Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

 

Co warto wiedzieć o nowym łaziku NASA – Preservance?
2020-07-30. Anna Wizerkaniuk
Dzisiaj, 30 lipca z przylądka Canaveral wystartuje misja Mars 2020 Preservance, by 18 lutego 2021 r. wylądować na powierzchni Marsa. Jest to piąty łazik, który amerykańska agencja kosmiczna umieści na powierzchni Czerwonej Planety. Misja ta ma przybliżyć nas do lądowania człowieka na Marsie.
Preservance, wielkości małego samochodu osobowego, ważący 1043 kg, to największy robot, jaki NASA wysłała na Marsa. Jego głównym zadaniem będzie poszukiwanie śladów życia mikrobiologicznego, które mogło istnieć na Czerwonej Planecie, a także badanie geologii i klimatu planety. Będzie on kontynuował eksplorację Marsa rozpoczętą przez pierwszy amerykański łazik Sojourney, później prowadzoną przez Spirit, Opportunity oraz Curiosity.
Zespół naukowców zdecydował, że łazik Preservance wyląduje w szerokim na 45 kilometrów kraterze Jezero, znajdującym się na krawędzi równiny Isidis na północ od równika Marsa. Krater Jezero jest dobrym kandydatem na poszukiwanie śladów antycznego życia, ponieważ 3-4 miliardy lat temu mogła do niego wpływać rzeka, nanosząc minerały, który obecność sprzyja rozwojowi życia. Łazik sprawdzi też, czy krater może być potencjalną lokalizacją dla misji załogowych na Czerwoną Planetę.
Robot Preservance został wyposażony w siedem instrumentów naukowych:
•    Mastercam-Z – system kamer, które pozwalają na wykonanie kolorowych zdjęć stereo, panoram oraz dużych zbliżeń. Dwie kamery zamontowane na maszcie umożliwiają uzyskanie obrazu 3D, podobnie jak ludzkie oczy.
•    SuperCam – prócz obrazowania pozwala też na analizę składu chemicznego. Wykorzystuje do tego laser, który zmienia stan skupienia badanego materiału na plazmę, której widmo jest rejestrowane przez spektrograf.
•    MEDA – Mars Environmental Dynamics Analyzer, to zestaw czujników do pomiaru temperatury, ciśnienia, wilgotności, kierunku i prędkości wiatru oraz zapylenia.
•    RIMFAX – Radar Imager for Mars Subsurface Experiment będzie wykorzystany do badania struktur geologicznych pod powierzchnią planety, z dokładnością do 1 cm. Nazwa instrumentu nawiązuje do Hrímfaxi, konia z mitologii nordyckiej, który jest koniem Nótt – nocy.
•    MOXIE – Mars Oxygen In-Situ Resource Utilization Experiment to instrument eksperymentalny, którego celem jest przetestowanie technologii wytwarzania tlenu z dwutlenku węgla, w który bogata jest atmosfera Marsa. (CO2 stanowi 96% wszystkich gazów w atmosferze Czerwonej Planety, natomiast tlen to zaledwie 0,13%).
•    PIXL – Planetary Istrument for X-ray Lithochemistry jest zdolny do rozpoznawania składu chemicznego próbek wielkości ziarenka soli. Możliwe jest to dzięki wykorzystaniu fluorescencji rentgenowskiej.
•    SHERLOC – Scanning Habitable Environments with Raman & Luminescence for Organics and Chemicals, jego głównym narzędziem jest spektroskop ramanowski wykorzystujący nadfiolet. To pierwszy tego typu spektroskop, który poleci na Czerwoną Planetę. Instrument SHERLOC został wyposażony w kamerę z bardzo dużym powiększeniem. By zobaczyć większy obszar, z mniejszym powiększeniem wykorzystywana jest pomocnicza kamera instrumentu o nazwie WATSON. Nazwy były inspirowane Sherlockiem Holmesem.
Instrumenty naukowe są wyposażone łącznie w 7 kamer. Jest to zaledwie 1/3 wszystkich. Na łaziku zamontowano ich 23, co jest obecnie rekordową liczbą kamer, w jakie został wyposażony jakikolwiek łazik. Prócz tych naukowych jest też 9 kamer tzw. inżynieryjnych, wykorzystywanych do zapewnienia bezpiecznej jazdy robota, sprawdzania stanu łazika oraz wspomaganiu zbierania próbek. Pozostałe 7 kamer będzie wykorzystane podczas wejścia w atmosferę Marsa i lądowanie.
To, co wyróżnia Preservance na tle pozostałych łazików marsjańskich, to zbieranie próbek i przygotowywanie ich do transportu na Ziemię, który według planów ma być możliwy dzięki przyszłym misjom zarówno robotycznym, jak i załogowym. Sam łazik ma ograniczoną zdolność analizy próbek, a zbadanie ich w specjalistycznych laboratoriach na Ziemi dostarczy więcej informacji o glebie i skałach na Marsie.
Szczególnie interesujące będą próbki skał, które mogły uformować się w wodzie lub uległy modyfikacji pod jej wpływem. Będą też pozyskiwane fragmenty innych skał, m.in. wulkanicznych, w celu określenia, jakie zmiany geologiczne zaszły w historii Marsa. Gdy zostanie wybrany cel do pozyskania próbki, łazik wykorzysta obrotowe wiertło pneumatyczne, by umieścić próbkę o masie ok. 15 gramów w rurce, którą następnie hermetycznie zamknie. Pojemniki będą przechowywane na pokładzie Preservance, dopóki zespół naukowców i inżynierów nadzorujących łazik nie zdecyduje się na złożenie ich w jednym z wybranych miejsc strategicznych, skąd będzie można je w przyszłości zabrać. Planowane jest zebranie ponad 30 próbek skał i regolitu.
Czas trwania podstawowej misji łazika Preservance na powierzchni Czerwonej Planety przewidziany jest na jeden rok marsjański – 687 dni ziemskich. Podczas jej zostanie też przetestowany Mars Helicopter, o którym można przeczytać w artykule Ingenuity Mars Helicopter na pokładzie łazika Perseverance.
Źródła:
Mars 2020/Perseverance, 7 Things to Know About the Mars 2020 Perseverance Rover Mission, Meet NASA's Next Mars Rover, Perseverance, Launching This Summer, What is Surface Operations?, Sample Handling
Zdjęcie w tle: NASA/JPL-Caltech

Łazik Preservance podczas pierwszej jazdy testowej. NASA/JPL-Caltech

Rozmieszczenie instrumentów naukowych na pokładzie łazika Preservance. NASA/JPL-Caltech

Animacja przedstawia strategię zbierania i składowania próbek skał i regolitu przez łazik Preservance. NASA/JPL-Caltech
https://news.astronet.pl/index.php/2020/07/30/co-warto-wiedziec-o-nowym-laziku-nasa-preservance/

 

Co warto wiedzieć o nowym łaziku NASA – Preservance.jpg

Co warto wiedzieć o nowym łaziku NASA – Preservance2.jpg

Co warto wiedzieć o nowym łaziku NASA – Preservance3.jpg

Co warto wiedzieć o nowym łaziku NASA – Preservance4.jpg

Co warto wiedzieć o nowym łaziku NASA – Preservance5.gif

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Polecieliśmy na Marsa, aby dowiedzieć się, skąd pochodzimy
2020-07-30.
Bolesław Breczko

Misja Mars 2020, która wystartowała 30 lipca, ma na celu poszukiwanie śladów życia na czerwonej planecie. Tylko po co? Na to pytanie odpowiedział nam główny naukowiec misji dr Kenneth Farley.
Bolesław Breczko, WP Tech: Wysłaliście robota na Marsa, żeby szukał śladów życia. Co macie zamiar tam znaleźć?
Dr Kenneth Farley, główny naukowiec misji Mars 2020, NASA: Będziemy badać skały, które kilka miliardów lat temu leżały w rozległym na 50 km i głębokim na setki metrów jeziorze. Te skały są tak stare, że jeśli kiedyś istniało tam życie, to były to jego bardzo prymitywne formy – mikroorganizmy. Właśnie ich będziemy szukać.
W jaki sposób macie zamiar je znaleźć?
Na pewno nie będzie to tak łatwe, jak szukanie kości dinozaurów. Czerpiemy z doświadczenia, które zdobyliśmy na Ziemi. Najstarsze organizmy, jakie znaleźliśmy tutaj, to właśnie mikroorganizmy. Będziemy więc szukać podobnych wzorców, kolorów i tekstur do skał z Ziemi, w których znaleźliśmy najstarsze mikroorganizmy.
Kiedy na Marsie mogło istnieć życie?
Powierzchnia Marsa zmieniła się dramatycznie około 3,5 mld lat temu. Wcześniej powierzchnię pokrywały rzeki i jeziora, czyli było wystarczająco ciepło, aby woda mogła pojawić się w stanie płynnym. I wtedy właśnie były warunki do tego, aby pojawiło się życie.
Wiadomo, co się stało te 3,5 mld lat temu?
Klimat Marsa jest dla nas ogromną niewiadomą. Póki co nie mamy pojęcia, jak mogły istnieć tam warunki, aby pojawiła się ciekła woda. W tej chwili uważamy, że zmiana klimatu nastąpiła wskutek utraty pola magnetycznego, która mogła też przyczynić się do zaniknięcia atmosfery.
Po co w ogóle szukacie śladów życia na Marsie? Wydaje się, że na Ziemi nauka ma wystarczająco dużo wyzwań.
Żeby dowiedzieć się, czy jesteśmy sami w kosmosie. Gdy marsjańskie skały osiadły na dnie jeziora 3,5 mld lat temu, to w tym samym czasie w skałach na Ziemi istniało już życie. Mamy więc dwa bardzo podobne ekosystemy, w tym samym czasie, na dwóch różnych planetach. Jeśli okaże się, że na Marsie nie znajdziemy życia, to będzie to oznaczało, że nie pojawia się ono tak po prostu wszędzie tam, gdzie ma do tego warunki. Tę wiedzę będziemy mogli potem rozszerzyć na miliardy innych planet, o których istnieniu wiemy. Jak powszechne jest życie w kosmosie? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się dowiedzieć, jak często może spontanicznie powstać. Mamy szansę dowiedzieć się tego, lecąc na Marsa.
Na pewno każdy chciałby poznać odpowiedź na to pytanie, ale czy ta wiedza przyda nam się do czegoś na Ziemi?
Och, oczywiście! Jedno z największych pytań nauki, które nadal pozostaje bez odpowiedzi, to skąd wzięło się życie na Ziemi? Nie mamy na nie odpowiedzi, bo skały i pozostałości z tego okresu po prostu już nie istnieją. Istnieją natomiast na Marsie i dzięki nim możemy dowiedzieć się więcej o tym, skąd wzięło się nasze, ziemskie życie.
Szukacie mikroskopijnych i prymitywnych form, a raczej pozostałości po nich. Czy jest możliwość, że na Marsie istniały inne, bardziej zaawansowane formy?
Może, nie wiemy tego. Wiemy natomiast, że na Ziemi życie w tamtym okresie składało się właśnie z mikrobów, więc szukamy podobnych organizmów na Marsie. Łatwiej jest przygotować się na szukanie czegoś, co znamy, niż na coś, o czym nie mamy pojęcia.
Załóżmy, że łazik nie znajdzie śladów życia. Czy to będzie oznaczać porażkę misji?
Absolutnie nie. Spójrzmy na chwilę na Ziemię, każdy ekosystem, w którym może pojawić się życie, jest zamieszkały. Daje nam to podstawy sądzić, że życie pojawia się wszędzie tam, gdzie ma do tego warunku. Jeśli okaże się jednak, że na Marsie pomimo panowania dogodnych warunków nie pojawiły się nawet najprostsze organizmy, to znaczy, że do powstania życia potrzebne jest coś więcej.
A jeśli łazik znajdzie ślady organizmów, to czy będzie to oznaczać, że zmiana klimatu Marsa doprowadziła do masowej zagłady?
Też niekoniecznie, ale to całkowita spekulacja. Patrząc na życie na Ziemi, widzimy, że ma ono naturalny dar do przetrwania w każdych warunkach. Nasza planeta przechodziła wiele kryzysów, a życie nadal trwało. Możliwe, że to samo stało się na Marsie i tamtejsze życie, które nie mogło pozostać na powierzchni bez atmosfery, zeszło pod ziemię. Jest tam ciepło i jest tam woda i w takich warunkach życie może istnieć, bo obserwujemy to samo u nas na Ziemi.
Bolesław Breczko i dr Ken Farley podczas rozmowy na Skype po udanym wystrzeleniu łazika Perseverance (WP)
https://tech.wp.pl/polecielismy-na-marsa-aby-dowiedziec-sie-skad-pochodzimy-6537730634074848a

 

Polecieliśmy na Marsa, aby dowiedzieć się, skąd pochodzimy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Duże rozbłyski słoneczne wywołują silne trzęsienia ziemi

2020-07-31.
 
Od wielu lat pojawiały się sugestie, że istnieje korelacja między zjawiskami solarnymi a sejsmicznymi na Ziemi. Długo jednak tego typu teorie były uważane raczej za paranaukowe. Okazuje się, że niesprawiedliwie. Po dziesięcioleciach badań naukowcy wreszcie znaleźli dowody na to, że potężne trzęsienia ziemi zwykle występują w grupach, a nie losowo. Nowe badanie, opublikowane w czasopiśmie "Scientific Reviews", wskazuje na to, że potężne erupcje na Słońcu mogą powodować ogromne trzęsienia ziemi na Ziemi.

Mimo, że duże trzęsienia ziemi na całym świecie nie są równomiernie rozmieszczone geograficznie to istnieje między nimi wyraźny związek. Włoscy naukowcy przetestowali hipotezę, że to aktywność Słońca może wpływać na globalne występowanie trzęsień ziemi. Giuseppe De Natale, dyrektor naukowy Narodowego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii w Rzymie i współautor tego badania, twierdzi, że słoneczne pochodzenie dużych trzęsień ziemi ma solidne podstawy naukowe.

 Gołym okiem Słońce może wydawać się względnie spokojne. Ale nasza gwiazda nieustannie bombarduje Układ Słoneczny ogromną ilością energetycznych cząstek w postaci wiatru słonecznego. Czasami ogromne erupcje z powierzchni Słońca powodują koronalne wyrzuty masy lub potężne strumienie energii cząstek - w tym jonów i elektronów - które przemieszczają się po Układzie Słonecznym z ogromną prędkością. Gdy dotrą do Ziemi, te naładowane cząstki mogą zakłócać pracę satelitów, a w ekstremalnych warunkach niszczyć nasze sieci energetyczne. Nowe badanie sugeruje, że cząstki z tak potężnych erupcji - w szczególności z dodatnio naładowanymi jonami - mogą być odpowiedzialne za wywołanie silnych trzęsień ziemi.

 Trzęsienia ziemi zwykle występują, gdy skały górotworu podlegają znacznym naprężeniom, albo gdy płyty tektoniczne Ziemi poruszają się i zderzają. Kiedy przezwyciężone zostanie silne tarcie łączące płyty, skały łamią się, uwalniając ogromną ilość energii i wstrząsając ziemią na powierzchni. Ale naukowcy zauważyli również pewien wzór w niektórych dużych trzęsieniach ziemi do których dochodzi na całej planecie. Zwykle występują one w grupach, a nie losowo. Sugeruje to, że może istnieć jakieś globalne zjawisko, które wywołuje te globalne serie trzęsień ziemi. I chociaż wielu badaczy przeprowadziło już badania statystyczne, próbując ustalić przyczynę, jak dotąd nie udowodniono tego za pomocą przekonującej teorii.

Aby rozwiązać tę przedłużającą się zagadkę, naukowcy zbadali dane z 20 lat dotyczące zarówno trzęsień ziemi, jak i aktywności Słońca, szukając wszelkich możliwych korelacji. W szczególności zespół wykorzystał dane z satelity NASA Solar and Heliospheric Observatory (SOHO), oraz pomiary protonów (dodatnio naładowanych cząstek), które pochodzą ze Słońca i omiatają naszą planetę.


Satelita SOHO znajduje się 1,45 miliona kilometrów od Ziemi i prowadzi wyłącznie obserwacje Słońca. Dzięki niemu naukowcy mogli prześledzić ile materiału słonecznego dociera do naszej planety. Porównując globalny katalog ISC-GEM dotyczący trzęsień ziemi - historyczny zapis silnych trzęsień ziemi - z danymi SOHO, naukowcy zauważyli, że silniejsze trzęsienia ziemi występują, gdy rośnie liczba i prędkość nadchodzących protonów słonecznych.  

 Było to w szczególności zauważalne gdy strumień protonów ze Słońca osiągał swój szczyt, a w ciągu następnych 24 godzin następował gwałtowny wzrost ilośći trzęsień ziemi o sile powyżej 5,6 stopni. Odnotowując korelację między strumieniem protonów słonecznych a silnymi trzęsieniami ziemi, badacze zaproponowali możliwe wyjaśnienie tego fenomenu. Chodzi o mechanizm zwany odwrotnym efektem piezoelektrycznym.

 Poprzednie eksperymenty wyraźnie wykazały, że kompresja kwarcu, skały rozproszonej w skorupie ziemskiej, może generować impuls elektryczny za pomocą procesu znanego jako efekt piezoelektryczny. Naukowcy uważają, że takie małe impulsy mogą destabilizować uszkodzenia, które są już bliskie zerwania, powodując trzęsienia ziemi. W rzeczywistości zarejestrowano sygnatury zdarzeń elektromagnetycznych takich jak trzęsienia ziemi z piorunami i falami radiowymi występujące wraz z trzęsieniami ziemi w przeszłości.
Niektórzy badacze uważają, że te wydarzenia są spowodowane przez same trzęsienia ziemi. Ale kilka innych badań odkryło silne anomalie elektromagnetyczne przed i po dużych trzęsieniach ziemi, więc dokładna natura związku między trzęsieniami ziemi a zjawiskami elektromagnetycznymi jest nadal przedmiotem dyskusji. Jednak nowe wyjaśnienie wywraca ten elektromagnetyczny związek przyczynowy do góry nogami, sugerując, że anomalie elektromagnetyczne nie są wynikiem trzęsień ziemi, ale raczej je powodują.
Kiedy dodatnio naładowane protony ze Słońca uderzają w ochronny bąbel magnetyczny Ziemi, wytwarzają prądy elektromagnetyczne, które rozprzestrzeniają się nieuchronnie po całej planecie.Te prądy mogą następnie odkształcać kwarc w skorupie ziemskiej, ostatecznie wywołując wielkie trzęsienia ziemi.
Tylkonauka.pl

/NASA
/NASA

https://nt.interia.pl/technauka/news-duze-rozblyski-sloneczne-wywoluja-silne-trzesienia-ziemi,nId,4640466

 

Duże rozbłyski słoneczne wywołują silne trzęsienia ziemi.jpg

Duże rozbłyski słoneczne wywołują silne trzęsienia ziemi2.jpg

Duże rozbłyski słoneczne wywołują silne trzęsienia ziemi3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Znaczek na pierwszą przesyłkę kurierską z Marsa kosztuje 7 mld dol. Dostawa w ciągu 10 lat
2020-07-31, Radek Kosarzycki
NASA oraz Europejska Agencja Kosmiczna szacują, że łączny koszt przywiezienia na Ziemię próbek gruntu marsjańskiego wyniesie co najmniej 7 mld dol. Wystrzelony wczoraj w przestrzeń kosmiczną łazik Perseverance stanowi pierwszy element całego szeregu misji niezbędnych do zrealizowania tego ambitnego celu.
Jak przywieźć próbki z Marsa na Ziemię – plan działania
W ramach misji Mars 2020 na Marsa poleciał właśnie łazik Perseverance, którego głównym zadaniem będzie zebranie kilkudziesięciu próbek skał, umieszczenie ich w spejalnych tytanowych pojemnikach i pozostawienie ich na powierzchni Marsa lub na pokładzie samego łazika.
Próbki te następnie zostaną zebrane i przesłane na Ziemię w ramach dwóch kolejnych misji, których start obecnie planowany jest na 2026 r. Pierwszą z nich będzie opracowany w NASA lądownik, na pokładzie którego znajdzie się łazik, który zbierze próbki przygotowane przez Perseverance i dostarczy je do lądownika. Perseverance może sam dostarczyć część próbek bezpośrednio do lądownika. Następnie próbki zostaną załadowane do pojemnika, który zostanie wyniesiony na orbitę na pokładzie niewielkiej rakiety zwanej obecnie Mars Ascent Vehicle.
Drugą misją będzie opracowana przez Europejską Agencję Kosmiczną sonda Earth Return Orbiter, której zadaniem będzie przechwycenie pojemnika z próbkami na orbicie Marsa. Po zakończeniu tego etapu sonda opuści orbitę Marsa i skieruje się w stronę Ziemi. Kapsuła z próbkami gruntu marsjańskiego miałaby wylądować na pustyni w Utah w 2031 r.
Sam orbiter będzie dużą sondą o masie ok. 6,5 tony, wyposażoną w panele słoneczne o rozpiętości 35 metrów. Duże panele słoneczne niezbędne są do zasilania silników elektrycznych sondy, które pozwolą jej podnosić i obniżać wysokość nad powierzchnią Marsa oraz powrócić na Ziemię.
Podczas konferencji prasowej NASA kilka dni temu David Parker, dyrektor programu eksploracji robotycznej i załogowej w Europejskiej Agencji Kosmicznej poinformował, że kontrakt na budowę sondy Earth Return Orbiter otrzymają francuska firma Airbus Defence and Space oraz włoska Thales Alenia Space.
ESA już wcześniej zleciła Airbusowi opracowanie koncepcji łazika, który zostanie wysłany wraz z lądownikiem NASA. Będzie on dwa razy mniejszy od europejskiego łazika Rosalind Franklin (którego start kilka miesięcy temu przełożono z 2020 na 2022 r.), ale będzie znacznie szybciej przemieszczał się po powierzchni Marsa w celu zebrania próbek zostawionych przez łazik Perseverance.
Panie, to nie są tanie rzeczy
Według Parkera szacowany koszt udziału ESA w całym programie pozyskiwania próbek marsjańskich wyniesie ok. 1,5 mld euro i będzie rozłożony na najbliższe 10 lat. NASA natomiast dopiero rozpoczyna proces planowania pozostałych elementów misji. Thomas Zurbuchen, zastępca administratora NASA przyznał, że pierwsze szacunki co do kosztu amerykańskiej części misji mówią o 2,5-3 mld dol. Dokładniejsze szacunki pojawią się jednak po przeglądzie planów misji lądownika, który będzie miał miejsce za jakiś czas.
Koszt obecnie realizowanej misji Mars 2020 wynosi około 2,4 mld dol., a na pierwszy marsjański rok (687 dni) działania łazika Perseverance na Marsie agencja otrzymała 300 mln dol. Oznacza to, że całkowity koszt programu, obejmujący wszystkie trzy misje i udział amerykański i europejski, wyniesie około 7 mld dol.
W kwocie tej jednak nie znajduje się koszt specjalistycznego laboratorium, w którym przechowywane będą próbki po powrocie na Ziemię. Lisa Pratt zajmująca się ochroną planetarną w NASA zakłada, że budunek ten będzie gwarantował poziom ochrony biologicznej porównywalny z najbardziej zaawansowanymi ośrodkami zajmującymi się badaniem pagotegnów.
Mimo ogromnych kosztów programu i wyzwań stojących na drodze do jego realizacji, naukowcy zgodnie przyznają, że przywiezienie próbek marsjańskich skał na Ziemię ma kluczowe znaczenie, bo obecnie tylko tu, na miejscu, jesteśmy w stanie poddać próbki wszystkim niezbędnym testom, które pozwolą nam znaleźć wszelkie biosygnatury w skałach… jeżeli w ogóle takie istnieją.
Sample Fetch Rover for Mars Sample Return Campaign
https://www.youtube.com/watch?v=Zd1zHxiejkY&feature=emb_logo

Earth Return Orbiter Catching Mars Sample Capsule
https://www.youtube.com/watch?v=GszWx5uV5cI&feature=emb_logo

Earth Return Orbiter Leaving Mars Orbit
https://www.youtube.com/watch?v=JdmvvaURV_k&feature=emb_logo
Earth Return Orbiter Releasing Mars Sample Capsule
https://www.youtube.com/watch?v=0nD4kkEW9Pc&feature=emb_logo

NASA's Mars Sample Return Plan - 2 Rovers, Lander and Orbiter Needed
https://www.youtube.com/watch?v=omEii4A9tiA&feature=emb_logo

Flight over Jezero Crater – NASA´s Mars 2020 landin
https://www.youtube.com/watch?v=ojhstaFlA64&feature=emb_logo

https://spidersweb.pl/2020/07/jak-przywiezc-probki-skal-marsjanskich-na-ziemie.html

 

Znaczek na pierwszą przesyłkę kurierską z Marsa kosztuje 7 mld dol. Dostawa w ciągu 10 lat.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Statek SpaceX Starship z pomyślnym testem

2020-07-31.

Statek kosmiczny Starship przeszedł pomyślny test związany z próbą statyczną.

Elon Musk ma powody do zadowolenia. Statek kosmiczny Starship wyprodukowany przez firmę SpaceX przeszedł pomyślnie próbę statyczną. Już niedługo przedsiębiorstwo ma zamiar wykonać kolejny test, który będzie zakładał wystrzelenie Starship na wysokość około 150 metrów. Warto przypomnieć, iż poprzedni testy Starship SN5 zakończyły się niepowodzeniem, niektóre prototypy ulegały zniszczeniu. To pierwszy tego typu test, który został zakończony pozytywnym wynikiem, co faktycznie może dawać Elonowi Muskowi powody do optymizmu.

 
Starship to statek, który w przyszłości ma zabrać nawet do 100 osób w przestrzeń kosmiczną. Oprócz tego, SpaceX ma zamiar stworzyć także specjalną wersję towarową pojazdu pozwalającą na przewożenie ładunku o ciężarze do 100 ton. Dla porównania, obecnie rakieta Falcon Heavy posiada ładowność na poziomie 64 ton. Elon Musk planuje sytuację tak, aby Starship mógł zabierać ludzi nie tylko na Księżyc, ale również na Marsa.

Statek SpaceX Starship /materiały prasowe

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-statek-spacex-starship-z-pomyslnym-testem,nId,4642337

 

Statek SpaceX Starship z pomyślnym testem.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Sonda Hayabusa-2 dostarczy wkrótce na Ziemię kapsułę z próbkami z asteroidy Ryugu
Autor: [email protected] (31 Lipiec, 2020)
Japońska sonda kosmiczna Hayabusa-2 wkrótce dostarczy na Ziemię kapsułę próbek gruntu z asteroidy Ryugu. Planowo dojdzie do tego 6 grudnia tego roku.
Sonda kosmiczna Hayabusa-2 z powodzeniem wylądowała dwukrotnie na powierzchni asteroidy, aby zebrać próbki gruntu i pyłu. W tym celu na powierzchni asteroidy powstał pierwszy w historii krater stworzony przez człowieka, który umożliwił zebranie pyłu i gleby głębiej niż z powierzchni tego kosmicznego ciała.
Aby to zrobić, sonda Hayabusa-2 wystrzeliła pocisk w kierunku powierzchni asteroidy Ryugu za pomocą specjalnego urządzenia i stworzyć sztuczny krater. Naukowcy uważają, że te próbki skał uzyskane z wnętrza asteroidy, które w większym stopniu zachowują właściwości materii z czasu powstawania Układu Słonecznego, co pozwoli ludzkości zbliżyć się do wyjaśnienia jego powstania naszego systemu planetarnego.
Sonda kosmiczna Hayabusa-2 została wystrzelona w kierunku asteroidy Ryugu w 2014 roku. Ryugu znajduje się obecnie 340 milionów kilometrów od Ziemi, a jej średnica wynosi około 900 metrów. Naukowcy uważają, że pierwiastki znajdujące się w gruncie Ryugu pomogą między innymi odkryć tajemnicę pochodzenia wody i pierwiastków organicznych na Ziemi.

Źródło: JAXA
Źródło:
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/sonda-hayabusa-2-dostarczy-wkrotce-na-ziemie-…
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/sonda-hayabusa-2-dostarczy-wkrotce-na-ziemie-kapsule-z-probkami-z-asteroidy-ryugu

 

 

Sonda Hayabusa-2 dostarczy wkrótce na Ziemię kapsułę z próbkami z asteroidy Ryugu.jpg

Sonda Hayabusa-2 dostarczy wkrótce na Ziemię kapsułę z próbkami z asteroidy Ryugu2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Astronomowie wykonali pierwsze w historii zdjęcie planet orbitujących wokół gwiazdy podobnej do Słońca
Autor: [email protected] (31 Lipiec, 2020)
Choć Wszechświat roi się od planet, astronomowie zdołali dotychczas odkryć zaledwie kilka tysięcy z nich. Co więcej, po ponad 25 latach od odkrycia pierwszej egzoplanety, udało się wykonać pierwsze w historii zdjęcie przedstawiające układ gwiezdny, składający się z gwiazdy podobnej do Słońca oraz dwóch ogromnych planet.
Z pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT), naukowcy z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) sfotografowali młodą gwiazdę TYC 8998-760-1 i dwa gazowe olbrzymy, które znajdują się w odległości około 300 lat świetlnych od nas. Zdjęcia układów z wieloma egzoplanetami są niezwykle rzadkie, ale jeszcze nigdy nie udało się sfotografować dwóch lub więcej planet krążących wokół gwiazdy podobnej do Słońca.
Wspomniane dwie planety krążą wokół swojej gwiazdy macierzystej w odległości 160 i około 320 razy większej niż odległość Ziemia-Słońce. Co więcej, sfotografowane dwa gazowe olbrzymy są niezwykle masywne – planeta wewnętrzna jest 14-krotnie masywniejsza od Jowisza, a zewnętrzna 6-krotnie.
Naukowcy wykonali zdjęcie tego układu podczas poszukiwań młodych masywnych planet krążących wokół gwiazd, przypominających młode Słońce. Gwiazda TYC 8998-760-1 ma zaledwie 17 milionów lat i znajduje się w południowej części gwiazdozbioru Muchy. Wykonując różne zdjęcia w różnym czasie, astronomowie zdołali odróżnić planety tego systemu od gwiazd w tle i potwierdzili, że są częścią tego układu gwiezdnego.
Sfotografowany system jest bardzo podobny do naszego Układu Słonecznego na bardzo wczesnym etapie ewolucji. Astronomowie z Europejskiego Obserwatorium Południowego planują dalsze obserwacje, które zostaną dokonane między innymi z pomocą przyszłego Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu (ELT), aby określić pochodzenie sfotografowanych gazowych olbrzymów, a także zbadać powstanie i ewolucję planet w naszym Układzie Słonecznym.
Źródło:
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/astronomowie-wykonali-pierwsze-w-historii-zdj…
View of the orbit of two exoplanets around TYC 8998-760-1

https://www.youtube.com/watch?v=VtiFBwaiJx4&feature=emb_logo
Źródło: 123rf.com
Źródło: ESO
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/astronomowie-wykonali-pierwsze-w-historii-zdjecie-planet-orbitujacych-wokol-gwiazdy

 

Astronomowie wykonali pierwsze w historii zdjęcie planet orbitujących wokół gwiazdy podobnej do Słońca.jpg

Astronomowie wykonali pierwsze w historii zdjęcie planet orbitujących wokół gwiazdy podobnej do Słońca2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Łazik Perseverance przetestuje na Marsie przyszłe skafandry kosmiczne
2020-07-31.
Kiedy łazik Perseverance od NASA wyląduje na powierzchni Marsa w lutym przyszłego roku, będzie miał ze sobą próbki skafandrów kosmicznych zaprojektowanych dla przyszłych odkrywców.
Warto podkreślić, że to próbki skafandra kosmicznego, w jaki wyposażeni mają zostać astronauci, kiedy możliwe będzie już wysłanie ich na Czerwoną Planetę. Materiały zostaną sprawdzone w środowisku potężnego promieniowania, które czeka na śmiałków gotowych postawić stopę na Marsie. Nie da się bowiem ukryć, że już utrzymanie funkcjonowania urządzeń w kosmosie jest dużym wyzwaniem, a co dopiero utrzymanie przy życiu ludzi wysyłanych na podbój Księżyca czy Marsa. Wszystko to skłoniło inżynierów NASA i jej partnerów do prac nad skafandrami kosmicznymi o nazwie Extravehicular Mobility Units.
To właśnie w nich mieszkańcy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wykonują wszystkie czynności poza ISS, chronieni przed micrometeoroidami, promieniowaniem kosmicznym, zmianami temperatury i wspomagani przez wszystkie pomocne systemy - mówiąc krótko, ich skafandry to jakby miniaturowe statki kosmiczne o kształcie człowieka. Tyle że Mars ma atmosferę, a astronauci będą wykonywali czynności wymagające choćby chodzenia po jego powierzchni, potrzebne są zupełnie nowe skafandry. W związku z tym NASA zabrała się już za ich tworzenie, a trudno wyobrazić sobie lepszy test dla materiałów niż faktyczne wysłanie ich na Marsa, więc odpowiedni próbki trafią tam razem z łazikiem Perseverance.
Dlatego też, kiedy łazik wyląduje na powierzchni Marsa za jakieś 7 miesięcy, razem z nim trafi tam 5 próbek materiałów, które mają znaleźć zastosowanie w nowej generacji EMU. Te zostaną umieszczone na jego powierzchni, więc podczas jego wędrówek będą poddawane działaniu pyłu, promieniowania słonecznego i kosmicznego - wszystkie dobrze widać na powyższej grafice, razem z ich planowanym umieszczeniem na skafandrze. Dwa z z nich dobrze już znamy, bo to Ortho, łączące kevlar, Gore-Tex i odporny na płomienie Nomex, które stosowane jest w obecnych skafandrach oraz Vectran stosowany w okolicach dłoni, chroniący przed ranami szarpanymi, ale nie były one wcześniej wystawione na działanie warunków podobnych do tych marsjańskich. Zebrane przez łazik dane zostaną następnie porównane z tymi uzyskanymi w ziemskich laboratoriach, bo w tej kwestii nie ma żartów - bezpieczne skafandry dla astronautów to priorytet, z którym NASA musi się uporać, jeśli faktycznie chce wysłać ludzi na Marsa.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA/Fot. NASA
What Makes NASA's Artemis Space Suit The Best Space Suit Yet?

https://www.youtube.com/watch?time_continue=48&v=VuCUEGxgo0U&feature=emb_logo

https://www.geekweek.pl/news/2020-07-31/lazik-perseverance-przetestuje-na-marsie-przyszle-skafandry-kosmiczne/

 

Łazik Perseverance przetestuje na Marsie przyszłe skafandry kosmiczne.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Projekt Polski Cyfrowej „openSPACE” rusza w CBK PAN

2020-07-31.

Z początkiem maja bieżącego roku Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk (CBK PAN) przystąpiło do projektu „openSPACE – repozytorium otwartych danych wysokiej wartości z obserwacji Ziemi i kosmosu” w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa na lata 2014-2020, którego celem będzie uporządkowanie oraz digitalizacja zasobów danych naukowych zgromadzonych przez lata istnienia i funkcjonowania instytutu.

W Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk (CBK PAN) rozpoczęto realizację projektu „openSPACE – repozytorium otwartych danych wysokiej wartości z obserwacji Ziemi i kosmosu”, dzięki któremu zbierane w instytucie na przestrzeni lat wyselekcjonowane dane o niezwykle istotnej wartości dla nauki zostaną uporządkowane, odpowiednio ustandaryzowane i co najważniejsze – zarchiwizowane w formie cyfrowej.

Digitalizacja i publiczna dostępność danych Centrum stanowią główne założenia projektu openSPACE, przy czym powstałe w efekcie zbiory przeznaczone do upowszechnienia będą gotowe do wykorzystania za darmo w Internecie.

CBK PAN jest jedyną instytucją w Polsce, prowadzącą prace naukowe i techniczne, oparte na eksperymentach kosmicznych w zakresie fizyki przestrzeni kosmicznej, oraz fizycznych i geodynamicznych badaniach planet i Ziemi. Tutaj rozwijane są praktyczne zastosowania działalności kosmicznej, m.in. poprzez poszerzanie zastosowania technik satelitarnych w monitorowaniu powierzchni lądów, prowadzeniu obserwacji obszarów granicznych Unii Europejskiej, wykorzystaniu nawigacji satelitarnej i obserwacji Ziemi w sytuacjach kryzysowych.

Instytut od momentu powstania w 1977 roku jest predestynowany do prowadzenia badań naukowych i działań na rzecz rozwoju branży kosmicznej w Polsce. Przez lata funkcjonowania Centrum zgromadziło ogromne i cenne zasoby nauki o unikalnym charakterze. Dotyczą one w szczególności danych o przestrzeni międzyplanetarnej, wokółziemskiej i na Ziemi, a także fizyki Słońca – wszystkie z szeregiem praktycznych zastosowań.

Instytut prowadzi specyfikowane badania naukowe dotyczące obserwacji Ziemi i kosmosu w oparciu o dane latami zbierane dzięki specjalistycznym aparaturom, które zostały tu skonstruowane i eksploatowane. Przez cały okres działalności w CBK PAN zbudowano około 70 skomplikowanych urządzeń rejestrujących najróżniejsze dane, często w pojedynczych egzemplarzach – to bezcenne funkcjonujące prototypy, które generują unikatowe dane oraz informacje. Wartość i unikalność takich materiałów wynika również z długości okresu, w jakim są zbierane. Im dłuższy okres odwzorowywania parametrów sfery okołoziemskiej, tym wyższa wartość zbioru. Nie ma obecnie w Polsce alternatywnych równie wartościowych źródeł danych takiego formatu, do tego zbieranych na przestrzeni tak szerokiego przedziału czasu (od 1957 roku). Zasoby te są jednak obecnie rozproszone, na różnych, także analogowych nośnikach – praktycznie niedostępne do wykorzystania dla szerszego grona interesantów, nie tylko naukowców.

Dane naukowe CBK PAN obejmują różne grupy materiałów – dokumentację Polskiej Aparatury Kosmicznej (PAK), niedostępne wydania kwartalnika naukowego Artificial Satellites, raporty roczne CBK PAN, publikacje konferencyjne pracowników, publikacje w czasopismach naukowych, doktoraty i habilitacje podjęte w CBK PAN, patenty.

Druga grupa to nieprzetworzone dane pomiarowe dotyczące nauki, czyli jonogramy, raporty pomiarów laserowych z Obserwatorium Astrogeodynamicznego w Borówcu (obserwacje przestrzeni okołoziemskiej oraz rejestracja obiektów, w tym UFO), zbiór danych grawimetrycznych i klinometrycznych rejestrowanych w Obserwatorium w Książu (pozwalający m.in. uprzedzać o trzęsieniach w kopalniach), dane pomiarowe z dwóch polskich satelitów LEM i HEWELIUSZ, dane z eksperymentów kosmicznych z Polskiej Aparatury Kosmicznej, i inne.

Do tej pory proces zamówienia na dane z CBK PAN oraz ich udostępnienia przebiegał standardowo w oparciu o kontakt telefoniczny i mailowy. Jednak ponowne wykorzystywanie surowych czy przetworzonych danych bywa niekiedy utrudnione ze względu na różne czynniki – poprzez rozproszenie materiałów naukowych, brak ich ustandaryzowania i digitalizacji. Okazuje się, że niektóre z nich są obecnie zupełnie niedostępne do powtórnej eksploatacji.

Ponieważ wartość danych CBK PAN stanowi nieoceniony potencjał społeczno-gospodarczy, projekt „openSPACE – repozytorium otwartych danych wysokiej wartości z obserwacji Ziemi i kosmosu” wypełni lukę związaną z rozwiązaniem takich i podobnych problemów.

Celem projektu openSPACE jest cyfrowe udostępnienie zasobów informacyjnych dotyczących obserwacji Ziemi i kosmosu właśnie poprzez ich digitalizację, a dodatkowo oznaczenie, czyszczenie, podniesienie jakości z opisem wystandaryzowanych metadanych, a także upowszechnienie tych materiałów w Internecie w sposób bezpłatny, otwarty, z oznaczoną jakością, która pozwoli na ich efektywne szerokie wykorzystanie. Projekt zakłada zbudowanie w ciągu 3 lat dwóch baz danych – dane naukowe CBK PAN oraz nieprzetworzone surowe dane pomiarowe dotyczące nauki – które oprócz walorów niewątpliwie ważnych dla poszerzenia wiedzy społeczeństwa, możliwości wykorzystania ich w badaniach naukowych, a także na rzecz administracji publicznej i społeczeństwa ogólnie, pozwolą na rozwój wielu branż, nie tylko kosmicznej.

Digitalizacja obejmuje prawie milion odwzorowań dokumentów tworzących zbiory informacji sektora publicznego. W wyniku digitalizacji zbiorów danych w ramach projektu openSPACE ogromna ilość materiałów, w tym badań i opracowań naukowych, będzie dostępna do wykorzystywana w różnych celach: komercyjnych, w administracji publicznej oraz edukacji.

Źródło: CBK PAN

Foto: Paweł Z. Grochowalski

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/projekt-polski-cyfrowej-openspace-rusza-w-cbk-pan

Projekt Polski Cyfrowej openSPACE rusza w CBK PAN.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wszechświat bardziej jednorodny niż sądzono - nowe wyniki z przeglądu KiDS
2020-07-31.
Dzisiaj opublikowano nowe mapy opracowane na podstawie danych z przeglądu nieba Kilo-Degree Survey (KiDS). Wyniki pokazują, że Wszechświat jest o prawie 10 procent bardziej jednorodny niż wynika z przewidywań standardowego modelu kosmologicznego. W pracach udział brał polski astronom dr Maciej Bilicki z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN w Warszawie.
KiDS, czyli Kilo-Degree Survey, to przegląd nieba korzystający z kamery OmegaCAM na VLT Survey Telescope (VST) w Obserwatorium Paranal w Chile (należącym do Europejskiego Obserwatorium Południowego). Celem tego dużego przeglądu optycznego na niebie południowym jest próba odpowiedzi na nurtujące zagadki związane z kosmologią i formowaniem się galaktyk. W ramach KiDS wykonana została mapa nieba w czterech szerokopasmowych filtrach (u, g, r, i).
Najnowsze wyniki przedstawione są w pięciu artykułach, z których trzy ukazały się 31 lipca. Dotyczą one fazy projektu oznaczonej jako KiDS-1000, czyli mapy obejmującej 1000 stopni kwadratowych. Odpowiada to 5% nieba dostępnego do obserwacji kosmologicznych. Analiza uwzględnia 31 milionów galaktyk, z których najdalsze są położone w odległości 10 miliardów lat świetlnych.
W ramach przeglądu KiDS naukowcy obserwują galaktyki, aby opracować mapy rozkładu materii we Wszechświecie. Posiłkują się przy tym zjawiskiem słabego soczewkowania grawitacyjnego. Polega ono na tym, że światło od odległych galaktyk jest nieznacznie zaburzane przez pola grawitacyjne pochodzące od dużych skupisk materii, takich jak gromady galaktyk. Można na tej podstawie wyciągnąć wnioski o gromadzeniu się materii w największych skalach kosmologicznych. Zarówno zwykłej materii, jak i ciemnej materii.
Rozbieżności z modelem standardowym
Na skutek oddziaływań grawitacyjnych, wraz z upływem czasu materia gromadzi się w skupiska - Wszechświat staje się coraz mniej jednorodny. Przeciwstawia się temu rozszerzanie się Wszechświata, spowalniając powstawanie skupisk materii. Tutaj również istotne są prawa grawitacji, więc ich dobre zbadanie ma kluczowe znaczenie dla sprawdzenia poprawności standardowego modelu kosmologicznego, nazywanego Λ-CDM (Lambda-Cold Dark Matter, czyli Lambda-zimna ciemna materia). Model ten jest przyjmowany za obowiązujący, gdyż zgadza się z różnymi, niezależnymi pomiarami.
Model ten dość dokładnie opisuje, jak powinien zmieniać się rozkład zagęszczeń materii w trakcie ewolucji Wszechświata. Najnowsze wyniki przeglądu KiDS wskazują jednak na pewną rozbieżność: Wszechświat jest niemal o 10 procent bardziej jednorodny, niż przewiduje to model standardowy.
"Rozbieżność, którą obserwujemy, dotyczy pomiaru 'stopnia zagęszczenia materii' w największych skalach. Wielkość tę mierzy się niezależnie z kosmologicznego słabego soczewkowania grawitacyjnego, jak i bardziej pośrednio dzięki precyzyjnym pomiarom własności mikrofalowego promieniowania tła"  tłumaczy dr Maciej Bilicki z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN w Warszawie, który bierze udział w badaniach projektu KiDS.
"Od kilku już lat widzimy, że te dwie metody nie dają zgodnych wartości - w szczególności pomiar z KiDS odbiega od tego, co dostarczył satelita Planck. Sytuacja jest podobna jak w przypadku stałej Hubble'a, gdzie również pomiary 'bezpośrednie' odbiegają od wyników Plancka, choć tam ta niezgodność jest znacznie większa, niż dla omawianego tu stopnia jednorodności Wszechświata. W obu przypadkach metody bezpośrednie są coraz dokładniejsze, tj. ich błędy pomiarowe sukcesywnie się zmniejszają. Dlatego też te niezgodności stają się coraz bardziej intrygujące. Uważamy, że nasze pomiary są prowadzone prawidłowo, więc może problem leży w nieprawidłowej ich interpretacji - może nasz model kosmologiczny należy zmodyfikować? Nie znamy na razie odpowiedzi na to pytanie. Wiemy natomiast, że taka modyfikacja byłaby niezmiernie trudna, gdyż multum niezależnych pomiarów od wielu lat potwierdza ten model"  wyjaśnia astronom.
Czy zatem wyniki ogłoszone przez zespół KiDS mogą być błędne? Jest jedna szansa na tysiąc, że niezgodność może wynikać z tego, że naukowcy obserwują jakiś nietypowy fragment Wszechświata. Potrzeba więcej danych, aby uzyskać całkowitą pewność.
Badania z polskim udziałem
W ciągu najbliższych dwóch lat opublikowane zostaną końcowe mapy z projektu KiDS, które obejmą o 30% więcej powierzchni niż aktualnie dostępna mapa. Aktualnie badacze skupiają się na specyficznych rodzajach galaktyk, a wyniki mają ukazać się jeszcze w tym roku. Głównymi autorami tych publikacji będą polscy astronomowie: dr Maciej Bilicki (Centrum Fizyki Teoretycznej PAN w Warszawie), mgr Szymon Nakoneczny (Narodowe Centrum Badań Jądrowych w Warszawie) oraz prof. Agnieszka Pollo ((Narodowe Centrum Badań Jądrowych w Warszawie).
Dr Maciej Bilicki w zespole KiDS bierze udział w przygotowywaniu danych, które potem są używane do analiz kosmologicznych i astrofizycznych. Polak uczestniczy też w tych analizach i interpretacji uzyskanych wyników. Na przykład był jedną z osób opracowujących "surowe" dane z kamery OmegaCAM z teleskopu VST, które były potrzebne do pomiarów efektów soczewkowania grawitacyjnego.
"Takie przygotowanie danych jest bardzo czasochłonne i pracochłonne. Obecne 1000 stopni kwadratowych danych zaczęliśmy opracowywać już ponad 3 lata temu. Część obróbki wymagała korzystania z dużych klastrów obliczeniowych oraz koordynacji pracy wielu osób"  mówi dr Bilicki.
Polski astronom wskazuje, iż oprócz tego, wraz ze współpracownikami przygotowują dla zespołu katalogi "wyższego poziomu": do już obrobionych danych stosowane są techniki komputerowe takie jak uczenie maszynowe, by opracowywać nowe zbiory galaktyk i kwazarów, a także mierzyć ich przybliżone odległości (szacować ich tzw. przesunięcia ku czerwieni). Te katalogi dla obecnego wydania przeglądu KiDS są już ukończone, aktualnie redagowane są opisujące je publikacje, zaś zespół już korzysta z nich do nowych badań.
Obecnie prowadzone są jeszcze dwa inne projekty, które mają podobny cel, jak KiDS. W jednym pracują głównie astronomowie amerykańscy - Dark Energy Survey (DES), a w drugim japońscy - Hyper-Suprime Cam Subaru Strategic Program (HSC SSP). W roku 2022 zacznie pracować teleskop w Obserwatorium Very Rubin w Chile, który będzie kilkadziesiąt razy silniejszy niż VLT Survey Telescope. W przygotowaniach do tego nowego przeglądu nieba biorą udział Polacy. Oprócz tego planowane jest wysłanie w kosmos misji Euclid - Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) zapowiada jej start na 2022 roku.
 
Webinar o wynikach KiDS-1000
Oto nagranie webinaru z 30.07.2020 r., na którym omówiono wyniki z czwartej publikacji danych z Kilo-Degree Surveys (KiDS-1000).
Więcej informacji:
•    Nowy wynik KiDS: Wszechświat jest bardziej jednorodny niż sądzono
•    New KiDS Result: The Universe Is More Homogeneous Than Expected
•    Witryna projektu KiDS
•    Publikacje naukowe
 
Opracowanie: Krzysztof Czart
Źródło: CFT PAN / KiDS
 
Na zdjęciu widocznym na samej górze artykułu:
Zbliżenie fragmentu mapy KiDS, pokazujące wycinek Wszechświata o rozmiarach około 1,5 na 1 miliard lat świetlnych. Na tej ilustracji kolory odpowiadają różnej gęstości materii: żółty oznacza dużą gęstość, zaś fioletowy – małą. Szary kwadracik pokazuje rozmiar pojedynczego „zdjęcia” w przeglądzie KiDS, w porównaniu z Księżycem w pełni przy zachowaniu skali na niebie. Cała mapa przeglądu KiDS składa się z ponad 1000 takich „zdjęć”. Źródło: B. Giblin, K. Kuijken i zespół KiDS.
 2,6-metrowy VLT Survey Telescope (VST) - widok od góry. Źródło: ESO/G. Lombardi (glphoto.it).
Mapa z przeglądu KiDS, rzutowana na niebo, pokazująca „zmarszczki” w rozkładzie materii w dalekim Wszechświecie, zobrazowane dzięki soczewkowaniu grawitacyjnemu. Najmniejsze widoczne plamy odpowiadają rozmiarowi około 30 milionów lat świetlnych. Na pierwszym planie widać Obserwatorium Paranal, gdzie znajduje się VLT Survey Telescope. Źródło: B. Giblin, K. Kuijken i zespół KiDS. Panorama na pierwszym planie: ESO/Y.Beletsky CC BY 4.0.
Cosmology Constraints from KiDS-1000: Webinar July 30 2020
https://www.youtube.com/watch?v=kYkN6Yl8x6M&feature=emb_logo
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wszechswiat-bardziej-jednorodny-niz-sadzono-nowe-wyniki-z-przegladu-kids

Wszechświat bardziej jednorodny niż sądzono - nowe wyniki z przeglądu KiDS.jpg

Wszechświat bardziej jednorodny niż sądzono - nowe wyniki z przeglądu KiDS2.jpg

Wszechświat bardziej jednorodny niż sądzono - nowe wyniki z przeglądu KiDS3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Śladami Messiera: M57 Mgławica Pierścień
2020-07-31. Krystyna Syty
O obiekcie:
Mgławica Pierścień (M57) to mgławica planetarna, znajdująca się w gwiazdozbiorze Lutni. Jest jedną z czterech mgławic planetarnych wymienionych w katalogu Messiera obok Mgławicy Hantle (M27), Mgławicy Małe Hantle (M76) i Mgławicy Sowa (M97). M57 jest oddalona od Ziemi o około 2300 lat świetlnych. Centrum mgławicy ma masę około 0,61-0,62 masy Słońca, a jego temperatura to około 125 000 K.
Mgławica M57 powstała w końcowym etapie ewolucji czerwonego olbrzyma. Centralna gwiazda Mgławicy Pierścień odrzuciła zewnętrzne warstwy około 6-8 tysięcy lat temu. Obecnie M57 rozszerza się z szybkością około 1′ na wiek, czyli średnio 20-30 km/s. Ta mgławica planetarna ma bogaty skład pierwiastkowy. Najbardziej zewnętrzna warstwa (na zdjęciach widoczna na czerwono) składa się głównie z wodoru. Za inne kolory widoczne na fotografiach odpowiadają m.in. dwukrotnie zjonizowany tlen O2+, cząsteczkowy azot N2 i hel He.
Podstawowe informacje:
•    Numer w katalogu NGC: NGC 6720
•    Typ obiektu: mgławica planetarna
•    Gwiazdozbiór: Lutnia
•    Jasność: +8,8
•    Deklinacja: +33°01’45,03”
•    Rektascensja: 18h 53m 35,079s
•    Rozmiar kątowy: 230” x 230”
Jak i gdzie obserwować:
M57 leży na południe od Vegi (α Lyr), jednej z trzech, gwiazd Trójkąta Letniego, obok Deneb (α Cyg) i Altaira (α Aql). Mgławicę bardzo łatwo znaleźć. Obiekt znajduje się mniej więcej w połowie odległości między dwiema gwiazdami Lutni: β Lyr i γ Lyr.
Obiekt najlepiej obserwować za pomocą 8-calowych lub większych teleskopów. W większych instrumentach można dostrzec nie tylko zewnętrzny kształt M57, ale również wewnętrzny pierścień. Gwiazdozbiór Lutni jest widoczny przez większość roku, ale najlepszą porą do obserwacji Mgławicy Pierścień są miesiące letnie.
Zdjęcie w tle: NASA
Obraz mgławicy pierścień złożony ze zdjęcia w świetle widzialnym, wykonanego przez Hubble Space Telescope oraz zdjęcia w świetle podczerwonym, wykonanego przez Large Binocular Telescope w Arizonie. NASA, ESA
Położenie M57 na niebie. IAU and Sky & Telescope magazine
https://news.astronet.pl/index.php/2020/07/31/sladami-messiera-m57-mglawica-pierscien/

Śladami Messiera M57 Mgławica Pierścień.jpg

Śladami Messiera M57 Mgławica Pierścień2.jpg

Śladami Messiera M57 Mgławica Pierścień3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czyżby ALMA znalazła gwiazdę neutronową z supernowej 1987A?
2020-07-31. Radek Kosarzycki
Dwa zespoły astronomów przekonują, że udało im się dokonać przełomu w odkrywaniu tajemnicy supernowej SN1987a, która widoczna była 33 lata temu. W oparciu o obserwacje prowadzone za pomocą sieci ALMA oraz wykonane po nich badania teoretyczne, naukowcy przekonują, że w pozostałościach po dawnej gwieździe skrywa się gwiazda neutronowa. Jeżeli tak jest to byłaby to najmłodsza znana gwiazda neutronowa.
Odkąd astronomowie zaobserwowali jedną z najjaśniejszych eksplozji gwiazdy na nocnym niebie, supernową 1987A, trwają poszukiwania kompaktowego obiektu, który powinien powstać w wyniku eksplozji.
Ponieważ w dniu eksplozji (23 lutego 1987 r) na Ziemi zarejestrowano neutrina, astronomowie zakładali, że w zapadniętego jądra gwiazdy utworzyła się gwiazda neutronowa. Jednak gdy nie udało się znaleźć na to żadnych dowodów, astronomowie zaczęli się zastanawiać czy ostatecznie nie zapadła się ona w czarną dziurę. Od kilkudziesięciu lat społeczność naukowa bezustannie próbuje znaleźć ten obiekt, który może skrywać się wewnątrz bardzo gęstego obłoku pyłowego.
Niedawno obserwacje prowadzone za pomocą radioteleskopu ALMA dostarczyły pierwszych informacji o gwieździe neutronowej, która mogła powstać w eksplozji. Wyjątkowo ostre zdjęcia przedstawiają gorącą plamę w pyłowym obłoku SN 1987A, jaśniejszą od otoczenia i znajdującą się w miejscu, w którym naukowcy spodziewaliby się gwiazdy neutronowej.
Zdziwiło nas odkrycie tej gorącej plamy w gęstym obłoku pyłowym tworzącym pozostałość po supernowej – mówi Mikako Matsuura z Uniwersytetu w Cardiff. W obłoku musi znajdować się coś co podgrzało pył na tyle, że zaczął świecić. Dlatego też podejrzewany, że wewnątrz obłoku skrywa się gwiazda neutronowa.
Choć wyniki obserwacji bardzo zainteresowały Matsuurę i jej zespół, to jednak badaczy zastanawiała jasność plamy. “Pomyśleliśmy, że gwiazda neutronowa jest zbyt jasna, aby tam mogła istnieć, ale Dany Page wraz ze swoim zespołem opublikował artykuł, w którym wskazuje, że w rzeczywistości gwiazda neutronowa może faktycznie być tak jasna, bowiem jest niezwykle młoda”.
Dany Page jest astrofizykiem na Uniwersytecie Autonomicznym w Meksyku, który bada SN1987A od samego początku. “Supernowa eksplodowała gdy byłem w połowie swojego doktoratu. To jedno z największych wydarzeń w moim życiu, które całkowicie zmieniło moją karierę. Postanowiłem dokładnie zbadać ten obiekt. To był mój współczesny św. Graal”.
Teoretyczne badania, których wyniki Page z zespołem opublikował w periodyku The Astrophysical Journal, mocno wspierają tezę, że zespół z ALMA odkrył gwiazdę neutronową wewnątrz pyłowego obłoku. Pomimo tego, że eksplozje supernowe są niezwykle złożone, a wewnątrz gwiazdy neutronowej panują ekstremalne warunki fizyczne i chemiczne, odkrycie gorącej plamy pyłu potwierdza kilka z naszych przewidywań – przekonuje Page.
Takimi przewidywaniami są chociażby położenie i temperatura gwiazdy neutronowej. Według komputerowych modeli supernowej, eksplozja “wykopała” gwiazdę neutronową z jej dotychczasowego miejsca z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę. Plama ciepła znajduje się dokładnie tam gdzie astronomowie zakładali, że obecnie powinna znajdować się gwiazda neutronowa. Temperatura gwiazdy neutronowej, która według przewidywań powinna wynosić ok. 5 mln stopni Celsjusza, może odpowiadać za jasność plamy pyłu.
Według badaczy gwiazda neutronowa ma średnicę 25 km i jest ekstremalnie gorącą sferą ultra-gęstej materii. Łyżeczka do herbaty takiej materii ważyłaby więcej niż wszystkie budynki Nowego Jorku łącznie. Ponieważ ma ona potencjalnie zaledwie 33 lata, jest najmłodszą znaną nam gwiazdą neutronową. Drugą pod względem wieku jest gwiazda neutronowa znajdująca się w pozostałości po supernowej Cassiopeia A, oddalona od nas o 330 lat świetlnych.
Dopiero bezpośrednie zdjęcie gwiazdy neutronowej ostatecznie dowiedzie jej istnienia, ale na wykonanie takiego zdjęcia astronomowie muszą poczekać jeszcze kilkadziesiąt lat, aż gaz i pył z supernowej staną się bardziej przejrzyste.
Choć wiele teleskopów wykonywało już zdjęcia SN 1987A, żaden z nich nie był w stanie obserwować jądra tego obiektu z taką dokładnością.
https://www.pulskosmosu.pl/2020/07/31/czyzby-alma-znalazla-gwiazde-neutronowa-z-supernowej-1987a/

Czyżby ALMA znalazła gwiazdę neutronową z supernowej 1987A.jpg

Czyżby ALMA znalazła gwiazdę neutronową z supernowej 1987A2.jpg

Czyżby ALMA znalazła gwiazdę neutronową z supernowej 1987A3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Pozostałości po gromadzie kulistej, która była ostatnią ze swojego rodzaju
2020-07-31. Radek Kosarzycki
Zespół astronomów z Instytutu Carnegi odkrył strumień gwiazd składający się z pozostałości po starej gromadzie kulistej, która została rozerwana przez grawitację Drogi Mlecznej jakieś 2 miliardy lat temu, kiedy najbardziej złożonymi organizmami na Ziemi były organizmy jednokomórkowe. Zaskakujące odkrycie opisane w ostatnim wydaniu periodyku Nature podważa naszą obecną wiedzę o tym jak takie obiekty powstają.
Wyobraź sobie sferę składającą się z miliona gwiazd związanych ze sobą grawitacyjnie, krążącą wokół jądra naszej galaktyki. To gromada kulista. Droga Mleczna ma takich około 150 – wszystkie te gromady wypełniają tak zwane halo otaczające dysk naszej galaktyki.
Jednak gromada kulista, która odpowiada za powstanie odkrytego teraz strumienia gwiazd musiała mieć zupełnie inne życie od gromad kulistych jakie obserwujemy obecnie.
To istna archeologia gwiazdna, odkrywanie pozostałości czegoś dawnego, co zniknęło stosunkowo niedawno – mówi Alexander Ji z Carnegie.
Strumień gwiazd został odkryty przez zespół S5 (Southern Stellar Stream Spectroscopic Survey Collabioration) pracujący na Teleskopie Anglo-Australijskim. Kierowany przez Tinga Li zespół próbuje stworzyć mapę ruchu i składu chemicznego strumieni gwiazd widocznych z półkuli południowej.
Najnowszym odkryciem zespołu jest strumień gwiazd w gwiazdozbiorze Feniksa.
Gromada kulista, której pozostałości stanowią obecnie strumień w Feniksie, została rozerwana wiele miliardów lat temu, ale na szczęście wciąż przechowuje pamięć o swoim powstaniu w początkach historii wszechświata, którą możemy odtworzyć analizując skład chemiczny jej gwiazd – mówi Li.
Skład chemiczny gwiazdy wiele mówi o obłoku gazu, w którym powstała. Wcześniejsze generacje gwiazd wzbogacają takie obłoki cięższymi pierwiastkami, jakie wyprodukowały w trakcie swojego życia. Im więcej takich generacji, tym bardziej metaliczne są kolejne gwiazdy. Analogicznie bardzo stare, pierwsze gwiazdy będą miały bardzo mało cięższych pierwiastków.
Ku naszemu zdumieniu okazało się, że Strumień w Feniksie znacząco różni się od innych gromad kulistych w Drodze Mlecznej – mówi Zhen Wan, główny autor opracowania z Uniwersytetu z Sydney. Choć sama gromada uległa zniszczeniu miliardy lat temu, wciąż jesteśmy w stanie stwierdzić, że powstała ona w bardzo wczesnym wszechświecie.
Z uwagi na to, że inne znane gromady kuliste wzbogacone są pierwiastkami ciężkimi powstałymi w gwiazdach wcześniejszych generacji, uważano, że istnieje jakaś minimalna zawartość ciężkich pierwiastków, która umożliwia powstawanie gromad kulistych.
Jednak gromada, z której powstał strumień w Feniksie miała znacznie niższą metaliczność, co stanowi istotny problem dla wszystkich teorii opisujących powstawanie gromad kulistych. “Jedna z możliwości mówi, że Strumień w Feniksie jest pozostałością po jednej z ostatnich takich gromad, jest pozostałością po populacji gromad kulistych, które powstały w warunkach znacząco innych od tych gromad, które obserwujemy obecnie” mówi Li.
Badacze podejrzewają, że wszystkie gromady tego typu były stopniowo rozrywane i niszczone przez oddziaływanie grawitacyjne Drogi Mlecznej. Być może jeszcze gdzieś istnieją pozostałości takich dawnych gromad kulistych, które jeszcze można dostrzec jako bardzo delikatne strumienie, które z czasem całkowicie zanikną.
Astronomowie zmierzyli zawartość metali ciężkich, tzw. metaliczność gwiazd tworzących strumień.
The stars that time forgot
https://www.youtube.com/watch?v=BjiKhp15GbA&feature=emb_logo

https://www.pulskosmosu.pl/2020/07/31/pozostalosci-po-gromadzie-kulistej-ktora-byla-ostatnia-ze-swojego-rodzaju/

 

 

Pozostałości po gromadzie kulistej, która była ostatnią ze swojego rodzaju.jpg

Pozostałości po gromadzie kulistej, która była ostatnią ze swojego rodzaju2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Konkurs na model rakiety Meteor 2
2020-07-31.
Polskie Towarzystwo Rakietowe ogłosiło konkurs na model rakiety Meteor 2. Celem konkursu jest jak najdokładniejsze odwzorowanie rakiety Meteor 2 w dowolnej skali. Dodatkowe punkty uczestnicy konkursu otrzymają, kiedy ich model rakiety Meteor 2 zostanie wystrzelony oraz odzyskany z sukcesem podczas Festiwalu Meteor 2020 na Pustyni Błędowskiej.
Rok 2020 jest rokiem okrągłych rocznic związanych z polską techniką rakietową. Należy do nich 55. rocznica startu programu polskich rakiet doświadczalnych „Meteor”, 50. rocznica startu rakiety  Meteor-2K oraz 10-lecie istnienia Polskiego Towarzystwa Rakietowego. Od nazwy rakiety Meteor wzięła się nazwa popularnego festiwalu rakietowców czyli Festiwalu Meteor.
Organizatorem Konkursu jest Polskie Towarzystwo Rakietowe, a sam konkurs odbędzie się w ramach imprezy Festiwal Meteor (zwany dalej FM) na Pustyni Błędowskiej 5 września 2020 roku.
Celem konkursu jest upamiętnienie 50. rocznicy lotu rakiety Meteor 2K na pułap 90 km oraz rozpowszechnienie modelarstwa rakietowego w Polsce.
W konkursie mogą wziąć udział pełnoletnie osoby fizyczne, posiadająca pełną zdolność do czynności prawnych, zarówno indywidualnie, jak i w zespołach. W przypadku udziału osób niepełnoletnich w konkursie potrzebna będzie zgoda opiekuna prawnego.
Do udziału w konkursie potrzeba jest zgłoszenie rakiety, która odbędzie lot  konkursowy podczas Festiwalu Meteor, a następnie w dniu Konkursu zarejestrowanie swojego uczestnictwa w konkursie poprzez zgłoszenie się do Organizatora oraz spełnienie wymagań formalnych (zgoda na przetwarzanie danych osobowych, znajomość zasad i warunków konkursu, przestrzeganie zasad BHP).  
Każdy uczestnik może zgłosić tylko jedną rakietę w Konkursie. Ma ona być jak najdokładniejszym odwzorowaniem rakiety Meteor 2 w dowolnej skali. Komisja konkursowa będzie oceniała ten model w następujących kategoriach (za każdą będzie można przyznać max. 10 pkt., łącznie max. 40 pkt.):
•    wierność odwzorowania
•    jakość wykonania
•    styl lotu
•    stan po odzyskaniu
Zwycięzca Konkursu zostanie ogłoszony przez Komisję na podstawie uzyskanego wyniku oraz wewnętrznych kryteriów oceny. Organizator przewiduje nagrody rzeczowe dla trzech najlepszych uczestników konkursu.
Więcej informacji można znaleźć w szczegółowym regulaminie konkursu.
Pustynia Błędowska jest miejscem ważnym dla rakietowców, ponieważ właśnie tu w latach 1958-1963 odbyły się pierwsze starty rakiet sondażowych w Polsce.
Program Meteor, czyli program rakietowego sondażu statosfery wystartował w 1965 r.  Polska była szóstym krajem na świecie po ZSRR, USA, Anglia, Japonia i Francji, która posiadała własne konstrukcje rakiet meteorologicznych.
7 października 1970 r.  jednostopniowy Meteor-2K wzleciał na rekordową wysokość, osiągając oficjalny pułap 90 km. Niektóre opracowania mówią o pułapie nawet 103-105 km, co oznaczałoby, że została przekroczona linia Kármána czyli umowna granica pomiędzy atmosferą Ziemi i przestrzenią kosmiczną przebiegająca na wysokości 100 km.
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: PTR
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/konkurs-na-model-rakiety-meteor-2

Konkurs na model rakiety Meteor 2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Konkurs GSA – MyGalileoDrone
2020-08-01. Redakcja
Agencja GSA – Galileo Supervisory Authority (European Global Navigation Satellite Systems Agency) ogłosiła konkurs pn. „MyGalileoDrone”, polegający na zaprojektowaniu i rozwoju aplikacji i usług opartych na dronach przy użyciu odbiornika z obsługą Galileo.
Celem konkursu jest zaangażowanie MŚP i przedsiębiorstw typu start-up ze wszystkich państw członkowskich UE do udziału w realizacji celu GSA polegającego na przygotowywaniu komercyjnych działań związanych z uruchomieniem aplikacji i usług opartych na dronach z wykorzystaniem pozycjonowania Galileo / EGNOS. W ramach kontynuacji tego konkursu GSA będzie wspierać inwestycje close-to-market, obejmujące innowacyjne aplikacje i usługi oparte na dronach. Termin nadsyłania aplikacji mija 31 sierpnia 2020 roku o godzinie 23:59 czasu środkowoeuropejskiego. Konkurs będzie składał się z trzech faz. Zwycięzców poznamy 28 stycznia 2021 roku.
Organizatorzy przygotowali 4 nagrody o łącznej wartości 230 000 euro:
•    I miejsce: 100.000 €
•    II miejsce: 60.000 €
•    III miejsce: 40.000 €
•    IV miejsce: 30.000 €
Każdy z zespołów może zaproponować aplikację przeznaczoną dla jednego z 12 wyznaczonych obszarów rozwoju (np. rolnictwo, mobilność, geodezja). Rynek związany z aplikacjami i usługami dla dronów rośnie w szybkim tempie, a europejskie przychody z usług dronów mają osiągnąć nawet 250 milionów euro do 2025 r. Szacuje się, że popyt w Europie osiągnie poziom 10 miliardów rocznie do 2035 r. i ponad 15 mld rocznie do 2050 r., tworząc tym samym ponad 100 000 miejsc pracy. Więcej informacji na temat konkursu znajduje się na stronie internetowej https://www.gsa.europa.eu/mygalileodrone
Informacje prasowe GSA
https://kosmonauta.net/2020/08/konkurs-gsa-mygalileodrone/

Konkurs GSA – MyGalileoDrone.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Eksperyment w CERN trafił na ślady procesu, który doprowadzi do przełomu w fizyce cząstek
Autor: [email protected] (2020-08-01)
Naukowcy z CERN przedstawili pierwsze dowody wskazujące na proces, który może doprowadzić do odkrycia nowego teoretycznego modelu fizyki cząstek elementarnych poza Modelem Standardowym. Nowe odkrycie mogłoby wyjaśnić ciemną materię i inne tajemnice Wszechświata.
Eksperyment NA62, w którym udział wzięli naukowcy z 31 różnych instytucji naukowych z 13 państw świata, wygenerował pierwszy znaczący eksperymentalny dowód na ultrarzadki proces rozpadu naładowanego kaonu na naładowany pion i dwa neutrina (K+ → π+νν). Proces rozpadu ma bardzo ważne znaczenie dla zaawansowanych badań fizycznych, ponieważ jest wrażliwy na odchylenia od przewidywań teoretycznych. Naukowcy mogą w nim szukać dowodów na poparcie alternatywnego modelu teoretycznego fizyki cząstek elementarnych.
Model Standardowy opisuje podstawowe siły i elementy budujące Wszechświat. Choć jest to udana teoria, istnieje kilka tajemnic Wszechświata, których Model Standardowy nie potrafi wyjaśnić, takich jak natura ciemnej materii, czy brak równowagi między materią a antymaterią we Wszechświecie. Najnowszy eksperyment w CERN niesie nadzieje na odkrycie nowej fizyki, wykraczającej poza Model Standardowy.
Eksperyment NA62 został zaprojektowany specjalnie do pomiaru ultrarzadkich procesów rozpadu kaonu, wytwarzanych przez unikalną wiązkę protonów o wysokiej intensywności przez kompleks akceleratorów CERN. Kaony powstają w wyniku zderzenia wysokoenergetycznych protonów z berylowymi płytkami w akceleratorze Super Proton Synchroton (SPS). Kolizje te wytwarzają wiązkę cząstek wtórnych, zawierającą i rozprzestrzeniającą niemal miliard cząstek na sekundę, wśród których około 6% stanowią kaony. Głównym celem eksperymentu NA62 jest zmierzenie, w jaki sposób naładowana cząstka kaonu rozpada się na pion i parę neutrino-antyneutrino.
Nowy wynik, mierzony z dokładnością do 30%, jest jak dotąd najdokładniejszym pomiarem tego ultrarzadkiego procesu i jest zgodny z oczekiwaniami Modelu Standardowego, choć wciąż pozostawia miejsce na istnienie nowych cząstek. Naukowcy potrzebują większej ilości danych, aby ostatecznie potwierdzić, lub odrzucić, istnienie nowej fizyki cząstek elementarnych. Kolejny okres zbierania danych rozpocznie się już w 2021 roku, wraz z ponownym uruchomieniem akceleratora Super Proton Synchroton.
Źródło: CERN
Źródło:
https://tylkonauka.pl/wiadomosc/eksperyment-w-cern-trafil-na-slady-procesu-ktory…
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/eksperyment-w-cern-trafil-na-slady-procesu-ktory-doprowadzi-do-przelomu-w-fizyce-czastek

Eksperyment w CERN trafił na ślady procesu, który doprowadzi do przełomu w fizyce cząstek.jpg

Eksperyment w CERN trafił na ślady procesu, który doprowadzi do przełomu w fizyce cząstek2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Luksusowe wycieczki w kosmos już niedługo
2020-08-01. Marek Matacz
Virgin Galactic - firma, która chce zabierać turystów w kosmos przedstawiła wnętrze kabiny swojego suborbitalnego pojazdu. Na astronautów-amatorów będzie czekało m.in. 17 okien, 16 kamer i duże okrągłe lustro, w którym będą mogli zobaczyć, jak się swobodnie unoszą w mikrograwitacji.
Dostępne dla amatorów loty w kosmos coraz bliżej - pokazuje Virgin Galactic, pokonując kolejne stopnie na drodze do suborbitalnych lotów. „Dostępne” trzeba rozumieć z pewnym zastrzeżeniem - pierwsze bilety firma sprzedała po 250 tys. dol. Niemało... To jednak nic w porównaniu do ceny lotu na Międzynarodową Stację Kosmiczną i długiego treningu, jaki trzeba przejść, aby móc się na nią dostać.
Tymczasem można już lepiej wyobrazić sobie, co zobaczą i jak poczują się kosmiczni turyści. A to za sprawą oficjalnej prezentacji kabiny (https://www.youtube.com/watch?v=LC286Dnq4M4) pojazdu VSS Unity, który ma już za sobą dwa kosmiczne loty - jeden na wysokość 82,7, a drugi - 89,99 km. Według amerykańskiej klasyfikacji, od wysokości 50 mil (80,47 km) można już mówić o przestrzeni kosmicznej.
„To kabina, która jest opracowywana po to, aby tysiącom ludzi umożliwić spełnienie ich marzenia o bezpiecznym locie w kosmos i aby zmaksymalizować każdy aspekt tej niesamowitej podróży” - mówił Richard Branson w czasie transmitowanego na żywo pokazu. „Ktoś kiedyś powiedział, że pojazd kosmiczny Virgin Galactic był pierwszy, którego budowa została wywrócona na lewą stronę” - dodał. Chodzi o to, że kabina, jak mówi założyciel firmy, stanowi centrum designu statku. Projektanci mieli zacząć od założeń odnośnie doświadczeń, jakie mają czekać na podróżnych i dopasować statek do tych wymagań.
Zanim powstała zaprezentowana właśnie wersja kabiny, w jednym z suborbitalnych lotów wzięła udział główna trenerka astronautów w firmie, Beth Moses. Jej zadaniem było przetestowanie ówczesnego projektu i poszukiwanie elementów do ulepszenia. „Już wtedy kabina była absolutnie niesamowita, a teraz jest jeszcze lepsza” - przekonywała Moses, używając takich zwrotów jak „perfekcyjnie dopracowana”, „elegancka”, „bezpieczna”, „wspaniała”.
Specjalistka ds. treningów opisała też swój lot. „Silnik rakietowy nie jest specjalnie głośny, działa na ciebie siła 3g, kiedy w rakiecie lecisz w przestrzeń” - takie wrażenia czekają w czasie wznoszenia, po odłączeniu od macierzystego statku wynoszącego pojazd na wysokość 15 km. „Potem silnik się wyłącza, za oknami możesz zobaczyć Ziemię. Jest superjasna i widać ją jak w ekstra wysokiej rozdzielczości. Byłam tym wszystkim otoczona. Przestrzeń ma głęboką czerń i wydaje się nieskończona. Wnętrze kabiny pomaga delektować się widokiem Ziemi z kosmosu w każdy możliwy sposób” - opowiada specjalistka.
Jak mówi przysłowie, każda pliszka swój ogonek chwali. Popatrzmy więc, co czeka w kabinie na pasażerów. Wydaje się, że choć przedstawiciele Virgin Galactic używają poetyckiego, może nieco przesadnego języka, to w ich słowach jest wiele prawdy. Ziemię i przestrzeń można podziwiać przez 17 okien umiejscowionych na ścianach i suficie. Każde z nich otacza ciemniejsza obręcz, która ułatwia skupienie się na tym, co za oknem, a jednocześnie działa jak uchwyt dla swobodnie unoszących się w mikrograwitacji pasażerów. Szóstka kosmicznych turystów będzie miała okazję przez kilka minut polatać swobodnie w tzw. nieważkości. W tym stanie będą mogli swobodnie się po kabinie poruszać. Pomogą im w tym fotele, które składają się tak, aby zrobić więcej miejsca. Fotele też dopasowują się odpowiednio do każdej fazy lotu. Podobnie oświetlenie, które ma być bardziej pobudzające w czasie intensywnego wznoszenia na silniku rakietowym, a całkowicie wyłączyć się w apogeum. Kolory wnętrza nawiązują natomiast do motywów Ziemi i kosmicznej przestrzeni.
Amatorzy astronautyki (prawda, że brzmi to trochę niewiarygodnie?) będą też mogli oglądać siebie, kiedy będą unosić się w kabinie. Pozwala na to umiejscowione z tyłu duże, okrągłe lustro. Żaden z turystów nie będzie też musiał się martwić o to, co pokaże rodzinie czy znajomym. Wszystko, co dzieje się w kabinie będzie rejestrowało, bagatela, 16 kamer. To nie wszystko. Bo w kabinie będą mogli podróżować nie tylko ludzie. Nie chodzi o to, że będzie można zabrać ze sobą pieska czy kotka. Fotele będzie można łatwo wymienić na miejsce dla wysyłanych w kosmos eksperymentów. Virgin Galactic chce bowiem udostępniać suborbitalne loty naukowcom, którzy będą chcieli przeprowadzać doświadczenia w warunkach mikrograwitacji.
Kiedy to wszystko będzie dostępne? Dokładnie nie wiadomo. Po pierwszej serii rejestracji, firma obecnie oferuje możliwość refundowalnej wpłaty w kwocie 1000 dol., za co można otrzymać pierwszeństwo, kiedy uruchomiona zostanie kolejna tura rezerwacji miejsc. Na razie jeszcze planowane są loty testowe. Kiedy zaczną się komercyjne wycieczki, jednym z pierwszych pasażerów chce być sam Branson. Trzeba przyznać, że to całkiem sporo mówi o jego wierze w bezpieczeństwo lotów. Pamiętajmy, że oprócz poważnego wypadku na Ziemi, w którym zginęli ludzie, w powietrzu uległ zniszczeniu wcześniejszy pojazd. Jeden z pilotów wtedy zginął, a drugi został poważnie ranny. Bo przestrzeń jest trudna - mówią eksperci, którzy zajmują się kosmicznymi lotami. Jednak potencjalne korzyści z takiej turystyki to nie tylko frajda. Jak mówi Space Officer w Virgin Galactic, George Whitesides: „Z przestrzeni bardziej wyraźnie widać, że dużo więcej nas wszystkich łączy niż dzieli”. Może, gdy więcej osób zobaczy Ziemię z takiej perspektywy, większa część ludzkiej społeczności dojdzie do podobnych wniosków.
Marek Matacz
Ilustr. Fotolia

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C83310%2Cluksusowe-wycieczki-w-kosmos-juz-niedlugo.html

 

Luksusowe wycieczki w kosmos już niedługo.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sondy STEREO i naukowcy z UJ badają strumienie energetycznych cząstek słonecznych
2020-08-01.
Pogoda kosmiczna na Ziemi uzależniona jest głównie od burz magnetycznych i emisji energetycznych cząstek, w obu przypadkach wywoływanych przez silnie przyśpieszone strumienie słonecznych protonów i jonów. Takie rozpędzone do znacznych prędkości przepływy plazmy nazywane są strumieniami cząstek wysokoenergetycznych (ang. Solar Energetic Particles, SEP).
Sama ich emisja może być efektem dwóch różnych zjawisk: rekoneksji, czyli nagłych zmian geometrii słonecznych pól magnetycznych, obserwowanych ostatecznie w postaci rozbłysków słonecznych, lub bardziej powolnych wyrzutów cząstek energetycznych związanych z ich przyśpieszaniem w silnych falach uderzeniowych (szokach) towarzyszących koronalnym wyrzutom masy.
Badania obu tych zjawisk są bardzo istotne z punktu widzenia tego, jak pogoda kosmiczna wpływa na życie na Ziemi. Silne, stopniowo narastające i długotrwałe zdarzenia związane z emisją SEP są pod tym względem szczególnie interesujące, ponieważ łączne przybycie w okolice Ziemi koronalnego wyrzutu masy, szoku plazmy słonecznej i zwiększonego strumienia cząstek słonecznych może powodować uszkodzenia satelitów w przestrzeni kosmicznej i różnych technologii stosowanych na powierzchni naszej planety. To za ich sprawą powstają piękne zorze polarne, ale także poważne zakłócenia w działaniu sieci elektrycznych i telekomunikacji (efekt Carringtona, 1859) pojawiające się w przypadku wyjątkowo silnych burz geomagnetycznych.
Literatura naukowa podaje kilka przykładów badań nad związkami między prędkościami koronalnych wyrzutów masy a pikowymi strumieniem powiązanych z nimi strumieni cząstek SEP. Naukowcy z OA UJ wykazali teraz, że ich nowatorska metoda oparta na wykorzystaniu tzw. prędkości chwilowych cząstek SEP pozwala na uzyskanie dużo bardziej precyzyjnych parametrów fizycznych ich emisji.
Uczeni posłużyli się w tym celu na obserwacjami koronalnych wyrzutów masy zarejestrowanych w pobliżu dwóch bliźniaczych satelitów STEREO (Solar TErrestrial RElations Observatory). Dodatkowe dane z instrumentów SOHO (SOlar and Heliospheric Observatory), LASCO (Large Angle and Spectrometric Coronagraphs) oraz SECCHI (Sun Earth Connection Coronal and Heliospheric Investigation) posłużyły im do wyznaczenia ich parametrów kinematycznych. W badaniach wykorzystano również strumienie SEP obserwowane w trzech różnych zakresach energii przez satelitę GOES-13 (Geostationary Operational Environmental Satellite). W pracy omówiono też ich związek ze strumieniami pikowymi rentgenowskich rozbłysków słonecznych, które są związane z tymi dwoma zjawiskami.
Z badań wynika dosyć prosta zależność: jeśli tylko chwilowe prędkości danego strumienia pikowego cząstek SEP są dobrze określone (co ma miejsce aż do odległości równej około 10 promieniom Słońca), to maksymalny strumień powiązanego z nimi zjawiska emisji SEP można łatwo oszacować na bazie uzyskanego przez autorów pracy modelu empirycznego. Zdarzenia SEP związane z dyskiem i zachodnią częścią tarczy Słońca mogą przy tym wytwarzać najsilniejsze wyrzuty cząstek SEP, ponieważ te obszary Słońca są magnetycznie najsilniej połączone z Ziemią na skutek ruchu obrotowego Ziemi i Słońca.
Dobra korelacja uzyskana dla strumieni protonów o energiach wyższych niż 10 MeV potwierdza z kolei hipotezę, że protony są przyspieszane głównie w falach uderzeniowych generowanych przez „szybkie” koronalne wyrzuty masy propagujące się w przestrzeni międzyplanetarnej. Cząstki o energiach większych niż 50 i 100 MeV są również przyspieszane przez te same fale uderzeniowe (szoki), ale za proces ich rozpędzania mogą też częściowo odpowiadać towarzyszące im rozbłyski słoneczne. Z kolei same rozbłyski i emisje energetycznych cząstek SEP są ze sobą dosyć słabo skorelowane. Wynik ten również wspiera hipotezę, zgodnie z którą to szoki napędzane koronalnymi wyrzutami masy są lepszymi generatorami przyśpieszenia cząstek energetycznych.
 
Czytaj więcej:
•    Oryginalny artykuł: Non-interacting coronal mass ejections and solar energetic particles near the quadrature configuration of Solar TErrestrial RElations Observatory
•    Oryginalna publikacja: Ravishankar, A., & Michałek, G., Non-interacting coronal mass ejections and solar energetic particles near the quadrature configuration of Solar TErrestrial RElations Observatory , A&A, 638, A42, June 2020
•    Oszacowanie czasów przybywania koronalnych wyrzutów masy w okolice Ziemi
 
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska, Anitha Ravishankar
Źródło: OA UJ
Na fotografii powyżej: 23 stycznia 2012 roku instrument LASCO (Large Angle and Spectrometric Coronagraphs umieszczony na pokładzie sondy SOHO (SOlar and Heliospheric Observatory) zarejestrował koronalny wyrzut masy oraz związaną z nim emisję silnie przyśpieszonej plazmy złożonej z energetycznych cząstek słonecznych (SEP). Cząsteczki te pokazane są tutaj jako białe ziarna w polu widzenia; pojawiają się około 4 godziny po emisji koronalnego wyrzutu masy. Źródło: SOHO Observatory.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/sondy-stereo-i-naukowcy-z-uj-badaja-strumienie-energetycznych-czastek-slonecznych

Sondy STEREO i naukowcy z UJ badają strumienie energetycznych cząstek słonecznych.jpg

Sondy STEREO i naukowcy z UJ badają strumienie energetycznych cząstek słonecznych2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Intensywny rakietowy lipiec
2020-07-01.
Końcówka lipca była intensywnym czasem startów rakiet orbitalnych. Oprócz udanych lotów trzech misji marsjańskich rosyjskie i chińskie rakiety wynosiły ładunki na orbitę.
Lot zaopatrzeniowy Progress MS-15 do ISS
23 lipca z kosmodromu Bajkonur wystartowała rakieta Sojuz 2.1a. Na jej szczycie znalazł się statek transportowy Progress MS-15 z zaopatrzeniem do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Lot rakietowy Sojuza przebiegł pomyślnie. Statek po kilku godzinach lotu zbliżył się do stacji. Wystąpiły jednak pewne problemy już podczas procedury dokowania. W ostatniej fazie zbliżania, Progress zaczął znacznie odchylać się od właściwego kierunku. Kontrolujący proces z pokładu stacji Anatolij Iwaniszyn zapytał kontrolę naziemną czy awaryjnie przejąć ręczną kontrolę nad statkiem. Ostatecznie nie było to konieczne i statek zadokował do portu w module Pirs.
W Progressie MS-15 znalazło się ponad 1,5 t sprzętu, jedzenia i zaopatrzenia dla załogi, 600 kg paliwa do systemów napędowych stacji, 420 kg wody i 46 kg gazu do systemu sztucznej atmosfery.
 
21. start chiński
25 lipca z kosmodromu Taiyuan wystrzelono rakietę Długi Marsz 4B z satelitą Ziyuan 3-03 do prowadzenia cywilnych obserwacji Ziemi oraz parą niewielkich satelitów: telekomunikacyjnego Tianqi 10 i obserwacji astronomicznych w paśmie rentgenowskim Lobster Eye 1.
 
Pierwszy lot Protona w 2020 roku
Po raz pierwszy w tym roku przeprowadzono start rakiety Proton-M. 30 lipca wystartowała z kosmodromu Bajkonur, umieszczając w udanym locie na orbicie parę satelitów telekomunikacyjnych Ekspress 80 i Ekspress 103.
Oba satelity trafią na pozycje na orbicie geostacjonarnej. Ekspress 80 zajmie pozycję na południku 80 E, a Ekspress 103 96,5 E. Satelity zapewnią komercyjny sygnał telewizyjny, komunikację telefoniczną i dostęp do sieci Internet i inny przekaz danych za pomocą transponderów pasm radiowych C, Ku i L.
 
Podsumowanie
W 2020 roku zostały przeprowadzone już 53 udane misje rakiet orbitalnych. Najwięcej udanych lotów, bo aż 19 mają Stany Zjednoczone i Chiny. Daleko za nimi jest Rosja z 9 startami. Podium zamyka Japonia z 3 lotami.
 
Na podstawie: SN
Opracował: Rafał Grabiański
 
Więcej informacji:
•    informacja prasowa o udanym locie rakiety Proton-M
•    informacja o udanym starcie rakiety Sojuz 2.1a ze statkiem Progress MS-15
•    informacja o udanym starcie rakiety Długi Marsz 4B
 
Na zdjęciu: Rakieta Proton-M startująca z satelitami serii Ekspress. Źródło: Roskosmos.
Запуск корабля "Прогресс МС-15" (+рокеткамы)
Źródło: Roskosmos.
https://www.youtube.com/watch?v=c34-nJ8H6Yk&feature=emb_logo


Трансляция запуска космических аппаратов «Экспресс-80» и «Экспресс-103»
Źródło: Roskosmos.
https://www.youtube.com/watch?v=C-l-e95nST4&feature=emb_logo
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/intensywny-rakietowy-lipiec

 

Intensywny rakietowy lipiec.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Powrót astronautów z misji Commercial Crew Demo-2
2020-08-01. Krystyna Syty
30 maja amerykańscy astronauci Robert Behnken i Douglas Hurley polecieli statkiem kosmicznym Dragon od SpaceX na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Był to pierwszy raz, gdy astronauci NASA zostali wyniesieni w kosmos przez firmę prywatną i pierwszy od jedenastu lat start misji załogowej z przylądka Canaveral w USA. Teraz obaj amerykanie polecą w drogę powrotną. Tym samym zakończy się misja Demo-2, druga misja testowa modułu załogowego zaprojektowanego przez SpaceX.
Astronauci wrócą na Ziemię 2 sierpnia 2020 roku i zostaną zwodowani u wybrzeży Florydy. NASA podało siedem prawdopodobnych miejsc wodowania, które znajdują się u wybrzeży Pensacola, Tampa, Tallahassee, Panama City, Cape Canaveral, Daytona i Jacksonville. Przelot astronautów z ISS na Ziemię zajmie od 6 do 30 godzin.
Moduł załogowy Dragon Endeavour zostanie odłączony od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, po czym samodzielnie oddali się od ISS. Po kilku godzinach Dragon osiągnie odpowiednią orbitę. Przed rozpoczęciem deorbitacji, trzon statku zostanie oddzielony i spłonie w ziemskiej atmosferze. Gdy moduł załogowy wejdzie w atmosferę, zostaną otwarte spadochrony, które spowolnią lot i umożliwią bezpieczne wodowanie astronautów.
Po pomyślnym wylądowaniu, astronauci przejdą wstępne badania lekarskie, a Dragon Endeavour zostanie przetransportowany do SpaceX Dragon Lair na Florydzie. Tam zespoły naukowe zbadają osiągi statku podczas misji Demo-2 i rozpocznie się etap certyfikacji Dragona. Tym samym zakończy się faza testowa programu kosmicznego NASA Commercial Crew.
Powrót astronautów będzie można śledzić na żywo na kanale NASA na platformie YouTube: NASA Astronauts Return Home in SpaceX’s Crew Dragon Spacecraft. Transmisja rozpocznie się 1 sierpnia 2020 o godzinie 23.15 czasu polskiego.
Źródła:
NASA
Zdjęcie w tle: NASA/Bill Ingalls

https://news.astronet.pl/index.php/2020/08/01/powrot-astronautow-z-misji-commercial-crew-demo-2/

 

Powrót astronautów z misji Commercial Crew Demo-2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Marsjańskie życie może kryć się pod powierzchnią planety
Autor: [email protected] (2020-08-01)
Choć nie znaleziono jeszcze życia na powierzchni Czerwonej Planety, nowe badania sugerują, że warunki pod powierzchnią Marsa mogą na pozwalać na jego istnienie. Zdaniem autorów pracy pt. Investigating the biological potential of galactic cosmic ray-induced radiation-driven chemical disequilibrium in the Martian subsurface environment, organizmy żywe mogą istnieć pod powierzchnią planety dzięki energii pozyskiwanej z promieni kosmicznych.
Wiadomo już, że Mars był kiedyś światem wodnym. W 2010 roku grupa naukowców z uniwersytetu w Kolorado opublikowała artykuł w czasopiśmie Nature Geoscience z którego wynika, że 3 miliardy lat temu około 33% powierzchni Marsa było pokryte wodą. Wnioski były oparte o dane uzyskane przez łaziki NASA i satelitę Europejskiej Agencji Kosmicznej. Według geologów, na Marsie były kiedyś jeziora, rzeki i oceany, czyli wyglądała mniej więcej tak, jak obecnie wygląda Ziemia.
Erozja marsjańskiej atmosfery, doprowadziła jednak do dramatycznych zmian klimatycznych. W ich rezultacie, wody powierzchniowe zniknęły, zmniejszając przestrzeń nadającą się do zamieszkania. Ograniczona ilość cieczy pozostała tam w postaci solanek i lodu. Naukowcy uważają, że marsjańskie życie, jeśli w ogóle istniało, musiało przystosować się do nowych trudnych warunków, w tym do niskich temperatur i ciśnienia powierzchniowego, a także do wysokich dawek promieniowania.
Po wysunięciu tych hipotez naukowcy wykorzystali kombinację modeli numerycznych, danych z lotów kosmicznych i badań ziemskich ekosystemów jaskiń głębinowych, aby stworzyć mechanizmy, dzięki którym można odkryć życie podczas zbliżającej się rosyjsko-europejskiej misji ExoMars (2022). Ta hipoteza mogłaby zostać potwierdzona, gdyby wysyłany na Marsa łazik, wykrył wodę w postaci lodu lub solanek pod powierzchnią planety.
Zdaniem ekspertów z misji ExoMars:
„Ciekawie będzie zobaczyć, czy organizmy mogą przetrwać w tak trudnych warunkach, zaledwie dwa metry pod powierzchnią Marsa. Łazik Rosalind Franklin, wyposażony w podziemną platformę wiertniczą, doskonale nadaje się do wykrywania istniejących organizmów drobnoustrojowych i mamy nadzieję, że dostarczy nowych ważnych informacji.”
Światowe agencje kosmiczne poszukują śladów obecności życia w kosmosie już od wielu dekad. Badania skupiają się między innymi na Czerwonej Planecie oraz na księżycach Jowisza i Saturna. Na przestrzeni lat pojawiły się nawet teorie, wedle których dowody na istnienie pozaziemskiego życia bakteryjnego zostały odnalezione już dawno temu podczas misji Viking z 1975 roku. Podczas tej misji, lądownik wymieszał próbkę marsjańskiej gleby z roztworem składników odżywczych na bazie azotu, który oznakowano unikalnym radioaktywnym związkiem węgla.
Agencja NASA zakładała, że jeśli w tamtejszej glebie istnieją mikroorganizmy to zaczną metabolizować składniki odżywcze i będą uwalniać radioaktywnym dwutlenek węgla. Wstępne wyniki tego eksperymentu były pozytywne. Co więcej, test został wykonany przez dwa marsjańskie lądowniki, które pracowały w odległości 6 500 km od siebie i potwierdziły obecność mikroorganizmów. Dalsze eksperymenty, nie dostarczyły jednak „wyraźnych dowodów” na obecność żywych mikroorganizmów na Czerwonej Planecie, dlatego oficjalnie nie uznano tych wyników.
Źródło: pixabay.com
Źródło:
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/marsjanskie-zycie-moze-kryc-sie-pod-powierz…
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/marsjanskie-zycie-moze-kryc-sie-pod-powierzchnia-planety

 

 

 

 

 

Marsjańskie życie może kryć się pod powierzchnią planety.jpg

Marsjańskie życie może kryć się pod powierzchnią planety2.jpg

Marsjańskie życie może kryć się pod powierzchnią planety3.jpg

Edytowane przez Paweł Baran

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na Marsie wybuchł wulkan? Na nowych zdjęciach planety pojawiło się coś dziwnego
2020-08-02.
Kilka dni temu nad jednym z wulkanów na Czerwonej Planecie wytworzyła się tajemnicza smuga. Natychmiast pojawiły się głosy, że jest to efekt erupcji wulkanu. Naukowcy z NASA postanowili wyjaśnić całą sytuację.
Na najnowszych zdjęciach Marsa, wykonanych przez instrument Visual Monitoring Camera (VMC), zainstalowany na pokładzie sondy Mars Express, możemy zobaczyć smugę wydobywającą się z wulkanu Arsia Mons. Jest to najbardziej wysunięty na południe wulkan tarczowy formacji Tharsis Montes, leżącej w regionie Tharsis. Wulkan wznosi się 9000 metrów ponad otaczającą go wyżyną, a średnica jego kaldery wynosi ok. 110 kilometrów.
Wulkan posiada 29 otworów w skorupie, którymi możne wydobywać się lawa. Najnowsze badania wulkanu wskazują, że ostatnio był on aktywny ok. 50 milionów lat temu, a szczyt aktywności miał miejsce 150 milionów lat temu. Z danych uzyskanych za pomocą sondy Mars Express wynika, że zestalona lawa na zboczach wulkanów liczy sobie od 115 do zaledwie 2 milionów lat. Naukowcy uważają, że marsjańskie wulkany wciąż mogą być aktywne.
Smuga wydobywająca się z wulkanu Arsia Mons pojawiła się na zdjęciach Marsa, wykonanych przez sondę Mars Express, 10 dni temu. W tej chwili smuga ma długość tysięcy kilometrów, ale nie jest efektem erupcji wulkanu, a jedynie pyłem zawierającym również cząsteczki lodu wodnego, który rozprzestrzenia się po szczątkowej atmosferze Marsa na skutek prądów powietrznych, będących naturalnym skutkiem nadejścia zimy na półkuli południowej.
Oficjalnie uważa się, że obecnie żaden z marsjańskich wulkanów nie wykazuje aktywności i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie się to zmieniło. Jednak istnieje pewna grupa badaczy, którzy są pewni, że wulkany wciąż mogą być aktywne, ale od milionów lat pogrążone w głębokim śnie.
Na jedną i drugą hipotezę nie mamy niezbitych dowodów. Więcej światła na ten temat powinny rzucić nam dane pozyskane przez sondę InSight, która w ciągu najbliższych tygodni ma rozpocząć badania geologiczne planety. W przyszłości, również załogowe misje na Marsa powinny nieco wyjaśnić całą sytuację. Gdyby okazało się, że Czerwona Planeta wciąż jest aktywna wulkanicznie, to byłaby to wspaniała wiadomość nie tylko z punktu widzenia dostarczenia energii na potrzeby egzystencji tam ludzi, ale również transformacji tego globu w drugą Ziemię.
Źródło: GeekWeek.pl/ESA/Flickr / Fot. ESA/Flickr
https://www.geekweek.pl/news/2020-08-02/na-marsie-wybuchl-wulkan-na-nowych-zdjeciach-planety-pojawilo-sie-cos-dziwnego/

Na Marsie wybuchł wulkan Na nowych zdjęciach planety pojawiło się coś dziwnego3.jpg

Na Marsie wybuchł wulkan Na nowych zdjęciach planety pojawiło się coś dziwnego.jpg

Na Marsie wybuchł wulkan Na nowych zdjęciach planety pojawiło się coś dziwnego2.jpg

Na Marsie wybuchł wulkan Na nowych zdjęciach planety pojawiło się coś dziwnego4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

W kosmicznym obiektywie: Biała wstęga
2020-08-02. Anna Wizerkaniuk
Powyższa grafika przedstawia dwa zdjęcia Marsa wykonane przez sondę Mars Express w dniach 17 i 19 lipca br. Zdjęcia są dowodem na to, że na Czerwonej Planecie ponownie pojawiła się podłużna chmura nad mierzącym ponad 20 kilometrów wysokości wulkanem Arsia Mons. Choć wygląda, jakby wydobywała się z wulkanu, nie jest ona związana z aktywnością wulkaniczną i składa się głównie z lodu.
Jak zauważyli naukowcy, taka chmura pojawia się na Marsie co roku w okresie blisko przesilenia południowego, odpowiednika przesilenia zimowego na Ziemi, kiedy to Słońce ma ujemną deklinację i góruje nad zwrotnikiem Koziorożca. Przez 80 lub więcej soli, czyli dni marsjańskich (1 sol = 24 godziny 39 minut i 35 sekund), każdego ranka formuje się chmura, która może osiągać długość nawet 180 kilometrów. Proces ten trwa około trzech godzin, po czym utrzymuje się przez kilka godzin, by później szybko się rozwiać.
Źródła:
Return of the extremely elongated cloud on Mars
Zdjęcie w tle: ESA/GCP/UPV/EHU Bilbao

ESA/GCP/UPV/EHU Bilbao

https://news.astronet.pl/index.php/2020/08/02/w-kosmicznym-obiektywie-biala-wstega/

 

W kosmicznym obiektywie Biała wstęga.jpg

W kosmicznym obiektywie Biała wstęga2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Śledź na żywo lot łazika na Marsa na rewelacyjnym symulatorze od NASA
2020-08-02.
Agencja przygotowała bardzo ciekawe narzędzie, dzięki któremu możecie na bieżąco śledzić miejsce aktualnego pobytu misji Mars 2020 na pokładzie z łazikiem i dronem. Urządzenia dotrą na Marsa w lutym 2021 roku.
Oprogramowanie przeglądarkowe NASA Eyes pozwala w trybie rzeczywistym śledzić lokalizację wielu misji kosmicznych, które aktualnie realizowane są przez agencję NASA i ESA. Wśród nich znalazła się kapsuła Mars 2020. Na razie znajduje się ona blisko Ziemi, ponieważ dopiero kilka dni temu opuściła ona naszą planetę na rakiecie Atlas V. Jednak za kilka dwa, trzy miesiące kapsuła powinna znaleźć się w połowie drogi na Czerwoną Planetę.
Sam symulator Układu Słonecznego to świetne narzędzie do śledzenia również innych kluczowych misji. Możemy zobaczyć tam aktualną pozycję teleskopu TESS, który dla ludzkości poszukuje drugiej Ziemi i istniejących na niej biologicznych form życia. Nie można zapomnieć o misji Solar Orbiter, dzięki której zobaczymy powierzchnię naszej dziennej gwiazdy z rekordowo bliskiej odległości.
Do swojej dyspozycji mamy też planetoidę Psyche, czyli jednej z największych planetoid znajdujących się w pasie pomiędzy Marsem a Jowiszem. Sądzi się, że jest zamarzniętym metalowym jądrem planety wielkości Marsa, która uległa zniszczeniu. Amerykanie wyślą misję kosmiczną na „złotą” planetoidę, która warta jest 37 biliardów złotych. Planetoida ta ma 210 kilometrów średnicy i składa się głównie z żelaza, niklu, złota i platyny.
Komputer pokładowy lądownika misji Mars 2020, po wyniesieniu w przestrzeń kosmiczną, wszedł w tryb awaryjny, ale najnowsze dane z systemu radarowego Deep Space Network wskazują, że obecnie komputer wrócił do trybu normalnego i misja jest kontynuowana. Lądowanie na powierzchni Czerwonej Planety planowane jest na luty 2021 roku. Łazik i dron będą eksplorowały obszary dawnego zbiornika wodnego o nazwie Jezero.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2020-08-02/sledz-na-zywo-lot-lazika-na-marsa-na-rewelacyjnym-symulatorze-od-nasa/

 

 

Śledź na żywo lot łazika na Marsa na rewelacyjnym symulatorze od NASA.jpg

Śledź na żywo lot łazika na Marsa na rewelacyjnym symulatorze od NASA2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nawet siedem planet skalistych w ekosferze jednej gwiazdy? Możliwe
2020-08-02. Radek Kosarzycki
Najnowsze badania wskazują, że w ekosferach gwiazd nieposiadających żadnych gazowych olbrzymów może krążyć nawet po siedem planet skalistych podobnych do Ziemi.
Do takich wniosków w każdym razie doszedł Stephen Kane, astrobiolog z UC Riverside. Wyniki swoich badań opublikował właśnie w periodyku Astronomical Journal.
Ekosfera to najciekawsze miejsce w otoczeniu gwiazdy
Poszukiwanie życia w przestrzeni kosmicznej skupia się niemal zawsze na tak zwanej ekosferze czyli obszarze wokół gwiazdy, w którym na powierzchni skalistej planety mogłaby istnieć woda w stanie ciekłym. Dla życia takiego jakie znamy z powierzchni Ziemi woda w stanie ciekłym jest jednym z kluczowych czynników.
Kane od jakiegoś czasu bada układ planetarny Trappist-1, w którym w ekosferze gwiazdy znajdują się aż trzy planety podobne do Ziemi.
Zacząłem się zastanawiać ile maksymalnie takich planet może znajdować się w układzie planetarnym i dlaczego w naszym jest tylko jedna
- zaczyna Kane.
Wraz ze swoim zespołem astrobiolog stworzył modele, w których symulował układy planetarne składające się z planet o różnych rozmiarach krążących wokół różnych gwiazd. Uwzględnione w modelach algorytmy uwzględniały wzajemne oddziaływania grawitacyjne i pozwalały testować oddziaływania zachodzące między planetami na przestrzeni wielu milionów lat.
Badacze odkryli, że wokół niektórych gwiazd w ekosferze może istnieć nawet siedem planet. Gwiazdy takie jak Słońce mogą potencjalnie posiadać do sześciu planet z wodą w stanie ciekłym.
Powyżej siedmiu, planety znajdują się już zbyt blisko siebie i destabilizują wzajemnie swoje orbity
– mówi Kane.
Dlaczego zatem w Układzie Słonecznym jest tylko jedna tego typu planeta, skoro mogłoby być więcej? Otóż najlepiej jest wtedy kiedy planety poruszają się po orbitach kołowych a nie eliptycznych, dzięki czemu orbity są znacznie stabilniejsze.
Kane podejrzewa także, że Jowisz, którego masa jest ponad dwa razy większa od masy wszystkich pozostałych planet w Układzie Słonecznym łącznie, znacząco utrudnił powstawanie innych planet w ekosferze Słońca.
Jak na razie znamy zaledwie kilka gwiazd, w ekosferze których krąży więcej niż jedna planeta. Kane planuje skupić się na poszukiwaniu kolejnych gwiazd tego typu. Będą one głównym celem dla obserwatoriów takich jak Habitable Exoplanet Observatory, które będą próbowały wykonać ich bezpośrednie zdjęcia.
W ramach swoich badań zespół Kane'a zidentyfikował już jedną taką gwiazdę. To beta CVn, gwiazda znajdującą się 27 lat świetlnych od Ziemi. W związku z tym, że wokół gwiazdy nie krąży żaden gazowy olbrzym, będzie ona jedną z gwiazd, w ekosferze której naukowcy będą poszukiwać planet skalistych.
Badania tego typu nie tylko otwierają przed nami nowe sposoby poszukiwania życia w przestrzeni kosmicznej, ale także dostarczają wielu informacji o siłach, które mogą zmieniać nasze życie na Ziemi.
Choć wiemy, że Ziemia była przyjazna dla życia przez większość swojej historii, to wciąż bez odpowiedzi pozostaje wiele pytań dotyczących tego jak takie korzystne warunki zmieniały się w czasie. Mierząc właściwości egzoplanet, których ścieżki ewolucyjne mogły być podobne do naszej, możemy dowiedzieć się wiele tak o przeszłości, jak i przyszłości Ziemi, a tym samym o tym co musimy zrobić, aby była ona nadal przyjazna dla życia
- podsumowuje.
Porównanie rozmiarów układu planetarnego TRAPPIST-1 z Układem Słonecznym
https://spidersweb.pl/2020/08/nawet-siedem-planet-skalistych-w-ekosferze-jednej-gwiazdy-mozliwe.html

Nawet siedem planet skalistych w ekosferze jednej gwiazdy Możliwe.jpg

Nawet siedem planet skalistych w ekosferze jednej gwiazdy Możliwe2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

4 miliony galaktyk na największej w historii mapie 3D Wszechświata [FILM]
2020-08-02.
Astronomowie zebrali wszystkie dane na temat obiektów, jakie odkryli w otchłani kosmosu i na tej podstawie stworzyli największą do tej pory mapę trójwymiarową Wszechświata. Prezentuje ona całą naszą wiedzę astronomiczną.
To jeden z największych projektów ludzkości. Sloan Digital Sky Survey (SDSS) skupia setki naukowców z całego świata, którzy od 20 lat zbierali dane na temat otaczającej nas przestrzeni. Stworzona przez nich mapa pozwala nam zajrzeć w historię Wszechświata, gdyż im dalej patrzymy w głąb przestrzeni, tym wcześniejszy okres obserwujemy. Innymi słowy, patrząc na najdalsze gwiazdy, cofamy czas, bo widzimy je takie, jakie były one miliony lat temu.
Dzięki temu, astronomowie mogą zgłębiać wiedzę na temat ewolucji przestrzeni kosmicznej i tworzenia się np. Układu Słonecznego, a w tym również Ziemi. Historia wczesnego rozwoju Wszechświata jest dość dobrze poznana przez świat astronomii. Stało się tak ze względu na fakt opracowania teoretycznych modeli na bazie obserwacji mikrofalowego promieniowania tła.
Dzięki temu wiemy, co wydarzyło się zaledwie 380 tysięcy lat po Wielkim Wybuchu. Wielką niewiadomą była jednak przestrzeń ewoluująca od 6 do 11 miliardów lat temu. Do wypełnienia luki w naszej wiedzy, naukowcom posłużyły najnowsze dane na temat obserwacji 4 milionów galaktyk i kwazarów.
Zespół naukowców zidentyfikował również tajemniczy niewidzialny składnik Wszechświata zwany ciemną energią, który spowodował, że ekspansja Wszechświata zaczęła przyspieszać ok. 6 miliardów lat temu. Od tamtej pory Wszechświat tylko dalej się rozszerzał coraz szybciej. Wciąż istnieje wiele pytań bez odpowiedzi na temat ciemnej energii. Poznanie jej istoty i wpływu na ewolucję Wszechświata pozwoli kolejnym pokoleniom odkryć kolejne tajemnice jego ekspansji.
Naukowcy z projektu SDSS planują przez kolejne 20 lat prowadzić dalsze obserwacje gwiazd i bardziej skupić się na czarnych dziurach. Uważają oni, że oprócz ciemnej materii i energii, to właśnie te obiekty pozwolą wypełnić lukę w naszej wiedzy. Nowe dane mają pojawić się już za kilka lat, gdy do gry wejdą nowe, potężne teleskopy, przeznaczone do badań tych tajemniczych obiektów.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA/SDSS / Fot. NASA/SDSS
The eBOSS 3D map of the Universe
https://www.youtube.com/watch?time_continue=43&v=KJJXbcf8kxA&feature=emb_logo

The eBOSS 3D map of the Universe (360)
https://www.youtube.com/watch?v=GTHvXiAFgVk&feature=emb_logo

https://www.geekweek.pl/news/2020-08-02/4-miliony-galaktyk-na-najwiekszej-w-historii-mapie-3d-wszechswiata-film/

 

4 miliony galaktyk na największej w historii mapie 3D Wszechświata [FILM].jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Pentagon zapoczątkował erę wskrzeszania satelitów na orbicie, dzięki robotom [FILM]
2020-08-02.
Od wielu lat słyszymy o programach związanych z naprawą satelitów, które z jakichś powodów przestały funkcjonować lub po prostu zestarzały się. Teraz te problemy stały się przeszłością, a to za sprawą firmy Northrop Grumman.
26 lutego pierwszy raz w historii dokonano pomyślnej naprawy satelity telekomunikacyjnego. Intelsat-901 przestał działać na orbicie geostacjonarnej, znajdującej się na wysokości 36 tysięcy kilometrów ponad powierzchnią naszej planety. Przedsięwzięcie było bardzo karkołomne, ale udało się.
Statek serwisowy o nazwie MEV-1 z powodzeniem przechwycił satelitę, a następnie uzupełnił jego zbiorniki z paliwem. Po kilku godzinach inżynierowie z firmy obsługującej urządzenie nawiązali z nim łączność i w pełni przywrócili go do życia. Co ciekawe, urządzenie liczy sobie aż 19 lat, a teraz będzie mogło służyć przez następne 5 lat.
Na dniach na orbitę zostanie wyniesiony kolejny pojazd o nazwie MEV-2. Jest to udoskonalona wersja MEV-1, która ma jeszcze precyzyjniej serwisować satelity zombie. Urządzenie również zostało zbudowane przez firmę SpaceLogistics, należącą do amerykańskiego koncernu zbrojeniowego Northrop Grumman. Trzeba tutaj podkreślić, że misje realizowane są na zlecenie Pentagonu.
Tym razem pojazd zbliży się do nieczynnego satelity Intelsat 10-02, który znajduje się na orbicie geostacjonarnej. Jest to urządzenie telekomunikacyjne należące do operatora Intelsat, międzynarodowego giganta w tej dziedzinie. Urządzenie znajduje się w kosmosie od 2004 roku i w tym czasie zużyło całe swoje paliwo, więc nie może dalej spełniać swojej pierwotnej roli.
Zadaniem MEV-2 będzie zatankowanie satelity i nawiązanie z nim kontaktu w celu przetestowania wszystkich systemów pokładowych. Pojazdy MEV używają napędu elektrycznego zasilanego przez panele słoneczne o dużej mocy. Eksperci z firmy SpaceLogistics uważają, że dzięki misji serwisowej, satelita Intelsat 10-02 otrzyma dodatkowe 5 lat życia.
Przebieg lutowej misji bacznie obserwowali przedstawiciele Departamentu Obrony USA. Teraz, wraz z nową misją, zdecydowali oni, że rząd chce wykorzystać te dobrodziejstwa na własny użytek. Możemy spodziewać się, że Pentagon w najbliższych miesiącach będzie masowo wskrzeszał satelity. W tym celu ma powstać cała flota inteligentnych robotów na bazie pojazdu MEV-1 i MEV-2.
Nowy program Pentagonu będzie miał też pozytywny wpływ na bliskie otoczenie naszej planety. Dzięki reanimacjom satelitów będzie można je ponownie wykorzystywać lub wysłać do spalenia się w atmosferze, co wpłynie na ograniczenie problemu kosmicznych śmieci. Obecnie na orbicie znajdują się dziesiątki takich wygasłych urządzeń, które można przywrócić do życia.
Pojazd MEV-1 rozpoczął swoją misję w październiku 2019 roku. Poleciał na orbitę na szczycie rakiety Proton-M. MEV-2 ma polecieć w kosmos na dniach na pokładzie rakiety Ariane 5 z Gujany Francuskiej. Amerykański rząd chce za pomocą takich pojazdów serwisowych nie tylko naprawiać i tankować instalacje kosmiczne bezpośrednio na orbicie, ale w przyszłości stworzyć tam stacje paliw dla rakiet i statków kosmicznych, a nawet wysłać tam roboty, które będą budowały urządzenia w przestrzeni kosmicznej.
Co ciekawe, ta technologia zainteresowała również Europejską Agencję Kosmiczną, która postanowiła zbudować własny pojazd serwisowy. W realizacji projektu pomogą Polacy z Sieci Badawczej Łukasiewicz - Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów (PIAP Space). W ramach projektu o nazwie TITAN, zbudują oni prototyp wieloprzegubowego ramienia robotycznego na potrzeby przyszłej deorbitacji i serwisowania satelitów na orbicie. Kontrakt wart jest 2,5 miliona euro.
Źródło: GeekWeek.pl/DoD/Northrop Grumman / Fot. Northrop Grumman
MEV-1 Mission Profile
https://www.youtube.com/watch?time_continue=42&v=_rgglvA5DdI&feature=emb_logo

Arianespace Flight VA253 – Galaxy 30 / MEV-2 / BSAT-4b - 31 July 2020 (EN)
https://www.youtube.com/watch?time_continue=2203&v=9d0_5iFHvHY&feature=emb_logo

https://www.geekweek.pl/news/2020-08-02/pentagon-zapoczatkowal-ere-wskrzeszania-satelitow-na-orbicie-dzieki-robotom-film/

 

Pentagon zapoczątkował erę wskrzeszania satelitów na orbicie, dzięki robotom [FILM].jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Warsztaty fizyczno-astronomiczne w Astrobazie Dobrzyń nad Wisłą
2020-08-02.
23 lipca odbyły się warsztaty fizyczno-astronomiczne dla dzieci z terenu miasta i gminy  Dobrzyń nad Wisłą zorganizowane wspólnie przez Astrobazę i Dobrzyński Dom Kultury ŻAK. Tematem przewodnim warsztatów była Międzynarodowa Stacja Kosmiczna - ISS.
Warsztaty fizyczno-astronomiczne dla dzieci to efekt współpracy Łukasza Kołodziejskiego, koordynatora Astrobazy w Dobrzyniu nad Wisłą oraz Agnieszki Białoskórskiej i Agnieszki Krajewskiej z Dobrzyńskiego Domu Kultury Żak.
Zajęcia z dziećmi prowadziło małżeństwo Agnieszka i Łukasz Kołodziejscy. Oboje są nauczycielami i prawdziwymi pasjonatami astronomii. Dzięki nim uczestnicy warsztatów odbyli wycieczkę w kosmos. Dzieci poznały historię i ciekawostki związane z lotami w kosmos, m.in. model rakiety Saturn V, zbudowany z klocków Lego, który posłużył do symulacji lotu Apollo11 na Księżyc. Natomiast przy użyciu technologii 3D, dzieci zwiedziły Międzynarodową Stację Kosmiczną, gdzie przyjrzały się z bliska życiu i pracy mieszkających tam astronautów.  A doświadczenia z pompą próżniową pomogły dzieciom zrozumieć czym jest próżnia, jaki ma wpływ na przedmioty i substancje, co stałoby się z człowiekiem narażonym na działanie próżni i dlaczego astronauci muszą nosić specjalne skafandry.
Kolejną atrakcją były urządzenia sterowane wyłącznie falami mózgowymi, oparte na nowoczesnej technologii treningu umysłu EEG Biofeedback. Dzięki uprzejmości pani Dyrektor Szkoły Podstawowej w Krojczynie, która użyczyła Astrobazie to urządzenie, dzieci mogły sprawdzić siłę swojego umysłu.
W przerwie pomiędzy kolejnymi warsztatami dzieci mogły posilić się poczęstunkiem przygotowanym przez panie Agnieszkę Białoskórską i Agnieszkę Krajewską z DDK ŻAK.
Gościem specjalnym warsztatów był Grzegorz Stypulski – koordynator Astrobazy w Świeciu.
- Zawsze będę zachęcał do rodzinnych obserwacji nieba, bo uważam, że są idealnym rozwiązaniem dla współczesnego człowieka – stwierdza Łukasz Kołodziejski. – Wystarczy zaopatrzyć się w mapę nieba, by w bezchmurną noc rozpocząć wyszukiwanie gwiazdozbiorów. Na początek nie trzeba mieć nawet teleskopu. To zajęcie, które wycisza i pozwala nabrać dystansu. Dobrze czasami uświadomić sobie, że tak naprawdę widzimy historię nieba. Światło z najbliższej Słońcu gwiazdy dociera do nas z opóźnieniem ponad czterech lat.
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Astrobaza Dobrzyń nad Wisłą, Gazeta Pomorska.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/warsztaty-fizyczno-astronomiczne-w-astrobazie-dobrzyn-nad-wisla

Warsztaty fizyczno-astronomiczne w Astrobazie Dobrzyń nad Wisłą.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dragon wraca na Ziemię. Najtrudniejszy etap historycznej misji
2020-08-02. TM.MG
Astronauci Robert Behnken i Douglas Hurley w niedzielę o godz. 1:35 czasu polskiego zakończyli pobyt na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Kapsuła z astronautami odcumowała od stacji. Tym samym rozpoczęła się procedura powrotu na Ziemię i zakończenia historycznej misji Crew Dragon Demo-2.
To pierwsza misja załogowa w historii, w której wykorzystano pojazd zbudowany przez prywatną firmę SpaceX. Firma Elona Muska stała także za logistyką i przygotowaniem startu.
Jak mówi astronom doktor Weronika Śliwa, teraz najtrudniejsza część misji, bo powrót na Ziemię jest bardzo skomplikowany.
Misja Crew Dragon Demo-2 wystartowała z przylądka Canaveral 30 maja. Astronauci spędzili na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej dwa miesiące. W tym czasie jeden z nich odbył spacer kosmiczny, a także testowano sprzęt i prowadzono badania.
Planowo kapsuła Dragon będzie wodować u wybrzeży Florydy po godz. 20:00 czasu polskiego. To pierwsze wodowanie misji kosmicznej od czasu zakończenia programu Apollo, czyli od 1975 roku.
Transmisję z lądowania będzie można oglądać na profilach NASA w mediach społecznościowych.
źródło: IAR
Astronauci wracają po dwumiesięcznym pobycie na ISS (fot. PAP/EPA/NASA)
https://www.tvp.info/49236293/dragon-wraca-na-ziemie-najtrudniejszy-etap-historycznej-misji-wieszwiecej

Dragon wraca na Ziemię. Najtrudniejszy etap historycznej misji.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Astronauci Hurley i Behnken wrócili na Ziemię w statku Crew Dragon
2020-08-02.
Astronauci Douglas Hurley i Robert Behnken wrócili na Ziemię w statku Crew Dragon, kończąc tym samym historyczną misję demonstracyjną Demo-2. Statek firmy SpaceX wodował w okolicy Pensacola, przy północnym wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej.
Doug i Bob przebywali na stacji przez nieco ponad dwa miesiące. Przylecieli do niej w pierwszym załogowym locie statku Crew Dragon, który wystartował na rakiecie Falcon 9 30 maja br. Był to pierwszy lot załogowy na orbitę z ziemi amerykańskiej od czasu ostatniego lotu wahadłowca kosmicznego w 2011 r. Teraz astronauci zaliczyli drogę powrotną w tej samej kapsule.
Podczas tych dwóch miesięcy na stacji astronauci pomogli Chrisowi Cassidy i rosyjskim kosmonautom w obowiązkach i eksperymentach naukowych. Behnken wziął na przykład udział z Chrisem Cassidy w spacerach kosmicznych, kończących proces wymiany baterii w systemie zasilania ISS.

Przebieg powrotu
Statek z astronautami oddokował od portu w module Harmony 2 sierpnia o 1:30 czasu polskiego. Kilka minut po tym statek odpalił silniki manewrowe, by oddalić się od kompleksu orbitalnego.
Między 2:25 i 3:15 odbyły się jeszcze dwa takie odpalenia, mające na celu zwiększenie separacji między statkiem a stacją. Następnie statek dryfował swobodnie na orbicie przez kolejne 12 godzin. W tym czasie, po 5:40 astronauci poszli spać na 8 godzin.
Po obudzeniu się o 13:40 astronauci zaczęli przygotowywać kapsułę do powrotu. 6 godzin przed planowanym wodowaniem, NASA i SpaceX podjęli ostateczną decyzję o wybraniu Pensacola do miejsca powrotu statku.
O 19:51 od kapsuły Crew Dragon odłączyła się niehermetyzowana tylna sekcja. 5 minut później statek zorientował się w odpowiedni sposób i rozpoczął manewr deorbitacji. Silniki Draco działały przez ponad 11 minut i zmniejszyły prędkość statku o 75 m/s. O 20:11 w statku zamkniętą sekcję nosową.
Po wejściu w atmosferę około 20:36 na osłonę termiczną działały temperatury dochodzące do 1900 stopni Celsjusza. Przez około 6 minut plazma wytworzona wokół statku przez temperaturę zakłócała komunikację z astronautami. Ponowny kontakt z załogą uzyskano o 20:42.
Już dwie minuty później Crew Dragon wypuścił spadochrony zwalniające, a po nich cztery spadochrony główne. Statek dotknął wód Zatoki Meksykańskiej o 20:48.
Krótko po wodowaniu do kapsuły zbliżyła się załoga ratunkowa i statek został za pomocą dźwigu umieszczony na statku GO Navigator. Na jego pokładzie astronauci wyszli z kapsuły i przeszli wstępne testy medyczne. Wyjście ze statku opóźniło się z powodu nieco zwiększonych odczytów poziomu tetratlenku diazotu (utleniacza w systemie napędowym Dragona). Jest to silnie toksyczny gaz, dlatego załoga ratunkowa musiała poczekać na jego ulotnienie się, by móc wypuścić astronautów z kapsuły.
Z pokładu statku astronauci zostali przetransportowani helikopterem na lotnisko w Pensacola, skąd samolotem NASA polecą do ośrodka astronautów w Ellington w Teksasie. Statek Endeavour zostanie z kolei przetransportowany do Cape Canaveral na Florydzie, gdzie przejdzie remont przed kolejnym lotem Crew-2 wiosną 2021 r.
W ciągu najbliższych sześciu tygodni statek powinien przejść certyfikację, która zezwoli oficjalnie na rozpoczęcie świadczenia usług wynoszenia załóg dla NASA. Pierwsza misja w ramach kontraktu (Crew-1) z astronautami NASA Michaelem Hopkinsem, Victorem Glover, Shannon Walker i japońskim astronautą Soichi Noguchi powinna odbyć się pod koniec września. Astronauci spędzą na stacji typową zmianę trwającą 6 miesięcy.
 
 
Na podstawie: NASA/SpaceX
Opracował: Rafał Grabiański
 
Więcej informacji:
•    blog NASA dot. programu Commercial Crew Program
•    informacje prasowe nt. programu Commercial Crew
 
 
Na zdjęciu: Statek Crew Dragon obniżający się na spadochronach głównych. Zdjęcie: NASA.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronauci-hurley-i-behnken-wracaja-na-ziemie-w-statku-crew-dragon

 

Astronauci Hurley i Behnken wrócili na Ziemię w statku Crew Dragon.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)