Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 21.09.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 28 punktów
    Hej, miniona noc w prognozach zapowiadała się na bezchmurną więc zaplanowaliśmy z Przemkiem (@pszemek123) i Grzegorzem (grzeny_75) wypad do Niedźwiad. Na miejscu był jak zwykle Karol W. Grzesiek i Karol zajmowali się cykaniem fotek z 16" Newtona, a my z Przemkiem siepaliśmy do DS'ów z lornet. Spisuję na świeżo, póki najwięcej pamiętam. Na miejsce zajechaliśmy dopiero po północy, gdy Księżyc już chylił się ku zachodowi. Przejrzystość nie była najlepsza, przez co nawet nie próbowałem szukać planowanej NGC253... Zapowiadało się tak sobie, a wyszło fantastycznie! Pierwszymi celami były dość standardowe obiekty nieba jesiennego i letniego przez lornetę Przemka APM 16x70 ED. Wysoko znajdująca się M31, M33, Plejady, Wieszak - czy tej nocy naprawdę tylko na tyle będzie można sobie pozwolić? Pytałem siebie... No cóż, może by tak skupić się na gromadach. Na początek Jankowy Wieniec Sadra, pierwszy raz świadomie zaliczony jako "obiekt". W APM'ie mieścił się razem z M29. Szybkie skakanie po gromadkach w Drodze Mlecznej, M39 & B168, M52, Chichoty, Kasjopea. Cóż, trzeba brać co dają. Czekaliśmy jeszcze na całkowity zachód Księżyca i gdy znalazł się on dosłownie 2-3 stopnie nad horyzontem jego tarcza wręcz zapłonęła rudym ciemnym kolorem o intensywności jaką widywałem pewnie kilka razy w życiu. Przypominał trochę kolor całkowitego zaćmienia, a dodatkowo przecinały go nisko wiszące chmury. W lornecie 16x widać było falujące w atmosferze powietrze, co skutkowało efektem jakby Księżyc płonął żywym ogniem. Po jego zajściu pod horyzont stało się ciemniej. Dodatkowo same warunki powoli, ale stabilnie się poprawiały. Przejrzystość wraz z upływem nocy stawała się coraz lepsza. Mając na niebie Łabędzia obejrzeliśmy przepiękne gwiazdy: pomarańczowe Omikrony o1 Cyg i o2 Cyg wraz z jakby lekko niebieskawą 30 Cyg. Lorneta APM jest dobrze skorygowana pod kątem chromatycznej więc ufam, że dzięki temu widoczki kolorów gwiazd są zachowane lepiej niż w przeciętnych binoklach. Nieco na prawo od sławnych Omikronów znajdują się słabsze gwiazdy o wyraźnych kolorach. To gwiazdy w okolicy e Cyg, aż do granicy ze Smokiem i Cefeuszem - koniecznie wybadajcie ten rejon bez pośpiechu przy najbliższej okazji zaczynając od Omikronów. Zerknąłem także na Gwiazdę Granat w Cefeuszu. Powolne szlajanie się w polach gwiezdnych Łabędzia, ale zwracając uwagę na różnice w kolorach gwiazd - nigdy wcześniej w ten sposób na to nie patrzyłem, a warto jak ja pierdzielę! Następnie tak na "a może M57 by złapać" oglądaliśmy obwarzanek. Totalnym zaskoczeniem było dla mnie, że mgławicę widzieliśmy wszyscy z większą łatwością niż, gdy jest ona wysoko na ciemnym pełnym gwiazd niebie. Lutnia znajdowała się już dosyć nisko, przez co nie widzieliśmy w lornetkach zatrzęsienia gwiazd, jakie zwykle tam się widuje. Paradoksalnie dzięki temu M57 z łatwością wyodrębniała się z tła nieba, nie można jej było pomylić ze słabymi gwiazdami. Mało tego, prezentowała się już jako obiekt powierzchniowy, a nie punkt. Bardzo wyraźny obwarzanek. I w tym momencie coś mi zaświtało w łepetynie, że w sumie planetarki nie są aż tak wrażliwe na słabe warunki, więc może by tak popróbować? Posiłkując się Stellarium na telefonie, oczywiście z maksymalnie ściemnionym ekranem i trybem czerwonym z łatwością znaleźliśmy NGC7662 (Blue Snowball) - kierując się gwiazdami Andromedy, gammą, kappą i tą kolejną jak jej tam Niezwykłe jak dobrze ją było widać w APM'ce. Nawet jej niebieskość była oczywista. Długo się nie zastanawiając na ruszt wrzuciłem NGC6543 (Cat's Eye), a więc kolejna niebieska planetarka. Odnaleziona z dziecinną łatwością. Nawet nie musiałem używać słabszych gwiazdek z zlokalizowania tej ulotnej niebieskiej, hmm plamki? Obie mgiełki przygasały prawie całkowicie przy patrzeniu na nie osią wzroku, zaś pięknie wyskakiwały na tle nieba przy zerkaniu. Kurczę, myślę, trzeba będzie polecieć dalej skoro lornetką tak można. W tym momencie jednak nie pamiętam już kolejności, ale padło jeszcze trochę klasyków. Miałem karteczkę ze spisanymi gromadami w różnych częściach nieba np. NGC2281 przy Woźnicy, NGC1662 tuż nad Łukiem Oriona i parka gromadek na lewo od niej, czyli NGC1817 & NGC1807. Obok M35 snuły się gwiazdki od gromadek NGC2158 i NGC2129, zaś same Messiery w Woźnicy, czyli M37, M36, M38 były cudowne w 16x70! M37 z łatwością pokazywała swoją drobnoziarnistość, mieściła się jeszcze na styk w polu z M36, zaś ta z kolei tworzyła przepiękny kadr z M38. Przejrzystość nadal się poprawiała, a Orion wznosił się już nad horyzontem. M42 pokazuje jaka przepaść jest w skali obrazu pomiędzy 10x50, a 16x70. W międzyczasie zrobiliśmy sobie przerwę na lampkę (no dobra kurna, szklankę) wina i ogrzanie lornety. Tak przy okazji Grzeny, Twoje dowcipy powinny zagościć przy zatomskim ognisku, wpadnij na wiosnę. W przerywnikach zerkaliśmy na niebo przez lornetki 10x50. Niektóre rzeczy na niebie jak Pas Oriona, Plejady, M44, czy parę innych z pewnością przyjemniej oglądać w szerszym polu. Jednak taka M1, czy M78 zdecydowanie lepiej się prezentowały w większych binoklach. No dobra to lecimy dalej z planetarkami w 16x70. Łabędź coraz niżej, kurna! A może by tak spróbować? Nie, kurczę to się nie uda... a ciul co mi szkodzi. Mgławica Mrugająca NGC6826 - lecę po skrzydle Cygnusa, gwiazda teta Cyg, gwiazda 16 Cyg, paczam i jest! 100% pewności, centrując obiekt znika on praktycznie całkiem, a zerkając znów się pojawia. Od tej nocy NIE BĘDĘ BAŁ SIĘ PLANETAREK W LORNETKACH! Przemek również potwierdza widoczność tych obiektów. Lecim dalej, Łabędź, NGC7027, schodzący do dołu "łuk" z gwiazd wśród, których jest HIP105034, kilka chwil wytężania gał i znowu sukces, identyczny efekt jak z Mgławicą Mrugającą, z tym że obiekt jednak bardziej gwiazdowy, słaby, punktowy. Jak dotąd najtrudniejszy. Jeszcze będąc w Łabędziu póki go mieliśmy nad drzewami zerknęliśmy na otwartą NGC6811 (tzw. Dziura w Gromadzie) - dosyć rozmyta gromada. Już byłem tak zanęcony na planetarki, że padł Eskimos (NGC2392). Łatwy, Wasat, "łuk" z gwiazd z 63 Gem A - poniżej niego dobrze widoczna planetarka. Również jakby "rośnie" przy zerkaniu, zaś próbuje znikać przy centrowaniu patrzałek. Hmm w przerwie Orion, M78, M1, parę gromad otwartych na lewo od Oriona, w Jednorożcu. NGC2301, M50 już widoczna, gromada Rozety (NGC2244) - zero śladu mgławicy. Kurna, myślę znów, nie... to się nie uda. A ciul co mi szkodzi. Próbuję ze Spinografem. Powoli, trzeba się skupić, parka gamma Lep, v Lep. Centruję obszar na lewo od nich. Trzy słabe gwiazdy, z których jedną jest HIP25353 pozwalają nam na 100% potwierdzić - mamy ją! A niech mnie, przecież to jest nisko. Zgadnijcie co było następne Oko Kleopatry (NGC1535). Idziemy, Zaurak, po lewej, hmm, szukamy jakichś wzorków z gwiazd - kurdę przecież jest normalnie widoczna, sprawdzenie metodą zerkania to potwierdzenie Dobrze idzie, aż sam nie dowierzam, przecież to nie Zatom, ani Bieszczady. A może właśnie to dzięki temu, że mrowie gwiazd nie powoduje oczopląsu to łatwiej odnaleźć te przedziwne obiekty? Dobra nie ma co się opierniczać, co tam jeszcze na tym niebie? Perseusz, NGC1514 - znana planetarka - próbujemy. Zeta Per i szukam jakichś wzorów odniesienia. Pomiędzy HIP19428, a Psi Per jest L gwiazdek wśród, których znowu zaliczamy planetarkę! Hmm na ekranie Stellarium pokazuje mi w okolicy coś jeszcze, eee... nie... Nie? A co szkodzi? Centruję pomiędzy Menkib, a Zetą Per, szukam słabych gwiazd biegnących po linii je łączącej. Zerkam, cisnę gały z orbit. Cóż, jestem na 100% pewny, że widziałem tam szereg słabych gwiazd, wśród których na pewno była HIP18399, HIP18458. Jednak tych gwiazd było więcej, około pięciu. Czy to możliwe, że któraś nich widocznych, była mgławicą IC2003? Stellarium pokazuje 13mag... Kurczę, w tym przypadku niczego nie jestem pewny. Może ktoś ma tu jakieś doświadczenia? Cholera, musimy to jeszcze powtórzyć. Tour de planetary. Nie wiem jak to opisać, ale coś jest pociągającego w tych drobnych brylancikach nieba oglądanych w lornecie, w szerokim polu. Jest to trudne - może to o to chodzi? Chociaż, w sumie to nie. Pewnie o wiele łatwiej mi znaleźć teraz Kocie Oko w lornecie niż tym idiotycznym szukaczu, który nie dość, że odwraca obraz to jeszcze każe się gimnastykować. Nie zapomnę męki z Mrugającą w zenicie przez Syntę 10". To jeszcze nie koniec tej nocy. Kiedy APM się grzała w ciepłym pomieszczeniu wyciągaliśmy 10x50. Pomiędzy Bliźniętami, a W. Niedźwiedzicą jest taki pusty obszar, mówię, co tam jest? Jest tam co? Przemek: to Ryś. Ryś, mówisz. Może z tym spróbujmy, C7 (NGC2403) - galaktyka, częsty cel mojej dawnej Synty 10". Spróbujmy w 10x50. Idziemy, Muscida, OS UMa, HIP39340A i jest grupka gwiazd, wśród których znajdziemy 51 Cam. A w centrum tej grupki dumnie byczy się plamka podobna w swej plamkowości do właśnie galaktyk. Śmieszne było to, że jej widok w 10x50 był o wiele lepszy, niż widok M1 w tejże. Banalny obiekt, wręcz śmiesznie. Nad ranem w planach było ostateczne podziwianie Oriona w ogrzanej uprzednio APM'ce, podczas momentu górowania. Orion co prawda górował, ale niestety przejrzystość się pogorszyła i nachodziły chmurwy. Jeszcze tu wrócimy! O piątej zwinęliśmy się do auta i kierując się w stronę wschodzącej Jutrzenki wróciliśmy do domów. Przemkowa APM'ka ma ogromny potencjał na planetarki. Lorneta ma świetną ostrość i genialnie wyglądające powłoki na obiektywach. Przez to oglądactwo dobrymi lornetami coraz bardziej zaczyna kłóć w oczy styrany Nikoś Action VII 10x50, jednak nadal fajnie mi się nim obserwuje. Do planetarek też wrócę, być może z jakimś konkretnie ułożonym planem, bo to był chaos, ale jaki przyjemny chaos doborowym towarzystwie.
  2. 28 punktów
    Ja też już w domku, od godziny 16 Droga powrotna szybka i przyjemna, ale już po drodze zacząłem tęsknić za Zatomiem Dziękuję za kolejny super zlot, pogoda jak na krajową średnią w tych dniach dopisała i tak fenomenalnie. Do zobaczenia w kwietniu! M31, Samyang 135, QHY163M, 2h LRGB, Zatom
  3. 23 punktów
    Bohaterami dzisiejszego wpisu są duchy A mianowicie Duchy gwiazd Merope (w Plejadach) i Mirach (Andromeda) Mowa oczywiście o IC 349 i NGC 404 IC 349 to malutka mgławica refleksyjna leżąca w fizycznym sąsiedztwie jednej z jaśniejszych gwiazd gromady M45. Jej rozmiary kątowe to około 30 sekund łuku więc jest bardzo mała, co przy jej jasności wynoszącej około 13mag i bezpośrednij sąsiedztwie Merope czyni ją obiektem bardzo trudnym w obserwacjach i dość trudnym w astrofoto. Nie ukrywam, że sfotografowanie tej mgławiczki było moim małym marzeniem od 2009 roku kiedy to powziąłem pierwszą próbę (nieudaną) jej uwiecznienia przy pomocy SCT 8'' i Canona 350D. Tym razem się udało. Sprzęt i ekspozycja: Newton 250/1200 na EQ6 +ASI 178MM-C L: 350 x 1,5s (gain 70%) RGB: 300 x 1,5s (gain 85%) na kanał NGC 404 to mała galaktyka o jasności około 10mag i rozmiarach 3,5' x 3,5' o dość niskiej jasności powierzchniowej. Na zdjęciach z Teleskopu Hubbla widać delikatne struktury pyłowe wokół jądra galaktyki. Wydaje mi się, że na mojej fotce również trochę majaczą Wrzuciłem porównanie dla dociekliwych Te artefakty wokół Merope i Mirach to wg mnie interferencja na pikselach matrycy :/ Nie wiem jak się tego pozbyć. Najmocniej jest to widoczne przy stosowaniu czerwonego filtra. Swoją drogą ma swój urok Sprzęt i ekspozycja: Newton 250/1200 na EQ6 +ASI 178MM-C L: 500 x 1s (gain 70%) RGB: 300 x 1s (gain 85%) na kanał
  4. 22 punktów
    Dziękuję za świetną atmosferę i fantastyczne niebo!
  5. 21 punktów
    Witam, No i stalo sie - dolaczylem do grona posiadaczy wlasnego, przydomowego, obserwatorium. Czeka mnie jeszcze troche prac wykonczeniowych oraz instalacja sprzetu, ale sama "budka" juz stoi i wydaje mi sie, ze nadaje sie do pokazania. Oto i ona wraz z dumnym wlascicielem Nasze forum (oraz, w nieco mniejszym stopniu, forum sasiednie) bylo i jest dla mnie nieustajacym zrodlem inspiracji i skorzystalem bardzo duzo czytajac Wasze watki i okazjonalnie zadajac pytania. Mam nadzieje, ze opis moich przygod z budowa mojego obserwatorium takze sie komus przyda. Wstep: Tak sie sklada, ze mieszkam w kraju, w ktorym (niestety dla mnie, bo ciezko mi bylo sie przestawic) do systemu metrycznego podchodzi sie jak do jeza i wszystko jest w calach. W zwiazku z tym, moje wymiary (jezeli bede jakies podawal) nie beda mialy bezposredniego przelozenia na to co jest dostepne w sklepach w Polsce. Sa jednak w miare latwo przeliczalne i jezeli ktos sie uprze to z latwoscia sobie poradzi. Kilka uwag natury ogolnej czyli "lekcje zycia", o ktorych przypomnialem sobie budujac moja "budke" (oraz konczac kilka innych przydomowych projektow). Uwaga - beda banaly !!! Wydaje mi sie jednak, ze warte przypomnienia: Nie bedzie idealnie. Najlepsze jest jednak to , ze nie musi byc idealnie, aby ostatecznie bylo i tak ladnie. Ponizej przyklad takiego braku idealu Poczatkowo ne bylo tam tych naciec. O pewnych rzeczach jednak nie pomyslalem i okazalo sie, ze nie bylem w stanie otworzyc dachu - zawadzal o deski, na ktorych stoja kolka. Latwo sobie wyobrazic moje zaskoczenie. Idealnie wiec nie jest, ale .. ostatecznie i tak nie wyglada zle, a wiele osob, ktore znam mysli nawet, ze tak wlasnie mialo byc. Nie ma sily - popelnicie bledy (jak ten opisany powyzej) . Nie wiem, moze to tylko ja, ale przy kazdej budowie bledow popelnilem sporo. Od zle docietego drewna (czasami latwo bylo naprawic docinajac po prostu nowy kawalek, innym razem zdarzalo mi sie zmieniac cala reszte, aby pasowala do tej blednie docietej), a to w pospiechu wyciety za duzy otwor lub koleczka odbojnikowe niekoniecznie idealnie rowno zainstalowane. Wspomnialem juz jednak, ze wszystkie bledy da sie naprawic, w dodatku w taki sposob, ze niewprawione oko w ogole nie rozpozna, ze jest inaczej niz mialo byc. Na bledy trzeba byc przygotowanym, ale na pewno nie trzeba sie ich bac (no ... z takimi radami to nic tylko pozostaje mi zostac "couchem"). Pierwszy lepszy przyklad z cyklu "co ja do cholery sobie myslalem". Moja wizja obserwatorium, a dokladniej systemu otwierania dachu zakladala, ze dach bedzie sobie jezdzil na dwoch deskach o grubosci 1.5 cala (3.8 cm) kazda. Dach, myslalem sobie, niewielki - nie ma co kombinowac. Poczatkowo mialo to wygladac tak jak na zdjeciu ponizej, z tym, ze bylaby tam (w miejscu poziomicy) jeszcze jedna deska podobnej grubosci jak ta, ktora tam widac. No i oczywiscie slupki wpierajace to wszystko na koncu (co by sobie nikt nie pomyslal, ze planowalem dach wiszacy sobie w powietrzu) Moze by to i dalo rade, jednak jeszcze zanim polozylem na dachu dachowke (ktora sporo do wagi dachu dodala) juz wiedzialem, ze nie lubie swojego rozwiazania (podejrzanie latwo bylo mi ten moj wymysl inzynieryjny ugiac) i ze bede chcial to wszystki jakos wzmocnic. Co tez zrobilem i ostatecznie wyglada to tak jak na zdjeciu ponizej. Dodalem jeszcze jedna deske obrocona o 90 stopni, wiszaca na scianie obserwatorium oraz na kolumience wspierajacej z drugiej strony. Jest o wiele bardziej solidnie. Szybciej i latwiej byloby oczywiscie, gdybym od razy tak to zaplanowal. Bedzie to troche kosztowalo. Oczywiscie mozna zrobic taniej lub drozej, ale niezaleznie od wyboru trzeba sie przygotowac na wydatki. Powiedzialbym nawet, ze na wieksze niz sie poczatkowo planowalo. Jest spora szansa na to, ze dacie rade. Zasadniczo nie mam doswiadczenia budowlanego (uczciwie musze jednak przyznac, ze narzedzi sie nie boje i potrafie ich w miare swobodnie uzywac). Na co dzien pracuje z bazami danych, liczbami oraz danymi ksiegowymi. Latwo wiec nie bylo, ale budka stoi. Warto. Nawet bez instalowania sprzetu, satysfakcja jaka mam widzac budke, ktora sam zbudowalem jest ogromna. Moje zalozenia i ograniczenia: Obserwatorium nie musialo i nawet nie powinno byc duze. Jest tylko kilka metrow od domu, nie planuje spedzac w nim wiele czasu. Planowalem je zrobic nawet mniejsze, ale ostatecznie zdecydowalem, ze chce jednak miec dosc miejsca, aby wygodnie dalo sie pracowac takze z moim refraktorem 120mm (na co dzien uzywam malego 71mm refraktorka i przyznam, ze w swojej naiwnosci poczatkowo planowalem obserwatorium tylko pod ten maly teleskopik. Dobrze, ze zmienilem zdanie). Oczywiscie chcialem sie takze do srodka jakos w miare komfortowo zmiescic (a postura moja zbliza sie to postury srednich rozmiarow misia), aby w razie potrzeby cos tam poustawiac, naprawic etc. No i od biedy kimnac sie troche jak zona z domu przepedzi Moja budka stoi prawie w centrum ogrodka (ograniczony bylem drzewami, lampa uliczna, od ktorej chcialem uciec jak tylko sie dalo), musiala komponowac sie z szopka, ktora juz w kacie podworka stoi oraz musiala byc jakos tam ladna. Wydaje mi sie, ze ostatecznie mi sie udalo bo zona wydaje sie byc zadowolona. Z racji tego, ze budka i tak nieco juz zawala, postanowilem tak calosc zorientowac, aby dach nie rozsuwal sie w strone wolnej czesci ogrodka lub w strone domu, tylko rozsuwal sie tak, aby za wiele nie zawalac (a i nieba nie zaslaniac). Nie jest to ulozenie optymalne i biorac takze pod uwage ze obserwatorium jest niezbyt wysokie (wspomnialem juz, ze calosc musiala spelniac pewne kryteria estetyczne) teleskop bedzie musial byc parkowany w pozycji poziomej. OTA poziomo do podlogi w kierunku polnocnym, os z przeciwagami takze poziomo w kierunku wschod zachod. To znaczy smialo dalby sie zaparkowac w klasycznej pozycji "home", ale nie da sie wtedy dachu otworzyc/zamknac. Nie wiem wiec czy nie lepiej parkowac "w poziom" W sumie nie powinien to byc zaden problem, ale zobaczymy co czas przyniesie i jak to w praniu wyjdzie. Chcialem, aby obserwatorium bylo tak niskie jak to tylko mozliwe, pozwalajac mi jednak zmiescic sie w drzwi, bez koniecznosci wchodzenia na czworakach. Drzwi sa po stronie wschodniej i im wyzsze tym wiecej nieba by mi zabieraly. Ostateczne wymiary to efekt jakiegos tam kompromisu. Budujac np. zwykla szopke, wszystkie sciany mialyby te sama wysokosc. Chcac jednak, aby moje obserwatorium nie bylo zbyt wysokie postanowilem obnizyc na ile sie dalo boczne sciany. Jezeli bym tego nie zrobil to same kolka na ktorych stoi dach, podwyzszyly by calosc o 4 cale (jakies 10 cm), poziome belki przymocowane do kolek i wspierajace dach to kolejne 3 cale (8cm) - za wysokie by to wszystko bylo. Ostatecznie wiec moje sciany sa o wiele krotsze niz przod i tyl obserwatorium. Przod z kolej (poniewaz mam tam drzwi i nie chce "na czworaka" jest takze nieco wyzszy niz tylna sciana. Wygladaja to mniej wiecej tak: Jako ciekawostke dodam, ze wysokosc scian (i drzwi) zmienialem dwa razy (obnizalem), co kazdorazowo wiazalo sie z ich rozmontowaniem, przycieciem i ponownym zlozeniem do kupy. Pomimo bowiem, ze zachecam do posiadania jakiegos wstepnego projektu, trzeba pamietac, ze plan planem, a wygladac to ostatecznie jakos musi. Na papierze wszystko wygladalo ladnie, ale jak tylko to poskladalem - nie pasowalo mi wizualnie i tyle. Kilka luznych uwag Przyznam , ze posiadanie projektu wykonanego wczesniej na pewno by pomoglo. Latwiej chyba byloby wylapac rozne potencjalne bledy. Zaczalem nawet cos tam projektowac w Fusion 360. Problem jednak byl taki, ze nie robie tego na co dzien i musialbym sporo sie nauczyc zanim narzedzie to staloby sie naprawde pomocne. Dalem wiec sobie spokoj i wszystko robilem tak troche na "zywiol". Projektujac, mierzac i docinajac wszystko w miare postepu prac. Glowny problem jaki zauwazylem w takim podejsciu to spora ilosc czasu jaka zajelo mi "kombinowanie". Zamiast szybko zajrzec do planu i odczytac wymiar, trzeba kazdorazowo myslec o tym jaki jest nastepny krok, jaki powinien byc wymiar i jak to bedzie "gralo" z tym co chce zrobic pozniej. Ilosc popelnionych bledow takze wzrasta lawinowo. Wiadomo jednak, ze uczymy sie na bledach, wiec doswiadczenie zdobyte przy takim podejsciu - bezcenne Budka jest nieco niestandandardowa jesli idzie o wymiary wiec wszystko (okna, ramy okienne, drzwi etc.) robilem samemu pod wymiar. W ramach oszczednosci wszystkie listwy wykonczeniowe (te zolte na zewnatrz) sa ciete z wiekszych kawalkow drewna (najczesciej 2x4 lub 2x6 cala), szlifowane i malowane. Dalo mi to spora elastycznosc i przynioslo sporo oszczednosci, ale i pracy i czasu z tym sporo wiecej. No i bledy .... Poniewaz jednak, jak juz wiemy, uczymy sie na bledach ... Moja budka ma wymiary (mniej wiecej, przeliczam ze stop) 1,7 x 1,7 m i wysoka jest na ok. 2m. Nie bede sie specjalnie rozwodzil nad tym jak i z czego wykonana, wszystko powinno byc widoczne na zdjeciach, Gdyby cos nie bylo prosze pytac. Wielkiej filozofii w tym nie ma. Do budki podciagnalem (w ziemi) prad oraz dwa kable Ethernet. Jeden podlaczony do routera POE (czyli jest na nim zasilanie np. dla kamery all sky), drugi zwyczajny Internet. Kabel z zasilaniem leci do gniazdka w srodku oraz do zasilacza (pomysl na zasilacz ukradlem od Lukasza). Zasilacz siedzi sobie w niewielkiej metalowej skrzynce. Ciasno w niej troche (choc bez przesady), ale wydaje mi sie, ze ustawiajac to raz nie powinienem miec potrzeby gmerac w niej zbyt czesto. W domu mam wylacznik calosci, ktory umozliwia mi calkowite odciecie zasilania do budki. Jezeli chodzi o rozsuwany dach to poczatkowo caly czas myslalem o zastosowaniu odwroconego katownika oraz kolek z “rowkiem”.Wydaje mi sie, ze jest to o wiele bardziej bezproblemowe rozwiazanie. Biorac jednak pod uwage, ze obserwatorium jest male i rozwiazanie z odwroconym katownikiem wiazaloby sie dla mnie z dodatkowymi trudnosciami (spawanie na przyklad) ostatecznie stanelo na zwyklych kolkach (3 cale) oraz mniejszych kolkach pelniacych role odbojnikow. I tu inspirowalem sie postami kilku kolegow z tego forum. Ostatecznie wszystko chodzi jak trzeba, dach rozsuwa sie bezproblemowo. Bylo dla mnie jakims tam wyzwaniem rowne zainstalowanie kolek, oraz odbojnikow. Jeden z nich zainstalowalem nieco zbyt daleko od krawedzi i dach ma nieco luzy, co przejawia sie tym, ze metal na kolku czasami ociera o aluminiowy katownik, ale poza tym, ze mnie to wnerwia (nie tak mialo byc) nie wydaje mi sie, aby bylo jakimkolwiek problemem. Dach, po zamknieciu trzyma sie w miejscu przy pomocy takich “klamerek”, Dwie z przodu i dwie z tylu. Dodatkowo, planujac dach pomyslalem o tym, aby dodac jeszcze takie stalowe uchwyty, ktore zabezpieczac beda dach przez caly czas. Poki co jednak nie zrobilem tego jeszcze, ale powinno to wygladac jakos tak jak na zdjeciu (dorysowalem, powinno byc w miare jasne o co mi chodzi). Mysle jeszcze jak zabezpieczyc dach przed przypadkowym przesunieciem w trakcie sesji. Na dachu mam zwykla dachowke bitumicza (tak to chyba sie u nas bedzie nazywac - takie asfaltowe "cos"). Wstepnie planowalem dac jakas bajerancka dachowke metalowa (nawet udalo mi sie cos ladnego znalezc), ale ostatecznie koszty zadecydowaly. Przyznam takze, ze chcialem, aby dach nieco tam wazyl. Moze bez przesady, ale zawsze to jakies dodatkowe zabezpieczenie przed sfrunieciem dachu. Tak w kazdym razie kombinowalem. Szpare w podlodze przy slupku zabezpieczylem gumowym dywanikiem, ktory kupilem w lokalnym sklepie. Potrzymalem go troche w zamrazalniku i nie wydaje sie kruszyc lub lamac. Mam zamiar uzyc ten sam material do zabezpieczenia (od pogody) pozostalych otworow. Sciany to po prostu cos co u mnie nazywa sie "smart panel". Nie wiem pod jaka nazwa sprzedaje sie to w Polsce. Jest to swego rodzaju plyta scienna, ktora sie po prostu instaluje i juz. Jest juz jakos od wody zabezpieczona, nie trzeba niczym dodatkowo zabezpieczac, mozna pomalowac ewentualnie, chociaz ja nie malowalem. Zdjecia powinny wyjasnic wszystko Dodatkowe zdjecia: Tyle. Nastepny krok to instalacja sprzetu, testowanie i ostatecznie (mam nadzieje) duzo radosci z wlasnego obserwatorium. Planuje zamiescic jeszcze jeden opisowy post w tym watku (jak tylko znajdze chwile czasu). Nie tak dawno temu, jako pierwszy krok ku ulatwieniu sobie zycia, zainstalowalem sobie slupek w ogrodzie. Mysle, ze chcialbym opisac takze moje zmagania z tamtym projektem. Tez byl bardzo ciekawy. No i kto wie, moze kogos zainspiruje i komus sie przyda. Pozdrawiam, Marcin
  6. 21 punktów
    Oto moje zwięzłe zeznania obserwacyjne ze zlotu dla nieobecnych nieszczęśliwców. Czwartkowa przejrzysta nocka była naprawdę fajna. Przejrzystość powietrza jak na Zatom bardzo dobra. Miałem kolejną okazję obejrzeć mgławice w Delcie Extreme 10,5x70 qbanosa z wkręconymi filtrami UHC Lumicona. Najlepiej wyglądał Veil Wschodni. Właściwie dostrzegalne były już pokrzywione krawędzie łuku mgławicy na granicy z tłem nieba - po obwodzie mgławicy, czyli można powiedzieć, że widać już struktury. Veil przy 52Cyg także był widoczny, nawet bez zerkania, tylko że dużo słabiej. Obie części mieściły się jeszcze w polu tej lornetki. Ciemne niebo, bardzo dobra przejrzystość i położenie obiektu blisko zenitu pozwoliły tym filtrom na pokazanie chyba pełnych możliwości. Nie mam pewności tylko czy dostrzegłem Trójkąt Pickeringa, ale też zdawało mi się, że go widziałem. Te filtry i lornetka z dużą źrenicą to idealne połączenie. O tym, że Ameryka i Pelikan świeciły jeszcze bardziej kontrastowo też warto wspomnieć. Kształty mgławic doskonale rysowały się na tle czerni. Ciężko tylko omiatać ten rejon na statywie w zenicie, bo tutaj trzeba już przesuwać lornetką by obejrzeć całość. W każdym razie kontrast jasne/ciemne robił wrażenie. Próbowaliśmy też z Mgławicą Półksiężyc, jednak bez przekonania. Ona potrzebuje OIII jednak, no i ciut większej aperturki. Fajnie wyskakiwała też M57 z tła. Z kolei na M27 jakoś specjalnie nie potrzeba używać tych filtrów, powiedziałbym nawet, że bez nich okolica + mgławica sprawia ładniejsze odczucia wizualne. M27 i tak jest jasna, przygaszenie gwiazd niewiele tutaj daje. Trochę podobnie wg mnie było z mgławicami w Strzelcu. M17 (Łabędź) + M16 (Orzeł) w jednym kadrze i tak bez filtra są bardzo dobrze widoczne. Kształt Łabędzia widać zarówno bez jak i z filtrami. Z kolei M8 (Laguna) już przyjemniej kontrastowała z tłem niż powyższe. Niestety była już nisko i być może nie pokazała pełnej klasy. I dalej M20 (Koniczyna) podobnie jak M17 i M16, zarówno z UHC jak i bez - obraz bardzo fajny. Także dzięki Kuba za udostępnienie lornety, bo w Bieszczadach trochę na wariata oglądaliśmy. Miałem dużo czasu na powolne naświetlanie siatkówy i wyciśnięcie ile można z oczu. Omiatanie nieba moim Nikonem też było. Super widoczny B168 z M39 w zenicie jak zwykle kazał nam się gimnastykować. Paru astrofociarzy też przyznało, że dostrzegalny jest Veil Wschodni bez filtrów w 10x50. Wystarczy na spokojnie podejść, dograć ostrość i rozstaw okularów i chwilę się wpatrzeć. Oglądactwo zakończyłem gdzieś zaraz po północy, jak zwykle skakaliśmy od obiektu do obiektu i sporo eMek padało jedna po drugiej no i to omiatanie Kasjopei, nigdy się nie znudzi. Niestety zapomniałem tej nocy o tym, że miałem przecież spróbować w lornecie qbanosa z Sercem i Duszą, porażka - myślę, bo prognozy nie dawały już specjalnie szans na obserwy na tym zlocie. Jednak w piątek wieczorem stał się cud Na jakieś 2h ciemnej nocy wyczyściło się dokładnie tak samo jak było w czwartek. Z grupką osób, w tym też astrofociarzy jeszcze raz oglądaliśmy mgławice przez Deltę 10,5x70 z Lumiconami. Wszystko jak noc wcześniej, ale nie zapomniałem tym razem o Sercu i Duszy. Mgławica Dusza była w tym zestawie widoczna bez żadnego zerkania jako duże jajowate pojaśnienie, zaś Serce jako kilka pojaśnień o nieregularnym kształcie. Tak więc UHC jak najbardziej dały radę. Po tym pokapowałem się, że przecież jeszcze Packmana można spróbować. Obiekt banalny, co każdy potwierdził. Z łatwością widoczna jasna plama na tle nieba. Szkoda, że Helix był jeszcze za nisko, oglądactwo nie trwało długo, bo przylazła okazała mgła i chmurwy i wszystkie astroludki udały się na ognisko. Może dla kogoś kto nie był wydaje się, że to niemożliwe, że mieliśmy warunki obserwacyjne, a jednak, mało tego przejrzystość była wtedy jak na Zatom naprawdę dobra. Jedynie żałuję, że nie obejrzałem Oriona oraz Kaliforni w Delcie z UHC. Jestem ciekawy czy by pogorszyła, czy polepszyła M78, no i oczywiście co by zrobiła z M42. No i pewnie eksperymentalnie z Płomieniem, Głową Czarownicy, hehe a może i pętlą Barnarda. Jeśli zlot wiosenny by był w marcu to super by było jakbyś Kuba zabrał Deltę i szkiełka. Nie zabrakło też zlotowego chili od kennego, prelekcje ciekawe, dużo grzybów i oczywiście integracja. Szkoda, że trzeba było naprawdę uważać (w przypadku wizualowców) na świecące się całą noc latarnie. O ile jak ktoś obserwował spod Pyry to był zasłonięty, ale na polu, za świetlicą latarnie były widoczne i choćbyś się człowieku pilnował to i tak kątem oka spojrzysz czasem. Byłoby super, gdyby jednak coś w tym temacie podziałać na przyszłość. Na zlocie brakowało też pełnego składu stałej ekipy z Pyry 5, a także Słońca za dnia. Było trochę szaro i ponuro przez to. Mimo to naprawdę można było poobserwować w czwartek i 2h w piątek więc paradoksalnie jak zawsze można stwierdzić, że pogoda dopisała. Do następnego.
  7. 19 punktów
    Relację najlepiej sklecić zaraz po sesji. No ale... ale nie zawsze się chce (niewyspany jestem), nie zawsze jest czas (kociokwik w pracy), nie zawsze najdzie nas, hmm, wena. Są jednak takie obserwacje, których opisywania odpuścić wręcz nie wypada. Jedna z nich trafiła mi się wczoraj, pod ponadprzeciętnie klarownym niebem Przełęczy Knurowskiej i w doskonałym towarzystwie Panasamarasa, który pojawił się w moich stronach, by uskuteczniać piesze szlajanie po jesiennych, złoto – rdzawych Gorcach. Było świetnie. Minęła połowa października, a my wciąż słyszeliśmy cykanie świerszczy czy innych skaczących paskudztw. Nieco wiało, ale ten wiatr był ciepłym, przyjemnym zefirkiem, a nie jesiennym, przejmującym do szpiku kości wichrem. No i pachniało, zdaniem Marasa całkiem inaczej niż na nizinach – on czuł zapach gór. Przełęcz to dziwna miejscówka – niby podmiejska, niby zapaskudzona LP od okolicznych miejscowości, ale jednak ma moc. Swoje robi pewnie wysokość – 850 metrów bliżej nieba to już coś. Pierwsze wrażenie po wyjściu z auta – łał, jest kapitalnie. Później, gdy oczy przyzwyczaiły się już do ciemności, nieco psioczyliśmy na łuny, ale wschód i zenit pozostał więcej niż dobry. Maras przywiózł z sobą tylko małego Vortexa 8.5x32, czyli sprzęt zdatny bardziej do obserwacji przyrody podczas górskich wędrówek niż paczania w niebo; no ale od czego ma się kolegów. Niektórzy koledzy są całkiem fajni, bo mają na stanie przyzwoitą dachóweczkę 12x56 i jeszcze bardziej przyzwoitego Omegona Argusa 25x100 na widłach. Zestaw ten wywołał u Marka (chyba) dość spore ukontentowanie, podsumowane stwierdzeniem, że nie brakuje mu tu i teraz jego lornet. To już naprawdę coś. Poza tym (nie kłamię!) Maras dał się namówić na zerknięcie w okular teleskopu. Myślałem, że odmówi z odrazą, a jeśli (z wrodzonej grzeczności) skorzysta z zaproszenia, to dostanie jakiejś wysypki czy innej reakcji alergicznej. Tymczasem nic z tych rzeczy – nie dość, że paczał, to jeszcze mu się podobało. Dobra, czas na konkrety. Dwuosobowa sesja w składzie: wytrawny lorneciarz i zdeklarowany miłośnik wielkopowierzchniowych luster ma tą zaletę, że można namierzyć i podziwiać konkretny obiekt w różnych przyrządach. Pobawiliśmy się w ten sposób przynależnymi konstelacji Delfina kulkami: NGC 6934 (jaśniejsza, wyraźniejsza, przyklejona do gwiazdki o jasności ok. 8 mag) i NGC 7006. Ta druga to spore wyzwanie dla mniejszych lornet, ale nie dla „sety”. Wylazła właściwie z marszu – jako niewielka, blada ciapa; z tego co pamiętam, jest cholernie odległa i nawet dwanaście cali i powerek ponad 200x to za mało, by ją rozbić. O ile kulki były łatwym łupem dla Argusa, to planetarna NGC 6905 (znana też jako Blue Flash) już niekoniecznie. Coś więcej napisze pewnie Marek, ale ja jej nie widziałem. Co innego w teleskopie – w mniejszych powiększeniach pojawił się nawet delikatny, niebieski zafarb, tak charakterystyczny dla tego typu obiektów. Engiec ma na tyle dużą jasność powierzchniową, że dobrze znosi powiększenia nawet powyżej dwustu razy. Warto. Warto też namierzyć asteryzm zwany Muchomorem, u nasady którego „przykleiła” się niewielka i całkiem słaba galaktyka NGC 7025 (12.9mag). W lornecie jest chyba niemożliwa do wyłapania (tym bardziej, że skrywa się w poświacie od pobliskiej gwiazdki), a i mniejsze teleskopowe apertury – poniżej ośmiu cali - mogą nie wystarczyć. Tak coś czuję, że grzybek zostanie obiektem tygodnia, więc na razie dam mu spokój. Nie byłbym sobą, gdybym nie zafundował współtowarzyszowi obserwacji czegoś z katalogu Jurka Abella; tym razem była to pozycja 72, na szczęście jedna z łatwiejszych. Marek nie omieszkał zaznaczyć, że to paskuda, niemniej z detekcją delikatnej, owalnej poświaty nie miał najmniejszych problemów. Później czesaliśmy górującego Łabędzia. Maras walczył z ciemnotami, ale nie zapomnieliśmy spojrzeć na kompleks Veila i Crescenta. Stustopniowy okular o ogniskowej 20 mm i Astronomik OIII to jak najbardziej właściwy zestaw na takie cudeńka. Veil, jak to Veil – ilość włókien i mnogość detalu zawsze mnie fascynuje, ale i Półksiężyc miał coś do zaoferowania; prócz wyraźnego, prawie domkniętego okręgu widać było delikatnie zamglone wnętrze, z nieśmiałymi śladami struktury. Ciekawa okazała się też gromada otwarta NGC 6819 – jedna z moich ulubionych, z racji kształtu przypominającego pyszczek lisa z zaostrzonymi uszami ochrzczona przez Angoli mianem Foxhead. Charakterystyczne ukształtowanie lisich „uszu” było widoczne już w Argusie, choć Maras początkowo twierdził, że nic takiego tam nie dostrzega. Po kilku minutach przekonałem go jednak, że widać. Ot, siła sugestii. Hmm, co tam jeszcze z letniego nieba? No tak, zrobiliśmy rundkę po klasykach: Mrugająca (mrugała, a jakże!), Hantle (z filtrem OIII niebywale wyraźne, a w lornecie ujawniające mocno ulotny, szaroniebieskawy kolorek), staruszka NGC 6791 (w Lutni), Ameryka i Pelikan (im też służy O – trójka, i to jak!). Z nowych dla mnie celów złapaliśmy raczej mało znaną mgławicę refleksyjną IC 5076. To chyba dość rzadko obserwowany obiekt, a wcale nie tak trudny. Ulotna, dość spora (9’x7’) mgiełka przylega do białobłękitnej gwiazdki HD 199478 o jasności 5,73 mag. Efekt „zaparowanej” optyki jest nie do przeoczenia, przynajmniej w telekopie. W lornecie mielim dylemat – niby coś tam było, ale czy to poświata od licznych w tym rejonie gwiazdek, czy mgławica – trudno powiedzieć. Ten etap obserwacji Marek podsumował stwierdzeniem, że jeśli kiedykolwiek sprawi sobie teleskop, to będzie to minimum dwunastocalowiec. Taa, a podobno tylko lornetki są fajne. Dalszą część sesji zdominowały jesienne galaktyczki. W okular wpadły zarówno słabizny z katalogu UGC czy dość egzotyczna Maffei I, jak i klasyki w rodzaju Messiera 33 czy galaktyki Fajerwerk. Dwie ostatnie ukazały zarys spiralnej struktury, ale to żadne zaskoczenie. Niespodzianką były natomiast niejednorodności w niepozornej NGC 278. To sąsiadka niedawno opisywanej w ramach Obiektu Tygodnia parki NGC 147/185. Notabene, NGC 147 tym razem okazała się nieco bardziej skora do współpracy i nie stawiała specjalnie zaciekłego oporu obiektywom Argusa. Ale ad rem - przy pow. 214x niewielka NGC 278 pokazała jakieś szczątki czy zaczątki ramion. Czytałem gdzieś (chyba na deepskyforum.com), że ta galaktyka była jedną z kilku, w których William Parsons (lord Rosse) dopatrzył się spirali. Gdyby skorzystać z nieco większej apertury (16-20') i wyższych powiększeń, rzędu 400x, mogłoby zrobić się bardzo ciekawie. Ktoś z was miał już przyjemność poznać ją bliżej? Co do galaktyk odkrytych przez pana Paolo Maffei, to numer 1 nie jest trudny. Ot, delikatna, owalna mgiełka, w której zatopionych jest kilka słabych gwiazdek. Maffei II to już insza inszość – mimo, że dokładnie namierzyłem miejsce gdzie się znajduje, za cholerę nie udało mi się jej wyzerkać. Pocieszyłem się nieco paczając na Taffy Galaxies (to już Pegaz), czyli parkę umieszczoną w Uppsala General Catalogue pod numerami 12914/15. UGC – to brzmi groźnie, ale 12 cali to aż nadto, by dostrzec dwie położone blisko siebie (i faktycznie oddziałujące) mgiełki o jasnościach – odpowiednio – 13.2 i 13.9 mag. Ostatnie pół godziny oglądactwa to radosne hasanie na pograniczu konstelacji Perseusza, Woźnicy i Żyrafy. Próbowaliśmy (bez mapy, pamiętając jej "zgrubne" położenie) namierzyć kometę C/2017 O1 (ASASSN1), lecz z mizernym skutkiem; z biegiem czasu coraz częściej echo odpowiadało nam słowami "...urwa, urwa, urwa...". Jedyny plus to ponowne "odkrycie" przeze mnie mgławicy NGC 1491. Fajna mgiełka, wyrazista, z przylegającą do niej gwiazdką. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę na poboczu, w miejscu z odsłoniętym południowym horyzontem. Tym, co nas zatrzymało, była oczywiście Srebrna Moneta. Lorneta 100 mm oparta o dach auta to jak najbardziej słuszny przyrząd, by móc podziwiać jej majestatyczne piękno. Gdyby nie wizja nieuchronnie nadchodzącego, wtorkowego poranka, ta fantastyczna noc byłaby pewnie znacznie dłuższa...
  8. 19 punktów
    Nadeszła złota polska jesień. Za dnia ponad 20 stopni, czyste błękitne niebo i ciężko myśleć o pracy. Niedziela. W niedzielę wieczorem niebo nad Bydgoszczą stało się bezchmurne dopiero po godz. 21. O godz. 22 jechaliśmy z Przemkiem na jego działkę poza miastem. Niestety po okolicy snuły się psuje - mgły. Praktycznie uniemożliwiło to jakiekolwiek szaleństwa nisko nad horyzontem. Nie udało się także trzymać jakiegoś planu obiektowego. Na rozgrzewkę trochę klasyków. Strzelec i Orzeł już nisko więc odpadają. Omiatanko okolic Łabędzia, M57 => Wieszak => M27 => Veil => NGC6811 (Dziura w Gromadzie) => NGC6826 (Mrugająca). Mrugająca już dosyć łatwa, szybka do namierzenia. Weryfikacja "palnetarkości" poprzez metodę zerkania jest potwierdzeniem. Obiekt dość mały, niektóre planetarki jednak pokazują trochę mięska w 16x70 (nie mówię o Hantlach, M57, Sowie, czy Ślimaku - one są mięsiste z "z definicji" ). Będąc w Łabędziu zaliczamy poleconą przez Panasa NGC7008 (Płód). Nie miałem jednak czasu spisać zeznań na świeżo po przyjeździe i nie pamiętam jak wtedy wyglądała. Dość trudna do znalezienia w gąszczu gwiazd. Następnie NGC6543 (Kocie Oko) - znaleziona bez problemu, właściwie już nie potrzebna nam do niej mapka. Pokazała mięsko i kolorek. Mocno lecz niecałkowicie przygasała przy zerkaniu. Jedna z najbardziej pomarańczowych w swej pomarańczowatości gwiazd - Gwiazda Granat w Cefeuszu. Mój stały punkt wśród kolorowych gwiazdek odkąd zacząłem na nie zwracać uwagę. Razem z Omikronami Łabędzia, czy np. gwiazdą 119Tau (The Ruby Star). Niestety cały czas wisiała w powietrzu mgła. Praktycznie inhalowaliśmy się tam wilgocią. Tylko czekać aż szkło się zarosi... Tzn. nie ma co czekać. Kolejna propozycja z planetarek NGC40 (Muszka), wymęczona. Starhopping od gwiazdy Errai. Szukanie specyficznych asteryzmów: HIP1549 => HIP1461A => metoda zerkania. No i znów nie pamiętam już wrażeń... Gromady w Kasjopei w pośpiechu. Nie miały to być jakieś ambitne obserwacje raczej, cały dzień wahaliśmy się, czy w ogóle jechać. W sumie to mieliśmy nie jechać, ale sms od Przemka po godz. 21 o treści "Możemy wyskoczyć" szybko został wcielony w życie. Tylko cały czas ta wisząca gilotyna z rosy działała na mnie rozpraszająco. W końcu to ma być przyjemność, a nie praca Ja tutaj nie chcę być poganiany do cholewy. A skoro już musieliśmy się spieszyć to nie było na co czekać tylko próbować z C/2017 O1. Ręczny szkic na kartce. Szukamy gwiazdy 3Cam. Jest. Komety ani śladu - zero, nic, NULL.... Irytacja kilka stopni do góry heh i nie wiadomo co tu dalej próbować, mgła jakby cały czas wisi. Chyba nie było co próbować ze słabszymi galaktykami. W międzyczasie zerkanie na kompleks M31, M33, M34, przyjemna lecz jak dla mnie zbyt "otwarta" gromadka NGC752, Podwójna. Wszystko super, ale jakoś bez większej energii jeśli chodzi o mnie. Nie wiem jak tam Przemek się czuł na siłach. Żyrafa... mówiliście, że ma fajną gwiazdę podwójną w gromadzie NGC1502. Oj ma! Pięknie rozdzielona w APM'ce, ale już kiedyś bez tej świadomości tą gwiazdę rozdzielałem w 10x50. Później również i w tej lornetce ją oglądaliśmy. W tej chwili oglądanie Kaskady bez zerknięcia na to małe cudo uważam za niepełne. Od razu też próbujemy z planetarką NGC1501 tuż obok. HIP19314 - zerkanko i cóż, no chyba ją zaliczyliśmy. Chyba, bo znowu nie pamiętam wrażeń - co będę zmyślał. Następnym razem relację postaram się pisać na świeżo. Jeśli padła to musiała być naprawdę ledwie dostrzegalna. Galaktyka Caldwell 5 - niestety nie mogę powiedzieć żebym ją zaliczył, ale być może powoli siadała rosa na szkle. Niestety nie pamiętam jakie obiekty z nieco mniej klasycznych dalej próbowaliśmy wyhaczyć. Zidentyfikowaliśmy Neptuna, a jeszcze w Żyrafie próbowaliśmy z Panasowym Tokyo994 jednak bez wydrukowanej mapki. Nie no, kłębią się tam ciemnotki - na 100%. Jednak bez mapki nie były do zidentyfikowania. Zaroszona APM'ka pokazała nam jeszcze punktową i mocno przygaszoną NGC7662 (Blue Snowball). Pamiętasz coś jeszcze Przemek? Bo ja tylko tyle, że wszytko było mokre. Ostatecznie delektowaliśmy się Plejadkami w 10x50. Łączny czas naświetlania Plejad w życiu to u mnie pewnie już w godzinach można liczyć haha. Poniedziałek. Z rana do pracy, do której prowadziła mnie jasna Wenuska i sierpowaty łysol. Niebo piękne, a na dole wszędzie mgły. Dzień zleciał szybko. SMS od Przemka "Prognoza na wieczór rewelacyjna". To jak do osiedlowego żula powiedzieć: "reflektujesz Pan na darmowego browara z lodówki?" Tym razem kontakt z "niedźwiadzim szefem", którego też długo nie trzeba namawiać i tuż po godz. 19 byliśmy na miejscu, w Niedźwiadach. Niestety nad horyzontem snuły się przez cały dzień jak i noc syfiaste syfy... Nie obyło się to i bez wpływu na ogólne warunki na niebie. Przejrzystość nie była jakaś wyjątkowa niestety, ale za to mocne kilkanaście stopni C. Bardzo lekki ciepły wiaterek, który nie eliminował jednak wilgoci z powietrza. Na jeszcze jasnym niebie strzelamy wspólnie do letnich banałów, bez pośpiechu na spokojnie, ale sprawnie jak z kałacha: M8 (ojjj nisko!), M20, M21, M22, M24, M25, M18, M17, M16.... A cały czas się ściemnia. Problem w tym, że już po 19:20. Wg Stellarium Słońce było już 18 stopni pod horyzontem. WTF? Przecież jeszcze widać łunę zmierzchową. I znów człowiek się czegoś nauczył - NIE, NIE, 18 stopni pod horyzontem to jeszcze nie jest noc astronomiczna. A ile jest? A nie wiem. Wiem tylko tyle ile widziałem i tego jestem pewny. Kiedy my z Przemkiem lornetkowaliśmy, Karol przysiadł do BAJa i naświetlał Veila. No to czas zacząć coś łapać z mniejszą entropią. Patrzę na listę. Idziemy na prawo od Orła, sąsiednie wieeeelkie gromady: Mel 210 + NGC6633. Nie mieszczące się w APM'ce. Obiekty dla 10x50! Również pobliska gromada IC4665 - mocno porozbijana, za bardzo. Jako obiekt, jest to coś dla mniejszych powiększeń. I teraz mały brylancik. Gdzieś pomiędzy tymi gromadami miała być planetarka, która wg Damiana posiada największą jasność powierzchniową wśród dostępnych dla nas planetarek (no, a jeśli nie to na pewno jedną z największych). NGC6572 - obiekt wręcz bijący po oczach w APM'ce. Jasna, mięsista. Na usta cisnęło mi się wtedy angielskie "fuzzy". Również jej błękitność była widoczna. Znaleziona dzięki odniesieniu do tych układów gwiazdek na zrzutce: Super, dobry początek. Jest już ciemno. Zaglądamy do Orła. "E" Barnarda nie tak wyraźne jak w Bieszczadach, ale jest. O pole lornetki po skosie w prawo-dół od "E" rzuca się w oczy obszar z wielkimi ciemnotkami, których nie zidentyfikowałem (pewnie te wszystkie LDNy), mnóstwo tego tam. Idę dalej w "osi Orła" do dołu. Kłębi się kłębi jaszczur jeden, B138. Obiekt tygodnia w końcu. Zdecydowanie widoczna, choć to już nie moment górowania niestety. Patrzę na listę, no jedziemy, może być ciężko teraz. Little Gem - NGC6818. Planetarka obok Galaktyki Barnarda, na lewo od Tarczy. Szukamy układów gwiazd. Och... chyba jest. Obiekt ekstremalny dla mnie w tych warunkach. Galaktyki Barnarda raczej ani śladu. Cóż uznałem, że Mały Klejnocik zaliczony. Wymęczony, wyzerkany. Przemek dość sceptycznie się do niego odniósł A może widziałem jedynie tą gwiazdę w jej tle... Teraz mam jeszcze zapisaną do złapania Turtle Planetary (NGC6210) - obiekt tygodnia autorstwa Ewy. Ale zanim, to na szybko M13 i M92 M92 okrzyknięta została bardziej zwartą, nawet ciekawszą niż M13. Jakby "o większej jasności powierzchniowej". Tutaj zerknąłem jeszcze do Stellarium i mocno rzuciła się w oczy inna gromada kulista nieopodal, NGC6229. Szybki starhopping w 16x70: Cóż, nie jest za duża, ale jest. Przemek potwierdza, choć skomentował to dość osobliwie Jak tak dalej pójdzie to.... hehe. Chwila, miał być przecież Żółw. No to jazda wg schematu: Mgławicę jeszcze kwalifikuję do kategorii mięsistych. Jasna, łatwa. Błękitnawa. Kolejne ciekawe obiekty, trio: NGC7009 (Mgławica Saturn) + M72 + M73. Koziorożec nisko... Główny asteryzm jednak widoczny gołym okiem. Starhopping, najpierw szukam eMek i.... o masakra, strasznie słabe, rozmyte gromady. Blade ledwie dostrzegalne na tle nieba przy poruszaniu lornetką (cały czas 16x70). Ale są. No to gdzie ten Saturn? A jarzy się skubany jak jaki niebieski LED tam po skosie wyżej w lewo. Pięknie widoczny kolorek. Kolejna mięsista (a więc dość duża) planetarka. Nie chcę pisać bzdur, ale w mózgu mi świtał nawet lekko spłaszczony kształt... No dobra, nie pisałem tego... Hmm, Źrebię - słabo widoczny główny asteryzm gołym okiem. M2 - piękna, jasna, całkiem spora kulista. Jak na tak niewielką wysokość nad horyzontem. Wyżej M15, zwarta, jasna. Jedziemy do okolic Łabędzia, wyżej. Na liście jest NGC6905 (Blue Flash). Starhopping wg schematu, a tam, cudny maleńki asteryzm przypominający skaczącą z wody maleńką rybę. Dodatkowe "okalające" mgławicę od góry gwiazdki pozwalają na 100% zidentyfikować obiekt. Zerkanie potwierdza. Tylko dzięki tej "rybie" poszło tak gładko: Mgławica jednak już zauważalnie słabsza od wyżej wymienionych mięsistych planetarek. Ale jest. Co najlepsze jeszcze widząc, co proponuje Stellarium pokusiłem się jeszcze na IC4997, ale to co tam wyszukałem to raczej same słabe gwiazdki. Nie ma co drążyć tematu Jest w tej okolicy kilka planetarek, ale poszliśmy podziwiać trochę klasyków pod Łabędzimi skrzydłami. Kolejno, jednym tchem. Istne cudeńka: M57 i w lewo M56 i "Siódemka" => Albireo => Wieszak => M71 => M27 (ojj piękna!) => 20Vul taka porozbijana dość mała gromadka otwarta. Szybkie zerknięcie na Veila i lecimy w prawo po samym skrzydle, Wieniec Sadra z M29 => gromada "Dziura w Gromadzie" (to w końcu gromada, czy dziura?) => NGC6826 (szybko, łatwo, przećwiczona). Cudowne Omikrony. A teraz nawiązanie do Polarisowych astronocy. 61Cyg - przyjemny układ podwójny, również widoczny gołym okiem. Rozdzielony z łatwością również w 10x50 w dalszej części nocy. Mała powtórka z poprzedniej nocy NGC40 - gdyby ewolucyjnie nas nie wyposażono w metodę zerkania to jakbym ją odróżnił od tego mrowia... Hmm co tam jeszcze w okolicy. A no kolejne obiekty tygodnia, para: NGC6939 + NGC6946. Tak. Widoczne i... tyle. Blade - coś w podobie do pary M72 + M73 jak wyżej. Takie dosyć spore ulotne plamy. Kocie Oko (NGC6543) - już bez mapek, na czuja. Przyjemna mięsista, niebieska. Wyróżnia się spośród sąsiednich gwiazd: Z Helixem nie ma co, z Rzeźbiarzem nie ma co. Może będą jeszcze okazje, dzisiaj syfek na niebie. Droga Mleczna oczywiście ładnie widoczna, ale szybko niknąca nad horyzontem. Gdzieś w tych momentach APM'ka została zaroszona i to by było na tyle jeśli o nią chodzi tej nocy. Teraz czas na 10x50, a w niej Plejady skadrowane z koroną sosny na długie chwile zatrzymały mnie przy tym widoku. To jest po prostu epickie. Można sobie zaliczać i zaliczać jakieś słabizny, ale jeśli mam wskazać coś co smaruje oko miodem to Plejady w jednym polu z drzewami, a z sosnami chyba najładniejsze. Och byłbym zapomniał.... Ta cholerna kometa... Spróbujmy w Nikonie. 3Cam, mapka z nowym położeniem na dziś. 15 minut jak nie więcej cisnąłem gały. Zerkałem chyba z każdego kąta. C/2017 O1 - nie widzę Cię tam. Sorry, nie tracę czasu więcej. Teraz czas na jeżdżenie po niebie w szerokim polu. Kaskada Kemble'a - układzik podwójny rozdzielony, ciasny aż miło (że tak powiem ). 61Cyg łatwiutka. Idę do Lutni, jest już dość nisko. M57 uff, słaba. Fajne są te dwie gwiazdki z głównego asteryzmu Lutni, jedna pomarańczowa, druga błękitna, takie szerookie Albireo, koniecznie zwróćcie na nie uwagę przy okazji: Przez niebo przewinęło się też całkiem sporo samolotów. Te, które startowały i lądowały na Bydgoskim lotnisku i miały włączone światła w kabinie świetnie to pokazywały w lornetkach. Gdyby nie ruch to można by było policzyć okna pokładu. I tak już bez żadnego pośpiechu po prostu podziwialiśmy co tam się napatoczyło. Meteorów mnóstwo. Zdaje się, że ten mega jasny bolid, który zgłosiliście dziś też rozświetlił nam niebo, bo w pewnym momencie będąc przy Karolowym BAJu chłopaki stwierdzili "co tak błysnęło? burza idzie?". Ciekawe, to było chyba właśnie gdzieś przed północą. Próbowałem też z NGC7331 w 10x50, jednak nie była widoczna. Innym razem. W związku z tym nie podchodziłem już do NGC185 nawet. Wspominałem już o Plejadach i sośnie? Gdzieś chyba między północą, a godz. pierwszą Karol zwinął swój 16" interes i wróciliśmy do Bydgoszczy. Po takich obserwacjach bateryjki miałem tak naładowane, że dziś nawet nie odczułem żadnego zmęczenia w pracy, jest wieczór i nadal nie czuję. Właściwie to mogłaby jeszcze zrobić jaką niespodziankę pogoda w najbliższy weekend, bo jednak trzeba by zapolować na jakieś galaktyczki przy lepszej przejrzystości. No i mam smaka na NGC246, NGC253, Helixa... no będzie tego przynudzania już, było ciepło i przyjemnie. Lornetka potrafi!
  9. 19 punktów
    Wieczór. Kiedyś jakąś fotkę wrzucałem - w sumie to drugi obiekt który kiedykolwiek "robiłem" Ze środka Poznania przez łunę nad lotniskiem jak zapalą lampy - coś tam widać... rady porady krytyka mile widziana. 5h materiału przez Idasa LPs-P2 - czyli w normalnych warunkach wystarczyłaby 1/3 tego. Obróbka prosta - bo nie umiem mieszać za bardzo, ze strachu nie odszumiane i nie wyostrzane. Wykadrowane bo kompozycja mi nie siedziała ;-) TS65Q, ASI-071 - kręcone na AZ-EQ5, suby po 5 min i 1 min... Można się pastwić ;-) Pozdr.
  10. 19 punktów
    To już taki klasyk że aż strach, ale akurat warunki się trafiły takie, żeby popróbować jakieś małe detale. Przez dwie nocki przejrzystość na moim podmiejskim niebie była średnia, Łysy do północy dawał jeszcze popalić, ale za to seeing był całkiem przyzwoity - zdarzały się 10 minutowe klatki z FWHM poniżej 2". Dlatego zdecydowałem się spróbować wydobyć z Bańki jakieś detale, i coś tam ciekawego nawet wyszło. Poniżej 8h materiału Ha w klatkach po 10 minut przez refraktor 130mm i kamerką QHY163M z na montażu EQ6. Niebo podmiejskie, przejrzystość średnia, seeing dobry. Cała klatka zmniejszona do 40%: I zbliżenie 100% na Bańkę: Mam też już trochę Oiii, jeszcze trzeba zapolować na RGB i pokolorować całość trochę.
  11. 19 punktów
    Witajcie Przesyłam kilka ujęć jakie udało mi się wykonać na zlocie. Ogólnie to mało się nazdjęciowałem z wiadomych względów pogodowych... Niebo z czwartku na piątek fenomenalne, w piątek mała dziura i tylko chwilka na zdjęcia (1 klatka drogi mlecznej - 14mm, 1 klatka m31 i ok 6 klatek pętli łabędzie i weszły chmury - 200mm na FF) Z uwag to ta latarnia nie powinna tam świecić, jeżeli robią problem z wyłączeniem to powinniśmy ją nakryć jakimś materiałem i ja przydusić!! Pozdrowienia
  12. 19 punktów
    Nadchodzą pogodne noce. Jak to często bywa, towarzyszyć im będzie jasny i wysoki Księżyc. Nie każdy także będzie mógł wydostać się pod wiejskie niebo. Wiadomo, mamy sezon intensywnej pracy i nauki. Proponuję więc jako Obiekt Tygodnia coś, co powinno zadowolić wszystkich – i mieszczuchów i ludzi wsi, i początkujących i koneserów nocnego nieba. Byle posiadali sprzęt o polu widzenia wynoszącym przynajmniej 3 stopnie. Gdy tylko widoczny jest gwiazdozbiór Łabędzia, zawsze kieruję lornetkę na jego centrum. Okolice Sadra. Mapę wytworzył kol. Rokita. Sercem Łabędzia jest Sadr (γ Cyg, 2,23 mag, typ widmowy F8 Ib). Wprawdzie to Deneb jest najjaśniejszy w gwiazdozbiorze, jednak bliskie otoczenie centralnie położonego Sadra prezentuje się ciekawiej już przy pierwszym rzucie oka przez jakikolwiek sprzęt optyczny. Nawet z miasta, nawet w księżycową noc, nawet przed pełnym zmierzchem dobrze widać wianuszek gwiazd od ok.5 mag do 7 mag otaczający γ Cyg. Szczególnie wyraźny jest od strony północnej, gdzie jego najjaśniejsze gwiazdki formują jakby spiralne ramię widoczne wyraźnie wśród mrowia słabszych gwiazd. Jednak paradoksalnie, to pod niebem ciągle jasnym, gdy okoliczna drobnica pozostaje wygaszona, widać najlepiej cały nieco niekształtny wieniec dwunastu dość jasnych gwiazdek ułożonych w kształcie serca. Można nazwać ten asteryzm Wieńcem Sadra, można określić jako Serce Łabędzia – i tak każdy łatwo domyśli się, o co chodzi. Najjaśniejsza z wianuszka jest pomarańczowa HIP 999968, ciasny układ podwójny typu widmowego K3 IIIa, odległy o ponad 1500 l. św., podobnie jak jej najbliższa biała towarzyszka zbliżonej jasności. Jednak prześledzenie odległości do pozostałych gwiazdek wianuszka (Stellarium) nie pozostawiło złudzeń – to przypadkowe zgromadzenie, nie żadna gromada. Dostrzeżenie towarzyszących Sadrowi mgławic, także uformowanych w wieniec, nie jest takie proste. Tylko nieliczni obserwatorzy na świetnych, np. podgórskich miejscach obserwacyjnych dostrzegą delikatne, rozległe na 2-3° pojaśnienie otaczające „serce” Łabędzia. Potrzebujemy nie tylko ciemnego, odległego od miejskich świateł stanowiska, lecz także nadzwyczajnej przejrzystości powietrza spotykanej niekiedy tuż przed pogorszeniem pogody. Co innego astrofotografowie – ci kochają ten rejon. Źródło: https://apod.nasa.gov/apod/ap130709.html Na koniec ciekawostka. Otóż mamy w Polsce mapę Łabędzia uformowaną w naturalny sposób w terenie. Oczywiście, musi to coś znaczyć i dociekliwi potrafili nawet dojść – co. Jednak ostrzegam przed nadmiernym zagłębianiem się w lekturę – bezsenna noc gwarantowana. Lepiej już chwycić lornetkę lub wetknąć szerokokątny okular do teleskopu i szukać mistyki tam, gdzie jej miejsce - na niebie. Potem zaś, obowiązkowo, wiecie co należy zrobić: – dać znać, jak poszło!
  13. 18 punktów
    Pogodne wrześniowe bezksiężycowe noce wykorzystałem na vdB 152 w Cefeuszu. Kadr mi trochę uciekł, tak bywa gdy pozostawi się sesje samą sobie.... mam nauczkę na przyszłość. Obiekt wybrany dość odważnie zważywszy na moje umiejętności i "staromodną" kamerę No dobra... pokażę już.... NEQ6, SW 150/750, QHY8L, 49x10min.
  14. 18 punktów
    Ponieważ M31 jest nie dość że blisko, to jest jeszcze wielka, więc ciężko ją zmieścić w polu widzenia zestawu o dużej skali. Dlatego na zlocie w Zatomiu wycelowałem w nią zestaw wielkopolowy z obiektywem Samyang 135 i kamerką QHY163M. Pod ciemnym niebem Zatomia wystarczyły dwie godziny materiału do uzyskania przyzwoitego efektu. Zdjęcie poniżej składa się z 60 minut luminancji i 3x20 minut przez filtry RGB. Pojedyncze klatki miały po 2 minuty. Postanowiłem też sprawdzić, czy załapały się gromady kuliste w M31. I owszem, udało się, choć oczywiście wyglądają jak gwiazdki Wycięty fragment poniżej to powiększony do 150% kawałek z oznaczonymi kilkoma gromadami kulistymi w M31: Zaznaczona gromada G26 ma jasność 18.2mag, a pozostałe są jaśniejsze. Najbardziej interesująca jest chyba jednak gromada Mayall II w prawym dolnym rogu kadru. To prawdziwe monstrum o masie dwukrotnie większej niż Omega Centauri - ocenia się ją na 15 milionów mas Słońca, co stawia ją na pierwszym miejscu wśród znanych gromad kulistych. Jej średnica kątowa to około pół minuty, a jasność 13.7mag, a więc jest jak najbardziej do znalezienia wizualnie przez średnie i większe teleskopy (np tu czy tu) a i warto się na nią przyczaić z jakimś większym zestawem do astrofoto. A może jakiś lucky imaging.... A tutaj link do obrazu luminancji w pełnej rozdzielczości (16Mpx, 7MB) http://astrojolo.com/wp-content/uploads/2017/09/M31-full.jpg Załączam też spakowany katalog gromad kulistych w M31 do programu CdC gcm31.zip
  15. 18 punktów
  16. 18 punktów
    Pierwszy wieczór był w kratkę, ale to nieważne, bo pierwsza noc jest bombastyczna
  17. 17 punktów
    I z ostatniej chwili... Padało (żeby w nocy mogły ścwiecić gwiazdy). I nie wszyscy się zmieścili
  18. 17 punktów
    Nocka obserwacyjna udana, liczymy na kolejną
  19. 17 punktów
    Potwierdzam. Do 3 było super. Na Plejadach niestety przyparowało szkiełko.
  20. 16 punktów
    Kapitalna pogoda podczas ostatnich nocy pozwoliła mi na przeprowadzenie surowej selekcji spośród parunastu kandydatur na Obiekt Tygodnia. Użyłem (prawie) całego dostępnego arsenału – czyli Taurusa 300/1500, newtona GSO 200/800 i Argusa 25x100. Po kilku godzinach oglądactwa uznałem, że NGC 147 wraz z pobliską NGC 185 są najfajniejsze i spełniają wszelkie kryteria, by zostać opisane w ramach tego cyklu. Zatem – do dzieła! Kierujemy się na pogranicze konstelacji Kasjopei i Andromedy, czyli (aktualnie) w okolice zenitu. Starhopping skomplikowany nie jest – pod przyzwoitym niebem gwiazda o Cas o jasności ok. 4.5 mag jest doskonale widoczna gołym okiem, a od niej już tylko rzut beretem do naszej parki. Piszę parki, bo sąsiedztwo obiektów (odległych o ok. 1 stopień) nie jest dziełem przypadku; obie galaktyki wchodzą w skład Grupy Lokalnej i należą do świty Królowej – a mówiąc po ludzku są galaktykami satelickimi względem Messiera 31. Gdzie ich szukać na ziemskim nieboskłonie najlepiej wyjaśni nam zrzut ekranowy ze Stellarium. Wiki podpowiada mi, że NGC 185 to galaktyka eliptyczna. Odkrył ją William Herschel 30 listopada 1787 roku. Z kolei NGC 147 jest galaktyką karłowatą (eliptyczną lub sferoidalną), oddaloną od Ziemi o około 2,2 miliona lat świetlnych. Została odkryta 8 września 1829 roku przez innego członka klanu Herscheli - Johna. A jak sprawy mają się w wizualu? Ano, o ile NGC 185 to łatwy obiekt lornetkowy (oczywiście mowa o nieco większych dwururkowych aperturach), o tyle numer 147 (15'x9.4', 9.5mag) do łatwych się już nie zalicza. Nie zgadzam się jednak absolutnie z opisem zawartym w The Night Sky Observer's Guide, gdzie skwitowano ją słowami "extremely faint, amorphous glow in a rich star field" (komentarz do teleskopów 8/10"). Znaczy, racją jest, że to amorficzny glut, tfu, pojaśnienie, zaś pole gwiazdowe jest bardzo rich, ale o żadnym ekstremum nie ma mowy. Owszem, w lornecie 25x100 łatwo nie było, ale się da – trzeba tylko cierpliwie zerkać, a wyskoczy. W ośmiocalowcu to już banał – żadne zerkanie nie było potrzebne, paczaniem na wprost widać nieco wydłużoną, rozmytą mgiełkę, o trudnych do wychwycenia granicach. Detalu brak. Zmiana lustra na 300 mm nic nie wniosła, poza tym, że w okularze zrobiło się jaśniej. Trudność NGC 185 (14.5'x12.5', 9.2mag) też jest nieco demonizowana przez autorów NSOG-a - mianowicie podano, że jest bardzo słaba w aperturach 4/6". Otóż wcale nie, bo w lornecie 100 mm wylazła od razu, pięknie wkomponowana pomiędzy dwie gwiazdki o jasnościach ok. 8mag. O jej, hmm, prezencji również nie da się wiele napisać – w każdej aperturze, włącznie z dwunastocalowcem, to tylko nieco rozciągnięty owal, z jaśniejszym środkiem i bez śladu jakiejkolwiek struktury. No, ale taka już "uroda" galaktyk eliptycznych. źródło: www.sky-map.org Pewnie część z was odwiedza nasze jesienne bohaterki, ale założę się, że wielu o nich zapomina, skupiając się na zestawie M31/32/33/110. Tymczasem warto zejść z utartych ścieżek, spróbować i dać znać, jak poszło!
  21. 16 punktów
    Za pierwszy mój zlot 100krotne dzięki, zaprawdę nie spodziewałem się takiej otwartości ludzi i takiego psychicznego wypoczynku. Oby do następnego razu! Powrót do domu trudny, dlatego aby jeszcze myślami zlotu nie opuszczać upubliczniam swoje wypociny. SCT6", 90x 2min, coś trochę darków, coś trochę biasów, Nikon D7100, EQ3-2. Pozostałe dwa zdjęcia z ręki, żadne HEQ, NEQ, 1/100 i 1/400s, bez darków, flatów, biasów. pzdr/Dominik
  22. 16 punktów
    No i jeszcze parę fotek, które dotąd nie trafiły na forum. Fachowcy przy pracy - kamera "all sky" i stacja pogodowa w jednym. Jeden z najskuteczniejszych grzybiarzy zlotowych No i popracować od czasu do czasu ktoś musi Był sobie klon Dyskusje przy sprzęcie... Ostanie chwile przed powrotem. Coraz bardziej pusto - do wiosny
  23. 16 punktów
    Ja również w domu. Strasznie szybko ten czas zleciał Pozostaje czekać do wiosny Do mnie przykleił się tylko jeden obiekt.... M31 i ta nieszczęsna uliczna lampa
  24. 15 punktów
    Wczoraj postanowiłem zmierzyć się z tą galaktyką. Rzeczywiście to bardzo ulotny obiekt. Dodatkowo miałem ją na dość zaświetlonym niebie więc efekt też nie powala (rejestrowana przy wysokości około 40 stopni), ale jak za jakiś czas jak będzie wyżej to postaram się dopalić więcej materiału na ciemniejszym niebie. Klatki po 7 sekund więc nie jest to już typowy lucky imaging ale wciąż astrofoto krótkoczasowe więc jako tako montaż dawał radę prowadzić (do 10 sekund jestem w stanie to ogarnąć bez guidingu). Wiatru nie było więc odrzut też był niewielki (max 10%) Niestety zaparowało mi LW więc trochę klatek też trafiło do kosza. W sumie udało mi się zebrać 500 x 7 sekund przy gainie 75% co już dość mocno wyciągnęło zakres tonalny tak żeby wydobyć co nieco detalu. Na pewno będę chciał dopalić co najmniej 1000 klatek luminancji i kolor ale to w ciągu najbliższych 2 miesięcy jak obiekt będzie w lepszym miejscu. Na razie wyszło tak (crop 60% + pełna skala). Tylko krzywe i levele + minimalne odszumianie Newton 250/1250 na NEQ-6 + ASI 178MM-C + Baader "L"
  25. 15 punktów
  26. 15 punktów
    Jak wiecie zaczęliśmy ten zlot i urlop w niedzielę i my go zakończyliśmy ale w poniedziałek. Zostaliśmy dzień dłużej aby posiedzieć w ciszy a może jeszcze raz może popatrzeć na piękne niebo. Dojechaliśmy do Inowrocławia dwie godzinki temu. Dziękuję Wam wszystkim za zlot! Poniżej kilka zdjęć aby przypomnieć sobie klimat zlotu - do następnego! Prestoneq odnalazł nas w środę.. .. i po dyskusji sobie pooglądaliśmy niebo - dziękujemy za towarzystwo! Nasza ekipa Takie "maleństwo" trafiliśmy podczas spacerku Byliśmy pod obserwacją w dzień i w nocy .. Ooo tyle mi brakowało... Na zlocie wszystko musi mieć odpowiedni statyw - ciekawe jak prowadził.. Konsylium rozpatrywało każdą sprawę indywidualnie Dostałem autoryzację Dla mnie to magiczne miejsce Aktywnie czekaliśmy na obserwacje .. Warto było Gdy nie było widoków na "okienko" działo się oj, działo - sobota wieczorem No i jak tu wyjść spokojnie na spacer w Zatomiu wszystko jest takie... wyrośnięte ?!?! Niedzielny wieczór poświeciliśmy na modyfikację zasilacza XBOX 360 Krisq nie ma "wolnych"przebiegów..
  27. 15 punktów
    No to ode mnie 10 zatomskich minut. Jedna klateczka bez zbędnej obróbki. (IC 1848 - Dusza fragment) Pozdrowionka dla Aliena.
  28. 14 punktów
    Witam Róża Karoliny, czyli NGC 7789 newton 150/750, niemod. Canon 1200D, 3h mat, ISO 800 Jest to wersja trochę ciemniejsza od pierwotnej (przesunąłem histogram w lewo). Pozdrawiam
  29. 14 punktów
    Hihoty wpadły mi na matrycę spontanicznie. Kończyłem inny obiekt i zostało mi 4h nocy. W planach miałem założyć filtr i palić Ha, ale ponieważ prognozy na kolejne noce były optymistyczne to szkoda mi było tych czterech godzinek bez Księżyca na Ha, więc na szybko padło na błyskotki w Perseuszu NEQ6, SW 150/750, QHY8l, 21x10min
  30. 14 punktów
    Witajcie Na razie mam grupowe na zewnątrz, więcej zdjęć niebawem. Pozdrowienia dla wszystkich
  31. 14 punktów
    Jeszcze kilka fotek z XV zlotu:) Pierwsza nocka bardzo udana, pogoda dopisała. W ciągu kolejnego dnia ładnie i optymistycznie. I udało się, mieliśmy 2-3 godz ładnego zatomskiego nieba:) Ostatni dzień i noc raczej integracyjny. ps. chyba mi zdjęcia wcieło z tego dnia i do zobaczenia w kwietniu.
  32. 14 punktów
    Piątkowe zdjęcia. Krzyżacki podglądacz w oknie Temperatura o 2:00 w nocy - termometr ewidentnie kłamie Osuszanie sprzętu Panorama polowa Gotowy do obserwacji Zachód Chwila na refleksję nad kiełbaską
  33. 14 punktów
    Było to tak...poszliśmy nad jezioro, ni cholery nie mogliśmy francy znaleźć, pozostał spacer po lesie i grzybobranie. Kiedy wreszcie dotarliśmy nad wodę, krótkie spojrzenie i myk do domku
  34. 14 punktów
    To jedna fotka ode mnie:-)
  35. 13 punktów
    Tym razem sam się pochwalę, a co Po dłuższej przerwie znów udało mi się wskoczyć na IoTD na Astrobin. Cieszy mnie to o tyle, że konkurencja słoneczna w ostatnim roku dość mocno urosła i teraz już dość trudno się przebić. Mam nadzieję, że nowa słoneczna 150-tka pozwoli mi wrócić z jeszcze lepszymi fotkami Przy okazji docenili też "pierwsze światło" słonecznego Bressera na facebookowej grupie SOLARACTIVITY
  36. 13 punktów
    Dzisiaj było pierwsze światło Jest dobrze - przy 200x ciągle jest bardzo jasny obraz. W "setce" przy tym powiększeniu już nic nie było praktycznie widać. Rozdzielczość też sporo większa (w foto) ale żeby to w 100% docenić to muszę złapać lepszy seeing Kolejny "level" astrofoto słonecznego uważam za rozpoczęty barlow x2 + ASI 178mm skala 0,21 arcsec/pix crop:
  37. 13 punktów
    Witam wszystkich, Od dłuższego czasu obserwuję i czytam FA, w między czasie nawet udało mi się kupić pierwszy teleskop. Z natury mało się udzielam na forach, ale chciałem pokazać najlepszy wschód słonica, jaki kiedykolwiek widziałem (nawet Wenus się wkradła w kadr). Niestety zdjęcie zostało zrobione telefonem, mimo tego liczę, że się spodoba. (prawdopodobnie gdzieś nad Węgrami)
  38. 13 punktów
    Owoc pierwszych dwu nocy października. Księżyc dość późno zachodził, ale udało się zebrać 60 klatek po 5-6 minut. Canon 500d, TS 60/300 + flattener X0,79.
  39. 13 punktów
    Dziś trochę przypadkowo wpadło mi w oko to (całkiem stare) zdjęcie. W sumie komentarz jest zbędny... to mozaika wykonana w Chile. Tutaj wersja 4000px: A tutaj http://sguisard.astrosurf.com/Pagim/GC.html można poprzybliżać i poprzesuwać sobie pełną rozdzielczość. I kupić też można Na tym zdjęciu widzę już wszystko trójwymiarowo, bez uruchamiania wyobraźni
  40. 13 punktów
    Montaże w gotowości zachód słońca inaczej Zacisze Chmurki o zachodzie (później sobie poszły) gwiazdy nie tylko na niebie (czyj to trampek ?) Ukrywa się ale my go znajdziemy...
  41. 13 punktów
    Wczoraj na początku nocka dała nam dwie godzinki na podziwianie, ale potem niestety zasnuła się chmurami. Odświeżyliśmy biblioteki klatek kalibracyjnych i poszliśmy odpoczywać
  42. 13 punktów
    Fotek kilka przed kolejną nocką. Jacek twierdzi, że bedzie też udana!
  43. 12 punktów
    IC1795 przylega do znanej i popularnej Mgławicy Serce w Kasjopei. Sam jeszcze nie tak dawno temu postrzegałem ją jako część Serca, a nie odrębny obiekt. Ostatnio prezentowałem obiekt w RGB, potem kolejny w RGB z małą domieszką Ha. Przyszła więc pora na obiekt głównie w Ha, co jeszcze sprawia mi najwięcej trudności w obróbce. Neq6, SW150/750, QHY8L,HaRGB(RGB 17x10min, Ha 40x20min). PS. Ile mamy mgławicowych "łbów" ? Koński Łeb, Głowa Małpy, Rybia Głowa coś jeszcze? zostaje łowcą głów
  44. 12 punktów
    zachód słońca 17-10-2017 , czerwoniutkie :)- canon 550d tamron 70-300mm
  45. 12 punktów
    Pragnę poinformować, że zakończyliśmy prace nad polską wersją kolejnego podręcznika AAVSO - "The AAVSO DSLR Observing Manual". Można go pobrać ze strony AAVSO: https://www.aavso.org/dslr-observing-manual#translations Tym samym zrealizowaliśmy postawione sobie w ubiegłym roku zadanie stworzenia aktualnych polskich wersji wydanych przez AAVSO podręczników do obserwacji wizualnych, CCD oraz DSLR. Chciałbym w tym miejscu złożyć ogromne podziękowania osobom, które poświęciły własny czas i bezinteresownie podjęły się zadania przetłumaczenia podręcznika na język polski: Ryszardowi Biernikowiczowi i Ewie Stokłosie. Dziękuję w imieniu całego zespołu Proximy! Krzysztof Kida
  46. 12 punktów
    Zrobiłem zrzut z kamery samochodowej. Słaba jakość, bo kamera ma swoje lata, no i jak widać mało czuła w nocy. A i data na niej nawet nie była ustawiona. Ale małe wyobrażenie sytuacji filmik może da, szczególnie, że jakoś cicho w necie, może kamery sieci bolidowej go nie wychwyciły.
  47. 12 punktów
    Z CMOSa czyli w moim przypadku z CANONa 450D. Przygląda się biedactwo tej całej rewolucji CMOS-owej i boi się że pójdzie w odstawkę, dlatego stara się jak może. No ale nie ma się czego obawiać bo to raczej prędko nie nastąpi. Obiekt już pewnie się opatrzył bo ostatnio sporo odsłon można było obserwować na forum. Ja też nie mogłem sie oprzeć urokowi tej mgławicy i musiałem w nią wycelować. W sumie uzbierałem 57x420s. No i coś już tam widać. ORION OPTICS VX8 - NEQ-6 - CANON 450D MOD + IDAS
  48. 12 punktów
    Teraz to przeszedłem samego siebie. Takiej twórczości pewnie nie widzieliście. Przypadkowo powstała wersja kolorystyczna tak mi się spodobała, że poszedłem tą drogą. sprzęt: TSAPO906+WOflatIV / f 5.3, Atik383+ mono, Atik Titan mono + Guider 60 , HEQ5Pro SynScan, oprogramowanie: DSS+Nebulosity+PsCS6 ekspozycja: LRGB 8*5min/kanał z Zatomia, a ze Słupska: Ha 18*10min + Oiii 16*10min
  49. 12 punktów
    Taki reflektorek słoneczny był przed chwilą w Ustce
  50. 12 punktów
    Moje pierwsze podejście do startrails. Cannon 60D + Samyang 14mm, iso400, 30x120sek
×
© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2017)