Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Zawartość

    16023
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    47

Zawartość dodana przez Paweł Baran

  1. Gdzie wyląduje Vikram? 2019-06-20. Krzysztof Kanawka Na miejsce lądowania indyjskiej misji księżycowej Chandrayaan-2 wybrano teren pomiędzy kraterami Simpellus N i Manzinus C. Start indyjskiej misji księżycowej Chandrayaan-2 zaplanowano na 15 lipca 2019. Lądowanie na Księżycu jest planowane na 6 lub 7 września. W czerwcu tego roku Indie po raz pierwszy zaprezentowały złożony sprzęt do tej misji, składający się z części orbitalnej oraz lądownika “Vikram” z łazikiem “Pragyuan”. Na miejsce lądowania Vikram wybrano wybrano teren pomiędzy kraterami Simpellus N i Manzinus C (poszczególne litery przy nazwie kraterów oznaczają pobliskie “kratery satelickie”, znajdujące się w pobliżu większych nazwanych kraterów księżycowych). Ten teren jest stosunkowo płaski, z niewielką ilością kraterów. Na Polskim Forum Astronautycznym w wątku dotyczącym misji Chandrayaan-2 pojawiła się mapa z zaznaczonym obszarem lądowania dla Vikram. Ten obszar lądowania znajduje się po stronie widocznej z Ziemi, około 70 stopni szerokości selenograficznej południowej. Pojawiły się także informacje dotyczące układu optycznego orbitera Chandrayaan-2. Ten orbiter został wyposażony w teleskop o aperturze 30 cm i ogniskowej 208 cm. Ten teleskop będzie mieć 0,86 stopnia pola widzenia i przewiduje się, że z wysokości ok. 100 km rozdzielczość na powierzchni Księżyca wyniesie około 0,25 metra. Jest to wyższa rozdzielczość w porównaniu z układem optycznym zainstalowanym na pokładzie amerykańskiej misji Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO), krążącej wokół Srebrnego Globu od dziesięciu lat (maksymalna rozdzielczość ok 0,4 – 0,5 metra). Orbiter Chandrayaan-2 ma działać przez około rok. W tym czasie możliwe jest wykonanie serii ujęć różnych wcześniejszych lądowisk, w tym z historycznych załogowych misji Apollo. (PFA). https://kosmonauta.net/2019/06/gdzie-wyladuje-vikram/
  2. Już ponad 1000 propozycji nazw dla polskiej egzoplanety 2019-06-19. Trwa konkurs na oficjalne nazwy planet pozasłonecznych. W jego polskiej edycji napłynęło już ponad 1000 propozycji. Organizatorzy czekają do 31 lipca 2019 r. na pomysły na nazwy dla planety i jej gwiazdy, przydzielonych Polsce w ramach konkursu IAU100 NameExoWorlds. Organizatorem konkursu jest Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU), a jego krajową edycję wspiera Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA). 6 czerwca 2019 r. na całym świecie wystartował konkurs IAU100 NameExoWorlds. Z okazji swojego stulecia Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) umożliwiła wszystkim mieszkańcom Ziemi udział w wyłanianiu nazw dla planet krążących wokół innych gwiazd. Każdy kraj otrzymał prawo nazwania jednej planety i gwiazdy. Aby je wyłonić, prowadzone są narodowe konkursy. „W polskim konkursie IAU100 NameExoWorlds otrzymaliśmy już zdecydowanie ponad 1000 zgłoszeń z propozycjami dla planety przyznanej Polsce. Zachęcamy do nadsyłania kolejnych. Na pomysły czekamy do 31 lipca 2019 r.” mówi dr Krzysztof Czart, krajowy koordynator IAU ds. popularyzacji astronomii, przewodniczący polskiego komitetu konkursowego IAU100 NameExoWorlds. „Potem po wakacjach nastąpi drugi etap konkursu: po weryfikacji zgłoszeń przez komitet konkursowy pod kątem zgodności z kryteriami ustanowionymi przez Międzynarodową Unię Astronomią, wyłoniona zostanie pula propozycji, na które będzie można głosować” dodaje astronom. Swój pomysł na nazwę może zgłosić każdy. Można tego dokonywać indywidualnie, albo jako szkoły, organizacje, instytucje, kluby lub inne podmioty. Zgłoszenia przyjmowane są poprzez formularz na stronie internetowej konkursu www.iau100.pl/planety. Należy zgłosić dwie nazwy: jedną dla planety, a drugą dla gwiazdy, którą okrąża. Dodatkowo trzeba dołączyć krótkie uzasadnienie dla naszego pomysłu. Polsce przypadła do nazwania planeta BD+14 4559 b. Została ona odkryta w 2009 roku przez zespół polskich astronomów kierowany przez prof. Andrzeja Niedzielskiego z Centrum Astronomii UMK. Planeta jest gazowym olbrzymem nieco większym i masywniejszych od Jowisza. Okrąża swoją gwiazdę co około 269 dni ziemskich. Co ciekawe, jej orbita przebiega w ekosferze, czyli w strefie wokół gwiazdy, w której panują warunki umożliwiające występowanie na powierzchni planety wody w stanie ciekłym. Co prawda planeta jest gazowa, ale jeżeli posiada duży księżyc, który miałby atmosferę, to można spekulować czy nie panują na nim warunki zdatne do zamieszkania przez jakąś formę życia, a przynajmniej do występowania wody. Gwiazda BD+14 4559 jest widoczna na niebie w konstelacji Pegaza. Późnym latem, jesienią i na początku zimy panują dogodne warunki do jej obserwacji wieczorami z Polski. Obiekt jest w zasięgu amatorskich teleskopów, a także lornetek. Natomiast samej planety nie zobaczymy, o jej istnieniu wywnioskowano na podstawie wpływu jaki wywiera na gwiazdę. Od układu BD+14 4559 dzieli nas około 160 lat świetlnych. Polska astronomia ma duże osiągnięcia w dziedzinie badań planet pozasłonecznych. Warto chociażby wskazać odkrycie pierwszego pozasłonecznego układu planetarnego przez prof. Aleksandra Wolszczana, co ogłoszono w 1992 roku. Później wielu innych polskich astronomów odkrywało kolejne egzoplanety lub brało udział w ich badaniach. W szczególności należy wskazać dwie grupy badawcze z dużymi osiągnięciami na tym polu: zespół projektu OGLE (The Optical Gravitational Lensing Experiment, czyli Eksperyment Soczewkowania Grawitacyjnego) z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego oraz zespół z Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Narodowy konkurs IAU100 NameExoWorlds uzyskał wsparcie w różnej formie od bardzo wielu podmiotów. W szczególności polski konkurs IAU100 NameExoWorlds uzyskał patronat od Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego – Jarosława Gowina, a także patronaty honorowe od wielu organizacji i instytucji związanych z astronomią, kosmosem lub badaniami naukowymi, takich jak Polskie Towarzystwo Astronomiczne, Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii, Polska Agencja Kosmiczna, Polska Akademia Nauk (PAN), Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO). Patronami honorowymi są także krajowe instytuty astronomiczne: Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika PAN w Warszawie (CAMK PAN), Centrum Badań Kosmicznych PAN w Warszawie (CBK PAN), Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (OA UJ), Instytut Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (IOA UAM), Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (CA UMK), Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Warszawskiego (OA UW), Instytut Astronomiczny Uniwersytetu Wrocławskiego. W gronie patronów honorowych znalazły się też instytucje zajmujące się popularyzacją astronomii: Planetarium Śląskie w Chorzowie, Hevelianum w Gdańsku, Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne w Grudziądzu, Planetarium EC1 w Łodzi, Olsztyńskie Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne, Centrum Popularyzacji Kosmosu Planetarium Toruń. W składzie Komitetu Honorowego swoim autorytetem konkurs wspierają prof. Aleksander Wolszczan – odkrywca pierwszego pozasłonecznego układu planetarnego oraz wielu innych egzoplanet, prof. Andrzej Niedzielski – astronom z Centrum Astronomii UMK, odkrywca planety, która przypadła Polsce do nazwania, prof. Andrzej Udalski - astronom kierujący projektem OGLE, odkrywca wielu planet pozasłonecznych, będący polskim przedstawicielem w Międzynarodowej Unii Astronomicznej, prof. Jerzy Duszyński - prezes Polskiej Akademii Nauk, prof. Marek Sarna – prezes Polskiego Towarzystwa Astronomicznego, dr hab. Grzegorz Brona – prezes Polskiej Agencji Kosmicznej w okresie od marca 2018 r. do kwietnia 2019 r., specjalista od branży kosmicznej, Mieczysław Janusz Jagła – prezes Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii oraz Zofia Kaczmarek – studentka astronomii, dwukrotna zwyciężczyni Olimpiady Astronomicznej. Nad przebiegiem konkursu czuwa Komitet Konkursowy w składzie: dr Krzysztof Czart (przewodniczący komitetu) – Krajowy Koordynator IAU ds. Popularyzacji, prof. Andrzej Markowski – przewodniczący Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, prof. Jarosław Włodarczyk – historyk astronomii, dr Halina Prętka-Ziomek – astronom z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Agata Gorwa – miłośniczka astronomii z Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii, Michał Kusiak – popularyzator astronomii, odkrywca komet i planetoid. Także wiele mediów zdecydowało się udzielić patronatów medialnych konkursowi. W tym gronie są: Program Pierwszy Polskiego Radia, Urania – Postępy Astronomii, Świat Wiedzy Kosmos, Kosmonauta.net, Space24.pl, AstroNET, Astronarium, Astrofaza, Astrolife, Nauka. To lubię, Radioteleskop.pl, Radio Planet i Komet, We Need More Space. Konkurs ma także sponsorów: Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (w ramach grantu na działalność upowszechniającą naukę), Polskie Towarzystwo Astronomiczne, czasopismo i portal „Urania – Postępy Astronomii”, firmę Rebel. Jeżeli Twoja firma, instytucja lub organizacja chciałaby dołączyć do narodowego konkursu na nazwy planet w roli sponsora – prześlij swoją propozycję na adres iau@pta.edu.pl Więcej informacji: Komunikat PTA: https://www.pta.edu.pl/prasa/pta1903 Komunikat PTA o starcie konkursu: https://www.pta.edu.pl/prasa/pta1902 Komunikat IAU o starcie konkursu: https://www.iau.org/news/pressreleases/detail/iau1908/ Witryna polskiego konkursu IAU100 NameExoWorlds: https://www.iau100.pl/planety Ogólnoświatowa witryna konkursu IAU100 NameExoWorlds: http://www.nameexoworlds.iau.org/ Polska witryna IAU100: https://www.iau100.pl Ogólnoświatowa witryna IAU100: https://www.iau-100.org Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU): https://www.iau.org Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA): https://www.pta.edu.pl Artystyczna wizja planety BD+14 4559 b: https://www.iau100.pl/planety/galeria Wizualizacja planety BD+14 4559 b opracowana przez NASA: https://exoplanets.nasa.gov/exoplanet-catalog/7075/bd14-4559-b/ (jest to informacja prasowa Polskiego Towarzystwa Astronomicznego) https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/juz-ponad-1000-propozycji-nazw-dla-polskiej-egzoplanety
  3. Międzynarodowy Dzień Planetoid 2019 na satelicie ASTRA 19.2°E 2019-06-19. Astronomia24 Szacuje się, że w samym Układzie Słonecznym jest ich wiele milionów… Dzisiaj znamy zaledwie ułamek tych „niedużych” ciał niebieskich. Co wiemy o planetoidach? Czy mogą zagrozić naszemu istnieniu? Jak chronić przed nimi naszą planetę? Takie tematy zostaną poruszone w programach oraz transmisjach na żywo z okazji Międzynarodowego Dnia Planetoid, które widzowie na całym świecie obejrzą dzięki partnerstwu SES oraz Broadcasting Center Europe (BCE). Warszawa, 18 czerwca 2019. Międzynarodowy Dzień Planetoid został ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2016 roku. Obchodzimy go 30 czerwca w rocznicę katastrofy tunguskiej z 1908 roku – najbardziej dotkliwego zderzenia obiektu kosmicznego z Ziemią we współczesnej historii. Przy okazji tego szczególnego święta ważna jest również edukacja na temat planetoid, ich roli w Układzie Słonecznym oraz korzyści i zagrożeń, jakie ze sobą niosą. 2000 wydarzeń na całym świecie Z tej okazji SES we współpracy z BCE (Broadcasting Center Europe) przygotował serię programów dotyczących asteroid oraz relacji z wydarzeń w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Planetoid, które przez cały czerwiec będą miały miejsce w ponad 190 krajach. Wszystkie transmisje, także te prowadzone na żywo, dostępne będą z satelitów SES w jakości HD. Widzowie na całym świecie będą mogli śledzić wydarzenia związane z Międzynarodowym Dniem Planetoid dzięki dystrybucji dedykowanego kanału za pośrednictwem 5 satelitów SES, co zapewni globalny zasięg programu. Także widzowie w Polsce mogą odbierać FTA kanał Asteroid Day 2019 z satelity ASTRA 19.2°E. BCE wyprodukuje 6-godzinny materiał na żywo z centrum wystawienniczego Cercle Cite w Luksemburgu oraz zapewni usługi playoutu z własnego centrum zlokalizowanego w RTL City, w celu dalszej dystrybucji satelitarnej oraz poprzez sieci. Dystrybucję online zapewni rozwiązanie BCE Freecaster Live Streaming, które umożliwia oglądanie wideo zarówno na żywo, jak i z opóźnieniem w ramach usługi VOD w mediach społecznościowych i internecie. 24 godziny z planetoidami W tym roku nie zabraknie także Asteroid Day LIVE - 24-godzinnej transmisji na żywo, która 28 czerwca będzie kulminacją tegorocznych obchodów Międzynarodowego Dnia Planetoid. Program sponsorowany przez SES, BCE, a także rząd Luksemburga, poprowadzą wybitni dziennikarze, a wśród gości w studio znajdą się znani astronauci, badacze kosmosu oraz naukowcy zajmujący się planetoidami. – W SES cenimy technologię jako narzędzie, które może pozytywnie wpływać na życie ludzi i je zmieniać – powiedział Ruy Pinto, Chief Technology Officer w SES – Jesteśmy dumni z tego, że jako partner Asteroid Day 2019 bierzemy udział w niesamowitej akcji, której celem jest edukacja dotycząca asteroid, a także budowanie świadomości zarówno o zagrożeniach, których przyczyną mogą one się stać, jak i korzyściach, które w przyszłości być może będziemy czerpać z zasobów planetoid. Dzięki wykorzystaniu 5 satelitów SES, co gwarantuje globalny zasięg Asteroid Day 2019, wszystkie transmisje dotrą do milionów ludzi na całym świecie. Plan transmisji będzie wkrótce dostępny pod adresem: asteroidday.org Parametry techniczne odbioru kanału Asteroid Day 2019 dostępne są na stronie: ses.com O SES SES jest wiodącym operatorem satelitów telekomunikacyjnych, oferujących zróżnicowane i skalowalne usługi oparte na systemach satelitów GEO-MEO. Flota satelitarna SES obejmuje ponad 50 satelitów geostacjonarnych (GEO) oraz 12 satelitów średnioorbitalnych (MEO). Spółka koncentruje się na całościowych rozwiązaniach, oferowanych przez dwie główne jednostki: SES Video oraz SES Networks. Firma świadczy usługi transmisji satelitarnej, których odbiorcami są stacje telewizyjne, dostawcy treści i Internetu, operatorzy telefonii komórkowej i stacjonarnej, rządy oraz inne instytucje. Do SES należą między innymi: system satelitarny ASTRA, zapewniający największy w Europie zasięg usług DTH (Direct-to-Home), ogólnoświatowy dostawca usług transmisji danych O3b Networks, oraz MX1, czołowy dostawca szerokiej gamy innowacyjnych usług multimedialnych. Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.ses.com. Źródło: Havas PR Warsaw https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=926
  4. Oto najdokładniejszy w historii obraz planetoidy, która potencjalnie zagraża Ziemi 2019-06-19. Naukowcy z NASA opublikowali właśnie najnowszy i najdokładniejszy obraz planetoidy Bennu. Eksplorowana jest ona od końca ubiegłego roku przez sondę OSIRIS-REx. Niebawem na Ziemię trafią jej próbki na potrzeby badań. Obraz zapiera dech w piersi, gdyż jest to najdokładniejszy widok na ten tajemniczy i niebezpieczny obiekt, jaki mieliśmy okazję zobaczyć do tej pory. NASA podaje, że obraz został wykonany przez sondę z odległości zaledwie 690 metrów od powierzchni kosmicznej skały. Niedawno zakończyła się faza misji polegająca na zmapowaniu powierzchni obiektu przy użyciu instrumentu o nazwie OLA, czyli LiDARU, który został zbudowany przez inżynierów z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. Pozyskane dane pozwolą astronomom zapoznać się z tego typu obiektami, które potencjalnie mogą zagrażać naszej planecie. Taka wiedza jest niezwykle cenna, gdyż dzięki niej będziemy mogli stworzyć odpowiednie technologie, które pozwolą nam spróbować zneutralizować kosmiczne skały, jak to wiele razy widzieliśmy w filmach sci-fi. W najbliższych miesiącach sonda OSIRIS-REx będzie coraz bardziej zbliżała się do powierzchni Bennu. Planuje się, że do września ma orbitować nad nią na wysokości zaledwie 225 metrów. Uzyskane obrazy mają dysponować rozdzielczością nawet 2 cm/piksel. Wciąż jednak nie wiadomo, kiedy nastąpi najważniejsza faza misji, czyli lądowanie na powierzchni planetoidy i pobranie próbek z jej powierzchni. Wstępnie ma to się odbyć jesienią 2019 roku. Co ważne, jest to druga w historii ludzkości, po japońskiej sondzie Hayabusa-2, misja pobrania próbek z planetoidy i dostarczenie ich na Ziemię. Gdy zebrana zostanie wystarczająca ilość danych, w tym próbek skał o masie ok. 2 kilogramów, co ma się wydarzyć ok. lipca 2020 roku, urządzenie zostanie wysłane w misję powrotną na naszą planetę. Ma to nastąpić ok. marca 2021 roku. NASA przewiduje, że próbki skał znajdą się w jej laboratoriach do badań ok. roku 2023. Lądowanie urządzenia ma nastąpić w Utach. Co niezwykłe, pierwsze badania Bennu pokazują nam, że może ona być nie tylko siewcą zagłady, ale również siewcą życia. Naukowcy w trakcie zbliżania się sondy do obiektu uruchomili na jego pokładzie trzy spektrometry. Zebrały one ciekawe dane na temat składu powierzchni tej planetoidy. Analizy danych pozwoliły ustalić, że na obiekcie występują minerały zawierające połączone atomy tlenu i wodoru, czyli tzw. grupy hydroksylowe. Występują one na całej planetoidzie w minerałach ilastych. Bennu jest jednak za mała, aby sama z siebie zawierała wodę. Prawdopodobnie była ona obecna na pierwotnej planetoidzie, z której rozpadu uformowała się Bennu, i dlatego mogliśmy ją wykryć. Jest to typowy obiekt pozostałości po wczesnym utworzeniu Układu Słonecznego, więc jest też idealnym materiałem do badań nad prymitywnymi substancjami lotnymi i organicznymi. Planetoida Bennu potencjalnie będzie stanowiła zagrożenie dla naszej planety w roku 2135. Prawdopodobieństwo, że Bennu wtedy zderzy się z naszą planetą wynosi zaledwie 1:2700, ale pomimo tego faktu, astronomowie nie bagatelizują całej tej sytuacji, ponieważ jeśli w grę wchodzą kosmiczne skały, to do końca nic nie jest pewne. Bennu to kosmiczna skała o średnicy 560 metrów, waży 70 milionów ton, porusza się z prędkością 28 km/s, obiega Słońce co 437 dni i znajduje się na linii kolizyjnej z Ziemią, zbliżając się do nas co 6 lat. Uderzenie jej w naszą planetę wywołałoby wybuch o sile 1,15 gigaton TNT, ok. 23 razy większy, niż największy wybuch bomby wodorowej. Gdy już OSIRIS-REx zakończy badania planetoidy Bennu, poznamy dokładne szacunki i na ich podstawie naukowcy stworzą plan działania dla przyszłych misji neutralizacji kosmicznych skał. Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA https://www.geekweek.pl/news/2019-06-19/oto-najdokladniejszy-w-historii-obraz-planetoidy-ktora-potencjalnie-zagraza-ziemi/
  5. Droga Mleczna wciąż odczuwa skutki zderzenia z tajemniczą galaktyką 2019-06-19. W ubiegłym roku astronomowie odkryli blisko naszej galaktyki, Drogi Mlecznej, jedną z największych znanych karłowatych galaktyk. Teraz okazuje się, że zderzyła się ona z naszą, a skutki tego wydarzenia trwają do dziś. Niedawno świat astronomii obiegła wiadomość, że dysk Drogi Mlecznej jest pomarszczony pionowo, zupełnie jak blacha dachowa. Astronomowie zastanawiali się, dlaczego tak się dzieje. W końcu postanowili wziąć pod lupę nowo odkrytą galaktykę Antlia 2, która znajduje się obecnie 130 tysięcy lat świetlnych od centrum naszej galaktyki. Do tej pory nie można było jej wykryć, ponieważ ukrywała się ona przed teleskopami za gęsto usłanymi jasnymi gwiazdami w centrum naszej galaktyki. Nowe obserwacje pozwoliły jednak odkryć ją, a nawet dokonać ciekawych spostrzeżeń. Szybko okazało się, że to ona odpowiedzialna jest za poczynienie takiego spustoszenia. Naukowcy z Rochester University przeprowadzili zaawansowane symulacje przeszłości interakcji Drogi Mlecznej z Antlia 2. Wykorzystali w swoich badaniach dane z sondy Gaia. Kilkaset milionów lat temu Antlia 2 przeszła przez naszą galaktykę, a obserwowane specyficzne pofałdowanie dysku jest efektem grawitacyjnych wstrząsów wtórnych, które nastąpiły już po jej oddaleniu się. Co ciekawe, nasza galaktyka w swojej przeszłości zderzyła się również z innymi, większymi galaktykami. 10 miliardów lat temu nastąpiło zderzenie się z karłowatą galaktyką o nazwie Kiełbasa. Taki obraz wydarzeń, które rozegrały się 4-5 miliardów lat przed powstaniem naszej pięknej planety, przedstawili astronomowie pracujący na co dzień przy misji sondy Gaia. Astronomowie z Europejskiej Agencji Kosmicznej uważają, że gwiazdy z Kiełbasy zostały przejęte przez Mleczną Drogę i poruszają się po długich oraz wąskich orbitach przypominających kształtem igły. Według badań, przecinają one środkową część naszej galaktyki. Kiełbasa sprawiła, że dysk naszej galaktyki zwiększył swoją grubość, powstało halo, wiele gwiazd zaczęło poruszać się dziwnym torem i zaczęły się formować większe gromady gwiazd. Jeśli chodzi o przyszłość, to Droga Mleczna za ok. 10 milionów lat zderzy się z galaktyką SagDEG. Znajduje się ona obecnie w odległości około 85 tysięcy lat świetlnych od Ziemi, ma ok. 10 tysięcy lat świetlnych średnicy i zawiera ok. 100 milionów gwiazd. Przejdzie ona przez południową stroną dysku naszej galaktyki. Chociaż takie interakcje miały już dwukrotnie miejsce w historii, to jednak tym razem może być naprawdę gorąco. Nie zapominajmy też o nieubłaganym zderzeniu Drogi Mlecznej z Andromedą, które nastąpi za ok. 2-4 miliardy lat. Źródło: GeekWeek.pl/Rochester University / Fot. NASA https://www.geekweek.pl/news/2019-06-19/droga-mleczna-wciaz-odczuwa-skutki-zderzenia-z-tajemnicza-galaktyka/
  6. Podwójna natura Słońca 2019-06-19. Naukowcy z Colorado odkryli, że nasza ulubiona gwiazda ludzkości może mieć podwójną naturę, która przejawiała się przede wszystkim ciekawymi anomaliami w zachowaniu się jej dynama i pól magnetycznych. Fizycy Loren Matilsky i Juri Toomre opracowali nową symulację komputerową wnętrza Słońca. Podczas jej testów na jaw wyszło coś nieoczekiwanego: w rzadkich przypadkach wewnętrzna dynamika Słońca może się nieoczekiwanie zmienić i znacznie odbiegać od przyjętej normy. Słońce przełącza się wówczas jak gdyby w inny tryb pracy. Są to na razie dość wstępne wnioski i badania, ale naukowcy sądzą, że wynik ich najnowszej pracy może być w zgodzie z rzeczywistymi obserwacjami Słońca pochodzącymi jeszcze z XIX wieku. Sam fakt istnienia swoistego słonecznego alter ego może też dać fizykom nowe wskazówki na temat procesów rządzących wewnętrznym “zegarem” Słońca - jedenastoletnim cyklem jego zmiennej w czasie aktywności. Nie wiemy dokładnie, co powoduje taki a nie inny czas cyklu aktywności Słońca i dlaczego niektóre cykle są bardziej aktywne i zmienne niż inne. Celem naukowców z Colorado jest między innymi przeniesienie tego, co widzimy w teoretycznym modelu dla wnętrza Słońca, na jego obserwowaną powierzchnię - tak, by zachowanie się naszej gwiazdy w kolejnych cyklach jej aktywności dało się łatwiej przewidywać. Badania polegały na szczegółowym monitorowaniu zjawiska, które naukowcy nazywają dynamem słonecznym. Dynamo powstaje w wyniku wirowania i skręcania się gorących mas gazu w Słońcu. Może mieć duży wpływ na całą fizykę Słońca - w szczególności bardzo aktywne dynamo może generować dużą liczbę plam słonecznych i rozbłysków, a także wyrzuty materii ze Słońca. Ale dynamo słoneczne nie jest łatwe do badania. Powstaje i ewoluuje przede wszystkim właśnie wewnątrz Słońca, daleko poza zasięgiem naszych instrumentów naukowych. Nie możemy więc po prostu zanurzyć się w tym wnętrzu, co sprawia, że wewnętrzny magnetyzm Słońca jest jeszcze słabo zrozumiany. Aby jakoś obejść to ograniczenie, fizycy używają ogromnych superkomputerów i symulacji komputerowych w celu odtworzenia tego, co dzieje się wewnątrz Słońca. Symulacja Matilsky'ego i Toomre'a bada aktywność w dosyć zewnętrznej części tego wnętrza, którą Matilsky porównuje do kulistego garnka z wrzącą wodą. Model daje bardzo interesujące rezultaty. W symulacji dynamo słoneczne utworzyło się na północ i na południe od równika Słońca. Po regularnym cyklu jedenastoletnim dynamo z obu półkul ruszyło znów w kierunku równika i zatrzymało się tam, a następnie przestawiło się - co jest w ścisłej zgodzie z rzeczywistymi obserwacjami Słońca. Co jednak ciekawsze, to przewidywalne zachowanie się gwiazdy nie stanowi jeszcze pełnego obrazu sytuacji. W symulacji mniej więcej dwa razy na każde 100 lat Słońce zrobiło coś innego: dynamo słoneczne nie podążało za tym samym znanym cyklem, lecz skupiało się na jednej półkuli. Pozostawało tam na kilka kolejnych cykli, po czym przechodziło na drugą półkulę, ostatecznie wracając do pierwotnegom "normalnego" stanu. Matilsky sądzi, że ten wzorzec w zachowaniu się dynamo może być pewną anomalią działania zastosowanego modelu, ale może również wskazywać na rzeczywiste i wcześniej nieznane procesy związane z dynamem słonecznym. Dodał, że astronomowie (w rzadkich przypadkach, ale jednak!) widywali już plamy gromadzące się głównie na jednej półkuli Słońca, co jest zgodne z wynikiem symulacji i ustaleniami zespołu. Grupa badawcza będzie więc musiała dalej rozwijać swój model i sprawdzić, co w nim faktycznie zachodzi. Jest jednak szansa, że wyniki zespołu mogą pewnego dnia pomóc nam wyjaśnić przyczynę różnego typu maksimów i minimów aktywności Słońca - wzorców, które mają ogromne znaczenie także dla klimatu na Ziemi. Czytaj więcej • Cały artykuł • Pierwsza obserwacja nowego cyklu aktywności słonecznej Źródło: Loren Matilsky/ University of Colorado Na zdjęciu: Plamy słoneczne. Źródło: NASA/SDO https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/podwojna-natura-slonca
  7. Stratolaunch na sprzedaż? 2019-06-19. Krzysztof Kanawka Pojawiły się doniesienia, że samolot Stratolaunch został wystawiony na sprzedaż. Stratolaunch to projekt potężnego samolotu, służącego za pierwszy stopień w wynoszeniu małych satelitów na orbitę. Idea Stratolaunch jest ciekawa: samolot wynosiłby rakietę na pewną wysokość, gdzie nastąpiłoby uwolnienie rakiety i jej lot na orbitę z satelitą na pokładzie. Taki sposób wynoszenia satelitów pozwoliłby m.in. na zwiększenie wynoszonej masy, większą dowolność w wyborze miejsca startu oraz większą niezależność od czynników pogodowych. Projekt rozpoczął się w 2010 roku a oficjalnie został ogłoszony w 2011 roku. Przez lata doszło do kilku zmian, m.in. rakiet, jakie miały by być wynoszone przez ten samolot. Aktualnie (od stycznia 2019) planuje się korzystanie jedynie z rakiety Pegasus XL. W maju 2017 roku Stratolaunch po raz pierwszy znalazł się poza swoim olbrzymim hangarem. Przez kolejne blisko dwa lata trwały testy naziemne, w tym próby kołowania i testy tankowania. Wreszcie, 13 kwietnia 2019 roku Stratolaunch po raz pierwszy wzniósł się w powietrze. Od tego czasu Stratolaunch nie wykonał kolejnego lotu. Jest to dość zaskakujące, gdyż pierwszy lot tego potężnego samolotu z pewnością był udany i nie nastąpiły żadne uszkodzenia. Można się było spodziewać kilku kolejnych lotów, z coraz większymi prędkościami, pułapami oraz czasami przebywania w powietrzu. Tak jednak się nie stało. Pod koniec maja 2019 pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że projekt Stratolaunch albo zostanie niebawem zakończony albo też “sprzedany” do innego wykonawcy. Z dostępnych informacji wynika, że jest pewne zainteresowanie przejęciem tego projektu, jednakże m.in. z uwagi na regulacje prawne, nie jest to proste zadanie. Piętnastego czerwca 2019 pojawiła się informacja, że samolot Stratolaunch został wystawiony na “sprzedaż”. Cena nabycia tego samolotu to około 400 milionów USD. Pojawiła się także informacja, że prowadzone są rozmowy z Richardem Bransonem, właścicielem koncernu Virgin (w tym Virgin Galactic i Virgin Orbit). Z dostępnych informacji wynika, że jak na razie Branson proponuje inną cenę nabycia Stratolaunch. Wszystko wskazuje na to, że projekt Stratolaunch niebawem może doczekać się końca. (PA) https://kosmonauta.net/2019/06/stratolaunch-na-sprzedaz/
  8. Indyjska stacja orbitalna – pierwsza wzmianka 2019-06-19. Krzysztof Kanawka Dyrektor Indyjskiej Agencji Kosmicznej poinformował, że planowane jest zbudowanie niewielkiej załogowej stacji orbitalnej. Indie od kilku lat powoli rozwijały własny program lotów załogowych. Dotychczas najbardziej spektakularnym wydarzeniem programu był lot atmosferyczny modelu kapsuły CARE (Crew module Atmospheric Re-entry Experiment), przeprowadzony w grudniu 2014 roku przy okazji testu nowej rakiety nośnej GSLV Mark 3. 5 lipca 2018 Indie przeprowadziły też częściowo udany test systemu ratunkowego (Crew Escape System). Sytuacja znacznie się zmieniła, gdy 15 sierpnia 2018, w 71 rocznice uzyskania niepodległości Indii, premier Narendra Modi oficjalnie zainaugurował program lotów załogowych a rząd indyjski przyznał budżet w wysokości 1,4 miliarda USD na realizację tego celu. Wcześniej program nie miał zagwarantowanego większego finansowania, a dotychczasowe działania Indyjskiej Agencji Kosmicznej (ISRO) miały tym samym ograniczony charakter. Zgodnie z zapowiedziami pierwszy indyjski lot załogowy ma zostać wykonany na czas 75 rocznicy uzyskania niepodległości kraju w 2022 roku. Lot wynoszonej rakietą GSLV Mark 3 kapsuły Gaganyaan z załogą ma być poprzedzony dwoma lotami testowymi, z których pierwszy ma nastąpić przed końcem 2020 roku. Trzynastego czerwca 2019 roku dyrektor ISRO poinformował, że planowane jest umieszczenie małej orbitalnej stacji załogowej w przyszłej dekadzie. Budowa tej stacji powinna nastąpić 5-7 lat po pierwszym locie załogowym Gaganyaan, czyli jeszcze przed końcem przyszłej dekady. Stacja byłaby niewielka – o masie około 20 ton, złożona z dwóch modułów, pozwalająca na pobyt astronautów na pokładzie do trzech tygodni. Stacja krążyłaby na wysokości około 400 km. Łącznie podobnej wielkości były stacje Salut, używane przez ZSRR w latach 70. i 80. XX wieku. Jest to pierwsza wzmianka o indyjskiej stacji orbitalnej. Tego typu stacja jest dowodem na rosnące ambicje i możliwości Indii, a także na… trwający “azjatycki wyścig kosmiczny”, w którym kształtują się nowe potęgi kosmiczne. Aktualnie trzy państwa: Japonia, Chiny i Indie prowadzą rozbudowane programy kosmiczne, ale kilka pozostałych (np. Korea Południowa, Wietnam, Iran, Pakistan, Indonezja czy Filipiny) także z każdym rokiem przeznaczają coraz większe sumy na własną branżę kosmiczną. W przyszłej dekadzie z pewnością możemy spodziewać się jeszcze większej aktywności wielu państw azjatyckich w kosmosie. Dotychczas tylko jeden obywatel Indii znalazł się na orbicie. Rakesh Sharma w ramach współpracy ze Związkiem Radzieckim w 1984 roku przez tydzień przebywał na stacji Salut 7. W Stanach Zjednoczonych dwie astronautki pochodzenia indyjskiego brały udział w misjach wahadłowców. Kalpana Chawla zginęła tragicznie w katastrofie Columbii w 2003 roku. Sunita Williams szykuje się zaś do lotu w misji USCV-2, drugiej załogowej misji kapsuły Starliner do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. (HN) https://kosmonauta.net/2019/06/indyjska-stacja-orbitalna-pierwsza-wzmianka/
  9. Bliskie przeloty 2019 LY4 (06.06.2019) i 2019 LW4 (08.06.2019) 2019-06-18. Krzysztof Kanawka Szóstego i ósmego czerwca doszło do bliskich przelotów dwóch małych planetoid. Obiekty otrzymały oznaczenia 2019 LY4 i 2019 LW4. Moment przelotu planetoidy 2019 LY4 nastąpił 6 czerwca z maksymalnym zbliżeniem około godziny 03:30 CEST. W tym momencie obiekt znalazł się w odległości około 85 tysięcy kilometrów od Ziemi. Odpowiada to 0,22 średniego dystansu do Księżyca. 2019 LY4 ma szacowaną średnicę około 10 metrów. Następnie, ósmego czerwca doszło do bliskiego przelotu planetoidy 2019 LW4. Maksymalne zbliżenie nastąpiło tego dnia o godzinie 19:00 CEST. W tym momencie obiekt znalazł się w odległości około 250 tysięcy kilometrów od Ziemi. Odpowiada to 0,65 średniego dystansu do Księżyca. 2019 LW4 ma szacowaną średnicę około 12 metrów. Jest to 27 i 28 bliski (wykryty) przelot planetoidy lub meteoroidu w 2019 roku. W 2018 roku wykryć bliskich przelotów było przynajmniej 73. Rok wcześniej takich wykrytych przelotów było 53. W 2016 roku wykryto przynajmniej 45 bliskich przelotów, w 2015 było ich 24, a w 2014 roku 31. Z roku na rok ilość odkryć rośnie, co jest dowodem na postęp w technikach obserwacyjnych oraz w ilości programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów. Zeszły rok obfitował w bliskie przeloty większych planetoid obok Ziemi. Pierwszym bliskim przelotem w 2018 roku było zbliżenie dużej planetoidy 2018 AH. Ten obiekt ma średnicę około stu metrów, a jego wykrycie nastąpiło dopiero po przelocie obok Ziemi. Z kolei 15 kwietnia 2018 doszło do przelotu planetoidy 2018 GE3 o średnicy około 70 metrów. Miesiąc później, 15 maja 2018 również doszło do bliskiego przelotu planetoidy 2010 WC9 o średnicy około 70 metrów. Na początku czerwca 2018 doszło do wykrycia meteoroidu 2018 LA, który zaledwie kilka godzin później wszedł w atmosferę. (HT) https://kosmonauta.net/2019/06/bliskie-przeloty-2019-ly4-06-06-2019-i-2019-lw4-08-06-2019/
  10. Nowe zdjęcie powierzchni Marsa. Do powstania krateru wystarczyła niewielka skała 2019-06-18. Niewielka skała uderzyła w powierzchnię Czerwonej Planety, tworząc krater o średnicy 15-16 metrów. Krater doskonale widać na zdjęciu wykonanym 17 kwietnia przez amerykańską sondę kosmiczną Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) wystrzeloną przez NASA w sierpniu 2005 roku. Sonda od ponad 13 lat dostarcza zdjęcia Czerwonej Planety. Mała skała, duży krater Sonda MRO wykonuje zdjęcia dzięki kamerze wysokiej rozdzielczości HiRISE (High Resolution Imaging Science Experiment). Powstanie krateru szacowane jest na okres między wrześniem 2016 roku a lutym 2019 roku. Skała, która uderzyła w Marsa, miała około 1,5 metra szerokości - poinformowała Veronica Bray, specjalistka w dziedzinie HiRISE z Uniwersytetu w Arizonie. Dodała, że tak mały głaz rozpadłby się na kawałki, gdyby przeszedł przez znacznie grubszą, ziemską atmosferę. Zaznaczyła, że Mars to dynamiczne miejsce, pełne ruchomych wydm i "wirujących diabłów". - To wspaniały krater. Cieszę się, że mam go w kolorze - dodała. Źródło: NASA, space.com Autor: anw/aw https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/nowe-zdjecie-powierzchni-marsa-do-powstania-krateru-wystarczyla-niewielka-skala,293656,1,0.html
  11. Według nowej teorii woda dostaje się do wnętrza Ziemi. Czy poziom oceanów może opadać? Autor: admin (2019-06-18) Naukowcy z Uniwersytetu w Oslo ustalili, że cały czas woda przesącza się przez skorupę ziemską, do płaszcza czyli do wnętrza Ziemi. Dzieje się to zwłaszcza tam gdzie dochodzi do zderzeń podmorskich płyt tektonicznych. Część tej wody pozostaje uwięziony, ale duże jej ilości wydostają się z powrotem na powierzchnię za pomocą podwodnych wulkanów i kominów hydrotermalnych. Jednak nie jest to idealnie zbalansowany system. Naukowcy sądzą, że obecnie o wiele więcej wody dostaje się do płaszcza Ziemi niż z niej wypływa. Ten cykl jest tylko jednym z elementów, który określają, czy poziom światowych oceanów wzrośnie czy spadnie Nowe badanie pokazuje, że przesiąkanie do wnętrza Ziemi jest istotniejsze niż wcześniej sądzono. Poprzez modelowanie strumieni w głębokim obiegu wody w ciągu ostatnich 230 milionów lat, autorzy badania stwierdzili, że były momenty w historii Ziemi, kiedy olbrzymia ilość wody tonęła w płaszczu co odgrywało dominującą rolę w dla poziomu morza. W tamtych czasach, gdy rozdzielał się superkontynent Pangea, przesiąkanie powodowało spadek poziomu wody aż o 130 metrów. Rozpad Pangei wiązał się z bardzo szybkimi ruchami płyt tektonicznych w obrębie stref subdukcji. Badacze z Uniwersytecie w Oslo sądzą, że doprowadziło to wtedy do okresu dużego transportu wody pod ziemię, co wiązało się ze spadkiem poziomu morza. To trochę tak jakby ktoś wtedy otworzył korek w dnie oceanu. Norwescy eksperci szybko donieśli, że niestety, wszystkie te miliardy litrów wody morskiej wlewającej się pod płaszcz i tak nie mogą nas uratować od globalnego ocieplenia i zmian klimatu. Ich zdaniem przesiąkanie może obniżyć poziom wody w perspektywie setek milionów lat, a dzisiejsze zmiany klimatyczne powodujące rzekomo roczny wzrost poziomu morza o 3,2 mm nie zostaną zrekompensowane transportem wody do wnętrza Ziemi. Przynajmniej kiedy po kolejnej dekadzie straszenia, okaże się, że poziom oceanów nie wzrósł o tyle o ile wieszczyli to hiobowo dzisiejsi uczeni, znajdzie się zgrabne wytłumaczenie dla tego, że obserwuje się coś innego niż się przepowiadało. https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wedlug-nowej-teorii-woda-dostaje-sie-do-wnetrza-ziemi-czy-poziom-oceanow-moze-opadac
  12. W piątek początek astronomicznego lata 2019-06-18. W piątek 21 czerwca o godz. 17.54 zacznie się astronomiczne lato. Latem astronomowie zachęcają do spojrzenia szczególnie w stronę Księżyca. 16 lipca będzie można obserwować jego częściowe zaćmienie. Zaś 20 lipca, z okazji 50. rocznicy lądowania na Księżycu, skorzystać z astronomicznych atrakcji. Wraz z początkiem astronomicznego lata Słońce przejdzie przez punkt przesilenia letniego i wstąpi w znak Raka. W tym dniu Słońce będzie górować w zenicie nad zwrotnikiem Raka. W letnie miesiące astronomowie zachęcają do spojrzenia w niebo. W tym roku pojawia się szczególna ku temu okazja, mija bowiem 50. rocznica pierwszego, załogowego lądowania człowieka na Księżycu. Z tej okazji około 20. lipca na całym świecie, również w Polsce, szykowane są wydarzenia popularyzujące astronomię np. pikniki astronomiczne z obserwacjami Księżyca. W dniu rocznicy 20. lipca Księżyc wzejdzie późnym wieczorem (około godziny 23.) i będzie widoczny aż do rana. Na niebie dość nisko nad południowym horyzontem dostrzeżemy wtedy Saturna i Jowisza. Wysoko nad nimi zobaczymy trzy jasne gwiazdy tworzące wierzchołki trójkąta. Są to Wega z konstelacji Lutni, Deneb z Łabędzie i Altair z Orła. Razem gwiazdy te tworzą asteryzm (rozróżnialny układ gwiazd na niebie, inny niż gwiazdozbiór) nazywany Trójkątem Letnim. Trójkąt Letni łatwo dostrzec przez wszystkie letnie miesiące. Na wschód od Trójkąta Letniego widoczny jest kształt litery W, który tworzą jasne gwiazdy konstelacji Kasjopei. Poniżej Kasjopei i Trójkąta Letniego znajduje się gwiazdozbiór Pegaza. Razem z jedną z gwiazd konstelacji Andromedy, jego jasne gwiazdy przypominają kwadrat. W prawej części konstelacji Pegaza położona jest zaś gwiazda BD+14 4559, wokół której krąży planeta. Gwiazda nie jest widoczna gołym okiem, ale znajduje się w zasięgu amatorskich teleskopów, a nawet lornetek. Układ ten jest dla Polaków szczególnie ciekawy, bo Międzynarodowa Unia Astronomiczna, w ramach międzynarodowego konkursu z okazji jej stulecia, przyznała Polsce prawo do nadania mu nazwy. Swoje propozycje nazw dla „polskiej” planety i gwiazdy, wraz z krótkimi uzasadnieniami, można zgłaszać na stronie internetowej www.iau100.pl/planety do 31 lipca 2019 r. Propozycje mogą zgłaszać wszyscy mieszkańcy Polski, a także szkoły, organizacje, instytucje, firmy. Latem organizowanych jest wiele pikników astronomicznych (czy to z okazji rocznicy lądowania na Księżycu, czy w ramach „nocy spadających gwiazd” w sierpniu), więc nawet nie dysponując własną lornetką można mieć okazję, aby spojrzeć na wspomniany układ planetarny. Znajdująca się w nim gwiazda jest nieco mniejsza i mniej masywna od Słońca, z kolei planeta rozmiarami i masą przypomina Jowisza. Planetę odkryli 10 lat temu polscy astronomowie z grupy kierowanej przez prof. Andrzeja Niedzielskiego z Centrum Astronomii UMK w Toruniu. 16 lipca będziemy mieli okazję zobaczyć częściowe zaćmienie Księżyca, widoczne prawie w całej Europie, a także w Afryce, środkowej Azji i na Oceanie Indyjskim. W Polsce zaćmienie będzie widoczne wieczorem przy wschodzie Księżyca. Zaćmienie półcieniowe rozpocznie się o 20:44, zaćmienie częściowe o 22:02, faza maksymalna nastąpi o godz. 23:32, koniec zaćmienia częściowego o godz. 1:00, a koniec zaćmienia półcieniowego o godz. 2:18. Maksymalna faza zaćmienia wyniesie 0,65. Wcześniej bo 2 lipca nastąpi całkowite zaćmienie Słońca. Nie będzie ono jednak widoczne z terenu Polski, swym zasięgiem obejmie południowy Pacyfik, środkowe Chile oraz środkową Argentynę. Ciekawostką jest to, iż pas całkowitego zaćmienia przebiegnie m.in. przez jedno z największych obserwatoriów astronomicznych na świecie – La Silla w Chile, należące do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO). Z planet na wakacyjnym niebie najlepiej widoczne będą Saturn i Jowisz, chociaż dość nisko nad horyzontem. Pod koniec czerwca można jeszcze spróbować dojrzeć Merkurego, tuż po zachodzie Słońca. W sierpniu będzie z kolei widoczny przed wschodem Słońca. Coraz wcześniej zachodził będzie Mars, natomiast Wenus widoczna będzie przed wschodem Słońca. Z planet niewidocznych gołym okiem, w drugiej części nocy na niebie pojawiają się Uran i Neptun. Tradycyjnie w nocy z 12 na 13 sierpnia przypada maksimum rojów meteorów o nazwie Perseidy, określane popularnie jako "noc spadających gwiazd". Rój Perseidów jest aktywny od 17 lipca do 24 sierpnia, a w maksimum można dostrzec nawet 150 "spadających gwiazd" na godzinę. Rój ten znany jest od starożytności. (PAP) cza/ ekr/ http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C77579%2Cw-piatek-poczatek-astronomicznego-lata.html
  13. Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne przejmie czasopismo "Sky & Telescope" 2019-06-18. "Sky & Telescope" to chyba najbardziej znane na świecie czasopismo popularnonaukowe o astronomii. Jego wydawca bankrutuje. Aby uratować tytuł, przejęło go Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne (AAS). Można powiedzieć, że rynek amerykański dąży do sytuacji jaka panuje na rynku polskim - wydawcą głównego popularnonaukowego czasopisma astronomicznego będzie towarzystwo astronomiczne. W Polsce wydawcą "Uranii" są wspólnie Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii (PTMA). W Stanach Zjednoczonych wkrótce będzie to American Astronomical Society (AAS), czyli odpowiednik polskiego PTA. Jak czytamy w komunikacie wydanym przez Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne, przejmie ono zarówno magazyn "Sky & Telescope", jak i pozostałą jego działalność, czyli portal skyandtelescope.com, rocznik SkyWatch, wydania cyfrowe, książki z logo S&T, atlasy nieba, globusy, aplikacje i inne produkty związane z miłośniczą astronomią Dotychczasowy wydawca "Sky & Telescope", firma F+W Media, rozpoczął w marcu 2019 r. proces upadłości na skutek "sześcioletniej błędnej strategii i złego zarządzania na poziomie korporacyjnym". Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne wygrało przetarg w ramach tego procesu, który zakończył się 17 czerwca. AAS zakłada, że redaktorzy i pozostali pracownicy "Sky & Telescope" będą kontynuować pracę. Czasopismo "Sky &Telescope" powstało w 1941 r. z połączenia dwóch innych magazynów "The Sky" oraz "The Telescope". Firma była własnością pracowników do 2006 roku, kiedy to sprzedano ją wydawcy New Track Media, który z kolei w 2014 r. sprzedał ją na rzecz F+W. Natomiast American Astronomical Society istnieje od 1899 roku i zrzesza zawodowych astronomów. Początkowo nazywało się Astronomical and Astrophysical Society of America, a obecna nazwa - American Astronomical Society - funkcjonuje od 1915 roku. Więcej informacji: • American Astronomical Society to Acquire Sky & Telescope • Witryna Sky & Telescope Autor: Krzysztof Czart Źródło: AAS https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/amerykanskie-towarzystwo-astronomiczne-przejmie-czasopismo-sky-telescope
  14. Najbardziej szczegółowe obrazy pierścieni Saturna 2019-06-18. Chociaż misja sondy Cassini zakończyła się w 2017 roku, to dane zgromadzone przez nią nadal dostarczają nowych odkryć. Naukowcy przeanalizowali ostatnio najdokładniejsze wykonane obserwacje pierścieni Saturna. Wyniki tych prac opublikowano 13 czerwca w periodyku naukowym Science. Obserwacje dotyczą m.in. szczegółowych wzorów utworzonych przez obiekty znajdujące się w pierścieniach, oddziałujące na siebie wzajemnie siłami grawitacji. Naukowcy przeanalizowali jak zmieniają się kolory, skład chemiczny i temperatura wzdłuż pierścieni. Z dokładnych obrazów pierścieni widać jak księżyce Saturna wpływają na ukształtowanie pierścieni. Układ Saturna można porównać do modelu układu planetarnego wokół gwiazdy i analizowanie jego szczegółów może dużo powiedzieć o procesach fizycznych zachodzących w dyskach protoplanetarnych. Badania sondy Cassini pozwoliły lepiej poznać też strukturę pierścieni. W zewnętrznych obszarach (pierścień F) widać np. wiele regularnych śladów po zderzeniu, o tej samej długości i kierunku, co sugeruje, że zaburzenia te powstały w wyniku jednego wydarzenia w przeszłości. To pokazuje, że zmiany w pierścieniach widoczne w zaburzonej strukturze powstają głównie w wyniku interakcji z materiałem okrążającym Saturna, a nie np. szczątkami komet przelatującymi czasem obok planety. Nowa analiza danych z sondy nie wyjaśniła, dlaczego w obrębie tych samych pierścieni tak bardzo czasem różni się dystrybucja materiału. W obrębie pasów z wyraźnymi granicami widać czasem część pierścienia o teksturze elementów zbierających się w większe i mniejsze bryły, dalej mamy bardzo gładki materiał, a na końcu wyraźnie wydzielone linie. W wielu miejscach takie zmienne tekstury nie łączą się z właściwościami pierścieni, do których należą. Naukowcy muszą jeszcze wyjaśnić dlaczego tak się dzieje. Innym zaskoczeniem była mała ilość wykrytego lodu wodnego przez spektrometr bliskiej podczerwieni i światła widzialnego VIMS w zewnętrznej części pierścienia A. Rejon ten był znany z wysokiego współczynnika odbijania promieni słonecznych, a więc był utożsamiany z posiadaniem dużej ilości niezanieczyszczonego lodu wodnego. Dane z sondy wykluczyły zawartość lodu amoniakalnego i metanowego w pierścieniach. Nie udało się też wykryć związków organicznych, co jest niespodzianką, bo podczas ostatniego lotu statku między pierścieniem D i atmosferą materiał organiczny został przez instrumenty sondy wychwycony. Praca naukowa dotyczy analizy danych zebranych przez sondę Cassini między grudniem i wrześniem 2017 r. We wrześniu sonda celowo weszła w atmosferę Saturna i uległa zniszczeniu. To na pewno nie koniec odkryć związanych z systemem Saturna. Naukowcy chcą stworzyć teraz dokładniejszy model ewolucji pierścieni planety, co może pozwolić odpowiedzieć na niektóre z pytań dotyczących ich genezy. Opracował: Rafał Grabiański Źródło: NASA/Science Więcej informacji: • Close-range remote sensing of Saturn’s rings during Cassini’s ring-grazing orbits and Grand Finale Na zdjęciu tytułowym: Księżyc Daphnis w Przerwie Keelera między pierścieniami Saturna. Widać fale materii wywoływane przez oddziaływanie grawitacyjne księżyca na materiał z pierścieni. Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/najbardziej-szczegolowe-obrazy-pierscieni-saturna
  15. ALMA: detekcja zlewających się ze sobą galaktyk wczesnego Wszechświata 2019-06-18. Naukowcy zaobserwowali ślady tlenu, węgla i pyłu pochodzące z niezwykłej galaktyki, która musiała powstać w bardzo wczesnym Wszechświecie - mniej więcej 13 miliardów lat temu. Umożliwiła to czuła sieć radioteleskopów ALMA (Atacama Large Millimeter/submillimeter Array). Jest to najwcześniejsza ze znanych galaktyk, w której wykryto tę ciekawą kombinację trzech różnych sygnałów na falach milimetrowych. Porównując sygnały typowe dla różnych związków i pierwiastków zespół astrofizyków ustalił, że ta galaktyka to w rzeczywistości... dwie galaktyki łączące się ze sobą, co czyni ją najwcześniejszym w historii kosmosu przykładem znanych zlewających się galaktyk - tak zwanych mergerów galaktycznych. Takuya Hashimoto z Japan Society for the Promotion of Science i Uniwersytetu Waseda wraz ze swym zespołem użył sieci radioteleskopów ALMA w celu bliższego przyjrzenia się B14-65666 - galaktyce leżącej w odległości 13 miliardów lat świetlnych od nas. Ze względu na skończoną prędkość światła wszystkie sygnały, które otrzymujemy dziś od B14-65666, musiały do nas podróżować przez aż 13 miliardów lat. Innymi słowy - dzięki sieci ALMA widzimy, jak właściwie galaktyka ta wyglądała 13 miliardów lat temu, czyli mniej niż 1 miliard lat po Wielkim Wybuchu. ALMA wykryła w niej emisję radiową tlenu, węgla i pyłu. Jest to najwcześniej powstała w kosmosie, znana nam galaktyka, w której zaobserwowano te wszystkie trzy sygnały naraz. Takie badania są ważne, ponieważ dają nam wiele wzajemnie uzupełniających się informacji. Analiza danych wykazała ponadto, że obszar emisji linii specyficznych dla danego pierwiastka jest podzielony na dwa osobne regiony - jak gdyby plamy. Poprzednie obserwacje wykonane z pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a dodatkowo ujawniły dwie gromady gwiazd w B14-65666. Teraz, dzięki trzem sygnałom emisji wykrytym przez anteny ALMA, zespół był w stanie wykazać, że obie plamy faktycznie tworzą jeden układ galaktyczny, ale mają różne prędkości. Oznacza to, że owe “plamy” są najprawdopodobniej dwiema galaktykami zaobserwowanymi w procesie łączenia się ze sobą. To najwcześniejszy znany przykład zlewania się galaktyk. Zespół oszacował, że całkowita masa gwiazdowa B14-65666 jest mniejsza niż 10% masy Drogi Mlecznej. Oznacza to, że B14-65666 zaobserwowano teraz w najwcześniejszych fazach jej ewolucji. Ale pomimo swego młodego wieku B14-65666 produkuje gwiazdy 100 razy bardziej aktywnie niż Droga Mleczna. Tak wysokie tempo procesów gwiazdotwórczych jest kolejną ważną przesłanką za istnieniem galaktycznego mergera, bowiem kompresja gazu w zderzających się galaktykach w naturalny sposób prowadzi właśnie do powstawania nowych gwiazd. Współcześnie istniejące galaktyki, w tym nasza Droga Mleczna, w swym życiu doświadczały wielu gwałtownych procesów zlewania się z innymi galaktykami. Czasami większa z galaktyk pochłaniała wówczas mniejszą. W nieco rzadszych przypadkach galaktyki o podobnej wielkości łączyły się spokojniej, tworząc ostatecznie nową, większą galaktykę. Mergery są w każdym z tych przypadków ważnym etapem w ewolucji galaktyk, co czyni je ciekawymi zjawiskami do obserwacji i badań. - Naszym następnym krokiem będzie poszukiwanie emisji kolejnego ważnego pierwiastka chemicznego - azotu, a także cząsteczki tlenku węgla - podsumowuje Akio Inoue z Uniwersytetu Waseda. - Liczymy ostatecznie na zaobserwowanie gromadzenia się i ruchów różnych pierwiastków we wczesnych galaktykach. - Detekcja trzech różnych sygnałów na falach radiowych w tak daleko od nas położonym obiekcie wyraźnie pokazuje wysoką użyteczność sieci ALMA w zakresie badań bardzo odległego Wszechświata - dodaje Hashimoto. Czytaj więcej • Cały artykuł • “’Big Three Dragons’: A z = 7.15 Lyman Break Galaxy Detected in [OIII] 88 Microns, [CII] 158 Microns, and Dust Continuum with ALMA”, Takuya Hashimoto et al., 2019 VI 18, Publications of the Astronomical Society of Japan, preprint: https://arxiv.org/abs/1806.00486 • Astronomers find earliest example of merging galaxies Źródło: ALMA Observatory/NAOJ Na zdjęciu: Złożony obraz B14-65666 przedstawiający rozkład pyłu (kolor czerwony), tlenu (zielony) i węgla (niebieski) w galaktyce obserwowanej przez sieć ALMA, oraz gwiazdy (biały) zarejestrowane przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), NASA/ESA Hubble Space Telescope, Hashimoto et al. Na zdjęciu powyżej: Łączenie się galaktyk B14-65666 znajdujących się w odległości 13 miliardów lat świetlnych od Ziemi - wizja artystyczna. Źródło: NAOJ. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/alma-detekcja-zlewajacych-sie-ze-soba-galaktyk-wczesnego-wszechswiata
  16. Nowe planety typu ziemskiego krążące wokół gwiazdy Teegardena 2019-06-18. Radek Kosarzycki Międzynarodowy zespół kierowany przez naukowców z Uniwersytetu w Getyndze, we współpracy z badaczami z Instituto de Astrofisica de Canarias (IAC) odkrył, wykorzystując do tego wysokiej rozdzielczości spektrograf CARMENES zainstalowany w obserwatorium Calar Alto, dwie nowe planety podobne do Ziemi i krążące wokół jednej z najbliższych nam gwiazd. Gwiazda Teegardena znajduje się jedynie 12,5 roku świetlnego od Ziemi. To czerwony karzeł znajdujący się w kierunku gwiazdozbioru Barana. Temperatura na jej powierzchni wynosi 2700 stopni Celsjusza, a jej masa stanowi jedną dziesiątą masy Słońca. Choć owa gwiazda znajduje się tak blisko nas, jej słaby blask pozwolił na jej odkrycie dopiero w 2003 roku. “Obserwowaliśmy tę gwiazdę przez trzy lata poszukując okresowych zmian jej prędkości” tłumaczy Mathias Zechmeister, badacz z Uniwersytetu w Getyndze i główny autor artykułu opisującego odkrycie. Obserwacje wskazały, że wokół niej krążą dwie planety przypominające planety wewnętrznej części Układu Słonecznego. Są one tylko nieznacznie większe od Ziemi i znajdują się w tak zwanej ekosferze swojej gwiazdy, czyli tam gdzie potencjalnie na ich powierzchniach może istnieć woda w stanie ciekłym. “Możliwe, że obie planety są elementami większego układu” mówi Stefan Dreizler, inny badacz z Getyngi i współautor artykułu. Fotometryczne kampanie obserwacyjne tej gwiazdy przeprowadzono za pomocą instrumentów takich jak Muscat2 zainstalowany na Teleskopie Calos Sanchez w Obserwatorium Teide na Teneryfie, raz za pomocą sieci teleskopów w Obserwatorium Las Cumbres. Opisywane badania wskazują, że sygnały od obu planet nie mogą być spowodowane aktywnością gwiazdy, mimo tego, że nie byliśmy w stanie wykryć tranzytów obu nowych planet” mówi Victor Sanchez Bejar, badacz z IAC. Aby można było skorzystać z metody tranzytów, planety muszą przechodzić na tle tarczy gwiazdy macierzystej i blokować część emitowanego przez nią promieniowania, co oznacza, że planeta musi się znaleźć na linii łączącej gwiazdę z Ziemią. Tak szczęśliwe ustawienie dotyczy jedynie niewielkiego wycinku układów planetarnych. Typ gwiazd, do którego należy gwiazda Teegardena obejmuje najmniejsze gwiazdy, dla których badacze są w stanie zmierzyć masy planet za pomocą obecnej technologii. “To odkrycie stanowi ogromny sukces projektu CARMENES, który został zaprojektowany do poszukiwania planet krążących wokół mało masywnych gwiazd” mówi Ignasi Ribas, badacz z Institut d’Estids Espacials (IEEC) w Katalonii i współautor opracowania. Od 2016 roku niemieccy i hiszpańscy badacze poszukują za pomocą instrumentu CARMENES zainstalowanego na 3,5-metrowym teleskopie w Obserwatorium Calar Alto, planet krążących wokół pobliskich gwiazd. Opisywane tutaj planety stanowią 10. i 11. planetę odkrytą w ramach projektu. Źródło: Instituto de Astrofisica de Canarias https://www.pulskosmosu.pl/2019/06/18/nowe-planety-typu-ziemskiego-krazace-wokol-gwiazdy-teegardena/
  17. Niebo w trzecim tygodniu czerwca 2019 roku 2019-06-18. Ariel Majcher Bieżący tydzień jest ostatnim, należącym w całości do wiosny. W przyszłym tygodniu Słońce osiągnie najbardziej na północ wysunięty punkt ekliptyki i tym samym na naszej półkuli Ziemi rozpocznie się astronomiczne lato. Zanim się to jednak stanie, już w ten wtorek 18 czerwca nastąpi najwcześniejszy świt. Tego dnia w Łodzi Słońce pojawi się na nieboskłonie o godzinie 4:23. Księżyc zaczął tydzień w pełni, niedaleko Jowisza i podąży ku ostatniej kwadrze, mijając po drodze Saturna. Na niebie wieczornym słabo widoczne są planety Merkury i Mars. Obie planety niebawem zginą w zorzy wieczornej. Oczywiście nie należy zapominać o pełni sezonu na obłoki srebrzyste, czyli wysoko zawieszone w atmosferze chmury, oświetlane światłem słonecznym nawet w najciemniejszej części nocy oraz o łuku okołohoryzontalnym, który na naszych szerokościach geograficznych można czasami dostrzec w godzinach okołopołudniowych. Najbliższe kilka dni oferują nam najwcześniejsze wschody i najpóźniejsze zachody Słońca w ciągu całego roku. Dodatkowo krótkie noce nie są do końca ciemne, gdyż Słońce nie chowa się zbyt głęboko pod widnokrąg. Najbardziej widać to nad Bałtykiem, ale w całej północnej części Polski zjawisko jest oczywiste. Natomiast w górach nie jest ono proste do dostrzeżenia. Zaraz po zachodzie Słońca, nisko nad północno-zachodnim widnokręgiem można zapolować na dwie planety typu ziemskiego. Są to Merkury i Mars. Pierwsza z planet zbliża się do maksymalnej elongacji wschodniej, przez którą przejdzie 23 czerwca. Merkury oddali się wtedy od Słońca na ponad 25°. Niestety jednocześnie spada blask planety oraz pogarsza się nachylenie ekliptyki do widnokręgu. To sprawi, że choć planeta znajdzie się dalej od Słońca, to wcale nie wzniesie się wyżej o tej samej porze. Druga z planet cały czas dąży do koniunkcji ze Słońcem na początku września i z każdym dniem jest coraz bliżej widnokręgu. Obie planety spotkają się w niewielkiej odległości na początku tego tygodnia. W poniedziałek 17 czerwca odległość między planetami zmniejszyła się do 37′, jutro wieczorem będzie to tylko niewiele ponad 13′, a więc mniej niż połowa średnicy kątowej Słońca, czy Księżyca, w środę dystans ten zwiększy się do 40′, by do końca tygodnia urosnąć do prawie 2,5 stopnia. Niestety w trakcie tygodnia jasność Merkurego spadnie z +0,2 do +0,6 wielkości gwiazdowej, zmniejszy się też faza, do 40%, urośnie za to tarcza, do 8″. Jasność Marsa utrzymuje się na poziomie +1,8 wielkości gwiazdowej. Obie planety godzinę po zmierzchu zajmują pozycję na wysokości niecałych 5° i do ich dostrzeżenia potrzebna jest przejrzysta atmosfera oraz odpowiednio odsłonięty widnokrąg. Warto też, zwłaszcza w przypadku Marsa, wyposażyć się w lornetkę lub mały teleskop. Po drugiej stronie nieba wieczorem wznoszą się planety Jowisz, Saturn i odwiedzający je właśnie Księżyc. Srebrny Glob dodatkowo rozświetli i tak niezbyt ciemne noce. W nocy z niedzieli 16 czerwca na poniedziałek 17 czerwca Księżyc wzeszedł niewiele ponad 1° od Jowisza, mając tarczę oświetloną w 100%, gdyż kilka godzin później, dokładnie 10:31 naszego czasu, przeszedł on przez pełnię. Do godziny podanej na mapce oba ciała niebieskie przeniosły się już na zachód od południka centralnego, a naturalny satelita Ziemi zdążył oddalić się od największej planety Układu Słonecznego na prawie 2,5 stopnia. Jakieś 15° na południe od Księżyca znajdowały się gwiazdy Shaula i Lesath, odległe o 0,5 stopnia od siebie gwiazdy, tworzące żądło Skorpiona. Lecz dostrzec je można tylko w południowej części naszego kraju. Jowisz jest niewiele po swojej opozycji i świeci obecnie swoim maksymalnym blaskiem, a jego tarcza ma największe rozmiary kątowe w tym roku. Wynoszą one odpowiednio: -2,6 wielkości gwiazdowej oraz 46″. W układzie księżyców galileuszowych planety w tym tygodniu będzie można dostrzec następujące zjawiska (na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night): • 17 czerwca, godz. 1:08 – wyjście Europy z cienia Jowisza, 5″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia), • 20 czerwca, godz. 0:53 – przejście Kallisto 5″ na północ od brzegu tarczy Jowisza, • 20 czerwca, godz. 3:12 – minięcie się Kallisto (N) i Io w odległości 32″, 1″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza, • 20 czerwca, godz. 3:14 – Io chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia), • 21 czerwca, godz. 0:32 – wejście Io na tarczę Jowisza, • 21 czerwca, godz. 0:48 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza, • 21 czerwca, godz. 2:44 – zejście Io z tarczy Jowisza, • 21 czerwca, godz. 3:00 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza, • 21 czerwca, godz. 21:40 – Io chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia), • 22 czerwca, godz. 0:08 – wyjście Io z cienia Jowisza, 5″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia), • 22 czerwca, godz. 2:01 – minięcie się Europy (N) i Io w odległości 16″,46″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza, • 22 czerwca, godz. 21:05 – o zmierzchu Io i jej cień na tarczy Jowisza, • 22 czerwca, godz. 21:10 – zejście Io z tarczy Jowisza, • 22 czerwca, godz. 21:27 – minięcie się Io (N) i Ganimedesa w odległości 23″, 5″ na zachód od brzegu tarczy Jowisza, • 22 czerwca, godz. 21:30 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza, • 22 czerwca, godz. 22:26 – Ganimedes chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia), • 23 czerwca, godz. 0:02 – wyjście Ganimedesa z cienia Jowisza, 12″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia), • 24 czerwca, godz. 0:32 – Europa chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia), • 24 czerwca, godz. 3:46 – wyjście Europy z cienia Jowisza, 10″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia). W nocy z poniedziałku 17 czerwca na wtorek 18 czerwca tarcza Księżyca nadal pokaże fazę 100% i zajmie pozycję prawie dokładnie w połowie drogi, między Jowiszem a Saturnem. Do obu planet Księżycowi zabraknie po 15°. Niecałe 12° pod nim można dostrzec gwiazdę Kaus Australis, najjaśniejszą gwiazdę Strzelca, choć oznaczanej na mapach nieba grecką literą ε. Jej jasność, to +1,8 magnitudo. Do Saturna Srebrny Glob dotrze kolejnej nocy, zmniejszając przy tym fazę do 97%. Księżyc zacznie noc ponad 3° od Saturna i do rana zbliży się doń na około 100′. Saturn zbliża się do opozycji i jego warunki obserwacyjne się poprawiają. Obecnie jego jasność urosła do +0,2 magnitudo, przy tarczy o średnicy 18″. Maksymalna elongacja Tytana, tym razem wschodnia, przypadła w poniedziałek 17 czerwca. Następne trzy noce (no, prawie) Księżyc spędzi w gwiazdozbiorze Koziorożca, stopniowo zmniejszając fazę i — co za tym idzie — jasność. W nocy ze środy 19 czerwca na czwartek 20 czerwca Srebrny Glob dotrze na pogranicze gwiazdozbiorów Strzelca i Koziorożca, prezentując tarczę, oświetloną w 93%. Jakieś 10° na zachód od niego znajdzie się planeta Saturn, natomiast od 8 do 10 stopni nad nim — dwie dość jasne gwiazdy Koziorożca: Dabih (bliżej) i Algedi (nieco dalej). Kolejnej nocy Księżyc zajmie środek gwiazdozbioru Koziorożca, mając fazę 87%, zaś jeszcze kolejnej nocy, z piątku 21 czerwca na sobotę 22 czerwca jego tarcza zmniejszy fazę do 80%, a jego tarcza przejdzie niewiele ponad 1,5 stopnia od dość jasnych gwiazd we wschodniej części konstelacji: Nashiry i Deneb Algiedi. W nocy z soboty 22 czerwca na niedzielę 23 czerwca Srebrny Glob dotrze do gwiazdozbioru Wodnika, a faza jego tarczy spadnie do 72%. Najjaśniejszą gwiazdą w najbliższej okolicy Księżyca będzie gwiazda Skat, sąsiadująca z nim od południowego wschodu. Jednak jej jasność jest mniejsza od 3 magnitudo i może być ciężko ją dostrzec w księżycowej łunie. https://news.astronet.pl/index.php/2019/06/18/niebo-w-trzecim-tygodniu-czerwca-2019-roku/
  18. "Co to była za noc!" Pełnia Truskawkowego Księżyca i obłoki srebrzyste 2019-06-18. W nocy można było podziwiać dwa zjawiska na niebie - obłoki srebrzyste i Pełnię Truskawkowego Księżyca. Zdjęcia otrzymaliśmy na Kontakt 24. Noc z poniedziałku na wtorek była kolejną, podczas której mogliśmy oglądać na niebie obłoki srebrzyste. Zdjęcia otrzymaliśmy od Reporterów 24 między innymi z Warszawy i Tychów. - Obłoki srebrzyste są widoczne na niebie w okolicach przesilenia letniego, charakteryzującego się krótkimi i jasnymi nocami. Czas, w którym Słońce po zachodzie chowa się nie więcej niż 18 stopni pod północnym horyzontem, nazywamy białymi nocami. W takich warunkach tworzące się nad Arktyką obłoki doskonale odbijają światło słoneczne z drugiej strony planety. Dzięki temu wydaje nam się, jakby w środku nocy mieniły się srebrzysto-błękitnym blaskiem - mówił w rozmowie z tvnmeteo.pl Karol Wójcicki, popularyzator astronomii i autor bloga "Z głową w gwiazdach". Wójcicki dodał również, że obłoki w tym roku pojawiają się prawie każdej pogodnej nocy od końca maja. Każdy mieszkaniec Polski ma szanse je dostrzec samodzielnie. Największe szanse mamy na obserwacje pomiędzy 22 i 23.30, a później między 1.30 i 3 - poinformował. Masz jakieś ciekawe zdjęcie lub film? Wyślij je na Kontakt 24 Truskawkowa pełnia Pełnia Truskawkowego Księżyca wbrew pozorom nie wzięła swojej nazwy od czerwonego zabarwienia Srebrnego Globu. Nazywana jest tak z powodu krótkiego okresu zbioru truskawek, który przypada na czerwiec. Określenie to wywodzi się z Ameryki Północnej, używali go Indianie Algonkinowie (Algonquin). W Europie czerwcową pełnię nazywano Różanym albo Miodowym Księżycem. Pełnia Truskawkowego Księżyca na niebie pojawiła się w poniedziałek o godzinie 10.31 naszego czasu. Dobrze była widoczna dopiero po zapadnięciu zmroku. "Co to była za noc! Noc pełna wrażeń. Z jednej strony pełnia, z drugiej obłoki. Nie wiedziałam, na co patrzeć" - napisała Reporterka 24, która wysłała zdjęcia z Warszawy. Zobacz relacje, które otrzymaliśmy na Kontakt 24: Źródło: earthsky.org, farmersalmanac.com, tvnmeteo.pl Autor: anw/aw https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/polska,28/co-to-byla-za-noc-pelnia-truskawkowego-ksiezyca-i-obloki-srebrzyste,293660,1,0.html
  19. 1/3 egzoplanet to “wodne światy” 2019-06-18. Naukowcy z uniwersytetu Harvarda uważają, że nawet 35% planet pozasłonecznych może być pokrytych oceanami o głębokości do kilkuset kilometrów. Jaki jest skład planet pozasłonecznych? Przede wszystkim jaki jest skład obiektów planetarnych o masie pomiędzy 2 a 10 masy Ziemi? Ten typ obiektów o nazwie “super-Ziemia” nie ma swojego odpowiednika w Układzie Słonecznym. Do dziś “super-Ziemie” są zagadką dla naukowców i próba zrozumienia ich budowy to jedno z najciekawszych wyzwań współczesnej astronomii. Od momentu odkrycia pierwszych “super-Ziemi” naukowcy podejrzewali, że niektóre z nich mogą być pokryte oceanami. Dość powszechnie uważa się także, że tego typu planety pozasłoneczne mają grube atmosfery. Zespół naukowców pod przewodnictwem Li Zeng z uniwersytetu Harvarda postanowił zebrać dostępne dane na temat “super-Ziemi” oraz większych egzoplanet. W pracy naukowej tego zespołu zebrano m.in. dane z kosmicznego obserwatorium Gaia. Wnioski są następujące: u około 1/3 większych egzoplanet udział wody w całkowitej masie obiektu może wynosić 25-50 procent. Dla porównania – masa wody na Ziemi to zaledwie 0,02 całkowitej masy naszej planety. Co więcej, taka ilość wody oznacza, że we wnętrzu głębokiego oceanu mogą znajdować się egzotyczne formy lodu (zestalonej wody), a atmosfera jest nasycona parą wodną. Brak obecności takiej “super-Ziemi” w naszym Układzie Słonecznym może być wynikiem obecności Jowisza i Saturna oraz ich migracji. W najbliższych kilkunastu latach możemy spodziewać się wykrycia dziesiątek tysięcy planet pozasłonecznych. Wkrótce rozpocznie się także “era charakteryzacji egzoplanet” – będziemy poznawać więcej szczegółów na temat indywidualnych obiektów. Wówczas będzie możliwe określenie ile w rzeczywistości odległych planet to “wodne światy”. (SI, EA) https://kosmonauta.net/2019/06/1-3-egzoplanet-to-wodne-swiaty/
  20. Ruch obrotowy Ziemi a Szczególna Teoria Względności 2019-06-17. Szymon Ryszkowski W teorii Einsteina ruch prostoliniowy jest względny. By się o tym przekonać, możemy cofnąć się w czasie o sto lat, pójść tropem Alberta Michelsona oraz innych naukowców końcówki XIX wieku i spróbować określić obiektywną, wypadkową prędkość liniową naszej planety. Na podstawie doświadczenia Michelsona-Morleya szybko zorientujemy się, że jest to praktycznie niemożliwe. Jest tak, ponieważ nie znamy w obserwowalnym Wszechświecie żadnego punktu, który byłby tak wyjątkowy i wyróżniony, by był tym jedynym właściwym punktem odniesienia. Po wyrzuceniu przez Alberta Einsteina teorii statycznego eteru na kosmiczny śmietnik, niemożliwe okazało się określenie „prawdziwej” prędkości ciał. Co prawda dziś, w XXI wieku, znamy naszą prędkość względem mikrofalowego promieniowania tła, co w pewnym sensie spełnia powyższe wymagania, jednakże jest to temat definitywnie zasługujący na oddzielny artykuł. Po Teorii Względności możliwe pozostało jedynie określanie prędkości względem wybranego punktu odniesienia. Tym sposobem szybkość, z jaką porusza się Ziemia, może przyjąć dowolną wartość od zera aż praktycznie do prędkości światła, w zależności od tego, w jaki sposób porusza się obserwator. Z punktu widzenia mieszkańców naszej planety, jest ona zupełnie statyczna, z tego też powodu przez wiele lat rządziła teoria geocentryczna, natomiast przy uznaniu Słońca za punkt odniesienia, Ziemia porusza się z szybkością około 30 kilometrów na sekundę. Pod tym względem zupełnie inne właściwości posiada ruch obrotowy, który w teorii Einsteina jest absolutny. Gdy znajdujemy się w rotującym układzie odniesienia, obserwujemy pozorną siłę bezwładności. W tym przypadku istnieje „obiektywny” układ odniesienia, czyli taki, w którym pozorna siła bezwładności nie występuje, a za jego pomocą możemy określić „rzeczywistą” prędkość kątową obracającej się planety. Choć nie damy rady określić prędkości liniowej Ziemi za pomocą interferometru (patrz artykuł „Doświadczenie Michelsona-Morleya”), być może jesteśmy w stanie określić tą metodą prędkość kątową? Do takiego wniosku w 1913 roku doszedł francuski uczony Georges Sagnac. Zapoczątkowało to długą serię eksperymentów, jednakże skupię się na prawdopodobnie najciekawszym z nich. Doświadczenie Michelsona-Gale’a-Pearson W 1925 roku Michelson, Gale oraz Pearson wykonali eksperyment podobny do tych, które wykonywał między innymi Sagnac, lecz nie wprawili interferometru w ruch obrotowy, jak robiono to wcześniej – wykorzystali obrót naszej planety. Użyty interferometr pierścieniowy miał obwód 1,9 kilometra, wystarczający, by pozwolić wykryć prędkość kątową Ziemi. Rezultatem eksperymentu było potwierdzenie, że prędkość kątowa Ziemi mierzona przez astronomię mieści się w granicach dokładności pomiarowej. Zmierzone przesunięcie prążka interferencyjnego wynosiło 230 części na 1000, z dokładnością 5 części na 1000. Przewidywane przesunięcie wynosiło 237 części na 1000. Według Michelsona / Gale’a eksperyment jest zgodny zarówno z ideą stacjonarnego eteru, jak i szczególną teorią względności. Tego dnia Einstein odniósł kolejne małe zwycięstwo. Dzisiaj efekt Sagnaca z powodu obrotu Ziemi jest rutynowo uwzględniany w technologii GPS. Co więcej, za pomocą interferometrów pierścieniowych oraz efektu Sagnaca naukowcy z dużą dokładnością wykrywają delikatne zmiany w ruchu obrotowym naszej planety. https://news.astronet.pl/index.php/2019/06/17/ruch-obrotowy-ziemi-a-szczegolna-teoria-wzglednosci/
  21. Polskie przygotowania do kosmicznej misji badania Jowisza 2019-06-17. Podróż ważącej ponad 5 ton sondy kosmicznej w stronę największej planety naszego Układu Słonecznego rozpocznie się dopiero w 2022 roku, ale przygotowania do niej trwają już od dawna. W ambitnym projekcie Europejskiej Agencji Kosmicznej uczestniczą także Polacy z Centrum Badań Kosmicznych PAN i spółki Creotech Instruments S.A. Ganimedes, ulubieniec mitologicznego Zuesa, którego starożytni Rzymianie nazywali Jowiszem, na olimpijskim dworze pełnił funkcję podczaszego, który roznosił bogom nektar i ambrozję. Ganimedes to także nazwa największego księżyca w Układzie Słonecznym. Za jego odkrywcę uważa się Galileusza, który zaobserwował i opisał w XVII wieku wszystkie 4 największe Księżyce Jowisza: Io, Europę, Kallisto i samego Ganimedesa. Właśnie to ciało niebieskie jest głównym, choć nie jedynym, celem misji JUICE (JUpiter ICy Moons Explorer), która w 2022 roku wyruszy w trwającą ponad 7 lat podróż w stronę najmasywniejszej planety Układu Słonecznego. - Chociaż jak dotąd udało się odkryć ponad 70 naturalnych satelitów orbitujących wokół największego z gazowych olbrzymów, masa czterech księżyców galileuszowych stanowi niemal 99% masy materii krążącej wokół Jowisza – zwraca uwagę Jacek Kosiec, Prezes Creotech Instruments S.A. – Na ich powierzchni znajdziemy lód, a naukowcy podejrzewają, że panujące na większej głębokości warunki, w tym obecność wody w stanie ciekłym, mogą być dogodne dla powstania życia – dodaje Kosiec. Jak to możliwe, że tak daleko od Słońca może być woda w stanie ciekłym? Potężny Jowisz tworzy ze swoją macierzystą gwiazdą - Słońcem - unikalny układ grawitacyjny. Masa Jowisza jest tak wielka, że zakłóca grawitację jego satelitów. Według matematycznych modeli, opracowanych przez naukowców, prowadzi to do rozciągania się i kurczenia największych księżyców planety. Powstałe tarcie może „rozgrzać” ich jądra do sprzyjających temperatur. JUICE leci sprawdzić tę teorię. Misja JUICE jest jednym z najambitniejszych projektów realizowanych obecnie przez Europejską Agencję Kosmiczną, a jej łączny koszt sięga niemal 900 mln euro. Projekt jest częścią strategicznego programu naukowego ESA o nazwie „Kosmiczna Wizja” (ang. Cosmic Vision). Celem europejskiej wizji kosmicznej jest odpowiedź na najważniejsze pytania dotyczące naszego Wszechświata, czyli jakie warunki umożliwiają formowanie się planet i pojawianie się życia?, jak funkcjonuje Układ Słoneczny?, jakie fundamentalne prawa fizyki rządzą Wszechświatem? oraz jak powstał Wszechświat i z czego jest zrobiony? Cele badawcze misji JUICE są ścisłe powiązane z odpowiedzią na te pytania. Podróż do innych układów gwiezdnych w poszukiwaniu życia możliwa jest na razie wyłącznie poprzez podglądanie. - JUICE skupia się na zebraniu danych umożliwiających opisanie warunków fizycznych panujących w tym mini układzie planetarnym, które mogłyby doprowadzić do uformowania się środowisk przyjaznych powstawaniu życia. – wyjaśnia dr hab Hanna Rothkaehl, prof. Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk. - Za cel najbardziej szczegółowych badań wybrany został Ganimedes, ponieważ, zdaniem naukowców, stanowi formę naturalnego laboratorium do analizowania ewolucji geologicznej i środowisk przyjaznych rozwojowi życia w lodowych warunkach oraz może być miejscem tworzenia przyszłych baz eksploracyjnych w Układzie Słonecznym. Sonda wykona także badania struktur geologicznych i atmosfer Europy, Kallisto oraz samego Jowisza. Zgodnie z założeniami misji badania w systemie Jowisza potrwają co najmniej trzy i pół roku, ale podróż na miejsce zajmie ponad dwukrotnie więcej czasu. Ważący ponad 5 ton statek kosmiczny wyniesiony zostanie przez masywną rakietę Ariane 5, a w długiej podróży w stronę Jowisza wykona kilka manewrów wykorzystujących tzw. asystę grawitacyjną. Manewry te polegają na wykorzystaniu grawitacji planety lub innego ciała niebieskiego do zwiększenia prędkości i zmiany kierunku lotu statku kosmicznego. Podczas podróży w stronę orbity Jowisza JUICE skorzysta z asysty grawitacyjnej Wenus i Marsa, a także, aż trzykrotnie, z asysty Ziemi. Skomplikowany tor lotu statku kosmicznego, który nie tylko musi dotrzeć w pobliże orbity Jowisza, ale musi to zrobić także w odpowiednim momencie (rok Jowisza, czyli czas obiegu planety wokół Słońca, to prawie 12 ziemskich lat), prześledzić można na wizualizacji przygotowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną. O sukcesie misji w dużej mierze zadecyduje to, czy licznym podmiotom zaangażowanym w budowę sondy JUICE uda się na czas zaprojektować i wyprodukować wszystkie elementy wchodzące w jej skład. W przeciwnym razie start zostanie przesunięty i nie wszystkie zaplanowane badania będą mogły być wykonane. Sonda musi ruszyć w podróż w stronę Jowisza w konkretnym, bardzo krótkim, bo trwającym tylko trzy tygodnie, oknie czasowym wiosną 2022 roku, aby wykorzystać koniunkcję położenia Wenus, Marsa i Ziemi. Za integrację całego systemu odpowiadać będzie Airbus Defence and Space, ale w łańcuch dostawców zaangażowanych jest wiele firm i instytucji naukowych z całej Europy. Precyzyjne pomiary i polski udział - Jesteśmy w trakcie weryfikacji naszych procesów produkcyjnych pod kątem zadań, za które będziemy odpowiadać uczestnicząc w projekcie JUICE. Prace przygotowawcze prowadzimy na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej – mówi Paweł Kowalczyk, który w firmie Creotech Instruments S.A. odpowiada za obszar zapewnienia jakości – Misja jest bardzo wymagająca, ponieważ sonda, zarówno przemierzając pustkę Układu Słonecznego, jak i później, pozostając przez co najmniej trzy i pół roku w systemie Jowisza, narażona będzie na ekstremalne i zmienne warunki termiczne oraz wysoką radiację, szczególnie niebezpieczną dla komponentów elektronicznych. To niezwykle ważne, żeby w tych warunkach wszystkie elementy działały bez zarzutu, bo od tego zależy powodzenie całej misji – dodaje Kowalczyk. Firma Creotech Instruments S.A. będzie odpowiadać za montaż części elementów elektronicznych dwóch z dziesięciu instrumentów badawczych, które znajdą się na pokładzie JUICE. Projektowanie i testy tych elementów leżą w kompetencji inżynierów i naukowców z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk, którego Creotech jest podwykonawcą. Pierwszy z instrumentów nosi nazwę SWI (ang. Sub-millimeter Wave Instrument) i będzie wykonywał badania rozkładu temperatury, składu oraz dynamiki stratosfery i troposfery Jowisza, a także egzosfer i powierzchni księżyców lodowych. Wyposażony zostanie w antenę o średnicy 30cm. Drugi instrument nazwano RPWI (ang. Radio & Plasma Wave Investigation) i składają się na niego aż cztery mniejsze instrumenty, które pozwolą zdiagnozować w szerokim zakresie częstotliwości, właściwości pola elektrycznego i magnetycznego oraz opisać ekstremalne środowisko plazmowe w układzie Jowisza. - Dzięki RPWI dowiemy się w jaki sposób silne, pochodzące z Jowisza, pola elektryczne i magnetyczne, oddziałują na największe księżyce tej planety - Ganimedesa i Europę – wyjaśnia dr. hab Hanna Rothkaehl, prof. CBK PAN - Pole magnetyczne Jowisza jest 14 razy silniejsze od ziemskiego i w całym Układzie Słonecznym ustępuje pod tym względem jedynie plamom słonecznym, które stanowią najsilniejsze naturalne źródło promieniowania elektromagnetycznego w naszym kosmicznym sąsiedztwie. Spółka Creotech Instruments S.A.TI jest także odpowiedzialna za zapewnienie wysoko wykwalifikowanych specjalistów-elektroników, którzy wspierają hiszpański oddział Airbus Defence & Space o nazwie CRISA w integracji lotnej elektroniki dla sondy JUICE. W tym wypadku nie chodzi o instrumenty naukowe, ale o platformę, na której oparta będzie architektura całej sondy JUICE. - JUICE to bardzo duża i skomplikowana misja, a dodatkowym utrudnieniem, przed jakim stoją jej uczestnicy, jest sztywna data startu misji – Mówi Tomasz Zawistowski, który w Creotech, odpowiada za wsparcie CRISA jako Kierownik Projektu - Sonda będzie musiała wykonać kilka manewrów wykorzystujących asystę grawitacyjną. Do wykonania tych manewrów potrzebne jest odpowiednie ustawienie planet w naszym Układzie Słonecznym. Żeby zrealizować plan misja musi wystartować późną wiosną 2022 roku, co oznacza, że czasu jest niewiele. Dlatego Hiszpanie, znając wysokie kompetencje naszej spółki, zwrócili się do nas z prośbą o wsparcie ich prac specjalistami Creotech Instrument S.A. – tłumaczy Zawistowski. Głębokie wody głębokiego kosmosu Udział w misjach badających głęboki kosmos to dla każdej firmy działającej w sektorze kosmicznym nie tylko prestiż, ale też dowód unikatowych kompetencji. Oczekiwania stawiane przed uczestnikami tak złożonych projektów są bardzo wysokie, a wymagana niezawodność produkowanego sprzętu jest wielokrotnie wyższa niż ma to miejsce w przypadku budowy satelitów przeznaczonych do operowania na orbicie ziemskiej. Jacek Kosiec, Prezes Creotech Instruments S.A., zwraca uwagę, że nasze bezpośrednie kosmiczne otoczenie znamy i rozumiemy już dosyć dobrze. Dysponujemy też technologią, która gwarantuje niezawodną łączność z satelitami na orbitach bliskich Ziemi. Eksploracja głębokiego kosmosu stawia jednak przed nami zupełnie nowe wyzwania. Czytaj więcej: • Strona misji JUICE Źródło: Creotech Instruments S.A.TI Na zdjęciu: Wizualizacja JUICE i satelitów Jowisza. Źródło: ESA/ATG medialab; Jowisz: NASA/ESA/J. Nichols (University of Leicester); Ganimedes: NASA/JPL; Io: NASA/JPL/University of Arizona; Kallisto i Europa: NASA/JPL/DLR https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/polskie-przygotowania-do-kosmicznej-misji-badania-jowisza
  22. Kierunek "Sektor kosmiczny - analizy satelitarne i lotnicze" otwiera się we Wrocławiu 2019-06-17. Wyższa Szkoła Handlowa we Wrocławiu we współpracy z firmą Scanway, specjalizującej się w dziedzinie danych i urządzeń satelitarnych, otwiera podyplomowe roczne studia na kierunku „Sektor kosmiczny - analizy satelitarne i lotnicze”. Pierwsza edycja kierunku, skupia się przede wszystkim na analizach satelitarnych i lotniczych, służących obserwacji Ziemi Polski sektor kosmiczny, którego większość reprezentantów specjalizuje się właśnie w pozyskiwaniu i analizowaniu danych satelitarnych, twierdzi zgodnie, że brakuje wykwalifikowanej kadry i istnieje pilna potrzeba wykształcenia nowych osób. W odpowiedzi na potrzeby edukacyjne rynku Wyższa Szkoła Handlowa we Wrocławiu rozpoczęła nabór na kierunek związany z analizami satelitarnymi i sektorem kosmicznym, którego celem jest wdrożenie i przygotowanie przyszłych reprezentantów do pracy w przemyśle kosmicznym, a także ułatwienie im rozpoznania potrzeb i możliwości korzystania z danych w poszczególnych podmiotach tj., duże firmy i agencje rządowe, czy także we własnych przedsiębiorstwach. Dane z analiz satelitarnych towarzyszą nam niemal wszędzie. Nawigacje, prognozy pogody, zarządzanie kryzysowe, planowanie przestrzenne, a także monitorowanie zmian na świecie – od najprostszych, do najtrudniejszych aspektów życia na Ziemi informacje satelitarne wspierają działania człowieka w analizowaniu informacji o świecie. Dostępne bezpłatnie dane, pochodzące choćby z europejskiego programu obserwacyjnego Copernicus, odpowiednio przetworzone dostarczają podmiotom rządowym i komercyjnym wiele istotnych informacji. Do tego jednak potrzeba wykwalifikowanych kadr, których obecnie jest za mało. Kierunek podyplomowy “Sektor kosmiczny - analizy satelitarne i lotnicze” został opracowany przez Wyższą Szkołę Handlową we Wrocławiu w ścisłej współpracy z firmą Scanway (aktualnie pracuje nad własnym satelitą do obserwacji Ziemi nazwanym ScanSAT). Studia rozpoczynają się w październiku 2019 r. Będą odbywały się w systemie niestacjonarnym, dwa razy w miesiącu przez 2 semestry (zimowy 2019/2020 oraz semestr letni 2020). Zajęcia będą odbywały się w soboty i w niedziele, w godzinach 9.00-17.00. Łączna liczba godzin wyniesie 176. Studia podyplomowe „Sektor kosmiczny – analizy satelitarne i lotnicze” skierowane są do: • osób rozważających rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej w branży kosmicznej; • pracowników administracji publicznej lub dużych organizacji, rozważających wdrożenie projektów kosmicznych; • specjalistów sektora technologicznego i IT zainteresowanych projektami analizy satelitarnej. Pierwsza edycja kierunku, skupia się przede wszystkim na analizach satelitarnych i lotniczych, służących obserwacji Ziemi. Zgodnie z prognozami, w najbliższych latach tzw. obserwacje ziemi (Earth Observation - EO), staną się największym segmentem rynku Space i to segmentem, który pozwala na tworzenie analiz związanych z wszelkimi formami aktywności człowieka (przemysł, administracja publiczna, górnictwa i rolnictwo), wpływu zmian klimatu, zjawisk pogodowych, katastrof naturalnych jak i urbanizacji. Informacje pozyskane z danych satelitarnych można wykorzystywać do analizy sytuacji na wielu poziomach, czyli globalnym, ogólnokrajowym, czy regionalnym m.in. w zakresie: - oceny gotowości upraw do zbiorów; - oceny zasięgu klęsk żywiołowych (pożary, powodzie, susze, trzęsienia ziemi, tąpnięcia ziemi w rejonach intensywnego wydobycia kopalin, tsunami, itp.), - szacowania rozrostu miast oraz ich wpływu na atmosferę, biosferę czy wilgotność gleby; - wpływ człowieka na środowisko (monitoring jakości powietrza, nielegalna wycinka drzew itp.); - czy zarządzania kryzysowego. Kto ,,czeka” na absolwenta kierunku? Odbiorców działań analiz satelitarnych jest wielu. W Europie Zachodniej młode startupy wspierają duże agencje ubezpieczeniowe poprzez analizę rejonów ubezpieczanych na bazie historycznych zdjęć satelitarnych. Automatyczne algorytmy analizują dane sprzed lat celem określenia częstotliwości występowania pożarów, podtopień, zejść lawin i na tej podstawie opracowują jaka powinna być optymalna kwota składki ubezpieczeniowej stawianego na tym obszarze budynku. Kolejny przykład to analiza pracy gruntu na terenach górniczych, pozwalająca na dostrzeżenie długofalowych zmian w terenie, a także pozwalająca ocenić straty w procesach odszkodowań. Również prężnie rozwijające się technologie miast inteligentnych (smart cities) są coraz częściej wspierane danymi z satelitów np. w kierunku oceny które rejony posiadają najbardziej zanieczyszczone powietrze, jak godziny szczytu wpływają na temperaturę miasta oraz czy tworzą się tzw. miejskie wyspy ciepła. Obecne na polskim rynku firmy sektora kosmicznego oferują coraz więcej usług i produktów dla administracji publicznej i dużych korporacji, np. w postaci specjalistycznych analiz satelitarnych. Reprezentanci takich podmiotów potrzebują osób posiadających wiedzę i dobrze odnajdujących się w realiach, trendach i zasadach funkcjonowania w sektorze kosmicznym. Rekrutacja Aktualnie odbywa się rekrutacja na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Aby móc ubiegać się o miejsce, trzeba posiadać dyplom ukończenia studiów I lub II stopnia. Planowane jest utworzenie tylko jednej grupy. Osoby zainteresowane studiami mogą pisać na e-mail: podyplomowe@handlowa.eu Więcej informacji na stronie Wyższej Szkoły Handlowej we Wrocławiu na stronie „Rekrutacja”. Paweł Z. Grochowalski Źródło: WSH Wrocław, Scanway sp. z o.o. Foto: materiały promocyjne firmy Scanway https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kierunek-sektor-kosmiczny-analizy-satelitarne-i-lotnicze-otwiera-sie-we-wroclawiu
  23. Nowelizacja ustawy o POLSA przyjęta 2019-06-17. Krzysztof Kanawka Senackie poprawki dotyczące nowelizacji ustawy o Polskiej Agencji Kosmicznej zostały przyjęte przez Sejm. Polska Agencja Kosmiczna (PAK, ang. POLSA, POLish Space Agency) została powołana 20 października 2014 roku w momencie podpisania przez prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego, odpowiedniej ustawy powołującej. Zainicjowanie prac nad powołaniem agencji ogłoszono na IV Forum Innowacji w Rzeszowie, czyli 1,5 roku wcześniej. W lutym 2015 ogłoszono, że siedzibą PAK będzie Gdański Park Naukowo-Technologiczny a oficjalne otwarcie siedziby Agencji nastąpiło 10 lipca 2015 roku. Przez następne lata POLSA funkcjonowała z siedzibą w Gdańsku oraz oddziałami terenowymi w Warszawie oraz w Rzeszowie. Z czasem większość kadry Agencji znalazła się w warszawskim oddziale terenowym – w tym jej pion wojskowy. W 2017 roku rozpoczęły się prace nad nowelizacją ustawy o Polskiej Agencji Kosmicznej. Przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju od marca 2017 projekt zakładał szereg zmian w zasadach działania Agencji. Jedną ze zmian było właśnie przeniesienie siedziby POLSA do Warszawy. Uzasadniono to potrzebą ścisłej współpracy z ministerstwami i urzędami centralnymi, a także faktem, że duża część podmiotów polskiego sektora kosmicznego skupiona jest w województwie mazowieckim. 27 listopada 2018 roku na stronie Kancelarii Premiera pojawiła się informacja, że Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o Polskiej Agencji Kosmicznej. Jednym z elementów tej nowelizacji jest przeniesienie siedziby POLSA z Gdańska do Warszawy. Gdańsk natomiast “będzie można przekształcić w oddział” – dostrzeżono odpowiednią infrastrukturę oraz zainteresowanie branżą kosmiczną w tym mieście. Kolejny etap prac nad nowelizacją ustawy nastąpił 14 maja 2019. Tego dnia odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Polskiej Agencji Kosmicznej w Komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Komisji Obrony Narodowej. Podczas tego czytania Minister Przedsiębiorczości i Technologii – Jadwiga Emilewicz – poinformowała o decyzji pozostawienia Gdańska jako siedziby POLSA. Ta decyzja jest wynikiem rozmów z różnymi środowiskami naukowymi, a także z pomorskimi politykami. Miesiąc później odbyło się głosowanie Sejmu nad poprawkami Senatu. Sejm przyjął zaproponowane poprawki. Teraz ustawa czeka na podpis Prezydenta Polski. Znowelizowana ustawa m.in. zmienia organ nadzorujący POLSA. Nowym organem będzie Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT). Doprecyzowaniu uległy także zapisy o kompetencjach Prezesa i Wiceprezesa tej Agencji oraz powoływaniu i odwoływaniu tych osób. Zmienione zostaną także zasady zatrudniania pracowników POLSA i zasady funkcjonowania Rady tej Agencji. Co może być także ważne, zmienione zostały zasady kierowania POLSA po odwołaniu Prezesa. Jest to ważna kwestie, gdyż przez dłuższy czas POLSA była kierowana przez osobę “pełniącą obowiązki”, podczas gdy w kolejnych seriach naborów nie udawało się wyłonić nowego Prezesa. Aktualnie (od 29 marca 2019) stanowisko Prezesa jest tymczasowo obsadzone przez Pana Michała Szaniawskiego, który został powołany na tę funkcję w związku ze złożeniem rezygnacji przez poprzedniego Prezesa – Grzegorza Bronę. Do połowy maja trwał nowy nabór na Prezesa tej Agencji – wyniki powinniśmy poznać niebawem. (GOV.PL) https://kosmonauta.net/2019/06/nowelizacja-ustawy-o-polsa-przyjeta/
  24. NASA odkryła na Marsie logo… Gwiezdnej Floty ze Star Treka! 2019-06-17. I chociaż brzmi to jak dobry żart, to warto pamiętać, że 1 kwietnia już dawno za nami i podawane przez nas informacje są jak najbardziej prawdziwe i pochodzą z Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej. Jeśli macie wystarczająco dużo lat, to z pewnością pamiętacie ten kultowy gwiezdny serial z lat sześćdziesiątych, który przedstawiał rozkwit ludzkości po zakończeniu III wojny światowej: - Po usunięciu z Ziemi chorób, nietolerancji, biedy i zażegnaniu konfliktów zbrojnych, przy współpracy części inteligentnych ras zamieszkujących galaktykę, powstaje Zjednoczona Federacja Planet – międzygatunkowa unia, której celem jest pokojowe współistnienie poszczególnych ras zamieszkujących galaktykę oraz jej eksploracja. Tak, trudno chyba znaleźć osobę, która nie rozpoznałaby Star Treka i legendarnego kapitana Kirka, więc najnowsze odkrycie NASA wywołało uśmiech na wielu twarzach. Agencja poinformowała bowiem, że na powierzchni Marsa odkryto właśnie wydmę piaskową, która wygląda dokładnie tak, jak symbol Gwiezdnej Floty, czyli organizacji ze świata Star Treka łączącej floty wszystkich światów członkowskich Federacji. Co więcej, mottem wszystkich produkcji z tego uniwersum jest zdanie „Śmiało kroczyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek” - przypadek? Nie sądzę A mówiąc już całkiem serio, choć wszystko składa się w piękny początek kolejnych teorii spiskowych, to tak naprawdę ma związek z geologią planety. Tak czy inaczej, zdjęcia wykonane przez Mars Reconnaissance Orbiter, czyli naukowo-telekomunikacyjną sondę kosmiczną wystrzeloną przez NASA w kierunku Marsa w sierpniu 2005 roku, potwierdzają historię Marsa, są nie lada gratką nie tylko dla fanów astronomii, ale i seriali sci-fi. Źródło: GeekWeek.pl/designtaxi / Fot. NASA https://www.geekweek.pl/news/2019-06-17/nasa-odkryla-na-marsie-logo-gwiezdnej-floty-ze-star-treka/
  25. Ścigając Księżyc. Naród, politycy i obietnica, która przeniosła USA w erę kosmiczną (Zapowiedź) 2019-06-17. Piotr. JFK podjął historyczne zadanie lądowania na Księżycu. Książka "Ścigając Księżyc" to opowieść o wizjonerach, którzy pół wieku temu pomogli urzeczywistnić jego wizję. W roku 1961 prezydent John F. Kennedy przedstawił plan wydania 20 mld dolarów na lądowanie człowieka na Księżycu przed końcem dekady. „Ścigając Księżyc” opiera się na relacjach świadków oraz niedawno odkrytych materiałach archiwalnych, po raz pierwszy ujawniając nieznane opowieści o fascynujących osobach, których twórcza, wieloletnia praca doprowadziła do pamiętnego osiągnięcia USA. Lądowanie na Księżycu, którego 50. rocznicę będziemy niedługo obchodzić, to nie tylko opowieść o inżynierach i astronautach; wyrosło z marzeń autorów SF, filmowców, geniuszy militarnych i wykraczających poza system naukowców. Należeli do nich: • pisarz SF Arthur C. Clarke, który zainspirował część głównych uczestników wyścigu na Księżyc. Mając 20 lat, napisał studium, dzięki któremu USA pokonały ZSRR w jednej z dziedzin kosmonautyki: komunikacji satelitarnej. • Wernher von Braun, wcześniej nazistowski geniusz militarny, kierownik hitlerowskiego programu broni rakietowych. Pracował dla armii USA nad pociskami balistycznymi, a później dla NASA, nadzorując powstanie rakiety nośnej Saturn V. • astronauta Frank Borman, dowódca pierwszej wyprawy, która okrążyła Księżyc; jego zdecydowane oświadczenie przed Kongresem w roku 1967 ostatecznie uratowało program księżycowy przed kasacją. • Poppy Northcutt, młoda matematyczka, pierwsza kobieta pracująca w ośrodku kontroli. Pozycja medialna, wyjątkowa w tym męskim świecie, pozwoliła jej na walkę o równouprawnienie kobiet oraz mniejszości. • Edward Dwight, czarnoskóry astronauta, przyjęty dzięki naleganiu Białego Domu, popierającego prawa obywatelskie, co nie wszystkim przypadło do smaku. Oficjalna premiera książki będzie miała miejsce już 20 lipca 2019 roku. Więcej szczegółów, konkurs oraz pełna recenzja już wkrótce! Premiera: 20 lipca 2019 ISBN: 9788381780353 Kategoria: literatura faktu Wydawnictwo: BezFikcji Patronat medialny nad książką objął portal Astronomia24.com. https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=924
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)