Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Paweł Baran

Rekomendowane odpowiedzi

Nowa data startu teleskopu Jamesa Webba
2021-11-25.
NASA potwierdziła nową datę startu Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba na 22 grudnia. Testy wykazały, że kosmiczne obserwatorium nie uległo uszkodzeniu.
Inżynierowie NASA zakończyli dodatkowe testy potwierdzające, że Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba jest gotowy do lotu. Przygotowania do startu zostają wznowione. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami teleskop ma zostać wyniesiony w kosmos 22 grudnia.
Dlaczego przesunięto datę startu teleskopu Jamesa Webba?
Start został przesunięty ze względu na niebezpieczny incydent. Podczas podłączania teleskopu Jamesa Webba do mocowania w rakiecie nośnej doszło do awarii jednego z zacisków i urządzenie odłączyło się. Teleskop wpadł w niebezpieczne wibracje. Konieczne było przeprowadzenie dodatkowych testów w celu sprawdzenia, że kosmiczne obserwatorium nie uległo uszkodzeniu.
Prace nad nowym teleskopem NASA, ESA i Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej rozpoczęły się już w 1996 roku. Konstrukcja została od tego czasu przeprojektowana. Obserwatorium było gotowe już w 2016 roku, jednak podczas testów wykryto liczne niedociągnięcia. W czasie próbnego rozłożenia wielowarstwowej osłony termicznej doszło do jej uszkodzenia. Pracy nie ułatwiła pandemia koronawirusa, która znacząco spowolniła tempo przygotowań.
Teleskop Jamesa Webba będzie najpotężniejszym kiedykolwiek zbudowanym kosmicznym obserwatorium. Pozwoli zajrzeć miliardy lat wstecz i dostrzec najsłabsze obiekty z wysoką rozdzielczością.
źródło: NASA
Teleskop Jamesa Webba gotowy do startu. Fot NASA/Chris Gunn
https://nauka.tvp.pl/57113270/nowa-data-startu-teleskopu-jamesa-webba

Nowa data startu teleskopu Jamesa Webba.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Konkurs „W wyobraźni – oczywiście. 2021. Moja podróż z pilotem Pirxem”
2021-11-25..
Z okazji uczczenia setnej rocznicy urodzin Stanisława Lema dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 13 im. Świętej Barbary w Katowicach oraz Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach, Filia nr 16 organizują konkurs literacko-plastyczny dla dzieci ze szkół podstawowych województwa śląskiego. Konkurs kończy się 31 stycznia 2022 r.
Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 13 im. Świętej Barbary w Katowicach i Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach, Filia nr 16 zapraszają do udziału w konkursie uczniów klas I – VIII szkół podstawowych. Celem konkursu jest inspirowanie do twórczości artystycznej oraz promowanie dorobku prozatorskiego Stanisława Lema – pisarza, myśliciela i futurologa – z okazji 100. rocznicy jego urodzin.
Konkurs plastyczno-literacki, nad którym honorowy patronat objęło Planetarium Śląskie w Chorzowie,  wystartował 8 listopada br. i potrwa do 31 stycznia 2022 r. Informacja o wynikach konkursu ukaże się najpóźniej do 11.02.2022 r. na stronie internetowej Organizatora.
Konkurs obejmuje trzy grupy wiekowe:
•    I grupa – klasy I – III
•    II grupa – klasy IV – VI
•    III grupa – klasy VII – VIII
 
I grupa: Kategoria plastyczna
Zadaniem uczestnika jest wykonanie dowolną techniką pracy plastycznej w formacie A3 Moja podróż w kosmos zainspirowanej fragmentami Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema (CYTATY). W przypadku prac wykonanych techniką grafiki komputerowej dopuszcza się format A4.
II grupa: Kategoria literacko – plastyczna
Zadaniem uczestnika jest stworzenie dowolną techniką planszy opowieści graficznej w formacie A3 do wybranego fragmentu Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema. Prosimy o zatytułowanie swojej pracy. W przypadku prac wykonanych techniką grafiki komputerowej dopuszcza się format A4.
III grupa: Kategoria literacko – plastyczna
Zadaniem uczestnika jest stworzenie dowolną techniką planszy opowieści graficznej w formacie A3 do wybranego fragmentu Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema. Prosimy o zatytułowanie swojej pracy. W przypadku prac wykonanych techniką grafiki komputerowej dopuszcza się format A4.
Kategoria literacka
Moja podróż z pilotem Pirxem – w dowolnej formie rozwiń myśl, nawiązując do treści zbioru opowiadań Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema.
Prace będą oceniane zgodnie z następującymi kryteriami: znajomość treści opowiadań Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema, oryginalność ujęcia tematu, zastosowanie ciekawych rozwiązań literackich i plastycznych, poprawność językowa, stylistyczna, ortograficzna i interpunkcyjna.
Laureaci konkursu otrzymają dyplomy i nagrody rzeczowe.
Celami konkursu są:
•    uczczenie setnej rocznicy urodzin Stanisława Lema;
•    poznanie dzieła literatury science fiction;
•    rozwijanie zainteresowań czytelniczych i plastycznych, pobudzanie wyobraźni uczniów;
•    rozwijanie umiejętności literackich;
•    zachęcanie do prezentowania własnej twórczości;
•    pobudzanie do twórczego spędzania czasu.
 
Więcej informacji, w tym m.in. regulamin, znajduje się na stronie Zespołu Szkół Podstawowych nr 4 w Katowicach w zakładce Wydarzenia

Na prace organizatorzy czekają do 31 stycznia 2022 r.
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Planetarium Śląskie w Chorzowie, Zespół Szkół Podstawowych nr 4 w Katowicach
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/konkurs-w-wyobrazni-oczywiscie-2021-moja-podroz-z-pilotem-pirxem

Konkurs W wyobraźni – oczywiście. 2021. Moja podróż z pilotem Pirxem.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Planetoidy NEO mogą być źródłem przyszłych deszczów meteorów
2021-11-25.
Większość rojów meteorów wiąże się z kometami, ale te napędzane przez planetoidy mogą być bardziej powszechne niż sądzono.
Każdego dnia tysiące małych skał o wielkości od ziarna pyłu do kamyka wpadają w ziemską atmosferę, po czym ulegają w niej spaleniu. Liczne roje (deszcze) meteorów są z kolei widoczne, gdy nasza planeta przechodzi przez całe chmury złożone z takich skalnych odłamków.
Długo sądzono, że te liczne fragmenty zgrupowane w obłokach meteoroidów pochodzą wyłącznie z komet, których materia została podgrzana przez Słońce, na skutek czego ciała te, przechodząc w jego pobliżu, po prostu rozpadły się pod wpływem ciepła. Jednak na początku 2019 roku sonda kosmiczna OSIRIS-Rex (skrót od Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, and Security-Regolith Explorer) uchwyciła obrazy z bliskiej Ziemi planetoidy NEO o nazwie Bennu, które zmieniły zdanie uczonych na ten temat.
Zdjęcia pokazały małe kawałki skał, które wydawały się wystrzelone z powierzchni planetoidy. Część tych odłamków opadła z powrotem na jej powierzchnię, ale i spora część trafiła na orbitę wokół Bennu na kilka dni, a około 30 procent zostało wyrzuconych z obiektu taką prędkością, że ich kawałki wymknęły się grawitacji planetoidy i zaczęły niemal swobodnie krążyć wokół Słońca.
– To było zaskakujące – mówi Robert Melikyan z Lunar and Planetary Laboratory na Uniwersytecie w Arizonie. – Bennu nie posiada dużo lotnego materiału, który może się rozgrzewać i rozpadać w taki sposób, w jaki dzieje się to z kometami.
Melikyan wraz z zespołem modelował ewolucję chmury pyłu z tej planetoidy. Wyniki badań opublikowano w Journal of Geophysical Research: Planets na początku tego roku. Zgodnie z nimi odłamki te rozpraszają się wokół samej Bennu, ale i podążają za nią na podobnej, eliptycznej orbicie wokół Słońca.
Naukowcy uznali, że Słońce skutecznie przypieka skalistą powierzchnię Bennu, podobnie jak czyni to z kometami. Skały planetoidy doświadczają wtedy pełnej mocy tego ciepła przez około dwie godziny, a następnie ochładzają się, gdy Bennu ponownie staje w obliczu zimnej próżni kosmosu, daleko od Słońca. Naukowcy sądzą, że tak duży zakres różnic temperatur może powodować naprężenia i pęknięcia, które łamią skały na Bennu z siłą wystarczającą do wyrzucenia fragmentów niektórych z nich daleko ponad powierzchnię planetoidy. Bardzo małe ziarna meteorytów, które regularnie i z dużą prędkością uderzają w powierzchnię planetoidy, być może także wyrzucają wiele z tych połamanych kawałków w górę.
– Szansa na to, że te cząstki spotkają się w końcu z ziemską atmosferą, jest dość duża, gdy orbita Bennu znajdzie się bliżej Ziemi w kolejnym stuleciu – dodaje Melikyan. Jego zespół modelował orbitę planetoidy z dużą dokładnością dla lat 1788 – 2135. Wykazał, że pierwsza taka cząstka otrze się o ziemską atmosferę w roku 2101. Około roku 2130 i później model pokazuje znaczny wzrost liczby deszczów meteorytów, z największym przewidywanym na 24 września 2182 roku. Autorzy badań zauważają jednak, że nawet rój z 2182 roku będzie mało liczny. Cząstki pochodzące z planetoidy byłyby jednak dość duże w porównaniu z tymi pochodzącymi z typowych meteorów, więc mogą być zaobserwowane jako duże bolidy.
Obecnie roje meteorów Geminidów i Kwadrantydów są prawdopodobnie jedynymi dużymi deszczami meteorytów, które mogą pochodzić od planetoid. Możliwe jest też, że ich źródłem są komety podobne do planetoid. Astronomowie przez ostatnie kilkaset lat klasyfikowali planetoidy i komety jako zasadniczo różne obiekty, ale w ciągu ostatniej dekady zdaliśmy sobie sprawę, że przynajmniej niektóre z nich pod względem klasyfikacji leżą dosłownie na granicy między tymi dwoma typami.
Także inne planetoidy mogą wywołać deszcze meteorów – po tym, jak zbliżą się do Słońca, gdzie wahania temperatur rozbiją ich materiał skalny, tworząc chmury odłamków. Oczywiście im dalej planetoidy NEO są od Ziemi, tym lepiej dla nas. Ale jeśli zbliżą się wystarczająco i wyrzucą małe skaliste odłamki, powstałe w ten sposób deszcze mogą być miłym sposobem na zobaczenie małych kawałków ciał, które niegdyś orbitowały w pasie między Marsem a Jowiszem.
– Możliwość wystąpienia tego typu aktywności na bliskiej Ziemi asteroidzie Apophis podczas jej zbliżenia w 2029 roku może zaowocować bardzo pięknym deszczem meteorów – podsumowuje Melikyan.

Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Oryginalna publikacja naukowa
 
Źródło: Astronomy.com
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Bennu wyrzucająca cząsteczki ze swojej powierzchni. Obraz z 19 stycznia 2019 r. Źródło: NASA/Goddard/University of Arizona/Lockheed Martin
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/planetoidy-neo-moga-byc-zrodlem-przyszlych-deszczow-meteorow

Planetoidy NEO mogą być źródłem przyszłych deszczów meteorów.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Obrotowa "katapulta" w roli wyrzutni ładunków kosmicznych. Test prototypu
2021-11-25. Kacper Bakuła.
Amerykański startup SpinLaunch chce miotać ładunki orbitalne z użyciem systemów nośnych wykorzystujących do startu siłę odśrodkową wygenerowaną przez imponujących rozmiarów mechanizm obrotowy. Pomysł, uznawany początkowo za czysto hipotetyczny, rozwinął się ostatnio na tyle dobrze, że przeprowadzono udany test prototypu takiego urządzenia (w trzykrotnie mniejszej skali) miotającego segmentami nośnymi z naddźwiękową prędkością i na duże wysokości. Inicjatywa, za którą stoi SpinLaunch, skupiła już wcześniej uwagę Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych.
Według ujawnionych już w listopadzie szczegółów, test zalążkowej wersji konstrukcji miotającej SpinLaunch nastąpił 22 października br. Uznana za udaną demonstracja miała potwierdzić działanie oraz otworzyć całą serię testów (docelowo aż trzydziestu prób) systemu wykorzystującego siłę odśrodkową do wyrzucania obiektów w górę z prędkością naddźwiękową. Założeniem jest przejście do miotania segmentów suborbitalnych, ostatecznie takich wykorzystujących silniki rakietowe, które będą umożliwiały kontynuowany lot i umieszczenie ładunku na niskiej orbicie okołoziemskiej. Cel ten ma zostać osiągnięty po 2025 roku.
Proponowany przez SpinLaunch system wynoszenia ładunków na LEO składać ma się z kilku elementów, do których można zaliczyć okrągłą komorę wirową o średnicy nieco ponad 90 metrów (dla misji orbitalnych, w wypadku suborbitalnych jej średnica wynosiłaby około 50 metrów). W jej wnętrzu obracałaby się zbudowana z włókna węglowego wirówka (centryfuga podobna do tych znanych z misji szkoleniowych pilotów i astronautów/kosmonautów). Jej zastosowanie miałoby pozwalać na wyrzucanie obiektów z prędkościami nadźwiękowymi (od 1400 km/h do aż 8000 km/h).
Miotanie ładunkiem odbywać się ma poprzez specjalny tunel będący częścią konstrukcji. Po wyrzuceniu segmentu w górę (w przypadku zakładanej misji orbitalnej) dalszy lot ma zapewnić uruchomienie silnika na wysokości około 60 kilometrów, po minucie niewspomaganego lotu pojazdu, przy czym kolejne sześćdziesiąt sekund zajęłoby rozpędzenie statku do prędkości orbitalnej, wynoszącej około 28 tysięcy kilometrów na godzinę (blisko 7,9 km/s).
Dzięki powyższej metodzie wystrzeliwania statków kosmicznych, zdaniem amerykańskiego przedsiębiorstwa, możliwe byłoby dziesięciokrotne czy nawet dwudziestokrotne obniżenie ceny pojedynczego startu oraz przyśpieszenie procesu umieszczenia ładunków na orbicie. Firma ponadto wskazuje na to, że w ciągu najbliższej dekady dziesięciokrotnie zwiększy się liczba satelitów przewożonych na LEO.
W związku z tym zauważyła problem natury czysto ekologicznej – dość częste starty rakiet na chemiczne materiały pędne byłyby szkodliwe dla środowiska. To skłaniać ma zespół do pracy nad elektryczną „kosmiczną wirówką”, pozostawiającą możliwie najmniej śladu węglowego.
Przedsiębiorstwo SpinLaunch z siedzibą w słonecznej Kalifornii zostało założone w 2014 roku. Od samego początku za swój cel obrało tanie i efektywne wynoszenie satelitów na niską orbitę okołoziemską za pomocą wirówki. Ich zdaniem może nastąpić to do 2025 roku. Firma ma wsparcie Departamentu Obrony USA oraz inwestorów takich jak Google Ventures i Airbus Ventures.
Wyjawiony w drugim tygodniu listopada udany październikowy test przeprowadzono w ośrodku na terenie stanu Nowy Meksyk. Tamże, za pomocą pomniejszonej wersji docelowej konstrukcji obrotowej (względem tej planowanej do misji orbitalnych) doszło do wystrzelenia trzymetrowego segmentu imitującego rakietę. Firma nie podała zbyt wiele szczegółów na temat przebiegu próby, aczkolwiek z podanych przez prezesa firmy Jonathana Yaneya komunikatów wiemy, że urządzenie nie zostało w pełni "rozkręcone" (tylko w 20 procentach), zaś „rakieta” osiągnęła apogeum, wynoszące kilka kilometrów nad poziomem morza.
Warte podkreślenia jest to, że urządzenie testowe, według informacji podanych przez portal Popular Mechanics, powstawało przez osiem miesięcy, a części potrzebne do działania wirówki, takie jak pompy próżniowe, zespół SpinLaunch zakupił na platformie eBay za kwotę 500 tysięcy dolarów amerykańskich.
Pomimo obiecujących wyników wstępnej próby, żywe pozostają obawy dotyczące wpływu docelowych przeciążeń (wynikających z nagłego przyspieszenia) na pracę urządzeń pokładowych wystrzeliwanych przez SpinLaunch. Aczkolwiek, jak poinformował SpinLaunch, przy testach na mniejszą skalę, urządzenia nieposiadające ruchomych elementów takie jak smartfony, panele słoneczne, komputery, baterie, kamery sportowe, teleobiektywy do aparatów i lustrzanek przetrwały wirowanie bez uszkodzeń. W wypadku pozostałych urządzeń, takich jak satelity, wymagane byłoby odpowiednie ich przystosowanie, nad czym już pracują inżynierowie przedsiębiorstwa. Docelowo wyrzutnia SpinLaunch mogłaby umieszczać na niskiej orbicie okołoziemskiej ładunki o masie do 200 kilogramów.

Fot. SpinLaunch via YouTube [spinlaunch.com]

SpinLaunch
https://www.youtube.com/watch?v=TGO4LtCctTk

SpinLaunch Suborbital Accelerator - First Launch
https://www.youtube.com/watch?v=Z6esOcWrrEE

SPACE24.

https://www.space24.pl/wielka-obrotowa-katapulta-w-roli-wyrzutni-ladunkow-kosmicznych-test-prototypu

Obrotowa katapulta w roli wyrzutni ładunków kosmicznych. Test prototypu.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Lądownik InSight zajrzał pod powierzchnię Marsa. Naukowcy zdziwili się tym, co odkrył
2021-11-25. Radek Kosarzycki
Naukowcy analizujący dane z lądownika marsjańskiego InSight wykorzystali ostatnio szum niezwykle delikatnego marsjańskiego wiatru do zbadania co kryje się w pierwszych dwustu metrach pod powierzchnią Marsa. Wyniki badań są zaskakujące.
Dotychczas lądownik InSight znajdujący się na równinie Elysium Planitia na Marsie nasłuchiwał wstrząsów sejsmicznych, które po raz pierwszy pozwoliły naukowcom zbadać strukturę wewnętrzną planety, poznać rozmiary i skład chemiczny jądra planety, ale także grubość jej płaszcza i skorupy.
Sejsmometr znajdujący się na pokładzie lądownika InSight jest jednak na tyle precyzyjny, że można go także wykorzystać do innych badań. Teraz naukowcy postanowili sprawdzić, czy uda się go wykorzystać do zbadania najpłytszej warstwy Marsa wykorzystując do tego technikę, którą pierwotnie opracowano do badania podpowierzchniowej warstwy Ziemi.
Gdy wiatr zagląda pod powierzchnię planety
Sejsmometry znajdujące się na powierzchni Ziemi nasłuchując wnętrza planety bezustannie rejestrują szum pochodzący od przesuwającej się po powierzchni wody oraz wiejących nad powierzchnią wiatrów. Zarówno woda jak i wiatr generują swego rodzaju wibracje otoczenia. Owe wibracje przechodząc przez warstwę podpowierzchniową ulegają modyfikacji w zależności od tego przez jaki materiał przechodzą.
Idąc od samej góry, w miejscu, w którym znajduje się lądownik InSight najpierw trzeba przekopać się przez trzymetrową warstwę niezwykle drobnego regolitu.
Na głębokości 30-70 metrów pod powierzchnią Marsa znajduje się warstwa skał osadowych, której pochodzenia jak na razie nie wyjaśniono. Co więcej, warstwa ta mieści się między dwoma warstwami zestalonej lawy. Na podstawie wiedzy wyciągniętej z badania pobliskich kraterów naukowcy ustalili, że górna warstwa lawy pochodzi sprzed ok. 1,7 mld lat, a dolna sprzed 3,6 mld lat.
Górna, młodsza warstwa lawy przykryta jest z kolei 15-metrową warstwą skał, które najprawdopodobniej zostały wybite podczas uderzenia w pobliżu jakiejś planetoidy, a następnie opadły z powrotem na powierzchnię.
W nadchodzących miesiącach naukowcy chcą wykorzystać tę samą technikę do próby scharakteryzowania nieco głębszych warstw Marsa, sięgających na głębokość rzędu kilku kilometrów pod powierzchnią. Jak na razie bowiem nie wiemy o tym rejonie zupełnie nic. Miejmy zatem nadzieję, że lądownik InSight jeszcze na emeryturę się nie wybiera, bo przed nim jeszcze sporo pracy, której aktualnie żaden inny instrument na Marsie nie jest w stanie wykonać.
Lądownik InSight

Przekrój przez pierwsze 200 m pod powierzchnią Marsa
https://spidersweb.pl/2021/11/ladownik-insight-zajrzal-pod-powierzchnie-marsa.html

Lądownik InSight zajrzał pod powierzchnię Marsa. Naukowcy zdziwili się tym, co odkrył.jpg

Lądownik InSight zajrzał pod powierzchnię Marsa. Naukowcy zdziwili się tym, co odkrył2.jpg

Lądownik InSight zajrzał pod powierzchnię Marsa. Naukowcy zdziwili się tym, co odkrył3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sonda Solar Orbiter wykona ryzykowny manewr w pobliżu Ziemi
2021-11-25.
W sobotę rano sonda Solar Orbiter Europejskiej Agencji Kosmicznej, zbliży się do Ziemi na odległość niewiele większą niż wysokość, na której znajduje się Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Będzie musiała zanurkować w otaczające Ziemię orbitalne pierścienie satelitów oraz kosmicznych śmieci. Ten niebezpieczny manewr jest konieczny, by orbita Solar Orbiter zmieniła się tak, aby umożliwić zbliżenie się sondy do naszej gwiazdy na podobną odległość, jak najbliższy Słońcu Merkury
Sonda Solar Orbiter, która została wystrzelona w lutym 2020 roku, zakończyła fazę rozruchu, w trakcie której naukowcy testowali poszczególne urządzenia i instrumenty i rozpoczyna fazę naukową, podczas której nastąpią bliskie spotkania ze Słońcem. Statek porusza się po orbicie eliptycznej, a jego prędkość zmienia się w zależności od tego, na ile jest oddalony od Słońca. Do tej pory Solar Orbiter trzy razy obiegł Słońce. W jego pobliżu, czyli w  peryhelium, prędkość przekraczała 33 km/s, a w największym oddaleniu, aphelium, spadała nawet, jak w czerwcu tego roku, do 2km/s.
Aby jednak sonda, której głównym naukowym celem jest zbadanie biegunów słonecznych, mogła wypełnić swoje zadanie, konieczna jest kolejna zmiana parametrów orbity. Właśnie temu ma służyć sobotni manewr – ma pozwolić na wytracenie energii orbitalnej i zmianę nachylenia orbity.
- Zmiany nachylenia orbity są konieczne, jeśli chcemy, by instrumenty sondy lepiej “widziały” bieguny. Cały manewr bazuje na naszej wiedzy dotyczącej mechaniki nieba, ponieważ przy tego typu misjach wykorzystuje się przede wszystkim naturę, a nie silniki. W misjach międzyplanetarnych, takich jak Solar Orbiter, planety stanowiące cetra grawitacyjne, wykorzystywane są do zmiany prędkości, nachylenia i innych parametrów orbity sondy. Dzięki temu oszczędzamy bardzo dużo paliwa, a  sonda trafia tam gdzie chcemy - mówi dr Tomasz Mrozek z Zakładu Fizyki Słońca Centrum Badań Kosmicznych PAN we Wrocławiu, jeden z naukowców pracujących przy analizie danych z instrumentu STIX.
Manewr jest niezbędny, aby zmniejszyć energię orbitalną statku kosmicznego i ustawić go w kolejce do następnego bliskiego przejścia w pobliżu Słońca, ale wiąże się z ryzykiem. Solar Orbiter musi przejść przez dwa regiony orbitalne składające się z satelitów i kosmicznych śmieci. Pierwszy to geostacjonarny pierścień satelitów na wysokości około 36 000 km, a drugi to zbiór obiektów na niskiej orbicie okołoziemskiej na około 400 km. W rezultacie istnieje niewielkie ryzyko kolizji. Zespół operacyjny Solar Orbitera bardzo uważnie monitoruje sytuację i zmieni trajektorię statku kosmicznego, jeśli uzna, że zachodzi jakiekolwiek niebezpieczeństwo.
Solar Orbiter zbliży się do Ziemi w sobotę nad ranem, przewidywany czas to 5.30 CET. Sondę można będzie przez moment dostrzec na niebie, jednak będzie to możliwe jedynie nad Afryką Północną i Wyspami Kanaryjskimi. Co ważne, to zbliżenie do naszej planety oferuje wyjątkową okazję do zbadania pola magnetycznego Ziemi. Jest ono przedmiotem intensywnego zainteresowania, ponieważ magnetosfera chroni Ziemię przed plazmą słoneczną, czyli stałym „wiatrem” cząstek  uciekających ze Słońca. Cząstki wiatru słonecznego nie tylko mogą przenikać przez pole magnetyczne i iskrzyć zorzę polarną na naszym niebie, ale atomy z naszej atmosfery mogą również zostać utracone w kosmosie.
Dane zebrane przez Solar Orbiter zostaną połączone z tymi zbieranymi m.in. przez satelity Swarm.
- Solar Orbiter nieustannie mierzy stan środowiska, przez jakie przelatuje, dlatego jego dane mogą pomóc w prognozach pogody kosmicznej. Jednak teleskopy sondy są wciąż uśpione. Wyjątkiem jest nasz instrument do obserwacji promieniowania rentgenowskiego, czyli STIX, który działa i nieustannie otrzymujemy nowe dane. Teraz, ze względu na bliskość Ziemi i lepsze możliwości przesyłu, tych danych otrzymujemy nawet więcej - wyjaśnia dr Mrozek.
Wystrzelenie Solar Orbiter miało miejsce 10 lutego 2020 roku. Start na pokładzie rakiety Atlas 5 nastąpił z Przylądka Canaveral na Florydzie (USA). Zasadnicza część misji potrwa siedem lat, wliczając w to dwuletni okres między startem a osiągnięciem przez sondę pierwszej orbity naukowej.
Centrum Badań Kosmicznych PAN zaangażowane jest w prace inżynieryjne i badawcze związane ze spektrometrem rentgenowskim STIX (X-ray Spectrometer/Telescope). STIX zalicza się do grupy sześciu instrumentów teledetekcyjnych (teleskopów) misji Solar Orbiter i będzie odpowiadał za obserwacje promieniowania rentgenowskiego. Określi czas i źródła emisji tego promieniowania, jego  intensywność i charakterystykę widmową. Dane uzyskane za pomocą STIX pomogą wyjaśnić także mechanizm przyspieszania elektronów na Słońcu oraz to, w jaki sposób są one transportowane w przestrzeń międzyplanetarną.
W CBK PAN zadania inżynieryjne związane z instrumentem STIX powierzone zostały przede wszystkim Laboratorium Satelitarnych Aplikacji Układów FPGA (Warszawa) oraz w mniejszym stopniu Zakładowi Fizyki Słońca (Wrocław), który jako jedyny polski instytut, bierze także udział w części naukowej projektu STIX – dane z instrumentu analizowane będą przez badaczy z Zakładu Fizyki Słońca CBK PAN.
Źródło: CBK PAN
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/sonda-solar-orbiter-wykona-ryzykowny-manewr-w-poblizu-ziemi

Sonda Solar Orbiter wykona ryzykowny manewr w pobliżu Ziemi.jpg

Sonda Solar Orbiter wykona ryzykowny manewr w pobliżu Ziemi2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rakieta Vega wysłała na orbitę satelity wojskowe dla Francji
2021-11-25.
Europejska rakieta nośna Vega wysłała w listopadzie 3 satelity wojskowe dla Francji.
16 listoapda 2021 r. przeprowadzono na kosmodromie Kourou w Gujanie Francuskiej start europejskiej lekkiej rakiety nośnej Vega. W udanym locie wysłała ona na orbitę trzy satelity serii CERES.
Rakieta wystartowała o 6:27 rano czasu lokalnego ze stanowiska ELV. Cały lot przebiegł pomyślnie i niecałą godzinę po starcie trio satelitów zostało wypuszczone przez górny stopień AVUM na heliosynchronicznej orbicie okołoziemskiej.
O ładunku
CERES (z fr. CapacitÉ de Renseignement Électromagnétique Spatiale) to zestaw trzech satelitów (1, 2 i 3) latających w formacji, których zadaniem będzie nasłuch elektroniczny. Jest to pierwszy system zwiadu elektronicznego jakim dysponować będą siły zbrojne Francji.
Satelity zostały zbudowane przez firmę Airbus Defense and Space. Każdy ze statków ma masę 446 kg. Ładunek użyteczny, służący prowadzeniu nasłuchu został zbudowany przez Thales Defence Mission Systems.
System CERES bazuje na wcześniejszych testowych systemach ESSAIM i ELISA. Po tym starcie Francja staje się pierwszym europejskim państwem (nie licząc Rosji) dysponującym własnym systemem satelitarnego zwiadu elektronicznego.

Podsumowanie
Był to 3. start rakiety Vega w 2021 roku i 20. w historii. Do tej pory 18 startów tej rakiety było udanych. Pierwsza awaria nastąpiła w misji VV15, a druga i do tej pory ostatnia w locie VV17 w 2020 r. Pozostał jeszcze jeden start rakiety Vega, zanim zostanie ona zastąpiona nowym systemem nośnym Vega-C. Vega-C do zaktualizowana wersja poprzedniczki z zupełnie nowymi dwoma dolnymi stopniami.
 
 
 
Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: Arianespace/NSF
 
Więcej informacji:
•    Udany start misji CERES (informacja prasowa Arianespace)
 
Na zdjęciu: Rakieta Vega startująca z misją CERES. Źródło: Arianespace.
VV20 Replay Lift-Off
https://www.youtube.com/watch?v=auJanx7gJzk

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/rakieta-vega-wyslala-na-orbite-satelity-wojskowe-dla-francji

Rakieta Vega wysłała na orbitę satelity wojskowe dla Francji.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Uniwersytet Zielonogórski kupił teleskop m.in. do obserwacji planetoid i... śmieci kosmicznych
2021-11-25.
Instytut Astronomii Uniwersytetu Zielonogórskiego im. prof. Janusza Gila wzbogacił się o nowoczesny teleskop do prowadzenia obserwacji związanych z zadaniami badawczymi. Kosztował 450 tysięcy złotych i został w całości sfinansowany przez Uniwersytet Zielonogórski. Praca teleskopu będzie wykonywania z tzw. farmy teleskopów “e-EyE”, która znajduje się hiszpańskim w regionie Estremadura.
Teleskop został zaprezentowany publicznie 1 września br. na konferencji prasowej w Instytucie Astronomii, w której wzięli udział: rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego – prof. Wojciech Strzyżewski, prorektor ds. Nauki i Współpracy z Zagranicą – prof. Marcin Mrugalski, gospodarz spotkania, dyrektor Instytutu Astronomii im. profesora Janusza Gila - prof. Andrzej Maciejewski, dr Michał Żejmo z Instytutu Astronomii, dziekan Wydziału Fizyki i Astronomii – prof. Andrzej Drzewiński oraz zaproszeni goście i pracownicy instytutu.
- Na ten sprzęt Instytut  Astronomii czekał od dawna. To jest naprawdę wielka chwila. Pamiętam, że ten teleskop był marzeniem prof. Janusza Gila. Mam nadzieję, że teraz gdzieś z przestrzeni kosmicznej profesor spogląda na działania Instytutu i cieszy się z dokonań naszych astronomów – powiedział prof. Wojciech Strzyżewski, rektor UZ.
Dr Michał Żejmo w przygotowanej prezentacji przedstawił parametry i funkcje, jakie będzie spełniać nowo zakupiony sprzęt. Teleskop jest systemem dwóch teleskopów zwierciadlanych, teleskopu głównego o aperturze 50 cm i światłosile f/6.8 wykonanego w systemie “Corrected Dall-Kirkham” przez firmę PlaneWave oraz teleskopu pomocniczego o aperturze 28 cm i światłosile f/2.2 wykonanego przez firmę Celestron w systemie „Rowe-Ackermann Schmidt Astrograph” (RASA). Oba teleskopy umieszczone zostaną na azymutalnym montażu L-500 Direct Drive produkcji PlaneWave. Jest to sprzęt, o który zabiegano w instytucie przez wiele lat i który zapewni wyższy poziom przeprowadzonych badań i obserwacji.
- Instytut bardzo aktywnie zabiega o nową aparaturę badawczą. W okresie wakacyjnym napisaliśmy wspólnie wniosek z innymi instytutami, wydziałami, na kwotę prawie 5 mln zł  na zakup dużej aparatury badawczej. Do badań służą nie tylko teleskopy, ale też cała infrastruktura informatyczna. W połączeniu z aktywnością pracowników Instytutu  i dążeniem do poprawiania jakości nauki, a jest ona najwyższa w tej dyscyplinie, myślę, że możemy oczekiwać wkrótce naukowych sukcesów - powiedział prof. Marcin Mrugalski, prorektor ds. Nauki i Współpracy z Zagranicą UZ.
Praca teleskopu będzie wykonywana z tzw. farmy teleskopów “e-EyE”, która znajduje się w regionie Estremadura w Hiszpanii. Region ma bardzo dobre warunki obserwacyjne - przede wszystkim wiele pogodnych nocy, znikome zanieczyszczenie światłem oraz niską wilgotność powietrza. Farma, na której będzie pracował teleskop należący do Instytutu Astronomii, jest największą w Europie. Obecnie pracuje na niej 75 teleskopów należących do firm i osób prywatnych z całego świata. Teleskop należący do IA został tam przetransportowany w połowie września i pozostanie przynajmniej przez rok. Po tym czasie planowane jest przeniesienie go na półkulę południową, do Australii, Ameryki Południowej lub południowej części Afryki.
Teleskop będzie wykonywać dwa zadania. Pierwsze z nich to prowadzenie obserwacji związanych z zadaniami badawczymi, tj.: obserwacje planetoid przy współpracy z naukowcami z UAM w Poznaniu, uczestnictwo w projekcie GAIA Follow-up przy współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Warszawskiego, który na celu wykrycie zjawisk soczewkowania grawitacyjnego oraz obserwacje gwiazd zaćmieniowych przy współpracy z Obserwatorium na Suhorze należącym do Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Natomiast drugim zadaniem będzie prowadzenie obserwacji dostarczających dane do projektu „Space Surveillance and Tracking - SST” prowadzonego przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA). Projekt ten dotyczy obserwacji i wyznaczania orbit śmieci kosmicznych zagrażających pracującym satelitom oraz statkom kosmicznym. Obserwacje w ramach tego projektu prowadzone są przez sieć teleskopów rozmieszczonych na całym świecie, a teleskop z IA stanie się jednym z elementów tego systemu.
Źródło: Uniwersytet Zielonogórski  
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/uniwersytet-zielonogorski-kupil-teleskop-min-do-obserwacji-planetoid-i-smieci

Uniwersytet Zielonogórski kupił teleskop m.in. do obserwacji planetoid i... śmieci kosmicznych.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Matka i córka wygrały bilety w kosmos od Virgin Galactic
2021-11-25.
44-letnia mieszkanka Karaibów poleci z córką w podróż suborbitalnym samolotem Virgin Galactic. Kobieta wygrała bilet w konkursie organizowanym przez firmę Richarda Bransona.
Szczęśliwą zdobywczynią biletów uprawniających do lotu gwarantującego kilka minut w stanie nieważkości jest Keisha Schahaff z Antigui i Barbudy. Nastoletnia córka kobiety mieszka w Wielkiej Brytanii i marzy o pracy w NASA.
Bilety na lot w przestrzeń kosmiczną mogły wygrać osoby, które formularz w aplikacji. W sumie zgłosiło się 165 tysięcy chętnych. Firma przekonuje, że wycieczki kosmiczne mogą być udziałem różnych ludzi, nawet jeśli ceny przekraczają możliwości większości osób.
Ile kosztuje stan nieważkości?
Virgin Galactic sprzedała w sumie około 700 biletów na loty suborbitalne - 600 między 2005 a 2014 rokiem w cenie 250 tysięcy dolarów za sztukę i dodatkowe 100 od sierpnia tego roku w cenie 450 tysięcy dolarów za sztukę. Celem firmy Richarda Bransona jest sprzedaż tysiąca biletów jeszcze przed rozpoczęciem komercyjnych lotów. Te planowane są na koniec 2022 roku.
Statek kosmiczny firmy Virgin Galactic jest wynoszony przez samolot, który następnie uwalnia go na odpowiedniej wysokości. Celem jest osiągniecie wysokości powyżej około 80 km ponad Ziemią i zbliżenie się do granicy kosmosu.
Bilety w przestrzeń kosmiczną oferują także Jeff Bezos, założyciel Amazona oraz Elon Musk. Ten ostatni wysłał już cztery osoby na trzydniową wycieczkę na orbitę okołoziemską.
źródło: Phys.org
Richard Branson gratuluje zwycięzczyni. Fot. Virgin Galactic
https://nauka.tvp.pl/57116288/matka-i-corka-wygraly-bilety-w-kosmos-od-virgin-galactic

 

Matka i córka wygrały bilety w kosmos od Virgin Galactic.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zmarł dr hab. Jerzy Bem
2021-11-25
Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego poinformował, że w dniu 18 listopada 2021 r. zmarł w wieku 84 lat emerytowany pracownik Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego doc. dr hab. Jerzy Bem, członek Polskiego Towarzystwa Astronomicznego. Pogrzeb odbędzie się w dniu 26 listopada 2021 r. w Trzepowie koło Płocka.
Jerzy Bem urodził się w 1937 r. Studiował astronomię we Wrocławiu w latach 1954 – 1959.  W roku 1959 obronił pracę magisterską napisaną pod kierunkiem prof. Antoniego Opolskiego, a zatytułowaną „Zastosowanie elektrometru Wulfa do fotometrii fotoelektrycznej gwiazd”. Pracę doktorską pt. "Wyznaczenie różnicy długości ASS Borowiec - Obserwatorium Astronomiczne UAM w Poznaniu", której promotorem był prof. Józef Witkowski, obronił w 1965 r. W tym samym roku został zatrudniony w Instytucie Astronomicznym Uniwersytetu Wrocławskiego.
Po doktoracie doskonalił swój warsztat naukowy podczas stażu w Głównym Obserwatorium  Astronomicznym Rosyjskiej Akademii Nauk w Pułkowie. Habilitację uzyskał w 1981 roku na podstawie rozprawy pt. "Wyznaczanie rektascensji gwiazd i fotoelektryczna rejestracja momentu przejścia".
Był wieloletnim wykładowcą w Instytucie Astronomicznym Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalistą w zakresie mechaniki nieba. Wychował wiele pokoleń wrocławskich astronomów. Był promotorem sześciu prac magisterskich. Opublikował 17 prac naukowych, a w dziewięciu z nich był jedynym autorem. Aktywnie popularyzował astronomię, m.in. w ramach cyklu wykładów popularnonaukowych wygłaszanych w Instytucie Astronomicznym UWr.
Był członkiem Polskiego Towarzystwa Astronomicznego.
Pozostanie w naszej pamięci nie tylko jako ekspert w swej dziedzinie nauki, ale także jako Człowiek o szerokich zainteresowaniach pozazawodowych oraz sympatyczny i dowcipny Kolega. Dyrekcja i Pracownicy Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego.
Pogrzeb odbędzie się w dniu 26.11.2021 r. w Trzepowie koło Płocka.
Msza Święta w intencji Zmarłego odprawiona zostanie we Wrocławiu w dniu 29.12.2021 r. w kościele parafialnym pw. Św. Doroty.
 
Źródło IA UWr
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zmarl-czlonek-pta-doc-dr-hab-jerzy-bem

Zmarł dr hab. Jerzy Bem.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Galaktyki wokół Drogi Mlecznej poruszają się za szybko. Wypadną z jej pola grawitacyjnego i polecą dalej
2021-11-26. Radek Kosarzycki
Galaktyki satelitarne to stosunkowo niewielkie galaktyki karłowate krążące wokół dużych galaktyk, takich jak np. nasza Droga Mleczna. Astronomowie zidentyfikowali wiele takich galaktyk krążących wokół nas. Teraz jednak okazuje się, że to wcale nie są satelity.
Jak wygląda nasze bezpośrednie otoczenie międzygalaktyczne? Nasza galaktyka - Droga Mleczna - należy do tak zwanej Grupy Lokalnej Galaktyk. W skład tejże grupy wchodzi co najmniej 50 różnych galaktyk związanych ze sobą grawitacyjnie. Wśród nich znajdują się trzy duże galaktyki: Droga Mleczna, Galaktyka Andromedy oraz Galaktyka Trójkąta. Wokół nich natomiast latają liczne mniejsze i większe galaktyki karłowate. Gdy takie galaktyki zbliżą się do którejś z dużych galaktyk, ulegają przechwyceniu przez ich pole grawitacyjne i zaczynają krążyć wokół nich, nierzadko z czasem zderzając się i łącząc z nimi.
Galaktyka Andromedy oddalona jest od Drogi Mlecznej o 2,9 mln lat świetlnych, Galaktyka Trójkąta o 3 mln lat świetlnych.
W odległości 1,5 mln lat świetlnych od Drogi Mlecznej astronomowie doliczyli się kilkudziesięciu galaktyk karłowatych, przy czym najprawdopodobniej jest ich więcej, ale są zbyt ciemne, aby je wykryć.
Kosmiczny Teleskop Gaia, który od 2015 roku mierzy jasności, prędkości i ruch ponad miliarda gwiazd w naszym otoczeniu dostarczył w toku swojej misji zaskakujących danych o tychże galaktykach karłowatych. Okazuje się bowiem, że większość z tych galaktyk, które uważano dotychczas za galaktyki krążące wokół Drogi Mlecznej, w rzeczywistości pojawiło się tu stosunkowo niedawno i choć nasza galaktyka oddziałuje na nie grawitacyjnie, to wciąż nie są one jeszcze jej satelitami.
Zaskakująco wysoki moment pędu tych galaktyk wskazuje, że galaktyki te dopiero wpadły w pole grawitacyjne naszej galaktyki.
Część z nich być może tylko obok nas przeleci, a część dopiero wykonuje pierwsze okrążenie wokół Drogi Mlecznej. Większość z 40 przeanalizowanych galaktyk porusza się zdecydowanie za szybko jak na obiekt znajdujący się na orbicie, a więc teoretycznie mogą one przelecieć wokół naszej galaktyki, a następnie wyruszyć w dalszą podróż po Grupie Lokalnej.
Naukowcy przekonują, że powyższe odkrycie może całkowicie zmienić nasze obecne rozumienie dynamiki galaktyk w Grupie Lokalnej. Pytanie, czy widoczne gołym okiem galaktyki: Wielki Obłok Magellana i Mały Obłok Magellana są galaktykami satelitarnymi Drogi Mlecznej pozostaje zatem otwarte i będzie wymagało dalszych badań.
Galaktyki karłowate w pobliżu Drogi Mlecznej
https://spidersweb.pl/2021/11/galaktyki-satelitarne-drogi-mlecznej.html

Galaktyki wokół Drogi Mlecznej poruszają się za szybko. Wypadną z jej pola grawitacyjnego i polecą dalej.jpg

Galaktyki wokół Drogi Mlecznej poruszają się za szybko. Wypadną z jej pola grawitacyjnego i polecą dalej2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zapowiedź misji NS-19
2021-11-26. Krzysztof Kanawka
Niebawem kolejna misja załogowa!
Firma Blue Origin zapowiedziała kolejną misję suborbitalną – tym razem z sześcioma pasażerami na pokładzie.
Blue Origin (BO) poinformowała 23 listopada o misji załogowej NS-19. Tym razem na pokładzie znajdzie się szóstka pasażerów. Załoga to:
•    Laura Shepard Churchley,
•    Michael Strahan,
•    Dylan Taylor,
•    Evan Dick,
•    Lane Bess,
•    Cameron Bess.
Laura Shepard Churchley jest córką amerykańskiego astronauty Alana Sheparda (1923 – 1998), uczestnika misji Mercury 3 (także lot suborbitalny) i księżycowej wyprawy Apollo 14.
Więcej informacji w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
Poprzednia misja załogowa firmy Blue Origin, NS-18, odbyła się 13 października 2021. W tamtej misji wzięło udział czworo pasażerów. Była to druga misja załogowa pojazdu New Shepard. Pierwsza – o oznaczeniu NS-16 – odbyła się 20 lipca 2021 roku. Wówczas w locie wzięło udział także czworo pasażerów.
Wiele wskazuje na to, że Blue Origin będzie w 2022 roku oferować loty dla “wybranych”: albo bogatych pasażerów, albo też słynnych osób lub związanych w jakiś sposób z astronautyką. Prawdopodobnie loty będą się odbywać co około dwa miesiące, choć możliwe jest skrócenie czasu pomiędzy misjami.
(PFA, BO)
Blue Origin NS-19: Laura Shepard Churchley
https://www.youtube.com/watch?v=Nus1LR7kxeo

Laura Shepard Churchley / Credits – Blue Origin
https://kosmonauta.net/2021/11/zapowiedz-misji-ns-19/

Zapowiedź misji NS-19.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba został uszkodzony? NASA wydała oświadczenie

2021-11-25.

Kilka dni temu cały świat lotem błyskawicy obiegła wiadomość o niebezpiecznym incydencie w roli głównej z Kosmicznym Teleskopem Jamesa Webba. Najpotężniejszy w historii kosmiczny instrument astronomiczny miał zostać uszkodzony. Teraz NASA zabrała głos w tej sprawie.


Po latach opóźnień w budowie, wysłaniu na orbitę i drastycznym zwiększeniu kosztów do 10 miliardów dolarów, w końcu Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba został ukończony i popłynął statkiem do Gujany Francuskiej, skąd miał jeszcze w tym roku polecieć na orbitę. Niestety, kilka dni temu doszły do nas wiadomości o niepokojącym incydencie.
Okazuje się, że podczas montażu teleskopu w osłonie ładunku rakiety Ariane 5, doszło do wystąpienia drgań, które przeniosły się na całe urządzenie. Chodziło o nagłe, nieplanowane zwolnienie opaski zaciskowej. Wówczas wystąpiły silne drgania.

 

Inżynierowie wpadli w panikę, że mogły one doprowadzić do uszkodzeń niezwykle delikatnego lustra. Wszyscy wiemy, że to najważniejszy element teleskopu. Wiemy też, co stało się z Kosmicznym Teleskopem Hubble'a, gdy stwierdzono problemy z jego lustrem.

Na szczęście Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, nasze nowe okno na Wszechświat, jest w pełni sprawny. Taką oficjalną informację podała właśnie NASA. Inżynierowie dokonali inspekcji najważniejszych elementów urządzenia i wygląda na to, że jest w stanie idealnym. Fani eksploracji kosmosu i astronomowie z całego świata mogą zatem spać spokojnie.

 Agencja ogłosiła również, że teleskop zgodnie z planem poleci na orbitę jeszcze w tym roku. Start na szczycie rakiety Ariane 5 z Gujany Francuskiej ma mieć miejsce 22 grudnia. Obecnie urządzenie jest tankowane. proces ten ma potrwać najbliższych 10 dni.
Po tym etapie przygotowań, rakieta trafi na stanowisko startowe i przejdzie testy. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, już na początku przyszłego roku najpotężniejszy teleskop kosmiczny w historii ludzkości zacznie poszukiwać dla nas m.in. drugiej Ziemi.
Niebezpieczny incydent z Kosmicznym Teleskopem Jamesa Webba /NASA/ESA /materiały prasowe

 
Źródło:INTERIA
https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-kosmiczny-teleskop-jamesa-webba-zostal-uszkodzony-nasa-wydal,nId,5668132

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba został uszkodzony NASA wydała oświadczenie.jpg

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba został uszkodzony NASA wydała oświadczenie2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

GALAKTYKA KOBIET – od kraterów po asteroidy

2021-11-26. Redakcja

 

Galaktyka Kobiet 2 grudnia, godz. 18.00 – wydarzenie online 

Jak bada się organizmy zabite przez uderzenie asteroidy? Kto jest potrzebny, by wysłać satelitę w kosmos? Czym zajmuje się dyrektor Centrum Badań Kosmicznych? Co wiesz o projektowaniu i produkcji autonomicznych samochodów? Czy można swoją pasję przekuć w kosmicznie interesujący zawód? 

Na te pytania odpowiedzą trzy niezwykłe badaczki, które 2 grudnia wspólnie stworzą galaktykę kobiet. Będą mówić o pasjach, wytrwałości w dążeniu do celu, wyborze drogi życiowej oraz sukcesach (i czasem porażkach) odnoszonych podczas pracy w zawodach, które według stereotypowego mniemania, pozostają domeną mężczyzn. 

Centrum Nauki Kopernik kieruje to wydarzenie szczególnie do uczennic liceum oraz technikum, interesujących się nauką, badaniami, projektowaniem i konstruowaniem, najnowszymi technologiami, motoryzacją, śledzą misje i rozwój branży kosmicznej. To one stoją przed wyborem swojej drogi zawodowej, a często nie mają pewności, jak i co dalej robić. 

Spotkanie jest organizowane z myślą o wsparciu dziewczyn, które chcą zajmować się np. naukami ścisłymi, ale też dla tych, które dopiero szukają swoich pasji. To unikatowa możliwość bliskiego, koleżeńskiego spotkania z kobietami, które już przetarły ścieżki kariery w sektorze kosmicznym, branży samochodów przyszłości czy naukowych badaniach kosmosu i dzięki własnej pracy odniosły sukces.

Innowacyjne firmy oraz instytuty badawcze wciąż szukają młodych osób, które potrafią krytycznie myśleć, są kreatywne i nie boją się wyzwań. Tam znajdują pracę nie tylko astrofizycy badający bliski i odległy Wszechświat, astrobiolodzy szukający życia na innych planetach czy inżynierowie-konstruktorzy pojazdów kosmicznych. Potrzebne są programistki, projektantki aplikacji w najnowszych technologiach, konstruktorki pojazdów autonomicznych w przemyśle samochodowym i inne specjalistki w różnych dziedzinach: psychologii, medycynie, geologii planetarnej, energetyce przyszłości. Nauczycielu – koniecznie powiedz o tym swoim uczennicom, uczniom też – chłopcy jak najbardziej mogą uczestniczyć w tym wydarzeniu online. Każdy młody człowiek powinien mieć szansę spotkać kogoś, kto podpowie, zainspiruje, stworzy szansę do rozwoju młodzieńczych pasji. 

Więcej: https://esero.kopernik.org.pl/galaktyka-kobiet-viii/ 

Wydarzenie na FB: https://fb.me/e/2Gmcxy9O9 

Transmisja live na YT: https://youtu.be/FLcc7YGep9g 

Sylwetki ekspertek tej edycji wydarzenia:

Dr Anna Łosiak, geolog planetarny,  pracuje w Instytucie Nauk Geologicznych PAN – bada małe kratery uderzeniowe na Ziemi oraz powierzchnię Marsa. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, Michigan State University oraz Uniwersytetu w Wiedniu. Stypendystka Marie Sklodowska-Curie Actions Individual Fellowship, Fulbrighta i grantów NCN oraz Fundacji dla Nauki Polskiej. Pracowała naukowo w Lunar and Planetary Institute w Houston gdzie miała dostęp do super tajnych laboratoriów NASA. Prowadziła badania terenowe w kilkunastu kraterach uderzeniowych na całym świecie, wielokrotnie narażając się na niebezpieczeństwo porwania przez trąbę powietrzną, zaginięcia na pustyni, ataku dzikich zwierząt, upadku z dużej wysokości.

Dr Ewa Łabno-Falęcka Dyrektor Komunikacji Korporacyjnej i Relacji Zewnętrznych w Mercedes-Benz Polska i Mercedes-Benz Manufacturing Poland. Absolwentka filologii niemieckiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obroniła doktorat z komparatystyki na Uniwersytecie w Tybindze. Pracowała naukowo na uczelniach w Polsce i w Niemczech. W latach 1993-1999 była radcą do spraw kultury w Ambasadzie RP w Bonn. Od 2000 roku jest odpowiedzialna za komunikację wewnętrzną i relacje zewnętrzne w Grupie Daimler AG w Polsce. Laureatka najważniejszych nagród branżowych (m.in. „Golden Arrow”, „PRotony”, Dyrektor Marketingu Roku : „Thinking Outside of the Box” – dwukrotnie). “Businesswoman of the Year” (2016) w Konkursie Pisanym Szminką (w kategorii: Korporacja). Członkini Rady Marek Superbrands i Rady Programowej Kongresu Kobiet. Współzałożycielka i pierwsza prezes Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego (2006-2010); współzałożycielka i pierwsza prezes Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie (2008-2012).

Prof. dr hab. Iwona Stanisławska, dyrektor Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk. Absolwentka Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Pracę z zespołem naukowców, którzy w przyszłości tworzyli CBK PAN, rozpoczęła już w trakcie studiów. Od 1979 roku do dzisiaj nieustannie związana z Instytutem. Przeszła drogę od asystentki, przez adiunkta, kierowniczkę serwisu heliograficznego aż po dyrektor CBK PAN. Staż naukowy odbyła na Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma w Bonn. W 1992 roku jako jedna z pierwszych osób w krajach postkomunistycznych otrzymała stanowisko kierowniczki europejskiego grantu PECO. Opracowała drugi na świecie automatyczny system przetwarzania danych obserwacyjnych Słońca i przestrzeni okołoziemskiej. Była kierowniczką w grupie liderów siedmiu projektów europejskich COST (Cooperation in the Field of Scientific and Technical Research). Jest autorką ponad 200 artykułów naukowych publikowanych w najważniejszych czasopismach branżowych.

„Galaktyka kobiet” to projekt realizowany przez Europejskie Biuro Edukacji Kosmicznej (ESERO-Polska) w Centrum Nauki Kopernik.

https://kosmonauta.net/2021/11/galaktyka-kobiet-od-kraterow-po-asteroidy/

GALAKTYKA KOBIET – od kraterów po asteroidy.jpg

GALAKTYKA KOBIET – od kraterów po asteroidy2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rosja wyniosła na orbitę nowy składnik systemu wczesnego ostrzegania
2021-11-26.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że udało się wynieść na orbitę okołoziemską kolejnego satelitę wojskowego. Nowy obiekt ma być jednym z elementów narodowego systemu wczesnego ostrzegania przed uderzeniem balistycznym.
Tym razem z kosmodromu w Plesiecku został przeprowadzony start rakiety Sojuz-2.1b z wojskowym satelitą na pokładzie. Wystrzelenie nastąpiło w czwartek 25 listopada o godz. 04:09 czasu moskiewskiego (02:09 czasu polskiego).
Był to już 51. start rakiety nośnej Sojuz-2 dokonany w ramach militarnego programu kosmicznego Rosji. Lot przebiegł bez stwierdzonych problemów, górny stopień systemu nośnego z powodzeniem wprowadził zadany ładunek na właściwą orbitę początkową.
Wspomnianym zadeklarowanym ładunkiem był składnik narodowego systemu wczesnego ostrzegania, satelita Tundra 15L (Kosmos-2552; Edinaya Kosmicheskaya Sistema). Obiekt dołączył do czterech innych operacyjnych satelitów konstelacji, znajdujących się obecnie na orbicie okołoziemskiej. Pierwszy w tej sekwencji Tundra 11L, został wystrzelony 17 listopada 2015 roku, także za pomocą rakiety Soyuz-2.1b. Następne dwa satelity zostały wystrzelone odpowiednio w 2017 i 2019 roku.
Tundra 15L ma poruszać się po mocno wydłużonej orbicie o parametrach 1626 km × 38552 km.
Start rakiety Soyuz-2.1b z wojskowym ładunkiem na pokładzie jest kolejnym etapem wzmacniania satelitarnego systemu obronnego Rosji, w kontekście wzrastającego tempa rozwoju potencjałów rakietowych Chin i Stanów Zjednoczonych. Konstelacja satelitarna Tundra zapewniać ma państwu rosyjskiemu zdolności wczesnego ostrzegania w celu wykrycia startów wrogich rakiet balistycznych.
Co do ogółu, przeprowadzony 25 listopada br. start rakiety Sojuz 2.1b był 69. w historii jej służby (trwającej od 2006 roku). Pierwszy lot Sojuza 2.1b odbył się w grudniu 2006 z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie.
Dzień wcześniej z kosmodromu Bajkonur wystartował kolejny Sojuz 2.1b, lecz tym razem jego zadaniem było dostarczenie statku kosmicznego Progress M-UM z modułem Priczał, przeznaczonym do instalacji na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).
Źródło: mil.ru/TASS

Start Sojuza 2.1b z satelitą systemu Tundra. Fot. Roskosmos [roscosmos.ru]

Пуск ракеты-носителя «Союз-2.1Б» с космодрома Плесецк
https://www.youtube.com/watch?v=qAzLsg6UfTM

SPACE24
https://www.space24.pl/rosja-wyniosla-na-orbite-nowy-skladnik-systemu-wczesnego-ostrzegania

Rosja wyniosła na orbitę nowy składnik systemu wczesnego ostrzegania.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oto Luniaq - czeski pojazd księżycowy. Jeszcze tylko brakuje astronautów
2021-11-26.
Radek Kosarzycki
Skoro wkrótce astronauci polecą na powierzchnię Księżyca, trzeba pomyśleć o udogodnieniach dla nich, które ułatwią im zwiedzanie powierzchni Srebrnego Globu. Tak też pomyśleli specjaliści z biura Xtend Design i stworzyli nietypowy księżycowy pojazd załogowy.
Podczas odbywającego się w Pradze wydarzenia Czech Space Week zaprezentowano koncepcyjny księżycowy pojazd elektryczny autorstwa Tomasa Rouska z Xtend Design, który nazwano Luniaq. Nazwa jest nawiązaniem do pierwszego czeskiego samochodu elektrycznego marki Skoda, Enyaqa. Jak zresztą przekonują projektanci, stylistyka pojazdu koncepcyjnego także nawiązuje do tego modelu.
Z uwagi na to, że na Księżycu jak na razie nie ma żadnych stacji serwisowych, Luniaq został wyposażony w odporne na przebicie opony Tweel opracowane przez firmę Michelin. Okna z kolei miałyby być wykonane z przezroczystego aluminium, dzięki czemu byłyby znacznie odporniejsze od szkła. Akurat na Księżycu, który pozbawiony jest jakiejkolwiek atmosfery, która mogłaby chronić pojazd i astronautów przed mikrometeorytami, każda warstwa ochrony może się przydać.
Według projektu całe nadwozie Luniaqa pokryte będzie licznymi warstwami polietylenu, który przynajmniej w części mógłby chronić astronautów przed promieniowaniem kosmicznym, które - ponownie z uwagi na brak atmosfery - bombarduje wszystko, co znajduje się na powierzchni Księżyca.
Dzięki temu, że kabina pojazdu jest szczelna, astronauci mogliby bezpośrednio łączyć się z pojazdem swoimi skafandrami, a następnie wychodzić ze skafandra bezpośrednio do kabiny. Dzięki temu żaden regolit (drobny pył pokrywający powierzchnię Księżyca) przyczepiony do skafandra, nie dostałby się do kabiny Luniaqa.
Pojazd napędzany jest akumulatorami ładowanymi za pomocą paneli słonecznych zainstalowanych na dachu pojazdu.
Wszystko to brzmi naprawdę fajnie. Ale warto pamiętać, że Luniaq to tylko pojazd koncepcyjny. Niewiele pojazdów (szczególnie przeznaczonych na inne globy) wychodzi poza to stadium.
Bliżej realizacji może jednak być zaprezentowany rok temu projekt opracowywany wspólnie przez Toyotę i Japońską Agencję Kosmiczną. Lunar Cruiser przynajmniej według deklaracji miałby trafić na Księżyc pod koniec lat dwudziestych. Przynajmniej takie były plany. Zważając jednak na to, że NASA z dnia na dzień coraz bardziej opóźnia powrót na Księżyc, chyba za szybko żadnych pojazdów na Srebrnym Globie nie zobaczymy.

Toyota Lunar Cruiser - the 1st Toyota Moon Rover is here
https://www.youtube.com/watch?v=sse1OasKB5M
https://spidersweb.pl/2021/11/luniaq-czeski-pojazd-ksiezycowy.html

Oto Luniaq - czeski pojazd księżycowy. Jeszcze tylko brakuje astronautów.jpg

Oto Luniaq - czeski pojazd księżycowy. Jeszcze tylko brakuje astronautów2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Polacy zwyciężyli w konkursie na najbardziej klimatyczne zdjęcie satelitarne Ziemi
2021-11-26.
Znamy wyniki II edycji międzynarodowego konkursu „Seize the beauty of our planet”. Internauci oraz jury, w którego skład weszli m.in. przedstawiciele czołowych instytucji kosmicznych w Europie, za najlepsze zdjęcie naszej planety z kosmosu uznało zobrazowanie kurczącej się pokrywy lodowej pomiędzy wyspą King Christian a wyspą Devon w Archipelagu Arktycznym Kanady, autorstwa Jarosława Bajera. Zaszczytne, drugie miejsce również należy do osoby z Polski.
Hasłem tegorocznej edycji konkursu organizowanego przez CloudFerro, polskiego dostawcę usług chmurowych, było: „Together for Green Earth!” (pol. „Razem dla zielonej Ziemi!”). Zgłoszenia konkursowe, na które internauci oddawali głosy, przedstawiały realne problemy klimatyczne naszej planety. Celem konkursu było zwrócenie uwagi na zachodzące zmiany oraz zjawiska, które są ich następstwem np. pożary, powodzie, susze, topniejące lodowce na Grenlandii czy zmniejszające się zalesienie Puszczy Amazońskiej. To wszystko ma wielki wpływ na jakość naszego życia na Ziemi.
Satelitarne zdjęcia Ziemi mogły być pozyskane przez uczestników konkursu na europejskich platformach tzw. DIAS (Data and Information Access Services), takich jak CREODIAS i WEkEO, lub na niemieckiej CODE-DE, których dostawcą i operatorem jest polskie CloudFerro. Każdego dnia trafia na nie ok. 25 terabajtów zdjęć z satelitów w ramach europejskiego programu obserwacji Ziemi Copernicus. Dzięki takim projektom możliwy jest bezpłatny dostęp dla każdego do zdjęć satelitarnych wraz z narzędziami niezbędnymi do ich przetwarzania. Użytkownicy nie muszą pobierać danych satelitarnych na swój komputer, nie muszą posiadać własnej rozbudowanej infrastruktury IT – przetwarzanie danych mogą wykonać w chmurze, bezpośrednio na platformie.
– W  konkursie udział wzięły osoby z całego świata. Zgłoszenia napływały m.in. z Kanady, Włoch, Hiszpanii, Niemiec, Polski a nawet z odległych Indii czy Filipin. Otrzymaliśmy wiele poruszających zdjęć. Cieszy nas duże zainteresowanie tematyką konkursu, zmiany  klimatyczne celnie uchwycono na zdjęciach satelitarnych. Uczestnicy konkursu, dzięki swoim pracom, z pewnością przyczynią się do zwiększenia świadomości społecznej w zakresie skali niekorzystnych procesów zachodzących na Ziemi oraz konieczności natychmiastowego im przeciwdziałania – podsumowuje Joanna Małaśnicka z  CloudFerro, organizatora konkursu.
Spośród nadesłanych zdjęć wyłoniono 13 najlepiej obrazujących zmiany środowiska naturalnego Ziemi. Zwycięzców pierwszych siedmiu miejsc w drodze otwartego głosowania online wybrali internauci. Pozostałą szóstkę zwycięzców wyłoniło jury złożone z przedstawicieli Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), Europejskiej Organizacji Eksploatacji Satelitów Meteorologicznych (EUMETSAT), Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA), Niemieckiej Agencji Kosmicznej (DLR) oraz organizatora, czyli firmy CloudFerro. Zwycięskie zdjęcia utworzą kalendarz na rok 2022.
Według Jarosława Bajera, autora zwycięskiego zdjęcia, analiza danych satelitarnych jest bardzo ważnym elementem badania zmian klimatycznych oraz walki z nimi: - Dane satelitarne stwarzają mnóstwo możliwości. Możemy systematycznie otrzymywać dane optyczne, radarowe, meteorologiczne dla miejsc szczególnie ważnych, takich jak oceany, lasy, lodowce. Dzięki usprawnieniom, które wprowadzają satelity, takim jak komunikacja i nawigacja, możemy znacznie zoptymalizować transport towarów oraz czas ich podróży, co przekłada się na ograniczenie emisji szkodliwych spalin. Możliwości są nieograniczone i myślę, że warto dalej pracować nad nowymi metodami analizy i pozyskiwania tych danych.
Pan Jarosław spotyka się z danymi satelitarnymi codziennie, ponieważ jest członkiem zespołu Earth Observation, który pracuje nad systemem integrującym dane satelitarne z danymi pochodzącymi z innych źródeł w celu wykrycia i monitorowania przeszkód lotniczych. Jak wspomina, jego pomysł na zdjęcie zrodził się całkiem szybko: - Rosnąca temperatura na całej Ziemi powoduje topnienie mas lodu, co dla mnie zawsze było widocznym i najbardziej uderzającym efektem zmian klimatycznych. Z tego powodu wybrałem region archipelagu arktycznego.
Zakres zmian bardzo dokładnie widać z perspektywy orbity, po której krążą satelity. Konkurs promuje zastosowanie danych satelitarnych europejskiego Programu Obserwacji Ziemi Copernicus do badań nad zmianami klimatycznymi. Specjaliści nie od dziś podkreślają, że z kosmosu dokładniej widać zachodzące procesy, a dane z orbity okołoziemskiej dają bardzo duże możliwości analizy zaistniałych zjawisk.
- Zdjęcia satelitarne pozwalają nam spojrzeć na naszą planetę z zupełnie innej, dużo szerszej perspektywy. Dzięki temu naukowcy, w tym także klimatolodzy, mogą bardziej wnikliwie analizować procesy zachodzące na Ziemi i w atmosferze ziemskiej. Zbierane każdego dnia dane satelitarne stanowią istotne źródło informacji m.in. o występowaniu pogodowych zdarzeń ekstremalnych, potwierdzając tym samym, że zmieniające się warunki klimatyczne wymagają od nas szybkich i rozważnych działań, które pozwolą przyszłym pokoleniom lepiej dbać o naszą planetę – komentuje dr hab. Agnieszka Wypych z Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Laureaci trzech pierwszych miejsc otrzymają nagrody w postaci ekologicznego sprzętu elektronicznego. Nagrodzone prace można obejrzeć na stronie konkursu.
Źródło: PlanetPartners
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/polacy-zwyciezyli-w-konkursie-na-najbardziej-klimatyczne-zdjecie-satelitarne-ziemi-0

Polacy zwyciężyli w konkursie na najbardziej klimatyczne zdjęcie satelitarne Ziemi2.jpg

Polacy zwyciężyli w konkursie na najbardziej klimatyczne zdjęcie satelitarne Ziemi.jpg

Polacy zwyciężyli w konkursie na najbardziej klimatyczne zdjęcie satelitarne Ziemi3.jpg

Polacy zwyciężyli w konkursie na najbardziej klimatyczne zdjęcie satelitarne Ziemi4.jpg

Polacy zwyciężyli w konkursie na najbardziej klimatyczne zdjęcie satelitarne Ziemi5.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Galaktyka-gospodarz dla szybkich błysków radiowych
2021-11-26,
Szybkie błyski radiowe (FRB) to jasne impulsy emisji na falach radiowych (widoczne głównie na falach o długości kilkudziesięciu centymetrów), których mechanizm fizyczny jest tajemniczy. Błyski trwają od setnych części milisekundy do kilku milisekund i żaden z nich nie został powiązany z konkretnym źródłem, mimo, że od czasu pierwszej detekcji FRB czternaście lat temu wykryto ich tysiące. Również zastanawiający jest fakt, że większość FRB nie powtarza się, co jest jednym z powodów, dla których dalsze obserwacje w celu identyfikacji źródeł są tak trudne. Niemniej jednak, niewielka mniejszość FRB powtarza się, a cztery z tych „powtarzających się” okazały się pochodzić z galaktyk, których środowiska charakteryzują się umiarkowanym tworzeniem gwiazd, co może być wskazówką, co do natury obiektów lub środowisk odpowiedzialnych za te zjawiska.

Astronom CfA, Tarraneh Eftekhari, była członkiem zespołu, który użył 36 teleskopów Australian Square Kilometre Array Pathfinder (ASKAP) do wykrycia pięciu błysków nowego „powtarzacza”, FRB 20201124A, oraz do określenia jego położenia w słabej galaktyce odległej o około 1,5 miliarda lat świetlnych. Zespół wykorzystał instrument Binospec na MMT do zmierzenia widma optycznego galaktyki-gospodarza, a także archiwalne dane rentgenowskie o galaktyce z satelity Swift. Podobnie jak cztery poprzednio zidentyfikowane galaktyki macierzyste FRB, galaktyka ta wykazuje niezbyt imponujący, skromny poziom gwiazdotwórczy, z prędkością tworzenia pięciu mas Słońca nowych gwiazd rocznie (dla porównania Droga Mleczna wytwarza około jednej na rok). W galaktyce macierzystej znajduje się około 20 miliardów mas Słońca gwiazd, których średni wiek jest stosunkowo młody, około pięciu miliardów. Zawiera dostatek ciepłego pyłu, ale nie ma dowodów na emisję z jądra supermasywnej czarnej dziury. Nowe badania pokazują korzyści płynące z zastosowania kompletnych narzędzi do śledzenia pochodzenia tych tajemniczych błysków radiowych.

Wyniki zostały opublikowane w The Astrophysical Journal Letters.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
CfA

Urania

Cyfrowo przetworzony obraz z Hubble'a galaktyki, w której wystąpił FRB. Owalny obszar wyznacza miejsce, w którym powstała emisja.
Źródło: ESA, Alexandra Mannings-UC Santa Cruz; Wen-fai Fong- Northwestern; Przetworzenie obrazu: Alyssa Pagan-STScI
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/11/galaktyka-gospodarz-dla-szybkich-byskow.html

Galaktyka-gospodarz dla szybkich błysków radiowych.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Historia naszego galaktycznego sąsiedztwa napisana na nowo
2021-11-26.
Większość galaktyk karłowatych w okolicy Drogi Mlecznej nie jest jej satelitami. Dane z misji Gaia ESA dostarczają nowych informacji na temat naszego galaktycznego otoczenia.
Przez dziesięciolecia uważano, że galaktyki karłowate otaczające Drogę Mleczną są satelitami. Miały okrążać naszą Galaktykę od miliardów lat. Jednak dokładny pomiar prędkości wykazał, że większość z galaktyk karłowatych jedynie przelatuje obok Drogi Mlecznej i nie jest związana grawitacyjnie.
Czym są galaktyki karłowate?
Galaktyki karłowate to skupiska od tysięcy do kilku miliardów gwiazd. Wykorzystując dane z misji Gaia ESA naukowcy zmierzyli prędkości i kierunki poruszania się 40 takich galaktyk w okolicy Drogi Mlecznej. Otrzymane wyniki stoją w sprzeczności z teorią, że są one satelitami. Poruszają się znaczne szybciej niż gwiazdy i gromady gwiazd okrążające naszą Galaktykę.
Jest możliwe, że część galaktyk karłowatych zostanie w przyszłości przyciągnięta i przechwycona przez Drogę Mleczną.
,, Niektóre z nich (galaktyk satelitarnych) zostaną przechwycone przez Drogę Mleczną i staną się satelitami.
François Hammer z Observatoire de Paris - Université Paris Sciences et Lettres
Dokładne określenie tego co stanie się z obserwowanymi galaktykami karłowatymi jest trudne. Nie wiemy jaka jest dokładna masa Drogi Mlecznej, której znajomość jest kluczowa dla takich wyliczeń.
Kosmiczny kanibalizm
W przeszłości Droga Mleczna pochłonęła wiele mniejszych galaktyk. Około 9 miliardów lat temu karłowata galaktyka Gaia-Enceladus została przyciągnięta i rozerwana. Ślady kosmicznego aktu kanibalizmu możemy dostrzec obserwując ruchy gwiazd. Niektóre przemieszczają się w nietypowych kierunkach i z prędkością inną niż typowe gwiazdy Drogi Mlecznej. Na tej podstawie można ustalić, że muszą pochodzić z innej galaktyki, wchłoniętej miliardy lat temu.
Czy wielki Obłok Magellana jest galaktyką satelitarną?
Wielki Obłok Magellana to galaktyka karłowata. Z terenu południowej półkuli Ziemi jest widoczna jako jasna smuga światła na nocnym niebie. Zawiera około 10 miliardów gwiazd. Astronomowie w przeszłości uważali Wielki Obłok Magellana za galaktykę satelitarną Drogi Mlecznej. Dokładne pomiary ruchów gwiazd wskazują jednak, że jedynie przelatuje obok naszej Galaktyki. Możliwe, że zostanie w przyszłości przyciągnięty i rozerwany przez grawitację Drogi Mlecznej.
Rola ciemnej materii
Odkrycie rzuca nowe światło na naturę i skład galaktyk karłowatych. W przeszłości uważano, że muszą być zdominowane przez ciemną materię. Ciemna materia to rodzaj materii dla nas niewidzialny, jednak oddziałujący grawitacyjne. Miała spajać satelitarne galaktyki Drogi Mlecznej, chroniąc przed rozerwaniem.
Misja Gaia ujawniła, że większość okolicznych galaktyk karłowatych jedynie mija Drogę Mleczną. Nie znajdują się pod wpływem grawitacji naszej Galaktyki przez miliardy lat. Nie muszą więc zawierać dużych ilości ciemnej materii, która chroniłaby je przed rozerwaniem.
źródło: ESA
Karłowate galaktyki w sąsiedztwie Drogi Mlecznej. Fot. ESA/Gaia/PAC

https://nauka.tvp.pl/57137964/historia-naszego-galaktycznego-sasiedztwa-napisana-na-nowo

Historia naszego galaktycznego sąsiedztwa napisana na nowo.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Misja Solar Orbiter. W ten weekend sonda zbliży się do Ziemi
2021-11-26.EN.RT.
W sobotę rano sonda Solar Orbiter zbliży się do Ziemi na odległość orbity, po jakiej porusza się Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Przejdzie przez dwa pierścienie otaczających Ziemię satelitów i śmieci kosmicznych. Wszystko po to, by zmienić płaszczyznę orbity, co pozwoli skierować sondę w pobliże Słońca – informuje CBK PAN.
Misja Solar Orbiter jest wspólnym przedsięwzięciem Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) oraz amerykańskiej NASA. Zbudowany kosztem 1,5 mld dolarów próbnik o całkowitej masie 1,8 tony ma na pokładzie 10 przyrządów pomiarowych.
Bliskie spotkania ze Słońcem

Sonda Solar Orbiter, która została wystrzelona w lutym 2020 roku, zakończyła fazę rozruchu, w trakcie której naukowcy testowali poszczególne urządzenia i instrumenty i rozpoczyna fazę naukową, podczas której nastąpią bliskie spotkania ze Słońcem. Statek porusza się po orbicie eliptycznej, a jego prędkość zmienia się w zależności od tego, na ile jest oddalony od Słońca. Do tej pory Solar Orbiter trzy razy obiegł Słońce.

Aby jednak sonda, której głównym naukowym celem jest zbadanie biegunów słonecznych, mogła wypełnić swoje zadanie, konieczna jest kolejna zmiana parametrów orbity. Właśnie temu ma służyć sobotni manewr – ma pozwolić na wytracenie energii orbitalnej i zmianę nachylenia orbity – czytamy w komunikacie Centrum Badań Kosmicznych PAN (CBK PAN).
Zmiany nachylenia orbity są konieczne, jeśli chcemy, by instrumenty sondy lepiej 'widziały' bieguny. Cały manewr bazuje na naszej wiedzy dotyczącej mechaniki nieba, ponieważ przy tego typu misjach wykorzystuje się przede wszystkim naturę, a nie silniki. W misjach międzyplanetarnych, takich jak Solar Orbiter, planety stanowiące cetra grawitacyjne, wykorzystywane są do zmiany prędkości, nachylenia i innych parametrów orbity sondy. Dzięki temu oszczędzamy bardzo dużo paliwa, a sonda trafia tam gdzie chcemy – mówi dr Tomasz Mrozek z Zakładu Fizyki Słońca Centrum Badań Kosmicznych PAN we Wrocławiu, jeden z naukowców pracujących przy analizie danych z instrumentu STIX, cytowany w komunikacie.
Sonda zbliży się do Ziemi

Manewr jest niezbędny, aby zmniejszyć energię orbitalną statku kosmicznego i ustawić go w kolejce do następnego bliskiego przejścia w pobliżu Słońca, ale wiąże się z ryzykiem. Solar Orbiter musi przejść przez dwa regiony orbitalne składające się z satelitów i kosmicznych śmieci. Pierwszy to geostacjonarny pierścień satelitów na wysokości około 36 000 km, a drugi to zbiór obiektów na niskiej orbicie okołoziemskiej na około 400 km. „W rezultacie istnieje niewielkie ryzyko kolizji. Zespół operacyjny Solar Orbitera bardzo uważnie monitoruje sytuację i zmieni trajektorię statku kosmicznego, jeśli uzna, że zachodzi jakiekolwiek niebezpieczeństwo” – informuje CBK PAN.
Solar Orbiter zbliży się do Ziemi w sobotę nad ranem, ok. godz. 5.30 naszego czasu. Sondę można będzie przez moment dostrzec na niebie, jednak będzie to możliwe jedynie nad Afryką Północną i Wyspami Kanaryjskimi. Co ważne, zbliżenie do naszej planety to okazja do zbadania pola magnetycznego Ziemi. Jest ono przedmiotem intensywnego zainteresowania, ponieważ magnetosfera chroni Ziemię przed plazmą słoneczną, czyli stałym „wiatrem” cząstek uciekających ze Słońca. Cząstki wiatru słonecznego nie tylko mogą przenikać przez pole magnetyczne i iskrzyć zorzę polarną na naszym niebie, ale atomy z naszej atmosfery mogą również zostać utracone w kosmosie.
Dane zebrane przez Solar Orbiter zostanę połączone z tymi zbieranymi m.in. przez satelity Swarm. – Solar Orbiter nieustannie mierzy stan środowiska, przez jakie przelatuje, dlatego jego dane mogą pomóc w prognozach pogody kosmicznej. Jednak teleskopy sondy są wciąż uśpione. Wyjątkiem jest nasz instrument do obserwacji promieniowania rentgenowskiego, czyli STIX, który działa i nieustannie otrzymujemy nowe dane. Teraz, ze względu na bliskość Ziemi i lepsze możliwości przesyłu, tych danych otrzymujemy nawet więcej – wyjaśnia dr Mrozek.

Zasadnicza część misji Solar Orbiter potrwa siedem lat, wliczając w to dwuletni okres między startem a osiągnięciem przez sondę pierwszej orbity naukowej.
Polski udział w misji

Centrum Badań Kosmicznych PAN zaangażowane jest w prace inżynieryjne i badawcze związane ze spektrometrem rentgenowskim STIX (X-ray Spectrometer/Telescope). STIX zalicza się do grupy sześciu instrumentów teledetekcyjnych (teleskopów) misji Solar Orbiter i będzie odpowiadał za obserwacje promieniowania rentgenowskiego. Określi czas i źródła emisji tego promieniowania, jego intensywność i charakterystykę widmową. Dane uzyskane za pomocą STIX pomogą wyjaśnić także mechanizm przyspieszania elektronów na Słońcu oraz to, w jaki sposób są one transportowane w przestrzeń międzyplanetarną.
źródło: PAP

Półtora roku po wystrzeleniu, sonda rozpoczyna fazę naukową (fot. Shutterstock)
https://www.tvp.info/57144262/ryzykowny-manewr-sondy-solar-orbiter-w-poblizu-ziemi

Misja Solar Orbiter. W ten weekend sonda zbliży się do Ziemi.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Udany 16 lot Ingenuity
2021-11-27. Krzysztof Kanawka
21 listopada nastąpił już 16 lot drona Ingenuity!
Dron Ingenuity nadal wykonuje interesujące loty nad kraterem Jezero na Marsie. Niedawno doszło do 16 już lotu tego pojazdu w atmosferze Czerwonej Planety.
21 listopada dron Ingenuity wykonał swój szesnasty lot. Tym razem lot trwał 109 sekund, a pokonany dystans to 116 metrów. Poniżej prezentujemy ciekawą analizę tego lotu, także w porównaniu z 9 lotem Ingenuity.
Kwiecień 2021 – pierwszy lot
Dziewiętnastego kwietnia 2021 helikopter Ingenuity po raz pierwszy wykonał lot w marsjańskiej atmosferze. Lot zakończył się powodzeniem i zademonstrowano m.in. wznios i zawis pojazdu na wysokości 3 merów. Drugi lot Ingenuity wykonał 22 kwietnia – podczas tego lotu helikopter wzniósł się na maksymalną wysokość 5 metrów oraz wykonał m.in. obrót i przechylenie. Trzeci lot Ingenuity został wykonany 25 kwietnia. Podczas tego lotu dron przemieścił się o około 50 metrów od miejsca startu i osiągnął maksymalną prędkość około 7,25 kilometrów na godzinę.
Od 19 kwietnia do 21 listopada dron Ingenuity wykonał łącznie 16 lotów. Najdłuższy z nich nastąpił 5 lipca 2021 (9 lot), w trakcie którego Ingenuity pokonał dystans aż 625 metrów. Długie loty nastąpiły także 16 sierpnia (450 metrów, lot 12) i 6 listopada (407 metrów, 15 lot). Najwyższa maksymalna prędkość lotu, 5 m/s, została osiągnięta podczas 9 lotu oraz podczas trzech kolejnych lotów. Najwyższy pułap lotu, 12 metrów, dron osiągnął 24 lipca, podczas 10 lotu.
Po 16 locie łączne statystyki są następujące: 3,44 km całkowitego dystansu w czasie 1729 sekund (28 minut i 49 sekund).
Misja łazika Mars 2020 jest komentowana w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(PFA, NASA)
16th Flight Explained. Ingenuity helicopter. Sol 268. Clouds on Mars Sol 173-264.
https://www.youtube.com/watch?v=w8pp4J50ojo

Analiza 16 lotu Ingenuity / Credits – Yuriy Olean
https://kosmonauta.net/2021/11/udany-16-lot-ingenuity/

Udany 16 lot Ingenuity.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021
2021-11-27. Redakcja
Zapraszamy do relacji z sektora kosmicznego z dni 16 – 30 listopada 2021.
(Poczekaj na załadowanie relacji. Jeśli “nie działa” – odśwież stronę).
Jeśli masz “news” – wyślij email na kontakt (at) kosmonauta.net.
JWST - złoto
Tak, JWST to bardzo złoty teleskop! Ale dlaczego zastosowano złoto do pokrycia luster JWST? Odpowiedź w dwóch poniższych filmach. Idealnie na niedzielne śniadanie!
Elements of Webb: Gold Part 1, Ep 01
https://www.youtube.com/watch?v=bUedD5PBksI

Elements of Webb: Gold Part 2, Ep 02

https://www.youtube.com/watch?v=pi27OUfg04s

JWST - wątek na PFA
Polecamy wątek o JWST na Polskim Forum Astronautycznym - prowadzony już od 11 lat!
https://www.youtube.com/watch?v=RzGLKQ7_KZQ
James Webb Space Telescope Deployment Sequence (Nominal)

JWST - data startu to 22 grudnia
Aktualnie trwa tankowanie teleskopu JWST. Data startu to obecnie 22 grudnia, godzina 13:20 CET.
Wnętrze Priczała
Właz do Priczała został otwarty 26 listopada o godzinie 20:39 CET. Na Polskim Forum Astronautycznym można zobaczyć pierwszą panoramę z wnętrza tego nowego modułu na ISS.
136 bliski przelot w 2021 roku!
Przelot 2021 WP to 136 bliski przelot wykryty w tym roku, co jest rekordem, choć do końca roku jeszcze ponad miesiąc!

W ostatnich latach ilość odkryć wyraźnie wzrosła:
•    w 2020 roku odkryć było 108,
•    w 2019 roku – 80,
•    w 2018 roku – 73,
•    w 2017 roku – 53,
•    w 2016 roku – 45,
•    w 2015 roku – 24,
•    w 2014 roku – 31.

W ostatnich latach coraz częściej następuje wykrywanie bardzo małych obiektów, o średnicy zaledwie kilku metrów – co na początku poprzedniej dekady było bardzo rzadkie. Ilość odkryć jest ma także związek z rosnącą ilością programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów
Bliski przelot 2021 WP
Za nami kolejny bliski przelot!

Meteoroid o oznaczeniu 2021 WP przemknął obok Ziemi 21 listopada. Minimalny dystans wyniósł 154 tysiące km, czyli ok. 0,41 średniego dystansu do Księżyca. Moment maksymalnego zbliżenia nastąpił 21 listopada o godzinie 15:00 CET. Średnica 2021 WP jest szacowana na około 9 metrów.

Jest to 136 wykryty bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2021 roku.
Parker Solar Probe i Solar Orbiter
W ostatnich latach "ku Słońcu" wysłano dwie sondy: Parker Solar Probe i Solar Orbiter. Obie będą obserwować Słońce z różnych perspektyw - zatem porownanie danych z tych sond będzie bardzo ciekawe!
Parker Solar Probe and Solar Orbiter Trajectories
https://www.youtube.com/watch?v=hKjcbmlAaYY

Trajektoria lotu sondy Solar Orbiter
Oto trajektoria lotu sondy Solar Orbiter. Sonda będzie docelowo obserwować Słońce pod nieco innym kątem niż płaszczyzna ekliptyki.
Solar Orbiter's journey around the Sun
https://www.youtube.com/watch?v=GmY7gQZ3tog
CZ-3B wynosi ChinaSat-1D (26.11.2021)
W piątek (26 listopada) nastąpił 47 start z Chin w 2021 roku. Tym razem rakieta CZ-3B wyniosła na orbite transferową GTO satelitę telekomunikacyjnego ChinaSat-1D.
Prosty eksperyment na ISS - jak się brudzą różne powierzchnie?
Thomas Maurer trzyma eksperyment "Touching Surfaces", by zbadać rozwój mikrobów w warunkach mikrograwitacji na różnych powierzchniach. Tak, te powierzchnie astronauci mają dotykać!
Ziemia z kosmosu - jezioro Kainji
Jezioro Kainji znajduje się w Nigerii - oto jak wygląda z orbity okiem satelity Sentinel-2.
Earth from Space: Kainji Lake, Nigeria
https://www.youtube.com/watch?v=pqhEaBi4EnE
Czy jeszcze jakieś moduły dotrą do ISS?
Wraz z dotarciem Priczała do ISS zakończył się etap "państwowych" modułów na tym kompleksie orbitalnym. Następny możliwy moduł może być dodany w 2024 roku i będzie należeć do firmy Axiom. Seria modułów nosi łączną nazwę Axiom Orbital Segment i został zaakceptowany przez NASA w 2020 roku.

Firma Axiom zapowiada, że po pierwszym module (2024) do ISS powinny dotrzeć jeszcze trzy kolejne - w 2025, 2026 i 2027 roku. W dalszej przyszłości te moduły mogą być odłączone i stanowić oddzielną stację - po deorbitacji ISS.
Priczał - nowy moduł ISS
Moduł Priczał składa się przede wszystkim węzły cumownicze dla rosyjskiej sekcji ISS. Jest to ostatni moduł dla rosyjskiej części Stacji. Łącznie Priczał ma sześć "hybrydowych" węzłów cumowniczych, zdolnych do przyjmowania pojazdów Sojuz i statków bezzałogowych Progress. Jeden z węzłów ma także funkcje przetaczania paliwa (w dwóch kierunkach).

Priczał został zaakceptowany do realizacji w 2011 roku, jednakże wskutek serii opóźnień znalazł się na ISS dopiero w 2021 roku. Priczał będzie funkcjonować do końca działalności ISS na orbicie.

Masa pustego Priczała to 3,890 kg, zaś w konfiguracji startowej ten moduł miał masę 4,650 kg.

W styczniu odbędzie się rosyjski spacer kosmiczny, którego celem będzie integracja Priczała z systemami i zasilaniem z ISS.
Aktualna konfiguracja ISS
Priczał przycumował do modułu MLM Nauka i obecnie jest "najniższym" (czyli skierowanym ku Ziemi) modułem na ISS - oczywiście za wyjątkiem paneli słonecznych podczas ich odpowiedniego ustawienia względem Słońca i naszej planety.
Cumowanie modułu Priczał do ISS
Oto nagranie z wczorajszego cumowania modułu Priczał do ISS. Stacja wzbogaciła się o kolejny rosyjski moduł!
NEW SPACE STATION MODULE DOCKS TO THE INTERNATIONAL COMPLEX
https://www.youtube.com/watch?v=mTibuKP3iRE
Thomas Pesquet wraca za biurko
...oraz zaczyna zapoznawać się z pocztą, jaka się nagromadziła przez sześć miesięcy pobytu na ISS. Ciekawe, co tam takiego dostał!
Solar Orbiter - udany przelot!
Udany przelot sondy Solar Orbiter! Sonda oddala się od Ziemi.
Wysłać soczewki w stratosferę
11 września stowarzyszenie entuzjastów kosmosu Innspace przeprowadziło pierwszą w swojej karierze misję stratosferyczną. Innstrato-2 została zrealizowana w ramach współpracy z firmą HOYA Lens Poland, która wspiera grupę młodych naukowców już od roku. Do stratosfery zostały wysłane między innymi soczewki okularowe marki HOYA, w celu przetestowania ich skuteczności pod względem ochrony przed promieniowaniem UV. Misja zakończyła się sukcesem! Pęknięcie powłoki balonu stratosferycznego nastąpiło na wysokości 33 km, przekraczając tym samym warstwę ozonową naszej planety.

Członkowie grupy Innspace są zafascynowani kosmosem w każdej jego postaci. W swoich szeregach zrzeszają przedstawicieli takich dziedzin jak inżynieria, robotyka, architektura, a także medycyna i biotechnologia. Eksperyment w stratosferze łączący zainteresowania członków zespołu był więc tylko kwestią czasu. Młodzi naukowcy przygotowywali się do przeprowadzenia misji stratosferycznej od kilku miesięcy – poszerzając wiedzę na temat stratosfery, kompletując sprzęt, a także biorąc udział w specjalnych szkoleniach dotyczących budowy kapsuły oraz organizacji i kosztorysu misji balonowej.
„To już druga nasza misja w ostatnim czasie. Kilka tygodni temu przeprowadziliśmy misję testową, która miała pomóc nam przetestować sprzęt i wyeliminować ewentualne niedociągnięcia. Innstrato-2 leciało więc już dokładnie przygotowane.” – mówi Piotr Torchała, koordynator projektu.

Dlaczego warto przeprowadzać misje stratosferyczne?
Agencje oraz organizacje kosmiczne takie jak NASA od lat wykorzystują podobne eksperymenty w celu przetestowania możliwości życia w warunkach stratosferycznych.
Ziemska stratosfera jest bardzo zimna, sucha, napromieniowana i oligotroficzna, co sprawia, że może ona stanowić analog powierzchni Marsa i być wykorzystywana do testów biologicznych. Testowanie mikroorganizmów w warunkach przypominających te panujące na czerwonej planecie może dostarczyć nam wiedzy na temat tego, co i w jakiej ilości może dotrzeć z nami na Marsa jako tzw. pasażer na gapę, a także ułatwić nam planowanie przyszłych badań mikrobiologicznych na tej planecie.
ze stratosfery
Przeprowadzono szereg eksperymentów rakietowych oraz balonowych mających na celu zbadanie szans przeżycia mikroorganizmów w warunkach stratosferycznych . Zaobserwowano, że mikroorganizmy wyniesione do stratosfery zagrożone są przede wszystkim promieniowaniem UV i EUV . Rosnącym zainteresowaniem cieszą się także badania z wykorzystaniem komórek zwierzęcych. W celu prawidłowego zaprojektowania eksperymentu stratosferycznego niezbędne jest użycie prób eksponowanych na wszystkie warunki ekstremalne, a także prób osłoniętych skutecznie przed promieniowaniem UV.
„Promieniowanie UV jest szkodliwe także dla człowieka. Przyczynia się do wzrostu ryzyka zachorowania na nowotwory skóry (niebarwnikowy rak skóry, rak podstawnokomórkowy, rak kolczystokomórkowy oraz czerniak złośliwy skóry). Ponadto nadmiar promieniowania UV może powodować pogorszenie widzenia poprzez uszkodzenie fotoreceptorów narządu wzroku. U osób starszych dodatkowo może powodować́ szybszy rozwój zaćmy i zwyrodnienia plamki żółtej . – dodaje Arkadiusz Kołodziej, członek Innspace odpowiedzialny za kwestie medyczne i biologiczne.

Cele misji Innstrato-2
Celem pierwszorzędowym Innstrato-2 było sprawdzenie wpływu warunków stratosferycznych (w szczególności temperatury oraz promieniowania UV) na prawidłowe funkcjonowanie soczewek marki HOYA, a przede wszystkim ich możliwości ochrony przed szkodliwym promieniowaniem UV. Ponadto, dzięki przeprowadzonym próbom zespołowi udało się opracowanie protokołu przeprowadzenia przyszłych badań stratosferycznych, który przyda się do przyszłych eksperymentów np. biologicznych.
„Test niezbędnego sprzętu w Innstrato-2 pozwoli podejmować lepsze wybory podczas organizacji podobnych misji.” – dodaje Piotr Torchała.

Soczewki
W eksperymencie brały udział 3 soczewki okularowe marki HOYA. Jedną z nich była soczewka bez powłok antyrefleksyjnych o współczynniku załamania światła 1.50 o konstrukcji sferycznej, drugą z nich była soczewka wykonana z materiału o podwyższonej wytrzymałości mechanicznej Trivex – HOYA PNX o współczynniku załamania światła 1.53 oraz soczewka HOYA Sensity 2 z powłoką Hi Vision LongLife UV Control o współczynniku załamania światła 1.60, które na Ziemi spełniają swoją rolę w ochronie przed promieniowaniem UV.

W kapsule zamontowane zostały czujniki światła UV, których zadaniem była identyfikacja ilości oraz długości transmitowanych promieni światła. W warunkach ziemskich wszystkie soczewki o współczynniku załamania światła wyższym niż 1.50, czyli m.in. soczewki organiczne o indeksie 1.53, 1.60, 1.67 i 1.74 chronią użytkowników okularów przed szkodliwym wpływem promieniowania UV na wzrok. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest to ważne. Ochrona przed światłem UV wskazana jest nie tylko w słoneczne, ale także w pochmurne dni – kiedy poziom światła ultrafioletowego również jest wysoki – mówi Agnieszka Szopa, ekspert firmy HOYA.

Materiały wykorzystane do produkcji soczewek marki HOYA były testowane w warunkach ziemskich. Po zdaniu egzaminu w stratosferze mogłyby posłużyć do budowy odpowiednich kapsuł chroniących próby biologiczne przed promieniowaniem UV. Co więcej, mogłyby również zostać wykorzystane do testowania najnowszych czujników promieniowania UV o różnych długościach fali.

Wybiegając także nieco w przyszłość, dane zdobyte podczas takich testów posłużyłyby do produkcji jeszcze bardziej wytrzymałych materiałów możliwych do wykorzystania w ekstremalnych warunkach kosmicznych. Tak skonstruowane materiały mogą okazać się w przyszłości kluczowe także dla ochrony narządu wzroku astronautów kolonizujących nowe ciała niebieskie, gdyż już dziś wiadomo, że są oni narażeni na poważne zaburzenia widzenia związane z ekspozycją na różnego rodzaju promieniowanie.

Jakie dalsze plany?
Stowarzyszenie Innspace lubi wychodzić ze swojej strefy komfortu i próbować nowych rzeczy. To zdecydowanie nie ostatni projekt w stratosferze, grupa ma już pomysł na jeszcze bardziej zaawansowane badania, o których usłyszeć więcej będzie można na wiosnę kolejnego przyszłego roku.
Cosmic Challenge: Voyager i Pathfinder
“Cosmic Challange” to program edukacyjny skierowany do dzieci i młodzieży, zainteresowanych tematyką Kosmosu. Edycja „Cosmic Challenge: Voyager” skierowana jest do studentów z całej Polski i realizowana jest we współpracy z Obserwatorium Pic du Midi z Francji. Opiekunem Merytorycznym tej edycji programu jest dr Anna Łosiak – geolog planetarny z Instytutu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk.

Z kolei edycja „Cosmic Challenge: Pathfinder” skierowana jest do uczniów szkół ponadpodstawowych z całej Polski i również realizowana jest we współpracy z Obserwatorium Pic du Midi z Francji. Opiekunem Merytorycznym tej edycji programu jest dr Natalia Zalewska z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.
Challange ma na celu rozwój edukacji interdyscyplinarnej oraz zachęcenie do rozwijania kosmicznych zainteresowań. Nagrodą w konkursie będzie wyjazd dla trójki zwycięzców do Obserwatorium Pic du Midi we Francji.

Więcej: https://kosmonauta.net/2021/11/cosmic-challenge-voyager-2/
Musk, Bezos i Branson – superzłoczyńcy?
Dlaczego Elon Musk, Jeff Bezos i Richard Branson są czasem postrzegani jako “ci źli”? Warto na to spojrzeć – także z “kosmicznej” perspektywy.

W związku z niedawnymi lotami Richarda Bronsona i Jeffa Bezosa, satyryczna strona internetowa From Superheroes opublikowała reportaż o tym jak trzej znani z komiksów Marvela superzłoczyńcy – Norman Osborn, Justin Hammer i Wilson Fisk – rozpoczęli swój własny Wyścig Kosmiczny. Choć tekst nawiązuje też do typowo superbohaterskich sytuacji (takich jak to, że teoretycznie w uniwersum Marvela pierwszym miliarderem w kosmosie był Tony Stark), trudno nie odnieść wrażenia, że jest to odzwierciedlenie tego jak sami ludzie postrzegają nowy Wyścig Kosmiczny.

Zwłaszcza że nie jest to jedyny przypadek, kiedy Musk, Bezos i Brandon przedstawiani są jako „ci źli”. Jeszcze przed dokonaniami Bezosa i Bronsona, w popkulturze można było znaleźć licznych złoczyńców wzorowanych na Elonie Musku (podobieństw do dyrektora SpaceX doszukiwano się chociażby w Jamesie Sullivanie ze Space Sweepers, czy Carltonie Drake’u w Venomie).

Skąd to się bierze? Powodów jest kilka... Więcej: https://kosmonauta.net/2021/08/musk-bezos-i-branson-superzloczyncy/
•    Relacja z 3 -15 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z 16 października – 2 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z 1-15 października 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z września 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z wakacji 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
(PFA)
https://kosmonauta.net/2021/11/sektor-kosmiczny-16-30-listopada-2021/

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.2.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.3.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.4.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.5.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.6.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.7.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.8.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.9.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.10.jpg

Sektor kosmiczny – 16-30 listopada 2021.11.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Piękno Mgławicy Biegnący Człowiek z teleskopu Hubble'a

2021-11-27. Filip Mielczarek

Kosmiczny Teleskop Hubble'a boryka się z kolejną awarią, która ogranicza jego funkcjonalność, ale naukowcy i tak mają ręce pełne roboty z analizą danych pozyskanych w całym 2021 roku. Najnowszym obrazem jest zapierająca dech Mgławica Biegnący Człowiek i znajdujący się w niej dżet.

Obrazy z teleskopu Hubble'a nigdy nie przestaną nas zachwycać. Tym razem w obiektywie tego kultowego urządzenia znalazła się Mgławica Biegnący Człowiek i jej dziwny dżet. Jest to skupisko trzech mgławic: NGC 1973, NGC 1975 i NGC 1977. Jest ona domem dla młodej gwiazdy o nazwie Parengo 2042.
W czym tkwi jej niezwykłość? Otóż wyemitowała ona potężny dżet, który rozciągnął się już na 2 lata świetlny. Kosmiczny Teleskop Hubble'a uwiecznił go na najnowszym obrazie. Trzeba przyznać, że prezentuje się on iście spektakularnie. Astronomowie uważają, że w przyszłości duże chmury gazu i pyłu otaczające gwiazdę Parengo 2042 doprowadzą do powstania pierwszych planet.
Dżet na obrazie ma kolor pomarańczowy. Jest to obłok zjonizowanego gazu za sprawą oddziaływania promieniowania ze znajdującej się blisko gwiazdy 42 Orionis. Tymczasem niebieskie smugi to łukowe fale uderzeniowe. Powstają one w skutek zderzenia się ze sobą strumieni gazu. Astronomowie tłumaczą, że  gwiazda Parengo 2042, poprzez dżet, traci masę ok. stu milionów Słońc rocznie.

INTERIA

 
Mgławica Biegnący Człowiek okiem Kosmicznego teleskop Hubble'a /NASA /materiały prasowe

Całe piękno Mgławicy Biegnący Człowiek /NASA /materiały prasowe

https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-piekno-mglawicy-biegnacy-czlowiek-z-teleskopu-hubble-a,nId,5670316

Piękno Mgławicy Biegnący Człowiek z teleskopu Hubble'a.jpg

Piękno Mgławicy Biegnący Człowiek z teleskopu Hubble'a2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ziemia będzie miała pierścienie niczym Saturn

2021-11-27. Filip Mielczarek
 Astronomowie uważają, że Saturn w przyszłości straci swoje przepiękne pierścienie, tymczasem Mars może je zyskać na skutek rozpadu swoich księżyców. Co ciekawe, Ziemia też może posiadać pierścienie, i to całkiem niedługo. Będą to jednak zupełnie inne pierścienie.

 Naukowcy biją na alarm, że zaśmiecanie orbity Ziemi nigdy jeszcze nie było tak intensywne jak obecnie. Jeśli nic w tej kwestii się nie zmieni, a najpewniej tak będzie, patrząc przez pryzmat braku globalnej reakcji na zaśmiecanie oceanów, to w niedalekiej przyszłości Ziemia "wzbogaci się" o pierścienie śmieci.
Europejska Agencja Kosmiczna podała, że obecnie wokół naszej planety orbituje aż 170 milionów fragmentów kosmicznych śmieci. To szczątki o średnicy większej niż jeden milimetr. Tymczasem blisko 700 tysięcy ma średnicę większą niż 1,3 centymetra. Naukowcy ostrzegają, że każdy z tych fragmentów znajduje się poza kontrolą i może doprowadzić do uszkodzenia instalacji kosmicznych.


 W najgorszym scenariuszu niebawem może dojść do wystąpienia apokaliptycznej reakcji łańcuchowej. Gdy jeden z większych kosmicznych śmieci zderzy się z dużym satelitą, dojdzie do jego rozpadu, a kolejne fragmenty będą uderzały w inne instalacje tworząc sceny dobrze znane nam z filmu Grawitacja. Ostatecznie na orbicie powstaną pierścienie śmieci, które uniemożliwią realizację misji kosmicznych.
Obecnie kilka agencji kosmicznych i prywatnych firm opracowuje technologie utylizacji kosmicznych śmieci. Jednak jak wskazują eksperci, uprzątnięcie orbity może zająć wiele dekad, a w międzyczasie będą dochodziły kolejne śmieci, ponieważ firmom, ze względu na ograniczenie kosztów, nie zależy na tym, by tworzyć satelity, które same będą się dezintegrować w atmosferze.

Firma RS Components zaprezentowała niedawno infografiki, z których możemy dowiedzieć się, jakie kraje w największym stopniu zaśmiecają ziemską orbitę swoimi urządzeniami. Prym w tej materii wiedzie Rosja, która przyczyniła się do powstania aż 14 403 kosmicznych śmieci. Na drugim miejscu są Stany Zjednoczone z równie ogromną liczbą 8 734 śmieci, a na trzecim miejscu uplasowały się Chiny, które będą mocno goniły stawkę, obecnie mając na swoim koncie 4 688 śmieci.
Eksperci wyliczają, że na orbicie znajduje się już 30 tysięcy różnych kosmicznych śmieci, w skład których wchodzą elementy rakiet, satelitów i pojazdów kosmicznych. Prognozy wskazują, że na pierwsze miejsce tego niechlubnego rankingu w ciągu 2 lat wysuną się Chiny. W swoich planach mają one wyniesienie na orbitę dziesiątek tysięcy satelitów, a także budowę dużej stacji kosmicznej i loty na Księżyc.
INTERIA


Ziemia będzie miała pierścienie zbudowane ze śmieci /123RF/PICSEL

 
https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-ziemia-bedzie-miala-pierscienie-niczym-saturn,nId,5670472

Ziemia będzie miała pierścienie niczym Saturn.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Smartskop - włącz i podziwiaj niebo lub rób obserwacje naukowe
2021-11-27.
W ostatnich latach pojawiły się w pełni zautomatyzowane teleskopy cyfrowe (zwane również smartskopami) takie jak np. eVscope 2 lub eQuinox, które mogą zrewolucjonizować amatorskie obserwacje nieba. Są to normalne teleskopy optyczne w pełni kontrolowane z aplikacji na smartfonie lub tablecie. Wybór ciała niebieskiego do podziwiania lub wczytanie parametrów naukowej kampanii obserwacyjnej odbywa się jednym kliknięciem. Zdjęcia zrobione podczas obserwacji naukowych takich jak np. tranzyty egzoplanet, zakrycia gwiazd przez asteroidy, astrometria niebezpiecznych dla Ziemi asteriod można przesłać na serwer, gdzie zajmą się nimi zawodowi astronomowie. Dzięki wymianie elementu zbierającego światło z ludzkiego oka na kolorową matrycę CMOS, możliwe jest dostrzeżenie ciał niebieskich nawet 100 razy słabszych niż to wynika z zasięgu obserwacji wizualnych - nawet w zanieczyszczonych światłem miastach. Jest to świetny sprzęt do oglądania nieba – wreszcie mgławice można zobaczyć w kolorze.

1. Teleskopy cyfrowe eVscope 2 i eQuinox
Smart-skop (skrót od: smartfon + teleskop), czyli teleskop cyfrowy jest zwykłym teleskopem optycznym z napędem na obie osie montażu i pełną kontrolą wyłącznie za pomocą aplikacji na smartfonie lub tablecie.
Takimi przykładami są teleskopy cyfrowe firmy Unistellar eVscope 2 i eQuinox pokazane na rys.1. Oba teleskopy posiadają zwierciadło główne o identycznych parametrach (średnica 11,4 cm / ogniskowa 450 mm). Umieszczone są na montażach azymutalnych z napędem na obie osie.
Elementem zbierającym światło w teleskopach eVscope 2 i eQuinox są kolorowe matryce CMOS firmy Sony odpowiednio IMX347LQR (typ 1/1,8”) i IMX224LQR (typ 1/3”) znajdujące się w pobliżu ogniska głównego zwierciadła (nie ma możliwości zamontowania okularu optycznego). Obrazy zarejestrowane przez te matryce można obejrzeć na ekranach smartfonów lub tabletów. Jednocześnie można podłączyć po Wi-Fi nawet 10 smartfonów do jednego smartskopu. Wyjątkowo tylko eVscope 2 posiada okular cyfrowy firmy Nikon.
W smart-skopach eVscope 2 i eQuinox są zaimplementowane następujące bardzo użyteczne technologie:
    • Tryb „ulepszonej wizji” (ang. enhanced vision mode) pozwala na obserwację nawet ~100 słabszych obiektów niż wizualnie za pomocą zwykłego teleskopu o porównywalnej aperturze. Oznacza to, że są możliwe obserwacje obiektów słabszych aż o ~5m. To jest tak jakbyśmy, zamiast przez smartskop o aperturze ~10 cm, patrzyli gołym okiem przez teleskop o średnicy zwierciadła ~1 metr! To oszacowanie wykonano w centrum miasta San Francisco (patrz: 100 times more powerful than a standard telescope? Really?), gdzie w zenicie widać gołym okiem gwiazdy o jasności mniejszej niż ~2m, a dzięki omawianym smartskopom można zobaczyć gwiazdy ~15,8m. Natomiast z obliczeń za pomocą kalkulatora ScopyCity otrzymujemy podczas obserwacji wizualnych graniczny zasięg ~10,9m dla teleskopu o aperturze 11,4 cm. Stąd bierze się różnica zasięgu ~5m. Pod ciemnym niebem maksymalny zasięg powiększa się nawet do ~18m.
      Tryb „ulepszonej wizji” jest opatentowaną technologią, która pozwala na obserwacje słabych obiektów dzięki akumulacji na bieżąco światła od ciał niebieskich. Ostatecznie mgławice, galaktyki, komety stają się szczegółowo widoczne w kolorze. Po skierowaniu smartskopu na obiekt - staje się on widoczny w czasie od kilku do kilkudziesięciu sekund Zależy to od warunków obserwacyjnych, które determinuje np. pogoda, fazy Księżyca, zanieczyszczenie światłem. Natomiast podczas obserwacji wizualnych w okularze teleskopu nie widać mgławic w kolorach.
    • Automatyczna detekcja pola widzenia (ang. autonomous field detection) umożliwia szybkie rozpoznanie gwiazd w polu widzenia poprzez porównanie obrazu z bazą danych liczącą dziesiątki milionów współrzędnych gwiazd. Umożliwia dokładne podążanie za ruchem dziennym sfery niebieskiej oraz trafienie według współrzędnych w pozycję na niebie. System automatycznej detekcji pola widzenia może również informować o tym na jaki obiekt patrzymy i co o nim wiemy (np. odległość do Ziemi).
    • Inteligentna redukcja zanieczyszczenia światłem (ang. smart light pollution reduction) umożliwia cieszenie się astronomią nawet w centrum miasta. Zanieczyszczenie światłem sprawia, że ciała niebieskie są niewidoczne gołym okiem podczas obserwacji tradycyjnymi teleskopami, ponieważ ludzki mózg nie potrafi tego wyfiltrować. W prezentowanych tutaj smartskopach znajduje się oprogramowanie, które szybko identyfikuje światło tła, automatycznie filtruje, usuwa i generuje zdjęcie o najlepszej możliwej jakości. Oprogramowanie poprawia kontrast zdjęcia oraz jego barwy bez względu na poziom zaświetlenia nieba spowodowanego oświetleniem miejskim lub światłem Księżyca.
Porównanie smartskopów eVscope2  eQuinox:
    • Teleskop: zwierciadlany (reflektor) o średnicy zwierciadła 4,5 cala (11,4 cm) o ogniskowej 450mm (F/4)
    • Długość tuby: 65cm
    • Powiększenie „optyczne”: 50x
    • Powiększenie cyfrowe: do 400x (zalecane maksymalne do 150x)
    • Maksymalny zasięg: do ~16m pod miejskim niebem lub do ~18m pod ciemnym niebem
    • Pole widzenia: 34’x47’  27’x37’
    • Rozdzielczość: 1,33”  1,72”
    • Okular : jest  brak
    • Wielkość obrazu w trybie ulepszonej wizji (ang. enhanced vision mode): 7,7 Mpx  4,9 Mpx
    • Kolorowa matryca CMOS Sony: IMX347LQR 2688x1520 pikseli (2,9x2,9μm)  IMX224LQR 1280x960 pikseli (3,75x3,75μm)
    •
    • Oprogramowanie: Unistellar app
    • Smartfon/tablet z systemem operacyjnym Android >= 7, iOS >=12, GPS, Wi-Fi
    • Pojemność pamięci stałej smartskopu: 64 GB
    • Połączenie teleskop ↔ smartfon lub tablet : Wi-Fi (do 10 połączeń jednocześnie)
    •
    • Montaż: azymutalny z napędem na obie osie + statyw aluminiowy
    • Czas pracy akumulatora: 10 godz.  12 godz.
    • Plecak: jest  brak (sprzedawany oddzielnie)
    • Waga: 9 kg z plecakiem
Do obsługi teleskopów cyfrowych eVscope 2 / eQuinox wykorzystuje się specjalną aplikację „Unistellar App”, którą można zainstalować na smartfonach lub tabletach z systemami operacyjnymi Android >=7 i iOS >=12. Nie są wspierane systemy operacyjne FireOS i Huawei Harmony OS. Również aplikacja nie jest dostępna dla komputerów PC i MAC.
Jest to sprzęt gotowy do niemal natychmiastowego użycia po zainstalowania Unistellar App na smartfonie lub tablecie. W aplikacji „Unistellar App” musi być włączona geolokalizacja (GPS) oraz sieć bezprzewodowa Wi-Fi.
Instrukcja użytkownika jest dostępna na stronie producenta w wersji wideo oraz PDF. Wersja pełna w formacie PDF jest w j. angielskim, francuskim, niemieckim hiszpańskim i japońskim, i liczy 40 stron, a skrócona to tylko 2 strony – 6 punktów.
Przed obserwacjami należy tylko wyczyścić pamięć „komputera pokładowego” (64 GB) po poprzedniej sesji obserwacyjnej, naładować akumulator, wypoziomować statyw, wychłodzić teleskop, czasami wykonać kolimację teleskopu i ustawić jego ostrość za pomocą maski Bahtionowa.

2. Nauka obywatelska z użyciem smartskopów eVscope 2 i eQuinox
Aktualnie jest zarejestrowanych około 5 tysięcy teleskopów Unistellar, a ich listę można znaleźć na specjalnej mapie z globalną siecią obserwatorów Unistellar. W szczególności w Polsce jest 6 użytkowników tych teleskopów (mapka na rys.4).
Sieć firmy Unistellar jest globalną społecznością miłośników astronomii, w której niektórzy wykorzystują swoje teleskopy cyfrowe w projektach związanych z nauką obywatelską (ang. citizen science). Jest to możliwe dzięki partnerstwu naukowemu SETI. Ostatnio również AAVSO rozpoczęło współpracę z Unistellar w zakresie obserwacji tranzytów egzoplanet.
Na portalu Unistellar są koordynowane następujące rodzaje astronomicznych kampanii obserwacyjnych:
    • Tranzyty egzoplanet – obserwuje się na Ziemi, gdy planety spoza Układu Słonecznego przechodzą na tle swoich gwiazd macierzystych, powodując spadek jasności całego układu (rys.4 - przykład tranzytu egzoplanety Kepler-167e). Od kwietnia 2020 r. 100 obserwatorów działających w sieci Unistellar (z 18 państw na 4 kontynentach) wykonało ponad 380 obserwacji tranzytów. Obserwacje tranzytów egzoplanet przez sieć Unistellar są również raportowane do bazy AAVSO Exoplanet Database z kodem obserwatora, który przeprowadził obserwacje oraz dodatkowo kodem „technicznym” UNIS informującym, że zostały wykonane w ramach projektu Unistellar. Aktualną listę prognozowanych tranzytów egzoplanetarnych można znaleźć na dany dzień dla wybranej lokalizacji (np. Europa) na portalu Unistellar w sekcji dotyczącej tranzytów.
    • Zakrycia gwiazd przez asteroidy – te obserwacje pozwalają na systematyczne rozszerzenie naszej wiedzy o parametrach asteriod (kształt, wielkość, skład, trajektoria), których są miliony w naszym Układzie Słonecznym. Odkąd zainicjowano te obserwacje do połowy maja 2021 r. w sieci Unistellar wykonano 281 obserwacji zakryć, z których 45 zakończyło się udaną detekcją zjawiska. Na przykład we wrześniu 2020 r. dwóch obserwatorów z USA sieci Unistellar zaobserwowało zakrycie gwiazdy przez asteriodę Begonia, co pozwoliło określić, że jej rozmiar jest 20% większy niż do tej pory oczekiwano. Obserwowano również zakrycia gwiazd przez asteriody Orus and Leucus, w pobliżu których przeleci sonda Lucy. Sieć Unistelllar współpracuje w zakresie zakryć z bardziej doświadczonymi grupami obserwatorów IOTA i EURASTER. Aktualną listę prognozowanych zakryć można znaleźć na konkretny dzień dla wybranej lokalizacji (np. Europa Środkowa) na portalu Unistellar w sekcji dotyczącej zakryć.
    • Obrona planetarna - dotyczy odkrywania, monitorowania, rozumienia i unieszkodliwiania obiektów bliskich Ziemi NEO (skrót od ang. Near-Earth Objects). Są to małe obiekty takie jak asteroidy lub jądra komet, które przelatują blisko orbity Ziemi. Sieć teleskopów Unistellar uczestniczy w akcjach obserwacyjnych, których celem jest określenie kształtu lub coraz dokładniejszych parametrów orbitalnych danego NEO. Aktualne akcje obserwacyjne NEO można znaleźć na portalu Unistellar w sekcji dotyczącej obrony planetarnej.
Przed rozpoczęciem danej kampanii obserwacyjnej uczestnicy znajdują na portalu Unistellar parametry konfiguracyjne smartskopu takie jak: współrzędne ciała niebieskiego (rektascencja, deklinacja), czas naświetlania, co jak czas robić kolejne zdjęcie (kadencja), wzmocnienie (gain) kamery CMOS i czas trwania całej kampanii. Te parametry można wprowadzić ręcznie lub automatycznie klikając na odnośnik (patrz np. paragraf „eVscope Settings” w kampanii obserwacyjnej tranzytu egzoplanety Kepler-167e)
Standardową opcją dotyczącą opracowania naukowych obserwacji astronomicznych jest transfer wszystkich zdjęć z sesji obserwacyjnej na portal Unistellar. Dodatkowo należy przekazać ogólne informacje o sesji obserwacyjnej na specjalnym formularzu Google lub e-mailem. Takie obserwacje są następnie opracowywane przez zawodowych astronomów.

3. Przykład kampanii obserwacyjnej Unistellar- rzadki tranzyt egzoplanety Kepler-167e
Przykładem kampanii obserwacyjnej przeprowadzonej przez sieć teleskopów Unistellar jest rzadki (raz na ~1000 dni) tranzyt egzoplanety Kepler-167e, który miał miejsce w dniach 18-20 listopada 2021 r.
Dodatkowym smaczkiem jest fakt, iż sam tranzyt trwał około 16 godzin (cała kampania 32 godz.) i wymagało to zaangażowania obserwatorów w różnych strefach czasowych.
Lokalnie można było robić naukowo wartościowe zdjęcia tranzytu tylko przez mniej więcej 3 godziny po zachodzie Słońca (zależy od szerokości geograficznej obserwatorium – krócej, im bardziej na południe). W tym czasie egzoplaneta znajdowała się nad horyzontem na wysokości większej niż graniczne ~30° (tylko takie zdjęcia nadają się do dokładnej fotometrii!).
Jeżeli obserwacja tranzytu egzoplanety Kepler-167e zakończy się sukcesem (aktualnie trwa analiza), to będzie to najdłużej trwający tranzyt egzoplanety, który był kiedykolwiek obserwowany z Ziemi, a zarazem pierwsza obserwacja z Ziemi tranzytu tej egzoplanety. Tranzyty Kepler-167e były poprzednio obserwowane przez obserwatoria satelitarne Kepler i Spitzer. W tą kampanię jest zaangażowany dr Paul Dalba - astronom z University of California Santa Cruz (USA), który obserwował poprzedni tranzyt Kepler-167e w 2018 roku za pomocą Spitzer’a.
Co wiemy o egzoplanecie Kepler-167e ?
    • planeta-olbrzym o wielkości porównywalnej z Jowiszem,
    • znajduje się w odległości 1,9 j.a od gwiazdy macierzystej Kepler-167A (ta odległość odpowiada orbicie znajdującej się gdzieś pomiędzy Marsem, a asteroidami w naszym Układzie Słonecznym), czyli poza ekosferą gwiazdy Kepler-167A,
    • okrąża gwiazdę macierzystą w ciągu 2,9 lat (1071 dni),
    • planeta krąży wokół gwiazdy Kepler-167A, która jest karłem ciągu głównego o typie widmowym K (~20% mniejszy i o 1000 K chłodniejszy niż Słońce, jest w tym samym wieku co Słońce),
    • w mniejszej odległości orbitują jeszcze trzy egzoplanety (Kepler-167b, Kepler-167c, Kepler-167d) typu „super-ziemie” (tzn. miks planety skalistej i gazowej, która jest większa od Ziemi, ale mniejsza od Neptuna),
    • Wszystkie cztery egzoplanety orbitują wokół jednej gwiazdy (Kepler-167A) w podwójnym układzie gwiazdowym. Druga gwiazda tego układu, czyli Kepler-167B, jest około 100 razy słabsza niż Kepler-167A.
Wizualizację układu planetarnego Kepler-167 przedstawia również główna ilustracja niniejszego materiału.
 
4. Podsumowanie - smartskopy eVscope2 / eQuinox
    • Jest to sprzęt gotowy do niemal natychmiastowego użycia po zainstalowania Unistellar App na smartfonie lub tablecie (instrukcja: tylko 2 strony – 6 punktów).
    • Smartskopy są zawieszone na montażu azymutalnym i przed obserwacjami zawsze jest wymagane tylko wypoziomowanie statywu oraz ustawienie ostrości teleskopu za pomocą maski Bahtionowa (+ czasami kolimacja teleskopu). Smartskop automatycznie znajdzie Gwiazdę Polarną lub każdy inny obiekt na niebie. W aplikacji „Unistellar App” musi być włączona lokalizacja (GPS) oraz sieć bezprzewodowa Wi-Fi.
    • Nawet w gorszych warunkach pogodowych i w centrum miasta można wyraźnie zobaczyć obiekty na niebie dzięki trybowi „ulepszonej wizji”. Smartskop o aperturze 114 mm umożliwia dostrzeżenie nawet 100 razy słabszych obiektów niż to jest możliwe przy obserwacjach wizualnych dla tej apertury. Tzn. smartskopem można zobaczyć gwiazdy o jasności rzędu V~15,8m pod niebem San Francisco (patrz: 100 times more powerful than a standard telescope? Really?). To jest tak, jakby obserwować wizualnie przez teleskop o 1-metrowej średnicy zwierciadła głównego!
    • Obiekt, na który jest skierowany teleskop cyfrowy eVscope2 / eQuinox może oglądać jednocześnie 10 obserwatorów na ekranach swoich smartfonów.
    • Wersja eVscope2 dodatkowo posiada okular cyfrowy firmy Nikon.
    • Znakomicie nadają się do prowadzenia pokazów nieba (mgławice widać w kolorze – czego nie można powiedzieć o obserwacjach wizualnych)
    • Jest to wygodny sprzęt przenośny (kompaktowy plecak 9kg + zasilanie akumulatorowe na 10-12 godzin)
    • Umożliwiają szybką eksplorację nieba dzięki niezawodnemu systemowi naprowadzania na obiekty, podążaniu za ruchem dziennym nieba po znalezieniu obiektu i trybowi „ulepszonej wizji” (np. ekspresowy Maraton Messiera lub obserwacje niektórych obiektów z listy około 5000).
    • Umożliwiają natychmiastowy start w dziedzinę astrofotografii amatorskiej. Jest to taka droga trochę na skróty - bez szczegółowego poznawania meandrów optymalnego wyboru i konfiguracji montaży, teleskopów, kamer CCD/CMOS w zależności od zainteresowań (mgławice i galaktyki, planety, Słońce, fotometria, spektroskopia amatorska, ...). W zależności od potrzeb, w kolejnym kroku można się przenieść na większe apertury, lepsze kamery / filtry / montaże. Ale można również pozostać na stałe przy tym bardzo mobilnym i uniwersalnym zestawie.
    • Umożliwiają prowadzenie astronomicznych obserwacji naukowych w ramach kampanii obserwacyjnych zjawisk takich jak tranzyty egzoplanet, zakrycia gwiazd przez asteroidy, wyznaczanie pozycji na niebie i kształtu niebezpiecznych dla Ziemi asteriod (tzw. NEO). Są to akcje organizowane na portalu Unistellar we współpracy z SETI.
    • Standardową opcją na opracowanie naukowych obserwacji astronomicznych jest transfer wszystkich zdjęć z sesji obserwacyjnej na portal Unistellar. Ale nie jest się bezimiennym obserwatorem, np. obserwacje tranzytów w bazie AAVSO Exoplanet Database są podpisane dwoma obserwatorami (w tym obserwator systemowy UNIS informuje o tym, że dany tranzyt pochodzi z projektu Unistellar).
    • Sieć teleskopów Unistellar wprowadza nową jakość do astronomii - kampanie obserwacyjne tego samego zjawiska przez „łańcuszek” obserwatorów na całej Ziemi. Np. ostatnio zakończyła się akcja obserwacji tranzytu egzoplanety Kepler-167e, która trwała aż ~16 godzin, a dany obserwator mógł lokalnie obserwować to zjawisko tylko przez maksymalnie ~3 godziny. Jeżeli ta akcja zakończy się sukcesem (… materiał  obserwacyjny jeszcze jest opracowywany), to będzie to najdłużej trwający tranzyt egzoplanety, który był kiedykolwiek obserwowany z Ziemi.
    • Umożliwiają wygodne odkrywanie zjawisk tymczasowych (np. nowe, supernowe, komety, itp.). Być może dlatego (?) kilkaset smartskopów firmy Unistellar znajduje się w Kraju Kwitnącej Wiśni - skąd pochodzi wiele odkryć podobnych zjawisk.
    • Do sprawdzenia jest możliwość wykorzystania zdjęć w tych smartskopach do własnych, ambitnych projektów naukowych, np. fotometria „lustrzankowa” gwiazd zmiennych. Tutaj odbiornikiem jest kolorowa matryca RGB, więc powinna być możliwa fotometria w tych barwach. W zależności od obserwowanego obiektu niekiedy można również wykonać transformację z barw „lustrzankowych” RGB do standardowych barw astronomicznych BVR.
    • Główna wada – cena: eVscope2–4199$, eQuinox–2999$. Niestety jest to drogi sprzęt, jak na kieszeń przeciętnego polskiego miłośnika astronomii. Ale może to być ciekawa opcja dla instytucji zajmujących się popularyzacją astronomii oraz szkół. Za tą kwotę otrzymujemy instrument gotowy do natychmiastowego użycia nawet pod niebem zaświetlonym łunami miasta wraz z możliwością uczestnictwa w naukowych projektach obserwacyjnych prowadzonych przez zawodowych astronomów.

Opracowanie: Ryszard Biernikowicz

Źródło: Unistellar

Więcej informacji:
Strona domowa firmy Unistellar
Unistellar’s Citizen Astronomy Community Partners with Worldwide Astronomy Organization for Exoplanet Science
100 Exoplanet Transits Detected by Unistellar Citizen Astronomers!
Cross-Atlantic Planet Hunting
Detecting Exoplanets And Asteroids First Citizen Science Successes For Backyard Astronomy
Stuck at Home Review: Unistellar eVscope
Unistellar eVscope: Field of View Comparison with the Atik Infinity Camera
W języku polskim: Unistellar eVscope 2
UNISTELLAR – kolejny gadżet czy przyszłość amatorskich obserwacji?
Na ilustracji wizja artystyczna egzoplanety Kepler-167e krążącej po orbicie o okresie 2,9 lat wokół słabej gwiazdy typu widmowego K o jasności obserwowanej zaledwie V~12,4m. Jej tranzyt był obserwowany w dn. 18-20 listopada 2021r. przez astroamatorów na całej Ziemi w ramach kampanii obserwacyjnej Unistellar. Dla porównania pokazano również Ziemię. Źródło: NASA Exoplanet Exploration
 
Rys.1. Teleskopy cyfrowe („smartskopy”) eVscope 2 i eQuinox umożliwiają obserwacje ciał niebieskich nawet ~100 razy słabszych (~5m) w porównaniu do obserwacji wizualnych. Trick polega na użyciu jako „rejestratora fotonów” kolorowej matrycy CMOS zamiast gołego oka. Źródło: Unistellar

Rys.2. Schemat teleskopu cyfrowego eVscope2/eQuinox. Oprac. na podstawie materiałów firmy Unistellar

Rys.3. Fragment menu aplikacji „Unistellar App” sterującej teleskopami cyfrowymi eVscope2 i eQuinox, gdzie można uruchomić obserwacje naukowe tranzytów egzoplanet, zakryć gwiazd przez asteroidy, wyznaczanie kształtu i orbit niebezpiecznych dla Ziemi asteriod. Unistellar App można zainstalować na smartfonie lub tablecie. Źródło: Unistellar

Rys.4. Przykładowa efemeryda rzadkiego (raz na 2,9 lat) tranzytu egzoplanety Kepler-167e dla obserwatorów z Polski. Kampania obserwacyjna trwała przez ~32 godziny (w tym tranzyt ~16 godzin). Potrzebne były obserwacje przez około 3 godziny tuż po zachodzie Słońca dla każdego miejsca na Ziemi skąd dobrze widać to zjawisko. Na dole schematycznie przedstawiono krzywą blasku podczas tego zjawiska w dwóch kluczowych momentach dla obserwatorów z Polski. Aktualnie w Polsce jest 6 użytkowników smartskopów eVscope2/eQuinox. Źródło: Unistellar

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/smart-skop-wlacz-i-podziwiaj-niebo-lub-rob-obserwacje-naukowe

Smartskop - włącz i podziwiaj niebo lub rób obserwacje naukowe.jpg

Smartskop - włącz i podziwiaj niebo lub rób obserwacje naukowe2.jpg

Smartskop - włącz i podziwiaj niebo lub rób obserwacje naukowe3.jpg

Smartskop - włącz i podziwiaj niebo lub rób obserwacje naukowe4.jpg

Smartskop - włącz i podziwiaj niebo lub rób obserwacje naukowe5.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Powstał Klaster Technologii Kosmicznych
2021-11-27.
5 listopada 2021 r. – podczas Kongresu590 w podkarpackiej Jasionce – 20 polskich przedsiębiorstw oraz organizacji i instytucji naukowo-badawczych powołało do życia Klaster Technologii Kosmicznych (KTK). Celem organizacji jest współpraca w obszarze tworzenia, rozwoju i wdrażania technologii kosmicznych powstających w Polsce. W KTK zrzeszone są podmioty odpowiadające za ponad 85% potencjału krajowego sektora kosmicznego
Do uroczystego powołania organizacji doszło 5 listopada 2021 r. podczas Kongresu 590 w Jasionce k. Rzeszowa. Wśród członków KTK znajdują się przedsiębiorstwa komercyjne, organizacje naukowo-badawcze, przedstawiciele środowisk akademickich oraz instytucje otoczenia sektora kosmicznego. Zadaniem Klastra będzie rozwijanie zasobów oraz kompetencji z obszaru technik i technologii kosmicznych, tak, by skutecznie  dostarczać na rynek elementy systemów satelitarnych oraz – w przyszłości – tworzyć w pełni funkcjonalne systemy kosmiczne.
Dzięki KTK cały sektor może współdziałać, by jeszcze lepiej tworzyć polskie rozwiązania na potrzeby Polski, ale także na rynki zagraniczne – a dzięki temu budować ekspansję międzynarodową. Wiem, że dzisiejsze wydarzenie ma w tym kontekście doniosłą wartość, oto najważniejsi gracze polskiego sektora kosmicznego zaczynają działać wspólnie, tworząc mechanizm umożliwiający im połącznie ich potencjału – powiedział Maciej Małecki, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.
Co istotne Klaster będzie dążył m.in. do zrealizowania zarysowanego w Krajowym Planie Odbudowy zaprojektowania i wyniesienia do 2026 r. polskiej konstelacji mikrosatelitów obserwacyjnych. Jest to ważne w budowaniu wizerunku Polski jako kraju aktywnie działającego w obszarze kosmicznym i zabezpiecza polskie interesy gospodarcze i militarne.
W Łukasiewiczu konsekwentnie rozwijamy technologie dla sektora kosmicznego – od napędów rakietowych, chwytaków usuwających „kosmiczne śmieci”, po ekologiczne platformy umożliwiające sondowanie atmosfery czy innowacyjne systemy łączności dla zastosowań kosmicznych i rakietowych. Jestem przekonany, że bliska współpraca firm i instytucji w ramach Klastra Technologii Kosmicznych stanie się napędem rakietowym dla rozwoju polskiej gospodarki w sektorze kosmicznym. Cieszę się, że kompetencje pracowników Łukasiewicza wesprą te działania. Dziękuję Łukasiewicz – PIAP oraz Łukasiewicz – Instytutowi Lotnictwa z dyrektorem Pawłem Stężyckim na czele, za ich zaangażowanie, bez którego udział w projekcie nie byłby możliwy – podkreśla dr Piotr Dardziński, Prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz.
Podpisanie umowy Klastra Technologii Kosmicznych jest kontynuacją działań rozpoczętych w styczniu br. przez Samorząd Województwa Podkarpackiego, EXATEL – polskiego operatora telekomunikacyjnego, Politechnikę Rzeszowską oraz Państwową Wyższą Szkołę Techniczno-Ekonomiczną w Jarosławiu.
Podpisanie umowy Klastra jest zwieńczeniem kilkumiesięcznych przygotowań i wyboru najlepszej na ten moment formuły. Powołując Klaster chcieliśmy, by cała branża mogła współtworzyć ramy instytucjonalno-finansowe niezbędne do rozwoju inicjatyw kosmicznych. Firmy założyciele KTK wielokrotnie pokazywali, że są w stanie skutecznie realizować najbardziej skomplikowane projekty. Chcemy pójść dalej i w pełni komercjalizować dotychczasowe i przyszłe rezultaty prac. Wiemy też, że wspólnie posiadamy potencjał prównywalny do wielu firm zagranicznych – brakowało nam do tej pory tylko narzędzia konsolidacji – powiedział Rafał Magryś, wiceprezes Zarządu EXATEL.
Podmioty zrzeszone w Klastrze:
•    Astri Polska
•    Astronika
•    Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk
•    Creotech Instruments
•    ENERGO-TEL S.A.
•    EXATEL S.A.
•    Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych
•    ITTI
•    KP Labs
•    Państwowa Wyższa Szkoła Techniczno-Ekonomiczna im. ks. Bronisława Markiewicza
•    PCO
•    PIAP Space
•    Podkarpackie Centrum Innowacji
•    Politechnika Rzeszowska im. Ignacego Łukasiewicza,
•    Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A.
•    Scanway
•    Sieć Badawcza Łukasiewicz (Centrum Łukasiewicz)
•    Spaceforest
•    Thorium Space
•    Wojskowa Akademia Techniczna im. Jarosława Dąbrowskiego
 
Klaster posiadający obecnie 20 członków jest otwarty na kolejne instytucje i firmy.  
Sieć Badawcza Łukasiewicz to trzecia pod względem wielkości sieć badawcza w Europie. Dostarcza atrakcyjne, kompletne i konkurencyjne rozwiązania technologiczne. Łukasiewicz w dogodny sposób wychodzi naprzeciw oczekiwaniom biznesu. Przedsiębiorca może zdecydować się na kontakt nie tylko przez formularz na stronie Lukasiewicz.gov.pl/biznes, ale także w ponad 50 lokalizacjach: Instytutach Łukasiewicza i ich oddziałach w całej Polsce. Wszędzie otrzyma ten sam – wysokiej jakości – produkt lub usługę. Potencjał Łukasiewicza skupia się wokół kilku obszarów badawczych: zdrowie, inteligentna mobilność, transformacja cyfrowa oraz zrównoważona gospodarka i energia.
 
Źródło: Sieć Badawcza Łukasiewicz
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/powstal-klaster-technologii-kosmicznych

Powstał Klaster Technologii Kosmicznych.jpg

Powstał Klaster Technologii Kosmicznych2.jpg

Powstał Klaster Technologii Kosmicznych3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: Poświata niebieska
2021-11-28. Anna Wizerkaniuk
Pobyt na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej to doskonała okazja, by zaobserwować poświatę niebieską Ziemi. Podczas orbitalnego wschodu słońca 30 października nad Oceanem Spokojnym dodatkowo towarzyszyła jej zorza polarna.
Poświata niebieska to zjawisko słabej emisji światła przez atmosferę naszej planety. Zazwyczaj dochodzi do niego, gdy cząsteczki azotu i tlenu są za dnia wzbudzane energetycznie przez część światła słonecznego w zakresie ultrafioletu, a także przez promieniowanie kosmiczne. Atomy pozbywają się nadmiarowej energii w wyniku reakcji chemicznych, podczas łączenia się w nowe związki chemiczne, a także rekombinacji cząsteczek.
Zjawisko poświaty niebieskiej zostało przewidziane w 1868 roku przez szwedzkiego fizyka i astronoma Andersa Ångströma. Jednak dopiero w 1901 roku zostało ono zaobserwowane przez Simona Newcomba, Amerykanina o kanadyjskim pochodzeniu.
Obecność poświaty niebieskiej sprawia, że nocne niebo nie jest całkowicie czarne. By ją zaobserwować, nie trzeba udawać się na stację kosmiczną. Można ją dostrzec nieuzbrojonym okiem. Poświata jest najjaśniejsza na wysokości ok. 10° nad horyzontem.
Źródła:
NASA: Yvette Smith, An Aurora Seen From Space (dostęp 28.11.2021)), NASA: Nasreen Alkhateeb, Earth Enveloped in Airglow (dostęp 28.11.2021), Wikipedia: Airglow (dostęp 28.11.2021)

Źródło: NASA
https://astronet.pl/uklad-sloneczny/w-kosmicznym-obiektywie-poswiata-niebieska/

W kosmicznym obiektywie Poświata niebieska.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Priczał dotarł do ISS
2021-11-28. Krzysztof Kanawka
Nowy moduł dotarł do ISS.
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) wzbogaciła się o kolejny moduł – rosyjski Priczał.
Do startu rakiety Sojuz 2.1b doszło 24 listopada o godzinie 14:06 CET. Start nastąpił z Bajkonuru. Na szczycie rakiety znalazł się zmodyfikowany pojazd Progress z modułem Priczał.
Do ISS Priczał dotarł 26 listopada. Cumowanie w trybie automatycznym (tym razem bez przeszkód!) nastąpiło o godzinie 16:19 CET.
Moduł Priczał składa się przede wszystkim z węzłów cumowniczych dla rosyjskiej sekcji ISS. Jest to ostatni moduł dla rosyjskiej części Stacji. Łącznie Priczał ma sześć “hybrydowych” węzłów cumowniczych, zdolnych do przyjmowania pojazdów Sojuz i statków bezzałogowych Progress. Jeden z węzłów ma także funkcje przetaczania paliwa (w dwóch kierunkach).
Priczał został zaakceptowany do realizacji w 2011 roku, jednakże wskutek serii opóźnień znalazł się na ISS dopiero w 2021 roku. Priczał będzie funkcjonować do końca działalności ISS na orbicie.
Masa pustego Priczała to 3,890 kg, zaś w konfiguracji startowej ten moduł miał masę 4,650 kg.
W styczniu odbędzie się rosyjski spacer kosmiczny, którego celem będzie integracja Priczała z systemami i zasilaniem z ISS.
Wątek dotyczący modułu Priczał na Polskim Forum Astronautycznym.
(PFA, NASA)
REPLAY: Soyuz launches "Prichal" module to ISS! (24 Nov 2021)
Start rakiety Sojuz 2.1b z modułem Priczał / Credits – NASA TV
https://www.youtube.com/watch?v=_VHBGZ6fFMQ

REPLAY: Russia's last ISS module docks to the space station! (26 Nov 2021)
Cumowanie Priczała do ISS / Credits – NASA TV
https://www.youtube.com/watch?v=f2i40D0iL3Y

Aktualna konfiguracja ISS – po dotarciu Priczała do Stacji / Credits – NASA

https://kosmonauta.net/2021/11/priczal-dotarl-do-iss/

Priczał dotarł do ISS.jpg

Priczał dotarł do ISS2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chińczycy budują kosmiczny reaktor jądrowy dla przyszłej bazy księżycowej. Wyścig z USA trwa w najlepsze
2021-11-28. Radek Kosarzycki
Aby pozostać w czołówce współczesnego wyścigu kosmicznego, trzeba zaopatrzyć się w zaawansowany reaktor jądrowy. Chiny doskonale o tym wiedzą i prace nad takim urządzeniem już tam trwają.
Zaledwie kilka tygodni temu Stany Zjednoczone zorganizowały przetarg na stworzenie koncepcji mobilnych reaktorów jądrowych, które po zbudowaniu i złożeniu na Ziemi, przetransportowaniu na powierzchnię Księżyca, będą mogły bez problemu napędzać załogowe bazy księżycowe, których budowa planowana jest na lata trzydzieste
Teraz okazuje się, że Chiny także miały świadomość konieczności opracowania takiego urządzenia. Jak donosi dziennik South China Morning Post chińscy naukowcy zakończyli już projektowanie prototypu nowego reaktora jądrowego.
Co więcej, z informacji pochodzących ze źródeł wewnątrz chińskiego sektora kosmicznego wynika, iż Chiny zbudowały już część elementów reaktorów, które mają napędzać zarówno misje księżycowe, jak i marsjańskie.
Także i tutaj jednak trwa między oboma krajami zaciekła konkurencja. Jak przekonują Chińczycy, zaprojektowany przez nich reaktor będzie w stanie generować 100 razy więcej energii niż reaktor, który NASA chciałaby wysłać na Księżyc w 2030 roku. Warto jednak zaznaczyć, że nawet ten amerykański reaktor byłby w stanie zapewnić zasilanie dla 30 domów przez całe dziesięć lat.
Kwestia dat w przypadku załogowych misji księżycowych wydaje się jednak nieco mniej istotna, niż się mogło wydawać. Jakby nie patrzeć Chińczycy, póki co nie zadeklarowali oficjalnie kiedy planują organizację misji załogowej na Księżyc, aczkolwiek eksperci z Chin zakładają, że może być to jeszcze przed 2030 rokiem.
W Stanach Zjednoczonych sytuacja wygląda jednak zgoła inaczej. Pierwotnie Amerykanie planowali powrót astronautów na Księżyc na 2024 rok w ramach misji Artemis III. Ostatnio jednak okazało się, że misja ulegnie opóźnieniu. Najpierw poinformowano, że start misji zostanie przełożony na 2025 rok, a kilka dni później okazało się, że najprawdopodobniej opóźnienie wyniesie kilka lat.
W efekcie realistyczne daty dotarcia chińskich i amerykańskich astronautów na Księżyc zaczynają się do siebie zbliżać i obecnie nie można z całą pewnością powiedzieć, który kraj będzie pierwszy. To z kolei mobilizuje obie strony do działania i intensyfikacji przygotowań. Prędzej czy później zatem reaktory zarówno chińskie, jak i amerykańskie z pewnością staną na powierzchni Księżyca.
https://spidersweb.pl/2021/11/chinskie- ... drowe.html

Chińczycy budują kosmiczny reaktor jądrowy dla przyszłej bazy księżycowej. Wyścig z USA trwa w najlepsze.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeden z najgorętszych białych karłów ma towarzysza, którego powoli wyniszcza
2021-11-28
Wyjałowiona gwiazda wciąż może zadać kilka ciosów. Astronomowie odkryli, że biały karzeł uderza towarzyszący mu obiekt – lekką gwiazdę lub planetę – nieustannymi wybuchami ciepła i promieniowania oraz bezlitosnym przyciąganiem grawitacyjnym, które rozrywa go na strzępy.
Większość gwiazd, w tym Słońce, staje się białymi karłami, gdy zaczyna im brakować paliwa, rozszerzają się i stygną do czerwonego olbrzyma, a następnie tracą swoje zewnętrzne warstwy. Taka ewolucja pozostawia po sobie gwiezdną grudę, która powoli znika przez miliardy lat.

Zespół naukowców wykorzystał satelity Chandra oraz XMM-Newton do zbadania niezwykłej aktywności rentgenowskiej w trzech białych karłach. Zazwyczaj białe karły emitują niskoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie, które badacze zaobserwowali w swojej próbce. Jednak te białe karły miały również zaskakująco jasną emisję promieniowania X przy wyższych energiach.

Wśród tej grupy wyróżniał się jeden biały karzeł – KPD 0005+5106 – emitujący wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie, którego jasność wzrastała i malała regularnie co 4,7 godziny. Ten powtarzający się przypływ i odpływ promieniowania X wskazuje, że KPD 0005+5106 ma na swojej orbicie obiekt – albo gwiazdę o bardzo niskiej masie, albo planetę.

Materia z małomasywnej gwiazdy lub planety może uderzać w północny i południowy biegun białego karła, tworząc jasną plamę wysokoenergetycznego promieniowania X. Gdy biały karzeł i jego towarzysz orbitują wokół siebie, ta gorąca plama wchodzi i wychodzi z pola widzenia, powodując regularne zwiększanie się i zmniejszanie wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego.

Nie wiedzieliśmy, że ten biały karzeł ma towarzysza, dopóki nie zobaczyliśmy danych rentgenowskich, powiedział You-Hua Chu z Instytutu Astronomii i Astrofizyki, Academia Sinica (ASIAA) na Tajwanie, który kierował badaniami. Szukaliśmy towarzysza za pomocą teleskopów optycznych, ale nic nie widzieliśmy, co oznacza, że jest to bardzo słaba gwiazda, brązowy karzeł lub planeta.

KPD 0005+5106, znajdujący się w naszej Galaktyce około 1300 lat świetlnych od Ziemi, jest jednym z najgorętszych znanych białych karłów, o temperaturze powierzchniowej wynoszącej około 200 000 oC. Dla porównania, powierzchnia Słońca ma 5 500 oC.

Obiekt towarzyszący znajduje się około 800 000 km od białego karła, co stanowi zaledwie 1/30 odległości Merkurego od Słońca, powiedział współautor Jesús Toala z Narodowego Uniwersytetu Autonomicznego w Meksyku. Czymkolwiek jest ten obiekt, jest on niszczony przez ciepło.

Naukowcy sprawdzili, co by się stało, gdyby ten obiekt był planetą o masie zbliżonej do masy Jowisza, która to możliwość zgadza się z danymi łatwiej niż słaba gwiazda czy brązowy karzeł. W ich modelach, biały karzeł ściągałby na siebie materię z planety. Taki proces planeta mogłaby przetrwać tylko przez kilkaset milionów lat zanim zostałaby ostatecznie zniszczona. Ta skradziona materia wiruje wokół białego karła świecącego w promieniach X, które Chandra może wykryć.

Dwa pozostałe białe karły również uważano za obiekty samotne, ale wykazują one podobną do KPD 0005+5106 energetyczną emisję promieniowania rentgenowskiego. Analogicznie, sugeruje to, że one również mogą mieć słabych towarzyszy, być może planety.

Prace nad mikrosoczewkowaniem grawitacyjnym prowadzone przez Joshuę Blackmana z Uniwersytetu Tasmanii w Australii wykazały niedawno, że planeta może przetrwać ewolucję gwiazdy w białego karła przez fazę czerwonego olbrzyma. Jednak odległość pomiędzy białym karłem a jego planetą w tym przypadku jest znacznie większa niż w przypadku zaobserwowanym przez Chu i jej zespół, prawie 500-krotnie.

Naukowcy będą musieli prawdopodobnie wykonać więcej teoretycznych modeli ewolucji gwiazd podwójnych, aby zrozumieć, w jaki sposób planeta lub gwiazda o małej masie może znaleźć się tak blisko białego karła.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Chandra

Urania
Wizja artystyczna białego karła KPD 0005+5106 z towarzyszem, który jest małomasywną gwiazdą lub planetą. Źródło: Ilustracja: NASA/CXC/M. Weiss; Zdjęcie rentgenowskie (w okienku): NASA/CXC/ASIAA/Y.-H. Chu i inni.

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/11/jeden-z-najgoretszych-biaych-karow-ma.html

Jeden z najgorętszych białych karłów ma towarzysza, którego powoli wyniszcza.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)