Ależ się ostatnio namęczyłem ze „Ślimakiem” (NGC 7293). W końcu jednak padł w lornetce 15x70, bez żadnych filtrów czy innych „dopalaczy”, ale na swój sposób była to raczej masochistyczna przyjemność. Tak to już jest, gdy się nie chce, lub nie może, wyruszyć gdzieś dalej w poszukiwaniu wolnego od LP kawałka nieba nad południowym horyzontem. Na szczęście, im wyżej, tym znacznie lepiej i okolice zenitu to już zupełnie inna bajka… A niedawno przypomniał mi się jeden – choć nie! – bo w zasadzie, to d