Skocz do zawartości

Ranking użytkowników

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 08.01.2023 uwzględniając wszystkie miejsca

  1. Niebo miejskie Bortle 7 nie jest może wymarzonym tłem obserwacji, ale może ta notatka obserwacyjna zachęci kogoś do wyjścia nawet na ogródek, bo na niebie zawsze jest coś do wyypatrzenia. 15.01.2023 20.30-22.00 GSO 8" Dob Zdjęcia: Aladin DSS2 Cały dzień padało i wiało, późnym wieczorem front przeszedł i nagle się rozpogodziło. Powietrze suche, temperatura 3°C, wyczuwalny wiatr, choć tłumiony przez budynki. Pomimo LP Bortle 7, brak zapylenia skutkował dużą przejrzystością i brakiem wyraźnej łuny. W pierwszej kolejności zapolowałem na kometę C/2020 V2 (ZTF), która obecnie przemierza Kasjopeję i jest dość łatwa do namierzenia blisko psi Cas (4,7mag). Tego wieczoru kometa była widoczna przy łańcuszku czterech gwiazd 9-11 mag już w okularze 26mm (ź.w. 4,3mm), a każdy krótszy lepiej ją kontrastował jako sporą mgiełkę o jasności pewnie ok. 10mag. Co ciekawe, udało mi się złapać gwiazdy o jasności około 12mag. Mapa z MegaStar5 Szukając planetarek dostępnych na niebie Bortle 7 trafiłem do Perseusza, jednak najpierw natknąłem się na gromadę otwartą NGC 1342. Z mapy SkySafari wynikało, że jest mała, ale w okularze okazała się dość spora, choć luźna, z kilkoma charakterystycznymi wzorami z gwiazd. Bardzo ładny obiekt, wart odwiedzenia pod ciemnym niebem. Dalej były już trzy planetarki. Dwie małe i jedna spora. Pierwsza w kolejności była IC 351 (11,9mag 0,1'x0,1'). Od gwiazdy omikron Persei trzeba skoczyć 2,8 stopnia na północ-północny wschód do nieregularnego czworoboku gwiazd 6-7 mag, a na zachód od nich znaleźć mały trapez, którego jedna z gwiazd jest podwójna. 15' na północny zachód od niego leży planetarka. To najdalsza "gwiazdka" trójkąta ostrokątnego w którym pozostałe gwiazdki mają jasność 9,5 i 11 mag. Planetarka pokazuje "tarczkę", a raczej swoją niegwiazdową naturę w wyższych powiększeniach i dość dobrze reaguje na filtr UHC. Kolejna to IC 2003 (11,6mag 0,1'x0,1'). Leży pomiędzy gwiazdami zeta i xi Persei.W połowie drogi między nimi jest dość szeroki czworobok z gwiazd 8-10 mag od którego trzeba wrócić 16' na południe do parki gwiazd 10-11 mag (sep. 50"). Planetarka tworzy z nimi trójkąt ostrokątny, podobnie jak poprzednia. Ta wydała mi się nieco większa i nieco lepiej zareagowała na filtr UHC. Ostatnią planetarką tego wieczoru była NGC 1514 (10,9mag 2,3'x2,0'), stara znajoma, bardzo ciekawa wizualnie. W niskim powiększeniu bez filtra widać tylko gwiazdę, być może z ulotną poświatą. Dopiero skontrastowanie tła i filtr UHC pokazują rozległe halo planetarki. Na koniec spróbowałem znaleźć pobliską gromadę otwartą NGC 1245 leżącą bardzo blisko gromady Alfa Persei (Melotte 20). Nie pamiętam, żebym ją kiedykolwiek obserwował, może dlatego że leży w takim miejscu, przyćmiona jasnymi gwiazdami Mel 20. Gromada nie jest wcale taka prosta do namierzenia na niebie Bortle 7 i sporo się namęczyłem żeby dotrzeć w jej najbliższą okolicę. Pomógł mi w tym charakterystyczny układ sześciu gwiazd na północ-północny zachód od niej. Szczerze mówiąc, jedyne co dostrzegłem to bardzo ulotna poświata wielu słabych gwiazd, ale gdybym nie wiedział, że tam jest gromada, to nie ma szans żebym ją wypatrzył. Zdjęcie DSS2 pokazuje jaka to bogata i gęsta gromada, ale wymaga ona dużo ciemniejszego nieba. I tak minęło półtorej godziny pod czystym niebem. Jak widać, nawet niebo Bortle 7 potrafi pokazać wiele ciekawych obiektów. Źródło: http://www.astronoce.pl/obserwacje.php?id=273
    24 punktów
  2. I ja miałem farta. Krótka, trzygodzinna raptem dziura w chmurach pojawiła się zgodnie z prognozami koło 3 nad ranem. czyli już po zachodzie Łysego. W Nikonie 10x70 kometa zaprezentował się zacnie, choć nie nazbyt spektakularnie - spora, puchata kula z wyraźnie jaśniejszym centrum. Udało się też naświetlić co nieco - na razie wrzucę pojedynczą klatkę z Askara 400 i C 6d. Fajnie było po tak długim czasie posuchy wyrwać się pod niebo i odetchnąć mroźnym powietrzem. A swoją drogą, wiosna idzie - Skorpion powoli wyłazi już spod horyzontu.
    16 punktów
  3. Trochę przez przypadek wczoraj podczas testów złapałem tę kometę w pobliżu gromady otwartej NGC6463 (w lewej górnej części fotki). Kometa ma jasność około 10mag i wg strony http://www.aerith.net/comet/catalog/2020V2/2020V2.html ta jasność powinna się utrzymać przez dłuższy czas, aż do jesieni 2023. Poniżej mapka na najbliższe dwa miesiące: I zdjęcie - to stack 100x4s zrobiony podczas testów kamerki Player One Saturn C przez refraktor TecnoSky Owl 90/540, czyli około 7 minut ekspozycji:
    16 punktów
  4. 27/28.12.2022 Wieczorem pierwszy raz od dawna zobaczyłam gwiazdy na niebie. Lśniące zimowe klejnoty połyskiwały pośród przesuwających się kłaków nocnego stratocumulusa. Orion, Byk, oba Psy, Jednorożec, Bliźnięta. Pośród chmur i gwiazd, z pomocą starego, poczciwego Nikona 10x50, wyłapałam M42 i M78, ale na coś więcej musiałam jeszcze poczekać. Około 3 spojrzałam przez kuchenne okno i zobaczyłam, że nad górami majaczą jakieś punkty, których lepsze przystosowanie wzroku do ciemności chwilę później ujawniło mi jeszcze więcej. Usprzątnęłam trochę rozłożone rzeczy do malowania i poszłam po lornetę. Rozstawiłam się w swoim standardowym miejscu w kuchni, jako że okołoświąteczne przeziębienie i wiejący halny nie zachęcały do wyjścia, i zaczęłam snuć się po wczesnowiosennych już o tej godzinie gwiazdozbiorach. Zimowe gwiazdy ledwo wychylały się zza ściany, więc w pełni zajęłam się wiosną. Przesuwałam pole widzenia APM pośród gwiazd, wychwytując co jakiś czas kłębki galaktyk, ale tylko tych jaśniejszych – nie miałam szczególnej ochoty poświęcać się ledwo wyskakującym z tła pojaśnieniom, wolałam raczej tak o popłynąć wraz z tymi odległymi kropkami i lornetką. W swojej podróży przez nieboskłon trafiłam na na cały Triplet Lwa, pozachwycałam się gwiazdami z pogranicza Lwa i Panny ze szczególnym uwzględnieniem żółto-niebieskiej Σ1540, popodziwiałam NGC 3521 rzucającą się łatwo w pole widzenia. Dla porównania przefrunęłam ku Sombrero, dumnie i spokojnie zawieszonej pośrodku asteryzmu Szczęki, uroczo prezentującej się jako niemal pozioma igiełka okryta owalnym halo. Uwielbiam tę galaktykę odkąd w wieku 9 lat zobaczyłam jej zdjęcie z Teleskopu Hubble’a, była też jednym z pierwszych obiektów, na które skierowałam świeżo zakupiony GSO 10” w 2015 roku. Gdy ją obserwuję, zawsze przypomina mi się tamten majowy wieczór, kiedy babcia pomogła mi wynieść nowy nabytek w postaci wspomnianego teleskopu na balkon, a potem pokazałam jej m.in. Saturna i właśnie M104. Szkoda, że nie mogę już tego babci przypomnieć… W osnowie sentymentów pomknęłam dalej przez niebo. Zahaczyłam o pobliskie Gwiezdne Wrota, obkrążyłam całego Kruka, w jego wnętrzu wyzerkałam planetarkę NGC 4361, a następnie ustawiłam się w południowo-zachodniej części tegoż gwiazdozbioru. Po chwili ruszam w dół. Czyniąc star hopping od ε Crv ku Alchibie (α Crv), przechodzę w Interstellarum z karty nr 69 do 81, a potem 82. Obkrążam południowe rejony Hydry tuż nad Beskidem Małym, zachwycając się intensywnością gwiazd nisko nad lasem – jak na tę porę roku w tej części Polski taka przejrzystość nieba jest rzadkością, ale najwyraźniej halny przewiał wszystkie zanieczyszczenia. W zachwycie nad kolejnymi układami słońc, których chyba jeszcze nigdy nie odwiedzałam, spoglądam w okolice NGC 3621, choć jej samej nie wyłapuję na granicy drzew. Mijam β Hya, zawijam w górę do 6 Crv i odbijam w okolice M68, która wyraźnie pokazuje się pośród dosyć jasnych gwiazd. Idę dalej w dół i ku wschodowi, ku gwiazdrom, które w Interstellarum nie mają oznaczenia, a które rozsypane zostały na granicy Hydry i… Centaura. Tak, uwielbiam to – snucie się tuż nad lasem i wyłapywanie odległych słońc wyłaniających się spośród drzew, szczególnie gdy należą do tak południowego gwiazdozbioru i wywołują tyle marzeń! Obym kiedyś zobaczyła tego Centaura w całości! Sunąc dalej na wschód, trafiam wreszcie na bardzo charakterystyczny układ gwiazd zwiastujący najbardziej na południe wysuniętą galaktykę katalogu Messiera. Ale jeszcze jej nie widzę, jeszcze jest za drzewami. Ziemia obraca się powoli, a wraz z nią widoczne na niebie obiekty - ja w tym czasie zaliczam przerwę z zakrytymi oczami na wstawanie mamy do pracy. Po kilkunastu minutach wracam do obserwacji i od razu wyłapuję wyraźne pojaśnienie znane jako M83, i to w jednym polu widzenia z granicą lasu! Może nawet trochę nieregularne jest to pojaśnienie? Wraz z M83 nad górami pojawia się więcej gwiazd Centaura. Poruszam się ze spokojem pomiędzy nimi. Krążę wokół deklinacji -34° tuż nad Przełęczą Biadasowską, kiedy niebo nagle przestaje być czarne i szybko staje się coraz bardziej granatowe. Ustawiam telefon do pamiątkowego zdjęcia nieba i zerkam ostatni raz na te nisko położone gwiazdy. Cudowne! 28/29.12.2022 Tym razem za obserwacje wzięłam się około 23, choć już wcześniej wieczorem zerkałam trochę na Księżyc, Jowisza czy Plejady i Hiady. Swoją drogą – wiecie, że firanka przed obiektywami lornetki działa trochę jak siatka dyfrakcyjna? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, a tego „odkrycia” dokonałam przypadkiem, spójrzcie zresztą sami! W każdym razie, na początek przejrzałam szybko zimowe klasyki Oriona i dwóch Psów, a potem otwarłam atlas i powtórzyłam całą trasę zwracając większą uwagę na detale. Zaczęłam od okolic M42, wyłapując pobliskie NGC 1973, 1975 i 1977 (Mgławica Biegnący Człowiek) oraz gromady NGC 1980 i 1981. Płomienia okupującego niebo nieopodal nie wyłapałam – odblask na szybie od Alnitaka wypadał akurat w miejscu, gdzie powinna być mgławica – udałam się więc wyżej, ku M78 i pobliskiej NGC 2071. Przez niebo zaczęły przewijać się pojedyncze ale spore chmury, więc przesunęłam się bliżej horyzontu, schodząc w dół od M41 ku Cr 121. Złapałam też coś, co Interstellarum określa jako AIJ0700.4-2746 – to oznaczenie sprawiło, że zaczęłam wątpić w to, co ujrzałam. 😄 Dalej, tuż nad lasem, wychwyciłam Cr 140 i Cr 135, i już chciałam udać się ku kolejnym gromadom, ale nagle zaczęło robić się coraz ciemniej i bardziej mętnie. To chmury zdominowały niebo, nadszedł czas kończyć, niestety wcześniej, niż się spodziewałam. Ustawiłam jeszcze telefon, by udokumentować zajmujące niebo chmurwie, które okazało się być całkiem efektowne, szczególnie w formie wideo – mój telefon oprócz zdjęć z czasem naświetlania 4 minuty, składa też króciutkie timelapsy. Złożyłam je w jeden filmik, spójrzcie jak ciekawie zachowywały się te chmury! YouCut_20221229_220402770.mp4 (nie wstawiło się to może najpiękniej, chyba lepiej będzie wyglądać na telefonie albo w zwężonym oknie przeglądarki, też sam filmik nie jest za dobry jakościowo, to w końcu telefon, niemniej chciałam Wam te chmury pokazać 😄)
    15 punktów
  5. 27.12.2022, Folwark Sulejewo Prawie cały grudzień przeminął jako spora dawka chmur. Poszczęściło się dopiero pod koniec miesiąca, kiedy to znów mogliśmy się spotkać w większym gronie na pobliskim Folwarku. Jako główny sprzęt tego wieczoru zabrałem ze sobą lornetkę APM 16x70 ED. To był jej debiut pod ciemnym niebem, podobnie jak nowego montażu - Benro Mach3 z głowicą Benro S6. Idealny pod średnie lornetki, do tego lekki i mobilny. Statyw po rozłożeniu ma blisko 180 cm wysokości, a jego udźwig z łatwością zapewni stabilność dla lornetek w okolicy 15x70. Co prawda kolumna centralna nie posiada korby jak w przypadku niektórych statywów Manfrotto, ale mimo to komfort obserwacji jest i tak wysoki - aby regulować wysokość wystarczy poluzować jeden środkowy pierścień i już możemy operować góra / dół. Głowicy Benro S6 chyba nie trzeba przedstawiać - to sprawdzona konstrukcja, dzięki której możemy skanować niebo bez konieczności odblokowywania żadnej z osi - głowica video pozwala tak wyważyć lornetkę, że po prostu przesuwamy ją z łatwością w dowolnym kierunku bez ryzyka samoistnego opadania. Tutaj jeszcze mały komentarz - decydując się na Benro S6 warto szukać używki w wersji klasycznej. Nowy egzemplarz w sklepach już nie jest dostępny - zastąpił ją model z dopiskiem PRO, który w zasadzie niczym szczególnym się nie różni, a kosztuje kilka stówek więcej. Jeśli chodzi zaś o statyw Mach3 - w zupełności wystarczy wersja tma37al z udźwigiem 16 kg. Po nieco dłuższym wstępie sprzętowym czas na kilka słów o obserwacjach. Niestety zauważyłem, że czym rzadziej spoglądam w niebo (głównie przez brak pogody) to tym trudniej o ciekawsze i mniej znane obiekty. Jedyna różnica to urozmaicenie pola widzenia i lornetki. Tak było i tym razem z lornetką APM 16x70 ED. Muszę się chyba zmobilizować w najbliższym czasie, aby zajrzeć nieco dalej poza dobrze znane schematy. Zacząłem oczywiście od Oriona i M42. Mgławica była bardzo dobrze widoczna wraz z otoczeniem, można było bez problemu dostrzec 4 składniki trapezu. Smaczku dodawały oczywiście znajdujące się nad i pod mgławicą gwiazdki, ukazując Miecz Oriona w widoku dedykowanym tylko dla tych parametrów lornetki. APM 16x70 ED znakomicie punktowała gwiazdy, a ich barwy były dobrze nasycone. Zaraz obok w pole widzenia wpadła oczywiście M78, a potem kolejno Cr69, Cr65 aż odbiłem do konstelacji Bliźniąt. Tam czekała już jedna z ładniejszych gromad otwartych M35. Rozbita wyraźnie na pojedyncze gwiazdy wypełniała spory obszar pola widzenia. Idąc w dół dostrzeżemy jeszcze Cr69, a następnie mijając gwiazdę γ Gem trafiłem do Gromady Choinka, czyli NGC 2264. Klasyczny rajd w tek okolicy to przeskok do gromady NGC 2244 będącej środkiem Mgławicy Rozeta NGC 2237. Po chwili odbiłem do Syriusza, aby odwiedzić kilka klasyków. M50 i M41 to w zasadzie nic odkrywczego, natomiast nieco dalej na lewo warto się zapoznać z gromadami M46 i M47. Obydwie widoczne w jednym polu widzenia, gdzie pierwsza z nich stanowi bardzo delikatny obiekt z licznymi składnikami. Natomiast M47 jest o wiele lepiej widoczna. Nieco dalej na wschód dość wysoko znajdował się gwiazdozbiór Raka, a w jego centrum rozległa gromada otwarta M44, czyli Żłobek lub jak kto woli Ul. Tuż obok M67, już nie tak duża, ale równie ładna. Odbijając na prawo w stronę konstelacji Rufy warto zaliczyć jeszcze M48, nisko położoną, a przez to słabiej widoczną niewielką gromadę otwartą. Zimowe niebo poza Orionem ma swoje stałe punkty. Dla mnie jednym z nich jest malownicza para gwiazd zwana „Zimowe Albireo”. Obiekt 145 Cma w Wielkim Psie to show dwóch bajkowych barw, a ich rozdzielenie zobaczymy już w dobrej lornetce 10x50 na statywie. Rzecz jasna widok w 16x70 jest jeszcze bardziej urzekający. Bardzo dobrze rozdzielona gwiazda podwójna nie bez powodu ma tak urokliwą nazwę, w końcu podczas lata mamy niemal identyczny widok w Łabędziu. Tej nocy padło jeszcze sporo klasyków. Były Plejady, Hiady, Gromada Podwójna w Perseuszu, gromady otwarte w Woźnicy (M36, M37 i M38), M34 w Perseuszu, czy też galaktyki M33 i M32. Do tego udało mi się porównać widoki tych samych wybranych obiektów w APM 16x70 i Delta Extreme 15x70 ED. W moim przekonaniu różnice były widoczne na korzyść lornetki APM. Najbardziej w przypadku ostrości w polu widzenia, kontraście, czy też kolorach gwiazd. W końcu dość spora rozbieżność w cenie powinna zapewniać deklasujące widoki. Obserwacyjny wieczór zleciał bardzo szybko. Co tu dużo pisać - końcówka roku po prostu zaskoczyła, pogoda postawiła kropkę nad „i” pozwalając nam dość obficie cieszyć się nocnym niebem. Oby jak najwięcej takich nocy w 2023. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł
    14 punktów
  6. 13 punktów
  7. Niezwykle rzadko mamy okazje oglądać - a fotografować jeszcze rzadziej - takie spotkania, jakie miało miejsce wczoraj w godzinach 18-21 CET. Oczywiście są to spotkania pozorne , bo komety były od siebie odległe o około 0.26 AU ( E3 0.33 AU od Ziemi a U2 ok. 0.59 AU) czyli między nimi było 39 milionów kilometrów . Optycznie jednak minęły się blisko, a nawet bardzo blisko. W polu widzenia mojego setupu ( FOV 0.7 stopnia kątowego) pięknie zmieściły się o 18:00 CET, a potem były nawet bliżej. Setup: Officina Stellare Veloce RH200, ATIK One 6.0, ASA DDM 60. Pracował moduł śledzenia na kometę montażu ASA DDM, dlatego mogłem pozwolić sobie na dowolnej długości ujęcia, ale więcej niż 200 sekund dawało nieakceptowalne wypalenie środka komety. Zarejestrowałem 50 klatek po 200 sekund i dodatkowo 10 klatek po 300 sekund bez śledzenia komety - tylko dla uzyskania pola gwiazd i luminancji drugiej komety- znacznie wolniejszej. Kolor rejestrował drugu setup guidowany tadycyjnie - FSQ 106 i STL 11000 na EM-11 Z. Efektu zlożenia sam jestem niezwykle ciekaw. Na razie pokazuję luminancję i uklad komet o godzinie 18:00 CET. Calość z Warszawy, Bortle 5 ( mocna piątka) w czasie pełni Księżyca. Acha, jeszcze ciekawostka - jasny punkt wyglądający na jądro komety U2 to nie jest jej jądro tylko gwiazdka. W otoczeniu tych kilku gwiazdek Pix zgłupiał i nie pozwalał zaznaczyć centroidem jądra w celu alignacji klatek - doświadczyłem tego i ja i jeden z moich kolegów - korespondowaliśmy w nocy co z tym zrobić Opis:
    12 punktów
  8. Mimo Księżyca i przechodzących chmur musiałem spotkać się "oko w oko" z kometą i wypróbować nowy sprzęt. Kometa prezentowała się nie najgorzej, nieco rozleglejsza mgiełka z jej prawej strony sugerowała kierunek ,w którym rozciąga się warkocz.
    12 punktów
  9. Obiekt ogólnie znany, obserwowany i fotografowany, w Polsce to nadal super egzotyka... Struktura odkryta ok. 1970r. przez K.Heilesa. Poszczególne włókna ,skatalogowane już 1959r.przez S.Sharplessa i B. Lynds. Gwiazdy typu O i B wytwarzają silne wiatry gwiazdowe, intensywne pola promieniowania i potężne wybuchy supernowych. Wszystkie trzy z tych procesów mogą kształtować natywne obłoki molekularne otaczające te gwiazdy, przy czym tak młode gwiazdy często tworzą duże puste przestrzenie gorącej plazmy w ISM(Ośrodek międzygwiazdowy). Połączone działanie OB może doprowadzić do tego, że takie bąble będą miały rozmiary setek parseków wielkości. Te duże bańki powstałe w wyniku asocjacji OB są określane jako superbąble(superbubble). Region formowania gwiazd Oriona właśnie stworzył taką dużą superbańkę, rozciągającą się co najmniej 45 stopni w kierunku do gwiazdozbioru Erydanu, został on nazwany Superbańką Orion-Eridanus. Po stronie Oriona znajduje się jasny półksiężyc emisji Hα, znany jako Pętla Barnarda, po stronie gwiazdozbioru Erydanu znajdują się trzy włókniste elementy określane jako Pętla Erydanu i indywidualnie oznaczane jako łuki A, B i C. OBSERWACJA Pętla Erydanu, jest potężną strukturą(Tau-Eri)długości ok.35*! średniej szerokości ok.3*!Najlepszy sprzęt to lornetka 50mm-80mm z polem widzenia przynajmniej 3* i większym, oraz filtr H-beta 12nm-5.5nm(węższe pasmo przepustowości , lepiej pokaże obiekt.)W przypadku teleskopów, koniecznie musimy użyć największych źr. wyjściowych(EP) 7mm-8mm. Starhoping zaczynamy od Hiad ,kierując się na zachód w stronę jasnej gwiazdy-35Tau(3.5mag), następnie schodząc w dół (kierunek południe),w stronę 38Tau i 40Tau, znajdujemy najjaśniejszą część pętli -Sh2-245(nazywana czasem Fishhook Nebnulae).W noc z kryształową przejrzystością prześledziłem pętle od N części w Tau. aż do jej południowych krańców, refraktorem 152/760,pow.19x(EP-8mm) z filtrem H-beta5.5nm.Można było do zerkać się włóknistych struktur. Przy pow.25x (EP-6mm), z trudem dostrzegłem tylko najjaśniejsze fragmenty. Jaśniejsze struktury, Pętli Erydanu, mają w przybliżeniu jasność ,porównywalną z północną częścią Pętli Barnarda, zaczynającą się przy gwieździe 47Ori.Szkicu nie udało się zrobić, przy takiej wielkości obiektu potrzeba godzin ,aby przenieść to na papier.. Permanentny brak pogody, skutecznie uniemożliwia kolejne obserwacje, a okres najkorzystniejszej widoczności( Listopad-Styczeń) już się kończy... Tutaj kilka szkiców Złożona mozaika kilku szkiców M. Bartelsa z lat 2015-2018r. Newton 6" f/2.8 ,bez filtrów. SQM- 21.6 mag/arc.sec PS. Najmniejszy sprzęt w jakim można dostrzec najjaśniejszy obszar pętli(Sh2-245) to lornetka 8x30+H-beta,pod niebem 6.5mag.(U.Glan) Pozdrawiam Irek.
    12 punktów
  10. 15.01.2023 Doczekałem się. Do godziny 16.00 padał deszcz i nic nie wskazywało na to że za kilka godzin odbędę międzygalaktyczną podróż. Kiedy o 19.00 stwierdziłem że warunki będą nie najgorsze, musiałem zdecydować ,w którą stronę wyruszę swoim czterocalowym "statkiem kosmicznym". Momentami zawiewał silniejszy wiatr z zachodu. Moja miejscówka to otwarta przestrzeń więc nie można się nigdzie ukryć. Całe szczęście oprócz teleskopu, montażu i kilku okularów posiadam "mobilną astro budkę". Astro budka ma rozsuwane boczne drzwi i bez problemu pomieści dorosłego faceta wraz z kilkoma niezbędnymi gadżetami. Skoro wieje z zachodu a dokładniej południowego-zachodu ja muszę ustawić się na płunocny-wschód. Obrotowa mapa nieba wskazała że między 20.00 a 22.00 najlepszy kierunek to Wielka Niedźwiedzica, a strona 11 z Deep Sky Hanter utwierdziła mnie że to dobry wybór ( było tam sporo galaktyk, których nigdy nie odwiedziłem). Po dotarciu na miejsce i odpowiednim ustawieniu się do wiatru zaczęła się zabawa. Uzbroiłem TS-a w czternastomilimetrowego Pentaxa i nie miałem zamiaru zmienić ogniskowej okularu nawet na chwilę. Żeby opuścić Drogę Mleczną musiałem minąć M 97 potem kierowałem się w stronę M 108 i M 109. To dobre obiekty na rozgrzewkę i sprawdzenie warunków. Chociaż niebo wydawało się niemal bezchmurne, po skierowaniu TS-a 102/714 w "klasyki" stwierdziłem że do ideału trochę brakuje. Mimo to postanowiłem wydobyć z tła te delikatne pojaśnienia. Od lewej M97, M108(SB(s)cd) i M109(SB(rs)bc) Poniżej diagram przedstawiający podział galaktyk na różne typy. Przy każdej nazwie galaktyki w relacji wpisałem do jakiego typu się zalicza. Antonio Ciccolella / M. De Leo NGC 3610(E5), NGC 3642(Sbc) Po M108 i M109 podążyłem w kierunku NGC 3610(10,7 mag). To młoda galaktyka eliptyczna, jest rówieśniczką naszej planety, liczy sobie 4 mld lat. Dlatego jest obiektem badań wczesnych stadiów powstawania galaktyk. Niedaleko znajdowała się NGC 3642(11 mag) z aktywny jądrem w swoim centrum. Co pokazały 4 cale ? Były to dwa najbardziej kontrastowe obiekty tej nocy. NGC 3610 była oczywista mimo niewielkich rozmiarów kątowych, przypominała jasną, małą mgławicę planetarną. Widoczne było zapewne tylko jej bardzo jasne centrum reszta pozostała ukryta. NGC 3642 z kolei to najtrudniejszy obiekt tej nocy. Ledwie zauważalny, pojawiał się i znikał. Jej aktywne jądro majaczyło jako słaba rozmyta gwiazda. Stosując metodę zerkania, co jakiś czas udało się ją wydobyć z bezkresu kosmosu. Podczas obserwacji rozrysowałem sobie dokładną mapkę położenia NGC 3642. W domu upewniłem się że dobrze trefiłem. NGC 3613(E6), NGC 3619(S0Aa) Moja podróż trwała dalej, zbliżałem się do kolejnego celu. NGC 3613(10,8 mag) ,o której niewiele wiadomo jest galaktyką eliptyczną. Jej "sąsiadka" NGC 3619(10,8 mag) to galaktyka soczewkowata. Galaktyka soczewkowata to typ pośredni między eliptyczną a spiralną. Co pokazały 4 cale ? Galaktyki stawały się coraz bardziej oczywiste. Minęło już pół godziny i wzrok powoli przyzwyczajał się do ciemności. Niestety musiałem nawigować po nieznanym mi terenie więc czerwona latarka była cały czas w użyciu. NGC 3613 pokazała swój eliptyczny kształt. Natomiast NGC 3619 niemal okrągły dysk z jaśniejszym jądrem. Jeżeli galaktyka ma wystarczająco jasne jądro wygląda ono w czterech calach jak gwiazda na granicy widoczności otoczona mglistą chmurką. NGC 4036(SO), NGC 4031(SAb) Żeglowałem dalej po bezkresnym kosmicznym oceanie w poszukiwaniu galaktycznych wysp. Mój niepozorny stateczek pozwolił mi dotrzeć do kolejnych. Ciekawe jak tamtejsi mieszkańcy je nazywają. Pytanie „czy jet tam życie?” jest chyba nie na miejscu. Bardziej odpowiednie jest „ w jakiej formie występuje tam życie ?”. Co pokazały 4 cale ? Galaktyki były oczywiste w odbiorze. Zerknie uwydatniało ich piękno i kształty ( NGC 4036 dość mocno rozciągnięta, NGC 4031 okragła ). Zarówno jedna jak i druga eksponowały swoje jasne centrum. Wikipedia podaje że jasność NGC 4031 to 14 mag co jest raczej niemożliwe, była by absolutnie poza moim zasięgiem. NGC 4036 to jasność 10,5 mag. NGC 3945(SOAa) Wiatr się uspokoił ,ale w moje astro budce było tak przytulnie że nigdzie się nie ruszałem. Po za tym pochłonęła mnie kosmiczna podróż i kolejny cel – NGC 3945( 10,5 mag). Co pokazały 4 cale ? Dla czterech cali dostępny był tylko najjaśniejszy obszar galaktyki. Jajowaty kształt o jednolitej jasności prezentował się znakomicie. Długo naświetlane zdjęci eksponują piękno tej galaktyki soczewkowatej z potężnym halo dookoła. NGC 3718(SAa), NGC 3729(SAb) Napędzany ciekawością pokonywałem kolejne lata świetlne, miliony lat świetlnych. Ścisnąłem mocniej stery ( uchwyt od AZ4 ;-)) i wycelowałem w kolejne galaktyki. NGC 3718(10,6 mag) i NGC 3729 (11 mag) to galaktyki spiralne z poprzeczką. Co pokazały 4 cale ? NGC 3718 zdecydowanie większa od NGC 3729. Obie pokazały nieregularny kształt i łatwo wpadły w czterocalowy obiektyw gdy tylko znalazłem się w odpowiednim miejscu. NGC 3982(SABb), NGC 3998(SO) Powoli myślałem o powrocie do domu chociaż paliwa ( wspomniana wcześniej - ciekawość ) miałem jeszcze sporo. Galaktyka numer dwanaście tej nocy ( NGC 3982 11,1 mag ) to galaktyka podobna do Drogi Mlecznej jednak trzy razy od niej mniejsza. Galaktyka soczewkowata NGC 3998 była ostatnim przystankiem tej nocy. Co pokazały cztery cale ? Galaktyki spiralne w czterech calach często mają jednorodną jasność na całej powierzchni. Czasem wyróżnia się jaśniejsze jądro. Galaktyki eliptyczne albo soczewkowate z kolei zmniejszają swoją jasność od środka na zewnątrz. Zauważyłem to kiedy obserwowałem około trzydzieści różnych galaktyk w Pannie podczas jednej sesji. Tej nocy utwierdziłem się w tym przekonaniu. Może dla wielu zbyt mało w tych obserwacjach detalu. Dla mnie każda z tych plamek była inna. Inny kształt, inna jasność, inna wielkość, inne otoczenie. Jeszcze dokładniej pokażą nam to zdjęcia. Astrofotografia to piękna dziedzina. Sztuka połączona z nauką. Obnaża ona to co ukrywa się przed naszym okiem. Trochę taki kosmiczny striptiz. Wizual z kolei to więcej niedopowiedzeń i tajemnicy ,jak spojrzenie pięknej nieznajomej dziewczyny po drugiej stronie ulicy. Jest w nim odrobina romantyzmu 🙂 Ps. Od czasu do czasu pada słowo „zerkanie”. Polecam poniższe tematy ,które pomogą niewtajemniczonym. https://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/26116-zerkanie-o-co-chodzi-z-tym-zerkaniem/ https://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/59530-skala-zerkania-czyli-wszystko-co-chcielibyście-o-tym-wiedzieć-a-boicie-się-zapytać/
    12 punktów
  11. Niedawno pod moje niebo dotarła kamerka Saturn C wyprodukowana przez Player One - dość świeżego gracza na rynku. To kamera planetarna ze znanym sensorem IMX533 (ja mam wersję kolorową) i pasywnym chłodzeniem. To co mnie zaskoczyło to wielkość matrycy w porównaniu do wielkości kamery (po prawej dla porównania ASI290): Kamerka będzie używana przede wszystkim do leniwego EAA z teleskopem SCT 8" i ewentualnie z obiektywem Samyang 135 na wyjazdach. Nigdy się nie zajmowałem takimi rzeczami (EAA i live stackingiem), a ten model wydaje się wystarczająco kompaktowy a zarazem wystarczająco potężny do takich zadań. Dodatkowo oczywiście filmowanie obiektów US jak najbardziej też. Pierwsze testy biurkowe z SharpCapem pokazały (Sensor Analysis), że parametry kamerki są takie jak podaje producent, bez ściemy: a kamerka też bez problemu osiągnęła deklarowane przez producenta 42fps przy pełnej rozdzielczości w trybie 8 bitowym. Wczoraj choć niebo było nieco zakryte wysokimi chmurami podłączyłem kamerkę testowo do refraktora 90/540 i zaliczone zostało pierwsze światło 🙂 Na samiutki początek poszły Plejady - 60x4 sekundy. Nieco za wcześnie zacząłem zbierać live stacka i gwiazdki niektóre są pojechane w poziomie: Potem była M33 - 100x4s: oraz NGC891 z gromadą Abell 347 - 150x4s Materiał zbierany przy ustawieniach: RAW16, gain 150, offset 100, z master flatem ale bez master darka (kilka hot pikseli musiałem usunąć ręcznie). Surowe stacki obrobione na szybko w Pixinsight: stretch, balans kolorów oraz redukcja szumu.
    11 punktów
  12. Niedawno czytaliśmy o sensacyjnym odkryciu, wielkiego obłoku OIII obok M31, a już Mel Bartels i kilku innych obserwatorów ,widziało go wizualnie. Zaczęło się od 30"newtona F/2.7,potem były meniskowe (f/2.7-f/3) 16" i 14",a ostatnio lornetka 80mm z filtrami OIII! Co ciekawe M.Bartels obserwował ten obłok wielokrotnie(przed odkryciem astrofoto),ale nie zdawał sobie sprawy z jego natury, biorąc go za chmurę IFN. Nadał mu nawet nazwę-"Szelf Andromedy" Link do strony z dokładnymi raportami - https://www.cloudynights.com/topic/860229-oiii-cloud-next-to-m31-seen/ Pozdrawiam Irek.
    10 punktów
  13. Zapewne wielu z was już używa albo testowała te dodatki do poprawy jakości astrofotek, jest też miesięczna wersja próbna którą właśnie używam, ale jak ktoś nie wie, to poniżej wklejam porównanie działania tych narzędzi na kilku zdjęciach. Strona autora https://www.rc-astro.com/index.php Zalety: prosta obsługa bez bazyliona suwaczków, w miarę szybkie działanie Wady: cena - za oba pluginy trzeba wysupłać ponad 650zł, a jest jeszcze kilka innych 🙂 Moje ustawienia - dość domyślne: Dodatki oczywiście cudów nie uczynią, i materiał musi być w miarę dobry i powinno go być w miarę dużo, żeby jakikolwiek detal już był obecny, a szum nie dominował. Wszystkie prezentowane zdjęcia to surowe stacki, czasami jedynie z usuniętym gradientem będącym owocem pracy pod moim zaświetlonym niebem. Po lewej zdjęcie pierwotne, po prawej z użyciem terminatorów, wyciągnięte automatycznie funkcją STF w Pixie. Oczywiście warto kliknąć i potem otworzyć w nowym oknie zdjęcie, żeby zobaczyć dokładniej wyniki. Wg mnie najlepsze wyniki uzyskuje się na materiale z filtra wąskopasmowego Ha, gdzie zazwyczaj jest już sporo detalu. Kilka przykładów poniżej: M16 w Ha, refraktor 90mm, kamera QHY268M: NGC7380 w Ha, refraktor 90mm, kamera QHY268M Ponownie NGC7380 w Ha, teleskop Meade ACF 10", kamera QHY163M Koń i Płomień Ha z refraktora 90mm i kamerki QHY268M Obrazy kolorowe z kamerki OSC czy składane z kanałów już nie dają tak dobrych efektów. Sh2-171 w palecie HSO, refraktor 90mm, kamera QHY268M NGC1333, Samyang 135, kamera QHY247C Kijanki, refraktor 90mm, kamera QHY247C M31, refraktor 80mm ED, kamera QHY247C Kolejne przykłady to kanał luminancji z większego teleskopu. Tutaj ponownie oba terminatory pokazują pazurki. M98, Meade ACF10", QHY163M, filtr L NGC5033, Meade ACF10", QHY163M, filtr L IC342, Meade ACF 10", QHY163M, filtr L M63, Meade ACF 10", QHY163M, filtr L NGC3718, Meade ACF 10", QHY163M, filtr L Hamburger, Meade ACF 10", QHY163M, filtr L - mało materiału - około 2h No i jak widać wyniki są całkiem dobre, szczególnie jeśli materiał jest dobrej jakości. Na pewno oba dodatki oszczędzają sporo czasu manipulowania suwaczkami i testowania ustawień. Czy to dobra ścieżka dla amatorów astrofoto? Dla mnie zdecydowanie tak, ponieważ mi największą radość daje zbieranie materiału i złożenie go w całość. Cała następująca po tym reszta procesów jest dla mnie niezbyt interesująca. Ale znam wielu amatorów astrofotografii, którzy myślą dokładnie odwrotnie i preferują wyciskanie z post processingu ostatnich potów i wielokrotnie podchodzą do tego samego materiału. Dla nich te dodatki mogą nie być zbyt ciekawe, szczególnie patrząc na ich cenę. Jeśli macie jakieś fajne przykłady ich działania, to zapraszam do pokazania 🙂
    10 punktów
  14. Zmagania między moją cierpliwością a pogodą wygrała pogoda, więc jestem zmuszony zaprezentować tą niepowtarzalną mgławicę w formie niedokończonej, której brakuje co najmniej kilkunastu godzin ekspozycji (a jest już 65 g). Wybaczcie więc ułomności zdjęcia wynikające z niedostatecznej ilości fotonów, ale tego stwora można fotografować wyłącznie podczas bezksiężycowych nocy pozbawionych choćby śladów cirrusów. Zdecydowałem pokazać więcej struktury kosztem estetyki zdjęcia, ponieważ jest to bardzo nietypowy obiekt. Nie liczcie na subtelne przejścia tonalne, bo dane są bardzo płytkie. Focia Ha OIII Lokalizacja obiektu Okolice Duszy i Serca. RA 03 03 49,9 DEC +64 54 46 Czas i miejsce: Świętokrzyska wieś, Bortle 4, materiał zbierany od sierpnia do końca grudnia 2022. Ekspozycja: 1. Ha- 525 x 300s = 43,75 g 2. OIII- 251 x 300s = 21 g 65 godzin i ciągle mało ¯\_(ツ)_/¯ 3. RGB – po 15x120s na kanał. Sprzęt: Teleskop: SkyWatcher Maksutov-Newtonian MN190, 190/1000 mm Kamera: ASI1600MMP, Filtry: Baader Ha 7nm (kilkadziesiąt klatek) Antlia Ha 3nm (reszta), Antlia OIII 3nm, Montaż: SkyWatcher EQ6PRO Guider: SvBony 240mm, ASI120MM mini, Akcesoria: ZWO EFW, ZWO EAF, ASIAir V1 Kilka słów o obróbce Przede wszystkim chciałem pokazać strukturę fali uderzeniowej oraz wypełnioną turbulentnymi przepływami nieciągłość między nią a wewnętrzną częścią mgławicy. Pod tym względem nie wyszło rewelacyjnie. Sygnał jest bardzo płytki. Zbieranie światła i wydobywanie danych z szumu przypominało wydobywanie skamieniałości pędzelkiem i igłą. Obiekt jest niezwykle ciemny, zwłaszcza Ha są ilości śladowe. OIII jest jaśniejsze (czy raczej mniej ciemne). Mam wrażenie, że odbijałem się od wielu granic - światłosiły teleskopu, jakości nieba, 12 bitów kamery i jej QE oraz oczywiście umiejętności obróbki. Obiekt nietypowy również dlatego, że nie ma żadnych drobnych detali. To dobrze, ponieważ sygnał był niewiele wyższy od poziomu szumów i można było go wydobywać nie przejmując się zatarciem ostrych szczegółów. Ciekawym wyzwaniem było więc stopniowe okrajanie szumu za pomocą NX, Topaza, PS. Stretching również nie był łatwy. Rzutem na taśmę udało mi się zrobić na koniec roku gwiazdy RGB… przez cirrusy i podczas wiatru. Dobra okazja do opanowania korekty gwiazd w BlurXterminatorze, choć kalibracja kolorów nie wyszła do końca i było wiele artefaktów do ręcznej korekty. Odniesienie- zdjęcie HFG1 wykonane przez 4-metrowy teleskop Mayall w obserwatorium Kitt Peak. Workflow: A. Pixinsight: Mgławica: 1. DynamicCrop, 2. DynamicBackgroundExtraction, 3. NoiseXterminator, 4. StarXterminator, 6. GeneralizedHyperbolicStretch i NoiseXterminator. Gwiazdy: 1. DBE, 2. DynamicCrop, 3. BlurXterminator- korekta kształtu, wielkości, halo- gdyby nie to narzędzie to urobek by wylądował w koszu! 4. LRGBCombo 5. SPCC 6. GHS i dodatkowe wyciąganie małych gwiazd z maską za pomocą HistogramTransformation, 7. StarXterminator – obraz samych gwiazd. B. Photoshop: 1. Gradient Map – czerwona na Ha, niebieska na OIII. 2. Praca nad kolorami, korekta artefaktów, Levels, CameraRAW, etc. 3. Gwiazdy RGB dodane przez Screen po uprzedniej ręcznej korekcie problemów. 4. Resize, png. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Opis obiektu (zróbcie kawę / otwórzcie piwko- jest o czym pisać) // Podziękowania dla @Astrotuvoc @diver @ZByT (Astropolis) i za cenne uwagi i niezbędne poprawki do poniższego tekstu // Kres życia, jak w tytule, ale jednocześnie najlepszy tysiąc lat na zrobienie tego zdjęcia. Mgławice planetarne istnieją krótko - średnio 10 000 lat. Ta jest już stara i będzie tylko gasnąć. Lecz teraz ma najciekawszą strukturę. Jest to unikatowy obiekt. Nie zaobserwowano do tej pory żadnej mgławicy planetarnej o takiej strukturze, choć może kiedyś Mira A się taką stanie. Poniżej zdjęcie Mira A i jej warkocza w UV. Podobieństwa są oczywiste. HFG1 jest bardzo ciemny więc został odkryty relatywnie niedawno, w 1982, przez Panów Heckathorna, Fessena i Gulla. Jego sąsiadem jest inna planetarka - Abell 6. HFG1 należy do mgławic planetarnych typu F, czyli jest bąblem, ale równo wypełnionym gazem, stąd „puszysty” wygląd centrum. Znajduje się zapewne ~490 parseków (1597 lat świetlnych) od naszej gwiazdy. Jej źródłem jest interesujący układ podwójny – V664Cas. Jedna z gwiazd to podkarzeł typu O (sdO). Jest to bardzo mała gwiazda, ok 0,5 masy Słońca, składająca się głównie z Helu. Jest jednakże bardzo gorąca - ~83 000K. Obecnie czerpie swoją energię z syntezy helowej. Tego rodzaju karły różnią się znacząco od bardziej powszechnych, chłodniejszych białych karłów a ich pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione. Poniżej schemat z Wikipedii. Druga gwiazda jest większa, znajduje się w ciągu głównym - ma masę ~1.1 masy Słońca, promień ~1.3 Słońca i temperaturę ~5 500K, typ widmowy F5-K0 V i znajduje się nadal w ciągu głównym. Gwiazdy znajdują się blisko siebie - orbita trwa ok. 14 godzin i dzieli je zapewne kilka milionów kilometrów. Są zatem naprawdę bardzo blisko siebie. Prawdopodobnie, gdy pierwsza gwiazda, obecnie sdO, była czerwonym olbrzymem, otoczyła drugą gwiazdę swoją atmosferą, spowalniając ją i skracając jej orbitę. Tabela z podstawowymi właściwościami układu: HFG1 jest interesującym obiektem dla naukowców badających ewolucję gwiazd, ponieważ pozwala lepiej poznać właściwości i historię podkarłów typu O, o których wiemy jeszcze niewiele. W tym wypadku jest to możliwe głównie dlatego, że HFG1 nie stoi w miejscu względem materii międzygwiezdnej, ale się porusza bardzo szybko - od 29 do 59 km/s. Rozgrzewka zakończona, gratuluję dotarcia do tego punktu :-) Czas na twardsze dane niż Wikipedia. Moim głównym źródłem było to opracowanie: Modelling the cometary structure of the planetary nebula HFG1 based on the evolution of its binary central star V664 Cas. A. Chiotellis, P. Boumis, N. Nanouris, J. Meaburn, G. Dimitriadis; Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, Volume 457, Issue 1, 21 March 2016. Praca ta miała na celu wykonanie symulacji hydrodynamicznych, które mogłyby wyjaśnić osobliwą strukturę tego obiektu. Jest ona dziwna dlatego, że mgławica ma mocno skompresowaną „głowę”, otoczoną oddzieloną od centralnej masy strukturą fali uderzeniowej, która okala prawie całe centrum oraz długi, również skompresowany ogon. Skracając nieco wywód, jedyny działający model musiał przyjąć następujące, podstawowe założenia: 1. Stała gęstość (i ciśnienie) ośrodka międzygwiazdowego. 2. Wiatr gwiazdowy V664 Cas był zmienny w czasie – założenie kluczowe. Efekty symulacji przypominają rzeczywistość (D to zakładana odległość HFG1 od Słońca): Opisania wymaga struktura fali uderzeniowej, która jest bardzo dobrze widoczna, zwłaszcza w kierunku, w którym mgławica i V664 Cas się poruszają. Jej genezą jest prędkość obiektu - porusza się z prędkością przekraczającą prędkość dźwięku w otaczającym medium. W początkowym etapie emisji materiału, z którego utworzyła się „głowa”, masa wiatru jest o wiele większa od odpychanego przez nie gazu międzygwiazdowego, więc materiał wyrzucany przez gwiazdę rozprasza się swobodnie. Jednak prędkość wiatru jest większa niż prędkość dźwięku w otaczającym medium. Z czasem tworzy się więc fala uderzeniowa, która rozgrzewa i zagęszcza otaczający gaz międzygwiazdowy. Opór prowadzi to do spowolnienia bąbla gazu emitowanego przez gwiazdę i tworzenia się drugiej fali - szoku końcowego (termination shock), której prędkość jest mniejsza od prędkości dźwięku w medium i która porusza się do wewnątrz, kompresując wiatr gwiazdowy oraz tworząc drugą, wewnętrzną powłokę. Między tymi dwoma strukturami tworzy się widoczny na zdjęciu i symulacji dystans wypełniony turbulentnym gazem. Podobne zjawiska mają miejsce w naszej okolicy (grafika z Wikipedii): Wracając do dwóch podstawowych założeń symulacji, drugie ma daleko idące konsekwencje. Ponieważ mgławica się porusza, to oś jej ruchu jest jednocześnie osią czasu jej ewolucji. Symulacja musiała przyjąć konkretne wartości dotyczące gęstości, masy, prędkości i okresów emisji wiatru gwiazdowego przez V664 Cas aby uzyskać wynik zgodny z rzeczywistością. Tym samym naukowcy mogli odczytać z symulacji historię ewolucji gwiazdy. Obecna gwiazda sdO była kiedyś gwiazdą znajdującą się w gałęzi asymptotycznej olbrzymów (AGB – Asymptotic Giant Branch) wykresu Hertzsprunga-Russella i miała masę ~3 Słońc. Podczas ewolucji, we wczesnej fazie AGB utworzył się ogon, widoczny głównie w paśmie Ha, gdy wiatr gwiazdowy miał niewielką masę i prędkość. Następnie gwiazda weszła w fazę emisji superwiatru- jego gęstość oraz prędkość bardzo wzrosły, co jest źródłem „głowy”. Tutaj nastąpił kres jej życia jako gwiazdy AGB. Nie mam danych o składzie „ogona” w momencie jego emisji i nie chcę wyciągać wniosków z tego, że ogon składa się głównie z Ha i OIII tam obecnie prawie nie ma, ponieważ OIII bez aktywnego źródła jonizacji nie przetrwa za długo w tej formie. Końcowa faza emisji superwiatru była krótka i gwałtowna, więc nie zaburzył on jeszcze struktury ogona. Patrzymy na tą mgławicę w wyjątkowym momencie w czasie! Reasumując wnioski dotyczące jasnych gwiazd sdO- ta mgławica (i symulacja) łączą je z danym typem gwiazd AGB i umożliwiają prześledzenie ich ewolucji w czasie. HFG1 jest, w tym sensie, obiektem unikatowym, bo udowadnia pochodzenie tego konkretnego typu podkarłów. EOT 😊 Materiały źródłowe dostępne przez PW, jak zwykle. Z góry dziękuję za wszelkie uwagi i komentarze. PS – wciąż mam nadzieję na dalszy ciąg z 2x większą ilością OIII… zobaczymy.
    10 punktów
  15. Jeszcze jedno podejście do tej samej sesji, nieco szerszy kadr i minimalnie inna obróbka kolorystyczna.
    9 punktów
  16. Coś tam dłubnąłem w materiale sprzed tygodnia, ale obrazek tyłka nie urywa. Niemniej, jako pamiątka się nada. Dziś, mimo pełni i miejskich warunków, bezproblemowo widoczna pomiędzy Koźlętami, przez lornetkę 25x100. Fajna jest, ale medialny balonik wokół niej napompowano chyba ciut za mocno. 😉
    8 punktów
  17. Dzisiejsza próba z C60D+50mm ze statywu, 40 klatek po 5s, ISO1600 + 12 darków i biasów. Na szybko DSS, GIMP, RawTherapee. Przy fachowej obróbce może dałoby się z tego więcej wyciągnąć, ja nie umiem ale przynajmniej widać coś więcej niż z jednej klatki 😉 Będzie na pamiątkę 🙂
    8 punktów
  18. Sh2-216 to stara mgławica planetarna, jedna z najbliższych Ziemi , odkryta w 1955 roku przez Hugha M. Johnsona. Jej pochodzenie było określano na początku lat 80-tych po badaniach i zdjęciach pokazujących emisje z linii SII i linii OIII. Założenie to zostało potwierdzone w 1984 roku, kiedy spektroskopowo określono niskie tempo ekspansji mgławicy poniżej 4 km/s, co wskazywało, że ekspansja mgławicy została w dużej mierze spowolniona przez materię międzygwiazdową, a także dwóch kandydatów na jonizującą mgławicę „gwiazdę centralną”. Zostały one przesunięte w połowie do krawędzi – i znajdują się w pozycji, która wyjaśnia asymetrię mgławicy - wynikającą z ruchu własnego gwiazd i wieku mgławicy. Bardziej prawdopodobna z dwóch gwiazd została następnie potwierdzona w 1992. W 2022 roku przy pomocy specjalistycznego teleskopu kosmicznego Gaia odległość od Ziemi określono na 128 parseków, średnicę na 3,7 parseka, wiek kinematyczny na około 300 000 lat i wiek ewolucyjny na 96 000 lat.( Wiki) O ile spokojnie udało mi się zarejestrować tą mgławicę w Ha , o tyle w OIII już tylko śladowe pojaśnienie. SII w ogóle nie udało się zarejestrować. Setup: Takahashi FSQ 106N, STL 11000 na Takahashi EM-11Z. Filtry Baader Planetarium LRGB, Ha i OIII. LRGB: po 24x300 sekund na kanał, Ha: 21x1200 sekund bin 1, OIII: 21X1200 sekund bin 2 . Warszawa Bortle 5. Zdjęcie rejestrowane od 5 października 2021 roku do 17 stycznia 2023. Opis sytuacyjny:
    8 punktów
  19. Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy nie przepadają za zrywaniem się o trzeciej czy piątej nad ranem: kometa C/2022 E3 jest już obiektem niezachodzącym i można zacząć polować na nią po zachodzie słońca, około godziny 17.45-18.15. Z każdym dniem okienko obserwacyjne będzie się wydłużać w miarę wędrówki komety w stronę Gwiazdy Polarnej. 😃 Wczoraj wieczorem kometa znajdowała się na granicy gwiazdozbiorów Korony Północnej, Wolarza i Herkulesa, równo 3 stopnie poniżej charakterystycznego trójkąta gwiazd 2Her-4Her-Chi Her. Nad Poznaniem po całodziennych opadach ładnie się wypogodziło. Kometa jest już na tyle jasna, że udało mi się ją wyłuskać, pomimo iż była około 8 stopni nad horyzontem, w łunie aglomeracji poznańskiej. Widoczna przez lornetkę 12x50 oraz fotograficznie już przy 2-sekundowej ekspozycji ze statywu (tutaj na tle przewodów "malowniczej" linii wysokiego napięcia 400kV).
    8 punktów
  20. "Idąc cmentarną aleją(FA) szukam Ciebie mój przyjacielu(wizual) Odszedłeś bo byłeś słaby(permanentne olewanie) jak suchy liść......" TSA "51" Na FA ,było już naprawdę sporo powiedziane o tym obiekcie. Mimo wszystko postanowiłem jeszcze dorzucić tutaj swoje "trzy grosze". NGC 1499 można już dostrzec ,nieuzbrojonym okiem, przy idealnej przejrzystości pod niebem min 7mag.(Bartuś3-kilka raportów). Najlepszym obecnie filtrem do "Californi" jest H-beta5,5nm . Co ciekawe, przy jego zastosowaniu, najmniejsza apertura i granicznie jasne niebo które pozwoli nam ją jeszcze zobaczyć ,to- użycie lornetki 7x42 pod niebem NELM 4.0mag.!(raport Ch.Hay) Moje dwa szkice, robione przy różnym seeingu, jak widać ma on spory wpływ na dostrzegalność detali w DS. Sama mgławica wraz z najjaśniejszymi regionami, widoczna bezpośrednim widzeniem. Reszta detalu zerkanie, najsłabsze farfocle AV4 Pozdrawiam Irek.
    8 punktów
  21. Wczoraj przed południem udało mi się zrobić dwa nagrania zanim nadeszły chmury. Oto ich efekt: Obszary aktywne 3214, 3215 i 3216 Oraz po przeciwległej stronie tarczy 3210, 3211, 3212:
    7 punktów
  22. Marne, ale zawsze to jakieś pierwsze światło. Nagrywane przez chmury oraz problemami z szybkością zapisu (max 18fps). Uzbierało się tylko 1000klatek, to stack z połowy tego. Mak 150 na CEM26, QHY462c + Barlowe ES 2x
    7 punktów
  23. 13.01.2023, Mosina W dość sporym natłoku pracy praktycznie przestałem śledzić prognozy pogody. Za oknem albo Księżyc albo chmury, aż nagle w piątkowy wieczór ujrzałem krystaliczne czyste niebo kipiące gwiazdami z każdej strony. Zanim zdążyłem odpowiedzieć Thomasowi na forum czy jadę na Folwark ten już zdążył otworzyć piwo i było po temacie. Inni niestety nie mieli wolnego czasu co przyjąłem wręcz z rozpaczą - bo co jak co, ale po takiej dawce chmur pogodna noc na weekend jest sporą nagrodą. Nie pozostało mi nic innego jak samotnie wystawić lornetkę APM 16x70 ED na podmiejskim niebie. Widok był mi dobrze znany, już kilka razy miałem pod domem zimowe obserwacje z jakością nieba do pozazdroszczenia. Tak było i tym razem, silny wiatr przegonił w zasadzie wszystko co mógł, a niebo zaoferowało iskrzące punkty w moim ulubionym mroźnym klimacie. Rozstawiłem statyw Benro Mach3 z głowicą S6, na to lornetka i BinoBandit odcinający wszelkie boczne światła. Rozpocząłem wędrówkę w kosmos. Do dyspozycji miałem większość południowego nieba, nad którym rozciągał się Orion. Rzez jasna rozpocząłem od M42 wyłapując trapez z czterema składnikami. Zaraz obok M78, a potem wyżej w Bliźniętach M35 i Cr 89. Następnie zjazd do Choinki NGC 2264 i NGC 2244. Czy było widać Mgławicę Rozeta NGC 2238? W mojej ocenie coś tam majaczyło wyskakując z tła. Delikatne pojaśnienie na granicy percepcji, ale myślę że dopiero jakiś filtr rozwiałby wszelkie wątpliwości. Tutaj zaznaczę, że APM 16x70 ED nie ma niestety gwintów na filtry, co jest sporym atutem w przypadku lornetki Delta Optical Extreme 15x70 ED, którą miałem jeszcze rok temu. Pozostając w konstelacji Jednorożca odwiedziłem M50, a następnie M41. Obydwie gromady pokazywały ładnie swoje składniki. Jednak ulubionym widokiem mieszczącym się w jednym polu widzenia jest oczywiście gromada otwarta M46 i M47. Mógłbym patrzeć na ten obrazek godzinami, najlepiej pod ciemnym wiejskim niebem. W tej okolicy nie zabrakło oczywiście układu podwójnego gwiazd znanego jako „Zimowe Albireo”, czyli 145 Cma w Wielkim Psie. Były także gromady w Woźnicy i Raku, ale najdłużej wędrowałem w konstelacji Byka. Hiady, Mars i Plejady - można by rzecz mały zimowy Trójkąt, asteryzm sezonu 2023. Kolory intensywne i nasycone, od pomarańczowego Aldebarana, poprzez czerwonego Marsa i na niebieskich siostrach w M45 kończąc. Uczta dla oczu w szerokim polu widzenia. Zaraz przy Hiadach, które niestety nie mieszczą się całe w polu lornetki 16x70 można dostrzec dość wyraźną, niewielką gromadę NGC 1647. Na pierwszy rzut oka z tej niepozornej plamki zaczynają wyłaniać się małe punkciki gwiazdowe. Nieco dalej możemy dostrzec kolejną gromadę otwartą, zdecydowanie większą i bardziej widoczną. NGC 1746 jest mniej zwarta, ale za to o wiele wyraźniejsza, do tego w jej okolicy znajduje się skupisko gwiazd, które łatwo pomylić z jakąś gromadą - co ciekawe żaden atlas nie wskazuje w tym miejscu obiektu. Odbijając do gwiazdy Zeta Tauri zapolowałem na Mgławicę Krab M1, ale ta sama bez uprzedzenia wskoczyła w pole widzenia. Łatwo ją namierzyć, delikatna puchowa kulka znajduje się na prawo od charakterystycznego układu gwiazd tworzących trójkąt. Mgławica wyraźna, niezbyt jasna, ale widoczna na wprost bez konieczności zerkania. Na koniec odwiedziłem jeszcze gromadę Cr 65 będącą bardzo rozległym obiektem. Gdy po powrocie do domu przejrzałem atlas w okolicy CR 65 dostrzegłem jeszcze dwie inne gromady, NGC 1817 i NGC 1807. Czy są w zasięgu lornetki APM 16x70 ED? A może APM 25x100 ED? A jeśli tak to jak się prezentują? Na zdjęciach obiekty wyglądają jak miniaturowa wersja Gromady Podwójnej w Perseuszu. Jak jest w rzeczywistości? Mam nadzieję, że niebawem się przekonam. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł
    7 punktów
  24. Już prawie dwa miesiące nie odwiedzałem mojej "ciemnej miejscówki". Nie dlatego że mi się nie chciało. Powód jest chyba znany. Jeżdżę tam gdy jednocześnie spełnionych jest kilka warunków: - noc musi być bezksiężycowa ( Księżyc może się właśnie chować albo wzejdzie dopiero po północy ) - pogoda musi być 100 % ( nie wchodzą w grę dziury w chmurach, czy godzinne okno pogodowe ) - może trochę wiać, temperatura nie ma znaczenia Gdy jeden element nie zagra - nie jadę ! Wtedy pozostaje mi tylko krótki wypad pod blok albo jakieś zerkanie przez okno w kuchni. Tak było przez ostatnie dwa miesiące. Mars Obserwacja planet nie wymaga ciemnej miejscówki. Jedyne czego potrzebujemy to stabilna atmosfera. Nawet jakiś delikatny Cirrus nie przeszkadza, zauważyłem nawet że działa trochę jak filtr. Kilka razy wycelowałem "cztery cale" w czerwoną planetę. Wydaje mi się że podczas tej opozycji udało mi się wyłuskać wszystkie większe ciemniejsze obszary ,które są w zasięgu tego teleskopu. Patrząc w kierunku " Boga Wojny" zastanawiam się często czy żyje wśród nas pierwszy "Marsjanin". Mars najlepiej prezentuje się w Pentaxie 5 mm. Z moim teleskopem daje książkową źrenicę do takich obserwacji ( 0,71 mm ) i wystarczające powiększenie na delikatny detal ( x 143 ). 13.01.2023 Księżyc Nasz satelita jest jeszcze mniej wymagający jeżeli chodzi o warunki. Oczywiście najlepiej prezentuje się gdy jest wysoko, a warunki są stabilne. Jednak gdy takowe nie zaistnieją , nawet przez okno w kuchni coś zobaczymy. Wielokrotnie pokazywałem Księżyc osobom, które patrzyły przez teleskop pierwszy raz. I za każdym razem ta gra światło-cieni robiła wrażenie na wszystkich, którzy mieli okazję spojrzeć w okular. I choćby z tego powodu warto kupić Skyluxa 70/700 za 200 zł i wycelować go w "Srebrny Glob". Tym co zapamiętałem najbardziej z moich ostatnich wędrówek po Księżycu to Promontorium Laplace , który rzucał cień na Zatokę Tęcz. Słońce Nasza "dzienna gwiazda" jest bardzo aktywna ostatnimi czasy. Patrząc w jej kierunku pomyślałem sobie że Egipcjanie troszkę lepiej wybrali sobie najwyższego boga niż Rzymianie czy Grecy. Re jako stwórca świata, sprawca niewidzialnego wiatru przekonuje mnie bardziej niż Jowisz czy Zeus. W końcu nasz los bardziej zależy od Słońca niż piątej planety naszego układu. Ale spokojnie nie mam zamiaru składać ofiar podczas następnego zaćmienia dla rozgniewanego boga Re 😉 . Zdjęcie: TS 102/714 + Pentax XW 14 mm + Sony DSC W35 (kilkunastoletni kompakt) + obróbka GIMP 14.01.2023 Zdjęcie: TS 102/714 + Pentax XW 5 mm + Sony DSC W35 (kilkunastoletni kompakt) + obróbka GIMP 14.01.2023 Plejady i Orion ( z miasta ) Chociaż podróż po naszej okolicy ( Układ Słoneczny ) jest ciekawa, czasem mamy ochotę wyrwać się trochę dalej. Miasto niestety "zagłusza" blask gwiazd i ukrywa przed nami piękno mgławic. Dlatego czekam na odpowiednie warunki żeby eksplorować Komos tak jak lubię najbardziej.
    7 punktów
  25. No w końcu jakieś okienko na świat przez chmury się pokazało i choć Łysy dawał po gałkach, to zestaw został odkurzony. A żeby jakiś niespodzianek albo załamań nie było na pierwsze noworoczne światło, to 30 minut z Orionem zostało dokonane w wąskim paśmie. TecnoSky 90/540 Owl, 0.8x FF/FR, EQ6, QHY268M, Ha 10x3 minuty. Niebo podmiejskie, przejrzystość średnia, Bortle 6, pełnia, 06.02.2023, wycinek pełnej klatki.
    6 punktów
  26. Ja też mam skromną pamiątkę z wczoraj :) Canon 6dmkII + 50mm f/[email protected], iso1600. 33 klatki po 10s Zdjęcie dość mocno przycięte.
    6 punktów
  27. Chciałbym poinformować, że w tym roku nie będę już kontynuował konkursu OKA. Powodów jest kilka - zajmuje mi to jednak trochę czasu, a tego czasu mam niestety trochę mniej, jest trochę za mało głosujących i prac również trochę za mało, a dla forum dodatkowej aktywności spowodowanej konkursem było również trochę mało. No i tych wszystkich "trochę" zebrało się na tyle dużo, że zdecydowałem się zostawić ten temat. Ale ponieważ przyroda nie lubi próżni, więc może jest to szansa na jakiś nowy konkurs w innej formie?
    6 punktów
  28. Jakaś opatrzność obudziła mnie po 3 w nocy i było czyste niebo. Po powolnym pakowaniu i problemach typu pełna pamięć w aparacie i rozładowane wszystkie baterie 😉 po 5 byłem na przypadkowo znalezionej miejscówce za miastem. Kometa widoczna w małym Apo 60 jako dość spora puchata kulka. Chwilę musiałem naszukac, bo kometa była w pustawym obszarze między Małym a Wielkim Wozem. Warkocza ani koloru nie widziałem. Niestety chmury zaczęły przeszkadzać i foto jakieś symboliczne zrobiłem po 6 jak już świtało. Canon 550D + APO60 6 klatek 30 sek/ ISO1600, 4 darki.
    6 punktów
  29. Nad Poznaniem 10-minutowa dziura w chmurach. Kometa bez problemu namierzona z miasta przy sporym Księżycu w lornetce 8x42. Całkiem łatwa, duża, z koncentracją komy. Wydawało mi się, że widziałem gwiazdopodobne centrum, ale w tych warunkach i skali obrazu równie dobrze to mogła być jakaś gwiazdka w tle.
    6 punktów
  30. Dziś w Gdyni była ładna pogoda wiem że to brzmi jak żart ale naprawdę , oczywiście wieczorem wszystko wróciło do normy , ale zdążyłem popatrzeć na nowe grupy plam na słoneczku i uchwycić księżyc w fazie oświetlenia 20% SW150/750 asi1600mc Nd3,8 + solar continium
    6 punktów
  31. Witam. Obiektu raczej nie trzeba przedstawiać. Odgrzebałem stary materiał zebrany na jesień 2021. W planie jest zebranie jeszcze SII i OIII. Na razie pogody brak. 54 x 300 s Ha, bez flatów, składanie w Maximie, obróbka w Pix i PS
    6 punktów
  32. Udało się dziś przewietrzyć teleskop choć w dzień i spojrzeć na Słoneczko , dość sporo się tam dzieje obecnie.
    6 punktów
  33. I ostatnie póki co światło z 90mm refraktora - zestaw z SCT8" już gotowy i czekamy na pogodę (haha). 300x4s przy gain 150, w dziurach między chmurami wybrane (przez SharpCapa) jakieś 80% klatek z dobrą jasnością i FWHM.
    6 punktów
  34. Wczoraj udało się wepchnąć z zestawem na pół godzinki pomiędzy chmury i jeszcze kilka rzeczy przetestować. Na dużym gain zasięg kamerki na podmiejskim niebie przez refraktor 90mm z ekspozycją 100ms to 10.5mag. Byłem mocno zaskoczony że tak się da - bo to jednak kamerka kolorowa i maska Bayera wycina niestety część materiału. Następnym razem powinna już być wpięta w baryłkę 8 cali, to zobaczymy jak tam sobie radzi. Przy 8s ekspozycji zasięg był około 14mag, a na stacku 80x8s (czyli nieco ponad 10minut) zasięg na nieco zasyfionym niebie to poniżej 17mag. A poniżej wynik tego stackowania - podwójna gromada w Perseuszu. TecnoSky 90/540, 0.8x FF/FR, Player One Saturn C, gain 150, 80x8s. I trochę zbliżenie
    6 punktów
  35. Svbony SV215 czyli ZOOM 3-8 mm Prawdziwy test to nie będzie, ponieważ do testu powinno podejść się tak: http://www.astronoce.pl/testy_an.php?id=24 Będą to moje subiektywne odczucia, które pojawiły się podczas obcowania z okularem. Dlaczego nabyłem tego zoom-a ? Po pierwsze nigdy takiego okularu nie miałem. Po drugie zawsze chodził mi po głowie znany wszem i wobec i każdemu z osobna okular Tele Vue Nagler Zoom 3-6 mm. Jego cena skutecznie mnie zniechęcała. Więc kiedy zobaczyłem że można mieć coś podobnego (przynajmniej z wyglądu) za 1/5 ceny TV to kliknąłem „kup teraz”. Okular wystartował z Chin 01.01.2023 i zahaczając lotnisko w Liege, już 09.01.2023 był u mnie. Po trzecie stwierdziłem że to świetne rozwiązanie planetarno-księżycowe. Bierzesz teleskop , jeden okular w kieszeń i na dwór/pole. Pojedynek !!! Będzie to nietypowe porównanie ,które pokaże pewne zalety/wady Svbony. Jak wspominałem wcześniej są to moje przemyślenia na temat tej konstrukcji. Sprzęt z jakim testowałem zoom-a to TS 102/714 na AZ4. Ponieważ przez moment miałem pomysł żeby posiadać jeden „uniwersalny” okular planetarny zamiast trzech, albo posiadać dodatkowy okular na szybkie księżycowo-planetarne wypady pod blok, Svbony zoom pojedynkował się będzie z Pentaxami ( 3,5 mm , 5 mm , 7 mm ). Svbony vs Pentax 😉 Runda I - wykonanie. Nie ma się za bardzo do czego przyczepić, wszystko wykonane z dobrych materiałów, musla oczna jest miękka. Okular ma kompaktowe rozmiary. Mechanizm działa płynnie, z wyraźnie zaznaczonymi "kliknięciami". Więc nawet jak nie widzimy w ciemności jaka ogniskowa jest ustawiona, łatwo możemy sobie policzyć ile razy kliknie. Samo zmienianie ogniskowej z okularem zamontowanym w dwucalową kątówkę ( z adapterem 1,25'' ) nie było dla mnie uciążliwe. Obrót wykonuje ten element okularu ,który oddzielony jest czerwonymi paskami (włącznie z nimi). Podczas delikatnego potrząsania okularem słychać pukanie. To pukanie to mechanizm zmiany ogniskowej , który nie jest spasowany co do nanometra. Pewnie musi mieć odrobinę swobody. Pentaxy jak wykonane są - każdy widzi . Werdykt 1:1 Runda II - walory użytkowe Svbony waży 170 gramów, trzy Pentaxy w sumie 1,250 kg! Zoom to tak naprawdę sześć okularów w jednym, którymi możemy żonglować bez konieczności wyjmowania okularu z kątówki/wyciągu. Z moim teleskopem (TS 102/714) zakres źrenicy wyjściowej dla Svbony to 1,14 mm do 0,43 mm. Czyli mam pełen zakres planetarny , który ustawiam w zależności od warunków i potrzeby. Poniżej grafika ze strony producenta ( nie wiem co miał na myśli ) zestawioną z moją, nie tak ładną ale może bardziej merytoryczną ( sami oceńcie ). Werdykt 1:0 Runda III – widok w okularze Wiem że dla wielu z was ten aspekt jest najważniejszy. W naszym hobby chodzi o obraz jak najbliższy ideałowi. Napiszę tak: To co pokazywał Svbony nie odbiegało zbytnio od tego co widziałem w Pentaxach. Nie robiłem jednak porównania kontrastu, zafarbu, transmisji. Ale jedna rzecz wpadła mi w oko od razu. Kiedy obserwowałem Marsa w Pentaxie 5 mm ,obszar Terra Sirenum wyskoczył bez problemu; z zoom-em od Svbony i ustawiona tą samą ogniskową nie dostrzegłem pociemnienia na tarczy planety, ale o tym w rundzie czwartej. Nie zauważyłem też denerwujących odblasków, a chromatyzm na jasnych gwiazdach był zbliżony do japońskiej myśli optycznej ( różnica była zbyt mała abym mógł to ocenić ). Werdykt 0:1 Runda IV – kofort obserwacji (ER, pole widzenia) Er deklarowany przez Svbony to 10 mm dla wszystkich ogniskowych. Jednak zauważalnie się skraca podczas zmiany ogniskowej. Jeden z forumowiczów na CN pisze że dla 3 mm wynosi 6,8 mm. Ja tego nie mierzyłem ale jest to dobrze widoczne gdy chcemy objąć całe pole widzenia (56 stopni). Przy ogniskowej 8 mm nie ma z tym problemu. Gdy zmniejszamy ogniskową musimy wciskać oko coraz bliżej soczewki. W rezultacie oko musi dotykać okularu. Obserwowałem przez pół godziny Jowisza i Marsa na zmianę Zoom-em i Pentaxami. Montaż AZ4 wydawał mi się w miarę stabilny ale z okiem dotykającym okularu wszystko drgało dlatego miałem problem z Terra Sirenum na Marsie. Może stabilniejszy montaż zniwelował by te drgania. Kiedy oddalałem nieco źrenicę od okularu widok zwężał się a planety szybko uciekały z pola widzenia. Z Pentaxami sprawa jest prosta. Ustawiam sobie planetkę na jednej krawędzi, nie dotykamy niczego, a kulka wędruje sobie ostra ( na tyle ile pozwala seeing ) na drugą stronę. A wszystko dzieje się w bezpiecznej dwudziestomilimetrowej odległości od soczewki. Werdykt : Pentax wygrywa przez KO Podsumowanie Gdyby to była walka na punkty można by było ustawić tak rundy żeby był remis albo jakaś niewielka różnica. Jednak dla mnie komfort obserwacji jest na pierwszym miejscu, dlatego wolę nosić ten kilogram więcej w torbie. Svbony nie dla mnie na 100%. Może niezbyt obszerny ten opis, ale zawarłem w nim to co było dla mnie najważniejsze podczas obcowania z tym „szkłem”. Jeżeli ktoś potrafi prowadzić obserwacje z takimi okularami i ma do tego odpowiedni sprzęt myślę że może spróbować. Dla kogo może byś Svbony Zoom ? - Dla posiadacza achromatu f6-f10 do uzyskania maksymalnych powiekszeń i minimalnych źrenic. Myślę że SVBONY zrobiło okular pod swojego SV 503ED, ale ma on na pewno szersze zastosowanie. - Dla niezdecydowanych „ jaki okular planetarny dla mojego teleskopu będzie optymalny - 5,6 czy 7 mm ?” (dobry na początek do popularnej Synty 8 czy 6 zamiast sześciu Plossl-i) - Dla niewrażliwych na mały ER. - Jako tańsza alternatywa zoom-a od TV ( podobne ogniskowe, ER, pole widzenia ). EDIT: Może grafika z walką bokserską jest nieco przesadzona. Żeby była jasność: Nie uważam że okular Svbony jest zły. Jeżeli chodzi o optykę to nie mogę się do niczego przyczepić, tak jak pisałem - nie pokazuje Księżyca czy planet zauważalnie gorzej. Gdyby jego ER był na poziomie 15 mm i miał nieco większe pole widzenia ( 65 stopni było by idealne ) i do tego pokazywał mi obrazy w taki sam sposób jak pokazuje ,wtedy brał bym go bez zastanowienia. Niestety tak nie jest, a użytkowanie go w tej formie nie jest dla mnie komfortowe. I jeszcze wypowiedź innego użytkownika , która wyraźnie pokazuje jak różne mamy podejście do sprzętu, a nasze preferencje i potrzeby określają czy coś jest dla nas dobre czy nie: Lew_Abałkin Społeczność Astropolis Co mogę dodać od siebie - zgadzam się w pełni ze spostrzeżeniami nt. wartości ER i o odblaskach. Natomiast ja lubię "przytulić" się do okularu i mnie ER wydawał się optymalny. Obserwowałem nim w praktyce tylko Jowisza i tam pokazał się z dobrej strony. Nawet obejrzałem tranzyt Io, wyraźnie widoczny w chwilach (nielicznych!) poprawy seeingu. W moim przypadku więc werdykt nie jest aż tak surowy i okular przynajmniej na razie zostaje u mnie. Sprawdzałem w SV503 102/714 a więc w bliźniaku TS z kątówką Baadera 32mm.
    6 punktów
  36. Wczorajszy (a w zasadzie to i dzisiejszy). SCT8 & Sony Alfa 7II, ISO 160, 1/320 sec.
    5 punktów
  37. Ostatnio zakupiłem lornetę , którą poprzedni właściciel wieszał na AZ5 i płycie. Ponieważ nie miałem już przewidzianego budżetu na montaż widłowy, podjąłem próbę zmontowania czegoś sam. Marny ze mnie majsterkowicz, ale ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu - udał mi się. Stałem w piwnicy 15 minut i gapiłem się na moje dzieło z dziwnym uśmiechem na twarzy. Jak tylko znajdę więcej czasu podzielę się swoimi doświadczeniami. Wszystko działa w sposób prawidłowy, kosztowało około 500 zł i wymagało 6-8 godzin wolego czasu. Teraz zrobił bym to w 2-3 :-). Przepraszam za jakość zdjęć, mój telefon ( nowy ) był tańszy niż materiał na montaż widłowy 🙂 To montaż ,na którym się wzorowałem : A to moja wersja:
    5 punktów
  38. Sowie eldorado nieco przygasło. Zbrodnicza (bo inaczej nie mogę tego nazwać) wycinka Puszczy Niepołomickiej spowodowała, że z 25-30 obserwacji miesięcznie aktualnie jest ich maksymalnie 5 / miesiąc. Do tego osobnik na zdjęciu poniżej, bardzo przyzwyczajony do obecności człowieka został potrącony przez leśniczego i nie przeżył. styczeń 2023 Puszczyk uralski październik 2022 Puszczyk zwyczajny październik 2022 Puszczyk uralski czerwiec 2022 Borsuk (córka wypatrzyła podczas spaceru)
    5 punktów
  39. Dzisiejszy fragment Księżyca - krater Tycho Setup: DO-GSO Dobson 10", ZWO ASI224MC Akwizycja: 45% z 800 klatek Proces: SharpCap > AS3! > Astra Image > Affinity Photo
    5 punktów
  40. Tak jak piszesz . Ja na przykład nie głosowałem, ograniczając się tylko do oglądania. By nie faworyzować nikogo, kolorowe obrazki możemy sobie obejrzeć na Hubblu a tu każda fota miała coś oryginalnego w sobie. Były robione na różnym sprzęcie. Tylko doświadczony fotograf mógłby ocenić w jakim stopniu dany sprzęt został wykorzystany. Każdy w miarę swoich możliwości wkładał tutaj swoją duszę , moja ignorancja w temacie mogłaby tylko zaszkodzić... Wiadomo ignorant faworyzował by tylko obiekty popularne ,kolorowe i spektakularnie wyglądające . Trudne zaś , wymagające więcej pracy, byłoby pomijane... aby oceniać dane prace, trzeba mieć troszkę pojęcia...
    5 punktów
  41. Doskonale rozumiem Łukasza. Aby prowadzić taki konkurs trzeba mieć niezłomną wolę. I trzeba kochać to co się robi. Nikt tu nikomu nie płaci, nie ma też żadnych konkretnych zysków materialnych. Jest za to prestiż, szacunek i wspaniała misja promowania astro-fotografii. Aby prowadzić taki konkurs, trzeba uderzać do sponsorów i mieć duszę organizatora. W imieniu Forum i własnym: dziękuję Łukaszowi za te lata pracy, absolutny szacun! Powodów zamierania czynnej astronomii na forach jest wiele, za główny wymienił bym notoryczny brak pogody, to że się starzejemy a młodzi zazwyczaj wolą przyswajać wiedzę z mediów społecznościowych typu FB oraz szereg innych... Sam obserwowałem zamieranie zlotu w Zatomiu, jednak dopóki mieszkałem w Wielkopolsce starałem się go utrzymać. Całe szczęście znalazłem kontynuatora. Tobie Łukasz też proponuję. Porozmawiaj z kolegami z branży, może ktoś podniesie pałeczkę i pociągnie OKA? Ja ze swej strony pomogę, jak mogę od strony technicznej, bo na astro-foto mało się znam. Przemyśl Łukasz proszę, można warto pociągnąć: w delikatniejszej formule, z mniejszym rozmachem. Ale szkoda trochę porzucać idei w którą, włożyli swe cerce i siłę ludzie, których wśród nas już nie ma...mówię oczywiście o JackuE. Jeśli ktoś czuł by się na siłach pociągnąć konkurs, zapraszam do wypowiedzenia się !
    5 punktów
  42. Mi też się przedwczoraj poszczęściło - przesiadywanie do późna pozwoliło załapać się na lekkie przecierki na niebie jakoś przed 2:00. Kometa bez problemu widoczna w 10x50 na małomiejskim niebie (balkon w centrum Pruszcza Gdańskiego); wybudzona rodzinka również nie miała problemu z wypatrzeniem komety w większej lornecie (30x82). Ani śladu warkocza, ale puchata koma prezentowała się bardzo wyraźnie, nawet przez przechodzące warstwowe chmury. Szkoda tylko, że zabrakło pogody, żeby popatrzeć na kometę gdzieś z dala od miasta w okolicach nowiu.
    5 punktów
  43. W tym temacie będę prowadził swoje relacje z obserwacji wizualnych gwiazd zmiennych różnych typów,pod wiejskim ciemnym niebem 😁😁 Wrażenia z ocen gwiazd zmiennych które gwiazdy na nocnym niebem zmieniają swój blask 🤗 Większość gwiazd powyżej +4.0 mag obserwuje przez lornetkę DeltaOptical 7x50 Titanium,te jasne gwiazdy do +4.50 mag już gołym okiem 😮 Tak więc dziś dokonałem kilka ocen gwiazd zmiennych,wreszcie pogoda dopisała,czyste przejrzyste gwieździste niebo,seeing w miarę dobry,brak wiatru, temperatura około +6 stopni Celsjusza na dworze,dość chłodno,przydały się ciepłe rękawiczki 😃 Sprzętem który dokonałem kilka ocen gwiazd zmiennych to lornetka DO 7x50 Titanium,pole widzenia 7.5 stopnia,notes, ołówek,latarka czołowa LED z czerwonym światłem oraz co ważne to mapki AAVSO 🤗 O to kilka ocen gwiazd zmiennych różnych typów. Wszystkie oceny podawałem w dacie juliańskiej JD czasu UTC +1 Data 12.01.2023 Półregularna SRd RW CEP +7.80 mag, TU CAS +7.20, AW PER +7.80, RX AUR +8.0, cefeida o małej amplitudzie SZ TAU +6.40, układ zaćmieniowy błękitne olbrzymy LY AUR+6.60 moja ulubiona cefeida SU CAS +6.20, również ciekawa i jasna cefeida RT AUR +5.80,zaćmieniowa WW AUR +5.80, W GEM +7.20, no i dość nam pojaśniała i aktywna nieregularna BU GEM +6.40 mag,ta gwiazda przez rok była słaba aktywna 😮😮 Tak więc,udane i przyjemne obserwacje gwiazd zmiennych pod wiejskim ciemnym niebem 😁😁 Udanego wieczoru i miłej nocy☕☕🥱
    5 punktów
  44. Dzisiaj znalazłem także chwilkę na Marsa 🙂 Setup: DO-GSO Dobson 10" + Barlow GSO ED 2x, ZWO ASI224MC Akwizycja: 40% z 1800 klatek Proces: SharpCap > AS3! > Astra Image > Affinity Photo
    5 punktów
  45. W planach jest nazbieranie dużo więcej materiału , do czterech godzin HA, które nazbierałem w zeszłym tygodniu przy pełni dzisiaj udało się dozbierać tylko 3x15min na RGB i się zachmurzyło, niestety fotki robione z Katowic więc szału nie ma
    5 punktów
  46. Na początku Grudnia 2022 na stronie The Astronomer's Telegram, pojawił się komunikat ATel #15800,że gwiazda RW Cep zamiast nam normalnie jaśnieć to zaczęła ściemniać powyżej progu przekraczając swój blask niż +7.30 mag 😮 Ta gwiazda zachowuje się jak Betelgeza i nie wiadomo dlaczego tak ściemniała gwiazda Widmo wykazują,że przyczyną ściemnienia gwiazdy RW Cep może być pył gwiezdny,lub że gwiazda jest typu M2 🤔 Jak widać na krzywej jasności poniżej,że w ciągu 12 lat obserwacji,że jasność gwiazdy w obserwacjach blask utrzymywała się poniżej +7.30 magnitudo ale na początku Grudnia 2022 jasność gwiazdy zaczęła spadać poniżej progu osiągając wizualnie już +7.60 mag. 28 Grudnia 2022 ja oceniłem gwiazdę na +8.0 mag,przez lornetkę DO 7x50 Titanium i faktycznie dużo ściemniała nam gwiazdka a inni obserwatorzy z AAVSO podaje różne wyniki ocen pomiędzy od +7.50 do +8.0 mag. Co wiemy o tej gwiazdce,to gwiazda zmienna,żółty hiperolbrzym typu SRd,które jej widmo jest ciekawe które zmienia się z G8 do M2la czerwonego jasnego hiperolbrzyma lub jest typu widmowego K2 😁 Jest 1000 razy większa promieni od Słońca. Gwiazda ta zmienia swoją jasność nieregularnie +6.0 - +7.30 mag. Gwiazda odkryta przez Amerykańską astronom Henrietta Leavitt w 1907 roku i od tamtego czasu RW Cephei była obserwowana przez obserwatorów z AAVSO 🤗 W 2019 roku obserwując gwiazdkę,była dość jasna dając jej blask +6.30 mag +6.40 mag i +6.60 mag a w 2021 roku gwiazda mi zaczęła ściemniać powyżej +7.0 mag. Bardzo ciekawa gwiazda i zachęcam do jej oceny obserwacji. Wystarczy lornetka aby ją zobaczyć 😃 Gwiazda jest położona tuż przy jasnej cefeidy Delta Cephei. Astropozdrówka 😉
    5 punktów
  47. Dzisiejsze popołudniowe foty w marnych warunkach (gruby cirrus). Chociaż tyle udało się złapać. Bresser 127s, Quark chromo, QHY174m, CEM26 Region 3181 Region 3182 Region 3186 Region 3184
    5 punktów
  48. 07.12.2022, Mosina Końcówka listopada i początek grudnia to w zasadzie same chmury. Ostatni nów przepadł bezlitośnie, a w dzień kolejnej pełni przypadało zakrycie Marsa przez Księżyc. Wydarzenie miało nastąpić 8 grudnia wcześnie rano, ale prognozy nie dawały żadnych szans. W sumie to nic dziwnego, w końcu pod koniec listopada dotarła do mnie z giełdy lornetka APM 16x70 ED, także chmury podtrzymując swoją tradycję musiały wisieć jeszcze długo. Wieczór przed zakryciem niespodziewanie pojawiło się kilka dziur na niebie, co oczywiście postanowiłem szybko wykorzystać dając lornecie okazję na pierwsze światło wszechświata. Rozstawiłem sprawnie dwie lornetki APM 10x50 ED i 16x70 ED, po czym od razu wycelowałem w Księżyc. Jego blask niemal mnie oślepił, ale było to uczucie nawet przyjemne po tak długiej abstynencji obserwacyjnej. Pomarańczowy Mars błyszczał tuż obok czekając na spektakl, który miał się odbyć za kilka godzin. Po nacieszeniu oka widokiem obiektów US zaczaiłem się na Oriona. Rzecz jasna w trakcie pełni nie zachwycał, ale była to świetna okazja do spojrzenia na różne perełki w APM 16x70 ED. Zanim przejdę do opisu lornetki najpierw krótka lista najważniejszych obiektów, jakie udało mi się zobaczyć tego wieczoru zanim nadciągnęły chmury. Krok po kroku odwiedziłem m.in. M42, NGC 2244, gromadę Choinka NGC 2264, M35 w Bliźniętach, M36, M37 i M38 w Woźnicy, M44 i M67 w Raku, M41, M50, czy też gromadę Collinder 69 w Orionie. APM 16x70 ED zagościła u mnie jako następca Delty Extreme 15x70 ED. Kilka miesięcy po jej sprzedaży obudził się we mnie znów wewnętrzny głód na taki parametr. Nie chciałem jednak po raz kolejny wchodzić do tej samej rzeki, więc tym razem postawiłem na używkę ze stajni APM. Ku mojemu zdziwieniu kilka dni po zamieszczeniu ogłoszenia odezwała się do mnie jedna osoba z za granicy, że chętnie odsprzeda swój egzemplarz. Po kilkudziesięciu wiadomościach i pytań transakcja doszła do skutku, a po blisko 2 tygodniach podróży z przygodami dotarła do mnie paczka. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć jaki stres i nerwy towarzyszą podczas oczekiwania na kuriera z tak delikatną przesyłką. Z drugiej strony była to już kolejna APM z giełdy wysłana kurierem - jak na razie bez żadnych uszkodzeń w transporcie. Tak było i tym razem. Po rozpakowaniu paczki okazało się, że kolimacja jest nadal w igłę, a sama lornetka wygląda jak ze sklepu. Trafiony i udany egzemplarz z Niemiec zagościł w mojej kolekcji. Obserwacje z APM 16x70 ED to czysta przyjemność. Przyzwoite lornetkowe pole pole widzenia nieco ponad 4 stopnie, znakomity kontrast, nasycone kolory, gwiazdy ostre prawie po diafragmę. Widoki przepiękne i zdecydowanie lepsze niż w Delta Extreme 15x70 ED. Obraz jest po prostu czysty, estetyczny, czuć bezpośrednie obcowanie z nocnym niebem bez przeszkadzajek w postaci rozmazanego obrazu, rozjechanych gwiazd, czy też AC. Dobrze pamiętam przeskok z Delta Extreme 10x50 ED na APM 10x50 ED - pod względem ostrości w polu widzenia różnica była kolosalna. W przypadku modelu 15x70 jest bardzo podobnie. O ile serię Extreme uważałem za bardzo dobrą, tak teraz mam do niej bardzo mieszane uczucia po spojrzeniu przez APM. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Gwiazdy w gromadzie Choinka iskrzyły jak szpilki, a tło pomimo blasku Księżyca było bardzo przyjemne. Podobnie centrum mgławicy Rozeta, czyli gromada otwarta NGC 2244. Samo spojrzenie na gwiazdy asteryzmu Zimowy Trójkąt dawało już niezłą frajdę. Betelgeza, Syriusz i Procjon to „ciała niebieskie” o sporej jasności, ale przy tym urokliwe. Ich widok pozbawiony aberracji chromatycznej w szerszym polu widzenia razem z otoczeniem dawał mi sporo radości. Budowę i ergonomię lornetki APM 16x70 ED oceniam również na plus. Dobrze leży w dłoni, powiedziałbym nawet, że jest dość lekka jak na swój gabaryt. Do tego solidne i pancerne tubusy, dobrze spasowane zaślepki, a adapter statywowy wykonany tak jak być powinien do każdej lornetki. Co mi się w tym modelu nie spodobało to dość długie oczne muszle (takie same muszle ma też APM 10x50 ED). Okularów nie noszę, a lubię przylepić oko dość blisko soczewki, w związku z tym od razu zacząłem poszukiwania krótszych muszli ocznych, aby nie trzeba było ich wywijać podczas każdej obserwacji. Niestety - kupienie muszli ocznych do lornetek graniczy z cudem, zarówno w Polsce jak i za granicą. Albo nie ta średnica, albo jakaś chińska guma przypominająca dętkę. Finalnie po uruchomieniu kilku kontaktów udało mi się kupić idealnie dopasowane muszle w jednym z polskim serwisów optycznych, który miał ich pod dostatkiem. Dzięki temu wymieniłem muszle na krótkie od razu we wszystkich swoich lornetkach. Poniżej na zdjęciu lornetka APM 10x50 ED z nowymi krótkimi muszlami w lewym okularze, a dla porównania w prawym okularze oryginalna dłuższa muszla oczna (jak w APM 16x70 ED). Wywijanie muszli ocznych w moim przypadki poszło w niepamięć. Obserwacje były krótkie, do tego przy pełni, ale pozwoliły na spokojnie zapoznać się ze sprzętem. Na nocne łowy pod ciemnym niebem przyjdzie jeszcze czas, najważniejsze że lornetka jest sprawna optycznie i co to dużo pisać - jest po prostu świetna. Jeśli ktoś się zastanawia, czy po modelu Delta Extreme 15x70 ED warto iść jeszcze dalej i wyżej to odpowiadam, że tak - warto. Osobiście poczułem spory przeskok jakościowy, zdecydowanie większy niż oczekiwałem i to bez rozczarowań. Teraz czekam na ciemne niebo bez Księżyca. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
    5 punktów
  49. 5 punktów
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.