Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

W kosmicznym obiektywie: Obiekty Herbiga-Haro
2021-02-21. Anna Wizerkaniuk
Obiekty Herbiga-Haro są dość rzadkim widokiem na nocnym niebie. Są to dżety częściowo zjonizowanego gazu, mające swój początek u młodej gwiazdy. Mają one charakterystyczne widma, które odróżniają je od innych zjonizowanych obszarów.
Widoczne na zdjęciu obiekty to HH46 i HH47, położone w gwiazdozbiorze żagla, ponad 1400 lat świetlnych od Ziemi. Zostały one odkryte przez Richarda Schwartza w 1977 roku, jednak wtedy nie było jeszcze wiadomo, jak obiekty tego typu powstają.
Jeszcze przed 1997 rokiem istniała teoria, że obiekty Herbiga-Haro mogą być specjalnym typem mgławicy refleksyjnej lub falą uderzeniową złożoną z gazu. Taka fala mogłaby powstać w wyniku oddziaływania gwiazdy na otaczającą ją materię. Wątpliwości i błędne teorie zostały rozwiane, gdy odkryto protogwiazdę pomiędzy dwoma obiektami HH. Dżety materii były wyrzucane z nowopowstałej gwiazdy i gwałtownie przyśpieszane do prędkości ponad 150 kilometrów na sekundę. Podczas gdy tak szybka materia zderzyła się z gazem w otoczeniu, powstała widoczna na zdjęciu fala uderzeniowa.
Źródła:
Tantrums of a Baby Star

Źródło: ESA/Hubble & NASA, B. Nisini
https://astronet.pl/index.php/2021/02/21/w-kosmicznym-obiektywie-obiekty-herbiga-haro/

W kosmicznym obiektywie Obiekty Herbiga-Haro.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Odpowiedzi 20,4 tyś
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najczęściej odpowiadający w tym temacie

Najczęściej odpowiadający w tym temacie

Popularne odpowiedzi

Astronomiczna wiadomość z internetu.   Kochani. Jako, że jakoś tak lubię liczby czy statystyki oświadczam, że kolega Paweł zapisał już 200 stron informacji o Wszechświecie. Myślę, że należą się mu p

Hiperolbrzym UY Scuti jest największą znaną człowiekowi gwiazdą. Wszechświat jest niesamowicie wielki i niezwykle trudno jest pojąć jego rozmiary, zakładając że posiada on w ogóle jakieś granice. Pod

Nie ma czym lecieć do gwiazd Marzymy o powrocie na Księżyc, chcielibyśmy polecieć na Marsa. Ale czy to przypadkiem nie jest wyraz naszej megalomanii? Czy technicznie jesteśmy do tego zdolni? Z prof.

Dodane obrazy

Podręcznik „Dane satelitarne dla administracji publicznej” dostępny bezpłatnie online
2021-02-22. Redakcja
Podręcznik jest pierwszą tego typu, całkowicie bezpłatną i ogólnodostępną publikacją w Polsce. Stanowi kompendium wiedzy teledetekcyjnej, w tym zastosowania obrazów satelitarnych, usług i produktów programu Copernicus. Publikacja została przygotowana na zlecenie Polskiej Agencji Kosmicznej w ramach projektu Sat4Envi.   
Książka prezentuje dobre praktyki w działaniach administracji publicznej w zakresie 8 obszarów tematycznych: gospodarki przestrzennej, rolnictwa, infrastruktury drogowej, gospodarki wodnej, leśnictwa, środowiska, zarządzania kryzysowego oraz ochrony zabytków i dziedzictwa kulturowego.
Bogato ilustrowany podręcznik, na 457 stronach prezentuje i przybliża czytelnikowi najnowsze technologie teledetekcyjne w zakresie rejestracji optycznej, mikrofalowej i LiDAR oraz stosowaną współcześnie terminologię. Wskazuje najpopularniejsze źródła danych, nieodpłatnych i komercyjnych (platformy dostępowe) oraz rekomenduje metody i oprogramowanie służące do ich dalszego przetwarzania.
Podręcznik skierowany jest do szerokiego grona urzędników administracji publicznej, ale świetnie wpisuje się również w potrzeby edukacji w zakresie technologii satelitarnych i teledetekcji, prowadzonej przez wiele szkół i uczelni oraz instytucji naukowych. Może być cennym materiałem dydaktycznym zarówno dla studentów jak i kadry naukowo-badawczej. Tego typu podręcznik był wyczekiwany od wielu lat w świecie akademickim, szczególnie w zakresie przeglądu technologii obserwacji Ziemi: rejestracji obrazów, przetwarzania i implementacji wyników analiz danych satelitarnych – powiedział dr hab. inż. Marek Moszyński p. o. prezes Polskiej Agencji Kosmicznej. Dzięki kompleksowemu ujęciu wielu obszarów podręcznik jest także źródłem wiedzy użytecznym dla firm korzystających z danych satelitarnych oraz użytkowników prywatnych.
Podręcznik „Dane satelitarne dla administracji publicznej” w formie cyfrowej (pdf, epub, mobi) jest do pobrania bezpłatnie na urządzenia mobilne i czytniki na stronie projektu Sat4Envi Polskie Agencji Kosmicznej  https://polsa.gov.pl/projekty/sat4envi/podrecznik.  
Informacje prasowe POLSA
https://kosmonauta.net/2021/02/podrecznik-dane-satelitarne-dla-administracji-publicznej-jest-juz-dostepny-bezplatnie-online/

Podręcznik Dane satelitarne dla administracji publicznej dostępny bezpłatnie online.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skażenie na izraelskim wybrzeżu. Satelitarne poszukiwanie winowajcy
2021-02-22.
Na Morzu Śródziemnym u wybrzeży Izraela doszło do wycieku substancji ropopochodnej z nieustalonej jednostki pływającej. Incydent jest na tyle poważny, że doprowadził do zanieczyszczenia większości lokalnych plaż, zmuszając izraelskie władze do ich zamknięcia. Jednocześnie wszczęto próby ustalenia, kto jest odpowiedzialny za wystąpienie zdarzenia - w tym celu zaangażowano m.in. dostępne Izraelowi środki obrazowania satelitarnego.
O poważnym skażeniu długiego pasa izraelskiego wybrzeża powiadomiono w niedzielę 21 lutego br. Wskazano, że zanieczyszczenie wystąpiło na dystansie blisko 170 km, począwszy od Rosz Hanikra, nieopodal granicy z Libanem, aż do Aszkelonu, bezpośrednio na północ od Gazy. Zjawisko ujawniło się bezpośrednio po wystąpieniu silnej nadmorskiej burzy.
Zaznaczono przy tym, że morze w dalszym ciągu wyrzuca na brzeg niebezpieczną maź, stanowiąc zagrożenie dla lokalnej fauny i flory, a także ludzi - w efekcie wprowadzono zakaz korzystania ze wszystkich uczęszczanych izraelskich plaż. Aktualne doniesienia nie wskazują natomiast, czy skutki wycieku są notowane również na położonym tylko nieco dalej na północ sąsiednim wybrzeżu Libanu.
Powodem zaistniałego skażenia jest domniemany wyciek znacznej ilości ropy naftowej bądź mazutu z niezidentyfikowanego jak dotąd statku morskiego. Władze Izraela mówią o bardzo poważnej skali incydentu, szacując wyciek na "setki ton". Wskazuje się, że skażeniu uległy znaczące połacie obszarów chronionych - urzędnicy lokalnego zarządu parków narodowych mówią w tym kontekście o "jednej z największych katastrof ekologicznych w historii kraju".
W obliczu zaistniałej sytuacji, do pomocy przy oczyszczaniu plaż zmobilizowano ponad 4 tys. ochotników. Co najmniej kilkoro z nich trafiło do szpitala z powodu kontaktu z niebezpieczną substancją. W pomoc zaangażowały się również siły zbrojne, umieszczając w rejonie dotkniętym skutkami wycieku tysiące żołnierzy przygotowanych do operacji oczyszczania. Niezależnie jednak od zaangażowanych środków, izraelski resort środowiska spodziewa się, że sytuacji nie uda się przywrócić do normy przez szereg miesięcy, a być może nawet lat.
Ministerstwo wszczęło przy tym poszukiwania potencjalnego źródła wycieku, czyli statku przepływającego prawdopodobnie 11 lutego około 50 km od izraelskiego brzegu. W zawężeniu pola poszukiwań mają pomóc technologie satelitarne i satelity obserwacji Ziemi. Zobrazowania i modelowanie ruchów fal morskich mają pozwolić na wykrycie odpowiedzialnego za wystąpienie szkód.
Skuteczne monitorowanie skażeń morskich umożliwiają przede wszystkim zdolności satelitów obserwacji radarowej. Rozlana na wodzie ropa naftowa wytłumia i załamuje fale elektromagnetyczne odbijające się od powierzchni morza po ich wyemitowaniu przez radarowe systemy obserwacji satelitarnej. Czujnik SAR (radaru o syntetycznej aperturze) zasadniczo odwzorowuje teksturę powierzchni, przez co oleiste plamy na wodzie są bardzo dobrze widoczne jako czarne smugi na szarym tle.
Na bazie zebranych dotąd danych obrazowych i sygnałów identyfikacyjnych ustalono, że w rejonie katastrofy znajdowało się w wówczas dziewięć jednostek pływających. Informacje takiej treści przekazała szefowa resortu ochrony środowiska, Gila Gamliel. „Jest więcej niż prawdopodobne, że będziemy w stanie zlokalizować właściwy statek” - zapewniła.
Jeśli tak się stanie, Izrael będzie miał otwartą drogę do podejmowania kroków prawnych, czyli złożenia pozwu o odszkodowanie za zaistniałe straty. Grupy ekologiczne monitorujące rejon tamtejszej katastrofy publikowały już m.in. zdjęcia żółwi morskich pokrytych gęstą substancją ropopochodną. Z kolei izraelskie władze podały, że w południowej części wybrzeża odnaleziono martwego płetwala, który padł najprawdopodobniej z powodu spożycia zanieczyszczeń.
Zobrazowanie radarowe z satelity Sentinel-1 ukazujące wyciek na Morzu Śródziemnym (w październiku 2018 roku). Fot. ESA/Copernicus [esa.int]

Przykład zobrazowania radarowego z satelity ERS-2 ukazującego skalę zanieczyszczenia wód wyciekiem ropy naftowej - przypadek na Morzu Kaspijskim. Fot. ESA [esa.int]
Źródło: Space24.

https://www.space24.pl/izraelskie-wybrzeze-po-tajemniczym-wycieku-satelitarne-poszukiwanie-winowajcy

Skażenie na izraelskim wybrzeżu. Satelitarne poszukiwanie winowajcy.jpg

Skażenie na izraelskim wybrzeżu. Satelitarne poszukiwanie winowajcy2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak wyglądałoby niebo, gdyby nasze oczy rejestrowały długie fale radiowe. To nie są gwiazdy
2021-02-22. Radek Kosarzycki
Jeżeli ktoś z was kiedykolwiek zastanawiał się jak wyglądałoby niebo, gdyby oczy nie widziały promieniowania widzialnego, ale jakiś inny zakres promieniowania, to teraz ma przynajmniej częściową odpowiedź. Tak wyglądałoby niebo widziane w zakresie długich fal radiowych.
Tak naprawdę opracowane przez astronomów z całego świata zdjęcie wygląda  jak... zdjęcie nocnego, bezksiężycowego nieba. Mnóstwo gwiazd rozsianych na czarnym tle nocnego nieba. Nic szczególnego.
Problem w tym, że to, co tu widać, to nie są gwiazdy
Na poniższej mozaice przedstawiającej zaledwie 4 procent powierzchni nocnego nieba na półkuli północnej nie widać ani jednej gwiazdy. Jasne plamy zarejestrowane na zdjęciu to ślady materii wyrzuconej z bezpośredniego otoczenia supermasywnych czarnych dziur. Każda jasna kropka na tym zdjęciu to właśnie supermasywna czarna dziura znajdująca się w centrum odległej galaktyki.  
Jak widać, supermasywnych czarnych dziur jest tu aż pod dostatkiem. Na tym stosunkowo niewielkim wycinku nocnego nieba zarejestrowano 25 000 supermasywnych czarnych dziur. Można zatem powiedzieć, że faktycznie przestrzeń kosmiczna na swój sposób przypomina ser szwajcarski – dziura na dziurze, dziurą przykryta.
To nie są proste rzeczy
Wszystkie dane zbierano przez wiele lat za pomocą 52 europejskich stacji wyposażonych w anteny sieci LOFAR. Już samo zebranie tych danych nie należało do zadań łatwych, ale najtrudniejsza była ich analiza. Kiedy astronomowie z powierzchni Ziemi obserwują długie fale radiowe pochodzące z kosmosu, nie widzą ciemnego, wyraźnego nieba. Jonosfera, jedna z warstw atmosfery ziemskiej skutecznie rozmywa ten obraz. Jak przyznają astronomowie - próba analizy danych przypomina próbę oglądania powierzchni Ziemi kiedy jest się zanurzonym pod wodą. Powierzchnia wody zniekształca wszystkie obrazy docierające do naszych oczu.
Aby wyeliminować ten efekt naukowcy zastosowali superkomputery wyposażone w specjalne algorytmy, które eliminowały wpływ jonosfery podczas obserwacji co cztery sekundy aktualizując jej stan. Wiedza o chwilowym stanie jonosfery pozwalała na „odjęcie” ich zniekształcającego efektu od rzeczywistych danych. Analogiczne metody stosowane są także w największych teleskopach optycznych na Ziemi. Systemy tzw. optyki adaptacyjnej mierzą turbulencje atmosfery i tak odkształcają zwierciadło wtórne w teleskopie, aby na bieżąco kontrować wszystkie zniekształcenia powodowane przez atmosferę. Dzięki temu najnowsze i największe teleskopy na Ziemi będą miały możliwość tworzenia obrazów wyraźniejszych niż znajdujący się w przestrzeni kosmicznej teleskop Hubble’a.
W najbliższym czasie badacze, którzy stworzyli powyższe zdjęcie zamierzają kontynuować pracę tak, aby z czasem stworzyć mapę supermasywnych czarnych dziur na całym niebie.
W górnej prawej części zaznaczono rozmiary Księżyca w pełni
https://spidersweb.pl/2021/02/niebo-pelne-czarnych-dziur.html

Tak wyglądałoby niebo, gdyby nasze oczy rejestrowały długie fale radiowe. To nie są gwiazdy.jpg

Tak wyglądałoby niebo, gdyby nasze oczy rejestrowały długie fale radiowe. To nie są gwiazdy2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podróż w kosmos w balonie? To pomysł hiszpańskiej firmy

2021-02-22.

Hiszpańska firma Zero 2 Infinity zaoferuje turystom wycieczki w przestrzeń kosmiczną w zaciszu małej kapsuły Bloon. Całość przypomina swoisty balon.

Nawet czterech pasażerów będzie mogło zobaczyć Ziemię z góry podczas specjalnej wycieczki organizowanej przez firmę Zero 2 Infinity. Kapsuła Bloon Zero 2 ma unieść się z jednego z miejsc startowych firmy, najprawdopodobniej z Hiszpanii. Konstrukcja jest wypełniona helem i będzie unosiła się w powietrze. Koszt? Około 130 tys. dolarów za jeden bilet - według informacji przekazanych przez Science Times.

 Na pokładzie balonu będzie znajdowało się dwóch pilotów, którzy będą obsługiwać cały system. Podróż wydaje się być płynna - kapsuła odłączy się od balonu i wypuści spadochron, tym samym pozwalając na godzinną podróż powrotną w kierunku Ziemi. W zależności od warunków pogodowych, kapsuła ma wylądować maksymalnie 300 kilometrów od miejsca startu.

 
Na ten moment nie wiadomo dokładnie, kiedy cała konstrukcja wzbije się w powietrze. Dokładna godzina i data nie została ujawniona.  

Zero 2 Infinity z nowym sposobem na kosmiczne podróże /materiały prasowe

 A Near Space Experience - Bloon by Zero 2 Infinity

https://www.youtube.com/watch?v=V9Q7Fto9-rA&feature=emb_logo

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-podroz-w-kosmos-w-balonie-to-pomysl-hiszpanskiej-firmy,nId,5065234

Podróż w kosmos w balonie To pomysł hiszpańskiej firmy.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego NASA nie publikowała obrazów RAW z marsjańskiego łazika Perseverance?
2021-02-22.
Amerykańska Agencja Kosmiczna zawiodła fanów eksploracji obcych światów. Dziś mija trzeci dzień od lądowania nowego łazika na Marsie, a tymczasem mieliśmy możliwość zobaczyć zaledwie trzy zdjęcia RAW.
Czym są obrazy RAW? To wszystkie obrazy, jakie wykonywane są przez zestaw kamer nawigacyjnych zainstalowanych na pokładzie łazików eksplorujących Czerwoną Planetę. Są to obrazy oryginalne, nie modyfikowane i pochodzą z kamer typu Hazcam, dzięki czemu każdy może zobaczyć powierzchnię Marsa z najciekawszej perspektywy, czyli całego otoczenia robota (zobacz tutaj).
Niestety, przez weekend NASA opublikowała na dedykowanej witrynie tylko trzy obrazy RAW. Można śmiało rzec, że to jakaś parodia. Entuzjaści eksploracji obcych planety są zbulwersowani podejściem NASA. Już nawet w przypadku poprzedniego łazika o nazwie Curiosity, agencja natychmiast zaczęła publikować obrazy RAW. W ciągu kilka dni nazbierało się ich setki. Do tej pory agencja opublikowała już 300 tysięcy obrazów RAW z Curiosity.
Co się dzieje w przypadku łazika Perseverance? Nie wiadomo, NASA nie udziela informacji na zapytania astronomów i fanów kosmosu. Na pewno nie wystąpiły jakieś awarie techniczne, ponieważ NASA informowała, że wszystkie systemy działają poprawnie. Nawet dron-helikopter jest w świetnym stanie i zgłasza gotowość do odbycia pierwszego lotu.
Dlaczego zatem przez weekend nie pojawiały się obrazy RAW? Być może właśnie ze względu na weekend lub inżynierowie najpierw woleli uzyskać informacje o stanie technicznym robota i systemów, niż raczyć oczy fotkami powierzchni Marsa. Entuzjaści teorii spiskowych mają jednak nieco inne wytłumaczenia. Już na pierwszych trzech obrazach RAW są widoczne dziwne formacje skalne. Podobno NASA zastanawia się, czy opublikować lepsze fotki czy pojechać robotem dalej, by je ominął i dopiero wtedy zaczną udostępniać w sieci pojawiać już normalne RAWy.
Jak jest w rzeczywistości? Wygląda na to, że ktoś z obsługi technicznej zwyczajnie zapomniał aktywować transfer obrazów na witrynę lub cenzura obrazów wydłużyła się (tak NASA ogląda skrupulatnie każde zdjęcie przed publikacją), gdyż kilka godzin temu zaczęły się one tam pojawiać. W tej chwili opublikowano już 148 obrazów RAW, pochodzących z kilku różnych kamer Hazcam. Jeśli NASA nadal nie będzie publikować na bieżąco obrazów RAW, to możemy być pewni, że wybuchnie afera o zasięgu globalnym. Na razie na pierwszych fotkach możemy zobaczyć nieco niebieskawe marsjańskie niebo. I ten fakt już wielu zdziwił, bo agencja upiera się, że na tej planecie niebo ma kolor pomarańczowy.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2021-02-22/dlaczego-nasa-nie-publikowala-obrazow-raw-z-marsjanskiego-lazika-perseverance/

Dlaczego NASA nie publikowała obrazów RAW z marsjańskiego łazika Perseverance.jpg

Dlaczego NASA nie publikowała obrazów RAW z marsjańskiego łazika Perseverance2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Helikopter Ingenuity melduje gotowość do pracy
2021-02-22. Radek Kosarzycki

Inżynierowie z centrum kontroli misji w JPL w Kalifornii otrzymali już pierwszy raport od helikoptera/drona Ingenuity przyczepionego do spodniej części łazika Perseverance, który 18 lutego 2021 r. wylądował w kraterze Jezero na Marsie.
Pierwsze informacje od helikoptera zostały wysłane na Ziemię za pomocą sondy Mars Reconnaissance Orbiter. Dane wskazują, że Ingenuity działa prawidłowo, aktualnie ładuje baterie i pozostanie przyczepiony do łazika przez najbliższe 30-60 dni.
W tym czasie inżynierowie będą regularnie ładowali jego akumulatory. Według planów pierwsze ładowanie pozwoli osiągnąć poziom 30 procent naładowania, a kolejne – kilka dni później – podniesie go do 35 procent. Helikopter będzie otrzymywał kolejne dawki energii w odstępach tygodniowych. Dzięki temu naukowcy będą w stanie dokładnie ocenić tempo ładowania i utraty energii w warunkach marsjańskich.
Kluczowe 30 dni po odłączeniu od łazika Perseverance
Po tym jak łazik Perseverance postawi helikopter na powierzchni Marsa i oddali się od niego, Ingenuity będzie mógł polegać tylko na naładowanych akumulatorach i na własnym panelu słonecznym. Od tego momentu naukowcy będą mieli 31 ziemskich dni na wykonanie wszystkich eksperymentalnych lotów.
Jeżeli Ingenuity przetrwa pierwsze kilka mroźnych marsjańskich nocy (podczas których temperatura spada do -90 stopni Celsjusza), kontrolerzy misji podejmą próbę wykonania pierwszego lotu nad powierzchnią planety innej niż Ziemia.
Każdy udany lot to będzie ogromny sukces
Jeżeli pierwszy lot się powiedzie, Ingenuity wzbije się w “powietrze”, a następnie bezpiecznie wyląduje, będzie można mówić o faktycznym sukcesie. Badacze zauważają, że w tym momencie 90 procent jego misji będzie już zakończone. Mimo to, jeżeli po pierwszym locie Ingenuity będzie nadal nadawał się do lotu, naukowcy mają w zanadrzu cztery kolejne loty o rosnącym stopniu skomplikowania.
To dla nas zupełnie nowe środowisko, ale jesteśmy na to gotowi. Praktycznie każdy krok od momentu wykonania pierwszego lotu, będzie pierwszym takim krokiem w historii
– mówi MiMi Aung, menedżerka projektu Ingenuity w JPL.
Ingenuity z założenia ma jedynie sprawdzić, czy posiadamy już technologię pozwalającą na wykonywanie automatycznych lotów nad powierzchnią innej planety. Nie dość, że całym lotem musi zawiadywać sam helikopter (opóźnienie sygnału między Ziemią a Marsem to aktualnie ponad 11 minut, przez co helikopter musi sam się wznieść, sam przemieścić, sam wybrać właściwe miejsce lądowania i samodzielnie wylądować), to na Marsie mamy do czynienia z innym przyciąganiem grawitacyjnym (3 razy mniejsze niż na Ziemi (3,7 m/s^2 vs 9,8 m/s^2) i inną atmosferą (ciśnienie 7 hPa vs 1000 hPa na Ziemi).
Przeczytaj inne materiały o łaziku Perseverance
•    Perseverance i Ingenuity: największy łazik i pierwszy dron w historii Marsa
•    Siedem minut horroru. Lądowanie na Marsie krok po kroku
•    Łazik Perseverance wyląduje w kraterze Jezero. Dlaczego akurat tam?
•    Dzięki łazikowi Perseverance po raz pierwszy usłyszymy dźwięki towarzyszące lądowaniu na Marsie
•    Przegląd misji marsjańskich, które skończyły się porażką
•    Sondy kosmiczne dadzą nam znać czy łazik wylądował, czy się rozbił

NASA Mars Helicopter Ingenuity Animations

https://www.youtube.com/watch?v=vnH4yD0s8QM&feature=emb_logo

NASA’s Ingenuity Mars Helicopter: Attempting the First Powered Flight on Mars
https://www.youtube.com/watch?v=qwdfdE6ruMw&feature=emb_logo

https://www.pulskosmosu.pl/2021/02/22/helikopter-ingenuity-dziala/

Helikopter Ingenuity melduje gotowość do pracy.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Frank Drake i SETI – początki poszukiwań pozaziemskiej inteligencji
2021-02-23. Zuzanna Kawalec 
Ze względu na duże zainteresowanie popkultury tematem życia pozaziemskiego i pozaziemskiej inteligencji, często tematy te nie są brane na poważnie i uważane są za „podnaukę”. Jednak nic bardziej mylnego – obcy to poważny temat dla naukowców. SETI (skrót od Search for Extraterrestial Intelligence) to rozbudowany wieloletni projekt naukowy, realizowany już od ponad 60 lat, mający na celu nawiązanie kontaktu z pozaziemskimi cywilizacjami poprzez obserwowanie nieba w poszukiwaniu sztucznie wytworzonych sygnałów, niebędących dziełem człowieka. Kilkadziesiąt lat temu jednak niewielu naukowców chciało zajmować się „poszukiwaniem obcych”, gdyż temat był uznawany za nieprzystający poważnemu badaczowi. Jednak pojawili się pionierzy. Jednym z nich był Frank Drake, zwany przez wielu ojcem poszukiwań pozaziemskiej inteligencji. Kim był, i jak wyglądały jego badania?
Frank Drake
National Radio Astronomy Observatory w Green Bank w Zachodniej Wirginii posiadało w czasach początków projektu SETI jeden z największych teleskopów do prowadzenia obserwacji radioastronomicznych. W 1958 roku Frank Drake, doktorant uniwersytetu Harvarda przyjechał do obserwatorium, żeby zdobyć praktykę w radioobserwacjach, jednak nie poprzestał tylko na obserwowaniu najpopularniejszych obiektów takich jak pierścienie Saturna. Pewnego dnia 1960 roku razem ze swoimi współpracownikami skierował teleskop na dwie pobliskie gwiazdy, Tau Ceti i Epsilon Eridani w poszukiwaniu śladów pozaziemskiej inteligencji. Niestety, jedyne co udało im się usłyszeć to sygnał pochodzący z lecącego na dużych wysokościach samolotu. Swoim poszukiwaniom nadali tytuł Projekt Ozma, którego nazwa nawiązywała do księżniczki Ozmy, władczyni fikcyjnej krainy Oz. Dlaczego jednak pionierscy badacze skupili się akurat na owych dwóch gwiazdach? Mianowicie dlatego, że obie są podobnej wielkości co nasze Słońce i znajdują się względnie blisko Ziemii – Tau Ceti, leżąca w gwiazdozbiorze Wieloryba znajduje się niecałe 12 lat świetlnych od Ziemii, natomiast leżąca w gwiazdozbiorze Erydanu, Epsilon Eridani, zwana także Ran – 10.5 roku świetlnego od naszej planety.
Teleskopy, którymi Frank Drake i jego współpracownicy szukali pozaziemskiej inteligencji, zostały nastawione na odbieranie fal o długości 21 centymetrów, odpowiadających długości promieniowania międzygwiazdowego wodoru. Najpierw kierowano teleskop na badaną gwiazdę, a następnie na przestrzeń wokół niej, dzięki czemu eliminowano pochodzący z tamtego regionu „szum tła”, przy okazji starając się wyłapać ewentualne sygnały pochodzące z systemu planetarnego gwiazdy. Taka częstotliwość została wybrana między innymi ze względu  na fakt, że jest to najmocniejsza i najbardziej uniwersalna częstotliwość fal radiowych rozchodzących się w przestrzeni kosmicznej i sądzi się, że właśnie tą częstotliwością mogliby się posłużyć kosmici przy próbie nawiązania kontaktu z innymi cywilizacjami (między innymi z naszą).
Jednak jakiego typu wiadomości poszukiwano? Frank Drake uważał, że jedną z logicznych kombinacji byłby ciąg cyfr, np.: 1,2,3,4. Inny ówczesny naukowiec, Edward Mills Purcell uważał, że na zapoczątkowanie międzycywilizacyjnych kontaktów na początek dobry byłby prosty „zero-jedynkowy sygnał”, a dopiero później sygnały nawiązujące do zależności matematycznych.
Wiadomość Arecibo
Frank Drake był również twórcą znanej Wiadomości Arecibo. Jest to wiadomość radiowa skierowana do potencjalnych pozaziemskich cywilizacji, zawierająca podstawowe informacje o człowieku takie jak informacje o naszym DNA, wyglądzie, położeniu Ziemii w układzie słonecznym oraz o samym teleskopie Arecibo, z którego wiadomość została wysłana w 1974 roku. Została wysłana w kierunku gromady kulistej M13, znajdującej się w gwiazdozbiorze Herkulesa, około 25.1 tysiąca lat świetlnych od Ziemii. Sygnał został nadany w łącznym czasie 3 minut.
Powyższa grafika przedstawia zapis Wiadomości Arecibo. Składa się ona z 1679 bitów. Co oznaczają poszczególne części?
•    biała część na samej górze – cyfry od 1 do 10 w formacie binarnym,
•    czerwona część poniżej – pierwiastki wchodzące w skład DNA,
•    zielone fragmenty – związki chemiczne, z których zbudowane są nukleotydy polimerowych sekwencji DNA,
•    niebieski fragment – podwójna helisa DNA,
•    biały fragment pomiędzy fragmentami oznaczającymi helisę – liczba par zasad nukleotydów w genomie człowieka. Według wiadomości wynosi ona około 4.3 miliarda, jednak w dzisiejszych czasach wiadomo, że liczba ta zbliżona jest do 3.2 miliarda,
•    czerwony fragment przypominający kształtem człowieka – fragment przypominający kształtem człowieka,
•    biało-niebieska część na prawo od kształtu człowieka – średni wzrost amerykańskiego mężczyzny wynoszący 1.764 metra,
•    biały fragment na lewo od kształtu człowieka – liczba oznaczająca wielkość ludzkiej populacji, która w roku wysłania (1974) wynosiła około 4.3 miliarda,
•    biały fragment pod kształtem człowieka – planety Układu Słonecznego i pozycja Ziemii,
•    fioletowy fragment – przedstawia on teleskop Arecibo, z którego została wysłana wiadomość,
•    białe fragmenty poniżej części odpowiadającej za teleskop Arecibo – wymiary teleskopu,
Równanie Drake’a
W latach 60. Frank Drake w tracie swoich badań nad poszukiwaniem pozaziemskiej inteligencji skonstruował Równanie Drake’a – wzór umożliwiający oszacowanie liczbę pozaziemskich cywilizacji technologicznych w naszej galaktyce, czyli zdolnych do skontaktowania się z nami za pomocą fal radiowych. Ma ono postać:
 
Gdzie poszczególne człony oznaczają:
•    N – liczbę technologicznych cywilizacji
•    R – tempo powstawania gwiazd w naszej galaktyce
•    fp – odsetek gwiazd posiadających układy planetarne
•    ne – średnia liczba planet znajdujących się w strefach sprzyjających rozwojowi życia wokół macierzystych gwiazd
•    fl – odsetek liczby planet, na których życie faktycznie istnieje
•    fi – odsetek liczby planet, na których powstanie życie inteligentne
•    fc – odsetek cywilizacji, które rozwiną technologię umożliwiającą im na wysłanie wykrywalnych sygnałów o swoim istnieniu w przestrzeń kosmiczną
•    L – okres, przez jaki cywilizacja wysyła wykrywalne sygnały o swoim istnieniu w przestrzeń kosmiczną
Nietrudno się domyślić, że za pomocą równania Drake’a trudno oszacować faktyczną liczbę cywilizacji zdolnych do nawiązania z nami kontaktu, ze względu na nieznajomość dokładnych wartości poszczególnych parametrów. W zależności od podstawienia można uzyskać wynik oscylujący w granicach od jedności do wielu milionów. Równanie nie ma zatem większych zastosowań praktycznych, ale pozwala za to zrozumieć mechanizmy sprzyjające powstawaniu inteligentnych cywilizacji. Na razie wiemy o istnieniu tylko jednej inteligentnej cywilizacji – nas samych. Dlaczego więc nie obserwujemy ich więcej? O tej sprzeczności pomiędzy tym co powinniśmy obserwować a tym czego (nie)obserwujemy mówi paradoks Fermiego. Jest wiele teorii starających się go wytłumaczyć, między innymi to, że poszukujemy złych sygnałów, że nie szukamy zbyt długo, że obcy są zbyt daleko albo, że cywilizacje istnieją zbyt krótko, żeby była duża szansa na ich jednoczesne istnienie. Jest też możliwe, że po prostu jesteśmy sami we wszechświecie – hipoteza rzadkiej Ziemii. Istnieje też znana hipoteza Zoo, mówiąca, że obce cywilizacje wiedzą o naszym istnieniu, jednak nie kontaktują się z nami celowo i pasywnie przyglądają się naszym działaniom, co może być spowodowane dużą ilością różnych powodów.
Podsumowanie
Frank Drake nie bez powodu nazywany jest ojcem poszukiwań pozaziemskiej inteligencji. Jego badania w znaczący sposób przyczyniły się do powstania i rozwoju tej dziedziny i, mimo że obecnie Frank ma 90 lat, cały czas pozostaje z nią związany. Poszukiwanie inteligentny „obcych” ciągle trwa i kto wie jakie nowe odkrycia przyniesie przyszłość.
Zdjęcie w tle: NRAO
<Źródło: Seti Institute
Źródło: Wikimedia/Amalex5
Źródła:
The Secret Origins of the Search for Extraterrestrial Intelligence, Science: Project Ozma, Równanie Drake'a, Frank Drake, Arecibo Message
https://astronet.pl/index.php/2021/02/23/frank-drake-i-seti-poczatki-poszukiwan-pozaziemskiej-inteligencji/

Frank Drake i SETI – początki poszukiwań pozaziemskiej inteligencji2.jpg

Frank Drake i SETI – początki poszukiwań pozaziemskiej inteligencji3.jpg

Frank Drake i SETI – początki poszukiwań pozaziemskiej inteligencji.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Naukowcy stworzyli czarne dziury. Mierzyły 0,1 mm i składały się z 8 tysięcy atomów
2021-02-23.
Czarne dziury to najbardziej tajemnicze obiekty znajdujące się we Wszechświecie. Im więcej się o nich dowiadujemy, tym więcej pytań pojawia się bez odpowiedzi. Izraelscy naukowcy jednak dokonali małego przełomu.
Izraelczycy fizycy z Technion-Israel Institute of Technology postanowili stworzyć sztuczne czarne dziury i sprawdzić, czy Stephen Hawking miał rację, że obiekty te mogą emitować promieniowanie, chociaż tak naprawdę nic nie jest w stanie wydostać się z objęć ich potężniej grawitacji.
Nieżyjący już wybitny fizyk, Stephen Hawking, uważał, że pomimo faktu, że gdy cząstki przekroczą horyzont zdarzeń, to już nie mogą się wydostać z centrum czarnej dziury, ponieważ prędkość ucieczki z ich wnętrza jest wyższa od prędkości światła. Tymczasem jednak Hawking sugerował, że tzw. wirtualne cząstki mogą swobodnie z nich się wydostawać. To zjawisko określono mianem promieniowania Hawkinga.
Izraelscy naukowcy stworzyli blisko 100 tysięcy czarnych dziur o wielkości 0,1 mm, które składały się z 8 tysięcy atomów rubidu w formie gazowej. Ich celem było zaobserwowanie, czy na granicy horyzontu zdarzeń pojawią się pary fotonów. Trzeba tu podkreślić, że ta przestrzeń jest pusta, więc cząstki mają pojawiać się z próżni, czyli z niczego. Według założenia, jeden z fotonów miały wpaść do czarnej dziury, a drugi z niej się wydostać. Dlatego promieniowanie ma mieć charakter stacjonarny.
Naukowcy posłużyli się analogowym odpowiednikiem promieniowania Hawkinga, czyli fotonów, w postaci fal dźwiękowych. Atomy rubidu pędzą z prędkością większą od dźwięku, więc nie powinny się wydostać z czarnej dziury. Tymczasem na zewnątrz czarnej dziury, fale dźwiękowe poruszały się normalnie. W trakcie eksperymentu naukowcy nie wierzyli własnym oczom, gdy okazało się, że jedna fala wpadała za horyzont zdarzeń, a druga się wydostawała.
Oznacza to, że Stephen Hawking miał rację, przynajmniej w małej skali. Promieniowanie nie tylko jest stacjonarne, ale również powstaje z niczego. Jak jest w prawdziwych czarnych dziurach, czy dochodzi do tego samego zjawiska? Na razie nie wiemy. Potwierdzenie tego nie będzie prostym zadaniem. NASA informuje, że wyjaśnienie tej zagadki nie nastąpi w najbliższych latach, a to ze względu na fakt, że ludzkość jeszcze nie dysponuje technologią na to pozwalającą.
Obserwacja promieniowania Hawkinga w czarnych dziurach nie będzie możliwa za pomocą żadnych obecnych, ani nawet planowanych do wyniesienia w kosmos teleskopów oraz tych, które dopiero znajdują się w fazie koncepcyjnej. Eksperci uważają, że badania tego zjawiska w dużej skali to kwestia kilku dekad. Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ jeśli promieniowanie Hawkinga naprawdę istnieje, to zmieni to nasze wyobrażenie o Wszechświecie.
Dotychczas wiemy, że czarne dziury pożerają wszystko dookoła. W przyszłości takie obiekty pożrą całą materię Wszechświata i same siebie, aż pozostanie tylko jedna potężna czarna dziura. Tymczasem jeśli materia potrafi uciec z objęć potężniej grawitacji czarnych dziur, to oznacza, że jednak taka mroczna wizja nigdy się nie zrealizuje, bo pomimo pochłaniania materii przez te obiekty, jakaś ich część swobodnie z nich wypływa, tym samym zachowując równowagę we Wszechświecie.
Źródło: GeekWeek.pl/Nature/Technion-Israel Institute of Technology / Fot. NASA/Pexels
https://www.geekweek.pl/news/2021-02-23/naukowcy-stworzyli-czarne-dziury-mierzyly-01-mm-i-skladaly-sie-z-8-tysiecy-atomow/

 

 

Naukowcy stworzyli czarne dziury. Mierzyły 0,1 mm i składały się z 8 tysięcy atomów.jpg

Naukowcy stworzyli czarne dziury. Mierzyły 0,1 mm i składały się z 8 tysięcy atomów3.jpg

Naukowcy stworzyli czarne dziury. Mierzyły 0,1 mm i składały się z 8 tysięcy atomów2.jpg

Edytowane przez Paweł Baran
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

SpaceX wyniesie dwa moduły Gateway
2021-02-23. Redakcja
NASA wybrała firmę SpaceX do wyniesienia dwóch pierwszych modułów stacji Gateway.
Stacja Lunar Orbital Platform-Gateway (LOP-G, wcześniej znana jako Deep Space Gateway, DSG, a obecnie zwykle nazywana też skrótowo “Gateway”) to projekt małego kompleksu załogowego krążącego wokół Księżyca. LOP-G ma krążyć po eliptycznej sześciodniowej orbicie typu “Near Rectilinear Halo Orbit” (NRHO), w której punkt najbliższy do naszego satelity to ok. 3000 km, zaś najdalszy – ok. 70 tysięcy km. Utrzymanie LOP-G na tego typu orbicie wymagałoby delta-v o wartości zaledwie 10 m/s rocznie – byłby to świetny punkt “przesiadkowy” do eksploracji Księżyca. Co więcej, LOP-G będzie mogła zmieniać swoją orbitę, ułatwiając tym samym poszczególne misje na powierzchnię Srebrnego Globu.
W maju 2020 NASA poinformowała, że analizuje możliwość wspólnego wyniesienia dwóch pierwszych modułów stacji Gateway. W lutym 2021 zapadła decyzja co do rakiety nośnej. Wyniesione mają zostać dwa moduły Power and Propulsion Element (PPE) i Habitation and Logistics Outpost (HALO). Start ma odbyć się nie wcześniej niż w maju 2024 roku. Koszt misji to 331.8 milionów USD. Rakietą będzie Falcon Heavy firmy SpaceX.
PPE to moduł który będzie dostarczał prąd dla tej stacji. Będzie również odpowiedzialny za komunikację z Ziemią. Moduł HALO będzie miejscem, w którym astronauci będą przebywać i przeprowadzać badania. HALO zostanie wyposażony w systemy podtrzymywania życia i porty cumujące dla statków kosmicznych.
Rakieta, która wyniesie moduły stacji to Falcon Heavy rozwijany przez SpaceX. Ma ona 70 metrów wysokości i jest w stanie wynieść 63,8 ton na niską orbitę ziemską. Z dostępnych informacji wynika, że rakieta jest w stanie dostarczyć około 21 ton ładunku na trajektorię ku naszemu naturalnemu satelicie.
Polecamy wątek o programie Artemis na naszym forum! www.forum.kosmonauta.net/forum
Autorem artykułu jest Mikołaj Data – serdecznie dziękujemy!
Start rakiety Falcon Heavy – 25.06.2019 / Credits – SpaceX
How We Are Going to the Moon - 4K
https://www.youtube.com/watch?v=_T8cn2J13-4&feature=emb_logo
https://kosmonauta.net/2021/02/spacex-wyniesie-dwa-moduly-gateway/

 

SpaceX wyniesie dwa moduły Gateway.jpg

SpaceX wyniesie dwa moduły Gateway2.jpg

Edytowane przez Paweł Baran
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikaragua tworzy nowe ministerstwo zajmujące się kosmosem

2021-02-23.
 
Nikaragua to niewielki kraj w Ameryce Środkowej, w którym utworzono Narodowe Ministerstwo do Spraw Przestrzeni Pozaziemskiej, Księżyca i Innych Ciał Niebieskich. Decyzja ta podkreśla nacisk kraju na badanie przestrzeni kosmicznej i wszystkich związanych z nią tajemnic. Ministerstwo będzie kontrolowane przez nikaraguańskich wojskowych - niejasne jest, co dokładnie będzie robić.

 Decyzja o utworzeniu nowego ministerstwa została podjęta 17 lutego przez 76 ustawodawców (tylko 15 osób było przeciwnych). Posunięcie to okazało się zaskakujące, a krytycy zarówno krajowi, jak i zagraniczni wskazywali, że Nikaragua ma o wiele pilniejsze sprawy do rozwiązania i że w tym momencie brakuje jej zasobów i możliwości, aby podjąć tego typu wysiłek naukowy.

 Przestrzeń kosmiczna stała się wzniosłym celem dla wielu narodów patrzących na potencjał naukowy i ekonomiczny, jaki w niej drzemie. Nowe ministerstwo w Nikaragui nie ma nic wspólnego z kosmitami, ale zamiast tego zamierza "promować rozwój działalności kosmicznej" w celu poszerzenia "możliwości kraju w dziedzinie edukacji, przemysłu, nauki i technologii".

W jaki sposób ministerstwo planuje to osiągnąć jest niejasne. Moment powstania nowego departamentu jest dziwny, biorąc pod uwagę zmagania Nikaragui z pandemią, a także problemy ekonomiczne, które sprawiają, że eksploracja kosmosu wydaje się obecnie czymś więcej niż tylko mrzonką.

 Nie wiadomo, czy Narodowe Ministerstwo do Spraw Przestrzeni Pozaziemskiej, Księżyca i Innych Ciał Niebieskich będzie realizowało jakiekolwiek projekty w najbliższej przyszłości, ale krytycy pozostają sceptyczni i wskazują na potrzebę skupienia się na bardziej pilnych sprawach.

 
Nikaragua zamierza badać kosmos /123RF/PICSEL

Źródło: INTERIA
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-nikaragua-tworzy-nowe-ministerstwo-zajmujace-sie-kosmosem,nId,5065306

 

Nikaragua tworzy nowe ministerstwo zajmujące się kosmosem.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Refundacja szkoleń pracowniczych w branży lotniczo-kosmicznej. Inicjatywa PARP i MARR SA
2021-02-23.
Firmy z branży lotniczo-kosmicznej są adresatem jednego z kolejnych projektów wsparcia realizowanych pod koordynacją Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Za pośrednictwem operatora projektowego w postaci Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, będącej spółką usługową zaangażowaną w świadczenie i dystrybucję pomocy inwestycyjnej, doradczej i szkoleniowej, PARP chce zapewnić kwalifikującym się przedsiębiorstwom refundację do 80% kosztów tematycznych szkoleń i doradztwa dla ich pracowników. Możliwość taką przewidziano w projekcie „Wsparcie dla sektorów – przeciwdziałanie negatywnym skutkom COVID-19”.
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości proponuje przedsiębiorstwom z branży lotniczo-kosmicznej odzyskanie znaczącej większości kosztów, jakie zdecydują się one ponieść na usługi doradczo-szkoleniowe dla ich pracowników świadczone przez operatora (w tym przypadku, spółkę Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego SA). Oferowana refundacja dotyczy do 80 proc. wydatków poniesionych przez uczestniczącą firmę na obsługę szkoleniowo-doradczą pod kątem "przeciwdziałania i zwalczania skutków pandemii COVID 19".
Zakres proponowanej tematyki szkoleń określa stosowna lista zagadnień - wraz z wyszczególnieniem skumulowanej liczby godzin.
Podstawowym kryterium uznania za podmiot z branży lotniczo-kosmicznej jest prowadzenie działalności gospodarczej mieszczącej się w zakresie wyodrębnionych kodów PKD 2007:
•    20.Z Produkcja komputerów i urządzeń peryferyjnych
•    30.Z Produkcja sprzętu (tele) komunikacyjnego
•    51.Z Produkcja instrumentów i przyrządów pomiarowych, kontrolnych i nawigacyjnych
•    52.Z Produkcja zegarków i zegarów
•    70.Z Produkcja instrumentów optycznych i sprzętu fotograficznego
•    10.Z Transport lotniczy pasażerski
•    21.Z Transport lotniczy towarów
•    22.Z Transport kosmiczny
•    PKD 30.3 Produkcja statków powietrznych, statków kosmicznych i podobnych maszyn
Oferta dofinansowania dotyczy przede wszystkim mikro, małych lub średnich przedsiębiorstw (ew. dużych - z kodem PKD 30.3) z siedzibą znajdującą się na terytorium Polski. Skala działalności warunkuje przy tym (poza wspomnianym poziomem 80 proc. refundacji) maksymalny poziom przysługującej wartości dofinansowania netto na jedno przedsiębiorstwo (firmę):
•    Mikro przedsiębiorstwo otrzymać może maks. 32 000 zł
•    Małe przedsiębiorstwo otrzymać może maks. 64 000 zł
•    Średnie przedsiębiorstwo otrzymać może maks. 128 000 zł
•    Duże przedsiębiorstwo otrzymać może maks. 192 000 zł
Zgłoszenia uczestnictwa w projekcie przyjmuje operator, czyli Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego SA. Rekrutacja do projektu trwa do 12 marca 2021 r. lub do momentu wyczerpania środków będących w dyspozycji operatora.
Procedura aplikacyjna składa się z następujących kroków:
•    przesłanie formularza rejestracyjnego znajdującego się na stronie PARP,
•    zarejestrowanie się w Systemie oraz przesłanie Formularza zgłoszeniowego przedsiębiorstwa wraz z załącznikami,
•    weryfikację dokumentów i przesyłanie informacji zwrotnej przez Operatora.
Wzory wszystkich niezbędnych dokumentów – regulamin, dokumenty rekrutacyjne, wzór umowy o udzielenie wsparcia, pozostają do Państwa dyspozycji pod adresem: https://www.marr.pl/sektorlotniczycovid/.
 
Operator zachęca do kontaktu z Zespołem ds. wsparcia Przedsiębiorstw:
Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego SA
Departament Innowacji i Rozwoju Biznesu
ul. Kordylewskiego 11; 31-542 Kraków
e-mail:  [email protected]
tel.:  785 056 879, 785 118 868, 785 059 105
Projekt został opracowany w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Realizacja projektu została sfinansowana przez Unię Europejską ze środków Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (PO WER).
Źródło:Space24.
Ilustracja: ESA [esa.int]
https://www.space24.pl/refundacja-szkolen-pracowniczych-w-branzy-lotniczo-kosmicznej-inicjatywa-parp-i-marr-sa

Refundacja szkoleń pracowniczych w branży lotniczo-kosmicznej. Inicjatywa PARP i MARR SA.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sondy Voyager przetrwają dłużej niż ludzkość. Naukowcy sprawdzili, jaka przyszłość czeka sondy
2021-02-23. Radek Kosarzycki
Ponad 43 lata temu z Ziemi wystartowały w odstępie nieco ponad dwóch tygodni, dwie sondy kosmiczne programu Voyager. Główny cel ich misji, odwiedzenie planet Układu Słonecznego został zrealizowany do 1989 r. Sondy nadal oddalają się od Słońca. Naukowcy postanowili sprawdzić, co się z nimi stanie w odległej przyszłości.
Na pokładzie obu sond znajdują się płyty z nagraniem dźwięków pochodzących z Ziemi oraz zdjęciami przedstawiającymi Ziemię i ludzi na niej mieszkających. Płyty zostały wykonane z miedzi i pokryte warstwą złota. Jeżeli kiedyś w odległej przeszłości przedstawiciele jakiejś obcej cywilizacji przypadkiem przechwyciliby sondę, dzięki płytom mieliby do dyspozycji swego rodzaju podręcznik z Wprowadzenia do ludzkości. Za samym pomysłem dołączenia płyt do sond kosmicznych stał - a jakże - legendarny popularyzator astronomii Carl Sagan.
Po tym jak obie sondy minęły poszczególne gazowe i lodowe olbrzymy (Voyager 1: Jowisz i Saturn, Voyager 2: Jowisz, Saturn, Uran i Neptun) obie sondy kontynuowały swoją podróż na zewnątrz Układu Słonecznego. W 2012 i 2018 r. sondy przekroczyły tzw. heliopauzę, czyli znalazły się w przestrzeni, w której już wiatr słoneczny nie dominuje. Mimo to, w 2021 r. oba obiekty wciąż (w ograniczonym stopniu) komunikują się z Ziemią.
Naukowcy zakładają, że zamilkną na zawsze już za kilka lat. Mimo to, milczące artefakty stworzone przez przedstawicieli cywilizacji mieszkającej na Ziemi, będą nadal przemierzały przestrzeń międzygwiezdną.
To, do jakiej gwiazdy dolecimy?
Tak naprawdę nawet w bardzo długim okresie czasu ciężko jest taką sondą znajdującą się w przestrzeni międzygwiezdnej trafić na jakiś obiekt. Przestrzeń kosmiczna jest wyjątkowo pusta, a gwiazdy oddalone są od siebie o ogromne odległości. Badacze zakładają zatem, że sondy przeżyją... całą ludzkość.
Symulacja wykorzystująca dane z satelity Gaia, mierzącej położenie i prędkość ponad miliarda gwiazd w naszym otoczeniu, miała pomóc przewidzieć, do której gwiazdy sondy się zbliżą za tysiące lat. Jak wiadomo bowiem, gwiazdy też bezustannie przemieszczają się w przestrzeni kosmicznej i zanim którakolwiek sonda do nich doleci z pewnością będą się one znajdować gdzie indziej niż teraz.
Tutaj trzeba zauważyć, że obie sondy dotrą do Obłoku Oorta - rozległej sfery otaczającej Układ Słoneczny, składającej się z licznych komet - dopiero za 20 000 lat, a przecież to wciąż będzie tak naprawdę Układ Słoneczny. Dopiero wtedy rozpocznie się ich prawdziwa podróż międzygwiezdna. Co będzie dalej?
Za 30 000 lat koło obu sond przeleci gwiazda Ross 248, czerwony karzeł, który odległy jest od nas aktualnie o około 10 lat świetlnych. Aczkolwiek trzeba tu zaznaczyć, że minimalna odległość między sondą Voyager 2 a gwiazdą wyniesie ok. 1,7 roku świetlnego, więc szału nie ma.
Czymże jest 30 000 lat w skali kosmosu?
Jedźmy dalej. W ciągu 500 milionów lat obie sondy powrócą mniej więcej tu gdzie teraz, po tym jak już wykonają (razem z gwiazdami i planetami) pełne okrążenie wokół centrum naszej galaktyki. Ile to jest 500 milionów lat? W tym czasie powstają i znikają całe kontynenty. Na Ziemi w takim samym doszło do powstania i zniszczenia Pangei.
Obie sondy jednak lecą w nieco innych kierunkach. Voyager 1 będzie miał nieco ciekawszą podróż, bowiem w trakcie tego okrążenia wyleci nad płaszczyznę dysku galaktyki na tyle, że gęstość gwiazd w jego otoczeniu spadnie niemal o połowę. Potem oczywiście wróci do dysku. Nie da się stąd tak łatwo uciec.
A co z naszymi złotymi nagraniami i zdjęciami ludzi?
Inżynierowie zaprojektowali je tak, że powinny przetrwać w przestrzeni kosmicznej nawet miliard lat. Nie zmienia to jednak faktu, że obie sondy będą przebywały w nieco innym środowisku. Gdy Voyager 1 wyleci nad dysk galaktyki, to będzie wystawiony na znacznie mniej pyłu kosmicznego, który w skali całych eonów jednak będzie wpływał na wygląd i trwałość dysku. Jakby nie patrzeć, każde ziarenko pyłu będzie uderzało w powierzchnię dysku z prędkością kilku-kilkunastu kilometrów na sekundę pozostawiając mikroskopijne kratery uderzeniowe. Im będzie ich więcej, tym proces erozji będzie szybszy.
Nagrania znajdujące się na pokładzie Voyagera 2, ze względu na jego orbitę, szybciej staną się nieczytelne. Ale jakie to ma znaczenie, skoro badacze mówią, że informacje zawarte na płytach będzie można odczytać przez najbliższe... 5 miliardów lat.
Co będzie później?
Nie wiadomo. Tutaj już modelowanie na niewiele się zda. Nie dość, że ciężko w takim rozległym okresie czasu modelować trajektorie gwiazd, to jeszcze mniej więcej wtedy Droga Mleczna zderzy się z Galaktyką Andromedy, która aktualnie odległa jest od nas o 2 miliony lat świetlnych. Gwiazdy obu galaktyk wymieszają się ze sobą, a ich trajektorie znacząco się zmienią.
Astronomowie zauważają jednak, że w ciągu tych 5 miliardów lat, do czasu zderzenia obu galaktyk, obie sondy raczej jakoś szczególnie nie zbliżą się do żadnej gwiazdy, być może przelecą gdzieś na zewnętrznych granicach jakiegoś układu planetarnego, ale to wszystko. To szczególnie ciekawa wizja. Jak sobie przypomnimy, o jakiej skali czasowej mówimy, to okazuje się, że sondy mogą za kilka miliardów lat przelecieć przez układ planetarny, który obecnie nawet nie istnieje.
Wszystkie te dane wskazują, że równie dobrze obie sondy mogą lecieć jeszcze przez tryliardy lat, jeżeli uda im się po drodze nie zderzyć z żadnym obiektem i nie znajdą się w jakimś szczególnie gęstym obłoku pyłu, w którym tempo erozji doprowadzi do ich zniszczenia.
Tu warto na chwilę wrócić na Ziemię. Jak spojrzymy na powyższe, okazuje się, że sondy Voyager 1 i Voyager 2 mogą lecieć jeszcze wtedy kiedy już Układu Słonecznego nie będzie. Głupio by chyba było, gdyby wtedy obca zaawansowana cywilizacja natrafiła na nagrania i postanowiła odnaleźć tę niesamowitą cywilizację, która wysłała te wspaniałe sondy. Ich próby będą skazane na niepowodzenie. No, chyba że Elon Musk nas wywiezie najpierw na Marsa, a potem jego syn X Æ A-12 Musk wywiezie nas do innego układu planetarnego. Kto wie?
https://spidersweb.pl/2021/02/sondy-voyager-przyszlosc.html

Sondy Voyager przetrwają dłużej niż ludzkość. Naukowcy sprawdzili, jaka przyszłość czeka sondy.jpg

Sondy Voyager przetrwają dłużej niż ludzkość. Naukowcy sprawdzili, jaka przyszłość czeka sondy2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przebiegunowanie Ziemi wybiło Neandertalczyków i wygnało Homo Sapiens do jaskiń
Autor: [email protected] (2021-02-23)
Około 42 000 lat temu, pola magnetyczne Ziemi uległy odwróceniu, wywołując nagłe zmiany klimatyczne, wymierania i długoterminowe zmiany w zachowaniu ludzi. Nowe badanie dotyczące tego okresu historii Ziemi, sugeruje że ówczesne przebiegunowanie, mogło doprowadzić do wyginięcia neandertalczyków.
Północny biegun magnetyczny, nie ma stałego położenia. Zamiast tego chwieje się on w pobliżu geograficznego bieguna północnego. Jest to punkt, wokół którego obraca się Ziemia, z powodu ruchów w jej jądrze. Siła ziemskiego pola magnetycznego ciągle się zmienia. Jego intensywność zależy często od miejsca prowadzenia obserwacji. Znane są obszary zdecydowanie słabnącego pola jak i miejsca, w których następuje wzrost jego siły. Jak do tej pory, naukowcy nie byli w stanie zrozumieć, dlaczego ruchy biegunów magnetycznych, mogą być czasami bardziej ekstremalne niż chybotanie. Jedno z najbardziej dramatycznych zdarzeń tego typu miało miejsce w okolicach 42 000 lat temu. Badacze z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii w Sydney i Muzeum Australii Południowej, ustalili, że we wspomnianym okresie, pole magnetyczne Ziemi praktycznie zniknęło.
Ludzkość, utraciła wówczas jakąkolwiek ochronę przed promieniowaniem kosmicznym. Dosłownie rozrywało ono na strzępy cząsteczki powietrza doprowadzając do ich jonizacji i wypalało warstwę ozonową wywołując falę zmian klimatycznych. Oznacza to, że przed 40 tysiącami lat nasi przodkowie musieli ratować się zarówno przed intensywnymi burzami, jak i topiącymi ich skórę promieniami słonecznymi. Naukowcy uważają, że popularne w tamtym okresie rysunki naskalne stanowią dowód na to, iż nasi przodkowie spędzali sporo czasu w jaskiniach. Nie czynili oni tego ze względu na słaby poziom rozwoju, a raczej ukrywali się w nich przed słońcem i burzami.
Odkrycie, że fluktuacje pola geomagnetycznego mogą wpływać na temperaturę i cyrkulację atmosfery w skali światowej, może stanowić wstęp do zrozumienia nagłych i anomalnych zmian paleośrodowiskowych. Jak wskazuje Alan Cooper, jeden z badaczy odpowiedzialnych za to badanie:
Gdyby podobne wydarzenie miało miejsce dzisiaj, konsekwencje dla współczesnego społeczeństwa byłyby ogromne. Napływające promieniowanie kosmiczne zniszczyłoby nasze sieci elektroenergetyczne i satelitarne.[...] Odwrócenie bieguna magnetycznego lub ekstremalna zmiana aktywności Słońca byłyby bezprecedensowymi przyspieszaczami zmian klimatu. Musimy pilnie zredukować emisję węgla, zanim takie przypadkowe zdarzenie się powtórzy.
Źródło: pixabay
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/przebiegunowanie-ziemi-wybilo-neandertalczykow-i-wygnalo-homo-sapiens-do-jaskin

Przebiegunowanie Ziemi wybiło Neandertalczyków i wygnało Homo Sapiens do jaskiń.jpg

Przebiegunowanie Ziemi wybiło Neandertalczyków i wygnało Homo Sapiens do jaskiń2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zorza polarna rozświetliła niebo nad Dakotą Północną
2021-02-23.
Przebywający w mieście Grand Forks w Dakocie Północnej mieli okazję oglądać przepiękne zjawisko. Niebo rozbłysło tam kolorami zorzy polarnej.
Zorza polarna rozświetliła w sobotę 20 lutego niebo nad miastem Grand Forks w Dakocie Północnej. Film poklatkowy uchwycił jasne światła, które tańczyły na niebie.
- Pokaz był bardzo dobrze widoczny gołym okiem - przekazał Vincent Ledvina, autor nagrania.
Jak powstaje zorza?
Zorza polarna powstaje w wyniku rozbłysków słonecznych, podczas których duże ilości naładowanych cząstek są wyrzucane ze Słońca. Cząstki mkną przez Układ Słoneczny i docierają do naszej planety. Na wysokości około 100 kilometrów, w okolicach biegunów magnetycznych Ziemi, wzbudzane są atomy w naszej atmosferze i powstają światła zorzy. Na półkuli północnej zorza jest określana łacińską nazwą Aurora borealis, a południowa zorza polarna nosi nazwę Aurora australis.
Zasięg występowania zorzy polarnej zależy od siły rozbłysku na Słońcu. Im jest silniejszy, tym większe prawdopodobieństwo, że zorze pojawią się bliżej równika, czyli na półkuli północnej - dalej na południe.
Zderzenia mogą wstrząsnąć magnetosferą wokół północnych i południowych biegunów Ziemi, uwalniając kolorowe strumienie w niebo.
Źródło: Reuters, tvnmeteo.pl
Autor: anw/dd
https://tvn24.pl/tvnmeteo/informacje-pogoda/swiat,27/zorza-polarna-rozswietlila-niebo-nad-dakota-polnocna,335039,1,0.html?p=meteo

Zorza polarna rozświetliła niebo nad Dakotą Północną.jpg

Zorza polarna rozświetliła niebo nad Dakotą Północną2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Saharyjski pył sprawił, że zachód słońca był tym razem wyjątkowo ognisty [ZDJĘCIA]
2021-02-24.
Zgodnie z prognozami, we wtorek nad Polskę dotarł pył poderwany przez porywiste wiatry z rozległych przestrzeni Sahary. Zabarwił on nasze niebo na ognisty kolor, który urzekał swoim romantycznym wyglądem. Zobacz zdjęcia.
Pierwsze ziarenka saharyjskiego piasku zaczęły docierać nad nasz kraj we wtorek (23.02). Wówczas zgromadziły się one głównie nad zachodnimi i północnymi regionami. Jednak również w innych regionach pyłu było sporo, zwłaszcza nad górami. Mniejsze ilości pyłu mamy także w środę (24.02).
Najprościej to zjawisko można zaobserwować o wschodzie lub zachodzie słońca, gdy promienie świetlne załamują się na saharyjskich pyłach i barwią niebo na intensywne, gorące barwy. Również w pełni dnia zamiast lazurowego nieba, mamy jego zmętnienie, ograniczające widoczność.
Pył z czasem opada na wszelkie przedmioty, brudząc m.in. szyby w oknach i karoserie samochodów. Jakby tego było mało to jeszcze go wdychamy, dostaje się on do naszych płuc, oczu i nosa. Astmatycy mogą się skarżyć na problemy ze swobodnym oddychaniem, napady duszności oraz pieczenie oczu i zapalenie spojówek.
Źródło: TwojaPogoda.pl
Fot. TwojaPogoda.pl
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2021-02-24/saharyjski-pyl-sprawil-ze-zachod-slonca-byl-tym-razem-wyjatkowo-ognisty-zdjecia/

Saharyjski pył sprawił, że zachód słońca był tym razem wyjątkowo ognisty [ZDJĘCIA].jpg

Saharyjski pył sprawił, że zachód słońca był tym razem wyjątkowo ognisty [ZDJĘCIA]2.jpg

Saharyjski pył sprawił, że zachód słońca był tym razem wyjątkowo ognisty [ZDJĘCIA]3.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyspa Devon w Kanadzie to swoisty Mars na Ziemi

2021-02-23.
 
Można mieć własnego Marsa nie ruszając się z Ziemi. Wyspa Devon znajdująca się w Kanadzie przypomina krajobraz znany z Czerwonej Planety.
Wyspa Devon w Kanadzie przypomina powierzchnię Czerwonej Planety, którą znamy ze zdjęć łazików oraz sond wysyłanych przez NASA. Niektóre teorie spiskowe, które pojawiły się w internecie wskazują na to, iż Amerykańska Agencja Kosmiczna nie wykonała swoich nowych zdjęć na Marsie, ale zrobiła je na terenie Kanady. Na wyspie Devon znajdziemy bowiem krajobraz, który łudząco przypomina powierzchnię Marsa. Na wyspie znajduje się także mnóstwo skał oraz wzgórz posiadających charakterystyczne, rdzawe zabarwienie.

 Devon to wyspa, która znajduje się w Archipelagu Arktycznym i pozostaje miejscem niezamieszkanym do tej pory przez człowieka.

 Zwolennicy teorii płaskiej Ziemi twierdzą także, iż to właśnie na terenie wyspy należącej do Kanady powstają wszystkie materiały multimedialne, którymi NASA dzieli się w ostatnich latach ze światem. Sytuacji sprzyja fakt, iż Devon posiada krater uderzeniowy, którzy łudząco przypomina podobne miejsce znajdujące się na Marsie. Badacze kosmosu w ostatnich latach stworzyli na wyspie Devon specjalną bazę, w której testowali łaziki oraz skafandry kosmiczne przeznaczone dla astronautów. Całość może wyglądać komicznie, jednak dobrodziejstwo wyspy Devon pozwala na skuteczniejsze sprawdzenie sprzętu przed wysłaniem go w kosmos.

 
Faktycznie, Devon łudząco przypomina Marsa, jednak teorie spiskowe jest już ciężko uwierzyć.  

Devon w Kanadzie - niektórzy z internautów mają pomysł na nietypową sesję. Fot. Instagram/anastasiaadastra /materiał zewnętrzny

 NASA - Mars VS Devon Island

https://www.youtube.com/watch?v=K315nZhst5o&feature=emb_logo

Źródło: INTERIA
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-wyspa-devon-w-kanadzie-to-swoisty-mars-na-ziemi,nId,5067342

Wyspa Devon w Kanadzie to swoisty Mars na Ziemi.jpg

Wyspa Devon w Kanadzie to swoisty Mars na Ziemi2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Duże galaktyki kradną gwiazdotwórczy gaz od swoich mniejszych sąsiadów
2021-02-23.
Wiadomo, że duże galaktyki usuwają gaz, który zajmuje przestrzeń między gwiazdami mniejszych galaktyk satelitarnych.
W opublikowanym niedawno badaniu astronomowie odkryli, że te małe galaktyki satelitarne zawierają również mniej gazu molekularnego w swoich jądrach.

Gaz molekularny znajduje się w olbrzymich obłokach w centrach galaktyk i jest budulcem nowych gwiazd. W związku z tym duże galaktyki kradną materię, której ich mniejsze odpowiedniki potrzebują do tworzenia nowych gwiazd.

Dr Adam Stevens powiedział, że badanie to dostarcza nowych dowodów na to, że małe galaktyki wszędzie tracą część swojego gazu molekularnego, gdy zbliżają się do większej galaktyki i otaczającego ją halo gorącego gazu.

„Gaz jest siłą napędową galaktyki. Ciągłe pozyskiwanie gazu to sposób, w jaki galaktyki rosną i tworzą gwiazdy. Bez niego galaktyki pozostają w stagnacji” – dodaje Stevens.

Gaz molekularny jest trudny do wykrycia bezpośrednio. Zespół przeprowadził najnowocześniejszą symulację kosmologiczną i dokonał bezpośrednich prognoz ilości gazu atomowego i molekularnego, który powinien zostać zaobserwowany przez konkretne przeglądy radioteleskopem Arecibo w Puerto Rico i 30-metrowym teleskopem IRAM w Hiszpanii.

Następnie wzięli rzeczywiste obserwacje z teleskopów i porównali je z pierwotnymi przewidywaniami. Okazało się, że były one zbliżone.

Jak mówi prof. Barbara Catinella, astronom z ICRAR-UWA, teleskop IRAM obserwował gaz molekularny w ponad 500 galaktykach.

Odkrycie zespołu zgadza się z wcześniejszymi dowodami sugerującymi, że galaktyki satelitarne mają niższe tempo tworzenia gwiazd. Uwolniony gaz początkowo trafia w przestrzeń wokół większej galaktyki, który w końcu może spaść na większą galaktykę lub po prostu pozostać w jej otoczeniu.

Jednak w większości przypadków mniejsza galaktyka jest skazana na połączenie się z większą. Często przeżywa ona tylko jeden do dwóch miliardów lat, a następnie łączy się z galaktyką centralną. Ma to wpływ na ilość gazu, jaką uzyskuje do czasu połączenia, co z kolei wpłynie na ewolucję dużego układu.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ICRAR
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/02/duze-galaktyki-kradna-gwiazdotworczy.html

Duże galaktyki kradną gwiazdotwórczy gaz od swoich mniejszych sąsiadów.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niebo w czwartym tygodniu lutego 2021 roku
2021-02-23. Ariel Majcher  
W poniedziałek 22 lutego późnym wieczorem naszego czasu Słońce przekroczyło równoleżnik -10° deklinacji, co oznacza, że od przesilenia zimowego wysokość jego górowania urosła o 13°. W ślad za tym znacznie zwiększył się czas przebywania Słońca nad widnokręgiem, a dzień wydłużył się do ponad 10 godzin. Nasza Gwiazda Dzienna nadal wędruje szybko na północ i za miesiąc, pierwszego dnia astronomicznej wiosny, przetnie równik niebieski, a kolejny miesiąc później jego deklinacja zwiększy się do ponad +10°.
Ostatni tydzień lutego nie jest dobrym czasem do obserwowania słabych obiektów, gdyż w sobotę 27 lutego Księżyc przejdzie przez pełnię, a zatem przez najbliższe dni silnie zaznaczy swoją obecność na niebie. Srebrny Glob odwiedzi gwiazdozbiory nieba zimowego, od Bliźniąt do Panny. W tym obszarze obecnie nie ma planet, ale jest za to kilka całkiem jasnych gwiazd. Na wieczornym niebie można obserwować Urana i Marsa, choć pierwsza z wymienionych planet może ginąć w księżycowej łunie. Przez całą noc nad horyzontem znajduje się planetoida (4) Westa, która na początku marca przejdzie przez opozycję względem Słońca, osiągając jasność około +6 magnitudo. Niestety w jej obserwacjach także przeszkodzi Księżyc bliski pełni.
Jedyne dwie widoczne teraz planety Układu Słonecznego świecą w odległości niecałych 20° od siebie. Na początku tygodnia obie planety znajdowały się w gwiazdozbiorze Barana, lecz Mars we wtorek 23 lutego przejdzie do sąsiedniego gwiazdozbioru Byka. Ostatniego dnia tygodnia Mars zbliży się na mniej niż 3,5 stopnia do Plejad, znanej wszystkim miłośnikom astronomii gromady otwartej gwiazd. Jasność Marsa spadła już do +0,9 wielkości gwiazdowej, a jego tarcza zmniejszyła średnicę do 6″. Mars znika z nieboskłonu około godziny 1.
Planeta Uran kreśli swoją pętlę około 10° na południe od Hamala, najjaśniejszej gwiazdy Barana i jednocześnie 2,5 stopnia od gwiazdy 19 Arietis. Na początku nocy astronomicznej (mniej więcej o godzinie 19) Uran zajmuje pozycję na wysokości ponad 30°, a za widnokręgiem chowa się o godzinie 23. Uran świeci, jako gwiazda o jasności +5,8 wielkości gwiazdowej.
W ostatnich dniach lutego Księżyc przejdzie przez gwiazdozbiory Bliźniąt, Raka, Lwa, by skończyć tydzień w Pannie. Jego faza każdej kolejnej nocy zwiększ się, a to oznacza, że zwiększy się także jego jasność i powodowana przezeń łuna utrudniająca obserwacje innych ciał niebieskich.
Poniedziałek 22 lutego i wtorek 23 lutego tarcza Srebrnego Globu wędruje przez gwiazdozbiór Bliźniąt. W poniedziałek gościła ona w zachodniej części konstelacji, niedaleko Mebsuty, jednej z jaśniejszych gwiazd Bliźniąt, oznaczanej na mapach nieba grecką literą ε. Około godziny 2 środek księżycowej tarczy zbliżył się do Mebsuty na odległość mniejszą od 0,5 stopnia. Jego tarcza pokazywała fazę 78%. We wtorkowy wieczór naturalny satelita Ziemi przeniesie się na pozycję między Polluksem, najjaśniejszą, choć oznaczaną grecką literą β gwiazdą konstelacji a gwiazdą Wasat, której nadano oznaczenie δ. Do tego czasu faza księżycowej tarczy zwiększy się do ponad 86%.
W środę 24 lutego Srebrny Glob zagości w gwiazdozbiorze Raka, zwiększając przy tym fazę do 92%. Tej nocy Księżyc przejdzie niecałe 2° na północ od znanej gromady otwartej gwiazd M44, zaś przed godziną 4 za jego tarczą zniknie gwiazda Asellus Borealis, stanowiącą północno-wschodni róg otaczającego tę gromadę trapezu gwiazd. Niestety faza Księżyca sprawia, że obserwacja zjawiska jest bardzo trudna.
Kolejne trzy noce Księżyc spędzi w gwiazdozbiorze Lwa. W nocy z czwartku 25 lutego na piątek 26 lutego Srebrny Glob pokaże fazę 97%, a nad ranem zbliży się do Regulusa, najjaśniejszej gwiazdy konstelacji na odległość 9°. W piątek wieczorem Księżyc wzejdzie na kilkanaście godzin przed pełnią, w fazie 99%, wędrując 4° na północ od Regulusa. Noc jest wciąż długa, a zatem do rana Księżyc zwiększy dystans do Regulusa o kolejne 3°. Równocześnie jego faza osiągnie 100%. Sobotni wieczór zastanie Srebrny Glob w południowo-wschodniej części Lwa. Jego faza zmniejszy się do 99%. 6° na północ od bardzo jasnej tarczy Księżyca znajdzie się wtedy planetoida (4) Westa.
W ostatni wieczór tygodnia naturalny satelita Ziemi wkrocz już do gwiazdozbioru Panny, a jego tarcza zmniejszy fazę do 97%. Jakieś 12° nad nim pokaże się Debebola, druga co do jasności gwiazda Lwa, znajdująca się na wschodnim krańcu głównej figury konstelacji.
Planetoida (4) Westa zbliża się do opozycji, przez która przejdzie na początku przyszłego miesiąca. Podczas tegorocznej opozycji Westa nie zbliży się do Ziemi tak bardzo, jak w 2018 roku, ale dystans ten będzie niewiele większy, a zatem Westa także przekroczy jasność +6 magnitudo. Planetoida przecina właśnie linię, łączącą Denebolę z sąsiednią jasną gwiazdą głównej figury Lwa, zwaną Chort. W poniedziałek Weście do gwiazdy Chort zabraknie 3°, natomiast w niedzielę 28 lutego dystans ten zmniejszy się do niecałych 2°. W kolejnych tygodniach Westa powędruje w głąb konstelacji. Obecnie jasność Westy ocenia się na około 6 magnitudo. Gwiazda Chort jest o jakieś 3 magnitudo jaśniejsza, natomiast blask Westy można porównywać z mającymi jasność obserwowaną również około 6 magnitudo gwiazdami 81, 85 i 86 Leonis. Trajektorię Westy w najbliższych tygodniach można prześledzić na mapce, wykonanej w programie Nocny Obserwator.
 Położenie Urana i Marsa w czwartym tygodniu lutego 2021 r. (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć). Źródło: StarryNigh
Położenie Księżyca i Westy w czwartym tygodniu lutego 2021 r. (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć). Źródło: StarryNigh
https://astronet.pl/index.php/2021/02/23/niebo-w-czwartym-tygodniu-lutego-2021-roku/

Niebo w czwartym tygodniu lutego 2021 roku.jpg

Niebo w czwartym tygodniu lutego 2021 roku2.jpg

Niebo w czwartym tygodniu lutego 2021 roku3.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bliski przelot 2021 DA2
2021-02-23. Krzysztof Kanawka
Dwudziestego pierwszego lutego nastąpił bliski przelot meteoroidu 2021 DA2. Obiekt przemknął w odległości około 200 tysięcy kilometrów od Ziemi.
Przelot 2021 DA2 to dwudziesty czwarty (wykryty) przelot małego obiektu w 2021 roku.
Meteoroid o oznaczeniu 2021 DA2 zbliżył się do Ziemi 21 lutego na minimalną odległość około 200 tysięcy kilometrów. Odpowiada to ok. 0,52 średniego dystansu do Księżyca. Moment największego zbliżenia nastąpił 21 lutego około 14:00 CET. Średnica 2021 DA2 szacowana jest na około 5 metrów.
Jest to dwudziesty czwarty (wykryty) bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2021 roku.
W ostatnich latach ilość odkryć znacznie wzrosła:
•    w 2020 roku odkryć było 108,
•    w 2019 roku – 80,
•    w 2018 roku – 73,
•    w 2017 roku – 53,
•    w 2016 roku – 45,
•    w 2015 roku – 24,
•    w 2014 roku – 31.
W ostatnich latach coraz częściej następuje wykrywanie bardzo małych obiektów, o średnicy zaledwie kilku metrów – co jeszcze pięć-sześć lat temu było bardzo rzadkie. Ilość odkryć jest ma także związek z rosnącą ilością programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
(HT, W)
Orbita 2021 DA2 – pozycje obiektów na 27 stycznia 2021 / Credits – NASA, JPL
Tabela bliskich przelotów w 2021 roku / Credits – K. Kanawka, kosmonauta.net
https://kosmonauta.net/2021/02/bliski-przelot-2021-da2/

Bliski przelot 2021 DA2.jpg

Bliski przelot 2021 DA2.2.jpg

Bliski przelot 2021 DA2.3.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asteroida wielkości stadionu zbliża się do Ziemi
Autor: John Moll (2021-02-23)
Amerykańska agencja NASA powiadomiła o kilku asteroidach, które w najbliższym czasie przelecą w okolicy Ziemi. Jedna z nich jest wyjątkowo duża i mogłaby wywołać ogromne zniszczenia gdyby spadła na naszą planetę.
22 lutego, asteroidy 2020 BV9 i 2021 CC5 o średnicy 77 i 130 metrów zbliżą się do Ziemi odpowiednio na odległość ponad 5,6 i 6,9 miliona kilometra. Jednak największym zainteresowaniem cieszy się asteroida 2020 XU6. NASA określiła jej średnicę na 213 metrów. W poniedziałek obiekt ten zbliży się do naszej planety na odległość nieco ponad 4 milionów kilometrów.
Następnego dnia, tj. 23 lutego, do Ziemi zbliżą się kolejne asteroidy. Obiekt 2015 EQ o średnicy 67 metrów znajdzie się w odległości 6,8 miliona kilometra. Natomiast 2021 DX1 posiada średnicę 94 metrów. We wtorek zbliży się do Ziemi na odległość 4,1 miliona kilometra.
Żadna z asteroid nie zagraża Ziemi. Jednak jak możemy zauważyć po ich nazwach, niektóre z nich zostały odkryte dopiero w 2021 roku. Bardzo często jest tak, że asteroidy, w tym potencjalnie niebezpieczne, odkrywamy dopiero na kilka dni przed zbliżeniem do Ziemi, dlatego naukowy wielokrotnie proponowali opracowanie systemu chroniącego naszą planetę przed zagrożeniami z kosmosu.
Źródło: 123rf.com
Orbita asteroidy 2020 XU6
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/asteroida-wielkosci-stadionu-zbliza-sie-do-ziemi

Asteroida wielkości stadionu zbliża się do Ziemi.jpg

Asteroida wielkości stadionu zbliża się do Ziemi2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ESA otwiera nowy nabór na astronautów
2021-02-24. Redakcja
Po raz pierwszy od 11 lat Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) poszukuje nowych astronautów. Rekruci będą pracować u boku obecnych astronautów ESA, w miarę wkraczania Europy w nową erę eksploracji kosmosu.
Nabór rozpoczyna się 31 marca 2021 r. ESA zachęca kobiety do składania aplikacji, ponieważ agencja dąży do zwiększenia różnorodności płci w swoich szeregach.
Dyrektor generalny ESA Jan Wörner mówi: „ Aby zajść dalej niż kiedykolwiek wcześniej, musimy spojrzeć szerzej niż kiedykolwiek wcześniej. Ten proces rekrutacji jest pierwszym krokiem i z niecierpliwością czekam na możliwość obserwowania rozwoju Agencji we wszystkich obszarach badań kosmicznych i innowacji, wraz z naszymi międzynarodowymi partnerami, w nadchodzących latach.”
„Reprezentowanie wszystkich części naszego społeczeństwa jest kwestią, którą traktujemy bardzo poważnie” – mówi David Parker,  dyrektor ESA ds. eksploracji załogowej i robotycznej. „Różnorodność w ESA powinna dotyczyć nie tylko pochodzenia, wieku, środowiska czy płci naszych astronautów, ale być może także niepełnosprawności fizycznej. Aby urzeczywistnić to marzenie, wraz z rekrutacją astronautów uruchamiam Parastronaut Feasibility Project – innowacyjny projekt, którego czas właśnie nadszedł.”
Nabór będzie trwał od 31 marca do 28 maja 2021 r. ESA będzie rozpatrywać wyłącznie zgłoszenia przesłane w ciągu tych ośmiu tygodni na adres strony karier ESA. Następnie rozpocznie się sześcioetapowy proces selekcji, który powienien się zakończyć w październiku 2022 r.
Credits: ESA
https://kosmonauta.net/2021/02/esa-poszukuje-nowych-astronautow/

ESA otwiera nowy nabór na astronautów.jpg

ESA otwiera nowy nabór na astronautów2.jpg

ESA otwiera nowy nabór na astronautów3.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za miesiąc przestawimy zegarki ostatni raz? Co dalej ze zmianą czasu? Są nowe informacje
2021-02-24.
Pod koniec marca czeka nas kolejna zmiana czasu. Tym razem przestawimy zegarki z czasu zimowego na letni. Chociaż wszyscy mają już tego dość, nadal to robimy. Czy tym razem zrobimy to już po raz ostatni? Są nowe informacje w tej sprawie.
W nocy z 27 na 28 marca kolejny raz zmienimy czas, tym razem z zimowego na letni. Nie tylko dlatego, że pośpimy krócej o godzinę, ciągłe zmiany czasu nas już znudziły. Pojawia się coraz więcej głosów, po co to robimy.
Polacy nie mają wątpliwości. Jak wynika z oficjalnego badania przeprowadzonego na zlecenie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, niemal 80 procent z nas chciałoby czasu letniego przez cały rok, a to oznacza zaprzestanie dwukrotnej w ciągu roku zmiany czasu.
Droga do zniesienia zmiany czasu, choć wydaje się prosta, tak naprawdę jest niezwykle długa i wije się w nieskończoność. W marcu 2019 roku Parlament Europejski opowiedział się za regulacjami, które mają znieść w państwach Unii Europejskiej zmianę czasu już w 2021 roku.
Ustalono, że nie będzie jednego czasu w całej Unii, lecz każdy kraj zdecyduje we własnym zakresie, w którym czasie pozostać. Przedstawiciele większości krajów opowiedzieli się za czasem letnim, tylko w nielicznych przypadkach zdarzały się różnice.
Przykładowo Włosi, Szwedzi i Norwegowie chcieliby, aby w ich kraju obowiązywał na stałe czas zimowy, i właśnie z ich powodu negocjacje utknęły w martwym punkcie. Obecnie w niemal całej Unii obowiązuje jeden czas.
Gdy w jednym kraju będzie obowiązywał czas letni, a w sąsiednim zimowy, pojawią się problemy chociażby w transporcie. To właśnie z tego powodu ostatnie miesiące minęły pod znakiem coraz wyraźniejszych głosów opowiadających się za zarzuceniem rezygnacji ze zmiany czasu, przynajmniej do momentu ustania epidemii koronawirusa.
Tylko garstka krajów Unii pozostała przy swoim zdaniu i nadal chce zaprzestać zmiany czasu w marcu. Czas nagli, a przecież musi nastąpić tzw. okres przejściowy, w którym wszelkie systemy elektroniczne zostaną przeprogramowane, aby nie doszło do chaosu.
Zegary sterują obecnie przecież nie tylko naszymi telefonami czy telewizorami, ale też elektrowniami czy transportem kolejowym. Na wprowadzenie zmian potrzebny będzie przynajmniej kilka miesięcy.
Co więcej, rozporządzenie prezesa Rady Ministrów, zgodnie z którym dwukrotnie w roku zmieniamy czas, zostało wydane na początku listopada 2016 roku i przedłużone do bieżącego roku, w którym ono wygasa.

Niestety, wiceminister rozwoju Olga Semeniuk pisała, że w czasie pandemii na poziomie unijnym odsunięto ten temat na boczny tor. Podobnie stało się w Polsce. Nadzieja, że tym razem zmienimy czas ostatni raz, tym samym gaśnie.
Być może szansą będzie wygasająca pandemia, ale tylko wówczas, gdy projekt ten zostanie przyjęty przed zmianą czasu na zimowy, czyli przed końcem października. Jeśli nie, to ostatni raz czas zmienimy najwcześniej w marcu 2022 roku.
Kręta droga do końca zmiany czasu
Porzucenie ciągłej zmiany czasu to prawdziwa rewolucja i upadek kolejnego archaizmu jeszcze z czasów pierwszej wojny światowej, gdy Niemcy i Austro-Węgrzy 30 kwietnia 1916 roku pierwszy raz przesunęli wskazówki zegara o godzinę w przód, a 1 października 1916 roku o godzinę w tył. 2 lata później czas letni wprowadzono również na Wyspach Brytyjskich oraz w USA.
W Polsce czas zmieniano okresowo od 20-lecia międzywojennego, kiedy to czas letni ogłaszano w połowie kwietnia, a odwoływano w połowie września. Zmiany czasu obowiązywały w latach 1945-1949, 1957-1964 i od 1977 roku nieustannie aż po dziś dzień.
We wrześniu 2018 roku Jean-Claude Juncker, ówczesny szef Komisji Europejskiej, poinformował, że obowiązkowa zmiana czasu pod koniec października i marca zostanie zniesiona. Każdy kraj członkowski będzie mógł zdecydować, w którym czasie pozostanie na stałe.
Decyzja ta została podyktowana wynikami ankiety, w której udział wzięło 4,6 miliona obywateli Unii, co jest liczbą rekordową. 84 proc. głosujących opowiedziało się za zniesieniem podziału na czas zimowy i letni, a więc pozostaniu w jednym czasie.
Głosowało też 130 tysięcy Polaków, którzy w 95 procentach opowiedzieli się dokładnie za tym samym, co pozostali mieszkańcy Unii. W ich opinii powinniśmy pozostać w czasie letnim, podobnie jak inne kraje środkowej Europy.
Komisja Europejska zapowiedziała wstępnie, że zmiany czasu zostaną zniesione w 2019 roku. To się jednak zmieniło, ponieważ w trakcie uzgodnień, w którym czasie powinniśmy pozostać na stałe, okazało się, że nie jest to wcale takie jednoznaczne. Dlaczego wciąż zmieniamy czas.
Na początku marca 2019 roku w komisji transportu i turystyki Parlamentu Europejskiego odbyło się głosowanie w tej sprawie. Projekt zakładający, że w Unii zaczną obowiązywać różne czasy, w zależności od tego, za jakim opowiedzą się dane kraje, został przegłosowany przez 23 europosłów wobec 11, którzy byli przeciwni.
Po głosowaniu na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, projekt stał się mandatem do negocjacji z Radą Unii Europejskiej, a więc krajami członkowskimi, nad ostatecznym kształtem regulacji. Państwa członkowskie nadal mają czas do namysłu, w którym czasie pozostać na stałe. Czas leci, a konsensusu wciąż nie widać.
Źródło: TwojaPogoda.pl / Komisja Europejska.
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2021-02-24/za-miesiac-przestawimy-zegarki-ostatni-raz-co-dalej-ze-zmiana-czasu-sa-nowe-informacje/

Za miesiąc przestawimy zegarki ostatni raz Co dalej ze zmianą czasu Są nowe informacje.jpg

Za miesiąc przestawimy zegarki ostatni raz Co dalej ze zmianą czasu Są nowe informacje2.jpg

Za miesiąc przestawimy zegarki ostatni raz Co dalej ze zmianą czasu Są nowe informacje3.jpg

Za miesiąc przestawimy zegarki ostatni raz Co dalej ze zmianą czasu Są nowe informacje4.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stworzono niezwykłą mapę nieba

2021-02-24.

Międzynarodowy zespół astronomów opublikował nową mapę nieba, a w jej obrębie ponad 25 tysięcy supermasywnych czarnych dziur. Jest to najbardziej szczegółowa mapą nieba w zakresie niskich częstotliwości radiowych.

Rzut oka na powyższy obrazek, który jest niewielkim wycinkiem mapy nieba może sugerować, że wszystkie małe jasne punkty to gwiazdy. Okazuje się jednak, że są to supermasywne czarne dziury - każda z nich w innej, odległej galaktyce.

 Mapa została złożona przez astronomów przy użyciu 52 stacji z antenami LOFAR w dziewięciu krajach Europy. Mapa jest wynikiem wielu lat ciężkiej pracy przy użyciu "niewiarygodnie złożonych danych". Źródłem emisji radiowych jest materia wyrzucana podczas zbliżania się do czarnej dziury.

Uczeni musieli opracować nowe metody przekształcania sygnałów radiowych. Stworzenie mapy nieba wymagało połączenia 256 godzin obserwacji północnego nieba. Superkomputery zaopatrzone w algorytmy korygujące efekty jonosfery musiały wykonywać swoją pracę co cztery sekundy. Pomimo ogromnej liczby supermasywnych czarnych dziur na tym zdjęciu, mapa obejmuje jedynie 4 proc. północnej części nieba.

Astronomowie będą kontynuować mapowanie nieba aż do momentu, gdy cała mapa północnego nieba zostanie ukończona. Nie wiadomo, ile może to zająć. Jednym z największych wyzwań przy tworzeniu mapy było to, że obserwacje na dłuższych falach radiowych są trudne z powodu ziemskiej jonosfery.

 Punkty na tym zdjęciu to nie gwiazdy, a czarne dziury /materiały prasowe

Źródło: INTERIA
 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-stworzono-niezwykla-mape-nieba,nId,5065352

Stworzono niezwykłą mapę nieba.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Copernicus rozwija usługę monitorowania ruchów gruntu. Wyłoniono wykonawców
2021-02-24.
Szerokie europejskie konsorcjum firm i podmiotów instytucjonalnych stworzy, w porozumieniu z Europejską Agencją Środowiska, nową usługę monitorowania ruchów gruntu zintegrowaną z systemem obserwacji satelitarnej Copernicus. Funkcjonalność nazywana European Ground Motion Service (EGMS) umożliwi monitorowanie przemieszczeń powierzchni terenu z milimetrową dokładnością - z wykorzystaniem metody szeregów czasowych satelitarnej obserwacji radarowej.
Zamówienie przypieczętowano umową zawartą między Europejską Agencją Środowiska (EEA) a spółką e-GEOS, stojącą na czele szerokiego europejskiego konsorcjum zadaniowego ORIGINAL (OpeRatIonal Ground Motion INsar ALliance). Grupę sformowano na potrzeby ubiegania się o kontrakt w przetargu na wdrożenie najnowszej europejskiej usługi monitorowania ruchów gruntu (EGMS - European Ground Motion Service) w ramach programu Copernicus. Kontrakt będzie obowiązywał przez 4 lata, a jego wartość wyniesie około 6 mln EUR.
W skład grupy wchodzą m.in. niemieckie instytucje GAF i DLR (agencja kosmiczna), norweski instytut NORCE, a także Satelitarne Obserwatorium Geodezyjne LTK (SGO z Węgier), holenderska firma PPO.labs oraz włoska firma TRE ALTAMIRA. Będące jej liderem e-GEOS to spółka joint venture utworzona przez firmę Telespazio (80 proc. udziałów) oraz Włoską Agencję Kosmiczną (ASI - z 20 proc. udziałów).
Dzięki usłudze EGMS dostępne będą szczegółowe informacje na temat przesunięć gruntu w niemal całej Europie, w oparciu o analizy interferometryczne zobrazowań radarowych z satelity Sentinel-1. W ramach tej usługi możliwe będzie identyfikowanie i monitorowanie krótko- i długoterminowego ruchu gruntu spowodowanego zjawiskami naturalnymi, takimi jak tektonika, osiadanie gleby i osuwiska lub spowodowanego działalnością człowieka, jak podziemne wydobycia, a także wykrywanie ruchu infrastruktury krytycznej (np. mostów).
Oferta produktowa i dane wygenerowane przez EGMS zostaną udostępnione osobom fizycznym i organizacjom na całym świecie za pośrednictwem łatwego w obsłudze interfejsu użytkownika - tak, jak ma to już miejsce w przypadku większości produktów Copernicus. Zamysłem jest dostarczenie informacji umożliwiających lepsze poznanie zjawisk ruchu gruntu i związanego z tym ryzyka w skali lokalnej, regionalnej i europejskiej.
Konsorcjum ORIGINAL ma wnieść do systemu wiedzę i doświadczenie z zakresu działania satelitarnych radarów interferometrycznych głównych partnerów e-GEOS - Norweskiego Centrum Badawczego (NORCE), włoskiej firmy TRE Altamira i niemieckiej firmy usługowej GAF, wspieranej przez Niemieckie Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki (DLR), Służby Geologicznej Norwegii, holenderskiej firmy PPO.labs, Węgierskiego Satelitarnego Obserwatorium Geodezyjnego (SGO), brytyjskiego Earth Metrics oraz włoskiej firmy Nhazca, będącej pochodną rzymskiego Uniwersytetu Sapienza.
Od 2012 roku e-GEOS przewodzi już europejskiemu konsorcjum, w skład którego wchodzą również GAF i Telespazio Ibérica, które obsługuje Rapid Mapping of the Copernicus Emergency Management Service (CEMS) - usługę dostarczającą mapy satelitarne całego świata i informacje o istotnym znaczeniu dla reagowania na nagłe wydarzenia i klęski. Niedawno e-GEOS podpisał dodatkową umowę z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) na kontynuację przez cały rok 2021 działań polegających na pozyskiwaniu danych z misji Sentinel-1 i Sentinel-2 za pośrednictwem Centrum Kosmicznego Matera (Matera Space Centre).
Fot. e-GEOS - Telespazio/ASI

Fot. e-GEOS - Telespazio/ASI

https://www.space24.pl/copernicus-rozwija-usluge-monitorowania-ruchow-gruntu-wyloniono-wykonawcow

Copernicus rozwija usługę monitorowania ruchów gruntu. Wyłoniono wykonawców.jpg

Copernicus rozwija usługę monitorowania ruchów gruntu. Wyłoniono wykonawców2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Saharyjski pył może wywołać czerwone niebo nad Europą
Autor: [email protected] (2021-02-24)
Pył i piasek z Sahary pokrył wschodnią część Hiszpanii. Państwowa agencja meteorologiczna wystosowała ostrzeżenia dla mieszkańców Walencji, Murcji i Balearów. Zgodnie z szacunkami, poziom zanieczyszczenia powietrza, nie spadnie tam aż do poniedziałku. Władze Hiszpanii odradzają przebywanie na powietrzu przez zbyt długi czas. Zdjęcia satelitarne nie dają pewności czy zjawisko to, nie dotrze nad nasz kraj.
Hiszpańskie władze zalecają swoim obywatelom, ograniczać zużycie energii elektrycznej w domach, korzystać z transportu publicznego, zostawiać samochody poza centrum miasta i nie uprawiać sportu na ulicy. „Żółta mgła” pokryła już Baleary i Walencję, a pył może dotrzeć nawet do Aragonii. Wcześniej w tym tygodniu, „mgła pyłowa” nazywana czasem „Calima” pokryła Wyspy Kanaryjskie. Zjawisko to, występuje regularnie na tym archipelagu, lecz bardzo rzadko zdarza aby dotarło ono do kontynentalnej części Hiszpanii i Balearów.
Pod względem zanieczyszczenia powietrza, pył definiuje się jako poważne zagrożenie dla zdrowia. Pył składa się z mikroskopijnych cząstek, które są potem wdychane i są one wystarczająco małe, aby przeniknąć do układu oddechowego. Stwierdzono, że narażenie nawet w krótkim okresie (godziny, dni) pogarsza astmę, układ oddechowy i powoduje wzrost liczby przyjęć do szpitala. Duże pióropusze pyłu z największej pustyni świata są regularnie pchane przez wiatr wiejący ze wschodu na zachód. Według amerykańskiej Narodowej Administracji Oceanicznej i Amosferycznej (NOAA) warstwa ta przemieszcza się co 3-5 dni przez Północny Atlantyk począwszy od późnej wiosny do wczesnej jesieni, a następnie osiąga szczyt w czerwcu i sierpniu.
Póki co, zdjęcia satelitarne nie wskazują na to aby chmura miała dotrzeć na terytorium Polski jednak zmiana kierunku wiatru może doprowadzić do rozprzestrzenienia chmury pyłu nad całą Europę. Nie byłby to pierwszy przypadek tego typu. Ostatnim razem, podobbne zjawisko dotknęło nasz kraj w 2019 roku, kiedy to chmura z nad Sahary, przyniosła nie tylko spore ilości pyłu, ale i spowodowała znaczny wzrost temperatury. Jeśli w najbliższych dniach na waszych samochodach, lub oknach, znajdzie się czerwonawy osad, pawie na pewno jest to "przesyłka" z Sahary.
Źródło: NASA
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/saharyjski-pyl-moze-wywolac-czerwone-niebo-nad-europa

Saharyjski pył może wywołać czerwone niebo nad Europą.jpg

Saharyjski pył może wywołać czerwone niebo nad Europą2.jpg

Saharyjski pył może wywołać czerwone niebo nad Europą3.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ambicje Turcji w sektorze kosmicznym
2021-02-24. Maciej Blacha
Turcja pod rządami obecnego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana od kilku lat prowadzi bardzo ambitną politykę. Kosmos nie jest tutaj wyjątkiem.
Pomimo że Turecka Agencja Kosmiczna (TUA) została powołana do życia dopiero w 2018, to Turcja swoją obecność w kosmosie zaznaczyła już w 1994 roku, wystrzeleniem swojego pierwszego satelity komunikacyjnego.
Aktualnie Turcy posiadają na orbicie 7 satelitów. Cztery z nich to krążące po orbicie geostacjonarnej satelity telekomunikacyjne, odpowiedzialne za łączność i telewizję satelitarną, ostatni z nich został wystrzelony w styczniu bieżącego roku. Pozostałe trzy to satelity obserwacyjne, krążące po niskich orbitach. W ciągu następnego roku planowane jest wystrzelenie na orbitę geostacjonarną dwóch kolejnych satelitów telekomunikacyjnych.
Tureckie plany sięgają jednak zdecydowanie dalej.
W planach Ankary na najbliższe 10 lat: inwestycja prawie 2 mld USD w sektor kosmiczny
Na rok 2023 zaplanowane jest wysłanie sondy w kierunku księżyca, w celu nawiązania z nim pierwszego kontaktu. Spotkanie to nie będzie należało do najdelikatniejszych, ponieważ sonda ma po prostu rozbić się o jego powierzchnie. Dzięki temu Turcja ma dołączyć do elitarnego grona państw, którym udało się dotrzeć do srebrnego globu.
Jeśli pierwsza misja się powiedzie, na rok 2028 planowana jest druga, bardziej ambitna, która zakłada bezpieczne lądowanie na powierzchni srebrnego globu. Dodatkowo w przeciwieństwie do pierwszej misji, ma to być niezależny turecki projekt, wykorzystujący w jak największym stopniu własne technologie, w tym rakietę nośną własnej produkcji.
„Mam nadzieję, że ta mapa drogowa, która wyniesie Turcję do najwyższej ligi w światowym wyścigu kosmicznym, zostanie pomyślnie zrealizowana” – powiedział Erdoğan -„Nasze stopy będą na Ziemi, ale nasze oczy będą w kosmosie. Nasze korzenie będą na Ziemi, nasze gałęzie będą wysoko na niebie”.
W planach jest również wybudowanie kosmodromu na terenie Somalii, z którą Turcja od 2011 roku pozostaje w ścisłych militarnych relacjach. Koszt przedsięwzięcia szacuje się na kwotę około miliarda USD. Z racji swojego położenia nieopodal równika, jeśli inwestycja dojdzie do skutku, będzie to jeden z najlepiej położonych tego typu obiektów na świecie.

Ostatnim z celów ma być wyniesienie pierwszych tureckich astronautów w przestrzeń kosmiczną.
Zdjęcie Turcji z kwietnia 2004, wykonane przez satelitę Terra / Credits – NASA
(MB)
https://kosmonauta.net/2021/02/ambicje-turcji-w-sektorze-kosmicznym/

Ambicje Turcji w sektorze kosmicznym.jpg

Ambicje Turcji w sektorze kosmicznym2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obserwatorium Pierre Auger udostępnia kolejną "porcję" otwartych danych
2021-02-24.
Instytucje współpracujące w przedsięwzięciu Pierre Auger udostępniają 10 proc. danych zarejestrowanych za pomocą największego na świecie detektora promieni kosmicznych. Dane te są upubliczniane z nadzieją, że będą wykorzystywane przez profesjonalnych naukowców, obywateli oraz dla inicjatyw edukacyjnych i popularyzatorskich.
Informację przekazał PAP Instytut Fizyki Jądrowej PAN, który aktywnie uczestniczy w pracach Obserwatorium Pierre Auger, zarówno na etapie budowy Obserwatorium w latach 2000-2008, jak też w akwizycji i analizie danych.
"Chociaż Współpraca Auger udostępnia dane w podobny sposób już od ponad dekady, obecne wydanie jest znacznie szersze zarówno pod względem ilości jak i rodzaju danych, co czyni je odpowiednimi zarówno do celów edukacyjnych jak i do badań naukowych" - informuje IFJ PAN w prasowym komunikacie.
Dane są dostępne pod adresem www.auger.org/opendata.
W Obserwatorium Pierre Auger, znajdującym się w Argentynie, promienie kosmiczne są obserwowane pośrednio, poprzez wielkie pęki cząstek wtórnych powstałe w wyniku oddziaływania przychodzącej cząstki kosmicznej z atmosferą. Detektor Powierzchniowy Obserwatorium pokrywa 3000 km2 i składa się z sieci detektorów cząstek oddzielonych od siebie o 1500 m. Obszar ten jest obserwowany przez zestaw teleskopów, które tworzą Detektor Fluorescencyjny, czuły na światło nadfioletowe emitowane w miarę rozwoju wielkiego pęku atmosferycznego, podczas gdy Detektor Powierzchniowy jest czuły na miony, elektrony i fotony, które docierają do ziemi.
Dane z Obserwatorium obejmują zestaw od danych surowych, uzyskanych bezpośrednio z tych i innych instrumentów, poprzez zrekonstruowane zbiory danych uzyskane w wyniku szczegółowej analizy, aż po dane prezentowane w publikacjach naukowych. Niektóre z tych danych są rutynowo udostępniane innym obserwatoriom, aby umożliwić analizy z pełnym pokryciem nieba i ułatwić tzw. badania wielokanałowe (multi-messenger).
Eksploatacja Obserwatorium Pierre Auger, przez Współpracę około 400 naukowców z ponad 90 instytucji w 18 krajach świata, umożliwiła wyznaczenie własności promieni kosmicznych o najwyższych energiach z niespotykaną dotąd precyzją. Te promienie kosmiczne to przede wszystkim jądra powszechnie występujących pierwiastków, które docierają na Ziemię ze źródeł astrofizycznych. Dane z Obserwatorium zostały wykorzystane do wykazania, że cząstki o najwyższych energiach mają pochodzenie pozagalaktyczne. Analizy danych pozwoliły m.in. na scharakteryzowanie typu cząstek, które przenoszą te niezwykłe energie, wśród których znajdują się pierwiastki od wodoru do krzemu. Dane te mogą być również wykorzystane do testowania fizyki cząstek przy energiach poza zasięgiem LHC.
Jak podkreślił kierownik Współpracy, Ralph Engel, cytowany w prasowym komunikacie: "dane z Obserwatorium Pierre Auger, które zostało założone ponad 20 lat temu, są wynikiem ogromnej, długoterminowej inwestycji naukowej, ludzkiej i finansowej ze strony dużej międzynarodowej współpracy. Mają one wyjątkową wartość dla światowej społeczności naukowej".
Udostępniając publicznie dane i programy do ich analizy, Współpraca Auger wspiera zasadę, że otwarty dostęp do danych pozwoli, w dłuższej perspektywie, na maksymalne wykorzystanie ich potencjału naukowego - czytamy w komunikacie IFJ PAN.
Zespół Auger przyjął klasyfikację swoich danych na cztery poziomy złożoności, wzorując się na klasyfikacji stosowanej w fizyce wysokich energii i zaadaptował ją do swojej polityki otwartego dostępu. Ostatnie dwa poziomy informacji (udostępnienie m.in. zrekonstruowanych zdarzeń wybranych według najlepszej dostępnej wiedzy o wydajności detektora i warunkach panujących w czasie zbierania danych oraz udostępnienie prawie surowych danych związanych z tymi zdarzeniami) zostały dodane w obecnym wydaniu, które zawiera dane z dwóch głównych instrumentów Obserwatorium: 1500–metrowej sieci Detektora Powierzchniowego i Detektora Fluorescencyjnego.
Zbiór danych składa się z 10 proc. wszystkich zdarzeń zarejestrowanych w Obserwatorium, poddanych tym samym procedurom selekcji i rekonstrukcji, które były stosowane przez Współpracę w ostatnich publikacjach.
Współpraca Pierre Auger jest zaangażowana w politykę otwartych danych w celu zwiększenia różnorodności osób mających dostęp do danych naukowych, a tym samym zwiększenia wspólnego potencjału naukowego na przyszłość.
W IFJ PAN prowadzone są zdalne dyżury akwizycji danych. Obecnie Instytut jest zaangażowany w rozbudowę detektorów, która znacznie zwiększy możliwości pomiarowe Obserwatorium.
PAP - Nauka w Polsce
ekr/
Źródło: Fotolia
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C86516%2Cobserwatorium-pierre-auger-udostepnia-kolejna-porcje-otwartych-danych.html

Obserwatorium Pierre Auger udostępnia kolejną porcję otwartych danych.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dane satelitarne dla każdego – konferencja Sat4Envi
2021-02-24.
Konferencja „Dane satelitarne dla każdego” odbędzie się w dniach 2 - 4 marca 2021 r. Jest to trzecia konferencja Sat4Envi, która zostanie zrealizowana w ramach projektu „System operacyjnego gromadzenia, udostępniania i promocji cyfrowej informacji satelitarnej o środowisku – Sat4Envi”.
Projekt „System operacyjnego gromadzenia udostępniania i promocji cyfrowej informacji satelitarnej o środowisku – Sat4Envi” nieuchronnie dobiega końca. Centrum Informacji Kryzysowej CBK PAN razem z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowym Instytutem Badawczym, Akademickim Centrum Komputerowym CYFRONET AGH oraz Polską Agencją Kosmiczną serdecznie zapraszają do udziału w ostatniej konferencji projektu "Dane satelitarne dla każdego", która odbędzie się w formule on-line.
Konferencja „Dane satelitarne dla każdego” odbędzie się w dniach 2 - 4 marca 2021 r. Pierwszy dzień zostanie poświęcony na podsumowanie rezultatów projektu oraz perspektywom wykorzystania ich na potrzeby użytkowników sektora publicznego.
Drugi dzień będzie dotyczył głównego produktu Sat4Envi – Systemu Obsługi Klienta SOK. Jest to Internetowy serwis udostępniający dane użytkownikom: służbom zarządzania kryzysowego, administracji publicznej i społeczeństwu. SOK to również platforma, dzięki której dane satelitarne środowiskowe i meteorologiczne, w tym z programu Copernicus, są dostępne dla każdego. Daje ona dostęp do danych i zdjęć satelitarnych potrzebnych w wielu gałęziach gospodarki. Widać na nich, m.in.: pyły w atmosferze, zachmurzenie, wyładowania, opady, chmury lodowe, opad śniegu czy zmrożenia na rzekach i jeziorach.
Podczas ostatniego dnia również zostaną poruszone tematy związane z Systemem Obsługi Klienta SOK ale z praktycznej perspektywy. Przykładowe zastosowania widoczne są w załączniku "Przykładowa zawartość portalu Sat4Envi".
Aby wziąć udział w konferencji należy wejść na stronę projektu lub otworzyć agendę konferencji, a następnie wybrać dzień. Zawarta tu ścieżka przekieruje bezpośrednio do spotkania. Udział w konferencji jest bezpłatny oraz nie wymaga rejestracji.
Projekt  ”System operacyjnego gromadzenia, udostępniania i promocji cyfrowej informacji satelitarnej o środowisku -Sat4Envi” jest projektem realizowanym przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Państwowy Instytut Badawczy we współpracy z Partnerami, którymi są: Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk, Akademickie Centrum Komputerowe CYFRONET AGH oraz Polska Agencja Kosmiczna (PAK). Projekt uzyskał dofinansowanie w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa, Działanie 2.3, Podziałanie 2.3.1, w wysokości 17 903 900,00 pln. Środki pochodzą z budżetu środków europejskich (84.63%) i z budżetu państwa (15.37%)
Źródło: CIK CBK PAN
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/dane-satelitarne-dla-kazdego-konferencja-sat4envi

Dane satelitarne dla każdego – konferencja Sat4Envi.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)