Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją od 17.10.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 18 punktów
    Pierwszy raz cieszę się że prognoza się nie sprawdziła
  2. 18 punktów
    U mnie też widoczna była dzisiejsza "randka" pana Moon, i Mr. Jowisza
  3. 15 punktów
    Rzutem na taśmę . 102/600mm + Sony Nex F3. Godzina 17:19 . ISO 200, 1/4 s.
  4. 9 punktów
    Październik uraczył nas niespotykaną ilością pogodnych nocy, efektem czego jest zapchany dysk RAWami i FITsami. Jest to o tyle istotne dla mnie, że ta ilość materiału pozwoli mi na naukę PIXa. Ciężko mi idzie dogadanie się z tym programem, choć jakis progres jest już zauważalny. Na początek klasyka. Obróbka w Pixie, kosmetyka w PSie. Mam nadzieję,że to idzie we właściwym kierunku. WO Redcat, Canon 6Dmod, Cem 25P,Asiair-35x300sek ISO1600
  5. 7 punktów
    Zdecydowałem się umieścić tu tą fotkę, ponieważ od dłuższego już czasu na tym i sąsiednim Forum królują "Trąby" w szerokim formacie, które pokazują szerokie spojrzenie na całą IC1396 i sąsiednie regiony. Na mojej fotografii Trąba i trochę bliższe jej okolice. Kadr może trochę niezręczny, no ale tak wyszło... Praca nad tą fotką wycisnęła ze mnie siódme poty, powstało kilkanaście, a może kilkadziesiąt wersji... ta jest ostatnia i raczej więcej nie będzie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z licznych niedoskonałości mojej obróbki (ciągle za mało czasu na naukę obróbki), ale cieszy mnie ta fotografia, bo jest pierwszą z mojej nowej zdalnie sterowanej astro-budki, która jest oddalona od mojego miejsca zamieszkania 80km. 24 x 300s RGB, 39 x 300s Ha; QHY163C + Sky-Watcher ED80 OTA 80/600 + F/R x 0,85
  6. 7 punktów
  7. 7 punktów
    Niedługo polska edycja Astronomy Picture Of the Day będzie świętowała trzecie urodziny. Przez trzy lata eksperci największych polskich portali zajmujących się tematyką astrofotografii amatorskiej Astropolis, Forum Astronomicznego i Astromaniaka wskazali prawie 150 niezwykłych prac pokazujących piękno otaczającego nas Wszechświata. Pierwsza pracownia astrofotografii Astrography.com założona przez Adama Jesionkiewicza (znanego w środowisku jako Jesion) postanowiła wesprzeć naszą inicjatywę poprzez utrwalenie i nagrodzenie kolejnych zwycięzców kolekcjonerskim wydrukiem ich wspaniałych prac w najwyższej możliwej jakości (tzw. Giclée Fine Art). Parametry wydruku: - format: 40x30cm z certyfikatem długowieczności (80 lat do kilkuset lat, w zależności od formy ekspozycji) - druk pigmentowy - długowieczny, najlepszy jaki istnieje (Ultrachrome Pro) - wysyłka bezpośrednio do adresata (tuba, albo specjalna koperta płaska). - dostawa od 2 do 14 dni. Wydruk będzie podpisany tytułem pracy, nazwiskiem i imieniem autora oraz datą zdobycia tytułu. Mamy nadzieję, że taka forma utrwalenia Waszych prac i osiągnięć pozwoli na dalszy rozwój portalu i popularyzację polskiej astrofotografii amatorskiej.
  8. 6 punktów
    Wczoraj udało się dopalić prawie 4h tlenu - choć warunki bardzo słabe i wiele klatek z chmurkami była. W sumie to zrobiłem około 120 klatek a po selekcji zostało ich 78 sztuk. Myśle, że raz jeszcze zbiorę tlen - bo do wyniku końcowego mam pewne zastrzeżenia (szum ). Ale w małym obrazku fotka bardzo mi się podoba - kolorystyka i itp.. Czyli podsumowując: Ha - 99 x 180 s SII - 70 x 180 s OIII - 70 x 180 s Gain 150 Temperatura chipu - 18. TS APO 100Q EQ6R-Pro ASI 1600 MMC + EFW
  9. 4 punkty
    Mam zdaje się jeszcze: Trzy obrotowe mapki nieba DO, więc chętnie oddam, symboliczne ale zawsze ucieszy oko. https://allegro.pl/oferta/obrotowa-mapa-nieba-delta-optical-wodoodporna-7193421694?utm_medium=app_share&utm_source=facebook
  10. 4 punkty
    Kochani! Bliskie spotkanie Księżyca z Jowiszem (31.10.) nad mostem im. J. Piłsudskiego w Toruniu dostarczyło sporo emocji i wrażeń. Czy muszę dodawać, że tuż po zakończeniu spektaklu przyszły chmury? 😐 Czystego nieba!
  11. 3 punkty
    Nr 31 "Byk Poniatowskiego" (Ciołek Poniatowskiego) Ten asteryzm/gromada to fragment dawnego gwiazdozbioru Byk Poniatowskiego (Taurus Poniatovii). Nazwa nadana na cześć króla Polski przez polskiego astronoma, rektora Akademii Wileńskiej Marcina Poczobutta-Odlanickiego w 1777 roku.
  12. 3 punkty
    To dzisiaj. Przygotowaliśmy i odbyliśmy wspaniałe astronomiczne spotkanie w trakcie którego przypomnieliśmy historię odkrycia przez Johannesa Keplera III Prawa Rochu Planet, które było opublikowane w pięcioksięgu Harmonia Świata. Przy tej też okazji znalazły tu miejsce Egzoplanety odkryte za pomocą Teleskopu Kosmicznego Keplera oraz historię teleskopu, które autorem był tez nasz wspaniały mieszkaniec Johannes. Konferencja trwała 3 godziny a czas uświetnił nam zespół muzyki kameralnej dawnej. Z wykładem przyjechał do nas astronom Instytutu Astronomii Uniwersytetu Zielonogórskiego prof. Wojciech Lewandowski. O Harmonii Światów opowiadał Wiesław Urban a o historii teleskopu słów kilka przygotowałem ja.
  13. 3 punkty
    Kolejnym obiektem jaki udało mi się sfocić kiedyś w Bieszczadach jest popularna mgławica Kalifornia ( NGC1499) znajdująca się w gwiazdozbiorze Prerseusza. Jako, że obróbka w PIXINSIGHT też jakby mi lepiej idzie to i efekt chyba coraz lepszy . 180x60s, ZWO ASI294 MC PRO, TS APO 65Q, HEQ5 Pro SynScan, bin1, -20°
  14. 3 punkty
    Jakąś godzinkę temu zapolowałem na G 76. Oglądałem ją po raz pierwszy, faktycznie jest dość jasna i bezproblemowa (newton 350/1500, Pentax 7 mm). Chwilami było widać, że to ewidentnie obiekt niegwiazdowy, co jest zasługą niezłego seeingu (bardzo ładnie były też oddzielone od G1 dwie gwiazdki - uszy Myszki Mickey).
  15. 3 punkty
    Sarna europejska (Capreolus capreolus) Nikon D610 + T150-600 600mm, f/8.0, ISO 1000, 1/50s
  16. 2 punkty
    Na dokładkę coś dla miłośników obrazu ruchomego. Można powiedzieć że kolejny raz udało mi się zarejestrować prawie całe zjawisko jakie można było oglądać. 2019.11.11 Tranzyt Merkurego.avi
  17. 2 punkty
  18. 2 punkty
    Po godzinie 0.00 niebo wyczyscilo się ładnie. No i CasA dzisiejszej nocy zaliczona. Rzeczywiście bez filtra OIII nie ma co podchodzic. Nie sprawdziłem natomiast UHC. Dopiero teraz tak myślę dlaczego? Ale nie namierzyłem Abella 82. Pewnie dlatego, że mam kiepską mapę. Ktoś może mi pomóc?
  19. 2 punkty
    Ja identycznie - w wieku 39 lat pozwolenie radiowe SP9BP. Ale astronomia zawsze będzie hobby nr 1. Trochę odczuwam wypalenie, ale zafascynowały mnie ponownie gwiazdy zmienne.
  20. 2 punkty
  21. 2 punkty
  22. 2 punkty
    A było warto. Podzielę się paroma migawkami.
  23. 2 punkty
  24. 1 punkt
    Zapraszam do oglądnięcia filmu, dokumentującego przebieg zaćmienia i naszych jego obserwacji w Chile. Ten dzień był zdecydowanie najbardziej stresujący w moim życiu. Pomimo wcześniejszych długich przygotowań i testów, oraz doświadczenia z poprzednim zaćmieniem w USA, wiele rzeczy stwarzało problemy. Niemniej ostatecznie udało się zrealizować większość zaplanowanych form rejestracji zjawiska. Misja drona, filmującego efekty zaćmienia widoczne na Ziemi udała się, choć było bardzo gorąco - chwilę przed startem dron uznał, że potrzebuje kalibracji kompasu i nie pozwalał wystartować. Z tego powodu, oraz dość dużego wiatru na większych wysokościach, wznoszenie zakończyłem tuż przed zaćmieniem, dużo później, niż było planowane. Potem stres udzielił się również w obsłudze jednego z teleskopów, którym miałem robić jedynie zdjęcia - nie ściągnąłem z niego filtra i walczyłem z tym minutę, nie rozumiejąc, dlaczego jest tak ciemno... Niemniej, mimo przeciwności, udało się zebrać całkiem dużo fajnego materiału, z którego powstał niniejszy film. Mam nadzieję, że się spodoba! Swoją drogą nie mam pojęcia, w jakim dziale należy umieścić ten wątek...
  25. 1 punkt
    Wczorajszy zachodzik 125x20s PB101513.MOV
  26. 1 punkt
    Aniołki sobie ze mnie jaja robią... 10 min przed tranzytem przyszły chmury, na ostatnie 5 minut (jak już Słońce było między drzewami) po chmurach nie ma ani śladu...
  27. 1 punkt
    Nasz nowy kolega Wojtek i tranzyt Merkurego. Witaj w grupie Wojtku.
  28. 1 punkt
    Razy dwa. Jak już coś zamieszczasz, dbaj o jakość merytoryczną wpisu.
  29. 1 punkt
    Widać. O Maku nieco kiedyś napisałem: http://www.astronoce.pl/recenzje.php?id=11 W ogóle polecam poczytać wczesne relacje z obserwacji grupy AN. To było pionierstwo. Nigdzie indziej nie poczytasz takich relacji, pisanych swobodnym językiem, opisujących wrażenia z różnych sprzętów. Jest tam sporo o Dobsach 8" i Maku 127 mm. Rzetelnie i na wesoło: http://www.astronoce.pl/obserwacje.php Na pasku bocznym jest archiwum wg dat. Bezcenna kolekcja.
  30. 1 punkt
    Ja już niestety od dawna nie jestem tą osobą, więc przykro mi, ale już nie mogę za bardzo pomóc w tej kwestii.
  31. 1 punkt
    Wszystkiego Najlepszego! oraz 100 Lat Łukaszu!
  32. 1 punkt
    Temat stary jak świat. I równie stare spostrzeżenia i błędy. Drogi kolego , mogę wymienić kilka przykładów, gdzie sprzęt za naście k zł nie zrobi dobrej fotki a także kilka innych, gdzie sprzęt za ułamek tej ceny robi superfotki. Dlaczego? Bo to nie sprzęt robi zdjęcia. I nieprawdą jest także stwierdzenie że im lepszy sprzęt tym łatwiej. Twierdzę - tym trudniej. Howgh.
  33. 1 punkt
    No to przez Ciebie, zobaczyłem Twojego maka i się lekko zadurzyłem Mam napisać niepochlebną reckę a potem wystawić Syntę na sprzedaż i zachwalać ? A tak poważnie, wywołałeś mnie do tablicy, to napiszę, a co. Od razu zaznaczam, że ta recenzja jest pisana z perspektywy osoby ciągle świeżej w obserwacjach. Opisuję wszystko ze swojej perspektywy i mocno subiektywnie, z wieloma inni userzy mogą się nie zgodzić. Więc tak: Syntę mam od czerwca, wcześniej posiadałem i nadal posiadam Nikona Action EX 10x50. Byłem na kilku (bodajże 5ciu) obserwacjach w terenie. Trzy razy w Zwoli i dwa blisko Żnina, w mojej rodzinnej miejscowości. Oprócz tego prowadzę (prowadziłem póki było lato) często obserwacje z balkonu. Mój balkon wychodzi na południowy zachód, do tego mieszkam na ostatnim piętrze. Pierwsze co zobaczyłem przez Syntę to Król Układu Słonecznego czyli nasz piękny Jowisz. Widok nieziemski w porównaniu z lornetką. Potem był Saturn i po raz pierwszy jego pierścienie. A potem pierwszy wyjazd w teren. Moja składana Synta 10tka jest ciężka, ale zapakowaną w torbę daje radę bez problemu znieść do samochodu i wypakować w terenie. Tuba idzie na siedzenie pasażera (mam Insignie) a montaż do bagażnika, wszystko wchodzi bez problemu. Teraz co do samych obserwacji w terenie. U mnie największym problemem jest ciągle orientacja. Gubię się okropnie na niebie a gwiazdozbiorów znam mało, uczę się powoli. Mam zamontowany do niej system DSC ale nie jest super wygodny. Brakuje mi mocowania smartfona na teleskopie chyba. Do tego niestety muszę wozić źródło zasilania a sam system nie jest w 100% precyzyjny. Może jeszcze muszę się nauczyć lepiej go obsługiwać. Sęk w tym że nawet najlepsze śledzenie nie pokaże chyba dokładnie obiektu, zawsze trzeba trochę pobłądzić jeszcze wokół, szczególnie jeśli idzie o DSy. Kolega @bebeto52 na pierwszych obserwacjach pokazał mi jak fajnie znaleźć Andromedę idąc od Kasjopei. Za pomocą DSC znalazłem gromadę w Herkulesie, a inni koledzy (zapomniałem nicków) pomogli mi jeszcze namierzyć M57. No i to wszystko - nadal niewiele więcej potrafię znaleźć samemu, a M57 nie znalazłem już potem ani razu. DSy okazały się bardzo ulotne i ciężkie do znajdywania, wyglądające jak delikatne mgiełki - ale spodziewałem się tego, więc zawiedziony nie jestem. Ciągle fatalnie mi idzie prowadzenie od gwiazdy do gwiazdy i tu pojawia się pierwszy zgrzyt. Syntę , przynajmniej moją, źle się prowadzi. Możliwe że muszę poluzować/dokręcić śruby jeszcze. Dobson nie jest łożyskowany w przeciwieństwie do GSO i to już dużo robi. Wyostrzanie też jest mniej precyzyjne, focuser w GSO działa jednak fajniej. Do tego dochodzi fakt że moja Synta lekko opada mimo mocnego dokręcenia - muszę ją chyba lekko obciążyć z tyłu. Do synty mam dokupione dwa okulary - WA Starguider 6 mm i 9 mm. Do tego używam 20mm kitowego dodawanego do Synty. Z okularami mam mieszane uczucia. Z jednej strony na pierwszych obserwacjach nie widziałem różnicy między M13 w moich okularach a dużo droższym i lepszym okularze u któregoś z kolegów obecnych miejscu. Z drugiej strony podczas ostatniej obserwacji wydawało mi się już, że różnice między okularem który pokazał mi Dexter a moim już była spora różnica oglądając Oriona. Najpewniej dokupię trochę lepsze okularki. No właśnie - ostatnie obserwacje. Dopóki nie przyjechali koledzy Dexter i Bebeto byłem zawiedziony i to bardzo, bo seeing był kiepski, obiekty zamazane a w szukaczu wszystko jakby za mgłą. Dopiero po czasie "odkryłem" że szukasz jest pokryty szronem, to samo lustro pomocnicze (nie pamiętam jak to się profesjonalnie nazywa - główne były ok.) w teleskopie - choć to bardziej zaparowane niż oszronione. I teraz mam problem bo nie wiem jak się przed tym bronić w zimowych obserwacjach. Zastanawiam się czy pomogłyby jakieś gatki na tą Syntę a do tego coś żeby szukacz nie zamarzał ale nie wiem co. Może ktoś podpowie. Co do samych obserwacji. Pomijając już ostatnie oblodzenie, miałem okazję porównać moją 10tkę z Makiem i 8smeką GSO. Z MOJEJ perspektywy różnicy między 8 cali a 10 nie widzę wcale. Mało tego, na ostatnich obserwacjach nie widziałem dużych różnic obserwując galaktyki w Maku Dextera a GSO Bebeto. Zdaję sobie sprawę, że sporo zależy od osoby, może ja mam gorszy wzrok albo niewprawione oko. Niemniej zarówno GSO 8 jak i Mak są od mojej 10tki lżejsze i poręczniejsze, przy właściwie zerowej różnicy w widzeniu. Obstawiam, że dużą rolę gra tu niebo. W Zwoli pod Poznaniem niebo jest ładne, dużo ładniejsze niż na przedmieściach ale to ciągle nie Bieszczady czy Drawiński Park Narodowy. I tu możliwe że leży problem - może moja 10tka pokazałaby więcej pod dużo czystszym niebem, jednak na takim do którego mam dostęp jeżdżąc 30 km pod Poznań ja różnic nie widzę. M81 prawie równie ładnie wyglądała w Maku jak w GSO. W mojej Syncie już nie znalazłem bo jak pisałem, i szukacz i lustro boczne były już oszronione. Podsumowując w punktach dla tych którym nie chce się czytać, moje subiektywne wnioski. 1. Kluczowe jest uczenie się nieba i gwiazdozbiorów. Bez tego system śledzący nic nie pomoże. Nauka trwa trochę czasu. 2. Różnica między 10 cali a 8 cali jest dla laika niewidoczna. Możliwe, że robi się bardziej widoczna przy bardzo ciemnym niebie typu Bieszczady. Do tego 8 cali GSO a już zwłaszcza MAK są lżejsze, łatwiejsze do prowadzenia. Generalnie jeśli ktoś ma ogródek lub dobre niebo blisko pewnie warto wziąć 10tkę. Jeśli ktoś mieszka w dużym mieście jak ja - MAK albo 8semka to lepsze wyjście. Na dzień dzisiejszy brałbym MAKA. DSy te bliższe też w nim zobaczę, planety pewnie widać dużo lepiej, a te dalsze DSy i tak znaleźć bardzo ciężko i są bardzo ulotne. 3. Okulary kitowe dodawne do Synty są ... najwyraźniej do kitu. Na pierwsze obserwacje starczą ale po kilku razach już jednak trzeba coś innego dokupić. 4. Zimą jest problem z zaszronionym szukaczem i lustrem bocznym - muszę znaleźć na to sposób. No i to chyba tyle
  34. 1 punkt
    Z sobotniego krotkiego wypadu w plener Alta Murgia .Niepowala POWEREM ale musze sie na razie takimi zadowolic😉Canon 700D +kit
  35. 1 punkt
    Wczoraj oceniłem ją na 2.9 mag, pięknie się prezentowała pod mroźnym niebem
  36. 1 punkt
    Witaj. Kamera, którą podlinkowałeś to bardziej kamera planetarna i do guidingu. Swoje pazurki pokazuje na krótkich ekspozycjach choć niektórzy z powodzeniem używają jej również do DS (lucky imaging) - daje radę choć wymaga to większej wiedzy. Twój setup w postaci EQ3-2 z napędem w jednej osi i Newton z ogniskową 750mm to nie jest sprzęt do długich ekspozycji lustrzanką. Poza tym wymagało by to dodatkowego korektora komy. Tak że moim zdaniem na początek zabawy to dość dobra kamera. Będzie ona potem bardzo dobrym guiderem do zestawu na długie ekspozycje lustrzanką czy też inna kamerą (czasami za 1000zl trafia się chłodzona QHY8L). Z tym że konieczne będzie prowadzenie w dwóch osiach A najlepiej wymiana montażu na coś solidniejszego choć niektórzy z EQ3-2 potrafią wyciągnąć nawet 120s przy dobrym ustawieniu na polarną.
  37. 1 punkt
    Nemezis, brązowy karzeł orbitujący wokół Słońca, może być kluczem dla rozwikłania tajemnicy Planety X Autor: admin (2019-10-21) Naukowcy od lat spierają się o istnienie dodatkowego ciała niebieskiego, którego obecność widać w anomaliach ruchu obiektów transneptunowych. Eksperci coraz częściej potwierdzają, że coś tam rzeczywiście istnieje. Jedna z teorii zakłada, że to grawitacyjne oddziaływanie wywołuje nieudana gwiazda, zwana Nemezis, która jest towarzyszem Słońca. Ma to być tak zwany brązowy karzeł, obiekt gwiazdopodobny o masie zbyt małej, aby zaszły w niej reakcje przemiany wodoru w hel. Jego wielkość szacowana jest na 10 do 20 razy wielkości Ziemi. Ten hipotetyczny brązowy karzeł krąży wokół Słońca na ogromnej orbicie, która jest aż 60 razy dalej niż Neptun. Przechodzi on przez wewnętrzną część układu słonecznego, gdy słońce osiąga najwyższą pozycję w galaktyce. Przyczyną anomalii orbit obiektów krążących daleko poza Neptunem jest według tej teorii własnie ten nieznany dotychczas towarzysz naszej gwiazdy, a nie czarna dziura, co sugerowano niedawno. Ruch orbitalny tego brązowego karła jest skorelowany z ruchem orbitalnym Słońca. Gdy Słońce porusza się wyżej i osiąga najwyższy punkt powyżej płaszczyzny Galaktyki, co trwa kilka tysięcy lat, jego towarzysz zbliża się do niego i przechodzi przez wewnętrzne planety układu słonecznego. W tym czasie Nemezis może się stać widoczna nawet gołym okiem. Niektórym może się wydawać dziwne, że aż do teraz astronomowie nie byli w stanie wykryć tego ciała niebieskiego mimo jego wielkości i zmierzonego wpływu grawitacyjnego. Jest tak dlatego, że brązowe karły są na ogół bardzo trudne do wykrycia, ponieważ nie emitują prawie żadnego światła widzialnego. Warto przypomnieć, że pierwszy brązowy karzeł została odkryty całkiem niedawno, bo dopiero w 1995 roku. Brązowe karły mogą zostać wykryte w podczerwieni, ale nawet posiadając takie urządzenia jak kosmiczny teleskop WISE jest są one bardzo trudne do wykrycia. Jednak, gdy ten towarzysz Słońca będzie przechodzić przez wewnętrzną część Układu Słonecznego, jego wpływ na naszą planetę będzie ogromny z powodu intensywności jego pola magnetycznego. Brązowe karły to gęste ciała astronomiczne w porównaniu do gwiazd i ich pola magnetyczne są czasami nawet większe niż te, które towarzyszą dużym plamom słonecznym. https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/nemezis-brazowy-karzel-orbitujacy-wokol-slonca-moze-byc-kluczem-dla-rozwiklania-tajemnicy
  38. 1 punkt
    Gdyby komuś siłowe rozwiązanie nie przyniosło oczekiwanych efektów tu jest wszystko rozpisane co i jak: http://polluxchung.com/gso_crayford_fix/
  39. 1 punkt
    Gruz już leci 😀 18/19.10.2019 w ciągu ok. 12 minut, między 23:45:30UT a 23:57:03UT poleciało 5 Orionidów, taki mały pik aktywności, a maksimum za kilka dni. Plamiszcze z lewej to Księżyc.
  40. 1 punkt
    Mamy kilka lat, aby przygotować się na słoneczny kataklizm, który może nas cofnąć w rozwoju o stulecie 2019-10-19. Bez Słońca nie ma życia, ale najbliższa nam gwiazda może je poważnie utrudnić. Wystarczy jeden rozbłysk, abyśmy cofnęli się o stulecie, tracąc łączność i prąd. Naukowcy biją na alarm, bo do niewyobrażalnego kataklizmu może dojść w każdej chwili. 23 lipca 2012 roku na Słońcu doszło do największego wybuchu jaki kiedykolwiek odnotowano za pomocą sond kosmicznych. Miał on miejsce na skraju widocznej z Ziemi strony tarczy słonecznej. Tylko fakt, że wyrzut nie był skierowany bezpośrednio z naszą stronę, nie odczuliśmy jego skutków. A mogło być naprawdę groźnie. Naukowcy przez wiele miesięcy badali to zjawisko i doszli do zatrważających wniosków. Ustalono, że do koronalnego wyrzutu materii (CME) doszło z plamy o numerze 1520. Wiatr słoneczny osiągnął rekordową prędkość aż 12 milionów kilometrów na godzinę i rozprzestrzenił naładowane cząstki po Układzie Słonecznym. Ratunkiem dla naszej planety jest tylko to, że wybuchy przeważnie nie są skierowane w stronę Ziemi. Jednak na tle historii zdarzały się wyjątki. Naukowcy przebadali próbki grenlandzkiego lodu z ostatnich 100 tysięcy lat oraz przeprowadzili badania radiowęglowe słojów jednych z najstarszych drzew. Odkryli w nich ślady gigantycznej burzy geomagnetycznej. Miała ona miejsce w 660 roku przed naszą erą. Razem z inną burzą, która szalała w latach 774-775 naszej ery, były one aż 10 lub 20-krotnie silniejsze niż najsilniejsza burza geomagnetyczna z czasów współczesnych, odnotowana w 1956 roku. Jeszcze jedna burza zasługuje na wspomnienie, z 994 roku naszej ery, która jednak była o około 2/3 słabsza od dwóch poprzednich. Nie wiadomo póki co, jak burze wypadłyby w porównaniu ze „zjawiskiem Carringtona” z września 1859 roku, fenomenem nazwanym od nazwiska amatora astronomii, który jako jedyny zaobserwował wówczas rozbłysk na Słońcu. Wiatr słoneczny dotarł do ziemskich biegunów magnetycznych w ciągu niecałych 20 godzin, a więc 2-3 razy szybciej niż zazwyczaj. Doszło do zakłóceń i awarii w sieci telegraficznej w Europie i Ameryce Północnej. Zorze polarne, zwykle widoczne nad obszarami polarnymi, tym razem obserwowano niemal na całym świecie, nawet w krajach położonych w pobliżu równika. Ludzkość nie dysponowała wówczas urządzeniami, które mogłyby odnotować tego typu zdarzenie. Nie miało ono też większego wpływu na normalne funkcjonowanie społeczeństwa, bo nie istniała wówczas żadna powszechna elektronika, a pierwsza na świecie sieć elektroenergetyczna na wysoką skalę powstała dopiero przeszło 20 lat później. Dobry przykład, jak groźny może być olbrzymi rozbłysk na Słońcu, mieliśmy w 1989 roku. Podczas burzy magnetycznej w marcu i sierpniu doszło do awarii sieci energetycznej w kanadyjskim stanie Quebec. 6 milionów odbiorców nie miało prądu przez 9 godzin, w dodatku pracę musiała przerwać główna kanadyjska giełda papierów wartościowych, co przyniosło gigantyczne straty finansowe. Dzisiaj, gdy nasze codzienne życie, od transportu po łączność, uzależnione jest od energii elektrycznej, skutki takiego zjawiska, jak w 1859 roku, byłyby katastrofalne. Naukowcy sądzą, że przy odpowiednio silnej burzy magnetycznej, powstałej po wybuchu na Słońcu, uszkodzenie sieci energetycznej może objąć nawet całe kraje. Setki milionów odbiorców straciłoby prąd na całe tygodnie, a nawet miesiące. W skrajnych przypadkach przywracanie dostaw energii trwałoby kilka lat. Naprawa całych systemów energetycznych byłaby niezwykle czasochłonna i kosztowna. Według szacunków niemieckiej firmy ubezpieczeniowej Allianz straty materialne takiego zdarzenia mogłyby sięgać nawet bilionów dolarów. To może się okazać gorsze dla normalnego funkcjonowania społeczeństwa niż odbudowa po przejściu tornada czy nawet największej powodzi. Zjawiska te dotykają miasta, regiony i kraje, zaś wpływ Słońca obejmuje całe kontynenty, całą naszą planetę jednocześnie. Mając na uwadze 11-letni cykl słoneczny, obecnie znajdujemy się w drodze do minimum słonecznego, które nastąpi w 2020 roku. Później czeka nas kolejne maksimum aktywności Słońca. To oznacza, że w latach 20. sytuacja może się skomplikować. Aby lepiej poznać naszą gwiazdę i opracować skuteczne metody ochrony mamy zaledwie kilka lat. Słońce bezustannie obserwowane jest przez kilka sond kosmicznych. Jedną z nich jest Solar Dynamics Observatory (SDO), która każdego dnia gromadzi aż 1,5 TB danych. Specjaliści mozolnie analizują te informacje pod kątem kosmicznych prognoz pogody, których zadaniem jest informowanie o możliwych zagrożeniach dla sond kosmicznych, satelitów czy samolotów. Jednak to zbyt mało, aby można było poczuć się bezpiecznie. Dlatego astronomowie z Uniwersytetu Stanforda pracują już nad inteligentnym systemem wyposażonym w specjalne algorytmy, które sprawią, że będzie on przygotowywał precyzyjne prognozy, na podstawie całej masy danych, a także uczył się, zbierał potrzebne doświadczenie i polepszał swoją skuteczność. Sztuczna inteligencja będzie pracowała na podstawie określonych wzorów, a swoją wiedzę będzie czerpała z bazy ponad 2 tysięcy regionów, które obecnie obserwowane są przez sondę SDO. Efektem pracy systemu ma być niezwykle szybka i szczegółowa prognoza dotycząca nadchodzących wybuchów i rozbłysków słonecznych. Takie rozwiązanie jest bardzo istotne dla normalnego funkcjonowania naszej cywilizacji, gdyż pozwoli nam to odpowiednio wcześniej zabezpieczyć się przed nadciągającym kosmicznym kataklizmem i, tym samym, maksymalnie ograniczyć jego skutki. Źródło: TwojaPogoda.pl / PNAS. https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2019-10-19/mamy-kilka-lat-aby-przygotowac-sie-na-sloneczny-kataklizm-ktory-moze-nas-cofnac-w-rozwoju-o-stulecie/
  41. 1 punkt
    Niebo w październiku 2019 (odc. 2) - Mira i lornetkowe cele 2019-10-18 Październik 2019 na niebie gwiaździstym rozpoczął się od dwóch mocnych akcentów: efektownej koniunkcji Księżyca z Jowiszem oraz malowniczego złączenia naszego towarzysza w pierwszej kwadrze z Saturnem. A to dopiero początek show, jakie szykuje nam Srebrny Glob w drugiej połowie miesiąca... Obserwatorom przydałaby się lornetka, stąd nasz poradnik ze wskazówkami jaki sprzęt wybrać na start przygody z Księżycem i gwiazdami. Wśród nich jest jedna, która nosi nazwę "Cudowna", a na czym polega jej magia - o tym mówimy w najnowszym filmowym kalendarzu astronomicznym. Zapraszamy! Po kolei: 17 października wieczorem od 20:00 widzimy Księżyc w odległości 2 stopni kątowych od Aldebarana (najjaśniejszej gwiazdy Byka). Nocą z 18 na 19-go tuż przed 03:00 nad ranem Księżyc zakrywa gwiazdę Zeta Tauri o jasności 3 mag., czyli bez trudu dostrzegalną gołym okiem. Z Pomorza i Kujaw ujrzymy jak Zeta Tauri znika za jasną krawędzią naszego satelity, by pół godziny później wynurzyć się po jego zacienionej stronie. Dla części obserwatorów (np. na południowym Mazowszu) jest to zakrycie brzegowe, a dla mieszkańców Krakowa i Podhala to jedynie bliziuteńka koniunkcja. Wreszcie - 22 października po 05:00 nad ranem patrzmy jak Księżyc zakrywa gromadę M44, czyli gwiezdny Żłóbek. Ostatnia kwadra oraz wysokie położenie obiektów na niebie dają zjawisku dodatkowy atut w postaci plastycznego obrazu powierzchni Srebrnego Globu oraz stosunkowo dobrą widoczność gromady gwiazd dzięki zredukowanemu blaskowi naszego satelity. Na obserwacje mamy czas do mniej więcej 06:30, kiedy poranna zorza staje się już zbyt jasna. Przydałaby się jeszcze lornetka... Dla opisanych zjawisk jest to instrument wręcz idealny w rękach początkującego miłośnika. Lornetka jest wszechstronna w zastosowaniu oraz lekka i łatwa w transporcie i użytkowaniu. Ma duże pole widzenia i daje obraz prosty, dzięki czemu nie stwarza problemów w odnajdywaniu żądanego celu - lewo-prawo, góra-dół. Z tego powodu świetnie nadaje się też do podziwiania ziemskich widoków: dalekich krajobrazów czy dzikiej przyrody. Jej okulary wyposażone w muszle oczne dają komfort patrzenia, bo nie trzeba mrużyć jednego oka - jak ma to miejsce przy obserwacjach teleskopowych. Zwracajmy uwagę, aby optyka była wykonana z przyzwoitej jakości szkła; warto tutaj zasięgnąć opinii sprzedawcy. Bardzo pomocnym (wręcz niezbędnym) dodatkiem jest statyw; dobra lornetka swoje waży, żadne ręce nie utrzymają jej w absolutnie nieruchomej pozycji, a to przyda się przy śledzeniu np. gwiazd zmiennych. Ta chyba najbardziej znana nazywa się Mira i... właśnie zaskakuje obserwatorów. Tegoroczne maksimum jej blasku przewidywano na 24 października, a już od pierwszych dni miesiąca fani Miry alarmują: gwiazda rozbłysła nieoczekiwanie wcześniej i z większą mocą niż w poprzednim roku! W cyklu ok. 331 dni gwiazda zmienia jasność z 10 mag. do zwykle 3.5. Oznacza to, że z obiektu widocznego tylko przez duży teleskop staje się osiągalna gołym okiem, czyli dla przeciętnego zjadacza chleba pojawia się na kilka tygodni, a na resztę roku po prostu znika z nieba. Dlaczego tym razem ukazała się wcześniej niż powinna? Ano dlatego, że nie jest sama. Mira to układ podwójny złożony z czerwonego olbrzyma (400 razy większego od Słońca) i białego karła, który - obrazowo mówiąc - żywi się materią większego towarzysza przy okazji wywołując jego pulsacje, jak się okazuje - niecałkiem regularne. Blask Miry oceniamy na podstawie porównania z sąsiednimi gwiazdami - w tym przypadku nawet nieuzbrojone oko jest świetnym narzędziem do oceny. Kiedy Księżyc zniknie z wieczornego nieba w ostatniej dekadzie miesiąca, będzie nam o wiele łatwiej, a przy okazji możemy upolować jeszcze inne ciekawe obiekty: Urana i planetoidę Westę blisko opozycji. Jak je znaleźć na niebie - pokazujemy w filmowym kalendarzu astronomicznym. Zapraszamy do oglądania! Piotr Majewski https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niebo-w-pazdzierniku-2019-odc-2-mira-i-lornetkowe-cele
  42. 1 punkt
    „Czerwone niebo”. Asyryjscy astronomowie obserwowali burze słoneczne 2019-10-17. MD.KF Zapiski w asyryjskim piśmie klinowym zawierają informacje o burzach na Słońcu. Analiza relacji ówczesnych astronomów pozwoli naukowcom na lepsze poznanie aktywności gwiazdy – informują badacze w „The Astrophysical Journal”. Naukowcy z Uniwersytetu w Tsukuba (Japonia) analizowali zapisy na asyryjskich tabliczkach klinowych, datowanych na 679-655 r. p.n.e. Wspomina się w nich o niezwykłym czerwonym niebie. Naukowcy połączyli te informacje ze stężeniem radioaktywnego węgla C 14 w pniach drzew. Ich zdaniem istnieje zbieżność w danych, która pozwala sądzić, że asyryjscy astronomowie byli świadkami burz słonecznych. W Babilonii i Asyrii prowadzono intensywne badania astronomiczne, które były przeważnie powiązane z astrologią – miały służyć rozpoznawaniu znaków na niebie, które – jak wierzono – zapowiadały rozmaite wydarzenia. Na tabliczkach znalezionych w Babilonie i w Niniwie czytamy np., że „czerwień zasnuła niebo” albo o czerwonych chmurach. Zdaniem naukowców jest to opis aktywności elektronów w atmosferze, przy udziale pola magnetycznego, w wyniku czego mogą tworzyć się zorze. W trakcie intensywnych burz słonecznych takie zorze mogą występować nie tylko na północy, ale również daleko na południu. Ponadto, wskutek przesuwania się pola magnetycznego, obszar Bliskiego Wschodu znajdował się wówczas bliżej magnetycznego bieguna niż obecnie. Chociaż dokładne daty obserwacji nie są znane, byliśmy w stanie znacznie zawęzić ich zakres˜ – mówi współautor badań, Yasuyuki Mitsuma. Jak dodaje, z badań próbek z pierścieni drzew wynika, że w tym czasie nastąpił gwałtowny wzrost radioaktywnego węgla-14 w środowisku, co jest związane ze zwiększoną aktywnością Słońca. źródło: PAP https://www.tvp.info/44894710/asyryjscy-astronomowie-obserwowali-burze-sloneczne
  43. 1 punkt
    Dzisiejsza, późnonocna sesja była dokładnie taka, jak lubię – z przejrzystym niebem, rześkim, mroźnym powietrzem szczypiącym policzki, no i ciszą, zakłócaną jedynie z rzadka przez sowy i przytłumione pobrzękiwanie „zbyrcoków” dobiegające gdzieś z odległej łąki. Diabli wiedzą jaka w tym roku będzie zima (choć jedno wiadomo na pewno – rozświetlona wściekle przez stacje narciarskie, z pier...ą Białką na czele), więc na wszelki wypadek zimowe konstelacje mam już obskoczone – te położone bardziej na południe czesaliśmy w RPA, a północne odwiedziłem kilkanaście godzin temu. Na miejsce (Domański Wierch, niedaleko Cichego) dotarłem przed pierwszą, równo z zachodem lekko pomarańczowego Księżyca. Łysol mocno już spuchł i to był właściwie ostatni moment, by zerknąć na niebo przed zbliżającą się pełnią. Rzut okiem na nieboskłon spowodował, że rozłożenie i kolimacja Taurusa zajęły mi raptem kilka minut – po prostu szkoda było czasu. Dzień wcześniej przez Wierch przewalały się tumany mgły (na szczęście przeganiał je lekki wiatr), a sprzęt ociekał wilgocią; tym razem było sucho, bezwietrznie i naprawdę ciemno, przynajmniej jak na podmiejskie warunki. Nie będę robił wyliczanki, że widziałem to i tamto (ileż razy można wspominać o klasykach, choć taka przykładowo NGC 891 zawsze potrafi mnie zachwycić), a skupię się na rzeczach jeszcze niewidzianych, dawno nieoglądanych, względnie na tyle egzotycznych, by poświęcić im wzmiankę. Zacząłem od aktualnego Obiektu tygodnia, czyli parki galaktycznych igiełek skatalogowanych jako NGC 7332 i 7339. Jakoś nie pamiętam, czy kiedykolwiek gościły u mnie w okularze, a jak najbardziej są tego warte. W Pentaxie XL 7 mm (pow. nieco ponad 200x) obie wyskoczyły naprawdę ochoczo i tak sobie myślę, że powinny być dostępne już w ośmiocalowcach – a już na pewno 7332. W mniejszych aperturach i/lub w gorszych warunkach problematyczna może okazać się NGC 7339, mająca niższą jasność powierzchniową. Z tego co mi się wydawało nie jest to duet powiązany grawitacyjnie (edyta: ale jednak jest), więc trzeba było poszukać w atlasie czegoś skatalogowanego przez pana Haltona Arpa, najlepiej mocno zniekształconego. To kryterium spełniają engiece 7714 i 7715 (Arp 284), zlokalizowane tuż obok dość jasnej gwiazdki 16 Psc (znaczy jesteśmy w Rybach, tuż pod kwadratem Pegaza). Jej blask nieco przeszkadza, ale przy większych powerkach daje się usunać z pola widzenia, poza diafragmę okularu. Numer 7714 to maleństwo (niecałe dwie minuty łuku), ale jest dość jasna (12.2 magnitudo). Z mooocno rozciągniętą sąsiadką (7715, 14.1mag, 2.7x0.4') był już znacznie większy problem, niemniej po chwili skupienia i ona wyskoczyła – jako widoczne zerkaniem, bardzo ulotne pasemko niemalże dotykające jaśniejszej towarzyszki. źródło: www.sky-map.org Później był Kwintecik (w czternastce zdecydowanie łatwiejszy do przeliczenia niż w 300 mm), a po nim przyczajona tuż obok majestatycznej M 31 parka NGC 317A i B. Obie galaktyki (znaczy A i B, nie Messier) są prawie sklejone, mają po ok. 13.5 mag i niewielkie rozmiary (ok. 1 minuty), niemniej w większym lustrze nie jest to żadne ekstremum. Bawiłem się nimi dłuższą chwilę, bo przy stosowaniu techniki zerkania i zmianie pozycji oka względem soczewki raz jedna, raz druga wybijała się na pierwszy plan, wydając się tą wyraźniejszą. Ostatecznie uznałem, że trzeba ogłosić remis. źródło: www. sky-map.org Z inszych ciekawostek po raz kolejny podszedłem do Karła Pegaza (5.0'x2.7', 13.3mag) i po raz nie wiem który zastanawiałem się czemu nigdy wcześniej tego nie łapałem. Obiekt to podłużne, dość ulotne pojaśnienie tła, w konfiguracji lustro 350/1500 plus ES 14 mm oczywiste i w zasadzie widoczne z marszu. Jeszcze łatwiej wyłuskać toto przy większej źrenicy wyjściowej, ok. 4-4.5 mm. Później w ruch poszły filtry – w pierwszej kolejności habeta, z pomocą której spojrzałem na wyraźną, niesymetryczną mgiełkę przylegającą do AE Aurigae (Płonąca Gwiazda - IC 405), Konika, Pętlę Barnarda i Kalifornię. Szczególnie ta ostatnia w dużym lustrze jest imponująca – ogromna, mleczna poświata z prześwitującymi na jej tle gwiazdkami, obramowana z obu stron jaśniejszymi pasmami, rozmywająca się stopniowo w czerni Kosmosu. W przypadku takich rozległych obiektów (przy jednoczesnej konieczności wykorzystania filtrów wąskopasmowych) rewelacyjnie sprawdza się Baader Asferyk 31 mm, generujący źrenicę ok. 7 mm. Kiedyś uznałbym ją za kompletnie nieprzydatną, lecz od jakiegoś czasu wiem już, że ma swoje ważne zastosowanie. Swoich pięciu minut doczekała się też O – trójka Astronomika. Filterek pięknie skontrastował jaśniejszą część IC-ka 443 w Bliźniętach, znów pozwolił mi nacieszyć się dyskretnym pasmem Cas A, no i dał radę w przypadku mgławicy Simeis 22 (alias Sh 2-188) w Kasjopei. Ta planetarka w okularze ma wyraźnie łukowaty, „uśmiechnięty” kształt, nieco przypominający Abella 21. W plosslu Meade 26 mm była zaskakująco bezproblemowa, a i starhopping w jej kierunku skomplikowany nie jest. Wizualnie widać tylko jej jaśniejszą, południowo – wschodnią część, przynajmniej w moim teleskopie i na moim niebie. Z tego co wyczytałem, gwiazda macierzysta dość żwawo zasuwa w przestrzeni, a sam obiekt jest jednym z lepszych przykładów na oddziaływanie mgławicy z otaczającym ośrodkiem międzygwiazdowym. źródło: www.sky-map.org Koło trzeciej nad ranem odpuściłem, bo z zimna skostniały mi stopy. Termometr potwierdził to, co czułem od dłuższego czasu - chwycił całkiem konkretny przymrozek. To jednak nie Afryka, gdzie Syriusz świecił wysoko przy komfortowych plus piętnastu...
  44. 1 punkt
    kto zgadnie co w tym teledysku poszło nie tak
  45. 1 punkt
    Mój jedyny tegoroczny dorobek, rezultat krótkiego wypadu m.in z Polarisem do Zwoli. Pierwsze obserwacje od ośmiu miesięcy i drugie od ponad trzynastu miesięcy. Długa przerwa jak zawsze przełożyła się na brak formy, prawdę mówiąc nawet seeingu nie potrafiłem ocenić, chociaż nie to było najgorsze. To co było najgorsze jest na tyle zawstydzające, że pominę to milczeniem. NGC 6604 to niewielka gromada otwarta w Ogonie Węża, 1.5° na północ od M16. Dość podstępna, ponieważ w niewielkim powiększeniu 26x na pierwszy rzut oka widoczna była jedna lub dwie gwiazdy podobne jasnością do garści okolicznych znajdujących się na obszarze kilku stopni kwadratowych. Dopiero zerkanie ujawniało obecność gromady. Najładniej prezentowała się w powiększeniach 50-75x. W powiększeniu stukrotnym, w jakim głównie wykonałem szkic, gromada zaczynała być zbyt luźna. Miałem bardzo mało czasu na przygotowanie przed wyjazdem, ale zdążyłem sobie zapisać, że w centrum gromady jest dość niełatwa podwójna (ale nie nazwałbym jej też przesadnie trudną): BRT 2749 KJ jasności: K: 10.51 J: 11.42 separacja: KJ: 4.3" kąt pozycyjny: KJ: 121° Sprawiła mi ona więcej kłopotów niż się spodziewałem. Dopiero po kilku minutach poszukiwań - nie wiedziałem dokładnie towarzysza której gwiazdy szukam - i koncentrując się jedynie na tym celu udało mi się coś dostrzec, najpierw w powiększeniu 128x, później 176x i 205x. Aczkolwiek to nie była wyraźna, stała widoczność. Duch gwiazdy co chwila pojawiał się i znikał. W pewnym momencie uznałem, że wyraźniej już jej nie zobaczę, zaznaczyłem więc pozycję na szkicu tego, co udało mi się zarejestrować i zostawiłem do potwierdzenia przy komputerze. Komputer zaraz po powrocie potwierdził, że to było to. Ucieszyłem się, ale jednak chciałbym widzieć ciemniejszą gwiazdę wyraźniej. Niestety... ...pamiętam, że chciałem sprawdzić to jak najszybciej i pominąłem kąt pozycyjny, Gdybym go zweryfikował, to bym od razu wiedział, że udało mi się zobaczyć tylko jeden składnik. Drugiego nie ujawniłem. Podwójna bowiem skrywa się w cieniu gwiazdy o jasności około 9.5 mag, którą brałem za jaśniejszą z pary. Zdjęcia DSS tutaj nie pomagają, są zbyt jasne, na szczęście są jeszcze zdjęcia z przeglądu 2MASS. Na końcu dorzuciłem dodatkowy widok gromady, głównie 2MASS z lekkim zabarwieniem DSS, który poobracałem żeby orientacja zgadzała się mniej więcej z tą na szkicu. Tam też poprawnie oznaczyłem składniki. Wskaźnik na moim szkicu zostawię, niech mi przypomina żeby być bardziej skrupulatnym (no dobrze, tak naprawdę to szkoda mi na to czasu :) ). Błąd znalazłem dosłownie chwilę przed opublikowaniem tego wątku. Oraz zdjęcie DSS wyeksportowane z Aladina, z zaznaczonym polem szkicu (około 24') oraz umowną granicą gromady o średnicy 6'. Pozdrawiam, Wojtek.
  46. 1 punkt
    Kolejna już praca Kolegi Aleksandra Cieśli (Wimmer) pod tytułem: ,,Tabela Wimmera v3". Kilka razy jej poprzednie wersje polecałem użytkownikom małych apertur i lornetek. Teraz zrobiona po nowemu. Napiszę krótko - Kawał dobrej roboty - przydatnej początkującym (i nie tylko) odkrywcą nocnego nieba, naprawdę godnej polecenia. Zapraszam do pobrania pliku PDF 8) Poniżej cytat autora opisujący zawartość jego pracy: ,,Tabela Wimmera v3 zawiera: - 46 stron - łącznie 124 obiekty, w tym obiekty głębokiego nieba, gwiazdy podwójne i wielokrotne oraz nowość - 20 najciekawszych asteryzmów. - mapki poglądowe z zaznaczonym każdym obiektem w tabeli - wizualizacje obiektów, czyli jak obiekt może wyglądać w niewielkim teleskopie w dobrych warunkach i pod ciemnym niebem - informacje skrócone w postaci ikon, mówiące, czy obiekt jest trudny, łatwy, atrakcyjny, mały, duży, czy może lepszy w lornetce - dokładne położenia wyrażone we współrzędnych RA i Dec - informacje na temat każdego obiektu. Czasem podstawowe, a czasem jakieś interesujące fakty - podpowiedzi i cenne informacje na temat obserwacji wizualnych rozrzucone w kilku miejscach tabeli Zapraszam wszystkich do zerknięcia na nową Tabelę Wimmera, a początkujących miłośników astronomii zachęcam do korzystania często i gęsto. Pozdrawiam! " Poniżej znajdziecie najnowszą wersję tabeli (3.1) tabela_wimmera_v3-1.pdf tabela_wimmera_v3_inwersja.pdf Poniżej znajdziecie najnowszą wersję taveli - V 3,2 tabela_wimmera_v3-2_s.pdf http://www.astro-art.com.pl/wp-content/uploads/tabela_wimmera_v3-2.pdf
  47. 1 punkt
    I w końcu udało się złapać jakieś połamańe Z wczorajszej burzy
  48. 1 punkt
    Burza z 29 lipca, około godziny 22, burza może nie była jakaś super potężna, ale za to bardzo aktywna elektrycznie, co chwilę leciały pioruny . Swoją drogą, uwielbiam kolory, które czasem na takich zdjęciach wychodzą. Canon 1100d ISO-200 f/5.6 30s naświetlania
  49. 1 punkt
    17 listopada warunki były niełatwe z powodu obecności Księżyca (poza kadrem z prawej), ale udało się odnotować postęp Miry w nabieraniu blasku Oby pogoda dopisała w terminie przewidywanego maksimum, a przekonamy się na ile stać Mirę w bieżącym cyklu. Czystego nieba!
  50. 1 punkt
    Tak na EQ5. Poniżej pełna klatka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)