Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Zawartość

    14094
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    46

Ostatnia wygrana Paweł Baran w Rankingu w dniu 5 Październik

Paweł Baran posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

3637 Excellent

2 obserwujących

O Paweł Baran

  • Tytuł
    Syriusz
  • Urodziny 20.06.1975

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    PRZYSIETNICA . PTMA Warszawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    PRZYSIETNICA

Ostatnie wizyty

4733 wyświetleń profilu
  1. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Zaprezentuj swoje badania naukowe podczas Wieczoru dla dorosłych Centrum Nauki Kopernik Jeśli jesteś młodym naukowcem (doktorem lub doktorantem), zapraszamy Cię do udziału w Wieczory dla dorosłych co miesiąc w Koperniku. Przygotuj wystąpienie, które będzie łączyło temat Wieczoru z dziedziną wiedzy, którą się zajmujesz. Czas wystąpienia to 5–7 minut. Przygotowania odbędą się przy udziale specjalisty w dziedzinie komunikacji naukowej z Centrum Nauki Kopernik. Wspólnie omówicie temat Twojego wystąpienia i napiszecie konspekt. Następnie weźmiesz udział w szkoleniu doskonalącym umiejętność występowania przed publicznością. Najbliższy Wieczór odbędzie się 29 listopada, a jego tematem będą "katastrofy". Kolejne wydarzenie w grudniu. Po więcej szczegółów zapraszamy na naszą stronę: https://www.facebook.com/CentrumNaukiKopernik/?__tn__=kC-R&eid=ARA9Mec8tCX5G39wswBsjUzs4O0XUn-Dkj5bm-u3M7uh96EyF_bKSltgNGwFdGyogQgEc11Qz6y53K1n7NxVBSopWvlqbCiPsQavJUg&hc_ref=ARTc9QZDFEfgZuA1TGjCwfPN4jM2TY8ISGBFEgqbiWq5MYHT0tQu4KKqoqhjyHdneho&fref=nf&__xts__[0]=68.ARBqOZmp4R24oW6zVK_lV3Pg8O6FnymntrME2DsZIhcsH7umLMuGDo3X2rmdh0WFK4Uh4iupiiYm5XGWo7wcBvrHL_Lmva-D6lk_aWJEvyvF7eZYJJubGr2m3v44E6WmIsu4v8yyuZNqhU3BoW0o3FF--rz_OGATpKivLRxdfHdazm2klaytM1ZhCVsSjG0QLDacBFqb1rf6Ltm6aJP1SpXrzg
  2. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    W Chinach powstanie akcelerator cząstek 4 razy większy od słynnego LHC 2018-11-18 Wielki Zderzacz Hadronów to najbardziej skomplikowane urządzenie elektroniczne zbudowane przez ludzkość w całej historii. Niebawem powstanie potężniejsze. LHC, który znajduje się w instytucie CERN pod Genewą w Szwajcarii, jest stale rozbudowywany, ale to nic z planami chińskiego rządu. Kilka dni temu, Chińska Akademia Nauk poinformowała, że zabezpieczono fundusze oraz została ukończona koncepcja budowy największego na naszej planecie akceleratora cząstek. Ma on nosić nazwę Circular Electron Positron Collider i być aż 3 razy potężniejszy od LHC. Według planów, docelowo ma on mieć średnicę 80 kilometrów (LHC ma 27 kilometrów) i być gotowy do roku 2030. Chińczycy z jego pomocą chcą stworzyć fabrykę bozonów Higgsa, które spędzają sen z powiek fizyków od kilku lat. To te cząstki, zwane również boskimi, mają nadawać masę cząstkom elementarnym i odpowiadać za budowę materii. Naukowcy z Państwa Środka zamierzają wyprodukować milion cząstek Higgsa w ciągu dekady, a przy tym również miliony innych rzadkich cząstek, takich jak bozon W i Z. Celem jest lepsze ich poznanie, a co za tym idzie, odkrycie największych zagadek budowy i historii rozwoju Wszechświata. Chińczycy nie poprzestaną jednak tylko na akceleratorze Circular Electron Positron Collider, bo zamierzają za 20 lat zbudować jeszcze większy o nazwie Super Proton-Proton Collider, który powstanie na bazie CEPC. Ma on pozwolić prowadzić badania i sprawdzić założenia nowej fizyki. Rząd Państwa Środka nie ukrywa, że chce stać się światowym pionierem również w badaniach Wszechświata, i pod tym względem zdetronizować Europę. Jeśli Chinom uda się zrealizować swoje cele w wyznaczonym czasie, Ameryka i Europa stracą pozycję lidera nie tylko w kwestiach eksploracji obiektów Układu Słonecznego, ale również w badaniu historii i istoty funkcjonowania Wszechświata. Źródło: GeekWeek.pl/Chinese Academy od Science / Fot. CERN http://www.geekweek.pl/news/2018-11-18/w-chinach-powstanie-akcelerator-czastek-4-razy-wiekszy-od-slynnego-lhc/
  3. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Voyager 2 – dalsze zmiany natężenia cząstek energetycznych 2018-11-18. Krzysztof Kanawka Sonda Voyager 2 nadal notuje dużą zmianę ilości rejestrowanych cząstek niskoenergetycznych. Czy rzeczywiście granica Układu Słonecznego może być blisko? Od piątego listopada 2018 sonda Voyager 2 rejestruje znaczny spadek ilości cząstek niskoenergetycznych. Te zmiany w przypadku sondy Voyager 1 (2012 rok) były sygnałem zbliżającej się “granicy” pomiędzy Układem Słonecznym a przestrzenią międzygwiezdną (ta granica nosi nazwę heliopauza). Źródłem cząstek niskoenergetycznych jest nasze Słońce, a wysokoenergetycznych różne źródła w naszej Galaktyce. Obserwując zmiany w poziomach występującego natężenia tych cząstek można otrzymać częściowy dowód na opuszczenie Układu Słonecznego. Początkowo, poziom spadł z ok 25-26 cząstek na sekundę (przed listopadem) do około 19 cząstek na sekundę w dniu 9 listopada i 17 cząstek w dniu 10 listopada. Temu spadkowi towarzyszy wzrost rejestrowanych cząstek wysokoenergetycznych: z około 2,1 cząstki na sekundę do około 2,2 cząstki na sekundę. W kolejnych dniach nastąpił wzrost ilości rejestrowanych cząstek niskoenergetycznych do poziomu około 20-21 cząstek na sekundę. Co ciekawe, wkrótce potem nastąpił kolejny spadek – do poziomu około 15-16 cząstek na sekundę w dniach 15-16 listopada 2018. Jeśli rzeczywiście sonda Voyager 2 zbliża się do heliopauzy, wówczas można się spodziewać zmian podobnych do tych, które zostały zarejestrowane przez Voyagera 1. Oznacza to, że Voyager 2 w ciągu najbliższych tygodni powinien zanotować bardzo dużą zmienność w ilości rejestrowanych cząstek niskoenergetycznych, a następnie spadek aż do wartości rzędu 2 cząstek na sekundę. Oczywiście, nasza wiedza na temat heliopauzy jest dość ograniczona i obecnie zarejestrowane zmiany mogą być tylko chwilowe, bez powiązania z granicą Układu Słonecznego. Aktualnie (stan na 17 listopada 2018) sonda Voyager 2 znajduje się około 119,13 jednostki astronomicznej od Słońca. Jeszcze w 2015 roku naukowcy uważali, że Voyager 2 dotrze do heliopauzy około 2022 roku. Jest więc możliwe, że w tej chwili obserwujemy jedynie lokalne “zaburzenia”, ale wciąż w przestrzeni wyznaczanej przez nasze Słońce. Niemniej jednak najbliższe kilka tygodni zapowiada się bardzo ciekawie dla naukowców monitorujących dane z sond Voyager! (NASA) https://kosmonauta.net/2018/11/voyager-2-dalsze-zmiany-natezenia-czastek-energetycznych/
  4. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Kosmiczne laboratorium zawieszone nad kraterem 2018-11-18 Studio Clouds Architecture zaprezentowało projekt japońskiego kampusu kosmicznego Avatar X, który wygląda jak statek kosmiczny zawieszony nad kraterem uderzeniowym. Według przedstawionego projektu, kampus Avatar X miałby powstać na terenie starej kopalni w prefekturze Oita, gdzie panuje dosłownie księżycowy krajobraz. Kształt budynku ma nawiązywać do kapsuły lub statku kosmicznego. Będzie on wykonany z transparentnych paneli membrany fluoropolimerowej nałożonych na stalowy szkielet. Także lokalizacja laboratorium będzie niezwykła, bo ma być on zawieszony na stalowych linach 18 m nad powierzchnią krateru uderzeniowego. Dostęp do budynku zapewni specjalny most, który ma symbolizować "przekraczanie barier" intelektualnych i technologicznych. Laboratorium Avatar X zostało zaprezentowane w ramach programu partnerskiego JAXA i ANA Holdings na budowę futurystycznej placówki naukowej. Póki co brak jakichkolwiek informacji o potencjalnych kosztach i dacie startu budowy. https://nt.interia.pl/raporty/raport-inteligentne-miasto/smartcity/news-kosmiczne-laboratorium-zawieszone-nad-kraterem,nId,2661133
  5. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Jak odbierać sygnał PW-Sata2? Wysłane przez grochowalski w 2018-11-18 Już w poniedziałek, 19 listopada 2018 r. spodziewane jest wyniesienie satelity PW-Sat2 na orbitę na pokładzie rakiety Falcon 9! Podczas swojej czterdziestodniowej misji PW-Sat2 będzie nadawał w paśmie amatorskim i każdy, kto posiada odpowiedni sprzęt radioamatorski, będzie w stanie odbierać i dekodować dane. SKA wspólnie z firmą SoftwareMill udostępniły narzędzia, dzięki którym będzie to możliwe! Już w kilka godzin po odłączeniu od ostatniego członu rakiety Falcon-9, satelita PW-Sat2 zacznie nadawać co 60 sekund ramki zawierające jego telemetrię (jedna ramka danych telemetrycznych to 229 bajtów). W transmitowanych danych znajdą się najważniejsze informacje o stanie satelity czyli : m.in. poziom naładowania akumulatorów, informacje o energii uzyskiwanej z paneli słonecznych, temperaturach podzespołów, czasie misji, stanie komputera pokładowego, a także statusie eksperymentów. Inne dane takie jak historyczna telemetria, dane eksperymentów, zdjęcia itp. są przesyłane na żądanie operatorów zespołu (poprzez odpowiednie telekomendy). Wyjątkiem jest eksperyment żagla deorbitacyjnego, który po uruchomieniu nadaje dane samoczynnie, w czasie rzeczywistym – m.in. wskazania żyroskopu (satelita powinien zacząć się obracać po uruchomieniu żagla), czy też stan wskaźnika otwarcia mechanizmu spustowego żagla. Sygnał radiowy nadawany przez PW-Sat2 będzie “otwarty” i dostępny do odbioru i dekodowania dla każdego! Satelita został wyposażony w nadajnik/odbiornik full duplex TRxVU Rev. B, firmy Innovative Solutions in Space BV, pracujący w paśmie amatorskim (odpowiednio UHF/VHF) oraz zestaw anten dipolowych o polaryzacji liniowej. Moc nadajnika wynosi 27 dBm (0.5 W), a przepływność jest regulowana w zakresie od 1200 bps do 9600 bps. Zastosowano modulację BPSK, scrambling zgodny z modemem projektu G3RUH, a dane przesyłane są w ramkach AX.25. Skoordynowana częstotliwość dla łącza w dół dla satelity PW-Sat2 to 435.275 MHz. Domyślnie nadaje on sygnał z przepływnością 1200 bps, która może zostać zmieniona przez zespół operatorów satelity w celu przesłania większej ilości danych (w zależności od rzeczywistego budżetu mocy łącza radiowego, który będzie weryfikowany podczas pierwszych dni misji). Aby umożliwić odbiór danych z satelity, SKA udostępni na licencjach open source odpowiednie narzędzia, oparte o GNU Radio oraz stworzony wspólnie z SoftwareMill serwis radio.pw-sat.pl. Instrukcję „Jak odbierać – krok po kroku” można znaleźć na specjalnej stronie przygotowanej przez studentów Politechniki Warszawskiej. Jest to aplikacja desktopowa (dostępna jest na systemy Linux i Windows), która pozwala na odbiór sygnału za pomocą odbiorników SDR, m.in. RTL-SDR, FUNcube Dongle Pro+, PlutoSDR oraz z “tradycyjnego” radia z demodulatorem SSB poprzez liniowe wejście audio komputera PC. Odebrany sygnał jest demodulowany, a następnie formowane i klasyfikowane są ramki nadawane przez satelitę. Zebrane dane przekazywane są do aplikacji webowej (radio.pw-sat.pl), gdzie odbywa się dekodowanie zawartości ramek telemetrii, co umożliwia przeglądanie aktualnego stanu satelity (zawarte są w nich informacje o kluczowych temperaturach, stanu naładowania akumulatora, energii uzyskiwanej z paneli słonecznych, stanie komputera pokładowego i eksperymentów). Dostępne są również wizualizacje danych w postaci wykresów. Konkurs dla radioamatorów Każdy entuzjasta łączności radiowej i systemów satelitarnych zaproszony jest do udziału w projekcie poprzez odbieranie i przekazywanie danych. Przewidziane są karty okolicznościowe QSL dla osób, które skutecznie odbiorą i przekażą SKA poprawną ramkę danych. Dla osób, które udostępnią najwięcej ramek, odbiorą pierwszą i ostatnią ramkę przewidziane są upominki związane z projektem. Więcej szczegółów na temat konkursu można znaleźć na dedykowanej mu podstronie. Studenci SKA zachęcają do uruchomienia aplikacji, testowania jej działania i swoich stacji naziemnych jeszcze przed rozpoczęciem misji PW-Sata. W razie wszelkich pytań, wątpliwości, problemów, zauważonych błędów – zespół z Politechniki Warszawskiej będzie starał się udzielić wszelkiej pomocy. Można skontaktować się z nimi poprzez kanały społecznościowe, e-mail: kontakt@pw-sat.pl lub dodać issue na GitHubie. Informacje o stanie misji, aktualizacjach narzędzi do odbioru, planowane akcje (zmiana bitrate beacona czy uruchamianie eksperymentów) będą komunikowane za pomocą Twittera. Można je śledzić na koncie twitter.com/PWSat2. Paweł Z. Grochowalski Źródło: SKA – PW-Sat2 http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/jak-odbierac-sygnal-pw-sata2-4824.html
  6. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    W poniedziałek start satelity PW-Sat2 2018-11-18 Już w poniedziałek, 19 listopada z bazy w Kalifornii w kosmos wystrzelony ma zostać satelita PW-Sat2, zbudowany przez studentów Politechniki Warszawskiej. Wyniesie go rakieta Falcon 9. Satelita ma pomóc w uporaniu się z problemem kosmicznych śmieci. Satelita PW-Sat2, skonstruowany przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej, w przestrzeń kosmiczną ma wystartować 19 listopada o godz. 19.32 czasu polskiego wraz z misją SSO-A z bazy Vandenberg w Stanach Zjednoczonych. Na orbitę o wysokości ok. 575 km wyniesie go rakieta Falcon 9 firmy SpaceX. Będzie on czwartym polskim satelitą w kosmosie, a drugim studenckim, zbudowanym na Politechnice Warszawskiej. Podejmując się budowy swojego kolejnego satelity studenci PW włączają się do walki kosmicznymi śmieciami. Chodzi o obiekty, które po zakończeniu własnej misji pozostają na orbicie i zagrażają innym, wciąż czynnym satelitom (bo nie można już nimi sterować). Ponieważ działalność człowieka w kosmosie jest prężna, tego typu obiektów w kosmosie przybywa. Naukowcy na całym świecie szukają metod, które pomogą ten problem rozwiązać. Studenci z Warszawy postanowili stworzyć system, który w przyszłości może problem minimalizować i zapobiegać powstawaniu kosmicznych śmieci zagrażających np. astronautom na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Najważniejszym zadaniem studenckiego satelity będzie przetestowanie tzw. żagla deorbitacyjnego, którego rozłożenie spowoduje zwiększenie powierzchni PW-Sat2 i jego oporu aerodynamicznego, a w konsekwencji stopniowe obniżanie orbity satelity. To pozwoli skrócić czas jego przebywania na orbicie z przeszło 15 lat do kilkunastu miesięcy. "Otwarcie żagla planowane jest na ok 40 dni po starcie satelity. Satelita zaprogramowany jest tak, że niezależnie od wszystkiego samoczynnie otworzy żagiel (...). W ten sposób ubezpieczamy się na ewentualność awarii systemu komunikacji czy nawet głównego komputera pokładowego" - wyjaśnił PAP Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu. Żagiel deorbitacyjny zbudowany został z folii mylarowej o grubości dziesięciokrotnie cieńszej, niż ludzki włos. Jego prototyp testowany był w warunkach stanu nieważkości i niskiego ciśnienia w wieży zrzutów w Bremie (Niemcy). Żagiel, po otwarciu na orbicie, będzie miał wymiary 2×2 metry. Jednak średnica zwiniętego żagla to zaledwie około 8 cm, co jest istotne ze względu na możliwość stosowania tego rozwiązania w mikrosatelitach. PW-Sat2 jest bowiem niewielkim satelitą typu CubeSat - ma kształt prostopadłościanu o wymiarach 10x10x22 cm, a żagiel zajmuje mniej niż 25 proc. objętości urządzenia. Zanim studencki satelita rozłoży żagiel rozpoczynając deorbitację ma do wykonania inne zadania. Jedno z nich związane będzie z określeniem pozycji PW-Sat2 na orbicie, co umożliwi czujnik Słońca. Czujnik ten może być w przyszłości używany do orientacji przestrzennej na innych satelitach. Dzięki temu instrumentowi panele słoneczne satelitów używających takiego czujnika będzie można optymalnie ustawiać względem źródła światła. Kolejnym eksperymentem jest mechanizm rozkładania paneli słonecznych zaprojektowany przez studentów. Ogniwa słoneczne są podstawowym źródłem energii dla komputera pokładowego i urządzeń PW-Sata2. Na pokładzie satelity umieszczone będą także dwie kamery, które zarejestrują proces otwierania się żagla deorbitacyjnego. Dzięki temu można będzie zweryfikować, czy poprawnie się otwierał. Przez pierwsze 40 minut od znalezienia się w kosmosie obowiązywać będzie cisza radiowa, podczas której zbierane będą podstawowe dane z podsystemów satelity. Następnie nastąpi otwarcie anten i próba ustabilizowania obrotu satelity. Po 40 dniach od rozpoczęcia misji żagiel deorbitacyjny otworzy się, a PW-Sat2 zacznie proces deorbitacji, aż spłonie w atmosferze ziemskiej. "Tak małe obiekty, jak PW-Sat2, nie mają żadnych szans na przetrwanie wejścia w atmosferę i satelita spali się doszczętnie. Wszystkie dane z pozostałych eksperymentów będziemy przesyłać na Ziemię radiowo i chcemy wszystkie dane zebrać przed otwarciem żagla. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, żadnych wartościowych danych nie stracimy spalając naszego satelitę w atmosferze" - zapewnia Roszkowski w informacji udzielonej PAP. Jak wyjaśnia, dzięki amerykańsko-kanadyjskiemu systemowi obrony lotniczej NORAD, będzie wiadomo jak zmienia się orbita satelity pod wpływem otwartego żagla. "W ten sposób sprawdzimy, jak bardzo nasz żagiel jest efektywny" - tłumaczy. Prace nad satelitą PW-Sat2 zespół złożony ze studentów z różnych wydziałów Politechniki Warszawskiej rozpoczął w 2013 roku. Przez ponad 5 lat trwania projektu PW-Sat2 wzięło w nim udział ponad 100 osób. Wcześniej - w lutym 2012 roku - na orbicie okołoziemskiej znalazł się pierwszy polski satelita PW-Sat, również zbudowany przez studentów Politechniki Warszawskiej. Aktywny kontakt z satelitą trwał około pół roku od momentu umieszczenia go na orbicie, po czym satelita przeszedł w stan całkowitej hibernacji. Wówczas zawiódł jeden z podsystemów, co przyczyniło się do trudności z odebraniem przez satelitę komendy otworzenia ogona deorbitacyjnego. W ramach misji SSO-A wraz z satelitą PW-Sat2 w kosmos zostanie wyniesionych 48 innych satelitów typu CubeSat (miniaturowe satelity) i 15 małych satelitów. Po wejściu rakiety na orbitę satelity znajdujące się na jego pokładzie będą stopniowo uwalniane. Na rakiecie wyniesiony zostanie też m.in. satelita ESEO/S-50 zrealizowany w ramach programu edukacyjnego Europejskiej Agencji Kosmicznej, dla którego system telekomunikacyjny został przygotowany w znacznej mierze na Politechnice Wrocławskiej. Wystrzelony zostanie też m.in. satelita obserwacji Ziemi ICEYE-X2 - zaprojektowany przez fińską spółkę ICEYE, który powstał przy współpracy z polskim przedsiębiorstwem Creotech Instruments S.A. PAP - Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska ekr/ zan/ http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31733%2Cw-poniedzialek-start-satelity-pw-sat2.html
  7. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Już dziś premiera pierwszego odcinka produkcji filmowej pt. "W poszukiwaniu źródeł czasu" 2018-11-17 Film pt. „W poszukiwaniu źródeł czasu” to historia niezwykłej podróży począwszy od Układu Słonecznego, przez odległe gwiazdy, galaktyki aż do samych narodzin Wszechświata. To historia, w której autorzy starają się przybliżyć zwykłemu człowiekowi, jak wyglądał moment, w którym tak naprawdę wszystko się zaczęło. Ludzkość wobec tego wielkiego aktu stworzenia, jest jak kropla wody w niewyobrażalnie wielkim oceanie. Premiera pierwszego odcinka już 17 Listopada o godzinie 19.00. Kilka słów o samej produkcji od autorów filmu: Na wstępie chcielibyśmy zaprosić Was serdecznie na premierę pierwszego odcinka naszego filmu. To, co zobaczycie Państwo w filmie, mamy nadzieję z wielkim zainteresowaniem, to efekt naszej zespołowej wytrwałej kilkumiesięcznej pracy, dzielonej głównie pasją do nocnego nieba. Postaraliśmy się nie zapomnieć o żadnym detalu, który mógłby sprawić, że film ten nie miałby prawidłowego wydźwięku artystycznego oraz naukowego – czego oczywiście nikt by z nas nie chciał. Wszelkie zdjęcia oraz filmy kosmosu postaraliśmy się, aby były jak najlepsze jak najciekawsze, pobudzające wyobraźnię odbiorcy do granic możliwości, wspaniałymi zdjęciami z mnóstwem bajecznych, fantastycznych kolorów pokazujących piękno wszechświata, natury, a do tego mała szczypta kosmicznej muzyki... Bo kosmos jest przecież piękny. Czy może być coś piękniejszego niż tajemnicza natura wszechświata? Bo kosmos to WSZYSTKO. Cała nasza przestrzeń, czas i wszystkie prawa, które rządzą naszym kosmicznym teatrem. To wszystkie formy energii i materii. Mamy więc cichą nadzieję, że premiera tego filmu to taki wspólny projekt nas wszystkich - zwykłych ludzi, których łączy wspólna pasja, nasza ciekawość, nasze marzenia, nasze sny i nasza wspólna, niepowtarzalna chwila. Wspólna chwila, którą właśnie teraz mamy wielkie szczęście spędzać wspólnie z Wami. W pierwszej części zostanie przedstawiona tematyka, dotycząca opowieści o początkach życia na Ziemi, później potencjalny odbiorca zostaje przeniesiony w podróż do początków kształtowania się Układu Słonecznego. Pomysł na film zrodził się już kilka dobrych lat temu w głowie Scenarzysty, jednak jakoś brakowało nam Producenta i innych aspektów, aby ten film, lub inaczej mówiąc serię kilku filmów, móc zrealizować. Co ciekawe, zebraliśmy się w trójkę, znaleźliśmy Producenta i się tym samym udało! "Sam tak naprawdę marzyłem o takim filmie od dawna. Tak naprawdę od stycznia tego roku, gdy było bardzo głośno o naszym odkryciu nietypowej gwiazdy w kosmosie. Myślę, że film ten na pewno nie powstałby bez choćby najmniejszego zapału naszego wspaniałego zespołu — jesteśmy naprawdę dumni, że możemy upowszechniać wiedzę z tak wspaniałej dziedziny nauki." - mówi Adam Tużnik redaktor miesięcznika "Astronomia" oraz reżyser i scenarzysta filmu. Dzieło powstawało przez kilka długich miesięcy, najpierw rozpocząłem prace nad scenariuszem, a później szukaliśmy producenta. Oficjalnym producentem filmu jest:"HELL PRODUCTIONS". Na początku września scenariusz był już prawie gotowy, a w połowie tego samego miesiąca rozpoczęliśmy nagrania lektorskie. Między czasie, oczywiście korzystaliśmy dla opieki merytorycznej produkcji z pomocy środowiska naukowego, głównie z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, czy cennych dla nas porad od osób zajmujących się Astronomią na co dzień choćby z Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii (PTMA), które skupia środowisko profesjonalnych naukowców oraz amatorów, z całego naszego kraju. Tak naprawdę, każdy z nas z osobna włożył znaczący wkład, aby film ten mógł ostatecznie powstać. Przed planowanych filmem, jeszcze w lipcu prowadziliśmy dla potrzeb marketingowych ankiety związane z zainteresowaniem takiej produkcji wśród społeczeństwa. Seria pt.” W poszukiwaniu źródeł czasu" jest skierowana do każdego, kto zechce tylko choć przez chwilę — pogłębić swoją wiedzę z zakresu Fizyki, Chemii, Biologii, ale przede wszystkim z Astronomii oraz Astrofizyki. PREMIERA pierwszego odcinka - 17 Listopada godz. 19.00 PREMIERA drugiego odcinka - 6 Grudnia, godz. 19.00 PREMIERA trzeciego odcinka (ostatniego) - 26 Grudnia (w Boże Narodzenie), godz. 20.00 Link do wydarzenia na Facebooku: Link Link do strony Astroserwis gdzie będzie miała miejsce oficjalna premiera filmu: Link Link do kanału Astroserwis w serwisie YouTube: Link INFORMACJE OGÓLNE: Scenariusz i reżyseria: Adam Tużnik Montaż i skład graficzny: Roman Stencel Narracja: Łukasz Mykowski Produkcja: "Astroserwis" Patronat medialny nad filmem objął portal Astronomia24.com. W imieniu autorów filmu "W poszukiwaniu źródeł czasu" zapraszamy na premierę pierwszego odcinka już 17 Listopada o godzinie 19.00. Link Źródło: Adam Tunik https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=845
  8. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Adam Tużnik o białych dziurach, które mogły przyczynić się do Wielkiego Wybuchu 2018-11-17 Są teorie, które głoszą, że za Wielki Wybuch odpowiedzialne były tzw. białe dziury, przeciwieństwo czarnych dziur. Niestety, na razie nikt tych białych dziur jeszcze nie odkrył - mówi RMF FM Adam Tużnik, współautor filmu "W poszukiwaniu źródeł czasu", którego pierwsza część będzie miała swoją premierę już dziś o godzinie 19:00, na kanale Astroserwis w serwisie YouTube. Film będzie opowiadał zarówno o białych dziurach, jak i innych teoriach powstania Wszechświata. Zależało nam na opowiedzeniu jego historii cofając się od początku życia na Ziemi aż do Wielkiego Wybuchu – mówi student astronomii na Uniwersytecie Jagiellońskim, który ma już na swoim koncie ogłoszone w styczniu tego roku odkrycie gwiazdy zmiennej TYC 2836-1816-1. Jak mówi w rozmowie z Grzegorzem Jasińskim Adam Tużnik, autorzy trzyczęściowego filmu "W poszukiwaniu źródeł czasu" chcieli w możliwie przystępny sposób przekazać to, co już wiemy o Wszechświecie. Ich film zawiera zarówno zagadnienia podstawowe, które mogą trafić do każdej osoby interesującej się nocnym niebem, jak i bardziej zaawansowane. "Chodziło nam głównie o to, by zainteresować młode osoby, ale również osoby ze środowiska typowo naukowego" - mówi Tużnik i zapowiada, że wraz ze współodkrywcą gwiazdy zmiennej TYC 2836-1816-1, Gabrielem Murawskim będzie prowadził dalsze badania zmierzające do ustalenia, czy mogą wokół niej krążyć planety. PREMIERA pierwszego odcinka - 17 Listopada godz. 19.00 PREMIERA drugiego odcinka - 6 Grudnia, godz. 19.00 PREMIERA trzeciego odcinka (ostatniego) - 26 Grudnia (w Boże Narodzenie), godz. 20.00 Wszystkie na kanale Astroserwis w serwisie YouTube. Grzegorz Jasiński: O czym chce pan opowiedzieć w tych filmach? Adam Tużnik: Seria filmów pod tytułem "Poszukiwanie źródeł czasu" opowiada o czasie jako pojęciu fizycznym;czasie, który upływa; który mierzymy w sekundach czy godzinach. Zależało nam na opowiedzeniu historii od początku życia na Ziemi aż do Wielkiego Wybuchu, który miał miejsce około 14 miliardów lat temu... Od początku życia do Wielkiego Wybuchu? Czyli do tyłu... Tak, cofamy się. W pierwszym odcinku opowiadamy o życiu na Ziemi, jak powstawało, jak ewoluowało, opowiemy też historię, jak kształtował się Układ Słoneczny, kiedy powstało nasze Słońce, kiedy powstały planety wewnętrzne i zewnętrzne naszego Układu. Później przeniesiemy się w głąb Wszechświata, do galaktyk, do gromad gwiazd, gdzie skupimy się przede wszystkim nad tym, jak pierwsze gwiazdy, jak galaktyki się formowały. Stopniowo cofamy się do momentu, kiedy powstał Wszechświat. Najciekawszym momentem w drugim odcinku będzie prawdopodobnie przedstawienie momentu, kiedy wydarzył się Wielki Wybuch. To jest dla współczesnych fizyków najciekawsze. W laboratoriach CERN pod Genewą poszukuje się cząstek, które prawdopodobnie są za moment Wielkiego Wybuchu odpowiedzialne. Będziemy chcieli zaprezentować kilka teorii dotyczących tego, jak do Wielkiego Wybuchu mogło dojść. To jest najbardziej fascynujące. Ja przyjechałem na studia na Uniwersytet Jagielloński z Ożarowa, z małej miejscowości w województwie świętokrzyskim. Wraz z grupą miłośników astronomii z Pomorza, z Tczewa i ze Stargardu Gdańskiego znaleźliśmy producenta dla naszego filmu. Nagrania lektorskie rozpoczęliśmy w połowie września. Scenariuszem zająłem się ja, jako student astronomii. Dobraliśmy też odpowiednią, relaksująca muzykę. Filmów o astronomii, o Wszechświecie jest wiele, są produkowane przez wielkie telewizje. Co sprawi, że państwa film będzie wyjątkowy i szczególny? Zgadza się, jest wiele produkcji dotyczących kosmosu, zwykle skupiają się na jakimś wycinku wiedzy z astronomii, czy powstawaniu planet w układzie Słonecznym, czy planet pozasłonecznych. Nam chodziło o to, by w możliwie ciekawy dla widza sposób przedstawić całokształt wiedzy na ten temat. Mówi się o tym coraz częściej, że cząstka Higgsa, odkryta we wspomnianym przez pana laboratorium CERN, mogła być kluczem do tego, że Wielki Wybuch się udał, że coś w jego wyniku faktycznie powstało. Jakie teorie będzie pan w tym filmie przedstawiał? Ja pisuję też do czasopisma "Astronomia", które co miesiąc prezentuje czytelnikom najciekawsze wydarzenia związane z astronomią. W najnowszym numerze pisałem o ciekawej teorii, dotyczącej tak zwanych białych dziur, które prawdopodobnie są odpowiedzialne za moment Wielkiego Wybuchu. W filmie też pokażemy, że białe dziury, których oczywiście jeszcze nie odnaleziono, są prawdopodobnie przeciwieństwem czarnych dziur. Czarne dziury już odkryto, jak mówił słynny, nieżyjący już fizyk Stephen Hawking, są to obiekty, z których nic nie może uciec, nawet światło. Według najnowszych publikacji białe dziury mogą być jednym z czynników, które przyczyniły się do Wielkiego Wybuchu. To fascynująca sprawa. Jak moglibyśmy to rozumieć? Skoro czarne dziury mają tak silną grawitację, że nic, ani masa, ani nawet światło, nie może ich opuścić, to białe dziury, które są ich przeciwieństwem wypychają informację, masę, światło? Czym jest biała dziura? Jest przeciwieństwem czarnej, czyli prawdopodobnie wyrzuca całą zgromadzoną materię. Mówię, prawdopodobnie, bo ich jeszcze nie odkryto, są tylko teorie fizyczne przewidujące ich istnienie. Twierdzono na przykład na podstawie obserwacji radioźródeł FRB, tak zwanych szybkich błysków radiowych, że to mogą być białe dziury, ale wciąż nie jest to pewne. Takimi radioźródłami zajmuje się między innymi polski projekt naukowy HESS, dotyczący obserwacji w zakresie promieniowania gamma. Te źródła wysyłają silne promieniowanie odbierane na Ziemi, a naukowcy wykorzystując zebrane dane próbują odpowiedzieć na pytanie, czy białe dziury mogą być odpowiednikiem czarnych dziur. Tak, jak powiedziałem, przypuszcza się, że białe dziury wyrzucają ogromne ilości materii. Są jedynymi obiektami, na których naukowy mogą opierać swoje teorie powstania Wszechświata. Jest pan najlepszym przykładem pewnego trendu w astronomii, polegającego na tym, że studenci, a nawet zwykli miłośnicy astronomii, mogą już uczestniczyć w odkryciach naukowych dzięki temu, że dane z obserwacji są dla nich dostępne. Pan ma za sobą takie odkrycie. Na początku tego roku informowano, że wraz z kolegą odkrył pan gwiazdę zmienną... Był to obiekt w konstelacji Andromedy, odkrycia dokonaliśmy w Boże Narodzenie tamtego roku. Wyniki zostały opublikowane w drugiej połowie stycznia, dokładnie 18 stycznia. Wraz z kolegą z Białegostoku, studentem medycyny Gabrielem Murawskim, dokonaliśmy odkrycia bardzo ciekawej gwiazdy zmiennej, która ma na swej powierzchni ogromne plamy. Wiemy, że nasze Słońce też ma plamy, ma aktywność chromosferyczną, w cyklu 11-letnim jest czasem bardziej aktywne, czasem mniej. Tamta gwiazda jest położona około 40-50 lat świetlnych od Ziemi, jest bardzo podobna do Słońca pod względem wielkości i masy. Teraz w oparciu o dane z nowego teleskopu kosmicznego TESS i dane z już wyłączonego teleskopu Keplera będziemy sprawdzać, czy wokół tej gwiazdy może istnieć układ planetarny. takim najsłynniejszym układem planetarnym jest odkryty niedawno przez astronomów z Europejskiego Obserwatorium Południowego układ TRAPPIST-1. jest tam siedem planet podobnych do Ziemi, z czego dwie lub trzy krążą w tak zwanej ekosferze. Nas interesuje to, czy wokół "naszej" gwiazdy, która jest tak podobna do Słońca, też mogą krążyć planety. Może tam być jedna przeszkoda, ponieważ gwiazda ma tak wielką plamę, ma tak silną aktywność chromosferyczną, energia docierająca do ewentualnych planet może być niewystarczająca do powstania tam ewentualnego życia... A poza tym może być trudniej je zaobserwować, bo jeśli sama gwiazda ma plamy i widzimy zmiany jej jasności, to zauważenie zmian jasności związanych z przesłanianiem jej światła przez planety może być trudniejsze. Czy jest inna metoda, którą możecie państwo próbować wykorzystać? Czy metoda przesunięć radialnych, albo inna może wyjaśnić, co się tam wokół niej dzieje? By móc wykorzystać metodę przesunięć radialnych musielibyśmy mieć dostęp do profesjonalnych, dużych obserwatoriów na świecie. Tam trzeba pisać projekty naukowe, które na to pozwolą. Ale prowadzimy własne obserwacje, własnym sprzętem, choćby kamerami fotometrycznymi. Gdy w rodzinnym Ożarowie mam pogodną noc, wystawiam sprzęt, otwieram kopułę, czy to wychodzę na zewnątrz i wykonuje obrazy fotometryczne. To polega na wykonaniu zdjęć tej gwiazdy, które potem składa się w specjalnym programie i uzyskuje dane naukowe możliwe do analizy zmian jasności tej gwiazdy. Jeśli gwiazda ma plamy i jest zwrócona nimi w stronę Ziemi, widzimy ją jako ciemniejszą, jeśli odwrócą się drugą stroną, będzie jaśniejsza. W przypadku naszej gwiazdy, która ma plamy na 40 proc. powierzchni, trudno będzie znaleźć planety metodą tranzytów. Dlatego chcemy napisać projekt naukowy i wystąpić o czas na dużym teleskopie, by sprawdzić czy tam są planety choćby metodą prędkości radialnych. Spodziewamy się, że mogą tam być dwie lub trzy, gwiazda jest w wieku podobnym do Słońca, miała warunki, by coś się tam uformowało. Proszę mi powiedzieć, do kogo adresuje pan swój film? Kto jest pana wymarzonym odbiorcą? Czy młodzi ludzie, którzy dopiero zastanawiają się, czy się zainteresować astronomią, czy starzy wyjadacze, którzy niejedną noc spędzili na obserwacjach? Film zawiera zarówno zagadnienia podstawowe, które mogą trafić do każdej osoby interesującej się nocnym niebem, jak i bardziej zaawansowane. Chodziło nam głównie o to, by zainteresować młode osoby, ale również osoby ze środowiska typowo naukowego. Chcieliśmy po prostu przekazać to, co już wiemy o Wszechświecie, w sposób jak najkorzystniejszy dla odbiorcy. (j.) Grzegorz Jasiński https://www.rmf24.pl/nauka/news-adam-tuznik-o-bialych-dziurach-ktore-mogly-przyczynic-sie-do,nId,2681641
  9. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Dwa loty zaopatrzeniowe do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Wysłane przez grabianski w 2018-11-17 W ostatnich dniach odbyły się dwa loty zaopatrzeniowe do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W piątek w stronę ISS poleciała rakieta Sojuz FG ze statkiem Progress MS-10, a w sobotę wystartowała rakieta Antares ze statkiem Cygnus. Start misji Progress MS-10 Piątkowy start, był pierwszym startem rosyjskiej rakiety Sojuz FG po nieudanym locie załogowym w październiku. Rakieta wystartowała 16 listopada o 19:14 polskiego czasu z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Do kapsuły Progress MS-10 zapakowano 1300 kg zaopatrzenia w części hermetyzowanej: jedzenia, ubrań i akcesoriów dla załogi, eksperymentów naukowych oraz części zapasowych dla stacji. Poza zamkniętą kapsułą do Progresa spakowano 750 kg paliwa dla modułu napędowego w Zwiezda, 440 kg wody, 50 kg tlenu oraz 24 kg powietrza. Progress MS-10 przycumuje do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej o 20:29 czasu polskiego w niedzielę. Lot Antaresa z kapsułą Cygnus Z portu kosmicznego Mid-Atlantic Regional Spaceport w Wirginii wystartowała rakieta Antares firmy NGIS. Lot rozpoczął się w sobotę, 17 listopada o 10:01 czasu polskiego. Rakieta wyniosła w drogę do stacji kapsułę zaopatrzeniową Cygnus NG-10. Na jej pokładzie znalazło się ponad 3300 kg zaopatrzenia: 1140 kg towaru dla załogi, 1040 kg sprzętu naukowego, prawie 1 tonę sprzętu dla konserwacji stacji oraz 115 kg sprzętu komputerowego. Łącznie na pokładzie Cygnusa znalazł się sprzęt dla około 250 prowadzonych już i nowych badań na pokładzie ISS. Urządzenie Refabricator zademonstruje możliwości drukowania 3D na pokładzie stacji oraz odzyskiwania zużytego plastiku do procesu drukowania kolejnych elementów. Na pokład stacji trafi też instrument EXCISS, który ma za zadanie symulować wczesne warunki w naszym Układzie Słonecznym. Urządzenie wytworzy specjalnie uformowaną chmurę pyłu, na którą będzie oddziaływał prądem elektrycznym. Na orbitę trafi również eksperyment PCG-16. To kolejna seria badań nad budowaniem kryształów białkowych na pokładzie stacji. Tym razem w warunkach mikrograwitacyjnych zostanie utworzony kryształ białka LRRK2. To białko jest powiązane z rozwojem choroby Parkinsona. Kapsuła zostanie przyłączona do stacji w poniedziałek za pomocą ramienia robotycznego Canadarm2. Pozostanie podłączona do ISS do lutego 2019 roku. Źródło: NASA/SN/NS Więcej informacji: • relacja NASA z udanego startu rakiety Antares • oficjalny blog NASA dot. działania ISS Na zdjęciu: Start rakiety Antares 230 ze statkiem Cygnus NG-10. Źródło: NASA/Joel Kowsky. http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/dwa-loty-zaopatrzeniowe-miedzynarodowej-stacji-kosmicznej-4823.html
  10. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Chińskie słońce grzało 10 sekund. Ale siedmiokrotnie silniej 2018-11-16. kf, akune W eksperymentalnym chińskim tokamaku EAST, zwanym też „chińskim sztucznym słońcem” udało się osiągnąć temperaturę sięgającą 100 milionów stopni Celsjusza i utrzymać ją na tym poziomie przez 10 sekund – poinformował portal China.org.cn. Jak zakomunikował Instytut Fizyki Plazmowej Chińskiej Akademii Nauk w Hefei, czteromiesięczny eksperyment pokazuje, że Chiny poczyniły znaczne postępy w produkcji energii opartej na syntezie termojądrowej w tokamaku, czyli w mającej kształt obwarzanka magnetycznej pułapce na gorącą plazmę. Osiągnięcie i utrzymanie tak wysokiej temperatury ma kluczowe znaczenie w testowaniu reaktora termojądrowego. 100 milionów stopni Celsjusza to minimum wymagane do utrzymania reakcji syntezy termojądrowej, która wytwarza więcej energii niż potrzeba do jej podtrzymania. Do sukcesu przyczyniło się zintegrowane wykorzystanie czterech rodzajów ogrzewania za pomocą fal i wiązek jonów. W 2016 r. udało się Chińczykom osiągnąć około 50 milionów stopni Celsjusza i utrzymać ten poziom przez 102 sekundy. Osiągnięta obecnie temperatura jest mniej więcej siedem razy wyższa od wynoszącej około 15 milionów stopni Celsjusza temperatury wnętrza Słońca. Wewnątrz Słońca synteza termojądrowa zachodzi, ponieważ obok wysokiej temperatury panuje tam ogromne ciśnienie. Kierujący eksperymentem główny inżynier Gong Xianzu zaznaczył, że ostatecznym celem EAST (Experimental Advanced Superconducting Tokamak) jest dokonanie syntezy jądrowej, jaka zachodzi wewnątrz Słońca. Dzięki deuterowi, którego obfite zasoby znajdują się w morzach można by uzyskać stałe źródło czystej energii. W odróżnieniu od wykorzystywanej w elektrowniach jądrowych łańcuchowej reakcji rozszczepiania atomów, ich łączenie (fuzja) nie powoduje powstania odpadów promieniotwórczych, dostarcza jeszcze więcej energii i korzysta z powszechnie dostępnych izotopów wodoru – deuteru i trytu. źródło: PAP https://www.tvp.info/39996992/chinskie-slonce-grzalo-10-sekund-ale-siedmiokrotnie-silniej
  11. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    GJ 699 b – egzoplaneta Gwiazdy Barnarda 2018-11-17. Krzysztof Kanawka Astronomowie odkryli obiekt typu “super Ziemia” krążący wokół sąsiadki Słońca – Gwiazdy Barnarda. Gwiazda Barnarda to czerwony karzeł znajdujący się zaledwie sześć lat świetlnych od Układu Słonecznego. Choć jest to czwarta najbliższa gwiazda od nas, nie jesteśmy w stanie jej dostrzec gołym okiem z Ziemi – jej jasność wizualna wynosi zaledwie +9,5 magnitudo. Jej pierwsze obserwacje (w sensie zdjęcia lub raczej płyty fotograficzne) pochodzą z końca XIX wieku. W 1916 roku amerykański astronom Edward Barnard odkrył jej duży ruch na (ziemskim) niebie, co jednoznacznie sugerowało, że ta gwiazda znajduje się bardzo blisko Słońca. Katalogowe oznaczenia Gwiazdy Barnarda to GJ 669 (katalog Gliese) oraz HIP 87937 (katalog Hipparcos). Podróż do Gwiazdy Barnarda? Gwiazda Barnarda, od momentu potwierdzenia bliskości od Układu Słonecznego, jest celem wielu badań oraz koncepcji naukowych i fantastycznych. W latach 70. XX wieku pojawiła się koncepcja misji bezzałogowej, która miała być realizowana dzięki wykorzystaniu fuzji jądrowej. Ta idea nosiła nazwę “Projekt Daedalus”. Inicjatywa zakładała rozpędzenie bezzałogowego pojazdu do prędkości około 12% prędkości światła, co pozwoliłoby na dotarcie do Gwiazdy Barnarda w czasie około 50 lat. Oczywiście, nawet dzisiejszy stan technologii nie pozwala na budowę takiej sondy międzygwiezdnej. Zainteresowanie Gwiazdą Barnarda w XX wieku było związane nie tylko z bliskością tej gwiazdy, ale także różnymi obserwacjami astronomicznymi. W latach 60 i 70. XX wieku wielu astronomów było przekonanych, że wokół Gwiazdy Barnarda krąży jeden lub dwa gazowe giganty. Późniejsze, bardziej dokładne obserwacje nie potwierdziły obecności takich egzoplanet. Od lat 90. XX wieku, wraz z postępującą rewolucją w cyfrowych technikach obserwacji a także dostępności kosmicznego teleskopu Hubble, kolejne badania Gwiazdy Barnarda pozwoliły na wykluczenie obecności nawet mniejszych gazowych gigantów. Pomysły na projekty wysłania sond jednak nie ustały. W ostatnich latach pojawiła się propozycja budowy wielu zminiaturyzowanych pojazdów bezzałogowych z dużym żaglem kosmicznym w ramach inicjatywy Breakthrough Starshot. Głównym celem inicjatywy jest lot do Alfy i Proximy Centauri, jednak lot do Gwiazdy Barnarda byłby także (teoretycznie) możliwy. GJ 699 b – lodowa egzoplaneta krążąca wokół Gwiazdy Barnarda Piętnastego listopada 2018 na łamach czasopisma Nature pojawiła się publikacja dotycząca odkrycia stosunkowo małej egzoplanety krążącej wokół Gwiazdy Barnarda. Obiekt jest typu “super Ziemia”, czyli jest to planeta pozasłoneczna większa od Ziemi ale jednocześnie mniejsza od małych gazowych gigantów takich jak Uran i Neptun. Obiekt otrzymał oznaczenie GJ 699 b. Egzoplaneta krąży w odległości około 0,4 jednostki astronomicznej od swej gwiazdy z czasem obiegu około 233 dni. Masa minimalna tej egzoplanety to około 3,2 masy Ziemi. Ponieważ Gwiazda Barnarda bardzo słabo świeci, GJ 699 b otrzymuje zaledwie 2% energii, jaką otrzymuje nasza planeta od Słońca. Temperatura na powierzchni tej egzoplanety może wynosić nawet minus 170 stopni Celsjusza. Można więc przypuszczać, że jest to w całości skuty lodem lub też jałowy glob. Nie można jednak wykluczyć, że pod grubą lodową skorupą tej planety może znajdować się warstwa ciekłej wody. Odkrycie GJ 699 b zawdzięczamy Europejskiemu Obserwatorium Południowemu (ESO), w szczególności instrumentowi zainstalowanemu na 3,6 metrowym teleskopie La Silla w Chile High Accuracy Radial velocity Planet Searcher (HARPS). Ten instrument ma już duże zasługi w odkryciach planet pozasłonecznych – wniósł cenny wkład w odkrycie i wyliczenie orbity Proximy Centauri b oraz odkrycie układu planetarnego wokół Gwiazdy Kapetyna (12,75 lat świetlnych od Układu Słonecznego). GJ 699 b z pewnością będzie wdzięcznym obiektem obserwacji dla wielu przyszłych projektów badawczych, wykorzystujących m.in. kosmiczny teleskop Jamesa Webb’a (JWST) czy też duże naziemne obserwatoria, takie jak E-ELT. (ESO, Nature) https://kosmonauta.net/2018/11/gj-699-b-egzoplaneta-gwiazdy-barnarda/
  12. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    (Prawie) wszystko o początkach (prawie) wszystkiego Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 16/11/2018 Materiał partnerski Wyobraźcie sobie książkę, która odpowiada, skąd się wzięło… (prawie) wszystko: wszechświat, gwiazdy, planety, życie, cywilizacja… I wyobraźcie sobie, że książka ta nie jest opasłym, wypełnionym niestrawną naukową treścią tomiskiem, lecz niezwykle nowoczesną i wyjątkowo estetyczną pozycją, która wyjaśnia to (prawie) wszystko za pomocą najmodniejszego obecnie i najbardziej przemawiającego środka przekazu danych: infografik. Jeśli z chęcią wzięlibyście do rąk tak wyobrażoną książkę i już marzycie, by zanurzyć się w morzu fascynujących informacji, faktów i ciekawostek, mamy dla was dobrą wiadomość: taka książka istnieje. Została stworzona przez redaktorów renomowanego magazynu naukowego „New Scientist” i niedawno wydana w Wielkiej Brytanii. To nie wszystko! Mamy jeszcze lepszą wiadomość: 14 listopada ukazała się ona w Polsce nakładem wydawnictwa Insignis. „Początki (prawie) wszystkiego” – rewolucyjna i rewelacyjna kopalnia wiedzy o rzeczonych początkach – została napisana przez Grahama Lawtona, zilustrowana przez Jennifer Daniel i opatrzona przedmową samego profesora Stephena Hawkinga. W sześciu rozdziałach („Wszechświat”, „Nasza planeta”, „Życie”, „Cywilizacja”, „Wiedza” i „Wynalazki”) i na 256 stronach wypełnionych po brzegi sugestywnymi i nierzadko dowcipnymi infografikami zawarte jest to wszystko, co wiemy o genezie otaczającego nas świata w rozmaitych jego aspektach: od Wielkiego Wybuchu, przez materię (również i tę ciemną), po gwiazdy, czarne dziury i układy słoneczne. Od naszej planety Ziemi, przez dosłownie ziemię – czyli glebę – po jej atmosferę i Księżyc. Od początków życia, przez wykształcanie się jego złożonych form, aż po cywilizację. A skoro już jesteśmy przy cywilizacji, z „Początków (prawie) wszystkiego” dowiemy się o pochodzeniu języków, genezie miast, pieniędzy, odzieży, ciepłych posiłków, udomawiania zwierząt, własności, muzyki i nie tylko. Kiedy zaczęliśmy pisać? Jak wymyśliliśmy zero? Po co zaczęliśmy mierzyć przedmioty? Odliczać czas? Jak narodziła się polityka i wynikające z niej spory? Powstanie mechaniki kwantowej, elektroniki, radiofonii, internetu, podbój przestrzeni kosmicznej – tak, o tym też przeczytacie – i pooglądacie! – w „Początkach (prawie) wszystkiego”. Ta książka to idealna lektura dla osób ciekawych świata i uczta dla oczu. To świetne, zachwycające formą autorskie kompendium współczesnej wiedzy, odpowiadające na jedno ogólne pytanie: skąd się wzięliśmy i skąd wzięło się to (prawie) wszystko, co nas otacza, kształtuje i z czego korzystamy na co dzień. Zajrzyj do środka! Gdzie kupić? http://bit.ly/poczatkiprawie https://www.pulskosmosu.pl/2018/11/16/prawie-wszystko-o-poczatkach-prawie-wszystkiego/
  13. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    W kosmicznym obiektywie: Przed wybuchem 2018-11-16. Izabela Mandla Oddalony od nas o ponad 60 milionów lat świetlnych błękitny nadolbrzym mógł kiedyś znajdować się w centrum grupy młodych gwiazd w galaktyce NGC 3983. Obraz znajdujący się powyżej został wykonany komputerowo przez artystę. Można na nim zobaczyć jak najprawdopodobniej wyglądała w tym czasie ta gwiazda. W 2017 eksplodowała ona w wybuchu supernowej. Wcześniej jej masa mogła wynosić 50 Słońc, a proces spalania, w którym uczestniczyła, był tak szybki i gwałtowny, że sprawił, iż była ona zdecydowanie bardziej gorąca i bardziej niebieska od gwiazdy Układu Słonecznego. Temperatura tego nadolbrzyma była do tego stopnia wysoka, że stracił on swoje zewnętrzne warstwy wodoru i helu. Naukowcy zaliczyli więc ten wybuch do supernowej typu Ic. Przy wykonywaniu badań i snuciu hipotez astronomowie korzystali między innymi ze zdjęć pochodzących z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. Source : NASA https://news.astronet.pl/index.php/2018/11/16/w-kosmicznym-obiektywie-przed-wybuchem/
  14. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Odkryto nieuchwytną gwiazdę kryjącą się za supernową typu Ic 2018-11-16. Autor. Agnieszka Nowak Astronomowie nareszcie mogli odkryć długo poszukiwanego prekursora określonego typu eksplodującej gwiazdy, przeczesując archiwalne dane z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. Uważa się, że supernowa typu Ic wybuchnie, gdy jej masywna gwiazda zostanie pozbawiona zewnętrznych warstw wodoru i helu. Te gwiazdy mogą należeć do najbardziej masywnych znanych – co najmniej 30 razy masywniejszych, niż Słońce. Oczekuje się, że nawet po zrzuceniu części materii w późnym okresie życia będą nadal duże i jasne. Do tej pory pozostawało więc tajemnicą, dlaczego astronomowie nie byli w stanie uchwycić takiej gwiazdy na zdjęciach sprzed eksplozji. Wreszcie, w 2017 roku astronomowie mieli szczęście. Pobliska gwiazda zakończyła swoje życie jako supernowa typu Ic. Dwa zespoły astronomów przeglądały obrazy z Hubble’a, aby odkryć przypuszczalna gwiazdę prekursora na zdjęciach sprzed eksplozji, wykonanych w 2007 r. Supernowa, skatalogowana jako SN 2017 ein, pojawiła się w pobliżu centrum pobliskiej galaktyki spiralnej NGC 3938, znajdującej się w około 65 mln lat świetlnych stąd. Astronomowie mieli szczęście, że gwiazda znajdowała się w pobliżu i była bardzo jasna (5-10 razy jaśniejsza od innych supernowych typu Ic), co mogło ułatwić im jej odnalezienie. Badacze zaobserwowali wiele supernowych typu Ic, ale znajdują się one zbyt daleko, aby Hubble mógł je analizować. Wygląda na to, że większość supernowych typu Ic jest mniej masywna, i dlatego mniej jasna, i to może być powód, dla którego naukowcy nie byli w stanie ich wykryć. Analizy barw obiektu wskazują, że jest on niebieski i bardzo gorący. Na podstawie tej oceny obydwa zespoły sugerują dwie możliwości identyfikacji źródła. Progenitor może być pojedynczą, potężną gwiazdą 45 -55 razy większą, niż Słońce. Inny pomysł jest taki, że może to być masywny układ podwójny gwiazd, z których jedna waży 60-80 mas Słońca, a druga około 48 Słońc. W tym drugim scenariuszu gwiazdy krążą wokół siebie po ciasnych orbitach i wchodzą ze sobą w interakcje. Bardziej masywna gwiazda zostaje pozbawiona wodoru i helu przez swojego towarzysza, i ostatecznie eksploduje jako supernowa. Oczekiwania dotyczące tożsamości przodków supernowych typu Ic były zagadką. Astronomowie wiedzieli, że supernowe miały niedobory wodoru i helu, początkowo proponowali, że niektóre potężne gwiazdy wyrzuciły tę materię w postaci silnego wiatru (strumienia naładowanych cząstek), zanim eksplodowały. Gdy nie znaleziono gwiazd progenitorów, które powinny być niezwykle masywne i jasne, zaproponowali drugą metodę wytwarzania wybuchających gwiazd obejmującą parę bliźniaczych, mniej masywnych gwiazd. W tym scenariuszu potężna gwiazda jest pozbawiona wodoru i helu przez towarzysza. Ale „rozebrana” gwiazda jest wciąż wystarczająco masywna, by ostatecznie wybuchnąć jako supernowa typu Ic. Rozwikłanie tych dwóch scenariuszy powstawania supernowych typu Ic wpływa na nasze rozumienie ewolucji i formowania się gwiazd, w tym także tego, w jaki sposób masy gwiazd są rozmieszczane, gdy się rodzą, i jak wiele gwiazd tworzy się we wzajemnie oddziałujących układach podwójnych. Zespoły ostrzegają, że nie będą w stanie potwierdzić tożsamości źródła, dopóki supernowa nie zniknie za około 2 lata. Astronomowie mają nadzieję, że użyją HST lub przyszłego teleskopu Jamesa Webba, aby sprawdzić, czy kandydatka na gwiazdę przodka zniknęła, czy też znacznie przygasła. Będą także w stanie odseparować światło supernowej od światła gwiazd w jej otoczeniu, aby dokładniej wykonać pomiar jasności i masy obiektu. SN 2017 ein została odkryta w maju 2017 roku przy pomocy Tenagra Observatories w Arizonie. Potrzeba było jednak ostrej rozdzielczości teleskopu Hubble’a, aby dokładnie określić lokalizację możliwego źródła. Zespół Schuylera Van Dyka zaobserwował młodą supernową w czerwcu 2017 roku za pomocą Wide Field Camera 3 Hubble'a. Astronomowie wykorzystali ten obraz z archiwalnych zdjęć Hubble’a wykonanych w grudniu 2007 roku przez Wide Field Planetary Camera 2, aby wskazać kandydatkę na gwiazdę przodka znajdującą się w jednym z ramion spiralnych galaktyki. Grupa Charlesa Kilpatricka również obserwowała w podczerwieni supernową w czerwcu 2017 roku przy użyciu jednego z 10-metrowych teleskopów Kecka. Następnie zespół przeanalizował te same zdjęcia archiwalne z Hubble’a, co zespół Van Dyka, aby odkryć możliwe źródło. Opracowanie: Agnieszka Nowak Źródło: hubblesite Urania https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/11/odkryto-nieuchwytna-gwiazde-kryjaca-sie.html
  15. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Szef PAK Brona: polski rynek systemów rakietowych przeżywa renesans 2018-11-16 Polski rynek związany z systemami rakietowymi przeżywa renesans - powiedział PAP prezes Polskiej Agencji Kosmicznej dr hab. Grzegorz Brona. W drugiej połowie listopada br. na poligonie w Drawsku planowane jest wystrzelenie prototypu rakiety suborbitalnej Bigos 4, przygotowanej przez SpaceForest. "Odrodzenie związane z systemami rakietowymi obserwujemy w Polsce w państwowych instytutach badawczych, np. Instytut Lotnictwa buduje obecnie system rakietowy Bursztyn, ale również na rynku prywatnym. Są firmy, które specjalizują się zarówno w komponentach rakietowych, paliwie rakietowym, jak i w całych systemach rakietowych" - wyjaśnił szef PAK. Jedną z nich jest SpaceForest z Gdańska, która 18 listopada ma wystrzelić w Drawsku swoją nową, prototypową rakietę - Bigos 4. "Ma być ona systemem testowym, który pozwoli sprawdzić konkretne technologie wbudowane w tę rakietę w lotach do wysokości kilkunastu, a być może i kilkudziesięciu kilometrów" - dodał Brona. Zastrzegł, że wysokość 15 km nie oznacza ograniczeń technologicznych. "Wynika to z rozmiarów poligonu, na którym rakieta będzie wystrzeliwana. Prawdopodobnie mogłaby polecieć wyżej, natomiast bezpieczeństwo poligonu zmusza do ograniczenia wysokości startowej" - wyjaśnił prezes PAK. Brona ma nadzieję, że w przyszłym roku uda się wyeliminować "pewne ograniczenia, a pewne obszary uda się dodatkowo zabezpieczyć" i loty - być może nawet suborbitalne (czyli do wysokości 100 km) - będą w naszym kraju "w pełni wykonalne", czy to przy pomocy rakiety Bigos 4, czy przy pomocy jej następczyni, czy przy pomocy rakiety Bursztyn. Tego typu przedsięwzięcia jak eksperyment w Drawsku służą, jak dodał, do testowania systemów - z jednej strony pełnych systemów rakietowych; a z drugiej przyrządów służących do badania atmosfery, czy badania technologii kosmicznych, które umieszczone zostały w „luku bagażowym” rakiety. "Najlepszym miejscem do testowania podsystemów, które trafiają w przyszłości w kosmos, jest sam kosmos. W związku z tym na wystrzeliwanych rakietach suborbitalnych bardzo często umieszcza się takie systemy. Wraz z rakietą powoli sobie z kosmosu opadają w kierunku Ziemi i poddawane są testom, a dopiero potem trafiają na satelity, które podróżują po orbitach czy też udają się na inne ciała niebieskie" - wyjaśnił. Brona zastrzegł, że polskie rakiety są rakietami suborbitalnymi, bo "kierunek orbita jest jeszcze bardziej skomplikowany niż loty suborbitalne". Podkreślił, że będzie można testować dzięki nim polskie urządzenia czy przyrządy innych krajów "na poziomie czysto komercyjnym". Szef Polskiej Agencji Kosmicznej przypomniał, że w latach 70. XX wieku Polska miała okazję stać się kolejną potęgą kosmiczną. "Mieliśmy rakiety o nazwie Meteor, które, jak wynika z obliczeń, przekroczyły barierę kosmosu - wzbiły się na wysokość ok. 100 km" - powiedział. W drugiej połowie lat 70. projekt został jednak wstrzymany. "Rakiety, które już były przygotowane do strzału, zostały zapakowane do skrzyń i od tego czasu, praktycznie do lat 90., nic w kosmicznych systemach rakietowych w Polsce się nie zdarzyło" - powiedział. Brona zwrócił uwagę, że lot rakiety Bigos 4, czy jakiejkolwiek innej, którą chcemy testować na dużych wysokościach (a 15 km to jest duża wysokość) jest uwarunkowany pogodą. "Przede wszystkim wiatrami na różnych wysokościach. Nie chcemy, żeby nasza rakieta zamiast polecieć w górę, skręciła i poleciała w poziomie, i, być może, zagroziła infrastrukturze, która jest poza poligonem badawczym" - powiedział. Dlatego przed wystrzeleniem tego typu obiektu sonduje się atmosferę: wypuszcza balony meteorologiczne, sprawdza czy nie ma wiatrów strumieniowych, które na wysokości kilkunastu kilometrów osiągają czasem prędkość ponad 100 km/h. "Wystrzelenie rakiety Bigos 4 jest zatem uwarunkowany nie tylko odpowiednim zachmurzeniem, ale przede wszystkim brakiem wiatrów strumieniowych, które rakietę mogłyby znieść" - podsumował. (PAP) autor: Magdalena Jarco maja/ skr/ http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31722%2Cszef-pak-brona-polski-rynek-systemow-rakietowych-przezywa-renesans.html
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)