Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

 

Rakieta Sojuz 2.1b umieszcza na orbicie 34 satelitów sieci OneWeb
2020-03-21.
Z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie wystartowała 21 marca rakieta Sojuz 2.1b z 34 satelitami telekomunikacyjnymi OneWeb. Brytyjska spółka buduje dużą sieć satelitów dostępu do Internetu, która ma się składać docelowo z prawie 650 statków.
Rakieta Sojuz 2.1b wystartowała ze stanowiska 31/6 w kazachskim kosmodromie Bajkonur. Start odbył się o 18:06 czasu polskiego. Cały lot przebiegł pomyślnie i po 1 godzinie i 11 minutach satelity zaczęły być wypuszczane na docelowej orbicie.
Był to już trzeci lot z satelitami OneWeb. Pierwsze 6 ładunków zostało wystrzelonych w starcie rakiety Sojuz z Gujany Francuskiej w lutym 2019 r. Drugi start z 34 satelitami był przeprowadzony 6 lutego 2020 r. Łącznie więc sieć składa się teraz z 74 satelitów.
Spółka OneWeb podpisała z operatorem europejskiej wersji rakiety Sojuz kontrakt na 21 startów z kosmodromów w Gujanie Francuskiej, Bajkonurze i Wostocznym. Oficjalnie planowano przeprowadzenie jeszcze w tym i przyszłym roku 15 startów za pomocą tego systemu nośnego. Dodatkowo 30 satelitów OneWeb ma być wyniesionych pod koniec 2020 r. w inauguracyjnym locie europejskiej rakiety Ariane 6
Nie wiadomo jeszcze jak potoczy się przyszłość konstelacji. Agencja Bloomberg poinformowała w czwartek o problemach z płynnością finansową firmy i rozważaniem przez nią ogłoszenia bankructwa. Na problemy firmy składają się wysokie koszty operacyjne, konkurencja i problemy finansowe głównego inwestora - japońskiego banku SoftBank.
Ewentualne przerwanie kampanii startowej satelitów OneWeb spowoduje duże zmniejszenie się planowanych misji kosmicznych rakiet Sojuz.
Największą konkurencją dla sieci OneWeb jest rozwijany od ponad roku na niskiej orbicie system Starlink firmy SpaceX. Od maja 2019 roku firma SpaceX wystrzeliła 360 ładunków własnej sieci i do końca roku planuje średnio dwa starty miesięcznie i osiągnięcie liczby około 1500 satelitów pierwszej serii.
SpaceX chce rozpocząć świadczenie pierwszych usług telekomunikacyjnych w ograniczonym regionie już pod koniec 2020 roku. Podobny system planuje budować Amazon. Ich sieć ma nazywać się Kuiper, a jej budowa rozpocznie się wraz z debiutem własnej rakiety orbitalnej New Glenn.
Zarówno SpaceX jak i Amazon mają konkurencyjną przewagę nad OneWeb, gdyż do budowy sieci używają (lub będą używać) własnych rakiet nośnych.
 
Na podstawie: SpaceflightNow
Opracował: Rafał Grabiański
Więcej informacji:
•    informacje prasowe nt. misji OneWeb
 

Na zdjęciu: Rakieta Sojuz 2.1b startująca z satelitami OneWeb. Źródło: Roskosmos.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/rakieta-sojuz-21b-umieszcza-na-orbicie-34-satelitow-sieci-oneweb

 

Rakieta Sojuz 2.1b umieszcza na orbicie 34 satelitów sieci OneWeb.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Dziwne orbity dysków planetarnych „Tatooine”
2020-03-21. Autor. Vega
Astronomowie korzystający z ALMA odkryli zastanawiające geometrie orbitalne w dyskach protoplanetarnych wokół gwiazd podwójnych. Podczas, gdy dyski krążące wokół najbardziej zwartych układów podwójnych dzielą prawie tę samą płaszczyznę, dyski otaczające szerokie układy podwójne mają mocno nachylone płaszczyzny orbit. Układy te mogą uczyć nas o tworzeniu się planet w złożonych środowiskach.
W ciągu ostatnich dwóch dekad znaleziono tysiące planet krążących wokół gwiazd innych niż nasze Słońce. Niektóre z tych planet krążą wokół dwóch gwiazd, tak jak Tatooine, dom Luke’a Skywalkera. Planety rodzą się w dyskach protoplanetarnych, ale większość badanych dotychczas dysków krąży wokół pojedynczych gwiazd. Egzoplanety „Tatooine” tworzą się w dyskach wokół gwiazd podwójnych.

Badanie miejsc narodzin planet „Tatooine” zapewnia wyjątkową okazję do zapoznania się z tym, jak planety tworzą się w różnych środowiskach. Astronomowie już wiedzą, że orbity układów podwójnych mogą wypaczać i nachylać dyski krążące wokół nich, co powoduje, że dyski takie nie są współosiowe względem płaszczyzn orbit swoich gwiazd macierzystych.

„Dzięki naszym badaniom chcieliśmy się dowiedzieć czegoś więcej na temat dysków okrążających układy podwójne” – powiedział astronom Ian Czekala z University of California w Berkeley. Czekala i jego zespół wykorzystali dane ALMA do określenia stopnia nachylenia dziewiętnastu dysków protoplanetarnych krążących wokół gwiazd podwójnych.

Astronomowie porównali dane z ALMA dotyczące dysków protoplanetarnych z tuzinem planet „Tatooine”, które zostały odkryte za pomocą teleskopu Keplera. Ku swojemu zaskoczeniu zespół stwierdził, że stopień, w jakim gwiazdy podwójne i ich dyski protoplanetarne nie są współosiowe, jest silnie zależny od okresu orbitalnego gwiazd macierzystych. Im krótszy jest okres orbitalny gwiazdy podwójnej, tym większe jest prawdopodobieństwo, że dysk znajdzie się na takiej samej orbicie. Jednak układy podwójne o okresach dłuższych niż miesiąc zazwyczaj mają niewspółosiowe dyski.

Ponieważ podstawowa misja Kepler trwała 4 lata, astronomowie mogli odkryć planety wokół gwiazd podwójnych, które krążą wokół siebie w czasie krótszym niż 40 dni. I orbity wszystkich tych planet są takie same, jak ich gwiazd macierzystych. Tajemnica, która nadal pozostaje dotyczy tego, czy Keplerowi będzie trudno znaleźć planety z orbitami ustawionym pod innym kątem względem gwiazd-gospodarzy.

Czekala chce się dowiedzieć, dlaczego istnieje tak silny związek pomiędzy (nie)współosiowym dyskiem a okresem orbitalnym gwiazd podwójnych. „Chcemy wykorzystać obecne i przyszłe urządzenia, takie jak ALMA i nowej generacji VLA do badania struktur dysku z wyjątkową precyzją, i staramy się zrozumieć, w jaki sposób wypaczone lub nachylone dyski wpływają na środowisko formowania się planet i jak to może wpływać na populację planet tworzących się w tych dyskach” – dodaje.

„Badania te są dokładnym przykładem tego, w jaki sposób nowe odkrycia opierają się na wcześniejszych obserwacjach. Rozpoznanie trendów w populacji dysków protoplanetarnych było możliwe tylko dzięki wykorzystaniu archiwalnych programów obserwacyjnych podjętych przez społeczność ALMA w poprzednich cyklach” – powiedział Joe Pesce, dyrektor programu National Science Foundation dla NRAO i ALMA.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NRAO

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2020/03/dziwne-orbity-dyskow-planetarnych.html

 

Dziwne orbity dysków planetarnych Tatooine.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Data science od podstaw. Analiza danych w Pythonie – recenzja książki
2020-03-21Julia Liszniańska
Dziś mamy dla Was dość nietypową propozycję. Jak wiecie, astronomia to nie tylko patrzenie w gwiazdy i szukanie gwiazdozbiorów. To także analiza ogromnych zbiorów danych. W internecie znajduje się wiele baz danych poświęcone astronomii. Możemy w nich znaleźć informacje o obiektach kosmicznych, ich własnościach oraz wykonanych obserwacjach astronomicznych.
Sama analityka danych jest uważana za wyjątkowo obiecującą dziedzinę wiedzy. Rozwija się błyskawicznie i znajduje coraz to nowsze zastosowania. Dziś wszyscy korzystamy ze smartfonów, laptopów i innych urządzeń z dostępem do internetu, zatem ilość wszystkich zgromadzonych danych rośnie w niesamowitym tempie. W przypadku tak specyficznej dziedziny, jaką jest nauka o danych, szczególnie istotne jest zdobycie gruntownych podstaw i dogłębne ich zrozumienie.
W tym przewodniku opisano zagadnienia związane z podstawami nauki o danych. Wyjaśniono niezbędne elementy matematyki i statystyki. Przedstawiono także techniki budowy potrzebnych narzędzi i sposoby działania najistotniejszych algorytmów. Książka została skonstruowana tak, aby poszczególne implementacje były jak najbardziej przejrzyste i zrozumiałe. Zamieszczone tu przykłady napisano w Pythonie: jest to język dość łatwy do nauki, a pracę na danych ułatwia szereg przydatnych bibliotek Pythona. W drugim wydaniu znalazły się nowe tematy, takie jak uczenie głębokie, statystyka i przetwarzanie języka naturalnego, a także działania na ogromnych zbiorach danych. Zagadnienia te często pojawiają się w pracy współczesnego analityka danych.
Dzisiejszy bałagan nadmiaru danych zawiera odpowiedzi na pytania, o których nikt nawet nie pomyślał. Ta książka zawiera wiedzę pozwalającą „wykopać” te odpowiedzi. Autor książki, Joel Grus, pomaga zaznajomić się ze statystykami i matematyką, które stanowią rdzeń wszelkich projektów związanych z nauką danych. Sam jest inżynierem oprogramowania, analitykiem danych i autorem świetnie sprzedających się książek. Obecnie zajmuje się pracą badawczą w Allen Institute for Artificial Intelligence w Seattle. Wcześniej był zatrudniony w firmie Google i kilku startupach. Mieszka w Seattle, gdzie regularnie uczestniczy w spotkaniach lokalnej społeczności analityków danych.
Najlepszą rzeczą w tej książce jest jej bardzo dobrze napisana treść, która obejmuje również szeroki zakres tematów związanych z uczeniem maszynowym i nauką o danych. Niewiele rozdziałów, które szczególnie rzucają się w oczy, to sekcja wprowadzająca lub odświeżająca Pythona, prawdopodobieństwo i statystyka, objaśnienie technik uczenia maszynowego i metody manipulacji danymi. Autor zebrał sporą ilość teorii i wskazówek, które czytelnicy mogą wykorzystać do dalszego czytania. Łatwe do wykonania kroki budowania algorytmów z pewnością przyciągną uwagę czytelnika. Jednak chociaż autor uchwycił wszystkie koncepcje i pomysły zawarte w książce, byłoby jeszcze lepiej, gdyby zostały one przedstawione w bardziej uporządkowany sposób. Czasem miałam wrażenie, że autor ogranicza wyjaśnienia. Na przykład opis odchylenia standardowego zajmuje jeden wiersz w sekcji Statystyka.
Podsumowując, „Data science od podstaw. Analiza danych w Pythonie” jest dobrym źródłem dla naukowców zajmujących się danymi. Pozwala uporządkować i zaktualizować wiedzę. A co z osobami, które wcześniej nie miały do czynienia z programowaniem czy statystyką? Myślę, że jednak na początku powinny sięgnąć po podręcznik z podstaw Pythona, wtedy o wiele łatwiej i szybciej wchłoną wiedzę z książki.
Jeśli zainteresowała Was ta lektura i chcecie rozpocząć swoją przygodę z data science albo odświeżyć swoją wiedzę na ten temat serdecznie zapraszamy na stronę księgarni Helion, gdzie możecie także zobaczyć pełny spis treści.
Tytuł oryginalny: Data Science from Scratch: First Principles with Python, 2nd Edition
Autor: Joel Grus
Wydawca: Wydawnictwo Helion
Stron: 352
Data wydania: 20 lutego 2020
https://news.astronet.pl/index.php/2020/03/21/data-science-od-podstaw-analiza-danych-w-pythonie-recenzja-ksiazki/

Data science od podstaw. Analiza danych w Pythonie – recenzja książki.jpg

Data science od podstaw. Analiza danych w Pythonie – recenzja książki2.jpg

Data science od podstaw. Analiza danych w Pythonie – recenzja książki3.jpg

Data science od podstaw. Analiza danych w Pythonie – recenzja książki4.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Oto najnowsze zdjęcie prosto z Marsa. Łazik Curiosity robi sobie selfie
2020-03-22.
Robot należący do NASA od 8 lat intensywnie eksploruje powierzchnię Czerwonej Planety wewnątrz krateru Gale. Najnowszy obraz okolicy wzgórz po prostu zapiera dech swoją przenikającą tajemniczością.
Selfie zostało wykonane w miejscu nazwanym przez naukowców Greenheugh Pediment. Obecnie łazik Curiosity rozpoczął najtrudniejszą w swojej karierze wspinaczkę na wzgórza Mount Sharp. Kilka tygodni temu wykonał odwiert zwany Hutton, który jest widoczny na opublikowanym obrazie. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy w gruncie znajdują się jakieś oznaki świadczące o występowaniu tu niegdyś życia.
360-stopniowa panorama została wykonana z 86 połączonych ze sobą obrazów i pokazuje strome zbocza wzgórz Mount Sharp. Łazik podjeżdża pod nie pod kątem aż 31 stopni. To niesamowite dokonanie, jak na tego typu urządzenie, w końcu cała podróż odbywa się na obcej planecie, setki milionów kilometrów od Ziemi.
Celem Curiosoty jest Aeolis Mons, pasmo, które wznosi się na aż 5000 metrów ponad Krater Gale. Łazik Curiosity eksploruje ten niezwykle ciekawy geologiczne obszar od 2014 roku. Naukowcy chcą tam odkryć przesłanki, a nawet zdobyć niezbite dowody na to, że niegdyś atmosfera planety i płynęły po jej powierzchni rzeki zapewniały idealne warunki do uformowania się i rozwoju biologicznego życia. Podobnego do tego znanego nam z Ziemi.
Miliardy lat temu na Czerwonej Planecie zaszły ogromne zmiany, które uczyniły z niej obserwowaną dzisiaj jałową pustynię. Naukowcy chcą zrozumieć, dlaczego do tego doszło i na skutej jakich procesów. Mają oni nadzieję, że odpowiedz kryje się właśnie na obszarze Aeolis Mons.
Przy okazji robotów NASA na Marsie, warto tutaj dodać, że w 2021 roku na tej fascynującej planecie wyląduje kolejny łazik o nazwie Perseverance (Mars 2020). Będzie to rejon delty w kraterze Jezero, który znajduje się na skraju Isidis Planitia, czyli gigantycznej niecki położonej na północ od równika planety. Naukowcy wybrali ten obszar ze względu na występujące tam najstarsze i najciekawsze badawczo formy geologiczne Czerwonej Planety.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA/JPL
https://www.geekweek.pl/news/2020-03-22/oto-najnowsze-zdjecie-prosto-z-marsa-lazik-curiosity-robi-sobie-selfie/

 

 

Oto najnowsze zdjęcie prosto z Marsa. Łazik Curiosity robi sobie selfie.jpg

Oto najnowsze zdjęcie prosto z Marsa. Łazik Curiosity robi sobie selfie2.jpg

Oto najnowsze zdjęcie prosto z Marsa. Łazik Curiosity robi sobie selfie3.jpg

Oto najnowsze zdjęcie prosto z Marsa. Łazik Curiosity robi sobie selfie4.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

 

W kosmicznym obiektywie: Orion
2020-03-22. Anna Wizerkaniuk
W tym tygodniu w kosmicznym obiektywie zagościł załogowy statek Orion, który jest przygotowywany do startu w ramach programu Artemis. Zakończyły się testy wpływu środowiska kosmicznego, którym był poddawany w kompleksie Plum Brook Station w stanie Ohio – największym obiekcie na świecie przystosowanym do tego typu testów.
Statek Orion, składający się z Europejskiego Modułu Serwisowego oraz Modułu Załogowego mogącego pomieścić 4 osoby, w pierwszej kolejności był poddany testom temperaturowym w próżni. Przez dwa miesiące badano, jak wytrzymuje temperatury zmieniające się w zakresie od -175oC do 75oC. Następnie odbyły się testy sprawdzające odporność elektroniki na zakłócenia elektromagnetyczne. Sam Moduł Serwisowy posiada ponad 11 kilometrów przewodów, w których przesyłane są dane oraz sygnały sterujące podzespołami, w tym 31 silnikami. Sygnały te mogłyby ulec przekłamaniu pod wpływem zaburzeń elektromagnetycznych, co mogłoby doprowadzić do błędnego, często losowego działania różnych urządzeń, w które wyposażony jest statek. W celu zapewnienia bezpieczeństwa załodze wszystkie systemy elektroniczne muszą być możliwie bezawaryjne i jak najmniej podatne na nieprzyjazne warunki panujące w przestrzeni kosmicznej. Wszystkie testy wypadły pozytywnie, a statek Orion zostanie przetransportowany do Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego, gdzie poczynione zostaną dalsze przygotowania do pierwszego lotu bezzałogowego w ramach misji Artemis 1.
Źródła:
ESA
NASA: Marvin Smith

https://news.astronet.pl/index.php/2020/03/22/w-kosmicznym-obiektywie-orion/

 

W kosmicznym obiektywie Orion.jpg

Edytowane przez Paweł Baran

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Start europejskiego łazika marsjańskiego opóźniony do 2022 roku
2020-03-22.
Europejska Agencja Kosmiczna ESA wraz z rosyjską agencją Roskosmos ogłosiły opóźnienie misji ExoMars z pierwszym europejskim łazikiem marsjańskim Rosalind Franklin do 2022 roku. Misja miała startować w kierunku Czerwonej Planety w lipcu tego roku.
Europejski łazik i lądownik misji ExoMars nie poleci w 2020 roku. Przyczyn opóźnień jest kilka. Problematyczny okazał się zestaw spadochronów, który doznał uszkodzeń podczas testów wysokościowych w 2019 roku. ESA zgłosiła się do ośrodka JPL NASA z prośbą o pomoc w przeprojektowaniu mechanizmów wypuszczających spadochronu i ich testach. Ostateczne testy spadochronów mające zakwalifikować je do użycia w misji zostały niestety opóźnione.
Przeczytaj też: Wywiad z konstruktorem systemu jezdnego łazika Rosalind Franklin
Dodatkowo wystąpiły problemy z kilkoma układami elektronicznymi. Konieczność ich wymiany opóźniła znacznie możliwość zakończenia testów oprogramowania misji.
Jak podkreślał Dmitrij Rogozin, szef Roskosmosu, na przełożenie misji miała też wpływ pandemia koronawirusa SARS-CoV-2. Wprowadzone na całym świecie restrykcje uniemożliwiły inżynierom podróże do firm biorących udział w projekcie.
Po zakończeniu wszystkich testów i procesu integracji łazik zostanie zabezpieczony w magazynie i będzie oczekiwał ostatecznej integracji z rakietą Proton przed startem w kolejnym oknie startowym na Marsa. Następna możliwość lotu do Czerwonej Planety nastąpi między sierpniem i październikiem 2022 roku.
Nadal w planach jest wysłanie w tegorocznym oknie startowym trzech misji marsjańskich. Na Marsa ma polecieć kolejny amerykański łazik Perseverance. Chińczycy przygotowują także swoją pierwszą misję marsjańską. Natomiast w Colorado trwają testy orbitera marsjańskiego Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nadal jest jednak wiele niewiadomych związanych z wpływem pandemii COVID-19 na przygotowania do tych misji kosmicznych.
Na podstawie: ESA/SN
Opracował: Rafał Grabiański
Więcej informacji:
•    informacja prasowa ESA o opóźnieniu misji
 
 
Na zdjęciu: Łazik Rosalind Franklin podczas testów środowiskowych. Źródło: ESA.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/start-europejskiego-lazika-marsjanskiego-opozniony-do-2022-roku

Start europejskiego łazika marsjańskiego opóźniony do 2022 roku.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Przedłużenie terminu zgłoszeń na zawody łazików marsjańskich
2020-03-22.
Organizatorzy Europejskich Zawodów Łazików Marsjańskich (ERC 2020) ogłosili przesunięcie terminu rejestracji drużyn. Powodem jest sytuacja z koronawirusem w Polsce na świecie - większość szkół i uniwersytetów w Europie została tymczasowo zamknięta.
Ze względu na obecną sytuację z koronawirusem w kraju i na świecie, wiele wydarzeń jest przesuwanych na późniejsze terminy. Nie uniknął tego również jeden z etapów konkursu European Rover Challenge 2020 (ERC 2020). Większość szkół i uniwersytetów w Europie została zamknięta, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2 i choroby COVID-19. W związku z tym organizatorzy ERC 2020 przedłużyli termin rejestracji dla drużyn szykujących "łaziki marsjańskie". Nowy termin to 5 kwietnia 2020 r.
Natomiast samo wydarzenie ma zgodnie z planem odbyć się w okresie 11-13 września 2020 r. w Kielcach.
Zawody łazików marsjańskich European Rover Challenge są organizowane od kilku lat w Polsce przez European Space Foundation wraz z partnerami. Są to największe międzynarodowe zawody robotyczno-kosmiczne w Europie. Urania od wielu lat jest patronem medialnym ERC.
Oto klip wideo z kanału Urania TV pokazujący ubiegłoroczną edycję zawodów łazików marsjańskich:
European Rover Challenge 2019 (klip) - Urania TV #26

Więcej informacji:
•    Witryna internetowa European Rover Challenge
•    ERC na Facebooku
 
Autor: Krzysztof Czart
Źródło: ERC
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/przedluzenie-terminu-zgloszen-na-zawody-lazikow-marsjanskich

 

Przedłużenie terminu zgłoszeń na zawody łazików marsjańskich.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Drugie wykrycie układu podwójnego gwiazd neutronowych przez LIGO. Czy aby na pewno?
2020-03-22.
Jeżeli przegapiliście wiadomości ze stycznia bieżącego roku to informujemy, że obserwatorium LIGO wykryło prawdopodobnie drugie zdarzenie połączenia się dwóch gwiazd neutronowych (pisaliśmy o tym tutaj).
25 kwietnia 2019 roku detektor LIGO w Livingston w Luizjanie wykrył sygnał fali grawitacyjnej z połączenia obiektów znajdujących się około 520 mln lat świetlnych stąd. Obserwacja ta, wykonana na zaledwie jednym detektorze – ten w Hanford chwilowo był wyłączony a Virgo nie zarejestrował zjawiska – była jednak wystarczająco silna, aby można ją było zakwalifikować jako wyraźne wykrycie zdarzenia połączenia.
Analiza sygnału z GW190425 wskazuje, że widzieliśmy zderzenie układu podwójnego o łącznej masie 3,3 – 3,7 razy większej od masy Słońca. Podczas, gdy szacowane masy łączących się obiektów w przedziale pomiędzy 1,1 do 2,5 masy Słońca są zgodne z oczekiwanymi masami gwiazd neutronowych, ta zmierzona całkowita masa jest znacznie większa niż jakiegokolwiek układu podwójnego gwiazd neutronowych, który zaobserwowaliśmy w naszej galaktyce. Znamy 17 galaktycznych par gwiazd neutronowych o zmierzonych masach całkowitych, a masy te wahają się w przedziale od zaledwie 2,5 do 2,9 mas Słońca. Dlaczego zatem GW190425 jest tak ciężki?
Niezwykła masa GW190425 może wskazywać, że ukształtował się inaczej niż znane galaktyczne układy podwójne gwiazd neutronowych.
Teoria sugeruje, że masywne, szybko łączące się pary gwiazd neutronowych, takie jak GW190425, potencjalnie mogą pochodzić od gwiazd o szczególnie niskiej metaliczności, rozwijających się w ciasnych układach podwójnych. W odpowiednich warunkach kopnięcia energetyczne wywołane eksplozjami supernowych mogą zostać stłumione, pozwalając obiektom pozostać razem w ciasnym układzie podwójnym nawet po ich ewolucji do gwiazd neutronowych.
W takim przypadku GW190425 może reprezentować populację podwójnych gwiazd neutronowych, których wcześniej nie obserwowano. Te układy podwójne pozostawały niewidoczne ze względu na ich bardzo ciasne orbity z okresami poniżej godziny. Gwałtowne przyspieszenia tych obiektów przesłaniały by ich sygnały w pomiarach pulsarowych. Najkrótszy okres układu podwójnego gwiazd neutronowych, który został wykryty w takich pomiarach, ma okres 1,88 godziny i nie połączy się przez kolejnych 46 mln lat. GW190425 może reprezentować zupełnie inną populację podwójnych gwiazd neutronowych, która jest tak powszechna, jak populacja galaktyczna, którą znamy.
Niestety, obserwacja GW190425 za pomocą jednego detektora oznacza, że naukowcy nie byli w stanie dobrze określić lokalizacji źródła fali grawitacyjnej – więc obserwacje uzupełniające nie wykryły jeszcze elektromagnetycznego odpowiednika, takiego jak w przypadku GW170817, pierwszego połączenia się dwóch gwiazd neutronowych zaobserwowanego przez LIGO.
Oznacza to, że brakuje zewnętrznych informacji potwierdzających, że był to układ podwójny gwiazd neutronowych. Dlatego możliwe jest, że jeden bądź oba obiekty były czarnymi dziurami. Jeżeli tak, byłyby mniejsze niż jakiekolwiek czarne dziury, które naukowcy wykrywali do tej pory, i musieliby znacznie przebudować swoje modele dotyczące tworzenia się układów podwójnych czarnych dziur.
Dzięki ostatnim licznym aktualizacjom detektorów LIGO i Virgo możemy wkrótce spodziewać się większej liczby detekcji układów podwójnych gwiazd neutronowych.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej:
Learning from LIGO’s Second Binary Neutron Star Detection
GW190425: Observation of a Compact Binary Coalescence with Total Mass ~ 3.4 M⊙
Źródło: AASNova
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/drugie-wykrycie-ukladu-podwojnego-gwiazd-neutronowych-przez-ligo-czy-aby-na-pewno

Drugie wykrycie układu podwójnego gwiazd neutronowych przez LIGO. Czy aby na pewno.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Niebo w czwartym tygodniu marca 2020 roku
2020-03-23. Ariel Majcher
Marzec zmierza ku końcowi i jak zawsze w tym momencie następuje zmiana czasu na letni. Stanie się to w nocy z soboty 28 marca na niedzielę 29 marca, gdy zegary zostaną przestawione z godziny 2 na 3. A zatem niedziela będzie o godzinę krótsza. We wtorek 24 marca, przed godziną 10:30 naszego czasu Księżyc przejdzie przez nów. Niestety teraz Srebrny Glob w tym momencie wędruje pod ekliptyką, stąd dostrzeżenie go w środę 25 marca to zadanie bardzo trudne, natomiast nie powinno być z tym kłopotu kolejnego wieczora, gdy spotka się on ze słabo już widocznym Uranem. Zaś dwa dni później nastąpi malownicze zbliżenie Księżyca z planetą Wenus i Plejadami. Na niebie porannym Mars przemieszcza się między Jowiszem a Saturnem, zbliżając się do drugiej z wymienionych planet, jednak minie ją dopiero w przyszłym tygodniu, ostatniego dnia marca.
Początek tygodnia to ostatnie dni bez Księżyca wieczornym niebie. We wtorek 24 marca Srebrny Glob przejdzie przez nów i w kolejnych dniach, w związku z maksymalnym nachyleniem ekliptyki do wieczornego widnokręgu, bardzo szybko nabierze wysokości oraz tak samo szybko zwiększy się jego czas przebywania nad widnokręgiem po zachodzie Słońca. W połączeniu z rosnącym blaskiem Księżyca sprawi to, że wkrótce naturalny satelita Ziemi bardzo utrudni obserwowanie innych ciał niebieskich.
Zanim się to jednak stanie we wtorek 25 marca Księżyc, w fazie zaledwie 2% zajdzie już godzinę po Słońcu, a zatem jeśli ktoś chce spróbować zapolować na niego, ma na to niewiele czasu. No i nie jest to łatwe, gdyż w momencie zachodu Słońca Księżyc zajmie pozycję na wysokości 8° nieco na lewo od punktu kardynalnego W widnokręgu, a pół godziny później zbliży się do horyzontu na 4°. Stąd zadanie utrudni jasna wciąż zorza wieczorna i na pewno warto wspomóc się jakimś sprzętem optycznym.
W czwartek 26 marca sierp Księżyca pogrubi się do 5% i przejdzie 5° na południe od planety Uran. Tego wieczora w momencie zachodu Słońca Srebrny Glob zajmie pozycję na wysokości 18°, zaś planeta Uran — 6° wyżej. 1,5 godziny później wysokości obu ciał Układu Słonecznego obniżą się o 13° i z dostrzeżeniem Księżyc nie powinno być już kłopotu. Tego samego nie da się napisać o planecie Uran, która świeci wyżej, ale zdecydowanie słabiej i nawet z pomocą teleskopu i przy jasności obserwowanej +5,9 wielkości gwiazdowej może nie dać się jej wyłowić z zorzy wieczornej. Zwłaszcza przy dużych turbulencjach atmosfery.
Kolejnego wieczora Księżyc zwiększy fazę do 10% i o godzinie podanej na mapce znajdzie się na wysokości 15°, jakieś 13° pod bardzo jasną Wenus, którą minie w sobotę 28 marca. Wtedy przejdzie 7° na południe od Wenus, a jego sierp zgrubieje do 16%. Wenus świeci obecnie z jasnością -4,4 wielkości gwiazdowej, a jej tarcza ma średnicę 25″. Faza planety w ciągu tygodnia spadnie z 52 do 48%.
Tarcza planety wewnętrznej oświetlona w połowie — to oznacza jej maksymalną elongację! I tak jest w istocie. Planeta Wenus we wtorek 24 marca znajdzie się w maksymalnej elongacji wschodniej i oddali się wtedy od Słońca na odległość ponad 46°. W momencie zachodu Słońca planeta wznosi się na wysokość 40°, a godzinę później jest to nadal powyżej 30° i jak łatwo dostrzec to jeśli tylko niebo jest wolne od chmur już w momencie zachodu Słońca planeta wyraźnie odcina się od tła nieba, a sobotę, dzięki bliskości Księżyca, wielu osobom może udać się dostrzec Wenus w ciągu dnia! Na pewno warto spróbować. Miesiąc temu, przy poprzednim spotkaniu Wenus z Księżycem osobiście widziałem tę planetę sporo ponad godzinę przed zniknięciem Słońca z nieboskłonu.
W kolejnych tygodniach planeta zacznie ponownie zbliżać się do naszej gwiazdy dziennej, ale dopiero w maju zacznie to być wyraźnie zauważalnie, a jeszcze przed końcem maja Wenus zniknie w zorzy wieczornej, spotykając się na pożegnanie z planetą Merkury i Księżycem.
Pierwsza planeta od Słońca również we wtorek 24 marca osiągnie maksymalną elongację od Słońca, ale — niestety dla nas — jest to elongacja zachodnia, czyli planeta świeci o świcie. Tego dnia Merkury oddali się od Słońca na prawie 28°. Jak łatwo policzyć Wenus od Merkurego dzieli odległość 74° i jeszcze Słońce. Niestety rano ekliptyka jest u nas położona niekorzystnie, co sprawia, że w momencie wschodu Słońca Merkury (dodatkowo położony z naszej perspektywy pod ekliptyką) znajduje się na wysokości zaledwie 5°, zaś godzinę wcześniej jest jeszcze 4° pod linią widnokręgu. Stąd z naszych szerokości geograficznych planeta jest w zasadzie niewidoczna.
Co innego na półkuli południowej. Na położonej na analogicznej do polskiej szerokości geograficznej, lecz w Ameryce Południowej miejscowości Punta Arenas w Chile jest odwrotnie niż u nas (albo tak samo, w zależności jak na to patrzeć). Teraz tam zaczyna się jesień i rano ekliptyka jest wysoko, zaś wieczorem nisko. Stąd na godzinę przed wschodem Słońca Merkury wznosi się na wysokości 15° nad wschodnim widnokręgiem i pozostanie widoczny do początku trzeciej dekady kwietnia. Jednocześnie Wenus w momencie zachodu Słońca Wenus zajmuje pozycję na wysokości 6° nad północno-zachodnim widnokręgiem i znika za nim niecałą godzinę później.
Ostatniego dnia tygodnia tarcza Księżyca pokaże sierp w fazie 24% i wieczór zastanie go na tle gromady otwartej gwiazd Hiady. W Polsce Srebrny Glob zakryje gwiazdę Ain, najbardziej na północ wysuniętą jasną gwiazdę Hiad, oznaczanej na mapach nieba grecką literą ε. Jej jasność obserwowana to +3,5 magnitudo. Gwiazda zniknie za ciemnym brzegiem księżycowej tarczy około godziny 20:35 naszego czasu (+/- kilka minut, w zależności od położenia, w Polsce północo-zachodniej najwcześniej, zaś w południowo-wschodniej — najpóźniej). Natomiast mniej atrakcyjne odkrycie przy jasnym brzegu nastąpi nieco ponad godzinę później. Znów najwcześniej w okolicach Szczecina, zaś najpóźniej w Bieszczadach. Gdyby ktoś chciał obserwować zakrycie brzegowe tej gwiazdy, musi udać się gdzieś na południowe wybrzeże Morza Śródziemnego, względnie do północnej Rosji.
Na niebie porannym wciąż ciasny układ stanowi trójka planet Jowisz, Mars i Saturn. W najbliższych dniach Mars zwiększy dystans do Jowisza od 1,5 stopnia w poniedziałek 23 marca do 5° w niedzielę 29 marca. Jednocześnie Czerwona Planeta zmniejszy odległość do Saturna od 5,5 stopnia w poniedziałek do 2° w niedzielę. Między Jowiszem a Saturnem utrzyma się odległość 6,5 stopnia. Najjaśniejszy z trójki planet Jowisz świeci blaskiem -2,1 wielkości gwiazdowej, a jego tarcza urosła już do 37″. Mars zwiększy blask do +0,8 magnitudo, a jego tarcza ma średnicę ponad 6″. Przez teleskopy można próbować dostrzec jej fazę, która wynosi teraz 89%. Saturn wciąż jest jaśniejszy od Marsa i świeci blaskiem +0,6 wielkości gwiazdowej, przy tarczy o średnicy 16″.

Animacja pokazuje położenie Urana i Wenus oraz Księżyca w czwartym tygodniu marca 2020 r. (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć). StarryNight

Animacja pokazuje położenie Jowisza, Marsa i Saturna w czwartym tygodniu marca 2020 r. (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć). StarryNight

https://news.astronet.pl/index.php/2020/03/23/niebo-w-czwartym-tygodniu-marca-2020-roku/

 

Niebo w czwartym tygodniu marca 2020 roku.jpg

Niebo w czwartym tygodniu marca 2020 roku2.jpg

Niebo w czwartym tygodniu marca 2020 roku3.jpg

Niebo w czwartym tygodniu marca 2020 roku4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gwiazdozbiry #011: jak wszystko może się momentalnie pokręcić
2020-03-23. Radek Kosarzycki
Jak zawsze, najnowszy odcinek podcastu znajdziesz także na Google Podcasts i Apple Podcasts oraz we wszystkich najpopularniejszych aplikacjach podcastowych.
Otagowanygwiazdozbiry, koronawirus, podcast, podcast astronomiczny
https://www.pulskosmosu.pl/2020/03/23/gwiazdozbiry-011-jak-wszystko-moze-sie-momentalnie-pokrecic/

Gwiazdozbiry 011 jak wszystko może się momentalnie pokręcić.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Śladami Messiera: M1 – Mgławica Kraba
2020-03-23. Paweł Sieczak
M1 jest najbardziej charakterystycznym obiektem w całym katalogu Messiera. To jedyna pozostałość supernowej obecna w katalogu, a także obiekt, który zainspirował jego powstanie. Charles Messier był poszukiwaczem komet, szczególnie zainteresowanym powrotem komety Halleya, która miała być widoczna w gwiazdozbiorze Byka. Zauważył on wtedy Kraba i początkowo uznał go za wyczekiwaną kometę, ale później zauważył, że obiekt nie porusza się po sferze niebieskiej. Wtedy podjął decyzję o skatalogowaniu wszystkich obiektów, które, używając ówczesnych teleskopów, mogły zostać wzięte za komety, aby zmniejszyć ilość fałszywych odkryć. W swoim katalogu numerował je kolejnymi liczbami i dodawał z przodu literę M. Obserwacje prowadził w Paryżu.
Mgławica Krab w wielkim szczególe. Zdjęcie jest złożeniem obrazów w różnych zakresach widma, od radiowych przez widzialne do promieni rentgenowskich. Światło pomarańczowe odpowiada bezpośrednim pozostałościom supernowej, natomiast niebieska poświata pochodzi z promieniowania synchrotronowego, które jest emitowane przez elektrony poruszające się prawie z prędkością światła. Rozpędzane są one przez znajdujący się w centrum pulsar.
Wybuch supernowej SN 1054, po którym pozostałość dzisiaj oglądamy, miał miejsce w 1054 roku i został zauważony przez wszystkie ówczesne cywilizacje na północnej półkuli, jednakże najdokładniej został opisany w Państwie Środka. Mgławica została zaobserwowana w czasach Messiera, a swoją nazwę zawdzięcza Lordowi Williamowi Parsonsowi, który wykonał jej ilustrację w 1844 roku. Jej wygląd skojarzył mu się z krabem i nazwa pozostała do dzisiaj.
Gdy na początku XX wieku zauważono, że mgławica zwiększa swój rozmiar, dokonano pomiarów prędkości tej zmiany, z którego wynikło, że obiekt był zwartą strukturą jeszcze około 900 lat wcześniej. Jej bliskość na niebie do SN 1054, a także zgodne dane co do momentu powstania doprowadziły do tego, że w 1928 roku Edwin Hubble zasugerował, że obserwowana mgławica powstała w wyniku wybuchu supernowej z 1054 roku, co dzisiaj wiemy, że jest prawdą.
W porównaniu do większości obiektów z katalogu ta mgławica cechuje się małym rozmiarem, bo ma ledwie 11 lat świetlnych średnicy. Jest oddalona od Ziemi o 6500 lat świetlnych, jej rozszerzanie zachodzi z prędkością 1500 km/s, a pulsar w jej centrum wykonuje 30,2 rotacji na sekundę. Jest powszechnie obserwowanym obiektem zarówno przez amatorów, jak i przez profesjonalistów ze względu na to, że promieniuje w całym zakresie widma, a także jest bardzo silnym źródłem promieniowania kosmicznego. Odgrywa również kluczową rolę w naszym poznawaniu supernowych i ewolucji ich pozostałości.
Podstawowe informacje:
•    Typ obiektu: Pozostałość supernowej; plerion (mgławica synchrotronowa)
•    W katalogu NGC: NGC 1952
•    Jasność obserwowana: 8,4
•    Gwiazdozbiór: Byk
•    Rektascensja: 5h 34m 31,94s
•    Deklinacja: +22°00’52.2”
•    Rozmiar kątowy: 420″ x 290″
Jak i kiedy obserwować:
Obiekt dość łatwo znaleźć, gdyż znajduje się niedaleko na północny zachód od jasnej gwiazdy, ζ Tauri. Mgławicę można obserwować nawet lornetką, jeśli niebo jest dostatecznie ciemne. Najlepszy okres obserwacji przypada na przełom jesieni i zimy, gdy góruje wysoko nad horyzontem, ale można obserwować ten obiekt nawet w lecie, jednak wtedy jest widoczny późno i nisko nad horyzontem.
Źródła:
Messier 1: Crab Nebula
https://news.astronet.pl/index.php/2020/03/23/sladami-messiera-m1-mglawica-kraba/

Śladami Messiera M1 – Mgławica Kraba.jpg

Śladami Messiera M1 – Mgławica Kraba2.jpg

Śladami Messiera M1 – Mgławica Kraba3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ludzie kosmosu: Erwin Schrödinger
2020-03-23. Szymon Ryszkowski
Ludzie kosmosu: Erwin Schrödinger
Austriacki fizyk teoretyk, jeden z twórców mechaniki kwantowej, laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki w 1933 roku, mimo to większość z nas kojarzy go tylko z jego fikcyjnym kotem. Dzisiejszy artykuł jest poświęcony fizykowi, który za sprawą swojego równania oraz eksperymentu myślowego stał się nieśmiertelny.
Osiągnięcia
Erwin ukończył studia z fizyki oraz matematyki, a następnie wykładał na wielu uniwersytetach, między innymi na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1926 roku opublikował cztery artykuły, które zapoczątkowały falowe spojrzenie na mechanikę kwantową. Jest autorem równania falowego, które pozwala opisać stan materii w mechanice kwantowej. W 1933 roku, wraz z Paulem Dirakiem, został uhonorowany Nagrodą Nobla w dziedzinie fizyki za swój wkład w poznawanie natury atomów i materii. Jego książka pod tytułem „What is Life?” (1944 r.) zainspirowała wielu twórców biologi molekularnej, w tym laureatów Nagrody Nobla Francisa Cricka oraz Jamesa D. Watsona. Stworzył podwaliny rachunku zaburzeń, zajmował się również termodynamiką statystyczną i teorią barw. Został odznaczony niemieckim orderem Pour le Mérite oraz austriacką Honorową Odznaką za Naukę i Sztukę.
Kot Schrödingera
W 1935 roku Erwin Schrödinger opublikował artykuł pod tytułem „Obecna sytuacja w mechanice kwantowej”. Opisał w nim problemy, wynikające z wykorzystywania kopenhaskiej interpretacji mechaniki kwantowej w odniesieniu do obiektów makroskopowych. Zaproponował w nim eksperyment myślowy, w którym hipotetycznego kota zamykamy w pudle z pojemnikiem z trucizną. Do pojemnika wkładamy jeszcze źródło promieniotwórcze w postaci jednego nietrwałego atom oraz detektor promieniowania, który w chwili wykrycia rozpadu tego atomu uwalnia trujący gaz. Po upływie czasu połowicznego rozpadu charakterystycznego dla danego atomu istnieje pięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo, że kot jest martwy i takie samo prawdopodobieństwo, że jest nadal żywy. Jednakże zgodnie z regułami interpretacji kopenhaskiej, do momentu przeprowadzenia pomiaru, jego stan jest nieokreślony – kot jest jednocześnie żywy i martwy. W rzeczywistości przeprowadzenie takiego eksperymentu z takimi konsekwencjami jest niemożliwe, ponieważ dowolny kot składa się z ogromnej liczby atomów, które oddziaływają ze sobą nawzajem i uśredniają swój stan kwantowy, pozostając bardzo daleko od zasięgu efektów świata kwantowego. Mimo to eksperyment stał się atrakcyjnym motywem często wykorzystywanym w literaturze, grach i filmach.
„Jesteś jedynym współczesnym fizykiem, oprócz Laue, który widzi, że nie można obejść rzeczywistości. Większość z nich po prostu nie widzi, w jaką ryzykowną grę grają z rzeczywistością – rzeczywistością jako czymś niezależnym od tego, co ustali się eksperymentalnie. Ich interpretacja została elegancko obalona przez twój eksperyment myślowy. Nikt przecież nie wątpi, że obecność lub nieobecność kota jest czymś niezależnym od aktu obserwacji”
– Albert Einstein w liście do Erwina Schrödingera, rok 1950.
Schrödinger swoim eksperymentem myślowym miał na celu pokazanie słabość interpretacji kopenhaskiej. Albert Einstein był jej głównym przeciwnikiem, z tego powodu cieszył się z poparcia od Erwina Schrödingera. Po wielu latach, za sprawą nierówności Bella, okazało się, że Albert Einstein wraz z Erwinem Schrödingerem byli w błędzie.
Śmierć i pochówek
Schrödinger cierpiał na gruźlicę i kilkukrotnie przebywał w sanatorium w Arosie, gdzie sformułował swoje równanie falowe. W 1961 roku Erwin ostatecznie zmarł na tę chorobę w wieku 73 lat w Wiedniu. Został pochowany w Alpbach w Austrii na cmentarzu katolickim. Chociaż nie był katolikiem, kapłan odpowiedzialny za cmentarz zezwolił na pochówek po tym, jak dowiedział się, że Schrödinger był członkiem Papieskiej Akademii Nauk. Wnuk Schrödingera, profesor Terry Rudolph, poszedł w ślady fizyki kwantowej i wykłada na Imperial College w Londynie.
https://news.astronet.pl/index.php/2020/03/23/ludzie-kosmosu-erwin-schrodinger/

Ludzie kosmosu Erwin Schrödinger.jpg

Ludzie kosmosu Erwin Schrödinger2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Zniekształcenie dysku Drogi Mlecznej podlega precesji
2020-03-23.
Astronomowie już od paru dziesięcioleci wiedzą, że dysk galaktyczny naszej Drogi Mlecznej jest silnie zniekształcony na jej brzegach. Od niedawna jednak mogą też śledzić rotację tego odkształcenia, które porusza się wokół centrum Galaktyki.
Obrazy galaktyk, tych leżących w pobliżu nas jak i tych dość daleko od nas, to bardzo często wielkie spirale, wiry świetlistej materii, które są jak gdyby zamrożone w czasie. Ale w rzeczywistości te galaktyki spiralne są w ciągłym ruchu.
Na przykład Słońce wiruje wokół centrum naszej Galaktyki z prędkością około 230 kilometrów na sekundę. Większość gwiazd w naszej Galaktyce porusza się po okręgach wokół jej centrum - ale nie wszystkie. Już dalej od centrum Droga Mleczna jest silnie wypaczona, z jedną stroną dysku galaktycznego skierowaną nieco w górę, a drugą - w dół. Gwiazdy na obrzeżach dysku podążają za tym zniekształceniem, poruszając się tam w dłuższych okresach czasu w górę i w dół, niczym łodzie na fali.
Naukowcy w ostatnim czasie dokładniej zmierzyli ich ruchy, używając do tego celu danych z satelity Gaia (ESA). Zebrane z jego pomocą pomiary położeń gwiazd dały pewne oszacowanie dla niesamowitej prędkości, z jaką wypaczenie dysku galaktycznego wiruje wokół środka Drogi Mlecznej. Wyniki tych badań pojawiły się 2 marca w czasopiśmie Nature Astronomy.
Naukowcy od dawna wiedzą, że podczas gdy wewnętrzne 20 000 lat świetlnych dysku Drogi Mlecznej jest płaskie niczym bardzo cienki naleśnik, to już zewnętrzne krawędzie Galaktyki wykrzywiają się w obie strony. Orbita Słońca przebiega niemal dokładnie poza tym płaskim obszarem. Jeśli więc spojrzymy na nocne niebo w kierunku przeciwnym do centrum naszej Galaktyki położonego w gwiazdozbiorze Strzelca, ujrzymy na własne oczy gwiazdy należące w dużej mierze do zewnętrznych obszarów Galaktyki, gdzie zaczyna działać efekt zniekształcenia jej dysku.
Efekt wypaczenia jest przy tym subtelny - w rzeczywistości astronomowie po raz pierwszy zauważyli go dopiero w sygnaturze obojętnego gazu wodorowego obecnego także na galaktycznych obrzeżach. Gaz ten można śledzić lepiej na większych odległościach niż gwiazdy. Ale dziś satelita Gaia potrafi też mierzyć pozycje oraz ruchy własne ponad miliarda gwiazd Drogi Mlecznej. W zeszłym roku naukowcy wykorzystali dane z misji Gaia dotyczące pewnej klasy gwiazd zmiennych (Cefeid), aby precyzyjnie sporządzić mapę kształtu zniekształcenia dysku. Teraz z kolei Eloisa Poggio (INAF) i jej zespół ponownie powrócili się do danych misji Gaia, aby zobaczyć, jak to wypaczenie porusza się wokół centrum Drogi Mlecznej.
Naukowcy rozpoczęli badania od wybrania ponad 12,6 miliona olbrzymich gwiazd z katalogu Gaia, przyglądając się wcześniej, jak bardzo przemieszczają się one w górę lub w dół w stosunku do płaszczyzny galaktycznej. Choć ruchy tych gwiazd mierzono tylko w krótkim okresie czasu, dane te dostarczyły informacji wystarczających do przewidzenia przyszłych ruchów wypaczenia dyskowego.
To tak, jakby mieć samochód i próbować mierzyć prędkość i kierunek jazdy tego samochodu w bardzo krótkim czasie, a następnie, w oparciu o te zmierzone wartości, próbować modelować przeszłość i przyszłość trajektorii samochodu - dodaje współautor pracy, Ronald Drimmel (Turyn Astrophysical Observatory, Włochy). - Podobnie, mierząc ruchy milionów gwiazd na niebie, możemy modelować procesy takie jak ruch zniekształcenia dysku w dużej skali.
Naukowcy odkryli, że wypaczenie dysku porusza się wraz jego ruchem wirowym, w tym samym kierunku - zgodnie z kierunkiem obrotu całej Galaktyki, z prędkością przyrastającą o około 10 km/s na kiloparsek od centrum Galaktyki. Oznacza to, że na przykład w miejscu orbity Słońca, w odległości 26 000 lat świetlnych (8 kiloparseków) od centrum, zniekształcenie przesuwa się z prędkością 80 km/s - więc nasza gwiazda szybko wyprzedza tę falę zniekształcenia, z którą "płynie" w Galaktyce. Podczas gdy Słońcu pełen obrót wokół środka Galaktyki zajmuje około 250 milionów lat, dla wypaczenia dyskowego taki obrót trwa znacznie dłużej, około 600 do 700 milionów lat. Jaki stąd wniosek? Odkształcenie dysku Drogi Mlecznej nie jest stałe, jego orientacja przestrzenna zmienia się w czasie na skutek precesji.
Struktura ta wciąż obraca się znacznie szybciej, niż przewidują to niektóre teorie dotyczące budowy galaktyk. Pomimo niepewności pomiarów szybkości obrotu wypaczenia otrzymane teraz wyniki są na tyle wiarygodne, że można z nich wysnuć wniosek, że zniekształcenia tego kiedyś w dysku naszej Galaktyki nie było. Co je więc wywołało? Sądzi się, że stosunkowo niedawna interakcja z inną galaktyką karłowatą - sugerowana przez kilka innych bezpośrednich obserwacji Drogi Mlecznej - mogła tymczasowo wyrwać naszą Galaktykę z jej pierwotnego, bardziej “płaskiego” stanu.
Czytaj więcej:
 
•    Cały artykuł
•    Film ilustrujący zniekształcenie Drogi Mlecznej
•    Gaia rozplątuje gwiezdne sznury Drogi Mlecznej

Źródło: Sky & Telescope
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na ilustracji: Dane z misji Gaia prowadzonej przez Europejską Agencję Kosmiczną pokazują, że wypaczenie dysku Drogi Mlecznej podlega zjawisku precesji, zasadniczo poruszając się podobnie jak oś naszej Ziemi. Zespół zebrał dane na temat olbrzymich gwiazd położonych w odległości do 52 000 lat świetlnych od centrum naszej Galaktyki.
Źródło: Stefan Payne-Wardenaar; Inset: NASA / JPL-Caltech; Layout: ESA
Na ilustracji: Rozmiar widocznego zakrzywienia dysku Drogi Mlecznej.
Źródło: Stefan Payne-Wardenaar; Magellanic Clouds: Robert Gendler / ESO
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/znieksztalcenie-dysku-drogi-mlecznej-podlega-precesji

 

Zniekształcenie dysku Drogi Mlecznej podlega precesji.jpg

Zniekształcenie dysku Drogi Mlecznej podlega precesji2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Konferencja podsumowująca wyniki europejskiego projektu DRIVER+
2020-03-23.
W dniach 18 - 20 lutego br. w Brukseli odbyła się konferencja podsumowująca europejski projekt DRIVER+. W wydarzeniu uczestniczyło ponad 300 specjalistów z dziedziny zarządzania kryzysowego, naukowców, dostawców zaawansowanych rozwiązań technicznych oraz decydentów z Komisji Europejskiej i przedstawicieli państw członkowskich.
Wydarzenie stanowiło punkt kulminacyjny kilkuletniej współpracy 41 partnerów reprezentujących instytucje badawczo-rozwojowe i naukowe, praktyków w dziedzinie zarządzania kryzysowego i ratownictwa, organizacje pozarządowe zajmujące się pomocą humanitarną oraz dostawców technologii z 15 krajów Europy i Izraela. Liderem konsorcjum projektu DRIVER+ jest firma ATOS z Hiszpanii, a koordynatorem technicznym holenderska organizacja TNO. CBK PAN pełni rolę lidera jednego z pięciu zadań projektowych.
W trakcie realizacji projektu zorganizowano cztery duże międzynarodowe ćwiczenia z zakresu zarządzania kryzysowego (w Polsce, Francji, Holandii i Austrii) oraz pokaz końcowy (w Warszawie, w listopadzie 2019 roku). Celem tego ostatniego było zaprezentowanie, w jaki sposób efekty projektu DRIVER+ poprawiły jakość zarządzania kryzysowego na poziomie europejskim (ponadpaństwowym).
Prace badawcze w projekcie DRIVER+ koncentrowały się na wspieraniu wdrażania innowacji w zarządzaniu kryzysowym związanym ze zmianami klimatu (powodzie, pożary), wypadkami przemysłowymi oraz zagrożeniami medycznymi. Uczestnicy brukselskiej konferencji mieli okazję zapoznać się z wynikami tych badań. Jednocześnie dzięki wypracowanej w projekcie metodyce Trial Guidance Methodology pokazano, jak w sposób praktyczny oceniać użyteczność operacyjną takich innowacyjnych narzędzi i rozwiązań technicznych.
W celu promocji i dalszego upowszechniania wyników projektu powołano ogólnoeuropejską sieć tzw. Centrów Kompetencji. W jej skład wchodzi aktualnie siedem podmiotów: Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk wspólnie ze Szkołą Główną Służby Pożarniczej (Polska), Entente Valabre (Francja), L3CE (Litwa), Resilience Advisors Network (Irlandia), Estonian Academy of Security Sciences (Estonia) i Austriacki Czerwony Krzyż.
CBK PAN uzyskało status Centrum Kompetencji jako pierwsza instytucja w Europie. Będzie pełnić rolę punktu kontaktowego dla podmiotów zarządzania kryzysowego i ochrony ludności, które zamierzają wdrożyć nowe rozwiązania operacyjnie i chciałyby zminimalizować ryzyko związane z tym procesem. CBK PAN współpracuje ściśle ze Szkołą Główną Służby Pożarniczej. 27 lutego br. instytucje podpisały list intencyjny w sprawie podjęcia współpracy w celu wdrożenia wyników projektu DRIVER+.
Projekt DRIVER+ (Driving Innovation in Crisis Management for European Resilience) uzyskał dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej w ramach 7. Programu Ramowego w zakresie Badań, Rozwoju Technologicznego i Demonstracji na podstawie umowy grantowej nr 607798 oraz ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rzeczypospolitej Polskiej.
Źródło: CBK PAN
Multimedia:
Podsumowanie projektu DRIVER+
Pokaz końcowy projektu DRIVER+, zorganizowany w Warszawie w listopadzie 2019 przez Szkołę Główną Służby Pożarniczej i Centrum Badań Kosmicznych PAN
Foto: Przedstawiciele siedmiu Centrów Kompetencji DRIVER+ po podpisaniu porozumień powołujących sieć Centrów Kompetencji. Trzeci od prawej Marcel van Berlo, koordynator projektu DRIVER+. Fot. CBK PAN / DRIVER+ / Henry Browne
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/konferencja-podsumowujaca-wyniki-europejskiego-projektu-driver

 

 

Konferencja podsumowująca wyniki europejskiego projektu DRIVER+.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chińczycy też już lądują rakietami jak SpaceX, ale poszli jeszcze o krok dalej
2020-03-23.
SpaceX jest wzorem do naśladowania dla wszystkich w kwestiach budowy rakiet i ich recyklingu. Chiński rząd i prywatne firmy dostrzegają w tej technologii ogromny potencjał, więc, jak zwykle, zamierzają odtworzyć ją również u siebie.
Prywatna firma LinkSpace Aerospace Technology Group przeprowadziła niedawno pomyślny start i lądowanie rakiety RLV-T5. Podczas eksperymentu wzniosła się ona na ok. 300 metrów ponad powierzchnię platformy i w piękny sposób wylądowała. Chociaż nie jest to tak duża i zaawansowana rakieta jak Falcon od SpaceX, to jednak od czegoś trzeba zacząć.
Chińczycy mają już plany testów większej rakiety o nazwie RLV-T6. Ma ona wzbić się na wysokość 1 kilometra. Kolejne jej modyfikacje docelowo powinny pozwolić wynosić ładunki o masie 200 kilogramów na niską orbitę okołoziemską, na wysokość do 500 kilometrów. Co prawda, nie jest to konkurencja dla SpaceX, ale inżynierowie z Państwa Środka na tym nie poprzestaną.
Rząd planuje bowiem budowę potężnej rakiety wielokrotnego użytku, większej do Falcona Heavy. Pozwoli ona realizować loty zarówno na Księżyc, jak i Marsa. Masowy recykling rakiet umożliwi znacznie obniżenie kosztów misji kosmicznych, a tych rząd planuje w najbliższej dekadzie setki. Mniejsze koszta, to więcej funduszy na realizację programów badawczych. Chiny najbardziej interesują metale ziem rzadkich, które skrywają kosmiczne skały. To tam, oprócz Księżyca, będą wysyłane misje w przyszłej dekadzie.
Chińczycy skopiowali również od SpaceX słynne tarki, czyli stabilizatory rakiety, w które wyposażone są Falcony. Chociaż w pojazdach od Elona Muska są one bardziej zaawansowane i pełnią kilka funkcji, w rakietach z Państwa Środka służą one obecnie do stabilizacji lotu pierwszego stopnia rakiety Long March 2C, by już nigdy więcej nie spadł on na zabudowania, jak to bywało często do tej pory.
Ale to nie wszystko. Chińczycy niedawno przeprowadzili udany start rakiety z platformy pływającej po wodach Morza Południowochińskiego. Tym samym stały się trzecim krajem na świecie, po USA i Rosji, który tego dokonał. Starty z niższych szerokości geograficznych pozwolą im obniżyć koszty misji kosmicznych i zwiększyć poziom bezpieczeństwa ludności żyjącej na obszarze kontynentalnym.
Źródło: GeekWeek.pl/LinkSpace Aerospace/Twitter/Reuters / Fot. LinkSpace Aerospace
https://www.geekweek.pl/news/2020-03-23/chinczycy-tez-juz-laduja-rakietami-jak-spacex-ale-poszli-jeszcze-o-krok-dalej/

Chińczycy też już lądują rakietami jak SpaceX, ale poszli jeszcze o krok dalej.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

NASA sprawdza wpływ koronawirusa na najbliższe misje kosmiczne
2020-03-23. Radosław Kosarzycki
W celu ochrony zdrowia i bezpieczeństwa pracowników, amerykańska agencja kosmiczna NASA przeprowadziła właśnie analizę obecnego stanu przygotowań do nadchodzących misji kosmicznych.
Celem audytu było sprawdzenie, które zadania mogą być realizowane przez pracowników zdalnie, które będą nadal realizowane w fabrykach, a które zostaną wstrzymane.
Jednym z najwyższych priorytetów dla agencji jest tegoroczna misja marsjańska, w ramach której w kierunku Czerwonej Planety poleci łazik Perseverance oraz Mars Helicopter. Z tego też powodu przygotowania do startu będą kontynuowane. Większość prac w ramach tego projektu wykonywana jest przez pracowników i wykonawców pracujących zdalnie w całej agencji. Wciąż trwa analiza warunków pracy pracowników zatrudnionych na obszarach objętych restrykcjami, np. w Jet Propulsion Laboratory w Kalifornii.
Zespół przygotowujący misję Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, także w Kalifornii, wstrzymuje prace nad integracją i testowaniem teleskopu. Decyzja ta może ulec zmianie w zależności od tego jak będzie rozwijała się sytuacja epidemiczna w ciągu najbliższych kilku dni. Teleskop aktualnie znajduje się w tzw. cleanroomie. Tutaj warto zauważyć, że w raporcie, który ukazał się pod koniec 2019 r., szanse startu misji w terminie (marzec 2021 r.) szacowano na jedynie 12%. Teraz są już one znacznie mniejsze.
Choć Lockheed Martin kontynuuje prace nad pierwszym od ponad 30 lat samolotem doświadczalnym X-59, to NASA będzie prowadziła swój nadzór i inspekcje niemal wyłącznie wirtualnie.
Jak już pisałem w ubiegłym tygodniu, przedstawiciele agencji poinformowali o wstrzymaniu prac nad budową i testowaniem rakiety Space Launch System (SLS) oraz statku Orion.
Naturalnie prace związane z obsługą Międzynarodowej Stacji Kosmicznej będą kontynuowane tak jak dotychczas. Kontrolerzy lotu pracują w Centrum Kontroli Misji w Johnson Space Center w Houston, gdzie w marcu wprowadzono dodatkowe środki bezpieczeństwa dla pracowników.
Bez zakłóceń będzie kontynuowane szkolenie astronauty Chrisa Cassidy’ego, który przygotowuje się do planowanego na 9 kwietnia lotu na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Tak jak przy wszystkich załogowych misjach kosmicznych, członkowie załogi podlegają dwutygodniowej kwarantannie tuż przed startem. Dzięki temu można sprawdzić czy astronauci nie są chorzy jeszcze przed dotarciem na pokład ISS.
Wszystkie powyższe środki są tymczasowe i czas ich obowiązywania będzie bezpośrednio zależał od rozwoju epidemii zachorowań na COVID-19.
Łazik Perseverance. Źródło: NASA/JPL-Caltech

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) Źródło: NASA

https://www.spidersweb.pl/2020/03/nasa-vs-koronawirus-jwst-perseverance.html

 

 

NASA sprawdza wpływ koronawirusa na najbliższe misje kosmiczne.jpg

NASA sprawdza wpływ koronawirusa na najbliższe misje kosmiczne2.jpg

NASA sprawdza wpływ koronawirusa na najbliższe misje kosmiczne3.jpg

NASA sprawdza wpływ koronawirusa na najbliższe misje kosmiczne4.jpg

NASA sprawdza wpływ koronawirusa na najbliższe misje kosmiczne5.jpg

NASA sprawdza wpływ koronawirusa na najbliższe misje kosmiczne6.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Kometa Atlas zbliża się do Słońca. Może być widoczna nawet w ciągu dnia
2020-03-23. Radosław Kosarzycki

Już za kilka miesięcy możemy być świadkami naprawdę spektakularnego widoku na nocnym niebie. Jasność odkrytej w grudniu komety Atlas rośnie szybciej niż przewidywali astronomowie. Jeżeli jądro komety wytrzyma zbliżenie do Słońca, w pewnym momencie będzie jaśniejsze od Wenus.
Kometa Atlas została odkryta przez  Asteroid Terrestrial-impact Last Alert System (w skrócie ATLAS) na Hawajach w grudniu 2019 r. Wkrótce po odkryciu obiektu, jego jasność zaczęła rosnąć i to na tyle intensywnie, że już teraz można ją obserwować za pomocą lornetki. Maksimum jasności kometa osiągnie pod koniec maja.
Od połowy lutego do połowy marca jasność komety Atlas wzrosła 4000 razy.
Od 17 mag. do 8 mag. Jeżeli tempo wzrostu jasności będzie rosło w tym samym tempie, to już za kilka tygodni kometę będzie można zobaczyć gołym okiem.
Jasność komet rośnie gdy zbliżają się one do wnętrza Układu Słonecznego. Odległość od Słońca maleje, ilość promieniowania słonecznego rośnie i część lodu na powierzchni jądra komety odparowuje tworząc za nią spektakularny warkocz. Często w trakcie zbliżania się do Słońca jądro komety ulega dezintegracji i całkowicie znika z pola widzenia. Jeżeli jednak jądro Atlasa wytrzyma, niektórzy badacze wskazują, że może ono osiągnąć jasność na poziomie od +1 do -5 magnitudo, a to znaczy że potencjalnie kometa może być widoczna nawet w trakcie dnia.
Warto tutaj podkreślić, że w przeciwieństwie do wielu komet ostatnio odwiedzających Słońce, Atlas będzie widoczny najlepiej z półkuli północnej. Jeżeli kometa faktycznie spełni nadzieje obserwatorów, może być najjaśniejszą kometą od czasów komety Hale-Boppa z 1997 r.
Trajektoria lotu komety z 7-dniowymi markerami. Źródło: Tomruen/Wikimedia Commons

https://www.spidersweb.pl/2020/03/kometa-atlas-czy-bedzie-widoczna-w-ciagu-dnia.html

 

Kometa Atlas zbliża się do Słońca. Może być widoczna nawet w ciągu dnia.jpg

Kometa Atlas zbliża się do Słońca. Może być widoczna nawet w ciągu dnia2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Nie wszystkie prawa fizyki pozwalają na powrót w czasie
2020-03-23.
Jeśli trzy lub więcej obiektów poruszają się wokół siebie, ich historii nie można odwrócić. Taki jest w każdym razie wniosek międzynarodowego zespołu naukowego, oparty na symulacjach komputerowych trzech czarnych dziur krążących wokół siebie.
Większość podstawowych praw fizyki nie ma problemu z tak zwaną strzałką czasu - kierunkiem biegu czasu związanym z ich obowiązywaniem. Są one, jak to nazywają naukowcy, symetryczne względem (upływu) czasu. W praktyce jednak wszyscy wiedzą, że czasu nie można łatwo tak po prostu cofnąć. Na przykład kubek, który rozpada się na sto kawałków, w rzeczywistości nie wlatuje równie łatwo i spontanicznie w nasze dłonie i nie zostaje w nich potem, nagle znów nieuszkodzony.
Do tej pory naukowcy tłumaczyli brak symetrii czasu w pewnych procesach przez statystyczne oddziaływania między dużą liczbą cząstek. Trzej astronomowie pokazują teraz, że mimo wszystko prawdopodobnie tylko trzy krążące wokół siebie ciała wystarczą, aby przełamać symetrię czasu.
Tjarda Boekholt (University of Coimbra, Portugalia), Simon Portegies Zwart (Uniwersytet w holenderskim Leide) i Mauri Valtonen (University of Turku, Finlandia) obliczyli parametry orbit trzech czarnych dziur, które wzajemnie wpływają na siebie. Odbywało się to w dwóch symulacjach. W pierwszej symulacji czarne dziury zaczynają swój ruch, startując od pozycji spoczynkowej. Następnie zbliżają się do siebie i mijają się na skomplikowanych orbitach. W końcu jedna czarna dziura opuszcza towarzystwo dwóch pozostałych.
Druga symulacja rozpoczyna się i narasta w czasie wstecz - od sytuacji końcowej dla symulacji pierwszej, czyli od dwóch czarnych dziur i uciekającej trzeciej czarnej dziury - a w jej ramach próbuje się cofnąć czas aż do otrzymania wyjściowej, początkowej sytuacji z symulacji 1.
Co się okazuje? Naukowcy dostali wynik mówiący im na przykład, że czasu nie można odwrócić w 5% związanych z tą drugą symulacją obliczeń. Nawet jeśli komputer w swych obliczeniach wykorzystuje ponad sto miejsc po przecinku. Te brakujące 5% nie powinno być zatem zatem kwestią lepszych komputerów lub inteligentniejszych metod obliczeniowych, jak wcześniej sądzono.
Co więcej, naukowcy próbują wyjaśniać nieodwracalność strzałki czasu, używając koncepcji skończonej długości Plancka. Jest to zasada znana już od dawna w fizyce, mająca zastosowanie do zjawisk odbywających się na poziomie atomowym i subatomowym. Główny autor badań uważa, że wzajemny ruch trzech czarnych dziur może być tak bardzo chaotyczny, że ma na niego wpływ nawet coś tak małego jak długość Plancka. Zakłócenia związane z długością Plancka dają tu efekt wzrastający szybko (wykładniczo), przez co łatwo przerywają symetrię czasu.
Zatem niemożność cofnięcia czasu nie jest już tylko argumentem statystycznym. Jest ona z natury zapisana  w podstawowych prawach przyrody. - Okazuje się, że żaden układ trzech ruchomych obiektów, dużych lub małych, planet lub czarnych dziur, nie może w pełni uciec od wyróżnionego kierunku czasu - dodaje Portegies Zwart.
Zespół pod kierownictwem holenderskiego astronoma Tjarda Boekholta opublikowali swoje odkrycia w kwietniowym numerze czasopisma The Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.
 
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Oryginalna praca naukowa: Gargantuan chaotic gravitational three-body systems and their irreversibility to the Planck length, T.C.N. Boekholt, S.F. Portegies Black, M. Valtonen, 2020, Royal Astronomical Society, 493, 3, VI 2020
•    Film - dwie komputerowe symulacje układu wzajemnie wpływających na siebie trzech czarnych dziur. Źródło: Boekholt et al., MNRAS 2020

Źródło: Astronomie.nl
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na ilustracji: dwie komputerowe symulacje układu wzajemnie wpływających na siebie trzech czarnych dziur. Czerwona linia odpowiada symulacji, w której computer potrafi przenieść się wstecz w czasie. Biała linia - symulacji, gdzie komputer idzie w czasie do przodu. Po 35 milionach lat (po lewej) wciąż nie ma odchyleń. Czerwona linia pokrywa się z białą. Ale po 37 milionach lat (pośrodku) orbity ciał lekko zmieniają się i widać już odobno biała linię. Symetria czasowa jest złamana, ponieważ zakłócenia o wielkości rzędu długości Plancka wywierają na te orbity efekt eksponencjalny. Ostatecznie po 40 milionach lat (po prawej) zmiana i odchylenie od symetrii stają się już wyraźnie widoczne.
Źródło: Astronomie.nl/Tjarda Boekholt
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nie-wszystkie-prawa-fizyki-pozwalaja-na-powrot-w-czasie

 

Nie wszystkie prawa fizyki pozwalają na powrót w czasie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Bliski przelot 2020 FL2
2020-03-23. Krzysztof Kanawka
Dwudziestego drugiego marca nastąpił bliski przelot planetoidy 2020 FL2. Obiekt przemknął w minimalnej odległości ok. 146 tysięcy kilometrów.
Planetoida o oznaczeniu 2020 FL2 zbliżyła się do Ziemi 22 marca, z maksymalnym zbliżeniem około godziny 03:20 CET. W tym momencie 2020 FL2 znalazła się w odległości około 146 tysięcy kilometrów, co odpowiada 0,38 średniego dystansu do Księżyca. 2020 FL2 ma szacowaną średnicę około 19 metrów.
Jest to 21 (wykryty) bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2020 roku. Z roku na rok ilość odkryć rośnie: w 2019 roku odkryć było 80, w 2018 roku odkryć było ich 73, w 2017 roku – 53, w 2016 roku – 45, w 2015 roku – 24, zaś w 2014 roku – 31. W ostatnich latach coraz częściej następuje wykrywanie bardzo małych obiektów, rzędu zaledwie kilku metrów średnicy – co jeszcze pięć lat temu było bardzo rzadkie. Ilość odkryć jest ma także związek z rosnącą ilością programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
(HT)
https://kosmonauta.net/2020/03/bliski-przelot-2020-fl2/

 

 

Bliski przelot 2020 FL2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

NASA udostępnia zdjęcie asteroidy Bennu

2020-03-24.

NASA udostępniła nowe zdjęcie asteroidy Bennu. Dzięki temu w wysokiej rozdzielczości możemy zobaczyć, jak dokładnie wygląda powierzchnia samej asteroidy.

Nowe zdjęcie zostało wykonane przy pomocy sondy OSIRIS-REx, która od dłuższego czasu bada asteroidę Bennu. Każdy z pikseli umieszczony na fotografii, to zaledwie pięć centymetrów powierzchni samej asteroidy. Jak widać jest ona więc naprawdę ogromna.

 Fotografia udostępniona przez NASA została zmontowana z ponad 2 tys. zdjęć zrobionych przez sondę w ubiegłym roku. Misja OSIRIS-REx ma zakończyć się we wrześniu 2023 roku.

 Sonda ma pobrać próbki z asteroidy oraz dostarczyć je bezpośrednio na Ziemię.

Źródło: INTERIA
 
Bennu /materiały prasowe
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-nasa-udostepnia-zdjecie-asteroidy-bennu,nId,4400124

 

NASA udostępnia zdjęcie asteroidy Bennu.jpg

NASA udostępnia zdjęcie asteroidy Bennu2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

"Kosmos" - kolejna odsłona serialu popularnonaukowego
2020-03-24.
Jeżeli ludzie nie popełnią kardynalnych błędów - zadbają o siebie nawzajem i o planetę - wówczas ich gatunek przetrwa i skolonizuje odległe układy planetarne. Taką wizję roztaczają przed nami twórcy kolejnej odsłony serialu popularnonaukowego "Kosmos".
Gospodarzem programu jest znany astrofizyk i popularyzator nauki Neil deGrasse Tyson. Z pomocą futurystycznego statku przemieszcza się w czasie i przestrzeni. Z jego pokładu opowiada o historii Wszechświata, ale też o tym, co jest przed nami jako gatunkiem ludzkim. Czasem wychodzi z pojazdu i przechadza się po mniej lub bardziej odległych miejscach.
Premierę pierwszego odcinka zaplanowano na niedzielę 29 marca godz. 14:00 (kanał National Geographic). Choć jest to opowieść na temat początków świata i naszej planety - trudno powiedzieć, że dotyczy tylko i wyłącznie astronomii. Narrator prowadzi przez zakamarki historii nauki, biologię, archeologię czy antropologię.
Silną stroną produkcji są efekty specjalne. Czy to egzotyczne rejony Ziemi? A może animacja obrazująca odległą planetę? Sztuka efektów specjalnych osiągnęła naprawdę wysoki poziom, dlatego w czasie oglądania serialu widz może tracić pewność, czy ogląda świat prawdziwy - czy ten wygenerowany przez grafików.
W serialu rzeczywistość miesza się z wizjami naukowców. Nie zmienia to faktu, że zdjęcia do 13 odcinków były realizowane na 19 planach filmowych w 11 krajach. Dopełnieniem jest muzyka skomponowana przez Alana Silvestriego, którego utwory można usłyszeć w hollywoodzkich superprodukcjach.
W produkcji czuć ducha Carla Sagana. Był on amerykańskim astronomem i jednym z najbardziej znanych popularyzatorów nauki. W 1980 stworzył popularnonaukową serię telewizyjną pod takim samym tytułem - "Kosmos"; produkcji towarzyszyła książka, która stała się światowym bestsellerem. W najnowszą produkcję zaangażowała się współpracowniczka i żona zmarłego w 1996 r. Carla Sagana, Ann Druyan, która kontynuuje jego dzieło. "Nowa seria programu to wizja przyszłości, która nadal może się ziścić, jeśli wykażemy się dalekowzrocznością i przyjmiemy do wiadomości to, co starają się nam przekazać naukowcy" - mówi Druyan.
Wydźwięk serialu jest dość optymistyczny. Ludzie, jako gatunek, przez dziesiątki tysięcy lat sprostali wyzwaniom, które trudno dziś sobie wyobrazić. Przetrwali, są i snują kolejne plany. Mają w planatach powrót na Księżyc, a Mars to kolejny cel i pewnie niejedna z osób czytających te słowa doczeka tego momentu. Mimo że część wizji "Kosmosu" to ciągle bardziej "fiction" niż "science", to właśnie od wizji rozpoczynają swoją pracę naukowcy i eksploratorzy. Bo ludzka chęć podboju kosmosu porównana jest w serialu do zasiedlania coraz to bardziej odległych wysp przez starożytnych Polinezyjczyków.
Diabeł tkwi w szczegółach. Równie ważna, co oryginalna treść serialu, jest jej poprawne tłumaczenie na język kraju, w którym będzie prezentowany. Na szczęście zadbano również o ten aspekt. Konsultantem merytorycznym polskiej wersji językowej jest dr Piotr Witek z Centrum Badań Kosmicznych PAN w Warszawie.
PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski
szz/ zan/
Fot. materiały prasowe National Geographic

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81346%2Ckosmos-kolejna-odslona-serialu-popularnonaukowego.html

 

Kosmos  kolejna odsłona serialu popularnonaukowego.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

SpaceX chwali się postępami w przyciemnianiu satelitów Starlink
2020-03-24.
Firma SpaceX umieściła na orbicie już 360 satelitów telekomunikacyjnych serii Starlink. Docelowo tysiące statków ma krążyć na niskiej orbicie okołoziemskiej, aby dostarczać usług dostępu do Internetu. Wysłane satelity tworzyły widoczne na niebie na całym świecie jasne pociągi. Tak wyraźna widoczność satelitów zaniepokoiła niektórych astronomów. SpaceX chwali się jednak postępami w technice przyciemniania swoich statków.
Chociaż sam założyciel i dyrektor techniczny firmy SpaceX Elon Musk zapewnia, że jego sieć nie powinna negatywnie wpływać na prowadzone obserwacje astronomiczne, to wiele środowisk nie daje tym zapewnieniom wiary.
W odpowiedzi na te zastrzeżenie SpaceX w jednej z misji, przeprowadzonej 6 stycznia umieścił pojedynczego satelitę testującego metody zmniejszające odbijanie przez niego promieni słonecznych.
Podczas relacji na żywo z ostatniej misji satelitów Starlink firma poinformowała o pierwszych sukcesach i zauważalnym zmniejszeniu jasności przez wysłanego satelitę. Obserwacje zdają się potwierdzać naukowcy. W jednej z prac z 17 marca (będącej jeszcze przeddrukiem) naukowcy informują o zmniejszonej jasności przyciemnianego satelity o około 50-60%. Nadal jednak są to bardzo wstępne obserwacje, obejmujące krótki czas i trzeba będzie poczekać na więcej takich pomiarów, na szerszych zakresach światła, by wysnuć jakieś szersze wnioski.
Środowisko astronomów jest też sceptyczne czy zmniejszenie jasności o 50% będzie wystarczające. Międzynarodowa Unia Astronomiczna opublikowała w lutym raport podsumowujący obecne obawy. Szacuje się na przykład, że obecność jasnych satelitów w takich ilościach może nasycać nowoczesne detektory dużych teleskopów optycznych, co poważnie wpłynie na prowadzenie profesjonalnych naukowych obserwacji naziemnych.
11 marca podczas dyskusji panelowej Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego Tony Tyson, główny naukowiec obserwatorium Vera Rubin Observatory powiedział, że “dopiero jeśli udałoby się zmniejszyć jasność Starlinków 10- 20-krotnie, to tylko wtedy uniknęlibyśmy powstawania artefaktów w detektorach”. Tyson podczas tego samego spotkania chwalił jednak SpaceX, że współpraca z inżynierami firmy mająca na celu zmniejszenie wpływu konstelacji na obserwacje przebiega pomyślnie.
Firma rozważa też wykorzystanie innych technik zmniejszających albedo statków. Jedną z nich jest zastosowanie mechanicznej osłony, rozkładającej się jak parasolka na orbicie. Elon Musk podczas wywiadu na konferencji Satellite 2020 przyznał, że trwa dyskusja ze środowiskiem naukowym i rozważane są jeszcze inne rozwiązania. Nie wiadomo też kiedy kolejne rozwiązania zostaną wdrożone i trafią do testów na orbicie.
Źródło: SpaceX/SpaceNews
Opracował: Rafał Grabiański
Więcej informacji:
•    informacja o sukcesach SpaceX w przyciemnianiu serii Starlink w portalu SpaceNews
 

Na zdjęciu: Grupa galaktyk NGC 5353/4 zarejestrowana przez Lowell Observatory w Arizonie 25 maja 2019 r. Na zdjęciu widać smugi światła z satelitów Starlink. Źródło: Victoria Girgis/Lowell Observatory.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/spacex-chwali-sie-postepami-w-przyciemnianiu-satelitow-starlink

 

SpaceX chwali się postępami w przyciemnianiu satelitów Starlink.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

O izolacji wie najwięcej. Astronauta podpowiada, jak sobie z nią radzić
2020-03-24.
Astronauci muszą przede wszystkim radzić sobie z przebywaniem w zamkniętej przestrzeni przez długi czas. Przestrzeganie harmonogramu, prowadzenie dziennika, rozwijanie hobby oraz kontakt z bliskimi to pomysły astronauty Scotta Kelly'ego na to, jak najlepiej zorganizować sobie czas podczas długiej izolacji podczas epidemii.
Scott Kelly spędził niemal rok na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Znany jest z udziału w eksperymencie, w którym NASA badała wpływ długiego pobytu w przestrzeni kosmicznej na organizm, porównując Scotta do jego pozostającego na Ziemi brata bliźniaka.
>>>CZYTAJ WIĘCEJ: Spędził niemal rok na pokładzie stacji kosmicznej. "W jego organizmie zaszły zmiany"
W artykule na portalu dziennika "New York Times" Kelly podkreśla, jak ważne jest trzymanie się narzuconych ram czasowych. Na orbicie każda jego chwila była zagospodarowana. Zaznacza przy tym, że należy pamiętać również o wyznaczeniu sobie czasu na relaks, który w jego przypadku polegał na wieczorach filmowych z resztą załogi. Kluczowe są również regularne godziny snu.
Ostrożny ruch
Kelly wspomina, że w kosmosie najbardziej brakowało mu wychodzenia na dwór i cieszenia się przyrodą. Z tęsknoty za planetą on i reszta załogi zaczęli uprawiać kwiaty oraz "słuchać nagrań śpiewu ptaków, szumu drzew, a nawet bzyczenia komarów". Powołując się na badania udowadniające, że obcowanie z naturą - podobnie jak trening - pozytywnie wpływają na zdrowie fizyczne i psychiczne, zachęca, by jakakolwiek forma ruchu była codziennością podczas kwarantanny. Zaapelował przy tym, by "utrzymać co najmniej dwa metry odległości od innych".
ILU CHORYCH JEST NA ŚWIECIE? STATYSTKI
Hobby i rodzina
Oprócz tego zaleca poświęcenie się hobby. Może to być majsterkowanie, granie na instrumencie lub lektura książki - bez ciągłego sprawdzania powiadomień.
Kelly poleca także prowadzenie dziennika. "Nawet jeśli nie napiszesz później książki, spisywanie swoich dni ułatwi ci umieszczenie codziennych doświadczeń w perspektywie czasowej" - twierdzi.
Astronauta wzywa ponadto, by wykorzystywać możliwości mediów społecznościowych i regularnie łączyć się ze swoimi bliskimi.
WHO: PANDEMIA COVID-19 PRZYSPIESZA. CO TO OZNACZA?
Liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem w Polsce w kolejnych dniach
24 marca: 901 osób zakażonych, 10 nie żyje
Koronawirus na świecie. Ponad 420 tysięcy przypadków
Źródło: PAP, NASA
Autor: kw/map
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/o-izolacji-wie-najwiecej-astronauta-podpowiada-jak-sobie-z-nia-radzic,318216,1,0.html

O izolacji wie najwięcej. Astronauta podpowiada, jak sobie z nią radzić.jpg

O izolacji wie najwięcej. Astronauta podpowiada, jak sobie z nią radzić2.jpg

O izolacji wie najwięcej. Astronauta podpowiada, jak sobie z nią radzić3.jpg

O izolacji wie najwięcej. Astronauta podpowiada, jak sobie z nią radzić4.jpg

O izolacji wie najwięcej. Astronauta podpowiada, jak sobie z nią radzić5.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czystsze powietrze nad Europą i Chinami podczas epidemii
2020-03-24.
Satelity umieszczone na ziemskiej orbicie pokazują nie tylko to, co fizycznie dzieje się na Ziemi, ale również wiele zanieczyszczeń, które znajdują się w atmosferze. Są to na przykład szkodliwe substancje pochodzące z samochodów i ciężarówek, spalania paliw kopalnianych w elektrowniach czy działalności przemysłowej. Okazuje się, że ograniczenie aktywności ludzi związane z epidemią koronawirusa ma dodatkowy skutek, w postaci lepszej jakości powietrza.
Sytuacja w Europie
Wraz z rozwojem epidemii wirusa najpierw w Chinach, a potem w Europie podjęto bezprecedensowe środki w celu ograniczenia przepływu ludzi. W wielu miejscach stanął przemysł, transport towarowy oraz większość usług. Satelity pokazują, jak wpływa to na stan atmosfery.
– Ostatnie zdjęcia z europejskich satelitów Sentinel, a właściwie jednego, konkretnego satelity Sentinel-5P, który wyposażony jest w przyrząd TROPOMI, dokumentują m.in. emisję dwutlenku azotu. Mapy przedstawiają średnie tygodniowe wartości pomiarów gęstości kolumn NO2 w okresie od połowy lutego do połowy marca 2020 roku. Jeśli chodzi o pomiary dotyczące Europy, obserwujemy redukcję emisji NO2 dotyczącą północnych Włoch. I to w okresie, kiedy standardowo Włochy zmagają się z zimowym smogiem  – wyjaśnia Sybrand van Beijma, Earth Observation Data Specialist z firmy CloudFerro, która jest operatorem platformy CREODIAS.EU.
W ramach platformy CREODIAS udostępniane są satelitarne zdjęcia z monitoringu Ziemi na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Na platformie można wyszukiwać, przeglądać i przetwarzać w ramach udostępnionej infrastruktury chmurowej ogromne zbiory danych w postaci historycznych i spływających na bieżąco obrazów z satelitów.
Zamknięte miasta w Chinach
Chińskie władze wprowadziły ograniczenia wcześniej niż europejskie państwa, czego efekty jeszcze lepiej widać na zdjęciach z Sentinela-5P: – Jeśli porównamy zdjęcia z ostatnich kliku- kilkunastu tygodni, widzimy znaczące zmiany w jakości powietrza w Chinach. Na zdjęciu wykonanym w okolicy Nowego Roku widać normalny, standardowy poziom NO2.
Natomiast na początku lutego, kiedy już niektóre chińskie miasta właściwie odcięto od świata, a przemysł się zatrzymał, można zaobserwować gwałtowny spadek emisji zanieczyszczeń. Następnie, w okresie kiedy część przemysłu powoli wraca do normalnego funkcjonowania widzimy wzrost emisji, jednak nie jest to jeszcze poziom sprzed epidemii wirusa – tłumaczy ekspert z CloudFerro.
Oba przypadki pokazują, że środki zapobiegawcze wprowadzane przez poszczególne kraje, wpływające na ograniczenie transportu i produkcji, mają spory wpływ na zmniejszenie zanieczyszczenia atmosfery.
Analiza została wykonana na podstawie zdjęć satelitarnych z Sentinel-5P, dostępnych na platformie CREODIAS.EU.
 
Chiny. Europa
Czytaj więcej:
•    Wpływ pandemii koronawirusa na misje kosmiczne
•    Emisje dwutlenku azotu zmniejszają się nad Włochami z powodu koronawirusa
•    Europejski satelita zbada stan lasów na Ziemi
 
 
Źródło: CREODIAS.EU
 
Na ilustracjach: zmiany w zanieczyszczeniu powietrza w różnych częściach świata w okresie XII 2019 - III 2020 r. Źródło: CREODIAS.EU.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czystsze-powietrze-nad-europa-i-chinami-podczas-epidemii

Czystsze powietrze nad Europą i Chinami podczas epidemii.jpg

Czystsze powietrze nad Europą i Chinami podczas epidemii2.jpg

Czystsze powietrze nad Europą i Chinami podczas epidemii3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Zwyczaje żywieniowe rentgenowskich układów podwójnych z gwiazdami typu Be
2020-03-24.
Ludzkość bada światło gwiazd od początku swojej historii, jednak dopiero niedawno odkryliśmy, że gwiazdy nie lubią być same.
Układy podwójne - zawierające dwie gwiazdy krążące wokół siebie - są jednym z najczęstszych rodzajów wiązań grawitacyjnych kolekcji gwiazd, ale ich ewolucja jest złożona. Astronomowie próbują ułożyć puzzle różnych obserwacji gwiezdnych, aby uzyskać szerszy obraz. Wykorzystując zrozumienie ewolucji układów podwójnych, naukowcy mogą symulować populacje gwiazd podwójnych za pomocą kodu syntezy populacji gwiazdowej COMPAS.

Badacze z OzGrav, we współpracy z Instytutem Maxa Plancka niedawno przeprowadzili badanie, aby móc zrozumieć pochodzenie właściwości tzw. układów podwójnych rentgenowskich z gwiazdami typu Be (ang. Be X-ray) w Małym Obłoku Magellana.

Układy podwójne typu Be X-ray to układy złożone z gwiazdy neutronowej krążącej wokół szybko rotującej masywnej gwiazdy. Ta rotacja powoduje, że masywna gwiazda wytwarza dysk z wypływającej materii – część jej jest gromadzona przez gwiazdę neutronową. Następnie gwiazda neutronowa wystrzeliwuje promienie rentgenowskie, które naukowcy mogą obserwować i mierzyć.

W badaniu przeprowadzonym przez Serenę Vinciguerra wykorzystano kod COMPAS do symulacji w środowisku takim, jak Mały Obłok Magellana. Porównując właściwości orbitalne symulowanych układów typu Be X-ray z obserwowanymi, badacze pokazali prawdopodobną ewolucję tych układów gwiazd:
Początkowo, dwie gwiazdy rodzą się w ciasnym układzie podwójnym. Masywniejsza gwiazda ewoluuje szybciej i rozszerza się. Ze względu na bliskość między obiema gwiazdami, napompowana masywna gwiazda „karmi” swoją materią mniejszą gwiazdę. Z czasem masywna gwiazda może karmić i tracić większość swojej masy, jednak mniejsza gwiazda może być zbyt „pełna” i nie przyjmować całej materii.

Indywidualna „dieta” każdej gwiazdy zależy nie tylko od jej budowy i wieku, ale także od masywnej gwiazdy, która ją karmi. W układach typu Be X-ray diety gwiazd są bogatsze, niż wcześniej zakładali astronomowie. W rezultacie dobrze odżywione gwiazdy stają się masywne i szybko wirują.

Później w swojej ewolucji pierwotna masywniejsza gwiazda może eksplodować jako supernowa, pozostawiając po sobie małą, ale bardzo gęstą gwiazdę neutronową. Jeżeli gwiazdy przetrwają eksplozję, stworzą układ typu Be X-ray, z gwiazdą neutronową krążącą wokół masywnej i szybko rotującej gwiazdy.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
OzGrav

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2020/03/zwyczaje-zywieniowe-rentgenowskich.html

 

Zwyczaje żywieniowe rentgenowskich układów podwójnych z gwiazdami typu Be.jpg

Zwyczaje żywieniowe rentgenowskich układów podwójnych z gwiazdami typu Be2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Koronawirus dotknął Marsa. Sondy na kwarantannie
2020-03-25. Radosław Kosarzycki

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) zdecydowała się na wprowadzenie ośmiu ze swoich sond kosmicznych w stan hibernacji w związku z ograniczeniem działalności z powodu pandemii koronawirusa.
Przedstawiciele agencji poinformowali o dalszym ograniczeniu już ograniczonej liczby pracowników centrum kontroli misji w Darmstadt. Ze względu na ograniczone możliwości, część instrumentów zainstalowanych na kilku sondach kosmicznie zostanie tymczasowo wyłączona.
Marsjańskie sondy przejdą w stan hibernacji.
Po przeanalizowaniu bieżącej sytuacji tymczasowo w stan hibernacji wprowadzone zostaną:
•    cztery sondy realizujące misję Cluster, które od 2000 r. badają magnetyczne otoczenie i wpływ wiatru słonecznego na Ziemię,
•    Trace Gas Orbiter, wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 2016 r. sonda badająca atmosferę Czerwonej Planety,
•    Mars Express, sonda wykonująca zdjęcia powierzchni Marsa od 2003 r.
•    Solar Orbiter, wystrzelona w lutym sonda zmierzająca w stronę Słońca.
Centrum kontroli misji dotychczas utrzymywało kontakt z 21 sondami kosmicznymi, jednak w  ubiegłym tygodniu u jednego z pracowników centrum potwierdzono zarażenie koronawirusem.
Rolf Densing, dyrektor operacyjny ESA zapewnił jednocześnie, że tymczasowa hibernacja będzie miała niewielki wpływ na realizację misji poszczególnych sond.
W ubiegłym tygodniu Europejska Agencja Kosmiczna poinformowała, że zawiesza przygotowania i odkłada start europejskiego łazika marsjańskiego Rosalind Franklin na 2022 r. Przełożenie misji po części spowodowane było ograniczeniami w przemieszczaniu się pracowników, wprowadzonymi w związku z trwającą pandemią koronawirusa.
Amerykańska agencja NASA poinformowała natomiast o zawieszeniu przygotowań do startu misji Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, co automatycznie oznacza, że nie znajdzie się on w przestrzeni w 2021 r.

https://www.spidersweb.pl/2020/03/koronawirus-mars-express-solar-orbiter-trace-gas-orbiter.html

 

 

Koronawirus dotknął Marsa. Sondy na kwarantannie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Tak przemysł kosmiczny odmienia na lepsze codzienne życie milionów ludzi
2020-03-25.
Przy okazji misji kosmicznych, wielu ludzi mówi, że na Ziemi panuje bieda, głód i choroby, a rządy krajów pozostają na to głuche i wolą inwestować miliony w eksplorację przestrzeni kosmicznej. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna.
NASA przygotowała fenomenalny serwis internetowy o nazwie Home & City (zobaczcie tutaj), dzięki któremu możemy dowiedzieć się, co ludzkość zawdzięcza przemysłowi kosmicznemu. Czy zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób eksploracja kosmosu i badania wpływają na Wasze codzienne życie? Jeśli należycie do grupy osób, które są sceptycznie nastawione do planów eksploracji kosmosu, to dziś diametralnie odmieni się Wasz punk widzenia w tej materii.
Przemysł kosmiczny od ponad 70 lat rozwija się w szybkim tempie, a dobrodziejstwa płynące z efektów eksploracji kosmosu ułatwiają codzienne życie milionów na całej planecie, i to bez względu na ich status społeczny. Na potrzeby załogowych misji na Księżyc, misji sond kosmicznych na Wenus, Marsa, Jowisza, planetoidy, a także życia astronautów na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i badań prowadzonych na dżunglach tropikalnych, na Antarktydzie lub w głębi światowych oceanów, powstają technologie, na podstawie których tworzone są urządzenia znajdujące się w większości domów.
Nie sposób wymienić, ile ich jest, ale dzięki nim komfort naszego życia wzniósł się na przestrzeni ostatnich dekad na o wiele wyższy poziom. W większości tego nie dostrzegamy, dlatego przygotowaliśmy dla Was kilka produktów, którymi możemy się cieszyć właśnie dzięki naszym zapędom w chęci odkrywania tajemnic kosmosu. Jeśli to dla Was mało, to koniecznie wejdźcie na serwis NASA i zapoznajcie się ze wszystkimi technologiami (zobaczcie tutaj). Jeśli nie znacie jeżyka angielskiego, to naciśnijcie na tekście prawy klawisz myszki i wybierzcie opcję "przetłumacz na język polski".

Żarówki LED: Kilku naukowców i inżynierów, którzy wcześniej pracowali nad systemami oświetlenia LED dla NASA, zarówno w zakresie uprawy roślin, jak i dostarczania astronautom światła na stacji kosmicznej, przeniosło się do firm, które teraz sprzedają oświetlenie zarówno do zastosowań w rolnictwie, jak i do regulacji cykli snu ludzi. Stacja kosmiczna posiada moduł oświetleniowy, który jest zmienia barwę światła w określonych częściach dnia, by ustabilizować cykle aktywności i snu astronautów. Ta technologia staje się coraz powszechniejsza również w ziemskich domach.
Oczyszczacze powietrza: Często myślimy o zanieczyszczeniu powietrza jako problemie współczesnego świata. Powietrze w naszych domach może być jeszcze bardziej zanieczyszczone bakteriami, lotnymi związkami organicznymi i innymi zanieczyszczeniami. Opracowane przez NASA badania, mające na celu pomóc roślinom rozwijać się w kosmosie, sprawdziły się doskonale w oczyszczaniu z powietrza wszelkiego rodzaju toksyn i zostały zaadaptowane do filtrów, które znajdują się w klimatyzatorach, oczyszczaczach powietrza i odkurzaczach, wykorzystywanych masowo w domach i miejscach pracy.
Uzdatniacze wody: Inżynierowie NASA współpracują z prywatnymi firmami, by stworzyć lepsze systemy do uzyskiwania czystej, pitnej wody dla astronautów w kosmosie. Komercyjne wersje tych systemów, które szybko i tanio oczyszczają nawet najbardziej zanieczyszczoną wodę, polepszają jakość życia ludzi w najbiedniejszych krajach świata, gdzie świeża woda jest czymś na wagę złota.

Przenośne odkurzacze: Technologia bezprzewodowych ręcznych akumulatorowych odkurzaczy i niektórych elektronarzędzi, jakie znajdują się w coraz większej ilości domów, wywodzi się z przenośnych, zasilanych bateryjne wiertarek używanych do ekstrakcji próbek na powierzchni Księżyca oraz do prac na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Innowacje stosowane w sektorze prywatnym, funkcjonujące obecnie na bazie tej technologii, wynikały z prośby NASA o lekkie, energooszczędne i samozasilające się urządzenia, zapewniające większą mobilność i szybkość astronautom wykonującym czasowo krytyczne operacje w kosmosie. Dzięki NASA, spopularyzowały się one w naszym codziennym życiu.
Baterie i akumulatory: Akumulatory srebrowo-cynkowe należą do najpotężniejszych dostępnych na rynku, ale wyzwania związane z tą technologią utrudniają ich stosowanie na szeroką skalę. Firmy wykorzystały dziesięciolecia badań NASA nad bateriami srebrowo-cynkowymi, jako punkt wyjścia do własnych badań i rozwoju. Teraz lekarze mogą zaoferować osobom niesłyszącym lub niedosłyszącym zaawansowane i praktycznie bezobsługowe aparaty słuchowe, rozruszniki serca i specjalistyczne czujniki do monitorowania pracy serca i organów wewnętrznych.
Ochrona przez chłodem: Airgel jest niezwykle lekkim i skutecznym izolatorem, opracowanym po raz pierwszy ok. 1930 roku, ale był zbyt delikatny, by można go było wykorzystać w praktyce, dopóki NASA nie nawiązała współpracy z firmami badawczo-rozwojowymi, aby stworzyć elastyczną, trwałą i łatwą w użyciu wersję. Firmy wprowadziły na rynek materiały, które stosowane są w nowej generacji elastycznej odzieży, obuwiu i innych produktach, coraz popularniejszych wśród zwykłych ludzi.

Odzież termiczna: Zwykła odzież ma tendencję do zatrzymywania ciepła i potu podczas intensywnej aktywności w chłodzie. Wykorzystując technologię opracowaną dla skafandrów kosmicznych, NASA współpracowała z branżą odzieżową, aby stworzyć nowe materiały zmieniające fazę, które zwiększają komfort poprzez moderowanie temperatur między ciałem a środowiskiem. Tkaniny zmieniające fazę można znaleźć również w pościeli, kocach dziecięcych i innych.
Komfortowe łóżka, fotele, pościele i materace: Wynalezione podczas projektu badawczego NASA w celu zwiększenia komfortu i bezpieczeństwa komercyjnych foteli lotniczych, pianka uspokajająca - znana również jako pianka pamięciowa, pojawia się obecnie w produktach konsumenckich, od materaców i poduszek po łóżka szpitalne, obuwie, protezy i wiele innych.
Oczyszczanie ścieków: NASA od dawna pracuje nad autonomicznymi systemami podtrzymywania życia, w których rośliny żywią się i oczyszczają ścieki. Takie systemy działają na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Agencja pomogła w stworzeniu taniej, przyjaznej dla środowiska metody oczyszczania ścieków, z której korzysta obecnie wiele biednych społeczności w krajach trzeciego świata. Technika ta jest tańsza niż tradycyjne metody oczyszczania ścieków i może również przyczynić się do lepszego dbania o środowisko naturalne.

Okulary ochronne: Barwniki NASA filtrujące światło UV zwiększają ostrość widzenia, blokując błyski i odblaski. Ta sama technologia bezpieczeństwa stosowana od dawana przez NASA, która po raz pierwszy została użyta do ochrony oczu spawaczy przed niebieskimi promieniami ultrafioletowymi palników spawalniczych, znalazła odzwierciedlenie w trendach mody na okulary przeciwsłoneczne wśród ludzi mieszkających w najróżniejszych częściach świata.
Cyfrowe aparaty fotograficzne: Uzupełniający czujnik obrazu z półprzewodników z tlenku metalu (CMOS), opracowany przez inżyniera NASA i jego zespół, stał się jedną z najbardziej wszechobecnych technologii kosmicznych, dominującą w naszym życiu. Dzięki NASA możemy wykonywać setki zdjęć swoimi smartfonami i dzielić się nimi ze znajomymi, a także drukować je i pozostawić na pamiątkę dla przyszłych pokoleń. Czujniki obrazu CMOS umożliwiają powstanie znacznie mniejszych i bardziej energooszczędnych kamer.
Filtry oczyszczania wody: Oryginalnie zaprojektowana do oczyszczania wody dla astronautów Apollo, technologia jonów srebra NASA oczyszcza i zmiękcza wodę, jednocześnie hamując wzrost bakterii w jednostkach filtrujących. Obecnie producenci używają tej połączonej technologii do tworzenia domowych systemów filtrowania wody, które nie tylko oczyszczają i zmiękczają, ale także usuwają niepożądane smaki i zapachy.
Kosmetyki: Wykorzystując opatentowany przez NASA bioreaktor, jedna ze znanych firm wykorzystuje środki z ludzkich fibroblastów (komórki wytwarzające kolagen) na potrzeby stworzenia nowej linii produktów ochrony skóry. Testy laboratoryjne wykazały, że krem odmładzający zwiększa zawartość wilgoci w skórze o 76 procent oraz zmniejsza przebarwienia i zmarszczki o ponad 50 procent.
To tylko niektóre z technologii i gotowych produktów, jakie są dostępne na rynku dla każdego z nas. NASA pomaga również w programach ograniczenia problemu głodu na świecie, rozwijając projekty hydroponiczne i modyfikacji genetycznych roślin, a także uratowała życie niezliczonej ilości ludzi, poprzez wdrażanie technologii, które mają za zadanie monitorować życie miast i chronić konstrukcje domów/budynków przed powodziami lub trzęsieniami ziemi.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2020-03-25/tak-przemysl-kosmiczny-odmienia-na-lepsze-codzienne-zycie-milionow-ludzi/

 

 

Tak przemysł kosmiczny odmienia na lepsze codzienne życie milionów ludzi.jpg

Tak przemysł kosmiczny odmienia na lepsze codzienne życie milionów ludzi2.jpg

Tak przemysł kosmiczny odmienia na lepsze codzienne życie milionów ludzi3.jpg

Tak przemysł kosmiczny odmienia na lepsze codzienne życie milionów ludzi4.jpg

Tak przemysł kosmiczny odmienia na lepsze codzienne życie milionów ludzi5.jpg

Tak przemysł kosmiczny odmienia na lepsze codzienne życie milionów ludzi6.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Planet Four na Zooniverse
2020-03-25. Krzysztof Kanawka
Na platformie Zooniverse ruszył nowy projekt dla internautów – Planet Four. Tym razem celem badań jest czwarta planeta Układu Słonecznego – Mars.
Zooniverse to platforma na której zainteresowani internauci mogą poszukiwać interesujących z naukowego punktu widzenia “sygnałów”. Przykładem może być Planet Hunters TESS, w ramach którego poszukuje się “zaćmień” innych gwiazd w poszukiwaniu planet pozasłonecznych. Zooniverse oferuje wiele różnych projektów, nie tylko związanych z astronomią.
Dwudziestego czwartego marca ruszył nowy projekt na Zooniverse. Ten projekt nosi nazwę Planet Four i dotyczy Marsa – czwartej planety Układu Słonecznego. W projekcie Planet Four wykorzystywane są zdjęcia z teleskopu HiRISE, zainstalowanego na pokładzie Mars Reconnaissance Orbiter (MRO), krążącego wokół Czerwonej Planety od marca 2006 roku.
Celem Planet Four jest poszukiwanie i klasyfikacja tworów, które powstały i zmieniają się pod wpływem czynników takich jak marsjański wiatr. Naukowcy mają nadzieję lepiej zrozumieć marsjański klimat poprzez szersze badania tych tworów, w szczególności ich zmian rok do roku oraz w poszczególnych sezonach.
Ciemne twory w obszarach biegunowych Marsa powstają wskutek sublimacji dwutlenku węgla pod wpływem promieniowania słonecznego. Podczas sublimacji dwutlenek węgla zabiera ze sobą drobinki pyłu, które układają się zgodnie z kierunkiem wiatru. Następnie, w miarę zbliżania się do marsjańskiego lata, ciemne twory zanikają. Pozostają zaś twory, które nazywa się “pająkami” – są to cienkie linie, prawdopodobnie małe kanały, odsłonięte wskutek sublimacji lodu.
Przez 14 lat orbitowania wokół Marsa teleskop HiRISE wykonał zbyt wiele zdjęć, by mały zespół naukowców mógł je sprawnie analizować. W tych zdjęciach jest jednak ukryta duża ilość wiedzy na temat kierunku marsjańskiego wiatru, zmian sezonowych oraz tych w dłuższym wymiarze czasu. Dlatego tez powstał projekt Planet Four na Zooniverse.
Przykładowe zdjęcie Marsa z widocznymi ciemnymi tworami – zdjęcie z HiRISE / Credits – NASA
Link do projektu: https://www.zooniverse.org/projects/mschwamb/planet-four/about/research
(Zooniverse)
https://kosmonauta.net/2020/03/planet-four-na-zooniverse/

Planet Four na Zooniverse.jpg

Planet Four na Zooniverse2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Wystartował projekt EPOS PL+
2020-03-25.
10 marca 2020 r. w siedzibie Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach oficjalnie zainaugurowana została realizacja projektu EPOS PL+. Jest on częścią największego europejskiego programu rozwoju infrastruktury badawczej w naukach o Ziemi o nazwie EPOS - European Plate Observing System. W skład polskiego konsorcjum wchodzi 6 jednostek naukowych oraz jeden partner przemysłowy czyli Polska Grupa Górnicza.
Projekt EPOS-PL+ jest częścią największego europejskiego programu rozwoju infrastruktury badawczej w naukach o Ziemi o nazwie EPOS (European Plate Observing System) i stanowi jego integralną część. Program EPOS obejmuje obecnie 25 krajów Europy. Pozwala lepiej zrozumieć trzęsienia ziemi, erupcję wulkanów i inne geozagrożenia, również te związane z eksploatacją złóż.
W Polsce integrowane są dziedzinowe infrastruktury badawcze, które będą stanowiły Lokalne Centra Danych dla zagrożeń antropogenicznych, obserwacji geomagnetycznych i magnetotellurycznych, laboratoriów analitycznych, danych GNSS i radiometrycznych, obserwacji grawimetrycznych, badań sejsmicznych litosfery i danych satelitarnych.
Celem projektu EPOS-PL+ jest zwiększenie funkcjonalności dużej infrastruktury badawczej, która jest tworzona w ramach programu #EPOS. W Polsce powstanie m.in. satelitarny bank danych czyli nowe Centrum Infrastruktury Badawczej (Centrum Infrastruktury Badawczej Danych Satelitarnych - CIBDS), Platforma IT do badań metodami Sztucznej Inteligencji (EPOS-AI) z użyciem sieci neuronowych i komputerów o wielkiej mocy obliczeniowej. W Polskiej Grupie Górniczej zostanie zrealizowany nowy poligon pomiarowy o nazwie Geofizyczny System Bezpieczeństwa dla Górniczych Filarów Ochronnych, który pozwoli na prowadzenie zaawansowanych badań nad zagrożeniem tąpnięciami i sejsmicznością obszarów górniczych. Celem pośrednim projektu jest promowanie współpracy nauki z biznesem.
W skład konsorcjum realizującego projekt #EPOS-PL+ wchodzi 6 jednostek naukowych: Główny Instytut Górnictwa (GIG) w Katowicach,  Instytut Geofizyki PAN, Akademickie Centrum Komputerowe CYFRONET AGH w Krakowie, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu, Instytut Nauk Geologicznych PAN, Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz jedyny partner przemysłowy, jakim jest Polska Grupa Górnicza.

Projekt dofinansowany jest ze środków #ProgramOperacyjnyInteligentnyRozwój.
Termin realizacji projektu obejmuje lata 2020-2023 (01.01.2020r. - 31.12.2023r.). Natomiast całkowity koszt jego realizacji to 52 844 599,09 zł.  
 
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Główny Instytut Górnictwa
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wystartowal-projekt-epos-pl

 

Wystartował projekt EPOS PL+.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)