Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Bliski przelot 2019 WJ4
2019-12-01. Krzysztof Kanawka
Ostatniego dnia listopada w pobliżu Ziemi przemknęła planetoida o oznaczeniu 2019 WJ4. Obiekt znalazł się w minimalnej odległości ok.
327 tysięcy kilometrów od naszej planety.
Planetoida o oznaczeniu 2019WJ4 zbliżyła się do Ziemi 30 listopada, z maksymalnym zbliżeniem około godziny 21:00 CET. W tym momencie 2019 WJ4 znalazła się w odległości około 327 tysięcy kilometrów, co odpowiada 0,85 średniego dystansu do Księżyca. Planetoida 2019 WJ4 ma szacowaną średnicę około 11 metrów.
Jest to 75 bliski (wykryty) przelot planetoidy lub meteoroidu w 2019 roku. W 2018 roku wykryć bliskich przelotów było przynajmniej 73. Rok wcześniej takich wykrytych przelotów było 53. W 2016 roku wykryto przynajmniej 45 bliskich przelotów, w 2015 było ich 24, a w 2014 roku 31. Z roku na rok ilość odkryć rośnie, co jest dowodem na postęp w technikach obserwacyjnych oraz w ilości programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
(HT)
https://kosmonauta.net/2019/12/bliski-przelot-2019-wj4/

Bliski przelot 2019 WJ4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sonda Cassini ukazała nam z bardzo bliska tajemniczy heksagon na Saturnie
2019-12-01.
Jesteśmy świadkami renesansu w przemyśle kosmicznym i eksploracji Układu Słonecznego. Dzięki sondom, łazikom i lądownikom możemy zobaczyć najnowsze zdjęcia Słońca, Księżyca, Marsa, Jowisza, a nawet odległych planetoid.
Jednym z takich wspaniałych urządzeń była jeszcze do niedawna sonda Cassini, która zakończyła już swoją 12-letnią wielką misję badań Saturna. Dostarczyła ona astronomom niebotyczną ilość cennych informacji o drugiej największej planecie Układu Słonecznego, jej pierścieniach i księżycach, a nam pokazała obiekty przemierzające kosmos z zupełnie innej, pięknej i fascynującej strony.
Sonda zakończyła swoją misję badawczą, dramatyczną podróżą w kierunku samej planety, by ostatecznie 15 września 2017 roku bezpowrotnie zniknąć w jego gęstej atmosferze. Tuż przed jej śmiercią zdołała przesłać jeszcze na Ziemię masę cennych danych i zdjęć, na których możemy teraz zobaczyć Władcę Pierścieni z tak bliska, jak nigdy wcześniej.
Jednymi z takich niezwykłych obrazów, jakie Cassini przesłała astronomom z NASA, były ujęcia gigantycznej polarnej burzy w kształcie sześciokąta, która przetacza się przez powierzchnię Saturna i od zawsze budziła sporo pytań.
Informowaliśmy Was, że wir z niewiadomych przyczyn zaczął zmieniać kolor z niebieskiego na złoty. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego tak się dzieje, ale najbardziej prawdopodobna hipoteza mówi, że ma to związek z letnim przesileniem, które na Saturnie miało miejsce w 2017 roku. Kilka miesięcy po wykonaniu zdjęć.
Powyższe zdjęcia zostały wykonane z odległości 640 tysięcy kilometrów. Pomimo faktu, że sondy Cassini już z nami nie ma, to dostarczyła tak dużo danych, że będziemy mogli zobaczyć jeszcze wiele zdjęć nie tylko tajemniczego heksagonu, ale również dokładniejsze samej atmosfery tego olbrzyma.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-12-01/sonda-cassini-ukazala-nam-z-bardzo-bliska-tajemniczy-heksagon-na-saturnie/

Sonda Cassini ukazała nam z bardzo bliska tajemniczy heksagon na Saturnie.jpg

Sonda Cassini ukazała nam z bardzo bliska tajemniczy heksagon na Saturnie2.jpg

Sonda Cassini ukazała nam z bardzo bliska tajemniczy heksagon na Saturnie3.jpg

Sonda Cassini ukazała nam z bardzo bliska tajemniczy heksagon na Saturnie4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bezpośrednia detekcja pary wodnej na Europie
2019-12-02. Krzysztof Kanawka
W atmosferze Europy – lodowego księżyca Jowisza – wykryto parę wodną.
Odkrycie pary wodnej w atmosferze Europy zawdzięczamy obserwatorium Kecka na Hawajach. Ten teleskop obserwował Europę od lutego 2016 do maja 2017. Łącznie wykonano 17 sesji obserwacyjnych. W 16 sesjach nie zanotowano pary wodnej, natomiast w jednej sesji obserwacyjnej zaobserwowano wyrzut pary wodnej. Tę detekcję zaobserwowano 26 kwietnia 2016.
Naukowcy wyliczyli, że podczas tego wyrzutu około 2000 ton pary wodnej dostało się do atmosfery Europy. Jest to mniejsza wartość niż to wcześniej szacowano. Jest zatem dość prawdopodobne, że wyrzuty materii ( w tym cząsteczek wody) następują stosunkowo rzadko na Europie i jedynie na dość małych miejscach.
Na tę chwilę jest to najlepsze potwierdzenie obecności wody w stanie ciekłym we wnętrzu Europy. Na lepsze dowody trzeba będzie poczekać aż misja Europa Clipper przyjrzy się z bliska temu księżycowi.
Co ciekawe – pośrednią detekcję udało się odnaleźć w danych z sondy Galileo, krążącej wokół Jowisza w latach 1995 – 2003. Naukowcy uważają, że sonda przeleciała przez strumień materii wyrzuconej z Europy.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2019/12/bezposrednia-detekcja-pary-wodnej-na-europie/

Bezpośrednia detekcja pary wodnej na Europie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2019 roku
2019-12-02. Ariel Majcher
Pierwsze dwa tygodnie grudnia należą do Księżyca, który najpierw przejdzie przez I kwadrę, a potem przez pełnię, przez co obiekty mgławicowe i słabsze obiekty gwiazdowe znikną w jego łunie. W szczególności trudno się będzie przebić przez tło nieba planetom Neptun i Uran oraz mających maksimum aktywności w przyszłym tygodniu Geminidom. W najbliższych dniach Srebrny Glob odwiedzi dwie ostatnie planety Układu Słonecznego, skutecznie utrudniając, jeśli nie uniemożliwiając ich obserwacje. Z wieczornego nieba znika planeta Jowisz, dążąca do spotkania ze Słońcem pod koniec miesiąca, ale godnie zastąpi ją planeta Wenus, zmniejszająca dystans do planety Saturn. Natomiast na niebie porannym rośnie odległość między Marsem a Merkurym. Pierwsza z wymienionych planet pnie się coraz wyżej, zaś druga po maksymalnej elongacji dąży do spotkania ze Słońcem i zmniejsza swoją wysokość nad widnokręgiem.
Zaraz po zachodzie Słońca, na jasnym jeszcze niebie, nisko nad południowo-zachodnim widnokręgiem świecą trzy jasne planety Układu Słonecznego. Zorza wieczorna raczej nie pozwoli jeszcze pokazać się gwiazdom (choć są one zaznaczone na mapkach animacji), co ułatwi zadanie odnalezienia planet. Choć nawet na ciemniejszym niebie nie powinno sprawić to kłopotu, gdyż są one najjaśniejszymi źródłami światła w swojej okolicy. Zwłaszcza Wenus i Jowisz, które są — odpowiednio — na ogół trzecim i czwartym pod względem jasności obiektem na niebie po Słońcu i Księżycu. Co około 15 lat, w czasie tzw. wielkich opozycji Jowisza na kilka miesięcy wyprzedza planeta Mars (ostatnio tak było w roku 2018).
Najniżej i najtrudniejsza do odnalezienia jest planeta Jowisz. Na początku tygodnia w momencie podanym na mapkach (godzina po zachodzie Słońca) planeta zajmuje pozycję na wysokości zaledwie 1° i znika niewiele potem. Stąd obecnie odnalezienie największej planety Układu Słonecznego należy do zadań ekstremalnych, mimo jasności -1,8 wielkości gwiazdowej. Jowisz spotka się ze Słońcem 27 grudnia, dojdzie wtedy do zakrycia Jowisza przez Słońce. Oczywiście nie da się tego dostrzec z powierzchni naszej planety bez specjalistycznych teleskopów słonecznych, ale na pewno da się to dostrzec na podglądzie pola widzenia instrumentów LASCO C2 i LASCO C3, znajdujących się na pokładzie obserwującej nieustannie Słońce sondy SOHO. Potem planeta przejdzie na niebo poranne i gdzieś od lutego zacznie pojawiać się nisko nad południowo-wschodnim widnokręgiem tuż przed świtem.
Wyraźnie wyżej nad horyzontem, choć niestety nie oznacza to, że wysoko, bo na wysokości mniej więcej 5°, godzinę po zachodzie Słońca znajduje się planeta Wenus, która świeci obecnie z jasnością -3,9 wielkości gwiazdowych, a w teleskopach można dostrzec tarczę planety o średnicy 12″ i fazie 88%. Na początku tygodnia Wenus można wykorzystać, jako wskazówkę do odnalezienia Jowisza. Piątą planetę od Słońca oddziela od Wenus niecałe 10°, a należy jej szukać na godzinie 4. względem Wenus. Druga planeta Układu Słonecznego zbliża się do Saturna i w środę 11 grudnia minie ją w odległości niecałych 2°. Natomiast do niedzieli 8 grudnia zbliży się do niej na 3,5 stopnia.
Planeta Saturn zajmuje na razie najwyższą pozycję na niebie wśród tych trzech planet, ale w przyszłym tygodniu się to zmieni, gdy pierwszeństwo i pod tym względem przejmie szybko poprawiająca swe warunki obserwacyjne planeta Wenus. Saturn w porach podanych na mapkach animacji znajduje się na wysokości 10°, ale każdego kolejnego dnia jest coraz bliżej linii widnokręgu. Obecnie planeta ma jasność +0,6 magnitudo, przy średnicy tarczy 15″. W tym tygodniu nie będzie maksymalnej elongacji Tytana. W czwartek 5 grudnia największy księżyc Saturna, którego okres obiegu wokół jego planety macierzystej wynosi nieco ponad 16 dni, znajdzie się w koniunkcji z Saturnem, przechodząc 60″, czyli 4 średnice kątowe planety, na północ od niego.
Księżyc zacznie tydzień w fazie 35%, w północno wschodniej części konstelacji Koziorożca, niecałe 2° na południe od pary gwiazd Nashira i Deneb Algiedi. Godzinę po zachodzie Słońca Księżyc jest blisko południka lokalnego, natomiast o godzinie podanej na mapce chyli się już ku zachodowi i znajduje się na wysokości 7°.
Następne dwa dni Srebrny Glob spędzi w gwiazdozbiorze Wodnika, zwiększając fazę od 44% we wtorek 3 grudnia do 54% w środę 4 grudnia. I kwadra przypada w środę 4 grudnia przed godziną 8 naszego czasu. W środę tuż nad tarczą Księżyca znajdzie się trójka gwiazd ψ1, ψ2 i ψ3 Aquarii, natomiast w odległości mniej więcej 5° od niego w tym samym kierunku — gwiazda φ Aquarii oraz planeta Neptun. Oczywiście obecność jasnego Księżyca w okolicy Neptuna nie ułatwi jego odnalezienia, a w kolejnych dniach będzie jeszcze gorzej, gdyż blask Księżyca cały czas rośnie. Neptun pokonał już zakręt na kreślonej przez siebie pętli i powoli zawraca w kierunku gwiazdy φ Aqr. Do końca tygodnia zmniejszy dystans do niej do 86 minut kątowych. Jasność planety wynosi +7,9 magnitudo.
Ostatnie dni tygodnia Księżyc przeznaczy na pokonanie pogranicza gwiazdozbiorów Ryb i Wieloryba, kilkukrotnie przecinając dzielącą je granicę. W tym czasie oświetlenie tarczy naturalnego satelity Ziemi zwiększy się od 64% w czwartek 5 grudnia do 88% w niedzielę 8 grudnia. W czwartek wieczorem Księżyc zakryje mające jasność obserwowaną +4,3 oraz +4,6 magnitudo gwiazdy 30 i 33 Psc, czyli gwiazdy tworzące dolny bok charakterystycznego prostokąta gwiazd podobnej jasności w najbardziej na południe wysuniętej części Ryb. Uzupełniają go położone jakieś 2,5 stopnia na północ od nich gwiazdy 27 i 29 Psc. W latach 2009-2011 nieco na północ od tego prostokąta przechodziła planeta Uran. Być może niektóre osoby pamiętają ten fakt z zamieszczanych tutaj notek.
Od tego czasu planeta Uran przesunęła się o jakieś 35° na północny wschód do sąsiedniego gwiazdozbioru Barana, stąd Księżyc spotka się z nią w weekend. W niedzielę 8 grudnia Księżyc znajdzie się ponad 5° na południowy wschód od siódmej planety Układu Słonecznego, która nadal porusza się ruchem wstecznym i świeci blaskiem +5,7 wielkości gwiazdowej.
Tego samego dnia w odległości jakichś 11° na południe Księżycowi towarzystwa dotrzyma gwiazda zmienna Mira Ceti. Niestety jej jasność spadła już do około +4 magnitudo i na pewno tej nocy zginie ona w blasku Srebrnego Globu. Warto zatem spróbować dostrzec ją na początku tygodnia, gdy blask Księżyca jeszcze nie zwiększy się znacząco i po swoim zachodzie Srebrny Glob pozostawi kilka godzin ciemnego nieba.
Nad samym ranem, nisko nad południowo-wschodnim widnokręgiem, pokazują się dwie kolejne planety Układu Słonecznego. Pierwsza na nieboskłonie pojawia się planeta Mars, wschodząca około godziny 4:30 i dwie godziny później docierająca na wysokość około 15&deg. Planeta na początku grudnia weszła do gwiazdozbioru Wagi i zbliża się do drugiej co do jasności gwiazdy konstelacji, choć oznaczanej na mapach nieba grecką literą α. W niedzielę 8 grudnia dotrze na odległość 3° od niej, natomiast w czwartek 12 grudnia oba ciała niebieskie przedzieli dystans zaledwie około 15′, czyli połowa średnicy kątowej Słońca, czy Księżyca. Wygląd marsjańskiej tarczy zmienia się bardzo powoli. W tym tygodniu jasność planety nadal wynosi +1,7 magnitudo, przy tarczy o średnicy 4″.
Druga z planet, planeta Merkury początkowo wschodzi przed godziną 6 i do momentu pokazanego na mapkach animacji zdąży się wznieść na wysokość niecałych 7°. Po zeszłotygodniowej maksymalnej elongacji planeta zbliża się już do Słońca, dążąc do spotkania z nim 10 stycznia przyszłego roku. Stąd każdego kolejnego poranka planeta znajdzie się coraz bliżej linii widnokręgu i do niedzieli 8 grudnia o tej samej porze jej wysokość nad horyzontem zmniejszy się do 4°. Przez cały tydzień jasność Merkurego utrzyma się na poziomie -0,6 wielkości gwiazdowej i wielkość tarczy, wynosząca 6″. Wyraźnie zwiększy się za to faza (z 72 do 84%).
https://news.astronet.pl/index.php/2019/12/02/niebo-w-pierwszym-tygodniu-grudnia-2019-roku/

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2019 roku.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2019 roku2.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2019 roku3.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu grudnia 2019 roku4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czarna dziura czy nowo narodzone gwiazdy? SOFIA odkrywa galaktyczną łamigłówkę
2019-12-02.Autor. Vega
W nowym badaniu naukowcy zastanawiają się nad czarną dziurą, która wydaje się zmieniać galaktyczne środowisko w sposób zwykle kojarzony z nowo narodzonymi gwiazdami.
Czarne dziury są z natury dziwne, a ich siły grawitacyjne tak silne, że nic, nawet światło, nie może z nich uciec. Ponieważ aktywne czarne dziury pochłaniają gaz i pył, część tej materii jest wypuszczana na zewnątrz jako strumienie cząsteczek o wysokiej energii oraz promieniowanie. Zazwyczaj dżety te są prostopadłe do galaktyki gospodarza, ale obserwatorium SOFIA (Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy) znalazło taki, który strzela bezpośrednio do swojej galaktyki.

Strumień ten podgrzewa gaz wokół centrum galaktyki w sposób charakterystyczny dla rodzących się gwiazd. Skłania to naukowców do ponownej oceny swoich wyobrażeń na temat kluczowego gazu powiązanego z młodymi gwiazdami oraz na temat tego, w jaki sposób czarne dziury ogólnie wpływają na swoje galaktyki gospodarzy.

Gwiazdy rodzą się w obłokach gazu i pyłu. Jest to proces ukryty przed naszym spojrzeniem w świetle widzialnym. Ale światło podczerwone, którego nasze oczy nie widzą, może przenikać te obłoki. SOFIA wykorzystuje promieniowanie podczerwone do badania narodzin gwiazd. Jednak nawet mając potężne teleskopy, astronomowie nie widzą szczegółów takich jak nowo narodzone gwiazdy w bardzo odległych galaktykach. Zamiast tego szukają oznak gazu ogrzewanego przez takie gwiazdy, zwanego zjonizowanym węglem. Ponieważ zjonizowany węgiel jest tak często spotykany w związku z nowonarodzonymi gwiazdami, naukowcy zakładają, że powstawanie gwiazd zachodzi, gdy znajdą gaz w odległych galaktykach.

Jednak gdy naukowcy z SOFIA badali pięć pobliskich galaktyk z aktywnymi czarnymi dziurami, odkryli, że ta o najniższym wskaźniku narodzin gwiazd zawiera najbardziej zjonizowany węgiel. W rzeczywistości było go 10 razy więcej niż w innych galaktykach o podobnej wielkości i składzie. Ale wskaźnik narodzin gwiazd jest tak niski, że może wyprodukować tylko 25% wykrytego gazu. Innymi słowy, same nowo narodzone gwiazdy nie były w stanie wyjaśnić obfitości zjonizowanego węgla. Musi istnieć inne wyjaśnienie tej ważnej sygnatury chemicznej.

Zespół wykorzystał instrument SOFIA nazwany Field Imaging Far-Infrared Line Spectrometer (FIFI-LS), aby dokładnie zbadać galaktykę HE 1353-1917. Odkryli, że strumień czarnej dziury strzela promieniowaniem bezpośrednio w galaktykę, a nie w otaczającą ją przestrzeń. Większość zjonizowanego węgla jest skoncentrowana w pobliżu galaktycznej aktywnej czarnej dziury, co wskazuje, że tajemniczym źródłem gazu jest intensywne promieniowanie wytwarzane przez strumień czarnej dziury.

Jest to sprzeczne z od dawna przyjętym założeniem, że zjonizowany węgiel jest przede wszystkim wizytówką nowo narodzonych gwiazd.

Informacje z pobliskich galaktyk, takie jak sposób, w jaki czarne dziury mogą tworzyć zjonizowany węgiel i wpływają na późniejszą ewolucję galaktyki, są kluczowe dla zrozumienia danych z innych obserwatoriów, w tym z ALMA w Chile. Radioteleskopy badają niektóre z najodleglejszych i najsłabszych galaktyk, które często znajdują się tak daleko, że nawet potężne teleskopy mogą je wykryć jedynie jako punkt światła. Światło to jest pełne informacji, ale szczegóły dotyczące pobliskich galaktyk zebrane przez SOFIA są wymagane do interpretacji danych z najodleglejszych regionów Wszechświata. Teraz naukowcy wiedzą, że wysoki poziom zjonizowanego węgla w odległej galaktyce może wskazywać nie tylko na to, że rodzi się wiele gwiazd, ale także, że strumień czarnej dziury może być odpowiedzialny za te same rodzaje sygnatur chemicznych.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NASA
Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/12/czarna-dziura-czy-nowo-narodzone.html

Czarna dziura czy nowo narodzone gwiazdy SOFIA odkrywa galaktyczną łamigłówkę.jpg

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Co na niebie w roku 2020?
2019-12-02.
Wnet kolejny raz staniemy u progu Nowego przestępnego Roku, w którym będziemy obserwować nieboskłon niezależnie od wydarzeń na Ziemi. W nadchodzącym roku 2020 czekają nas  zarówno zjawiska okresowe, jak  i niespodziewane. Tych drugich, często najciekawszych i wywołujących u mieszkańców Ziemi dreszcz emocji, często nie potrafimy wcześniej dokładnie przewidzieć.
Ze zjawisk okresowych, a mimo to zawierających zawsze w sobie choć odrobinę tajemniczości, wystąpią w tym roku na kuli ziemskiej dwa zaćmienia Słońca: 21 VI (obrączkowe) i 14 XII (całkowite), oraz cztery półcieniowe zaćmienia Księżyca: 10 I, 5 VI, 5 VII i 30 XI. Niestety żadne z tych zjawisk nie będzie jednak widoczne z terytorium Polski. Jeśli chodzi o naszą gwiazdę, to jej aktywność magnetyczna będzie niska, Słońce jest bowiem w fazie minimum po 24 cyklu, a zatem prawdopodobnie przez najbliższy rok praktycznie nadal nie będziemy mogli obserwować plam, czyli silnych pól magnetycznych w fotosferze Słońca, bo ich po prostu nie będzie, a wyrzuty materii w przestrzeń międzyplanetarną będą sporadyczne. Należy jednak zawsze liczyć się z nieoczekiwanym wzrostem jego aktywności, co może pociągnąć za sobą powstawanie rozmaitych zjawisk geofizycznych i zaburzeń nie tylko w pogodzie kosmicznej. Osobom bardziej zainteresowanym problemem codziennej aktywności Słońca polecamy też stronę SpaceWeather.
Zaglądając zaś z zainteresowaniem w Rocznik Astronomiczny, dowiadujemy się jakie ważniejsze zjawiska niebieskie, precyzyjnie obliczone na podstawie wcześniejszych obserwacji astronomicznych, czekają nas w 2020 roku. Wiosna, na którą czekamy zawsze z utęsknieniem, rozpocznie się 20 marca o godzinie 04:50, lato - 20 czerwca o 23:44,  jesień - 22 września o 15:31, a zima - 21 grudnia o godzinie 11:02.   
 
Słońce i Księżyc
5 stycznia o godzinie 9:00 Ziemia w swym rocznym ruchu po orbicie eliptycznej będzie najbliżej Słońca, czyli w peryhelium, w odległości niewiele ponad 147 mln km od niego. Będzie się wtedy poruszała najszybciej na swej orbicie wokółsłonecznej w 2020 roku, bo z prędkością 30,27 km/s, czyli prawie 109 000 km/h. Jest to dla nas o tyle pocieszający fakt, że dnia będzie przybywało coraz szybciej. W Nowy Rok Słońce wzejdzie o godzinie 07:38, a zajdzie o 15:49 – zatem dzień będzie trwał 8 godz. 11 minut i będzie już dłuższy od najkrótszego dnia roku o 6 minut. Na pocieszenie trzeba przypomnieć, że zima kalendarzowa na naszej półkuli, przynajmniej teoretycznie, jest najkrótszą porą roku, trwa bowiem tylko, lub aż, 89 dni! W praktyce, jak wiemy z doświadczenia, bywa z nią różnie, bowiem ma swoje ambicje i kaprysy. Natomiast Ziemia zawędruje w lecie do aphelium (będzie najdalej od Słońca – w odległości prawie 153 mln km) o godz. 14 w dniu 4 lipca.
Zmiana czasu z zimowego na letni w Unii Europejskiej czeka nas w nocy 28/29 marca, a powrót na czas zimowy, czyli środkowo-europejski, w nocy 24/25 października - chyba, że pozostaniemy przy czasie letnim i nie będziemy musieli już więcej cofać zegarków.  Jeśli chodzi o święta ruchome, to w 2020 roku Popielec wypada 26 II, Wielkanoc przypadnie 12 IV, czyli w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca, ta zaś będzie o godzinie 04:35 w środę 08 IV; Zielone Świątki - 31 V, a Boże Ciało - 11 VI.  Księżyc powita Nowy Rok podążając do pierwszej kwadry, a zakończy 2020 rok w fazie tuż po pełni. Ponadto tarcza Księżyca będzie w 2020 roku zakrywać: Wenus (2x), Marsa (5x), Jowisza (2x), a z planet karłowatych Plutona (5x), Westę (6x) i Juno (1x).  Z tych ciekawych zjawisk będziemy mogli obserwować przy użyciu lunetki, w dniu 19 VI przed południem o godz. 11, tylko zakrycie Wenus przez naszego naturalnego satelitę.
 
Komety
W tym roku kilkadziesiąt skatalogowanych komet okresowych powróci do peryhelium (punktu ich orbit leżących najbliżej Słońca), i będą one widoczne tylko przez lornetkę lub teleskop. Ponadto, astronomowie wciąż czekają pokornie na następnego gościa spoza Układu Słonecznego, podobnego do 'Oumuamua - asteroidy międzygwiazdowej odkrytej w 2017 roku.
 
Widoczność planet
Jeśli chodzi o planety, to Merkurego, który zawsze wędruje na niebie blisko Słońca, można będzie zaobserwować nisko nad horyzontem, na wschodnim niebie o świcie, lub na zachodzie o zmierzchu. Jeśli pogoda obserwacyjna nam dopisze, to najłatwiej będzie go można dostrzec przed wschodem Słońca - w połowie listopada. Zaś wieczorem najlepsze warunki do jego obserwacji, będą w połowie lutego.
Wenus wystąpi w roli Gwiazdy Wieczornej prawie do końca maja. Potem skryje się nam w promieniach Słońca, by pojawić się na porannym niebie w drugim tygodniu czerwca, i do końca roku będzie grała rolę Jutrzenki. Ponadto dojdzie do koniunkcji, czyli zbliżenia na niebie Wenus z Merkurym, o godzinie10 w dniu 22 V, ale to zjawisko nie będzie u nas widoczne.
Mars od początku roku widoczny będzie na porannym niebie, stopniowo wydłużając swą obecność na nocnym niebie, a po opozycji w dniu 13 X będzie go można obserwować już przez całą noc. Czerwonawy Mars w swej rocznej wędrówce po nieboskłonie, przewędruje przez wiele gwiazdozbiorów, począwszy od Wagi, a następnie przez Skorpiona, Wężownika, Strzelca, Koziorożca, Wodnika, Ryby i Wieloryba, by końcem roku znów powrócić do gwiazdozbioru Ryb. Przy okazji tej skomplikowanej wędrówki będzie w koniunkcji z Jowiszem w dniu 20 III o godz. 7:00 i z Saturnem 31 III o godz. 13:00, oraz z Antaresem - najjaśniejszą gwiazdą w Wężowniku - 17 I o godz. 5:00. Ponadto Księżyc aż pięciokrotnie zakryje w tym roku Marsa, ale te zjawiska nie będą u nas widoczne.
Jowisz będzie mógł być obserwowany od drugiego tygodnia stycznia na porannym niebie w gwiazdozbiorze Strzelca, coraz to wcześniej poprzedzając wschód Słońca. W dniu 14 VII będzie w opozycji do niego i wtedy będziemy mogli go obserwować przez całą noc. Od połowy października będzie widoczny tylko na wieczornym niebie, a końcem grudnia przejdzie do Koziorożca. Jowisz będzie w koniunkcji z Marsem 20 III o godz. 7:00 i z Saturnem 21 XII o godz. 15:00. To drugie zjawisko będzie u nas widoczne. Natomiast  zakrycia Jowisza przez Księżyc w dniach 23 I i 19 II nie będą u nas widoczne.
Saturn Nowy Rok spędzi schowany w promieniach Słońca i dopiero pod koniec stycznia będzie widoczny na porannym niebie, poprzedzając wschód naszej gwiazdy, goszcząc podobnie jak Jowisz w gwiazdozbiorze Strzelca. W drugiej połowie marca przejdzie do Koziorożca i z końcem kwietnia będzie widoczny na niebie już przed północą. Następnie w lipcu powróci do Strzelca, gdzie 20 VII będzie w opozycji do Słońca i wtedy można go będzie obserwować przez całą noc. Od końca października będzie dostępny do obserwacji tylko na wieczornym niebie, by z końcem grudnia znów wrócić do gwiazdozbioru Koziorożca. Saturn będzie w koniunkcji z Marsem 31 III o godz. 13:00 i z Jowiszem 21 XII o godz. 15:00. To drugie zjawisko będzie u nas widoczne.
Uran na początku roku będzie widoczny na wieczornym niebie w gwiazdozbiorze Barana, w którym to gwiazdozbiorze pozostanie do końca roku. Z początkiem kwietnia nastąpi jego złączenie ze Słońcem, po czym pojawi się on w połowie maja na porannym niebie, wydłużając stopniowo okres przebywania nad horyzontem. W opozycji będzie 31 X, a od początku grudnia widoczny będzie na niebie w pierwszej połowie nocy.   
Neptun cały rok spędzi w gwiazdozbiorze Wodnika. Na początku roku będzie widoczny na wieczornym niebie. W połowie lutego zniknie w promieniach Słońca, by pojawić się rankiem w końcu marca na porannym niebie. W opozycji będzie 11 IX, a  od połowy grudnia będzie widoczny coraz krócej na wieczornym niebie. Do obserwacji planet Uran i Neptun musimy użyć lunety.
 
Meteory
W tym roku z kilkunastu większych rojów meteorów, które rokrocznie promieniują, polecałbym do obserwacji: Kwadrantydy z maksimum 3 stycznia, którym po północy nie będzie przeszkadzał Księżyc w pierwszej kwadrze, a szczególnie proszę zwrócić uwagę na Ursydy z maksimum 2 lipca, które właśnie w tym roku mogą się popisać jasnymi bolidami. Następne będą Perseidy - 12/13 sierpnia i Geminidy z 14 grudnia. Najlepsze warunki do  obserwacji będą mieć te ostatnie - Księżyc będzie wtedy w nowiu. W przypadku Perseidów Księżyc będzie dwa dni po ostatniej kwadrze, a przy obserwacjach Ursyd  będzie on przeszkadzał, prezentując się na dwa dni przed pełnią.
Korzystając zaś z każdej wolnej chwili, w tegoroczne długie zimowe wieczory, spójrzmy spokojnie w niebo, z niewątpliwie najpiękniejszym gwiazdozbiorem Orionem i pamiętajmy przy tym o przysłowiu:        

                                     „Z wiosną nie tylko nasze nadzieje rosną”

Jednym słowem byle do pogodnej i ciepłej Wiosny, w nowym magicznym 2020 roku.
 
 
Źródło: Adam Michalec, MOA, Niepołomice, 13 października 2019
 
Czytaj więcej:
•    Niebo w grudniu 2019 (odc. 1) - lornetka czy teleskop?
•    Niebo w listopadzie 2019 (odc. 2) - życie po Tranzycie, czyli gra w kolory
 
Opracowanie: Adam Michalec, Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Wenus jako Gwiazda Wieczorna w roku 2018. Źródło: APOD.pl.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/co-na-niebie-w-roku-2020

Co na niebie w roku 2020.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Izerski Park Ciemnego Nieba ma już 10 lat
2019-12-02.
Izerski Park Ciemnego Nieba obchodzi w tym roku 10-lecie istnienia. Został utworzony 4 listopada 2009 r. w ramach Międzynarodowego Roku Astronomii 2009. Jest pierwszym w Polsce parkiem ciemnego nieba oraz pierwszym na świecie parkiem transgranicznym. Zajmuje powierzchnię około 7500 ha.
Pomysł na park narodził się w 2006 roku, ale został zrealizowany dopiero trzy lata później, w roku 2009. Profesjonalne obserwacje astronomiczne wymagają całkowitych ciemności. Jednak rozwój cywilizacji sprawia, że jest coraz trudniej znaleźć na terenie Polski czy Europy miejsca, nad którymi niebo nie jest „zaśmiecone” sztucznym światłem. Wobec czego  naukowcy zaczęli szukać odpowiednich do obserwacji miejsc na odludziu.
Naukowcy z Instytutu Astronomii Uniwersytetu Wrocławskiego (dr Sylwester Kołomański, dr Tomasz Mrozek i dr Paweł Preś, astronomowie i współzałożyciele parku) znaleźli takie miejsce podczas obozu astronomicznego w Górach Izerskich. Górna część doliny Izery i dolina Jizerki należy do najcenniejszych przyrodniczo obszarów na pograniczu czesko-polskim. Obszar ten jest słabo zaludniony i jednocześnie dobrze osłonięty od świateł miejscowości położonych w Górach Izerskich i w ich pobliżu przez grzbiety górskie. Dzięki czemu stanowi doskonałe miejsce do obserwacji gwiazd na niebie. Ponadto, jest to także ciekawy i cenny przyrodniczo obszar, który warto chronić przed nadmiernym nocnym oświetleniem. Dodatkowo dolina Izery jest komunikacyjnie łatwo dostępna dla turystów, dając sporej ilości osób możliwość skorzystania z walorów edukacyjnych tego miejsca.
Pomysł utworzenia parku ciemnego nieba w Górach Izerskich powstał z potrzeby przekazania społeczeństwu wiedzy na temat zanieczyszczenia światłem, jego wpływu na ludzi oraz na nocne środowisko. W parku jest naprawdę ciemno i odwiedzający go mogą zobaczyć, jak przed wiekami ludzie widzieli nocne niebo. Można się doliczyć 800 gwiazd.
Izerski Park Ciemnego Nieba (po czesku Jizerská oblast tmavé oblohy) jest polsko-czeskim obszarem transgranicznym o powierzchni ok. 7500 ha, który powstał  w ramach Międzynarodowego Roku Astronomii 2009. Inicjatorem „narodzenia się” parku jest Instytut Astronomiczny Uniwersytetu Wrocławskiego. Ale pomysł nie zostałby zrealizowany bez współpracy z Instytutem Astronomicznym Akademii Nauk Republiki Czeskiej oraz instytucji zajmujących się lasami po obu stronach granicy, z polskiej strony Nadleśnictwa Świerardów i Nadleśnictwa Szklarska Poręba, a z czeskiej Obszaru Krajobrazu Chronionego Jizerské hory oraz Dyrekcji Regionalnej Lasów Republiki Czeskiej w Libercu.
Po stronie polskiej Izerski Park Ciemnego Nieba jest częścią astro-turystycznego projektu Astro Izery.
W parku organizowane są wydarzenia astronomiczne. Została też utworzona ścieżka odwzorowująca w terenie Układ Słoneczny. W zastosowanej skali 1 do miliarda Ziemia jest wielkości piłeczki, a od Słońca dzieli ją 176 metrów. Natomiast ostatnia z planet krąży oddalona o ponad 11 kilometrów. Szlak zaczyna się od Słońca przy Orlu, a kończy w okolicach Chatki Górzystów.
Więcej o parku można przeczytać na stronie Izerski Park Ciemnego Nieba.
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Izerski Park, Ciemnego Nieba, Świerardów.pl, Radio Wrocław, Polska Gazeta Wrocławska
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/izerski-park-ciemnego-nieba-ma-juz-10-lat

Izerski Park Ciemnego Nieba ma już 10 lat.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Starty rakiet orbitalnych w intensywnej końcówce listopada
2019-12-02.
Między 25 a 27 listopada przeprowadzono cztery starty rakiet orbitalnych z czterech różnych ośrodków rakietowych. Na orbitę trafił tajny rosyjski satelita wojskowy, komercyjne satelity telekomunikacyjne oraz satelity obserwacji Ziemi.
Kosmos 2542
25 listopada z kosmodromu Plesieck na północ od Moskwy wystartowała rakieta Sojuz 2.1v z tajnym ładunkiem wojskowym o oznaczeniu Kosmos 2542. O wysłanym w misji satelicie wiadomo niewiele z oficjalnych informacji. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej podało tylko w komunikacie, że statek będzie monitorował stan innych rosyjskich satelitów, co sugeruje, że może chodzić o misje zwiadu kosmicznego. Satelita trafił na orbitę polarną o inklinacji 98 stopni i apogeum 855 km.
TIBA 1 i Inmarsat GX 5
26 listopada ze stanowiska w kosmodromie Kourou w Gujanie Francuskiej wystartowała europejska rakieta Ariane 5. Na jej pokładzie znalazła się para satelitów telekomunikacyjnych: pierwszy satelita komunikacyjny dla wojsk Egiptu TIBA 1 oraz piąty satelita sieci Global Xpress firmy Inmarsat.
TIBA 1 to ważący 5,6 t satelita telekomunikacyjny zbudowany przez firmy Airbus Defence and Space oraz Thale Alenia Space dla rządu Egiptu, na mocy umowy z Francją. Satelita będzie nadawał w paśmie Ka i będzie wykorzystywany zarówno przez wojsko egipskie jak i do celów cywilnych. Trafi na orbitę geostacjonarną, na pozycję 35,5 E.
Inmarsat GX5 to już piąty satelita sieci Global Express, zbudowanej przez brytyjską firmę Inmarsat. Statek waży 4 t i został zbudowany przez Thales Alenia Space. Sieć Global Express udostępnia usługi dostępu do Internetu dla samolotów liniowych i odrzutowców biznesowych, statków morskich i użytkowników lądowych w tym żołnierzy amerykańskich. GX5 “zaparkuje” na orbicie geostacjonarnej na pozycji 11 E. Jego anteny będą nadawać w paśmie Ka. PIerwsze cztery statki systemu trafiły na orbitę w latach 2013-2017.
Cartosat 3, Flock 4p i Meshbed
W kolejnym dniu, 27 listopada został przeprowadzony start indyjskiej rakiety PSLV-XL z kosmodromu Satish Dhawan. Rakieta wyniosła na orbitę indyjskiego satelitę obserwacyjnego Cartosat 3 i 13 nanosatelitów standardu CubeSat..
Cartosat-3 to nowa seria satelitów, mających zastąpić poprzednią generację Cartosat-2. Wysłany w listopadzie satelita ma masę 1,6 t i został wyposażony w aparaturę obrazującą panchromatycznie, w kolorze i podczerwieni. Czarno-białe obrazy mają osiągać rozdzielczości 25 cm/px, a kolorowe do 1 m/px. Kolejne satelity nowej generacji (Cartosat 3A i 3B) mają zostać wysłane już w 2020 r.
Z głównym ładunkiem indyjskiej rakiety leciało też 12 nanosatelitów standardu CubeSat 3U Flock 4p amerykańskiej firmy Planet Labs - właściciela największej flotylli satelitów obrazujących Ziemię. Flock 4p to już druga wysłana w tym roku grupa statków 4. generacji sieci. Planet Lab wysłał już ponad 300 satelitów swojej sieci.
Ostatnim satelitą tej misji był Meshbed. To również nanosatelita standardu CubeSat 3U, zbudowany przez firmy Analytical Space Incorporated i MITRE. Satelita będzie demonstratorem technologii antenowej Frequency-Scaled Ultrawide Spectrum Element (FUSE) opracowanej przez firmę MITRE.
Gaofen 12
27 listopada z kosmodromu Taiyuan w Chinach wystartowała rakieta Długi Marsz 4C z satelitą radarowej obserwacji Ziemi przeznaczenia cywilnego Gaofen 12. Satelita trafił na polarną orbitę o wysokości 600 km.
Podsumowanie
Tradycyjnie pod koniec roku trwa intensywny okres startów rakiet orbitalnych. W samym listopadzie przeprowadzono 12 udanych lotów. Na grudzień zapowiadana jest podobna liczba startów. Na początku miesiąca powinny wystartować rakiety Electron i Sojuz 2.1b. 4 grudnia planowana jest misja zaopatrzeniowa statku Dragon do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Na podstawie: Arianespace/SN/NSF/Inmarsat
Opracował: Rafał Grabiański
Więcej informacji:
•    informacja prasowa ISRO o udanym starcie misji PSLV z satelitą Cartosat 2 i ładunkami dodatkowymi
•    informacje o misji rakiety Ariane 5 od operatora rakiety, firmy Arianespace
•    informacje o misji Kosmos 2542 z blogu RussianSpaceWeb

Na zdjęciu: Rakieta Ariane 5 startująca z satelitami TIBO 1 i Inmarsat GX 5. Źródło: Arianespace.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/starty-rakiet-orbitalnych-w-intensywnej-koncowce-listopada

Starty rakiet orbitalnych w intensywnej końcówce listopada.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Uczniowie zarejestrowali dziwne dźwięki powstające w ziemskiej magnetosferze
2019-12-02.
Każdego dnia badawcze instalacje kosmiczne rejestrują niebotyczne ilości danych na temat tętniącej życiem przestrzeni kosmicznej. Pomimo faktu, że informacje te są magazynowane, nie jesteśmy w stanie ich wykorzystać.
Problem jest złożony. Chociaż mamy do swojej dyspozycji coraz to bardziej zaawansowane systemy uczenia maszynowego, które niesamowicie przyspieszają analizy danych, to jednak wciąż te metody pozostawiają wiele do życzenia. Wydawać by się mogło, że najsłabszym w tym wszystkim ogniwem jest człowiek. Nic bardziej mylnego.
Okazuje się, że ludzki narząd słuchu, wiedza i pragnienie poszerzania horyzontów, pozwalają dokonać odkryć, jakie jeszcze przez długi czas będą poza zasięgiem technologii sztucznej inteligencji. Najlepszym tego przykładem może być projekt zainaugurowany jakiś czas temu przez kilka brytyjskich uczelni, a związany z analizą zgromadzonych danych przez instalacje kosmiczne.
Zadaniem uczniów było odkrycie czegoś ciekawego w pozyskanych danych. Efekt ich ciężkiej pracy przerósł najśmielsze oczekiwania, zarówno ich samych, jak i pomysłodawców projektu. Udało się bowiem zarejestrować głośny chrzęst dobiegający z ziemskiej magnetosfery, po którym następowała seria gwizdów o zmniejszającej się tonacji. Trzeba tutaj podkreślić, że ten kilkusekundowy dźwięk odpowiadał w rzeczywistości kilku dniom nagrywania.
Uczniowie porównali uzyskane dane z informacjami o aktywności naszej dziennej gwiazdy i szybko okazało się, że nagrane dźwięki odpowiadają zjawiskom generowanym przez Słońce. Mali badacze skupili się na dźwiękach powstających w wyższych warstwach ziemskiej atmosfery. Pojawiają się one, np. gdy dochodzi na Słońcu do potężnych wybuchów i koronalnych wyrzutów plazmy oraz w momencie uderzenia wiatru słonecznego w ziemską magnetosferę, która jest swoistą bańką magnetyczną chroniącą nas przed degradującymi życie biologiczne wysokoenergetycznymi cząstkami.
Uderzające cząstki generują wibracje w magnetosferze, które mogą być odbierane i rejestrowane przez sondy kosmiczne. Nie jest to proste zadanie. Dlatego też, zarejestrowane dźwięki, uczniowie poddawali obróbce np. przyspieszając je i wzmacniając, aby były lepiej słyszalne. Efekt ich pracy możecie posłuchać na powyższym nagraniu.
Źródło: GeekWeek.pl/AGU 100 / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-12-02/uczniowie-zarejestrowali-dziwne-dzwieki-powstajace-w-ziemskiej-magnetosferze/

 


School Students Identify Sounds of Earth's Magnetic Shield Recovering

 

Uczniowie zarejestrowali dziwne dźwięki powstające w ziemskiej magnetosferze.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W centrum naszej Galaktyki doszło do potężnego wybuchu
Autor: admin (2 Grudzień, 2019)
Naukowcy zdobyli dowody wskazujące na tajemniczą eksplozję, która stosunkowo niedawno miała miejsce w centrum Drogi Mlecznej. Wybuch ten był tak potężny, że powstały w jego wyniku rozbłysk energii uderzył w struktury, położone daleko od naszej galaktyki.
Źródło intensywnej, rozszerzającej się wiązki energii znajdowało się w centrum Drogi Mlecznej, blisko supermasywnej czarnej dziury. Zdarzenie, które wyemitowało rozbłyski promieniowania w kształcie rozszerzających się stożków w kierunku obu biegunów galaktyki, miało miejsce zaledwie 3,5 miliona lat temu.
Do takiego wniosku doszedł zespół naukowców pod kierownictwem profesora Jossa Blanda-Hawthorna z ARC Centre of Excellence for All Sky Astrophysics in 3 Dimensions (ASTRO 3D). Zjawisko, znane jako rozbłysk Seyferta, stworzyło dwa wielkie stożki jonizacyjne, które przecięły Drogę Mleczną.
Rozbłysk był tak potężny, że uderzył w oddalony o 200 tysięcy lat świetlnych Strumień Magellaniczny – długi strumień gazowych obłoków, łączących Mały i Wielki Obłok Magellana. Naukowcy zakładają, że tak silna eksplozja musiała zostać wywołana przez aktywność nuklearną supermasywnej czarnej dziury Sagittarius A*, położonej w centrum Drogi Mlecznej.
3,5 miliona lat, w kategoriach galaktycznych, to bardzo niewiele. Badacze oszacowali, że wybuch mógł trwać przez około 300 tysięcy lat. Odkrycie pokazuje, że centrum Drogi Mlecznej jest o wiele bardziej dynamicznym miejscem niż dotychczas sądzono.
Źródło:
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/w-centrum-drogi-mlecznej-doszlo-do-poteznego-...
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/w-centrum-naszej-galaktyki-doszlo-do-poteznego-wybuchu

W centrum naszej Galaktyki doszło do potężnego wybuchu.jpg

W centrum naszej Galaktyki doszło do potężnego wybuchu2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bolid DN160822_03 – mini-księżyc Ziemi?
2019-12-02. Krzysztof Kanawka
Jest możliwe, że zaobserwowany w sierpniu 2016 roku bolid o oznaczeniu DN160822_03 był przez pewien czas “mini-księżycem” naszej planety.
Każdego roku w pobliżu Ziemi przelatuje kilkadziesiąt (wykrytych) małych obiektów. Ich wielkość jest zwykle rzędu od kilku do kilkudziesięciu metrów. Niektóre z nich zakrzywiają znacznie swoją trajektorię po przelocie obok Ziemi.
W niektórych przypadkach może dojść do przechwycenia takiego małego obiektu przez pole grawitacyjne naszej planety. Z matematycznego punktu widzenia wydaje się być prawdopodobne, że od czasu do czasu Ziemia może “na chwilkę” przechwycić mały obiekt, który w ten sposób stanie się chwilowym drugim księżycem.
Jak na razie znamy tylko jeden taki przykład: obiekt 2006 RH120 o średnicy około pięciu metrów. 2006 RH120 był czasowym drugim naturalnym satelitą Ziemi pomiędzy wrześniem 2006 a czerwcem 2007 roku. Jest jeszcze możliwe, że bolid z 2014 roku zaobserwowany nad Europą o średnicy około 15 cm był także takim chwilowym “mini-księżycem” Ziemi.
Naukowcy z australijskiego Curtin University postanowili przeanalizować trajektorię bolidu z 22 sierpnia 2016 roku. Tamten bolid charakteryzował się bardzo powolną trajektorią i ruchem względem Ziemi (ok. 11 km/s), wyróżniającą względem innych zjawisk tego typu. Obiekt otrzymał oznaczenie DN160822_03.
Wyliczenia wskazały, że DN160822_03 z 95% prawdopodobieństwem został wcześniej przechwycony przez pole grawitacyjne Ziemi. Naukowcom udało się ustalić, że DN160822_03 nie był “kosmicznym śmieciem”, z uwagi na swoją trajektorię lotu przed wejściem do atmosfery.
Jak na razie nie jest lepiej znana populacja takich “mini księżyców”, choć wydaje się, że takie meteoroidy lub małe planetoidy dość często są przechwytywane przez naszą planetę. Publikacja z 2012 roku sugeruje, że w każdej chwili wokół Ziemi może krążyć przechwycony mały “drugi księżyc” o średnicy większej od 1 metra. Przeciętnie czasowo przechwycony satelita wykonuje 2,88 (±0,82) obiegu wokół Ziemi w czasie 286 (±18) dni.
(IOP)
https://kosmonauta.net/2019/12/bolid-dn160822_03-mini-ksiezyc-ziemi/

Bolid DN160822_03 – mini-księżyc Ziemi.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bliski przelot 2019 WJ40
2019-12-02.
Ostatniego dnia listopada w pobliżu Ziemi przemknęła planetoida o oznaczeniu 2019 WJ4. Obiekt znalazł się w minimalnej odległości ok. 327 tysięcy kilometrów od naszej planety.

Planetoida o oznaczeniu 2019WJ4 zbliżyła się do Ziemi 30 listopada, z maksymalnym zbliżeniem około godziny 21:00 CET. W tym momencie 2019 WJ4 znalazła się w odległości około 327 tysięcy kilometrów, co odpowiada 0,85 średniego dystansu do Księżyca. Planetoida 2019 WJ4 ma szacowaną średnicę około 11 metrów.

 Jest to 75 bliski (wykryty) przelot planetoidy lub meteoroidu w 2019 roku. W 2018 roku wykryć bliskich przelotów było przynajmniej 73. Rok wcześniej takich wykrytych przelotów było 53. W 2016 roku wykryto przynajmniej 45 bliskich przelotów, w 2015 było ich 24, a w 2014 roku 31. Z roku na rok ilość odkryć rośnie, co jest dowodem na postęp w technikach obserwacyjnych oraz w ilości programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują" niebo.

 Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
(HT)

 
Źródło informacji: Kosmonauta.net
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-bliski-przelot-2019-wj40,nId,3366348

Bliski przelot 2019 WJ40.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czarna dziura tak duża, że nie powinna istnieć
2019-12-02.
Naukowcy odkryli supermasywną czarną dziurę, która w teorii nie powinna w ogóle istnieć. Zjawisko ma masę 70 razy większą od Słońca.
Nowo odkryta czarna dziura określana jest gwiazdową, czyli taką, która powstała w wyniku zapadnięcia się masywnej gwiazdy. Badacze do tej pory sądzili, że masa takiego ciała może dwudziestokrotnie przewyższać masę Słońca. Przypuszczenia te obalili naukowcy z Chińskiej Akademii Nauk. Odkryta przez nich czarna dziura oznaczona symbolem LB-1 ma masę 70 razy większą od Słońca. Leży w naszej galaktyce i jest oddalona od nas o 15 tysięcy lat świetlnych.
Nie powinna istnieć
Czarne dziury o takiej masie zgodnie z większością dostępnych modeli ewolucji gwiazd nie powinny w ogóle występować w naszej galaktyce - powiedział Liu Jifeng, przewodniczący zespołu, który odkrył LB-1. - Ta czarna dziura jest dwa razy bardziej masywna niż podejrzewaliśmy. Teraz teoretycy będą musieli podjąć wyzwanie wytłumaczenia tego fenomenu - dodał.
Naukowcy zachodzą w głowę, jak doszło do tego, że LB-1 stała się tak ogromna. Chiński zespół ma kilka hipotez. Jedna z nich zakłada, że w rzeczywistości to dwie czarne dziury orbitujące wokół siebie.
Inna teoria mówi, że czarna dziura powstała z "odwrotnej supernowej". Dzieje się tak, kiedy supernowa - czyli ostatnie stadium eksplozji gwiazdy - wyrzuca cząstki materii w trakcie wybuchu, następnie ta masa wraca i ponownie staje się supernową, tworząc w ten sposób czarną dziurę (red.: tak zwana fallback supernova). Takie uformowanie teoretycznie jest możliwe, ale naukowcy do tej pory nie mogli tego w żaden sposób udowodnić ani zaobserwować. Jeśli LB-1 powstała w ten sposób, naukowcy będą mieli na to pierwszy bezpośredni dowód.
Choć LB-1 może być największą gwiazdową czarną dziurą, jaką kiedykolwiek zaobserwowano, to nie jest to największa znana nam czarna dziura. Według informacji NASA w kosmosie istnieje kilka rodzajów czarnych dziur, ale LB-1 należy do tego, który jest mniej liczny. Supermasywne czarne dziury mogą przewyższać masę Słońca miliardy razy.
Galaktyka czy czarna dziura?
Naukowcy podejrzewają, że supermasywne czarne dziury mogą być powiązane z formowaniem się galaktyk, ponieważ bardzo często występują pośrodku ogromnych układów gwiazd. Do tej pory nie udało się jednak ustalić, co powstaje pierwsze - galaktyki czy czarne dziury.
Pierwsze zdjęcie czarnej dziury
Astronomowie z Europejskiego Obserwatorium Południowego na początku kwietnia tego roku pochwalili się przełomowym dokonaniem - pokazali pierwsze zdjęcie czarnej dziury. Zdjęcie zostało wykonane za pomocą teleskopu astronomicznego o nazwie Event Horizon Telescope (ang. Teleskop Horyzontu Zdarzeń). W ramach tego projektu przeprowadzono obserwacje dwóch czarnych dziur. Pierwsza z nich znajduje się w samym centrum naszej galaktyki - Drogi Mlecznej. Ta druga - w centrum oddalonej od nas o ponad 50 milionów lat świetlnych galaktyki Messier 87.
Źródło: CNN, NASA
Autor: dd/rp
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/czarna-dziura-tak-duza-ze-nie-powinna-istniec,308536,1,0.html

Czarna dziura tak duża, że nie powinna istnieć.jpg

Czarna dziura tak duża, że nie powinna istnieć2.jpg

Czarna dziura tak duża, że nie powinna istnieć3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA poważnie rozważa detonację bomby jądrowej na powierzchni Księżyca
2019-12-02.
Amerykańska Agencja Kosmiczna robi coraz większe postępy w programie powrotu na Księżyc i planach osiedlenia się tam ludzi. Naukowcy rozważają realizację ciekawych projektów, które mają pomóc w jego kolonizacji.
NASA poinformowała, że przygotowała bardzo ciekawy plan, w ramach którego na powierzchni naturalnego satelity naszej planety zostaną zdetonowane bomby jądrowe. Naukowcy chcą w ten sposób ułatwić robotom realizację wielkich projektów związanych z kosmicznym górnictwem i wydobywaniem cennych surowców. Realizacja planu nie będzie łatwa, ale rząd może nie mieć innego wyjścia.
Amerykanie mają ambitne plany związane ze Srebrnym Globem. Chcą go wykorzystać jako punkt wypadowy nie tylko w misjach na Marsa, ale również na inne obiekty Układu Słonecznego. Aby w ogóle było to możliwe, pierwsze kolonie na Srebrnym Globie muszą być samowystarczalne. W tym pomoże kosmiczne górnictwo.
Na początku realizacji programu Artemida, lądujące tam roboty nie będą zbyt duże, a do przeczesania są olbrzymie obszary księżycowego gruntu. Znajdują się w nim cenne surowce, takie jak hel-3 oraz woda. Naukowcy opracowali plan ułatwienia pracy robotom, detonując na Księżycu ładunki jądrowe. Pomogą one rozbić skały i dokonać głębszych odwiertów.
Problem promieniowania na Srebrnym Globie nie ma większego znaczenia, gdyż nie ma tam atmosfery i pola magnetycznego, więc panuje tam wysoka radiacja. Astronauci będą przebywać tam w specjalnych skafandrach ochronnych, a bazy będą ukryte przed promieniowaniem pod powierzchnią. Plan może wydawać się mocno kontrowersyjny, ale może to być jedyna opcja na pomyślną realizację programu Artemida.
Na razie nie wiadomo, kiedy naukowcy z NASA planują przeprowadzenie misji, w ramach której zostanie na Księżyc dostarczona broń jądrowa i użyta, ale możemy oczekiwać, że najszybciej będzie to połowa lat 20. XXI wieku. Użycie broni jądrowej w przestrzeni kosmicznej nie jest niczym nowym. Naukowcy planują zastosować ją np. do przebicia się przez lodową skorupę na Europe, księżycu Jowisza oraz Enceladusie, księżycu Saturna (zobacz tutaj).
NASA ujawniła też, że podczas pierwszego w XXI wieku lądowania ludzi na Księżycu, na jego powierzchnię wyjdą dwie osoby. Chociaż wciąż nie wiadomo, kto dostąpi tego zaszczytu, jest już pewne, że pierwsza na powierzchnię zejdzie kobieta. Para astronautów pozostanie na powierzchni przez niemal 7 dni i przeprowadzi ważne badania tego fascynującego obiektu. W eksploracji ma pomóc im zaawansowany łazik.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. MaxPixel/NASA
https://www.geekweek.pl/news/2019-12-02/nasa-powaznie-rozwaza-detonacje-bomby-jadrowej-na-powierzchni-ksiezyca/

NASA poważnie rozważa detonację bomby jądrowej na powierzchni Księżyca.jpg

NASA poważnie rozważa detonację bomby jądrowej na powierzchni Księżyca2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronauta z misji Apollo 8 uważa, że wysłanie ludzi na Marsa to głupota
2019-12-03.
Niedawno NASA świętowała 50. rocznice oblotu Srebrnego Globu przez astronautów w ramach słynnej misji Apollo 8. Z tej okazji Amerykanie udzielili wywiadów w największych telewizjach. Powiedzieli też, co myślą o podboju Marsa.
Od lat trwają intensywne prace nad opracowaniem technologii kosmicznych, które pozwolą nam odbyć pierwszą, najtrudniejszą i jednocześnie najbardziej oczekiwaną w całej historii ludzkości podróż na obcą planetę. Chociaż wszystkie największe na świecie agencje kosmiczne i prywatne firmy są optymistycznie nastawione do wizji kolonizacji Marsa, to jednak okazuje się, że nie wszyscy podzielają ten entuzjazm.
William A. Anders, były astronauta, który odbył słynny lot wokół Księżyca w ramach misji Apollo 8, w wywiadzie udzielonym brytyjskiej telewizji BBC mocno skrytykował plany m.in. NASA dotyczące pierwszej misji załogowej na Czerwoną Planetę. 85-letni weteran lotów kosmicznych twierdzi, że nie ma żadnych powodów, by organizować misje astronautów na ten glob. Według niego, ludzkość dysponuje technologiami, dzięki którym możemy przeprowadzić naukowe misje badawcze bez potrzeby angażowania w to ludzi.
Członek załogi misji Apollo 8 twierdzi, że takie misje są niebezpieczne i ani NASA, ani żadna agencja lub prywatne firmy nie są w stanie zagwarantować pełnego pomyślnego przeprowadzenia misji na planetę, na którą trzeba lecieć wiele miesięcy. Już w misjach na Księżyc pojawiały się problemy, a co dopiero w tak wielkich i dalekich przedsięwzięciach.
Anders jest zwolennikiem masowego wysyłania bezzałogowych misji i lepszego przygotowania do takich wyzwań, a dopiero później myślenia o lotów załogowych i budowy tam pierwszych kolonii. Podczas wywiadu, astronauta nie szczędził też gorzkich słów pod adresem NASA, czyli agencji, dzięki której mógł zobaczyć na własne oczy Ziemię i Księżyc z perspektywy przestrzeni kosmicznej, czegoś doświadczyła zaledwie garstka ludzi żyjących na naszej planecie.
Amerykanin powiedział, że NASA to już nie ta agencja, którą była za czasów jego aktywności w branży kosmicznej. Według niego, teraz agencja nie potrafi się nawet dostać na Księżyc, a myśli o Marsie. Jako organizacja naukowo-badawcza, przekształciła się w miejsce do zapewnienia ciepłych posadek dla absolwentów wyższych szkół, trudni się nie podejmowaniem żadnych kluczowych decyzji i marnuje niebotyczne fundusze płynące z rządu.
Faktycznie Amerykańska Agencja Kosmiczna boryka się z ogromnymi problemami. Chociaż dysponuje ogromnymi funduszami na prowadzenie kluczowych dla ludzkości misji i realizuje je z ogromnym powodzeniem, pozostawiając w tyle wszystkie tego typu agencje z innych krajów świata, to jednak nie jest tajemnicą, że terminy realizacji planów są wiecznie przekładane, a koszty realizacji najnowszych misji są wielokrotnie przesadzone. Tutaj najlepszym przykładem może być budowa rakiety Space Launch System, kapsuły Orion oraz słabe wsparcie prywatnych firm: SpaceX i Boeing w budowie ich kapsuł.
Miejmy nadzieję, że NASA w obliczu realizacji planów powrotu na Księżyc i pierwszego lotu człowieka na Marsa znacznie przyspieszy realizację zadań i ogarnie trochę swoje problemy, bo w przeciwnym razie zostanie zdominowana przez np. Chiny i piękne plany podbicia obcych obiektów przemierzających Układ Słoneczny pozostaną tylko w sferach marzeń.
Misja Apollo 8 rozpoczęła się 21 grudnia 1968 roku z legendarnej wyrzutni LC 39A na przylądku Canaveral na Florydzie. Za pomocą potężnej rakiety Saturn V wystrzelono moduł dowodzenia, w którym znajdowało się trzech amerykańskich astronautów: Frank Borman, James Lovell i William A. Anders. W Wigilię, w trakcie, gdy rozpoczęło się pierwsze w historii ludzkości okrążanie Księżyca, astronauci wykonywali zdjęcia, które miały posłużyć NASA do wyboru najdogodniejszych miejsc lądowania na powierzchni Srebrnego Globu dla przyszłych misji załogowych.
Źródło: GeekWeek.pl/BBC / Fot. NASA/Imagine Entertainment
https://www.geekweek.pl/news/2019-12-03/astronauta-z-misji-apollo-8-uwaza-ze-wyslanie-ludzi-na-marsa-to-glupota/

Astronauta z misji Apollo 8 uważa, że wysłanie ludzi na Marsa to głupota.jpg

Astronauta z misji Apollo 8 uważa, że wysłanie ludzi na Marsa to głupota2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Italian-Polish Aerospace Forum w Warszawie
2019-12-03.
4 grudnia w w Hotelu Bellotto w Warszawie odbędzie się pierwsze Włosko-Polskie Forum Aeronautyki (Italian-Polish Aerospace Forum), w czasie którego włoskie i polskie firmy z sektora lotniczego i kosmicznego będą rozmawiać na temat współpracy.
Włosko-Polskie Forum Aeronautyki ma na celu stworzenie silnego polsko-włoskiego łańcucha wartości w przemyśle lotniczym i kosmicznym. Wydarzenie obejmuje konferencję z udziałem ekspertów branżowych oraz sesję networkingową z udziałem wszystkich firm uczestniczących w wydarzeniu.
Organizatorem wydarzenia jest Ambasada Włoch w Polsce, przy wsparciu ITA/ICE – Agencji Promocji i Internacjonalizacji Przedsiębiorstw Włoskich oraz Włoskiej Izby Handlowo – Przemysłowej w Polsce.
Partnerem strategicznym Forum jest firma Leonardo, włoski lider sektora lotniczego oraz międzynarodowy koncern lotniczo-zbrojeniowy, który w Polsce jest właścicielem zakładów WSK „PZL-Świdnik”. Leonardo współpracuje z Ministerstwem Obrony Narodowej w realizacji kilku kluczowych programów.
W Forum wezmą udział przedstawiciele rządów Polski i Włoch, agencji kosmicznych obu państw oraz Agencja Rozwoju Przemysłu. Obecne będą także  instytuty naukowo-badawcze i uczelnie wyższe, m. in. Instytut Lotnictwa, Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych, Politechnika Warszawska czy Wojskowa Akademia Techniczna.
Włoski przemysł lotniczo-kosmiczny będzie reprezentowało m.in. dziesięć włoskich firm i trzy klastry z regionów Piemont, Kampania i Apulia oraz przedstawiciel włoskiego zrzeszenia AIAD – Italian Industries Federation for Aerospace. Polski przemysł reprezentowany będzie m.in. Polską Grupę Zbrojeniową, czy największą prywatną firmę Grupę WB. Zaproszenie na Forum otrzymali również reprezentanci regionalnych klastrów sektora lotniczego.
Italian-Polish Aerospace Forum obejmuje konferencję z udziałem międzynarodowych ekspertów, Speed Business Mixer, sesje networkingowe dla firm uczestniczących w Forum oraz uroczystą kolację. W formule Speed Business Mixer, która polega na spotkaniach przy okrągłym stole umożliwiających nawiązanie w krótkim czasie wielu kontaktów biznesowych, wezmą udział przedstawiciele około 80 wybranych firm z branży lotniczej i kosmicznej. Przy stołach będą mogły być max. 10-osobowe grupy, a każda firma będzie miała 1,5 minuty na zaprezentowanie siebie. Rozmowy będą kontynuowane w specjalnej Strefie B2B, przeznaczonej na indywidualne spotkania firm 1:1.
W trakcie spotkania Michał Szaniawski, Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej przedstawi odczyt pt. „Sektor kosmiczny w Polsce: stan wiedzy i trendy rozwoju”. Ze strony włoskiej nt. „Sektora aerospace we Włoszech: rola AIAD” opowie Maurizio Madiai, Dyrektor Italian Industries Federation for Aerospace, Defence and Security (AIAD).
Jeden z dwóch paneli będzie poświęcony rozwojowi polsko-włoskiej współpracy przemysłowej w sektorze kosmicznym w ramach struktur europejskich i globalnych.
Szczegółowy program Forum.  
Udział w wydarzeniu dla firm z branży lotniczej i kosmicznej jest bezpłatny. Rejestracja na wydarzenie jest zamknięta.
Źródło: Forum Aerospace
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/italian-polish-aerospace-forum-w-warszawie

Italian-Polish Aerospace Forum w Warszawie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

PW-Sat2 już rok w kosmosie; studenci pracują nad kolejnym satelitą
2019-12-03.
Studencki satelita PW-Sat2 już rok pracuje w przestrzeni kosmicznej. W tym czasie przesłał ponad 700 zdjęć, wykonał blisko 50 testów i eksperymentów. Na orbicie ma krążyć jeszcze ok. 2,5 roku. Tymczasem studenci Politechniki Warszawskiej pracują już nad kolejnym satelitą PW-Sat3.
Rakieta Falcon 9 z satelitą, zbudowanym przez studentów Politechniki Warszawskiej, wystartowała 3 grudnia 2018 roku z bazy wojskowej Vandenberg w Kalifornii. Głównym celem misji było przetestowanie systemu deorbitacji, który pozwoli na szybsze usunięcie satelity z orbity i w przyszłości pomoże rozwiązać problem tzw. śmieci kosmicznych, obiektów przez lata "zanieczyszczających" ziemską orbitę.
"Satelita zbudowany przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego pozostaje sprawny i nadal znajduje się na orbicie" - poinformował Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu PW-Sat2 w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej projektu.
Po otwarciu żagla deorbitacyjnego satelita PW-Sat2 miał krążyć na orbicie nie dłużej niż 2,3 roku, jednak czas ten wydłużył się. Obecnie przewidywany czas deorbitacji satelity to ok. 2,5 roku - informuje Roszkowski. Choć rozłożenie żagla przebiegło pomyślnie i jeszcze tego samego dnia udało się odebrać pierwsze ujęcia z kamer pokładowych, to po ok. 3 dniach na żaglu pojawiły się rozerwania, które z czasem objęły około 30-35 proc. jego powierzchni. To obniżyło skuteczność jego działania. Przewidywany czas działania - 2,5 roku - to jednak i tak znacznie krócej niż 15-20 lat, które spędziłby na orbicie satelita rozmiarów PW-Sat2 pozbawiony żagla.
"Do dziś operatorzy stacji naziemnych nawiązali ponad 2300 sesji łączności z satelitą, przesyłając telekomendy, wyniki eksperymentów, a także ponad 700 zdjęć wykonanych za pomocą dwóch kamer pokładowych. Do pomocy włączyła się również społeczność radioamatorów z Polski i świata, odbierając dane z satelity PW-Sat2 i przekazując je zespołowi" - czytamy w komunikacie.
W ciągu ostatniego roku PW-Sat2 prowadził badania środowiska radiacyjnego panującego na niskiej orbicie okołoziemskiej, ma na swoim koncie 26 eksperymentów czujnika pochłoniętej dawki promieniowania jonizującego RadFET. Przeprowadził również 22 testy eksperymentalnego czujnika Słońca SunS, który określa orientację satelity względem Słońca.
Tymczasem kilka miesięcy temu kolejne pokolenie studentów Politechniki Warszawskiej rozpoczęło prace nad nowym satelitą. PW-Sat3 prawdopodobnie będzie nieco większy od swojego poprzednika. Więcej szczegółów na temat misji ma się pojawić w przyszłym roku.
Podczas startu na początku grudnia 2018 roku na pokładzie wraz z PW-Sat2 znajdowało się ponad 60 innych satelitów. Otwarcie żagla deorbitacyjnego satelity nastąpiło 29 grudnia – wcześniej niż pierwotnie planowano. Decyzję o otwarciu go jeszcze przed końcem grudnia podjęto dla zminimalizowania ryzyka utraty misji. Główna część misji miała trwać 40 dni, jednak większość eksperymentów wykonano znacznie wcześniej ze względu na korzystny układ sesji komunikacyjnych.
PAP - Nauka w Polsce
ekr/ agt/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C79750%2Cpw-sat2-juz-rok-w-kosmosie-studenci-pracuja-nad-kolejnym-satelita.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kosmos dla wszystkich. Na ziemskiej orbicie powstaną trzy luksusowe hotele
2019-12-03.
Na ziemskiej orbicie, na wysokości 400 kilometrów ponad powierzchnią Ziemi, w nadchodzącej dekadzie powstaną trzy luksusowe hotele dla kosmicznych podróżników. Ceny biletów nie będą jakoś specjalnie wygórowane.
Wyprawa do Hotelu Aurora i 12-dniowy tam pobyt ma kosztować 9,5 miliona dolarów. Może to wydawać się astronomiczną kwotą, ale teraz żaden zwykły człowiek nie może polecieć w kosmos, bo agencje na to nie pozwalają. Amerykańska firma Orion Span, która odpowiedzialna jest za realizację tego niesamowitego projektu, zapewnia, że zainteresowanych nie brakuje, więc cała gra jest warta świeczki. Hotel powstanie w oszałamiającym tempie, bo będzie można wejść na jego pokład już w 2024 roku.
Aurora ma mieć powierzchnie 42 metrów kwadratowych, więc pomieści czterech podróżników i dwóch astronautów nadzorujących cały pobyt. Według planu, kosmiczny hotel ma okrążać Ziemię co 90 minut. Dzięki temu turyści będą mogli każdego ziemskiego dnia obserwować aż 16 wschodów i zachodów Słońca.
Aby w ogóle móc skorzystać z oferty firmy Orion Span i spojrzeć na Błękitną Planetę z takiej perspektywy, z jakiej widziała ją garstka Ziemian, trzeba cieszyć się dobrym zdrowiem, przejść pomyślnie 3-miesięczne szkolenie, no i mieć wolne prawie 10 milionów zielonych. Z informacji ujawnionych przez firmę, chętnych jest już kilkaset osób, a w tym momencie wciąż projekt znajduje się w fazie wczesnej realizacji.
Amerykanie nie są jednak jedynymi, którzy chcą umożliwić podróże w kosmos dla bogaczy. Jakiś czas temu z podobnym pomysłem wyszli Rosjanie. Korporacja RKK Energia, czyli główny wykonawca kontraktów dotyczących obsługi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), chce zbudować do 2021 roku dodatkowy, niezwykle luksusowy moduł załogowy i podłączyć go do Stacji.
Ale to nie wszystko. Jeszcze jedną firmą, która chce zapewnić nieziemskie wrażenia swoim klientom jest amerykańska Gateway Foundation. Inżynierowie z Kalifornii zamierzają do roku 2025 zbudować na ziemskiej orbicie i oddać do użytku w 2027 roku pierwszy kosmiczny hotel o nazwie Von Braun Station. Ma to być duży obiekt, który pomieści nawet 400 osób. Na jego pokładzie będzie stworzona sztuczna grawitacja, więc warunki życia będą zbliżone do tych z Ziemi.
Firma planuje też oddanie do użytku dla turystów restauracje, kina, siłownie, areny sportowe, punkty medyczne, a nawet urządzać koncerty. Lot do kosmicznego hotelu będzie odbywał się specjalnymi statkami kosmicznymi. Najprawdopodobniej będą to mini-wahadłowce Dream Chaser od Sierra Nevada Corporation, które mają zacząć wykonywać misje dla NASA już za dwa lata. W grę wchodzą też kapsuły Dragon od SpaceX. Przedstawiciele Gateway Foundation obecnie prowadzą rozmowy z obiema firmami.
Źródło: GeekWeek.pl/Reuters/Orion Span / Fot. Orion Span/Gateway Foundation
https://www.geekweek.pl/news/2019-12-03/kosmos-dla-wszystkich-na-ziemskiej-orbicie-powstana-trzy-luksusowe-hotele/

Kosmos dla wszystkich. Na ziemskiej orbicie powstaną trzy luksusowe hotele.jpg

Kosmos dla wszystkich. Na ziemskiej orbicie powstaną trzy luksusowe hotele2.jpg

Kosmos dla wszystkich. Na ziemskiej orbicie powstaną trzy luksusowe hotele3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA znalazła chińskiego satelitę i indyjski lądownik, które rozbiły się na Księżycu
2019-12-03.
W tym roku na Księżyc wybrały się Chiny, Izrael i Indie. Historyczne przedsięwzięcia tych krajów jednak nie do końca przebiegły po myśli naukowców. Dziś możemy zobaczyć rozbite urządzenia na powierzchni Srebrnego Globu.
Jeszcze nie udało nam się po 50 latach powrócić na Księżyc, ale już rozpoczęliśmy proces go zaśmiecania. Najwidoczniej nasza cywilizacja ma to w genach. Tam gdzie się pojawi, pierwsze co zrobi, to tworzy jedno, wielkie wysypisko śmieci. W niebawem kończącym się roku, na powierzchni Księżyca rozbiły się aż trzy urządzenia.
Pierwszym z nich był chiński satelita o nazwie Longjiang-2, który brał udział w misji Chang'e-4. W jej ramach na powierzchni pojawił się lądownik i łazik eksploracyjny. Dostarczyły nam one wielu ciekawych informacji o tym najbliższym nam ciele niebieskim. Satelita rozbił się na powierzchni niewidocznej z naszej planety stronie Srebrnego Globu.
Kolejną porażką skończyła się izraelska misja lądownika o nazwie Beresheet, który rozbił się na powierzchni w kwietniu. W ostatniej fazie misji, czyli w czasie obniżania wysokości, zaledwie 150 metrów od powierzchni nastąpiła awaria głównego silnika hamującego, w rezultacie czego pojazd z prędkością 500 km/h rozbił się o powierzchnię.
Należąca do NASA sonda Lunar Reconnaissance Orbiter nadleciała nad obszar słynnego Mare Serenitatis (Morza Spokoju) i wykonała obrazy jego powierzchni w miejscu planowanego lądownika izraelskiego pojazdu. Rezultaty są iście spektakularne, ponieważ lądownik zrobił spory krater, a wzniecony regolit uformował się w długą na 100 metrów, jasną smugę, co możecie zobaczyć na załączony obrazie.
Ostatnią misją, która nie doszła do skutku, była realizowana przez Indie. Lądownik o nazwie Vikram i łazik Pragyan miały we wrześniu, w ramach programu Chandrayaan-2, pojawić się na powierzchni Srebrnego Globu w okolicach bieguna południowego Księżyca, pomiędzy kraterami Manzinus C i Simpelius N (ok. 70 stopni szerokości południowej selenograficznej).
NASA opublikowała obrazy Księżyca, na których możemy zobaczyć kratery, jakie powstały na powierzchni po uderzeniach w nią urządzeń należących do Indii, Chin i Izraela. Możemy oczekiwać, że w najbliższych latach dołączą do nich kolejne elektroniczne śmieci, ponieważ prywatne firmy planują wysłać tam swoje urządzenia, a jak wszyscy wiemy, nawet w XXI wieku nie jest to takie proste zadanie, jak może się wydawać.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA/CNSA/ISRO / Fot. NASA/CNSA/ISRO
https://www.geekweek.pl/news/2019-12-03/nasa-znalazla-chinskiego-satelite-i-indyjski-ladownik-ktore-rozbily-sie-na-ksiezycu/

NASA znalazła chińskiego satelitę i indyjski lądownik, które rozbiły się na Księżycu.jpg

NASA znalazła chińskiego satelitę i indyjski lądownik, które rozbiły się na Księżycu2.jpg

NASA znalazła chińskiego satelitę i indyjski lądownik, które rozbiły się na Księżycu3.jpg

NASA znalazła chińskiego satelitę i indyjski lądownik, które rozbiły się na Księżycu4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Spacer EVA-61
2019-12-03. Krzysztof Kanawka
Drugiego grudnia 2019 odbył się trzeci spacer kosmiczny związany z naprawą i modernizacją detektora AMS-02.
Spacer EVA-61 jest kontynuacją prac wykonanych w trakcie spacerów EVA-59 (15.11.2019) oraz EVA-60 (22.11.2019). Podobnie jak w dwóch poprzednich spacerach, w EVA-61 uczestniczyli Luca Parmitano oraz Andrew Morgan.
Celem EVA-61 była kontynuacja prac przy instrumencie Alpha Magnetic Spectrometer – 02 (AMS-02). Podstawowym zadaniem EVA-61 była instalacja nowej pompy, która będzie chłodzić instrument AMS-02. To połączenie zostało wykonane za pomocą ośmiu rurek dla chłodziwa. Ponadto, w tym spacerze połączono ze sobą konektory transmisji danych oraz zasilania.
Spacer EVA-61 przebiegł bez większych problemów i zakończył się po 6 godzinach i 2 minutach. Pod koniec spaceru zarejestrowano drobny wyciek wody (rzędu 10 ml) w skafandrze Luca Parmitano. Na szczęście ten wyciek nie okazał się być w żadnym stopniu groźny a jego źródło zostało szybko zidentyfikowane.
Prace na pokładzie ISS są komentowane w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(NASA, PFA)
https://kosmonauta.net/2019/12/spacer-eva-61/

Zapis spaceru EVA-61 / Credits – NASA

 

Spacer EVA-61.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W kosmosie można wyleczyć raka

2019-12-03.

Mikrograwitacja ma szereg potencjalnych zalet medycznych. Może nawet pomóc wyleczyć raka!

Od 2014 r. Joshua Chou z Uniwersytetu Technologicznego w Sydney bada, w jaki sposób mikrograwitacja wpływa na dystrybucję leków i zachowanie komórek w ludzkim organizmie. Na początku przyszłego roku jego zespół uda się na ISS, aby przetestować nową terapię antynowotworową opartą na mikrograwitacji.

Chou przyznaje, że inspiracją dla jego badań była rozmowa z nieżyjącym już, wybitnym astrofizykiem Stephenem Hawkingiem. Podczas rozmowy, Hawking miał rzucić, że "nic we wszechświecie nie jest w stanie przeciwstawić się grawitacji". Później, gdy u jego przyjaciela zdiagnozowano raka, Chou zaczął się zastanawiać: co by się stało z komórkami rakowymi, gdyby umieścić je w środowisku mikrograwitacji?

Nowotwór to choroba, gdy komórki zaczynają się dzielić w niekontrolowany sposób i rozprzestrzeniać na inne części ciała. Komórki rakowe łączą się, tworząc masę guza w ciele, który rośnie tak długo, aż nie dostanie sygnału do zaatakowania zdrowych tkanek.

Jedną z największych przeszkód w badaniach nad rakiem jest to, że nikt nie wie dokładnie, kiedy ten punkt zostanie osiągnięty. Naukowcy rozumieją, że jedynym sposobem, w jaki komórki nowotworowe mogą się wzajemnie wyczuwać, są siły mechaniczne. Wyewoluowały one do obecności w środowisku, w którym jest grawitacja. To zmotywowało Chou do zastanowienia się nad sposobami, w których brak grawitacji może utrudniać zdolność komórek rakowych do dzielenia się i rozprzestrzeniania.

Zespół Chou już przetestował wpływ mikrograwitacji na komórki rakowe w warunkach laboratoryjnych. Wyniki testów są zachęcające. Po umieszczeniu czterech różnych rodzajów komórek rakowych - jajnika, piersi, nosa i płuc - w warunkach mikrograwitacji aż 80-90 proc. z nich było niepełnosprawnych. Przez niepełnosprawność naukowcy rozumieją, że albo umierają, albo odrywają się, ponieważ nie mogą dalej tworzyć litej struktury guza. Warto zaznaczyć, że badania przeprowadzono na jednych z najtrudniejszych komórek nowotworowych do zabicia.

Jeszcze bardziej imponujący jest fakt, że wyniki te uzyskano jedynie po zmianie siły grawitacji, bez pomocy jakichkolwiek leków. To może oznaczać przełom w walce z nowotworami.
Źródło: INTERIA

https://nt.interia.pl/raporty/raport-medycyna-przyszlosci/medycyna/news-w-kosmosie-mozna-wyleczyc-raka,nId,3368328

W kosmosie można wyleczyć raka.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkryto strukturę podobną do Pasa Kuipera

2019-12-03.
 
 Jak wyjątkowy jest Układ Słoneczny? Pytanie to spędza sen z powiek planetologów, ale odkrywanie analogicznych cech w innych układach planetarnych jest dość trudne. Właśnie odkryto jedną z nich - strukturę podobną do pasa Kuipera wokół systemu oddalonego o 320 lat świetlnych od nas.

 Jest to pierwsza polarymetryczna detekcja pierścienia wewnętrznego krążącego wokół gwiazdy HD 141569A. Ujawnia ona nowe szczegóły na temat kluczowego okresu rozwoju planet.

HD 141569A to dobrze zbadana gwiazda. Ma dwóch towarzyszy w układzie potrójnym - oba to czerwone karły. Ale HD 141569A liczy zaledwie 5 mln lat i ma masę 3 razy większą od Słońca.

W 1999 r. odkryto dwa dyski wokół młodej gwiazdy - oddalone odpowiednio o 220 i 360 j.a. Są to pozostałości materiału, który wirował i nadbudowywał gwiazdę podczas jej powstawania. Z czasem fragmenty materiału zaczęły przylegać do siebie, gromadząc się na planetach. Przerwa między pierścieniami w HD 141569A sugerowała, że formująca się planeta zebrała cały okoliczny materiał.

W Układzie Słonecznym również mamy resztki dysku akrecyjnego Słońca sprzed 4,6 mld lat. Nazywamy je Pasem Kuipera, który znajduje się poza orbitą Neptuna. Pluton - planeta karłowata oddalona od naszej gwiazdy o 39,5 j.a. - znajduje się właśnie w Pasie Kuipera.

Pod koniec procesu akrecji planetarnej, materiał, który pozostał, może rozciągać się na setki jednostek astronomicznych. Dysk wokół HD 141569A jest hybrydą - tworzą go fragmenty dysku protoplanetarnego i szczątki dysku okruchowego. Dyski hybrydowe są fascynujące dla planetologów, ponieważ mogą pomóc naukowcom opowiedzieć na pytanie, jak rosną gazowe olbrzymi i jak rozwijają się plantozymale.

Astronomowie pod kierownictwem Juana Sebastiana Bruzzone z Uniwersytetu w Zachodnim Ontario w Kanadzie zobrazowali podobny dysk hybrydowy wokół HD 141569A. Namierzono strukturę oddaloną o 44 j.a. od gwiazdy, ale bliżej prawdopodobnie znajduje się drugi pierścień.

W nowo odkrytym dysku mogą znajdować się planety - teraz naukowcy zamierzają je znaleźć.

Źródło: INTERIA
 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-odkryto-strukture-podobna-do-pasa-kuipera,nId,3368300

Odkryto strukturę podobną do Pasa Kuipera.jpg

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkryto nowe zagrożenie dla naszej planety. W 2016 roku na Ziemię spadł jej własny mini księżyc  
Autor: admin (2019-12-03)
Gdyby kogoś zapytać o to ile księżyców ma Ziemia, każdy odpowie bez zastanowienia, że jeden. Jednak nie jest to do końca prawda, bo okresowo ziemskimi satelitami stają się też inne ciała niebieskie uchwycone przez ziemską grawitację. Zdaniem naukowców jeden z takich tymczasowych księżyców, w 2016 roku spadł na naszą planetę.
Okazuje się, że takie tymczasowe księżyce można dopisać do listy ciał niebieskich, o które musimy się martwić, ponieważ istnieje ryzyko ich kolizji z naszą planetą. Co więcej, naukowcy odkryli, że na naszą planetę niedawno uderzył jedna z tych tajemniczych kosmicznych skał, która na szczęście wybuchł w wyższych warstwach atmosfery w postaci gigantycznej kuli ognia.
Tymczasowe księżyce to obiekty znajdujące się okresowo na orbicie Ziemi. Przeważnie krążą wokół planety zanim zerwą się z oddziaływania ziemskiej grawitacji, ale w najgorszym przypadku, zderzają się z Ziemią. Jeden z takich obiektów to 2006 RH 120 obracał się wokół Ziemi przez około 11 miesięcy.
Uważa się , że „wyjątkowo wolna kula ognia”, która wybuchła nad  Australią w 2016 roku, mogła być właśnie takim mini księżycem podczas deorbitacji. To ciało niebieskie zostało odkryte przez sześć różnych detektorów i potwierdza się, że weszło do atmosfery prawie pionowo w dół i bardzo powoli, po czym wybuchło nad Australią w sierpniu 2016 r.

Na szczęście na skutek zjawiska nikt nie został ranny, dowodzi to tylko to, że ruch obiektów przez obszar kosmiczny w pobliżu Ziemi, złapanych przez grawitację naszej planety, jest wyjątkowo nieprzewidywalny. Gdyby tylko ten tymczasowy księżyc był większy, mógłby spowodować poważne uszkodzenia.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/odkryto-nowe-zagrozenie-dla-naszej-planety-w-2016-roku-na-ziemie-spadl-jej-wlasny-mini

Earth's Second "Mini" Moon Discovered by NASA

 

Odkryto nowe zagrożenie dla naszej planety. W 2016 roku na Ziemię spadł jej własny mini księżyc.jpg

Odkryto nowe zagrożenie dla naszej planety. W 2016 roku na Ziemię spadł jej własny mini księżyc2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Teoria Davida Bohma zakłada, że wszystkie obiekty we Wszechświecie zawierają komplet informacji o wszystkich innych obiektach
Autor: Marcin Kozera (2019-12-04 )
Jedna z najodważniejszych tez fizyki dotyczy możliwości, że na fundamentalnym poziomie wszyscy jesteśmy połączeni. Co ciekawsze, setki lat temu podobny pogląd wysnuli twórcy buddyjskiej filozofii huayan.
David Bohm zaproponował dwie koncepcje: tzw. „holoruch” oraz „implikowany porządek”.
Sugerują one, że na głębszym poziomie rzeczywistość jest rodzajem superhologramu, w którym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją jednocześnie. Każdy obiekt we Wszechświecie, w tym każdy z nas, może zawierać wszystkie informacje o wszystkich innych obiektach.
Dwudziestowieczni naukowcy wykazali, że przecięcie kliszy fotograficznej na pół i przepuszczenie światła lasera tylko przez jedną połówkę, spowoduje, że otrzymamy ten sam, cały obraz. Obojętnie jak długo będzie powtarzana czynność przecinania kliszy na coraz mniejsze części, każdy, nawet najmniejszy kawałek kliszy, po oświetleniu laserem będzie rzutował w przestrzeń taki sam, cały obraz, w którym nie będzie brakowało ani jednego elementu. Nasuwa się więc dość oczywisty wniosek: każdy fragment kliszy zawiera pełnię informacji o całości tej kliszy.
Mamy tu także do czynienia z niezwykle interesującym połączeniem wiedzy płynącej z nauk buddyzmu huayan, którego koronnym dziełem jest Sutra Avatamsaka. Najbardziej śmiałą metaforą przedstawioną w tej sutrze, jest idea Diamentowej Sieci Indry. Zwolennicy tego nurtu myślowego twierdzą, że wszystko, co istnieje, można postrzegać jako nieskończoną sieć brylantów, rozciągającą się na cały Wszechświat, zarówno w trzech wymiarach przestrzeni, jak i w czwartym wymiarze czasu. W każdym punkcie owej sieci znajduje się brylant, który odbija w sobie, a tym samym zawiera każdy inny brylant tej sieci.
Klejnoty te mają reprezentować cały Kosmos, całą jego przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Gdy w Sieci Indry pojawia się jedna rzecz, równocześnie z nią pojawiają się wszystkie inne rzeczy. Wszystko bowiem splata jedna, wspólna przyczynowość – co przydarza się jednej rzeczy, przydarza się całemu Wszechświatu, którego wszystkie części i całość stanowią jeden i ten sam byt.
Należy więc głęboko przemyśleć jedną kwestię – problem naszego „ego”. U podłoża wszystkich problemów cywilizacji – wojen, zanieczyszczenia środowiska, uzależnień, ubóstwa, głodu, upadku moralności, itd. – tkwi założenie o istnieniu odrębnego „ja” każdego z nas. Znakomitej większości ludzi wydaje się, że egoizm to najlepszy kierunek dbania o własny interes. Wielu uważa, że i tak nic nie można zrobić, bo jesteśmy jedynie trybami w wielkiej machinie niezbadanej rzeczywistości. Jednak od tego, jak rozumiemy swoje „ja”, zależy to, jak rozumiemy Wszechświat. Z kolei nasz sposób pojmowania Wszechświata wpływa na to, jak się do niego odnosimy i jak traktujemy nasze życie w jego „ramach”.
Przyjęcie koncepcji holograficznej natury Wszechświata, powinno nam równolegle uświadamiać naszą odpowiedzialność za cały Kosmos. Brutalna prawda może być bowiem taka, że to my sami tworzymy wszystkie te katastrofy, po każdy, nawet najmniejszy szczegół. Dopóki nie weźmiemy odpowiedzialności za to, co sami stworzyliśmy, nie będziemy zdolni w żaden sposób tego zmienić.
Co jeszcze może zawierać superhologram? Pytanie, jak i odpowiedź pozostają otwarte. Jeśli superhologram jest matrycą, która zrodziła wszystko w naszym Wszechświecie, musi on zawierać przynajmniej każdą subatomową cząstkę, która była lub będzie - każdą możliwą konfigurację materii i energii. Być może superhologram jest zaledwie pierwszym etapem, za którym ukryta jest nieskończoność dalszego rozwoju?
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/teoria-davida-bohma-zaklada-ze-wszystkie-obiekty-we-wszechswiecie-zawieraja-komplet

Teoria Davida Bohma zakłada, że wszystkie obiekty we Wszechświecie zawierają komplet informacji o wszystkich innych obiektach.jpg

Teoria Davida Bohma zakłada, że wszystkie obiekty we Wszechświecie zawierają komplet informacji o wszystkich innych obiektach2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W poszukiwaniu cząstki X17

2019-12-04.

W ciągu ostatnich dwóch lat fizycy zaobserwowali dwukrotne pojawienie się tajemniczej cząstki nazwanej X17, która wskazuje na istnienie piątej siły natury. W CERN już jej szukano w ramach eksperymentu NA64, a wkrótce rozpoczną się nowe badania.

W eksperymencie NA64 naukowcy strzelają wiązkami dziesiątek miliardów elektronów w ustalony cel. Zderzenie elektronów z atomami powoduje powstawanie cząstek, których wcześniej nie widzieliśmy. Niestety, do tej pory w NA64 nie wykryto żadnego śladu X17. Duży progres w poszukiwaniu tej nieuchwytnej siły mają fizycy z węgierskiego Instytutu Atomki.

- Anomalie Instytutu Atomki mogą być spowodowane efektem eksperymentalnym, fizyką jądrową lub czymś zupełnie nowym, takim jak nieznana cząstka. Aby przetestować tę hipotezę, że są one spowodowane przez nową cząstkę, kluczowa jest szczegółowa analiza teoretyczna zgodności między berylem-8 i helem-4 - powiedział Siergiej Gninenko, rzecznik eksperymentu NA64 w CERN.

Mimo iż wielu uczonych uważa, że istnienie cząstki X17 jest mało prawdopodobne, niektórzy cały czas jej poszukują. Cząstka może być niewykrywalna w obecnym krajobrazie cząstek elementarnych, więc jeżeli istnieje, nie może oddziaływać poprzez cztery ustalone siły natury: grawitację, elektromagnetyzm, silne i słabe siły jądrowe.

- Do 2023 r. eksperyment LHCb powinien być w stanie dokonać ostatecznego pomiaru w celu potwierdzenia lub odrzucenia interpretacji anomalii Atomki wynikających z nowej fundamentalnej siły. W międzyczasie eksperymenty takie jak NA64 mogą wyłapywać nowe właściwości cząstek hipotetycznych, a każda z nich niesie możliwość kolejnego odkrycia - powiedział Jesse Thaler, fizyk teoretyczny z MIT.

Jeżeli istnienie cząstki X17 zostanie potwierdzone, całkowicie zmieni znaną nam fizykę. Być może umożliwi także lepsze zrozumienie tzw. ciemnych fotonów i ciemnej materii.

Źródło: INTERIA
 
https://nt.interia.pl/technauka/news-w-poszukiwaniu-czastki-x17,nId,3370042

W poszukiwaniu cząstki X17.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

AIDA – wspólna misja NASA i ESA
2019-12-04. Krzysztof Kanawka
Na Radzie Ministerialnej ESA nastąpiło zatwierdzenie europejskiej misji Hera – części wyprawy ku podwójnej planetoidzie.
Misja Asteroid Impact and Deflection Assessment (AIDA) będzie się składać z dwóch podstawowych części: Double Asteroid Redirection Test (DART), którą zbuduje NASA oraz Hera, którą zbuduje ESA.
Podstawowym celem tych dwóch misji jest zbliżenie się do podwójnej planetoidy 65803 Didymos. Wokół głównej planetoidy o średnicy ok 750 metrów krąży mały księżyc o średnicy ok. 170 metrów. Ten mały księżyc otrzymał nazwę “Didymoon”.
Misja DART wykona uderzenie w Didymoon z prędkością rzędu 6 km/s. Następnie europejska Hera zacznie mapowanie krateru wybitego wskutek kolizji DARTa oraz zbada inne parametry tego księżyca, w tym masę i gęstość. Hera uwolni także dwa zminiaturyzowane satelity formatu CubeSat, które “z bliska” przyjrzą się księżycowi Didymoon.
Misja Hera została zaakceptowana na tegorocznej Radzie Ministerialnej ESA. Dużą część funduszy postanowiły wyłożyć Niemcy.
(ESA)
https://kosmonauta.net/2019/12/aida-wspolna-misja-nasa-i-esa-2/

 

AIDA – wspólna misja NASA i ESA.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy stworzyli najzimniejsze miejsce we Wszechświecie i spowolnili czas reakcji
2019-12-04.
Wszystko po to, by lepiej przyjrzeć się reakcjom chemicznym niezwykle szybko przebiegającym w normalnych warunkach. Udało się im zaobserwować niesamowite zjawiska, o których chemicy tylko marzyli.
-273,15°C jest najniższą znaną nam temperaturą we Wszechświecie. Jest to tzw. zero absolutne, w warunkach którego zamierają wszelkie reakcje chemiczne. Naukowcy głowią się, jak wytworzyć w laboratoriach warunki zbliżone to zera absolutnego, by spowolnić czas i lepiej przyjrzeć się przebiegającym kluczowym reakcjom chemicznym.
Udało się to ostatnio chemikom z Uniwersytetu Harvarda. Trzeba tutaj podkreślić, że w laboratorium stworzyli najniższą temperaturę, jaką udało się uzyskać w całej historii ludzkości. Było to najzimniejsze sztuczne wytworzone miejsce we Wszechświecie. Dzięki temu zarejestrowali niespotykaną wcześniej interakcję pomiędzy atomami dwóch cząsteczek.
Mówimy tutaj o temperaturze rzędu zaledwie 500 nanokelwinów, czyli aż milion razy mniej, niż wynosi temperatura próżni. W eksperymencie wykorzystano gaz złożony z atomów potasu i rubidu. Kiedy te cząsteczki zderzają się ze sobą, jednocześnie zamieniają się swoimi atomami i tworzą nową cząsteczkę dwóch atomów potasu i drugą z dwoma atomami rubidu.
Jako że ta reakcja chemiczna w normalnych warunkach zachodzi niezwykle szybko i naukowcy nie są w stanie ich bezpośrednio obserwować. Dlatego postanowili obniżyć temperaturę blisko zera absolutnego, by je spowolnić. Naukowcy pierwszy raz ujrzeli pierwsze cząsteczki znikają, a w ich miejsce pojawiają się w ich miejsce. W miejscu cząstek potasu i rubidu, najpierw pojawiła się cząsteczka zbudowana z czterech atomów, a później nową cząsteczkę dwóch atomów potasu i drugą z dwoma atomami rubidu.
Naukowcy prowadzą te badania w celu stworzenia nowych, skuteczniejszych leków na najgroźniejsze choroby świata, a także nowych materiałów, które pozwolą tworzyć znacznie wytrzymalsze kompozyty do zastosowania w przemyśle. Co ciekawe, kilka lat temu chemikom udało się sztucznie wytworzyć najwyższą temperaturę w historii. Uzyskana plazma miała aż 4 biliony stopni Celsjusza. Dla porównania, temperatura w środku Słońca wynosi 14 milionów stopni Celsjusza.
Źródło: GeekWeek.pl/Science / Fot. Science/Harvard Unviersity
https://www.geekweek.pl/news/2019-12-04/naukowcy-stworzyli-najzimniejsze-miejsce-we-wszechswiecie-i-spowolnili-czas/

Naukowcy stworzyli najzimniejsze miejsce we Wszechświecie i spowolnili czas reakcji.jpg

Naukowcy stworzyli najzimniejsze miejsce we Wszechświecie i spowolnili czas reakcji2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wybuch prototypu statku Starship pokrzyżował wielkie plany Elona Muska
2019-12-04.
Wszystko wskazuje na to, że obserwatorzy rozwoju przemysłu kosmicznego mieli rację. Nie można spawać rakiet pod chmurką i składać ich w prowizorycznych hangarach. Ludzie SpaceX zderzyli się z rzeczywistością.
Po eksplozji prototypu statku Starship, która miała miejsce 2 tygodnie temu w Boca Chica w Teksasie, SpaceX diametralnie odmieniło swoje podejście do rozwoju nowej rakiety. Ośrodek testowy w Cocoa na Florydzie został praktycznie zamknięty, a stalowe pierścienie wyprodukowane na potrzeby budowy rakiety, najprawdopodobniej pojadą do Los Angeles, gdzie zostaną wykorzystane w kolejnych prototypach Cybertrucka.
Nie mamy już co liczyć na budowę wersji Mk2 i Mk4, których elementy znajdowały się w Cocoa. Duża część pracowników została zwolniona, a reszta rozjechała się po placówkach firmy w Boca Chica i Hawthorne. SpaceX planuje budowę wersji Mk3 w zupełnie innych warunkach, czyli tak, jak to się robiło dotychczas w innych koncernach, w pewnych, sprawdzonych i profesjonalnych halach produkcyjnych.
Firma Elona Muska będzie musiała też zacisnąć pasa, więc wszystkie działania w temacie budowy prototypu Starship i SuperHeavy będą skupione tylko i wyłącznie na pierwszym ośrodku w Boca Chica. Eksperci uważają, że wybuch zbiornika paliwa prototypu i świadomość, że rakiety składać się powinno w innych warunkach, sprawi, że prace mocno się opóźnią. Pierwszy suborbitalny lot Starship może nastąpić dopiero pod koniec przyszłego roku, czyli rok po sugerowanej dacie przez Muska.
Jeśli chodzi o pierwszy lot kosmiczny Starship, to możemy go oczekiwać na początku 2021 roku, a SuperHeavy pod koniec. Łączny lot wokół Księżyca obu pojazdów nastąpi nie wcześniej, niż w 2022 roku. Pomimo obsuwy, SpaceX może udać się wylądować na powierzchni Srebrnego Globu w 2022 lub 2023 roku, a z astronautami do 2024 roku, czyli szybciej od oficjalnej misji NASA w ramach programu Artemida.
Źródło: GeekWeek.pl/SpaceNews / Fot. SpaceX
https://www.geekweek.pl/news/2019-12-04/wybuch-prototypu-statku-starship-pokrzyzowal-wielkie-plany-elona-muska/

Wybuch prototypu statku Starship pokrzyżował wielkie plany Elona Muska.jpg

Wybuch prototypu statku Starship pokrzyżował wielkie plany Elona Muska2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Holenderskie anteny częściowo rozłożyły się za Księżycem
2019-12-04.
Z pewnym powodzeniem udało się rozwinąć trzy anteny holendersko-chińskiego teleskopu radiowego, który obecnie znajduje się za Księżycem. Zostało to oficjalnie ogłoszone przez holenderski zespół. Instrument NCLE (Holenderski-Chiński Eksplorator Niskich Częstotliwości) czekał na to zawieszony samotnie w kosmosie przez ponad rok.
To dłużej, niż początkowo planowano. Opóźnienie wynikło z tego, że towarzyszący mu chiński satelita komunikacyjny musiał w tym czasie wspomagać misję chińskiego lądownika księżycowego - co także trwało przez dłuższy niż założono okres czasu.
Ów satelita był wcześniej postrzegany głównie jako satelita komunikacyjny. Jednak chińska misja księżycowa osiągnęła już swoje główne cele, a w związku z tym Chińczycy przemianowali satelitę, przekształcając go teraz w swoiste obserwatorium radiowe. Co ciekawe, NCLE jest także pierwszym holendersko-chińskim obserwatorium kosmicznym pracującym w dziedzinie radioastronomii.
Marc Klein Wolt, dyrektor zarządzający w Radboud Radio Lab i lider holenderskiego zespołu, jest bardzo zadowolony. -Nasz wkład w chińską misję Chang'e 4 znacznie się zwiększył. Mamy okazję przeprowadzić nasze obserwacje podczas czternastodniowej nocy trwającej za Księżycem, a to dłuższy czas niż pierwotnie zakładano. Księżycowa noc jest teraz nasza - mówi.
Albert-Jan Boonstra z holenderskiego konsorcjum ASTRON zauważa, że anteny zostały rozłożone po trzech latach ciężkiej pracy. -To wyjątkowa demonstracja technologii, która toruje drogę przyszłym instrumentom radiowym w kosmosie.
W zeszłym tygodniu Wolt wraz z inżynierem Erikiem Bertelsiem z firmy produkującej anteny - ISISpace pojechał do Chin, aby przygotować proces rozłożenia anten. Bertels uważa, że start chińskiej misji sprzed osiemnastu miesięcy był oczywiście niezwykle ekscytujący, ale jego zespół nie miał z nim nic wspólnego. Teraz jednak, gdy chodzi o jego własny instrument, sprawy wyglądają zupełnie inaczej.
Heino Falcke z Radboud University i inni naukowcy z jego zespołu nie mogą się z kolei doczekać pierwszych pomiarów. -W końcu jesteśmy w tym biznesie i mamy w kosmosie instrument radioastronomiczny holenderskiego pochodzenia. Zespół pracował niesamowicie ciężko, a dopiero pierwsze dane ujawnią, jak dobrze ten instrument naprawdę działa - mówi uczony.
Długi pobyt za Księżycem najprawdopodobniej miał pewien wpływ na anteny. Na początku rozkładały się one płynnie, ale w miarę upływu czasu stawało się to coraz trudniejsze. Zespół postanowił zatem najpierw zebrać dane na obecnym etapie eksperymentu i misji, a dopiero później ewentualnie rozwinąć swe anteny do końca.
Dzięki temu, że są już częściowo rozłożone, instrument jest jednak wrażliwy na kosmiczne sygnały pochodzące z około 800 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Ale po ich rozwinięciu na pełną długość prawdopodobnie będą w stanie uchwycić sygnały z samego Wielkiego Wybuchu (emisja linii wodoru o długości 21 cm, poniżej ~30 MHz). Przebywając w punkcie L2 układu Ziemia-Księżyc NCLE będzie ponadto poza jonosferą Ziemi i stosunkowo daleko od zakłóceń radiowych z Ziemi, które jednak nadal będą wykrywalne. Ponieważ Ziemia zawsze będzie jednak w zasięgu jego wzroku, po raz pierwszy od 50 lat można będzie zmierzyć i ocenić tę sztuczną emisję z dużą jakością. Pozwoli to nie tylko badać fizykę radiową i plazmową układu Ziemia-Księżyc, ale także rozwinąć metody radzenia sobie z zakłóceniami i kalibracji - wszystko to w celu zbadania rzeczywistej, kosmicznej emisji radiowej z wczesnego Wszechświata.
Netherlands-China Low Frequency Explorer, czyli NCLE, jest prototypowym radioteleskopem zbudowanym w celu rejestrowania słabych sygnałów radiowych pochodzących z okresu tuż po Wielkim Wybuchu, zwanym ciemnymi wiekami. Sygnały te są blokowane przez ziemską atmosferę, więc teleskop został umieszczony na satelicie i przeniesiony w radiowo ciche miejsce leżące tuż za Księżycem, w punkcie libracyjnym L2. Ten sam satelita radiowy, QueQiao, posłużył wcześniej Chińskiej Agencji Kosmicznej CNSA komunikować się z chińskim księżycowym lądownikiem, który poruszał się wokół Księżyca od początku 2019 roku. Holenderski-Chiński Eksplorator Niskich Częstotliwości został opracowany w Holandii przez zespoły z Radboud University (Nijmegen) i ASTRON (Dwingeloo) oraz firmę ISISpace (Delft), przy wsparciu holenderskiego biura kosmicznego.
Na ilustracji: Rozmieszczenie punktów libracyjnych w układzie Ziemia–Słońce. Źródło: Wikipedia/NASA/Xander89
 
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Chińska misja Chang'e 4 ląduje na niewidocznej stronie Księżyca
•    Więcej na temat misji Chang'e 4
•    Więcej na temat ASTRON
 
Źródło: astronomie.nl
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Ta seria trzech zdjęć została wykonana podczas rozkładania anten na satelicie QueQiao, który znajduje się za Księżycem, w odległości około 450 tysięcy kilometrów od Ziemi. Antena to czarno-biały pręt skierowany w stronę przeciwną do kamery. Pozłacany sześcian to obudowa, w której antena czekała na rozłożenie przez 18 miesięcy.
Źródło: Marc Klein Wolt / Radboud University
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/holenderskie-anteny-czesciowo-rozlozyly-sie-za-ksiezycem

Holenderskie anteny częściowo rozłożyły się za Księżycem.jpg

Holenderskie anteny częściowo rozłożyły się za Księżycem2.jpg

Holenderskie anteny częściowo rozłożyły się za Księżycem3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomia w konkursie „Projektanci edukacji”
2019-12-04.
„Projektanci edukacji. Od pomysłu do projektu” to odświeżona odsłona „Projektu z klasą” czyli popularnego, ogólnopolskiego konkursu, w którym nagradzane są najciekawsze pomysły na projekty edukacyjne, w tym z fizyki i astronomii. Konkurs przeznaczony jest dla uczniów wszystkich klas szkół podstawowych oraz ponadpodstawowych.
X edycja ogólnopolskiego konkursu pt. „Projektanci edukacji. Od pomysłu do projektu” ruszyła 1 października. Potrwa ona do 26 czerwca 2020r. Organizatorem wydarzenia jest wydawnictwo Nowa Era.
Konkurs ma nową nazwę (wcześniejsze 9 edycji funkcjonowało pod nazwą „Projekt z klasą”) i  odświeżoną formułę. Do konkursu po raz pierwszy zostali zaproszeni nauczyciele i uczniowie klas 1–3 szkoły podstawowej. Ponadto zostały uproszczone procedury i formalności zgłoszeniowe, aby ułatwić udział wszystkim zainteresowanym.
Konkurs został podzielony na dwa etapy: w etapie jesiennym uczestnicy zgłaszają pomysły i przyznawane są nagrody, zaś w etapie wiosennym odbywa się realizacja nagrodzonych projektów i przyznawane są nagrody w kategoriach specjalnych.
„Projektanci edukacji” to inicjatywa, która nie narzuca żadnej określonej tematyki prac. W X edycji konkursu zgłoszono 166 projektów w klasach 1-3 szkoły podstawowej (SP), 507 projektów w klasach 4-8 SP oraz 214 projektów ze szkół ponadpodstawowych. Wśród nich znajduje się m.in. 31 projektów z fizyki i 27 z geografii, w których wyróżnić można projekty obejmujące astronomię czy robotykę.
W projektach geograficznych ciekawie zapowiadają się:
•    Obserwacje nieba ze Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Nowej Wsi (woj. kujawsko-pomorskie);
•    Stacja bolidowa PFN 76 Kozienice realizowana w Zespole Szkół Nr 1 im. legionów Polskich w Kozienicach (woj. mazowieckie).
W projektach fizycznych warto zwrócić uwagę na:
•    Niebo na wyciągnięcie ręki zgłoszone przez Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Andrychowie (woj. małopolskie);
•    Łazik do eksploracji planet Układu Słonecznego z Zespołu Szkół Ponadpodstawowych Nr 2 w Piotrkowie Trybunalskim (woj. łódzkie);
•    Astrofaza u Tytusa - zbuduj własny teleskop ze Szkoły Podstawowej Nr 22 im. A. Tytusa Działyńskiego w Poznaniu;
•    Eksperyment blisko kosmosu! ze Szkoły Podstawowej im. Janusza Korczaka w Żołędowie (woj. kujawsko-pomorskie), w którym uczniowie wezmą udział w projekcie miniSAT 2019;
•    Badamy zanieczyszczenie światłem nocnego nieba nad Ośnem Lubuskim ze Szkoły Podstawowej im. Marii Skłodowskiej - Curie w Ośnie Lubuskim (woj. lubuskie).
A skoro jesteśmy przy Marii Skłodowskiej – Curie, to warto wspomnień o projekcie pt. Fizyka i chemia - łączy nas WIELKA NOBLISTKA, który zgłosiła Szkoła Podstawowa nr 12 im. Ignacego Jana Paderewskiego w Katowicach. We wniosku pisząc, że „Rok 2020 ogłoszony został rokiem fizyki a odchodzący rok, to rok, w którym świętujemy 150-lecie układu okresowego. Obydwa wydarzenia w naszym odczuciu wspaniale łączy postać Marii Skłodowskiej-Cuire”. Zdobyty grant uczniowie chcieliby wykorzystać na zorganizowanie Dnia Marii Słodowskiej-Curie podczas, którego odbędzie się międzyszkolny konkurs „Międzygwiezdny pył”. Jego tematem przewodnim będzie postać polskiej Noblistki oraz promieniotwórczość.
Głosowanie internautów rozpoczęło się 2 grudnia i potrwa do 13 grudnia 2019 r. Można wziąć udział w głosowaniu na stronie konkursu. Codziennie można oddać 1 głos w każdej kategorii wiekowej.
Internauci spośród zgłoszonych prac konkursowych wyłonią 15 zwycięskich (po 5 w każdej kategorii wiekowej), które uzyskają kolejno największą liczbę głosów. Za każdy z piętnastu wybranych przez internautów projektów konkursowych (o największej liczbie prawidłowo zebranych głosów) zostanie wydana nagroda internautów – grant pieniężny w wysokości po 1.000,00 zł.
Ogłoszenie wyników I etapu nastąpi 15 stycznia 2020 r. Po czym następnego dnia rozpocznie się II etap konkursu - realizacja projektów, która potrwa do 6 maja 2020 r. 20 maja 2020 zostaną ogłoszone wyniki II etapu.
Po zakończeniu II etapu konkursu, Kapituła Konkursu wyłoni (łącznie) 5 zwycięskich prac konkursowych i przyzna każdej z nich nagrodę w postaci „Złotego Grantu” czyli 2.000,00 zł.
Wszystkie nagrody w konkursie przyznane zarówno w ramach etapu I jak i etapu II zostaną wydane przez Organizatora na rzecz szkół, z których zostały zgłoszone zwycięskie prace konkursowe.
Udział w konkursie jest bezpłatny. Uczestnicy mają szansę zdobyć grant finansowy na realizację swojego projektu edukacyjnego. W tegorocznej edycji konkursu do zdobycia jest aż 80 grantów na łączną sumę 85 000 zł. Aby zapewnić wszystkim uczestnikom równe szanse, projekty oceniane będą w trzech kategoriach wiekowych (szkoły podstawowe 1-3, szkoły podstawowe 4-8, szkoły ponadpodstawowe). Wszystkie placówki biorące udział w konkursie otrzymują dyplomy uczestnictwa i zostają wpisane na listę Najlepiej ZaPROJEKTowanych Szkół w kraju i otrzymają certyfikaty „Dobrze zaPROJEKTowanej szkoły 2020 roku”. Z kolei nauczyciele – opiekunowie grup projektowych – otrzymają certyfikaty „PROJEKTant edukacji”. Wszyscy laureaci konkursu zostaną też uhonorowani imiennymi dyplomami.
Organizatorem konkursu oraz fundatorem nagród jest wydawnictwo „NOWA ERA” Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie.
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Projektanci Edukacji
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronomia-w-konkursie-projektanci-edukacji

Astronomia w konkursie Projektanci edukacji.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)