Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

Trwa rozbudowa sieci Starlink. 60 satelitów misji L23 umieszczonych na orbicie
2021-04-07.
Z kosmodromu Cape Canaveral na Florydzie wystartowała rakieta Falcon 9 firmy SpaceX z kolejnym zestawem satelitów rozrastającej się sieci telekomunikacyjnej Starlink.
Rakieta Falcon 9 wystartowała ze stanowiska SLC-40 7 kwietnia 2021 r. o 17:34 czasu polskiego. Wszystkie fazy lotu przebiegły pomyślnie i po nieco ponad godzinie od startu zestaw 60 satelitów serii Starlink L23 został umieszczony na wstępnej orbicie.
Był to już 10. lot rakiety Falcon 9 w 2021 roku. Zdecydowana większość, bo aż 8 z tych misji były poświęcone wysłaniu satelitów konstelacji Starlink. Firma SpaceX dysponuje już prawie 1400 działającymi satelitami na niskiej orbicie okołoziemskiej. Wszystkie poza 10 satelitami umieszczonymi na orbicie polarnej znajduje się na powłoce o wysokości 550 km i inklinacji 53 stopni.
Dolny stopień o oznaczeniu B1058 po wykonanej misji powrócił na Ziemię i wylądował o własnym napędzie na barce OCISLY na Oceanie Atlantyckim. Było to już 7. wykorzystanie tego samego członu rakietowego. Takim wielokrotnym użyciem mogą się pochwalić tylko jeszcze dwa inne egzemplarze dolnego stopnia rakiety Falcon 9.
Stopień B1058 wykonywał wcześniej misje: pierwszy załogowy lot SpaceX Demo-2 do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ANASIS-II, Starlink L12, towarową misję CRS-21 do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, Transporter-1 oraz Starlink L20.
W locie tym ponownie wykorzystano również owiewki chroniące ładunek podczas rakietowego lotu atmosferycznego. Obie połówki uczestniczyły w poprzednich misjach i zostały odzyskane. Firma SpaceX będzie próbowała też odzyskać je w tym locie za pomocą swojego statku Shelia Bordelon.
O sieci Starlink
Starlink to – budowana przez firmę SpaceX – sieć satelitów telekomunikacyjnych na niskiej orbicie okołoziemskiej, która ma zapewnić tani dostęp do sieci Internet w miejscach, gdzie naziemne usługi są zawodne bądź w ogóle niedostępne.
W tej chwili sieć składa się z prawie 1400 działających satelitów, z czego większość znajduje się na orbitach o wysokości 550 km i inklinacji 53 stopni. Docelowo ma się tam znaleźć 1584 ładunków. Rozmieszczenie satelitów na tej pierwszej powłoce powinno się zakończyć jeszcze w tym roku. Ostatnią misją pierwszej fazy rozbudowy będzie lot Starlink L28. Na orbicie polarnej, gdzie ma zostać umieszczonych ponad 300 satelitów, na razie wysłano 10 satelitów.
Każdy z wysłanych satelitów Starlink pierwszej generacji waży około 260 kg i jest wyposażony w anteny obsługujące pasma radiowe Ka i Ku. Statki mają zamontowane specjalne osłony zmniejszające odbijanie promieni słonecznych od anten. Po wypuszczeniu na orbicie satelity rozkładają swoje pojedyncze panele słoneczne i po testach działania każde z urządzeń odpala silniki jonowe Halla, by trafić na docelową orbitę kołową.
W ramach testowej usługi beta z dostępu do Internetu przez satelity Starlink korzysta już ponad 10 000 użytkowników ze Stanów Zjednoczonych. Testerzy raportują dostęp do sieci z osiąganą przepustowością do 100-120 Mb/s i opóźnieniami 40 ms. W lutym firma SpaceX uruchomiła przedsprzedaż regularnej usługi, którą spodziewa się otworzyć w drugiej połowie 2021 r.
 
Podsumowanie
Była to już prawdopodobnie ostatnia misja firmy SpaceX przed planowanym trzecim lotem załogowym przeprowadzanym przez przedsiębiorstwo w ramach kontraktu z NASA. 22 kwietnia statek Crew Dragon z astronautami misji Crew-2 ma polecieć przy pomocy rakiety Falcon 9 do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Na świecie była to 28. próba rakiety orbitalnej w 2021 roku i 27. udana.
Na podstawie: NSF/SpaceX
Opracował: Rafał Grabiański
 
Więcej informacji:
•    Oficjalna strona sieci Starlink
 
 
Na zdjęciu: Rakieta Falcon 9 startująca z satelitami Starlink L23. Źródło: SpaceX.
 Starlink Mission
https://www.youtube.com/watch?t=1132&v=Uy9Jn-3vuPs&feature=emb_imp_woyt
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/trwa-rozbudowa-sieci-starlink-60-satelitow-misji-l23-umieszczonych-na-orbicie

Trwa rozbudowa sieci Starlink. 60 satelitów misji L23 umieszczonych na orbicie.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Odpowiedzi 21,1 tyś
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najczęściej odpowiadający w tym temacie

Najczęściej odpowiadający w tym temacie

Popularne odpowiedzi

Astronomiczna wiadomość z internetu.   Kochani. Jako, że jakoś tak lubię liczby czy statystyki oświadczam, że kolega Paweł zapisał już 200 stron informacji o Wszechświecie. Myślę, że należą się mu p

Nie ma czym lecieć do gwiazd Marzymy o powrocie na Księżyc, chcielibyśmy polecieć na Marsa. Ale czy to przypadkiem nie jest wyraz naszej megalomanii? Czy technicznie jesteśmy do tego zdolni? Z prof.

Hiperolbrzym UY Scuti jest największą znaną człowiekowi gwiazdą. Wszechświat jest niesamowicie wielki i niezwykle trudno jest pojąć jego rozmiary, zakładając że posiada on w ogóle jakieś granice. Pod

Dodane obrazy

Współpraca POLSA i GUGiK na rzecz szerszego stosowania danych satelitarnych
2021-04-08.
Wspólne działania informacyjno-edukacyjne związane z wykorzystaniem danych satelitarnych, a także współpraca przy przygotowywaniu i aktualizacji mapy pokrycia terenu Polski – to główne założenia podpisanego 8 kwietnia br. porozumienia pomiędzy Polską Agencję Kosmiczną (POLSA) a Głównym Urzędem Geodezji i Kartografii (GUGIK).
Zawarcie w czwartek 8 kwietnia porozumienia między Polską Agencją Kosmiczną (POLSA) a Głównym Urzędem Geodezji i Kartografii (GUGIK) potwierdzili swoimi podpisami prezes PAK, prof. Grzegorz Wrochna oraz Główny Geodeta Kraju, dr hab. inż. Waldemar Izdebski. Instytucje zadeklarowały współpracę m.in. w zakresie wykorzystania danych państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego oraz danych i produktów pochodzących z obserwacji Ziemi do  aktualizacji rejestrów prowadzonych przez Głównego Geodetę Kraju. POLSA i GUGiK będą też wspólnie tworzyć usługi wspierające administrację publiczną oraz przygotowywać publikacje w  serwisie www.geoportal.gov.pl.
Zastosowanie danych satelitarnych staje się coraz bardziej powszechne. Dzięki pozyskanym informacjom można znacznie zaoszczędzić fundusze, zoptymalizować zarządzanie zasobami ludzkimi, zwiększyć płynność operacji, także świadomie podejść do zarządzania kryzysowego. "Opieranie działań na danych satelitarnych umożliwia również administracji publicznej podejmowanie decyzji w  zakresie m.in. planowania zagospodarowania terenów, rozwoju infrastruktury czy ochrony zdrowia mieszkańców. Dane ze zbiorów GUGiK pozwolą nam m.in. udoskonalić metodykę i funkcjonalność mapy zobrazowania Polski, która powstała na zlecenie POLSA" – powiedział prezes Wrochna.
Dodał, że istotne są również działania edukacyjne związane z wykorzystaniem przez społeczeństwo danych z obserwacji Ziemi.  – Wspólnie z GUGiK chcemy w tym roku informować m.in. o możliwościach wykorzystania danych przestrzennych pochodzących z państwowych zasobów geodezyjnych i  kartograficznych oraz danych pozyskiwanych z programów kosmicznych. Zapraszamy również ekspertów GUGiK do udziału w naszych webinariach, szkoleniach, m.in. dotyczących ścieżek kariery w  sektorze kosmicznym czy poświęconych teledetekcji i innowacyjności usług i produktów – podkreślił prezes Wrochna.
Dane przestrzenne stanowią dziś podstawę do podejmowania ważnych decyzji politycznych, ekonomicznych, jak również społecznych. Dlatego GUGiK wspiera wszelkie inicjatywy mające na celu popularyzację danych przestrzennych i analiz ułatwiających podejmowanie decyzji. Wysoka częstotliwość pozyskiwania danych satelitarnych może stanowić uzupełnienie informacji przestrzennej udostępnianej przez Główny Urząd Geodezji i Kartografii. Jednocześnie transfer doświadczeń i wiedzy pomiędzy naszymi instytucjami pozwoli na optymalizację budowanych rozwiązań – powiedział Główny Geodeta Kraju Waldemar Izdebski.
Dodał, że niezwykle istotny jest powszechny dostęp do danych przestrzennych za pośrednictwem usług sieciowych serwisu Geoportal, który jest w czołówce serwisów administracji publicznej wykorzystywanych przez obywateli.
Źródło: POLSA
Źródło: Space24
Ilustracja: POLSA/Główny Urząd Geodezji i Kartografii
https://www.space24.pl/wspolpraca-polsa-i-gugik-na-rzecz-szerszego-stosowania-danych-satelitarnych

Współpraca POLSA i GUGiK na rzecz szerszego stosowania danych satelitarnych.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Perseverance i Ingenuity pozdrawiają z Marsa [WIDEO]
2021-04-08.EN. TM
NASA opublikowała nowe zdjęcie Łazika Perseverance wraz z helikopterem Ingenuity, zrobione na Marsie. Na fotografii widać już, że autonomiczny dron działa samodzielnie. Zanim jednak Ingenuity wystartuje, wykona jeszcze szereg testów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dron wzbije się nad powierzchnię Czerwonej Planety 11 kwietnia. Jeżeli jego misja zakończy się sukcesem, przyszłe ekspedycje na Marsa będą uwzględniać  badania nie tylko z powierzchni, ale także z atmosfery. Trzymamy kciuki za powodzenie misji!
źródło: tvp.info
https://www.tvp.info/53196929/selfie-z-marsaingenuity-dziala-juz-samodzielnie

Perseverance i Ingenuity pozdrawiają z Marsa [WIDEO].jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sonda Mars Odyssey wystartowała 20 lat temu. Wciąż obserwuje Marsa
2021-04-08. Radek Kosarzycki
7 kwietnia minęło już okrągłe dwadzieścia lat od dnia, w którym sonda Mars Odyssey została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną, w kierunku Czerwonej Orbity. Od tego czasu sonda bezustannie obserwuje Marsa z orbity.

Pierwotnym zadaniem sondy było badanie składu chemicznego powierzchni Marsa i poszukiwanie innych informacji o ewolucji planety. Jednak w ciągu trwającej już dwie dekady misji sonda przydała się do wielu innych zadań. Na przestrzeni lat sonda odkryła wiele dowodów na obecność lodu wodnego na marsie, ale także stanowiła, chociażby za łącznika między lądownikami i łazikami a radioteleskopami na Ziemi.
Jakby nie patrzeć, przez bardzo długie lata, większość przeglądowych map Marsa wykonanych była właśnie za pomocą kamery THEMIS zainstalowanej na pokładzie sondy Odyssey. Dzięki temu, że kamera rejestrowała obrazy w zakresie podczerwonym, dostarczała ona informacji o temperaturach panujących na powierzchni planety w ciągu dnia i nocy. Informacje te z kolei pozwalały na ustalenie, z czego składają się formacje widoczne z orbity.
Od początku swojej misji, sonda Odyssey przesłała na Ziemię ponad milion zdjęć powierzchni Marsa. To dzięki tym mapom naukowcy mogli wybierać najlepsze miejsca lądowania dla kolejnych sond, lądowników i łazików marsjańskich. Co więcej, z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że jeżeli kiedyś na Marsa poleci człowiek, to przy wyborze miejsca lądowania ktoś wyciągnie mapy wykonane przez Odyssey.
Zdjęcie wydm na Marsie wykonane przez sondę Odyssey między 2002 a 2004 rokiem.

Mars Odyssey Earns Longevity Badge
Film opublikowany w 2010 r. kiedy to sonda Odyssey stała się najdłużej pracującą sondą marsjańską. To było 11 lat temu.
https://www.youtube.com/watch?v=dMzX3odi1K8&feature=emb_imp_woyt

https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/08/sonda-mars-odyssey-20-lat/

Sonda Mars Odyssey wystartowała 20 lat temu. Wciąż obserwuje Marsa.jpg

Sonda Mars Odyssey wystartowała 20 lat temu. Wciąż obserwuje Marsa2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sonda OSIRIS-REx pożegnała planetoidę Bennu
2021-04-08. Radek Kosarzycki
7 kwietnia br. sonda OSIRIS-REx po raz ostatni zbliżyła się do planetoidy Bennu. Wkrótce rozpocznie powolną podróż do domu. Za kilka dni otrzymamy także ostatnie zdjęcia z powierzchni planetoidy.
W trakcie ostatniego zbliżenia do planetoidy Bennu, które trwało niemal sześć godzin, sonda znalazła się w odległości zaledwie 3,5 km od jej powierzchni. Przelatując nad miejscem, z którego kilka miesięcy temu (20 października 2020 r.) pobrała próbkę materii, sonda spróbowała wykonać zdjęcia miejsca, z którego pobrała próbki.
Z uwagi na fakt, że sonda OSIRIS-REx już za kilka tygodni rozpocznie podróż do domu, inżynierowie szczególnie się nie spieszą. Dane z ostatniego przelotu powinny dotrzeć na Ziemię najwcześniej 13 kwietnia. Wtedy też zobaczymy szczegółowe zdjęcia z przelotu, a tym samym ostatnie zdjęcia planetoidy Bennu wykonane z bliska na bardzo długo. W trakcie manewru sonda zebrała aż 4 GB danych, więc jest co przesyłać na Ziemię, a jakiegoś szczególnie szybkiego łącza między Ziemią a oddaloną od nas o 300 mln km planetoidą niestety nie ma. Maksymalna przepustowość wynosi 412 kb/s.
Choć już więcej sonda nie zbliży się do planetoidy, to pozostanie w jej otoczeniu jeszcze do 10 maja. To wtedy, zgodnie z planem, włączy swoje silniki i rozpocznie dwuletnią podróż w kierunku Ziemi.
Kiedy na Ziemię dotrą próbki materii z Bennu?
Według harmonogramu kapsuła z próbkami wyląduje na poligonie w Utah w dniu 24 września 2023 r.
https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/08/sonda-osiris-rex-ostatni-raz-spotyka-bennu/

Sonda OSIRIS-REx pożegnała planetoidę Bennu.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NASA pokazała piękne ujęcia na południowy biegun Księżyca. Tam powstaną bazy [WIDEO]
2021-04-08.
Amerykańska Agencja Kosmiczna na wielu frontach intensywnie przygotowuje się do powrotu na Srebrny Glob. Właśnie w sieci pojawił się film, na którym możemy zobaczyć obszar, w którym powstaną pierwsze kolonie.
Naukowcy za pomocą sondy Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO) poszukują na powierzchni naturalnego satelity naszej planety dogodnych warunków do powstania bazy załogowej Artemis Base Camp. Według założeń, ma to być obszar jednego z kraterów leżących na południowym biegunie Księżyca.
Dlaczego NASA rozgląda się za kraterem? Ponieważ wiele z nich posiada zarówno zacienione miejsca jak i nasłonecznione. Jako że na Księżycu temperatury wahają się od minus 190 stopni do plus 150 stopni Celsjusza, trzeba wybrać takie miejsce, by można było jednocześnie chronić astronautów przed gorącem, jak i móc wykorzystać promienie słoneczne.
Naukowcy chcą zasilać bazę za pomocą paneli solarnych i wodoru. Te pierwsze będą znajdować się na nasłonecznionej powierzchni wokół kraterów, natomiast kosmiczne górnictwo, dokonywane w poszukiwaniu lodu wodnego (czyli wody, tlenu i wodoru), będzie odbywało się w zacienionych miejscach, a później lód będzie można roztapiać i przetwarzać w cieple.
NASA ma zamiar wykorzystać naturalne zasoby i warunki środowiskowe Księżyca na potrzeby budowy pierwszych kolonii. Naukowcy uważają, że można szybko i w łatwy sposób stworzyć tam podwaliny do budowy nowej cywilizacji międzyplanetarnej. Srebrny Glob będzie też eksperymentem, na podstawie którego ludzkość będzie mógł solidnie przygotować się do kolonizacji Marsa.
Na orbicie Ziemi i Księżyca jeszcze w latach 20. ma powstać pięć nowych stacji kosmicznych. Dwie będą należały do NASA (zobacz tutaj), trzecia do Chin, czwarta do Pentagonu, a piąta do prywatnej firmy, która ma ją wykorzystać jako kosmiczny hotel. Tymczasem na samej powierzchni Księżyca mają powstać co najmniej trzy bazy. Pierwsza będzie należała do NASA i ESA, druga do Chin i Rosji, a trzecia do Pentagonu.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
Shadows Near The Moon's South Pole
https://www.youtube.com/watch?v=0GCTOHu4OrQ&feature=emb_imp_woyt

https://www.geekweek.pl/news/2021-04-08/nasa-pokazala-piekne-ujecia-na-poludniowy-biegun-ksiezyca-tam-powstana-bazy-wideo/

NASA pokazała piękne ujęcia na południowy biegun Księżyca. Tam powstaną bazy [WIDEO].jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnopolski Konkurs "Międzygwiezdny pył" pod patronatem Uranii
2021-04-08.
Zespół Szkół i Placówek nr 1 w Katowicach zorganizował Ogólnopolski Konkurs pt. „Międzygwiezdny pył”. Konkurs skierowany jest do uczniów klas 7-8 szkół podstawowych.  Jego tematyką jest promieniowanie i promieniotwórczość oraz osoby powiązane z tymi zagadnieniami. Zgłoszenia do konkursu należy przesyłać do 15 kwietnia 2021. Ze względu na sytuację epidemiologiczną konkurs przeprowadzony będzie w formie zdalnej.  
Zespół Szkół i Placówek nr 1 w Katowicach zaprasza uczniów klas 7-8 szkół podstawowych do udziału w kolejnej edycji Ogólnopolskiego Konkursu pt. „Międzygwiezdny pył”. Każda osoba, która chce (i może) wziąć udział w tym konkursie, powinna wysłać swoje zgłoszenie do konkursu drogą elektroniczną do 15 kwietnia 2021. Ze względu na sytuację epidemiologiczną konkurs przeprowadzony będzie w formie zdalnej.
Konkurs obejmuje podstawowe zagadnienia z przyrody, geografii, fizyki, biologii, chemii, ekologii oraz elementy astronomii i kosmologii. Tegoroczna edycja zajmuje się tematem szeroko pojętego promieniowania i promieniotwórczości oraz jego wpływu na planetę. Pod uwagę będą brane następujące zagadanienia:
•    promieniotwórczość naturalna i sztuczna,
•    odkrycia i osoby związane z promieniotwórczością,
•    promieniowanie kosmiczne,
•    aspekty ekologiczne promieniotwórczości (skażenia, obszary, żywność, wpływ na człowieka),
•    rola izotopów.
 
Konkurs składa się z 2 etapów: etapu szkolnego i etapu ogólnopolskiego.
I. Etap szkolny – test on-line, 20.04.2021, godz. 14:00
•    Test wiadomości z zakresu tematyki głównej konkursu (30 minut) przeprowadzony zostanie on-line. Link do testu otrzymają szkolni koordynatorzy w dniu konkursu. Test zostanie przeprowadzony na platformie testowej. Uczniowie logując się wpisują pełne imię i nazwisko, podają klasę oraz szkołę. Start testu o godzinie 14.00
 
II. Etap ogólnopolski – test on-line + osobista prezentacja przygotowanej pracy, 04.05.2021, godz. 9:00
•    W etapie ogólnopolskim może wziąć udział maksymalnie 2 reprezentantów danej szkoły, którzy z testu otrzymali najwyższy wynik w szkole i był on wyższy niż 70% wszystkich punktów do zdobycia.
•    Ten etap składa się z dwóch części:
1.     Test wiadomości on-line przeprowadzony w dniu konkursu na platformie testowej (maksymalnie 30 min.) z zakresu głównej tematyki konkursu w dniu 4 maja 2021, o godz. 9.00.
2.    Prezentacja doświadczenia/eksperymentu/filmu z danej tematyki czyli przygotowane wcześniej przez uczniów samodzielne wystąpienie i zaprezentowanie jego wyników w dniu 4 maja 2021r. W zależności od ilości uczniów biorących udział w II części konkursu prezentacje uczniów mogą zostać rozłożone na kolejne dni. Każdy uczeń zostanie powiadomiony o dokładnej godzinie swojej prezentacji w osobnej wiadomości.
Tematy prezentacji do wyboru:
1.    Promieniotwórczy, czyli jaki?
2.    Promieniotwórczość w naszym otoczeniu.
3.    Czy promieniowanie kosmiczne jest (nie) bezpieczne?
Opisane prezentacje (imię i nazwisko ucznia, szkoła, temat prezentacji) Organizatorzy proszą o wcześniejsze przesłanie do 30.04.2021, w celu zapoznania się z ich zawartością, na adres mailowy: [email protected] Należy w prezentacji podać wykorzystaną literaturę.
Celem konkursu jest:
•    popularyzowanie wiedzy przyrodniczej, w tym elementów astronomii i kosmologii;
•    rozwijanie zainteresowań otaczającym światem u uczniów;
•    doskonalenie umiejętności logicznego i twórczego myślenia uczniów;
•    rozwijanie umiejętności autoprezentacji;
•    poszukiwanie, gromadzenie informacji dot. nowinek w zakresie odkryć i osiągnięć naukowych;
•    kształtowanie kompetencji kluczowych.
 
Konkursowi patronują Urania - Postępy Astronomii, Astronarium oraz Credo.
Organizatorem konkursu jest Zespołu Szkół i Placówek nr 1 w Katowicach przy ul. Paderewskiego 46. Osobą do kontaktu z uczestnikami konkursu, ich opiekunami czy z prasą jest Joanna Grecka-Otremba.  
Zgłoszenia do konkursu należy przesyłać do dnia 15.04.2021 drogą elektroniczną na adres: [email protected] W tytule maila należy wpisać „Międzygwiezdny pył”.

Więcej informacji o konkursie można znaleźć na stronie internetowej, na profilu FB konkursu oraz w regulaminie.
Źródło: ZSiP nr 1 w Katowicach
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ogolnopolski-konkurs-miedzygwiezdny-pyl

Ogólnopolski Konkurs Międzygwiezdny pył pod patronatem Uranii.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie mapują kosmiczną sieć
2021-04-08.
Międzynarodowy zespół astronomów po raz pierwszy zmapował fragment kosmicznej sieci bez wykorzystania jasnych kwazarów.
Astronomowie od dawna zakładają, że miliardy galaktyk we Wszechświecie są połączone ogromną kosmiczną siecią gazowych przepływów. Sama sieć jest trudna do zaobserwowania, ponieważ nie generuje prawie żadnego światła. Do tej pory mapowane były tylko węzły kosmicznej sieci, z wykorzystaniem kwazarów. Są to supermasywne czarne dziury w centrach galaktyk, których otoczenie emituje ogromne ilości światła. Światło to jest następnie rozpraszane przez kosmiczną sieć, dzięki czemu staje się ona widoczna wokół kwazarów. Niestety, kwazary są rzadkie. Co więcej, znajdują się one tylko w węzłach kosmicznej sieci, w rezultacie dając ograniczone spojrzenie.

A teraz, po raz pierwszy, naukowcom udało się zobaczyć mały kawałek kosmicznej sieci bez użycia kwazarów. Zespół kierowany przez Rolanda Bacona (CNRS, Centre de Recherche Astrophysique de Lyon, Francja) skierował Very Large Telescope na części znanego Ultragłębokiego Pola Hubble’a na okres 140 godzin (6 nocy pomiędzy sierpniem 2018 a styczniem 2019 roku).

Korzystając z Multi Unit Spectroscopic Explorer (MUSE), naukowcy byli w stanie uchwycić światło pochodzące od grupy gwiazd i galaktyk, które zostało rozproszone przez włókna gazowe z kosmicznej sieci. Jest to światło pochodzące z okresu około 2 mld lat po Wielkim Wybuchu.

Obserwacje wykazały, że potencjalnie ponad połowa rozproszonego światła nie pochodzi z dużych, jasnych źródeł promieniowania, ale z morza wcześniej nieodkrytych galaktyk o bardzo niskiej jasności, które są zbyt ciemne, by obserwować je pojedynczo.

Wyniki wzmacniają hipotezę, że młody Wszechświat składał się z ogromnej liczby małych grup świeżo uformowanych gwiazd. Współautor badania Joop Schaye (Leiden Observatory, Leiden University, Holandia) mówi: Sądzimy, że światło, które widzimy, pochodzi głównie z młodych galaktyk, z których każda zawiera milion razy mniej gwiazd niż nasza własna Droga Mleczna. Takie maleńkie galaktyki były prawdopodobnie odpowiedzialne za koniec kosmicznych ‘wieków ciemnych’, kiedy to mniej niż miliard lat po Wielkim Wybuchu, Wszechświat został oświetlony i ogrzany przez pierwsze generacje gwiazd.

Współautor Michael Maseda (Leiden Observatory, Leiden University) dodaje: Obserwacje MUSE dają nam zatem nie tylko obraz kosmicznej sieci, ale także dostarczają nowych dowodów na istnienie niezwykle małych galaktyk, które odgrywają tak istotną rolę w modelach wczesnego Wszechświata.

W przyszłości astronomowie chcieliby tworzyć mapy większych fragmentów kosmicznej sieci. Dlatego pracują nad udoskonaleniem instrumentu MUSE tak, by zapewnił dwa do czterech razy większe pole widzenia.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Astronomie.nl

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/04/astronomowie-mapuja-kosmiczna-siec.html

Astronomowie mapują kosmiczną sieć.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba coraz bliżej. Przygotowania do startu trwają
2021-04-08. Radek Kosarzycki
Zespół inżynierów przygotowujący następcę Kosmicznego Teleskopu Hubble’a złożył i spakował w podróż potężną, pięciowarstwową osłonę słoneczną teleskopu.
Według planów osłona zostanie ponownie rozłożona dopiero gdy teleskop będzie już od kilku dni znajdował się w przestrzeni kosmicznej rozpoczynając podróż do swojej lokalizacji docelowej oddalonej od Ziemi o 1,5 mln km.
Osłona stanowi niezwykle ważny element teleskopu, albowiem to ona będzie chroniła instrumenty optyczne teleskopu od jakichkolwiek źródeł ciepła, które mogłyby negatywnie wpływać na możliwości obserwacyjne teleskopu, który będzie obserwował niebo w zakresie podczerwonym. Właśnie ten zakres promieniowania wymaga, aby instrumenty, czujniki i zwierciadła były w trakcie obserwacji schłodzone do możliwie najniższych temperatur. Tylko dzięki temu będą w stanie wykryć promieniowanie termiczne z odległych obiektów we wszechświecie.
Ta część osłony, która będzie zwrócona w stronę Słońca, Ziemi i Księżyca będzie – według obliczeń – rozgrzana do 109 stopni Celsjusza. Z drugiej jednak strony, ostatnia warstwa osłony, zwrócona w stronę głębokiego kosmosu będzie już utrzymywała temperaturę rzędu -237,15 stopni Celsjusza.
Po co w ogóle składać osłonę?
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba nie należy do najmniejszych instrumentów. Sama osłona już po rozłożeniu będzie miała rozmiary 21 × 17 metrów, czyli będzie rozmiarami zbliżona do kortu tenisowego. Siłą rzeczy w takiej formie nie zmieści się ona w osłonie ładunku na szczycie rakiety Ariane 5, której średnica to zaledwie 5,4 m.
Proces złożenia osłony trwał ponad miesiąc, ale było to naprawdę wymagające zadanie. Wystarczy sobie wyobrazić próbę dokładnego złożenia płachty o rozmiarach kortu tenisowego i grubości pięciu setnych milimetra. Oczywiście to jest ta najgrubsza warstwa. Pozostałe cztery mają grubość 0,02 mm.
Zanim dojdzie do startu inżynierowie mają jeszcze dużo pracy, włącznie z ostatnim złożeniem i rozłożeniem głównego zwierciadła teleskopu. Miejmy jednak nadzieję, że także i tu wszystko przebiegnie zgodnie z planem i jeszcze jesienią obejrzymy start teleskopu. Jakby nie patrzeć naukowcy stoją już w długiej kolejce do obserwacji za jego pomocą.
Grafika z 2015 roku przedstawiająca Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba w przestrzeni kosmicznej. Źródło: Northrop Grumman/NASA via AP
https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/08/oslona-jwst-zlozona-do-startu/

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba coraz bliżej. Przygotowania do startu trwają.jpg

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba coraz bliżej. Przygotowania do startu trwają2.jpg

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba coraz bliżej. Przygotowania do startu trwają3.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przełomowe odkrycie - istnieją siły nieznane fizykom?

2021-04-08.

Naukowcy z Fermilab opublikowali pierwsze wyniki eksperymentu Muon g-2, które wskazują na "jeszcze nieodkryte cząstki lub siły". Potwierdzono, że cząstki określane mianem mionów nie zachowują się tak, jak wskazywałby Model Standardowy. To odchylenie może wskazywać na "ekscytującą nową fizykę".

Dowody zebrane w Narodowe Laboratorium Przyśpieszania Cząstek Elementarnych im. Enrico Fermiego (Fermilab) w pobliżu Chicago wydają się wskazywać na to, że maleńka cząstka subatomowa znana jako mion drga o wiele bardziej niż przewiduje to teoria. Według fizyków najlepszym wyjaśnieniem jest to, że mion jest popychany przez zupełnie nieznane fizyce rodzaje materii i energii.

 
Jeśli wyniki są prawdziwe, odkrycie to stanowi przełom w fizyce cząstek elementarnych, jakiego nie widziano od 50 lat, kiedy to po raz pierwszy opracowano dominującą teorię wyjaśniającą zachowanie cząstek subatomowych. To maleńkie drganie mionu - zwane momentem magnetycznym - może wstrząsnąć podstawami nauki.

- Ten dzień jest niezwykły, długo oczekiwany nie tylko przez nas, ale przez całą międzynarodową społeczność fizyków - powiedział Graziano Venanzoni, współautor  eksperymentu Muon g-2 i fizyk z włoskiego Narodowego Instytutu Fizyki Jądrowej.

Miony, czasami znane jako "grube elektrony", są podobne do swoich bardziej znanych kuzynów, ale są 200 razy cięższe i niestabilne radioaktywnie - rozpadają się w milionowych częściach sekundy na elektrony i maleńkie, widmowe cząstki znane jako neutrina.

Miony posiadają również właściwość zwaną spinem, która sprawia, że zachowują się jak małe magnesy, powodując, że chwieją się jak małe żyroskopy, gdy zostaną umieszczone w polu magnetycznym.

Jednak wyniki uzyskane w eksperymencie, w którym fizycy wysłali miony krążące wokół nadprzewodzącego pierścienia magnetycznego, wydają się pokazywać, że mion chwieje się o wiele bardziej niż powinien.

 Jedynym wyjaśnieniem jest istnienie cząstek, które nie zostały jeszcze uwzględnione w zestawie równań wyjaśniających wszystkie cząstki subatomowe, zwanym Modelem Standardowym, który pozostaje niezmieniony od połowy lat 70. ubiegłego wieku. Te egzotyczne cząstki i związane z nimi energie, zgodnie z tą koncepcją, mogłyby naciskać i szarpać miony wewnątrz pierścienia.

Naukowcy z Fermilabu są dość pewni, że to, co zobaczyli (dodatkowe chybotanie) było prawdziwym zjawiskiem, a nie jakimś statystycznym odchyleniem. Określili tę pewność liczbą "4,2 sigma", co jest bardzo blisko progu 5 sigma, przy którym fizycy cząstek elementarnych ogłaszają poważne odkrycie. Wynik 5 sigma sugerowałby, że istnieje szansa 1 na 3,5 miliona, że stało się to przez przypadek.

- Ta zmierzona przez nas wielkość odzwierciedla oddziaływanie mionu ze wszystkim innym we Wszechświecie. Ale kiedy teoretycy obliczają tę samą wielkość, używając wszystkich znanych sił i cząstek w Modelu Standardowym, nie otrzymujemy tej samej odpowiedzi. Jest to mocny dowód na to, że mion jest wrażliwy na coś, czego nie uwzględniają obowiązujące teorie - powiedziała Renee Fatemi, fizyk z University of Kentucky i kierownik symulacji w eksperymencie Muon g-2.

 Dopóki naukowcy nie uzgodnią dokładnie, w jaki sposób 17 istniejących cząstek Modelu Standardowego oddziałuje z mionami, nie będzie możliwe stwierdzenie, czy zupełnie nowe cząstki wpływają na miony. Dopóki jedna z teorii nie okaże się dominująca, fizycy będą się wahać.

 Naukowcy są coraz bliżej odkrycia nowych sił fizycznych /123RF/PICSEL

 
Zdjęcie ilustracyjne /123RF/PICSEL


https://nt.interia.pl/technauka/news-przelomowe-odkrycie-istnieja-sily-nieznane-fizykom,nId,5156428

Przełomowe odkrycie - istnieją siły nieznane fizykom.jpg

Przełomowe odkrycie - istnieją siły nieznane fizykom2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zagadka rozwiązana. NASA wyjaśnia, że tęcza na Marsie to… nie jest tęcza
2021-04-08. Maciej Gajewski
Od początku było względnie jasne, że uchwycona przez Perseverance tęcza nie jest wynikiem unoszących się w atmosferze Marsa drobinek wody. Nie było jednak jasne skąd się właściwie wzięła. Ci, którzy sugerowali, że to flara obiektywu mieli rację.
W miniony wtorek jedno z najnowszych zdjęć wysłanych przez łazik Perseverance wywołało niemałą sensację. Co prawda od początku nikt nawet nie sugerował teorii, że w atmosferze marsjańskiej znajdują się drobinki wody – tęcza na Marsie to jednak widok rzadko spotykany.
Nie był to jednak pierwszy raz. Podobne zjawiska atmosferyczne zaobserwował Pathfinder i co opisali inżynierowie NASA na redditowym AMA. Była to wówczas tęcza wywołana na skutek unoszących się w powietrzu cząsteczek lodu. Czy to samo sfotografował Perseverance?
Tęcza na Marsie to flara obiektywu.
Niestety, wyjaśnienie zagadki okazało się jeszcze mniej ciekawe od wspomnianych drobinek lodu. Ci, którzy obstawiali, że to zwykła flara obiektywu, mieli rację. Marsjańska tęcza, jak się okazuje, nie była widoczna na niebie. To wizualny artefakt wywołany konstrukcją aparatu.
Flara to efekt optyczny pojawiający się na skutek interakcji promieni światła z soczewkami obiektywu. Można go zaobserwować również w domowych warunkach. Wystarczy skierować obiektyw aparatu – może być nawet ten w telefonie – w stronę słońca. Ustawiając obiektyw pod odpowiednim kątem łatwo uzyskać wspomnianą flarę.
To kto przegrał zakład i ile stracił?
https://spidersweb.pl/2021/04/tecza-mars-nasa-wyjasnienie.html

Zagadka rozwiązana. NASA wyjaśnia, że tęcza na Marsie to… nie jest tęcza.jpg

Zagadka rozwiązana. NASA wyjaśnia, że tęcza na Marsie to… nie jest tęcza2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Profesor Michio Kaku ostrzega przed kontaktem z kosmitami

2021-04-09.

Kiedy już znajdziemy przestawicieli życia pozaziemskiego, będziemy musieli zmierzyć się z bardzo ważnym pytaniem: Czy powinniśmy jako pierwsi nawiązać kontakt?

Znany fizyk Michio Kaku jasno wypowiada się na ten temat, twierdząc, że wierzy, iż znajdziemy obce życie, a jeśli tak się stanie, powinniśmy być ostrożni w nawiązywaniu kontaktu. W nowym wywiadzie dla "The Guardian" posunął się dalej, nazywając to "strasznym pomysłem".

 Wkrótce będziemy mieli Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba na orbicie i będziemy mieli tysiące planet do oglądania, dlatego uważam, że mamy dość wysokie szanse na nawiązanie kontaktu z obcą cywilizacją. Jest kilku moich kolegów, którzy uważają, że powinniśmy wyciągnąć do nich rękę. Uważam, że to fatalny pomysł. Wszyscy wiemy, co stało się z Montezumą, kiedy spotkał Cortésa w Meksyku wiele setek lat temu - powiedział Michio Kaku.

Hiszpańskie siły - prowadzone przez Cortésa - wyrżnęły nieuzbrojonych Azteków, aż "krew wojowników płynęła jak woda", co nie brzmi jak idealny wynik pierwszego kontaktu z obcą cywilizacją. Choć Kaku wierzy, że obce życie będzie w większości pokojowe - bo ślady, które prawdopodobnie znajdziemy, będą należały do cywilizacji o tysiące, a może miliony lat starszej od nas - nie oznacza to, że możemy czuć się całkowicie bezpieczni.

Nie możemy ryzykować. Nie powinniśmy próbować reklamować naszego istnienia obcemu życiu w kosmosie ze względu na to, że nie znamy ich intencji - wyjaśnił Kaku.

Główne niebezpieczeństwo - zdaniem Kaku - nie polega na tym, że kosmici będą "źli" per se, ale bardziej na tym, że możemy ich w ogóle nie obchodzić. Porównał naszą pozycję we Wszechświecie do jelenia w lesie. Podczas gdy myśliwi w lesie stanowią zagrożenie dla jeleni, prawdziwe niebezpieczeństwo pochodzi od deweloperów, którzy mogą wybrukować las i zniszczyć ich środowisko.

- W rzeczywistości, każdy, kto czytał "Wojnę Światów" wie, że Marsjanie w powieści HG Wellsa nie byli źli w tym sensie, że chcieli nas torturować. My po prostu stanęliśmy na ich drodze - podsumował Michio Kaku.

 Profesor Michio Kaku wypatruje kosmitów /AFP

Źródło: INTERIA
 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/obce-formy-zycia/news-profesor-michio-kaku-ostrzega-przed-kontaktem-z-kosmitami,nId,5154352

Profesor Michio Kaku ostrzega przed kontaktem z kosmitami.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LIVE: Start rakiety Sojuz z amerykańsko-rosyjską załogą do ISS

2021-04-09. Radek Kosarzycki

 

uż za kilka godzin, o godzinie 9:42 polskiego czasu w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wystartuje rakieta Sojuz, na której pokładzie znajdzie się amerykańsko-rosyjska załoga.

Na pokładzie kapsuły Sojuz MS-18 w trakcie dzisiejszego lotu znajdą się trzy osoby: amerykański astronauta Mark Vande Hei oraz rosyjscy kosmonauci Oleg Nowicki i Piotr Dubrow. Lot z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie na pokład ISS potrwa około 3 godzin.

Relacja na żywo w oknie powyżej rozpocznie się o godzinie 8:45 polskiego czasu. Statek powinien natomiast zacumować do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej już o 13:07 polskiego czasu. Relacja z cumowania powinna rozpocząć się o godzinie 12:15. Według planów NASA będzie także relacjonowała moment otwarcia włazu łączącego statek z orbitalnym laboratorium. Początek tej relacji zaplanowano na godzinę 14:30.

Dla amerykańskiego astronauty dzisiejszy lot będzie drugim w jego karierze, dla Nowckiego trzecim, natomiast Dubrow poleci w przestrzeń kosmiczną po raz pierwszy.

Gdy statek z załogą dotrze dzisiaj do stacji kosmicznej, załoga ISS powiększy się do okrągłych 10 osób. Już dawno na pokładzie starzejącej się stacji kosmicznej nie było tak tłoczno.

Soyuz Crew Launch to the International Space Station

 

 

https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/09/live-start-rakiety-sojuz/

LIVE Start rakiety Sojuz z amerykańsko-rosyjską załogą do ISS.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sojuz z astronautami na pokładzie wystartował na ISS [WIDEO]
2021-04-09.BJS. KF
Z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie wystartował w piątek Sojuz MS-18 z trzyosobową załogą. Astronauci mają dotrzeć na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS), aby podczas 6-miesięcznej misji pracować nad setkami eksperymentów z zakresu biologii, biotechnologii, nauk fizycznych i nauk o Ziemi.
Na pokładzie statku kosmicznego Sojuz MS-18 znaleźli się: astronauta amerykańskiej agencji kosmicznej NASA Mark Vande Hei oraz rosyjscy kosmonauci Oleg Nowicki i Piotr Dubrow.
Na ISS amerykańsko-rosyjska trójka dołączy do Kathleen Rubins, Michaela Hopkinsa, Victora Glovera i Shannon Walker z NASA, Rosjan Siergieja Ryżykowa i Siergieja Kud-Swierczkowa oraz japońskiego astronauty Soichi Noguchiego.
Rubins, Ryżykow i Kud-Swierczkow przybyli na statku Sojuz MS-17 w październiku 2020 roku; Hopkins, Glover, Walker i Noguchi – załoga kapsuły SpaceX Crew Dragon Resilience – dołączyli do nich w listopadzie.
Dla inżyniera pokładowego Vande Hei jest to druga misja kosmiczna. Dla dowódcy Sojuza, Nowickiego jest to trzecia misja, a dla inżyniera pokładowego Dubrowa – pierwsza.
Start przypadł na trzy dni przed 60. rocznicą pierwszego lotu człowieka w kosmos, radzieckiego kosmonauty Jurija Gagarina, i 40. rocznicą pierwszego startu promu kosmicznego NASA.
źródło: PAP, ebu
https://www.tvp.info/53221809/kosmos-astronomia-kazachstan-rosja-usa-nasa-sojuz-ms-18-z-rosyjsko-amerykanska-zaloga-wystartowal-na-iss

Sojuz z astronautami na pokładzie wystartował na ISS [WIDEO].jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pulsary mogą emitować znacznie więcej promieniowania niż nam się wydawało
2021-04-09. Radek Kosarzycki
Gigantycznym impulsom radiowym emitowanym przez pulsar znajdujący się w Mgławicy Kraba oddalonej od nas o 6500 lat świetlnych towarzyszy wzrost emisji promieniowania rentgenowskiego – takie informacje uzyskali astronomowie obserwujący ten nietypowy obiekt.
Może to oznaczać, że głośne radiowo pulsary mogą emitować znacznie więcej promieniowania, niż astronomowie dotąd przypuszczali. Badacze przypuszczają, że odkrycie to może mieć istotny wpływ na naszą wiedzę o szybkich błyskach radiowych (FRB), które docierają do Ziemi po milionach lat podróży przez przestrzeń międzygalaktyczną.
Pulsary stanowią podgrupę gwiazd neutronowych, niewielkich, ale masywnych pozostałości po masywnych gwiazdach, które eksplodowały pod koniec swojego życia jako supernowe. O ile zwykłe gwiazdy neutronowe są zwykłe, to pulsary bardzo szybko rotując, emitują niezwykle krótkie impulsy promieniowania radiowego.
Mgławica Krab i jej pulsar
Pulsar w centrum Mgławicy Krab to zupełnie nowy obiekt na niebie. Badania wskazują, że powstał on w eksplozji supernowej, do której doszło niecałe 1000 lat temu. Stąd jest to jeden z najmłodszych znanych obiektów tego typu. Szczegółowe obserwacje pozwoliły astronomom ustalić, że obiekt ten, o średnicy zaledwie dwudziestu kilometrów obraca się wokół własnej osi w tempie 30 obrotów na sekundę.
Rzeczony pulsar wyróżnia się spośród innych także tym, że gdy błyska w naszą stronę radiowo, emituje także więcej promieniowania w zakresie optycznym.
Ten ciekawy fakt sprawił, że badacze z Japonii postanowili sprawdzić, czy ta sama prawidłowość odnosi się także do innych zakresów promieniowania. Po trzech latach badań, naukowcy z RIKEN Cluster for Pioneering Research w Japonii ogłosili właśnie, że wraz z impulsami radiowymi pulsar uwalnia także 4 proc. więcej promieniowania rentgenowskiego.
Co to oznacza?
Zważając na to jak bardzo energetyczne jest promieniowanie rentgenowskie, okazuje się, że impulsy uwalniają setki razy więcej energii, niż wcześniej podejrzewano.
Badacze jak na razie nie wiedzą, co odpowiada za tak niezwykle silne impulsy radiowe. Możliwe, że mają one jakiś związek z szybkimi błyskami radiowymi, które docierają do nas spoza naszej galaktyki. W ubiegłym roku po raz pierwszy udało się zarejestrować FRB, którego źródłem okazał się magnetar w naszej galaktyce. Część badaczy podejrzewa, że magnetary na wcześniejszym etapie ewolucji były pulsarami. Jak na razie jednak naukowcy posiadają zbyt mało informacji, aby jednoznacznie te dwie grupy obiektów ze sobą połączyć.
Jak zwykle ma to miejsce w astronomii – na rozwiązanie zagadki będziemy musieli jeszcze sporo poczekać.
https://www.pulskosmosu.pl/2021/04/09/pulsary-moga-emitowac-znacznie-wiecej-promieniowania-niz-nam-sie-wydawalo/

Pulsary mogą emitować znacznie więcej promieniowania niż nam się wydawało.jpg

Pulsary mogą emitować znacznie więcej promieniowania niż nam się wydawało2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozbłyski z supermasywnej czarnej dziury w Drodze Mlecznej
2021-04-09.
W 2019 roku supermasywna czarna dziura w centrum naszej galaktyki obudziła się i wyemitowała serię rozbłysków. Nowe badania obecnie analizują, co mogło być ich powodem.

Sgr A*, czarna dziura o masie 4,6 mln mas Słońca, znajdująca się w centrum Drogi Mlecznej, jest zazwyczaj dość cichą bestią. Powoli żywi się akreującą materią w centrum Galaktyki – ale to źródło pożywienia jest skąpe, a akrecja Sgr A* nie wytwarza niczego, co przypominałoby fajerwerki, jakie kojarzymy z supermasywnymi czarnymi dziurami w aktywnych galaktykach.

Jednak w maju 2019 roku Sgr A* nagle stała się znacznie bardziej aktywna niż zwykle, wytwarzając niespotykanie jasny rozbłysk w bliskiej podczerwieni, który trwał około 2,5 godziny. Rozbłysk ten był ponad stukrotnie jaśniejszy niż typowa emisja z przypadkowej akrecji Sgr A* i ponad dwukrotnie jaśniejszy niż najjaśniejszy rozbłysk, jaki kiedykolwiek zmierzyliśmy u potwora z naszego sąsiedztwa.

Rozbłysk z maja 2019 roku zapoczątkował przedłużającą się wzmożoną aktywność – niezwykłą liczbę silnych rozbłysków, które trwały co najmniej przez cały 2019 rok (obecnie analizowane dane sięgają tylko do końca 2019 roku). Co spowodowało przebudzenie Sgr A*? I czy możemy spodziewać się kolejnych rozbłysków? Nowe badania przeprowadzone przez Lenę Murchikovą (Institute for Advanced Study) sprawdzają takie możliwości.

Rozbłyski w Sgr A* powstały prawdopodobnie w wyniku nagłego wzrostu ilości materii dostępnej do akrecji na czarną dziurę. Murchikova identyfikuje dwa prawdopodobne źródła tego nadmiaru materii.

1.    Zrzucanie masy przez gwiazdy typu S
Gęste jądro naszej galaktyki gości populację gwiazd na ciasnych orbitach wokół Sgr A*. Gwiazdy te zrzucają masę w postaci wiatrów gwiazdowych, a kiedy zbliżają się do Sgr A* na perycentrum swojej orbity, zrzucona masa może akreować na Sgr A*.
2.    Dezintegracja obiektów G
Wiadomo również, że w pobliżu Sgr A* krążą tzw. obiekty G. Te rozszerzone źródła mogą być obłokami gazu, gwiazdami lub kombinacją obu tych zjawisk – astronomowie nie są jeszcze tego pewni! Obiekty G tracą masę w wyniku tarcia podczas orbitowania, wykazując większe tempo utraty masy, gdy zbliżają się do Sgr A* i są rozciągane do kształtów o dużych powierzchniach, przechodząc przez gęstą materię tła. Masa, którą tracą w wyniku dezintegracji w perycentrum, może akreować na Sgr A*.

Poprzez serię obliczeń Murchikova oszacowała, jak dużo materii jest wyrzucane przez te dwa typy obiektów i ile czasu zajęłaby im akrecja na Sgr A*. Na podstawie dostępnych obserwacji autorka uważa, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem niespodziewanego dudnienia naszej czarnej dziury w 2019 roku jest obecnie akrecja materii z połączonych przeszłych przejść przez perycentrum obiektów G1 i G2.

Jeżeli ta interpretacja jest poprawna, moglibyśmy oczekiwać, że rozbłyski będą trwały przez pewien czas, ale Sgr A* powinna potem powrócić do stanu spoczynku. Jeżeli natomiast rozbłyski są częścią normalnej zmienności w przepływie materii akrecyjnej na Sgr A*, można by oczekiwać, że aktywność ta będzie trwała jeszcze przez wiele lat. Dalsze obserwacje tego rozbłysku powiedzą nam o tym.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
AAS Nova

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/04/rozbyski-z-supermasywnej-czarnej-dziury.html

Rozbłyski z supermasywnej czarnej dziury w Drodze Mlecznej.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Debata ekspertów poświęcona kosmicznemu wyścigowi pomiędzy ZSRR i USA
2021-04-09.
W sobotę 10 kwietnia br., w ramach obchodów Yuri’s Night Wrocław 2021, odbędzie się debata ekspertów poświęcona kosmicznemu wyścigowi pomiędzy ZSRR i USA. Wydarzenie będzie transmitowane na Facebookowych fanpage'ach Stowarzyszenia WroSpace oraz CBK PAN.
W poniedziałek 12 kwietnia przypada 60. rocznica lotu pierwszego człowieka – Jurija Gagarina – w kosmos oraz 40. rocznica pierwszego orbitalnego lotu wahadłowca Columbia (misja STS-1). Tydzień później, 19 kwietnia, wypada 50 rocznica wyniesienie w kosmos pierwszej stacji orbitalnej – Salut 1. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, do kwietniowych rocznic dołączy pierwszy pozaziemski lot helikoptera. NASA zapewnia, że pierwszy historyczny start powinien odbyć się w najbliższą niedzielę. Nic z tego nie byłoby możliwe, gdyby nie zainicjowany tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej wielki kosmiczny wyścig między USA a ZSRR. Właśnie ta rywalizacja oraz jej daleko idące skutki, będą tematem głównej debaty tegorocznych obchodów Yuri's Night Wrocław 2021 zorganizowanych przez WroSpace.
– Jest kilka aspektów wyścigu kosmicznego, o których zbyt rzadko się wspomina - mówi prowadząca sobotnią debatę Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka, dziennikarka i rzeczniczka współorganizującego wydarzenie CBK PAN.  – Przede wszystkim był to wyścig militarny. I nie chodziło nawet o dominację w przestrzeni czy podglądanie przeciwnika dzięki satelitom. Mówię o realnym zagrożeniu atakiem. Pierwsze rakiety nośne były międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi zdolnymi przenosić głowice nuklearne na ogromne odległości. USA i ZSRR rozwijały swoje programy, by trzymać w szachu przeciwnika. Gdy w 1957 Związek Radziecki wysłał na orbitę Sputnika, w USA zapanowała panika analogiczna do tej, jaka miała miejsce po ataku na World Trade Center i Pentagon. Uważano, że satelity jak Sputnik, mogą zrzucić z orbity bombę jądrową. Nie było jak się przed tym ochronić. To lęk napędził machinę kosmiczną. Ale miało to swoje pozytywne konsekwencje. Nigdy wcześniej i nigdy później nie przydzielono tak olbrzymich funduszy na rozwój nauki, jak w czasach zimnej wojny.
Dodaje, że to dzięki radzieckiemu programowi kosmicznemu Polacy zyskali szansę uczestniczenia w eksploracji kosmosu. I nie mówię tylko o tym, że dzięki Mirosławowi Hermaszewskiemu Polacy zostali historycznie czwartym narodem w kosmosie, ale też o polskich eksperymentach wysyłanych w przestrzeń radzieckimi rakietami.
Jak przekonuje Kamil Muzyka, specjalista ds. prawa kosmicznego oraz uczestnik sobotniego wydarzenia zauważa, iż wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak wiele wynalazków, które przeszły do naszego życia, powstało lub zostało udoskonalone poprzez badania nakierowane na rozwój aktywności kosmicznych. – Są to między innymi: ognioodporna odzież, matryce fotograficzne, tomografie, rezonans magnetyczny, radioterapie, protezy i kortezy, korekcja oczu, nie mówiąc o całym  przemyśl satelitarnym, od obserwacji po nawigację, telekomunikację i meteorologię. Wprowadzenie zmian w produkcji i kontroli jakości też było wynikiem praktyk opracowanych na potrzeby rozwoju kosmicznego. Można nawet powiedzieć, że współczesne ruchy ekologiczne zostały zainicjowane dzięki astronautyce, bo to właśnie zdjęcie Wschodu Ziemi, wykonane przez astronautę Williama Andersa podczas misji Apollo 8, stało się symbolem kruchości naszego ekosystemu, małości naszego świata i rozbudziło pasje wielu młodych ludzi, do ratowania środowiska naszej planety oraz rozwijania potencjału kosmicznego - podkreśla specjalista.
Co istotne, chociaż wyścig kosmiczny kojarzymy głównie z rywalizacją pomiędzy USA i ZSRR, to jesteśmy teraz świadkami nowego wyścigu, w dodatku takiego, w którym bierze udział większa liczba graczy. - Od początku lat 90. Rosja już nie odgrywa wiodącej roli. Przez pewien czas wydawało się więc, że wyścig zakończył się lub też przejdzie w fazę rywalizacji pomiędzy firmami sektora prywatnego. I taką rywalizację rzeczywiście widać. SpaceX kontra Blue Origin, Airbus kontra Thales Alenia Space. Jest to rywalizacja bardzo medialna i transmitowana nieraz na żywo przez internet – przekonuje dr hab. Grzegorz Brona, były szef Polskiej Agencji Kosmicznej i współzałożyciel Creotech Instruments. – Jednak, jeśli chodzi o skalę inwestycji, nie może być ona porównana do tego co się działo podczas Zimnej Wojny. Dlatego tak wyraźnie na jej tle zarysowuje się nowy rodzący się globalny wyścig kosmiczny pomiędzy światowymi mocarstwami. Wiodącej roli Stanów Zjednoczonych wyzwanie obecnie rzuca przyczajony do tej pory smok, Chiny. Rosja, chcąca znów odgrywać istotną rolę w kosmosie widzi w Chinach przynajmniej chwilowego partnera. Europa, chociaż niejednoznacznie, to jednak opowiada się po stronie USA. I to jest główna oś nowej rodzącej się rywalizacji wschód-zachód. Dodatkowo wyraźnie zarysowały się już lokalne podziały i dychotomie. Japonia rywalizuje z Koreą, Indie nie chcą pozostać w tyle za Chinami.
Te i wiele innych kwestii zostanie poruszonych w sobotniej debacie. Poniżej pełna lista uczestników:
•    dr Tomasz Mrozek z Zakładu Fizyki Słońca CBK PAN Wrocław;
•    inżynier Paweł Kicman z Laboratorium Mechatroniki i Robotyki Satelitarnej CBK PAN Warszawa;
•    popularyzator nauki i dziennikarz Wiktor Niedzicki;
•    dr Urszula Bąk-Stęślicka z Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego;
•    były prezes Polskiej Agencji Kosmicznej dr hab. Grzegorz Brona;
•    znawca prawa kosmicznego Kamil Muzyka.
 
Całość poprowadzi Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka, dziennikarka i autorka książek popularnonaukowych, również związana z CBK PAN (rzecznik CBK PAN). Wydarzenie będzie transmitowane na Facebookowych fanpage'ach Stowarzyszenia WroSpace oraz CBK PAN. Początek o godz. 19.30.
Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/debata-ekspertow-poswiecona-kosmicznemu-wyscigowi-pomiedzy-zsrr-i-usa

Debata ekspertów poświęcona kosmicznemu wyścigowi pomiędzy ZSRR i USA.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Perturbacje sztucznych satelitów na orbicie - opisane m.in. przez Polaków
2021-04-09.
Co dzieje się ze sztucznymi satelitami krążącymi wokół Ziemi oraz jak ogólna teoria względności wpływa na orbity i ruch satelitów? Kompleksowo wyjaśnili to naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i ESA.
Przedstawiona ponad 100 lat temu przez Alberta Einsteina ogólna teoria względności nadal zawiera wiele dotychczas nieopisanych zjawisk. Naukowcy z Instytutu Geodezji i Geoinformatyki Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu wraz z przedstawicielami Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) prezentują kilka dość nieoczekiwanych efektów i przewidywań dotyczących zachowania sztucznych satelitów krążących wokół Ziemi, które nigdy wcześniej nie zostały opisane w literaturze.
Wyniki prac prof. Krzysztof Sośnica przedstawił w październiku 2020 r. oraz w marcu 2021 r. na spotkaniu Naukowego Komitetu Doradczego Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA GNSS Science Advisory Committee, GSAC) w ramach specjalnych referatów zaproszonych, które wywołały burzliwą dyskusję, a obecnie zostały opublikowane w czasopiśmie Celestial Mechanics and Dynamical Astronomy. W popularnonaukowym komunikacie na stronie internetowej opisuje je też Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu.
Albert Einstein zdołał wyjaśnić zaburzenia w ruchu planet za pośrednictwem teorii opisującej relacje pomiędzy czasem, przestrzenią, grawitacją i materią w sposób kompleksowy. "Ale wiele innych efektów, działających na pozostałe parametry orbit dotychczas nie zostało opisanych w literaturze. Nasza publikacja wypełnia tę lukę i przedstawia opis perturbacji parametrów orbit oraz zmianę okresu obiegu satelitów krążących wokół Ziemi. Wyprowadziliśmy efekty w sposób analityczny oraz przeprowadziliśmy symulacje potwierdzające prawidłowość swoich przewidywań" – mówi prof. Krzysztof Sośnica, cytowany w komunikacie prasowym na stronie UPWr.
Jak wyjaśnia w tej popularnonaukowej publikacji kierownik dyscypliny naukowej inżynieria lądowa i transport oraz Zakładu Geodezji Satelitarnej na UPWr, teoria względności pozwala wydzielić trzy główne efekty działające na ruch satelitów. "To efekt Schwarzschilda, będący konsekwencją ugięcia czasoprzestrzeni przez masę Ziemi (traktowaną jako regularną kulę), efekt Lensa-Thirringa - będący konsekwencją obrotu Ziemi wokół własnej osi, co generuje powstawanie tzw. wirów czasoprzestrzennych, które pociągają za sobą satelity oraz efekt de Sittera, zwany również precesją geodezyjną, będący konsekwencją zakrzywienia czasoprzestrzeni przez Słońce oraz poruszania się satelitów wokół Ziemi poruszającej się wokół Słońca – jest zatem konsekwencją złożenia dwóch ruchów" - czytamy w prasowym komunikacie.
Badacze (m.in. z Polski) opisali, jak te trzy efekty wpływają na rozmiar i kształt orbit oraz na orientację płaszczyzny orbity względem przestrzeni zewnętrznej. "Po raz pierwszy przedstawiliśmy jak przebiega zmiana wielkości orbit sztucznych satelitów Ziemi za sprawą zakrzywienia czasoprzestrzeni przez Ziemię" – mówi prof. Sośnica. Tłumaczy on, że naukowcy z UPWr i ESA odkryli, że dłuższa półoś orbity wszystkich ziemskich satelitów zmniejsza się o 17,7 mm.
"Zaskoczyło nas to, że wartość ta jest stała, niezależnie od tego, na jakiej wysokości orbituje satelita. Nie ma znaczenia, czy jest to 300 km jak dla satelitów niskich, czy 36 tysięcy km, jak to ma miejsce w przypadku satelitów geostacjonarnych. Zmiana wynosi tyle samo. Zaskoczyła nas też sama wartość zmiany dłuższej półosi orbity, gdyż jest ona dokładnie dwukrotnością promienia Schwarzschilda, czyli promienia czarnej dziury o masie Ziemi" – przyznaje cytowany w komunikacie prof. Krzysztof Sośnica.
Jak tłumaczą naukowcy z UPWr, gdyby udało się ścisnąć całą masę Ziemi do kuli o promieniu 8,9 mm, wówczas Ziemia stałaby się czarną dziurą. Nie mogłoby się z niej wydostać nic, nawet światło. Promień czarnej dziury nazywa się promieniem Schwarzschilda lub horyzontem zdarzeń, zza którego żadna informacja nie może się wydostać. Naukowcy badający ogólną teorię względności odkryli, że zmiana dużej półosi wszystkich satelitów Ziemi wynosi dokładnie dwa razy więcej niż promień Schwarzschilda. "I nawet, gdyby Ziemia zapadła się i stałaby się czarną dziurą, to efekt działający na wszystkie satelity naszej planety wynosiłby -17,7 mm; nieważne, czy satelity krążyłyby wysoko czy nisko nad czarną dziurą" – mówi prof. Sośnica.
Drugim efektem opisanym po raz pierwszy w pracy naukowców jest efekt zmiany kształtu orbit sztucznych satelitów. Badacze z UPWr i ESA dowiedli, że ogólna teoria względności zmienia kształt orbit w ten sam sposób w przypadku orbit eliptycznych i kołowych. Jak tłumaczy prof. Sośnica, wszystkie orbity ulegają spłaszczeniu, „eliptyzacji” i to w podobny sposób.
W trzecim, niespodziewanym dla zespołu naukowców efekcie, wartość tzn. precesji geodezyjnej silnie zależy od kąta nachylenia Słońca względem płaszczyzny orbity satelity. Naukowcy wykazali, że efekt precesji geodezyjnej jest największy dla satelitów geostacjonarnych krążących nad równikiem. Wcześniej nikt nie zwrócił na to uwagi, gdyż brano pod uwagę jedynie efekt średni, a nie rzeczywisty wynikający z geometrii satelita-Ziemia-Słońce.
O wynikach prac grupy naukowców z Polski, Francji, Holandii i Hiszpanii można przeczytać szerzej na stronie: https://upwr.edu.pl/aktualnosci/naukowcy-z-upwr-i-esa-rozwiazali-zagadke-einsteina-3508.html
PAP - Nauka w Polsce
ekr/ zan/
satelita telewizyjny, fot. Fotolia
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C87261%2Cperturbacje-sztucznych-satelitow-na-orbicie-opisane-min-przez-polakow.html

Perturbacje sztucznych satelitów na orbicie - opisane m.in. przez Polaków.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czterolistne koniczynki odkryte w kosmosie
2021-04-09.
Kwazary – niezwykle jasne jądra odległych galaktyk, które napędzane są przez znajdujące się w nich supermasywne czarne dziury, widoczne w formie podobnej do czterolistnych koniczynek, odkrył międzynarodowy zespół naukowców z udziałem badacza z UAM w Poznaniu.
Czy w kosmosie można znaleźć czterolistne koniczynki? Odkrył je międzynarodowy zespół naukowców - informuje biuro prasowe Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jean Surdej, profesor wizytujący w Instytucie Obserwatorium Astronomicznym UAM jest współautorem wspomnianych badań.
Te czterolistne koniczynki, to kwazary – niezwykle jasne jądra odległych galaktyk, które napędzane są przez znajdujące się w nich supermasywne czarne dziury. Zespół odkrył ich aż tuzin, a ich promienie świetlne zostały zniekształcone przez naturalnie występujące kosmiczne "soczewki".
Przez ostatnie cztery dekady astronomowie zaobserwowali około 50 takich kosmicznych "koniczynek". Najnowsze badania, trwające zaledwie półtora roku, zwiększyły tą liczbę o około 25 procent, pokazując jak potężnym narzędziem jest uczenie maszynowe, wspomagające astronomów w poszukiwaniach tych kosmicznych osobliwości.
"Quady (lub kosmiczne czterolistne koniczynki) to kopalnie złota z punktu widzenia rozmaitych zagadnień. Mogą pomóc w wyznaczeniu prędkości rozszerzania się Wszechświata i rozwiązaniu innych tajemnic, związanych np. z ciemną materią czy 'centralnym napędem' kwazarów" - mówi Daniel Stern, kierownik zespołu badawczego z Jet Propulsion Laboratory, zarządzanego przez Caltech dla NASA. - "Nie są to zwykłe igły w stogu siana, ale raczej szwajcarskie scyzoryki ze względu na ogrom ich zastosowań".
Dokonanie odkrycia umożliwiły narzędzia oparte o system uczący się oraz dane z kilku naziemnych i kosmicznych teleskopów, takich jak misja Gaia Europejskiej Agencji Kosmicznej, należący do NASA Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE), Obserwatorium Kecka na hawajskim szczycie Mauna Kea, Obserwatorium Palomar należące do Caltech, New Technology Telescope w Chile Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) czy teleskop Gemini South w Chile. Wyniki badań oczekują na publikację w "The Astrophysical Journal".
Zaangażowany w te badania Jean Surdej, profesor wizytujący w Instytucie Obserwatorium Astronomicznym UAM w Poznaniu, uczy zagadnień związanych z soczewkowaniem grawitacyjnym. Polega ono na zakrzywianiu biegu promieni świetlnych odległego obiektu, np. kwazara, przez masywna galaktykę znajdującą się bliżej, co powoduje powstawanie "kosmicznych miraży". Jego zainteresowanie badaniami w tym kierunku trwa od 1983 roku, kiedy zaproponował, że niezwykła jasność najjaśniejszych kwazarów we Wszechświecie może być wynikiem wzmocnienia przez soczewkowanie grawitacyjne. Jego zespół odkrył i badał wiele przypadków takich kosmicznych miraży, mających postać podwójnych obrazów tego samego kwazara. Kwazary o poczwórnych soczewkowanych obrazach są znacznie rzadsze.
W 2002 r. Jean Surdej zaproponował, aby przegląd nieba wykonywany w ramach satelitarnej misji Gaia, realizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną, wykorzystać do wyszukiwania takich kosmicznych konicznek. Międzynarodowy zespół, do którego należy, ogłosił właśnie w czasopiśmie "The Astrophysical Journal" odkrycie tuzina tego typu kosmicznych miraży, dokonane z pomocą algorytmów sztucznej inteligecji zastosowanych do przeglądu danych z misji Gaia. Dalsze badania astrofizyczne tych nowo odkrytych kosmicznych koniczynek powinny umożliwić niezależne wyznaczenie wieku Wszechświata, prędkości jego ekspansji (stałej Hubble'a-Lemaître) i jego przyszłości - czytamy w infromacji prasowej przekazanej przez poznańską uczelnię.
Nauka w Polsce - PAP
zan/
Image credit: The GraL Collaboration

Cztery z nowo odkrytych poczwórnych kwazarów. Od lewego górnego narożnika zgodnie z ruchem wskazówek zegara: GraL J1537-3010 ("Wolf's Paw"); GraL J0659+1629 ("Gemini's Crossbow"); GraL J1651-0417 ("Dragon's Kite"); GraL J2038-4008 ("Microscope Lens"). Rozmyta plamka w centrum obrazów to galaktyka soczewkująca, której grawitacja rozszczepia światło dochodzące ze znajdującego się za nią kwazara w taki sposób, że powstają cztery osobne obrazy kwazara. Modelowanie tych układów i monitoring zmian ich jasności w czasie pozwalają astronomom wyznaczyć prędkość ekspansji Wszechświata i rozwiązywać inne problemy kosmologiczne (Image credit: The GraL Collaboration)
Powyższy wykres ilustruje, w jaki sposób powstają poczwórne obrazy kwazarów widoczne na niebie. Tor lotu światła z odległego kwazara, znajdującego się miliardy lat świetlnych od Ziemi, zostaje zniekształcony przez grawitację masywnej galaktyki, znajdującej się bliżej, pomiędzy kwazarem i Ziemią. Zakrzywienie toru lotu światła powoduje iluzję, że kwazar podzielił się na cztery podobne obiekty, otaczające znajdującą się przed nim galaktykę (Image credit: R. Hurt (IPAC/Caltech)/The GraL Collaboration)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C87251%2Cczterolistne-koniczynki-odkryte-w-kosmosie.html

Czterolistne koniczynki odkryte w kosmosie.jpg

Czterolistne koniczynki odkryte w kosmosie2.jpg

Czterolistne koniczynki odkryte w kosmosie3.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dalsze informacje o układzie K2-138
2021-04-09. Krzysztof Kanawka
Niedawno doszło do aktualizacji danych dotyczących układu K2-138, składającego się z aż sześciu (odkrytych) planet, krążących bardzo blisko siebie.
W 2018 roku, na podstawie danych z kosmicznego teleskopu Kepler, doszło do odkrycia prawdziwie “miniaturowego” układu planetarnego. Układ otrzymał oznaczenie K2-138. Niedawno zaktualizowane zostały dane o tym układzie. Jak w świetle nowych danych prezentuje się układ K2-138?
W układzie K2-138 wykryto sześć planet, które otrzymały oznaczenia K2-138b, K2-138c, K2-138d, K2-138e, K2-138f i K2-138g. Pięć pierwszych (od K2-138b do K2-138f) odkryto i potwierdzono już w 2018 roku. Z kolei K2-138g była wówczas oznaczona jako obiekt, w którym wymagane jest dodatkowe potwierdzenie. To potwierdzenie nastąpiło w lutym 2021.
Gwiazda główna układu jest typu K. Masa tej gwiazdy to około 0,92 masy Słońca, zaś jasność to około 0,55 świecenia naszego Słońca. Gwiazdy tego typu znalazły się w ostatnich latach w kręgu zainteresowania astronomów – są one mniej “rozbłyskowe” od czerwonych karłów i jednocześnie ich czas życia jest dłuższy niż gwiazd podobnych do Słońca. W konsekwencji, życie może mieć więcej czasu na rozwój niż w przypadku Ziemi.
Planety w tym układzie to “zakres masowy” od około 3,1 (K2-138b i K2-138f) do około 13 (K2-138e) mas Ziemi. Jest to zakres od dużego obiektu skalistego (super-Ziemia) aż do małego gazowego giganta (“mini-Neptun”). Najbliżej gwiazdy krąży K2-138b, w odległości zaledwie ok 5 milionów kilometrów z czasem 2 dni i nieco ponad 4 godzin. Z kolei najdalsza planeta tego układu – K2-138g – krąży wokół tej gwiazdy z czasem około 42 dni.
Wszystkie dotychczas odkryte planety w układzie K2-138 krążą zbyt blisko swej gwiazdy, by możliwe było utrzymanie się wody na ich powierzchniach (w przypadku obiektów skalistych).
Jak na razie nie wiadomo, czy dalej krążą jeszcze kolejne planety w układzie K2-138. Wydaje się to jednak dość prawdopodobne, choć ich detekcja będzie większym wyzwaniem.
Dotychczas takie miniaturowe układy planetarne były zazwyczaj wykrywane u czerwonych karłów, a nie większych gwiazd typu K. Może to sugerować, że takie “miniaturki” są także powszechne w Drodze Mlecznej i nie są ograniczone do czerwonych karłów.
(EPE)
https://kosmonauta.net/2021/04/dalsze-informacje-o-ukladzie-k2-138/

Dalsze informacje o układzie K2-138.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przygotowania do misji ESA PROBA-3. Dostawa modeli kwalifikacyjnych z Polski
2021-04-09.
Firma SENER Polska zakończyła testy i przedstawiła do odbioru modele kwalifikacyjne mechanizmów wykonanych na potrzeby misji PROBA-3 Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Zespół inżynierów firmy zaprojektował, wyprodukował i przetestował dwa osobne komponenty satelity działającego w układzie koronografu.
Jak zapewnia Marcin Wygachiewicz, kierownik projektów w SENER Polska, po kilku latach wytężonej pracy zespół inżynierów tej firmy wykonał ważny krok milowy w projekcie PROBA-3. „Przeprowadziliśmy szereg testów: między innymi wibracje, testy temperaturowe oraz wielokrotne testy funkcjonalne, które mechanizmy przeszły pomyślnie. Po przygotowaniu dokumentacji modele kwalifikacyjne trafiły do klienta – hiszpańskiego Airbusa” – podkreślił. Kontrakt na dostarczenie mechanizmu podtrzymująco–zwalniającego (SAHRM) oraz mechanizmu rozkładania panelu słonecznego (SADM) był jednym z pierwszych znaczących zamówień, które firmy działające w Polsce otrzymały po jej dołączeniu do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w 2012 roku.
Wygachiewicz podkreśla, że mechanizmy z obszaru inżynierii kosmicznej to jedna ze ścisłych specjalizacji warszawskiej spółki - urządzenia tego typu dostarczono na przykład dla łazika Rosalind Franklin (misja ESA ExoMars). „Im większe portfolio i tzw. space heritage (t.j. doświadczenie z podobnych projektów zrealizowanych w branży kosmicznej), tym firma ma większe szanse wygrywania kolejnych przetargów zarówno w ESA, jak i komercyjnych” – podkreślają przedstawiciele spółki.
PROBA jest szerszym programem ESA, którego celem są demonstracje kolejnych technologii platform satelitarnych i ładunków użytecznych na orbicie. Jednym z głównych wykonawców jest SENER Aeroespacial – firma z tej samej międzynarodowej grupy, co SENER Polska. PROBA-3 składa się z dwóch małych platform satelitarnych, które będą poruszać się na orbicie w formacji, zachowując precyzję wzajemnego położenia. Zrealizują one szereg manewrów i pomiarów eksperymentalnych, które pozwolą na ocenę prawidłowości funkcjonowania nowych algorytmów i systemów sterowania, wymaganych w tej i przyszłych misjach. Dodatkowo zweryfikowana zostanie względna wzajemna precyzja oraz stabilność tych manewrów.
Obie platformy satelitarne będą tak sterowane, jakby stanowiły elementy wspólnej, stabilnej i sztywnej struktury, tworząc wielki koronograf ze złożonym systemem optycznym, który posłuży do badania korony Słońca, co jest dodatkowym celem naukowym misji. Instrument ten powstanie poprzez precyzyjne umiejscowienie względem siebie dwóch satelitów w odległości około 150 m. Jeden z nich (okulter) będzie zasłaniał tarczę Słońca, podczas gdy drugi (koronograf) będzie obserwował jego koronę.
Zewnętrzny okulter znajdujący się na jednym z satelitów będzie blokował światło tarczy słonecznej, podczas gdy światło koronalne przejdzie wokół zakrywającego dysku, a następnie przez okrągłą szczelinę koronografu w drugim satelicie. Po przejściu przez skomplikowany system optyczny w instrumencie powstanie obraz korony Słońca.
Marcin Wygachiewicz, kierownik projektów SENER Polska
Powstały w ten sposób specyficzny instrument będzie oferował zdolności systemu dużo większego od jakiegokolwiek pojedynczego urządzenia, które mogłoby zostać wyniesione na orbitę okołoziemską z wykorzystaniem obecnie dostępnych technologii.
Źródło: SENER Polska
Fot. ESA [esa.int]
Fot. SENER Polska
Źródło: Space24
https://www.space24.pl/przygotowania-do-misji-esa-proba-3-dostawa-modeli-kwalifikacyjnych-z-polski

Przygotowania do misji ESA PROBA-3. Dostawa modeli kwalifikacyjnych z Polski.jpg

Przygotowania do misji ESA PROBA-3. Dostawa modeli kwalifikacyjnych z Polski2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prototyp SN15 statku Starship już stoi na platformie i jest gotowy do testów [WIDEO]
2021-04-09.
Elon Musk zapowiada rewolucję. SN15 ma w końcu zakończyć wszelkie problemy z nieudanymi lądowaniami pojazdów. Teraz mają zacząć się loty testowe, które zbliżą nas do pierwszej podróży w kosmos.
Prototyp SN15 wczoraj został przetransportowany z hali produkcyjnej na stanowisko testowe i ustawiony na platformie. Na dniach spodziewane są jego pierwsze testy statyczne. Nowy pojazd zawiera setki modyfikacji, które mogły być wdrożone na podstawie cennych danych pozyskanych w trakcie testów ostatnich pojazdów.
Na jego kadłubie pojawiło się znacznie więcej płytek termicznych. Ich zdaniem będzie ochrona rakiety przed wysokimi temperaturami, jakie towarzyszą w przelocie przez ziemską atmosferę. Inżynierowie dalej będą sprawdzali ich wytrzymałość i obciążenie dla pojazdu.
Modyfikacje zaszły też w samych silnikach Raptor. W kolejnych miesiącach będzie ich jeszcze więcej. Jako że ostatnie katastrofy prototypów były spowodowane właśnie usterkami związanymi z układem napędowym prototypów, to teraz kluczową kwestią dla inżynierów jest wyeliminowanie wszelakich defektów.
W końcu pierwszy lot orbitalny Starship ma mieć miejsce już w wakacje. Do tego czasu kolejne wersje pojazdu muszą już pomyślnie startować i lądować. Inaczej FAA nie pozwoli SpaceX na rozwój projektu, gdyż będzie on zagrażał lokalnym mieszkańcom. Zwłaszcza jest to ważne z punktu widzenia pierwszych testów rakiety SuperHeavy. Mają one odbyć się jeszcze w kwietniu w ośrodku w Boca Chica.
Źródło: GeekWeek.pl/LePadre/SpaceX / Fot. Twitter
https://www.geekweek.pl/news/2021-04-09/prototyp-sn15-statku-starship-juz-stoi-na-platformie-i-jest-gotowy-do-testow-wideo/

Prototyp SN15 statku Starship już stoi na platformie i jest gotowy do testów [WIDEO].jpg

Prototyp SN15 statku Starship już stoi na platformie i jest gotowy do testów [WIDEO]2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Międzynarodowy tydzień ciemnego nieba 5-12 kwietnia 2021
2021-04-09.
Może się wydawać nieszkodliwe, ale zanieczyszczenie światłem ma daleko idące konsekwencje, które są szkodliwe dla wszystkich żywych istot. Warto o tym pomyśleć właśnie teraz, podczas Międzynarodowego Tygodnia Ciemnego Nieba trwającego od 5 do 12 kwietnia 2021 r.
Niecałe 100 lat temu każdy mógł spojrzeć w górę i zobaczyć rozgwieżdżone nocne niebo. Obecnie miliony dzieci na całym świecie nigdy nie doświadczy możliwości ujrzenia na własne oczy Drogi Mlecznej, w której żyją. Zwiększone i powszechne stosowanie sztucznego światła w nocy nie tylko pogarsza nasze widzenie Wszechświata, ale także niekorzystnie wpływa na nasze środowisko, bezpieczeństwo, zużycie energii i zdrowie.
Większość z nas jest zaznajomiona z pojęciem zanieczyszczenia powietrza, wody i gleby, ale nie wie przy tym, że także światło może być zanieczyszczeniem, jeśli występuje w nadmiarze lub nie tam, gdzie i kiedy powinno. Zanieczyszczenie światłem przejawia się ma różne sposoby. Nadmierna jasność źródeł światła powodująca dyskomfort wizualny, rozjaśnienie nocnego nieba nad terenami zamieszkanymi, światło padające tam, gdzie nie jest zamierzone lub potrzebne oraz chaotyczne i nadmierne zgrupowania źródeł światła, wszystko to należy do tego typu zanieczyszczeń.
Zanieczyszczenie światłem jest efektem ubocznym cywilizacji przemysłowej. Jego źródła obejmują zewnętrzne i wewnętrzne oświetlenie budynków, reklamy, nieruchomości komercyjne, biura, fabryki, latarnie uliczne i oświetlone obiekty sportowe. Wiele elementów oświetlenia zewnętrznego używanego w nocy jest nieefektywne, zbyt jasne, źle ukierunkowane, niewłaściwie ekranowane i w wielu przypadkach zupełnie niepotrzebne. Prowadzą one m.in. do marnotrawstwa energii elektrycznej użytej do wytworzenia niepotrzebnego światła.
Ponieważ znaczna część populacji Ziemi żyje pod zanieczyszczonym światłem niebem, nadmierne oświetlenie jest problemem międzynarodowym. Jeśli mieszkasz na obszarach miejskich lub podmiejskich, wszystko, co musisz zrobić, aby zobaczyć tego typu zanieczyszczenie, to wyjść nocą na zewnątrz i spojrzeć w niebo. Według „Atlasu świata sztucznej jasności nocnego nieba” (World Atlas of Artificial Night Sky Brightness) z 2016 r., 80% światowej populacji żyje na terenach zanieczyszczonych światłem, a 99% społeczeństwa Europy nie może doświadczyć naturalnej nocy!
Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak duże jest zanieczyszczenie światłem w Twoim miejscu zamieszkania, skorzystaj z tej interaktywnej mapy utworzonej na podstawie danych z „Atlasu świata” lub zerknij na stronę Blue Marble Navigator NASA, aby zobaczyć światła w Twoim mieście z lotu ptaka. Użytkownicy Google Earth mogą pobrać nakładkę również utworzoną z danych „Atlas świata”. No i nie zapomnij zapoznać się z interaktywną mapą zanieczyszczenia światłem Globe at Night utworzoną na podstawie danych zbieranych przez osiem lat przez mieszkańców miast i wsi, którzy, choć sami nie są naukowcami, chętnie uczestniczą w projektach naukowych w ramach tzw. „nauki obywatelskiej” (ang. citizen science).
Skutki zanieczyszczenia światłem są bardziej dalekosiężne i zróżnicowane, niż można by w pierwszej chwili przypuszczać. Zacznijmy od tego, że przez trzy miliardy lat od swojego powstania, życie na Ziemi istniało w rytmie światła i ciemności, który istniał wyłącznie dzięki oświetleniu Słońca, Księżyca i gwiazd. Teraz sztuczne światła opanowują ciemność, a nasze miasta świecą w nocy, zakłócają naturalny układ dnia i nocy i zmieniają delikatną równowagę naszego środowiska. Negatywne skutki utraty tego inspirującego zasobu naturalnego, jakim jest ciemność, mogą wydawać się niematerialne. Ale coraz więcej dowodów łączy jaśniejące nocne niebo bezpośrednio z mierzalnymi negatywnymi skutkami, do których należą m.in. zwiększenie zużycia energii, zakłócanie ekosystemu i dzikiej przyrody oraz różnorakie szkody dla zdrowia ludzkiego.
Jak już wiesz, zanieczyszczenie światłem dotyka każdego obywatela. Na szczęście rośnie świadomość tego zagrożenia. Coraz więcej naukowców, właścicieli domów, grup ekologicznych i organizacji społecznych podejmuje działania na rzecz przywrócenia naturalnej nocy. Dobra wiadomość jest taka, że zanieczyszczenie światłem, w przeciwieństwie do wielu innych form zanieczyszczenia, jest odwracalne i każdy z nas może coś zmienić! Aby zminimalizować ilość niepotrzebnego światła pochodzącego z własnego domu, wystarczy pamiętać, aby nocą zasłaniać zasłony lub szczelnie zaciągać rolety tak, aby światło pozostawało w środku pomieszczeń. Dobrze będzie również zminimalizować ilość zewnętrznego dekoracyjnego oświetlenia domu i ogrodu lub całkiem je zlikwidować. Warto przy tym zapoznać się z informacjami dotyczącymi zasad projektowania oświetlenia zewnętrznego i sposobów, prawidłowego osłaniania zewnętrznych źródeł światła tak, aby robić to dobrze. Ci z Was, których temat zanieczyszczenia światłem bardziej zainteresuje, mogą spróbować swoich sił w nauce obywatelskiej, dołączyć do projektów pomiaru zanieczyszczenia światłem w swojej okolicy prowadzonych przez naukowców. Na koniec pamiętajcie, żeby podzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami z rodziną i przyjaciółmi. Wciąż bardzo wiele osób albo mało wie o zanieczyszczeniu światłem albo niewiele z tego rozumie. Dzięki Tobie będzie może to zacząć zmieniać!
Więcej informacji dotyczących zanieczyszczenia światłem oraz tego, co i jak można zrobić, aby mu przeciwdziałać, znajduje się na stronie International Dark-Sky Association i podanych tam odnośnikach.

Autor: Joanna Molenda-Żakowicz
Źródło: International Dark-Sky Association

Na ilustracji: logo Międzynarodowego Tygodnia Ciemnego Nieba 5-12 kwietnia 2021. Źródło: International Dark-Sky Association
 
Na ilustracji: Krajobraz miejski przed i w trakcie przerwy w dostawie prądu na północnym wschodzie Kanady (Toronto, Ontario), która w 2003 r. dotknęła 55 milionów ludzi. Zdjęcie autorstwa Todda Carlsona.

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/miedzynarodowy-tydzien-ciemnego-nieba-5-12-kwietnia-2021

Międzynarodowy tydzień ciemnego nieba 5-12 kwietnia 2021.jpg

Międzynarodowy tydzień ciemnego nieba 5-12 kwietnia 2021.2.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczny pył zasypuje Ziemię. Jest go więcej niż meteorytów
2021-04-09. Radek Kosarzycki
Kiedy myślimy o tym co z kosmosu spada na Ziemię, na myśl automatycznie przychodzą meteoryty. Naukowcy z Francji dowiedli jednak, że jest jeszcze coś i jest tego dużo więcej.
Meteoryty to mniejsze lub większe odłamki planetoid, które na swojej drodze wokół Słońca napotkały atmosferę ziemską. Większość meteoroidów wchodzących w ziemską atmosferę ulega spaleniu, zanim dotrze na Ziemię. Nieliczne są na tyle duże, że ich fragmenty docierają do powierzchni, stając się meteorytami.
Na Ziemię spada mnóstwo pyłu kosmicznego
Powszechnie przyjmuje się, że 100 km nad powierzchnią Ziemi znajduje się granica między ziemską atmosferą, a przestrzenią kosmiczną. Oczywiście w rzeczywistości na tej wysokości atmosfera nagle nie znika i rakiety nie wpadają w idealną próżnię kosmiczną. Co więcej, w ogóle w przestrzeni międzyplanetarnej nie można mówić o próżni. Przestrzeń między planetami i księżycami wypełnia m.in. mnóstwo pyłu kosmicznego.
W toku swojej podróży wokół Słońca Ziemia także na swojej drodze bezustannie napotyka mnóstwo takiego pyłu. Nic więc zatem dziwnego, że część tego pyłu kończy w ziemskiej atmosferze, a z czasem także na powierzchni Ziemi.
Mowa tutaj jednak o ziarnach pyłu o rozmiarach rzędu dziesiątych i setnych części milimetra, które nie tworzą jasnego zjawiska meteoru, przelatując przez ziemską atmosferę.
Wycieczka na Antarktydę po pył z kosmosu
Międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez naukowców z Uniwersytetu w Paryżu postanowił oszacować, ile tego pyłu na Ziemię faktycznie dociera. Wyniki ich badań, które trwały przez ostatnie 20 lat zaskakują. I to bardzo zaskakują.
Aby zebrać mikrometeoryty spadające na Ziemię, zorganizowano sześć ekspedycji na Antarktydę. W okolicach francusko-włoskiej stacji Concordia znajdującej się w samym centrum Antarktydy, 1100 km od najbliższego wybrzeża. To wprost idealne miejsce do zbierania mikrometeorytów ze względu na niemal niewystępujące opady śniegu i brak pyłu pochodzenia ziemskiego.
Na przestrzeni lat naukowcy regularnie zbierali opadające na powierzchnię lodu mikrometeoryty, dzięki czemu byli w stanie ustalić ile takich ziaren pyłu spada na metr kwadratowy powierzchni w ciągu roku. Ekstrapolując uzyskane wyniki na całą powierzchnię Ziemi, badacze ustalili, że co roku opada na powierzchnię Ziemi aż 5200 ton pyłu kosmicznego.
o zaskakujący wynik, bowiem „dużych” meteorytów przeciętnie na Ziemię spada… około 10 ton w ciągu roku.
Modele teoretyczne wskazują, że aż 80 proc. z tych 5200 ton pochodzi z komet, a 20 proc. z planetoid. Jest to zatem istotna informacja dla badaczy badających pochodzenie wody na naszej planecie. Być może nie tylko duże zderzenia z kometami dostarczały wodę na powierzchnię Ziemi w początkach Układu Słonecznego. Być może znaczącą rolę odegrał pył kosmiczny, którego wtedy było w naszym otoczeniu znacznie więcej.
Wyprawa po mikrometeoryty w 2002 r.
https://spidersweb.pl/2021/04/ile-mikrometeorytow-dociera-na-ziemie.html

Kosmiczny pył zasypuje Ziemię. Jest go więcej niż meteorytów.jpg

Kosmiczny pył zasypuje Ziemię. Jest go więcej niż meteorytów2.jpg

Kosmiczny pył zasypuje Ziemię. Jest go więcej niż meteorytów3.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bliski przelot 2021 GT3
2021-04-09. Krzysztof Kanawka
Dziesiątego kwietnia w pobliżu Ziemi przemknie planetoida o oznaczeniu 2021 GT3.
Przelot 2021 GT3 to trzydziesty dziewiąty (wykryty) przelot małego obiektu w 2021 roku.
Planetoida o oznaczeniu 2021 GT3 zbliży się do Ziemi 10 kwietnia na minimalną odległość około 258 tysięcy kilometrów. Odpowiada to ok. 0,67 średniego dystansu do Księżyca. Moment największego zbliżenia nastąpi 10 kwietnia około 23:30 CEST. Średnica 2021 GT3 szacowana jest na około 20 metrów.
Jest to trzydziesty dziewiąty (wykryty) bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2021 roku.
W ostatnich latach ilość odkryć wyraźnie wzrosła:
•    w 2020 roku odkryć było 108,
•    w 2019 roku – 80,
•    w 2018 roku – 73,
•    w 2017 roku – 53,
•    w 2016 roku – 45,
•    w 2015 roku – 24,
•    w 2014 roku – 31.
W ostatnich latach coraz częściej następuje wykrywanie bardzo małych obiektów, o średnicy zaledwie kilku metrów – co jeszcze pięć-sześć lat temu było bardzo rzadkie. Ilość odkryć jest ma także związek z rosnącą ilością programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
(HT, W)
Orbita 2021 GT3 / Credits – NASA, JPL
Tabela bliskich przelotów w 2021 roku / Credits – K. Kanawka, kosmonauta.net
https://kosmonauta.net/2021/04/bliski-przelot-2021-gt3/

 

Bliski przelot 2021 GT3.jpg

Bliski przelot 2021 GT3.2.jpg

Bliski przelot 2021 GT3.3.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z powodu awarii systemu w moim laptopie na razie Astronomicznych Wiadomości z Internetu nie będzie przez pewien czas jak dam radę naprawić system powrócę do dodawania, zrobiłem laptop, ale nie wszystko działa, muszę na nowo zainstalować potrzebne programy. Przepraszam za zaistniałą sytuację. Paweł.

  • Thanks 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Debata ekspertów poświęcona kosmicznemu wyścigowi pomiędzy ZSRR i USA
2021-04-09.
W sobotę, 10 kwietnia 2021 r. w ramach obchodów Yuri’s Night Wrocław 2021 odbędzie się debata ekspertów poświęcona kosmicznemu wyścigowi pomiędzy ZSRR i USA. Wydarzenie będzie transmitowane na Facebookowych fanpage'ach Stowarzyszenia WroSpace oraz CBK PAN.
W poniedziałek 12 kwietnia przypada 60. rocznica lotu pierwszego człowieka – Jurija Gagarina – w kosmos oraz 40. rocznica pierwszego orbitalnego lotu wahadłowca Columbia (misja STS-1). Tydzień później, 19 kwietnia wypada 50 rocznica wyniesienie w kosmos pierwszej stacji orbitalnej – Salut 1. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, do kwietniowych rocznic dołączy pierwszy pozaziemski lot helikoptera. NASA zapewnia, że pierwszy historyczny start powinien odbyć się w najbliższą niedzielę. Nic z tego nie byłoby możliwe, gdyby nie zainicjowany tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej wielki kosmiczny wyścig między USA a ZSRR. Właśnie ta rywalizacja oraz jej daleko idące skutki będą tematem głównej debaty tegorocznych obchodów Yuri's Night Wrocław 2021 zorganizowanych przez WroSpace.
Jest kilka aspektów wyścigu kosmicznego, o których zbyt rzadko się wspomina – mówi prowadząca sobotnią debatę Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka, dziennikarka i rzeczniczka współorganizującego wydarzenie CBK PAN. Przede wszystkim był to wyścig militarny. I nie chodziło nawet o dominację w przestrzeni, czy podglądanie przeciwnika dzięki satelitom. Mówię o realnym zagrożeniu atakiem. Pierwsze rakiety nośne były międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi zdolnymi przenosić głowice nuklearne na ogromne odległości. USA i ZSRR rozwijały swoje programy, by trzymać w szachu przeciwnika. Gdy w 1957 r. Związek Radziecki wysłał na orbitę Sputnika, w USA zapanowała panika analogiczna do tej, jaka miała miejsce po ataku na World Trade Center i Pentagon. Uważano, że satelity jak Sputnik mogą zrzucić z orbity bombę jądrową. Nie było jak się przed tym ochronić. To lęk napędził machinę kosmiczną. Ale miało to swoje pozytywne konsekwencje. Nigdy wcześniej i nigdy później nie przydzielono tak olbrzymich funduszy na rozwój nauki jak w czasach zimnej wojny.
Dodaje, że to dzięki radzieckiemu programowi kosmicznemu Polacy zyskali szansę uczestniczenia w eksploracji kosmosu. I nie mówię tylko o tym, że dzięki Mirosławowi Hermaszewskiemu Polacy zostali historycznie czwartym narodem w kosmosie, ale też o polskich eksperymentach wysyłanych w przestrzeń radzieckimi rakietami.
Jak przekonuje Kamil Muzyka, specjalista ds. prawa kosmicznego oraz uczestnik sobotniego wydarzenia, zauważa, wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak wiele wynalazków, które przeszły do naszego życia, powstało lub zostało udoskonalone poprzez badania nakierowane na rozwój aktywności kosmicznych. Są to między innymi: ognioodporna odzież, matryce fotograficzne, tomografie, rezonans magnetyczny, radioterapie, protezy i kortezy, korekcja oczu, nie mówiąc o całym  przemyśl satelitarnym, od obserwacji po nawigację, telekomunikację i meteorologię. Wprowadzenie zmian w produkcji i kontroli jakości też było wynikiem praktyk opracowanych na potrzeby rozwoju kosmicznego. Można nawet powiedzieć, że współczesne ruchy ekologiczne zostały zainicjowane dzięki astronautyce, bo to właśnie zdjęcie Wschodu Ziemi wykonane przez astronautę Williama Andersa podczas misji Apollo 8 stało się symbolem kruchości naszego ekosystemu, małości naszego świata i rozbudziło pasje wielu młodych ludzi, do ratowania środowiska naszej planety oraz rozwijania potencjału kosmicznego – podkreśla specjalista.
Co istotne, chociaż wyścig kosmiczny kojarzymy głównie z rywalizacją pomiędzy USA i ZSRR, to jesteśmy teraz świadkami nowego wyścigu, w dodatku takiego, w którym bierze udział większa liczba graczy. Od początku lat 90. Rosja już nie odgrywa wiodącej roli. Przez pewien czas wydawało się więc, że wyścig zakończył się lub też przejdzie w fazę rywalizacji pomiędzy firmami sektora prywatnego. I taką rywalizację rzeczywiście widać. SpaceX kontra Blue Origin, Airbus kontra Thales Alenia Space. Jest to rywalizacja bardzo medialna i transmitowana nieraz na żywo przez internet – przekonuje dr hab. Grzegorz Brona, były szef Polskiej Agencji Kosmicznej i współzałożyciel Creotech Instruments. Jednak, jeśli chodzi o skalę inwestycji, nie może być ona porównana do tego, co się działo podczas Zimnej Wojny. Dlatego tak wyraźnie na jej tle zarysowuje się nowy rodzący się globalny wyścig kosmiczny pomiędzy światowymi mocarstwami. Wiodącej roli Stanów Zjednoczonych wyzwanie obecnie rzuca przyczajony do tej pory smok, Chiny. Rosja, chcąca znów odgrywać istotną rolę w kosmosie widzi w Chinach przynajmniej chwilowego partnera. Europa, chociaż niejednoznacznie, to jednak opowiada się po stronie USA. I to jest główna oś nowej rodzącej się rywalizacji wschód-zachód. Dodatkowo wyraźnie zarysowały się już lokalne podziały i dychotomie. Japonia rywalizuje z Koreą, Indie nie chcą pozostać w tyle za Chinami.
Te i wiele innych kwestii zostanie poruszonych w sobotniej debacie. Poniżej pełna lista uczestników:
•    dr Tomasz Mrozek z Zakładu Fizyki Słońca CBK PAN Wrocław;
•    inżynier Paweł Kicman z Laboratorium Mechatroniki i Robotyki Satelitarnej CBK PAN Warszawa;
•    popularyzator nauki i dziennikarz Wiktor Niedzicki;
•    dr Urszula Bąk-Stęślicka z Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego;
•    były prezes Polskiej Agencji Kosmicznej dr hab. Grzegorz Brona;
•    znawca prawa kosmicznego Kamil Muzyka.
 
Całość poprowadzi Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka, dziennikarka i autorka książek popularnonaukowych, również związana z CBK PAN (rzecznik CBK PAN). Wydarzenie będzie transmitowane na Facebookowych fanpage'ach Stowarzyszenia WroSpace oraz CBK PAN. Początek o godz. 19.30.
Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/debata-ekspertow-poswiecona-kosmicznemu-wyscigowi-pomiedzy-zsrr-i-usa

Debata ekspertów poświęcona kosmicznemu wyścigowi pomiędzy ZSRR i USA.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na Ziemię opada rocznie ponad 5 tysięcy ton mikrometeorytów!
2021-04-10.
Każdego roku na naszą planetę opada pył pochodzący z komet i planetoid. Niektóre z tych drobin docierają do powierzchni Ziemi w postaci mikrometeorytów. Międzynarodowy program badawczy prowadzony przez niemal 20 lat wykazał, że sumaryczna waga mikrometeorytów, które rocznie opadają na powierzchnię Ziemi to niemal 5200 ton!
Mikrometeoryty zawsze spadały na naszą planetę. Pod tą nazwą rozumiemy cząsteczki pyłu pochodzące z komet lub planetoid, mające wielkość od kilku dziesiątych do setnych milimetra, które przeszły przez atmosferę naszej planety i dotarły do powierzchni Ziemi (zob. Ilustracja 1).
Aby zebrać i przeanalizować mikrometeoryty opadłe na powierzchnię Ziemi, Jean Duprat, pracujący we francuskim Centrum Narodowym Badań Naukowych (Centre National de la Recherche Scientifique, CNRS), w ciągu dwóch ostatnich dekad zorganizował sześć ekspedycji badawczych w okolice francusko-włoskiej stacji Concordia (Kopuła C). Stacja ta znajduje się 1100 kilometrów od wybrzeża Adélie Land, w sercu Antarktydy (zob. Ilustracja 2). Kopuła C jest idealnym miejscem do zbierania mikrometeorytów ze względu na niskie tempo gromadzenia się śniegu i praktyczną nieobecność pyłu pochodzenia ziemskiego.
Aby zapobiec potencjalnemu skażeniu wynikającemu z prac prowadzonych na stacji, próbki śniegu, w których poszukiwano mikrometeorytów, pobierano z wykopów o głębokości większej niż 2 m. Odpowiada to okresowi sprzed 1995 r., który jest początkiem obecności człowieka na tym terenie. Wykopy znajdowały się w odległości od kilkuset metrów do kilku kilometrów od stacji. Śnieg wydobywano za pomocą pił i łopat, które wcześniej oczyszczono wodą i etanolem. Zebrany materiał był filtrowany tak, aby odzyskać mikrometeoryty, które były następnie badane za pomocą mikroskopu elektronowego.
Wyprawy Jeana Duprata zgromadziły wystarczającą ilość cząstek pozaziemskich o wielkości od 30 do 200 mikrometrów, aby zmierzyć ich roczny strumień i obliczyć masę, jaka opada rocznie na każdy metr kwadratowy badanego obszaru (zob. Ilustracja 3). Jeśliby przeliczyć te wyniki na całą naszą planetę, dowiemy się, że rocznie na powierzchnię Ziemi opada 5200 ton mikrometeorytów (przy około 15 tysiącach ton docierających co roku do zewnętrznych części atmosfery). Stanowią one główne źródło materii pozaziemskiej na naszej planecie. Dla porównania, masa meteorytów, które spadają każdego roku na powierzchnię Ziemi, wynosi mniej niż dziesięć ton.
Porównanie zmierzonego strumienia mikrometeorytów z przewidywaniami teoretycznymi pokazuje, że większość mikrometeorytów opadających na Ziemię pochodzi z komet (80%), a reszta z planetoid. Komety są zbudowane z pyłu i lodu. Pochodzą z dalekich odległości: od pasa Kuipera do zewnętrznych krańców Układu Słonecznego. Gdy zbliżają się do Słońca, stają się aktywne poprzez sublimację tworzących je lodów. W tym czasie również uwalniają pył kometarny. W odróżnieniu od nich, asteroidy to obiekty o budowie przeważająco skalistej i o rozmiarach od kilkuset metrów do kilku kilometrów. Większość tych ciał znajduje się w pasie planetoid między Marsem a Jowiszem.
Wyniki badań mikrometeorytów stanowią cenną informację, pozwalającą lepiej zrozumieć rolę, jaką międzyplanetarne cząsteczki pyłu odgrywały w dostarczaniu wody i cząsteczek węgla na młodą Ziemię.
 
Autor: Joanna Molenda-Żakowicz

Źródło: Science Daily, J. Rojas, J. Duprat, C. Engrand et al. 2021, Earth and Planetary Science Letters 560, 116794

Na ilustracji powyżej: Deszcz meteorów (Andromedydów, zwanych też Bielidami) widzianych nad Francją 27 listopada 1872. Źródło: Wikimedia Commons
Ilustracja 1: Kosmiczne sferule i niestopione mikrometeoryty z kolekcji CONCORDIA (zdjęcia SEM). Od lewej do prawej: szklista sferula kosmiczna, kamienna sferula kosmiczna, częściowo stopiony mikrometeoryt i niestopiony drobnoziarnisty mikrometeoryt. Źródło: J. Rojas, J. Duprat, C. Engrand et al. 2021, Earth and Planetary Science Letters 560, 116794

Ilustracja 2: Po lewej: lokalizacja stacji CONCORDIA (Kopuła C, Antarktyda). Po środku: wykop w pobliżu Kopuły C. Po prawej: monitorowanie topnienia śniegu w podwójnym zbiorniku do wydobywania mikrometeorytów. Źródło: J. Rojas, J. Duprat, C. Engrand et al. 2021, Earth and Planetary Science Letters 560, 116794

Ilustracja 3: Masy niestopionych mikrometeorytów (uMM, kolor niebieski) i kosmicznych sferul (CS, kolor czerwony) opadających w ciągu roku na metr kwadratowy powierzchni Ziemi w okolicach stacji CONCORDIA (DC) i stacji Amundsen-Scott South Pole Station (SPWW) w zależności od ich promieni w porównaniu z obliczeniami teoretycznymi, dotyczącymi niestopionych mikrometeorytów (uMM, kolor szary) i kosmicznych sferul (CS, kolor pomarańczowy)
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/na-ziemie-opada-rocznie-ponad-5-tysiecy-ton-mikrometeorytow

Na Ziemię opada rocznie ponad 5 tysięcy ton mikrometeorytów!.jpg

Na Ziemię opada rocznie ponad 5 tysięcy ton mikrometeorytów!2.jpg

Na Ziemię opada rocznie ponad 5 tysięcy ton mikrometeorytów!3.jpg

Na Ziemię opada rocznie ponad 5 tysięcy ton mikrometeorytów!4.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Satelity w świetle ogólnej teorii względności. Nowe ustalenia polskich badaczy
2021-04-11.
Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, współpracując z ESA, przedstawili nowe wnioski dotyczące skali i specyfiki wpływu efektów relatywistycznych - wiązanych z ogólną teorią względności Einsteina (OTW) - na ruch sztucznych obiektów znajdujących się na orbicie Ziemi. Jak się wskazuje, wiele z nich wzbudziło zaskoczenie w środowisku naukowym.
Przedstawiona ponad 100 lat temu przez Alberta Einsteina ogólna teoria względności nadal przynosi nierzadko zaskakujące pochodne ustalenia badawcze oraz stanowi punkt odniesienia do opisywania słabo rozeznanych dotychczas zjawisk w skali kosmicznej. Naukowcy z Instytutu Geodezji i Geoinformatyki Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, wraz z przedstawicielami Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), zaprezentowali na tej podstawie kilka przewidywań dotyczących zachowania sztucznych satelitów krążących wokół Ziemi, które wcześniej nie były szerzej ujmowane w literaturze przedmiotu.
Wyniki tych prac w pierwszej kolejności omówił prof. Krzysztof Sośnica podczas prezentacji w październiku 2020 r. oraz w marcu 2021 r. na spotkaniu Naukowego Komitetu Doradczego Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA GNSS Science Advisory Committee, GSAC) - przy okazji referatów, które wywołały dyskusję w środowisku naukowym, a następnie dały początek publikacji w czasopiśmie Celestial Mechanics and Dynamical Astronomy. W swoim internetowym komunikacie badania te opisał ogólnie także Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu.
Albert Einstein zaproponował wyjaśnienie zaburzeń w ruchu planet za pośrednictwem teorii opisującej współzależności pomiędzy czasem, przestrzenią, grawitacją i materią. "Wiele innych efektów, działających na pozostałe parametry orbit dotychczas nie zostało opisanych w literaturze. Nasza publikacja wypełnia tę lukę i przedstawia opis perturbacji parametrów orbit oraz zmianę okresu obiegu satelitów krążących wokół Ziemi. Wyprowadziliśmy efekty w sposób analityczny oraz przeprowadziliśmy symulacje potwierdzające prawidłowość swoich przewidywań" – mówi prof. Krzysztof Sośnica, cytowany w komunikacie prasowym na stronie UPWr.
Jak wyjaśnia w tej publikacji kierownik dyscypliny naukowej inżynieria lądowa i transport oraz Zakładu Geodezji Satelitarnej na UPWr, teoria względności pozwala wydzielić trzy główne efekty działające na ruch satelitów. "To efekt Schwarzschilda, będący konsekwencją ugięcia czasoprzestrzeni przez masę Ziemi (traktowaną jako regularną kulę), efekt Lensa-Thirringa - będący konsekwencją obrotu Ziemi wokół własnej osi, co generuje powstawanie tzw. wirów czasoprzestrzennych, które pociągają za sobą satelity oraz efekt de Sittera, zwany również precesją geodezyjną, będący konsekwencją zakrzywienia czasoprzestrzeni przez Słońce oraz poruszania się satelitów wokół Ziemi poruszającej się wokół Słońca – jest zatem konsekwencją złożenia dwóch ruchów" - czytamy w komunikacie.
Badacze (m.in. z Polski) opisali niedawno, jak te trzy efekty wpływają na rozmiar i kształt orbit oraz na orientację płaszczyzny orbity względem przestrzeni zewnętrznej. "Po raz pierwszy przedstawiliśmy, jak przebiega zmiana wielkości orbit sztucznych satelitów Ziemi za sprawą zakrzywienia czasoprzestrzeni przez Ziemię" – mówi prof. Sośnica. Tłumaczy on, że naukowcy z UPWr i ESA odkryli, że dłuższa półoś orbity wszystkich ziemskich satelitów zmniejsza się o 17,7 mm.
"Zaskoczyło nas to, że wartość ta jest stała, niezależnie od tego, na jakiej wysokości orbituje satelita. Nie ma znaczenia, czy jest to 300 km jak dla satelitów niskich, czy 36 tysięcy km, jak to ma miejsce w przypadku satelitów geostacjonarnych. Zmiana wynosi tyle samo. Zaskoczyła nas też sama wartość zmiany dłuższej półosi orbity, gdyż jest ona dokładnie dwukrotnością promienia Schwarzschilda, czyli promienia czarnej dziury o masie Ziemi" – przyznaje cytowany w komunikacie prof. Sośnica.
Jak tłumaczą naukowcy z UPWr, gdyby udało się ścisnąć całą masę Ziemi do kuli o promieniu 8,9 mm, wówczas Ziemia stałaby się czarną dziurą. Nie mogłoby się z niej wydostać nic, nawet światło. Promień czarnej dziury nazywa się promieniem Schwarzschilda lub horyzontem zdarzeń, zza którego żadna informacja nie może się wydostać. Naukowcy, opierając się na ogólnej teorii względności zapostulowali, że zmiana dużej półosi wszystkich satelitów Ziemi wynosi dokładnie dwa razy więcej niż promień Schwarzschilda. "I nawet, gdyby Ziemia zapadła się i stałaby się czarną dziurą, to efekt działający na wszystkie satelity naszej planety wynosiłby -17,7 mm; nieważne, czy satelity krążyłyby wysoko czy nisko nad czarną dziurą" – mówi prof. Sośnica.
Drugim efektem opisanym po raz pierwszy w pracy naukowców jest efekt zmiany kształtu orbit sztucznych satelitów. Badacze z UPWr i ESA wyprowadzili dowód, w świetle którego efekty relatywistyczne zmieniają kształt orbit w ten sam sposób w przypadku trajektorii eliptycznych i kołowych. Jak tłumaczy prof. Sośnica, wszystkie orbity ulegają spłaszczeniu, „eliptyzacji” i to w podobny sposób.
W trzecim, niespodziewanym dla zespołu naukowców efekcie, wartość tzw. precesji geodezyjnej silnie zależy od kąta nachylenia Słońca względem płaszczyzny orbity satelity. Naukowcy wskazali, że efekt precesji geodezyjnej jest największy dla satelitów geostacjonarnych krążących nad równikiem. Jak stwierdzono, wcześniej nikt nie zwrócił na to uwagi, gdyż brano pod uwagę jedynie efekt średni, a nie rzeczywisty wynikający z geometrii satelita-Ziemia-Słońce.
Źródło: Nauka w Polsce

Źródło: Space24
Ilustracja: NASA [nasa.gov]
https://www.space24.pl/satelity-w-swietle-ogolnej-teorii-wzglednosci-nowe-ustalenia-polskich-badaczy

Satelity w świetle ogólnej teorii względności. Nowe ustalenia polskich badaczy.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)