska państwowa agencja kosmiczna ISRO potwierdziła we wtorek, że orbitująca wokół Księżyca sonda Chandrayaan 2 zlokalizowała lądownik, jednak nie sprecyzowała, czy uległ on uszkodzeniu.
Na Twitterze ISRO ukazało się oświadczenie, zgodnie z którym "prowadzone są wszelkie możliwe starania, by nawiązać łączność z lądownikiem".
To druga indyjska misja na Księżyc. Jej głównym celem było zbadanie i opracowanie mapy złóż wody, które zdaniem naukowców mogą występować na południowym biegunie satelity. Region ten otrzymuje niewiele światła, a duża jego część stale pozostaje w cieniu, przez co temperatury sięgają minus 200 stopni Celsjusza.
Misja Chandrayaan 2 miała wzmocnić pozycję indyjskich naukowców oraz rolę kraju na arenie międzynarodowej. Indie chciały się stać czwartym państwem - po USA, Rosji i Chinach - które wykona miękkie lądowania na naturalnym satelicie Ziemi. W 2008 roku inna indyjska sonda - Chandrayaan 1 - okrążyła Księżyc, jednak nie wylądowała wówczas na jego powierzchni. (PAP)
mk/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78544%2Cindie-odnalazly-ladownik-ksiezycowy-vikram-ale-nie-odzyskaly-lacznosci.html

Indie odnalazły lądownik księżycowy Vikram, ale nie odzyskały łączności.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Festiwal Nauki w Warszawie - od 20 września
2019-09-11.
Tysiące atrakcji i spotkań z naukowcami na uczelniach, w szkołach wyższych i w instytutach naukowych województwa mazowieckiego zaplanowano w ramach 23. edycji Festiwalu Nauki w Warszawie, który potrwa od 20 do 29 września. Tegoroczne tematy przewodnie to: "Matematyka", "Najnowsza historia Polski" i "Nowe technologie".
Program Festiwalu Nauki (znajduje się na stronie http://festiwalnauki.edu.pl) podzielony jest na trzy części. Można tu odnaleźć tematy lekcji dla szkół, opis spotkań oraz wystaw. Na spotkania festiwalowe i na wystawy wstęp jest wolny. Lekcje są dostępne tylko dla zarejestrowanych szkół.
"Każdy znajdzie coś dla siebie" - zapewnia dyrektor festiwalu dr Zuzanna Toeplitz, która zaprasza przede wszystkim na siedem debat głównych. Debata inauguracyjna będzie dotyczyć królowej nauk. "Czy matematyka rozwiąże problemy świata?" - specjaliści zastanowią się nad tym wspólnie 20 września o godz. 18.00 na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego (ul. Pasteura 5). W tym samym miejscu 21 września o godz. 17.00 odbędzie się druga debata, tym razem poświęcona klimatowi. Eksperci będą prowadzić rozważania o końcu świata - jak i czy można mu zapobiec. W auli Starej Biblioteki UW odbędzie się 21 września o godz. 17.00 debata o tworzeniu dobrego prawa. Instytut Historyczny UW i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Pałacu Tyszkiewiczów-Potockich (ul. Krakowskie Przedmieście 32) zorganizują 23 września debatę pt. "Polski Wrzesień 1939 r. Opinie, oceny, reprezentacje". Z kolei Tygodnik „Polityka” do swojej siedziby na ul. Słupeckiej 6 zaprosi ekspertów do rozmowy o Okrągłym Stole - ta debata zaplanowana jest na godz. 18.00 25 września. Debata pod patronatem Banku Gospodarstwa Krajowego odkryje wyzwania makroekonomiczne stojące przed Polską, Europą i światem. O tym, co nam przyniesie następne 30 lat ekonomiści będą mówić 28 września o godz. 17.00 w Starej Bibliotece UW. W tej samej auli zbiorą się 29 września o godz. 17.00 uczestnicy ostatniej otwartej debaty, aby zastanowić się, jak zmniejszyć negatywne oddziaływanie plastików na środowisko.
Pozostałe wydarzenia 23. edycji Festiwalu Nauki pogrupowano według tematów przewodnich. Będzie to kilkaset popularnonaukowych wykładów, pokazów, warsztatów, wystaw, wycieczek i laboratoriów. Kluby, Wieczory z nauką oraz Spotkania weekendowe będą miały lżejszą formę. Niektóre instytucje przygotowały spotkania całodniowe. Pod hasłem "Las, jakiego nie znamy" w Raszynie odbędzie się 21 września piknik Instytutu Badawczego Leśnictwa. Po drugiej stronie za miastem w Domu Zjazdów i Konferencji PAN w Jabłonnie zaplanowano tego dnia piknik "Nauka z Pałacem w tle".
Niedziela 22 września to dzień otwarty w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika PAN (program: www.camk.edu.pl) i w Centrum Badań Kosmicznych PAN (program: www.cbk.waw.pl). W kolejną sobotę swoje podwoje otworzy m.in. Wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, gdzie będzie można zasmakować treningu pilotów, poznać symulatory śmigłowców i obejrzeć szybowce.
W programie Festiwalu Nauki można znaleźć imprezy skierowane do poszczególnych grup wiekowych. Wśród propozycji dla dzieci i młodzieży na 29 września znalazł się Piknik Geologiczny na Wydziale Geologii UW (ul. Żwirki i Wigury 93) i, tradycyjnie już, pełen eksperymentów, pokazów i nauki przez zabawę Mini Festiwal organizowany przez Wydział Fizyki PW i Wydział Matematyki i Nauk Informacyjnych PW (ul Koszykowa 75). Imprezy są całodniowe. Więcej o 49. Festiwalu Nauki Małego Człowieka na stronie http://minifestiwal.edu.pl
Wśród wydarzeń specjalnych znajdą się m.in. wykłady: laureata nagrody „Złota Róża”. Nagroda ta zostanie wręczona 30 września, na zakończenie festiwalu. "Jest to nagroda ufundowana przez Instytut Książki i Warszawski Festiwal Nauki przyznawana za najlepsza książkę popularnonaukową, jaka ukazała się w Polsce pomiędzy kolejnymi edycjami Festiwalu Nauki" - wyjaśnia dr hab. Stanisław Bajtlik, jeden z jurorów konkursu.
PAP - Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk
kol/ agt/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78538%2Cfestiwal-nauki-w-warszawie-od-20-wrzesnia.html

Festiwal Nauki w Warszawie - od 20 września.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Światowe Forum Nauki Polskiej poza Granicami Kraju - od środy w Pułtusku
2019-09-11.
II edycja Światowego Forum Nauki Polskiej poza Granicami Kraju 2019 rusza w środę w Pułtusku. Naukowcy z Polski oraz Polacy pracujący za granicami kraju przedstawią swoje osiągnięcia; będą rozmawiać o promowaniu osiągnięć naukowych czy finansowaniu badań.
Hasło wiodące II edycji Światowego Forum Nauki Polskiej poza Granicami Kraju 2019 brzmi: "Nauka, innowacyjność, konkurencyjność, czyli jak być naukowcem na obczyźnie?"
Organizatorzy chcą, by wydarzenie integrowało i wspierało współpracę naukowców polskiego pochodzenia, działających poza granicami Polski.
Głównym celem II edycji forum jest "stworzenie wspólnej przestrzeni co-creating dla naukowców polskiego pochodzenia działających poza granicami Kraju, wspieranie ich relacji naukowo-badawczej, nawiązywania kontaktów (networking) i dzielenia się wiedzą. Ponadto pragniemy promować Polskość i Polskę na międzynarodowej arenie naukowej, w świadomości Polonii i Rodaków w Kraju, jak również zależy nam na poprawie wizerunku Polaków i Polski w świecie" - czytamy na stronie organizatora imprezy, Stowarzyszenia "Wspólnota Polska".
Organizatorzy forum proponują określenie inicjatyw, sprzyjających promowaniu osiągnięć naukowych. Przedstawiają też pomysł stworzenia sieci Polskiej Społeczności Naukowej, łączącej naukowców polskiego pochodzenia, którzy działają poza granicami Polski.
Głównym tematem sesji naukowych z zakresu nauk ścisłych, przyrodniczych, inżynieryjno-technicznych, medycznych, nauk o zdrowiu oraz sztuki będą właśnie innowacyjne osiągnięcia. Wśród tematów pojawią się m.in. kwestia wkładu nauk ścisłych w rozwój innowacyjnych rozwiązań; wkład polskiej humanistyki i sztuki na emigracji w kulturę artystyczną świata czy możliwości przedłużania życia dzięki osiągnięciom medycyny w XXI w.
W panelach dyskusyjnych wezmą udział przedstawiciele polonijnych organizacji naukowych i polskiej myśli technicznej z krajów Europy, Australii i Nowej Zelandii, Ameryki Południowej, Ameryki Północnej.
Zaplanowano też prelekcje ekspertów. O związkach sztuki polskiej na emigracji i sztuki w Polsce opowie historyk sztuki, prof. Jan Wiktor Sienkiewicz. Z kolei humanistka, pisarka i dziennikarka dr Bogumiła Żongołłowicz przedstawi wkład Polaków w kulturę artystyczną Australii. O zanieczyszczeniu powietrza w Polsce i wyzwaniach na XXI wiek opowie prof. Bolesław Samoliński. Wśród prelegentów znajdą się również przedstawiciele nauk medycznych, m.in. prof. Mariusz Frączek, dr n. med. Aneta Obcowska–Hamerska, prof. Artur Mamcarz czy prof. Jacek Gwizdka.
Wydarzenie rusza w środę (11 września) i potrwa do soboty (14 września). Forum odbywa się w ramach kampanii społecznej "Jest nas 60 milionów", któremu patronuje Polska Agencja Prasowa. Szczegółowy program znajduje się na stronie http://wspolnotapolska.org.pl/forumnauki/index.php
Poprzednie Światowe Forum Nauki Polskiej poza Granicami Kraju odbyło się we wrześniu 2018 r. w ramach V Zjazdu Polonii i Polaków za Granicą. (PAP)
zan/ agt/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78543%2Cswiatowe-forum-nauki-polskiej-poza-granicami-kraju-od-srody-w-pultusku.html

Światowe Forum Nauki Polskiej poza Granicami Kraju - od środy w Pułtusku.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wyślijcie swoje DNA na Księżyc i uratujcie ludzkość przed zagładą z firmą LifeShip
2019-09-11.
Prawdopodobnie większość z nas nigdy nie dostąpi zaszczytu wylądować na Księżycu. Jednak nie wszystko stracone. LifeShip chce, w pewnym sensie, umożliwić nam tam lot, a w zasadzie naszemu unikalnemu genomowi.
Przedstawiciele firmy twierdzą, że dzięki ich pomysłowi, każdy mieszkaniec naszej planety, który ma na zbyciu 99 dolarów, może wysłać na naturalnego satelitę naszej planety najważniejszą część siebie, w postaci DNA, i pozwolić jej tam przetrwać przez miliony lat.
LifeShip chce stworzyć swoisty na obcym obiekcie bank ludzkich genomów na wypadek globalnego kataklizmu. Na powierzchni Księżyca próbki DNA będą bezpieczne, a gdy zajdzie potrzeba odtworzenia gatunku ludzkiego, będzie można skorzystać z tej genetycznej skarbnicy wiedzy. Wówczas naukowcy skorzystają z naszego DNA. Taka wizja ma być ponoć wielkim wabikiem na klientów i zachęcić ich do skorzystania z tej ciekawej oferty.
„Ludzie będą mogli spojrzeć w górę na Księżyc i poczuć związek z całym życiem, i uświadomić sobie, że są częścią wielkiej historii Ziemi. Możliwe, że życie na Ziemię przybyło z głębi kosmosu. Być może znajdujemy się teraz w momencie, w którym sami możemy już zasiewać życie na najbliższych nam obiektach przemierzających Układ Słoneczny. Moja firma chce to umożliwić za rozsądne pieniądze” - powiedział Ben Haldeman, promysłodawca projektu LifeShip i twórca firmy Planet Labs.
Każdy genom ma być umieszczony w specjalnej kapsule, a następnie osadzony w bursztynie, co pozwoli na zabezpieczenie go przed ekstremalnymi warunkami panującymi na powierzchni Srebrnego Globu. W kosmos tysiące próbek DNA zostanie zabranych na pokładzie lądownika, który uda się tam na szczycie rakiety Falcon-9 od SpaceX. Firma planuje starty lądowników z kapsułami wypełnionymi genomami co nawet pół roku.
To nie pierwszy tego typu pomysł. W kwietniu na Księżycu rozbił się prywatny izraelski lądownik o nazwie Beresheet. Na jego pokładzie znajdowały się próbki genomu 25 gatunków ziemskich stworzeń oraz setki niesporczaków, małych zwierząt bezkręgowych, które uważane są za obce formy życia, gdyż potrafią przetrwać w najbardziej ekstremalnych warunkach.
Źródło: GeekWeek.pl/LifeShip / Fot. LifeShip
https://www.geekweek.pl/news/2019-09-11/wyslijcie-swoje-dna-na-ksiezyc-i-uratujcie-ludzkosc-z-firma-lifeship/

Wyślijcie swoje DNA na Księżyc i uratujcie ludzkość przed zagładą z firmą LifeShip.jpg

Wyślijcie swoje DNA na Księżyc i uratujcie ludzkość przed zagładą z firmą LifeShip2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

SpaceX kończy przygotowania do lotu Starshipa na wysokość aż 222 kilometrów
2019-09-11.
Starhopper zaliczył już udany i spektakularnie wyglądający na filmach lot na wysokość ok. 150 metrów, a teraz firma Elona Muska kończy przygotowania do kolejnego lotu, tym razem już prototypu Starship. Celem jest kosmos.
SpaceX zgłosiło nowy plan misji klasy orbitalnej statku Starship. Start pojazdu ma odbyć się na początku października jeszcze tego roku. Wówczas firma przewiduje lot na wysokość nawet 222 kilometrów ponad powierzchnię naszej planety. Ale to nie wszystko.
Fani firmy wypatrzyli dużą aktywność w ośrodku testowym SpaceX w Cocoa na Florydzie. Na terenie obiektu stoi już duży fragment prototypu klasy orbitalnej Starship oraz zgromadzono mnóstwo pierścieni wykonanych ze stali nierdewnej, z których zostanie zbudowana rakieta SuperHeavy, czyli najpotężniejsza w historii prywatnego sektora przemysłu kosmicznego.
Elon Musk zapowiedział, że więcej szczegółów na temat przyszłych planów firmy poznany już 28 września. Przypomnijmy, że niedawno miliarder zdradził kilka ciekawych info na temat kolejnych wersji swoich rakiet, które pomogą zbudować pierwsze kolonie ludzkie na Czerwonej Planecie. Okazuje się, że Super Heavy Starship 2.0, czyli kolejna generacja potężnych pojazdów kosmicznych budowanych obecnie przez SpaceX, ma być aż od 4 do 8 razy od nich większa.
Musk mówi o możliwości wynoszenia na orbitę 100 ton ładunku lub załogi składającej się z nawet 200 osób. Super Heavy Starship 2.0 mają mieć ok. 18 metrów średnicy i w sumie aż 240 metrów wysokości. Będzie to najpotężniejsza rakieta, jaka powstała w całej historii naszej cywilizacji. Co ciekawe, Big Falcon Rocket (BFR), czyli wcześniejszy projekt SpaceX, miał mieć 9 metrów średnicy i 118 metrów wysokości, więc sporo mniej od nowej koncepcji.
Kolejna wersja rakiety i statku ma pozwolić wynosić na ziemską orbitę nawet 1000 ton ładunku lub 800 osób. Jeśli nowe generacje rakiet i statków będą tankowane na orbicie, to ładowność w locie na Marsa ma wzrosnąć nawet do 1300 ton. Taki potężny środek transportu międzyplanetarnego może pozwolić już ludzkości na realizację pięknej wizji budowy pierwszych kolonii na tym niegościnnym globie.
Źródło: GeekWeek.pl/SpaceX/Elon Musk/SpaceNews / Fot. Teslarati/Spacex
https://www.geekweek.pl/news/2019-09-11/spacex-konczy-przygotowania-do-lotu-starshipa-na-wysokosc-az-222-kilometrow/

SpaceX kończy przygotowania do lotu Starshipa na wysokość aż 222 kilometrów.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odwołany start HTV-8
2019-09-11. Krzysztof Kanawka
Dziesiątego września miał nastąpić start japońskiego pojazdu zaopatrzeniowego HTV-8. Start odwołano gdy na wyrzutni startowej pojawił się pożar.
Start rakiety H-2B miał nastąpić 10 września o godzinie 23:33 CEST z kosmodromu Tanegashima. Na pokładzie tej rakiety znalazł się bezzałogowy pojazd zaopatrzeniowy HTV-8. Celem tego lotu była Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS).
Na około 3 godziny i 30 minut przed startem na wyrzutni pod rakietą pojawił się pożar. Pożar został ugaszony w ciągu kilkunastu minut dzięki systemowi wodnemu zainstalowanemu na wyrzutni, jednak w jego następstwie postanowiono odwołać start. Japońska agencja kosmiczna JAXA poinformowała kilka godzin później o dokładnej lokalizacji pożaru, który był związany z infrastrukturą naziemną.
Start misji HTV-8 został odwołany. Z dostępnych informacji wynika, że nastąpi ściągnięcie rakiety do hali, gdzie zostanie wykonana szczegółowa inspekcja. JAXA poinformuje po tej inspekcji o nowej dacie startu HTV-8.
(PFA, NSF)
https://kosmonauta.net/2019/09/odwolany-start-htv-8/

Odwołany start HTV-8.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Koniec misji Sojuz MS-14
2019-09-11. Krzysztof Kanawka
Szóstego września zakończyła się bezzałogowa misja Sojuz MS-14. Na Ziemię wrócił rosyjski humanoidalny robot Fiodor.
Do startu bezzałogowej misji Sojuz MS-14 doszło 22 sierpnia 2019 o godzinie 05:38 CEST. Był to rzadki bezzałogowy lot załogowej kapsuły Sojuz. W tym przypadku bezzałogowy start był związany z testem rakiety Sojuz-2.1a, która w przyszłym roku zastąpi dotychczas używaną rakietę Sojuz-FG w lotach załogowych.
Dwa dni później, 24 sierpnia, Sojuz MS-14 miał przycumować do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Cumowanie jednak się nie udało – system KURS nie działał prawidłowo. Sojuz oddalił się od ISS. Dopiero we wtorek 27 sierpnia do węzła na końcu modułu Zwiezda przycumował Sojuz MS-14. Cumowanie przebiegło prawidłowo.
Pasażerem tego lotu Sojuza jest rosyjski humanoidalny robot Skybot F-850 (“Fiodor”). Dla tego robota to także misja testowa. Łącznie w tej misji Sojuza MS-14 na ISS zostało dostarczone blisko 658 kg ładunku.
Szóstego września 2019 roku Sojuz MS-14 zakończył swoją orbitalną misję. Odcumowanie od ISS nastąpiło 6 września o godzinie 20:14 CEST. Lądowanie w stepach Kazachstanu nastąpiło tego samego dnia o godzinie 23:35 CEST. Na pokładzie Sojuza MS-14 na Ziemię powrócił robot Fiodor.
Jak na razie nie wiadomo, czy ten robot powróci na Stację. Przez kilka kolejnych miesięcy z pewnością będzie trwać analiza zebranych danych z eksperymentów w trakcie kosmicznej podróży robota Skybot F-850.
(PFA, NSF)
https://kosmonauta.net/2019/09/koniec-misji-sojuz-ms-14/

Koniec misji Sojuz MS-14.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wenus mogła kiedyś posiadać oceany wody, które spowolniły rotację planety
Autor: admin (11 Wrzesień, 2019)
Na planecie Wenus panują piekielne warunki, dlatego szanse na obecność życia bakteryjnego są naprawdę małe. Jednak najnowsze badania wskazują, że dawna Wenus mogła w dużej mierze przypominać dzisiejszą Ziemię i posiadać nawet własne oceany. Naukowcy przypuszczają, że to właśnie oceany wody mogły zamienić Wenus w piekło.
Współczesna Wenus posiada atmosferę, która w ponad 96% składa się z dwutlenku węgla i posiada chmury kwasu siarkowego. Co więcej, na powierzchni planety panują skrajnie wysokie temperatury rzędu około 460 stopni Celsjusza. Nieprzyjazne warunki wynikają między innymi ze specyficznego ruchu obrotowego - jedna doba na planecie Wenus trwa aż 243 dni ziemskie! Oznacza to, że dany region jest przez kilka miesięcy nieustannie nagrzewany przez Słońce.
Jednak w odległej przeszłości, Wenus, podobnie jak Mars, mogła posiadać własne oceany i przypominać współczesną Ziemię, a jedna doba prawdopodobnie trwała znacznie krócej. Badania przeprowadzone przez naukowców z agencji NASA, Uniwersytetu w Bangor i Uniwersytetu Waszyngtońskiego wskazują, że Wenus mogła ostatecznie przeobrazić się w piekielną planetę właśnie z powodu obecności oceanów.
Symulacje komputerowe wskazują, że pływy morskie stopniowo spowalniają prędkość obrotową planety. Dla przykładu, proces ten wydłuża dobę na Ziemi o około 20 sekund na milion lat. Jeśli Wenus posiadała oceany to zachodziły na niej podobne zjawiska z tą różnicą, że były one spowodowane przez Słońce.
Jak wynika z przeprowadzonych badań, siły pływowe na Wenus mogły być na tyle duże, że skutecznie spowolniły rotację planety, lecz efekt był zależny od głębokości oceanów i szybkości, z jaką Wenus obracała się na początku. W najbardziej ekstremalnym przypadku, siły pływowe mogły spowalniać ruch obrotowy Wenus aż o 72 dni ziemskie na milion lat. Oznacza to, że doba na planecie Wenus mogła wydłużyć się do obecnej wartości w ciągu zaledwie 10-50 milionów lat.
Co więcej, światło słoneczne mogło w tym czasie doprowadzić do odparowania oceanów i w stosunkowo bardzo krótkim czasie zamienić planetę Wenus w piekło. Najnowsze badania pokazują, że odtwarzanie sił pływowych ma ważne znaczenie dla lepszego poznania historii danej planety. Jednak niektórzy naukowcy mimo wszystko wierzą, że planeta Wenus wciąż może zawierać życie. Przypuszcza się, że bakterie mogą być obecne w chmurach – wysoko nad powierzchnią planety, gdzie panują bardziej przyjazne warunki.
Źródło:
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wenus-mogla-kiedys-posiadac-oceany-wody-ktore...


https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/wenus-mogla-kiedys-posiadac-oceany-wody-ktore-spowolnily-rotacje-planety

 

Wenus mogła kiedyś posiadać oceany wody, które spowolniły rotację planety.jpg

Wenus mogła kiedyś posiadać oceany wody, które spowolniły rotację planety2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chińska stacja kosmiczna będzie dostępna również dla innych państw
Autor: admin (2019-09-11)
Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że słynna Międzynarodowa Stacja Kosmiczna ze względu na sprzeciw USA nie jest dostępna dla naukowców z Chin. Głównie z tego powodu Państwo Środka od lat pracuje nad budową własnej, chińskiej stacji kosmicznej. Jej budowa zacznie się lada moment i ogłoszono, że będzie ona dostępna również dla uczonych z innych państw świata.
Deklarację chińskiej otwartości na kooperację z innymi krajami w kontekście stacji kosmicznej, wyraził podczas wywiadu prasowego prezes Chińskiej Akademii Nauk, Bai Chunli. Wcześniej Chińczycy sygnalizowali, że mają nadzieję na międzynarodową współpracę przy budowie konkurencyjnej względem ISS stacji kosmicznej.
Nasza stacja kosmiczna będzie otwarta dla wszystkich. Zapraszamy do jej wykorzystania przez zagranicznych naukowców pomimo faktu, że Stany Zjednoczone nie pozwoliły używać Chińczykom międzynarodowej stacji kosmicznej. My jesteśmy całkowicie otwarci na współpracę” - powiedział Bai Chunli.
Chiny planują umieścić moduł stacji kosmicznej na orbicie już na początku przyszłej dekady. Uruchomienie modułu podstawowego „Tianhe” planowane jest na rok 2020. W 2021 roku dołączy do niego moduł laboratoryjny „Wentian” a rok później kolejny moduł „Mengtian”. Całkowita waga stacji kosmicznej będzie wynosić 60 ton, a jej żywotność jest szacowana na 10 lat. Planuje się, że załoga będzie się składała z trzech astronautów.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/chinska-stacja-kosmiczna-bedzie-dostepna-rowniez-dla-innych-panstw

Chińska stacja kosmiczna będzie dostępna również dla innych państw.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pod powierzchnią Księzyca może się znajdować złoto i inne metale szlachetne
Autor: admin (2019-09-11)
Grupy specjalistów z USA i Kanady postawiła sobie za cel rozwiązanie tajemnicy dziwnego niedoboru metali szlachetnych, który według współczesnej nauki obserwuje się w płaszczu księżycowym. Ich zdaniem może to świadczyć o tym, że pod powierzchnia Srebrnego Globu znajduje się istne "Eldorado".
Badając księżycową glebę, naukowcy stanęli w obliczu nienormalnie małej zawartości metali w skałach i do dzisiaj nie wiemy dlaczego tak jest. Jednak nawet nieliczne próbki księżycowej gleby i skał okazały się wystarczające, aby naukowcy zasugerowali, że to wnętrze Księżyca może być wypełnione wieloma cennymi minerałami i stąd ich brak na powierzchni.
Około pół wieku temu astronauci przywieźli z ziemskiego satelity pierwsze próbki gleby, czyli kilkaset kilogramów pyłu księżycowego i występujących tam skał. W sumie dzięki misjom Apollo i Luna zebraliśmy około 400 kilogramów próbek księżycowych. Może ta liczba brzmi imponująco, ale planetolog James Brenan z University of Dalhousie w Kanadzie uważa, że do poważnych badań to po prostu za mało.
Aby dowiedzieć się, co kryje się w kosmicznym ciele niebieskim najlepiej jest przestudiować niewielką substancję płaszcza, która czasami wychodzi na powierzchnię. Dlatego w przypadku Księżyca zbadano przede wszystkim skały bazaltowe dostarczone przez misje Apollo 15 i Apollo 17. Jeszcze w 2007 roku zostały one dokładnie zbadane pod kątem występowania elementów siderofilowych, które składają się na płaszcz księżycowy.
Ponieważ Układ Słoneczny zakończył już fazę wielkiego bombardowania, na powierzchni Księżyca powinno znajdować się wiele podobnych minerałów, w szczególności tych, które powinny spaść wraz z meteorytami. Ale, co dziwne, pomiary pokazały liczby od 10 do 100 razy mniejsze niż oczekiwano. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że niektóre meteoryty mogą nie uzupełniać masy Księżyca, tylko odleciały w kosmos, sytuacja ta nie jest normalna.
Obecnie jedna z dominujących hipotez o pochodzeniu księżyca mówi, że satelita powstał z tej samej substancji co Ziemia. Ale przy licznych podobieństwach w składzie geochemicznym istnieje również wystarczająca różnica. W wyniku ostatnich badań naukowcy odkryli, że pierwiastki siderofilowe najprawdopodobniej chowają się wewnątrz Księżyca - po prostu prawie nie docierają na powierzchnię.
Czy zatem Księżyc jest potencjalną żyłą złota i metali rzadkich dla całej ludzkości? Niestety, bez odwiertów jego powierzchni nie uda się potwierdzić tej hipotezy. Nawet jeśli wnętrze księżycowe są bogate w metale, prawdopodobnie nie będą występować w postaci rudy, która jest wygodna do wydobywania i przetwarzania. Wyścig na Księżyc już trwa i jego eksploatacja jest artykułowanym oficjalnie celem tego podboju.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/pod-powierzchnia-ksiezyca-moze-sie-znajdowac-zloto-i-inne-metale-szlachetne

Pod powierzchnią Księzyca może się znajdować złoto i inne metale szlachetne.jpg

Pod powierzchnią Księzyca może się znajdować złoto i inne metale szlachetne2.jpg

Pod powierzchnią Księzyca może się znajdować złoto i inne metale szlachetne3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Test AA-2: widok z rakiety
2019-09-12. Krzysztof Kanawka
NASA zaprezentowała nagranie testu AA-2 z pokładu rakiety, która wyniosła model kapsuły Orion.
Kapsuła MPCV Orion ma być wynoszona w przestrzeń kosmiczną za pomocą rakiety SLS. W przypadku problemów z rakietą SLS, w trakcie pierwszych 120 sekund lotu kapsuła MPCV Orion może uciec za pomocą Launch Abort System (LAS).
LAS to stosunkowo duża rakieta na paliwo stałe, która będzie instalowana na szczycie rakiety SLS. Zadaniem LAS jest “zabranie” kapsuły MPCV Orion na odległość bezpieczną od (potencjalnie) wybuchającej rakiety SLS. Dzięki LAS możliwe będzie uratowanie astronautów znajdujących się wewnątrz kapsuły MPCV Orion.
Drugiego lipca 2019 roku o 13:00 CEST NASA przeprowadziła test Ascent Abort – 2 (AA-2) dla zestawu LAS i kapsuła Orion. W tym teście kapsuła oraz LAS zostały wzniesione na wysokość około 9,5 km za pomocą rakiety na paliwo stałe (pierwszy stopień rakiety Peacemaker) zainstalowanej pod Orionem. Na tej wysokości doszło do odpalenia LAS i “wyciągnięcia” makiety kapsuły MPCV Orion. Test przebiegł prawidłowo.
Po tym teście NASA opublikowała nagranie z pokładu rakiety Peacemaker z testu AA-2. To nagranie prezentujemy poniżej.
To nagranie potwierdza, że test AA-2 przebiegł prawidłowo. System LAS dla kapsuły MPCV Orion może zatem być uznany jako gotowy do użycia. Jest to ważny krok w przygotowaniach do pierwszego załogowego lotu kapsuły MPCV Orion.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2019/09/test-aa-2-widok-z-rakiety/

 

 

Test AA-2 widok z rakiety.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziwny wzór emitowany przez odległą gwiazdę

2019-09-12.

Odkryto rzadko spotykany wzór w rozbłyskach pochodzących z układów gwiazd neutronowych w odległości ponad 16 000 lat świetlnych.

 Układ gwiezdny nosi oznaczenie MAXI J1621-501 i został on odkryty 9 października 2017 r. Początkowo naukowcy nie wiedzieli, czym on jest. Tak regularne promieniowanie mogłoby sugerować obecność układu podwójnego zawierającego normalną gwiazdę, gwiazdę neutronową lub czarną dziurę.

 Naukowcy odkryli, że promieniowanie rentgenowskie z MAXI J1621-501 pochodzi z wybuchów na powierzchni gwiazdy neutronowej. Powtarzają się one co ok. 78 dni. Astronomowie odkryli jedynie 30 innych źródeł światła, które zachowują się w ten sam sposób.

Astronomowie obserwowali MAXI J1621-501 przez 15 miesięcy od odkrycia w 2017 r. i zauważyli pojawienie się wzorca sześć razy. Zawsze jest nieco przesunięty w czasie, ale dysk akrecyjny powstający podczas wsysania materii przez jedną z gwiazd neutronowych, stale się rozszerza.

 Źródło:  INTERIA.

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-dziwny-wzor-emitowany-przez-odlegla-gwiazde,nId,3192376

Dziwny wzór emitowany przez odległą gwiazdę .jpg

Dziwny wzór emitowany przez odległą gwiazdę2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Lawina na Marsie

2019-09-12.
 Sondzie kosmicznej Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) udało się uchwycić niecodzienne zdarzenie w pobliżu bieguna północnego Marsa. Statek badawczy zrobił zdjęcie lawiny przenoszącej chmurę czerwonego pyłu. Było to możliwe dzięki kamerze HiRISE.

To, co widzimy na zdjęciu, to konsekwencja luźnych bloków lodu spadających wzdłuż 500-metrowej ściany klifu, wyrzucając pył i kurz w powietrze. Region ten znajduje się zaledwie 370 km od marsjańskiego bieguna północnego.

- Każdej wiosny świecące Słońce destabilizuje lód i uwalnia bloki skalne. Dochodzi do spektakularnych lawin - powiedziała dr Candice Hansen z Uniwersytetu Arizona.

Zdjęcie zostało wykonane, gdy MRO znajdowała się 318,2 km nad powierzchnią Marsa.

Mars jest najlepiej zbadaną planetą w Układzie Słoneczną, zupełnie inną od Ziemi. Dzięki licznym robotom wysłanym na powierzchnię Czerwonej Planety, jesteśmy coraz lepiej przygotowani do załogowej misji, która powinna odbyć się już w latach 30. bieżącego wieku.

 Źródło:  INTERIA
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/misje/news-lawina-na-marsie,nId,3197522

Lawina na Marsie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ExoMars złożony
2019-09-12. Krzysztof Kanawka
W sierpniu 2019 nastąpił koniec prac instalacyjnych łazika ExoMars. Wciąż jednak nie wiadomo, czy start tej misji nastąpi w 2020 roku.
Start misji ExoMars (z łazikiem Rosalind Franklin) jest planowany na lipiec 2020 roku. Do tego czasu muszą zakończyć się testy oraz integracja i weryfikacja wszystkich elementów tej misji ExoMars.
W sierpniu 2019 nastąpił koniec prac instalacyjnych łazika ExoMars. Łazik po integracji został wysłany do zakładów firmy Airbus w Tuluzie na serię testów.
Wciąż jednak nie wiadomo, czy misja ExoMars wystartuje w 2020 roku. Powodem są problemy z systemem spadochronów. W tym roku doszło do dwóch nieudanych testów spadochronów misji ExoMars. W sierpniu doszło do warsztatów dotyczących spadochronów, w których wzięli udział eksperci z ESA oraz NASA. Jest prawdopodobne, że niebawem dojdzie do kolejnego testu spadochronów dla misji ExoMars. Od jego powodzenia zależy data startu misji ExoMars.
(ESA)
https://kosmonauta.net/2019/09/exomars-zlozony/

 

ExoMars złożony.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nik Pierumow znów to zrobił - recenzja II tomu Blackwater: Magia i Ogień
2019-09-12. Piotr
Pamiętacie naszą recenzję książki „Magia i Stal”? Z tego co wiemy przypadła ona do gustu przede wszystkim tej części z Was, która lubi czasem odskoczyć od pozycji naukowych w kierunku powieści z akcją osadzoną gdzieś we Wszechświecie. Mamy dla Was dobrą wiadomość – jesteśmy już po lekturze II tomu zatytułowanego „Magia i Ogień” i… żałujemy, że nie zrobiliśmy tego wcześniej!
Blackwater: Magia i Ogień (tom 2) - Pełna Recenzja


Tytuł oryginału: Prikluczenija Molly Blackwater. Stal, par i magia
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Wydanie: 1
Data wydania: 13.03.2019
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 480
Format: 13.0 x 20.5 cm
Cena katalogowa: 44,90 PLN
ISBN: 978-83-287-1153-2
Autor: Nik Pierumow
Gdzie kupić? muza.com.pl
Autor: Piotr Petryla, astronomia24.com

https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=939

Nik Pierumow znów to zrobił - recenzja II tomu Blackwater Magia i Ogień.jpg

Nik Pierumow znów to zrobił - recenzja II tomu Blackwater Magia i Ogień2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronautka: wierzę, że pierwsza osoba, która wyląduje na Marsie zrobi to w imieniu ludzkości
2019-09-12. Szymon Zdziebłowski.
Wierzę w to, że pierwsza osoba, która postawi nogę na Marsie, zrobi to w imieniu całej ludzkości, a nie jakiegoś jednego państwa - powiedziała PAP była astronautka, generalny gubernator Kanady Julie Payette.
Julie Payette brała udział w dwóch misjach kosmicznych - w 1999 r. została pierwszym astronautą z Kanady, który przebywał na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Po raz drugi poleciała w kosmos w 2009 r. W obu wyprawach pełniła funkcję specjalisty. W 2017 r. objęła urząd gubernatora generalnego Kanady.
"Jedną z rzeczy, jakie uzyskujesz w czasie lotu w kosmos, jest perspektywa. Nieważne skąd i kim jesteś - masz możliwość spojrzenia na planetę z góry i ujrzenia jej usytuowania w przestrzeni. To po prosu jest uderzające doświadczenie!" - powiedziała w rozmowie z PAP Payette.
Dodała, że taka szeroka perspektywa jest przydatna. "Ona unaocznia, że w tym momencie ludzkość żyje na jednej planecie, którą wszyscy między siebie dzielimy. W tym momencie nie możemy zamieszkać nigdzie indziej" - podkreśliła. Pyaette uważa, iż byłoby świetnie, gdyby każdy mógł polecieć w kosmos, bo możliwość spojrzenia na Ziemię z takiej perspektywy daje silnie poczucie przynależności do Błękitnej Planety.
Zapytana o to, czy w jej ocenie dalszy podbój kosmosu będzie polegał raczej na konkurowaniu państw czy firm - podkreśliła, że sama jest "produktem" Międzynarodowej Stacji Kosmicznej".
"Byłam jedynie niewielką częścią wielkiego konsorcjum ludzi wielu narodowości, którzy zbudowali to niezwykłe laboratorium, orbitujące wokół Ziemi. Różne kraje zdecydowały się razem włożyć wysiłek, pieniądze i zasoby dla postępu wiedzy w duchu pokoju" - powiedziała.
"Naprawdę wierzę, że (podbój kosmosu - PAP) będzie kontynuowany w tym trendzie współpracy i bardzo liczę, że pierwsza osoba, która postawi nogę na Marsie, zrobi to dla ludzkości a nie dla jednego państwa" - zaznaczyła.
Misje kosmiczne uznawane są za bardzo kosztowne, jednak opracowane w ich trakcie technologie są wykorzystywane przez nas na co dzień. Payette podkreśliła, że stosujemy je do nawigacji czy przewidywania pogody. Zapytana, czy można liczyć, że pomogą również z walką ze skutkami kryzysu klimatycznego, stwierdziła: "Technologie będą częścią rozwiązania takich globalnych problemów, jak zmiany klimatu". Dodała: "Globalne problemy są złożone, dlatego wymagają niepodzielnej uwagi wielu narodów i nie znajdziemy jednego ich rozwiązania".
W ocenie generalnej gubernator Kanady, dzięki połączeniu informacji otrzymanych z detektorów na orbicie ziemskiej z tymi uzyskanymi na powierzchni Ziemi, "będziemy mogli podejmować właściwe decyzje związane z naszą planetą".
Julie Payette gościła w Polsce we wrześniu w czasie 80. rocznicy obchodów wybuchu drugiej wojny światowej. W czasie wizyty odwiedziła m.in. międzynarodowe centrum naukowe Astrocent, które zajmuje się badaniem fal grawitacyjnych i ciemnej materii.
PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski
szz/ ekr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78547%2Castronautka-wierze-ze-pierwsza-osoba-ktora-wyladuje-na-marsie-zrobi-w

 

Astronautka wierzę, że pierwsza osoba, która wyląduje na Marsie zrobi to w imieniu ludzkości.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czarna dziura z trzema gorącymi posiłkami dziennie
2019-09-12. Autor Vega
Jest takie powiedzenie, że pomijanie posiłków jest niezdrowe. Najwyraźniej supermasywna czarna dziura w centrum oddalonej o miliony lat świetlnych galaktyce otrzymała tę wiadomość.
Zespół astronomów odnalazł rozbłyski rentgenowskie powtarzające się co ok. 9 godzin, pochodzące z centrum galaktyki o nazwie GSN 069. Dane uzyskane z obserwatorium rentgenowskiego Chandra i XMM-Newton wskazują, że supermasywna czarna dziura znajdująca się tam zużywa duże ilości materii w regularnych odstępach czasu.

Podczas gdy naukowcy wcześniej odkryli dwie czarne dziury o masie gwiazdowej (ważące ok. 10 razy więcej, niż Słońce), które czasami przechodzą regularne wybuchy, do tej pory nie wykryto jeszcze takiego zachowania się supermasywnej czarnej dziury.

Czarna dziura w centrum GSN 069, położona 250 mln lat świetlnych od Ziemi, ma masę ok. 400 000 razy większą, niż Słońce. Naukowcy szacują, że zużywa materię równoważną około czterem Księżycom ok. 3 razy dziennie.

„Ta czarna dziura ma plan posiłków, jakiego wcześniej nie widzieliśmy. To zachowanie jest tak bezprecedensowe, że musieliśmy wymyślić nowe wyrażenie, aby je opisać: ‘prawie okresowe erupcje rentgenowskie’ (X-ray Quasi-Periodic Eruptions)” – mówi Giovanni Miniutti z ESA Center for Astrobiology w Hiszpanii, pierwszy autor artykułu.

XMM-Newton jako pierwszy zaobserwował to zjawisko w GSN 069 po wykryciu dwóch wybuchów 24 grudnia 2018 r. Następnie Miniutti i jego współpracownicy śledzili kolejne obserwacje  XMM-Newton w dniach 16 i 17 stycznia 2019 r. i znaleźli 5 wybuchów. Obserwacje Chandry niecały miesiąc później, 14 lutego, pokazały dodatkowe 3 wybuchy.

„Łącząc dane z tych dwóch obserwatoriów rentgenowskich, śledziliśmy te okresowe wybuchy przez co najmniej 54 dni. Daje nam to wyjątkową okazję do obserwowania przepływu materii do supermasywnej czarnej dziury, która wielokrotnie przyspiesza i zwalnia” – powiedział współautor Richard Saxton z European Space Astronomy Center w Madrycie.

Podczas wybuchów promieniowanie X staje się ok. 20 razy jaśniejsze, niż w czasie ciszy. Wzrasta również temperatura gazu opadającego w kierunku czarnej dziury, od ok. 500 000 stopni Celsjusza w okresach ciszy do ok. 1,4 mln st. C podczas wybuchów. Temperatura tego ostatniego podobna jest do temperatury gazu znajdującego się wokół najaktywniej rosnących supermasywnych czarnych dziur.

Pochodzenie tego gorącego gazu było tajemnicą, ponieważ wydaje się, że jest zbyt gorący, aby można go było skojarzyć z dyskiem opadającej materii, który otacza czarną dziurę. Chociaż jego pochodzenie również jest tajemnicą w GSN 069, zdolność badania supermasywnej czarnej dziury, w której gorący gaz wielokrotnie się formuje, a następnie znika, może dostarczyć ważnych wskazówek.

„Uważamy, że źródłem promieniowania X jest gwiazda, którą czarna dziura częściowo lub całkowicie rozerwała na części i powoli konsumuje kawałek po kawałku. Ale jeżeli chodzi o powtarzające się wybuchy, jest to zupełnie inna historia, której pochodzenie należy zbadać przy użyciu dodatkowych danych i nowych modeli teoretycznych” – powiedziała współautorka Margherita Giustini, również z Centrum Astrobiologii ESA.

Spożywanie gazu ze zniszczonej gwiazdy przez supermasywną czarną dziurę było wcześniej obserwowane, ale nigdy nie towarzyszyły temu powtarzalne rozbłyski rentgenowskie. Autorzy sugerują, że istnieją dwa możliwe wyjaśnienia wybuchów. Jednym z nich jest to, że ilość energii na dysku gromadzi się aż stanie się niestabilna i materia gwałtownie wpadnie do czarnej dziury, powodując wybuchy. Następnie cykl się powtórzy. Innym jest interakcja między dyskiem a drugim ciałem krążącym wokół czarnej dziury, być może pozostałością częściowo rozerwanej gwiazdy.

Dane z Chandra były kluczowe dla tego badania, ponieważ były w stanie wykazać, że źródło promieniowania X znajduje się w centrum galaktyki gospodarza, czyli tam, gdzie oczekuje się obecności supermasywnej czarnej dziury. Kombinacja danych z Chandra i XMM-Newton sugeruje, że rozmiar i czas trwania posiłków czarnej dziury nieznacznie się zmniejszył a przerwa między posiłkami wzrosła. Przyszłe obserwacje będą miały kluczowe znaczenie dla sprawdzenia, czy trend się utrzyma.

Supermasywne czarne dziury są zwykle większe, niż ta w GSN 069, mając masy milionów a nawet miliardów słońc. Im większa czarna dziura, tym wolniejsze będą jej wahania jasności, więc zamiast wybuchać co dziewięć godzin, powinna wybuchać co kilka miesięcy lub lat, co prawdopodobnie tłumaczy, dlaczego wybuchy prawie okresowe nigdy wcześniej nie były widoczne.

Przykłady dużych wzrostów i spadków ilości promieni X wytwarzanych przez czarne dziury zaobserwowano w kilku przypadkach, stosując powtarzane obserwacje przez miesiące lub lata. Zmiany w niektórych obiektach są znacznie szybsze niż oczekiwano w standardowej teorii dysków opadającej materii otaczającej czarną dziurę, ale można je oczywiście uwzględnić, gdyby miały podobne zachowanie do GSN 069.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Chandra

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/09/czarna-dziura-z-trzema-goracymi.html

 

Czarna dziura z trzema gorącymi posiłkami dziennie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: Orion z przeszłości
2019-09-12. Alicja Pietrzak
Podczas upływu wieku XX rozwój fotografii zaowocował ważnym dla astronomów narzędziem. Ulepszanie materiałów, długie ekspozycje oraz nowe projekty teleskopów przyczyniały się do uzyskiwania obrazów zawierających detale niewidoczne przy obserwacjach za pomocą ludzkiego oka.
Dzisiaj szczególnie rozpoznawalne dla astrofotografów, to niezwykłe zdjęcie gwiazdotwórczej mgławicy w Orionie zostało uchwycone w 1901 roku przez Amerykańskiego astronoma i twórcę teleskopów George’a Ritcheya. Oryginalna szklana płytka fotograficzna, czuła na światło zielone i niebieskie, została zdigitalizowana, a następnie uzyskano z niej pozytyw. Ręcznie pisane notatki wskazują na 50-minutową ekspozycję, zakończoną o świcie oraz 24-calową aperturę teleskopu, zamaskowaną do 18 cali, by poprawić ostrość otrzymanego obrazu. Zapisy Ritcheya sprzed ponad 100 lat zachowały astronomiczne dane i mogą dalej być używane do odkrywania procesów astrofizycznych.
Source :
NASA
https://news.astronet.pl/index.php/2019/09/12/w-kosmicznym-obiektywie-orion-z-przeszlosci/

W kosmicznym obiektywie Orion z przeszłości.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hubble prezentuje najnowszy portret Saturna
2019-09-12. Radek Kosarzycki
Kamera Wide Field Camera 3 zainstalowana na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Hubble’a obserwowała Saturna 20 czerwca 2019 roku gdy planeta przechodziła przez punkt najbliższy Ziemi w tym roku, w odległości około 1,36 miliarda kilometrów.
łOd wyniesienia Kosmicznego Teleskopu Hubble’a w przestrzeń, jego celem jest badanie nie tylko odległych obiektów astronomicznych, ale także planet w naszym układzie planetarnym. Wykonane w wysokiej rozdzielczości zdjęcia sąsiadujących z nami planet można przebić jedynie wysyłając sondy kosmiczne, które z bliska odwiedzą poszczególne planety. Niemniej jednak, teleskop Hubble’a ma jedną zasadniczą przewagę nad sondami kosmicznymi: może obserwować planety okresowo i przez znacznie dłuższy czas niż jakakolwiek przelatująca w pobliżu planety sonda.
Saturn ma wiele wyróżniających go cech charakterystycznych, takich jak pierścienie, które aktualnie nachylone są w stronę Ziemi. Dzięki takiemu położeniu możemy teraz obserwować ich delikatną strukturę. Holenderski astronom Christian Huygens po raz pierwszy zidentyfikował pierścienie w 1655 roku, aczkolwiek uważał, że jest to stały dysk otaczający planetę. Teraz wiemy, że pierścienie składają się z pyłu i lodu. Choć wszystkie gazowe olbrzymy posiadają swoje pierścienie, to jednak pierścienie Saturna są największe i najbardziej spektakularne.
Wiek pierścieni Saturna wciąż jest tematem wielu debat. Co więcej, wciąż nie wiadomo jakie kosmiczne zdarzenie doprowadziło do ich powstania. Jak na razie w tych kwestiach nie ma jednorodnego stanowiska środowiska astronomów.
Kolejną interesującą cechą jest sześciokąt otaczający północny biegun planety. Jest to tajemniczy i osobliwy sześcioboczny układ wiatrów strumieniowych w atmosferze planety. Sam sześciokąt jest na tyle duży, że w jego wnętrzu zmieściłyby się cztery planety o rozmiarach Ziemi. Co ciekawe, na biegunie południowej taka struktura nie występuje.
Inne ciekawe formacje nie są już tak długowieczne. Potężna burza na północnym obszarze okołobiegunowym dostrzeżona przez Hubble’a w ubiegłym roku, już zniknęła.
Charakterystyczna barwa Saturna pochodzi od letnich mgieł, powstających w reakcjach fotochemicznych napędzanych przez ultrafioletowe promieniowanie docierające do Saturna ze Słońca. Pod mgłami znajduje się warstwa chmur złożonych z kryształków lodowego amoniaku, a jeszcze dalej warstwa chmur złożonych z wodorosiarczku amonu i wody. Pasmowa struktura atmosfery spowodowana jest przez wiatry i chmury rozłożone na różnych szerokościach geograficznych.
Wygląd Saturna ulega zmianom wraz ze zmianami pór roku spowodowanymi 27-stopniowym nachyleniem osi rotacji planety względem płaszczyzny ekliptyki. Zdjęcie zostało wykonane gdy na półkuli północnej trwa lato.
Źródło: spacetelescope.org
https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/12/hubble-prezentuje-najnowszy-portret-saturna/

 

Hubble prezentuje najnowszy portret Saturna.jpg

Hubble prezentuje najnowszy portret Saturna2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 1
2019-09-12. Wojciech Usarzewicz
Słowem wstępu: jest to treść e-booka napisanego przeze mnie kilka lat temu, teraz publikowanego w postaci serii artykułów. Proszę, aby czytelnik nie zdziwił się, jeśli miejscami mówię “ta książka” :).
Wszyscy jesteśmy pyłem gwiezdnym.
– Carl Sagan
Wprowadzenie
Cytat z wcześniejszej strony to prawdopodobnie najbardziej znane słowa Carla Sagana – astronoma, naukowca i popularyzatora nauki. Odnosi się on do następującego faktu – praktycznie każdy atom naszego ciała istniał kiedyś, miliardy lat temu, w sercach wielkich gwiazd.1 Ale cytat ten odnosi się jeszcze od jednej rzeczy, którą ukazał nam teleskop Hubble’a. W porównaniu do ogromu Wszechświata, jesteśmy tylko pyłkiem.
Od 25 lat krążący na orbicie Ziemi Teleskop Kosmiczny Hubble’a, w skrócie HST, dokonuje rewolucji w naszym postrzeganiu i rozumieniu Wszechświata. Mimo ciężkich początków, ten pierwszy kosmiczny teleskop optyczny okazał się być jednym z największych osiągnięć technologicznych i naukowych XX wieku.
To dzięki Hubble’owi naukowy wykazali, że galaktyki uformowały się z mniejszych skupisk materii u początków Wszechświata. To Hubble pomógł wykazać, że wielkie galaktyki zawierają w swych sercach supermasywne czarne dziury. To obserwacje Hubble’a pozwoliły wyliczyć, że ilość normalnej materii nie jest w stanie pokryć całego wpływu grawitacyjnego, jaki obserwujemy w kosmosie, co pośrednio potwierdziło teorię ciemnej materii. I to Hubble pomógł naukowcom ukuć pierwsze zaczątki koncepcji ciemnej energii, która przyśpiesza ekspansję Wszechświata.
Hubble ma dla mnie również osobiste znaczenie.
Pamiętam, jak pewnego jesiennego wieczoru, kiedy zapadł już zmierzch, moja siostra wróciła z wyprawy do pobliskiego miasta, gdzie wyruszyła – o czym przekonałem się właśnie tegoż wieczora – w poszukiwaniu mojego prezentu urodzinowego. Nie mogłem mieć wtedy więcej, niż 12 lat, pamiętam bowiem, że już w 6 klasie szkoły podstawowej chwaliłem się tym, co dostałem. Siostra wręczyła mi “Wszechświat w obiektywie” autorstwa Stuarta Clarka. Była to przede wszystkim książka albumowa poświęcona Teleskopowi Kosmicznemu Hubble’a. Wpatrywałem się w kolorowe strony całymi tygodniami, zgłębiając się w skromne, jak na moje dzisiejsze standardy, ilości tekstu. Była to moja pierwsza książka o astronomii, choć tematem interesowałem się od dłuższego już czasu. Marzyłem nawet, by zostać astronomem. Moje umiejętności zapamiętywania sztywnych definicji fizycznych i matematycznych, a także sposób ówczesnego edukowania, nie pozwoliły mi jednak na realizację tego marzenia. Książka jednak rozpaliła moje zainteresowanie pięknem nieba i tajemnicami otaczającego nas kosmosu. I było to również moje pierwsze spotkanie z cudem techniki i nauki, jakim z pewnością jest Teleskop Kosmiczny Hubble’a.
Niniejsza książka to historia tego cudu technologii, od pierwszych koncepcji teleskopu orbitalnego przez wszystkie misje serwisowe po najnowsze i najważniejsze odkrycia dokonane z pomocą HST. A historia ta jest bardzo dynamiczna.
Timothy Ferris pisał dla National Geographic: „Wyniesiony na orbitę (…) pośród tumanów nadziei i ekscytacji, Teleskop Kosmiczny Hubble’a prędko stracił swój blask. Miast wpatrywać się w obiekty gwiezdne, trząsł się i drżał (…) kiedy tylko światło spłynęło na jego panele solarne. (…) promienie naszej gwiazdy wstrząsały teleskopem tak bardzo, że wpadał w rodzaj elektronicznej śpiączki. Najgorsze było to, że Hubble okazał się cierpieć na krótkowzroczność.”2
Początek Hubble’a okazał się straszny dla wszystkich, którzy w pocie czoła nad nim pracowali. Media nie zostawiły na teleskopie suchej nitki – stał się szybko „bublem za miliard dolarów”, jak głosiły nagłówki w gazetach. Naukowcy, którzy nie pracowali nad Hubblem, ale chcieli z niego korzystać, byli niezadowoleni podwójnie. Chcieli bowiem teleskopu większego i umieszczonego wyżej, tymczasem dostali mniejszy i z wadą. Inżynierowie postawili na swoim – stworzyli teleskop, który mógł zmieścić się w ładowni wahadłowca kosmicznego, orbitując na wysokości około 536 kilometrów nad Ziemią.3
„Lecz wahadłowce okazały się zbawieniem Hubble’a”, pisze dalej Ferris. To dzięki promom udało się uratować drogi teleskop kosmiczny. Ale i to byłoby niemożliwe, gdyby u początków projektu, inżynierowie i projektanci Hubble’a nie zaprojektowali go tak, by praktycznie każdy z elementów konstrukcji miał charakter modularny. Panele solarne, komputery, banki pamięci, kamery, spektrografy, żyroskopy – każdy z tych elementów mógł być wyjęty na orbicie i zastąpiony innym modułem, lub przynajmniej wymieniony na nową, sprawną część.
To dzięki ludziom, którzy budowali teleskop, te 12 ton orbitalnego obserwatorium stało się prawdopodobnie najbardziej znanym instrumentem naukowym na świecie. By jednak do tego doszło, trzeba było zacząć od idei, która przejawiła się, nim dobrnięto do połowy XX wieku.
Kilka słów wstępu o samym teleskopie
W momencie pisania tych słów, Teleskop Kosmiczny Hubble’a powoli wchodzi w swój 26 rok pracy na orbicie okołoziemskiej. Szacuje się, iż naukowcy z 35 krajów napisali ponad 10 tysięcy prac naukowych na bazie danych zebranych przez HST.4 Ten krążący 600 kilometrów nad Ziemią teleskop pokonuje swoją orbitę w 97 minut (aktualna orbita). Waży ponad 11 ton, ma długość 13 metrów i średnicę 4,2 metra. Samo zwierciadło główne waży 828 kilogramów. Co ciekawe, znajdując się na szerokościach geograficznych poniżej 30 stopni, można nawet dostrzec teleskop lecący po swojej orbicie, podobnie jak można dostrzec niektóre satelity czy Międzynarodową Stację Kosmiczną.5
Sam teleskop Hubble’a, w skrócie znany też jako HST (ang. Hubble Space Telescope) jest teleskopem optycznym, zdolnym do obserwacji kosmosu w zakresie ultrafioletu, podczerwieni i światła widzialnego, co stanowi części spektrum promieniowania elektromagnetycznego.
Jak działa teleskop kosmiczny
Każdy teleskop, czy to profesjonalny czy amatorski, który można kupić w odpowiednim sklepie optycznym, jest urządzeniem, skupiającym światło. Dzięki temu procesowi skupiania światła, przez teleskop możemy dostrzec więcej, niźli gołym okiem – obiekty są większe, bowiem teleskop je powiększa, ale jest też ich więcej, bowiem teleskop skupia ich światło. Tym samym, obiekty słabe stają się łatwiej widoczne.
Dokładnie tak samo działa teleskop kosmiczny. Istnieją dwa rodzaje teleskopów: refraktory, skupiające światło w soczewkach, oraz reflektory, wpierw odbijające i skupiające światło przy użyciu luster.6 W czasie projektowania HST, zdecydowano się na użycie konstrukcji popularnej w przypadku teleskopów profesjonalnych, które są reflektorami (teleskopami zwierciadlanymi). HST jest więc reflektorem, a dokładnie teleskopem Ritcheya–Chrétiena. To zaś rodzaj teleskopu Cassegraina. Laurent Cassegrain opracował swój teleskop zwierciadlany w 1672 roku, dwa lata po teleskopie opracowanym przez Isaaka Newtona. George W. Ritchey i Henri Chrétien zmodyfikowali pomysł na początku XX wieku.7
Hiperboliczne zwierciadło HST wykonane jest ze szkła i ma średnicę 240 centymetrów. Pokryte jest warstwą aluminium i warstwą fluorku magnezu celem zabezpieczenia i uzyskania idealnych zdolności odbijania światła.
Światło zbierane przez teleskop trafia wpierw na zwierciadło główne, znajdujące się w środku teleskopu. Światło jest odbijane na zwierciadło wtórne, które znowu kieruje promienie w otwór w zwierciadle głównym – tam już, z tyłu teleskopu, czekają instrumenty naukowe, które rejestrują światło. Im słabsze obiekty kosmiczne chce się sfotografować, tym dłuższe naświetlenia trzeba wykonać. Z tego względu teleskop jest wyposażony w zaawansowane systemy celowania, na które składają się detektory i czujniki, koła reakcyjne i żyroskopy. Dzięki temu HST jest w stanie utrzymać się na celu przez wiele godzin bez najmniejszego drgnięcia.
Od idei do realizacji
O poranku 24 kwietnia, 1990 roku, widownia zebrała się w okolicach Centrum Kosmicznego Kennediego na Florydzie, by obserwować kolejny start misji wahadłowca – dumy amerykańskiej myśli technologicznej. Do startu zostało już tylko kilka minut. W centrum kontroli lotów obsługa naziemna analizowała ostatnie dane, dając pozwolenie na start. Na pokładzie promu kosmicznego, do rutynowej misji, gotowi byli astronauci: dowódca misji Loren J. Shriver, pilot Charles F. Bolden Jr i specjaliści misji: Steven A. Hawley, Bruce McCandless II i Kathryn D. Sullivan.
O godzinie 13:33:51 czasu GMT, z platformy startowej 39B, w obłokach dymu i ognia, na orbitę ruszył wahadłowiec Discovery, oficjalnie rozpoczynając misję STS-31. W ładowni promu czekał efekt pracy inżynierów i naukowców, którzy poświęcili niezliczone ilości godzin, by marzenia stały się rzeczywistością. Teleskop Kosmiczny Hubble’a rozpoczął swoją odyseję w kosmos.
By jednak dotrzeć do tego momentu, Hubble musiał przebyć podróż od narodzin koncepcji po umieszczenie gotowego teleskopu w ładowni wahadłowca. A nie była to podróż łatwa.
Dlaczego teleskop kosmiczny?
Mrugaj, mrugaj gwiazdko ma – tymi słowami zaczyna się dziecięca piosenka, kojąca dzieci do snu. Jednak kiedy mrugające gwiazdki dzieciom kojarzyć mogą się z chwilą wytchnienia, od tysiącleci były i wciąż pozostają przekleństwem astronomii.
Dlaczego w ogóle pojawił się pomysł zbudowania teleskopu, który miałby pracować na orbicie? Jego koszty byłyby przecież olbrzymie. Za cenę jednego Hubble’a można by zbudować kilka teleskopów naziemnych, co zresztą było argumentem walk o budżet w Kongresie w latach 70-tych.. Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w nauce, a konkretnie to w tej jej części, która zajmuje się falami elektromagnetycznymi.
Otóż astronomia i astrofizyka to w dużej mierze nauki, oparte o to, co widać. Na podstawie widzialnego światła z gwiazd czy galaktyk, naukowcy są w stanie uzyskać wiele odpowiedzi na naukowe pytania o naturę Wszechświata.8 W celu rozwijania nauki, musimy coraz więcej widzieć. W latach 70-tych oraz 80-tych, kiedy dopiero planowano i budowano teleskop Hubble’a, astronomowie dysponowali tylko naziemnymi teleskopami optycznymi i radioteleskopami. Jednak już wtedy wiedzieliśmy, dzięki zastosowaniu prostych instrumentów orbitalnych, czy nawet zwykłych balonów, że nie wszystko, co emitują obiekty kosmiczne, dociera na powierzchnię Ziemi – i nie wszystko jest widzialne.
Zarówno światło widzialne, jak i fale radiowe, to rodzaje promieniowania elektromagnetycznego. Promieniowanie to cechuje się różnymi długościami fali. Część tego promieniowania o konkretnej długości fali jest przez nas nazywana światłem widzialnym. Wbrew pozorom, nie ma w nim nic szczególnego – z uwagi na to, że ten rodzaj promieniowania jest dość mało szkodliwy dla życia i dociera do powierzchni naszej planety, w ramach ewolucji nasze oczy rozwinęły się tak, by ten zakres promieniowania elektromagnetycznego widzieć.
Fale krótsze od światła widzialnego to ultrafiolet, jeszcze krótsze to promieniowanie Roentgena, a w końcu najkrótsze fale to promieniowanie gamma. Fale dłuższe niźli fale światła widzialnego to podczerwień. Dłuższe fale to znowu mikrofale, a potem mamy już fale radiowe: do komunikacji, krótkie i długie. I to jest właśnie pełne spektrum promieniowania elektromagnetycznego opisane w skrócie.
Światło jest rodzajem takiego promieniowania i emitowane jest przez różne obiekty. Ale nie jest jedynym rodzajem promieniowania – gwiazdy, galaktyki, kwazary9, chmury gazów, dyski akrecyjne10 i tym podobne, wszystkie te kosmiczne obiekty promieniują na różne sposoby. Jeśli naprawdę chcemy poznać Wszechświat, musimy go obserwować w pełni. Każdy z obiektów musimy zobaczyć we wszystkich możliwych częściach spektrum elektromagnetycznego. I tutaj naukowcy trafili na bardzo poważny problem. Tym problemem był fakt, że żyjemy na Ziemi.
Ziemia, nasza mała, życiodajna skała w kosmosie, jest naszym domem. Otoczona jest warstwą atmosfery, składającej się z azotu, tlenu i innych gazów. Atmosfera ta chroni nas przed niebezpieczeństwem wielkiego kosmosu. A niebezpieczeństw jest dużo – promieniowanie gamma, promienie Roentgena, mikrofale, promieniowanie UV (ultrafiolet) – brzmi znajomo? Te same części spektrum elektromagnetycznego, których potrzebujemy do zgłębiania wiedzy, są jednocześnie dla nas śmiertelnie niebezpieczne. Gdyby nie atmosfera, która to promieniowanie zatrzymuje, życie na Ziemi mogłoby się nigdy nie rozwinąć.
I to właśnie problem, z jakim spotkali się naukowcy – Ziemska atmosfera blokuje spory zakres promieniowania elektromagnetycznego.11 Promieniowanie gamma jest pochłaniane na wysokości około 20-40 kilometrów nad poziomem morza, podobnie jak mikrofale. Promieniowanie UV powstrzymywane jest przez warstwę ozonową na wysokości około 100 kilometrów. Promieniowanie Roentgena pochłaniane jest na wysokości od 50 do 100 kilometrów.
Teleskopy naziemne nie były w stanie wykrywać dużej ilości informacji, jaka krążyła po kosmosie. Zaczęto sobie z tym radzić wynosząc detektory na balonach i samolotach na coraz większe wysokości już w latach 50-tych. Jednakże nie było to zbyt pomocne, bowiem udało się dzięki temu tylko zaobserwować pewne spektrum podczerwieni. Do reszty promieniowania były potrzebne satelity. Ale nie był to jedyny problem astronomii w latach 1950-1980.
Atmosfera ogranicza nas bowiem nie tylko w zakresie odbieranych fal – ogranicza także jakość promieniowania widzialnego. I tu docieramy do dziecięcej piosenki sprzed kilku stron. Choć światło widzialne dociera do nas bez problemu, to jego jakość pozostawia sporo do życzenia. By się o tym przekonać, wystarczy wyjść w bezchmurną noc na zewnątrz i spojrzeć na gwiazdy – zwróć uwagę, że wyraźnie widać ich migotanie. Dostrzegasz je? Wiedz, że gwiazdy nie migoczą – gwiazdy promieniują światłem stałym. Migotanie wywołane jest przez ziemską atmosferę. Wynika z tego, że na różnej wysokości temperatura i gęstość atmosfery bywa różna – światło ulega załamaniu, co obserwujemy jako migotanie gwiazd na niebie. To dokładnie to samo zjawisko, które występuje, gdy widzimy falowanie powietrza nad gorącą powierzchnią – czy to na żywo, czy na jednym z tych starych amerykańskich filmów drogi.
Problem ten był bardzo poważny dla astronomów jeszcze do lat 90-tych XX wieku. Teleskopy naziemne miały po prostu ograniczone możliwości obserwacji, bowiem obserwowane obiekty stawały się, w wyniku obecności atmosfery, rozmyte. Przez to właśnie, jakość i możliwości astronomii „widzialnej” były ograniczone. Nasze teleskopy miały wadę wzroku, ale nie mogliśmy dla nich zbudować okularów korekcyjnych – nie dysponowaliśmy wtedy odpowiednią technologią.12
Z problemem rozmywającej obraz atmosfery radzono sobie, budując teleskopy na wysokich górach, by ograniczyć ilość atmosfery znajdującej się nad teleskopem. Innym problemem atmosferycznym było zbyt duże zanieczyszczenie światłem – takim, generowanym przez miasta i miasteczka. Światło to potrafi się odbijać od atmosfery, jeszcze bardziej ograniczając widzialność gwiazd i obiektów w kosmosie. Tu też oddalenie się od centrów miejskiej aktywności trochę poprawiało jakość obserwacji.
Z problemem falującej atmosfery poradzono sobie w ostatnich latach, kiedy zaczęto stosować optykę adaptatywną, sterowaną komputerowo. Komputer potrafi wyliczyć stopień rozmazania obrazu i z pomocą mikrosilników dostosować lustra teleskopu, by zredukować rozmazanie obrazu. W ostatnich latach udało się nawet doścignąć jakość obrazu teleskopu Hubble’a, przynajmniej do pewnego stopnia. Jednak w latach, kiedy Hubble był budowany, tego typu technologia dla teleskopów naziemnych nie istniała.
Bardzo ważnym dla naukowców był też punkt widzenia Hubble’a. I to dosłownie. Wszystkie teleskopy naziemne mają ograniczoną mobilność – dosłownie ograniczoną do zera. Mogą obserwować niebo tylko z miejsca, w którym się znajdują. I tak na przykład teleskopy na półkuli północnej mogą obserwować tylko niebo półkuli północnej i fragmenty tego nieba południowego, które, w ramach ruchu Ziemi, pojawi się nad horyzontem. Ale nie dostrzegą nieba, które znajduje blisko południowego bieguna nieba.
Lecz teleskop Hubble’a nie ma takich ograniczeń – jest w stanie obserwować dosłownie całe niebo.
Te wszystkie aspekty sprawiły, że naukowcy byli zgodni – teleskop kosmiczny był bardzo potrzebny. Dzięki niemu, problem falowania atmosfery znikł by całkowicie, a do naszych instrumentów naukowych dotarłyby nowe informacje z niewidzialnego dla zwykłego oka zakresu promieniowania. Nim jednak naukowcy zaczęli popierać tę ideę, ktoś musiał podsunąć pomysł.
Przypisy
1 Wynika to z tego, iż u początku Wszechświata w kosmosie istniał zaledwie wodór i hel. Dopiero reakcje jądrowe w pierwszych gwiazdach pozwoliły na uformowanie się cięższych pierwiastków, z których zbudowana jest Ziemia, a w końcu też istoty żyjące, choć uformowanie się niektórych ciężkich pierwiastków wciąż jest dla naukowców zagadką.
2 Ferris, T., Hubble’s Greatests Hits. National Geographic Magazine, Kwiecień 2015, s. 62-75.
3 Dla porównania, Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) utrzymuje orbitę pomiędzy 330 a 435 kilometrami nad Ziemią. ISS, dzięki silnikom manewrowym, jest w stanie samodzielnie podwyższyć lub obniżyć swoją orbitę. W późniejszych latach, orbita Hubble’a została podniesiona do powyżej 600 kilometrów.
4 Chen, J. L., A Guide to Hubble Space Telescope Objects. Wyd. Springer, 2015, s. 9
5 Whitfield, S., Hubble, kosmiczny teleskop. Wyd. Prószyński Media, 2006,, s. 5
6 Pierwszy refraktor skonstruował Galileo Galigeusz, natomiast pierwszy reflektor zbudował Isaak Newton.
7 Chen, s. 2
8 Od lutego 2016 roku możemy mówić również o rozwoju nowej dziedziny astronomii, opartej o badnie fal grawitacyjnych.
9 Kwazary, choć nazwa pochodzi od terminu obiektu „gwiazdo-podobnego”, jest źródłem silnego promieniowania elektromagnetycznego i stanowi rodzaj galaktyki aktywnej. Galaktyki aktywne to galaktyki, w których większa część promieniowania elektromagnetycznego nie pochodzi z normalnych źródeł, takich jak gwiazdy czy gazy, ale z samego jądra, w którym toczą się dynamiczne procesy, najczęściej będące efektem istnienia tam supermasywnej czarnej dziury.
10 Dyskami akrecyjnymi nazywamy dyski gazów, otaczające nowo powstałe gwiazdy, lub czarne dziury.
11 Padmanabhan, T., Gdy minęły pierwsze trzy minuty. Wyd. Amber, 1998, s. 60
12 Od początku XXI wieku nowoczesne teleskopy naziemne są wyposażane w coraz to bardziej zaawansowaną optykę adaptatywną, na którą składa się komputer sterujący i system wskaźników laserowych. Laser świeci w niebo, tworząc „sztuczną gwiazdę”, która pozwala komputerowi na ustawienie obiektu odniesienia i, dzięki obliczeniom matematycznym, korygowanie zarówno ustawień zwierciadła teleskopu, jak i poprawianie danych zbieranych przez instrument. Na zdjęciach obserwatoriów często można zobaczyć promienie laserów strzelające w niebo – to właśnie lasery dla optyki adaptatywnej.
https://www.pulskosmosu.pl/2019/09/12/historia-teleskopu-kosmicznego-hubblea-czesc-1/

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 1.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)