Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Paweł Baran

Rekomendowane odpowiedzi

Pamiętacie meteoryt marsjański, w którym znaleziono ślady materii organicznej? Nie mamy dobrych wieści
2022-01-15. Radek Kosarzycki
ALH 84001 to oznaczenie, które kilkanaście lat temu pojawiało się na okładkach wszystkich czasopism. To meteoryt marsjański odkryty na Antarktydzie w 1984 roku. Do mainstreamu trafił, gdy naukowcy wykazali, że znaleźli w nim ślady po materii organicznej.
Choć w najbliższym punkcie orbity Mars znajduje się niemal 60 milionów kilometrów od Ziemi, to na przestrzeni czterech miliardów lat obie planety wielokrotnie wymieniały się skałami kosmicznymi. Gdy potężna planetoida uderzała w jedną z tych dwóch planet, z jej powierzchni wybijane były miliony ton materii skalnej, które wyrywając się z więzów grawitacyjnych swojej planety, po milionach lat podróży mogły przypadkiem trafić na planetę sąsiednią. Nic zatem dziwnego, że jak do dzisiaj naukowcom udało się odkryć na Ziemi kilkadziesiąt meteorytów marsjańskich. Zapewne i na Marsie można znaleźć wiele kamieni pochodzących z Ziemi.
ALH 84001 powstał na Marsie około 4 miliardów lat temu, wkrótce po powstaniu samego Układu Słonecznego. W jakimś kosmicznym kataklizmie został jednak wyrzucony z Marsa i po milionach lat podróży trafił na swojej drodze na Ziemię, gdzie wylądował na polu lodowym Alan Hills na Antarktydzie. Badający go naukowcy odkryli w jego wnętrzu ślady organicznego węgla, co początkowo zostało zinterpretowane jako dowód na procesy biologiczne na powierzchni Marsa. Stąd też się wzięła powszechna rozpoznawalność tego meteorytu.
Rzeczywistość okazała się jednak prostsza
Najnowsze badania tego obiektu wskazują jednak na zgoła inne pochodzenie. Naukowcy podejrzewają, że materia organiczna w próbce meteorytu jest efektem oddziaływania skały z wodą w procesach hydrotermalnych. Podobne procesy zachodzą zresztą także na Ziemi.
Aby dojść do tego - jakby nie patrzeć rozczarowującego - wniosku naukowcy poddali wycinek skały szczegółowej analizie obejmującej analizę widma oraz skład izotopowy skały. Wnioski przyszły same. Takie same cechy jak ALH 84001 posiadają skały na Ziemi, które ulegają serpentynizacji, np. gdy zastygnięta lawa bogata w żelazo lub magnez wchodzi w interakcje z wodą.
Warto jednak zauważyć, że takie reakcje jak serpentynizacja czy karbonizacja mogą długofalowo być odpowiedzialne za powstanie zbiorników wody bogatych w materię organiczną, w których po raz pierwszy mogło pojawić się życie na Ziemi. Podobnie zresztą mogło być też na Marsie.
Zatem choć ALH 84001 nie jest ostatecznie dowodem na to, że na Marsie zachodziły kiedykolwiek jakiekolwiek procesy biologiczne, to wyraźnie wskazuje, że warunki po temu na wczesnym Marsie jednak istniały. Trudno, weźmiemy i to.
ALH 84001

https://spidersweb.pl/2022/01/alh-84001-meteoryt-marsjanski.html

Pamiętacie meteoryt marsjański, w którym znaleziono ślady materii organicznej Nie mamy dobrych wieści.jpg

Pamiętacie meteoryt marsjański, w którym znaleziono ślady materii organicznej Nie mamy dobrych wieści2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Katalog materii z Ryugu
2022-01-15. Krzysztof Kanawka
Ciekawy katalog materii zebranej przez sondę Hayabusa 2.
Japońska Agencja Kosmiczna JAXA opublikowała katalog ziarenek materii zebranej przez sondę Hayabusa 2 z planetoidy Ryugu.
Japońska sonda Hayabusa 2 została wystrzelona w grudniu 2014 roku. Jej celem była planetoida 162173 Ryugu. Dotarła do niej po ponad trzech latach lotu, 27 czerwca 2018. Misja w pobliżu tej planetoidy przebiegła sprawnie – dwa razy sonda pobrała próbki materii z powierzchni Ryugu.
Trzynastego listopada 2019 Hayabusa 2 rozpoczęła podróż powrotną na Ziemię. Na początku grudnia 2019 silniki jonowe sondy zostały przestawione na pełny ciąg. Podróż w kierunku Ziemi trwała rok – piątego grudnia 2020 kapsuła Hayabusy 2 wylądowała na terenie poligonu wojskowego w Australii w regionie Woomera. Sonda Hayabusa 2 wykonała w międzyczasie przelot obok Ziemi i rozpoczęła swoją misję rozszerzoną.
Przez kolejny rok trwało katalogowanie materii zebranej przez misję Hayabusa 2. 13 stycznia 2022 JAXA opublikowała katalog ziarenek materii. Katalog jest dostępny na stronie JAXA. Katalog ma możliwości przeszukania dostępnych zasobów, np pod względem rozmiarów.
Katalog nie jest jeszcze pełny, ale docelowo będzie zawierać takie informacje jak wymiary i masa każdej próbki, podstawowe analizy pod różnymi urządzeniami, typ materii (np pojedyncze ziarenko lub “zlepieniec”) a nawet i fotografia. Na skatalogowanie i pogrupowanie czekają setki ziarenek.
Misja Hayabusa 2 jest komentowana w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
(JAXA)
Planetoida Ryugu widziana z odległości 22 km / Credits – JAXA

Wnętrze kapsuły powrotnej sondy Hayabusa 2 / Credits – JAXA

https://kosmonauta.net/2022/01/katalog-materii-z-ryugu/

Katalog materii z Ryugu.jpg

Katalog materii z Ryugu2.png

Katalog materii z Ryugu3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sektor kosmiczny: 16 – 31 stycznia
2022-01-16. Redakcja
Zapraszamy do relacji z sektora kosmicznego z dni 16 – 31 stycznia 2022.
(Poczekaj na załadowanie relacji. Jeśli “nie działa” – odśwież stronę).
Jeśli masz “news” – wyślij email na kontakt (at) kosmonauta.net
Jak wygląda strumień materii z komety?
Wygląda o tak! Zdjęcie powierzchni komety 67P - tej, którą odwiedziła sonda Rosetta. Zdjęcie w pełnej rozdzielczości m.in. na stronie APOD.
Pojazd crawler dla promów kosmicznych
Warto sobie to przypomnieć - niebawem zobaczymy podobny wyjazd, ale z rakietą SLS!
Space Shuttle Era: Crawler Transporter
https://www.youtube.com/watch?v=Ui-ehJlGM1Q
Nasze najciekawsze artykuły początku stycznia
Polecamy! Oto najciekawsze artykuły serwisu Kosmonauta.net z pierwszej połowy stycznia 2022:
•    Publikacja: polskie rakiety cywilne
•    Kierunek Luna – misje księżycowe w 2022 roku
•    ISS do 2030 roku
•    JWST rozłożony!
•    Sezon huraganów 2021 na Atlantyku – podsumowanie
Ile rosyjskich startów w 2022 roku?
Rosjanie się odgrażają: nawet 30 startów rakiet orbitalnych w 2022 roku! Więcej niż 10 z nich ma być komercyjnych.
(W 2021 roku było 25 rosyjskich startów). Link do strony Roskosmos.
1994 PC1 zbliża się do Ziemi...
Już niebawem, 18 stycznia, w odległości nieco mniejszej od 2 mln km, w pobliżu Ziemi przeleci planetoida 1994 PC1. Jest to dobrze poznany obiekt, o dobrze poznanej orbicie. Średnica tego obiektu to około 1,05 km. Mamy nadzieję, że będą dobre obserwacje radarowe 1994 PC1!


Near-Earth #asteroid 1994 PC1 (~1 km wide) is very well known and has been studied for decades by our #PlanetaryDefense experts. Rest assured, 1994 PC1 will safely fly past our planet 1.2 million miles away next Tues., Jan. 18.

Track it yourself here: https://t.co/JMAPWiirZh pic.twitter.com/35pgUb1anq
— NASA Asteroid Watch (@AsteroidWatch) January 12, 2022
JWST - końcówka podróży do L2
W drugiej połowie stycznia 2022 kosmiczny teleskop JWST dotrze do punktu L2 układu Ziemia - Słońce.
James Webb Space Telescope Launch and Deployment
https://www.youtube.com/watch?v=v6ihVeEoUdo

Zaczynamy relację!
Witamy w tej relacji, w której będziemy obserwować sektor kosmiczny do końca stycznia 2022. Dużo się wydarzy! Zostańcie z nami!
•    Relacja z 1 – 15 stycznia jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z 16 – 31 grudnia 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z 1 – 15 grudnia 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z 16 – 30 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z 3 -15 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z 16 października – 2 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z 1-15 października 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z września 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
•    Relacja z wakacji 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
https://kosmonauta.net/2022/01/sektor-kosmiczny-16-31-stycznia/

 

Sektor kosmiczny 16 – 31 stycznia.jpg

Sektor kosmiczny 16 – 31 stycznia2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Los gniewnego wulkanu z Tonga. Satelity radarowe wejrzały za zasłonę pyłu i popiołu
2022-01-16.
Po gigantycznej i gwałtownej erupcji wulkanu Hunga Tonga Hunga Ha'apai, do jakiej doszło na południowym Pacyfiku w sobotę 15 stycznia br. (przed zmierzchem czasu lokalnego), miejsce kataklizmu przesłoniła gęsta i rozległa chmura pyłu, gazu oraz popiołu. W połączeniu z nastałymi wkrótce nocnymi warunkami, sprawiło to, że rozpoznanie rejonu wystąpienia zdarzenia było znacząco utrudnione w pierwszych kilkunastu godzinach od krytycznego momentu. Dotyczyło to zwłaszcza samego epicentrum wybuchu - tutaj jednak niezawodnie z pomocą przyszła radarowa technika satelitarna (zwłaszcza na usługach europejskiego programu Copernicus), która pozwoliła bezpośrednio spojrzeć na miejsce erupcji, nie zważając na porę dnia i warunki atmosferyczne. Z przeglądu tego wyłonił się obraz drastycznych zmian, jakie spowodowała wspomniana erupcja w samej "strefie zero".
Pierwszych publicznie dostępnych danych i zobrazowań radarowych ukazujących dokładne miejsce wielkiej erupcji w obrębie archipelagu Tonga dostarczyły satelity Sentinel-1, należące do konstelacji obserwacji Ziemi w służbie programu Copernicus. Europejski system w ciągu kilku godzin zapewnił otwarty dostęp do zobrazowań miejsca wybuchu, wykonanych dzięki zastosowaniu technologii radaru o syntetycznej aperturze (SAR).
Wydobyty w ten sposób aktualny widok "strefy zero" jednoznacznie wskazał, jak dalece erupcja zmieniła lokalny krajobraz. W zestawieniu z serią wcześniejszych zobrazowań tego obszaru, stwierdzono niemal całkowite zniknięcie niewielkiej połączonej wyspy wulkanicznej, dotychczas naprzemiennie spiętrzanej i naruszanej na skutek pomniejszych erupcji w tym rejonie (na przestrzeni grudnia i stycznia). Nad powierzchnią oceanu w rejonie istniejącej kaldery widoczne pozostały jedynie szczątkowe fragmenty niedawnej wulkanicznej wyspy.
Gigantyczna erupcja z soboty nie zakończyła przy tym bynajmniej aktywności "gniewnego" wulkanu z epicentrum wybuchu. W ciągu zaledwie kilkunastu kolejnych godzin po jego wystąpieniu stwierdzono oznaki kolejnych, pomniejszych już erupcji (sugerowanych kolejnymi silniejszymi wstrząsami). Sytuację sejsmiczną w tym rejonie trwale monitoruje z pewnego dystansu m.in. centrum geologiczne w Nowej Zelandii.
Wcześniej, spektakularny przebieg samej erupcji Hunga Tonga Hunga Ha'apai został ukazany przede wszystkim dzięki systemowi satelitarnemu Himawari-8, obsługiwanemu przez Japońską Agencję Meteorologiczną. Materiał z obserwacji zgromadziły też systemy satelitarne NOAA (amerykańskiej Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej) - na czele z satelitą GOES West. Według danych zgromadzonych przez NOAA w dniu wystąpienia wybuchu, chmura wulkaniczna objęła krótko po erupcji obszar o promieniu aż 260 km od epicentrum.
Wiele uwagi na całym świecie poświęcono też skutkom mniej dotkliwym, ale nie mniej spektakularnym - zwłaszcza szybko rozchodzącej się w skali całej kuli ziemskiej (a podczas wybuchu wyraźnie widocznej z orbity) fali uderzeniowej. Wyzwolony podczas erupcji na wyspach Tonga skok ciśnienia został jeszcze tego samego dnia zarejestrowany nawet w Europie, o czym donosiły kolejne stacje meteorologiczne na Starym Kontynencie. W Polsce wystąpienie anomalii stwierdzono w sobotę 15 stycznia wieczorem, w okolicach godz. 20.00 tego dnia.
Sobotnia erupcja wulkanu Hunga Tonga Hunga Ha'apai na południowym Pacyfiku to jak dotąd zdecydowanie najsilniejsze z serii notowanych w ostatnim czasie poważnych zjawisk wulkanicznych w rejonie pacyficznego "Pierścienia Ognia" (obszaru wzmożonej aktywności sejsmicznej na styku lokalnych płyt tektonicznych). W odróżnieniu od poprzedniej poważniejszej (grudniowej) erupcji, wybuch z 15 stycznia br. był co najmniej 7 razy silniejszy.
Kataklizm poważnie ograniczył możliwości monitorowania i śledzenia sytuacji w regionie. W efekcie gwałtownej erupcji, archipelag Tonga przesłonił sięgający 20 km wysokości i ponad 500 km średnicy piuropusz pyłu, popiołu i gazów wulkanicznych. Sądzi się, że w jej wyniku dojść mogło do uszkodzenia lub upośledzenia działania krytycznej infrastruktury Królestwa Tonga - na czele z podmorską linią światłowodową oraz naziemną infrastrukturą nadawczo-odbiorczą oraz lotniskową.
Podstawowa konstelacja radarowa programu Copernicus składa się z dwóch satelitów, Sentinel-1A i Sentinel-1B, dzielących tę samą płaszczyznę orbitalną. Wyposażone są w radar z syntetyczną aperturą działający w pasmie C, który zapewnia zbieranie danych w każdych warunkach atmosferycznych, w dzień i w nocy. Instrument zapewnia rozdzielczość przestrzenną do 5 m i zasięg obserwacji do 400 km w jednym ujęciu. Konstelacja znajduje się na orbicie heliosynchronicznej - orbita ma 12-dniowy cykl kontynuacji, obejmując 175 okrążeń w pojedynczej serii.
Pierwszy satelita (Sentinel-1A) został wystrzelony na orbitę 3 kwietnia 2014 r., podczas gdy Sentinel-1B trafił tam 25 kwietnia 2016 r. Oba satelity wystartowały z centrum kosmicznego Kourou w Gujanie Francuskiej.
Fot. HIMAWARI-8 / RAMMB - JMA [jma.go.jp]

SPACE24

https://space24.pl/satelity/obserwacja-ziemi/los-gniewnego-wulkanu-z-tonga-satelity-radarowe-wejrzaly-za-zaslone-pylu-i-popiolu

Los gniewnego wulkanu z Tonga. Satelity radarowe wejrzały za zasłonę pyłu i popiołu.jpg

Los gniewnego wulkanu z Tonga. Satelity radarowe wejrzały za zasłonę pyłu i popiołu2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zorza polarna świeciła niemal nad całą Polską. Była zielona, czerwona, a nawet różowa [ZDJĘCIA]
2022-01-16.
Ostatnie dwie noce minęły nad Polską pod znakiem niezwykle barwnej zorzy polarnej, która widoczna była niemal we wszystkich regionach. Pojawiła się dosłownie na chwilę, dlatego nie sposób jej było przewidzieć. Ten, kto ją ujrzał, miał szczęście. Zobacz zdjęcia i filmy.
Zorza polarna to pod naszą szerokością geograficzną rzadkie zjawisko, w dodatku bardzo kapryśne, bo pojawia się znienacka i bardzo trudno jest ją przewidzieć z większym wyprzedzeniem.
Zdarzało się, że było pewne iż będzie spektakularna, a wychodziły nici. Innym razem, podobnie jak teraz, nikt się jej nie spodziewał, a ku naszemu zaskoczeniu zatańczyła niemal nad całą Polską. Widziano ją w nocy z piątku na sobotę (14/15.01).
Następnie pojawiła się ponownie w sobotę (15.01) wieczorem, dwukrotnie z krótką przerwą. W tym pierwszym przypadku burza geomagnetyczna osiągnęła klasę G2, a w tym drugim jeszcze wyższą klasę G3, co oznacza potencjalnie zorzę w całej Polsce.
Przyczyną był wiatr słoneczny pochodzący z dziury koronalnej zwróconej w stronę Ziemi, ale również bardzo sprzyjające dla polskich obserwatorów południowe skierowanie pola magnetycznego słonecznej plazmy i oczywiście pora doby oraz większe rozpogodzenia.
Najpiękniejszy spektakl zorza dała nad Bałtykiem, gdzie do dalekiej północy było najbliżej. Tam zorza przybrała nie tylko zieloną i czerwoną barwę, ale również różową i fioletową. Jej falbanki rozciągały się na całe północne niebo.
Zdjęcia zorzy wykonano jednak również w centralnych regionach kraju, wszędzie tam, gdzie niebo było wolne od chmur. Aktywność słoneczna będzie się wzmagać aż do 2025 roku, więc szanse na ujrzenie zorzy nad Polską będą systematycznie coraz większe.
Źródło: TwojaPogoda.pl

Kolorowa zorza polarna. Fot. Pixabay.
Zorza Polarna nad Polską - 14.01.2022

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2022-01-16/zorza-polarna-swiecila-niemal-nad-cala-polska-byla-zielona-czerwona-a-nawet-rozowa-zdjecia/

Zorza polarna świeciła niemal nad całą Polską. Była zielona, czerwona, a nawet różowa [ZDJĘCIA].jpg

Zorza polarna świeciła niemal nad całą Polską. Była zielona, czerwona, a nawet różowa [ZDJĘCIA]2.jpg

Zorza polarna świeciła niemal nad całą Polską. Była zielona, czerwona, a nawet różowa [ZDJĘCIA]3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mała supermasywna czarna dziura odkryta tam, gdzie nikt jej się nie spodziewał
2022-01-16. Radek Kosarzycki
Astronomowie obserwujący wszechświat za pomocą kosmicznego obserwatorium rentgenowskiego Chandra odkryli ostatnią stosunkowo małą supermasywną czarną dziurę, która skrywa się w galaktyce karłowatej, gdzie jej nie powinno być. Wyjaśnienie jej powstania może powiedzieć nam wiele o największych czarnych dziurach we wszechświecie.
Najczęściej czarne dziury dzieli się na dwa rodzaje: czarne dziury powstałe w wyniku eksplozji supernowych, tudzież w wyniku kolapsu masywnych gwiazd oraz supermasywne czarne dziury rezydujące w samych centrach masywnych galaktyk. Czarne dziury gwiazdowe mają masę od kilku do kilkudziesięciu mas Słońca, podczas gdy supermasywne czarne dziury mają masy miliony, a nawet miliardy razy większą od masy Słońca.
Choć najmasywniejsze supermasywne czarne dziury cieszą się masą kilkanaście miliardów razy większą od masy Słońca, to np. SgrA - czarna dziura w centrum naszej galaktyki - ma masę 4 miliony razy większą od Słońca. Warto tutaj jednak wspomnieć, że Droga Mleczna to duża galaktyka, w której znajduje się nawet 200-400 miliardów gwiazd.
Najnowszym odkryciem jest „mała” supermasywna czarna dziura o masie „zaledwie” 200 000 razy większej od masy Słońca, zanurzona w gęstym obłoku pyłu i gazu w centrum galaktyki karłowatej Mrk 462. Jest to jedna z najmniejszych supermasywnych czarnych dziur, jakie kiedykolwiek udało się odkryć. Warto jednak zauważyć, że Mrk 462 to galaktyka, w której znajduje się zaledwie kilkaset milionów gwiazd i nikt nawet za bardzo nie spodziewał się w niej żadnej supermasywnej czarnej dziury.
Tak naprawdę tej czarnej dziury w ogóle nie widać, bo dobrze skrywa się ona w gęstym obłoku pyłu i gazu. Obserwatorium Chandra było jednak w stanie dostrzec promieniowanie rentgenowskie emitowane przez gaz tuż przed tym jak wpada on do czarnej dziury. To zaskakujące odkrycie, które może sprawić, że naukowcy zaczną teraz poszukiwać takich niepozornych, skrywających się w gazie małych supermasywnych czarnych dziur w innych galaktykach karłowatych.
Jeżeli się okaże, że występują one powszechnie, naukowcy znajdą się znacznie bliżej rozwiązania jednej z największych zagadek kosmologii: w jaki sposób pojawiły się we wszechświecie pierwsze supermasywne czarne dziury. To pytanie, na które dzisiaj nie ma żadnej dobrej odpowiedzi.
Quick Look: "Mini" Monster Black Hole Could Hold Clues to Giant's Growth
https://www.youtube.com/watch?v=8XRDTf3KdS8

https://spidersweb.pl/2022/01/mala-supermasywna-czarna-dziura-galaktyka-mrk-462.html

Mała supermasywna czarna dziura odkryta tam, gdzie nikt jej się nie spodziewał.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: Kolebka gwiazd w podczerwieni
2022-01-16/Anna Wizerkaniuk
Gwiazdozbiór Oriona skrywa w sobie wiele obiektów głębokiego nieba. Jednym z nich jest mgławica emisyjna NGC 2174, a jednocześnie obszar H II, będący kolebką nowych gwiazd. Jeśli przyjrzymy się temu odległemu o 6400 lat świetlnych obiektowi w zakresie podczerwieni, ujrzymy obłoki pyłu ukształtowane tak przez promieniowanie pochodzące nowych, gorących, błękitnych gwiazd.
Czerwone punkty rozrzucone po całym obszarze zajmowanym przez NGC 2174 to dopiero formujące się gwiazdy, które jeszcze są spowite przez pył, jasno świecący w podczerwieni.
Zdjęcie zostało wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzera w zakresie podczerwieni. Kolor czerwony odpowiada promieniowaniu o długości fali 24 μm, kolor zielony – 8 μm, a kolor niebieski 3,5 μm.
Źródła:
NASA: Baby Stars in the Orion Constellation (dostęp 16.01.2022)
Źródło: NASA/JPL-Caltech

https://astronet.pl/wszechswiat/w-kosmicznym-obiektywie-kolebka-gwiazd-w-podczerwieni/

W kosmicznym obiektywie Kolebka gwiazd w podczerwieni.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca
2022-01-16.
Astronomowie odtworzyli historię ewolucji gwiazd w sąsiedztwie Słońca. Pokazali jak ciąg zdarzeń, który rozpoczął się 14 milionów lat temu, doprowadził do powstania ogromnego bąbla o aktualnej średnicy około 1000 lat świetlnych, który jest odpowiedzialny za powstanie wszystkich młodych gwiazd w pobliżu Słońca. Jak doszło do powstania tych młodych gwiazd?
Publikacja grupy astronomów z Center for Astrophysics | Harvard & Smithsonian (CfA) i Space Telescope Science Institute (STScI) na ten temat ukazała się w prestiżowym czasopiśmie Nature w dn. 12 stycznia 2022 roku.
To jest naprawdę oryginalna historia. Po raz pierwszy możemy wyjaśnić jak rozpoczęło się powstawanie gwiazd w otoczeniu Słońca – powiedziała główna autorka publikacji Catherine Zucker.
Główną ilustracją tej publikacji jest trójwymiarowa animacja czasoprzestrzenna (patrz również rys. 1), która ujawnia, że wszystkie młode gwiazdy i obszary powstawania gwiazd do około 500 lat świetlnych wokół Słońca znajdują się na powierzchni olbrzymiego bąbla kosmicznego zwanego Bąblem Lokalnym.
Powierzchnia Bąbla Lokalnego jest pokazana w kolorze fioletowym. Krótkie, kolorowe i  zygzakowate linii zwane tutaj „szkieletami”(ang. „skeletons”) wyznaczają granice przestrzennej morfologii głównych obłoków molekularnych w sąsiedztwie Słońca. Trójwymiarowe stożki wskazują na położenie młodych gromad gwiazdowych – przy czym wierzchołek stożka wskazuje na kierunek ruchu danej gromady. Położenie Słońca oznaczone jest żółtym krzyżykiem.
Nałożono tutaj również morfologię przestrzenną pyłu (szare plamy), modele dwóch galaktycznych struktur Fala Radcliffe’a (czerwona linia) i tzw. Rozszczepienie (ang. Split, niebieska linia; jest to łącznik składający się z materii pyłowo-gazowej o długości powyżej 2 kpc, który rozciąga się pomiędzy Ramieniem Lokalnym i Ramieniem Carina-Sagittarius). Sfera w kolorze zielonym reprezentuje model Superbąbla Per-Tau. Natomiast kolorem oliwkowym oznaczono Pas Goulda, czyli pierścień gwiazd typów widmowych OB w odległości kilkuset parseków od Słońca. Źródło: CfA

Gaia i Glue umożliwiły odkrycie
Autorzy omawianej publikacji wykorzystali dane z satelitarnego obserwatorium astronomicznego GAIA i oprogramowanie do analizy danych naukowych - w szczególności do animacji czasoprzestrzennych.
Jest to niezwykła historia detektywistyczna, determinowana zarówno przez dane jak i teorię. Zebraliśmy w całość historię formowania się gwiazd wokół nas, wykorzystując dużą liczbę niezależnych tropów: modele supernowych, ruchy gwiazdowe i nowe, znakomite mapy trójwymiarowe materii otaczającej Bąbel Lokalny - powiedziała współautorka publikacji Alyssa Goodman i zarazem współtwórczyni ogólnie dostępnego oprogramowania do wizualizacji danych o nazwie Glue, bez którego nie byłoby możliwe odkrycie ewolucji gwiazd w sąsiedztwie naszego Słońca.
ys.2. Ewolucja Bąbla Lokalnego i kolejność powstawania gromad gwiazdowych na powierzchni jego rozszerzającej się otoczki (kliknij na odnośnik z interaktywną wersją rysunku na stronie CfA). W wersji interaktywnej można ten rysunek przesuwać, przybliżać, obracać. Pojedyncze warstwy z danymi (np. „3D Dust” - rozkład przestrzenny pyłu, itd.) można włączać i wyłączać, klikając na odpowiedni opis na legendzie po prawej stronie („Click to Show/Hide”).
Ścieżki przemieszczania się gromad gwiazdowych są pokazane za pomocą kolorowych linii. Przed narodzinami danej gromady gwiazdowej ścieżki prezentowane są jako półprzeźroczyste okręgi , aby ukierunkować nasze oczy, ponieważ modelowanie jest niewrażliwe na dynamikę gazu przed jego konwersją w gwiazdy. Po narodzinach gromady gwiazdowej, ścieżki są prezentowane jako wypełnione okręgi i kończą się wielką kropką, która oznacza aktualną pozycję gromady gwiazdowej.
Tutaj skróty UCL i LCC oznaczają odpowiednio gromady gwiazdowe Upper Centaurus Lupus i Lower Centaurus Crux, które są częścią asocjacji Sco-Cen (Sco OB2) - najbliżej Słońca położonej asocjacji bardzo jasnych gwiazd OB. To w tych gromadach gwiazdowych, zdaniem autorów omawianej publikacji, wybuchło przynajmniej 15 supernowych, które dały początek około 14 milionów lat temu Bąblowi Lokalnemu (kliknij na „SNe in UCL/LCC Make Bubble” w interaktywnej wersji rysunku). Źródło: CfA
Bąbel Lokalny źródłem gwiazd w otoczeniu Słońca
Prędkość ekspansji bąbla, jak również historyczne i obecne trajektorie ruchu rodzących się gwiazd na powierzchni bąbla zostały wyznaczone z danych uzyskanych przez satelitarne obserwatorium astronomiczne GAIA. Dzięki tym danym oraz m. in. oprogramowaniu Glue astronomowie stworzyli trójwymiarową mapę powierzchni Bąbla Lokalnego i policzyli trajektorie ruchu siedmiu głównych obszarów formowania się gwiazd lub gęstych obłoków molekularnych, w których mogą powstać młode gwiazdy (Ro Ophiuchi, Fajka - ang. Pipe, Lupus, Chameleon, obszary w gwiazdozbiorze Muchy - Musca, obszar w gwiazdozbiorze Corona Australis i Obłok Molekularny w Byku). Obserwacje pozwoliły też wyznaczyć obecną prędkość ekspansji tej kosmicznej pustki na 6,4 km/sek.
Cofając się wstecz, Zucker ze współpracownikami pokazali, jak seria wybuchów supernowych około 14 milionów lat temu wywołała ekspansję materii międzygwiazdowej i stworzyła strukturę podobną do bąbla, na powierzchni którego rodzą się gwiazdy.
Byliśmy w stanie oszacować, ile aktualnie momentu pędu znajduje się w rozszerzającej się  powierzchni Bąbla Lokalnego i porównaliśmy to z ilością momentu pędu wyrzuconego przez supernowe, aby zasilić tą ekspansję. Oszacowaliśmy, że to moment pędu 15 wybuchów supernowych odpowiada aktualnej jego wartości dla tej rozszerzającej się otoczki – powiedziała Catherine Zucker. Podobne liczby są podawane w innych publikacjach naukowych. Najprawdopodobniej te supernowe wybuchły w dwóch oddzielnych gromadach gwiazdowych w ciągu kilku milionów lat.
Słońce wraz z Układem Słonecznym nie będzie cały czas wewnątrz Bąbla Lokalnego. Szacuje się, że za około 8 milionów lat Słońce opuści tą strukturę. Ale możliwe, że do tego czasu Bąbel Lokalny przestanie istnieć.

Wszędzie bąble?
Astronomowie teoretyzowali prawie 50 lat temu, że superbąble są wszechobecne w Drodze Mlecznej. W publikacji C. Zucker ze współpracownikami mamy dowód, że środku jednej z takich struktur znajduje się nasze Słońce z Układem Planetarnym. To odkrycie pozwala lepiej zrozumiej jak powstają obszary, w których rodzą się gwiazdy.
Gdy pierwsze supernowe stworzyły Bąbel Lokalny, to nasze Słońce znajdowało się daleko od tego miejsca, ale około 5 milionów lat temu orbita galaktyczna Słońca przebiła jego powierzchnię (ilustracja rys.3). Obecnie przez przypadek znajduje się niemal w jego centrum.
Zasada kopernikańska mówi, że ludzie nie są uprzywilejowanymi obserwatorami we Wszechświecie, a Ziemia nie ma wyróżnionego położenia w Drodze Mlecznej. Z tego powodu pozycja Ziemi razem z Układem Planetarnym i Słońcem wewnątrz Bąbla Lokalnego sugeruje, że najprawdopodobniej superbąble są często występującymi strukturami w Drodze Mlecznej.
Dlatego zdaniem Alyssy Goodman, statystycznie jest mało prawdopodobne, aby Słońce było w centrum takiego olbrzymiego bąbla, gdyby rzadko występowały w Drodze Mlecznej. Porównuje ona Drogę Mleczną do pełnego dziur sera szwajcarskiego, w którym „dziury” zostały utworzone przez wybuchy supernowych.
W kolejnym kroku astronomowie zamierzają przygotować trójwymiarowe mapy innych bąbli międzygwiazdowych. Po skatalogowaniu bąbli i zbadaniu powiązań pomiędzy nimi, w końcu będzie możliwe zrozumienie roli odgrywanej przez umierające gwiazdy w procesie narodzin gwiazd nowej generacji oraz struktury i ewolucji galaktyk podobnych do Drogi Mlecznej.
Gdzie bąble stykają się? Jak oddziałują ze sobą? W jaki sposób superbąble wywołują narodziny gwiazd podobnych do naszego Słońca w Drodze Mlecznej? Oto pytania, które nurtują C. Zucker i na które warto poszukać odpowiedzi.
Rys.3. Ewolucja Bąbla Lokalnego i kolejność powstawania gromad gwiazdowych na powierzchni rozszerzającej się otoczki. Tutaj pokazano obrazy w wybranych momentach czasu w rzucie z góry. Centralny obraz prezentuje stan obecny (ang. „now”). Obok każdego obrazu podano główne wydarzenie – najczęściej powstanie gromad gwiazdowych (… Born). Wyjątkiem jest moment około 14 milionów lat temu opisany jako „SNe in UCL/LCC Make Bubble”, gdy w wyniku wybuchu supernowych w gromadach UCL i LCC powstał Bąbel Lokalny.
Tutaj skróty UCL i LCC oznaczają odpowiednio gromady gwiazdowe Upper Centaurus Lupus i Lower Centaurus Crux, które są częścią asocjacji Sco-Cen (Sco OB2) - najbliżej Słońca położonej asocjacji jasnych gwiazd OB.
Ścieżki przemieszczania się gromad gwiazdowych są pokazane za pomocą kolorowych linii. Przed narodzinami danej gromady gwiazdowej ścieżki prezentowane są jako „niewypełnione koła” (matematycznie → okręgi), aby ukierunkować nasze oczy, ponieważ modelowanie jest niewrażliwe na dynamikę gazu przed jego konwersją w gwiazdy. Po narodzinach gromady gwiazdowej, ścieżki są prezentowane jako „wypełnione koła” (matematycznie → koła) i kończą się wielką kropką, która oznacza aktualną pozycję gromady gwiazdowej.
Na obrazy zmian w sąsiedztwie Słońca w wieku 14 milionów lat i młodszych został nałożony model ewolucji Bąbla Lokalnego (fioletowa sfera). Orbita Słońca jest oznaczona żółtymi kropkami. Widać, że Słońce „weszło” do wnętrza Bąbla Lokalnego jakieś 5 milionów lat temu.
Źródło: CfA
Rys.4. Trójwymiarowy widok otoczenia Słońca ±400 pc.
Panel a: widok z góry obszarów powstawania gwiazd na powierzchni Bąbla Lokalnego, w których młode gwiazdy poruszają się głównie prostopadle do tej powierzchni.
Powierzchnia Bąbla Lokalnego jest pokazana w kolorze fioletowym. Krótkie, kolorowe i  zygzakowate linii zwane tutaj „szkieletami”(ang. „skeletons”) wyznaczają granice przestrzennej morfologii głównych obłoków molekularnych w sąsiedztwie Słońca. Trójwymiarowe stożki wskazują na położenie młodych gromad gwiazdowych – przy czym wierzchołek stożka wskazuje na kierunek ruchu danej gromady. Położenie Słońca oznaczone jest żółtym krzyżykiem.
Wstawka w prawym-dolnym fragmencie rysunku pokazuje w powiększeniu na powierzchni Bąbla Lokalnego obszary formowania się gwiazd: Ro Ophiuchi, Fajki, Lupus i Corona Australis. Strzałki ilustrują ruchy młodych gromad gwiazdowych.
Panel b: trójwymiarowy widok pokazujący związek pomiędzy Bąblem Lokalnym a głównymi obszarami powstawania gwiazd w pobliżu Słońca i strukturą Drogi Mlecznej.
Oznaczenia Bąbla Lokalnego i obłoków molekularnych są identyczna jak w panelu a. Nałożono tutaj również morfologię przestrzenną pyłu (szare plamy), modele dwóch galaktycznych struktur - Fala Radcliffe’a (czerwona linia) i tzw. Rozszczepienia (ang. Split, niebieska linia; jest to łącznik składający się z materii pyłowo-gazowej o długości powyżej 2 kpc, który rozciąga się pomiędzy Ramieniem Lokalnym i Ramieniem Carina-Sagittarius). Sfera w kolorze zielonym reprezentuje model Superbąbla Per-Tau. Źródło: CfA

Opracowanie: Ryszard Biernikowicz

Więcej informacji:

Publikacja naukowa:  Star formation near the Sun is driven by expansion of the Local Bubble
Darmowa wersja na arXiv: Star formation near the Sun is driven by expansion of the Local Bubble
1,000-Light-Year Wide Bubble surrounding Earth is Source of ALL Nerarby, Young Stars
Film na Youtube: A Bubbly Origin for Stars Around the Sun

Źródło: STScI

Na ilustracji: wizja artystyczna Bąbla Lokalnego z gwiazdami powstającymi na jego powierzchni. Astronomowie pokazali w jaki sposób łańcuszek zdarzeń zainicjowany wybuchem supernowych około 14 milionów lat temu doprowadził do utworzenia ogromnego bąbla, odpowiedzialnego za powstanie wszystkich młodych gwiazd w obrębie około 500 l. św. od Słońca. Należy zwrócić uwagę, że nie ma obszarów powstawania gwiazd w górnej i dolnej części tej struktury. Najprawdopodobniej dlatego, że Bąbel Lokalny jest swego rodzaju „kominem galaktycznym”, który odprowadza materię do płaszczyzny Drogi Mlecznej. Źródło: CfA, Leah Hustak (STScI)
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/babel-o-wielkosci-1000-lat-swietlnych-zrodlem-wszystkich-mlodych-gwiazd-w-otoczeniu

Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca.jpg

Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca2.jpg

Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca3.jpg

Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca4.jpg

Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca5.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance #5
2022-01-16.
Wracamy do relacjonowania działań marsjańskiego łazika Perseverance. W kolejnym odcinku naszego cyklu podsumowujemy co działo się z pojazdem i towarzyszącym mu helikopterem w pierwszych miesiącach kampanii naukowej.
 
W skrócie:
•    Łazik Perseverance rozpoczął latem 2021 r. swoją pierwszą kampanię naukową.
•    Celem początkowych badań jest region na południe od miejsca lądowania, gdzie występują najstarsze odkryte skały krateru.
•    Dron Ingenuity wykonywał coraz bardziej skomplikowane loty i pomagał łazikowi poznawać otoczenie.
•    We wrześniu 2021 r. udało się pobrać pierwsze próbki skalne.
 
10 pierwszych miesięcy misji łazika Perseverance
Od lutego 2021 r. kiedy łazik Perseverance wylądował na dnie dawnego jeziora w Kraterze Jezero aż do początku czerwca trwała faza testowa. Pierwsze tygodnie działań łazika były skupione na testach jego aparatury, kalibracjach, które zwieńczone zostały udaną demonstracją możliwości lotu za pomocą autonomicznego drona Ingenuity.
Sukces lotów drona już w maju 2021 r. zachęcił planerów misji, by dali mu dodatkowe zadania. I tak Ingenuity zaczął wykonywać loty rozpoznawcze dla potrzeb łazika. Po startach nie wracał już do miejsca początku lotu, ale leciał do nowego punktu, wyprzedzając w ten sposób łazik.
 
Więcej w poprzednim odcinku: Perseverance zaczął pracę naukową i dostarcza pierwszych odkryć

Perseverance w czerwcu opuścił rejon lądowania Octavia E. Butler i zaczął pierwszą naukową wyprawę - na południe - w rejon styku dwóch odmiennych jednostek geologicznych: Crater Floor Fractured Rough oraz Seitah. Naukowcy uważają, że znajdują się tam na powierzchni jedne z najstarszych skał występujących w Kraterze Jezero. W tym kilkumiesięcznym planie miało też zawierać się pobranie pierwszych próbek skał. Próbki mają zostać zamknięte w specjalnych pojemnikach i czekać na zabranie na Ziemię w przyszłej misji.
W niniejszym odcinku kroniki łazika opisujemy aktywności prowadzone przez ostatnie miesiące właśnie w tym rejonie - na południe od miejsca lądowania.
Jazda na południe i dziewiąty lot drona
5 lipca 2021 r. przeprowadzono najbardziej skomplikowany dotychczas lot drona Ingenuity. Helikopter marsjański przebył 625 metrów - niemal cztery razy większą odległość między dwoma punktami od poprzedniego rekordu.
Największym wyzwaniem była jednak nawet nie odległość ale teren pod dronem, który miał przemierzyć. Ingenuity korzysta z systemu nawigacyjnego, który ocenia swoją pozycję na bazie zdjęć powierzchni, analizowanych w czasie rzeczywistym przez algorytmy rozpoznawania obrazu na pokładzie drona. Do tej pory loty wykonywane były nad obszarami o małym zróżnicowaniu wysokości - unikano nawet niewielkich kraterów. Wszystko po to, by przetwarzanie obrazu było jak najmniej podatne na błędy.
Tym razem postanowiono przelecieć nad fragmentem obszaru Seitah, gdzie mieści się mocno zmodyfikowany erozją krater, następnie zbocza w dół z falującym terenem i w końcu podwyższenie zakończone równiną, gdzie znajdowało się wyznaczone miejsce lądowania. Ten rejon jeszcze długo nie zostanie odwiedzony przez łazik, a naukowcy już teraz chcieli wykorzystać dron, aby dowiedzieć się o nim więcej.
Algorytm rozpoznawania właściwości terenu w dronie Ingenuity bazuje na założeniu płaskiej powierzchni. Dlatego wszelkie pionowe zróżnicowanie prowadzi do błędów w ocenie pozycji i autonomicznej nawigacji drona. Inżynierowie nie mogą nic z tym zrobić - to podejście jest wgrane głęboko w projekt helikoptera. Można jedynie starać unikać się trudnego terenu albo zminimalizować błędy wynikające z lotu nad takim za pomocą parametrów oprogramowania i liczyć na najlepsze. Tak było w przypadku 9. lotu.
Inżynierowie wykonali dokładne symulacje tego trudnego lotu na Ziemi i wprowadzili specjalne modyfikacje - dron miał przelatywać wolniej nad kraterem, dzięki czemu minimalizowano możliwe błędy nawigacyjne w najbardziej newralgicznym momencie. Zmodyfikowano też nie ruszane dotychczas parametry algorytmu.
Lot był najdłużej trwającym dotychczas. Dron znajdował się w powietrzu przez 2 minuty i 46 sekund. Ingenuity wylądował aż 47 m od środka planowanego lądowiska, które miało promień około 50 m.
Kilka dni po locie na Ziemię trafiły zdjęcia:
Pierwsze zdjęcie pokazuje teren nazwany nieoficjalnie “Raised Ridges”. Są to pęknięcia w skałach przez które mogła kiedyś przepływać woda pod powierzchnię, wypłukując znajdujące się tam minerały i deponując je dla potencjalnych mikroorganizmów. Te skały mogą zawierać ślady dawnego życia na Marsie. Misja łazika na pewno wróci do tego typu skał w przyszłości i pobierze z nich próbki. Zdjęcia z drona dają pierwsze wyraźne obrazy takich miejsc.
Seitah to też miejsce obszernych pól wydmowych. Wydmy piaskowe powodują, że inźynierowie łazika muszą trzymać pojazd z dala od takich terenów.
Nad wydmami “wyrastają” też podłoża skalne, na który mogą tylko tak popatrzeć naukowcy. Łazik ich nie odwiedzi z uwagi na niebezpieczeństwo ugrzęźnięcia w wydmach.
Na powyższym zdjęciu kamery nawigacyjne NavCam uchwyciły tył łazika 1 lipca 2021 r. po najdłuższym wykonanym autonomicznym przejeździe o długości 109 m. Perseverance podobnie jak jego pracujący w Kraterze Gale poprzednik Curiosity jest wyposażony w oprogramowanie AutoNav. To funkcjonalność umożliwiająca autonomiczną jazdę łazikowi na bazie wykonywanych na bieżąco zdjęć nawigacyjnych. Curiosity miał taką możliwość i mógł podróżować w ten sposób do 20 m/h. Z autonawigacji zrezygnowano jednak z powodu zbyt dużych zniszczeń kół, czego łazik nie mógł uniknąć. Perseverance dysponuje usprawnionym algorytmem umożliwiającym samodzielne podążanie z prędkością do 120 m/h. Ma też mocniejsze koła, przy których można nie przejmować się ostrzejszymi krawędziami skał.
Jazda na południe
Wreszcie latem 2021 r. łazik Perseverance rozpoczął kampanię naukową. Instrumenty na ramieniu robotycznym analizujące skały używając promieni rentgenowskich i światła ultrafioletowego wykonały pierwsze odczyty naukowe. Jeszcze zanim instrument PIXL spojrzał na skały został kalibrowany używając specjalnego testowego celu umieszczonego na pojeździe. Już wtedy wykonano trochę przez przypadek analizę marsjańskiego pyłu skalnego. Jak się okazało to testowe uruchomienie dostarczyło najbardziej szczegółowych danych dotyczących składu chemicznego marsjańskiego pyłu w historii!
10 lipca 2021 r. podczas 138. dnia marsjańkiego misji (138 sol) ramię robotyczne badało z bliska skały w obszarze "Cratered Floor Fractured Rough". Nazywane przez naukowców potocznie "skały chodnikowe", gdyż są płaskie i jaśniejsze na tle innych obiektów w rejonie były szczególnie interesujące dla zespołu misji.

Przygotowania do pobrania pierwszej próbki
W drugiej połowie lipca rozpoczęły się intensywne przygotowania do pobrania pierwszych próbek materiału z powierzchni Marsa. Łazik Perseverance jest wyposażony w aparaturę umożliwiającą pobieranie próbek regolitu i skał, a następnie umieszczanie ich w szczelnych kontenerach. Kontenery te (łazik dysponuje zestawem liczącym 43) zostaną pozostawione w wyznaczonych miejscach na powierzchni Marsa i zostaną one sprowadzone na Ziemię podczas przyszłej misji.
Na powyższej fotografii wykonanej przez kamerę masztową MastCam-Z widać miejsce planowanego pobrania pierwszej próbki. Celem miała być jedna z jasnych płaskich skał nazywanych nieformalnie “płytami chodnikowymi”. Łazik przebywał wtedy w rejonie nazwanym “Crater Floor Fractured Rough”.
W ramach przygotowań należało podjechać do wyznaczonego rejonu. Następnie trzeba było znaleźć skałę spełniającą kryteria naukowców oraz możliwości techniczne sprzętu wiercącego, a obok niej drugą podobną skałę celem późniejszego wykonania analizy porównawczej. Kolejnym krokiem przed odwiertem jest wykonanie analiz z bliska za pomocą instrumentów na ramieniu robotycznym: SHERLOC, PIXL i WATSON. Do pracy musiał też zostać zaciągnięty laser SuperCam i kamera MastCam-Z.
Podczas 155 Sol łazik dotarł na miejsce, gdzie znajdował się cel pierwszego wiercenia. 6 sierpnia wykonano odwiert...
Dane wysłane po wykonaniu tej próby wskazały, że nie udało się umieścić odwierconego materiału w kontenerze. Chociaż wszystko wskazywało na to, że poprawnie wykonano odwiert i łazik przeprowadził zgodnie z planem wszystkie procedury przygotowania próbki i umieszczenia w kontenerze. Zespół misji od razu zebrał grupę specjalistów, aby przeanalizować problem.
Na powyższym zdjęciu wykonanym 6 sierpnia 2021 r. przez urządenie Mastcam-Z widać kontener na próbki umieszczony poprawnie wewnątrz wiertła koronowego.
Pierwsza próba okazała się celować w zbyt kruchą skałę, która rozpadła się w bardzo drobny proszek zanim zdążyła być zebrana przez mechanizm umieszczający materiał w kontenerze. Zespół misji postanowił ponowić próbę ze skałą w innym miejscu w następnych tygodniach.

11. i 12. lot skauta Ingenuity
Przed pierwszym wierceniem, 4 sierpnia przeprowadzono 11. lot autonomicznego drona Ingenuity. Pierwszy marsjański helikopter przeszedł z roli demonstratora technologii do roli wartościowego pomocnika łazika, sprawdzającego co znajduje się przed pojazdem, co mogłoby zainteresować naukowców lub mogłoby być niebezpiecznie dla jego systemu jezdnego.
Ingenuity wykonał kolejny lot i fotografie z góry skał, wydm i odkrywek skalnych w rejonie południowego Seitah. Lot trwał 131 sekund i służył głównie wyprzedzeniu łazika i przygotowaniu się pod nowe loty rozpoznawcze w miejscu, do którego Perseverance niedługo dotrze. Na niektórych kolorowych fotografiach udało się uchwycić z góry samego łazika.
Dwunasty i już bardziej naukowy lot Ingenuity został wykonany 16 sierpnia. Naukowcy mogli po raz pierwszy za sprawą zdjęć spod helikoptera przyjrzeć się z bliska południowym rejonom Seitah. Ze zdjęć orbitalnych pozyskanych jeszcze przed misją wyglądało, że będzie tam znajdować się wielowarstwowe skały osadowe i odkrywki skalne, do których łazikowi będzie stosunkowo łatwo podjechać.
Ingenuity spełnił swoją rolę. I nawet ważniejsze jest nie to co zobaczył, ale czego nie zobaczył podczas przelotu. Nie dojrzano warstw skał osadowych i zidentyfikowano wiele miejsc potencjalnie trudnych do przejazdu przez łazik. Lot był najdłuższy w dotychczasowej karierze Ingenuity - trwał prawie 170 sekund. Helikopter wykonał 10 fotografii z góry, z różnych miejsc, osiagając maksymalną wysokość 10 m.
owyżej jedno ze zdjęć wykonanych nad South Seitah (Południowe Seitah). Naukowcy wiedzą dzięki dronowi, że łazik nie musi jechać bardziej na zachód, aby zbadać coś innego niż to co znajduje się w miejscu, w którym się wtedy znajdował.

Pierwsze udane pobranie próbek
Wreszcie 6 i 8 września udała się próba pobrania pierwszej marsjańskiej próbki skał. Łazik Perseverance dokonał tego wykonując odwiert w skale nazwanej Rochette. Łazik znajdował się wtedy przy skalistych głazach Artuby, tworzących grzbiet o długości ponad 900 metrów, na granicy między dwiema jednostkami geologicznymi, które zdaniem specjalistów kryją w sobie najgłębsze i najstarsze warstwy odsłoniętego podłoża skalnego krateru Jezero.
Powyższe zdjęcie wykonane 6 września 2021 r. kamerą CacheCam wchodzącej w skład systemu pobierania próbek pokazuje pierwszy materiał skalny umieszczony w tytanowej tubce łazika Perseverance.

13. lot drona
Dwa dni przed historycznym sukcesem pobrania pierwszej marsjańskiej próbki, swój 13. lot przeprowadził dron Ingenuity. Cel był podobny jak w poprzednim locie - zapoznanie się "od góry" z regionem South Seitah. Tym razem jednak postanowiono wykonać zdjęcia na niższej niż do tej pory wysokości - 8 metrów. Głównym celem wykonywanego rozpoznania był kopczyk skalny nazwany Faillefeu o szerokości około 10 metrów.
Jedno ze zdjęć z 13. lotu drona Ingenuity. Kopczyk skalny Faillefeu widać na środku po prawej stronie. Za nim rozpościera się długi na prawie kilometr grzbiet Artuby. Na fotografi widać tylko jego fragment.

Październikowa koniunkcja i przerwa w komunikacji
W okresie między 2 października a 16 października NASA zaprzestała bezpośredniej komunikacji ze swoimi robotami marsjańskimi. Jest to czas koniunkcji Słońca i Ziemi z powierzchni Czerwonej Planety. Na marsjańskim niebie Słońce z naszą planetą zbliżają się do siebie na tyle blisko, że ewentualny kontakt radiowy mógłby być zakłócany przez zjonizowany gaz z korony słonecznej. To mogłoby zmodyfikować wysyłane z Ziemi komendy i spowodować jakieś nieprzewidziane zachowanie łazików lub orbiterów marsjańskich.
Oczywiście taki czas nie oznacza całkowitego braku aktywności. Każda z marsjańskich misji miała do wykonania bezpieczną "pracę domową" i stale wysyłała też informacje o swoim stanie. Perseverance na przykład wykonywał pomiary meteorologiczne za pomocą swojej stacji MEDA, rejestrował filmy z kamer na maszcie w poszukiwaniu wirów pyłowych, dokonywał nasłuchiwania otoczenia za pomocą pary mikrofonów oraz przeprowadzał eksperyment stacjonarny penetratora geologicznego RIMFAX. Dron Ingenuity zawiesił całkowicie swoje prace, pozostając w miejscu ostatniego lądowania, około 175 metrów od łazika.

Podsumowanie
To tyle w piątym podsumowaniu działań łazika Perseverance publikowanym na naszym portalu. W kolejnym nadrobimy zaległości z aktywności dokonanej przez pojazd w okresie listopad - styczeń. Opowiemy też o pierwszych konkretnych odkryciach, m.in. o nowych informacjach na temat dawnego cyklu wody w Kraterze Jezero czy innych obserwacjach ogłoszonych podczas corocznego zjazdu Amerykańskiej Unii Geologicznej. Nie zabraknie też relacji z kolejnych lotów drona Ingenuity.
 
 
Więcej informacji:
•    Oficjalna strona misji Mars 2020
 
 
Na podstawie: NASA
Opracował: Rafał Grabiański
 
Na zdjęciu tytułowym: Miejsce pierwszego udanego pobrania próbek w skale Rochette. Widać dwa wykonane w skale odwiety. Fotografię wykonano 8 września 2021 r. jedną z kamer inżynieryjnych Hazcam. Źródło: NASA/JPL-Caltech.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pierwsza-faza-naukowa-lazika-perseverance-zakonczona-kronika-lazika-perseverance-5

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.2.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.3.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.4.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.5.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.6.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.7.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.8.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.9.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.10.png

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.11.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.12.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.13.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.14.jpg

Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.15.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Znaleziono najjaśniejszą supernową świecącą w promieniach X
2022-01-16.
Odkryto kolejnego członka nowej klasy wybuchów supernowych – najjaśniejszą z nich zaobserwowaną w promieniach rentgenowskich. Nowe zdarzenie, nazwane AT2020mrf, jest dopiero piątą odkrytą do tej pory supernową należącą do klasy tzw. „Krowy”. Nazwa grupy pochodzi od pierwszej supernowej odkrytej w tej klasie, AT2018cow, której przypadkowo wygenerowana nazwa składała się ze słowa „krowa” (ang. cow).
Co kryje się za tymi niezwykłymi eksplozjami? Nowe dowody wskazują albo na aktywne czarne dziury, albo na gwiazdy neutronowe.

Kiedy masywna gwiazda eksploduje, pozostawia po sobie albo czarną dziurę, albo martwą pozostałość gwiazdową zwaną gwiazdą neutronową. Zazwyczaj te pozostałości gwiazdowe są stosunkowo nieaktywne i spowite materią wyrzuconą podczas eksplozji. Jednak według Yuhan Yao, studentki Caltech i współautorki artykułu, zdarzenia podobne do Krowy mają w swoich jądrach bardzo aktywne, i w większości odsłonięte, zwarte obiekty, które emitują wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie.

Możemy zajrzeć do serca tych eksplozji, aby bezpośrednio obserwować narodziny czarnych dziur i gwiazd neutronowych – mówi Yao, zauważając, że supernowe nie są zasłonięte przez materię.

Pierwsze zdarzenie Krowy, AT2018cow, zszokowało astronomów, gdy zostało odkryte w 2018 roku: gwiezdna eksplozja była 10 razy jaśniejsza w świetle widzialnym niż typowe supernowe i szybciej gasła. Wydzielała również dużą ilość wysoce zmiennego promieniowania X, co doprowadziło astronomów do przekonania, że po raz pierwszy byli bezpośrednimi świadkami narodzin czarnej dziury lub gwiazdy neutronowej.

Innym czynnikiem wyróżniającym Krowy jest to, że wyrzucają one stosy masy zanim wybuchną, a masa ta zostaje oświetlona później, po eksplozji. Kiedy gwiazdy wybuchają, generują fale uderzeniowe, które, jak się uważa, przebijają się przez wcześniejszą materię, powodując świecenie w promieniach radiowych i falach milimetrowych.

AT2020mrf jest pierwszą, która została odkryta początkowo w promieniach X, a nie w świetle widzialnym. Yao i jej koledzy zauważyli to zdarzenie w lipcu 2020 roku korzystając z danych rentgenowskich rosyjsko-niemieckiego teleskopu Spektrum-Roentgen-Gamma (SRG). Sprawdzili oni obserwacje wykonane w świetle optycznym przez Zwicky Transient Facility (ZTF), który działa w Obserwatorium Palomar, i odkryli, że ZTF również zauważył to zdarzenie.

Dane SRG wskazują, że eksplozja ta początkowo świeciła 20-krotnie większym natężeniem promieniowania X niż oryginalne zdarzenie Krowy. Dane przechwycone rok później przez Kosmiczny Teleskop Chandra pokazały, że eksplozja nie tylko nadal świeciła, ale promieniowała z 200 razy większym natężeniem rentgenowskim niż ta wykryta w podobnym czasie w przypadku oryginalnego zdarzenia Krowy.

Astronomowie twierdzą, że intensywne promieniowanie rentgenowskie musi być napędzane przez „centralny silnik” znajdujący się w gruzach supernowej.

Duża ilość uwolnionej energii i szybka zmienność rentgenowska obserwowana w AT2020mrf dostarczają silnych dowodów na to, że natura centralnego silnika to albo czarna dziura, albo szybko wirująca gwiazda neutronowa, zwana magnetarem – mówi Yao. W zdarzeniach podobnych do Krowy wciąż nie wiemy, dlaczego centralny silnik jest tak aktywny, ale prawdopodobnie ma coś wspólnego z tym, że typ gwiazdy będącej progenitorem różni się od normalnych eksplozji.

Yao twierdzi, że ponieważ zdarzenie to nie wyglądało dokładnie tak, jak pozostałe cztery, ta nowa klasa supernowych jest bardziej zróżnicowana niż początkowo sądzono. Znalezienie większej liczby członków tej klasy pomoże nam zawęzić obszar poszukiwań źródła ich mocy – dodaje.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Caltech

Urania
Grafika porównująca normalną supernową z supernową klasy Krowa.
Źródło: Bill Saxton, NRAO/AUI/NSF.
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2022/01/znaleziono-najjasniejsza-supernowa.html

Znaleziono najjaśniejszą supernową świecącą w promieniach X.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

25 cykl: szybki wzrost aktywności
2022-01-17. Krzysztof Kanawka
Szybki wzrost aktywności słonecznej.
Aktywność słoneczna rośnie szybciej niż to wcześniejsze prognozy zakładały.
Cykl aktywności słonecznej charakteryzuje się odpowiednią “kolejnością” polaryzacji pola magnetycznego obszarów aktywnych. Ta polaryzacja zamienia się w każdym kolejnym cyklu. Podczas 24 cyklu aktywności polaryzacja była następująca: N (północ) za S (południe) dla półkuli północnej i S (południe) za N (północ) na półkuli południowej względem ruchu obrotowego Słońca. W 25 cyklu polaryzacja jest odwrotna.
Piętnastego września 2020 naukowcy NASA ogłosili, że nasza Dzienna Gwiazda weszła już w nowy cykl słoneczny. Ten 25. cykl rozpoczął się w grudniu 2019 – wówczas obserwowano kilka plam słonecznych o polaryzacji z nowego cyklu. Wówczas przyjęte modele rozwoju aktywności słonecznej wskazywały, że maksimum cyklu słonecznego nastąpi w połowie 2025 roku. To maksimum ma mieć aktywność na poziomie zbliżonym do 24. cyklu. Pojawiają się jednak głosy, że podczas maksimum aktywność będzie na wyższym poziomie.
Już w maju 2021 aktywność słoneczna wzrastała szybciej niż to wstępne prognozy zakładały. Najnowsze podsumowanie wzrostu aktywności słonecznej (do grudnia 2021), zaprezentowane przez portal Spaceweather, wyraźnie wskazuje, że aktywność w tym cyklu rośnie szybciej niż to przewidywano. Poniższa grafika prezentuje aktualny stan aktywności słonecznej.
Aktywność cyklu a podróże BEO
Monitoring aktywności słonecznej w tym cyklu będzie mieć duże znaczenie. W najbliższych latach, właśnie podczas zbliżającego się maksimum cyklu, człowiek po raz pierwszy od lat 70. XX wieku wybierze się poza bezpośrednie otoczenie Ziemi. Te misje załogowe typu BEO (ang. Beyond Earth Orbit) wystawią astronautów na “pogodę kosmiczną” poza ziemską magnetosferą. Jest oczywiste, że większe rozbłyski mogą zagrozić zdrowiu a nawet i życiu astronautów oraz uniemożliwić wykonanie misji. Dlatego też ważne będzie stałe monitorowanie aktywności słonecznej – w szczególności rozbłysków i koronalnych wyrzutów masy. Ważne także będzie monitorowanie propagacji cząstek i promieniowania wyemitowanego przez Słońce.
Grafika prezentująca prace astronautów na Księżycu (grafika z 2019 roku, przedstawiająca jedynie koncepcję lądownika – obecna architektura jest inna) / Credits – NASA

Aktualny stan wzrostu aktywności słonecznej w 25 cyklu / Credits – NOAA, spaceweather

Aktywność słoneczna jest komentowana w dziale na Polskim Forum Astronautycznym.
(NASA, PFA)
https://kosmonauta.net/2022/01/25-cykl-szybki-wzrost-aktywnosci/

25 cykl szybki wzrost aktywności.jpg

25 cykl szybki wzrost aktywności2.jpg

25 cykl szybki wzrost aktywności3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ogromna asteroida minie Ziemię. Można zobaczyć, jak będzie blisko
2022-01-17.MK.
Do Ziemi zbliża się potężna asteroida. Kosmiczna skała nazwana 1994 PC1, o średnicy ponad kilometra, minie naszą planetę we wtorek 18 stycznia. Będzie na tyle blisko, że amatorzy astronomii będą mogli dostrzec ją na niebie. Jeśli ktoś nie dysponuje odpowiednim sprzętem lub warunki pogodowe nie będą sprzyjające, NASA proponuje alternatywę – dzięki wirtualnemu obserwatorowi można na bieżąco śledzić położenie asteroidy.
Jak informują eksperci z NASA, asteroida 1994 PC1 jest bardzo dobrze znana, jej obserwacje i badania trwają bowiem od dziesięcioleci. Nie mogła umknąć uwadze astronomów od obrony planetarnej – została zresztą zakwalifikowana jako obiekt bliski ziemi (NEO).
Kolejna okazja za 200 lat

Pędząca z prędkością 20 km/s skała minie Ziemię w odległości około 1,9 mln kilometrów. To co prawda kilkukrotnie dalej niż odległość między Ziemią a Księżycem, ale w kosmicznej skali to i tak bardzo blisko.

Co ciekawe, 1994 PC1 kolejny raz zbliży się tak bardzo dopiero za 200 lat.

Tym razem będzie można ją dostrzec z Ziemi przy użyciu prostych teleskopów.
Jeśli pogoda nie dopisze, NASA proponuje śledzenie trasy asteroidy i jej wizualizację na specjalnie przygotowanej stronie – na której można obejrzeć także inne, skatalogowane przez naukowców obiekty.
źródło: portal tvp.info, cnet.com, NASA
Asteroida 1994 PC1 na wizualizacji NASA (fot. NASA)
Źródło: eyes.nasa.gov
https://www.tvp.info/57993807/ogromna-asteroida-1994-pc1-minie-ziemie-18-stycznia-bedzie-bardzo-blisko-nasa-pokazuje-symulacje

Ogromna asteroida minie Ziemię. Można zobaczyć, jak będzie blisko.jpg

Ogromna asteroida minie Ziemię. Można zobaczyć, jak będzie blisko2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

„Mała” supermasywna czarna dziura może zawierać wskazówki dotyczące tego, jak te olbrzymy powstają
2022-01-17.
Odkrycie supermasywnej czarnej dziury w stosunkowo małej galaktyce może pomóc astronomom rozwikłać tajemnicę związaną z tym, jak rosną największe czarne dziury.
Naukowcy wykorzystali teleskop Chandra, aby zidentyfikować czarną dziurę mającą około 200 000 razy więcej masy niż Słońce, zagrzebaną w gazie i pyle w galaktyce MRK 462.

MRK 462 zawiera zaledwie kilkaset milionów gwiazd, co czyni ją galaktyką karłowatą. Dla porównania, nasza Droga Mleczna posiada kilkaset miliardów gwiazd. Jest to jeden z pierwszych przypadków, gdy silnie przesłonięta supermasywna czarna dziura została znaleziona w galaktyce karłowatej.

Ta czarna dziura w MRK 462 należy do najmniejszych z supermasywnych czarnych dziur – mówi Jack Parker z Dartmouth College w New Hampshire, który kierował badaniami wraz z kolegą Ryanem Hickoxem, również z Dartmouth. Czarne dziury takie, jak ta są niezwykle trudne do znalezienia.

W większych galaktykach astronomowie często odnajdują czarne dziury szukając gwałtownych ruchów gwiazd w galaktycznych centrach. Jednakże, galaktyki karłowate są zbyt małe i słabe, aby większość obecnych instrumentów mogła to wykryć. Inną techniką jest poszukiwanie śladów rosnących czarnych dziur, takich jak gaz rozgrzewający się do milionów stopni i świecących w promieniach X podczas jego opadania w kierunku czarnej dziury.

Badacze wykorzystali Chandrę do przyjrzenia się ośmiu galaktykom karłowatym, które wcześniej wykazywały oznaki wzrostu czarnej dziury na podstawie danych optycznych zebranych Sloan Digital Sky Survey. Z tych ośmiu tylko MRK 462 wykazała rentgenowską sygnaturę rosnącej czarnej dziury.

Niezwykle duża intensywność wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego w porównaniu z niskoenergetycznym promieniowaniem X, wraz z porównaniami z danymi dla innych długości fal, wskazuje, że czarna dziura MRK 462 jest silnie przesłonięta przez gaz.

Ponieważ przesłonięte czarne dziury są jeszcze trudniejsze do wykrycia niż te odsłonięte, znalezienie tego przykładu może oznaczać, że jest tam znacznie więcej galaktyk karłowatych z podobnymi czarnymi dziurami – powiedział Hickox. Jest to ważne, ponieważ może nam pomóc w rozwiązaniu ważnego pytania w astrofizyce: w jaki sposób czarne dziury stały się tak duże tak wcześnie we Wszechświecie?

Poprzednie badania wykazały, że czarne dziury mogą urosnąć do miliarda mas Słońca w czasie, gdy Wszechświat ma mniej niż miliard lat, czyli niewielki ułamek jego obecnego wieku. Jednym z pomysłów jest to, że te olbrzymie obiekty powstały, gdy masywne gwiazdy zapadały się, tworząc czarne dziury, które ważyły tylko około 100 mas Słońca. Prace teoretyczne mają jednak trudności z wyjaśnieniem, w jaki sposób mogły one przybrać na wadze na tyle szybko, by osiągnąć rozmiary obserwowane we wczesnym Wszechświecie.

Alternatywnym wyjaśnieniem jest to, że wczesny Wszechświat został zasiany czarnymi dziurami mającymi w czasie powstania dziesiątki tysięcy mas Słońca – być może w wyniku zapadnięcia się olbrzymich obłoków gazu i pyłu.

Duży odsetek galaktyk karłowatych z supermasywnymi czarnymi dziurami przemawia za tym, że małe nasiona czarnych dziur z najwcześniejszych generacji gwiazd rosły zadziwiająco szybko, tworząc obiekty o masie miliarda Słońc we wczesnym Wszechświecie. Mniejsza frakcja przechyliłaby szalę na korzyść idei, że czarne dziury rozpoczęły życie mając masę dziesiątek tysięcy Słońc.

Oczekiwania te mają zastosowanie, ponieważ warunki niezbędne do bezpośredniego zapadnięcia się olbrzymiego obłoku do średniej wielkości czarnej dziury powinny być rzadkie, więc nie oczekuje się, że duża część galaktyk karłowatych będzie zawierać supermasywne czarne dziury. Z drugiej strony, czarne dziury o masie gwiazdowej są spodziewane w każdej galaktyce.

Nie możemy wyciągnąć mocnych wniosków na podstawie jednego przykładu, ale ten wynik powinien zachęcić do znacznie szerszych poszukiwań ukrytych czarnych dziur w galaktykach karłowatych – powiedział Parker.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Chandra

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2022/01/maa-supermasywna-czarna-dziura-moze.html

Mała supermasywna czarna dziura może zawierać wskazówki dotyczące tego, jak te olbrzymy powstają.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Miała być tajemnicza chatka na Księżycu, a jest rozczarowanie. Oto zdjęcie z bliska
2022-01-17. Radek Kosarzycki
Chiński łazik księżycowy Yutu 2 dotarł pod koniec grudnia do tajemniczej chatki sfotografowanej ponad miesiąc temu. Tym razem zrobił obiektowi zdjęcie z bliska. Przesłanie tego obrazu na Ziemię i jego przetworzenie zajęło kilka dni. Ale za to wiemy już czym jest ten niesamowity obiekt, który zelektryzował miłośników eksploracji kosmosu.
Kilka tygodni temu chiński łazik księżycowy Yutu 2 przemierzający lunarne pustkowia przypadkiem sfotografował bardzo ciekawy obiekt. Na zdjęciu powierzchni Księżyca, tuż na horyzoncie, na tle czarnego jak smoła nieba, znajdował się prostokątny obiekt, który przyciągnął uwagę inżynierów i rozbudził wyobraźnię internautów na całym świecie. Natychmiast podjęto decyzję, że łazik pojedzie zbadać tenże obiekt.
Problem w tym, że tak naprawdę ciężko na pierwszy (i na drugi) rzut oka ocenić rozmiary obiektów księżycowych. Nigdzie na zdjęciu nie ma żadnych znanych, charakterystycznych punktów odniesienia. Można się zatem mocno przeliczyć. Co więcej, zdjęcia wykonywane przez łazik wciąż nie należą do najlepszych. Trzeba po prostu podjechać bliżej i zobaczyć, na co tak naprawdę patrzymy. Pierwsze skojarzenie? W bezkresie księżycowej pustki łazik przypadkiem podjechał do księżycowej chatki.
Chiński łazik księżycowy potrzebował niemal miesiąca, aby dojechać na miejsce. Nic w tym dziwnego, wszak na Księżycu równej, ani nawet nierównej drogi nie znajdziesz. Jadąc do jakiegokolwiek obiektu trzeba bezustannie omijać lub przejeżdżać po mniejszych i większych kamieniach. Ostatecznie jednak się udało.
Czym jest zatem tajemnicza księżycowa chatka?
Otóż jest to… najzwyklejsza skała księżycowa, taka jak wszystkie inne. Z daleka na zdjęciu widzieliśmy nietypowy wystający z powierzchni kształt. Fakt, że zdjęcie było niewyraźne sprawił, że wiele można było sobie dopowiedzieć. No i tak też wiele osób zrobiło.
Oczywiście nikt nie podejrzewał, że faktycznie na Księżycu stoi jakakolwiek chatka - to byłoby niepoważne. Wielu jednak miało nadzieję, że znalazł się tam przypadkiem obiekt bardziej przypominający sztuczny niż naturalny. Nie mówiąc już o cichej nadziei na to, że ktoś w końcu odkrył monolit podobny do tego z powieści Arthura C. Clarke’a 2001: Odyseja Kosmiczna.
Nic z tego. Skała okazała się tak zwykła jak wszystko wokół. Fakt, że znajduje się na krawędzi krateru sprawia, że z perspektywy lokalizacji łazika sprzed miesiąca, wydawała się być dalej, na samym horyzoncie. Skałę natychmiast przemianowano z tajemniczej chatki na jadeitowego królika, który teraz stanie się symbolem kosmicznego rozczarowania. Wspaniale!
Czy to coś zmienia? Absolutnie nie. Zarówno łazik Yutu 2, jak i Chiny mają przed sobą fascynujący rok pełen startów, sond kosmicznych i nowych rakiet. Będzie się działo i będziemy o tym pisać.
Ten artykuł ukazał się po raz pierwszy na spidersweb.pl 08.01.2022 roku

Moon Rover 2022 update in 4K UHD of Mysterious Hut (China’s Yutu-2 mission)
https://www.youtube.com/watch?v=obl7MqMPbnk
Chiński łazik księżycowy Yutu 2 przybył do Tajemniczej Chatki 27 grudnia 2021 r. i zrobił jej kilka zdjęć. Ale przesłanie tego obrazu na Ziemię i przetworzenie zajęło kilka dni
China’s Yutu-2 Moon Rover “Mystery Hut” explained | Top Secret Drone Base 【4K】 Dark Side of the Moon
https://www.youtube.com/watch?v=izUMtm6_qAU
https://spidersweb.pl/2022/01/tajemnicza-ksiezycowa-chatka-rozwiazanie.html

Miała być tajemnicza chatka na Księżycu, a jest rozczarowanie. Oto zdjęcie z bliska.jpg

Miała być tajemnicza chatka na Księżycu, a jest rozczarowanie. Oto zdjęcie z bliska2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bezpośrednie wykrycie wody na Księżycu. Misja Chang'e 5 z historycznym osiągnięciem
2022-01-17. Mateusz Mitkow
Chiński lądownik księżycowy misji Chang'e 5 potwierdził obecność śladów wody w pobliżu obszaru Oceanus Procellarum, na zachodnim skraju widocznej z Ziemi strony Księżyca. Chiński instrument kosmiczny stał się tym samym historycznie pierwszym, który wykrył wodę na Srebrnym Globie w sposób bezpośredni - na miejscu swego lądowania.
Najnowszy z bezzałogowych, wielomodułowych statków kosmicznych chińskiego programu księżycowego, nazwany na cześć chińskiej bogini Księżyca Chang'e, został wystrzelony 24 listopada 2020 roku z kosmodromu Wenchang na chińskiej wyspie-prowincji Hajnan. Podstawowym zamiarem misji było od początku pobranie około 2 kg próbki księżycowego gruntu i dostarczenie jej na Ziemię. To pierwsza taka misja od czasu lotu radzieckiej sondy Łuna 24 w 1976 roku - rosyjska sonda przewiozła wówczas na Ziemię blisko 170 g materii ze Srebrnego Globu.
Chińska sonda kosmiczna Chang'e 5 wylądowała w północnej części księżycowego obszaru Oceanus Procellarum 1 grudnia 2020 r. i pomyślnie zwróciła łącznie 1 kg i 731 g próbek księżycowego regolitu - ładunek ten dotarł 17 grudnia 2020 r. na Ziemię, dzięki odpalonemu z Księżyca modułowi lądownika.
Pozostawiony na Księżycu segment misji Chang'e 5 został z kolei przystosowany do poszukiwania śladów wody - z wykorzystaniem specjalnego spektrometru do badań geologicznych. Jak jednak podkreślili badacze i inżynierowie z Chińskiej Akademii Nauk, poważną przeszkodą przy prowadzeniu poszukiwań okazało się intensywne naświetlenie i nagrzewanie się powierzchni Księżyca, zniekształcające wynik pomiarów. Aby temu zaradzić, naukowcy użyli „modelu korekcji termicznej", aby uwzględnić zakumulowane w gruncie ciepło - po zastosowaniu tej metody zauważyli sygnaturę wodną na długości fali odpowiadającej 2,85 mikrometra. Znalezione ślady wody nie były znaczące - odpowiadając około 120 cząstkom na 1 milion składników regolitu i 180 cząstkom na milion obecnych w lekkiej skale.
Aby potwierdzić te wyniki, chińscy naukowcy przeprowadzili testy porównawcze na dostarczonych na Ziemię próbkach księżycowego gruntu. Okazały się one zbieżne z rezultatami pomiarów wykonanych bezpośrednio na Srebrnym Globie.
Na bazie zweryfikowanych danych zaproponowano także model określający możliwy mechanizm zróżnicowania zawartości wody w księżycowym gruncie o różnej charakterystyce. "Niższa zawartość wody w regolicie, w porównaniu do wyższej zawartości we fragmentach skalnych, może sugerować odgazowanie wody z płaszcza księżycowego w miejscu lądowania Chang'e 5" - wskazali autorzy badań z Instytutu Geologii i Geofizyki Chińskiej Akademii Nauk.
Woda została po raz pierwszy definitywnie wykryta na Księżycu z orbity, przez indyjską misję Chandrayaan-1 przy użyciu instrumentu NASA Moon Mineralogy Mapper w 2009 r. i od tego czasu jest szeroko mapowana także przez inne misje - jak np. NASA's Lunar Reconnaissance Orbiter.
Odkrycia misji Chang'e 5 dostarczają także więcej wskazówek dla przyszłych chińskich misji: Chang'e-6 i Chang'e-7. Wyprawa Chang'e 6 jest już bliska pełnej gotowości, a jest bliźniaczą względem poprzedniej - spróbuje przy tym zebrać próbki z trudniejszego rejonu, czyli np. okolic bieguna południowego. Według planów, start owej misji ma odbyć się najwcześniej w 2024 r.
Chiny już wcześniej wykazały znaczące dokonania na polu księżycowej eksploracji. W 2019 roku chiński pojazd kosmiczny Chang'e 4 wylądował na niewidocznej z Ziemi półkuli Księżyca. Tej wyprawie towarzyszyło wcześniej umieszczenie w kosmosie, nieopodal Srebrnego Globu specjalnego satelity transmisyjnego Queqiao, który umożliwił kontakt z urządzeniami znajdującymi się po drugiej stronie naturalnego ziemskiego satelity.
Fot. CNSA [cnsa.gov.cn]
Fot. Chinese Academy of Sciences/LIN Honglei [cas.cn]
SPACE24
https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/sondy/bezposrednie-wykrycie-wody-na-ksiezycu-misja-change-5-z-historycznym-osiagnieciem

Bezpośrednie wykrycie wody na Księżycu. Misja Chang'e 5 z historycznym osiągnięciem.jpg

Bezpośrednie wykrycie wody na Księżycu. Misja Chang'e 5 z historycznym osiągnięciem2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczne laboratorium z Wrocławia dotarło na ziemską orbitę
2022-01-17.
Miniaturowe laboratorium stworzone przez naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu zostało umieszczone na ziemskiej orbicie dzięki rakiecie Falcon 9.
Celem bio-nanosatelity obserwacyjnego LabSat, w którym znajduje się miniaturowe laboratorium, jest zbadanie wpływu mikrograwitacji i kosmicznego promieniowania na działanie konkretnych leków onkologicznych. Badacze z Wrocławia chcą sprawdzić, jak te czynniki mogą wpłynąć na ludzkie zdrowie.
Bio-nanosatelita wraz z próbkami biologicznymi został wysłany w przestrzeń kosmiczną dzięki rakiecie Falcon 9 biorącej udział w misji Transporter-3. W ciągu najbliższych dni, naukowcy będą analizować dane, przesyłane wprost z orbity do urządzeń we wrocławskim laboratorium.
,, Nasz LabSat jest wielkości szkiełka mikroskopowego, ale jest to laboratorium zintegrowane, zapewniające odpowiednie środowisko, konieczne do przeżycia badanych próbek biologicznych.
dr hab. Julita Kulbacka, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
Skonstruowany we Wrocławiu bio-nanosatelita wykorzystuje zminiaturyzowane instrumenty najnowszej technologii. To jedno z trzech urządzeń umieszczonych na orbicie w ramach projektu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Aby próbki biologiczne mogły przetrwać na ziemskiej orbicie, potrzebne są odpowiednie warunki. Do potrzymania funkcji życiowych niezbędne było zapewnienie właściwej wilgotności, temperatury, oświetlenia, dopływu gazu oraz mediów.
,, Stworzenie takich warunków było największym wyzwaniem w naszej pracy, ale dzięki interdyscyplinarnemu zespołowi udało się.
dr hab. Julita Kulbacka, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
- W pierwszym etapie przeprowadziliśmy testy na Ziemi, teraz układ jest sprawdzany na orbicie. Wyniki projektu zostaną wykorzystane do opracowania uniwersalnego bio-nanosatelity umożliwiającego prowadzenie zróżnicowanych badań - dodaje dr Kulbacka.
Oprócz naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu w projekcie, którego liderem jest firma SatRevolution, biorą udział Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Przyrodniczy i Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej.
źródło: PAP

Start rakiety Falcon 9 z przylądku Canaveral na Florydzie. Fot. PAP/Abaca
https://nauka.tvp.pl/57996128/kosmiczne-laboratorium-z-wroclawia-dotarlo-na-ziemska-orbite

Kosmiczne laboratorium z Wrocławia dotarło na ziemską orbitę.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy start rakietowy Chin w 2022 roku z tajnym satelitą
2022-01-17.
Chiny przeprowadziły swój pierwszy start orbitalny w 2022 roku. Rakieta Długi Marsz 2D wyniosła na orbitę tajnego satelitę Shiyan 13.
Lot został przeprowadzony 17 stycznia 2022 r. z kosmodromu Taiyuan położonego w północnych Chinach. Dwustopniowa rakieta Długi Marsz 2D wyniosła na heliosynchroniczną orbitę o wysokości poniżej 500 km satelitę Shiyan 13. Z oficjalnych informacji nic nie wiadomo o przeznaczeniu tego statku.
Serią Shiyan nazywane są prawdopodobnie testowe satelity, sprawdzające nowe technologie kosmiczne na orbicie. Państwo Środka wysyła statki nazywane w ten sposób od 2004 roku.
Chiny otwierają tą misją rok startów rakietowych. W ubiegłym roku Chiny stały na czele zestawienia państw pod względem udanych lotów orbitalnych. Również ten rok zapowiada się na bardzo intensywny. Najważniejsze będzie 6 misji planowanych do zakończenia budowy chińskiej stacji kosmicznej Tiangong, na której obecnie pracuje 2. Ekspedycja. Poza tym powinniśmy się spodziewać rosnącej liczby startów komercyjnych rakiet.
W tym roku na świecie przeprowadzono łącznie z opisywaną tutaj misją 4 udane loty orbitalne. Wszystkie trzy poprzednie próby zostały przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych. Chiny szybko jednak nadrobią tę niewielką stratę do Amerykanów, bowiem na drugą połowę stycznia zapowiadanych jest kilka startów przed przerwą na początku lutego związaną z Chińskim Nowym Rokiem.
 
 
Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: SpaceNews/Xinhua
 
Więcej informacji:
•    informacja prasowa agencji Xinhua o udanym locie Shiyan 13
 
Na zdjęciu: Rakieta Długi Marsz 2D startująca z misją Yaogan 35 z kosmodromu Xichang 6 listopada 2021 r. Źródło: Bai Xiaofei/Xinhua.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pierwszy-start-rakietowy-chin-w-2022-roku-z-tajnym-satelita

 

Pierwszy start rakietowy Chin w 2022 roku z tajnym satelitą.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie polatasz sobie w tym kosmosie. Twoja krew nie cierpi przestrzeni kosmicznej
2022-01-17. Radek Kosarzycki
Od niemal pół wieku pół świata wyczekuje nadejścia ery powszechnych podróży kosmicznych. W ostatnich latach Elon Musk sprawił, że grono entuzjastów latania po kosmosie znacząco wzrosło spektakularnie, rewolucjonizując sektor rakiet i lotów na orbitę. Problem w tym, że biologia ludzkiego organizmu chyba ma inne plany.
Mimo ponad pięćdziesięciu lat załogowych lotów kosmicznych, jak dotąd najdalej dotarliśmy na Księżyc oddalony od nas o jedną sekundę świetlną, a najdłużej nieprzerwanie w przestrzeni kosmicznej człowiek przebywał 438 dni (Walerij Poliakow, stacja Mir, styczeń 1994-marzec 1995 r.).
Od samego początku ery lotów kosmicznych naukowcy pieczołowicie monitorują stan zdrowia astronautów przed, w trakcie i po zakończeniu lotu kosmicznego. Przebywanie w stanie nieważkości szczególnie przez dłuższy czas powoduje wiele zmian w organizmie: zanik mięśni, spadek gęstości kości i wiele innych.
W najnowszym artykule naukowym opublikowanym w periodyku Nature naukowcy wskazują, że podczas lotu kosmicznego organizm niszczy krew astronauty znacznie szybciej niż na Ziemi. Co więcej, proces ten nie jest chwilową adaptacją organizmu do nowych warunków, a trwa przez cały lot kosmiczny niezależnie od jego długości.
Co z tą krwią?
Astronauci wracający z przestrzeni kosmicznej muszą mierzyć się z tzw. kosmiczną anemią. Odpowiada za nią proces hemolizy, czyli niszczenia czerwonych krwinek w celu uwolnienia z nich przenoszącej tlen hemoglobiny.
Wnioski takie opierają się na analizie badań 14 astronautów w trakcie trwającego sześć miesięcy pobytu na stacji kosmicznej. W toku badań okazało się, że organizmy astronautów niszczyły nawet 54 proc. czerwonych krwinek więcej, niż miałoby to miejsce na Ziemi. Normalnie organizm ludzki wytwarza i niszczy 2 miliony czerwonych krwinek na sekundę. W kosmosie zapewne powstaje więcej czerwonych krwinek niż normalnie, jednak niszczonych jest nawet 3 miliony na sekundę.
Proces ten zachodzi w szpiku kostnym, naczyniach krwionośnych, wątrobie oraz śledzionie. Zważając jednak na to, że w trakcie lotu kosmicznego spada gęstość kości, to właśnie hemoliza w szpiku kostnym może być odpowiedzialna za wywoływanie anemii kosmicznej.
To teraz sobie wyobraźmy astronautów, którzy przez osiem miesięcy (przykładowo) lecą na Marsa, lądują na miejscu i muszą zmierzyć się z zupełnie obcą, nieprzyjazną planetą. Muszą dokończyć budowę bazy stworzonej przez roboty i zapewnić sobie przeżycie. Tymczasem cała załoga cierpi na anemię i musi zmagać się z brakiem energii, brakiem wytrzymałości czy siły. Nawet słabsza grawitacja Marsa może okazać się poważnym wyzwaniem. Nie wygląda to zbyt obiecująco.
Wystarczy zobaczyć, jak wyglądają astronauci po powrocie na Ziemię po kilku miesiącach spędzonych w przestrzeni kosmicznej. Nierzadko potrzebują pomocy osób trzecich, aby wyjść ze statku. Na Marsie jednak nikt na nich czekać nie będzie. Tymczasem poziom czerwonych krwinek na powrót do sensownego poziomu potrzebuje nawet trzech-czterech miesięcy.
Co więcej, w rok po zakończeniu eksperymentu na powyższych 14 astronautach zbadano u nich tempo rozpadu czerwonych krwinek. Po 12 miesiącach na Ziemi u wszystkich wciąż było ono 30 proc. wyższe od tempa sprzed lotu kosmicznego. Dane są zatem niepokojące i mogą poważnie wpłynąć na wszelkie ambitne plany tworzenia baz kosmicznych na innych globach.
Wszystko wskazuje bowiem na to, że jesteśmy przystosowani do życia tylko na Ziemi i o ile jesteśmy w stanie z czasem stworzyć technologię pozwalającą nam dolecieć na Księżyc, Marsa czy na Ganimedesa, to już swoich organizmów tak szybko nie udoskonalimy i będziemy cywilizacją nieograniczoną technologicznie, ale ograniczoną przez własną biologię. To straszna wizja dla entuzjastów baz marsjańskich: może się okazać, że zamiast lecieć na Marsa jako wspaniali odkrywcy, będziemy musieli się zabrać za sprzątanie Ziemi z wszystkiego, czym ją zaśmieciliśmy.
https://spidersweb.pl/2022/01/krew-w-kosmosie.html

Nie polatasz sobie w tym kosmosie. Twoja krew nie cierpi przestrzeni kosmicznej.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W NASA brakuje astronautów? Ambitne cele agencji mogą zostać opóźnione!

2022-01-17. Patryk Łobaza

W przypadku astronautyki jest wiele czynników, które mogą wpłynąć na niepowodzenie misji, lecz gdy pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości, ta jest najczęściej przesuwana w czasie. Mało kto spodziewał się, że w przypadku NASA jednym z takich czynników będzie brak wykwalifikowanego personelu.

 Opóźnienia w świecie astronautyki nie są niczym niespotykanym i potrafią sięgać nawet wielu lat. Pod koniec zeszłego roku byliśmy świadkami historycznego momentu wystrzelenia Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. A przecież potężny instrument miał zostać wyniesiony poza ziemską orbitę już wiele lat temu.
Co więcej, data wystrzelenia była kilkakrotnie przesuwana tuż przed planowanym startem. Przyczyną opóźnień mogą być problemy techniczne lub logistyczne, lecz mało kto spodziewał się, że w grę mogą również wchodzić braki kadrowe. Najnowszy raport NASA wskazuje, że agencji brakuje wykwalifikowanych astronautów.
Z raportu Biura Głównego Inspektora wynika, że obecnie dla NASA pracuje znacznie mniej astronautów niż na początku XXI w. W szczytowym momencie w 2000 roku było to prawie 150 wykwalifikowanych specjalistów. Teraz w szeregach agencji znajduje się jedynie 44 astronautów. To jedna z najmniejszych kadr w ciągu ostatnich 20 lat. Z raportu wynika, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest odejście na emeryturę zasłużonych astronautów i problemy ze znalezieniem dla nich zastępstwa.

 Nie chodzi tu o brak chętnych, bo tych jest na pęczki. Agencje kosmiczne stawiają bardzo ostre warunki przyjęcia na szkolenie, a nawet ich spełnienie nie daje gwarancji zostania pełnoprawnym astronautą.
Kandydaci muszą nie tylko udowodnić swoją ponadprzeciętną sprawność fizyczną w morderczych dyscyplinach, lecz również być ekspertami w takich dziedzinach jak robotyka i informatyka. Dużą rolę odgrywają też predyspozycje psychiczne i nieskazitelne zdrowie. Nawet najmniejsza dolegliwość medyczna może wykluczyć obiecujących kandydatów.
Braki kadrowe mogą doprowadzić do opóźnienia realizacji ambitnych celów NASA. Już teraz wiadomo, że planowana na 2024 rok misja Artemis, zakładająca ponowne lądowanie na księżycu, nie odbędzie się w wyznaczonym terminie.
Na szczęście niedawno agencja ogłosiła, że przyjęła w swoje szeregi 10 nowych członków, którzy będą szkoleni pod kątem przyszłych misji kosmicznych. Spośród 12 tysięcy kandydatów zostało wybranych 10 najlepszych. W skład rekrutów wchodzi sześciu mężczyzn i cztery kobiety. Przyszli astronauci będą musieli odbyć dwuletnie szkolenie składające się z pięciu etapów, które obejmują obsługę i konserwację stacji kosmicznej, obsługiwanie robotów, spacery kosmiczne, pilotowanie ponaddźwiękowych samolotów i naukę języka rosyjskiego.

INTERIA


 W NASA brakuje astronautów. Może to odbić się negatywnie na planach agencji /123RF/PICSEL

 
https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-w-nasa-brakuje-astronautow-ambitne-cele-agencji-moga-zostac-,nId,5774598

W NASA brakuje astronautów Ambitne cele agencji mogą zostać opóźnione!.jpg

W NASA brakuje astronautów Ambitne cele agencji mogą zostać opóźnione!2.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trzeci lot Stratolaunch
2022-01-18. Krzysztof Kanawka
Trzeci test w locie samolotu o największej rozpiętości skrzydeł.
Po ponad 8 miesiącach od poprzedniego lotu, potężny Stratolaunch wykonał trzeci lot testowy.
Trzynastego kwietnia 2019 roku Stratolaunch po raz pierwszy wzniósł się w powietrze. Pierwszy lot Stratolaunch trwał 2,5 godziny. Samolot osiągnął maksymalny pułap blisko 4600 metrów oraz prędkość ok 310 km/h.
Drugi lot testowy Stratolaunch odbył się 29 kwietnia 2021. Lot przebiegł prawidłowo. Po locie nie pojawiły się żadne zapowiedzi ze strony Stratolaunch co do trzeciego lotu testowego – aż do stycznia 2022.
Wreszcie, 16 stycznia 2022 został wykonany trzeci lot Stratolaunch. Poniższe nagranie prezentuje ten lot. Lot odbył się z lotniska Mojave i trwał ponad 4 godziny. Z poniższego nagrania wynika, że lot przebiegł prawidłowo i bez problemów technicznych.
Czym jest Stratolaunch?
Stratolaunch był projektem potężnego samolotu, służącego za pierwszy stopień w wynoszeniu małych satelitów na orbitę. Do 2019 roku ideą Stratolaunch było wynoszenie małej rakiety na pewną wysokość, skąd nastąpiłoby uwolnienie rakiety i jej lot na orbitę z satelitą na pokładzie. Taki sposób wynoszenia satelitów pozwoliłby m.in. na zwiększenie wynoszonej masy, większą dowolność w wyborze miejsca startu oraz większą niezależność od czynników pogodowych.
Projekt rozpoczął się w 2010 roku, a oficjalnie został ogłoszony w 2011 roku. Przez lata doszło do kilku zmian, m.in. rakiet, jakie miały by być wynoszone przez ten samolot. W ostatniej “orbitalnej” wersji (styczeń 2019) planowano korzystanie jedynie z rakiety Pegasus XL. W kolejnych miesiącach plany uległy znacznym modyfikacjom.
Po pierwszym locie Stratolaunch (13 kwietnia 2019) doszło do dużych zawirowań wokół Stratolaunch. Pojawiły projekt Stratolaunch może być zakończony albo też “sprzedany” do innego wykonawcy. 15 czerwca 2019 pojawiła się informacja, że samolot Stratolaunch został wystawiony na “sprzedaż”. Cena nabycia tego samolotu to około 400 milionów USD. Pojawiła się także informacja, że prowadzone są rozmowy z Richardem Bransonem, właścicielem koncernu Virgin (w tym Virgin Galactic i Virgin Orbit). Wówczas pojawiła się także informacja, że istniały duże rozbieżności co do wyceny tego projektu.
W drugim tygodniu października 2020 pojawiła się informacja, że Stratolaunch zmienił właściciela. Co ciekawe, nie podano do publicznej wiadomości nowego właściciela Stratolaunch. Nie podano także wartości transakcji przejęcia Stratolaunch.
Pod koniec marca 2020 strona Stratolaunch przedstawiła nową ofertę tej firmy. Zamiast wynoszenia satelitów Stratolaunch będzie oferować loty hipersoniczne za pomocą własnych pojazdów. Przedstawiono także pojazdy hipersoniczne: Talon-A, Talon-Z oraz kosmiczny Black Ice. Najwięcej informacji jest dostępnych o Talon-A: ma to być pojazd w całości odzyskiwalny o masie startowej 2720 kg, długości 8,5 m i rozpiętości skrzydeł 3,4 m. Talon-A ma osiągać prędkości rzędu 6 Mach. Talon-A ma lądować na tradycyjnych lotniskach, a nawet pod własnym napędem startować z tradycyjnych lotnisk.
Wydaje się, że ta oferta może być przede wszystkim interesująca dla amerykańskiego wojska. Możliwość przeprowadzania wielu lotów hipersonicznych oznacza lepszą wiedzę na temat zakresu prędkości, który jest dość słabo poznany. W ostatnich latach pociski hipersoniczne (zarówno ofensywne jak i defensywne) znajdują coraz większe zainteresowanie w największych armiach całego świata. Aby tego typu broń poprawnie wykorzystywać potrzebna jest wystarczająca wiedza na temat różnych profili lotu przy prędkościach hipersonicznych.
(NSF, PFA)
Stratolaunch Test Flight 3 | World's Largest Aircraft By Wingspan
https://www.youtube.com/watch?v=TVkE_W4rWJk
Trzeci lot Stratolaunch / Credits – NASASpaceflight

Grafika pojazdu Talon-A / Credits – Stratolaunch
https://kosmonauta.net/2022/01/trzeci-lot-stratolaunch/

Trzeci lot Stratolaunch.jpg

Trzeci lot Stratolaunch2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

WYSTAWA, KTÓRA CIĘ ZACHWYCI
2022-01-18,
Wystawa Cosmos Discovery opowiada historię podboju kosmosu, od pierwszych, historycznych prób, aż po obecne wyprawy i przyszłość lotów kosmicznych.
 Wystawa prezentuje ponad 200 oryginalnych eksponatów pochodzących ze Stanów Zjednoczonych, Rosji oraz Polski.
WEŹ UDZIAŁ W SZKOLENIU
ASTRONAUTÓW W COSMOS CAMP,
KTÓRY JEST CZĘŚCIĄ WYSTAWY
Weź udział w szkoleniu astronautów
i ciesz się najnowocześniejszą technologią 3D
Wystawa poprowadzi publiczność przez historię załogowych lotów kosmicznych
- od jego początków do obecnych i planowanych misji.

Ta wyjątkowa wystawa powstała we współpracy z amerykańską NASA, muzeum i centrum edukacyjnym Cosmosphere oraz Centrum Badań Kosmicznych PAN
i Polską Agencją Kosmiczną POLSA.

Wystawa zawiera setki oryginalnych eksponatów z USA, Rosji oraz Polski, które znajdowały
się w kosmosie, unikalną kolekcję oryginalnych skafandrów i prawdziwych modeli statków, promów kosmicznych i rakiet.

Muzeum Nowa Praga
ul. Jagiellońska 82A, Warszawa
Polska

GODZINY OTWARCIA:
9:00 - 20:00
(ostatnie wejście o 18:30)

KASA
9:00 - 18:30

https://www.cosmosdiscovery.pl/?fbclid=IwAR18kWthqOiKFtXQ1McVBs_g03po_udn5PP8L-7WZiQraRsUZHAEjzftB98

WYSTAWA, KTÓRA CIĘ ZACHWYCI.jpg

WYSTAWA, KTÓRA CIĘ ZACHWYCI2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ma kilometr średnicy. Asteroida przemknęła obok Ziemi
2022-01-18. Autor: ps Źródło: sciencealert.com, tvnmeteo.pl, "Z głową w gwiazdach"


Asteroida (7482) 1994 PC1 zbliżyła się do naszej planety we wtorek późnym wieczorem. Jak informował popularyzator astronomii i autor bloga "Z głową w gwiazdach" Karol Wójcicki, obiekt miał być na tyle jasny, aby dostrzec go amatorskim teleskopem. Dodatkowo obserwacje ułatwił fakt, że asteroida przemieściła się w pobliżu Ziemi bardzo szybko.
Asteroida (7482) 1994 PC1 ma około kilometra średnicy. Ze względu na swój rozmiar oraz regularne zbliżanie się do Ziemi na niewielką odległość została uznana przez NASA za potencjalnie niebezpieczny obiekt.

Asteroida minęła nas w odległości 1,93 miliona kilometrów - to prawie pięć razy więcej niż dystans Ziemia-Księżyc. Najbliżej naszej planety znalazła się 18 stycznia o godzinie 22.51.
Asteroida (7482) 1994 PC1. Czy będzie widoczna
Jak informował popularyzator astronomii i autor bloga "Z głową w gwiazdach" Karol Wójcicki, obiekt miał być na tyle jasny, że można go było zobaczyć przy użyciu amatorskich teleskopów. Jak dodał, asteroida według szacunków miała mieć jasność około 10 magnitudo (jednostka miary stosowana do oznaczania blasku gwiazd; im wartość jest niższa, tym gwiazda jest jaśniejsza).

Obiekt poruszał się z zawrotną prędkością 19,56 kilometra na sekundę. Na niebie wyglądał niczym gwiazda. W ciągu sześciu godzin przemieścił się na niebie o 12 stopni, czyli o dwa stopnie kątowe na godzinę. Dla porównania Księżyc przemieszcza się względem gwiazd z prędkością pół stopnia na godzinę - zaznaczał Wójcicki. Jak dodał, "przemieszczanie się planetoidy miało być bardzo wyraźnie widoczne".
Obserwacje utrudniał Księżyc, znajduje się bowiem w fazie pełni, jednak - jak podkreślał autor bloga "Z głową w gwiazdach" - był w innej części nieba niż przelot asteroidy. "Przy odrobinie szczęścia uda Wam się ją zobaczyć przez teleskopy" - pisał.
Kolejny raz asteroida (7482) 1994 PC1 tak blisko Ziemi znajdzie się w 2105 roku. Odkrył ją w 1994 roku astronom Robert McNaught z Obserwatorium Siding Spring w Australii. Ostatnio ta kosmiczna skała tak blisko naszej planety znalazła się 17 stycznia 1933 roku.
Orbita asteroidy (7482) 1994 PC1ssd.jpl.nasa.gov
Autor:ps
Źródło: sciencealert.com, tvnmeteo.pl, "Z głową w gwiazdach"
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock
https://tvn24.pl/tvnmeteo/ciekawostki/asteroida-7482-1994-pc1-zblizyla-sie-do-ziemi-czy-bedzie-widoczna-jak-ja-obserwowac-5564263

Ma kilometr średnicy. Asteroida przemknęła obok Ziemi.jpg

Ma kilometr średnicy. Asteroida przemknęła obok Ziemi2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Polska firma zakończyła projekt dla ESA dot. prognozowania pogody kosmicznej
2022-01-18.
Polska firma Creotech Instruments zakończyła prace dotyczące opracowania modelu zastosowania rozwiązań chmurowych przy prognozowaniu pogody kosmicznej - poinformowała w poniedziałek firma. Docelowym odbiorcą projektu jest Europejska Agencja Kosmiczna (ESA).
"Wspólnie z naszymi Partnerami zakończyliśmy projekt dla ESA, mający kluczowy wpływ na prognozowanie pogody słonecznej, która jest istotna w kontekście występujących problemów z łącznością satelitarną i radiową" - wskazał, cytowany w poniedziałkowej informacji Creotech Instruments, prezes firmy Grzegorz Brona.
Chodzi o projekt Telltale, w ramach którego partnerami Creotech Instruments są Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz dostawca usług chmurowych CloudFerro. Jak wskazano, zleceniodawcą przedsięwzięcia jest Europejskie Centrum Operacji Kosmicznych (European Space Operations Centre – ESOC), będące częścią Europejskiej Agencji Kosmicznej. "Projekt został zrealizowany w odpowiedzi na zapotrzebowanie tworzenia bardziej skutecznych prognoz pogody w jonosferze i niwelowania występujących zakłóceń sygnałów radiowych, jakie mają miejsce na skutek obecnych burz słonecznych" - przekazała Creotech Instruments.
Jak wyjaśnił Brona, spowodowane burzami słonecznymi zaburzenia w jonosferze wywołują szereg negatywnych skutków w łączności, m.in. mogą prowadzić do uszkodzenia satelit telekomunikacyjnych, bądź zniszczeń w infrastrukturze energetycznej. "Wraz z rozwojem technologii negatywny wpływ podobnych zjawisk rośnie, co zwiększa znaczenie badań nad powstającymi zjawiskami" - dodał.
Z poniedziałkowej informacji wynika, że dane pozyskiwane obecnie z jonosond pozwalają na prognozowanie zaburzeń komunikacji radiowej, o ile zostaną odpowiednio i szybko zinterpretowane. "W ramach projektu Telltale opracowano model platformy chmurowej, pozwalającej na optymalizację, przetwarzanie danych i prognozowanie pogody kosmicznej w czasie rzeczywistym" - zaznaczono. Dodano, że infrastruktura chmury pozwala też na udostępnianie danych, obliczeń, procesów i innych zasobów pomiędzy różnymi zaangażowanymi podmiotami.
"Platforma chmurowa TellTale posiada również zdolność konwertowania surowych danych pomiarowych i obliczeń przy użyciu wydajnych maszyn wirtualnych oraz generowania prognoz w formie diagramów i alertów" - podkreślono. Dodano, że usprawnia to przetwarzanie i analizę danych z wielu źródeł, "wprowadzając algorytmy do danych i obniżając całkowite koszty ich przetwarzania".
Creotech jest polską firmą produkującą i dostarczającą na światowy rynek technologie kosmiczne oraz specjalistyczną elektronikę i aparaturę, m.in. na potrzeby komputerów kwantowych, kryptografii kwantowej czy laboratoriów fizyki kwantowej i wysokich energii. Urządzenia Spółki brały udział w 26 projektach dla sektora kosmicznego, w tym w 14 misjach kosmicznych - z czego 4 zostało zrealizowane dla Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). (PAP)
autorka: Magdalena Jarco
maja/ pad/ skr/
Fot. Adobe Stock
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90994%2Cpolska-firma-zakonczyla-projekt-dla-esa-dot-prognozowania-pogody-kosmicznej

Polska firma zakończyła projekt dla ESA dot. prognozowania pogody kosmicznej.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Megastruktury obcych cywilizacji. NASA zacznie ich wypatrywać

2022-01-18. Filip Mielczarek

Entuzjaści istnienia życia poza Ziemią uważają, że jeśli chcemy odkryć ślady kosmitów, to powinniśmy zacząć poszukiwać w otchłani kosmosu obcych megastruktur, czyli sztucznych tworów, dzięki którym mogą oni pozyskiwać energię na potrzebę rozwoju swojej cywilizacji.

NASA i Institute for the Search for Extraterrestrial Intelligence (SETI) od dawna poszukują megastruktur, ale dotychczas odbywało się to w dość ułomny sposób, a to ze względu na fakt, że nie posiadamy wystarczająco potężnych instrumentów kosmicznych, dzięki którym takie obserwacje przyniosą rzeczywiste efekty.
Astronomowie przyglądają się milionom gwiazd, wykonują ich obrazy, a następnie sprawdzają za pomocą zaawansowanych algorytmów sekwencję jasności każdej gwiazdy w czasie, gdy przed jej tarczą przechodzi jakiś obiekt. Wówczas gwiazda przyciemnia się i tworzy się określona sygnatura. Później porównywana jest ona z już znanymi i na tej podstawie określa się, z czym tak naprawdę mamy do czynienia.
Kilka razy już zdarzyło się, że naukowcy wykryli obiekt, którego sygnatury nie było w bazie. Niestety, dotychczas nie mieliśmy możliwości dokładniej zweryfikować, czym może być taki obiekt. Być może to właśnie jedna z poszukiwanych megastruktur?

 To niebawem się zmieni. W połowie bieżącego roku świat astronomii wzbogacić się ma o pierwszy w historii badań Wszechświata tak potężny teleskop. Mowa tutaj o Kosmicznym Teleskopie Jamesa Webba. Eksperci z NASA i SETI już nie mogą doczekać się jego uruchomienia. Instrument pozwoli nam obserwować tysiące egzoplanet i będzie w stanie wykryć megastruktury budowane lub istniejące blisko nich.
Astronomowie poszukują sfer Dysona
Naukowcom marzy się wykrycie sfery Dysona, czyli hipotetycznego obiektu opisanego ponad 50 lat temu przez amerykańskiego fizyka Freemana Dysona. Obiekt tego typu, który teoretycznie może być zbudowany przez zaawansowaną cywilizację (od II stopnia rozwoju w skali Kardaszewa), otaczać ma gwiazdę, pobierając prawie 100 procent jej energii.
Gdy już obcy pozyskają całą energię gwiazdy, przenoszą się na inną. Dlatego też astronomowie poszukują dziwnych, sztucznych obiektów przysłaniających gwiazdy lub kosmicznych pustek. Wystarczy sobie wyobrazić, że gdyby na obszarze Polski udało się przetworzyć całą energię słoneczną docierającą do powietrzni Ziemi, to mielibyśmy do dyspozycji 300 razy więcej energii elektrycznej, niż produkowana jest we wszystkich elektrowniach na świecie.
Sfera w gwiazdozbiorze Perseusza i Byka
Niedawno astronomowie ogłosili, że odkryli ogromną pustkę, znajdującą się między gwiazdozbiorami Perseusza i Byka. Oddalona jest od nas ok. 650 lat świetlnych i rozciąga się na 500 lat świetlnych. Nie można tutaj nie wspomnieć, że 1 rok świetlny to 9 bilionów kilometrów. Zatem mamy tutaj do czynienia z czymś naprawdę ogromnym.
Chociaż wiemy od dawna o istnieniu obłoków molekularnych Byka i Perseusza, to jednak ta pusta przestrzeń została dobrze zidentyfikowana dopiero na mapowaniu 3D. Przypomina pustą kulę i jest otoczona dwoma znanymi strefami formowania się gwiazd, obłokami molekularnymi Byka i Perseusza. Najnowsze badania pokazują, że te gęste obłoki gazu i pyłu nie są w rzeczywistości oddzielnymi strukturami w kosmosie, a stanowią jedną całość.
Czy ta struktura to efekt działalności obcej cywilizacji, która do swojego rozwoju potrzebowała tak dużo energii, że pochłonęła niezliczoną ilość gwiazd w obłoku molekularnym Byka i Perseusza? Tego nie wiemy i pewnie długo prawdy nie poznamy, ale dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Jamesa Weba na pewno rozwikłamy wiele zagadek skrywanych przez otchłań kosmosu. Przynajmniej mocno trzymamy za to kciuki.
NASA i SETI skupią się na poszukiwaniu megastruktur obcych cywilizacji /NASA /materiały prasowe

 
How to Search for Aliens | Space Show
https://www.youtube.com/watch?v=-LwARAd3el8
INTERIA

https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-megastruktury-obcych-cywilizacji-nasa-zacznie-ich-wypatrywac,nId,5775212

Megastruktury obcych cywilizacji. NASA zacznie ich wypatrywać.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ziemskie bakterie latają w kosmosie. Unosi je tam wiatr

2022-01-18. Filip Mielczarek

Najnowsze odkrycie sugeruje, że ziemskie bakterie mogą zostać wyniesione w przestrzeń kosmiczną za sprawą silnego wiatru. Naukowcy wiedzą, czy mogą one tam przeżyć i czy w swojej podróży mogą dotrzeć np. na Marsa.


Niesamowite wieści dochodzą do nas z brytyjskiego Centrum Fizyki Teoretycznej im. Higgsa. Dwaj fizycy opublikowali badanie naukowe, w którym przekonują, że ziemskie bakterie nie tylko w łatwy sposób mogą bez ludzkiej pomocy opuścić naszą planetę, ale również udać się w podróż w otchłań kosmosu.
Ma to być zasługą bardzo silnych prądów powietrznych, które unoszą bakterie do stratosfery, gdzie prąd strumieniowy z prędkością nawet 360 km/h roznosi je wokół kuli ziemskiej, a część z nich wystrzeliwuje jak rakiety w przestrzeń kosmiczną. Naukowcy uważają, że mikroorganizmy mogą dotrzeć na wysokości dużo wyższe niż umowna granica przestrzeni kosmicznej, czyli tzw. linię Kármána. Naukowcy sugerują, że może to być grubo ponad 120 kilometrów.
Ziemskie bakterie mogą przetrwać w kosmosie
Podróże bakterii w atmosferze nie są nowością dla naukowców. Jednak dotychczas uważano, że w naturalny sposób mogą one unosić się w atmosferze do wysokości ok. 75 kilometrów nad powierzchnią Ziemi. Tymczasem teraz okazuje się, że podróże te mogą odbywać się nawet w przestrzeni kosmicznej.
Japońscy naukowcy z Uniwersytetu Tokijskiego niedawno ogłosili, że odkryte bakterie Deinococcus w atmosferze 12 kilometrów nad powierzchnią Ziemi zostały wysłane na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Astronauci umieścili je w pojemnikach na zewnątrz kosmicznego domu. Badania pokazały, że część z nich nie przeżyła tak ekstremalnych warunków, ale pozostałe uodporniły się, tworząc swoistą powłokę ochronną, która pozwoliła im przetrwać.
Bakterie mogą udać się w podróż na Marsa czy Wenus


Naukowcy podali, że kolonie bakterii o grubości większej niż 1 mm mogłyby podróżować w przestrzeni kosmicznej nawet przez 8 lat. To pokazuje, że bez problemu mogą one odbyć podróż na Księżyc, Marsa czy Wenus. Dlatego od kilku lat naukowcy z Rosji biją na alarm, że ludzkości mogą zagrażać obce nam mikroorganizmy.
Ludzkość zmaga się obecnie z pandemią COVID-19, i nic nie wskazuje na to, by szybko ta rzeczywistość miała się zmienić na lepsze. Eksperci uważają, że najgorsze znajduje się dopiero przed nami. Chociaż wszystkim wydaje się, że chodzi o wirusy lub bakterie zamieszkujące naszą planetę, to jednak coraz bardziej prawdopodobnie jest, że potworne zagrożenie może nadejść z głębi kosmosu.
Na to wskazują m.in. najnowsze badania naukowców pracujących w agencji Roskosmos. W ramach prowadzonego od ponad 14 lat projektu Biorisk, w trakcie odbywania spacerów kosmicznych, astronauci/kosmonauci zbierają próbki pyłu pokrywającego zewnętrzne ściany Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Okazuje się, że znajdują się tam najróżniejsze mikroorganizmy. Mogły one przybyć tam wraz z pyłem kometarnym.

INTERIA


Bakterie mogą opuścić Ziemię i podróżować po kosmosie /NASA/123RF/PICSEL /123RF/PICSEL


Ziemskie bakterie mogą podróżować po kosmosie /123RF/PICSEL

https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-ziemskie-bakterie-lataja-w-kosmosie-unosi-je-tam-wiatr,nId,5775252

Ziemskie bakterie latają w kosmosie. Unosi je tam wiatr.jpg

Ziemskie bakterie latają w kosmosie. Unosi je tam wiatr2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Możemy zginąć w sekundę przez obcą cywilizację i nawet tego nie poczuć. Lepiej nawiązać kontakt
2022-01-18. Radek Kosarzycki
Koniec życia na Ziemi nie musi zależeć od śmierci Słońca, w końcu możemy wykończyć się sami doprowadzając do katastrofy klimatycznej. Ale jest jeszcze jedna opcja - mogą nas zabić przedstawiciele obcej cywilizacji. Wystarczy tylko, że ktoś pomyli przyciski i może zniknąć cała nasza cywilizacja.
Strasznie głupio byłoby, gdyby nasz pierwszy kontakt z przedstawicielami obcej cywilizacji był jednocześnie końcem naszej cywilizacji, prawda? Avi Loeb, astronom z Harvardu przekonuje, że taka opcja też istnieje.
W wielu filmach science-fiction pierwszy, nieprzyjazny kontakt z przedstawicielami obcej cywilizacji oznacza wypowiedzenie wojny i następnie bohaterską walkę ziemskich sił powietrznych z najeźdźcami z przestrzeni kosmicznej. W większości filmów ostateczne zwycięstwo poprzedzone jest zagrzewającą do boju przemową prezydenta Stanów Zjednoczonych (wygłoszoną 4 lipca z naczepy amerykańskiego pickupa) oraz odkryciem, że obcych da się pokonać, infekując ich statki puszkami coca-coli.
Były dziekan Wydziału Astronomii na Harvardzie, Abraham Loeb kreśli jednak mroczniejszą wizję. Według niego mieszkańcy Ziemi, jak i sama Ziemia może po prostu zniknąć wskutek źle przeprowadzonego przez obcą cywilizację eksperymentu naukowego. Wyobraźmy sobie obcych fizyków, którzy testują właśnie gigantyczny, zaawansowany akcelerator cząstek. Po uruchomieniu może on spowodować eksplozję ciemnej materii, która w efekcie mogłaby wypalić wszystko w galaktyce, przemieszczając się przez nią z prędkością światła. Nie brzmi to zbyt dobrze.
Co robić, żeby uniknąć zagłady z rąk obcej cywilizacji? Astronom podpowiada
Z tego też powodu, jak przekonuje Loeb, powinniśmy jak najszybciej nawiązać kontakt z przedstawicielami obcej cywilizacji i odpowiednio wcześnie nawiązać poprawne stosunki dyplomatyczne. Ciężko się z tym nie zgodzić, brzmi logicznie… przynajmniej dla przedstawicieli naszej cywilizacji.
Jak na razie przed rozpoczęciem takich działań powstrzymuje nas jedna fundamentalna przeszkoda: jedyną cywilizacją, jaką znamy, jest nasza własna. Mimo wielu dekad poszukiwań jak na razie naukowcom nie udało się odkryć żadnych oznak życia we wszechświecie, nie mówiąc już o jakiejkolwiek cywilizacji. Póki co mamy zatem ręce związane.
Swoją drogą, załóżmy, że udało nam się odkryć sygnał pochodzący od obcej cywilizacji. Wiemy nawet, skąd do nas dotarł. Sprawdzamy katalogi gwiazd i okazuje się, że źródłem sygnału jest planeta oddalona od nas o 1000 lat świetlnych. W skali kosmicznej nie byłaby to przesadnie duża odległość. Jakby nie patrzeć, średnica naszej galaktyki, Drogi Mlecznej to przeszło 100 000 lat świetlnych. Mniejsza o to. Odkrywamy taki sygnał. Co to oznacza? Przede wszystkim oznacza to tyle, że ten sygnał do nas dotarł po 1000 lat podróży z prędkością światła.
To z kolei oznacza, że jeżeli na niego odpowiemy natychmiast (bo przecież rozumiemy język obcej cywilizacji, która nie ma nic wspólnego z naszą), od razu z propozycją nawiązania stosunków dyplomatycznych (jasne!), to nasza propozycja będzie leciała do nadawców pierwotnej wiadomości kolejny tysiąc lat. Dalej, jeżeli założymy, że przedstawiciele tamtej cywilizacji żyją mniej więcej tyle samo co my, to nasza wiadomość dociera do nich sto pokoleń po tym, jak pierwotna wiadomość została wysłana. Tutaj musimy mieć nadzieję, że oni także rozumieją naszą odpowiedź i natychmiast odpiszą, że z chęcią podejmą się rozmów. Ta druga wiadomość dociera do Ziemi… kolejny tysiąc lat później, czyli 2000 lat po naszej propozycji.
Czujecie poziom absurdu takiej komunikacji? Świetnie.
A co z tym akceleratorem cząstek?
Cóż, czysto hipotetycznie, pomijając już naszą wiedzę (albo jej brak) o tym, jak działa i czym grozi ciemna materia, akcelerator cząstek zdolny do zniszczenia galaktyki musiałby mieć rozmiary nieco większe od Wielkiego Zderzacza Hadronów. O ile LHC ma średnicę 9 km, to ten musiałby mieć średnicę większą od rozmiarów Układu Słonecznego. Ale jak to mówią, kwestia skali.
Problem jednak w tym, że w przypadku katastrofy, o której mówi Loeb, nigdy byśmy się o niej nie dowiedzieli. Gdyby faktycznie fala eksplozji ciemnej materii przemieszczała się w przestrzeni z prędkością światła, do samego końca nic by nam na to nie wskazywało. Żadne ostrzeżenie nie mogłoby do nas dotrzeć, bo musiałoby się poruszać z prędkością większą od prędkości światła. Po prostu byśmy w jednej chwili zniknęli. To już wydaje się jednak trochę mniej straszne.
Może zatem wystarczy mieć nadzieję, że do takiego kataklizmu nie dojdzie? Wszak, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, prawda?
Ten artykuł ukazał się po raz pierwszy na spidersweb.pl 25.05.2021 roku
https://spidersweb.pl/2022/01/abraham-avi-loeb-astronom-obca-cywilizacja-moze-nas-zabic.html

Możemy zginąć w sekundę przez obcą cywilizację i nawet tego nie poczuć. Lepiej nawiązać kontakt.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mity wśród gwiazd: Gwiazdozbiór Wężownika
2022-01-18. Matylda Kołomyjec
Wężownik to jeden z gwiazdozbiorów skatalogowanych po raz pierwszy przez Ptomemeusza w II wieku naszej ery, jedenasty co do wielkości na nocnym niebie. Swoją postacią przecina konstelację węża – wąż ten jest często przedstawiany owinięty wokół talii Wężownika. Choć sam Wężownik znajduje się na linii ekliptyki, nie jest zaliczany do gwiazdozbiorów zodiakalnych. W obszarze nieba zakreślonym jego gwiazdami znajduje się wiele obiektów głębokiego nieba, w tym siedem z katalogu Messiera. W Polsce gwiazdozbiór najlepiej widoczny latem.
Według mitu pochodzącego ze Starożytnej Grecji, gwiazdozbiór przedstawia syna boga Apolla, Asklepiosa (rzymskie imię Eskulap). Jego historia opowiada, jak pewnego dnia zauważył, że podpełza do niego jadowity wąż i zabił go. Niedługo później pojawił się drugi wąż, który niósł ze sobą liście nieznanego Asklepiosowi ziela i położył je na martwym towarzyszu, wracając mu życie. Asklepios wypróbował owo ziele na człowieku, z podobnym skutkiem. Od tego czasu zajmował się leczeniem ludzi, cały czas powiększając swoją wiedzę medyczną. Jednak po jakimś czasie bogowie zaczęli się niepokoić, że z pomocą Asklepiosa ludzie staną się nieśmiertelni. Zeus zabił go więc błyskawicą, a potem, w uznaniu dla jego zasług wobec ludzkości, umieścił na niebie.
ajjaśniejszą gwiazdą Wężownika jest Rasalhague (α Oph), gwiazda podwójna oddalona o niecałe pięćdziesiąt lat świetlnych od nas. Większa z gwiazd to olbrzym 25 razy jaśniejszy od Słońca, obracający się z bardzo dużą prędkością, przez co ma kształt spłaszczonej sfery, trochę jak Ziemia. Inną wartą uwagi gwiazdą jest ta trzecia co do wielkości (ζ Oph). Ma 8 razy większy promień i 19 razy większą masę, niż nasze Słońce. To gwiazda zmienna typu Beta Cephei, obracająca się tak szybko, że znajduje się na granicy rozerwania na kawałki. Liczy sobie zaledwie trzy miliony lat. Za kilka następnych zacznie się powiększać, by stać się czerwonym olbrzymem i prawdopodobnie umrzeć, jako supernowa. Jednak na dzień dzisiejszy jest wciąż niebieska.
Oprócz gwiazd w obrębie gwiazdozbioru można znaleźć wiele obiektów głębokiego nieba, w tym obiektów z katalogu Messiera, między innymi M9, M10, M62 czy M107. Są to w znaczącej części gromady gwiazd, ale na tym się nie kończy. W Wężowniku znajduje się też mgławica planetarna Duszek, NGC 6369, odkryta przez Williama Herschela w 1784 roku. Jest oddalona o dwa tysiące lat świetlnych od Ziemi. W jej centrum znajduje się biały karzeł. Oprócz niej na tym fragmencie nieba znajduje się dość dużo ciemnych mgławic – jak Mgławica Wąż lub Mgławica Fajka – jednak do najbardziej interesujących wizualnie należy chyba Minkowski 2-9, bipolarna mgławica planetarna. W jej centrum znajduje się gwiazda podwójna – interakcja jej składników ze sobą stworzyła mgławicę.
 Źródła: Constellation Guide

Na powyższym fragmencie mapy nieba przedstawiony jest gwiazdozbiór wężownika w otoczeniu sąsiednich konstelacji. Białymi okręgami oznaczone zostały obiekty z katalogu Messiera. Źródło: Wikimedia Commons

Powyższa ilustracja pochodzi z dzieła Jana Heweliusza pod tytułem „Uranographia” i przedstawia wyobrażenie Wężownika na tle tworzących jego konstelację gwiazd. Źródło: Wikimedia Commons

Bipolarna mgławica planetarna Minkowski 2-9 (również określana jako M2-9, a w języku angielskim Twin Jet Nebula). Została odkryta w 1947 roku przez Rudolpha Minkowskiego. Znajduje się około 2100 lat świetlnych od Ziemi. . Źródło: Wikimedia Commons
https://astronet.pl/autorskie/mity-wsrod-gwiazd/mity-wsrod-gwiazd-gwiazdozbior-wezownika/

Mity wśród gwiazd Gwiazdozbiór Wężownika.jpg

Mity wśród gwiazd Gwiazdozbiór Wężownika2.jpg

Mity wśród gwiazd Gwiazdozbiór Wężownika3.jpg

Mity wśród gwiazd Gwiazdozbiór Wężownika4.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy z UŁ w międzynarodowym zespole budującym teleskop LST-1
2022-01-18.
LST, Large Size Telescope o 23-metrowej średnicy zwierciadła, jest największym z teleskopów, które staną się częścią globalnego Obserwatorium Cherenkov Telescope Array (CTA). Teleskopy LST budowane są przy współpracy instytutów z 11 krajów, w tym z Polski. W międzynarodowym zespole są naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego - biorą udział w obserwacjach, analizie danych i w pracach nad wykorzystaniem potencjału LST-1 do badań źródeł kosmicznych. W uznaniu dla wyzwań technologicznych, którym sprostał LST-1, został on nagrodzony European Technology Award.  
LST-1 jest pierwszym z sieci teleskopów LST. Jego budowa na wyspie La Palma w archipelagu Wysp Kanaryjskich, w obserwatorium Roque de los Muchachos zakończyła się w październiku 2018 r. i aktualnie przechodzi testy przed włączeniem do sieci CTA. Jednocześnie rozpoczęły się prace konstrukcyjne pozostałych trzech teleskopów LST.  
- Teleskopy czerenkowowskie pozwalają nam badać promieniowanie gamma bardzo wysokich energii. Możemy dzięki temu zgłębiać tajemnice Wszechświata, m.in. powstawanie galaktyk oraz badać gwałtowne procesy przyspieszania cząstek w pobliżu takich obiektów jak pulsary i supermasywne czarne dziury – tłumaczy dr hab. Julian Sitarek, prof. UŁ z Wydziału Fizyki i Informatyki Stosowanej UŁ.
Technika teleskopii czerenkowowskiej jest bardzo wymagająca technologiczne. Cząstka promieniowania gamma, oddziałując z ziemską atmosferą, powoduje powstawanie tzw. pęków atmosferycznych indukujących słabe i bardzo szybkie błyski promieniowania Czerenkowa, zwanego tak od nazwiska rosyjskiego fizyka, który opisał to zjawisko. Teleskopy LST są w stanie odtworzyć obraz takiego pęku, rejestrując zaledwie kilkadziesiąt fotonów (cząsteczek światła), a także zarejestrować zmiany tego obrazu z prędkością miliarda klatek na sekundę.
Dzięki temu możliwe jest zrekonstruowanie kierunku, typu oraz energii cząstki pierwotnej. Mimo że teleskop LST-1 waży 100 ton, jest w stanie obrócić się w stronę dowolnego punktu na niebie w ciągu zaledwie 20 sekund, aby obserwować bardzo szybkie błyski promieniowania gamma.
- Błyski gamma są najbardziej gwałtownymi wybuchami znanymi nam we Wszechświecie. Uważa się, że powstają one w czasie zapadania się jądra masywnej gwiazdy w tzw. supernowej, lub poprzez połączenie się gwiazd neutronowych w układzie podwójnym. Błysk gamma w ciągu kilku sekund emituje ilość energii porównywalną z całkowitą energią, którą Słońce wyemituje w ciągu całego swojego życia. Średnio jeden nowy błysk gamma jest obserwowany każdego dnia na Ziemi. Ze względu na to, że docierają one ze wszystkich zakątków wszechświata, nie da się przewidzieć, kiedy ani skąd zostaną zaobserwowane - podsumowuje dr hab. Julian Sitarek, prof. UŁ.
Czytaj więcej:
•    Odkryto fotony sprzed miliardów lat
•    Światło razy bilion - nowy błysk gamma w kosmosie
•    Informacje o nagrodzie European Technology Award
•    Informacje o teleskopach LST
•    Wiadomo już gdzie powstanie północne obserwatorium CTA
 
Źródło: Centrum Promocji UŁ
Opracowanie: dr hab. Julian Sitarek, prof. UŁ, Katedra Astrofizyki, Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej UŁ
Publikacja: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciach: Teleskop LST. Źródło: UŁ
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/naukowcy-z-ul-w-miedzynarodowym-zespole-budujacym-teleskop-lst-1

Naukowcy z UŁ w międzynarodowym zespole budującym teleskop LST-1.jpg

Naukowcy z UŁ w międzynarodowym zespole budującym teleskop LST-12.jpg

Naukowcy z UŁ w międzynarodowym zespole budującym teleskop LST-13.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna skomunikowana z Ziemią przez SpaceDataHighway
2022-01-18.
Stworzony przez inżynierów Airbusa przy wsparciu Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) system SpaceDataHighway zapewnia łączność szerokopasmową między Międzynarodową Stacją Kosmiczną a Ziemią. Dzięki terminalowi Columbus działającemu w paśmie Ka (ColKa), zainstalowanemu i już przetestowanemu na pokładzie ISS, satelity obsługujące usługę SpaceDataHighway mogą przekazywać dane za pośrednictwem dwukierunkowego łącza w czasie rzeczywistym między laboratorium Columbus w stacji ISS a centrum kontroli Columbusa ulokowanym w niemieckim centrum lotniczym DLR pod Monachium oraz ośrodkami badawczymi w całej Europie.
Dzięki serwisowi SpaceDataHighway (SDH) i terminalowi ColKa agencja ESA zyskała bezpośredni dostęp do ISS, zwiększając w ten sposób elastyczność operacyjną oraz umożliwiając większej liczbie astronautów, naukowców i badaczy korzystanie z łącza. Umożliwi to również ESA organizowanie eksperymentów ad hoc i lepszą interakcję z europejskimi astronautami. Umowa o świadczeniu usług transmisji danych przez ColKa została zawarta między ESA a Airbusem. Airbus dostosował międzysatelitarne połączenie w paśmie Ka w systemie SpaceDataHighway tak, aby zapewnić transmisję danych przez stację w Harwell Campus w Wielkiej Brytanii.
Oprócz samego świadczenia usługi w paśmie Ka, SpaceDataHighway jest pierwszą na świecie konstelacją satelitów geostacjonarnych zapewniających komunikację laserową. Stanowi ona przełom w szybkości łączności kosmicznej – wykorzystuje najnowocześniejszą technologię laserową do świadczenia bezpiecznych usług transmisji danych w czasie zbliżonym do rzeczywistego. System odnotował już ponad 50 000 udanych połączeń laserowych, w ciągu pierwszych pięciu lat działania.
Satelity SDH mogą łączyć się z ISS, a także z satelitami obserwacyjnymi umieszczonymi na niskiej orbicie wokółziemskiej na dystansie do 45 000 km. Z pozycji na orbicie geostacjonarnej satelita SpaceDataHighway przekazuje na Ziemię zebrane dane w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Normalnie zajęłoby to kilka godzin. Łączność laserowa pozwala znacznie zwiększyć ilość danych obrazowych i wideo przesyłanych przez satelity obserwacyjne, a ich plan misji można zmienić w dowolnym momencie i w ciągu zaledwie kilku minut.
Dzięki SpaceDataHighway Airbus obsługuje już cztery satelity Copernicus Sentinel i świadczy usługi coraz większej liczbie klientów. Z sieci SpaceDataHighway skorzysta też konstelacja Pleiades Neo, złożona z czterech najbardziej zaawansowanych satelitów do optycznej obserwacji Ziemi (w rozdzielczości 30 cm). Pojazdy te pozwolą jeszcze bardziej zoptymalizować prowadzenie rozpoznania, zapewniając dostarczanie danych w czasie zbliżonym do rzeczywistego oraz szybki czas reakcji na nowe zlecenia.
 
Czytaj więcej:
•    Informacja na stronie Airbus
•    ESA: Showtime for ColKa
 
Źródło: Airbus
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Źródło: NASA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/miedzynarodowa-stacja-kosmiczna-skomunikowana-z-ziemia-przez-spacedatahighway

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna skomunikowana z Ziemią przez SpaceDataHighway.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)