Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

AMS-02 – przygotowania do spacerów
2019-11-13. Krzysztof Kanawka
Na przełomie listopada i grudnia z pokładu ISS zostaną wykonane spacery kosmiczne związane z naprawą instrumentu AMS-02.
W maju 2011 roku prom Endeavour podczas ostatniej wyprawy na orbitę (STS-134) wyniósł instrument naukowy Alpha Magnetic Spectrometer – 02 (AMS-02). Jest to duży detektor kosmicznego promieniowania, który został zainstalowany na kratownicy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). AMS-02 jest jednym z najważniejszych instrumentów badawczych, który może przyczynić się do lepszego zrozumienia budowy i ewolucji Wszechświata.
Jeszcze w trakcie trwania misji STS-134 AMS-02 rozpoczął detekcję promieni kosmicznych. Od tego czasu AMS-02 wykrył setki miliardów różnego rodzaju promieni kosmicznych. Wśród nich naukowcy wykryli setki milionów elektronów i pozytronów, czyli antyelektronów z odwrotnym (dodatnim) ładunkiem. AMS-02 jest w stanie wykrywać elektrony i pozytony o energiach od 0,5 do 500 GeV.
AMS-02 został zaprojektowany na 3,5 roku operacji na orbicie. Instrument pracował jednak lepiej (a jego operacje dobrze planowano), jednak po ośmiu latach działań wymagane są naprawy. W tym celu zaplanowano serię spacerów kosmicznych, które zostaną wykonane w listopadzie i grudniu.
Pierwszy spacer (oznaczenie – EVA-59) zaplanowano na 15 listopada. W spacerze weźmie udział astronauta ESA Luca Parmitano oraz astronauta NASA Andrew Morgan.
W trakcie EVA-59 astronauci usuną panel z boku AMS-02. Co ciekawe, po usunięciu ten panel zostanie odrzucony w przestrzeń kosmiczną. Inżynierowie z NASA uważają, że panel może być zastąpiony “zwykłymi” materiałami izolującymi MLI.
Dotarcie do tego miejsca będzie wymagać użycia ramienia robotycznego Stacji (SSRMS) z dość nietypowymi zakresami ruchów. Na końcu SSRMS “zainstalowany” zostanie Luca Parmitano, który będzie miał świetną okazję do sfotografowania ISS z dość rzadko obserwowanej perspektywy.
Kolejne spacery zaplanowano na 22 listopada i 2 grudnia. Po tych spacerach nastąpi ocena uzyskanych wyników oraz zaplanowanie kolejnych prac wokół AMS-02.
Prace przy AMS-02 są uznawane za jedne z trudniejszych spacerów kosmicznych od czasu misji STS-125 – naprawy teleskopu Hubble. Cześć sprzętu i elektroniki wewnątrz AMS-02 nie została zaprojektowana do wymiany w warunkach spacerów kosmicznych – dlatego może dojść do niespodziewanych sytuacji i trudnych prac.
Prace na pokładzie ISS są komentowane w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(NASA, PFA)
https://kosmonauta.net/2019/11/ams-02-przygotowania-do-spacerow/

AMS-02 – przygotowania do spacerów.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sonda Hayabusa-2 wraca do domu

2019-11-13.

13 listopada sonda Hayabusa-2 rozpoczyna powrót na Ziemię. Po półtorarocznych badaniach planetoidy Ryugu, uwolni się od jej słabej grawitacji, a w kolejnych miesiącach użyje silników odrzutowych, aby ruszyć do domu.
Sonda kosmiczna Hayabusa-2 dotarła do planetoidy Ryugu po 3,5 latach, ale biorąc pod uwagę obecne względne położenie obiektu, podróż powrotna powinna być znacznie krótsza. Sonda Hayabusa-2 dotrze na Ziemię w grudniu 2020 r. i dostarczy swój cenny ładunek - pierwsze w historii próbki materiału podpowierzchniowego z planetoidy.

 Podczas swojej misji na Ryugu, sonda dostarczyła cennych danych naukowych, zdjęć, a także szczegółowej analizy trzech zebranych próbek gleby: dwóch z powierzchni i jednej z głębszych warstw. Sonda musiała wystrzelić 2,5-kilogramowy pocisk w planetoidę, aby odsłonić gruz pod powierzchnią i móc zebrać materiał.

Chociaż misja Hayabusa-2 formalnie dobiegła końca, nie przestanie ona dostarczać cennych danych.

- Oczekujemy, że Hayabusa-2 dostarczy nam nową wiedzę na temat planetoid. Czuję się w połowie smutny, że to już koniec, ale w połowie zdeterminowany, aby przeprowadzić sondę do domu. Planetoida Ryugu była w centrum naszego życia codziennego przez 1,5 roku - powiedział Yuichi Tsuda, kierownik misji Hayabusa-2.

Chociaż misja sondy zakończy się pod koniec 2020 r., kiedy to próbki z planetoidy zostaną zrzucone na Ziemię, Hayabusa-2 może działać nadal. Sonda będzie miała wystarczająco dużo paliwa, aby obrać nowy cel. JAXA zastanawia się, nad jego wyborem - być może będzie to inna planetoida lub asteroida.

Źródło: INTERIA

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/misje/news-sonda-hayabusa-2-wraca-do-domu,nId,3332795

Sonda Hayabusa-2 wraca do domu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

SMOS – 10 lat na orbicie
2019-11-14. Krzysztof Kanawka
Europejski satelita SMOS został umieszczony 10 lat temu na orbicie.
Wystrzelony 2 listopada 2009 roku satelita Soil Moisture and Ocean Salinity (SMOS) ma pomóc w lepszym zrozumieniu ziemskiego cyklu obiegu wody, obserwując zmiany wilgotności gleby i zasolenia mórz. Poprzez bezustanne mierzenie tych dwóch parametrów pozwoli również lepiej modelować pogodę i klimat na Ziemi. Zebrane dane posłużą także rolnictwo i zarządzaniu zasobami wodnymi. Operatorem SMOS jest Europejska Agencja Kosmiczna (ESA).
Bezpośrednio SMOS mierzy temperaturę jasnościową, na podstawie promieniowania emitowanego przez powierzchnię Ziemi. Pierwsze wyniki z misji SMOS zostały zaprezentowane w lutym 2010 roku. Co ciekawe, obserwacje SMOS pozwoliły także na wykrywanie nielegalnych nadajników radiowych, operujących na zakazanych częstotliwościach.
W listopadzie 2019 mija dziesięć lat od umieszczenia SMOS na orbicie. Poniższe nagranie, przygotowane przez ESA, opisuje dotychczasowe osiągnięcia.
(ESA)
https://kosmonauta.net/2019/11/smos-10-lat-na-orbicie/

SMOS – 10 lat na orbicie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na Marsie dzieje się coś dziwnego. Tajemnicze wahania tlenu

2019-11-14

W atmosferze nad marsjańskim kraterem Gale dzieje się coś dziwnego. Stężenia tlenu zmieniają się drastycznie wraz z następującymi po sobie porami roku. Nowe badania wykazały, że tego tajemniczego cyklu nie można wyjaśnić poprzez znane nam mechanizmy.

Krater Gale to depresja o szerokości 154 km, która powstała w wyniku uderzenia meteorytu lub asteroidy 3,5-3,8 mld lat temu. Łazik Curiosity bada krater od 2012 r., kiedy to wylądował u podnóża szczytu Aeolis Mons.

 Przez ostatnie trzy lata marsjańskie (ponad pięć lat ziemskich) łazik badał powietrze nad kraterem i analizował atmosferę za pomocą instrumentu znanego jako Sample Analysis at Mars (SAM), który wchodzi w skład przenośnego laboratorium chemicznego.

SAM potwierdził, że 95 proc. atmosfery Marsa składa się z dwutlenku węgla, a pozostałe 5 proc. to połączenie azotu cząsteczkowego, tlenu cząsteczkowego, argonu i tlenku węgla. SAM odkrył także, że kiedy dwutlenek węgla zamarza na biegunach podczas marsjańskiej zimy, ciśnienie powietrza na całej planecie spada. Kiedy dwutlenek węgla odparowuje w cieplejszych miesiącach, ciśnienie powietrza ponownie wzrasta. Argon i azot w przewidywalny sposób rosną i spadają, w zależności od ilości dwutlenku węgla w powietrzu.

Ale kiedy SAM przeanalizował poziomy tlenu w kraterze, wyniki były tajemnicze. Tego gazu było znacznie więcej niż oczekiwano. Poziom tlenu wzrastał aż o 30 proc. wiosną i latem, a zimą spadał do poziomów niższych niż zakładano. Skąd taka rozbieżność?

 Próbujemy to wyjaśnić. Fakt, że zachowanie tlenu nie jest idealnie powtarzalne o każdej porze roku, sprawia, że uważamy, że nie jest to problem związany z dynamiką atmosfery lub jakimikolwiek procesami fizycznymi zachodzącymi w atmosferze. Wszystkie wyjaśnienia, które wymyśliliśmy, nie były satysfakcjonujące - powiedziała Melissa Trainer, planetolog z NASA.

Naukowcy spekulują, że na Marsie musi być jakieś źródło chemiczne i pochłaniacz, którego nie udało nam się namierzyć. Historia ta przypomina tajemnicę dotyczącą poziomów metanu w kraterze Gale, którą SAM wykrył już jakiś czas temu. Okazuje się, że stężenie metanu w kraterze wzrasta o ok. 60 proc. latem i spada w innych przypadkowych momentach - bez zauważalnej przyczyny.

Zarówno tlen, jak i metan mogą mieć pochodzenie biologiczne lub geologiczne. Naukowcy nie wiedzą, skąd się biorą nadprogramowe gazy w atmosferze Marsa. Prawdopodobnie jednak nie jest wynikiem obecności zaawansowanej cywilizacji, która ukrywa pod powierzchnią Czerwonej Planety.

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-na-marsie-dzieje-sie-cos-dziwnego-tajemnicze-wahania-tlenu,nId,3334593

Na Marsie dzieje się coś dziwnego. Tajemnicze wahania tlenu.jpg

Na Marsie dzieje się coś dziwnego. Tajemnicze wahania tlenu2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na międzygwiezdnej komecie Borisov odkryto wodę
Autor: admin (14 Listopad, 2019)
Naukowcy cały czas przyglądają się pierwszej znanej nam komecie międzygwiezdnej 2l/Borisov, która otrzymała swoją nazwę na cześć odkrywcy, Giennadija Borysowa. Amerykański zespół badawczy zdobył dowód na obecność wody na tej komecie. Jeśli dane potwierdzą się, będzie to pierwszy przypadek odkrycia wody na obiekcie pochodzącym spoza Układu Słonecznego.
Kometa międzygwiezdna 2l/Borisov, którą odkryto 30 sierpnia 2019 roku, zawiera cyjanki, a to już wskazuje, że niewiele różni się od poznanych i zbadanych dotychczas komet. Jednak dzięki najnowszym obserwacjom dowiedzieliśmy się, że kometa międzygwiezdna, która jakiś czas temu zawitała do naszego Układu Słonecznego, wcale nie jest zwykła.
Z pomocą obserwatorium APO (Apache Point Observatory), astronomowie dokonali analizy widma światła odbitego przez kometę. Badania wykazały, że wokół tego obiektu kosmicznego znajdują się duże ilości tlenu. Obserwacje nie mówią wprost o obecności wody, lecz istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że tlen pochodzi od cząsteczek wody. Odkrycie sugeruje, że kometa międzygwiezdna uwalnia ponad 11 miliardów ton wody na sekundę.
Już 8 grudnia, kometa 2l/Borisov znajdzie się najbliżej Słońca i wtedy będzie emitować jeszcze większe ilości pyłu i gazu. Dla naukowców będzie to doskonała okazja, aby lepiej przyjrzeć się tajemniczemu obiektowi, który pochodzi spoza Układu Słonecznego.
Źródło:
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/na-miedzygwiezdnej-komecie-borisov-odkryto-wo...

https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/na-miedzygwiezdnej-komecie-borisov-odkryto-wode

Na międzygwiezdnej komecie Borisov odkryto wodę.jpg

Na międzygwiezdnej komecie Borisov odkryto wodę2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Giennadij Manakow (1950-2019)
2019-11-14. Redakcja
26 września zmarł w wieku 69 lat były rosyjski kosmonauta Giennadij Manakow. Dowodził dwiema długotrwałymi wyprawami na stację orbitalną Mir.
Giennadij Manakow urodził się 1 czerwcza 1950 roku w Jefimowce w obwodzie orenburskim. W 1985 roku ukończył
Moskiewski Instytut Lotniczy. W 1990 roku został mianowany pułkownikiem radzieckich sił powietrznych.
Początkowo Manakow został wybrany do pracy w ramach programu radzieckiego wahadłowca Buran. W 1988 roku został rozkazem Ministra Obrony ZSRR przyjęty do 9. grupy korpusu kosmonautów.
Do swojego pierwszego lotu kosmicznego wystartował na pokładzie Sojuza TM-10 wraz z Giennadijem Striekałowem 1 sierpnia 1990 roku . Na pokład stacji dostarczyli cztery przepiórki japońskie w ramach prowadzenia badań związanych z płodnością.
Załoga zainstalowała w części dokującej Progressa M-4 urządzenie do wytwarzania plazmy. Gdy statek transportowy po odcumowaniu od Mira przez trzy dni leciał w niewielkim oddaleniu za stacją, były prowadzone obserwacje uwalnianej plazmy.
W czasie ich pobytu na stacji zacumował również Progress M-5, który jako pierwszy wyposażony został w powrotną kapsułę Raduga. Jednak jej powrót na Ziemię nie zakończył się sukcesem i wszystkie dane eksperymentalne i materiały w niej umieszczone zostały bezpowrotnie utracone.
Kosmonauci odbyli również 45-minutowy spacer kosmiczny, próbując naprawić właz śluzy modułu Kwant-2, który doznał uszkodzenia przed ich przybyciem.
Tydzień przed powrotem Manakowa i Striekałowa na Ziemię, do stacji zacumował Sojuz TM-11 z nową stałą załogą oraz Japończykiem Toyohiro Akiyama , dziennikarzem telewizyjnym, który stał się pierwszym kosmonautą z tego kraju. Lądowanie kapsuły powrotnej Sojuza TM-10 nastąpiło w stepach Kazachstanu 10 grudnia 1990 roku. Dodatkowo na Ziemię powrócił też Akiyamą. Lot Manakowa i Striekałowa trwał 130 dni, 20 godzin i 35 minut.
Towarzyszący Giennadijowi Manakowowi w kosmicznej wyprawie bardzo doświadczony kosmonauta Giennadij Striekałow zmarł w 2004 roku na raka żołądka w wieku 64 lat.
Do drugiej kosmicznej misji kosmonauta wystartował wspólnie z Aleksandrem Poleszczukiem 24 stycznia 1993 roku. Dwa dni później Sojuz TM-16 zacumował do modułu Kristall stacji orbitalnel za pośrednictwem nowej jednostki APAS-89, która była testowana do przyszłych połączeń z Mirem amerykańskich wahadłowców.
Kosmonauci przeprowadzili doświadczenia z biologii i materiałoznawstwa jak również 140 eksperymentów związanych z naukami o Ziemi. Prowadzili również obserwacje astronomiczne.
4 lutego 1993 roku przeprowadzono eksperyment Znamja – test przyszłego odbłyśnika (żagla słonecznego) zaprojektowanego do oświetlania i ogrzewania obszarów Ziemi, które przez długi czas  są pozbawione słonecznego promieniowania jak regiony polarne zimą. W tym celu po oddaleniu się na  230 m od kompleksu orbitalnego statku transportowego Progress M-15 został rozwinięty na nim 20-metrowy odbłyśnik foliowy o masie 40 kg. Eksperyment trwał 6 minut.  Żagiel słoneczny Znamja był obserwowany m.in. w  południowej Francji, wschodniej Polsce i na Białorusi.
Załoga przeprowadziła także dwa spacery kosmiczne.
24 maja 1993 wraz z pojawieniem się w kompleksie orbitalnym Progressa M-18, pierwszy raz zdarzyło się,  że  dwa statki Progress w tym samym czasie były połączone ze stacją kosmiczną.
3 lipca 1993 roku Sojuz TM-17 przybył z nową podstawową dwuosobową załogą  Mira i francuskim astronautą Jean-Pierre’a Haigneré, który 19 dni później wrócił na Ziemię razem z Manakowem i Poleszczukiem na pokładzie Sojuza TM-16.
Wspólny lot Giennadija Manakowa i Aleksandra  Poleszczuka trwał 179 dni i 43 minuty.
Na krótko przed jego trzecią wyprawą Sojuzem TM-24 w sierpniu 1996 roku wykryto u kosmonauty problemy z sercem, co spowodowało, że na kilka dni przed startem został niedopuszczony do lotu. W grudniu 1996 z powodu stanu zdrowia Giennadija Manakow został wykluczony z korpusu kosmonautów. Do lipca 2000 pracował w Centrum Przygotowań Kosmonautów. 4 lipca 2000 roku rozkazem Ministra Obrony Federacji Rosyjskiej kosmonauta został przeniesiony do rezerwy.
Łącznie Giennadij Manakow w czasie dwóch lotów okrążył Ziemię  4915 razy. Jego nalot wyniósł 309 dni, 21 godzin i 19 minut. Jego trzy spacery kosmiczne trwały łącznie  12 godzin i 43 minuty. Wchodził w skład siódmej i trzynastej stałej załogi stacji orbitalnej Mir. Jego loty kosmiczne były w kolejności 131. i 155. w historii.
Giennadij Manakow  jest  229. kosmonautą na światowej liście oraz 69. rosyjskim,  a także  już setnym zmarłym człowiekiem któremu dane było  okrążyć Ziemię przynajmniej jeden raz. W czasie kosmicznych misji jego kryptonim radiowy nosił nazwę Вулкан-1 (Wulkan-1).
Przyczyną śmierci kosmonauty w dniu 26 września 2019 roku były problemy związane z niewydolnością serca.
W 1994 roku Giennadij  Manakow  oraz zmarły 21 września 2019 roku Sigmund  Jähn uczestniczyli w ekologicznej wyprawie na tereny Syberii wymyślonej przez Jacka Pałkiewicza.
Redakcja serwisu Kosmonauta.net serdecznie dziękuje Panu Robertowi Kozieł za nadesłany artykuł.
(LK, SF, PFA)
https://kosmonauta.net/2019/11/giennadij-manakow-1950-2019/

Giennadij Manakow (1950-2019).jpg

Giennadij Manakow (1950-2019)2.jpg

Giennadij Manakow (1950-2019)3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dwa starty chińskich rakiet w odstępie 3 godzin
2019-11-14.
Dwie chińskie rakiety wyniosły ładunki na orbitę, startując w odstępie zaledwie trzech godzin. Niewielka rakieta Kuaizhou 1A umieściła w przestrzeni kosmicznej komercyjnego satelitę obserwacyjnego Jilin 1 Gaofen 02A, a nieco większa rakieta Długi Marsz 6 startowała z pięcioma satelitami teledetekcyjnymi Ningxia 1, o których niewiele wiadomo.
Pierwszy start został przeprowadzony z kosmodromu Jiuquan. Rakieta Kuaizhou 1A na paliwo stałe wystartowała 13 listopada o 4:40 czasu polskiego. Wysłany satelita Gaofen 02A to już 14. satelita obserwacji optycznej serii Jilin-1. Jilin-1 to seria zaawansowanych satelitów, umożliwiających wykonywanie obrazów z Ziemi z rozdzielczością poniżej 1 m. Głównymi zastosowaniami tych satelitów jest prognozowanie i ocena szkód powstałych przez procesy geologiczne, pomoc w rolnictwie i w poszukiwaniu złóż naturalnych. Z danych satelitarnych systemu korzystają prywatni klienci.
W drugim środowym starcie z kosmodromu Taiyuan leciała rakieta Długi Marsz 6. Wyniosła na niską orbitę 5 komercyjnych satelitów rozpoznania elektromagnetycznego Ningxia 1. Start nastąpił o 7:35 czasu polskiego. Był to pierwszy start rakiety tego typu od listopada 2017 roku. Długi Marsz 6 to jedna z nowszych rakiet zbudowanych przez Chiny. Jej pierwszy lot został przeprowadzony w 2015 roku. W pierwszych dwóch dolnych stopniach tej rakiety używane są nowoczesne, wydajne silniki zasilane przyjaźniejszą dla środowiska mieszanką ciekłego tlenu i kerozyny RP-1.
W tym roku przeprowadzono już 76 udanych startów rakiet orbitalnych. Chiny wykonały 24 udane misje i są obecnie pod względem liczby startów liderem na świecie.
Na podstawie: NSF/SN
Opracował: Rafał Grabiański
Więcej informacji:
•    informacja prasowa agencji Xinhua o udanej misji rakiety Długi Marsz 6
•    informacja prasowa agencji Xinhua o udanym starcie rakiety Kuaizhou 1A

Na zdjęciu: Rakieta Długi Marsz 6 startująca z Taiyuan z 5 satelitami Ningxia 1. Źródło: Zheng Taotao/Xinhua.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/dwa-starty-chinskich-rakiet-w-odstepie-3-godzin

Dwa starty chińskich rakiet w odstępie 3 godzin.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronarium nr 87 o polskich satelitach
2019-11-14
Dzisiaj w nowym odcinku Astronarium nr 87 zobaczymy najnowsze polskie satelity oraz te, które są planowane do wystrzelenia w najbliższych latach. Premiera o godz. 17:00 w TVP 3, a od soboty na YouTube.
Od czasów wystrzelenia pierwszych polskich satelitów - studenckiego PW-Sata oraz naukowych Lema i Heweliusza, polska branża kosmiczna rozwinęła kilka innych projektów. W kosmos poleciały na przykład dwa kolejne satelity studenckie z naszego kraju (PW-Sat 2 oraz KRAKSat), a także satelita obserwacyjny (Światowid). Polskie firmy szykują też kolejne projekty, m.in platformę satelitarną HyperSat, a naukowcy przymierzają się do satelity UVSat, który ma obserwować w kosmos w zakresie ultrafioletowym.
Takie wątki zmieściły się w 23 minutach odcinka Astronarium, natomiast warto dodać, że w Polsce przygotowywanych jest też kilka innych projektów satelitarnych, poza wymienionymi tutaj.
Producentami programu są Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz Telewizja Polska (TVP), a partnerem medialnym czasopismo i portal "Urania - Postępy Astronomii". Dofinansowanie produkcji zapewnia Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Więcej informacji:
•    Witryna internetowa „Astronarium”
•    „Astronarium” na Facebooku
•    "Astronarium" na Instagramie
•    „Astronarium” na Twitterze
•    Odcinki „Astronarium” na YouTube
•    Oficjalny gadżet z logo programu: czapka z latarką
•    Ściereczka z mikrofibry z logo Astronarium
•    Podkładka pod mysz z logo Astronarium
 
Na zdjęciu: model platformy satelitarnej HyperSat. Fot.: HyperSat.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronarium-nr-87-o-polskich-satelitach

Astronarium nr 87 o polskich satelitach.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 9
2019-11-14.Wojciech Usarzewicz
Druga misja serwisowa (SM2)
Po naprawieniu pierwotnej wady optycznej teleskopu, Hubble przez wiele lat obserwował kosmos, pomagając naukowcom w dokonywaniu wielu odkryć. Technologia jednak nie stała w miejscu. Rozwijała się elektronika, usprawniano instrumenty naukowe – Hubble nie mógł zostać w tyle. Dlatego zdecydowano się na kolejną misję serwisową. Podobnie jak kilka lat wcześniej, w 1997 prom kosmiczny miał wystartować na misję trwającą dziesięć dni, w czasie których zmodernizowano by instrumenty Hubble’a i dokonano pomniejszych napraw.
Misja wahadłowca dostała oznaczenie STS-82, a w kosmos miał polecieć prom Discovery, dokładnie ten sam, który pierwotnie wyniósł Hubble’a w przestrzeń w 1990 roku. Głównym zadaniem misji była instalacja dwóch nowych instrumentów obserwacyjnych, których technologia nie istniała wcześniej, kiedy budowano Hubble’a. Tymi instrumentami była kamera dla spektrum podczerwieni i spektrograf NICMOS, oraz spektrograf STIS. Ukończone one zostały w czasie, kiedy inżynierowie opracowywali pierwszą misję serwisową na 1993 rok. By zainstalować te dwa instrumenty, astronauci musieli na orbicie zdemontować z teleskopu spektrografy FOS i GHRS.
Prom Discovery wystartował z przylądka Canaveral na Florydzie ze stanowiska startowego 39A, dokładnie o 8:55:17 GMT 11 lutego 1997 roku. Na pokładzie był dowódca misji Kenneth D. Bowersox, pilot Scott J. Horowitz i specjaliści misji:Mark C. Lee, Steven A. Hawley, Gregory J. Harbaugh, Steven L. Smith i Joseph R. Tanner.
Po dotarciu do teleskopu po dwóch dniach lotu, robotyczne ramię promu kontrolował Hawley, który 7 lat wcześniej robił to, umieszczając Hubble’a na orbicie. Tak jak odbyło się to w czasie pierwszej misji serwisowej, także i teraz teleskop został umieszczony pionowo nad ładownią wahadłowca. Przystąpiono do pracy.
Lee i Smith wykonali pierwsze wyjście w przestrzeń, wymieniając FOS i GHRS na nowe instrumenty.
Instalacja spektrografu NICMOS, składającego się z trzech kamer, umożliwiła naukowcom zajrzenie w serca galaktyk i poznanie tajemnic formowania się gwiazd i planet. Spektrograf ten pozwolił też obserwować kosmos w bliskiej podczerwieni, co dało zupełnie nowe, nie obserwowane wcześniej wizje otaczającego nas Wszechświata.
Natomiast STIS to urządzenie wyczulone na spektrum ultrafioletowe, znacznie bardziej zaawansowane od wcześniejszego spektrografu UV na pokładzie Hubble’a. STIS pozwolił na dogłębne badanie rozmieszczenia masy we Wszechświecie, formowanie się gwiazd w odległych galaktykach i analizowanie supermasywnych czarnych dziur.
W czasie misji serwisowej astronauci dokonali też drobnych napraw i zmian w teleskopie Hubble’a. Podmieniono sensory FGS, odpowiedzialne za pozycjonowanie teleskopu w czasie obserwacji, oraz powiązaną z nimi elektronikę i kilka elementów mechanicznych.
Wymieniono też dwa zestawy elektroniki sterującej panelami solarnymi i jednostki DIU odpowiedzialne za kontrolowanie przesyłu danych. Wymieniono również urządzenie do zapisu danych z taśmowego na cyfrowe, SSR.
Prawdziwą zabawą a’la MacGyver była naprawa uszkodzeń w izolacji teleskopu, kiedy wykorzystano linkę od spadochronu, izolację teflonową trzymającą się na rzepach, miedziany drut i plastikowe zaciski. I to zanim Marsjanin wszedł na ekrany kin. Problemy z izolacją zauważyli Harbaugh i Tanner w czasie drugiego wyjścia, jednak NASA zdecydowała się na naprawę problemu po kilku godzinach – astronauci musieli wykonać piąty, nie planowany wcześniej spacer kosmiczny. Wcześniej jednak zaimprowizowali materiały do naprawy izolacji, co udało się w czasie ostatniego, 5-godzinnego wyjścia w kosmos. W sumie, załoga Discovery w czasie misji STS-82 wykonała pięć wyjść, które trwały łącznie 33 godziny i 11 minut.
Podobnie jak w czasie poprzedniej misji serwisowej, także i teraz Discovery wykonał manewr podniesienia orbity Hubble’a. Z biegiem czasu, w wyniku tarcia atmosfery, która, choć rzadka, wciąż jest obecna na wysokości lecącego teleskopu, a także pod wpływem grawitacji, orbita teleskopu się obniża i trzeba go od czasu do czasu “podnieść”. Hubble nie posiada własnych silników manewrowych zdolnych do tego typu rzeczy.
19 lutego teleskop został wypuszczony z promu Discovery, a kontrola naziemna przetestowała instrumenty Hubble’a. Przez kolejne tygodnie trzeba było kalibrować nowe instrumenty, a pierwsze zdjęcia po misji serwisowej miały pojawić się po około 8 tygodniach.
Misja trwała 9 dni, 23 godziny, 37 minut i 9 sekund – Discovery bezpiecznie wylądował 21 grudnia o 8:32 GMT w Centrum Kosmicznym Kennediego.
Druga misja serwisowa teleskopu Hubble’a była kolejnym sukcesem NASA. Agencja pokazała, że z pomocą promów kosmicznych jest w stanie wykonywać skomplikowane misje na orbicie w sposób rutynowy, nie tylko jednorazowy. Te doświadczenia miałby być bardzo przydatne przy budowie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Czarne dziury i ciemna energia
Terence Dickinson w swojej książce Hubble’s Universe wymienia kilka najważniejszych odkryć naukowych, które umożliwił HST. Pierwszym były badania związane z ewolucją galaktyk, opisane wcześniej.
Drugim wielkim odkryciem według Dickinsona było odkrycie, że supermasywne czarne dziury znajdują się w jądrach praktycznie każdej galaktyki. Już w 1786 roku naukowcy spekulowali istnienie “czarnych gwiazd”, które byłyby tak masywne, że nawet światło nie mogłoby uciec z ich pola grawitacyjnego. W latach 60-tych XX wieku termin “czarnej dziury” ukuł astrofizyk John Wheeler, tworząc koncepcję gwiazdy, która po zapadnięciu się staje się właśnie supermasywnym obiektem grawitacyjnym. Kilka lat później naukowcy odkryli pierwsze czarne dziury o masie kilku mas słonecznych dzięki badaniom w podczerwieni.70
Naukowcy podejrzewali też, że musi istnieć bardziej masywny rodzaj czarnej dziury, by wyjaśniać niektóre fenomeny astronomiczne takie jak kwazary. Kwazary potrafią wyrzucać w przestrzeń kosmiczną gigantyczne ilości energii, a tym samym być bardzo jasnymi obiektami na niebie. Naukowcy poszukiwali źródła tej energii przez długi czas, ale na ratunek przyszedł dopiero HST. W 1994 roku Hubble obserwował jądro galaktyki M87 w gwiazdozbiorze Panny. Obliczenia wykazały, że masa jądra w M87 wynosi 3 miliardy mas słonecznych, lecz masa ta nie była widoczna, jedynie wyliczalna, na bazie wykonanych obserwacji – był to dowód na istnienie tam supermasywnej czarnej dziury, pierwszej w historii. Kolejne obserwacje wykonane przez Hubble wykazały, że supermasywne czarne dziury znajdują się w jądrach kolejnych 27 pobliskich galaktyk. I to pozwoliło naukowcom postawić teorię o tym, iż supermasywne czarne dziury znaleźć można praktycznie w każdej galaktyce, co potwierdziły i wciąż potwierdzają kolejne badania. Nasza własna Droga Mleczna nie jest wyjątkiem – w jej sercu tkwi Sagittarius A*, supermasywna czarna dziura.
Dickinson wspomina również o ważnym odkryciu, jakim było potwierdzenie istnienia ciemnej energii. Na bazie obserwacji Edwina Hubble’a z początku XX wieku naukowcy stworzyli koncepcję Wielkiego Wybuchu oraz koncepcję ekspansji Wszechświata. W momencie wystrzelenia HST na orbitę wiedzieliśmy już, że Wszechświat się rozszerza, ale naukowców ciekawiło, jak szybko ta ekspansja zwalnia. Spowolnienie rozszerzania się Wszechświata było według naukowców dość logiczną rzeczą. Naukowcy więc do lat 90-tych przekonani byli, że siła grawitacyjna wszystkich obiektów w kosmosie sprawi, że tempo ekspansji zwolni, a Wszechświat może wręcz zacząć się ponownie zapadać. W 1990 roku potwierdzono teorię Wielkiego Wybuchu, mierząc promieniowanie tła, wciąż widoczne po wielu miliardach lat od początku kosmosu.
Hubble mógł więc zbadać tempo “zwalniania” Wszechświata poprzez obserwację odległych supernowych – wybuchów supermasywnych gwiazd. Dane zebrane przez teleskop Hubble’a pozwoliły Adamowi Riessowi z Johns Hopkins University na stworzenie programu komputerowego w 1998 roku, w który wprowadzono dane z obserwacji HST. Program miał wyliczyć tempo zwalniania kosmosu – tymczasem wyrzucił błąd, wskazując na ujemną masę Wszechświata – naukowcy się tego nie spodziewali. Ale komputer się nie pomylił – Riess nie wziął pod uwagę jednej koncepcji – koncepcji, że Wszechświat nie tylko wciąż się rozszerza, ale wręcz przyśpiesza swoje tempo ekspansji. Do tych samych wniosków doszedł drugi zespół naukowców pracujących nad tym samym zagadnieniem w Lawrence Berkeley National Laboratory.
Naukowcy odkryli tym samym potwierdzenie w rzeczywistości stałej kosmicznej, opracowanej przez Alberta Einsteina na początku XX wieku, która w obliczeniach matematycznych sprawiała, że Wszechświat się nie zapadał – fenomen tej stałej, tego nieznanego czynnika, który w rzeczywistości przyśpiesza ekspansję Wszechświata, nazwano ciemną energią. Kolejne obserwacje wykonane przez HST tylko potwierdziły istnienie tej nieznanej wcześniej siły.
Ale tu nie kończy się historia Einsteina i Edwina Hubble’a – Einstein był przekonany, iż Wszechświat jest wieczny – w przeciwnym wypadku, według jego obliczeń, mógłby albo dosłownie wybuchnąć, rozpadając się na kawałki, albo zapaść – Einstein odrzucił swoją koncepcję stałej kosmologicznej, związanej z ciemną energią, która nie pasowała do ówcześnie akceptowanych teorii i poglądów. Ale już kilka lat po przedstawieniu teorii względności, Edwin Hubble dał namacalne dowody na to, iż Wszechświat ma skończony wiek – rozszerza się, a co za tym idzie, kiedyś miał swój początek, niejako punkt wyjścia. Stała Hubble’a mówi nam, że im dalej znajduje się dany obiekt, tym szybciej się od nas oddala. Obliczając tempo tej ekspansji, naukowcy byli w stanie wyliczyć wiek Wszechświata. By jednak dokonać poprawnych obliczeń, musimy sięgnąć daleko w przeszłość kosmosu.
Pozwolił nam na to teleskop Hubble’a i jego obserwacje Cefeid, czyli gwiazd zmiennych, które pozwalają na obliczanie odległości we Wszechświecie. Teleskop Hubble’a, widząc dalej, mógł też widzieć znacznie odleglejsze Cefeidy niż kiedykolwiek wcześniej. W 1990 roku naukowcy mniej więcej obliczyli wiek Wszechświata na ilość pomiędzy 8 a 16 miliardami lat – dosłownie były to ogólne obliczenia, brakowało nam bowiem danych obserwacyjnych. Niestety, naukowcy natknęli się na olbrzymi problem – jeśli Wszechświat miałby tylko 8 miliardów lat, to byłby młodszy od jego najstarszych gwiazd.
Badania jednak postępowały, zwłaszcza dzięki nowym danym dostarczanym przez HST. Już w 1994 roku Wendy L. Freedman wprowadziła dokładniejszą liczbę – 10 miliardów lat – ale i to sprawiało, że kosmos wciąż był młodszy od niektórych gwiazd. Naukowcy albo mylili się w wyliczeniu wieku Wszechświata, albo cała teoria ewolucji gwiazd wymagała poprawek. Adam Riess prowadził intensywne obserwacje Cefeid i supernowych, biorąc pod uwagę również czynnik ciemnej energii, obliczając ostateczny – a przynajmniej aktualnie akceptowany – wiek Wszechświata na 13,7 miliarda lat.
W ten oto sposób, Teleskop Kosmiczny Hubble’a pomógł nam uzmysłowić sobie ilość czarnych dziur w kosmosie, odkryć, iż Wszechświat się rozszerza i do tego określić wiek tegoż Wszechświata – a wszystko to w ciągu zaledwie kilku lat od wyniesienia na orbitę Ziemi.
Kolejna misja serwisowa była planowana na lipiec 2000 roku. Hubble jednak nie dał rady czekać tak długo – trzeci z sześciu żyroskopów teleskopu przestał działać w 1999 roku, jako kolejny po dwóch wcześniejszych. Misja serwisowa SM3 musiała być przyśpieszona, dlatego NASA podzieliła ją na dwie – 19 grudnia 1999 roku prom miał wystartować do wcześniejszej misji SM3a. Dla NASA była to dobra decyzja, choć jeszcze tego nie wiedzieli. Na miesiąc przed startem misji, 13 listopada, czwarty żyroskop uległ zepsuciu. Hubble musiał przejść w stan hibernacji, bowiem bez co najmniej trzech żyroskopów, teleskopem nie dało się sterować. Discovery musiał jeszcze raz ruszyć w przestrzeń kosmiczną.
Trzecia Misja Serwisowa (SM3A)

W grudniu 1999 roku, Discovery ponownie ruszył do Hubble’a celem wymienienia wszystkich żyroskopów, a także kilka innych elementów sterujących systemami celowania teleskopem.
Pierwotnie, Discovery miał startować z misją STS-103 już 14 października 1999 roku, ale wcześniej, w sierpniu, odkryto problemy z elektryką w promie Columbia, co zmusiło NASA do przeglądu wszystkich promów. To sprawiło, że misja została przesunięta i Discovery mógł wystartować najwcześniej 28 października.
Okazało się jednak, że elektrykę w Discovery trzeba było poprawić, co przesunęło misję do 19 listopada. Niecały tydzień wcześniej zepsuł się czwarty żyroskop w teleskopie Hubble’a. Jednak naprawy musiały być wykonane w wahadłowcu, więc misję przesunięto aż do 2 grudnia. Odkryto jednak problemy z jednym z trzech silników promu, więc przed startem cały silnik wymieniono już na stanowisku startowym. I wtedy w promie odkryto jeszcze dodatkowe problemy z elektryką – wpierw przesunięto start na 6 grudnia, a potem jeszcze raz, na 11 grudnia.
To nie był jednak koniec – przy silnikach odnaleziono kolejne wady techniczne, które naprawiano do 16 grudnia. Jednak już 14 grudnia odnaleziono podejrzany spaw na głównym zbiorniku paliwa i inżynierowie znowu przełożyli start do 17 grudnia – musieli dokładnie sprawdzić jakość spawu. Analizy dokumentacji wykazały, że spaw był poprawny i start mógł się odbyć. 17 grudnia pogoda nie pozwoliła jednak na lot, podobnie jak 18 grudnia okazał się nieprzyjemny. I tak misja ostatecznie przełożona została na 19 grudnia.
Discovery wystartował o 12:50:00 GMT ze stanowiska 39B 19 grudnia 1999 roku, osiem dni po pierwotnym terminie. Na pokładzie znajdowali się dowódca misji Curtis L. Brown, pilot Scott J. Kelly oraz specjaliści misji:Steven L. Smith, Michael Foale, John M. Grunsfield, Claude Nicollier i Jean-Francois Clervoy.
Misja trwała 8 dni, a astronauci – oprócz wymiany żyroskopów – wykonali też wiele innych napraw. Przede wszystkim wymieniono komputer pokładowy – nowy był o 20 razy szybszy i miał 6 razy więcej pamięci, niż wcześniejsza wersja. Wymieniono również sześć jednostek VIK, odpowiedzialnych za kontrolowanie temperatury baterii – moduły VIK chronią w Hubble’u baterie przed przegrzaniem i przed przeładowaniem. Było to ważne, by je zamontować – trzeba pamiętać, że w momencie tej misji serwisowej Hubble i jego akumulatory miały już prawie 10 lat.
Wymieniono też stare systemy nagrywania danych ESTR na nowe, SSR. Zamontowano nowy system komunikacji SSAT, służący do przesyłania danych na Ziemię.
Zmieniono też całkowicie zewnętrzne warstwy osłony termalnej, dzięki której Hubble jest w stanie bez problemu wykonywać swoją 90-minutową orbitę, w czasie której doświadcza gwałtownych zmian temperatury.
I to wszystko w ciągu zaledwie trzech wyjść w przestrzeń kosmiczną. 25 grudnia 1999 Hubble został wypuszczony z wahadłowca z nową elektroniką i sprawnymi żyroskopami. Nawet przy ewentualnym braku kolejnej misji serwisowej, Hubble był gotowy na kolejne 10 lat obserwacji.
Discovery bezpiecznie wylądował o 15:01:34 GMT 27 grudnia na w Centrum Kosmicznym Kennediego.
Przypisy
70 Dickinson, s. 50
https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/14/historia-teleskopu-kosmicznego-hubblea-czesc-9/

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 9.jpg

Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 92.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chiny: Udana próba lądownika przed planowaną misją na Marsa
2019-11-14.AGIE.MNIE
Powodzeniem zakończyła się próba lądownika przed planowaną na przyszły rok bezzałogową misją eksploracyjną na Marsa. Jak informują chińskie media, testy przeprowadzono w prowincji Hebei na północy kraju.
Chiny planują wysłanie sondy na Marsa w 2020 r., a jednym z największych wyzwań jest zapewnienie bezpiecznego lądowania na powierzchni Czerwonej Planety – podała oficjalna agencja prasowa Xinhua.
Czwartkowy test sprawdził zdolność lądownika do zawisu, unikania przeszkód i opadania. W czasie próby w powiecie Huailai na północny zachód od Pekinu symulowano marsjańską grawitację, która jest prawie trzykrotnie słabsza od ziemskiej - przekazała Xinhua, powołując się na Chińską Narodową Agencję Kosmiczną (CNSA).
Sondę ma wynieść na Marsa opracowana przez Chiny potężna rakieta Długi Marsz 5 (Chang Zheng 5). Taka sama rakieta ma w 2019 lub 2020 r. przenieść na Księżyc sondę Chang'e 5, by pobrać z jego powierzchni próbki.
W styczniu chińska sonda Chang'e 4 z powodzeniem wylądowała na niewidocznej z Ziemi półkuli Księżyca. Było to pierwsze w historii lądowanie pojazdu wysłanego z Ziemi na tej stosunkowo słabo poznanej stronie jej naturalnego satelity i uznane zostało za duży sukces chińskiego programu kosmicznego.
ChRL w 2003 r. stała się trzecim państwem, po USA i ZSRR, które wysłało człowieka w kosmos swoją własną rakietą. Od tamtej pory Chiny starają się dogonić Stany Zjednoczone i Rosję w wyścigu kosmicznym, by do 2030 r. stać się mocarstwem w tej dziedzinie.
źródło: pap
https://www.tvp.info/45326081/chiny-w-prowincji-hebei-przeprowadzono-udany-test-ladownika

Chiny Udana próba lądownika przed planowaną misją na Marsa.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dragon 2 – udany test Super Draco
2019-11-14.Krzysztof Kanawka
Firma SpaceX przeprowadziła 13 listopada udany test silniczków Super Draco zainstalowanych w kapsule Dragon 2.
Test Super Draco symulował użycie tych silniczków na wypadek potrzeby ucieczki kapsuły Dragon 2 z astronautami na pokładzie. Podobny test został przeprowadzony w kwietniu 2019 – wówczas doszło do eksplozji i w konsekwencji zniszczenia kapsuły Dragon 2.
Przez kolejne miesiące firma SpaceX wraz z NASA pracowała nad wyjaśnieniem okoliczności które doprowadziły do tej eksplozji. Najwięcej informacji na temat eksplozji zostało opublikowanych pod koniec października – wynika z nich, że SpaceX zidentyfikowało przyczynę eksplozji, wprowadziło poprawki a NASA je zaakceptowała. Kolejnym etapem było ponowne przeprowadzenie testu silniczków Super Draco.
Kilka godzin po teście Elon Musk opublikował zdjęcie kapsuły Dragon 2 z odpalonymi silniczkami Super Draco. Z dostępnych informacji wynika, że test z 13 listopada przebiegł prawidłowo. NASA wraz ze SpaceX analizują aktualnie dane, jednak wszystko wskazuje na to, że amerykańska agencja formalnie zaakceptuje ten test.
Jest to ważny etap w przygotowaniach kapsuły Dragon 2 do lotów załogowych. Niebawem można się spodziewać testu systemu ratunkowego w locie kapsuły Dragon 2.
Ponadto, firma SpaceX poinformowała, że udało się jej przeprowadzić już 13 testów spadochronowych dla Dragona 2. Te testy to także ważny etap w przygotowaniu do lotów załogowych.
(PFA, NSF)
https://kosmonauta.net/2019/11/dragon-2-udany-test-super-draco/

Dragon 2 – udany test Super Draco.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo w listopadzie 2019 (odc. 2) - życie po Tranzycie, czyli gra w kolory
2019-11-15.
Tranzyt Merkurego na tle tarczy Słońca 11 listopada dostarczył miłośnikom wielu emocji. Życie po Tranzycie toczy się jednak dalej. Już nocą z 15 na 16 listopada Księżyc zakrywa aż dwie dość jasne gwiazdy. Pod koniec miesiąca na porannym niebie księżycowy sierp spotyka się z Marsem, Spiką i Merkurym. A co jeszcze warto zobaczyć - zapraszamy do naszego filmowego kalendarza astronomicznego.
15 listopada ok. 22:52 Księżyc zakrywa gwiazdę Propus w konstelacji Bliźniąt. Tej samej nocy, ale już 16-go tuż przed 03:00 nad ranem za tarczą naszego satelity znika gwiazda Tejat. Zakrycie dwóch stosunkowo jasnych obiektów przez Księżyc jednej nocy nie zdarza się często... W obu przypadkach dla powodzenia obserwacji musimy użyć przynajmniej lornetki, bo blask Srebrnego Globu krótko po pełni przyćmiewa aktorki zakrycia. Ich jasność wizualna wynosi ok. 3 mag., czyli mniej więcej tyle, ile w maksimum osiąga Mira Ceti. W istocie, Propus i Tejat są czerwonymi olbrzymami, które w przyszłości staną się gwiazdami zmiennymi pulsującymi, czyli... skończą jak Mira, ale ich maksima będą znacznie efektowniejsze. Stanie się to jednak za kilka milionów lat...
Nocą z 17 na 18 listopada promieniują Leonidy. Mimo że w ostatnich latach meteory z roju Leonidów nie grzeszyły aktywnością, zawsze warto sprawdzić czy akurat tej nocy nie zrobią niespodzianki... Przeszkodą może być blask Księżyca świecącego w pobliżu radiantu "spadających gwiazd".
18 listopada po 05:00 nad ranem Srebrny Glob znajduje się o 3 stopnie kątowe od Żłóbka, czyli gromady otwartej M44. Przez lornetkę to może być całkiem malowniczy widok: księżycowa tarcza oświetlona "z ukosa" i gwiezdne diamenciki na czarnym aksamicie nieba po lewej.
W nocy z 19 na 20 listopada możemy podziwiać wschód Księżyca w ostatniej kwadrze w złączeniu z Regulusem - najjaśniejszą gwiazdą Lwa. I znów popatrzmy przez lornetkę, bo nasz satelita oświetlony w połowie prezentuje się bardzo plastycznie, a Regulus wyróżnia się błękitną barwą.
Wreszcie dochodzimy do końcówki miesiąca, kiedy na porannym niebie rozgrywa się prawdziwy festiwal kolorów! 24 listopada ok. 06:00 rano nisko nad pd-wsch. horyzontem sierp Księżyca dopełniony światłem popielatym spotyka się z czerwonym Marsem, niebieską Spiką i różowawym Merkurym. Lornetka przyda się do zintensyfikowania widoku tych barw. Zwróćmy uwagę, że Merkury, Mars i Spika dodatkowo układają się niemal idealnie w linii. Piękny widok!
Nie mniej atrakcyjnie jest rankiem 25 listopada, kiedy cieniutki księżycowy sierp sadowi się ledwie o 1.5 stopnia kątowego na lewo od Merkurego. Planeta pozostanie widoczna na porannym niebie nisko nad pd-wsch. horyzontem do 10 grudnia, zaś Księżyc już 26 listopada znajdzie się w nowiu, by przewędrować na wieczorny nieboskłon dając taki show, jakiego dawno nie oglądaliśmy! Ale o tym - w następnym odcinku.
Piotr Majewski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niebo-w-listopadzie-2019-odc-2-zycie-po-tranzycie-czyli-gra-w-kolory

Niebo w listopadzie 2019 (odc. 2) - życie po Tranzycie, czyli gra w kolory.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polacy nagrodzeni podczas prestiżowych zawodów RobotChallenge 2019
2019-11-15.
Polska myśl techniczna po raz kolejny została doceniona, bo z nagrodami do domu wrócili robot Melson z Politechniki Warszawskiej oraz konstrukcje Sumomasters z Politechniki Białostockiej.
RobotChallenge to europejskie mistrzostwa dla twórców autonomicznych i mobilnych robotów, które od 2004 roku zgromadziły zespoły z 31 krajów i ponad 1000 robotów. Jak twierdzą inicjatorzy projektu, to impreza zarówno dla początkujących inżynierów, jak i doświadczonych twórców robotów, bo wszystkich łączy pasja do nauki i technologii. Na miejscu można nie tylko powalczyć o nagrody i uznanie publiczności za długie miesiące ciężkiej pracy, ale i wymienić doświadczenia oraz podejrzeć innowacyjne projekty innych zespołów. W tym roku do walki stanęły 533 konstrukcje z 17 krajów z całego świata, w tym dwa nagrodzone polskie zespoły.
Pierwszym z nich jest robot Melson, którego można było już oglądać podczas RoboComp w Krakowie. Dobrze pokazuje to, jak wiele czasu trzeba poświęcić, aby dopracować i ukończyć projekt - w tym wypadku robot powstawał 2 lata, z czego rok zajęły też same prace nad oprogramowaniem. Gotowa konstrukcja  mierzy 45 cm i waży 2,7 kg, a do tego w większości została wydrukowana na drukarce 3D. Wysiłek jednak się opłacił, bo Melson zajął pierwsze miejsce w kategorii Humanoid Robot, drugie miejsce w kategorii Humanoid Sumo oraz wyróżnienie w kategorii Freestyle Showcase.
Warto zatrzymać się na chwilę przy kategorii Humanoid Sumo, która przypomina nieco klasyczne sumo, a mianowicie roboty ustawia się na ringu, a ich zadaniem jest przewrócenie przeciwnika. Cały proces odbywa się jednak w pełni automatycznie, więc roboty muszą samodzielnie zlokalizować konkurenta: - Do wykrywania innych robotów wykorzystywane są czujniki podczerwieni, które mierzą odległość w trzech kierunkach. Na podstawie pomiarów robot decyduje, jaki ruch powinien wykonać: iść do przodu, obrócić się czy zadać cios" - mówi Larysa Zaremba, jedna z konstruktorek robota.
Sekcja SumoMasters z Politechniki Białostockiej wystartowała zaś w konkurencjach MegaSumo, MiniSumo, NanoSumo oraz Freestyle. W przypadku dwóch pierwszych polskiemu zespołowi udało się dotrzeć do ćwierćfinałów, w NanoSumo zdobył 3. miejsce, a rywalizację Freestyle zakończył na 5. miejscu. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że jest to niezwykle kosztowne hobby i realizacja projektów wymaga najczęściej wsparcia finansowego z zewnątrz, dlatego też warto mówić o naszych uzdolnionych zespołach, podkreślając ich osiągnięcia i dając szansę na realizację kolejnych innowacyjnych projektów.
Źródło: GeekWeek.pl/robotchallenge/Fot. PW, PB
https://www.geekweek.pl/news/2019-11-15/polacy-nagrodzeni-podczas-robotchallenge-2019/

Polacy nagrodzeni podczas prestiżowych zawodów RobotChallenge 2019.jpg

Polacy nagrodzeni podczas prestiżowych zawodów RobotChallenge 20192.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Fale grawitacyjne mogą pomóc rozwiązać zagadkę Wszechświata
Autor: admin (2019-11-15)
Wszechświat rozszerza się od 13,8 miliarda lat. Stała Hubble'a wyznacza tempo jego ekspansji i pokazuje nam czas, jaki upłynął od Wielkiego Wybuchu. Jednak dwie najlepsze metody, które pozwalają nam zmierzyć stałą Hubble'a, dają nam dwa różne wyniki, co sugeruje, że nasze pojęcie o kosmosie może być błędne. Jednak naukowcy wyszli właśnie z trzecią metodą, która najprawdopodobniej rozwiąże ten problem raz na zawsze.
Jak wynika z najnowszych badań, nowe niezależne dane, pochodzące z fal grawitacyjnych, które emitują układy podwójne gwiazd neutronowych, mogą nam zapewnić wiedzę o rzeczywistym tempie ekspansji Wszechświata. Trzecia metoda pomoże nam rozwiązać problem różnic, wynikających z zastosowania dwóch poprzednich metod w obliczaniu stałej Hubble'a.
Fale grawitacyjne są emitowane przez dwie wirujące wokół siebie gwiazdy neutronowe tuż przed kolizją. Zjawiska tego typu są rzadkie, ale mogą być bardzo pomocne.
Fale grawitacyjne wywołują tzw. zmarszczki w czasoprzestrzeni. Możemy je wykryć z pomocą detektorów LIGO i Virgo, a następnie precyzyjnie ustalić odległość między gwiazdami neutronowymi a Ziemią. Ponadto, astronomowie mogą określić prędkość układu na podstawie światła wyemitowanego na drodze kosmicznej eksplozji, a następnie obliczyć stałą Hubble'a, korzystając z Prawa Hubble'a.
Naukowcy z University College London, którzy wpadli na ten pomysł ustalili, że obserwacja 50 układów podwójnych gwiazd neutronowych powinna dostarczyć nam wystarczających informacji, aby określić stałą Hubble'a. To oznacza, że w ciągu 10 lat możemy poznać tempo ekspansji Wszechświata.
 
Źródło:
https://tylkonauka.pl/wiadomosc/fale-grawitacyjne-moga-pomoc-rozwiazac-zagadke-w...
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/fale-grawitacyjne-moga-pomoc-rozwiazac-zagadke-wszechswiata

Fale grawitacyjne mogą pomóc rozwiązać zagadkę Wszechświata.jpg

Fale grawitacyjne mogą pomóc rozwiązać zagadkę Wszechświata2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Satelita, który mógł mieć nawet 13 tysięcy lat przebywał na ziemskiej orbicie
Autor: admin (2019-11-15)
Pierwsze wzmianki o dziwnym satelicie na orbicie okołoziemskiej pojawiły się w latach pięćdziesiątych. Początkowo uważano, że to, co wypatrzono na orbicie to tajny rosyjski satelita. Sprawa stała się znana w prasie, a dziwaczny obiekt nazwano Black Knight, czyli czarny rycerz.
Wiele źródeł potwierdzało, że faktycznie coś przesyłało sygnał radiowy i trwało to nieprzerwanie przynajmniej od czasu, gdy ludzie nauczyli się rejestrować takie rzeczy. Pojawiła się teoria, że pierwszym, który odebrał ten sygnał był Nicola Tesla i miało to być w 1899 roku po wybudowania urządzenia radiowego wysokiego napięcia, co miało miejsce w Colorado Springs. Przez następne dekady coraz częściej pojawiały się doniesienia o rzekomo odkodowanych transmisjach z satelity pozaziemskiego orbitującego wokół Ziemi.
Sygnał radiowy, jaki wysyła ta sonda został też podobno odkodowany przez radioamatora nasłuchującego przestrzeni kosmicznej. Twierdzi on, że zarejestrował emisje, które wyglądały na przesyłanie koordynatów gwiezdnych jak twierdził sygnał był skierowany w stronę podwójnego systemu gwiezdnego Epsilon Boötis. To stąd właśnie wzięto szacunki, co do wieku urządzenia, ponieważ system ten, o ile był miejscem pochodzenia sondy, znajduje się około 13 tysięcy lat świetlnych od Ziemi.
Jakkolwiek takie objawienia mogą brzmieć dziwacznie to obiekt jest jak najbardziej realny i znajduje się na oficjalnych zdjęciach udostępnionych przez NASA, każdy może sprawdzić, co tam widzi. Obiekt znajdował się na polarnej orbicie ( idealnej do mapowania powierzchni Ziemi) i zmierzał w przeciwną stronę niż większość ziemskich satelitów, czyli z zachodu na wschód.
Wiadomo, że w pewnym okresie obiektem tym interesowała się organizacja Grumman Aircraft Corporation. Prowadzono wnikliwe obserwacje, ale rezultaty utajniono. W tej chwili nie ma już pewności, że ta sonda dalej znajduje się w przestrzeni kosmicznej. Zapewne, gdyby tylko ludzkość zdołała dokonać bezpiecznej deorbitacji zrobiono by to, dlatego nie wiadomo, czy jeszcze ten "czarny rycerz" znajduje się nad naszymi głowami.
Źródła:
http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=65
http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=66
http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=68
http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=69
http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=70
http://www.ancient-code.com/the-black-knight-a-13000-year-old-alien-satellite/#sthash.E2h5NHYV.dpuf
 
Źródło:
https://innemedium.pl/wiadomosc/satelita-ktory-mogl-miec-nawet-13-tysiecy-lat-pr...
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/satelita-ktory-mogl-miec-nawet-13-tysiecy-lat-przebywal-na-ziemskiej-orbicie

Satelita, który mógł mieć nawet 13 tysięcy lat przebywał na ziemskiej orbicie.jpg

Satelita, który mógł mieć nawet 13 tysięcy lat przebywał na ziemskiej orbicie2.jpg

Satelita, który mógł mieć nawet 13 tysięcy lat przebywał na ziemskiej orbicie3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To się nazywa mieć wyjątkowe „szczęście”. Meteoryt spadł na nastolatka, ale go nie zabił


2019-11-15.

 Co jakiś czas na ziemię spadają kosmiczne skały. Większość z nich jest bardzo małych, a to oznacza, że szansa na to, że uderzą w człowieka jest bardzo niewielka. 6 lat temu meteoryt przeleciał nad głowami mieszkańców Czelabińska w Rosji i wtedy też na nowo rozgorzała dyskusja na ten rzadko poruszany dotychczas temat.
Czy meteoryt mógłby spaść na ludzi? Odpowiedź brzmi: tak. Latem 2009 roku doszło do takiego niecodziennego zdarzenia. 14-letni chłopiec z niemieckiego miasta Essen został trafiony w rękę przez meteoryt wielkości groszku.
Prędkość uderzenia była tak wielka, że kosmiczna skała zdołała wbić się w ziemię. Naukowcy zabrali tajemniczy obiekt do analizy. Okazało się, że uderzył chłopca z prędkością kilkudziesięciu tysięcy kilometrów na godzinę. Nastolatek miał wyraźną, głęboką szramę na ręce.
Większość meteoroidów wchodząc w ziemską atmosferę rozpada się na kawałki, które wyparowują zanim jeszcze dotrą do powierzchni ziemi. Tak się dzieje nawet z największymi meteoroidami, które mają rozmiary samochodu. Zdarza się jednak, że niewielkie ich części spadają na ziemię, zwłaszcza, jeśli są one zbudowane z solidnego materiału jakim jest metal.
Spadały na ludzi, zwierzęta i samochody
Na przestrzeni wielu lat zdarzyło się kilka przypadków uderzenia meteorytu w człowieka lub w pobliżu niego, czasem skończyło się to jego śmiercią. Tak było w lutym 2007 roku w indyjskim stanie Radżastan, leżącym przy granicy z Pakistanem.
Mieszkańcy mówili o olbrzymim wybuchu, a w miejscu uderzenia meteorytu powstał wielki krater. Niestety zdarzenie skończyło się tragicznie, gdyż meteoryt po przemierzeniu przestrzeni kosmicznej spadł wprost na głowy Hindusów. Zginęły 2 osoby, a kolejne 5 osób zostało ciężko rannych.
Meteoryt wbił się w ziemię z astronomiczną prędkością 50 kilometrów na sekundę. Dla porównania z taką prędkością meteoryt mógłby przemieścić się z Warszawy do Krakowa w ciągu niespełna 6 sekund.
Znacznie więcej było przypadków uderzenia meteorytów w domy. 30 listopada 1954 roku w stanie Alabama 1,4-kilogramowy meteoryt przebił dach domu, odbił się od mebli i uderzył gospodynię domową w biodro nabijając jej pokaźnego siniaka.
9 października 1992 roku meteoroid przeciął niebo nad wschodnią częścią Stanów Zjednoczonych rozpadając się na kilka kawałków. W miejscowości Peekskill w stanie Nowy Jork uderzył w samochód, ale szczęśliwie właściciela nie było wtedy w środku.
21 czerwca 1994 roku w pobliżu Madrytu w Hiszpanii prawie 1,5-kilogramowy meteoryt uderzył w przednią szybę jadącego samochodu, zgiął kierownicę i zatrzymał się na tylnym siedzeniu. Podróżujące autem małżeństwo przeżyło szok, ale nie doznało żadnych obrażeń.

 Nie tylko ludzie ginęli od uderzenia meteorytem, podobnie było również ze zwierzętami. Historia zna jeden przypadek upadku niewielkiego meteorytu na psa. Choć kosmiczny „kamyk” był niewielki, to jednak podróżował z tak zawrotną prędkością, że dosłownie przebił pupila na wylot.
Meteoryt spadł też na Mazurach
W Polsce pierwszy od 17 lat meteoryt spadł 30 kwietnia 2011 roku na gospodarstwo agroturystyczne we wsi Sołtmany niedaleko Giżycka w woj. warmińsko-mazurskim. O godzinie 6:06 kosmiczny „kamień” przebił zadaszenie budynku gospodarczego przerobionego na łazienki dla agroturystów. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale donośny huk postawił mieszkańców na równe nogi.
Gospodarze poszukując źródła zniszczeń znaleźli niewielki kamień rozbity na dwie części wielkości pięści. Wyróżniał się on kolorem i budową od innych kamieni, dlatego od razu pomyślano, że może to być meteoryt. Niedługo potem pierwszym od lat meteorytem żyła już cała Polska.
Naukowcy przez kilka miesięcy analizowali kawałki skał i ogłosili, że to meteoryt kamienny należący do chondrytów oliwinowo-hiperstenowych. Waży on 1066 gramów i pochodzi z pasa głównego planetoid znajdującego się między orbitami Marsa i Jowisza, a więc z odległości 500 milionów kilometrów od Ziemi.
Meteoryt obecnie znajduje się w kilku częściach. Jedną posiadają sami gospodarze, a dwie kolejne zostały przekazane przez nich m.in. Planetarium w Olsztynie. Na mniejszym kawałku meteorytu widoczny jest fragment skorupy obtopieniowej, powstałej podczas przejścia meteorytu przez ziemską atmosferę.
Deszcz meteorytów nad Poznaniem
Kosmiczne okruchy spadały na ziemie polskie w przeszłości wielokrotnie. Jedna z najstarszych naocznych obserwacji miała miejsce w 1277 roku w Krakowie, ale skały nie udało się odnaleźć.
Absolutnie najstarsze uderzenie meteorytu w obszar znajdujący się dzisiaj w granicach Polski, miało miejsce 5 tysięcy lat temu. Na terenie obecnego Rezerwatu przyrody Meteoryt Morasko, położonego w północnej części Poznania, miał miejsce największy w Europie deszcz meteorytów.
„Łowcy meteorytów” Łukasz Smuła i Magdalena Skwirzewska z Opola największy meteoryt odnaleźli 8 października 2012 roku. Był to żelazny meteoryt o stożkowatym kształcie, o wadze 300 kilogramów, wysokości 50 cm, szerokości 40 cm i długości 71 cm. W najszerszym miejscu meteoryt ma obwód 2 metrów.
Obecnie na całym świecie w zbiorach znajduje się około 30 tysięcy meteorytów różnej wielkości i ta kolekcja wciąż się powiększa.
Źródło: TwojaPogoda.pl

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2019-11-15/to-sie-nazywa-miec-wyjatkowe-szczescie-meteoryt-spadl-na-nastolatka-ale-go-nie-zabil/

To się nazywa mieć wyjątkowe „szczęście”. Meteoryt spadł na nastolatka, ale go nie zabił.jpg

To się nazywa mieć wyjątkowe „szczęście”. Meteoryt spadł na nastolatka, ale go nie zabił2.jpg

To się nazywa mieć wyjątkowe „szczęście”. Meteoryt spadł na nastolatka, ale go nie zabił3.jpg

To się nazywa mieć wyjątkowe „szczęście”. Meteoryt spadł na nastolatka, ale go nie zabił4.jpg

To się nazywa mieć wyjątkowe „szczęście”. Meteoryt spadł na nastolatka, ale go nie zabił5.jpg

To się nazywa mieć wyjątkowe „szczęście”. Meteoryt spadł na nastolatka, ale go nie zabił6.jpg

To się nazywa mieć wyjątkowe „szczęście”. Meteoryt spadł na nastolatka, ale go nie zabił7.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na spacer po ciemną materię

2019-11-15


Astronauci Zalogi 61 Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) rozpoczynają cykl spacerów kosmicznych, zgodnie określanych jako najtrudniejsze od czasów misji naprawczych Kosmicznego teleskopu Hubble'a w latach 1993-2009. Do końca roku zaplanowano co najmniej cztery spacery, których celem bedzie naprawa i modernizacja detektora cząstek kosmicznych AMS (Alpha Magnetic Spectrometer). Zadaniem urządzenia, wyniesionego na orbitę w 2011 roku podczas ostatniej misji promu kosmicznego Endeavour, jest poszukiwanie w przestrzeni kosmicznej naturalnie występujących cząstek antymaterii i próba rozwiązania zagadek tak zwanej ciemnej materii i ciemnej energii.

Podczas tych spacerów, dowódca załogi 61, astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) Luca Parmitano i inżynier pokładowy z NASA Andrew Morgan mają częściowo wymienić i uszczelnić system chłodzenia AMS, tak by mógł działać już do końca pracy ISS. Problem w tym, że misji naprawczych AMS nigdy nie planowano. Specjalnie na potrzeby tych spacerów trzeba było zaprojektować i zbudować ponad 20 unikatowych narzędzi.
Astronauci będą mieli za zadanie między innymi przecięcie i ponowne podłączenie ośmiu przewodów z cieczą chłodzącą, czego jeszcze nigdy w historii lotów kosmicznych nie próbowano. Ponadto podczas spaceru trzeba będzie rozłączyć i połączyć mnóstwo kabli zasilających i przesyłających dane.
Parmitano i Morgan spędzili na przygotowaniach do serii spacerów dziesiątki godzin. Astronautki Christina Koch i Jessica Meir pomogą im z pokładu ISS, między innymi przenosząc ich z pomocą ramienia robotycznego Canadarm2 w pobliże miejsca pracy przy AMS. Podczas pierwszego spaceru astronauci mają podjąć prace przygotowawcze, które pomogą im w wykonaniu zadań podczas kolejnych wyjść w otwartą przestrzeń kosmiczną.
Najbardziej czuły spektrometr, jaki kiedykolwiek umieszczono w przestrzeni kosmicznej

 AMS to najbardziej czuły spektrometr, jaki kiedykolwiek umieszczono w przestrzeni kosmicznej. Bada naładowane, wysokoenergetyczne cząstki promieniowania kosmicznego zanim wpadną w atmosferę Ziemi.
Urządzenie skonstruowano według pomysłu laureata nagrody Nobla z fizyki Samuela Tinga, w jego projektowaniu, budowie, testach i obsłudze uczestniczy zespół naukowców z 56 instytucji z 16 krajów pod patronatem Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) i U.S. Department of Energy Office of Science. Dla CERN jego praca ma być uzupełnieniem badań prowadzonych z wykorzystaniem Wielkiego Zderzacza Hadronów.
AMS, którego budowa kosztowała około 2 miliardów dolarów, miał pierwotnie pracować przez trzy lata. Do tej pory zarejestrował już około 140 miliardów cząstek, ale nie przyniósł odpowiedzi na najważniejsze pytania. Wciąż jednak pracuje poprawnie, dlatego zdecydowano, że warto jego misję jeszcze przedłużyć.
Pierwszy spacer ma potrwać około 6 godzin i przygotować AMS na kolejne trzy, których daty zostaną dopiero ogłoszone. Wstępnie drugi spacer zapowiadany jest na kolejny piątek. Wszystkie cztery mają pomóc w dalszych poszukiwaniach odpowiedzi na najpoważniejsze pytania współczesnej fizyki, w tym w poszukiwaniach ciemnej materii.
Autor:
Grzegorz Jasiński

Źródło:
RMF

https://www.rmf24.pl/nauka/news-na-spacer-po-ciemna-materie,nId,3336594

 

Na spacer po ciemną materię.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe misje stratosferyczne – 2019 rok
2019-11-15 Krzysztof Kanawka
W tym roku odbyło się kilka ciekawy lotów stratosferycznych – nie tylko przy wykorzystaniu balonów!
Każdego roku amatorzy z całego świata przeprowadzają balonowe misje stratosferyczne. Większość z nich jest wyposażona w kamery lub aparaty. Pozwala to na spojrzenie na naszą planetę z unikalnej perspektywy, z wysokości około lub ponad 30 km.
Poniżej prezentujemy kilka ciekawych nagrań z misji stratosferycznych z 2019 roku. Większość takich misji jest przeprowadzana gdy jest w miarę ciepło i sucho w Europie oraz w USA, co pozwala na sprawne przeprowadzenie prac przedstartowych.
Dron Cloudless
Dwa bardzo ciekawe loty stratosferyczne odbyły się w tym roku z Polski. W obu wykorzystano dron-szybowiec, który rozpoczął szybowanie ze stratosfery. Pierwszy lot odbył się w kwietniu, zaś drugi (z pełnowymiarowym modelem) w październiku.
Nocny lot z Kaliforni
Poniżej zaprezentowany lot został wykonany 24 lipca 2019. Na pokładzie balonu znalazła się lustrzanka, co pozwoliło na obserwacje gwiazd w trakcie lotu.
Stratosferyczne Apollo 11
W tej misji, upamiętniającej wyprawę Apollo 11, udało się osiągnąć pułap 35749 m.
Bubble 1
W tej misji studentów z Niemiec udało się osiągnąć pułap 34,7 km. Misja wystartowała 22 stycznia 2019.
WGARS 2019
W misji koła radiowego West Georgia Amateur Radio Society, wykonanej 13 lipca 2019, udało się osiągnąć 34,8 km.
Stratoflight – nad szwajcarskimi górami
Misja Stratoflight wzniosła się 1 czerwca 2019 nad Szwajcarią. Maksymalny osiągnięty pułap wyniósł 32,5 km. Gondola wylądowała zaledwie 20 m od brzegu jeziora.
Inne upamiętnienie misji Apollo 11
W tym przypadku wykorzystano plastikowy model sprzętu wykorzystanego w ramach misji Apollo 11.
Szybowiec Perlan
Firma Airbus pracuje nad technologiami lotów na dużych wysokościach w ramach projektu Perlan.
(Y, Tw, Za)
https://kosmonauta.net/2019/11/ciekawe-misje-stratosferyczne-2019-rok/
Dron Cloudless – etap 1 / Credits – Cloudless

Nocny lot z Kalifornii / Credits- Dwayne Kellu
Stratosferyczne Apollo 11 / Credits – gilbondfac
Misja Bubble 1 / Credits – KSat Stuttgart
Misja WGARS – 13 lipca 2019 / Credits – N4BWR
Pęknięcie balonu – misja WGARS – 13 lipca 2019 / Credits – N4BWR
Misja Stratoflight 2019 / Credits – Roman Schönbächler
Model sprzętu misji Apollo 11 w stratosferze / Credits – David Akerman
Lot 65 szybowca Perlan – blisko 20 km pułapu / Credits – Perlan Project

 

 

Ciekawe misje stratosferyczne – 2019 rok.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze gwiazdy i cięższe pierwiastki chemiczne powstały szybko
2019-11-15.
Odkrycie liczącej sobie 13 miliardów lat kosmicznej chmury gazu pozwoliło zespołowi astronomów z Carnegie na wykonanie najwcześniejszych jak dotąd pomiarów czasu wzbogacania się Wszechświata dużą różnorodnością pierwiastków chemicznych. Badania ujawniają, że pierwsza generacja gwiazd uformowała się szybciej niż wcześniej sądzono. Wyniki zostały opublikowane w The Astrophysical Journal.
Wielki Wybuch zapoczątkował nasz Wszechświat w formie gorącej i mrocznej zupy niezwykle energetycznych cząstek, która gwałtownie się powiększała. Gdy materiał ten coraz bardziej się rozprzestrzeniał, stopniowo ochładzał się, a naładowane cząsteczki zlewały się wówczas ze sobą do postaci obojętnego elektrycznie gazu wodorowego. Wszechświat pozostawał jednak ciemny (pozbawiony jakichkolwiek źródeł światła) tak długo, aż grawitacja skondensowała obecne w nim obłoki materii w pierwsze gwiazdy i galaktyki.
Wszystkie gwiazdy, w tym ich pierwsza generacja, działają jak fabryki chemiczne syntetyzujące w swych wnętrzach prawie wszystkie pierwiastki, które tworzą otaczający nas świat. Gdy pierwotnie powstałe w kosmosie gwiazdy eksplodowały jako supernowe, wyrzucały utworzone przez siebie pierwiastki na duże odległości, rozsiewając je w okolicznym pyle i gazie. Kolejne generacje gwiazd miały już w sobie te pierwiastki i stale zwiększały od tej chwili ich obfitość chemiczną w swym otoczeniu.
Ale pierwsze gwiazdy powstały jednak we wciąż czystym, pierwotnym i zimnym Wszechświecie. W rezultacie te gwiazdy wytwarzały bardziej złożone pierwiastki w innych proporcjach niż te syntetyzowane później przez kolejno formujące się gwiazdy, powstałe już w środowisku, które zostało wcześniej wzbogacone przez poprzednie ich generacje.
Patrząc w przeszłość wystarczająco daleko możemy zatem oczekiwać, że kosmiczne obłoki gazowe wykazują charakterystyczne widmowe ślady szczególnych proporcji pierwiastków wytworzonych w nich przez te pierwsze gwiazdy. A spoglądając jeszcze bardziej wstecz możemy ostatecznie zostać świadkami zniknięcia większości tych pierwiastków i pojawienia się na ich miejscu pierwotnego, nieskazitelnego gazu. Do takich badań astronomowie od dawna używają kwazarów, które pozwalają im dowiedzieć się więcej o składzie chemicznym gazu kosmicznego w różnych epokach i pokazać, jak różne generacje gwiazd wzbogacają swoje otoczenie pierwiastkami.
- Znaleźliśmy ten starożytny obłok gazu podczas obserwacji bardzo odległych kwazarów za pomocą teleskopów Magellana w obserwatorium Carnegie Las Campanas w Chile - wyjaśnia Eduardo Bañados, kierownik grupy badawcze w Instytucie Astronomii Max-Plancka w Heidelbergu.
Kwazary są niezwykle silnie świecącymi obiektami złożonymi z ogromnych czarnych dziur ściągających na siebie okoliczną materię, leżącymi w centrach masywnych galaktyk. Gdy obłok gazu znajduje się pomiędzy kwazarem a nami - obserwatorami na Ziemi - wyjątkowo silne światło kwazara musi przez niego przejść, aby do nas dotrzeć, a astronomowie mogą to wówczas wykorzystać, aby dowiedzieć się więcej o składzie chemicznym takiego obłoku. Metoda ta pozwoliła po raz pierwszy w historii scharakteryzować skład prastarego obłoku gazowego, powstałego w pierwszych miliardach lat istnienia kosmosu.
Zespół odkrył, że skład chemiczny tego obłoku okazał się jednak zaskakująco nowoczesny - nie aż tak prymitywny, jak się spodziewano, jeśli miałby on być związany z pierwszymi gwiazdami obecnymi we Wszechświecie. Choć powstał zaledwie 850 milionów lat po Wielkim Wybuchu, jego obfitość chemiczna była już tak wysoka, jak typowa obfitość wyznaczana dla obłoków gazu powstałych kilka miliardów lat później. Naukowcy sądzą, że najwyraźniej pierwsza generacja gwiazd narodziła się, wyewoluowała i wygasła jeszcze przed utworzeniem się tego obłoku. A Wszechświat został dosyć szybko zalany przez produkty chemiczne późniejszych generacji gwiazd.
Zespół uważa też, że możliwe jest odkrycie jeszcze bardziej starożytnych obłoków gazu. Być może to one ujawnią informacje o pierwszych gwiazdach powstałych we Wszechświecie.
 
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Praca naukowa A Metal-poor Damped Lyα System at Redshift 6.4, 2019 X 31, The Astrophysical Journal
 

Źródło: Carnegie University
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na ilustracji: Tak najprawdopodobniej wygląda bardzo odległa młoda galaktyka A2744_YD4. Obserwacje z wykorzystaniem sieci ALMA wykazały, że galaktyka ta - dziś obserwowana taką, jaka była w czasie, gdy Wszechświat miał zaledwie 4 procent swojego obecnego wieku, jest bogata w pył. Źródło: ESO/M. Kornmesser
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/starozytna-chmura-gazowa-ujawnia-ze-pierwsze-gwiazdy-powstaly-szybko

Pierwsze gwiazdy i cięższe pierwiastki chemiczne powstały szybko.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dwa kosmiczne pawie pokazują gwałtowną historię Obłoków Magellana
2019-11-15.Autor Vega
W Wielkim Obłoku Magellana za pomocą ALMA odkryto dwa gazowe obłoki w kształcie pawia. Zespół astronomów znalazł kilka masywnych młodych gwiazd w złożonych obłokach o włóknistej strukturze. Odkrycie to bardzo dobrze zgadza się z symulacjami komputerowymi olbrzymich zderzeń gazowych obłoków. Według naukowców oznacza to, że włókna i młode gwiazdy są dowodami wskazującymi na gwałtowne interakcje między Małym i Wielkim Obłokiem Magellana 200 mln lat temu.
Astronomowie wiedzą, że gwiazdy powstają w zapadających się obłokach w przestrzeni. Jednak procesy formowania się olbrzymów, dziesięciokrotnie masywniejszych niż Słońce, nie są zbyt dobrze poznane, gdyż trudno jest upakować tak duże ilości materii w tak małej przestrzeni. Niektórzy badacze sugerują, że oddziaływania między galaktykami zapewniają idealne środowisko do powstawania masywnych gwiazd. Ze względu na potężną grawitację obłoki w galaktykach są wstrząsane, rozciągane i często się ze sobą zderzają. Ogromne ilości gazu są skompresowane w niezwykle małym obszarze, który może tworzyć ziarna masywnych gwiazd.

Zespół badaczy wykorzystał ALMA do zbadania struktury gęstego gazu w N159, tętniącego życiem regionu formujących się gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana (LMC). Dzięki wysokiej rozdzielczości ALMA uzyskali szczegółową mapę obłoków w dwóch podregionach, N159E – Mgławica Motyl oraz N159W.

Co ciekawe, struktury obłoków w tych dwóch regionach wyglądają bardzo podobnie: włókna gazu w kształcie wachlarza rozciągające się na północ z czopami w najbardziej wysuniętych na południe punktach. Obserwacje ALMA wykazały także kilka masywnych młodych gwiazd we włóknach w obu regionach.

Nie jest naturalnym, że w dwóch regionach oddalonych od siebie o 150 lat świetlnych powstały obłoki o podobnym kształcie i to, że młode gwiazdy w nich zawarte mają podobny wiek. Musi być tego wspólna przyczyna. Wzajemne oddziaływanie między Małym i Wielkim Obłokiem Magellana wydaje się być najlepszym rozwiązaniem.

W 2017 roku Yasuo Fukui, profesor z Uniwersytetu Nagoya i jego zespół wykazali ruch wodoru w Małym Obłoku Magellana (LMC) i odkryli, że gazowy składnik tuż obok N159 ma inną prędkość, niż reszta obłoków. Zasugerowali hipotezę, że wybuch gwiazdy jest spowodowany masywnym przepływem gazu z SMC do LMC i że przepływ ten powstał w wyniku bliskiego spotkania obu galaktyk, do którego doszło 200 mln lat temu.

Para obłoków w kształcie pawia w dwóch regionach wskazanych przez ALMA dobrze pasuje do tej hipotezy. Symulacje komputerowe pokazują, że wiele włóknistych struktur powstaje w krótkim czasie po zderzeniu dwóch obłoków, co także wspiera tę ideę.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NAOJ

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/11/dwa-kosmiczne-pawie-pokazuja-gwatowna.html

Dwa kosmiczne pawie pokazują gwałtowną historię Obłoków Magellana.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nadciągają Leonidy. Warto patrzeć w niebo
2019-11-15.ŁZ.MNIE
W nocy z niedzieli na poniedziałek warto patrzyć w niebo, będą wówczas szczególnie intensywnie promieniować Leonidy. Wprawdzie w ostatnich latach te meteory nie były szczególnie aktywne, ale w tym roku może być inaczej.
Leonidy możemy obserwować od 10 do 23 listopada, ale ich maksimum wypada właśnie na 17 i 18 listopada. Ten rój przemieszcza się zdecydowanie szybciej niż inne obserwowane tego typu obiekty.
Przy odrobinie szczęścia w ciągu maksimum można zobaczyć nawet ponad 1 tys. spadających gwiazd na godzinę. Przeszkodą może jednak być blask Księżyca świecącego w pobliżu obszaru na niebie, w którym można spodziewać się Leonidów.
W nocy z niedzieli na poniedziałek szykuje się jeszcze jedno widowisko, choć w tym przypadku potrzebna może być lornetka. O godz. 5 nad ranem Księżyc znajdzie się bowiem o 3 stopnie kątowe od gromady otwartej M44, czyli Żłóbka. Księżycowa tarcza będzie oświetlona z ukosa, dobrze też będą widoczne gwiezdne diamenciki na lewo od naszego naturalnego satelity.
źródło: Urania.edu.pl, Tech.wp.pl

https://www.tvp.info/45346993/nadciagaja-leonidy-warto-patrzec-w-niebo

Nadciągają Leonidy. Warto patrzeć w niebo.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Firma Nikon prezentuje dwie nowe lornety astronomiczne
2019-11-15,
Firma Nikon zaprezentowała dwie lornety astronomiczne: 20x120 IV, 25x120 oraz przeznaczony do nich kolumnowy montaż widłowy. Przedstawiane lornety idealnie nadają się do zróżnicowanych zadań, począwszy od zastosowań profesjonalnych po obserwację hobbistyczną, m.in. w zakresie monitoringu, rybołówstwa komercyjnego, żeglarstwa, obserwacji przyrody dalekiego zasięgu czy też obserwacji astronomicznych.
Zarówno model 20x, jak i 25x oferuje jasny obraz o wysokiej rozdzielczości. Dzięki dużej średnicy obiektywów wynoszącej 120 mm, oba modele są wręcz stworzone do obserwacji o zmierzchu i w nocy. Znakomity układ optyczny zastosowany w lornecie astronomicznej 20x120 IV generuje ostry obraz, wiernie odwzorowując kolory, zaś rozmaite aberracje są skutecznie kompensowane. Lorneta astronomiczna 25x120 umożliwia dynamiczną obserwację obrazu o doskonale skorygowanej krzywiźnie pola i bardzo szerokim polu widzenia (pozorne pole widzenia okularów wynosi aż 64,7˚).
Hermetyczna, wodoszczelna konstrukcja korpusu lornety zapobiega wnikaniu wody (np. deszczu czy rosy), a dzięki napełnieniu azotem jest on zabezpieczony przed zaparowaniem. Trwałość sprzętu zapewnia świetne zabezpieczenie przed korozją oraz wstrząsami, które przyczynia się do utrzymania lornety w optymalnej kondycji oraz umożliwia jej dłuższe użytkowanie. W celu uzyskania większej stabilności obrazu i ułatwienia obserwacji zaleca się stosowanie kolumnowego montażu widłowego.
Najważniejsze cechy
•    Duża średnica obiektywów 120 mm zapewnia jasny obraz o wysokiej rozdzielczości.
•    Lorneta astronomiczna 20x120 IV dysponuje znakomitym układem optycznym, oferując ostry obraz dzięki efektywnej kompensacji rozmaitych aberracji.
•    Lorneta astronomiczna 25x120 oferuje doskonale skorygowane, płaskie pole widzenia oraz okulary o polu 64,7˚.
•    Konstrukcja o dużym odsunięciu źrenicy wyjściowej pozwala objąć wzrokiem całe pole widzenia, natomiast gumowe muszle oczne z wykończeniem w kształcie rogów zabezpieczają oczodoły przed niechcianym światłem bocznym.
•    Hermetyczna, wodoszczelna konstrukcja korpusu zapobiega wnikaniu wody z deszczu lub rosy, a technologia napełnienia azotem zabezpiecza lornetę przed zaparowaniem.
•    Znakomite zabezpieczenie przed korozją i odporność na wstrząsy umożliwiają długie użytkowanie sprzętu.
 
Lorneta wyposażona jest w solidny montaż widłowy, a swobodną obserwację zapewnia obrót w poziomie w zakresie 360˚ oraz regulacja w pionie w zakresie od -30˚ do +70˚. Zastosowanie (opcjonalnie) wytrzymałego montażu kolumnowego z adapterem ułatwia obserwację, dając konieczną stabilność obrazu.
NIKON działa od 100 lat i należy obecnie do największych i najbardziej liczących się producentów sprzętu optoelektronicznego na świecie. Jest producentem najwyższej jakości aparatów fotograficznych, obiektywów NIKKOR, sprzętu sportowego (między innymi lornetek, dalmierzy i lunet), mikroskopów oraz precyzyjnych urządzeń optycznych, zarówno dla przemysłu, jak i użytkowników indywidualnych. NIKON jest światowym liderem w segmencie cyfrowych aparatów fotograficznych, produkując lustrzanki profesjonalne oraz amatorskie, a także aparaty kompaktowe serii COOLPIX.
W sierpniu 2018 roku NIKON wprowadził na rynek dwa pełnoklatkowe aparaty bezlusterkowe: Z6 i Z7, z mocowaniem obiektywu o większej średnicy. W Polsce firmę reprezentuje NIKON CEE GmbH Sp. z o.o. Oddział w Polsce, w Warszawie, przy al. Jerozolimskich 180, gdzie firma posiada również centrum serwisowe aparatów profesjonalnych.
Czytaj więcej:
•    Strona firmy Nikon
•    Nikon Introduces the Binocular Telescope 20x120 IV/25x120
•    Lornetka czy luneta?
•    Jak wybrać lornetkę?
 
Źródło: Nikon
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/firma-nikon-prezentuje-dwie-nowe-lornety-astronomiczne

Firma Nikon prezentuje dwie nowe lornety astronomiczne.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zaskakujące zdjęcie ze Stacji Kosmicznej, a na nim pomarańczowa poświata wokół Ziemi. Co to jest?
2019-11-16.
Astronauci z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej uwiecznili zaskakujące zjawisko. To pomarańczowa poświata, która otoczyła naszą planetę. Skąd się wzięła?
Zdjęcie wykonane zostało z ziemskiej orbity, a więc z wysokości około 400 kilometrów nad powierzchnią ziemi. Możemy na nim zobaczyć pogrążony w cieniu fragment Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, usianą niezliczonymi gwiazdami przestrzeń kosmiczną i coś jeszcze.
To pomarańczowa poświata wokół Ziemi, która wywołała w globalnej sieci gorącą dyskusję. Jak każde tego typu zjawisko, przez niektórych wzięte zostało za coś nadzwyczajnego, co NASA próbuje przed nami ukryć. Jednak tym razem niczego dziwnego nie sfotografowano.
Łuna na krawędzi ziemskiej atmosfery to nic innego, jak poświata niebieska. Jak sama nazwa wskazuje, łuna powinna być niebieska, jednak na zdjęciu jest pomarańczowa. Dlaczego?
Otóż wszystkiemu winne są procesy zachodzące w ziemskiej atmosferze na wysokości od 80 do nawet ponad 500 kilometrów. W atmosferę wchodzą promienie słoneczne, które w rzeczywistości są połączeniem wielu fal elektromagnetycznych o różnych długościach. To od ich długości zależy jaki kolor widzimy.
Najkrótsza jest fala światła niebieskiego, a najdłuższa czerwonego. Ta druga nie rozszczepia się w atmosferze, ponieważ cząstki powietrza są dla niej na tyle małe, że je omija. Dociera do powierzchni ziemi niemal w linii prostej, następnie się od niej odbija i opuszcza ziemską atmosferę.
To, co ma miejsce w atmosferze, przypomina wówczas niezwykle intensywną barwę podczas zachodu Słońca. Skoro w każdej sekundzie gdzieś Słońce zachodzi, to sumując liczbę takich zachodów, mamy efekt w postaci czerwonej lub pomarańczowej aureoli wokół Ziemi.
Skutek tego zjawiska widoczny jest z powierzchni ziemi zwłaszcza podczas zaćmienia Księżyca, gdy nasz naturalny satelita jest oświetlany tym właśnie światłem, przybierając złowieszczą, czerwono-pomarańczową, lub jak kto woli, krwistą barwę.
Wyższe warstwy atmosfery świecą również dlatego, że przy ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe tlen i azot zaczynają emitować fale świetlne pod wpływem reakcji między sobą, jonami hydroksylowymi oraz litem i sodem.
Jeśli się dobrze przyjrzycie, ponad pomarańczową obwódką, widoczna jest bardzo cienka obwódka zielona. To skutek emisji fal świetlnych przez tlen. W przypadku pomarańczowego i czerwonego koloru winne świecenia są sód i wodorotlenki. Zjawiska, które wydają się być skomplikowanymi, potrafią nas zachwycić swoimi efektami.
Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2019-11-16/zaskakujace-zdjecie-ze-stacji-kosmicznej-a-na-nim-pomaranczowa-poswiata-wokol-ziemi-co-to-jest/

Zaskakujące zdjęcie ze Stacji Kosmicznej, a na nim pomarańczowa poświata wokół Ziemi. Co to jest.jpg

Zaskakujące zdjęcie ze Stacji Kosmicznej, a na nim pomarańczowa poświata wokół Ziemi. Co to jest2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy spacer kosmiczny poświęcony naprawie detektora AMS
2019-11-16.
Astronauta Luca Parmitano (Włochy) i Drew Morgan (USA) wykonali pierwszy z co najmniej czterech spacerów poświęconych naprawie detektora Alpha Magnetic Spectrometer na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Spacer został przeprowadzony 15 listopada br. Jego celem było rozpoczęcie napraw eksperymentu AMS - wartego ponad 2 mld dolarów detektora promieniowania kosmicznego, wyniesionego 16 maja 2011 r. podczas misji STS-134 promu kosmicznego Endeavour.
AMS to najdroższa aparatura badawcza znajdująca się na ISS. Jej zadaniem jest badanie antymaterii w promieniowaniu kosmicznym. Dzięki miliardom zarejestrowanych przez urządzenie promieni kosmicznych naukowcy mogli zweryfikować niektóre z teorii opisujących właściwości ciemnej materii i ciemnej energii - niewidocznych do tej pory w obserwacjach składników Wszechświata, odpowiadających za zdecydowaną większość jego masy.
Naukowcy chcą znaleźć w sygnałach jądra antyhelu, które mogłyby potwierdzić obecność w naszym Wszechświecie galaktyk złożonych z antymaterii. Obserwowana asymetria w ilości obserwowanej materii i antymaterii wymyka się teoriom opisującym Wielki Wybuch, a próby stworzenia modelu z wbudowaną asymetrią stoją w sprzeczności z innymi pomiarami.
Alpha Magnetic Spectrometer działa na stacji od ponad 8 lat, chociaż zakładany czas pracy urządzenia wynosił 3 lata. W 2017 roku doszło do awarii pierwszej z czterech pomp chłodzących detektor. Dziś działa już tylko jedna. Jeśli i ta ulegnie awarii instrument nie będzie mógł być użytkowany.
Już w 2015 roku społeczność naukowa zrzeszona w europejsko-amerykańskiej grupie badawczej nadzorującej eksperyment namówiła agencję NASA do opracowania planu remontu instrumentu AMS na orbicie. Urządzenie nie zostało zbudowane z myślą o wykonywaniu na nim prac konserwacyjnych. Posiada niebezpieczne ostre krawędzie, nie ma specjalnych uchwytów dla astronautów czy innych udogodnień ułatwiających wymianę jego modułów jak specjalne śruby, czy łatwe w demontażu elementy. Na dodatek astronauci będą musieli fizycznie zniszczyć niektóre elementy w celu wymiany pomp i wykonać pierwsze w historii astronautyki cięcie rurek ze stali nierdzewnej i wykonywanie nowych połączeń.
Przebieg spaceru
Głównym celem pierwszego spaceru kosmicznego był demontaż zewnętrznej osłony chroniącej instrument przed mikrometeoroidami.
Astronauci przeszli na wewnętrzne zasilanie skafandrów o 12:39 czasu polskiego, oficjalnie zaczynając spacer kosmiczny. Zadaniem Parmitano był transport potrzebnych narzędzi teraz i do kolejnych spacerów w miejsce, gdzie znajduje się instrument AMS. Morgan przygotowywał się w tym czasie do transportu do miejsca pracy na czubku ramienia robotycznego Canadarm2.
Parmitano przystąpił następnie do usuwania elementów łączących osłonę z instrumentem. Do tego celu użył specjalnych narzędzi, zaprojektowanych tylko do tej pracy. Następnie astronauta usunął osłonę i przymocował ją do specjalnego mechanizmu ułatwiającego jej trzymanie. Następnie przekazał go Morganowi, który po ustawieniu się w odpowiedniej pozycji wyrzucił osłonę za stację. Osłona była za duża, by móc ją przenieść do ISS i później wyrzucić w jednej z misji statków towarowych.
 Parmitano zainstalował potem rączki, które pomogą podczas operacji na kolejnych spacerach.
Astronauci szybko poradzili sobie z głównym zadaniem, dlatego wykonali jeszcze prace planowane na kolejny spacer. Udało im się jeszcze wyrzucić inną strukturę osłaniającą przy instrumencie (Vertical Support Beam Cover) oraz usunęli koce izolujące, pod którymi znajdują się moduły chłodzące urządzenia.
Prace zakończyły się powrotem do śluzy Quest o 19:18. 9. spacer na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej trwał 6 godzin i 39 minut. Następny spacer, w którym tak naprawdę zacznie się naprawa instrumentu AMS zostanie przeprowadzony w najbliższy piątek 22 listopada.
Podsumowanie
Był to 222. spacer kosmiczny przeprowadzony na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Było to 3. wyjście w przestrzeń dla włoskiego astronauty Luca Parmitano. Jego poprzednie wyjście w 2013 roku zakończyło się awarią skafandra, który spowodował zapełnianie się hełmu wodą i wymusił awaryjny powrót do stacji. Drew Morgan wykonał swój 4. spacer na ISS.
Na podstawie: NASA/NSF
Opracował: Rafał Grabiański
Więcej informacji:
•    informacja NASA o przeprowadzonym spacerze kosmicznym
•    blog NASA poświęcony działaniu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej
•    strona NASA poświęcona instrumentowi AMS
 
Na zdjęciu: Astronauta Luca Parmitano podczas transportu na ramieniu robotycznym Canadarm2 do miejsca pracy przy instrumencie AMS. Źródło: NASA TV.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pierwszy-spacer-kosmiczny-poswiecony-naprawie-detektora-ams

Pierwszy spacer kosmiczny poświęcony naprawie detektora AMS.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Space Station Research Xplorer
2019-11-17. Krzysztof Kanawka
NASA udostępniła piątą wersję aplikacji Space Station Research Xplorer, opisującej prace na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Aplikacja Space Station Research Explorer (SSRX) opisuje działania wykonywane przez poszczególne agencje kosmiczne na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Aplikacja SSRX zawiera m.in. podstawowy opis eksperymentów, jakie są aktualnie realizowane na pokładzie Stacji, jak również i wcześniejsze eksperymenty. Eksperymenty są podzielone na działy takie jak biologia i biotechnologia, badania Ziemi i Wszechświata, badania nad ciałem człowieka, nauki fizyczne, rozwój i demonstracja technologii oraz działania edukacyjne czy kulturowe.
Ponadto, w zasobach SSRX można znaleźć opis poszczególnych stanowisk pomiarowych oraz ich pozycję wewnątrz ISS. Opis aktualnie zawiera lokalizację stanowisk w modułach Columbus, Kibo i Destiny.
Oddzielną kategorią w SSRX jest opis korzyści jakie przynoszą eksperymenty na ISS. Część korzyści ma związek z działaniami i technologiami na Ziemi, zaś część wspiera rozwój prac nad przyszłymi misjami załogowymi, w tym tymi poza bezpośrednie otoczenie naszej planety.
SSRX została wykonana przez agencję NASA. Aplikacja SSRX jest dostępna dla systemów IOS oraz Android.

Linki: IOS, Android.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2019/11/space-station-research-xplorer/

 

Space Station Research Xplorer.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy górnictwo kosmiczne ma sens?

2019-11-17.
 
Na IAC 2019 zaprezentowano wyniki bardzo ciekawej analizy dotyczącej górnictwa kosmicznego. Z analizy wynika, że przez najbliższe dekady górnictwo kosmiczne prawdopodobnie nie będzie przynosić korzyści. Co ciekawe, częściowo za to mogą odpowiadać… komercyjne rakiety nośne.

Górnictwo kosmiczne to jeden z ciekawszych tematów astronautyki ostatnich kilkunastu lat. Pojawiły się deklaracje - w tym od nowych spółek - prób pozyskania różnych surowców, zarówno do wykorzystania na Ziemi jak i przy eksploracji Układu Słonecznego. W deklaracjach wymienia się m.in. cenne metale (np złoto czy platyna) jak i wodę, którą w innym przypadku trzeba by dostarczyć z Ziemi.

 
Od pewnego czasu pojawiają się jednak głosy sceptyczne. Czy rzeczywiście jest możliwe, aby górnictwo kosmiczne przyniosło zauważalne korzyści? Dostarczenie opłacalnej ilości cennych metali na Ziemię może załamać ceny, co redukowałoby sens przeprowadzenia takiej misji. A jak sytuacja wygląda w przypadku górnictwa kosmicznego jako wsparcia dla misji załogowych poza bezpośrednie otoczenie Ziemi?

Na konferencji IAC 2019 w Waszyngtonie na jednej z sesji dotyczącej ekonomii sektora kosmicznego pojawiła się wyjątkowo ciekawa prezentacja skupiająca się na opłacalności górnictwa kosmicznego. W dużej części prezentacja skupiała się na dostarczaniu wody jako surowca dla paliwa i utleniacza dla misji załogowych. W analizach wzięto m.in. pod uwagę wykorzystanie stacji LOP-G Gateway oraz misje załogowe na powierzchnię Księżyca. W dalszej kolejności rozpatrywano także misje poza układ Księżyc-Ziemia.

Wyniki analizy są zastanawiające. Do około 2050 roku w zasadzie jedynym klientem będą agencje kosmiczne, co może nie być wystarczające dla stworzenia nawet zalążka kosmicznego górnictwa. Jednak największy problem może pochodzić zupełnie od niespodziewanej konkurencji.

Jest bardzo prawdopodobne, że w przyszłej dekadzie do służby wejdą nowe i potężne rakiety nośne - takie jak Starship firmy SpaceX czy New Glenn firmy Blue Origin. Ponadto, w służbie już jest rakieta Falcon Heavy firmy SpaceX. Można założyć, że te rakiety będą wykonywać loty zaopatrzeniowe w kierunku LOP-G lub powierzchni Księżyca. Okazuje się, że koszt dostarczenia wody z Ziemi za pomocą tych rakiet będzie przynajmniej porównywalny lub niższy. Oznacza to, że regularne misje z Ziemi będą po prostu bardziej atrakcyjne niż dłuższe i bardziej skomplikowane loty do planetoid.

A co z innymi cennymi surowcami? Autorzy prezentacji głośno akcentowali, że aktualnie nie ma technologii prawidłowego wydobywania metali z planetoid metalicznych. Wydaje się, że to co jest możliwe, to “zbieranie" metalicznych głazów z powierzchni planetoid - problem w tym, że w dużej części byłyby to bloki materii żelazno-niklowej o zbyt niskiej wartości by nawet najmniejsza misja bezzałogowa była opłacalna.
Wydaje się, że po początkowym entuzjazmie związanym z górnictwem kosmicznym aktualnie nastroje są “chłodniejsze". Jest jednak możliwe, że wraz z postępem technologicznym pojawią się nowe opcje wykorzystania surowców z planetoid.

Źródło informacji: Kosmonauta.net

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-czy-gornictwo-kosmiczne-ma-sens,nId,3331156

Czy górnictwo kosmiczne ma sens.jpg

Czy górnictwo kosmiczne ma sens2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Start kampanii wspierającej misji obrony Ziemi przed obiektami NEO - HERA
2019-11-16
Podczas niedawnej konferencji prasowej w Berlinie ogłoszono uroczysty start kampanii wspierającej rozwój wiedzy związanej z asteroidami i obiektami NEO (ang. near-Earth objects), a w szczególności misję Europejskiej Agencji Kosmicznej HERA. Projekt został zainicjowany między innymi przez współzałożyciela wydarzenia Asteroid Day, czyli globalnego ruchu mającego na celu ochronę Ziemi przed najgroźniejszymi asteroidami, oraz niemiecki Instytut Maxa Plancka i Observatoire de la Côte D’Azur - uznane, światowe centrum badań z zakresu astronomii i nauk o Ziemi.
Podczas konferencji prasowej organizatorzy opublikowali list otwarty podpisany przez ponad 1200 naukowców i zdających sobie sprawę z powagi sytuacji obywateli, którzy chcą poprzeć rozwój wiedzy na temat niebezpiecznych obiektów poruszających się w pobliżu Ziemi, jak i misji kosmicznych niezbędnych do ochrony Ziemi przed takimi ciałami.
-Ponad 1200 wybitnych naukowców i obywateli całego świata podpisało list popierający misję HERA, ponieważ badania obiektów NEO nie mogą być niedoceniane, a misja ta ma kluczowe znaczenie dla zwiększenia wiedzy i rozwoju technologii, jakich potrzebujemy do wykrywania i ostatecznego neutralizowania wpływu niebezpiecznych asteroid kierujących się ku Ziemi - powiedział Grig Richters, współzałożyciel Asteroid Day.
Obiekty NEO są pozostałością po formowaniu się naszego układu. Mają rozmiary od kilku metrów do dziesiątek kilometrów. Podobnie jak Ziemia, NEO krążą wokół Słońca i czasami tylko zbliżają się niebezpiecznie blisko trajektorii naszej planety. Podczas misji HERA naukowcy chcą ustalić m. in. kwestię tego, czy impaktor kinetyczny jest w stanie odchylać orbitalne trajektorie tych niewielkich, lecz groźnych ciał, które mogą zagrażać Ziemi.
-Nowe obiekty NEO są teraz odkrywane w tempie około czterech dziennie - mówi dr Patrick Michel, główny badacz misji AIDA/Hera. -Potrzebujemy skoordynowanej międzynarodowej strategii ograniczania wpływu takich obiektu na Ziemię!
Europejska misja Hera jest częścią międzynarodowej współpracy AIDA (Asteroid Impact & Deflection Assessment). Współpracę tę wspierają NASA i ESA, które połączą dane uzyskane z misji NASA DART i misji ESA HERA, aby uzyskać jak najdokładniejszą wiedzę wynikającą pierwszej demonstracji technologii tak zwanego odchylania planetoid. Chcemy dowiedzieć się, jak możemy wchodzić w interakcje z takimi ciałami i jak możemy zmieniać ich trajektorie, zanim jeszcze dana asteroida zostanie już zidentyfikowana jako znajdująca się na kursie kolizyjnym z Ziemią. W ramach szerszej, międzynarodowej współpracy misja AIDA/Hera ma dać nowe dane naukowe na temat właściwości ciał typu NEO i ich możliwych reakcji na zderzenie z innym ciałem, charakteryzując po raz pierwszy mały księżyc podwójnej asteroidy i analizując wyniki przeprowadzonego wówczas tak zwanego testu ugięcia. Wszystko to w celu przetestowania naszych możliwości w zakresie "odbicia" od okolicy Ziemi potencjalnie groźnej asteroidy - w połączeniu z fascynującą samą w sobie nauką o tych ciałach.
-Obecnie posiadamy już pewną wiedzę na temat powierzchni komet i planetoid, uzyskaną dzięki misjom kosmicznym takim jak Rosetta i Dawn - a na podstawie tego doświadczenia jesteśmy najlepiej przygotowani do badań nad odchylaniem torów obiektów NEO - powiedział dr Holger Sierks, badacz z projektów Rosetta/OSIRIS z Wydziału Planet i Komet Instytutu im. Maxa Plancka.
Hera zademonstruje również zaawansowane technologie, jakie planuje się wykorzystywać w przyszłych misjach planetarnych, a także utoruje drogę nowym typom misji kosmicznych z wykorzystaniem satelitów CubeSats do wszelkich jeszcze bardziej ryzykownych operacji. Geolog Gisela Pösges uważa, że zagrożenie pochodzące z kosmosu jest dla Ziemian bardzo realne i oczywiste. Dawne zdarzenie związane z powstaniem na Ziemi krateru Ries zniszczyło obszar liczący ponad 4500 kilometrów kwadratowych. Oznacza to, że gdyby tak duży krater uderzeniowy powstał dzisiaj w tym samym miejscu - rejonie, który znajduje się w trójkącie utworzonym przez trzy duże miasta w południowych Niemczech - Norymbergę, Stuttgart i Monachium, to wszystkie te trzy miasta znajdujące się w odległości około 100 km od punktu zderzenia zostałyby zniszczone.
W przestrzeni kosmicznej krąży kilkadziesiąt milionów obiektów NEO o rozmiarach przekraczających 10 metrów, które, dostając się do ziemskiej atmosfery, miałyby energie większe niż mała bomba nuklearna. Na dzień 5 listopada 2019 roku ludzie na Ziemi zidentyfikowali zaledwie 21 443 z nich. W przeciwieństwie do wielu innych katastrof naturalnych zderzenie z tego typu ciałem jest czymś, co możemy przewidzieć dużo wcześniej - na tyle wcześnie, by móc podjąć pewne środki zaradcze, o ile rozwiniemy jednak adekwatne technologie. Dlatego tak ważne jest szybkie zrozumienie tych obecnie opracowywanych technologii, w tym ustalenie, czy impaktor kinetyczny jest faktycznie w stanie odchylić orbitę tak małego ciała w przypadku zagrożenia Ziemi. Właśnie w tym ma nam pomóc AIDA.
a ilustracji: Asteroid Impact and Deflection mission – AIDA. Źródlo: ESA
 
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Misja HERA
•    Misja AIDA
 
Źródło: HERA/AIDA
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Ilustracja: HERA to planowana dziś misja ESA mająca być pierwszą globalną próbą dokładnego zbadania asteroidy podwójnej Didymos. Jeden z wchodzących w jej skład CubeSatów,  Juventas opracowany przez duńską firmę GomSpace i GMV z Rumunii, ma zmierzyć pole grawitacyjne, a także wewnętrzną strukturę dwóch planetoid układu Didymos. Na bliskiej orbicie wokół niej Juventas ma także przeprowadzić eksperymenty radiowo-satelitarne i badanie radarowe samej asteroidy, mające na celu lepsze zrozumienie jej wnętrza.
Źródło: ESA’s Planetary Defence Mission.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/start-kampanii-wspierajacej-misji-obrony-ziemi-przed-obiektami-neo-hera

Start kampanii wspierającej misji obrony Ziemi przed obiektami NEO - HERA.jpg

Start kampanii wspierającej misji obrony Ziemi przed obiektami NEO - HERA2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kosmos nie przestaje zadziwiać. To odkrycie przeczy temu, co o nim wiedzieliśmy
Naukowcy odkrywają coraz więcej dowodów, mówiących, że galaktyki są ze sobą połączone poprzez gigantyczne struktury. Dzięki temu mogą poruszać się równocześnie w taki sam sposób, pomimo ogromnych odległości pomiędzy nimi. To przeczy temu, co wiemy o kosmosie.
Pomimo ogromnych odległości dzielących galaktyki oraz różnic w ich kształcie i rozmiarze, naukowcy zauważyli, że niektóre z nich są ze sobą powiązane. Poruszają się one razem takimi samymi ścieżkami, tak jakby były połączone ogromną niewidzialną siłą.
Co prawda wiemy, że odległe galaktyki mogą na siebie działać w określony sposób poprzez grawitację, ale zaobserwowane przez naukowców zsynchronizowane ruchy, daleko przekraczają tego typu oddziaływanie.
Wielkoskalowe struktury
Odkrycie te wskazuje na istnienie, tzw. "wielkoskalowych struktur", czyli połączeń zbudowanych z wodoru i ciemnej materii, które przybierają postać czegoś w rodzaju "włókien". Włókna te łączą galaktyki w rozległej sieci kosmicznej.
Obserwowana spójność ruchów musi mieć pewien związek ze strukturami wielkoskalowymi, ponieważ niemożliwym jest, aby galaktyki oddzielone sześcioma megaparsekami (ok. 20 milionów lat świetlnych) oddziaływały na siebie bezpośrednio – powiedział Hyeop Lee, astronom z Korea Astronomy and Space Science Institute i jeden z autorów badań na ten temat.
Zasada kosmologiczna zagrożona
Naukowcy dodają, że odkrycie faktu zsynchronizowania galaktyk może stać w sprzeczności do podstawowego założenia dotyczącego Wszechświata – zasady kosmologicznej. To zasada mówiąca, że Wszechświat jest jednorodny i izotropowy w dużych skalach przestrzennych. Istnienie korelacji pomiędzy galaktykami stanowiłoby poważną anomalię wobec tej zasady.
Naukowcy zaznaczają jednak, że przed jakimikolwiek stwierdzeniami, trzeba najpierw znaleźć więcej takich wielkoskalowych struktur i dobrze je zbadać.
Czytaj też: "Wybuch" w kosmosie. Nawet z Polski będzie go widać

Mateusz Czerniak


https://tech.wp.pl/kosmos-nie-przestaje-zadziwiac-to-odkrycie-przeczy-temu-co-o-nim-wiedzielismy-6445619104384641a

Kosmos nie przestaje zadziwiać. To odkrycie przeczy temu, co o nim wiedzieliśmy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zagadkowe zmiany koncentracji tlenu w atmosferze Marsa z pomiarów łazika Curiosity
2019-11-17.
Naukowcy nie wyjaśnili jeszcze zagadki koncentracji metanu na Marsie, a łazik Curiosity dodaje kolejną - zmiany zawartości tlenu w atmosferze nie da się na razie wyjaśnić znanymi procesami chemicznymi.
Marsjański łazik Curiosity przyniósł naukowcom pierwsze długookresowe dane na temat zawartości gazów w marsjańskiej atmosferze na przestrzeni 3 marsjańskich lat. Wielokrotnie pisaliśmy już o odkryciach dotyczących metanu - nadal zagadka sezonowych zmian zawartości w atmosferze nie jest wyjaśniona. Teraz można do tego dołożyć zaskakujące zmiany poziomu tlenu, których nie da się wytłumaczyć znanymi procesami chemicznymi.
Zobacz też: Łazik Curiosity wspina się coraz wyżej - 7 lat misji [zdjęcia]
Przez niemal pięć ziemskich lat instrument Sample Analysis at Mars (SAM), znajdujący się w korpusie łazika Curiosity “oddychał” marsjańskim powietrzem. Urządzenie potwierdziło ustalony już podczas innych misji skład chemiczny atmosfery Czerwonej Planety. Zdecydowana większość to metan (95%), na resztę składają się: cząsteczkowy azot (2,6%), argon (1,9%), cząsteczkowy tlen (0,16%) i tlenek węgla (0,06%).
Długi okres obserwacji pozwolił na określenie zmian sezonowych w zawartości poszczególnych składników atmosfery (dokładniej stosunków zmieszania, czyli liczby cząsteczek danego gazu na całkowitą liczbę cząsteczek w danej objętości). Dane pokazały jak na przykład zmienia się ciśnienie powietrza w zależności od pory roku i tego ile dwutlenku węgla zamarza w okolicach biegunów planety. Zmiany związane z odkładaniem się dwutlenku węgla wpływają oczywiście na stosunki innych składników w atmosferze i tak zarówno azot jak i argon zmieniają koncentracje zgodnie z przewidywaniami. Co innego tlen - na marsjańską wiosnę jego udział wzrasta w atmosferze o nawet 30%, mimo sublimującego dwutlenku węgla wraz ze wzrostem temperatur na planecie!
Takie zaskakujące zmiany poziomu tlenu zaobserwowano w każdym z trzech marsjańskich lat obserwacji. Poziomy koncentracji wracają do wartości przewidywanych przez obecne modele dopiero jesienią.
Naukowcy badający Marsa po uzyskaniu tak zaskakujących rezultatów przystąpili do pracy, próbującej wyjaśnić co odpowiada za te podwyższone koncentracje. Na początek zweryfikowano działanie spektrometru masowego urządzenia SAM na łaziku. Później podejrzenie padło na dwutlenek węgla i parę wodną - cząsteczki rozpadające się w atmosferze i w wyniku tego produkujące tlen. Jednak nad Kraterem Gale’a musiałoby występować 5 razy więcej wody, a rozpad dwutlenku węgla w warunkach marsjańskich zachodzi za wolno, by mógł odpowiadać za tak szybkie wzrosty koncentracji tlenu.
Do modeli nie pasują też duże zimowe spadki koncentracji. Tu próbowano to tłumaczyć promieniowaniem słonecznym, które rozbija cząsteczki tlenu na pojedyncze atomy uciekające w przestrzeń kosmiczną, ale i te procesy działają w skali 10 lat, a nie kilku miesięcy.
Melissa Trainer zajmująca się naukami planetarnymi w ośrodku NASA w Goddard przyznaje, że naukowcy mają trudności z wyjaśnieniem przyczyn takich zmian koncentracji, a fakt, że sezonowość tych zmian nie jest regularna (czasem wzrosty i spadki są większe, w innym roku mniejsze) sugeruje, że mamy do czynienia z jakimiś źródłami związanymi z procesami chemicznymi, a nie dynamiką atmosfery
Naukowcy zajmujący się Marsem porównują tę zagadkę do zmian zawartości metanu. Koncentracja metanu również wykazuje zmiany sezonowe, ale też charakteryzuje się nagłymi i lokalnymi skokami. Innym pytaniem jakie stawiają jest czy za zmianami poziomu koncentracji tlenu i metanu stoją te same procesy. Widać bowiem, że zmiany sezonowe obu gazów są dosyć podobne.
Zespół Trainer rozważa, że za wzrost poziomu tlenu wiosną może być odpowiedzialny marsjański grunt, bogaty w nadchlorany i nadtlenki wodoru. Ale nie dość, że nie wiemy do końca w jaki sposób taki tlen miałby być w warunkach Marsa produkowany i co odpowiada za jego późniejsze spadki koncentracji.
Artykuł podsumowujący zmiany w składzie atmosfery Marsa opublikowano na łamach czasopisma Journal of Geophysical Research: Planets.
Jeszcze niewiele wiemy o marsjańskiej atmosferze z powodu niewielkiej ilości danych. Poprzednio, jedynym statkiem, który dysponował narzędziami do pomiaru atmosfery przy gruncie była para lądowników Viking w 1976 roku, ale zgromadziła ona dane z tylko paru dni na Czerwonej Planecie. Pojazd Curiosity po raz pierwszy wykonuje pomiary na przestrzeni kilku marsjańskich lat.
Na podstawie: JGR/NASA
Opracował: Rafał Grabiański
Więcej informacji:
•    informacja prasowa NASA o zagadce zmian koncentracji tlenu w Kraterze Gale'a
•    oficjalna strona misji łazika Curiosity
•    artykuł Seasonal variations in atmospheric composition as measured in Gale Crater, Mars opublikowany w Geophysical Letters: Planets
 
Na zdjęciu: Autoportret łazika Curiosity wykonany 11 października 2019 r. po odwiertach wykonanych w lokacji Glen Etive. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zagadkowe-zmiany-koncentracji-tlenu-w-atmosferze-marsa-z-pomiarow-lazika-curiosity

 

Zagadkowe zmiany koncentracji tlenu w atmosferze Marsa z pomiarów łazika Curiosity.jpg

Zagadkowe zmiany koncentracji tlenu w atmosferze Marsa z pomiarów łazika Curiosity2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)