Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

Feynman Fizyka aż po grób - Recenzja biografii z dominującą garścią podręcznikowej wiedzy
2022-11-25. Piotr
W sierpniu na rynku ukazała się biografia Richarda Feynmana - jednego z najbardziej wyróżniających się fizyków zajmujących się zagadnieniami współczesnej fizyki. Fizyka aż po grób, bo tak brzmi tytuł wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Feynman kochał tę dziedzinę nauki i momentami trudno się dziwić, że pomimo faktu, iż jest to biografia, znajdziemy w tej książce przede wszystkim ścieżkę naukową i jedynie niewielki fragment życia prywatnego.
Feynman Fizyka aż po grób - Pełna Recenzja


ID produktu: 1326018197
Tytuł: Feynman. Fizyka aż po grób
Autor: Jorg Resag
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
Język wydania: polski
Liczba stron: 303
Data premiery: 04.08.2022 r.
Rok wydania: 2022
Format: EPUB
Indeks: 54443501
Gdzie kupić? ksiegarnia.pwn.pl
Fizyka aż po grób jest pozycją, która rozszerza wiedzę odbiorcy o szereg zagadnień, nad którymi pracował Feynman
Niewielką porcję życia prywatnego Feynmana wynagradza bogaty materiał naukowy, który otrzymujemy w rozbudowanej formie
Autor: Piotr Petryla, astronomia24.com
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=1260

Feynman Fizyka aż po grób - Recenzja biografii z dominującą garścią podręcznikowej wiedzy.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Seminarium astronomiczne w Gdańsku 2022
2022-11-25. Redakcja AstroNETu
Gdańsk, kiedyś dom Jana Heweliusza i Gabriela Fahrenheita, teraz miasto po raz kolejny goszczące uczestników spotkania Klubu Astronomicznego Almukantarat. Starszaki z całej Polski po raz kolejny zjechały się w jedno miejsce, aby zwiedzać i poszerzać wiedzę, ale przede wszystkim, aby miło spędzić czas.
Seminarium oficjalnie rozpoczęło się w czwartek 3 listopada ogniskiem przy akompaniamencie przeróżnych instrumentów. Bardzo szybko okazało się, że organizatorzy przewidzieli masę atrakcji. Pierwszą z nich było spotkanie z Szymonem Krawczukiem, studentem z Politechniki Gdańskiej, który z zapałem opowiedział nam o projekcie blisko związanym z Europejską Agencją Kosmiczną, w którym brał udział.
W sobotnie popołudnie uczestnicy zwiedzili starówkę. Kontynuacją spaceru po najważniejszych zabytkach Gdańska była wizyta w Muzeum Iluzji Optycznych Deja Vu, które na pewno wszystkim zapadło w pamięć dzięki nietypowym atrakcjom jak lustrzane pokoje, wielka bańka mydlana, kalejdoskopy czy kręcący się tunel.
Następnego dnia licealiści odwiedzili Europejskie Centrum Solidarności, skupiające się na burzliwym życiu w PRL i wiążącymi się z tymi zmianami społecznymi w kraju. Wszystko to w przystępnej formie pełnej interaktywnych elementów i ciekawych eksponatów. Kolejną atrakcją dnia była wyprawa do Gdyni i spotkanie ze Studenckim Klasterem Morskim i Kosmicznym w gmachu Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu. Prowadzący podzielili się z nami przemyśleniami na temat prawa w przestrzeni pozaziemskiej oraz wizji powstania kosmicznego niewolnictwa w przyszłości.
Głównym elementem seminarium była dwudniowa sesja referatowa, której tematem przewodnim były nauki pokrewne astronomii. Tradycyjne prezentacje o fizyce czy kosmologii były urozmaicone wiedzą z dziedzin przyrodniczych, artystycznych, a nawet teorii spiskowych czy astrologii. Sesja była na tak wysokim poziomie, że komisja musiała opracować nowy sposób przyznawania nagród! Standard z trzema miejscami na podium nie był wystarczający więc stworzono nowy – powstały trzy ligi, do których mogły dostać się po dwie osoby. Wyróżnieni zostali: w lidze srebrnej Antoni Rygiel i Alicja Seliga, w złotej Dominika Pik i Marcel Nytko, w diamentowej zaś Antoni Zegarski i Goblin Gościniak.
Niestety wszystko, co dobre kiedyś się kończy. W niedzielę wieczorem wszyscy spotkali się po raz ostatni przy świeczkowisku a w poniedziałek udali się do domów.
Artykuł napisała Julia Gościniak.
Fot: Karolina Komorowska
Fot: Antoni Rygiel
https://astronet.pl/wydarzenia/almukantarat/seminarium-astronomiczne-w-gdansku-2022/

Seminarium astronomiczne w Gdańsku 2022.jpg

Seminarium astronomiczne w Gdańsku 2022.2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Katalog Caldwella: C3
2022-11-25. Małgorzata Jędruszek
O obiekcie:
C3 to jedna z 34 powiązanych grawitacyjnie galaktyk znajdujących się na naszym niebie niedaleko Wielkiej Niedźwiedzicy. Pierwszy raz została zaobserwowana przez brytyjskiego astronoma Williama Herschela w kwietniu 1793 roku.
Jest to galaktyka spiralna z poprzeczką, nazwana tak dzięki długiemu pasowi jasnych gwiazd przebiegającemu przez jej środek. Te poprzeczki mają duży wpływ na dynamikę galaktyki. Prawdopodobnie przekierowują gaz z ramion do środka galaktyki, ułatwiając proces powstawania gwiazd. Poprzeczki są bardzo częste w galaktykach spiralnych. Wśród wszystkich dotychczas zaobserwowanych galaktyk spiralnych prawie dwie trzecie z nich mają poprzeczki, w tym Droga Mleczna.
Zdjęcie w prawym, górnym rogu przedstawia C3 okiem DSS2, zrobione w podczerwieni i świetle widzialnym. Po lewej widzimy zbliżenie na galaktykę, zdjęcie zrobione przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a.
Podstawowe informacje:
•    Typ obiektu: galaktyka spiralna z poprzeczką
•    Numer w katalogu NGC: NGC 4236
•    Jasność pozorna: +9,6m
•    Gwiazdozbiór: Smok
•    Deklinacja: +69° 28′ 09,7″
•    Rektascencja: 12h 16m 41,75s
•    Rozmiar kątowy: 21,9′ × 7,2′
Jak obserwować:
Mimo że C3 jest stosunkowo ciemną galaktyką, można ją zaobserwować przy użyciu małego teleskopu w ciemnym miejscu. Najlepiej widoczna będzie przez duże teleskopy. Najwyżej na niebie znajduje się wiosną.
Przy pomocy 3-calowego teleskopu zobaczymy małą igłę światła. Przez 8-calowy teleskop galaktyka jest duża i ciemna, z jasnym środkiem. Przez swoje ułożenie względem Ziemi wygląda na bardzo cienką.
Położenie C3 na mapie nieba.
Korekta – Matylda Kołomyjec
Źródła:
•    C3 - freestarcharts.com
25 listopada 2022

•    Caldwell 3 - Edward Henderson
25 listopada 2022
 Źródło: Zdjęcie po prawej: Digitized Sky Survey 2 (Caltech and AURA); Zdjęcie po prawej: Hubble: NASA, ESA, P. Seitzer (University of Michigan), and M. Regan (STScI)
Położenie C3 na mapie nieba. Źródło: freestarcharts.com
https://astronet.pl/wszechswiat/katalog-caldwella-c3/

Katalog Caldwella C3.jpg

Katalog Caldwella C3.2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mars był przykryty głębokim oceanem
2022-11-25.
Duńscy planetolodzy uważają, że 4,5 mld lat temu Marsa pokrywał ocean o grubości od 300 m do aż 1 km. Sugerują też, że na Marsie warunki wspierające życie mogły istnieć dużo wcześniej, niż na Ziemi.
Mars jest znany jako Czerwona Planeta, ale kiedyś mógł być niebieski z powodu pokrywającej go wody - twierdzą eksperci z Uniwersytetu w Kopenhadze. Większość specjalistów zgadza się, że na Marsie istniała kiedyś woda, debatują jednak nad tym, jak wiele jej tam było.
Duńscy eksperci twierdzą, że przed 4,5 mld lat było jej tak dużo, że cała planeta była pokryta oceanem głębokim na co najmniej 300 m. Wodzie miały towarzyszyć inne istotne dla życia związki. „W tym czasie Mars był bombardowany przez asteroidy pełne lodu. Działo się to w czasie pierwszych 100 mln lat ewolucji planety. Inny interesujący punkt widzenia jest taki, że asteroidy często niosły organiczne cząsteczki, które są ważne dla powstania życia" - wyjaśnia prof. Martin Bizzarro, autor pracy opublikowanej w piśmie „Science Advances".
Podczas gdy 300 m to zdaniem naukowców minimalna głębokość planetarnego oceanu, maksymalnie mogła ona osiągać nawet 1 km. Na Ziemi jest znacznie mniej wody. „Wszystko to działo się w ciągu pierwszych 100 mln lat istnienia Marsa. Po tym okresie, na Ziemi stało się coś katastroficznego dla życia. Uważa się, że miała miejsce gigantyczna kolizja między Ziemią i innym ciałem o rozmiarach Marsa. To wysokoenergetyczne zderzenie uformowało system Ziemia - Księżyc i w tym samym czasie usunęło z Ziemi całe życie" - tłumaczy prof. Bizzaro.
To oznaczałoby, że na Marsie warunki wspierające życie istniały dużo wcześniej, niż na Ziemi. W historię Marsa naukowcy zajrzeli za pośrednictwem liczącego kilka miliardów lat meteorytu, który należał kiedyś do skorupy Czerwonej Planety. Badanie było możliwe, ponieważ na Marsie nie ma wymazującej ślady przeszłości aktywności tektonicznej.
„Tektonika płyt na Ziemi zamazała wszelkie dowody na to, co stało się w trakcie pierwszych 500 mln lat historii naszej planety. Płyty nieustannie się poruszają, są niszczone i odtwarzane we wnętrzu planety. Na Marsie jednak nie ma tektoniki płyt i jego powierzchnia przechowuje ślady nawet jej najwcześniejszej historii" - wyjaśnia prof. Bizzarro.

Fot. Ittiz/Wikimedia/CC BY-SA 3.0

Źródło: PAP

SPACE24

https://space24.pl/nauka-i-edukacja/mars-byl-przykryty-glebokim-oceanem

Mars był przykryty głębokim oceanem.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Będziemy musieli zasłonić Słońce. Konsekwencje mogą być groźne
2022-11-25. Radek Kosarzycki
Pamiętacie jak dwa lata temu naukowcy planowali nad niewielkim obszarem Norwegii rozpylić w stratosferze cząsteczki, które miałyby w nieznacznym stopniu ograniczyć ilość światła słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi? Sprzeciw opinii publicznej był na tyle duży, że pomysł zarzucono. Geoinżynieria słoneczna jednak nie zniknęła i powoli pomysł ten powraca do instytutów badawczych.
Coraz więcej naukowców jednak przyznaje, że przed geoinżynierią na dłuższą metę nie da się po prostu uciec. Już dawno straciliśmy okazję na naprawę naszego środowiska naturalnego przed katastrofą klimatyczną. Co więcej, nadal korzystamy z paliw kopalnych jak gdyby nigdy nic, tylko rozpędzając ocieplanie klimatu.
Co więcej, jesteśmy już na takim etapie tego procesu, że nawet gdybyśmy teraz zredukowali emisję dwutlenku węgla do zera na powierzchni całej Ziemi, i tak nie bylibyśmy w stanie zatrzymać niekorzystnych zmian. Teraz jesteśmy w stanie jedynie minimalizować szkody. Zmniejszenie ilości promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi jest jednym z pomysłów na właśnie takie minimalizowanie strat.
W październiku prezydent Joe Biden ogłosił rozpoczęcie zaplanowanego na pięć lat planu badawczego, w ramach którego naukowcy będą analizowali skutki i wpływ geoinżynierii słonecznej na środowisko naturalne. Można zatem śmiało założyć, że to, co jeszcze kilka lat temu kojarzyło się z Hollywood, wkrótce stanie się rzeczywistością.
Skutki uboczne geoinżynierii słonecznej
Rozpylenie dużej ilości mikroskopijnych cząstek w wyższych warstwach atmosfery na dużej wysokości wydaje się stosunkowo łatwym zadaniem. Problem w tym, że gdy je raz wypuścimy, to już sprzątnięcie ich, gdy pojawią się skutki uboczne będzie niewykonalne. Dlatego właśnie naukowcy starają się sprawdzić, z jakimi skutkami ubocznymi możemy mieć w tym przypadku do czynienia.
Załóżmy, że do atmosfery dostarczamy olbrzymie ilości ziaren dwutlenku siarki, takich samych, jakie trafiłyby do stratosfery w wyniku erupcji masywnego wulkanu. Naukowcy są zgodni, że owe cząsteczki skutecznie ograniczyłyby ilość promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni, tym samym schładzając naszą planetę. Brzmi fantastycznie. Problem jednak w tym, że takie zmiany temperatury mogą wywołać ekstremalne zjawiska pogodowe, masywne powodzie, a tym samym rozprzestrzenianie się nowych i starych chorób, takich chociażby jak malaria.
Co więcej, ogromnym wyzwaniem byłoby także uzgodnienie planu działania na poziomie międzynarodowym. Jakby nie patrzeć nie da się rozproszyć cząstek w atmosferze nad terytorium jednego kraju, który podjął taką decyzję i utrzymanie ich nad terytorium takiego kraju. Rozpylone w atmosferze aerozole z czasem znajdą się nad terytorium całej Ziemi, a to z kolei sprawia, że jedni będą bardziej chętni, inni mniej i szanse na zgodę co do ilości aerozoli, czasu trwania eksperymentu i oczekiwane skutki są bliskie zeru.
Wszystkie powyższe zastrzeżenia nie zmieniają jednak faktu, że im dłużej korzystamy z paliw kopalnych, tym mniej mamy szans na uniknięcie katastrofy klimatycznej. Z czasem zostanie nam tylko geoinżynieria słoneczna i wtedy już sprzeciw nie będzie miał znaczenia.
NASA | Thermonuclear Art – The Sun In Ultra-HD (4K)
https://www.youtube.com/watch?v=6tmbeLTHC_0

https://spidersweb.pl/2022/11/geoinzynieria-sloneczna-coraz-blizej.html

Będziemy musieli zasłonić Słońce. Konsekwencje mogą być groźne.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Prezentacja historycznych instrumentów astronomicznych (także online)
2022-11-25.
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie zaprasza na wydarzenie transmitowane online: prezentację historycznych instrumentów astronomicznych, która odbędzie się 2 grudnia 2022 roku o godz.14:00.
Instytut Historii Nauki im. L. i A. Birkenmajerów PAN oraz Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego zapraszają na Hands-on spotkanie, na którym, z wykorzystaniem kopii instrumentów, badacze historii astronomii przybliżą uczestnikom wczesne instrumenty astronomiczne z czasów przedkopernikańskich. Dołącz i przeżyj wyjątkowe popołudnie z replikami instrumentów, z których korzystali średniowieczni astronomowie i astrologowie. Jak działały, do czego służyły? O tym opowiedzą eksperci z PAN, Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie i Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W programie:
1.    Zegary słoneczne jako instrumenty astronomiczne, Rafał Zaczkowski, (Muzeum im.Przypkowskich w Jędrzejowie)
2.    Od sfery armilarnej do torquetum, prof. Jarosław Włodarczyk (Instytut Historii Nauki PAN)
3.    Astrolabes and Astrolabe Stuff, Prof. Josefina Rodríguez-Arribas (Instytut Historii Nauki PAN, stypendystka programu PASIFIC PROJECT)
4.    Zwiedzanie kolekcji historycznych instrumentów astronomicznych w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego
Spotkanie będzie bezpośrednio transmitowane na kanale Youtube MuzeumUJ Collegium Maius od godz. 14.00. Chęć osobistego uczestnictwa w spotkaniu należy zgłaszać do 28 listopada wysyłając e-mail (ilość miejsc ograniczona).
Źródło: Zespół Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Grafiki: Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/prezentacja-historycznych-instrumentow-astronomicznych-takze-online

Prezentacja historycznych instrumentów astronomicznych (także online).jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie obserwują nieuchwytną poświatę między odległymi galaktykami
2022-11-25.
Będąc pionierami nowej techniki, naukowcy przyjrzeli się niezwykle słabemu światłu, które istnieje między galaktykami, aby opisać historię i stan gwiazd osieroconych.
Międzynarodowy zespół wykorzystał nową technikę do badania słabego światła pomiędzy galaktykami – znanego jako „światło wewnątrzgrupowe” – aby scharakteryzować gwiazdy tam się znajdujące.

Główna autorka badania opublikowanego w MNRAS, dr Cristina Martínez-Lombilla z Wydziału Fizyki UNSW Science, powiedziała: Nie wiemy prawie nic o świetle wewnątrzgrupowym. Najjaśniejsze części światła wewnątrzgrupowego są ~50 razy słabsze niż najciemniejsze nocne niebo na Ziemi. Jest niezwykle trudne do wykrycia, nawet przy użyciu największych teleskopów na Ziemi, lub w kosmosie.

Wykorzystując swoją czułą technikę, która eliminuje światło ze wszystkich obiektów z wyjątkiem światła wewnątrzgrupowego, naukowcy nie tylko wykryli światło wewnątrzgrupowe, ale byli w stanie zbadać i opowiedzieć historię gwiazd zamieszkujących grupy galaktyk.

Przeanalizowaliśmy właściwości gwiazd wewnątrzgrupowych – tych zabłąkanych gwiazd między galaktykami. Przyjrzeliśmy się wiekowi i obfitości pierwiastków, z których się składały, a następnie porównaliśmy te cechy z gwiazdami należącymi do grup galaktyk – powiedziała dr Martínez-Lombilla.

Odkryliśmy, że światło wewnątrzgrupowe jest młodsze i mniej bogate w metale niż otaczające galaktyki.

Odbudowanie historii o świetle wewnątrzgrupowym
Gwiazdy osierocone w świetle wewnątrzgrupowym były nie tylko „anachroniczne”, ale wydawały się być innego pochodzenia niż ich najbliższe sąsiadki. Badacze stwierdzili, że charakter gwiazd wewnątrzgrupowych wydawał się podobny do mgławicowego „ogona” dalej położonej galaktyki.

Połączenie tych wskazówek pozwoliło badaczom odbudować historię – opowieść – o świetle wewnątrzgrupowym i o tym, jak doszło do zgromadzenia jej gwiazd w jej własnym gwiezdnym sierocińcu.

Sądzimy, że te pojedyncze gwiazdy zostały w pewnych momentach oderwane od swoich macierzystych galaktyk i teraz unoszą się swobodnie, podążając za grawitacją grupy – powiedziała Martínez-Lombilla. Odzieranie, zwane pływowym, jest wywołane przez przejście masywnych galaktyk satelitarnych – podobnie do Drogi Mlecznej – które ciągną za sobą gwiazdy.

Po raz pierwszy udało się zaobserwować światło wewnątrzgrupowe tych galaktyk.

Ujawnienie ilości i pochodzenia światła wewnątrzgrupowego zapewnia zapis kopalny wszystkich interakcji, jakim uległa grupa galaktyk i zapewnia całościowy obraz historii interakcji układu – powiedziała Martínez-Lombilla.

Ponadto, wydarzenia te miały miejsce bardzo dawno temu. Galaktyki [na które patrzymy] są tak daleko, że obserwujemy je takimi, jakimi były 2,5 miliarda lat temu. Tyle czasu potrzeba, aby ich światło do nas dotarło.

Obserwując wydarzenia sprzed wielu lat, w tak odległych galaktykach, naukowcy wnoszą istotne dane do powolnej ewolucji kosmicznych wydarzeń.

Dopasowana do potrzeb procedura obróbki zdjęć
Naukowcy opracowali pionierską technikę pozwalającą na uzyskanie tego przenikliwego widoku.

Opracowaliśmy dostosowaną procedurę obróbki obrazu, która pozwala nam analizować najsłabsze struktury we Wszechświecie – powiedziała Martínez-Lombilla.

Podąża ona za standardowymi krokami badania słabych struktur w obrazach astronomicznych – co oznacza modelowanie 2D i usunięcie całego światła poza tym pochodzącym od światła wewnątrzgrupowego. Obejmuje to wszystkie jasne gwiazdy na obrazach, galaktyki przesłaniające światło wewnątrzgrupowe oraz odjęcie emisji kontinuum z nieba.

To, co wyróżnia naszą technikę, to fakt, że jest ona w pełni oparta na Pythonie, więc jest bardzo modułowa i łatwa do zastosowania w różnych zestawach danych z różnych teleskopów, a nie tylko przydatna dla tych obrazów.

Najważniejszym rezultatem jest to, że podczas badania bardzo słabych struktur wokół galaktyk liczy się każdy krok w procesie, a każde niepożądane światło powinno zostać uwzględnione i usunięte. W przeciwnym razie pomiary będą błędne.

Naszym głównym długoterminowym celem jest rozszerzenie tych wyników na dużą próbkę galaktyk. Wtedy będziemy mogli przyjrzeć się statystykom i poznać typowe właściwości dotyczące powstawania i ewolucji światła wewnątrzgrupowego i tych niezwykle powszechnych układów grup galaktyk.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
UNSW Sydney

Urania
Światło „pomiędzy” galaktykami – światło wewnątrzgrupowe – jakkolwiek niewyraźne, jest wypromieniowywane przez gwiazdy oderwane od galaktyki macierzystej. Źródło: Supplied.
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2022/11/astronomowie-obserwuja-nieuchwytna.html

 

Astronomowie obserwują nieuchwytną poświatę między odległymi galaktykami.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Udział Polski w Europejskim Obserwatorium Południowym
2022-11-25.
Polscy astronomowie uzyskali dotąd 1400 godzin czasu obserwacyjnego na teleskopach ESO. Nasz kraj uczestniczy też w budowie największego teleskopu na świecie.
W tym roku Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) obchodzi 60-lecie. To organizacja zrzeszająca kilkanaście krajów, posiadająca wielkie obserwatoria astronomiczne na pustyni Atakama w Chile. Polska jest członkiem ESO od 2015 roku.
W Warszawie zaprezentowano przykłady dotychczas przeprowadzonych polskich badań z użyciem aparatury ESO, przykładowo wykorzystujących sieć radioteleskopów ALMA czy obserwacje interferometrem optycznym VLBI. Omówiono też przyszłe projekty, takie jak budowa przez Polskę w ramach projektu Araucaria kilku teleskopów w Chile na terenach ESO w pobliżu Cerro Armazones, czy zaangażowanie w budowę spektrografu CUBES dla teleskopu VLT. Młodzi naukowcy zaprezentowali doświadczenia praktyczne ze staży w ESO.
Ile czasu obserwacyjnego uzyskali polscy astronomowie?
Polscy astronomowie złożyli do tej pory 227 aplikacji o czas obserwacyjny na teleskopach ESO, w projektach, w których kierownikiem był astronom z naszego kraju. Dodatkowo były też 302 wnioski obserwacyjne z polskimi astronomami jako członkami międzynarodowych zespołów badawczych. Łącznie wnioskowano o 6386,5 godzin czasu obserwacyjnego, a otrzymano 1428,8 godzin (dane dla projektów z kierownikiem naukowym z Polski).
Według danych za rok 2021, ukazały się 102 publikacje naukowe oparte o dane z ESO, w których autorami lub współautorami byli Polacy, w tym w 22 przypadkach byli to pierwsi autorzy pracy. W ciągu ostatnich 10 lat około 5,9 proc. publikacji naukowych korzystających z danych ESO miało polskich współautorów.
Jakie projekty realizuje Polska we współpracy z ESO?
Flagowym projektem przyszłości realizowanym obecnie przez ESO jest budowa Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu (ELT). Ze średnicą zwierciadła ponad 39 metrów będzie to największy teleskop optyczny świata. Nasz kraj jest zaangażowany w budowę tego teleskopu ponosząc część kosztów budowy. Ale polski wkład to nie tylko finanse. Nasze instytuty naukowe zaangażowane są w konsorcjum budujące spektrograf wysokiej rozdzielczości ANDES dla Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu. Z kolei kontrakty przemysłowe przy budowie ELT, realizowane przez podmioty z naszego kraju, obejmują komputery typu mainframe i serwery.
źródło: PAP
ESO obchodzi w 2022 roku 60. rocznicę powstania. Fot. Shuttesrtock
https://nauka.tvp.pl/64728111/udzial-polski-w-europejskim-obserwatorium-poludniowym

Udział Polski w Europejskim Obserwatorium Południowym.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Planetoidy NEO w 2022 roku
2022-11-25. Krzysztof Kanawka
Zbiorczy artykuł na temat odkryć i obserwacji planetoid NEO w 2022 roku.
Zapraszamy do podsumowania odkryć i ciekawych badań planetoid bliskich Ziemi (NEO) w 2022 roku. Ten artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji oraz nowych odkryć.
Bliskie przeloty w 2022 roku
Poszukiwanie małych i słabych obiektów, których orbita przecina orbitę Ziemi to bardzo ważne zadanie. Najlepszym dowodem na to jest bolid czelabiński – obiekt o średnicy około 18-20 metrów, który 15 lutego 2013 roku wyrządził spore zniszczenia w regionie Czelabińska w Rosji.
Poniższa tabela opisuje bliskie przeloty planetoid i meteoroidów w 2022 roku. Aktualnie (stan na 25 listopada 2022) największym obiektem, który przeleciał w 2022 roku w pobliżu Ziemi jest planetoida 2022 TM2 o szacowanej średnicy około 29 metrów.
W ostatnich latach ilość odkryć bliskich przelotów wyraźnie wzrosła:
•    w 2021 roku odkryć było 149,
•    w 2020 roku – 108,
•    w 2019 roku – 80,
•    w 2018 roku – 73,
•    w 2017 roku – 53,
•    w 2016 roku – 45,
•    w 2015 roku – 24,
•    w 2014 roku – 31.
W ostatnich latach coraz częściej następuje wykrywanie bardzo małych obiektów, o średnicy zaledwie kilku metrów – co na początku poprzedniej dekady było bardzo rzadkie. Ilość odkryć jest ma także związek z rosnącą ilością programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
Inne ciekawe badania i odkrycia planetoid w 2022 roku
2022 AA: pierwszego dnia nowego roku odkryto planetoidę o oznaczeniu 2022 AA. Obiekt ma średnicę około 40 metrów. Jest to obiekt NEO.
2022 AB: druga planetoida odkryta w nowym roku. Okazuje się, że ta planetoida charakteryzuje się bardzo szybkim obrotem o długości około 3 minut.
Przelot 1994 PC1: w nocy z 18 na 19 stycznia 2022 nastąpił stosunkowo bliski przelot planetoidy 1994 PC1. W ciągu kilku dni po przelocie pojawiły się amatorskie zdjęcia i nagrania ukazujące zbliżenie 1994 PC1 do Ziemi. (1994 PC1 została odkryta w 1994 roku i ma średnicę ponad 1 km).
2022 BH7: dużym obiektem NEO jest planetoida o oznaczeniu 2022 BH7. Obiekt zbliżył się do Ziemi 18 lutego na odległość około 6 razy dystans do Księżyca. Średnica 2022 BH7 jest szacowana na około 220 metrów. Jest to potencjalnie groźna planetoida dla Ziemi (PHA).
2022 AE1: wstępne obserwacje planetoidy 2022 AE1, tuż po odkryciu tego obiektu, sugerowały ryzyko uderzenia w Ziemię w dniu 4 lipca 2023. 2022 AE1 ma średnicę około 70 metrów, zatem impakt mógłby wyrządzić lokalne szkody. Dalsze obserwacje, wykonane przez blisko 30 obserwatoriów astronomicznych z całego świata, wykazały, że 2022 AE1 nie zagrozi w najbliższym czasie naszej planecie.
2022 EB5: mały, około trzymetrowy obiekt został odkryty na około 2 godziny przed wejściem w atmosferę naszej planety. Meteoroid (a później meteor) spłonął w atmosferze 11 marca 2022 w pobliżu Islandii około 22:30 CET. To dopiero piąty taki przypadek odkrycia obiektu zanim wszedł w atmosferę Ziemi!
2022 NA1: pierwsze “polskie” odkrycie planetoidy bliskiej Ziemi przy użyciu prywatnego sprzętu astronomicznego.
2022 RM4: duży obiekt NEO, o średnicy około 450 metrów i ciekawej orbicie.
2022 TM2: największy (do 15 października 2022) obiekt, który w 2022 roku zbliżył się na odległość mniejszą niż średni dystans do Księżyca. Obiekt ma szacowaną średnicę około 29 metrów.
2022 UQ1: duży obiekt (ok 17 metrów średnicy), który zbliżył się 16 października 2022 do Ziemi na bardzo niewielką odległość, około 9 tysięcy km. Obiekt został wykryty dopiero dwa dni po bliskim przelocie.
Aktualizacja (20.10.2022): 2022 UQ1 okazał się być górnym stopniem Centaur. Oznaczenie tego stopnia to Centaur AV-096. Ten stopień wyniósł sondę Lucy w przestrzeń międzyplanetarną.
2022 AP7: jedno z największych (rozmiarowo) odkryć planetoidy NEO w ostatnich latach. Średnica 2022 AP7 to około 1,5 km. Jak na razie nie jest to obiekt groźny dla Ziemi (PHA), jednak na przestrzeni wielu tysięcy lat orbita zostanie zakłócona przez Jowisza i Marsa.
2022 WJ1: malutki (około metra średnicy) obiekt wykryty przed wejściem w atmosferę Ziemi. To już drugi taki przypadek w tym roku, a dopiero szósty w historii! Zdjęcie z przelotu w atmosferze można zobaczyć na stronie NASA.
Zapraszamy do działu małych obiektów w Układzie Słonecznym na Polskim Forum Astronautycznym.
(PFA)
Bliskie przeloty w 2022 roku / Credits – K. Kanawka, kosmonauta.net
Orbita planetoidy 2022 BH7 / Credits – NASA, JPL
Orbita 2022 TM2 – pozycje obiektów w Układzie Słonecznym na dzień 15 października 2022 (dzień przelotu obok Ziemi) / Credits – NASA, JPL
Orbita 2022 UQ1 / Centaur AV-096 – pozycje obiektów w Układzie Słonecznym na dzień 19 października 2022 / Credits – NASA, JPL
https://kosmonauta.net/2022/11/styczen-2022-w-odkryciach-neo/

Planetoidy NEO w 2022 roku.jpg

Planetoidy NEO w 2022 roku2.jpg

Planetoidy NEO w 2022 roku3.jpg

Planetoidy NEO w 2022 roku4.jpg

Planetoidy NEO w 2022 roku5.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W Kanadzie spadła planetoida. Astronomowie odkryli ją zaledwie 3 godziny przed uderzeniem
2022-11-26.
Planetoida runęła na Kanadę. Mimo, że astronomowie odkryli ją zaledwie 3 godziny przed upadkiem, nie było czasu na podniesienie alarmu, bo nieznana była jej trajektoria. Tylko o włos nie doszło do katastrofy.
W sobotę (19.11) o godzinie 6:34 rano czasu polskiego obserwator David Rankin na zdjęciach wykonanych przez 1,5-metrowy szerokokątny teleskop w Obserwatorium Mount Lemmon w Arizonie, odkrył planetoidę, której nadano tymczasowy kryptonim C8FF042.
Przewidziano, że obiekt spadnie w gęsto zaludnionym rejonie amerykańskich Wielkich Jezior. O godzinie 9:26, gdy mieszkańcy zachodniego brzegu jeziora Ontario ujrzeli błysk i kilka grzmotów, planetoida uzyskała oficjalną nazwę 2022 WJ1.
Obiekt przed rozpadem i uderzeniem w ziemię widziały miliony mieszkańców południowej Kanady i północnej części Stanów Zjednoczonych. Tylko cudem kosmiczna skała runęła z dala od zabudowań w rejonie miasta Grimsby.
To zaledwie 50 kilometrów od Toronto i słynnego wodospadu Niagara. Populacja regionu sięga aż 10 milionów. Obecnie trwają poszukiwania meteorytu, którego miejsce upadku udało się ustalić na podstawie analiz licznych zapisów z kamer monitoringu.
Planetoida 2022 WJ1 jest dopiero szóstym obiektem wchodzącym w ziemską atmosferę odkrytym przez naukowców przed upadkiem. Niestety, nie wszystkie udaje się odkryć. Tak było chociażby ze słynnym Meteorytem Czelabińskim, który miał średnicę 10-20 metrów.
15 lutego 2013 roku eksplodował nad powierzchnią ziemi raniąc przy tym prawie 1,5 tysiąca osób. Uszkodzonych zostało ponad 7 tysięcy budynków, w których wybite zostały szyby, a dachy zapadły się. Straty materialne sięgnęły 33 milionów dolarów.

Gdyby tak duży obiekt nie wybuchł w powietrzu lecz uderzył w zabudowania, szkody byłyby katastrofalne. Nawet duże miasto mogłoby przestać istnieć na skutek olbrzymiej eksplozji i wstrząsów ziemi, a następnie potężnych pożarów.
Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.
Fot. Pixabay.

AMS event #8984-2022 caught from Mississauga CA
https://www.youtube.com/watch?v=QLmwlgr-Fm8&t=1s
AMS event #8984-2022 caught from Hamilton CA
https://www.youtube.com/watch?v=oEEvGkhDKjo
Meteor widoczny nad jeziorem Ontario w Kanadzie. Fot. Dereck B. / AMS.
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2022-11-26/w-kanadzie-spadla-planetoida-astronomowie-odkryli-ja-zaledwie-3-godziny-przed-uderzeniem/

 

 

W Kanadzie spadła planetoida. Astronomowie odkryli ją zaledwie 3 godziny przed uderzeniem.jpg

W Kanadzie spadła planetoida. Astronomowie odkryli ją zaledwie 3 godziny przed uderzeniem2.jpg

Edytowane przez Paweł Baran
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zadziwiające zdjęcia Księżyca z kapsuły Orion. Tego się nie spodziewali

2022-11-26. Filip Mielczarek
Amerykańska Agencja Kosmiczna opublikowała zadziwiające obrazy naturalnego satelity naszej planety wykonane z kapsuły Orion, która w tej chwili okrąża go w ramach misji Artemis-1. Astronomowie są zachwyceni fakturą powierzchni Księżyca.

Należąca do NASA kapsuła Orion od kilku dni znajduje się w trakcie wyjątkowej misji oblotu Księżyca. Jest to pierwsza taka misja od lat 70. ubiegłego wieku. Amerykanie testują swoją rakietę Space Launch System i kapsułę Orion, które pozwolą powrócić ludziom na Księżyc i zbudować tam pierwsze bazy.

Dotychczas kapsuła Orion spisuje się wyśmienicie. Chociaż 23 listopada na 47 minut utracono z nią kontakt, to jednak to wydarzenie nie doprowadziło do katastrofy i nie będzie miało wpływu na przebieg misji. NASA informuje, że obecnie kapsuła znajduje się 380 tysięcy kilometrów od Ziemi i pędzi wokół Srebrnego Globu z prędkością 4176 km/h.

Astronauci są zachwyceni najnowszymi obrazami powierzchni Księżyca. Chociaż ludzkość dysponuje dokładną mapą satelitarną tego obiektu, to jednak w różnym oświetleniu faktura powierzchni potrafi przybrać niesamowite kształty. Jest to zasługą licznych kraterów, które mają różną wysokość. Do tego dochodzi brak atmosfery i silny strumień promieni słonecznych. Razem generują one przedziwne kształty cieni, które mogą przerażać.

Naukowcy nie mają złudzeń, że lądowanie na powierzchni będzie ogromnym problemem. W końcu nie robiliśmy tego od ponad 50 lat. W dodatku astronauci wylądują tam na pokładzie gigantycznego statku, a mianowicie Starshipa od SpaceX. Jakiś czas temu, NASA zapowiedziała, że astronauci w ramach misji Artemis-3 w 2025 roku mogą wylądować w okolicach południowego bieguna Księżyca.

Znajduje się tam ogromny krater Shackletona, który w pewnych miejscach przez cały rok jest zacieniony, a to oznacza, że znajdują się tam spore pokłady lodu wodnego. Dzięki niemu kolonizatorzy będą mieli źródło wody, tlenu i paliwa na potrzeby funkcjonowania robotów górniczych. Wracając do kapsuły Orion i misji Artemis-1, to zgodnie z planem, pojazd ma wylądować w wodach Oceanu Spokojnego, u wybrzeży Kalifornii, 11 grudnia. Trzymamy za to kciuki.

Oszołamiające zdjęcia Księżyca z kapsuły Orion /NASA /materiały prasowe

INTERIA
https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-zadziwiajace-zdjecia-ksiezyca-z-kapsuly-orion-tego-sie-nie-s,nId,6432005

Zadziwiające zdjęcia Księżyca z kapsuły Orion. Tego się nie spodziewali.jpg

Zadziwiające zdjęcia Księżyca z kapsuły Orion. Tego się nie spodziewali2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA opracowała nowe urządzenie badawcze życia na lodowych księżycach
2022-11-26. Wiktoria Nowakowska
Księżyce Saturna i Jowisza od dawna intrygowały naukowców jako główne hipotetyczne miejsce istnienia życia w Układzie Słonecznym. Ich powierzchnia i struktura wewnętrzna znacznie przypomina ziemską w różnych etapach jej historii. W celu dalszej eksploracji tych ciekawych ciał niebieskich NASA opracowała nowe urządzenie do autonomicznego wykrywania życia w ich wodnych gejzerach.
Ocean Worlds Life Surveyor (OWLS) może zbierać próbki wody podczas przelotów przez gejzery i badać je pod kątem obecności mikroorganizmów. Do tej pory żadna misja nie została wyposażona w taką technologię. OWLS to zespół instrumentów badający życie na różnym poziomach. Przykładowe funkcje niektórych z nich to: wykrywanie oznak drobnoustrojów, takich jak bakterie jednokomórkowe lub eukarionty w próbkach wody. Zajmować się tym będą między innymi mikroskopy rejestrujące obraz (dzięki czemu będziemy mogli szukać pływających komórek) oraz spektrometr mas (do poszukiwania chemicznych elementów budulcowych, które podtrzymują życie). Ponadto mikroskopy wykorzystują zarówno techniki holograficzne, jak i techniki pola świetlnego, aby umożliwić obrazowanie fluorescencyjne. OWLS zintegruje w sobie dwa najnowocześniejsze podsystemy: system analizy elektroforezy organicznej kapilarnej (OCEANS), odpowiadający za różne typy elektroforez i system obrazowania wolumetrycznego o istniejącej żywotności (ELVIS), zajmujący się mikroskopami. Jednak podczas funkcjonowania tak daleko od nas wszelkie oznaki życia muszą być przekazywane przy minimalnej ilości danych. Aby osiągnąć 1000-krotną redukcję danych, OWLS opiera się na algorytmach  autonomii naukowej, które podsumowują i ustalają priorytety danych pokładowych, sprawiając, że najbardziej przekonujące wyniki są przekazywane naukowcom w pierwszej kolejności. Testy przeprowadzone z OWLS w ekstremalnie słonym jeziorze Mono w Kalifornii, które według naukowców może być podobne do słonych wód oceanów Europy i Enceladusa, z powodzeniem „odkryły” tam życie. Po odrobinie udoskonaleń naukowcy NASA zapewniają gotowość OWLS do wyprawy na lodowe księżyce.
„Zademonstrowaliśmy pierwszą generację pakietu OWLS” – powiedział w oświadczeniu Peter Willis, współkierownik projektu OWLS i kierownik naukowy z JPL. „Następnym krokiem jest dostosowanie i miniaturyzacja do konkretnych scenariuszy misji”.
Niestety opracowanie i rozwój OWLS przyszedł za późno, by można było go włączyć do programu Jupiter Icy Moons Explorer (JUICE) Europejskiej Agencji Kosmicznej, który wystartuje w 2023 roku, lub misji NASA Europa Clipper, która rozpocznie się w 2024 roku. Zaproponowano jednak kilka misji powrotu na Enceladusa. Naukowcy z Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory przedstawili NASA koncepcję misji o nazwie Orbilander, która miałaby działać zarówno jako orbiter, jak i lądownik na Enceladusie. Kolejna jest domniemana, prywatnie finansowana misja Enceladus Breakthrough Initiatives. Misja odrzucona wcześniej przez NASA, zwana Enceladus Life Finder, może również w pewnym momencie zostać przywrócona.
Miejmy nadzieję, że kolejne misje zostaną zaplanowane i dowiemy się więcej o tych fascynujących obiektach dzięki technologii OWLS.
Korekta – Matylda Kołomyjec
Źródła:
•    space.com: Keith Cooper; NASA has a life-detecting instrument ready to fly to Europa or Enceladus
26 listopada 2022

•    jpl.nasa.gov: Ocean Worlds Life Surveyor
26 listopada 2022
 Zdjęcie gejzerów Enceladusa wykonane przez sondę Cassini 30 listopada 2010 r
Pierwsza wersja OWLS, która ma zostać zmniejszona w przyszłości
https://astronet.pl/uklad-sloneczny/nasa-opracowala-nowe-urzadzenie-badawcze-zycia-na-lodowych-ksiezycach/

NASA opracowała nowe urządzenie badawcze życia na lodowych księżycach.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Podsumowano polski udział w Europejskim Obserwatorium Południowym
2022-11-25.

Polscy astronomowie uzyskali do tej pory ponad 1400 godzin czasu obserwacyjnego na teleskopach ESO, firmy otrzymały 16,8 mln euro w ramach kontraktów, a nasz kraj uczestniczy w budowie największego teleskopu na świecie.
Konferencja podsumowująca polskie zaangażowanie w Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) odbyła się w czwartek w Warszawie.
W tym roku Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) obchodzi 60-lecie. To organizacja zrzeszająca kilkanaście krajów, posiadająca wielkie obserwatoria astronomiczne na pustyni Atakama w Chile. Z okazji 60. rocznicy ESO organizuje w krajach członkowskich konferencje z serii ESO Day, podsumowujące zaangażowanie danego kraju w działania ESO. Podczas konferencji, która odbyła się 24 listopada w Warszawie, zaprezentowano polski udział w ESO i plany na najbliższe lata. Polska jest członkiem ESO od 2015 roku.
Konferencję zorganizowały Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz Centrum Astronomiczne im Mikołaja Kopernika PAN. ESO reprezentował prof. Xavier Barcons, Dyrektor Generalny, a także dr Suzanne Ramsay, Instrumentation Project Manager w projekcie budowy Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu (ELT). Po stronie polskiej byli przedstawiciele naszego kraju w Radzie ESO (prof. Marek J. Sarna oraz dr Dariusz Drewniak), a także Mateusz Gaczyński z Ministerstwa Edukacji i Nauki, Bogusław Wontor – poseł na Sejm (zastępca przewodniczącego Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz przewodniczący Parlamentarnej Grupy ds. Przestrzeni Kosmicznej) oraz kilkudziesięciu naukowców zaangażowanych w badania naukowe prowadzone teleskopami ESO.
Zaprezentowano przykłady dotychczas przeprowadzonych polskich badań z użyciem aparatury ESO, np. wykorzystujących sieć radioteleskopów ALMA czy obserwacje interferometrem optycznym VLBI. Omówiono też przyszłe projekty, jak np. budowa przez Polskę w ramach projektu Araucaria kilku teleskopów w Chile na terenach ESO w pobliżu Cerro Armazones, czy zaangażowanie w budowę spektrografu CUBES dla teleskopu VLT. Młodzi naukowcy zaprezentowali natomiast doświadczenia praktyczne ze staży w ESO.
Konferencja była także okazją do prezentacji zbiorczych statystyk. Polscy astronomowie złożyli do tej pory 227 aplikacji o czas obserwacyjnych na teleskopach ESO, w projektach, w których kierownikiem był astronom z naszego kraju. Dodatkowo były też 302 wnioski obserwacyjne z polskimi astronomami jako członkami międzynarodowych zespołów badawczych. Łącznie wnioskowano o 6386,5 godzin czasu obserwacyjnego, a otrzymano 1428,8 godzin (dane dla projektów z kierownikiem naukowym z Polski).
Według danych za rok 2021, ukazały się 102 publikacje naukowe oparte o dane z ESO, w których autorami lub współautorami byli Polacy, w tym w 22 przypadkach byli to pierwsi autorzy pracy. W ciągu ostatnich 10 lat około 5,9 proc. publikacji naukowych korzystających z danych ESO miało polskich współautorów.
Flagowym projektem przyszłości realizowanym obecnie przez ESO jest budowa Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu (ELT). Ze średnicą zwierciadła ponad 39 metrów będzie to największy teleskop optyczny świata. Nasz kraj jest zaangażowany w budowę tego teleskopu przyszłości finansowo, ponosząc część kosztów budowy. Ale polski wkład to nie tylko finanse. Nasze instytuty naukowe zaangażowane są w konsorcjum budujące spektrograf wysokiej rozdzielczości ANDES dla Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu. Z kolei kontrakty przemysłowe przy budowie ELT, realizowane przez podmioty z naszego kraju, obejmują komputery typu mainframe i serwery (we współpracy z Dell GmbH), podwykonawstwo związane z budową kopuły dla ELT (ACe Consortium), a także oprogramowanie (ITTI Sp. z o.o.)
W roku 2022 polski wkład finansowy w ESO wyniósł 6,373 mln euro. Nasze płatności stanowią 3,19 proc. budżetu ESO.
Podano także statystyki dotyczące uzyskiwanych przez polskie firmy kontraktów od ESO. Od momentu przystąpienia Polski do ESO (2015 rok) kontrakty na zlecenie tej organizacji realizowało 28 naszych firm i instytutów, na łączną kwotę ponad 16,8 mln euro. (PAP)
cza/ zan/
należące do ESO obserwatorium w La Silla, Chile, Adobe Stock
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94500%2Cpodsumowano-polski-udzial-w-europejskim-obserwatorium-poludniowym.html

 

Podsumowano polski udział w Europejskim Obserwatorium Południowym.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Prąd z elektrowni na orbicie? Ten pomysł może uratować świat

2022-11-26 Robert Bernatowicz
Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) chce zbudować na orbicie farmy słoneczne, a prąd bezprzewodowo przesyłać na Ziemię. Atak Rosji na Ukrainę tylko przyspieszył te plany. Pomysł jest rodem z powieści S-F, ale naukowcy już rozpoczęli testy.

W 2022 przeżywamy jeden z największych kryzysów energetycznych w historii. Ceny surowców poszły w górę, Rosja zakręciła "kurki z gazem", a kolejne państwa rozważają sytuacje alarmowe na wypadek, jeśli zacznie brakować prądu. Pojawiła się pilna potrzeba nadzwyczajnych pomysłów na ratowanie świata przed zapaścią energetyczną. Jeden z najciekawszych przedstawiła Europejska Agencja Kosmiczna. Projekt nosi nazwę "Solaris" czyli taką samą, jak legendarna powieść Stanisława Lema. I jest równie fantastyczny.

ESA: uratują nas farmy słoneczne w kosmosie
Pomysł pozyskiwania "energii w kosmosie" nie jest nowy, ale zawsze pojawiał się problem z przesyłaniem jej na Ziemię. Naukowcy z ESA twierdzą, że mają proste rozwiązanie. Projekt "Solaris" zakłada, że już w 2025 roku na orbicie pojawiłaby się pierwsza farma słoneczna. Panele słoneczne na orbicie okołoziemskiej zamieszczone na satelitach będą w stanie produkować energię przez 24 godziny na dobę. Światło słoneczne w górnej części atmosfery jest dziesięciokrotnie bardziej intensywne niż na powierzchni Ziemi.
Stworzenie odpowiednio wydajnych paneli słonecznych pozwoli wytworzyć energię, którą można przesłać na Ziemię za pomocą mikrofal o częstotliwości 2,45 GHz. Europejska Agencja Kosmiczna przedstawiła nawet schemat działania takiej orbitalnej farmy słonecznej. Mikrofale wysłane z orbity byłyby przechwytywane przez potężne anteny w stacjach odbiorczych, a następnie przekształcane w energię elektryczną. Tak uzyskany prąd wystarczy potem dostarczyć do lokalnych sieci.

Naukowcy z ESA wierzą, że to jedyny sposób na całkowite uniezależnienie się ludzkości od paliw kopalnych. Taki sposób pozyskiwania energii słonecznej jest niezależny od pogody, zachmurzenia itp. Pozostaje jednak sprawa wielkości paneli słonecznych. Naukowcy policzyli, że projekt okaże się opłacalny wtedy, jeśli ogniwa słoneczne na orbicie będą bardzo duże. Teoretycznie jest możliwe, że jeden satelita projektu SOLARIS może rozwinąć panele słoneczne o długości nawet kilkuset metrów. Na Ziemi stacje odbiorcze muszą mieć rozłożone anteny odbiorcze o powierzchni nawet dziesięciokrotnie większej niż panele słoneczne w kosmosie. Niby drobiazg, ale także pojawia się problem znalezienia ogromnych terenów pod budowę takich stacji odbiorczych.

ESA: pierwsza "kosmiczna elektrownia" za dwa lata
Naukowcy z Europejskiej Agencji Kosmicznej wierzą, że ich projekt to jedyna szansa na uzyskanie najtańszej i najczystszej "zielonej energii". Przedstawiają także poruszające wyobraźnię wyliczenia. Tylko jeden satelita projektu SOLARIS może generować nawet 2 gigawaty mocy, czyli dokładnie tyle, co elektrownia jądrowa. To wystarczy, aby zapewnić energię elektryczną dla miliona domów. Aby uzyskać taką samą ilość energii na Ziemi, należałoby ustawić ponad sześć milionów konwencjonalnych paneli słonecznych, które oczywiście nie dawałyby energii w nocy i obniżały swoją wydajność w dni pochmurne.
Jest jeszcze jedna zaleta tego pomysłu. Energia ze Słońca uzyskana na orbicie może być kierowana za pomocą fal radiowych w dowolny punkt na Ziemi, ale także - jeśli zajdzie taka potrzeba - na Księżyc.
ESA zapowiada pierwsze testy farmy słonecznej na orbicie w ciągu najbliższych dwóch lat. Naukowcy z ESA wierzą, że do 2050 dzięki ich projektowi Europa stanie się całkowicie niezależna energetycznie.
Europejska Agencja Kosmiczna chce zbudować farmy słoneczne na orbicie i tak uratować świat przed kryzysem energetycznym / grafika: ESA /domena publiczna

Europejska Agencja Kosmiczna przedstawiła schemat działania elektrowni na orbicie i przesyłania energii na Ziemię. / źródło: ESA /domena publiczna

INTERIA
https://geekweek.interia.pl/news-prad-z-elektrowni-na-orbicie-ten-pomysl-moze-uratowac-swiat,nId,6431265

Prąd z elektrowni na orbicie Ten pomysł może uratować świat.jpg

Prąd z elektrowni na orbicie Ten pomysł może uratować świat2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teleskop Jamesa Webba uchwycił płomienną klepsydrę z formującą się nową gwiazdą
2022-11-26. Amelia Staszczyk
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba odkrył nieznane dotąd właściwości protogwiazdy L1527, umożliwiając wnikliwą analizę początków nowych gwiazd. Te niesamowite chmury, występujące w obszarze gwiazdotwórczym w gwiazdozbiorze Byka, są widoczne tylko w podczerwieni, co czyni je idealnym obiektem do obserwacji dla NIRCam (Near-Infrared Camera).
Sama protogwiazda jest ukryta w obrębie szyjki tej klepsydry. Ciemna linia wzdłuż środka szyjki to widziany od boku dysk protoplanetarny. Światło z protogwiazdy rozchodzi się nad oraz pod tym dyskiem, oświetlając przestrzeń między otaczającym gazem i pyłem.
Na tym zdjęciu, w kolorach odpowiadających długościom w spektrum podczerwonym – niebieskim i pomarańczowym, widać najbardziej charakterystyczne chmury regionu. Nakreślają ubytki utworzone, gdy protogwiazda wyrzuca materię, która zderza się z sąsiadującym gazem i pyłem. Kolory same w sobie zależne są od grubości warstw pyłu między teleskopem Webba i chmurami. W niebieskich obszarach pył jest najcieńszy. Im grubsza warstwa pyłu, tym mniej światła niebieskiego może się przedrzeć, czego efektem jest kolor pomarańczowy.
Webb odkrył również włókna z cząsteczek wodoru, które są naruszane, kiedy protogwiazda wyrzuca materię. Te perturbacje hamują formowanie się gwiazd. Gdyby nie to, gwiazd tworzyły by się w obrębie całej chmury. W konsekwencji protogwiazda dominuje w regionie, pochłaniając większość materii sama.
Wbrew chaosowi, który tworzy L1527, jest ona względnie młodym obiektem, liczącym zaledwie blisko 100 tys. lat. Biorąc pod uwagę wiek i jasność w dalekiej podczerwieni, zaobserwowaną przez misje takie jak IRAS, L1527 jest uważana za protogwiazdę klasy 0, czyli jest na najniższym stadium ewolucji gwiazdy. Takie obiekty, otoczone chmurą gazu i pyłu, mają przed sobą jeszcze długą drogę, zanim staną się pełnoprawną gwiazdą. L1527 nie wytwarza jeszcze własnej energii syntezą termojądrową wodoru, co jest charakterystyczną cechą gwiazd. Jej kształt, choć głównie sferyczny, jest jednocześnie niestabilny, przyjmuje formę małych, gorących i puszystych kępek gazu o masie między 20% a 40% masy Słońca.
Podczas gdy protogwiazda powiększa swoją masę, jej jądro stopniowo spręża się i jest coraz bliżej do rozpoczęcia stabilnej fuzji jądrowej. Właśnie ta sytuacja uchwycona jest na zdjęciu. Otaczająca chmura składa się z gęstego pyłu i gazu ściąganego do centrum, gdzie znajduje się protogwiazda. Gdy materia jest ściągana, porusza się spiralnie wokół centrum. Tworzy to gęsty dysk materii, nazywany dyskiem akrecyjnym, z którego protogwiazda pozyskuje materię. Gdy nabędzie więcej masy i spręży się bardziej, temperatura w jądrze zwiększy się, ostatecznie osiągając wartość graniczną i rozpocznie się fuzja termojądrowa.
Wspomniany dysk jest widoczny na ilustracji jako ciemna obręcz naprzeciwko jasnego centrum. Ma on wielkość Układu Słonecznego. Zważywszy na gęstość, grupowanie się większości materii nie jest niczym wyjątkowym – są to zalążki planet. Podsumowując, ten obraz L1527 dał nam wgląd na to, jak wyglądały początki Słońca i Układu Słonecznego.
Korekta – Matylda Kołomyjec
Źródła:
•    NASA: Jamie Adkins; NASA’s Webb Catches Fiery Hourglass as New Star Forms
26 listopada 2022
NASA, ESA, CSA, and STScI. Image processing: J. DePasquale, A. Pagan, and A. Koekemoer (STScI)
Protogwiazda L1527, ukazana na ilustracji z NIRCam, znajduje się w chmurze materii, z której się formuje. Wyrzucanie materii przez gwiazdę utworzyło ubytki nad oraz pod nią, których zarys mieni się na pomarańczowo i niebiesko. Kształty przypominające bąble, spowodowane sporadycznymi wyrzutami, występują w części powyżej centrum.
https://astronet.pl/wszechswiat/teleskop-jamesa-webba-uchwycil-plomienna-klepsydre-z-formujaca-sie-nowa-gwiazda/

Teleskop Jamesa Webba uchwycił płomienną klepsydrę z formującą się nową gwiazdą.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Orion już na docelowej orbicie wokół Księżyca. Pobije rekord misji Apollo 13
2022-11-26.
Statek Orion w 10. dniu misji Artemis 1 wszedł na docelową orbitę wokół Księżyca. Spędzi na niej prawie tydzień i pobije rekord odległości od Ziemi lotu Apollo 13.
Trwa pierwsza misja programu Artemis. Rakieta SLS wyniosła w kierunku Księżyca statek załogowy Orion. Celem lotu Artemis 1 jest test działania statku w warunkach misji kosmicznej poza bliskie otoczenie Ziemi. Jeżeli lot się uda, to już w 2024 roku w misji Artemis 2 w kierunku Księżyca w statku Orion polecą ludzie!
25 listopada 2022 r. statek Orion uruchomił swój główny silnik w Europejskim Module Serwisowym, wchodząc na docelową orbitę wokół Księżyca DRO (Distant Retrograde Orbit). Statek spędzi na niej 6 dni. Cały czas trwają testy rozmaitych systemów w Orionie oraz prowadzone są eksperymenty na jego pokładzie.
Już 26 listopada Orion pobije rekord odległości statku załogowego od Ziemi. Do tej pory należał on do misji Apollo 13, której statek oddalił się od naszej planety na ponad 400 000 km.

W stronę Księżyca i na wstępną orbitę wokół niego
Rakieta SLS wystartowała z misją Artemis 1 16 listopada 2022 r. Był to udany debiut nowej superciężkiej rakiety NASA. Górny stopień ICPS po dwóch odpaleniach wypuścił statek na prawidłowej trajektorii balistycznej do Księżyca.
W pierwszych dniach lotu Orion wykonał trzy manewry korekcji trajektorii orbity. 20 listopada o 20:09 czasu polskiego statek znalazł się w strefie Hilla Księżyca, czyli obszarze, gdzie to już Księżyc jest źródłem dominującej siły grawitacyjnej działającej na statek.
Podczas lotu do Księżyca wykonano wiele testów. Sprawdzono różne tryby działania systemu kontroli termicznej, przetestowano działanie szperaczy gwiazd ustalających orientację statku w różnych warunkach termicznych, robiono dużo testów systemu nawigacji optycznej za pomocą czarno-białej kamery OpNav. Na pokładzie statku dane na temat promieniowania i warunków w kapsule gromadziły detektory.
21 listopada Orion wykonał manewr Outbound Powered Flyby. Statek tuż przed maksymalnym zbliżeniem do powierzchni Księżyca, na odległość 130 km uruchomił silnik OMS-E na 2 minuty i 30 sekund. To wystarczyło, by wejść na wstępną orbitę wokół Księżyca.
W drodze na docelową orbitę
21 listopada inżynierowie sprawdzili po wykonaniu manewru wejścia na wstępną orbitę stan paliwa w statku Orion. Okazało się, że zostało zużytych około 1680 kg, 34 kg mniej od przewidywań. W tej chwili Orion ma 900 kg rezerwy na manewry - 90 kg więcej rezerwy od czasu startu.
W siódmym dniu misji Orion wykonał piąty manewr korekcji trajktorii OCT-5. Do tego celu użyto zewnętrznych silniczków R-4D-11. Działały przez niecałe 6 sekund, by zmienić prędkość lotu o 1 m/s.
Kontynuowano testy systemu nawigacyjnego. Nadal sprawdzano zachowanie szperaczy gwiazd w różnych warunkach ustawienia statku względem Słońca. Kolejne testy dotyczyły też kamery nawigacyjnej.
Na Ziemię dotarł też pełny film z wschodu Ziemi nad powierzchnią Księżyca. Zjawisko to zostało zaobserwowane po wejściu na pierwszą, wstępną orbitę.
Kontrolerzy lotu przeprowadzili też ważny test Search Acquire and Track (SAT). To specjalna procedura autonomicznego poszukiwania kontaktu z antenami naziemnymi przez statek w przypadku, gdy zostanie utracona z nim łączność, Orion dozna chwilowej utraty energii elektrycznej i resetu komputera pokładowego lub z jakiegoś innego powodu przerwana na dłużej będzie komunikacja z Ziemią.
W nocy z 7. na 8. dzień misji doszło do czasowego, trwającej 47 minut utraty kontaktu z Orionem. Doszło do tego podczas rekonfiguracji połączenia między Orionem i stacją naziemną systemu Deep Space Network. Była to rutynowa czynność wykonywana już wielokrotnie. Komunikację przywrócono po zmianach w stacji naziemnej i inżynierowie badają przyczyny wystąpienia problemu.
22 listopada podczas 8. dnia misji Orion opuścił strefę Hilla dominacji grawitacyjnej Księżyca i kontynuował wspinaczkę do apocentrum swojej wstępnej orbity. Spokojniejszy dzień misji pozwolił na wykonanie kolejnego testu, tzw. tank slosh development flight test. To test sprawdzający zachowanie się paliwa w zbiornikach systemu napędowego podczas wykonywania przyspieszeń na statku. Płyn w warunkach nieważkości zachowuje się inaczej niż np. na Ziemi, a jego ruch może wpływać na to jakie efekty dawać będzie wykonywanie manewrów orbitalnych.
9. dzień misji Artemis 1 był ostatnim przed wejściem na orbitę DRO. Orion wykonał kolejny manewr korekcji trajektorii OCT-6. Silniczki zewnętrzne zostały uruchomione na 17 sekund, zmieniając prędkość statku o niecałe 3 m/s. W tym dniu wykonane zostały kolejne testy szperaczy gwiazd.

Orion wszedł na orbitę DRO
W nocy z 9. na 10. dzień misji przetestowano działanie silniczków kontroli reakcyjnej RCS (używanych do manewrów zmiany orientacji) w alternatywnych trybach operacji. Przed wejściem na orbitę wykonano kolejną serię testów szperaczy gwiazd.
Wreszcie 25 listopada o 23:52 czasu polskiego Orion uruchomił główny silnik OMS-E w Europejskim Module Serwisowym. Silnik działał przez 1 minutę i 28 sekund i zmienił prędkość statku o 110 m/s. Była to zmiana która spowodowała prawidłowe wejście na docelową orbitę misji Distant Retrograde Orbit (DRO).
Tuż przed wykonaniem manewru Orion znalazł się ponad 90 000 km nad powierzchnią Srebrnego Globu.
DRO to stabilna wysoka orbita wokół Księżyca, ułożona między punktami równowagi grawitacyjnej układu Ziemia - Księżyc L1 i L2. Orbita ta różni się znacząco od takich wykorzystywanych w lotach Apollo. Tam były to niskie orbity wokółksiężycowe. W przypadku tej oribty DRO statek Orion pozostaje na wysokości ponad 60 000 km nad powierzchnią Księżyca.
Orbita DRO ma jednak tą zaletę, że jest stabilna i nie wymaga wielu odpaleń napędu, by utrzymać się na przewidywanej pozycji. Orion spędzi na orbicie DRO tylko pół okresu obiegu, czyli 6 dni.
Już w sobotę 26 listopada Orion pobije rekord statku Apollo 13, który do tej pory jako statek załogowy znalazł się najdalej od Ziemi w historii - dokładnie 400 171 km.

Co dalej?
Misja Artemis 1 potrwa do 11 grudnia. Teraz niecały tydzień Orion będzie znajdował się na orbicie DRO. Będą tu wykonane kolejne serie testów i eksperymentów. Następnie przy pomocy dwóch manewrów orbitalnych statek skieruje się z powrotem w kilkudniową drogę na Ziemię. Misja zakończy się kluczowym wejściem w ziemską atmosferę, hamowaniem za pomocą statku, a potem spadochronów i wodowaniu w Oceanie Spokojnym.
 
 
Na podstawie: NASA
Opracował: Rafał Grabiański
 
Na zdjęciu tytułowym: Orion na tle Księżyca podczas 8. dnia misji Artemis 1. Źródło: NASA.
Powierzchnia Księżyca zarejestrowana przez kamerę nawigacyjną podczas 6. dnia misji 21 listopada 2022 r. Źródło: NASA.

Earth Rise as Seen from Orion Spacecraft
https://www.youtube.com/watch?v=jXLZakQWa6A
Źródło: NASA.

Niewidoczna z Ziemi strona Księżyca widoczna przez kamerę nawigacyjną statku Orion. Zdjęcie wykonano 22 listopada 2022 r. Źródło: NASA.

Orion na tle Księżyca podczas 8. dnia misji Artemis 1. Źródło: NASA.

Orion z widocznym jednym z czterech paneli słonecznych na tle Ziemi. Zdjęcie wykonano w 9. dniu misji. Źródło: NASA.

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/orion-juz-na-docelowej-orbicie-wokol-ksiezyca-pobije-rekord-misji-apollo-13

Orion już na docelowej orbicie wokół Księżyca. Pobije rekord misji Apollo 13.jpg

Orion już na docelowej orbicie wokół Księżyca. Pobije rekord misji Apollo 13.3.jpg

Orion już na docelowej orbicie wokół Księżyca. Pobije rekord misji Apollo 13.2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Odkryto czarną dziurę najbliższą Ziemi
2022-11-27. Ania Hansdorfer

Lista znanych nam czarnych dziur powiększyła się – nowo odkryta jest 10 razy bardziej masywna od Słońca i 1560 lat świetlnych oddalona od Ziemi. To aż dwa razy bliżej niż poprzednia uważana za nam najbliższą.
Gaia BH1 znajduje się w systemie podwójnym razem z gwiazdą podobną do naszego Słońca. Co ciekawe są od siebie oddalone o jedną jednostkę astronomiczną (149 597 871 km), czyli tyle, ile wynosi odległość Ziemi od Słońca.
Zdaniem astronomów w samej Drodze Mlecznej znaleźć można 100 milionów czarnych dziur o masie gwiazdowej – od 5 do 100 razy masywniejszych niż Słońce.
Relatywnie mały rozmiar tych ciał sprawia, że trudniej jest je wykryć, szczególnie za pomocą teleskopu (detektory fal grawitacyjnych mają więcej sukcesów w znajdowaniu fuzji z udziałem tych obiektów). Te, które są zauważalne przez naukowców, to tak zwane “rentgenowskie układy podwójne”, czyli czarne dziury, które pochłaniają materię z sąsiedniej gwiazdy w dysk akrecyjny wokół siebie. Szybko orbitujący w dysku pył i gaz emituje promieniowanie rentgenowskie, które może być zaobserwowane przez teleskopy.
Nie wszystkie czarne dziury o masie gwiazdowej aktywnie pochłaniają inne ciała. Jednak znalezienie pozostałych jest niesamowicie trudne i potrzebna jest inna strategia. Naukowcy podjęli się analizy danych zgromadzonych przez statek kosmiczny Gaia ESA (European Space Agency), który precyzyjnie określa lokalizację, prędkość i trajektorię około 2 miliardów gwiazd w Drodze Mlecznej.
Jedna z tych gwiazd to kompan Gai BH1. W jego ruchu można zauważyć nieregularność, co wskazuje na to, że coś niesamowicie masywnego o silnym polu grawitacyjnym znajduje się w pobliżu. Pomiary z Gai zasugerowały, że może być to czarna dziura, lecz potrzebne było więcej danych, aby to potwierdzić. Przeprowadzone zostały więc obserwacje sąsiedniej gwiazdy, między innymi z teleskopów Gemini North oraz Keck 1 na Hawajach i Magellan Clay oraz MPG/ESO w Chile. Wyniki tych badań pozwoliły na dokładniejsze pomiary tajemniczego obiektu i wykazały, że jest on 10 razy masywniejszy niż Słońce i orbituje środek masy układu w ciągu 186 ziemskich dni, co definitywnie potwierdza, że jest to czarna dziura. Gdyby ciało to było gwiazdą, byłoby zdecydowanie jaśniejsze, a co za tym idzie, łatwiejsze do zauważenia, a dane nie wskazywały na obecność drugiej gwiazdy w układzie.
System Gaia BH1 jest intrygujący nie tylko z powodu stosunkowo małej odległości od Ziemi (oczywiście bliskiej na kosmiczną skalę – sam spiralny dysk Drogi Mlecznej jest szeroki na 100 000 lat świetlnych). Naukowcy bowiem nie są pewni, jak obiekty te znalazły się w ich obecnym położeniu. Masa czarnej dziury wskazuje na to, że gwiazda, która się w nią zapadła, była ogromna – miała co najmniej 20 mas Słońca. Takie giganty żyją zaledwie parę milionów lat i w końcowej fazie puchną. Z tego wynika, że Gaia BH1 najprawdopodobniej pochłonęłaby swojego kompana z układu, zanim ten wyewoluował by do gwiazdy podobnej do Słońca, zakładając, że obie gwiazdy powstały w tym samym czasie. Natomiast w przypadku, gdyby przetrwał, skończyłby na mniejszej orbicie niż ta, na której porusza się teraz.
Korekta – Matylda Kołomyjec
Źródła:
•    space.com: Mike Wall; Record breaker! Newfound black hole is closest known to Earth
27 listopada 2022
International Gemini Observatory/NOIRLab/NSF/AURA/J. da Silva/Spaceengine/M. Zamani
Ilustracja, jak może wyglądać system Gaia BH1.
https://astronet.pl/wszechswiat/odkryto-czarna-dziure-najblizsza-ziemi/

Odkryto czarną dziurę najbliższą Ziemi.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Polska Akademia Umiejętności. Krajowa reprezentacja nauki
2022-11-27.
Polska Akademia Umiejętności to reprezentacja nauki polskiej, złożona z najwybitniejszych uczonych. Powstała w Krakowie – „stolicy nauki polskiej”.
Germanizacja i rusyfikacja na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów utrudniały rozwój polskiej nauki. Brakowało niezależnego państwa polskiego, oparcia dla polskiej twórczości naukowej i kulturalnej. Najlepsze warunki do ich rozwoju zaistniały dopiero w Austro-Węgrzech w czasie galicyjskiej autonomii. W tym okresie, w 1872 roku, nastąpiło przekształcenie Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w Akademię Umiejętności, która zyskała miano najważniejszej polskiej instytucji naukowej. Rozbudowując związki z uczonymi polskimi we Lwowie i Krakowie, Akademia dążyła do reprezentowania całej nauki polskiej.
Jak została uruchomiona Akademia?
Statut Akademii Umiejętności zatwierdził 16 lutego 1872 roku cesarz Franciszek Józef I. Inauguracyjne posiedzenie Akademii odbyło się 7 maja 1873 roku. Zachowano ciągłość działalności Towarzystwa Naukowego Krakowskiego. Akademia dysponowała jego majątkiem, przejęła też liczny księgozbiór, a także inne zbiory – mapy, atlasy, obrazy, monety, medale, obiekty archeologiczne i zbiory fizjograficzne. Po Towarzystwie AU odziedziczyła budynki, a główną siedzibę ukończono bezpośrednio przed I wojną światową. Wieloletnim prezesem Akademii Umiejętności był Józef Majer.
Na publicznym posiedzeniu Akademii w 1875 roku Majer stwierdził: „Instytucja nasza jest wprawdzie w Krakowie, ale nie krakowską; jest w Galicji, lecz nie galicyjską; że jest, jak być powinna, jednym z ognisk naukowych świata, wyrażającym z natury rzeczy zasób wiedzy polskiej i temu też narodowi przeważnie służącym”. Akademia bazowała na środkach od monarchii Austro-Węgierskiej. Część środków pochodziła od prywatnych mecenasów, Akademia dysponowała też niewielkiej wysokości własnymi dochodami. Opiekę nad AU sprawował cesarz. W ramach Akademii utworzono trzy Wydziały: Filologiczny, Historyczno-Filozoficzny oraz Matematyczno-Przyrodniczy.
Od 1893 roku AU zarządzała Biblioteką Polską w Paryżu. Członkowie Akademii dzielili się na „czynnych krajowych”, „czynnych zakrajowych” oraz korespondentów. Władze austriackie negatywnie odnosiły się do starań Akademii o zaliczenie do grona członków „czynnych zakrajowych” osób z terenów zaborów pruskiego i rosyjskiego. Starały się uniemożliwić rozciągnięcie zakresu działalności AU na inne niż austriacki zabory. Wynikało to z obaw przed możliwością objęcia przez Akademię patronatu nad całą nauką polską, której zaborcy solidarnie odmawiali podmiotowości, traktując jej osiągnięcia jako własne. AU nie akceptowała działań władz wiedeńskich, co znajdowało odzwierciedlenie w uznawaniu odrzuconych kandydatów za faktycznych nowych członków. Funkcjonując w realiach braku polskiej państwowości, Akademia Umiejętności zachowała w pełni polski charakter. Zdaniem Majera pełniła rolę „duchowej spójni narodu”.
Akademia w realiach niepodległej Rzeczypospolitej
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku Akademia Umiejętności zyskała nowe możliwości działania. W sposób nieskrępowany mogła wspierać i reprezentować polską twórczość naukową w kraju i poza jego granicami. Poszerzono więc nazwę, jako statutowo instytucja narodowa nazwana została Polską Akademią Umiejętności. Nadal była jednak towarzystwem naukowym ogólnym, a nie instytucją państwową.
Największe źródła dochodów PAU pochodziły z subsydiów od państwa oraz funduszy z zapisanych jej prywatnych majątków. Jednym z głównych mecenasów Akademii był arcyksiążę Karol Stefan Habsburg. Członków czynnych i członków korespondentów dzielono na krajowych i zagranicznych. W 1930 roku utworzono czwarty Wydział PAU – Lekarski. W dalszym ciągu PAU sprawowała opiekę nad Biblioteką Polską w Paryżu. Objęła również opiekę nad Stacją Naukową w Rzymie. Władze PAU przywiązywały duże znaczenie do wydawnictw – ukazywały się „Roczniki” oraz „Sprawozdania z czynności i posiedzeń”. Do zagranicznych odbiorców adresowano „Bulletin International”. Poszczególne Wydziały PAU publikowały własne „Rozprawy”.
W konsekwencji poparcia i patronatu PAU opublikowano wiele znaczących prac. Wymienić można publikacje takie jak Bibliografia Polska, Polski Słownik Biograficzny, Encyklopedia polska czy Atlas historyczny Polski. W okresie II Rzeczypospolitej szczególne zasługi w rozwoju PAU położył historyk ustroju Stanisław Kutrzeba, od 1926 do 1939 roku jako sekretarz generalny, a następnie – do 1946 roku – prezes. Jednym ze świadectw rozwoju PAU była wzrastająca liczba jej członków. W sierpniu 1939 roku Akademia posiadała 174 członków czynnych oraz 156 członków korespondentów. Wśród czynnych było 73 zagranicznych, a w gronie korespondentów liczba zagranicznych członków wyniosła 37 osób.
Walka o przetrwanie – PAU w okresie niemieckiej okupacji
W konsekwencji Sonderaktion Krakau w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen znalazło się wielu członków PAU. Okupacyjne władze niemieckie zablokowały możliwość działania PAU, przygotowując powołanie Instytutu Niemieckich Prac na Wschodzie. Za istotne członkowie PAU uważali podejmowanie działań mających na celu uchronić dobra kultury przed wywózką do Niemiec. W wyniku wojny Akademia poniosła znaczące straty osobowe – zmarło kilkudziesięciu jej członków.
Wobec ideologicznej presji władz komunistycznych
Po II wojnie światowej Polska Akademia Umiejętności napotkała na kolejne trudności, wynikające z ideologicznej niechęci władz komunistycznych. Utraciła większość wpływów z dawniej posiadanych majątków. W wymiarze propagandowym PAU była zwalczana przez prasę. Równolegle na Akademię wywierała nacisk biurokracja ministerialna – wskazująca na konieczność jej zreformowania zgodnie z sowieckimi wzorcami. Patronat nad tymi naciskami sprawował Jakub Berman. Rzeczywistym celem komunistów było zniszczenie tradycji Polskiej Akademii Umiejętności, prowadzące do podporządkowania władzy twórczości naukowej i kulturalnej. PAU opierała się presji – uzyskując poparcie środowiska naukowego. W odpowiedzi władze zwiększyły presję finansową, cenzuralną i wydawniczą. Wstrzymano druk Polskiego Słownika Biograficznego oraz Encyklopedii Polskiej. Utrudniano Polskiej Akademii Umiejętności uczestnictwo w międzynarodowym życiu naukowym.
W 1951 roku powstała Polska Akademia Nauk. Ta państwowa instytucja miała zastąpić Polską Akademię Umiejętności i Towarzystwo Naukowe Warszawskie. Do PAN trafiły, będące wcześniej przy PAU, placówki badawcze, wydawnictwa, zbiory, pamiątki i majątki.
Dr Mateusz Hübner
Instytut Historii Nauki PAN, Pracownia Naukoznawstwa
Kraków, 1948-10-25. W dniach 25-27 października trwały uroczyste obchody 75-lecia istnienia Polskiej Akademii Umiejętności. Fot. PAP/CAF
https://nauka.tvp.pl/63917946/polska-akademia-umiejetnosci-krajowa-reprezentacja-nauki

Polska Akademia Umiejętności. Krajowa reprezentacja nauki.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kraje Afryki i Azji chcą wysłać astronautów do Chińskiej Stacji Kosmicznej

2022-11-27. Filip Mielczarek
Tego nie spodziewali się nawet Chińczycy. Wiele krajów świata wysłało do Pekinu zapytanie, czy planują otwarcie swojej Chińskiej Stacji Kosmicznej dla astronautów spoza Chin. Rząd zapowiada, że jak najbardziej.

W przemyśle kosmicznym dzieje się historia. Otóż na ziemskiej orbicie ludzkość posiada już dwie stacje kosmiczne. Dotychczas wszystkie loty orbitalne odbywały się na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, która jest wspólnym dziełem USA, Rosji i wielu krajów Europy. Tymczasem w przyszłym roku do gry wejdzie również nowy chiński kosmiczny przybytek.

Wiele krajów świata chce bowiem zacząć wysyłać swoich astronautów na pokład Chińskiej Stacji Kosmicznej o nazwie Tiangong. Powoli nabiera ona kształtów i za pół roku zmieni się ona z placówki krajowej w międzynarodową. Obecnie składa się ona już z trzech połączonych ze sobą modułów: Tianhe, Wentian i Mengtian. Na ich pokładzie może na co dzień przebywać 6 astronautów, ale Chińska Agencja Kosmiczna zamierza powiększyć przestrzeń dla większej ilości załogantów.

Chińska Stacja Kosmiczna otwarta na astronautów z Afryki
Chiński kosmiczny dom jest już w pełni operacyjny, co oznacza, że może tam bez przerwy przebywać kilkuosobowa załoga. Już 29 listopada w kierunku stacji uda się statek załogowy Shenzhou-15, na którego pokładzie znajdzie się trzech astronautów. Dołączą oni do obecnej tam, również trzyosobowej załogi Shenzhou-14 i ich docelowo zastąpią. W ostatnich miesiącach Chińczycy wykonali pomyślne spacery kosmiczne. Co ciekawe, wśród "spacerowiczów" była również kobieta.
Władze Chin zapowiedziały, że jak najbardziej są otwarte na międzynarodową współpracę. Placówka kosmiczna ma być bowiem przedsięwzięciem międzynarodowym, podobnie jak jest to od zawsze w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W najbliższym czasie możemy oczekiwać, że na pokładzie będą pojawiali się nie tylko taikonauci, ale również drzwi otworzą się dla obywateli reszty krajów azjatyckich, afrykańskich, a nawet europejskich.

Chińska Stacja Kosmiczna ma w zamyśle być placówką eksperymentalno-badawczą. Podobnie jak na ISS, będą tam prowadzone przez rząd, armię i prywatne firmy najróżniejsze badania z dziedziny najnowszych technologii elektronicznych czy medycyny. Kosmiczny dom ma też przygotować Chiny do lotu na Księżyc i planetoidy czy nawet na Marsa.

Kraje Afryki chcą wysłać astronautów do Chińskiej Stacji Kosmicznej /CNSA/123 RF /materiały prasowe
INTERIA

https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-kraje-afryki-i-azji-chca-wyslac-astronautow-do-chinskiej-sta,nId,6432018

Kraje Afryki i Azji chcą wysłać astronautów do Chińskiej Stacji Kosmicznej.jpg

Kraje Afryki i Azji chcą wysłać astronautów do Chińskiej Stacji Kosmicznej 2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak on to uchwycił? Niewiarygodne zderzenie galaktyk okiem Hubble’a

2022-11-27. Daniel Górecki
W ostatnich miesiącach nasza uwaga zwrócona jest najczęściej na Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który regularnie dostarcza nam spektakularnych obrazów kosmosu, ale Hubble też nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

NASA udostępniła jedno z najnowszych zdjęć wykonanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a, które udowadnia, że ma on jeszcze wiele do zaoferowania, chociaż w ostatnim czasie cała uwaga skupiona jest na jego młodszym koledze, czyli teleskopie Webba. Możemy na nim podziwiać kosmiczne zjawisko zwane zderzeniem galaktyk, do którego dochodzi, kiedy dwie lub więcej galaktyk zbliżają się lub nachodzą na siebie. Proces taki trwa zwykle setki milionów lat i często prowadzi do połączenia się galaktyk w jedną.
Połączenie galaktyk Arp-Madore 417-391 okiem Hubble’a
A mowa o galaktycznej fuzji nazwanej Arp-Madore 417-391. Arp-Madore jest zbiorem szczególnie osobliwych galaktyk i obejmuje zbiór zarówno subtelnie oddziałujących na siebie galaktyki, jak również takich zderzających się bardziej spektakularnie. Arp-Madore 417-391, znajdujące się ok. 670 milionów lat świetlnych od Ziemi, w konstelacji Eridanus na południowej półkuli niebieskiej, jest zdecydowanie jednym z tych drugich.
Na zdjęciu widzimy dwie galaktyki, które zostały zniekształcone przez grawitację i skręcone w kolosalny pierścień, z jądrami znajdującymi się bardzo blisko siebie
- komentuje zdjęcia ESA.

Aby udokumentować to zdarzenie, teleskop Hubble’a użył swojej Zaawansowanej Kamery Przeglądowej (ACS), czyli instrumentu zoptymalizowanego do polowania na galaktyki i gromady galaktyk. NASA wyjaśnia też, że fotografia pochodzi z kolekcji, której celem było utworzenie listy intrygujących obiektów do dalszych obserwacji za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, a także teleskopów naziemnych.
I choć od tego zdjęcia Hubble’a trudno oderwać wzrok, to warto pamiętać, że ponad 30-letnia kariera teleskopu powoli dobiega końca. W ostatnich latach wiele razy ulegał awariom systemowym, a na skutek jednej z ubiegłego roku przeszedł w tryb awaryjny, co skutkowało ok. miesięczną przerwą w pracy i oczekuje się, że w latach 2030-2040 spadnie na Ziemię.

Spekatkularne zderzenie galaktyk Arp-Madore 417-391 w obiektywie Hubble’a /ESA/Hubble & NASA, Dark Energy Survey/DOE/FNAL/DECam/CTIO/NOIRLab/NSF/AURA, J. Dalcanton /domena publiczna

INTERIA
https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-jak-on-to-uchwycil-niewiarygodne-zderzenie-galaktyk-okiem-hu,nId,6437576

 

Jak on to uchwycił Niewiarygodne zderzenie galaktyk okiem Hubble’a.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rentgenowski satelita IXPE pomaga w rozwiązaniu 40-letniej zagadki
2022-11-27.
Dzięki satelicie IXPE astronomowie uzyskali dane pozwalające lepiej wyjaśnić, w jaki sposób przyspieszane są cząstki w dżetach wystrzeliwanych przez blazary. Wyniki badań przedstawiły „Nature” oraz NASA.
Blazary należą do najjaśniejszych obiektów w kosmosie. Składają się z supermasywnej czarnej dziury zasilanej krążącą wokół niej w dysku materią oraz dwóch potężnych dżetów po obu stronach, prostopadłych do płaszczyzny dysku. Blazary są szczególnie jasne, ponieważ jeden z ich dżetów skierowany jest prosto w stronę Ziemi.
Od kilkudziesięciu lat naukowcy zastanawiali się, w jaki sposób cząstki w dżetach blazarów przyspieszane są do tak wysokich energii. Jak wskazują naukowcy, dzięki dokonanym pomiarom można było dla tej klasy obiektów po raz pierwszy uzyskać bezpośrednie porównanie z modelami opracowanymi na podstawie obserwacji w innych zakresach promieniowania.
Obserwatorium IXPE potrafi mierzyć polaryzację w zakresie promieniowania rentgenowskiego. Polaryzacja to cecha światła (fali elektromagnetycznej) opisująca związek pomiędzy kierunkiem rozchodzenia się fali, a kierunkiem oscylacji. IXPE mierzy średni kierunek i intensywność pola elektrycznego fal promieniowania rentgenowskiego. Tego typu pomiary nie są możliwe z powierzchni Ziemi, bowiem atmosfera nie przepuszcza promieniowania rentgenowskiego z kosmosu.
Badacze z zespołu, którym kierował Yannis Liodakis z Finnish Centre for Astronomy with ESO (FINCA), przeprowadzili obserwacje blazara Markarian 501, widocznego na niebie w gwiazdozbiorze Herkulesa. Znajduje się on w centrum dużej galaktyki eliptycznej. Obserwacje prowadzono przez trzy dni na początku marca 2022 roku, a następnie powtórzono po dwóch tygodniach. Dodatkowo korzystano też z innych teleskopów kosmicznych i naziemnych, tak aby mieć dane zarówno z zakresu rentgenowskiego, jak i radiowego czy widzialnego.
Okazało się, że promieniowanie rentgenowskie od blazara jest bardziej spolaryzowane niż w zakresie widzialnym, które z kolei jest bardziej spolaryzowane niż fale radiowe. Natomiast kierunek polaryzacji jest taki sam we wszystkich zakresach promieniowania i jest zgodny z kierunkiem dżetu.
Po porównaniu nowych danych z modelami teoretycznymi, najlepiej pasuje wyjaśnienie, iż cząstki w dżecie przyspieszane są przez falę uderzeniową powstającą, gdy coś porusza się w szybciej niż dźwięk w otaczającym ośrodku. Przykładem takiego zjawiska jest fala uderzeniowa przy samolotach lecących z prędkością naddźwiękową w ziemskiej atmosferze.
Zagadką pozostaje skąd biorą się fale uderzeniowe w dżecie. Według przypuszczeń może pochodzić od zaburzeń przepływu strumienia dżetu, które powodują, że jego fragmenty stają się naddźwiękowe. Może to wynikać ze zderzeń wysokoenergetycznych cząstek z dżetem albo z gwałtownych zmian ciśnienia na granicach dżetu.
Gdy przez dany obszar przechodzi fala uderzeniowa, pole magnetyczne staje się silniejsze i rosną energie cząstek. Cząstki poruszają się na zewnątrz i emitują promieniowania rentgenowskie, ponieważ mają bardzo wysokie energie. Przemieszczając się dalej tracą energię i zaczynają emitować w mniej energetycznych zakresach promieniowania, widzialnym i radiowym. Jako porównanie naukowcy wskazują wodospady, w których woda staje się bardziej turbulentna po przepłynięciu przez wodospad. W przypadku dżetu w blazarze turbulencje powodowane są natomiast przez pole magnetyczne.
Satelita Imaging X-ray Polarimetry Explorer (IXPE) został wystrzelony 9 grudnia 2021 roku i krąży na orbicie okołoziemskiej. Jest to projekt realizowany we współpracy pomiędzy NASA i Włoską Agencją Kosmiczną. (PAP)
cza/ ekr/
Ilustracja pokazującą falę uderzeniową w dżecie blazara. Źródło: NASA/Pablo Garcia.

Ilustracja pokazującą falę uderzeniową w dżecie blazara. Źródło: NASA/Pablo Garcia.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94485%2Crentgenowski-satelita-ixpe-pomaga-w-rozwiazaniu-40-letniej-zagadki.html

Rentgenowski satelita IXPE pomaga w rozwiązaniu 40-letniej zagadki.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Za kilka dni startuje pierwszy kurier księżycowy. Prywatna firma dostarczy łazik
2022-11-27. Radek Kosarzycki
Już w środę, 30 listopada w kierunku Księżyca wystartuje szczególna misja kosmiczna. Japoński lądownik księżycowy Hakuto-R nie jest dziełem żadnej agencji kosmicznej. To dzieło japońskiej prywatnej firmy ispace, która ma ambicje zostać pierwszym kosmicznym kurierem. Już za kilka miesięcy może stać się on pierwszym komercyjnym lądownikiem na powierzchni Księżyca.
Start misji zaplanowany jest na środę, 30 listopada o godzinie 9:39 polskiego czasu. Wtedy to rakieta Falcon 9 startująca z Bazy Sił Kosmicznych na Przylądku Canaveral na Florydzie wyniesie lądownik w podróż na Księżyc. Lot do Srebrnego globu potrwa co najmniej cztery miesiące. Próby lądowania można zatem spodziewać się najwcześniej w kwietniu 2023 r.
To jednak nie wszystko!
Samo lądowania Hakuto-R jest oczywiście ważne, ale nie jest to jedyny cel misji. Jeżeli lądowanie się powiedzie, na powierzchnię Księżyca z lądownika wyjedzie czterokołowy łazik Rashid przygotowany przez inżynierów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Zadaniem łazika będzie zbadanie ładunków elektrycznych na powierzchni Księżyca. Czas jego misji zaplanowano a jeden dzień księżycowy, czyli 14 dni ziemskich. Po tym czasie, gdy w miejscu lądowania (krater Atlas) zapadnie noc, Rashid nie będzie miał już możliwości czerpania energii słonecznej do zasilania i zakończy swoją misję.
Rynek księżycowych kurierów
Podbojem Księżyca interesuje się coraz więcej podmiotów prywatnych. Warto tutaj chociażby wspomnieć o firmie Astrobotic, która podąży w ślady ispace jeszcze zanim Hakuto-R doleci na Księżyc. Już w marcu bowiem, czyli na miesiąc przed lądowaniem Rashida, w kierunku Księżyca wystartuje zbudowany przez Astrobotic lądownik Peregrine. Także w pierwszym kwartale 2023 r. w kierunku Księżyca powinien wystartować lądownik Nova-C przygotowany przez inną prywatną firmę Intuitive Machines.


三井住友海上公式チャンネル

https://www.youtube.com/watch?v=sWzhrgBd_Zg

HAKUTO-R Lander for Mission 1
https://www.youtube.com/watch?v=abu50hzfjUc

A new fleet of Moon landers will set sail next year, backed by private companies
https://www.youtube.com/watch?v=h19abrLvAos

https://spidersweb.pl/2022/11/hakuto-r-ladownik-ksiezycowy.html

Za kilka dni startuje pierwszy kurier księżycowy. Prywatna firma dostarczy łazik.jpg

Za kilka dni startuje pierwszy kurier księżycowy. Prywatna firma dostarczy łazik2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rodzące się gazowe olbrzymy mogą kryć się w dysku pyłowym
2022-11-27,
Skupiska materii w dysku protoplanetarnym rzucają zimny cień, który może wpływać na rozwój niektórych planet.
Dyski protoplanetarne, będące żłobkami dla nowych planet to spłaszczone obszary gazu i pyłu, które obracają się wokół nowo powstałych gwiazd. Z takiego dysku narodziła się Ziemi i inne planety Układu Słonecznego.

Teraz Satoshi Ohashi z RIKEN Star and Planet Formation Laboratory, pierwszy autor artykułu, oraz jego współpracownicy badali dysk protoplanetarny w jednym z najbliższych Ziemi regionów gwiazdotwórczych.

Korzystając z danych z Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) w Chile i Jansky Very Large Array (VLA) w Nowym Meksyku, stwierdzili, że dysk ma szerokość 80–100 jednostek astronomicznych.

Dysk jest niestabilny i zapada się w regionie oddalonym o 20 j.a. od swojej młodej gwiazdy. VLA zidentyfikował wcześniej kilka skupisk materii w tym samym obszarze, a ich powstawanie może być napędzane przez tę niestabilność grawitacyjną.

Te skupiska mogą być prekursorami gazowych olbrzymów, ponieważ są masywne i gęste – mówi Ohashi. Jeżeli ta identyfikacja jest poprawna, oznaczałoby to, że formowanie się planet może rozpocząć się zaskakująco wcześnie w dysku protoplanetarnym.

Naukowcy zmierzyli również temperaturę pyłu w różnych częściach dysku. Dysk jest ogrzewany przez promieniowanie gwiazdy, więc temperatura powinna stopniowo spadać przy większych odległościach od gwiazdy.

Pył w pobliżu gwiazdy może osiągnąć stosunkowo wysoką temperaturę -193 °C. Ale po drugiej stronie skupisk temperatura pyłu gwałtownie spada. Sugeruje to, że skupiska blokują promieniowanie gwiazdy, schładzając pył w ich cieniu. W najbardziej zewnętrznych częściach dysku temperatura pyłu spada do około -263 °C – zaledwie 10 stopni powyżej zera bezwzględnego.

To zacienione, zimne środowisko może wpływać na skład chemiczny planet, które tworzą się w zewnętrznych obszarach dysku, mówi Ohashi.

To odkrycie może pomóc astrofizykom zrozumieć pochodzenie lodowych planet takich jak Uran i Neptun, które krążą wokół naszego własnego Słońca. Sugeruje się również, że nasz Układ Słoneczny utworzył w przeszłości zacieniony region – mówi Ohashi.

Zespół ma teraz nadzieję obserwować inne dyski protoplanetarne, z większą rozdzielczością przestrzenną i czułością, aby ocenić, czy ten efekt cieniowania jest powszechny.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
RIKEN

Urania
Wygenerowany komputerowo obraz przedstawiający ciemny dysk protoplanetarny widziany pod kątem 90° do dżetów (pomarańczowe) wystrzeliwanych z biegunów młodej gwiazdy. Źródło: Mark Garlick/Science Photo Library.

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2022/11/rodzace-sie-gazowe-olbrzymy-moga-kryc.html

Rodzące się gazowe olbrzymy mogą kryć się w dysku pyłowym.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dragon CRS-26 na ISS
2022-11-28.Krzysztof Kanawka
Kolejna misja logistyczna do ISS.
Rakieta Falcon 9 wyniosła 26 listopada bezzałogowy pojazd Dragon do misji logistycznej CRS-26. Dzień później Dragon dotarł do ISS.
Start misji logistycznej CRS-26 nastąpił 26 października o godzinie 19:20 CET. Start nastąpił z wyrzutni LC-39A. Pierwszy stopień rakiety Falcon 9 po wykonaniu pracy z powodzeniem wylądował na platformie morskiej.
Dzień później Dragon dotarł do ISS. Cumowanie do Stacji nastąpiło 27 listopada około godziny 13:39 CET. Dragon dostarczył do ISS około 3500 kg ładunku, zapasów, części zamiennych oraz eksperymentów naukowych. Dragon pozostanie na ISS przez około półtora miesiąca.
Był to 165 start rakiety orbitalnej w 2022 roku. Ten rok jest rekordowy pod względem ilości startów rakiet – zaś firma SpaceX jest odpowiedzialna za około 1/3 wszystkich startów rakiet.
(NASA)
CRS-26 Mission
https://www.youtube.com/watch?v=1xCrWbJQXgE

https://kosmonauta.net/2022/11/dragon-crs-26-na-iss/

 

Dragon CRS-26 na ISS.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy Ziemia zostanie pochłonięta przez Słońce? – o ewolucji gwiazd
2022-11-28. Kinga Wysocka
Skąd się biorą czarne dziury, gwiazdy neutronowe czy mgławice? Są to bardzo częste pytania, na które odpowiedź znajduje się w ewolucji gwiazd. Zależnie od swojej masy gwiazdy rozwijają się w inny sposób oraz inaczej umierają. Tak, gwiazdy także umierają.  
Zacznijmy jednak od powstawania gwiazd. Są to kule bardzo gorącego gazu, które powstały w skupiskach gazu, czyli mgławicach. Znajdują się tam cząsteczki wielu pierwiastków, ale głównie wodoru. Najpierw dwa atomy zaczynają wokół siebie krążyć, co wytwarza przyciąganie grawitacyjne, dlatego ilość atomów rośnie. Z czasem tworzy się ciało wielkości planety, a potem gwiazdy. Cały czas działa na nie rosnąca wraz z przyrostem masy siła grawitacji, która kompresuje środek formującego się ciała, tworząc jądro – wtedy powstaje protogwiazda. Protogwiazda to ciało, w którym nie zachodzą jeszcze procesy termojądrowe. Dookoła niego powstaje dysk akrecyjny, który dostarcza do jądra wodoru oraz dysk protoplanetarny – jest to miejsce, gdzie potem mogą powstać planety.  
Następnie powstaje gwiazda typu T Tauri, czyli w jądrze jest już prawie wystarczająco dużo wodoru, aby zaczął się proces fuzji termojądrowej. Tę część procesu charakteryzuje bardzo silny wiatr słoneczny oraz wyrzuty materii z biegunów gwiazdy, które pozwalają pozbyć się momentu pędu. Pęd przedstawiony jest wzorem  , czyli iloczynem m – masy, v – prędkości i r – promienia, na którym rozproszona jest masa. Gdy przez siłę grawitacji masa jest kompresowana, czyli r się zmniejsza, m pozostaje takie samo, dlatego prędkości obrotu wokół własnej osi musi się zwiększyć. Właśnie przez to występują tak silne wiatry słoneczne oraz wyrzuty energii przy powstawaniu gwiazd. Gdy do jądra zostanie dostarczona wystarczająca ilość wodoru i ciśnienie będzie wystarczająco duże, zacznie się fuzja termojądrowa i powstanie gwiazda.
Co się stanie później, zależy od masy gwiazdy. Lekkie i średnie gwiazdy, między innymi Słońce, najpierw wykorzystują wodór w jądrze, który łączy się na początku w cięższe izotopy, a potem w hel. Podczas tego procesu gwiazda zostaje takich samym rozmiarów i wagi przez miliardy lat. W tej fazie jest obecnie nasze Słońce. Następnie, gdy zostaną już tylko resztki wodoru, gwiazda zacznie się zwiększać, a jądro zmniejszać, zwiększając swoją temperaturę. Gdy rozgrzeje się wystarczająco, aby zachodziła fuzja cięższych pierwiastków, zewnętrzne warstwy gwiazdy znowu się kurczą i zaczyna zachodzić łączenie się helu w węgiel, potem tlen. W tym czasie gwiazda pulsuje.
Na końcu w jądrze zostanie głównie tlen i węgiel z małą otoczką helu i wodoru, a gwiazda jest za mała, żeby w jądrze wywrzeć większe ciśnienie, dlatego nie ma możliwości dalszego spalania i wydzielania energii. Resztką swoich zasobów gwiazda wypycha zewnętrzne warstwy i powstaje mgławica planetarna – wtedy zostanie pochłonięta Ziemia. W centrum powstałej mgławicy zostanie jądro, które z czasem stanie się białym karłem. Natomiast z gazu w mgławicy planetarnej znów będą mogły powstawać gwiazdy i cały cykl się powtórzy.
Życie masywniejszych gwiazd jest dużo bardziej dynamiczne i znacznie krótsze. Zaczyna się jednak tak samo – od spalania wodoru. Proces ten jednak trwa dużo krócej z powodu wyższych temperatur panujących w jądrze, około 10 milionów lat. Gdy wodoru zostanie już mało, zewnętrzne warstwy gwiazdy zaczną się rozszerzać, a jądro kurczyć. Wtedy ponownie zacznie się fuzja cięższych pierwiastków: hel w węgiel, potem tlen, neon, krzem i na końcu żelazo.
Do tego momentu były to reakcje endoenergetyczne, co oznacza, że gwiazda wydzielała energię. Reakcje fuzji cięższych pierwiastków są reakcjami egzoenergetycznymi, czyli potrzebują energii, którą gwiazda nie dysponuje. Dlatego w tym momencie w jądrze przestają zachodzić procesy fuzji termojądrowej, najlżejsze pierwiastki są na zewnętrznych warstwach jądra, a najcięższe w centrum.
Siła grawitacji przezwycięża siłę wywołaną przez ciśnienie, dlatego w mniej niż sekundę kompresuje ona wszystko do bardzo małej objętości i następuje wybuch supernowej, który jest jaśniejszy niż cała galaktyka, w której następuje.
To, co zostaje po wybuchu, zależy od masy gwiazdy. Gdy masa przekracza 1,4 masy Słońca, tak zwaną Granicę Chandrasekhara, następuje wybuch. Gdy jej masa jest mniejsza niż 3 masy Słońca, podczas wybuchu supernowej grawitacja zwiększa coraz bardziej ciśnienie w jądrze do tego stopnia, że protony i elektrony łączy się w neutrony. Można przypuszczać, że zapadanie trwałoby w nieskończoność, jednak istnieje siła powstrzymująca wynikająca z ciśnienia degeneracji, czyli maksymalnego ciśnienia, które można osiągnąć. Sprawia to, że gwiazda nie zapada się dalej, a siły się równoważą.
Jeżeli masa gwiazdy przekracza 3 masy Słońca, w centrum powstaje osobliwość, czyli punkt o nieskończonej gęstości – centrum czarnej dziury. Granicą czarnej dziury widoczną dla nas jest horyzont zdarzeń, czyli miejsce, skąd światło nie może uciec z powodu silnej grawitacji.
Korekta – Matylda Kołomyjec
Źródła:
•    The Life and Death of Stars: White Dwarfs, Supernovae, Neutron Stars, and Black Holes
28 listopada 2022

•    Star Formation
28 listopada 2022

•    Star Formation | Center for Astrophysics
28 listopada 2022

•    Astronomers get rare peek at early stage of star formationAstronomers get rare peek at early stage of star formation
28 listopada 2022

•    The life cycle of low mass stars
28 listopada 2022

•    Late stages of stellar evolution for high-mass stars
28 listopada 2022

•    Life cycle of stars
28 listopada 2022

•    Magnetar - neutron star in deep space
28 listopada 2022

•    Travelling to a Black Hole
28 listopada 2022
Obrazek przedstawia cykl powstawania gwiazd. Źródło: NRAO
brazek przedstawia powstawanie mało masywnych gwiazd. Źródło: Nate-the great
Obrazek przedstawia jadro masywnej gwiazdy pod koniec jej życia. Widać na nim wartwy poszczególnych pierwiastków. Źródło: Michael Richmond
Obrazek przedstawia krok po kroku cykl życia gwiazd w formie diagramu. Źródło: Mr Toogood

Obrazek przedstawia gwiazdę neutronową. . Źródło Peter Jurik
Obrazek przedstawia czarną dziurę Źródło Robert Visscher
https://astronet.pl/autorskie/czy-ziemia-zostanie-pochlonieta-przez-slonce-o-ewolucji-gwiazd/

Czy Ziemia zostanie pochłonięta przez Słońce – o ewolucji gwiazd .jpg

Czy Ziemia zostanie pochłonięta przez Słońce – o ewolucji gwiazd 2.jpg

Czy Ziemia zostanie pochłonięta przez Słońce – o ewolucji gwiazd 3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Plankton opanował południowy Atlantyk. To prawdziwa fabryka biomasy. Zobacz to na niezwykłym zdjęciu
2022-11-28. Autor: as//rzw Źródło: Copernicus, NASA Earth Observatory, tvnmeteo.pl


Zakwit fitoplanktonu pokrył część południowego Oceanu Atlantyckiego. Zjawisko objęło swoim zasięgiem ponad 600 tysięcy kilometrów kwadratowych - znacznie więcej, niż zazwyczaj obserwuje się o tej porze roku. Widać to na niezwykłym zdjęciu z satelity. Eksperci tłumaczą, że wiosna i lato na półkuli południowej to najlepszy czas dla tych niewielkich organizmów.
Zakwity mórz i oceanów mają różne przyczyny. W przypadku Morza Bałtyckiego są one najczęściej powiązane z dopływem wód rzecznych, które niosą ze sobą duże ilości substancji odżywczych i doprowadzają do przeżyźnienia morskich fal. Nieco inaczej wygląda sytuacja w głębszych akwenach, gdzie wzrost planktonu na ogromną skalę może napędzać cyrkulacja wód oceanicznych.

Takie gigantyczne zakwity pojawiły się w południowej części Oceanu Atlantyckiego.
Listopad pod znakiem planktonu
Satelita europejskiego programu Copernicus Sentinel-3 uchwycił liczne zakwity roślinnego planktonu u wybrzeży południowoamerykańskiego archipelagu Falklandów-Malwinów. W tym rejonie Atlantyku regularnie obserwuje się zakwity rozciągające się na setki kilometrów kwadratowych.
Uchwycone na zdjęciu zjawisko jest jednak szczególnie duże - ma powierzchnię ponad 600 tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli więcej, niż na przykład powierzchnia Madagaskaru. Tak dużych listopadowych zakwitów nie odnotowano na południowym Atlantyku od 2008 roku.
Co sprzyja zakwitom?
Według ekspertów NASA, miejscową wiosną i latem (czyli polską jesienią i zimą) u wybrzeży Patagonii panują szczególnie dobre warunki dla fitoplanktonu. Rzeki dostarczają składniki odżywcze z lądu do oceanu. Innym ich źródłem jest pył z Patagonii, transportowany przez podmuchy zachodniego wiatru.
Na zakwity fitoplanktonu wpływa również cyrkulacja oceaniczna, szczególnie zaś zetknięcie się mas wody o różnych temperaturach, zasoleniu i zawartości składników odżywczych. W tym rejonie ciepłe, słone fale tropikalne spotykają się z chłodniejszymi wodami płynącymi z Oceanu Południowego.
Mieszanie się wody może natomiast wynosić w górę składniki odżywcze z głębszych partii oceanu na powierzchnię, gdzie fitoplankton ma dużo światła słonecznego, co napędza jego wzrost.

Autor:as//rzw
Źródło: Copernicus, NASA Earth Observatory, tvnmeteo.pl
Źródło zdjęcia głównego: European Union, Copernicus Sentinel-3 imagery
Gigantyczny zakwit na południowym Atlantyku European Union, Copernicus Sentinel-3 imagery

https://tvn24.pl/tvnmeteo/swiat/poludniowy-atlantyk-gigantyczne-zakwity-fitoplanktonu-co-jest-ich-przyczyna-6240109

Plankton opanował południowy Atlantyk. To prawdziwa fabryka biomasy. Zobacz to na niezwykłym zdjęciu.jpg

Plankton opanował południowy Atlantyk. To prawdziwa fabryka biomasy. Zobacz to na niezwykłym zdjęciu2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza w Polsce (druga w Europie) w pełni żeńska załoga rozpoczyna analogową misję kosmiczną
2022-11-28. Astronomia24
28 listopada 2022 roku rozpoczyna się projekt DEMETER: Pierwsza w Polsce (druga w Europie), żeńska analogowa misja kosmiczna. W skład pierwszej, w całości złożonej z kobiet załogi wchodzą studentki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Organizatorami symulacji są Analog Astronaut Training Center oraz Centrum Technologii Kosmicznych AGH. Swoim patronatem wydarzenie objęła Polska Agencja Kosmiczna.
Wyjątkowa, bo w całości żeńska symulacja misji kosmicznej skupi się na eksperymentach związanych z produkcją żywności w układach odizolowanych, optymalizacją zużycia wody oraz analizą dynamiki grupy i aspektów psycho-fizjologicznych kobiet. Członkinie załogi to studentki AGH studiujące na kierunkach Inżynieria Biomedyczna oraz Fizyka Medyczna, zrzeszone w Kole Naukowym AstroBio AGH przy Centrum Technologii Kosmicznych. Misja DEMETER będzie 55 symulacją misji kosmicznej w historii organizowanych misji w Polsce.

Jak mówi dr Agata Kołodziejczyk, astrobiolożka, jedna z organizatorek symulacji:
„Ponieważ misje organizowane przez Analog Astronaut Training Centre są̨ wystandaryzowane pod względem zbierania danych fizjologicznych i psychologicznych, jesteśmy ogromnie ciekawi wyników tej misji, zarówno od strony dynamiki grupy, jak i zmian zachodzących w organizmach kobiet pod wpływem izolacji i zmienionego środowiska życia. Zależy nam bardzo aby pierwsza w Europie misja kobiet odbyła w Polsce mając na względzie przyszłe projekty ESA z dziedziny habitatów i życia poza Ziemią”
Pozyskane wyniki badań będą analizowane przez zespół naukowców współpracujących z AATC i CTK AGH. Dodatkowo zostaną przekazane do analiz studentom relizującym badania w ramach konsorcjum UNIVERSEH – Europejskiego Uniwersytetu dla Ziemi i Ludzkości.
Badania związane z pozyskiwaniem żywności w układach odizolowanych, a także analiza zmian zachodzących w organizmach kobiet przebywających w izolacji, to elementy, których badanie jest niezwykle istotne dla długotrwałych lotów kosmicznych. Niezmiernie cieszę się, że to właśnie ta misja może być realizowana w partnerstwie z Centrum Technologii Kosmicznych”

O dużej wadze misji świadczy także fakt, że została ona objęta patronatem Polskiej Agencji Kosmicznej. Symulacja potrwa 7 dni.
Źródło: socialsky.pl
Załoga misji DEMETER
fot. socialsky.pl

Załoga misji DEMETER
fot. socialsky.pl

Emblemat misji DEMETER
fot. socialsky.pl

https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=1266

Pierwsza w Polsce (druga w Europie) w pełni żeńska załoga rozpoczyna analogową misję kosmiczną.jpg

Pierwsza w Polsce (druga w Europie) w pełni żeńska załoga rozpoczyna analogową misję kosmiczną2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Asteroidy – recenzja książki
2022-11-28. Anna Wizerkaniuk

Asteroidy. Jak miłość, strach i chciwość zadecydują o naszej przyszłości w kosmosie to jedna z najnowszych pozycji poświęconych tematyce kosmicznej od wydawnictwa Copernicus Center Press. Tematyka książki może zdziwić – w końcu asteroidy (nazywane też zamiennie planetoidami) są jednymi z najmniej ciekawych obiektów w Układzie Słonecznym, ale bez wątpienia jest to powiew świeżości i odskocznia od książek popularnonaukowych poświęconych czarnym dziurom, ciemnej materii i ogólnie pojętej kosmologii.
W swojej ponad 400 stronicowej książce Martin Elvis, z zawodu astrofizyk, który porzucił ciemną materię, by zająć się właśnie planetoidami, przybliża nam te obiekty i opowiada, jak możemy je wykorzystać, rozwijając górnictwo kosmiczne w celu uzupełnienia surowców, występujących na Ziemi w ograniczonych ilościach. Asteroidy to owoc jego przemyśleń nad marzeniami ludzi o podboju kosmosu i wykorzystania go do zaspokojenia takich uczuć jak miłości do nauki i poznawania otaczającego nas świata, strachu przed katastrofą i śmiercią, a także chciwości i chęci zaspokojenia potrzeb, by zapewnić sobie lepsze życie.
I tak w oparciu na tych trzech odczuciach Elvis opowiada o tym, czym są asteroidy, do jakich katastrof doszło z ich udziałem, jak Ziemia przygotowuje się do obrony planetarnej przed potencjalnym zagrożeniem i jakie korzyści możemy czerpać, jeśli podejmiemy się kosmicznego górnictwa, zaczniemy wydobywać surowce z planetoid i czy taka działalność jest w ogóle opłacalna. Jednak autor nie ogranicza się tylko i wyłącznie do tych małych ciał niebieskich, ale poświęca też znaczną część książki na omówienie możliwości na ekspansję w kosmosie w najbliższych latach, jakie dostarcza sektor prywatny. Choć dla osób zaznajomionych z obecnymi wydarzeniami astronautycznymi, przedstawiony stan może nie być niczym zaskakującym, ale Elvis stara się podejść do tego tematu z nieco innej perspektywy, skupiając się na tym, co większy dostęp do przestrzeni kosmicznej i stanu mikrograwitacji może dać w opracowaniu czy ulepszaniu technologii, w przypadku których na Ziemi mogliśmy już osiągnąć szczyt możliwości. Dodatkowo nie waha się też poruszyć zagadnienia dość odległego astronomii, bo sytuację prawną w kosmosie, która nie zmieniła się zbytnio od pierwszych lotów poza Ziemię. W końcu wraz ze wzrostem naszej obecności w przestrzeni kosmicznej będzie się rodziła potrzeba przeciwdziałania kradzieżom i kosmicznemu piractwu. Okazuje się, że tak jak na naszej planecie, problem ten nie jest taki prosty do rozwiązania.
Czytając Asteroidy, nie sposób nie zauważyć, że jest to pozycja bardzo przemyślana i oparta na licznych materiałach. Niemal 10% książki stanowią przypisy i źródła, w których znajdziemy też liczne komentarze do tekstu. Dodatkowo całość jest urozmaicona wspomnieniami astrofizyka ze spotkań, w których uczestniczył. Szczególnie ciekawe są te z posiedzeń obrony międzyplanetarnej, kiedy to symulowali uderzenie planetoidy w Ziemię. Nie brakuje też odniesień do popkultury i popularnych filmów, choć trzeba się przygotować, że Elvis zdradzi ich zakończenia. Połączenie naukowych fragmentów zawierających szczegółowe opisy i informacje z nieco lżejszymi wstawkami sprawia, że całościowy odbiór pozycji nie jest aż tak bardzo wymagający.
Asteroidy są zaskakująco bardzo dobrą książką, która dywersyfikuje nam literaturę popularnonaukową o kosmosie. Zamiast pisać o tym, co było, Martin Elvis przedstawił nasze możliwości na przyszłość na podstawie wiedzy, którą obecnie posiadamy. Dlatego też warto sięgnąć po tę pozycję, dowiedzieć się, co jeszcze możemy osiągnąć w eksploracji przestrzeni kosmicznej i przekonać się, że planetoidy wcale nie są takimi nudnymi obiektami, na jakie wyglądają.
Dziękujemy wydawnictwu Copernicus Center Press za przesłanie książki do recenzji.
Tytuł oryginalny: Asteroids: How Love, Fear, and Greed will determine our future in space
Autor: Martin Elvis
Tłumaczenie: Klaudia Żerańska
Wydawca: Copernicus Center Press
Stron: 430
Data wydania: 28 września 2022
                                                  Źródło Copernicus Center Press
https://astronet.pl/recenzje/ksiazka/asteroidy-recenzja-ksiazki/

Asteroidy – recenzja książki.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze badanie atmosfery przez teleskop Jamesa Webba
2022-11-28. Alex Rymarski
Najnowszy teleskop NASA ponownie dokonał wielkiego odkrycia. Chodzi o zbadanie składników atmosfery egzoplanety WASP-39b. Dzięki jego poprzednikom, teleskopom Hubble’a i Spitzera, znaliśmy już ich część. Niestety nawet im nie udało się sporządzić pełnej listy. Natomiast nowe obserwacje, wykonane przez teleskop Jamesa Webba świadczą o obecności znacznie większej ilości pierwiastków i związków chemicznych, niż wcześniej sądzono. Na podstawie nowo ustalonego składu udało się między innymi stworzyć tę piękną ilustrację. Jest ona wyobrażeniem wyglądu WASP-39b, które zmieniło się drastycznie po niedawno dokonanych odkryciach.
Ale jak właściwie jest to wszystko możliwe? Dzieje się to za sprawą właściwości związków i pierwiastków chemicznych do pochłaniania światła. Każdy z nich absorbuje różne części spektrum fal elektromagnetycznych. Aby to wykorzystać, teleskopy spoglądają na planety w czasie, gdy zaćmiewają gwiazdy. Z tego wynika, że przez planetę przenika promieniowanie. Teleskopy je wyłapują i jeśli jakichś długości fali nie udało się zaobserwować, pierwiastki lub związki, które je pochłaniają, muszą się tam znajdować. Niestety, jeśli planety, które badamy, mają grube atmosfery lub są z innych powodów nieprzenikalne przez niektóre fale, trudno jest nam je zbadać. Tak właśnie było w przypadku WASP-39b. Teleskopy Hubble’a i Spitzera nie wykrywały odpowiedniego zakresu fal, aby zbadać cały skład atmosfery tej planety. Natomiast Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba nie miał tego problemu, dzięki czemu był w stanie znaleźć o wiele więcej pierwiastków i związków chemicznych.
Wykryto lub potwierdzono z wcześniejszych obserwacji obecność między innymi sodu, potasu, wody, dwutlenku węgla, tlenku węgla (czadu), ale również dwutlenku siarki. Jest on w szczególności intrygujący, ponieważ nie został wcześniej wykryty w atmosferze żadnej egzoplanety. Jednakże jest coś o wiele ważniejszego. Związek ten jest produktem reakcji fotochemicznej, czyli wywołanej przez promieniowanie elektromagnetyczne. Jest to ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to pierwszy dowód na zachodzenie takich reakcji poza naszą planetą. Po drugie, fotochemia odpowiada za tworzenie się warstwy ozonowej. Jest to kluczowa część atmosfery ziemskiej, bez której spora część życia na błękitnej planecie by nie przetrwała. Stwierdzenie obecności związku powstałego w wyniku reakcji fotochemicznej w atmosferze planety pozwoli na opracowanie sposobu, jak interpretować sygnały o potencjalnych warunkach sprzyjających istnieniu życia. Wszystko to wywołało sporo zamieszanie wśród naukowców, którzy już dziś próbują tworzyć modele i algorytmy zachodzenia w egzoplanetach tego zjawiska, które będą istotne w eksploracji kosmosu w przyszłości.
Wiele można wywnioskować ze składu chemicznego atmosfery planety. Między innymi, pozwala to poznać stosunek ilości jednego pierwiastka lub związku do drugiego, na podstawie czego można stwierdzić zawartość obłoku gazowego, z którego wyłoniła się to ciało. W przypadku WASP-39b po wyłonieniu się oryginalnej części egzoplanety musiało dojść do wielu zderzeń z mniejszymi ciałami, tak zwanymi planetozymalami, czyli zalążkami planet.
Podsumowując, już dziś teleskop Jamesa Webba, odnosi sukcesy znacząco przekraczające osiągnięcia jego poprzedników. Na podstawie jego obserwacji naukowcy prowadzą niezliczone ilości badań. Dzięki niemu możemy wreszcie z niecierpliwością i nadzieją patrzeć w przyszłość, aby zobaczyć, co jeszcze dowiemy się o tym pięknym wszechświecie, w którym żyjemy.
Źródła:
NASA: Jamie Adkins;NASA’s Webb Reveals an Exoplanet Atmosphere as Never Seen Before
28 listopada 2022
Źródło: NASA
Źródło: medianauka.pl
Źródło NASA, ESA, CSA, J. Olmsted (STScI)
https://astronet.pl/wszechswiat/pierwsze-badanie-atmosfery-przez-teleskop-jamesa-webba/

Pierwsze badanie atmosfery przez teleskop Jamesa Webba.jpg

Pierwsze badanie atmosfery przez teleskop Jamesa Webba2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.