Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

Niebo w sierpniu - idealne warunki do obserwacji

Klasyczną atrakcją sierpniowego nieba są Perseidy. W tym roku warunki do obserwacji tego roju będą idealne.

W sierpniu Słońce nadal zbliża się do równika niebieskiego, więc dni stają się coraz krótsze. 1 sierpnia wschód naszej dziennej gwiazdy nastąpi o godzinie 4:56, a zachód o godz. 20:27. W końcu tego miesiąca Słońce wzejdzie o 5:45, a zajdzie o 19:26. W sierpniu Słońce wstępuje w znak Panny.

Kolejność faz Księżyca jest w nadchodzącym miesiącu następująca: ostatnia kwadra - 3 VIII o godz. 6:59, nów - 10 VIII o godz. 05:08, pierwsza kwadra - 16 VIII o godz. 20:14 i pełnia - 24 VIII o godz. 19:04. Najbliżej Ziemi Srebrny Glob znajdzie się 10 sierpnia o godzinie 19:57, a najdalej 25 sierpnia o godzinie 7:52.

Niewątpliwą atrakcją sierpnia są meteory z roju Perseidów. Rój ten jest aktywny od połowy lipca do praktycznie ostatnich dni sierpnia i swoje maksimum osiąga typowo w okolicach nocy z 12 na 13 sierpnia. W tym roku wypada ono w drugiej połowie nocy z 12 na 13 sierpnia, czyli w czasie idealnym dla obserwatorów w Polsce. Gdy połączymy ten fakt z nowiem Księżyca, który wypada 10 sierpnia, otrzymamy świetne warunki do podziwiania tegorocznego maksimum aktywności.

Merkury znajduje się na niebie w pobliżu Słońca i jego obserwacje w sierpniu nie są możliwe.

Pogarszają się warunki wieczornej widzialności Wenus. Na początku miesiąca, godzinę po zachodzie Słońca, planetę można będzie dojrzeć jeszcze na wysokości 5-6 stopni nad zachodnim horyzontem. Pod koniec sierpnia obserwacje planety Bogini Miłości staną się jednak niemożliwe.

Niedaleko Wenus świeci Mars. Jest on jednak ponad 250 razy od Wenus słabszy, przez co, ze względu na jasną łunę wieczorną, jego obserwacje są bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe.

Polepszają się za to warunki do obserwacji Jowisza. Świeci on w drugiej połowie nocy w konstelacji Ryb. Ponieważ planeta zbliża się do opozycji, jej blask sięga -2.9 wielkości gwiazdowej, a średnica tarczy dochodzi do prawie 50 sekund łuku.

Saturn świeci na niebie w tym samym rejonie nieba co Wenus i Mars.W związku z tym, z jego dojrzeniem będziemy mieli takie same problemy jak w przypadku Marsa.

W sierpniu możemy bez problemów podziwiać Urana i Neptuna. Uran świeci w Rybach - niedaleko jasnego Jowisza, a Neptun na granicy gwiazdozbiorów Wodnika i Koziorożca. Do obserwacji obu tych planet warto wykorzystać lornetkę.

Lornetka przyda nam się także do obserwacji planetoid (6)Hebe i (8)Flora, które w sierpniu znajdują się blisko opozycji i są przez to stosunkowo jasne. Hebe świeci na tle gwiazd z konstelacji Wieloryba, a Florę widać w Wodniku.

Na naszym niebie wciąż widać kometę 10P/Tempel 2. Choć jej blask słabnie, nadal możemy dojrzeć ją przy pomocy większych lornetek. Kometę widać w drugiej połowie nocy w gwiazdozbiorze Wieloryba

http://wiadomosci.onet.pl/2204539,16,niebo_w_sierpniu_-_idealne_warunki_do_obserwacji,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Komety trojańskie - najbardziej nieprzewidywalne zagrożenie

Mityczny drewniany koń przyniósł niespodziewaną klęskę mieszkańcom Troi. Dziś historia może się powtórzyć, choć w nieco zmienionej formie. Astronomowie ostrzegają nas bowiem przed tzw. trojańskimi kometami, które mogą przynieść zagładę naszej planecie - informuje New Scientist.

Są nimi sporych rozmiarów planetoidy, krążące w obrębie orbity Neptuna, praktycznie zgodnie z ruchem planety. Jeśli odłączą się i skierują w stronę Ziemi, mogą stać się śmiertelnym zagrożeniem. Według przewidywań astrofizyków prawie 3 / 4 potencjalnych zagrożeń dla naszej planety związanych jest z obiektami znajdującymi się w jej bliskim położeniu. Około 1000 z nich jest ściśle monitorowanych. Pozostałą część, potencjalnie niebezpiecznych komet, trudno jest namierzyć.

Zainteresowanie naukowców wzbudziły ostatnio tzw. centaury. Są to planetoidy pokryte lodem, które charakteryzują się stałym torem lotu po orbicie pomiędzy Neptunem a Saturnem. Powracają do wnętrza Układu Słonecznego regularnie co 200-300 lat. Zakres ich ruchu jest prawie niezmienny, a naukowcy są w stanie przewidzieć ewentualne odchylenia.

Ich podróż kończy się albo stopieniem przez ciepło Słońca albo zderzeniem z innym ciałem, nie wiadomo jednak dokładnie skąd się biorą, co nadaje im pierwotny pęd i wprawia w ruch. Profesor Jonathan Horner z University of Durham w Wielkiej Brytanii dopatruje się ich początku właśnie w kometach trojańskich, które wybijając się z przestrzeni wokół Neptuna, zaczynają żyć drugim życiem ? wolnego centaura.

Wszystko wskazuje na to, że wyjaśnienie to może być słuszne, a co za tym idzie, kolejne z asteroid Neptuna mogą ?uciec?, W przeciwieństwie do tych, których tor ruchu już znamy, nowe planetoidy obiorą go w sposób zupełnie spontaniczny. Ze względu na bliskość naszej planety, istnieje możliwość, że któraś z nich doprowadzi do zderzenia, zwłaszcza, że szacuje się, iż wokół Neptuna może krążyć nawet 10 milionów ciał o średnicy przekraczającej 1km. W chwili obecnej naukowcy zidentyfikowali zaledwie 6 sztuk!

Część naukowców apeluje o zachowanie umiaru we wzbudzaniu tego typu sensacji. Zdaniem Hela Levisona z Southwest Research Institute w Boulder, Colorado, prawdopodobieństwo, że Ziemia znajdzie się akurat na drodze takiej planetoidy jest nadal niezwykle małe, nawet jeśli obiektów rzeczywiście jest aż 10 milionów. Co innego, gdyby był ich miliard, wtedy moglibyśmy się martwić ? uspokaja. Z drugiej strony, trudno zakładać, że ewentualni kosmiczni uciekinierzy, będą się przejmować regułami prawdopodobieństwa. We wszechświecie wszystko jest możliwe, a ryzyko, choćby niewielkie, istnieje.

http://odkrywcy.pl/kat,111402,page,2,title,Komety-trojanskie-najbardziej-nieprzewidywalne-zagrozenie,wid,12537418,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trzeci raz spróbują naprawić klimatyzację w kosmosie

Konieczny będzie trzeci spacer w przestrzeni, by naprawić klimatyzację na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) - poinformowali przedstawiciele NASA.

Dwoje amerykańskich astronautów Douglas Wheelock i Tracy Caldwell Dyson wyszło wcześniej w sobotę z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), by wymienić pompę w systemie chłodzenia, która zepsuła się przed tygodniem.

W sobotę astronautom nie udało się dokonać większych postępów. Podczas prób naprawienia systemu chłodzenia doszło do wycieku amoniaku i w rezultacie Wheelock i Dyson nie zdołali usunąć zepsutej pompy

Pompa przestała działać w ubiegły weekend i unieruchomiła część systemu chłodzenia w amerykańskiej części stacji. Gdyby zepsuła się i druga część, co - jak twierdzi dyrektor programu ISS w NASA Mike Suffredini - jest niemożliwe, Amerykanom nie zagrozi niebezpieczeństwo, bowiem będą mogli znaleźć schronienie u rosyjskich kolegów. W rosyjskiej części ISS klimatyzacja funkcjonuje prawidłowo.

Astronauci podejmą kolejna próbę naprawienia awarii najwcześniej w środę, ponieważ inżynierowie muszą opracować następne etapy prac. NASA informuje, że sytuacja na ISS jest stabilna.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Trzeci-raz-sprobuja-naprawic-klimatyzacje-w-kosmosie,wid,12550821,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rozpoczął się konkurs SkyQuest!

Dziś zaczyna się pierwsza edycja konkursu obserwacyjnego SkyQuest. Kierowany jest do młodych adeptów astronomii - młodzieży, uczniów gimnazjum i szkół średnich. "Wakacyjne spotkanie z niebem" - bo taki brzmi claim konkursu - będzie się składało z pięciu tygodniowych edycji. Poza uczestnikami, swoją rolę w rywalizacji będą mieli również miłośnicy astronomii (mentorzy), których zadaniem będzie pomoc uczestnikom w realizacji zadań.

Uczestnicy SkyQuest-a będą prezentować swoje obserwacje na stronie internetowej konkursu (w formie blogu): http://www.skyquest.pl.'>http://www.skyquest.pl. Wpisy będą oceniane na bieżąco przez miłośników astronomii oraz jury konkursowe złożone z zawodowych astronomów.

"Celem konkursu jest zachęcenie wszystkich do spojrzenie w górę i poznanie zjawisk widocznych na niebie. Wystarczy tylko odrobina chęci aby zajrzeć przez okno lub wyjść na podwórze, aby zdobyć dla samego/samej siebie kawałek Wszechświata." - wyjaśnia Kamil Złoczewski organizator i juror konkursu.

Pomocą w wykonaniu zdań obserwacyjnych będzie dedykowane forum SkyQuest'a a także obecność konkursu w serwisach Facebook, Twitter i Flickr.

Przebieg konkursu w skrócie wygląda następująco. Konkurs będzie się składał z pięciu tygodniowych edycji. W trakcie każdego tygodnia uczestnik SkyQuest - uczeń gimnazjum lub szkoły średniej - z pomocą mentora, miłośnika astronomii - ma do wykonania i przedstawienia na blogu SkyQuest jedno zadanie obserwacyjne. W ostatecznej ocenie będą brane pod uwagę 4 najwyżej ocenione opisy obserwacji.

Aby zostać uczestnikiem lub mentorem w SkyQuest należy zarejestrować się najpóźniej w drugim tygodniu konkursu, tj. do 19 sierpnia i zaprezentować na swoim blogu konkursowym relację dotyczącą wykonania 4 obserwacji nieba (jedna obserwacja może być wykonana przed przystąpieniem do konkursu).

Zapraszamy do udziału w SkyQuest i przypominamy, iż termin rejestracji w konkursie mija 19 sierpnia. Organizatorzy konkursu wciąż poszukują sponsorów nagród.

Organizatorami SkyQuest są: Polskie Towarzystwo Astronomiczne oraz Pracownia Komet i Meteorów, wspierani przez serwis Astropolis.pl. Patronat medialny nad konkursem sprawuje m.in. portal Astronomia.pl. Sponsorzy nagród to: Fundacja na rzecz promocji i rozwoju nauk przyrodniczych - Galileo, Młodzieżowe Obserwatorium Astronomiczne, Astrokrak i sponsorzy indywidualni.

Więcej informacji:

http://www.skyquest.pl

[ Astronomia.pl - Jan Pomierny ]

Źródło: PTA, PKiM

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2551

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wybuch supernowej widziany w 3D

Astronomowie uzyskali trójwymiarowy widok materiału wyrzuconego w wybuchu supernowej. Do obserwacji użyto Bardzo Dużego Teleskopu VLT z zamontowanym unikalnym spektrografem całego pola.

Badanym obiektem jest pozostałość po wybuchu supernowej SN 1987A, która eksplodowała w 1987 r. w Wielkim Obłoku Magellana. Była to pierwsza od 383 lat supernowa widoczna gołym okiem, a jej obserwacje dostarczyły astrofizykom wielu informacji na temat eksplozji supernowych.

Najnowsze obserwacje zostały wykonane przez zespół naukowców z Wielkiej Brytanii, Szwecji i z Europejskiego Obserwatorium Południowego ESO. Użyli oni Bardzo Dużego Teleskopu (VLT - Very Large Telescope) z systemem optyki adaptywnej i zamontowanym spektrografem całego pola SINFONI, pracującym w bliskiej podczerwieni.

Dzięki uzyskanym danym udało się opracować trójwymiarową rekonstrukcję centralnej części materiału pozostałego po wybuchu supernowej. Okazuje się, że wybuch nie był symetryczny, w niektórych kierunkach był silniejszy i szybszy niż w innych. Takie zachowanie supernowej zostało przewidziane przez niektóre z najnowszych modeli komputerowych, nowe obserwacje są więc pierwszym bezpośrednich potwierdzeniem tych modeli.

Analiza obserwacji wskazuje, że pierwszy materiał wyrzucony w eksplozji supernowej poruszał się z prędkością 100 milionów km/h, czyli około jednej dziesiątej prędkości światła. Po 10 latach dotarł do wcześniej istniejącego pierścienia złożonego z gazu i pyłu, a będącego efektem wcześniejszej fazy umierania gwiazdy. Kolejna fala materiału porusza się już dziesięciokrotnie wolniej i jest podgrzewana przez pierwiastki radioaktywne wytworzone w trakcie wybuchu.

Więcej informacji:

Seeing a Stellar Explosion in 3D (ESO)

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: ESO

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2550

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Musimy skolonizować kosmos, by przetrwać"

W najbliższych 200 latach ludzkość musi skolonizować kosmos, jeśli chce przetrwać w dłuższej perspektywie czasowej - powiedział w poniedziałek portalowi Big Think światowej sławy astrofizyk i kosmolog Stephen Hawking.

Według Hawkinga, egzystencjalnych zagrożeń dla ludzkości, podobnych do kryzysu kubańskiego z 1963 r., grożącym wybuchem wojny nuklearnej będzie w przyszłości więcej i już teraz należy przygotować awaryjne plany na taką ewentualność.

"Podobne kryzysy będzie trudno ominąć w najbliższych stu latach nie mówiąc o tysiącu lat, czy tym bardziej milionie lat. Będzie potrzeba większej troski i osądu po to, by je ominąć" - stwierdził.

Ale jestem optymistą. Jeśli w najbliższych 200 latach uda się uniknąć katastrofy, to w miarę jak będziemy się rozprzestrzeniać w przestrzeni kosmicznej, ludzki gatunek powinien stać się bezpieczny" - dodał.

"Jeśli jesteśmy jedynymi rozumnymi istotami zamieszkującymi galaktykę, to powinniśmy zapewnić sobie przetrwanie i kontynuację gatunku" - wyjaśnił.

68-letni prof. Hawking, od lat związany z uniwersytetem w Cambridge, ostrzegł, że przyrost ludności w połączeniu z wyczerpywaniem się nieodtwarzalnych bogactw mineralnych Ziemi, oznacza, że ludzkość, jeśli chce utrwalić osiągnięty postęp, musi spoglądać ku gwiazdom.

"Liczba ludności oraz wyczerpywanie się zasobów planety Ziemi rosną w tempie geometrycznym. To samo dzieje się z naszą zdolnością zmiany otoczenia na dobre i na złe" - zaznaczył.

We wcześniejszym wywiadzie z początku br., Hawking ostrzegł, że badania kosmosu mogą okazać się niebezpieczne. Wyprowadził stąd wniosek, że ludzie powinni wystrzegać się kontaktu z nieznanymi sobie formami życia, które mogą okazać się wrogie.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

http://fakty.interia.pl/nauka/news/musimy-skolonizowac-kosmos-by-przetrwac,1516697,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

B. szef NASA przeżył katastrofę samolotu

Były republikański senator z Alaski Ted Stevens zginął w katastrofie małego samolotu, który rozbił się w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego na Alasce - poinformował rzecznik rodziny Mitch Rose. W katastrofie zginęło pięć osób.

Samolotem podróżowało dziewięciu ludzi - poza senatorem na pokładzie znajdował się m.in. były szef NASA Sean O'Keefe. Początkowo nie było wiadomo, czy przeżył on wypadek, ale potem źródła zbliżone do rodziny podały, że O'Keefe i podróżujący z nim syn ocaleli.

Sean O'Keefe, który w latach 2001-2005 kierował amerykańską agencją kosmiczną NASA, jest szefem północnoamerykańskiej filii koncernu aerokosmicznego EADS.

W miejscowych mediach pojawiały się sprzeczne doniesienia na temat losu senatora Stevensa. Cytowany przez nie przyjaciel rodziny najpierw poinformował o śmierci polityka, ale później dodał, że nie zostało to potwierdzone.

Ostatecznie jednak rzecznik potwierdził, że rodzina senatora "została powiadomiona, iż nie przeżył on wypadku".

Z wcześniejszych informacji amerykańskiej telewizji CNN wynika, że cztery osoby przeżyły katastrofę. Stan dwóch z nich określany jest jako ciężki. Pozostałe dwie osoby odniosły niezagrażające ich życiu obrażenia.

Samolot rozbił się w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego, około 30 km na północ od Dillingham na południowym zachodzie Alaski. Poszukiwania ofiar, które wznowiono we wtorek rano, odbywały się w trudnych warunkach pogodowych.

86-letni Ted Stevens, który był najdłużej piastującym mandat republikańskim senatorem, przebywał na Alasce wraz z rodziną i byłymi współpracownikami z Kongresu. Brał udział w wycieczce wędkarskiej. Towarzyszącej mu żony, Catherine, nie było na pokładzie samolotu, który się rozbił.

Amerykańskie media przypominają, że w 1978 r. Stevens był jedną z dwóch osób, które przeżyły katastrofę samolotu na lotnisku w Anchorage. Zginęła wówczas jego pierwsza żona Anna.

Ted Stevens, który w 1968 r. po raz pierwszy zajął miejsce w Senacie USA, dwa lata temu przegrał wybory na swą siódmą kadencję z demokratycznym rywalem Markiem Begichem. Stevens był wcześniej oskarżony o składanie fałszywych zeznań dotyczących podarunków, jakie otrzymał w latach 1999-2006 od jednego z koncernów naftowych.

To trzeci samolot, który w ostatnim czasie rozbił się na Alasce. W dwóch poprzednich wypadkach śmierć poniosło w sumie siedem osób.

(oso, mg, ms)

TAGI: nasa, sean o'keefe, alaska, wypadek, samolot, usa

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,B.-szef-NASA-przezyl-katastrofe-samolotu,wid,12558309,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Drugi spacer w kosmosie o wiele bardziej udany

Podczas drugiego wyjścia w otwartą przestrzeń dwójka amerykańskich astronautów z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) zdołała zdemontować zepsutą pompę systemu chłodzenia w części stacji, co się nie udało podczas pierwszego spaceru.

Astronauci Douglas Wheelock i Tracy Caldwell Dyson podjęli dziś drugą - tym razem udaną - próbę demontażu wadliwej pompy ciekłego amoniaku do jednego z obwodów chłodzących stacji i przygotowania miejsca robót do zainstalowania agregatu zapasowego.

Podczas poprzedniego wyjścia w sobotę, 7 sierpnia, próba wznowienia pracy systemu chłodzącego nie powiodła się z powodu znacznego wycieku amoniaku.

Tym razem udało się usunąć zepsutą 355-kilogramową pompę wielkości wanny - pisze agencja Associated Press, dodając, że zapasowa pompa zostanie zainstalowana w czasie trzeciego spaceru w niedzielę.

Wstępnie amerykańska agencja kosmiczna NASA sądziła, że dwa wyjścia wystarczą.

Pompa przestała działać 31 lipca i unieruchomiła część systemu chłodzenia w amerykańskiej części stacji. Gdyby zepsuła się i druga część, co - jak twierdzi dyrektor programu ISS w NASA Mike Suffredini - jest niemożliwe, Amerykanom nie zagrozi niebezpieczeństwo, gdyż będą mogli znaleźć schronienie u rosyjskich kolegów. W rosyjskiej części ISS klimatyzacja funkcjonuje prawidłowo.

Na ISS przebywa obecnie trójka Amerykanów i trzech Rosjan.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

http://fakty.interia.pl/nauka/news/drugi-spacer-w-kosmosie-o-wiele-bardziej-udany,1517689,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Perseidy urządzą spektakl na niebie!

W drugiej połowie nocy z 12 na 13 sierpnia wystąpią najlepsze warunki do podziwiania tegorocznego maksimum aktywności roju Perseidów - poinformował PAP dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.

Perseidy są dużym i znanym rojem, którego meteory możemy obserwować od połowy lipca do ok. 25 sierpnia. Maksimum aktywności tego roju, w którym zwykle widać około stu "spadających gwiazd" na godzinę, występuje co roku ok. 12 sierpnia.

Tego roku spodziewany okres najwyższej aktywności roju nastąpić ma 12 sierpnia od godz. 20 do godz. 9 następnego dnia.

Ostatnie prognozy francuskich astronomów Petera Jenniskensa i Jeremiego Vaubaillona przewidują, że główne i szerokie maksimum powinno pojawić się 13 sierpnia o godzinie 5:20 naszego czasu.

Naukowcy przewidują jeszcze jedno maksimum związane ze śladem pyłowym wyrzuconym z komety109P/Swift-Tuttle w roku 1479. Pik ten ma trwać około jednej godziny i ma wystąpić 12 sierpnia o godzinie 18:49 naszego czasu.

Druga połowa nocy z 12 na 13 sierpnia będzie w Polsce najlepszym czasem do obserwacji Perseidów. Radiant roju, czyli miejsce z którego wybiegają jego meteory, znajduje się na granicy konstelacji Perseusza i Kasjopei. Wieczorem jest jeszcze nisko nad horyzontem, ale w drugiej połowie nocy potrafi wznosić się na wysokość 50-60 stopni, co zapewnia świetne warunki do obserwacji i gwarantuje dużo meteorów.

Dodatkowym argumentem zachęcającym do obserwacji jest nów Księżyca z 10 sierpnia. W samym maksimum aktywności Księżyc będzie tuż po nowiu i jego wąski rogal zajdzie wieczorem, zupełnie nie przeszkadzając w obserwacjach.

Meteory najlepiej obserwować z ciemnego miejsca oddalonego od świateł miejskich. Do obserwacji należy się przygotować. Warto więc zaadoptować wzrok do ciemności. Gdy nasze oczy odpoczną od światła przez około 10-15 minut, łatwiej będzie nam zauważyć słabsze meteory. Obserwacje można prowadzić siedząc na wygodnym leżaku lub leżąc na materacu czy karimacie. Nie trzeba patrzeć w jakimś konkretnym kierunku, bo meteory widać na całym niebie. Warto więc wybrać tą część nieboskłonu, która jest najciemniejsza i najmniej zasłonięta drzewami czy budynkami. Potem wystarczy tylko spokojnie wodzić wzrokiem na niebie i wypatrywać meteorów. W drugiej połowie nocy z 12 na 13 sierpnia nie będziemy długo na nie czekać, bo, w dobrych warunkach, aktywność na poziomie grubych kilkudziesięciu meteorów na godzinę (a więc około jednego zjawiska na minutę) jest w zasadzie gwarantowana. (PAP)

http://odkrywcy.pl/kat,111402,page,2,title,Perseidy-urzadza-spektakl-na-niebie,wid,12561929,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Konkurs na opis ulubionego gwiazdozbioru

Czy masz swój ulubiony gwiazdozbiór? Większość naszych Czytelników za najładniejszą uważa konstelację Oriona - w przeprowadzanych sondach około 60 procent osób wskazuje właśnie ten gwiazdozbiór.

Weź udział w konkursie, wybierz swój ulubiony gwiazdozbiór i opisz go w ciekawy sposób. Następnie prześlij opis do portalu Astronomia.pl na adres [email protected] z tytułem "Ulubiony gwiazdozbiór". Najciekawsze opisy zostaną nagrodzone!

Konkurs został ogłoszony przez portal Astronomia.pl. Nagrodami będą książki "Atlas nieba. Gwiazdy, planety, Wszechświat", ufundował je wydawca Wydawnictwo Arkady. Atlas ten został właśnie wznowiony, jego patronem medialnym jest nasz portal. Mamy pięć takich atlasów dla autorów najlepszych opisów konstelacji. Dodatkową nagrodą będzie publikacja opisów na łamach portalu Astronomia.pl.

Konkurs trwa od 12 sierpnia do 5 września 2010 r. Tekst opisu może mieć dowolną formę i długość. Prosimy nie dołączać zdjęć, ocenie będzie podlegać sam tekst - ciekawość i oryginalość opisu, poprawność merytoryczna i poprawność językowa.

Więcej informacji:

Regulamin konkursu

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2555

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mgławica Tarantula sfotografowana 67-megapikselową kamerą

Astronomowie korzystający z należącego do ESO teleskopu VISTA wykonali bardzo szczegółowe zdjęcie Mgławicy Tarantula, wraz z rejonami tworzenia się gwiazd. Sfotografowane obiekty znajdują się w sąsiedniej galaktyce Wielkim Obłoku Magellana.

VISTA to największy na świecie teleskop do przeglądów nieba, ma aż 4,1 metra średnicy, pracuje w podczerwieni i należy do Europejskiego Obserwatorium Południowego ESO. Pracuje w Chile w Obserwatorium Paranal, gdzie panują jedne z najlepszych na świecie warunków klimatycznych do prowadzenia obserwacji astronomicznych. VISTA może być też traktowany jako wielki cyfrowy aparat fotograficzny, jego matryca ma 67 megapikseli.

Sąsiednie galaktyki, Wielki oraz Mały Obłok Magellana, są celem jednego z przeglądów prowadzonych instrumentem VISTA. Przegląd ten nosi nazwę VISTA Magellanic Cloud Survey. Obejmie obszar nieba o powierzchni 184 stopni kwadratowych, co odpowiada powierzchni prawie tysiąckrotnie większej niż tarcza Księżyca w pełni. Stanowi jeden z sześciu dużych przeglądów na niebie południowym zaplanowanych w ciągu pierwszych pięciu lat działania teleskopu.

Na zaprezentowanym zdjęciu w centrum widać rejon gwiazdotwórczy 30 Doradus, zwany też Mgławicą Tarantula. W środku mgławicy położona jest gromada RMC 136 z najmasywniejszymi znanymi gwiazdami. Po lewej znajduje się gromada gwiazd NGC 2100, po prawej można dostrzec pozostałość po supernowej SN1987A. Poniżej środka znajduje się seria rejonów gwiazdotwórczych, w tym NGC 2080, zwany też "Mgławicą Głowy Ducha" oraz gromada gwiazd NGC 2083.

Więcej informacji:

Ambitious Survey Spots Stellar Nurseries

Mgławica Tarantula - zdjęcie bez opisów

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: Europejskie Obserwatorium Południowe ESO

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2553

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczny teleskop WISE rozgrzewa się

Wysłany przez NASA podczerwony kosmiczny teleskop WISE zaczyna nagrzewać się. Przyczyną jest kończenie się chłodziwa potrzebnego do zmrażania wrażliwych na ciepło instrumentów teleskopu.

Teleskop posiada dwa zbiorniki z materiałem chłodzącym, dzięki któremu instrumenty pracują w temperaturze zaledwie 12 kelwinów, czyli minus 258,15 stopnia Celsjusza. Jeden z nich jest już wypróżniony i temperatura zaczyna się podnosić.

Najbardziej czułym na ciepło instrumentem obserwatorium jest detektor pracujący w zakresie najdłuższych fal. Gdy temperatura wzrosła do 31 kelwinów, dane przez niego generowane przestały mieć znaczenie naukowe. Pozostałe instrumenty teleskopu WISE mogą jeszcze pracować, dopóki drugi zbiornik zawiera chłodziwo.

WISE ukończył już swoje główne zadanie, którym było wykonanie mapy całego nieba w zakresie fal podczerwonych. Koniec tego zadania nastąpił 17 lipca b.r. Po tym dniu w ramach misji wykonano jeszcze 1,5 miliona dodatkowych zdjęć obejmujących setki milionów obiektów astronomicznych. Do tej pory WISE odkrył ponad 29 tysięcy nowych planetoid, ponad 100 obiektów przelatujących blisko Ziemi oraz 15 komet.

Aktualnie obserwatorium wykonuje drugi przegląd prawie połowy nieba, ale możliwe, że chłodziwo skończy się zanim to zadanie zostanie wykonane.

Więcej informacji:

WISE Spacecraft Warming Up

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: NASA / JPL

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2552

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Naiwny Niemiec kupił działki... na Księżycu

W zapomnienie poszły już takie oszustwa, jak "sprzedaż" mostu, pomnika czy historycznej budowli jakiemuś naiwnemu prowincjuszowi. Oszuści korzystają dziś z internetu i potrafią sprzedać naiwniakowi Księżyc.

35-letni mieszkaniec bawarskiego Kulmbach był przekonany, że trafia mu się wspaniała okazja, gdy w internecie znalazł ofertę kupna działek na Księżycu. Natychmiast zaczął inwestować w te nieruchomości, płacąc kartą kredytową.

Oszuści nie tylko wyłudzili od niego pieniądze za księżycowe działki, ale też przechwycili jego informacje bankowe i ukradli mu z konta wiele tysięcy euro.

Agencja dpa, która opisała tę historię, przypomina: działki w kosmosie - a więc także na Księżycu - nie mają wartości handlowej. Osoba prywatna nie może nabyć żadnych praw do kawałka Księżyca, Wenus czy Drogi Mlecznej.

Bez względu na taki stan prawny, w internecie nie brakuje "atrakcyjnych" propozycji zainwestowania w Księżyc.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1515,title,Naiwny-Niemiec-kupil-dzialki...-na-Ksiezycu,wid,12569679,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Odkryto planetoidę trojańską koło Neptuna

Astronomowie odkryli planetoidę trojańską w strefie Neptuna. Do obserwacji użyto dwóch teleskopów: 8,2 metrowego Subaru oraz 6,5 metrowego Teleskopu Magellana. Planetoida otrzymała oznaczenie 2008 LC18.

Punkty Lagrange'a, zwane inaczej punktami libracyjnymi, to pięć miejsc w przestrzeni, w których siły grawitacyjne dwóch masywnych ciał (np. Słońca i planety) równoważą się. W takich punktach mniejsze ciała, takie jak asteroidy, mogą długo pozostawać stałe względem planety.

Trzy punkty Lagrange'a L1, L2 oraz L3 są niestabilne, niewielkie przemieszczenie obiektu może spowodować jego szybką ucieczkę z okolic takiego punktu. Z kolei dwa pozostałe punkty, L4 i L5, są stabilne, na skutek czego ziarna pyłu i inne obiekty gromadzą się i pozostają w ich okolicy.

Planetoidy pozostające na takiej orbicie zwane są trojańskimi. Dzielą one orbitę wokół Słońca z planetą, ale nie kolidują z nią, gdyż cały czas przebywają w okolicy punktów Lagrange'a.

Obserwacje prowadziło dwóch astronomów Scott Sheppard (Karnegie Institution, Waszyngton, D.C., Stany Zjednoczone) i Chad Trujillo (Gemini Observatory, Hilo, Hawaje). W ciągu ostatnich kilku lat Sheppard i Trujillo odkryli trzy z sześciu znanych planetoid trojańskich Neptuna w punkcie L4.

Punkt L5 jest natomiast bardzo trudny do obserwacji. Do poszukiwań planetoidy trojańskiej astronomowie użyli zatem teleskopu Subaru o średnicy 8 metrów. Gdy w okolicach punktu L5 udało im się odkryć obiekt 2008 LC18, za pomocą 6,5 metrowego Teleskopu Magellana określili orbitę ciała. Odkrywcy szacują rozmiar odkrytej planetoidy na około 100 kilometrów. Przypuszczają, że jest około 150 planetoid trojańskich Neptuna o podobnych rozmiarach w okolicach punktu L5 i podobna populacja koło punktu L4.

"Trojańskie asteroidy Neptuna większe niż 50 km powinny być liczniejsze niż takie same ciała o podobnych rozmiarach w głównym pasie planetoid między Marsem, a Jowiszem. Znamy ich mniej tylko dlatego, że na niebie są bardzo słabe, gdyż znajdują się tak daleko od Ziemi i Słońca" mówi Sheppard.

Wyniki badań zostaną opublikowane w czasopiśmie naukowym "Science" w numerze z 13 sierpnia.

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: Subaru Telescope

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2554

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Europejskie Obserwatorium Południowe mówi po polsku

Jedna z największych instytucji astronomicznych na świecie - ESO - otworzyła dzisiaj polską wersję swojej witryny internetowej. ESO to skrót od nazwy Europejskie Obserwatorium Południowe.

ESO to organizacja zrzeszająca czternaście krajów europejskich, przeznaczona do prowadzenia badań astronomicznych. Posiada kilka obserwatoriów astronomicznych na półkuli południowej z najnowocześniejszymi teleskopami do badań kosmosu: La Silla (teleskopy klasy 2 i 3 metrów z superdokładnym spektrografem HARPS do poszukiwania planet pozasłonecznych), Paranal (interferometr VLTI z teleskopami 8-metrowymi oraz teleskopy do przeglądów nieba) i teleskop submilimetrowy APEX na płaskowyżu Llano de Chajnantor.

ESO jest także europejskim partnerem projektu ALMA - olbrzymiej sieci radioteleskopów, będącej właśnie w trakcie konstrukcji. Drugim projektem przyszłości, który zamierza zrealizować ESO, jest konstrukcja gigantycznego 42-metrowego teleskopu optycznego.

Do Europejskiego Obserwatorium Południowego należą: Austria, Belgia, Czechy, Dania, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Portugalia, Szwajcaria, Szwecja, Wielka Brytania oraz Włochy. Niestety jak dotąd nie przystąpiła do niego Polska.

Na język polski zostały przetłumaczone najważniejsze informacje na temat obserwatoriów i teleskopów, którymi dysponuje organizacja oraz na temat planowanych projektów. Na bieżąco tłumaczone są także komunikaty prasowe organizacji, przedstawiające odkrycia dokonywane instrumentami należącymi do ESO.

"Polska witryna jest elementem sieci popularyzacji nauki ESO, nazwanej ESON. Sieć działa w krajach członkowskich organizacji i w wybranych państwach nie należących do ESO.", mówi Krzysztof Czart z portalu Astronomia.pl, który odpowiada za polską wersję stron ESO.

"ESO dzieli wyniki swoich badań z tak dużą częścią Europy, jak to tylko możliwe. Jesteśmy bardzo zadowoleni i dumni, że nasi polscy koledzy tłumaczą na język polski wyniki badań z naszych obserwatoriów." dodaje Lars Lindberg Christensen, kierownik Działu Popularyzacji w ESO.

Strony ESO po polsku można znaleźć pod adresem www.eso.org/public/poland/

Więcej informacji:

Polska wersja witryny ESO

ESO Website now Includes Icelandic, Polish and Turkish Translations

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2556

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Troje użytkowników komputerów odkryło nowego pulsara

Troje zwyczajnych użytkowników komputerów zostało odkrywcami nowego pulsara. Niemiec oraz para Amerykanów udostępnili część mocy obliczeniowej swoich komputerów projektowi Einstein@Home.

W projekcie Einstein@Home bierze udział ponad 250 tysięcy ochotników ze 192 krajów, którzy udostępniają do obliczeń czas swoich domowych i biurowych komputerów. Obliczenia są wykonywane w momencie gdy procesor komputera nie wykonuje innych czynności, nie przeszkadzają więc w normalnej pracy. Głównym celem projektu są poszukiwania fal grawitacyjnych.

"To niezwykły moment dla projektu i dla naszych ochotników. Dowodzi bowiem, że publiczny udział w badaniach naukowych może doprowadzić do nowych odkryć we Wszechświecie. Mam nadzieję, że zainspiruje to więcej osób do przystąpienia do odkrywania sekretów ukrytych w danych.", mówi Bruce Allen, kierownik projektu Einstein@Home.

Analizowana próbka danych pochodziła z danych zgromadzonych przez radioteleskop w Arecibo. Nieznanego wcześniej pulsara odkryto dzięki obliczeniom wykonanym na komputerach Chrisa i Helen Colvinów z Ames w Iowa (Stany Zjednoczone) oraz Daniela Gebhardta z Uniwersytetu w Mainz (Niemcy).

Nowy obiekt otrzymał oznaczenie PSR J2007+2722. Jest to szybko rotująca gwiazda neutronowa, dokonująca aż 41 obrotów w ciągu jednej sekundy. Znajduje się w odległości około 17 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Jest gwiazdą pojedynczą, co jest nietypowe wśród tak szybko rotujących pulsarów. Astronomowie przypuszczają, że pulsar PSR J2007+2722 mógł utracić swojego gwiazdowego towarzysza. Być może jednak jest to młody pulsar, który powstał z mniejszym niż zwykle polem magnetycznym.

Einstein@Home to projekt, w którym może wziąć udział każdy użytkownik komputera. Witryna internetowa programu jest dostępna pod adresem einstein.phys.uwm.edu.

Więcej informacji:

Witryna Einstein@Home

"Citizen Scientists" Discover New Pulsar in Arecibo Telescope Data

Pulsar Discovery by Global Volunteer Computing (artykuł naukowy)

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: Einstein@Home oraz ASTRON - Netherlands Institute for Radio Astronomy

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2557

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ostatnie dwa dni zapisów do konkursu SkyQuest

Jeszcze tylko dwa dni pozostały młodym miłośnikom astronomii na zgłoszenie się do konkursu Sky Quest - wakacyjnego spotkania z niebem organizowanego przez Polskie Towarzystwo Astronomiczne oraz Pracownię Komet i Meteorów. Konkurs kierowany jest do młodzieży - uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych.

SkyQuest składa się z pięciu tygodniowych edycji, podczas których uczestnicy astronomicznej rywalizacji prezentują wyniki swoich obserwacji na stronie internetowej http://www.skyquest.pl. Ich wpisy są na bieżąco oceniane przez doświadczonych miłośników astronomii oraz jury konkursowe złożone z zawodowych astronomów. To osoby, które na co dzień zajmują się przede wszystkim pracą naukową, jednak chcą zadbać również o popularyzację astronomii i edukację.

"Dobrze zdajemy sobie sprawę, jak ważny jest impuls, dzięki któremu młody człowiek zaczyna się interesować daną dziedziną wiedzy. Impuls i inspiracja, której naszym zdaniem warto pomóc" - tłumaczy Kamil Złoczewski, doktorant w warszawskim Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika i autor koncepcji konkursu.

Inicjatywa zorganizowania SkyQuest jest pochodną innego konkursu ("Odkryj swój Wszechświat"), który podczas Międzynarodowego Roku Astronomii 2009 zorganizowało Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) i czasopismo "Wiedza i Życie". I choć pomysłodawcami obu "spotkań z niebem" byli zawodowi astronomowie, a formuła SkyQuest formalnie rozwijana jest przez PTA oraz Pracownię Komet i Meteorów (PKiM), to bardzo ważną rolę mają w niej także doświadczeni miłośnicy astronomii - to oni są mentorami, którzy wspomagają uczniów przy obserwacjach. Jak dotąd w ten sposób w konkurs zaangażowało się piętnaście osób z całej Polski.

Wszystkie zadania konkursowe wymagają przeprowadzenia obserwacji, jednak przy realizacji każdego z nich uczestnicy dowiadują się czegoś nowego o ciałach niebieskich i obiektach różnego typu - od gwiazdozbiorów, przez meteory, Księżyc, planety i mniejszych ciał Układu Słonecznego oraz obiekty z katalogu Messiera, do gwiazd zmiennych i Słońca. Zadania zakładają również wykorzystanie różnych technik obserwacyjnych, w tym tych wirtualnych, bazujących na zdalnie sterowanych teleskopach internetowych.

"Chcielibyśmy, aby dla uczestników konkursu był to początek poważnego zaangażowania w astronomię. Przede wszystkim miłośniczą, choć nie ukrywamy, że bylibyśmy bardzo szczęśliwi, gdyby w przyszłości któryś z laureatów zdecydował się rozwijać swoją pasję także na studiach wyższych" - mówi Złoczewski. "Dlatego właśnie zadbaliśmy, aby w puli nagród znalazły się także wyjazdy do kilku polskich obserwatoriów. Liczymy, że dzięki takim wizytom laureaci wejdą w środowisko, dzięki któremu będą mogli systematycznie zdobywać wiedzę i umiejętności" - dodaje pomysłodawca konkursu.

Do 18 sierpnia do SkyQuest zgłosiło się 31 uczniów. Rejestracja uczestników jest możliwa do 19 sierpnia, do północy, na stronie http://www.skyquest.pl.

Organizatorzy konkursu to PTA i PKiM, przy wsparciu serwisu Astropolis.pl. Patronat medialny sprawuje portal Astronomia.pl oraz serwisy: Kosmonauta.net, Astrohobby.pl, Astro4u i Astronomica.pl. Sponsorami konkursu są: Młodzieżowe Obserwatorium Astronomiczne, Fundacja na rzecz promocji i rozwoju nauk przyrodniczych - Galileo, Vademecum Miłośnika Astronomii, Astrokrak, sklep Astrohobby, Piotr Brych - Wielki Atlas Nieba i Jesion Brand Nature.

[ Astronomia.pl - Jan Pomierny ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2558

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ile masy potrzeba na czarną dziurę? ? nietypowa gwiazda rzuca wyzwanie teorii

Astronomowie znaleźli gwiazdę, która stanowi wyzwanie dla obecnych teorii na temat ewolucji masywnych gwiazd i powstawania czarnych dziur. Mimo swojej dużej początkowej masy gwiazda stała się magnetarem, a według teorii powinna być czarną dziurą.

Międzynarodowy zespół astronomów z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemiec i Holandii szczegółowo zbadał gromadę gwiazd Westerlund 1 położoną w odległości 16 tysięcy lat świetlnych i widoczną na niebie południowym w gwiazdozbiorze Ołtarza. Odkryta w 1961 r. gromada jest przesłonięta przez obłok gazu i pyłu, a związku z tym bardzo trudna do obserwacji, więc do badań użyto wielkiego teleskopu VLT, należącego do Europejskiego Obserwatorium Południowego ESO.

Z wcześniejszych badań wiadomo było, że gromada ta zawiera setki bardzo masywnych gwiazd świecących miliony razy jaśniej niż Słońce i mających średnice nawet po 2000 razy większe niż nasza dzienna gwiazda. Szacuje się, że gromada zawiera co najmniej 100 tysięcy mas Słońca w gwiazdach zgromadzonych w obszarze o promieniu zaledwie 6 lat świetlnych (dla porównania odległość od Słońca do innej najbliższej gwiazdy to 4 lata świetlne).

"Gdyby Słońce znajdowało się w centrum tej nadzwyczajnej gromady, nasze nocne niebo byłoby pełne setek gwiazd tak jasnych jak Księżyc w pełni" mówi Ben Ritchie z Open University (Wielka Brytania), główny autor publikacji naukowej opisującej wyniki badań, opublikowanej w "Astronomy and Astrophysics".

Astronomowie odkryli w gromadzie obecność mangetara, rodzaju gwiazdy neutronowej o niezwykle silnym polu magnetycznym, biliardy razy silniejszym niż ziemskie. Magnetar powstaje gdy odpowiednia gwiazda wybucha jako supernowa. Magnetar z gromady Westerlund 1 to zaledwie jeden z kilku tego typu obiektów znanych w Drodze Mlecznej.

Dzięki temu, że magnetar jest członkiem gromady gwiazd, naukowcom udało się ustalić z gwiazdy o jakiej masie obiekt ten się uformował - otrzymany wynik to nie mniej niż 40 mas Słońca. Nie mierzono jednak bezpośrednio magnetara. Wszystkie gwiazdy gromady mają podobny wiek, oceniany na od 3,5 do 5 milionów lat. Wiadomo, że im masywniejsza gwiazda, tym krócej żyje, zatem gwiazda, która wybuchła i pozostawiła po sobie magnetara musiała mieć większą masę, niż nadal istniejące gwiazdy gromady. Zbadano więc podwójny układ zaćmieniowy W13, gdyż w takim układzie masy można wyznaczyć bezpośrednio z ruchów gwiazd.

Wynik nie mniej niż 40 mas Słońca dla obiektu, który uformował magnetara, rodzi problemy dla teorii. Do tej pory uważano, że gwiazdy o początkowej masie od 10 do 25 mas Słońca wytworzą gwiazdę neutronową, a te powyżej 25 mas Słońca pozostawią po sobie czarną dziurę. "Rodzi się więc trudne pytanie: jak masywna musi być gwiazda, aby skolapsować do czarnej dziury, jeśli gwiazdy ponad 40 razy masywniejsze niż Słońce nie potrafią dokonać tego wyczynu" zauważa współautor Norbert Langer z Uniwersytetu w Bonn (Niemcy).

Naukowcy przypuszczają, że gwiazda, która stała się magnetarem (progenitor), narodziła się razem z gwiazdowym towarzyszem. Jego obecność ułatwiła pozbycie się olbrzymich ilości masy przez progenitora (gwiazda musiała utracić aż 95 proc. swojej początkowej masy). Obecnie jednak w pobliżu magnetara nie widać obiektu towarzyszącego, możliwe więc, że wybuch, w którym powstał magnetar, spowodował rozłączenie układu podwójnego.

Więcej informacji:

Ile masy potrzeba na czarną dziurę? - astronomowie stawiają wyzwanie aktualnym teoriom

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

Źródło: Europejskie Obserwatorium Południowe ESO

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2559

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zagadka długiego minimum aktywności Słońca rozwiązana

Naukowcom udało się wyjaśnić zagadkę nietypowo długiego i głębokiego minimum aktywności słonecznej, które obserwowaliśmy od roku 2008 do początków roku 2010 - informuje najnowszy numer czasopisma "Geophysical Research Letters".

Słońce powoli wychodzi z minimum swojej aktywności, które trwało przez ostatnie prawie 3 lata i było wyjątkowo długie oraz wyjątkowo ubogie w plamy. Do niedawna przyczyna takiego stanu rzeczy była dla naukowców zagadką. Najnowszy numer czasopisma "Geophysical Research Letters"przynosi artykuł grupy naukowców kierowanej przez Mausumi Dikpati z National Centre for Atmospheric Research (NCAR) i Rogera Ulricha z University of California w Los Angeles, który proponuje mechanizm wyjaśniający to nietypowe zachowanie naszej dziennej gwiazdy.

Naukowcy sugerują, że wydłużenie minimum aktywności Słońca mogło być spowodowane przez zmianę przepływu słonecznej plazmy. Powierzchnia Słońca i warstwy tuż pod nią są bowiem w ciągłym ruchu. Plazma przepływa tam w zamkniętym cyklu, poruszając się najpierw w kierunku biegunów, a potem spływając do równika.

Dikipati, Ulrich i reszta grupy zaobserwowali, że w ostatnim cyklu słonecznym plazma dochodziła bliżej biegunów niż w poprzednich cyklach. Droga jaką miała ona do przebycia, w związku z tym, wydłużyła się i przez to spływała ona do biegunów później niż zwykle.

Modele wykonane przez naukowców pokazują jednoznacznie, że takie wydłużenie drogi plazmy słonecznej może mieć zauważalny wpływ na aktywność naszej dziennej gwiazdy i wydłużyć jej cykl poprzez znaczne wydłużenie okresu minimum aktywności.

http://wiadomosci.onet.pl/2211643,16,zagadka_dlugiego_minimum_aktywnosci_slonca_rozwiazana,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA: Księżyc się skurczył

Księżyc, naturalny satelita Ziemi, skurczył się w ciągu ostatnich 800 milionów lat. To zaskakujące odkrycie ogłosili w czwartek w Waszyngtonie naukowcy z NASA.

Księżyc jest mniejszy niż był kiedyś i - co więcej - nadal będzie się kurczyć - powiedział Tom Watters, jeden z naukowców, którzy dokonali tego odkrycia. Badania wykazały, że w ciągu ostatnich 800 milionów lat promień tego naturalnego satelity Ziemi zmniejszył się o około 100 metrów.

Odkrycie to było możliwe dzięki analizie tysięcy zdjęć powierzchni Księżyca. Naukowcy szukali na niej śladów lodu, a znaleźli ślady kurczenia się Księżyca. Według badaczy, zmniejszył się on i zmniejsza się nadal na skutek spadku temperatury.

http://fakty.interia.pl/nauka/news/nasa-ksiezyc-sie-skurczyl,1521054,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Polscy astronomowie zbudują ogólnoświatową sieć teleskopów

Dr hab. Maciej Konacki, polski astronom pracujący obecnie w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika PAN, który ma już za sobą kilka znaczących sukcesów w obszarze poszukiwania i badania planet pozasłonecznych, został właśnie wyróżniony w prestiżowym konkursie Europejskiej Rady Nauki. Grant, który Konacki otrzyma wraz ze swoim zespołem umożliwi m.in. zbudowanie sieci teleskopów na całej południowej półkuli.

Zaproponowany przez Konackiego projekt ma na celu odkrywanie planet obiegających gwiazdy podwójne (jego angielski tytuł brzmi: "Eclipsing binary stars as cutting edge laboratories for astrophysics of stellar structure, stellar evolution and planet formation"). W konkursie "Starting Independent Researcher Grant" prowadzonym przez Europejską Radę Nauki (European Research Council - ERC) panel złożony z 17 czołowych europejskich astronomów i astrofizyków przyznał mu maksymalną ocenę.

Projekt będzie realizowany przez zespół "Solaris", który pod kierownictwem Konackiego pracuje w CAMK PAN. W jego skład wchodzą doktoranci: Krzysztof Hełminiak, Stanisław Kozłowski, Milena Ratajczak i Piotr Sybilski.

Zadaniem zespołu, w pierwszej fazie projektu, będzie przygotowanie czterech w pełni automatyzowanych (pracujących samodzielnie, bez potrzeby częstej obecności człowieka) teleskopów, które staną na trzech kontynentach - w Ameryce Południowej (Chile lub Argentyna), Afryce (RPA) i Australii.

"Budując co najmniej cztery teleskopy, które będą w pełni zrobotyzowanymi instrumentami, zbudujemy tak naprawdę jeden globalny teleskop" - tłumaczy Milena Ratajczak, doktoranta z zespołu "Solaris". "W ten sposób będziemy mogli prowadzić obserwacje niemalże bez przerw - przez cały czas w przynajmniej jednej z naszych lokalizacji będzie noc" - dodaje Ratajczak.

Każdy z czterech instrumentów będzie miał półmetrowe zwierciadło główne. Pierwszy z teleskopów został już zbudowany - jego powstanie sfinansowała Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, w ramach subsydium FOCUS (Maciej Konacki uzyskał je na realizację projektu "Pozasłoneczne planety w układach gwiazd podwójnych i wielokrotnych").

"Po budowie pierwszego instrumentu dysponujemy już pewnym doświadczeniem, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że w najbliższy czasie stoją przed nami przede wszystkim wyzwania inżynieryjne oraz informatyczne - najpierw przy budowanie teleskopów, a później przy stworzeniu oprogramowania do ich obsługi" - mówi Piotr Sybilski.

Projekt, którego łączny budżet wynosi 1,5 miliona euro, ma potrwać pięć lat. Zespół "Solaris" planuje w tym czasie rozwinąć także edukacyjną i popularyzatorską stronę swojej działalności. "Działa już nasza strona internetowa oraz blog. Dzięki nim chcielibyśmy informować nie tylko o realizacji kolejnych etapów projektu, ale także o tym co będziemy robić dla szkół czy pasjonatów astronomii" - zachęca do śledzenia serwisu internetowego Ratajczak.

Strona projektu jest dostępna pod adresem http://www.projektsolaris.pl.

[ Astronomia.pl - Jan Pomierny ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2560

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy szukają drugiej Ziemi

Od momentu kiedy w 1990 roku profesor Wolszczan odkrył pierwsze planety spoza układu słonecznego (tzw. egzoplanety), astronomia dokonała na tym polu dużych postępów. Do dziś znamy już ponad 360 takich planet. Niestety jak na razie żadna z nich nie wydaje się na tyle gościnna, by mogło pojawić się na niej życie.

Aby się pojawiło, przynajmniej w takiej postaci jaką możemy sobie wyobrazić w oparciu o ziemską biologię, niezbędne jest spełnienie wielu warunków. Potencjalna planeta musi posiadać wodę, która powinna chociażby okresowo znajdować się w stanie płynnym. Ponadto niezbędna jest stała powierzchnia, na której ewolucja mogła by zacząć swoje dzieło. Dodatkowym czynnikiem jest konieczność obrotu wokół własnej orbity, aby nie występowała sytuacja gdzie jedna strona jest ciągle skierowana w ku słońcu, a drugą spowijają wieczne ciemności.

Najbliższą spełnienia tych warunków jest odkryta w 2007 roku przez Stéphana Udry z Uniwersytetu w Genewie planeta nazwana Gliese 581c. Orbituje po mniejszej niż ziemska orbicie, wokół typu gwiazdy określanej jako czerwony karzeł. Energia emitowana przez ten rodzaj gwiazd jest dużo mniejsza niż naszego słońca. Niewielka orbita Gliese może poza tym powodować, że planeta jest stale zwrócona jedną stroną ku swojej gwieździe. Z tego względu naukowcy wykluczają raczej możliwość występowania tam życia.

Na międzynarodowej konferencji astronomicznej, która odbyła się niedawno w Rio de Janeiro, przedstawiono dotychczasowe sukcesy i pokazano metody jakimi posługują się badacze, by odkrywać nowe planety.

Europejski satelita o nazwie CoRoT rozpoczął misję w grudniu 2006 roku. W celu identyfikacji planet wykorzystuje metodę, która polega na szukaniu niewielkich zmian w jasności obserwowanych gwiazd. Jeśli tak się zdarzy może to świadczyć o istnieniu ciał niebieskich, które przechodząc przed tarczą gwiazdy częściowo ją przesłaniają. Misja ta umożliwiła do tej pory odkrycie około 80 egzoplanet. Większość jest około trzydziestokrotnie większa od ziemi i posiada skalną powierzchnię. Niestety ze względu na swój szybki czas obrotu wokół macierzystych gwiazd nie może istnieć na niej życie. Pocieszający jest fakt, że wiele z tych planet występuje w grupach, a obecność stabilnych układów planetarnych sprzyja ewolucji.

Amerykanie wystrzelili satelitę nazwanego Kepler na cześć badacza, który opisał prawa rządzące ruchem planet. Kepler jednocześnie obserwuje światło płynące ze 100000 gwiazd. Ponieważ jest wyposażony w bardziej czułe instrumenty niż CoRoT, możemy się spodziewać kolejnych odkryć.

Nieco inny sposób na szukanie egzoplanet przyjęła grupa badawcza dr Michela Mayora. Nakierowują spektrograf HARPS z obserwatorium astronomicznego w La Silla, w Chile na bardzo jasne gwiazdy. Każdorazowo czas obserwacji nie jest dłuższy niż piętnaście minut. Daną gwiazdę obserwuje się 50 razy w roku przez okres dwóch lat. Następnie porównuje się uzyskane obrazy. Jeśli na którymś z nich gwiazda znajduje się w nieco innej pozycji, dowodzi to że w jej okolicy znajduje się ciało o dużej masie które będąc w bliskiej odległości przyciąga ją siłą grawitacji. W ten sposób zidentyfikowano 16 nowych planet. Skuteczność tej metody jest tym większa, że pozwala wychwycić planety o masie zbliżonej do naszej Ziemi.

Prędzej, czy później wszystkie te wysiłki zaowocują odnalezieniem planety bardzo przypominającej Ziemię, planety na której życie mogłoby się rozwijać bez przeszkód. Być może obserwacje wszechświata zmienią też postrzeganie naszego w nim miejsca.

http://odkrywcy.pl/kat,111402,page,2,title,Naukowcy-szukaja-drugiej-Ziemi,wid,11438011,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wielki Zderzacz Hadronów na półmetku

Large Hadron Collider (LHC) - gigantyczny akcelerator do badania najmniejszych cząstek materii - działa już z połową zaplanowanej energii. - Pod koniec sierpnia zwiększymy intensywność zderzanych wiązek - mówi szef zespołu technicznego CERN dr Andrzej Siemko.

Wszystko idzie zgodnie z planem. Jesteśmy pewni, że elektromagnesy, niezbędne do działania akceleratora, pracują doskonale, podobnie jak połączenia między nimi. Zadaniem moim i grupy, którą kieruję, jest utrzymanie tego stanu i dopilnowanie, aby wszystko pracowało możliwie bezawaryjnie - powiedział w rozmowie z PAP dr Siemko.

Jak jednak dodał, bezawaryjna praca tak złożonej aparatury nie jest możliwa w stu procentach. - Przy takim ogromie urządzenia i liczbie elementów, normalnym jest, że od czasu do czasu coś przestaje funkcjonować. To można porównać np. do eksploatacji wszystkich samochodów w Polsce. Jest niemożliwe, żeby wszystkie samochody w Polsce funkcjonowały przez cały rok bez żadnej usterki. Coś musi się w którymś zepsuć i tak naprawdę psuje się co chwilę. Cały akcelerator jest skonstruowany w ten sposób, że wszystkie urządzenia krytyczne są zdublowane, więc nawet gdy coś nie działa, to jego funkcje przejmuje urządzenie zapasowe. Niemniej jednak, jeśli coś przestało działać, musi być naprawione - podkreślił fizyk.

Large Hadron Collider (ang. Wielki Zderzacz Hadronów), znajdujący się w ośrodku badawczym Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) pod Genewą, został po raz pierwszy uruchomiony we wrześniu 2008 r. Po początkowych trudnościach, w tym poważnej awarii, która wstrzymała pracę akceleratora na kilka miesięcy, ostatecznie aparatura zaczęła działać w marcu tego roku i od tej pory regularnie dochodzi w nim do zderzeń cząstek. Wygląda to tak, że w tworzącej okrąg rurze o średnicy niecałych 10 cm krążą wokół akceleratora dwie przeciwbieżne wiązki protonów, rozpędzone do energii 3,5 Teraelektronowolta (TeV). Jest to około 3,5 tys. razy więcej niż energia protonu w stanie spoczynku. W kilku miejscach na 27-kilometrowej trasie tory wiązek przecinają się i dochodzi tam do zderzeń. Tam też zainstalowana jest aparatura pomiarowa - detektory rejestrujące efekty kolizji.

- Odbywamy tzw. przebiegi fizyczne, które polegają na tym, że do akceleratora wstrzykuje się zaprogramowaną liczbę cząstek, przyspiesza się je do energii 3,5 TeV i wiązki krążą, zderzając się ze sobą. Zderzają się przez dosyć długi okres - średnio jest to 10-12 godzin. Najdłuższy taki "run", jaki mieliśmy, trwał 30 godzin. Przez te 30 godzin te cząstki krążyły i część protonów uległa zderzeniom ze sobą, a to było rejestrowane przez detektory. Po takim okresie kontrola nad wiązką jest już przeważnie trudna, więc +fizyczny run+ trzeba zakończyć i usunąć wiązkę z akceleratora. Następnie przeprowadza się tzw. run techniczny, kiedy bada się zarejestrowane zjawiska pod kątem oceny pracy samego akceleratora - to zwykle robi się za dnia, w czasie kiedy ci, którzy się tym zajmują, są w pracy. A później szykuje się następną wiązkę do badań fizycznych i zwykle przez całą noc jest rejestracja zderzeń itd. itd. - opowiadał PAP dr Siemko.

Nie jest łatwo "wcelować" jednym protonem w drugi, dlatego trzeba je zagęścić tak bardzo, żeby przy przecięciu się torów wiązek, jak najwięcej cząstek miało szansę się zderzyć. To ważne, bo im częściej dochodzi do kolizji, tym szybciej można zarejestrować interesujące, bądź nowe zjawiska i potwierdzić lub obalić teorie fizyczne. Jak wyjaśnił dr Siemko, wiązka w LHC składa się z "paczek", z których każda zawiera po ok. 100 mld protonów. Długość paczki wynosi kilka centymetrów, a jej grubość jest trzykrotnie mniejsza od grubości ludzkiego włosa. Docelowo "paczek" w każdej wiązce ma być 2808. Biorąc pod uwagę, że w ciągu sekundy każda paczka okrąża akcelerator ponad 11 tys. razy, to, kiedy akcelerator osiągnie już pełną wydajność, może dochodzić nawet do 600 milionów zderzeń na sekundę.

Obecnie do LHC można wpuścić wiązkę składającą z nieco ponad jednej setnej docelowej liczby "paczek". - W tej chwili osiągnęliśmy intensywność wiązki, wynoszącą 25 "paczek" po 100 mld protonów. Postanowiliśmy, że na tej intensywności akcelerator będzie pracował cały miesiąc, żeby zbadać stabilność różnych urządzeń i zobaczyć jak to w dłuższym okresie czasu się zachowuje - tłumaczył dr Siemko. Jak dodał, już pod koniec sierpnia intensywność wiązki zostanie podwojona. Później będzie sukcesywnie zwiększana aż do końca 2011 r. - Przez ten czas akcelerator będzie pracował z energią 3,5 TeV. Do tej pory mamy nadzieję osiągnąć ok. połowę maksymalnej zaplanowanej intensywności wiązki - dodał fizyk.

Także energia LHC ma wzrosnąć. Maszyna jest zaprojektowana do rozpędzania protonów do energii 7 TeV. Jak tłumaczył dr Siemko, pod koniec 2011 r. na kilkanaście miesięcy akcelerator zostanie wyłączony w celu przygotowania go do ponownego uruchomienia, tym razem już z maksymalną energią. Eksperymenty mają zostać wznowione na wiosnę 2013 r.

LHC znajduje się w specjalnym kolistym tunelu, 100 metrów pod ziemią. Tunel ma średnicę ok. 9 km i ok. 27 km obwodu. Został zaprojektowany do poszukiwania nieodkrytych do tej pory cząstek elementarnych (wśród nich cząstki Higgsa, która miałaby wpływać na masę wszystkich innych cząstek) oraz do symulacji w mikroskali zjawisk podobnych do tych, jakie mogły zachodzić w pierwszych sekundach po Wielkim Wybuchu. Wszystko po to, aby lepiej poznać zasady, rządzące otaczającym nas światem.

LHC jest dla przeciętnego człowieka maszyną tyleż fascynującą, co niezrozumiałą. Nieliczne informacje na temat akceleratora, które przebijają się do powszechnej świadomości, budzą u ludzi podziw i lęk, bo mowa w nich o antymaterii, mikroskopijnych czarnych dziurach czy dodatkowych wymiarach.

Nic dziwnego, że urządzenie to, tajemnicze nie tylko ze względu na swoje przeznaczenie, ale też położenie w tunelu 100 metrów pod ziemią, stało się m.in. inspiracją dla popularnej powieści sensacyjnej "Anioły i demony". Jej autor Dan Brown wpadł na pomysł osnucia fabuły wokół eksperymentów prowadzonych pod Genewą po tym, jak sam odwiedził ośrodek i miał możliwość zobaczenia m.in. będącego wtedy w budowie LHC.

W okresie poprzedzającym pierwsze uruchomienie akceleratora pojawiły się też głosy, że doświadczenia prowadzone w LHC będą bardzo niebezpieczne, a wręcz, że zagrożą dalszemu istnieniu Ziemi. Kilka grup osób podzielających ten pogląd próbowało nawet pozwać do różnych sądów organizację CERN, domagając się zaniechania eksperymentów.

Na razie do żadnego z tych argumentów żaden sąd się nie przychylił, a LHC działa od marca i podobnie jak reszta Ziemi, mimo codziennych nieuniknionych usterek, ma się dobrze.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

http://fakty.interia.pl/nauka/news/wielki-zderzacz-hadronow-na-polmetku,1521649,14

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczny wykrywacz antymaterii rusza w podróż

Instalacja do poszukiwania antymaterii i ciemnej materii w kosmosie wyruszy we wtorek, 24 sierpnia, z ośrodka Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) w podróż, która zakończy się na orbicie Ziemi - poinformowało PAP biuro prasowe CERN.

Urządzenie o nazwie Alpha Magnetic Spectrometer (AMS) to bardzo skomplikowany detektor cząstek elementarnych, podobny do takich, jakie używane są w najnowocześniejszych laboratoriach fizycznych na Ziemi. Został jednak zaprojektowany do pracy w otwartej przestrzeni kosmicznej. Docelowo zostanie zainstalowany jako zewnętrzny moduł Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), gdzie będzie poszukiwał śladów takiej materii, jakiej na Ziemi spotkać nie można.

W projektowaniu i budowie AMS uczestniczyło 600 fizyków z 56 instytucji z 16 krajów. Wszystko zaczęło się w 1999 r. z inicjatywy laureata Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki z 1976 roku Amerykanina Sama Tinga.

Jednym z zadań AMS będzie próba wykrycia w przestrzeni kosmicznej atomów antyhelu - odpowiednika znanego nam gazu szlachetnego helu, ale składającego się z antymaterii. Chodzi o weryfikację teorii, mówiącej, że w kosmosie mogą znajdować się duże skupiska antymaterii, której na Ziemi praktycznie się nie spotyka.

Naukowcy przypuszczają, że obecność w pobliżu Ziemi pojedynczych atomów antyhelu może świadczyć o tym, że w odległych obszarach wszechświata antymaterii może być więcej niż zwykłej materii, czyli że w sumie obu tych rodzajów materii byłoby we Wszechświecie tyle samo.

Jak informuje oficjalna strona projektu, AMS ma badać skład promieniowania kosmicznego z taką dokładnością, że wykryłby atomy antyhelu, nawet gdyby tylko jeden taki atom znajdował się wśród 10 miliardów innych cząstek.

Drugi problem, do którego rozwiązania ma przyczynić się detektor, to zagadka tzw. ciemnej materii. Na razie wiadomo o niej tyle, że to nieznana forma materii, znajdująca się w kosmosie. Badania astronomów wykazały, że w odległych od Ziemi miejscach są skupiska materii, mającej dużą masę, ale niewidocznej, bo niewydzielającej światła. Ponieważ tak nie zachowują się żadne znane obiekty kosmiczne, określono je właśnie mianem ciemnej materii. Fizycy przypuszczają, że składa się ona z nieznanych do tej pory cząstek. Wiadomo tyle, że owej ciemnej materii jest we wszechświecie kilkakrotnie więcej niż "zwykłej", widzialnej materii.

"Cała grupa uczestnicząca w tworzeniu AMS jest zachwycona, że wreszcie detektor wyrusza. To moment przełomowy dla eksperymentu. Zbliżamy się do chwili, kiedy instalacja zostanie przewieziona promem kosmicznym na Międzynarodową Stację Kosmiczną i tam ostatecznie zainstalowana. Faza konstrukcyjna się zakończyła, teraz czekamy z niecierpliwością, aż zacznie się faza zbierania danych" - skomentował planowany wyjazd detektora z CERN prof. Sam Ting - obecnie rzecznik i patron eksperymentu.

Jak informuje oficjalna strona internetowa projektu badawczego, AMS ze stacji kosmicznej ISS już na Ziemię nie wróci, będzie tam działał nieprzerwanie, dopóki stacja będzie istniała. Detektor o wadze 8,5 tys. kg i objętości 64 metrów sześciennych będzie gromadził dane z prędkością ok. siedmiu gigabitów na sekundę. Po wstępnej obróbce, ilość ta zostanie zredukowana do ok. dwóch Megabitów na sekundę, które będą przesyłane do centrum kosmicznego w amerykańskim Houston w stanie Teksas, a stamtąd przekazywane dalej do kilku różnych ośrodków naukowych na świecie, jako materiał do analizy dla naukowców.

Koszt całego przedsięwzięcia jest szacowany na ok. 1,5 mld dolarów.

We wtorek, 24 sierpnia, AMS zostanie przewieziony z ośrodka badawczego CERN pod Genewą na genewskie lotnisko, skąd w czwartek, 26 sierpnia, samolotem transportowym amerykańskich sił powietrznych C-5M Super Galaxy zostanie przetransportowany do Centrum Kosmicznego im. Kennedy'ego na Florydzie. W tym locie towarzyszyć mu będzie 65 naukowców, którzy przygotują detektor do ostatniej podróży, którą NASA planuje na koniec lutego przyszłego roku. Będzie to jednocześnie ostatni lot amerykańskiego wahadłowca w kosmos, zanim promy te zostaną ostatecznie wycofane z użycia.

http://wiadomosci.onet.pl/2212114,16,kosmiczny_wykrywacz_antymaterii_rusza_w_podroz,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sensacyjny eksperyment: przeżyły w kosmosie 553 dni

Brytyjscy naukowcy odkryli bakterie, które mogą przetrwać w otwartej przestrzeni kosmicznej. Sensacyjnych wyników dostarczył eksperyment prowadzony w ostatnich latach na orbicie okołoziemskiej.

Naukowcy wzięli kawałki skał z morza w hrabstwie Devon i dwa lata temu wysłali je na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Tam przyczepili je do kadłuba po zewnętrznej stronie.

Półtora roku później jeden z astronautów przywiózł je z powrotem na Ziemię. - Wsadziliśmy te skałki do wody, która po kilku miesiącach zmętniała i zazieleniła się - mówi szef eksperymentu profesor Charles Cockell z Open University.

Okazało się, że jeden gatunek tzw cyjanobakterii przeżył w kosmosie 553 dni. Organizmy przetrwały, choć były narażone na brak wody, gwałtowne zmiany temperatur i silne promienie ultrafioletowe.

Naukowcy chcą teraz sprawdzić, czy takie bakterie mogą podróżować między planetami, oraz czy można by je wykorzystać przy budowie kosmicznych baz dla człowieka, na przykład na księżycu.

(bart)

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Sensacyjny-eksperyment-przezyly-w-kosmosie-553-dni,wid,12596967,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sensacyjne odkrycie astronomów

Odkrycie najliczniejszego znanego pozasłonecznego układu planetarnego ogłoszono we Francji. System HD 10180 liczy co najmniej pięć, a może nawet siedem planet. W tym drugim przypadku układ ten byłby podobny do Układu Słonecznego, w którym znajduje się osiem planet.

Układ HD 10180 ma pięć planet o masach od 13 do 25 mas Ziemi, czyli zbliżonych do masy Neptuna.

- Mamy powody, aby wierzyć, że istnieją jeszcze dwie planety - powiedział Christophe Lovis z Obserwatorium Genewskiego w Szwajcarii, główny autor artykułu opisującego badania. Samo odkrycie zostało zaprezentowane w Observatoire de Haute-Provence we Francji.

System planetarny HD 10180 jest gęściej "zaludniony" planetami niż wewnętrzna część Układu Słonecznego (do orbity Marsa) i ma w tym rejonie więcej masywnych planet. Przypuszczalnie w układzie tym nie istnieje gazowy olbrzym taki jak Jowisz w Układzie Słonecznym. Poza tym wszystkie planety nowo odkrytego systemu mają prawie kołowe orbity.

Zespół astronomów prowadził obserwacje przy pomocy 3,6-metrowego teleskopu w Obserwatorium La Silla w Chile, należącego do Europejskiego Obserwatorium Południowego ESO. Na teleskopie zamontowany jest niezwykle precyzyjny spektrograf HARPS.

Badacze przez sześć lat prowadzili obserwacje gwiazdy HD 10180 położonej 127 lat świetlnych od nas, a widocznej na niebie w gwiazdozbiorze Hydry.

Do tej pory astronomowie znali piętnaście pozasłonecznych układów planetarnych z co najmniej trzema planetami. Dotychczasowym rekordzistą był system 55 Cancri z pięcioma planetami.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Sensacyjne-odkrycie-astronomow,wid,12598940,wiadomosc.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wkrótce na niebie pierwsze Alfa Aurigidy

Pierwsze meteory z roju Alfa Aurygidów będzie można zobaczyć na niebie już od nocy ze środy na czwartek - poinformował PAP dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.

Rój Alfa Aurygidów został odkryty przez niemieckich obserwatorów C. Hoffmeistera i A. Teichgraeberga w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1935 roku. Mieli oni możliwość zaobserwowania około 30 meteorów w ciągu godziny.

Obszerna analiza obserwacji tego roju z lat 1988-2000 została opublikowana przez Audrisa Dubietisa i Rainera Arlta na łamach czasopisma "WGN". Pokazuje ona, iż aktywność Alfa Aurygidów trwa od 25 sierpnia do około 7-8 września, a poza maksimum potrafi ona sięgać nawet poziomu 7 meteorów na godzinę.

W tym roku maksimum oczekiwane jest 1 września ok. godz. 9 naszego czasu, a więc w czasie niekorzystnym dla obserwatorów w Polsce. Warto jednak wyjść na obserwacje nad ranem w nocy z 31 sierpnia na 1 września, kiedy radiant roju potrafi wznosić się na wysokość ponad 50 stopni nad horyzontem. Wtedy zobaczyć będzie można nawet 15-20 "spadających gwiazd" w ciągu godziny.(

http://wiadomosci.onet.pl/2213664,16,wkrotce_na_niebie_pierwsze_alfa_aurigidy,item.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bliźniaczy Układ Słoneczny

Odkrycie najliczniejszego znanego pozasłonecznego układu planetarnego ogłoszono we wtorek we Francji. System HD 10180 liczy co najmniej pięć, a być może nawet siedem planet. Jeśli się to potwierdzi, układ ten byłby bardzo podobny do Układu Słonecznego, w którym znajduje się osiem planet.

Układ HD 10180 ma pięć planet o masach od 13 do 25 mas Ziemi, czyli zbliżonych do masy Neptuna. Okresy orbitalne planet wynoszą od 6 do 600 dni, a odległości od gwiazdy mieszczą się w zakresie od 0,06 do 1,4 jednostki astronomicznej (jedna jednostka astronomiczna to średnia odległość Ziemi od Słońca).

"Mamy też dobre powody, aby wierzyć, że istnieją jeszcze dwie planety" - mówi Christophe Lovis z Obserwatorium Genewskiego w Szwajcarii, główny autor artykułu opisującego badania, który został wysłany do czasopisma naukowego "Astronomy and Astrophysics". Natomiast samo odkrycie zostało zaprezentowane podczas międzynarodowego kolokwium "Wykrywanie i dynamika tranzytujących egzoplanet" w Observatoire de Haute-Provence we Francji.

Wśród dwóch dodatkowych planet jedna może mieć masę podobną do Saturna i okres orbitalny 2200 dni. Druga natomiast może być najmniej masywną egzoplanetą - zaledwie 1,4 masy Ziemi i okres orbitalny jedynie 1,18 ziemskich dni. System planetarny HD 10180 jest gęściej "zaludniony" planetami niż wewnętrzna część Układu Słonecznego (do orbity Marsa) i ma w tym rejonie więcej masywnych planet. Przypuszczalnie w układzie tym nie istnieje gazowy olbrzym taki jak Jowisz w Układzie Słonecznym. Poza tym wszystkie planety nowo odkrytego systemu mają prawie kołowe orbity.

Zespół astronomów prowadził obserwacje przy pomocy 3,6-metrowego teleskopu w Obserwatorium La Silla w Chile, należącego do Europejskiego Obserwatorium Południowego ESO. Na teleskopie zamontowany jest niezwykle precyzyjny spektrograf HARPS.

Badacze przez sześć lat prowadzili obserwacje gwiazdy HD 10180 położonej 127 lat świetlnych od nas, a widocznej na niebie w gwiazdozbiorze Hydry. W sumie dokonano 190 pomiarów prędkości radialnych gwiazdy. Analiza danych wykazała, że gwiazda wykonuje niewielkie ruchy do przodu i do tyłu, spowodowane grawitacyjnym oddziaływaniem okrążających ją planet.

Korzystając z danych dla nowego układu oraz dla innych systemów planetarnych, odkrywcy układu planetarnego HD 10180 znaleźli odpowiednik reguły Titiusa-Bodego, która występuje w Układzie Słonecznym - odległości planet od gwiazdy centralnej wydają się odzwierciedlać regularny wzór. "Może to być ślad po procesach formowania się tych układów planetarnych" - przypuszcza Michel Mayor z Obserwatorium Genewskiego (Szwajcaria), będący członkiem zespołu badawczego.

Badacze wskazali też na związek pomiędzy masą systemu planetarnego a masą i składem chemicznym gwiazdy centralnej. Bardzo masywne układy planetarne odkrywane są koło gwiazd masywnych i bogatych w metale (w astronomii mianem metali nazywa się wszystkie pierwiastki inne niż wodór i hel), natomiast cztery najmniej masywne układy znaleziono w pobliżu gwiazd o małej masie i niewielkiej zawartości metali.

Do tej pory astronomowie znali piętnaście poza słonecznych układów planetarnych z co najmniej trzema planetami. Dotychczasowym rekordzistą był system 55 Cancri z pięcioma planetami. (PAP)

http://odkrywcy.pl/kat,111402,title,Blizniaczy-Uklad-Sloneczny,wid,12605367,wiadomosc.html?smg4sticaid=6ac5c

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W Toruniu rozpoczyna się festiwal światła Skyway 2010

Od dzisiaj do soboty w Toruniu odbędzie się festiwal instalacji świetlnych. W tym roku tematem przewodnim jest "taniec grawitacji", a poszczególne rozświetlone miejsca mają być symbolami poszczególnych planety i innych ciał Układu Słonecznego.

Miejscem festiwalu będzie całe toruńskie Stare Miasto. Ale festiwal będzie odbywał się też w innych punktach: na osiedlu Na Skarpie, na Krakowskim Przedmieściu oraz w obserwatorium astronomicznym UMK w Piwnicach koło Torunia.

Początek imprezy zaplanowano na 26 sierpnia o godzinie 21:00 w ruinach zamku krzyżackiego. Kontynuacja nastąpi w postaci "Niekończącej się Czerwonej Imprezy" w Centrum Sztuki Współczesnej "Znaki Czasu".

Organizatorami festiwalu są Miejska Instytucja Kultury Toruń 2016, Urząd Miasta Torunia, Samorząd Województwa Kujawsko-Pomorskiego, a patronami honorowymi Ambasada Portugalii oraz Ambasada Federacyjnej Republiki Brazylii. Dyrektorem artystycznym festiwalu jest Portugalczyk Mário Caeiro.

Poszczególne imprezy będą odbywać się w dniach od 26 do 28 sierpnia. Na Rynku Staromiejskim będzie można znaleźć Słońce. Planetarium i areszt śledczy przemienią się w Merkurego. Na fasadzie Teatru im. Wilama Horzycy pojawi się kolekcja obrazów zatytułowana Wenus.

Ziemię będzie symbolizować instalacja na supermarkecie Uniwersam i przedstawienie na ulicy Szerokiej. Księżyc znajdziemy koło Collegium Maximum na pl. Rapackiego. Czerwone kolory Marsa będzie można przeżyć w Centrum Sztuki Współczesnej "Znaki Czasu".

Instalację nazwaną imieniem planetoidy Ceres będzie można zobaczyć na Szkole Podstawowej nr 1 (ul. Wielkie Garbary). Z kolei w instalacji pt. "Jowisz" główną roblę odegra bruk deptaku, który będzie ekranem dla barwnej i dynamicznej animacji.

Portugalscy artyści zaprezentują krajobraz zatytułowany "Saturn", który będzie można podziwiać na ruinach zamku krzyżackiego. W innym miejscu - w ogrodzie teatru Baj Pomorski - będzie instalacja "Uran" wykorzystująca zjawisko fluorescencji. W pomieszczeniach dawnego posterunku policji przy skrzyżowaniu ul. Bydgoskiej i Kujota będzie można zobaczyć alternatywny, wirtualny krajobraz pt. "Neptun". W tym samym miejscu spotkamy też "Komety" Instytutu B61.

Daleko poza Starym Miastem, bo na obrzeżach Torunia, na osiedlu Na Skarpie na ul. Malinowskiego przygotowano instalację pt. "Pluton". Z kolei na Bydgoskim Przedmieściu będzie szereg różnych rozświetleń - organizatorzy będą zachęcali mieszkańców do rozświetlenia swoich mieszkań. Dla autorów najlepszych instalacji świetlnych przewidziano nagrody.

Przez wszystkie trzy dni festiwalu "Astrodramę" będzie prezentować teatr uliczny. Zaplanowano też dwa panele dyskusyjne na temat "Sztuka i astronomia". Chętni będą mogli też wziąć udział w nocnym zwiedzaniu obserwatorium astronomicznego w Piwnicach (odjazd spod fontanny Cosmopolis).

Stowarzyszenie Rowerowy Toruń przygotowało z kolei przejazd Nocnej Rowerowej Masy Krytycznej - początek przejazdu na Rynku Nowomiejskim.

Spis wszystkim imprez wraz z mapką można znaleźć na witrynie internetowej festiwalu pod adresem www.skyway.art.pl.

Więcej informacji:

Witryna festiwalu Skyway

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2563

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024