Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Dżet z czarnej dziury w M87 osiąga prędkości bliskie prędkości światła
2020-01-10. Autor. Vega
W kwietniu 2019 r. współpracownicy projektu EHT opublikowali pierwszy obraz czarnej dziury z zaobserwowanym masywnym, ciemnym obiektem w centrum galaktyki M87. Ta czarna dziura ma masę ok. 6,5 mld razy większą niż Słońce i znajduje się ok. 55 mln lat świetlnych od Ziemi. Czarna dziura została nazwana przez astronomów M87*, a ostatnio otrzymała hawajską nazwę „Powehi”.
Przez lata astronomowie obserwowali promieniowanie ze strumienia wysokoenergetycznych cząstek – zasilanego przez czarną dziurę – wystrzeliwujące z M87. Badali dżet w świetle radiowym, optycznym i rentgenowskim. Teraz, korzystając z obserwacji Chandra, naukowcy zauważyli, że części dżetu poruszają się z prędkością bliską prędkości światła.

Kiedy materia zbliży się wystarczająco do czarnej dziury, opadnie na dysk akrecyjny. Część materii z wewnętrznego regionu dysku akrecyjnego opadnie na czarną dziurę a część zostanie przekierowywana z dala od niej w postaci wąskich strumieni materii wzdłuż linii pola magnetycznego. Ponieważ proces opadania jest nieregularny, dżety zbudowane są z węzłów, które czasem można zidentyfikować za pomocą teleskopu Chandra i innych.

Naukowcy wykorzystali obserwacje Chandra z 2012 i 2017 roku, aby śledzić ruch dwóch rentgenowskich węzłów znajdujących się w dżecie około 900 i 2500 lat świetlnych od czarnej dziury. Dane rentgenowskie pokazują ruch z pozorną prędkością 6,3 razy większą od prędkości światła dla węzła bliższego czarnej dziurze, i 2,4 razy większą niż prędkość światła dla drugiego.

„Jednym z niezniszczalnych praw fizyki jest to, że nic nie może się poruszać szybciej, niż prędkość światła. Nie złamaliśmy zasad fizyki, ale znaleźliśmy przykład niesamowitego zjawiska zwanego ruchem nadświetlnym” – powiedział współautor badania Brad Snios z CfA.

Ruch nadświetlny występuje, gdy obiekty poruszają się z prędkością bliską prędkości światła w kierunku zbliżonym do naszej linii widzenia. Strumień leci w naszą stronę niemal tak szybko, jak światło, które wytwarza, co daje złudzenie, że jego ruch jest znacznie szybszy niż prędkość światła. W przypadku M87* dżet  celuje bardzo blisko naszego kierunku, co powoduje te pozorne egzotyczne prędkości.

Astronomowie widzieli wcześniej taki ruch w dżecie M87* na radiowych i optycznych długościach fali, ale nie byli w stanie ostatecznie wykazać, że materia w strumieniu porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości światła.

Zespół zauważył, że cecha poruszająca się z prędkością 6,3 razy większą niż prędkość światła zanikła o ponad 70% między rokiem 2012 a 2017. To zanikanie prawdopodobnie było spowodowane utratą energii przez cząstki ze względu na wytwarzane promieniowanie, gdy krążyły wokół pola magnetycznego. Aby to mogło nastąpić, zespół musiałby widzieć promieniowanie X z tych samych cząsteczek w obu momentach a nie poruszającą się falę.

Dane z Chandra stanowią doskonałe uzupełnienie danych z EHT. Wielkość prędkości wokół czarnej dziury widziana za pomocą Event Horizon Telescope jest około 100 mln razy mniejsza niż wielkość dżetu widzianego z Chandra.

Kolejna różnica polega na tym, że EHT obserwował M87 przez sześć dni w kwietniu 2017 roku, dając ostatni obraz czarnej dziury. Obserwacje Chandra badają wyrzuconą materię w strumieniu wystrzelonym z czarnej dziury setki i tysiące lat wcześniej.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Chandra

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2020/01/dzet-z-czarnej-dziury-w-m87-osiaga.html

Dżet z czarnej dziury w M87 osiąga prędkości bliskie prędkości światła.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczny teleskop TESS odkrył planetę podobną do tej z „Gwiezdnych Wojen”
2020-01-10.
Umieszczony w ubiegłym roku na okołoziemskiej orbicie Transiting Exoplanet Survey Satellite wykrył pierwszą w swojej karierze planetę krążącą wokół podwójnego układu gwiazd. W odkryciu pomógł uczeń szkoły średniej.
W czasie konferencji zorganizowanej w Honolulu przez American Astronomical Society, naukowcy z NASA Goddard Space Flight Center i San Diego State University (SDSU) przedstawili nietypowe odkrycie nowego "łowcy planet" - teleskopu Transiting Exoplanet Survey Satellite.
Chodzi o TOI-1338 b - ważącą 6,9 razy tyle, co Ziemia planetę, która wielkością przypomina Saturna. Jest od nas odległa o 1300 lat świetlnych.
Co istotne, co 95 dni okrąża ona dwie gwiazdy jednocześnie.
Jedna z gwiazd jest przy tym bardziej masywna i znacznie jaśniejsza od drugiej.
Kiedy planeta, okrążając ten układ, przechodzi przez linię łączącą jaśniejszą gwiazdę z Ziemią, blokuje część światła gwiazdy. W ten sposób udało się wykryć TOI-1338 b. Taka metoda poszukiwania pozasłonecznych planet nosi nazwę detekcji tranzytów.
Sygnał planety jako pierwszy zidentyfikował odbywający staż w NASA uczeń szkoły średniej, który przeanalizował setki dostarczonych przez TESS sygnałów podwójnych układów gwiezdnych.
"Nasza analiza potwierdziła, że tranzyt wywołany był okrążającą obie gwiazdy planetę i byliśmy w stanie zmierzyć jej właściwości" - mówi Jerome Orosz z SDSU.
Naukowcy mówią o takich obiektach, że przypominają Tatooine - okrążającą układ podwójny planetę przedstawioną w "Gwiezdnych Wojnach".
Badacze spodziewają się kolejnych nowości. TESS w czasie swojej pracy ma bowiem pozwolić na "przeczesanie" całego obrazu nieba. Astronomowie liczą na odkrycie nawet setki planet, krążących wokół dwóch gwiazd.
Pozwoli to na dokładną analizę właściwości tego rodzaju układów. Nie było to dotąd możliwe, nawet po odkryciu kilkudziesięciu takich planet przez teleskop Keplera, umieszczony na orbicie w 2009 roku.
W czasie konferencji eksperci z SDSU przedstawili także inną planetę z układu podwójnego (KOI-3152 b), odkrytą właśnie przez wspomniany instrument. "Pierwszy raz zarejestrowaliśmy silne przesłanki za istnieniem tej planety już w 2012 roku, jednak potwierdzenie tego wymagało dodatkowych danych i modeli komputerowych. W szczególności, kłopoty sprawiały plamy na macierzystej gwieździe i słaby sygnał zaćmienia tworzonego przez drugą gwiazdę" - opowiada, William Welsh z SDSU.
KOI-3152 b znajduje się 1,3 tys. lat świetlnych od Ziemi i jest 3,9 raza od niej większa. Okrąża gwiazdy w czasie 175 dni.
Jest gazową planetą o niskiej gęstości, więc życie, jakie znamy nie mogłoby się na niej rozwinąć, choć znajduje się na gorącej granicy strefy sprzyjającej życiu.
Więcej informacji na stronie. (PAP)
mat/ zan/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C80220%2Ckosmiczny-teleskop-tess-odkryl-planete-podobna-do-tej-z-gwiezdnych-wojen

Kosmiczny teleskop TESS odkrył planetę podobną do tej z Gwiezdnych Wojen.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na Wenus nadal mogą być aktywne wulkany

2020-01-10.
 
Planeta Wenus często jest postrzegana jako piekielny bliźniak Ziemi. Najnowsze badania sugerują, że wciąż mogą występować tam aktywne wulkany.

Wcześniejsze obserwacje Wenus ujawniły przepływ lawy na powierzchni planety liczącej mniej niż 2,5 mln lat. Nowe obserwacje idą krok dalej i sugerują, że część z tej lawy jest świeża. Może liczyć zaledwie kilka lat.

Takie wnioski wyciągnięto na podstawie symulacji interakcji lawy z gęstym powietrzem Wenus, które ma ciśnienie 90 atmosfer i składa się głównie z dwutlenku węgla. W tych warunkach lawa błyskawicznie się zmienia. Obecność minerałów takich jak oliwiny sugeruje, że powstały one w ciągu ostatnich kilku, a nie setek tysięcy lat.

- Jeżeli Wenus rzeczywiście jest planetą aktywną wulkanicznie, byłoby to świetne miejsce do odwiedzin. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć wnętrze planet. Na przykład, moglibyśmy zbadać, w jaki sposób chłodzą się planety i dlaczego na Ziemi oraz Wenus odnotowujemy aktywność wulkaniczną, a na Marsie nie - powiedział dr Justin Filiberto z Universities Space Research Association, główny autor badań.

W warunkach laboratoryjnych wykazano, że oliwiny pokrywają się minerałami tlenku żelaza, takimi jak magnetyty i hematyty w ciągu kilku tygodni. Konieczne jest potwierdzenie tych rewelacji, ale wiele wskazuje, że na Wenus faktycznie są aktywne

Źródło: INTERIA
 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-na-wenus-nadal-moga-byc-aktywne-wulkany,nId,4250206

 

Na Wenus nadal mogą być aktywne wulkany.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wieczorem Księżyc wejdzie w półcień Ziemi. Sprawdź, jak, gdzie i kiedy obserwować zaćmienie
2020-01-10.

W piątkowy wieczór będziemy świadkami niecodziennego zjawiska astronomicznego. Księżyc w pełni wejdzie w półcień Ziemi, co spowoduje jego zaćmienie. Tarcza Srebrnego Globu pociemnieje. Gdzie, kiedy i jak obserwować? Mamy dla Was poradnik.
W piątkowy (10.01) wieczór szykuje się niecodzienne zjawisko astronomiczne, które będzie mógł zobaczyć każdy z nas, o ile pozwoli na to pogoda. Księżyc wejdzie w tzw. półcień Ziemi, a to oznacza, że jego tarcza nieco pociemnieje.
Nie będzie to jednak zaćmienie całkowite, które jest zdecydowanie bardziej widowiskowe, ponieważ Srebrny Glob wkraczając w główny cień Ziemi, okrywa się wówczas krwistą czerwienią. Tym razem Księżyc przemknie tuż obok niego, ale wcale nie oznacza to, że spektakl nie będzie wart uwagi.
Wręcz przeciwnie. Zjawisko rozpocznie się o godzinie 18:07, gdy Księżyc znajdować się będzie wysoko na niebie wschodnim na tle konstelacji Bliźniąt. Z każdą kolejną minutą nasz naturalny satelita coraz bardziej będzie się zatapiać w ziemskim półcieniu.
en moment, na który wszyscy szczególnie czekamy, nastąpi o godzinie 20:10. Wówczas Księżyc znajdzie się w 90-procentach w półcieniu Ziemi, a dolna część jego tarczy wyraźnie pociemnieje. Warto to zjawisko uwiecznić na zdjęciach lub filmie, który genialnie będzie się prezentować w przyspieszeniu (timelapse).
Chwilę później, o godzinie 20:21 Księżyc znajdzie się w pełni, która w styczniu zwana jest Pełnią Wilczego Księżyca. Następnie nasz satelita zacznie powoli wyłaniać się z ziemskiego półcienia. Proces ten zakończy się, wraz z całym zaćmieniem, do godziny 22:12.
Co zobaczymy na tarczy Księżyca?
Przy okazji zaćmienia i pełni Księżyca warto bliżej przyjrzeć się jego tarczy. Ciemne obszary nazywane są „morzami”. To nic innego jak tereny występowania bazaltu, a więc ciemnej skały wulkanicznej. Jest ona efektem uderzeń olbrzymich meteorytów, które wywołały wgłębienia w księżycowej glebie.
Jaśniejsze obszary nazywane są wyżynami i górami, ponieważ wznoszą się ponad ciemnymi „morzami”. Głównym ich elementem są olbrzymie kratery uderzeniowe. Jeden z nich o nazwie Arystoteles znajduje się w pobliżu górnego brzegu tarczy Księżyca.
Jednak najlepiej widoczny z Ziemi jest krater Tycho wznoszący się w dolnej części tarczy. Gołym okiem możemy zobaczyć system promieni wokół krateru, którego wiek szacuje się na ponad 100 milionów lat.
Czy pogoda będzie sprzyjać?
Najważniejsza podczas obserwacji jest pogoda. Ta najbardziej będzie sprzyjać na południu, zachodzie i w centrum kraju. Tam spodziewamy się przynajmniej przejaśnień, a miejscami również rozpogodzeń. najmniej szczęścia będą mieć obserwatorzy we wschodnich regionach, gdzie chmur zgromadzi się najwięcej.
Nie są to wymarzone warunki do obserwacji, ale pogoda lubi płatać figle, już nieduże przejaśnienie może sprawić, że księżycowa tarcza, zwłaszcza podczas pełni, gdy jest najjaśniejsza, będzie chociaż przez chwilę widoczna. Warto więc być cierpliwym i spoglądać na niebo.
Jeśli się nie uda, to na następne zaćmienie poczekamy do 5 czerwca. Wówczas tylko połówka księżycowej tarczy znajdzie się w półcieniu Ziemi, w dodatku zaćmienie będzie widoczne tylko częściowo podczas wschodu Księżyca.
Na całkowite, czyli to najbardziej widowiskowe, zaćmienie poczekamy do 16 maja 2022 roku. Jednak będzie ono u nas widoczne tylko częściowo, bez fazy głównej. Pełne zaćmienie przyjdzie nam podziwiać dopiero 20 grudnia 2029 roku, o ile dopisze aura.
Źródło: TwojaPogoda.pl
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2020-01-10/wieczorem-ksiezyc-wejdzie-w-polcien-ziemi-sprawdz-jak-gdzie-i-kiedy-obserwowac-zacmienie/

Wieczorem Księżyc wejdzie w półcień Ziemi. Sprawdź, jak, gdzie i kiedy obserwować zaćmienie.jpg

Wieczorem Księżyc wejdzie w półcień Ziemi. Sprawdź, jak, gdzie i kiedy obserwować zaćmienie2.jpg

Wieczorem Księżyc wejdzie w półcień Ziemi. Sprawdź, jak, gdzie i kiedy obserwować zaćmienie3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Teleskop TESS zaobserwował zaćmienie odległej gwiazdy
Autor: John Moll (2020-01-10)
Astronomowie dokonali ciekawego odkrycia. Z pomocą teleskopu TESS zauważono zaćmienie gwiazdy podwójnej Alfa Draconis. Okazuje się, że obie gwiazdy należące do tego układu regularnie zasłaniają się, a z naszej perspektywy, zjawisko to przyjmuje postać zaćmienia.
Alfa Draconis, znana również jako Thuban, to gwiazda podwójna, która znajduje się około 270 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Smoka. Naukowcy znali wcześniej ten układ podwójny gwiazd i teraz zastanawiają się, w jaki sposób mogli nie zauważyć regularnych zaćmień.
Teleskop TESS obserwuje poszczególne sektory nieba bez przerwy przez 27 dni. W ten sposób może śledzić zmiany jasności odległych gwiazd. Choć teleskop TESS służy przede wszystkim do wykrywania planet pozasłonecznych, pozyskane dane można również wykorzystać do badania wielu innych zjawisk.
Już w 2004 roku zauważono, że gwiazda podwójna Thuban wykazywała niewielkie zmiany jasności, które trwały około jedną godzinę. Wtedy sugerowano, że jaśniejsza gwiazda tego układu może pulsować, jednak były to tylko przypuszczenia. Teraz naukowcy z Uniwersytetu w Aarhus, Uniwersytetu w Sydney oraz Uniwersytetu Villanova postanowili sprawdzić te niezwykłe spadki jasności, posługując się danymi z teleskopu TESS.
Z wcześniejszych obserwacji wiadomo, że gwiazdy okrążają się co 51,4 dnia w średniej odległości około 61 milionów kilometrów. Wstępny model wyjaśnia, że z naszej perspektywy, gwiazdy zasłaniają się, lecz żadna z nich nie pokrywa drugiej w całości podczas zaćmień. Gwiazda główna jest 4,3 razy większa od Słońca, a jej temperatura powierzchni wynosi 9 700 stopni Celsjusza, czyli jest o 70% gorętsza niż Słońce. Natomiast jej towarzysz jest pięć razy ciemniejszy, połowę mniejszy i o 40% gorętszy od Słońca. Naukowcy planują przeprowadzać dalsze obserwacje naziemne gwiazdy podwójnej Thuban.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/teleskop-tess-zaobserwowal-zacmienie-odleglej-gwiazdy

Teleskop TESS zaobserwował zaćmienie odległej gwiazdy.jpg

Teleskop TESS zaobserwował zaćmienie odległej gwiazdy2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Styczniowe imprezy astronomiczne w Warszawie, Grudziądzu i Poznaniu
2020-01-10.
Będzie się działo! Kilka ośrodków zaprasza na ciekawe wydarzenia otwarte, związane z 28 Finałem WOŚP - i nie tylko.
W imieniu Centrum Astronomicznego im. M. Kopernika PAN serdecznie zapraszamy na wykłady Anety Siemiginowskiej (CfA, Harvard-Smithonian), które odbędą się w dniach 28-30 stycznia 2020 w sali wykładowej CAMK w Warszawie.
Z kolei Planetarium w Grudziądzu zaprasza na 28 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz na inne otwarte spotkania w styczniu:
12 stycznia - 28 Finał WOŚP w Planetarium:
- godz.13:00 - seans 1: "Opowieść o gwiazdach i gwiazdozbiorach"
Opis: Seans opowiada o najbardziej charakterystycznych konstelacjach zarówno zimowego, jak i letniego nieba. Wyjaśnia skąd bierze się pozorny, dobowy ruch gwiazd na niebie, roczny ruch Słońca na tle gwiazd oraz wiele innych podstawowych informacji o niebie gwiaździstym.
Wstęp: 5pln (lub więcej)/osoba do puszki WOŚP.
- godz.14:00 - seans 2: "Odległe światy"
Opis: Seans "Odległe światy" to opowieść o planetach pozasłonecznych, których astronomowie odkrywają coraz więcej. Widzowie dowiadują się jak mogą wyglądać planety spoza Układu Słonecznego, okrążające inne gwiazdy.
Wstęp: 5pln (lub więcej)/osoba do puszki WOŚP.
- godz.15:00 - seans 3: "Nasz Wszechświat"
Opis: Seans zabiera nas w kosmiczną podróż do krańców znanego Wszechświata. Na początku omawiane są wszystkie planety Układu Słonecznego, następnie przelatujemy przez Drogę Mleczną aby polecieć dalej aż do odległych galaktyk oddalonych o miliardy lat świetlnych.
Wstęp: 5pln (lub więcej)/osoba do puszki WOŚP.
Pozostałe otwarte spotkania w styczniu:
14 stycznia (wtorek), godz. 18:00
Obserwacje astronomiczne. W przypadku złej pogody seans w planetarium oraz omówienie aktualnego nieba. Wstęp wolny.
15 stycznia (środa), godz. 16:00
Seans w planetarium "Podróż do centrum Drogi Mlecznej" z opowieścią o aktualnym nocnym niebie. Seans opowiada o Galaktyce w której żyjemy - Drodze Mlecznej. Wyjaśnia jak jest zbudowana oraz przenosi nas w magiczną podróż do jej centrum, które jeszcze do niedawna było wielką zagadką Wstęp wolny.
29 stycznia (środa), godz. 12:00 oraz 13:00
- godz.12:00
Seans w planetarium pt. "Nasz Wszechświat" + obserwacje Słońca (w przypadku dobrej pogody). Seans zabiera nas w kosmiczną podróż do krańców znanego Wszechświata. Na początku omawiane są wszystkie planety Układu Słonecznego, następnie przelatujemy przez Drogę Mleczną aby polecieć dalej aż do odległych galaktyk oddalonych o miliardy lat świetlnych. Wstęp wolny.
- godz.13:00
Seans w planetarium pt. "W poszukiwaniu ciemnej materii" + obserwacje Słońca (w przypadku dobrej pogody). Seans opowiada o jednej z największych zagadek Wszechświata - ciemnej materii. Ciemna materia prawdopodobnie otacza nas, przenika nasze ciała w każdej sekundzie naszego życia jednak nie jesteśmy w stanie jej zobaczyć, poczuć a nawet wykryć najczulszymi przyrządami naukowymi. Astronomowie obserwują przejawy istnienia ciemnej materii w odległych zakątkach kosmosu, a fizycy próbują wykryć ją w super zderzaczach cząstek elementarnych. Seans zabiera widzów na poszukiwania ciemnej materii Wszechświata.
Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne
im. Mikołaja Kopernika w Z.S.T., ul. Hoffmanna 1
86-300 Grudziądz
 
Czytaj więcej:
•    Rezerwacja seansów w Grudziądzu


Polecamy również vipowskie wejścia na wykłady otwarte w Obserwatorium Astronomicznym w Poznaniu - z okazji 28 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Obserwatorium przygotowało dwie gwarantowane wejściówki VIP na wszystkie wykłady otwarte oraz inne imprezy popularnonaukowe, które odbędą się w 2020 roku. Licytacje trwają do 16 stycznia 2020, do godz. 12:00.
 
Źródło:  Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne w Grudziądzu, Obserwatorium Astronomicznym w Poznaniu, CAMK
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciach: Obserwatorium Astronomicznym w Poznaniu
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/styczniowe-imprezy-astronomiczne-w-warszawie-grudziadzu-i-poznaniu

Styczniowe imprezy astronomiczne w Warszawie, Grudziądzu i Poznaniu.jpg

Styczniowe imprezy astronomiczne w Warszawie, Grudziądzu i Poznaniu2.jpg

Styczniowe imprezy astronomiczne w Warszawie, Grudziądzu i Poznaniu3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowa grupa astronautów NASA i CSA
2020-01-11. Krzysztof Kanawka
NASA zaprezentowała nową grupę astronautów. Ta grupa absolwentów składa się z 11 Amerykanów i 2 Kanadyjczyków.
Nowa grupa astronautów została wybrana w czerwcu 2017 roku. NASA wspólnie z kanadyjską agencją CSA wybrała 14 kandydatów do misji kosmicznych. Szkolenie astronautyczne ukończyło 13 kandydatów – jeden Amerykanin zrezygnował w trakcie szkolenia.
NASA zaprezentowała 10 stycznia 2020 absolwentów szkolenia astronautycznego. Są nimi: Matthew Dominick, Kayla Barron, Warren Hoburg, Bob Hines, Frank Rubio, Jasmin Moghbeli, Jessica Watkins, Raja Chari, Jonny Kim, Zena Cardman, Loral O’Hara z NASA oraz Joshua Kutryk i Jennifer Sidey-Gibbons z CSA. Poza Raja Chari, Bob Hines i Frank Rubio, którzy urodzili się w latach 70. XX wieku, wszyscy absolwenci tego szkolenia astronautycznego urodzili się w latach 80. XX wieku.
NASA ogłasza tych astronautów jako pierwszą grupę programu Artemis. W pewnym sensie jest to prawda, gdyż pierwsze misje tych astronautów-kandydatów przypadną prawdopodobnie nie wcześniej niż w 2022-2025 roku. Jest zatem dość prawdopodobne, że niektórzy z tych absolwentów wejdą w skład załóg misji Artemis-3 i późniejszych – oczywiście wraz z bardziej doświadczonymi astronautami-weteranami.
Ponadto, pojawia się pytanie – czy któryś z tych astronautów-kandydatów będzie nadal aktywny/a w momencie przygotowań do pierwszej załogowej misji na Czerwoną Planetę? Aktualnie przewiduje się, że ta misja nastąpi nie wcześniej niż w połowie lat trzydziestych XXI wieku.
(NASA)
https://kosmonauta.net/2020/01/nowa-grupa-astronautow-nasa-i-csa/

Nowa grupa astronautów NASA i CSA.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ASTROHUNTERS - Rodzina w Kosmosie - 21.01.2020 godzina 18:00
21 Stycznia 2020, 18:00-19:30 (Wtorek)
Dawid Rafał Barteczko
Kolejna okazja do spotkania z Wami już 21 stycznia. Zapraszamy całymi rodzinami na kosmiczny wieczór w Astrolabie.
UWAGA!!! Nowy program !!!

https://evenea.pl/event/astrolabrodzina20200121/?fbclid=IwAR25HLr7PmexujZzlrqCzZFqrH5N6SGqHGXXZcXZSdNUVzTctOJRueKRXoI

ASTROHUNTERS - Rodzina w Kosmosie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wyjątkowy piątkowy wieczór z półcieniowym zaćmieniem Księżyca
2020-01-10.
W piątkowy wieczór ci, którym nie przeszkodziła pogoda, mieli szansę oglądać półcieniowe zaćmienie Księżyca.
Jeśli uda ci się sfotografować półcieniowe zaćmienie Księżyca, podziel się swoim zdjęciem na Kontakt 24.
Zaćmienie Księżyca to zjawisko, które występuje, kiedy Słońce, Ziemia i Księżyc ustawiają się w jednej linii. Nasza planeta rzuca wtedy cień na Księżyc, który w efekcie "lśni" nieco słabiej.
Jak zauważa Karol Wójcicki, popularyzator astronomii i autor bloga "Z głową w gwiazdach", cień Ziemi nie jest jednorodny. Wyróżnia się strefę głównego cienia i tak zwanego półcienia. W piątek wieczorem nasz satelita w 90 procentach swojej średnicy "zanurkował" właśnie w strefę półcienia.
Półcieniowe zaćmienie Księżyca - kiedy oglądać?
Zjawisko teoretycznie można było oglądać w całym kraju. O godzinie 18.07 rozpoczęła się się faza półcieniowa. Do maksimum doszło o godzinie 20.10. Zaćmienie zakończyło się po godz. 22.
Tak prezentował się Księżyc w innych krajach:
Wilcza Pełnia
Oprócz półcieniowego zaćmienia Księżyca o 18.07 mogliśmy podziwiać Pełnię Wilka zwaną też Pełnią Starego Księżyca. Tego typu nazw używali rdzenni Amerykanie oraz ludność średniowieczna. Imiona dla zjawisk powstawały od cech charakterystycznych danego miesiąca.
Źródło: Z głową w gwiazdach, space.com
Autor: kw,dd/aw,map
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/polska,28/wyjatkowy-piatkowy-wieczor-z-polcieniowym-zacmieniem-ksiezyca,310616,1,0.html

Wyjątkowy piątkowy wieczór z półcieniowym zaćmieniem Księżyca.jpg

Wyjątkowy piątkowy wieczór z półcieniowym zaćmieniem Księżyca2.jpg

Wyjątkowy piątkowy wieczór z półcieniowym zaćmieniem Księżyca3.jpg

Wyjątkowy piątkowy wieczór z półcieniowym zaćmieniem Księżyca4.jpg

Wyjątkowy piątkowy wieczór z półcieniowym zaćmieniem Księżyca5.jpg

Wyjątkowy piątkowy wieczór z półcieniowym zaćmieniem Księżyca6.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przypadek otwiera bramy do krainy attofotografii
2020-01-11. Redakcja
Zniknęła jedna z ostatnich przeszkód utrudniających fotografowanie i filmowanie procesów zachodzących w skali attosekund, a więc miliardowych części miliardowej części sekundy. Klucz do jej usunięcia krył się w przypadkowej naturze procesów odpowiedzialnych za powstawanie rentgenowskich impulsów laserowych.
Na świecie działa obecnie zaledwie kilka laserów rentgenowskich. Te wyrafinowane urządzenia mogą być używane do rejestrowania nawet tak ekstremalnie szybkich procesów jak zmiany stanów elektronowych atomów. Impulsy generowane przez współczesne lasery rentgenowskie są już wystarczająco krótkie, by można było myśleć o wykonywaniu attozdjęć, a nawet attofilmów. Problemem pozostawała jednak sama optyka rentgenowska. Gdy ultrakrótki impuls promieniowania rentgenowskiego opuszcza laser, w którym powstał, może być nawet kilkunastokrotnie rozciągnięty w czasie. Międzynarodowa grupa fizyków pod kierunkiem dr. hab. Jakuba Szlachetko i dr Joanny Czapli-Masztafiak z Instytutu Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk (IFJ PAN) w Krakowie oraz dr. Yvesa Kaysera z Physikalisch-Technische Bundesanstalt w Berlinie (Niemcy) udowodniła na łamach czasopisma „Nature Communications”, że optyka rentgenowska nie powinna być dłużej przeszkodą. Publikacja to rezultat badań przeprowadzonych przy laserze rentgenowskim Linac Coherent Light Source (LCLS) w SLAC National Accelerator Laboratory w Menlo Park w Kalifornii.
„Najlepszą metodą na pozbycie się problemów z optyką rentgenowską okazało się… pozbycie się optyki rentgenowskiej”, śmieje się dr Szlachetko. „Zamiast rozwiązać problem, znaleźliśmy metodę jego obejścia. Ciekawy jest przy tym fakt, że optykę zastąpiliśmy… przypadkiem. Dosłownie! Pokazaliśmy bowiem, że znacznie lepsze od dotychczasowych parametry rentgenowskich impulsów laserowych można otrzymać poprzez umiejętne wykorzystanie procesów o naturze stochastycznej”.
Nie pierwszy to przypadek w historii laserów rentgenowskich, gdy na pomoc konstruktorom przychodzi sama fizyka. W klasycznych laserach elementem o kluczowym znaczeniu jest rezonator optyczny. Jest to układ zwierciadeł wzmacniający wyłącznie fotony o określonej długości fali, poruszające się w określonym kierunku. Lasery rentgenowskie przez długi czas uchodziły za niemożliwe do skonstruowania z uwagi na brak zwierciadeł zdolnych do odbijania promieniowania rentgenowskiego. Przeszkodę tę udało się wyeliminować gdy zauważono, że rezonator można zastąpić… samą fizyką relatywistyczną. Gdy rozpędzony do prędkości bliskich prędkości światła elektron przelatuje wzdłuż układu wielu naprzemiennie zorientowanych magnesów, nie porusza się po prostej, lecz się wokół niej zatacza, tracąc jednocześnie energię. Efekty relatywistyczne zmuszają wówczas elektron do emitowania wysokoenergetycznych fotonów nie w dowolnym kierunku, lecz właśnie wzdłuż pierwotnego biegu wiązki elektronów (stąd nazwa: laser na swobodnych elektronach, czyli Free-Electron Laser – FEL).
Wielkie nadzieje wiązane z laserami rentgenowskimi wynikają z faktu, że za ich pomocą można rejestrować przebiegi reakcji chemicznych. Każdy pojedynczy impuls laserowy może bowiem dostarczyć informacji o aktualnym stanie elektronowym obserwowanego układu (atomu lub cząsteczki). Energia impulsu jest przy tym tak duża, że tuż po zarejestrowaniu obrazu oświetlone obiekty przestają istnieć. Na szczęście proces obserwacji można wielokrotnie powtarzać. Zgromadzone w trakcie dłuższej sesji zdjęcia umożliwiają naukowcom dokładne zrekonstruowanie wszystkich etapów badanej reakcji chemicznej.
„Sytuację można porównać do prób fotografowania zdarzeń tego samego typu za pomocą aparatu z lampą błyskową. Gdy zrobimy dostatecznie dużo zdjęć dostatecznej liczby takich samych zdarzeń, możemy zbudować z nich film z dużą dokładnością przedstawiający to, co się dzieje w czasie pojedynczego zdarzenia”, tłumaczy dr Czapla-Masztafiak i precyzuje: „Problem w tym, że impulsy generowane w laserach rentgenowskich powstają w procesie spontanicznej samowzmacniającej się emisji wymuszonej i nie można ich w pełni kontrolować”.
Spontaniczna natura impulsów powoduje, że w laserach rentgenowskich parametry kolejnych impulsów nie są dokładnie takie same. Impulsy pojawiają się raz wcześniej, raz nieco później, różnią się też nieznacznie energią fotonów i ich liczbą. W przedstawionej analogii odpowiadałoby to sytuacji, gdy kolejne zdjęcia są wykonywane różnymi lampami błyskowymi, na dodatek uruchamianymi w przypadkowych chwilach.
Nieunikniona przypadkowość impulsów rentgenowskich zmuszała fizyków do montowania w laserach FEL dodatkowej, optycznej aparatury diagnostycznej. W efekcie nawet jeśli laser generował pierwotny impuls o czasie trwania attosekund, był on poszerzany przez optykę rentgenowską do femtosekund. Teraz się okazuje, że do rejestrowania stanów elektronowych atomów czy cząsteczek w sposób umożliwiający rekonstrukcję przebiegu reakcji chemicznych wcale nie potrzeba impulsów o precyzyjnie kontrolowanych parametrach.
„Usunięcie optyki rentgenowskiej pozwoliło ponadto na użycie impulsów o wyjątkowo dużych energiach do badania efektów nieliniowych. Powodują one, że atomy zaczynają być w pewnym momencie przezroczyste dla promieniowania rentgenowskiego, z czym z kolei wiąże się wzrost absorpcji w innym zakresie promieniowania”, wyjaśnia dr Szlachetko.
Opracowana przez zespół metoda zostanie wprowadzona przy współpracy z IFJ PAN w eksperymentach realizowanych przy dwóch obecnie działających w Europie laserach rentgenowskich: European XFEL pod Hamburgiem (Niemcy) i SwissFEL w Villigen w Szwajcarii. Prace związane z testowaniem nowej techniki w kontekście badań chemicznych zrealizowano w ścisłej współpracy z dr. hab. Jacinto Sá z Instytutu Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk w Warszawie i Uniwersytetu w Uppsali.
W kontekście zaproponowanej techniki warto podkreślić, że w przypadku zwykłej optyki istnieją pewne czysto fizyczne ograniczenia związane z rozdzielczością przyrządów optycznych, na przykład słynny limit dyfrakcyjny. W nowej metodzie nie ma fizycznych ograniczeń – bo nie ma optyki. Jeśli więc pojawią się lasery rentgenowskie o jeszcze krótszych impulsach niż te generowane obecnie, nową technikę będzie można w nich z powodzeniem stosować.
Instytut Fizyki Jądrowej PAN (IFJ PAN) w Krakowie zajmuje się strukturą materii i własnościami oddziaływań fundamentalnych od skali kosmicznej po wnętrza cząstek elementarnych. Wyniki badań – obejmujących fizykę i astrofizykę cząstek, fizykę jądrową i oddziaływań silnych, fazy skondensowanej materii, fizykę medyczną, inżynierię nanomateriałów, geofizykę, biologię radiacyjną i środowiskową, radiochemię, dozymetrię oraz fizykę i ochronę środowiska – są każdego roku przedstawiane w ponad 600 artykułach publikowanych w recenzowanych czasopismach naukowych. Częścią Instytutu jest nowoczesne Centrum Cyklotronowe Bronowice, unikalny w skali europejskiej ośrodek obok badań naukowych zajmujący się terapią protonową nowotworów. IFJ PAN jest członkiem Krakowskiego Konsorcjum Naukowego „Materia-Energia-Przyszłość” o statusie Krajowego Naukowego Ośrodka Wiodącego (KNOW) na lata 2012-2017. Instytut zatrudnia ponad pół tysiąca pracowników. W kategoryzacji MNiSW Instytut został zaliczony do kategorii naukowej A+ w grupie nauk ścisłych i inżynierskich.
PUBLIKACJE NAUKOWE:
„Core-level nonlinear spectroscopy triggered by stochastic X-ray pulses”
Y. Kayser, Ch. Milne, P. Juranić, L. Sala, J. Czapla-Masztafiak, R.
Follath, M, Kavčič, G. Knopp, J. Rehanek, W. Błachucki,
M. G. Delcey, M. Lundberg, K. Tyrała, D. Zhu, R. Alonso-Mori, R. Abela,
J. Sá, J. Szlachetko
Nature Communications 10, 4761 (2019)
DOI: https://doi.org/10.1038/s41467-019-12717-1
/IFJ PAN/
https://kosmonauta.net/2020/01/przypadek-otwiera-bramy-do-krainy-attofotografii/

Przypadek otwiera bramy do krainy attofotografii.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy eksplozja Betelgezy może zagrozić życiu na Ziemi?
Autor: John Moll (2020-01-11)
Jedna z najjaśniejszych gwiazd na niebie zachowuje się dość nietypowo. Astronomowie zwracają uwagę, że Betelgeza ściemniała w ostatnich miesiącach. Prowadzi to do licznych spekulacji o jej zbliżającej się eksplozji.
Zespół z Uniwersytetu Villanova w Pennsylvanii jako pierwszy zauważył nietypowe zachowanie czerwonego nadolbrzyma z gwiazdozbioru Oriona. Betelgeza w ciągu dwóch tygodni przygasła do tego stopnia, że spadła w rankingu najjaśniejszych gwiazd na naszym niebie z miejsca 10. na 21.
Astronomowie oczywiście nie wiedzą, dlaczego Betelgeza ściemniała i jakie mogą być tego konsekwencje. Jedynym wyjściem pozostaje prowadzić dalsze obserwacje. Zachowanie tej gwiazdy można tłumaczyć na różne sposoby. Może się okazać, że Betelgeza doznała chwilowego spadku jasności i wkrótce sytuacja wróci do normy.
Jednak druga opcja zakłada, że czerwonemu nadolbrzymowi skończyło się paliwo, a gwiazda zaczęła się zapadać. Proces ten nieuchronnie prowadzi do eksplozji supernowej. Naukowcy nie są w stanie potwierdzić, czy wkrótce zobaczymy spektakularną śmierć tej odległej gwiazdy.
Astronomowie uspokajają również, że ewentualny wybuch Betelgezy nie zagrozi życiu na Ziemi – gwiazda znajduje się około 640 lat świetlnych od nas. Jednak jej śmierć sprawi, że będziemy mogli ją obserwować nawet w ciągu dnia, a nocą będzie jaśniejsza niż Księżyc.
Ostatnią eksplozję supernowej, jaką zaobserwowano w Drodze Mlecznej, była supernowa Keplera, która pojawiła się w 1604 roku i była widoczna w ciągu dnia przez ponad trzy tygodnie, choć znajdowała się w odległości około 20 tysięcy lat świetlnych od Słońca. Ponieważ Betelgeza jest kilka razy bliżej Ziemi, jej śmierć byłaby iście spektakularna, ale astronomowie zaznaczają, że istnieje bardzo niewielka szansa (około 0,1%), abyśmy mogli zobaczyć eksplozję supernowej w najbliższych dekadach.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/czy-eksplozja-betelgezy-moze-zagrozic-zyciu-na-ziemi

Czy eksplozja Betelgezy może zagrozić życiu na Ziemi.jpg

Czy eksplozja Betelgezy może zagrozić życiu na Ziemi2.jpg

Czy eksplozja Betelgezy może zagrozić życiu na Ziemi3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy otrzymują sprzeczne wyniki dla tempa ekspansji Wszechświata
Autor: John Moll (2020-01-12)
Najnowsze badania nad tempem rozszerzania się Wszechświata nie tylko przyniosły nieoczekiwany rezultat, ale także pogłębiły kryzys w astrofizyce. Okazało się, że zastosowanie zupełnie nowej metody obliczeniowej dostarczyło nam wynik, który jest niezgodny z poprzednimi badaniami.
Prawie sto lat temu, amerykański astronom Edwin Hubble jako pierwszy próbował obliczyć tempo ekspansji Wszechświata. To właśnie od jego nazwiska pochodzi tzw. stała Hubble'a, której do dziś nie potrafimy obliczyć. Naukowiec zauważył wtedy, że każda galaktyka w kosmosie odsuwa się od Ziemi w tempie proporcjonalnym do jej odległości od naszej planety. Innymi słowy, Wszechświat rozszerza się i istnieje bezpośredni związek między odległością dwóch obiektów oraz szybkością, z jaką oddalają się od siebie.
W ostatnich latach, różne zespoły badawcze próbowały określić stałą Hubble'a. Pomiary oparte o mikrofalowe promieniowanie tła, które jest pozostałością po Wielkim Wybuchu, dostarczyły nam wynik równy 67,4 km/s na megaparsek. Jednak inne analizy, które z kolei oparto o pulsujące gwiazdy zwane cefeidami, przyniosły zupełnie inny rezultat – 73,4 km/s na megaparsek.
Co prawda różnica wydaje się niewielka, lecz w skali Wszechświata ma ona ogromne znaczenie. Rozbieżność pokazuje również, że jedna z zastosowanych metod obliczeniowych mogła być wadliwa, choć do dziś nie udało się wykazać błędów w pomiarach.
Najnowsza analiza, której dokonano w ramach międzynarodowego programu H0LiCOW (H0 Lenses in COSMOGRAIL's Wellspring), mogła przynieść nadzieję na rozwiązanie tego problemu. Naukowcy zastosowali nową metodę, która skupia się na świetle pochodzącym z odległych kwazarów. Z pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, zespół zbadał światło z sześciu kwazarów oddalonych od 3 do 6,5 miliardów lat świetlnych od Ziemi, biorąc pod uwagę jego zakrzywienie spowodowane obecnością galaktyk. Światło docierało na Ziemię w różnym czasie, w zależności od przebytej trasy. Właśnie to opóźnienie zostało wykorzystane do obliczenia tempa ekspansji Wszechświata.
Naukowcy obliczyli stałą Hubble'a i niestety również uzyskali sprzeczny wynik – 73,3 km/s na megaparsek. Choć wartość ta jest bardzo zbliżona do badań opartych o cefeidy to jednak nie jest zgodna z obserwacjami mikrofalowego promieniowania tła. W ostatnim czasie, różne zespoły uzyskały w sumie aż cztery niezgodne ze sobą rezultaty. Jeśli naukowcy nie popełnili błędów, może to oznaczać, że współczesne modele Wszechświata są wadliwe.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/naukowcy-otrzymuja-sprzeczne-wyniki-dla-tempa-ekspansji-wszechswiata

 

Naukowcy otrzymują sprzeczne wyniki dla tempa ekspansji Wszechświata.jpg

Naukowcy otrzymują sprzeczne wyniki dla tempa ekspansji Wszechświata2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Takiej eksplozji tęczowych obłoków jeszcze nie widziano. Wysoko nad nami dzieje się coś niepokojącego
2020-01-12.
Mieszkańcy północnej Europy w ostatnim czasie mogli podziwiać na rekordowa skalę obłoki perłowe, niezwykłe chmury mieniące się kolorami tęczy, które świadczą o tym, że wysoko w stratosferze dzieje się coś bardzo niecodziennego. Co takiego?
Temperatura na wysokości przeszło 30 kilometrów nad ziemią spadła do niemal 100 stopni. Była więc nawet o 20 stopni niższa od tej, którą mierzy się zazwyczaj. To spowodowało utworzenie się miniaturowej dziury ozonowej, która zaowocowała niezwykłym zjawiskiem, chmurami perłowymi.
Obłoki wieczorami mieniły się kolorami tęczy zachwycając wielu mieszkańców północnej Europy. W niektórych miejscach takiej eksplozji tych niecodziennych chmur jeszcze nigdy nie widziano. Obłoki były tak intensywne, że niektórzy myśleli, że patrzą na zorzę polarną.
Skąd wzięły się te chmury? Na wysokości 15-20 kilometrów nad ziemią wilgotność powietrza jest minimalna i dlatego też nie dochodzi w niej do zjawiska parowania, a więc nie tworzą się zwyczajne chmury. Jednak, gdy wir polarny powoduje drastyczny spadek temperatury, w warstwie ozonowej zaczynają się tworzyć niewielkie dziury.
To one sprzyjają tworzeniu się Polarnych Chmur Stratosferycznych, nazywanych potocznie obłokami perłowymi. To specyficzne chmury, które zbudowane są głównie w kryształków lodowych, ale w ich składzie wyróżnić można też kwas siarkowy i azotowy.
Dzięki temu obłoki te są zdolne odbijać promienie słoneczne w taki sposób, że wyglądają jakby świeciły kolorami tęczy o świcie i zmroku. Można je też porównać do plamy benzyny. Obłoki perłowe najczęściej zobaczyć można na dalekiej północy Skandynawii, na Alasce, na północy Kanady i Syberii, ale zdecydowanie najwięcej jest ich ponad Antarktydą, czyli tam, gdzie dziura ozonowa jest największa.
W okresie zimowym, przy bardzo niskich temperaturach w stratosferze, można je zaobserwować również z obszaru Polski. Powyżej możecie zobaczyć, jak wyglądał niesamowity spektakl obłoków perłowych z ostatnich dni w Skandynawii.
Źródło: TwojaPogoda.pl

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2020-01-12/takiej-eksplozji-teczowych-oblokow-jeszcze-nie-widziano-wysoko-nad-nami-dzieje-sie-cos-niepokojacego/

Takiej eksplozji tęczowych obłoków jeszcze nie widziano. Wysoko nad nami dzieje się coś niepokojącego.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowe dowody na aktywność wulkaniczną Wenus
2020-01-12. Krzysztof Kanawka


Niektóre z wylewów lawy na Wenus mogą mieć zaledwie kilka lat. Jest to ważne odkrycie z perspektywy procesów zachodzących na planetach skalistych.
Już na początku lat 90 XX wieku, na podstawie danych z misji Magellan, odkryto rozległe obszary pokryte lawą na Wenus. Późniejsze dane z misji Venus Express także poszerzyły naszą wiedzę o wulkanizmie na Wenus
Dotychczas (oprócz Ziemi) w Układzie Słonecznym wykryto jedynie aktywność wulkaniczną na Io – jednym z czterech dużych księżyców Jowisza. Aktywność wulkaniczna na tym księżycu jest jednak efektem potężnych oddziaływań pływowych od pobliskiego Jowisza. W przypadku Ziemi (oraz prawdopodobnie Wenus) sytuacja jest inna. Jest to ważne dla zrozumienia procesów jakie mogą zachodzić na innych planetach skalistych – tych krążących wokół innych gwiazd. Następnie, analiza danych ze wszystkich misji do Wenus sugerowała, że do dziś na tej planecie mogą się znajdować aktywne wulkany. Udało się m.in. zidentyfikować cztery regiony o wyższej temperaturze niż typowa dla powierzchni Wenus oraz zarejestrowano nagły wzrost ilości dwutlenku siarki w atmosferze tej planety.
Na początku tego roku pojawiła się ciekawa publikacja, która skupiła się na próbie ustalenia wieku poszczególnych wylewów lawy na Wenus. Ta publikacja jest wynikiem prac zespołu naukowców pod przewodnictwem Justina Filiberto z Lunar and Planetary Institute w Houston w USA. Dotychczas naukowcom nie udało się ocenić wieku, a szacunki zawierały się w zakresie od kilku lat nawet do kilkudziesięciu milionów lat.
Nowa publikacja sugeruje, że najmłodsze wylewy lawy na Wenus mogą mieć zaledwie kilka lat. Tak młody wiek lawy jest związany z reakcjami chemicznymi oliwinu – minerału wchodzącego w skład bazaltu. Naukowcy wykazali, że oliwin szybko reaguje z atmosferą Wenus i w ciągu zaledwie od kilku tygodni do kilku lat na nim pojawia się pokrywa różnych tlenków żelaza. Warstwa tlenków żelaza zmienia kolor, co także wyraźnie widać w bliskiej podczerwieni. Dane z misji kosmicznych, w szczególności obserwacje na zakresie bliskiej podczerwieni z sondy Venus Express, pozwoliły na precyzyjniejsze ustalenie stosunków poszczególnych minerałów w obszarach wylewów wulkanicznych.
Oczywiście, gruba atmosfera Wenus ogranicza możliwości obserwacji spektralnych powierzchni tej planety. Jest jednak kilka “okienek” (1,01, 1,10 i 1,18 mikrometra), które pozwalają na obserwacje powierzchni Wenus. Pozwala to na próbę ustalenia składu mineralnego powierzchni – jednakże przydatne są też eksperymenty na Ziemi, które pozwalają na porównanie wyników.
Uzyskanie wyniki sugerują, że Wenus jest nadal aktywna wulkanicznie. Oznacza to, że aktualne i przyszłe misje wenusjańskie mogą badać potencjalnie aktywne regiony, co ma duże znaczenie dla procesów zachodzących wewnątrz tej planety – jak również i innych skalistych planet (w tym i tych nieaktywnych, takich jak Mars).
(AAAS)
https://kosmonauta.net/2020/01/nowe-dowody-na-aktywnosc-wulkaniczna-wenus/

Nowe dowody na aktywność wulkaniczną Wenus.jpg

Nowe dowody na aktywność wulkaniczną Wenus2.jpg

Nowe dowody na aktywność wulkaniczną Wenus3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Symulowany obraz demonstruje moc nowego teleskopu do badań w podczerwieni
2020-01-12.

Nadchodzący teleskop NASA WFIRST (Wide Field Infrared Survey Telescope), który ma polecieć w kosmos jeszcze w tym roku, będzie mógł skanować niebo tysiąc razy szybciej niż Teleskop Hubble’a - z mniej więcej tą samą rozdzielczością i w bliskiej podczerwieni.
Symulowany obraz przeglądu nieba obejmującego rozmiar odpowiadający około 34 000 latom świetlnym, rejestrowany w obszarze naszej sąsiedniej galaktyki - Mgławicy Andromedy ukazuje unikalne możliwości detektora WFIRST, w tym jego szerokie pole widzenia i wysoką rozdzielczość. Obraz jest na razie "sztuczny" - został wygenerowany na bazie danych zebranych przez Teleskop Hubble'a i prezentuje emisję czerwoną i podczerwoną pochodzącą z ponad 50 milionów pojedynczych gwiazd w galaktyce M31. Tak, jak będą one najprawdopodobniej wyglądały widziane już niebawem “okiem” WFIRST.
WFIRST został zaprojektowany celem znajdowania odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące między innymi pochodzenia ciemnej materii i energii, egzoplanet i astrofizyki ogólnej - od naszego Układu Słonecznego do najodleglejszych galaktyk w obserwowalnym Wszechświecie. Oczekuje się, że teleskop będzie gromadził ponad 4 petabajty informacji rocznie. Wszystkie te dane będą od razu dostępne dla wszystkich naukowców.
Symulowany obraz pokazujący oszałamiającą ilość danych, jakie można uchwycić w ciągu zaledwie 90 minut, pokazuje moc WFIRST przydatną w badaniach tych struktur wielkoskalowych, które w przypadku innych instrumentów byłyby zbyt czasochłonne do wykonania ich zobrazowania. Astronomowie używają teraz takich symulacji do planowania swych przyszłych obserwacji.
WFIRST ma rejestrować odpowiednik 100 pojedynczych zdjęć Hubble'a w wysokiej rozdzielczości w jednym ujęciu (ang. pointing), obrazując duże obszary nieba 1000 razy szybciej niż sam Teleskop Hubble’a. W ciągu kilku miesięcy nowyinstrument będzie więc mógł zbadać tyle nieba w bliskiej podczerwieni - z taką samą szczegółowością - jak Hubble przez całe trzy dekady.
Elisa Quintana z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt jest przekonana, że WFIRST będzie w stanie zrewolucjonizować astrofizykę. -Aby odpowiedzieć na podstawowe pytania: jak powszechne są planety takie jak te krążące w naszym Układzie Słonecznym? W jaki sposób galaktyki kształtują się, ewoluują i oddziałują na siebie? Jak tempo rozszerzania się Wszechświata zmienia się w czasie? - potrzebujemy instrumentu, który da nam zarówno szeroki, jak i szczegółowy widok nieba. WFIRST będzie takim właśnie narzędziem - mówi.
I mimo że WFIRST jeszcze nie pracuje, astronomowie już dziś przeprowadzają symulacje, aby zademonstrować, co dokładnie będzie on w stanie zobaczyć. Chociaż może się ona wydawać nieco przypadkowym układem 18 oddzielnych zdjęć, powyższa symulacja-mozaika w rzeczywistości reprezentuje pojedyncze ujęcie. Aż osiemnaście oddzielnych detektorów, każdy o rozmiarze 4096 na 4096 pikseli, tworzy instrument Wide Field Instrument (WFI) i nadaje teleskopowi unikalne okno na kosmos. Przy pojedynczej obserwacji WFIRST będzie obejmować pole widzenia około 1⅓ razy większe od Księżyca w pełni. Dla porównania, pojedynczy obraz z  Teleskopu Hubble'a w podczerwieni obejmuje obszar mniejszy niż 1% tarczy Księżyca.
Oczekuje się, że w ciągu swojego planowanego dziś, 5-letniego życia WFIRST zgromadzi ponad 20 petabajtów informacji o tysiącach planet, miliardach gwiazd, milionach galaktyk oraz podstawowych siłach rządzących kosmosem.
Niezwykła szybkość wykonywania obserwacji przez WFIRST wynika z jego szerokiego pola widzenia, zwrotności oraz specyficznej orbity. Dzięki objęciu większej powierzchni nieba jednym polem widzenia i możliwości szybszego przełączania pól możliwe ma być uniknięcie wszystkich kosztów związanych z ponownym, wielokrotnym naprowadzaniem teleskopu na dany obiekt. Ponadto wysoko położona orbita WFIRST zapewni mu widok, którego nie będzie przesłaniała tarcza samej Ziemi. Podczas gdy Teleskop Hubble’a często jest w stanie zbierać dane tylko podczas połowy czasu, jaki spędza na niskiej orbicie wokół Ziemi, WFIRST będzie mógł obserwować niebo mniej więcej nieprzerwanie.
Ze względu na szybkie tempo zbierania danych WFIRST idealnie nadaje się do dużych przeglądów nieba. Znaczna część misji będzie więc poświęcona monitorowaniu setek tysięcy odległych galaktyk pod kątem wybuchów supernowych, które można wykorzystać później do badania ciemnej energii i tempa ekspansji Wszechświata. Kolejny duży program będzie polegał na mapowaniu kształtów i rozmieszczenia galaktyk. Naukowcy chcą zrozumieć, jak Wszechświat - w tym galaktyki, ciemna materia i ciemna energia - ewoluował w ciągu ostatnich 13 miliardów lat. FIRST odegra także ważną rolę w detekcji kolejnych egzoplanet.
WFIRST będzie również cennym uzupełnieniem innych obserwatoriów, w tym Teleskopu Hubble'a i Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Teleskop Webba, który jest 100 razy bardziej czuły i może widzieć jeszcze głębiej w podczerwieni, będzie w stanie obserwować rzadkie i ciekawe obiekty astronomiczne odkrywane przez WFIRST z wyjątkową szczegółowością. Tymczasem Hubble będzie nadal zapewniał unikalny widok na światło widzialne i ultrafioletowe emitowane przez te ciekawe obiekty, które WFIRST odkrywa, a Webb śledzi dalej.
Celem dalszego podniesienia naukowej mocy projektu wszystkie dane gromadzone przez WFIRST będą niezastrzeżone i natychmiast dostępne publicznie.
Powyższa symulacja została zaprezentowana na konferencji 235th meeting of the American Astronomical Society w Honolulu na Hawajach.

Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    WFIRST – wielkie obserwatorium przyszłości
•    WFIRST na stronach NASA
•    Inauguracja automatycznej sieci obserwacji z udziałem SOAR
 

Źródło: NASA/ Hubble
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Symulowany obraz części galaktyki Andromedy podkreśla wysoką rozdzielczość i duże pole widzenia nadchodzącej misji Wide Field Infrared Survey Telescope (WFIRST).
Źródło: NASA, STScI, and B.F. Williams (University of Washington)
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/symulowany-obraz-demonstruje-moc-nowego-teleskopu-do-badan-w-podczerwieni

Symulowany obraz demonstruje moc nowego teleskopu do badań w podczerwieni.jpg

Symulowany obraz demonstruje moc nowego teleskopu do badań w podczerwieni2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: W drodze do Pegasusa
2020-01-12. Anna Wizerkaniuk
Pierwszy człon rakiety SLS odbył już podróż o długości 2 kilometrów z fabryki Michoud do doków, gdzie został załadowany na barkę Pegasus. Za jej pomocą zostanie przetransportowany na historyczne stanowisko B-2, gdzie wcześniej były testowane pierwsze człony rakiety Saturn V. Pegasus, który jest wykorzystywany do transportu, musiał przejść szereg modyfikacji, głównie zostać wydłużony i wzmocniony, ponieważ wcześniej był wykorzystywany tylko do transportu zbiorników na paliwo promów kosmicznych.
Źródła:
NASA
https://news.astronet.pl/index.php/2020/01/12/w-kosmicznym-obiektywie-w-drodze-do-pegasusa/

NASA Rolls Out Space Launch Syste

 

W kosmicznym obiektywie W drodze do Pegasusa.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Powrót na Ziemię…
2020-01-13. Krzysztof Kanawka
Choć wydaje się to być rutynowe – powrót astronautów na Ziemię nadal jest wymagającym zadaniem. W ciągu kilku lat dojdzie do pierwszych od lat 70. XX wieku powrotów astronautów z przestrzeni poza bezpośrednim otoczeniem naszej planety.
O ile bezzałogowe misje zazwyczaj są wysyłane “w jedną” stronę (lub też mają za zadanie wylądować na innym ciele niebieskim), o tyle misje załogowe zawierają w sobie element powrotu człowieka na Ziemię. Wymusza to inną konstrukcję pojazdów, które startują z Ziemi, w tym systemy ratunkowe oraz odpowiednią osłonę termiczną, pozwalającą na “przedarcie się” przez atmosferę naszej planety.
Konstrukcje załogowych statków kosmicznych, które wracają na Ziemię, można podzielić na trzy grupy: kapsuły, “lifting body” oraz pojazdy ze skrzydłami (w tym promy kosmiczne). Każda z tych trzech kategorii pojazdów ma inny tryb powrotu na Ziemię, o innej trajektorii. Najmniejsze pojazdy – kapsuły – charakteryzują się największymi przeciążeniami podczas lądowania, ograniczonymi rozmiarami oraz ograniczonymi możliwościami manewrowania. Największe pojazdy, jakie dotychczas powracały z astronautami na pokładzie – promy kosmiczne – miały dużą i dość “delikatną” osłonę termiczną, jednak pozwalały na sprowadzenie dużych ładunków z orbity, zaś przeciążenia były niewielkie. Raz nawet zdarzyło się, że astronauta stał na pokładzie promu podczas lądowania wahadłowca!
Poniższe nagrania prezentują procesy lądowania z poszczególnych typów statków kosmicznych. Jednym z nich jest MPCV Orion – pojazd, który w latach dwudziestych zabierze na pokładzie astronautów w pobliże Księżyca. Będą to pierwsze załogowe misje od czasów programu Apollo z lat 70. XX wieku.
(NASA, ESA, PFA, K)

Full Cockpit Re-entry & landing + Crew Audio ♦ Space Shuttle STS-115
Powrót promu kosmicznego na Ziemię – misja STS-115 / Credits – NASA

Soyuz undocking, reentry and landing explained
Powrót we wnętrzu rosyjskiej kapsuły Sojuz na Ziemię / Credits –European Space Agency, ESA


Full Onboard Re-entry into Earth’s Atmosphere ● Ne
Nagranie z lądowania kapsuły Orion – misja EFT-1 (bezzałogowa) / Credits – NASA

https://kosmonauta.net/2020/01/powrot-na-ziemie/

 

 

Powrót na Ziemię….jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

HabEx - nowy teleskop poszukujący egzoplanet podobnych do Ziemi

2020-01-13.

NASA chce uruchomić nowy kosmiczny teleskop do poszukiwania planet podobnych do Ziemi.

Celem nowej misji kosmicznej o nazwie Habitable Exoplanet Observatory (HabEx) będzie poszukiwanie egzoplanet nadających się do zamieszkania. Misja użyje teleskopu optycznego o zwierciadle większym od Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

HabEx wykorzysta technikę origami do blokowania światła gwiazd macierzystych, które pozwoli na wykrycie egzoplanet. Nadrzędnym zadaniem misji HabEx jest znalezienie planety podobnej do Ziemi, na której mogło rozwinąć się życie. Mimo iż zidentyfikowano już kilka interesujących egzoplanet, to żadna nie zawiera wszystkich elementów niezbędnych do podtrzymania życia.

Habx ma mieć lustro o średnicy 4 m, podczas gdy Kosmiczny Telskop Hubble'a ma zwierciadło o średnicy 2,4 m. Jest to kluczowy element, ponieważ dzięki niemu będą możliwe obserwacje odległych obiektów.

HabEx ma być jednym z elementów składowych projektu New Worlds. Jego podstawowym elementem będzie duży okulter umieszczony w przestrzeni kosmicznej w celu blokowania światła w pobliżu gwiazd. HabEx ma być jednym z wariantów proponowanych przez NASA do realizacji projektu New Worlds.

NASA zamierza wybrać finalne urządzenie do 2021 r. Jego uruchomienie jest planowane na początek lat 30. obecnego wieku, a koszt to minimum 7 mld dol.

Źródło: INTERIA
 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/misje/news-habex-nowy-teleskop-poszukujacy-egzoplanet-podobnych-do-ziem,nId,4242085

HabEx - nowy teleskop poszukujący egzoplanet podobnych do Ziemi.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie odkryli największą strukturę w naszej galaktyce, która wpływa na Ziemię
2020-01-13.
Otchłań kosmosu nie przestaje nas zadziwiać. Znajdują się tam bowiem takie fascynujące obiekty, o których nawet nam się nie śniło. Odkryliśmy już wiele dziwnych formacji, ale najciekawsze dopiero znajduje się przed nami.
Najlepszym na to dowodem stało się najnowsze odkrycie związane z naszą galaktyką. Astronomowie wypatrzyli ogromną falę gazu, która odpowiada za formowanie się gwiazd w Drodze Mlecznej. Można śmiało rzec, że jest to swoisty żłobek młodych gwiazd. Jest to dotychczas największa odkryta przez ludzkość struktura w przestrzeni naszej galaktyki. Strumień gazu rozciąga się na długość aż 9 tysięcy lat świetlnych.
Trzeba tutaj podkreślić, że to aż 9 procent średnicy naszej galaktyki. Naukowcy określili tę formację mianem Fali Radcliffe'a. Jej początek ma miejsce w pobliżu Oriona, przechodzi przez Byka i Perseusza, a następnie kończy w konstelacji Cefeusza. Co ciekawe, Słońce znajduje się w obszarze wpływu tego strumienia gazu, który ma głębokość 400 lat świetlnych i dał początek życiu aż 800 milionom gwiazd.
„Żaden astronom nie miał pojęcia, że żyjemy obok gigantycznego, falistego zagęszczenia gazu. To odkrycie całkowicie nas zaskoczyło. Tym bardziej, gdy zobaczyliśmy, jak długa i prosta jest Fala Radcliffe’a gdy patrzy się na nią z góry w trzech wymiarach. Samo istnienie tej struktury zmusza nas do zweryfikowania całej naszej wiedzy o trójwymiarowej budowie Drogi Mlecznej” - powiedziała Alyssa Goodman, autorka badań z Uniwersytetu Harvarda.
Astronomowie obliczyli, na podstawie ruchu gwiazd w naszej galaktyce, że Układ Słoneczny jakieś 13 milionów lat temu przeszedł przez Falę Radcliffe'a. Następne takie wydarzenie będzie miało miejsce za 13 milionów lat. Naukowcy sugerują, że struktura powstała na skutek zderzenia małej chmury gazu z ciemną materią. Miało to miejsce miliardy lat temu.
Źródło: GeekWeek.pl/Harvard University / Fot. Harvard University/NASA
https://www.geekweek.pl/news/2020-01-13/astronomowie-odkryli-najwieksza-strukture-w-naszej-galaktyce-ktora-wplywa-na-ziemie/

 

 

Astronomowie odkryli największą strukturę w naszej galaktyce, która wpływa na Ziemię.jpg

Astronomowie odkryli największą strukturę w naszej galaktyce, która wpływa na Ziemię2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie o tym, czy w pobliżu Ziemi są jakieś "gwiazdy śmierci"
2020-01-13. Ludwika Tomala
Wybuch supernowej w naszej Galaktyce mógłby doprowadzić do zmian w składzie naszej atmosfery, a także do uszkodzeń w satelitach lub elektronice na Ziemi - mówią PAP astronomowie. Uspokajają jednak, że takie kosmiczne wybuchy w pobliżu Ziemi to naprawdę niezwykła rzadkość.
Małe gwiazdy żyją bardzo długo i - jak się przypuszcza - odchodzą spokojnie, bez większych fajerwerków. Inaczej bywa jednak z większymi gwiazdami. One z wiekiem stawać się mogą bardzo wybuchowe. Ich życie kończyć może kosmiczna eksplozja - np. wybuch supernowej czy hipernowej. PAP spytała astronomów, czy powinniśmy się obawiać takich gwiezdnych eksplozji, do których dochodzić może w naszej Galaktyce.
PROMIEŃ ŚMIERCI
Niedawno astronomowie - w tym Polacy - opisali w "Nature" niezwykle energetyczny rozbłysk gamma (zaobserwowany z ziemskiej orbity). Dr Michał Michałowski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza opowiada, że cząstki tego błysku powstały ekstremalnie daleko stąd - pokonywały Wszechświat aż 4,5 mld lat zanim udało się nam je zarejestrować. A były to fotony milion milionów razy bardziej energetyczne niż światło, które widzimy z innych gwiazd.
Naukowiec zapytany, co by się stało gdyby tak energetyczny rozbłysk gamma powstał w naszej Galaktyce, mówi: "Byłby z tym problem. Tak silne promieniowanie mogłoby zniszczyć atmosferę Ziemi. A na pewno padłyby systemy komunikacji czy elektronika". Wyjaśnia jednak, że powstanie takiego rozbłysku gamma gdzieś blisko nas jest mało prawdopodobne. "W naszym otoczeniu nie ma gwiazd, które mogłyby wybuchnąć tworząc błyski gamma. Pod tym względem prawdopodobnie jesteśmy bezpieczni" - uważa.
PODSTARZAŁE GWIAZDY W SĄSIEDZTWIE ZIEMI
A co z innymi rodzajami kosmicznych wybuchów? Inny z autorów publikacji z "Nature" - dr Mariusz Gromadzki z Obserwatorium Astronomicznego UW - pytany o najbliższe Ziemi gwiezdne zagrożenia, odpowiada o Betelgezie i Riglu - świetnie widocznych na nocnym niebie gwiazdach z gwiazdozbioru Oriona. "Obie wybuchną - tworząc supernowe - w ciągu najbliższych setek tysięcy, a może kilku milionów lat" - mówi.
Prof. Joanna Mikołajewska z Centrum Astronomicznego im. M. Kopernika PAN tłumaczy, że w wybuchach gwiazd najgroźniejsze byłoby promieniowanie wysokoenergetyczne - gamma czy rentgenowskie. "Takie promieniowanie mogłoby zmienić skład ziemskiej atmosfery" - mówi. Mogłoby ono np. niszczyć warstwę ozonową Ziemi, która chroni nas przed szkodliwym promieniowaniem UV. Drugą sprawą jest to, że pod wpływem tej energii z wybuchu gwiazdy, atomy tlenu i azotu w atmosferze łączyłyby się w tlenek azotu, którego stężenie w atmosferze mogłoby wzrosnąć. Zbyt duże stężenie tego gazu mogłoby być szkodliwe.
Prof. Mikołajewska uspokaja jednak, że ani Betelgeza, ani Rigel, kiedy już staną się supernowymi, nie będą stanowić zagrożenia dla życia na Ziemi. "Musiałyby być 10 razy bliżej, żeby zniszczyć znaczącą ilość warstwy ozonowej w ziemskiej atmosferze" - mówi.
Dodaje, że jest jeszcze kilka innych położonych stosunkowo blisko Ziemi kandydatów na supernowe. Są to choćby Antares (gwiazdozbiór Skorpiona) czy Spica (gwiazdozbiór Panny). "One są dość blisko, ale nie są masywne. Nie ma co się martwić - one również nie zniszczą życia na Ziemi" – uspokaja prof. Mikołajewska.
Zapewnia, że nie tylko nie boi się wybuchu tych supernowych, ale wręcz chciałaby takie wydarzenie na nieboskłonie zobaczyć.
Dr Gromadzki informuje, że ostatni wybuch supernowej w naszej Galaktyce obserwowany był prawie tysiąc lat temu - w 1054 r. Umierająca gwiazda (SN 1054) była tak jasna, że widziano ją na niebie nawet w dzień. Odnotowano to choćby w chińskich czy arabskich kronikach. W wyniku tego wybuchu pozostała Mgławica Kraba.
Wybuch ten doprowadził wtedy do zauważalnych zmian w ziemskiej atmosferze. Prof. Mikołajewska tłumaczy, że w rdzeniach lodowych pobranych z Arktyki widać, że rzeczywiście w połowie XI wieku wzrosła w ziemskiej atmosferze koncentracja trójtlenku azotu. "Efekty te widać w badaniach na Ziemi, ale to wcale nie znaczy, że były one groźne dla życia na Ziemi" - mówi.
NIE WYBUCHAJCIE, BIAŁE KARŁY!
Gorzej jednak mogłoby być, gdyby bliżej Ziemi znalazła się supernowa typu Ia związana z termonuklearnym unicestwieniem białego karła. "Te wybuchy są bardziej energetyczne. Do takiego groźnego dla życia na Ziemi wybuchu dochodzi średnio co 1 mln - 1 mld lat. Nie jest więc to częste wydarzenie" – komentuje prof. Mikołajewska. I zapewnia, że w pobliżu Układu Słonecznego nie ma groźnego dla ludzkości kandydata na supernową typu Ia.
Dodaje jednak, że wybuch supernowej typu Ia oddalonej od Ziemi nawet o 2 tys. lat świetnych mógłby zniszczyć satelity czy zakłócić działanie urządzeń elektronicznych na Ziemi. "Dzisiejsza elektronika jest bowiem wrażliwa na promieniowanie kosmiczne" - zaznacza. I przyznaje, że astronomom są znani gwiezdni kandydaci, którzy mogliby - w razie kosmicznej eksplozji - w naszym świecie - tak bardzo uzależnionym od urządzeń elektronicznych - nieźle namieszać.
Jak jednak zwraca uwagę rozmówczyni PAP, elektronice na Ziemi zaszkodzić może nawet potężna burza na Słońcu. "Taka potężna burza słoneczna miała miejsce np. ponad 100 lat temu (w 1859 r.). Dziś jej skutki byłyby o wiele, wiele dotkliwsze niż wtedy" - ocenia.
CZYŻBY ŚMIERĆ GWIAZDY MIAŁA ZWIĄZEK Z WYMIERANIEM?
Dodaje, że w historii naszej planety mogło już dojść do wymierania spowodowanego kosmiczną eksplozją gdzieś w kosmosie. "459 mln lat temu, w ordowiku, nastąpiło na Ziemi wielkie wymieranie - istotna część życia uległa zniszczeniu. Jedna z hipotez tłumaczących, co mogło się wtedy zdarzyć, zakłada, że przyczyną był wybuch hipernowej" - mówi. Z obliczeń wynikło, że taka eksplozja powinna mieć miejsce w odległości ok. 5-6 tys. lat świetlnych od nas. "Astronomowie nie znaleźli dotąd jednak śladów po takim wybuchu" – dodaje prof. Mikołajewska.
I SŁOŃCE BĘDZIE MIAŁO SWÓJ KRES
Zagrożeniem dla Ziemi będzie jednak na pewno śmierć najbliższej nam gwiazdy - Słońca. Obecnie Słońce świeci dzięki fuzji termonuklernej - syntezie wodoru w hel - w jego centrum. Za jakieś 5 mld lat to paliwo się wyczerpie, a Słońce zacznie się przekształcać w czerwonego olbrzyma. Jego helowe jądro zacznie się kurczyć, a zewnętrzne warstwy - puchnąć. Słońce będzie się stawało coraz większe, sięgnie nie tylko orbity Ziemi, ale i Marsa. Z czasem jednak cała otoczka zostanie odrzucona i utworzy mgławicę planetarną, z masywnym jądrem o rozmiarach Ziemi – białym karłem – w centrum. "Ale nie ma się co bać. Nasza cywilizacja i tak nie dotrwa do tego momentu" - uważa prof. Mikołajewska.
CO SIĘ DZIEJE PODCZAS KOSMICZNYCH EKSPLOZJI?
A dlaczego właściwie w gwiazdach dochodzi do wybuchów? Dr Mariusz Gromadzki opowiada, że wewnątrz gwiazd w ekstremalnych warunkach - przy ogromnych temperaturach i ciśnieniach - jądra atomów "sklejają się" ze sobą, tworząc nowe, cięższe pierwiastki. W którymś momencie reakcji termojądrowej naruszona zostaje krucha równowaga między siłami przyciągającymi materię gwiazdy i siłami ją odpychającymi. I następuje eksplozja, która rozrzuca z gigantyczną energią nowopowstałe pierwiastki po Wszechświecie. "Część pierwiastków, z których się składamy, nie powstałaby, gdyby nie wybuchy supernowych. Wiele jest prawdy w tym, że jesteśmy dziećmi gwiazd" - uśmiecha się dr Gromadzki.
To, jak gigantyczną energię nieść może wybuch gwiazdy, pokazuje dr Gromadzki na przykładzie gigantycznego kosmicznego wypadku. "Kiedy połączą się dwie gwiazdy neutronowe, powstaje m.in. mnóstwo złota i platyny! Tak dużo, że ich masa jest nawet kilka razy większa niż masa Ziemi" - mówi dr Gromadzki. Dodaje, że w pewnym momencie dochodzi do wybuchu, a te całe fragmenty "planet" z platyny i złota rozrzucane są jak pociski wokół miejsca tego kosmicznego zderzenia.
PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala
lt/ ekr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C80217%2Castronomowie-o-tym-czy-w-poblizu-ziemi-sa-jakies-gwiazdy-smierci.html

Astronomowie o tym, czy w pobliżu Ziemi są jakieś gwiazdy śmierci.jpg

Astronomowie o tym, czy w pobliżu Ziemi są jakieś gwiazdy śmierci2.jpg

Astronomowie o tym, czy w pobliżu Ziemi są jakieś gwiazdy śmierci3.jpg

Astronomowie o tym, czy w pobliżu Ziemi są jakieś gwiazdy śmierci4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

2020 AV2 – wewnątrz orbity Wenus
2020-01-13. Krzysztof Kanawka
Astronomowie poinformowali o odkryciu planetoidy, której orbita znajduje się całkowicie wewnątrz orbity Wenus. Obiekt należy do grupy “Watira”.
Grupa Atira to planetoidy zawsze krążące bliżej Słońca niż Ziemia (czyli wewnątrz orbity naszej planety). Jest to bardzo mała grupa planetoid – do początku 2019 roku poznaliśmy zaledwie 18 takich planetoid. Populacja tej grupy z pewnością nie jest duża. W styczniu 2019 roku została odkryta inna planetoida tej grupy – 2019 AQ3 a w lipcu 2019 – obiekt o oznaczeniu 2019 LF6.
Astronomowie sugerowali, że istnieje jeszcze mniejsza populacja planetoid z grupy “Watira”, czyli obiektów o orbitach mniejszych od orbity Wenus. Pierwszy obiekt tej grupy został odkryty na początku 2020 roku. Planetoida otrzymała oznaczenie 2020 AV2. Obiekt ma peryhelium w odległości około 0,456 jednostki astronomicznej od Słońca, zaś aphelium – w odległości 0,654 jednostki astronomicznej od naszej Dziennej Gwiazdy. 2020 AV2 krąży wokół Słońca z czasem około 146 dni. Nachylenie orbity 2020 AV2 względem płaszczyzny ekliptyki wynosi 15,9 stopnia.
Jak na razie niewiele wiadomo o tej planetoidzie. Wiadomo jednak, że średnica to prawdopodobnie nieco więcej od 1 km, a być może nawet 3 km.
Odkrycie 2020 AV2 zawdzięczamy Zwicky Transient Facility (ZTF), opartego o 48 calowy teleskop zainstalowany na Palomar Observatory. ZTF ma pole widzenia 47 stopni. W godzinę ZTF skanuje obszar o powierzchni 3750 stopni kwadratowych o jasności do +20,5 magnitudo. ZTF jest głównie zorientowany na poszukiwanie supernowych oraz innych “chwilowych” zjawisk.
(ZTF)
https://kosmonauta.net/2020/01/2020-av2-wewnatrz-orbity-wenus/

 

2020 AV2 – wewnątrz orbity Wenus.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Półcieniowe zaćmienie Księżyca 10 I 2020 - zdjęcia
2020-01-13.
Panu Antoniemu Winiarskiemu z Katowic mimo niezbyt sprzyjającej pogody udało się wykonać ciekawe zdjęcia półcieniowego zaćmienia Księżyca z 10.stycznia 2020 r.oku.
Zaćmienie było widoczne od godziny 18:07 do 22:12, z maksimum o godzinie 20:10. Zjawisko takie zachodzi, gdy Słońce, Ziemia i Księżyc ustawią się w jednej linii - przy sprzyjających warunkach można wówczas obserwować cień Ziemii rzucany na Księżyc w pełni. Ale dzięki znacznym rozmiarom tarczy Słońca cień ten nie jest jednorodny - można więc wyróżnić poczas zaćmienia strefę głównego cienia i półcienia. Właśnie tę drugą mieliśmy okazję zobaczyć z obszaru Polski w ubiegły piąteki.
Jednocześnie była to okazja do zobaczenia tak zwanego superksiężyca (warto przy tym wiedzieć, że to określenie potoczne!). Jest to po prostu taka pełnia, gdy Księżyc na swej orbicie eliptycznej znajduje się w najmniejszej odległości od Ziemi. W takim położeniu Księżyc dla obserwatora na Ziemi jest zaledwie do 14% większy i świeci do 30% jaśniej niż w apogeum - czyli punkcie maksymalnego oddalenia od Ziemi na swej wydłużonej orbicie.
Czytaj więcej:
•    Zaćmienia Księżyca do roku 2020
•    Niebo w styczniu 2020 - zaćmienie Księżyca
 
Zdjęcia: Antoni Winiarski
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na ilustracji powyżej: Superksiężyc z 19 marca 2011 r. (z prawej) w porównaniu ze „zwykłym” widocznym 20 grudnia 2010 r. Źródło: Wiki/Marcoaliaslama
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/polcieniowe-zacmienie-ksiezyca-10-i-2020-zdjecia

Półcieniowe zaćmienie Księżyca 10 I 2020 - zdjęcia.jpg

Półcieniowe zaćmienie Księżyca 10 I 2020 - zdjęcia2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Lód i burze pyłowe na biegunie północnym Marsa
2020-01-13. Radek Kosarzycki
Sonda Mars Express wykonała przepiękne zdjęcia lodowej czapy pokrywającej północny biegun Marsa, wraz z jasnymi obszarami lodu, ciemnymi uskokami i dolinami i oznakami silnych wiatrów i aktywności burzowej.
Bieguny Marsa pokryte są wieloma warstwami lodu, które nieznacznie zmieniają rozmiary i skład w ciągu roku.
W trakcie lata biegun jest stale pokryty gęstymi warstwami przeważnie lodu wodnego; w trakcie zimy temperatury spadają poniżej -125 stopni Celsjusza i na powierzchni zaczyna gromadzić się w formie lodu dwutlenek węgla, tworząc cieńszą dodatkową warstwę o grubości kilku metrów. Zimą pojawiają się także obłoki dwutlenku węgla, które przesłaniają biegunowe cechy powierzchni, utrudniając obserwowanie ich z orbity.
Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą kamery HRSC (High Resolution Stereo Camera) zainstalowanej na pokładzie Mars Express zawiera niewiele chmur i pokazuje północną czapę polarną latem 2006 roku.
\Krajobraz składa się ze zmarszczek białego śniegu wodnego i ciemnych czerwonych i brązowych fragmentów odsłoniętego pyłu marsjańskiego.
Ciemnoczerwone fragmenty przecinają czapę lodową. Takie szczeliny stanowią element większego układu depresji, które po spirali rozchodzą się od samego bieguna. Gdy się na nie patrzy w większej skali, na mapie kontekstowej, wzór ten staje się bardzo wyraźny. Kolejne szczeliny zakrzywiają się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, oplatając biegun północny i tworząc wzór przypominający paski na zebrze.
Skąd szczeliny na czapie polarnej?
Te charakterystyczne szczeliny stanowią skutek splotu różnych procesów, z których najważniejszym jest erozja. Przyjmuje się, że wiatry wieją radialnie od środka bieguna północnego, przemieszczając się cyklicznie i tworząc obserwowany wzór spiralny.
Takie wiatry, zwane wiatrami katabatycznymi , przemieszczają zimne, suche powietrze w dół zboczy pod wpływem grawitacji, powstając wyżej (np. na lodowcach lub na pokrytych śniegiem równinach) i spływając do niższych, cieplejszych obszarów takich jak doliny i depresje. Działa na nie siła Coriolisa, która sprawia, że odchylają się od linii prostej i tworzą wspomniany wzór spiralny.
W lewej części kadru widocznych jest kilka wydłużonych pasm obłoków, ustawionych prostopadle do kilku uskoków. Naukowcy podejrzewają, że są one skutkiem lokalnych burz, które uniosły pył w atmosferę, prowadząc do erozji skarp i zboczy, powoli zmieniając wygląd szczelin.
Bieguny i jakiekolwiek procesy zachodzące na tych obszarach, są szczególnie interesujące na Marsie. Te warstwy lodu skrywają informacje o przeszłości Marsa, szczególnie dotyczące ewolucji i zmian klimatu na Czerwonej Planecie na przestrzeni ostatnich kilku milionów lat: lód miesza się z warstwami pyłu na powierzchni i osiada na północnym i południowym biegunie, zapisując charakterystykę klimatu planety w danych okresie historii.
Czym zajmuje się kamera HRSC?
Najważniejszym zadaniem HRSC jest badanie różnych zjawisk zachodzących w atmosferze Marsa, takich jak wiatry i burze, oraz wielu intrygujących procesów geologicznych, które zachodzą na i pod powierzchnią Czerwonej Planety.
Kamera wykonuje niesamowicie szczegółowe zdjęcia Marsa już od wielu lat. Mars Express dotarł na orbitę Marsa pod koniec 2003 roku i od tego czasu przesłał nam na Ziemię wiele informacji o planecie i jej historii, w tym mapy o rozdzielczości 10m/piksel.
https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/13/lod-i-burze-pylowe-na-biegunie-polnocnym-marsa/

Lód i burze pyłowe na biegunie północnym Marsa.jpg

Lód i burze pyłowe na biegunie północnym Marsa2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

U podnóża Alp powstał francuski rezerwat ciemnego nieba
2020-01-13.
Rezerwat Alpes Azur Mercantour powstał po niemal trzyletnich staraniach. Położony jest na terenie 75 gmin i zamieszkuje go ponad 50 tysięcy osób. Jest jednym z największych europejskich obszarów ciemnego nieba, a lokalizacja między Alpami a Lazurowym Wybrzeżem czyni go również jednym z najbardziej atrakcyjnych krajobrazowo.
Starania o utworzenie nowego rezerwatu ciemnego nieba sankcjonowanego przez Międzynarodowy Związek Ciemnego Nieba (IDA) rozpoczęły się w sierpniu 2016 r., a w projekt zaangażowały się Park Narodowy Mercantour, Rezerwat Natury Geogres de Daluis, Rezerwat Natury Prealpes d'Azur oraz okoliczne jednostki samorządowe. Jest to oficjalna data rozpoczęcia projektu, ale już wcześniej, bo w 2012 r., zapoczątkowano pierwszą współpracę między tymi jednostkami w odpowiedzi na rosnące zanieczyszczenie sztucznym światłem znad Cannes, Nicei i innych miast Lazurowego Wybrzeża.
Rezerwat położony jest przy granicy francusko-włoskiej i zajmuje 2250 km kw. powierzchni, którą na północy stanowią pasma górskie południowo-zachodniego krańca Alp z najwyższym lokalnym szczytem Mount Mounier o wysokości 2817 m n.p.m. Dalej rezerwat rozciąga się na południe, niemal do brzegów Morza Śródziemnego. Urozmaicona rzeźba terenu wpływa na trudną dostępność komunikacyjną, przez co okolica jest słabo zaludniona - średnia gęstość zaludnienia na terenie utworzonego rezerwatu wynosi tylko 24 os/km kw., dzięki czemu walory naturalnie ciemnego nieba zostały w wielu miejscach zachowane.
Celem utworzenia rezerwatu, oprócz ogólnego wprowadzenia ochrony nocnego krajobrazu dla celów ekologicznych i turystycznych, było w szczególności umożliwienie profesjonalnym astronomom i miłośnikom astronomii prowadzenia obserwacji pod niebem wolnym od zanieczyszczenia sztucznym światłem, a także troska o nocną faunę. Na terenie rezerwatu znajduje się 7 obszarów NATURA 2000, zamieszkanych przez 25 gatunków nietoperzy i inne zwierzęta nocne m.in. salamandrę jaskiniową, sowę włochatą, gatunek motyla nocnego oraz inne stworzenia charakterystyczne dla południowej Francji.
Wzgórza nad Lazurowym Wybrzeżem od XIX w. były terenem zainteresowania zawodowych astronomów ze względu na panujące tam warunki: niskie zamglenie, przejrzyste powietrze i dużą liczbę bezchmurnych dni. Z biegiem czasu szczególną popularność zyskało kilkanaście lokalizacji, w tym chyba najbardziej znana, znajdująca się na płaskowyżu Calern, gdzie wybudowano nadal funkcjonujące obserwatorium. Cały region znany jest z dobrych warunków obserwacyjnych, dzięki czemu kilkanaście stowarzyszeń miłośników astronomii z okolicznych miast organizuje tam swoje imprezy i pokazy nieba, w których uczestniczy czasami nawet kilka tysięcy osób.  
Rezerwat podzielony został na trzy obszary podlegające szczególnej ochronie nocnego krajobrazu. Pierwszy zlokalizowany jest w najcenniejszej części Parku Narodowego Mercantour, drugi na terenie Rezerwatu Natury Geogres de Daluis, a trzeci obejmuje Dolinę Esteron. Wszystkie trzy obszary otacza rozległa otulina 75 gmin zamieszkanych przez 54 tysiące osób. Najciemniejsze niebo jest w północo-wschodniej części rezerwatu, w okolicach Parku Narodowego Mercantour, a najjaśniej jest na południu. Tam łuna znad Lazurowego Wybrzeża i gęstsza zabudowa powodują zwiększone zanieczyszczenia światłem.
Ze względu na ponad 20 tysięcy lamp wchodzących w skład zewnętrznej sieci oświetleniowej i jej rozległy obszar dostosowanie wszystkich źródeł światła do wymogów IDA będzie kosztochłonne i czasochłonne. Część lamp już została wymieniona (20% ogółu obecnie spełnia spełnia kryteria IDA) co już teraz przekłada się na mniejsze zużycie energii elektrycznej i zauważalną zmianę jasności nieba. Pozostałe czekają na swoją kolej i zostaną dostosowane w ciągu kilku najbliższych lat.  
Rezerwat Alpes Azur Mercantour jest trzecim rezerwatem ciemnego nieba utworzonym pod auspicjami IDA we Francji i jednym z szesnastu na całym świecie.
Więcej informacji:
•    Alpes Azur Mercantour Becomes Third International Dark Sky Reserve in France
•    Wniosek o utworzenie rezerwatu
 
Opracowanie: Grzegorz Iwanicki
Źródło: IDA
Na zdjęciu: Nocne niebo nad Alpami. Źródło: IDA/Anthony Turpaud.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/u-podnoza-alp-powstal-francuski-rezerwat-ciemnego-nieba

U podnóża Alp powstał francuski rezerwat ciemnego nieba.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Studenci Politechniki Gdańskiej w programie Rexus/Bexus
2020-01-13.
W dniach 27-29 listopada 2019 roku czterech członków zespołu projektowego „Stardust Microbiology Project” wzięło udział w drugim etapie kwalifikacji do programu REXUS/BEXUS organizowanego przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA).
Runda kwalifikacyjna odbyła się siedzibie Europejskiego Centrum Badań i Technologii Kosmicznych w Noordwijk w Holandii, gdzie zespół z Politechniki Gdańskiej został zaproszony jako jeden z 13 zakwalifikowanych grup studenckich z całej Europy (i jedyny z Polski) do 13 edycji programu REXUS/BEXUS. W trakcie pobytu każdy z zespołów prezentował swój projekt ekspertom, których zadaniem będzie wybór projektów do realizacji, tj. do umieszczenia proponowanych studenckich eksperymentów naukowych na pokładzie rakiety lub balonu stratosferycznego.
Projekt Stardust jest realizowany przez zespół składający się z członków dwóch studenckich kół naukowych Politechniki Gdańskiej: międzywydziałowego Koła Naukowego SimLE oraz Koła Studentów Biotechnologii z Wydziału Chemicznego PG. Celem projektu jest przetestowanie badania mikroorganizmów w stratosferze.
Do Holandii polecieli: Dominika Tomaszewska, Marcin Jasiukowicz, Agnieszka Kurdyn oraz Mateusz Grzybowski.
Dominika jest studentką Mechaniki i Budowy Maszyn PG oraz prezeską Koła Naukowego SimLE (działa od 2015 r.). W projekcie zajmuje się mediami społecznymi, promocją, finansami i robotą papierkową.
Marcin Jasiukowicz jest studentem 2 roku studiów na Wydziale Elektrotechniki i Automatyki Politechniki Gdańskiej. W projekcie pracuje jako konstruktor oraz programista podzespołów umożliwiających przeprowadzenie misji.
Agnieszka to przyszły inżynier Biotechnolog, studentka Biotechnologii na Wydziale Chemicznym PG oraz mikrobiologiczny specjalista.
Mateusz to lider zespołu Mikrobiologów i zarazem student Biotechnologii na Wydziale Chemicznym PG. Wraz z Karolem Pelznerem (związany z Wydziałem Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki PG, w projekcie Stardust działa od 2015 r.) jest współtwórcą wizji misji mikrobiologicznej.
Więcej o projekcie Stardust w osobnym artykule.
 
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Wydział Elektrotechniki i Automatyki Politechniki Gdańskiej, Stardust Microbiology Project
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/studenci-politechniki-gdanskiej-w-programie-rexus-bexus

Studenci Politechniki Gdańskiej w programie Rexus Bexus.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dragon 2 – przygotowania do testu ucieczkowego w locie
2020-01-14. Krzysztof Kanawka
Na 18 stycznia firma wyznaczyła datę testu systemu ucieczkowego kapsuły Dragon 2.
Jednym z krytycznych elementów bezpieczeństwa lotu załogowego jest możliwość ucieczki pojazdu w trakcie startu. Gdyby w trakcie lotu doszło do awarii rakiety nośnej pojazd musi bardzo szybko się od niej oddzielić, ratując załogę przed kryzysową sytuacją. W przypadku dwóch budowanych obecnie kapsuł nowej generacji – Dragon 2 i CST-100 Starliner – NASA ustanowiła wysokie wymagania bezpieczeństwa.
Zanim dojdzie do pierwszego lotu załogowego kapsuły Dragon 2, firma SpaceX została zobowiązana do przeprowadzenia testu systemu ratunkowego w locie. Pod koniec listopada 2018 roku pojawiły się pierwsze informacje na temat tego testu. Ich źródłem jest szkic dokumentu dotyczący testu i jego ewentualnego wpływu na środowisko, stworzony na potrzeby agencji NASA, (amerykańskiej) Federalnej Administracji Lotnictwa FAA oraz sił lotniczych USAF.
Pod koniec 2018 roku test ucieczkowy w locie był planowany na drugi kwartał 2019. W międzyczasie doszło do eksplozji kapsuły Dragon 2 w trakcie testów naziemnych silniczków Super Draco. Badania wyjaśniające okoliczności tej eksplozji, a następnie wprowadzanie poprawek trwało do listopada 2019, kiedy to firma SpaceX przeprowadziła kolejny udany test silnicznków Super Draco. Ten pozytywnie zakończony test pozwolił na rozpoczęcie przygotowań do testu ucieczkowego w locie. Ostatecznie testy systemu ucieczkowego opóźnił się do początku 2020 roku.
Na 18 stycznia firma wyznaczyła datę testu systemu ucieczkowego kapsuły Dragon 2. Zaplanowana godzina startu to 14:00 CET. W tym locie zostanie wykorzystana pierwszy stopień rakiety Falcon 9 o “numerze seryjnym” B1046. Ten stopień został już wykorzystany 3 razy – w tym locie nastąpi czwarty start. Poniższe nagranie prezentuje profil testu ucieczkowego kapsuły Dragon 2 w locie.
Jest dość prawdopodobne, że dojdzie do eksplozji lub rozerwania rakiety Falcon 9 po ucieczce kapsuły Dragon 2 w tym teście. Separacja nastąpi w krytycznym momencie lotu, gdy już rakieta przekroczy prędkość naddźwiękową, na wysokości około 20 km. Lądowanie kapsuły na spadochronach nastąpi po około 9 minutach od startu.
Jeśli ten test się powiedzie – w ciągu kilku tygodni może dojść do pierwszej załogowej misji kapsuły Dragon 2.
Ten test Dragona 2 jest komentowany w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(Tw, S-X, PFA)
https://kosmonauta.net/2020/01/dragon-2-przygotowania-do-testu-ucieczkowego-w-locie/

Dragon 2 – przygotowania do testu ucieczkowego w locie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

23 I: Astrokrajobraz, czyli niebo nad nami
2020-01-14.
Toruński Oddział Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii i Książnica Kopernikańska w Toruniu w czwartek, 23 stycznia, zapraszają na prelekcję Astrokrajobraz, czyli niebo nad nami. Gościem Książnicy Kopernikańskiej (ul. Słowackiego 8, Toruń) będzie Piotr Potępa, geofizyk, fotograf, autor bloga o fotografii nocnej Nightscapes.pl.
Początek spotkania o godz. 18. Wstęp bezpłatny.
– Fotografia astrokrajobrazowa jest pomostem pomiędzy klasyczną astrofotografią i astronomią a fotografią krajobrazową – mówi Piotr Potępa. – To bardziej romantyczne spojrzenie na niebo nad naszymi głowami. Podczas spotkania w Książnicy opowiem o narodzinach  pasji, jaką jest dla mnie fotografowanie nocnego nieba. Wskażę zjawiska,  które możemy oglądać w mieście oraz takie, których obserwacja jest możliwa z dala od miejskich świateł. Omówię również podstawowe techniki wykorzystywane obecnie w fotografii astropejzażowej.
Piotr Potępa to współpracownik najstarszego polskiego czasopisma poświęconego upowszechnianiu wiedzy astronomicznej "Urania – Postępy Astronomii". Gość Radiowej Szkoły Astrofotografii w audycji "Radio Planet i Komet" w Radiu PiK. Laureat konkursów astrofotograficznych. Współorganizator warsztatów astrofotografii "Szlakiem gwiazd". Jego największą pasją jest fotografia astrokrajobrazowa. Na zdjęciach uwiecznia głównie gwiazdy, planety i Księżyc. Stara się tym samym przypomnieć, że ciała niebieskie towarzyszą człowiekowi od zawsze, wyznaczając rytm jego życia. Swoją pasją zaraża innych, ukazując to, czego zazwyczaj nie zauważamy w pośpiechu, pochłonięci codziennymi sprawami.
 
Czytaj więcej:
•    Książnica Kopernikańska w Toruniu
•    Szlakiem Gwiazd – warsztaty astrofotografii – kwiecień 2020
 
Źródło: Organizatorzy spotkania
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/23-i-astrokrajobraz-czyli-niebo-nad-nami

23 I Astrokrajobraz, czyli niebo nad nami.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

TESS datuje dawne zderzenie z naszą galaktyką
2020-01-14. Radek Kosarzycki
Pojedyncza jasna gwiazda w gwiazdozbiorze Indianina, widoczna z półkuli południowej, pozwoliła nam odkryć nowe informacje o dawnym zderzeniu naszej Drogi Mlecznej z inną, mniejszą galaktyką Gaia-Enceladus.
Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez badaczy z Uniwersytetu w Birmingham zastosował nowatorski sposób wykorzystania charakterystyki pojedynczej, starej, jasnej gwiazdy v Ind jako znacznika historii Drogi Mlecznej. Gwiazdy noszą w sobie “zapis kopalny” swojej historii, a tym samym środowiska, w którym powstały. Badacze wykorzystali dane z satelitów i teleskopów naziemnych do zebrania informacji o v Indi. Wyniki swoich badań opublikowali w periodyku Nature Astronomy.
Wiek gwiazdy oszacowano na podstawie jej naturalnych oscylacji (asterosejsmologia), wykrytych w danych zebranych za pomocą kosmicznego teleskopu TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite). Wyniesiony w przestrzeń w 2018 roku teleskop bada gwiazdy niemal na całym niebie, poszukując planet krążących wokół gwiazd i charakteryzując same gwiazdy. Po połączeniu danych z TESS z danymi z teleskopu Gaia, okazało się, że ta stara gwiazda powstała na początku historii Drogi Mlecznej, ale zderzenie z galaktyką Gaia-Enceladus wpłynęło na jej ruch w obrębie galaktyki.
Bill Chaplin, profesor astrofizyki na Uniwersytecie w Birmingham i główny autor opracowania mówi: “Skoro ruch v Indi uległ zmianie wskutek kolizji z Gaia-Enceladus, do zderzenia galaktyk musiało dojść już po uformowaniu się gwiazdy. Dzięki temu, wykorzystując techniki szacowania wieku na podstawie danych asterosejsmologicznych, byliśmy w stanie nałożyć nowe ograniczenia na okres, w którym doszło do zderzenia z mniejszą galaktyką”.
Dr Ted Mackereth, współautor opracowania, także z Birmingham powiedział: “Z uwagi na to, że obserwujemy tak wiele gwiazd należących do galaktyki Gaia-Enceladus, uważamy, że musiała ona mieć istotny wpływ na ewolucję naszej Galaktyki. Zrozumienie tych zależności jest obecnie bardzo interesującym zagadnieniem w astronomii, a nasze badania stanowią ważny krok na drodze do określenia, kiedy doszło do tego zderzenia”/
Bill Chaplin dodaje: “Nasze badania pokazują potencjał badań asterosejsmologicznych za pomocą TESS i tego co możemy zrobić z dobrej jakości danymi dotyczącymi jednej jasnej gwiazdy”.
Badania wyraźnie wskazują rozległy potencjał programu TESS do uzyskiwania nowych informacji o gwiazdach znajdujących się w naszym najbliższym sąsiedztwie w Drodze Mlecznej.
https://www.pulskosmosu.pl/2020/01/14/tess-datuje-dawne-zderzenie-z-nasza-galaktyka/

TESS datuje dawne zderzenie z naszą galaktyką.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gwiezdny pył z meteorytu starszy od Układu Słonecznego
2020-01-14. ŁZ TM
Meteoryt Murchison, który spadł w Australii w 1969 roku, nie przestaje zadziwiać naukowców. Odkryto w nim gwiezdny pył starszy od naszego Układu Słonecznego o miliardy lat.
Meteoryt został znaleziony nieopodal miasta Murchison w stanie Wiktoria w południowej Australii. Zebrano wiele jego odłamków o łącznej wadze ponad 100 kg, w tym największy o wadze 7 kg.
Odkryto w nich kilkanaście aminokwasów białkowych pozaziemskiego pochodzenia – cząsteczek zasad azotowych uracylu i ksantyny wchodzących w skład nukleotydów, prekursorów molekuł tworzących kwasy RNA i DNA. Było to pierwsze potwierdzone odkrycie takich substancji w materii pochodzącej z kosmosu.
W poniedziałek australijscy naukowcy ogłosili, że we fragmentach meteorytu odkryto również 40 ziaren kosmicznego pyłu, z których najstarsze ma około 7 mld lat. Jest to najstarsza materia na Ziemi, starsza o około 2,5 mld lat od Słońca, Ziemi i reszty naszego Układu Słonecznego.
Astronomowie wskazują, że gwiezdny pył to kapsuła czasu, która daje nam bezpośredni wgląd w formowanie się naszej galaktyki, Drogi Mlecznej.
Choć pracuję nad tym meteorytem od niemal 20 lat, ciągle jestem zafascynowany, że możemy poznać historię naszej galaktyki z kawałka skały – powiedział współautor badań Philipp Heck.
źródło: Reuters
https://www.tvp.info/46186563/australia-gwiezdny-pyl-z-meteorytu-murchison-jest-starszy-od-ukladu-slonecznego

Gwiezdny pył z meteorytu starszy od Układu Słonecznego.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo w trzecim tygodniu stycznia 2020 roku
2020-01-14. Ariel Majcher
Okres największej jasności Księżyca w tym miesiącu już minął, choć w pierwszej części tygodnia jego blask jeszcze da się we znaki. Srebrny Glob powoli przenosi się na niebo poranne. W piątek po południu naszego czasu Księżyc przejdzie przez ostatnią kwadrę, a w niedzielę 19 stycznia zbliży się do planety Mars. Natomiast na niebie wieczornym planeta Wenus jest coraz bliżej planety Neptun, wciąż bardzo dobrze widoczna jest planeta Uran. Coraz słabiej świeci gwiazda Mira Ceti, niską jak na nią jasność ma również gwiazda Betelgeuse, której również warto się przyglądać.
Planeta Wenus jest już prawdziwą ozdobą wieczornego nieba. Półtorej godziny po zachodzie Słońca Wenus zajmuje pozycję na wysokości 15° nad południowo-zachodnim widnokręgiem, świecąc z jasnością -4 magnitudo. Jej tarcza również powoli rośnie i obecnie ma średnicę 14″, zaś faza zmniejszyła się do 77%.
Wenus szybko zbliża się do planety Neptun, której warunki obserwacyjne niestety się pogarszają. Do niedzieli 19 stycznia dystans między planetami spadnie poniżej 10°. Ostatnia planeta Układu Słonecznego o godzinie podanej na mapce znajduje się na wysokości około 25° nad widnokręgiem, ale na początku nocy astronomicznej (niecałe pół godziny później) planeta zmniejszy wysokość do 20°. Neptun świeci z jasnością +7,9 wielkości gwiazdowej i do jego dostrzeżenia potrzebna jest co najmniej lornetka. Na szczęście jego odnalezienie ułatwia sąsiedztwo widocznej gołym okiem gwiazdy φ Aquarii. W niedzielę 19 stycznia Neptun zbliży się do niej na 42 minuty kątowe.
W przeciwieństwie do Neptuna warunki obserwacyjne Urana nadal są dobre. Planeta góruje na początku nocy astronomicznej, znajdując się wtedy na wysokości przekraczającej 50°. A zejście poniżej wysokości 25° zajmuje jej kolejne 4 godziny. Uran pokonał już zakręt na kreślonej przez siebie pętli i powoli rozpędza się w ruchu prostym. Na razie jednak wciąż nie opuścił charakterystycznego układu gwiazd, wewnątrz którego przebywa już prawie 2 miesiące. Obecna jasność planety to +5,8 magnitudo.
Przedłużając linię, łączącą gwiazdę Mesarthim z Barana z Uranem trafia się na Mirę. Niestety Mira jest już daleka od prezentowanej kilka tygodni temu jasności. Obecnie jej blask spadł już poniżej +5 magnitudo i choć na ciemnym niebie nadal można dostrzec ją gołym okiem, to w identyfikacji i porównywaniu jej jasności z innymi gwiazdami na pewno warto wspomóc się lornetką.
W najbliższych dniach Księżyc pokona fragment nieba od gwiazdozbioru Lwa, poprzez Pannę, aż do Wagi, przez cały czas zmniejszając swoją jasność. W piątek 17 stycznia przed godziną 14 naszego czasu Księżyc przejdzie przez ostatnią kwadrę i podąży ku nowiu. Ale szczególnie na początku tygodnia jego faza będzie bliska pełni, stąd jego blask spowoduje, że słabsze obiekty nie przebiją się przez tworzoną przezeń łunę.
W nocy z niedzieli 12 stycznia na poniedziałek 13 stycznia można było dostrzec Srebrny Glob w towarzystwie Regulusa, najjaśniejszej gwiazdy Lwa. Pierwszej z wymienionych nocy Księżyc prezentował tarczę oświetloną w 93% i znajdował się bliżej niż 9° na północny zachód od Regulusa, natomiast następnej nocy przemieścił się kilkanaście stopni na południowy wschód i z tarczą oświetloną w 86% zajmował pozycję mniej więcej 7° na wschód od najjaśniejszej gwiazdy Lwa.
Noc z wtorku 14 stycznia na środę 15 stycznia naturalny satelita Ziemi spędzi na pograniczu gwiazdozbiorów Lwa i Panny, prezentując tarczę w fazie 76%. 8° nad nim znajdzie się Denebola, druga co do jasności gwiazda Lwa.
Kolejne trzy noce Księżyc przeznaczy na odwiedziny gwiazdozbioru Panny. w poranek czwartkowy 16 stycznia dotrze on na niecałe 4° do Porrimy, jednej z jaśniejszych gwiazd tej konstelacji, zmniejszając przy tym fazę do 66%. Dobę później oświetlona prawie w połowie (faza 54%) tarcza Srebrnego Globu przejdzie 7° nad Spiką, najjaśniejszą gwiazdą całej konstelacji, a jeszcze kolejną dobę później Księżyc dotrze na pogranicze gwiazdozbiorów Panny i Wagi, oddalając się od Spiki na prawie 13&deg.
W niedzielę 19 stycznia Księżyc zajmie pozycję prawie dokładnie w środku gwiazdozbioru Wagi, prezentując sierp w fazie 32%. Utworzy wtedy trójkąt równoramienny z dwiema najjaśniejszym i gwiazdami tej konstelacji, czyli Zuben Eschamali i Zuben Elgenubi.
Planeta Mars pokazuje się na nieboskłonie około godziny 4:30 i półtorej godziny później zajmuje pozycję na wysokości mniej więcej 10° nad północno-wschodnim widnokręgiem. Czerwona Planeta zaczęła tydzień na tle gwiazdozbioru Skorpiona, około 4° na wschód od charakterystycznego łuku gwiazd w północno-zachodniej części tej konstelacji z gwiazdami Graffias i Dschubba. Ale już w środę 15 stycznia Mars przeniesie się do sąsiedniego gwiazdozbioru Wężownika, zaś w sobotę 18 stycznia przejdzie niecałe 5° na północ od Antaresa, najjaśniejszej gwiazdy Skorpiona. W niedzielę 19 stycznia na 20° do Marsa zbliży się Księżyc w fazie 32%, choć jeszcze bliżej znajdzie się w kolejny poniedziałek i wtorek. W tym tygodniu Mars świeci blaskiem +1,5 magnitudo, ale jego tarcza jest wciąż maleńka, jej średnica nie przekracza 5″.
https://news.astronet.pl/index.php/2020/01/14/niebo-w-trzecim-tygodniu-stycznia-2020-roku/

Niebo w trzecim tygodniu stycznia 2020 roku.jpg

Niebo w trzecim tygodniu stycznia 2020 roku2.jpg

Niebo w trzecim tygodniu stycznia 2020 roku3.jpg

Niebo w trzecim tygodniu stycznia 2020 roku4.jpg

Niebo w trzecim tygodniu stycznia 2020 roku5.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)