Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Grudziądz: tranzyt Merkurego i inne spotkania w listopadzie 2019
2019-11-06.
Zostało już niewiele czasu na zaplanowanie takiej wizyty! W imieniu Planetarium i Obserwatorium Astronomicznego w Grudziądzu serdecznie zapraszamy na pokaz "Tranzyt Merkurego" już 11 listopada (najbliższy poniedziałek). Warto też spojrzeć na pełen program listopadowych spotkań w Planetarium.
W dniu 11 listopada (Narodowe Święto Niepodległości) Planetarium zaprasza na obserwacje jednego z najciekawszych zjawisk na niebie w roku 2019, czyli tranzytu Merkurego. By móc zobaczyć przejście Merkurego na tle tarczy Słońca, warto wspomóc się teleskopem, lunetą lub lornetką - i tylko i wyłącznie z użyciem odpowiednich filtrów przeciwsłonecznych lub metodą rzutowania obrazu Słońca na specjalny ekran.
Bardzo ważne: nigdy nie należy patrzeć bezpośrednio na Słońce za pomocą lornetek i teleskopów, które nie są wyposażone w specjalne filtry. Grozi to nawet utratą wzroku!
Pełen program otwartych spotkań w grudziądzkim Planetarium: Listopad 2019
11 listopada, godz. 11:30
•    Seans w planetarium: "W poszukiwaniu ciemnej materii".
Seans opowiada o jednej z największych zagadek Wszechświata - ciemnej materii. Ciemna materia prawdopodobnie otacza nas, przenika nasze ciała w każdej sekundzie naszego życia jednak nie jesteśmy w stanie jej zobaczyć, poczuć a nawet wykryć najczulszymi przyrządami naukowymi.
Wstęp wolny.
11 listopada, godz. 12:30
•    Seans w planetarium: "Nasz Wszechświat".
Seans zabiera nas w kosmiczną podróż do krańców znanego Wszechświata. Na początku omawiane są wszystkie planety Układu Słonecznego, następnie przelatujemy przez Drogę Mleczną aby polecieć dalej aż do odległych galaktyk oddalonych o miliardy lat świetlnych.
Wstęp wolny.
ZJAWISKO ASTRONOMICZNE ROKU 2019: TRANZYT MERKUREGO -
11 listopada, w godzinach 13:30-15:30
•    Obserwacje tranzytu Merkurego na tle tarczy Słońca (w przypadku dobrej pogody).
Przejście Merkurego na tle tarczy Słońca, czyli tak zwany tranzyt Merkurego, to zjawisko astronomiczne zachodzące wtedy, gdy planeta Merkury znajduje się dokładnie pomiędzy Ziemią i Słońcem. Merkury jest wówczas widoczny na tle tarczy słonecznej w postaci powoli przemieszczającej się na niej, ciemnej, małej plamki. Kolejne takie zjawisko zobaczymy w Polsce dopiero w 2032 roku!
Wstęp wolny.
13 listopada, godz. 18:15
•    Zajęcia dla dzieci: „Świetliste wstęgi na niebie, czyli zorza polarna”.
Obowiązują wcześniejsze zapisy mailowe: [email protected] (zapisy możliwe do 11 listopada). Preferowany wiek dzieci: od lat 8.
Wstęp wolny.
27 listopada
•    od godziny godz. 17:00 - obserwacje astronomiczne (w przypadku złej pogody seans w planetarium).
Wstęp wolny.

Wszystkie imprezy odbywają się w Planetarium i Obserwatorium Astronomicznym w Grudziądzu, ul.Hoffmanna 1 (ostatnie piętro w Zespole Szkół Technicznych).
Czytaj więcej:
•    Rezerwacja seansów dla grup
•    Strona Planetarium
•    Więcej na temat tranzytu Merkurego
•    Niebo w listopadzie 2019 (odc. 1) - tranzyt Merkurego
•    Tranzyt Merkurego widziany z Marsa
 
Źródło: Planetarium i Obserwatorium Astronomicznym w Grudziądzu
Opracowanie: E. Kuligowska
Na zdjęciu: Przejście Merkurego na tle tarczy Słońca z roku 2006. Źródło: NASA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/grudziadz-tranzyt-merkurego-i-inne-spotkania-w-listopadzie-2019

Grudziądz tranzyt Merkurego i inne spotkania w listopadzie 2019.jpg

Grudziądz tranzyt Merkurego i inne spotkania w listopadzie 2019.2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przejście Merkurego na tle tarczy Słońca - Tranzyt 11 listopada!
2019-11-07. Andrzej
W poniedziałek 11 listopada w dniu Narodowego Święta Niepodległości czeka nas jedno z najważniejszych zjawisk astronomicznych w kończącym się 2019 roku. Mowa oczywiście o tranzycie. W czym tkwi sekret? Planeta Merkury przejdzie wtedy na tle tarczy Słońca, co zdarza się niezwykle rzadko. Kolejna okazja do obserwacji takiego zjawiska będzie dopiero za 13 lat, tj. w 2032 roku! Dzień 11 listopada jest dniem wolnym od pracy, więc warto wykorzystać nadarzającą się okazję do obserwacji tak niezwykłego zjawiska.
Tranzyt to zjawisko astronomiczne, które w tym przypadku polega na przejściu planety Merkury przez tarczę słoneczną. Do zjawiska zachodzi wtedy, kiedy planeta Merkury znajduje się między Ziemią i Słońcem i jest widoczna na tle tarczy słonecznej. Warto zaznaczyć, że tranzyty Merkurego są znacznie częstsze niż tranzyty Wenus i zdarzają się średnio jedenaście razy w ciągu stulecia zawsze w okolicach 7-10 maja lub 10-13 listopada. Ostatnie trzy tranzyty miały miejsce w latach 2003, 2006 i 2016.
Czasami podczas tranzytu tarcza słoneczna bywa jedynie "muśnięta" przez Merkurego. Oznacza to, że w niektórych miejscach na kuli ziemskiej widać pełen tranzyt, a na innych tylko częściowy (bez drugiego i trzeciego kontaktu). Do podobnej sytuacji dojdzie 11 listopada w naszym kraju gdzie zjawisko będzie widoczne tylko częściowo z powodu zachodzącego Słońca pod horyzont nieba - na kilka godzin przed zakończeniem zjawiska. Nic jednak straconego! Całe zjawisko potrwa 5 godzin i 29 minut, z czego będzie nam dane obserwować +/- 2 godziny pierwszej części zjawiska.
Proces przejścia Merkurego na tle tarczy słonecznej rozpocznie się 11 listopada około godziny 13:35 czasu polskiego (+/- kilkanaście minut w zależności od naszej lokalizacji). W Polsce warunki do obserwacji nie będą idealne. Najlepsze warunki do obserwacji będą panować w południowej Polsce gdzie w momencie początku zjawiska Słońce znajdzie się 19 stopni nad południowo-zachodnim horyzontem. W północnej Polsce obserwacja będzie nieco bardziej utrudniona, gdyż do początku tranzytu dojdzie na wysokości zaledwie 14 stopni nad horyzontem nieba.

Przebieg zjawiska 11.11.2019:

UWAGA. Podana godzina może się różnić (+/- kilkanaście minut w zależności od naszej lokalizacji)

Pierwszy kontakt: 13:35 czasu polskiego
Drugi kontakt: 13:37 czasu polskiego (Tarcza Merkurego widoczna w całości na tle Słońca)
Środek zjawiska: 16:20 czasu polskiego (Najgłębsze zanurzenie tarczy Merkurego na tle Słońca)
Trzeci kontakt: 19:03 czasu polskiego (Niewidoczny)
Czwarty kontakt: 19:04 czasu polskiego (Niewidoczny)

Zachód Słońca: (+/- kilkanaście minut w zależności od naszej lokalizacji)

Wschód Polski: 16:30
Centrum Polski: 16:45
Zachód Polski: 17:00
Przypominamy: Do obserwacji tranzytu konieczne będzie posiadanie odpowiedniego przyrządu obserwacyjnego takiego jak teleskop, luneta czy też lornetka. Musimy jednak pamiętać, że obserwacja tymi przyrządami bez posiadania odpowiednich filtrów grozi nawet utratą wzroku!

W przypadku obserwacji tranzytu Wenus do obserwacji wystarczyła mała lornetka z filtrem lub nawet sama folia Baader ND5 aby móc zaobserwować ciemny punkt na powierzchni naszej dziennej gwiazdy. W przypadku tranzytu Merkurego gdzie średnica kątowa planety jest znacznie mniejsza od Wenus do obserwacji będziemy musieli użyć znacznie większego powiększenia. W powiększeniu 20/40 krotnym powinna być widoczna wyraźna mała czarna plamka.

Najbezpieczniejszą metodą obserwacji wspomnianego zjawiska jest metoda projekcyjna, o której możecie dowiedzieć się więcej pod tym adresem astro.uni.wroc.pl.
Życzymy wszystkim dobrej pogody i czystego nieba!!!

Zachęcamy wszystkich obserwatorów nieba do wysyłania własnych fotografii wykonanych podczas samodzielnych obserwacji. Za pomocą formularza (Wymaga rejestracji) zamieszczonego na naszej platformie możecie w łatwy sposób załadować dowolny plik z własnego komputera. Przed wysłaniem zalecamy podpisanie zdjęcia (data, miejsce, konfiguracja sprzętu, nazwa uwiecznionego obiektu). Każde oczywiście docenimy i zamieścimy na łamach naszego serwisu.
Źródło: astronomia24.com
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=954

Przejście Merkurego na tle tarczy Słońca - Tranzyt 11 listopada!.jpg

Przejście Merkurego na tle tarczy Słońca - Tranzyt 11 listopada!2.jpg

Przejście Merkurego na tle tarczy Słońca - Tranzyt 11 listopada!3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA otwiera próbki regolitu księżycowego z misji Apollo 17
2019-11-07 Radek Kosarzycki
iNaukowcy z NASA otworzyli nietkniętą jeszcze próbkę skał z Księżyca, przywiezioną na Ziemię w ramach misji Apollo 17. To pierwsze otwarcie czystej próbki skał i regolitu z Księżyca od 40 lat. Naukowcy teraz będą mieli okazję testować techniki badania przyszłych próbek, które zostaną pobrane z Księżyca w ramach misji Artemis.
Próbka, otwarta 5 listopada w Lunar Curation Laboratory w Houston, została pobrana na Księżycu przez astronautów Gene’a Cernana i Harrisona “Jacka” Schmitta za pomocą 4-centymetrowej szerokości rurki. Próbkę otwarto w ramach inicjatywy ANGSA (Apollo Next Generation Sample Analysis) realizowanej przez NASA. Naukowcy wykorzystają zaawansowane technologie do badania próbek wykorzystując do tego nowe narzędzia niedostępne w czasach, gdy próbki dotarły na Ziemię.
“Dzisiaj jesteśmy w stanie wykonać pomiary, których wykonanie nie było możliwe w erze misji Apollo” mówi dr Sarah Noble, naukowiec programu ANGSA w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie. “Analiza tych próbek pozwoli na rozszerzenie korzyści naukowych z misji Apollo, jak również pozwoli nowemu pokoleniu naukowców dopracować techniki i przygotować się do badań próbek, które dopiero dotrą na Ziemię w ramach misji Artemis w latach dwudziestych i później”.
Większość próbek z misji Apollo została już dobrze zbadana, część z nich wciąż jest analizowana. Mimo to NASA podjęła decyzję, aby niektóre próbki pozostawić jako inwestycję na przyszłość, tak aby można było je zbadać za pomocą zaawansowanych technologii, które miały powstać dopiero w przyszłości.
Nieotwarte próbki Apollo pobrano w ramach misji Apollo 15, 16 i 17. Dwie z nich, 73002 oraz 73001, obie zebrane w ramach misji Apollo, będą teraz analizowane w ramach programu ANGSA. Rozwój technik takich jak nieniszczące obrazowanie 3D, spektrometria mas czy mikrotomia w ultra-wysokiej rozdzielczości pozwolą na przeprowadzenie skoordynowanych badań tych próbek.
Próbki 73002 oraz 73001 stanowią część 60-centymetrowej rurki wypełnionej regolitem, zebranej na osuwisku w pobliżu Krateru Lara w miejscu lądowania misji Apollo 17. Próbki wciąż ułożone są warstwami, tak jak na Księżycu, dzięki czemu przechowują informacje o osuwiskach na ciałach niebieskich, takich jak Księżyc, pozbawionych powietrza oraz zapis związków lotnych w księżycowym regolicie.
Próbka 73002, która była nieotwarta, ale nie była utrzymywana szczelnie w próżni od czasu przywiezienia na Ziemie, to pierwsza próbka, która została otwarta 5 listopada. Teraz badacze z Johnson Space Center będą ją analizowali przez kilka miesięcy i rozdzielali jej fragmenty na poszczególne zespoły naukowe ANGSA do analizy.
Przy otwieraniu próbki badacze wykorzystali rentgenowski tomograf komputerowy (XCT) , który utrwalił wysokiej rozdzielczości, trójwymiarowy obraz regolitu w tubie. Taki zapis pozwoli opracować strategie wyciągania próbki i rozdzielania jej na poszczególne zespoły badawcze, oraz pozwoli naukowcom zrozumieć strukturę próbki. Ponadto w ten sposób badacze uchronią delikatne elementy gruntu przed zniszczeniem podczas otwierania i wyciągania próbki.
Po rentgenowskim skanowaniu, próbki usuwane są z pojemnika za pomocą specjalistycznych narzędzi w specjalnym pojemniku wypełnionym ultra-czystym suchym azotem, a następnie dzielone na kilkumilimetrowe elementy. Dzięki temu naukowcy mają możliwość zrozumieć różnice między kolejnymi warstwami rdzenia. To pierwsza okazja zbadania takiego rdzenia od ponad 25 lat i naukowcy już od kilku miesięcy ćwiczyli wszystkie procedury związane z otwarciem i analizą próbki.
Próbka 73001, która zostanie otwarta na początku 2020 roku jeszcze na Księżycu została szczelnie zamknięta w specjalnym próżniowym pojemniku, a następnie umieszczona w kolejnym próżniowym pojemniku i pozostała w takim stanie także na Ziemi. Ta próbka zostanie otwarta po tym gdy naukowcy doprecyzują plany wychwytu gazów z Księżyca zebranych w pojemniku wraz z próbką.
Źródło: NASA
https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/07/nasa-otwiera-probki-regolitu-ksiezycowego-z-misji-apollo-17/

 

NASA otwiera próbki regolitu księżycowego z misji Apollo 17.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chiny: Misja Chang’e-5 poleci na Księżyc pod koniec 2020 roku
2019-11-07. Radek Kosarzycki
Chiny planują start swojej misji Chang’e-5, której głównym celem będzie przywiezienie na Ziemię próbek gruntu księżycowego, na drugą połowę 2020 roku.
Według obecnych planów ambitna i złożona misja wystartuje na szczycie piątej rakiety Długi Marsz 5 z Wenchang Satellite Launch Center na wyspie Hainan.
W ramach misji Chang’e-5 Chiny spróbują pobrać i przywieźć na Ziemię około dwóch kilogramów materii księżycowej z obszaru znajdującego się w pobliżu Mons Rumker, wulkanicznej formacji w Oceanie Burz znajdującego się blisko zachodniej krawędzi widocznej z Ziemi części Księżyca.
W ramach misji dojdzie do pierwszego chińskiego łączenia statków na orbicie okołoksiężycowej. Po tym jak lądownik zbierze próbki, moduł wznoszenia wystartuje i spotka się z orbiterem na orbicie. Po dotarciu w pobliże Ziemi, od statku odłączy się kapsuła z próbkami, która według planu powinna wylądować w tym samym miejscu, w którym lądują chińskie załogowe misje Shenzhou.
Złożoność całej misji, według wielu obserwatorów, związana jest z przygotowaniami do przyszłych księżycowych misji załogowych. Ostatnia próbka materii księżycowej dotarła na Ziemię na pokładzie radzieckiej sondy Luna 24 w 1976 roku, ale wykorzystywała ona dużo prostszą trajektorię bezpośredniego powrotu.
Wu Weiren, główny projektant chińskiego programu eksploracji Księżyca nie podał dokładnej daty starty, ale inne priorytety i misje wskazują na start pod koniec przyszłego roku. Jeszcze przed starten Chang’e-5 Chiny przeprowadzą test rakiety Długi Marsz 5B, który będzie stanowił początek projektu budowy stacji kosmicznej, jeszcze w pierwszej połowie 2020 roku. Następnie, czwarta rakieta Długi Marsz 5 wyniesie w przestrzeń kosmiczną pierwszą chińską niezależną sondę międzyplanetarną – do Marsa – w lipcu lub sierpniu.
Cały ten harmonogram zależy od tego czy uda się powrót do lotów rakiety Długi Marsz 5, który planowany jest na drugą połowę grudnia. Elementy rakiety dotarły do Wenchang pod koniec ubiegłego miesiąca, gdzie są ze sobą łączone i testowane przed startem.
Poprzednia rakieta Długi Marsz 5 uległa zniszczeniu w lipcu 2017 roku, opóźniając tym samym realizację misji Chang’e-5, której start planowano początkowo na koniec tego roku. Wtedy to turbopompa jednego z dwóch silników YF-77 pierwszego stopnia zawiodła, przez co ładunek nie dotarł na orbitę. Przeprojektowanie silnika wymagało przerwy trwającej niemal 900 dni między usterką a przywróceniem rakiety do lotu. Tym samym usterka przesunęła w czasie planowaną budowę modułowej stacji kosmicznej, która miała znaleźć się na niskiej orbicie okołoziemskiej. 20-tonowe moduły stacji będą wynoszone na orbitę na szczycie rakiety Długi Marsz 5B.
Chiny planują także kolejną misję, której celem będzie przywiezienie na Ziemię próbek. Chang’e-6 stanowi swego rodzaju backup, ale jeżeli misja Chang’e-5 powiedzie się, szóstka zostanie wykorzystana do lądowania na południowym biegunie Księżyca.
Po zrealizowaniu tych planów Chiny planują przejść do rozszerzonej fazy badania Księżyca, w tym misji Chang’e-7 i kolejnych. Celem będzie stworzenie automatycznej “bazy badawczej” w drugiej połowie lat dwudziestych, która będzie oczekiwała na pierwsze chińskie misje załogowe.
Te 3-4 misje będą miały na celu przeprowadzenie badań na miejscu, eksperymentów biologicznych oraz prób ekstrakcji gazów rzadkich i drukowania 3D w warunkach księżycowych.
Trwająca obecnie na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca misja Chang’e-4 zakończyła swój 11. księżycowy dzień pracy 3 listopada. Łazik Yutu-2 dostarczony na powierzchnię Księżyca w ramach tej misji przejechał jak dotąd 289 metrów po kraterze Von Karmana. W trakcie swoich prac łazik odkrył dowody na obecność na powierzchni materiału pochodzącego z płaszcza Księżyca.
Źródło: spacenews
https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/07/chiny-misja-change-5-poleci-na-ksiezyc-pod-koniec-2020-roku/

Chiny Misja Change5 poleci na Księżyc pod koniec 2020 roku.jpg

Chiny Misja Change5 poleci na Księżyc pod koniec 2020 roku2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy górnictwo kosmiczne ma sens?
2019-11-07. Krzysztof Kanawka
Na IAC 2019 zaprezentowano wyniki bardzo ciekawej analizy dotyczącej górnictwa kosmicznego. Z analizy wynika, że przez najbliższe dekady górnictwo kosmiczne prawdopodobnie nie będzie przynosić korzyści. Co ciekawe, częściowo za to mogą odpowiadać… komercyjne rakiety nośne.
Górnictwo kosmiczne to jeden z ciekawszych tematów astronautyki ostatnich kilkunastu lat. Pojawiły się deklaracje – w tym od nowych spółek – prób pozyskania różnych surowców, zarówno do wykorzystania na Ziemi jak i przy eksploracji Układu Słonecznego. W deklaracjach wymienia się m.in. cenne metale (np złoto czy platyna) jak i wodę, którą w innym przypadku trzeba by dostarczyć z Ziemi.
Od pewnego czasu pojawiają się jednak głosy sceptyczne. Czy rzeczywiście jest możliwe, aby górnictwo kosmiczne przyniosło zauważalne korzyści? Dostarczenie opłacalnej ilości cennych metali na Ziemię może załamać ceny, co redukowałoby sens przeprowadzenia takiej misji. A jak sytuacja wygląda w przypadku górnictwa kosmicznego jako wsparcia dla misji załogowych poza bezpośrednie otoczenie Ziemi?
Na konferencji IAC 2019 w Waszyngtonie na jednej z sesji dotyczącej ekonomii sektora kosmicznego pojawiła się wyjątkowo ciekawa prezentacja skupiająca się na opłacalności górnictwa kosmicznego. W dużej części prezentacja skupiała się na dostarczaniu wody jako surowca dla paliwa i utleniacza dla misji załogowych. W analizach wzięto m.in. pod uwagę wykorzystanie stacji LOP-G Gateway oraz misje załogowe na powierzchnię Księżyca. W dalszej kolejności rozpatrywano także misje poza układ Księżyc-Ziemia.
Wyniki analizy są zastanawiające. Do około 2050 roku w zasadzie jedynym klientem będą agencje kosmiczne, co może nie być wystarczające dla stworzenia nawet zalążka kosmicznego górnictwa. Jednak największy problem może pochodzić zupełnie od niespodziewanej konkurencji.
Jest bardzo prawdopodobne, że w przyszłej dekadzie do służby wejdą nowe i potężne rakiety nośne – takie jak Starship firmy SpaceX czy New Glenn firmy Blue Origin. Ponadto, w służbie już jest rakieta Falcon Heavy firmy SpaceX. Można założyć, że te rakiety będą wykonywać loty zaopatrzeniowe w kierunku LOP-G lub powierzchni Księżyca. Okazuje się, że koszt dostarczenia wody z Ziemi za pomocą tych rakiet będzie przynajmniej porównywalny lub niższy. Oznacza to, że regularne misje z Ziemi będą po prostu bardziej atrakcyjne niż dłuższe i bardziej skomplikowane loty do planetoid.
A co z innymi cennymi surowcami? Autorzy prezentacji głośno akcentowali, że aktualnie nie ma technologii prawidłowego wydobywania metali z planetoid metalicznych. Wydaje się, że to co jest możliwe, to “zbieranie” metalicznych głazów z powierzchni planetoid – problem w tym, że w dużej części byłyby to bloki materii żelazno-niklowej o zbyt niskiej wartości by nawet najmniejsza misja bezzałogowa była opłacalna.
Wydaje się, że po początkowym entuzjazmie związanym z górnictwem kosmicznym aktualnie nastroje są “chłodniejsze”. Jest jednak możliwe, że wraz z postępem technologicznym pojawią się nowe opcje wykorzystania surowców z planetoid.
(IAC)
https://kosmonauta.net/2019/11/czy-gornictwo-kosmiczne-ma-sens/

Czy górnictwo kosmiczne ma sens.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Uchwycono rozbłyski czarnej dziury znajdującej się w naszej Galaktyce
Autor: Sariel Goldeen (2019-11-07)
Międzynarodowy zespół astronomów, prowadzony przez Uniwersytet w Southampton, wykorzystał najnowocześniejsze urządzenia obserwacyjne, aby stworzyć animację przedstawiającą rozrastający się system czarnych dziur. Udało się tego dokonać na niespotykanym dotąd poziomie szczegółowości. W trakcie tego procesu odkryto nowe wskazówki pozwalające zrozumieć bezpośrednie otoczenie tych zagadkowych obiektów.
Czarne dziury są w stanie pochłaniać pobliskie gwiazdy i tworzyć ogromne dyski akrecyjne, czyli wirujące struktury uformowane przez pył i gaz „zjadanego” ciała niebieskiego. Silna grawitacja czarnej dziury oraz własne pole magnetyczne materiału tworzącego dysk mają bezpośredni wpływ na gwałtowne zmiany poziomu promieniowania elektromagnetycznego emitowanego z całego tego systemu.
Promieniowanie to zostało wykryte w świetle widzialnym przez instrument HiPERCAM na Gran Telescopio Canarias (La Palma, Wyspy Kanaryjskie), a także w promieniach rentgenowskich przez obserwatorium NASA NICER na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Badany system czarnej dziury nazywa się MAXI J1820 + 070 i został odkryty po raz pierwszy na początku 2018 roku. Jest on oddalony jedynie 10 000 lat świetlnych stąd, w naszej własnej Drodze Mlecznej. System ten ma masę około 7 Słońc, a przy zapadaniu się przestrzeń, którą zajął jest mniejsza od Londynu.
Badanie tych systemów jest zwykle bardzo trudne, ponieważ ich odległości sprawiają, że są bardzo rozmyte lub zbyt małe, żeby je zobaczyć - nawet przy użyciu teleskopu Event Horizon, który niedawno zrobił zdjęcie czarnej dziury w centrum galaktyki M87. Urządzenia HiPERCAM i NICER umożliwiają naukowcom uchwycenie nagłego zjawiska zmieniającego się światła z systemu z prędkością ponad trzystu klatek na sekundę, rejestrując gwałtowne „rozbłyski” światła widzialnego i promieni rentgenowskich.
Animacja powstała na podstawie rzeczywistych danych, a potem została zwolniona do 1/10 oryginalnej prędkości, tak aby ludzkie oko było w stanie dostrzec gwałtowne rozbłyski. Zauważono, że materia wokół czarnej dziury jest na tyle jasna, że przyćmiewa gwiazdę, która jest konsumowana. Naukowcy zauważyli również, że spadkom w poziomach promieniowania rentgenowskiego towarzyszy wzrost zarejestrowanego światła widzialnego (i odwrotnie). Najszybsze błyski w świetle widzialnym pojawiły się ułamek sekundy po promieniach rentgenowskich. Takie wzorce pośrednio ujawniają wyraźną obecność plazmy – niezwykle gorącego materiału, w którym elektrony są wydzierane z atomów, w strukturach głęboko w zasięgu grawitacji czarnej dziury, w przeciwnym razie będą zbyt małe, aby je rozdzielić.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/uchwycono-rozblyski-czarnej-dziury-znajdujacej-sie-w-naszej-galaktyce

Uchwycono rozbłyski czarnej dziury znajdującej się w naszej Galaktyce.jpg

Uchwycono rozbłyski czarnej dziury znajdującej się w naszej Galaktyce2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wszechświat jednak jest zakrzywiony?

2019-11-08.

Kształt wszechświata jest znacznie trudniejszy do oceny niż mogłoby się wydawać. Dotychczasowe dane obserwacyjne i modele kosmologiczne sugerowały, że jest on raczej płaski. Nowe badania wskazują na inną ewentualność.


Na podstawie danych zebranych przez satelitę Planck należącego do ESA, astronomowie dowiedli, że wszechświat prawdopodobnie ma kształt sfery. Jest zakrzywiony i zamknięty, jak nadmuchiwana kula. To oznacza, że wysłana wiązka fotonów ostatecznie wróci do miejsca, w którym jej podróż się rozpoczęła.

Gdyby to odkrycie zostało potwierdzone, miałoby ogromne znaczenie dla naukowców. Według międzynarodowego zespołu uczonych kierowanych przez Eleonorę Di Valentino z Uniwersytetu w Manchesterze, odkrycie to jest objawem kryzysu kosmologicznego, który wymaga "drastycznego przemyślenia obecnego modelu kosmologicznego".

Kluczem do rozwikłania tajemnicy krzywizny wszechświata jest soczewkowanie grawitacyjne, czyli efekt przewidziany przez Einsteina. Polega ono na tym, że grawitacja zagina ścieżkę światła, działając jak soczewka. Może zaginać także mikrofalowe promieniowanie tła, czyli promieniowanie wyemitowane w przestrzeń tuż po Wielkim Wybuchu.

Analiza danych satelity Planck wskazuje na silniejsze zaginanie mikrofalowego promieniowania tła, niż zakładały obliczenia. Tę anomalię nazwano Aleną i fizycy wciąż nie znają rozwiązania tej zagadki.

- Zamknięty wszechświat może zapewniać fizyczne wyjaśnienie tego efektu, a widma mikrofalowego promieniowania tła satelity Planck preferują krzywiznę dodatnią na poziomie ufności powyżej 99 proc. Badamy dalej koncepcję zamkniętego wszechświata - powiedziała Eleonora Di Valentino.

Problemem są jednak wszystkie obowiązujące modele kosmologiczne, które zakładały, że wszechświat jest płaski. Podobnie jest ze stałą Hubble'a, czyli tempem rozszerzania się wszechświata. Nie ma dwóch identycznych pomiarów stałej Hubble'a, a fakt zakrzywienia wszechświata je utrudnia.

Dane z oscylacji akustycznych barionów ciemnej energii - tajemniczej energii przyspieszającej ekspansję wszechświata - są także niespójne z modelem zamkniętego uniwersum. Niestety, na razie nie wiadomo, jaka jest prawda.

Źródło: INTERIA

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-wszechswiat-jednak-jest-zakrzywiony,nId,3322594

Wszechświat jednak jest zakrzywiony.jpg

Wszechświat jednak jest zakrzywiony2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Koniec testów Solar Orbiter, dostawa do KSC
2019-11-08. Krzysztof Kanawka
Zakończyły się testy sondy Solar Orbiter. Na początku listopada sonda dotarła na Florydę. Start tej misji planowany jest na luty 2020 roku.
Solar Orbiter to wspólna misja ESA i NASA, której celem są obserwacje Słońca z eliptycznej orbity o peryhelium mniejszym niż orbita Merkurego. W trakcie planowanej siedmioletniej misji sonda zwiększy inklinację swojej orbity do 25 stopni.
W tym roku trwały testy sondy Solar Orbiter. Były to testy m.in. weryfikujące wytrzymałość sondy na warunki panujące podczas startu. Wykonano także testy, które zweryfikowały parametry sondy podczas uwalniania poszczególnych mechanizmów po starcie.
Następnie sonda została “zapakowania” i przygotowana do wysłania na Florydę, skąd nastąpi start misji. Dostarczenie do Kennedy Space Center (KSC) nastąpiło 2 listopada 2019.
Misja Solar Orbiter odbywa się z polskim udziałem. Centrum Badań Kosmicznych PAN będzie odpowiadało za budowę jednostki przetwarzania (instrument digital processing unit) i oprogramowanie niskiego poziomu instrumentu STIX, oraz za jego testy termiczne i naziemne oprzyrządowanie elektryczne.
Start misji był już kilkukrotnie opóźniany – z 2017 do 2020 roku. Sonda zostanie wyniesiona dzięki rakiecie Atlas 5.
(PFA, ESA)
https://kosmonauta.net/2019/11/koniec-testow-solar-orbiter/

 

Koniec testów Solar Orbiter, dostawa do KSC.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 8
2019-11-08. Wojciech Usarzewicz
Od stycznia 1994 roku, Teleskop Kosmiczny Hubble’a stanowi jeden z najważniejszych instrumentów naukowych świata. Dostęp do jego możliwości i danych ma praktycznie każdy naukowiec na świecie – i nie tylko. Ciekawostką jest, że każde ze zdjęć wykonanych przez HST, udostępnianych opinii publicznej, ma charakter naukowy. Nie są to zaledwie piękne obrazki, ale cenne materiały badawcze. Warto zdać sobie sprawę z tego, iż dowolne zdjęcie wykonane przez Hubble’a, a dostępne choćby na stronach internetowych Europejskiej Agencji Kosmicznej, jest dokładnie tym samym, z którego korzystają naukowcy w swoich odkrywczych badaniach.
Na początku 1990 roku to właśnie ten fakt był powodem, dla którego naukowcy pracujący z HST tak niechętnie podchodzili do pomysłu udostępnienia pierwszych zdjęć wykonanych przez teleskop kosmiczny. Argumentowali, iż do zdjęcia wydrukowanego w lokalnej gazecie, każdy amator może przyłożyć linijkę i dokonać rewolucyjnego odkrycia. Tego typu przypadki miały miejsce już w przeszłości w przypadku misji Voyagerów.
Dziś jednak środowiska naukowe są bardziej otwarte, a dane zbierane przez teleskop Hubble’a są znacznie łatwiej dostępne dla każdego chętnego.
Proces planowania obserwacji
Do lat 70-tych, wiele teleskopów naziemnych było operowanych przez konkretne uczelnie, które rezerwowały swoje teleskopy dla swoich własnych naukowców. Kiedy zaczęto formować konsorcja uczelni, dostęp do teleskopów poszerzył się, ale dopiero teleskop kosmiczny zmienił to podejście, umożliwiając dostęp do HST praktycznie każdemu naukowcowi z całego świata, stowarzyszonemu czy nie. To samo podejście zaadaptowały współczesne duże teleskopy naziemne – dziś, co pierwotnie funkcjonowało tylko w przypadku HST, każdy może zgłosić wniosek o obserwacje do komitetu naukowców zarządzającego danym teleskopem. A obserwacje, po pewnym „prywatnym” czasie przyznanym danemu naukowcowi, są w końcu udostępniane publicznie każdemu zainteresowanemu.
Naukowcy z całego świata mogą zgłosić swoją chęć wykorzystania możliwości teleskopu kosmicznego. Ponieważ jednak naukowców chętnych na skorzystanie z HST jest wielu, nie każdy dostanie tę możliwość. We wniosku kierowanym do specjalnej komisji trzeba wykazać, że żaden inny teleskop nie jest w stanie wykonać planowanej obserwacji i tylko Hubble nadaje się do wykonania wnioskowanego zadania. Wniosków o skorzystanie wpływa sześć razy więcej, niż jest akceptowane.
Wnioski składa się co roku – na kolejny rok pracy teleskopu. Dzieli się je na kategorie takie jak Układ Słoneczny, gwiazdy, czarne dziury i tak dalej. Każdy wniosek musi być podparty chęcią rozwiązania jakiegoś zagadnienia naukowego. Wnioski przyjmuje Instytut Naukowy Teleskopu Kosmicznego. W takim wniosku naukowiec opisuje cel obserwacji, naukowy powód, listę instrumentów do wykorzystania i szacowany czas obserwacji, liczony w 55-minutowych cyklach orbitalnych.
Wnioski trafiają do komisji w Instytucie, która poddaje je dokładnej analizie. To faza pierwsza. Wszystkie wnioski są następnie dzielone i trafiają albo do kategorii GO, czyli głównych obserwacji wymagających kilku cyklów orbitalnych, lub do kategorii drugiej, wymagającej mniej niż 45 minut cyklu orbitalnego. Te drugie projekty mogą wypełnić czas pomiędzy głównymi obserwacjami. Ostatecznie, po analizie, komisja składa swój raport do dyrektora Instytutu Teleskopu Kosmicznego, który dokonuje, na bazie raportu komisji, ostatecznego wyboru na kolejny rok. Tak oto wnioski trafiają do drugiej fazy.
Naukowcy, którzy złożyli wybrane wnioski, muszą następnie ustalić z pracownikami Instytutu dokładne szczegóły obserwacji. Wszystkie obserwacje wpisuje się w grafik obserwacji, na bazie którego teleskop jest programowany do wykonania danego zadania. Każdy wniosek badawczy dostaje swojego koordynatora i naukowca pracującego dla Instytutu. Ci pomagają naukowcom składającym wnioski w dobraniu jak najlepszych warunków obserwacyjnych celem jak najefektywniejszego wykorzystania możliwości teleskopu. Faza druga jednak nie gwarantuje wykonania obserwacji. Naukowcy i koordynatorzy muszą sprawdzić, czy wniosek nie zawiera niezauważonych błędów. Sprawdzane są też aktualnie wykonywane obserwacje i obserwacje przeszłe, by nie pojawiły się duplikaty. Jeśli wszystko jest poprawne, wnioski obserwacyjne trafiają do grupy planującej. Ta ostatecznie układa oficjalny grafik obserwacyjny.
Obserwacje wymagają precyzji i dokładnego planowania. Obiekty kosmiczne mogą być oślepione przez Słońce, zasłonięte przez Ziemię lub Księżyc, dlatego proces planowania zajmuje sporo czasu. W końcu, wnioski podzielone są na obserwacje tygodniowe i tak przygotowany grafik trafia do Centrum Goddarda, które jeszcze raz sprawdza, czy wszystko się zgadza. Jeśli tak, plan obserwacji zostaje zaprogramowany i wgrany do komputerów pokładowych teleskopu kosmicznego.66
By ujednolicić proces udostępniania danych, pracownicy Instytutu Teleskop Kosmicznego sami kalibrują sprzęt i przygotowują dane, które potem udostępniane są naukowcom. Dzięki temu, wszystkie dane są jednakowo ujednolicone przez ekspertów, którzy wiedzą, jak pracować z HST. Ogranicza to ilość błędnych danych i nadinterpretacji wynikających z nieznajomości sprzętu. Model ten również przeniknął do obserwatoriów naziemnych. Naukowcy, którzy nie umieją operować teleskopem, nie muszą się już martwić o jego kalibrację – mogą skupiać się na zebranych danych.
Barwy Wszechświata
Jednym z częstych pytań przejawiających się w temacie astrofotografii jest zagadnienie: czy zdjęcia kosmosu przedstawiają realne barwy? Czy to, co widzimy na zdjęciach jest dokładnie tym, co można zobaczyć gołym okiem? Prawda nie jest taka prosta. Otóż, w niektórych przypadkach możemy zobaczyć realne kolory obiektu astronomicznego – na przykład barwy planet Układu Słonecznego, czy odcienie gwiazd. Ale wiele obiektów jest od nas tak bardzo oddalonych, że nasze czopki w ogóle nie reagują – czopki to fotoreceptory w oku, które reagują na kolor. Drugim rodzajem fotoreceptorów są pręciki, które reagują po prostu na światło – i te receptory reagują na odległe obiekty astronomiczne, pozwalając nam je obserwować w skali szarości.
Obiekty astronomiczne takie jak planety mają swój zestaw kolorów dzięki temu, iż składniki ich atmosfer czy powierzchni absorbują pewne fale świetlne, przepuszczając inne. Zaś gwiazdy czy chmury gazów kosmicznych emitują światło z uwagi na swoją temperaturę, mają więc swoją barwę. Ale, z uwagi na odległość, odległe mgławice widzimy w skali szarości, z rzadka z nutką kolorów. Tak się dzieje, patrząc własnym okiem przez teleskop.
Kamery teleskopów natomiast są tak konstruowane, by dosłownie widzieć zakres promieniowania niewidzialny dla naszego oka. Ale tu pojawia się komplikacja. Dane zebrane przez Hubble’a to całe dziesiątki, nawet setki terabajtów. Przechowywane są one na serwerach w postaci surowej. Kiedy zdjęcie ma być “pobrane”, musi przejść obróbkę komputerową, która ujednolica obraz z różnych detektorów. Najpierw usuwane są artefakty wywołane przez promieniowanie kosmiczne, które tworzy dodatkowe zabrudzenia na “zdjęciu”. Ale zdjęcie takie składa się w wielu naświetleń – obserwowane obiekty zawsze są takie same, ale wzory uderzeń promieniowania kosmicznego są już różne. Oprogramowanie komputerowe analizuje wszystkie naświetlenia danego obiektu i usuwa artefakty, następnie łącząc czyste naświetlenia w całość.
Następnie kontrast i stosunek jasności są edytowane ręcznie przez ekspertów w Instytucie Teleskopu. W dalszej kolejności zdjęcia są kolorowane – dosłownie. Każde z naświetleń obiektu kosmicznego wykonywane jest w innym zakresie kolorów – poprzez filtry czerwone, zielone i niebieskie. Dzięki temu uzyskuje się bardzo wysoką rozdzielczość obserwowanych obiektów, co ma duże znaczenie w nauce.67 Kolejne naświetlenia wykonane są z pomocą filtrów w teleskopie, które dodają informacje o kolorze, na przykład mgławic: wodór jest różowy, azot czerwony, tlen zielony, a siarka niebieska. 68 Ponieważ wiele gazów ogrzewanych było w laboratoriach tu na Ziemi, wiemy już, jakich barw powinniśmy się spodziewać w kosmosie. W innych przypadkach, niektóre kolory przypisane są stałe do pewnych zakresów spektrum i nie odzwierciedlają realnych barw obiektu. Wszystko potem składa się w całość – w ten sposób powstają kolorowe zdjęcia wykonane przez Hubble’a. Choć brzmi to dość ogólnie i faktycznie nie zawsze odzwierciedla realne barwy kosmosu, to technika ta jest bardzo naukowa, bowiem rozdzielczość połączona z ustalonymi kolorami, opartymi o setki lat nauki i badań, pozwala odzwierciedlić Wszechświat na tyle, że naukowcy są w stanie go odczytać. Dalszy proces obróbki łączy różne części nieba w mozaikę, usuwa kolejne artefakty. W ten sposób powstają zdjęcia Wszechświata.
Bardzo podobnie wygląda sytuacja ze zdjęciami z podczerwieni lub ultrafiolecie – normalnie nasze oko nie widzi tych barw, ale na potrzeby zdjęć barwy są sztucznie przypisane. Na przykład dla podczerwieni krótkie fale podczerwone barwi się na niebiesko, zieleń stosuje się do średnich fal, a najdłuższe fale są po prostu czerwone.
W 1990 roku, zanim Hubble został wyniesiony na orbitę, najpotężniejsze ziemskie teleskopy były w stanie dostrzec zaledwie kawałek Wszechświata – wiele rzeczy, takich jak supermasywne czarne dziury czy ciemna energia, w ogóle nie istniały w naszej świadomości – to znaczy nie były znane nauce, choć pojawiały się koncepcje i zalążki teorii.
Przed teleskopem kosmicznym Hubble’a postawiono różne cele naukowe, przede wszystkim Hubble miał pomóc naukowcom określić wiek Wszechświata oraz tempo jego ekspansji. Cele te faktycznie osiągnął, ale co najważniejsze, Hubble pomógł też odpowiedzieć na wiele pytań, których w latach 70-tych i 80-tych naukowcy jeszcze nawet nie zadawali. Hubble pomógł odkryć ciemną energię i wyliczyć ilość ciemnej materii. Pomógł też dostrzec kiedyś jeszcze teoretyczne supermasywne czarne dziury w sercach praktycznie każdej galaktyki. Pomógł przebadać atmosferę odległych pozasłonecznych egzoplanet.
Jednym z najczęściej przytaczanych osiągnięć teleskopu kosmicznego jest tak zwane Głębokie Pole.
Głębokie Pole Hubble’a
Dzięki Hubble’owi, naukowcy rozwinęli swoją wiedzę na temat ewolucji galaktyk, odkrywając, iż te ewoluują z mniejszych struktur w większe. To jedno z ważniejszych odkryć, których dokonano z pomocą HST.
Światło płynie przez Wszechświat z ograniczoną prędkością, zwaną po prostu prędkością światła, która wynosi około 300 tysięcy kilometrów na sekundę. Oznacza to, że światło potrzebuje sekundy, by przebyć odległość 300 tysięcy kilometrów. Światło ma więc ograniczoną prędkość – w ciągu roku jest w stanie pokonać odległość zaledwie 9,5 biliona kilometrów. Samo światło płynące do nas z powierzchni Słońca potrzebuje około 8 minut, by dotrzeć do Ziemi. Im dalej oddalony obiekt, tym dłużej jego światło docierało do nas. Innymi słowy, obrazy kosmosu docierające do nas są obrazami przeszłości. Galaktyki oddalone od nas o 7 miliardów lat świetlnych to galaktyki, których światło docierało do nas przez 7 miliardów lat. A więc to co widzimy, to obraz galaktyki takiej, jaką była 7 miliardów lat temu.
Patrząc w dal kosmosu, patrzymy w przeszłość i możemy zobaczyć, jak wyglądał Wszechświat miliardy lat temu.
W 1985 roku naukowcy, którzy mieli zamiar korzystać z Hubble’a w swoich badaniach, martwili się, czy teleskop ten będzie w ogóle w stanie dostrzec światło pierwszych galaktyk. Nim nastała era Hubble’a, naukowcy byli w stanie dostrzegać galaktyki oddalone od nas o 7 miliardów lat świetlnych, nie więcej. Obawiano się, że światło z odleglejszych obiektów będzie rozmazane i HST nic tu nie zdziała. Prawda była zupełnie inna. Hubble był w stanie dostrzec galaktyki o przesunięciu ku czerwieni z=1,5, co odpowiada odległości 9 miliardów lat świetlnych, a w lutym 2016 roku oznajmiono, iż Hubble sfotografował galaktykę odległą od nas o ponad 13 miliardów lat, bijąc tym samym rekord.
Każda misja serwisowa teleskopu Hubble’a pozwalała temu obserwatorium sięgać swoim wzrokiem coraz dalej w otchłanie czasu. W 1995 roku Hubble był w stanie widzieć Wszechświat takim, jakim był, mając zaledwie 1,5 miliarda lat. Ale już misja serwisowa z 2009 roku umożliwiła HST zobaczyć kosmos takim, jakim był, mając zaledwie 480 milionów lat. Naukowcy są przekonani, że budowany aktualnie Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba pozwoli zerknąć jeszcze dalej, kiedy kosmos miał zaledwie 200 milionów lat.
Teleskop Hubble’a, patrząc w przeszłość, pozwolił naukowcom zobaczyć młode galaktyki o dziwnych kształtach, niepodobnych do tego, co dostrzegamy w przypadku młodych galaktyk, do tego o znacznie mniejszych wymiarach niż to, co dostrzegamy “współcześnie”. Te odkrycia pozwoliły naukowcom rozwinąć wiedzę na temat ewolucji galaktyk, kiedy to małe protogalaktyki zderzały się ze sobą regularnie, tworząc coraz większe obiekty.
Jedno z największych osiągnięć HST miało miejsce wkrótce po pierwszej misji serwisowej.
Pomiędzy latami 1993-1998, Robert Williams przeprowadził eksperymenty z Głębokim Polem Hubble’a, sięgając wzrokiem teleskopu dalej, niż ktokolwiek myślał, że jest możliwe.
Do wykonania zdjęć Głębokiego Pola naukowców zainspirowały pierwsze fotografie wykonane zaraz po misji serwisowej. Zdjęcia te pokazywały słabe, odległe galaktyki o dziwnych kształtach. Zainspirowani, naukowcy zdecydowali się na wykonanie obserwacji HDF-N. W święta 1995 roku przez 100 godzin naświetlano obszar w pobliżu gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. Wybrano obszar wyjątkowo ciemny i pusty, w którym nic nie było widać. I tak przez 100 godzin Hubble naświetlał ten mały wycinek nieba. Efektem było zdjęcie zawierające prawie 3 tysiące galaktyk, wyjątkowo młodych, wyjątkowo dziwnych pod względem kształtu. Niektóre z tych galaktyk nie tworzyły jeszcze swoich własnych gwiazd.
Dzięki kamerze ACS, Steve Beckwith rozwinął ideę głębokiego pola, prowadząc projekt Ultra Głębokiego Pola, patrząc jeszcze dalej w przeszłość kosmosu. W 2004 roku wykonano obserwację Ultra Głębokiego Pola, w którym nowa kamera ACS obserwowała region w gwiazdozbiorze Pieca. Efektem było zdjęcie bardzo młodych galaktyk, które pojawiły się krótko po Wielkim Wybuchu. Były to jednak wciąż galaktyki widoczne w świetle widzialnym. Z uwagi na rozszerzanie się Wszechświata, pewne galaktyki wciąż były niewidoczne z uwagi na przesunięcie ku czerwieni. Z tego względu NICMOS wykonał obserwacje pierwotnego HDF-N w spektrum podczerwieni, a region gwiazdozbioru Pieca sfotografowano w podczerwieni dopiero po instalacji WFC3 w 2009, dostrzegając obiekty istniejące we Wszechświecie mającym zaledwie 450 milionów lat.69
Każda z tych obserwacji pomogła naukowcom zobaczyć dalej – dostrzec coraz młodsze galaktyki, rozwijając naszą wiedzę o ewolucji tychże.
Przypisy
66 Chen, s. 215-218
67 W przypadku zwykłych kamer dostępnych na rynku, jeden piksel rezerwowany jest dla jednej z trzech barw podstawowych, to znaczy jeden piksel może zapisać jedną z trzech barw – dzięki temu kamera jest tańsza dla zwykłego Kowalskiego, ale jej rozdzielczość jest zbyt niska. Kamery naukowe w teleskopach składają obraz z różnych detektorów – każda z barw ma swój osobny piksel. Dzięki temu uzyskuje się bardzo wysoką rozdzielczość.
68 Dickinson, s. 118.
69 Dickinson, s. 49
https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/07/historia-teleskopu-kosmicznego-hubblea-czesc-8/

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 8.jpg

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 8.2.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Teleskop NICER obserwuje rekordowy rozbłysk rentgenowski!
2019-11-08.Radek Kosarzycki
Teleskop NICER (Neutron star Interior Composition Explorer) zainstalowany na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zarejestrował gwałtowny wzrost promieniowania rentgenowskiego o godzinie 10:04 pm EDT w dniu 20 sierpnia. Źródłem promieni X był masywny rozbłysk termonuklearny na powierzchni pulsara, pozostałości gwieździe, która dawno temu eksplodowała jako supernowa.
Rozbłysk rentgenowski, najjaśniejszy dotąd zaobserwowany przez NICER pochodził z obiektu SAX J1808.4-3658, w skrócie J1808. Jego obserwacje ukazały nam wiele zjawisk nigdy wcześniej nieobserwowanych razem w jednym rozbłysku. Dodatkowo, gasnąca po rozbłysku kula ognia na krótko jeszcze raz pojaśniała. Dlaczego? Na razie nie wiadomo.
“Ten rozbłysk był wyjątkowy” mówi główny badacz Peter Bult, astrofizyk w NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt. “Widzimy tu dwuetapową zmianę jasności, za którą odpowiada odrzucenie osobnych warstw z powierzchni pulsara oraz inne cechy, które pozwolą nam odtworzyć fizykę tych niesamowitych procesów”.
Eksplozja, którą astronomowie zaklasyfikowali jako rozbłysk rentgenowski typu I, uwolniła tyle samo energii w 20 sekund co Słońce uwalnia w niemal 10 dni. Szczegóły uchwycone przez NICER podczas tej rekordowej erupcji pozwolą astronomom uszczegółowić wiedzę o procesach fizycznych napędzających rozbłyski termojądrowe na pulsarach.
Pulsar to typ gwiazdy neutronowej, kompaktowego jądra pozostałego po tym jak masywna gwiazda wyczerpała swoje paliwo, zapadła się pod wpływem własnej masy i eksplodowała. Pulsary mogą bardzo szybko rotować i posiadać gorące plamy emitujące promienie rentgenowskie na swoich biegunach magnetycznych.
J1808 znajduje się około 11000 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Strzelca. Rotuje w zawrotnym tępi 401 razy na sekundę i jest elementem układu podwójnego. Jego towarzyszem jest brązowy karzeł, obiekt większy od gazowych olbrzymów, ale za mały aby stać się gwiazdą. Stały strumień wodoru przepływa z niego na gwiazdę neutronową, tworząc wokół niej rozległy dysk akrecyjny.
Gaz w dysku akrecyjnym nie porusza się tak łatwo w kierunku do środka. Ale co kilka lat, dyski wokół pulsarów takich jak J1808 stają się tak gęste, że duże ilości gazu ulegają jonizacji. To sprawia, że światło ma trudności, aby przedostać się przez dysk. Uwięziona energia uruchamia proces rozgrzewania i jonizacji, które z kolei więżą jeszcze więcej energii. Gaz stawia coraz większy opór i po spirali opada do wewnątrz i na powierzchnię pulsara.
Wodór opadający na powierzchnię formuje gorące, coraz głębsze globalne “morze”. U podstawy tej warstwy, temperatury i ciśnienie rosną, aż dochodzi do fuzji jąder wodoru w jądra helu, procesu uwalniającego energię, takiego samego jak zachodzi w jądrze Słońca.
“Hel zaczyna się zbierać i zaczyna tworzyć własną warstwę” mówi Zaven Arzoumanian z Godard, zastępca głównego naukowca NICER i współautor opracowania. “Gdy warstwa helu ma kilka metrów grubości, warunki pozwalają na fuzję jąder helu w węgiel. Dochodzi do wybuchowej erupcji helu i na całej powierzchni pulsara dochodzi do eksplozji termonuklearnej”.
Gdy rozpoczął się wybuch, dane z NICER wskazują, że poziom jego jasności w zakresie X ustabilizował się na niemal sekundę, zanim ponownie nie wzrósł w wolniejszym tempie. Badacze interpretują to spowolnienie jako moment, w którym energia wybuchu zgromadziła się na tyle, aby doprowadzić do eksplozji warstwy wodorowej.
Kula ognia rosła przez kolejne dwie sekundy, a następnie osiągnęła wartość szczytową, wywiewając masywniejszą warstwę helową. Hel oddalał się szybciej, wyprzedził wodór zanim ten zdążył się rozrzedzić, a następnie zwolnił i osiadł na powierzchni pulsara. Po tej fazie, pulsar na krótko pojaśniał o około 20 procent, jak na razie nie wiadomo dlaczego.
Oprócz wykrycia ekspansji różnych warstw materii, obserwacje rozbłysku za pomocą NICER ukazały jak promienie rentgenowskie odbijają się od dysku akrecyjnego.
Artykuł opisujący odkrycie został opublikowany w periodyku The Astrophysical Journal Letters.
Źródło: NASA Goddard Space Flight Center
https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/08/teleskop-nicer-obserwuje-rekordowy-rozblysk-rentgenowski/

 

Teleskop NICER obserwuje rekordowy rozbłysk rentgenowski!.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hubble obserwuje tuzin obrazów jednej galaktyki
2019-11-08. Radek Kosarzycki
Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a zaobserwowali galaktykę z odległych rejonów Wszechświata, która wydaje się skopiowana co najmniej 12 razy na nocnym niebie. Ten unikalny widok, za który odpowiada silne soczewkowanie grawitacyjne, pomaga astronomom lepiej zrozumieć ten fragment historii wszechświata, który nazywamy epoką rejonizacji.
Powyższe nowe zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a przedstawia obiekt astronomiczny, którego obraz został skopiowany przez silne soczewkowanie grawitacyjne. Galaktyka zwana Sunburst Arc znajduje się prawie 11 miliardów lat świetlnych od Ziemi i została zsoczewkowana przez masywną gromadę galaktyk znajdującą się 4,6 miliarda lat świetlnych od Ziemi.
Masa owej gromady galaktyk jest na tyle duża, aby zakrzywiała ona i powiększała światło emitowana przez galaktykę znajdującą się znacznie dalej za nią. Proces soczewkowania grawitacyjnego prowadzi nie tylko do zniekształcenia obrazu soczewkowanego obiektu, ale także do powstawania wielu jej obrazów.
W przypadku galaktyki Sunburst Arc, efekt soczewkowania doprowadził do powstania co najmniej 12 obrazów galaktyki, rozłożonych na czterech głównych łukach. Trzy z tych łuków widoczne są w górnej, prawej części zdjęcia, podczas gdy jeden przeciwłuk widoczny jest w dolnej lewej części kadru – częściowo przesłonięty przez jasne gwiazdy pierwszego planu znajdujące się w Drodze Mlecznej.
Hubble wykorzystuje te kosmiczne szkła powiększające do badania obiektów, które w przeciwnym razie byłyby zbyt ciemne i zbyt odległe, aby dało się je dostrzec nawet za pomocą najczulszych instrumentów. Sunburst Arc nie jest tu wyjątkiem, pomimo tego, że jest to jedna z najjaśniejszych znanych galaktyk soczewkowanych grawitacyjnie.
Soczewka sprawia, że jasność poszczególnych obrazów galaktyki jest 10 do 30 razy większa od rzeczywistej. Dzięki temu Hubble obserwuje struktury o rozmiarach nawet 520 lat świetlnych – to niezwykle dokładne obserwacje jak na obiekt tak odległy. Są to rozmiary porównywalne z obszarami gwiazdotwórczymi w galaktykach obserwowanych w lokalnym wszechświecie.
Obserwacje prowadzone za pomocą Hubble’aa wykazały, że Sunburst Arc jest analogiem galaktyk, które istniały na znacznie wcześniejszym etapie historii wszechświata: w epoce rejonizacji, która rozpoczęła się już 150 milionów lat po Wielkim Wybuchu.
Epoka rejonizacji to kluczowy etap historii wszechświata, który zakończył “wieki ciemne”, czyli epokę przed powstaniem pierwszych gwiazd, gdy wszechświat był ciemny i wypełniony wodorem. Gdy uformowały się pierwsze gwiazdy, zaczęły emitować promieniowanie, wytwarzać wysokoenergetyczne fotony, które były w stanie jonizować wodór.
W ten sposób materia międzygalaktyczna została zamieniona w większości zjonizowaną, która istnieje obecnie. Niemniej jednak, aby zjonizować wodór międzygalaktyczny, wysokoenergetyczne promieniowanie tych wczesnych gwiazd musiało najpierw uciec ze swoich galaktyk macierzystych, nie będąc po drodze pochłonięty przez materię międzygwiezdną. Jak dotąd odkryto tylko kilka galaktyk, które “uwalniają” wysokoenergetyczne fotony w przestrzeń międzygalaktyczną. Jak takie światło uciekło ze wczesnych galaktyk pozostaje tajemnicą.
Źródło: STScI
https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/08/hubble-obserwuje-tuzin-obrazow-jednej-galaktyki/

Hubble obserwuje tuzin obrazów jednej galaktyki.jpg

Hubble obserwuje tuzin obrazów jednej galaktyki2.jpg

Hubble obserwuje tuzin obrazów jednej galaktyki3.jpg

Hubble obserwuje tuzin obrazów jednej galaktyki4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Według fizyków nowa cząstka elementarna może zmieniać losy Wszechświata
Autor: admin (2019-11-08)
Astronomowie na całym świecie są w kłopocie, bo ich ustalenia dotyczące tempa ekspansji Wszechświata okazały się chybione. Od narodzin naszego wszechświata z maleńkiego punktu do nieskończonej gęstości i ciężkości stale się on rozwija, ale tempo jego wzrostu wcale nie jest stałe, jak sądzono. W miarę upływu czasu ekspansja wszechświata najwyraźniej przyspiesza.
Jak to zwykle bywa gdy nie wiadomo jak to wyjaśnić naukowcy używają pojęć umownych. Skoro wiemy, że tempo ekspansji wszechświata wzrasta, w celu wyjaśnienia tego faktu, naukowcy zakładają, że we wszechświecie jest tak zwana „ciemna energia”, która jest odpowiedzialna za to przyspieszenie ekspansji naszego świata.
Jednak to tempo ekspansji jest wciąż kwestią sporną. Badacze sugerują, że ciemna energia zmienia się w czasie powodując zmiany interakcji. Z kolei fizycy kwantowi wierzą w to, że cały nasz wszechświat przenikają tak zwane pola kwantowe i cząstki materii wywołują perturbacje w tych obszarach. Każda cząstka kwantowa jest przypisana własnemu polu. Z tego punktu widzenia, tajemnicza ciemna energia może być skorelowana z pól kwantowych energii w niektórych regionach przestrzeni.
Ale co, jeśli pomiary ekspansji Wszechświata prędkości są poprawne, a ciemna energia nie zmienia się w czasie? To może nam sugerować, że same pola kwantowe zmieniają się z upływem czasu. Fizycy, którzy stanęli przed tymi dylematami proponują hipotetyczne cząstki w celu rozwiązania problemów związanych z interpretacją kwantową silnych interakcji jądrowych. Spekuluje się, że ta cząstka prawdopodobnie powstała w bardzo wczesnym Wszechświecie, ale pozostaje ukryta dla nas, podczas gdy inne siły i cząstki zdają się na nią jakoś reagować.
Badania ukazały się w repozytorium naukowym arXiv.org

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wedlug-fizykow-nowa-czastka-elementarna-moze-zmieniac-losy-wszechswiata

Według fizyków nowa cząstka elementarna może zmieniać losy Wszechświata.jpg

Według fizyków nowa cząstka elementarna może zmieniać losy Wszechświata2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polacy na konferencji poświęconej pojazdom kosmicznym (FAR 2019)
2019-11-08.
W dniach 30 września – 3 października 2019 w Monopoli, we Włoszech odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona pojazdom kosmicznym (FAR 2019). To pierwsza edycja nowej konferencji Europejskiej Agencji Kosmicznej skierowanej do przedstawicieli agencji kosmicznych, przemysłu, organizacji, uniwersytetów i instytutów badawczych. Przedstawiciele Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa byli jedynymi reprezentantami Polski na tym wydarzeniu.
FAR 2019 to pięciodniowy program referatów, wykładów, wystaw i posiedzeń plenarnych. Nowy format konferencji obejmuje pełne spektrum instytucjonalnych i komercyjnych prac i usług z wykorzystaniem pojazdów podlegających wielokrotnemu użyciu w atmosferze ziemskiej lub planetarnej oraz w ich otoczeniu.
Inżynierowie Zakładu Technologii Kosmicznych z Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa podczas wydarzenia wygłosili referaty dotyczące obecnych prac badawczych prowadzonych w ramach projektów europejskich (green propellants) oraz projektu statutowego rakiety suborbitalnej ILR-33 BURSZTYN:
•    dr inż. Adam Okniński – Feasibility of Development of Green Throttleable Liquid Propulsion for Exploration and Space Transportation
•     mgr inż. Błażej Marciniak – New Suborbital Rocket Demonstrator - ILR-33 AMBER
Warto podkreślić, że dr inż. Adam Okniński został zaproszony do udziału w komitecie organizacyjnym konferencji. Przedstawiciel Instytutu Lotnictwa poprowadził także pięć sesji tematycznych, wspólnie z reprezentantami ESA i Ariane Group.
Konferencja została zorganizowana we współpracy z Agenzia Spaziale Italiana (ASI), Centre National d'Études Spatiales (CNES), Deutsches Zentrum für Luft und Raumfahrt (DLR), United Kingdom Space Agency (UKSA), Japan Aerospace Exploration Agency (JAXA) oraz National Aeronautics and Space Administration (NASA).
Żródło: Instytut Lotnictwa
Zdjęcie: ESA Conference Bureau
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/polacy-na-konferencji-poswieconej-pojazdom-kosmicznym-far-2019

Polacy na konferencji poświęconej pojazdom kosmicznym (FAR 2019).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Udany test systemu ucieczkowego statku Starliner, dalsze problemy ze spadochronami
2019-11-08.
Załogowy statek Starliner firmy Boeing przeszedł kolejny z kluczowych testów kwalifikujących go do użycia jako środek transportu załóg na Międzynarodową Stację Kosmiczną. W poniedziałek 4 listopada przeprowadzono test systemu ucieczkowego na stanowisku startowym.
Starliner firmy Boeing i Crew Dragon firmy SpaceX to statki, które biorą udział w programie Commercial Crew Program, którego celem jest transport załóg do i z ISS w ramach komercyjnego kontraktu z NASA. Program napotkał kilkuletnie opóźnienie, ale teraz ocenia się, że w 2020 roku oba systemy zaczną realizować wymianę załóg do stacji.
Poniedziałkowy test polegał na zademonstrowaniu możliwości bezpiecznego oddzielenia statku od rakiety w wypadku zagrożenia na stanowisku startowym.
Zobacz też: Postępy w przygotowaniu pierwszych prywatnych misji załogowych do ISS
Aspekty związane z głównymi celami testu zostały wizualnie osiągnięte i zarówno firma Boeing jak i NASA w swoich komunikatach prasowych mówi o udanym teście. Pojawił się jednak problem z systemem spadochronowym. Jedna z trzech głównych czasz spadochronowych nie otworzyła się podczas spadku kapsuły.
Cztery główne silniki ucieczkowe LAE odpaliły się o 15:15 (czasu polskiego) po aktywacji systemu ucieczkowego. Działały przez około 5 sekund i oddaliły kapsułę załogową z modułem serwisowym od makiety rakiety Atlas V. Następnie 48 silniczków OMAC wykonało manewr rotacji statku. Już po 10 sekundach tak oddalony statek od stanowiska startowego zaczął swobodnie opadać.
Następnie statek zmienił orientację w przestrzeni. Po 21 sekundach od rozpoczęcia procedury odrzucono osłonę termiczną statku i od razu po tym wypuszczony został wstępny spadochron hamujący. Kilka sekund później wypuszczony został główny spadochron. To tu wystąpił problem - z materiału wideo można dostrzec, że z zasobnika wypadły wszystkie trzy czasze, ale jedna z nich nie pozostała przy kapsule.
Po otwarciu spadochronu głównego kapsuła załogowa oddzieliła się od modułu serwisowego. Moduł serwisowy spadł swobodnie, rozbijając się. Od kapsuły załogowej odpadła jeszcze osłona termiczna. 95 sekund po inicjacji ucieczki kapsuła załogowa wylądowała na dwóch spadochronach, około 2 km od stanowiska startowego.
Podsumowanie
Jeszcze w tym roku Boeing chce przeprowadzić pierwszy demonstracyjny lot bezzałogowy do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Obecnie lot ten planowany jest na 17 grudnia. Trwają ostatnie prace integracyjne przy statku Starliner, który zostanie wykorzystany w tym teście, a w Cape Canaveral gotowe są już wszystkie elementy rakiety, choć jeszcze nie rozpoczęło się składanie jej stopni (stan na 30 października). Boeing informował, że statek Starliner ma trafić do budynku integracji z rakietą jeszcze w tym miesiącu.
Po anomalii związanej ze spadochronami jednak nie wiadomo czy test zostanie przeprowadzony w wyznaczonym terminie. Wszystko zależy od wniosków wysnutych podczas analizy danych z testu. Test bezzałogowy statku Starliner do ISS nie jest co prawda wyposażony w system ucieczkowy, ale już system spadochronowy jest integralną częścią tej demonstracji.
Firma SpaceX, która przeprowadziła już w marcu pierwszy bezzałogowy lot do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, przygotowuje się teraz do testu ucieczki statku Crew Dragon w warunkach lotu. Test ma zostać przeprowadzony jeszcze w tym roku. Jeżeli testy obu firm przebiegną bez problemu to demonstracyjne misje załogowe obu statków powinny być przeprowadzone w pierwszym kwartale 2020 r.
Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: NASA/Boeing/SN
Więcej informacji:
•    informacja prasowa NASA o przeprowadzonym teście
 
Na zdjęciu: Statek Starliner po inicjacji testu procedury awaryjnego przerwania startu na stanowisku. Źródło: NASA TV.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/udany-test-systemu-ucieczkowego-statku-starliner-dalsze-problemy-ze-spadochronami

 

 

Udany test systemu ucieczkowego statku Starliner, dalsze problemy ze spadochronami.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Komórki mięśnia sercowego wysłano w kosmos. Wróciły zmienione
2019-11-08.NN.KF
Podczas lotu kosmicznego komórki mięśnia sercowego ulegają wyraźnym zmianom, które jednak szybko ustępują po powrocie na Ziemię – informuje pismo „Stem Cell Reports”.
Wcześniejsze badania wykazały, że podczas lotów kosmicznych u astronautów zmniejsza się tętno i ciśnienie krwi, natomiast rośnie ilość krwi pompowanej przez serce. Jednak większość doświadczeń, które mogłyby wyjaśnić zachodzące wówczas zjawiska, przeprowadzano na zwierzętach lub na całych ludzkich tkankach czy narządach.
Alexa Wnorowski i jej współpracownicy ze Stanford University School of Medicine w Kalifornii przeprowadzili eksperymenty z użyciem ludzkich komórek serca.
Najpierw pobrano krew od trzech osób niemających wcześniej problemów z układem krążenia. Następnie niektóre komórki krwi zostały przeprogramowane i stały się komórkami macierzystymi. Z kolei komórki macierzyste zostały nakłonione do przekształcenia się w komórki mięśnia serca.
Połowa komórek mięśnia sercowego została umieszczona na statku kosmicznym SpaceX wysłanym do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) w misji zaopatrzeniowej. Druga połowa pozostała na Ziemi – dla porównania.
Po pięciu i pół tygodniach przebywające na orbicie komórki powróciły na Ziemię i naukowcy zbadali, jak wpłynęła na nie mikrograwitacja.
Jak się okazało, w warunkach kosmicznych zmienił się sposób ekspresji 3000 genów. Szczególnie znaczące zmiany dotyczyły genów odpowiedzialnych za metabolizm i funkcjonowanie mitochondriów, które dostarczają komórkom energii.
Jeszcze po 10 dniach od powrotu na Ziemię utrzymywały się zmiany w ekspresji około 1000 genów (to w przybliżeniu od 4 do 5 proc. wszystkich znanych ludzkich genów). Jednak większość genów odpowiedzialnych za zmiany w mitochondriach i metabolizm komórek wróciła do normy.
Nie jest jasne, w jaki sposób tego rodzaju zmiany wpłynęłyby na astronautów.

Zdaniem autorów wyniki badań mogą pomóc w zrozumieniu zmian zachodzących w ludzkim sercu oraz w zapobieganiu im. W kolejną podróż do ISS zamierzają wysłać trójwymiarowe struktury tkankowe złożone z wielu różnych typów komórek, by zobaczyć, co się z nimi stanie.
źródło: pap
https://www.tvp.info/45250612/loty-kosmiczne-zmieniaja-komorki-serca

Komórki mięśnia sercowego wysłano w kosmos. Wróciły zmienione.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Księżycowy łazik VIPER
2019-11-08. Krzysztof Kanawka
Agencja NASA wyśle w 2022 roku łazik Volatiles Investigating Polar Exploration Rover (VIPER).
Pierwsze wzmianki o łaziku Volatiles Investigating Polar Exploration Rover (VIPER) pojawiły się na konferencji IAC 2019 w Waszyngtonie. Kilka dni później NASA oficjalnie przedstawiła tę misję na swoich stronach.
Łazik VIPER ma zbadać obszary południowego bieguna Srebrnego Globu. Zadaniem łazika ma być m.in. poszukiwanie pokładów lodu wodnego we wnętrzu podbiegunowych kraterów. Łazik ma mieć masę około 300 kg i być zdolny do przemieszczania się po powierzchni naszego naturalnego satelity, w tym po stokach kraterów.
Na pokładzie łazika znajdzie się wiertło o nazwie The Regolith and Ice Drill for Exploring New Terrain (TRIDENT). To wiertło ma być w stanie wdrążyć się do głębokości około jednego metra w księżycowy grunt.
Łazik powinien znaleźć się na powierzchni Księżyca w grudniu 2022 roku. Misja tego łazika ma być jednym z przygotowań do powrotu człowieka na Srebrny Glob.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2019/11/ksiezycowy-lazik-viper/

Księżycowy łazik VIPER.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Orbita ISS w 4k
2019-11-09. Krzysztof Kanawka
Jak wygląda Ziemia z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej?
Astronauci często opisują niesamowite piękno naszej planety obserwowanej z orbity. Oczywiście, taki obraz “na żywo” mogło zobaczyć obecnie wybrana garstka – tylko nieco ponad pięciuset astronautów i kosmonautów. Poniższe nagranie zostało wykonane przez Seana Doriana, który wykorzystał obrazy Ziemi zebrane z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).
W powyższym nagraniu wykorzystano dane z Earth Science & Remote Sensing Unit (ESRS). Aktualnie w ramach ESRS wykonywanych jest szereg obserwacji Ziemi z pokładu ISS. Jednym z projektów obserwacyjnych jest ECOsystem Spaceborne Thermal Radiometer Experiment on Space Station (ECOSTRESS), który skupia się na lepszym zrozumieniu wzrostu roślin i jego relacji do ilości dostępnej wody. Innym przykładem projektu obserwacyjnego Ziemi jest Atmosphere-Space Interactions Monitor (ASIM), w budowie którego uczestniczyła także Polska.
Oczywiście, warto tu dodać, że ISS krąży wokół naszej planety na orbicie innej niż większość satelitów obserwacji Ziemi. Większość danych obserwacyjnych pochodzi z innych satelitów, zaś dane z ISS niejako je “dopełniają”. Warto jednak dodać, że ISS jest świetnym miejscem do testu nowych technologii i weryfikacji możliwości obserwacyjnych instrumentów nowej generacji.
(SD, NASA)
https://kosmonauta.net/2019/11/jedna-orbita-iss-w-4k/

Orbita ISS wokół Ziemi / Credits – NASA, Seán Doran

 

Orbita ISS w 4k.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie: Wszechświat rozszerza się znacznie szybciej, niż dotychczas sądziliśmy
2019-11-09.
Najnowsze pomiary tempa rozszerzania się Wszechświata dokonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a nie zgadzają się z oczekiwaniami obliczonymi na podstawie jego struktury formowania się tuż po Wielkim Wybuchu.
Naukowcy ocenili, że różnice wynoszą aż 9 procent w porównaniu z wynikami uzyskanymi przez sondę Planck. Tak więc stała Hubble\'a wzrosła teraz z 67,4 kilometra na sekundę na megaparsek do 74,03 kilometrów na sekundę na megaparsek. Błąd w pomiarach określono na 1 na 100 tysięcy. Oznacza to, że jest niemal pewne, że do tej pory żyliśmy w błogiej nieświadomości przyspieszenia tempa rozszerzania się Wszechświata.
Pomiarów dokonano na podstawie obserwacji 70 pulsujących gwiazd, tzw. cefeidów, które znajdują się w Wielkim Obłoku Magellana, 162 000 lat świetlnych od Ziemi. Gwiazdy te w przewidywalny i regularny sposób jaśnieją, są dla astronomów naturalnymi kosmicznymi miernikami odległości.
Pomiar nastąpił dzięki technice Drift And Shift (DASH) przy pomocy Kosmicznego Teleskopu Hubble\'a, a właściwie zainstalowanej na jego pokładzie kamerze do wykonywania szybkich obrazów jasnych gwiazd. Następnie uzyskane dane porównano z tym zgromadzonymi w ramach projektu Araucaria realizowanego przez astronomów z instytucji europejskich, chilijskich i amerykańskich. Mierzyły one odległość do Wielkiego Obłoku Magellana, obserwując pociemnienie światła jednej gwiazdy w układach podwójnych, gdy druga gwiazda przechodziła na ich tle.
Na razie astronomowie nie mają pojęcia, dlaczego Wszechświat rozszerza się szybciej, niż miało to miejsce tuż po Wielkim Wybuchu. Wskazują tutaj, że do wyjaśnienia tej wielkiej zagadki być może potrzebna będzie nowa fizyka. Wzrost tempa rozszerzania się Wszechświata może powodować ciemna materia lub ciemna energia.
Główny badacz stałej Hubble\'a, Adam Riess, laureat Nagrody Nobla z Space Telescope Science Institute oraz Johns Hopkins University w Baltimore powiedział, że teraz on i jego zespół zamierzają zainicjować kolejne badania w tym kierunku, by dzięki nim zredukować niepewność swoich pomiarów do zaledwie 1 procenta.
Źródło: GeekWeek.pl/STScI / Fot. STScI
https://www.geekweek.pl/news/2019-11-09/astronomowie-wszechswiat-rozszerza-sie-znacznie-szybciej-niz-dotychczas-sadzilismy/

Astronomowie Wszechświat rozszerza się znacznie szybciej, niż dotychczas sądziliśmy.jpg

Astronomowie Wszechświat rozszerza się znacznie szybciej, niż dotychczas sądziliśmy2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Demo Day programu akceleracyjnego Space3ac
2019-11-09. Magdalena Jarosz
14 listopada w Warszawie odbędzie się Demo Day programu akceleracyjnego Space3ac Scale Up II.
Space3ac Scale Up II to program akceleracyjny, którego celem jest połączenie dużych przedsiębiorstw oraz dynamicznych i innowacyjnych startupów specjalizujących się w technologiach Smart City, biogospodarki czy sektora kosmicznego wykorzystując m.in.: wirtualną i rozszerzoną rzeczywistość, IoT, drony, sztuczną inteligencję, Big Data czy nawigację satelitarną.
Przez 6 ostatnich miesięcy 15 innowacyjnych startupów wdrażało swoje rozwiązania do partnerów projektu. Zespoły biorące udział w akceleratorze mają szansę pracować z dużymi przedsiębiorstwami takimi jak: PKN Orlen, Orange Polska, Port Gdańsk, Olivia Business Centre, Śląskie Centrum Naukowo – Technologiczne Przemysłu Lotniczego, OTLogistics, Luxon Led, Valmont Structures, Safe co i Pekabex.
Podczas Demo Day startupy przedstawią efekty swojej pracy i zaprezentują projekty w strefie EXPO. Nowoczesne huby dla dronów, które w kilka minut zmieniają baterie, system VR, który pozwala na spotkanie w wirtualnym pokoju, aplikacja do zarządzania coworkingiem i wiele innych ciekawych rozwiązań zostanie przedstawionych przed Partnerami, funduszami VC, samorządami, przedstawicielami PARP-u oraz innymi decydentami różnego szczebla.
Startupy biorące udział w Demo Day:
Cervi Robotics, Resin Hard, Inero Software, Zumax.CO Logistics, Julex, Comixify.ai, VAR Unit, Skytech Elab, Fabryka Bezpieczeństwa Fabe, PROA Technology, Montgo solutions, PySense, IPT APPLIED, CONTROL SYSTEM VIA MARE, Andcards.
Wydarzenie jest bezpłatne, ilość miejsc ograniczona, obowiązują zapisy. Szczegóły wydarzenia i zapisy pod linkiem.
Program Space3ac jest organizowany przez gdańską spółkę Blue Dot Solutions w ramach Scale Up 2 Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
(BDS)
https://kosmonauta.net/2019/11/demo-day-programu-akceleracyjnego-space3ac/

Demo Day programu akceleracyjnego Space3ac.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowa, inteligentna rękawica do badań Księżyca, Marsa i reszty (Wszech)świata
2019-11-08.
Najnowszy projekt NASA Haughton-Mars (HMP) jest wynikiem współpracy organizacji takich jak Instytut SETI, Instytut Marsjański, Centrum Badań NASA im. Amesa oraz firm Collins Aerospace i Ntention. W jego ramach ogłoszono właśnie udany test prototypu „inteligentnej rękawicy astronauty” - narzędzia mającego wspomóc przyszłe badania Księżyca, Marsa i innych ciał kosmicznych.
Inteligentna rękawica jest prototypem zastosowania interfejsu typu człowiek-maszyna (HuMI), który pozwoliłby astronautom bezprzewodowo sterować szeroką gamą robotów, w tym dronami, za pomocą prostych gestów i z użyciem tylko jednej dłoni.
Przypomnijmy - NASA planuje swój wielki powrót  na Księżyc do roku 2024. Z kolei już po udanym programie Artemis w planach jest wysłanie astronautów jeszcze dalej - na Marsa. Oczekuje się, że obie misje będą przy tym obejmowały rozwój pozaziemskich działań powierzchniowych (tzw. EVAs) i ich zwiększoną intensywność w stosunku do dawnego programu księżycowego Apollo. Zatem także przyszłe skafandry planetarne z czasem będą musiały być w stanie zapewnić większą skuteczność i komfort wykonywanych w nich prac. Ale jako układy ciśnieniowe te skafandry kosmiczne prawdopodobnie pozostaną i tak zasadniczo dość uciążliwe w użytkowaniu, ograniczając zręczność i precyzję, z jaką astronauci mogą wykonywać zadania takie jak na przykład pobieranie próbek i obsługa robotów.
-Inteligentny skafander kosmiczny wyposażony w taką rękawice może być dobrym rozwiązaniem - mówi dr Pascal Lee, planetolog z Instytutu SETI i Instytutu Marsjańskiego oraz dyrektor projektu Haughton-Mars w Centrum Badań Amesa. -Dzięki niemu astronauci mogliby z łatwością kontrolować flotę robotów, dzięki czemu operacje naukowe i eksploracyjne na Księżycu, Marsie i w innych podobnych miejscach będą bardziej skuteczne i produktywne.
Projekt Haughton-Mars to wiodący dziś, międzynarodowy program badań analogowych Księżyca i Marsa, koncentrujący się na meteorytowym kraterze uderzeniowym Haughton i otaczającym go terenie na wyspie Devon w Arktyce. Jest to jedno z najbardziej podobnych do Marsa miejsc na Ziemi. W ciągu swojej dwudziestotrzyletniej historii projekt HMP wniósł duży wkład w rozwój nauk planetarnych i eksplorację poprzez badania terenowe prowadzone właśnie w tym miejscu na Ziemi, a w szczególności w testowaniu nowych technologii kosmicznych.
Firma Ntention opracowała technologię inteligentnych rękawic przetestowaną podczas tegorocznej letniej kampanii terenowej HMP-2019. Ta firma, założona i prowadzona przez studentów Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii w Trondheim w Norwegii, jest najbardziej znana z prac nad przełomową, “inteligentną” rękawicą, która może kontrolować drony i flotylle innych robotów z pomocą prostych, pojedynczych gestów.  Jej filozofią i celem jest tworzenie takich technologii, które sprawiają, że interfejs typu człowiek-maszyna stanie się bardziej intuicyjny i bezproblemowy.
Po obejrzeniu demonstracji możliwości inteligentnej rękawicy Ntention, wykorzystywanej póki co jeszcze do zastosowań naziemnych, zasugerowano, że można ją zastosować także jako element skafandra kosmicznego. Zespół Ntention podjął to wyzwanie. Podczas gdy klasyczny kombinezon ciśnieniowy jest stosunkowo sztywny, a ruchy dłoni i palców spotykają się w nim ze znacznym oporem, w prototypie “inteligentnej rękawicy astronauty”  czułość ruchów rąk jest regulowana i może być ustawiona na wysoką, co oznacza, że technologię tę można dostosować również do tak sztywnego skafandra. Inteligentna rękawica Ntention wykorzystuje ponadto mikrokontrolery do odczytywania różnego rodzaju czujników, które rejestrują nawet subtelne ruchy dłoni i palców i bezprzewodowo przenoszą je na urządzenie mobilne, które steruje dronem lub innym robotem.
Na potrzeby testu terenowego HMP-2019 technologia inteligentnych rękawic Ntention została zintegrowana z istniejącym skafandrem kosmicznym firmy Collins Aerospace stosowanym w badaniach analogowych w HMP. Od 2000 roku Collins Aerospace (wcześniej Hamilton Sundstrand, a następnie United Technologies Aerospace Systems) współpracuje z NASA w zakresie projektowania i rozwoju zaawansowanego skafandra kosmicznego do przyszłych eksploracji Księżyca i Marsa.
-Astronauci potrzebują skafandrów, które ułatwiają im interakcję z otoczeniem, w tym wykonywanie złożonych i precyzyjnych zadań - powiedział dr Greg Quinn, kierownik ds. rozwoju zaawansowanych skafandrów w Collins Aerospace. -Kombinezon kosmiczny nowej generacji będzie zawierał inteligentne technologie, które wyniosą obecne możliwości na całkiem nowy poziom.
Astronauci pracujący na Księżycu lub Marsie będą używali dronów z różnych przyczyn - na przykład w celu pobrania próbek będących poza ich zasięgiem lub takich, które muszą być całkowicie odizolowane od potencjalnych zanieczyszczeń. Drony posłużą też w akcjach poszukiwawczo-ratowniczych, mogą także pomóc  astronautom w różnorodnych zadaniach naukowych, w tym w badaniach, mapowaniu czy poszukiwaniach.
Nowe testy pokazały, że inteligentne połączenie rękawic i skafandrów faktycznie pozwoli astronautom na łatwą i precyzyjną obsługę dronów i innych robotów, nawet w skafandrze ciśnieniowym. Oczekuje się do tego, że „inteligentna rękawica” do eksploracji Księżyca i Marsa będzie dalej rozwijana.

Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Film: Mars On Earth: The Astronaut Smart Glove
•    Więcej informacji o programie HMP
•    Wyspa Devon-ostatni przystanek przed Marsem?
 

Źródło: SETI Institute
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Pokaz badań terenowych projektu NASA Haughton-Mars na wyspie Devon. "Inteligentna rękawica astronauty” może pozwolić przyszłym astronautom pracującym między innymi na Księżycu i Marsie na zaawansowane czynności zdalne wykonywane także z użyciem złożonych robotów takich jak drony. Źródło: Haughton-Mars Project/P. Lee.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nowa-inteligentna-rekawica-do-badan-ksiezyca-marsa-i-reszty-wszechswiata

Nowa, inteligentna rękawica do badań Księżyca, Marsa i reszty (Wszech)świata.jpg

Nowa, inteligentna rękawica do badań Księżyca, Marsa i reszty (Wszech)świata2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowe badanie rzuca światło na warunki, które powodują eksplozje supernowych
2019-11-09. AutorVega
Zrozumienie termojądrowych eksplozji supernowych typu Ia jest możliwe tylko dzięki modelom teoretycznym, które wcześniej nie były w stanie wyjaśnić mechanizmu powodującego wybuchy.
Jednym z kluczowych elementów tej eksplozji, obecnym praktycznie we wszystkich modelach, jest tworzenie fali naddźwiękowej, która może poruszać się szybciej, niż dźwięk i jest w stanie spalić całą materię gwiazdy, zanim rozproszy się w kosmicznej próżni.

Jednak fizyka mechanizmów odpowiedzialnych za eksplozję gwiazdy nie była do końca poznana.

Teraz zespół naukowców opracował teorię, która rzuca światło na zagadkowy proces powstawania wybuchu w sercu tych kosmicznych zdarzeń.

W badaniu naukowcy proponują istotne zrozumienie tego procesu fizycznego zarówno w gwiazdach, jak i w układach chemicznych na Ziemi.

Badacze byli w stanie po raz pierwszy zademonstrować proces tworzenia się detonacji z powolnego poddźwiękowego płomienia, wykorzystując do tego celu zarówno eksperymenty jak i symulacje numeryczne przeprowadzone na największych superkomputerach w Stanach Zjednoczonych. Z powodzeniem zastosowali również wyniki do przewidywania warunków podczas detonacji w jednym z klasycznych teoretycznych scenariuszy wybuchu supernowej typu Ia.

Do eksplozji supernowej typu Ia dochodzi wtedy, gdy węgiel i tlen upakowane do gęstości ok. 1000 ton na centymetr sześcienny w jądrze gwiazdy płoną w szybkich reakcjach termojądrowych. Powstała eksplozja niszczy gwiazdę w ciągu kilku sekund i wyrzuca większość jej masy, emitując jednocześnie ilość energii równą energii emitowanej przez gwiazdę w ciągu całego jej życia.

Zazwyczaj, aby doszło do eksplozji, spalanie musi nastąpić w zamkniętym otoczeniu, z przeszkodami, które mogą ograniczać uwalnianie ciśnienia podczas spalania.

Wraz ze wzrostem ciśnienia powstają fale uderzeniowe, które mogą stać się silne do tego stopnia, że skompresują mieszaninę reakcyjną, zapalając ją i tworząc samopodtrzymujący się front naddźwiękowy. Gwiazdy nie mają ścian ani przeszkód, co sprawia, że powstająca detonacja jest enigmatyczna.

Zgodnie z teorią, jeżeli weźmiemy mieszaninę reakcyjną, która płonie i uwalnia energię, i pobudzimy ją do wytworzenia intensywnych turbulencji, może dojść do katastrofalnej niestabilności i gwałtownego zwiększenia ciśnienia w układzie, powodując silne wstrząsy i odpalenie detonacji.

Badaczom udało się uzyskać wgląd w podstawowe aspekty procesów fizycznych, które kontrolują wybuchy supernowych, ponieważ termojądrowe fale spalania są podobne do chemicznych fal spalania na Ziemi, gdyż są kontrolowane przez te same mechanizmy fizyczne.

Ze względu na podobieństwa, odkrycia te można zastosować do różnych naziemnych systemów spalania, w których mogą powstawać detonacje, jak w kontekście wypadków przemysłowych z udziałem wybuchów gazu.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Connecticut

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/11/nowe-badanie-rzuca-swiato-na-warunki.html

Nowe badanie rzuca światło na warunki, które powodują eksplozje supernowych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Urania nr 5/2019 o ciemnej materii
2019-11-09.
Od wczoraj dostępny jest numer 5/2019 czasopisma "Urania" dla entuzjastów kosmosu. Role okładkowego tematu pełni słowo "ciemny". Po pierwsze, chodzi o ciemną materię - tajemniczy składnik Wszechświata. Przedstawiamy aktualny stan wiedzy (i niewiedzy) o ciemnej materii. Drugim tematem jest ochrona naturalnego ciemnego nieba. Do numeru dołączamy w prezencie broszurę Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU) poświęconą temu problemowi.
Dominującą materią we Wszchświecie wcale nie jest ta, którą widzimy w planetach, gwiazdach, czy galaktykach. Dużo więcej jest materii niewidocznej, zwanej "ciemną materią". O jej istnieniu wnioskujemy na podstawie efektów, które wywiera na materię widoczną, ale naukowcy ciągle głowią się nad wyjaśnieniem natury ciemnej materii. W obszernym artykule aktualny stan wiedzy na ten temat przedstawia jeden z naukowców specjalizujących się w tym zagadnieniu.
Drugim tematem z okładki jest ochrona naturalnego ciemnego nieba i problem coraz bardziej rosnącego zanieczyszczenia sztucznym światłem. Przedstawiamy projekt Dark Sky Poland, dołączamy ulotki pokazujące prawidłowe zastosowanie oświetlenia, a także opracowanie przygotowane przez Międzynarodową Unię Astronomiczną (IAU) i wydane po polsku przez Polskie Towarzystwo Astronomiczne wraz ze Stowarzyszeniem Polaris OPP.
Polecamy też artykuł  o obserwatorium Kokino sprzed tysiącleci, jak i tekst przybliżający początki zastosowań komputerów w polskiej astronomii.
W dziale "Przeczytane w Nature i Science" tym razem przyglądamy się stałej Hubble'a - sposobom jej pomiaru i najnowszym wynikom.
Zachęcamy też do zajrzenia do rożnych innych stałych działów, jak Komeciarz (zbliża kometa spoza Układu Słonecznego - 2I/Borisov), Obserwator Słońca, komiks o Małej Uranii, czy kalendarza za zjawiskami astronomicznymi na niebie.
„Urania – Postępy Astronomii” to polskie popularnonaukowe czasopismo o astronomii i badaniach kosmosu. Przeznaczone jest dla wszystkich, których interesują tajemnice Wszechświata i loty kosmiczne. Wydawane jest wspólnie przez Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA), które zrzesza zawodowych astronomów, oraz Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii (PTMA) skupiające pasjonatów tej dziedziny.
W tym roku „Urania” obchodzi swoje stulecie. Pierwszy numer poprzedniczki Uranii ukazał się w 1919 roku.
Więcej informacji:
•    Urania nr 5/2019 – spis treści
•    Urania nr 5/2019 – zamów egzemplarz drukowany
•    Urania nr 5/2019 – wersja cyfrowa w Google Play
•    Prenumerata Uranii
 
Krzysztof Czart
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/urania-nr-5-2019-ciemna-materia

Urania nr 5 2019 o ciemnej materii.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tranzyt Merkurego w dzień, satelity Starlink w nocy. 11 listopada pełen cudów na niebie
2019-11-09.
11 listopada będzie wyjątkowo interesujący, jeśli chodzi o astronomię. Tego dnia w naszym kraju będzie można ujrzeć tranzyt najmniejszej planety Układu Słonecznego. Poza spacerem Merkurego przed tarczą naszej gwiazdy, w nocy na niebie pojawi się równie ciekawe wydarzenie.
Jak napisał popularyzator astronomii Karol Wójcicki na swoim blogu "Z głową w gwiazdach", 11 listopada będzie świętem wszystkich miłośników astronomii. Tego dnia nastąpi tranzyt Merkurego - będziemy mogli obserwować, jak pierwsza i najmniejsza planeta w Układzie Słonecznym przechodzi przed tarczą Słońca.
Częściowo widoczne w Polsce
Według Wójcickiego poniedziałkowy tranzyt będzie jednym z najciekawszych zjawisk widocznych z Polski w tym roku. Ostatni raz mogliśmy obserwować to zjawisko w 2016 roku. Następna taka okazja nadarzy się dopiero w 2032 roku.
Całe zjawisko będzie widoczne w Ameryce Południowej i we wschodnich regionach Ameryki Północnej. W Europie tranzyt ma być dostrzegalny jedynie częściowo. Dojdzie do niego wczesnym popołudniem i będzie widoczny aż do zachodu Słońca.
Pierwszy kontakt ma nastąpić o godzinie 13.35, a drugi o 13.37. W Warszawie słońce zajdzie o 15.50, czyli tuż przed maksimum tranzytu o 16.20.
Zadbajcie o bezpieczeństwo podczas obserwacji
Wójcicki ostrzegł jednak, że zjawisko nie będzie widoczne gołym okiem. Do obserwacji należy wykorzystać lornetki lub lornety wyposażone w specjalistyczne filtry słoneczne. Obserwacje bez filtra mogą skutkować natychmiastową utratą wzroku.
Planety między Słońcem a Ziemią
Z perspektywy Ziemi możemy obserwować dwa rodzaje tranzytów - Merkurego i Wenus. Przejścia tej drugiej z planet są szczególnie rzadkie i do następnego dojdzie dopiero w 2117 roku.
Tranzyty zostały odkryte przez Johannesa Keplera w 1600 roku. Naukowiec zbadał, że obie planety przejdą przez tarczę Słońca w 1631 roku. Kolejny taki rok to dopiero 13425.
Zjawisko pozwoliło naukowcom w późniejszych wiekach na zmierzenie odległości między Słońcem a Ziemią. Tranzyty umożliwiają również badanie i zrozumienie składu i gęstości gazów otaczających Merkurego.
Kiedy Merkury przepływa przed Słońcem powoduje niewielkie zaciemnienie, ponieważ blokuje niewielką część jego światła. Dzięki temu zjawisku naukowcy zostali naprowadzeni na trop sposobu śledzenia planet krążących wokół odległych o dziesiątki lat świetlnych gwiazd.
Nie tylko tranzyt
Kilka dni temu Elon Musk potwierdził, że 11 listopada o 15.51 wystartuje rakieta Falcon 9 z 60 satelitami konstelacji Starlink.
Jak podał Wójcicki, Starlink to projekt sieci satelitarnej, która ma zapewnić dostęp do internetu w każdym miejscu na naszej planecie. Gdy rakieta wyniesie je na orbitę, wszystkie zostaną jednocześnie uwolnione, dzięki czemu będziemy mogli obserwować ich lot grupowy w postaci jasnej linii na niebie. Po kilku dniach satelity dotrą do swojego miejsca docelowego.
Orbita drugiej grupy satelitów nie jest jeszcze znana. Wójcicki napisał, że istnieją szanse, że będzie to widoczne w naszym kraju, ale obiekty muszą trafić na odpowiednią trajektorię. Na niekorzyść polskich obserwatorów działa to, że dopiero kilkadziesiąt minut po starcie będzie można ocenić, jaka jest szansa na dostrzeżenie grupy satelitów na terenie naszego kraju w nocy z 11 na 12 listopada.
JEŚLI 11 LISTOPADA UDA SIĘ WAM DOSTRZEC COŚ CIEKAWEGO NA NIEBIE, PODZIELCIE SIĘ SWOJĄ RELACJĄ NA KONTAKT 24.
Źródło: Z głową w gwiazdach, jpl.nasa.gov
Autor: kw/map
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/tranzyt-merkurego-w-dzien-satelity-starlink-w-nocy-11-listopada-pelen-cudow-na-niebie,307036,1,0.html

Tranzyt Merkurego w dzień, satelity Starlink w nocy. 11 listopada pełen cudów na niebie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Spojrzenie na drugą stronę Plutona
2019-11-10. Krzysztof Kanawka
Zespół naukowców misji New Horizons zaprezentował nową mapę drugiej strony Plutona. Ta strona była obserwowana przez New Horizons jedynie z większej odległości.
Dziewiętnastego stycznia 2006 roku sonda New Horizons rozpoczęła swój lot do Plutona, osiągając jednocześnie największą prędkość ucieczki spośród wystrzelonych przez człowieka obiektów. Zaledwie 13 miesięcy później NH przeleciał obok Jowisza, wykorzystując efekt grawitacyjny do przyspieszenia i skrócenia o lata czas przelotu do Plutona. Na dzień przelotu wyznaczono 14 lipca 2015 roku.
Główna faza przelotu obok Plutona nastąpiła pomiędzy 13 a 15 lipca. Wówczas NH przebywał w odległości mniejszej niż 1,2 mln kilometrów od celu swojej misji. Moment największego zbliżenia do Plutona nastąpił 14 lipca około godziny 13:50 CEST. Wówczas sonda znalazła się 13500 kilometrów od powierzchni Plutona, 29500 kilometrów od księżyca Charona, około 22000 kilometrów od księżyca Nix i 77600 kilometrów od księżyca Hydra.
W trakcie przelotu NH nie utrzymywał kontaktu z Ziemią. Pierwszy „ping” od sondy NH, świadczący o dobrym stanie technicznym po przelocie obok Plutona, został odebrany na Ziemi ponad 13 godzin po przelocie, czyli 15 lipca tuż przed 3 rano czasu CEST (a wysłany około 4 godzin i 25 minut wcześniej). Następnie sonda przesłała na Ziemię pierwsze (skompresowane stratnie) zdjęcia oraz wyniki obserwacji.
Okazało się, że pomimo olbrzymiej odległości od Słońca i skrajnie niskich temperatur, Pluton pozostał światem aktywnym, posiadającym w części stosunkowo młodą, niezwykle zróżnicowaną powierzchnię, która nie zawiera dużej ilości wyraźnie zarysowanych kraterów. Innymi słowy, Pluton okazał się światem tak samo żywym, jak krążący wokół Saturna Enceladus czy Europa krążąca wokół Jowisza. Jednak należy zaznaczyć, że mechanizm utrzymujący te procesy w ruchu musi być zupełnie inny. Układ Pluton-Charon nie podlega bowiem działaniu pływów – oba ciała obiegają się wzajemnie będąc zawsze skierowane ku sobie tą samą stroną, przy czym orbita Charona jest według wszelkich dotychczasowych pomiarów kołowa.
Druga strona Plutona
Większość danych dotyczących Plutona pochodzi z bliskich obserwacji jednej strony tej planety karłowatej. Przelot trwał tak szybko, że nie udało się zaobserwować w większej rozdzielczości powierzchni drugiej strony Plutona. Ze zdjęć w niższej rozdzielczości, z których ostatnie wykonano 11 lipca 2015 w odległości 4 milionów kilometrów, wynika jednak, że i tamta strona Plutona jest także interesująca.
W październiku 2019 zespół naukowców misji NH pod przewodnictwem Alana Sterna (główny naukowiec tej misji) zaprezentował nową mapę Plutona. Mapa zawiera głębszą analizę drugiej strony tej planety karłowatej. Rozdzielczość obrazów obszarów po drugiej stronie Plutona to zakres od kilku do kilkudziesięciu km na piksel.
Druga strona Plutona z pewnością jest inna od tej z bliska zbadanej przez sondę NH. Przypomina to w pewnym sensie różnicę pomiędzy stroną Księżyca skierowaną ku Ziemi i drugą stroną, niewidoczną z naszej planety. Z pewnością po drugiej stronie Plutona przeważają ciemniejsze obszary – brak tam jaśniejszych tworów podobnych do Sputnik Planitia – słynnego “serca” tej planety karłowatej.
Co więcej, zespół NH uważa, że po drugiej stronie Plutona występują tereny z wysokimi “wyspami” lodu metanowego. Te “wyspy” mogą mieć wysokość nawet 300 metrów względem okolicznego terenu. Ponadto, powierzchnia północnej i równikowej strefy Plutona wydaje się być efektem wcześniejszych stopień materii. Zarejestrowano także jeden duży krater, który otrzymał nazwę Simonelli.
Podsumowując, Pluton ma bardzo zróżnicowaną powierzchnię, która świadczy o długich okresach aktywności tej planety karłowatej. Mnogość materii o różnych kolorach i jednoczesny brak większej ilości dużych kraterów sugeruje, że powierzchnia Plutona w dużej części jest stosunkowo młoda lub nawet bardzo młoda. Z pewnością kolejne badania tej planety karłowatej wymagałyby następnej misji kosmicznej – niestety aktualnie nie ma takiej wyprawy w planach.
Po przelocie obok Plutona sonda NH skierowała się ku planetoidzie 2014 MU69. Maksymalne zbliżenie sondy New Horizons (NH) do 2014 MU69 nastąpiło 1 stycznia 2019 około 06:33 CET. Minimalny planowany dystans do tego obiektu wynosił 3500 km. Dla porównania – sonda przeleciała ponad Plutonem w odległości około 12500 km.
Po przelocie rozpoczął się długi i powolny proces transmisji danych z NH na Ziemię. 2014 MU69 okazała się być niezwykłym obiektem: składającym się z dwóch części połączonych “szyjką” oraz (prawdopodobnie) płaskim. Te dwie zaskakujące cechy wyraźnie sugerują, że zewnętrzne części Układu Słonecznego, w tym Pas Kuipera, skrywają jeszcze wiele tajemnic.
Podstawowa misja NH (przelot obok Plutona) jest komentowana w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
Przelot NH obok 2014 MU69 jest komentowany w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(NASA, NH)
https://kosmonauta.net/2019/11/spojrzenie-na-druga-strone-plutona/

 

Spojrzenie na drugą stronę Plutona.jpg

Spojrzenie na drugą stronę Plutona2.jpg

Spojrzenie na drugą stronę Plutona3.jpg

Spojrzenie na drugą stronę Plutona4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze swiatło DESI
2019-11-10
Instrument DESI (ang. Dark Energy Spectroscopic Instrument) już działa - i ma szansę zarejestrować miliony galaktyk istniejących już 11 miliardów lat temu, a dzięki temu być może odsłonić przed nami sekrety ciemnej energii.
Prawie 500 naukowców z 75 instytucji zlokalizowanych w 13 krajach ciągle pracuje nad rzuceniem nowego światła na tajemniczą ciemną energię. Ich pięcioletni projekt opiera się w dużej mierze właśnie na uruchomieniu nowego instrumentu, który pracuje od niedawna na 4-metrowym teleskopie Mayall w Kitt Peak National Observatory w Arizonie. Instrument ten może ponownie zrewolucjonizować całą kosmologię i astronomię.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że już dwie dekady temu w ramach rewolucyjnego przeglądu optycznego Sloan Digital Sky Survey (SDSS) dość dokładnie przebadano to samo pole obserwacyjne, odwzorowując wówczas około jedną trzecią całego nieba ponad 2,5-metrowym teleskopem z Obserwatorium Apache Point w Nowym Meksyku. Tysiące badań - często bardzo istotnych - powstało z czasem w oparciu o uzyskaną wówczas trójwymiarową mapę Wszechświata.
Badania te objęły wtedy również widma milionów gwiazd i galaktyk, zarejestrowane przy użyciu specjalnie nawierconych, metalowych płytek z tysiącami otworów odpowiadających poszczególnym pozycjo obiektów. Po zainstalowaniu płytek na teleskopie pracownicy obserwatorium starannie dopasowali ręcznie kable światłowodowe do każdego otworu, umożliwiając każdorazowo światłu z danego obiektu dotarcie do spektrografu SDSS. W ten sposób naukowcy zarządzający projektem SDSS byli w stanie zmierzyć widma optyczne dla około 1000 obiektów jednocześnie.
Dzięki temu przegląd SDSS zasadniczo wprowadził astronomię do tak zwanej ery Big Data, czyli przetwarzania ogromnych ilości danych. Teraz DESI ma okazje podjąć to samo wyzwanie. Zdaniem Jeffrey'a Newmana z Uniwersytetu w Pittsburgu ten nowy przegląd ma na celu opracowanie mapy przestrzennej odpowiadającej 10-krotnej objętości ostatniej ukończonej fazy programu SDSS (SDSS-III), a przy okazji spojrzeć także pięciokrotnie dalej w przeszłość Wszechświata i odwzorować pozycje 50 razy więcej galaktyk.
Jednym z powodów umożliwiających zwiększenie zasięgu DESI jest automatyzacja przeglądu. Podobnie jak w przypadku SDSS, DESI zbiera światło obiektu za pomocą kabla światłowodowego jeszcze przed rozłożeniem go na widmo - poszczególne długości fali świetlnej, odpowiadające różnym barwom tego światła. Ale w przeciwieństwie do SDSS, DESI ma rejestrować takie widma dla aż 5000 obiektów na raz, i to z niesamowitą prędkością. Ludzie nie są już w tym przypadku zaangażowani w układanie kabli - zamiast tego roboty będą zmieniać położenia 5000 różnych kabelków co każde 20 minut. W idealnych warunkach DESI będzie zbierać informacje o ponad 100 000 galaktykach w ciągu... jednej nocy.
Kamera DESI ma do tego pole widzenia odpowiadające aż 8 stopniom kwadratowym, czyli obszarowi 40 razy większemu niż powierzchnia Księżyca w pełni. Astronomowie oczekują, że zrobi zdjęcia i pomoże zmierzyć widma dla aż 10 milionów gwiazd i 35 milionów galaktyk, patrząc wstecz w czasie na 11 miliardów lat.
DESI jest też już gotowy na precyzyjne mapowanie wielkoskalowej struktury Wszechświata i umożliwi badanie ciemnej energii - tajemniczej siły, która wydaje się dziś przyspieszać ekspansję Wszechświata. Ale DESI to coś więcej niż tylko badania kosmologiczne. -Instrument jest doskonale zaprojektowany do eksploracji nieznanego - mówi Arjun Dey z Obserwatorium Kitt Peak. -Wśród milionów galaktyk i gwiazd, które DESI będzie badać, są zapewne i te rzadkie, być może jedyne w swoim rodzaju, astronomiczne źródła, czasem zupełnie nieoczekiwane, które tylko czekają na odkrycie.
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Pierwsze światło DESI - film YouTube
•    Więcej na temat DESI
 
Źródło: Sky&Telescope
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na ilustracji: Na obrazie tak zwanego "pierwszego światła" najnowszego instrumentu spektroskopowego do badań ciemnej energii (DESI) udało się uchwycić Galaktykę Trójkąta. 5000 spektroskopowych „oczu” DESI pokrywa obszar nieba około 38 razy większy niż Księżyc w pełni, co dobrze widać na tej nakładce płaszczyzny ogniskowej DESI na nocnym niebie.
Źródło: DESI Collaboration / Legacy Surveys / NASA / JPL-Caltech / UCLA

lustracja powyżej: Pozycjonery robotyczne, które umieszczają światłowody zbierające światło z poszczególnych galaktyk i gwiazd, są ułożone w 10 modułach w kształcie klinów zwanych „płatkami”. Po lewej: Jeden płatek obejmuje galaktykę M33. Niebieskie kółka zaznaczają regiony, z których 500 kabli światłowodowych przechwytuje światło. Po prawej: Emisja wodoru pokazana jako mapa kolorów, z jaśniejszymi barwami wskazującymi na jaśniejszą emisję i większą obfitość gazu.
Źródło: DESI Collaboration / Legacy Surveys / NASA / JPL-Caltech / UCLA / NSF’s National Optical-Infrared Astronomy Research Laboratory
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pierwsze-swiatlo-desi

Pierwsze swiatło DESI.jpg

Pierwsze swiatło DESI2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA przedstawiła swój pierwszy samolot elektryczny X-57 Maxwell
Autor: admin (2019-11-10)
Agencja kosmiczna NASA, która jest znana z wielu projektów w zakresie inżynierii kosmicznej, zademonstrowała pierwszy samolot elektryczny, nad którym pracowano od 2015 roku. Zanim wykonany zostanie pierwszy lot testowy na niebie minie jeszcze co najmniej rok.
Samolot NASA X-57 Maxwell będzie pierwszym załogowym pojazdem latającym, który agencja opracowała w ciągu ostatnich dwóch dekad. NASA pokazała również nowo zbudowany symulator, który pozwala inżynierom i pilotom, poczuć jak manewrować X-57 w locie.
X-57 będzie wyposażony w lekkie skrzydła, i łącznie aż 14 silników elektrycznych. Ze względu na ograniczenia pojemności akumulatorów, samolot będzie używany tylko na krótkich lotach, jako taksówka powietrzna lub podmiejski samolot dla małej liczby pasażerów.
Elektryczna awiacja może wkrótce zdominować rynek lotów regionalnych. Dzięki znacznemu ograniczeniu kosztów takiego transportu, możliwe jest zaproponowanie przewozów w korzystnych cenach. Może się tez okazać, że elektryczne samoloty upowszechnią latanie i staną się ekwiwalentem dzisiejszych samochodów.
Być może już wkrótce każdy z nas będzie mógł posiadać elektryczny samolot, który dowiezie nas tam gdzie chcemy i będzie zupełnie autonomiczny, bez potrzeby nauki pilotażu. Teraz może to brzmieć jak fantazja, ale za kilka lat stanie się to prawdopodobnie nową normą.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/nasa-przedstawila-swoj-pierwszy-samolot-elektryczny-x-57-maxwell

NASA przedstawiła swój pierwszy samolot elektryczny X-57 Maxwell.jpg

NASA przedstawiła swój pierwszy samolot elektryczny X-57 Maxwell2.jpg

NASA przedstawiła swój pierwszy samolot elektryczny X-57 Maxwell3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkryto, że jeziora na Tytanie mogą eksplodować
Autor: admin (2019-11-10)
Tytan to największy księżyc Saturna. Pod wieloma względami przypomina on Ziemię. Ma gęstą atmosferę z dużą zawartością azotu i udowodniono, że znajdują się tam jeziora. Jednak zamiast wody jak na Ziemi, jest w nich mieszanina ciekłego gazu - etanu i metanu o temperaturze około - 180 stopni Celsjusza.
Astrofizycy uważają, że Tytan jest bardzo podobny do Ziemi we wczesnych stadiach rozwoju, co sugeruje, że w zimnych wodach satelity jest prawdopodobieństwo istnienia najprostszych form życia. Jednocześnie, według najnowszych badań, hipotetyczne życie na Tytanie mogą być narażeni na ciągłe niebezpieczeństwo zniszczeniu z powodu niezwykłych cech tych lokalnych zbiorników etan i metanu.
Dopiero w 1995 roku teleskop Hubble'a potwierdził teorię istnienia metanu w postaci ciekłej na powierzchni tego satelity Saturna. W tej chwili, Tytan jest jedynym ciałem niebieskim w naszym Układzie Słonecznym, które oprócz Ziemi, ma na powierzchni jakąkolwiek ciecz.
Przeważający większość aktualnie istniejących modeli matematycznych sugeruje, że jeziora na Tytanie mogą rozpuszczać lód i osady ze stałych związków organicznych księżyca. Zbiorniki, które te zostały utworzone w podobny sposób jak woda robi na Ziemi rozpuszczając otaczający ją wapień. W ten sposób powstają tak zwane jeziora krasowe.
Istnieją także alternatywne modele, które wyjaśniają powstanie małych jezior na Tytanie zakładając możliwość działania ciekłego azotu podgrzewanego przez skorupę Tytana co może stać się przyczyną eksplozji, co powoduje powstawanie kraterów, które są następnie napełniane ciekłym metanem.
Dzięki danych uzyskanych z sondy kosmicznej Cassini, orbitującej kilka lat w okolicach giganta gazowego z pierścieniami, zaobserwowano struktury wokół niektórych jezior wypełnionych metanem, wskazujące, że mogło tam dochodzić do bardzo gwałtownych eksplozji. Najnowszy model jest w stanie w pełni wyjaśnić, dlaczego niektóre małe jeziora w pobliżu północnego bieguna Tytana, takie jak Winnipeg Lacus, mają bardzo strome krawędzie, znacznie podniesione w stosunku do poziomu cieczy.
Krawędzie, które są wyraźnie widoczne na obrazach radarowych, trudno jest wyjaśnić teorią krasowego wykształcania przez rozpuszczanie. Obrazy radarowe potwierdziły przypuszczenie, że niektóre z tych jezior powstały najprawdopodobniej w wyniku potężnych eksplozji.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/odkryto-ze-jeziora-na-tytanie-moga-eksplodowac

Odkryto, że jeziora na Tytanie mogą eksplodować.jpg

Odkryto, że jeziora na Tytanie mogą eksplodować2.jpg

Odkryto, że jeziora na Tytanie mogą eksplodować3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wielki Zderzacz Hadronów. Ktoś nie śpi, by eksperymentować mógł ktoś

2019-11-10.
 
W centrum kontroli akceleratora LHC i innych pośrednich akceleratorów dbamy o to, by przygotować wiązkę, wrzucić ją "do środka", przyspieszyć, przygotować kolizje i - jak to mówimy - dostarczyć te kolizje do eksperymentów. Eksperymenty to już sprawa fizyków - mówi RMF FM Sławosz Uznański, który pełni w Wielkim Zderzaczu Hadronów dyżury jako naczelny inżynier, nadzorujący na bieżąco pracę wszystkich urządzeń. Praca centrum trwa 24 godziny na dobę. Jeśli stracimy wiązkę, ale nie ma poważniejszej awarii, procedura jej przywrócenia wymaga około 2-3 godzin intensywnej pracy - dodaje Uznański.

 Grzegorz Jasiński: Co należy do pańskich obowiązków, kiedy pełni pan tu funkcję najważniejszego inżyniera?
Sławosz Uznański: Przede wszystkim kontrola pracy akceleratora LHC na zmianach, 7 dni w tygodniu przez 200 dni w roku. Cały tydzień pracujemy na zmianach albo rano, albo po południu, albo w nocy...
To jest praca - jak rozumiem - w centrum kontroli, które zbiera informacje na temat tego, co się z akceleratorem dzieje, nie w sensie pomiarowym, tylko takiej normalnej aktywności...
Tak, zdecydowanie. My jako centrum kontroli akceleratora LHC i innych akceleratorów również, musimy przygotować wiązkę, wrzucić ją do środka, przyspieszyć, przygotować kolizje i - jak to mówimy - dostarczyć te kolizje do eksperymentów. W tym momencie nasza praca jakby się kończy, ale musimy te kolizje optymalizować, sterować w jakiej ilości i jakiej jakości kolizje zapewniamy konkretnym eksperymentom. Eksperymenty już zajmują się ściąganiem danych z detektora i analizą danych, sprawdzaniem co się dzieje na poziomie fizycznym.
Czego pan się najbardziej obawia, siedząc tam, w tym centrum kontroli? Jakie mogą być złe wiadomości? Wiemy, że na samym początku doszło do poważnej awarii, pojawiły się bardzo złe wiadomości i pewnie prześladowały państwa przez lata.
Oczywiście różne wypadki się zdarzają tak jak w 2008 roku, kiedy straciliśmy akcelerator na półtora roku i trzeba było go naprawić. Natomiast ja przyszedłem do CERN w 2011 roku.
Ale pewnie legendy na temat panu opowiadano.
Zdecydowanie tak. Analizowaliśmy tę sytuację wielokrotnie. Natomiast akcelerator LHC ma wiele różnych systemów ochrony, które go zabezpieczają. Na przykład w nocy, o 4 nad ranem możemy choćby stracić wiązkę i trzeba wiedzieć dlaczego. Jest bardzo duża presja czasu, by przeanalizować, co się stało, który sprzęt zawiódł, czy wymaga interwencji, czy wymaga wymiany modułu wewnątrz tunelu. Jeżeli nie, możemy przeprowadzić diagnostykę, wprowadzić wiązkę i dostarczyć kolizje. Typowo, jeśli stracimy wiązkę, ale nie trzeba dostać się do tunelu, cała procedura zajmuje nam około 2-3 godzin bardzo intensywnej pracy.
Co wtedy trzeba zrobić? To jest kwestia uruchamiania jakichś programów diagnostycznych? Przekręcenia jakichś przycisków? Jak państwo to robicie?
Już niczym nie kręcimy, może w przeszłości tak było, teraz wszystko jest na ekranie, klikamy myszką. Trzeba sprawdzić, co się stało, dlaczego, zrozumieć ten przypadek. Jeżeli wszystko jest w porządku, wszystkie systemy zostały sprawdzone, trzeba przygotować akcelerator na nową wiązkę, wrzucić nową wiązkę, co nazywa się iniekcją, przyspieszyć ją i już na wysokiej energii przygotować kolizje.
Czy państwo odpowiadacie też za te pośrednie, wstępne stopnie przyspieszania, czy tylko za sam LHC?
Control Room odpowiada za wszystkie akceleratory i przekazywanie wiązki między nimi, ale siedząc tam każdy odpowiada za jeden akcelerator. Koledzy z innych akceleratorów przygotowują wiązkę dla nas, dostarczają ją i my już za nią odpowiadamy. Wszyscy pracujemy w tym samym Control Roomie. Mamy tam cztery centra aktywności. Jedno to kriogenika, media i dystrybucja elektryczna. Jedno centrum to są wszystkie akceleratory i strefy testowe do akceleratora PS (Proton Synchrotron) czyli synchrotronu protonowego. Trzecim centrum jest akcelerator SPS (Super Proton Synchrotron)...
Ostatni stopień przed LHC.
I wreszcie czwarty, nasza duma, Wielki Zderzacz Hadronów.
To są dyżury 8-godzinne?
Zmieniamy się o 7 rano, 15 i 23. Natomiast musimy być pół godziny wcześniej i zostać pół godziny później, wiec mamy 9-godzinny dzień pracy. Po to, żeby przejąć maszynę od kolegów i przekazać ją później następnej zmianie. Te cztery centra mają swoją obsadę, przynajmniej po dwie osoby. W LHC jedna osoba to "engineer in chargé", druga to operator. W SPS i PS jest podobnie, w kriogenice nieco inaczej.
Co wtedy, gdy zabraknie prądu? LHC ma możliwości, by się samemu zasilać?
No, niestety jeśli jesteśmy odłączeni od dystrybucji energetycznej, francuskiej nie możemy zasilać naszych akceleratorów. Natomiast akceleratory są zabezpieczone, wszelkie decyzje dotyczące bezpieczeństwa ludzi i sprzętu podejmowane są automatycznie, na poziomie elektronicznym, nie możemy w to ingerować. Jeśli akcelerator straci zasilanie to najpierw wyrzuci wiązkę z tunelu i doprowadzi do bezpiecznego stanu. Oczywiście jeśli przez długi czas nie byłoby zasilania, system chłodzący, kriogenika zacznie cierpieć i maszyna zacznie się nieco podgrzewać. Jeśli prąd dostaniemy z powrotem, możemy przywrócić warunki operacyjne.
Czy przypomina sobie pan jakieś szczególne momenty, kiedy wydawało się, że dzieje się coś złego, a może zabawnego? A może nic się nie dzieje i wtedy jest najlepiej?
Nie, oczywiście gdyby nic się nie działo, to nie byłoby najlepiej. Natomiast dużo rzeczy różnych się dzieje. Na przykład zdarza nam się, że przeskakujące z jednej fazy na drugą fazę transformatora zwierzęta odłączą nam zasilanie i musimy zadzwonić do kogoś z dystrybucji energii elektrycznej do Francji, żeby przyjechał i włączył transformator. Zdarzyło się też w zeszłym roku, że przez trzy dni nie mogliśmy wykonywać programu fizyki w akceleratorze LHC, bo poprzedni akcelerator SPS był niedostępny, straciliśmy w nim wiązkę i tak naprawdę straciliśmy próżnię.
Da się je odciąż szybko tak, by nie tracić w całym tunelu próżni?
Dość szybko, ale nie natychmiastowo. W momencie, gdy rozszczelnił się akcelerator SPS na dużym odcinku, próżnia w LHC nie była zagrożona, ale żeby odzyskać warunki operacyjne dla LHC i mieć dobrą próżnie w SPS i dobre parametry wiązki, potrzeba było trzech dni pracy.
Były jakieś poważne awarie zasilania?
Takie globalne raczej się nie zdarzają, ale zdarza się, że podczas burz lokalne perturbacje od piorunów wpływają nasze akceleratory i tracimy wiązkę. Wtedy trzeba przygotować nowy cykl maszyny.
Mówi pan o wpływie świata zewnętrznego w postaci np. burzy, błyskawic, ale czy świat zewnętrzny wpływa też w taki delikatniejszy sposób? Czy normalna aktywność na zewnątrz jest tu dla państwa wyczuwalna?
Tak. Ale mamy tu dużo systemów, które kompensują aktywność środowiska, czy aktywność ludzką wokół akceleratorów. mamy system, który kompensuje pływy wody i fazy Księżyca. Siła grawitacji wpływa na nasze cząsteczki w tunelu, na ich jakość.
A pociągi, samoloty, jakiś przemysł? To ma jakiekolwiek znaczenie?
Tak. Jest taki bardzo ciekawy przypadek. W latach 80., gdy działał akcelerator SPS, tracono wiązkę dość regularnie i na początku pracy akceleratora nikt nie wiedział dlaczego. Analiza trwała tygodniami, bez rezultatów. Regularnie o tej samej godzinie tracono wiązkę. Pewnego dnia zastrajkowała francuska kolej i nagle okazało się, że akcelerator działał bez zarzutu. Fizycy znaleźli korelację i okazało się, że prąd upływu z trakcji kolejowej, który schodził do tunelu, powodował te perturbacje.
Teraz nie ma już tego problemu?
Tego nie, ale mamy inne. Na przykład przygotowujemy nowe odcinki tunelu pod modernizację LHC, która umożliwi wysoką świetlność wiązki, jej większą intensywność. Kopiemy nowe tunele i aktywność sprzętu, który przygotowuje teren była zauważalna. Widzieliśmy rezonanse na pewnych częstotliwościach, takich, jak działał ten ciężki sprzęt.
W tym momencie jesteście państwo na tyle doświadczeni, że możecie naukowcom powiedzieć, kiedy mogą prowadzić badania, bo nie ma żadnych zakłóceń...
Tak. Typowy sygnał, który przekazujemy fizykom to jest "Stabile beams". On mówi, że wiązka ma stałe parametry, doprowadzamy do kolizji i fizycy mogą nagrywać skutki tych kolizji. To ważna specyfikacja dla nas i istotny sygnał dla detektorów.
ZOBACZ TAKŻE:

CERN czerpie tyle prądu, ile cały kanton genewski

Wielki Zderzacz Hadronów: Zimniej niż w otwartej przestrzeni kosmicznej
Autor:
Grzegorz Jasiński
Opracowanie:
Joanna Potocka


https://www.rmf24.pl/nauka/news-wielki-zderzacz-hadronow-ktos-nie-spi-by-eksperymentowac-mog,nId,3326014

Wielki Zderzacz Hadronów. Ktoś nie śpi, by eksperymentować mógł ktoś.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

CERN czerpie tyle prądu, ile cały kanton genewski

 

2019-11-10

W Wielkim Zderzaczu Hadronów mamy około półtora tysiąca obwodów nadprzewodzących, niektóre z nich mają 3,5 kilometra długości, nie brakuje możliwości, by coś złego z nimi się stało, choćby doszło do zwarcia - mówi dziennikarzowi RMF FM Jaromir Ludwin z Instytutu Fizyki Jądrowej PAN. Wraz z grupą 20 osób z Krakowa testuje te obwody, szuka takich problemów, lokalizuje je i wskazuje sposoby naprawy. Laboratoria Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) pobiera tyle prądu, ile cały kanton genewski. Na potrzeby CERN zbudowano od francuskiej strony odcinek sieci energetycznej 400kV. Prąd z Francji jest tańszy.

 Grzegorz Jasiński RMF FM: Co tu widzimy?
Jaromir Ludwin: To jest połączenie między dwoma magnesami nadprzewodzącymi, coś co w CERN jest nazywane interkonekcją...
Ile ich jest?
Ponad półtora tysiąca. Nie znam dokładnej liczby. Są pomiędzy każdymi dwoma magnesami, magnesy mają 15 albo 6 metrów długości a tunel ma obwód 27 kilometrów. Ich zadaniem jest połączenie dwóch magnesów i zapewnienie ciągłości poszczególnych obwodów, zarówno obwodów z ciekłym helem, rur w których biegnie wiązka i nadprzewodzących obwodów elektrycznych. Tu na przykład biegną 13kA przewody zasilające główne obwody LHC i 600A obwody zasilające magnesy korekcyjne, które mają bardzo różne zadania. Takich obwodów nadprzewodzących w LHC jest około półtora tysiąca. Biorąc pod uwagę, że niektóre mają 3,5 kilometra długości, bo przechodzą na drugi koniec sektora i zawracają, bo zasilanie mamy w jednym punkcie, a magnesy połączone szeregowo, to jest całkiem sporo możliwości, żeby coś złego się z tymi obwodami stało. Najprostsza rzecz, to choćby zwarcie w obwodzie. Ja, wraz z moimi kolegami, to jest około 20 osób z Krakowa, jesteśmy tu po to, by te obwody testować, szukać takich problemów, lokalizować je i wskazywać sposoby naprawy, jeśli coś się znajdzie.
Ile prądu potrzeba, by LHC mógł działać?
Zasilamy magnesy prądem o natężeniu niecałe 1200A. To są główne obwody. Mamy też obwody, które pracują przy 6000A i ma my całkiem spora ilość obwodów, które pracują przy mniejszych prądach, rzędu 600A, 120A i 60A. Wszystkie te, o których mówię, to są obwody nadprzewodzące. Natomiast mamy jeszcze dość dużo magnesów normalnie przewodzących, ale to mniejszość. Ja się osobiście nimi nie zajmuję.
A ile energii czerpiecie państwo z sieci?
Cały CERN pobiera mniej więcej tyle samo energii, co kanton genewski...
Ale z francuskiej strony...
Tak. Dlatego że we Francji prąd jest tańszy.
To wymaga specjalnych linii energetycznych?
Tak. Do CERN dochodzi sieć energetyczna 400kV i to jest odcinek sieci wybudowany specjalnie na potrzeby CERN. Mamy też zasilanie ze strony szwajcarskiej, przy czym to szwajcarskie jest jako zapasowe...
Wielki Zderzacz Hadronów ma jakieś mechanizmy zabezpieczające energetycznie? Na pewno ma...
Ma. Tu możemy je akurat zobaczyć, wszystkie te szafy oznaczone pomarańczowymi kreskami, to są szafy, które mają zasilanie awaryjne. Nawet w przypadku użycia tego wyłącznika bezpieczeństwa, one będą miały wciąż zasilanie, bo są odpowiedzialne za układy niezbędne ze względów bezpieczeństwa.
Skąd to zasilanie pochodzi?
Tu mówimy o tych, tak zwanych UPS-ach, czyli zasilaniu z baterii. Dopóki zasilanie z baterii jest dostępne, mamy czas na uruchomienie generatorów diesla. To co tutaj widzimy z kolei, to są rezystory.
One stawiają opór elektryczny. Po co?
Mówiliśmy, że mamy obwody magnesów nadprzewodzących i zasilamy je prądem rzędu 12000A. Obwód magnesu, zawierający w sobie cewkę, to jest coś takiego, jak koło zamachowe. Jak rozpędzimy prąd w takim obwodzie, to on nie chce się zatrzymać. To znaczy, że zgromadziliśmy w polu magnetycznym takiego magnesu energię. W głównym obwodzie dipolowym, który jest w ośmiu sektorach LHC, w momencie, w którym jest zasilany nominalnym prądem, jest zgromadzona energia 1 GJ (gigadżula). I teraz, żeby wyłączyć ten obwód musimy włączyć w obwód rezystor...
... i w kontrolowany sposób stracić tę energię...
Tak. I to zajmuje około 10 minut.
Bardzo się rozgrzewają te urządzenia? Czy one też są chłodzone?
One są chłodzone wodą.
I wtedy nad CERN unoszą się kłęby pary?
Mamy systemy, które stale doprowadzają wodę, tymi rurami, wzdłuż których idziemy. To nie jest tak, że wtedy jest jakaś dodatkowa para, bo te systemy działają cały czas i chłodzą inne miejsca, które generują jakąś energię. Są po prostu specjalne chłodnie.
Wiadomo, że centra opracowania danych wymagają chłodzenia. Czy tutaj ta elektronika, która pracuje przy obsłudze tych eksperymentów, też wymaga chłodzenia jak normalna serwerownia?
Tak. Na przykład tutaj przechodzimy koło zasilacza. Ten akurat zasila obwody 600A i on też jest chłodzony wodą.
Ile takich stacji zasilaczy jest wzdłuż całego tunelu?
Około 1500. Tyle ile obwodów.
I to mieści się w sąsiednim tunelu?
Tak. Idziemy teraz równolegle do tunelu LHC. Ta elektronika znajduje się tutaj dlatego, że w momencie, kiedy LHC pracuje, pojawia się tam jednak trochę promieniowania, które szkodzi elektronice.
To jest taki problem, jak z promieniowaniem kosmicznym...
Tak, ten sam problem występuje w samolotach, w statkach kosmicznych, a nawet w samochodach. Bo elektronika w samochodach też musi być zrobiona tak, żeby w przypadku trafienia cząstką promieniowania kosmicznego zachowała się w sposób przewidywalny.
Czyli elektronika jest tu chroniona dla swojego własnego dobra i dobra całego eksperymentu.
Dokładnie tak. Natomiast urządzenia, obok których przechodzimy teraz to są zasilacze tak zwanych kickerów. To są szybkie magnesy, które mają za zadanie wprowadzić wiązkę z SPS na tor właściwy dla wiązki Wielkiego Zderzacza Hadronów.
Czyli nie pracują cały czas, tylko wtedy gdy są potrzebne?
One się włączają i wyłączają bardzo szybko. Muszą włączyć się w momencie, kiedy wiązka się do nich zbliża, pozostać włączone, kiedy przelatuje i wyłączyć się, jak je minie, ponieważ za chwilę zrobi następny obrót i wtedy już tego pola nie powinno tam być.
Z jaką częstotliwością się włącza i wyłącza?
Nie wiem, z jaką częstotliwością się włącza i wyłącza, natomiast wiązka kreci się w akceleratorze z częstotliwością 11 tysięcy razy na sekundę. To wygląda tak, że z SPS dostajemy pewną ilość paczek wiązki, lecącej w kierunku LHC i teraz musimy je wpuścić w puste miejsce w akceleratorze. Możemy sobie wyobrazić, że on tam już jest częściowo wypełniony i teraz wypełniamy go takimi pociągami, jadącymi kolejno za sobą.
I tam jest po prostu pewna ilość miejsca, a dokładnie czasu.
Tak. Przy czym musimy sobie zostawić trochę pustego miejsca właśnie po to, by zdążyć włączyć i wyłączyć te kickery.
A teraz obok czego przechodzimy?
Teraz przechodzimy obok zasilaczy magnesów 6kA.
I one do czego służą?
To prawdopodobnie są magnesy kwadrupolowe, do skupiania wiązki...
ZOBACZ TAKŻE:
Wielki Zderzacz Hadronów: Zimniej niż w otwartej przestrzeni kosmicznej

Wielki Zderzacz Hadronów. Ktoś nie śpi, by eksperymentować mógł ktoś

Autor:
Grzegorz Jasiński
Opracowanie:
Joanna Potocka

Źródło;RMF

https://www.rmf24.pl/nauka/news-cern-czerpie-tyle-pradu-ile-caly-kanton-genewski,nId,3326017

CERN czerpie tyle prądu, ile cały kanton genewski.jpg

CERN czerpie tyle prądu, ile cały kanton genewski2.jpg

CERN czerpie tyle prądu, ile cały kanton genewski3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)