Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Wczoraj
  2. Fajnie też sobie zainstalować Stellarium, tam można sobie ustawić parametry obserwacji i przed rozpoczęciem sesji zapoznać się, co ciekawego wejdzie nam w okno obserwacyjne i gdzie.
  3. Dostepne przedmioty + zmiana cen - Wyciąg Crayford wraz z zamontowanym mikrofokuserem z pilotem do dokładnego ustawienia ostrości - 750zł - Kamera Player One Saturn C z dodatkowo zamontowanym chłodzeniem do kamer planetarnych. Oryginalny zestaw zakupiony bezpośrednio u producenta - Zakupiony 08/2022 - 2300zł - Grzałka na szukacz - 50zł - Korektor f/6.3 Celestron - 450zł - Barlow Televue 2x - 450zł (barlow ma malutkie wgniecenie na koncu obudowy nie wplywa to na obraz. Soczewki w idealnym stanie) - wiecej zdjec na priv Filtry - Shott UG11 + wratten 47 (zmontowany do obserwacji wenus) -80zł - ZWO IR850 - 60zł - Astronomik Planet IR Pro 742 -150zł - Baader R610 Longpass -80zł - ZWO UV IR cut - 90zł
  4. Trzy obiekty z ostatnich 3 nocy. Chyba jednak nie warto focic tak blisko pełni... Wszytkie klatki w filtrze Ha, 300s. Mglawica Rosetta: Mglawica Konski Łeb: Mglawica Kijanka:
  5. Sky-watcher 90/910 to całkiem dobry pomysł na początek, dobrze zobaczą planety, księżyc i wiele innych obiektów (tych jaśniejszych i oczywiście zależnie od miejsca, czasu i warunków obserwacji). 70/700 odpuść, bo ma małe szkiełko obiektywu i źrenica wyjściowa będzie odpowiednio mniejsza, teleskop ciemniejszy. Na OLX jest ogłoszenie - nie moje, nie znam sprzedawcy, teleskopu nie widziałem, nie robię żadnej reklamy ani nie polecam, decyzja należy do Ciebie, ale jest coś takiego: https://www.olx.pl/d/oferta/teleskop-sky-watcher-90-910-az4-CID767-IDXf4qo.html Jeśli optyka jest nie porysowana, był przechowywany w dobrych warunkach (bez wilgoci, pyłu, kurzu, dymu....), i wyciąg dobrze działa to można by się zastanowić - ma fajny montaż dla dzieci na początek, będzie łatwy w obsłudze. To samo dotyczy się teleskopu od wspomnianego przez Ciebie kolegi, jeśli jest na montażu AZ-4 to bierz, jeśli na czymś niższym jakościowo od AZ-4 lub od eq3-2, to bym się wstrzymał. Ja bym brał AZ-4 dla dzieci, EQ może je troszkę zniechęcić, zwłaszcza młodsze. Możesz też pomyśleć też o Sky-Watcher N-130/650 DOBSON Heritage 130P, to newton na bardzo wygodnym montażu, zajmuje mało miejsca po złożeniu i też na początek się nada, nowy mieści się w budżecie. Tu jednak będzie czasem trzeba kolimować lustra oraz według mnie jest mniej dziecio-odporny. Łatwiej uszkodzić, zabrudzić lustra, wrzucić coś do środka, kurzy się wewnątrz, jest bardziej delikatny, czasem lustro trzeba myć, obserwacje tylko z jakiejś wyższej podstawki, stołu, parapetu... dla dorosłych początkujących ok, ale dla dzieci poszedłbym w refraktor Sky-watcher 90/910. Proszę, niech się bardziej doświadczeni koledzy też wypowiedzą.
  6. Zgadzam się z Dale czy Ciekawska, żę trzeba najpiwerw wyciągnąć co się da z tego co jest. Sam zaczynałem od 114mm. Przede wszystkim powinnaś ustawić ten szukacz. Wyceluj w coś za dnia teleskopem głównym (lub w nocy na jakąś lampę na komnie w oddali) i ustawiaj szukacz tak długo, aż znajdziesz ów przedmiot w centrum szukacza. Najpierw na mniejszym powiększeniu, później na większym. Ustawienie szukacza, to podstawa. Panowie, spokojnie z zamianą tego szukacza na Red dota. Skoro koleżanka mieszka w Krakowie, to zapewne niebo ma bardzo jasne (może jaśniejsze niż u mnie) i w takich warunkach Red Dot nijak się nie sprawdzi, skoro okiektów gołym okiem (poza Saturnem, Jowiszem, M42 itp.) po prostu nie widać. Trzeba ustawić ten co jest i używać. Jeśli już wymiana, to na 8x50 kątowy. Ja z Red dotem nic bym nie znalazł. Red dot się nada, ale pod ciemnym niebem. Czy ten teleskop został w ogóle skolimowany??? Jak nie, to przez zakupem kolimatora (bo to wydatek) bym zrobił po taniości metodą HAMALa. Wsuń nogi do wysokości półki aby ustalilizować. Znasz Tabelę Wimmera? Jak nie, to pobierz sobie tego darmowego pdfa. To spis obiektów dla początkujących.
  7. Kochani! Równo miesiąc po zakryciu Wenus przez Księżyc powtórki wprawdzie nie będzie, ale rankiem 09 grudnia ujrzymy Księżyc w efektownym złączeniu z Wenus. Potem Srebrny Glob pobiegnie do nowiu (13 grudnia), a z nieba posypią się Geminidy. Na czystym, bezksiężycowym firmamencie, z ciemnego miejsca możemy dostrzec nawet 120 "spadających gwiazd" w ciągu godziny! Pod tym względem Geminidy są dwukrotnie liczniejsze od osławionych Perseidów. Co ciekawe - ich prędkość jest niemal dwukrotnie mniejsza, więc łatwiej złapać je w locie i… spełnić niejedno życzenie - zwłaszcza na święta Bożego Narodzenia 😉 Jak to zrobić? Tajemnicę ujawnia nasz filmowy kalendarz astronomiczny - zapraszam 🙂
  8. Witam chcę kupić pierwszy teleskop dzieciom 16i 12 lat. Jestem byłem zdecydowany na zakup skywatcher 70/700 nowego, ale z rozmowy wyszło że kolega ma do sprzedaży skywatcher 90/910. wiem że to jest level wyżej i lepszy od 70/700. Koszt zakupu byłby podobny z tym że nowy 70/700 mialbym już wszystkie na początek potrzebne gadżety ( filtr księżycowy mocowanie do komórki) i standardowe soczewki. Przy zakupie używanego musiałbym to dokupić. Co byście polecili ??? liczyłem się z budżetem ok 1000 zł, wiem że przy zakupie 90/910 dokupując dodatki przekoczę go. czy warto?? P.S. Czym rózni się obecny 90/900 od 90/910 ?? czy akcesoria są takie same??
  9. Powiedział bym raczej niewyuczona pisania z dużej. 🙂
  10. Powodzenia Robert. Ja chyba nie miał bym cierpliwości do renowacji tak zniszczonych części. A w jakim stanie są lustra? Przecież jeżeli cała konstrukcja tak dostała w d... to przecież szkła też były narażone na warunki, w których Capella przebywała. Przeżyły czy również wymagają solidnego odświeżenia? pzdr.
  11. Hej hej, 1. zaznaczasz BUZZER ON jak masz z generatorem 2. tak 3. tak 4. tak 5. tego nie wiem, ale jak się skompiluje to nie trzeba. Jakby coś się w czasie kompilacji wysypało, to będziesz musiał poszukać. 6. tak - dla każdej osi 7. tego niestety nie wiem 😞
  12. Zabrałem się za montaż OnStep. Z Arduino, Wemosem Mini D1 miałem niejednokrotnie do czynienia, więc instalowanie płytek, bibliotek nie jest problemem. Nie znam się natomiast na silnikach krokowych, sterownikach do nich a i Config.h także kryje wiele tajemnic. Nie panuję na razie jakiś dodatków poza tym co na płytce, czyli 3x silniki + wifi. Płytkę jak na zdjęciu obsadzę w całości: Płytka PCB 1. Buzzer mam z generatorem, więc R2 nie montowałem. Wyczytałem, że w Config.h trzeba wskazać jaki ma się typ buzzera. Niestety znajduję tam tylko sekcję "STATUS", ale wyboru buzzera tam nie widzę. Odnośnie arkusza Onstep_calculations: 2. Kupiłem silniki Nema17 17HS4401S. Mają one 1.8 stopnia na krok, to w zielonym polu "StepperSteps" powiniennem wpisać 200 (360/1.8)? 3. W polach AXIS1_DRIVER_MICROSTEPS i AXIS2_DRIVER_MICROSTEPS skoro mam sterowniki na LV8729 (The recommended stepper driver is the LV8729), to wpisuję więcej np. 64 lub 128 czyli ich maksymalną wartość?? link do sterownika 4. Mam jedną przekładnię na oś o przełożeniu 1:404, czyli Gear Reduction - Gear 2 wpisuję 404 a GR1 zostawiam 1? 5. Czy posiadając sterowniki na chipie LV8729 muszę wgrać jakąś specjalną bibliotekę do Arduino IDE? Mam dodane biblioteki z listy ze strony: https://onstep.groups.io/g/main/wiki/32784 6. Czy trzeba w Config.h jakoś zaznaczyć, że mam LV8729? 7. Oprogramowanie do STMa znalazłem tutaj: https://github.com/hjd1964/OnStepX/releases (link był na tej stronie), jednak nie widzę jakoś na Wiki oprogramowania, które trzeba wgrać do Wemosa Mini. Gdzie go znajdę? Znalazłem, że w starszych wersjach był w pliku katalog addons/Wifi i tam było oprogramowanie do Wemosa D1 Mini. W tym pobranym z linka nie widzę takiego pliku/katalogu z oprogramowaniem do Wemosa.
  13. To się nazywa skala! Hubble sfotografował podwójną gromadę galaktyk 2023-12-03. Radek Kosarzycki Gromady galaktyk to zdecydowanie największe struktury w przestrzeni kosmicznej utrzymywane wspólnie przez grawitację. Najnowsze zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a przedstawia masywną gromadę jasno świecących galaktyk, po raz pierwszy zidentyfikowaną jako Abell 3192. Podobnie jak wszystkie gromady galaktyk, ta jest wypełniona gorącym gazem, który emituje silne promieniowanie rentgenowskie, i jest otoczona halo niewidzialnej ciemnej materii. Cała ta niewidoczna materia – nie wspominając o wielu galaktykach widocznych na tym zdjęciu – składa się z tak ogromnej masy, że gromada galaktyk zauważalnie zakrzywia wokół siebie czasoprzestrzeń, zamieniając ją w swoistą soczewkę grawitacyjną. Mniejsze galaktyki za gromadą wydają się zniekształcone w długie, wypaczone łuki wokół krawędzi gromady. Na zdjęciu mamy do czynienia z gromadą galaktyk widocznej w kierunku gwiazdozbioru Erydana. Naukowcom wciąż jednak trudno ustalić jednoznacznie jej odległość od Ziemi. Abell 3192 po raz pierwszy pojawiła się w aktualizacji katalogu gromad galaktyk Abell w 1989 roku (sam katalog prowadzony jest od 1958 roku). W tamtym czasie sądzono, że Abell 3192 to pojedyncza gromada galaktyk znajdująca się w konkretnej odległości od Ziemi. Jest tylko jeden problem: masa gromady nie skupia się wokół jednego, a wokół dwóch różnych punktów gromady. Kolejne, dokładniejsze badania wykazało, że pierwotnie pojedyncza gromada w rzeczywistości składa się z dwóch niezależnych od siebie gromad galaktyk. Jedna z nich znajduje się 2,3 miliarda lat świetlnych od Ziemi, a druga ponad dwa razy dalej, w odległości 5,4 miliarda lat świetlnych od nas. Co ciekawe na powyższym zdjęciu pierwsze skrzypce gra bardziej odległa z obu gromad galaktyk, skatalogowana pod numerem MCS J0358.8-2955 w katalogu Massive Cluster Survey. Dwie największe galaktyki znajdujące się w centrum kadru to także galaktyki należące do dalszej z obu gromad. Natomiast mniejsze galaktyki w ich otoczeniu to mieszanina galaktyk z obu gromad. Masy obu gromad oszacowano na odpowiednio 30 i 120 bilionów mas Słońca. Swoją drogą warto zwrócić uwagę na jeden fakt. Patrzymy tutaj na mieszaninę galaktyk należących do dwóch odległych gromad galaktyk. Warto jednak pamiętać, że dalsza z nich jest oddalona od pierwszej bardziej, niż pierwsza jest oddalona od nas. To tak tylko dla kontekstu. https://www.pulskosmosu.pl/2023/12/dwie-gromady-galaktyk-abell-3192/
  14. Ostatnie w tym roku okazje do obserwacji “spadających gwiazd” 2023-12-03. W grudniu miłośnicy astronomicznych obserwacji mają okazję do wyglądania ostatnich w tym roku “spadających gwiazd”, czyli rojów meteorów. Wśród nich dominują Geminidy, meteory dość wyjątkowe, bo pochodzą od asteroidy, nie zaś od komety. W okolicach Bożego Narodzenia na niebie można spodziewać się Ursydów. “Spadające gwiazdy” to meteory, małe ziarenka pędzące z ogromnymi kosmicznymi prędkościami, rzędu kilkudziesięciu kilometrów na sekundę. Z reguły ich źródłem są komety, które przemieszczają się wśród planet, okrążając Słońce. Każda pozostawia po sobie sporo meteorów. Gdy Ziemia wpadnie w taki rój, możemy obserwować “spadające gwiazdy”. W przypadku Geminidów, które można obserwować między 4 a 17 grudnia, jest nieco inaczej, bo ich źródłem jest asteroida Phaethon. Jak mówi Nauce w Polsce wicedyrektor Planetarium Śląskiego, Damian Jabłeka, w całym roku są tylko dwa roje związane z aktywnością asteroid. Drugim są styczniowe Kwadrantydy. “Phaethon to asteroida, która wykazuje aktywność kometarną. O ile komety są zmarzniętym lodem i pyłem, to asteroida jest głazem, a mimo tego z jej wnętrza lub powierzchni wydobywają się drobiny, które zostają w przestrzeni kosmicznej” - opisuje Jabłeka. Nie ma to przełożenia na ich wygląd. Po nocnym niebie przemykają jak inne “spadające gwiazdy”, z prędkością około 35 km/s. Ich maksimum można spodziewać się w nocy z 13 na 14 grudnia. Przy dobrych warunkach pogodowych można spodziewać się nawet 120 meteorów na godzinę. Ich radiant, czyli miejsce, z którego zdają się wyłaniać meteory, znajduje się w gwiazdozbiorze Bliźniąt. “Gwiazdozbiór ten widać dwie godziny po zachodzie słońca nad wschodnim horyzontem. Towarzyszy nam przez całą noc, aż do wschodu. Geminidy można więc obserwować na całej południowej części nieba. Tak jak z każdymi meteorami, więcej widać ich w drugiej części nocy, nad ranem, choć nie jest to regułą” - opisuje Jabłeka. Również przez całą noc będą widoczne Ursydy, których radiant znajduje się w gwiazdozbiorze Małej Niedźwiedzicy. Można ich wypatrywać między 17 a 26 grudnia, choć maksimum obserwowane jest w nocy z 22 na 23 grudnia. Jest to jednak rój znacznie skromniejszy, bo notuje się około 10 meteorów na godzinę. Pod względem pochodzenia są bardziej tradycyjne niż Geminidy, bo ich źródłem jest kometa 8P/Tuttle. Nauka w Polsce ekr/ bar/ Źródło: Adobe Stock https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C99542%2Costatnie-w-tym-roku-okazje-do-obserwacji-spadajacych-gwiazd.html
  15. Próbki z planetoidy Ryugu wskazują skąd wziął się na Ziemi azot 2023-12-02. Radek Kosarzycki Mikrometeoryty pochodzące z lodowych ciał niebieskich na co dzień rezydujących w zewnętrznym Układzie Słonecznym mogą być odpowiedzialne za transport azotu do obszarów bliskich Ziemi w początkach historii Układu Słonecznego. Artykuł wskazujący wyjaśnienie tej zagadki został właśnie opublikowany w periodyku Nature Astronomy. Związki azotu, takie jak sole amonowe, występują powszechnie w materiale powstającym w regionach odległych od Słońca, ale jak dotąd astronomowie mieli problem ze znalezieniem dowodów na ich transport do wewnętrznych rejonów Układu Słonecznego. Według członków międzynarodowego zespołu badawczego odpowiedzialnego za opracowanie, w pobliże młodej Ziemi z zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego trafiło znacznie więcej związków azotu, niż wcześniej sądzono. Warto tutaj zwrócić uwagę, że związki te mogły stać się elementami składowymi życia na naszej planecie. Jak większość planetoid, Ryugu to mały, skalisty obiekt krążący wokół Słońca. Japońska sonda kosmiczna Hayabusa2 dokładnie zbadała Ryugu i w 2020 r. sprowadziła na Ziemię próbki materii pobrane z powierzchni planetoidy. Ta intrygująca planetoida jest bogata w węgiel i na przestrzeni eonów doświadczyła znaczących procesów erozji kosmicznej na skutek zderzeń z mikrometeorytami i oddziaływania stałego strumienia jonów ze Słońca przepływających przez cały Układ Słoneczny. W ramach najnowszego badania naukowcy chcieli odkryć wskazówki dotyczące materiałów docierających w pobliże orbity Ziemi, gdzie obecnie znajduje się Ryugu, poszukując dowodów na wietrzenie kosmiczne w próbkach Ryugu. Za pomocą mikroskopu elektronowego badacze odkryli, że powierzchnie próbek Ryugu są pokryte drobnymi minerałami składającymi się z żelaza i azotu (azotek żelaza: Fe4N). „Uznaliśmy, że maleńkie meteoryty, tzw. mikrometeoryty, zawierające związki amoniaku pochodzące z lodowych ciał niebieskich zderzały się z Ryugu” – powiedział Toru Matsumoto, główny autor badania i adiunkt na Uniwersytecie w Kioto. „Zderzenia mikrometeorytów wywołują reakcje chemiczne na magnetycie i prowadzą do powstania azotku żelaza”. Azotek żelaza zaobserwowano na powierzchni magnetytu, który składa się z atomów żelaza i tlenu. Kiedy magnetyt jest wystawiony na działanie środowiska kosmicznego, atomy tlenu są tracone z powierzchni w wyniku napromieniowania jonów wodoru ze słońca (wiatru słonecznego) i ogrzewania w wyniku uderzenia mikrometeorytu. W procesach tych na samej powierzchni magnetytu powstaje metaliczne żelazo, które łatwo reaguje z amoniakiem, tworząc idealne warunki do syntezy azotku żelaza. Źródło: 1 https://www.pulskosmosu.pl/2023/12/probki-z-planetoidy-ryugu-azot-na-ziemi/
  16. Jaki los czeka Ziemię po spotkaniu z "zagubioną gwiazdą"? W tle katastrofa 2023-12-02. Wiktor Piech Co by się stało, gdyby gwiazda wielkości naszego Słońca przeleciała niedaleko naszego Układu Słonecznego? Taka sytuacja mogłaby doprowadzić do gigantycznego kataklizmu, część planet zderzyłoby się ze sobą, inne wyleciałyby w kosmos lub zderzyły się ze Słońcem. Scenariusz rodem z filmów science fiction, jednakże naukowcy wskazują, że istnieje cień szansy, że może się on spełnić. Zarówno filmowcy, jak i naukowcy tworzą liczne teorie, w jaki sposób mógłby wyglądać koniec naszego świata. Teraz powstała kolejna wizja, która tyczy się nie tylko końca Ziemi, lecz końca całego Układu Słonecznego. Naukowcy chcieli dowiedzieć się, w jaki sposób zareagowałaby nasza najbliższa kosmiczna okolica, jeśli w pobliżu pojawiłaby się obca gwiazda, która przywędrowałaby z głębin galaktyki. Czym są "zabłąkane gwiazdy"? Jak wskazują astronomowie, gwiazdy są "grawitacyjnie przyczepione" do galaktyki i krążą wokół jej centrum w określonych warunkach. Jednakże w szczególnych przypadkach ciało niebieskie może uwolnić się z takiej uwięzi, np. poprzez oddziaływanie czarnej dziury. Jej działanie mogłoby wyrzucić gwiazdę w przestrzeń kosmiczną, przez co stałaby się tzw. gwiazdą swobodną. Do tej pory odkryto około 675 gwiazd swobodnych, które zostały wyrzucone w przestrzeń kosmiczną przez oddziaływanie czarnej dziury. Jedna z nich Kappa Cassiopeiae znajduje się w odległości około 4000 lat świetlnych od nas. Wydawać by się mogło, że pojawienie się takiej gwiazdy w pobliżu naszego Układu Słonecznego jest nieprawdopodobne, aczkolwiek naukowcy uważają, że szanse są większe, niż się tego spodziewamy. Specjaliści obliczyli, że w przedziale miliarda lat istnieje około 1 proc. szans na takie wydarzenie. "Statystycznie rzecz biorąc, przeloty w pobliżu bliżej niż 100 j.a. [1 j.a. to średnia odległość Ziemi od Słońca - red.], które silnie wpłynęłyby na orbity planet, zdarzają się tylko mniej więcej raz na 100 Gyr [Gyr to miliard lat - red.] w obecnym galaktycznym sąsiedztwie" - wyjaśniają naukowcy. Bliskie spotkanie naszego Układu Słonecznego z gwiezdnym przybyszem Naukowcy w swoim ostatnim artykule naukowym rozpatrywali wspomniane niezwykłe kosmiczne spotkanie. W specjalnym modelu w odległości mniejszej niż 100 jednostek astronomicznych od Słońca, umieścili gwiazdę swobodną. Masa i prędkość tej gwiazdy była dopasowana do właściwości innych podobnych obiektów znajdujących się w naszym sąsiedztwie. W trakcie badań poszczególne elementy były zmieniane, by stworzyć jak najwięcej potencjalnych scenariuszy tego kosmicznego spotkania. W sumie przeprowadzono 12 000 symulacji. Czy takie odwiedziny kosmicznego przybysza skończyłyby się gigantyczną tragedią? Jak piszą astronomowie: "Jeśli gwiazda przeleci w odległości 100 j.a. od Słońca, nadal istnieje bardzo duża szansa, że wszystkie osiem planet Układu Słonecznego przetrwa". Badacze obliczyli, że na ponad 95 proc. żadna planeta "nie zostanie utracona". Jednakże co w przypadku pozostałych 5 proc.? W takim przypadku najczęściej "traconą planetą" jest Merkury, który zderza się ze Słońcem. Niektóre symulacje pokazują, że Ziemia może zderzyć się z Wenus lub ze Słońcem. Dochodzi także do wyrzucenia lodowych olbrzymów Urana i Neptuna w mroźną kosmiczną pustkę. Część symulacji wskazuje, że w naszym Układzie przetrwa tylko Jowisz, inne pokazują, że wszystkie planety zostaną utracone. Wszystko zależy od masy, prędkości i trajektorii gwiezdnego przybysza. Jednakże w przypadku przetrwania planet w Układzie Słonecznym jest haczyk. Mimo że planety pozostaną w Układzie, to ich orbity mogą się diametralnie różnić od obecnych, przykładowo, niektóre planety mogą zostać strącone na dalekie obrzeża naszego systemu planetarnego. Jak wyliczyli naukowcy, w katastroficznym scenariuszu może dojść do: • Merkury zderza się ze Słońcem (prawdopodobieństwo 2,54%). • Mars zderza się ze Słońcem (1,21%) • Wenus uderza w inną planetę (1,17%) • Uran zostaje wyrzucony (1,06%) • Neptun zostaje wyrzucony (0,81%) • Merkury uderza w inną planetę (0,80%) • Ziemia uderza w inną planetę (0,48%) • Saturn zostaje wyrzucony (0,32%) • Mars uderza w inną planetę (0,27%) • Ziemia zderza się ze Słońcem (0,24%) Największe szanse na wyrzucenie z systemu ma Uran i Neptun, planety te są najmniej związane grawitacyjnie ze Słońcem. Jednocześnie największe szanse na zderzenie z naszą gwiazdą ma Merkury, który ma najmniejszą masę, jest najbliżej Słońca i jest najbardziej narażony na potencjalne perturbacje. Z kolei Ziemia ma kilka ścieżek "rozwoju", otóż może wlecieć w Słońce, zderzyć się z inną planetą, lub też może zostać wyrzucona na skraj Układu Słonecznego do Obłoku Oorta (który znajduje się w odległości od 300 do 100 000 j.a. od Słońca). Może również się wydarzyć to, że Księżyc zderzy się z Ziemią. Jednakże Błękitna Planeta ma jeszcze inną niezwykłą drogę. Otóż może zostać... przejęta przez gwiezdnego przybysza i może powędrować w ślad za nim. Może się tak zadziać w przypadku, gdy gwiazda swobodna będzie miała mniejszą masę od Słońca i będzie poruszać się ze stosunkowo małą prędkością. W tym scenariuszu ze Słońcem zderza się sześć planet, a w Układzie pozostaje wyłącznie Jowisz. Ziemia może przetrwać kosmiczne spotkanie? Naukowcy sugerują, że jeśli Ziemia nie zderzyłaby się ze Słońcem, ani nie zostałaby wyrzucona w przestrzeń kosmiczną, to wówczas warunki na niej będą albo cieplejsze, albo chłodniejsze - będzie to zależeć, na jakiej orbicie "wyląduje". Niewykluczone, że po przechwyceniu przez gwiazdę swobodną Ziemia mogłaby nadal w jakimś stopniu podtrzymywać życie, jednakże taki aspekt nie został ujęty w badaniach. Jednakże w przypadku wyrzucenia Ziemi w kosmos, życie na jej powierzchni nie przetrwałoby zbyt długo (ta kwestia również nie została ujęta w analizach). Do całkowitego zamarznięcia Błękitnej Planety (kiedy zamarzeniu ulega jądro planety) może dojść po około 1 mln lat. "Pomimo różnorodności potencjalnych ścieżek ewolucyjnych, istnieje duże prawdopodobieństwo, że obecna sytuacja naszego Układu Słonecznego nie ulegnie zmianie" - podsumowują autorzy. Co się stanie z Ziemią, kiedy „zagubiona gwiazda” odwiedzi Układ Słoneczny? (zdjęcie ilustracyjne) /marselin888 /123RF/PICSEL https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-jaki-los-czeka-ziemie-po-spotkaniu-z-zagubiona-gwiazda-w-tle,nId,7177037
  17. Największe asteroidy, jakie kiedykolwiek uderzyły w Ziemię 2023-12-02. Sandra Bielecka Nasza planeta w swojej historii doznała kilku wydarzeń, które dosłownie nią wstrząsnęły. Mowa tutaj o gigantycznych asteroidach, które na zawsze zmieniły naszą Ziemię. Niektóre z nich były tak ogromne, że gdyby uderzyły teraz, oznaczałoby to prawdopodobnie koniec ludzkości. Potencjalnie niebezpieczne obiekty Na wstępie warto zaznaczyć, że według NASA jesteśmy bezpieczni przez co najmniej najbliższe 100 lat, jeżeli chodzi o niebezpieczne kosmiczne skały. Chociaż znajdą się wróżbici internetowi, którzy będą twierdzić inaczej, weźmy na przykład pod uwagę historię o tajemniczej planecie Nibiru, która ma zniszczyć nasz świat. Potencjalnie niebezpieczne obiekty, to ciała niebieskie, których orbity znajdują się zdecydowanie za blisko orbity Ziemi. Poruszają się wokół Słońca, przecinając orbitę naszej planety. Są to komety bądź asteroidy mierzące co najmniej 150 metrów średnicy, poruszające się w pobliżu Ziemi w odległości nie większej niż 7,48 milionów kilometrów. Potencjalnie stanowią zagrożenie dla naszej planety, mogłyby się zderzyć z Ziemią, powodując ogromne zniszczenia, a nawet zmiany klimatyczne, jak to już bywało w przeszłości. Skorupa ziemska jest pełna blizn Historia Ziemi zachowana jest w jej skorupie, która do dzisiaj nosi ślady po uderzeniach asteroid, nawet tych prehistorycznych. Geolodzy do tej pory odkryli na Ziemi prawie 190 starożytnych kraterów uderzeniowych. Mogłoby być ich zdecydowanie więcej, jednak ewoluująca powierzchnia naszej planety spowodowała, że większość najstarszych śladów po uderzeniach po prostu została zatarta. Kratery, o których wiemy, pochodzą jeszcze z czasów, gdy płonące skały bombardowały naszą planetę regularnie. W początkach istnienia Układu Słonecznego, gdy planety kształtowały się, małe skały i ziarna lodu szczepiły się ze sobą, tworząc większe obiekty, tak zwane planetozymalami, by ostatecznie ukształtować planetę. Jednak niektóre z planetyzomali ostatecznie nie ukształtowało się w większy obiekt i krążyły wokół Słońca, uderzając w planety. Obecnie po tych obiektach zostały jedynie skaliste asteroidy i lodowe komety, które wykazują już znacznie spokojniejsze zachowania. Układ Słoneczny był kiedyś znacznie bardziej brutalny niż obecnie. Dowody kraterowe wskazują, że przez mniej więcej pierwszy miliard lat historii Układu Słonecznego asteroidy regularnie bombardowały ciała planetarne z niszczycielską szybkością. Sally Dodson-Robinson, planetolog z Uniwersytetu Delaware. Największe z asteroid, jakie kiedykolwiek uderzyły w Ziemię i ich kratery Największym potwierdzonych kraterów uderzeniowych na Ziemi, jest krater Vredefort. Naukowcy oszacowali, że taką niszczycielską moc mogła mieć asteroida o szerokości około 10 kilometrów. Uderzyła na terenie dzisiejszej Republiki Południowej Afryki, około 2 miliardów lat temu, czyli daleko wcześniej niż nastały dinozaury. Jak podaje NASA, w tamtych czasach krater prawdopodobnie mierzył 180 do 300 kilometrów szerokości. Jednak dzisiaj część krateru nie jest widoczna, ponieważ zakryła go młodsza skała. Drugim co do wielkości kraterem uderzeniowym na Ziemi, jest Chicxulub, który powiązany został z wymieraniem kredowym. Obecnie część krateru znajduje się na terenie Meksyku, część na dnie Zatoki Meksykańskiej. Zrobiła go asteroida o średnicy około 10 kilometrów, 65 milionów lat temu. Nazywana jest również zabójcą dinozaurów. Uderzając w płytką wodę, wyrzuciła prawdopodobnie w niebo ogromne ilości materiału, pyłu i gazu, co spowodowało gwałtowne ochłodzenie klimatu. Uderzenie asteroidy ostatecznie spowodowało śmierć około 70 procent gatunków ziemskich. Trzecim co do wielkości jest krater Sudbury, który powstał około 1,8 miliardów lat temu. Brudna, ośnieżona kometa, złożona z lodu i skał uderzyła we współczesną Kanadę, tworząc krater o szerokości około 200 kilometrów. Dzisiaj jest o wiele mniejszy, zasypany przez piach i skały. Tutaj również obiekt, który uderzył, mierzył około 10 kilometrów średnicy. W tym wypadku wydarzenie to przyniosło pewne pozytywne skutki, ponieważ w tym miejscu znaleziono ogromne pokłady niklu. Czwartym co do wielkości jest krater Popigaj, znajdujący się w syberyjskiej części Rosji. Ocenia się, że powstał w wyniku uderzenia obiektu o średnicy około 5-8 kilometrów, około 35 milionów lat temu. Co ciekawy, skok ciśnienia wywołany uderzeniem, sprawił, że znajdujący się w ziemi grafit przekształcił się w diamenty. Średnica krateru wynosi obecnie 90 kilometrów. Piątym co do wielkości jest krater Acraman znajdujący się na terenie dzisiejszej Australii Południowej. Pierwotnie miał średnicę około 90 kilometrów, powstał około 590 milionów lat temu. Jednak w znacznym stopniu uległ erozji, a w jego centrum obecnie znajduje się sezonowe jezioro. Jednymi z większych kraterów i bardziej znanych są jeszcze: krater Manicouagan znajdujący się na terytorium dzisiejszej Kanady, krater Morokweng na terenie Republiki Południowej Afryki, krater Kara na terenie Rosji, Beaverhead w USA oraz Tookoonooka w Australii. Niektóre z tych asteroid były ogromne. /123RF/PICSEL Zerodowane wypiętrzenie centralne krateru Vredefort. /Júlio Reis /Wikimedia Jezioro w centralnej części krateru Acraman. /NASA /Wikimedia https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-najwieksze-asteroidy-jakie-kiedykolwiek-uderzyly-w-ziemie,nId,7179207
  18. W meteorytach odnaleziono cegiełki życia 2023-12-02, Naukowcy zidentyfikowali wszystkie zasady azotowe DNA i RNA w meteorytach znalezionych na Ziemi. Zasady azotowe to związki chemiczne wchodzące w skład DNA i RNA. Adenina, guanina, cytozyna i tymina znajdują się w DNA. Z kolei w przypadku RNA tyminę zastępuje uracyl. To właśnie kolejność reszt azotowych koduje informacje o budowie i funkcjonowaniu organizmów żywych na Ziemi. Naukowcy potwierdzili odnalezienie wszystkich zasad azotowych w meteorytach. Odkrycie potwierdza, że cegiełki budujące DNA i RNA występują jedynie na Ziemi. Naukowcy odnajdują adeninę, guaninę, uracyl oraz inne substancje organiczne w meteorytach od 70 lat. Jednak aż do tej pory nie udało się zidentyfikować i potwierdzić obecności cytozyny i tyminy w skałach, które spadły na Ziemię z kosmosu. Poszukując substancji organicznych w meteorytach badacze przeprowadzili ekstrakcję z wykorzystaniem wody. Nowa metoda jest znacznie bardziej czuła niż techniki stosowane w przeszłości. Nowa metoda badania meteorytów Fragmenty meteorytów zostały poddane działaniu zimnej wody. Delikatna technika ekstrakcji pozwoliła na zachowanie substancji organicznych w stanie nienaruszonym. Naukowcy zidentyfikowali kilkanaście organicznych związków chemicznych w tym wszystkie występujące w DNA i RNA zasady azotowe. Aby wykluczyć, że odnalezione w meteorytach zasady azotowe pochodzą z Ziemi, naukowcy przeprowadzili analizę próbek pobranych w miejscu spadku. Badania wykazały odmienny skład meteorytów i ziemskich próbek. Analiza wykluczyła możliwość zanieczyszczenia próbek meteorytów substancjami pochodzącymi z Ziemi. Publikacja opisująca przeprowadzone badania i wyniki uzyskane przez naukowców została opublikowana w czasopiśmie "Nature Communications". źródło: Nature Communications W meteorytach odnaleziono wszystkie zasady azotowe budujące DNA i RNA. Fot. Shutterstock TVP NAUKA https://nauka.tvp.pl/59852980/w-meteorytach-odnaleziono-cegielki-zycia
  19. Webb identyfikuje metan w atmosferze egzoplanety 2023-12-02. Teleskop Webba zaobserwował egzoplanetę WASP-80 b, gdy przechodziła przed i za swoją gwiazdą macierzystą, co ujawniło widma wskazujące na obecność metanu i pary wodnej w jej atmosferze. Chociaż do tej pory wykryto parę wodną na kilkunastu planetach, to do niedawna metan – związek chemiczny obfity w atmosferach Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna w naszym Układzie Słonecznym – pozostawał nieuchwytny w atmosferach tranzytujących egzoplanet badanych za pomocą spektroskopii kosmicznej. Taylor Bell z Bay Area Environmental Research Institute (BAERI) współpracująca z NASA ARC w Dolinie Krzemowej oraz Luis Welbanks z Arizona State University udzielili więcej informacji na temat znaczenia odkrycia metanu w atmosferach egzoplanet oraz omówili, w jaki sposób obserwacje Webba przyczyniły się do identyfikacji tej długo poszukiwanej cząsteczki. Odkrycia te zostały opublikowane w czasopiśmie Nature. Planeta WASP-80 b, o temperaturze około 825 kelwinów, należy do tzw. „ciepłych jowiszów”, czyli planet o podobnej wielkości i masie do Jowisza w naszym Układzie Słonecznym, ale charakteryzujących się temperaturą pośrednią pomiędzy gorącymi jowiszami, jak np. HD 209458 b o temperaturze 1450 K – pierwszą odkrytą tranzytującą egzoplanetą, a zimnymi jowiszami, jak Jowisz w naszym Układzie Słonecznym, który ma około 125 K. WASP-80 b okrąża swoją gwiazdę macierzystą (czerwony karzeł) raz na trzy dni i znajduje się 163 lata świetlne od nas w kierunku konstelacji Orła. Z uwagi na bliskie położenie planety względem swojej gwiazdy oraz duże odległości obu obiektów od Ziemi, nie jesteśmy w stanie obserwować jej bezpośrednio, nawet przy użyciu najbardziej zaawansowanych teleskopów, takich jak Webb. Zamiast tego naukowcy badają połączone światło gwiazdy i planety za pomocą metody tranzytu (która posłużyła do odkrycia większości znanych egzoplanet) oraz metody zaćmienia. Korzystając z metody tranzytu, astronomowie obserwowali układ, gdy planeta przemieszczała się przed swoją gwiazdą z naszej perspektywy, powodując delikatne przygaszenie światła gwiazdy. Można to porównać do sytuacji, gdy ktoś przechodzi przed lampą i światło słabnie. W tym czasie cienki pierścień atmosfery planety wokół granicy dnia i nocy jest oświetlany przez gwiazdę. W przypadku niektórych kolorów światła, w których cząsteczki w atmosferze planety pochłaniają światło, atmosfera wydaje się grubsza i blokuje więcej światła gwiazdy, co prowadzi do głębszego zaćmienia w porównaniu z innymi długościami fal, przy których atmosfera wydaje się przezroczysta. Metoda ta pomaga naukowcom zrozumieć skład atmosfery planety poprzez analizę, które kolory światła są blokowane. W międzyczasie, wykorzystując metodę zaćmienia, naukowcy obserwowali układ, gdy planeta przechodziła za swoją gwiazdą z naszej perspektywy, powodując kolejny niewielki spadek całkowitego światła, które otrzymujemy. Wszystkie obiekty emitują światło, zwane promieniowaniem cieplnym, którego intensywność i kolor zależą od stopnia nagrzania obiektu. Tuż przed i po zaćmieniu, gorąca strona planety jest skierowana w naszą stronę, a poprzez mierzenie spadku światła podczas zaćmienia, byliśmy w stanie zmierzyć światło podczerwone emitowane przez planetę. W przypadku widm zaćmieniowych absorpcja przez cząsteczki w atmosferze planety zwykle objawia się jako redukcja emitowanego przez planetę światła o określonych długościach fal. Ponadto, ponieważ planeta jest znacznie mniejsza i chłodniejsza niż jej gwiazda macierzysta, głębokość zaćmienia jest znacznie mniejsza niż głębokość tranzytu. Wstępne obserwacje dokonane przez naukowców musiały zostać przekształcone w tzw. widmo, czyli pomiar pokazujący, ile światła jest blokowane lub emitowane przez atmosferę planety w różnych kolorach (lub długościach fal) światła. Istnieje wiele różnych narzędzi do przekształcania surowych obserwacji w użyteczne widma, dlatego zastosowaliśmy dwa różne podejścia, aby upewnić się, że nasze wyniki są odporne na różne założenia. Następnie zinterpretowaliśmy to widmo przy użyciu dwóch rodzajów modeli, aby przeprowadzić symulację tego, jak wyglądałaby atmosfera planety w tak ekstremalnych warunkach. Pierwszy typ modelu jest w pełni elastyczny i testuje miliony kombinacji obfitości metanu i wody oraz temperatur, aby znaleźć kombinację, która najlepiej pasuje do naszych danych. Drugi typ, zwany „modelem samospójnym”, również bada miliony kombinacji, ale wykorzystuje naszą istniejącą wiedzę z zakresu fizyki i chemii do określenia poziomów metanu i wody, których można się spodziewać. Oba typy modeli prowadzą do tego samego wniosku: ostatecznego wykrycia metanu. Aby potwierdzić swoje ustalenia, naukowcy skorzystali z solidnych metod statystycznych do oceny prawdopodobieństwa, że wykrycie jest przypadkowym szumem. W dziedzinie naukowej uważa się, że „złotym standardem” jest tzw. „detekcja 5-sigma”, co oznacza, że prawdopodobieństwo, iż detekcja jest wynikiem przypadkowego szumu, wynosi 1 na 1,7 miliona. W międzyczasie wykryliśmy metan przy poziomie 6,1-sigma zarówno w widmach tranzytu, jak i zaćmienia, co daje prawdopodobieństwo fałszywej detekcji na poziomie 1 do 942 milionów w każdej obserwacji. To przekracza „złoty standard” 5-sigma i wzmacnia nasze przekonanie co do obu detekcji. Dzięki dokładnemu odkryciu, nie tylko udało nam się znaleźć bardzo trudno wykrywalną cząsteczkę, ale także teraz możemy przystąpić do badania, co skład chemiczny mówi nam o narodzinach, rozwoju i ewolucji planety. Na przykład, poprzez pomiar ilości metanu i wody na planecie, jesteśmy w stanie wyciągnąć wnioski na temat stosunku atomów węgla do atomów tlenu. Oczekuje się, że ten stosunek zmienia się w zależności od tego, gdzie i kiedy planety formowały się w swoim układzie. Dlatego badanie stosunku węgla do tlenu może dostarczyć wskazówek co do tego, czy planeta uformowała się blisko swojej gwiazdy, czy dalej, zanim stopniowo przesunęła się do wewnątrz. Kolejnym powodem, który wzbudza ekscytację w naukowcach w związku z tym odkryciem, jest możliwość porównania planet spoza naszego Układu Słonecznego z tymi, które się w nim znajdują. NASA od dawna wysyła statki kosmiczne do gazowych olbrzymów w naszym Układzie Słonecznym, aby zmierzyć ilość metanu i innych cząsteczek w ich atmosferach. Teraz, dzięki pomiarowi tego samego gazu na egzoplanecie, możemy rozpocząć porównania „jabłko do jabłka” i sprawdzić, czy obserwacje dokonane poza Układem Słonecznym pokrywają się z tym, co obserwujemy wewnątrz niego. W kontekście przyszłych odkryć za pomocą teleskopu Jamesa Webba, ten wynik pokazuje, że stoimy tuż przed bardziej ekscytującymi odkryciami. Dodatkowe obserwacje za pomocą instrumentów MIRI i NIRCam WASP-80 pozwolą nam zgłębić właściwości atmosfery na różnych długościach fal. Nasze dotychczasowe odkrycia dają nam podstawy do sądzenia, że będziemy w stanie zaobserwować inne cząsteczki bogate w węgiel, takie jak tlenek węgla i dwutlenek węgla, co pozwoli nam uzyskać bardziej kompleksowy obraz warunków panujących w atmosferze planety. Ponadto, w miarę odnajdywania metanu i innych gazów na egzoplanetach, będziemy nadal poszerzać naszą wiedzę na temat działania chemii i fizyki w warunkach odmiennych od tych, które panują na Ziemi, a być może wkrótce także na innych planetach, które przypominać będą nasz dom. Jeden fakt jest pewny – podróż odkrywcza z Kosmicznym Teleskopem Jamesa Webba obfituje w potencjalne niespodzianki. Opracowanie: Agnieszka Nowak Źródło: • NASA • Urania Wizja artystyczna ciepłej egzoplanety WASP-80 b, której kolor może wydawać się niebieskawy dla ludzkiego oka ze względu na brak chmur znajdujących się na dużych wysokościach oraz obecność metanu atmosferycznego. Źródło: NASA https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2023/12/webb-identyfikuje-metan-w-atmosferze.html
  20. Przepiękna protogwiazda w Perseuszu 2023-12-02. Teleskop Webba ujawnił szczegóły misternej struktury obiektu Herbiga-Haro o numerze 797 (HH 797) w gwiazdozbiorze Perseusza – w tym podwójną naturę wypływów materii! Obiekty Herbiga-Haro (dalej HH) są jasnymi obszarami otaczającymi rodzące się gwiazdy – nazywane protogwiazdami. HH powstają, gdy wiatry gwiazdowe lub dżety wyrzucone z protogwiazdy utworzą falę uderzeniową, która zderza się z wielką prędkością z otaczającym gazem i pyłem. HH 797, który wyróżnia się w dolnej części tytułowej ilustracji znajduje się blisko otwartej gromady gwiazdowej IC 348 – w pobliżu wschodniej krawędzi kompleksu obłoków molekularnych w gwiazdozbiorze Perseusza. Uważa się, że jasne ciała niebieskie promieniujące w podczerwieni w górnej części ilustracji tytułowej są miejscem powstawania dwóch innych protogwiazd. Omawiane zdjęcie zostało uchwycone przez kamerę NIRCam współpracującą z Teleskopem Webba. Fotografowanie w podczerwieni jest potężnym narzędziem badawczym rodzących się gwiazd i towarzyszących im wypływów materii, ponieważ gwiazdy w najwcześniejszych etapach powstawania są zawsze zanurzone w materii gazowej i pyłowej, z której się formują. Promieniowanie podczerwone generowane przez wypływy materii z protogwiazd przenika przez przesłaniający gaz i pył – co sprawia, że HH nadają się doskonale do obserwacji przez czułe na podczerwień instrumenty Teleskopu Webba. Cząsteczki wzbudzane w ośrodku turbulentnym – w tym molekuły wodoru i tlenku węgla – emitują promieniowanie podczerwone, które Teleskop Webba potrafi zebrać, aby pokazać strukturę tych wypływów. Kamera NIRCam jest szczególnie predystynowana do obserwacji gorących molekuł (o temperaturach tysięcy stopni C), które są wzbudzane przez fale uderzeniowe. Przed epoką Teleskopu Webba – obserwując za pomocą teleskopów naziemnych, astronomowie odkryli, że większość związanego z HH 797 chłodnego gazu molekularnego: • który oddala się od nas (linie widmowe przesunięte ku czerwieni) – znajduje się w kierunku południowym (na ilustracji tytułowej → kierunek w prawo - patrz róża wiatrów obok opisywanego zdjęcia na stronie ESA); • który zbliża się do nas (linie przesunięte ku niebieskiej części widma) – znajduje się w kierunku północnym (na ilustracji tytułowej → kierunek w lewo). Astronomowie odkryli również istnienie gradientu, czyli różnicy w prędkościach w poprzek wypływu materii, który dla danej odległości od centralnej protogwiazdy polega na tym, że prędkość materii gazowej w pobliżu wschodniej krawędzi dżetu jest bardziej przesunięta ku niebieskiej części widma w porównaniu do obszaru zachodniej krawędzi dżetu. Do tej pory astronomowie uważali, że jest to efekt rotacji w tym wypływie materii – dżecie. Dzięki wyższej rozdzielczości zdjęć z Teleskopu Webba astronomowie zauważyli, że to co do tej pory było uważane za pojedynczy wypływ materii z protogwiazdy w rzeczywistości składa się z dwóch, prawie równoległych wypływów ze swoimi indywidualnymi falami uderzeniowymi – co tłumaczy asymetrię w prędkościach ruchu materii gazowej. Źródło tego wypływu materii (dżetu) w HH 797 znajduje się w małym i ciemnym obszarze – nieco na prawo od środka rozciągłej poziomo na zdjęciu struktury HH 797 (materia w otoczeniu tego źródła świeci na zielonkawo, również wskazuje na to źródło jeden z promieni dyfrakcyjnych pochodzących od jasnej gwiazdy przy prawej krawędzi zdjęcia) i jest dobrze znane z wcześniejszych obserwacji - nie jako pojedyncza, ale jako gwiazda podwójna. Każda z tych gwiazd generuje widowiskowe wypływy materii. Na zdjęciu widać również wypływy materii pochodzące od innych protogwiazd, np. u góry po prawej stronie. HH 797 znajduje się na niebie zaledwie około 30” (sekund kątowych) na północ od HH 211, którego zdjęcie mogliśmy podziwiać we wrześniu 2023 roku. Opracowanie: Ryszard Biernikowicz Więcej informacji: A prominent protostar in Perseus Informacje o obiektach Herbiga-Haro na portalu Urania Źródło: ESA Na ilustracji: Obraz okolic obiektu Herbig-Haro 797 (HH 797) sfotografowany w bliskiej podczerwieni (8 barw o długościach fali od 1,64 μm do 4,7 μm) przez kamerę NIRCam znajdującą się na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. W dolnej części jego części widać wąską mgławicę o jaskrawych barwach rozciągającą się poziomo przez cały kadr – z większą różnorodnością po jej prawej stronie. W górnej części zdjęcia widać jasny punkt świecący całą feerią barw we wszystkich kierunkach. Przy prawej krawędzi zdjęcia znajduje się jasna gwiazda oraz kilka słabszych gwiazd w polu widzenia z charakterystycznymi promieniami dyfrakcyjnymi („spajkami”) generowanymi przez optykę Webba. Źródło: ESA/Webb, NASA & CSA, T. Ray (Dublin Institute for Advanced Studies) URANIA https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/przepiekna-protogwiazda-w-perseuszu
  21. No co Ty 🙂 ? Chcesz mnie pozbawić możliwości projektowania, drukowania i kombinowania przy nowym projekcie 🙂 ?
  22. Ostatni tydzień
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal * forumastronomiczne.pl * (2010-2023)