Skocz do zawartości

Ranking użytkowników

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 08.02.2026 uwzględniając wszystkie miejsca

  1. Ostatnie dwa razy, kiedy trafiła mi się okazja na popatrzenie trochę w nocne niebo, postanowiłam cosik naszkicować - pierwszy raz od jakichś dwóch lat. Jeszcze w grudniu, pośród przewalających się czasem chmur (i z gorączką) udało mi się uwiecznić NGC 3521, zaś w styczniu, nim niebo pokryły cienkie mątwy, odwzorowałam M51. Tej pierwszej nocy pierwotnie chciałam się wziąć jeszcze za M48, którą uwielbiam, ale chmury akurat stwierdziły, że to dobre miejsce do powiszenia na niebie. 😄 Szkice nie są jakieś bardzo porywające, ot galaktyczne okruszki z lornetki, ale pomyślałam, że w końcu trzeba je obrobić i wrzucić, zwłaszcza, że marne nastroje w kontekście wizuala tu ostatnio. 🙂 Jak zawsze - rysowane w negatywie ołówkiem na papierze, obrócone w negatyw i dogłaskane w programie Krita.
    20 punktów
  2. Była to jedna z tych styczniowych nocy(19.01.2026), w których mróz szczypie, ale nie odstrasza — przynajmniej tutaj, w Małopolsce, gdzie trzymał się jeszcze w ryzach. Jak zwykle ruszyłem na swoją sprawdzoną miejscówkę w Zalesiu (500 m n.p.m.)*. Panowała inwersja: na miejscu termometr pokazywał −8°C, czyli o trzy stopnie cieplej niż w domu, choć tuż nad ziemią, na wysokości siedziska leżaka, mróz musiał sięgać już około −10°C.W dolinach i wzdłuż całej drogi, którą pokonałem, zalegały mgły przesiąknięte smogiem, ale na miejscu cały ten brudny syf pozostał daleko pode mną. Nad głową rozpostarło się rozgwieżdżone niebo o bardzo dobrej przejrzystości. Nawet jeśli SQM na poziomie 20,80 mag/arcsec² nie rzucał na kolana — śnieg robi swoje — było po prostu super.Wreszcie mogłem zabrać się za swój mały projekt: szkic całego Oriona, wraz z jego subtelnymi „duchami”, mgiełkami i wszystkim tym, co uda się wydobyć z tła. Do gry weszła lornetka ATM 10×60 z kołami filtrowymi, a pierwsze skrzypce zagrały filtry H-beta 5,5 nm. Po adaptacji wzroku rozpocząłem powolne skanowanie nieba — i miałem okazję po raz pierwszy naprawdę sprawdzić nowy sprzęt do szkicowania. Obserwacje rozpocząłem od prawdziwego giganta : Sh2-264. Jest to rozległa mgławica, a właściwie cały kompleks mgławic i ciemnotek otaczających gwiazdę λ Orionis, o średnicy sięgającej niemal 7°. Przy polu widzenia wynoszącym 8° konieczne było ustawienie się na jej zachodniej, najjaśniejszej krawędzi, aby w ogóle zarys obiektu stał się uchwytny. Przy lepszych warunkach nieba taki zabieg nie byłby konieczny. Poza subtelnymi różnicami w jasności struktury mgławicy pozostały w dużej mierze nieuchwytne — obiekt wyraźnie zyskuje wraz z poprawą jakości nieba. Pod ciemniejszym niebem, przy zastosowaniu filtrów H-beta, możliwe są obserwacje już lornetkami 7×50 lub 10×50, a potencjalnie także mniejszymi instrumentami ,ale z większym FOV. Sh2-276 (Pętla Barnarda) — po mgławicy „Kunia” to obiekt najczęściej obserwowany z użyciem filtrów H-beta. Najjaśniejsza jest jej część północno-wschodnia (liczne obiekty LBN), tworząca wyraźny, gruby łuk, który przy dokładnym skanowaniu ujawnia bardzo subtelną, włóknistą strukturę. Jest ona jednak trudna do uchwycenia, zwłaszcza dla mniej doświadczonych obserwatorów. Przy uważnym podążaniu na północ wzdłuż łuku można prześledzić go aż w okolice ω Orionis, gdzie tworzy delikatny pomost łączący się z kompleksem Sh2-264.Tam też "rozpada się "na dwa bardzo subtelne pasma-końcową część LBN 918 i LBN 888/889 które wystają daleko na zachód. Podobnie, rozpoczynając obserwację od najjaśniejszej części łuku i kierując się na południe, dochodzimy w rejon gwiazdy β Orionis (Rigel), gdzie Pętla Barnarda łączy się z kolejnym kompleksem mgławicowym, obejmującym między innymi mgławicę „Głowa Czarownicy”który leży już w gwiazdozbiorze Erydana LBN 959 — delikatny „kleks” widoczny kilka stopni na zachód od Rigela (β Orionis). Sprawia wrażenie przedłużenia mgławicy „Głowa Czarownicy” która stanowi najjaśniejszą część tego kompleksu. LBN 923 — położona na północ od „Czarownicy”, dość ulotna i słabo odcinająca się od tła, przynajmniej przy takich warunkach nieba. IC 2118 – Mgławica Głowa Czarownicy (Witch Head) — obiekt dość kontrowersyjny, przez niektórych uznawany wręcz za „niemożliwy”. Oprócz odpowiednio ciemnego nieba i filtrów H-beta kluczowe znaczenie ma tu szerokie pole widzenia (FOV). W tych warunkach była, jak wspominałem, dość wyraźna — oczywiście jedynie jako delikatnie wygięta struktura, bez uchwytnych detali, ale jednak bardziej kontrastowa niż otaczające ją „duchy”. Trzy powyższe obiekty formalnie należą już do Erydanu, jednak obserwacyjnie tworzą spójną całość z mgławicami Oriona.W samym Pasie Oriona, oprócz klasyków — „Kunia” i „Płomienia” (ten ostatni był widoczny nawet bez filtrów) — można dostrzec również LBN 950 oraz trudniejszą w detekcji LBN 940. W ogóle od rejonu Końskiego Łba aż po Mgławicę Oriona i dalej, w postaci jej przedłużenia, ciągnie się rozległy most mgławicowy. Na południe od M42/43 formuje on subtelną LBN 997, „przyklejoną” do południowej krawędzi Pętli Barnarda. Obiekt ten jest trudny do wyłuskania, ponieważ wchodzi w skład większego kompleksu, a gradienty jasności są bardzo niewielkie. Kilka stopni na zachód od M42, mniej więcej na linii Rigela, znajduje się jeszcze niewielka, ale w miarę „łatwa” do wychwycenia Sh2-278. W planach były jeszcze pyły w Byku — konkretnie w rejonie Hiad i dalej — jednak pod sam koniec obserwacji i szkicowania (około 1,5 godziny) niebo zaczęło wyraźnie jaśnieć. Przejrzystość pozostała bez zmian, co było doskonale widoczne… więc co się właściwie działo?W efekcie most CO 132/134*, SIMG* B 192 oraz VdB 36 — obiekty, które wcześniej udawało mi się obserwować przy lepszym niebie — tym razem nie dały się „złowić”. Z ciekawości wykonałem kilka pomiarów i średnia wartość SQM spadła do 20,60. Jak się później okazało, była to zapowiedź zjawiska, które było na tyle widowiskowe, że w drodze powrotnej, około 100 metrów poniżej miejsca obserwacji, zatrzymałem samochód… dosłownie na środku drogi. Przy zgaszonych światłach, stałem z rozdziawioną gębą i patrzyłem w górę — piękna, cudownie draperiowa, wielobarwna zorza polarna, tańczyła na niebie! * We wcześniejszej relacji podawałem 600mnpm,ale tyle ma szczyt góry, a ja obserwuje z południowego stoku poniżej, czyli ok 500mnpm *CO -oznacza -obłok molekularny, region gwiazdotwórczy. Nie ma jednego spujnego katalogu CO,nazwa może pochodzić z - "Galactic CO Survey"lub/i katalogów obłoków molekularnych (Dame, Solomon, Clemens itd.) *SIMG-oznacza - słabo skatalogowany obłok międzygwiazdowy, fragment większej mgławicy,struktura pyłowa z przeglądu IR/optical, obiekt bez klasycznej nazwy,i jest prefiksem wygenerowanym przez bazę danych SIMBAD POZDRAWIAM IREK!
    19 punktów
  3. Ja również złapałem ten moment.Warunki bardzo zmienne. Trochę chmur przyszło przez co trochę klatek wylecialo. błędy w obróbce(częściowo brak koloru). Za to udało się uchwycić wyjście Ganimedesa zza Jowisza, oraz jego późniejsze wejście w cień planety i ponowne wyjście z cienia. Dodatkowo księżyc Io przechodzi po tarczy planety i rzuca swój cień na tarcze. Jednocześnie tutaj również pochwale program mobile obserwatory tak jak @jolo też go używam od kilku lat. Pomaga bardzo w obserwacjach w terenie. Kilkadziesiąt stackow. Jedno ujecie zbierane w 1min (ok 2.5k klatek) z odstępami po 30s. Składane w pipp, autostakkert4, wavesharp3 i ponownie w pipp (animacja). Sprzęt: sw150 +es 3x + Asi224mc.
    15 punktów
  4. Pierwsze tegoroczne słonko z Quarka i przez refraktor 130 mm (przesłonięty do 120). Zaraz po śniadaniu przyszedł wiatr i seeing został zmasakrowany. Muszę się uzbroić w cierpliwość i poczekać, niby wiosna, ale jeszcze trochę jakby zima 🙂 Quark Chromo, TS Photoline 130/910, ASI174MM.
    15 punktów
  5. Sh 2-155 (Caldwell 9, LBN529 lub powszechnie znana jako Mgławica Grota), w gwiazdozbiorze Cefeusza, obszar mgławic emisyjnych, refleksyjnych i ciemnych. Szacowana odległość 2400 lat świetlnych od Ziemi. Tyle się zmieściło, bo więcej nie weszło 😉 TSAPO 115f7 x0,79, 650mm ASI2600MM-P, NEQ6 belt mode SHO Antlia 3nm Ha 113 x 300 sec (9h25m) OIII 61 x 300 sec (5h5m) SII 65 x 300 sec (5h25m) razem 19h55m materiału
    14 punktów
  6. Czesc. Zabawe z foceniem DS zaczalem ok rok temu i jest to moja pierwsza fotka ktora zamieszczam na tym forum. Niestety poprzedniej zimy z roznych wzgledow nie udalo mi sie zrobic Oriona, mojego ulubionego regionu nieba. Tej zimy na okienko z pogoda czekalem od poczatku grudnia. Niestety praca na 4 brygady nie pomaga:/ W koncu po 3 miesiacach wyczekiwan i zrezygnowania pod koniec lutego nadeszlo wymarzone okno. Udalo sie wyskoczyc dwie noce z rzedu. Pierwszej nocy niestety powloka wysokich chmur + ksiezyc ok 70%. Jednym slowem na niebie mleko. Nawet sie mialem nie rozkladac bo ledwo co polarna bylo widac, ale pomyslalem ze przetestuje jak wyjdzie zdjecie w takich warunkach. Nazbieralem ok 100min w klatkach po 20s + 20min w klatkach po 4s dla rdzenia. Drugiej nocy ksiezyc juz ponac 80% ale warunki zyleta, nic tylko focic. Dozbieralem 120min i zakonczylem noc. Jako ze obrobki sie caly czas jeszcze ucze, to nastepny dzien w wiekszosci spedzilem na wielkorotnym obrabianiu materialu. Biorac pod uwage warunki pierwszej nocy to z efektu koncowego jestem zadowolony. Caly czas sie ucze obrobki i z checia przyjme rady co mozna poprawic. Sprzet: Redcat51 wifd, ASI585MC Pro, UV/IR cut, Az Gti(eq), Asiair Klatki: Temp matrycy -10C Gain 200 light-630x20s, 300x4s - razem ok 4h dark-32x20s bias-100x0.001s flat-32x3s Obrobka-Siril, Graxpert, Photoshop
    12 punktów
  7. Hej. Kilka fotek z Seestara S50 z 20.02.2026. Faza 11,8 % AS!3, Registax Pozdrawiam
    11 punktów
  8. Przeglądając ostatnio moją pierwszą książkę o Astronomii czyli Astronomia - Przewodnik po wszechświecie z 95 roku znalazłem w niej ulotkę z cennikiem teleskopów Uniwersał. Wtedy te sprzęty to było marzenie ściętej głowy, ich ceny były kosmiczne patrząc na to jaka była wówczas pensja minimalna. Nie wiem który to mógł być rok - 96 albo 97, chodziłem jeszcze do technikum, pewnego razu zadzwoniłem do Uniwersała z pytaniem czy można u nich kupić jakiś tani obiektyw i okular bo chciałbym zbudować małą lunetę. Zaproponowali obiektyw z wadą, lekko ukruszony na samej krawędzi, z niewielką rysą i do tego okular. Długo czekałem ale w końcu przysłali, jaka to była radocha... Poskładałem to w całość jak umiałem, rura PCV, rura z grubej tektury od szpuli, nakrętki, taśma izolacyjna, obejmy od rur, nawet wymyśliłem jakiś patent na regulowany wyciąg. Jakość obrazu była słaba bo okular był kiepski i źle się przez niego patrzyło, osiowości też pewnie za dobrej całość nie miała. Zbudowałem też do tego własny statyw z drewna i rurek, mocowałem go za pomocą drewnianego dovetaila 😉 Sprzęt przeleżał prawie 30 lat, wyciągnąłem ze starej szafy, wróciły wspomnienia... Patent na wyciąg, nawet nieźle to działało, była tam jeszcze gałka na końcu pręta żeby lżej się kręciło. Rura idealnie pasowała jedna w drugą: Obiektyw i okular: Okular 12,5x, średnica 30mm czyli jakiś od mikroskopu. Obiektyw - średnica 68mm, ogniskowa ok. 400mm mierząc odległość pi razy drzwi od obiektywu do okularu przy złapanej ostrości. I tak się zainteresowałem co to mógł być za obiektyw i od czego bo żadnych danych i informacji przy zakupie nie dostałem. Jedyne co teraz znalazłem w internecie w starych tematach na AM to informacje o szkłach PZO które produkowało wersje 68/400 i 68/800. Wymontowałem szkło, zrobiłem parę zdjęć: Zastanawiam się czy nie zrobić tego na nowo porządnie do współczesnych okularów. Mam właściwie wszystko czego potrzebuję - wyciągi SW 1,25 86mm albo 2 cale 96mm, mam rurę alu 100mm która ma w środku 96mm więc pasuje idealnie do 2 calowego wyciągu - trochę grubo jak na szkło 68mm ale... Wytoczyłbym albo wydrukował mocowanie obiektywu, jedynie musiałbym dokupić obejmy i szynę. Jeśli to faktycznie PZO 68/400 to ponoć ich jakość była całkiem niezła. Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenie z takimi szkłami i wie do czego je stosowano? Lunety widokowe, refraktory? W znalezionym cenniku Uniwersała z tamtych czasów są podane 4 typy refraktorów, model 0, 4, 7 i 16 ale nie ma tam żadnych danych technicznych, tylko ceny.
    11 punktów
  9. Jowisz z wczoraj. Warunki naprawdę dobre. Stabilna atmosfera. Niestety chwilę po północy przyszły małe kumulusy i na zmianę znikał i pojawiał się obraz. Przez co bylo umarła nadzieja na dłuższą sesje i większą rotację. Zestaw u mnie standardowy: sw150 + es 3x + asi224mc Obróbka: Autostakkert3 +Wavesharp3.
    10 punktów
  10. Zebrałem się w czwartek i dziś, bo pogoda dopisała. Wenus nisko, ale Merkury ładnie widoczny, a to rzadkość. Fajnie to wszystko wyglądało w Nikonie 10x70. Z czwartku - Canon 6d, Sigma Art 50 mm, statyw. Z dziś - Samyang 135 mm. I widoczek na południe.
    10 punktów
  11. Wczorajsza pogodna nocka skłoniła mnie do wystawienia SeeStara przed dom. Postanowiłem zapuścić go na całą noc. Zapodałem plan na 4 obiekty po 2godz każdy. Seestar pracował nieprzerwanie od 20:00 do 04:00 nad ranem. Było w okolicach 0°C i z power bankiem i włączoną grzałka na koniec sesji zostało jeszcze 38% baterii. Świetnie również spisał się nowy odrośnik, który ostatnio nabyłem od @BlackAdder. Po zakończonej sesji kiedy S50 się zamyka odrosnik sam odpada. Poniżej to co udało sie wyłapać wczorajszej nocy S50 podczas pracy 20:00-22:00 22:00-24:00 24:00-02:00 02:00-04:00
    10 punktów
  12. Cześć. Ostatnio trafiła mi się jedna nocka bez chmur, więc skorzystałem z okazji żeby przetestować montaż po serwisie od zwo. Trafiło na klasyk, M42. Udało się zebrać około 5,5h materiału, z czego kilka klatek odpadło ze względu na chmury. Co do montażu, sprawował się całkiem przyzwoicie ale jeszcze muszę podłubać w ustawieniach, żeby zoptymalizować prowadzenie. Co do zdjęcia, jest to połączenie wersji z grudnia 2024 z kamerą zwo 294 MC-P z filtrem l'extreme oraz teraz z zwo 2600 MC-P z Antlia Quad Band. Łącznie będzie ponad 10 h ekspozycji. Niestety nie robiłem krótkich subów na trapez. Udało mi się ładnie wyeksponować środek z przepalenia dzięki GHS ale samego trapezu już nie. Duży crop i resize ze względu składania z dwóch różnych kamer i różnych kadrów. Balkon Barczewo, Bortle już 7, Suby po 180, 240, 300 sec. Setup: WO81GTIV, iOptron CEM26/ ZWO AM5N, ASI 2600 MC-P z Quad Band/ ASI 294 MC-P z L'Extreme, ASI AIR, WO Uniguide 50 mm z ASI 120mm Składane i obróbka w Pixinsight Pozdrawiam,
    10 punktów
  13. Mój pierwszy Jowisz i od razu z Wielką Czerwoną Plamą i dwoma księżycami: Io + Ganimedes. Zebrałem materiał ukazujący pełną wędrówkę WCP na tarczy. Fajnie wyglądają pofałdowania na pasie za tą burzą - jakby zostały wzburzone przez WCP i obrót samej planety. 04 marca 2026, 19:00 - 0:00 (4h samego zbierania) Z ogrodu (wieś pod Szczecinem). Bortle 5. Księżyc 99%. +0,5oC, Wilgotność 80%. SW 200/1000 EQ5 (Ra drive) +Barlow x2 + ASI482MC + UV/IR Cut Gain 300, Exp: 2ms. 4h zbierania: 24 x 90s (co 10 min). Stack 20% ASI Cap → ASI Video Stack → GIMP + Batcher Składanka: I jeszcze wersja Resize x2 w GIMP (Tryb NoHalo):
    9 punktów
  14. @Przemek_K na mnie też zrobił wrażenie ten widok 🙂 Księżyc dążący do pełni, oświetlone 84%. Fotka to mozaika z 13 paneli. TS 152/900, QHY 462c, Baader h-alpha 35nm, AVX
    9 punktów
  15. Dzisiejszy, warunki dobre. Pojedyncza klatka z TS72APO f/6 + telekonwerter 3x + Nikon D5100.
    9 punktów
  16. Powoli kończę mój (bardzo) długi projekt ATM polegający na przystosowaniu do normalnego użytku sklepowego Newtona VX10 (10” f/4.8) na aluminiowej tubie produkcji Orion Optics UK. Zakres koniecznych przeróbek zdecydowanie przekroczył moje wstępne szacowania, ale z drugiej strony uzyskany efekt także przerósł moje oczekiwania. Z uzyskanych wyników jestem bardzo zadowolony i dlatego chciałbym pokazać tu na Forum to co udało się osiągnąć głównie za pomocą druku 3D w PET-G i pięciu nierdzewnych opasek. Może to komuś w czymś pomoże, może zainspiruje, a może nawet ktoś pokusi się o dalsze ulepszenia. Mój VX10 jest do obserwacji wizualnych i na Dobsonie, ale zgaduję, że Koledzy Astrofotografowie może też mogą znaleźć w projekcie coś interesującego. To co tu pokazuję na przykładzie VX10 pewnie można zastosować także do poprawy innych sklepowych Newtonów, dlatego w tytule nie wspominam o VX10. Tyle wstępu. Jedno zdjęcie mówi więcej niż strony opisów, więc teraz będą tylko zdjęcia, z króciutkimi opisami. Po nich jest jeszcze trochę zwięzłej pisaniny dla bardziej zainteresowanych. 1. "Widok ogólny" 2. Widok "co 90 stopni" 3. Usztywnienie dołu tuby i mocowania celi 4. Mocowanie celi, z pancernym usztywnieniem od spodu, które niestety powoduje, że celę trzeba włożyć do tuby przed założeniem obejm. Jest troszkę gimnastyki, ale "da się". 5. Usztywnienia góry tuby, widok od strony wyciągu 6. Usztywnienia góry tuby, widok od "drugiej strony". Widać łączenia wszystkich trzech obejm. 7. Trójramienny pająk z ulepszonym mocowaniem, które wreszcie pozwala na normalną kolimację. Górna obejma usztywnia górę tuby, robi za "pierwszy bafel" i jest bazą do zamocowanie odrośnika. 8. Fabryczny solidny Dobson, bardzo dobry bez żadnych przeróbek. Świetnie działa też hamulec z tymi dwoma kółeczkami teflonowymi, który pozwala na regulację oporu Dobsona w osi elewacji. 9. Stare dziury po stopce oryginalnego szukacza. Wygięcia w tubie od takiego niepozornego obciążenia dobrze pokazują wiotkość tuby. Ciągle nie wiem, co zrobić, aby nie szpeciły takiego pięknego teleskopu. Od środka jest welur, tak że chodzi tylko o estetykę. 10. Wersja fabryczna, przed przeróbkami, podczas testowania pierwszej kolimacji na "odległych obiektach naziemnych". Dlaczego VX10: Certyfikowane lustro główne PV ~1/10 i Strehl 0.994. Sprawne i trwałe powłoki HiLux. Przyzwoita cela lustra głównego. Lekka tuba aluminiowa. Obejmy na tubie, pozwalające łatwo wyważać teleskop i orientować wyciąg. Przyzwoity metalowy Dobson, który do dłuższego wyjazdu można sprawnie rozkręcić na płaskie profile dla optymalizacji bagażu. Największe pozytywne zaskoczenia: Mały ciężar. Łatwość przenoszenia i manewrowania całą tubą trzymając za „koła Dobsona” na obejmach. Solidność Dobsona. Największe negatywne zaskoczenia: Wiotkość tuby, którą przed montażem przeróbek musiałem prostować w okolicy przepustów śrub. Niepraktyczny, słaby i ciężki wyciąg. Skrajna prymitywność kolimacji lusterka wtórnego. Lista zmian, mniej więcej w kolejności ważności: Usztywnienie tuby w okolicy celi. Tuba aluminiowa o grubości ~ 1 mm nie ma szans pewnie trzymać na trzech śrubach celę z lustrem, ważące w sumie pewnie z 5 kg. Mocowania celi po montażu w fabryce miały luz, aby przy ich przykręcaniu do tuby nie za bardzo ją pogiąć, więc cela nie była sztywno przymocowana do tuby. Obawiam się, że cela kiwałaby się przy manewrowaniu teleskopem podczas obserwacji. Z biegiem czasu też pewnie otwory w tubie wyrobiłyby się na większe. Usztywnienie celi w okolicy wyciągu. Już przy lekkim osiowym nacisku na wyciąg było wyraźnie widać, jak się wszystko ugina. Usztywnienie tuby w okolicy pająka. Wiotka tuba nie pozwalała na jakikolwiek sensowy naciąg ramion pająka i pewne ustalenie pozycji lusterka wtórnego. Wymiana pająka na trójramienny, bo czteroramienny nie pozwalał na prawidłową kolimację z sensownym kształtem ramion. Przy okazji przeróbki usprawniające kolimację lusterka wtórnego, która w wersji fabrycznej była tragiczna. Wymiana fabrycznego wyciągu z tzw. „smoothlock”, który do unieruchomienia okularów wymaga DWÓCH rąk (jedna kręci OSIOWYM zaciskiem okularu, a druga trzyma za wyciąg, aby nie ruszać całym teleskopem !), więc brakuje trzeciej ręki, aby trzymać dokręcany okular. Poza tym wyciąg nie trzymał pewnie i prosto nawet małych okularów, pomimo swojej prawie kilogramowej wagi. Przystosowanie wlotu tuby do mocowania odrośnika. Sklejenie niedoróbki zgrzewu na wejściu tuby. Wyklejenie tuby welurem. Wyczernienie brzegów lusterka wtórnego. Usztywnienie mocowania szukacza. Dołożenie drugiej stopki na „zgrubny” szukacz "red-dot". Efekty przeróbek: Nic nie jest przykręcone bezpośrednio do wiotkiej aluminiowej tuby. Tuba ma tylko 3 otwory przepustowe na śruby trzymające celę i 3 na ramiona pająka. Wszystko jest mocowane do drukowanych obejm. Nic się nie ugina ani nie kiwa. Teleskop można dokładnie i (w miarę) przyjemnie skolimować. Kolimacja bardzo dobrze trzyma przy manewrowaniu teleskopem. Zobaczymy, jak będzie przy transporcie. Normalny wyciąg, z normalnym clamping ringiem, który można docisnąć kręcąc małą śrubką, co wymaga małej siły i dwóch paluszków (a nie dwóch rąk). Kompletne i porządne wyczernienie. Lista rzeczy do dokończenia: Drukowana maska na czoło wyciągu (proste kółko z weluru nie trzyma się). Drukowany daszek nad uchwyt lusterka wtórnego (uchwyt ma już gwinty na śruby mocujące). Drukowana przysłona nad fazowaniem lustra głównego. Odrośnik z czarnej karimaty, z trzema drukowanymi wręgami - baflami. Torba transportowa z twardą pianką PE i usztywnieniem z cienkiej sklejki. Dalsze szczegóły zostawiam na ewentualne pytania.
    9 punktów
  17. Miałem nie wrzucać, bo rysowane spontanicznie, na kolanie przy teleskopie, i szkic wyszedł po prostu brzydki, ale chyba bardziej liczy się samo naniesienie obiektu. Dodaję dwa, bo w domu dosmarowałem jeszcze trochę poświaty, a jak zacząłem wycierać gumką jakieś przebarwienie, to w ogóle machnęło się tam, gdzie nie trzeba i przerysowałem nieco inaczej krótsze spajki, ponadto dzięki pierwszemu, łatwiej będzie odnaleźć obiekt na drugim. Ingerencja w programie to usunięcie kilku artefaktów i negatyw, oraz zabranie odrobiny poświaty ze słabej gwiazdy 12.25mag (na samym dole w drugim), aby było ją widać. Resztę brzydoty, włącznie z niezbyt dobrze oddanymi jasnościami gwiazd, postanowiłem zostawić. Już wczoraj gapiłem się na Syriusza, ale tylko tak, nie wiedząc, gdzie może być karzeł, pobliskie gwiazdki wszak wydawały się zbyt łatwe. Odświeżyłem relację Marka (Mareg), która wyjaśniła, że cel jest znacznie bliżej Syriusza A i nie jest to takie proste. Dzisiaj obserwacje rozpocząłem jeszcze zanim zrobiło się na dobre ciemno i zasadziłem się ze świadomością, gdzie ma być obiekt. Powiem szczerze, że stało się to dość szybko. Jak zrozumiałem, że widzę mikroskopijny punkcik światła, zrobiło mi się gorąco i rzuciłem szczęśliwie kilka mniej przykładnych słów. Później patrzyłem i patrzyłem, korygując teleskop, a tycia gwiazdka pojawiała się raz za razem; czasem wyskoczyła tylko na chwilę, czasem jej nie było, a czasem błyszczała słabiutko długo, aż ponownie spowiła ją poświata, spajki, lub po prostu trzeba było przesunąć tubę. Na żywo m.in. intensywność spajków była trochę inna, ale uznałem, że nie będę mocno męczył tego szkicu, gdyż na dobrą sprawę można by zrobić całkiem nowy, domowy rysunek z lepiej oddanymi jasnościami i tłem. Teleskop Synta 12" (taki, jakim go fabryka stworzyła), okular ES 4,7mm. Nieco później obserwowałem również gwiazdę Propus w Bliźniętach, która ukazała "niezbyt czysto" prawie doklejonego, skrzącego towarzysza oraz zerknąłem na Alnitaka, którego widziałem także poprzedniego dnia. Wczoraj było widać nieco lepiej towarzysza Alnitaka, choć i dzisiaj dało się dostrzec, że tam jest.
    8 punktów
  18. Jeżeli jedynym punktem odniesienia są fora astronomiczne albo śmietnisko w stylu „fakebooka”, to rzeczywiście można odnieść takie wrażenie. Nawet jednak na FA wystarczy napisać, że z wizualem jest słabo, a zaraz pojawiają się posty i użytkownicy, którzy wcześniej widnieją tylko w rejestrze. Z własnego podwórka mogę powiedzieć, że w promieniu około 50 km ode mnie (czyli Kraków, okolice i wschodnia część Śląska) jest przynajmniej 11–12 teleskopów 20", o których wiem. 16" jest jeszcze więcej. Mówię oczywiście o kratownicowych Dobsonach, bez platform paralaktycznych. I gdzie są ich właściciele? Po prostu na forach udziela się może 10% — a pewnie nawet mniej — obserwatorów wizualnych. Dlaczego tak jest? To już trzeba by zapytać ich samych, ale przyczyn może być tysiące. A mówimy tu tylko o Polsce. Jeśli doliczymy resztę świata, to okaże się, że sytuacja wcale nie jest taka zła, jak mogłoby się wydawać na podstawie forów czy nawet zlotów astronomicznych.
    8 punktów
  19. Jak zwykle fajna praca! Ja miałem chyba jeszcze krótsze okno 🙂 Udało mi się tylko złapać moment pojawienia się zza tarczy, a potem już chmury przesłoniły wszystko. Niestety, pomimo dużej wysokości, obraz wyszedł bardzo słaby.
    8 punktów
  20. Pierwsze próby nowego sprzętu przy księżycu w 83% i lekkich porywach wiatru padły na V398 Cephei który był w miarę wysoko, po przeciwnej stronie łysego. 63 klatki po 300 sekund, łącznie 5h15m złapanych fotonków + klatki kalibracyjne. Asi 2600MC pro, Askar FRA600, AsiAir Plus, guider +Asi 220mini, SW Wave 150i. Obróbka w Pixie i PS
    8 punktów
  21. Dzisiejszy, sprzętowo to co wczoraj, ale nieco inna obróbka. Wciąż eksperymentuję. Seeing nieco bardziej falujący.
    8 punktów
  22. Słońce z niedzielnego poranka przy okazji tranzytu ISS. Historia tu: Tranzyt ISS na tle Słońca "spod chaty"
    8 punktów
  23. Problem generowany jest przez kilka wątków: 1. Kompletny brak ładu przestrzennego. Chaotyczne rozlewanie się przedmieść i zabudowy na wsiach skutkuje powiększeniem zasięgu terenów generujących zanieczyszczenie świetlne. 2. Bogacenie się społeczeństwa i idące za tym zwiększenie środków na oświetlenie. Oświetlamy więcej, czasami co popadnie i do tego efektywniej (LEDy zamiast oświetlenia sodówkami) 3. Zmiany klimatu. Poza zmianą wzorców pogodowych na mniej sprzyjające, wiążą się również z inną przejrzystością powietrza. Inna wilgotność czy temperatury poszczególnych warstw atmosfery. Odmienna cyrkulacja mas powietrza itd Więc zupełnie obiektywnie patrząc tak, obecne zmiany wpływają coraz gorzej na obserwacje, głównie wizualne. Ja jakoś specjalnie się tym wszystkim nie przejmuje, bo obserwacje to dla mnie coś więcej niż samo patrzenie w niebo. Znalazłem względnie dziką miejscówkę na uboczu. Co prawda 1:15h od Warszawy, ale jestem w stanie się poświęcić. Jest tam niezłe niebo, las otaczający sporą polanę i brak ludzi. Jadę tam nie tylko po to, żeby obserwować, ale też by chłonąć zapachy i dźwięki nocnego lasu. Taki substytut weekendowego wyjazdu z miasta w naturę. Gdybym miał poświęcać tyle zachodu na wyjazd w miejscówkę na wiejskie pola, widzieć rozświetlone zabudowania i maszt przekaźnikowy, a przez całą noc nasłuchiwać wściekłego ujadania psów łańcuchowych, to bym zrezygnował. Polecam w ten sposób poszukać sobie lepszych miejsc na obserwacje. Dojazd dłuższy o 15-20min niewiele zmieni czasowo, a bywa że zaprowadzi Was w rejony zdecydowanie bardziej dzikie i przyjemniejsze w odbiorze, nawet pomimo niespecjalnie udanych obserwacji. Co do klimatu Polski do obserwacji, to nie jest u nas ani źle, ani dobrze. W Grecji czy Chorwacji niby piękna pogoda, ale zapylenie od Sahary czy letnich pożarów skutecznie utrudnia obserwacje. Tajlandia, Wietnam czy inne kraje stref zwrotnikowo-równikowych to totalna padaka ze względu na wilgotność. Norwegia czy Szwecja - super, małe zagęszczenie ludności i ciemne niebo, ale trzeba jeszcze z pogodą trafić. Zachodnia Europa to jeszcze gorsze warunki obserwacyjne niż u nas, no może poza interiorem Hiszpanii. Afryka? Super niebo, tylko kraje tak jak by z trzeciego świata. Najlepsze swoje niebo widziałem w Utah i nie zapomnę tego nigdy, ale jakoś nie w smak mi się tam przeprowadzać😜 Można by spróbować jeszcze jechać gdzieś w Andy, na Atakamę, tylko co tam robić? Alpaki wypasać? Zanim zaczniemy się dołować jak u nas jest źle, poszukajmy alternatywy i sprawdźmy z czym się wiąże. Może wcale tak źle nie jest? Na własnym podwórku możemy się jeszcze "pocieszać" z powodu nadchodzącego pogromu demograficznego. Celowo w cudzysłowie, bo wszystkim nam to bokiem wyjdzie, ale to już temat na forum strategiczne lub ekonomiczne, a nie astronomiczne. Ten pogrom sprawi, że w ciągu najbliższych 30-40 lat zaczną gwałtownie wymierać mniejsze miejscowości i wsie. Za kilkanaście lat utrzymanie rozbudowanej infrastruktury w nieefektywnie rozplanowanych przestrzennie i stopniowo wymierających gminach będzie poza zasięgiem ich mieszkańców. W tym przypadku łatwiej będzie wyłączyć oświetlenie na noc (23-6) niż kanalizacje czy wodociągi. To taka drobna iskierka nadziei w naszych rozważaniach o jakości obserwacji. Czas jest bezwzględny, a błędy związane z demografią i strategią rozwoju przestrzennego kraju już dawno popełnione. Poczekajmy cierpliwie na ich rezultaty 😉
    8 punktów
  24. Głównie obserwuję z terenów podmiejskich. O widoczności gołym okiem Drogi Mlecznej czy Andromedy mogę tylko pomarzyć. Mimo wszystko od 2018 roku siedzę w tym hobby i ciągle sprawia mi to radość. W moim otoczeniu przybyło kilka nowych lamp i osiedli, a więc jest nieco jaśniej niż kiedyś. Dodatkowo w okresie zimowym muszę toczyć nierówną walkę ze smogiem i mgłą. W styczniu, gdy przez 4 noce niebo było bezchmurne nad całą Polską, obserwowałem łącznie może z godzinę (smog, mgła) - cieszę się, że mimo fatalnych warunków złapałem zorzę. Dużo zależy od indywidualnych preferencji i nastawienia. Mi np. w zupełności wystarcza zerknięcie na klasyki pokroju M45 czy M31 przez lornetkę. Aktualnie głównie korzystam z 10x30 IS - dla mnie idealna. Pojawi się okienko w chmurach, biorę Canona i obserwuję. Jeśli warunki są lepsze, a niebo bezchmurne wyciągam 20x70 i szukam bardziej wymagających obiektów z katalogu Messiera. Czasami mam okazję obserwować pod ciemniejszym niebem, ale w ciągu roku to raptem kilka nocek. Wiem np. ile pokazuje 8x42 w górach, a ile u mnie. Jednak nie zniechęcam się 🙂 Korzystam z tego co mam.
    8 punktów
  25. @jolo to teraz zawsze już tak będzie, że najpierw Ty będziesz wrzucał fotki potem ja? 😛 Dziś też udało mi się coś złapać. Obszary aktywne 4384, 4381, 4378 po wschodniej stronie tarczy słonecznej. Mozaika z 6 paneli. TS 152/900, przysłonięty ERFem do 135mm, Quark Chromo + etalon Lunt40, Player One Apollo m -max, AVX Wersja w negatywie: Ten sam materiał w pozytywie:
    7 punktów
  26. Wczoraj dopisała pogoda to i słoneczko trzeba było podejrzeć. Bardzo fajne stabilne warunki. Obraz 'live' był bardzo stabilny. W autostakkert wykres jakości klatek był bardzo obiecujący. Mogłem spokojnie wziąć 50% z 1000klatek do stacka. Kolorek dodałem w post procesie. Bo jakoś tak pomyślałem że bardziej pomarańczowy wygląda po prostu ciekawiej. Autostakkerta3 + Wavesharp3 robi robotę.
    7 punktów
  27. Ja też dziś wystartowałem sezon słoneczny 🙂 na razie na Słońcu bardzo spokojnie, może to cisza przed burzą 😉 Dobrze wrócić po 4 miesiącach przerwy, ostatni raz działałem na początku listopada, ale warunki były straszne. Dziś ciepełko , seeing nie powalał ale był dość stabilny. TS 152/900, przysłonięty ERFem do 135mm, Quark Chromo + etalon Lunt40, Player One Apollo m -max, AVX
    7 punktów
  28. Zamieściłem fotkę łysego dwa dni temu u sąsiadów na Astromaniaku z zapytaniem jakim programem/apką da się klipFHD zaamienić na klip AVI by potem móc pracować np.w Registax,i polecono mi PIPP.Twoja wskazówka jest mi też pomocna.Nie jestem zapalonym lunar fociarzem,ale gdy czas pozwoli chciałbym zrobić dobrą (ostrą)widokówkę Księżyca. Lubię spędzać czas fotografując i trochę szkiełek do foto już mam.Postanowiłem więc portrety Łysemu strzelać nie teleskopem ale najdłuższą ogniskową jaką mam. Pojedyńcza klatka z przed dwóch godzin,pełna klatka Canon R8,obiektyw Canon RF 200-800 mm f/6.3-9 IS USM plus Extender RF 2x . Ogniskowa 1600mm, F 18 czas 1/50sek. ISO 100. Uważam że jest sporo potencjału w takim zestawie,chętnie poczytam ewentualne porady,więc z góry dziękuje.Programy ,apki,sposoby ,porady bardzo mile widziane. Pozdrawiam.
    7 punktów
  29. Cześć wszystkim, chciałbym podzielić się moją wersją galaktyki M63 (NGC 5055), powszechnie znanej jako Słonecznik. Piękna galaktyka spiralna z poprzeczką, znajdująca się w gwiazdozbiorze Psów Gończych, w odległości ok. 29 milionów lat świetlnych od Ziemi. Mam nadzieję, że udało mi się uchwycić rozbudowane ramiona spiralne i słabe struktury zewnętrzne, będące pozostałością po interakcjach grawitacyjnych z mniejszymi galaktykami. Materiał zbierany pod koniec maja tego roku (cierpię na permanentny brak czasu). Chciałem pokazać detale galaktyki ale zastanawiam się czy nie zrobiłem za dużego croppa. Teleskop TS APO 140/910 + QHY600M, LRGB - 4 x 96 x 300s; Ha - 16 x 900s. Łączny czas Integracji 36 godzin AstroBin - https://app.astrobin.com/i/ym4pby?r=B
    7 punktów
  30. Hej hej. Dziś moje foto ląduje w dziale "Szkoła astrofotografii" gdyż po raz pierwszy stanąłem przed próbą zrobienia fotki w palecie SHO. Zdjęcie bez klatek kalibracyjnych więc nie jest być może zbyt estetyczne ale nie to jest zamiarem jej pokazania. Powiedzcie mi proszę, czy dobór kolorów jest odpowiedni? Czy do obróbki w SHO podchodzimy tak samo (podobnie) jak do RGB? A może macie dla mnie wskazówki czy lekcje, które muszę odrobić przed przystąpieniem do kolejnej obróbki materiału? Obiekt, który wybrałem to NGC 2174 a poszczególne klatki to: Ha 27x600s OIII 27x600s SII 25x600s A wygląda to tak:
    7 punktów
  31. Gdy czytam ten wątek, przypominają mi się słowa Kazika: "Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma Słońca, nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące. Tylko zimno i pada, i zimno, i pada na to miejsce w środku Europy" 🙂 Słowem: bardzo racjonalnie będzie założyć, że taki wątek nie pojawi się na tym forum np. w okresie wakacyjnym. I nie dlatego, że optyka @andy_2000 nie ma racji bytu. Wręcz przeciwnie, dobrze oddaje podłoże naszej zbiorowej, jesienno-zimowej "depresji" astronomicznej. Sęk w tym, że innego "końca nieba" dla nas nie będzie. Nie cofniemy czasu, nie pogasimy świateł, nie zmienimy pogody, nie zaczniemy strzelać do Starlinków. Jest tylko to rozciągnięte "tu i teraz", te kilka lat, dekad, które zostają nam, byśmy odkurzyli teleskop, stworzyli astrotaczkę, załadowali lornetki do plecaka. No i znakomita większość z nas będzie się tym paskudztwem narkotyzować za kilka dni, tygodni, miesięcy. Znów przeczytamy kapitalne relacje, zachwycimy się fotkami, ba, będziemy czuć nawet zapach obornika unoszący się nad polem, na którym raz jeszcze ustawili się nasi stąd Koledzy i Koleżanki. Tacy jesteśmy i szkoda byłoby to zmieniać, bo niebo dostaje zadyszki. Co zobaczymy, to już nasze, na pohybel LP i innym niżom. Albo mojej sąsiadce, która postanowiła ostatnio dokupić kule dyskotekowe i ustawiać je na wprost mojego balkonu, jakby nie wiedząc, że przyglądam się nie jej, a Orionowi.
    7 punktów
  32. Ja trochę na przekór, bo z większością opinii nie mogę się zgodzić ; - ) Obecny sezon jesień i zima jest dla mnie najlepszym od lat jeśli chodzi o ilość obserwacji, a co za tym idzie pogodnych nocy z dobrymi warunkami. Jednak wymaga to pewnego wyjaśnienia. 1. Po pierwsze CHĘCI. Niby banalne, ale jednak. Często sam z tym walczę i nie chodzi tutaj o myślenie, że chcę, ale o działanie - iść, czy nie iść. Bo chce to każdy z nas, trudniej zrobić. Szczególnie wtedy, gdy bezchmurne niebo pojawia się we wtorek po godzinie 22 i każdy pada na pysk. Wtedy chyba jestem jedynym w okolicy, który zazwyczaj się ubiera i idzie w teren. 2. Po drugie - MIEJSCE. Jeśli mieszkamy w mieście to się nie uda. Trzeba ruszyć tyłek i jechać za miasto. Oczywiście im większe miasto tym trudniej uciec od LP i wymaga to więcej poświęcenia (czasu), ale osobiście nie potrzebuję jechać w Bieszczady, żeby zaliczyć udane obserwacje. Uważam, że 30 min jazdy autem od każdego miasta da się wyszukać względnie dobre miejsce i sam wiele razy się o tym przekonałem w różnych częściach Polski. 3. Po trzecie - SPRZĘT. Gdybym miał za każdym razem targać teleskop moje obserwacje spadłyby pewnie w sezonie zimowym do zera - czas na hobby jest dziś na wagę złota, a lornetka mocno go wydłuża pod względem realnego działania. Bierzesz w rękę niczym rękawiczki i wychodzisz. Nie wynosisz przez pół godziny, a drugie tyle rozstawiasz zanim najdą chmury. Statyw zawsze ma w aucie. Większy sprzęt tylko na pewne prognozy. 4. Po czwarte - OCZEKIWANIA. Moje obserwacje to często klasyki, nie zawsze mam potrzebę sięgania po ulotne NGC i bardziej niedostępne obiekty. Po prostu skacze po klasykach danej pory roku i w okienku pogodowym mi to wystarcza. Nie mam wygórowanych oczekiwań, po prostu chce popatrzeć w niebo. To wszystko jest jedna możliwe pod jeszcze jednym, 5 warunkiem. To hobby musi pasją, której się oddajecie na całość. Wiem po sobie, że jak miałem inne "ważne" zajawki to tak super nie było. Dopiero gdy wciągnąłem się w to na 100% i żyję tym każdego dnia niezależnie od pogody - dopiero wtedy łatwiej mi podejmować szalone decyzje o nieprzespanych nocach w tygodniu kosztem innego hobby, czy też po prostu wyspania. Bez tego wiele nocek by mi po prostu przepadło. A bo to trzeba wstać, a to mi się nie chce, a to inne wymówki. Co do LP, wiadomo, że jest tego coraz więcej, ale źle było od zawsze. Drogę Mleczną dalej widzę gołym okiem w okolicy, niebo z dzieciństwa nad jeziorem wciąż wygląda podobnie (jeżdżę prawie co rok), a wypady w Bieszczady stały się rytuałem. Oczywiście wszystko ma swoją cenę i wymaga poświęceń, rezygnacji z czegoś w zamian i innych kompromisów. Jednak dalej nieustannie twierdzę, że najważniejsze w tym wszystkim jest po prostu to, żeby ruszyć d*** i wyjść z chaty. ps. co roku czytam, że każdy sezon jest gorszy od poprzedniego, że kiedyś to było i w ogóle. Czy macie na to jakieś potwierdzenie w statystykach? Ilość dni bezchmurnych? Tak na szybko z pomocą narzędzi AI na podstawie danych z IMGW-PIB (do zweryfikowania):
    7 punktów
  33. Ja w tym hobby nie siedzę zbyt długo, od ok. 10 lat, a na poważniej (w sensie więcej niż Celestron SkyMaster 15x70) od około sześciu, ale i tak jest to na tyle długo, żeby dostrzec ogromny regres w warunkach do obserwacji (może to zmiany klimatu?), o zaśmieceniu światłem w okolicach Poznania nie wspominając. Łezka się kręci w oku, jak wspominam czasy, gdy w mojej młodości (lata 80.) na mazurskiej wsi widok Drogi Mlecznej był jak chleb z masłem na śniadanie - w sensie zwykłej normy, do której idzie się przyzwyczaić i nie robi specjalnego wrażenia. Dziś za ten widok oddałbym ostatnie buty 😄 No, może z wyjątkiem trekkingowych...
    7 punktów
  34. @andy_2000 doskonale Cię rozumiem, też zdarza mi się stawać twarza w twarz z taką rozterką i ostatecznie zawsze na koniec wychodzi, że TAK to jeszcze ma sens. Nie bardzo teraz jest dobra pora na jakiś dłuższy bardziej spójny i poukładany z mojej strony wywód ale nie chcę zostawiać tego bez reakcji . Podobnie jak Przemek zamieszkuje te część kraju, a nawet jesteśmy można rzec sąsiadami . Kiedyś zanim zamieszkałem w Szczecinie mieszkalem z rodzicami na wsi , ale tam też obecnie próżno szukać tego nieba jakie pamiętam. No cholera jest coraz gorzej zwłaszcza jeśli idzie o zaswietlenie, a dodatkowo w tej części kraju też wiecznie mamy coś na niebie , coś tam wiecznie wisi , pakując się i jadąc na miejscówkę DS chce czy nie chce muszę liczyć się z ryzykiem mgieł które skutecznie wymykają się prognozą pogody. No jest jak jest i gdy znów jest słabo to przychodzą chwilę zwątpienia ale wystarczy jedna jako tako dobra obserwacja i znów czekasz tylko na kawałek pogody by się spakować i pojechać. To nasze całe hobby to trochę taki syndrom Sztokholmski , trochę toksyczna miłość, pogoda kopie ponizej pasa , ale czasem uchyli kieckę I da popatrzeć. Nie mamy na to wpływu ale to nie powód tracić sens choćby tych obserwacji miało być mniej, można zmienić sprzęt żeby się lepiej dopasować ale z warunkami się nie wygra . Wyobraź sobie w tamtym roku jakoś październik cY wrzesień kupiłem tę 16" i do tej pory dwa razy byłem z nim pod niebem , oba wyjazdy nieudane można powiedzieć, w październiku trafiłem na zorze i słabą przejrzystośc a ostatnio znów słaba przejrzystośc, mgiełki jakieś cuda w powietrzu. Spakować się z tym rozstawić złożyć wrócić to jest co robić i choć znów był kop w jaja to czekam na wiosnę , wiosna nasza ! Czasem myślę czy dobrze robię sprzedając GSO10 , ale zawsze można wrócić. Można podejść też do tego tak że to hobby jest ściśle związane z warunkami atmosferycznymi przez co jest trudne i wymagające i mieć ta świadomość. Jest ciężko ale zostaję i bawię się dalej i już nie mogę doczekać się rozpogodzeń i chociaż liczę się z porażka to znów spakuje auto i pojadę , może to będzie TA NOC ...
    7 punktów
  35. Zasadziłem się dzisiaj pierwszy raz na Kalifornię w 12" z filtrem h-beta. Najazd zrobiłem okularem ES 31mm i przyznam szczerze, że tego się nie spodziewałem, ale gdy tylko przełączyłem na filtr, ujrzałem wyraźnie potężną mgławicę. Wyraźnie, czyli bez żadnego trudu, po prostu widać było duży wał pojaśnienia, miękko, ale dość dobrze odciętego od tła, zaraz przed pobliską gwiazdką 6.39mag. Można było ustawić kadr tak, aby połowa była ciemniejszym tłem, a połowa zauważalnie jaśniejszą mgławicą. Po krótkim przyjrzeniu się, dostrzegłem, że przy krawędziach Kalifornia świeci jaśniej, tworząc poniekąd dwa wybijające się pasma, pomiędzy którymi środek był nieco przygaszony. Na boki mgławica rozlewała się dość daleko oraz poza pole widzenia.
    6 punktów
  36. U mnie tak samo, bo długim czasie gdzie już wątpiłem w jakość optyki mojego sprzętu, wczorajszy wieczór przyniósł bardzo fajne warunki. Nie zgodzę się jednak z tym że nic się nie działo 🙂 Jowisz bez bez WCP i tranzytów, wciąż ma wiele do zaoferowania. Też mam materiał do obrobienia (godzinna animacja plus szerszy kadr z Io i Ganimedesem) ale na razie wrzucę jedno statyczne ujęcie. (obróbka trochę "agresywna", ale dzięki temu więcej "detali" jest lepiej widocznych) CC8" + ASI 462MC + Barlow x1.5 + UV/IR Cut AS3! → WINJUPOS → WaveSharp2 → AstroSurface -> PS 42 x 25% z 10.000 klatek
    6 punktów
  37. Ale czy dla obserwacji nieba ogólnie, i gdy rozmnażanie tego dziadostwa będzie postępować, na pewno nie będzie to stanowiło w przyszłości problemu? Sporo z tych pcheł jest w zasięgu wzroku, z bardzo ciemnych miejsc, i przy bardzo dobrej adaptacji. Oczywiście wiele jest na granicy lub poza, ale czy dużo wielkości gwiazdowych brakuje, aby dostać oczopląsu na odludnym miejscu w pogodną noc? (no, chyba że przyjmiemy, iż wzrost liczby starlinków będzie wprost proporcjonalny do spadku zasięgu gołego oka na skutek rozrostu LP, wtedy można założyć, że wszystko jest w porządku, lecz tylko gołym okiem). Z kolei w lornetce czasem naprawdę jest trudno znaleźć kadr, w którym przez dłuższą chwilę nic nie będzie się poruszało. W teleskopie jest to o tyle rzadsze, że "przeszkadzajkom" trudniej trafić na mniejsze pole widzenia. Kiedyś, gdy jeszcze nie było starlinków, a ja próbowałem wypatrzeć jakiś cel, nazywałem przelatującego satelitę "rozpraszaczem", ale ostatecznie nie było w tym niczego niepokojącego, bo działo się sporadycznie; przeleciał i zniknął na długo, można było nawet poczuć coś na kształt maleńkiego podziwu dla urządzenia dryfującego wysoko w przestrzeni. Teraz jakiś nadziany koleś zaśmieca dowoli niebo i można tylko patrzeć, jak coraz więcej "gwiazd" porusza się i zaburza widok. Może nie ma w tym problemu, który miałby kogoś dotknąć fizycznie, czy zmniejszył zasięg, ale jak dla mnie to śmietnik, który na pewno nie pomaga człowiekowi dbać o naturalny widok nocnego nieba, jaki towarzyszył ludziom od zawsze. 2026-03-05 17-55-55.mp4
    6 punktów
  38. U mnie dziś słabsze warunki, niby słonecznie ale mało przejrzyście. Mała mozaika z 4 paneli pokazująca protuberancje nad zachodnią krawędzią tarczy oraz obszary aktywne nr. 4384, 4381 i 4378. Kolejne zdjęcie to "pofałdowania" w centrum tarczy. Trzecie pokazuje protuberancje nad zachodnią krawędzią tarczy oraz największy dzisiejszego dnia filament. TS 152/900, przysłonięty ERFem do 135mm, Quark Chromo + etalon Lunt40, Player One Apollo m -max, AVX
    6 punktów
  39. Mój księżyc z przedwczoraj.... 25% z 1000klatek.
    6 punktów
  40. Właśnie wróciłem z obserwacji wyjścia Io z cienia Jowisza. Całość trwała około 4 minuty, ale w 72mm Io pojawił się jak Stellarium pokazywało nieco ponad połowę tarczy poza cieniem. Nie wiem na ile to jest dokładne, ale wizualnie super było widac jak Io zyskuje na jasności wychodząc z cienia. Średnica Io to około 1".
    6 punktów
  41. No i ciekawe zjawisko było, zapolowałem - ale niebo miało inne plany. Było czysto, zacząłem kręcić od wyjścia Ganimedesa zza Jowisza, warunki na początku słabsze ale z każdym ujęciem coraz lepsze. No i na parę minut przed tym jak Ganimedes miał zacząć gasnąć w cieniu planety przywlekł się wielki placek chmur i pokazał mi swoją wersję gaśnięcia widoku nie tylko Ganimedesa ale też Jowisza, Księżyca i całego w końcu nieba... Uradowany, że pogoda jak zwykle nie zawiodła zwinąłem się do domu. Nie dalej jak godzinę później niebo znowu było czyściutkie... Efekty z sesji, animacja z 12 ujęć, SW ED80/600+barlow 5x+UV/IR Cut+Canon 60d, 12x po 20% z 6tys. klatek, PIPP, AS2, Registax6, GIMP: Kto miał szczęście i widział gasnącego Ganimedesa?
    6 punktów
  42. I jeszcze trzy kadry z dzisiaj - zza krawędzi wychodzi rejon 4384. Warunki wciąż średnie ze wskazaniem na gorsze. Ale niebawem na pewno będzie lepiej 🙃🌞 Ostatnie zdjęcie to okolice środka tarczy. Quark Chromo, TS Photoline 130(120)/910, ASI174MM, 100 z 1000 klatek.
    6 punktów
  43. Przy okazji wczorajszych obserwacji zrobiłem porównanie. Pojedyncza klatka z obróbką w Gimp i stack z 99 klatek potraktowanych w PIPP/Registax/Gimp. Jestem na siebie zły, że nieco przeprocesowałem stacka i wyszedł nieco przeostrzony. Za to pojedyncza klatka wygląda bardziej naturalnie, miękko no ale wyszło ziarno. Biorąc pod uwagę, że to materiał z maleństwa 72mm to wciąż jest spory potencjał do poprawy. Na stacku przy prawej krawędzi jest paproch. Zauważyłem go dopiero przy obróbce. Pierwszy to stack, a drugi to pojedyncza klatka.
    6 punktów
  44. Zebrałem wczoraj trochę materiału więc opiszę dokładnie jak obrabiam zdjęcia Księżyca robione lustrzanką przez teleskop. Zestaw niezmiennie ten sam, SW ED800/600+barlow 2x+UV/IR Cut+Canon 60d. Na wstępie parę słów o samym robieniu zdjęć Księżyca lustrzanką: w swoim Canonie mam taki patent na podłączenie - adapter EOS M48, koło filtrowe, przed nim na odpowiednich złączkach dystansowych M48 podłączam soczewki barlowa, do Księżyca używam dwucalowego GSO 2x, do planet 3x i 5x 1,25 cala, do nich wytaczałem sobie odpowiednie adaptery. Z dwucalowym 2x mam ok. 2,16x czyli ok. 1300mm ogniskowej. Doskonale pasuje do Słońca i Księżyca bo mam tarczę na prawie cały kadr z małym zapasem. Ustawiam tryb Manual, najlepsza jakość w RAW, przełączam się na live view i w powiększeniach x5 i x10 ustawiam precyzyjnie ostrość. Robię kilka próbnych zdjęć bo w zależności od fazy Księżyca różnie ustawiam ISO i czasy. W innych aparatach może być inaczej więc trzeba samemu próbować jakie ustawienia najlepiej stosować. Staram się nie schodzić z czasami poniżej 1/100, jak robi się za ciemno to daję więcej ISO ale też nie przekraczam 320, przy większej tarczy często stosuję czas 1/250 i właśnie ISO 320, wolę mieć trochę ciemniejszą tarczę do obróbki niż za jasną bo łatwo potem o przepalenia. Zdjęcia robię przez elektroniczny wężyk spustowy, mam go na giętkim spiralnym kablu i tak go używam choć można też przez pilota zdalnie, tak czy inaczej nie dotykam aparatu po zablokowaniu ostrości w wyciągu. Robię 60-100 zdjęć co ok. 5-10s, czasem podglądam w x10 czy warunki się nie zmieniły, Księżyc nie wpadł w jakiś gorący strumień z kominów itp. Po zgraniu zdjęć na komputer odpalam PIPP, ładuję do programu wszystkie zrobione RAWy, dostajemy komunikat o włączeniu Join Mode i tak ma być. Wybieram Solar/Lunar Full Disc, program automatycznie dostosowuje ustawienia i w Processing Options zmieniam tylko Cropping na 3200x3200 żeby cała tarcza się zmieściła. Jakby ktoś nie chciał B&W to trzeba odhaczyć Monochrome Conversion. Innych ustawień nie ruszam, ustawiam tylko w Output Options katalog docelowy i upewniam się, że format wyjściowy jest w TIFF. Potem Do Processing, Start i poszło. Dostajemy zgrane obrazki w TIFF z ładnie wycentrowaną tarczą: W następnej kolejności używam Registax6, na Księżycu sprawdza mi się najlepiej. Są inne nowsze programy ale już się przyzwyczaiłem. Select-> zaznaczam wszystkie zgrane TIFF, potwierdzam komunikaty i do roboty. Trzeba pamiętać, że Registax miewa swoje odpały, żeby się nie wieszał ustawiam CPUs: na 2 Zaznaczam show full image, potem Set Alignpoints, suwakiem jadę na małą ilość w okolicach 88 (strongest), tu trzeba próbować bo to zależy od materiału. Jak coś nie wyjdzie ze stackowaniem to poprawiam i próbuję innych wartości. Klik na Align i czekam. Jak zrobi to na dole po lewej ustawiam w Limit Setup: Best Frames, najczęściej 30-40%, 30% z 80 klatek daje 25 najlepszych do stackowania. Klik na Limit i potem Stack i czekam. Dostaję zestackowany obrazek, oglądam czy nie ma błędów na krawędzi tarczy, jak jest ok to zaznaczam Show Full Image. Na górze nad Stack jest zakładka Wavelet, wchodzę tam i działam dalej. Odhaczam Full Image, ustawiam widok na jakieś wyraźne miejsce np. kratery blisko terminatora czy krawędzi tarczy i klikam na środku obrazka - teraz zaczynam ostrzenie suwakami po lewej. Używam pierwszych dwóch, czasem trzech, tu są różne szkoły i każdy robi wedle uznania. Przesuwając pierwszy do środka wyraźnie widać na podglądzie jak wyostrza się obraz. Dojeżdżam do ok. 70. Nie można przesadzić, lepiej mniej niż za dużo. Wartości Sharpen nie zmieniam, zostaje 0,100 a Denoise podciągam do 0,15. Na drugim suwaku już ostrożnie, max. połowę tego co na pierwszym z denoise też na 0,15 a na trzecim znowu połowę tego na drugim, denoise 0,10 Przy dobrym materiale to mi wystarcza w zupełności – teraz z takimi ustawieniami klikam na obrazku i oglądam różne miejsca, szczególnie krawędzie czy nie robią się jakieś zacięcia i inne artefakty. Przy zdjęciach z Eda nie mam problemów z wyraźnym ringiem na krawędzi tarczy ale jak robiłem zdjęcia achromatami SW 80/400 i 120/1000 to wychodził taki jaśniejszy ring. Wtedy używałem opcji po prawej Denoise/Deringing – zaznaczałem tam deringing, bright side i suwakiem ustawiałem akceptowalną wartość, znacznie to poprawiało efekt. Jak wszystko jest ok to zaznaczam Show Full Image i potem Do All, obrazek się ostrzy. Chwilę to trwa ale widać jak Księżyc zaczyna pięknie wyglądać. Po skończeniu zgrywam obrazek przez Save Image jako TIFF. To wszystko tutaj. Potem już tylko GIMP: wedle uznania i jakości obrazka wprowadzam niewielkie korekty, minimalna redukcja szumu (siła 1 albo 2), ewentualne minimalne ostrzenie końcowe z małym promieniem i potem minimalnie kontrast (10) oraz końcowe korekty jasności na krzywych. Zgrywam jako TIFF w pełnej rozdziałce, potem skaluję do 1920x1920 i zgrywam do jpg z max. jakością jak chcę wrzucić na forum. To wszystko. Jedno jest pewne – tak jak w przypadku planet najważniejsze są warunki, przy dobrym stabilnym obrazie na podglądzie wyjdzie po obróbce fajny ostry Księżyc, jak na podglądzie kratery się gotują to żaden program z tego cudów nie wyciągnie. Efekt końcowy z wczorajszej sesji: SW ED80/600+barlow 2x+UV/IR Cut+C60d, 25 klatek z 80, PIPP, Registax6, GIMP:
    6 punktów
  45. Trzeba liczyć na to że z biegiem czasu świadomość w narodzie wzrośnie i będzie więcej zwolenników regulacj prawnych dotyczących zanieczyszczenia światłem, i wtedy może zmieni się prawo, co jest jedyną szansą na jakąś poprawę obecnej sytuacji. Tak mniej więcej stało się we Francji i już widać realną poprawę jak jedzie się w nocy poza miastem. Np. od kilku lat już nie było można montować lamp "typu kula", a teraz to już chyba muszą być wymienione nawet te zainstalowane kiedyś. Są też regulacje dotyczące czasu działania oświetlenia zewnętrznego w firmach, które już nie może świecić się bez sensu całą noc, tylko musi być wyłączane (chyba) po godzinie od zamknięcia. Wyłączanie latarni po którejś godzinie też staje się powszechne. I to nie dotyczy tylko wiosek, bo widziałem także wyłączone latarnie przy głownej czteropasmowej drodze na peryferiach miasta, które kiedyś jarały w najlepsze. Więc nadzieja jest.
    6 punktów
  46. Podłączę się ze swoją meduzą ED80+flattener 0,85 ZWO ASI 183 Mono 25 godzin. Paleta SHO. Jakoś nie mogę dojść do ładu z kolorami. Proszę o uwagi.
    6 punktów
  47. Dzięki postowi użytkownika Stratoglider na AP odświeżyłem stronę https://www.lightpollutionmap.info/ Dodali ciekawą funkcję generowania łuny 360 stopni na danej miejscówce. Oczywiście to tylko sztuczna generacja na podstawie danych, ale z ciekawości zapisałem kilka naszych miejscówek: Wiry Folwark Zwola Zatom
    6 punktów
  48. Cześć, Ja obserwuję niecały rok przez mały teleskop, głównie pod domem we Wrocławiu. Odnośnie dni na obserwację to w kwietniu było nieźle a maj był bardzo dobry. Po wakacjach wrzesień rewelacja, październik był dobry i nawet początek listopada był niezły. Potem pogoda się pogorszyła codziennie chmury, mgła i smog. W grudniu obserwowałem 1 dzień na mrozie ale szybko zrezygnowałem. Nie licząc tych kilku dni w styczniu to cały okres zimowy od połowy listopada do teraz nie obserwowałem. Często jest też tak, że dobry dzień na obserwację wypada w środku tygodnia. Jednak się nie zniechęcam i czekam już na wiosnę a potem na zlot w Zatomiu. Przez ten rok mimo niewielkiej aparatury udało się zaobserwować Księżyc, Marsa, Jowisza, Saturna, kometę Lemmon, gwiazdy podwójne i około 20 obiektów z katalogu Messiera.
    6 punktów
  49. Szczecin, prawobrzeże, lata dziewięćdziesiąte, jeszcze gdzieś tak do okolic 2005 - wychodziło się na podwórko z tyłu domu i nad głową było dość czarne niebo, poświata Drogi Mlecznej widoczna bez problemów gołym okiem, gwiazdy nisko nad horyzontem poza kierunkiem na centrum miasta. Ta sama lokacja dzisiaj to w pogodną noc brunatna breja nad głową z kilkoma gwiazdami przechodząca w jaśniejący do horyzontu mleczny gradient w którym tonie prawie wszystko, nie widać w nim gwiazd, ginie nawet Saturn. Od kiedy jestem na FA od 2015 to jest równia pochyła do dna z wyraźnym zjazdem w ostatnich paru latach. Pomijając już chmury - pogodna noc i prognozy to żadna gwarancja udanych obserwacji czy fotografii planet, Księżyc też się gotuje jak nad garem. Tej jesieni i zimy nie było dobrych warunków na planety, ostatnie miałem na początku zeszłego roku. Przy silnych mrozach bez szans bo tysiące kominów masakrują widok, latem rozgrzana parująca betonoza i dachy robią to samo. Znowu na wsi daleko od Szczecina też nie utrafiłem dobrego seeingu co kompletnie tylko dobija i gasi wszelkie chęci... Pozostaje polowanie na góra kilka nocy wiosną lub jesienią, zobaczymy co będzie w tym roku. Też bym chciał wiedzieć czy będzie lepiej czy już tylko gorzej, natomiast kiedyś było lepiej i mogę sobie tylko pomarzyć o takim niebie jak 20-30 lat temu...
    6 punktów
  50. Pierwsze światło i pierwsze doświadczenia w tej dziedzinie. Może by wyszło lepiej ale oczywiście przyszły chmury. Lunt LS40T Ha B500. + ASI 678 MC 30% z 500 klatek (0,5 msek.)
    6 punktów
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.