Jump to content

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Paweł Baran

Recommended Posts

Nowe dane satelitarne na temat wzrostu poziomu morza
2021-07-17. Matylda Kołomyjec
Z powodu zmian klimatu podnosi się poziom morza. Dla setek milionów ludzi mieszkających na terenach nadbrzeżnych ta sytuacja stanowi bezpośrednie zagrożenie. Żeby zaplanować odpowiednie strategie zapobiegawcze, potrzebne są dokładne informacje, dotyczące tego jak i kiedy poziom morza będzie się podnosił. Zdobycie ich było do teraz bardzo trudne. Jednak w ramach badania fundowanego przez ESA opracowano w tym celu nowy sposób przetwarzania danych satelitarnych. Dzięki niemu będzie można określić podnoszenie się poziomu morza z dokładnością do milimetra na rok.
Badanie zostało poprowadzone przy użyciu danych dotyczących Morza Bałtyckiego. Nowa technika znacząco poprawiła dokładność pomiarów, a w rezultacie – również map prognozujących przyszłe zmiany poziomu wody. Od 1995 do 2019 roku, opierając się na wynikach badania, poziom morza wzrastał o 2-3 mm rocznie na południu i zachodzie – wzdłuż niemieckiego i duńskiego wybrzeża. Natomiast od strony północy i wschodu, szczególnie w Zatoce Botnickiej, zmiana wynosiła aż 6 mm na rok.
Wraz z ocieplaniem się atmosfery i oceanów, spowodowanych zmianą klimatu, poziom morza będzie się podnosił przez wiele nadchodzących lat. Raport Specjalny na temat Oceanów i Kriosfery w Zmieniającym się Klimacie prognozuje, że poziom morza wzrośnie o od 0,29 m do 1,1 m przed końcem wieku. To najgorsza prognoza, jaka kiedykolwiek została ogłoszona przez IPCC (Międzynarodowy Zespół do Spraw Klimatu).
Od początku lat dziewięćdziesiątych satelity obserwują oceany i badany jest poziom morza. Przeciętnie podnosił się o 3 mm każdego roku, ale wraz z biegiem lat tempo zmian jest coraz szybsze. Jednak, jak w wypadku każdego uśrednionego wyniku, „globalny wzrost poziomu morza” nie jest precyzyjnym wskaźnikiem. Poziom morza nie zmienia się wszędzie tak samo – na przykład wzrasta szybciej wzdłuż wybrzeży.
Badanie zmian poziomu wody na otwartym morzu obecnie nie jest już trudne – ze swoich orbit wysyłają łatwe do odczytania dane Envisat, CryoSat i wiele innych satelitów. Jednak sprawa robi się trudniejsza bliżej brzegów. Góry, zatoki i wyspy utrudniają pracę radarów. Kolejnym problemem jest lód – gdy morze zimą zamarza, niemożliwe jest sprawdzenie jego poziomu za pomocą radaru.
„Aby chronić ludzi i infrastrukturę – na przykład poprzez budowę struktur przeciwpowodziowych, zabezpieczenie portów lub podwyższenie wałów – potrzebujemy wiarygodnych prognoz na temat zmian poziomu morza”, powiedział Florian Seitz, dyrektor Instytutu Badań Geodezyjnych na Uniwersytecie Technicznym w Monachium.
W ramach projektu ESA pod nazwą Baltic SEAL, grupa naukowców z Uniwersytetu Technicznego w Monachium współpracowała z partnerami z całego świata, żeby opracować nowe algorytmy do pracy z danymi. Służą one do analizy tych danych i układaniu wiarygodnych, szczegółowych map i prognoz na przyszłe miesiące i lata. Dzięki nim badania poziomu morza i jego zmian przy linii brzegowej jest możliwe.
Naukowcy wybrali Morze Bałtyckie jako region modelowy do badań. „Dane z tego regionu sprawdzają się wyjątkowo dobrze do opracowywania nowych metod ich analizy, ponieważ wiele czynników – jak kręta linia brzegowa, lód na powierzchni morza i wiatr – czyni analizę skomplikowaną. Oprócz tego prowadzi się wiele lokalnych pomiarów poziomu morza, potrzebnych do potwierdzenia wyników”, powiedział Marcello Passaro, prowadzący projekt.
„Metodę działająca dla Morza Bałtyckiego będzie można z łatwością zaadaptować dla innych regionów.”
Obróbka danych z poszczególnych misji przedstawiała wiele problemów, również technicznych. W opracowanym specjalnie w tym celu kilkustopniowym procesie, pierwszym krokiem było skalibrowanie danych, żeby można je było ze sobą połączyć. Dopiero później zaczynała się prawdziwa analiza. Dzięki ilości informacji, możliwa okazała się ocena wysokości poziomu morza nawet pod powierzchnią lodu, a także przy krętej, skomplikowanej linii brzegowej Morza Bałtyckiego. Uzyskane wyniki zostały w końcu porównane z lokalnymi pomiarami dotyczącymi zmian poziomu morza, w tym pływów. Rezultatem procesu jest zbiór precyzyjnych danych na temat całego regionu Morza Bałtyckiego.
Właśnie z tych danych naukowcy dowiedzieli się, że poziom morza wzrasta o 3 mm każdego roku wzdłuż wybrzeży Niemiec i Danii, a o 6 mm – na północy i wschodzie Morza Bałtyckiego. Różnica jest spowodowana przez silne wiatry, które spychają wodę z zachodu na wschód. Wzrost poziomu morza na północy, tak bardzo wykraczający poza średnie wyniki, nie przedstawia zagrożenia dla mieszkańców tamtych regionów. Po ostatniej epoce lodowcowej teren wciąż podnosi się tam o około 1 cm rocznie.
Naukowcy stworzyli też bazę danych dotyczącą Morza Północnego. Poziom wody wzrasta tam od 2,6 do 3,2 mm na rok. Baza ta jest obecnie dostępna online.
„Mając te dane, naukowcy mogą zweryfikować swoje modele klimatyczne, a władze w różnych krajach – zaplanować odpowiednie działania ochronne.”, powiedział dr Seitz.
Źródła:
New satellite data techniques reveal coastal sea-level rise

Mapa Morza Bałtyckiego. Kolorem pomarańczowym i czerwonym zaznaczony jest średni wzrost poziomu morza w milimetrach na rok. Dane pochodzą z lat 1995-2019. Źródło:ESA.

Fotografia przedstawia Morze Bałtyckie. Została wykonana 30 maja 2021 przez satelitę programu Copernicus – Sentinel-3. Źródło:NASA
https://astronet.pl/uklad-sloneczny/nowe-dane-satelitarne-na-temat-wzrostu-poziomu-morza/

Nowe dane satelitarne na temat wzrostu poziomu morza.jpg

Nowe dane satelitarne na temat wzrostu poziomu morza2.jpg

Nowe dane satelitarne na temat wzrostu poziomu morza3.jpg

Link to comment
Share on other sites

40-letnia tajemnica rozwiązana: Odkryto źródło rozbłysków rentgenowskich Jowisza
2021-07-16.
Przez 40 lat intensywne zorze polarne Jowisza intrygowały astronomów na całym świecie. Naukowcy wiedzieli, że owe zjawisko wywoływane jest przez jony uderzające w atmosferę gazowego olbrzyma. Nie było jednak jasne, w jaki sposób jony odpowiedzialne za pojawienie się promieniowania rentgenowskiego, przedostają się do atmosfery. Dziś, znamy już rozwiązanie tego problemu.
Zjawisko zorzy polarnej zostało wykryte na siedmiu planetach naszego Układu Słonecznego. Część z nich jest widoczna dla ludzkiego oka, natomiast inne generują fale elektromagnetyczne, obserwowalne tylko przy pomocy specjalistycznych teleskopów. Im krótsza fala jest emitowana, tym większa energia jest potrzebna. Najsilniejsze zorze w Układzie Słonecznym powstają za udziałem Jowisza. Jest on także jedynym gazowym olbrzymem, naszego układu planetarnego, emitującym promieniowanie rentgenowskie.
Fascynacja rentgenowską emisją zórz Jowisza, trwała nieprzerwanie od momentu odkrycia zjawiska cztery dekady temu. Naukowcy wiedzieli, że majestatyczne światła na biegunach planety, wyzwalane są przez jony, uderzające w atmosferę olbrzyma. Zagadkę stanowił sposób, w jaki owe jony przedostają się do atmosfery.
Na Ziemi zorze można zaobserwować głównie za kołami podbiegunowymi, w pasie między 65 a 80 stopniami szerokości geograficznej. Powyżej górnej granicy wspomnianego przedziału, emisja zorzy zanika. Wynika to stąd, że linie pola magnetycznego Ziemi, opuszczają ją i łączą się z polem magnetycznym pochodzącym od wiatru słonecznego, będącego stałym strumieniem naładowanych elektrycznie cząstek, wyrzucanych przez Słońce. Linie te nazywamy liniami otwartego pola. Z tego powodu obszary polarne Jowisza, znajdujące się na znacznych szerokościach geograficznych również nie powinny emitować zauważalnych zórz.
Zorze rentgenowskie Jowisza, różnią się jednak od ziemskich. Te występują wokół biegunów planety i pulsują. Co więcej, zjawisko na biegunie północnym  często różni się od tego, występującego na biegunie południowym. Jest to typowe dla zamkniętego pola magnetycznego, w którym linia wychodząca z pola na jednym biegunie planety, łączy się z nią na drugim. Wszystkie planety z polami magnetycznymi mają zarówno otwarte, jak i zamknięte komponenty pola.
Zespół badający omawiane zjawisko skorzystał z symulacji komputerowej. Odkryto, że pulsujące zorze rentgenowskie mogą być powiązane z zamkniętymi polami magnetycznymi, generowanymi wewnątrz Jowisza, które rozciągają się na miliony mil w kosmos, zanim zawrócą w kierunku planety. Badacze połączyli dane uzyskane przez sondę Juno z tymi zebranymi przez XMM-Newton między 16, a 17 lipca 2017 r. W ciągu tych dwóch dni XMM-Newton obserwował Jowisza nieprzerwanie przez 26 godzin, rejestrując przy tym zorzę rentgenowską pulsującą co 27 minut. Sonda Juno, w tym samym czasie podróżowała w odległości od 4,4 do 4,8 miliona kilometra nad wybranym obszarem planety. Był to region ważny dla wyzwalania pulsacji, sugerowany przez symulacje,. Przeszukano więc dane Juno pod kątem procesów magnetycznych, zachodzących w tym samym tempie co te rejestrowane przez XMM-Newton.
Okazało się, że to fluktuacje pola magnetycznego Jowisza przyczyniły się do powstania pulsujących zórz rentgenowskich. Zewnętrzna granica pola magnetycznego jest uderzana bezpośrednio przez cząstki wiatru słonecznego, ulegając przy tym kompresji. Kompresje te, ogrzewają jony uwięzione w rozległym polu magnetycznym olbrzyma, znajdujące się miliony kilometrów od atmosfery planety.
Proces wywołuje zjawisko nazywane falami EMIC (electromagnetic ion cyclotron). Cząstki kierowane są wzdłuż linii pola. W ten sposób jony poruszają się po fali EMIC, pokonując miliony kilometrów zanim uderzą w atmosferę planety, wyzwalając przy tym zorze rentgenowskie.
Ma więc miejsce pewien łańcuch wydarzeń. Najpierw zachodzi kompresja, następnie wyzwalana jest fala EMIC, dostrzegamy jony, aby potem zauważyć ich puls przemieszczający się wzdłuż linii pola. Wynikiem tego, jest obserwowany kilka minut później, rozbłysk promieni rentgenowskich. Odkryty element procesu powstawania zórz Jowisza, posłuży przy badaniu innych zjawisk. Przykładowo, jeden z księżyców Saturna, Enceladus, wyrzuca wodę w przestrzeń kosmiczną, wypełniając pole magnetyczne Saturna jonami.
Więcej informacji:
•    40-Year Mystery Solved: Source of Jupiter’s X-Ray Flares Uncovered

Źródło: NASA Jet Propulsion Laboratory
Opracował: Kamil Lachowicz
Magnetosfera Jowisza. Źródło: Wikipedia

Na zdjęciu: Jowisz z zaznaczonymi zjawiskami zórz rentgenowskich na biegunach. Źródło: (X-ray) NASA/CXC/SwRI/R.Gladstone et al.; (Optical) NASA/ESA/Hubble Heritage (AURA/STScI)
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/40-letnia-tajemnica-rozwiazana-odkryto-zrodlo-rozblyskow-rentgenowskich-jowisza-1

40-letnia tajemnica rozwiązana Odkryto źródło rozbłysków rentgenowskich Jowisza.jpg

40-letnia tajemnica rozwiązana Odkryto źródło rozbłysków rentgenowskich Jowisza2.jpg

Link to comment
Share on other sites

Polska wśród 12 beneficjentów programu Teleskopy dla Wszystkich 2021
2021-07-16.
Już są znani laureaci projektu Teleskopy dla Wszystkich 2021. Jest wśród nich Grupa Edukacji Astronomicznej na Czarnej Hucie w Polsce. Każdy z laureatów otrzyma teleskop podpisany przez naukowców, noblistów i astronautów!
IAU Office for Astronomy Outreach ogłosiło listę laureatów tegorocznej edycji projektu Teleskopy dla Wszystkich. Projekt ma na celu poszerzenie horyzontów dzieci, rodziców i nauczycieli, rozbudzenie zainteresowania nauką i promocję równych szans na karierę w astronomii.
W bieżącym roku, o udział w projekcie wnioskowało 225 grup z 54 krajów. Po analizie przesłanych wniosków, IAU Office for Astronomy Outreach wraz z partnerami zdecydowali, że teleskopy trafią m.in. do społecznie poszkodowanych grup w Polsce, do potrzebujących pomocy w dostępie do nauki dziewcząt i kobiet w Botswanie i na Mauritiusie, do społeczności z odległych obszarów wiejskich w Malezji, czy do obozów uchodźców w Jordanie.
Pełna lista laureatów zawiera:
1.    Telescopes for All in Afghanistan, Kayhana Astronomical Group, Afganistan
2.    Telescopes for All in Botswana, Machana Satellite School, Botswana
3.    Tomorrow’s Stars (Astros do Amanhã), Leva Ciência Institute (Instituto Nacional Leva Ciência - INALC), Brazylia
4.    Telescopes for All in Ghana, Tetteh-Ocloo School for the Deaf, Ghana
5.    Namma Telescope, Open Space Foundation (OSF), Indie
6.    Telescopes for All in Iraq, Freelance, Al-Muthanna University (Lecturer), Irak
7.    Telescopes for All in Jordan, Jordanian Astronomical Society (JAS), Jordan
8.    Telescopes for All in Malaysia, SJKT JUGRA School, Malezja
9.    Telescopes for All in Mauritius, Hindu Girls’ College Astronomy Club, Mauritius
10.    Evening Meetings With Astronomy, Grupa Edukacji Astronomicznej na Czarnej Hucie (The Black Ironworks Astronomical Education Group), Polska
11.    Telescopes for All in Samoa, Tiapapata Art Centre, Samoa
12.    Telescopes for All in Timor Leste, Knua Sentrál ba Prátika Siénsia no Matemátika (KSP), Timor Wschodni
W świetle pandemii COVID-19, podobnie jak w edycji projektu Teleskopy dla Wszystkich 2020, do każdego teleskopu zostanie dołączona kamera cyfrowa, aby profesjonaliści i edukatorzy mogli prowadzić obserwacje i bezpiecznie udostępniać je swojej społeczności online, aż do spotkania z nimi twarzą w twarz, gdy stanie się to bezpieczne.
 
Wysyłka wszystkich teleskopów rozpocznie się jeszcze w tym roku, o ile pozwolą na to środki bezpieczeństwa Covid-19.
IAU Office for Astronomy Outreach (OAO) jest wspólnym projektem Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU) i Narodowego Obserwatorium Astronomicznego Japonii (NAOJ). Misją OAO jest angażowanie społeczeństwa w astronomię poprzez dostęp do informacji astronomicznej i komunikowanie nauki o astronomii. Jest to realizowane za pośrednictwem sieci krajowych koordynatorów ds. popularyzacji astronomii (NOC) IAU oraz inicjatyw IAU dotyczących zaangażowania społeczeństwa. Praca OAO polega na budowaniu mostów między IAU a światową społecznością astronomiczną oraz poprzez współpracę międzynarodową, aby astronomia była dostępna dla wszystkich.
OAO i SSVI dziękują firmie BRESSER za przekazanie teleskopów, okularów, kamer i folii słonecznej, Universe Awareness/Leiden University za wysyłkę oraz GILBOS za wsparcie projektu. OAO i SSVI dziękuję również następującym osobom i organizacjom za wsparcie projektu i sponsorowanie fizycznego montażu teleskopu za pośrednictwem SSVI: Rob Walrecht Productions za materiały edukacyjne, School H. Familie Secundair of St. Niklaas, Erik Dijk, Koen Geukens, Makiko Aoki, Wim Maats, André De Coster, Jos Pauwels oraz obserwatorium publiczne Sterrenwacht Orion Streekbos z Holandii.
Specjalne podziękowania dla wszystkich naukowców, laureatów Nagrody Nobla i astronautów za wsparcie tego projektu!
Więcej informacji:
•    strona IAU Office for Astronomy Outreach
•    strona projektu Telescopes for All Webpage
•    strona projektu Stars Shine for Everyone (SSVI)
•    strona Uniwersytetu Leiden
•    strona firmy BRESSER
Opracowanie: Joanna Molenda-Żakowicz
Na ilustracji: Dziecko obserwuje nocne niebo w Zurychu. Źródło: Wikimedia Commons
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/polska-wsrod-12-beneficjentow-programu-teleskopy-dla-wszystkich-2021

Polska wśród 12 beneficjentów programu Teleskopy dla Wszystkich 2021.jpg

Link to comment
Share on other sites

Zabierzemy pszczoły na Marsa? Ważne badania polskiej doktorantki
2021-07-16.ŁZ.MNIE.
Czy pszczoły będą mogły towarzyszyć nam na Marsie i czy będą mogły zapylać uprawy w szklarniach marsjańskich – to pytania na które stara się odpowiedzieć doktorantka AGH. Mgr inż. Dagmara Stasiowska w ramach pracy doktorskiej sprawdza wpływ stresu związanego z przeciążeniami generowanymi przez rakietę w trakcie podróży kosmicznej na poprawność rozmnażania się pszczół miodnych, a zwłaszcza na funkcjonowanie organizmów królowych.
W ramach prowadzonych badań Stasiowska zbada łącznie osiem rodzin pszczelich. Cztery królowe wraz z niewielką świtą zostały zbadane na wirówce przeciążeniowej należącej do Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej. Symulator zwyczajowo wykorzystywany jest w trakcie szkolenia astronautów i pilotów wojskowych. Z nietypowymi pasażerami na pokładzie symulowano profil przeciążeniowy startującej rakiety. Celem eksperymentu jest sprawdzenie przydatności modelu biocybernetycznego rodziny pszczelej w kontekście poddawania matki pszczelej stresom związanym z lotem kosmicznym.
Zebrane dane dotyczące zdolności reprodukcyjnych królowych, czyli ilości składanych jaj i ich dystrybucji w czasie, posłużą do stworzenia modelu komputerowego „kosmicznych pszczół”. Model będzie bazował na istniejącym i szeroko wykorzystywanym modelu BEEHAVE, uwzględniającym wiele czynników, zarówno środowiskowych jak i charakterystycznych dla dynamiki rozwoju rodzin pszczelich. Stworzony model będzie mógł zostać wykorzystany w przyszłości na przykład w trakcie projektowania odpowiednich transporterów, chroniących zapylacze przed przeciążeniami w trakcie lotu rakietą.
Potencjał naukowy prowadzonych eksperymentów będzie w pełni doceniony za wiele lat, kiedy to faktycznie uda się na Marsie stworzyć pierwsze plantacje. Mam jednak świadomość, że wszystko to, co uda się wypracować teraz i sprawdzić w warunkach eksperymentalnych na Ziemi, jest w stanie za 10, 20 czy 30 lat przynieść zaskakujące rezultaty. Staram się więc myśleć na tyle perspektywicznie, żeby horyzontem moich badań prowadzonych teraz był sukces ludzi za kilkadziesiąt lat, miliony kilometrów stąd – tłumaczy badaczka.
Badania NASA

Dotychczasowe badania obejmują łącznie osiem rodzin, z czego cztery z królowymi, które odbyły lot symulowany na wirówce, a cztery pozostałe stanowią grupę kontrolną. Wpływ przeciążeń na poprawność rozmnażania się królowych pszczół miodnych nie był do tej pory badany, a same eksperymenty na pszczołach w kontekście transportu kosmicznego były wykonane zaledwie kilka razy.

Do tej pory badana była między innymi zdolność do budowania plastrów w warunkach mikrograwitacji. Podjęli się tego eksperci NASA w latach 80. ubiegłego wieku.
We wcześniejszych latach doktorantka, wówczas członkini Koła Naukowego AGH Space Systems, prowadziła badania wstępne, obejmujące swoim zakresem robotnice pszczół miodnych. Do badań posłużyły wtedy rakiety sondujące, skonstruowane przez studentów z AGH.
Autorka badań jest jednocześnie liderką sekcji AGH Space Systems zajmującej się ładunkami rakietowymi i misjami balonów stratosferycznych. Przeprowadzone kilka lat temu eksperymenty pozwoliły stwierdzić, że przeżywalność osobników doświadczających działania przeciążeń nie odbiega znacząco od przeżywalności grupy kontrolnej i umożliwiły dalsze badania, obejmujące swoim zakresem matki pszczele.

Promotorem pracy doktorskiej dotyczącej oceny przydatności biocybernetycznego modelu rodziny pszczelej do przewidywania skutków poddania matki pszczelej stresom związanym z lotem kosmicznym jest prof. dr hab. inż. Ryszard Tadeusiewicz, biocybernetyk i były Rektor AGH.

– Cieszę się, że dzięki badaniom pani Dagmary mogę powrócić do wątku naukowego, który silnie rozwijałem w latach 70. ubiegłego wieku. Budowaliśmy wtedy z doktorem Andrzejem Migaczem pierwsze – chyba w skali światowej – biocybernetyczne modele rodziny pszczelej i jej interakcji ze środowiskiem. Uzyskiwane z symulacji komputerowych wyniki dobrze zgadzały się z obserwacjami prowadzonymi na rzeczywistych ulach – podkreśla prof. Ryszard Tadeusiewicz.
źródło: AGH
Ludzkość jest uzależniona od pszczół (fot. Pexels)
https://www.tvp.info/54869940/badanie-kosmosu-pszczoly-poleca-na-marsa-badanie-agh

Zabierzemy pszczoły na Marsa Ważne badania polskiej doktorantki.jpg

Link to comment
Share on other sites

Politechnika Gdańska w sieci pomiarów jasności nieba i zanieczyszczenia światłem
2021-07-17.
Gdańska uczelnia techniczna jako pierwsza w Polsce dołączyła do międzynarodowej sieci pomiaru jasności nieba Globe at Night - Sky Brightness Monitoring Network. Sieć obejmuje 64 czujniki do długoterminowego monitoringu umieszczone w 19 krajach.
Globe at Night to oparta na nauce obywatelskiej (citizen science) międzynarodowa kampania, która ma na celu zwiększenie świadomości ludzi odnośnie zanieczyszczenia światłem.
Uczestniczący w akcji amatorzy mogą prowadzić badania jasności otoczenia nocą z pomocą smartfonów i od 2006 roku ochotnicy wykonali 185 tys. pomiarów w 180 krajach.
Elementem kampanii jest sieć Globe at Night - Sky Brightness Monitoring Network (GaN-MN) oparta na pomiarach dokonywanych profesjonalnymi czujnikami. To tego przedsięwzięcia, jako pierwsza placówka naukowa w Polsce dołączyła Politechnika Gdańska. Czujnik został zamontowany na dachu jednego z wysokich budynków uczelni. Sensor pozwala na ciągły pomiar jasności nieba na terenie kampusu uczelni, a połączenie z siecią umożliwia dostęp do danych ze wszystkich czujników umieszczonych w różnych państwach.
Jak wyjaśnia Politechnika, udział w projekcie to w dużej mierze wynik zaangażowania grupy badawczej ILLUME działającej w ramach Centrum EkoTech.
Pomysł po stronie PG zainicjowała i wczesne rozmowy prowadziła dr inż. arch. Karolina Zielińska-Dąbkowska z Wydziału Architektury, natomiast dr inż. Katarzyna Bobkowska z Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska nadzorowała dalsze prace związane m.in. z uruchomieniem czujnika i dołączeniem do sieci.
Udział w przedsięwzięciu to duża korzyść dla wspomnianej, zajmującej się zanieczyszczeniem światłem grupy ILLUME. Jak twierdzą eksperci PG, pozwoli również na zwrócenie uwagi na coraz ważniejszy problem, jakim jest zanieczyszczenie światłem sztucznym i na jego potencjalne negatywne skutki dla zdrowia człowieka i naturalnego środowiska.
Uczelnia prowadzi także badania zmian jasności nieba w ramach grantu: „Innowacyjna metoda monitorowania zanieczyszczenia światłem sztucznym w środowisku naturalnym i zurbanizowanym z wykorzystaniem bezzałogowych platform latających (dronów)” finansowanego w ramach programu Argentum Triggering Research Grants, pod kierownictwem dr inż. Katarzyny Bobkowskiej.
Więcej informacji na stronie:
https://pg.edu.pl/aktualnosci/2021-07/politechnika-gdanska-dolaczyla-do-miedzynarodowej-sieci-pomiaru-jasnosci-nieba
http://globeatnight-network.org/index.html
PAP - Nauka w Polsce
mat/ ekr/
Źródło: Fotolia

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C88617%2Cpolitechnika-gdanska-w-sieci-pomiarow-jasnosci-nieba-i-zanieczyszczenia

Politechnika Gdańska w sieci pomiarów jasności nieba i zanieczyszczenia światłem.jpg

Link to comment
Share on other sites

Koniec misji CRS-22
2021-07-17. Krzysztof Kanawka
Koniec kolejnej regularnej misji zaopatrzeniowej pojazdu Dragon.
Dziesiątego lipca zakończyła się misja zaopatrzeniowa CRS-22 pojazdu Dragon firmy SpaceX. Z pokładu ISS na Ziemię powróciły cenne próbki z eksperymentów naukowych.
Do startu rakiety Falcon 9 z kapsułą Dragon 2 doszło 3 czerwca 2021 o godzinie 19:29 CEST. Start odbył się z wyrzutni LC-39A na Florydzie. Lot przebiegł prawidłowo i ten “bezzałogowy Smok” znalazł się na prawidłowej orbicie. Celem misji była Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS).
Dwa dni później Dragon dotarł  do ISS. Cumowanie do zenitalnego węzła modułu Harmony. Cumowanie przebiegło bez problemów i nastąpiło o 11:09 CEST.
Przez kolejny miesiąc Dragon pozostawał przyłączony do ISS. Pojazd dostarczył na Stację łącznie 3328 kg ładunku, w tym materiały do badań naukowych, części zapasowe, sprzęt do spacerów kosmicznych, zapasy dla astronautów oraz zestaw paneli słonecznych iROSA. Ten zestaw paneli został zainstalowany podczas spaceru EVA-76, który nastąpił 25 czerwca.
Na pokładzie Dragona znalazło się także kilka zminiaturyzowanych satelitów formatu CubeSat, które w najbliższych tygodniach będą zwalniane (lub też “orbitowane”) z pokładu Stacji.
Pod koniec misji do Dragona zainstalowano łącznie ponad 2400 kg ładunku, który był na tyle ważny, że powinien wrócić na Ziemię. Był to między innymi element z eksperymentu reaktora katalitycznego, część zestawu procesowania (dystylacji) moczu astronautów, a także zasobnik-habitat dla gryzoni, który powróci na ISS w 2022 roku.
Misja CRS-22 zakończyła się wodowaniem u wybrzeży Florydy 10 lipca. NASA zadecydowała o opóźnieniu końca misji o 2 dni z uwagi na szalejący huragan Elsa, który pogorszył warunki w rejonie wodowania. Ostatecznie wodowanie, które nastąpiło 10 lipca o 05:29CEST, przebiegło bez problemów.
Kolejna misja zaopatrzeniowa firmy SpaceX, CRS-23, planowana jest na 18 sierpnia.
(PFA, NASA)
SpaceX CRS-22 Dragon undocking and departure
Odcumowanie Dragona od ISS – misja CRS-22 / Credits – NASA TV
https://www.youtube.com/watch?v=PJilFg6Pruc&feature=emb_imp_woyt

https://kosmonauta.net/2021/07/koniec-misji-crs-22/

Koniec misji CRS-22.jpg

Link to comment
Share on other sites

Chiny pomyślnie przetestowały pierwszy na świecie samolot kosmiczny
2021-07-17.
Ludzkości od dawna marzy się zastąpienie rakiet samolotami kosmicznymi, które będą o własnych siłach startować, realizować misje na orbicie, a później lądować na lotniskach. Chińczycy mają już pierwszy taki pojazd.
Wszystko wskazuje na to, że Państwo Środka dysponuje technologią, która odmieni nie do poznania załogowe i zaopatrzeniowe loty na orbitę. Nad samolotami kosmicznymi pracują od wielu lat Brytyjczycy czy Amerykanie, ale ich projekty są w powijakach. Chociaż pojazd Virgin Galactic, który kilka dni temu zabrał na skraj kosmosu Richarda Bransona wielu określa mianem samolotu kosmicznego, to jednak nie tylko składa się on z dwóch pojazdów, to w dodatku może wzbić się tylko na wysokość do 90 kilometrów ponad powierzchnię naszej planety.
Przyszłością i prawdziwymi samolotami kosmicznymi będą pojedyncze maszyny, na których pokładach znajdą się zaawansowane, hybrydowe silniki, zdolne do pracy nie tylko w warunkach dużych zasobów tlenu, jak również w kosmosie, gdzie paliwem będzie atmosferyczny wodór.
Tymczasem w Chinach właśnie powstał pierwszy prototyp takiego pojazdu, a nawet ma już za sobą kolejną pomyślnie wykonaną misję. Mowa tutaj o tajemniczym projekcie, który realizowany jest przez China Aerospace Science and Technology Corp. Pojazd wystartował o własnych siłach z Jiuquan Satellite Launch Center, odbył lot w kosmos, a następnie wylądował na płycie lotniska 800 kilometrów dalej, w Alxa League w Autonomicznym Regionie Mongolii Wewnętrznej.
Niestety, rząd nie ujawnił żadnych informacji na temat tego pojazdu, nie opublikowano też żadnych jego zdjęć. Władze jednak nie ukrywają, że jest to odpowiedź armii na amerykański mini-wahadłowiec X-37B, który od wielu lat odbywa loty w kosmos i prowadzi najróżniejsze tajne eksperymenty dla Pentagonu. Chińczykom marzy się dostarczanie przez takie pojazdy załogi i zapasów do swojej nowej dużej stacji kosmicznej.
Wszystko wskazuje na to, że jednak Chiny posiadają o wiele bardziej zaawansowany pojazd, który do startu nie potrzebuje rakiety. Jak może działać taki napęd?Paliwem używanym w silniku ma być ciekły wodór, natomiast utleniaczem powietrze atmosferyczne. Gdy samolot zacznie się wzbijać w powietrze, silnik będzie pracował jak normalne jednostki, pozyskując tlen z atmosfery, jednak w środowisku przestrzeni kosmicznej, ma być wykorzystywany ciekły tlen, który zostanie pobrany wcześniej podczas lotu.
W trakcie lotu w atmosferze, pojazd wykorzystuje turbokompresor połączony z lekką chłodnicą. Dzięki takiemu rozwiązaniu, przy wysokich prędkościach pobrane powietrze jest schładzane (w ciągu niecałej sekundy z 1000 stopni do minus 150 stopni Celsjusza), co zwiększa ciśnienie w silniku i tym samym nadaje potężny ciąg, który umożliwia pojazdowi uzyskanie ogromnych prędkości i pozwola go wynieść w kosmos.
Cały system ma zacząć pracować po osiągnięciu Mach 5 i wysokości 28,5 kilometra. Wówczas zamykany jest wlot powietrza i włączany zamknięty cykl, w którym spalany jest zgromadzony w zbiornikach ciekły tlen i wodór. Samą sprężarkę natomiast napędza hel, który wykorzystuje ciepło z komory spalania. Hel zostaje podgrzany, chłodzi dyszę, a następnie napędza sprężarkę powietrza i trafia do wymiennika ciepła, gdzie podgrzewa ciekły wodór. Po tym procesie zostaje znowu skompresowany i cykl rozpoczyna się od nowa.
Źródło: GeekWeek.pl/China Aerospace Science and Technology Corp / Fot. Boeing
Experimental Spaceplane (XS-1) Phase 2/3 Concept Video
https://www.youtube.com/watch?t=3&v=tEZDWoJdC7w&feature=emb_imp_woyt

Chiny pomyślnie przetestowały pierwszy na świecie samolot kosmiczny.jpg

Link to comment
Share on other sites

Rozpoczyna się aktywność Perseidów! Maksimum meteorów w nocy z 12 na 13 sierpnia.
2021-07-17. Andrzej
W sobotę 17 lipca rozpocznie się aktywność jednego z najbardziej wyczekiwanych w tym roku rojów meteorów. Mowa oczywiście o popularnych i lubianych przez miłośników astronomii Perseidach. Aktywność tego roju na nocnym niebie potrwa aż do 24 sierpnia. Warto jednak zaznaczyć, że prawdziwy spektakl rozpoczyna się dopiero w dniach od 10 do 14 sierpnia gdy przypada szczyt aktywności tego roju. Podczas maksimum będziemy mogli zaobserwować nawet 100 obiektów w ciągu godziny.
Perseidy należą do najbardziej znanych rojów. Ich obserwacja trwa od niemal 2000 lat. Taką sławę zawdzięczają sobie między innymi za sprawą wysokiej aktywności oraz dobrych warunków do ich obserwacji. Deszcz meteorów z roju Perseidów pochodzi od komety Swift-Tuttle należącej do grupy komet typu Halleya, której okres obiegu wynosi 133 lata. Kometa ta została po raz pierwszy zaobserwowana w 1862 roku.

Co roku Ziemia w swej okołosłonecznej wędrówce przecina się z orbitą roju, powodując że małe cząsteczki pochodzące od wspomnianej komety wchodzą w Ziemską atmosferę. W rezultacie, spalając się tworzą wspaniałe widowisko na nocnym niebie.

Gdzie szukać Perseidów? Meteorów z tego roju możemy wypatrywać wieczorową porą na północno-wschodnim horyzoncie. Radiant (miejsce, z którego rozbiegają się meteory) znajduje się w gwiazdozbiorze Perseusza. Na chwilę obecną ilość możliwych do zaobserwowania meteorów jest stosunkowo mała. Jednak każdego dnia warunki do obserwacji będą się poprawiały - aż do nocy z 12 na 13 sierpnia. Wtedy też przewidziane jest największe maksimum związane z tym rojem.
Pozostaje nam liczyć na to, że pogoda dopisze i będzie piękne bezchmurne niebo. Przypominamy również aby nie patrzeć bezpośrednio w środek radiantu lecz kilkanaście stopni od niego, ponieważ najlepiej widoczne i jasne meteory znajdują się właśnie w tym rejonie.
Zachęcamy również wszystkich obserwatorów nieba do wysyłania własnych fotografii wykonanych podczas samodzielnych obserwacji. Za pomocą formularza (Wymaga rejestracji) zamieszczonego na naszej platformie możecie w łatwy sposób załadować dowolny plik z własnego komputera. Przed wysłaniem zalecamy podpisanie zdjęcia (data, miejsce, konfiguracja sprzętu, nazwa uwiecznionego obiektu). Każde oczywiście docenimy i zamieścimy na łamach naszego serwisu. Wiemy, że możemy na Was liczyć! Do naszej galerii wysłaliście już ponad 2500 astronomicznych zdjęć. Dziękujemy!

Gwiazdozbiór: Perseusz
Prędkość w atmosferze: 59 km/s
Okres występowania: 17 lipca - 24 sierpnia
Maksimum: Noc z 12 na 13 sierpnia
Aktywność: wysoka
ZHR: ~100
Widoczność w Polsce: tak
Obiekt macierzysty: kometa Swift-Tuttle
Zachód Księżyca podczas maksimum:  21:30 czasu polskiego

UWAGA. W tym roku podczas obserwacji maksimum nie będzie przeszkadzał nam Księżyc.
Zobacz też:

- Galeria zdjęć: Astrofotografia
- Deszcze meteorów - Lista najciekawszych rojów meteorów
- Sprawdź aktualne zachmurzenie
- Kalendarz zjawisk astronomicznych w 2021 roku
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2011
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2012
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2013
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2014
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2015
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2016
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2017
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2018
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2019
- Maksimum meteorów z roju Perseidów 2020
Źródło: astronomia24.com. imo.net

Podczas maksimum zaobserwujemy do 100 meteorów w ciągu godziny. (Powiększ) fot: MariuszGr.

Lokalizacja radiantu Perseidów Data: 12.08.2021 - 21:00

Perseid 2018 fot: MariuszGr

https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=1100

Rozpoczyna się aktywność Perseidów! Maksimum meteorów w nocy z 12 na 13 sierpnia..jpg

Rozpoczyna się aktywność Perseidów! Maksimum meteorów w nocy z 12 na 13 sierpnia.2.jpg

Rozpoczyna się aktywność Perseidów! Maksimum meteorów w nocy z 12 na 13 sierpnia.3.jpg

Rozpoczyna się aktywność Perseidów! Maksimum meteorów w nocy z 12 na 13 sierpnia.4.jpg

Link to comment
Share on other sites

Wideo dnia: Spójrz na Plutona z bliska. Widać na nim obiekty o rozmiarach zaledwie 70 metrów
2021-07-17..

Radek Kosarzycki
 Sześć lat temu ludzkość po raz pierwszy z bliska zobaczyła Plutona, do niedawna ostatnią planetę Układu Słonecznego. W rocznicę przelotu sondy New Horizons naukowcy opublikowali nowe, fantastyczne nagranie z tego wydarzenia.
Sonda New Horizons wystartowała z Ziemi 19 stycznia 2006 r. Jej głównym zadaniem było jak najszybsze dotarcie do Plutona i sfotografowanie jego powierzchni, ale też jego księżyców tak, aby ludzkość mogła w końcu zakończyć przegląd planet Układu Słonecznego. W tym celu sondę wysłano na potężnej rakiecie Atlas V, która nadała jej taką prędkość (58 539 km/h), że sonda nie musiała korzystać z asyst grawitacyjnych, aby dotrzeć na obrzeża Układu Słonecznego. Dziewięć godzin po starcie sonda New Horizons była już za Księżycem.
Sonda nigdy nie dotarła do ostatniej planety Układu Słonecznego
O ironio! Zaledwie pół roku po tym jak ludzkość wysłała sondę do ostatniej planety Układu Słonecznego Międzynarodowa Unia Astronomiczna odebrała Plutonowi status planety i przesunęła go do nowo powstałej kategorii planet karłowatych. Można zatem powiedzieć, że gdy sonda New Horizons dotarła w końcu do Plutona, to ostatnią planetą Układu Słonecznego był już Neptun. Jak pech to pech.
Czternastego lipca 2015 r. o godzinie 13:49 polskiego czasu sonda New Horizons przeleciała w odległości zaledwie 12 500 km od Plutona, a kwadrans później zbliżyła się do jego największego księżyca Charona na odległość 27 000 km. W tym czasie Ziemia nie miała żadnego kontaktu z sondą, bowiem całe zapasy mocy na pokładzie aparatu wykorzystywane były do robienia zdjęć obu obiektów. Dopiero następnego dnia sonda potwierdziła, że przelot się udał i wszystkie instrumenty pracują prawidłowo. Dane zebrane 14 lipca 2015 r. były przekazywane na Ziemię przez kolejne 18 miesięcy.
Sześć lat po tym wydarzeniu naukowcy opublikowali nową wizualizację przelotu nad powierzchnią obu obiektów. Zanim jednak zobaczycie to nagranie, zważcie na to, że patrzycie na obiekt znajdujący się ok. 5 miliardów kilometrów od Ziemi, a na nagraniu widać szczegóły o rozmiarach 70 metrów znajdujące się na jego powierzchni. To wprost niesamowite. Warto przyjrzeć się dokładnie, bowiem istnieje duże prawdopodobieństwo, że za naszego życia żadna inna sonda do Plutona już nie dotrze. Aktualnie żaden projekt sondy nie jest nawet przygotowywany. Przygotowywanie trwa zazwyczaj wiele lat, a lot wciąż musiałby zająć co najmniej 10 lat, tak jak to było w przypadku sondy New Horizons.

Po lewej: Pluton sfotografowany przez sondę New Horizons. Po prawej: najlepsze zdjęcie Plutona sprzed tego przelotu.

New Horizons: Across The Expanse
https://www.youtube.com/watch?v=5myt-c-CpvI&feature=emb_imp_woyt

Pluto and Charon in high-resolution simulated flights
https://www.youtube.com/watch?v=5myt-c-CpvI&feature=emb_imp_woyt

Pluto and Charon in high-resolution simulated flights
https://www.youtube.com/watch?v=OOex-EaGkXc&feature=emb_imp_woyt

New Horizons Flyover of Pluto
https://www.youtube.com/watch?v=g1fPhhTT2Oo&feature=emb_imp_woyt

https://spidersweb.pl/2021/07/wideo-dnia-przelot-nad-plutonem.html

Wideo dnia Spójrz na Plutona z bliska. Widać na nim obiekty o rozmiarach zaledwie 70 metrów.jpg

Wideo dnia Spójrz na Plutona z bliska. Widać na nim obiekty o rozmiarach zaledwie 70 metrów2.jpg

Link to comment
Share on other sites

Odkryto długo poszukiwany energetyczny gorący wiatr z AGN o niskiej jasności
2021-07-17.
Supermasywne czarne dziury połykają otaczający je gaz. Napływający gaz nazywany jest przepływem akrecyjnym czarnej dziury. W badaniach opublikowanych w Nature Astronomy, zespół naukowców znalazł bezpośredni dowód na istnienie energetycznego gorącego wiatru wystrzelonego z gorącego strumienia akrecyjnego na słabo akreującą supermasywną czarną dziurę, co stanowi krok w kierunku zrozumienia procesów akrecyjnych wokół czarnej dziury.
W prawie każdej galaktyce znajduje się supermasywna czarna dziura. Gaz wokół czarnej dziury będzie akreował i utworzy dysk akrecyjny. Z dysku akrecyjnego emitowane jest silne promieniowanie, które jest źródłem promieniowania na pierwszym obrazie czarnej dziury uzyskanym w 2019 roku.

W zależności od temperatury gazu, przepływy akrecyjne czarnych dziur dzielą się na dwa rodzaje: zimne i gorące. Badania teoretyczne przeprowadzone przez zespół naukowców w ciągu ostatnich dziesięciu lat przewidywały, że silny wiatr musi istnieć w gorących strumieniach akrecyjnych, które zazwyczaj zasilają aktywne jądra galaktyk (AGN) o niskiej jasności. Według najnowszych symulacji kosmologicznych Illustris-TNG, wiatry te odgrywają kluczową rolę w ewolucji galaktyk. Jednak bezpośrednie dowody obserwacyjne na istnienie takiego wiatru okazały się trudne do uzyskania.

Naukowcy w tym badaniu znaleźli mocne dowody obserwacyjne na energetyczny wypływ z M81*, prototypowej AGN o niskiej jasności rezydującej pobliskiej masywnej galaktyce spiralnej Messier 81, poprzez analizę wysokiej jakości widma rentgenowskiego. Widmo, które ma niezrównaną rozdzielczość i czułość, zostało uchwycone przez Chandra X-ray Observatory w latach 2005-2006, ale do tej pory pozostawało niezbadane pod kątem wiatru.

O wypływie z M81* świadczy para linii emisyjnych Fe XXVI Lyα, które ulegają kwazi-symetrycznemu przesunięciu ku czerwieni i ku fioletowi z prędkością linii widzenia 2800 km/s, oraz wysoki stosunek linii Fe XXVI Lyα do linii Fe XXV Kα, który sugeruje temperaturę plazmy emitującej linie na poziomie 140 mln K.

Aby zinterpretować plazmę o dużej prędkości i wysokiej temperaturze, badacze przeprowadzili symulacje magnetohydrodynamicznego gorącego przepływu akrecyjnego na M81* i stworzyli syntetyczne widmo rentgenowskie wiatru wystrzelonego z gorącego przepływu akrecyjnego, zgodnie z przewidywaniami symulacji numerycznych. Przewidywane linie emisyjne zgadzały się z widmem z Chandry, dostarczając dowodów na istnienie gorącego wiatru. Stwierdzono, że energia tego wiatru jest wystarczająco silna, by wpływać na bliskie otoczenie M81*.

Badanie to ukazało brakujące ogniwo pomiędzy obserwacjami a teorią gorących przepływów akrecyjnych, jak również najnowszymi symulacjami kosmologicznymi ze sprzężeniem zwrotnym AGN.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CAS

Urania
Wizja artystyczna AGN. Źródło: CAS

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/07/odkryto-dugo-poszukiwany-energetyczny.html

Odkryto długo poszukiwany energetyczny gorący wiatr z AGN o niskiej jasności.jpg

Link to comment
Share on other sites

Aktualizacja 18.07.2021] Trwają prace nad przywróceniem funkcjonalności Kosmicznego Teleskopu Hubble’a
2021-07-18. Anna Wizerkaniuk
13 czerwca doszło do awarii komputera obsługującego instrumenty naukowe Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. Choć jeszcze nie udało się przywrócić funkcjonalności i wznowić obserwacji, to sam teleskop jest sprawny i pozostaje w trybie bezpiecznym.
Aktualizacja – 18 lipca
W sobotę wznowiono kampanię badawczą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a po ponad miesiącu przerwy. Obserwacje naukowe poprzedziła kalibracja instrumentów naukowych. Nowe badania zostaną wykonane wraz z harmonogramem na lipiec, a te, które się nie odbyły ze względu na awarię, zostaną przeprowadzone w późniejszym terminie.
Możliwą przyczyną awarii teleskopu była wadliwa praca jednostki kontroli mocy – PCU, która zawiera regulator dostarczający stałe napięcie zasilania 5 V do komputera payloadu i pamięci. Poziom napięcia jest stale monitorowany przez obwód zabezpieczający. Jeśli napięcie jest zbyt wysokie lub zbyt niskie i nie mieści się w dopuszczalnym przedziale, np. ±0,2 V, obwód zabezpieczający informuje komputer, że powinien zawiesić działania, by nie ulec uszkodzeniu. Wykonana analiza komputera payloadu wykazała, że istnieją dwie możliwości, dlaczego tak się dzieje. Albo regulator podaje napięcie spoza dopuszczalnego przedziału, albo obwód zabezpieczający uległ degradacji i się zawiesił.
15 lipca pomyślnie dokonano przełączenia na zapasowe układy PCU i CU/SDF.
Aktualizacja – 10 lipca
Pomyślnie zakończono testy procedur, które zostaną wykorzystane do przełączenia elektroniki Kosmicznego Teleskopu Hubble’a na zapasowy zestaw. Przełączenie na komputer zapasowy planowane jest na przyszły tydzień, ze względu na konieczność dalszych przygotowań i weryfikacji.
Komputer Kosmicznego Teleskopu Hubble’a
Komputer payloadu to NASA Standard Spacecraft Computer-1, w skrócie NSSC-1, który został wyprodukowany w latach osiemdziesiątych. Jego głównym zadaniem jest obsługa instrumentów naukowych oraz monitorowanie ich stanu. Ze względu brak możliwości naprawy w przypadku awarii mechanicznej, komputer jest redundantny, to znaczy, że teleskop wyposażony jest w drugi komputer, który może przejąć obowiązki pierwszego w razie potrzeby. Oba komputery mają dostęp do czterech niezależnych modułów pamięci o pojemności 64 KB, przy czym trzy z nich są zapasowe. Ponadto w skład komputera payloadu wchodzą takie moduły jak:
•    Centralny Moduł Przetwarzania (CPM – ang. Central Processing Module), który przetwarza komendy sterujące instrumentami naukowymi,
•    Interfejs Standardowy (STINT – ang. Standard Interface), który zapewnia komunikację pomiędzy CPM a pozostałymi częściami komputera,
•    Szyna komunikacyjna, służąca do przesyłu różnego rodzaju sygnałów, w tym danych, pomiędzy modułami.
Całość wchodzi w skład jednostki SI C&DH (ang. Science Instrument Command and Data Handling), zajmującej się sterowaniem instrumentami naukowymi i obsługą danych. Nie jest to jednak oryginalny układ, który został zamontowany w Teleskopie Hubble’a przed umieszczeniem go na orbicie w 1990 r. Ten uległ awarii w 2008 roku. Przygotowanie zamiennej części wymusiło to przełożenie Czwartej Misji Serwisowej (dokładnie to była piąta misja, jednak ze względu na numerację misji z 1999 r. – 3A, i z 2002 r. – 3B, jest ona nazywana czwartą), podczas której planowano wymienić główną kamerę w teleskopie, zamontować nowy spektrograf oraz przeprowadzić pierwsze w historii naprawy na orbicie dwóch innych instrumentów naukowych. Nowa jednostka SI C&DH została zainstalowana na teleskopie w maju 2009 roku, przy czym zawiera ona oryginalną elektronikę z lat 80.
Pierwszym działaniem podjętym w celu przywrócenia funkcjonalności komputera, było zresetowanie go, co nastąpiło 14 czerwca, dzień po zawieszeniu się komputera. Gdy to nie przyniosło pożądanego rezultatu, stwierdzono, że przyczyną awarii komputera payloadu może być degradacja pamięci. 16 czerwca przeprowadzono próbę przejścia na jeden z zapasowych modułów, która także zakończyła się niepowodzeniem. Komenda inicjalizacyjna zapasowego modułu pamięci nie została ukończona. Po dodatkowych testach okazało się, że błąd zwracany przez moduł pamięci może być jedynie skutkiem awarii innego podzespołu elektronicznego. Sprawdzono działanie układów STINT i CPM, a następnie spróbowano uruchomić zapasowy komputer payload po raz pierwszy od czasu instalacji go w 2009 roku. Okazało się, że wiele podzespołów wchodzących w skład głównego komputera, jak i tego zapasowego, zwraca te same błędy – niepowodzenie przy zapisie do pamięci i odczycie z niej. Jest to mało prawdopodobne, by każdy z samodzielnych podzespołów miały taki sam problem, więc należy przeprowadzić diagnostykę pozostałych układów wchodzących w skład SI C&DH. Wiadomo, że przyczyna kłopotów znajduje się w obrębie tej jednostki, choć trudno określić, które dokładnie elementy sprzętu mogą przeszkadzać przy przełączeniu komputera na zapasowy.
Obecnie analizowana jest praca jednostki Command Unit/Science Data Formatter (CU/SDF), odpowiadającej za formatowanie komend i danych. Część CU formatuje instrukcje odebrane ze stacji naziemnej, tak by poszczególne podzespoły mogły je odczytać. Na przykład komendy odebrane z Ziemi składają się ze słów 27-bitowych, a SSM – Support System Module, w którym znajduje się zwierciadło teleskopu i instrumenty naukowe, posługuje się komendami 16-bitowymi, więc CU pośredniczy jako tłumacz. Natomiast część SDF przygotowuje dane zebrane przez instrumenty naukowe do transmisji na Ziemię.
Diagnozie poddawany jest także regulator mocy znajdujący się wewnątrz jednostki kontroli mocy (PCU – ang. Power Control Unit), służącej do dostarczania stałego napięcia do elektroniki komputera instrumentów naukowych. Jest on niezbędny do prawidłowej pracy pozostałych układów, zapewniając im zasilanie o odpowiednio dużym i bezpiecznym dla układów napięciu. W przypadku komputera i pamięci zapotrzebowanie to zazwyczaj +5 V, -5 V i +12 V, ale CU/SDF potrzebuje już napięcia zasilania 28 V, które mogłoby uszkodzić np. pamięć.
Gdyby okazało się, że któryś z tych układów – CU/SDF lub PCU, odpowiedzialny jest za awarię komputera i problem z przełączeniem na zapasowy, będzie należało przeprowadzić bardziej skomplikowaną procedurę w celu przywrócenia teleskopu do trybu normalnego operowania. A wszystko z powodu konieczności przełączenia także innych modułów, które są połączone bezpośrednio z SI C&DH. Zanim to jednak nastąpi, całą procedurę będzie trzeba przetestować na symulatorze, który bardzo często jest kopią sprzętu umieszczonego na orbicie.

Źródła:
Operations Underway to Restore Payload Computer on NASA's Hubble Space Telescope, Excerpt with updates from the Hubble Space Telescope Servicing Mission 4 Media Reference Guide, 2009

Kosmiczny Teleskop Hubble’a tuż po umieszczeniu go w przestrzeni kosmicznej. U dołu widoczna część załadunkowa promu Discovery. Źródło: NASA/Smithsonian Institution/Lockheed Corporation

Pierwsz misja serwisowa Teleskopu Hubble’a. Źródło:NASA.

https://astronet.pl/loty-kosmiczne/trwaja-prace-nad-przywroceniem-funkcjonalnosci-kosmicznego-teleskopu-hubblea/

 

[Aktualizacja 18.07.2021] Trwają prace nad przywróceniem funkcjonalności Kosmicznego Teleskopu Hubble’a.jpg

[Aktualizacja 18.07.2021] Trwają prace nad przywróceniem funkcjonalności Kosmicznego Teleskopu Hubble’a2.jpg

Link to comment
Share on other sites

Czy Wally Funk zostanie najstarszą astronautką świata?
2021-07-18.
20 lipca br. we wtorek o godz. 15.00 wystartuje rakieta New Shepard firmy Blue Origin. Będzie jej to pierwszy lot załogowy. Jeff Bezos – szef Blue Origin – zaprosił na pokład 82-letnią Wally Funk. Jest to bardzo ciekawa postać. Ponad 60 lat temu mogła zostać najmłodszą astronautką. A już we wtorek 20 lipca może zostać najstarszą osobą, która poleciała w kosmos.
Wtorkowy lot rakiety New Shepard zapowiada się wyjątkowo. Oprócz szefa firmy Blue Origin i jego brata Marka na pokładzie znajdzie się 18-letni Oliver Daemen oraz 82-letnia Mary Wallace „Wally” Funk, która będzie gościem honorowym lotu. W tym samym locie w kosmos poleci najmłodsza i najstarsza osoba.
Wally Funk ma szansę pobić dotychczasowy rekord nieżyjącego już amerykańskiego senatora i astronauty Johna Glenna, który w 1998 r., mając 77 lat, ustanowił rekord najstarszej osoby w kosmosie, lecąc na pokładzie promu kosmicznego Discovery.  
Wally Funk już 60 lat temu przygotowywała się do lotu w przestrzeń kosmiczną, jednak nigdy do niego nie doszło.
„Nikt nie czekał dłużej” – napisał Jeff Bezos na Instagramie. „Już czas. Witamy w naszej załodze, Wally. Cieszymy się, że lecisz z nami 20 lipca jako honorowy gość” – podkreślił, publikując także nagranie z pilotką.
Czy Mary Wallace Funk może zostać najstarszą astronautką świata?
Międzynarodowa Federacja Lotnicza (FAI) definiuje loty kosmiczne jako sięgające wysokości 100 km nad Ziemią (tzw. Linia Kármána), jednakże w USA astronautami nazywane są osoby, które odbyły lot powyżej 50 mil (ok. 80,5 km).
Najstarszą kobietą, która poleciała w kosmos jest rosyjska kosmonautka Walentina Tierieszkowa, która urodziła się 6 marca 1937 r. Aktualnie ma 84 lata. Pierwszą amerykańską astronautką w kosmosie była doktor fizyki Sally Ride (ur. 26 maja 1951 r.), która w roku 1983 poleciała na pokładzie wahadłowca Challenger. Jednak najstarszą amerykańską astronautką jest dr biochemii Shannon Lucid, która urodziła się 14 stycznia 1943 r. Po raz pierwszy w kosmos poleciała 17 czerwca 1985 r. wahadłowcem Discovery.  Uczestniczyła w 5 misjach kosmicznych. Jej łączny czas spędzony w kosmosie to 223 dni 2 godziny 52 minuty i 18 sekund. W 2012 r. zakończyła pracę w NASA, przechodząc na emeryturę.
Historia Wally Funk jest niezwykle interesująca. Urodziła się 1 lutego 1939 roku w Taos w Nowym Meksyku. Pierwszą lekcję latania samolotem odbyła w wieku 9 lat. Kiedy miała 16 lat dołączyła do programu Flying Susies w programie Stephens College Aviation. W 1958 roku ukończyła studia z licencją pilota. W wieku 20 lat (1959 r.) została zawodowym pilotem. Była pierwszą kobietą instruktorką latania w amerykańskiej bazie wojskowej. W 1964 roku Stephen's College przyznał jej nagrodę Alumna Achievement Award. Została w ten sposób najmłodszą kobietą w historii, która zdobyła ten tytuł. W 1971 roku Funk uzyskała stopień inspektora lotów od Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA), stając się pierwszą kobietą, która ukończyła kurs Akademii Generalnego Inspektora Operacji Lotniczych FAA. W 1974 roku Funk została zatrudniona przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) jako jej pierwsza kobieta do spraw bezpieczeństwa lotniczego.
W lutym 1961 r. Funk zgłosiła się na ochotnika do programu „Kobiety w kosmosie”. Był to prywatny program prowadzony przez Williama Randolpha Lovelace'a II, który pracował dla NASA przy programie Merkury 7. Program szkoleń ukończyło 13 kobiet, w tym Funk, która była spośród nich najmłodsza (21 lat). W niektórych testach uzyskała lepsze wyniki niż John Glenn. Media nazwały grupę „Mercury 13” analogicznie do projektu Merkury 7. Funk przeszła wiele rygorystycznych testów fizycznych i psychicznych analogicznych do szkolenia astronautów NASA. W jednym z testów ochotnicy zostali umieszczeni w zbiornikach deprywacji sensorycznej. Funk wytrzymała w zbiorniku bez halucynacji, przez 10 godzin i 35 minut. Był to rekord.
Mary funk zdała pozytywnie wszystkie testy i została zakwalifikowana do lotu w kosmos. Jej wynik był trzecim najlepszym w programie Mercury 13. Niestety program został odwołany przed ostatnim testem. Był lipiec 1962 roku, rok przed tym, jak Walentyna Tierieszkowa 22 razy okrążyła Ziemię. W czasie kiedy Tierieszkowa dopiero została wybrana do programu szkolenia kosmonautów, Amerykanie mieli już aż 13 kobiet, które przeszły testy na astronautki, były znakomitymi pilotkami i marzyły o szansie na podbój kosmosu.     
Jednak żadna z tych kobiet nie została przyjęta do korpusu astronautów NASA. Był to okres, kiedy loty załogowe były zarezerwowane tylko dla mężczyzn i kobiet, doświadczonych pilotek, nie brano w ogóle pod uwagę. W 1963 roku Gordon Cooper związany z programem Merkury, zapytany o udział kobiet w programie lotów kosmicznych odpowiedział dziennikarzom: „Może moglibyśmy wykorzystać kobietę w kolejnej misji na orbitę (...) mogłaby polecieć zamiast szympansa”.
Mary Funk wciąż marzyła o podróży w kosmos. Pod koniec lat 70. zmieniła się polityka NASA w stosunku do lotu kobiet w kosmos. Funk złożyła trzy razy podanie o przyjęcie jej na szkolenie astronautek. Pomimo imponujących referencji, została odrzucona, ponieważ nie posiadała dyplomu inżyniera ani doświadczenia jako pilot testowy.
Jeśli lot się powiedzie, to 82-lenia Wally Funk przejdzie do historii jako najstarsza osoba, która przekroczyła granice kosmosu oraz spełni swoje marzenie o byciu astronautką.
Relacja z wydarzenia rozpocznie się we wtorek 20 lipca 2021 r. o godzinie 13:30 na stronie Blue Origin oraz na kanale firmy na YouTube. Start rakiety został zaplanowany na godzinę 15:00. Zgodnie z założeniami misji rakieta New Shepard ma wynieść kapsułę załogową na wysokość ok. 86 km. Tam będzie miała miejsce separacja kapsuły od rakiety. Rakieta powróci na miejsce startu, natomiast kapsuła ma kontynuowała lot na wysokość około 103 km. Po 11 minutach od startu kapsuła ma wylądować miękko na spadochronach.
Źródło: Blue Origin, Wikipedia.org, Weekend Gazeta.pl
Paweł Z. Grochowalski
Foto: Mary Wallace „Wally” Funk i Jeff Bezos

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czy-wally-funk-zostanie-najstarsza-astronautka-swiata

Czy Wally Funk zostanie najstarszą astronautką świata.jpg

Czy Wally Funk zostanie najstarszą astronautką świata2.jpg

Czy Wally Funk zostanie najstarszą astronautką świata3.jpg

Link to comment
Share on other sites

Zobacz Plutona z odległości zaledwie kilku kilometrów. Nowe zdjęcia NASA [WIDEO]
2021-07-18.
Minęło już 6 lat od chwili, gdy ludzkość pierwszy raz mogła zobaczyć Plutona w niedostępnych dotąd detalach, dzięki misji New Horizons. Teraz NASA przygotowała nowe ujęcia na ten obiekt. Powierzchnia Plutona zadziwia.
Sonda New Horizons przeleciała w odległości zaledwie 12 500 kilometrów od Plutona i zbliżyła się do jego największego księżyca Charona na odległość 27 000 kilometrów. Pomimo tego faktu, w trakcie przelotu udało się uzyskać obrazy obu tych obiektów w niesamowitych detalach.
Teraz, NASA udostępniła nową animację, która została przygotowana na bazie oryginalnych obrazów Plutona wykonanych przez sondę New Horizons. Powierzchnia tej planety karłowatej nie tylko rozpala wyobraźnię, ale również zapiera dech swoją unikalnością. Pasmo górskie w słynnym Sercu Plutona ma nawet 3500 metrów wysokości.
Naukowcy z NASA chwalą się, że na filmie możemy zobaczyć obiekty znajdujące się na powierzchni o średnicy 70 metrów. Trzeba tutaj dodać, że w trakcie ich wykonywania, Pluton był oddalony od Ziemi o 5 miliardów kilometrów. Na razie Amerykanie nie planują kolejnej misji na tę planetę karłowatą.
Być może się to zmieni, gdy powstaną nowe rodzaje napędów. Nad takimi pracuje się zarówno w USA, jak i Rosji czy Chinach. Napędy jądrowe pozwolą na skrócenie misji kosmicznych z lat do miesięcy, a z miesięcy do tygodni. Wówczas może powstać projekt wysłania nowej misji na Plutona. Naukowcy uważają, że jest to bardzo ciekawy obiekt, który zasługuje na dokładniejsze zbadanie.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
New Horizons: Across The Expanse
https://www.youtube.com/watch?t=60&v=5myt-c-CpvI&feature=emb_imp_woyt

Pluto and Charon in high-resolution simulated flights
https://www.youtube.com/watch?t=14&v=OOex-EaGkXc&feature=emb_imp_woyt

https://www.geekweek.pl/news/2021-07-18/zobacz-plutona-z-odleglosci-zaledwie-kilku-kilometrow-nowe-zdjecia-nasa-wideo/

Zobacz Plutona z odległości zaledwie kilku kilometrów. Nowe zdjęcia NASA [WIDEO].jpg

Link to comment
Share on other sites

NASA wysyła na Księżyc łazik górniczy. Poszuka wody dla kolonizatorów [FILM]
2021-07-18.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi świadczą o tym, że staliśmy się świadkami nowej ery w historii rozwoju naszej cywilizacji, która związana jest z budową pierwszej kolonii na Srebrnym Globie.
Jeszcze kilka lat temu chęć powrotu na Srebrny Glob znajdowała się tylko w sferze marzeń i pragnień, ale to już przeszłość, bo NASA pokazała, że poważnie podchodzi do tematu spełnienia planów administracji Donalda Trumpa, ale i też chce w końcu uczynić z ludzkości cywilizację kosmiczną, dzięki czemu będziemy mogli w końcu zamieszkać na stałe na innych obiektach przemierzających otchłań Układu Słonecznego.
Agencja poinformowała, że Międzynarodowa Stacja Kosmiczna zmieni się w hotel dla kosmicznych turystów, a także w ciągu 2 lat na Księżycu wylądują co najmniej trzy misje badawcze, a teraz dochodzą do nas wieści o wsparciu projektów związanych z kosmicznym górnictwem, zarówno na naturalnym satelicie naszej planety, jak i obcych kosmicznych skałach.
Na dobry początek, Amerykańska Agencja Kosmiczna chce z pomocą próbników i łazików dokładnie zbadań powierzchnię naturalnego satelity naszej planety. Celem jest wybranie najbardziej odpowiedniego miejsca do pierwszego w XXI wieku lądowania tam ludzi, budowy baz i rozpoczęcia ery kosmicznego górnictwa na potrzeby przeżycia tam ludzi.
Jedną z najważniejszych misji ma być Viper. W jej ramach, w okolicach południowego bieguna Księżyca, wyląduje mały łazik. Ma on pojawić się tam już w przyszłym roku, czyli na dwa lata przed planowanym powrotem Amerykanów na Księżyc. Zadaniem robota będzie poszukanie wody. Na Księżycu nie występują morza, rzeki, ani jeziora, jakie znamy z naszej planety, ale w kraterach, które pozostają zacienione, można znaleźć lód wodny.
Łazik Volatiles Investigating Polar Exploration Rover (Viper) będzie ważył ok. 350 kilogramów i zostanie wyposażony zestaw instrumentów badawczych, a wśród nich: spektrometr neutronów do zdalnego wykrycia podpowierzchniowych zbiorników wody, spektrometr bliskiej podczerwieni i spektrometr masowy do analizy chemicznej pobranych próbek.
Najważniejszym instrumentem będzie jednak wiertło, za pomocą którego wwierci się on w grunt na głębokość do 1 metra. Naukowcy z NASA planuje, że łazik opuści lądownik Griffin, a następnie w 100 dni przejedzie kilka kilometrów i dokona wielu odwiertów w różnych miejscach, by zdobyć cenne informacje o gruncie i dowiedzieć się, gdzie przyszli kolonizatorzy mogliby zbudować pierwszą bazę. To będzie gwarantowało im swobodny dostęp do wody, a co za tym idzie i tlenu oraz paliwa w postaci wodoru.
W projekt łazika Viper zaangażowani są inżynierowie z Ames Research Center, Kennedy Space Center i firmy Honeybee Robotics. Misja ta jest jedną z kilku, które NASA chce zrealizować wraz z prywatnymi amerykańskimi firmami, które wygrały w realizowanych w ostatnich latach konkursach i są zdolne do podjęcia i finalizacji takich historycznych i ważnych dla ludzkości przedsięwzięć.
Jakiś czas temu, NASA rozpoczęła też współpracę z jednym z największych na świecie producentów ciężkiego sprzętu z myślą o rozpoczęciu na Srebrnym Globie ery kosmicznego górnictwa. Nie jest tajemnicą i nikogo już nie powinno dziwić, że USA, Chiny, Indie czy Japonia, nie lecą tam w celach rekreacyjnych, tylko chcą pozyskiwać tam cenne surowce.
W tym celu będzie potrzeby inteligentny i niezawodny sprzęt, a taki może dostarczyć Caterpillar, który zna się na rzeczy jak nikt inny. Inżynierowie z NASA myślą o budowie koparek do wydobywania z powierzchni skał, pyłu i lodu. Urobek ma być później przetwarzany i pozyskiwane mają z niego być nie tylko cenne surowce, ale również woda. Życiodajny dla ludzi płyn będzie też służył do produkcji tlenu i wodoru, czyli np. paliwa do rakiet.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
NASA Moon Rover Books Ride to the Moon
https://www.youtube.com/watch?v=S9Y6n1G5hhc&feature=emb_imp_woyt

https://www.geekweek.pl/news/2021-07-18/nasa-wysyla-na-ksiezyc-lazik-gorniczy-poszuka-wody-dla-kolonizatorow-film/

NASA wysyła na Księżyc łazik górniczy. Poszuka wody dla kolonizatorów [FILM].jpg

Link to comment
Share on other sites

Koniec Międzynarodowej Stacji Kosmicznej? Nie, na orbitę leci nowy moduł
2021-07-18.
Przyszłość Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wciąż stoi pod wielkim znakiem zapytania. Amerykanie, Rosjanie i Chińczycy mają zupełnie inne plany na aktywność na orbicie, ale na razie kosmiczny dom wzbogaci się o nowy moduł.
Może to wydać się dziwne, że zapowiedź NASA o planach budowy na ziemskiej orbicie nowej stacji kosmicznej, ma się nijak to rozbudowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. A jednak za kilka tygodni zostanie ona rozbudowana o nowy moduł o nazwie Nauka.
Został od zbudowany przez Rosyjską Agencję Kosmiczną, i czeka już w kosmodromie Bajkonur na lot w kosmos na szczycie rakiety Proton-M. Start modułu ma odbyć się 21 lipca, a dokowanie będzie miało miejsce w rosyjskim module serwisowym Zwiezda i obecnie planowane jest na 29 lipca.
Jak tłumaczą specjaliści z Roskosmosu, najpierw statek towarowy Progress 77 zadokuje do modułu Pirs, a następnie wraz z nim oddali się na bezpieczną odległość od kosmicznego domu. Gdy moduł Nauka będzie dokowany do Zwiezdy, Progress wraz z Pirs spłoną w atmosferze.
Co ciekawe, Nauka będzie największym modułem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W nowym obiekcie, astronauci będą mogli wykonywać eksperymenty, a także znajdą się w nim systemy podtrzymania życia oraz regeneracji wody i tlenu. Roskosmos podkreśla, że będzie to najbezpieczniejszy moduł z wyniesionych dotychczas.
Jeśli dojdzie do zagrożenia życia astronautów, to w Nauce będą mogli bezpiecznie przeczekać do momentu realizacji akcji ratunkowej. Przypominamy, że NASA planuje budowę nowej stacji na ziemskiej orbicie. Drugą ma wybudować Pentagon, a trzecią będzie Księżycowy Port Kosmiczny na orbicie Srebrnego Globu.
Źródło: GeekWeek.pl/Roskosmos / Fot. Roskosmos
https://www.geekweek.pl/news/2021-07-18/koniec-miedzynarodowej-stacji-kosmicznej-nie-na-orbite-leci-nowy-modul/

Koniec Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Nie, na orbitę leci nowy moduł.jpg

Koniec Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Nie, na orbitę leci nowy moduł2.jpg

Link to comment
Share on other sites

Nowe jeziora pod lodami Antarktydy
2021-07-18. Krzysztof Kanawka
Ciekawe wyniki z misji ICESat-2.
Dzięki misji satelitarnej ICESat-2 udało się odkryć ciekawą zagadkę dotyczącą podlodowych jezior na Antarktydzie.
Co się dzieje pod lodową pokrywą na najbardziej niedostępnym kontynencie Ziemi? Czy są tam jeziora ciekłej wody? Czy może się tam skrywać życie?
Ostatnie badania, opierające się na danych satelitarnych z misji ICESat-2, wskazuje na wiele dynamicznych procesów, jakie następują u jezior skrytych pod lodową skorupą Antarktydy. Okazuje się, że te jeziora są w wielu przypadkach ze sobą połączone i doświadczają zjawisk takich jak powiększenie i zmniejszenie objętości.
Pomiary laserowe wykonane z pokładu satelity ICESat-2 pozwoliły na wykrycie niewielkich zmian, rzędu do metra. Te dane mają duże znaczenie na oceny wpływu wody wypływającej spod Antarktydy na oceany naszej planety.
Warto na te badania także spojrzeć z perspektywy “lodowych globów”, takich jak Enceladus czy Europa. To tam może się skrywać życie. Badania Antarktydy mogą także przynieść dodatkową wiedzę na temat procesów zachodzących pod lodowymi skorupami wielu obiektów w naszym Układzie Słonecznym.
New Lakes Discovered Under Antarctic Ice with NASA's ICESat-2
Zmiany u jezior na Antarktydzie / Credits – NASA Goddard
https://www.youtube.com/watch?v=52p4luTvYw0

Prawdopodobny przekrój przez zewnętrzne warstwy Enceladusa – z widocznymi źródłami hydrotermalnymi / Credits – NASA TV
(NASA)
https://kosmonauta.net/2021/07/nowe-jeziora-pod-lodami-antarktydy/

Nowe jeziora pod lodami Antarktydy.jpg

Nowe jeziora pod lodami Antarktydy2.jpg

Link to comment
Share on other sites

W kosmicznym obiektywie: Czarne Oko
2021-07-18. Anna Wizerkaniuk
Galaktyka Czarne Oko, czasami zwana też galaktyką Śpiącej Królewny, zlokalizowana jest w gwiazdozbiorze Warkocza Bereniki. Prócz dużej ilości pyłu, który nadaje obiektowi charakterystycznego wyglądu, wyróżnia się także nietypowym ruchem wewnętrznym – ośrodek międzygwiezdny w zewnętrznej części galaktyki porusza się w przeciwnym kierunku niż gaz i gwiazdy bliżej centrum. Przeciwny ruch dwóch dysków, podobnych do siebie pod względem masy, łączy się z możliwym zderzeniem z galaktyką satelitarną, do którego mogło dojść ponad miliard lat temu.
W obszarze, w którym zderzają się masy przeciwnie poruszających się gazów, dochodzi do procesów gwiazdotwórczych. Na zdjęciu można dostrzec gorące młode gwiazdy, których błękitne światło przebija się przez obłok pyłu.
Zdjęcie zostało złożone z klatek wykonanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a z nałożonymi filtrami: U – 336 nm (kolor fioletowy), B – 438 nm (niebieski), V – 555 nm (zielony), I – 814 nm (czerwony) oraz UV – 275 nm (różowy).
Źródła:
Eye in the Sky, Messier 64, Dust band around the nucleus of "Black Eye Ga

Źródło: ESA/Hubble & NASA, J. Lee and the PHANGS-HST Team Acknowledgement: Judy Schmidt

https://astronet.pl/wszechswiat/w-kosmicznym-obiektywie-czarne-oko/

W kosmicznym obiektywie Czarne Oko.jpg

Link to comment
Share on other sites

Odkryto aktywność w największej komecie, jaką kiedykolwiek znaleziono
2021-07-18.
Nowo odkryty gość z zewnętrznych krawędzi naszego Układu Słonecznego okazał się być największą znaną kometą w historii. O obiekcie, który nazwano kometą C/2014 UN271 Bernardinelli-Bernstein na cześć jej odkrywców, po raz pierwszy poinformowano w sobotę, 19 czerwca 2021 roku. C/2014 UN271 została znaleziona dzięki ponownemu przetworzeniu zdjęć z czteroletnich danych zebranych w przeglądzie Dark Energy Survey, który był prowadzony przy użyciu 4-metrowego teleskopu Blanco w Cerro Tololo Inter-American Observatory w Chile w latach 2013-2019. W momencie ogłoszenia nie było żadnych przesłanek by sądzić, że jest to aktywny świat. C/2014 UN271 nadlatywała z zimnych, zewnętrznych krańców Układu Słonecznego, więc potrzebne było szybkie obrazowanie, aby się dowiedzieć, kiedy ten wielki, nowo odkryty świat zacznie pokazywać warkocz kometarny.
Las Cumbres Observatory było w stanie dość szybko określić, czy obiekt stał się aktywną kometą w ciągu trzech lat od momentu, gdy został po raz pierwszy dostrzeżony przez DES. Ponieważ nowy obiekt znajdował się tak daleko na południu i był dość słaby, wiedzieliśmy, że nie będzie wielu innych teleskopów, które mogłyby go zaobserwować – mówi dr Tim Lister, Staff Scientist w Las Cumbres Observatory (LCO). Na szczęście LCO posiada sieć zrobotyzowanych teleskopów na całym świecie, szczególnie na półkuli południowej, i byliśmy w stanie szybko uzyskać obrazy z teleskopów LCO w Afryce Południowej – wyjaśnia Tim Lister.

Obrazy z jednego z 1-metrowych teleskopów LCO, znajdującego się w Południowoafrykańskim Obserwatorium Astronomicznym (SAAO), napłynęły około godziny 21.00 Czasu Pacyficznego Letniego (UTC-7) w poniedziałek 22 czerwca. Astronomowie z Nowej Zelandii jako pierwsi zauważyli nową kometę.

Analiza obrazów z LCO wykazała rozmytą komę wokół obiektu, co wskazuje, że był on aktywny i rzeczywiście był kometą, mimo, że wciąż znajduje się w niezwykłej odległości blisko 3 mld km, czyli ponad dwukrotnie większej niż odległość Saturna od Słońca.

Szacuje się, że kometa ma ponad 100 km średnicy, czyli jest ponad trzykrotnie większa od kolejnego największego znanego nam jądra komety, komety Hale’a-Boppa, która została odkryta w 1995 roku. Nie oczekuje się, że kometa ta stanie się jasna i widoczna nieuzbrojonym okiem: pozostanie obiektem teleskopowym, gdyż jej najbliższa odległość od Słońca nadal będzie poza orbitą Saturna. Ponieważ kometa C/2014 UN271 została odkryta tak daleko, astronomowie będą mieli ponad dekadę na jej zbadanie. Największe zbliżenie do Słońca kometa osiągnie w styczniu 2031 roku.

Tim Lister i inni astronomowie z Projektu LCO Outbursting Objects Key (LOOK) będą więc mieli mnóstwo czasu, aby wykorzystać teleskopy LCO do badania komety C/2014 UN271. Projekt LOOK kontynuuje obserwacje zachowania dużej ilości komet i tego, jak zmienia się ich aktywność w miarę zbliżania się do Słońca. Naukowcy wykorzystują również zdolność szybkiego reagowania LCO, aby uzyskać obserwacje bardzo szybko, gdy kometa wybuchnie.

Obecnie istnieje wiele przeglądów, które monitorują każdej nocy fragmenty nieba. Przeglądy te mogą dostarczać ostrzeżenia, jeżeli któraś z komet nagle zmieni jasność. Wtedy można uruchomić zmotoryzowane teleskopy LCO, aby uzyskać bardziej szczegółowe dane i dłuższe spojrzenie na zmieniającą się kometę, podczas gdy przegląd przeniesie się na inny obszar nieba. Teleskopy LCO pozwalają na uzyskanie obrazów zdarzenia w ciągu zaledwie 15 minut od alarmu. Pozwala to badać wybuchy w komet w miarę ich rozwoju.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
LCO

Olbrzymia kometa znaleziona na obrzeżach Układu Słonecznego w przeglądzie Dark Energy Survey

Urania
Kometa C/2014 UN271 (Bernardinelli-Bernstein), widoczna na syntetycznej kolorowej kompozycji obrazów wykonanej za pomocą 1-metrowego teleskopu LCO. Źródło: LOOK/LCO

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/07/odkryto-aktywnosc-w-najwiekszej-komecie.html

Odkryto aktywność w największej komecie, jaką kiedykolwiek znaleziono.jpg

Link to comment
Share on other sites

Czerwiec 2021 w odkryciach NEO
2021-07-19. Krzysztof Kanawka
Zapraszamy do podsumowania odkryć planetoid bliskich Ziemi w czerwcu 2021 roku.
Ile obiektów bliskich Ziemi odkryto w kwietniu 2021? Czy wśród nich znalazły się duże planetoidy?
Rozwój technik obserwacyjnych pozwolił na wyraźny wzrost odkryć obiektów krążących blisko Ziemi (NEO, ang. Near Earth Object). W 2000 roku odkryto 363 obiekty NEO. W 2010 takich odkryć było już 921. W 2019 roku odkryć było ponad 2400, zaś w 2020 roku było ich prawie 3000. Jednocześnie wydaje się, że ludzkość odkryła już prawie wszystkie obiekty NEO o średnicy większej od 1 km, gdyż w latach 2010-2019 odkrywano ich maksymalnie kilkanaście rocznie. Co ciekawe, od kilku lat ilość odkrywanych obiektów większych od 140 metrów jest mniej więcej stała: co roku odkrywa się ich 400 – 500. Tego typu obiekty wciąż mogą wyrządzić duże zniszczenia na Ziemi, szczególnie, gdyby uderzyły w kontynent taki jak Europa (lub pobliskie wody).
Największy postęp dokonał się w odkryciach małych obiektów. Dziś dość często odkrywa się meteoroidy o średnicy zaledwie 2-3 metrów. Takiej wielkości obiekty były zbyt małe i zbyt słabe jeszcze dziesięć lat temu. Choć aż tak małe obiekty nie zagrażają naszej planecie (a te o średnicy kilkunastu metrów mają potencjał zniszczeń zbliżony do bolidu czelabińskiego), o tyle wiedza na temat wielkości i dystrybucji takich obiektów NEO ma duże znaczenie dla zrozumienia zmian w całkowitej populacji w pobliżu Ziemi. Co ciekawe, ilość odkryć meteoroidów o średnicy mniejszej niż 10 metrów wyraźnie spada w okresie lata na półkuli północnej – wówczas wiele obserwatoriów astronomicznych funkcjonuje krócej.
Czerwiec 2021 w odkryciach NEO
W czerwcu 2021 łącznie odkryto 171 obiekty NEO – wszystkie z nich są planetoidami. Nie odkryto nowej komety NEO. 43 nowe planetoidy NEO mają szacowaną średnicę większą od 140 metrów – taki rozmiar (uderzającej planetoidy) jest uznawany za mogący wywołać większe szkody na Ziemi. Nie odkryto żadnej planetoidy bliskiej Ziemi o rozmiarach ponad 1 km. Odkryto 8 planetoid, które mają status “potencjalnie niebezpiecznych” (PHA).
Do końca czerwca nastąpiły łącznie 72 przeloty małych obiektów w pobliżu Ziemi. W kwietniu przelotów było łącznie 10. Największym obiektem była planetoida 2021 LC4 o średnicy około 18 metrów.
(NASA, PFA)
Podsumowanie odkryć obiektów NEO w 2021 roku / Credits – K. Kanawka, kosmonauta.net
https://kosmonauta.net/2021/07/czerwiec-2021-w-odkryciach-neo/

 

Czerwiec 2021 w odkryciach NEO.jpg

Czerwiec 2021 w odkryciach NEO2.jpg

Link to comment
Share on other sites

NASA odkryła na Marsie źródło metanu, który może być emitowany przez organizmy
2021-07-19.
Chodzi o wybuchy metanu na powierzchni Marsa, który na Ziemi związany jest z aktywnością organizmów biologicznych. Naukowcy odkryli ich źródło. Czy mamy dowody na istnienie życia na Marsie?
Kilka lat temu w marsjańskiej atmosferze orbiter odkrył metan. Ta sensacyjna wiadomość obiegła świat i dała nadzieję, że na tej planecie wciąż mogą znajdować się jakieś formy życia, a to dlatego, że na Ziemi metan wiąże się z życiem. Astronomowie zaczęli się głowić, skąd może pochodzić. Jako że największe jego stężenie pojawiało się w okresie letnio-jesiennym, badacze myśleli, że związane jest to z okresem wegetacyjnym roślin lub rozrodczym mikroorganizmów. Później kolejne ciekawe wiadomości o metanie dostarczyła europejska sonda Mars Express.
Wykryła ona 15,5 części metanu na miliard w okresie letnio-jesiennym w atmosferze powyżej krateru Gale, gdzie obecnie znajduje się łazik Curiosity. Wylądował tam nieprzypadkowo, ponieważ astrobiolodzy chcieli sprawdzić, czy w obszarze krateru przypadkiem nie znajduje się biologiczne życie, które odpowiada za emisję metanu.
Chociaż robot w ciągu 9 lat eksploracji odkrył aż 6 przesłanek świadczących o emisji metanu, to jednak do tej pory nie znalazł niezbitych dowodów na niegdyś istniejących tam jakichś form biologicznego życia. Teraz sytuacja nieco się zmieniła. Naukowcy przeanalizowali dane pozyskane przez łazik o emisji metanu i stwierdzili, że gaz dochodzi do łazika z jednego kierunku.
Obszar emisji metanu znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od Curiosity. To jednocześnie wspaniała i smutna wiadomość. Z jednej strony jest to bardzo blisko, biorąc pod uwagę wielkość Marsa, ale z drugiej łazik nie ma szans przebyć takiej odległości. Curiosity ma już 9 lat, zatem w każdej chwili może odmówić posłuszeństwa.
Wracając do metanu, astrobiolodzy wskazują, że najbardziej prawdopodobnym jego źródłem może być depozyt gazu zamrożonego pod formacją skalną. Co jakiś czas rozmraża się on i gaz uwalnia się do atmosfery. Chociaż wydaje się, że metan nie jest uwalniany bezpośrednio przez organizmy żywe, to jednak rozpad tego gazu następuje po maksymalnie 300 latach od chwili emisji, co oznacza, że coś, co go wyprodukowało, zrobiło to nie więcej niż 300 lat temu, a całkiem możliwe, że jest dużo młodszy.
Za kilka lat na Marsie wyląduje nowy łazik i flota dronów. Urządzenia pojawią się na obszarach tej planety najbardziej fascynujących naukowców pod względem geologicznym. Być może w końcu uda się nam posiąść niezbite dowody na występowanie tam niegdyś życia. Wówczas mielibyśmy świadomość, że w Układzie Słonecznym jest więcej obiektów, które sprzyjały/sprzyjają rozwojowi życia biologicznego.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA/Nature / Fot. NASA
https://www.geekweek.pl/news/2021-07-19/nasa-odkryla-na-marsie-zrodlo-metanu-ktory-moze-byc-emitowany-przez-organizmy/

 

NASA odkryła na Marsie źródło metanu, który może być emitowany przez organizmy.jpg

NASA odkryła na Marsie źródło metanu, który może być emitowany przez organizmy2.jpg

Edited by Paweł Baran
Link to comment
Share on other sites

Firma miliardera po raz pierwszy wysyła ludzi w kosmos. Wszystko, co musisz o tym wiedzieć
2021-07-19.

Radek Kosarzycki
 Już za kilkadziesiąt godzin w przestrzeń kosmiczną poleci czwórka turystów. Wśród nich nie ma żadnego pilota, ani inżyniera. Cały lot będzie realizowany całkowicie automatycznie. Poniżej przedstawiamy najważniejsze informacje o tym przedsięwzięciu.
Za wszystkim stoi oczywiście Jeff Bezos - jeden z najbogatszych ludzi świata.
Czym jest Blue Origin?
Firma kosmiczna założona w 2000 r. przez Jeffa Bezosa, właściciela internetowej księgarni Amazon.com. Jeszcze w 2021 r. firma planuje rozpocząć realizację turystycznych lotów suborbitalnych. W najbliższych latach firma planuje przetestować także rakietę orbitalną, która pozwoli jej myśleć o pierwotnym celu firmy: tworzeniu załogowych stacji orbitalnych.
Gdzie i kiedy odbędzie się lot?
W niedzielę inżynierowie dali zielone światło na realizację lotu. Prognoza pogody wskazuje, że ryzyko odwołania lotu z powodu pogody jest marginalne. W związku z tym lot zaplanowany jest na godzinę 15:00 polskiego czasu we wtorek 20 lipca 2021 r.
Rakieta z kapsułą załogową stoją już gotowe do lotu w Launch Site One, odludnym, pustynnym rejonie Teksasu oddalonym 40 km od najbliższej miejscowości Van Horn.
Gdzie oglądać lot Blue Origin?
Relacja z lotu rozpocznie się o godzinie 13:30 polskiego czasu na stronie BlueOrigin.com.
Kto leci w kosmos?
Jeff Bezos - (57 lat) miliarder i aktualnie najbogatszy człowiek na świecie. Założyciel internetowej księgarni Amazon.com (1994) oraz Blue Origin (2000). Jego majątek szacowany jest obecnie na 200 mld dol.
Mark Bezos - (51 lat) brat Jeffa Bezosa, prezes Fundacji Rodziny Bezosów i strażak
Wally Funk - (82 lata) uczestniczka programu Mercury 13, która ze względu na swoją płeć nigdy w kosmos nie poleciała mimo wyników lepszych od wszystkich uczestników programu Mercury 7, którzy w kosmos polecieli. Pierwszą lekcję latania Wally Funk odbyła w wieku dziewięciu lat. Przez wiele lat była instruktorką latania w licznych szkołach latania oraz zajmowała się bezpieczeństwem w lotnictwie. Gdy osiągnie granicę kosmosu, stanie się najstarszą osobą, jaka kiedykolwiek znalazła się w przestrzeni kosmicznej.
Oliver Daemen - (18 lat) pierwszy turysta, który poleci z Blue Origin w przestrzeń kosmiczną. Posiadacz licencji pilota samolotowego (PPL), student fizyki. Bilet na lot został zakupiony przez jego ojca, prezesa funduszu inwestycyjnego. Gdy osiągnie granicę kosmosu, zostanie najmłodszym astronautą w historii.
Czym polecą w kosmos?
Osiemnastometrowa rakieta New Shepard z silnikiem napędzanym ciekłym tlenem i ciekłym wodorem podczas lotu osiągnie prędkość trzykrotnie większą od prędkości dźwięku, po czym powróci na lądowisko znajdujące się nieopodal miejsca startu.
Na szczycie rakiety znajduje się kabina pasażerska wyposażona w sześć foteli i potężne okna, które pozwolą załodze obserwować oddalającą się od nich powierzchnię Ziemi, a następnie obserwować krzywiznę Ziemi i czerń przestrzeni kosmicznej.
Rakieta New Shepard jak dotąd wykonała 15 lotów. Warto jednak pamiętać, że czwórka jutrzejszych turystów będzie stanowiła pierwszy lot załogowy rakiety i kapsuły. Podczas wcześniejszych lotów testowych na pokładzie nie było żadnego pilota czy żadnego inżyniera.
Jak będzie wyglądał lot?
15:00 rakieta New Shepard startuje z kapsułą załogową na szczycie
15:03 na wysokości ok. 75 km kapsuła załogowa odłącza się od rakiety i kontynuuje wznoszenie. Rakieta rozpoczyna powrót na lądowisko
15:05 załoga korzysta z trzech minut mikrograwitacji w okolicach apogeum trajektorii lotu na wysokości ok. 106 km, po czym zaczyna opadać na trzech spadochronach w kierunku Ziemi
15:07 rakieta New Shepard ląduje na przygotowanym do tego lądowisku
15:11 kapsuła załogowa miękko ląduje na Ziemi z czwórką nowych astronautów
Dalsze plany Blue Origin?
Firma planuje jeszcze dwa loty załogowe w 2021 r. i wiele więcej w 2022 r. Sprzedaż biletów na lot rozpocznie się po jutrzejszym lądowaniu. Cena jak na razie pozostaje nieznana.
W 2022 r. firma planuje przetestowanie rakiety orbitalnej New Glenn, która miałaby wkrótce dostarczać ładunki na orbitę okołoziemską, a z czasem także astronautów.


Replay: First Human Flight Pre-Launch Mission Briefing

https://www.youtube.com/watch?v=arbcLLlqzoA

Mark Bezos: A life lesson from a volunteer firefighter

https://www.youtube.com/watch?v=sAQfzHBpRsc&feature=emb_imp_woyt

The New Shepard Flight Experience
https://www.youtube.com/watch?v=fvky-qa8518&feature=emb_imp_woyt

New Glenn: The Road to Space
https://www.youtube.com/watch?v=LSftIaLhQzE&feature=emb_imp_woyt

https://spidersweb.pl/2021/07/blue-origin-pierwszy-lot-zalogowy-jeff-bezos.html

Firma miliardera po raz pierwszy wysyła ludzi w kosmos. Wszystko, co musisz o tym wiedzieć.jpg

Firma miliardera po raz pierwszy wysyła ludzi w kosmos. Wszystko, co musisz o tym wiedzieć2.jpg

Firma miliardera po raz pierwszy wysyła ludzi w kosmos. Wszystko, co musisz o tym wiedzieć3.jpg

Firma miliardera po raz pierwszy wysyła ludzi w kosmos. Wszystko, co musisz o tym wiedzieć4.jpg

Firma miliardera po raz pierwszy wysyła ludzi w kosmos. Wszystko, co musisz o tym wiedzieć5.jpg

Firma miliardera po raz pierwszy wysyła ludzi w kosmos. Wszystko, co musisz o tym wiedzieć6.jpg

Firma miliardera po raz pierwszy wysyła ludzi w kosmos. Wszystko, co musisz o tym wiedzieć7.jpg

Link to comment
Share on other sites

Astronomowie znaleźli 4000 planet pozasłonecznych i żadnego księżyca. W końcu mają pomysł, dlaczego tak się dzieje
2021-07-19. Radek Kosarzycki
Od ponad dwudziestu lat astronomowie bezustannie odkrywają nowe planety krążące wokół gwiazd innych niż Słońce. Aktualnie katalog znanych planet pozasłonecznych liczy ponad 4000. Mimo to astronomowie wciąż nie znaleźli ani jednego księżyca krążącego wokół którejkolwiek z tych planet. Dlaczego?
Kiedy spojrzymy na Układ Słoneczny to okaże się, że tylko dwie z ośmiu planet nie posiadają własnego Księżyca: Merkury i Wenus. Ziemia ma jeden Księżyca, a każda następna planeta ma ich więcej niż jeden, przy czym gazowe olbrzymy: Jowisz i Saturn mają ich po ponad pięćdziesiąt. Nawet Pluton, do niedawna ostatnia planeta Układu Słonecznego, obecnie uważana za planetę karłowatą posiada kilka własnych księżyców. Można zatem stwierdzić, że choć w naszym układzie planetarnym jest osiem planet to wokół nich krąży ponad dwieście księżyców. Sporo.
Gdzie są te wszystkie księżyce?
Skoro zatem poza Układem Słonecznym znaleźliśmy aż 4000 planet, to jakim cudem w danych astronomowie nie odkryli żadnego księżyca?
Na pierwszy rzut oka można byłoby pomyśleć, że być może nasz układ planetarny akurat w tym zakresie jest wyjątkowy. Doświadczenie jednak wskazuje, że zazwyczaj okazuje się, że ani nasza planeta, ani nasze słońce, ani nasz układ planetarny nie są wyjątkowe, a reprezentują przeciętne obiekty występujące wszędzie indziej we wszechświecie. Gdzie zatem są te dziesiątki tysięcy egzoksiężyców?
Szukając egzoplanet astronomowie bardzo często korzystają z metody tranzytów. Kiedy planeta przechodzi na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej, zasłania część tarczy gwiazdy, przez co teleskopy wychwytują okresowy spadek jej jasności. W ten sposób nie widząc w ogóle gwiazdy, astronomowie mogą ustalić jej okres orbitalny, a nawet rozmiary. Taka metoda poszukiwania planet pozasłonecznych sprawdza się szczególnie w przypadku masywnych planet, które krążą po orbitach bardzo bliskich samej gwiazdy. Najnowsze badania wskazują, że to właśnie ta cecha może odpowiadać za tajemniczy brak księżyców. Według modeli matematycznych, planety znajdujące się blisko swojej gwiazdy nie są w stanie utrzymać zbyt długo swoich księżyców. Wpływ grawitacyjny gwiazdy sprawia, że księżyc nie jest w stanie utrzymać się na stabilnej orbicie i planeta bardzo szybko go traci.
Znajdujemy nie te planety, co trzeba
Tymczasem nasze metody poszukiwania planet właśnie preferują odkrywanie takich egzoplanet, które krążą blisko swoich gwiazd. Można wręcz powiedzieć, że najlepszym przykładem są Merkury i Wenus, które jako najbliższe Słońcu także nie mają własnych księżyców.
Dzięki rozwojowi technologii obserwacyjnych astronomowie aktualnie odkrywają także planety znajdujące się na bardziej odległych od gwiazdy orbitach. To właśnie dzięki temu powoli rośnie nadzieja na odkrycie pierwszego egzoksiężyca. Szacunki wskazują, że na orbicie równej orbicie Ziemi szanse na utrzymanie księżyca rosną już do 70 procent.
Warto tutaj wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie. Jeżeli chcemy odkryć księżyc metodą tranzytów, będziemy potrzebowali jeszcze czulszych instrumentów niż stosowane obecnie. O ile planeta przechodząca na tle gwiazdy powoduje dość znaczący spadek jej jasności, to księżyc, który będzie znacznie mniejszy, będzie powodował odpowiednio mniejszy spadek jasności. Co więcej nie zawsze konfiguracja wszystkich trzech ciał: gwiazdy, planety i krążącego wokół niej księżyca będzie odpowiednia. Może zdarzyć się tak, że gdy planeta będzie przechodziła na tle gwiazdy, jej księżyc będzie znajdował się przed lub za samą planetą, przez co jako osobne ciało nie będzie powodował żadnego spadku jasności.
Wiele czynników musi się ze sobą zgrać w czasie, abyśmy w końcu z pełnym przekonaniem byli w stanie potwierdzić odkrycie pierwszego księżyca pozasłonecznego.
Gra jest jednak warta świeczki, bowiem jak wskazują badania, poszukując życia we wszechświecie naukowcy powinni zwracać uwagę nie tylko na planety, ale także na ich księżyce. Wszak gazowe olbrzymy, większe od Jowisza, na których żadnego życia nie znajdziemy, mogą posiadać skaliste księżyce wielkości Ziemi, na których życie miałoby rewelacyjne warunki do rozwoju. Pozostaje zatem cierpliwie czekać i wciąż wpatrywać się w niebo coraz lepszymi teleskopami. Prędzej czy później coś odkryjemy. O ile to coś tam jest.
https://spidersweb.pl/2021/07/astronomowie-znalezli-4000-planet-i-zadnego-ksiezyca-nareszcie-maja-pomysl-dlaczego-tak-sie-dzieje.html

Astronomowie znaleźli 4000 planet pozasłonecznych i żadnego księżyca. W końcu mają pomysł, dlaczego tak się dzieje.jpg

Link to comment
Share on other sites

Tajemnica przyczyny rentgenowskich zórz polarnych na Jowiszu rozwiązana
2021-07-19. Zuzanna Kawalec
40-letnia tajemnica dotycząca przyczyny występowania rentgenowskich zórz polarnych na Jowiszu została rozwiązana. Po raz pierwszy naukowcy zaobserwowali powodujący je mechanizm i możliwe jest, że ten proces zachodzi też w wielu innych miejscach we Wszechświecie.
Astronomowie zajmujący się planetami od dziesięcioleci badali spektakularne rentgenowskie zorze polarne występujące na Jowiszu. „Kolory” tych zórz sugerują, że są one powodowane przez naładowane elektrycznie cząsteczki, zwane anionami, zderzające się z atmosferą Jowisza. Jednak jeszcze do niedawna astronomowie nie mieli pojęcia, jak to się działo, że te cząsteczki były w stanie się dostać do Jowiszowej atmosfery.
Jednak teraz, po raz pierwszy udało im się zaobserwować jony „surfujące” elektromagnetyczne fale pola magnetycznego Jowisza, co skutkowało ich zderzeniami z atmosferą.
Istotne informacje wskazujące na występowanie tego zjawiska uzyskano z analizy danych zebranych przez teleskop ESA – XMM-Newton – oraz satelity Juno, podlegającego pod NASA. Znajdujący się na ziemskiej orbicie XMM-Newton przeprowadzał obserwacje rentgenowskich zorzy polarnych Jowisza z dużej odległości, natomiast bezpośrednio orbitujący gazowego olbrzyma Juno zbierał dane „na miejscu”, z wnętrza Jowiszowej atmosfery. Jednak podczas procesu zbierania danych, pytanie brzmiało: czego w ogóle powinni szukać naukowcy?
Wskazówki pojawiły się, kiedy Zhonghua Yao z Instytutu Geologii i Geofizyki w Chińskiej Akademii Nauk, główny autor nowych badań, zorientował się, że jeśli chodzi o rentgenowskie zorze na Jowiszu, to coś się nie zgadzało.
Na Ziemi zorze polarne są widoczne tylko w pasie otaczającym bieguny magnetyczne, pomiędzy 65 a 80 stopniem szerokości geograficznej. Powyżej 80 stopni emisja zorzy znika, ponieważ linie pola magnetycznego opuszczają powierzchnię planety i łączą się z polem magnetycznym wiatru słonecznego, który jest ciągłym strumieniem naładowanych elektrycznie cząsteczek wyrzucanych przez Słońce. Są to tak zwane linie otwartego pola i teoretycznie, tak jak w przypadku Ziemi, znaczących rozmiarów zorze polarne nie powinny występować na wysokich szerokościach geograficznych zarówno Jowisza jak i Saturna.
A jednak je obserwujemy. Występują w kierunku biegunów od głównego pasa zórz polarnych, regularnie pulsują i okazjonalnie różnią się na południowym i północnym biegunie. Są to typowe znaki charakterystyczne zamkniętych pól magnetycznych, gdzie linie pola opuszczają powierzchnię planety na jednym biegunie, i ponownie się z nią łączą na drugim.
Korzystając z symulacji komputerowych, Zhonghua Yao i jego współpracownicy już wcześniej odkryli, że pulsujące rentgenowskie zorze na Jowiszu mogą być połączone z występowaniem na nim zamkniętych pól magnetycznych, powstających we wnętrzu planety i przed zawróceniem rozciągających się w przestrzeń kosmiczną na miliony kilometrów.
16 i 17 lipca 2017 roku XMM-Newton obserwował Jowisza bez przerwy przez 26 godzin i zarejestrował rentgenowskie zorze polarne pulsujące regularnie co 27 minut. Jednocześnie Juno, będący na orbicie Jowisza, przemieszczał się między 62 a 68 stopniami szerokości geograficznej planety, ponad jej nieoświetlonymi przez świt obszarami. To obszar, który, według przeprowadzonych symulacji, miał swoją rolę w wyzwalaniu obserwowanych pulsacji. Po zebraniu danych przez Juno, naukowcy analizowali je w kierunku zachodzących w tym samym tempie procesów magnetycznych.
Odkryli, że pulsujące zorze magnetyczne są powodowane przez fluktuacje w polu magnetycznym Jowisza. W czasie obrotu, planeta „ciągnie” za sobą swoje pole magnetyczne, które uderzane jest bezpośrednio przez cząsteczki wiatru słonecznego, co powoduje jego kompresję. Kompresje te ogrzewają cząsteczki uwięzione w polu magnetycznym Jowisza, powodując zjawisko zwane falami EMIC (electromagnetic ion cyclotron), kiedy to owe cząsteczki kierowane są wzdłuż linii pola.
Cząsteczki te są elektrycznie naładowanymi atomami zwanymi anionami. Kierowane przez pole, jony „surfują” fale EMIC przez miliony kilometrów przestrzeni kosmicznej, by w końcu zderzyć się z atmosferą planety, kreując rentgenowskie zorze polarne.
To, co obserwujemy w danych zebranych przez Juno, jest pięknym ciągiem wydarzeń. Widzimy zachodzącą kompresję, widzimy powstawanie fali EMIC, a następnie obserwujemy puls wytworzony przez jony poruszające się wzdłuż linii pola. A parę minut później XMM wychwytuje rozbłysk promieni rentgenowskich”  — mówi William Dunn z Mullard Space Science Laboratory z Londyńskiego University College, współprowadzący badań.
Zidentyfikowanie zjawiska odpowiedzialnego za powstawanie rentgenowskich zórz polarnych na Jowiszu otwiera całą gamę spekulacji na temat tego, gdzie indziej jeszcze można je zaobserwować. Pole magnetyczne Jowisza, na przykład, wypełnione jest  jonami siarki i tlenu, pochodzącymi z aktywnych wulkanów na powierzchni księżyca planety, Io. Natomiast pole Saturna pełne jest jonów wody, gdyż jeden z jego księżyców, Enceladus, wyrzuca je z impetem w przestrzeń kosmiczną.
„Proces, który obserwujemy, ma swoje miejsce zarówno na Jowiszu, Saturnie, Neptunie, oraz prawdopodobnie również na egzoplanetach.” — mówi Zhonghua.
Jednak owo zjawisko może występować nie tylko na odległych planetach. Teraz kiedy proces stojący za zorzami na Jowiszu został ujawniony, okazało się, że jonowe zorze polarne obserwowane na Ziemi są uderzająco podobne. W przypadku naszej planety odpowiedzialnymi za zjawisko jonami są protony pochodzące z atomów wodoru, mające jednak zbyt małą energię, by podczas zderzenia z atmosferą wytworzyć promieniowanie rentgenowskie.
„Może się okazać, że fale EMIC mają bardzo istotną rolę w przekazie energii we Wszechświecie.” — mówi William Dunn.
Zarówno badania Jowisza, jak i jego zórz będą kontynuowane z pomocą Jupiter Icy Moons Explorer (Juice) Europejskiej Agencji Kosmicznej, mającym dotrzeć do gazowego olbrzyma do 2029 roku. Juice będzie badał zarówno atmosferę Jowisza, jego magnetosferę, jak i efekt, jaki na zorze polarne mają jego cztery największe księżyce.
Źródła:
The mystery of what causes Jupiter’s X-ray auroras is solved

Wizja artystyczna przedstawiająca Jowisza i – w postaci niebieskich i fioletowych linii – jego pole magnetyczne. Kolorowe kule reprezentują naładowane elektrycznie jony. Z lewej i prawej strony odpowiednio przedstawiony jest teleskop XMM-Newton na orbicie wokół Ziemi i sonda Juno, krążąca wokół Jowisza. Źródło: Yao/Dunn/ESA/NASA

Powyższy obrazek to wizja artystyczna sondy Juice na tle Jowisza i jego czterech największych księżyców, tak zwanych księżyców galileuszowych. W lewym dolnym rogu znajduje się Io, a po prawej od góry Kallisto, Europa i Ganimedes. Na biegunie Jowisza widać natomiast niebieską rentgenowską zorzę polarną. Źródło.ESA
https://astronet.pl/uklad-sloneczny/tajemnica-przyczyny-rentgenowskich-zorz-polarnych-na-jowiszu-rozwiazana/

Tajemnica przyczyny rentgenowskich zórz polarnych na Jowiszu rozwiązana.jpg

Tajemnica przyczyny rentgenowskich zórz polarnych na Jowiszu rozwiązana2.jpg

Tajemnica przyczyny rentgenowskich zórz polarnych na Jowiszu rozwiązana3.jpg

Link to comment
Share on other sites

Sonda InSight walczy z kurzem na panelach słonecznych, wykrywa kolejne duże wstrząsy Marsa
2021-07-19.
Amerykańska sonda InSight działa już prawie 3 lata i dostarcza cennych informacji geologicznych na temat Marsa. Trwa rozszerzona faza misji, podczas której wykryto już dwa kolejne duże wstrząsy sejsmiczne. Lądownik może niestety jednak niedługo wejść w stan hibernacji z powodu mocno zakurzonych paneli słonecznych.
Trwa rozszerzona faza misji amerykańskiego lądownika marsjańskiego InSight. InSight to pierwsza w historii misja kosmiczna, poświęcona całkowicie badaniom wnętrza innej planety. Sonda wylądowała 26 listopada 2018 r. na równinie Elysium Planitia na północ od marsjańskiego równika i od tego czasu dostarcza danych naukowych, które mogą pozwolić lepiej zrozumieć jak wyglądała wczesna formacja planet skalnych Układu Słonecznego i jak obecnie wygląda aktywność tektoniczna i ilość spadających na powierzchnię Marsa meteorytów.
Misja InSight ma też polski akcent. Jednym z instrumentów naukowych sondy jest próbnik ciepła Heat Probe HP3, który miał zmierzyć gradient temperatury kilka metrów w głąb planety, aby dostarczyć danych o wewnętrznej aktywności cieplnej Marsa. Kluczowym elementem instrumentu był Kret - urządzenie zbudowane przez firmę Astronika we współpracy z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk. Kret zadziałał według wymagań, ale okazało się, że w miejscu lądowania sondy panowały inne warunki geologiczne niż się spodziewano i mimo wielu prób nie udało się wbić instrumentu pod powierzchnię.
Sonda mimo to nadal działa i działają na niej pozostałe instrumenty: sejsmometr SEIS do wykrywania wstrząsów, eksperyment radiowy RISE do pomiarów ruchu bieguna północnego podczas ruchu orbitalnego planety oraz stacja pogodowa. Zasadnicza naukowa faza misji się zakończyła, ale do 2022 roku trwa dodatkowa rozszerzona faza.

Tryb oszczędzenia energii
Na początku 2021 roku zespół misji InSight podjął decyzję o stopniowym przechodzeniu w tryb oszczędzania energii i ograniczeniu działania instrumentów naukowych. Nadchodząca na północnej półkuli zima marsjańska i coraz więcej pyłu nagromadzonego na panelach fotowoltaicznych sprawiają, że lądownik miał do dyspozycji jedynie 27% początkowej mocy.
Sonda InSight zasilana jest przez parę okrągłych paneli słonecznych o średnicy 2 m każdy. Zespół misji liczył, że gromadzący się pył na panelach będzie częściowo usuwany przez przechodzące w pobliżu wiry pyłowe. Tak było w przypadku łazików serii MER Spirit i Opportunity.
Lądownik InSight, mimo że położony w wietrznej równinie Elysium Planitia i mimo wykrycia już setek przechodzących wirów, to nie doświadczył odkurzenia chociaż w niewielkim stopniu skrzydeł paneli - żaden wir nie przechodził dostatecznie blisko.
Na początku 2021 r. kończył się też okres największych podmuchów wiatru, a co za tym idzie spadały szanse na przechodzący wir pyłowy. Na dodatek Mars oddala się obecnie na swojej orbicie do aphelium, czyli punktu na orbicie położonego najdalej od Słońca.
To wszystko powoduje, że aby cieszyć się kolejnymi obserwacjami sondy pod koniec 2021 roku, przez pierwszą połowę roku trzeba było zwolnić i stopniowo wyłączać część ładunku naukowego. Sonda nadal musiała oczywiście zasilać ładunek telekomunikacyjny odpowiedzialny za kontakt z Ziemią czy mieć uruchomione grzałki, które chronią elektronikę przed ekstremalnymi temperaturami na Czerwonej Planecie.

Nowe duże trzęsienia Marsa
Sezon zimowy i ustępujące wiatry to też szansa dla głównego eksperymentu misji - sejsmometru SEIS - na wykrycie kolejnych dużych wstrząsów sejsmicznych. Kiedy tylko pozwalał na to budżet energetyczny urządzenie działało nasłuchując sygnałów z wnętrza planety.
I tak udało się wykryć 7 i 18 marca 2021 r. dwa duże trzęsienia o magnitudzie kolejno 3,3 oraz 3,1. Lądownik odkrył już więc łącznie 4 tak duże wstrząsy (i ponad 500 mniejszych). Ostatnie duże trzęsienia zostały uchwycone przez sejsmometr dokładnie 1 rok marsjański wcześniej (również podczas zimy na półkuli północnej). Wtedy wstrząsy te miały wielkość 3,6 oraz 3,5. Co ciekawe wszystkie cztery pochodzą z tego samego miejsca - uskoków Cerberus Fossae - spowodowanych przez być może nadal aktywny wulkanicznie region wulkanów Tharsis.
Inżynierowie mają nadzieję, że w tej faize misji uda się jeszcze poprawić czułość sejsmometru. Przewód łączący instrument SEIS z lądownikiem kurczy się i rozszerza pod wpływem bardzo dużych zmian temperatury marsjańskiej atmosfery w cyklu dobowym (od -100 st. C w nocy do 0 st. C w dzień). Lądownik używa więc swojego ramienia robotycznego z łychą na końcu, aby “zakopać” to połączenie w marsjańskim regolicie i uchronić nieco od zmian temperatur.
Odkurzenie paneli przez sypanie piasku
Po wykryciu powyższych trzęsień szykowano się do wprowadzenia lądownik w stan uśpienia z wyłączonym zestawem instrumentów naukowych, aby oszczędzić energię elektryczną na lepsze czasy (z większym nasłonecznieniem dostarczającym więcej energii do zakurzonych paneli). W międzyczasie próbowano jednak sposobów, aby trochę te panele odkurzyć.
Nie powiodło się zrzucenie pyłu poprzez uruchomienie silników, które rozkładały panele na początku misji. Liczono, że wprowadzenie niewielkiego pulsowania silników (w jedną i drugą stronę) spowoduje dostateczne drgania, aby pozbyć się części zgromadzonego materiału. Tak się niestety nie stało.
Ostatnio wymyślono jednak inny, z pozoru sprzeczny z intuicją sposób. Postanowiono użyć łychy znajdującej się na końcu ramienia robotycznego. Za jej pomocą zebrano trochę regolitu i wysypano w pobliżu jednego z paneli. Większe ziarenka regolitu spadając do panelu odbijały się od niego i przyklejały do siebie niewielkie cząsteczki pyłu. Po odbiciu od paneli razem z wiatrem zabrały w ten sposób ze sobą część materiału.
Pomysł okazał się trafiony, bo po jego wykonaniu 22 maja 2021 r. moce pozyskiwane z zakurzonego w ten sposób panelu wzrosły do 30 Wh na marsjański dzień. Podobne sesje ze zrzucaniem piasku w pobliże paneli powtórzono w czerwcu dla drugiego skrzydła i potem jeszcze kilka razy przez czerwiec i lipiec. Na razie agencja NASA nie poinformowała czy kolejne sesje przyniosły podobny skutek, ale nie ma też informacji o przejściu sondy w stan hibernacji.
Wiemy jednak, że w październiku czeka nas na pewno przerwa w działaniu lądownika z powodu koniunkcji Ziemi i Słońca w okolicy 7 października. Taka koniunkcja na Marsie występuje raz na dwa ziemskie lata i powoduje utrudnienia w komunikacji sond marsjańskich z naszą planetą. Przerwa w wysyłaniu komend do sondy potrwa wtedy kilka tygodni.
 
 
 
Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: NASA
 
Więcej informacji:
•    oficjalna strona misji InSight
 
 
Na zdjęciu tytułowym: Instrument SEIS sondy InSight. Zdjęcie wykonano 13 lipca 2021 r. podczas 934. dnia marsjańskiego misji. Źródło: NASA/JPL-Caltech.
Wizualizacja lądownika InSight na powierzchni Marsa. Źródło: NASA/JPL-Caltech.

Sekwencja zdjęć pokazująca przelatujące chmury nad lądownikiem InSight. Na pierwszy planie sejsmometr SEIS. Zdjęcia wykonano w 2019 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech.

Sekwencja zdjęć z pierwszej operacji zasypywania przewodu łączącego sejsmometr z lądownikiem. Źródło: NASA/JPL-Caltech.

Sekwencja zdjęć pokazująca odkurzanie paneli poprzez sypanie piasku w ich pobliżu. Źródło: NASA/JPL-Caltech.

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/sonda-insight-walczy-z-kurzem-na-panelach-slonecznych-wykrywa-kolejne-duze-wstrzasy

Sonda InSight walczy z kurzem na panelach słonecznych, wykrywa kolejne duże wstrząsy Marsa.jpg

Sonda InSight walczy z kurzem na panelach słonecznych, wykrywa kolejne duże wstrząsy Marsa2.jpg

Sonda InSight walczy z kurzem na panelach słonecznych, wykrywa kolejne duże wstrząsy Marsa3.gif

Sonda InSight walczy z kurzem na panelach słonecznych, wykrywa kolejne duże wstrząsy Marsa4.gif

Sonda InSight walczy z kurzem na panelach słonecznych, wykrywa kolejne duże wstrząsy Marsa5.gif

Link to comment
Share on other sites

Festiwal Meteor 2021
2021-07-19.
Polskie Towarzystwo Rakietowe zaprasza wszystkich miłośników modelarstwa rakietowego na Festiwal Meteor 2021. Odbędzie się on w pierwszy weekend września, czyli w dniach 4-5 września, na Pustyni Błędowskiej.
To już piąty rok z rzędu, kiedy Festiwal Meteor odbywa się na Pustyni Błędowskiej na pograniczu województwa śląskiego i małopolskiego. Do roku 2016 zazwyczaj miejscem organizowania festiwalu był poligon wojskowy w Drawsku Pomorskim. Pustynia Błędowska jest ważna dla rakietowców, gdyż była pierwszym stanowiskiem startowym polskich rakiet sondażowych. To stąd w latach 1958-1963 startowały rakiety różnych typów, w tym np. RD oraz Rasko.
W tym roku w trakcie festiwalu będzie można m.in.:
•    Wystrzelić własną rakietę (pułap do 2300m)
•    Skorzystać z silników rakietowych PTR do rakiet dużej mocy. Szczegóły tutaj.
•    Odbyć lot rakiety na licencję startową RDM. Szczegóły tutaj.
•    Wypożyczyć elektronikę do rakiet.
•    Skorzystać z naszej 4m wyrzutni szynowej. Szczegóły tutaj.

Wstęp na wydarzenie jest wolny. Uczestnicy imprezy posiadający ważną legitymację PTR są objęci grupowym ubezpieczeniem OC. Podobnie jak na poprzednich edycjach festiwalu, będzie możliwość biwakowania i rozbicia namiotów na terenie pustyni. Na miejscu jest dostęp do toalety z bieżącą wodą i gniazdek 230V (prysznica nie ma).
Uczestnicy będą mieli do dyspozycji duże namioty 4x6m, w których będzie można przygotowywać modele do lotu, schronić się przed wiatrem, słońcem czy deszczem.
W godzinach wieczornych planowane jest w jednym z namiotów stworzenie małej sali kinowej, w której będzie można obejrzeć z projektora prezentacje i filmy. Chętni będą mogli zaprezentować własne materiały, wygłosić krótki wykład lub przedstawić prezentację o tematyce rakietowej.
Pod linkiem można zobaczyć na mapie miejsce startów.
Więcej informacji nt. Festiwalu, w tym szczegółowy jego program, pojawi się niedługo na profilu PTR na Facebooku, na ich stronie oraz na Forum Rakietowe.
Dla konstruktorów chcących uzyskać Licencję Startową do pobrania jest formularz.
Źródło: PTR
Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/festiwal-meteor-2021

Festiwal Meteor 2021.jpg

Link to comment
Share on other sites

Piknik kosmiczno-astronomiczny w Dolinie Baryczy
2021-07-19.
Stowarzyszenie WroSpace we współpracy z Zespołem Placówek Kultury w Żmigrodzie przygotowało dla małych i dużych miłośników kosmosu pikniku kosmiczno-astronomicznym w Dolinie Baryczy. Wydarzenie odbędzie się 24 lipca na terenie świetlicy w Rudzie Żmigrodzkiej.
Już 24 lipca w Rudzie Żmigrodzkiej na Dolnym Śląsku (województwo dolnośląskie, powiat trzebnicki, gmina Żmigród) w przyrodniczym raju Doliny Baryczy (Barycz – rzeka w zachodniej Polsce, prawy dopływ Odry) odbędzie się dla wszystkich miłośników kosmosu piknik kosmiczno-astronomiczny. Wydarzenie wystartuje o godz. 11:00 i będzie trwało do godz. 23:00.
Przewidziano szereg atrakcji dla młodszych i dla starszych, dla początkujących zdobywców kosmosu i dla zaawansowanych badaczy. Organizatorzy przygotowali karty piknikowe, w których uczestnicy będą zbierali pieczątki za udział w konkretnych warsztatach. Te osoby, które zbiorą minimum 5 pieczątek, otrzymają drobny upominek. Nie będzie to trudne, ponieważ w kilku namiotach odbywały się będą równolegle warsztaty w trybie ciągłym.
W ciągu 12 godzin trwania pikniku na uczestników wydarzenia czeka sporo atrakcji, m.in.:
•    szereg kreatywnych warsztatów dla dzieci i młodzieży (wytwarzanie i testowanie rakiet, budowanie łazików, lądowników, teleskopów)
•    prelekcje na temat technologii kosmicznych i astronomii
•    kącik plastyczny z możliwością wzięcia udziału w konkursie
•    start balonu stratosferycznego z transmisją na żywo, który nada metodą SSTV zwycięskie prace
•    obserwacje astronomiczne pod okiem doświadczonych pasjonatów, które zwieńczą piknik.
 
Za organizację wydarzenia odpowiada Stowarzyszenie WroSpace (w sile 20 osób) oraz Zespół Placówek Kultury w Żmigrodzie. Projekt został dofinansowany z budżetu Województwa Dolnośląskiego w ramach programu Dolnośląskie Małe Granty.
Program pikniku:
11:00 - 14:00 - prace plastyczno-kreatywne, których zdjęcia będą nadawane z balonu drogą radiową, warsztaty SSTV, konstrukcje lądowników kosmicznych, tworzenie mgławic. Obserwacje Słońca.
14:00 -16:00 - warsztaty kosmiczne i astronomiczne dla dzieci i młodzieży-cd: konstrukcje i
testowanie rakiet, budowanie lunet, mini misje stratosferyczne, obrotowe mapy nieba.
16:00 - 17:00 - start balonu stratosferycznego i relacja z jego lotu, do momentu utrzymania sygnału transmisji live. Odbieranie obrazków metodą SSTV.
17:00 - 18:00 - Warsztaty cd.
18:00 - 19:00 – wykłady popularnonaukowe:
•    Po co nam technologie kosmiczne?,
•    Międzynarodowa Stacja Kosmiczna,
•    Zanieczyszczenie światłem.
19:00 - 20:00 - podsumowanie i relacja misji balonu stratosferycznego, wraz z relacją ekipy poszukiwawczej.  
20:00 - 21:00  - przygotowanie i wstęp do obserwacji astronomicznych, prelekcja o tym, co widać na niebie.
21:00 - 23:00 – obserwacje astronomiczne.
Dodatkowe informacje można znaleźć na profilu wydarzenia na Facebooku.
Źródło: Stowarzyszenie WroSpace/Anna Bukiewicz-Szul
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/piknik-kosmiczno-astronomiczny-w-dolinie-baryczy

Piknik kosmiczno-astronomiczny w Dolinie Baryczy.jpg

Link to comment
Share on other sites

Ten meteoryt to kapsuła czasu. Przechowuje informacje z początków Układu Słonecznego
2021-07-19.

Radek Kosarzycki
 Kilka miesięcy temu nocne niebo nad brytyjskim hrabstwem Gloucestershire rozświetliła jasna smuga światła. Dzięki nagraniom z licznych kamer udało się ustalić, że za jej powstanie odpowiedzialna była niewielka kosmiczna skała, której część przetrwała lot przez atmosferę i uderzyła w ziemię.
Analiza trajektorii lotu obiektu zarejestrowanej na nagraniach zarejestrowanych za pomocą kamer UK Fireball Alliance pozwoliła ustalić miejsce, w którym mogły wylądować szczątki meteoroidu, który na swojej drodze przez przestrzeń międzyplanetarną natrafił na ziemską atmosferę.
Meteoryt z Winchcombe, bo właśnie w tej miejscowości wylądował, okazał się niezwykle interesującym okazem. Przeprowadzone na nim badania pozwoliły ustalić, że jego budowa i skład chemiczny nie zmieniły się od ok. 4,5 mld lat. Tyle paradoksalnie ma cały Układ Słoneczny. Mamy zatem do czynienia z kamieniem, który nie uległ żadnym istotnym zmianom od czasu kiedy formowały się pierwsze planety Układu Słonecznego wokół dopiero co powstałego Słońca. Przez 4,5 mld lat meteoroid okrążał Słońce unikając spotkania z innymi obiektami, aby w 2021 r. zakończyć swoją podróż uderzeniem w Ziemię.
W meteorycie znaleźli wodę i materię organiczną
Wewnątrz meteorytu naukowcy odkryli duże ilości wody i materii organicznej, która tym samym musiała być obecna już w początkach Układu Słonecznego w dysku protoplanetarnym. Należący do tzw. chondrytów węglistych meteoryt może zatem wnieść dużo w naszą wiedzę nie tylko o początkach istnienia naszego układu planetarnego, ale także o pochodzeniu wody i materii organicznej na młodej Ziemi.
Jak podkreślają brytyjscy naukowcy, sam fakt, że mogą oni analizować skład chemiczny meteorytu, który spadł na Ziemię zaledwie kilka tygodni wcześniej, a więc nie miał jeszcze okazji ulec zanieczyszczeniu materią pochodzenia ziemskiego sprawia, że na swój sposób zaglądają w kapsułę czasu sprzed 4,5 miliarda lat. W ten sposób dokładnie poznajemy warunki panujące w tzw. dysku protoplanetarnym, z którego z czasem wyłoniły się wszystkie znane obecnie planety i księżyce Układu Słonecznego.
Jeżeli natomiast ktoś ma ochotę spojrzeć na skałę sprzed 4,5 mld lat, to spieszę poinformować, że jej fragment wystawiony jest w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie.
Meteorite - March 2021

https://spidersweb.pl/2021/07/meteoryt-z-winchcombe.html

Ten meteoryt to kapsuła czasu. Przechowuje informacje z początków Układu Słonecznego.jpg

Ten meteoryt to kapsuła czasu. Przechowuje informacje z początków Układu Słonecznego2.jpg

Link to comment
Share on other sites

Katalog studiów związanych z branżą kosmiczną
2021-07-20. Krzysztof Kanawka
Ciekawa publikacja Polskiej Agencji Kosmicznej.
Polska Agencja Kosmiczna przygotowała ciekawą publikację dotyczącą studiów i kursów doszkalających w oraz wokół branży kosmicznej.
Praca w branży kosmicznej jest marzeniem dla wielu osób wkraczających w dorosłe życie. Także wiele osób, które już podjęły studia nie zawsze jest usatysfakcjonowanych swoimi wcześniejszymi wyborami i decyduje się na “zmianę branży”. Pojawia się jednak pytanie: gdzie i jak się kształcić?
Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) w ramach projektu Future Space opublikowała niedawno listę studiów oraz kursów związanych z branżą kosmiczną w Europie. Ta lista jest zaprezentowana w formie raportu. Znaleźć na niej można m.in. podstawowe informacje o różnych kursach, informację o odpłatności i wymaganiach, jak i języku, w którym prowadzne są dane szkolenia. Łącznie ta wersja dokumentu zawiera ponad 30 różnych kursów.
Dla polskiego czytelnika ten dokument jest o tyle ważny, że prezentuje także studia poza naszym państwem. Może to być ważny krok w rozwoju “kosmicznych zdolności”, później przydatnych w tej branży przemysłu.
Link do dokumentu.
(POLSA)
https://kosmonauta.net/2021/07/katalog-studiow-zwiazanych-z-branza-kosmiczna/

Katalog studiów związanych z branżą kosmiczną.jpg

Link to comment
Share on other sites

Tutaj góry mają tylko pół milimetra wysokości. A i tak nie zdołałbyś ich zdobyć
2021-07-20. Radek Kosarzycki
Naukowcy z Southampton obliczyli właśnie jak wygląda powierzchnia gwiazdy neutronowej, fascynującej pozostałości po gwiazdach nieco większych od Słońca.
Kiedy nasza Gwiazda Dzienna za 5 miliardów lat będzie zbliżała się do końca swojego życia, najpierw przejdzie w stadium czerwonego olbrzyma, dzięki czemu jej rozmiary znacząco się powiększą (tutaj gdzie teraz jest Ziemia będzie dopiero zewnętrzna warstwa gwiazdy), następnie odrzuci swoje najbardziej zewnętrzne warstwy (które utworzą tzw. mgławicę planetarną) pozostawiając w miejscu Słońca jedynie białego karła, który wciąż będzie zachowywał niemal całą masę Słońca, ale będzie rozmiarów Ziemi.
Koniec gwiazdy dużo masywniejszej od Słońca
Zupełnie inaczej jednak wygląda koniec gwiazd o masie od 8 do 20 mas Słońca. Z uwagi na większą masę i większe ciśnienie panujące w jądrze gwiazdy, dłużej niż w Słońcu może zachodzić tam synteza kolejnych pierwiastków. Gdy w końcu w centrum gwiazdy powstanie żelazne jądro, zaczyna się ono zapadać. Znajdujące się w jądrze protony i elektrony ulegają ściskaniu, dochodzi do powstawania neutronów, które dopiero są w stanie zatrzymać zapadanie się jądra. W tym momencie dochodzi do powstania fali uderzeniowej, która stopniowo rozchodzi się od centrum gwiazdy po jej zewnętrzne granice rozrywając gwiazdę w eksplozji supernowej. Po gwieździe pozostaje tylko gwiazda neutronowa.
Gwiazda neutronowa posiada masę porównywalną z masą Słońca (Słońce ma 1,4 mln km średnicy), ale cała ta masa jest ściśnięta w sferę o średnicy około 10 kilometrów. Gęstość takiej gwiazdy wynosi ok. 100 biliardów kg/m^3. Tym samym przyciąganie grawitacyjne na jej powierzchni jest ok. miliarda razy większe niż na Ziemi.
Nie trzeba zatem zbyt dużo kombinować, aby uświadomić sobie, że nigdy żaden człowiek nie stanie na powierzchni takiej gwiazdy. Analogicznie żadna sonda, ani żaden aparat się do niej nie zbliży, bo natychmiast zostałby wprasowany w strukturę gwiazdy.
Czy na gwiazdach neutronowych są góry?
Naukowcy od dawna zastanawiali się jak wygląda powierzchnia takiej gwiazdy neutronowej. Czy są na niej jakieś nierówności, czy mogą na niej istnieć góry. Jakby nie patrzeć, aby doszło do wypiętrzenia, musiałoby dojść do przeciwdziałania sile grawitacji skierowanej do środka gwiazdy.
Wcześniejsze badania wskazywały, że na powierzchni gwiazdy neutronowej owszem mogą istnieć góry, ale mają one wysokość zaledwie kilku centymetrów.
Fabian Gittins, doktorant z Uniwersytetu w Southampton postanowił zweryfikować te informacje w oparciu o modele obliczeniowe, w których uwzględnił paletę różnych sił, które mogą oddziaływać na powierzchnię gwiazdy neutronowej.
Wyniki tych badań okazały się zaskakujące. Okazało się, że gwiazdy neutronowe są niemal idealnymi sferami, na których góry, choć występują to mogą mieć maksymalnie ułamek milimetra wysokości. Nawet przy obiekcie tak niewielkim jak gwiazda neutronowa (10 km średnicy) są to wartości pomijalne. Zresztą tak czy inaczej - powierzchni gwiazdy tego typu nigdy nie da się z bliska sfotografować. Pozostaniemy jedynie z wynikami modeli matematycznych. Cóż, parafrazując słowa Neila de Grasse Tysona, wszechświat nie ma żadnego obowiązku zdradzać ci swoich tajemnic.
https://spidersweb.pl/2021/07/gory-na-gwiazdach-neutronowych.html

Tutaj góry mają tylko pół milimetra wysokości. A i tak nie zdołałbyś ich zdobyć.jpg

Link to comment
Share on other sites

LEM W KOSMOSIE czyli Stanisław Lem uhonorowany na ISS
2021-07-20.
Z okazji obchodów Roku Lema i setnej rocznicy urodzin polskiego pisarza science fiction, francuski astronauta ESA – Thomas Pesquet – będzie uprzejmy uhonorować Stanisława Lema na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). W tym celu nawiązał on współpracę z Polską Fundacją Fantastyki Naukowej oraz Europejską Agencją Kosmiczną. Jaka będzie forma uhonorowania? Przekonamy się o tym już we wrześniu 2021 r.
„LEM W KOSMOSIE” jest to wspólny projekt zorganizowany przez Polską Fundację Fantastyki Naukowej oraz Europejską Agencję Kosmiczną (ESA). Jego celem jest uhonorowanie osoby polskiego pisarza science fiction Stanisława Lema oraz jego twórczości na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). We wrześniu 2021 r. przypada setna pisarza. Wydarzenie to wpisuje się w obchody Roku Stanisława Lema. Nie znamy jeszcze sposobu, w jaki dojdzie do uhonorowania naszego pisarza. O formule tego wydarzenia dowiemy się już we wrześniu 2021 r.
UHONOROWANIE STANISŁAWA LEMA NA MIĘDZYNARODOWEJ STACJI KOSMICZNEJ
Rodzaj ludzki jako jedyny gatunek zamieszkujący Ziemię posiadł zdolność podróży międzyplanetarnych. To właśnie umiejętność przemierzania kosmicznej pustki, do przetrwania w której natura nie była władna przystosować żadnego żywego organizmu, definiuje nas w pełni jako istoty rozumne. Wkroczenie w kosmos stanowi zatem wyznacznik naszej inteligencji, jak również wyraz ostatecznej supremacji nad przyrodą. Konfrontacja z nim bywa jednak również testem naszego człowieczeństwa – kiedy zawodzą automaty lub brakuje danych, by nakarmić maszyny cyfrowe i trzeba podejmować trudne decyzje.
W osi twórczości Stanisława Lema, jako humanisty i filozofa, stoi więc wbrew pozorom nie technika czy kosmos, ale właśnie człowiek. Przestrzeń kosmiczna jest tam tylko tłem. Sceną, na której rozgrywają się ludzkie dramaty, wyzwaniem, z jakim trzeba się mierzyć, a także lustrem, odbijającym nas samych – ze wszystkimi naszymi słabościami, uprzedzeniami i zwodniczym zapatrzeniem w siebie.
Skoro zatem na kartach dzieł naszego wybitnego futurologa kosmos w szczególny sposób nadaje perspektywę wymiarowi człowieczeństwa, wydaje się, że nie ma lepszego sposobu na uhonorowanie Stanisława Lema w setną rocznicę jego urodzin, niż właśnie w przestrzeni kosmicznej. W miejscu, z którego nasz świat jawi się jako wspólny dom całej bez wyjątku ludzkości.
Inicjatywa upamiętnienia Stanisława Lema w kosmosie, wychodząca od Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej, spotkała się z życzliwym przyjęciem ze strony zarówno krajowych jak i zagranicznych instytucji. Szczególnie cenne stało się poparcie tej koncepcji przez Europejską Agencję Kosmiczną, która nawiązując współpracę z Fundacją w ramach obchodów tegorocznego jubileuszu, zgodziła się zrealizować przedstawiony pomysł. W przedsięwzięcie włączyła się także Polska Agencja Kosmiczna, wspierając podjęte przez Fundację działania.
Stanisław Lem uhonorowany zostanie w roku swoich setnych urodzin na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej dzięki uprzejmości francuskiego astronauty ESA, Thomasa Pesqueta, stając się pierwszym polskim pisarzem upamiętnionym w tak wyjątkowy sposób. Jego symboliczna obecność na skraju otaczającego nas gwiezdnego oceanu stanowić będzie nie tylko hołd złożony jego osobie i twórczości, ale przypomni także o przygodzie, jaka pewnego dnia czeka ludzkość na międzyplanetarnych szlakach.
HARMONOGRAM MISJI SPACEX CREW-2
•    23 kwietnia 2021 r. mało miejsce wystrzelenie rakiety SpaceX Falcon 9 niosącej statek kosmiczny firmy Crew Dragon na misję NASA SpaceX Crew-2.
•    Na pokładzie kapsuły znaleźli się astronauci NASA Shane Kimbrough i Megan McArthur, astronauta ESA (Europejska Agencja Kosmiczna) Thomas Pesquet oraz astronauta Akihiko Hoshide z Japońską Agencją Badań Kosmicznych (JAXA).
•    24 kwietnia 2021 r. załogowa kapsuła Dragon 2 Endeavour dotarła do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Podróż trwa 23 godziny i zostaje zakończona dokowaniem do portu w module Harmony.
•    Po raz pierwszy do stacji zadokowane były równocześnie dwa załogowe statki kosmiczne, a na pokładzie ISS przez krótki czas przebywała podwojona liczba, czyli aż 11 obsługujących ją osób.
•    Kilka dni później nastąpił powrót poprzedniej zmiany astronautów, czyli Crew-1 (Walker, Hopkins, Glover i Noguchi) na Ziemię.
•    Podczas sześciomiesięcznego pobytu na pokładzie orbitującego laboratorium zostaną przeprowadzone eksperymenty naukowe i prace konserwacyjne.
•    Planowane są także ekspedycje i działania poza stacją, m. in. w celu instalacji paneli słonecznych.
•    We wrześniu nastąpi uroczyste uhonorowanie Stanisława Lema na pokładzie ISS przez Thomasa Pesquet’a.
•    Powrót Crew-2 na Ziemię w przybliżonym terminie 31 października 2021 r.
 
Źródło: Polska Fundacja Fantastyki Naukowej
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
Łukasz Marek Fiema
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/lem-w-kosmosie-czyli-stanislaw-lem-uhonorowany-na-iss

LEM W KOSMOSIE czyli Stanisław Lem uhonorowany na ISS.jpg

LEM W KOSMOSIE czyli Stanisław Lem uhonorowany na ISS2.jpg

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.