Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Z ostatniej godziny
  2. Polacy nagrodzeni podczas prestiżowych zawodów RobotChallenge 2019 2019-11-15. Polska myśl techniczna po raz kolejny została doceniona, bo z nagrodami do domu wrócili robot Melson z Politechniki Warszawskiej oraz konstrukcje Sumomasters z Politechniki Białostockiej. RobotChallenge to europejskie mistrzostwa dla twórców autonomicznych i mobilnych robotów, które od 2004 roku zgromadziły zespoły z 31 krajów i ponad 1000 robotów. Jak twierdzą inicjatorzy projektu, to impreza zarówno dla początkujących inżynierów, jak i doświadczonych twórców robotów, bo wszystkich łączy pasja do nauki i technologii. Na miejscu można nie tylko powalczyć o nagrody i uznanie publiczności za długie miesiące ciężkiej pracy, ale i wymienić doświadczenia oraz podejrzeć innowacyjne projekty innych zespołów. W tym roku do walki stanęły 533 konstrukcje z 17 krajów z całego świata, w tym dwa nagrodzone polskie zespoły. Pierwszym z nich jest robot Melson, którego można było już oglądać podczas RoboComp w Krakowie. Dobrze pokazuje to, jak wiele czasu trzeba poświęcić, aby dopracować i ukończyć projekt - w tym wypadku robot powstawał 2 lata, z czego rok zajęły też same prace nad oprogramowaniem. Gotowa konstrukcja mierzy 45 cm i waży 2,7 kg, a do tego w większości została wydrukowana na drukarce 3D. Wysiłek jednak się opłacił, bo Melson zajął pierwsze miejsce w kategorii Humanoid Robot, drugie miejsce w kategorii Humanoid Sumo oraz wyróżnienie w kategorii Freestyle Showcase. Warto zatrzymać się na chwilę przy kategorii Humanoid Sumo, która przypomina nieco klasyczne sumo, a mianowicie roboty ustawia się na ringu, a ich zadaniem jest przewrócenie przeciwnika. Cały proces odbywa się jednak w pełni automatycznie, więc roboty muszą samodzielnie zlokalizować konkurenta: - Do wykrywania innych robotów wykorzystywane są czujniki podczerwieni, które mierzą odległość w trzech kierunkach. Na podstawie pomiarów robot decyduje, jaki ruch powinien wykonać: iść do przodu, obrócić się czy zadać cios" - mówi Larysa Zaremba, jedna z konstruktorek robota. Sekcja SumoMasters z Politechniki Białostockiej wystartowała zaś w konkurencjach MegaSumo, MiniSumo, NanoSumo oraz Freestyle. W przypadku dwóch pierwszych polskiemu zespołowi udało się dotrzeć do ćwierćfinałów, w NanoSumo zdobył 3. miejsce, a rywalizację Freestyle zakończył na 5. miejscu. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że jest to niezwykle kosztowne hobby i realizacja projektów wymaga najczęściej wsparcia finansowego z zewnątrz, dlatego też warto mówić o naszych uzdolnionych zespołach, podkreślając ich osiągnięcia i dając szansę na realizację kolejnych innowacyjnych projektów. Źródło: GeekWeek.pl/robotchallenge/Fot. PW, PB https://www.geekweek.pl/news/2019-11-15/polacy-nagrodzeni-podczas-robotchallenge-2019/
  3. Niebo w listopadzie 2019 (odc. 2) - życie po Tranzycie, czyli gra w kolory 2019-11-15. Tranzyt Merkurego na tle tarczy Słońca 11 listopada dostarczył miłośnikom wielu emocji. Życie po Tranzycie toczy się jednak dalej. Już nocą z 15 na 16 listopada Księżyc zakrywa aż dwie dość jasne gwiazdy. Pod koniec miesiąca na porannym niebie księżycowy sierp spotyka się z Marsem, Spiką i Merkurym. A co jeszcze warto zobaczyć - zapraszamy do naszego filmowego kalendarza astronomicznego. 15 listopada ok. 22:52 Księżyc zakrywa gwiazdę Propus w konstelacji Bliźniąt. Tej samej nocy, ale już 16-go tuż przed 03:00 nad ranem za tarczą naszego satelity znika gwiazda Tejat. Zakrycie dwóch stosunkowo jasnych obiektów przez Księżyc jednej nocy nie zdarza się często... W obu przypadkach dla powodzenia obserwacji musimy użyć przynajmniej lornetki, bo blask Srebrnego Globu krótko po pełni przyćmiewa aktorki zakrycia. Ich jasność wizualna wynosi ok. 3 mag., czyli mniej więcej tyle, ile w maksimum osiąga Mira Ceti. W istocie, Propus i Tejat są czerwonymi olbrzymami, które w przyszłości staną się gwiazdami zmiennymi pulsującymi, czyli... skończą jak Mira, ale ich maksima będą znacznie efektowniejsze. Stanie się to jednak za kilka milionów lat... Nocą z 17 na 18 listopada promieniują Leonidy. Mimo że w ostatnich latach meteory z roju Leonidów nie grzeszyły aktywnością, zawsze warto sprawdzić czy akurat tej nocy nie zrobią niespodzianki... Przeszkodą może być blask Księżyca świecącego w pobliżu radiantu "spadających gwiazd". 18 listopada po 05:00 nad ranem Srebrny Glob znajduje się o 3 stopnie kątowe od Żłóbka, czyli gromady otwartej M44. Przez lornetkę to może być całkiem malowniczy widok: księżycowa tarcza oświetlona "z ukosa" i gwiezdne diamenciki na czarnym aksamicie nieba po lewej. W nocy z 19 na 20 listopada możemy podziwiać wschód Księżyca w ostatniej kwadrze w złączeniu z Regulusem - najjaśniejszą gwiazdą Lwa. I znów popatrzmy przez lornetkę, bo nasz satelita oświetlony w połowie prezentuje się bardzo plastycznie, a Regulus wyróżnia się błękitną barwą. Wreszcie dochodzimy do końcówki miesiąca, kiedy na porannym niebie rozgrywa się prawdziwy festiwal kolorów! 24 listopada ok. 06:00 rano nisko nad pd-wsch. horyzontem sierp Księżyca dopełniony światłem popielatym spotyka się z czerwonym Marsem, niebieską Spiką i różowawym Merkurym. Lornetka przyda się do zintensyfikowania widoku tych barw. Zwróćmy uwagę, że Merkury, Mars i Spika dodatkowo układają się niemal idealnie w linii. Piękny widok! Nie mniej atrakcyjnie jest rankiem 25 listopada, kiedy cieniutki księżycowy sierp sadowi się ledwie o 1.5 stopnia kątowego na lewo od Merkurego. Planeta pozostanie widoczna na porannym niebie nisko nad pd-wsch. horyzontem do 10 grudnia, zaś Księżyc już 26 listopada znajdzie się w nowiu, by przewędrować na wieczorny nieboskłon dając taki show, jakiego dawno nie oglądaliśmy! Ale o tym - w następnym odcinku. Piotr Majewski https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niebo-w-listopadzie-2019-odc-2-zycie-po-tranzycie-czyli-gra-w-kolory
  4. Dragon 2 – udany test Super Draco 2019-11-14.Krzysztof Kanawka Firma SpaceX przeprowadziła 13 listopada udany test silniczków Super Draco zainstalowanych w kapsule Dragon 2. Test Super Draco symulował użycie tych silniczków na wypadek potrzeby ucieczki kapsuły Dragon 2 z astronautami na pokładzie. Podobny test został przeprowadzony w kwietniu 2019 – wówczas doszło do eksplozji i w konsekwencji zniszczenia kapsuły Dragon 2. Przez kolejne miesiące firma SpaceX wraz z NASA pracowała nad wyjaśnieniem okoliczności które doprowadziły do tej eksplozji. Najwięcej informacji na temat eksplozji zostało opublikowanych pod koniec października – wynika z nich, że SpaceX zidentyfikowało przyczynę eksplozji, wprowadziło poprawki a NASA je zaakceptowała. Kolejnym etapem było ponowne przeprowadzenie testu silniczków Super Draco. Kilka godzin po teście Elon Musk opublikował zdjęcie kapsuły Dragon 2 z odpalonymi silniczkami Super Draco. Z dostępnych informacji wynika, że test z 13 listopada przebiegł prawidłowo. NASA wraz ze SpaceX analizują aktualnie dane, jednak wszystko wskazuje na to, że amerykańska agencja formalnie zaakceptuje ten test. Jest to ważny etap w przygotowaniach kapsuły Dragon 2 do lotów załogowych. Niebawem można się spodziewać testu systemu ratunkowego w locie kapsuły Dragon 2. Ponadto, firma SpaceX poinformowała, że udało się jej przeprowadzić już 13 testów spadochronowych dla Dragona 2. Te testy to także ważny etap w przygotowaniu do lotów załogowych. (PFA, NSF) https://kosmonauta.net/2019/11/dragon-2-udany-test-super-draco/
  5. Chiny: Udana próba lądownika przed planowaną misją na Marsa 2019-11-14.AGIE.MNIE Powodzeniem zakończyła się próba lądownika przed planowaną na przyszły rok bezzałogową misją eksploracyjną na Marsa. Jak informują chińskie media, testy przeprowadzono w prowincji Hebei na północy kraju. Chiny planują wysłanie sondy na Marsa w 2020 r., a jednym z największych wyzwań jest zapewnienie bezpiecznego lądowania na powierzchni Czerwonej Planety – podała oficjalna agencja prasowa Xinhua. Czwartkowy test sprawdził zdolność lądownika do zawisu, unikania przeszkód i opadania. W czasie próby w powiecie Huailai na północny zachód od Pekinu symulowano marsjańską grawitację, która jest prawie trzykrotnie słabsza od ziemskiej - przekazała Xinhua, powołując się na Chińską Narodową Agencję Kosmiczną (CNSA). Sondę ma wynieść na Marsa opracowana przez Chiny potężna rakieta Długi Marsz 5 (Chang Zheng 5). Taka sama rakieta ma w 2019 lub 2020 r. przenieść na Księżyc sondę Chang'e 5, by pobrać z jego powierzchni próbki. W styczniu chińska sonda Chang'e 4 z powodzeniem wylądowała na niewidocznej z Ziemi półkuli Księżyca. Było to pierwsze w historii lądowanie pojazdu wysłanego z Ziemi na tej stosunkowo słabo poznanej stronie jej naturalnego satelity i uznane zostało za duży sukces chińskiego programu kosmicznego. ChRL w 2003 r. stała się trzecim państwem, po USA i ZSRR, które wysłało człowieka w kosmos swoją własną rakietą. Od tamtej pory Chiny starają się dogonić Stany Zjednoczone i Rosję w wyścigu kosmicznym, by do 2030 r. stać się mocarstwem w tej dziedzinie. źródło: pap https://www.tvp.info/45326081/chiny-w-prowincji-hebei-przeprowadzono-udany-test-ladownika
  6. Historia Teleskopu Kosmicznego Hubble’a. Część 9 2019-11-14.Wojciech Usarzewicz Druga misja serwisowa (SM2) Po naprawieniu pierwotnej wady optycznej teleskopu, Hubble przez wiele lat obserwował kosmos, pomagając naukowcom w dokonywaniu wielu odkryć. Technologia jednak nie stała w miejscu. Rozwijała się elektronika, usprawniano instrumenty naukowe – Hubble nie mógł zostać w tyle. Dlatego zdecydowano się na kolejną misję serwisową. Podobnie jak kilka lat wcześniej, w 1997 prom kosmiczny miał wystartować na misję trwającą dziesięć dni, w czasie których zmodernizowano by instrumenty Hubble’a i dokonano pomniejszych napraw. Misja wahadłowca dostała oznaczenie STS-82, a w kosmos miał polecieć prom Discovery, dokładnie ten sam, który pierwotnie wyniósł Hubble’a w przestrzeń w 1990 roku. Głównym zadaniem misji była instalacja dwóch nowych instrumentów obserwacyjnych, których technologia nie istniała wcześniej, kiedy budowano Hubble’a. Tymi instrumentami była kamera dla spektrum podczerwieni i spektrograf NICMOS, oraz spektrograf STIS. Ukończone one zostały w czasie, kiedy inżynierowie opracowywali pierwszą misję serwisową na 1993 rok. By zainstalować te dwa instrumenty, astronauci musieli na orbicie zdemontować z teleskopu spektrografy FOS i GHRS. Prom Discovery wystartował z przylądka Canaveral na Florydzie ze stanowiska startowego 39A, dokładnie o 8:55:17 GMT 11 lutego 1997 roku. Na pokładzie był dowódca misji Kenneth D. Bowersox, pilot Scott J. Horowitz i specjaliści misji:Mark C. Lee, Steven A. Hawley, Gregory J. Harbaugh, Steven L. Smith i Joseph R. Tanner. Po dotarciu do teleskopu po dwóch dniach lotu, robotyczne ramię promu kontrolował Hawley, który 7 lat wcześniej robił to, umieszczając Hubble’a na orbicie. Tak jak odbyło się to w czasie pierwszej misji serwisowej, także i teraz teleskop został umieszczony pionowo nad ładownią wahadłowca. Przystąpiono do pracy. Lee i Smith wykonali pierwsze wyjście w przestrzeń, wymieniając FOS i GHRS na nowe instrumenty. Instalacja spektrografu NICMOS, składającego się z trzech kamer, umożliwiła naukowcom zajrzenie w serca galaktyk i poznanie tajemnic formowania się gwiazd i planet. Spektrograf ten pozwolił też obserwować kosmos w bliskiej podczerwieni, co dało zupełnie nowe, nie obserwowane wcześniej wizje otaczającego nas Wszechświata. Natomiast STIS to urządzenie wyczulone na spektrum ultrafioletowe, znacznie bardziej zaawansowane od wcześniejszego spektrografu UV na pokładzie Hubble’a. STIS pozwolił na dogłębne badanie rozmieszczenia masy we Wszechświecie, formowanie się gwiazd w odległych galaktykach i analizowanie supermasywnych czarnych dziur. W czasie misji serwisowej astronauci dokonali też drobnych napraw i zmian w teleskopie Hubble’a. Podmieniono sensory FGS, odpowiedzialne za pozycjonowanie teleskopu w czasie obserwacji, oraz powiązaną z nimi elektronikę i kilka elementów mechanicznych. Wymieniono też dwa zestawy elektroniki sterującej panelami solarnymi i jednostki DIU odpowiedzialne za kontrolowanie przesyłu danych. Wymieniono również urządzenie do zapisu danych z taśmowego na cyfrowe, SSR. Prawdziwą zabawą a’la MacGyver była naprawa uszkodzeń w izolacji teleskopu, kiedy wykorzystano linkę od spadochronu, izolację teflonową trzymającą się na rzepach, miedziany drut i plastikowe zaciski. I to zanim Marsjanin wszedł na ekrany kin. Problemy z izolacją zauważyli Harbaugh i Tanner w czasie drugiego wyjścia, jednak NASA zdecydowała się na naprawę problemu po kilku godzinach – astronauci musieli wykonać piąty, nie planowany wcześniej spacer kosmiczny. Wcześniej jednak zaimprowizowali materiały do naprawy izolacji, co udało się w czasie ostatniego, 5-godzinnego wyjścia w kosmos. W sumie, załoga Discovery w czasie misji STS-82 wykonała pięć wyjść, które trwały łącznie 33 godziny i 11 minut. Podobnie jak w czasie poprzedniej misji serwisowej, także i teraz Discovery wykonał manewr podniesienia orbity Hubble’a. Z biegiem czasu, w wyniku tarcia atmosfery, która, choć rzadka, wciąż jest obecna na wysokości lecącego teleskopu, a także pod wpływem grawitacji, orbita teleskopu się obniża i trzeba go od czasu do czasu “podnieść”. Hubble nie posiada własnych silników manewrowych zdolnych do tego typu rzeczy. 19 lutego teleskop został wypuszczony z promu Discovery, a kontrola naziemna przetestowała instrumenty Hubble’a. Przez kolejne tygodnie trzeba było kalibrować nowe instrumenty, a pierwsze zdjęcia po misji serwisowej miały pojawić się po około 8 tygodniach. Misja trwała 9 dni, 23 godziny, 37 minut i 9 sekund – Discovery bezpiecznie wylądował 21 grudnia o 8:32 GMT w Centrum Kosmicznym Kennediego. Druga misja serwisowa teleskopu Hubble’a była kolejnym sukcesem NASA. Agencja pokazała, że z pomocą promów kosmicznych jest w stanie wykonywać skomplikowane misje na orbicie w sposób rutynowy, nie tylko jednorazowy. Te doświadczenia miałby być bardzo przydatne przy budowie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Czarne dziury i ciemna energia Terence Dickinson w swojej książce Hubble’s Universe wymienia kilka najważniejszych odkryć naukowych, które umożliwił HST. Pierwszym były badania związane z ewolucją galaktyk, opisane wcześniej. Drugim wielkim odkryciem według Dickinsona było odkrycie, że supermasywne czarne dziury znajdują się w jądrach praktycznie każdej galaktyki. Już w 1786 roku naukowcy spekulowali istnienie “czarnych gwiazd”, które byłyby tak masywne, że nawet światło nie mogłoby uciec z ich pola grawitacyjnego. W latach 60-tych XX wieku termin “czarnej dziury” ukuł astrofizyk John Wheeler, tworząc koncepcję gwiazdy, która po zapadnięciu się staje się właśnie supermasywnym obiektem grawitacyjnym. Kilka lat później naukowcy odkryli pierwsze czarne dziury o masie kilku mas słonecznych dzięki badaniom w podczerwieni.70 Naukowcy podejrzewali też, że musi istnieć bardziej masywny rodzaj czarnej dziury, by wyjaśniać niektóre fenomeny astronomiczne takie jak kwazary. Kwazary potrafią wyrzucać w przestrzeń kosmiczną gigantyczne ilości energii, a tym samym być bardzo jasnymi obiektami na niebie. Naukowcy poszukiwali źródła tej energii przez długi czas, ale na ratunek przyszedł dopiero HST. W 1994 roku Hubble obserwował jądro galaktyki M87 w gwiazdozbiorze Panny. Obliczenia wykazały, że masa jądra w M87 wynosi 3 miliardy mas słonecznych, lecz masa ta nie była widoczna, jedynie wyliczalna, na bazie wykonanych obserwacji – był to dowód na istnienie tam supermasywnej czarnej dziury, pierwszej w historii. Kolejne obserwacje wykonane przez Hubble wykazały, że supermasywne czarne dziury znajdują się w jądrach kolejnych 27 pobliskich galaktyk. I to pozwoliło naukowcom postawić teorię o tym, iż supermasywne czarne dziury znaleźć można praktycznie w każdej galaktyce, co potwierdziły i wciąż potwierdzają kolejne badania. Nasza własna Droga Mleczna nie jest wyjątkiem – w jej sercu tkwi Sagittarius A*, supermasywna czarna dziura. Dickinson wspomina również o ważnym odkryciu, jakim było potwierdzenie istnienia ciemnej energii. Na bazie obserwacji Edwina Hubble’a z początku XX wieku naukowcy stworzyli koncepcję Wielkiego Wybuchu oraz koncepcję ekspansji Wszechświata. W momencie wystrzelenia HST na orbitę wiedzieliśmy już, że Wszechświat się rozszerza, ale naukowców ciekawiło, jak szybko ta ekspansja zwalnia. Spowolnienie rozszerzania się Wszechświata było według naukowców dość logiczną rzeczą. Naukowcy więc do lat 90-tych przekonani byli, że siła grawitacyjna wszystkich obiektów w kosmosie sprawi, że tempo ekspansji zwolni, a Wszechświat może wręcz zacząć się ponownie zapadać. W 1990 roku potwierdzono teorię Wielkiego Wybuchu, mierząc promieniowanie tła, wciąż widoczne po wielu miliardach lat od początku kosmosu. Hubble mógł więc zbadać tempo “zwalniania” Wszechświata poprzez obserwację odległych supernowych – wybuchów supermasywnych gwiazd. Dane zebrane przez teleskop Hubble’a pozwoliły Adamowi Riessowi z Johns Hopkins University na stworzenie programu komputerowego w 1998 roku, w który wprowadzono dane z obserwacji HST. Program miał wyliczyć tempo zwalniania kosmosu – tymczasem wyrzucił błąd, wskazując na ujemną masę Wszechświata – naukowcy się tego nie spodziewali. Ale komputer się nie pomylił – Riess nie wziął pod uwagę jednej koncepcji – koncepcji, że Wszechświat nie tylko wciąż się rozszerza, ale wręcz przyśpiesza swoje tempo ekspansji. Do tych samych wniosków doszedł drugi zespół naukowców pracujących nad tym samym zagadnieniem w Lawrence Berkeley National Laboratory. Naukowcy odkryli tym samym potwierdzenie w rzeczywistości stałej kosmicznej, opracowanej przez Alberta Einsteina na początku XX wieku, która w obliczeniach matematycznych sprawiała, że Wszechświat się nie zapadał – fenomen tej stałej, tego nieznanego czynnika, który w rzeczywistości przyśpiesza ekspansję Wszechświata, nazwano ciemną energią. Kolejne obserwacje wykonane przez HST tylko potwierdziły istnienie tej nieznanej wcześniej siły. Ale tu nie kończy się historia Einsteina i Edwina Hubble’a – Einstein był przekonany, iż Wszechświat jest wieczny – w przeciwnym wypadku, według jego obliczeń, mógłby albo dosłownie wybuchnąć, rozpadając się na kawałki, albo zapaść – Einstein odrzucił swoją koncepcję stałej kosmologicznej, związanej z ciemną energią, która nie pasowała do ówcześnie akceptowanych teorii i poglądów. Ale już kilka lat po przedstawieniu teorii względności, Edwin Hubble dał namacalne dowody na to, iż Wszechświat ma skończony wiek – rozszerza się, a co za tym idzie, kiedyś miał swój początek, niejako punkt wyjścia. Stała Hubble’a mówi nam, że im dalej znajduje się dany obiekt, tym szybciej się od nas oddala. Obliczając tempo tej ekspansji, naukowcy byli w stanie wyliczyć wiek Wszechświata. By jednak dokonać poprawnych obliczeń, musimy sięgnąć daleko w przeszłość kosmosu. Pozwolił nam na to teleskop Hubble’a i jego obserwacje Cefeid, czyli gwiazd zmiennych, które pozwalają na obliczanie odległości we Wszechświecie. Teleskop Hubble’a, widząc dalej, mógł też widzieć znacznie odleglejsze Cefeidy niż kiedykolwiek wcześniej. W 1990 roku naukowcy mniej więcej obliczyli wiek Wszechświata na ilość pomiędzy 8 a 16 miliardami lat – dosłownie były to ogólne obliczenia, brakowało nam bowiem danych obserwacyjnych. Niestety, naukowcy natknęli się na olbrzymi problem – jeśli Wszechświat miałby tylko 8 miliardów lat, to byłby młodszy od jego najstarszych gwiazd. Badania jednak postępowały, zwłaszcza dzięki nowym danym dostarczanym przez HST. Już w 1994 roku Wendy L. Freedman wprowadziła dokładniejszą liczbę – 10 miliardów lat – ale i to sprawiało, że kosmos wciąż był młodszy od niektórych gwiazd. Naukowcy albo mylili się w wyliczeniu wieku Wszechświata, albo cała teoria ewolucji gwiazd wymagała poprawek. Adam Riess prowadził intensywne obserwacje Cefeid i supernowych, biorąc pod uwagę również czynnik ciemnej energii, obliczając ostateczny – a przynajmniej aktualnie akceptowany – wiek Wszechświata na 13,7 miliarda lat. W ten oto sposób, Teleskop Kosmiczny Hubble’a pomógł nam uzmysłowić sobie ilość czarnych dziur w kosmosie, odkryć, iż Wszechświat się rozszerza i do tego określić wiek tegoż Wszechświata – a wszystko to w ciągu zaledwie kilku lat od wyniesienia na orbitę Ziemi. Kolejna misja serwisowa była planowana na lipiec 2000 roku. Hubble jednak nie dał rady czekać tak długo – trzeci z sześciu żyroskopów teleskopu przestał działać w 1999 roku, jako kolejny po dwóch wcześniejszych. Misja serwisowa SM3 musiała być przyśpieszona, dlatego NASA podzieliła ją na dwie – 19 grudnia 1999 roku prom miał wystartować do wcześniejszej misji SM3a. Dla NASA była to dobra decyzja, choć jeszcze tego nie wiedzieli. Na miesiąc przed startem misji, 13 listopada, czwarty żyroskop uległ zepsuciu. Hubble musiał przejść w stan hibernacji, bowiem bez co najmniej trzech żyroskopów, teleskopem nie dało się sterować. Discovery musiał jeszcze raz ruszyć w przestrzeń kosmiczną. Trzecia Misja Serwisowa (SM3A) W grudniu 1999 roku, Discovery ponownie ruszył do Hubble’a celem wymienienia wszystkich żyroskopów, a także kilka innych elementów sterujących systemami celowania teleskopem. Pierwotnie, Discovery miał startować z misją STS-103 już 14 października 1999 roku, ale wcześniej, w sierpniu, odkryto problemy z elektryką w promie Columbia, co zmusiło NASA do przeglądu wszystkich promów. To sprawiło, że misja została przesunięta i Discovery mógł wystartować najwcześniej 28 października. Okazało się jednak, że elektrykę w Discovery trzeba było poprawić, co przesunęło misję do 19 listopada. Niecały tydzień wcześniej zepsuł się czwarty żyroskop w teleskopie Hubble’a. Jednak naprawy musiały być wykonane w wahadłowcu, więc misję przesunięto aż do 2 grudnia. Odkryto jednak problemy z jednym z trzech silników promu, więc przed startem cały silnik wymieniono już na stanowisku startowym. I wtedy w promie odkryto jeszcze dodatkowe problemy z elektryką – wpierw przesunięto start na 6 grudnia, a potem jeszcze raz, na 11 grudnia. To nie był jednak koniec – przy silnikach odnaleziono kolejne wady techniczne, które naprawiano do 16 grudnia. Jednak już 14 grudnia odnaleziono podejrzany spaw na głównym zbiorniku paliwa i inżynierowie znowu przełożyli start do 17 grudnia – musieli dokładnie sprawdzić jakość spawu. Analizy dokumentacji wykazały, że spaw był poprawny i start mógł się odbyć. 17 grudnia pogoda nie pozwoliła jednak na lot, podobnie jak 18 grudnia okazał się nieprzyjemny. I tak misja ostatecznie przełożona została na 19 grudnia. Discovery wystartował o 12:50:00 GMT ze stanowiska 39B 19 grudnia 1999 roku, osiem dni po pierwotnym terminie. Na pokładzie znajdowali się dowódca misji Curtis L. Brown, pilot Scott J. Kelly oraz specjaliści misji:Steven L. Smith, Michael Foale, John M. Grunsfield, Claude Nicollier i Jean-Francois Clervoy. Misja trwała 8 dni, a astronauci – oprócz wymiany żyroskopów – wykonali też wiele innych napraw. Przede wszystkim wymieniono komputer pokładowy – nowy był o 20 razy szybszy i miał 6 razy więcej pamięci, niż wcześniejsza wersja. Wymieniono również sześć jednostek VIK, odpowiedzialnych za kontrolowanie temperatury baterii – moduły VIK chronią w Hubble’u baterie przed przegrzaniem i przed przeładowaniem. Było to ważne, by je zamontować – trzeba pamiętać, że w momencie tej misji serwisowej Hubble i jego akumulatory miały już prawie 10 lat. Wymieniono też stare systemy nagrywania danych ESTR na nowe, SSR. Zamontowano nowy system komunikacji SSAT, służący do przesyłania danych na Ziemię. Zmieniono też całkowicie zewnętrzne warstwy osłony termalnej, dzięki której Hubble jest w stanie bez problemu wykonywać swoją 90-minutową orbitę, w czasie której doświadcza gwałtownych zmian temperatury. I to wszystko w ciągu zaledwie trzech wyjść w przestrzeń kosmiczną. 25 grudnia 1999 Hubble został wypuszczony z wahadłowca z nową elektroniką i sprawnymi żyroskopami. Nawet przy ewentualnym braku kolejnej misji serwisowej, Hubble był gotowy na kolejne 10 lat obserwacji. Discovery bezpiecznie wylądował o 15:01:34 GMT 27 grudnia na w Centrum Kosmicznym Kennediego. Przypisy 70 Dickinson, s. 50 https://www.pulskosmosu.pl/2019/11/14/historia-teleskopu-kosmicznego-hubblea-czesc-9/
  7. Astronarium nr 87 o polskich satelitach 2019-11-14 Dzisiaj w nowym odcinku Astronarium nr 87 zobaczymy najnowsze polskie satelity oraz te, które są planowane do wystrzelenia w najbliższych latach. Premiera o godz. 17:00 w TVP 3, a od soboty na YouTube. Od czasów wystrzelenia pierwszych polskich satelitów - studenckiego PW-Sata oraz naukowych Lema i Heweliusza, polska branża kosmiczna rozwinęła kilka innych projektów. W kosmos poleciały na przykład dwa kolejne satelity studenckie z naszego kraju (PW-Sat 2 oraz KRAKSat), a także satelita obserwacyjny (Światowid). Polskie firmy szykują też kolejne projekty, m.in platformę satelitarną HyperSat, a naukowcy przymierzają się do satelity UVSat, który ma obserwować w kosmos w zakresie ultrafioletowym. Takie wątki zmieściły się w 23 minutach odcinka Astronarium, natomiast warto dodać, że w Polsce przygotowywanych jest też kilka innych projektów satelitarnych, poza wymienionymi tutaj. Producentami programu są Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz Telewizja Polska (TVP), a partnerem medialnym czasopismo i portal "Urania - Postępy Astronomii". Dofinansowanie produkcji zapewnia Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Więcej informacji: • Witryna internetowa „Astronarium” • „Astronarium” na Facebooku • "Astronarium" na Instagramie • „Astronarium” na Twitterze • Odcinki „Astronarium” na YouTube • Oficjalny gadżet z logo programu: czapka z latarką • Ściereczka z mikrofibry z logo Astronarium • Podkładka pod mysz z logo Astronarium Na zdjęciu: model platformy satelitarnej HyperSat. Fot.: HyperSat. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronarium-nr-87-o-polskich-satelitach
  8. Dwa starty chińskich rakiet w odstępie 3 godzin 2019-11-14. Dwie chińskie rakiety wyniosły ładunki na orbitę, startując w odstępie zaledwie trzech godzin. Niewielka rakieta Kuaizhou 1A umieściła w przestrzeni kosmicznej komercyjnego satelitę obserwacyjnego Jilin 1 Gaofen 02A, a nieco większa rakieta Długi Marsz 6 startowała z pięcioma satelitami teledetekcyjnymi Ningxia 1, o których niewiele wiadomo. Pierwszy start został przeprowadzony z kosmodromu Jiuquan. Rakieta Kuaizhou 1A na paliwo stałe wystartowała 13 listopada o 4:40 czasu polskiego. Wysłany satelita Gaofen 02A to już 14. satelita obserwacji optycznej serii Jilin-1. Jilin-1 to seria zaawansowanych satelitów, umożliwiających wykonywanie obrazów z Ziemi z rozdzielczością poniżej 1 m. Głównymi zastosowaniami tych satelitów jest prognozowanie i ocena szkód powstałych przez procesy geologiczne, pomoc w rolnictwie i w poszukiwaniu złóż naturalnych. Z danych satelitarnych systemu korzystają prywatni klienci. W drugim środowym starcie z kosmodromu Taiyuan leciała rakieta Długi Marsz 6. Wyniosła na niską orbitę 5 komercyjnych satelitów rozpoznania elektromagnetycznego Ningxia 1. Start nastąpił o 7:35 czasu polskiego. Był to pierwszy start rakiety tego typu od listopada 2017 roku. Długi Marsz 6 to jedna z nowszych rakiet zbudowanych przez Chiny. Jej pierwszy lot został przeprowadzony w 2015 roku. W pierwszych dwóch dolnych stopniach tej rakiety używane są nowoczesne, wydajne silniki zasilane przyjaźniejszą dla środowiska mieszanką ciekłego tlenu i kerozyny RP-1. W tym roku przeprowadzono już 76 udanych startów rakiet orbitalnych. Chiny wykonały 24 udane misje i są obecnie pod względem liczby startów liderem na świecie. Na podstawie: NSF/SN Opracował: Rafał Grabiański Więcej informacji: • informacja prasowa agencji Xinhua o udanej misji rakiety Długi Marsz 6 • informacja prasowa agencji Xinhua o udanym starcie rakiety Kuaizhou 1A Na zdjęciu: Rakieta Długi Marsz 6 startująca z Taiyuan z 5 satelitami Ningxia 1. Źródło: Zheng Taotao/Xinhua. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/dwa-starty-chinskich-rakiet-w-odstepie-3-godzin
  9. Dzisiaj
  10. Giennadij Manakow (1950-2019) 2019-11-14. Redakcja 26 września zmarł w wieku 69 lat były rosyjski kosmonauta Giennadij Manakow. Dowodził dwiema długotrwałymi wyprawami na stację orbitalną Mir. Giennadij Manakow urodził się 1 czerwcza 1950 roku w Jefimowce w obwodzie orenburskim. W 1985 roku ukończył Moskiewski Instytut Lotniczy. W 1990 roku został mianowany pułkownikiem radzieckich sił powietrznych. Początkowo Manakow został wybrany do pracy w ramach programu radzieckiego wahadłowca Buran. W 1988 roku został rozkazem Ministra Obrony ZSRR przyjęty do 9. grupy korpusu kosmonautów. Do swojego pierwszego lotu kosmicznego wystartował na pokładzie Sojuza TM-10 wraz z Giennadijem Striekałowem 1 sierpnia 1990 roku . Na pokład stacji dostarczyli cztery przepiórki japońskie w ramach prowadzenia badań związanych z płodnością. Załoga zainstalowała w części dokującej Progressa M-4 urządzenie do wytwarzania plazmy. Gdy statek transportowy po odcumowaniu od Mira przez trzy dni leciał w niewielkim oddaleniu za stacją, były prowadzone obserwacje uwalnianej plazmy. W czasie ich pobytu na stacji zacumował również Progress M-5, który jako pierwszy wyposażony został w powrotną kapsułę Raduga. Jednak jej powrót na Ziemię nie zakończył się sukcesem i wszystkie dane eksperymentalne i materiały w niej umieszczone zostały bezpowrotnie utracone. Kosmonauci odbyli również 45-minutowy spacer kosmiczny, próbując naprawić właz śluzy modułu Kwant-2, który doznał uszkodzenia przed ich przybyciem. Tydzień przed powrotem Manakowa i Striekałowa na Ziemię, do stacji zacumował Sojuz TM-11 z nową stałą załogą oraz Japończykiem Toyohiro Akiyama , dziennikarzem telewizyjnym, który stał się pierwszym kosmonautą z tego kraju. Lądowanie kapsuły powrotnej Sojuza TM-10 nastąpiło w stepach Kazachstanu 10 grudnia 1990 roku. Dodatkowo na Ziemię powrócił też Akiyamą. Lot Manakowa i Striekałowa trwał 130 dni, 20 godzin i 35 minut. Towarzyszący Giennadijowi Manakowowi w kosmicznej wyprawie bardzo doświadczony kosmonauta Giennadij Striekałow zmarł w 2004 roku na raka żołądka w wieku 64 lat. Do drugiej kosmicznej misji kosmonauta wystartował wspólnie z Aleksandrem Poleszczukiem 24 stycznia 1993 roku. Dwa dni później Sojuz TM-16 zacumował do modułu Kristall stacji orbitalnel za pośrednictwem nowej jednostki APAS-89, która była testowana do przyszłych połączeń z Mirem amerykańskich wahadłowców. Kosmonauci przeprowadzili doświadczenia z biologii i materiałoznawstwa jak również 140 eksperymentów związanych z naukami o Ziemi. Prowadzili również obserwacje astronomiczne. 4 lutego 1993 roku przeprowadzono eksperyment Znamja – test przyszłego odbłyśnika (żagla słonecznego) zaprojektowanego do oświetlania i ogrzewania obszarów Ziemi, które przez długi czas są pozbawione słonecznego promieniowania jak regiony polarne zimą. W tym celu po oddaleniu się na 230 m od kompleksu orbitalnego statku transportowego Progress M-15 został rozwinięty na nim 20-metrowy odbłyśnik foliowy o masie 40 kg. Eksperyment trwał 6 minut. Żagiel słoneczny Znamja był obserwowany m.in. w południowej Francji, wschodniej Polsce i na Białorusi. Załoga przeprowadziła także dwa spacery kosmiczne. 24 maja 1993 wraz z pojawieniem się w kompleksie orbitalnym Progressa M-18, pierwszy raz zdarzyło się, że dwa statki Progress w tym samym czasie były połączone ze stacją kosmiczną. 3 lipca 1993 roku Sojuz TM-17 przybył z nową podstawową dwuosobową załogą Mira i francuskim astronautą Jean-Pierre’a Haigneré, który 19 dni później wrócił na Ziemię razem z Manakowem i Poleszczukiem na pokładzie Sojuza TM-16. Wspólny lot Giennadija Manakowa i Aleksandra Poleszczuka trwał 179 dni i 43 minuty. Na krótko przed jego trzecią wyprawą Sojuzem TM-24 w sierpniu 1996 roku wykryto u kosmonauty problemy z sercem, co spowodowało, że na kilka dni przed startem został niedopuszczony do lotu. W grudniu 1996 z powodu stanu zdrowia Giennadija Manakow został wykluczony z korpusu kosmonautów. Do lipca 2000 pracował w Centrum Przygotowań Kosmonautów. 4 lipca 2000 roku rozkazem Ministra Obrony Federacji Rosyjskiej kosmonauta został przeniesiony do rezerwy. Łącznie Giennadij Manakow w czasie dwóch lotów okrążył Ziemię 4915 razy. Jego nalot wyniósł 309 dni, 21 godzin i 19 minut. Jego trzy spacery kosmiczne trwały łącznie 12 godzin i 43 minuty. Wchodził w skład siódmej i trzynastej stałej załogi stacji orbitalnej Mir. Jego loty kosmiczne były w kolejności 131. i 155. w historii. Giennadij Manakow jest 229. kosmonautą na światowej liście oraz 69. rosyjskim, a także już setnym zmarłym człowiekiem któremu dane było okrążyć Ziemię przynajmniej jeden raz. W czasie kosmicznych misji jego kryptonim radiowy nosił nazwę Вулкан-1 (Wulkan-1). Przyczyną śmierci kosmonauty w dniu 26 września 2019 roku były problemy związane z niewydolnością serca. W 1994 roku Giennadij Manakow oraz zmarły 21 września 2019 roku Sigmund Jähn uczestniczyli w ekologicznej wyprawie na tereny Syberii wymyślonej przez Jacka Pałkiewicza. Redakcja serwisu Kosmonauta.net serdecznie dziękuje Panu Robertowi Kozieł za nadesłany artykuł. (LK, SF, PFA) https://kosmonauta.net/2019/11/giennadij-manakow-1950-2019/
  11. Na międzygwiezdnej komecie Borisov odkryto wodę Autor: admin (14 Listopad, 2019) Naukowcy cały czas przyglądają się pierwszej znanej nam komecie międzygwiezdnej 2l/Borisov, która otrzymała swoją nazwę na cześć odkrywcy, Giennadija Borysowa. Amerykański zespół badawczy zdobył dowód na obecność wody na tej komecie. Jeśli dane potwierdzą się, będzie to pierwszy przypadek odkrycia wody na obiekcie pochodzącym spoza Układu Słonecznego. Kometa międzygwiezdna 2l/Borisov, którą odkryto 30 sierpnia 2019 roku, zawiera cyjanki, a to już wskazuje, że niewiele różni się od poznanych i zbadanych dotychczas komet. Jednak dzięki najnowszym obserwacjom dowiedzieliśmy się, że kometa międzygwiezdna, która jakiś czas temu zawitała do naszego Układu Słonecznego, wcale nie jest zwykła. Z pomocą obserwatorium APO (Apache Point Observatory), astronomowie dokonali analizy widma światła odbitego przez kometę. Badania wykazały, że wokół tego obiektu kosmicznego znajdują się duże ilości tlenu. Obserwacje nie mówią wprost o obecności wody, lecz istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że tlen pochodzi od cząsteczek wody. Odkrycie sugeruje, że kometa międzygwiezdna uwalnia ponad 11 miliardów ton wody na sekundę. Już 8 grudnia, kometa 2l/Borisov znajdzie się najbliżej Słońca i wtedy będzie emitować jeszcze większe ilości pyłu i gazu. Dla naukowców będzie to doskonała okazja, aby lepiej przyjrzeć się tajemniczemu obiektowi, który pochodzi spoza Układu Słonecznego. Źródło: https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/na-miedzygwiezdnej-komecie-borisov-odkryto-wo... https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/na-miedzygwiezdnej-komecie-borisov-odkryto-wode
  12. Na Marsie dzieje się coś dziwnego. Tajemnicze wahania tlenu 2019-11-14 W atmosferze nad marsjańskim kraterem Gale dzieje się coś dziwnego. Stężenia tlenu zmieniają się drastycznie wraz z następującymi po sobie porami roku. Nowe badania wykazały, że tego tajemniczego cyklu nie można wyjaśnić poprzez znane nam mechanizmy. Krater Gale to depresja o szerokości 154 km, która powstała w wyniku uderzenia meteorytu lub asteroidy 3,5-3,8 mld lat temu. Łazik Curiosity bada krater od 2012 r., kiedy to wylądował u podnóża szczytu Aeolis Mons. Przez ostatnie trzy lata marsjańskie (ponad pięć lat ziemskich) łazik badał powietrze nad kraterem i analizował atmosferę za pomocą instrumentu znanego jako Sample Analysis at Mars (SAM), który wchodzi w skład przenośnego laboratorium chemicznego. SAM potwierdził, że 95 proc. atmosfery Marsa składa się z dwutlenku węgla, a pozostałe 5 proc. to połączenie azotu cząsteczkowego, tlenu cząsteczkowego, argonu i tlenku węgla. SAM odkrył także, że kiedy dwutlenek węgla zamarza na biegunach podczas marsjańskiej zimy, ciśnienie powietrza na całej planecie spada. Kiedy dwutlenek węgla odparowuje w cieplejszych miesiącach, ciśnienie powietrza ponownie wzrasta. Argon i azot w przewidywalny sposób rosną i spadają, w zależności od ilości dwutlenku węgla w powietrzu. Ale kiedy SAM przeanalizował poziomy tlenu w kraterze, wyniki były tajemnicze. Tego gazu było znacznie więcej niż oczekiwano. Poziom tlenu wzrastał aż o 30 proc. wiosną i latem, a zimą spadał do poziomów niższych niż zakładano. Skąd taka rozbieżność? Próbujemy to wyjaśnić. Fakt, że zachowanie tlenu nie jest idealnie powtarzalne o każdej porze roku, sprawia, że uważamy, że nie jest to problem związany z dynamiką atmosfery lub jakimikolwiek procesami fizycznymi zachodzącymi w atmosferze. Wszystkie wyjaśnienia, które wymyśliliśmy, nie były satysfakcjonujące - powiedziała Melissa Trainer, planetolog z NASA. Naukowcy spekulują, że na Marsie musi być jakieś źródło chemiczne i pochłaniacz, którego nie udało nam się namierzyć. Historia ta przypomina tajemnicę dotyczącą poziomów metanu w kraterze Gale, którą SAM wykrył już jakiś czas temu. Okazuje się, że stężenie metanu w kraterze wzrasta o ok. 60 proc. latem i spada w innych przypadkowych momentach - bez zauważalnej przyczyny. Zarówno tlen, jak i metan mogą mieć pochodzenie biologiczne lub geologiczne. Naukowcy nie wiedzą, skąd się biorą nadprogramowe gazy w atmosferze Marsa. Prawdopodobnie jednak nie jest wynikiem obecności zaawansowanej cywilizacji, która ukrywa pod powierzchnią Czerwonej Planety. https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-na-marsie-dzieje-sie-cos-dziwnego-tajemnicze-wahania-tlenu,nId,3334593
  13. Słyszałem o podobnej modyfikacji dla pilota Ioptron. Niestety podobno w nim BT się zawiesza i pracuje lekko mówiąc niestabilne.
  14. Świetna robota, gratuluje. Na pewno nie jednemu z forumowiczów się to przyda, i sam sobie zmodyfikuje swojego pilota. Ja mam akurat pilota do SynScan Sky Watchera (wersja V 4), ale sam go zmodyfikowałem, by działał pod BT. Można wykonać 2 wersje. Pierwsza z modułem umieszczonym wewnątrz, i druga z modułem wpinanym w gniazdo RJ-12, w pilocie. Nie chcę wcinać Ci się tutaj w Twój wątek, ale gdyby coś, to mogę udostępnić.
  15. 1. Cyberboss2. Zielu - 3szt3. Karpiula4. walaand75 - 2 szt.5. sferoida - może z 5 szt, zależy od ceny6. KrisQ - 1szt.7. Jacek E. - 2 szt.8. tasti - 1 szt.9. Mandulzz - 2 szt.10. Adam88 -1 szt.11. Jarek Mamczarski - 2 szt.12. Jacek 2 - 1 szt.13. Fobek - 2 szt.14. DarX86 - 1 szt.15. Anva - 1 szt16. Ciekawska - 1 szt.17. ggrzes -2 szt.18. Acidtea - 1 szt.19. Pawcio - 1 szt.20. Alien - 2szt21. SZKLARZ - 2 szt.22. pawelekw - 1 szt. 23. pavelm - 1 szt.24. Gayos - 1 szt25. Przemo77 - 1szt.26. Przemek_K - 1 szt.27. LukSol -1 szt.28. jolo - 1 szt.29.Tadeopulous - 1szt 30. Esku1RES - 1 szt. 31. AstroNorm - 2 szt. 32. kenny - 2szt 33. M.Rudy - 1szt. 34. Komar1177-2szt.
  16. I wilk syty i owca cała. To chyba najlepsze rozwiązanie jak do tej pory.
  17. Cześć, poniżej link do stronki z wizualizacją znanego nam wszechświata https://neal.fun/size-of-space/ miłego oglądania Pzdr Robert
  18. Dzięki za uznanie . Jak się jeszcze potem widzi jak to wszystko działa to jeszcze jest niesamowita satysfakcja. Z lampką to fakt, na pewno przyda się. Jeszcze pewnie kilka takich pilotów zmodyfikuję
  19. https://www.astroshop.pl/filtr-szerokopasmowy/astronomik-filtr-ccd-cls-2-/p,16748 w/w właściwy link do filtra Astronomik CLS CCD 2" kat. 16748 - dziękuję za sprostowanie, pozdrawiam Jacek D.
  20. Wczoraj
  21. Dość ważna zmianą w tej wersji dodali natywne wsparcie dla kamer ZWO nie będzie trzeba się łączyć przez ASCOM.
  22. Po swój Tranzyt musiałem pognać kilkadziesiąt kilometrów, ale warte to było zachodu Czystego nieba!
  23. Gratuluję przeróbki, to naprawdę jubilerska robota Z moich doświadczeń dodam, że warto zadbać o dobre oświetlenie miejsca pracy przy takich zadaniach. Lampę z lupą można już od 50zł kupić, i naprawdę się przydaje.
  24. Przedstawiam sposób modyfikacji pilota Celestron NexStar+ umożliwiającej bezprzewodową komunikację z komputerem/smartfonem/tabletem poprzez Bluetooth. Po modyfikacji możemy sterować montażem za pomocą oprogramowania zainstalowanego na komputerze/smartfonie/tablecie. Do zbudowania układu popchnęła mnie wygoda bezprzewodowego sterowania montażem z poziomu aplikacji. Jeden układ już zbudowałem wcześniej (post sterowanie Meade LX200GPS), teraz przyszedł czas na pilota Celestron NexStar+. W przygotowaniu jest już przeróbka pilota SkyWatcher SynScan. Bardzo pomocne były strony: programowanie układu HC-05 i przeróbka pilota. 1. Zabieramy się do dzieła a potrzebne będą: - pilot Celestron NexStar+ - zaprogramowany układ HC-05 (ważne! - układ ma 6 pinów, zdjęcie poniżej) - wyłącznik - kilka cienkich przewodów - ok. 8-10 cm cienkiego drutu nawojowego - dobra lutownica z cienkim grotem (transformatorowa tutaj się nie nadaje) - klej na gorąco - dobre oczy - sprawne ręce moduł HC-05 Jeśli chcemy ustawić nazwę pod którą będzie wykrywany nasz układ w standardzie Bluetooth to powinniśmy zbudować sobie układ według poniższego schematu. Trzeba mieć Arduino Uno (może też być Arduino Nano, Arduino Mega itp. ale wtedy może zajść potrzeba wprowadzenia zmian w schemacie albo w programie). Układy Arduino i HC-05 zasilane będą z portu USB więc nie ma potrzeby podłączać zasilacza. 2. Schemat połączeń do zaprogramowania modułu Bluetooth HC-05: 3. Program: /* AUTHOR: Hazim Bitar (techbitar) DATE: Aug 29, 2013 LICENSE: Public domain (use at your own risk) CONTACT: techbitar at gmail dot com (techbitar.com) */ #include <SoftwareSerial.h> SoftwareSerial BTSerial(10, 11); // RX | TX void setup() { pinMode(9, OUTPUT); // this pin will pull the HC-05 pin 34 (KEY pin) HIGH to switch module to AT mode digitalWrite(9, HIGH); Serial.begin(9600); Serial.println("Enter AT commands:"); BTSerial.begin(38400); // HC-05 default speed in AT command mode } void loop() { // Keep reading from HC-05 and send to Arduino // Serial Monitor if (BTSerial.available()) Serial.write(BTSerial.read()); // Keep reading from Arduino Serial Monitor // and send to HC-05 if (Serial.available()) BTSerial.write(Serial.read()); } Powyższy programik jest w 100% działający i sprawdzony. Po wklejeniu do okienka edytora i przy podłączonym jak wyżej układzie uruchamiamy polecenie Zweryfikuj. Po chwili powinniśmy otrzymać komunikat o zakończeniu procesu. Następnie naciskamy przycisk Wgraj, czekamy na pomyślne zakończenie procesu. 4. Przygotowanie układu do zaprogramowania. Na chwilę odłączamy układ Arduino od komputera (zamiast tego można odłączyć zasilanie układu HC-05 - na schemacie czerwony kabelek), wciskamy mikroprzycisk w układzie HC-05 i trzymając go podłączamy z powrotem układ Arduino (lub zasilanie układu HC-05, jeśli tą opcję wybraliśmy). Po tej czynności układ HC-05 powinien wejść w tryb programowania a dioda na układzie powinna zacząć migać raz na 2 sekundy. 5. Konfiguracja i uruchomienie Monitora portu szeregowego. W edytorze Arduino naciskamy Narzędzia -> Monitor portu szeregowego Po uruchomieniu okienka monitora otrzymamy komunikat o gotowości do wprowadzania komend. Trzeba ustawić parametry na takie jak wskazane strzałkami: W linię komend wpisujemy AT i wciskamy Wyślij.Przy prawidłowej konfiguracji otrzymamy w odpowiedzi OK. Komendy koniecznie wpisywać wielkimi literami - tak jak podałem poniżej a następnie zatwierdzić Enterem albo nacisnąć przycisk Wyślij. Zmiana nazwy: AT+NAME=Virus Ustawienie hasła np. na 4567: AT+PSWD="4567" Teraz należy sprawdzić czy wszystko ok: AT+NAME? w odpowiedzi powinniśmy dostać nazwę: +NAME:Virus AT+PSWD? w odpowiedzi powinniśmy dostać hasło: +PIN:"4567" AT+UART? w odpowiedzi powinniśmy dostać konfigurację portu szeregowego: +UART:9600,0,0 jeśli jest inaczej to trzeba to poprawić - wtedy wpisujemy: AT+UART=9600,0,0 Rozłączamy układ i przystępujemy do właściwej modyfikacji. 6. Schemat poglądowy - "łopatologiczny": GND - z pinu "1" układu U9 Vcc - z pinu "2" układu U9 TX - do punktu D22 na pilocie RX - do punktu D21 na pilocie Teraz czas na szczegóły. Pilot: Po rozkręceniu obudowy: Lokalizujemy miejsca zaznaczone na zdjęciu - D21 oraz D22: w tych miejscach ostrożnie zdrapujemy farbę pokrywającą płytkę drukowaną tak, aby nie zdrapać ścieżki drukowanej (szpilka dla porównania żeby pokazać jak precyzyjne muszą być oczy i ręce ) nanosimy cynę, przylutowujemy przewody, mocujemy układ HC-05 (wcześnie dobrze byłoby odlutować piny), mocujemy wyłącznik, łączymy przewodami, przewody przyklejamy na gorąco. punkty lutowania z przewodami wzmacniamy klejem na gorąco I układ gotowy: Pozostaje tylko skręcić i sprawdzić działanie pilota. 7. Konfiguracja SkySafari Najpierw trzeba sparować moduł Bluetooth z telefonem (włączyć BT w telefonie, kliknąć na nazwę modułu, w tym przypadku: Virus, wprowadzić ustalone wcześniej przykładowe hasło i gotowe) Konfiguracja SkySafari (wystarczy ją zrobić raz). 1. Uruchomić SkySafari 2. Wejść w Settings -> Telescope-> Setup 3. i ustawić jak na zdjęciu w zależności od posiadanego montażu 4. Wejść do głównego ekranu, nacisnąć Scope i potem Connect 5. Połączenie z teleskopem zajmie kilka-kilkanaście sekund. Po pomyślnym połączeniu pokaże się ekran Od tego momentu można odłożyć pilota i sterować komórką/tabletem. Na ekranie mamy przyciski sterowania teleskopu (jak na pilocie) oraz przyciski odłączenia (Disconnect), naprowadzania na obiekt (GoTo), ustawienia na obiekt (Align) i zablokowania/odblokowania na obiekcie (Lock/Unlock). Działanie podczas normalnych obserwacji: 1. Uruchamiamy montaż, ustawiamy, poziomujemy, alignujemy na 1,2 lub 3 gwiazdy - wiadomo. 2. Uruchamiamy SkySafari, podłączamy teleskop (Connect). Po połączeniu z teleskopem od razu ustawia się w pozycji teleskopu. I tyle. W razie pytań piszcie. Miłej zabawy
  25. No i mamy wersję 3.8 https://ideiki.com/astro/Download.aspx
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)