Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Do Wrocławia zjechali „kosmici”
2019-10-07.
W pierwszy październikowy weekend we Wrocławiu spotkali się pasjonaci kosmosu i astronomii. Podczas tegorocznej edycji World Space Week wiele atrakcji czekało zarówno na najmłodszych, jak i nieco starszych pasjonatów kosmicznych technologii.  
W dniach 5 i 6 października 2019 r. w stolicy Dolnego Śląska odbyła się trzecia edycja World Space Week Wrocław. To największa niekomercyjna impreza w Polsce dla entuzjastów technologii kosmicznych oraz astronomii, tworzona przez pasjonatów ze stowarzyszenia WroSpace. Wydarzenie przygotowane było kompleksowo – zarówno z myślą o dzieciach, młodzieży i dorosłych, jak i profesjonalistach zajmujących się zawodowo zagadnieniami związanymi z kosmosem, astronomią i biznesem.
- World Space Week Wrocław to ogólnopolskie przedsięwzięcie edukacyjne tworzone przez pasjonatów dla pasjonatów kosmosu i astronomii – mówi Anna Bukiewicz-Szul, Członek Zarządu WroSpace, organizatora World Space Week Wrocław. – Jak co roku udział w imprezie brały całe rodziny, młodzież, ale także przedsiębiorcy, naukowcy i pasjonaci technologii kosmicznych i obserwacji nocnego nieba. Co ciekawe, to jedyna w Polsce impreza o tak szerokim zasięgu, tworzona przez wolontariuszy, pracujących bez wynagrodzenia, kierujących się swoją pasją do kosmosu, astronomii oraz działań społecznych.
Najważniejszym elementem World Space Week Wrocław była konferencja popularnonaukowa. W tym roku wśród prelegentów znaleźli się również przedstawiciele NASA. Gośćmi specjalnymi wydarzenia byli m.in. Artur B. Chmielewski - inżynier, menadżer wielu misji kosmicznych w NASA Jet Propulsion Laboratory, dr Grzegorz Brona - były prezes Polskiej Agencji Kosmicznej, Wiktor Niedzicki - twórca legendarnego programu „Laboratorium” oraz dr Andrzej Dragan - fizyk i doceniany na świecie fotograf.
Ogromną popularnością cieszył się również cykl 40 warsztatów kosmicznych dla najmłodszych i dorosłych, a także strefy wystaw astronomiczno-kosmicznych oraz misja balonu stratosferycznego z transmisją na żywo. Dużym zainteresowaniem cieszyły się też targi firm oraz instytucji z sektora kosmicznego i astronomicznego. Jednym z wystawców była wrocławska firma Thorium Space, która jest projektantem i konstruktorem nowatorskiej płaskiej anteny przeznaczonej na unikalne pasma nadawczo-odbiorcze, umożliwiające elektroniczne sterowanie wiązką i szybszą transmisję danych od oferowanych aktualnie na rynku.
- To wyjątkowe wydarzenie za każdym razem przyciąga wielu pasjonatów kosmosu – mówi Paweł Rymaszewski, prezes Thorium Space. - Jest to również doskonałe miejsce na zaprezentowanie dokonań firm działających w branży space. Nie bez znaczenia jest też możliwość nawiązania nowych kontaktów biznesowych, stąd też nasza obecność podczas na World Space Week Wrocław.
Patronat honorowy nad wydarzeniem objęły: Polska Agencja Kosmiczna, Polskie Towarzystwo Astronomiczne, Prezydent Miasta Wrocław oraz Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego.
 
Czytaj więcej:
•    Strona wydarzenia
•    Strona Thorium Space
•    WroSpace
 
Źródło: Thorium Space
Na zdjęciu: Stoiska World Space Week.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/do-wroclawia-zjechali-kosmici

Do Wrocławia zjechali kosmici.jpg

Do Wrocławia zjechali kosmici2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Całkiem niedawno w Drodze Mlecznej miał miejsce... wybuch
2019-10-07.
Naukowcy znaleźli dowody kataklizmu, który miał dość niedawno miejsce w naszej Galaktyce, a jego wpływ był odczuwalny jeszcze w odległości 200 000 lat świetlnych od centrum Drogi Mlecznej.
Co właściwie wybuchło? Zdaniem naukowców była to olbrzymia i potężna, rozszerzająca się wiązka energii, jaką wyemitował obszar leżący blisko supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum Drogi Mlecznej. Miało to miejsce zaledwie 3,5 miliona lat temu i doprowadziło do wysłania przybierających kształt rozszerzających się stożków rozbłysków promieniowania w kierunku obu biegunów naszej Galaktyki, a następnie coraz dalej w kosmos.
Na to w każdym razie zdają się wskazywać badania przeprowadzone przez zespół naukowy pod kierownictwem profesora Jossa Blanda-Hawthorna z australijskiego ARC Centre of Excellence for All Sky Astrophysics in 3 Dimensions (ASTRO 3D). Opisywane wyżej zjawisko, znane jako rozbłysk Seyferta, utworzyło dwa ogromne stożki jonizacyjne, które przecięły Drogę Mleczną - zaczynając od okolic jej centralnej czarnej dziury i rozszerzając się z czasem dużo bardziej w miarę propagowania się w całej Galaktyce i poza nią.
Ów rozbłysk energii był tak potężny, że uderzył nawet w Strumień Magellana - długi ślad gazu rozciągający się z pobliskich galaktyk karłowatych znanych jako Duży i Mały Obłok Magellana. Strumień Magellaniczny leży w średniej odległości 200 000 lat świetlnych od Drogi Mlecznej. Zdaniem badaczy eksplozja była na tyle silna, że nie mogła być wywołana czymkolwiek innym niż aktywnością nuklearną związana z tą supermasywną czarną dziurą, znaną też jako Sagittarius A * (Sgr A *), która jest - nawiasem mówiąc - blisko 4,2 miliona razy bardziej masywna niż Słońce.
Korzystając z danych zebranych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a naukowcy obliczyli, że ogromna eksplozja miała miejsce niewiele ponad trzy miliony lat temu. W kategoriach galaktycznych jest to dość niewiele. Miało miejsce już po tym, jak w Ziemię uderzyła asteroida odpowiedzialna za masowe wyginięcie dinozaurów. Najstarsi przodkowie ludzi także przebywały już wówczas na terenie Afryki.
Odkrycie to pokazuje nam dobitnie, że centrum Drogi Mlecznej jest znacznie bardziej dynamicznym miejscem niż wcześniej sądzono. Dane uzyskane teraz przez naukowców radykalnie zmieniają jej obraz. Od dawna myśleliśmy o niej jako o mało aktywnej galaktyce z niezbyt jasnym, aktywnym centrum. Te nowe wyniki otwierają możliwość całkowitej reinterpretacji naszej wiedzy na temat jej ewolucji i natury.
Na ilustracji: Schemat modelu promieniowania jonizującego ponad południową częścią Drogi Mlecznej, zakłóconego przez rozbłysk Seyferta. Źródło: Bland-Hawthorn et al. / ASTRO 3D
Opisany tu artykuł jest kontynuacją badań prowadzonych przez profesora Blanda-Hawthorna i opublikowanych w 2013 roku. Już wcześniejsze prace dotyczyły dowodów na silną eksplozję, jaka w przeszłości zaszła w centrum Drogi Mlecznej.

Czytaj więcej:
•    The Large-Scale Ionisation Cones in the Galaxy, Joss Bland-Hawthorn et al., 2019, Astrophysical Journal
•    Fossil Imprint of a Powerful Flare at the Galactic Centre Along the Magellanic Stream, Joss Bland-Hawthorn et al., 2013, Astrophysical Journal
•    Cały artykuł
 
Źródło: physics.usyd.edu.au
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na ilustracji: Wizja artystyczna - potężne wybuchy promieniowania jonizującego wydobywające się z centrum Drogi Mlecznej i uderzające w Strumień Magellana.
Źródło: James Josephides / ASTRO 3D
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/calkiem-niedawno-w-drodze-mlecznej-mial-miejsce-wybuch

Całkiem niedawno w Drodze Mlecznej miał miejsce... wybuch.jpg

SgrA _ionized_cone.gifCałkiem niedawno w Drodze Mlecznej miał miejsce... wybuch.gif

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pożywienie dla młodych bliźniaczych gwiazd
2019-10-07. AutorVega
Gwiazdy rodzą się w środku dużych obłoków gazu i pyłu. Lokalne zagęszczenia najpierw tworzą „zarodki”, które następnie gromadzą materię i rosną. Ale jak dokładnie działa ten proces, zwany akrecją? A co się stanie, gdy w dysku materii uformują się dwie gwiazdy? Obrazy w wysokiej rozdzielczości z ALMA młodego układu podwójnego gwiazd po raz pierwszy ukazują złożoną sieć włókien akrecyjnych kształtujących dwie protogwiazdy w dysku. Dzięki tym obserwacjom międzynarodowy zespół astronomów pod przewodnictwem Max Planck Institute for Extraterrestrial Physics był w stanie zidentyfikować dwupoziomowy proces akrecji, ograniczając warunki prowadzące do powstania i ewolucji układów podwójnych gwiazd.
Większość gwiazd we Wszechświecie występuje postaci par – układów podwójnych – lub nawet układów wielokrotnych. Teraz po raz pierwszy zaobserwowano powstanie takiego układu podwójnego na obrazach wysokiej rozdzielczości pochodzących z ALMA. Międzynarodowy zespół astronomów celował w układ [BHB2007] 11, najmłodszego członka małej gromady młodych obiektów gwiazdowych w jądrze Barnard 59 w obłoku molekularnym mgławicy Fajka. Podczas gdy poprzednie obserwacje wykazały powłokę akrecyjną otaczającą dysk wokół układu podwójnego, nowe obserwacje pokazują teraz jej wewnętrzną strukturę.

„Widzimy dwa zwarte źródła, które interpretujemy jako dyski wokół dwóch młodych gwiazd. Rozmiar każdego z tych dysków jest podobny do pasa planetoid w naszym Układzie Słonecznym, a ich wzajemna odległość wynosi ok. 28 jednostek astronomicznych” – wyjaśnia Felipe Alves z MPE, który prowadził badanie. Obie protogwiazdy są otoczone dyskiem okołogwiazdowym o całkowitej masie ok. 80 mas Jowisza, co pokazuje złożoną sieć struktur pyłu rozmieszczonego w spiralnych kształtach. Kształt włókien sugeruje strumienie opadającej materii, co potwierdza obserwacje molekularnych linii emisji.

Astronomowie interpretują filamenty jako strumienie wypływające z rozszerzonego dysku otaczającego układ podwójny, w którym dysk wokół mniej masywnej gwiazdy układu protogwiazd otrzymuje większą moc wejściową, zgodnie z przewidywaniami teoretycznymi. Szacowana szybkość akrecji wynosi tylko ok. 0,01 masy Jowisza rocznie, co zgadza się z szybkościami szacowanymi dla innych układów protogwiazdowych. W podobny sposób, w jaki dysk otaczający układ podwójny zasila dyski okołogwiazdowe, każdy dysk okołogwiazdowy zasila protogwiazdę w jego środku. Jednak na poziomie dysku gwiazdowego współczynnik akrecji wyprowadzony z obserwacji jest wyższy dla bardziej masywnego obiektu. Obserwacja emisji z rozszerzonego strumienia radiowego dla obiektu północnego potwierdza ten wynik, który jest niezależnym wskaźnikiem, że ta protogwiazda rzeczywiście akreuje więcej materii.

„Oczekujemy, że ten dwupoziomowy proces akrecji będzie napędzał dynamikę układu podwójnego podczas fazy akrecji masy. Chociaż dobra zgodność obserwacji z teorią jest już bardzo obiecująca, będziemy musieli szczegółowo zbadać więcej młodych układów podwójnych, aby dodatkowo ograniczyć warunki, które prowadzą do gwiezdnej wielokrotności” – stwierdza Alves.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
MPG
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/10/pozywienie-dla-modych-blizniaczych.html

Pożywienie dla młodych bliźniaczych gwiazd.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Higiena w kosmosie
2019-10-08. Krzysztof Kanawka
Utrzymanie prawidłowej higieny w trakcie misji kosmicznych to inne czynności niż na Ziemi. Niektóre elementy “higieny kosmicznej” nie są gotowe na potrzeby misji księżycowych czy marsjańskich.
Nawet podstawowe potrzeby fizjologiczne oraz codzienna higiena nie jest prosta w warunkach mikrograwitacji. Do zaspokajania tych potrzeb służy odpowiedni sprzęt oraz… swoisty trening przed misjami. Co więcej, w niektórych przypadkach (takich jak spacery kosmiczne) lepiej “wstrzymać się” z wykonywaniem niektórych potrzeb. Nieco rzadziej wykonywane czynności, takie jak strzyżenie włosów, golenie, obcinanie paznokci także ma inny przebieg niż na Ziemi. Ogólnie, higiena w kosmosie sama w sobie jest wyzwaniem.
Poniższe nagranie prezentuje ogólny opis różnych czynności związanych z higieną. Poszczególne czynności opisuje Mike Massimino, aktualnie już były astronauta NASA, który wykonał dwie misje kosmiczne w poprzedniej dekadzie.
Powyższe nagranie jednoznacznie wskazuje, że wiele aspektów “higieny kosmicznej” nie jest gotowych do długoterminowych misji poza bezpośrednie otoczenie Ziemi. Z pewnością misje księżycowe czy marsjańskie będą charakteryzować się ograniczonymi zasobami wody czy środków czystości, co może bezpośrednio przełożyć się na poziom higieny.
Z pewnością dużym problemem dla misji załogowych jest przetworzenie zużytej wody i utylizacja nieczystości. Długoterminowa misja marsjańska wyprodukuje duże ilości nieczystości, których nie można zwyczajnie “wyrzucić za burtę” na powierzchni Czerwonej Planety. Tego typu sprzęt oraz procedury z pewnością będą testowane na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), która prawdopodobnie przez prawie całą przyszłą dekadę będzie krążyć wokół Ziemi.
(W)
https://kosmonauta.net/2019/10/higiena-w-kosmosie/

Samantha Cristoforetti prezentuje toaletę na ISS / Credits – European Space Agency, ESA

 

Mike Massimino opowiada o higienie w kosmosie / Credits – WIRED

 

Higiena w kosmosie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wszechświat Komet ZAPRASZA

Już nie długo! Serdecznie zapraszamy!
Obchodzimy 30-lecie Sekcji Obserwatorów Komet PTMA oraz 2-gie urodziny 1I/'Oumuamua - pierwszego znanego ciała przybywającego do nas spoza Układu Słonecznego. Z tej okazji przygotowujemy dodatkowe atrakcje podczas konferencji, a obiektom z przestrzeni międzygwiazdowej poświęcimy specjalną sesję z polskimi badaczami tych ciał.
Będzie to już jedenasta odsłona największej w Polsce konferencji poświęconej małym ciałom Układu Słonecznego (a więc kometom, planetoidom i materii międzyplanetarnej). To unikatowe spotkanie polskich badaczy kosmosu z miłośnikami astronomii, którzy niejednokrotnie sami prowadzą własne badania. Organizatorami konferencji są: Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii oraz Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Udział w konferencji jest darmowy. Zainteresowanych prosimy o zarejestrowanie się za pomocą formularza na stronie SOK.
http://sok.ptma.pl/rejestracja/
Serdecznie zapraszamy na XI Konferencję SOK PTMA, która odbędzie się w dn. 19-20 października 2019 r. w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (ul. Orla 171, Kraków). Celem konferencji jest spotkanie w gronie obserwatorów i miłośników komet, a także integracja środowiska naukowego i amatorskiego zajmującego się tematyką małych ciał Układu Słonecznego. Poza licznymi prelekcjami, będzie również możliwość zwiedzania obserwatorium na Forcie Skała.
http://sok.ptma.pl/rejestracja/

 

Adam Tużnik

 

Wszechświat Komet ZAPRASZA.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przyznano Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki

Laureatami zostali James Peebles, Michel Mayor i Didier Queloz. Naukowcy zostali docenieni za teoretyczne odkrycia w dziedzinie kosmologii. Jak poinformowano, ich odkrycia na zawsze zmieniły koncepcję wszechświata.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/nagroda-nobla-w-dziedzinie-fizyki-do-kogo-trafil-nobel/f4qsxjy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Laureaci Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki z ostatnich 10 lat
2019-10-08.
Laureaci Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w ostatnich 10 latach:
2018 - Za przełomowe wynalazki z zakresu fizyki laserów doceniono Arthura Ashkina (USA), Gerarda Mourou (Francja i USA) i Donnę Strickland (Kanada). Ich osiągnięcia umożliwiły manipulowanie ekstremalnie małymi obiektami i obserwację skrajnie krótkotrwałych procesów fizycznych, chemicznych czy biologicznych.
2017 - Laureatami zostali: Rainer Weiss, Barry C. Barish oraz Kip S. Thorne. Komitet Noblowski docenił ich decydujący wkład w budowę detektora LIGO i obserwacje fal grawitacyjnych.
2016 - Nagrodę Nobla otrzymali: David J. Thouless z University of Washington w Seattle, F. Duncan M. Haldane z Princeton University oraz J. Michael Kosterlitz z Brown University w Providence. Ich odkrycia dotyczące topologicznych przejść fazowych oraz topologicznych faz materii mogą się przełożyć na opracowanie nowych materiałów oraz postęp w konstruowaniu np. komputerów kwantowych.
2015 - Japończyk Takaaki Kajita i Arthur B. McDonald (Kanada) zdobyli Nagrodę Nobla za odkrycie oscylacji neutrin - co dowodzi, że te cząstki elementarne mają masę.
2014 - Nobla dostali trzej twórcy niebieskiej diody LED – Japończycy Isamu Akasaki i Hiroshi Amano oraz Shuji Nakamura z USA, dzięki którym energooszczędne i trwałe świecące diody zastępują żarówki i świetlówki.
2013 - Nagrodę przyznano Brytyjczykowi Peterowi Higgsowi i Francois Englertowi (Belgia), których teoria wyjaśnia, skąd się bierze masa. Słuszność teorii potwierdziło odkrycie w 2012 roku bozonu Higgsa, znanego też "boską cząstką". Prace noblistów uzupełniły teorię nazywaną Modelem Standardowym.
2012 - Nobla otrzymali: Francuz Serge Haroche i Amerykanin David J. Wineland, którzy niezależnie od siebie wynaleźli metodę pomiaru pojedynczych cząstek oraz manipulowania nimi bez zmiany ich kwantowej natury. Ich odkrycie przybliża nas do budowy komputerów kwantowych.
2011 - Nagrodę otrzymali Amerykanin Saul Perlmutter, Australijczyk Brian P. Schmidt i Adam G. Riess z USA, którzy odkryli, że Wszechświat rozszerza się coraz szybciej, mimo że przewidywano, iż tempo ekspansji maleje. Ustalili to obserwując światło odległych supernowych.
2010 - Nagrodzeni zostali pochodzący z Rosji, a pracujący w Wielkiej Brytanii Andre Geim i Konstantin Novoselov za odkrycie grafenu - nowej postaci węgla, która jest najcieńszym i najbardziej wytrzymałym znanym materiałem.
2009 - Nagrodę otrzymał Charles K. Kao (Chiny/Wielka Brytania) za przełomowe osiągnięcia dotyczące transmisji światła we włóknach optycznych oraz Willard S. Boyle (Kanada/USA) i George E. Smith (USA) za wynalezienie półprzewodnikowego obwodu obrazującego - sensora CCD. (PAP)
ekr/ agt/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78914%2Claureaci-nagrody-nobla-w-dziedzinie-fizyki-z-ostatnich-10-lat.html

Laureaci Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki z ostatnich 10 lat.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczny precel: dwie niemowlęce gwiazdy w wirującym gazie i pyle
2019-10-08.
Z pomocą sieci teleskopów ALMA astronomowie uzyskali obraz o bardzo wysokiej rozdzielczości, ukazujący dwa dyski, w których wzrastają młode gwiazdy, zasilane złożoną siecią włókien gazu i pyłu o kształcie precla. Obserwacja tego niezwykłego zjawiska rzuca nowe światło na najwcześniejsze fazy życia gwiazd i pomaga określić warunki, w jakich one powstają.
Dwie niemowlęce gwiazdy znaleziono w układzie o nazwie [BHB2007] 11 - najmłodszej części małej gromady gwiazdowej w ciemnej mgławicy Barnard 59, należącej do obłoków międzygwiezdnego pyłu znanych jako Mgławica Fajka. Już poprzednie obserwacje ukazywały zgrubną strukturę zewnętrzną tego układu podwójnego gwiazd. Teraz, dzięki sieci ALMA (Atacama Large Millimeter/submillimeter Array), międzynarodowy zespół naukowcy pod kierownictwem astronomów z niemieckiego Instytutu Maxa Plancka zbadał także jego wnętrze.
- Widzimy w nim dwa kompaktowe źródła, które naukowcy interpretują jako dyski okołogwiazdowe wokół dwóch młodych gwiazd - wyjaśnia Felipe Alves z MPE, współautor badań. - Taki dysk to pierścień pyłu i gazu otaczający młodą gwiazdę. Gwiazda akreuje wówczas materię z otaczającego ją dysku i dzięki temu rośnie. Rozmiar każdego z tych dysków jest zbliżony do rozmiaru pasa planetoid w naszym Układzie Słonecznym, a odległość między nimi to jakieś 28 odległości między Słońcem a Ziemią - zauważa Alves.
Te dwa dyski gwiazdowe są otoczone jeszcze większym dyskiem o łącznej masie około 80 mas Jowisza, który wykazuje złożony system struktur pyłowych o kształcie spirali - niczym precel. -To naprawdę ważny wynik - podkreśla Paola Caselli, dyrektor MPE i współautorka badań. - W końcu zobrazowaliśmy złożoną strukturę młodego układu gwiazd podwójnych, wraz z filamentami zasilającymi, które łączą je z dyskiem. Wszystko to daje nam istotne ograniczenia dla obecnie rozważanych modeli formowania się gwiazd.
Młode gwiazdy pobierają masę z większego dysku w dwóch etapach. Pierwszym etapem jest przeniesienie masy na poszczególne dyski gwiazdowe w pięknych, wirujących pętlach, co właśnie pokazuje nam nowy obraz z sieci ALMA. Analiza danych ujawniła również, że mniej masywny, ale jaśniejszy dysk - ten widoczny w dolnej części obrazu - gromadzi więcej materiału. W drugim etapie gwiazdy ściągają już na siebie masę ze swoich pobliskich dysków okołogwiazdowych. Oczekuje się, że ten dwupoziomowy proces akrecji napędza całą dynamikę układu podwójnego gwiazd podczas fazy akrecji masy.
Ale choć dobra zgodność wyników płynących z nowych obserwacji siecią ALMA z teorią jest bardzo obiecująca, trzeba będzie jeszcze szczegółowo zbadać więcej innych młodych układów podwójnych, aby lepiej zrozumieć, w jaki sposób układy takie powstają.
 
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Film ESO: animacja dwóch okołogwiazdowych dysków krążących wokół siebie
 
Źródło: ESO Head of Media Relations
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Mgławica Barnard 59, część ogromnej ciemnej chmury międzygwiezdnego pyłu zwanej Mgławicą Fajka. Ten nowy i bardzo szczegółowy obraz został uchwycony z pomocą instrumentu Wide Field Imager, zainstalowanego na 2,2-metrowym teleskopie MPG / ESO w Obserwatorium La Silla. Źródło: ESO

Na zdjęciu: ALMA uchwyciła szczegółowy obraz dwóch dysków okołogwiazdowych, w których rosną młode gwiazdy żywiące się materiałem pochodzącym z otaczającego je dysku. Złożona sieć struktur pyłowych rozmieszczonych w spiralnych kształtach przypomina charakterystyczny kształt precla. Obserwacje te rzucają nowe światło na najwcześniejsze fazy życia gwiazd i pomagają astronomom określić warunki, w których rodzą się gwiazdy podwójne. Źródło: ALMA (ESO / NAOJ / NRAO), Alves i in.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kosmiczny-precel-dwie-niemowlece-gwiazdy-w-wirujacym-gazie-i-pyle

Kosmiczny precel dwie niemowlęce gwiazdy w wirującym gazie i pyle.jpg

Kosmiczny precel dwie niemowlęce gwiazdy w wirującym gazie i pyle2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chińczycy bardzo zadowoleni z księżycowego ogródka na swoim lądowniku Chang'e-4
2019-10-08.
Chińska Agencja Kosmiczna prowadziła historyczne i niezwykle ważne eksperymenty z punktu widzenia przyszłych misji kolonizacyjnych Księżyca. Jednym z nich był pierwszy ogródek, w którym żyły owady i kwitły rośliny.
Naukowcy z obsługi misji Chang'e-4, która rozpoczęła się na powierzchni Srebrnego Globu pod koniec 2018 roku, oświadczyli, że ich eksperyment przebiegł pomyślnie i są pełni nadziei na rozpoczęcie hodowle zwierząt i roślin na Księżycu na wielką skalę. Oczywiście będzie to miało miejsce już w realiach jego rychłej kolonizacji, czyli w przypadku Chin, będzie to druga połowa lat 20. XXI wieku.
W laboratorium i mini-ogródku księżycowej biosfery, czyli tak naprawdę specjalnym pojemniku, znajdowały się jedwabniki i muszki owocówki. Ich zadaniem było żywienie się m.in. drożdżami i emitowanie dwutlenku węgla, który był pobierany przez rośliny, a mianowicie nasiona rzepaku, bawełny, rzodkiewnika pospolitego i ziemniaków, na potrzeby procesu fotosyntezy. Rośliny miały kwitnąć i emitować życiodajny tlen dla owadów.
I tak też się stało, chociaż nie trwało to długo. Prosty ekosystem działał przez 212 godzin, a później uległ zniszczeniu. Miało to miejsce ze względu na brak dostarczenia energii elektrycznej potrzebnej do ogrzania ogródka. Lądownik był zasilany panelami solarnymi, a co kilka dni w miejscu jego pobytu znikało Słońce. Wówczas w basenie Biegun Południowy Aitken temperatura spadała do aż minus 170 stopni Celsjusza.
Naukowcy z CNSA najbardziej zadowoleni są z bawełny i rzodkiewnika pospolitego. Jednocześnie zapowiadają, że kolejne badania będą kontynuowane w przy okazji przyszłych misji. Warto tutaj dodać, że wówczas na Księżycu mają pojawić się o wiele większe lądowniki. Pozwolą one na zabranie tam większych zwierząt. Możemy oczekiwać, że będą to muszki owocówki, pająki, żółwie, a nawet psy i koty.
Państwo Środka, w ramach misji Chang'e-4, pozyskało wiele niesamowitych informacji na temat powierzchni naturalnego satelity naszej planety. Udało się potwierdzić, że krater Von Karmana i cały PSA powstały na skutek uderzenia gigantycznej planetoidy. Ale to nie wszystko. Okazuje się, że jest tam jest dużo zimniej, niż dotychczas myśleliśmy (zobacz tutaj). Tymczasem łazik Yutu-2 odkrył tajemniczą, żelowatą substancję (zobacz tutaj). Miejmy nadzieję, że Chińczycy ujawnią większą ilość informacji na ten temat.
Co ciekawe, naukowcy jeszcze w tym roku chcą wysłać na naturalnego satelitę naszej planety kolejną misję o nazwie Chang'e-5, a w ciągu następnych lat jeszcze 3, dzięki którym zamierzają zebrać jak najwięcej cennych danych na temat warunków tam panujących, na potrzeby pierwszej misji załogowej i budowy tam pierwszej ludzkiej kolonii.
Źródło: GeekWeek.pl/CNSA / Fot. CNSA/Chongqing University
https://www.geekweek.pl/news/2019-10-08/chinczycy-bardzo-zadowoleni-z-ksiezycowego-ogrodka-na-swoim-ladowniku-change-4/

Chińczycy bardzo zadowoleni z księżycowego ogródka na swoim lądowniku Chang'e-4.2.jpg

Chińczycy bardzo zadowoleni z księżycowego ogródka na swoim lądowniku Chang'e-4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowy, tajemniczy międzygwiezdny przybysz to niedoszła planeta z innego świata
2019-10-08.
Od końca sierpnia, oczy astronomów z całego świata skupione są na niezwykłym obiekcie, który zawitał do Układu Słonecznego. Wiemy już, że przybył do nas z innego systemu planetarnego, a teraz mamy nowe wieści.
2I/Borisov pochodzi z układu Kruger 60. Znajduje się on w gwiazdozbiorze Cefeusza. Jest to układ dwóch czerwonych karłów, które krążą wokół sobie z czasem ok. 45 lat. Znajdują się one ok. 13 lat świetlnych od Ziemi i wszystko wskazuje na to, że posiadają swój system planetarny.
Kometa potrzebowała ok. miliona lat, by dotrzeć stamtąd do Układu Słonecznego. Astronomowie określają ją jako planetozymal, gdyż jest niedoszłą planetą. Najprawdopodobniej została wyrzucona z układu w trakcie jakiegoś wielkiego wydarzenia i od tamtej pory przemierza otchłań kosmosu.
W tej kwestii niczym nie różni się od słynnego obiektu Oumuamua, który pojawił się w Układzie Słonecznym w 2017 roku, w tym czasie okrążył Słońce, a teraz jest już daleko za orbitą Saturna. To już drugie tego typu niezwykłe ciało niebieskie wykryte przez ludzkość. Astronomowie uważają, że jest ich więcej, ale na razie nie możemy ich odkryć.
Najnowsze obserwacje 2I/Borisov ujawniły przed nami bardzo ciekawe informacje na temat jego struktury. Okazuje się, że z obiektu zaczął wydobywać się gaz, a dokładnie cyjan. Jest to bezbarwny, silnie trujący dla ludzi gaz o zapachu gorzkich migdałów. Występuje on powszechnie na jądrach komet Układu Słonecznego i wydobywa się z nich w trakcie zbliżania się do Słońca. Ciepło naszej dziennej gwiazdy powoduje odparowywanie wszelkich gazów.
Astronomowie podkreślają, że pewność odnośnie pochodzenia obiektu i jego struktury pojawi się do końca roku. Wówczas przeleci ona przez najważniejszą część Układu Słonecznego, w tym obok Słońca i Ziemi, więc to będzie najlepszy czas do zebrania jak największej ilości informacji.
Takie dane będą niezwykle ważne w naszej drodze poznania przeszłości Ziemi i tworzenia się planet w innych układach. Być może uda nam się również rozwikłać zagadkę powstania życia i potwierdzić teorie, że jest ono przenoszone pomiędzy obiektami w całym Wszechświecie.
Źródło: GeekWeek.pl/ArXiv / Fot. NASA/MaxPixel/Gemini Observatory
https://www.geekweek.pl/news/2019-10-08/nowy-tajemniczy-miedzygwiezdny-przybysz-to-niedoszla-planeta-z-innego-swiata/

Nowy, tajemniczy międzygwiezdny przybysz to niedoszła planeta z innego świata.jpg

Nowy, tajemniczy międzygwiezdny przybysz to niedoszła planeta z innego świata2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wielka kula ognia była widziana nad Wyspami Brytyjskimi
Autor: admin (2019-10-08)
Nad Irlandią i Zachodnimi częściami Wielkiej Brytanii zaobserwowano bardzo jasny obiekt z kosmosu. Meteor spadł 4 października 2019 roku około 21:00 czasu lokalnego.
W sumie z terytorium Irlandii i Szkocji oraz Walii zebrano 22 doniesienia osób, które były świadkami przelotu kuli ognistej widocznej na nocnym niebie. Wiele osób widziało to, ale nie byli w stanie powiedzieć co właściwie widzieli, dowiadywali się tego później oglądając lokalne wiadomości.
Trzeba przyznać, że przelot wyglądał dość spektakularnie. Kula ognia przelatywała majestatycznie płonąc w atmosferze. Zjawisko trwało wyjątkowo długo, więc można zakładać, że to ciało niebieskie wchodziło w atmosferę ziemską z niezbyt dużą prędkością i pod kątem przypominającym ten typowy dla deorbitacji zużytych satelitów.
Biorąc pod uwagę, że kilka dni wcześniej podobny obiekt spadł na Chile, wywołując liczne pożary, można podejrzewać, że to co widziano nad Wyspami Brytyjskimi również mogło być przypadkiem deorbitacji jakiegoś kosmicznego złomu z ery "zimnej wojny". Nie będąc w stanie odnaleźć szczątków trudno jest jednak wyrokowac i nie można wykluczyć, że był to po prostu jasny meteor.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wielka-kula-ognia-byla-widziana-nad-wyspami-brytyjskimi

 

Wielka kula ognia była widziana nad Wyspami Brytyjskimi.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Prof. Meissner o Noblu z fizyki: o Nobla otarli się Polacy
201910-08.
Nagroda Nobla z fizyki dla Jamesa Peeblesa jest w pełni zasłużona. Ale co nagrody dla Szwajcarów to mam mieszane uczucia - ich praca wpisuje się w ciąg badań, w których ważne zasługi mieli Polacy - skomentował decyzję Komitetu Noblowskiego fizyk prof. Krzysztof Meissner.
Nobel z fizyki 2019 trafił do Kanadyjczyka Jamesa Peeblesa oraz do dwóch badaczy ze Szwajcarii, Michela Mayora i Didiera Queloza - za odkrycia, które pozwoliły zrozumieć historię i budowę Wszechświata - ogłosił Komitet Noblowski we wtorek w Sztokholmie. James Peebles otrzyma połowę nagrody, a Michel Mayor i Didier Queloz podzielą się drugą połową.
Fizyk prof. Krzysztof Meissner z Uniwersytetu Warszawskiego na konferencji w Warszawie skomentował, że co do Nagrody Nobla dla Jamesa Peeblesa, to nie ma żadnych wątpliwości, że to nagroda zasłużona. "Peebles jest niemal ojcem współczesnej kosmologii" - powiedział fizyk. I dodał: "Cała współczesna kosmologia opiera się na jego pomysłach i obliczeniach". Jak przypomniał, jego zasługi mają swoje początki jeszcze w latach 70. XX wieku.
Prof. Meissner dodał, że dzięki badaniom Peeblesa można chociażby lepiej odpowiedzieć na pytanie "dlaczego w dzień jest jasno?". "Słońce świeci, bo ma w sobie zapas wodoru i helu. Może teraz wodór przekształcać do helu i świecić (...) Dzięki pracom Peeblesa można było pokazać, dlaczego we wczesnym Wszechświecie został wodór, a nie stworzyły się inne pierwiastki, przez co wodór by się wyczerpał" - opowiedział badacz.
Meissner wymienił też, że Peebles w latach 60. opisał rozwój wczesnego Wszechświata, promieniowania tła, to jak tworzyły się pierwiastki. Zajmował się też powiązaniami fizyki cząstek elementarnych z wiedzą o Wszechświecie.
Co do nagrody dla Michela Mayora i Didiera Queloza, prof. Meissner powiedział jednak: "mam mieszane uczucia". Jak dodał, ich badania wpisują się w ciąg odkryć, w których bardzo ważną rolę odgrywali Polacy.
Prof. Meissner zwrócił uwagę, że już w 1992 r., a więc kilka lat przed odkryciem noblistów, Polak prof. Aleksander Wolszczan z kolegą opublikował pracę, w której pokazano, że wokół pulsara krąży planeta. Było to pierwsze w historii odkrycie planety w układzie innym niż Słoneczny. Dopiero w 1995 r. Michel Mayor i Didier Queloz odkryli pierwszą planetę krążącą wokół gwiazdy podobnej do Słońca (tzw. głównego ciągu). Prof. Meissner dodał, że była to planeta podobna do Jowisza, a więc taka, na której nie można zamieszkać. A mniej więcej 10 lat później prof. Andrzej Udalski odkrył pierwszą planetę podobną do Ziemi krążącą wokół gwiazdy podobnej do Słońca.
Zdaniem prof. Meissnera wkład Polaków w badanie egzoplanet jest znany na świecie. "To mogłoby być zauważone. Nie wykluczam, że kiedyś będzie. Ale teraz jednak nagrodzono odkrycie środkowe" - powiedział.
"Polacy ocierają się o Nobla" - powiedział prof. Meissner. I dodał, że nie byłoby żadnego zdziwienia, gdyby to prof. Wolszczan czy prof. Udalski dostali tę Nagrodę Nobla. "Z jednej strony można więc ubolewać, że nagrody nie dostaliśmy, a z drugiej - cieszyć się, że fizyka w Polsce jest tak blisko Nagrody Nobla" - skomentował prof. Meissner.
Prof. Meissner zauważył, że badania Kanadyjczyka nie łączą się zbyt mocno z badaniami Szwajcarów - Peebles pracuje nad bardzo wczesnym Wszechświatem, a Mayor i Queloz - nad egzoplanetami.
PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala
lt/ ekr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78922%2Cprof-meissner-o-noblu-z-fizyki-o-nobla-otarli-sie-polacy.html

Prof. Meissner o Noblu z fizyki o Nobla otarli się Polacy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Prof. Niedzielski o Noblu z fizyki: dzięki dokonaniom noblistów powstała nowa gałąź astronomii
2019-10-08.
Dwóch z tegorocznych noblistów opracowało nowatorską technikę obserwacyjną planet spoza Układu Słonecznego; w ten sposób powstała nowa gałąź astronomii - powiedział PAP astrofizyk z Instytutu Astronomii UMK, prof. Andrzej Niedzielski.
We wtorek w Sztokholmie Komitet Noblowski ogłosił tegorocznych laureatów Nagrody Nobla z fizyki. Wśród trójki nagrodzonych badaczy jest dwóch Szwajcarów - Michel Mayor i Didier Queloz. Trzecim laureatem jest Kanadyjczyk James Peebles, który zajmował się kosmologią teoretyczną.
"Opracowana przez Mayora i Queloza nowatorska technika obserwacji planet spoza Układu Słonecznego położyła podwaliny pod zupełnie nową gałąź astronomii" - powiedział w rozmowie z PAP astrofizyk z Instytutu Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, prof. Andrzej Niedzielski.
W 1995 r. Mayor i Queloz dokonali odkrycia pierwszej egzoplanty, tj. planety spoza Układu Słonecznego, okrążającej gwiazdę podobną do Słońca w naszej galaktyce. Od tej pory zidentyfikowano już ponad 4 tys. takich planet w naszej galaktyce - Drodze Mlecznej, krążących w układach zbliżonych do Układu Słonecznego.
Prof. Niedzielski jest zaskoczony, że w gronie tegorocznych noblistów nie znalazł się prof. Aleksander Wolszczan, który odkrył pierwszy układ planet poza Układem Słonecznym. "Różnica polega na tym, że polski naukowiec wykrył planety orbitujące wokół pulsara, czyli +umarłej gwiazdy+, natomiast nobliści - wokół gwiazdy bardzo zbliżonej do naszego Słońca. Zrobili to jednak kilka lat później" - wyjaśnił astrofizyk.
"Chciałem podkreślić, że dokonania Jamesa Peeblesa są oczywiście godne uznania. Komitet Noblowski chciał w ten sposób zapewne zaakcentować, że kosmologia jest aktywną i ciągle rozwijaną dziedziną nauki, w szczególności astronomii. Jednak tematyka, którą zajmował się ten naukowiec jest zdecydowanie inna, niż ta, którą zajmują się Szwajcarzy" - zaznaczył. Peeblesa określił mianem "guru kosmologii" i dodał, że pamięta go z podręczników, z których korzystał w okresie studiów.
Prof. Niedzielski przypomniał, że prof. Wolszczan wykorzystał do wykrycia planet inną technikę - radioastronomię; z kolei Szwajcarzy zastosowali teleskopy optyczne.
"Każda z tych technik pozwala wykryć innego rodzaju planety i gwiazdy, dlatego należy uznać je za komplementarne przy poznawaniu Wszechświata" – podkreślił naukowiec.
Prof. Niedzielski poznał obu tegorocznych noblistów. Michela Mayora określił jako "przesympatycznego i skromnego człowieka". Z kolei Didiera Queloza polski astronom poznał bliżej. "Spotkaliśmy się na jednej z konferencji. Okazało się, że nastąpiła pomyłka w rezerwacji auta i zawiozłem go do jego hotelu" - opowiadał. Queloz jest pasjonatem narciarstwa alpejskiego.
"Gdy powiedziałem mu, że w wieku czterdziestu kilku lat chcę rozpocząć przygodę z tym sportem, wyśmiał mnie serdecznie i powiedział, że nie jest to dobry pomysł. Ostatecznie jednak udałem się na stok, gdzie pod okiem innego trenera spróbowałem swoich sił" - wspominał. Dodał, że faktycznie noblista miał rację. "Byłem cały obolały" - przyznał.
PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski
szz/ agt/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78925%2Cprof-niedzielski-o-noblu-z-fizyki-dzieki-dokonaniom-noblistow-powstala-nowa

Prof. Niedzielski o Noblu z fizyki dzięki dokonaniom noblistów powstała nowa gałąź astronomii.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

30 lat SOK PTMA i… 2. „urodziny” ʻOumuamua
2019-10-08.
Jubileusz 30-lecia istnienia Sekcji Obserwatorów Komet PTMA oraz drugie „urodziny” pierwszego znanego nauce obiektu przybywającego spoza Układu Słonecznego będą stanowić myśl przewodnią zbliżającej się konferencji sekcji kometarnej PTMA.
XI Konferencja Sekcji Obserwatorów Komet Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii odbędzie się w sobotę 19 października 2019 r. w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, ul. Orla 171. To unikatowe spotkanie polskich badaczy Układu Słonecznego z miłośnikami astronomii, którzy niejednokrotnie sami prowadzą własne badania.
Podobnie jak w latach ubiegłych, w czasie konferencji wysłuchamy referatów czołowych polskich badaczy Układu Słonecznego, w tym m.in. dr Michała Drahusa (OA UJ), dr Anny Marciniak (UAM Poznań), czy dr Marcina Wesołowskiego (UR); a także członków Sekcji, którzy mimo, że najczęściej zawodowo nie są związani z astronomią, udowadniają, że projekty podejmowane przez miłośników mogą mieć znaczącą wartość naukową.
Tegoroczna konferencja będzie wyjątkowa, ponieważ obchodzimy 30-lecie Sekcji Obserwatorów Komet PTMA, a w dniu sesji referatowych mijają dokładnie dwa lata od odkrycia 1I/ʻOumuamua - pierwszego znanego ciała przybywającego do nas spoza Układu Słonecznego. Nie zabraknie więc atrakcji towarzyszących uczczeniu obu tych jubileuszów, w tym okolicznościowy tort i niekończące się wspomnienia o zadziwiających kometach widzianych z Polski.
Będzie to już jedenasta odsłona ogólnopolskiej konferencji poświęconej małym ciałom Układu Słonecznego (a więc kometom, planetoidom i materii międzyplanetarnej). Dziesięć poprzednich edycji odbyło się w latach 1999-2017, gromadząc pokaźną rzeszę „komeciarzy”, jak przyjęło się w SOK nazywać miłośników i badaczy komet. Sekcja Obserwatorów Komet PTMA powstała 25 kwietnia 1989 r. Zrzesza obserwatorów komet i wszystkich zainteresowanych obiektami Układu Słonecznego. Do głównych zadań sekcji należą: prowadzenie skoordynowanych obserwacji wszystkich komet dostępnych amatorskim sprzętem, pojawiających się na naszym niebie, udostępnianie surowych wyników obserwacji społeczności astronomicznej, opracowywanie wyników obserwacji i ich publikacja, a także popularyzacja wiedzy o kometach i innych ciałach na orbicie wokół Słońca.
Udział w konferencji jest bezpłatny. Zarejestrowani uczestnicy mają zapewnione wyżywienie w czasie konferencji, a także otrzymają najnowszy numer biuletynu naukowego Komeciarz, w którym znajdą się artykuły korespondujące z referatami przedstawionymi na konferencji oraz opracowania wyników obserwacji prowadzonych przez członków SOK.
Organizatorami tegorocznej konferencji są: Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii (Sekcja Obserwatorów Komet) oraz Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego. Patronat medialny nad wydarzeniem objęło czasopismo i portal Urania - Postępy Astronomii.
Szczegółowy program zostanie opublikowany tydzień przed rozpoczęciem konferencji na stronie www.sok.ptma.pl
Jak zgłosić swój udział w konferencji?
•    Za pomocą formularza na stronie internetowej: www.sok.ptma.pl/rejestracja/
Dostępne jest również wydarzenie na portalu społecznościowym Facebook.
 
Opracowanie: Mikołaj Sabat
Grafika: Artystyczna wizja obiektu `Oumuamua, który przyleciał do Układu Słonecznego z przestrzeni międzygwiazdowej. Źródło: ESA/Hubble, NASA, ESO, M. Kornmesser
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/30-lat-sok-ptma-i-2-urodziny-oumuamua

30 lat SOK PTMA i… 2. urodziny Oumuamua.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Masywne włókna zasilają wzrost galaktyk i supermasywnych czarnych dziur
2019-10-08. Autor Vega
Międzynarodowa grupa naukowców wykorzystała dane obserwacyjne ze spektroskopu MUSE zainstalowanego na VLT w Chile oraz Suprime-Cam na teleskopie Subaru, aby dokonać szczegółowych obserwacji włókna gazu łączące galaktyki w dużej, odległej protogromadzie we wczesnym Wszechświecie. W oparciu o bezpośrednie obserwacje odkryli, że zgodnie z przewidywaniami modelu formowania się galaktyk zimnej ciemnej materii, włókna są rozległe, rozciągają się na ponad 1 milion parseków – parsek to odległość równa 3,26 roku świetlnego – i dostarczają paliwo do intensywnego formowania się gwiazd i wzrostu supermasywnych czarnych dziur w protogromadzie.
Obserwacje, które stanowią bardzo szczegółową mapę filamentów, wykonano na SSA22, masywnej protogromadzie galaktyk leżącej w odległości około 12 mld lat świetlnych stąd w konstelacji Wodnika, co czyni ją strukturą bardzo wczesnego Wszechświata.

Odkrycia dają kluczowe spojrzenie na model formowania się galaktyk. Obecnie powszechnie uważa się, że włókna we wczesnym Wszechświecie napędzały powstawanie galaktyk i supermasywnych czarnych dziur w miejscach krzyżowania się włókien, tworząc gęste obszary materii. Zgodnie z tym grupa stwierdziła, że skrzyżowanie pomiędzy ogromnymi włóknami, które zidentyfikowali, jest domem dla aktywnych jąder galaktycznych – supermasywnych czarnych dziur – i galaktyk, które są bardzo aktywne w formowanie się gwiazd. Określają ich lokalizację na podstawie obserwacji przeprowadzonych za pomocą ALMA i obserwatorium Kecka.

Ich obserwacje opierają się na wykryciu promieniowania znanego jako Lyman alfa – światło ultrafioletowe, które powstaje gdy neutralny wodór ulega jonizacji, a następnie powraca do stanu podstawowego – za pomocą przyrządu MUSE. Stwierdzono, że promieniowanie jest intensywne – zbyt wysokie, aby pochodziło od ultrafioletowego promieniowania tła Wszechświata. Ich obliczenia wykazały, że wysokie promieniowanie zostało wywołane przez galaktyki gwiazdotwórcze oraz formujące się czarne dziury.

Według Hideki Umehata z RIKEN Cluster for Pioneering Research i University of Tokyo, pierwszego autora artykułu: “Sugeruje to bardzo mocno, że gaz opadający wzdłuż włókien pod wpływem siły grawitacji powoduje powstawanie galaktyk gwiazdotwórczych i supermasywnych czarnych dziur, nadając Wszechświatowi strukturę, którą widzimy dzisiaj.”

I dalej kontynuuje: „Wcześniejsze obserwacje wykazały, że emisje z kropel gazu rozciągają się poza galaktyki, ale teraz jesteśmy w stanie wyraźnie wykazać, że włókna te są wyjątkowo długie i wychodzą nawet poza nasze brzeg pola widzenia oglądanego przez nas obrazu. To dodaje wiarygodności idei, że włókna te rzeczywiście napędzają intensywną aktywność, którą widzimy w galaktykach wewnątrz włókien.”

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
RIKEN

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/10/masywne-wokna-zasilaja-wzrost-galaktyk.html

Masywne włókna zasilają wzrost galaktyk i supermasywnych czarnych dziur.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polskie kolonie na Marsie - wyróżnione wizje studentów

\2019-10-09.

Spośród stu projektów marsjańskich kolonii nadesłanych z całego świata organizacja Mars Society wybrała tylko dziesięć. Ich autorzy szczegółowo zaprezentują swoje rozwiązania w USA. Do finału Mars Colony Prize dostały się aż dwie ekipy z Polski. Oba to zespoły studentów z Politechniki Wrocławskiej.

Polskie propozycje marsjańskiego osiedla to "Ideacity" i "Twardowsky". Do finału zakwalifikowały się obok projektów opracowanych przez Rosjan, Szwedów, Amerykanów, Francuzów i Szwajcarów. Teraz czeka je prezentacja przed jurorami konkursu podczas Mars Society Convention w połowie października na Uniwersytecie Południowej Kalifornii.

 Trzy najlepsze projekty poznamy wieczorem 19 października. Ich autorzy zostaną nagrodzeni kolejno kwotami - 10, 5 i 2,5 tys. dolarów. Wszyscy półfinaliści - czyli 25 zespołów wskazanych przez jury w maju - mogą też opublikować artykuły na temat swoich rozwiązań w książce "Mars Colonies: Plans for Settling The Red Planet" ("Marsjańskie kolonie: Plany zasiedlenia Czerwonej Planety").
Dr Robert Zubrin, założyciel organizacji Mars Society, będący znanym inżynierem lotniczym i astronautycznym od lat propagującym ideę eksploracji Czerwonej Planety, komentując zgłoszone prace, podkreślał: - Jestem pod ogromnym wrażeniem jakości nadesłanych projektów. Zespoły zbadały wszystkie aspekty kolonizacji Marsa, a wiele zaproponowało oryginalne rozwiązania w każdym obszarze. Dostaliśmy tak wiele świetnych zgłoszeń, że ograniczenie się do wyboru kilku było wręcz bolesne.
Na czym polega konkurs?
Mars Society oczekiwało od uczestników konkursu projektów samowystarczalnej marsjańskiej kolonii dla tysiąca osób. Osiedle powinno importować jak najmniej towarów z Ziemi, a jednocześnie produkować towary na eksport, by mieć się z czego utrzymywać. Musi samo wytwarzać jedzenie dla swoich mieszkańców, podobnie jak materiały budowlane potrzebne do stopniowego rozbudowywania się oraz m.in. energię, ubrania, pojazdy, maszyny i wszystkie produkty codziennego użytku - jak w typowym ziemskim mieście.
Projektanci musieli wziąć pod uwagę wiele ograniczeń wynikających z warunków panujących na Czerwonej Planecie - jak choćby mniejszą żyzność marsjańskiej gleby w porównaniu do ziemskiej czy wahania temperatur od minus 140 st. C. do nawet plus 30. W codziennym funkcjonowaniu mieszkańcom kolonii mają jednak pomagać roboty i sztuczna inteligencja.
Za swoje opracowania uczestnicy konkursu mogli zdobyć sto punktów. Najwięcej (40) za projekt techniczny i opis, jakie systemy zostaną wykorzystane w kolonii i jak będą działały. 30 punktów to pula za kwestie związane z ekonomią i samowystarczalnością bazy. Po 10 punktów Mars Society przyznawał za rozwiązania dotyczące zagadnień społecznych i kulturalnych, politycznych i organizacyjnych oraz za estetykę kolonii - która jest ważna m.in. dlatego, że kolonia ma zarabiać także na ziemskich turystach.
Organizator postawił przed projektantami bardzo konkretne pytania - m.in. jak powinno wyglądać marsjańskie społeczeństwo? W jaki sposób - biorąc pod uwagę "świeży start" życia na Marsie - może być ono lepsze od życia na Ziemi? Czy też: w jaki sposób kolonia ma sobą zarządzać?
Na wszystkie te pytania i techniczne wyzwania uczestnicy konkursu mieli odpowiedzieć projektami opisanymi na zaledwie 20 stronach. Teraz najlepsi dostaną 20 minut na bardziej szczegółowe wyjaśnienia przed panelem jurorów w finale konkursu oraz pięć minut na odpowiedzi na ich pytania.
Marsjańskie miasto idealne
"Ideacity" stworzyła grupa Innspace, która może pochwalić się także innym tegorocznym sukcesem - zwycięstwem w paryskim konkursie Student Aerospace Challenge. Zespół tworzą Beata Suścicka z Wydziału Architektury, Magdalena Łabowska i Piotr Torchała z Wydziału Mechanicznego oraz Justyna Pelc i Andrzej Reinke z Wydziału Informatyki i Zarządzania.

Ich projekt wykorzystuje renesansową koncepcję miasta idealnego. Zakłada więc krótkie odległości (miasto mieści się na planie sześciokąta o boku 400 m), centrum będące głównym punktem kolonii i stworzenie sieci zarówno podziemnych tuneli pozwalających poruszać się po mieście bez narażania się na zewnętrzne warunki, jak i dróg na powierzchni umożliwiających ruch pojazdów z ładunkami. Bliżej centrum studenci zaprojektowali budynki przeznaczone do codziennego funkcjonowania, natomiast na zewnętrznej części miasta ulokowali zabudowania przemysłowe. Większość zabudowy znajduje się pod ziemią, co pozwala chronić mieszkańców przed promieniowaniem.
- Centrum jest miejscem spotkań i rozrywki dla całej kolonii, mamy sporo budynków mieszkalnych, które są podzielone na strefy prywatne i wspólne - opowiada Justyna Pelc. - Postawiliśmy duży nacisk na integrację społeczną. Dzięki temu mieszkańcy kolonii będą mogli dobrze się poznać i poczuć wspólnotą, co znacząco wpłynie na jakość ich życia. Największą część obszaru zajmą uprawy, będące źródłem żywności dla całej kolonii. Kolejną rozbudowaną strefą będzie ta przemysłowa, na którą złożą się magazyny, produkcja, fabryki i oczyszczalnie. Ważnym punktem będzie ośrodek badawczy, połączony z placówkami medycznymi. Uwzględniliśmy również m.in. hotel, dom modlitw, placówki edukacyjne, centrum sportowe i ogrody.
"Ideacity" miałaby powstać na gładkiej równinie Arcadia Planitia. Studenci wybrali ten obszar ze względu na uformowanie terenu i dostęp do zasobów (badania pokazują, że może tam być woda). Ponieważ SpaceX Elona Muska rozważa właśnie tę lokalizację jako najlepsze miejsce do lądowania na Marsie i rozwijania tam osady, będzie to też prawdopodobnie najlepiej poznany obszar na Marsie. - Długa praca kolonistów na otwartej przestrzeni Marsa jest niebezpieczna ze względu na panujące tam warunki, czyli m.in. promieniowanie, niskie temperatury i burze piaskowe, dlatego postanowiliśmy zautomatyzować proces budowy kolonii - opowiada Beata Suścicka, architekt w projekcie. - Proponujemy użycie zrobotyzowanych drukarek 3D, tworzących większość budynków z marsjańskiej gleby, regolitu, czyli surowca, którego na Czerwonej Planecie jest pod dostatkiem. Znacznie zmniejszy to koszty i uprości proces tworzenia kolonii - dodaje.
Projektanci "Ideacity" zwracają uwagę, że kluczowym aspektem życia na Marsie jest monitoring procesów życiowych oraz aspektów psychologicznych życia osadników. - Z uwagi na panujące warunki i specyfikę funkcjonowania takiej kolonii istnieje potrzeba śledzenia stanu zdrowia w czasie rzeczywistym - przekonuje Andrzej Reinke. - Dlatego w naszym mieście zbieralibyśmy dane takie jak m.in. ciśnienie tętnicze osadników czy poziom cukru. Równie ważne byłoby dla nas gromadzenie i śledzenie w dużym okresie zmian tych parametrów - opisuje.
Ci przemęczeni życiem w osadzie będą też mogli skorzystać z marsjańskiego biura podróży oferującego zarówno zwiedzanie atrakcji naturalnych - jak np. wspinaczka na najwyższy szczyt planety - czy przygotowanych przez twórców kolonii.
Twardowski na Marsie
Nad "Twardowsky’m" pracowali natomiast wspólnie studenci i doktoranci skupieni wokół inicjatywy badawczej Space is More i Projektu Scorpio z pomocą kilku członków z Koła Naukowego MOS i inicjatywy LabDigiFab. Zespół tworzyło aż 19 osób: Joanna Kuźma, Natalia Ćwilichowska, Katarzyna Lis, Sławek Malkowski, Dariusz Szczotkowski, Szymon Łój, Orest Savystskyi, Dominik Liskiewicz, Wojciech Fikus, Jakub Nalewaj, Anna Jurga, Leszek Orzechowski, Bartosz Drozd, Paweł Górniak, Krzysztof Ratajczak, Paweł Piszko, Maciej Piorun, Amanda Solaniuk i Anna Wójcik.

Ich kolonia miałaby powstać w kraterze Jezero, który jest planowanym miejscem lądowania misji Mars 2020 amerykańskiej agencji NASA. Mieszkańcy byliby tam podzieleni na grupy po dwieście osób. - W ten sposób mają szansę się poznać, nie być anonimowymi w tłumie - wyjaśnia Orest Savytskyi, student z Wydziału Architektury, który w projekcie zajmował się kwestiami architektonicznymi i urbanistycznymi. - A to ważne choćby ze względu na ryzyko anomii, czyli poczucia niepewności i bezcelowości, jakiego może doświadczyć człowiek w takiej bazie ze względu na nowe miejsce i zerwanie dotychczasowych kontaktów. Tego chcemy oczywiście uniknąć. Dlatego mniejsze grupy, ale także i inne rozwiązania, jakie zaproponowaliśmy, np. w naszej kolonii mieszkańcy przebywaliby w dużych otwartych przestrzeniach. Zaprojektowaliśmy naprawdę olbrzymią przestrzeń, do tego w układzie tarasowym, co otwiera widok na cały obiekt. Mieszkania kolonizatorów sąsiadowałyby tam m.in. z restauracjami, kafejkami, sklepami czy placówkami medycznymi. Nie byłoby tam więc martwych sypialnianych uliczek, które mogłyby przygnębiać - opisuje.
 Oprócz tego w naszej kolonii zaprojektowaliśmy dużo otwartych terenów z zielenią, a do tego wodospady, co razem tworzy miejsca, które uspokajają i koją - dodaje Natalia Ćwilichowska, studentka z Wydziału Chemicznego na co dzień pracująca przy Projekcie Scorpio, a w "Twardowskym" odpowiedzialna za opracowanie systemów podtrzymywania życia.

Natalia tłumaczy, że wytwarzanie żywności w "Twardowskym" opierałoby się o akwaponikę, czyli połączenie hodowli ryb w wielkich akwariach z uprawą roślin w wodzie (w ten sposób unikają problemu z zimną marsjańską glebą).
- Odchody ryb stanowią dodatkową odżywkę dla roślin - opowiada. - Postawiliśmy na takie rozwiązanie, bo dieta oparta o rośliny i ryby będzie bardziej zbilansowana. Kolonia na dużą skalę zajmowałaby się recyklingiem produktów. Np. z włókien celulozowych wytwarzałaby tam ubrania, a z innych odpadków roślinnych... marsjańską wódkę. - To nie żart. Zaprojektowaliśmy nawet jej etykiety - zapewnia Orest. - By eksport z Marsa się opłacał, musimy na Ziemię wysyłać towary luksusowe. A kto nie chciałby spróbować wódki z Marsa? Kolonia mogłaby zarabiać także sprzedażą terenów pod hotele i restauracje.
Lucyna Róg-Wolska

Informacja prasowa/INTERIA.PL

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/polacy-w-kosmosie/news-polskie-kolonie-na-marsie-wyroznione-wizje-studentow,nId,3267324

Polskie kolonie na Marsie - wyróżnione wizje studentów.jpg

Polskie kolonie na Marsie - wyróżnione wizje studentów2.jpg

Polskie kolonie na Marsie - wyróżnione wizje studentów3.jpg

Polskie kolonie na Marsie - wyróżnione wizje studentów4.jpg

Polskie kolonie na Marsie - wyróżnione wizje studentów5.jpg

Polskie kolonie na Marsie - wyróżnione wizje studentów6.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hackathon w Hevelianum
2019-10-09. Redakcja
W dniach 19-20 października 2019 w Gdańsku odbędzie się hackaton w centrum Hevelianum.
Jak sprawić, by odwiedzający i odwiedzające mieli wrażenie, że oferta Hevelianum jest stworzona specjalnie dla nich? Jak zwiększyć radość i ekscytację z odwiedzania tego miejsca?
Weź udział w dwudniowym hackathonie i spróbuj swoich sił w tych wyzwaniach.
Uczestniczki i uczestnicy mają do wyboru trzy tematy:
  Jak personalizować szeroką ofertę Hevelianum z uwzględnieniem zainteresowań, wieku, upodobań klientów  i klientek, aby mieli oni poczucie, że otrzymują coś skrojonego na miarę? W jaki sposób to zaprezentować?
 Jak zachęcić gości Hevelianum, aby dzielili się informacjami o sobie? Jak sprawić, że dzielenie się nimi będzie formą zabawy dającą poczucie, że mają wpływ na program instytucji?
  W jaki sposób na podstawie danych zwizualizować planety pozasłoneczne i sprawdzić czy może istnieć na nich życie?
Dla kogo: początkujących i doświadczonych programistów i programistek, projektantów i projektantek UX / UI, grafików i graficzek, analityków i analityczek danych, pracownic i pracowników instytucji kultury i wszystkich innych osób.
Zapewniamy wsparcie mentorów i mentorek, wśród nich znajdują się: mentorzy techniczni: Mateusz Serdyński, Adam Piech, Maciej Mickiewicz, Agata Skamruk i mentorzy biznesowi: Wojciech Drewczyński i Bogdan Zhukevych, a na zwycięzców czekają nagrody.
Regulamin i zapisy: https://evenea.pl/event/hackathon-w-hevelianum/
Partnerzy: Hevelianum oraz Blue Dot Solutions.
Sfinansowano ze środków Miasto Gdańsk
https://kosmonauta.net/2019/10/hackathon-w-hevelianum/

Hackathon w Hevelianum.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Emilewicz: polski sektor kosmiczny jest efektywny, ale potrzebuje kadry
2019-10-09.
Polski sektor kosmiczny jest efektywny, ale potrzebuje kadry – mówiła we wtorek w Poznaniu Jadwiga Emilewicz. Minister przedsiębiorczości i technologii zachęcała studentów Politechniki Poznańskiej do związania swojej kariery zawodowej z sektorem kosmicznym.
We wtorek na Politechnice Poznańskiej odbyło się pierwsze z cyklu spotkań dedykowane studentom polskich uczelni zainteresowanych technologiami i programami kosmicznymi.
Jak powiedziała Emilewicz, „to, czego ten sektor potrzebuje, to są kadry". „Warto się interesować tym obszarem, nie tylko na poziomie projektów studenckich, ale warto z tymi przedsięwzięciami wiązać swoje potencjalne plany na karierę zawodową - dodała.
Minister tłumaczyła, że studenci i absolwenci - m.in. w ramach cyklu spotkań na uczelniach - mają szansę poznać nie tylko specyfikę pracy w sektorze kosmicznym, ale i zapoznać się z ofertą staży i szkoleń m.in. NASA, Europejskiej Agencji Kosmicznej, Polskiej Agencji Kosmicznej, czy Agencji Rozwoju Przemysłu.
Minister Emilewicz powiedziała też, że sektor kosmiczny jest jedną z najbardziej zaawansowanych technologicznie i najbardziej perspektywicznych gałęzi przemysłu. Wskazywała, że sektor ten ma coraz większe znaczenie zarówno ekonomiczne, jak i naukowe dla gospodarki krajowej, europejskiej i światowej.
Szefowa MPiT przypomniała, że trzy lata temu premier Mateusz Morawiecki ogłosił program Polskiej Strategii Kosmicznej, który wyznaczył kierunki rozwoju tego sektora w Polsce.
Jak mówiła, „sektor kosmiczny jest to jeden z najbardziej zaawansowanych technologicznie sektorów. Ta doskonałość inżynierska tych, którzy w tym sektorze pracują, jest z całą pewnością na największym poziomie. W tym gronie, w którym się dzisiaj znajdujemy, nie muszę mówić, że smartfon to technologie kosmiczne, że dzisiaj pieniądze z bankomatu wypłacamy dlatego, że korzystamy z technologii satelitarnych, że pociągi dojeżdżają w czasie i nie ma kolizji na przejazdach - także za sprawą technologii kosmicznych".
Nie ma dziś praktycznie obszaru życia, w którym kosmos nie jest obecny wśród nas - mówiła. "A zatem mówiąc o kosmosie nie czytamy tylko Lema, ale także twardo stąpamy po ziemi (...) To, co zrobiliśmy w ciągu ostatnich trzech lat, to nie tylko strategia, to nie tylko dokumenty strategiczne, ale to także znacznie mocniejsza i bardziej świadoma nasza obecność w Europejskiej Agencji Kosmicznej" - podkreśliła Emilewicz.
Dodała, że Polska jest pełnoprawnym członkiem Europejskiej Agencji Kosmicznej od 2012 roku. Jak mówiła, oznacza to, że „kontrybuujemy i to całkiem niemałą składkę". "Co więcej, dwa lata temu zwiększyliśmy nasz udział dlatego, że polski sektor kosmiczny jest bardzo efektywny" - podkreśliła.
Emilewicz zaznaczyła również, że biorąc pod uwagę globalne wartości sektora kosmicznego na świecie, to Polska aspiruje do tego - i ta kwestia została także wpisana do Polskiej Strategii Kosmicznej – by do 2030 roku Polska uczestniczyła w 3 proc. obrotów tego sektora w Europie.
Jak wskazała, kiedy Polska zaczynała być członkiem Europejskiej Agencji Kosmicznej, wówczas na polskim rynku jedynie 30 podmiotów gospodarczych identyfikowało się jako firmy działające w obszarze „space". Obecnie - jak podała minister - podmiotów gospodarczych działających w tym obszarze jest ponad 300.(PAP)
autor: Anna Jowsa
ajw/ pad/ skr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C78918%2Cemilewicz-polski-sektor-kosmiczny-jest-efektywny-ale-potrzebuje-kadry.html

Emilewicz polski sektor kosmiczny jest efektywny, ale potrzebuje kadry.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zaskakujące wzorce zmian blasku w supernowych typu Ia
2019-10-09.
Astronomowie z Harvard/Smithsonian Astrophysical Observatory (CfA) ogłosili swe najnowsze odkrycie: w przeciwieństwie do poprzednich przypuszczeń supernowe typu Ia wykazują specyficzne wzorce spadków jasności - krzywe zmian blasku z charakterystyczną fazą plateau. Są one długie - trwają nawet rok.
Or Graur z CfA po raz pierwszy zauważył dziwne zachowanie się krzywej światła podczas badania supernowych typu Ia w roku 2015. Jednak dopiero niedawno udało mu się potwierdzić istnienie plateau krzywej zmian blasku dla supernowej typu Ia. Większość badań nad supernowymi przeprowadza się w ciągu tygodni lub miesięcy, czyli krótko po ich wybuchu, teraz jednak naukowcy chcieli zobaczyć, jak zachowują się krzywe zmian blasku znacznie później - od 500 do 1000 dni po eksplozji.
Obserwacje optyczne SN2012gc z 2015 roku ujawniły spodziewane spowolnienie zmian krzywej blasku, zgodnie z wszelkimi oczekiwaniami. Gdy jednak naukowcy przyjrzeli się tej samej supernowej znacznie później, okazało się, że działają tam i inne mechanizmy. Zaczęli więc szukać wzorców mogących wyjaśnić, co właściwie się tam dzieje.
Pragnąc lepiej zrozumieć te dziwne wyniki dla obserwacji supernowej Graur swe połączył siły z Adamem Riessem z The Johns Hopkins University i Space Telescope Science Institute, zdobywcą Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki z 2011 roku. Razem badali pobliskie supernowe. Okazało się, że choć wszystkie leżało stosunkowo blisko nas, to z czasem zaczynały świecić bardzo słabo. Aby móc odróżnić je od innych gwiazd położonych w tych samych galaktykach, naukowcy potrzebowali dużej mocy Teleskopu Hubble'a. Obserwacje Riessa wniosły do badań coś nowego - dane zebrane w paśmie bliskiej podczerwień. Ujawniły one, że jest pewien okres, w którym krzywa zmian blasku supernowych jest płaska, trwający mniej więcej do roku. To była prawdziwa  niespodzianka - uczeni nie spodziewali się takiego wyniku.
Sama idea plateau krzywej zmian jasności supernowej nie jest nowa w kosmologii. Supernowe typu IIP, które powstają w wyniku kolapsu i eksplozji bogatych w wodór czerwonych nadolbrzymów, zwykle doświadczają podobnego “płaskowyżu” w krzywej blasku, ale o długości około 100 dni. Do momentu odkrycia plateau dla supernowej typu Ia takie 100 dni uważano za plateau długoterminowe. Plateau krzywej blasku supernowej typu Ia zaczyna się z kolei - o czym wiemy dopiero od niedawna - około 150 do 500 dni od jej wybuchu i trwa blisko 350 dni - prawie rok.
- Do tej pory jedynymi plateau obserwowanymi w przypadku jakichkolwiek supernowych były te dla typu IIP - stosunkowo krótkie w porównaniu z tym, co widzimy teraz w naszych obserwacjach - powiedział Graur. - To, co widzimy teraz, kontrastuje z tym, w co zawsze wierzyliśmy w przypadku supernowych typu Ia. Z pewnością wpłynie to na sposób, w jaki zastosujemy obserwacje krzywych zmian blasku w supernowych typu Ia w przyszłych badaniach i modelach kosmologicznych.
Wyniki jego badań zostały opublikowane w Nature Astronomy.

Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Oryginalna praca naukowa: A year-long plateau in the near-infrared light curves of Type Ia supernovae
 
Źródło: Center for Astrophysics | Harvard & Smithsonian
Na zdjęciu: Kolorowa kompozycja z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a - SN2013dy w swej macierzystej galaktyce. Źródło: HST, Adam Riess, Or Graur
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zaskakujace-wzorce-zmian-blasku-w-supernowych-typu-ia

Zaskakujące wzorce zmian blasku w supernowych typu Ia.jpg

Zaskakujące wzorce zmian blasku w supernowych typu Ia2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

„W ciągu 30 lat ludzkość odkryje życie pozaziemskie”. Ma w tym pomóc maszyna
2019-10-09. AGIE.KF
Szwajcarski astronom Didier Queloz, laureat tegorocznej Nagrody Nobla z fizyki twierdzi, że istnieje życie pozaziemskie. Jego zdaniem powinniśmy odkryć kosmitów w ciągu kilku dekad.
Szwajcarski astronom znalazł się w gronie trzech osób uhonorowanych za „wkład w nasze zrozumienie wszechświata i miejsca Ziemi w kosmosie”. Oprócz Queloza Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki otrzymali jego rodak Michel Mayor oraz Kanadyjczyk James Peebles.

Podczas pobytu w Londynie Queloz przyznał, że jest przekonany o istnieniu życia pozaziemskiego. – Nie mogę uwierzyć, że jesteśmy jedynymi żywymi istotami we wszechświecie. – powiedział naukowiec. Jak dodał, „istnieje zbyt wiele planet i gwiazd, a chemia jest uniwersalna”.

– Chemia, która doprowadziła do powstania życia, musi istnieć też gdzie indziej – argumentował astronom. Naukowiec przewiduje, że ludzie odkryją kosmitów w ciągu 30 lat. Przekonuje, że prawdopodobne jest stworzenie w tym czasie maszyny, za pomocą której będzie można tego dokonać.

Zdaniem Queloza odkrywanie egzoplanet najlepszym kierunkiem poszukiwania życia we wszechświecie. – Udowodniliśmy, że istnieją inne planety podobne do tych, które znajdują się w naszym Układzie Słonecznym – powiedział w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph”.

Laureat Nobla z fizyki zaznaczył, że takie odkrycia poszerzają nasze horyzonty i skłaniają do zadawania pytań dotyczących naszego istnienia.
źródło: dailystar.co.uk
https://www.tvp.info/44762261/laureat-nobla-z-fizyki-w-ciagu-30-lat-ludzkosc-odkryje-zycie-pozaziemskie

W ciągu 30 lat ludzkość odkryje życie pozaziemskie. Ma w tym pomóc maszyna.jpg

W ciągu 30 lat ludzkość odkryje życie pozaziemskie. Ma w tym pomóc maszyna2.jpg

W ciągu 30 lat ludzkość odkryje życie pozaziemskie. Ma w tym pomóc maszyna3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Powstało konsorcjum, które ma wysłać polską misję naukową na Marsa
2019-10-09. MASZ.MNIE
Przedstawiciele polskich uczelni, wrocławskiej spółki SatRevolution oraz amerykańskiej firmy Virgin Orbit podpisali w środę w Katowicach porozumienie tworzące konsorcjum, które planuje wysłać polskiego satelitę na Marsa i jego księżyce. Według zapowiedzi, przedstawionych podczas konferencji Impact mobility rEVolution'19, polski bezzałogowy satelita, wyposażony w stworzoną w Polsce aparaturę, miałby zostać wystrzelony w 2022 r.
Budujmy ten niesamowity polski program kosmiczny – zaapelował podczas konferencji prasowej menedżer projektu Artur Chmielewski, na co dzień pracujący w NASA.

– Satelita będzie polskiej produkcji, aparatura na pokładzie będzie przeważnie polska, a planowanie, zarządzanie misją przy współpracy z Polakami wezmą na siebie Amerykanie, bo oni mają w tym doświadczenie – powiedział dyrektor naukowy przedsięwzięcia prof. Jan Dziuban z Politechniki Wrocławskiej.

– Przewidujemy obecnie pakiet czterech instrumentów, które będą polskie. Przewidujemy, że cały satelita zostanie zrobiony w Polsce, do niego elektronika, łączność, zarządzanie, mikroprocesory, oprogramowanie, struktura mechaniczna, to jest naszą ambicją – dodał naukowiec.

Satelita ma więc unieść na pokładzie system obserwacyjny, który zrobi zdjęcia Marsa i – prawdopodobnie – jego księżyca, Fobosa.
Fobos jest małym księżycem Marsa, można do niego dolecieć tylko małymi obiektami, bo on ma bardzo małą własną grawitację i żeby się do niego zbliżyć, trzeba delikatnie operować, bo inaczej się nie trafi – wyjaśnił prof. Dziuban.
Na Marsa mają też polecieć polskie czujniki podczerwieni, które posłużą do mierzenia temperatury badanych obiektów; spektometr, który umożliwi pomiary ciśnienia w atmosferze oraz mikrosystem biologiczny – kiełkująca roślina lub grzyby glebotwórcze.

Wstępne prace przeprowadzone przez konsorcjum wykazały, że satelita o masie mniejszej niż 50 kg może być wykorzystywany do przeprowadzenia szerokiego zakresu badań naukowych, takich jak: obrazowanie satelitarne Marsa i jego księżyca Fobosa, analiza marsjańskiej atmosfery, a nawet poszukiwanie podziemnych pokładów wody.

Trzonem konsorcjum są czołowe uczelnie techniczne i przyrodnicze w Polsce: Politechnika Wrocławska, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Politechnika Warszawska, Politechnika Gdańska, Politechnika Poznańska, Politechnika Łódzka, Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu.

Wrocławska spółka SatRevolution, specjalizująca się w rozwiązaniach satelitarnych, będzie przede wszystkim odpowiedzialna za projekt oraz produkcję satelity i zapewni podstawowe podsystemy. W kwietniu tego roku SatRevolution wysłał na orbitę Światowida, pierwszego polskiego satelitę obserwacyjnego.

– Polscy naukowcy i inżynierowie są gotowi, żeby opracować pierwszą międzyplanetarną misję naukową z wykorzystaniem satelity w rozmiarze CubeSat. Taka misja ożywi polski sektor kosmiczny i zaznaczy jego pozycję na arenie międzynarodowej, a sam projekt przyspieszy rozwój małych satelitów i lekkich technologii kosmicznych. Chcemy, żeby Polska była krajem, słynącym z małych statków międzyplanetarnych – powiedział prezes SatRevolution Grzegorz Zwoliński.
źródło: PAP
https://www.tvp.info/44770838/powstalo-konsorcjum-ktore-ma-wyslac-polska-misje-naukowa-na-marsa

Powstało konsorcjum, które ma wysłać polską misję naukową na Marsa.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Masz pomysł na komercyjne wykorzystanie danych satelitarnych? Trwają zapisy do akceleratora SpaceUp BSA
2019-10-09.
Już po raz drugi Krakowski Park Technologiczny prowadzi rekrutację do programu akceleracyjnego SpaceUp BSA. Za pomocą programu KPT chce wspierać i przyspieszyć rozwój pomysłów i startupów korzystających z danych satelitarnych europejskiego programu Copernicus.
Dane satelitarne są wykorzystywane w wielu branżach gospodarki. Połączenie wiedzy w określonym obszarze działania firmy z danymi satelitarnymi może pozwolić stworzyć unikalne rozwiązania biznesowe. Krakowski Park Technologiczny już po raz drugi rekrutuje zespoły 2-4 osobowe, które mają pomysł na wykorzystanie publicznych danych satelitarnych programu Copernicus. W programie znalazły się wcześniej dwa startupy, które zakwalifikowały się do międzynarodowego programu akceleracyjnego Copernicus w Stuttgarcie.
W ramach programu SpaceUp zespoły mogą korzystać ze wsparcia mentorów, którzy pomogą nawiązać relacje międzynarodowe, zdobyć kontakty biznesowe w sektorze kosmicznym i kompetencje związane z przetwarzaniem danych satelitarnych. Druga edycja kosmicznego akceleratora potrwa 3 miesiące. W tym czasie co 3-4 tygodnie organizowane będą dwudniowe spotkania, w której zakwalifikowane zespoły będą współpracować z mentorami i specjalistami biznesowymi. Spotkania będą odbywać się w Krakowskim Parku Technologicznym, z wyjątkiem jednego zjazdu w Warszawie. Efektem takiej pracy może być przygotowanie lub dopracowanie projektu, jego weryfikacja czy opracowanie planu wdrożenia gotowego produktu na rynek.
Zakwalifikowane zespoły nie tylko będą miały okazję skomercjalizować swój pomysł, ale też wejść do Inkubatora Technologicznego działającego przy Krakowskim Parku Technologicznym, czy przygotować się do programu inkubacji biznesowej Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA BIC.
Szczegóły programu można znaleźć pod adresem https://balticsatapps.pl/akceleracja/pl. Rekrutacja do programu trwa do 27 października br. Aby aplikować do programu SpaceUp BSA nie trzeba mieć zarejestrowanej działalności gospodarczej.
Program akceleracyjny realizowany jest w ramach projektu „BalticSatApps - Speeding up Copernicus Innovation for the BSR Environment and Security”, realizowanego w ramach Programu INTERREG Baltic Sea Region 2014-2020, współfinansowanego z Europejskiego Funduszu.
Na podstawie: KPT
Opracowanie: Rafał Grabiański
Więcej informacji:
•    strona programu akceleracyjnego
•    strona europejskiego programu Copernicus
•    strona Krakowskiego Parku Technologicznego
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/masz-pomysl-na-komercyjne-wykorzystanie-danych-satelitarnych-trwaja-zapisy-do

 

Masz pomysł na komercyjne wykorzystanie danych satelitarnych Trwają zapisy do akceleratora SpaceUp BSA.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

2I/Borisov – HST rozpoczyna obserwacje
2019-10-09. Krzysztof Kanawka
Ósmego października rozpoczęły się obserwacje międzygwiezdnej komety 2I/Borisov za pomocą kosmicznego teleskopu Hubble.
Drugi potwierdzony gość odwiedzający nasz Układ Słoneczny to kometa o oznaczeniu 2I/Borisov. Ten obiekt został wykryty 30 sierpnia 2019 przez obserwatorium astronomiczne na Krymie. Odkrycie nastąpiło za pomocą teleskopu o średnicy 0,65 m należącego do astronoma-amatora. W momencie odkrycia obiekt znajdował się około 3,6 jednostki astronomicznej od Słońca.
Peryhelium 2I/Borisov nastąpi około 8 grudnia w odległości nieco większej od 2 jednostek astronomicznych od Słońca. Dwadzieścia dni później nastąpi maksymalne zbliżenie do Ziemi – dystans wyniesie około 1,9 jednostki astronomicznej. Taka trajektoria komety 2I/Borisov oznacza przynajmniej kilka miesięcy wartościowych obserwacji astronomicznych.
Od ósmego października kosmiczny teleskop Hubble (HST) wykonuje serię obserwacji komety 2I/Borisov. Dzięki obserwacjom HST możliwe będzie precyzyjne wyznaczenie krzywej zmiany blasku komety, co powinno się przełożyć na lepsze wyznaczenie wielkości jądra tego obiektu. Aktualnie zakłada się, że 2I/Borisov ma średnicę pomiędzy 1 a 16 km, choć prawdopodobnie jest to mniej niż 3 km. Co więcej, możliwe będzie zaobserwowanie fragmentów tej komety – jeśli takie odpadają od 2I/Borisov.
Kometa 2I/Borisov będzie z pewnością celem wielu badań i obserwacji. Pojawiają się już pierwsze ciekawe publikacje dotyczące tej komety. Jedna z nich jest autorstwa Polaków – sugeruje, że 2I/Borisov może pochodzić od pobliskiego układu dwóch gwiazd.
Siódmego października pojawiła się informacja, że wykryto cyjanki na komecie 2I/Borisov. Jest to dość typowa grupa związków chemicznych dla komet, dająca niektórym z nim zielonkawy kolor.
(NASA, Tw)
https://kosmonauta.net/2019/10/2i-borisov-hst-rozpoczyna-obserwacje/

2I Borisov – HST rozpoczyna obserwacje.jpg

2I Borisov – HST rozpoczyna obserwacje2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wstępny plan misji Artemis-3
2019-10-10 Krzysztof Kanawka
Nieoficjalny przeciek sugeruje, że pierwsze załogowe lądowanie człowieka na Księżycu będzie bardzo skomplikowaną misją, wymagającą startu kilku rakiet nośnych.
Dwudziestego szóstego marca administracja Białego Domu nakreśliła nowy cel dla NASA: powrót człowieka na Księżyc przed końcem 2024 roku. W maju 2019 NASA poinformowała o wyborze nazwy programu: Artemis.
Pod koniec maja NASA zaprezentowała bardzo wstępny plan programu Artemis do 2024 i 2028 roku. Z planu wynika, że misja Artemis-3 (wcześniej EM-3) będzie pierwszym załogowym lotem na powierzchnię Księżyca. Wcześniejsze planowane misje, Artemis-1 (EM-1) to bezzałogowy test kapsuły MPCV Orion, zaś Artemis-2 (EM-2) to pierwszy załogowy lot tej kapsuły. Loty kapsuł MPCV Orion mają odbywać się dzięki rakiecie SLS.
Artemis-3 – skomplikowana misja
Na początku października “wyciekła” grafika NASA przeznaczona do użytku wewnętrznego w tej agencji. Grafika prezentuje wstępny plan misji Artemis-3. Z planu wynika, że przeprowadzenie załogowego lądowania na Księżycu będzie wymagać aż czterech startów rakiet: trzech komercyjnych oraz jednej SLS. Poniższa grafika prezentuje ten plan.
Trzy starty rakiet komercyjnych (być może to będzie Falcon Heavy) złożą lądownik księżycowy. Ostatni start – rakiety SLS – wyniesie astronautów w kapsule MPCV Orion w kierunku stacji LOP-G. Lądownik księżycowy, wraz z modułem transferowym (od stacji LOP-G na orbicie NRHO do niskiej orbity okołoksiężycowej) zostanie “złożony” na LOP-G. Co ciekawe, moduł transferowy jest obecnie rozpatrywany jako albo “jednorazowy” albo wielokrotnego użytku. Dla misji Artemis-3 można się spodziewać, że ten moduł zostanie wykorzystany tylko jeden raz.
Niewątpliwie jest to bardzo skomplikowana konfiguracja misji. Tak duża ilość startów rakiet jest związana z faktem, że ani rakieta SLS ani obecnie używane rakiety komercyjne nie są zbyt potężne, by w mniejszej ilości startów zmieścić cały sprzęt. (Szybko pojawiły się komentarze, że budowana właśnie rakieta StarShip może rozwiązać ten problem).
Cztery starty mogą oznaczać wielomiesięczne przygotowanie do części załogowej misji Artemis-3. Starty rakiet z pewnością będą odbywać się z Florydy, gdzie pogoda nie zawsze jest optymalna. Elementy lądownika księżycowego powinny zatem być zaprojektowane na możliwość wielomiesięcznego pobytu na LOP-G zanim dotrą tam astronauci.
Misja Artemis-3 wyraźnie jednak wskazuje jak bardzo potrzebna będzie stacja LOP-G (DSG), nawet w swojej minimalnej konfiguracji. Warto tu dodać, że kilka w czerwcu pojawiła się informacja, że możliwe jest skasowanie budowy tej stacji.
(PFA, NASA)
https://kosmonauta.net/2019/10/wstepny-plan-misji-artemis-3/

Wstępny plan misji Artemis-3.jpg

Wstępny plan misji Artemis-3.2.jpg

Wstępny plan misji Artemis-3.3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA wysyła sondę, która zbada miejsce, gdzie pogoda ziemska styka się z kosmiczną
2019-10-10.
NASA po raz pierwszy wysyła na ziemską orbitę sondę, której zadaniem będzie zbadanie wyjątkowego miejsca, gdzie ziemska pogoda styka się z kosmiczną. To właśnie tam dochodzi do zjawisk, o których wciąż nie mamy zielonego pojęcia, a które mogą mieć dla nas kluczowe znaczenie.
Chociaż ziemską atmosferę badamy od wielu lat, to jednak wciąż niektóre zjawiska w niej zachodzące pozostają dla nas w mniejszej lub większej części zagadką. Skoro jej rozwiązania nie można znaleźć na Ziemi, to może warto szukać go poza naszą planetą?
Dlatego naukowcy postanowili wysłać sondę ICON, której głównym zadaniem będzie ustalenie wpływu tego, co z przestrzeni kosmicznej dociera do Ziemi, na zjawiska zachodzące w atmosferze. Badaczy szczególnie interesuje miejsce, gdzie ziemska pogoda styka się z pogodą kosmiczną.
Mowa o jonosferze, gdzie docierające ze Słońca strumienie naładowanych cząstek wnikają w ziemskie bieguny magnetyczne, a następnie łączą się z tlenem i azotem na wysokości około 100 kilometrów nad powierzchnią ziemi. Powstające w wyniku tego procesu malownicze zorze polarne, mogą mieć wpływ na warunki pogodowe.
Zadaniem sondy ICON będzie też zbadanie wpływu tych zjawisk na zakłócenia w łączności radiowej. Zdarza się bowiem, że podczas najsilniejszych burz geomagnetycznych występują problemy z pracą satelitów meteorologicznych.
Prąd elektryczny może mieć niekorzystny wpływ na satelity, np. powodować powstawanie ładunku elektrycznego, zaś zmiana gęstości może wpływać na ich orbity. Przesuwające się pola magnetyczne mogą indukować prąd w systemach elektroenergetycznych, powodując obciążenie, zakłócając komunikację i nawigację, a nawet powodując przerwy w dostawach prądu.
Lepsze zrozumienie tego środowiska może pomóc w przewidywaniu takich zdarzeń oraz poprawić bezpieczeństwo i projektowanie satelitów. Może też pomóc w stworzeniu nowych systemów łączności, które będą odporne na zakłócenia w jonosferze.
Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2019-10-10/nasa-wysyla-sonde-ktora-zbada-miejsce-gdzie-pogoda-ziemska-styka-sie-z-kosmiczna/

NASA wysyła sondę, która zbada miejsce, gdzie pogoda ziemska styka się z kosmiczną.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na Enceladusie odkryto "cegiełki życia"

2019-10-10.

Księżyc Saturna - Enceladus - jest jednym z najbardziej obiecujących światów do poszukiwania życia pozaziemskiego. Dzięki misji sondy Cassini wiemy, że w jego podpowierzchniowym oceanie występuje aktywność geotermalna i związki organiczne. Teraz odkryto zupełnie niespodziewane związki.
Naukowcy odkryli występowanie małych rozpuszczalnych cząstek organicznych zwanych aminami w ziarnach lodu wyrzucanych w przestrzeń kosmiczną z tzw. pióropuszy. Aminy są o tyle interesujące, że na Ziemi są budulcami białek.

 Jeżeli warunki są odpowiednie, cząsteczki pochodzące z głębokiego oceanu Enceladusa mogą przechodzić te same ścieżki reakcji, które obserwujemy na Ziemi. Nie wiemy jeszcze, czy aminokwasy są potrzebne do występowania życia poza naszą planetą, ale znalezienie amin jest ważnym elementem układanki - powiedział Nozair Khawaja z Free University w Berlinie, główny autor badań.

Aminy zostały wykryte za pomocą spektrometru mas jonów i cząstek neutralnych (INMS) i analizatora pyłu kosmicznego (CDA) obecnych na sondzie Cassini. Otwory hydrotermalne wyrzucają materiał z rdzenia, który miesza się z wodą z podpowierzchniowego oceanu Enceladusa i wypluwa na zewnątrz w postaci kryształków lodu. Te pióropusze wynoszą materiały w przestrzeń kosmiczną i współtworzą pierścień E Saturna.

- Ta praca pokazuje, że ocean Enceladusa ma obfite pokłady reaktywnych bloków konstrukcyjnych i jest to kolejne zielone światło w badaniu możliwości występowania życia na tym księżycu - powiedział Frank Postberg, współautor badań.

Złożoność chemii na Enceladusie jest oczywiście ekscytująca, ponieważ sugeruje potencjalną możliwość zamieszkania księżyca. Nie zmieni tego nawet to, gdyby okazało się, że na tym księżycu nie mogło rozwinąć się życie.


https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/obce-formy-zycia/news-na-enceladusie-odkryto-cegielki-zycia,nId,3258511

Na Enceladusie odkryto cegiełki życia.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bilety na lot w kosmos będą tańsze. Boeing inwestuje w pioniera kosmicznej turystyki
2019-10-10.
Giganci lotnictwa i przemysłu kosmicznego zaczynają wierzyć w kosmiczną turystykę. Uważają, że to przyszłość podróży dla wszystkich tych, którzy pragną większych wrażeń, niż zapewnia je zwiedzanie naszej planety.
Jedną z takich firm stał się właśnie Boeing, który zainwestował 20 milionów dolarów w Virgin Galactic, przedsiębiorstwo należące do Richarda Bransona, szefa grupy Virgin. Amerykański gigant chce w ten sposób pomóc przyspieszyć prace nad pierwszym komercyjnym lotem na granicę kosmosu, zwiększyć szanse firmie w ostrej rywalizacji z konkurencją w postaci Blue Origin oraz wpłynąć na obniżenie cen biletów, dzięki czemu ta gałąź rynku kosmicznego będzie mogła szybko rosnąć w siłę.
Richard Branson mocno wierzy, że przyszłość turystyki to nic innego, jak loty w kosmos i możliwość podziwiania naszej pięknej planety z perspektywy orbity. W latach 30. XXI wieku nowymi destynacjami będzie Księżyc i Mars. W realizacji tych ambitnych planów ma pomóc zespół jednych z najlepszych inżynierów w świecie przemysłu lotniczego i kosmicznego. Firma do dyspozycji docelowo będzie miała całą flotę statków kosmicznych o nazwie SpaceShipTwo. Pierwszy pojazd uległ katastrofie w 2014 roku, drugi odbywa regularnie i w pełni udane loty, a trzeci znajduje się w trakcie budowy.
Virgin Galactic chce inicjować loty na granicę kosmosu, co nawet 30 godzin. Jest to konieczne, ponieważ jest tak duże zainteresowanie tego typu podróżami. Richard Branson ujawnił, że w tej chwili zainteresowanych lotem jest niemal 3300 osób. Trzeba tutaj podkreślić, że są to osoby, które na 100 procent są przygotowane do lotu psychicznie i fizycznie. Z każdym dniem liczba klientów rośnie.
Starty lotów turystycznych mają odbywać się ze słynnego kosmodromu o nazwie SpacePort America, leżącego w stanie Nowy Meksyk. Ten obiekt powstał specjalnie z myślą o przyszłości masowych lotów w kosmos. Kilka tygodni temu, na profilu firmy na Twitterze pojawiło się zdjęcie luksusowo i praktycznie urządzonego hallu obiektu.
Boeing dofinansuje Virgin Galactic w ramach swojego funduszu HorizonX Ventures. Amerykański koncern ma jednak nieco większe plany na współpracę z Richardem Bransonem. Otóż w kolejnych latach będzie inwestował w projekty związane z naddźwiękowymi podróżami po całej planecie. Szef grupy Virgin buduje następcę słynnego Concorde'a. Maszyna ma pojawić się na niebie już za 3 lata i skrócić podróże pomiędzy światowymi metropoliami o ponad 3 godziny.
Źródło: GeekWeek.pl/Virgin Galactic/Boeing / Fot. Virgin Galactic
https://www.geekweek.pl/news/2019-10-10/bilety-na-lot-w-kosmos-beda-tansze-boeing-inwestuje-w-pioniera-kosmicznej-turystyki/

Bilety na lot w kosmos będą tańsze. Boeing inwestuje w pioniera kosmicznej turystyki.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

X. jubileuszowa Noc w Instytucie Lotnictwa
2019-10-10.
W najbliższy piątek, tj. 11 października, w godz. 17:-23:00, odbędzie się największa w Polsce nocna impreza edukacyjna – 10. Noc w Instytucie Lotnictwa. Motywem przewodnim tegorocznego wydarzenia będą tajemnice kosmosu.
Noc w Instytucie Lotnictwa to największa w Polsce nocna impreza edukacyjna, której celem jest popularyzacja sektora lotniczego i kosmicznego w Polsce oraz promocja zawodów inżynierskich.
Każdego roku rośnie liczba odwiedzających oraz zainteresowanie mediów. W poprzedniej, dziewiątej edycji, Instytut Lotnictwa odwiedziło ponad 43 000 osób!
Gościem specjalnym tegorocznej, jubileuszowej imprezy będzie Artur Chmielewski – polski inżynier, menedżer misji kosmicznych,  pracujący w kalifornijskim ośrodku Jet Propulsion Laboratory – NASA, który podzieli się szczegółami swojej pracy w ramach słynnego projektu Rosetta oraz przy misjach Galileo, Ulysses i Cassini-Huygens, a także obecnych misjach organizowanych przez amerykańską agencję kosmiczną.
O kosmicznej rewolucji w wykonaniu SpaceX opowie natomiast znany popularyzator nauki, Karol Wójcicki. Goście wykładu dowiedzą się w jaki sposób zmienia się nasze myślenie o lotach kosmicznych oraz jak przełożą się one na naszą rzeczywistość w najbliższym czasie.
– Jesteśmy podekscytowani, że udało nam się zgromadzić w tym roku tak wielu wspaniałych prelegentów oraz wystawców, którzy zechcieli podzielić się swoją wiedzą, doświadczeniami oraz pasją związaną z kosmosem. Będziemy gościć pasjonatów ze studenckich kół naukowych, uczelni technicznych oraz wielu instytucji, jak  Polska Agencja Kosmiczna, Centrum Badań Kosmicznych PAN czy Centrum Nauki Kopernik. Pokażemy  polski wkład w eksplorację przestrzeni kosmicznej oraz sukcesy polskich inżynierów m.in. w projektowaniu rakiet, łazików marsjańskich czy sond kosmicznych. W tym roku oferta dla fanów kosmosu jest naprawdę szeroka, a co najważniejsze, dostosowana do gości w każdym wieku – opowiada Magda Wiejacha, organizatorka Nocy.
Na najmłodszych czekać będzie m.in. wystawa pojazdów kosmicznych zbudowanych z klocków, nocne obserwacje nieba przez teleskop, warsztaty z kodowania przy pomocy edurobotów oraz liczne warsztaty i gry.
Specjalne atrakcje dla fanów nowych technologii przygotowało Polskie Towarzystwo Astronomiczne. Dzięki komputerom będzie można odbyć bezpieczną (bo wirtualną) podróż na orbitę czarnej dziury. Używając sensora ruchu KINECT i specjalnego oprogramowania każdy chętny będzie mógł zobaczyć na żywo jak działa słynne uginanie czasoprzestrzeni przez masywne ciała. Liczne pokazy będą wspierane przez aplikacje na tabletach i smartfonach oraz osobno za pomocą technologii VR.
Z okazji tegorocznej rocznicy lądowania na Księżycu, wspólnie z animatorami Centrum Nauki Kopernik, będzie można odszukać na zdjęciach satelitarnych powierzchni Księżyca miejsce lądowania misji Apollo 11 oraz obejrzeć transmisję telewizyjną sprzed 50 lat dokumentującą to epokowe wydarzenie.
Zgodnie z motywem przewodnim imprezy, odwiedzający będą mogli zobaczyć… przedstawicieli obcych cywilizacji – Predatora, Aliena oraz Transformersa, którzy będą czekać na śmiałków w różnych zakamarkach instytutu.
Podczas wydarzenia nie zabraknie też samolotów oraz śmigłowców. Na wystawie statycznej zaprezentują się m.in.: najbardziej znany samolot bojowy Polskich Sił Powietrznych – F-16, który zademonstruje zespół F-16 Tiger Demo Team Poland związany z 31. Bazą Lotnictwa Taktycznego Poznań-Krzesiny, samolot transportowy CASA C-295M, samolot transportowo-pasażerski An-28TD, samolot transportowy M-28B/PT, PZL-130 Orlik, CCAF/NAA T-6 Harvard i Chipmunk, AT-3, Cessna Caravan, An-2, a także liczne śmigłowce wojskowe i cywilne: W-3WA Sokół SAR, Mi-17, Mi-8, Mi-2, Robinson R-44 i wiele innych maszyn (wiatrakowce, szybowce, motoszybowce, motoparalotnie).
Odwiedzający będą mieli okazję porozmawiać z  pilotami grup akrobacyjnych oraz spotkać wyjątkowych gości panelu dyskusyjnego „EXTREME AIR: precyzja, szybkość, odwaga, czyli niepowtarzalny spektakl powietrzny”:  płk. mgr. inż. pil. Piotra Iwaszko – zastępcę dowódcy 1. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego, kapitana Jacka Stolarka – pilota 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego, Wojciecha Bógdała – indywidualnego motoparalotniowego mistrza świata, Marię Muś – pilota zawodowego i instruktora śmigłowcowego oraz Jana Makulę – reprezentanta Kadry Narodowej w akrobacji szybowcowej. Dyskusję będzie moderować pil. Witold Sokół. Uczestnicy panelu opowiedzą o „lataniu na krawędzi” oraz swojej drodze do sukcesu.
Imprezę wzbogacą także liczne pokazy dynamiczne – w tym roku ryk silników będzie można usłyszeć kilkakrotnie w trakcie całego wydarzenia. Harmonogram pokazów obejmuje trzykrotne odpalenie silnika odrzutowego samolotu TS-11 Iskra, należącego do Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła oraz dwukrotne uruchomienie historycznego silnika z okresu II wojny światowej P&W 1340 zabytkowego samolotu T-6 Harvard znajdującego się pod opieką Jacka Mainki z Fundacji Latające Muzeum Polskich Sił Powietrznych. Pokazy urozmaicą występy muzyczne z musztrą paradną przygotowane przez Orkiestrę Wojskową w Radomiu.
Fanów lotnictwa zainteresuje także bogata oferta symulatorów lotu oraz wirtualnej rzeczywistości, dzięki którym będzie można zasiąść m.in. za sterami samolotu pasażerskiego A320 (największy w Polsce symulator, JetZone24),  najnowocześniejszego myśliwca F-35 (Pratt&Whitney) oraz zajrzeć do wnętrza samolotu Dreamliner (LS Airport Services).
Po raz kolejny zaprezentowane zostaną także wozy strażackie oraz liczne pojazdy utrzymania nawierzchni z Lotniska F. Chopina (m.in. pług Ural – pierwsza publiczna prezentacja). Dodatkowymi atrakcjami, przygotowanymi specjalnie dla fanów Nocy przez Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze – Lotnisko Chopina, będą także: naziemna latarnia lotnicza firmy „AGA” (latarnia pracowała na Okęciu od pierwszej połowy lat 30-tych do lat 60-tych, również zostanie udostępniona po raz pierwszy szerszej publiczności), zaawansowany wizualny system dokowania statków powietrznych oraz zestaw lamp sygnalizacyjnych z płyt oraz dróg kołowania na lotnisku.
Historię polskiego oraz zagranicznego lotnictwa będzie można poznać na licznych wystawach oraz ekspozycjach. Po raz pierwszy na Nocy zaprezentowane zostaną modele jednego z najpiękniejszych myśliwców marynarki wojennej USA, czyli F-14. Zwiedzający będą mieli okazję sfotografować pięknie oświetlone zabytkowe samoloty, poznać historię Dywizjonu 303, zajrzeć do strefy grup rekonstrukcyjnych oraz zagrać w jedną z  wielkoformatowych planszowych gier lotniczych. Okazją do rozmów o historii polskiego lotnictwa będzie także spotkanie autorskie ze Stanisławem Śmistem, autorem wznowionej ostatnio przez Wydawnictwa Naukowe Instytutu Lotnictwa książki pt. „Moje lotnictwo. Prawdy i mity o lotnictwie oraz inne opowiadania”, poruszającej tematykę polskiego samolotu Iryda.
Dla spotterów oraz osób amatorsko interesujących się fotografią lotniczą przygotowane zostały warsztaty, które poprowadzi Sławomir „Hesja” Krajniewski, niekwestionowany autorytet w tej dziedzinie. Udostępniony zostanie także taras widokowy, z którego będzie można zrobić wyjątkowe nocne zdjęcia.
Ta jedyna noc w roku będzie też okazją do zwiedzenia niedostępnych na co dzień laboratoriów Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa – m.in. laboratorium materiałoznawstwa, gdzie prowadzone są testy silników komercyjnych, turbin gazowych, parowych i wiatrowych, sprężarek tłokowych i elementów pokryć dla przemysłu lotniczego, energetycznego i wydobywczego oraz  laboratorium wymiany ciepła i mechaniki płynów – jedyne takie miejsce w Polsce (i jedno z niewielu w Europie), które prowadzi kompleksowe prace badawcze związane z chłodzeniem komponentów silników turbinowych – zarówno lotniczych, jak i przemysłowych. Na terenie instytutu będzie można zobaczyć m.in. największy tunel aerodynamiczny w Europie Środkowo-Wschodniej, w którym od lat trenują polscy skoczkowie narciarscy, rakietę ILR-33 „BURSZTYN”,  która po ostatniej edycji Nocy zaliczyła kolejny lot testowy, bezzałogowiec MOSUPS, system antydronowy SUDIL oraz silniki lotnicze i produkty związane z lotnictwem, kosmosem i teledetekcją.
Inżynierowie instytutu będą także koordynować wydarzenie  towarzyszące imprezie pn. EDC Hackathon 2019 Drones. W trakcie 24 godzin zespoły złożone z software’owców i hardware’owców wspólnie podejmą się nietypowego wyzwania z obszaru programowania, bezzałogowych systemów powietrznych i analizy danych. Zadaniem uczestników będzie zbudowanie systemu komunikacji z bezzałogowym statkiem powietrznym. Dane płynące z drona będą wymagały przetworzenia i interpretacji, po czym posłużą do sterowania i wykonywania zadań.
10. Noc w Instytucie Lotnictwa rozkręci najbardziej znany warszawski duet dj-ów Exboyfriends: Piotr Kędzierski i Krystian Kościjański, którzy rozpoczną swój set o godzinie 20:00 w futurystycznej rotundzie do badań śmigłowcowych.
Goście imprezy będą mogli dotrzeć na wydarzenie specjalnie oznakowanym, historycznym tramwajem, który będzie kursował od placu Starynkiewicza do przystanku P+R Al. Krakowska w godzinach 16:30 – 23:00. Konkretny rozkład jazdy będzie podany na stronie organizatora Nocy. Przejazd dla uczestników imprezy będzie bezpłatny.
Szczegółowy program i harmonogram atrakcji.
Wszystkich zainteresowanych wydarzeniem zapraszamy do Instytutu Lotnictwa w Warszawie, al. Krakowska 110/114 w godzinach 17:00 – 23:00.
Projekt realizowany jest w ramach obchodów stulecia odzyskania niepodległości oraz odbudowy polskiej państwowości.
Źródło: Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/x-jubileuszowa-noc-w-instytucie-lotnictwa

X. jubileuszowa Noc w Instytucie Lotnictwa.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 5
2019-10-10. Wojciech Usarzewicz
Perkin-Elmer
Perkin-Elmer został wybrany jako podwykonawca Centrum Marshalla i jego zadaniem było zbudowanie głównego szkieletu teleskopu kosmicznego, zwierciadła głównego oraz systemu celowniczego, który pozwoliłby LST utrzymywać skupienie na konkretnym obiekcie kosmicznym w ramach obserwacji.53 Już w grudniu 1978 roku do fabryki firmy w Wilton dostarczono główną taflę szkła, która miała stać się wkrótce zwierciadłem głównym teleskopu. Perkin-Elmer został wybrany do wykonania zwierciadła z uwagi na to, że miał już sprzęt, formy i doświadczenie w tej pracy. Wykonywał wcześniej zwierciadła dla satelitów wojskowych USA.
27 marca 1979 roku skończono wstępne polerowanie zwierciadła. Wtedy pojawił się pierwszy problem, inżynierowie bowiem zauważyli sieć małych pęknięć w okolicach krańców lustra. Przez kilka tygodni zastanawiali się, co zrobić. Zdecydowano się na standardową procedurę wywiercenia pęknięć i zatkania tak powstałych otworów, co uchroniło by zwierciadło przed postępowaniem pęknięć, a jednocześnie nie miałoby wpływu na zdolności skupiające lustra. Do tego okazało się, co potwierdzili kontrolerzy prac, Bill Keathley i Robert O’Dell, że pracowników Perkin-Elmer cechował wewnętrzny chaos – zdawało się, że nikt tak naprawdę nie wiedział, co robi w wyniku goniących terminów, kolejnych problemów i dziur budżetowych. Perkin-Elmer, jak okazało się w czasie budowana teleskopu, dość swobodnie złożył ofertę do przetargu. Innymi słowy, zaniżył koszty teleskopu poniżej realnej sumy i w rezultacie nie miał pieniędzy, by zrealizować zamówienie na zwierciadło i pozostałe komponenty LST. W efekcie doszło do przetasowania w kadrze zarządzającej i do Perkin-Elmer trafił Fred Speer, który miał ratować projekt teleskopu po stronie podwykonawcy. Speer szybko dokonał przebudowania procesów w Perkin-Elmer, ale jednocześnie zaczął irytować środowisko naukowców stojących za LST, proponując radykalne cięcia kosztów, na przykład przez usunięcie przednich drzwi teleskopu, redukcję liczby aktuatorów za zwierciadłem głównym, czy ograniczenie liczby testów instrumentów naukowych. Speer chciał również ograniczyć modułową budowę teleskopu, żeby tylko zmieścić się w budżecie. O’Dell dał radę uchronić drzwi i aktuatory, ale nie testy i moduły, których liczba została zmniejszona, tym samym ograniczając ilość sprzętu w teleskopie, który mógł być łatwo wymieniany na orbicie przez astronautów w czasie misji serwisowych.
O’Dell ostatecznie sam zaczął naciskać na swoich podwykonawców, zaczynając od Centrum Goddarda, gdzie dwa spektrografy, FOS i HRS, znacznie się opóźniały w budowie. O’Dell planował nawet całkowicie opóźnić ich instalację w teleskopie. Brał pod uwagę, że kontrola naziemna Hubble’a będzie miała do dyspozycji regularne misje wahadłowców kosmicznych, dzięki czemu jakikolwiek dodatkowy instrument naukowy mógł być bez problemu zainstalowany już na orbicie, jeśli nie udałoby się go zbudować odpowiednio wcześnie. Speerowi ten pomysł się spodobał – niestety, tym razem środowisko naukowe nie było zbyt przychylne.
O’Dell pod koniec lat 70-tych zaczął tracić poparcie wśród członków projektu teleskopu kosmicznego. Wielu jego znajomych nie pracowało już nad LST – Spitzer stracił swój Widikon, Nancy Roman przeszła na emeryturę, a administracja NASA zmuszała O’Della do coraz intensywniejszego cięcia kosztów. To sprawiło, że twarda ręka O’Della zniechęciła do niego wielu naukowców i inżynierów. Kiedy w 1980 roku na spotkaniu grupy roboczej Speer z O’Dellem zaproponowali odsunięcie instalacji spektrografów i wysłanie teleskopu tylko z główną kamerą i fotometrem, nawet kierownicy z NASA byli przeciwni temu pomysłowi. Spotkanie to miało miejsce 26 lipca – kiedy pomysły spotkały się z falą krytyki, O’Dell stracił ostatecznie zapał do pracy nad teleskopem. Dla O’Della był to początek końca jego przygody z LST. 7 września 1982 roku, po dziesięciu latach ciężkiej pracy, O’Dell przyjął posadę profesora astronomii na Uniwersytecie w Rice, a 1 października 1983 oficjalnie zrezygnował ze stanowiska szefa naukowego LST w Marshallu. Zastąpił go Bob Brown.
Ostateczne szlifowanie zwierciadła
W połowie czerwca 1980 roku Perkin-Elmer przeniósł wypolerowane lustro z Wilton do Danbury, gdzie mieścił się inny warsztat firmy. W Danbury zwierciadło LST miało przejść ostateczny proces polerowania i zostać w pełni wykończone. Prace nad głównym lustrem były poważnie opóźnione, przynajmniej o 9 miesięcy. W tym czasie nie tylko naprawiano małe spękania tafli szkła, ale też musiano naprawiać poważniejsze rysy w regionie połączenia – zwierciadło było bowiem polerowane z dwóch połączonych tafli, a problematyczne rysy i rowki musiały być wycięte. Gdyby tego nie zrobiono, lustro mogłoby popękać w czasie startu. Jak wspomina szef projektu, Bud Rigby, czas gonił jego zespół tak bardzo, że sypiano w biurach, zapominając o własnych domach.54
W celu wykonania głównego zwierciadła, Perkin-Elmer wykonał mniejsze lustro, by przetestować technologię. Teleskop kosmiczny wymagał znacznie dokładniejszego lustra, niźli satelity wojskowe. Polerowanie luster wklęsłych wymaga dokładnych instrumentów pomiarowych – taki instrument mierzy powierzchnię lustra i wskazuje, gdzie należy dokonać dodatkowego polerowania, by lustro uzyskało dokładny kształt. Perkin-Elmer zmodyfikował dla lustra LST urządzenie zwane Reflective Null Corrector – RNC. Składało się ono z dwóch luster i soczewki. W urządzeniu tym lustro lasera padało na zwierciadło główne RNC, a potem odbijało się na zwierciadła wtórne. Wszystko było tak ustawione, iż urządzenie tworzyło obraz składający się z naprzemiennych wzorów jasnych i ciemnych, zwane interferogramem – wzory te można przyrównać do konturów i linii na mapach topograficznych. Gdy powierzchnia polerowanego lustra nie jest odpowiednia według specyfikacji, RNC stworzy obraz pokręconych i wygiętych wzorów, zamiast prostych – dzięki temu inżynierowie wiedzą, gdzie należy lustro poprawić.
RNC został skonfigurowany na potrzeby lustra testowego o średnicy 1,52 metra. Dlatego inżynierowie w Perkin-Elmer musieli skonfigurować RNC na potrzeby właściwego lustra o średnicy 2,4 metra. W tym celu przestawili dwa lustra wtórne RNC i poprawili pozycję soczewki głównej tak, by znalazła się dokładnie 58 centymetrów poniżej punktu skupienia światła dolnych luster wtórnych urządzenia. Cały RNC zamontowany był pod sufitem pomieszczenia testowego w warsztacie Perkin-Elmer. Do każdego testu zwierciadła, inżynierowie przenosili lustro z pomieszczenia do polerowania do pomieszczenia testowego z RNC. Miernik był tak wysoko ustawiony, że dostać się do niego, zwłaszcza do soczewki skupiającej na dole, trzeba było z pomocą odpowiedniego rusztowania.
Precyzja była niezbędna – soczewka musiała być ustawiona w stosunku do punktu skupienia promieni świetlnych odbijanych przez lustra, dlatego Perkin-Elmer zbudował specjalny pręt pomiarowy zbudowany z materiału, który nie kurczył się pod wpływem temperatur i warunków zewnętrznych. Na górze pręta znalazła się nieprzeźroczysta zasłonka z otworem w środku, dzięki czemu światło lasera trafiało do środka pręta. Pręt został umieszczony w RNC, a laser świecił przez otwór w zasłonce – jeśli laser nie trafił by w ten otwór, inżynierowie by go nie zobaczyli i wiedzieli by, że pręt musi być przesunięty. Gdy pręt znalazł się na pozycji, można było ustawić w końcu wysokość soczewki RNC.
Wtedy okazało się, że śruby mocujące soczewkę nie pozwalają na jej odpowiednie obniżenie tak, jak wykazał to pręt mierniczy – nikt jednak nie wiedział, dlaczego tak się dzieje. Pręt wskazywał, że soczewka musi być obniżona o dodatkowe 1,3 milimetra. Terminy i budżet goniły, więc inżynierowie zdecydowali się na naprawę w stylu domowym – pod mocowania soczewki podłożono trzy małe podkładki pod śruby, obniżając ostatecznie soczewkę o 1,3 milimetra. Pręt mierniczy został usunięty, rusztowanie służące do dostępu do RNC zdemontowano i operacja, w oczach inżynierów, zakończyła się sukcesem.
Do RNC nie było już dostępu, a inżynierowie zabrali się za polerowanie zwierciadła teleskopu kosmicznego. Nikt nie sprawdził miernika, nikt nie zadał pytania, skąd wziął się błąd 1,3 milimetra. Nikt z NASA nie przyszedł na kontrolę. Zapomniano o problemie z dodatkowym milimetrem, zapomniano o podkładkach, nawet projektant RNC niczego się nie dowiedział od Perkin-Elmer. Dodatkowo, tajność wielu projektów w Perkin-Elmer poważnie ograniczała dostęp kontrolerów NASA do warsztatów firmy.
I tak 3 sierpnia 1980 roku rozpoczęło się polerowanie lustra głównego LST, które miało potrwać kolejne 9 miesięcy. Prace postępowały, a zwierciadło było regularnie sprawdzane pod miernikiem RNC. I nawet, kiedy okazało się, że pomiary RNC każą zdjąć z tafli więcej materiału, niźli przewidywano w projektach, nikt nie zastanawiał się, dlaczego tak jest – polerowano więc dalej.
Był rok 1980 – dziesięć lat później śledztwo wykaże, jak błaha była przyczyna dodatkowego milimetra, a jak poważne były konsekwencje pośpiechu i braku zainteresowania ze strony kogokolwiek w NASA czy Perkin-Elmer. Wtedy też ostatecznie okaże się, że dziesiątki wcześniejszych lat walk o budżet, niedofinansowanie, złe pierwotne oszacowania kosztów i goniące terminy, wszystko to było przyczyną jednego z najsłynniejszych problemów instrumentu naukowego w historii.
Zimmerman w swojej książce kładzie nacisk na serce problemu, czyli decyzję Fletchera o oszacowaniu budżetu LST na 300 milionów dolarów. Ale też kontynuuje, wskazując, jak problematyczne były walki pomiędzy wszystkimi podwykonawcami teleskopu i jak problematyczne były sposoby prowadzenia interesów przez NASA w latach 70-tych i 80-tych – budżet szacowano na zbyt mały, a kolejne pieniądze z opóźnieniem były wyciągane z budżetu federalnego. W takich nastrojach nie dało się normalnie prowadzić projektów naukowych, stąd pojawiały się walki i opóźnienia.55
Dalsze opóźnienia
Perkin-Elmer nie przejmował się aż tak problemami z budową, co z jej terminami – regularne negocjacje z NASA pozwoliły firmie na zwiększenie budżetu i na zatrudnienie nowych ludzi, ale to również nie pomogło sytuacji teleskopu kosmicznego, którego budowa coraz bardziej się opóźniała. Pod koniec 1980 roku Perkin-Elmer zatrudnił nowego managera, Dona Fordyce’a, który miał zająć się projektem LST, który był już opóźniony o cztery miesiące na koniec 1980 roku. Choć Fordyce się starał, poddał się w grudniu 1982 roku – nie widział szans, by Perkin-Elmer wyrobił się z budową teleskopu, jeśli NASA nie wpompowałaby w firmę olbrzymiej sumy.
W styczniu kolejnego roku Fordyce udał się do NASA i nakreślił sytuację administracji. Ówczesny dyrektor NASA, Jim Beggs, choć niechętnie, wynegocjował w Kongresie przelewy z różnych projektów na cele LST i w ten sposób, teleskop kosmiczny dostał nową porcję gotówki. Centrum Marshalla zatrudniło setki specjalistów, którzy przeniesieni zostali do warsztatów Perkin-Elmer w celu dokończenia budowy teleskopu. W rezultacie, Fred Speer został też usunięty ze stanowiska managera projektu. Jego miejsce zajął April Lucas, który, w przeciwieństwie do Speera, miał inny styl zarządzania – na jego spotkaniach rzadko mówiono o problemach. Co samo w sobie było problemem.
Kiedy więc 26 maja 1981 inżynier Albert Slomba z pomocą miernika optycznego postanowił zbadać poprawność kształtu głównego zwierciadła na warsztacie Perkin-Elmer, zdziwił się swoimi wynikami, które jasno pokazywały, że zwierciadło ma wadę. Jego test miał na celu wykazać położenie centrum wklęsłości lustra, nie jego kształt, ale i tak wyniki były dla Slomby podejrzane – jego test wykazał, że środek lustra znajduje się tam, gdzie powinien być, ale już całe lustro wokół centralnego punktu wykazywało wadę. Udał się więc do projektanta głównego RNC, Luciena Montagnino, który jednak zapewnił Slombę, że jego mały przyrząd nie ma takiej dokładności, jak montagninowski duży RNC. Montagnino nawet nie zamierzał nic sprawdzać – nie podejrzewał problemów, jako iż inżynierowie Perkin-Elmer nie poinformowali go błędzie 1,3 milimetra i zastosowaniu podkładek w RNC. W rezultacie, Slomba swojego odkrycia praktycznie nigdzie nie zgłosił, będąc przekonanym o kiepskiej jakości swojego urządzenia pomiarowego. Jego raport trafił jednak wyżej do NASA, ale i tam został on zignorowany.
Niektórzy inżynierowie chcieli jeszcze raz mierzyć zwierciadło główne, ale administracja Perkin-Elmer się na to nie zgodziła – terminy wciąż goniły. Carl Fuller, pracownik NASA, który miał przetestować jakość zwierciadła, nie dostał na ten cel żadnego budżetu, choć dostał odpowiedzialność. Gdy przyszło mu podpisać dokumentację poprawności zwierciadła, odmówił i nigdy tego nie podpisał, ponieważ nie miał fizycznych możliwości sprawdzenia lustra – nikt w NASA się tym nie przejął. Kiedy nadzorca prac w Perkin-Elmer otrzymał w końcu raport o dodaniu podkładek w RNC, schował go do szuflady, nie przekazując go do Centrum Marshalla.
Mimo to, prace postępowały – minęły już lata od planowanego startu teleskopu w 1977 roku, ale budowa nie stała w miejscu mimo dużych opóźnień.
Narodziny HST
W 1983 roku NASA oficjalnie zaprzestała stosowania nazwy LST na rzecz nowej – teleskop kosmiczny nazwano imieniem Edwina Hubble’a.
Teleskop Kosmiczny Hubble’a nosi swoją nazwę po wielkim astronomie XX wieku – Edwinie Powellu Hubble’u. To dzięki niemu nasza perspektywa na Wszechświat zmieniła się całkowicie, a nasz kosmos rozszerzył się do niewyobrażalnych rozmiarów, i to dosłownie. Edwin Hubble to człowiek, który ostatecznie umieścił Ziemię poza centrum Wszechświata. Hubble urodził się w Missouri, w 1889 roku. W wieku 9 lat jego rodzina przeniosła się do Chicago. Szkołę średnią skończył w 1906 roku, słysząc te słowa od swojego dyrektora: “Edwinie Hubble’u, w ciągu czterech lat nigdy nie widziałem, byś uczył się przez więcej, jak 10 minut.” Po krótkiej przerwie dla uzyskania dramatycznego efektu, dyrektor oznajmił Hubble’owi przyznanie stypendium na Uniwersytet w Chicago – dla Hubble’a wiedza przychodziła bowiem z łatwością.
W 1910 roku Hubble uzyskał swój dyplom z matematyki i astronomii. Później uzyskał stypendium na Uniwersytecie Oxfordu, gdzie zgodnie z wolą swojego ojca, zaczął studiować prawo, mimo swego zamiłowania do astronomii. Powrócił do Stanów Zjednoczonych w 1913 roku, gdzie uzyskał prawo do wykonywania zawodu. Przez 1914 rok nauczał hiszpańskiego, fizyki i matematyki oraz koszykówki w liceum w New Albany w Indianie, ale już rok później zdecydował się skupić na astronomii. Zaczął robić swój doktorat w 1914 roku na Uniwersytecie Chicago.
Pracując wciąż nad swoim doktoratem, w 1917 roku Hubble został zaproszony przez George’a Hale’a do jego zespołu w Pasadenie, gdzie Hale zbudował obserwatorium astronomiczne na Mount Wilson. Hubble jednak odmówił – skończył pisać swój doktorat, obronił go i zaciągnął się do armii, by walczyć w Wielkiej Wojnie. Po służbie wrócił do USA w 1919 roku – major Edwin Hubble stawił się w końcu w obserwatorium na Mount Wilson. Hubble trafił idealnie – w obserwatorium właśnie zakończono montaż teleskopu Hookera i to właśnie w tym obserwatorium zaczęła rodzić się dziedzina astrofizyki.
W Mount Wilson pracował wtedy Harlow Shapley, który zyskał rozgłos po tym, jak dzięki obserwacji Cefeid56 obliczył rozmiar Drogi Mlecznej – między 150 a 200 tysięcy lat świetlnych, czyli znacznie więcej niż ówcześnie myślano. Ale Hubble miał dokonać czegoś więcej – Shapley bowiem, podobnie jak większość astronomów ówczesnych czasów, przekonany był, że Droga Mleczna jest wszystkim, co istnieje we Wszechświecie – i nie ma nic więcej. Hubble miał dokonać rewolucji.
Hubble przez wiele lat pracował przy teleskopie Hookera, obserwując nocne niebo. W październiku 1923 roku zaobserwował coś, co miało prowadzić do przełomu. Dostrzegł coś, co według jego pierwszych myśli miało być supernową, która rozbłysła w mgławicy M31 w gwiazdozbiorze Andromedy. Jego smykałka badawcza skierowała go jednak do analiz płyt fotograficznych wykonanych wcześniej przez innych astronomów. Hubble odkrył, że zaobserwowany przez niego obiekt był tak naprawdę Cefeidą. Hubble wykorzystał więc technikę Shapleya by zmierzyć dystans do nowo odkrytej Cefeidy – i to był przełom. Hubble wyliczył, że nowa Cefeida oddalona była od Ziemi o milion lat świetlnych, czyli znacznie dalej, niż granica Drogi Mlecznej. Hubble nagle zrozumiał, że M31 nie jest mgławicą, ale całą nową galaktyką, którą dziś znamy jako M31 Andromeda. Kosmos nagle stał się olbrzymi, a wiele obiektów wcześniej uważanych za mgławice okazało się być kolejnymi galaktykami.
Odkrycie to było po prostu wielkie dla całego świata, a nawet i New York Times wspomniał o nim w druku. Ale nie było to ostatnie odkrycie Hubble’a. Zaczął on badać prędkość wszystkich znanych mgławic w oparciu o ich spektrum światła. W 1929 roku zauważył, że wszystkie obserwowane galaktyki oddalają się od nas z coraz większą prędkością – im większa odległość między galaktykami, tym większa prędkość “ucieczki”. Zależność tę znamy dziś jako Prawo Hubble’a. I sprowadza się do prostego faktu, odkrytego przez Hubble’a – Wszechświat się rozszerza. Kilka lat wcześniej ekspansję Wszechświata przewidział Albert Einstein, a Hubble potwierdził to swoimi obserwacjami, za co dostał osobiste podziękowania od Einsteina.
Hubble pracował na Mount Wilson do 1942 roku, kiedy ruszył walczyć na froncie II Wojny Światowej. Wrócił do pracy w 1946 roku i w kolejnych latach pracował nad opracowaniem nowego teleskopu Hale’a, który dziś znajduje się w obserwatorium Palomar. Hubble zmarł w 1953 roku.
Przypisy
53 Wiele zdjęć kosmosu wymaga bardzo długich naświetleń, od kilkunastu minut do kilkudziesięciu godzin. To sprawia, iż teleskop musi być wyposażony w dokładne systemy celowania, dzięki którym cały czas będzie nakierowany na swój cel, nie powodując tym samym rozmycia obrazu.
54 Zimmerman, s. 107.
55 Zimmerman, s. 111-112.
56 Cefeidy są gwiazdami zmiennymi, które pulsują w równych odstępach czasu, a co w związku z tym, zmieniają swoją jasność. Zmiany te, obserwowane na Ziemi, pozwalają na obliczenie odległości między obiektami kosmicznymi, co pierwsza omówiła Henrietta Leavitt w 1912 roku. To właśnie dzięki Cefeidom mierzymy odległości między galaktykami.
https://www.pulskosmosu.pl/2019/10/10/historia-teleskopu-kosmicznego-hubblea-czesc-5/

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 5.jpg

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 5.2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)