Skocz do zawartości

Ranking użytkowników

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 02.11.2021 uwzględniając wszystkie miejsca

  1. O tym kadrze marzyłem od dawna - dwie najbliższe nam galaktyki spiralne - M31 i M33 w szerokim polu. Podchodziłem do tego kadru już dwukrotnie - trzecia próba, sprzed miesiąca z Bieszczad, w końcu udana - głównie zależało mi na tym tle - delikatnych, bardzo słabych, subtelnych pyłach IFN (Integrated Flux Nebula), które robią w tym obrazie jako dressing do właściwego dania. Zdjęcie jest mozaiką 3 kadrów po 40-50x120s klatek każda. Światło złapał Samyang135/2 wspólnie z modyfikowanym Nikon D610.
    23 punktów
  2. Hej, tym razem chciałabym Was zaprosić na wystawę moich obrazów w WDK Inwałd, a zwłaszcza na otwarcie, które odbędzie się 10 listopada o godzinie 18 😄
    20 punktów
  3. Projekt otwarty w zeszłym sezonie zamykam, przynajmniej z tej miejscówki, z tym materiałem i z obecnymi umiejętnościami nic więcej nie wymodzę. Wygląda na to że znów nie byłem w stanie wstrzymać koni :) z obróbką no ale oceńcie sami. Najlepsza klatka to około 19.44 SMQ, cała reszta znacznie gorsza. FSQ106 F5, G3-16200EC, LRGB 104x600 L, RGB 28:28:28x120:120:240 Bin2 Wersja nie zawiera zeszłorocznego wodoru, czyste LRGB 😉
    19 punktów
  4. Wizual to wciąż – a może już? – towar deficytowy na forach. Pomyślałem, że nie będę trzymał swoich notatek dla siebie i wrzucę trochę ostatnich widoków z teleskopu 12”. To nie do wiary, ale w październiku wynosiłem teleskop 10 razy – to więcej niż bywało niekiedy w przeciągu całego roku. 25.10.21 Zacznijmy od Sh2-112, mgławicy położonej niedaleko alfy Łabędzia. Widok w moim teleskopie 12" okazał się zaskoczeniem. Mgławica generuje dość oczywistą i sporą poświatę, na dodatek z łatwością dostrzegłem już za pierwszym razem ostre odcięcie światła w miejscu ciemnego pyłu. Myślę, że w wizualu jest to dość ciekawa alternatywa dla powszechnie znanego Pacmana (NGC 281). W moim przypadku detal okazał się o wiele łatwiejszy przy Sh2-112 niż przy NGC 281, gdzie zwykle jakoś trudno mi było zobaczyć paszczę. Jeśli więc znudził się komuś Pacman, niech się nie martwi; są jeszcze inne, ciekawe rzeczy. Źródło zdjęcia. 29.10.21 Gdzieś w Lisku... Najpierw galaktyki NGC 6921 i PGC 64775. Pierwsza z nich jest wyraźna; niewielka, mglista, może nieco owalna. Drugiej nie zobaczyłem. Później udało się odnaleźć NGC 7080, która była niezbyt spora, ale znowu nie całkiem maleńka. Przypominała trochę okrągły placek. Zapisałem również, że jej światło wydawało się chyba niejednorodne. Kolejny cel bardzo mnie ucieszył, był bowiem z rodzaju tych niepopularnych, co do których mam często spore obawy, czy w ogóle cokolwiek będzie widać. A było! Mam na myśli IC 4955-54. Od razu dostrzegłem mglistą, dosyć wyraźną poświatę przy IC 4955. W miejscu, gdzie powinna znajdować się IC 4954 również coś jest, jak gdyby pewna mglistość, jednak w tym przypadku wolałem być ostrożny i zapisałem sobie tylko IC 4955, jako cel z całkowitą pewnością dostrzeżony. Źródło zdjęcia Łabędź. Niedaleko gwiazdy Eta Cygni złowiłem gromadę Berkeley 49. Mała grudka, widoczna łatwo, lekko zamglona przy 107x. Sprawdziłem również w wielkim powiększeniu, ale nie było lepiej. Następny cel, Berkeley 51, okazał się niezłym wyzwaniem. Na pierwszy rzut oka nie było tam ani śladu jakiejkolwiek gromady, jednak po chwili moją uwagę przykuła pewna gwiazda, wokół której zacząłem dostrzegać mniej więcej okrągłą chmurkę. Była to niewielka, słaba poświata, ale zapamiętałem dokładne położenie i okazało się, że właśnie tam jest Berkeley 51. Później złowiłem bardzo jasną i owalną NGC 7013, a następnie odnalazłem malutką NGC 7116 – niezbyt jasna, niemniej oczywista; blask od pobliskiej gwiazdy pozwolił ją zobaczyć. Potem udałem się do pary galaktyk IC 1392 i PGC 67025. Oba cele okazały się być widoczne bez trudu. Galaktyka IC od razu wpadła w oczy, świecąc pomiędzy małą grupką słońc a gwiazdką. Galaktyka PGC również była bardzo łatwa, niemniej trudniejsza od sąsiadki i świeci tuż przy gwiazdce. Gdy uczę się przed obserwacjami położenia jakiegoś celu, zapamiętuje zwykle pierwsze skojarzenia asteryzmów i wzorów gwiazdowych. Jakiś czas temu, gdy planowałem nalot do PK 092+05.1, posiłkując się również trzema gwiazdami, które są drogowskazami do NGC 7008, poznałem asteryzm "Żyrafę". To tylko taki mój roboczy wzorek, przydatny do poruszania się po niebie. I wiecie co? Wszechświat jest naprawdę mały. Planując gromadę Berkeley 53 oraz położoną niedaleko mgławicę otaczającą gwiazdę V1331 Cyg i gromadę NGC 7031, okazało się, że muszę tylko namierzyć kolano owej Żyrafy. Co się tyczy Berkeleya 53, to myślę, że go nie widziałem. Są tam jakieś słońca, ale jednak gromada powinna być nieco z innej strony jasnej gwiazdy. Nie udało się również zobaczyć nic, jeśli chodzi o wspomnianą mgławicę (oznaczoną również jako LkHA 120). Źródło zdjęcia Pocieszyłem się więc gromadą NGC 7031, która była, jak się spodziewałem, łatwa i wyraźna, choć nieco uboga, o charakterystycznym kształcie. Kolejnymi celami były galaktyki IC 1302 oraz IC 1303 (a jeśli dopisze szczęście, również PGC 63299). IC 1302 była widoczna niemal od razu, stosunkowo łatwa, malutka. Z kolei IC 1303 okazała się trudna; zapamiętałem trzy słabe punkty światła i jeden z nich wskazuje na galaktykę, więc chyba to była ona. Trzeciej, z katalogu PGC, nie widziałem. Później miałem do wyłapania NGC 6798, NGC 6801 i PGC 63311. Galaktyka 6798 jest niezbyt jasna w moim teleskopie, ale oczywista, pewna. NGC 6801 zapomniałem zaplanować, a jeśli idzie o PGC 63311, to zamiast niej dostrzegłem najpierw jej malutką towarzyszkę PGC 63313. Jest ona mała i zwarta, więc pewnie dlatego okazała się łatwiejsza. PGC 63311 jest większa i walczyłem z nią bardzo długo. Wydaje mi się, że ją widziałem jako bardzo słabe, okrągławe pojaśnienie w odpowiednim miejscu. Było ono jakby łatwiej dostrzegalne w mniejszych powiększeniach, natomiast maleńka PGC 63313 była najłatwiejsza w mniejszej źrenicy wyjściowej. Odnalazłem następnie jasną i łatwą NGC 6824, a potem szukałem NGC 6916, lecz tej nocy jej nie znalazłem. Próbowałem jeszcze wypatrzeć PGC 64616, ale ostatecznie nie udało mi się jej potwierdzić i będę musiał do niej wrócić. 30/10/21 W Lisku, nieopodal NGC 6885, zaliczyłem niepowodzenie z PK 065-03.1. A gromada była niezbyt widowiskowa – ot taka luźniejsza grupka. Potem jednak znalazłem bardzo fajny obiekt w Łabędziu – planetarną NGC 6894 (Little ring). Mgliste kółko, jak gdyby niejednorodne. W środku było chyba jakieś pociemnienie i ono również wydawało się nieregularne, zaś jedna strona mgławicy przy brzegu sprawiała wrażenie jaśniejszej. Źródło zdjęcia Na południe od gromady Berkeley 49 znalazłem bardzo wyraźny kłębek światła, oznaczony numerem NGC 6857. Zdobycz bardzo mnie ucieszyła, podobnie jak IC 4955. Ponadto dostrzegłem tutaj coś jeszcze. Tuż obok dało się zauważyć pewien obiekt, co do którego natury nie byłem pewny. Zapamiętałem położenie niespodziewanego cosia i po obserwacjach okazało się, ku mojej radości, że przypadkowo znalazłem gromadę otwartą, o niezbyt popularnej nazwie (a właściwie dla mnie nieznanej) Toepler 1. Źródło zdjęcia Z kolei niedaleko Berkeleya 51 odnalazłem gromadę IC 1310. Była to dość malutka mgiełka, nawet w dużym powiększeniu jawiła się jako mglista poświata wokół słońca. Później walczyłem długo z Sh2-106, którą nazywają podobno mgławicą Anioł. Wydaje mi się, że obiekt dostrzegłem, a przynajmniej jego jaśniejszą część. Była to jednak bardzo trudna obserwacja. Mgiełka, lub coś podobnego, pojawiała się co prawda niejednokrotnie, ale wypadałoby jeszcze wrócić do tego extremum. Źródło zdjęcia Tuż na południowy wschód od Anioła, znajduje się pewne pojaśnienie wokół gwiazdy, a właściwie to mgławica vdB 133, lecz niestety trudno mi jest orzec, czy było ją widać. Następnie przeskoczyłem do mgławicy Śmigło (Simeis 57), ale cóż... i tutaj niestety niczego nie zaliczyłem. Odnalazłem jeszcze galaktykę NGC 6916, której nie udało mi się odnaleźć poprzedniej nocy. Jest niezbyt jasna, ale oczywista. Niewielka poświata tuż przy gwiazdce. Jest romb, widać dwa punkty, jedno to chyba jądro. Było widać również jakby owalne halo. Popatrzyłem sobie później trochę na NGC 6946. Po tych wszystkich kłakach ta galaktyka była bardzo duża i bardzo ładna. Jej sąsiadka, NGC 6939, również bardzo mi się podobała – część gromady zdawała się być jak gdyby nieco wygaszona. Źródło zdjęcia To było chyba drugie wyjście tej nocy i gdy wzrok już się nieco zaadaptował do ciemności, wycelowałem w mgławicę IC 5146, czyli osławiony Kokon. Przyznam, że chyba nigdy wcześniej nie zaliczyłem jeszcze tego obiektu, pewne próby jednakże, z tego co pamiętam, poczyniłem. Teraz, nawet gdy wzrok nie był jeszcze dość dobrze zaadaptowany, zobaczyłem, że z pewnością jest tam jakaś mgławica. Był to jednak dopiero początek tej części sesji i postanowiłem wrócić do Kokona na koniec, gdy będę na dworze już długo. No dobra, załatwmy sprawę Kokona od razu. Gdy wróciłem tam później, mając już dobrze zaadaptowany wzrok, nie było zmiłuj. Kokon był bardzo wyraźny, a jego okrągła poświata znajdowała się idealnie tam, gdzie powinna. Źródło zdjęcia Następnie odnalazłem NGC 7128, niewielką gromadę, na którą składało się mniej więcej kilkanaście gwiazd. Potem skoczyłem do domku Cefeusza i namierzyłem gromadę NGC 7142. Klaster jest dość spory i mocno się wyróżnia, widać jego „drobne” gwiazdy. Jednak to NGC 7129, znajdująca się tuż obok, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mgławice otulające tamtejsze gwiazdy były uderzająco jasne i silne. Naprawdę świetny widok! Kolejnym celem miała być Sh2-140, jednak nie uświadczyłem tam nic, więc udałem się do następnego obiektu, który sobie zaplanowałem, mianowicie vdB 152. I chociaż nie spodziewałem się wiele, to jednak zobaczyłem wyraźnie, że jedna z gwiazd rozjaśnia się dziwacznie, natomiast inne gwiazdy tuż obok, podobne jasnością, nie rozjaśniają się w taki sposób. Ponadto pojaśnienie było jak gdyby silniejsze z jednej strony gwiazdy. Myślę, że nie mogło to być nic innego. Źródło zdjęcia Później złowiłem dwie galaktyki. Jedna z nich, NGC 6951, była widoczna łatwo; okrągła, o dość rozproszonym halo i jaśniejszym centrum. Druga, IC 1502, była bardzo malutka i dopiero w 319x zauważyłem, że faktycznie leży pomiędzy dwiema tycimi gwiazdkami, jak to miało miejsce na zdjęciach. Potem był Irys (NGC 7023). Z Irysem już się znam. Jednak, mimo że widziałem go już kiedyś bardzo dobrze, tym razem widok pobił na głowę, jak mniemam, wcześniejsze obserwacje. Mgławica była niezwykle silna, gwiazda w centrum wyglądała, jak gdyby wylewała się z niej materia, szczególnie z jednej strony światło zdawało się wypływać jakimś takim dziwacznym wąsem, dalej zaś wokół owej gwiazdy rozlewała się w każdą stronę gęsta jak smoła czerń. Ale tak naprawdę to nie chodziło mi o Irysa. Poczyniłem niegdyś próbne podejście do mgławicy vdB 141, którą nazywam od początku nietoperzem, choć bardziej może być znana jako mgławica Duch. To była dobra okazja, aby wrócić i sprawę rozstrzygnąć. Tym razem poświęciłem nietoperzowi bardzo dużo czasu. Przyglądałem się długo i wnikliwie, zmieniałem okulary wielokrotnie i zerkałem z każdej możliwej strony. I chyba mogę spokojnie sobie zaufać oraz swojemu dotychczasowemu doświadczeniu. Poświata wokół słońca była dość charakterystyczna, ponadto wydawała się momentami jakaś taka inna z jednej strony w powiększeniu 319-krotnym. Porównywałem wiele razy to coś z innymi gwiazdami podobnej wielkości i widok znacząco się różnił. Jestem przekonany, że to był rzeczony Duch-nietoperz. Źródło zdjęcia Później zjawił się Wieloryb, a ja spróbowałem sił z galaktyką IC 1613. Niestety nie udało się jej ostatecznie zaliczyć. Jak również nie udało się dostrzec bardzo cienkiej galaktyki PGC 4063, znajdującej się niedaleko. Zostały mi więc te łatwiejsze cele, jak chociażby NGC 428, która była dość łatwa, mglista i okrągława. Następnie zaliczyłem trójkę NGC 467, NGC 470 i NGC 474 – widać je wszystkie jednocześnie. NGC 474 z wyraźnym jądrem, natomiast NGC 470 jak gdyby pozbawiona była centrum; jednolita, owalna, większa od poprzedniej. NGC 467 zapamiętałem słabo i zapisałem jedynie, że była po prostu jakaś mniejsza. Odhaczyłem jeszcze NGC 520, którą widać było łatwo i która być może miała jakiś nietypowy kształt ciekawy, jednakże niskie położenie nie zachęcało, by się temu bliżej przyjrzeć. Stosunkowo łatwa była również NGC 533, a zaraz obok dostrzegłem sąsiednią NGC 521. Na koniec sprawdziłem wyłapaną już na początku października, bardzo jasną NGC 488 i tej nocy była to ostatnia galaktyka. Źródła niepodpisanych kadrów: Stellarium oraz Aladin Lite.
    18 punktów
  5. Gdy dzisiaj, pisząc te słowa, spoglądam za okno na listopadową szarugę, wydaje mi się, że popełniam jakąś okropną nieprzyzwoitość, wręcz perwersję. Pocieszam się jednak tym, że pisanie ku pokrzepieniu serc ma u nas długą tradycję, zaś pogoda zmienną jest i czasem kwadrans czystego nieba pozwala zaspokoić głód duszy. Coraz cieniej jest z moimi obserwacjami. Wyjazdów pod prawdziwie ciemne niebo nie było już od lat, zresztą, gdzie takiego nieba szukać? Pod średnim niebem wiejskim też pobyty są sporadyczne a ostrożność związana z metryką dodatkowo ogranicza warunki, czas trwania obserwacji i dobór miejscówki. Pozostaje działanie „na dopadacza”, korzystanie z okazji i dobrego nastroju, słowem – oportunizm. Tak było i ostatnio, gdy wyciągnąłem lornetę na balkon korzystając z chwilowego rozpogodzenia. Wprawdzie wisiała mgiełka nad horyzontem, lecz Księżyc i Jowisza było widać. Po stwierdzeniu, że Księżyc przed pełnią stanowi piękny widok, zaś jowiszowe księżyce leżą w jednej linii, dostrzegłem całkiem na zachodzie jasną gwiazdę przebijającą przez mgiełkę. Czyżby Arktur? Nie, przecież gwiazda jest biała a nie pomarańczowa. Wiec Wega. Skierowałem na nią lornetę i natychmiast ujrzałem powyżej tzw. double-double – parę epsilonów Lutni. Jednak poniżej Wegi też coś było widać, i to całkiem ciekawego. Para gwiazd znacznie ciaśniejsza niż epsilony formowała z epsilonami i Wegą trójkąt niemal równoramienny. Źródło: http://www.sky-map.org/ Powinienem pamiętać, co to jest, jednak z tą pamięcią różnie bywa. Więc do atlasu – PSA (Pocket Sky Atlas) prawdę Ci powie. No i rzeczywiście, to była podwójna gwiazda zeta Lutni (ζ Lyrae). Źródło: http://www.astronomicalangrenus.it/rumak12/zetalyr3.jpg O tej porze (ok. godz. 21) gwiazdki leżały równolegle do horyzontu, były rozdzielone bardziej niż Albireo i różniły się dość wyraźnie barwą. Ta z prawej (bardziej na zachód) była biała, ta druga zaś żółtawa. Źródło: https://www.cloudynights.com/topic/415859-zeta-lyrae-colors/ Ładne, więc może by dowiedzieć się o nich czegoś więcej? No i się zaczęło! Już Wikipedia mówi, że są to gwiazdy wcale nie takie przeciętne a poza tym jest tam ich znacznie więcej. Zaś nieoceniony prof. Jim Kaler w swoim serwisie STARS and STARS OF THE WEEK kolejny raz wciągnął mnie w gwiezdne otchłanie, objaśniając to, co objaśnić się dało i jeszcze bardziej zaciekawiając zagadkami kryjącymi się w układzie ζ Lyrae. Więc po kolei: Widziane przeze mnie składowe ζ1 i ζ2 Lyrae są na nieboskłonie oddalone od siebie o niemal 44 sekundy kątowe (”). Najmarniejsza lornetka musi je więc rozdzielić. Ich jasności widome to odpowiednio 5,74 mag oraz 4,37 mag, co nie wystarcza, by je dostrzec gołym okiem z miejskiego balkonu. Ich barwy, zapewne przesunięte u mnie nieco ku czerwieni (dość nisko na zachodzie + mgiełka) to biel i kolor kremowy. Barwy te wydały mi się całkiem kontrastowe. Wynikają jak wiadomo z typu widmowego a więc z temperatury i składu chemicznego. I tu zaczyna się najciekawsze. ζ1 Lyrae, jaśniejsza i bielsza składowa jest przedziwnego, złożonego typu widmowego kA5hF0mF2. Jest to bardzo ciasny układ spektroskopowo podwójny, przy czym zmienny w niewielkim zakresie. Powolny ruch wirowy doprowadził do grawitacyjnej separacji lżejszych i cięższych pierwiastków na powierzchni i we wnętrzu, co dodatkowo skomplikowało widmo. Kremowa ζ2 Lyrae jest prostszego typu widmowego F0 IVn, gdzie n oznacza nebulous, czyli zamglone linie widmowe. Jest to wynikiem tym razem bardzo szybkiej rotacji. Znaczna różnica szybkości rotacji składowych ζ Lyrae jest dziwna dla gwiazd rzeczywiście związanych grawitacyjnie.Według Kalera, także skladowa ζ2 Lyrae może być gwiazdą podwójną, na co wskazuje zmienność jej widma. W pobliżu pary ζ1 i ζ2 znajdują się jeszcze trzy słabsze gwiazdy związane grawitacyjnie. Ich jasności: 10, 11,5 oraz 12,5 mag oraz separacje: 26, 46 i 62 sekundy łuku mogą pozwolić na dostrzeżenie przez amatorski sprzęt, choć niekoniecznie pod ursynowskim niebem. Należy się jednak z tym pospieszyć, bo taki układ jest niestabilny i jego składowe będą wyrzucane w przestrzeń. Tak więc, jeśli tylko niebo przetrze się choć na chwilę, spróbuj zapolować na Zety Lutni. No a potem, oczywiście, daj znać, jak poszło!
    16 punktów
  6. Hej, chciałem Wam pokazać część Mgławicy Kalifornia w HST TS Newton 8" f/5, AZ-EQ6, ASI1600MM-C 44,3h naświetlania
    15 punktów
  7. Serdecznie zapraszam na wernisaż moich prac astrofotograficznych, który to odbędzie się 21 listopada o godzinie 17 w Warszawie, przy ulicy Lachmana 5 ( Galeria "U" Domu Kultury Stokłosy). https://fb.me/e/1ecF9iCNE
    15 punktów
  8. Kometa w Bliźniętach 1.10.2021 godz. 23:30 CET. Wykorzystałem Comet Tracking Module dla montażu ASA DDM. Razem ponad 5 godzin rejestracji, osobno dla tła i komety. Veloce, Atik 6.0 na ASA DDM 60. Z Warszawy.
    15 punktów
  9. Po Ngc1333 to najładniejszy fragment Obłoku Molekularnego Perseusza. Sama mgławica refleksyjna jest dosyć jasna natomiast reszta wymaga dosyć mocnego wyciągania. Niestety ujawnia to niedoskonałości w ciemnych partiach bo jak zbierałem materiał było dosyć ciepło i mimo sporej ilości klatek szumy w canonie dają o sobie znać . SW ED120 Canon 6D 102x5 min
    14 punktów
  10. NGC 1333 to oczywiście mgławica refleksyjna w Perseuszu ale otaczające ją ciemne mgławice przypominają mi jakiegoś czarnoksiężnika w stylowym kapeluszu. Otoczenie to obszar obłoku molekularnego Perseusza i miejsce tworzenia się nowych gwiazd. Zdjęcie spod nieba wiejsko-podmiejskiego, lightpollution map pokazuje bortle 4. ED120 canon 6D AZEQ-6 98x6min ISO1600
    13 punktów
  11. Słynna kometa 67P/Churyumov-Gerasimenko (chyba nie trzeba wyjaśniać dlaczego 😉) pokazała tym razem na co ją stać i rozwinęła piękny jasny warkocz. Poświęciłem jej kilka nocy, chociaż była obiektem fotografowanym trochę z doskoku, po zakończeniu głównej sesji. Chciałbym zaprezentować ją w trzech różnych odsłonach - na szeroko: Samyang 135 mm; ze średniej ogniskowej: TS APO 65Q (420 mm) oraz z bliska: SW 200/1000 (1000 mm). Na początek zestaw Samyang 135 mm + SWSA. W typowej dla moich komet wersji zdjęcia + infografiki. Warto zwrócić uwagę na sąsiedztwo - Mgławica Kraba M 1 w pewnym oddaleniu, a na prawo jeszcze dwie asteroidy Nysa oraz Isis. Sprzęt: Samyang 135 mm F/2.0 ED UMC; Canon 800d mod; SWSA Akwizycja danych: 09.10.2021; 61x90 sek.; F/3.5; ISO 800 + klatki kalibracyjne Drugie zdjęcie + animacja na podstawie sesji. Samo zdjęcie będzie jeszcze potraktowane jak powyżej. Zobaczymy tylko czy uda się wykonać prawidłowo fotometrię oraz zebrać widmo. Wtedy byłoby nieco "nauki" w tych małych kwadratach: Sprzęt: TS APO 65Q; HEQ5 Pro Synscan belt mod., ZWO ASI 294MC Pro Akwizycja danych: 53x120 sek, z nocy 10.09.2020; G: 120; T: -10 st.C; klatki kalibracyjne Na koniec z dużej rury. Miało być w moim stylu, z mapką plate solvingu itp. ale kometa jest na tyle duża i zgrabna, że zrezygnowałem z "wypełniaczy" kadru. Sporo problemów technicznych z samą akwizycją materiału - porywisty wiatr, nadal minimalnie niedograny backfocus i kilka innych. Sprzęt: SW 200/1000; HEQ5 Pro Synscan belt mod., ZWO ASI 294MC Pro Akwizycja danych: 50 x 120 sek.; G: 120; T: -10 st.C; klatki kalibracyjne
    13 punktów
  12. Witajcie po dłuższej przerwie. Tym razem wracam z małą nowością a mianowicie z modułem od Lunta dedykowanym do fotografii Słońca w paśmie wapnia – CaK B1200 Od czasu kiedy w 2015 roku testowałem wapniowy teleskop pożyczony od M-A-Xa, nosiłem się z zamiarem kupna tego małego „dzynksa” na własność, ale albo nie miałem środków, albo były pilniejsze wydatki. Patrząc na galopujące ceny stwierdziłem jednak, że nie ma co dłużej czekać bo za rok czy dwa jego cena przebije 10k PLN i będzie już totalnie pojechana. Na zakup z drugiej ręki raczej nie miałem co liczyć, bo to sprzęt strasznie niszowy a jeśli już nawet się gdzieś pojawia to w wersji B600 a mnie zależało na wersji B1200 żeby zminimalizować winietę na dłuższych ogniskowych (docelowo 1200-2400mm) Tak więc pod koniec października zagadałem do Michała z Astroshop.pl, ustaliliśmy cenę i już po niecałych 3 tygodniach moduł Lunt CaK B1200 leżał na moim biurku :) Czyli bardzo sprawnie i szybko, biorąc pod uwagę fakt, że sprzęt był na zamówienie. A zamówiłem wersję w prostej tulei żeby uniknąć dodatkowego lusterka w kątówce oraz żeby zminimalizować konieczność zwiększania backfocusa w docelowym teleskopie. zdjęcia z Astoshop ( https://www.astroshop.pl/filtry-szklane-z-oprawka/lunt-solar-systems-modul-ca-k-z-filtrem-blokujacym-12mm-w-tulei-przedluzajacej-do-wyciagow-okularowych-2-/p,15953?fbclid=IwAR2eyCz6xwhopDbzbSe8Bg7L5F0LznI2LykJVqRqRIFSdGdNLaxxiE0EzxE#tab_bar_1_select ) Jak to zwykle u nas bywa – jak dojeżdża sprzęt to nie ma pogody. Więc na pierwsze światło przyszło mi czekać prawie 3 tygodnie. Aż do ostatniego czwartku 25 listopada, kiedy to obudził mnie piękny słoneczny poranek. Miałem zamiar fotografować po 11 kiedy Słońce będzie górować, ale znad Czech błyskawicznie nadciągała warstwa niskich chmur. Musiałem więc przyspieszyć i całą sesję zamknąłem między 10:15 a 11. Po 11:20 było już pełne zachmurzenie. Na szczęście w czasie tych 45 minut udało mi się zebrać pełny materiał na zdjęcia Słońca w 3 pasmach: w świetle widzialnym, w paśmie h-alpha i w nowym dla mnie paśmie wapnia CaK. Sprzęt użyty do rejestracji: H-a → Lunt 50 THaPT 50/350 + ASI 178 MM-C WL → Mak Soligor 90/500 + Baader Solar Continuum + Baader ND 3,8 + ASI 178 MM-C CaK → Refraktor od Lunt 50 (50/350, wyjęte „bebechy” od H-alpha) z modułem Lunt CaK B1200 Z szacunku dla sprzętu nie pokażę Wam jak zamocowałem ten wapniowy moduł do tubusu od Lunta, powiem tylko, że nie miałem żadnej pasującej złączki więc użyłem jakiegoś metalowego krążka i sporej ilości czarnej izolacji 😄 Grunt że działało... Docelowo chcę mieć jeden teleskop do H-alpha (obecny Bresser 152/1200) i drugi dedykowany do białego światła i CaK. I też pewnie będzie to Bresser 152/1200 z klinem Herschela zamiast folii ND Tu warto nadmienić, że moduł Lunt CaK B1200 może pracować z aperturą do 100mm. Powyżej nie można go używać bo nie wytrzyma temperatury – skupiona wiązka pada bezpośrednio na pierwszy stopień modułu (tu jest jakiś filtr UV/IR-cut i nieco zawężający pasmo, ale póki co nie znalazłem jego pełnej charakterystyki) Żeby używać go z teleskopami o aperturze >100mm trzeba włączyć pomiędzy teleskop a etalon 2'' klin Herschela. Z zewnątrz zwykła 2'' aluminiowa tulejka z jednej strony a z drugiej wejście 1,25” na kamerę lub okular. Generalnie nie wygląda jakoś mega imponująco :) W środku modułu, za filtrem UV/IR-cut, siedzi sobie serce całego układy czyli filtr UV przepuszczający pasmo wapnia (393,4nm) o szerokości połówkowej 2,4nm i transmisji około 10-12%. Wydaje się, że mało, ale biorąc pod uwagę że na froncie nie ma żadnego ERFa ani folii ND to ilość światła jest wystarczająca. Dla teleskopu 50/350 (f/5) wystarczyło użyć czasów naświetlania rzędu 2,5ms i gainu na poziomie 35 ( z 510 czyli nieco ponad 6%) Czasy mega krótkie – podobnie jak przy paśmie h-alpha No dobra – to co widać takiego ciekawego w tym paśmie, że warto wydać na nie tyle siana? Żeby było kompleksowo to w kilku słowach opiszę poszczególne pasma: Białe światło (white light) – mówią też „pełne spektrum”, choć to nie do końca prawda bo używając filtra Baader Solar Continuum operujemy tylko w wąskim paśmie 8nm wokół 540nm. Zatem obraz w kolorowej kamerze byłby zielony a nie biały. Niemniej jednak widok jest taki sam jak przy pełnym paśmie, tylko ostrzejszy ponieważ nie zniekształcony przez UV i IR ogniskujące w innym punkcie. W tym paśmie obserwujemy głównie fotosferę Słońca – najbardziej wewnętrzną warstwę atmosfery Słońca, ale też najjaśniejszą przez co zalewa blaskiem wszystkie leżące ponad nią. Obserwując lub fotografując możemy zauważyć obszary aktywne (plamy słoneczne) wraz z głównym cieniem i półcieniem, pory (takie malutkie plamki słoneczne;) bez półcienia), granulację oraz pochodnie (obszary pobudzone do silniejszej emisji promieniowania przez silne pole magnetyczne, często poprzedzają pojawienie się mniejszych lub większych obszarów aktywnych) H-alpha – najbardziej widowiskowe pasmo w którym obserwujemy chromosferę. Jest to cienka warstwa atmosfery Słońca tuż nad fotosferą mająca bardzo silną emisję w paśmie wodoru. Dzięki temu stosując bardzo wąskie filtry (0,4-0,8nm szerokości połówkowej) możemy wyłuskać jej znacznie słabsze światło z zalewającego potoku fotosfery. A warto bo dzieje się tam dużo. Tu też możemy obserwować obszary aktywne, ale są otoczone nie granulami ale włóknami plazmy o dużej dynamice (spikule), w silnym polu magnetycznym obserwujemy też protuberancje – łuki materii zawieszone wyżej nad chromosferą i uwięzione w silnym polu magnetycznym Słońca. Kiedy przemieszczają się one na tle tarczy Słońca nazywamy je filamentami. Widać też pochodnie chromosferyczne – jednak tu nie są tylko jaśniejszymi obszarami – ale miejscami gdzie tworzą się jasne i grubsze włókna materii snujące się pomiędzy drobnymi spikulami (widać to fajnie na kompilacji pasm którą wrzuciłem – zwróćcie uwagę na porównanie obszaru pochodni – w górnej części tarczy Słońca, tak na godzinie „pierwszej”. CaK – chyba najbardziej egzotyczne pasmo, w którym obserwujemy głębsze warstwy chromosfery. Jest to pasmo na granicy spektrum widzialnego i ultrafioletu (393,4nm). Żeby je wyłuskać, korzystamy z wąskopasmowych filtrów o szerokości 2-2,5nm W tej cieniutkiej warstwie atmosfery też zaobserwujemy obszary aktywne (je widać zawsze :) ) z cieniami i półcieniami. Najczęściej będą one otoczone przez jasne pochodnie – i to właśnie pochodnie robią w paśmie wapnia największe wrażenie – o ile w paśmie widzialnym widzimy je sporadycznie jako niewielkie pojaśnienia tylko w okolicy krawędzi tarczy (są tam lepiej widoczne ze względu na pociemnienie brzegowe, im bardziej do środa tym bardziej giną w blasku fotosfery), to w paśmie wapniowym są widoczne doskonale na całej tarczy Słońca jako jasne plamy i wstęgi odcinające się ostro i kontrastowo od otoczenia. W paśmie CaK widzimy też siatkę chromosferczyną – czyli taką pajęczynkę utkaną z jaśniejszych włókienek okalającą całe Słońce – są to struktury związane z supergranulacją – czyli strukturami falowymi podobnymi do granuli ale znacznie większymi. Generalnie obraz Słońca w tym paśmie jest zupełnie inny niż w przypadku WL czy H-a. Dodatkowo w paśmie wapnia możemy obserwować też protuberancje (w końcu to chromosfera), jednak będą one znacznie słabiej widoczne niż w przypadku linii wodoru. No dobra – starczy pisania – teraz obrazki. Zrobiłem dwie kompilacje, na jednej tarcze są umieszczone jedna obok drugiej, żeby dobrze wyłuskać różnice i móc je sobie trochę przestudiować. Druga to typowe foto estetyczne, trzy pasma połączone w obraz,żeby fajnie i dobrze wyglądało. Co do jakości – to niestety jest jak jest, na razie lepiej nie będzie – jak kręciłem materiał to Słońce było na wysokości 15-17 stopni. Także i tak cud że wyszło jak wyszło 😉 Na lepsze jakościowo foty w większej rozdzielczości przyjdzie poczekać do wiosny. Ale to dobrze bo zdążę przygotować dedykowane setupy do poszczególnych pasm :) Sprzęt użyty do rejestracji opisałem już wcześniej więc nie będę się powtarzał. Dorzucam też animację GIF – przejścia przez poszczególne pasma – od dawna miałem w głowie taki „obrazek” i końcu udało się go ożywić :) Sorry za przydługi post – ale postanowiłem, że to będzie konkretny i treściwy wstęp do mojego nowego rozdziału w astrofoto Słońca.
    12 punktów
  13. Początkowo nie planowałem mozaiki, ale mając dwa kadry: IC 1396 i Nietoperza, postanowiłem dorobić więcej kadrów i zrobić mozaikę. Nie wdając się w szczegóły, użyłem Canon 6d i TS 71/347, oraz Canona 650d i samyanga 135 mm. W niektórych miejscach jest jeszcze za mało materiału, ale w tym sezonie raczej nie dam rady tego skończyć. Daję więc, to co mam.
    12 punktów
  14. Trochę z przymrużeniem oka 😉 Ostatnio lecą głównie kolorowe mgławice, wodór, tlen, siarka. A my wszyscy i tak mieszkamy w mgiełce 😉 Takich mgiełek połapało się kilka tutaj. Główny cel to była galaktyka IC 167 z super fajnym śmigłowym kształtem i kolorem wpadającym w niebieski, odległością od nas ok 135 mln lat świetlnych, poprzez NGC 678 - ustawiona do nas krawędzią z ciekawym pasmem pyłu, po patrzącą na nas na wprost NGC 691 😉 Pełno tam też innej drobnicy. Robione było dzięki współpracy: SW 200/1000 + Canon 2000D na EQ6. Czas to łącznie coś około 4,5h
    12 punktów
  15. Dwa wykopaliska na dysku, zebrane częściowo w tym, a częściowo w zeszłym roku - oba w palecie HaRGB. Pierwsze to fragment IC1848, a drugie to gromada NGC6823. Oba kadry skąpane w wodorowym sosie, może kiedyś dołączy tlen. Meade ACF 10" f/10, AP CCDT67, EQ6, QHY163M, H 4h, RGB 1.5h, niebo podmiejskie (Bortle 6)
    11 punktów
  16. W nocy mój laptopik wymęczył ostatnią fotkę, która jest nawet lepsza niż poprzedni widok Tycho:
    11 punktów
  17. Trochę podkręciłem kolimację w moim nowym SCT 8'' i korzystając z wczorajszej ładnej pogody zrobiłem próbę. Jako SCT-kowy nuworysz nie jestem pewien ile z tej rury można docelowo wycisnąć kręcąc śrubkami, ale wydaje mi się że w miarę mi się udało opanować położenie tego lusterka. Detal wydaje się już dość przyzwoity. Co do meritum - byłem zaskoczony gdy odkryłem podczas obróbki zdjęcia, że krater Hell Q nie znajduje się wcale w centrum Cassini Bright Spot. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest położony centralnie i musi mieć związek z powstaniem tego rozjaśnienia. Ze zdjęć kolorowych wynika jednak, że ten teren to nie tylko rozjaśnienie, a krater wcale nie leży w jego centrum. Więcej na temat tego epokowego odkrycia tutaj: https://astrostrona.pl/na-niebie/ksiezyc-przewodnik-turystyczny/hell-q-i-cassini-bright-spot-rodzenstwo-czy-malzenstwo/
    11 punktów
  18. Na forum coraz więcej sezonowych obiektów DS więc i ja się dorzucę. Miałem trochę dozbierać i poprawić materiał bo jest mocno zaszumiony - jasne niebo i źle ustawiony gain oraz offset - ale dobrej pogody nie widać wiec nie czekam. L = 60 x 180s i RGB = 3 x 10 x 180s. Teleskop i kamera jak w stopce
    11 punktów
  19. Mozaika z trzech ujęć. Nie były do końca dopasowane i po kadrowaniu wyszedł taki obrazek. Canon 6d, sigma 50mm F2,8.
    10 punktów
  20. Canon 6d (zawieszony na przeciwwadze Heq5), sigma 50mm F 2,8. RGB: 80 minut, Ha: ponad 3 h. Byłoby jeszcze szerzej, ale niedopasowałem kadrów Ha i RGB.
    10 punktów
  21. Gromada w Perseuszu (Abell 426) oddalona jest od nas o około 230 milionów lat świetlnych. W jej skład wchodzi ponad tysiąc obiektów i jest to jeden z najbardziej masywnych obiektów w poznanej części Wszechświata. W pobliżu jej środka znajduje się galaktyka NGC1275 - Perseusz A. Otacza ją rozbudowana sieć włókien materii wypychanych przez gorące bańki plazmy, która powstaje najprawdopodobniej w centrum tej galaktyki. Niektóre z tych tworów lekko majaczą na zdjęciu wykonanym z mojego podwórka. Widać je na powiększonym fragmencie. 10-11.11.2021, Meade ACF 10" f/10, AP CCDT67, EQ6, QHY163M, L 120x3 minuty, niebo podmiejskie (Bortle 6). Przejrzystość dobra, seeing średni.
    10 punktów
  22. Później powstał cały zestaw moich autorskich postaci i sprzętu dla nich, więc było z czego już zacząć budować kompozycje tematyczne. Szukałem tylko pomysłów jak zobrazować artystycznie kometę czy DS-a albo spadającą gwiazde.
    10 punktów
  23. Dzień Dobry Wszystkim Mam nadzieję, że pozwolicie na posiadanie tutaj w tym wątku swojej, małej, artystycznej ostoi skromnemu artyście, z małego "a" ;) Tworzę hobbystycznie różnorakie grafiki m.in. o tematyce astro. Trochę wieje nudą w emotkach astro (choć jest ich troszkę w panelu pisania posta), więc aktualnie próbuje coś w tej niszy potworzyć dla hecy. Zaczęło się od eksperymentu z jedną ikonką z żółtą lunetą, a potem worek pomysłów się rozwiązał. Nie jest to może nic nadzwyczajnego graficznie by się chwalić na forumowym "wernisażu", ale tworzę głównie dla własnej satysfakcji i moich znajomych. Myślę, że niektóre kompozycje mają całkiem spory potencjał ;) choć to tylko niezobowiązujące projekty. Pozdrawiam Soczi
    9 punktów
  24. Co do teleskopu SCT to nie będę obwijał w bawełnę. Po kupieniu go zbierało mi się parę razy na użycie słów powszechnie uznawanych za obraźliwe. Kręcenie śrubami, wietrzenie, chłodzenie godzinami, bąblowanie powietrza w środku, przynoszenie do domu sprzętu zmarzniętego i ociekającego wodą... Dla miłośnika i wieloletniego użytkownika refraktorów takiego jak ja, to wszystko jawi się jako koszmar. Z komfortem jaki zapewnia bezobsługowy refraktor, gotowy do pracy po pół godzince chłodzenia, nie ma to nic wspólnego. Muszę jednak przyznać, że dwa ostatnie zdjęcia Księżyca wykonane tym teleskopem zrehabilitowały go w jakimś stopniu w moich oczach, bo jednak trudno sobie wyobrazić uzyskanie podobnej jakości szczegółu za pomocą refraktora znajdującego się w porównywalnym zasięgu cenowym. Natomiast zdjęcie zamieszczone poniżej zmieniło całkowicie mój stosunek do tego instrumentu i sprawiło, że stałem się jego wiernym fanem, niecierpliwie oczekującym na jego kolejne występy. Dziś już nic z tego - szkoda! Niebo się zachmurzyło i musiałem go znieść do domu. Właśnie ocieka sobie i odparowuje, ostatnie ujęcie Tycho mieli się jeszcze w laptopie, a ja patrzę trochę z niedowierzaniem. Uważam, że jak na 8 cali i stosunkowo niskie położenie Księżyca nad horyzontem, to są to naprawdę niezłe jaja...
    9 punktów
  25. Dzięki za słowa uznania, a w sprawie krytyki - prowadzę bloga, nie ma to nic wspólnego z forum. Forum owszem - prowadzę - ale w zupełnie innej branży, nie mającej z astro nic wspólnego. Sprzęt to Meade LX200 ACF 8'' + kamerka ZWO ASI 178 MC - masz rację że należy takie informacje podawać. Mój laptopik wymęczył tymczasem po prawie całym dniu następny obrazek...
    9 punktów
  26. czyli Fox Fur - wodór wokół Choinki, jakkolwiek absurdalnie by to nie zabrzmiało. 😉 Na razie to półprodukt, jedynie 3,5 h materiału, dołożę jeszcze drugie tyle. 6d mod, TS 65q, klatki po 4 minuty. Ps Trumpler 5 (to ta żółtawa, przesłonięta przez pyły gromada otwarta) jest niezłym czelendżem w wizualu. Edyta: druga wersja, materiał pomnożony x2
    9 punktów
  27. A mi sypnęło troszkę pigwowca i postanowiłem zaeksperymentować. Świat staje na głowie. Ja - abstynent zrobiłem ... napój rozgrzewający. Na przyszły sezon muszę zwiększyć ilość, bo palce lizać.
    9 punktów
  28. Wczorajszy góral po zachodzie Słońca. Chował się, chował się, ale i tak go wypatrzyłem. 🙂 Walimex Pro 500mm/6.3 & Sony a58, ISO 800, 1/4 sec.
    9 punktów
  29. Witam, zastanawiałem się, czy wrzucać to zdjęcie. Zdecydowałem, że tak, gdyż dawno tego obiektu na tapecie nie było. Mimo, że ta NGC 628 to również M74 to jasność powierzchniowa tego obiektu jest tak mała, że na 90 sekundowych klatkach prócz tlącego się centrum galaktyki to niewiele widać. Pokazuję też, gdyż to ostatni obiekt jaki zarejestrowałem z guidingiem 190mm ogniskowej prowadzącym zredukowanego Maksutova do 1134mm więc więcej was męczył tym setupem nie będę. Po moich testach z ST2000XM przechodzę na nią właśnie i/lub OAG oraz pełną rurę (1800mm). Fotka to crop z 6h materiału, robiona Maksutov-Cassegrainem 7" nieistniejącej firmy STF, kamera Asi294 kolor na HEQ5 z balkonu centrum Tarnowa, Bortle 8/9.
    9 punktów
  30. Spotkane wczoraj w okolicach Siemianówki stado dziko żyjących żubrów. Canon EOS 760D i Tamron 70-300.
    8 punktów
  31. Oficjalnie nazywa się Kasjopeja (broń Boże, Kasjopea - ostatnio nagminnie pojawia się ten błąd w pisowni), ale ponieważ imię to starożytne i z dalekiej Etiopii, to w Polsce przyjęło się jako Kasia 😉 Kaśka jest nadobna i bogata, nic więc dziwnego, że została pierwszą celebrytką w dziejach wschodniej Afryki 😄 Nosi gustowną biżuterię z niepoliczalnej ilości gwiezdnych klejnotów. Stale pozuje na wybiegu Drogi Mlecznej, uwielbia być w oku kamer i aparatów, a potem - na ściankach i okładkach. Z powodu jej nieokiełznanej próżności, autor zdjęcia wyciął jej duszę i kawałek serca 😜 A dla ciekawych tajemnic Kasi wygenerował wersję opisaną. Cała zaś prawda kryje się w... legendzie zamieszczonej tu: https://youtu.be/nn8AuNlVkJ8. Technikalia: Nikon D700 + AstroTrac 360 Single Arm / Nikkor 85 f/1.8D @ 2.8 / 52 x 210 s / ISO 800 / obróbka: PixInsight i PS4.
    8 punktów
  32. Popularna i lubiana mgławica w gwiazdozbiorze Cefeusza tzw. Trąba Słonia, tym razem podana w wersji szlachetnej QHY294M Pro, Antlia 3nm, TSAPO80Q 56x600 Rafał
    8 punktów
  33. Tranzyt Kallisto. 6 listopada. Po lewej Ganimedes, po prawej Io oraz Europa.
    8 punktów
  34. Kontynuując przygodę z Lucky Imagingiem oraz amatorską spektroskopią, chciałem uzupełnić wcześniejszy projekt czyli zdjęcie mgławicy planetarnej M 57 o jej widmo, przy okazji dzieląc się kilkoma ciekawymi spostrzeżeniami. Oto ona - M 57 oraz moja amatorska analiza spektroskopowa: O samym obiekcie nie będę się rozpisywać, a zdjęcie, które zestawiłem z analizą powyżej można znaleźć tutaj: https://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/35800-mgławica-pierścień-m-57-kolejne-wprawki-w-lucky-imagingu/#comment-288036 Na uwagę zasługuje natomiast sam pomiar oraz obróbka danych. Jak można się domyślić, przebiega on inaczej niż w przypadku gwiazd, gdzie uzyskujemy zwartą intensywną linię widma. Tutaj mamy do czynienia z obiektem o pewnych rozmiarach kątowych - dla M 57 jest to mniej więcej 1.4' × 1.0' - słabszym i nieco "rozlanym". Ustawienie siatki dyfrakcyjnej w innej osi pozwoli nam na zebranie danych dla innej płaszczyzny. Jest to oczywiście pewien problem - ale po kilku zabiegach taki np. RSPec umożliwi nieliniową kalibrację i analizę z poprawką na to właśnie utrudnienie. A jak wyglądałoby to mierząc w dwóch różnych osiach? Z pomocą przychodzi strona astronoma amatora Steve'a Broadbent'a i jego syntetyczne zwizualizowanie tego w oparciu o pomiary: Żródło: http://sebastro.homeip.net/astro/galleries/Spectroscopy/html/M57-lineplot.html Druga interesująca kwestia to skład mgławicy M 57. Przyznam się szczerze, że do niedawna w swoim dyletanctwie miałem przekonanie, iż będzie to głównie wodór oraz tlen, no może jeszcze hel. W końcu wszyscy fotografują M 27 czy NGC 7293 takimi właśnie narrowbandami. Przyjęło się mówić, że mgławice zasiewają kosmos cięższymi pierwiastkami, ale nie sądziłem, że aż tak - bardzo zaskoczyła mnie zupełnie mocna linia od azotu NII. Jednakowoż ma to sens biorąc pod uwagę cykl C-N-O. Pięknie ilustruje to poniższe zdjęcie, gdzie profesjonalny sprzęt oraz ogniskowa pozwoliły uzyskać jeszcze lepszą rozdzielczość (czego tu nie wdać to brak silnej emisji siarki, na prawo od azotu): Żródło: http://stars.astro.illinois.edu/sow/ring-p.html
    8 punktów
  35. Na AP już jest to i tu pokażę Wprawki były, ale sprzęt docelowy wciąż niedokończony. Stąd też, dzięki uprzejmości mojego kolegi Piotra spróbowałem powalczyć na pożyczonym SCT 9.25. Skutki tej walki oceńcie sami Pojawiła się już na astropolis kilkukrotnie, w tym chyba w najlepszej możliwej odsłonie, czyli w wykonaniu naszego kolegi @Lukasz83, co zresztą zostało docenione uzyskaniem IOTD na portalu Astrobin (na marginesie, żadna inna mgławica NGC 7009, nie dostała nawet nominacji). Jest to obiekt niezwykle interesujący, aczkolwiek również trudny do fotografowania oraz obserwacji wizualnych. W szerokościach geograficznych Krakowa i okolic góruje jedynie na wysokości 29 stopni. Niemniej posiada ciekawą historię wartą wspomnienia. Odkrył ją Wiliiam Herschel 7 września 1782 roku, używając teleskopu własnego projektu w ogrodzie swojego domu w Datchet w Anglii i było jednym z jego najwcześniejszych odkryć w jego przeglądzie nieba. Nazwę zawdzięcza pozornemu podobieństwu do planety Saturn - biorąc poprawkę na ułomność ówczesnych sprzętów optycznych, "czułki" tej mgławicy mogły faktycznie sprawiać wrażenie jakiegoś dysku wokół kulistego środka obiektu. Mgławica Saturn posiada centralną gwiazdę o jasności 11.5 mag i jak na truposza przystało jest białym karłem, a wszystko wokoło niej to pozostałości po śmierci tego czym była wcześniej. Myślę, że warto przyjrzeć się jej przez chwilę i zwrócić uwagę na różnorodność struktur. Szczególnie dżety po jej bokach prowadzące do tzw. czułków (btw - jak to widać w wizualu?). Nie jest to zjawisko jakoś szczególnie odosobnione - wystarczy spojrzeć na takie mgławice jak np. PN M2-9; NGC 5307 czy piękną NGC 6543. O ile dobrze rozumiem, to mechanizm ich powstawania jest związany z faktem, że możliwość emisji materii wyrzucanej po śmierci pierwotnej gwiazdy jest ograniczona jej rotacją (chociaż nie zawsze i nie do końca). Czyli można chyba powiedzieć, że to dżety polarne gwiazdy. Jeszcze jedna ciekawostka - o ile główne linie emisyjne dla tego obiektu są związane z OIII; Ha oraz He I - to akurat w na końcach dżetów możemy obserwować także NII. W widmie, które mierzyłem są wprawdzie niewielkie refleksy wskazujące na tą emisję, ale niestety siatkę filtra ustawiłem pod złym kątem i "zgubiłem" ten zjonizowany azot. Sprzęt oraz akwizycja danych: Mgławica: SCT Celestron XLT Starbright 235/2350, ASI 462MC, stack 60% klatek z 4500 x 1 sec. (zrobiłem drugie tyle kamerą mono ASI 290MM, ale niestety wszystko trafiło do kosza) [05.09.2021] Widmo: SW 200/1000, ASI 294 MC Pro, filtr SA 200 - 6 x 20 sec. [09.10.2021]
    8 punktów
  36. Wykonałem około 10 staków w różnych programach z różnymi (najpopularniejszymi) parametrami - mediana, sigma, winsorized sigma, linear fit, average.. Na koniec Maxim SDMask i z niego wyszedłem dalej. Full res/crop Około 13 godzin Baader Ha, Newton TS 150/600 ASI 294mm
    8 punktów
  37. Nie wiem czy było pisane tutaj na forum o tej komecie, ale kto ma pogodę warto zapolować nad ranem. Do aplikacji Stellarium możemy sobie ją dodać wg instrukcji: https://github.com/Stellarium/stellarium/discussions/2020 Kometa znajduje się w okolicy konstelacji Psy Gończe / Warkocz Bereniki i zmierza w kierunku Wolarza. Z tego powodu obserwacje możliwe nad ranem w okolicy godz. 4 🙂 Na zdjęciach wygląda już zjawiskowo, czy ktoś miał okazję sprawdzić jak jest w wizualu? Poniżej fot. Michael Jager / grupa: Comet Watch Garść informacji o komecie w materiale video:
    7 punktów
  38. Rzadko to robię ale że nadarzyła się okazja do pokazania obiektu w nowy sposób to po 10 latach Kokon 2 😉 Mile widziana konstruktywna krytyka ! FSQ106 F5, G3-16200EC, LHaRGB 31x600 L, 21x1200 Ha Bin2, 15:15:15x120:120:240 RGB Bin2 LHaRGB: Wersja opisana:
    7 punktów
  39. Nieostra może być trochę, bo seeing był gorszy, niż np trzy posty wcześniej, gdzie jest gromada Coma. Przy mojej skali 0.4"/px już jestem tylko na łasce seeingu, a do takich obiektów ciężko stosować lucky imaging. Jak seeing jest lepszy, to gwiazdki takie są np (NGC7139 - taka sama duża jak M57, tylko 3mag słabsza) Ale pojechana chyba nie jest, są ciapate gwiazdki w narożnikach, ale to niestety mój reduktor (Astro Physics) nie daje rady skorygować krzywizny pola. Mam już pożyczony do testów inny, Opteca, ale oczywiście pogody nie ma 😞
    7 punktów
  40. Canon 6d, TS 71/347, 108 x 15 minut z filtrem L-extreme, RGB: 37 x 4minuty + stary stack.
    7 punktów
  41. 08.10.2021, Folwark Sulejewo Miał być zlot w Zatomiu, a było spotkanie w Sulejewie. Niestety tego wieczoru nie udało mi się dojechać na długo wyczekiwaną forumową nockę. Kilka spraw się skomplikowało i finalnie pojechałem na pobliski Folwark, gdzie ku mojemu zaskoczeniu była naprawdę spora ekipa. Niebo było wyśmienite, widoczna Droga Mleczna, dobra przejrzystość, zero wilgoci. Można było z powodzeniem polować na jesienne smaczki. Moim głównym celem tej nocy były dwie mgławice - Ślimak i Czaszka. Zacząłem jednak od „słabizn” w okolicy Liska. Najpierw NGC 6830. W lornetce 15x70 to bardzo mała gromada otwarta, wymaga nieco więcej skupienia aby ją namierzyć i zidentyfikować. Trochę lepiej jest z pobliską NGC 6823 - mam wrażenie że była trochę lepiej widoczna, być może przez swój kształt. Po jakimś czasie skierowałem lornetkę w stronę NGC 7293 w konstelacji Wodnika. Odsłonięty horyzont pozwolił z łatwością nawigować po gwiazdach, aż w końcu dotarłem do Helix Nebula lub jak kto woli Mgławicy Ślimak. Była widoczna zerkaniem jako pojaśnienie. Gdy założyłem filtry Orion UltraBlock to wskoczyła od razu w pole widzenia jako dość spora jasna plama. Trudno było wydobyć jej słabszą, kontrastową centralną część, coś tam majaczyło. Niestety to nie ta apertura i powiększenie, aby delektować się strukturami. Nie mniej jednak mgławica z filtrami wyraźnie widoczna. Następnie udałem się do gwiazdozbioru Wieloryba w poszukiwaniu NGC 246. Mgławica Czaszka, czyli Skull Nebula to obiekt dość trudny do zaobserwowania w niewielkiej lornetce. Bez filtrów w zasadzie nie widziałem nic, nawet zerkaniem. Dopiero z filtrami udało się dostrzec bardzo słabą niewielką mgławicę. Zapewne pod bardzo ciemnym niebem obiekt ten jest o wiele łatwiejszy, jednak tej nocy na nic więcej liczyć nie mogłem. Potem było kilka klasyków takich jak m. in. Plejady z wciąż niewidoczną mgławicą Merope, Gromada Podwójna w Perseuszu, czy też Galaktyka Trójkąta M33. W tej okolicy zatrzymałem się na dłużej, gdyż znajduje się tutaj przepiękna gromada otwarta NGC 752. W polu widzenia lornetki 15x70 wypełnia spory obszar, a zlokalizowane na jej krawędzi dwie jasne gwiazdy dodają uroku całemu widokowi. Będąc przy Andromedzie nie sposób pominąć M31. Tej nocy galaktyka wręcz świeciła swoim blaskiem. Pokazała się w pełnej klasie w rozmiarze i jasności na jaki czeka się z utęsknieniem. Bardzo dobrze widoczna była również M110 powyżej, a także M32 zlokalizowana poniżej jądra M31. Tutaj dość łatwo pomylić ją z gwiazdą, ale pomaga atlas - galaktyka jest po środku charakterystycznego trójkąta, którego wierzchołki stanowią widoczne gwiazdy. W międzyczasie spojrzałem jeszcze na Galaktykę Andromedy w stojących obok 10 calach - widok w takiej aperturze to już inny typ obserwacji, szczególnie gdy widać jej ciemniejsze i jaśniejsze obszary przy ramionach spiralnych. Całe obserwacje zleciały dość szybko. Ilość osób na polu, ciekawe rozmowy i interesujące testy sprzętowe to tylko niektóre atuty tego typu spotkań. Łącznie było nas około 10 osób co wcześniej zdarzyło się chyba tylko raz - podczas ubiegłej zimy przy -20 stopniach Celsjusza. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
    7 punktów
  42. Najnowszy eksponat w moim ogródku NASA: Neil Armstrong robiący ten ważny krok dla ludzkości. Zestaw Revell tuningowany.
    7 punktów
  43. Pogoda nie rozpieszcza... więc na pocieszenie kilka zdjęć skrzydlatych przyjaciół z dzisiejszego spaceru 🙂
    7 punktów
  44. Wczorajsze spotkanie Księżyca z Wenus. AF-S Nikkor DX 55-200mm & Nikon D3300, ISO 400, 1/100 sec.
    7 punktów
  45. 10 godzin Baader Ha 7nm, Newton TS 150/600 + ASI294mm, stack Maxim Wawa balkon, Bortlea 8/9 full res
    7 punktów
  46. Nie wiem jak u Was, ale ostatnie dni to w moich okolicach Krakowa z jednej strony piękne, czyste, ciemne niebo, ale z drugiej kompletna masakra seeingowa. Powietrze dosłownie jakby się gotowało, krawędzie planet czy Księżyca wyglądały przez ostatnie dni jakby płonęły żywym ogniem... Ledwo co się dało wycisnąć.
    7 punktów
  47. Witam, znana i lubiana przez miłośników jesiennego nieba galaktyka M33 w Trójkącie. Zrobiona STF Mirage 7" i kamerką Asi294 kolor z filtrem L-pro Optolonga.. Wynikiem jest obrobiony w Photoshopie stack (SiriL) 240 ekspozycji po 120s z balkonu mojego prowizorycznego obserwatorium. Lokalizacja: centrum Tarnowa - niebo Bortle 8/9 w kierunku bardziej 9 zgodnie z opisem wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Bortle’a . Niestety po spadku liści z drzew, które wcześniej tłumiły światło najbliżej świecących lamp, obecnie nie mam żadnej ochrony przed sztucznym oświetleniem w mieście. Wersja 2:
    6 punktów
  48. Przed chwilą złapany razem z Wenus - SL1000, manual, z ręki:
    6 punktów
  49. Udało się około 15 godzin więc było z czego odrzucić. Obrabiałem pod full res. Baader Ha 7nm, Newton TS 150/600 + ASI294mm resize 66%
    6 punktów
  50. Alpejskie klimaty sprzed kilku dni. AF-S Nikkor DX 18-105mm & Nikon D3100, ISO 200, 1/320 sec.
    6 punktów
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)