Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Zawartość

    15262
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    47

Zawartość dodana przez Paweł Baran

  1. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Rozkwit i schyłek procesów gwiazdotwórczych oraz mnóstwo pyłu po dawnych gwiazdach 2019-03-21. Radek Kosarzycki Badacze zarejestrowali sygnał radiowy pochodzący od dużych ilości pyłu międzygwiezdnego w MACS0416_Y1, galaktyce oddalonej od nas o 13,2 miliarda lat świetlnych w gwiazdozbiorze Erydanu. Modele standardowe nie potrafią wytłumaczyć tak dużych ilości pyłu w galaktyce tak młodej, co zmusza nas do ponownego przeanalizowania historii procesów gwiazdotwórczych. Badacze uważają, że MACS0416_Y1 doświadczyła dwóch intensywnych okresów gwiazdotwórczych 300 milionów i 600 milionów lat po Wielkim Wybuchu, przedzielonych fazą spokojną. Gwiazdy są głównymi graczami we wszechświecie, ale są one wspierane przez pozostające w cieniu pył i gaz. Kosmiczne obłoki pyłowo-gazowe są miejscami, w których zachodzą procesy gwiazdotwórcze i wiele mogą nam powiedzieć o historii kosmosu. “Pył i stosunkowo ciężkie pierwiastki, takie jak tlen, rozsiewane są po wszechświecie pod koniec życia gwiazd” mówi Yoichi Tamura, profesor z Nagoya University i główny autor artykułu. “Dlatego też wykrycie pyłu w pewnym momencie czasu wskazuje, że wiele gwiazd zdążyło się już uformować i umrzeć przed tym punktem”. Wykorzystując obserwatorium ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array), Tamura ze swoim zespołem obserwował odległą galaktykę MACS0416_Y1. Z uwagi na ograniczoną prędkość światła, fale radiowe, które obserwujemy dzisiaj, a pochodzące z tej galaktyki, potrzebowały 13,2 miliardów lat, aby do nas dotrzeć. Innymi słowy, dostarczają nam obrazu tego jak ta galaktyka wyglądała 13,2 miliarda lat temu, czyli zaledwie 600 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Astronomowie wykryli słaby, ale wyraźny sygnał emisji radiowej pochodzący od cząstek pyłu w MACS0416_Y1. Kosmiczny Teleskop Hubble’a, Kosmiczny Teleskop Spitzer oraz Very Large Telescope obserwowały światło gwiazd w tej galaktyce, a na podstawie jej barwy oszacowali, że wiek gwiazd to zaledwie 4 miliony lat. “To nie takie łatwe”, mówi Tamura. “Tego pyłu jest za dużo, aby mógł powstać w ciągu 4 milionów lat. To zaskakujące, ale takie ą fakty. Starsze gwiazdy mogą się wciąż skrywać w tej galaktyce, albo już wymarły i całkowicie zniknęły”. “Zaproponowano już kilka teorii, które umożliwiłyby pokonanie tego ‘kryzysu budżetu pyłowego'”, mówi Ken Matawari, badacz z Uniwersytetu Tokijskiego. “Jednak żaden z nich nie prowadzi do wniosków Stworzyliśmy nowy model, który nie wymaga żadnych ekstremalnych założyć odbiegających od naszej obecnej wiedzy o życiu gwiazd w dzisiejszym wszechświecie. model dobrze tłumaczy zarówno barwę galaktyki jak i ilość pyłu”. W modelu tym pierwszy okres gwiazdotwórczy rozpoczął się 300 milionów lat po Wielkim Wybuchu i trwał przez 100 milionów lat. Po tym czasie procesy gwiazdotwórcze ustały, aby powrócić 600 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Badacze uważają, że ALMA obserwuje tę galaktykę na początku tego drugiego okresu gwiazdotwórczego. “Pył jest kluczowym materiałem przy powstawaniu planet takich jak Ziemia” tłumaczy Tamura. “Nasze wyniki stanowią ważny krok na drodze do zrozumienia wczesnej historii wszechświata i pochodzenia pyłu”. Wyniki badań opublikowano w periodyku Astrophysical Journal. Źródło: NINS https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/21/rozkwit-i-schylek-procesow-gwiazdotworczych-oraz-mnostwo-pylu-po-dawnych-gwiazdach/
  2. Wielka gwiazda zderzy się z Układem Słonecznym Co jakiś czas naukowcy rozpościerają przed nami wizję zderzenia się Ziemi z jakimś potężnym kosmicznym obiektem. Pomimo tego, że większość tych prognoz przewiduje, iż do kolizji dojdzie nie wcześniej niż za kilka milionów lat, trudno jest przejść do porządku dziennego nad informacją wieszczącą, że w mniej lub bardziej odległej perspektywie wszystko na Ziemi zostanie obrócone w pył. Autorem najnowszej sensacji jest Wadim Bobylew - naukowiec z obserwatorium astronomicznego Rosyjskiej Akademii Nauk w Pułkowie. Z jego analiz wynika, że istnieje duża szansa, iż gwiazda o nazwie Gliese 710 - pomarańczowy karzeł widoczny w gwiazdozbiorze Węża - za 1,5 miliona lat zderzy się z Układem Słonecznym. Informacja o tym, że gwiazda ta może uderzyć w nasz układ planetarny znana była już 10 lat temu. Teraz, dzięki najnowszym wyliczeniom Bobylewa udało się ustalić, że prawdopodobieństwo, iż tak właśnie się stanie wynosi 86 procent. Danych na temat gwiazdy Gliese 710 dostarczył już wcześniej naukowcom satelita Hipparcos, który zajmował się m.in. mierzeniem ruchów własnych gwiazd. Już w 1997 r. astronomowie otrzymali dostęp do informacji na temat położenia oraz prędkości przemieszczania się ponad 100 tysięcy gwiazd. Aktualizacja tych danych w 2007 r. pozwoliła rosyjskiemu badaczowi na wyciągnięcie daleko idących wniosków. Uznał on, że gwiazda Gliese 710 nie tylko może wywołać zakłócenia grawitacyjne "przechodząc" w pobliżu Układu Słonecznego, ale też uderzyć w Obłok Oorta, który otacza Układ Słoneczny i spowodować, że w Ziemię uderzy grad komet. - poinformował serwis popsci.com. http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,To-niemal-pewne-Wielka-gwiazda-zderzy-sie-z-Ukladem-Slonecznym,wid,12076618,wiadomosc.html?ticaid=59d14
  3. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Łazik Mars 2020 przeszedł pierwsze testy 2019-03-21Radek Kosarzycki W ciągu nieco ponad siedmiu minut wczesnym rankiem 18 lutego 2021 roku, łazik Mars 2020 wykona około 27 000 operacji i obliczeń, przechodząc z przestrzeni kosmicznej przez atmosferę i lądując w kraterze Jezero na Marsie. Choć będzie to pierwszy raz kiedy koła 1050-kilogramowego łazika dotkną powierzchni Czerwonej planety, sieć procesorów, czujników i przekaźników łazika, będzie miała już za sobą liczne symulowane lądowania w kraterze Jezero. “Po raz pierwszy wylądowaliśmy w kraterze Jezero 23, stycznia” mówi Heather Bottom, inżynier systemów misji Mars 2020 z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w Kalifornii. “Po raz kolejny łazik wylądował na Marsie już dwa dni później”. Bottom kierowała testem Systems Test 1, ST1 – pierwszą okazją do przetestowania głównych komponentów misji Mars 2020. W ciągu dwóch tygodni stycznia, Bottom oraz 71 innych inżynierów i techników przypisanych do misji Mars 2020, przejęła cleanroom High Bay 1 w JPL, w którym testowała oprogramowanie i systemy elektryczne zainstalowane na pokładzie kapsuły, stopnia opadania przez atmosferę oraz samego łazika. “ST1 było ogromnym wyzwaniem”, przyznaje Bottom. “To była nasza pierwsza szansa na sprawdzenie oprogramowania, które będziemy wykorzystywać w 2020 roku na sprzęcie zmierzającym w stronę Marsa – i upewnienie się, że działa ono zgodnie z założeniami”. Oprogramowanie Mars 2020 w dużej mierze powstało na bazie oprogramowania łazików Spirit, Opportunity, jak również łazika Curiosity, który bada krater Gale od 2012 roku. Jednak 2020 to będzie inna misja, inny łazik, inny zestaw instrumentów naukowych i inne miejsce na Marsie. Jego oprogramowanie musiało zatem być odpowiednio przygotowane. Prace nad oprogramowaniem dla łazika rozpoczęły się w 2013 roku. Zostało ono napisane, zapisane, przeanalizowane i przetestowane na komputerach stacjonarnych i laptopach. Następnie oprogramowanie zostało zainstalowane na testowych elementach, które zostały podłączone do komputerów, czujników i innych komponentów elektronicznych imitujących sprzęt łazika, który wystartuje w 2020 roku. “Wirtualne stacje robocze i elementy testowe stanowią ważny element całego procesu” mówi Bottom. “Jednak dziesiątki tysięcy pojedynczych elementów tworzących elektronikę misji nie będą działały czy reagowały dokładnie tak elementy testowe. Sprawdzenie oprogramowania na rzeczywistym sprzęcie, który będzie leciał na Marsa pozwala nam upewnić się, że dobrze przygotowaliśmy wszystkie procesy”. Na dzień przed rozpoczęciem ST1, cleanroom High Bay 1 był pełen inżynierów i techników składających, sprawdzających i testujących sprzęt misji. Następnego dnia, 16. stycznia, pomieszczenie było niesamowicie ciche. Większość pracowników zastąpiła dwójka techników monitorujących testowany sprzęt. Wiązki kabli elektrycznych dodano, aby dostarczały danych i zasilanie do sondy, osłony termicznej, stopnia opadania i nadwozia łazika, które muszą być jeszcze ze sobą złożone. Komunikacja między Ziemią a sondą (i w drugą stronę) była prowadzona za pomocą transmisji radiowych, tak jak będzie to miało miejsce podczas faktycznej misji. ST1 rozpoczął się komendami do uruchomienia elektrycznych komponentów i skonfigurowania temperatury, zasilania i systemów telekomunikacji. Choć wszystkie elementy sondy znajdowały się w cleanroomie, Bottom ze swoim zespołem sprawiła, że wszystkie myślały, że znajdują się na szczycie 58-metrowej rakiety Atlas 541 na Przylądku Canaveral w dniu 17 lipca 2020 roku i oczekują na start. Następnie badacze skupili się na kolejnej części lotu, zanim przetestowali sekwencję lądowania. Po jej zakończeniu, cały test powtórzono od początku. Po udanym starcie, badacze przeskoczyli 40 dni do przodu i wykonali symulację fazy lotu w przestrzeni międzyplanetarnej. Jak oprogramowanie i sprzęt będą współpracowały ze sobą wykonując korekty nawigacyjne i manewry korygujące trajektorię lotu? Jak będą współpracowały ze sobą gdy symulowane manewry zostaną wykonane nieprawidłowo? Inżynierowie szukali odpowiedzi na te pytania na ekranach swoich komputerów w centrum kontroli testów poza cleanroomem. “Z centrum kontroli testów przez okno wyraźnie było widać cleanroom i sprzęt misji” mówi Bottom. “Nic się w nim nie poruszało, ale pod zewnętrzną obudową, komputery wymieniały się zadaniami, systemy radiowe wysyłały i odbierały transmisje, zawory paliwa otwierały się i zamykały, podsystemy były uruchamiane i wyłączane, a sygnały elektryczne były wysyłane do nieistniejących urządzeń pirotechnicznych. Dużo się tam działo”. 30. stycznia zespół testowy misji Mars 2020 mógł zamknąć swoją książkę z procedurami testowymi ST1 o objętości ponad 1000 stron. Dwukrotnie przetestowano lądowanie na Marsie, czterokrotnie wystartowano z Ziemi, wykonano manewry nawigacji w głębokiej przestrzeni kosmicznej, wykonano kilka manewrów korekty trajektorii lotu i nawet przetestował kilka nietypowych sytuacji, które mogą wystąpić w trakcie lotu. Pierwszy test oprogramowania i sprzętu wyszedł doskonale. Źródło: NASA https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/21/lazik-mars-2020-przeszedl-pierwsze-testy/
  4. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Robaczy Księżyc pożegnał zimę. Pokazaliście nam, jaki był wspaniały 2019-03-21 Ta noc należała do Pełni Robaczego Księżyca, która pożegnała zimę, a zarazem przywitała wiosnę. Niektórym z Was udało się uchwycić to piękne zjawisko. Swoje relacje wysłaliście na Kontakt 24. 21 marca to pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. O godzinie 2.43 mieliśmy okazję oglądać tak zwaną Pełnię Robaczego Księżyca. Uznaje się ją za ostatnią pełnię zimy i pierwszą tej wiosny. Skąd taka nazwa? Wymyślili ją rdzenni Amerykanie, którzy zauważyli, że gdy robi się cieplej i znika mróz, spod rozmokniętej ziemi wydostają się różne robaki, w tym między innymi dżdżownice. Inne jej nazwy to: Czysta Pełnia, Skrzypiąca Pełnia oraz Klonowa Pełnia. Relacje Reporterów 24 Na Kontakt 24 otrzymaliśmy Wasze zdjęcia pięknej pełni. Czekamy na więcej Źródło: tvnmeteo.pl Autor: dd/rp https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/polska,28/robaczy-ksiezyc-pozegnal-zime-pokazaliscie-nam-jaki-byl-wspanialy,286633,1,0.html
  5. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Astronomiczna wiosna już trwa 2019-03-20. ab, mnie, łz W środę 20 marca dokładnie o godz. 22.58 rozpoczęła się astronomiczna wiosna, która potrwa do 21 czerwca. W tym okresie dni będą dłuższe od nocy. Na wiosennym niebie można dostrzec ciekawe zjawiska astronomiczne, m.in. planety i widowiskowe zbliżenia Księżyca do jasnych planet i gwiazd. Równonoc wiosenna (lub jesienna) przypada na moment przejścia Słońca przez jeden z punktów przecięcia ekliptyki i równika niebieskiego. Ekliptyka to okrąg na sferze niebieskiej, po którym pozornie porusza się Słońce w ciągu roku. Z kolei równik niebieski można sobie wyobrazić jako odpowiednik równika ziemskiego. Przejście Słońca przez jeden z punktów przecięcia ekliptyki i równika niebieskiego to moment równonocy: wiosennej lub jesiennej. Jeden z dwóch punktów, w których przecinają się ze sobą ekliptyka i równik niebieski, nazywany jest punktem Barana. Właśnie on ma związek z rozpoczęciem astronomicznej wiosny na półkuli północnej. Źródło PAP https://www.tvp.info/41827504/dzis-przed-polnoca-rozpocznie-sie-astronomiczna-wiosna
  6. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Astronomia niepodległa nr 4 - Toruń 2019-03-20 Dzisiaj o godz. 17:00 w TVP 3 premiera czwartego odcinka cyklu dokumentalnego o historii polskich placówek astronomicznych. Będzie okazja poznać historię Centrum Astronomii UMK. Obserwatorium astronomiczne Uniwersytetu Mikołaja Kopernika mieści się w miejscowości Piwnice niedaleko Torunia. Powstało po II wojnie światowej, razem z całym uniwersytetem. Natomiast tradycje sięgają Uniwersytetu Wileńskiego, którego kadra akademicka zakładała UMK w Toruniu po wojnie. Centrum Astronomii UMK posiada obecnie m.in. największy teleskop optyczny w Polsce (średnica 90 cm) i największy polski radioteleskop (32 m). Producentami cyklu dokumentalnego "Astronomia niepodległa" są Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz Telewizja Polska (TVP). Zdjęcia realizuje ekipa TVP Bydgoszcz. Produkcję dofinansowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW). Partnerem programu jest czasopismo i portal "Urania - Postępy Astronomii". Więcej informacji: • Zwiastun całej serii "Astronomia niepodległa" • Zwiastun odcinka nr 3 o astronomii w Toruniu • Komunikat o nowej serii "Astronomia niepodległa" https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronomia-niepodlegla-nr-4-torun
  7. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Niebieski włochaty "pająk" na powierzchni Marsa 2019-03-20 Europejska Agencja Kosmiczna opublikowała zdjęcie pokazujące aktywność tysięcy diabłów pyłowych wirujących na powierzchni jednego z grzbietów Marsa. Przypominają one bardzo włochatego niebieskiego pająka. Fotografię wykonał 8 lutego statek kosmiczny ESA-Roscosmos ExoMars Trace Gas Orbiter. 14 marca Europejska Agencja Kosmiczna pochwaliła się tym niecodziennym widokiem. Diabły pyłowe na Marsie Niebieskie ślady na zdjęciu odzwierciedlają aktywność tysięcy diabłów pyłowych na powierzchni Marsa. Rzeczywisty kolor pyłu odsłoniętego przez tornada na powierzchni planety jest jednak ciemnoczerwony. Naukowcy z ESA poddali zdjęcie specjalnej obróbce by wyostrzyć kontrast, co sprawiło, że ślady diabłów pyłowych przybrały niebieski kolor. To sprawia, że na zdjęciu uzyskano efekt przypominający wielkiego, niebieskiego, włochatego pająka. Mars słynie największych burz pyłowych w całym Układzie Słonecznym. Podczas nich wiatr osiąga prędkość dochodzącą do 300 kilometrów na godzinę. Źródło: ESA, LiveScience.com Autor: dd/map https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/prognoza,45/niebieski-wlochaty-pajak-na-powierzchni-marsa,286614,1,0.html
  8. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Do Ziemi zbliża się asteroida większa niż ta, która spadła na Czelabińsk 2019-03-20 Asteroida 2019 EA2 odkryta przez astronomów w tym miesiącu pędzi w stronę Ziemi. Według NASA, ciało o średnicy do 39 metrów przy prędkości 5 km/s zbliży się do naszej planety 22 marca na minimalną odległość 303 733 km. Jest to mniej niż średnia odległość od Ziemi do Księżyca. 2019 EA2 nie stanowi jednak zagrożenia dla Ziemi. Na uwagę zasługuje fakt, że astronomowie będą mogli obserwować dość duży obiekt. Jego rozmiar może być prawie dwukrotnie większy niż ciała, które uderzyło w region Czelabińska w 2013 r. Ponadto przypomniano, że mniejsze ciała niebieskie regularnie docierają bliżej naszej planety, ale zdarzenia te są często rejestrowane już po fakcie. Układ słoneczny porusza ogromną liczbę komet i asteroid. Ich główna masa (ponad 98 proc.) jest skoncentrowana w głównym pasie asteroid (znajdującym się między orbitami Marsa i Jowisza), w pasie Kuipera i chmurze Oorta (istnienie tego ostatniego jest potwierdzone tylko przez dane pośrednie). Okresowo niektóre obiekty na tych obszarach w wyniku kolizji z sąsiadami i/lub pod wpływem grawitacji większych obiektów opuszczają swoje zwykłe orbity i mogą być kierowane także w kierunku Ziemi. Zmianynaziemi.pl https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-do-ziemi-zbliza-sie-asteroida-wieksza-niz-ta-ktora-spadla-na,nId,2893846
  9. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Trwa bezprecedensowa flauta na Słońcu. Mimo to astrofizycy oczekują na kolejne maksimum cyklu słonecznego Autor: Anakin23 (2019-03-20) Ostatnimi czasy na naszej dziennej gwieździe wciąż obserwujemy względną ciszę, rejestrujemy tylko rozbłyski klasy B oraz małych rozmiarów dziury koronalne, które powodują małe burze geomagnetyczne na naszej planecie. Astrofizycy twierdzą jednak, że wkrótce sytuacja ta ulegnie zmianie, ponieważ oczekiwane jest maksium aktywności Słońca. W ciągu ostatnich trzech tygodni na Słońcu nie zmieniło się wiele, pojawiają się pojedyńcze aktywne rejony, które są w stanie wygenerować najwyżej słabe rozbłyski klasy C. Aktualnie na Słońcu znajdują się dwa aktywne rejony, które jednak posiadają konfigurację magentyczną niesprzyjającą gwałtownym zjawiskom solarnym. Raczej nie są w stanie wygenerować rozbłysków powyżej klasy C. W najbliższych dniach nie należy się również spodziewać burzy geomagnetycznej spowodowanej dziurą koronalną, gdyż akutalnie nie obserwujemy otworów koronalnych, które mogłyby omiatać Ziemie strumieniem naładowanych cząstek. Na południu tarczy słonecznej widać obecnie powoli rosnącą dziurę koronalną, która w najbliższych dniach może stać się na tyle obszerna, że dojdzie do znaczącej emisji. Jednak na ten moment nie jest ona w stanie spowodować silnego wiatru słonecznego który byłby w stanie wpłynąć na naszą magnetosferę. Od momentu gdy ludzkość rozpoczęła naukowe obserwacje Słońca ustalono, że podlega ono pewnym regularnym cyklom. Zidentyfikowano dotychczas 24 jedenastoletnie cykle naszej dziennej gwiazdy. Przedostatni zakończył się w 2008 roku i od drugiej połowy 2009 roku, zaczęto rejestrować nowy wzrost aktywności słonecznej, co uznano za zwiastun trwającego do teraz, 24-tego, cyklu słonecznego. Spodziewano się, że szczyt aktywności Słońce osiągnie pod koniec roku 2012, ale nic takiego nie wystąpiło. Naukowcy sugerują, że obecnie na znany nam 11-letni cykl aktywności nałożyło się jakieś długookresowe wahanie, które jeszcze nie zostało zidentyfikowane przez astrofizyków. Od 2015 roku obserwujemy stały spadek, który może potrwać jeszcze przynajmniej do 2019 r. Jeśli cykl słoneczny nadal istnieje i ma 11 letni okres, to niedługo powinien się zacząć kolejny okres zwiększonej aktywności słonecznej. Źródło: http://zmianysolarne.pl/wiadomosc/cisza-na-sloncu-co-dalej https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/trwa-bezprecedensowa-flauta-na-sloncu-mimo-astrofizycy-oczekuja-na-kolejne-maksimum-cyklu
  10. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Przygotowania do pierwszego lotu Starship Hoppera 2019-03-20. Michał Moroz Spółka SpaceX w najbliższym czasie powinna przeprowadzić odpalenie silnika Raptor, które ma lekko unieść demonstrator technologii Starship Hopper. Prototyp statku kosmicznego Starship jest od kilku miesięcy przygotowywany na należącym do spółki terenie w Boca Chica w południowym Teksasie. Pod koniec stycznia SpaceX musiał zmierzyć się z nieoczekiwanym problemem, gdy stożkowa część pojazdu została zwiana i uszkodzona przez duże powiewy wiatru. Pierwszy “lot” demonstratora pojazdu Starship będzie bardziej przypominał mały podskok. Cała konstrukcja na moment ma się tylko oderwać od Ziemi. W kolejnych misjach kampanii będą wykonywane loty na coraz wyższą wysokość. Pierwszy prototyp pojazdu wzniesie się na maksymalną wysokość kilku kilometrów. SpaceX podobnie rozwijał technologie lądowania pierwszego stopnia rakiety Falcon. Do tego celu wykonanych zostało szereg lotów “Grasshoppera”, czyli Pasikonika. Program pozwolił dokładnie poznać możliwości zachowania pierwszego stopnia w locie, i wykonać kilka lotów testowych, do lepszego poznania zachowania konstrukcji w locie. Pierwsze loty Starship Hoppera będą stosować tylko jeden silnik Raptor. W kolejnych, już suborbitalnych lotach prototypu mają zostać zastosowane aż trzy takie silniki. Podczas pierwszego lotu na moment wzniesie się tylko dolna, silnikowa część konstrukcji. Stożkowata górna część będzie zamontowana dopiero w kolejnych, wyższych lotach. Docelowo pojazd Starship (i wynoszący go stopień rakietowy Falcon Superheavy) mają służyć do zrealizowania ambicji marsjańskich Elona Muska. https://kosmonauta.net/2019/03/przygotowania-do-pierwszego-lotu-starship-hoppera/
  11. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Astro Voices dla kobiet w astronomii 2019-03-20 Jesteś astronomką lub studentką astronomii? Możesz pomóc Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU) w promowaniu astronomicznego zawodu wśród kobiet. To jedna z akcji prowadzonych w ramach IAU100 - stulecia tej organizacji. Do 24 marca 2019 r. Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) zbiera krótkie nagrania wideo, w których astronomki lub studentki astronomii mówią "I am (name) from (country), and I am an astronomer!", ewentualnie także “Astronomy is my passion” lub “I love astronomy” lub “I love studying astronomy” lub “I am proud to be an astronomer”, za każdym razem wskazując swój kraj. Może to być w dowolnym języku, np. po polsku, po angielsku. Mogą to być m.in. nagrania wykonane smartfonem. Można wystąpić indywidualnie albo w grupie. Nagrania zostaną połączone razem i będą wykorzystywane w ramach IAU100 do zachęcania kobiet do studiowania astronomii i wyboru kariery zawodowej w tej dziedzinie. W przypadku nagrań smartfonem organizatorzy proszą o wykonywanie ich w poziomym ustawieniu ekranu. Jeśli telefon ma odpowiednie możliwości, to zalecana jest rozdzielczość 1080p (ale nagrania w mniejszej rozdzielczości także będą wykorzystane). Jest też prośba, aby w trakcie nagrania poczekać kilka sekund zanim zaczniemy mówić i podobnie kilka sekund zostawić po wypowiedzeniu słów zanim zakończymy nagranie (to ułatwi późniejszą edycję nagrań i ich łączenie razem). Dokładniejsze szczegóły i sposób przekazywania nagrań są opisane tutaj. Więcej informacji: • Astro Voices - Contribute to the IAU Centellial Video Źródło: IAU Na ilustracji: Plakat projektu Women & Girls in Astronomy realizowanego w ramach IAU100. Źródło: IAU. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astro-voices-dla-kobiet-w-astronomii
  12. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Konkurs Astrolabium 2019-03-20 Ogólnopolski konkurs astronomiczny „Astrolabium” już po raz piąty jest organizowany przez krakowskie Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz organizacje partnerskie. Rejestracja uczestników trwa do końca marca. Celem konkursu jest promowanie nauk ścisłych, a szczególnie astronomii i badań kosmicznych, wśród uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich. Organizatorzy liczą na to, że uczestnictwo w konkursie pozwoli młodzieży pogłębić dotychczasową wiedzę z astronomii, jak również wpłynąć na rozwój nowych pasji. Konkurs „Astrolabium” składa się z dwóch etapów: opracowywania doświadczeń konkursowych oraz testu wiedzy przeprowadzanego w zgłoszonych szkołach. Zadania dedykowane są dla czterech grup wiekowych: klas 1-3 szkoły podstawowej, klas 4-6 szkoły podstawowej, klas 7-8 szkoły podstawowej wraz z klasą 3 gimnazjum oraz uczniów szkół średnich. Wszystkie materiały konkursowe zostały dopasowane do możliwości i umiejętności młodzieży przynależącej do danej grupy wiekowej. W poprzedniej edycji konkursu uczestniczyło 710 uczniów ze 124 szkół z całej Polski. Laureaci w każdej kategorii wiekowej otrzymali atrakcyjne nagrody rzeczowe. Na zdjęciu: Stanisław Fiebich – laureat nagrody głównej w kategorii klas 1-3 szkoły podstawowej. Na stronie www.astrolabium.org dostępne są już tegoroczne doświadczenia konkursowe. Rejestracja uczestników jest otwarta i potrwa do 31 marca 2019 r. Zachęcamy do spróbowania swoich sił w astronomicznych zmaganiach - Urania jest patronem medialnym konkursu. Na zdjęciu: jeden z laureatów poprzedniej edycji Astrolabium. Źródło: Astrolabium. Więcej informacji: • Konkurs Astrolabium https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/konkurs-astrolabium
  13. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Hayabusa2 pomaga badaczom zrozumieć pochodzenie życia we wczesnym Układzie Słonecznym 2019-03-20Radek Kosarzycki Pierwsze dane otrzymane z sondy Hayabusa2 krążącej wokół planetoidy Ryugu pomagają naukowcom lepiej badać warunki panujące we wczesnym Układzie Słonecznym. Sonda kosmiczna zebrała ogromne ilości zdjęć i innych danych dostarczając badaczom wiele wskazówek dotyczących historii Ryugu, m.in. o tym jak mogła oddzielić się od większego ciała macierzystego. Informacje te z kolei pozwalają naukowcom lepiej szacować ilość i rodzaje materii niezbędnych dla życia, a obecnych w czasach formowania się Ziemi. “Ziemia się zatrzęsła. Moje serce waliło jak młot. Zegar odliczał: trzy, dwa, jeden, start” mówi prof. Seiji Sugita z Uniwersytetu Tokijskiego. “Nigdy nie byłem taki podekscytowany i zdenerwowany jednocześnie – to nie był tylko jeszcze jeden eksperyment naukowy zamontowany na szczycie rakiety. To była kulminacja pracy mojego życia oraz nadzieje i marzenia mojego całego zespołu”. W środę, 3 grudnia 2014 roku, pomarańczowo-biała rakieta o wysokości 50 metrów i masie 300 ton wystartowała z Centrum Kosmicznego Tanegashima w Japonii wysyłając sondę Hayabusa2 w przestrzeń kosmiczną. Jej dokładnie obliczona trajektoria przeprowadziła sondę jeszcze raz w pobliżu Ziemi, aby nabrała ona prędkości potrzebnej aby dotrzeć do planetoidy w pasie planetoid między orbitami marsa i Jowisza. Celem sondy była planetoida Ryugu, do której Hayabusa2 dotarła na czas w środę 27 czerwca 2018 roku. Od tego czasu sonda wykorzystuje całą paletę kamer i instrumentów do wykonywania zdjęć i zbierania danych o Ryugu, które bezustannie przesyła na Ziemię. Sonda nawet wykonała krótkie, miękkie lądowanie przygotowując się do drugiego, w trakcie którego zbierze trochę regolitu z powierzchni, który dostarczy z powrotem na Ziemię. Naukowcy będą musieli poczekać na próbki do 2020 roku, ale w międzyczasie także mają pełne ręce roboty. “Już w kilka miesięcy po tym jak otrzymaliśmy pierwsze dane, dokonaliśmy pierwszych obiecujących odkryć” mówi Sugita. “Najważniejszym jest ilość, a właściwie brak, wody na Ryugu. Planetoida jest znacznie bardziej sucha niż oczekiwaliśmy, a zważając na to, że Ryugu jest dość młoda (jak na planetoidy), a jej wiek szacuje się na 100 milionów lat, wskazuje to, że ciało macierzyste także było w dużej mierze pozbawione wody”. Według współpracowników Sugity, którzy napisali towarzyszący artykuł naukowy, róże instrumenty zainstalowane na pokładzie sondy Hayabusa2, w tym kamera obserwująca w zakresie widzialnym czy spektrometr obserwujący bliską podczerwień, potwierdzają brak wody. To ważna informacja, bowiem uważa się, że cała woda na Ziemi, włącznie z tą tworzącą 70 procent naszych ciał, pochodzi z lokalnych planetoid, odległych komet i mgławicy lub obłoku pyłowego, z którego powstało Słońce. Obecność suchych planetoid w pasie planetoid zmieni modele wykorzystywane do opisywania składu chemicznego wczesnego układu słonecznego. Ale jakie to ma znaczenie? “Życie” tłumaczy Sugita. “To ma swoje konsekwencje dla poszukiwania życia. W kosmosie istnieje niepoliczalna ilość układów planetarnych, a poszukiwanie życia poza naszym układem wymaga jakiegoś kierunku. Nasze wyniki mogą pomóc dopracować modele, które mogą pomóc nam zawęzić liczbę układów planetarnych, które powinniśmy dokładniej badać”. Ale nie chodzi tylko o wodę; inne związki niezbędne dla życia także występują na planetoidach, a Ryugu także pod tym względem nas zaskakuje. Aby zrozumieć dlaczego, warto wiedzieć, że Hayabusa2 nie jest jedyną sondą badającą obecnie planetoidy. W 2016 roku NASA wyniosła w przestrzeń kosmiczną sondę OSIRIS-REx, która dotarła do planetoidy Bennu w dniu 3 grudnia 2018 roku, dokładnie cztery lata po starcie Hayabusa2. Te dwa projekty jednak ze sobą nie rywalizują, a aktywnie dzielą się informacjami i danymi, które mogą pomóc drugiemu zespołowi. Badacze porównują badane przez siebie planetoidy, aby dowiedzieć się więcej niż byłoby to możliwe gdybyśmy posiadali tylko jedną sondę. Choć pod wieloma względami planetoidy są od siebie podobne, Bennu i Ryugu w kilku aspektach bardzo się od siebie różnią. Oba obiekty są ekstremalnie ciemne, mają podobny kształt i pokryte są dużymi głazami, ale na Ryugu jest znacznie mniej wody. Ta różnica sprawiła, że naukowcy od jakiegoś czasu mocno drapią się po głowach. “Miałem nadzieję, że Ryugu będzie charakteryzowała się większą różnorodnością, na co wskazywały wcześniejsze obserwacje prowadzone z Ziemi. Ale każdy element powierzchni i każdy głaz na Ryugu przypomina wszystkie inne i wykazują dokładnie ten sam brak wody” mówi Sugita. “Niemniej jednak, to co wydawało się wcześniej ograniczeniem, teraz dostarcza nam nowych informacji; jednorodność Ryugu dowodzi zdolności naszych instrumentów do zbierania zniuansowanych danych. Tak wiele badań naukowych wymaga kontrolowania zmienności, a tutaj Ryugu robi to za nas”. Podczas gdy Hayabusa2 kontynuuje badanie naszego małego skalistego towarzysza, badacze stopniowo poznają jego historię, która powiązana jest z historią Ziemi. Sugita i jego współpracownicy wierzy, że Ryugu pochodzi z planetoidy macierzystej o rozmiarach kilkudziesięciu kilometrów, najprawdopodobniej z rodziny planetoid Polana lub Eulalia. “Dzięki temu, że jednocześnie mamy dostęp do Hayabusa2 oraz OSIRIS-REx, w końcu staramy się dowiedzieć jak te dwie planetoidy powstały” mówi Sugita. “To, że Bennu i Ryugu mogą być rodzeństwem, a jednocześnie tak bardzo różnić się pod pewnymi względami wskazuje, że przed nami jeszcze odkrycie wielu ekscytujących i tajemniczych procesów astronomicznych”. Źródło: University of Tokyo https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/20/hayabusa2-pomaga-badaczom-zrozumiec-pochodzenie-zycia-we-wczesnym-ukladzie-slonecznym/
  14. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Utrata energii dostarcza nowych informacji o ewolucji kwazarów 2019-03-20. Radek Kosarzycki Międzynarodowy zespół astrofizyków zaobserwował po raz pierwszy, że dżet emitowany przez kwazar jest słabszy na długich falach radiowych niż wcześniej przewidywano. Odkrycie to dostarcza nowych informacji o ewolucji dżetów kwazarowych. Do przeprowadzenia swoich obserwacji badacze użyli międzynarodowego teleskopu LOFAR (Low Frequency Array), który dostarczył wysokiej rozdzielczości zdjęć radiowych kwazaru 4C+19.44, znajdującego się około 5 miliardów lat świetlnych od Ziemi. W centralnych regionach większości galaktyk znajdują się supermasywne czarne dziury o masie milionów mas Słońca. Rosną one przyciągając i pożerając otaczający je gaz i pył. Jeżeli pożerają materię szybko, opadająca na nie materia jasno świeci, a cały obiekt znany jest jako kwazar. Część tej opadającej materii nie wpada do czarnej dziury, a jest wyrzucana w przestrzeń kosmiczną w postaci tak zwanych dżetów, które przebijają się przez otaczającą ten region galaktykę i podążają w przestrzeń międzygalaktyczną na odległość milionów lat świetlnych. Owe dżety świecące jasno na falach radiowych, składają się z cząstek przyspieszonych do prędkości bliskich prędkości światła, aczkolwiek jak te cząstki uzyskują takie energie nieosiągalne na Ziemi jeszcze nie wiadomo. Odkrycie dotyczące kwazaru 4C+19.44 daje nam nowe informacje o równowadze między energią w polu otaczającym kwazar a tą w samym dżecie. Odkrycie wskazuje, że zjawisko to jest skutkiem wewnętrznej właściwości źródła, a nie skutkiem absorpcji. Wskazuje to, że budżet energii dostępnej do przyspieszania cząstek raz równowaga między energią przechowywaną w cząstkach i w polu magnetycznym są niższe niż oczekiwano. “To ważne odkrycie, które będzie wykorzystywane przez całe lata do poprawy symulacji dżetów. Po raz pierwszy obserwowaliśmy nową sygnaturę przyspieszania cząstek w mocy emitowanych przez dżety kwazara na długich falach radiowych – to nieoczekiwane zachowanie, które zmusza nas do zmiany naszej interpretacji ich ewolucji” mówi prof. Francesco Massaro z Uniwersytetu w Turynie. “Odkrywaliśmy już to zjawisko w innych obiektach kosmicznych, ale nigdy wcześniej nie obserwowaliśmy go w kwazarach”. Międzynarodowy zespół astrofizyków obserwował dżet kwazaru 4C+19.44 na krótkich falach radiowych, w zakresie widzialnym i rentgenowskim. Dodanie do tego zestawu zdjęć z LOFAR pozwoliło astrofizykom na odkrycie. LOFAR jest pierwszym radioteleskopem działającym na długich falach radiowych, który tworzy wyraźne zdjęcia z rozdzielczością zbliżoną do rozdzielczości Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. “Mieliśmy możliwość przeprowadzenia tego eksperymentu dzięki najwyższej dotąd rozdzielczości zdjęć wykonanych za pomocą LOFAR na długich falach radiowych” mówi dr Adam Deller, astrofizyk z Uniwersytetu Technicznego w Swinburne, który zajmował się analizą danych z LOFAR. Dr Raymond Oonk, astronom w ASTRON i na Uniwersytecie w Lejdzie oraz dr Javier Moldon, astronom na Uniwersytecie w Manchesterze, tłumaczą: “Opracowaliśmy nowe techniki kalibracji dla LOFAR, a to pozwoliło nam rozdzielić kompaktowe struktury radiowe w dżecie kwazara, tzw. węzły radiowe, i zmierzyć emitowane przez nie światło. Wynik był zupełnie nieoczekiwany i wymaga dalszych badań”. Źródło: ASTRON https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/20/utrata-energii-dostarcza-nowych-informacji-o-ewolucji-kwazarow/
  15. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Pulsar jak kula armatnia. Mknie przez naszą galaktykę z prędkością 4 mln km/h 2019-03-20. ab, ak Astronomowie wykryli pulsar, który mknie przez przestrzeń kosmiczną z prędkością 4 mln km/h. Prawdopodobnie został on wyrzucony przez wybuch supernowej ok. 10 tys. lat temu. Pulsary to supergęste, obracające się z dużą prędkością gwiazdy neutronowe, które powstają w wybuchu masywnych gwiazd. Z pomocą Fermi Gamma-ray Space Telescope i obserwatorium Very Large Array (VLA), naukowcy z National Radio Astronomy Observatory (NRAO) wykryli nietypowy obiekt tego typu. Znajdujący się w odległości 6,5 tys. lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Kasjopei obiekt obraca się 8,7 raza na sekundę, za każdym razem wysyłając impuls promieniowania gamma. Nie to jest jednak niezwykłe. PSR J0002+6216 (w skrócie - J0002) porusza się z taką prędkością, że odległość między Ziemią i Księżycem pokonałby w czasie ok. 6 min. Przemierza więc przestrzeń szybciej niż 99 proc. znanych pulsarów. Jak przewidują astronomowie, ostatecznie opuści on naszą galaktykę. Szybki ruch przez międzygwiezdny gaz powoduje powstawanie fal uderzeniowych oraz emitującego fale radiowe ogona. Jest on złożony z rozpędzonych cząstek i energii magnetycznej, który rozciąga się na dystansie aż 13 lat świetlnych. Pulsar jest przy tym oddalony o 53 lata świetlne od centrum wybuchu supernowej CTB 1. Wybuch ten nastąpił ok. 10 tys. lat temu. Ogon skierowany jest prosto w stronę rozszerzającego się obłoku pozostałości po tej eksplozji. Z początku - według wyliczeń badaczy - obłok rozprzestrzeniał się szybciej, niż poruszał się J0002, ale po upływie tysięcy lat oddziaływania z międzygwiezdnym gazem spowolniły ekspansję chmury. Pulsar jednak, który przypomina armatnią kulę, mknął przez przestrzeń z niewiele zmieniającą się prędkością, uciekając z obłoku ok. 5 tys. lat temu. – Dzięki wąskiemu, przypominającemu lotkę ogonowi oraz sprzyjającemu kątowi widzenia możemy prześledzić drogę tego pulsara od miejsca jego narodzin – twierdzi prof. Frank Schinzel z NRAO. – Dalsze badania tego obiektu pomogą nam lepiej zrozumieć, jak tego typu wybuchy są w stanie rozpędzić gwiazdy neutronowe do tak wysokich prędkości – zapowiada astronom. Według jednej z propozycji przyczyną ogromnej prędkości pulsara były niestabilności w zapadającej się gwieździe. W ich wyniku uformował się region gęstej, wolno poruszającej się materii, która z pomocą grawitacji pociągnęła go niczym holownik. J0002 zaprezentowany w trakcie konferencji zorganizowanej przez High Energy Astrophysics Division, American Astronomical Society zauważono po raz pierwszy w 2017 r. z pomocą programu Einstein@Home. W jego ramach prywatne osoby udostępniały zasoby swoich komputerów do analizy danych pochodzących z Fermi Gamma-ray Space Telescope. Projekt ten pomógł w zidentyfikowaniu już 23 emitujących promieniowanie gamma pulsarów. źródło: PAP https://www.tvp.info/41823824/pulsar-jak-kula-armatnia-mknie-z-predkoscia-4-mln-kmh
  16. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Internet z kosmosu wywołał panikę w FSB. Starcie rosyjskiej cenzury z wielkimi pieniędzmi za rakiety 2019-03-20. Maciej Kucharczyk Firma OneWeb zaczęła budować wielką konstelację satelitów, które mają zapewnić dostęp do szybkiego internetu w każdym zakątku globu. Duży udział w tym mają mieć Rosjanie, zarabiający nawet setki milionów dolarów na dostarczaniu rakiet i części. To wielka nadzieja dla rosyjskiego przemysłu kosmicznego. Do akcji wkroczyły jednak służby, które zorientowały się co może oznaczać nieograniczony dostęp do sieci z każdego miejsca w Rosji. Rozpoczęła się więc trwająca kilka lat walka pomiędzy Kremlem a amerykańską firmą. Rosyjski przemysł kosmiczny był jej zakładnikiem. Z jednej strony na szali były duże pieniądze do zarobienia, ale z drugiej bezpieczeństwo wewnętrzne a wiadomo, że w Rosji najważniejsze jest to ostatnie. Decydujący był więc głos FSB, czyli Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Internet wszędzie i dla wszystkich OneWeb to firma założona między innymi przez byłych menadżerów z Google. Od 2014 roku zdobyła niemal dwa miliardy dolarów od inwestorów, między innymi od Airbusa, Coca-Cola, Virgin, Hughes czy SoftBank. Celem jest wysłanie na orbitę kilkuset, lub nawet ponad tysiąca, stosunkowo niewielkich i prostych satelitów. Obecnie mowa o 600 w początkowej konstelacji. Każdy satelita ma kosztować mniej niż milion dolarów, co oznacza w świecie przemysłu kosmicznego drobne pieniądze. Efektem ma być szybki internet w każdym zakątku globu za przystępną cenę. OneWeb liczy na klientów głównie poza dużymi miastami, na terenach wiejskich czy na statkach lub w samolotach. Ze względu na swoją dużą powierzchnię i słabo rozwiniętą infrastrukturę istotnym rynkiem w planach firmy jest Rosja. Dodatkowo Rosja ma istotne znaczenie dla OneWeb, ponieważ jej przemysł kosmiczny może dostarczać stosunkowo tanie rakiety i podzespoły do satelitów. Na jej rozległym terytorium musi też powstać cały szereg stacji kontrolnych, nadzorujących i korygujących działanie przelatujących nad nimi satelitów. Wielkie pieniądze Początkowo Rosjanie byli jak najbardziej chętni do współpracy. Jak opisuje portal Russianspaceweb.com ich przemysł kosmiczny znajduje się w trudnej sytuacji i każdy zagraniczny partner oferujący długookresowe kontrakty jest bardzo mile widziany. W obliczu starzejącego się sprzętu, kryzysu gospodarczego, sankcji i nadchodzącego końca kupowania przez Zachód miejsc dla astronautów w statkach Sojuz lecących na Międzynarodową Stację Kosmiczną, rosyjska państwowa agencja kosmiczna Roskosmos musi walczyć o przetrwanie. W 2015 roku OneWeb wybrało europejską firmę Arianspace jako tą, która będzie przynajmniej początkowo wynosić satelity na orbitę. Korzysta ona między innymi z produkowanych przez Rosjan rakiet Sojuz. Są one odpalane w ramach wspólnego europejsko (głównie francuskiego)-rosyjskiego konsorcjum z kosmodromu w Gujanie Francuskiej. OneWeb zamówiło łącznie 21 lotów rakiet Sojuz, co określano jako "najbardziej dochodowy kontrakt tego rodzaju w historii" . Potencjalnie może oznaczać dla Rosjan nawet miliard dolarów przychodów. Chcąc przyśpieszyć wynoszenie satelitów na orbitę Rosjanie zaoferowali dodatkowo przeniesienie części startów na ich kosmodromy Bajkonur (formalnie w Kazachstanie, ale dzierżawiony przez Rosję) i Wostocznyj. OneWeb przystało na ten pierwszy, ale podziękowało za drugi. Główny producent satelitów na potrzeby przedsięwzięcia, firma Airbus, podpisała dodatkowo umowę z rosyjskim biurem konstrukcyjnym Fakel, które opracowało i wytwarza dla nich niewielkie silniki elektryczne. Cena kontraktu nie została ujawniona, ale najprawdopodobniej chodzi o wiele milionów dolarów, biorąc pod uwagę fakt, że satelitów OneWeb w ciągu dekady może powstać ponad tysiąc. Aparat bezpieczeństwa ma problem Amerykańskie przedsięwzięcie stało się więc bardzo ważnym źródłem dochodów dla rosyjskiego przemysłu kosmicznego. W tą sielską rzeczywistość ostro wkroczyła jednak polityka i służby. Już w 2016 roku w Moskwie zdano sobie sprawę, że będący poza wszelką kontrolą państwa dostęp do internetu nie jest rzeczą pożądaną. Oficjalnie chodzi o konieczność kontrolowania treści w sieci zgodnie z obowiązującym prawem, na przykład filtrowania treści ekstremistycznych. Dodatkowo FSB wyraziło obawy, że OneWeb może być narzędziem dla wrogich szpiegów i ogólnie pojętym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Frakcja "siłowików", czyli przedstawicieli resortów siłowych, miała próbować zmusić Roskosmos do całkowitego zerwania współpracy i zablokowania działania "kosmicznego internetu" na terenie Rosji. Na Kremlu nie wypracowano jednak jednoznacznego stanowiska, ponieważ przemysł kosmiczny miał desperacko bronić się przed takim ruchem, oznaczającym potężne straty finansowe. Szybko zaczęły się więc "problemy" amerykańskiej firmy w Rosji. Najpierw w 2016 roku państwowy urząd regulujący dostęp do częstotliwości radiowych przyznał wyłączne prawo do tych, na których ma działać OneWeb, rosyjskiej firmie która próbowała bez powodzenia zbudować nieco podobny system o nazwie Gonets. Dodatkowo stało się jasne, że Amerykanie nie dostaną zgody na budowę stacji kontrolnych na terytorium Rosji. Ostateczne porozumienie Pod presją OneWeb zdecydowało się spróbować ugłaskać FSB. W 2017 roku powołano do życia spółkę joint-venture OneWeb i Gonets. Rosyjska firma otrzymała 40 procent udziałów. Po tym zabiegu Amerykanie złożyli wniosek o przekazanie im koniecznych częstotliwości radiowych, ale to też okazało się "trudne". W 2018 roku nadal trwała ofensywa "siłowików" przeciw OneWeb. - Gwarancje OneWeb, że system nie ma potencjału do działań szpiegowskich i nie będzie potencjalnie służył do wyrządzenia szkód osobistych oraz społecznych w Rosji, to deklaracje, których nie możemy wiarygodnie zweryfikować - oznajmił w październiku ubiegłego roku przedstawiciel FSB, Władimir Sadownikow. Wyraził też obawy, że OneWeb może być zabójczą konkurencją dla rosyjskich lokalnych dostawców internetu na prowincji. - Jedynym rozwiązaniem pozwalającym zapewnić bezpieczeństwo w takich regionach jak Arktyka czy Daleki Wschód, to zakazanie działania OneWeb - stwierdził. Kreml najwyraźniej nie był jednak gotowy całkowicie zrezygnować z ponad miliarda dolarów. OneWeb wykonało kolejny krok wstecz i pod koniec 2018 roku firma Gonets stała się większościowym udziałowcem w spółce joint-venture, co oznacza faktyczne przejęcie kontroli nad jej działaniem i jej usługami przez państwo. Zwolennicy współpracy przekonywali, że zrywanie współpracy z Amerykanami będzie zabójczym ciosem dla rosyjskiego przemysłu kosmicznego a "kosmiczny internet" i tak będzie działał w Rosji, choć w ograniczony sposób. - Rozumiem dlaczego nasi koledzy z FSB są sceptyczni. Takie ich zadanie. Musimy sobie jednak zdać sprawę, że ten system i tak powstanie, niezależnie od tego czy tego chcemy, czy nie - stwierdził w styczniu tego roku Dmitrij Rogozin, szef Roskosmos. Na przełomie lat 2018/19 najwyraźniej osiągnięto w końcu porozumienie. OneWeb miało wręcz zaoferować rosyjskim władzom zakup 12,5 procent swoich udziałów, choć nie ma informacji, aby transakcja doszła do skutku. W styczniu Dmitrij Bakanow, szef joint-venture OneWeb i Gonets, udzielił w wywiadu, w którym podkreślił, że firma jest otwarta na szeroką współpracę z FSB i podporządkowanie się rosyjskim regulacjom odnośnie kontroli internetu. Kilka dni wcześniej premier Dmitrij Medwiediew miał podpisać rozporządzenie kończące spór. OneWeb ma działać w Rosji pod ścisłym nadzorem FSB. Powstaną stacje kontrolne, poprzez które służby będą miały możliwość kontrolowania przepływu informacji i jego ewentualnego blokowania. Szczegóły mają być jeszcze dopracowywane. Miesiąc później, 27 lutego, z kosmodromu w Gujanie Francuskiej wystartowała pierwsza rakieta Sojuz z sześcioma satelitami OneWeb. Wszystko poszło zgodnie z planem i w październiku ma wystartować kolejna już z 30 satelitami. Potem starty mają się odbywać co miesiąc. http://next.gazeta.pl/next/7,151243,24562165,internet-z-kosmosu-wywolal-panike-w-fsb-starcie-rosyjskiej.html#s=BoxOpMT
  17. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Niespodziewane odkrycia na asteroidzie Bennu 2019-03-19 Statek NASA OSIRIS-REx krążący wokół asteroidy Bennu uchwycił wyrzuty materiału z jej powierzchni. To pierwsza w historii taka obserwacja. Okazuje się też, że powierzchnia obiektu jest ostrzejsza niż się spodziewano, co wymusza na zespole opracowanie innej strategii podejście przed pobraniem próbek. OSIRIS-REx to amerykańska misja do asteroidy Bennu, której celem jest pobranie z niej próbek i powrót z nimi na Ziemię w 2023 roku. Sonda 31 grudnia 2018 roku weszła na orbitę wokół asteroidy. Zespół misji po raz pierwszy zaobserwował wyrzut materii z asteroidy 6 stycznia. Od tego czasu zwiększono częstotliwość obserwacji i przez kolejne dwa miesiące jeszcze wielokrotnie udało się uchwycić to zjawisko. Część wyrzuconych cząstek na zawsze opuszczało asteroidę, ale część wchodziły na niestabilną orbitę wokół niej, by po jakimś czasie wrócić na powierzchnię. Po raz pierwszy wyrzucane cząstki materii dostrzeżono na obrazach z 6 stycznia 2019 r., kiedy sonda znajdowała się na orbicie o wysokości około 1,6 km. Zespół nadal analizuje dane i zastanawia się nad możliwymi przyczynami zjawiska. Być może wyrzuty te są powodowane przez odparowujący lód z asteroidy. Kolejnym zaskoczeniem misji, było duże urozmaicenie powierzchni asteroidy. Z obserwacji naziemnych można było przypuszczać, że Bennu to dość gładki świat z nielicznymi wystającymi głazami. Okazało się jednak, że powierzchnia Bennu jest cała wypełniona ostrymi skałami i gęsto posiana głazami. Dlatego też zespół misji musi zmodyfikować sposób wykonania manewru Touch-and-Go (TAG), za pomocą którego mają zostać pobrane próbki obiektu. Na asteroidzie nie ma miejsca płaskiego, wolnego od niebezpieczeństw o szerokości przynajmniej 25 m, jak zakładała poprzednia strategia. Zespół już pracuje nad programem, który zostanie wgrany do sondy i umożliwi większą precyzję podejścia. To niejedyne zaskakujące doniesienia z pierwszych miesięcy obserwacji asteroidy. Zespół misji zaobserwował spadek szybkości obrotu asteroidy (1s na 100 lat). Dwa instrumenty występujące na pokładzie sondy wykryły obecność na asteroidzie magnetytu, co potwierdza wcześniejsze doniesienia o możliwych interakcjach skał z wodą w macierzystym obiekcie, z którego asteroida Bennu pochodzi. owierzchnia Bennu ma bardzo zróżnicowaną strukturę. Niektóre głazy są gładkie, niektóre bardziej zróżnicowane, a część teksturą przypomina kalafior. Fragment powierzchni został uchwycony na tym zdjęciu 27 lutego przez kamerę MapCam na sondzie OSIRIS-REx. Sonda znajdowała się wtedy w odległości 1,3 km od powierzchni. Źródło: NASA/Goddard/Uniwersytet w Arizonie. Tymi wszystkimi informacjami naukowcy misji podzielili się podczas trwającej właśnie 50. konferencji Lunar and Planetary Science Conference oraz w specjalnej kolekcji artykułów dla prestiżowego czasopisma naukowego Nature i czasopism pokrewnych: Nature Geoscience, Nature Astronomy i Nature Communications. O tych odkryciach będziemy jeszcze szczegółowo pisać na łamach portalu. Źródło: NASA Więcej informacji: • informacja prasowa o odkryciu (NASA) • specjalna kolekcja artykułów Nature poświęcona obserwacjom asteroidy Bennu • oficjalna strona misji Na zdjęciu: Asteroida Bennu wyrzucająca w przestrzeń materiał skalny. Zdjęcie zrobiono 19 stycznia 2019 roku za pomocą sondy OSIRIS-REx. Źródło: NASA/Goddard/University of Arizona/Lockheed Martin. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niespodziewane-odkrycia-na-asteroidzie-bennu
  18. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Tlenek węgla to życie. Gdzie indziej... 2019-03-19 Tlenek węgla nie musi zawsze oznaczać śmierci. Bezbarwny, bezwonny gaz, tak niebezpieczny na Ziemi, może oznaczać życie, tyle że na... obcych planetach. Piszą o tym na łamach czasopisma "The Astrophysical Journal" naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego Riverside. Wyniki prowadzonych przez nich analiz i symulacji wskazują na to, że tlenek węgla w atmosferze może być oznaką istnienia prostych form życia. Już niedługo, z pomocą najnowocześniejszej aparatury, astronomowie będą w stanie takie sygnały wypatrywać. Do tej pory naukowcy uważali, że obecność istotnych ilości tlenku węgla w atmosferze byłaby na innej planecie oznaką braku życia. Badacze z Kalifornii stawiają teraz jednak inną tezę. Prezentują dwa scenariusze, które mogłyby doprowadzić do sytuacji, w której CO odkłada się w atmosferze planety, na której rozwija się życie. Pierwszy scenariusz nawiązuje do historii naszej własnej planety. W obecnych czasach, w warunkach atmosfery bogatej w tlen, tlenek węgla nie może się jednak gromadzić, ulega bowiem rozkładowi. Trzy miliardy lat temu sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej. Oceany były pełne bakterii, Słońce świeciło znacznie słabiej, a w atmosferze tlenu praktycznie nie było. Opracowane przez autorów pracy modele komputerowe pokazują, że w takich warunkach mogłoby dojść do nagromadzenia się CO do stężenia nawet 100 ppm (części na milion) o kilka rzędów wielkości większej, niż obecna, nie przekraczająca kilku ppb (części na miliard). To oznacza, że moglibyśmy spodziewać się wysokich stężeń tlenku węgla na planetach, krążących wokół gwiazd podobnych do Słońca, gdzie życiu nie towarzyszyłaby atmosfera bogata w tlen - mówi współautor pracy, prof. Timothy Lyons, szef UCR Alternative Earths Astrobiology Center. To przykład, jak możemy wykorzystać informacje o przeszłości Ziemi do poszukiwań życia gdzie indziej we Wszechświecie. Drugi możliwy scenariusz jest dla tlenku węgla jeszcze bardziej sprzyjający. Wskazuje na procesy fotochemiczne zachodzące w atmosferze planety krążącej wokół czerwonego karła, podobnego do najbliższej naszemu Układowi Słonecznemu gwiazdy Proxima Centauri, odległej od Słońca o nieco ponad 4 lata świetlne. Natura tych procesów mogłaby sprawić, że w obecności życia i bogatej w tlen atmosfery stężenie tlenku węgla mogłoby wzrosnąć do poziomu od kilkuset ppm, do nawet kilku procent. Takie planety z całą pewnością nie mogłyby podtrzymać życia w postaci, jaką znamy - przyznaje pierwszy autor pracy, dr Edward Schwieterman z UCR Department of Earth Sciences. Nie powinniśmy być jednak zaskoczeni, jeśli w takich warunkach miałyby pojawić się jakieś kolonie mikroorganizmów. Następca teleskopu Hubble'a, teleskop kosmiczny Jamesa Webba, który po wielu opóźnieniach ma zostać wystrzelony w marcu 2021 roku, będzie mógł prowadzić między innymi badania atmosfer odległych planet pozasłonecznych. Jego spektrometr pozwoli rejestrować ich widmo absorpcyjne, przy przejściu tych planet przed tarczą ich gwiazd. Astronomowie starają się przewidzieć, jaki skład tych atmosfer mógłby oznaczać życie. Najnowsza praca pokazuje, że obecność nawet znacznych ilości tlenku węgla nie musiałaby tego wykluczać. Autor: Grzegorz Jasiński Opracowanie: Malwina Zaborowska https://www.rmf24.pl/nauka/news-tlenek-wegla-to-zycie-gdzie-indziej,nId,2892359
  19. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Wystawa zegarów słonecznych w Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego 2019-03-19 W dniu 20 marca br. w Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego odbędzie się otwarcie wystawy „Sol Omnia Regit, gnomoniczne opowieści z Wieży Matematycznej”. Na wydarzenie zaprasza dyrektor placówki prof. dr hab. Jan Harasimowicz. Uroczystość rozpocznie się o godz. 13.00 w Wieży Matematycznej w gmachu głównym Uniwersytetu Wrocławskiego. "Słońce rządzi wszystkim. Jest to fakt tak oczywisty, że – podobnie jak siła ciążenia – aż trudny do pojęcia. Spostrzeżenie, że ruch Słońca jest powtarzalny i przewidywalny, a więc stanowi użyteczne narzędzie pozwalające na planowanie życia społecznego, wyznacza początki ludzkiej kultury i cywilizacji. Materializacją tej myśli jest zegar słoneczny – przyrząd służący do wyznaczania czasu i jego pomiaru według położenia Słońca. Zegary słoneczne oraz sposoby pomiaru czasu przybierały w historii różne formy. Zależały one od pojmowania upływu czasu, stopnia zrozumienia zasad pozornego ruchu Słońca po nieboskłonie, zróżnicowania potrzeb religijnych, społecznych i ekonomicznych. Wraz z innymi przyrządami gnomonicznymi zegary słoneczne należały do najbardziej precyzyjnych instrumentów naukowych swoich epok, będąc fundamentem rozwoju astronomii i instrumentarium technicznego w wielu dziedzinach. W takim sensie zegary słoneczne stanowią wyjątkowe lustro: odbija się w nim fascynujący – wielowątkowy i zróżnicowany – obraz świata, w którym funkcjonowali nasi poprzednicy, widziany na tle rozwoju astronomii". Władze Muzeum zachęcają wszystkich zwiedzających do zapoznania się z przedstawionym wyżej "obrazem świata" na drugim poziomie Wieży Matematycznej (gmach główny Uniwersytetu Wrocławskiego, pl. Uniwersytecki 1), gdzie w sąsiedztwie najcenniejszego zabytku śląskiej gnomoniki – osiemnastowiecznej linii południkowej – zaprezentują wystawę zegarów słonecznych ze zbioru rodziny Lose. Ponadto wszystkich zainteresowanych zachęcają także do odwiedzin portali gnomonika.pl oraz sundialsoc.org.uk. Organizatorzy wystawy serdecznie zapraszają. Źródło: Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego Fot. Wojciech Małkowicz https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wystawa-zegarow-slonecznych-w-muzeum-uniwersytetu-wroclawskiego
  20. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Konferencja Interakcja-integracja 2019 w Gdańsku 2019-03-19. Konferencja INTERAKCJA – INTEGRACJA 2019 to doroczne forum członków Porozumienia Społeczeństwo i Nauka SPiN. Przyjazd do Gdańska z całej Polski zapowiedziało ok. 250 osób - to m.in. pracownicy centrów nauki, członkowie instytucji pożytku publicznego oraz innych organizacji działających na rzecz rozwoju społeczeństwa opartego na edukacji, nauce, technice i innowacji. Wydarzenie ma charakter zamknięty. – To dla nas wyróżnienie, że gościmy konferencję INTERAKCJA – INTEGRACJA w Gdańsku, gdy Hevelianum skończyło już, albo dopiero, dziesiąte urodziny – mówi Paweł Golak, dyrektor Hevelianum. – Zaprosiliśmy koleżanki i kolegów z polskich centrów nauki i muzeów nauki, uniwersytetów dziecięcych i trzeciego wieku, organizatorów festiwali nauki, aktywistów fundacji i stowarzyszeń zajmujących się edukacją nieformalną oraz samorządowców, którzy upatrują dla nauki miejsce w zrównoważonym rozwoju swojej społeczności lokalnej. To będzie doskonała okazja, aby dzielić się wiedzą, nawiązywać relacje i poszerzać kompetencje. Pierwszy dzień (20 marca, środa) to tzw. prekonferencja. W Hevelianum zaplanowano wykłady adresowane przede wszystkim do tych uczestników, którzy dopiero tworzą placówki popularyzujące nauki techniczne lub je doskonalą. Dwa kolejne dni (21–22 marca, czwartek – piątek) to już właściwe obrady, które odbędą się w Europejskim Centrum Solidarności. Dwa pierwsze wystąpienia wprowadzające (21 marca) wygłoszą goście specjalni. Lech Wałęsa, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, mówić będzie o zrównoważonym rozwoju ludzkości, a Paula Rodari, menadżer programu ESOF 2020, o najważniejszym europejskim wydarzeniu skupionym na debacie między nauką, technologią, społeczeństwem i polityką, które odbędzie się w Trieście w dniach 4–10 lipca 2020 roku. Uczestnicy konferencji będą mogli dowiedzieć się też, jak wychodzić poza mury budynków i łączyć naukę z innymi dziedzinami ludzkiej aktywności. Padnie wiele dobrych rad, w tym na temat efektywnego wykorzystania środków unijnych, otwieraniu własnych zasobów czy współpracy z nauczycielami. Doświadczeniami będą się dzielić między innymi specjalni goście z Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku, Centrum Nauki EXPERYMENT w Gdyni i Małopolskiego Centrum Nauki Cogiteon. Uwaga! Na 22 marca zaplanowano Bazar Naukowy – interaktywne pokazy. W czasie tej sesji instytucje publiczne i organizacje non-profit zaprezentują publiczności naukowe show opracowane według własnego pomysłu. Czytaj więcej • Strona konferencji Źródło: Hevelianum https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/konferencja-interakcja-integracja-2019-w-gdansku
  21. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Zespół misji New Horizons odkrywa nowe tajemnice Ultima Thule 2019-03-19. Radek Kosarzycki Najodleglejszy obiekt Układu Słonecznego kiedykolwiek zbadany z bliska powoli odkrywa swoje tajemnice, a naukowcy coraz lepiej poznają Ultima Thule – obiekt Pasa Kuipera odległy od nas o 6,5 miliarda kilometrów, w pobliżu którego 1 stycznia br. przeleciała sonda New Horizons. Analizując dane, jakie sonda New Horizons przesyła na Ziemię od początku roku, naukowcy misji dowiadują się coraz więcej o ewolucji, geologii i składzie chemicznym tego reliktu z okresu formowania Układu Słonecznego. Najnowsze odkrycia naukowcy omawiali podczas 50. konferencji Lunar and Planetary Science Conference w Woodlands w Teksasie. Ultima Thule to pierwsza podwójna planetoida kontaktowa jaką udało nam się zbadać. Zdjęcia ze zbliżania do 2014 MU69 (oficjalne oznaczenie Ultima Thule) pokazywały nam osobliwy kształt przypominający bałwana, ale późniejsze analizy zdjęć wykonanych podczas największego zbliżenia sondy do Ultimy – sonda New Horizons przeleciała 3500 kilometrów od obiektu – odkryły rzeczywisty nietypowy kształt tego obiektu Pasa Kuipera (KBO). Mierząca 35 kilometrów Ultima Thule składa się dużego, płaskiego płata (nazwanego Ultima) złączonego z mniejszym, bardziej okrągłym (nazwanego Thule). Ten osobliwy kształt jest jak dotąd największą niespodzianką z przelotu. “Nigdy wcześniej nie widzieliśmy nic podobnego w Układzie Słonecznym” mówi Alan Stern, główny badacz misji New Horizons. “Dzięki temu, cała społeczność planetologów wraca do tablic starając się zrozumieć jak powstawały planetezymale”. Dzięki temu, że tak dobrze się zachował, Ultima Thule daje nam najwyraźniejszy wgląd w erę akrecji planetezymali i najwcześniejsze stadia okresu formowania planet. Najprawdopodobniej dwa płaty Ultima Thule dawno temu krążyły wokół wspólnego środka masy, tak jak wiele układów podwójnych w Pasie Kuipera, aż coś spowodowało, że delikatnie się ze sobą złączyły. “Zgadza się z naszymi przypuszczeniami co do tego jak wyglądały początki Układu Słonecznego” mówi William McKinnon, badacz misji New Horizons z Washington University w St Louis. “Aby oba obiekty tak się ze sobą połączyły, musiały stracić sporo momentu pędu. Jak na razie nie wiemy jakie procesy do tego doprowadziły”. To zetknięcie dwóch elementów mogło pozostawić ślady na powierzchni Ultima Thule. “Szyja” łącząca Ultima z Thule uległa zmianom, co wskazuje na tarcia podczas łączenia obu elementów. Kirby Runyon, członek zespołu misji New Horizons wraz z zespołem geologów opisuje i próbuje zrozumieć liczne cechy powierzchni Ultima Thule, począwszy od jasnych kropek i plam, przez wzgórza i koryta, po kratery i uskoki. Kratery, które na pierwszy rzut oka wyglądają na kratery uderzeniowe, mot mieć inne pochodzenie. Niektóre z nich mogą być uskokami, powstałymi wskutek opadania materii podpowierzchniowej, przez szczeliny, do wnętrza obiektu lub mogą to być skutki sublimacji, procesu w którym lód przechodzi bezpośrednio ze stanu stałego do lotnego pozostawiając po sobie tylko wgłębienia. Największa depresja o szerokości 9 kilometrów, została nazwana przez członków zespołu misji mianem krateru Maryland. Pod względem koloru i składu chemicznego Ultima Thule przypomina wiele innych obiektów odkrywanych w tym regionie Pasa Kuipera. Zgodnie z obserwacjami wykonanymi za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a jeszcze przed przelotem, Ultima Thule okazała się bardzo czerwona, jeszcze bardziej czerwona niż Pluton, w pobliżu którego sonda New Horizons przeleciała 14 lipca 2015 roku i mniej więcej tego samego koloru co wiele tak zwanych “zimnych, klasycznych” obiektów Pasa Kuipera. (“zimny” odnosi się nie do temperatury, a do kołowych, nienachylonych orbit tych obiektów; “klasyczny” natomiast oznacza, że ich orbity nie zmieniły się od czasu uformowania obiektów, a więc reprezentują próbkę pierwotnych obiektów Pasa Kuipera). “To pierwszy raz kiedy udało nam się z bliska zbadać jeden z tych “ultraczerwonych” obiektów i nasze obserwacje prowokują wiele nowych pytań” mówi Carly Howett, członki zespołu naukowego misji New Horizons z SwRI. “Zdjęcia barwne ukazują nam delikatne różnice zabarwienia różnych elementów powierzchni i naprawdę chcemy się dowiedzieć, skąd się one wzięły”. Naukowcy misji New Horizons dostrzegli także dowody obecności metanolu, lodu wodnego i związków organicznych na powierzchni. “Widmo Ultima Thule przypomina niektóre najbardziej ekstremalne obiekty obserwowane w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego” mówi Silvia Protopapa z SwRI. Przesyłanie danych z sondy New Horizons trwa nadal i wszystkie dane z przelotu w pobliżu Ultima Thule dotrą na Ziemię dopiero pod koniec lata 2020 roku. W międzyczasie New Horizons dalej prowadzi obserwacje kolejnych obiektów Pasa Kuipera. Aktualnie sonda New Horizons znajduje się 6,6 miliardów kilometrów od Ziemi, działa prawidłowo i ucieka wgłąb Pasa Kuipera z prędkością 53 000 kilometrów na godzinę. Źródło: NASA https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/19/zespol-misji-new-horizons-odkrywa-nowe-tajemnice-ultima-thule/
  22. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Obserwowanie narodzin masywnego układu podwójnego 2019-03-19Radek Kosarzycki Naukowcy z RIKEN Cluster of Pioneering Research w Japonii, Uniwersytetu Technicznego Chalmersa w Szwecji oraz Uniwersytetu Wirginii w USA wraz ze współpracownikami przeprowadzili obserwacje obłoku molekularnego zapadającego się w dwie masywne protogwiazdy, które z czasem utworzą układ podwójny. Choć wiemy, że większość najmasywniejszych gwiazd posiada gwiezdnych towarzyszy, nie wiemy jak dochodzi do powstania takich układów – czy takie gwiazdy powstają razem z jednego dysku gazowego w środku zapadającego się obłoku, czy też łączą się w pary później w zatłoczonej gromadzie gwiazd. Zrozumienie dynamiki formujących się układów podwójnych jest trudne, ponieważ protogwiazdy w takich układach wciąż otoczone są gęstym obłokiem gazu i pyłu, który nie przepuszcza większości emitowanego przez nie promieniowania. Na szczęście jednak możliwe jest obserwowanie ich na falach radiowych, jeżeli tylko uda się je dostrzec z wystarczająco wysoką rozdzielczością przestrzenną. W opisywanym tu projekcie, którego wyniki opublikowano w periodyku Nature Astronomy, badacze kierowani przez Yichen Zhanga z RIKEN Cluster for Pioneering Research oraz Jonathana C. Tana z Uniwersytetu Chalmersa wykorzystali obserwatorium ALMA w Chile do obserwowania, z wysoką rozdzielczością przestrzenną, obszaru gwiazdotwórczego IRAS07299-1651, znajdującego się 1,68 kiloparseka lub 5500 lat świetlnych od Ziemi. Obserwacje wykazały, że już na tym wczesnym etapie, w obłoku formują się dwa obiekty, masywna “główna” gwiazda centralna i druga “wtórna”gwiazda, która także ma wysoką masę. Po raz pierwszy w historii zespół badawczy był w stanie wykorzystać takie informacje do zbadania dynamiki układu. Obserwacje wskazały, że obie tworzące się gwiazdy oddalone są od siebie o około 180 jednostek astronomicznych (1 j.a. = 1 AU = średnia odległość Słońce-Ziemia = ok. 150 000 000 km). Jest to stosunkowo duża odległość. Aktualnie gwiazdy krążą wokół siebie z okresem prawie 600 lat, a ich łączna masa wynosi co najmniej 18 mas Słońca. Według Zhanga “to ekscytujące odkrycie, ponieważ od dawna zastanawialiśmy się czy gwiazdy tworzą układy podwójne już na początku procesu zapadania obłoku gwiazdotwórczego czy też dopiero na późniejszym etapie ewolucji. Nasze obserwacje wyraźnie wskazują, że podział na gwiazdy podwójne następują bardzo wcześnie, gdy gwiazdy jeszcze się tworzą”. Kolejnym odkryciem tego projektu jest fakt, że układy podwójne rozwijają się w jednym dysku znajdującym się wewnątrz zapadającego się obłoku. Wtórna, druga gwiazda układu podwójnego powstaje w wyniku fragmentacji dysku pierwotnie otaczającego główną, masywniejszą protogwiazdę. W ten sposób pierwotnie mniejsza, druga protogwiazda, może “ukraść” trochę materii opadającej na jej towarzyszkę, wskutek czego obie gwiazdy kończą jako gwiazdy o zbliżonej masie. Tan dodaje: “To bardzo ważne odkrycie na drodze do zrozumienia narodzin masywnych gwiazd. Takie gwiazdy są niezwykle ważnym elementem wszechświata, m.in. dlatego, że pod koniec swojego życia wyrzucają z siebie ciężkie pierwiastki, z których zbudowane są chociażby planety skaliste takie jak Ziemia, czy takie istoty jak my sami”. Źródło: RIKEN Artykuł naukowy: http://dx.doi.org/10.1038/s41550-019-0718-y https://www.pulskosmosu.pl/2019/03/19/obserwowanie-narodzin-masywnego-ukladu-podwojnego/
  23. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Szkocka firma Clyde Space umieści polskiego satelitę na orbicie 2019-03-19 Szkocka firma Clyde Space umieści polskiego satelitę Intuiton-1 na orbicie okołoziemskiej - poinformowała w poniedziałek gliwicka spółka KP Labs, która opracowała urządzenie do robienia zdjęć wysokiej rozdzielczości i natychmiastowego ich analizowania. Satelita rozpocznie pracę na przełomie 2022 i 2023 roku. "To urządzenie ma istotnie znaczenie np. dla plantatorów roślin uprawnych czy agencji rządowych, które dzięki szybkiej analizie obrazów hiperspektralnych i podjętym w porę działaniom będą w stanie np. zminimalizować skutki katastrof żywiołowych, które zagrażają plantacjom” - mówi PAP przedstawiciel KP Labs ds. komunikacji Jarosław Kacprzak. Dzięki danym przetwarzanym na pokładzie Intuition-1 będzie można interpretować stan zdrowia roślin, lasów, prognozować plony czy tworzyć mapy zanieczyszczeń miast. Kacprzak zaznaczył, że satelity robiące zdjęcia są już produkowane, ale nowością polskiego rozwiązania jest możliwość przetwarzania danych bezpośrednio na pokładzie satelity. "Dzięki temu można np. przyśpieszyć zbiory zbóż, żeby zdążyć przed nadchodzącą nawałnicą" - tłumaczy. Intuition-1 będzie satelitą klasy 6U, w kształcie prostopadłościanu o wymiarach 10x22x36 cm, a jego waga w przybliżeniu wyniesie 10 kg. Całe urządzenie powstało w laboratoriach naukowców z KP Labs, którzy pracę nad tym rozwiązaniem zaczęli w ubiegłym roku. Koszt przedsięwzięcia wynosi 19 mln zł, a pieniądze pochodzą ze środków Naukowego Centrum Badań i Rozwoju. Firma Clyde Space, z którą KP Labs 15 marca tego roku podpisała umowę, ma stworzyć i dostarczyć specjalną platformę satelitarną, którą będzie zawierać takie elementy jak m.in. system sterowania, komunikacji, zasilania, kontroli położenia. Szkoci mają też odpowiadać za satelity i osadzenie jej na orbicie okołoziemskiej. "Z uwagi na tajemnicę handlową nie mogę zdradzić szczegółów umowy pomiędzy KP Labs, a Clyde Space, ale wartość kontraktu przekracza sumę 500 tysięcy funtów” – powiedział Kacprzak. Intuition-1 to nie jedyny projekt realizowany przez inżynierów KP Labs. Specjaliści z Gliwic mogą pochwalić się zwycięstwem w Copernicus Hackathon. To konkurs na najbardziej obiecującą aplikację do interpretacji danych z obrazów satelitarnych, wykorzystującą dane z europejskiej konstelacji satelitów Sentinel z programu Copernicus. Konkurs jest organizowany przez Komisję Europejską. DeepFlow - opracowane przez KP Labs zwycięskie rozwiązanie automatyzuje wyszukiwanie istotnych informacji, które są „ukryte” w różnych warstwach zdjęć satelitarnych, nadsyłanych przez satelity obserwacyjne Ziemi. Pozwoli to interpretować dane obrazowe, w celu ich wykorzystania np. w rolnictwie, przemyśle czy ochronie zdrowia. (PAP) autor: Ewa Wesołowska ewes/ skr/ http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C33274%2Cszkocka-firma-clyde-space-umiesci-polskiego-satelite-na-orbicie.html
  24. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Spotkanie informacyjne akceleratora Space3ac 2019-03-19. Wojciech Leonowicz 20 marca w Ogrodach Innowacji w Miasteczku Orange odbędzie się spotkanie informacyjne akceleratora Space3ac Scale Up 2. Spotkanie jest okazją do rozmowy z przedstawicielami dużych firm, które poszukują innowacyjnych rozwiązań. Podczas wydarzenia obecni będą przedstawiciele partnerów przemysłowych programu – Odbiorców Technologii: Olivia Business Centre, Orange Polska, PKN ORLEN, Valmont Poland i Śląskiego Centrum Naukowo Technologicznego. Każdy zaprezentuje się pod kątem wyzwań postawionych przed potencjalnymi kandydatami oraz weźmie udział w sesji speed datingu, czyli indywidualnych rozmów ze startupami. Każdy z zespołów zakwalifikowanych do programu może liczyć na wsparcie o wartości nawet 250 000 PLN, pracę ze światowej klasy mentorami, a także na podjęcie współpracy z Odbiorcami Technologii. Wydarzenie odbędzie się 20 marca 2019 roku w Ogrodach Innowacji w Miasteczku Orange, al. Jerozolimskie 160, 02-326 Warszawa Agenda 13:30-14:00 Rejestracja Gości 14:00-14:10 Otwarcie spotkania 14:10-14:30 Przedstawienie zasad udziału w Space3ac 14:30-15:30 Sylwetki Odbiorców Technologii i ich oczekiwania względem potencjalnych uczestników akceleratora 15:30-18:00 Spotkania indywidualne z przedstawicielami Odbiorców Technologii Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, obowiązują zapisy poprzez stronę: https://space3ac-si.evenea.pl/ Program akceleracyjny Space3ac łączy duże firmy i startupy technologiczne dostarczające im innowacyjne rozwiązania. Organizowany przez firmę Blue Dot Solutions, akcelerator skupia się na wspieraniu młodych firm tworzących rozwiązania technologiczne, ze szczególnym uwzględnieniem technologii kosmicznych segmentu downstream (tj. nawigacja satelitarnej, geolokalizacji, obserwacji Ziemi itd.). Organizatorzy Space3ac mają już za sobą 3 edycje akceleratora, w tym jedną zrealizowaną w ramach pilotażu programu Scale Up. Obecnie trwa także czwarta edycja programu, organizowana w oparciu o program Poland Prize. https://kosmonauta.net/2019/03/spotkanie-informacyjne-akceleratora-space3ac/
  25. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Rosja zbada atmosferę Wenus w poszukiwaniu życia Autor: John Moll (19 Marzec, 2019) Agencje kosmiczne zwykle skupiają się na Marsie i księżycach Jowisza oraz Saturna, jeśli chodzi o poszukiwania życia pozaziemskiego. Jednak pewien rosyjski projekt chce poszukać bakterii znacznie bliżej Ziemi, a konkretniej – w atmosferze Wenus. Druga planeta od Słońca to istne piekło. Na powierzchni Wenus panują temperatury rzędu 465 stopni Celsjusza. Jest to bardzo trudna do pokonania przeszkoda, która poważnie utrudnia misje eksploracyjne tej planety. Nic dziwnego, że ostatnia próba wylądowania na powierzchni Wenus miała miejsce ponad 30 lat temu. Rosja jest zainteresowana przeprowadzeniem badań na planecie Wenus, lecz na jej celowniku znalazła się atmosfera, gdzie warunki są o wiele bardziej przyjazne, niż na powierzchni. Dlatego trwają prace nad projektem Wenera-D, który zamierza poszukać śladów życia bakteryjnego. Naukowcy zakładają, że proste formy życia mogły przetrwać wysoko nad powierzchnią Wenus, gdzie temperatury i ciśnienie są zbliżone do tych, jakie panują u nas na Ziemi. Wenusjańskie chmury znajdują się na wysokości 50-70 km i składają się głównie z kwasu siarkowego, ale 15-20% składu stanowi woda. Rosyjski projekt Wenera-D, do którego przyłączyła się amerykańska agencja NASA, zakłada wysłanie lądownika, orbitera i balonów wyposażonych w specjalne mikroskopy, które pozwolą przeszukać tamtejszą atmosferę w poszukiwaniu śladów życia bakteryjnego. Naukowcy zaangażowani w ten projekt są na etapie ustalania kwestii technicznych. Misja może rozpocząć się najwcześniej w 2026 roku. Warto jednak dodać, że sam projekt przygotowywany jest od niemal 20 lat i pierwotnie miał rozpocząć się już w 2013 roku, ale był stale przekładany z różnych powodów. Rok 2026 to wciąż optymistyczna prognoza. Źródło: https://ria.ru/20190319/1551912362.html https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/rosja-zbada-atmosfere-wenus-w-poszukiwaniu-zycia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)