Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Zawartość

    17334
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    51

Ostatnia wygrana Paweł Baran w Rankingu w dniu 30 Październik

Paweł Baran posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

3874 Excellent

2 obserwujących

O Paweł Baran

  • Tytuł
    Syriusz
  • Urodziny 20.06.1975

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    PRZYSIETNICA . PTMA Warszawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    PRZYSIETNICA

Ostatnie wizyty

7254 wyświetleń profilu
  1. Czy górnictwo kosmiczne ma sens? 2019-11-17. Na IAC 2019 zaprezentowano wyniki bardzo ciekawej analizy dotyczącej górnictwa kosmicznego. Z analizy wynika, że przez najbliższe dekady górnictwo kosmiczne prawdopodobnie nie będzie przynosić korzyści. Co ciekawe, częściowo za to mogą odpowiadać… komercyjne rakiety nośne. Górnictwo kosmiczne to jeden z ciekawszych tematów astronautyki ostatnich kilkunastu lat. Pojawiły się deklaracje - w tym od nowych spółek - prób pozyskania różnych surowców, zarówno do wykorzystania na Ziemi jak i przy eksploracji Układu Słonecznego. W deklaracjach wymienia się m.in. cenne metale (np złoto czy platyna) jak i wodę, którą w innym przypadku trzeba by dostarczyć z Ziemi. Od pewnego czasu pojawiają się jednak głosy sceptyczne. Czy rzeczywiście jest możliwe, aby górnictwo kosmiczne przyniosło zauważalne korzyści? Dostarczenie opłacalnej ilości cennych metali na Ziemię może załamać ceny, co redukowałoby sens przeprowadzenia takiej misji. A jak sytuacja wygląda w przypadku górnictwa kosmicznego jako wsparcia dla misji załogowych poza bezpośrednie otoczenie Ziemi? Na konferencji IAC 2019 w Waszyngtonie na jednej z sesji dotyczącej ekonomii sektora kosmicznego pojawiła się wyjątkowo ciekawa prezentacja skupiająca się na opłacalności górnictwa kosmicznego. W dużej części prezentacja skupiała się na dostarczaniu wody jako surowca dla paliwa i utleniacza dla misji załogowych. W analizach wzięto m.in. pod uwagę wykorzystanie stacji LOP-G Gateway oraz misje załogowe na powierzchnię Księżyca. W dalszej kolejności rozpatrywano także misje poza układ Księżyc-Ziemia. Wyniki analizy są zastanawiające. Do około 2050 roku w zasadzie jedynym klientem będą agencje kosmiczne, co może nie być wystarczające dla stworzenia nawet zalążka kosmicznego górnictwa. Jednak największy problem może pochodzić zupełnie od niespodziewanej konkurencji. Jest bardzo prawdopodobne, że w przyszłej dekadzie do służby wejdą nowe i potężne rakiety nośne - takie jak Starship firmy SpaceX czy New Glenn firmy Blue Origin. Ponadto, w służbie już jest rakieta Falcon Heavy firmy SpaceX. Można założyć, że te rakiety będą wykonywać loty zaopatrzeniowe w kierunku LOP-G lub powierzchni Księżyca. Okazuje się, że koszt dostarczenia wody z Ziemi za pomocą tych rakiet będzie przynajmniej porównywalny lub niższy. Oznacza to, że regularne misje z Ziemi będą po prostu bardziej atrakcyjne niż dłuższe i bardziej skomplikowane loty do planetoid. A co z innymi cennymi surowcami? Autorzy prezentacji głośno akcentowali, że aktualnie nie ma technologii prawidłowego wydobywania metali z planetoid metalicznych. Wydaje się, że to co jest możliwe, to “zbieranie" metalicznych głazów z powierzchni planetoid - problem w tym, że w dużej części byłyby to bloki materii żelazno-niklowej o zbyt niskiej wartości by nawet najmniejsza misja bezzałogowa była opłacalna. Wydaje się, że po początkowym entuzjazmie związanym z górnictwem kosmicznym aktualnie nastroje są “chłodniejsze". Jest jednak możliwe, że wraz z postępem technologicznym pojawią się nowe opcje wykorzystania surowców z planetoid. Źródło informacji: Kosmonauta.net https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-czy-gornictwo-kosmiczne-ma-sens,nId,3331156
  2. Space Station Research Xplorer 2019-11-17. Krzysztof Kanawka NASA udostępniła piątą wersję aplikacji Space Station Research Xplorer, opisującej prace na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Aplikacja Space Station Research Explorer (SSRX) opisuje działania wykonywane przez poszczególne agencje kosmiczne na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Aplikacja SSRX zawiera m.in. podstawowy opis eksperymentów, jakie są aktualnie realizowane na pokładzie Stacji, jak również i wcześniejsze eksperymenty. Eksperymenty są podzielone na działy takie jak biologia i biotechnologia, badania Ziemi i Wszechświata, badania nad ciałem człowieka, nauki fizyczne, rozwój i demonstracja technologii oraz działania edukacyjne czy kulturowe. Ponadto, w zasobach SSRX można znaleźć opis poszczególnych stanowisk pomiarowych oraz ich pozycję wewnątrz ISS. Opis aktualnie zawiera lokalizację stanowisk w modułach Columbus, Kibo i Destiny. Oddzielną kategorią w SSRX jest opis korzyści jakie przynoszą eksperymenty na ISS. Część korzyści ma związek z działaniami i technologiami na Ziemi, zaś część wspiera rozwój prac nad przyszłymi misjami załogowymi, w tym tymi poza bezpośrednie otoczenie naszej planety. SSRX została wykonana przez agencję NASA. Aplikacja SSRX jest dostępna dla systemów IOS oraz Android. Linki: IOS, Android. (NASA) https://kosmonauta.net/2019/11/space-station-research-xplorer/
  3. Pierwszy spacer kosmiczny poświęcony naprawie detektora AMS 2019-11-16. Astronauta Luca Parmitano (Włochy) i Drew Morgan (USA) wykonali pierwszy z co najmniej czterech spacerów poświęconych naprawie detektora Alpha Magnetic Spectrometer na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Spacer został przeprowadzony 15 listopada br. Jego celem było rozpoczęcie napraw eksperymentu AMS - wartego ponad 2 mld dolarów detektora promieniowania kosmicznego, wyniesionego 16 maja 2011 r. podczas misji STS-134 promu kosmicznego Endeavour. AMS to najdroższa aparatura badawcza znajdująca się na ISS. Jej zadaniem jest badanie antymaterii w promieniowaniu kosmicznym. Dzięki miliardom zarejestrowanych przez urządzenie promieni kosmicznych naukowcy mogli zweryfikować niektóre z teorii opisujących właściwości ciemnej materii i ciemnej energii - niewidocznych do tej pory w obserwacjach składników Wszechświata, odpowiadających za zdecydowaną większość jego masy. Naukowcy chcą znaleźć w sygnałach jądra antyhelu, które mogłyby potwierdzić obecność w naszym Wszechświecie galaktyk złożonych z antymaterii. Obserwowana asymetria w ilości obserwowanej materii i antymaterii wymyka się teoriom opisującym Wielki Wybuch, a próby stworzenia modelu z wbudowaną asymetrią stoją w sprzeczności z innymi pomiarami. Alpha Magnetic Spectrometer działa na stacji od ponad 8 lat, chociaż zakładany czas pracy urządzenia wynosił 3 lata. W 2017 roku doszło do awarii pierwszej z czterech pomp chłodzących detektor. Dziś działa już tylko jedna. Jeśli i ta ulegnie awarii instrument nie będzie mógł być użytkowany. Już w 2015 roku społeczność naukowa zrzeszona w europejsko-amerykańskiej grupie badawczej nadzorującej eksperyment namówiła agencję NASA do opracowania planu remontu instrumentu AMS na orbicie. Urządzenie nie zostało zbudowane z myślą o wykonywaniu na nim prac konserwacyjnych. Posiada niebezpieczne ostre krawędzie, nie ma specjalnych uchwytów dla astronautów czy innych udogodnień ułatwiających wymianę jego modułów jak specjalne śruby, czy łatwe w demontażu elementy. Na dodatek astronauci będą musieli fizycznie zniszczyć niektóre elementy w celu wymiany pomp i wykonać pierwsze w historii astronautyki cięcie rurek ze stali nierdzewnej i wykonywanie nowych połączeń. Przebieg spaceru Głównym celem pierwszego spaceru kosmicznego był demontaż zewnętrznej osłony chroniącej instrument przed mikrometeoroidami. Astronauci przeszli na wewnętrzne zasilanie skafandrów o 12:39 czasu polskiego, oficjalnie zaczynając spacer kosmiczny. Zadaniem Parmitano był transport potrzebnych narzędzi teraz i do kolejnych spacerów w miejsce, gdzie znajduje się instrument AMS. Morgan przygotowywał się w tym czasie do transportu do miejsca pracy na czubku ramienia robotycznego Canadarm2. Parmitano przystąpił następnie do usuwania elementów łączących osłonę z instrumentem. Do tego celu użył specjalnych narzędzi, zaprojektowanych tylko do tej pracy. Następnie astronauta usunął osłonę i przymocował ją do specjalnego mechanizmu ułatwiającego jej trzymanie. Następnie przekazał go Morganowi, który po ustawieniu się w odpowiedniej pozycji wyrzucił osłonę za stację. Osłona była za duża, by móc ją przenieść do ISS i później wyrzucić w jednej z misji statków towarowych. Parmitano zainstalował potem rączki, które pomogą podczas operacji na kolejnych spacerach. Astronauci szybko poradzili sobie z głównym zadaniem, dlatego wykonali jeszcze prace planowane na kolejny spacer. Udało im się jeszcze wyrzucić inną strukturę osłaniającą przy instrumencie (Vertical Support Beam Cover) oraz usunęli koce izolujące, pod którymi znajdują się moduły chłodzące urządzenia. Prace zakończyły się powrotem do śluzy Quest o 19:18. 9. spacer na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej trwał 6 godzin i 39 minut. Następny spacer, w którym tak naprawdę zacznie się naprawa instrumentu AMS zostanie przeprowadzony w najbliższy piątek 22 listopada. Podsumowanie Był to 222. spacer kosmiczny przeprowadzony na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Było to 3. wyjście w przestrzeń dla włoskiego astronauty Luca Parmitano. Jego poprzednie wyjście w 2013 roku zakończyło się awarią skafandra, który spowodował zapełnianie się hełmu wodą i wymusił awaryjny powrót do stacji. Drew Morgan wykonał swój 4. spacer na ISS. Na podstawie: NASA/NSF Opracował: Rafał Grabiański Więcej informacji: • informacja NASA o przeprowadzonym spacerze kosmicznym • blog NASA poświęcony działaniu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej • strona NASA poświęcona instrumentowi AMS Na zdjęciu: Astronauta Luca Parmitano podczas transportu na ramieniu robotycznym Canadarm2 do miejsca pracy przy instrumencie AMS. Źródło: NASA TV. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pierwszy-spacer-kosmiczny-poswiecony-naprawie-detektora-ams
  4. Zaskakujące zdjęcie ze Stacji Kosmicznej, a na nim pomarańczowa poświata wokół Ziemi. Co to jest? 2019-11-16. Astronauci z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej uwiecznili zaskakujące zjawisko. To pomarańczowa poświata, która otoczyła naszą planetę. Skąd się wzięła? Zdjęcie wykonane zostało z ziemskiej orbity, a więc z wysokości około 400 kilometrów nad powierzchnią ziemi. Możemy na nim zobaczyć pogrążony w cieniu fragment Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, usianą niezliczonymi gwiazdami przestrzeń kosmiczną i coś jeszcze. To pomarańczowa poświata wokół Ziemi, która wywołała w globalnej sieci gorącą dyskusję. Jak każde tego typu zjawisko, przez niektórych wzięte zostało za coś nadzwyczajnego, co NASA próbuje przed nami ukryć. Jednak tym razem niczego dziwnego nie sfotografowano. Łuna na krawędzi ziemskiej atmosfery to nic innego, jak poświata niebieska. Jak sama nazwa wskazuje, łuna powinna być niebieska, jednak na zdjęciu jest pomarańczowa. Dlaczego? Otóż wszystkiemu winne są procesy zachodzące w ziemskiej atmosferze na wysokości od 80 do nawet ponad 500 kilometrów. W atmosferę wchodzą promienie słoneczne, które w rzeczywistości są połączeniem wielu fal elektromagnetycznych o różnych długościach. To od ich długości zależy jaki kolor widzimy. Najkrótsza jest fala światła niebieskiego, a najdłuższa czerwonego. Ta druga nie rozszczepia się w atmosferze, ponieważ cząstki powietrza są dla niej na tyle małe, że je omija. Dociera do powierzchni ziemi niemal w linii prostej, następnie się od niej odbija i opuszcza ziemską atmosferę. To, co ma miejsce w atmosferze, przypomina wówczas niezwykle intensywną barwę podczas zachodu Słońca. Skoro w każdej sekundzie gdzieś Słońce zachodzi, to sumując liczbę takich zachodów, mamy efekt w postaci czerwonej lub pomarańczowej aureoli wokół Ziemi. Skutek tego zjawiska widoczny jest z powierzchni ziemi zwłaszcza podczas zaćmienia Księżyca, gdy nasz naturalny satelita jest oświetlany tym właśnie światłem, przybierając złowieszczą, czerwono-pomarańczową, lub jak kto woli, krwistą barwę. Wyższe warstwy atmosfery świecą również dlatego, że przy ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe tlen i azot zaczynają emitować fale świetlne pod wpływem reakcji między sobą, jonami hydroksylowymi oraz litem i sodem. Jeśli się dobrze przyjrzycie, ponad pomarańczową obwódką, widoczna jest bardzo cienka obwódka zielona. To skutek emisji fal świetlnych przez tlen. W przypadku pomarańczowego i czerwonego koloru winne świecenia są sód i wodorotlenki. Zjawiska, które wydają się być skomplikowanymi, potrafią nas zachwycić swoimi efektami. Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA. https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2019-11-16/zaskakujace-zdjecie-ze-stacji-kosmicznej-a-na-nim-pomaranczowa-poswiata-wokol-ziemi-co-to-jest/
  5. Firma Nikon prezentuje dwie nowe lornety astronomiczne 2019-11-15, Firma Nikon zaprezentowała dwie lornety astronomiczne: 20x120 IV, 25x120 oraz przeznaczony do nich kolumnowy montaż widłowy. Przedstawiane lornety idealnie nadają się do zróżnicowanych zadań, począwszy od zastosowań profesjonalnych po obserwację hobbistyczną, m.in. w zakresie monitoringu, rybołówstwa komercyjnego, żeglarstwa, obserwacji przyrody dalekiego zasięgu czy też obserwacji astronomicznych. Zarówno model 20x, jak i 25x oferuje jasny obraz o wysokiej rozdzielczości. Dzięki dużej średnicy obiektywów wynoszącej 120 mm, oba modele są wręcz stworzone do obserwacji o zmierzchu i w nocy. Znakomity układ optyczny zastosowany w lornecie astronomicznej 20x120 IV generuje ostry obraz, wiernie odwzorowując kolory, zaś rozmaite aberracje są skutecznie kompensowane. Lorneta astronomiczna 25x120 umożliwia dynamiczną obserwację obrazu o doskonale skorygowanej krzywiźnie pola i bardzo szerokim polu widzenia (pozorne pole widzenia okularów wynosi aż 64,7˚). Hermetyczna, wodoszczelna konstrukcja korpusu lornety zapobiega wnikaniu wody (np. deszczu czy rosy), a dzięki napełnieniu azotem jest on zabezpieczony przed zaparowaniem. Trwałość sprzętu zapewnia świetne zabezpieczenie przed korozją oraz wstrząsami, które przyczynia się do utrzymania lornety w optymalnej kondycji oraz umożliwia jej dłuższe użytkowanie. W celu uzyskania większej stabilności obrazu i ułatwienia obserwacji zaleca się stosowanie kolumnowego montażu widłowego. Najważniejsze cechy • Duża średnica obiektywów 120 mm zapewnia jasny obraz o wysokiej rozdzielczości. • Lorneta astronomiczna 20x120 IV dysponuje znakomitym układem optycznym, oferując ostry obraz dzięki efektywnej kompensacji rozmaitych aberracji. • Lorneta astronomiczna 25x120 oferuje doskonale skorygowane, płaskie pole widzenia oraz okulary o polu 64,7˚. • Konstrukcja o dużym odsunięciu źrenicy wyjściowej pozwala objąć wzrokiem całe pole widzenia, natomiast gumowe muszle oczne z wykończeniem w kształcie rogów zabezpieczają oczodoły przed niechcianym światłem bocznym. • Hermetyczna, wodoszczelna konstrukcja korpusu zapobiega wnikaniu wody z deszczu lub rosy, a technologia napełnienia azotem zabezpiecza lornetę przed zaparowaniem. • Znakomite zabezpieczenie przed korozją i odporność na wstrząsy umożliwiają długie użytkowanie sprzętu. Lorneta wyposażona jest w solidny montaż widłowy, a swobodną obserwację zapewnia obrót w poziomie w zakresie 360˚ oraz regulacja w pionie w zakresie od -30˚ do +70˚. Zastosowanie (opcjonalnie) wytrzymałego montażu kolumnowego z adapterem ułatwia obserwację, dając konieczną stabilność obrazu. NIKON działa od 100 lat i należy obecnie do największych i najbardziej liczących się producentów sprzętu optoelektronicznego na świecie. Jest producentem najwyższej jakości aparatów fotograficznych, obiektywów NIKKOR, sprzętu sportowego (między innymi lornetek, dalmierzy i lunet), mikroskopów oraz precyzyjnych urządzeń optycznych, zarówno dla przemysłu, jak i użytkowników indywidualnych. NIKON jest światowym liderem w segmencie cyfrowych aparatów fotograficznych, produkując lustrzanki profesjonalne oraz amatorskie, a także aparaty kompaktowe serii COOLPIX. W sierpniu 2018 roku NIKON wprowadził na rynek dwa pełnoklatkowe aparaty bezlusterkowe: Z6 i Z7, z mocowaniem obiektywu o większej średnicy. W Polsce firmę reprezentuje NIKON CEE GmbH Sp. z o.o. Oddział w Polsce, w Warszawie, przy al. Jerozolimskich 180, gdzie firma posiada również centrum serwisowe aparatów profesjonalnych. Czytaj więcej: • Strona firmy Nikon • Nikon Introduces the Binocular Telescope 20x120 IV/25x120 • Lornetka czy luneta? • Jak wybrać lornetkę? Źródło: Nikon Opracowanie: Elżbieta Kuligowska https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/firma-nikon-prezentuje-dwie-nowe-lornety-astronomiczne
  6. Nadciągają Leonidy. Warto patrzeć w niebo 2019-11-15.ŁZ.MNIE W nocy z niedzieli na poniedziałek warto patrzyć w niebo, będą wówczas szczególnie intensywnie promieniować Leonidy. Wprawdzie w ostatnich latach te meteory nie były szczególnie aktywne, ale w tym roku może być inaczej. Leonidy możemy obserwować od 10 do 23 listopada, ale ich maksimum wypada właśnie na 17 i 18 listopada. Ten rój przemieszcza się zdecydowanie szybciej niż inne obserwowane tego typu obiekty. Przy odrobinie szczęścia w ciągu maksimum można zobaczyć nawet ponad 1 tys. spadających gwiazd na godzinę. Przeszkodą może jednak być blask Księżyca świecącego w pobliżu obszaru na niebie, w którym można spodziewać się Leonidów. W nocy z niedzieli na poniedziałek szykuje się jeszcze jedno widowisko, choć w tym przypadku potrzebna może być lornetka. O godz. 5 nad ranem Księżyc znajdzie się bowiem o 3 stopnie kątowe od gromady otwartej M44, czyli Żłóbka. Księżycowa tarcza będzie oświetlona z ukosa, dobrze też będą widoczne gwiezdne diamenciki na lewo od naszego naturalnego satelity. źródło: Urania.edu.pl, Tech.wp.pl https://www.tvp.info/45346993/nadciagaja-leonidy-warto-patrzec-w-niebo
  7. Dwa kosmiczne pawie pokazują gwałtowną historię Obłoków Magellana 2019-11-15.Autor Vega W Wielkim Obłoku Magellana za pomocą ALMA odkryto dwa gazowe obłoki w kształcie pawia. Zespół astronomów znalazł kilka masywnych młodych gwiazd w złożonych obłokach o włóknistej strukturze. Odkrycie to bardzo dobrze zgadza się z symulacjami komputerowymi olbrzymich zderzeń gazowych obłoków. Według naukowców oznacza to, że włókna i młode gwiazdy są dowodami wskazującymi na gwałtowne interakcje między Małym i Wielkim Obłokiem Magellana 200 mln lat temu. Astronomowie wiedzą, że gwiazdy powstają w zapadających się obłokach w przestrzeni. Jednak procesy formowania się olbrzymów, dziesięciokrotnie masywniejszych niż Słońce, nie są zbyt dobrze poznane, gdyż trudno jest upakować tak duże ilości materii w tak małej przestrzeni. Niektórzy badacze sugerują, że oddziaływania między galaktykami zapewniają idealne środowisko do powstawania masywnych gwiazd. Ze względu na potężną grawitację obłoki w galaktykach są wstrząsane, rozciągane i często się ze sobą zderzają. Ogromne ilości gazu są skompresowane w niezwykle małym obszarze, który może tworzyć ziarna masywnych gwiazd. Zespół badaczy wykorzystał ALMA do zbadania struktury gęstego gazu w N159, tętniącego życiem regionu formujących się gwiazd w Wielkim Obłoku Magellana (LMC). Dzięki wysokiej rozdzielczości ALMA uzyskali szczegółową mapę obłoków w dwóch podregionach, N159E – Mgławica Motyl oraz N159W. Co ciekawe, struktury obłoków w tych dwóch regionach wyglądają bardzo podobnie: włókna gazu w kształcie wachlarza rozciągające się na północ z czopami w najbardziej wysuniętych na południe punktach. Obserwacje ALMA wykazały także kilka masywnych młodych gwiazd we włóknach w obu regionach. Nie jest naturalnym, że w dwóch regionach oddalonych od siebie o 150 lat świetlnych powstały obłoki o podobnym kształcie i to, że młode gwiazdy w nich zawarte mają podobny wiek. Musi być tego wspólna przyczyna. Wzajemne oddziaływanie między Małym i Wielkim Obłokiem Magellana wydaje się być najlepszym rozwiązaniem. W 2017 roku Yasuo Fukui, profesor z Uniwersytetu Nagoya i jego zespół wykazali ruch wodoru w Małym Obłoku Magellana (LMC) i odkryli, że gazowy składnik tuż obok N159 ma inną prędkość, niż reszta obłoków. Zasugerowali hipotezę, że wybuch gwiazdy jest spowodowany masywnym przepływem gazu z SMC do LMC i że przepływ ten powstał w wyniku bliskiego spotkania obu galaktyk, do którego doszło 200 mln lat temu. Para obłoków w kształcie pawia w dwóch regionach wskazanych przez ALMA dobrze pasuje do tej hipotezy. Symulacje komputerowe pokazują, że wiele włóknistych struktur powstaje w krótkim czasie po zderzeniu dwóch obłoków, co także wspiera tę ideę. Opracowanie: Agnieszka Nowak Źródło: NAOJ Urania https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2019/11/dwa-kosmiczne-pawie-pokazuja-gwatowna.html
  8. Pierwsze gwiazdy i cięższe pierwiastki chemiczne powstały szybko 2019-11-15. Odkrycie liczącej sobie 13 miliardów lat kosmicznej chmury gazu pozwoliło zespołowi astronomów z Carnegie na wykonanie najwcześniejszych jak dotąd pomiarów czasu wzbogacania się Wszechświata dużą różnorodnością pierwiastków chemicznych. Badania ujawniają, że pierwsza generacja gwiazd uformowała się szybciej niż wcześniej sądzono. Wyniki zostały opublikowane w The Astrophysical Journal. Wielki Wybuch zapoczątkował nasz Wszechświat w formie gorącej i mrocznej zupy niezwykle energetycznych cząstek, która gwałtownie się powiększała. Gdy materiał ten coraz bardziej się rozprzestrzeniał, stopniowo ochładzał się, a naładowane cząsteczki zlewały się wówczas ze sobą do postaci obojętnego elektrycznie gazu wodorowego. Wszechświat pozostawał jednak ciemny (pozbawiony jakichkolwiek źródeł światła) tak długo, aż grawitacja skondensowała obecne w nim obłoki materii w pierwsze gwiazdy i galaktyki. Wszystkie gwiazdy, w tym ich pierwsza generacja, działają jak fabryki chemiczne syntetyzujące w swych wnętrzach prawie wszystkie pierwiastki, które tworzą otaczający nas świat. Gdy pierwotnie powstałe w kosmosie gwiazdy eksplodowały jako supernowe, wyrzucały utworzone przez siebie pierwiastki na duże odległości, rozsiewając je w okolicznym pyle i gazie. Kolejne generacje gwiazd miały już w sobie te pierwiastki i stale zwiększały od tej chwili ich obfitość chemiczną w swym otoczeniu. Ale pierwsze gwiazdy powstały jednak we wciąż czystym, pierwotnym i zimnym Wszechświecie. W rezultacie te gwiazdy wytwarzały bardziej złożone pierwiastki w innych proporcjach niż te syntetyzowane później przez kolejno formujące się gwiazdy, powstałe już w środowisku, które zostało wcześniej wzbogacone przez poprzednie ich generacje. Patrząc w przeszłość wystarczająco daleko możemy zatem oczekiwać, że kosmiczne obłoki gazowe wykazują charakterystyczne widmowe ślady szczególnych proporcji pierwiastków wytworzonych w nich przez te pierwsze gwiazdy. A spoglądając jeszcze bardziej wstecz możemy ostatecznie zostać świadkami zniknięcia większości tych pierwiastków i pojawienia się na ich miejscu pierwotnego, nieskazitelnego gazu. Do takich badań astronomowie od dawna używają kwazarów, które pozwalają im dowiedzieć się więcej o składzie chemicznym gazu kosmicznego w różnych epokach i pokazać, jak różne generacje gwiazd wzbogacają swoje otoczenie pierwiastkami. - Znaleźliśmy ten starożytny obłok gazu podczas obserwacji bardzo odległych kwazarów za pomocą teleskopów Magellana w obserwatorium Carnegie Las Campanas w Chile - wyjaśnia Eduardo Bañados, kierownik grupy badawcze w Instytucie Astronomii Max-Plancka w Heidelbergu. Kwazary są niezwykle silnie świecącymi obiektami złożonymi z ogromnych czarnych dziur ściągających na siebie okoliczną materię, leżącymi w centrach masywnych galaktyk. Gdy obłok gazu znajduje się pomiędzy kwazarem a nami - obserwatorami na Ziemi - wyjątkowo silne światło kwazara musi przez niego przejść, aby do nas dotrzeć, a astronomowie mogą to wówczas wykorzystać, aby dowiedzieć się więcej o składzie chemicznym takiego obłoku. Metoda ta pozwoliła po raz pierwszy w historii scharakteryzować skład prastarego obłoku gazowego, powstałego w pierwszych miliardach lat istnienia kosmosu. Zespół odkrył, że skład chemiczny tego obłoku okazał się jednak zaskakująco nowoczesny - nie aż tak prymitywny, jak się spodziewano, jeśli miałby on być związany z pierwszymi gwiazdami obecnymi we Wszechświecie. Choć powstał zaledwie 850 milionów lat po Wielkim Wybuchu, jego obfitość chemiczna była już tak wysoka, jak typowa obfitość wyznaczana dla obłoków gazu powstałych kilka miliardów lat później. Naukowcy sądzą, że najwyraźniej pierwsza generacja gwiazd narodziła się, wyewoluowała i wygasła jeszcze przed utworzeniem się tego obłoku. A Wszechświat został dosyć szybko zalany przez produkty chemiczne późniejszych generacji gwiazd. Zespół uważa też, że możliwe jest odkrycie jeszcze bardziej starożytnych obłoków gazu. Być może to one ujawnią informacje o pierwszych gwiazdach powstałych we Wszechświecie. Czytaj więcej: • Cały artykuł • Praca naukowa A Metal-poor Damped Lyα System at Redshift 6.4, 2019 X 31, The Astrophysical Journal Źródło: Carnegie University Opracowanie: Elżbieta Kuligowska Na ilustracji: Tak najprawdopodobniej wygląda bardzo odległa młoda galaktyka A2744_YD4. Obserwacje z wykorzystaniem sieci ALMA wykazały, że galaktyka ta - dziś obserwowana taką, jaka była w czasie, gdy Wszechświat miał zaledwie 4 procent swojego obecnego wieku, jest bogata w pył. Źródło: ESO/M. Kornmesser https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/starozytna-chmura-gazowa-ujawnia-ze-pierwsze-gwiazdy-powstaly-szybko
  9. Ciekawe misje stratosferyczne – 2019 rok 2019-11-15 Krzysztof Kanawka W tym roku odbyło się kilka ciekawy lotów stratosferycznych – nie tylko przy wykorzystaniu balonów! Każdego roku amatorzy z całego świata przeprowadzają balonowe misje stratosferyczne. Większość z nich jest wyposażona w kamery lub aparaty. Pozwala to na spojrzenie na naszą planetę z unikalnej perspektywy, z wysokości około lub ponad 30 km. Poniżej prezentujemy kilka ciekawych nagrań z misji stratosferycznych z 2019 roku. Większość takich misji jest przeprowadzana gdy jest w miarę ciepło i sucho w Europie oraz w USA, co pozwala na sprawne przeprowadzenie prac przedstartowych. Dron Cloudless Dwa bardzo ciekawe loty stratosferyczne odbyły się w tym roku z Polski. W obu wykorzystano dron-szybowiec, który rozpoczął szybowanie ze stratosfery. Pierwszy lot odbył się w kwietniu, zaś drugi (z pełnowymiarowym modelem) w październiku. Nocny lot z Kaliforni Poniżej zaprezentowany lot został wykonany 24 lipca 2019. Na pokładzie balonu znalazła się lustrzanka, co pozwoliło na obserwacje gwiazd w trakcie lotu. Stratosferyczne Apollo 11 W tej misji, upamiętniającej wyprawę Apollo 11, udało się osiągnąć pułap 35749 m. Bubble 1 W tej misji studentów z Niemiec udało się osiągnąć pułap 34,7 km. Misja wystartowała 22 stycznia 2019. WGARS 2019 W misji koła radiowego West Georgia Amateur Radio Society, wykonanej 13 lipca 2019, udało się osiągnąć 34,8 km. Stratoflight – nad szwajcarskimi górami Misja Stratoflight wzniosła się 1 czerwca 2019 nad Szwajcarią. Maksymalny osiągnięty pułap wyniósł 32,5 km. Gondola wylądowała zaledwie 20 m od brzegu jeziora. Inne upamiętnienie misji Apollo 11 W tym przypadku wykorzystano plastikowy model sprzętu wykorzystanego w ramach misji Apollo 11. Szybowiec Perlan Firma Airbus pracuje nad technologiami lotów na dużych wysokościach w ramach projektu Perlan. (Y, Tw, Za) https://kosmonauta.net/2019/11/ciekawe-misje-stratosferyczne-2019-rok/ Dron Cloudless – etap 1 / Credits – Cloudless Nocny lot z Kalifornii / Credits- Dwayne Kellu Stratosferyczne Apollo 11 / Credits – gilbondfac Misja Bubble 1 / Credits – KSat Stuttgart Misja WGARS – 13 lipca 2019 / Credits – N4BWR Pęknięcie balonu – misja WGARS – 13 lipca 2019 / Credits – N4BWR Misja Stratoflight 2019 / Credits – Roman Schönbächler Model sprzętu misji Apollo 11 w stratosferze / Credits – David Akerman Lot 65 szybowca Perlan – blisko 20 km pułapu / Credits – Perlan Project
  10. Na spacer po ciemną materię 2019-11-15 Astronauci Zalogi 61 Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) rozpoczynają cykl spacerów kosmicznych, zgodnie określanych jako najtrudniejsze od czasów misji naprawczych Kosmicznego teleskopu Hubble'a w latach 1993-2009. Do końca roku zaplanowano co najmniej cztery spacery, których celem bedzie naprawa i modernizacja detektora cząstek kosmicznych AMS (Alpha Magnetic Spectrometer). Zadaniem urządzenia, wyniesionego na orbitę w 2011 roku podczas ostatniej misji promu kosmicznego Endeavour, jest poszukiwanie w przestrzeni kosmicznej naturalnie występujących cząstek antymaterii i próba rozwiązania zagadek tak zwanej ciemnej materii i ciemnej energii. Podczas tych spacerów, dowódca załogi 61, astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) Luca Parmitano i inżynier pokładowy z NASA Andrew Morgan mają częściowo wymienić i uszczelnić system chłodzenia AMS, tak by mógł działać już do końca pracy ISS. Problem w tym, że misji naprawczych AMS nigdy nie planowano. Specjalnie na potrzeby tych spacerów trzeba było zaprojektować i zbudować ponad 20 unikatowych narzędzi. Astronauci będą mieli za zadanie między innymi przecięcie i ponowne podłączenie ośmiu przewodów z cieczą chłodzącą, czego jeszcze nigdy w historii lotów kosmicznych nie próbowano. Ponadto podczas spaceru trzeba będzie rozłączyć i połączyć mnóstwo kabli zasilających i przesyłających dane. Parmitano i Morgan spędzili na przygotowaniach do serii spacerów dziesiątki godzin. Astronautki Christina Koch i Jessica Meir pomogą im z pokładu ISS, między innymi przenosząc ich z pomocą ramienia robotycznego Canadarm2 w pobliże miejsca pracy przy AMS. Podczas pierwszego spaceru astronauci mają podjąć prace przygotowawcze, które pomogą im w wykonaniu zadań podczas kolejnych wyjść w otwartą przestrzeń kosmiczną. Najbardziej czuły spektrometr, jaki kiedykolwiek umieszczono w przestrzeni kosmicznej AMS to najbardziej czuły spektrometr, jaki kiedykolwiek umieszczono w przestrzeni kosmicznej. Bada naładowane, wysokoenergetyczne cząstki promieniowania kosmicznego zanim wpadną w atmosferę Ziemi. Urządzenie skonstruowano według pomysłu laureata nagrody Nobla z fizyki Samuela Tinga, w jego projektowaniu, budowie, testach i obsłudze uczestniczy zespół naukowców z 56 instytucji z 16 krajów pod patronatem Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) i U.S. Department of Energy Office of Science. Dla CERN jego praca ma być uzupełnieniem badań prowadzonych z wykorzystaniem Wielkiego Zderzacza Hadronów. AMS, którego budowa kosztowała około 2 miliardów dolarów, miał pierwotnie pracować przez trzy lata. Do tej pory zarejestrował już około 140 miliardów cząstek, ale nie przyniósł odpowiedzi na najważniejsze pytania. Wciąż jednak pracuje poprawnie, dlatego zdecydowano, że warto jego misję jeszcze przedłużyć. Pierwszy spacer ma potrwać około 6 godzin i przygotować AMS na kolejne trzy, których daty zostaną dopiero ogłoszone. Wstępnie drugi spacer zapowiadany jest na kolejny piątek. Wszystkie cztery mają pomóc w dalszych poszukiwaniach odpowiedzi na najpoważniejsze pytania współczesnej fizyki, w tym w poszukiwaniach ciemnej materii. Autor: Grzegorz Jasiński Źródło: RMF https://www.rmf24.pl/nauka/news-na-spacer-po-ciemna-materie,nId,3336594
  11. To się nazywa mieć wyjątkowe „szczęście”. Meteoryt spadł na nastolatka, ale go nie zabił 2019-11-15. Co jakiś czas na ziemię spadają kosmiczne skały. Większość z nich jest bardzo małych, a to oznacza, że szansa na to, że uderzą w człowieka jest bardzo niewielka. 6 lat temu meteoryt przeleciał nad głowami mieszkańców Czelabińska w Rosji i wtedy też na nowo rozgorzała dyskusja na ten rzadko poruszany dotychczas temat. Czy meteoryt mógłby spaść na ludzi? Odpowiedź brzmi: tak. Latem 2009 roku doszło do takiego niecodziennego zdarzenia. 14-letni chłopiec z niemieckiego miasta Essen został trafiony w rękę przez meteoryt wielkości groszku. Prędkość uderzenia była tak wielka, że kosmiczna skała zdołała wbić się w ziemię. Naukowcy zabrali tajemniczy obiekt do analizy. Okazało się, że uderzył chłopca z prędkością kilkudziesięciu tysięcy kilometrów na godzinę. Nastolatek miał wyraźną, głęboką szramę na ręce. Większość meteoroidów wchodząc w ziemską atmosferę rozpada się na kawałki, które wyparowują zanim jeszcze dotrą do powierzchni ziemi. Tak się dzieje nawet z największymi meteoroidami, które mają rozmiary samochodu. Zdarza się jednak, że niewielkie ich części spadają na ziemię, zwłaszcza, jeśli są one zbudowane z solidnego materiału jakim jest metal. Spadały na ludzi, zwierzęta i samochody Na przestrzeni wielu lat zdarzyło się kilka przypadków uderzenia meteorytu w człowieka lub w pobliżu niego, czasem skończyło się to jego śmiercią. Tak było w lutym 2007 roku w indyjskim stanie Radżastan, leżącym przy granicy z Pakistanem. Mieszkańcy mówili o olbrzymim wybuchu, a w miejscu uderzenia meteorytu powstał wielki krater. Niestety zdarzenie skończyło się tragicznie, gdyż meteoryt po przemierzeniu przestrzeni kosmicznej spadł wprost na głowy Hindusów. Zginęły 2 osoby, a kolejne 5 osób zostało ciężko rannych. Meteoryt wbił się w ziemię z astronomiczną prędkością 50 kilometrów na sekundę. Dla porównania z taką prędkością meteoryt mógłby przemieścić się z Warszawy do Krakowa w ciągu niespełna 6 sekund. Znacznie więcej było przypadków uderzenia meteorytów w domy. 30 listopada 1954 roku w stanie Alabama 1,4-kilogramowy meteoryt przebił dach domu, odbił się od mebli i uderzył gospodynię domową w biodro nabijając jej pokaźnego siniaka. 9 października 1992 roku meteoroid przeciął niebo nad wschodnią częścią Stanów Zjednoczonych rozpadając się na kilka kawałków. W miejscowości Peekskill w stanie Nowy Jork uderzył w samochód, ale szczęśliwie właściciela nie było wtedy w środku. 21 czerwca 1994 roku w pobliżu Madrytu w Hiszpanii prawie 1,5-kilogramowy meteoryt uderzył w przednią szybę jadącego samochodu, zgiął kierownicę i zatrzymał się na tylnym siedzeniu. Podróżujące autem małżeństwo przeżyło szok, ale nie doznało żadnych obrażeń. Nie tylko ludzie ginęli od uderzenia meteorytem, podobnie było również ze zwierzętami. Historia zna jeden przypadek upadku niewielkiego meteorytu na psa. Choć kosmiczny „kamyk” był niewielki, to jednak podróżował z tak zawrotną prędkością, że dosłownie przebił pupila na wylot. Meteoryt spadł też na Mazurach W Polsce pierwszy od 17 lat meteoryt spadł 30 kwietnia 2011 roku na gospodarstwo agroturystyczne we wsi Sołtmany niedaleko Giżycka w woj. warmińsko-mazurskim. O godzinie 6:06 kosmiczny „kamień” przebił zadaszenie budynku gospodarczego przerobionego na łazienki dla agroturystów. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale donośny huk postawił mieszkańców na równe nogi. Gospodarze poszukując źródła zniszczeń znaleźli niewielki kamień rozbity na dwie części wielkości pięści. Wyróżniał się on kolorem i budową od innych kamieni, dlatego od razu pomyślano, że może to być meteoryt. Niedługo potem pierwszym od lat meteorytem żyła już cała Polska. Naukowcy przez kilka miesięcy analizowali kawałki skał i ogłosili, że to meteoryt kamienny należący do chondrytów oliwinowo-hiperstenowych. Waży on 1066 gramów i pochodzi z pasa głównego planetoid znajdującego się między orbitami Marsa i Jowisza, a więc z odległości 500 milionów kilometrów od Ziemi. Meteoryt obecnie znajduje się w kilku częściach. Jedną posiadają sami gospodarze, a dwie kolejne zostały przekazane przez nich m.in. Planetarium w Olsztynie. Na mniejszym kawałku meteorytu widoczny jest fragment skorupy obtopieniowej, powstałej podczas przejścia meteorytu przez ziemską atmosferę. Deszcz meteorytów nad Poznaniem Kosmiczne okruchy spadały na ziemie polskie w przeszłości wielokrotnie. Jedna z najstarszych naocznych obserwacji miała miejsce w 1277 roku w Krakowie, ale skały nie udało się odnaleźć. Absolutnie najstarsze uderzenie meteorytu w obszar znajdujący się dzisiaj w granicach Polski, miało miejsce 5 tysięcy lat temu. Na terenie obecnego Rezerwatu przyrody Meteoryt Morasko, położonego w północnej części Poznania, miał miejsce największy w Europie deszcz meteorytów. „Łowcy meteorytów” Łukasz Smuła i Magdalena Skwirzewska z Opola największy meteoryt odnaleźli 8 października 2012 roku. Był to żelazny meteoryt o stożkowatym kształcie, o wadze 300 kilogramów, wysokości 50 cm, szerokości 40 cm i długości 71 cm. W najszerszym miejscu meteoryt ma obwód 2 metrów. Obecnie na całym świecie w zbiorach znajduje się około 30 tysięcy meteorytów różnej wielkości i ta kolekcja wciąż się powiększa. Źródło: TwojaPogoda.pl https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2019-11-15/to-sie-nazywa-miec-wyjatkowe-szczescie-meteoryt-spadl-na-nastolatka-ale-go-nie-zabil/
  12. Satelita, który mógł mieć nawet 13 tysięcy lat przebywał na ziemskiej orbicie Autor: admin (2019-11-15) Pierwsze wzmianki o dziwnym satelicie na orbicie okołoziemskiej pojawiły się w latach pięćdziesiątych. Początkowo uważano, że to, co wypatrzono na orbicie to tajny rosyjski satelita. Sprawa stała się znana w prasie, a dziwaczny obiekt nazwano Black Knight, czyli czarny rycerz. Wiele źródeł potwierdzało, że faktycznie coś przesyłało sygnał radiowy i trwało to nieprzerwanie przynajmniej od czasu, gdy ludzie nauczyli się rejestrować takie rzeczy. Pojawiła się teoria, że pierwszym, który odebrał ten sygnał był Nicola Tesla i miało to być w 1899 roku po wybudowania urządzenia radiowego wysokiego napięcia, co miało miejsce w Colorado Springs. Przez następne dekady coraz częściej pojawiały się doniesienia o rzekomo odkodowanych transmisjach z satelity pozaziemskiego orbitującego wokół Ziemi. Sygnał radiowy, jaki wysyła ta sonda został też podobno odkodowany przez radioamatora nasłuchującego przestrzeni kosmicznej. Twierdzi on, że zarejestrował emisje, które wyglądały na przesyłanie koordynatów gwiezdnych jak twierdził sygnał był skierowany w stronę podwójnego systemu gwiezdnego Epsilon Boötis. To stąd właśnie wzięto szacunki, co do wieku urządzenia, ponieważ system ten, o ile był miejscem pochodzenia sondy, znajduje się około 13 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Jakkolwiek takie objawienia mogą brzmieć dziwacznie to obiekt jest jak najbardziej realny i znajduje się na oficjalnych zdjęciach udostępnionych przez NASA, każdy może sprawdzić, co tam widzi. Obiekt znajdował się na polarnej orbicie ( idealnej do mapowania powierzchni Ziemi) i zmierzał w przeciwną stronę niż większość ziemskich satelitów, czyli z zachodu na wschód. Wiadomo, że w pewnym okresie obiektem tym interesowała się organizacja Grumman Aircraft Corporation. Prowadzono wnikliwe obserwacje, ale rezultaty utajniono. W tej chwili nie ma już pewności, że ta sonda dalej znajduje się w przestrzeni kosmicznej. Zapewne, gdyby tylko ludzkość zdołała dokonać bezpiecznej deorbitacji zrobiono by to, dlatego nie wiadomo, czy jeszcze ten "czarny rycerz" znajduje się nad naszymi głowami. Źródła: http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=65 http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=66 http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=68 http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=69 http://eol.jsc.nasa.gov/scripts/sseop/photo.pl?mission=STS088&roll=724&frame=70 http://www.ancient-code.com/the-black-knight-a-13000-year-old-alien-satellite/#sthash.E2h5NHYV.dpuf Źródło: https://innemedium.pl/wiadomosc/satelita-ktory-mogl-miec-nawet-13-tysiecy-lat-pr... https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/satelita-ktory-mogl-miec-nawet-13-tysiecy-lat-przebywal-na-ziemskiej-orbicie
  13. Fale grawitacyjne mogą pomóc rozwiązać zagadkę Wszechświata Autor: admin (2019-11-15) Wszechświat rozszerza się od 13,8 miliarda lat. Stała Hubble'a wyznacza tempo jego ekspansji i pokazuje nam czas, jaki upłynął od Wielkiego Wybuchu. Jednak dwie najlepsze metody, które pozwalają nam zmierzyć stałą Hubble'a, dają nam dwa różne wyniki, co sugeruje, że nasze pojęcie o kosmosie może być błędne. Jednak naukowcy wyszli właśnie z trzecią metodą, która najprawdopodobniej rozwiąże ten problem raz na zawsze. Jak wynika z najnowszych badań, nowe niezależne dane, pochodzące z fal grawitacyjnych, które emitują układy podwójne gwiazd neutronowych, mogą nam zapewnić wiedzę o rzeczywistym tempie ekspansji Wszechświata. Trzecia metoda pomoże nam rozwiązać problem różnic, wynikających z zastosowania dwóch poprzednich metod w obliczaniu stałej Hubble'a. Fale grawitacyjne są emitowane przez dwie wirujące wokół siebie gwiazdy neutronowe tuż przed kolizją. Zjawiska tego typu są rzadkie, ale mogą być bardzo pomocne. Fale grawitacyjne wywołują tzw. zmarszczki w czasoprzestrzeni. Możemy je wykryć z pomocą detektorów LIGO i Virgo, a następnie precyzyjnie ustalić odległość między gwiazdami neutronowymi a Ziemią. Ponadto, astronomowie mogą określić prędkość układu na podstawie światła wyemitowanego na drodze kosmicznej eksplozji, a następnie obliczyć stałą Hubble'a, korzystając z Prawa Hubble'a. Naukowcy z University College London, którzy wpadli na ten pomysł ustalili, że obserwacja 50 układów podwójnych gwiazd neutronowych powinna dostarczyć nam wystarczających informacji, aby określić stałą Hubble'a. To oznacza, że w ciągu 10 lat możemy poznać tempo ekspansji Wszechświata. Źródło: https://tylkonauka.pl/wiadomosc/fale-grawitacyjne-moga-pomoc-rozwiazac-zagadke-w... https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/fale-grawitacyjne-moga-pomoc-rozwiazac-zagadke-wszechswiata
  14. Polacy nagrodzeni podczas prestiżowych zawodów RobotChallenge 2019 2019-11-15. Polska myśl techniczna po raz kolejny została doceniona, bo z nagrodami do domu wrócili robot Melson z Politechniki Warszawskiej oraz konstrukcje Sumomasters z Politechniki Białostockiej. RobotChallenge to europejskie mistrzostwa dla twórców autonomicznych i mobilnych robotów, które od 2004 roku zgromadziły zespoły z 31 krajów i ponad 1000 robotów. Jak twierdzą inicjatorzy projektu, to impreza zarówno dla początkujących inżynierów, jak i doświadczonych twórców robotów, bo wszystkich łączy pasja do nauki i technologii. Na miejscu można nie tylko powalczyć o nagrody i uznanie publiczności za długie miesiące ciężkiej pracy, ale i wymienić doświadczenia oraz podejrzeć innowacyjne projekty innych zespołów. W tym roku do walki stanęły 533 konstrukcje z 17 krajów z całego świata, w tym dwa nagrodzone polskie zespoły. Pierwszym z nich jest robot Melson, którego można było już oglądać podczas RoboComp w Krakowie. Dobrze pokazuje to, jak wiele czasu trzeba poświęcić, aby dopracować i ukończyć projekt - w tym wypadku robot powstawał 2 lata, z czego rok zajęły też same prace nad oprogramowaniem. Gotowa konstrukcja mierzy 45 cm i waży 2,7 kg, a do tego w większości została wydrukowana na drukarce 3D. Wysiłek jednak się opłacił, bo Melson zajął pierwsze miejsce w kategorii Humanoid Robot, drugie miejsce w kategorii Humanoid Sumo oraz wyróżnienie w kategorii Freestyle Showcase. Warto zatrzymać się na chwilę przy kategorii Humanoid Sumo, która przypomina nieco klasyczne sumo, a mianowicie roboty ustawia się na ringu, a ich zadaniem jest przewrócenie przeciwnika. Cały proces odbywa się jednak w pełni automatycznie, więc roboty muszą samodzielnie zlokalizować konkurenta: - Do wykrywania innych robotów wykorzystywane są czujniki podczerwieni, które mierzą odległość w trzech kierunkach. Na podstawie pomiarów robot decyduje, jaki ruch powinien wykonać: iść do przodu, obrócić się czy zadać cios" - mówi Larysa Zaremba, jedna z konstruktorek robota. Sekcja SumoMasters z Politechniki Białostockiej wystartowała zaś w konkurencjach MegaSumo, MiniSumo, NanoSumo oraz Freestyle. W przypadku dwóch pierwszych polskiemu zespołowi udało się dotrzeć do ćwierćfinałów, w NanoSumo zdobył 3. miejsce, a rywalizację Freestyle zakończył na 5. miejscu. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że jest to niezwykle kosztowne hobby i realizacja projektów wymaga najczęściej wsparcia finansowego z zewnątrz, dlatego też warto mówić o naszych uzdolnionych zespołach, podkreślając ich osiągnięcia i dając szansę na realizację kolejnych innowacyjnych projektów. Źródło: GeekWeek.pl/robotchallenge/Fot. PW, PB https://www.geekweek.pl/news/2019-11-15/polacy-nagrodzeni-podczas-robotchallenge-2019/
  15. Niebo w listopadzie 2019 (odc. 2) - życie po Tranzycie, czyli gra w kolory 2019-11-15. Tranzyt Merkurego na tle tarczy Słońca 11 listopada dostarczył miłośnikom wielu emocji. Życie po Tranzycie toczy się jednak dalej. Już nocą z 15 na 16 listopada Księżyc zakrywa aż dwie dość jasne gwiazdy. Pod koniec miesiąca na porannym niebie księżycowy sierp spotyka się z Marsem, Spiką i Merkurym. A co jeszcze warto zobaczyć - zapraszamy do naszego filmowego kalendarza astronomicznego. 15 listopada ok. 22:52 Księżyc zakrywa gwiazdę Propus w konstelacji Bliźniąt. Tej samej nocy, ale już 16-go tuż przed 03:00 nad ranem za tarczą naszego satelity znika gwiazda Tejat. Zakrycie dwóch stosunkowo jasnych obiektów przez Księżyc jednej nocy nie zdarza się często... W obu przypadkach dla powodzenia obserwacji musimy użyć przynajmniej lornetki, bo blask Srebrnego Globu krótko po pełni przyćmiewa aktorki zakrycia. Ich jasność wizualna wynosi ok. 3 mag., czyli mniej więcej tyle, ile w maksimum osiąga Mira Ceti. W istocie, Propus i Tejat są czerwonymi olbrzymami, które w przyszłości staną się gwiazdami zmiennymi pulsującymi, czyli... skończą jak Mira, ale ich maksima będą znacznie efektowniejsze. Stanie się to jednak za kilka milionów lat... Nocą z 17 na 18 listopada promieniują Leonidy. Mimo że w ostatnich latach meteory z roju Leonidów nie grzeszyły aktywnością, zawsze warto sprawdzić czy akurat tej nocy nie zrobią niespodzianki... Przeszkodą może być blask Księżyca świecącego w pobliżu radiantu "spadających gwiazd". 18 listopada po 05:00 nad ranem Srebrny Glob znajduje się o 3 stopnie kątowe od Żłóbka, czyli gromady otwartej M44. Przez lornetkę to może być całkiem malowniczy widok: księżycowa tarcza oświetlona "z ukosa" i gwiezdne diamenciki na czarnym aksamicie nieba po lewej. W nocy z 19 na 20 listopada możemy podziwiać wschód Księżyca w ostatniej kwadrze w złączeniu z Regulusem - najjaśniejszą gwiazdą Lwa. I znów popatrzmy przez lornetkę, bo nasz satelita oświetlony w połowie prezentuje się bardzo plastycznie, a Regulus wyróżnia się błękitną barwą. Wreszcie dochodzimy do końcówki miesiąca, kiedy na porannym niebie rozgrywa się prawdziwy festiwal kolorów! 24 listopada ok. 06:00 rano nisko nad pd-wsch. horyzontem sierp Księżyca dopełniony światłem popielatym spotyka się z czerwonym Marsem, niebieską Spiką i różowawym Merkurym. Lornetka przyda się do zintensyfikowania widoku tych barw. Zwróćmy uwagę, że Merkury, Mars i Spika dodatkowo układają się niemal idealnie w linii. Piękny widok! Nie mniej atrakcyjnie jest rankiem 25 listopada, kiedy cieniutki księżycowy sierp sadowi się ledwie o 1.5 stopnia kątowego na lewo od Merkurego. Planeta pozostanie widoczna na porannym niebie nisko nad pd-wsch. horyzontem do 10 grudnia, zaś Księżyc już 26 listopada znajdzie się w nowiu, by przewędrować na wieczorny nieboskłon dając taki show, jakiego dawno nie oglądaliśmy! Ale o tym - w następnym odcinku. Piotr Majewski https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niebo-w-listopadzie-2019-odc-2-zycie-po-tranzycie-czyli-gra-w-kolory
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)