Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Paweł Baran

Rekomendowane odpowiedzi

NASA przygotowuje galaktyczny reset

Sonda Voyager 2 znajdująca się na granicy Układu Słonecznego ma uszkodzony moduł pamięci. Ale informatycy z NASA są dobrej myśli - chcą po przeprowadzeniu pomyślnego resetu pamięci wgrać nowe oprogramowanie, ułatwiające transmisję danych po przekroczeniu granicy heliosfery - poinformowały w amerykańskie portale naukowe.

Według portalu Science, wystrzelony 33 lata temu, w 1977 roku Voyager 2 po zbadaniu Urana, Neptuna i Saturna znajduje się obecnie 13,8 mld km od Ziemi, na granicy Układu Słonecznego. W niedługim czasie przekroczy granicę heliosfery - obszaru wokół Układu Słonecznego, gdzie ciśnienie wiatru słonecznego przeważa nad ciśnieniem wiatrów galaktycznych.

Według portalu technologicznego Daily Tech, do końca pierwszej dekady maja sonda przesyłała dane bez żadnych problemów technicznych, jednak około 10 maja przekazy zaczęły dochodzić mocno zniekształcone. Inżynierom z NASA udało się przełączyć sondę w tryb diagnostyczny i wykryć, że awaria związana jest z uszkodzeniem pamięci, podobnym do występującego w satelitach, które znalazły się pod wpływem intensywnej ekspozycji promieniowania słonecznego.

- W niektórych satelitach przechodzących blisko Słońca występują podobne zjawiska. Ale tu jesteśmy bardzo daleko od niego i trudno powiedzieć jaka była przyczyna tego problemu. - powiedział Daily Tech Ed Massey, kierownik misji Voyager 2Mimo tego między 19 a 22 maja udało się informatykom z NASA dokonać zdalnego resetu pamięci w komputerze pokładowym Voyagera 2 i przywrócić normalne funkcjonowanie sondy. Obecnie, według Science, informatycy przygotowali i przetestowali nowe oprogramowanie dla komputera sondy, które pozwoli rozszerzyć jej możliwości badawcze i przesyłać dane nawet po wejściu w głęboki Kosmos. Jak powiedział portalowi Science Ed Massey, naukowców zwłaszcza interesują dane spoza heliosfery, bowiem przekroczenie jej granicy "będzie jak wyjście z płycizny na głęboką wodę".

http://wiadomosci.onet.pl/2179063,16,nasa_przygotowuje_galaktyczny_reset,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sojuz z trzema astronautami wrócił na Ziemię

Rosyjski statek kosmiczny Sojuz TMA-17 z trzema astronautami na pokładzie wylądował w środę w Kazachstanie. Rosjanin Oleg Kotow, Japończyk Soichi Noguchi i Amerykanin Timothy Creamer powrócili z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

Sojuz wylądował bez zakłóceń o godzinie 7.25 czasu moskiewskiego (5.25 czasu polskiego) na pustynnym stepie na północy Kazachstanu.

Trzej astronauci na ISS wyruszyli w grudniu ubiegłego roku i prowadzili tam prace technologiczne.

Stacja ISS, której wartość ocenia się na ok. 100 mld dolarów, składa się obecnie z kilkunastu modułów dostarczonych przez: USA, Rosję, Kanadę, Japonię i Europejską Agencję Kosmiczną.

Stacja ISS jest największym obiektem kiedykolwiek umieszczonym w przestrzeni kosmicznej przez człowieka.

http://wiadomosci.onet.pl/2179688,16,sojuz_z_trzema_astronautami_wrocil_na_ziemie,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Symulowany lot na Marsa

Mars500 to międzynarodowy eksperyment związany z przyszłymi międzyplanetarnymi załogowymi lotami kosmicznymi, m.in. lotem na Marsa. Dzisiaj w Moskwie sześcioosobowa załoga zostanie zamknięta na 520 dni w specjalnej izolowanej konstrukcji i rozpocznie symulowany lot na Marsa.

Pierwszym etapem projektu był 14-dniowy test mający za zadanie sprawdzenie całego kompleksu (2007 r.). Następnie w roku 2009 przeprowadzono wstępną 105-dniową symulację, podczas której w kompleksie zamknięto sześć osób: czterech Rosjan i dwóch Europejczyków.

Teraz startuje właściwy etap eksperymentu - symulacja pełnego, trwającego 520 dni lotu na Marsa. Obejmuje ona 250 dni lotu Ziemia-Mars, do 30 dni badań na powierzchni Marsa, 240 dni lotu Mars-Ziemia. Przez cały czas trwania eksperymentu załoga będzie odizolowana od świata i na 550 metrach sześciennych będzie mieć do dyspozycji to, co astronauci Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS. Izolacja skończy się 5 listopada 2011 r.

Załoga Mars500 będzie żyć i pracować tak jak astronauci stacji kosmicznej, prowadzić eksperymenty naukowe i codziennie ćwiczyć. W tygodniu będzie mieć dwa dni wolnego, oprócz symulowanych sytuacji awaryjnych. Przez cały czas będzie monitorowany psychiczny, medyczny i fizyczny stan członków załogi. Komunikacja ze światem będzie dostępna jedynie przez internet.

Eksperyment prowadzony jest przez rosyjski Instytut Problemów Biomedycznych IBMP we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną ESA. W skład załogi wchodzą (sześć osób oraz rezerwowy): Sukhrob Kamolov (Rosjanin, 32 lata, kardiochirurg), Mikhail Sinelnikov (Rosjanin, 37 lat, inżynier-mechanik), Alexey Sitev (Rosjanin 38 lat, inżynier, dowódca), Alexandr Smoleevskiy (Rosjanin, 33 lata, lekarz), Wang Yue (Chińczyk, 26 lat, lekarz), Romain Charles (Francuz, 31 lat, inżynier), Diego Urbina (Włoch/Kolumbijczyk, 27 lat, inżynier). Każdy z uczestników otrzyma wynagrodzenie w wysokości 3 milionów rubli (100 tysięcy dolarów).

http://fakty.interia.pl/nauka/news/symulowany-lot-na-marsa,1488023,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza prywatna rakieta jest już na orbicie

Rakieta multimilionera Elona Muska, Falcon 9, osiągnęła w piątek orbitę 9 minut po wystrzeleniu w dziewiczy lot z Florydy - poinformował sam Musk.

To był naprawdę fantastyczny dzień - oświadczył urodzony w Republice Południowej Afryki Musk, założyciel spółki SpaceX. - To dowodzi, że nawet takie małe, nowe firmy jak SpaceX mogą wprowadzać nową jakość - dodał.

Musk powiedział, że z niecierpliwością czeka na kolejną próbę Falcona 9 tego lata i liczy, że w przyszłym roku jego rakieta będzie mogła dostarczyć pierwszy ładunek na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS).

Próbny lot Falcona 9 wpisuje się w strategię prezydenta USA Baracka Obamy, który chce odciążyć Państwową Agencję Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) w transporcie ładunków i osób na ISS, aby mogła się ona poświęcić eksplorowaniu dalszej przestrzeni kosmicznej.

- To świt nowej ery w eksploracji kosmosu. Moim zdaniem bardzo ekscytującej. Doprowadzi ona do demokratyzacji kosmosu i sprawi, że kiedyś będzie on dostępny dla wszystkich - oświadczył Musk.

Administrator NASA Charles Bolden określił piątkową próbę jako "istotny krok milowy w rozwijaniu komercyjnego transportu (kosmicznego)".

Obama chce w ciągu najbliższych 5 lat przeznaczyć 6 mld dol. na pomoc sektorowi prywatnemu w rozwijaniu technologii rakiet kosmicznych. Pod koniec 2010 r. na ISS ma polecieć ostatni prom NASA. Potem zadanie transportu załóg na stację ma zostać przekazane stronie rosyjskiej chyba, że będzie to w stanie robić sektor prywatny

http://wiadomosci.onet.pl/2180489,16,pierwsza_prywatna_rakieta_jest_juz_na_orbicie,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zdjęcia efektów uderzenia planetoidy w Jowisza

Z mocą równą sile kilku tysięcy bomb atomowych w czerwcu 2009 r. w Jowisza uderzył tajemniczy obiekt. Opublikowane niedawno wyniki analizy zdjęć z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a sugerują, że była to prawdopodobnie asteroida, a nie kometa, jak w podobnym zdarzeniu z 1994 r.

Na skutek uderzenia obiektu w atmosferę Jowisza powstała w niej nowa plama, którą jako pierwszy dostrzegł miłośnik astronomii z Australii, a po nim na tę planetę Układu Słonecznego skierowano teleskopy z największych obserwatoriów na świecie, włącznie z tymi pracującymi w kosmosie.

Astronomowie byli już świadkami podobnej kosmicznej kolizji - w czerwcu 1994 r. w atmosferę Jowisza uderzyła kometa Shoemaker-Levy 9, która wcześniej rozleciała się na ponad 20 fragmentów. Wtedy wcześniej wiedziano, że nastąpi taka katastrofa, gdyż naukowcy obserwowali kometę wcześniej i znali jej orbitę. W przypadku ciała z 19 czerwca 2009 r. uderzenie nastąpiło niespodzianie i teleskopy mogły dostrzec jedynie jego efekt, a nie samą kolizję z Jowiszem.

Naukowcy porównali zdjęcia efektów obu kolizji (z 1994 i 2009 r.) wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a i na ich podstawie przypuszczają, że ubiegłorocznego uderzenia dokonała asteroida o średnicy około 500 metrów, a nie kometa.

Zdjęcia efektów obu katastrof wykazują różnice. Fotografie w zakresie nadfioletowym z 1994 pokazują halo wokół obszarów uderzenia fragmentów komety. Halo to wskazuje na obecność pyłu powstałego w wyniku uderzenia. Zdjęcia pokazują też duży kontrast pomiędzy pyłem z uderzenia, a chmurami w atmosferze Jowisza. Z kolei nadfioletowe zdjęcia z 2009 r. nie pokazują obecności halo, a kontrast pomiędzy miejscem upadku, a resztą atmosfery szybko zmalał. Oznacza to brak małych cząstek pyłu.

Dodatkowo wydłużony kształt obszaru kolizji z 2009 r. sugeruje, że uderzenie nastąpiło pod bardziej ostrym kątem. Analizy możliwych orbit ciała, które uderzyło w Jowisza, dokonał zespół kierowany przez Heidi Hammel ze Space Science Institute w Boulder w Colorado (Stany Zjednoczone). Analizy wskazują, że prawdopodobnie była to planetoida z rodziny Hildy z pasa około 1100 planetoid krążących w okolicach orbity Jowisza.

Wyniki badań ukazały się w czasopiśmie naukowym The Astrophysical Journal Letters w wydaniu z 1 czerwca b.r. i są przykładem współpracy miłośników astronomii z zawodowymi astronomami.

Więcej informacji:

Hubble Images Suggest Rogue Asteroid Smacked Jupiter

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: HubbleSite.org

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2518

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Eksplozja koreańskiej rakiety podczas lotu na orbitę

Korea Południowa wystrzeliła rakietę, która miała wynieść na orbitę okołoziemską satelitę badającego zmiany klimatyczne na Ziemi. W chwilę po starcie utracono jednak kontakt z rakietą, która najprawdopodobniej eksplodowała w czasie lotu.

Rakietę wystrzelono z jednodniowym opóźnieniem spowodowanym awarią systemu przeciwpożarowego na wyrzutni w centrum badań kosmicznych Naro w Goheung, 465 km na południe od Seulu.

Czwartkowy start nastąpił bez problemów, jednak po 137 sekundach stracono kontakt z rakietą - poinformował Koreański Instytut Badań Kosmicznych. Rakieta miała wynieść satelitę obserwacyjnego wyposażonego w urządzenia, które miały być wykorzystane do badania globalnego ocieplenia i zmian klimatycznych na Ziemi.

Był to drugi start rakiety przeprowadzony z terytorium Korei Płd. Podczas pierwszej próby w sierpniu 2009 roku satelity nie udało się umieścić na orbicie, ponieważ nie otworzyła się jedna z jego osłon.

Od roku 1992 Korea Południowa wystrzeliła w kosmos z zagranicznych kosmodromów 11 satelitów, używając do tego zagranicznych rakiet.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Eksplozja-koreanskiej-rakiety-podczas-lotu-na-orbite,wid,12354116,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Japońska sonda powraca ze spotkania z planetoidą

Sonda Hayabusa dokonała piątego manewru korygującego trajektorię lotu i zmierza w kierunku Ziemi, poinformowała japońska agencja kosmiczna JAXA. Sonda przywiezie próbki z planetoidy Itokawa. Lądowanie kapsuły z próbkami ma nastąpić 13 czerwca.

Poprzednie manewry korekcyjne nastąpiły 4-6 kwietnia, 1-4 maja, 24-27 maja oraz 3-5 czerwca. Najnowsza korekta trajektorii sondy nastąpiła 9 czerwca, kiedy znajdowała się ona w odległości 1,9 miliona kilometrów od Ziemi. Operacja zakończyła się powodzeniem i sonda została precyzyjnie nakierowana, tak aby nad Australią zrzucić kapsułę z próbkami.

Kapsuła zostanie wypuszczona przez sondę na 3 godziny przed lądowaniem w odległości 40 tysięcy kilometrów od Ziemi, w atmosferę wejdzie na wysokości 200 kilometrów. Będzie musiała przetrwać znacznie wyższą temperaturą niż lądujące wahadłowce. Na wysokości 10 kilometrów otworzy się spadochron, na którym powinna opadać od 15 do 20 minut.

Miejsce lądowania w Australii to Zastrzeżony Obszar Woomera, teren o powierzchni 127 tysięcy kilometrów kwadratowych, przeznaczony do testów broni. To największy tego typu poligon na świecie. Obszar ten obejmuje głównie teren pustynny.

Misja Hayabusa trwa już 7 lat. Sonda została wystrzelona w maju 2003 r. z Kagoshima Space Center. 12 września 2005 r. dotarła do planetoidy 25143 Itokawa, a w listopadzie 2005 r. dokonała dwukrotnej próby dotknięcia powierzchni, aby pobrać próbki. Potem w grudniu stracono komunikację z sondą, ale została odzyskana w marcu 2006 r. Poza badaniem planetoidy Itokawa celem misji Hayabusa był test nowego napędu - silnika jonowego.

http://wiadomosci.onet.pl/2182961,16,japonska_sonda_powraca_ze_spotkania_z_planetoida,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Galaktyczne Zoo na 20 urodziny Kosmicznego Teleskopu Hubble'a

Polscy internauci mogą już korzystać z najnowszego serwisu projektu "Galaktycznego Zoo". Tym razem astronomowie proszą użytkowników globalnej sieci o pomoc w klasyfikacji galaktyk sfotografowanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a, co oznacza, że na ekrany komputerów "galaktycznych zoologów" po raz pierwszy trafią zdjęcia wykonane nie z powierzchni Ziemi, a z kosmosu.

"Hubble" to kolejna odsłona międzynarodowego społecznościowego projektu naukowego "Galaktyczne Zoo", w którym udział wzięło już 300 tysięcy internautów, w tym ponad 25 tysięcy Polaków. Najnowsza wersja serwisu pozwala klasyfikować obiekty bardziej odległe i zaobserwowane wcześniej niż te pochodzące z przeglądu SDSS, na którym bazował serwis oryginalnego "Galaktycznego Zoo".

"Galaktyczni zoolodzy" zyskują dostęp do fotografii z Kosmicznego Teleskop Hubble'a w momencie, w którym cały "astronomiczny świat" świętuje 20 lat funkcjonowania słynnego orbitalnego obserwatorium, ale i jednocześnie powoli się z nim żegna. Wysłużony instrument, dzięki któremu udało się zajrzeć w Wszechświat dużo głębiej niż kiedykolwiek wcześniej ma zostać wkrótce zastąpiony przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba.

W "Galaktycznym Zoo Hubble" zadaniem internatów jest klasyfikacja galaktyk o przesunięciu ku czerwieni (ang. redshift) równemu ok. 1, co oznacza, że są to obiekty sprzed 6-7 miliardów lat. Obiekty przeglądu SDSS były z kolei galaktykami tzw. lokalnego Wszechświata.

Podobnie jak podczas pierwszej i drugiej fazy oryginalnego "Galaktycznego Zoo", dzięki zaangażowaniu internatów astronomom będzie łatwiej tworzyć mapy kosmosu i odkrywać prawa rządzące ewolucją galaktyk. Stąd właśnie "zoo" w nazwie projektu - jego społeczność bada gatunki galaktyk, podobnie jak zoolodzy badają gatunki zwierząt. "Hubble" jest dostępny dla wszystkich zainteresowanych, w polskiej wersji językowej, pod adresem http://www.galaxyzoo.org.

Więcej informacji o projektach Zooniverse, w tym o "Galaktycznym Zoo" można znaleźć na stronach polskich partnerów Citizen Science Alliance (konsorcjum powołanego przez kilka czołowych brytyjskich i amerykańskich uniwersytetów, które koncentruje swoje działania na rozwoju społecznościowych projektów naukowych) - projektu Hands-On Universe, Europe (http://www.pl.euhou.net) i portalu Astronomia.pl (http://www.astronomia.pl).

Na stronach EU-HOU jest dostępne również dedykowane forum dyskusyjne, na którym uczestnicy projektów mogą wymieniać się doświadczeniami, a w przypadku wątpliwości, na pytania użytkowników odpowiada polski zespół ekspertów - pod adresem [email protected]

[ Astronomia.pl - Jan Pomierny ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2519

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Europejski Konkurs Nawigacji Satelitarnej "Galileo Masters"

Trwa konkurs na innowacyjne pomysły dotyczące nawigacji satelitarnej. Do wygrania jest łącznie 100 tysięcy euro i dodatkowy milion euro na rozkręcenie własnego biznesu. Startować mogą zarówno instytucje jak i osoby prywatne.

Zwycięzca otrzymuje nagrodę pieniężną w wysokości 20 tysięcy euro oraz szansę realizacji swojego pomysłu w regionalnym centrum innowacyjności, które wybierze spośród 22 takich ośrodków na całym świecie. Przez sześć miesięcy otrzyma wsparcie techniczne i prawne, a także szanse na znalezienie partnerów do realizacji pomysłu oraz międzynarodową promocję.

Poza nagrodą główną przewidziano osiem nagród specjalnych o wartości od kilku do kilkunastu tysięcy euro w gotówce plus wsparcie (np. konsultacje ekspertów, opłacenie przez rok miejsca w centrum innowacyjności, pomoc marketingowa czy pomoc w zakresie patentowania).

Uczestnik musi wypełnić odpowiedni formularz zgłoszeniowy obejmujący różne aspekty jego pomysłu - techniczne, komercyjne, prawne. Zgłoszenia będą oceniane przez 150 międzynarodowych ekspertów (naukowców i przedstawicieli przemysłu). Ocenie będą podlegać korzyści z realizacji pomysłu, przewaga pomysłu nad istniejącymi rozwiązaniami, techniczne możliwości realizacji, czas wdrożenia, szanse na sukces komercyjny, kwestie prawne, innowacyjność.

W konkursie Galileo Master mogą brać udział zarówno instytucje naukowe, jak i osoby prywatne (pełnoletnie). Termin zgłoszeń upływa 31 lipca 2010 r. o godzinie 12:00 czasu środkowoeuropejskiego. Szczegółowe informacje na temat konkursu znajdują się pod adresem www.galileo-masters.eu. Pełna jego nazwa to European Satellite Navigation Competition "Galileo Masters".

Organizatorem konkursu jest Anwendungszentrum GmbH Oberpfaffenhofen, a przy organizacji współpracuje kilku innych partnerów, w tym Europejska Agencja Kosmiczna ESA. Konkurs organizowany jest co roku od 2004 r.

Więcej informacji:

Galileo Masters

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: European Satellite Navigation Competition Galileo Masters

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2520

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy NASA będą badać Arktykę

Specjaliści amerykańskiej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) przygotowują pierwszą ekspedycję oceanograficzną, której zadaniem będzie badanie wpływu zmian klimatycznych na Pacyficzny sektor Arktyki.

O rozpoczęciu realizacji dwuletniego programu badań na Morzu Czukockim i Morzu Beauforta poinformowali przedstawiciele NASA w swej waszyngtońskiej siedzibie.

Według oceny specjalistów, zarówno w jednym, jak i drugim regionie obserwuje się zmianę grubości pokrywy lodowej, jednak proces ten przebiega niejednakowo z powodu wielu czynników biologicznych, fizycznych i chemicznych. Zadaniem naukowców NASA będzie zbadanie specyfiki tych czynników, a także tego, w jaki sposób naturalne i antropomorficzne zmiany klimatyczne wpływają na koncentrację dwutlenku węgla w przylegającej do lodu warstwie atmosfery.

Pierwsza ekspedycja agencji badań kosmicznych startuje 15 czerwca z amerykańskiego portu Dutch Harbour (Wyspy Aleuckie) na pokładzie lodołamacza. 128-metrowej długości statek wyposażony jest w sześć laboratoriów naukowych. Przewiduje się, że rejs ten potrwa około pięciu tygodni, po czym naukowcy zejdą na ląd w porcie miasta Seward (stan Alaska). Drugi etap ekspedycji zaplanowano na 2011 rok.

Naukowcy zamierzają porównać dane, uzyskane w trakcie badań oceanograficznych, z wynikami obserwacji prowadzonych z satelitów NASA. Interpretacja danych z satelitów może być utrudniona z powodu dużego zachmurzenia i wielkiego obszaru powierzchni odbijających w regionie antarktycznym. Specjaliści mają jednak nadzieję, że przeprowadzenie obserwacji laboratoryjnych "w terenie" umożliwi im posunięcie się do przodu w ocenie danych ze zdjęć z kosmosu.

Według prognoz ekspertów NASA, na realizację całego programu potrzeba będzie wyasygnować ok. 10 milionów dolarów.

http://wiadomosci.onet.pl/2183520,16,naukowcy_nasa_beda_badac_arktyke,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

KOSMOS W ZASIĘGU RĘKI

KOLEKCJONERZY

Jan Woreczko & Wadi i Andrzej S. Pilski

uprzejmie zapraszają na wystawę

METEORYTÓW

wystawa czynna od 1 czerwca 2010 roku

(przez trzy miesiące)

w siedzibie Muzeum Techniki

(Warszawa, Pałac Kultury i Nauki)

Kilka fotografi z wystawy dla zachęty

(jest jeszcze kilka niespodzianek, ale to już na miejscu

http://www.woreczko.pl/meteorites/

http://www.woreczko.pl/meteorites/exhibitions/Warsaw2010/indeks.htm

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Złączenie Wenus z Księżycem

W poniedziałek i wtorek będziemy mogli zobaczyć złączenie na niebie młodego Księżyca i jasnej Wenus, która świeci obecnie jako Gwiazda Wieczorna - poinformował dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.

Złączenia - określane przez astronomów koniunkcjami - Wenus i Księżyca są zawsze efektowne bowiem w zjawisku tym biorą udział dwa najjaśniejsze po Słońcu obiekty na niebie. Szczególnie ładnie wyglądają one, gdy wąski sierp Księżyca znajduje się bardzo blisko jasno świecącej Wenus.

W najbliższy poniedziałek i wtorek dojdzie właśnie do takiego spotkania. Srebrny Glob będzie tuż po nowiu, który wystąpił 12 czerwca o godzinie 13:14. Najmniejszy dystans dzielący Księżyc i Wenus wyniesie 4 stopnie. Moment, w którym dojdzie do minimalnego zbliżenia wypada 15 czerwca o godzinie 6, a więc w czasie, gdy w Polsce panuje dzień. Na obserwacje można więc wybrać się jednak albo 14 albo 15 czerwca wczesnym wieczorem.

Około godziny 21:45, niespełna godzinę po zachodzie Słońca, należy spoglądać w kierunku północno-zachodniego horyzontu. Wenus i Księżyc powinniśmy znaleźć około 15 stopni nad nim.

Wieczorem, 14 czerwca wąziutki sierp Księżyca będzie świecił trochę poniżej Wenus, natomiast dobę później, mniej więcej na tej samej wysokości nad horyzontem co planeta.

http://wiadomosci.onet.pl/2183535,16,zlaczenie_wenus_z_ksiezycem,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Satelita CoRoT odkrył sześć planet pozasłonecznych

Sześć egzoplanet i jeden brązowy karzeł to najnowsze odkrycia misji kosmicznej CoRoT prowadzonej przez francuską agencję kosmiczną. Jedna z planet ma około 70 proc. masy i promienia Saturna.

Nowoodkryte sześć planet jest różnorodne. CoRoT-8b ma około 70% promienia i masy Saturna, z kolei CoRoT-10b, CoRoT-11b, CoRoT-12b, CoRoT-13b i CoRoT-14b są większe i należą do grupy planet zwanej "gorącymi Jowiszami". Zdecydowanie odstaje od nich obiekt CoRoT-15b, który ma aż 60 mas Jowisza co plasuje go w gronie brązowych karłów, obiektów pomiędzy planetami, a gwiazdami.

Niektóre z odkrytych planet mają własności wyróżniające je z grona ponad 450 znanych już planet pozasłonecznych. Na przykład orbita planety CoRoT-10b to bardzo wydłużona elipsa, co powoduje, że na planecie występują duże wahania temperatury w ciągu roku: od 250 do 600 stopni Celsjusza, a wszystko to w zaledwie 13 ziemskich dni (tyle trwa obieg CoRoT-10b dookoła gwiazdy). W przypadku CoRoT-11b gwiazda centralna obraca się dookoła własnej osi bardzo szybko - w zaledwie 2 dni (dla porównania obrót Słońca dookoła swojej osi trwa około 26 dni).

W celu poszukiwania planet krążących wokół gwiazd innych niż Słońce CoRoT obserwuje bardzo dużą liczbę gwiazd przez długi okres czasu. Naukowcy poszukują bardzo niewielkich zmian w jasności gwiazdy, osłabienia światła spowodowanego przez przejście planet przed gwiazdą, zwane tranzytem. Stosując tę technikę można określić promień odkrytej planety.

Kosmiczny teleskop CoRoT był w obserwacjach wspierany przez liczne obserwatoria naziemne, m.in. Very Large Telescope o średnicy 8,2 metra, ale także przez mniejsze teleskopy o średnicach około dwóch metrów i jednego metra. Po wykryciu przez satelitę CoRoT kandydata na planetę do obserwacji włączają się obserwatoria naziemne, aby potwierdzić czy mamy do czynienia z planetą. Prowadzone są m.in. obserwacje spektroskopowe, które pozwalają na określenie masy planety.

Misja CoRoT jest prowadzona przez francuską agencję kosmiczną CNES we współpracy z Austrią, Belgią, Brazylią, Hiszpanią, Niemcami i Europejską Agencją Kosmiczną ESA. Poza poszukiwaniem planet pozasłonecznych innym celem misji jest asterosejsmologia, czyli badania "trzęsień gwiazd".

Więcej informacji:

CoRoT unveils a rich assortment of new exoplanets

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: Europejska Agencja Kosmiczna ESA

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2522

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Leciała 7 lat, kiedy dotarła na Ziemię... zaginęła

Ekipa japońskich naukowców szuka kapsuły, która wylądowała na poligonie wojskowym w Australii. Wchodziła ona w skład sondy kosmicznej Hayabusa - po japońsku „sokół”. To pierwsza sonda, która poleciała na asteroidę i szczęśliwie wróciła na Ziemię. Jej podróż trwała siedem lat. Naukowcy z japońskiej agencji kosmicznej (JAXA) liczą, że przywiozła stamtąd unikalne próbki, dzięki którym dowiemy się więcej na temat Układu Słonecznego.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Leciala-7-lat-kiedy-dotarla-na-Ziemie-zaginela,wid,12368051,wiadomosc_video.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zabezpieczono kapsułę sondy Hayabusa

W poniedziałek około 07:00 GMT ekipy poszukiwawcze zakończyły procedury zabezpieczające kapsułę powrotną sondy Hayabusa. Agencja JAXA opublikowała materiał zdjęciowy z prac.

W niedzielę wieczorem zlokalizowano kapsułę, a jej oględziny pozostawiono do nadejścia poniedziałkowego świtu. Dopiero późnym wieczorem 15 czerwca JAXA wydała kolejny komunikat i opublikowała zdjęcia kapsuły na piaskach australijskiego poligonu Woomera.

We wtorek naukowcy i inżynierowie przeprowadzą oględziny kapsuły, aby ocenić jak zniosła wejście w atmosferę z prędkością prawie 44 000 km/h, i panującą przy tym temperaturę prawie 2750 st. C.

Analiza zawartości wnętrza kapsuły potrwa przynajmniej kilka tygodni i zostanie przeprowadzona w Japonii.

Źródło: Kosmonauta.net

http://www.kosmonauta.net/index.php/Misje-bezzałogowe/Układ-Słoneczny/zabezpieczono-kapsule-sondy-hayabusa.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sensacja! Żołnierze sfilmowali UFO nad Watykanem

Świadkami niezwykłego zjawiska byli turyści, taksówkarze, żołnierze, a nawet gwardziści stacjonujący w pobliżu rezydencji ambasadora Stanów Zjednoczonych w Watykanie. W godzinach porannych wielu z nich zauważyło składającą się z kilku obiektów świetlistą formację. Widowisko zostało zarejestrowane przez wielu za pomocą telefonów komórkowych, a wiadomość o Niezidentyfikowanych Obiektach Latających (NOL) obiegła włoskie dzienniki.

Do tego intrygującego zdarzenia doszło 7 czerwca, ok. godziny 4-ej rano. Z doniesień medialnych wynika, że można je było obserwować z kilku miejsc. Wielu świadków za pomocą telefonów komórkowych uwieczniło widowisko. Trzy unoszące się nad Bazyliką św. Piotra. świetliste obiekty zostały uchwycone m.in. przez żołnierzy należących do pułku obrony przeciwlotniczej i wyspecjalizowanych w obserwacji nieba. Doświadczeni specjaliści zatrzymali patrol policji, by opowiedzieć o anomalii. W trakcie relacjonowania zdarzeń wykluczyli, by widoczne przez kilka minut na niebie jaśniejące punkty należały do samolotu pasażerskiego, myśliwca czy balonu meteorologicznego.

Na początku sądzono, że nad Rzymem unosi się obiekt w kształcie trójkąta ze światłami w każdym z narożników. Każde ze świateł znajdowało się jednak w innej odległości od siebie, więc ta wersja została szybko wyeliminowana.

Od jakiegoś czasu można zauważyć we Włoszech wzrost zainteresowania zjawiskiem NOL. W tamtejszych mediach regularnie pojawiają się relacje opisujące wydarzenia wymykające się próbom racjonalnego tłumaczenia. Informację o tajemniczych światłach nad Rzymem zaprezentowano m.in. w głównych wydaniach wiadomości.

Wśród osób zafascynowanych zjawiskiem UFO we Włoszech krąży opowieść, wedle której Niezidentyfikowane Obiekty Latające pojawiają się nad Rzymem w momentach o szczególnym znaczeniu historycznym.

http://niewiarygodne.pl/kat,1023509,page,2,title,Sensacja-Zolnierze-sfilmowali-UFO-nad-Watykanem,wid,12372234,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Amerykanie i Rosjanin polecieli w kosmos

Dwoje amerykańskich astronautów i jeden rosyjski kosmonauta wyruszyło razem w przestrzeń kosmiczną na pokładzie rosyjskiej rakiety Sojuz TMA-19. Celem dwudniowej podróży jest dotarcie do trzyosobowej załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

Rakieta wystartowała z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie w nocy z wtorku na środę w setną podróż na orbitalną placówkę położoną 354 km nad ziemią. Wspólny projekt 16 państw, zapoczątkowany ponad dziesięć lat temu, kosztował już 100 mld dolarów i jest bliski zakończenia.

Na pokładzie Sojuza znajduje się Rosjanin Fiodor Jurczychin oraz dwóch Amerykanów: weteran lotów kosmicznych Douglas Wheelock i debiutantka Shannon Walker.

Trójka kosmonautów ma spędzić na orbicie około pięciu miesięcy. Dołączą do trzech innych osób, które przebywają tam od początku kwietnia: Aleksandra Skworcowa, Michaiła Korniejenki oraz Tracy Caldwell Dyson.

Jednym z celów naukowych ekspedycji jest zbadanie oddziaływania promieniowania kosmicznego na organy wewnętrzne ludzi i opracowanie skutecznych metod obrony przed nim.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Amerykanie-i-Rosjanin-polecieli-w-kosmos,wid,12374581,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Słońce sparaliżuje Ziemię

NASA bije na alarm! Wybuchy i burze słoneczne wyłączą prąd, radio, telewizję, telefony i GPS na Ziemi. Czy będziemy ślepi i głusi bez naszych zdobyczy cywilizacyjnych?

Najpierw zapanuje ciemność. Padną wszystkie telefony, telewizory, światła i sprzęt elektryczny. A potem świat pogrąży się w gigantycznym chaosie. Ta wizja, rodem z filmów katastroficznych, jest całkiem realna – biją na alarm specjaliści z NASA. Winowajca to potężne burze na Słońcu.

Słońce budzi się z głębokiego snu. W najbliższych latach będziemy obserwować duże natężenie aktywności solarnej – tłumaczy Richard Fisher, szef działu heliofizyki w Amerykańskiej Agencji Przestrzeni Kosmicznej (NASA). Tymczasem nowoczesne technologie są bardzo wrażliwe na burze słoneczne.

Olbrzymie strumienie plazmy poruszające się we wnętrzu Słońca powodują, że pole magnetyczne na jego powierzchni jest w ciągłym ruchu. Z tego powodu na słońcu dochodzi do wielkich erupcji, czyli tzw. burz słonecznych. One z kolei wysyłają w kosmos promieniowanie i strumienie naładowanych elektrycznością cząsteczek. Skutek będzie taki, jakby gigantyczny piorun uderzył w sieci telekomunikacyjne i elektryczne.

Eksperci obliczają, że burza słoneczna mogłaby wywołać 20 razy większe szkody niż huragan Katrina, który w 2005 r. spustoszył południe USA.

http://media.wp.pl/kat,1022945,wid,12358762,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Świat oczami NASA

NASA robi niezwykłe zdjęcia nie tylko odległych galaktyk. Naukowcy amerykańskiej agencji kosmicznej odkryli, że również Ziemia jest bardzo fotogeniczna. Zapraszamy do obejrzenia najciekawszych ujęć naszej planety.

http://turystyka.wp.pl/gid,11236266,title,Swiat-oczami-nasa,galeria_zdjecie.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trzy osoby dołączyły do załogi stacji stacji kosmicznej

Rosyjski pojazd kosmiczny Sojuz-FG z trzema astronautami połączył się w piątek nad ranem na orbicie okołoziemskiej z Międzynarodową Stacją Kosmiczną ISS - poinformowało kierownictwo misji.

W skład stałej załogi stacji ISS wchodzą obecnie po raz pierwszy dwie kobiety - Shannon Walker, która przybyła na pokładzie Sojuza i Tracy Caldwell Dyson pracująca na stacji od kwietnia. Pierwsza z nich jest fizykiem a druga chemikiem.

Na stacji przebywa też czterech mężczyzn - trzech Rosjan i Amerykanin. Każdy z nich spędzi na orbicie 6 miesięcy po czym powróci na Ziemię na pokładzie Sojuza.

Pojazdy typu Sojuz pozostaną jednym środkiem transportu ludzi na stację po ostatecznym wycofaniu z eksploatacji amerykańskich wahadłowców co ma nastąpić w końcu tego roku lub najpóźniej na początku przyszłego.

Jak poinformował naziemny ośrodek kontroli agencji NASA, stacja zbliża się niebezpiecznie blisko do trzech fragmentów "kosmicznego złomu", które w przypadku kolizji mogą ją poważnie uszkodzić. Są to stare rosyjskie i chińskie satelity i części rakiet nośnych.

Czwarty fragment nieczynnego już rosyjskiego satelity minie stację w bezpiecznej odległości.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Trzy-osoby-dolaczyly-do-zalogi-stacji-stacji-kosmicznej,wid,12384619,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kometa McNaughta minęła Ziemię

Kometa McNaughta przeleciała przez najbliższy Ziemi punkt swojej orbity i obecnie zmierza w kierunku Słońca, stając się coraz jaśniejsza.

- Teoretycznie będzie można dostrzec to ciało niebieskie nieuzbrojonym okiem. Jednakże w praktyce kometa będzie przelatywać blisko Słońca - zaledwie w odległości 0,4 jednostki astronomicznej i będzie ją trudno zobaczyć na dość jasnym już przedwieczornym niebie - powiedział szef Obserwatorium Zwienigorodskiego Instytutu Astronomii Rosyjskiej Akademii Nauk Siergiej Barabanow.

Ponadto - podkreślił naukowiec - wysokość kosmicznego gościa nad horyzontem dla obserwatorów z środkowych szerokości geograficznych półkuli północnej wyniesie zaledwie 15 stopni i w jego obserwacji przeszkadzać będą domy i drzewa.

Naukowcy są przekonani, że kometa nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa dla mieszkańców Ziemi. Nawet jej wspaniały zielony warkocz nie będzie w stanie "musnąć" naszej planety: jego długość wynosi milion kilometrów, podczas gdy najmniejsza odległość między kometą a Ziemią sięgnęła 170 milionów kilometrów i teraz zaczęła się zwiększać.

"Ze znanych komet żadna nie jest niebezpieczna dla Ziemi" - twierdzi Barabanow. - Zresztą rocznie pojawia się kilkadziesiąt nowych komet i jeśli byłyby one tak niebezpieczne, jak przypisuje to im fama, ludzkości dawno już by nie było - dodał.

Kometa została odkryta przez australijskiego astronoma Roberta McNaughta w 2009 roku.

http://wiadomosci.onet.pl/2186155,16,kometa_mcnaughta_minela_ziemie,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy Kopernik miał kochankę?

Raczej tak. Czy była jego krewną? Niestety... tak. I była o kilkadziesiąt lat młodsza. Jak grzesznych czynów dopuszczali się kochankowie? Czy osobie duchownej godziło się romansować? Hmmm, a czy Kopernik na pewno był duchownym? Oto trudne pytania, na jakie my - Polacy - musimy sobie odpowiedzieć.

Kilka miesięcy temu ukazała się moja powieść „Zdrada Kopernika". Na pomysł napisania tej książki wpadłem pracując nad tzw. śledztwem historycznym dla „Focusa Historia". Śledztwo dotyczyło kochanki naszego wielkiego astronoma, Anny Schilling i jej związków z Gdańskiem. Skąd pomysł?

Zadzwonił do mnie właściciel jednej z kamienic na gdańskiej starówce, Andrzej Rybicki, i oznajmił, że archeologowie odkryli u niego szczątki renesansowej skrzyni, na której widnieje napis „Anna Schill... 1539" (w tym to roku Anna - bo to postać jak najbardziej prawdziwa - opuściła Mikołaja K. i wyjechała do Gdańska, bo biskup warmiński miał dość romansu kanonika z gosposią). Z dużą rezerwą wobec tej rewelacji udałem się nad Motławę, by - jak wówczas sądziłem - napisać jakąś krótką notkę na ten temat. Ale sprawa przerosła moje początkowe wyobrażenia - tropy, jakie znajdowały się przy Mariackiej 1 okazały się fascynujące, a cała historia niczym z szekspirowskiego romansu (tyle, że nie zakończonego tragicznie, a raczej groteskowo).

Uznałem, że nie poprzestanę na wielostronicowym artykule w „FH", i napiszę powieść. Wcześniej z niezłym przyjeciem spotkały się moje retro-kryminały „Al Capone w Warszawie" i „Al Capone w Berlinie", więc byłem w twórczym uderzeniu. „Zdradę Kopernika" napisałem szybko, może nawet nieprzyzwoicie szybko.

Początkowo myślałem o typowej książce historycznej, ale szybko zarzuciłem ten pomysł, obawiając się, że w gąszczu przypisów, dat i łacińskich cytatów, umknie to, co najpiękniejsze - historia pewnego uczucia. Napisałem więc typową powieść sensacyjną (z gangsterami i antyterrorystami), osadzoną w dzisiejszych realiach, a jedynie odnoszącą się do pewnych tajemnic, które pozostawili po sobie Mikołaj i jego muza.

Reakcja mediów była zaskakująca: „przetoczyłem" się przez większość telewizji, stacji radiowych i gazet, o mojej książce powstał film na Discovery, Radio Gdańsk po dziś dzień czyta „Zdradę Kopernika", a z inicjatywy władz Gdańska powstała trasa turystyczna - Miasta Miłości, której elementem jest moja książka. Wymieniam to wszystko bez fałszywej skromności, bo doskonale wiem, że za owym sukcesem stoję nie ja, ale Kopernik. A mówiąc dokładniej, ludzka potrzeba podglądania celebrytów w łóżku. Także Kopernika.

Niemal w każdym wywiadzie ze mną pojawia się pytanie: a na czym polegał ten romans?

Intencja pytania jest oczywista - czy wiem, do jakiego stopnia fromborscy kochankowie się... posunęli. Czy trzymali się za ręce, czy tylko za dusze. Czy on ją obejmował czule, czy też obejmował jedynie wirtualnie? Czy Anna miała wyłącznie wstęp do kuchni kanonika-astronoma, czy też może do jego sypialni?

A skąd ja mam to wiedzieć? Literatura dotycząca tego nieco wstydliwego tematu jest wprawdzie dość obfita - z listów innych kanoników do biskupa wynika, że związek miał charakter intymny - ale już szczegółów, na litość boską, tam nie ma. Przecież ówczesny papier nie wytrzymałby pikantnych detali pożycia kanonika niższych święceń (a więc nie księdza!) z krewną-gosposią.

Ja tylko mogę mierzyć ich swoją i swoich czasów miarą (a niby co się zmieniło?) - wiem, że jeśli samotny pan po przejściach (natury militarno-kanonicznej) spędza długie godziny w towarzystwie pięknej młodej damy, przygląda się jej, gdy zdejmuje astrolabium ze stołu by przetrzeć blat szmatą, a potem wkłada chleb do pieca, to w głowie pana mogą się zacząć dziać różne rzeczy. A dla młodej damy możność obcowania z tzw. autorytetem, wielkim uczonym, przyjacielem króla, jest wielkim wyróżnieniem.

A zatem skoro obojgu owo bywanie razem było tak miłe, to czemu nie mieliby uczynić go jeszcze milszym?

Mam świadomość, że wielu historyków odsądza moją (i nie tylko moją) wersję od czci i wiary, ale ja też ich od tego odsądzam. Szanuję badaczy, ale swoje wiem. Mówiąc Kopernik myślimy: astronom. A ja myśląc Kopernik myślę przede wszystkim: facet.

Kopernik też tak pewnie myślał.

http://arturgorski.bloog.pl/id,6055660,title,Czy-Kopernik-mial-kochanke,index.html?ticaid=5a5f8

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy można popsuć czarną dziurę?

Podobno naukowcy są naukowcami dlatego, że zachowują dziecięcą ciekawość świata. I jak dzieci często psują zabawkę, żeby zobaczyć, co jest w środku, tak i dorośli badacze mają chęć zepsuć to i owo, żeby zobaczyć jak działa. A co może chodzić po głowie astrofizykom? Na przykład zepsucie czarnej dziury!

Idea czarnej dziury, czyli obiektu tak masywnego, że jego siła grawitacji pochłania nawet światło, powstała już w osiemnastym wieku. Od samego początku ta wizja, początkowo tylko teoretyczna, fascynuje największe umysły naukowe. Odkąd wiemy, że takie obiekty istnieją naprawdę, pobudzają ciekawość badawczą jeszcze bardziej. Nie możemy obserwować ich bezpośrednio, a jedynie efekty ich działania, na przykład materię, która znika w czarnej dziurze. Dokładniej znika za horyzontem zdarzeń. Horyzont zdarzeń to punkt, zza którego nic, nawet światło, już nie wraca, takie przejście tylko w jedną stronę. To właśnie on powoduje, że czarna dziura jest dla nas "czarna", niewidoczna. Ach, móc tak zajrzeć za horyzont zdarzeń - pewnie wzdycha niejeden astrofizyk. Niestety, to nie możliwe. A może jednak? A gdyby tak się go... pozbyć?

Brzmi absurdalnie, ale dla teoretyków nie ma rzeczy niemożliwych. Ted Jacobson z Uniwersytetu Maryland i Thomas Sotiriou z Uniwersytetu Cambridge uważają, że jest to możliwe. Teoretycznie. Sekret tkwi w matematyce. Istnienie horyzontu zdarzeń wokół czarnej dziury opisane jest nierównością: M^(2) > (L/M)^(2) + Q^(2), gdzie M to masa czarnej dziury, L to moment pędu (inaczej kręt), zaś Q to ładunek. Wystarczy zatem zwiększyć wartość prawej strony nierówności, żeby ją odwrócić. Zatem potrzeba tylko zwiększyć kręt obiektu lub jego ładunek: nierówność ulegnie odwróceniu zaś horyzont zdarzeń zniknie, ujawniając nam to, co się za nim kryje.

Zobaczyć nieskończoność i umrzeć?

Co takiego moglibyśmy tam zobaczyć? Tutaj niestety fizyka staje się filozofią. Matematycznie rzecz ujmując, nieskończenie zakrzywioną przestrzeń - o ile w ogóle coś takiego można zobaczyć. To coś ma swoją nazwę: osobliwość. To miejsce, gdzie tracą sens znane nam prawa fizyki.

Dla zwyczajnego fizyka osobliwość jest tworem wyłącznie teoretycznym. Pojawienie się osobliwości oznacza, że obowiązująca teoria zawodzi i potrzeba innej, żeby zjawisko opisać. Inaczej mówiąc, osobliwość jest nie tyle dziurą w strukturze wszechświata, co raczej dziurą w naszym rozumowaniu. Astrofizycy zaś uważają osobliwości za obiekty całkowicie realne. Roger Penrose i Stephen Hawking nawet udowodnili konieczność ich istnienia w kolapsie grawitacyjnym. Astrofizyk zatem chętnie by się pozbył horyzontu zdarzeń, żeby popatrzeć sobie na nieskończoność.

Niestety, nieprędko astrofizycy będą mogli nasycić swój wzrok widokiem osobliwości obnażonej - pomysł pozbycia się horyzontu zdarzeń napotyka poważne trudności, już nawet nie tylko praktyczne, ale i teoretyczne. Realne obiekty - a już czarne dziury w szczególności - poza momentem pędu i ładunkiem posiadają masę. Ale kłopot zaczyna się wcześniej: wykorzystany wzór opisuje stan stabilny. Każda próba "karmienia" czarnej dziury zmienia stan rzeczy na dynamiczny i nieprzewidywalny. Nawet teoretycznie. Konieczne obliczenia są takim koszmarem, że nawet nie wiadomo, jak się za nie zabrać. Na to nie ma żadnej teorii i nikt nie ma pojęcia, co mogłoby z tego wyjść - przyznają Jacobson i Sotiriou.

Takie teoretyczne popsucie czarnej dziury odsłoniłoby przed nami całkiem nową fizykę. Ale tej nie zobaczymy - nawet teoretycznie - dopóki nie powstanie teoria potrafiąca lepiej opisywać takie ekstremalne stany. Nie pojmiemy, póki nie zobaczymy, nie zobaczymy, póki nie pojmiemy. Nie wyjdziemy z tego zaklętego kręgu, póki nie pojawi się kolejny Einstein. Albo może póki ktoś nie wpadnie na pomysł, żeby eksperymentalnie psuć miniaturowe czarne dziury, które ponoć ma wytwarzać Wielki Zderzacz Hadronów.

Autor: Artur Jurgawka

http://fakty.interia.pl/nauka/news/czy-mozna-popsuc-czarna-dziure,1493361,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pośrednie dowody na istnienie życia na Tytanie

Na podstawie danych przekazanych przez sondę Cassini powstały dwie prace naukowe, które wspierają teorię o istnieniu prymitywnych form życia na Tytanie, księżycu Saturna. Ma ono, jak od pewnego czasu spekulowała część naukowców, wykorzystywać metan.

Autorzy jednej z prac zauważają, że molekuły wodoru, obecne w atmosferze tytana, przemieszczają się w dół i znikają na powierzchni księżyca. W drugiej pracy wykonano mapę rozkładu węglowodorów na powierzchni Tytana i zauważono brak acetylenu.

W roku 2005 astrobiolog Chris McKay z NASA Ames Research Center zaproponował zestaw warunków, jakie powinny istnieć, by mogło powstać życie oparte na metanie. Wśród nich wymieniona była właśnie obecność acetylenu.

Brak acetylenu na powierzchni może wskazywać na to, że jest on zużywany przez żyjące tam organizmy. Sam McKay uważa, że jeszcze ważniejszym wskaźnikiem jest wspomniane wcześniej znikanie wodoru. Jego zdaniem to właśnie on może być zużywany tak, jak my zużywamy tlen. Naukowiec uważa, że oba wspomniane czynniki - brak acetylenu i wodoru - mogą wskazywać na istnienie życia opartego na metanie. Jeśli by się to potwierdziło, zyskalibyśmy dowód, iż życie może istnieć bez obecności wody w stanie ciekłym. W obecnym stanie wiedzy uważamy, że jej obecność jest konieczna, ale pojawia się coraz więcej prac naukowych wskazujących, że być może nie jest to warunek niezbędny. Niewykluczone, że ciekłą wodę z powodzeniem może zastąpić ciekły metan lub podobne do niego molekuły jak etan.

Wszystko to pozostaje obecnie w sferze domysłów wymagających dalszych badań. Mark Allen z NASA Astrobiology Institute mówi, że nieobecność acetylenu na powierzchni da się wytłumaczyć też innymi niż biologiczne czynnikami. Jego zdaniem może dochodzić do sytuacji, w której oddziaływanie Słońca bądź promieniowania kosmicznego zmienia acetylen w lodowy areozol o składzie chemicznym, w którym nie ma sygnatury acetylenu.

Autor: Mariusz Błoński

źródło informacji: Kopalnia Wiedzy

http://fakty.interia.pl/nauka/news/posrednie-dowody-na-istnienie-zycia-na-tytanie,1493375,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A jednak neutrina oscylują!

Neutrina fascynują fizyków od czasu, kiedy były jeszcze teoretycznym pomysłem Wolfganga Pauliego, który postulował ich istnienie w 1930 roku. Praktyczne potwierdzenie ich istnienia w latach sześćdziesiątych nie zakończyło fascynacji - wciąż pozostawały mało uchwytne i tajemnicze.

Zagadka, z jaką nauka mierzyła się w ostatnich latach, to tzw. oscylacja neutrin, czyli zamiana neutrina mionowego w neutrino taonowe. Zagadkę rozwiązała OPERA.

Znikanie jednego rodzaju neutrin obserwowano już wielokrotnie, ale próby zarejestrowania oczekiwanego pojawienia się, jakie podejmowano przez ostatnie kilkanaście lat, spełzały na niczym. Fiaskiem zakończyły się między innymi eksperymenty CHORUS i NOMAD, przeprowadzanie w europejskim CERN. Dopiero później nowe teoretyczne badania dowiodły, że aparatura rejestrująca powinna znajdować w znacznie większej odległości od źródła. Stąd pomysł eksperymentu OPERA (Oscillation Project with Emulsion-tRacking Apparatus). Aparaturę reejstrującą umieszczono aż 730 kilometrów od synchrotronu CERN w Genewie, we włoskim Narodowym Laboratorium Gran Sasso (Laboratori Nazionali del Gran Sasso). W ciągu trzech milisekund wiązka neutrin przebywała tę odległość, biegnąc pod malowniczymi krajobrazami połowy Europy. Tak działo się od 2006 roku, kiedy zainaugurowano projekt

31 maja tego roku odnotowano pierwszy sukces: zamianę neutrina mionowego w neutrino tau. Potwierdzenie słuszności koncepcji oscylacji neutrinowej uzupełnia obraz Modelu Standardowego, otwierając drzwi do nowych koncepcji w fizyce cząstek, kosmologii i astrofizyce.

Eksperyment OPERA jest efektem współpracy zespołów naukowych z wielu krajów: Belgii, Chorwacji, Francji, Niemiec, Izraela, Włoch, Japonii, Korei, Rosji, Szwajcarii, Tunezji i Turcji.

Autor: Artur Jurgawka

źródło informacji: Kopalnia Wiedzy

http://fakty.interia.pl/nauka/news/a-jednak-neutrina-oscyluja,1493387,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ogólnopolskie Spotkania Astronomiczne "Weekend pod Gwiazdami"

www.teleskopy.net wraz z Polskim Towarzystwem Miłośników Astronomii o/Gliwice oraz Instytutem Astronomicznym Uniwersytetu Wrocławskiego zapraszają amatorów i miłośników astronomii na V Ogólnopolskie Spotkania Astronomiczne OSA 2010

które odbędą się się w Stacji Turystycznej "ORLE" w Górach Izerskich na terenie Izerskiego Parku Ciemnego Nieba - w tym roku planujemy spotkania wydłużyć o jeden dzień, a ich planowany termin to 16 do 19 wrzesień 2010 roku- szczegóły, program i rejestracja - V OSA 2010

http://skyparty.pl/

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W kosmosie znaleziono złożone molekuły organiczne

Astronomowie zaobserwowali jedną z najbardziej złożonych cząsteczek organicznych znalezionych do tej pory w materii międzygwiazdowej. Cząsteczka ta to antracen.

"Wykryliśmy obecność cząsteczek antracenu w gęstym obłoku położonym w kierunku gwiazdy Cernis 52 w Perseuszu około 700 lat świetlnych od Słońca" powiedziała Susana Iglesias Groth z Instituto Astrofisica de Canarias (IAC), przewodząca grupie badaczy. Groth zapowiada, że następnym krokiem będą poszukiwania aminokwasów. Dwa lata temu w tym samym obłoku materii międzygwiazdowej zespół Groth znalazł naftalen, zwany popularnie naftaliną.

Antracen to policykliczny węglowodór aromatyczny mające trzy skondensowane pierścienie benzenowe. Ma czternaście atomów węgla i dziesięć atomów wodoru, jego wzór to C14H10. Antraceny są prebiotykami, gdy są poddane działaniu promieniowania nadfioletowego oraz wody i amoniaku, mogą wytworzyć aminokwasy i inne składniki niezbędne do rozwoju życia.

Jak dotąd antraceny znajdowano jedynie w meteorytach, ale nigdy nie obserwowano ich w ośrodku międzygwiazdowym. Utlenione formy tej cząsteczki są powszechne w systemach żywych i są aktywne biochemicznie. Na Ziemi utleniony antracen jest podstawowym składnikiem aloesu i ma własności zdrowotne (przeciwzapalne). W przemyśle antracen jest stosowany do produkcji lakierów i związków stosowanych przy konserwacji drewna.

Do obserwacji użyto czterometrowego Teleskopu Williama Herschela pracującego na Wyspach Kanaryjskich oraz dziewięciometrowego teleskopu HET działającego w Teksasie. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym "Monthly Notices of the Royal Astronomical Society".

Więcej informacji:

Super-complex organic molecules found in interstellar space

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: Royal Astronomical Society

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2523

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kobiety w kosmosie, czyli skafander w rozmiarze S

27 lat temu, 24 czerwca 1983 roku, z misji kosmicznej wróciła pierwsza Amerykanka, absolwentka Uniwersytetu Stanforda - Sally Ride. Jednak to nie ona była pierwszą kobietą w kosmosie, tylko pracująca w fabryce tekstyliów Rosjanka - Walentina Tierieszkowa - wysłana przez ZSRR na orbitę już w roku 1963 - pisze felietonistka Wirtualnej Polski Marta Tychmanowicz.

Koniec lat 50. XX wieku to czas zaciekłej rywalizacji w podboju kosmosu pomiędzy USA a ZSRR. W Stanach Zjednoczonych z prywatnych funduszy uruchomiono specjalny program, który miał na celu wykazanie czy kobiety podobnie do mężczyzn nadają się na astronautów. Spośród wielu kandydatek wyłoniono trzynaście wysoko wykwalifikowanych kobiet pilotek (grupę tę nazwano później Merkury 13), które pozytywnie przeszły szczegółowe testy i szkolenia, takie same jak kosmonauci w NASA. Badania dowiodły, że kobiety lepiej znoszą pobyt w stanie nieważkości oraz zużywają mniej tlenu niż mężczyźni. Mimo to Narodowa Agencja Kosmiczna stwierdziła, że kobiety nie spełniają warunków stawianych kosmonautom przez NASA. Obawiano się też, że kobiety będą rozpraszać uwagę męskiej części załogi.

Takich dylematów nie miał Związek Radziecki, który w każdej dziedzinie chciał być pionierem – ZSRR jako pierwsze wysłało na orbitę sztucznego satelitę (Sputnik 1, 1957), pierwszego mężczyznę (Jurij Gagarin, 1961) i, oczywiście, pierwszą kobietę – Walentina Tierieszkowa rozpoczęła swój podbój kosmosu 16 czerwca 1963 roku.

Misja Walentiny Tierieszkowej, która tylko raz poleciała w kosmos, miała charakter czysto propagandowy, o czym świadczą jej dalsze losy – została członkiem partii komunistycznej, reprezentowała też ZSRR na arenie międzynarodowej. Była m.in. członkiem Światowej Rady Pokoju, przedstawicielką ZSRR podczas obchodów Międzynarodowego Roku Kobiet organizowanego przez ONZ w Meksyku, wiceprzewodniczącą Międzynarodowej Federacji Kobiet. Również z pobudek propagandowych i z inicjatywy Chruszczowa wyszła za mąż za kosmonautę Andriana Nikołajewa. Ich ślub był imprezą pokazową. Ceremonia odbyła się w moskiewskim pałacu ślubów, a wesele w rezydencji rządowej.

Walentina Tierieszkowa urodziła się w 1937 roku we wsi Maslennikowo. Od 17 roku życia, podobnie jak jej matka, pracowała w fabryce tekstyliów w Jarosławiu. Tu należała do aeroklubu utworzonego przez sowieckie lotnictwo, gdzie uczyła się skoków ze spadochronem. W swoim zakładzie założyła klub spadochroniarski i została jego przewodniczącą, a dwa lata później sekretarzem lokalnego komsomołu. Zaangażowana politycznie, ufna w idee partii komunistycznej, doświadczona w skokach ze spadochronem, szczupła, młoda i niewysoka – była idealną kandydatką do radzieckiego programu kosmicznego.

W styczniu 1962 roku do Moskwy zaproszono 40 potencjalnych kandydatek wyłonionych spośród członków aeroklubów – wśród nich była Tierieszkowa. Rok później zostało już tylko pięć kobiet, spośród których Tierieszkowa była najgorzej wykształcona i najmniej doświadczona. Wszystkie przeszły cykl szkoleń dla astronautów, ale ostatecznie to właśnie Tierieszkowa została wybrana do odbycia lotu na Vostok 6 – doświadczenie w pilotażu nie było potrzebne, ponieważ statek był w pełni zautomatyzowany, więc Tierieszkowa miała być tylko jego nieruchomym pasażerem. Misja Tierieszkowej nazwanej Foką rozpoczęła się 16 czerwca 1963 roku, a prawie trzy dni później pierwsza na świecie kosmonautka wylądowała na spadochronie w Kazachstanie.

Kiedy NASA ostatecznie zdecydowała się wysłać kobietę w kosmos, wyścig pomiędzy USA a ZSRR był już właściwie zakończony. W 1977 roku w amerykańskiej prasie pojawiło się ogłoszenie o naborze kandydatów do narodowego programu kosmicznego. Spośród ośmiu tysięcy zgłoszeń wybrano trzydzieści pięć osób, w tym sześć kobiet. Jedną z nich była 27-letnia Sally Ride, absolwentka Uniwersytetu Stanforda, pragnąca zająć się zawodowo astrofizyką. W NASA Sally Ride przeszła intensywne roczne szkolenie dla kosmonautów (m.in. skoki ze spadochronem, kurs nawigacji i komunikacji radiowej, symulacje warunków w przestrzeni kosmicznej).

Podczas drugiego i trzeciego lotu statku kosmicznego Columbia w 1981 i 1982 roku Sally Ride pracowała jako oficer odpowiedzialny za komunikację radiową z załogami statków. W roku 1983, dokładnie dwadzieścia lat po Tierieszkowej, Sally Ride jako pierwsza Amerykanka została członkiem pięcioosobowej załogi i na sześć dni poleciała w kosmos na statku Challenger. Ride odmówiła pokazywania się w telewizji podczas przygotowywania posiłków czy mycia sanitariatów – były to czynności, które dzielili pomiędzy siebie wszyscy członkowie załogi. Odmówiła także przyjęcia od NASA bukietu kwiatów po powrocie na Ziemię. Do biurka miała przyczepioną naklejkę z hasłem: „Miejsce kobiety jest w kokpicie”.

W 1984 roku Sally Ride odbyła kolejną 8-dniową misję kosmiczną. W sumie spędziła w kosmosie ponad 343 godziny. Jej trzeci lot, do którego się przygotowywała, nie doszedł do skutku z powodu katastrofy Challengera w 1986 roku. Sally Ride weszła w skład komisji komisji badającej przyczyny tej tragedii, a w 2003 roku kolejnej katastrofy statku Columbia. Była dyrektorem Kalifornijskiego Instytutu Kosmicznego i profesorem fizyki na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego. Dziś stoi na czele Sally Ride Science – organizacji, która zachęca i wspiera dziewczyny zainteresowane przedmiotami ścisłymi, inżynierią i technologią.

Obecnie w NASA ponad dwadzieścia procent wyższych stanowisk zajmują kobiety, a w kosmos poleciało już ponad 50 kosmonautek (większość oczywiście z USA). Sally Ride jest przekonana, że powinno być ich jeszcze więcej.

Marta Tychmanowicz specjalnie dla Wirtualnej Polski

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kobiety-w-kosmosie-czyli-skafander-w-rozmiarze-S,wid,12404986,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA ostrzega przed deszczem

Astronomowie z NASA obawiają się, że kilkugodzinny deszcz meteorytów, który czeka nas w przyszłym roku, może uszkodzić satelity, teleskop Hubble'a czy Międzynarodową Stację Kosmiczną. Nadchodzący deszcz Drakonidów może być najintensywniejszym tego typu zjawiskiem od 10 lat.

W związku z tym wydano ostrzeżenie dla właścicieli satelitów, a NASA sprawdza możliwości takiego przesunięcia Hubble'a oraz ISS by znalazły się one poza zasięgiem meteorytów. Prawodpodobnie wydany też zostanie zakaz spacerów kosmicznych.

O ile Hubble'a i ISS można przesunąć, to satelity, szczególnie komunikacyjne, muszą pozostać na swoich miejscach. Grozi im nie tylko bezpośrednie uderzenie, ale również gwałtowne wyładowania elektryczne, które mogę uszkodzić wyposażenie.

Szczególnie intensywne bombardowanie Drakonidami ma miejsce co 13 lat, gdy pozostałości komety Giacobini-Zinner powracają z okolic Słońca. W roku 1933 zaobserwowano aż 54 000 meteoryty w ciągu godziny. W roku 1946 było ich 10 000. Ostatni szczyt przypadł na rok 1998 z kilkuset rozbłyskami na godzinę.

Obecnie doktor William Cooke z NASA mówi, że 8 października przyszłego roku czeka nas bombardowanie podobne do tego z 1998.

Autor: Mariusz Błoński

INTERIA.PL/PAP

http://fakty.interia.pl/nauka/news/nasa-ostrzega-przed-deszczem,1497155,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ziemska atmosfera rzednie

Atmosfera naszej planety jest wyjątkowa: nie tylko zapewnia nam warunki do życia na jej powierzchni, ale - razem z ziemskim polem magnetycznym - chroni nas przed szkodliwym wpływem promieniowania kosmicznego oraz mniejszymi meteorytami. Nie każda planeta ma atmosferę, a te, które ją mają, często ją tracą, kiedy gazy atmosferyczne uciekają w przestrzeń. Pewien niepokój może więc budzić fakt, że atmosfera naszej planety staje się ostatnio rekordowo rzadka.

Nie ma oczywiście żadnych powodów do obaw, że Ziemia nagle utraci swoją atmosferę. Ale duże, odnotowane ostatnio zmiany, mogą stanowić sygnał niekorzystnych zjawisk. Odkryta anomalia dotyczy jej górnych warstw termosfery i egzosfery, obszaru pomiędzy 200 a 600 kilometrów nad ziemią. Gęstość atmosfery na takiej wysokości to zaledwie jedna miliardowa gęstości przy poziomie gruntu. Ma ona jednak znaczenie praktyczne: nawet przy takim rozrzedzeniu wywiera istotny wpływ na krążące na niskiej orbicie satelity. Atmosferyczne hamowanie musi być uwzględnione przy planowaniu orbity. Zbyt gęsta atmosfera może spowodować wyhamowanie obiektu na orbicie i w rezultacie upadek na ziemię, dotyczy to również całe masy orbitalnych śmieci: nieczynnych satelitów, czy ich fragmentów. Dlatego ta część atmosfery jest uważnie monitorowana od wielu lat.

Zespół naukowców z amerykańskiego Laboratorium Badawczego Marynarki (Naval Research Laboratory) oraz Uniwersytetu George'a Masona (George Mason University) odkryli, że ostatnio ziemska atmosfera w jej górnych warstwach osiągnęła niespotykanie niską gęstość, najmniejszą od 43 lat.

Gęstość atmosfery na tej wysokości zależy od jej temperatury - im jest cieplejsza, tym bardziej staje się gęsta i tym dalej rozciąga się w kosmos. Co więc spowodowało ochłodzenie jej górnych warstw? Na temperaturę atmosfery na tej wysokości mają wpływ dwa czynniki: podgrzewanie jej poprzez absorpcję promieniowania ultrafioletowego, oraz chłodzenie podczas wypromieniowywania ciepła przez dwutlenek węgla. Ilość docierającego do Ziemi ultrafioletu spadła, ponieważ nasze słońce było ostatnio w cyklu niskiej aktywności, w dodatku cykl ten był wyjątkowo spokojny. Ten efekt nie może jednak wg obliczeń odpowiadać za aż tak duży spadek temperatury i gęstości. I tu przychodzi drugi czynnik: dwutlenek węgla, czyli najpopularniejszy gaz cieplarniany. Przy powierzchni ziemi powoduje on zatrzymywanie ciepła, jednak jego większa produkcja na ziemi to również większa jego ilość w wyższych partiach atmosfery, a tam oddaje on ciepło poprzez promieniowanie podczerwone. Pokazuje to, jak skomplikowane i niejednoznaczne są mechanizmy praw natury.

Wciąż jednak, wg autorów badania, odnotowany spadek gęstości jest zbyt duży, aby odpowiadały za niego tylko te dwa czynniki. Naukowcy uważają, że istotne tu są zmiany składu chemicznego naszej atmosfery i proporcje różnych gazów. Pamiętajmy, że niektóre z nich dają "efekt cieplarniany" setki lub nawet tysiące razy silniejszy niż CO2. Konieczne są zatem dalsze badania, aby przewidzieć dalszy przebieg tego procesu i jego skutki.

Autor: Artur Jurgawka

Kopalnia Wiedzy

http://fakty.interia.pl/nauka/news/ziemska-atmosfera-rzednie,1497211,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)