Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'puszcza białowieska' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 1 wynik

  1. Nie wiadomo dokładnie, gdzie był biblijny raj. Wiele wskazuje jednak, że znajdował się on na wschodzie. Ruszyliśmy więc na wschód. Kwaterę znaleźliśmy w Orzeszkowie – wiosce na południe od Hajnówki. Wprawdzie jeszcze podczas planowania wyjazdu zapowiadano śnieg z deszczem na przemian ze śniegiem, lecz śniegi wielkanocne dla nas nie pierwszyzna. Jednak meteorolodzy stopniowo wycofali się z pogróżek, zapowiadając nawet jeden dzień pięknej pogody. Były dwa. Mam dobrą rękę do miejscówek. Niedaleko za cerkwią i cmentarzem, od asfaltowej, praktycznie nie uczęszczanej szosy oddzielała się przyzwoita droga leśna, którą spacerując w dniu przyjazdu dotarłem na rozległą polanę na wzgórku. Wymarzone miejsce do obserwacji. Meteorolodzy nie oszukiwali. Po pochmurnej sobocie spędzonej na puszczańskich wędrówkach (szlaki źle przygotowane – brak kładek na bagnach a nawet mostku na rzece), w niedzielę wypaliła pogoda jak marzenie. Znów program turystyczno-krajoznawczy, choć nie tak intensywny, bez upadku w bagno z pnia-kładki jak wczoraj (wraz z lornetką; oboje przeżyliśmy). Zaś wieczorem w samochód i na miejscówkę. A tam olśnienie. Od wyprostowanego Oriona na zachodzie po stojącą na ogonie Wielką Niedźwiedzicę na wschodzie. Gołym okiem widać natychmiast M42 – Wielką Mgławicę Oriona, M44 – Żłóbek w Raku i Melotte 111 - Gromadę w Warkoczu, inaczej – kitę na lwim ogonie. Rzut okiem przez lornetkę na M101 - Galaktykę Wiatraczek ponad dyszlem Wielkiego Wozu potwierdza jakość nieba. Widać ją natychmiast przez moją Kowę 12x56, bez szukania czy wpatrywania się. Jest dobrze, jest więcej niż dobrze, chociaż to jeszcze zmierzch a i wschód Księżyca też niedaleko. Oczywiście Galaktyka Wir (M51) zintegrowana z NGC 5195, wskaźnik nieba niezłego, też świeci wyraźnie. Więc wyciągam fotel samochodowy, moje dzisiejsze stanowisko obserwacyjne. Z drugiej pomocy, kijka trekkingowego zaopatrzonego w mini-głowicę kulową rezygnuję już po chwili. Wszelkie podparcia ograniczają mi swobodę i bardziej przeszkadzają niż pomagają. Nie jestem strzelcem wyborowym – jestem raczej rewolwerowcem. Strzały z przyrzutu, intuicyjne, szybkie i celne, to mnie kręci. Oczywiście taki to często najpierw strzela, potem pyta o nazwisko. Mnie się to też zdarza, zwłaszcza że „w polu” polegam tylko na pamięci nieba. Wobec tego mapek nie będę zamieszczał, polegając na Waszej wyobraźni oraz linkach do Obiektów Tygodnia. Vincent van Gogh Gwiaździsta noc; źródłodło: Wikipedia https://pl.wikipedia.org/wiki/Gwia%C5%BAdzista_noc Więc czarne, rozgwieżdżone niebo. Na południowym zachodzie Orion, jeszcze stojący pionowo, lecz wkrótce zacznie się pochylać. Pod jego Pasem poświata Miecza. Od niego zaczynam, by mi nie umknął, jak ten Zając poniżej. Na kulkę Zająca – M79 – już nie mam szans. Widać tylko górne partie gwiazdozbioru, uszy Zająca. Zatem ku stopie Oriona. Biały Rigel świeci ostro, przesuwam go więc poza pole widzenia lornetki i penetruję obszar po prawo, pod Cursą (β Eri). Tam coś jest. Pionowe pojaśnienie, rozległe choć słabe. Zatem mgławica Głowa Wiedźmy (IC 2118) schwytana. W Mieczu Oriona M42 wprost płonie. Nad nią nieliczna lecz lubiana przeze mnie (widać ją nawet w mieście) gromada NGC 1981. Więc może Płomień (NGC 2024) obok Alnitaka (ζ Ori)? Tej nie da się usunąć z pola widzenia, więc tylko wpatruję się w nią. Poświata jest niesymetryczna, szersza po lewo, więc chyba Płomień tam jest. Wyżej głowa Oriona, gromada Cr 69 o kształcie litery Z. Nad nią, na granicy z Bykiem, wielka i luźna Cr 65. Łuk Oriona po prawo od sylwetki gwiezdnego myśliwego - gwiazdy oznakowane od π1do π6 - widoczny gołym okiem. Po prawo w lornetce wyraźna gromada NGC 1662. Zatem Byk – kolorowe pary i trójkąty Hiad, pomarańczowe bycze oko – Aldebaran. Zaś między rogami zwierza dwie jasne gromady otwarte. NGC 1647 opisywana niedawno, ładnie rozbita. Lecz nieco wyższa NGC 1746 to dopiero lornetkowa uczta – rozległa, symetryczna, z mnóstwem gwiazd. Jeszcze wyżej, obok szpica dolnego rogu (ζ Tau) odnajduję plamkę Mgławicy Krab (M1) – najsłynniejszej pozostałości po supernowej. Nie, to nie jest dobry obiekt dla mojej Kowy. Powiększenie 12x to za mało. Co innego obiekty w Woźnicy – wieloboku na ostrzu drugiego byczego rogu. Najpierw kompleks Melotte 31 z drabinką Rakiety do Lacrosse oraz wyodrębnioną gromadą NGC 1893 i Płonącą Gwiazdą (IC 405). Ta ostatnia daje się dostrzec, choć nienadzwyczajnie. Za to trzy M-ki – gromady otwarte M38, M36 i M37 rzucają się w oczy. Obok M38 widać niewielką lecz wyraźną NGC 1907. W głębi wieloboku zahaczam dziwaczną gromadę–nie gromadę Cr 62. Penetruję obszar pomiędzy Woźnicą a Perseuszem, zaraz dostrzegając gromady NGC 1664 (mniejszą) i 1582 (dużą i jasną), Nie brak tu także ciemnych obszarów, których nie podejmuję się identyfikować. Wypatruję pojaśnienia mgławicy Sh2-216, lecz raczej sobie ją wmawiam, niż widzę. Poprawiam nastrój, przeskakując do stopy Bliźniąt – pary pomarańczowych gwiazd μ i η Gem. Ponad nimi widać jasną, rozległą choć rzadką chmurkę gromady Cr 89. Tuż obok jeden z najpiękniejszych obiektów lornetkowych – gromada M35 z towarzyszącą maleńką lecz dziś wyraźną NGC 2158. W jednym polu widzenia mam także charakterystyczną NGC 2129. Niżej, pod Alheną (γ Gem) i Alzirr (ξ Gem), lecz już w górnych partiach Jednorożca łapię wyraźną Choinkę (NGC 2264) z obłoczkiem mgławicy i nurkuję do Wielkiego Psa. Ten już niewysoko, widać tylko górną połowę, lecz M41 z licznymi gwiazdkami wciąż świetnie widoczna w tym genialnym powietrzu. Ponad białą Psią Gwiazdą (Syriusz) i pomarańczową θ CMa (Jednorożec) łapię jasną gromadę M50 a potem wpatruję się nieco poniżej niej. Tak, wielki kompleks mgławicy Mewa rysuje się subtelnie. A ileż w niej drobiazgu – gwiazd, plamek i pojaśnień mniejszych obiektów! Ja jednak znów nurkuję, tym razem ku Rufie. Dobrze zrobiłem, zarówno ziarnista gromada M47 wraz z NGC 2423 jak i mleczna plama M46 świetnie widoczne. Więc jeszcze niżej, z nadzieją na rzadko widywaną gromadę M93. Jest. Jasna plama, bardzo nisko, lecz niewątpliwa. Jednak kuszą także obiekty wyżej położone. Do Żłóbka (M44) w sercu Raka przeskakuję wielokrotnie. To wspaniała gromada w każdym sprzęcie, lecz chyba szczególnie w lornetce 12x. Już jest rozległa, lecz ciągle zwarta, jej gwiazdy już jasne, lecz nadal widoczne jako grupa otoczona trójkątem z Osłów (δ i γ Cnc) i η Cnc. Wyraźnie pomarańczowe γ i η Cnc upiększają obraz. Lecz spora plama gromady M67 w odnóżu skorupiaka też przyciąga wzrok. Od niej już blisko do jeszcze większej M48 na skraju Hydry, obok charakterystycznej linijki z gwiazd 1, C i 2 Hya. Czas nagli. Niedługo wzejdzie Księżyc. Główne cele – galaktyki Lwa, Warkocza i Panny kierują się ku południowi. W podbródku Lwa, pod λ Leo natychmiast wyłapuję NGC 2903. Potem zaraz pod lwie podbrzusze - θ Leo, do sławnego Trypletu. Tam wyraźna plamka jednej galaktyki (M66), druga dość łatwo zauważalna zerkaniem (M65). Z najwyższym trudem, nieco powyżej udaje się także momentami zauważyć „coś”. Więc chyba NGC 3628 także „zaliczona”. W Gromadzie Warkocza (Mel 111) charakterystyczne układy gwiazd kierują ku Igle (NGC 4565). Tu także tylko delikatna poświata sygnalizuje momentami jej obecność. Jednak sygnalizuje, więc galaktyka tam jest. Co innego Czarnooka (M64), tej nie trzeba wypatrywać, łatwo wpada w oko niedaleko jasnej (5 mag) gwiazdy 35 Com. W Pannie zawsze zależy mi na Łańcuchu Markariana. Dziś czuję szanse na pogłębioną znajomość z tym arcyciekawym, łukowatym zgrupowaniem galaktyk. Dolny fragment, jasne galaktyki M84 i M86 nie sprawiają żadnych trudności. Lecz ponad nimi dostrzegam także, momentami lecz niewątpliwie, Oczy – parę galaktyk NGC 4438 i 4435. Nie, tego widziałem nawet w Stężnicy przez znacznie większą lornetę (20x77). Zaś jeszcze nieco wyżej, już bez wyodrębnienia poszczególnych plamek, mam wrażenie pojaśnienia skręcającego łukowato na zachód. Czyżbym widział ślad pozostałych „wysp wszechświata”? Inne galaktyki Panny przebłyskują tu i ówdzie na wschód od Łańcucha, w stronę pomarańczowej Vindemiatrix (ε Vir). Już ich nie spisuję, nie dam rady. Jeszcze tylko ostatni nurek w dół, do Kruka. Tam asteryzmy – duża Strzałka kierująca do maleńkich Gwiezdnych Wrót (STF 1659 - Stargate lub Canali), widocznych w lornetce niestety tylko jako parka gwiazdek z trzecią niewyraźną kropką wewnętrznego trójkąta, a następnie do jeszcze mniejszych Szczęk (dla mnie – rozmyta gwiazdka). Tuż po lewo od tych ostatnich widać plamę M104 – galaktyki Sombrero. Zauważam, że wzrok adaptuje mi się coraz lepiej do ciemności. Otoczenie widzę coraz wyraźniej. Nie, to przecież Księżyc skrada się od dołu, coraz bliżej horyzontu! Jeszcze mi szkoda, biegam po polanie wypatrując dogodnych miejsc bez przeszkadzających wierzchołków i gałęzi drzew. Jeszcze zadzieram głowę szukając wyżej położonych obiektów. Znajduję m.in. galaktykę NGC 4236 w Smoku, blisko κ Dra od strony czerwonego Giausara (λ Dra), tworzącej wraz z rządkiem słabszych towarzyszek gromadę czy też asteryzm nazywany przez niektórych Gromadą O’Niela. Jednak czas się zwijać, tomorrow is another day. I rzeczywiście, następny wieczór też daje się wykorzystać obserwacyjnie, pomimo lekkich pasemek obłoków nadciągających od zachodu. Tym razem tylko z podwórza, kryjąc się przed odległymi światłami mizernych latarni, które wkrótce i tak zgasły. Powtarzam większość obserwacji, poza słabszymi galaktykami. Jednak gromady otwarte także dziś są imponujące a skraje mgławicy M42 wprost furkoczą. W Jednorożcu, Rozetę (NGC 2237-2239) widać jako wielki mglisty owal otaczający drabinkę gromady NGC 2244. Wiem, że nie da się opowiedzieć słowami tego, co widziałem i czułem przez krótkie godziny w ziemskim raju. Jednak wszyscy kochamy takie wrażenia, mam więc nadzieję, że przekazałem choć cząstkę tego, co dane mi było tam przeżyć.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)