Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją od 19.08.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 11 punktów
    Postanowiłem wczoraj skorzystać z bezchmurnej pogody i przypomnieć sobie jak się rozstawia teleskop. Nie planowałem niczego ambitnego głównie ze względu na miejskie warunki wspomagane Księżycem i uporczywym wiatrem. Więc zdecydowałem się na niepozorny asteryzm blisko gwiazdy 44 Herculis - Dolidze-Dzimselejsvili 6, w skrócie DoDz 6, który miałem na uwadze od kilku lat, ale zawsze znajdowałem do naszkicowania coś w danej chwili bardziej interesującego. Na wczoraj ten cel wydawał się być idealny. DoDz 6 składa się z pięciu gwiazd o jasnościach od 9.5 Vm do 12.13 Vm. Podczas sprzyjających warunków z Poznania bez problemu dostrzegam w powiększeniu 26x cztery najjaśniejsze gwiazdy (czyli do 11.16 Vm), a najciemniejszą przy powiększeniu około 100x. Niestety wczoraj widziałem tylko cztery i nawet z tą czwartą miałem problemy, musiałem użyć większych powiększeń - mniejszych źrenic wyjściowych, żeby ją z początku wychwycić. W końcu udało mi się też dostrzec ją w powiększeniu 36x. Ozdobą kadru jest 44 Herculis (Eta Herculis), której żółty kolor był oczywisty, ale jednak bardzo delikatny, blady (blady - dokładnie tak jej kolor opisał William H. Smyth). Jej typ widmowy to G5IIIFe-1 (wg Simbad). W przyszłości spróbuję wyłapać z jej blasku odległą o 2' na zachód gwiazdę o jasności 11.72 Vm. Minimalnie poza obszarem szkicu, 14' w kierunku północno zachodnim od 44 Her, znajduje się interesująca podwójna OL 214 (jasności 10.1+11.9; separacja 5.1"). Zwróciłem też uwagę na dwie zmienne, które podpowiedziała mi Uranometria: V 912 i V 914 (w bazie AAVSO jako A0912 Her i A0914 Her). Wg map ich minima jasności są poza skalą, tzn. powinny być ciemniejsze niż 9.75m, podczas maksimum powinny mieć około 8.5-9m - podobnie jak kilka okolicznych gwiazd. I właśnie tak jasne mi się wydawały, więc zapisałem, że są w okolicach swoich maksimów. Ale tak naprawdę (tzn. wg tego o znalazłem na stronie AAVSO) ich amplituda jasności jest bardzo niewielka. Garść danych: V 912, G5 to zmienna zaćmieniowa typu EA (typu Beta Persei, czyli Algola), jej jasność waha się w przedziale 8.59-8.73 w okresie zaledwie 3.409876 dni. V 914, K5, zmienna pulsująca typu SRD (ten typ klasyfikuje gwiazdę jako olbrzyma lub nadolbrzyma), amplituda jasności 8.48-8.69, brak informacji o częstotliwości zmian. Na koniec przyjemne ćwiczenie na wyobraźnię przestrzenną: 44 Her jest odległa od nas o 33.47 pc, V 912 o 126 pc a V 914 o 1100 pc. (wszystkie odległości - lekko zaokrąglone - pochodzą z katalogu Gaia, 2018r) (A miał być tylko szkic...) Pozdrawiam, Wojtek
  2. 11 punktów
    Jeśli ktoś przebił się już przez moją ostatnią relację albo chociaż zerknął okiem na część trzecią, ten już wcześniej mógł spodziewać się, że następnym obiektem tygodnia będzie właśnie NGC 6441. NGC 6441 tudzież Dunlop 557, przez Interstellarum określana też jako Silver Nugget Cluster, to gromada kulista okupująca niebo tuż przy żądle Skorpiona. Została odkryta 13 maja 1826 r. przez szkockiego astronoma Jamesa Dunlopa. Znajduje się w zgrubieniu centralnym Drogi Mlecznej, ok. 13 tys. lat świetlnych od jej środka oraz ok. 40 tys. lat świetlnych od Ziemi i jest jedną z najbardziej masywnych oraz najjaśniejszych gromad kulistych w naszej Galaktyce. Należy do najbardziej metalicznych gromad kulistych (zawiera stosunkowo dużo pierwiastków cięższych od wodoru i helu), a wśród jej gwiazd znajdziemy nadzwyczaj dużo zmiennych, głównie typu RR Lyrae, oraz przynajmniej cztery pulsary milisekundowe, z których dwa tworzą układ binarny. W klasyfikacji Shapleya-Sawyer* określana jest jako typ III, z silnie zagęszczonym obszarem centralnym – przy średnicy 175 lat świetlnych połowa jej jasności zawiera się w piętnastu najbardziej wewnętrznych latach świetlnych gromady. Z obserwowalnym blaskiem 7.15 magnitudo i średnicą 9.6′, pod względem jasności wizualnej plasuje się w trzeciej, a według rozmiarów kątowych w piątej dziesiątce pośród obiektów tego typu. W porównaniu z jej niezwykłymi, astrofizycznymi cechami, pod względem aparycji nie prezentuje się szczególnie wyjątkowo, prawda? Ot zwykła gromada kulista jakich wiele. Ale jednak nie do końca. Czymś, co podczas obserwacji odróżnia nasz dzisiejszy obiekt spośród podobnych sobie nie jest wcale jej wygląd, ale otoczenie – NGC 6441 na niebie ulokowała się ok. 8 minut kątowych na wschód od pomarańczowego olbrzyma trzeciej wielkości (a dokładniej +3.21 mag) imieniem G Scorpii. Coś Wam to przypomina? -Tak, równie pomarańczowy Mirach wraz ze swoim Duchem NGC 404 to zdecydowanie dobre skojarzenie. Jednak w pobliżu znajdziemy coś jeszcze. Ok. 3.5′ ponad wspomnianą gwiazdą znajduje się tajemniczy obiekt o równie enigmatycznym oznaczeniu Haro 1-36. Początkowo uważany za mgławicę planetarną, a obecnie określany jako symbiotyczny układ podwójny, składa się z czerwonego olbrzyma i białego karła. W wyniku rozszerzania się tego pierwszego, jego najbardziej zewnętrzne warstwy przekroczyły granicę (tzw. powierzchnię Roche’a), powyżej której mogą opuścić macierzystą gwiazdę bez potrzeby uzyskania dodatkowej energii. Materiał ten opada na drugi składnik systemu, wywołując czasem rozbłysk – nową. Haro 1-36 ma jasność ok. 12.5 magnitudo oraz rozmiar 10". Ponadto sama NGC 6441 oferuje pewną niespodziankę – w jej wnętrzu skrywa się JaFu 2 – jedna z czterech znanych mgławic planetarnych powiązanych z gromadami kulistymi. Odkryta w 1997 r. ma rozmiar 4.9", niestety nigdzie nie znalazłam informacji na temat jej jasności obserwowalnej, chociaż nie wydaje mi się, by było możliwe dostrzeżenie jej wizualnie, a przynajmniej nie przez sprzęt dostępny dla większości śmiertelników. Są jednak śmiałkowie próbujący i z takimi paskudami, nie trafiłam jednak na pozytywny wynik takich zmagań. Po lewej: JaFu 2 sfotografowana w paśmie H-alpha. Po prawej: ta sama fotografia, ale z usuniętymi gwiazdkami i zwiększonym kontrastem w celu uwidocznienia mgławicy. Źródło: https://www.noao.edu/jacoby/ngc_6441.html No dobrze, poopowiadałam trochę o samej gromadzie oraz o jej sąsiedztwie, wspomniałam nawet co nieco o tym, czego raczej na pewno nie zobaczymy, ale co w końcu z obserwacjami NGC 6441? Przy deklinacji ponad -37°, nawet w najbardziej na południe wysuniętym punkcie naszego kraju, opisywana gromada kulista wznosi się na wysokość maksymalnie trzech stopni… Ale już z miejsc, które chętnie odwiedzamy w czasie urlopu, jak np. kraje śródziemnomorskie, a tym bardziej z okołorównikowych państw będących często celami wypraw astronomicznych, dostrzeżemy ją znacznie wyżej. Zaczynając od najmniejszego sprzętu potrzebnego do zobaczenia NGC 6441 oraz od bardziej przystępnych nam szerokości, na Cloudy Nights znalazłam wzmiankę o obserwacjach lornetką 10x70 „z ręki”, pod niebem 6 mag i na równoleżniku ok. 42° N – podobno gromada była ledwo dostrzegalna. Sama z 43° N widziałam ten obiekt przez APM 25x100, niestety nie miałam ze sobą Nikona 10x50 (rozkolimował się biedaczek ) Przy większych aperturach, rzędu 12 cali, możemy pokusić się nie tylko o parkę NGC 6441 – G Scorpii, ale także o dostrzeżenie Haro 1-36. Trafiłam na bardzo ładny opis tego obiektu z Dobsona 305/1500 z okolic hiszpańskiej Grenady, wzbogacony w dodatku pięknym szkicem: Źródło: https://elnidodelastronomo.com/2017/10/17/exotico-triplete-en-escorpio-ngc-6441-haro-1-36/ Z drugiej strony, pod afrykańskim niebem Lukost obserwował ją w Fujinonie 10x50 oraz 12-calowym newtonie, o czym opowie nam poniżej. Zatem jeśli następnym razem udasz się w podróż do ciepłych krajów, weź ze sobą choćby lornetkę, a potem spróbuj i daj znać jak poszło! *Dwunastostopniowy system klasyfikacji gromad kulistych powstały w oparciu o ich strukturę wewnętrzną i opisywany cyframi rzymskimi od I do XII, gdzie I oznacza największe zagęszczenie gwiazd w kierunku centrum, a XII niemal całkowity brak ich koncentracji.
  3. 11 punktów
    Zdjęcie przedstawia fragment nieba w gwiazdozbiorze Psy Gończe. Po prawej od środka znajduje się galaktyka spiralna z poprzeczką oznaczona w katalogu jako NGC 5371 została odkryta przez Williama Herschela 14 stycznia 1788 roku na niebie widoczna jako obiekt o jasności 10,5 magnitudo i niewielkich rozmiarach 4,2’ x 3.4’ kątowe. Odległość jaka nas dzieli to 100 milionów lat świetlnych. Po lewej stronie od środka znajduje się grupa galaktyk Hickston 68 w skład której wchodzi galaktyka NGC 5350 sklasyfikowana jako galaktyka spiralna z poprzeczką o aktywnym jadrze galaktycznym. Jej jasność to 11,5 magnitudo, NGC 5353 galaktyka spiralna jest najjaśniejszą galaktyką tej grupy świecąc na niebie jako obiekt o jasności 11,0 magnitudo i rozmiarach 2,4’ x 1,2’ kątowe, co w przeliczeniu daje nam średnicę 70 tyś lat świetlnych i znajduję się 110 milionów lat świetlnych od nas , NGC 5354 galaktyka spiralna o jasności 11,4 magnitudo, NGC 5355 galaktyka eliptyczna o jasności 13,2 magnitudo i NGC 5358 galaktyka soczewkowa o jasności 14,6 magnitudo. W tle możemy dopatrzeć się wielu odległych galaktyk. Całość wykonana za pomocą refraktora TSAPO130 i kamery QHY 163M. Łączny czas to 8 godz.50 min. LRGB
  4. 11 punktów
    I w końcu udało się złapać jakieś połamańe Z wczorajszej burzy
  5. 8 punktów
    Z poniedziałku 09.09.19
  6. 8 punktów
    Mój jedyny tegoroczny dorobek, rezultat krótkiego wypadu m.in z Polarisem do Zwoli. Pierwsze obserwacje od ośmiu miesięcy i drugie od ponad trzynastu miesięcy. Długa przerwa jak zawsze przełożyła się na brak formy, prawdę mówiąc nawet seeingu nie potrafiłem ocenić, chociaż nie to było najgorsze. To co było najgorsze jest na tyle zawstydzające, że pominę to milczeniem. NGC 6604 to niewielka gromada otwarta w Ogonie Węża, 1.5° na północ od M16. Dość podstępna, ponieważ w niewielkim powiększeniu 26x na pierwszy rzut oka widoczna była jedna lub dwie gwiazdy podobne jasnością do garści okolicznych znajdujących się na obszarze kilku stopni kwadratowych. Dopiero zerkanie ujawniało obecność gromady. Najładniej prezentowała się w powiększeniach 50-75x. W powiększeniu stukrotnym, w jakim głównie wykonałem szkic, gromada zaczynała być zbyt luźna. Miałem bardzo mało czasu na przygotowanie przed wyjazdem, ale zdążyłem sobie zapisać, że w centrum gromady jest dość niełatwa podwójna (ale nie nazwałbym jej też przesadnie trudną): BRT 2749 KJ jasności: K: 10.51 J: 11.42 separacja: KJ: 4.3" kąt pozycyjny: KJ: 121° Sprawiła mi ona więcej kłopotów niż się spodziewałem. Dopiero po kilku minutach poszukiwań - nie wiedziałem dokładnie towarzysza której gwiazdy szukam - i koncentrując się jedynie na tym celu udało mi się coś dostrzec, najpierw w powiększeniu 128x, później 176x i 205x. Aczkolwiek to nie była wyraźna, stała widoczność. Duch gwiazdy co chwila pojawiał się i znikał. W pewnym momencie uznałem, że wyraźniej już jej nie zobaczę, zaznaczyłem więc pozycję na szkicu tego, co udało mi się zarejestrować i zostawiłem do potwierdzenia przy komputerze. Komputer zaraz po powrocie potwierdził, że to było to. Ucieszyłem się, ale jednak chciałbym widzieć ciemniejszą gwiazdę wyraźniej. Niestety... ...pamiętam, że chciałem sprawdzić to jak najszybciej i pominąłem kąt pozycyjny, Gdybym go zweryfikował, to bym od razu wiedział, że udało mi się zobaczyć tylko jeden składnik. Drugiego nie ujawniłem. Podwójna bowiem skrywa się w cieniu gwiazdy o jasności około 9.5 mag, którą brałem za jaśniejszą z pary. Zdjęcia DSS tutaj nie pomagają, są zbyt jasne, na szczęście są jeszcze zdjęcia z przeglądu 2MASS. Na końcu dorzuciłem dodatkowy widok gromady, głównie 2MASS z lekkim zabarwieniem DSS, który poobracałem żeby orientacja zgadzała się mniej więcej z tą na szkicu. Tam też poprawnie oznaczyłem składniki. Wskaźnik na moim szkicu zostawię, niech mi przypomina żeby być bardziej skrupulatnym (no dobrze, tak naprawdę to szkoda mi na to czasu :) ). Błąd znalazłem dosłownie chwilę przed opublikowaniem tego wątku. Oraz zdjęcie DSS wyeksportowane z Aladina, z zaznaczonym polem szkicu (około 24') oraz umowną granicą gromady o średnicy 6'. Pozdrawiam, Wojtek.
  7. 8 punktów
    Jedna klatka z sześciu przez cirrusa na zakończenie sesji. ASI1600 -20stopni, TS 150/600
  8. 7 punktów
    Nikon D610 + Tamron 150-600 (600mm) ISO 500 f/8 1/2500s
  9. 6 punktów
    To na razie ostatni wpis w tym temacie, przynajmniej z mojej strony. Za jakiś czas opiszę pewnie wrażenia z wyprawy w głąb gromady galaktyk w Piecu, ale tymczasem wspomnę jeszcze tylko o wykorzystaniu filtrów wąskopasmowych. Mieliśmy całkiem sensowny, kompletny zestawik: OIII Astronomika i UHC oraz Habetę Lumicona. Najczęściej były one używane z Naglerem 31 i Ethosem 13 mm. Pokazały sporo, wyciągając z niebytu rzeczy zwykle niewidoczne lub widoczne bardzo słabo. Zacznę może od O - trójki, która świetnie sprawdziła się na: - mgławicy Tarantula w LMC (NGC 2070) - ogromnej, tak jasnej, że widocznej okiem nieuzbrojonym; obiekt z uwagi na dużą jasność powierzchniową doskonale znosi nawet wysokie powiększenia. Ilość zawartych w nim włókiem, pojaśnień i niejednorodności naprawdę zaskakuje, no i faktycznie można dopatrzeć się tam odnóży, odchodzących od tułowia jakiegoś monstrualnego pająka. Oczywiście inne skojarzenia też są jak najbardziej na miejscu - przykładowo @MaPa określił ją jako maskę Obcego czy coś w ten deseń. - mgławicy Carina (NGC 3373) w Kilu, także widocznej gołoocznie, choć podczas naszego pobytu wisiała już bardzo nisko nad południowo - zachodnim horyzontem, przez co była nieco przygaszona; ponownie dało się ją obserwować około 5 nad ranem, na lekko już jaśniejącym niebie. Mgławica jest podzielona na odrębne, jasne płaty, zaś biegnące między nimi wyraziste, ciemne pasma układają się w kształt ludzika z rozpostartymi ramionami. Podejrzewam, że gdyby była wyżej moglibyśmy pokusić się o próby detekcji zabarwienia (bo w centrum M 42 widzieliśmy bardzo wyraźny, seledynowy kolorek). - Sh 2-308 w Wielkim Psie, opisywanej kiedyś jako obiekt tygodnia. O ile z Polski widać zwykle jedynie ćwiartkę koła (najbliższą gwieździe Menkelb Prior), to w RPA bez problemu wyskakiwało całe półkole; słabsza, południowa część mgławicy w dwunastu calach wciąż była poza zasięgiem. - licznych mgławicach planetarnych, w tym dużej, jasnej i często przez nas obserwowanej NGC 1360 w Piecu (w której dopatrzyłem się nawet śladów struktury, w postaci pociemnienia) czy wynalazkach typu Abell 65 w Strzelcu - tutaj wyraźny, nieco eliptyczny bąbel był na tyle oczywisty, że pokazując obiekt Dominikowi nie musiałem tłumaczyć czego i gdzie ma wypatrywać (co w przypadku planetarek z katalogu Abella nie jest bynajmniej regułą). - mgławicy Ołówek (Pencil, NGC 2736) w Żaglu, będącej częścią wielkiego kompleksu Vela SNR, czyli pozostałości po wybuchu supernowej. Żagiel nad ranem był bardzo nisko nad horyzontem; gdyby nie to, pewnie poszukałbym innych mgławicowych włókien. Sam Pencil był dość oczywisty już w Naglerze 31 mm (wyraźne, podłużne pasemko); w Ethosie 13 mm pasemko to podzieliło się na szereg mniejszych i zamiast ołówka zaczęło przypominać raczej miotłę. UHC również dawał radę, ładnie podkreślając choćby jasne mgławice emisyjne w Małym Obłoku Magellana (NGC 346, 456, 460), ogromną połać NGC 6526 w Strzelcu (dość wyraźna poświata pomiędzy Trójlistną a Laguną) czy mgławicę Running Chicken (IC 2944) w Centaurze. Najlepsze było jednak pociemnienie w centrum Messiera 16 (mgławica Orzeł), gdzie znajdują się słynne Filary Stworzenia. Kształtu pociemnienia nie byłem w stanie określić, ale liczy się, że ono tam było! W Polsce jakoś nigdy nie byłem w stanie go zidentyfikować, pod tamtym niebem po prostu samo wylazło... Habetę też zaprzęgnęliśmy do roboty, choć była używana zdecydowanie najrzadziej. Oprócz Końskiego Łba, którego widokiem delektowaliśmy się prawie każdego (prawie)poranka, z jej pomocą byłem w stanie wyłapać pojaśnienie wokół Meissy w Orionie (pomagało poruszenie tubusem), Pętlę Barnarda czy Kocią Łapkę (NGC 6334) w Skorpionie. Ta ostania to typowa, słaba wodorówka, ładna na zdjęciach, ale w wizualu problematyczna (nasze oko jest prawie ślepe na ten zakres promieniowania). Filtr wkręcony w Naglera 31 pomógł bardzo, kontrastując kilka wyodrębnionych, jaśniejszych obszarów, zanurzonych w baaaardzo słabej, ulotnej poświacie. Jaśniejsze partie mgławicy faktycznie mogą kojarzyć się z odciskiem kociej łapy. Generalnie, filtry okazały się naprawdę przydatne, a widok niektórych obiektów (wiszące w zenicie Laguna, Trójlistna czy Messier 17) w zasadzie nie odbiegał ilością detalu od tego, co można dostrzec na amatorskich astrofotografiach. Nie jest to tylko moje zdanie, fociarze mieli podobne odczucia.
  10. 6 punktów
    Dzisiejszy Munio trochę po zachodzie słońca i zachód samego księżyca który niemal dotyka horyzontu przemysłowej dzielnicy Częstochowy. Fotki cyknięte Canonem EOS M50 przy ogniskowej 135mm Pozdrawiam
  11. 5 punktów
  12. 4 punkty
    Howgh! Materiał z początku września, ale dopiero teraz do niego przysiadłem. Całość łącznie ze stakiem obrobiona w Astro Pixel Processor. Zebrałem klatki 50x60s i 38x180s i sam się zastanawiam, czy jest sens akwizycji materiału o różnych długościach ekspozycji? Jak i tak wszystko potem jest wrzucane do jednego wora... Setup: TS APO 86 SDQ, QHY168C, IDAS LPS-D1 Akwizycja: 50x60s + 38x180s + darki + flaty + biasy Oprogramowanie: APT + PHD, APP (kalibracja, stack, postprocess) Proszę o komentarz.
  13. 4 punkty
    Aby przełamać nieco lody zrobiłem focię konkursowej gromadki. W wizualu jest całkiem fajna, taka malutka grupka gwiazd. Zachęcam do fotografowania gromady. Rok prenumeraty "Astronomii" czeka. NGC 7160 Canon 550D Newton 8" na CGEM 40 x 30s, ISO 6400
  14. 4 punkty
    Dziś pogranicze Łabądka (jest tam tej drobnicy), normalnie Sahara w tej chwili jest +23,8*C Ale niebo piękne 120 sekundek QHY183C gain 11, offser 12 z Samyangusiem 135 na ZEQ25GT
  15. 4 punkty
    Witam TLAPO804, ASI071, 8,8h materiału, odrobina pasji i wysiłku, trochę kosztów, ale za to wrażenia bezcenne, dwa wyjazdy, dwie nocki, 22 i 23 sierpnia, fajna końcówka wakacji.
  16. 4 punkty
    Tym razem moja kolej. Uwagi poniżej Miejsce I - M 8 i M 20 - autor Łukasz Sowa. Należy podkreślić ładnie dobrany, zrównoważony kadr i przede wszystki dobór obiektów do pola widzenia zestawu. Nie są to małe plamki a konkretnych rozmiarów mgławice. Taki ich wymiar pozwolił na pokazanie szczegółow. Łukasz ładnie pokazał też kolorystykę obu obiektów we wszystkich jej odcieniach. Bardzo podoba mi się spokojna kolorystyka M 20. Dzięki temu zdjęcie przyjemnie sie ogląda i wcale nie dziwię się że zostało tak wysoko ocenione. Ma też swoje minusy- dla mnie największym jest kształt i kolor gwiazd. Są w większości białymi plamkami w obwódce koloru, a powinny mieć jakić gradient tego koloru , sugerujący że są kulkami. To powoduje że przy ich prawidłowej kolorystyce ten kolor trochę mało widać. Druga sprawa to szumek widoczny w okolicach mgławic. Można było postarać się o jego usunięcie, bo okolice mgławic różnią się od całego tła. Miejsce II - Droga Mleczna - autor Mateusz Dobosz. Zdjęcie fajnie się ogląda i ocenia bez "rozklikania" miniatury forumowej. Ma może nieco za małe nasycenie koloru i oryginalną kolorystkę, ale jest to wszystko w granicach poprawności tej fotki i wiele to się nie da poprawić. Niestety gorzej wygląda na zbliżeniu, ale to co widać nie wynika z nieumiejętnej obróbki a z ograniczeń sprzętowych. Krótkie klatki bez prowadzenia nie do końca pozwoliły uniknąć widocznego ruchu gwiazd. Na to nałożyły się wady optyki i w efekcie mamy cały festiwal kształtów gwiazdek. Warto chyba byłby poświęcić nieco więcej czasu na akwizycję, co pozwoliłoby uniknąć sporego szumu widocznego na całym zdjęciu. Miejsce III - NGC 7000 - autor Paweł Maroń. Co widzimy patrząc na to zdjęcie? Gwiazdy! Małe, duże, całkiem malutkie - ładnie kolorowe. A co jest tematem zdjęcia - mgławica. I choć jest ładnie pokazana, z ładnym nasyceniem,szczegółem i kolorystyką to wielkość gwiazd zabija jej obraz. Obróbka gwiazd z kamer CMOS to jest duża sztuka i powiem szczerze że znam trzech, może czterech polskich astrofotografów, którzy są w stanie to dobrze zrobić. Paweł, pomimo jej mankamentów to jedna z najlepszych fotek tej pierwszej edycji konkursu. Moja ulubiona kolorystka mgławic wodorowych. Miejsce III - M 16 - autor Marcin Hałaczkiewicz Zdjęcie na pierwszy rzut oka jest nieco za ciemne. I chociaż detal w centrum pokazany jest bardzo ładnie to praca sporo traci w odbiorze właśnie przez to bardzo ciemne otoczenie. Wybrana kolorystyka jak najbardziej prawidłowa , z odrobiną zieleni. Niezbyt do tego mi pasuje taki różowawo-cielisty kolorek w centrum. Być może zdjęcie jest ciemne w odbiorze także z powodu bardzo zgaszonych gwiazd. Ładny kadr i prawidłowo dobrany obiekt do FOV setupu.
  17. 3 punkty
    Na prośbę Jacka publikuję nieco zmodyfikowany tekst artykułu na temat moich przemyśleń dotyczących sposobu oglądania i oceny zdjęć DS. Zapraszam do dyskusji !!! Jak oglądam zdjęcie obiektów nieba głębokiego(9).pdf
  18. 3 punkty
    Dziś trochę większa paczuszka. Piękności Pacyficznego Pierścienia Ognia (część południowa, Indonezja), a wśród nich wulkany Tambora (wybuch z 1815 r. oceniany jako najsilniejszy w czasach historycznych spowodował zagładę ludu Tambora i jego języka, a w 1816 r. "Rok bez lata"), Rinjani, Agung, Batur, Merapi i kilka innych odległych od o kilka, kilkadziesiąt kilometrów jeden od drugiego (taka uroda PPO🙂, szczególnie w Indonezji). Lipiec 2019.
  19. 3 punkty
    Wczoraj pełen wigoru miałem plan zrobić zdjęcie mgławicy Pelikan. Wszystko szło super do czasu, aż zorientowałem się, że głowica montażu z kamerką i kołem spotkały się z nóżką statywu. Nadal nie mam pojęcia jak ja to ustawiałem, że nie zauważyłem, że po paru godzinach dojdzie do kolizji Zatrzymałem montaż i zacząłem kombinować no i wszystko się posypało. Tlen zrobiłem ale, ze wyjąłem kamerkę z teleskopu to zmieniło się położenie kadru no i po alignacji wyszło słabo. Siarka to już dramat w dodatku, że mało to bardzo słabej jakości. W dodatku chyba coś poruszyłem montażem, bo już gwiazdki w co ok 3 klatce były jakieś przecinkowate. Kolejna lekcja - na pewno raz jeszcze do tego obiektu podejdę. Wodór udało się zrobić bez problemu 43 klatki po 3 minuty każda. Jeszcze pokombinuje i może uda mi się poskładać w paletę HST ten materiał. siarka i tlen i kolor
  20. 3 punkty
    Jeden z ładniejszych wschodów Słońca od dłuższego czasu . . . 20190907_055115.mp4
  21. 3 punkty
  22. 3 punkty
    Messier 71 jest gromadą kulistą oznaczoną również jako NGC 6838 znajdującą się w gwiazdozbiorze Strzały w odległości 12 tysięcy lat świetlnych. W przestrzeni rozciąga się na 27 lat świetlnych. Na niebie widoczna jako obiekt o jasności 6,1 magnitudo i rozmiarach 7,2' kątowe. Do lat 70 była uważana za gęsto upakowaną gromadę otwartą. Wybrałem ten obiekt bo chodziło mi o przeprowadzenie szybkiego testu. Materiał zbierany Refraktorem TSAPO130 i kamerą QHY 695A. Zamieszczam pełną klatkę. Łączny czas to 4 godz. 50 min LRGB. Według mnie test wypadł pomyślnie.
  23. 2 punkty
    Według mnie na początek nie warto. Cura ostatnio wypuściła nowa wersję, która według mnie jest lepsza od starej wersji. Do tego jest jeszcze darmowy slic3r oraz slic3r Priusa edition które dają efekt lepszy od cury. Ja aktualnie używam slic3r i slic3r Priusa edition na zmianę. Jak się nauczysz już co i jak to wtedy dopiero warto spróbować płatnego softu. Simply3d ma okres testowy 2 tyg a to trochę krótko na opanowanie drukarki.
  24. 2 punkty
    "Będzie, będzie zabawa, będzie się działo"
  25. 2 punkty
    Tym razem Droga Mleczna zrobiona smartfonem przy Księżycu w fazie 90%.
  26. 2 punkty
    Skoro ma być mobilnie, masz dobre niebo, to ja powiem Newton 150/750 na AZ4. Pokaże już całkiem sporo a całość będzie ważyć nieco ponad 10kg. Mak pod ciemne niebo to tak, jakby się opalać w ubraniu. Mała apertura, małe pole widzenia. Ten Bresser z kolei to raczej jako uzupełnienie do większego teleskopu. Jak ma być jeden do wszystkiego, to bierz Newtona.
  27. 2 punkty
    Ja proponuję do maka127 używane dwa ES'y 8,8 mm (miałem nie całe dwa lata temu nawet dwa maki127 jednocześnie). ES'y mają pole 82 stopni. To duża przyjemność mieć duże pole mimo, że się zazwyczaj skupiamy na środku. Mam maka180 i dwa es'y 14 mm od kilku dni. Żałuję tylko, że wcześniej ich nie kupiłem. A jeden jest wypełniony azotem, a drugi argonem i nie ma to kompletnie znaczenia. Widoki świetne. Na okularach lepiej przesadnio nie oszczędzać mimo, że to mak. Miałem tańsze okulary, teraz mam tańsze i droższe. Okulary o większej ogniskowej uważam, że mogą być z niższej półki cenowej, mam gso 32 mm oraz swany 20 mm i nie potrzebuję lepszych (przynajmniej tak mi się wydaje). Ale krótsze ogniskowe lepiej staranniej wybierać. Mam obecnie nawet ethosa 10 mm (sprzedaję). Wielki, ciężki okular, ale pole 100 stopni robi wrażenie. Mogę sobie tylko wyobrazić co widać przez dwa takie okulary ehh. Jednak do bino WO jest za ciężki i za drogi. No i nie polecam bino SW, a właśnie używane Wiliam Optics. Niby przez jedne i drugie widać, a jednak szybko pozbyłem się SW. Przez pewien czas miałem oba.
  28. 2 punkty
    Duży meteor spadł do oceanu w okolicy Australii Autor: admin (2019-08-26) Nad południową Australią pojawiła się zeszłej nocy wyjątkowo jasna kula ognia, prawdopodobnie meteor. Obiekt częściowo spłonął w atmosferze, ale według doniesień prasowych szczątki mogły wpaść do oceanu. Obiekt nie był szczególnie duży, miał wielkość typowego samochodu. Ciało niebieskie wpadło w atmosferę z prędkością 12 kilometrów na sekundę, a jego szczątki, wytracając nieco prędkość dzięki atmosferze, wpadły do oceanu. Na szczęście nie niosło to za sobą żadnego zagrożenia dla południowych wybrzeży Australii. Przelot meteoru zarejestrowały liczne kamery telewizji przemysłowej i rejestratory jazdy. Nieznana jest jeszcze siła eksplozji w atmosferze, ale odgłos soniczny został z pewnością zarejestrowany, więc możemy się jeszcze dowiedzieć więcej na ten temat. Obiekt, który spadł na południu Australii nie był wcześniej znany astronomom, dlatego jego pojawienie się było zaskakujące. Każdego miesiąca obserwuje się dziesiątki takich ciał niebieskich, nazywanyvh NEO ang. Near Earth Object. Są to planetoidy, które ze względu na swoją orbitę, kiedyś mogą zderzyć się z Ziemią. Problem w tym, że co miesiąc obserwuje się po kilkanaście bliskich przelotów nieznanych wcześniej asteroid. Niekiedy udaje nam się je zobaczyć kilka dni po ich przelocie. To obnaża nasze bardzo ograniczone możliwości obserwacji kosmosu za pomocą zdobyczy nowożytnej astronomii. https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/duzy-meteor-spadl-do-oceanu-w-okolicy-australii
  29. 2 punkty
    I kolejna nocka, chyba niebo bardziej przejrzyste, choć jeszcze szarawo Na rozgrzewkę i ustawienie sprzętu już pod Zatom Herkulesik. 120 sekundek QHY183C z Samyangusiem 135 na ZEQ25GT
  30. 2 punkty
    Tak przed chwileczką zaszło w Ustce.
  31. 2 punkty
    Burza z 29 lipca, około godziny 22, burza może nie była jakaś super potężna, ale za to bardzo aktywna elektrycznie, co chwilę leciały pioruny . Swoją drogą, uwielbiam kolory, które czasem na takich zdjęciach wychodzą. Canon 1100d ISO-200 f/5.6 30s naświetlania
  32. 2 punkty
  33. 1 punkt
    Ależ ja tego nie negowałem. Źle mnie zrozumiałeś. Zgadzam się z Tobą zupełnie. To bardzo dobre niebo. Nie wiedziałem, że jeździsz w Bieszczady. Po prostu chciałem zasugerować, żeby przebić Rysy to musisz jechać na przykład w wymienione przeze mnie miejsca.
  34. 1 punkt
    W okolicach Katowic to ciężko chociaż nie mój teren. Wydaje się, że musiałbyś jechać w okolice Szczekocin, a wtedy już lepiej do nas w góry. Wysokość ma swoje plusy. Odcinamy się od smogu, zazwyczaj od mgły i jeszcze się nam nie zdarzyło, żeby sprzęt złapał wilgoć. Zerknij na mapy LP. W Wiśle nie bardzo jest się gdzie schować dobrze od świateł. Ja jeżdżę do Złatnej i Smerekowa Wielkiego, ale jestem z Bielska. Niebo lepsze niż w Wiśle i okolicach. Mamy też kolegę Danon, który jeździ z Katowic. Może się dogadacie. Tu się umawiamy https://www.astropoludnie.pl/viewforum.php?f=22
  35. 1 punkt
    Luzik. W razie czego, gdyby coś się zmieniło daj znać i dogadamy szczegóły
  36. 1 punkt
    To przy ujściu Wisły. Wpisz sobie w google "Rezerwat Mewia Łacha wyspa fok" . Tylko focone nie z plaży, a z kutra
  37. 1 punkt
    Lukost posłusznie melduje, że: - w Fujinonie 10x50 bezproblemowo oddzielił kuleczkę od pomarańczowej G Scorpii, a na styk w polu widzenia zmieściły się jeszcze Messiery 6 i 7, - w lustrze 300 mm, przy użyciu Ethosa 8 mm kuleczka jawiła się nadal jako mała i mocno skondensowana, z wyraźnie jaśniejszą częścią centralną, otoczoną mglistym halo, trudnym do rozbicia nawet w pow. bliskim 200x (pojedyncze gwiazdy widoczne zerkaniem), - o istnieniu Haro 1-36 nie wiedział.
  38. 1 punkt
    Próby rozwiązania problemów z urządzeniem HP3 na sondzie InSight 2019-09-03. Inżynierowie zespołu misji InSight wykorzystują przerwę w komunikacji ze swoim lądownikiem na Marsie (z powodu koniunkcji Marsa ze Słońcem) na opracowanie planu wznowienia pracy urządzenia HP3 - jednego z dwóch głównych instrumentów misji. InSight to misja lądownika NASA, w pełni poświęcona badaniom wnętrza Marsa. Sonda InSight została wyposażona w czuły sejsmometr do lepszego poznania struktury wewnętrznej planety oraz próbnik ciepła HP3, który miał się wbić na głębokość do 5 m i zmierzyć przepływy ciepła pochodzące z wnętrza. Urządzenie HP3 zbudowane dla NASA w partnerstwie z niemiecką agencją kosmiczną DLR utknęło płytko na samym początku wbijania się pod powierzchnię już w marcu br. Element wbijający się w grunt został zbudowany przez polskich inżynierów z firmy Astronika przy współpracy Centrum Badań Kosmicznych PAN. W czerwcu zespół lądownika postanowił usunąć przy pomocy ramienia robotycznego strukturę wspierającą instrument. Po odsłonięciu miejsca wbicia inżynierowie mogli lepiej zrozumieć co zatrzymało urządzenie tak wcześnie. Odsłonięty grunt z ledwo wbitym penetratorem potwierdził przypuszczenie, że materiał, do którego próbował wbijać się Kret okazał się zbyt sypki. Utworzona dziura ma dwa razy większą średnicę niż samo wiertło, a przewód łączący strukturę wspierającą z penetratorem jest lekko skręcony, co sugeruje, że podczas penetracji pneumatycznej element wbijający zaczął się obracać. Spróbowano nawet zbić ziemię powstałej dziury wokół wiertła za pomocą łyżki na ramieniu robotycznym lądownika, aby zwiększyć tarcie, jednak nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Teraz zespół zastanawia się nad innymi technikami, które mogłyby przywrócić urządzenie do pracy. Na pewno jednak nie stanie się to w najbliższych tygodniach - wznowienie komunikacji z sondą nastąpi dopiero 7 września i minie trochę czasu zanim zostaną zebrane dane zarejestrowane podczas przerwy. Rolling Stones Rock O sondzie InSight zrobiło się też głośno w sierpniu z powodu nietypowego ogłoszenia NASA. Zespół misji postanowił nazwać jeden z kamieni w pobliżu lądownika “Rolling Stone Rock” na cześć zespołu Rolling Stones. Członkowie zespołu odnieśli się do tego podczas koncertu w Pasadenie - mieście, w którym znajduje się Jet Propulsion Laboratory - instytucja odpowiedzialna za wszystkie amerykańskie roboty na powierzchni Marsa. “Rolling Stone Rock” to kamyk nieco większy od piłki golfowej. 26 listopada 2018 r. zmienił swoje położenie o około metr na skutek działania silników lądującej sondy, co widać po zostawionym przez niego śladzie. Nazwa nie jest oficjalna - te nadaje Międzynarodowa Unia Astronomiczna. Jednak NASA nazywa nieformalnie wiele obiektów na powierzchni. Nazwy te ułatwiają odnoszenie się do miejsc, gdzie działają roboty marsjańskie i funkcjonują w publikacjach naukowych. Opracował: Rafał Grabiański Źródło: NASA Więcej informacji: • oficjalna strona misji Na zdjęciu tytułowym: Przeniesiona struktura instrumentu HP3 i wystający element wbijający Kret na powierzchni Marsa. Źródło: NASA/JPL-Caltech. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/proby-rozwiazania-problemow-z-urzadzeniem-hp3-na-sondzie-insight Podniesienie struktury wspierającej urządzenia HP3. Sekwencja zdjęć wykonana przez kamerę na ramieniu robotycznym. Źródło: NASA/JPL-Caltech.
  39. 1 punkt
  40. 1 punkt
    Zapomniałbym o Iota's Ghost, czyli NGC 5102 w Centaurze. Na szczęście na początku wczorajszej sesji o nią zahaczyliśmy. Wydłużona galaktyczna plamka była wyraźnie odseparowana od gwiazdy już w okularze 31 mm, a i w lornecie 16x70 dało się ją dostrzec. Sporo jest też kulek "doklejonych" do gwiazdki, ale to już odrębny temat.
  41. 1 punkt
    Trzecia dziewięciogodzinna sesja zaliczona. Bogactwo galaktyk Pieca, Żurawia, Erydanu przytłacza, a ilość obiektów w LMC przyprawia o ból głowy. Jak żyć?
  42. 1 punkt
    Nowe imiona dla księżyców Jowisza 2019-08-27.MD.AKUNE Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) ogłosiła nazwy dla pięciu niedawno odkrytych księżyców Jowisza. Nazwy: Pandia, Ersa, Eirene, Philophrosyne i Eupheme pomogli wyłonić internauci. W lipcu 2018 r. ogłoszono odkrycie 12 nowych księżyców Jowisza. Dokonał tego zespół, którym kierował Scott S. Sheppard. O nazwy pięciu z nowych obiektów naukowcy postanowili zapytać o propozycje uczniów i inne osoby. Zgłoszenia można było nadsyłać przy pomocy Twittera od lutego do kwietnia 2019 r. Teraz Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) ogłosiła wyniki. W przypadku księżyców Jowisza, reguły nazewnictwa przyjęte przez IAU wymagają, aby były to imiona postaci z mitologii greckiej lub rzymskiej, potomków lub żon Zeusa (Jowisza). Księżyc S/2018 J4 otrzymał nazwę Pandia, od bogini księżyca, córki Zeusa i Selene. Z kolei obiekt S/2018 J1 będzie nazywany imieniem bogini rosy – Ersy (siostry Pandii). Wśród wybranych nazw jest też Eirene, dla księżyca S/2003 J5. Eirene (Ejrene) była córką Zeusa i Temidy, boginią pokoju. Philophrosyne to z kolei imię dla księżyca S/2003 J15. Philophrosyne to w mitologii duch powitania i życzliwości, a odnosi się do wnuczki Zeusa. Imieniem Euphemii (Eufeme), która była duchem dobrego omenu, pochwały, oklasków i okrzyków triumfu oraz siostrą Philophrosyne nazwano księżyc S/2003 J3. Jowisz posiada 79 znanych księżyców. Są to obiekty bardzo zróżnicowane wielkością, od olbrzymich, jak Ganimedes o średnicy blisko 5300 km, po niewielkie kilkukilometrowe ciała. Warto dodać, iż aktualnie Międzynarodowa Unia Astronomiczna prowadzi globalny konkurs na nazwy planet pozasłonecznych IAU100 NameExoWorlds. Prowadzony jest on w formie narodowych konkursów, każdy kraj otrzymał do nazwania jedną z planet pozasłonecznych i jej gwiazdę. Polski konkurs prowadzony jest etapami. Etap drugi – publiczne głosowanie internetowe – rozpocznie się 9 września. źródło: PAP https://www.tvp.info/44115032/nowe-imiona-dla-ksiezycow-jowisza
  43. 1 punkt
    Opis gniazd będzie? Ja wiecznie mylę i muszę za każdym razem sprawdzać te od grzałek i czujników temperatury... Ps. Są już może jakieś plany dotyczące wersji pełnej Astrolinka (bez mini)?
  44. 1 punkt
    GRAWITACJA - czyli jak to jest że wszyscy wierzę że coś nas przyciąga a naukowcy wymyślają jakieś struny czy kwantowe znikanie cząsteczek żeby wytłumaczyć coś co trudno im zrozumieć 1. wielki wybuch bardzo skrótowo -jest niczym atomowy wybuch pod ziemią. super gęsta materia zostaje rozepchnięta w skutek wielkiego wybuchu -super atomowy wybuch rozpycha materię coraz bardziej, super drobne i super szybkie drobinki rozpychają materię niczym ciśnienie -galaktyka jest jak nadmuchany balon pod wodą -tworzy się to co wiemy czyli zapalają się gwiazdy 2. mini piasek czyli wicher słoneczny -gwiazdy w swoich wnętrzach produkują i wystrzeliwują z ogromną prędkością bardzo małe drobinki materii. - materii tak małej że elektrony przy niej są jak budynki w stosunku do drobinek piasku -materii tak małej i przemieszczającej się z tak ogromnymi prędkościami że jak na razie nie jesteśmy jej w stanie zaobserwować -ale z kolei bardzo wyraźnie czujemy jej działanie - to grawitacja -niezliczone ilości gwiazd wyrzucają w przestrzeń kosmiczną ogromną ilość mini piasku. -drobiny latają od jednego końca wszechświatowej bańki do drugiego, odbijając się od ścianek nie przenikliwej materii -wszech obecny wicher słoneczny czyli ten mini piasek łączy materię dryfującą w kosmosie - powstają planety -w centrum wszechświata sytuacja się stabilizuje -słoneczny wicher wędrując między gwiazdami, latając od jednego końca galaktyki na drugi uspokaja się i wyrównuje 3.grawitacja jak można wierzyć w jakąś magiczną siłę przyciągającą? -każde duże ciało niebieski tworzy pewien opór w swobodnym przelocie tego kosmicznego pyłu -i tak planeta jest naciskana przez wicher kosmiczny z każdej strony ale od strony słońca troszkę słabiej dlatego jest w tą stronę spychana a że ma swą prędkość to krąży dookoła -tak samo z księżycem od strony planety jest słabiej naciskany dlatego cały czas skręca w jej stronę -i tak samo z wielką masywną czarną dziurą wokół której krąży cała galaktyka to proste zasady fizyki które obowiązują na ziemi i w całym kosmosie łącznie z czarną dziurą -i tak samo elektron krąży dookoła jądra atomu -mini piasek wystrzeliwany jest z gwiazd z prędkościami które nam się nie śniły. wielokrotnie przekraczającymi prędkość światła -pamiętajcie że nie ma grawitacji dlatego mini cząsteczki bez trudu ulatują w przestrzeń kosmiczną -podejrzewam że cząsteczki nie zderzają się ze sobą, raczej wymijają się bez kolizyjnie korzystając z własnego pola magnetycznego -nasza cała materia jest jak mgiełka, nasze najtwardsze materiały są chmurką. mini piasek przelatuje przez nas, przez wszystko co nas otacza, przez metale i w dużej mierze przez całą planetę, delikatnie przelatuje przez powietrze, muska tylko wodę w oceanach dociskając ją do ziemi -przelatuje przez grunt, skały, beton i najtwardsze metale wszystko minimalnie zahacza i dociska do jądra ziemi -mini piasek przelatując przez materię delikatnie na nią naciskając, dokładnie jak wielkie rusztowanie jest naciskane przez wiatr -cała nasza materia, każde ziarenko piasku, każdy atom na całej planecie jest jak wielkie rusztowanie budowlane na wietrze, wicher gwiezdny przelatuje przez nie, wywiera nacisk i leci dalej -mini piasek nie osiada na planetach, prawie cały przelatuje przez planetę na wylot zwalniając w znacznym stopniu -każda znana nam materia jest zbudowana w bardzo luźny sposób, między atomami jest mnóstwo wolnego miejsca więc nic dziwnego że odpowiednio drobna materia będzie ją przenikała 4.a więc dlaczego nasza gwiazda nas nie wystrzeliła w kosmos ? -wiatr kosmiczny zaraz po wyemitowaniu przez gwiazdę jest tak gorący i tak rozdygotany że nie jest w stanie prawie nic przepchnąć, dopiero jak opuści układ planetarny uspokaja się i prostuje -nie dziwiło was nigdy dlaczego planety nie odlatują w kosmos ? przecież przy obecnej teorii grawitacji gdyby przepchnąć planetę aby zmieniła orbitę o centymetr od słońca, zaczęła by z każdym okrążeniem oddalać się i odleciałaby w przestrzeń kosmiczną , wystarczył bu jeden wybuch wulkanu w południe. wszystkie zależności między księżycami, planetami i galaktykami nie mogą być tak zero jedynkowe, nie mogą być postawione na czubku noża i istnieć przez tyle czasu -według mojej teorii wiatr kosmiczny dopycha mniejsze ciało do większego na taką odległość na jaką pozwala prędkość tego mniejszego dlatego planeta czy księżyc po uderzeniu nawet sporego meteorytu i delikatnym wybiciu na większą orbitę po czasie wraca na swoje miejsce, przypominam że nie było by to możliwe przy współczesnym rozumieniu grawitacji 5.układ galaktyki -pamiętajcie że nie ma czegoś takiego jak przyciąganie więc to normalne że galaktyka obraca się w stałym ustawieniu wielkiego dysku -każda z gwiazd odpycha inne gwiazdy ale wszystkie muszą krążyć dookoła czarnej dziury więc znalazły swoje miejsce w układzie galaktyki i obracają się tak samo, nie ważne czy są w centrom galaktyki czy na obrzeżach -galaktyka nie rozpada się gdyż jest dociskana bez przerwy przez wiatr słoneczny ze wszystkich gwiazd wszechświata -usytuowanie gwiazd można łatwo zobrazować przez prosty przykład; gdyby w misce z wodą umieścić małe łódeczki z magnesami które by się odpychały i powoli zakręcić wodą to po krótkim czasie ułożą się w podobny sposób i będą się kręciły nie zmieniając ułożenia 6. -cały wiatr słoneczny który trafia na gwiazdę jest przerobiony i wystrzelony ponownie, -prawie cały wiatr słoneczny jaki trafi na planetę czy księżyc zwalnia, nagrzewa stalowe jądro i prawie w całości przelatuje na wylot -drobiny wiatru kosmicznego które wytraciły swą prędkość w wyniku kolizji w końcu trafiają na jakąś gwiazdę i zaczynają podróż na nowo -jak mini piasek natrafi na czarną dziurę to w niej zostaje dlatego czarne dziury rosną i będą rosły aż pochłoną cały wszechświat i bańka się zamknie -wiatr słoneczny przenosi różne cząsteczki i z różnymi prędkościami -są takie których specyfika odpowiednia prędkości światła, sprawia że odczytujemy je jako światło, są takie które przenoszą fale elektromagnetyczne ale tak naprawdę są to dość powolne fale które się haczą do cząsteczek i podróżują ze swoją prędkością w tej części wszechświata, są jak statki żaglowe na pełnym morzu popychane przez wiatr ale to nie znaczy że płyną z prędkością wiatru -to normalne że cząsteczki a także fale światła zakrzywiają się przy czarnych dziurach są bowiem mocno spychane ale nie ma tam mowy o zmianach prędkości upływy czasu -i to normalne że zegary atomowe inaczej odmierzają czas na ziemi i inaczej w przestrzeni kosmicznej gdzie działanie wiatrów gwiezdnych jest pełniejsze -światło ma swą prędkość w tej części wszechświata ale na obrzeżach całkiem inną 7. podsumowanie -naukowcy wiedzą że coś jest w przestrzeni kosmicznej, nazwali to ciemną materią a to nic innego jak oddziaływanie naszej materii na wiatry słoneczne wyprodukowany na wszystkich gwiazdach -ta teoria wyjaśnia zachowanie atomów, elektronów, układów planetarnych i galaktyk oraz dlaczego wszechświat się rozszerza a także dlaczego materia trzyma się kupy. -niema większego problemu żebyśmy podróżowali z prędkościami wielokrotnie większymi od prędkości światła -i nie piszcie że nie umiem pisać -wiem o tym.
  45. 1 punkt
    Powiem szczerze, że miałem problem podczas obróbki tego zdjęcia materiał słabej jakości. Tło nieba przy ekspozycji 300 sek w granicach 5000 to dość słabo. Efekt jest jaki jest. Może kiedyś powtórzę jak nie zabraknie życia.
  46. 1 punkt
    Gdy w ubiegłym roku zakładem wątek nie myślałem, że tak szybko przyjdzie dodać kolejną wersję, tym razem kamień milowy w związku z przesiadką z canon 350 mod -> canon 6d oraz generalnym remontem eq6
  47. 1 punkt
    Dawno mnie tu nie było, zdecydowanie za dawno. No, nawet jeśli już się czasem pojawiałam, to tylko na chwilę, przelotem. O napisaniu nowego odcinka Obiektu Tygodnia nie było co myśleć... Co tu dużo mówić - ten semestr zdecydowanie nie sprzyja mi w astronomii obserwacyjnej, w udzielaniu się na Forum bądź chociaż jego czytaniu również. Oj dobrze, że przynajmniej na zlot udało mi się przyjechać... (...) Takie astronomiczne wyrzuty sumienia zaczęły we mnie szczególnie wzbierać jakoś końcem kwietnia, miałam jednak wielką nadzieję na zneutralizowanie ich podczas przerwy majowej. Niestety cudowna polska pogoda doszczętnie zrównała ją z ziemią, zsyłając mi deszcz i chmury. Fakt ten bolał tym bardziej, że chciałam wtedy w końcu pokazać Filipowi co potrafi taka niepozorna "lorneteczka" jak APM 25x100... I tak sobie wzbierało we mnie jakieś astronomiczne rozgoryczenie, aż końcem tego tygodnia meteogramy ukazały mi jakieś światełko, dziurę w chmurach pełną nadziei - okienko w sobotę nad ranem. Szybko sprawdziłam tylko fazę naszego satelity. No to będzie sobie Księżyc. Poniżej widzicie szkic Księżyca z ostatniej nocy, wydarty spośród przewalających się chmur, jednych bardziej przeźroczystych, innych mniej (na tych bardziej przejrzystych miałam nawet możliwość ujrzeć muniowe halo, a nawet delikatny górny łuk styczny!). Przyznam, że nie zdążyłam się nim zająć całkowicie w ciągu nocy (zmęczenie wygrało koło 3:30), dlatego ostatnie poprawki nanosiłam już rano, mam tu na myśli głównie zwiększenie kontrastu na poszczególnych elementach tarczy, zaznaczonych wcześniej nad ranem delikatniejszym odcieniem. Pierwszy raz szkicowałam coś astronomicznie w takim rozmiarze - mój Księżyc ma ok. 10 cm średnicy. Dla ukazania skali naniosłam granicę pola widzenia okularu - to ten fragment łuku wokół tarczy. Wiem, że nie jest to jakoś szczególnie porywający obraz, w okolicy pełni próżno szukać ciekawie oświetlonych formacji i struktur, jednak tworzenie go dało mi dużo radości, naładowało trochę akumulatorów, no i jednak taki okrąglutki Księżyc, zwłaszcza okrywający się raz po raz cienkim chmurwnym welonem, potrafi być hipnotyzujący. A, jeszcze jedno. Za miesiąc mam sesję, więc do tego czasu pewnie nie będę pojawiać się tu szczególnie często, ale obiecuję, że we wakacje przynajmniej kilka obiektów tygodnia wyjdzie spod mojej ręki
  48. 1 punkt
    3 Autor: Ireneusz Nowak Miejsce: Balatonbereny/Węgry Data: 2018-08-13/16 Obiekt: NGC1499<-->M45 Instrument: Samyang 135mm/2.0@2.8 Detektor: Nikon D610@iso1600 Montaż: HEQ5 Ekspozycja: 52x120s Akwizycja: Nikon D610 Obróbka: Pixinsight, SNS-HDR Lite 2, Lightroom, PS Akceptuję regulamin konkursu.
  49. 1 punkt
    Potwierdzam. Bardziej " lustrzana" powierzchnia w stronę teleskopu. Markowe nieoprawione filtry wszelkiej maści mają dodatkowe oznaczenie na krawędzi w postaci >. Wtedy ostrze do teleskopu.
  50. 1 punkt
    Burza na Żuławach (sprzed chwili). Pozdrawiam Krzysztof K.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)