Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

TESS odkrywa skalistą planetę wypełniona aktywnymi wulkanami
2024-05-14.

Naukowcy odkryli dziwną, świecącą na czerwono egzoplanetę, która jest wypełniona aktywnymi wulkanami.
Stephen Kane, astrofizyk z University California, Riverside, nigdy nie spodziewał się, że planeta w tym odległym układzie gwiazdowym jest pokryta wieloma aktywnymi wulkanami tak, że widziana z daleka przybiera ognisty, świecący na czerwono odcień.

To był jeden z tych momentów odkrycia, kiedy myślisz: wow, to niesamowite, że coś takiego może istnieć – powiedział Kane. Artykuł szczegółowo opisujący odkrycie został opublikowany w The Astronomical Journal.

Wystrzelony w 2018 roku satelita NASA Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS) poszukuje egzoplanet – planet poza naszym Układem Słonecznym – które krążą wokół najjaśniejszych gwiazd na niebie, w tym tych, które mogłyby podtrzymywać życie.

Kane badał układ gwiazdowy o nazwie HD 104067 oddalony o około 66 lat świetlnych od naszego Słońca, o którym już wcześniej wiadomo było, że zawiera olbrzymią planetę. Sonda TESS właśnie odkryła sygnały nowej skalistej planety w tym układzie. Zbierając dane o tej planecie, nieoczekiwanie znalazł kolejną, zwiększając całkowitą liczbę znanych planet w układzie do trzech.

Nowa planeta odkryta przez TESS jest planetą skalistą podobną do Ziemi, ale o 30% większą. Jednak w przeciwieństwie do Ziemi, ma więcej wspólnego z Io, najbardziej skalistym księżycem Jowisza i najbardziej aktywnym wulkanicznie ciałem naszego Układu Słonecznego.

To planeta typu ziemskiego, którą opisałbym jako Io na sterydach – powiedział Kane. Została zmuszona do sytuacji, w której nieustannie eksploduje wulkanami. Na optycznych długościach fal można by zobaczyć świecącą, rozgrzaną do czerwoności planetę z powierzchnią stopionej lawy.

Kane obliczył, że temperatura powierzchni nowej planety, TOI-6713.01, wynosiłaby 2600 K, czyli byłaby wyższa niż temperatura niektórych gwiazd.

Siły grawitacyjne są odpowiedzialne za aktywność wulkaniczną zarówno na Io, jak i na naszej planecie. Io znajduje się bardzo blisko Jowisza. Kane wyjaśnił, że inne księżyce Jowisza zmuszają Io do eliptycznej orbity wokół planety, która sama ma bardzo silne przyciąganie grawitacyjne.

Gdyby nie było innych księżyców, Io znajdowałby się na kołowej orbicie wokół planety, a na jego powierzchni panowałby spokój. Zamiast tego grawitacja Jowisza ściska Io tak bardzo, że nieustannie wybucha wulkanami – powiedział Kane.

Podobnie, w układzie HD 104067 istnieją dwie planety, które znajdują się dalej od gwiazdy niż ta nowo odkryta planeta. Te zewnętrzne planety również zmuszają wewnętrzną skalistą planetę do przejścia na ekscentryczną orbitę wokół gwiazdy, która ściska ją podczas jej orbitowania i rotacji.

Kane porównuje ten scenariusz do racquetballa, w którym mała gumowa piłka do gry odbija się bardziej i nagrzewa się, gdy jest stale uderzana łopatkami. Efekt ten nazywany jest energią pływów, terminem używanym w odniesieniu do wpływu grawitacyjnego jednego ciała na inne. Na Ziemi pływy są głównie wynikiem grawitacji Księżyca, który ciągnie za sobą nasze oceany.

W przyszłości Kane i jego koledzy chcieliby zmierzyć masę płonącej planety i poznać jej gęstość. To powiedziałoby im, ile materiału jest dostępne do wydmuchania z wulkanów.

Kane powiedział, że w przeszłości efekty pływowe na planetach nie były głównym tematem badań nad egzoplanetami. Być może zmieni się to wraz z tym odkryciem.

To uczy nas wiele na temat skrajnych wartości energii, jaką można wpompować w planetę typu ziemskiego, oraz konsekwencji tego – powiedział Kane. Chociaż wiemy, że gwiazdy przyczyniają się do ogrzania planety, zdecydowana większość energii tutaj pochodzi z pływów i nie można tego ignorować.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
•    UC Riverside
•    Urania
Wizja artystyczna wulkanicznej egzoplanety.
Źródło: Arkadiusz Warguła/iStock/Getty
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2024/05/tess-odkrywa-skalista-planete-wypeniona.html

TESS odkrywa skalistą planetę wypełniona aktywnymi wulkanami.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Egzoplaneta z atmosferą? „Ekscytujące wiadomości”
2024-05-14.ŁZ.
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba najprawdopodobniej wykrył atmosferę wokół odległej o 41 lat świetlnych planety 55 Cancri e. To jak dotąd najlepszy w historii dowód na obecność atmosfery otaczającej odległą planetę skalistą.
55 Cancri e to odkryta w 2011 roku jedna z pięciu planet okrążających podobną do Słońca gwiazdę 55 Cancri A. Nosi też nazwę Janssen – upamiętniającą twórcę pierwszego mikroskopu optycznego, holenderskiego optyka Zachariasza Janssena. To skalista planeta klasyfikowana jako tak zwana super-ziemia – większa od Ziemi i mniejsza od Neptuna.
Macierzystą gwiazdę okrąża na bardzo wąskiej orbicie – w odległości nieco ponad 2 mln km (najbliższy Słońca Merkury oddalony jest od gwiazdy o prawie 60 mln km). Z tego powodu jej powierzchnia, według ekspertów, jest pokryta oceanem stopionej magmy. Prawdopodobnie planeta jest przy tym zwrócona cały czas tą samą stroną w kierunku gwiazdy.
Ze względu na ogromną temperaturę i promieniowanie gwiazdy istnienie atmosfery wokół planety podawano w wątpliwość. Na to pytanie nie odpowiedziało z dużą pewnością żadne prowadzone w czasie ponad dekady badanie, choć obserwacje z pomocą Teleskopu Spitzera sugerowały ewentualną obecność atmosfery bogatej w tlen, azot i dwutlenek węgla.
Brano też jednak pod uwagę, że planeta jest najwyżej pokryta obłokiem złożonym z krzemu, żelaza, wapnia czy aluminium pochodzących z odparowanych skał. – Planeta jest tak gorąca, że część roztopionych skał powinna wyparować – ocenia dr Renyu Hu z NASA JPL, główny autor odkrycia.
Teraz Teleskop Webba prawdopodobnie rozwiązał zagadkę. Jego działające w podczerwieni instrumenty dokładnie zmierzyły zmiany w ilości promieniowania emitowanego przez układ, w czasie gdy planeta okrąża gwiazdę. To pozwoliło wydedukować ilość światła emitowanego przez jasną stronę planety.
Niska temperatura

Na obecność atmosfery wskazuje po pierwsze relatywnie niska temperatura globu. Jak wyjaśniają eksperci, przy odkrytej stopionej skale należałoby spodziewać się około 2200 stopni, tymczasem zmierzono 1540 stopni. – To bardzo silne wskazanie, że energia jest transportowana z jasnej strony na ciemną, prawdopodobnie przez bogatą w gazy atmosferę – tłumaczy dr Renyu.
Strumienie lawy mogłyby transportować po całej planecie dużo mniejsze ilości ciepła – uważają naukowcy. Jednocześnie długość fal emitowanego światła wskazuje na obecność dwutlenku albo tlenku węgla. – To ekscytujące wiadomości. Spędziliśmy ostatnie 10 lat na tworzeniu modeli różnych scenariuszy, próbując zrozumieć, jak ten świat może wyglądać. Uzyskanie potwierdzenia naszej pracy jest bezcenne – mówi prof. Yamila Miguel, współautorka publikacji.
Atmosfera raczej nie pochodzi z czasów formowania się planety. Dawno zostałaby bowiem usunięta przez silne promieniowanie gwiazdy i wysoką temperaturę powierzchni. – Mówimy raczej o wtórnej atmosferze, która jest nieustannie odnawiana przez ocean magmy. W magmie można znaleźć nie tylko kryształy i ciekłą skałę, ale także duże ilości rozpuszczonego gazu – wyjaśnia współautor pracy dr Aaron Bello-Arufe.
Prawdopodobnie więc atmosfera zawiera różnorodne gazy, w tym azot, dwutlenek siarki, a także odparowane skały i parę wodną. Mogą w niej tworzyć się nawet krótko żyjące chmury zbudowane z kropel lawy, która skropliła się w atmosferze.
Dzięki opisanym zjawiskom, planeta może być doskonałym miejscem do obserwacji oddziaływań między atmosferami, powierzchniami i wnętrzami planet. Może nawet wiele powiedzieć o tym, jak wyglądała dawna Ziemia, a także Mars i Wenus. – Ostatecznie chcemy dowiedzieć się, jakie warunki umożliwiają skalistym planetom utrzymywanie bogatej w gazy atmosfery, co jest podstawowym warunkiem dla istnienia życia – podkreśla dr Renyu.
źródło: PAP
55 Cancri e znajduje się zaledwie 41 lat świetlnych od Ziemi (graf. NASA)
https://www.tvp.info/77532398/egzoplaneta-z-atmosfera-kosmiczny-teleskop-jamesa-webba-zbadal-planete-55-cancri-e-janssen

 

Egzoplaneta z atmosferą Ekscytujące wiadomości.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fińsko-polskie satelity SAR – rewolucja w obserwacji Ziemi [ANALIZA]
2024-05-14. Aleksandra Radomska
Satelity posiadające na wyposażeniu radar z syntetyczną aperturą (SAR) stanowią jedno z najbardziej nowatorskich rozwiązań technologicznych do prowadzenia obserwacji Ziemi oferowanych obecnie na rynku kosmicznym. Wojna na Ukrainie potwierdziła użyteczność obrazowania radarowego, ale warto zwrócić uwagę, że operacje militarne nie są jedynym obszarem zastosowania tego rozwiązania. Co zatem sprawia, że radar z syntetyczną aperturą stanowi przewagę nad kosmicznym zobrazowaniem optycznym?
Pierwsze radary z syntetyczną aperturą funkcjonowały w oparciu o analogowe komputery optyczne, wykorzystujące światło przetwarzane na wiązkę lasera i techniki holograficzne do wykonania zobrazowania danego obszaru na powierzchni Ziemi. Współcześnie są doskonalone i znane jako technika obrazowania teledetekcyjnego, która może dostarczać precyzyjnych informacji o nieruchomych obiektach bez względu na panujące warunki atmosferyczne. Oznacza to, że skanowanie terenu przy pomocy wiązki radarowej może przenikać przez chmury i gromadzić dane nawet w warunkach zaciemnienia danego obszaru na Ziemi. Oprócz posiadania tych oczywistych atutów SAR zapewnia szereg innych możliwości, których nie jest w stanie zagwarantować kosmiczne zobrazowanie optyczne.
Korzyści z zastosowania SAR w technologiach kosmicznych
Po pierwsze, należy do nich wysoka rozdzielczość niezależna od odległości (ang. High Resolution Independent of Distance) przekładająca się na możliwości uzyskania szczegółowego zobrazowania pomimo odległości czujnika SAR znajdującego się w przestrzeni kosmicznej względem powierzchni Ziemi. Oznacza to, że wysokość orbity, na której znajduje się satelita wyposażona w radar z syntetyczną aperturą nie wpływa na jakość przesyłanych danych obrazowych. Stanowi to przewagę ponad satelitami zdolnymi do prowadzenia rozpoznania optycznego. W ich przypadku odległość pomiędzy czujnikiem optycznym a obiektem znajdującym się na Ziemi jest kluczowa, by zobrazowanie mogło zostać zrealizowane z sukcesem i bez naruszenia parametrów rozdzielczości.
Po drugie, zmienna rozdzielczość i pokrycie (ang. Variable Resolution and Coverage), co oznacza opcję elektronicznego, w pełni zdalnego kontrolowania SAR w celu dokonania zmian wprowadzonych parametrów dotyczących rozdzielczości i pokrycia określonego terenu. W praktyce pozwala to na zbieranie obrazów na małych obszarach z najwyższą rozdzielczością, na średnich obszarach ze średnią rozdzielczością lub na dużych obszarach z najniższą rozdzielczością.
Po trzecie, spójne pokrycie danego obszaru (ang. Coherent Illumination), obejmujące kontrolowane metody obrazowania przy pomocy SAR, polegające na tworzeniu obrazów podaperturowych, które podkreślają wyraziste cechy i ruch obiektów znajdujących się na określonej powierzchni terenu, gęste modele wysokościowe, precyzyjne pomiary ruchu powierzchni, a także serie zmian amplitudy oraz spójności.
Fińsko-polskie rozwiązanie dostępne na rynku
Na światowym rynku działa kilka firm, które oferują produkty z zakresu radarowej obserwacji Ziemi. Na ten moment światowym liderem jest fińsko–polskie przedsiębiorstwo ICEYE, funkcjonujące na rynku technologii kosmicznych, które rozpoczęło swoją działalność w 2014 roku. Po roku od zainaugurowania działalności, w ramach misji obserwacji Ziemi, firma sformułowała koncepcję użycia radaru z syntetyczną aperturą (ang. Synthetic Aperture Radar – SAR) do monitorowania dryfujących elementów lodu, które potencjalnie mogą stwarzać zagrożenie w środowisku morskim dla statków odbywających rejs w rejonach podbiegunowych.
Od tego czasu na przestrzeni kolejnych lat eksploatacja urządzeń wyposażonych w SAR uległa rozwojowi. Od 2018 roku w przestrzeń kosmiczną wystrzelono ponad 30 satelitów tego rodzaju wyprodukowanych przez ICEYE, a w 2024 roku firma planuje wyniesienie przynajmniej 20 kolejnych.
Charakterystyka satelitów SAR od firmy ICEYE
Budowa satelitów firmy ICEYE została zoptymalizowana w taki sposób, aby nie tylko ograniczyć ich gabaryt zewnętrzny, ale także zapewnić redukcję kosztów ponoszonych podczas eksploatacji, w porównaniu do satelitów starszych generacji. Satelity te charakteryzują się całkowitą masą własną wynoszącą 120 kg, a także zostały wyposażone w baterię zapewniającą im pracę przez 1,4 kWh. Jest ona zasilana przez pięć paneli solarnych o maksymalnej mocy 345 W.
Kluczowym elementem w budowie technicznej satelity jest syntetyczna apertura posiadająca dedykowaną antenę, którą można elastycznie manewrować w przestrzeni kosmicznej podczas skanowania określonego obszaru na Ziemi przy użyciu wiązki radarowej. Komunikacja radiowa pomiędzy satelitami SAR a infrastrukturą naziemną odbywa się w paśmie częstotliwości S oraz X, z czego łączność w relacji „łącze w dół” (ang. downlink) przebiega wyłącznie za pośrednictwem pasma X. Wybór tego zakresu częstotliwości radiowej jest nieprzypadkowy.
Pasmo X zapewnia unikatowe charakterystyki, stanowiąc idealne rozwiązanie do implementowania w sensorach kosmicznych. Należy zaliczyć do nich możliwości przenikania przez warstwę chmur, smogu, pyłu wulkanicznego, burz piaskowych oraz dużą odporność na rozpraszanie przez światło widzialne i gazy atmosferyczne.
Praca satelitów SAR od firmy ICEYE opiera się na funkcjonowaniu w jednym z czterech podstawowych trybów, takich jak: obrazowanie pasmowe (ang. Strip Mode), obrazowanie punktowe (ang. Spot Mode) obrazowanie krytyczne (ang. Dwell Mode) i skanowanie (ang. Scan Mode). Opracowane rozwiązania pozwalają na płynne przejścia pomiędzy poszczególnymi trybami w trakcie prowadzenia obrazowania. W przyszłych wersjach planuje się dodawanie kolejnych trybów w celu dalszego doskonalenia parametrów zobrazowania.
Możliwe obszary wykorzystania satelitów SAR
Analizując zdolności operacyjne oraz parametry techniczne zadeklarowane przez firmę ICEYE w aspekcie konstelacji satelitów wyposażonych w radar z syntetyczną aperturą można wykorzystać je w następujących obszarach:
1. Bezpieczeństwo i obronność – satelity SAR są atrakcyjną technologią do operacyjnego stosowania w sferze militarnej z uwagi na możliwość realizowania obrazowania zarówno w dzień jak i w nocy, a także przez gęste pokrycie chmur, stanowiących naturalne zjawiska występujące na Ziemi. Kolejny atut stanowi prowadzenie komunikacji radiowej, odbywającej się w relacji downlink w paśmie częstotliwości X, które charakteryzuje się bardzo wysokim stopniem odporności na warunki atmosferyczne panujące na Ziemi. Syntetyczna apertura radarowa jest wykorzystywana w siłach zbrojnych od dawna i umożliwia prowadzenie rozpoznania, lecz uzyskanie zdolności zobrazowania z przestrzeni kosmicznej stanowi nowatorski wymiar przewagi informacyjnej. Warto zauważyć, że obecnie nie wszystkie państwa posiadają możliwości korzystania ze zdolności oferowanych przez satelity wyposażone w radar z syntetyczną aperturą. Nie mniej, technologię tą należy uznawać za współczesne i w pełni operacyjne rozwiązanie dla sił zbrojnych dostępne na rynku kosmicznym;
2. Monitorowanie granic państwowych – dzięki któremu realne byłoby kontrolowanie nielegalnych migracji ludności, rejestrowanie niebezpiecznych sytuacji, prowadzenie rozpoznania nad ich rozwojem lub obserwowanie incydentów przygranicznych występujących na terytorium państw sąsiadujących, co może przełożyć się na wczesne ostrzeganie dotyczące np. koncentracji sprzętu wojskowego;
3. Kontrolowanie portów morskich i działań w operacyjnej domenie morskiej – stwarza możliwości pełnienia nadzoru nad portami morskimi oraz ładunkami transportowanymi przez statki. Satelity SAR pozwalają na kontrolowanie zarówno infrastruktury portowej jak i określonych szlaków handlowych na otwartym morzu bez względu na panujące warunki atmosferyczne, ponieważ mogą uchwycić zobrazowanie obejmujące obszar o powierzchni nawet 50 tys. km2.
4. Wykrywanie obiektów naziemnych – jest szczególnie istotne z perspektywy prowadzenia działań militarnych na szczeblu strategicznym. Bez wątpienia ułatwia proces decyzyjny ukierunkowany na niszczenie wybranych elementów infrastruktury krytycznej przeciwnika podczas prowadzenia operacji wojskowej;
5. Monitorowanie środowiska naturalnego – zakres tych funkcjonalności może obejmować m. in. kontrolowanie stanu wylesiania – zmniejszania udziału terenów leśnych w ogólnej powierzchni danego obszaru, kontrolowanie lodu dryfującego występującego głównie w klimacie polarnym, którego topnienie na skutek globalnego ocieplenia powoduje wzrost poziomu wód oceanicznych, ocenianie skutków katastrof naturalnych, pozwalające na wczesne obserwowanie rozmiarów zniszczeń powstałych podczas klęsk żywiołowych, takich jak: tsunami, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów; w celu zaplanowania działań ukierunkowanych na odbudowę infrastruktury;
6. Monitorowanie i śledzenie wycieków ropy – wycieki ropy poniżej siedmiu ton charakteryzują się niskim prawdopodobieństwem wykrycia. Szacuje się, że te stosunkowo małe incydenty stanowią aż 80% wszystkich wycieków i są szkodliwe dla środowiska naturalnego. Ich wykrycie pozwala na szybkie zneutralizowanie potencjalnie niebezpiecznych skutków i ewentualne wniesienie roszczenia przeciwko morskim sprawcom zanieczyszczeń na danym obszarze.
Podsumowanie
Konstelacje satelitów wyposażonych w radary z syntetyczną aperturą stwarzają możliwości wykorzystania w różnych obszarach, które wskazano w zaprezentowanej analizie. Jednym z nich jest sfera militarna. Jednak uniwersalność tego typu satelitów pozwala również na ich szerokie wykorzystanie przez podmioty cywilne. Oznacza to, że należy je sklasyfikować jako technologie podwójnego zastosowania (ang. dual use). Tak wysoki stopień elastycznego dostosowania do aktualnych potrzeb sprawia, że posiadają one niekwestionowaną przewagę na współczesnym rynku kosmicznym.
Trzeba podkreślić, że wraz z rozwojem oraz doskonaleniem satelitów typu SAR katalog możliwości ich operacyjnego użycia będzie się w przyszłości rozszerzał o nowe obszary.
MATERIAŁ SPONSOROWANY
Autor. ICEYE

SPACE24
https://space24.pl/satelity/obserwacja-ziemi/finsko-polskie-satelity-sar-rewolucja-w-obserwacji-ziemi-analiza

 

Fińsko-polskie satelity SAR – rewolucja w obserwacji Ziemi [ANALIZA].jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niesamowite zdjęcie Księżyca. Autor robił je przez dwa miesiące

2024-05-14. Dawid Długosz
Księżyc to częsty cel astrofotografów, ale zrobienie fenomenalnego zdjęcia Srebrnego Globu nie jest łatwym zadaniem. Z pewnością dokonał tego Betul Turksoy, który uchwycił podwójną analemmę Księżyca. Chcąc uzyskać taki efekt, na fotografowanie musiał poświęcić dwa miesiące.

Księżyc jest obiektem często wybieranym przez astrofotografów, którzy próbują uwiecznić Srebrny Glob na różne sposoby. Niektóre zdjęcia zapierają dech w piersi, jak to było m.in. w przypadku Wilczego Księżyca uchwyconego przez nastolatka z Polski, którego fotografia została nawet wyróżniona przez agencję NASA. Pewien fotograf poświęcił dwa miesiące, aby uzyskać bardzo niecodzienny efekt.
Astofotograf robił zdjęcie Księżyca przez dwa miesiące
Betul Turksoy, który zajmuje się m.in. astrofotografią, postawił przed sobą trudny cel, którym było uzyskanie podwójnej analemmy Księżyca. Jest to figura nakreślana przez obiekt na niebie, która przybiera kształt ósemki. Taki cel musi być fotografowany każdego dnia o tej samej porze. Jak nietrudno się domyślić, Srebrny Glob nie pozostaje w jednym miejscu i ulega przemieszczaniu. Właśnie taki efekt uzyskał Turksoy.

Zrobienie zdjęcia podwójnej analemmy Księżyca było trudnym zadaniem. Turksoy poświęcił na fotografowaniu Srebrnego Globu dwa miesiące. Było to o tyle utrudnione, że obiekt nie powraca w to samo miejsce o dokładniej tej samej porze. Ulega to każdego dnia przesunięciu w czasie o 50 minut i 29 sekund.

Finalnie udało się osiągnąć założony cel, którego realizacja zajęła dwa miesiące. Zdjęcie podwójnej analemmy Księżyca autorstwa Betula Turksoya widzicie powyżej. Trzeba przyznać, że efekt jest naprawdę niesamowity.
Zdjęcie nagrodzone przez NASA
Wysiłki fotografa nie poszły na próżne. Poza niesamowitym efektem końcowym, zdobył również uznanie agencji NASA, która jesienią 2022 r. wybrała fotografię jako astronomiczne zdjęcie dnia.
NASA każdego dnia udostępnia astronomiczne zdjęcie dnia, które jest wybierane spośród setek nadsyłanych prac. To właśnie w ten sposób została nagrodzona fotografia 17-letniego Antoniego Zegarskiego z Grodziska Mazowieckiego. Później podobnym osiągnięciem mógł pochwalić się Marcin Ślipko, który zdołał uchwycić gwiazdozbiór Oriona nad szczytem Śnieżki. Zrobił je pod Schroniskiem Górskim "Dom Śląski", które jest najwyżej położonym w Sudetach.

NASA, której celem jest popularyzowanie astrofotografii. Agencja zapoczątkowała ją w 1995 r. i od tego czasu każdego dnia jest udostępniana nowa fotografia.

Niesamowite zdjęcie Księżyca. Autor robił je przez dwa miesiące. /Instagram/Betul Turksoy /materiał zewnętrzny

https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-niesamowite-zdjecie-ksiezyca-autor-robil-je-przez-dwa-miesia,nId,7509779

 

Niesamowite zdjęcie Księżyca. Autor robił je przez dwa miesiące.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zagadka gwiazdy FU Orionis rozwiązana po 88 latach. Długo skrywała swoją tajemnicę
2024-05-14. Radek Kosarzycki
FU Orionis to w rzeczywistości dwie gwiazdy, a nie jedna. Nie zmienia to faktu, że od 1936 roku układ ten fascynuje astronomów, którzy przyglądają się jej z nieskrywanym zainteresowaniem. Wtedy to właśnie, niemal sto lat temu, bez żadnego ostrzeżenia gwiazda eksplodowała, a jej jasność wzrosła tysiąckrotnie w stosunku do jej standardowej jasności. Nigdy wcześniej takiego zachowania w przypadku młodej gwiazdy nie obserwowano.
Nic zatem dziwnego, że od momentu eksplozji naukowcy starali się wyjaśnić to nietypowe zachowanie. Niezbędnych do rozwiązania tej zagadki informacji dostarczył dopiero teraz zespół radioteleskopów ALMA na pustyni Atakama w Chile.
Okazało się, że od niemal stu lat ów nietypowy układ podwójny pochłania materię ze swojego otoczenia. W danych z radioteleskopu ALMA naukowcom udało się dostrzec nawet strumień materii opadającej na gwiazdy i zasilający erupcję.
Skąd się jednak bierze materia opadająca na FU Orionis?
Wszystko wskazuje na to, że w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z włóknem tlenku węgla opadającym po spirali na gwiazdę centralną układu FU Orionis. Naukowcy jednak zwracają uwagę na fakt, że owo włókno nie zawiera wystarczającej ilości materii, aby skutecznie zasilać rozbłysk gwiazdy. Możliwe zatem, że to co widzimy w danych to jedynie pozostałość po znacznie większym obłoku gazowym, który już został pochłonięty przez gwiazdę w ciągu ostatnich kilku dekad.
Układ FU Orionis znajduje się 1360 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbioru Oriona. Składa się on z dwóch względnie małych gwiazd w wieku zaledwie 2 milionów lat. Obie gwiazdy tak naprawdę jeszcze rosną, karmiąc się materią z otaczającego je dysku pyłowo-gazowego.
Do wzrostu jasności trwającego od 1936 roku doprowadziło jednak dostarczenie do wspomnianego wyżej dysku pyłowo-gazowego nadmiaru materii. Mógł on pochodzić z obłoku gazowego znajdującego się w przestrzeni międzygwiezdnej, który za bardzo zbliżył się do układu FU Orionis i na niego opadł. Możliwe także, że jest to pozostałość otoczki protogwiezdnej z czasów powstawania tego układu podwójnego, która opadła na dysk otaczający obie gwiazdy niejako z zewnątrz układu.
Naukowcy podejrzewają, że obserwowany przez nich rozbłysk może nie być czymś wyjątkowym, a może po prostu stanowić ulotny, krótkotrwały etap ewolucji wielu gwiazd w naszej galaktyce.
https://www.pulskosmosu.pl/2024/05/zagadka-gwiazdy-fu-orionis-rozwiazana/

 

Zagadka gwiazdy FU Orionis rozwiązana po 88 latach. Długo skrywała swoją tajemnicę.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Polskie eksperymenty będą realizowane na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej
2024-05-14. Radek Kosarzycki
Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) podpisała siedem kontraktów z polskimi instytucjami i firmami  na realizację eksperymentów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Będą one obejmowały m.in. badania wpływu długotrwałego pobytu w kosmosie na zdrowie psychiczne człowieka, działanie zaawansowanych jednostek AI w warunkach niskiej grawitacji, monitorowanie poziomu hałasu na ISS, czy wykorzystanie mikroglonów w przyszłych misjach kosmicznych i medycynie kosmicznej. Projekty będą realizowane w ramach Polskiej Misji na ISS, która otworzyła nowe możliwości dla rozwoju polskiej nauki i polskich technologii kosmicznych.
Eksperymenty realizowane w ramach Polskiej Misji na ISS będą prowadzone przez polskiego astronautę. Misja będzie niespotykaną dotąd szansą dla polskiego sektora kosmicznego na udział w badaniach prowadzonych na orbicie okołoziemskiej.  
Misja polskiego astronauty na ISS, a tym samym wykorzystanie w kosmosie polskich eksperymentów, ma bardzo duże znaczenie dla rozwoju rodzimych technologii kosmicznych. To również ogromna szansa dla polskich firm, które będą mogły przetestować swoje rozwiązania w warunkach mikrograwitacji. Jestem pewien, że to wszystko przyczyni się do dalszego rozwoju polskiego sektora kosmicznego. Jestem też dumny, że nasi przedsiębiorcy konkurują z europejską czołówką technologiczną
– podkreśla wiceminister rozwoju i technologii Waldemar Sługocki.
Realizacja eksperymentów w kosmosie możliwa jest dzięki porozumieniu podpisanemu przez Ministra Rozwoju i Technologii z Europejską Agencją Kosmiczną. W ostatnich latach Polska znacznie umocniła swoją pozycję w europejskich programach kosmicznych, a podpisane porozumienie, jest nie tylko szansą na przeprowadzenie polskich eksperymentów w kosmosie, ale umożliwi też realizację historycznego przedsięwzięcia – udziału polskiego astronauty w misji na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.  
Realizacja eksperymentów w warunkach mikrograwitacji zwiększy konkurencyjność polskich badań oraz przyspieszy komercjalizację polskich technologii kosmicznych. Każdy z zaplanowanych eksperymentów nie tylko przyczynia się do rozwoju globalnej wiedzy naukowej, ale także oferuje unikalną szansę na praktyczne zastosowanie wyników badań w przyszłych rozwiązaniach technologicznych na Ziemi  
– mówi prezes Polskiej Agencji Kosmicznej, prof. Grzegorz Wrochna.  
Eksperymenty na ISS
Podpisanie kontraktów przez firmy i instytucje naukowe poprzedził kilkumiesięczny proces, podczas którego ESA we współpracy z MRiT i POLSA dokonała oceny wykonalności oraz bezpieczeństwa zgłoszonych eksperymentów. Po wstępnej kwalifikacji do grupy eksperymentów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wybrane zespoły intensywnie pracowały nad przygotowaniem pełnej dokumentacji  eksperymentów, aby zagwarantować ich wykonalność w wymaganym terminie realizacji misji.  Podpisanie kontraktów wieńczy długi proces definiowania wszystkich kroków operacyjnych. Zespoły cały czas równolegle pracują nad przygotowaniem swoich eksperymentów zgodnie z procedurami obowiązującymi na ISS.  
Lista eksperymentów, które wkroczyły w fazę przygotowania do lotu, wg. kolejności alfabetycznej:
ASTROMENTALHEALTH – to eksperyment badający wpływ izolacji kosmicznej na zdrowie psychiczne człowieka. Badania będą analizować interakcję ze środowiskiem, zmiany w stanie emocjonalnym i efektywności pracy, co może przyczynić się do opracowania lepszych systemów wsparcia psychologicznego dla załóg kosmicznych. Podmiot odpowiedzialny: Uniwersytet Śląski.  
HUMAN GUT MICROBIOTA — skupia się na zmianach w mikrobiomie jelitowym astronautów podczas krótkotrwałej (dwutygodniowej) misji kosmicznej. Wyniki tych badań mogą wpłynąć na przyszłe strategie żywieniowe astronautów przebywających na niskiej orbicie okołoziemskiej w warunkach zredukowanej grawitacji i zapewnić utrzymanie ich zdrowia i wydajności w trakcie i po zakończeniu misji. Podmiot odpowiedzialny: WAT, Instytut Optoelektroniki, Centrum Inżynierii Biomedycznej.
IMMUNE MULTIOMICS – jest eksperymentem mającym na celu zrozumienie, jak mikrograwitacja wpływa na układ odpornościowy człowieka. Analizując zmiany w ekspresji genów i badając procesy regulujące ekspresję genów w komórkach krwi, naukowcy spodziewają się odkryć, jak adaptacja do warunków kosmicznych wpływa na zdolność organizmu do obrony przed infekcjami. Podmiot odpowiedzialny: WAT, Instytut Optoelektroniki, Centrum Inżynierii Biomedycznej.
LEOPARDISS – to projekt technologiczny, który demonstruje działanie zaawansowanej jednostki przetwarzania danych umożliwiającej zastosowanie rozwiązań AI (sztucznej inteligencji) w kosmosie. To badanie ma kluczowe znaczenie dla przyszłości eksploracji kosmicznych, gdzie autonomiczne systemy będą odgrywać coraz większą rolę. Podmiot odpowiedzialny: KP Labs.  
SPACE VOLCANIC ALGAE – to eksperyment naukowy, który bada zdolność ekstremofilnych mikroglonów wulkanicznych do przetrwania i adaptacji w warunkach kosmicznych, co będzie miało znaczenie w przyszłych misjach kosmicznych oraz zastosowaniu w obiegu zamkniętym i medycynie kosmicznej. Podmiot odpowiedzialny: Extremo Technologies.
WIRELESS ACOUSTICS – to eksperyment koncentrujący się na rozwoju systemów monitorowania hałasu na ISS. Celem jest stworzenie bezprzewodowych rozwiązań zdolnych do ciągłego monitorowania warunków akustycznych, co zwiększy bezpieczeństwo i komfort załóg kosmicznych. Podmiot odpowiedzialny: Svantek.
YEAST TARDIGRADEGENE – w tym eksperymencie przetestowana zostanie przeżywalność zmodyfikowanych genetycznie drożdży (wzbogaconych białkiem niesporczaków) w warunkach mikrograwitacji, co ma na celu określenie możliwości ich użycia jako biofabryk zarówno podczas podróży kosmicznych jak i na Marsie czy na Księżycu. Podmiot odpowiedzialny: konsorcjum trzech uczelni – Uniwersytet Szczeciński (lider), Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytet Śląski w Katowicach.
Źródło: informacja prasowa
https://www.pulskosmosu.pl/2024/05/polskie-eksperymenty-na-iss/

Polskie eksperymenty będą realizowane na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziewulski i Poczobut - nowe planetoidy z polskimi nazwami
2024-05-14.
Główny pas planetoid wzbogacił się o dwie "polskie" asteroidy. Otrzymały nazwy na cześć polskich astronomów: Władysława Dziewulskiego oraz Marcina Poczobutta-Odlanickiego.
W biuletynie z 29 kwietnia 2024 r., wydawanym przez komitet ds. nazewnictwa małych ciał w Układzie Słonecznym ("WG Small Bodies Nomenclature Bulletin") wśród nowych nazw dla planetoid znajdziemy dwie związane z Polską. Odkrycie obiektów i propozycje nazw zawdzięczamy astronomom litewskim. Nazwy zostały zaakceptowane przez Międzynarodową Unię Astronomiczną (IAU).
Planetoida (319636) Dziewulski, znana też pod oznaczeniem 2006 SE368, otrzymała nazwę na cześć Władysława Dziewulskiego.
Obiekt odkryto 23 września 2006 roku w litewskim Obserwatorium Astronomicznym Molėtai (polska nazwa miejscowości Molėtai to Malaty). Dokonali tego Kazimieras Černis (litewski astronom polskiego pochodzenia) i Justas Zdanavičius.
Asteroida ma średnicę 3,5 km, a jej okres obiegu dookoła Słońca to 4,3 roku.
Władysław Dziewulski (1878–1962) był polskim astronomem i matematykiem. Był dyrektorem Wileńskiego Obserwatorium Astronomicznego od 1919 do 1939 roku, profesorem Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie (Uniwersytetu Wileńskiego), a także jego rektorem w latach 1924-25. Po wojnie trafił w 1945 roku do Torunia, gdzie był jednym z twórców Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) i Obserwatorium Astronomicznego w Piwnicach koło Torunia (obecnie Instytut Astronomii UMK).
Dziewulski był też współzałożycielem Polskiego Towarzystwa Astronomicznego (PTA) oraz prezesem tej organizacji w latach 1930-34.
W kosmosie jest także inny obiekt upamiętniający Dziewulskiego, a mianowicie krater na Księżycu. Z kolei na Ziemi, toruńskie planetarium nosi imię Władysława Dziewulskiego.
Jak wskazuje Zofia Huppenthal, prezes toruńskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii (PTMA Toruń), Kazimieras Černis (Kazimierz Czernis) mieszka w Wilnie, ale utrzymuje kontakty z PTMA Toruń, dzięki czemu jedna z odkrytych przez niego asteroid została wcześniej nazwana (198820) Iwanowska, na cześć Wilhelminy Iwanowskiej, polskiej astronom związanej z Wilnem oraz Toruniem.
Profesor Iwanowska była recenzentką pracy doktorskiej Kazimierza Czernisa, a jak wiadomo prof. Dziewulski i prof. Iwanowska, to filary toruńskiej astronomii. Profesor Dziewulski był też głównym założycielem Toruńskiego Oddziału PTMA, a profesor Iwanowska długoletnim członkiem - dodaje Huppenthal.
Planetoida (191775) Poczobut, znana też jako 2004 TQ77, honoruje Marcina Poczobutta-Odlanickiego.
Ta asteroida została odkryta 12 października 2004 roku, również w Obserwatorium Astronomicznym Molėtai, przez tych samych astronomów: Kazimierasa Černisa i Justasa Zdanavičiusa.
Rozmiary obiektu nie są znane, natomiast na pełny obieg swojej orbity dookoła Słońca potrzebuje 4,5 roku.
Marcin Poczobutt-Odlanicki (inna pisownia: Marcin Poczobut-Odlanicki, litewska pisownia: Martynas Pocobutas) żył w latach 1728-1810. Był litewsko-polskim astronomem i matematykiem, jezuitą. Był dyrektorem Wileńskiego Obserwatorium Astronomicznego od 1764 do 1807 roku, a także profesorem Uniwersytetu Wileńskiego przez ponad 40 lat i rektorem tej uczelni od 1780 do 1799 doku (wtedy nosiła nazwę m.in. Szkoły Głównej Litewskiej).
Podobnie jak w przypadku Dziewulskiego, również Poczobutt ma swój krater na Księżycu, w wersji pisowni: Poczobutt.
 
Więcej informacji:
•    WGSN Bulletin z 29 kwietnia 2024 r.
•    Biuletyny dotyczące nazw planetoid
•    Poczobut i Dziewulski – tak się nazywają nowo odkryte przez litewskich astronomów asteroidy
•    Marcin Odlanicki Poczobut, SJ Gets An Asteroid Named After Him!
•    Obserwatorium Astronomiczne Molėtai
 
Autor: Krzysztof Czart
Źródło: IAU / PTMA Toruń
Na ilustracjach:
Portret Marcina Poczobutta-Odlanickiego z lat 20. wieku XIX. Autor: Józef Oleszkiewicz / Juozapas Oleškevičius (1777-1830). Źródło: domena publiczna / via Wikimedia Commons.
Wizerunek Władysława Dziewulskiego z albumu "Gwiazdy nad nami, rzecz o Śląskim Planetarium, Wydawnictwo Artystyczno-graficzne, Katowice 1973. Źródło: domena publiczna / via Wikimedia Commons.
W tle zdjęcie asteroidy Ida. Źródło: NASA.
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/dziewulski-i-poczobut-nowe-planetoidy-z-polskimi-nazwami

Dziewulski i Poczobut - nowe planetoidy z polskimi nazwami.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Planetoidy NEO w 2024 roku
2024-05-14. Krzysztof Kanawka
Zbiorczy artykuł na temat odkryć i obserwacji planetoid NEO w 2024 roku.
Zapraszamy do podsumowania odkryć i ciekawych badań planetoid bliskich Ziemi (NEO) w 2024 roku. Ten artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji oraz nowych odkryć.
Bliskie przeloty w 2024 roku
Poszukiwanie małych i słabych obiektów, których orbita przecina orbitę Ziemi to bardzo ważne zadanie. Najlepszym dowodem na to jest bolid czelabiński – obiekt o średnicy około 18-20 metrów, który 15 lutego 2013 roku wyrządził spore zniszczenia w regionie Czelabińska w Rosji.
Poniższa tabela opisuje bliskie przeloty planetoid i meteoroidów w 2024 roku (stan na 13 maja 2024). Jak na razie, w 2024 roku największym obiektem, który zbliżył się do Ziemi, jest planetoida o oznaczeniu 2024 HT1, o szacowanej średnicy około 44 metrów.
W ciągu dekady ilość odkryć obiektów przelatujących w pobliżu Ziemi wyraźnie wzrosła:
•    w 2023 roku odkryć było 113,
•    w 2022 roku – 135,
•    w 2021 roku – 149,
•    w 2020 roku – 108,
•    w 2019 roku – 80,
•    w 2018 roku – 73,
•    w 2017 roku – 53,
•    w 2016 roku – 45,
•    w 2015 roku – 24,
•    w 2014 roku – 31.
W ostatnich latach coraz częściej następuje wykrywanie bardzo małych obiektów, o średnicy zaledwie kilku metrów – co na początku poprzedniej dekady było bardzo rzadkie. Ilość odkryć jest ma także związek z rosnącą ilością programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
Inne ciekawe badania i odkrycia planetoid w 2024 roku
2024 AA, 2024 AB i 2024 AC – trzy pierwsze planetoidy odkryte w 2024 roku to obiekty NEO.
2024 BX1: mały meteoroid o średnicy około jednego metra, wykryty na kilka godzin przed wejściem w atmosferę Ziemi. Odkrycie nastąpiło w dniu 20 stycznia za pomocą węgierskiego Konkoly Observatory przez Krisztián Sárneczky. Wejście w atmosferę Ziemi nastąpiło 21 stycznia około 01:30 CET nad Niemcami. Poniższa animacja prezentuje trajektorię podejścia 2024 BX1 do Ziemi.
Jest to dopiero ósme takie odkrycie. Oto lista odkryć, które nastąpiły, zanim jeszcze mały obiekt wszedł w atmosferę Ziemi:
•    2008 TC3 (nad Sudanem)
•    2014 AA (nad Atlantykiem)
•    2018 LA (nad Botswaną)
•    2019 MO (okolice Puerto Rico)
•    2022 EB5 (okolice Islandii)
•    2022 WJ1 (w pobliżu granicy USA/Kanada)
•    2023 CX1 (spadek i odzyskane meteoryty, Francja)
•    2024 BX1 (nad Niemcami)
2024 GJ2: mały obiekt odkryty na 2 dni przed przelotem. Pole grawitacyjne Ziemi mocno zmieniło trajektorię tego meteoroidu.
2024 JV8: przez chwilę uważany za “drugi księżyc Ziemi”, ale szybko okazało się, że jest to górny stopień rakiety Falcon 9 po misji IM-1.
Zapraszamy do działu małych obiektów w Układzie Słonecznym na Polskim Forum Astronautycznym.
Zapraszamy do podsumowania odkryć w 2023 roku. Zapraszamy do podsumowania odkryć w 2022 roku. Zapraszamy także do podsumowania odkryć obiektów NEO i bliskich przelotów w 2021 roku.
(PFA)
Bliskie przeloty w 2024 roku, LD oznacza średnią odległość do Księżyca / Credits – K. Kanawka, kosmonauta.net

Poniższe nagranie prezentuje wejście 2024 BX1 w atmosferę (kamera z Lipska).

https://kosmonauta.net/2024/05/planetoidy-neo-w-2024-roku/

Planetoidy NEO w 2024 roku.jpg

Planetoidy NEO w 2024 roku2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cezary Pazura ma swoją planetoidę
2024-05-15.
Znany polski aktor Cezary Pazura ma swoją asteroidę! Międzynarodowa Unia Astronomiczna zdecydowała się nazwać jeden ze skalistych obiektów jako (669588) Pazura. Odkrywcami ciała jest dwóch Polaków.
Pisaliśmy o dwóch nowych polskich planetoidach: (319636) Dziewulski oraz (191775) Poczobut. Pora zaprezentować trzecią z listy nazw ogłoszonych niedawno przez Międzynarodową Unię Astronomiczną (IAU). Tym razem dotyczy osoby współczesnej, znanego aktora Cezarego Pazury.
Planetoida otrzymała nazwę (669588) Pazura, a wcześniej miała tymczasowe oznaczenie 2013 AS24. Odkryto ją 4 stycznia 2013 roku. Dokonało tego dwóch Polaków: Michał Kusiak i Michał Żołnowski w Obserwatorium Rantiga w Tincanie we Włoszech.
Rozmiary ciała nie są znane, ale wiadomo iż okrąża Słońce co 5,48 lat.
Cezary Pazura urodził się w 1962 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Najbardziej znany jest jako aktor filmowy, teatralny, dubbingowy, komik, a w ostatnich latach prowadzi także swój kanał na YouTube. W roli filmowej zadebiutował w 1986 roku w filmie "Czarne Stopy". Wystąpił m.in. w filmach takich jak Psy, Kiler, Sztos, Chłopaki nie płaczą, E=mc2 i innych, serialu telewizyjnym 13 posterunek, czy jako aktor dubbingowy w filmie animowanym Epoka lodowcowa. Jest laureatem nagród filmowych, m.in. Złotej Kaczki (2004), Złotych Lwów (1991,1995).
Gdy orbita asteroidy zostanie już dobrze poznana (co czasem trwa wiele lat od odkrycia), otrzymuje ona kolejny numer katalogowy, a odkrywcy mają wtedy prawo zaproponowania nazwy.
Takiej nazwy nie można sobie kupić.Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) opracowała szereg reguł nazewnictwa tych obiektów. Do głównych zasad należy limit 16 znaków, nazwa musi być wymawialna w jednym z języków, nieobraźliwa, taka która nie jest zbyt podobna do istniejących nazw planetoid lub księżyców. Nazwiska osób lub wydarzeń znanych głównie z aktywności politycznej lub wojskowej nie są akceptowane dopóki nie minie co najmniej 100 lat od ich śmierci lub od wydarzenia. Nie można używać imion zwierząt, a także nazw natury komercyjnej.
O akceptacji propozycji decyduje specjalna komisja powołana przez Międzynarodową Unię Astronomiczną. Grupa Robocza ds. Nazewnictwa Małych Ciał (WG Small Bodies Nomenclature) publikuje co jakiś czas zestawienia nowych nazw, wraz z krótkimi uzasadnieniami dla każdej z nich. O planetoidzie (669588) Pazura możemy przeczytać w  biuletynie z 29 kwietnia 2024 r.
Więcej informacji:
•    WGSN Bulletin z 29 kwietnia 2024 r.
•    Biuletyny dotyczące nazw planetoid
•    Planetoida (669588) Pazura w bazie JPL
•    Cezary Pazura - strona w Wikipedii
•    Cezary Pazura - lista filmów
•    Astronarium nr 4 pt. "Astronomia amatorska" m.in. o odkrywaniu planetoid

Autor: Krzysztof Czart
Źródło: IAU
 
Na zdjęciu:
Cezary Pazura - kadr z kanału aktora na YouTube. Źródło: Cezary Pazura / YouTube.
Astronomia amatorska - Astronarium odc. 4

https://www.youtube.com/watch?v=Gz_k9Gxwe2c
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/cezary-pazura-ma-swoja-planetoide

 

Cezary Pazura ma swoją planetoidę.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Za nami kolejne przeloty ISS nad Polską
2024-05-15. Źródło: Z głową w gwiazdach, O kosmosie i astronautyce - Adam Hurcewicz, ISS Transit Finder, tvnmeteo.pl

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna po raz kolejny pojawiła się na polskim niebie. Materiały otrzymaliśmy na Kontakt 24. Jak wyjaśnili eksperci, warto wieczorami obserwować stację, ponieważ w kolejnych dniach będziemy mieli okazję zaobserwować jej tranzyty na tle Księżyca.
W nocy z wtorku na środę na polskim niebie można było obserwować kolejne przeloty Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Zdjęcia i nagrania charakterystycznego, jasnego punktu otrzymaliśmy na Kontakt 24.
Stacja kosmiczna i Księżyc
Karol Wójcicki, popularyzator astronomii i autor bloga "Z głową w gwiazdach", zapowiadał, że spodziewane były dwa efektowne przeloty ISS na naszym niebie. Między 21.58 a 22.04 obiekt przeleciał nad południową Polską i był "doskonale widoczny praktycznie od horyzontu do horyzontu w całej Polsce". Podczas drugiego przelotu w godzinach 23.34-23.38 widoczne miało być natomiast "wejście ISS w cień Ziemi w okolicach gwiazdozbioru Herkulesa".
Tej nocy warto było spojrzeć w niebo z jeszcze jednego powodu. Adam Hurcewicz z bloga "O kosmosie i astronautyce" przekazał, że w niektórych miejscach Polski ISS przeszła przez niebo na tle tarczy Księżyca. Podczas pierwszego przelotu księżycowy tranzyt miał być widoczny w wąskim pasie od Śląska Opolskiego po Lubelszczyznę, zaś podczas drugiego - w części centralnej Polski, w tym w podwarszawskich miejscowościach.
"Musicie być w centrum pasa, nie ma innego wyjścia. Jeśli będziecie poza, to ISS minie Księżyc" - przekazał Hurcewicz.
Astronom dodał, że to niejedyna okazja, żeby podziwiać ISS na tle Srebrnego Globu. Od środowej nocy do końca maja czekało nas bowiem 13 tranzytów księżycowych, jak również, trudniejsze w obserwacji, tranzyty słoneczne.
Autorka/Autor:as
Źródło: Z głową w gwiazdach, O kosmosie i astronautyce - Adam Hurcewicz, ISS Transit Finder, tvnmeteo.pl
Źródło zdjęcia głównego: Włodek/ Kontakt 24
https://tvn24.pl/tvnmeteo/polska/miedzynarodowa-stacja-kosmiczna-tranzyty-ksiezycowe-iss-wroci-na-polskie-niebo-st7915721

Za nami kolejne przeloty ISS nad Polską.jpg

Za nami kolejne przeloty ISS nad Polską2.jpg

Za nami kolejne przeloty ISS nad Polską3.jpg

Za nami kolejne przeloty ISS nad Polską4.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Siedem kontraktów z ESA na eksperymenty na ISS
2024-05-15. Redakcja
Polskie eksperymenty będą realizowane na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) podpisała siedem kontraktów z polskimi instytucjami i firmami na realizację eksperymentów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).
Eksperymenty będą obejmowały m.in. badania wpływu długotrwałego pobytu w kosmosie na zdrowie psychiczne człowieka, działanie zaawansowanych jednostek AI w warunkach niskiej grawitacji, monitorowanie poziomu hałasu na ISS, czy wykorzystanie mikroglonów w przyszłych misjach kosmicznych i medycynie kosmicznej. Projekty będą realizowane w ramach Polskiej Misji na ISS, która otworzyła nowe możliwości dla rozwoju polskiej nauki i polskich technologii kosmicznych.
Eksperymenty realizowane w ramach Polskiej Misji na ISS będą prowadzone przez polskiego astronautę. Misja będzie niespotykaną dotąd szansą dla polskiego sektora kosmicznego na udział w badaniach prowadzonych na orbicie okołoziemskiej.
Misja polskiego astronauty na ISS, a tym samym wykorzystanie w kosmosie polskich eksperymentów, ma bardzo duże znaczenie dla rozwoju rodzimych technologii kosmicznych. To również ogromna szansa dla polskich firm, które będą mogły przetestować swoje rozwiązania w warunkach mikrograwitacji. Jestem pewien, że to wszystko przyczyni się do dalszego rozwoju polskiego sektora kosmicznego. Jestem też dumny, że nasi przedsiębiorcy konkurują z europejską czołówką technologiczną – podkreśla wiceminister rozwoju i technologii Waldemar Sługocki.
Realizacja eksperymentów w kosmosie możliwa jest dzięki porozumieniu podpisanemu przez Ministra Rozwoju i Technologii z Europejską Agencją Kosmiczną. W ostatnich latach Polska znacznie umocniła swoją pozycję w europejskich programach kosmicznych, a podpisane porozumienie, jest nie tylko szansą na przeprowadzenie polskich eksperymentów w kosmosie, ale umożliwi też realizację historycznego przedsięwzięcia – udziału polskiego astronauty w misji na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
– Realizacja eksperymentów w warunkach mikrograwitacji zwiększy konkurencyjność polskich badań oraz przyspieszy komercjalizację polskich technologii kosmicznych. Każdy z zaplanowanych eksperymentów nie tylko przyczynia się do rozwoju globalnej wiedzy naukowej, ale także oferuje unikalną szansę na praktyczne zastosowanie wyników badań w przyszłych rozwiązaniach technologicznych na Ziemi – mówi prezes Polskiej Agencji Kosmicznej, prof. Grzegorz Wrochna.
Eksperymenty na ISS
Podpisanie kontraktów przez firmy i instytucje naukowe poprzedził kilkumiesięczny proces, podczas którego ESA we współpracy z MRiT i POLSA dokonała oceny wykonalności oraz bezpieczeństwa zgłoszonych eksperymentów. Po wstępnej kwalifikacji do grupy eksperymentów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wybrane zespoły intensywnie pracowały nad przygotowaniem pełnej dokumentacji
eksperymentów, aby zagwarantować ich wykonalność w wymaganym terminie realizacji misji. Podpisanie kontraktów zwieńcza długi proces definiowania wszystkich kroków operacyjnych. Zespoły cały czas równolegle pracują nad przygotowaniem swoich eksperymentów zgodnie z procedurami obowiązującymi na ISS.
Lista eksperymentów, które wkroczyły w fazę przygotowania do lotu, wg. kolejności alfabetycznej:
ASTROMENTALHEALTH – to eksperyment badający wpływ izolacji kosmicznej na zdrowie psychiczne człowieka. Badania będą analizować interakcję ze środowiskiem, zmiany w stanie emocjonalnym i efektywności pracy, co może przyczynić się do opracowania lepszych systemów wsparcia psychologicznego dla załóg kosmicznych. Podmiot odpowiedzialny: Uniwersytet Śląski.
HUMAN GUT MICROBIOTA – skupia się na zmianach w mikrobiomie jelitowym astronautów podczas krótkotrwałej (dwutygodniowej) misji kosmicznej. Wyniki tych badań mogą wpłynąć na przyszłe strategie żywieniowe astronautów przebywających na niskiej orbicie okołoziemskiej w warunkach zredukowanej grawitacji i zapewnić utrzymanie ich zdrowia i wydajności w trakcie i po zakończeniu misji. Podmiot odpowiedzialny: WAT, Instytut Optoelektroniki, Centrum Inżynierii Biomedycznej.
IMMUNE MULTIOMICS – jest eksperymentem mającym na celu zrozumienie, jak mikrograwitacja wpływa na układ odpornościowy człowieka. Analizując zmiany w ekspresji genów i badając procesy regulujące ekspresję genów w komórkach krwi, naukowcy spodziewają się odkryć, jak adaptacja do warunków kosmicznych wpływa na zdolność organizmu do obrony przed infekcjami. Podmiot odpowiedzialny: WAT, Instytut Optoelektroniki, Centrum Inżynierii Biomedycznej.
LEOPARDISS – to projekt technologiczny, który demonstruje działanie zaawansowanej jednostki przetwarzania danych umożliwiającej zastosowanie rozwiązań AI (sztucznej inteligencji) w kosmosie. To badanie ma kluczowe znaczenie dla przyszłości eksploracji kosmicznych, gdzie autonomiczne systemy będą odgrywać coraz większą rolę. Podmiot odpowiedzialny: KP Labs.
SPACE VOLCANIC ALGAE – to eksperyment naukowy, który bada zdolność ekstremofilnych mikroglonów wulkanicznych do przetrwania i adaptacji w warunkach kosmicznych, co będzie miało znaczenie w przyszłych misjach kosmicznych oraz zastosowaniu w obiegu zamkniętym i medycynie kosmicznej. Podmiot odpowiedzialny: Extremo Technologies.
WIRELESS ACOUSTICS – to eksperyment koncentrujący się na rozwoju systemów monitorowania hałasu na ISS. Celem jest stworzenie bezprzewodowych rozwiązań zdolnych do ciągłego monitorowania warunków akustycznych, co zwiększy bezpieczeństwo i komfort załóg kosmicznych. Podmiot odpowiedzialny: Svantek.
(POLSA)
https://kosmonauta.net/2024/05/siedem-kontraktow-z-esa-na-eksperymenty-na-iss/

Siedem kontraktów z ESA na eksperymenty na ISS.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Starlinki kontra burza magnetyczna. Jak poradziły sobie satelity Muska?
2024-05-15. Mateusz Mitkow
W ostatnich dniach byliśmy świadkami silnej burzy geomagnetycznej, dzięki której m.in. nad Polską mogliśmy obserwować zorze. Rozbłyski słoneczne mogą powodować uszkodzenia satelitów na orbicie okołoziemskiej, czego najlepszym przykładem jest sytuacja z 2022 r., kiedy to aktywność słoneczna przeszkodziła w rozwoju sieci Starlink. Czy tym razem firma SpaceX ponownie miała problemy?
W nocy z piątku na sobotę (10/11 maja br.) nad Polską, a także innymi krajami można było obserwować rzadkie zjawisko świetlne zwane zorzą polarną. Ze względu na dobre warunki pogodowe Internet bardzo szybko obiegły piękne fotografie rozświetlonego nieba. Było to wynikiem zwiększonej aktywności Słońca, a dokładniej koronalnymi wyrzutami masy (Coronal Mass Ejection - CME). Naukowcy potwierdzili, że anomalia odpowiadała wystąpieniu burzy geomagnetycznej kategorii G5, czyli ekstremalnej.
Takie sytuacje są prawdziwą gratką dla obserwatorów, ale jednocześnie często zagrożeniem dla urządzeń znajdujących się na orbicie okołoziemskiej. Nauczyła nas tego m.in. sytuacja z 2022 r., kiedy to nowa transza satelitów Starlink (Group 4-7) firmy SpaceX doznała uszkodzeń w związku z burzą geomagnetyczną.
W wyniku zdarzenia 40 jednostek nie zdołało osiągnąć docelowej wysokości i spłonęła w ziemskiej atmosferze. „Takie burze powodują ocieplenie się atmosfery, wzrasta też jej gęstość na niższych wysokościach […] Pokładowy GPS sugerował, że spowodowało to wzrost oporu atmosferycznego nawet o 50%” - poinformowała w 2022 r. firma SpaceX.
Jak zatem poradził sobie amerykański gigant technologiczny po dwóch latach od wspominanej sytuacji? Wygląda na to, że zdecydowanie lepiej. 13 maja br. na platformie X (dawniej Twitter) firma SpaceX oficjalnie poinformowała o statusie swoich urządzeń na orbicie. ”Wszystkie satelity Starlink na orbicie przetrwały burzę geomagnetyczną i pozostają w dobrym stanie” - przekazano w komunikacie. Jest to warte odnotowania, biorąc pod uwagę, że inne systemy np. satelity GPS uległy zakłóceniom w wyniku opisywanej aktywności słonecznej.
Najsilniejsza burza słoneczna od lat nie przeszkodziła także w wyniesieniu nowych jednostek satelitarnych Starlink, bowiem 12 maja br. SpaceX wykonało udane wyniesienie nowej transzy. Start został wykonany za pomocą systemu nośnego Falcon 9 z Przylądka Canaveral na Florydzie. Misja była już 49. lotem orbitalnym w obecnym roku dla SpaceX. Przypomnijmy, że firma Elona Muska planuje wykonać 144 misji w 2024 r.
Znaczna część z nich dotyczy rozwoju konstelacji sieci Starlink. Obecnie na orbicie znajduje się ok. 5900 operacyjnych jednostek. Liczba ta będzie się zwiększać, gdyż SpaceX posiada zgodę od Federalnej Agencji Łączności na wyniesienie 12 tys. satelitów, a także stara się o pozyskanie zielonego światła na rozszerzenie sieci do 30 tys.

Autor. NASA

SPACE24
https://space24.pl/bezpieczenstwo/zagrozenia-kosmiczne/starlinki-kontra-burza-magnetyczna-jak-poradzily-sobie-satelity-muska

Starlinki kontra burza magnetyczna. Jak poradziły sobie satelity Muska.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zmiany klimatu nie są spowodowane emisjami CO2 tylko orientacją Ziemi względem Słońca
Autor: admin (2024-05-15)
Wbrew powszechnemu przekonaniu, emisje dwutlenku węgla nie są jedyną przyczyną zmian klimatycznych na Ziemi. Przełomowe badania naukowców z Berkeley Earth odsłaniają zaskakujący związek między orientacją naszej planety względem Słońca a globalnymi trendami klimatycznymi.
Nowe odkrycie podważa utarty paradygmat, według którego działalność człowieka, a w szczególności emisje gazów cieplarnianych, są głównym czynnikiem odpowiedzialnym za globalne ocieplenie i inne niepokojące zmiany klimatyczne. Zamiast tego, naukowcy wskazują na kluczową rolę, jaką odgrywają subtelne zmiany w nachyleniu osi i orbicie Ziemi w kształtowaniu długoterminowych trendów klimatycznych na naszej planecie.
„Nasze badania sugerują, że zmiany w ustawieniu Ziemi i Słońca mogą mieć znacznie większy wpływ na klimat niż powszechnie sądzono" - mówi dr Emily Johnson, kierująca zespołem klimatologów, który dokonał tego przełomowego odkrycia. „Być może będziemy musieli zrewidować nasze podejście do strategii łagodzenia zmian klimatycznych".
Analiza danych z Berkeley Earth rzuca nowe światło na złożone relacje między pozycją Ziemi na jej orbicie a globalnymi wzorcami pogodowymi i temperaturowymi. Naukowcy odkryli przekonującą korelację między wahaniami nachylenia osi i mimośrodowości orbity naszej planety a historycznymi zmianami klimatu.
„Chociaż emisja dwutlenku węgla jest wciąż ważnym czynnikiem, to nasze wyniki sugerują, że musimy rozszerzyć naszą perspektywę i wziąć pod uwagę również czynniki astronomiczne" - podkreśla dr Johnson. „Zrozumienie tej złożonej interakcji może mieć kluczowe znaczenie dla opracowania skuteczniejszych strategii radzenia sobie ze zmianami klimatycznymi".
Konsekwencje tych badań są dalekosiężne i mogą zmusić naukowców i decydentów do ponownego przemyślenia istniejących modeli klimatycznych oraz strategii związanych z łagodzeniem zmian klimatu. Jeśli okaże się, że emisje CO2 nie są jedynym lub nawet głównym czynnikiem odpowiedzialnym za globalne ocieplenie, to może to mieć poważne implikacje dla przyszłych działań w zakresie ochrony środowiska i polityki klimatycznej.
„Musimy być otwarci na nowe dowody i nie bać się zakwestionowania utartych poglądów" - podkreśla dr Johnson. „Tylko w ten sposób będziemy w stanie skutecznie stawić czoła wyzwaniom związanym ze zmianami klimatycznymi, które czekają nas w przyszłości".
Badacze z Berkeley Earth zapowiadają, że będą kontynuować swoje prace, aby jeszcze dokładniej zbadać złożone relacje między ustawieniem Ziemi i Słońca a globalnymi trendami klimatycznymi. Przyszłe badania mogą skupić się na tym, w jaki sposób subtelne zmiany orientacji Ziemi wpływają na regionalne wzorce pogodowe, ekstremalne zjawiska atmosferyczne oraz długoterminowe prognozy klimatyczne.
Źródło: zmianynaziemi.pl
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/zmiany-klimatu-nie-sa-spowodowane-emisjami-co2-tylko-orientacja-ziemi-wzgledem-slonca

 

Zmiany klimatu nie są spowodowane emisjami CO2 tylko orientacją Ziemi względem Słońca.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Najsilniejszy rozbłysk obecnego cyklu słonecznego - potężna eksplozja na Słońcu
Autor: admin (2024-05-15)
Słońce znowu daje o sobie znać! W dniu 14 maja świadkami niezwykłego zjawiska byli astronomowie z całego świata. Plama słoneczna AR3664 wyemitowała najsilniejszy rozbłysk w obecnym cyklu słonecznym, klasyfikowany jako X8.7. Choć zjawisko miało miejsce poza krawędzią dysku słonecznego, jego skutki odczuli mieszkańcy Ziemi.
Zakłócenia w komunikacji radiowej, szczególnie na falach krótkich, to tylko jeden z wielu efektów potężnej eksplozji na powierzchni Słońca. Ekstremalne promieniowanie ultrafioletowe zjonizowało górne warstwy naszej atmosfery, co doprowadziło do przejściowej utraty sygnału dla operatorów radiowych, pilotów i marynarzy w Ameryce Północnej i Południowej. Choć rozbłysk X8.7 nie był skierowany bezpośrednio w stronę Ziemi, jego siła sugeruje, że mógł być jeszcze potężniejszy, niż początkowo sądzono.
Eksperci podkreślają, że tego typu zjawiska są naturalną częścią cyklu aktywności słonecznej, który trwa około 11 lat. Obecny cykl, rozpoczęty w 2019 roku, jest wyjątkowo intensywny, a wczorajszy rozbłysk jest najsilniejszym, jaki zaobserwowano od jego początku. Choć nie stanowi on bezpośredniego zagrożenia dla ludzi na Ziemi, może mieć poważne konsekwencje dla infrastruktury technologicznej, w tym systemów nawigacyjnych, łączności satelitarnej i sieci energetycznych.
Naukowcy uważnie monitorują aktywność Słońca, by móc przewidywać i łagodzić potencjalne skutki takich zjawisk. Rozwój technologii kosmicznych i lepsze zrozumienie procesów zachodzących na naszej gwieździe pozwolą w przyszłości lepiej chronić ludzkość przed zagrożeniami płynącymi z kosmosu.
Źródło: NASA
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/najsilniejszy-rozblysk-obecnego-cyklu-slonecznego-potezna-eksplozja-na-sloncu

Najsilniejszy rozbłysk obecnego cyklu słonecznego - potężna eksplozja na Słońcu.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Głęboko w syberyjskich lasach wydarzył się tajemniczy incydent

2024-05-15. Wiktor Piech
W 1908 roku na niezamieszkałych obszarach głęboko w syberyjskiej tajdze doszło do gigantycznej eksplozji. Odpowiadał za nią tajemniczy obiekt. Według badań była nim lecąca z prędkością 15-27 km/s asteroida, która na wysokości około 5-10 km nad ziemią rozpadła się w ekstremalny sposób. Mimo upływu całego wieku nadal nie wyjaśniono wielu zagadek, wciąż również trwa intensywna dyskusja wśród naukowców. Co wiadomo o katastrofie tunguskiej?

Wydarzenie, które obecnie nazywane jest katastrofą tunguską, miało miejsce 30 czerwca 1908 roku w środkowej Syberii, na północ od jeziora Bajkał. Badania przeprowadzone w 2013 roku wykazały, że incydent powstał wskutek wybuchu lecącej z prędkością 15-27 km/s asteroidy, która wybuchła około 5-10 km nad powierzchnią ziemi. Jednakże nie wszystko się zgadza z odnalezionymi na miejscu dowodami.

Co wydarzyło się głęboko w syberyjskim lesie?
Gigantyczna eksplozja obiektu z kosmosu dosłownie zmiotła drzewa w promieniu 40 km. Nieprawdopodobny błysk widziany był z odległości 650 km, zaś wybuch słyszalny był z odległości nawet 1000 km.
Nieliczni świadkowie oddaleni o setki kilometrów mówili o niebieskim świetle przemierzającym niebo, które było "prawie tak samo jasne jak Słońce" i zostawiało za sobą cienką smugę. Potem przy horyzoncie pojawił się błysk, po chwili powstała gigantyczna chmura, z której wyłonił się słup ognia - rzucił on "czerwone światło na krajobraz". Słup miał po chwili "rozpaść się" na dwie części.

Po około 10 minutach rozległ się niebotyczny huk, zaś z dźwiękiem przemieszczała się fala uderzeniowa, która miała zwalać ludzi z nóg i wybijać szyby w domach oddalonych o setki kilometrów.
Wiele ówczesnych sejsmografów zainstalowanych na całym świecie zarejestrowały wyjątkowo silne wstrząsy. Co ciekawe w wielu europejskich miastach doszło do zjawiska tzw. białej nocy - w nocy nie zapadają całkowite ciemności (zmierzch przechodzi w świt). Kolejnym niezwykłym fenomenem było to, że uderzenie było tak silne, że azjatyckie magnetometry wskazywały w jego rejonie kolejny (trzeci) biegun.
Niewyjaśnione kwestie wciąż kładą cień na tym, co się wydarzyło ponad 100 lat temu na Syberii
Na początku trzeba zaznaczyć, że nie ma bezpośrednich obserwacji eksplozji. Jak już wspomniano, wydarzenie miało miejsce w niezamieszkałych terenach z dala od cywilizacji. Relacje świadków znajdujących się setki kilometrów od tego obszaru drastycznie różnią się od siebie.
Mieszkańcy jednego regionu (Angara) wskazują, że wydarzenie miało miejsce wczesnym rankiem, z kolei mieszkańcy Dolnej Tunguzki mówią o popołudniu. Wspominają także o różnych kierunkach przemieszczania się tajemniczego obiektu.

Kolejną zagadkę stanowią odnalezione na miejscu trzy nakładające się na siebie obszary zniszczenia lasu. Ich istnienie wskazywałoby na to, że katastrofa tunguska nie była dziełem jednego obiektu. Szacuje się, że potencjalne trzy obiekty mogły mieć średnicę po około 50 m. Ponadto niektórzy świadkowie wspominają o trzech "wielkich grzmotach". Co ciekawe obszar, z którego zmiotło drzewa, był nieregularny (nie był kołem), miał za to przypominać swoim kształtem motyla.

Dopiero 19 lat po eksplozji (czyli w 1927 roku) sowieckie władze wysłały pierwszą poważną ekspedycję naukową, która miała na celu zbadanie  fenomenu. Naukowcy nie zdołali odnaleźć ani krateru uderzeniowego, ani fragmentów ewentualnego meteorytu. Jednakże wykonano pokaźną dokumentację miejsca wydarzenia.

Kolejne ekspedycje wskazywały na fakt, że na tym obszarze dochodziło do kilku anomalii. Jedną z nich był wzrost zdeformowanych drzew na terenie katastrofy, czy odnalezienie dziwnych kulek szkła o średnicy 1 mm. Późniejsze badania wykazały, że zawierały one duże ilości niklu w stosunku do żelaza, co sugeruje pozaziemskie pochodzenie.

Powstał szereg teorii "wyjaśniających" całe zdarzenie, m.in. upadek meteorytu, eksplozja meteorytu w powietrzu (wyjaśniałoby to brak krateru uderzeniowego), działanie radioaktywnej komety, lub eksplozja "bagiennego" gazu.

Najwięcej informacji przyniosła ekspedycja naukowa z lat 1973-1979. Wykazano, że w pobliskich torfowiskach z pokładów pochodzących z 1908 roku odnaleziono co najmniej siedem "substancji kosmicznych", w tym izotop węgla 14C - jest to radioaktywna forma węgla powstająca w atmosferze pod wpływem uderzeń promieni kosmicznych, a odnaleziono także iryd. Dlatego też badacze uważali, że w ziemską atmosferę wleciał obiekt kosmiczny: meteoroid, mała asteroida lub kometa.
W 1990 roku chorwacki naukowiec Korado Korlević biorący udział (w kolejnej) ekspedycji stwierdził, że całe zamieszanie było spowodowane meteorytem o wielkości drapacza chmur, dalej na niewielkiej wysokości nad ziemią miała powstać kula rozżarzonej pary wodnej o temperaturze 15 000 stopni Celsjusza, która "ugotowała" cały obszar uderzenia - piasek miał się wówczas stopić, tworząc wspomniane szklane kulki. Powstała fala uderzeniowa rozchodziła się równolegle po powierzchni ziemi, co w połączeniu z różnorodnym ukształtowaniem terenu, doprowadziło do nieregularnego kształtu zniszczonego lasu.
Nietypowy kształt drzew, które w kolejnych dekadach rosły na tym obszarze, według koncepcji Korlevicia, były wynikiem "opaleń" powstałych wskutek pożarów, które wytworzyły się chwilę po upadku meteorytu.

W sumie powstało około 1000 prac naukowych dotyczących katastrofy tunguskiej. Stworzono dziesiątki modeli naukowych "wyjaśniających" całe zdarzenie. Zmieniają się tutaj wielkości asteroidy, jej skład, prędkość, czy trajektoria. Zdecydowana ich część wskazuje, że za całe wydarzenie odpowiedzialny jest obiekt pochodzenia kosmicznego.

Jednocześnie wiele tajemnic skupiających się wokół katastrofy tunguskiej doprowadziło do powstania szeregu hipotez z zakresu science fiction, w tym o tej wskazującej na działanie eksperymentalnej broni, lub działaniu obcej cywilizacji. Faktem jest, że wiele kwestii nie zostało wyjaśnionych do tej pory.
***
Co wydarzyło się ponad 100 lat temu w syberyjskiej tajdze? /t99x /Leonid Kulik/domena publiczna /123RF/PICSEL

Zmiecione zdrzewa na obszarze katastrofy tunguskiej około 19 lat po wydarzeniu /Leonid Kulik/domena publiczna /Wikipedia

https://geekweek.interia.pl/nauka/news-gleboko-w-syberyjskich-lasach-wydarzyl-sie-tajemniczy-incyde,nId,7512101

Głęboko w syberyjskich lasach wydarzył się tajemniczy incydent.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Załogowy debiut kapsuły Starliner. Partner NASA ostrzega
2024-05-15. Wojciech Kaczanowski
Kontrowersje w sprawie debiutanckiego, załogowego lotu kapsuły CST-100 Starliner narastają. Jeszcze kilka dni temu system nośny Atlas V miał wynieść statek kosmiczny, lecz w ostatniej chwili zdecydowano odwołać lot w wyniku wykrycia usterki w górnym rakiety. Kolejne podejście powinno odbyć się już niedługo, natomiast wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa astronautów i misji podniósł jeden z partnerów NASA.
Debiutancki lot kapsuły CST-100 Starliner do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zapowiadał się obiecująco. Astronauci NASA, Butch Wilmore i Suni Williams, siedziało już przypiętych pasami wewnątrz statku kosmicznego kiedy odliczanie przedstartowe nagle wstrzymano. Jak poinformował później inżynier Dillon Rice z firmy United Launch Alliance, przyczyną było wykrycie wadliwego zaworu tlenu w górnym stopniu rakiety nośnej Atlas V.
Start systemu był przekładany kilka razy. Z najnowszych informacji wynika, że misja powinna wystartować nie wcześniej niż 21 maja br., a najnowszą przyczyną był wyciek helu w kapsule. Kontrowersje i obawy narastają, a głośnym echem wśród obserwatorów technologii kosmicznych odbiła się wypowiedź Eriny Faville, prezes ValveTech.
Ostrzeżenie partnera NASA
Firma specjalizuje się w zaworach oraz innych komponentach do zastosowań lotniczych i wojskowych. ValveTech jest partnerem NASA oraz dostarczyło 14 komponentów do CST-100 Starliner.
„Jako ceniony partner NASA i eksperci od zaworów zdecydowanie nalegamy, aby nie podejmowali prób drugiego startu ze względu na ryzyko wystąpienia katastrofy na platformie startowej” – powiedziała w komunikacie prasowym Erin Faville.
„Według doniesień mediów brzęczący dźwięk wskazujący na nieszczelny zawór został zauważony przez osobę przechodzącą obok Starlinera na kilka minut przed startem. Dźwięk ten może wskazywać, że cykl życia zaworu dobiegł końca” - dodała prezes ValveTech.
Faville wskazuje na konieczność przeprowadzenia ponownej rewizji procedur bezpieczeństwa, aby upewnić się, że astronauci na pokładzie statku kosmicznego będą całkowicie bezpieczni. Wypowiedź została jednak skrytykowana przez część obserwatorów oraz przedstawicieli przemysłu amerykańskiego, w tym przez Tony’ego Bruno, prezesa United Launch Alliance.
Kontrowersyjny debiut
Do tej pory odbyły się dwie misje testowe kapsuły Boeinga kolejno w 2019 i 2022 r., ale żadna z nich nie była w formie załogowej. Pierwsza z nich nie została zaliczona do udanych, gdyż mimo udanego wyniesienia kapsuły na orbitę nie zdołała ona jednak dotrzeć do ISS na skutek komplikacji przy wykonywaniu manewru podwyższania orbity.
Kapsuła zdołała jednak bezpiecznie wylądować z powrotem na Ziemi. W przypadku drugiej próby poszło już znacznie lepiej, gdyż pojazd zacumował do jednego z modułów ISS i mimo małych opóźnień proces zakończył się powodzeniem.
Starliner przeszedł przez burzliwy proces rozwoju i testów. W tej sytuacji dość niepokojący wydaje się nadchodzący debiut w formie załogowej. Czy NASA pozwoliłaby jednak na tego typu misję niesprawdzonym pojazdem z wątpliwymi procedurami bezpieczeństwa? Miejmy nadzieję, że nie!
Źródło: PR Newswire

Rakieta Atlas V oraz kapsuła Starliner.
Autor. United Launch Alliance via X (dawniej Twitter)

Ilustracja: Boeing

SPACE24
https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/statki-kosmiczne/zalogowy-debiut-kapsuly-starliner-partner-nasa-ostrzega

Załogowy debiut kapsuły Starliner. Partner NASA ostrzega.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trwają zapisy na letni Młodzieżowy Obóz Kopernikański we Fromborku
2024-05-15.
Mikołaj Kopernik jest kojarzony głównie z Toruniem, ale czy wiesz, że to we Fromborku spędził ostatnie lata życia i to tam pracował nad dziełem De Revolutionibus?
Właśnie we Fromborku odbędzie się już po raz drugi organizowany przez Fundację Science Academy młodzieżowy obóz CoperniCamp.
Podczas dwóch sierpniowych turnusów uczestniczki i uczestnicy poznają dokonania Mikołaja Kopernika, nauczą się teleskopowych obserwacji nieba oraz dowiedzą się o działaniach branży kosmicznej od ekspertów sektora, w tym zaproszonych gości z Polskiej Agencji Kosmicznej.
Jako partner medialny wydarzenia serdecznie zapraszamy:
KOGO? Młodzież w wieku 13-17 lat
GDZIE? Ośrodek Narusa Leśna Przystań przy Parku Astronomicznym we Fromborku
KIEDY? 7-14 sierpnia lub 18-25 sierpnia 2024 r.
Zgłoszenia przyjmowane są na stronie wydarzenia.
Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli: Minister Nauki, Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Polska Agencja Kosmiczna POLSA.
 
Fundacja Science Academy została założona przez doświadczonych popularyzatorów nauki, w tym: doktorantów i studentów nauk ścisłych, nauczycieli i pracowników sektora kosmicznego, którzy przez wiele lat organizowali obozy i spotkania naukowe dla dzieci i młodzieży.

Więcej:
•    strona internetowa CoperniCamp 2024
•    Fundacja Science Academy na LinkedIn
Opracowanie: Magda Maszewska
Źródło: Fundacja Science Academy
Ilustracja: Grafika wydarzenia. Źródło: Fundacja Science Academy
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/trwaja-zapisy-na-letni-mlodziezowy-oboz-kopernikanski-we-fromborku

Trwają zapisy na letni Młodzieżowy Obóz Kopernikański we Fromborku.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

AstroCamera 2024: do końca maja czekamy na najpiękniejsze zdjęcia nieba
2024-05-15.
Trwa XII edycja międzynarodowego konkursu astrofotograficznego AstroCamera.
AstroCamera to coroczny konkurs organizowany przez gdańskie centrum nauki Hevelianum. Dotyczy astrofotografii i jest dedykowany miłośnikom astronomii oraz amatorom fotografowania.
Zgłoszenia konkursowe przyjmowane są do 31 maja br. w trzech kategoriach:
•    Obiekty głębokiego nieba – należą do nich m.in. galaktyki, mgławice czy gromady gwiazd,
•    Obiekty Układu Słonecznego, takie jak: Słońce, Księżyc, planety, komety i wszystkie zjawiska im towarzyszące,
•    Astrokrajobraz – dotyczy wszystkich obiektów i zjawisk na niebie eksponowanych z ziemskim krajobrazem.
 
Laureatów, jak co roku, wybierze jury, w którego skład wchodzą uznani badacze i popularyzatorzy astronomii, astrofizyki i fotografii.
Na zwycięzców czekają nagrody finansowe, a ich prace zostaną opublikowane w czasopiśmie Urania - Postępy Astronomii.
 
Dla tych, którzy chcą zacząć swoją przygodę z astrofotografią, polecamy bezpłatny poradnik, w którym znajduje się zbiór niezbędnych porad i informacji, jakie powinien zdobyć każdy początkujący astrofotograf.

Więcej:
•    Formularz zgłoszeniowy i regulamin na stronie konkursu
•    Galeria konkursu
•    AstroCamera na Instagramie
Opracowanie: Magda Maszewska
Ilustracja: Duch w pyłowej zalewie, AstroCamera 2022, fot. Paweł Radomski. Źródło: Hevelianum

URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astrocamera-2024-do-konca-maja-czekamy-na-najpiekniejsze-zdjecia-nieba

AstroCamera 2024 do końca maja czekamy na najpiękniejsze zdjęcia nieba.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co Polsce da Polak w kosmosie ?
2024-05-16. Krzysztof Kanawka
Wywiad ze Sławoszem Uznańskim.
Nastąpiła publikacja ciekawego wywiadu ze Sławoszem Uznańskim.
Od 1 września 2023 Sławosz Uznański trenuje w ośrodku o nazwie European Astronaut Corps na zasadzie “project astronaut”. W tym ośrodku trenują zawodowi europejscy astronauci przed misjami. Określenie “project astronaut” pojawia się dopiero teraz i prawdopodobnie ma związek z astronautami-rezerwistami, których lot będzie efektem dodatkowych umów pomiędzy poszczególnymi państwami, ESA a Axiom Space. Podobny status ma Szwed Marcus Wandt, który uczestniczył w misji Axiom-3.
W ramach treningu między innymi Sławosz wziął udział w lotach parabolicznych, w trakcie których przez w “skokach” po kilkanaście sekund doświadczył warunków mikrograwitacji.
Drugiego maja 2024 na kanale “Nauka to Lubię” został opublikowany wywiad ze Sławoszem Uznańskim. Poniżej prezentujemy zapis tego wywiadu. Rozmowa dotyczyła także aspektu treningowego przed misją orbitalną.
Kiedy misja Axiom-4?
Pod koniec kwietnia 2024 w jednym z wywiadów Sławosz Uznański powiedział, że prawdopodobnie dotychczas zakładany termin lotu (listopad 2024) nie zostanie utrzymany. Misja Axiom-4 prawdopodobnie rozpocznie się na początku 2025 roku, aczkolwiek data startu nie została jeszcze podana do oficjalnej informacji.
(NTL)
Czy to nowy rozdział historii Polski w kosmosie ?
https://www.youtube.com/watch?v=pNIeoeJQfdk

Nauka to Lubię – wywiad ze Sławoszem Uznańskim / Credits – Nauka. To Lubię
https://kosmonauta.net/2024/05/co-polsce-da-polak-w-kosmosie/

Co Polsce da Polak w kosmosie.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oto najodleglejsza fuzja czarnych dziur, jaką kiedykolwiek zauważyli badacze
2024-05-16. Źródło: PAP, ESA

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba wykrył najodleglejsze jak dotąd połączenie się dwóch galaktyk i ich masywnych czarnych dziur. W chwili tego zdarzenia Wszechświat miał zaledwie 740 milionów lat - poinformowali badacze. To odkrycie może pomóc wyjaśnić, dlaczego supermasywne czarne dziury są tak ogromne.

Astronomowie zdołali odkryć supermasywne czarne dziury, czyli takie o masach milionów, a nawet miliardów mas Słońca, w większości dużych galaktyk, w tym w Drodze Mlecznej. Zdaniem naukowców miały one prawdopodobnie znaczny wpływ na ewolucję galaktyk, w których się znajdują, jednak wciąż brakuje jednoznacznych odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób te obiekty zyskały tak olbrzymie masy. Obserwacje dokonane przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) rzucają nowe światło na tę kwestię.
Nowe obrazy zarejestrowane przez JWST dostarczają dowodów na połączenie się dwóch galaktyk i masywnych czarnych dziur w ich centrach. Wydarzyło się to w chwili, gdy Wszechświat miał tylko 740 milionów lat. To najodleglejsza fuzja czarnych dziur, jaką kiedykolwiek zauważyli badacze. Układowi temu nadano nazwę ZS7.
Odkrycie gigantycznych czarnych dziur powstałych w czasie krótszym niż miliard lat od Wielkiego Wybuchu (który nastąpił około 13,8 miliarda lat temu), wskazuje, że ich wzrost musiał przebiegać bardzo szybko.
Jedna z nich ma 50 milionów mas Słońca
Astronomowie identyfikują masywne czarne dziury na podstawie charakterystycznych cech spektrograficznych uzyskanych między innymi za pomocą instrumentu do badań w bliskiej podczerwieni (Near Infrared Spectrograph - NIRSpec), w który jest wyposażony teleskop Webba.
- Znaleźliśmy dowody na obecność gęstego gazu poruszającego się bardzo szybko w pobliżu czarnej dziury, a także gorącego i silnie zjonizowanego gazu, rozświetlonego przez promieniowanie energetyczne, wytwarzane zwykle przez czarne dziury podczas akrecji (opadania rozproszonej materii na powierzchnię czarnej dziury pod wpływem grawitacji) - wyjaśniła główna autorka badania, dr Hannah Übler z Instytutu Kosmologii Kavli na Uniwersytecie Cambridge.
Jak dodała badaczka, potężna rozdzielczość aparatury JWST pozwoliła jej zespołowi na przestrzenne rozdzielenie dwóch czarnych dziur i ustalenie, że jedna z nich ma masę 50 mln razy większą od masy Słońca.
- Masa drugiej czarnej dziury jest prawdopodobnie podobna, jednak znacznie trudniej to zmierzyć, ponieważ ten obiekt tkwi w gęstym gazie - tłumaczył członek zespołu, prof. Roberto Maiolino, astrofizyk z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Cambridge.
"Kształtowały ewolucję galaktyk od samego początku"
- Nasze odkrycia sugerują, że łączenie się jest ważnym procesem, dzięki któremu czarne dziury mogą szybko rosnąć i że było tak również w okresie kosmicznego świtu (okres od około 100 mln lat do miliarda lat po Wielkim Wybuchu ). Wyniki naszych badań pokazują również, że masywne czarne dziury kształtowały ewolucję galaktyk od samego początku - powiedziała dr Übler.
Autorzy odkrycia zauważają również, że połączone czarne dziury emitują fale grawitacyjne (niewidoczne zmarszczki w strukturze czasoprzestrzeni wywoływane przez gwałtowne i wysokoenergetyczne wydarzenia we Wszechświecie), które można wykryć za pomocą aparatury nowej generacji. W takie instrumenty będzie wyposażone pierwsze obserwatorium fal grawitacyjnych - Laser Interferometer Space Antenna (LISA). Misja ESA, która ma się rozpocząć w 2037 r., zakłada rozmieszczenie na orbicie okołosłonecznej trzech satelitów mierzących fale grawitacyjne.
Zespół dr Übler zajmie się teraz badaniem związków między masywnymi czarnymi dziurami a galaktykami, w których się mieszczą. Naukowcy za pomocą JWST będą wyszukiwać fuzje czarnych dziur, by określić częstotliwość takich zdarzeń, ich wpływ na rozrost czarnych dziur i pojawianie się fal grawitacyjnych.
Badanie opisano na łamach czasopisma "Monthly Notices of the Royal Astronomical Society".
Autorka/Autor:ps
Źródło: PAP, ESA
Źródło zdjęcia głównego: ESA/Webb, NASA, CSA, J. Dunlop, H. Übler, R. Maiolino
Lokalizacja odkrytego układu ZS7 na obrazie z kamery NIRSpecESA/Webb, NASA, CSA, J. Dunlop, H. Übler, R. Maiolino

https://tvn24.pl/tvnmeteo/nauka/oto-najodleglejsza-fuzja-czarnych-dziur-jaka-kiedykolwiek-zauwazyli-badacze-st7920397

Oto najodleglejsza fuzja czarnych dziur, jaką kiedykolwiek zauważyli badacze.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Einstein się mylił? Sugerują to dziwne "kosmiczne zakłócenia"

2024-05-16. Paula Drechsler
Naukowcy opublikowali badania dotyczące modyfikacji ogólnej teorii względności Einsteina. Eksperci sugerują, że odnalezienie "kosmicznej usterki grawitacji" wskazuje na pewne uchybienie w dotychczasowych ustaleniach. O co chodzi?

Multidyscyplinarny zespół badaczy z Kanady opublikował w czasopiśmie naukowym artykuł pod tytułem "Kosmiczna usterka w grawitacji". W publikacji eksperci podjęli się badań modelu, który modyfikuje nieco ogólną teorię względności Einsteina.
Zdecydowali się na ten kierunek analizy ze względu na występowanie pewnych odchyleń - swego rodzaju zakłóceń w odleglejszych częściach kosmosu. Jak sugerują badacze, taka wiedza może zmienić dotychczasowe rozumienie zasad rządzących wszechświatem.
Ogólna teoria względności Einsteina do poprawki? Naukowcy mówią o "usterce"
Choć ogłoszona po raz pierwszy przez Alberta Einsteina w 1915 r. ogólna teoria względności pozostaje najlepszym i najdokładniejszym wyjaśnieniem działania grawitacja, to badacze odkryli, że istnieje pewne niedopatrzenie. Rozwiązanie kwestii dziwnej "kosmicznej usterki" może pomóc wyjaśnić niestandardowe zachowanie wszechświata w największych skalach, podaje Live Science.

Przyglądając się ogromnym grupom galaktyk związanych grawitacyjnie i wchodzących ze sobą w interakcje, pojawiają się bowiem pewne niespójności. Chodzi o to, że grawitacja nie zawsze w pełni zgadza się z założeniami teorii względności. W rzeczywistości może stać się nieco słabsza (ok. 1 proc.) gdy mamy do czynienia z odległościami rzędu miliardów lat świetlnych.

Kosmiczna anomalia skłoniła naukowców do nowych badań nad grawitacją
Właśnie tę niespójność w postaci słabnięcia grawitacji eksperci określili mianem "kosmicznych zakłóceń" i na tej podstawie opracowali model, który uwzględnia odkrycie i nieco modyfikuje przyjętą koncepcję Einsteina, podaje Live Science. "Ten nowy model jest nieco lepiej dopasowany do danych, co wcale aż tak nie zaskakuje", stwierdził kierownik wydziału fizyki na Uniwersytecie Carnegie Mellon, Scott Dodelson, który nie był zaangażowany w badanie.
- Modyfikacja jest bardzo prosta: zakładamy, że uniwersalna stała grawitacji jest inna w dużych skalach kosmologicznych w porównaniu do mniejszych skal (takich jak np. Układ Słoneczny) - wyjaśnił Live Science Niayesh Afshordi, profesor astrofizyki z Kanady. - Nazywamy to "kosmiczną usterką".
Teoria względności może nie być wystarczająca
Jak podkreślają badacze, ich propozycja nie dotyczy całkowitej modyfikacja koncepcji Einsteina, a bardziej, jak ujął jeden z naukowców - jest swego rodzaju przypisem do ogólnej teorii względności. Może to być wskazówka, pozwalająca na rozwiązanie zagadki kosmicznych zakłóceń w grawitacji w przyszłości. Istnienie usterki można potwierdzić przez badania galaktyk nowej generacji, np. za pomocą teleskopu kosmicznego Euclid Europejskiej Agencji Kosmicznej, Instrumentu Spektroskopowego Ciemnej Energii (DESI) i Obserwatorium Simonsa na pustyni Atakama w Chile.


Dodatkowa swoboda parametryczna oferowana przez nasz model wymaga dalszych badań i jest warta ich podjęcia. Przyszłe obserwacje mogą wyjaśnić tę potencjalną kosmiczną usterkę w grawitacji poprzez czterokrotne zmniejszenie niepewności statystycznych - podali badacze w artykule w Journal of Cosmology and Astroparticle Physics.
Odkrycie związane z grawitacją wymaga ponownego przyjrzenia się ogólnej teorii względności. Zdj. ilustracyjne. /forplayday /123RF/PICSEL

https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-einstein-sie-mylil-sugeruja-to-dziwne-kosmiczne-zaklocenia,nId,7514513

Einstein się mylił Sugerują to dziwne kosmiczne zakłócenia.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trwają prace nad kolejnym satelitą polskich studentów. Kiedy start?
2024-05-16.
Studenci Politechniki Warszawskiej pracują nad trzecim nanosatelitą PW-Sat3, którego zadaniem ma być test autorskiego napędu, umożliwiający sprawną deorbitację i manewry na orbicie. Start planowany jest na jesień 2025 r. Prace opóźniła pandemia i brak stabilnego finansowania.
Studenci Politechniki Warszawskiej wysłali w kosmos już dwa satelity. W lutym 2012 roku na orbitę został wyniesiony PW-Sat, pierwszy polski sztuczny satelita. Jego misję kontynuował, wystrzelony w 2018 roku, PW-Sat2.
Już od kilku lat członkowie Studenckiego Koła Astronautycznego na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa PW pracują nad kolejnym satelitą - PW-Sat3. Pierwotnie w przestrzeń kosmiczną miał zostać wystrzelony już w 2024 roku, ale jego start przesunięto na jesień 2025 r.
PW-Sat3 to satelita z rodzaju tzw. CubeSat. W dużej mierze będzie kontynuował zadania, które rozpoczęli twórcy przez poprzednich satelitów PW. Ma on testować rozwiązania przydatne w walce z problemem tzw. kosmicznych śmieci, czyli satelitów, które po zakończeniu własnej misji pozostają na orbicie, fragmentów uszkodzonych obiektów. Zagrażają one innym czynnym satelitom (bo nie można już nimi sterować), ale także np. astronautom na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Nawet PW-Sat2, będący zaledwie nanosatelitą, w trakcie 20 dni misji był zagrożony zderzeniem. Tego typu sytuacje dla większych satelitów występują znacznie częściej.
”Celem naszej misji jest przetestowanie napędu typu Warm Gas, który pozwoli nam na deorbitację satelity. Duże znaczenie ma też przygotowany przez nasz zespół algorytm sterowania satelitą. Dzięki temu będziemy mogli wykonać kilka manewrów na orbicie, zmienić ją, co pomoże nam między innymi omijać kosmiczne śmieci” - opisał Nauce w Polsce lider zespołu sponsoringu i promocji projektu PW-Sat3 Jakub Murawski. Poprzednie satelity studentów PW testowały inne sposoby szybkiej deorbitacji, takie jak ogon i żagiel deorbitacyjny.
PW-Sat3 będzie miał też kamerę do wykonania zdjęć Ziemi, czujnik horyzontu, który pozwoli na określenie orientacji przestrzennej satelity. Będzie też większy od poprzedników, uzyskując wymiary 10x10x30 cm. Będzie można komunikować się z nim przez radio. „Tak jak w przypadku PW-Sata2, chcemy, żeby nasz satelita stanowił konkretny wkład w rozwój społeczności radioamatorów na całym świecie. Planujemy publicznie udostępnić dane z transpondera i/lub możliwość pobierania dodatkowych danych” - podkreślił rozmówca.
Jak tłumaczy Murawski, silnik z napędem Warm Gas, podgrzewa gaz przed wystrzeleniem i wytworzeniem ciągu. A to można zrobić na wiele sposobów. Wskazuje, że takie rozwiązania są znane na świecie. „Na stronach NASA są zdefiniowane różne sposoby deorbitacji i różne typy napędów satelitów,również nasz. Jednak patrząc na rynek CubeSatów satelitów z napędem jest bardzo niewiele” - zaznaczył.
Poza tym - jak wskazuje - opisywane systemy napędowe i sposoby deorbitacji zdefiniowane są ogólnie. „Nawet jeśli jakaś firma stosuje już konkretne rozwiązanie, to nie mamy dostępu do tych technologii, wiedzy i dokumentacji, które są tajne. My sami, na swój własny sposób musimy dojść do danego rozwiązania. W ten sposób kształcimy kadrę inżynierską, która będzie miała unikalne doświadczenie i zasilamy polski przemysł kosmiczny wykwalifikowaną kadrą” - podkreślił student PW.
Murawski wyjaśnił, że perspektywy startu satelity w bieżącym roku popsuła w dużej mierze pandemia COVID-19, która wiele prac opóźniła. „Drugi ważny powód przesuwającego się terminu startu to brak pełnego finansowania. Wspomaga nas Wydział, Politechnika Warszawska, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Musimy jednak też sami starać się o granty i szukać sponsorów. Koszt zbudowania satelity tej wielkości razem z wyniesieniem to około 1,5 mln złotych. Samo wyniesienie to 0,5 mln zł. Do ukończenia brakuje od 800 tys. do ponad miliona złotych - w zależności od rozwiązań, jakie zastosujemy. Dla studentów to są jednak duże kwoty” - opisał rozmówca.
”Niedostateczne i nieregularne finansowanie powoduje, że gdy opracujemy jakiś komponent, to potem nie możemy go przetestować, a to powoduje, że pozostała część projektu czeka. Czasem nie wiadomo też, jak projektować dany element, bo nie wiadomo, na co nas będzie potem stać” – zaznacza.
Pierwszy studencki satelita z Politechniki Warszawskiej był jednocześnie pierwszym polskim sztucznym satelitą w przestrzeni kosmicznej. Jego zadaniem było przetestowanie elastycznych ogniw fotowoltaicznych i sprawdzenie systemu deorbitacji. W trakcie misji pojawiły się jednak problemy z niedoborem energii i komunikacją z satelitą. Zaplanowany eksperyment z wypuszczeniem ogona deorbitacyjnego nie został przeprowadzony. Satelita deorbitował w październiku 2014 r.
Jego misję kontynuował PW-Sat2. Wystartował z Kalifornii na początku grudnia 2018 roku. Na orbitę wyniosła go rakieta Falcon 9 należąca do SpaceX. Głównym zadaniem satelity było testowanie technologii deorbitacji przy użyciu otwieranego żagla. Chodziło o poszukanie sposobu, który pozwoli na szybsze usunięcie nieczynnego już satelity z orbity.
Jego misja zakończyła się sukcesem. Na początku 2021 r., zgodnie z planem, zakończył misję, podczas której przetestował żagiel do deorbitacji skracający czas orbitowania satelity z ponad 20 lat do 813 dni. Ponadto wykonał tysiące zdjęć w tym pierwsze polskie zdjęcie satelitarne, zgromadził mnóstwo danych.
Źródło: PAP
Autor. https://pw-sat.pl/nadchodzi-pw-sat3/

SPACE24
https://space24.pl/nauka-i-edukacja/trwaja-prace-nad-kolejnym-satelita-polskich-studentow-kiedy-start

 

Trwają prace nad kolejnym satelitą polskich studentów. Kiedy start.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Thorium Space zaprezentuje osiągnięcia i strategię spółki
2024-05-16.
Już 21 maja w gmachu Muzeum Wojska Polskiego na warszawskiej Cytadeli, odbędzie kolejne z cyklicznych rocznych prezentacji Thorium Space S.A - lidera w dziedzinie innowacyjnych rozwiązań technologicznych komunikacji satelitarnej. Zaprezentowane zostaną zarówno osiągnięcia, jak i strategia biznesowa firmy.
Podczas planowanej prezentacji Thorium Space, zespół firmy odkryje przed zebranymi gośćmi najnowsze osiągnięcia, przedstawiając zarówno podsumowanie roczne, jak i strategię firmy na najbliższe lata. Podczas dyskusji towarzyszącej wydarzeniu, poruszone zostaną kwestie wpływu sytuacji geopolitycznej na działalność spółki.
Paweł Rymaszewski, CEO Thorium Space S.A. poprowadzi prezentację, obrazującą innowacyjne rozwiązania satelitarne i strategiczne kierunki rozwoju, dzięki którym Thorium Space plasuje się jako lider technologiczny na europejskim rynku kosmicznym. Zaprezentowane zostaną także innowacyjne produkty i usługi dedykowane dla zastosowań rządowych, gwarantujące suwerenność i autonomię w dziedzinie komunikacji satelitarnej.
”Przez ostatnie lata przekonaliśmy siebie i naszych partnerów, że jesteśmy w stanie prowadzić pionierskie prace nad kosmicznymi innowacjami. Teraz, wchodzimy w najbardziej ekscytujący etap naszej historii i między innymi o tym chciałbym opowiedzieć zebranym na Thorium Day gościom” – informuje Paweł Rymaszewski, CEO Thorium Space S.A.
Wydarzenie odbędzie się w szczególnym miejscu – Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie i będzie miało charakter zamknięty. To właśnie tam, w symbolicznym ujęciu łączącym przeszłość i przyszłość zaprezentowane zostaną przełomowe dla bezpieczeństwa kraju nowości technologiczne, które zapewnią nie tylko przewagę konkurencyjną, ale i umożliwią rozwój polskiego sektora kosmicznego i przemysłu obronnego.
”Miejsce naszego wydarzenia to dla nas nieprzypadkowy wybór. Dla Thorium Space, historia i dziedzictwo Wojska Polskiego mają szczególne znaczenie. To symboliczne, ale i bardzo nowoczesne miejsce, które łączy przeszłość z przyszłością, będzie idealnym tłem dla prezentacji naszych najnowszych osiągnięć i produktów. Jestem przekonana, że nasze innowacyjne rozwiązania nie tylko umożliwią nam osiągnięcie przewagi konkurencyjnej, ale także przyczynią się do rozwoju polskiego sektora kosmicznego, przemysłu obronnego i bezpieczeństwa wszystkich Polaków” – podsumowuje Ewa Poławska, Chief Communication & Business Development Officer Thorium Space S.A.
Do udziału w wydarzeniu i dyskusji zaproszono między innymi przedstawicieli sektora zbrojeniowego, kosmicznego, Ministerstwa Obrony Narodowej, Polskich Sił Zbrojnych, Ministerstwa Rozwoju i Technologii, biznesu oraz mediów. To wyjątkowa okazja do eksploracji najnowszych osiągnięć technologicznych oraz do nawiązania wartościowych kontaktów dynamicznie rozwijającym się w sektorze kosmicznym.
Patronat medialny nad wydarzeniem objęła redakcja Space24.pl, Polska Zbrojna oraz Polska Agencja Kosmiczna POLSA.
Źródło: Komunikat prasowy Thorium Space
Autor. Thorium Space

Autor. Thorium Space

SPACE24

https://space24.pl/przemysl/sektor-krajowy/thorium-space-zaprezentuje-osiagniecia-i-strategie-spolki

Thorium Space zaprezentuje osiągnięcia i strategię spółki.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Załogowe lądowanie na księżycu Marsa? Naukowcy badają możliwość
2024-05-16. Wojciech Kaczanowski
Załogowa wyprawa na Marsa to olbrzymie wyzwanie, co zostało podkreślone przez Artura Chmielewskiego z NASA Jet Propulsion Laboratory w specjalnym wywiadzie dla redakcji Space24.pl. Zanim to nastąpi astronauci mogą udać się jednak na księżyc Czerwonej Planety - Fobos. Pomysł pojawił się już kilka lat temu, natomiast w bardziej zaawansowanej formie.
Zgodnie z amerykańską wizją eksploracji przestrzeni kosmicznej, w pierwszej kolejności skolonizowany zostanie Księżyc, który będzie bazą wypadową do kolejnych misji, w tym na Marsa. Na pytanie o termin załogowego lądowania na Czerwonej Planecie Artur Chmielewski z NASA Jet Propulsion Laboratory (JPL) odpowiedział, że nie stanie się to wcześniej niż 2045 r. Ekspert przedstawił również wstępny zarazy planu misji.
”Wczesne plany rozważają, że będą trzy misje tak, jak w przypadku Artemis. W pierwszej przeleci wokół Marsa pusta kapsuła. W drugiej polecą astronauci, ale nie wylądują i dopiero trzecia osiądzie na Marsie.” - powiedział Chmielewski. Niemałym zaskoczeniem były szczegóły dotyczące drugiego lotu w stronę Marsa. „Myślimy, żeby astronauci wylądowali w tej drugiej misji na księżycu Marsa – Fobos, który również jest bardzo ciekawy.” - dodał ekspert.
Kierunek Fobos
Mars posiada dwa księżyca: Deimos oraz Fobos. Ten drugi jest większy i posiada wymiary 27 x 22 x 18 km. Obiekt został odkryty w sierpniu 1877 r. przez Asapha Halla, który nazwał księżyc na cześć mitologicznego syna Aresa i Artemidy, który uosabiał strach.
Według informacji podanych przez NASA, Fobos okrąża Marsa trzy razy dziennie, zachowując przy tym bardzo bliską odległość. Wskazuje się ponadto, że księżyc znajduje się na kursie kolizyjnym z Czerwoną Planetą. „Zbliża się do Marsa z prędkością 1,8 metra na sto lat. W takim tempie księżyc albo zderzy się z Marsem za 50 milionów lat, albo rozpadnie się na pierścień.” - czytamy na stronie amerykańskiej agencji kosmicznej.
Artur Chmielewski w wywiadzie dla naszej redakcji zauważył, że na Fobos występuje niska grawitacja, a sam księżyc nie posiada atmosfery. W tym przypadku zbędna pozostaje tarcza termiczna, chroniąca kapsułę przed wysokimi temperaturami podczas schodzenia z orbity.
Z drugiej strony astronauci na księżycu Marsa będą musieli zmierzyć się z wymagającymi warunkami. Przykładowo na Fobos występują częste wahania temperatur. NASA wskazuje, że -4 stopnie Celsjusza zostały zaklasyfikowane jako wysokie temperatury, podczas gdy niskie oznaczają około -110 stopni Celsjusza.
Załogowe lądowanie na księżycu Marsa
Tego typu koncepcja była rozważana jeszcze na początku ubiegłej dekady, natomiast w bardziej rozbudowanej formie niż zwykłe lądowanie. Głównym problemem w lotach na Marsa były wskazywane również dzisiaj niewystarczające środki finansowe, ale również brak odpowiedniej technologii. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, ostatni argument wydaje się dość bliski rozwiązania, ale o tym później.
Przenieśmy się najpierw do 2015 r., kiedy Hoppy Price, John Baker oraz Firouz Naderi będący pracownikami NASA JPL przedstawili pracę „Minimalna architektura dla podróży ludzi na Marsa” (ang. „A Minimal Architecture for Human Journeys to Mars”), która proponowała teoretycznie prostsze, bezpieczniejsze oraz, jak wskazują niektóre portale zagraniczne, tańsze rozwiązanie załogowego lądowania na Czerwonej Planecie i utworzenia tam placówki badawczej. Zamysł opiera się na budowie infrastruktury na Fobos, która byłaby swego rodzaju stacją zaopatrzeniową.
Pomysł badaczy zakładał kilka etapów w całym programie. W pierwszej kolejności na Fobos zostałyby wysłane pierwsze elementy infrastruktury. Następne misje polegałaby już na wysłaniu astronautów przy założeniu, że załoga nr 1 spędziłaby na tym księżycu około miesiąca, a nr 2 - rok. Ostatnia misja to już transfer z Fobos na Marsa.
Cały program w zamyśle badaczy opiera się na wykorzystaniu technologii, którą znamy - rakiety Space Launch System w najpotężniejszej konfiguracji Block 2 oraz kapsuły załogowej Orion. Według portalu Universe Today, spełnienie założeń badaczy wymagałoby łącznie 4-6 startów systemu SLS.
Ostatni lot uwzględniałby kapsułę Orion z 4 astronautami na Marsa, z których dwójka udałaby się na powierzchnię planety na około miesiąc, aby następnie wejść do modułu wznoszącego, wrócić na Fobos, a finalnie na Ziemię. Sukces misji byłby podstawą do wysyłania kolejnych ładunków z zaopatrzeniem do rozwoju stacji na księżycu i budowy infrastruktury na Czerwonej Planecie.
Argumenty za i przeciw
Propozycja wydaje się na ciekawa, natomiast należy podkreślić, że nie jest to oficjalne stanowisko NASA. Amerykańska agencja kosmiczna wciąż jest na etapie badania i opracowywania koncepcji załogowego lądowania na Marsie, w tym we współpracy z amerykańskim przemysłem.
Obecnie do uczestników przyszłej kolonizacji Czerwonej Planety możemy zaliczyć SpaceX oraz najpotężniejszą rakietę na świecie Starship/Super Heavy. NASA z pewnością będzie liczyć na ich pomoc. Do argumentów opowiadających za bazą na Fobos z pewnością można zaliczyć: punkt wyjścia do eksploracji Marsa, certyfikację systemów do załogowej eksploracji kosmosu lub potencjalne wykorzystanie surowców in-situ.
Z drugiej strony pojawia się pytanie, na które właściwie ciężko znaleźć odpowiedź. Czy propozycja na pewno wydaje się tanią opcją? Przy wykorzystaniu rakiety SLS oraz kapsuły Orion o bardzo wątpliwej jakości (wymagane byłoby przeprowadzenie szeregu prac naprawczych oraz modyfikacji) utrzymanie projektu w akceptowalnym budżecie byłoby nie lada wyzwaniem.
W perspektywie dzisiejszej pewnym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie rakiety Starship, być może wraz z docelową wersją lądownika. Wykorzystując system, NASA byłaby zdolna wynieść ładunki szybciej i taniej. Na ten moment ciężko oszacować koszt wystrzelenia ładunku po osiągnięciu pełnej operacyjności Starshipa, natomiast w przypadku budowy infrastruktury na Fobos, wciąż mówimy o olbrzymich kwotach.
Kolejną kwestią byłaby zapewne trudność w dotrzymaniu terminów poszczególnych misji. Budowa potencjalnej bazy na Fobos to właściwie oddzielny program wymagający szczegółowego przygotowania i testów unikalnych elementów infrastruktury, które odpowiadałyby na wyzwania stawiane przez księżyc Marsa, tj. niska grawitacja warunkująca właściwie poruszanie się i funkcjonowanie.
Nawet jeśli niektóre instrumenty bazowałby na wcześniejszej technologii, w tym marsjańskiej, wdrożenie i usprawnienie systemów na Fobos będzie wymagać czasu. W tym przypadku docelowa misja na Marsa, nawet przy założeniu posiadania niezbędnej technologii do najtrudniejszego procesu wejścia w cienką atmosferę, hamowania i wylądowania, oddala się.
Niemniej jednak zamysł badaczy wydaje się niezwykle interesujący. Kolonizacja Fobos byłaby kolejnym, dużym krokiem dla naszej cywilizacji. Oficjalne kanały NASA raczej nie mówią o budowie infrastruktury na księżycu Marsa. Być może wraz z postępującym podbojem kosmosu, wizja stanie się rzeczywistością. Cytując wspomnianego Artura Chmielewskiego: „To wszystko jest jednak daleką przyszłością”.

Autor. SpaceX via X (dawniej Twitter)

Księżyc Fobos. Zdjęcie wykonane przez należącą do NASA kamerę HiRISE (High Resolution Imaging Science Experiment) umieszczoną na sondzie Mars Reconnaissance Orbiter.
Autor. NASA/JPL-Caltech/University of Arizona

SPACE24
https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/sondy/zalogowe-ladowanie-na-ksiezycu-marsa-naukowcy-badaja-mozliwosc

Załogowe lądowanie na księżycu Marsa Naukowcy badają możliwość.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Astrofizycy odkrywają nowatorską metodę polowania na pierwsze gwiazdy
2024-05-16.
Zespół astrofizyków odkrył nowatorską metodę wykrywania gwiazd pierwszej generacji, które do tej pory nie były bezpośrednio zaobserwowane.
Najnowsze badania prowadzone przez grupę badawczą prof. Jane Lixin DAI z Wydziału Fizyki Uniwersytetu w Hongkongu (HKU) doprowadziły do odkrycia nowatorskiej metody wykrywania gwiazd pierwszej generacji, znanych jako gwiazdy III populacji, które do tej pory nie zostały bezpośrednio zaobserwowane. Badania te zostały wysoko ocenione przez międzynarodową społeczność astronomiczną, w tym przez Space Telescope Science Institute. Potencjalne odkrycie gwiazd III populacji obiecuje ujawnić tajemnice dotyczące pochodzenia Wszechświata i zapewnić głębsze zrozumienie niezwykłej podróży od pierwotnego kosmosu do świata, w którym żyjemy dzisiaj. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters.
Wkrótce po powstaniu Wszechświata w Wielkim Wybuchu zaczęły formować się pierwsze gwiazdy, składające się głównie z wodoru i helu. Właściwości tych gwiazd pierwszej generacji, znanych jako gwiazdy III populacji, znacząco różniły się od gwiazd takich jak nasze Słońce, a nawet tych, które powstają obecnie. Były niezwykle gorące, olbrzymie pod względem wielkości i masy, ale ich życie było bardzo krótkie. Gwiazdy III populacji są pierwszymi fabrykami, w których powstała większość pierwiastków cięższych niż wodór i hel. Są one również kluczowe dla formowania się późniejszych generacji gwiazd i galaktyk. Jednak do tej pory nie udało się uzyskać przekonujących bezpośrednich detekcji gwiazd III populacji, ponieważ powstały one we wczesnym Wszechświecie i są bardzo odległe i zbyt słabe dla któregokolwiek z naszych teleskopów na Ziemi lub w kosmosie.
Naukowcom z Uniwersytetu w Hongkongu (HKU) udało się po raz pierwszy opracować nową metodę wykrywania gwiazd pierwszej generacji we wczesnym Wszechświecie. Ostatnie badania prowadzone przez zespół badawczy pod kierownictwem profesor Jane Lixin DAI wykazały, że gwiazda III populacji może zostać rozerwana na strzępy przez siły pływowe, jeśli znajdzie się w pobliżu masywnej czarnej dziury. W takim zdarzeniu rozerwania pływowego (TDE) czarna dziura pochłania szczątki gwiazdy i emituje niezwykle jasne rozbłyski. Naukowcy przeanalizowali złożony proces fizyczny i wykazali, że te rozbłyski mogą być widoczne z odległości miliardów lat świetlnych i dotrzeć do nas dzisiaj. Co najważniejsze, odkryli, że unikalne sygnatury tych rozbłysków TDE mogą posłużyć do identyfikacji gwiazd III populacji i poznania ich właściwości.
Ponieważ energetyczne fotony podróżują z bardzo dużej odległości, skala czasowa zostanie rozciągnięta z powodu ekspansji Wszechświata. Te rozbłyski TDE będą powstawać i zanikać przez bardzo długi okres czasu, co odróżnia je od rozbłysków TDE gwiazd typu słonecznego w pobliskim Wszechświecie – powiedziała prof. Jane DAI. Co ciekawe, nie tylko skale czasowe rozbłysków są rozciągnięte, ale także ich długości fali. Światło optyczne i ultrafioletowe emitowane przez TDE zostanie przeniesione do emisji podczerwieni, gdy dotrze do Ziemi – dodała Dr Rudrani KAR CHOWDHURY z Wydziału Fizyki HKU.
Odkrycie to jest niezwykle ekscytujące, ponieważ dwie ważne misje NASA, niedawno wystrzelony Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) i planowany Kosmiczny Teleskop Roman (Roman), są w stanie obserwować takie emisje w podczerwieni z dużych odległości. Profesor Priya NATARAJAN z Wydziału Astronomii i Fizyki Uniwersytetu Yale i współautorka artykułu zauważyła: Unikalne możliwości Roman, polegające na jednoczesnym obserwowaniu dużego obszaru nieba i zaglądaniu głęboko we wczesny Wszechświat, sprawiają, że jest to obiecująca sonda do wykrywania rozbłysków TDE gwiazd III populacji, co z kolei posłużyłoby jako pośrednie odkrycie gwiazd III populacji. Janet CHANG, doktorantka na Wydziale Fizyki HKU i współautorka artykułu, dodała: Spodziewamy się, że kilkadziesiąt takich zdarzeń będzie wykrywanych przez Roman każdego roku, jeżeli zastosowana zostanie odpowiednia strategia obserwacji. W świetle tych odkryć, następna dekada niesie ze sobą znaczny potencjał w zakresie identyfikacji tych odrębnych źródeł, prowadząc do ekscytujących odkryć na temat gwiazd III populacji i rozwikłania tajemnic powstania Wszechświata.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej informacji:
•    HKU Astrophysicists Discover a Novel Method for Hunting the First Stars
•    Detecting Population III Stars through Tidal Disruption Events in the Era of JWST and Roman
Źródło: HKU
Na ilustracji: Astrofizycy z HKU odkrywają nowatorską metodę polowania na pierwsze gwiazdy. Źródło: Instytut Naukowy Teleskopu Kosmicznego/Ralf Crawford)
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astrofizycy-odkrywaja-nowatorska-metode-polowania-na-pierwsze-gwiazdy

Astrofizycy odkrywają nowatorską metodę polowania na pierwsze gwiazdy.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na niebie rozbłysła tajemnicza gwiazda. Kiedy kościół próbował to ukryć, doszło do katastrofy
2024-05-17.
Tysiąc lat temu doszło do tajemniczego zdarzenia. Na niebie pojawiła się niezwykle jasna gwiazda, którą Kościół próbował skrzętnie ukryć przed społeczeństwem. Wkrótce z tego powodu doszło do katastrofy, której konsekwencje ciągną się aż po dziś dzień.
W lipcu 1054 roku w Drodze Mlecznej, naszej galaktyce, doszło do wybuchu supernowej. Na ziemskim niebie gwiazda była aż czterokrotnie jaśniejsza od planety Wenus, która obecnie jest najjaśniejszym naturalnym obiektem zaraz po Słońcu i Księżycu.
Choć samego wybuchu i spektakularnego pojaśnienia supernowej SN 1054 nie dało się ukryć przed wzrokiem ludności, to jednak Kościół robił wszystko, aby skalę tego fenomenu osłabić. Trudno jest znaleźć nawet najmniejszą wzmiankę o gwieździe na łamach europejskich kronik.
Inaczej było ze średniowiecznymi księgami japońskich i arabskich uczonych, którzy to wyjątkowe zjawisko odnotowali, a przecież gwiazda była widoczna na całym świecie. Naukowcy na łamach pisma „European Journal of Science and Theology” wyjaśniają, tego przyczynę.
Okazuje się, że winne były przesądy, które wszelkim wydarzeniom na niebie przypisywały zwiastun nadchodzących nieszczęść. Tym razem jednak zabobony stały się rzeczywistością, ponieważ w tym samym czasie, gdy na niebie rozbłysła supernowa, doszło do katastrofy.
W lipcu 1054 roku rozpoczęła się wielka schizma wschodnia, czyli rozłam w chrześcijaństwie na Kościół Wschodni (prawosławie) i Zachodni (katolicyzm), który utrzymuje się aż po dziś dzień, a obecna wojna Rosji z „Zachodem” w Ukrainie jest tego najlepszym dowodem.
Tysiąc lat temu spór o prymat w świecie chrześcijańskim między Konstantynopolem a Rzymem skończył się wzajemnym obłożeniem się klątwą przez Kościoły Wschodni i Zachodni. Nic więc dziwnego, że uczeni mieli zakaz wiązania tego ze znakiem na niebie w postaci supernowej.
Jedynym potwierdzeniem faktu, że Europejczycy widzieli jasną gwiazdę były bizantyjskie monety z czasów panowania Konstantyna IX. Na trzech z nich, z lat 1042-1055, widoczna jest jedna gwiazda, a na czwartej, wybitej najpóźniej, dwie gwiazdy.
Jedna z nich to Wenus, a druga... supernowa. Dwie gwiazdy miały też symbolizować rozłam w Kościele, a na zachód i wschód. Biblia głosi przecież, że to, co dzieje się na ziemi, ma swoje odzwierciedlenie także na niebie.
Źródło: TwojaPogoda.pl / European Journal of Science and Theology.
Wybuch supernowej. Fot. A. M. Geller / Northwestern University / CTIO / SOAR / NOIRLab / NSF / AURA.

Średniowieczna moneta bizantyjska z dwoma gwiazdami. Fot. cngcoins.com

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2024-05-17/na-niebie-rozblysla-tajemnicza-gwiazda-kiedy-kosciol-probowal-to-ukryc-doszlo-do-katastrofy/

Na niebie rozbłysła tajemnicza gwiazda. Kiedy kościół próbował to ukryć, doszło do katastrofy.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

CERN ma 70 lat. Zaprasza przyszłych poszukiwaczy cząstek
2024-05-17.
Europejskie Laboratorium Fizyki Cząstek - CERN obchodzi w tym roku 70-lecie istnienia. Z tej okazji instytucja, która m.in. dała nam protokół www, bez którego nie wyobrażamy sobie współczesnego świata, a w 2012 roku dokonała odkrycia słynnej cząstki Higgsa, zaprasza na okolicznościową wystawę. W Krakowie, a potem w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu będzie można poczuć się, jak we wnętrzu tego największego i najbardziej niezwykłego urządzenia badawczego, jakie ludzkość do tej pory zbudowała.
Jak mówi RMF FM dr hab. Paweł Brückman de Renstrom, wystawa ma trzy części, pokazujące: ewolucję Wszechświata, współczesną wiedzę o cząstkach elementarnych oraz  technologie służące do ich badania.
CERN powstał niecałe dziesięć lat po zakończeniu II wojny światowej w celu odrodzenia nauki na najwyższym światowym poziomie po pożodze wojny, jaka dotknęła Europę.
W krótkim czasie CERN stał się światowym liderem w dziedzinie badań podstawowych, odnosząc spektakularne sukcesy tak na polu naukowym, jak i jako centrum doskonalenia i  kształcenia kadr naukowo-technicznych oraz transferu technologii. To również wzorzec prowadzenia badań naukowych dla pokoju, z poszanowaniem różnorodności narodowej oraz odmienności kultur i religii.
Polscy naukowcy byli obecni w CERN już od końca lat 50-tych, a w 1964 roku Polska, jako jedyny kraj tzw. bloku wschodniego, uzyskała status członka obserwatora w Radzie CERN, a w 1991 r. stała się 16. członkiem organizacji i od tego czasu jesteśmy pełnoprawnym współgospodarzem największego na świecie laboratorium badań podstawowych w dziedzinie fizyki.
Więcej na temat Europejskiego Laboratorium Fizyki Cząstek - CERN znajdziesz na stronie https://www.ifj.edu.pl/cern70pl/

Źródło: RMF FM

Wystawa z okazji 70-lecia CERN "Accelerating Science" /Fot. Grzegorz Jasiński /RMF FM

/ https://www.rmf24.pl/regiony/krakow/news-cern-ma-70-lat-zaprasza-przyszlych-poszukiwaczy-czastek,nId,7517105#crp_state=1

CERN ma 70 lat. Zaprasza przyszłych poszukiwaczy cząstek.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Scanway – kontrakt z Nara Space Technology
2024-05-17. Redakcja
Ważny kontrakt z południowokoreańską firmą.
Scanway zawarł kontrakt o wartości 1,7 mln EUR, opracuje dwa teleskopy dla Nara Space Technology z Korei Płd.
Scanway, wiodący podmiot z branży technologii obserwacyjnej z kosmosu, podpisał umowę o wartości 1,7 mln EUR z Nara Space Technology z Korei Płd. Zadaniem Scanway jest opracowanie i dostarczenie ładunku obserwacyjnego do satelity demonstracyjnego w ramach projektu NarSha – pierwszej koreańskiej konstelacji mikrosatelitów do monitorowania metanu. Zawarcie umowy jest następstwem ogłoszonego z początkiem roku porozumienia o współpracy. Projekt NarSha ma zapewnione finansowanie m.in. ze strony Korea Development Bank, a wyniesienie pierwszego, demonstracyjnego satelity, jest zaplanowane na IV kwartał 2026 roku. Po sukcesie misji demonstracyjnej, intencją Scanway i Nara Space Technology jest kontynuacja współpracy celem zbudowania konstelacji 6-12 mikrosatelitów.
Na bazie przyjętego harmonogramu Spółka spodziewa się wpływów w kwocie około 0,7 mln EUR w 2024 roku, około 0,75 mln EUR w 2025 roku i około 0,25 mln EUR w 2026 roku. Teleskop opracowany przez Scanway będzie zdolny m.in. do obserwacji w krótkofalowej podczerwieni, na co Spółka identyfikuje rosnące zapotrzebowanie rynkowe.
Projekt NarSha jest realizowany przez konsorcjum: Nara Space Technology (lider), Scanway (dostawca ładunku obserwacyjnego), Climate Technology Center of Seoul National University oraz Korea Astronomy and Space Science Institute.
Konsekwentnie rozszerzamy zasięg działań Scanway i z przyjemnością ogłaszamy informację o wejściu na kolejny istotny dla nas rynek. Podpisana z Nara Space Technology z Korei Płd. umowa o wartości 1,7 mln EUR jest konsekwencją zawartego na początku roku porozumienia o współpracy i systematycznie budowanej relacji. W marcu br. gościliśmy przedstawicieli firmy w naszej nowej siedzibie, gdzie odbyliśmy szereg rozmów biznesowych i technicznych, a także mieliśmy okazję zaprezentować przestrzeń laboratoryjno-warsztatową, w tym w pełni funkcjonalny i operacyjny cleanroom. Projekt NarSha, do którego zostaliśmy zaangażowani w charakterze dostawcy ładunków użytecznych w postaci dwóch teleskopów, stanowi pierwszy etap budowy przyszłej konstelacji do monitorowania metanu na bazie satelity demonstracyjnego K3M (Korea Methane Monitoring Microsatellite), zoptymalizowanego do wdrożenia w masowej produkcji. Po sukcesie misji demonstracyjnej i wyniesieniu satelity w IV kwartale 2026 roku, liczymy na dalszy udział w tworzeniu pierwszej koreańskiej konstelacji mikrosatelitów do monitorowania metanu składającej się nawet z kilkunastu satelitów – komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.
Projekt NarSha, w ramach którego powstanie mikrosatelita demonstracyjny K3M, zakłada zbudowanie konstelacji co najmniej kilkunastu satelitów dla globalnej infrastruktury monitorowania punktowych źródeł metanu w czasie zbliżonym do rzeczywistego i z rozdzielczością przestrzenną na poziomie lokalnym. Jest to pierwszy koreański projekt monitorowania metanu za pomocą satelity. Spodziewany przez Scanway wpływ środków z tytułu realizacji umowy i opracowania oraz dostarczenia teleskopów do satelity demonstracyjnego, wynosi około 0,7 mln EUR w 2024 roku, około 0,75 mln EUR w roku 2025 i około 0,25 mln EUR do końca 2026 roku.
Mikrosatelita K3M będzie wyposażony w instrument optyczny do wykrywania smug metanu w paśmie widzialnym (VIS), bliskiej podczerwieni (NIR) oraz krótkofalowej podczerwieni (SWIR). Rozdzielczość spektralna instrumentu obrazującego ma wynieść nawet poniżej 1 nanometra, a minimalna rozdzielczość przestrzenna (GSD) na wysokości 500 km to 30 metrów. Satelita będzie również wyposażony w komputer pokładowy australijskiej firmy AICRAFT, z którą Scanway podpisał porozumienie o współpracy w 2023 roku. Masa satelity wyniesie minimum 32 kg, a rozmiar to 16U, czyli składać będzie się z 16 kostek o wymiarach 10 cm x 10 cm x 11,35 cm.
Projekt NarSha jest dla nas nie tylko otwarciem nowego i perspektywicznego rynku, ale również dużym wyzwaniem inżynierskim z możliwością poszerzenia portfolio o interesujący dla wielu globalnych podmiotów produkt w postaci teleskopu do krótkofalowej podczerwieni (SWIR). Identyfikujemy coraz więcej zapytań w tym obszarze, co wiąże się przede wszystkim z bardzo dobrą widocznością w SWIR takich elementów jak metan czy CO2, a to pozwala m.in. na lepsze zarządzanie polityką klimatyczną i jest pożądane przez klientów zainteresowanych monitorowaniem Ziemi pod kątem środowiskowym, w tym monitorowania poziomu emisji. To rosnący trend nie tylko w Europie, dlatego chcemy się na nim odpowiednio spozycjonować w celu obsługi tego rodzaju projektów z każdej szerokości geograficznej. Udział w pierwszym tego rodzaju koreańskim projekcie będzie dla nas bardzo dobrą referencją – komentuje Mikołaj Podgórski, COO i współzałożyciel Scanway.
Nara Space Technology to innowacyjna firma działająca w branży technologii kosmicznych założona w 2015 roku. Specjalizuje się w produkcji nanosatelitów, teledetekcji i sztucznej inteligencji. Kluczowe obszary działalności firmy obejmują projektowanie i budowę małych satelitów, rozwój systemów komunikacyjnych dla potrzeb misji kosmicznych oraz tworzenie rozwiązań w dziedzinie teledetekcji i obserwacji Ziemi. Działania firmy mają na celu nie tylko rozwój sektora kosmicznego, ale także przyczynianie się do postępu w różnych dziedzinach życia, dzięki wykorzystaniu technologii kosmicznych w celach badawczych, komunikacyjnych i obserwacyjnych.
Scanway rozwija i komercjalizuje dwie linie biznesowe: produkty dla sektora kosmicznego (instrumenty optyczne do obserwacji Ziemi i autodiagnostyki satelitów) oraz dla przemysłu (systemy wizyjne). Dzięki misji STAR VIBE i wystrzeleniu na początku 2023 roku satelity wyposażonego w system wizyjny oraz teleskop optyczny opracowany i wyprodukowany w laboratoriach firmy, Scanway uzyskał tzw. flight heritage – potwierdził niezawodność oraz funkcjonalność swoich rozwiązań w warunkach kosmicznych. Polski satelita regularnie dokonuje nowych zobrazowań Ziemi, a Spółka otrzymuje najlepsze uzyskane dotąd przez polskie instrumenty badawcze zdjęcia z kosmosu.
(Scanway)
https://kosmonauta.net/2024/05/scanway-kontrakt-z-nara-space-technology/

Scanway – kontrakt z Nara Space Technology.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Znalazł na polu części z kosmosu. Chce je sprzedać w szczytnym celu

2024-05-17. Wiktor Piech
Pewien rolnik z Kanady na swojej farmie znalazł spalone elementy, które mają być szczątkami SpaceX. Mężczyzna zamierza sprzedać kosmiczne śmieci, aby pomóc w budowie lodowiska hokejowego w swoim rodzinnym mieście.

W ostatnich tygodniach rolnik z Saskatchewan w Kanadzie na swoim polu odkrył duży kawałek spalonego metalu - ważył on aż 40 kg. Mężczyzna przypuszcza, że są to kosmiczne szczątki SpaceX, które składają się z wielu warstw spalonych włókien kompozytowych.
- Mój najstarszy syn i ja jeździliśmy po okolicy, po prostu sprawdzając pola. Natknęliśmy się na ten obiekt. Początkowo myśleliśmy, że to tylko zwykłe śmieci - powiedział rolnik. Dodał także: - Nie miałem pojęcia, czym to jest. Nie zarabiam na życie budowaniem statków kosmicznych. Uprawiam ziemię.
Sprawą zainteresowali się naukowcy. Prześledzili oni trajektorię statku kosmicznego SpaceX Dragon, który w lutym odłączył się od ISS nad Oceanem Spokojnym i przywiózł załogę astronautów na Ziemię na Florydę.
Statek składa się z kapsuły załogowej wielokrotnego użytku, a także jednorazowego modułu, który wyrzucany jest przed ponownym wejściem rakiety w atmosferę ziemską - element staje się kosmicznym śmieciem. Specjaliści sugerują, że odnaleziony w Kanadzie fragment faktycznie może być pozostałością po SpaceX.
Jak stwierdziła profesor Samantha Lawler z University of Regina, w ostatnich tygodniach zarówno w stanie Waszyngton, jak i na obszarze Australii odnaleziono duże kawałki metalu z kosmosu.
Kanadyjski rolnik zamierza sprzedać kawałek kosmicznego śmiecia. Część zysku chce przeznaczyć na pomoc w budowie lodowiska hokejowego w swoim rodzinnym mieście.
Jak powiedział: - Tutaj, w Ituna, w Saskatchewan, jesteśmy w trakcie budowy lodowiska hokejowego. Myślę, że jeśli będę mógł, to go sprzedam. Część dochodu zostanie przekazana na lodowisko. Tam się urodziłem i wychowałem, więc dlaczego nie.
Naukowcy alarmują, że ryzyko uderzenia kosmicznym śmieciem stale rośnie
Przemysł kosmiczny wciąż się rozwija, a w najbliższych latach szacuje się, że rynek ten zwiększy się kilkukrotnie. Jednocześnie wraz z rozwojem technologii i dalszym podbojem kosmosu wokół Ziemi będzie krążyć coraz więcej kosmicznych śmieci.
Od 200 do 400 sztucznych obiektów każdego roku ponownie wchodzi w ziemską atmosferę. Obecnie prawdopodobieństwo ryzyka poniesienia ofiar pojedynczego niekontrolowanego upadku kosmicznego śmiecia wynosi już 1 do 10 000.

Prof. Lawler stwierdza, że obecnie starty w przestrzeń kosmiczną i ponowne wejścia w ziemską atmosferę są codziennością, zatem ryzyko poważnych uszkodzeń budynków oraz możliwości uderzenia człowieka przez kawałek metalu z kosmosu gwałtownie rośnie. Dodaje, że istnieje konieczność uregulowania pod względem prawnym tych kwestii. W kwietniu pisaliśmy o fragmencie palety zawierającej stare baterie, która została wyrzucona z ISS w 2021 roku. Kosmiczny śmieć wbił się w dom na Florydzie, przebijając dach i piętro. Na szczęście nikomu się nic nie stało.

 Chce sprzedać spalone kosmiczne szczątki, by pomóc swojemu miastu /volodymyrshtun89/X (Twitter): Victoria Samson, credit: Adam Bent/CBC /123RF/PICSEL

https://geekweek.interia.pl/styl-zycia/ciekawostki/news-znalazl-na-polu-czesci-z-kosmosu-chce-je-sprzedac-w-szczytny,nId,7516744

Znalazł na polu części z kosmosu. Chce je sprzedać w szczytnym celu.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Błękitny duch" na niebie. Rosjanie wystrzelili tajny ładunek
2024-05-17. Wojciech Kaczanowski
Rosjanie wystrzelili rakietę nośną Sojuz 2.1b, która wyniosła w przestrzeń kosmiczną tajnego satelitę o oznaczeniu Kosmos-2576. Prawdopodobnie zostanie wykorzystany do celów szpiegowskich. Według pierwotnych założeń przebieg misji mógł być widoczny w Polsce, natomiast ostatecznie obserwatorzy nie mieli na to szansy.
W nocy z 16 na 17 maja br. z kosmodromu Plesieck wystartował rosyjski system nośny Sojuz 2.1b z tajnym satelitą na pokładzie o oznaczeniu Kosmos-2576. Oficjalne źródła rosyjskie nie podały szczegółów misji, natomiast większość tego typu ładunków jest wykorzystywana przez Rosjan do celów szpiegowskich.
Według serwisu russianspaceweb.com, ostrzeżenia o przeprowadzeniu misji zostały wydane w połowie maja br., wskazując przy tym możliwe zagrożenia szczególnie w obszarze Morza Norweskiego i Morza Barentsa. Z dostępnych informacji wynika, że urządzenie zostało umieszczone na orbicie synchronicznej ze Słońcem (SSO), a jako jednostkę wskazywano wojskowego satelitę kartograficznego Bars-M.
Warto jednak zauważyć, że lot był dość nietypowy. Rosjanie ogłosili, że trzeci stopień Sojuza może spaść do Oceanu Spokojnego, w pobliżu wybrzeża Kalifornii, nie osiągając jednak prędkości orbitalnej. W misji musiał wziąć zatem udział dodatkowy segment (prawdopodobnie Fregat), który dostarczył ładunek na docelową orbitę. Tego typu konstrukcja rakiety nie została wykorzystana wcześniej do wynoszenia satelitów Bars-M.
Rosyjski start miał być śledzony w szczególności przez obserwatorów z Polski, którzy przy odpowiednich warunkach atmosferycznych mieli okazję ujrzeć niezwykłe zjawisko, określane przez niektórych jako ”błękitny duch”. W praktyce są to gazy wylotowe pozostawione przez silniki w rakiecie Sojuz 2.1b.
Jako najlepszy punkt do obserwacji wskazywano północną część kraju. Ostatecznie misja wystartowała z opóźnieniem, a Polacy nie mieli szansy na zobaczenie „ducha”. Zjawisko zostało jednak udokumentowane przez pasjonatów z innych państw.
Autor. NASA
SPACE24
https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/systemy-nosne/blekitny-duch-na-niebie-rosjanie-wystrzelili-tajny-ladunek

 

Błękitny duch na niebie. Rosjanie wystrzelili tajny ładunek.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024