Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Paweł Baran

Rekomendowane odpowiedzi

Wyszedłem zapalić, to wszystko moja wina. Najtragiczniejsza katastrofa w historii rakiet
2021-10-24.

Radek Kosarzycki
26 października 1960 r. Radzieckich gazety publikują komunikat Komitetu Centralnego Partii Komunistycznej ZSRR: marszałek Mitrofan Niedielin zginął w katastrofie lotniczej. O szczegółach wypadku sprzed dwóch dni nikt nie miał się dowiedzieć przez kolejne prawie trzydzieści lat.
W szczycie Zimnej Wojny zarówno Stany Zjednoczone jak i ZSRR rzucały wszystkie możliwe siły i zasoby finansowe na tworzenie broni, która pozwalałaby na dominację militarną nad wrogim mocarstwem. W 1960 r. rosyjscy konstruktorzy w pocie czoła pracowali nad stworzeniem rakiety balistycznej zdolnej do przenoszenia ładunków jądrowych nad terytorium Stanów Zjednoczonych. ZSRR posiadało w tym czasie już rakietę R-7, ale była ona wyjątkowo łatwa do zniszczenia, bowiem każdorazowe jej wystrzelenie wymagało kilkudziesięciogodzinnych przygotowań, w czasie których Stany Zjednoczone potencjalnie mogły ją zniszczyć.
Zlecenie stworzenia nowego pocisku rakietowego dostaje Michaił Jangiel, genialny konstruktor i protegowany Siergieja Korolowa, ojca współczesnej techniki rakietowej. Prace nad odpowiednio szybkim stworzeniem rakiety nadzoruje niezwykle ambitny marszałek Mitrofan Niedielin, który jest głównodowodzącym Wojskami Rakietowymi Przeznaczenia Strategicznego ZSRR. Nowa, przygotowywana rakieta nosi oznaczenie R-16.
Szybkie tempo jej tworzenia sprawia, że konstruktorzy bezustannie natrafiają na nowe problemy. W celu dopilnowania terminu, na Kosmodromie Bajkonur zjawia się Niedielin. Marszałek nie jest osobą ze szczególnie łatwym charakterem. Gdzie się pojawia, rzuca rozkazami na prawo i lewo, ignorując jakiekolwiek argumenty czy sprzeciwy.
Jego pojawienie się ma bezpośredni związek ze zbliżającą się nieuchronnie rocznicą rewolucji październikowej, która przypadała na 7 listopada. Według Niedielina, do obchodów rocznicy rakieta musi wystartować. Tylko w ten sposób Amerykanie odczują wyższość i potęgę armii ZSRR. Jangiel przyklepuje temu pomysłowi, choć inżynierowie wciąż mają do rozwiązania wiele problemów związanych z rakietą.
Niedielin żąda jak najszybszego odpalenia rakiety stojącej już od 2 dni na platformie startowej. Teoretycznie po zatankowaniu rakiety na stanowisku startowym nie powinno już być nikogo. Tymczasem zarówno Niedielin, Jangiel jak i 150 innych osób wciąż biega wokół rakiety.
Pojawia się jednak poważny problem. Z jednej strony marszałek oczekuje startu, a z drugiej w zatankowanej rakiecie konstruktorzy odkrywają awarię systemu elektrycznego. Inżynierowie nie mogą jednak naprawiać rakiety, która już jest zatankowana paliwem, a na dodatek paliwo ze zbiornika przerwało już membrany pirotechniczne i przedostało się do przewodów silnika. Tymczasem rakieta nie jest wyposażona w system pozwalający na odprowadzenie z nich paliwa. Pada nawet propozycja, aby złamać procedurę i jednak odpompować paliwo i wycofać rakietę z powrotem do hangaru. Marszałek jest wściekły, odmawia anulowania startu i daje zespołowi kilkanaście godzin na rozwiązanie usterki.
24 października 1960 r.
Od samego rana Jangiel wraz z rzeszą inżynierów wznawia przygotowania do startu felernej rakiety. Jak na złość jednak co chwilę pojawia się nowa usterka. Po jednym z licznych opóźnień Niedielin uznaje, że sam musi pojechać na stanowisko startowe i osobiście dopilnować startu. Ostatecznie bierze składane krzesło i siada dwadzieścia metrów od rakiety, aby mieć oko na wszystkich miglanców, którzy mogą przecież knuć, jak odwołać start.
Mimo usilnych prób co chwilę pojawia się nowy problem. Zatankowana dzień wcześniej niezwykle żrącym paliwem hipergolowym rakieta ewidentnie nie ma zamiaru wystartować. Dociśnięci przez Niedielina konstruktorzy po wielu długich godzinach intensywnej pracy robią sobie na życzenie gen. Mrykina krótką przerwę i idą zapalić za pobliskim budynkiem. Jest godzina 18:45. To ostatnia spokojna chwila.
Sekundy później Jangiel unosi się w powietrzu odrzucony potężną falą uderzeniową. Gdy ląduje kilkadziesiąt metrów dalej ma poparzoną twarz i dłonie. Chce natychmiast biec na stanowisko startowe.
Co się stało?
W całym zamieszaniu doszło do jednego prostego błędu. Jeden z techników przestawił jedno z pokręteł systemu kontroli rakiety w nieprawidłowe położenie. Ten jeden niepozorny ruch miał jednak koszmarne konsekwencje. Rakieta postanowiła wykonać wydane nieświadomie polecenie. Po chwili uruchomił się silnik górnego członu rakiety. Z uwagi na to, że znajdował się na dolnym członie rakiety, płomienie z silnika szybko przepaliły górne poszycie dolnego członu, w którym znajdował się zbiornik wypełniony po brzegi paliwem. Kilka sekund później doszło do potężnej eksplozji. W miejscu rakiety pojawiła się kula ognia o średnicy nawet 120 metrów.
Marszałek Niedielin wciąż znajdował się na swoim krzesełku dwadzieścia metrów od rakiety. Eksplozja trzydziestometrowej rakiety sprawiła, że w bezpośrednim jej otoczeniu temperatura momentalnie wzrosła do 3000 stopni Celsjusza. Osoby znajdujące się w pobliżu rakiety wraz z Niedielinem w jednej chwili zamieniły się w pył. Z 250 osób znajdujących się w pobliżu większość zginęła na miejscu albo na skutek poparzeń.
Pożar powstały w eksplozji ugaszono dopiero po dwóch godzinach. Służby ratunkowe sprzątające miejsce katastrofy odnalazły w bezpośrednim otoczeniu rakiety nadtopiony zegarek Niedielina. Jego wskazówki zatrzymały się na godzinie 18:45.
Choć wszyscy od razu kojarzą katastrofy amerykańskich promów kosmicznych Challenger i Columbia, to jednak właśnie katastrofa na Bajkonurze jest jak dotąd najtragiczniejszym wypadkiem spowodowanym przez rakietę. Skali tragedii jednak nigdy nie udało się ustalić.
Całe wydarzenie natychmiast zostało utajnione, a w oficjalnym komunikacie wydanym dwa dni później poinformowano jedynie, że marszałek Niedielin zginął w katastrofie lotniczej. O pozostałych osobach, które poniosły śmierć w wypadku, nawet nie wspomniano. Rodziny ofiar dostały natomiast nakaz informowania wszystkich zainteresowanych, że ich bliscy zginęli w katastrofie lotniczej w trakcie wykonywania tajnej misji. Pierwsze informacje o tym jak naprawdę zginął Niedielin oraz o samej katastrofie opublikowano dopiero w 1989 r. w magazynie Ogoniok.
Skutki katastrofy na Bajkonurze.
W raporcie przekazanym z Bajkonuru Breżniewowi napisano, że w wyniku eksplozji na miejscu zginęły 74 osoby, a w szpitalu po kilku dniach jeszcze 16 innych osób. Łącznie miałoby to zatem być 90 osób. Inne źródła bazujące na świadkach naocznych mówią jednak nawet o 126 ofiarach eksplozji.
Premier ZSRR Nikita Chruszczow zlecił przeprowadzenie śledztwa swojemu ówczesnemu podwładnemu Leonidowi Breżniewowi. Ten jednak po krótkim śledztwie uznał, że nikogo nie będzie pociągał do odpowiedzialności, bowiem jak sam stwierdził „wszyscy winni zostali już ukarani”.
Projekt rakiety R-16 ostatecznie został doprowadzony do końca i pierwszy egzemplarz wzbił się w powietrze w listopadzie 1961 r. Katastrofa na Bajkonurze do dzisiaj pozostaje najtragiczniejszym wydarzeniem w historii budowy rakiet na świecie.
Od lewej: marszałek Mitrofan Niedielin, Michaił Jankiel

Nedelin catastrophe at Baikonur Cosmodrome
https://www.youtube.com/watch?v=_ybnj4jcnwg
Bajkonur – katastrofa

Catastrophe de Nedelin
https://www.youtube.com/watch?v=oTleVHmkqCI

https://spidersweb.pl/2021/10/najwieksza-katastrofa-rakieta-bajkonur-niedielin.html

Wyszedłem zapalić, to wszystko moja wina. Najtragiczniejsza katastrofa w historii rakiet.jpg

Wyszedłem zapalić, to wszystko moja wina. Najtragiczniejsza katastrofa w historii rakiet2.jpg

Wyszedłem zapalić, to wszystko moja wina. Najtragiczniejsza katastrofa w historii rakiet3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zdjęcia 42 największych planetoid w Układzie Słonecznym
2021-10-24. Krzysztof Kanawka
Wyjątkowy portret małych obiektów Pasa Planetoid.
Dzięki obserwacjom teleskopu VLT w Chile udało się sfotografować 42 największe planetoidy w Pasie Planetoid. Uzyskane obrazy są bardzo wyraźne – możliwe jest ustalenie kształtu planetoid oraz ich podstawowych szczegółów powierzchni.
Jak wyglądają te największe planetoidy? Takie duże obiekty jak Ceres (obecnie klasyfikowany jako planeta karłowata), Pallas, Hygiea czy Davida są mniej więcej sferycznymi obiektami. Mniejsze obiekty mają często podłużne kształty. Ciekawym przykładem jest planetoida Kleopatra, która ma bardzo wydłużony kształt.
Teleskop VLT należy do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO), organizacji zrzeszającej państwa europejskie, które wspólnie wspierają badania astronomiczne. Polska należy do ESO od połowy 2015 roku.

Kilka największych planetoid Pasa Planetoid (oraz planeta karłowata Ceres) / Credits – ESO

Meet 42 Asteroids in Our Solar System (ESOcast 243 Light)
https://www.youtube.com/watch?v=dMrTgD1mYEQ
Największe planetoidy Układu Słonecznego / Credits – ESO

42 asteroids in our Solar System and their orbits
https://www.youtube.com/watch?v=76okazkrp-0\

Orbity 42 największych planetoid naszego Układu Słonecznego / Credits – ESO
(ESO)
https://kosmonauta.net/2021/10/zdjecia-42-najwiekszych-planetoid-w-ukladzie-slonecznym/

Zdjęcia 42 największych planetoid w Układzie Słonecznym.jpg

Zdjęcia 42 największych planetoid w Układzie Słonecznym2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sektor kosmiczny: 16 października – 2 listopada 2021
2021-10-24. Redakcja
Zapraszamy do relacji z sektora kosmicznego z dni 1 października – 2 listopada 2021.
(Poczekaj na załadowanie relacji. Jeśli “nie działa” – odśwież stronę). Jeśli masz “news” – wyślij email na kontakt (at) kosmonauta.net.
Ostatnia aktualizacja: 2021 paź 25 07:49
Ciekawy rejon aktywny 2887
Na Słońcu obserwujemy ciekawy rejon aktywny 2887. Ma on dość nietypową konfigurację magnetyczną, gdyż dwie największe plamy mają tę samą polaryzację magnetyczną. Ciekawe jak się ten region rozwinie (i być może "magnetycznie skomplikuje") w najbliższych dniach.
Pierwszy dzień IAC 2021
Już o godzinie 07:00 CEST rozpocznie się konferencja IAC 2021. W tym roku w części wystawowej jest stanowisko Polskiej Agencji Kosmicznej, a wraz z nią kilku podmiotów z krajowej branży kosmicznej.
SYRACUSE 4A też jest w drodze na orbitę geostacjonarną!
Ariane-5 ma taką nośność, że często wynosi dwa satelity telekomunikacyjne na orbitę transferową do orbity geostacjonarnej.

111. misja Ariane 5 wyznaczy trzy nowe kamienie milowe dla europejskiej ciężkiej wyrzutni: będzie miała ogólną wydajność około 11,2 tony, łączna masa jej dwóch ładunków osiągnie 10,263 tony i będzie dokładnie 1,5 metra wyższa niż zwykle.
Arianespace - Ariane 5 - SES-17 Syracuse 4A - Guiana Space Center - October 24, 2021
https://www.youtube.com/watch?v=fuxt0uRZ3AA

Satelita #SES17 w drodze na orbitę geostacjonarną
Jeden z największych satelitów telekomunikacyjnych, jakie kiedykolwiek zbudowano w Europie, jest w drodze na orbitę geostacjonarną. Satelita #SES17 zawiera najnowocześniejszą technologię opracowaną w ramach programu
Zaawansowanych Badań w Systemach Telekomunikacyjnych prowadzonego przez ESA.
Gateway to Mars - nowy filmik od SpaceX

Dwa starty rakiet za nami!
W nocy (czasu europejskiego) doszło do startów dwóch rakiet:
•    Chińskiej CZ-3B z kosmodromu Xichang z satelitą Shijian-21. Start nastąpił o godzinie 03:27 CEST.
•    Europejskiej Ariane-5 z satelitami telekomunikacyjnymi SES-17 i Syracuse 4a. Start nastąpił bo godzinie 04:10 CEST z kosmodromu Kourou.
VA255 Replay Lift-Off
https://www.youtube.com/watch?v=t4m7dmfwG8s

Jesteśmy na miejscu! Witamy z Dubaju 🙂
Oto jeden z budynków w którym odbędzie się konferencja IAC 2021!
Co wiemy o polskim sektorze kosmicznym?
Od momentu wejścia Polski do ESA obserwujemy wyraźny wzrost krajowej branży kosmicznej. Projekty B+R – oraz w niektórych przypadkach wdrożeniowe – realizują różne typy podmiotów: biura zagranicznych spółek, duże grupy przemysłowe, małe i średnie przedsiębiorstwa (SME), nowo powstałe spółki (startupy), uczelnie oraz jednostki naukowe/badawcze.

Pomimo zauważalnego rozwoju branży kosmicznej w Polsce brakuje podsumowań. Co się udało? Jak dużo przetargów udało się zrealizować? Jakie spółki zyskały najwięcej z obecności Polski w ESA?

Więcej: https://kosmonauta.net/2021/07/co-wiemy-o-polskim-sektorze-kosmicznym/
Superczułe kamery z Polski wykryją zagrożenia dla Ziemi
Creotech Instruments, polska firma kosmiczna, która dotarła już wraz z sondą ExoMars 2016 do orbitę Czerwonej Planety, uczestniczy w przedsięwzięciu, którego celem jest stworzenie systemu wczesnego ostrzegania Ziemi przed grożącym jej niebezpieczeństwem. Projekt prowadzony na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmiczne nosi nazwę NEOSTEL i jest realizowany w dużym międzynarodowym konsorcjum. Polska spółka odpowiedzialna jest za opracowanie i wyprodukowanie superczułych kamer CCD (ang. Charge Coupled Device; typ światłoczułych kamer wykorzystywanych do obserwacji astronomicznych), które stanowić będą serce teleskopu NEOSTEL.
Więcej: https://kosmonauta.net/2016/11/superczule-kamery-z-polski-wykryja-zagrozenia-dla-ziemi/
Miliony gigabajtów danych satelitarnych dostępne dla przedsiębiorców
Platforma EO Cloud została stworzona w ramach projektu realizowanego przez konsorcjum dla Europejskiej Agencji Kosmicznej. Ogromna, aktualizowana na bieżąco baza danych, przyjazny interfejs i elastyczny cennik dostosowany do potrzeb różnych użytkowników sprawiają, że EO Cloud to doskonałe rozwiązanie zarówno dla już funkcjonujących przedsiębiorstw, jak i start-upów chcących rozwijać biznes w oparciu o dane satelitarne. Z EO Cloud mogą korzystać także naukowcy, uczelnie, instytucje publiczne oraz instytuty badawcze, które już przetestowały i wykorzystały możliwości tego innowacyjnego rozwiązania.
Więcej: https://kosmonauta.net/2016/10/miliony-gigabajtow-danych-satelitarnych-dostepne-dla-przedsiebiorcow/
Konkurs CloudFerro na najbardziej klimatyczne zdjęcia satelitarne Ziemi
Aby wziąć udział w konkursie wystarczy przesłać satelitarne zdjęcie naszej planety, wygenerowane na jednej z platform dostarczonych i obsługiwanych przez CloudFerro – CREODIAS, WEkEO lub CODE-DE, na które każdego dnia trafia 25 terabajtów danych z europejskich satelitów programu obserwacji Ziemi Copernicus (co można porównać do ponad 12 tys. godzin filmu HD czy 7,5 miliona zdjęć zrobionych aparatem o rozdzielczości 12 megapikseli).

Więcej: https://kosmonauta.net/2021/10/konkurs-cloudferro-na-najbardziej-klimatyczne-zdjecia-satelitarne-ziemi/
Space3ac w Dubaju w poszukiwaniu innowacyjnych projektów
Space3ac to biznesowy akcelerator dla startupów, młodych firm technologicznych i zespołów naukowych. W ramach wsparcia Space3ac zapewnia zarówno dofinansowanie, mentoring oraz współpracę z klientami przemysłowymi i inwestorami.

Zespół akceleratora będzie poszukiwał podczas IAC2021 i SpaceEXPO najwybitniejszych projektów kosmicznych. Życzymy powodzenia i trzymamy kciuki za znalezienie następnych "unicornów".

*Unicorn – startup wyceniany na co najmniej miliard dolarów amerykańskich.
Wrzesień 2021 w odkryciach NEO
We wrześniu 2021 łącznie odkryto 355 obiektów NEO – wszystkie są planetoidami. 45 nowych planetoid NEO ma szacowaną średnicę większą od 140 metrów – taki rozmiar (uderzającej planetoidy) jest uznawany za mogący wywołać większe szkody na Ziemi. Nie odkryto żadnej nowej niebezpiecznej planetoidy (PHA) bliskiej Ziemi o rozmiarach ponad 1 km. Odkryto 7 mniejszych od 1 km planetoid o statusie PHA (czyli większych od 140 metrów).
Więcej: https://kosmonauta.net/2021/10/wrzesien-2021-w-odkryciach-neo/

Olga Semeniuk w Radzie POLSA
Od kilku dni różne polskie portale podają, że do Rady POLSA została wybrana Pani Olga Semeniuk. Z dostępnych informacji wynika, że rolą Pani Semeniuk będzie kreowanie polityki kosmicznej, realizacja zadań wynikających z Polskiej Strategii Kosmicznej przyjętej przez rząd w 2017 r. i przygotowanie Krajowego Programu Kosmicznego.

Wcześcniej Pani Semeniuk była m.in.podsekretarzem stanu w resortach do spraw rozwoju, zaś w tym roku była 2021 pełnomocniczką Rządu ds. Małych i Średnich Przedsiębiorstw.
Kiedy misja Artemis-I?
Aktualna data misji Artemis-I to nie wcześniej niż 12 lutego 2022. Polecamy wątek dotyczący tej misji na Polskim Forum Astronautycznym.
Zakończona integracja rakiety SLS
22 października zakończyły się prace przy integracji rakiety SLS z kapsułą MPCV Orion do misji Artemis-I. Jest to ważny krok ku powrotowi człowieka na Księżyc. Tylko kiedy to nastąpi? Jest już pewne, że 2024 rok jest nierealny.
JWST - rozkładanie, ale w wersji Lego!
Warto to zobaczyć!
Piękne! Pierwsze odpalenie Raptora (wersja vacuum) zintegrowanego ze Starshipem
Wspaniałe nagranie:
Nowy wpis na blogu Alicja.Space
Polecamy! Tym razem tematem są promy kosmiczne... i nie tylko!

Star Trek i NASA – wzajemne inspiracje
8 września 1966 roku miała miejsce premiera pierwszego odcinka Oryginalnej Serii. Z tej okazji co roku obchodzony jest Dzień Star Treka, a tegoroczne obchody są szczególne, gdyż nie tylko od emisji Męskiej słabości mija 55 lat, lecz także w 2021 roku twórca serialu, Gene Roddenberry, miałby 100 lat.
Gene Roddenberry i obsada Star Treka na tle wahadłowca Enterprise (źródło: strona główna NASA)

Przez całe lata Star Trek inspirował, przedstawiając wspaniałą przyszłość, w której na Ziemi nie ma już biedy, głodu i wojen, a ludzkość wyrusza w coraz dalsze zakątki kosmosu, aby odkrywać jego tajemnice. Dość powiedzieć, że w początkach Ery Kosmicznej Star Trek odegrał ważną rolę, ale i amerykańska agencja kosmiczna NASA z czasem stała się również inspiracją dla serii.

Więcej: https://kosmonauta.net/2021/09/star-trek-i-nasa-wzajemne-inspiracje/
Relacja z 1-15 października 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
Relacja z września 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
Relacja z wakacji 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
(PFA)
https://kosmonauta.net/2021/10/sektor-kosmiczny-16-pazdziernika-2-listopada-2021/

Sektor kosmiczny 16 października – 2 listopada 2021.jpg

Sektor kosmiczny 16 października – 2 listopada 2021.2.jpg

Sektor kosmiczny 16 października – 2 listopada 2021.3.jpg

Sektor kosmiczny 16 października – 2 listopada 2021.4.jpg

Sektor kosmiczny 16 października – 2 listopada 2021.5.jpg

Sektor kosmiczny 16 października – 2 listopada 2021.6.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chiny: nowe przypadki COVID-19 uderzają w gotowość do lotów kosmicznych
2021-10-25.
Z powodu wykrycia na północy Chin nowego ogniska COVID-19, zadecydowano o częściowym wstrzymaniu prac w ramach lokalnego programu kosmicznego w centrum startowym Jiuquan. Potwierdzone przez chińskie media restrykcje dotknęły zwłaszcza przygotowań do startu satelitarnego z wykorzystaniem lekkiego systemu nośnego Kuaizhou 1A.
Zespół przygotowujący start rakiety Kuaizhou 1A został umieszczony w „pół-lockdownie” – podał w środę 20 października br. dziennik „South China Morning Post”. Za rozwój tego systemu nośnego odpowiada spółka zależna dużego państwowego przedsiębiorstwa China Aerospace Science & Industry Corporation, Expace Technology. Przedstawiciele tej firmy wskazali, że każdy członek zespołu zaangażowanego w doskonalenie rakiety Kuaizhou 1A został objęty w „trybem nadzwyczajnym częściowej blokady”.
Chińskie władze, stosujące zasadę „zero COVID”, stanowczo reagują nawet na pojedyncze przypadki zakażeń, aby za wszelką cenę uniknąć nawrotu pandemii na szeroką skalę. Najnowsze ograniczenia wprowadzono po wykryciu kilkunastu potwierdzonych infekcji m.in. w regionach Gansu, Mongolia Wewnętrzna i Shanxi.
„Zgodnie z przepisami kosmodromu Jiuquan i lokalnego rządu prace związane z piątą rakietą Kuaizhou 1A zostały zawieszone” – oświadczyła firma Expace Technology. Według „South China Morning Post”, członkowie zespołu zostali skierowani do wydzielonych hoteli, gdzie wyznaczono im odrębne pory posiłków, aby nie stykali się z innymi osobami. Zespół objęto również regularnymi testami przesiewowymi i pomiarami temperatury – podał hongkoński dziennik.
Kuaizhou 1A to lekkie rakiety na stały materiał pędny - dotąd wyniosły na orbitę już kilkanaście satelitów. Lot najnowszego takiego systemu, mającego 20 metrów długości, był docelowo zapowiadany na wrzesień br. Jak donoszą chińskie media, rakieta została już zbudowana i czeka na wyznaczenie daty startu.
Najnowsze infekcje w Chinach wiązane są prawdopodobnie z grupą turystów z Szanghaju, którzy odwiedzili w październiku między innymi Gansu, Mongolię Wewnętrzną i miasto Xian - stolicę prowincji Shanxi. W mieście tym zdiagnozowano u nich zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2. Nie jest jasne, w jaki sposób się zakazili.
We wtorek 19 października br. w Chinach kontynentalnych potwierdzono 30 nowych zachorowań na COVID-19, w tym 17 przypadków, w których do zakażenia doszło na terenie kraju – poinformowała w dzień później państwowa komisja zdrowia. Wskazano również 22 nowe infekcje bezobjawowe, w tym cztery lokalne.
Źródło: South China Morning Post/PAP

Start rakiety Kuaizhou 1A. Fot. Expace Technology

SPACE 24

https://www.space24.pl/chiny-nowe-przypadki-covid-19-uderzaja-w-prace-nad-rakieta-nosna

Chiny nowe przypadki COVID-19 uderzają w gotowość do lotów kosmicznych.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ostatni naziemny przystanek Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba
2021-10-25.
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, tytułowany nieraz mianem "następcy Teleskopu Hubble’a", jest jednym z najbardziej wyczekiwanych urządzeń, jakie w perspektywie ostatnich dekad przewidziano do umieszczenia w przestrzeni kosmicznej. Po wielu latach rozwoju projektu i trapiących go opóźnień, JWST wreszcie trafił do ostatniego punktu swojej ziemskiej trasy, skąd wyruszy niebawem na orbitę z użyciem rakiety nośnej Ariane 5. Zanim jednak to nastąpi, pokaźnych rozmiarów "Webb" przejdzie jeszcze trwające blisko dwa miesiące przygotowania przedstartowe.
Gotowy Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba (JWST) trafił 12 października br. do portu Pariacabo na wybrzeżu Gujany Francuskiej, docierając tam z Kalifornii drogą morską (przez Kanał Panamski). W miejscu docelowym ujście rzeki Kourou zostało specjalnie pogłębione, aby zapewnić bezpieczny transport cennego urządzenia. Dodatkowo statek podążał za przypływem, aby bezpiecznie dotrzeć do portu.
Stamtąd został dalej przetransportowany do samego miejsca startu, czyli Europejskiego Portu Kosmicznego Kourou w Gujanie Francuskiej. To właśnie stąd maszyna ma wyruszyć w swoją długo oczekiwaną misję naukową na szczycie rakiety nośnej Ariane 5, z nadzieją na dokonywanie równie przełomowych dokonań, jak te Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.
Warto przy tym zauważyć, że nowy teleskop będzie prowadził obserwacje przede wszystkim w paśmie podczerwieni, w odróżnieniu od popularnego "Hubble'a" działającego głównie w świetle widzialnym. Z tego powodu traktowanie JWST jako następcy bywa kwestionowane, choć z drugiej strony podkreśla się również aspekt zmiany generacyjnej. W kontekście obsługiwanego pasma elektromagnetycznego, JWST pozostaje bardziej odpowiednikiem Kosmicznego Teleskopu Spitzera, przeznaczonego właśnie do obserwacji w podczerwieni.  
JWST i jego podzespoły pozostawały wcześniej obiektem długotrwałych prac rozwojowych w laboratoriach i ośrodkach inżynieryjnych NASA oraz zaangażowanych amerykańskich uniwersytetów. Program realizowany jest przy tym we współpracy z Kanadyjską Agencją Kosmiczną (CSA) oraz Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), która wespół z firmą Arianespace zapewnia transport JWST w przestrzeń kosmiczną.
Teleskop Jamesa Webba dysponuje masą blisko 6 ton, a jego wymiary to ponad 10,5 na 4,5 metra – w wersji złożonej, przystosowanej do transportu. Na czas jego trwania urządzenie zamknięto w 30-metrowym "sarkofagu", który razem z dodatkowym osprzętem waży ponad 70 ton.
Po umieszczeniu na kosmodromie JWST trafił do specjalnie przygotowanego clean room'u, zabezpieczonego dodatkowymi filtrami powietrza i kurtynami, aby chronić teleskop przed zanieczyszczeniami. Teleskop przejdzie w tym miejscu procedurę sprawdzającą oraz przygotowania do integracji z rakietą. Najpierw rakieta nośna i teleskop będą przygotowywane przez specjalistów oddzielnie, a potem zostaną zintegrowane bezpośrednio przed startem. Wskazuje się, że w te przygotowania zaangażowanych jest około 100 osób.
Oczekuje się, że finalizacja przygotowań i wystawienie rakiety Ariane 5 z ważnym ładunkiem nastąpi w połowie grudnia br. Celem będzie wyniesienie teleskopu na trajektorię prowadzącą do osadzenia go w punkcie Lagrange’a L2 układu Ziemia-Słońce, oddalonego o około półtora miliona kilometrów od Ziemi. Powinien dotrzeć tam po około czterech tygodniach od momentu startu. Instrumenty teleskopu zostaną aktywowane natomiast ok. dwa lub trzy miesiące po starcie, a jego zaplanowane badania rozpoczną się prawdopodobnie dopiero po około sześciu miesiącach od wystrzelenia.
Kosmodrom w Kourou ma bardzo dogodne położenie do wystrzeliwania rakiet kosmicznych. Przynależące do niego 690 kilometrów kwadratowych terenu startowego otacza dżungla (gdzie nie ma terenów zabudowanych), na północy i na wschodzie jest natomiast ocean. Przy tym miejsce znajduje się zaledwie 5 stopni od równika. Wszystko to, w powiązaniu z korzystnym dostosowaniem do rotacji Ziemi ułatwia starty w kosmos - dodatkowo rejon charakteryzuje się małym ryzykiem wystąpienia cyklonów i trzęsień ziemi.
Oczekiwania odnośnie misji JWST są bardzo duże - naukowcy mają nadzieję, że wniesie on do rozwoju astronomii i wiedzy o Wszechświecie nie mniejszą wartość, niż słynny Teleskop Kosmiczny Hubble'a. Start był już kilkakrotnie przekładany z różnych przyczyn - przede wszystkim technicznych opóźnień i usterek, choć ostatnio przyczyną były także warunki pandemiczne.
Program stworzenia JWST jest realizowany już od blisko 25 lat - szacuje się, że koszt wyniósł blisko 10 mld USD.
Opracowanie: PAP/M. Mitkow

Artystyczna wizja lotu rakiety Ariane 5 z Teleskopem Kosmicznym Jamesa Webba na szczycie. Ilustracja: ESA/D. Ducros [esa.int]

Schemat załadunku JWST na rakietę Ariane 5. Ilustracja: ESA [esa.int]

SPACE 24
https://www.space24.pl/ostatni-naziemny-przystanek-kosmicznego-teleskopu-jamesa-webba

Ostatni naziemny przystanek Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba.jpg

Ostatni naziemny przystanek Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przewodnik po egzoplanetach znanych jako gorące Jowisze
2021-10-25.
Gorące jowisze – gazowe olbrzymy, które krążą wokół swoich gwiazd-gospodarzy po niezwykle ciasnych orbitach – stały się nieco mniej tajemnicze dzięki nowym badaniom łączącym modelowanie teoretyczne z obserwacjami Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

Podczas gdy poprzednie badania skupiały się głównie na pojedynczych światach klasyfikowanych jako „gorące jowisze” ze względu na ich powierzchowne podobieństwo do gazowego olbrzyma w naszym Układzie Słonecznym, nowe badanie jest pierwszym, które przygląda się szerszej populacji tych dziwnych światów. Opublikowane w Nature Astronomy badania dostarczają astronomom bezprecedensowego „przewodnika terenowego” po gorących jowiszach i oferuje spojrzenie w formowanie się planet w ogóle.

Chociaż astronomowie uważają, że tylko 1 na 10 gwiazd posiada egzoplanety z klasy gorących jowiszów, te osobliwe planety stanowią znaczną część odkrytych do tej pory egzoplanet, ze względu na fakt, że są one większe i jaśniejsze niż inne typy egzoplanet, takie jak skaliste, bardziej podobne do Ziemi planety lub mniejsze, chłodniejsze planety gazowe. Wszystkie gorące jowisze, o rozmiarach około ⅓ wielkości Jowisza do 10 mas Jowisza, krążą wokół swoich gwiazd niezwykle blisko, zazwyczaj znacznie bliżej niż Merkury wokół Słońca. „Rok” na typowym gorącym jowiszu trwa godziny, lub co najwyżej kilka dni. Dla porównania, Merkury potrzebuje prawie 3 miesięcy, aby okrążyć Słońce.

Ze względu na ich ciasne orbity, większość, jeżeli nie wszystkie gorące jowisze są zawsze zwrócone tą samą stroną do swoich gwiazd. Jedna strona wiecznie jest wystawiona na jej promieniowanie, a druga spowita w wieczną ciemność. Powierzchnia typowego gorącego jowisza może nagrzać się do prawie 2800 oC, przy czym „chłodniejsze” okazy osiągają 760 oC – wystarczająco gorąco, by stopić aluminium.

W badaniach wykorzystano obserwacje wykonane za pomocą HST, które pozwoliły zespołowi na bezpośredni pomiar widm emisyjnych gorących jowiszów, pomimo faktu, że Hubble nie może bezpośrednio obrazować żadnej z tych planet.

Megan Mansfield, stypendystka NASA Sagan w Obserwatorium Stewarda na Uniwersytecie Arizony, oraz jej zespół wykorzystali metodę znaną jako wtórne zaćmienie, aby wydobyć z obserwacji informacje, które pozwoliły im zajrzeć w głąb atmosfery planet i uzyskać wgląd w ich strukturę i skład chemiczny. Technika ta polega na wielokrotnym obserwowaniu tego samego układu, łapiąc planety w różnych miejscach na ich orbicie, w tym, gdy chowają się za gwiazdą.

Dane zaćmieniowe dostarczyły badaczom wgląd w strukturę termiczną atmosfery gorących jowiszów i pozwoliły na skonstruowanie indywidualnych profili temperatur i ciśnień dla każdego z nich. Następnie zespół przeanalizował światło w bliskiej podczerwieni, które jest pasmem fal tuż poza zakresem widocznym dla człowieka, pochodzące z każdego układu gorących jowiszów pod kątem tzw. cech absorpcji. Ponieważ każda cząsteczka lub atom mają swój własny profil absorpcji, jak odcisk palca, patrzenie na różne długości fal pozwala badaczom uzyskać informacje o składzie chemicznym gorących jowiszów. Na przykład, jeżeli w atmosferze planety obecna jest woda, będzie ona absorbować światło o długości 1,4 mikrona, co mieści się w zakresie długości fal, które Hubble widzi bardzo dobrze.

Zespół określił ilościowo dane obserwacyjne i porównał je z modelami procesów fizycznych, które, jak się uważa, zachodzą w atmosferach gorących jowiszów. Oba zestawy pasowały do siebie bardzo dobrze, potwierdzając, że wiele przewidywań dotyczących natury planet – opartych na pracach teoretycznych – wydaje się być poprawnych, według Mansfield.

Wyniki sugerują, że wszystkie gorące jowisze, nie tylko 19 uwzględnionych w badaniu, prawdopodobnie zawierają podobne zestawy molekuł, takich jak woda i tlenek węgla, wraz z mniejszymi ilościami innych cząsteczek. Różnice pomiędzy poszczególnymi planetami powinny polegać głównie na różnej względnej ilości tych cząsteczek. Wyniki badań ujawniły również, że obserwowane cechy absorpcji wody różniły się nieznacznie w zależności od planety.

Według autorów pracy, wyniki te mogą być wykorzystane do pokierowania oczekiwaniami astronomów dotyczącymi tego, co będą w stanie zobaczyć patrząc na gorącego jowisza, który nie był wcześniej badany. Start Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, zaplanowany na 18 grudnia 2021 roku, ekscytuje łowców egzoplanet, ponieważ może obserwować w znacznie szerszym zakresie podczerwieni i pozwoli na bardziej szczegółowe spojrzenie na egzoplanety, w tym gorące jowisze.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Arizona University

Urania
Wizja artystyczna gorącego jowisza orbitującego blisko gwiazdy w starej gromadzie gwiazd M67 znajdującej się miedzy 2500 a 3000 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Raka. Źródło: ESO/L. Calçada

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/10/przewodnik-po-egzoplanetach-znanych.html

Przewodnik po egzoplanetach znanych jako gorące Jowisze.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Psy Gończe i tajemniczy obiekt. Oznaki istnienia planety poza naszą galaktyką
2021-10-26.JMK.MNIE.
Orbitalny teleskop Chandra X-Ray wykrył oznaki mogące doprowadzić do odkrycia pierwszej planety poza galaktyką Drogi Mlecznej, w której znajduje się Układ Słoneczny wraz z Ziemią – poinformował zespół astronomów z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge (USA). Dotychczas odkryto ok. 5 tys. tzw. egzoplanet, czyli planet krążących wokół gwiazdy innej niż Słońce, ale wszystkie znajdują się w naszej galaktyce.
Po raz pierwszy natomiast natrafiono na oznaki istnienia planety w innej galaktyce, w tym przypadku galaktyce Messier 51 odległej o ok. 28 mln lat świetlnych od Ziemi i widocznej z naszej planety w gwiazdozbiorze Psy Gończe (Canes Venatici).
Jak powiedziała członkini zespołu dr Rosanne di Stefano, odkrycia dokonano tą samą metodą, która używana jest przy poszukiwaniu egzoplanet w naszej galaktyce. Polega ona na analizie okresowych spadków jasności gwiazdy spowodowanej tranzytem, czyli przejściem krążącej wokół gwiazdy planety na jej tle.
Do analizy wybrano układ podwójny gwiazd w tej galaktyce, nazwany M51-ULS-1. Składa się on z bardzo jasnej gwiazdy neutronowej lub czarnej dziury i krążącej wokół niej mniejszej, której materia jest wysysana przez większego i silniejszego grawitacyjnie towarzysza.
Badając emitowane przez ten układ promieniowanie rentgenowskie, rejestrowane przez orbitalny teleskop, naukowcy wykryli charakterystyczne okresowe spadki promieniowania prawie do zera, co może świadczyć o istnieniu okrążającego układ masywnego obiektu - powiedziała di Stefano.
Naukowcy szacują, że hipotetyczna planeta musi być wielkości Jowisza lub Saturna, największych planet naszego układu, i krążyć w odległości dwa razy większej od środka układu niż te planety od Słońca.
Astronomowie podkreślili, że jest to jedynie ich interpretacja i potrzebne są dalsze obserwacje w celu jej zweryfikowania.
Źródło:PAP
Malownicza galaktyka Messier 51 widoczna jest w gwiazdozbiorze Psów Gończych (fot. Shutterstock)
https://www.tvp.info/56576174/astronomowie-natrafili-na-oznaki-istnienia-planety-poza-nasza-galaktyka

Psy Gończe i tajemniczy obiekt. Oznaki istnienia planety poza naszą galaktyką.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fotografia w kosmosie. Jak uchwycono historyczne chwile?
2021-10-26.
Dzięki zmodyfikowanym aparatom fotograficznym powstały obrazy, które zapisały się w historii podboju kosmosu, a także w naszej pamięci.
Aby uwiecznić widoki oglądane przez pierwszych ludzi w kosmosie i na Księżycu, NASA poszukiwała odpowiedniego narzędzia. Jeden z astronautów, zapalony fotograf Walter Schirra zaproponował wykorzystanie szwedzkich aparatów Hasselblad. Ich konstrukcja pozwalała uzyskać obrazy spełniające odpowiednie standardy, jednocześnie pozostając kompaktową. Odpowiednie modyfikacje pozwoliły na wykorzystanie aparatów w warunkach misji kosmicznych.
Po raz pierwszy aparat został zabrany na pokład misji Mercury 8 w roku 1962. Standardowy model poddano licznym modyfikacjom. W celu redukcji wagi pozbawiony został skórzanego obicia. Usunięta została przegroda osłaniająca kliszę, lustro oraz wizjer. Aparat wyposażono w rozbudowany magazynek na film. Pozwalał na wykonanie 70 zdjęć, zamiast standardowych 12 czy 24. Całość pomalowana została na czarno, aby zminimalizować wszelkie odbicia światła.
Lądowanie na Księżycu w ramach programu Apollo było jednym z największych przedsięwzięć w historii ludzkości. Urządzenia biorące udział w misjach musiały spełnić rygorystyczne wymagania. Miały sprawdzić się w warunkach, których nie dało się do końca przewidzieć. Tym razem NASA zdecydowała się na wykorzystanie aparatu o napędzie elektrycznym. Zastosowano większe magazynki pozwalające na wykonanie 200 zdjęć. Egzemplarze, które zostały użyte do fotografii astronautów na powierzchni Księżyca zostały dodatkowo zmodyfikowane względem aparatów z programu Mercury. Korpus został pomalowany na biało, co miało uchronić przed przegrzewaniem się w promieniach słonecznych.
Brak atmosfery sprawia, że na Księżycu różnica temperatur między miejscami oświetlonymi a cieniem wynosi nawet 200 stopni Celsjusza. We współpracy z firmą Zeiss zaprojektowany został nowy obiektyw Biogon 60 mm f/5.6. Konieczne było oddanie księżycowych krajobrazów z jak największą dokładnością. Miała to zapewnić nowa konstrukcja optyczna. Na zdjęciach z misji Apollo możemy dostrzec sieć czarnych krzyżyków. Powstały dzięki umieszczeniu przed kliszą szklanego elementu zwanego Płytką Reseau. Zagwarantowało to późniejsze kopiowanie i skanowanie zdjęć bez wprowadzenia zniekształceń.
Aparaty nie posiadały automatyki. Wszelkie parametry należało ustawiać ręcznie. Spośród zdjęć wykonanych podczas misji programu Apollo, wiele ujęć jest nieostrych. Kadrowanie utrudniał brak wizjera. Nie był obecny z dwóch powodów. Po pierwsze konstrukcja specjalnie zaprojektowanego obiektywu wymagała wymontowania lustra z aparatu. Tym samym wizjer by nie działał. Po drugie korpus aparatu musiał być całkowicie uszczelniony przed Księżycowym pyłem, który mógł poważnie uszkodzić mechanikę aparatu.
NASA poprosiła firmę Kodak o opracowanie specjalnych filmów na potrzeby misji kosmicznych. Emulsja fotograficzna miała być cieńsza, tak aby pomieścić więcej zdjęć w magazynku filmowym, jednocześnie redukując wagę. Wykorzystane zostały również klisze o bardzo wysokiej czułości.
W warunkach próżni i braku wilgotności, ładunki elektrostatyczne stają się problematyczne. Podczas pracy aparatu film mógł się elektryzować. Powstające w konsekwencji iskry potencjalnie zniszczyłyby wiele ujęć. Rozwiązaniem okazało się pokrycie szklanej Płytki Reseau cienką warstwą przewodzącą elektryczność. Odprowadzała ładunki elektrostatyczne do korpusu aparatu zapobiegając zniszczeniu zdjęć.
Aby mieć pewność prawidłowego wywołania zdjęć, klisza została pocięta. Pierwszy fragment został przetestowany pod kątem prawidłowego naświetlenia i oddania barw. W czasach fotografii analogowej, prawidłowe przetworzenie kliszy było kluczowe. Gdyby coś poszło nie tak na tym etapie, wszystkie zdjęcia mogły zostać bezpowrotnie stracone. Każdy z astronautów przeszedł dodatkowo wieloetapowe szkolenie z posługiwania się aparatem, jeszcze na Ziemi. Największą trudnością było prawidłowe ustawienie kadru. Na księżycu urządzenie przymocowane było do skafandra, co znacznie utrudniało zadanie.
Zdjęcia wykonane przez astronautów podczas pierwszych misji kosmicznych i księżycowych, zapisały się w historii i umysłach ludzi z całego świata. Obecnie w kosmosie wykorzystuje się zmodyfikowane aparaty wielu producentów. Są istotnym narzędziem. Oprócz utrwalania obrazów, dostarczają danych naukowych.

Zdjęcie odcisku buta na powierzchni księżyca wykonane przez Buzza Aldrina podczas misji Apollo 11 w 1969 roku. Źródło: NASA

Astronauta Walter Shirra oraz inżynierowie z NASA podczas dyskusji na temat aparatów do wykorzystania podczas misji kosmicznych. Źródło: NASA

Jedno z najsłynniejszych zdjęć z programu Apollo. ,,Earthrise” zostało wykonane podczas misji Apollo 8. Wykorzystano zmodyfikowany Aparat Hasselblad oraz obiektyw Zeiss Sonnar 250 mm. Źródło: NASA

Zdjęcie krajobrazu księżycowego, na którym widoczna jest siatka naniesiona na Płytkę Reseau. Źródło: NASA

Podczas misji Apollo aparaty były zamocowane do skafandrów księżycowych. Źródło: NASA

https://nauka.tvp.pl/56584682/fotografia-w-kosmosie-jak-uchwycono-historyczne-chwile

Fotografia w kosmosie. Jak uchwycono historyczne chwile.jpg

Fotografia w kosmosie. Jak uchwycono historyczne chwile2.jpg

Fotografia w kosmosie. Jak uchwycono historyczne chwile3.jpg

Fotografia w kosmosie. Jak uchwycono historyczne chwile4.jpg

Fotografia w kosmosie. Jak uchwycono historyczne chwile5.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Znalazł już trzy komety. Wywiad z polskim odkrywcą
2021-10-26.
„Nasza misja to obrona planety” – mówi doktor Kacper Wierzchoś. Polski astronom właśnie odkrył trzecią kometę w swojej karierze.
Kometę P/2021 U1 (Wierzchoś) udało się zaobserwować wykorzystując 1,5-metrowy teleskop w obserwatorium Mt Lemmon w Stanach Zjednoczonych. To już trzecia kometa, którą odkrył doktor Wierzchoś. W kwietniu 2020 roku zaobserwował obiekt C/2020 H3 (Wierzchoś). Z kolei we wrześniu 2021 odkrył swoją druga kometę - P/2021 R4 (Wierzchoś).
- Jak udało się dokonać tego odkrycia?
- Pracuję w projekcie badawczym finansowanym przez NASA, który nazywa się Catalina Sky Survey. Nasza misja to obrona planety. Szukamy obiektów bliskich Ziemi. Planetoid bliskich Ziemi. W trakcie tych poszukiwań czasem się uda nam odkryć inne obiekty. Tym razem 18 października około 3 w nocy zauważyłem obiekt, który się porusza. Od razu wiedziałem, że to kometa, bo nie wyglądała na planetoidę. Wysłałem pomiary do Minor Planet Center. Kilka dni później została ogłoszona jako P/2021 U1 (Wierzchoś). Bardzo się cieszę z tego powodu.
- Co wiadomo na temat tej komety? Jakiego rodzaju to jest obiekt?
- To jest kometa okresowa, czyli jest na orbicie słonecznej, ale różni się od większości znanych komet. Większość komet to komety nieokresowe albo długookresowe. W tym przypadku kometa ma orbitę prawie 25 lat. Więc mniej więcej w 2045 roku w znowu ją zobaczymy. Peryhelium tej komety jest między Marsem a Jowiszem. To już druga odkryta przez mnie okresowa kometa. Bardzo mnie to cieszy.
- Większość osób kojarzy komety jako obiekty pojawiające się na niebie raz na jakiś czas z pięknym warkoczem. Można je czasem zobaczyć gołym okiem. Czy w przypadku tej komety będzie możliwe, żeby kiedykolwiek ją zobaczyć na niebie?
- Można ją zobaczyć, ale potrzebny jest dobry teleskop i dobra kamera. Obecnie kometa ma magnitudę 19, czyli nie jest to kometa do zobaczenia prostym teleskopem i okularem. Co roku odkrywa się między 40 a 60 komet. Większość z nich nie jest jasna. Nie są takie jak ludzie sobie wyobrażają - piękna kometa na niebie z dużym warkoczem. Czasem faktycznie pojawia się jasna kometa. Na przykład w zeszłym roku mieliśmy jasną kometę Neowise. Możliwe, że w tym roku będziemy mieć kometę Leonard. Greg Leonard to mój przyjaciel i współpracownik. On odkrył kometę Leonard z użyciem tego samego teleskopu, z pomocą którego ja odkryłem moją.
- Czym w ogóle są komety i jak to się dzieje, że wciąż odkrywamy nowe obiekty tego typu?
- Komety to obiekty w Układzie Słonecznym, które różnią się od planetoid w pewnych charakterystykach. Komety mają dosyć dużo lodu, wody, tlenku węgla, dwutlenku węgla. Kiedy taki obiekt przybliża się do Słońca, to lód zaczyna sublimować. To powoduje komy i warkocz, który widzimy na zdjęciach. Planetoidy to są duże skały. Są nieaktywne. A jak to jest, że nadal je odkrywamy? Prawdopodobnie dlatego, że zaczęliśmy na serio ich szukać. Programy badawcze takie jak Catalina Sky Survey, Pan-STARRS, a poprzednio LINEAR czy NEAT to kwestia ledwie ostatnich 50 lat. Wcześniej ludzie szukali komet i planetoid wizualnie i fotograficznie. Teraz mamy technologie, które umożliwiają znajdować obiekty, które są dużo ciemniejsze. Mamy też lepsze kamery CCD i oprogramowanie, które pomaga nam znajdować te obiekty na zdjęciach. Jest jeszcze bardzo wiele do odkrycia.
- Proszę powiedzieć coś więcej o projekcie Catalina Sky Survey, przy którym Pan pracuje.
- To projekt, który powstał pod koniec lat 90. Misją tego projektu jest znajdowanie obiektów bliskich Ziem, czyli po angielsku Near Earth Objects, NEOs. W 2005 roku Kongres Stanów Zjednoczonych wyznaczył zadanie dla NASA, żeby Agencja miała katalog 90 proc. obiektów bliskich Ziemi, które mają co najmniej 140 metrów i zbliżają się do Ziemi. Nazywamy je potencjalnie niebezpiecznymi. Właśnie tym się zajmujemy w naszym projekcie. Czasem jednej nocy odkrywamy 40 obiektów bliskich Ziemi. Jeżeli jest zła pogoda lub jasny Księżyc, to bywa, że nie odkryjemy żadnego. Ale ogólnie idzie to coraz lepiej. Mamy coraz lepszy sprzęt i oprogramowanie, coraz więcej ludzi. W zeszłym roku odkryliśmy ponad półtora tysiąca obiektów bliskich Ziemi. To był rekord. Żaden wcześniejszy program badawczy tego nie dokonał.
TVP Nauka

https://nauka.tvp.pl/56585266/znalazl-juz-trzy-komety-wywiad-z-polskim-odkrywca

Znalazł już trzy komety. Wywiad z polskim odkrywcą.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Konkurs CloudFerro na najbardziej klimatyczne zdjęcia satelitarne Ziemi
2021-10-26.
W październiku 2021 r. ruszyła druga edycja organizowanego przez polską firmę CloudFerro międzynarodowego konkursu „Seize the beauty of our planet”, którego tematyka w tym roku skupia się na zmianach w środowisku naturalnym, ich negatywnych efektach dla naszej planety oraz potrzebie przeciwdziałania im. W konkursie może wziąć udział każda osoba. Dostęp do danych satelitarnych jest darmowy i możliwy z każdego komputera.
Satelity okołoziemskie nieustannie krążą nad naszymi głowami i dzięki zdjęciom satelitarnym dostarczają różnego rodzaju danych o naszej planecie. Nie każdy wie, że dostęp do nich jest darmowy i możliwy z każdego komputera podłączonego do sieci poprzez europejskie platformy CREODIAS i WEkEO oraz niemiecką CODE-DE, które zbudowała i obsługuje polska firma CloudFerro.
Zjawiska pogodowe i zmiany klimatyczne, które coraz częściej obserwujemy, wzywają nas do coraz większej dbałości o ekosystem naszej planety. Pożary, huragany, powodzie i susze są bezpośrednimi konsekwencjami globalnego ocieplenia, spowodowanego zachwianiem naturalnej równowagi. Organizując międzynarodowy konkurs na satelitarną fotografię Ziemi, firma CloudFerro chce ukazać, jak alarmująca sytuacja klimatyczna jednoczy mieszkańców planety i motywuje różne nacje do proekologicznego działania. Dlatego też hasło tegorocznej edycji brzmi: „Together for Green Earth!” (pol. „Razem dla zielonej Ziemi!”)
Aby wziąć udział w konkursie wystarczy przesłać satelitarne zdjęcie naszej planety, wygenerowane na jednej z platform dostarczonych i obsługiwanych przez CloudFerro – CREODIAS, WEkEO lub CODE-DE, na które każdego dnia trafia 25 terabajtów danych z europejskich satelitów programu obserwacji Ziemi Copernicus (co można porównać do ponad 12 tys. godzin filmu HD czy 7,5 miliona zdjęć zrobionych aparatem o rozdzielczości 12 megapikseli). Obrazy konkursowe powinny przedstawiać zmiany środowiska naturalnego, uchwycone przez satelity w ostatnich latach.
Zdjęcia należy pozyskać za pomocą odpowiednich narzędzi i oprogramowania dostępnych na platformach CREDODIAS, CODE-DE i WEkEO. Dla mniej zaawansowanych uczestników konkursu organizatorzy przygotowali krótki instruktaż wideo „Jak pobierać dane EO za pomocą EO Finder w CREODIAS i wizualizować je w QGIS”. Niezależnie od doświadczenia w korzystaniu z danych satelitarnych, przygotowanie zdjęcia na konkurs nie powinno zająć uczestnikom więcej niż godzinę. Ważne jednak, by propozycje konkursowe spełniały wymagania techniczne określone przez organizatorów, czyli: rozdzielczość minimum 250 dpi, 4200x3000 px, format JPG lub TIF.
O wynikach konkursu zadecydują internauci oraz jury składające się  z przedstawicieli CloudFerro, EUMETSAT, Europejskiej Agencji Kosmicznej i Niemieckiej Agencji Kosmicznej DLR. 13 zwycięskich zdjęć zostanie opublikowanych w wyjątkowym kalendarzu na 2022 rok, gdzie każde zobrazowanie będzie dedykowane dla innego miesiąca. Pierwsze 3 miejsca organizatorzy dodatkowo nagrodzą atrakcyjnymi ekologicznymi gadżetami elektronicznymi.
Zeszłoroczną edycję konkursu wygrała osoba z Polski. Trzymamy kciuki, aby w tym roku nagroda również trafiła do naszych rodaków. Przygotowanie zgłoszenia konkursowego, niezależnie od umiejętności, powinno zająć nie więcej niż godzinę.
Zgłoszenia należy przesyłać do 31 października 2021 r. poprzez formularz na stronie konkursu.
Źródło: CloudFerro, PlanetPartners
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/konkurs-cloudferro-na-najbardziej-klimatyczne-zdjecia-satelitarne-ziemi

Konkurs CloudFerro na najbardziej klimatyczne zdjęcia satelitarne Ziemi.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chiny wysłały swój pierwszy kosmiczny teleskop słoneczny
2021-10-26.
Z kosmodromu Taiyuan w Chinach przeprowadzono start rakiety Długi Marsz 2D. Wysłała ona na orbitę obserwatorium słoneczne CHASE. Jest to pierwszy chiński teleskop kosmiczny poświęcony badaniu Słońca.
Start został przeprowadzony 14 października 2021 r. Rakieta Długi Marsz 2D wystartowała ze stanowiska na kosmodromie Taiyuan o 18:51 czasu lokalnego. Lot przebiegł pomyślnie. Oprócz teleskopu CHASE rakieta wyniosła z powodzeniem na orbitę 10 dodatkowych niewielkich ładunków.

O teleskopie CHASE
CHASE (Chinese H-Alpha Solar Explorer) to pierwszy chiński kosmiczny teleskop słoneczny. Obserwacje Słońca z kosmosu były wykonywane przez Chiny na innych satelitach, choćby pogodowym Fengyun 3E, jednak to pierwsza dedykowana misja. CHASE to ważący 550 kg satelita, który będzie obserwował naszą gwiazdę z orbity heliosynchronicznej o wysokości ponad 500 km.
Teleskop ma wykonywać obserwacje w czerwonej linii spektralnej H-alfa. Światło o tej długości sprawdza się w obserwowaniu atmosfery Słońca, protuberancji (świecących gazów spływających wzdłuż linii pola magnetycznego) czy rozbłysków słonecznych. Dane w tym świetle są też zbierane przez teleskopy naziemne, jednak kosmos daje możliwość rejestrowania czystszych danych (woda w ziemskiej atmosferze absorbuje część emitowanego przez Słońce światła na tej długości fali) oraz obserwacji bez względu na porę dnia i pogodę.
Inżynierowie zaprojektowali dla tego teleskopu dedykowaną platformę satelitarną, która pozwala osiągnąć bardzo wysoką precyzję kierowania instrumentu oraz stabilność jego orientacji. To pozwoliło zrezygnować z systemów naprowadzających instrument i sprzętu do stabilizacji obrazu, a dodatkowo umożliwiło zaimplementowanie dwóch trybów obserwacji: ciągłego całego dysku oraz skaningowego pozwalającego na bardziej szczegółowe obserwacje. Satelita ma dostarczać codziennie ponad 4 Tb surowych danych obserwacyjnych.
CHASE ma planowany czas misji wynoszący 3 lata. To pozwoli wykonywać obserwacje w czasie narastającej aktywności Słońca w obecnym 11-letnim cyklu. Szczyt aktywności słonecznej tego cyklu przewiduje się na 2025 r. Wysłany teleskop jest prekursorem większego i bardziej złożonego obserwatorium słonecznego ASO-S, które ma zostać wysłane w 2022 r.

Podsumowanie
Oprócz teleskopu na rakiecie podróżowało też 10 dodatkowych ładunków. Były to niewielkie satelity studenckie, szkolne oraz małe ładunki komercyjne od chińskich firm o różnych przeznaczeniach: do badań meteorologicznych, usprawnienia sygnału nawigacyjnego, telekomunikacji, śledzenia statków morskich czy obserwacji Ziemi.
Była to 54. w historii udana misja rakiety Długi Marsz 2D i 4. w 2021 r. Po raz pierwszy w dolnym centralnym członie rakiety zamontowano stabilizatory kratownicowe, podobne do tych używanych w rakiecie Falcon 9 firmy SpaceX. Technologia ta w przypadku tej chińskiej rakiety nie jest rozwijana w celu przyszłego odzyskiwania rakiety, ale dla uzyskania większej kontroli nad jej spadkiem. Stare chińskie kosmodromy rakietowe znajdują się w głębi lądu i często zużyte stopnie spadają w pobliżu zamieszkałych terenów.
 
 
Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: China Daily/NSF
 
Więcej informacji:
•    opis misji na portalu China Daily
 
Na zdjęciu: Rakieta Długi Marsz 2D startująca z misją CHASE. Źródło: Zheng Bin/Xinhua.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/chiny-wyslaly-swoj-pierwszy-kosmiczny-teleskop-sloneczny

Chiny wysłały swój pierwszy kosmiczny teleskop słoneczny.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaproszenie na konferencję zdalną "Kosmos w Szkole" (29-30.X.2021)
2021-10-26.
Zespół ESERO Centrum Nauki Kopernik zaprasza wszystkich chętnych, w szczególności wszelkich nauczycieli i edukatorów, do udziału w konferencji online pt. "Kosmos w Szkole".
Następca Hubble’a leci w kosmos. Czego nas nauczy? Odkrywaj z nami tajemnice kosmosu i inspiruj się, by wprowadzać je do swoich zajęć edukacyjnych! – pod tym hasłem Centrum Nauki Kopernik zaprasza wszystkie osoby zajmujące się edukacją, zainteresowane tematyką kosmiczną lub po prostu szukające wsparcia w rozwoju zainteresowań uczniów i uczennic tą tematyką na zdalną konferencję "Kosmos w Szkole", odbywającą się w dniach 29-30 października 2021.
Uczestnicy otrzymają potężną dawkę inspiracji, ciekawe tematy i materiały, które na pewno docenią uczniowie na zajęciach w szkole.
 
Plan konferencji:
Piątek 29 października
•    14:00-15:10 Wykład: Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba: Pionierska misja, a edukacja.
•    16:30-17:30 Mini-warsztaty: Projektujemy lustro!
•    17:30-18:30 Dyskusja: Co z tym scenariuszem?
Sobota 30 października
•    10:00-10:30 Mini-warsztaty: Lot testowy.
•    10:30-12:00 Dyskusja: Po co kosmos w szkole?
•    13:00-14:00 Wykład: Kariera w sektorze kosmicznym?
•    14:00-15:00 Wymiana dobrych praktyk: Codzienny bohater w szkole!
•    17:00-17:45 Pokaz online z Planetarium Centrum Nauki Kopernik
Konferencja w całości odbędzie się za pośrednictwem komunikatora Zoom. Organizowana jest w ramach programu ESERO-Polska, prowadzonego przez Centrum Nauki Kopernik i Europejską Agencję Kosmiczną. Zapisy na konferencję są możliwe pod tym adresem.
 
Czytaj więcej:
•    Obserwuj wydarzenie na FB
•    Więcej informacji
 
Źródło: ESERO
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Plakat konferencyjny. Źródło: ESERO
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zaproszenie-na-konferencje-online-kosmos-w-szkole-29-30x2021

Zaproszenie na konferencję zdalną Kosmos w Szkole (29-30.X.2021).jpg

Zaproszenie na konferencję zdalną Kosmos w Szkole (29-30.X.2021)2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

World Space Week Wrocław 2021 zbliża się wielkimi krokami
2021-10-26. Redakcja AstroNETu
World Space Week Wrocław 2021 to już piąta edycja największej w Polsce niekomercyjnej konferencji kosmiczno-astronomicznej. Odbędzie się ona w dniach 6-7 listopada w wersji online, a tegoroczne hasło przewodnie to „Technologie przyszłością naszej planety”.
Ideą wydarzenia jest przedstawienie uczestnikom bogatego wachlarza technologii, które są już naszą codziennością lub dopiero wchodzą na rynek, a także dyskusje o tym jak zastąpić te, które szczególnie szkodzą środowisku. Prezentowane będą technologie pochodzące z Polski, kosmiczne oraz przyjazne naszej planecie. Nie zabraknie stałej już dla World Space Week Wrocław tematyki, czyli edukacji oraz prezentacji dorobku polskiego sektora kosmicznego. Ojciec myśli technologicznej – Stanisław Lem, którego rok właśnie obchodzimy, znalazł także szczególne miejsce w agendzie wydarzenia.
Organizatorzy przygotowali dla uczestników dwa dni technologicznych i kosmicznych wrażeń, m.in.: wystąpienia przedstawicieli największych instytucji naukowych na świecie, wybitnych specjalistów w zakresie szeroko pojętej technologii oraz wykłady znanych popularyzatorów nauki. Ponadto przewidziane są prezentacje New Tech, debaty prowadzone przez uznanych dziennikarzy popularnonaukowych oraz plebiscyt technologii.
Wydarzenie będzie transmitowane online na kanale YouTube i dostępne dla wszystkich za darmo, po wcześniejszej rejestracji. Konferencja kierowana jest do młodzieży, a także pasjonatów nowinek technologicznych, technologii kosmicznych oraz astronomii. World Space Week Wrocław co roku skupia kilka, a zdalnie kilkadziesiąt tysięcy uczestników, pozostając tym samym najpopularniejszą imprezą kosmiczną wśród pasjonatów tej tematyki.
Debata
Czego się uczyć, aby w przyszłości budować statki kosmiczne i rakiety? W trakcie wrocławskiej debaty uczestnicy będą starali się odpowiedzieć na pytania związane z tym, jak kształcić pracowników, by maksymalizować ich kompetencje i szanse rozwoju w branży kosmicznej. Sektor kosmiczny jest sektorem przyszłości, który bezustannie ewoluuje i stawia przed kadrami zaangażowanych przedsiębiorstw coraz to nowe wyzwania. Warto pamiętać, że w kosmosie sukcesy osiąga się dzięki szerokiej kooperacji – zwykle międzynarodowej – oraz pracy zespołowej. Obok nauk ścisłych i wiedzy technicznej w adeptach inżynierii kosmicznej warto rozwijać umiejętność pracy w grupie czy kreatywne myślenie w zakresie zdobywania finansowania projektów.
Harmonogram konferencji

Źródła: WroSpace

Źródło: World Space Week Wrocław

https://astronet.pl/wydarzenia/world-space-week-wroclaw-2021-zbliza-sie-wielkimi-krokami/

World Space Week Wrocław 2021 zbliża się wielkimi krokami.jpg

World Space Week Wrocław 2021 zbliża się wielkimi krokami2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Polska przystępuje do Artemis Accords. Porozumienie POLSA i NASA w Dubaju
2021-10-26.
We wtorek 26 października 2021 r. prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Grzegorz Wrochna - w obecności zastępcy administratora NASA, Pameli A. Melroy - podpisał Artemis Accords. Porozumienie ma umożliwić Polsce szeroki i skoordynowany udział w wielostronnych programach NASA, ze szczególnym uwzględnieniem eksploracji Księżyca, Marsa i innych ciał niebieskich.
Do zawarcia porozumienia doszło podczas 72. Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego w Dubaju (International Astronautical Congress, IAC) w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Sygnowali je przedstawiciele Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) oraz Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej Stanów Zjednoczonych (NASA) - w osobie prezesa PAK, profesora Grzegorza Wrochny, oraz występującej w roli zastępcy administratora NASA, Pameli A. Melroy. "Przystąpienie Polski do Artemis Accords to kolejny ważny krok w rozwijaniu potencjału polskiego sektora kosmicznego na arenie międzynarodowej" – skomentował podpisanie dokumentu szef POLSA.
Artemis Accords to międzynarodowe porozumienie określające ramy współpracy w cywilnej eksploracji i pokojowym wykorzystaniu Księżyca, Marsa i innych ciał niebieskich. Kooperacja na jego zasadach wpisuje się w założenia POLSA o budowaniu współpracy inżynieryjno-naukowej Polski ze Stanami Zjednoczonymi. "Artemis Accords otwiera polskim instytucjom i przedsiębiorstwom możliwość uczestniczenia w prowadzonym przez NASA Programie Artemis, dotyczącym powrotu ludzi na Księżyc i rozszerzenia eksploracji kosmosu" - wskazuje komunikat Polskiej Agencji Kosmicznej.
Polska dołączyła tym samym do kilkunastu innych państw, które wcześniej przystąpiły do współpracy na zasadach Artemis Accords. Te państwa to: Australia, Brazylia, Kanada, Włochy, Japonia, Korea Południowa, Luksemburg, Nowa Zelandia, Ukraina, ZEA i Wielka Brytania (wszystkie są sygnatariuszami Artemis Accords).
Zapisy Artemis Accords odwołują się do Traktatu ONZ o przestrzeni kosmicznej z 1967 r. i głównych konwencji ONZ, które stanowią podstawę międzynarodowego prawa kosmicznego.
Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej zaznaczył, że polskie firmy i instytucje z sukcesami od lat współpracują m.in. z NASA, ESA, DLR  JAXA  i CNSA. "Tylko w ciągu ostatnich 40 lat ponad 80 instrumentów zaprojektowanych i skonstruowanych przez polskich naukowców i inżynierów było wykorzystywanych w różnych międzynarodowych misjach kosmicznych" - podkreślił prezes Wrochna. "Natomiast dekada uczestnictwa w Europejskiej Agencji Kosmicznej zaowocowała dynamicznym rozwojem polskiego sektora kosmicznego, w którym działa już ponad 350 polskich przedsiębiorstw" - przypomniał.
Kolejnym krokiem w budowaniu polsko-amerykańskich relacji ma być Umowa Ramowa o Współpracy Kosmicznej między Rzeczpospolitą Polską a USA. Jak wskazano obecnie trwają nad nią prace.
Źródło: Polska Agencja Kosmiczna

SPACE 24

Ilustracja: Polska Agencja Kosmiczna [polsa.gov.pl]

Fot. Polska Agencja Kosmiczna [polsa.gov.pl]

https://www.space24.pl/polska-przystepuje-do-artemis-accords-porozumienie-polsa-i-nasa-w-dubaju

Polska przystępuje do Artemis Accords. Porozumienie POLSA i NASA w Dubaju.jpg

Polska przystępuje do Artemis Accords. Porozumienie POLSA i NASA w Dubaju2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

POLSA zawarła porozumienie z NASA dot. eksploracji m.in. Księżyca i Marsa
2021-10-27.
Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) podpisała porozumienie z Narodową Agencją Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej Stanów Zjednoczonych, które daje Polsce możliwość udziału w wielostronnych programach NASA dot. eksploracji m.in. Księżyca i Marsa - poinformowała we wtorek PAP POLSA.
Jak przekazała Polska Agencja Kosmiczna (POLSA), zawarte we wtorek tzw. Artemis Accords to międzynarodowe porozumienie określające ramy współpracy w cywilnej eksploracji i pokojowym wykorzystaniu Księżyca, Marsa oraz innych ciał niebieskich. "Jest to kolejny ważny krok w budowaniu współpracy Polski ze Stanami Zjednoczonymi" - podkreśliła Agencja w przesłanym PAP komunikacie.
Według PAK porozumienie otwiera polskim instytucjom i przedsiębiorstwom możliwość uczestniczenia w prowadzonym przez NASA programie Artemis, dotyczącym powrotu ludzi na Księżyc i rozszerzenia eksploracji kosmosu. Polska dołączyła tym samym do innych sygnatariuszy Artemis Accords takich, jak: Australia, Brazylia, Kanada, Włochy, Japonia, Korea, Luksemburg, Nowa Zelandia, Ukraina, ZEA i Wielka Brytania.
Prezes POLSA Grzegorz Wrochna stwierdził, że polskie firmy i instytucje z sukcesami od lat współpracują m.in. z NASA, ESA, DLR JAXA i CNSA. "Tylko w ciągu ostatnich 40 lat ponad 80 instrumentów zaprojektowanych i skonstruowanych przez polskich naukowców i inżynierów było wykorzystywanych w różnych międzynarodowych misjach kosmicznych" - zaznaczył. Dodał, że z kolei dekada uczestnictwa w Europejskiej Agencji Kosmicznej "zaowocowała dynamicznym rozwojem polskiego sektora kosmicznego, w którym działa już ponad 350 polskich przedsiębiorstw".
Zdaniem Wrochny przystąpienie Polski do Artemis Accords to "kolejny ważny krok w rozwijaniu potencjału polskiego sektora kosmicznego na arenie międzynarodowej".
Jak zapowiedziała PAK, kolejnym krokiem w budowaniu polsko-amerykańskich relacji będzie Umowa Ramowa o Współpracy Kosmicznej między Rzeczpospolitą Polską a USA, nad którą obecnie trwają prace.
Zapisy Artemis Accords odwołują się do Traktatu ONZ o przestrzeni kosmicznej z 1967 r. i głównych konwencji ONZ, które stanowią podstawę międzynarodowego prawa kosmicznego - wyjaśniła PAK. Dodała, że jest to porozumienie, "które daje Polsce możliwość udziału w wielostronnych programach NASA, dotyczących eksploracji Księżyca, Marsa i innych ciał niebieskich".
Porozumienie podpisał prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Grzegorz Wrochna w obecności zastępcy administratora Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej Stanów Zjednoczonych Pameli A. Melroy podczas 72. Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego (International Astronautical Congress, IAC) w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) jest agencją wykonawczą Ministerstwa Rozwoju i Technologii powołaną w 2014 r. Jej zadaniem jest wspieranie polskiego przemysłu kosmicznego poprzez realizację priorytetów Polskiej Strategii Kosmicznej. POLSA współpracuje z międzynarodowymi agencjami oraz administracją państwową w zakresie badania i użytkowania przestrzeni kosmicznej. Odpowiada za promocję polskiego sektora kosmicznego w kraju i za granicą. Prowadzi też działania związane z informacją i edukacją nt. wykorzystania technologii satelitarnych (m.in. nawigacji, obserwacji i komunikacji) w gospodarce, administracji i w życiu codziennym. (PAP)
autorka: Magdalena Jarco
maja/ skr/
Fot. Adobe Stock

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89945%2Cpolsa-zawarla-porozumienie-z-nasa-dot-eksploracji-min-ksiezyca-i-marsa.html

POLSA zawarła porozumienie z NASA dot. eksploracji m.in. Księżyca i Marsa.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

O uniwersytecie przyszłości i pożytku z eksploracji kosmosu – AGH inauguruje nowy cykl spotkań popularnonaukowych
2021-10-27. Redakcja
Jaką misję powinien pełnić uniwersytet przyszłości? W jaki sposób rozwój technologii kosmicznych może pomóc w ochronie środowiska oraz zabezpieczyć nas przed kurczeniem się zasobów surowców na Ziemi? 3 listopada 2021 r., o godz. 18, w bud. U-2 (ul. Reymonta 7) opowiedzą o tym prof. Jerzy Lis, Rektor AGH oraz prof. Tadeusz Uhl, Dyrektor Centrum Technologii Kosmicznych AGH. Akademia startuje z nowym cyklem „AGH NAUKA spotkania”, na który zaprasza wszystkich mieszańców Krakowa, sympatyków nauki oraz poszukiwaczy odpowiedzi na nurtujące pytania.
AGH NAUKA spotkania” to nowy cykl krótkich, 30-minutowych wystąpień, w czasie których akademicy opowiedzą, czym zajmują się w ramach swojej pracy naukowej oraz w jaki sposób ich badania przekładają się na rzeczywistość bliską przeciętnemu człowiekowi. Będą mówić prosto, tak by ich przekaz był zrozumiały dla osób, które na co dzień nie pracują w laboratoriach i nie śledzą fachowej literatury. Bezpośrednie spotkania z naukowcami będą okazją do zadawania pytań, wymiany opinii, a także obalania naukowych mitów. Centrum Komunikacji i Marketingu AGH, które koordynuje projekt, planuje w roku akademickim 2021/2022 zorganizować łącznie 9 spotkań stacjonarnych. Będzie można je później obejrzeć także na kanale YouTube AGH.
AGH może pochwalić się doskonałą kadrą naukową, która opracowuje innowacyjne rozwiązania znajdujące zastosowanie w wielu dziedzinach. Chcemy z tą wiedzą docierać do coraz to nowych osób. Stąd pomysł aby swoimi pasjami i wynikami najnowszych badań, w sposób popularnonaukowy i przystępny, dzielić się z krakowianami i miłośnikami nauki – podkreśla Rektor AGH, prof. Jerzy Lis.
– Uczeni, podobnie jak wiele innych grup zawodowych, komunikują się ze sobą własnym, specjalistycznym żargonem. Żeby więc laik pojął, czym zajmuje się naukowiec, musi on opowiedzieć o swojej pracy językiem zrozumiałym dla każdego. To jednak za mało, żeby uznać to za popularyzację. Popularyzator to pasjonat, który potrafi porwać słuchaczy i przenieść ich w krainę intrygujących dokonań naukowych. Rada Programowa, której mam przyjemność przewodniczyć, dba o to, żeby zapraszać uczonych, którzy podejmują pasjonujące tematy badawcze. Nie tylko te współczesne, ale także takie, które zajmują ludzi od stuleci – mówi prof. Tomasz Bajda, przewodniczący Rady Programowej cyklu „AGH NAUKA spotkania”.
Oprócz zaplanowanej na 3 listopada inauguracji, kolejne wykłady odbędą się 25 listopada, 16 grudnia, 20 stycznia, 17 lutego, 17 marca, 21 kwietnia, 19 maja i 23 czerwca. W kolejnych spotkaniach słuchacze będą mogli dowiedzieć się więcej o wirtualnej rzeczywistości, wykorzystaniu tomografii, zmianach klimatu czy o medycznym zastosowaniu robotyki i automatyki.
Pierwsze spotkanie już 3 listopada o godz. 18 w sali audytoryjnej w bud. U-2 przy ul. Reymonta 7. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny, ale wymagana jest wcześniejsza rejestracja.
Formularz zapisów
Szczegółowe informacje
AGH NAUKA spotkania - zaproszenia Rektora AGH prof. Jerzego Lisa
https://www.youtube.com/watch?v=Yg6Mw05P9lA

https://kosmonauta.net/2021/10/o-uniwersytecie-przyszlosci-i-pozytku-z-eksploracji-kosmosu-agh-inauguruje-nowy-cykl-spotkan-popularnonaukowych/

O uniwersytecie przyszłości i pożytku z eksploracji kosmosu – AGH inauguruje nowy cykl spotkań popularnonaukowych.jpg

O uniwersytecie przyszłości i pożytku z eksploracji kosmosu – AGH inauguruje nowy cykl spotkań popularnonaukowych2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Prezes Creotech Instruments: "95 proc. naszych klientów to odbiorcy zagraniczni"
2021-10-27.
"Odbiorcy naszych produktów to zazwyczaj klienci międzynarodowi, zarówno w obszarze kosmicznym, jak i w obszarze związanym z tzw. scientific instrumentations" - wskazał w wypowiedzi dla serwisu Space24.pl prezes spółki Creotech Instruments, dr hab. Grzegorz Brona, omawiając wątki dotychczasowej działalności i plany rozwojowe przedsiębiorstwa. Jak podkreślił, w Polsce trudno jeszcze znaleźć odbiorców instytucjonalnych dla systemów kosmicznych czy też podmioty wykazujące zapotrzebowanie na części komputerów kwantowych. Podkreślił przy tym, że to się powoli zmienia.
"Wciąż 95 proc. naszych odbiorców jest za granicą" - zaznaczył prezes Creotech Instruments, odpowiadając na pytania redakcji Space24.pl o przyjęty tryb i plany związane z działalnością firmy. "Mamy odbiorców praktycznie na każdym kontynencie... oprócz Afryki, ale nad tym też już w tej chwili bardzo mocno pracujemy" - zapewnił w tej kwestii dr hab. Grzegorz Brona.
Mówiąc o płaszczyznach generowania przychodów, prezes Brona podkreślił, że skalowalna platforma satelitarna HyperSat, na której firma opiera m.in. realizację ważnych narodowych projektów mikrosatelitarnej obserwacji Ziemi, pozostaje jeszcze w fazie badawczo-rozwojowej. Z tego powodu Creotech wypracował "inne nogi rozwoju biznesu", chociażby w segmencie komputerów kwantowych. "Już w tej chwili dość istotna sprzedaż produktów Creotech na tym rynku jest alokowana" - podkreślił prezes spółki.
Prezes Brona opowiedział o wątku rozwoju firmy także w kontekście niedawnej publicznej emisji akcji oraz wejścia spółki na parkiet giełdowy NewConnect. "Środków [z emisji] pozyskaliśmy około 11 mln PLN" - podkreślił prezes Brona, zwracając uwagę, że przyświecały jej trzy zasadnicze cele. Na pierwszym miejscu wskazał dofinansowanie rozwoju systemów kosmicznych firmy, czyli właśnie platformy satelitarnej HyperSat - przeznaczonej dla satelitów od 10 do 60 kg masy. "W tej chwili ta platforma jest [rozwijana] we współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, we współpracy z innymi instytucjami i firmami w Polsce" - wskazał prezes Creotech Instruments.
Jak wyjaśnił dalej, drugim obszarem, na który zostały przeznaczone środki z publicznej emisji akcji, jest rozbudowa linii produkcyjnych Creotech. "W tej chwili trwają dostawy takich linii produkcyjnych" - wskazał Brona.
Creotech specjalizuje się w produkcji elektroniki zaawansowanej - do tej pory mieliśmy, powiedzmy, niecałe dwie linie produkcyjne; teraz przyjeżdża kolejna, pełna linia produkcyjna - do końca tego roku nabędziemy jeszcze specjalne maszyny rentgenowskie, które pozwolą nam zwiększyć jakość montażu, czy to kosmicznego, czy tego przeznaczonego dla zastosowań naziemnych.
Grzegorz Brona, prezes Creotech Instruments
Jako trzeci wątek finansowany w związku z wyemitowaniem akcji wskazano działania na rzecz poszerzenia potencjału kadrowo-sprzedażowego. "Nasza grupa jest w trakcie rozbudowywania - [...] dołączył do nas Pan Jacek Mandas, który był wcześniej prezesem Astri Polska. [...] będzie odpowiedzialny za rozwój biznesu spółki" - potwierdził prezes Brona.
Wiele miejsca w swojej wypowiedzi prezes Brona poświęcił projektom satelitarnym. Jak wskazał, pierwsza misja z zastosowaniem rozwijanej przez Creotech platformy HyperSat planowana jest na 2023 rok (satelita EagleEye). "Zademonstruje możliwości naszej platformy w maksymalnym wydaniu: 60-kilogramowy satelita (obserwacja Ziemi z dokładnością do 1 m), który pozwoli na przetestowanie wszystkich podsystemów" - podkreślił.
Dalej, na kolejny rok (2024) prezes Brona zadeklarował oczekiwany start kosmiczny w programie PIAST (realizowanym z inicjatywy MON i NCBR), który ma doprowadzić do umieszczenia na orbicie trzech nanosatelitów obserwacyjnych (10 kg). Obiekty te, według zapowiedzi prezesa Creotech, "będą mogły współpracować w znacznym zakresie, co będzie testowane - tutaj Creotech będzie dostawcą trzech platform, integratorem payloadu optycznego (dostawcą spółka ScanWay z Wrocławia) plus będziemy odpowiedzialni za całą kampanię startową związaną z wystrzeleniem satelitów" - podkreślił.
Dodatkowo, na 2025 rok prezes Brona wskazał możliwość wystrzelenia na orbitę satelity badawczego UVSat. Podkreślił przy tym, że jest to obszar, w którym "finansowanie nie jest w pełni zabezpieczone".
https://www.youtube.com/watch?v=v7FK4ZaNxCE&t=1s

SPACE24

https://www.space24.pl/prezes-creotech-instruments-95-proc-naszych-klientow-to-odbiorcy-zagraniczni

Prezes Creotech Instruments 95 proc. naszych klientów to odbiorcy zagraniczni.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chińczycy wiedzą, jak niszczyć satelity na orbicie. Nikt się nie dowie, że to oni
2021-10-27. Radek Kosarzycki
Dotychczas podczas rozmów o niszczeniu wrogich satelitów na myśl przychodziły rakiety zamieniające satelitę w pył lub po prostu zagłuszanie odbiorników na pokładzie satelity. Najnowsze doniesienia mówią jednak o zupełnie nowej broni, jaką dysponują Chiny.
Rewolucyjna metoda ma co prawda obejmować wykorzystanie materiałów wybuchowych, ale w taki sposób, że nie powoduje on zamiany satelity w obłok odłamków. Mogłyby one bowiem z czasem spowodować problemy dla wszystkich podmiotów i krajów korzystających z przestrzeni kosmicznej.
Dlaczego nie warto niszczyć satelitów?
W przestrzeni kosmicznej nie ma granic państw. Każdy obiekt utrzymujący się na orbicie okołoziemskiej okrąża całą naszą planetę. Jeżeli dojdzie do zderzenia satelitów czy też do wysadzenia satelity znajdującego się na orbicie, to chmura odłamków powstała w taki sposób nadal będzie krążyła wokół całej Ziemi, stanowiąc zagrożenie dla wszystkich innych satelitów znajdujących się na zbliżonych orbitach.
Chińscy naukowcy stworzyli zatem broń, która po dotarciu do wrogiego satelity wprowadza ładunek wybuchowy do dyszy wylotowej silnika takiego satelity. Kontrolowana eksplozja takiego ładunku nie prowadzi do dezintegracji satelity, ale skutecznie niszczy jej wnętrze.
Co więcej, operator takiego satelity może nawet nie wiedzieć, co się stało. Skoro satelita nadal będzie znajdował się na swojej orbicie, to działanie chińskiej broni będzie wywoływało skutki podobne do awarii systemów pokładowych czy też silnika. W ten sposób, dopóki ktoś nie poleci do satelity i nie sprawdzi co się stało - a tego nikt nie robi - nie będzie żadnych dowodów na to, że doszło do działania strony trzeciej.
Opracowanie takiej broni, o której wciąż wielu rzeczy nie wiemy, jest tylko jednym z dowodów na pełzający wyścig zbrojeń w przestrzeni kosmicznej. Niezależnie od tego kto go zaczął, wszystko wskazuje, że w reakcji na pierwsze sukcesy jednej strony, wszystkie pozostałe: Chiny, Rosja i Stany Zjednoczone poczuły konieczność szybkiej rozbudowy swojego arsenału broni pozwalającej na niszczenie wrogich satelitów szpiegowskich.
W takiej sytuacji niby chodzi o utrzymanie równowagi między mocarstwami, a w rzeczywistości może się to skończyć wyścigiem zbrojeń w kosmosie i masową militaryzacją orbity. Zimna wojna sprzed pół wieku pokazuje, że do niczego dobrego to nie prowadzi.
https://spidersweb.pl/2021/10/chinska-bron-satelity.html

Chińczycy wiedzą, jak niszczyć satelity na orbicie. Nikt się nie dowie, że to oni.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czarna dziura rozerwała gwiazdę i zrobiła z niej spaghetti. A potem je pożarła
2021-10-27. Radek Kosarzycki
Supermasywna czarna dziura w galaktyce spiralnej znajdującej się w gwiazdozbiorze Erydanu rozerwała gwiazdę. Po rozerwaniu szczątki materii zmierzając ku czarnej dziurze uformowały bardzo długi strumień. W literaturze popularno-naukowej mówi się o procesie spaghettifikacji.
Kiedy będziesz zbliżał się do czarnej dziury, w pewnym momencie poczujesz, że jej grawitacja działająca na twoje nogi będzie silniejsza niż grawitacja działająca na twoja głowę. Poczujesz, że ten niewidoczny obiekt nie tylko cię przyciąga, ale także cię rozciąga.
Taką właśnie sytuację zaobserwowali astronomowie korzystający z największych teleskopów na Ziemi. Do zdarzenia doszło w galaktyce oddalonej od nas o 215 mln lat świetlnych. Oczywiście nie mówimy tutaj o jakimkolwiek nieszczęśniku, który został rozciągnięty przez czarną dziurę, a o gwieździe.
Rozbłysk supermasywnej czarnej dziury
Obserwując niebo za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) oraz Teleskopu New Technology (NTT) astronomowie z Birmingham zaobserwowali rozbłysk promieniowania w bezpośrednim otoczeniu supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum jednej z obserwowanych galaktyk. Dokładniejsze obserwacje potwierdziły, że badaczom udało się zaobserwować moment pływowego rozerwania gwiazdy, która za bardzo zbliżyła się na swojej orbicie do czarnej dziury.
Astronomowie przyznają, że bardzo rzadko udaje się zaobserwować moment rozerwania i pochłonięcia gwiazdy, bowiem zazwyczaj obiekty tego typu schowane są za dużą ilością pyłu i gazu w centrum swojej galaktyki. Jak się teraz okazuje, gdy strumień materii stanowiący szczątki rozerwanej gwiazdy po spirali opada na czarną dziurę, duża jego część jest wyrzucana w przestrzeń kosmiczną w formie wąskich dżetów. Tego typu dżety także mogą bardzo skutecznie utrudniać prowadzenie obserwacji całego procesu.
Gwiazda zamieniona w spaghetti
AT2019qiz – takie oznaczenie nosi opisywany tutaj przypadek rozerwania gwiazdy przez grawitację supermasywnej czarnej dziury. Po rozerwaniu szczątki materii zmierzając ku czarnej dziurze uformowały bardzo długi strumień. W literaturze popularno-naukowej mówi się o procesie spaghettifikacji, bo zanim materia osiągnie horyzont zdarzeń, granicę po przekroczeniu której skazana jest na zagładę w czarnej dziurze, to przybiera kształt przypominający długą nitkę spaghetti.
Dzięki temu, że astronomom udało się zarejestrować sam początek tego procesu, czyli rozerwanie gwiazdy, możliwe było przeprowadzenie obserwacji całego procesu opadania materii na czarną dziurę, powstania otoczki gazowo-pyłowej i emisji dżetów materii, które wystrzelone zostały z otoczenia czarnej dziury z prędkościami rzędu 10 000 km/s.
Supermasywna czarna dziura w galaktyce spiralnej znajdującej się w gwiazdozbiorze Erydanu obserwowana była przez naukowców przez sześć miesięcy po zdarzeniu za pomocą pełnej palety teleskopów naziemnych i kosmicznych. Dzięki temu badacze mogli obserwować emitowane przez czarną dziurę promieniowanie w zakresie ultrafioletowym, optycznym, rentgenowskim i radiowym. W trakcie całego zdarzenia za horyzont czarnej dziury wpadła mniej więcej połowa masy gwiazdy, a połowa została wyrzucona z otoczenia czarnej dziury w dżetach materii wystrzelonych z jej otoczenia.

Artykuł został pierwotnie opublikowany w październiku 2020 roku.

Death by spaghettification: artistic animation of star being sucked in by a black hole
https://www.youtube.com/watch?v=AKCp-1OGGP4

Zooming in on AT2019qiz
https://www.youtube.com/watch?v=5r5Jb4Zdc_E

https://spidersweb.pl/2021/10/czarna-dziura-rozrywa-gwiazde-spaghetti.html

Czarna dziura rozerwała gwiazdę i zrobiła z niej spaghetti. A potem je pożarła.jpg

Czarna dziura rozerwała gwiazdę i zrobiła z niej spaghetti. A potem je pożarła2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zmiana czasu na zimowy coraz bliżej. Po co w ogóle przestawiamy zegarki i jaki to ma sens?
2021-10-27.
Hubert Taler

 Dwa razy do roku zmieniamy czas - letni na zimowy lub odwrotnie. Dlaczego tak robimy? Po co w ogóle przestawiamy zegarki? Czy w obecnych czasach ma to jakikolwiek sens?
Wkrótce zmiana czasu na zimowy. W nocy z 30 na 31 października przestawimy zegarki z godziny 3 na 2 i dzięki temu będziemy spali godzinę dłużej. Czy to jedyny zysk płynący z operacji zmiany czasu? Po co w ogóle to robimy?
Zmiana czasu na zimowy zbliża się wielkimi krokami. Z tej okazji coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, jaki sens ma taka zmiana. Czy zyski przewyższają straty? A może zmiana czasu to relikt przeszłości, od którego nie potrafimy się uwolnić?
Dwa razy do roku zmieniamy czas - letni na zimowy lub odwrotnie. Dlaczego tak robimy? Po co w ogóle przestawiamy zegarki?
Już niedługo, bo za dwa tygodnie, czeka nas zmiana czasu na zimowy. Dokonamy przesunięcia zegarów o godzinę do tyłu (a raczej dokonają za nas tego nasze komputery i smartphony). Robimy tak już od tylu lat, że już nawet nie zastanawiamy się nad genezą tej czynności, ani nawet nad tym czy ma to jakiś większy sens. Czy wszyscy na świecie zmieniają czas dwa razy do roku? Czy robimy od od dawna? Tak naprawdę wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tych i innych szczegółów tego zwyczaju.
Dlaczego zmieniamy czas (w każdym razie teoretycznie)?
Na początek powtórzmy sobie koncepcję i uzasadnienie zmiany czasu: w trakcie letnich (a więc: jaśniejszych) miesięcy, przesuwamy zegarki do przodu - aby wykorzystać to że dłużej jest jasno. Podobnie w miesiącach "ciemniejszych" przesuwamy w drugą stronę - po pierwsze dlatego aby zniwelować zmianę wiosenną, po drugie po to aby przesunąć godziny wieczorne na wcześniejsze względem ruchu słońca po nieboskłonie.
Nierówne dni, nierówne godziny
Ludzkość nie robiła tak od zawsze. Jednak bardzo wcześnie zauważyliśmy że latem dzień trwa dłużej, a zimą krócej. Rzadko sobie z tego zdajemy sprawę, ale na przykład godziny w starożytnym Rzymie były elastyczne: dłuższe lub krótsze w zależności od pory roku. Używano wtedy wodnych zegarów do odmierzania godzin i można było je regulować. Różnice w trwaniu godziny potrafiły sięgać od 44 minut do 75 minut w zależności od pory.
Tym co przyniosła nam cywilizacja oparta na pracy zorganizowanej (cywilizacja przemysłowa), była standaryzacja i centralizacja pomiarów czasu. Od tego czasu nierzadko w całym kraju godzina mogła być ta sama - nie była ustalana lokalnie na podstawie na przykład dzwonów kościelnych. Ostatecznym krokiem w kierunku standaryzacji czasu było rozpowszechnienie kolei żelaznych, które przecież musiały jeździć o czasie.
Pierwszy krok w kierunku sezonowej zmiany czasu
Pierwszy koncepcję zmiany czasu na letni i zimowy opracował niejaki George Wernon Hudson, nowozelandzki astronom, na początku XX wieku.
Hudson był człowiekiem bardzo aktywnym, i szkoda mu było że np. jego ulubione pole golfowe jest zamknięte gdy on kończy pracę. Zaproponował więc zmianę czasu na letni (poprzez dwugodzinne przesunięcie), i złożył propozycję na ręce jednego z członków parlamentu. Wtedy jednak (a był to rok 1908) nie przegłosowano tej propozycji.
Pierwszym krajem który rzeczywiście wprowadził zmianę czasu na letni, były Austro-Węgry, które w czasie I wojny światowej (1916) próbowały zaoszczędzić w ten sposób na konsumpcji węgla. Wkrótce dołączyły inne kraje, m.in. Wielka Brytania. W 1917 dołączyła Rosja, a Stany Zjednoczone w 1918 roku.
Od tego czasu niektóre kraje rezygnowały ze zmiany czasu i później wracały do tej praktyki - najczęściej w trakcie jakichś kryzysów (np. kryzysu energetycznego w latach 70-tych XX. wieku).
Nie każdemu się to jednak podoba...
Praktycznie od początku stosowania, sezonowa zmiana czasu powoduje ogrom kontrowersji. Przeciwnicy negują wpływ zmiany czasu na gospodarkę i oszczędność energii, podczas gdy zwolennicy prezentują dane statystyczne mające je potwierdzić. W przypadku niektórych krajów, temat powraca przy okazji każdych kolejnych wyborów.
Zwolennicy powołują się następujące argumenty:
•    oszczędność energii
•    możliwość bycia aktywnym na zewnątrz mimo późnej pory, co sprzyja zdrowiu
•    zmniejsza liczbę wypadków drogowych jako że kierowcy rzadziej jadą po ciemku
Natomiast przeciwnicy pozostają sceptyczni, i twierdzą że:
•    oszczędność energii jest iluzoryczna - latem wstajemy wcześniej i zapalamy lampkę
•    ewentualne zyski z oszczędności energii jest niwelowane przez wysiłek koordynacji zmiany czasu, przestawiania urządzeń, rozkładów jazdy etc
•    w czasie zimowym różnica jednej godziny nie wystarcza by zniwelować efekt braku słońca zarówno rano jak i po południu
A co mówi statystyka?
Spojrzenie na twarde naukowe dane, analizowane statystycznie może pomóc nam w zadecydowania kto ma w tym sporze racje.
•    Pierwsze badanie skuteczności czasu letniego przeprowadzone przez Narodowe Biuro Standaryzacji (USA) w 1976 roku nie znalazło oczekiwanej oszczędności (a spodziewano się ok 1%).
•    W 2000 roku, gdy część Australii przyjęła zmianę czasu, nie zarejestrowano tam oczekiwanego zmniejszenia zużycia energii, natomiast poranne zużycie wzrosło.
•    W 2006 i 2007 roku wprowadzono czas zmienny w zachodniej części Australii - również nie zaobserwowano oczekiwanych oszczędności, wzrosło natomiast zużycie prądu w gorące dni.
Podobnych badań przeprowadzono wiele - fakt, iż poszczególne stany w USA przyjmowały i rezygnowały ze zmiennego czasu w różnych latach, pomógł zebrać wiele przykładów. Praktycznie żadne z nich nie konkluduje ze 100% pewnością że zaobserwowano konkretną oszczędność.
Efekty w niektórych innych dziedzinach niż zużycie energii natomiast były pozytywne:
•    Wzrost sprzedaży odnotowują np. sklepy detaliczne, którym dłuższy jasny dzień generuje dodatkowych potencjalnych klientów.
•    Zwiększa się bezpieczeństwo na drodze i zmniejsza liczba wypadków przy prowadzeniu pojazdów mechanicznych.
Na dwoje babka wróżyła...
Jak widać, dokładnie nie wiadomo czy sumaryczny wpływ zmiany czasu na zimowy lub letni jest pozytywny czy negatywny. Osobiście uważam że znaleźć można oba rodzaje wpływów, i... wzajemnie się one niwelują. Prawdopodobnie bez tej zmiany czasu, niewiele by się w naszym życiu zmieniło ani na lepsze ani na gorsze. Niektórzy z nas mają problemy z dostosowaniem się o tą jedną godzinę dwa razy do roku - lub denerwują się że przez zmianę czasu coś im się pomyli i np. nie udadzą się na umówione spotkanie. To takim ludziom przede wszystkim ulżyłoby, gdybyśmy ze zmiany czasu zrezygnowali.
Oryginalny artykuł opublikowaliśmy w październiku 2013 roku.
Po co zmieniamy czas? - Nauka. To lubię.
https://www.youtube.com/watch?v=e5Rac3LQvlE
Dlaczego jest zmiana czas na zimowy?

George Vernon Hudson

Reklama z 1918 roku

https://spidersweb.pl/2021/10/dlaczego-jest-zmiana-czasu-na-zimowy-po-co.html

Zmiana czasu na zimowy coraz bliżej. Po co w ogóle przestawiamy zegarki i jaki to ma sens.jpg

Zmiana czasu na zimowy coraz bliżej. Po co w ogóle przestawiamy zegarki i jaki to ma sens2.jpg

Zmiana czasu na zimowy coraz bliżej. Po co w ogóle przestawiamy zegarki i jaki to ma sens3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Obrót Ziemi spowolnił, ale wciąż możemy potrzebować "ujemnej sekundy"
2021-10-27.
Ruch wirowy Ziemi wokół jej własnej osi obrotu zdaje się stabilizować po przyspieszeniu w 2020 roku. Można nawet powiedzieć, że rotacja Ziemi się nieco uspokoiła. Specjaliści od mierzenia czasu twierdzą jednak, że i tak możemy potrzebować tak zwanej „ujemnej sekundy przestępnej” już w kolejnej dekadzie.
Średnio każdy dzień na Ziemi składa się z 86 400 sekund. Ale obrót Ziemi nie jest doskonale idealny i równy, zmienia się nieznacznie przez cały czas – między innymi w zależności od ruchów płynnego jądra, oceanów i atmosfery naszej planety. Czas uniwersalny (Universal Coordinated Time, UTC), czyli oficjalna międzynarodowa metoda pomiaru czasu, opiera się na zegarze atomowym, który odmierza czas nie na bazie zmian w położeniu Ziemi czy Słońca, ale na podstawie ruchu elektronów w atomach schłodzonych do zera absolutnego. Dlaczego? Zegary atomowe są po prostu pod tym względem znacznie bardziej precyzyjne i niezmienne.
Gdy zatem obrót Ziemi (wyznaczający w sposób "klasyczny" długość trwania dnia i nocy) oraz wskazania jeszcze dokładniejszych zegarów atomowych nie są ze sobą do końca zsynchronizowane, należy coś z tym zrobić. Któraś z metod pomiaru czasu musi być uprzywilejowana, podczas gdy druga zmuszona będzie ustąpić.
W praktyce gdy tylko czas astronomiczny opierający się na obrocie Ziemi zaczyna odbiega od UTC o więcej niż 0,4 sekundy, oficjalny dla całego świata (w tym dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej) czas UTC otrzymuje natychmiastową korektę w postaci dodatkowej sekundy przestępnej. Czasami dodawane są do danych dni pojedyncze sekundy przestępne. Ostatnio miało to miejsce w Sylwestra 2016 roku, gdy taka sekunda została dodana po 23 godzinach, 59 minutach i 59 sekundach 31 grudnia. Naukowcy dodają sekundę przestępną średnio co 18 miesięcy, począwszy od roku 1972. Zajmuje się tym Narodowy Instytut Standardów i Technologii (NIST).
Może zdarzyć się i tak, że sekundę trzeba odjąć. Takie odejmowanie sekund określa się mianem ujemnej sekundy przestępnej. W międzynarodowym pomiarze czasu nigdy dotąd nie było jeszcze ujemnej sekundy przestępnej, ale w 2020 r. pojawiła się taka możliwość. Miała ona stać się potrzebna około roku 2021. W 2020 roku rotacja Ziemi dość znacznie przyspieszyła, bijąc poprzedni rekord najkrótszego dnia, ustanowiony w 2005 roku, i to aż 28 razy. Najkrótszy dzień w 2020 roku miał miejsce 19 lipca, gdy Ziemia wykonała pełen obrót o 1,46 milisekundy szybciej niż zazwyczaj (86 400 sekund).
Teraz okazuje się, że przyśpieszenie ruchu wirowego nie jest już tak silne. W pierwszej połowie 2021 roku było wciąż znaczne, a średnia długość dnia wyniosła wówczas 0,39 milisekundy mniej niż w 2020 roku. Ale od 1 lipca do 30 września tego roku dni wydłużyły się średnio o 0,05 milisekundy w stosunku do rekordowego roku 2020. Według serwisu Time and Date oznacza to, że Ziemia nie przyspiesza już bardziej swojego obrotu. Mimo to ciągle kręci się szybciej niż w ostatnich dekadach. W oparciu o znajomość obecnego tempa rotacji można oszacować, że za około 10 lat i tak potrzebna będzie ujemna sekunda przestępna. Ostateczna decyzja należeć będzie do International Earth Rotation and Reference Systems Service (IERS) w Paryżu.
Oczywiście może też stać się inaczej – możliwe jest, że obrót Ziemi znowu zwolni, co może wymagać dodania zwykłej, dodatkowej sekundy w nadchodzących latach zamiast jej odejmowania. Nie można tego przewidzieć, naukowcy nie są bowiem pewni, co napędza długoterminowe zmiany w tempie obrotu planety. Próbowano badać to z pomocą modelowania komputerowego, ale okazuje się, że bardzo trudno jest przewidzieć skalę tych zmian na więcej niż sześć miesięcy do roku naprzód...
Tymczasem już w najbliższy (30/31 października) weekend czeka nas nieco bardziej zauważalna zmiana czasu: z letniego na zimowy.
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Czas na świecie
•    Astronomiczne pory roku

Źródło: Space.com/Live Science.
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Ślady gwiazd nad Albertą w Kanadzie uchwycone podczas nocnego obrotu Ziemi. Ruch wirowy ustabilizował się ostatnio w stosunku do 2020 roku. Źródło: Nick Fitzhardinge via Getty Images
Czas - Astronarium odc. 19
https://www.youtube.com/watch?v=IHFnolhfhyM

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/obrot-ziemi-spowolnil-ale-wciaz-mozemy-potrzebowac-ujemnej-sekundy

Obrót Ziemi spowolnił, ale wciąż możemy potrzebować ujemnej sekundy.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przygotowanie do Olimpiady Astronomicznej
2021-10-27. Redakcja AstroNETu
Mechanika nieba 5: Punkty Lagrange’a
W dotychczas publikowanych w tej serii artykułów z mechaniki nieba szczegółowo omówione zostało rozwiązanie tzw. problemu dwóch ciał, czyli zagadnienia polegającego na znalezieniu trajektorii ruchu jednego ciała względem drugiego oraz dodatkowych zależności opisujących ten ruch, takich jak prawa Keplera.
Autorem artykułu jest Aleksander Łyczek
Problem trzech ciał
W praktyce jednak bardzo często spotyka się układy złożone z więcej niż dwóch obiektów, jak chociażby nasz Układ Słoneczny i pozostałe układy planetarne co do których mamy pewność, że zawierają więcej niż jedną planetę, czy też układy wielokrotne gwiazd, którym najlepszym przykładem jest jednocześnie leżący najbliżej Słońca układ gwiazd – α Centauri, złożony z dwóch gwiazd ciągu głównego (α Centauri A i B) o charakterystyce widmowej zbliżonej do naszej dziennej gwiazdy, oraz oddalonego od nich mniejszego towarzysza w postaci czerwonego karła, znanego powszechnie jako Proxima Centauri (α Centauri C).
Ze względu na znaczne oddalenie trzeciego składnika od dwóch głównych gwiazd – odległość Proximy od środka masy układu jest średnio około 1000 razy większa niż dystans między składnikami A i B – oraz jego prawie 10 razy mniejszą masę niż każda z pozostałych gwiazd, układ trzech ciał można de facto potraktować jako “podwójny układ podwójny”. Wpływ grawitacyjny składnika C na pozostałe dwa jest pomijalny w stosunku do siły ich wzajemnego oddziaływania, co pozwala w pierwszym, bardzo dobrym przybliżeniu, rozpatrywać osobno ruch składników A i B względem siebie oraz ruch Proximy wokół większych towarzyszy, zastępując ich pojedynczym obiektem o masie równej sumie mas tych gwiazd umieszczonym w środku masy układu.
W ogólnym jednak przypadku, w którym układ jest złożony z trzech lub więcej ciał, nie istnieje nawet przybliżone rozwiązanie analityczne układu równań różniczkowych opisujących ruch obiektów. Istnieje jedynie kilka szczególnych sytuacji w których trajektorie obiektów można opisać jawnym równaniem. Dotyczą one przede wszystkim układu trzech ciał, w którym najmniejszy obiekt jest dużo mniej masywny niż pozostałe dwa lub spełnione są pewne warunki odnośnie jego położenia. Bez wątpienia jednym z nich jest znaczne oddalenie trzeciego ciała od środka układu, jak to ma miejsce we wspomnianym już przypadku α Centauri, jednak analizując sytuację dokładniej, można znaleźć jeszcze parę punktów, w których jeżeli umieścimy małe ciało na początku ruchu, będzie można opisać jego trajektorię w sposób jawny.
Punkty Lagrange’a
Wspomniane na końcu wstępu punkty to tzw. punkty Lagrange’a, o których niektórzy Czytelnicy mogli już wcześniej słyszeć. Znane także jako punkty libracyjne, od łacińskiego słowa libra, oznaczającego wagę – wynika to z faktu, że w punktach tych następuje równowaga sił grawitacyjnych i bezwładności, dzięki czemu umieszczone w nich ciało nie zmienia swojego położenia względem pozostałych dwóch większych obiektów. Istnienie oraz zależności na położenie tych punktów zostały wyprowadzone po raz pierwszy w XVIII w. przez jednego z geniuszy epoki, francuskiego matematyka Josepha Lagrange’a. Przyjrzymy się teraz bliżej owemu wyprowadzeniu.
Załóżmy, że mamy dane dwa ciała o masach  oraz   okrążające środek masy po orbitach kołowych. Wprowadźmy układ współrzędnych o początku w środku masy układu i wraz z nim rotujący z prędkością kątową  , aby oś X cały czas pokrywała się z prostą łączącą składniki 1 i 2. Płaszczyzna XY pokrywa się z płaszczyzną orbity, oś Z stanowi oś obrotu układu. Jest to układ nieinercjalny, co powoduje konieczność uwzględnienia w późniejszych rozważaniach siły bezwładności, którą w przypadku układów rotujących ze stałą prędkością kątową stanowią siła odśrodkowa oraz siła Coriolisa.
Więcej na stronie.
https://astronet.pl/autorskie/oa/mechanika-5-punkty-lagrangea/

Przygotowanie do Olimpiady Astronomicznej.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza planeta zaobserwowana w innej galaktyce
2021-10-27.

Astronomowie dostrzegli zjawisko, które może świadczyć o obecności planety wokół dwóch gwiazd w galaktyce M51.
M51 ze względu na kształt jest nazywana Galaktyką Wir. Dzieli nas od niej ponad 20 milionów lat świetlnych. Naukowcy korzystający z kosmicznego teleskopu Chandra zauważyli w M51 gwiazdę , która na pewien czas „zniknęła”. Takie zjawisko może być spowodowane obecnością planety. Byłby to pierwszy taki obiekt zaobserwowany poza naszą Galaktyką.
Astronomowie odkrywają planety pozasłoneczne wykorzystując między innymi metodę tranzytu. Kiedy obiekt przechodzi na tle tarczy gwiazdy, obserwujemy spadek jej blasku. Jednak takie badania ograniczone są do Drogi Mlecznej. Inne galaktyki są zbyt odległe, aby móc obserwować niewielkie spadki jasności poszczególnych gwiazd, świadczące o obecności planet.
Zaobserwowana w galaktyce M51 gwiazda nie świeci jednak jak w typowy sposób. To tak naprawdę układ podwójny, składający się gwiazdy podobnej do naszego Słońca oraz gwiazdy neutronowej lub czarnej dziury. „Zwyczajna” gwiazda jest obdzierana z gazu za sprawą silnej grawitacji towarzysza. Materia, zbliżając się do czarnej dziury lub gwiazdy neutronowej, rozgrzewa się i zaczyna świecić. Emituje głównie promieniowanie rentgenowskie. Ponieważ obszar, z którego pochodzi blask jest mały, łatwo go przysłonić. Okrążająca taki układ podwójny planeta nie spowodowałaby spadku jasności, a całkowicie zablokowałaby promieniowanie - tak jak w przypadku całkowitego zaćmienia Słońca na Ziemi. W ten sposób możliwe byłoby zaobserwowanie bardzo odległego tranzytu egzoplanety.
,, Próbujemy otworzyć zupełnie nową arenę do znajdowania innych światów, szukając kandydatów na planety na długościach fal rentgenowskich, strategii, która umożliwia odkrycie ich w innych galaktykach.
Rosanne Di Stefano z Centrum Astrofizyki / Harvard & Smithsonian w Cambridge.
Na podstawie danych z teleskopu Chandra astronomowie określili, że potencjalna planeta ma rozmiary Saturna i okrąża układ podwójny w odległości blisko 3 miliardów kilometrów. Aby potwierdzić odkrycie i dowiedzieć się więcej o planecie astronomowie muszą czekać na kolejny tranzyt. Ze względu na znaczną odległość planety od okładu czas obiegu jest długi. Następny tranzyt spodziewany jest za około 70 lat.
,, Niestety, aby potwierdzić, że widzimy planetę, prawdopodobnie musielibyśmy czekać dziesięciolecia, aby zobaczyć kolejny tranzyt.
Nia Imara z University of California w Santa Cruz, współautorka badania
Wytłumaczeniem spadku blasku może być również chmura pyłu przysłaniająca źródło promieniowania. Jednak to właśnie planeta bardziej pasuje do charakterystyki zaobserwowanego zjawiska. Jeśli w układzie podwójnym w galaktyce M51 istnieje planeta, prawdopodobnie miała burzliwą przeszłość. Egzoplaneta musiałaby przetrwać wybuch gwiazdy, która utworzyła czarną dziurę lub gwiazdę neutronową.
Autorzy badań przeszukują archiwa teleskopu Chandra oraz XMM-Newton w poszukiwaniu kolejnych kandydatów na egzoplanety w innych galaktykach. W zbiorach znajdują się informacje dla galaktyk bliższych niż M51. Umożliwi to poszukiwanie krótszych tranzytów, a tym samym planet mniejszych oraz okrążających gwiazdę bliżej niż planeta w galaktyce M51. Interesującym kierunkiem badań jest również badanie takich zjawisk w Drodze Mlecznej, aby odkryć pobliskie planety w niezwykłych środowiskach.
źródło: NASA
Miejsce zaobserwowanego wydarzenia w galaktyce M51 oraz artystyczna wizja układu podwójnego. Źródło: X-ray: NASA/CXC/SAO/R. DiStefano, et al.; Optical: NASA/ESA/STScI/Grendler; Illustration: NASA/CXC/M.Weiss

https://nauka.tvp.pl/56605489/pierwsza-planeta-zaobserwowana-w-innej-galaktyce

Pierwsza planeta zaobserwowana w innej galaktyce.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA: W tej puszce może znajdować się pozaziemskie życie

2021-10-26. Filip Mielczarek

Naukowcy z NASA poinformowali, że otworzyli kolejną część zasobnika z próbkami, które przybyły do nas w kapsule prosto z planetoidy Ryugu. Próbka stanowi nie tylko potencjalne zagrożenie dla przyrody naszej planety, ale również w pyle mogą ukrywać się obce formy życia.


Amerykańska Agencja Kosmiczna poinformowała, że w Johnson Space Center trwają analizy niezwykle cennych próbek, które zostały pobrane przez japońską sondę Hayabusa-2 bezpośrednio z powierzchni planetoidy Ryugu. Na opublikowanych zdjęciach na serwisie Twitter możemy zobaczyć zasobnik, w którym znajduje się sporo czarnego jak węgiel pyłu. Naukowcy nazywają zasobnik Puszką Pandory.
Chociaż w sumie pozyskano zaledwie kilkaset miligramów pyłu, czyli niedużo, naukowcom taka ilość w zupełności wystarczy, by przeprowadzić analizy i rozwikłać wiele tajemnic związanych z tym obiektem, a także historią ewolucji Układu Słonecznego i pojawienia się życia na naszej planecie. Pierwsze wyniki badań powinny być opublikowane w ciągu najbliższych kilku tygodni.
Astrobiolodzy uważają, że takie obiekty jak Ryugu mogły w przeszłości uderzać w naszą planetę i przynieść na nią składniki życia, które na przestrzeni milionów lat zaowocowały pojawieniem się pierwszych organizmów biologicznych. Jeśli w rzeczywistości było tak, jak sugerują, to życie we Wszechświecie może być bardziej powszechne, niż nam się wydaje.

Kapsuła z próbkami skał z planetoidy pod koniec 2020 roku wylądowała na terenie poligonu wojskowego o nazwie Woomera, który leży w Australii Południowej. Materiał został pozyskany w 2018 i 2019 roku przez japońską sondę Hayabusa-2. Misja sondy trwała aż 6 lat, ale wszystkie jej etapy przebiegły perfekcyjnie. Trzeba tutaj podkreślić, że było to najbardziej skomplikowane przedsięwzięcie w historii japońskiego przemysłu kosmicznego, a także całej ludzkości.

 Naukowcy podkreślają, że planetoida Ryugu była kiedyś częścią większych obiektów, a mianowicie Polany i Eulalii, czyli ciał niebieskich znajdujących się w pasie planetoid, leżącym pomiędzy Marsem a Jowiszem. Oba obiekty doświadczyły zderzeń z większymi obiektami, a z ich części uformowała się właśnie Ryugu.

 Próbki pyłu z powierzchni planetoidy Ryugu /JAXA /materiały prasowe

https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-nasa-w-tej-puszce-moze-znajdowac-sie-pozaziemskie-zycie,nId,5606282

NASA W tej puszce może znajdować się pozaziemskie życie.jpg

NASA W tej puszce może znajdować się pozaziemskie życie2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

MilSatCom Francji wchodzi w nową generację. Satelita Syracuse-4A na orbicie
2021-10-27.
W niedzielę 24 października br. (czasu polskiego) z kosmodromu Kourou w Gujanie Francuskiej został pomyślnie wyniesiony w kosmos ładunek zawierający dwa ciężkie satelity telekomunikacyjne. Jednym z nich był instrument stworzony na potrzeby francuskich sił zbrojnych: Syracuse-4A. Jest to system, który ma zapewnić Francji awans generacyjny pod względem możliwości komunikacji i samej ochrony swojego sprzętu na orbicie geostacjonarnej.
"Syracuse IV to duży program, który przyczynia się do poprawy francuskich zdolności w zakresie obrony w przestrzeni kosmicznej, co ma decydujące znaczenie dla naszej suwerenności" - stwierdziła minister sił zbrojnych Republiki Francuskiej, Florence Parly, na okoliczność udanego wyniesienia obiektu Syracuse-4A z wykorzystaniem rakiety nośnej Ariane 5. Wątek obrony w kosmosie padł tutaj w dwojakim znaczeniu, gdyż poza szerszymi możliwościami zapewnienia zabezpieczonej transmisji na użytek operacji militarnych na Ziemi, sam satelita dysponuje nowymi zdolnościami zwiększającymi zakres jego własnej ochrony przed nieprzyjazną ingerencją.
Jak wskazują francuskie media, Syracuse-4A charakteryzuje się dużą odpornością na nawet najbardziej ekstremalne metody cyberataków i zagłuszania, dzięki skomplikowanej aparaturze, w tym aktywnej antenie przeciwzakłóceniowej i cyfrowemu procesorowi pokładowemu. Satelita jest także lepiej chroniony przed impulsami elektromagnetycznymi, które mogłyby powstać w wyniku wybuchu jądrowego. "Syracuse 4A został zaprojektowany tak, aby wytrzymać ataki zbrojne z Ziemi i z kosmosu" – powiedział płk Stephane Spet, rzecznik francuskich sił powietrznych. Zaznaczył, że satelita jest wyposażony w unikatowe środki obserwacji swojego najbliższego otoczenia oraz w zdolność podejmowania manewrów unikowych i ucieczkowych, umożliwiających zapobieganie wrogiej ingerencji.
Wskazuje się także, że takie dostosowanie francuskiego satelity jest odpowiedzią na notowane w ostatnich latach przypadki podejrzanej aktywności rosyjskich satelitów. Niektóre z nich dotyczyły wprost obiektów francuskich umieszczonych na orbicie geostacjonarnej (tam, gdzie znajdują się kluczowe systemy telekomunikacji). Jeden z takich incydentów miał dotyczyć zgłoszonej w 2017 r. sytuacji z rosyjskim satelitą Łucz/Olimp-K, który miał wykonywać wówczas manewry sugerujące zamiar inwigilowania francusko-włoskiego satelity telekomunikacyjnego Athena-Fidus. Nie bez znaczenia jest też sytuacja z lipca 2020 roku, gdy amerykańskie dowództwo kosmiczne oskarżyło Rosjan o "przeprowadzenie testu broni antysatelitarnej w kosmosie" - był to przypadek klasyfikowany przez USA jako kinetyczne wystrzelenie (z użyciem obiektu-pocisku miotanego z wnętrza satelity).
Ten start jest konkretną ilustracją wzmocnienia naszych wojskowych zasobów kosmicznych wspieranych przez ustawę o przysposobieniu militarnym na lata 2019-2025. Ambicję tę potwierdziła nowa strategia kosmiczna w dziedzinie obronności ogłoszona przez Florence Parly w 2019 r., z dodatkowymi 700 mln EUR do 2025 r., co przyniesie 4,3 mld EUR inwestycji Ministerstwa Sił Zbrojnych w sektorze kosmicznym. Zaowocowało to już uruchomieniem programu Ares poświęconego systemom obserwacji i samoobronny w przestrzeni kosmicznej dla naszych satelitów, wraz z powołaniem nowego Dowództwa Kosmicznego.
Francuska agencja uzbrojenia - Direction générale de l'armement (DGA)
Satelitarna konstelacja Syracuse, na przestrzeni lat rozwoju, zgromadziła na orbicie łącznie ponad 50 instrumentów, działając przy tym wspólnie z zasobami komercyjnego systemu łączności Telcomarsat. Pozostając samodzielnym programem militarnym, Syracuse podlega nominalnie pod dowództwo francuskiej marynarki wojennej. Jego satelity wykorzystuje się w koordynacji i dowodzeniu, obsłudze ekspedycji i dyslokacji wojsk, a także zarządzaniu logistyką operacji.
W lipcu 2019 roku resort obrony Francji podał, że czwarta generacja satelitów Syracuse będzie wyposażona w systemy wizyjne do identyfikacji potencjalnych nieprzyjaznych i niebezpiecznych zachowań na orbicie. Planowana już dalsza, piąta generacja tych satelitów ma natomiast posiadać już środki walki kosmicznej i odpierania nieautoryzowanej ingerencji. Założenia zwiększonej ochrony własnych satelitów są ważnym punktem podpisanego we wrześniu 2019 roku przez minister Florence Parly dekretu o utworzeniu Dowództwa Kosmicznego (Commandement de l'espace - CDE) w ramach Sił Powietrznych Republiki Francuskiej.
Instrumenty najnowszej wdrażanej (czwartej) generacji systemu zamówiono w 2018 roku, wraz z ogłoszeniem przez francuskie Ministerstwo Obrony zapotrzebowania na trzy nowe składniki konstelacji. Najpierw zamówiono dwa (4A oraz 4B) - rozwijane przez Airbus Defence & Space (platforma satelitarna) oraz Thales Alenia Space (ładunek użyteczny), z perspektywą dostarczenia trzeciego obiektu do 2030 roku.
Poza wspominanym dotąd satelitą telekomunikacyjnym francuskich sił zbrojnych, w trakcie niedzielnego wystrzelenia rakiety Ariane 5 na orbitę poleciał też inny duży instrument - cywilny system SES-17. To duży satelita telekomunikacyjny, którego operatorem jest luksemburska spółka SES.
Źródło: DGA/Arianespace/PAP

Ilustracja: Direction générale de l'armement/Thales Group [defense.gouv.fr]

Ilustracja: Ministère des Armées/Direction générale de l'armement/Thales Alenia Space [defense.gouv.fr]

#Espace - Syracuse IV : nouvelle génération de télécommunications militaires par satellites
https://www.youtube.com/watch?v=lgzhCOrmccs

https://www.space24.pl/milsatcom-francji-wchodzi-w-nowa-generacje-satelita-syracuse-4a-na-orbicie

MilSatCom Francji wchodzi w nową generację. Satelita Syracuse-4A na orbicie.jpg

MilSatCom Francji wchodzi w nową generację. Satelita Syracuse-4A na orbicie2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy wyciskają z marsjańskiego helikoptera ostatnie soki. Ingenuity sprawdza, czy poradzi sobie w nowych warunkach
2021-10-27Radek Kosarzycki
Po dwóch tygodniach ciszy, kiedy to Mars znajdował się za Słońcem, znów mamy kontakt z Czerwoną Planetą. Od razu po odzyskaniu łączności z Ziemią, na Marsie ruszyły prace. Ingenuity ponownie wzbił się w powietrze.
To jest wprost niesamowite. Kiedy 19 kwietnia 2021 r. helikopter Ingenuity oderwał się od powierzchni Marsa wykonując pierwszy w historii lot silnikowy nad powierzchnią innego globu niż Ziemia, byliśmy świadkami tworzenia się historii. Nikt wtedy jeszcze nie wiedział, czy lot zakończy się udanym lądowaniem. Lot przebiegł lepiej niż się komukolwiek marzyło. Niespełna dwukilogramowy dron wzniósł się na dwa metry, po czym kontrolując całkowicie lot, miękko usiadł w tym samym miejscu.
Wtedy też naukowcy z zespołu misji komentując to przełomowe wydarzenie mówili, że mają przed sobą jeszcze kilka lotów, z których każdy będzie coraz trudniejszy. Wtedy jednak zakładano, że helikopter przetrwa w warunkach marsjańskich około 4 tygodni, a więc kolejne 4 loty musiały odbyć się stosunkowo szybko. Nie było bowiem wiadomo czy naprzemienne zamarzanie i odmarzanie paneli słonecznych zasilających urządzenie nie spowoduje ich uszkodzenia.
Minęło już ponad pół roku…
19 października 2021 r. minęło pół roku od pierwszego lotu Ingenuity na Marsie. Wbrew pozorom urządzenie nie jest jeszcze wrakiem, którego powoli przykrywa marsjański pył. Jest wręcz odwrotnie.
Czternasty już lot małego helikoptera odbył się w ostatnią niedzielę, 24 października. Co więcej, nie był to tylko rutynowy lot, a test zupełnie nowego aspektu lotów na Marsie.
Stopniowo bowiem zmienia się pora roku na Marsie i w miejscu, w którym znajduje się Ingenuity oraz łazik Perseverance robi się coraz cieplej. Im cieplej się robi, tym powietrze jest rzadsze, tym samym Ingenuity, aby się wznieść, musi szybciej kręcić wirnikami.
Naukowcy postanowili zatem sprawdzić, jak Ingenuity poradzi sobie z lotem przy wyższej prędkości obrotowej. Dotychczas wystarczało 2537 obr./min. W niedzielę prędkość wirników zwiększono do 2700 obr./min. Jak się można było spodziewać, krótki podskok przebiegł bez żadnych problemów. Co więcej, inżynierowie są przekonani, że w razie czego będzie można tę prędkość jeszcze zwiększyć w kolejnych lotach.
Oznacza to, że Ingenuity ma przed sobą jeszcze wiele kolejnych lotów, których pierwotnie nikt nie planował. Dzięki temu łazik Perseverance zyskał dodatkowe „latające” oczy, które mogą skanować teren, w który łazik dopiero się wybiera. Na podstawie zdjęć wykonanych podczas takich lotów, inżynierowie mogą wybrać optymalną drogę dla łazika, ustalić czyhające na niego niebezpieczeństwa, a być może znaleźć także ciekawe obiekty, które warto byłoby zbadać z bliska. Pierwotnie łazik miał przeżyć na Marsie miesiąc. Za pół roku dowiemy się, czy przypadkiem nie przetrwa całego roku.
https://spidersweb.pl/2021/10/mars-ingenuity-lot-nr-14.html

Naukowcy wyciskają z marsjańskiego helikoptera ostatnie soki. Ingenuity sprawdza, czy poradzi sobie w nowych warunkach.jpg

Naukowcy wyciskają z marsjańskiego helikoptera ostatnie soki. Ingenuity sprawdza, czy poradzi sobie w nowych warunkach2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hubble, TESS i skazana na zagładę gwiazda
2021-10-27.
Naukowcy dostrzegli kataklizmiczną śmierć pewnej gwiazdy. Supernowa uchwycona przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a może posłużyć do badań nad innymi kosmicznymi eksplozjami. Hubble uchwycił wybuchającą gwiazdę tak wcześnie, że zdaniem astronomów obserwacje te mogą ostatecznie pomóc w utworzeniu systemu „wczesnego ostrzegania” dla innych gwiazd, które mogą wkrótce wybuchnąć.
Naukowcy już określili wybuchającą supernową SN 2020fqv mianem Kamienia z Rosetty dla supernowych. To nawiązanie do Kamienia z Rosetty, na który ten sam tekst został napisany trzema różnymi sposobami, co pozwoliło historykom odczytywać egipskie hieroglify. Na kamieniu napisy wyryto w starożytnej grece, która była dobrze znana ówczesnym uczonym, ale także w dwóch formach pisma egipskiego, które wówczas były słabo zrozumiane. Kamień z napisami datowanymi na około 2200 lat wstecz został przypadkowo znaleziony w 1799 roku przez żołnierzy armii napoleońskiej przebywających w Egipcie. Obecnie można go oglądać w British Museum w Londynie. Sam termin „Kamień z Rosetty” jest często używany jako metafora procesu lub metody odszyfrowywania jakichś informacji.
– Po raz pierwszy byliśmy w stanie zweryfikować masę gwiazdy za pomocą trzech różnych metod – dla jednej supernowej, a wszystkie z nich dały nam spójne wyniki – mówi główny autor nowej publikacji, astronom Samaporn Tinyanont. – Teraz należy to kontynuować i iść naprzód, korzystając z tych różnych metod i łącząc je ze sobą. Jest wiele innych supernowych, dla których znamy masy wyznaczone z jednej metody, ale już nie z pozostałych.
SN 2020fqv znajduje się w odległości około 60 milionów lat świetlnych od Ziemi i leży w granicach gwiazdozbiorze Panny. Supernowa została po raz pierwszy zauważona w kwietniu 2020 roku w Obserwatorium Palomar w San Diego w Kalifornii. Przypadkiem supernowa znalazła się również w polu widzenia satelity Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS), którego główną misją jest poszukiwanie stosunkowo bliskich planet pozasłonecznych. Wkrótce potem Hubble i kilka teleskopów naziemnych dołączyło do jej kampanii obserwacyjnej.
Kosmiczny Teleskop Hubble'a pozwolił naukowcom przyjrzeć się materii znajdującej się blisko gwiazdy w zaledwie kilka godzin po wybuchu supernowej. Jest ona nazywana materią okołogwiazdową. Z uwagi na to, że taka materia dość bezpośrednio przylegała do gwiazdy aż do ostatnich chwil gwiazdowego życia, jej zbadanie pozwala astronomom dowiedzieć się dużo więcej o tym, co dokładnie działo się z gwiazdą tuż przed jej gwałtowną śmiercią. Bardzo rzadko zachodzi możliwość zbadania w tym czasie materii okołogwiazdowej, ponieważ jest ona widoczna tylko przez krótki czas, a zwykle zaczynamy obserwować supernowe dopiero kilka dni po ich (obserwowanym na Ziemi) wybuchu. Jednak w tym przypadku udało się wykonać bardzo szybkie obserwacje z pomocą Hubble'a, po raz pierwszy uzyskując tak natychmiastowe i pełne obserwacyjne pokrycie obszaru znajdującego się tuż obok wybuchającej gwiazdy.
Co więcej, naukowcy mieli również dostęp do archiwum danych Hubble'a dla obserwacji tej gwiazdy aż do kilkudziesięciu lat wstecz. Astronomowie spojrzeli na te serie zdjęć i dołączyli do nich obserwacje z TESS dla dni poprzedzających eksplozję, a także obserwacje pochodzące z czasu eksplozji. Następnie na tej podstawie obliczono masę eksplodującej gwiazdy za pomocą trzech różnych metod: porównania obserwacji z modelami teoretycznymi, wykorzystania informacji z archiwalnych zdjęć Hubble'a z 1997 roku (miało to wykluczyć z modelu gwiazdy o większych masach) oraz pomiaru ilości tlenu w supernowej, który jest dobrym wskaźnikiem masy takich gwiazd. Wszystkie trzy metody dały zbliżone wyniki, z szacunkową masą wybuchającej gwiazdy od 14 do 15 razy większą od masy Słońca.
Jedną ze znanych nam, niestabilnych i wielkich gwiazd jest Betelgeza, czerwony nadolbrzym będący już u schyłku swojego życia, ale wciąż zadziwiający astronomów. Współautor omawianej pracy, Ryan Foley z Uniwersytetu Kalifornijskiego, osobiście nie uważa, że Betelgeza już w najbliższym (mierząc naszą ziemską miarą) czasie eksploduje. Wierzy natomiast, że SN 2020fqv pomoże astrofizykom w zbudowaniu bazy podobnych gwiazd do przyszłych obserwacji.
– To może być system ostrzegawczy – podsumowuje uczony. –Jeśli widzimy, że jakaś gwiazda zaczyna nieco drgać, coś ciekawego zaczyna się z nią dziać, to być może powinniśmy zwrócić na to większą uwagę i spróbować określić, co się tam dzieje, nim gwiazda wybuchnie. Znajdujemy coraz więcej takich gwiazd, więc będziemy mogli lepiej zrozumieć, co ma miejsce w ostatnich kilku latach ich życia.
 
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Oryginalna publikacja: Progenitor and Close-In Circumstellar Medium of Type II Supernova 2020fqv from High-Cadence Photometry and Ultra-Rapid UV Spectroscopy (MNRAS 2021)
 

Źródło: Space.com
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Supernowa SN 2020fqv uchwycona przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Źródło: NASA/ESA/Ryan Foley/UC Santa Cruz/Joseph DePasquale/STScI / Lick Observatory
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/hubble-tess-i-skazana-na-zaglade-gwiazda

Hubble, TESS i skazana na zagładę gwiazda.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zderzenia gwiazd neutronowych są „kopalnią złota” ciężkich pierwiastków
2021-10-27.
Według najnowszych badań zderzenia pomiędzy dwiema gwiazdami neutronowymi wytworzyły więcej ciężkich pierwiastków w ciągu ostatnich 2,5 mld lat niż zderzenia pomiędzy gwiazdami neutronowymi i czarnymi dziurami.

Większość pierwiastków lżejszych od żelaza powstaje w jądrach gwiazd. Rozgrzane centrum gwiazdy napędza fuzję protonów, ściskając je ze sobą w celu zbudowania coraz cięższych pierwiastków. Naukowcy zastanawiali się jednak, co mogłoby dać początek złotu, platynie i reszcie cięższych pierwiastków we Wszechświecie, których powstanie wymaga więcej energii niż gwiazda jest w stanie wykrzesać.

Nowe badania przeprowadzone przez naukowców z MIT i University of New Hampshire wykazały, że z dwóch od dawna podejrzewanych źródeł metali ciężkich, jedno jest bardziej kopalnią złota niż drugie.

Badania, opublikowane 25 października 2021 roku w Astrophysical Journal Letters, donoszą, że w ciągu ostatnich 2,5 mld lat, więcej metali ciężkich zostało wytworzonych w zderzeniach dwóch gwiazd neutronowych, niż w zderzeniach pomiędzy gwiazdą neutronową i czarną dziurą.

Badanie to jest pierwszym, które porównuje te dwa typy zderzeń pod względem produkcji metali ciężkich i sugeruje, że podwójne gwiazdy neutronowe są prawdopodobnym kosmicznym źródłem złota, platyny i innych metali ciężkich, które widzimy dzisiaj. Odkrycia mogą również pomóc naukowcom określić tempo, w jakim metale ciężkie są produkowane we Wszechświecie.

Efektywny błysk
Gdy gwiazdy przechodzą fuzję jądrową, potrzebują energii do stopienia protonów, aby utworzyć cięższe pierwiastki. Gwiazdy są wydajne w produkcji lżejszych pierwiastków, od wodoru po żelazo. Jednak stopienie 26 protonów w żelazie staje się energetycznie nieefektywne.

Naukowcy podejrzewali, że odpowiedzią mogą być supernowe. Kiedy masywna gwiazda zapada się w supernową, żelazo w jej centrum może łączyć się z lżejszymi pierwiastkami, tworząc te ciężkie.

W 2017 roku potwierdzono jednak obiecującego kandydata w postaci fuzji podwójnej gwiazdy neutronowej, wykrytej po raz pierwszy przez detektory fal grawitacyjnych LIGO i Virgo. Detektory wychwyciły fale grawitacyjne, które powstały 130 mln lat świetlnych od Ziemi, w wyniku zderzenia dwóch gwiazd neutronowych.

Kosmiczna fuzja wyemitowała błysk światła, który zawierał sygnatury ciężkich metali.

Binarna kopalnia złota
Hsin-Yu Chen z Instytutu Astrofizyki i Badań Kosmicznych Kavli w MIT oraz jej koledzy zastanawiali się: jak zderzenia gwiazd neutronowych można porównać do zderzeń między gwiazdą neutronową i czarną dziurą? Jest to inny typ złączenia, które zostało wykryte przez LIGO i Virgo i potencjalnie może być fabryką metali ciężkich. W pewnych warunkach, jak podejrzewają naukowcy, czarna dziura mogłaby zakłócić gwiazdę neutronową tak, że ta rozbłysła by i wypluła ciężkie metale zanim czarna dziura całkowicie połknęła by gwiazdę.

Zespół naukowców postanowił określić ilość złota i innych metali ciężkich, jaką każdy typ fuzji może wyprodukować. W swojej analizie skupili się na dotychczasowych obserwacjach LIGO i Virgo dotyczących dwóch fuzji podwójnych gwiazd neutronowych oraz dwóch złączeniach gwiazd neutronowych z czarnymi dziurami.

Najpierw oszacowali masę każdego obiektu w każdej fuzji, jak również prędkość rotacyjną każdej czarnej dziury, rozumując, że jeżeli czarna dziura jest zbyt masywna lub powolna, połknie gwiazdę neutronową zanim ta będzie miała szansę wytworzyć ciężkie pierwiastki. Określili również odporność każdej gwiazdy neutronowej na zniszczenie. Im bardziej odporna gwiazda, tym mniej prawdopodobne jest, że będzie produkować ciężkie pierwiastki. Na podstawie obserwacji LIGO, Virgo i innych obserwatoriów oszacowali, jak często dochodzi do jednej fuzji w porównaniu do drugiej.

Wreszcie, zespół wykorzystał symulacje numeryczne opracowane przez Francoisa Foucarta, współautora pracy, aby obliczyć średnią ilość złota i innych metali ciężkich, jaką wytworzy każda fuzja, biorąc pod uwagę różne kombinacje masy obiektów, ich rotacji, stopnia zakłócenia i częstotliwości występowania.

Badacze stwierdzili, że złączenia podwójnych gwiazd neutronowych mogą generować średnio od dwóch do 100 razy więcej metali ciężkich niż fuzje gwiazd neutronowych z czarnymi dziurami. Szacuje się, że cztery zderzenia, na których oparli swoją analizę, miały miejsce w ciągu ostatnich 2,5 mld lat. Wnioskuje więc, że przynajmniej w tym okresie więcej ciężkich pierwiastków zostało wyprodukowanych w wyniku fuzji podwójnych gwiazd neutronowych niż w wyniku zderzeń gwiazd neutronowych z czarnymi dziurami.

Chen i jej koledzy mają nadzieję, że po wznowieniu obserwacji przez LIGO i Virgo w przyszłym roku, więcej detekcji poprawi oszacowania zespołu dotyczące tempa, w jakim każde zderzenie produkuje ciężkie pierwiastki. Tempo to z kolei może pomóc naukowcom w określeniu wieku odległych galaktyk, na podstawie obfitości ich różnych pierwiastków.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
MIT

Urania
Wizja artystyczna zderzenia dwóch gwiazd neutronowych. Źródło: National Science Foundation/LIGO/Sonoma State University/A. Simonnet, edytowane przez: MIT News

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/10/zderzenia-gwiazd-neutronowych-sa.html

Zderzenia gwiazd neutronowych są kopalnią złota ciężkich pierwiastków.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy stworzyli nowy stan materii
2021-10-27.
Właściwości nowego nadprzewodnika pozwalają na zakwalifikowanie go jako nowego stanu materii.
Nadprzewodnictwo to najbardziej znany rodzaj czegoś, co fizycy nazywają uporządkowanym stanem kwantowym. Powstaje w wyniku kondensacji par elektronów. Nowo opracowany materiał opiera się jednak na podwójnej parze elektronów. Jest to tak zwany poczwórny kondensat fermionów.
Nadprzewodnik powstał dzięki pracy naukowców z Królewskiego Instytutu Technologicznego w Sztokholmie. Potwierdza teorię opracowaną w 2004 roku, przewidującą nowy stan materii oparty na czwórkach elektronowych. Posiada inne właściwości magnetyczne niż klasyczne nadprzewodniki.
Materiał oparty jest na specjalnie domieszkowanym żelazie. Domieszkowanie to proces, który dzięki dodaniu określonych pierwiastków pozwala na stworzenie niedoboru lub nadmiaru elektronów. Proces wykorzystywany jest w produkcji półprzewodników, na których oparta jest współczesna elektronika. Z kolei nadprzewodniki, substancje o zerowym oporze elektrycznym, mogą mieć zastosowanie w produkcji komputerów kwantowych i urządzeń nowej generacji.
Naukowcy nie wiedzą jeszcze w jaki sposób uda się wykorzystać odkrycie. Badania są na wczesnym etapie. Wciąż nie są znane wszystkie właściwości nowego materiału.
fot. Shutterstock

https://nauka.tvp.pl/56611664/naukowcy-stworzyli-nowy-stan-materii

Naukowcy stworzyli nowy stan materii.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Australia zbuduje łazika księżycowego
2021-10-27.
NASA i Australijska Agencja Kosmiczna podpisały kontrakt o współpracy w ramach programu Artemis. Australia ma zbudować łazika księżycowego.
W ramach umowy konsorcjum australijskich firm i organizacji badawczych opracuje małego łazika, który może operować na powierzchni Księżyca. Byłby w stanie podnieść i przenieść księżycowy regolit (rozbitą skałę i pył) do obsługiwanego przez NASA systemu przetwarzania próbek na komercyjnym lądowniku księżycowym. Łazik miałby polecieć na Srebrny Glob już w 2026 roku. Wspomoże działania związane z programem NASA Artemis, którego głównym celem jest powrót człowieka na Księżyc.
,, Ta umowa posłuży do wzmocnienia długotrwałych relacji między Stanami Zjednoczonymi a Australią w obszarach związanych z eksploracją kosmosu – relacji, która sięga ponad pół wieku do czasów programu Apollo.
Bill Nelson, administrator NASA
Porozumienie będzie wspierane w ramach inicjatywy rządu australijskiego o wartości 150 milionów dolarów. Australia jest szczególnie skoncentrowana na systemach robotycznych, czujnikach, technologiach zasobów i planetologii, które mogą wnieść długoterminowy wkład w przyszłe działania w zakresie eksploracji kosmosu.
,, Australia znajduje się w czołówce technologii robotyki i systemów do operacji zdalnych, które będą miały kluczowe znaczenie dla ustanowienia zrównoważonej obecności na Księżycu i ostatecznie wesprze eksplorację Marsa przez człowieka.
Enrico Palermo, szef Australijskiej Agencji Kosmicznej
Partnerstwo między NASA a Australijską Agencją Kosmiczną poszerza program Artemis o kolejne sektory geograficzne, naukowe i technologiczne. Rezultatem będzie eksploracja Księżyca, która ma mieć prawdziwie globalny charakter. Zakorzeniony zarówno w celach naukowych, jak i pokojowej eksploracji kosmosu.
źródło: NASA
Artystyczna wizja prac badawczych na Księżycu. Źródło: NASA
https://nauka.tvp.pl/56607062/australia-zbuduje-lazika-ksiezycowego

Australia zbuduje łazika księżycowego.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)