Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Zawartość

    13585
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    45

Ostatnia wygrana Paweł Baran w Rankingu w dniu 4 Listopad 2017

Paweł Baran posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

3589 Excellent

2 obserwujących

O Paweł Baran

  • Tytuł
    Syriusz
  • Urodziny 20.06.1975

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    PRZYSIETNICA . PTMA Warszawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    PRZYSIETNICA

Ostatnie wizyty

4350 wyświetleń profilu
  1. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Problemy sztucznej grawitacji w kosmosie 2018-09-23. Aleksander Fiuk Zapraszamy do lektury opracowania na temat sztucznej grawitacji: problemów związanych z optymalizacją kształtu urządzeń ją imitujących, różnicy między zachowaniem się obiektów we właściwym polu grawitacyjnym a tym sztucznym oraz efektów, jakie wywołuje ona w organizmie. Ludzie w swoim naturalnym środowisku przyzwyczajeni są do odczuwania, w przybliżeniu, stałej siły ciążenia działającej „w dół”. Mówiąc bardziej naukowo, na powierzchni Ziemi człowiek znajduje się w polu grawitacyjnym, które w tej skali można uznać za jednorodne, a wektor siły przyciągania ziemskiego zwrócony jest w stronę środka masy naszej planety. Jednak już w długich lotach kosmicznych brak ciążenia może być uciążliwy dla załogi. Nie tylko wywołuje on dyskomfort, problemy ze snem i ogólne poczucie dezorientacji, ale także może powodować tragiczne w skutkach zmiany w organizmie. Od wielu lat kwestie związane ze sztuczną grawitacją i skutkami jej działania na człowieka są dogłębnie badane. Już w 1883 roku, dekady przed początkami programów kosmicznych, Konstantyn Ciołkowski rozważał różne sposoby na zapewnienie możliwości stworzenia habitatów w przestrzeni kosmicznej, na których komfort życia mógłby być zbliżony do tego na Ziemi. W swojej książce „Свободное пространство” (ros. Wolna przestrzeń) zamieścił on rysunek prostej, obrotowej konstrukcji mającej imitować ciążenie za pomocą siły odśrodkowej. W roku 1928 Hermann Noordung, słoweński uczony, przedstawił szczegółowy plan stacji kosmicznej z modułem symulującym grawitację, oparty o wizję Hermanna Obertha. Noordung zmarł w 1929 roku, a zainspirowany jego pracą Wernher von Braun zaprojektował stację w postaci dysku o średnicy 76 m, mającą okrążać Ziemię na wysokości 1730 km nad jej powierzchnią. Habitat miał rotować z szybkością 3 RPM (ang. obrotów na minutę), co dałoby przyspieszenie odśrodkowe o wartości 0,3 g (tj. około 3 m/s^2). Jak się później okazało, planowana orbita znajdowałaby się w nieznanym wówczas pasie van Allena, który nie nadaje się do zamieszkania ze względu na bardzo wysoki poziom promieniowania korpuskularnego. W latach pięćdziesiątych XX wieku, już po śmierci Ciołkowskiego, zespół prowadzony przez Siergieja Korolewa rozpoczął prace nad pojazdem do podróży międzyplanetarnych. Heavy Interplanetary Manned Vehicle (ang. Ciężki międzyplanetarny pojazd załogowy) miał pomieścić trzy osoby i posiadać moduł obrotowy o średnicy 6 metrów. Skonstruowanie tego statku kosmicznego planowano wówczas na 1962-1965, lecz w latach sześćdziesiątych Związek Radziecki zaczął kłaść szczególny nacisk na swoistą pogoń za amerykańskim programem Apollo. Niemniej jednak Korolow nie spoczął w swych wysiłkach, by urzeczywistnić wizje na temat sztucznej grawitacji i przetestować ją. Nadarzyła się ku temu okazja podczas planowania pierwszych misji Voskhod – po wejściu pojazdu na orbitę planowano rozłączyć dwa moduły, pozostawić je połączoną tylko za pomocą liny i wprawić w ruch obrotowy. Niestety, po nieoczekiwanej śmierci Korolowa w roku 1966, porzucono projekt. Konstrukcje mające wytwarzać sztuczną grawitację są również popularnym motywem w popkulturze. Słynnym przykładem jest Space Station V z „2001: Odysei kosmicznej”, stacja kosmiczna, której projekt został oparty na pracach von Brauna i Noordunga. Ciekawą wizję przedstawiono także w „Interstellar”; Stacja Coopera została stworzona na bazie cylindra O’Neilla opisanego w „The High Frontier: Human Colonies in Space”, książce tego fizyka z 1976 roku. Konstrukcja miałaby się składać z dwóch cylindrów o promieniu 4 km i długości 32 km, obracających się w przeciwnych kierunkach, by ułatwić utrzymanie pożądanej orientacji wobec Słońca. W celu wytworzenia sztucznej grawitacji w przestrzeni kosmicznej, dana stacja lub statek musi posiadać rotujący moduł. Przyspieszenie odśrodkowe imituje w takim wypadku to grawitacyjne na Ziemi, jeśli szybkość obrotowa i promień okręgu będą odpowiednio dobrane. Ważnym aspektem podczas projektowania owego modułu jest wielkość zwana gradientem przyspieszenia grawitacyjnego; pojęcie to oznacza o ile zmienia się wartość przyspieszenia na jednostkę odległości różnicy od osi obrotu. Oczywiście, by zapewnić jak największe podobieństwo do grawitacji odczuwanej przez ludzi na Ziemi, pożądane są jak najmniejsze wartości gradientu, lecz by to osiągnąć należałoby zwiększyć promień krzywizny modułu obrotowego, a przez to również jego rozmiary. Zatem projektując urządzenie imitujące pole grawitacyjne konstruktorzy są zmuszeni pójść na kompromis pomiędzy możliwościami technologicznymi (np. jak dużą strukturę mogą wynieść w kosmos) i budżetowymi przedsięwzięcia a bardziej pożądanymi parametrami sztucznego przyciągania. Warte rozważenia jest to, dlaczego nazywamy to zjawisko sztuczną grawitacją. Po pierwsze, ludzkość nie jest w stanie (jeszcze?) wytwarzać, ani kontrolować grawitacji, a więc siła, którą odczuje człowiek poddany działaniu tej sztucznej, nie będzie siłą ciążenia. Po drugie, zachowanie obiektów w „polu” sztucznej grawitacji odbiega czasem od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni na Ziemi. Głównym powodem tych różnic jest przyspieszenie Coriolisa, które działa na ciało zmieniające odległość od osi obrotu układu, w którym się znajduje. Rozważa się przede wszystkim dwie sytuacje: wolny spadek oraz podskok. W przypadku wolnego spadku obiektu, np. gdy astronauta upuszcza piłkę, którą trzyma na wysokości głowy, obiekt upadnie na podłogę „opóźniony”, tzn. jeśli moduł obraca się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, a astronauta znajduje się w okolicach godziny 6, piłka upadłaby gdzieś po godzinie 6. Natomiast gdyby ten astronauta podrzucił piłkę z poziomu podłogi wprost w górę, zakładając ten sam kierunek obrotu modułu, uderzyłaby ona o podłoże „wyprzedzając” punkt, z którego została wyrzucona, czyli przed godziną 6. To, gdzie dokładnie obiekt upadnie w obu przypadkach zależy przede wszystkim od wartości przyspieszenia Coriolisa, proporcjonalnego do prędkości obiektu wobec układu i prędkości obrotowej modułu, a także wymiarów samej części obrotowej stacji. Innym szczegółem różniącym sztuczną grawitację od prawdziwej jest to, jak odczuwane jest przechodzenie po linii prostej przez oś obrotu modułu pseudograwitacyjnego – zbliżając się do tej osi ze stałą szybkością, astronauta odczuwa to, jakby szedł pod górę o zmniejszającym się nachyleniu, a kiedy ją minie – jakby z tej góry schodził. Dzieje się tak z tego powodu, że redukując odległość od osi obrotu, na ciało człowieka będzie działać mniejsza siła odśrodkowa, natomiast siła Coriolisa będzie nadal taka sama, stąd uczucie ciążenia w jednym kierunku, nawet w momencie, gdy astronauta będzie znajdował się w osi obrotu. Kluczową kwestią jest to, jak pseudograwitacja wpływa na organizm ludzki. Gradient przyspieszenia, o którym była mowa wcześniej, odgrywa ważną rolę w sposobie, jak sztuczne ciążenie odczuwa astronauta; im on większy, tym znaczniejsze różnice między siłą odśrodkową działającą na części ciała znajdujące się w różnych odległościach od osi obrotu. Istotnym jest, by stopy odczuwały podobne przyspieszenie, co głowa. Ma to ogromne znaczenie przede wszystkim dla poprawnego działania układu krążeniowo-oddechowego. Badania osób, które powróciły z przynajmniej kilkudniowego pobytu poza Ziemią, wskazują że już po paru dobrach spada hematokryt i zmniejsza się ogólna objętość krwi – nawet do 10%. Kolejnym aspektem wartym uwagi jest wpływ działania modułu pseudograwitacyjnego o małym promieniu na mózgowie. Po pierwsze, przez obecność przyspieszenia Coriolisa powoduje zaburzenia równowagi – móżdżek odczuwa siłę ciążenia, której wektor nie jest skierowany prostopadle do podłogi. Po drugie, częste ruchy głowy, kiedy ciało poddane jest działaniu obrotowej sztucznej grawitacji, mogą powodować upośledzenie funkcji poznawczych. Pomimo wymienionych negatywnych skutków oddziaływania pseudograwitacji na organizm ludzki, ma ona także zbawienne skutki podczas długich pobytów w przestrzeni kosmicznej. Przy połączeniu sesji w module grawitacyjnym i regularnych treningów, ciało dużo lepiej znosi powrót na Ziemię. Jak wynika z badań, dużo lepsze efekty przynoszą krótkie, przeplatane przerwami na regenerację, sesje w przyspieszeniu 2g lub 3g niż dłuższe ciągłe pobyty w 1g. Wiele razy mówiło się o utworzeniu stacji lub statku kosmicznego, który miałby zapewnić namiastkę ciążenia. Najciekawsze pomysły, które nie wyszły poza zaawansowany poziom realizacji to np. ISS Centrifuge Demo (zaproponowany przez NASA w 2011 roku moduł do ISS o promieniu 18 metrów będący w stanie wytworzyć przyspieszenie odśrodkowe do 0.51g, miałby służyć jako sypialnia), Mars Gravity Biosatellite (propozycja misji, której celem byłoby badać skutki poddania ssaków przyspieszeniu takiemu, jakie występuje na Marsie – 0.38g; 15 myszy miałoby zostać umieszczonych w module pseudograwitacyjnym na 5 tygodni na niskiej orbicie okołoziemskiej, a następnie powróciłyby one do badań na powierzchni naszego globu; pomysł upadł z powodu braku środków) O ile wiele faktów na temat nieważkości i pseudograwitacji jest już znanych, o tyle wciąż nie wiadomo wystarczająco dużo, by w pełni możliwości zapobiec negatywnym skutkom ewentualnej długiej podróży międzyplanetarnej. Nadal trwają prace na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na temat braku ciążenia lub sztucznego jego substytutu, które są zaplanowane do 2024 roku, i jak pisaliśmy w niedawnym artykule o rozważanej komercjalizacji ISS, jest bardzo możliwe, że nie uda się ich ukończyć w terminie. Źródła: [1] Hall T. “Inhabiting Artificial Gravity”. AIAA Space Technology Conference. 1999 [2] Clément G. “International roadmap for artificial gravity research”. Nature.com, November 2017 https://kosmonauta.net/2018/09/problemy-sztucznej-grawitacji-w-kosmosie/
  2. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Zaobserwowano materię opadającą do czarnej dziury z prędkością 30 procent prędkości światła 2018-09-22. Autor. Agnieszka Nowak Brytyjski zespół astronomów informuje o pierwszej detekcji materii wpadającej do czarnej dziury z prędkością 30% prędkości światła. Obiekt znajduje się w centrum odległej o miliard lat galaktyki PG211+143. Astronomowie, pod kierownictwem Kena Poundsa z Uniwersytetu w Leicester wykorzystali dane z XMM-Newton do obserwacji czarnej dziury. Czarne dziury są obiektami o tak silnym polu magnetycznym, że nawet światło nie porusza się wystarczająco szybko, aby uciec przed chwytem ich grawitacji, stąd określenie „czarne”. Są bardzo ważne w astronomii, ponieważ oferują najbardziej efektywny sposób wydobywania energii z materii. Bezpośrednim rezultatem jest to, że opadanie gazu – akrecja – na czarne dziury, musi napędzać najbardziej energetyczne zjawiska we Wszechświecie. Centrum niemal każdej galaktyki zawiera supermasywną czarną dziurę o masie od milionów do miliardów mas Słońca. Przy wystarczającej ilości materii wpadającej do czarnej dziury, mogą one stać się niezwykle świecące i widziane jako kwazar lub aktywne jądro galaktyczne (AGN). Jednak czarne dziury są tak zwarte, że gaz prawie zawsze rotuje zbyt mocno, by opadać na nią bezpośrednio. Zamiast tego krąży wokół czarnej dziury, stopniowo zbliżając się do dysku akrecyjnego. Gdy gaz opada po spirali do wnętrza, porusza się coraz szybciej i staje się gorący i świecący, zamieniając energię grawitacyjną w promieniowanie obserwowane przez astronomów. Zakłada się, że orbita gazu wokół czarnej dziury jest wyrównana z rotacją czarnej dziury, jednak nie ma żadnego powodu, aby tak się stało. Do tej pory nie było jasne, w jaki sposób nierównomierna rotacja może wpłynąć na zapadanie się gazu. Jest to szczególnie istotne w przypadku supermasywnych czarnych dziur, ponieważ materia (międzygwiezdne obłoki gazu a nawet pojedyncze gwiazdy) może opadać z dowolnego kierunku. Wykorzystując dane z XMM-Newton, prof. Pounds i jego współpracownicy analizowali widma rentgenowskie z galaktyki PG211+143. Obiekt ten znajduje się w odległości ponad miliarda lat świetlnych stąd w kierunku gwiazdozbioru Warkocz Bereniki i jest galaktyką Seyferta charakteryzującą się bardzo jasnym ANG wynikającą z obecności supermasywnej czarnej dziury w jej wnętrzu. Naukowcy stwierdzili, że widma są mocno przesunięte ku czerwieni, co pokazuje, że obserwowana materia opadła na czarną dziurę z ogromną prędkością 30% prędkości światła (ok. 100 000 km/s). Gaz prawie nie rotuje wokół czarnej dziury i jest wykrywany bardzo blisko niej, w odległości zaledwie 20-krotnie większej, niż jej rozmiar. Obserwacja jest zgodna z ostatnimi pracami teoretycznymi. Ta praca pokazała, że pierścienie gazu mogą się oderwać i zderzać ze sobą, eliminując ich rotację i pozostawiając gaz, by spadł bezpośrednio w kierunku czarnej dziury. Prof. Pounds powiedział: ”galaktyka, którą obserwowaliśmy przy użyciu XMM-Newton, posiada czarną dziurę o masie 40 mln Słońc, która jest bardzo jasna i najwyraźniej dobrze karmiona. Rzeczywiście, jakieś 15 lat temu wykryliśmy silny wiatr wskazujący, że czarna dziura była nadmiernie karmiona. Przez około dzień byliśmy w stanie śledzić obłok materii rozmiaru Ziemi, gdyż została ona pociągnięta w kierunku czarnej dziury, przyspieszając do ⅓ prędkości światła, zanim zostanie pochłonięta przez czarną dziurę.” Kolejną implikacją nowego badania jest to, że „chaotyczna akrecja” z niewyrównanych dysków prawdopodobnie będzie powszechna w przypadku supermasywnych czarnych dziur. Takie czarne dziury wirowałyby dość wolno, będąc w stanie przyjąć znacznie więcej gazu i szybciej zwiększać masę, niż się powszechnie uważa, wyjaśniając, dlaczego czarne dziury, które powstały we wczesnym Wszechświecie szybko pozyskały bardzo dużo masy. Opracowanie: Agnieszka Nowak Źródło Royal Astronomical Society Urania https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/09/zaobserwowano-materie-opadajaca-do.html
  3. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Japoński statek HTV-7 w drodze do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Wysłane przez grabianski w 2018-09-22 Dziś z kosmodromu Tanegashima w Japonii wystartowała rakieta H-IIB ze statkiem zaopatrzeniowym HTV do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Rakieta wystartowała w sobotę o 19:52 czasu polskiego. Wszystkie fazy lotu przebiegły pomyślnie i po około 15 minutach od startu japoński statek towarowy został wypuszczony przez rakietę na niskiej orbicie okołoziemskiej. Kapsuła z towarem powinna dotrzeć do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w czwartek, 27 września. Astronauci przebywający na stacji przechwycą statek za pomocą ramienia robotycznego Canadarm2 i zacumują do portu w amerykańskim module Harmony. Baterie dla stacji Statek HTV został wypełniony prawie 5 tonami towaru. Prawie 1400 kg stanowią litowo-jonowe akumulatory, które mają zostać podłączone do systemów zasilania kompleksu. Od 2016 roku na stację przywożone są nowe baterie akumulujące energię elektryczną z paneli słonecznych. Jeszcze dwie późniejsze misje wyślą kolejne zestawy baterii. Oprócz baterii, do statku zapakowano jedzenie i zaopatrzenie życiowe dla załogi a także sprzęt na potrzeby działania stacji oraz eksperymenty naukowe. Na stację po raz pierwszy poleciała ze statkiem HTV niewielka kapsuła powrotna, która umożliwi wysłanie z powrotem na Ziemię biologicznych eksperymentów naukowych ze stacji. Do tej pory jedynie amerykańskie statki zaopatrzeniowe Dragon wracały na Ziemię z towarem przywiezionym ze stacji. Teraz do możliwości Dragona i ograniczonej możliwości zapakowania części rzeczy z wracającymi astronautami w Sojuzie, dojdzie jeszcze możliwość wysłania ładunku o maksymalnej objętości 30 litrów i wadze 20 kg na pokładzie HTV. W statku HTV znalazło się też miejsce dla dwóch uniwersalnych platform dla eksperymentów naukowych Express, eksperymentalnego europejskiego modułu podtrzymywania życia, japońsko-holenderskiego laboratorium biologicznego Life Sciences Glovebox oraz trzech japońskich satelitów standardu CubeSat. Źródło: NASA/JAXA/SN Więcej informacji: • relacja NASA z udanego startu • oficjalny blog NASA dot. działań na ISS • informacja prasowa agencji JAXA o udanym starcie Na zdjęciu: Rakieta H-IIB startująca ze statkiem towarowym HTV-7. Źródło: JAXA. http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/japonski-statek-htv-7-drodze-miedzynarodowej-stacji-kosmicznej-4661.html
  4. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    23 września rozpocznie się astronomiczna i kalendarzowa jesień 2018 2018-09-22. Piotr. 23 września o godzinie 03:54 (czasu polskiego) rozpocznie się astronomiczna jesień. W nocy z soboty na niedzielę czeka nas więc równonoc jesienna czyli moment, w którym Słońce przemieści się ze znaku Panny w znak Wagi. Słońce przez pół roku będzie oświetlać słabiej półkulę północną, a mocniej południową. Dzień jak i noc tego dnia będą trwać niemal równo po 12 godzin. Zmiany pór roku zawdzięczamy temu, że kąt osi obrotu Ziemi zmienia się nieustannie w stosunku do orbity Ziemi wokół Słońca. Ziemia nachylona jest do Słońca stroną północną, a innym razem południową. Gdy taka sytuacja następuje w naszym kraju trwa jesień i zima. Na biegunie północnym trwa noc polarna, a na południowym dzień polarny. Dzisiejszy dzień będzie więc trwał prawie tyle samo co noc. Każdy kolejny dzień po 22 września będzie coraz krótszy, a noc coraz dłuższa. Oznacza to rzecz jasna, że już wkrótce około godziny 18:00 nie będzie można liczyć na spacer w pełnym Słońcu. Noc będzie dominować nad dniem. Taki stan utrzyma się aż do przesilenia zimowego tj. do 21 grudnia. Jesień podobnie jak inne pory roku ma swoich zwolenników. Wielu uważa, że jest to najpiękniejsza pora roku. Wraz z jej nadejściem liście drzew nabiorą ciepłych barw, które stworzą w parkach niepowtarzalne dywany. Jesień to również ulubiona pora grzybiarzy, którzy już po aktualnie przechodzących opadach deszczu mogą spodziewać się w lasach wielu koźlarzy, podgrzybków i maślaków. Nie zapominajmy też o miłośnikach astronomii, którzy jesienią mogą liczyć m.in. na deszcze meteorów z roju Orionidów czy Leonidów! Źródło: astronomia24.com fot: desktopnexus.com https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=821
  5. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Start rakiety ORKA 2 na Festiwalu Meteor 2018-09-22. Krzysztof Kanawka Dziewiątego września podczas Festiwalu Meteor wystartowała rakieta ORKA 2. Jest to największa polska rakieta amatorska. Co roku we wrześniu odbywa się Festiwal Meteora. Jest to wydarzenie, na którym dochodzi do startów amatorskich rakiet, głównie wykonanych przez członków Polskiego Towarzystwa Rakietowego (PTR). Pustynia Błędowska była polem doświadczalnym dla mgr. Jacka Walczewskiego. To właśnie tam 10 października 1958 o godzinie 12:48 miał miejsce pierwszy start polskiej cywilnej, meteorologicznej rakiety badawczej RM1. To tutaj startowała rakieta RM-2D z eksperymentem biologicznym na pokładzie (dwie myszki). Również tutaj startowała rakieta RM-3W z układem grota, które to rozwiązanie przyczyniło się do sukcesu rakiet Meteor-1 i Meteor-3. 9 września 2018 w ramach tegorocznego Festiwalu Meteora po raz pierwszy wystartowała rakieta ORKA 2. Jest to największa polska amatorska konstrukcja rakietowa. Poniżej prezentujemy to nagranie. Masa startowa tej rakiety wynosi 35 kg. ORKA 2 ma wysokość 5,37 metra i średnicę 37 cm. Pułap pierwszego lotu wyniósł 750 metrów, a maksymalna prędkość 113 m/s. Napędem jest silnik hybrydowy SF4b o impulsie całkowitym 6000 Ns i ciągu maksymalnym ~2000 N. (PTR) https://kosmonauta.net/2018/09/start-rakiety-orka-2-na-festiwalu-meteor/
  6. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Lądowanie łazików MINERVA-II na planetoidzie Ryugu 2018-09-22. Michał Moroz 21 września z sondy Hayabusa-2 na planetoidę Ryugu zrzucono dwa japońskie łaziki MINERVA-II. Japońska wyprawa Hayabusa-2 to następczyni misji Hayabusa, która 13 czerwca 2010 roku, jako pierwsza w historii, sprowadziła na Ziemię próbki planetoidy (25143 Itokawa, typu spektralnego S). Celem Hayabusa-2 jest sprowadzenie próbek kolejnej planetoidy, tym razem typu C, oznaczanej jako (162173) 1999 JU3. Została ona odkryta w 1999 roku w ramach programu LINEAR i ma ona około 1 kilometra średnicy. W 2015 roku w ramach konkursu wyłoniono nazwę dla niej nazwę: Ryugu. Sonda została wystrzelona w grudniu 2014 roku a w czerwcu 2018 roku dotarła do celu. Od trzech miesięcy prowadzony jest szereg obserwacji planetoidy jak również wykonywane są przygotowania do pobrania próbek. 11 września sonda przeprowadziła test zbliżania się do Ryugu. Wówczas maksymalne zbliżenie do planetoidy wynosiło 600 metrów, choć pierwotnie planowano zbliżyć się nawet na 30 metrów od powierzchni. Jednak dla czujników sondy problematyczna do interpretacji stała się zbyt ciemna powierzchnia planetoidy i przerwano zbliżanie się do Ryugu. Kolejne zbliżenie sondy do planetoidy wykonano 21 września. Hayabusa-2 zbliżyła się na minimalną wysokość 55 metrów. Głównym celem było zrzucenie na powierzchnie dwóch małych łazików o nazwie MINERVA-II. Nazwa nawiązuje do próbnika MINERVA, który został użyty w pierwszej misji Hayabusa. Wówczas nie udało się jednak wylądować na planetoidzie Itokawa, a kontakt z próbnikiem utracono. Lądowniki MINERVA-II ważą po 1,1 kg i są szerokie na 18 cm i wysokie na 7 cm. Wyposażone są w dwie kamery (szerokokątową i steroskopiczną) jak również w termometry, fotodiody, akcelerometry i żyroskopy. Łaziki poruszają się po powierzchni Ryugu podskakując na nibynóżkach. Zasilane są panelami słonecznymi. 21 września japońska agencja kosmiczna JAXA poinformowała, że łaziki wylądowały na powierzchni planetoidy. Następnie utracono z nimi kontakt wraz z obrotem Ryugu wokół własnej osi. 22 września ponownie nawiązano kontakt i przesłano pierwsze dane z łazików. Pierwsze przesłane zdjęcia ukazują zbliżanie się do planetoidy w ruchu jak również uchwyciły sondę matkę Hayabusa-2. 3 października z sondy Hayabusa-2 wypuszczony zostanie kolejny lądownik. Tym razem będzie to większy niemiecko-japoński próbnik o nazwie MASCOT. (JAXA) https://kosmonauta.net/2018/09/ladowanie-lazikow-minerva-ii-na-planetoidzie-ryugu/
  7. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    W Polsce nie można wysłać rakiety wyżej niż na 15 km. POLSA chce to zmienić 2018-09-22. Radek Grabarek Wysłanie ładunku w kosmos jest trudne ze względu na prawa fizyki, a w Polsce problemem jest jeszcze inne prawo… to ludzkie. Maksymalna wysokość, na jaką może wznieść się rakieta startująca z poligonu wojskowego, a korzystamy z nich oczywiście ze względów bezpieczeństwa, to jedynie 15 kilometrów. Nie jest to zbyt wiele, jeśli naszym celem są granice atmosfery. Bez możliwości latania wyżej, rozwój polskiego sektora kosmicznego będzie utrudniony. Krajowe instytucje, z Polską Agencją Kosmiczną na czele, zamierzają to zmienić. „Polska Agencja Kosmiczna podjęła rozmowy z Instytutem Lotnictwa, Dowództwem Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych RP oraz instytucjami odpowiedzialnymi za polską przestrzeń powietrzną – Polską Agencją Żeglugi Powietrznej i Szefostwem Służby Ruchu Lotniczego Sił Zbrojnych RP – na temat możliwości wykonywania nad terytorium Polski cywilnych lotów rakietowych na wysokości suborbitalne z wykorzystaniem terenów i infrastruktury poligonów wojska polskiego” – czytamy w komunikacji prasowym Polskiej Agencji Kosmicznej. Aby wykonać lot suborbitalny z terenu Polski, niezbędna jest zamknięta przestrzeń powietrzna o odpowiednich parametrach. Idealnym do tego miejscem jest Centralny Poligon Sił Powietrznych w Ustce. Służy on w tej chwili do ćwiczeń obrony przeciwlotniczej. Polska Agencja Kosmiczna i Instytut Lotnictwa starają się, aby nad strefą niebezpieczną D poligonu w Ustce została wydzielona odpowiednia ćwiczebna przestrzeń powietrzna. „Otwarcie przestrzeni powietrznej dla lotów rakiet suborbitalnych ułatwi rozwój polskich technologii rakietowych i środków wynoszenia. Będzie też istotne dla krajowych jednostek naukowo-badawczych i przemysłowych sektora kosmicznego, umożliwiając im przetestowanie różnych rozwiązań do zastosowań satelitarnych w warunkach lotnych i w mikrograwitacji” – mówi dr hab. Grzegorz Brona, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej. Polska rakieta ILR-33 Bursztyn Dlaczego Instytut Lotnictwa jest tak aktywnym podmiotem zabiegającym o takie zmiany? Ponieważ pracuje nad rakietą suborbitalną ILR-33 Bursztyn. W październiku 2017 roku odbył się udany test rakiety. Jest ona demonstratorem technologii hybrydowego napędu rakietowego wykorzystującego wysoko stężony nadtlenek wodoru. Podczas testu ILR-33 Bursztyn osiągnął właśnie wysokość 15km, bo rakieta wyżej nie mogła polecieć ze względów prawnych. Suborbital Inexpensive Rocker (SIR) – Space Forest Bursztyn to nie wszystko. Gdańska firma Space Forest pracuje nad rakietą SIR – Suborbital Inexpensive Rocket, która ma osiągnąć pułap aż 150km i wynieść ładunek o wadze 50kg. Firma uzyskała wsparcie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) na budowę rakiety SIR. Suborbital Inexpensive Rocket ma mieć długość 10m i być rakietą w pełni odzyskiwalną. Jej twórcy zapowiadają, zgodnie z nazwą, że jej koszt ma być o wiele mniejszy od obecnych i przyszłych konstrukcji. Jeśli tak się stanie, będą z niego mogły korzystać firmy i organizacje, które wcześniej nie mogły sobie pozwolić na badania z wykorzystaniem rakiet suborbitalnych. Meteor – Polski program rakietowy z lat 70 Polska ma ciekawe, choć zapomniane, tradycje rakietowe. Wiążą się one z programem sondowania atmosfery realizowanym w latach 70-tych XX w. w okolicach Łeby o nazwie „Meteor”. Polscy naukowcy budowali rakiety, które startowały także z polskiego wybrzeża. Miejmy nadzieję, że już niedługo polskie rakiety będą latać w kosmos z polskiej ziemi. Źródło: Polska Agencja Kosmiczna http://weneedmore.space/w-polsce-nie-mozna-wyslac-rakiety-wyzej-niz-na-15-km-polsa-chce-to-zmienic/
  8. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Japońska sonda Hayabasa2 wypuściła łaziki na powierzchnię asteroidy Ryugu Wysłane przez grabianski w 2018-09-22 Japońska sonda do asteroidy Ryugu wykonała udane wypuszczenie dwóch mikrołazików MINERVA-II na powierzchnię. Japońska misja do asteroidy typu C wystartowała w grudniu 2014 roku. Do celu swojej podróży dotarła w czerwcu 2018 roku. Od tego czasu sonda zdążyła już zbliżyć się na odległość 1 km od powierzchni asteroidy i wykonać mapę jej pola grawitacyjnego. Zespół misji wyznaczył niedługo po tym potencjalne miejsca lądowań poszczególnych próbników sondy. Przebieg operacji Ostatnie przygotowania do wypuszczenia łazików rozpoczęły się 19 września. Dzień później sonda zaczęła zbliżać się do powierzchni asteroidy. Początkowo sonda zniżała się regularnie z uruchomionym silnikiem. Początkowo z prędkością pionową wynoszącą 40 cm/s, od wysokości 5 km prędkość spadku wynosiła 10 cm/s. Gdy wysokościomierz sondy zmierzył 60 m odległości od powierzchni przestała ona zbliżać się z włączonymi silnikami, a weszła w tryb swobodnego spadku, gdzie grawitacja asteroidy przybliżała statek do powierzchni. Swobodny spadek miał służyć temu, by wypuszczone łaziki nie zostały zanieczyszczone przez gazy z napędu. Kilka metrów po rozpoczęciu swobodnego spadku, sonda wypuściła łaziki. Następnie jeszcze przez jakiś czas kontynuowała z nimi spadek bez uruchomionego silnika. Dopiero nieco ponad 30 m nad powierzchnią rozpoczęła się faza wznoszenia z jednoczesnym poszukiwaniem kamerami miejsca wylądowania łazików. O robotach MINERVA-II MINERVA-II (akronim od: MIcro Nano Experimental Robot Vehicle for Asteroid) to druga generacja niewielkich łazików eksploracyjnych, które były już wykorzystane podczas poprzedniej japońskiej misji do asteroidy Itokawa. Łaziki MINERVA-II1 (oznaczane jako 1A i 1B) mają kształt sześciokątów i są szerokie na 18 cm oraz wysokie na 7 cm. Każdy z nich waży 1,1 kg. Te niewielkie pojazdy mogą poruszać się po powierzchni asteroidy wykonując niewielkie skoki. Gdy taki skok zostanie wykonany łazik może być w powierzchni nawet przez 15 minut, aż słaba grawitacja Ryugu ściągnie go z powrotem na Ziemię. Na łaziku 1A umieszczono zestaw 4 kamer, na robocie 1B zamontowano 3 kamery. Oprócz kamer w skład pojazdów wchodzą termometry, akcelerometry, żyroskopy i inne sensory optyczne. Łaziki będą skakać po powierzchni autonomicznie, czyli bez potrzeby dostawania poleceń z Ziemi. Oprócz dwóch już wypuszczonych łazików, w przyszłym roku z zasobnika sondy zostanie wysłany na powierzchnię trzeci łazik MINERVA-II2. Źródło: JAXA Więcej informacji: • oficjalna strona misji Hayabusa2 • zdjęcia nawigacyjne z operacji wypuszczenia łazików Na zdjęciu: Asteroida Ryugu uwieczniona przez sondę Hayabusa2, podczas operacji wypuszczenia łazików MINERVA-II1. Źródło: JAXA. http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/japonska-sonda-hayabasa2-wypuscila-laziki-na-powierzchnie-asteroidy-ryugu-4659.html
  9. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    ZAPROSZENIE Adam Tużnik Serdecznie zachęcam Was moi Drodzy, do rejestracji na kolejną edycję Konferencji Studenckich Astronomicznych Kół Naukowych (KSAKN) 2018, która już za niespełna miesiąc odbędzie się we Wrocławiu. Podczas tego wydarzenia, przeprowadzę dla Was prelekcje pt. "W poszukiwaniu kosmicznego życia". Opowiem między innymi o tym, jakimi metodami poszukujemy obecnie życia we Wszechświecie? oraz jak wyglądają przygotowania do postawienia pierwszego kroku na Czerwonej Planecie! Widzimy się już niebawem na Uniwersytecie Wrocławskim! Do zobaczenia! http://knsa.astro.uni.wroc.pl/ksakn2018/index.php —
  10. 13 Autor: Paweł Baran Miejsce: Przysietnica Data: 2018-09-19 Obiekt: Księżyc Krater Tycho Montaż: NEQ 3-2 Teleskop SKY-Watcher 150/1200 Detektor: Atik Obróbka: Gimp 2 Akceptuję regulamin konkursu.
  11. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Pulsar, jakiego wcześniej nie widzieliśmy 2018-09-22 Pulsary to szybko rotujące gwiazdy neutronowe, które wokół swojej osi tak szybko, że wytwarzają impulsy świetlne. Teraz Kosmiczny Teleskop Hubble'a dostrzegł pulsar wykazujący cechy, których wcześniej nie widzieliśmy. Pulsar RX J0806.4-4123 to pierwsza gwiazda neutronowa o rozszerzonej emisji wykrywana tylko w świetle podczerwonym. - Ta konkretna gwiazda neutronowa należy do grupy siedmiu pobliskich pulsarów rentgenowskich nazywanych "Wspaniałą Siódemką", które są gorętsze niż powinny być na podstawie swojego wieku i dostępnego rezerwuaru energii - powiedziała prof. Bettina Posselt z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii. Astronomowie mają dwa potencjalne wyjaśnienia niezwykłej emisji w podczerwieni. Pierwsze sugeruje, że obserwowany dysk powstał w wyniku zrośnięcia się materii wyrzuconej przez supernową. Dysk jednocześnie wchodzi w interakcje z pulsarem, spowalniając jego rotację i podgrzewając, co tłumaczyłoby takie właściwości gwiazdy. - Jeżeli zostanie to potwierdzone jako dysk awaryjny supernowej, może to zmienić nasze ogólne rozumienie ewolucji gwiazd neutronowych - wyjaśniła Posselt. Druga hipoteza sugeruje, że materiał odpowiedzialny za emisję w podczerwieni pochodzi z przestrzeni międzygwiezdnej. Pulsary mają silne pola magnetyczne, które mogą przyspieszać cząstki (jak w Wielkim Zderzaczu Hadronów czy innym akceleratorze). Jeżeli pulsar porusza się szybciej od prędkości dźwięku w ośrodku międzygwiezdnym, może wstrząsać gazem i tworzyć mgławicę. Dodatkowych odpowiedzi udzielą prawdopodobnie obserwacje przy pomocy Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, który ma zostać uruchomiony w 2021 r. https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-pulsar-jakiego-wczesniej-nie-widzielismy,nId,2633831
  12. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Meteoryty a wzrost Jowisza 2018-09-21. Maria Puciata-Mroczynska Analiza danych zebranych na temat meteorytów wskazuje na to, że proces wzrostu Jowisza trwał około dwa miliony lat. W tym czasie w gazowego giganta uderzały planetozymale, czyli zalążki planet. Wyzwalało to ciepło, które zapobiegało gwałtownemu ochładzaniu i kurczeniu się. Obecnie masa Jowisza równa jest 300 masom Ziemi, a jego średnica na równiku wynosi 143 tysiące kilometrów. Nad szczegółami ewolucji tej planety dyskutowano przez dziesięciolecia, do momentu pokazania przez szwajcarscy naukowców, jej fazowego rozrostu. Na zarodek planety gwałtownie opadały małe cząstki o rozmiarach liczonych w centymetrach. Po około milionie lat powstało jądro. Na przestrzeni następnych dwóch milionów lat tępo wzrostu zwalniało. Ciało miało wtedy wielkość rzędu kilometrów. Taki planetozymal uderzał w Jowisza wyzwalając wielkie ilości ciepła. Na początku zarodki planet przynosiły masę. W następnej fazie przynoszona przez nie masa straciła na wartości. Znaczenia nabrała natomiast energia przez nie przynoszona. Najnowsze precyzyjne pomiary izotopów w meteorytach stały się dowodami na istnienie dwóch rodzajów małych ciał we wczesnym Układzie Słonecznym. Te zbiory zostały oddzielone, gdy Układ Słoneczny zaczął się tworzyć. Powodem tego rozdzielenia jest prawdopodobnie znaczny wzrost Jowisza. Standardowy model formacji gazowego giganta bazuje na opadaniu stałej materii na zalążek planety. Tą stałą materią były głównie niewielkie ciała rzędu centymetrów, a także większe planetozymale. Dokładny rozmiar tych ciał nie jest jeszcze znany. W tej koncepcji Jowisz osiągnął masę 20 M⊕ w przeciągu około miliona lat. Następne dwa miliony lat powoli wzrastał do masy 50 M⊕. Jest to dosyć nieoczywiste, gdyż planeta o tak dużej masie powinna spowodować szybką, niekontrolowaną akrecję gazu. Wzrost Jowisza miał więc dwie wyraźnie oddzielone od siebie fazy. Najpierw miało miejsce gwałtowne opadanie małych odłamków materii, które stworzyły jego jądro. Następnie znacznie wolniejsza akrecja planetozymali dostarczyła wielkie ilości energii niezbędnej do spowolnienia niekontrolowanej akrecji gazu i pyłu. Na koniec nastąpiło owe gwałtowne opadanie drobnej materii na planetę. Dane zebrane z meteorytów pokrywają się ze skalą czasową uzyskaną z modelu formacji Jowisza. Naukowcy twierdzą, że wyniki tych badań mogą przynieść wskazówki na temat powstawania Urana, Neptuna i pozasłonecznych gazowych gigantów, zbliżonych masą do Jowisza. Source : Astronomy Now https://news.astronet.pl/index.php/2018/09/21/meteoryty-a-wzrost-jowisza/
  13. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    W kosmicznym obiektywie: Mamy pierwsze informacje od Parker Solar Probe 2018-09-21. Izabela Mandla Choć minął dopiero miesiąc od początku misji Parker Solar Probe, zdążyliśmy już otrzymać od tej sondy pierwsze dane. Są to informacje, które oczywiście nie są zbyt rewolucyjne, jednak mają dla naukowców bardzo duże znaczenie. Świadczą one o tym, że wszystkie urządzenia statku kosmicznego działają poprawnie. Zadaniem instrumentów naukowych sondy będzie między innymi badanie pola elektrycznego i magnetycznego naszej gwiazdy, wykonywanie pomiarów wiatrów słonecznych oraz fotografowanie korony słonecznej i wewnętrznej heliosfery. Zdjęcie zostało wykonane przez instrument WISPR (ang, Wide-field Imager for Solar Probe). Prawa strona jest wynikiem pracy wewnętrznego teleskopu tego urządzenia. Możemy na niej ujrzeć jasną, wyróżniającą się plamkę, którą jest Jowisz. Na lewym obrazie widać Drogę Mleczną. Fotografię tę wykonał zewnętrzny teleskop WISPR’u. Source : NASA https://news.astronet.pl/index.php/2018/09/21/w-kosmicznym-obiektywie-mamy-pierwsze-informacje-od-parker-solar-probe/
  14. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    PAK rozmawia o otwarciu polskiej przestrzeni powietrznej dla lotów rakiet suborbitalnych Wysłane przez grochowalski w 2018-09-21 Polska Agencja Kosmiczna podjęła rozmowy z Instytutem Lotnictwa, Dowództwem Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych RP oraz instytucjami odpowiedzialnymi za polską przestrzeń powietrzną - Polską Agencją Żeglugi Powietrznej i Szefostwem Służby Ruchu Lotniczego Sił Zbrojnych RP - na temat możliwości wykonywania nad terytorium Polski cywilnych lotów rakietowych na wysokości suborbitalne z wykorzystaniem terenów i infrastruktury poligonów wojska polskiego. Celem lotów ma być m.in. testowanie osiągnięć polskiej inżynierii rakietowej oraz umożliwienie krajowym podmiotom prowadzenia badań i testów technologii kosmicznych w warunkach lotnych i mikrograwitacji. Obecnie próbne loty cywilnych konstrukcji rakietowych odbywają się regularnie na poligonach resortu obrony narodowej, na przykład przy okazji wydarzeń organizowanych przez Polskie Towarzystwo Rakietowe. W październiku 2017 roku na poligonie drawskim rakieta Instytutu Lotnictwa ILR-33 „Bursztyn” w locie próbnym dotarła na wysokość 15 km, czyli obecną górną granicę strefy niebezpiecznej D ustanowioną nad tym poligonem. ZABEZPIECZENIE PRZESTRZENI POWIETRZNEJ DLA LOTÓW SUBORBITALNYCH Do przeprowadzenia lotu rakiety suborbitalnej potrzebna jest zamknięta przestrzeń powietrzna o odpowiednich parametrach, która mogłaby być ustanowiona na przykład na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce. Obszar morski i przestrzeń powietrzna tego poligonu już teraz doskonale sprawdzają się podczas ćwiczeń obrony przeciwlotniczej. Z inicjatywy PAK i Instytutu Lotnictwa oraz polskiej administracji lotniczej i wojskowej ma zostać wydzielona ćwiczebna przestrzeń powietrzna nad strefą niebezpieczną D poligonu w Ustce, która, zgodnie z obowiązującymi regulacjami prawnymi, pozwoli wykonywać lot rakietowy na pułap do tej pory nieosiągalny. Kolejne, sugerowane przez PAK modyfikacje strefy niebezpiecznej poligonu w Ustce mogą umożliwić w przyszłości regularne wykorzystywanie tego poligonu do celów cywilnych lotów rakiet suborbitalnych. - Otwarcie przestrzeni powietrznej dla lotów rakiet suborbitalnych ułatwi rozwój polskich technologii rakietowych i środków wynoszenia. Będzie też istotne dla krajowych jednostek naukowo-badawczych i przemysłowych sektora kosmicznego, umożliwiając im przetestowanie różnych rozwiązań do zastosowań satelitarnych w warunkach lotnych i w mikrograwitacji - mówi dr hab. Grzegorz Brona, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej. ROZWÓJ POLSKICH TECHNOLOGII RAKIETOWYCH Technologie rakiet suborbitalnych rozwijane są aktywnie w Polsce przez Instytut Lotnictwa, który skonstruował rakietę ILR-33 „Bursztyn” będącą demonstratorem technologii ekologicznego hybrydowego napędu rakietowego wykorzystującego wysoko stężony nadtlenek wodoru. Kolejnym przykładem ambicji rakietowych jest aktualnie realizowany w ramach dofinansowania NCBR projekt trójmiejskiej firmy SpaceForest, która opracowuje niskokosztową rakietę suborbitalną zdolną osiągać pułap 150 km. Wykorzystanie polskiego wybrzeża morza Bałtyckiego do lotów rakiet suborbitalnych ma już swoją historię. Wspomnieć należy sukcesy polskich naukowców w ramach programu sondowania atmosfery „Meteor” realizowanego w latach 70-tych XX w. w okolicach Łeby. Historię tę przypomniano w filmie dokumentalnym „Dosięgnąć Nieba” współprodukowanym przez Stowarzyszenie Filmowe TRZECI TOR. Tymoteusz Trocki, Departament Projektów Obronnych Polskiej Agencji Kosmicznej http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pak-rozmawia-otwarciu-polskiej-przestrzeni-powietrznej-dla-lotow-rakiet-suborbitalnych-4658.html
  15. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    NASA inwestuje w futurystyczny teleskop, który sam zbuduje się w kosmosie 2018-09-21 Obserwacje otchłani kosmosu i odkrywanie jego tajemnic jest możliwe tylko z pomocą sond kosmicznych i teleskopów. Dlatego w przyszłości pojawią się ultranowoczesne urządzenia. Wysłanie dużego teleskopu w kosmos to niezwykle karkołomne zadanie. NASA mogła się o tym przekonać wówczas, gdy chciała umieścić na ziemskiej orbicie Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Usterka, która powstała na Ziemi, ale wykryto ją dopiero w kosmosie, mogła sprawić, że jeden z największych projektów ludzkości mógł skończyć się jedną wielką porażką, i to wartą blisko 3 miliardy dolarów. Amerykanie mają jednak na to rozwiązanie godne technologii XXI wieku. NASA zainwestowała właśnie w projekt teleskopu kosmicznego, który po dotarciu na orbitę, sam złoży się z dziesiątek części. Aby maksymalnie obniżyć koszty budowy takich teleskopów nowej generacji, poszczególne komponenty instalacji będą wysyłane w kosmos przy okazji różnych misji. Gdy już poszczególne części dotrą znajdą się w punkcie L2, specjalny robot poskłada je w całość, w ten sposób powstanie teleskop. Jeśli wystąpią jakieś nieprzewidziane problemy, to kolejne komponenty ponownie zostaną wysłane w kosmos, a robot zajmie się ich złożeniem. nstrument będzie składał się dziesiątek sześciokątnych modułów o szerokości ok. metra. Cały teleskop ma mieć średnicę lustra wynoszącą ponad 30 metrów i być największym tego typu w historii. Co ciekawe, Kosmiczny Teleskop Webba, który znajdzie się w kosmosie za 2 lata maże poszczycić się średnicą lustra na poziomie "zaledwie" 6,5 metra, a będzie przecież najpotężniejszy w historii. Projekt znalazł się właśnie w pierwszej fazie programu NASA Innovative Advanced Concepts (NIAC). System składanego teleskopu został przygotowany przez inżynierów z Cornell University. NASA zainwestowała 125 tysięcy dolarów w przygotowanie dokładnej koncepcji na realizację w praktyce takiego rozwiązania. „Będziemy mogli pozwolić sobie na obserwacje dalsze i lepsze, niż kiedykolwiek wcześniej. Może nawet zobaczymy powierzchnię pozasłonecznej planety” - powiedział Jason Peck, profesor inżynierii mechanicznej i lotniczej na Cornell University oraz były główny oficer technologiczny w NASA. Źródło: GeekWeek.pl/Alphr / Fot. NASA/Cornell University http://www.geekweek.pl/news/2018-09-21/nasa-inwestuje-w-teleskop-ktory-sam-zbuduje-sie-w-kosmosie/
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)