Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    33 131
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    64

Ostatnia wygrana Paweł Baran w dniu 2 Marca

Użytkownicy przyznają Paweł Baran punkty reputacji!

5 obserwujących

O Paweł Baran

  • Urodziny 20.06.1975

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    PRZYSIETNICA . PTMA Warszawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    PRZYSIETNICA

Ostatnie wizyty

22 229 wyświetleń profilu

Paweł Baran's Achievements

Słońce

Słońce (14/14)

  • Reacting Well
  • Posting Machine Rare
  • Collaborator
  • First Post
  • Conversation Starter

Recent Badges

4,7 tyś

Reputacja

  1. To najbardziej zagadkowa cząstka w fizyce. Za jej badanie zabrał się Wielki Zderzacz Hadronów 2024-07-17. Radek Kosarzycki Kiedy myślimy o wszechświecie w możliwie najmniejszej skali, zazwyczaj zatrzymujemy się na cząsteczkach, atomach i tworzących je elektronach, protonach i neutronów. Świadomość istnienia cząstek mniejszych od nich jest wciąż stosunkowo mała. Co więcej, o wielu z cząstek podstawowych wciąż tak naprawdę niewiele wiemy. Doskonałym przykładem jest tutaj cząstka odkryta na początku XXI wieku przez zespół fizyków z Japonii. χc1(3872) – bo taką nazwę nosi jest cząstką, która najpierw została zaobserwowana przez badaczy z Japonii, a w 2010 roku także przez naukowców pracujących na Wielkim Zderzaczu Hadronów. Od tego czasu naukowcy starają się ją poznać jak najdokładniej badając jej właściwości. Jest tylko jeden problem – wciąż nie wiadomo, czym tak naprawdę ta cząstka jest i z czego jest zbudowana. Aby można było to ustalić, trzeba zbadać cząstkę na kilka sposobów, między innymi ustalając jej masę oraz liczbę kwantową. Póki co możliwości jest wiele. Naukowcy dopuszczają możliwość, że χc1(3872) w rzeczywistości jest wyjątkowo ciasno związanym ze sobą tetrakwarkiem, stanem molekularnym, ale także cząstką zwaną czarmonium. W tym ostatnim przypadku mówilibyśmy zatem o mezonie który składa się kwarku powabnego oraz antykwarku powabnego. Na przestrzeni lat naukowcom pracującym na zderzaczu LHCb udało się ustalić liczbę kwantową, masę oraz szerokość cząstki. Wszystkie te informacje pozwoliły ustalić, że masa cząstki jest nieco niższa od masy mezonu D0 oraz D*0. Różnica była niewielka, ale jednak istnieje, sytuacja zatem istotnie się skomplikowała. Część środowiska naukowego była przekonana, że mamy tutaj do czynienia ze stanem molekularnym, w którym oba wspomniane wyżej mezony są przestrzennie od siebie odseparowane, a tym samym byłby on znacznie większy od typowej cząstki. Pozostała część fizyków nie jest jednak do tego przekonana, bowiem zwraca uwagę na fakt, że takie stany molekularne zazwyczaj są tłumione w zderzeniach hadronów, tymczasem χc1(3872) powstaje bez żadnych zakłóceń i w dużych ilościach. Odpowiedzi o naturę cząstki nadal zatem nie ma. Część badaczy podejrzewa, że trudność w ustaleniu tożsamości χc1(3872) wynika z tego, że posiada ona jakiś wyjątkowo kompaktowy komponent. Nie da się tego jednak w prosty sposób ustalić. Naukowcy wyszli z założenia, że trzeba się w tej sytuacji przyjrzeć rozpadowi χc1(3872) na lżejsze cząstki. W zależności od tego, czy uda się zaobserwować czarmonium, czy też czarmonium i foton, będzie można ustalić nowe informacje o tożsamości tego intrygującego tworu. Najnowsze eksperymenty przeprowadzone w ramach eksperymentu LHCb pozwoliły praktycznie wykluczyć możliwość, w której χc1(3872) składa się z mezonu D0 oraz D*0. Jedną możliwość udało się zatem wyeliminować. Teraz pozostaje ustalić, czy mamy tutaj czarmonium, tetrakwark kompaktowy, czy też jeszcze jakiś inny twór. Prace trwają i możemy być pewni, że χc1(3872) jeszcze do nas powróci. https://www.chip.pl/2024/07/technologie-wychwytywania-co2-prisma
  2. Spektakularna kula ognista widziana nad Nowym Jorkiem Autor: admin (2024-07-17 17:24) 16 lipca 2024 roku mieszkańcy Nowego Jorku i okolicznych stanów byli świadkami niezwykłego wydarzenia na niebie. O godzinie 15:15 czasu uniwersalnego (11:15 czasu wschodniego) nad miastem rozbłysł jasny, dziennyfireboll, który następnie rozpadł się w atmosferze. Choć wielu ludzi zgłaszało odgłosy wybuchów i drżenie ziemi w tym czasie, najprawdopodobniej były one spowodowane ćwiczeniami wojskowymi w pobliżu. Amerykańskie Towarzystwo Meteorytowe (AMS) otrzymało 43 raporty naocznych świadków z Connecticut, Delaware, Maryland, New Jersey, Nowego Jorku, Pensylwanii i Rhode Island. Według Biura Środowiska Meteoroidów NASA (MEO), obiekt ten został po raz pierwszy zauważony nad Nowym Jorkiem, a następnie przesuwał się na zachód nad New Jersey z prędkością 61 000 km/h. Meteor opadał pod bardzo stromym kątem zaledwie 18 stopni od pionu, przelatując nad Statuą Wolności, zanim ostatecznie rozpadł się w atmosferze. Szacuje się, że rozmiar tego obiektu wynosił około 30 cm (1 stopa). Według MEO, to wydarzenie nie spowodowało opadnięcia żadnych meteorytów na Ziemię. Wiele osób zgłaszało odgłosy wybuchów i drżenie ziemi między godziną 10:00 a 12:00 czasu wschodniego, ale wciąż nie jest jasne, czy było to spowodowane aktywnością wojskową w okolicy w czasie przelotu firebolla. Mogłoby to tłumaczyć liczne wstrząsy i odgłosy zgłaszane mediom. Niezwykłe zjawisko na niebie nad Nowym Jorkiem przyciągnęło uwagę naukowców i obserwatorów z całego kraju. Choć nie doszło do żadnych szkód materialnych, to samo wydarzenie było bez wątpienia spektakularnym widowiskiem, które na długo pozostanie w pamięci mieszkańców regionu. Źródło: Kadr z Youtube https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/spektakularna-kula-ognista-widziana-nad-nowym-jorkiem
  3. ESA przyspiesza misję badania asteroidy Apophis. Obiekt ten znajdzie się bardzo blisko Ziemi 2024-07-17. Źródło: PAP, space.com Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) przyspiesza realizację misji o nazwie Ramses. Jej celem jest dotarcie do asteroidy Apophis - poinformował portal space.com. W 2029 roku obiekt ten znajdzie się bardzo blisko Ziemi, bliżej niż satelity geostacjonarne. Ramses (Rapid Apophis Mission for Space Safety) to misja, której celem jest pogłębienie wiedzy na temat planetoid krążących bardzo blisko Ziemi. Badania mają odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób można zmienić kurs asteroidy, gdyby znalazła się ona na kursie kolizyjnym z naszą planetą. Naukowcy z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) otrzymali już pozwolenie na rozpoczęcie planowania misji, mimo że jej zatwierdzenie oraz przydzielenie środków nastąpi prawdopodobnie w listopadzie 2025 roku. Jak podaje agencja, aby móc dotrzeć do asteroidy Apophis w lutym 2029 r., start musi nastąpić w kwietniu 2028. Asteroida Apophis będzie obiektem badań Obiektem badań będzie asteroida, która znajdzie się bardzo blisko Ziemi - 13 kwietnia 2029 r. minie naszą planetę w odległości 31 860 kilometrów. Dla porównania orbita dla satelitów geostacjonarnych znajduje się 35 786 km nad powierzchnią Ziemi. Szacuje się, że takie bliskie przeloty planetoid zdarzają się średnio raz na 5-10 tysięcy lat. Odkrytą w 2004 r. asteroidę Apophis określano jako jedną z najbardziej niebezpiecznych. Początkowo obawiano się, że uderzy w Ziemię w 2029, 2036 lub 2068 r. Dzięki przeprowadzeniu obserwacji radarowych astronomowie stwierdzili, że ryzyko jej uderzenia w powierzchnię planety znacznie spadło i Ziemia w 2029 r. jest całkowicie bezpieczna. Ramses ma śledzić Apophis przed jej zbliżeniem do Ziemi oraz po. Dzięki badaniu zakłóceń, które siły grawitacyjne Ziemi będą wywoływać na powierzchni asteroidy, będzie on mógł dowiedzieć się czegoś o strukturze obiektu, jego gęstości, porowatości oraz składzie. Pozwoli to naukowcom dowiedzieć się, w jaki sposób np. powstawały podobne asteroidy na wczesnym etapie istnienia Układu Słonecznego, w tym jak powstawały planety, z Ziemią włącznie. Misja ESA nie jest jedyną, która będzie badać asteroidę Apophis. NASA zmieniła przeznaczenie swojej misji OSIRIS-Rex, która w 2023 r. powróciła z próbką asteroidy Bennu. Ten sam statek przemianowany na OSIRIS-APEX (Apophis Explorer) ma zbadać Apophis. Według portalu space.com statek dotrze do asteroidy jednak dopiero 23 kwietnia 2029 r., czyli 10 dni po jej bliskim spotkaniu z Ziemią. Wykona lot tuż obok, w odległości ok. 4 tys. km od obiektu, a następnie wróci w czerwcu tego samego roku, aby zacząć krążyć po orbicie Apophis przez 18 miesięcy. Autorka/Autor:anw Źródło: PAP, space.com Źródło zdjęcia głównego: NASA/JPL-Caltech Bliskie spotkanie asteroidy Apophis z Ziemią, do którego dojdzie w piątek, 13 kwietnia 2029NASA/JPL-Caltech https://tvn24.pl/tvnmeteo/nauka/asteroida-apophis-znajdzie-sie-bardzo-blisko-ziemi-przyspieszaja-misje-badawcza-st8007987
  4. Chiny przygotowują przełomową misję kosmiczną w celu zmiany orbity niebezpiecznej asteroidy zbliżającej się do Ziemi Autor: admin (2024-07-17) Chiny planują przeprowadzić przełomową misję kosmiczną, której celem będzie zmiana orbity asteroidy znajdującej się w pobliżu Ziemi. Obiekt, który ma zostać poddany tej operacji, to 30-metrowa skała kosmiczna o nazwie 2015 XF261. Chińska Narodowa Administracja Kosmiczna (CNSA) chce wysłać dwa statki kosmiczne, z których jeden rozbije się o asteroidę, a drugi będzie obserwował całe zdarzenie. Misja ma zostać zrealizowana do 2030 roku. Według opublikowanego w czasopiśmie naukowym "Journal of Deep Space Exploration" badania, celem tej misji jest zademonstrowanie możliwości systemu obrony przed asteroidami znajdującymi się w pobliżu Ziemi. Naukowcy chcą sprawdzić, czy w razie potencjalnego zagrożenia uderzeniem takiego obiektu w naszą planetę, uda się go odpowiednio zmodyfikować, aby uniknąć katastrofy. Asteroid 2015 XF261 to skała kosmiczna o średnicy 30 metrów, która ostatnio zbliżyła się do Ziemi 9 lipca, przelatując w odległości 50 milionów kilometrów od naszej planety z prędkością 42 tysięcy kilometrów na godzinę. Chociaż obiekt ten nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Ziemi, to jego zbliżenia w kolejnych latach stwarzają okazję do przetestowania nowych technologii obronnych. Według badania, najlepsza szansa na przeprowadzenie tej misji pojawi się w kwietniu 2029 roku, kiedy asteroida 2015 XF261 zbliży się do Ziemi na odległość 6,8 miliona kilometrów. Kolejna okazja nadarzy się w kwietniu 2030 roku, gdy obiekt ten zbliży się do naszej planety na odległość 7,1 mln kilometrów. Chińska Narodowa Administracja Kosmiczna planuje wysłać dwa statki kosmiczne, z których jeden rozbije się o asteroidę, a drugi będzie obserwował całe zdarzenie. Operacja ta ma zostać przeprowadzona do 2030 roku. Asteroid 2015 XF261 jest obiektem bliskim Ziemi, co oznacza, że jego orbita przecina orbitę naszej planety. Chociaż nie stanowi on bezpośredniego zagrożenia, to jego zbliżenia do Ziemi w kolejnych latach stwarzają okazję do przetestowania nowych technologii obronnych. Ponadto, rozmiar tej asteroidy - 30 metrów średnicy - jest wystarczająco duży, aby stanowić potencjalne zagrożenie, ale jednocześnie na tyle mały, że Chiny mają szansę skutecznie zmienić jej orbitę za pomocą uderzenia statku kosmicznego. Głównym celem chińskiej misji jest zademonstrowanie możliwości systemu obrony przed asteroidami znajdującymi się w pobliżu Ziemi. Naukowcy chcą sprawdzić, czy w razie potencjalnego zagrożenia uderzeniem takiego obiektu w naszą planetę, uda się go odpowiednio zmodyfikować, aby uniknąć katastrofy. Ponadto, misja ta ma być testem nowych technologii, które mogłyby w przyszłości posłużyć do ochrony Ziemi przed niebezpiecznymi asteroidami. Chiny chcą zdobyć cenne doświadczenie i wiedzę, które mogłyby pomóc w opracowaniu skutecznych metod odchylania lub niszczenia zagrażających obiektów. Naukowcy zapewniają, że misja została starannie zaplanowana i będzie prowadzona z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa. Chociaż rozbicie statku kosmicznego o asteroidę niesie ze sobą pewne ryzyko, to cały proces będzie dokładnie monitorowany i kontrolowany. Ponadto, obiekt 2015 XF261 nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Ziemi, a jego zmiana orbity ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa naszej planety w przyszłości. Chiny chcą zdobyć cenne doświadczenie, które mogłoby pomóc w ochronie Ziemi przed niebezpiecznymi asteroidami w razie realnego zagrożenia. Chińska misja kosmiczna mająca na celu zmianę orbity asteroidy 2015 XF261 to ważny krok w rozwoju technologii obronnych przed zagrożeniami z kosmosu. Choć sama operacja niesie ze sobą pewne ryzyko, to jej potencjalne korzyści dla bezpieczeństwa Ziemi mogą okazać się bezcenne.Tytuł: Chiny szykują się do pierwszej misji kosmicznej mającej na celu zmianę orbity asteroidy Źródło: zmianynaziemi https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/chiny-przygotowuja-przelomowa-misje-kosmiczna-w-celu-zmiany-orbity-niebezpiecznej
  5. Zaproszenie na NASA Space Apps Challenge Kraków 2024-07-17. Redakcja Hackathon NASA Space Apps Challenge Kraków odbędzie się w dniach 5-6 października. W dniach 5-6 października 2024 odbędzie się NASA Space Apps Challenge Kraków. Ruszyły już zapisy! Początek października upłynie pod znakiem kosmicznych wyzwań, a to wszystko dzięki hackathonowi NASA Space Apps Challenge Kraków. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie będzie gościć uczestników największego kosmicznego hackathonu w Europie, który w tym samym czasie odbywać się będzie w kilkuset różnych miejscach, w ponad 150 krajach. Zespoły zmierzą się z realnymi wyzwaniami, jakie postawią przed nimi eksperci z NASA. W dniach 5-6 października stolica Małopolski zamieni się w centrum kosmicznych wydarzeń. NASA Space Apps Challenge – dla wszystkich fascynatów kosmosu Cykliczne wydarzenie, które w tym roku po ponad dekadzie powróciło do Krakowa, gromadzi na całym świecie dziesiątki tysięcy uczestników. Hackathon NASA Space Apps Challenge daje możliwość pracy na niepublikowanych danych (w tym satelitarnych), z kilkunastu agencji kosmicznych z całego świata, a także dostęp do najlepszych specjalistów z branży. Niewątpliwie są to jedne z najważniejszych punktów przyciągających uczestników do zmierzenia się z wyzwaniami. Kto może wziąć udział w kosmicznym hackathonie? Każdy, zapraszamy wszystkich, którzy mają nieszablonowe pomysły, otwarte i kreatywne umysły i fascynują się eksploracją kosmosu i rozwojem naszej planety. W roli mentorów i jurorów znajdą się eksperci m.in. branży kosmicznej, którzy w trakcie 26 h intensywnej pracy, będą do dyspozycji uczestników. Najlepsze zaproponowane rozwiązania trafią do globalnej oceny i zawalczą o zwycięstwo w klasyfikacji ogólnoświatowej. – Kosmiczny hackathon, który na samym początku nowego roku akademickiego odbędzie się na naszym kampusie, będzie wspaniałą okazją dla wszystkich osób zainteresowanych branżą kosmiczną do zmierzenia się z realnymi wyzwaniami stawianym przez ekspertów z NASA. Formuła konkursu pozwala wystartować w zawodach właściwe każdemu, kto nie boi się wyzwań przyszłości. Cieszymy się, że AGH jest przestrzenią, która coraz silniej wyłania się w regionie na lidera edukacji i rozwoju w obszarze inżynierii kosmicznej. Tym samym rozpoczniemy 106. rok akademicki od prawdziwej burzy mózgów, która mamy nadzieję przyniesie praktyczne rozwiązania dla przemysłu tu na Ziemi oraz w kosmosie – wyjaśnia prof. Jerzy Lis, Rektor AGH w Krakowie. W wydarzeniu może wziąć udział każdy, niezależnie od profesji. Uczestnicy mogą pracować samodzielnie lub w zespołach liczących maksymalnie 6 osób. Hackathon skierowany jest zarówno do uczniów, studentów, absolwentów uczelni, ale również pracowników naukowych, doktorantów czy technologów. Do hackathonu mogą zgłaszać się programiści, inżynierowie, konstruktorzy, twórcy startupów, ale także projektanci, artyści, naukowcy, designerzy i innowatorzy. – Po 11 latach hackathon NASA Space Apps wraca do Krakowa z wielkim przytupem! Chcemy wyraźnie zaznaczyć obecność Krakowa na mapie kluczowych ośrodków branży kosmicznej, organizując największe tego typu wydarzenie w Europie. Kto wie, może będzie to także jedna z największych lokalnych edycji na świecie. Wydarzenie, mimo swojego kosmicznego ukierunkowania, jest otwarte dla wszystkich. Jeśli uwielbiasz patrzeć w niebo pełne gwiazd, kosmos jest dla Ciebie zagadką, a podróż, na którą najbardziej czekasz, to ta międzyplanetarna – zapisz się już dziś! – mówi Wojciech Fiksa, koordynator wydarzenia NASA Space Apps Local Lead. Organizatorzy wraz z partnerami dla najlepszych przygotowują wyjątkowe nagrody finansowe i rzeczowe, możliwość odbycia wizyt studyjnych, staży i praktyk, a także unikalnych nagród ufundowanych przez partnerów i organizatorów. 3 zwycięskie zespoły zostaną zgłoszone do oceny globalnej i będą walczyć o wyróżnienie przez NASA. Weź udział w kosmicznym hackathonie Zapisy do kosmicznego hackathonu NASA Space Apps Challenge prowadzone są za pośrednictwem strony: https://nasaspaceapps.pl. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny. Zakwalifikowane zespoły mogą liczyć w trakcie wydarzenia na komfortowe stanowisko pracy z odpowiednim zapleczem technicznym, pełne wyżywienie, networking, a także strefę partnerów, wypoczynku i symulatorów. Wydarzenie będzie prowadzone w dwóch językach – polskim i angielskim. Uczestnicy będą mieli możliwość noclegu także dzień przed rozpoczęciem hackathonu. Rejestracja potrwa do wyczerpania miejsc – decyduje kolejność zgłoszeń. https://kosmonauta.net/2024/07/zaproszenie-na-nasa-space-apps-challenge-krakow/
  6. Ciężarówka odebrała sygnał z kosmosu. Pozwoli to na 1000-krotne zwiększenie prędkości komunikacji? 2024-07-17. Wiktor Piech Naukowcy dokonali przełomowego kroku w ulepszeniu komunikacji kosmos-Ziemia. Nowe rozwiązanie zdecydowanie przyspiesza przesyłanie danych oraz pozwala na uniknięcie „przeciążenia” sygnału. W tym wszystkim pomogła wyjątkowa ciężarówka. Od tego momentu komunikacja na linii Ziemia-kosmos może stać się o wiele prostsza. Naukowcy dokonali wyjątkowej demonstracji, opracowanych przez siebie nowych technologii. Satelita komunikacyjny OSIRISv1, który znajduje się na niskiej orbicie około ziemskiej przesłał specjalny sygnał laserowy do dwóch naziemnych stacji TeraNet. Jedna z nich znajdowała się na stworzonej na zamówienie ciężarówce, która miała wbudowane specjalne odbiorniki. Wokół Ziemi robi się tłoczno. Pojawia się konieczność wprowadzenia nowych rozwiązań Naukowcy z Uniwersytetu Australii Zachodniej przeprowadzili eksperyment, który miał na calu nawiązanie komunikacji między różnymi typami misji kosmicznych na niskiej orbicie okołoziemskiej, w tym także misji odbywających się na Księżycu. Od wysłania w kosmos pierwszego w dziejach ludzkości satelity w komunikacji wykorzystywano fale radiowe. Jednakże liczba urządzeń krążących wokół naszej planety stale rośnie, co skutkuje tworzeniem się "wąskiego gardła" dla sygnałów pochodzących z kosmosu. Specjaliści są zdania, że przyszłością wymiany informacji jest komunikacja optyczna lub laserowa. Metoda ta pozwala na "zapakowanie" danych w oscylacje fal świetlnych w wiązkach laserowych, przez co wiadomość jest kodowana w sygnale laserowym. Pozwala to na wysyłanie i odbieranie większej ilości danych. Nowe technologie tego rodzaju są rozwijane m.in. przez NASA, a także prywatny przemysł kosmiczny. W 2022 roku rynek kosmicznej komunikacji laserowej był wart około 1,13 mld dolarów. Szacuje się, że do 2031 roku jego wartość wzrośnie aż czterokrotnie. Satelita wysłał sygnał wprost do ciężarówki. Wyjątkowe wydarzenie w świecie astronomów Specjaliści uważają, że udane przesłanie sygnału laserowego z satelity do specjalnej ciężarówki może utorować drogę do 1000-krotnego zwiększenia prędkości przesyłania informacji między kosmosem a Ziemią. Specjaliści wskazują, że specjalna ciężarówka wyposażona w odbiornik może dojechać na wskazane miejsce i przechwycić sygnał w ciągu 15 minut od dotarcia na miejsce. Firma TeraNet wybudowała trzy stacje naziemne, które zostały rozmieszczone w całej Australii Zachodniej. Miało to zniwelować element pogodowy (chmury i deszcz), który mógłby zakłócać sygnał laserowy. Jak powiedział profesor Sascha Schediwy z UWA: - Ta demonstracja jest krytycznym pierwszym krokiem w tworzeniu sieci komunikacji kosmicznej nowej generacji w Australii Zachodniej. Kolejne kroki obejmują połączenie tej sieci z innymi optycznymi stacjami naziemnymi, które są obecnie opracowywane w Australii i na całym świecie. Będzie przełom w kosmicznej komunikacji? (zdjęcie poglądowe) /pitinan /123RF/PICSEL https://geekweek.interia.pl/nauka/news-ciezarowka-odebrala-sygnal-z-kosmosu-pozwoli-to-na-1000-krot,nId,7675562
  7. Zaskakująca akcja NASA. Wysłali to w kosmos pierwszy raz w historii 2024-07-17. Paula Drechsler NASA wykorzystała Deep Space Network w nietypowym celu — za pośrednictwem systemu wysłała w przestrzeń kosmiczną piosenkę hip-hopową. Utwór Missy Elliott „The Rain (Supa Dupa Fly)” dotarł do Wenus. Czemu zdecydowano się na taki krok? „The Rain (Supa Dupa Fly)” Missy Elliott jest pierwszą hip-hopową piosenką w historii, która została wysłana w kosmos. Do transmisji doszło z wykorzystaniem Deep Space Network. Do tej pory system przesłał w kosmos tylko jedną inną piosenkę — „Across the Universe” The Beatles. Planeta Wenus stała się celem zaskakującej akcji NASA Deep Space Network to globalna sieć dużych anten, która wspiera działalność NASA podczas rozmaitych misji oraz wykonuje radiowe i radarowe obserwacje astronomiczne w celu badania przestrzeni kosmicznej, np. Układu Słonecznego. DSN jest zarządzana przez jedno z centrów badawczych NASA — Jet Propulsion Laboratory. Działania prowadzone w ramach funkcjonowania DSN mogą niekiedy wydawać się zaskakujące — tak jak w przypadku ostatniego dokonania NASA. Eksperci postanowili bowiem wysłać w kosmos utwór hip-hopowy. To pierwszy raz w historii. Missy Elliott w kosmosie. Utwór artystki został wysłany do Wenus Dlaczego zdecydowano się na taki krok? NASA nie podała konkretnego wyjaśnienia, przytoczono jedynie wypowiedź na ten temat Brittany Brown, dyrektorki z Działu Cyfrowego i Technologicznego, Biura Komunikacji w siedzibie NASA w Waszyngtonie. - Zarówno eksploracja kosmosu, jak i sztuka Missy Elliott to przekraczanie granic. Missy ma doświadczenie w tworzeniu kosmicznych historii i futurystycznych wizualizacji w swoich teledyskach, więc pomysł współpracy nad czymś nie z tego świata jest w tym przypadku naprawdę odpowiedni — wyjaśniła Brown. NASA planuje misje na Wenus. Dane przekazywane będą za pośrednictwem Deep Space Network NASA podała, że utwór przebył odległość ok. 254 mln km z Ziemi do Wenus, która jest ulubioną planetą artystki. Sygnał radiowy, który za pośrednictwem DNS został przesłany w przestrzeń kosmiczną z prędkością światła, potrzebował prawie 14 minut, aby dotrzeć do celu. Jak wyjaśnia NASA, transmisja została wykonana przez 34-metrową antenę radiową Deep Space Station 13 (DSS-13), znajdującą się w Goldstone Deep Space Communications Complex DSN, niedaleko Barstow w Kalifornii. Tak się akurat złożyło, że ów DSS-13 również jest nazywany Venus. NASA zaplanowała dwie misje badawcze Wenus, które zostaną zrealizowane w niedalekiej przyszłości. Obie będą przesyłać na Ziemię dane z analizy planety za pomocą sieci DSN. Misja DAVINCI najprawdopodobniej rozpocznie się w okolicach 2029 roku, a misja VERITAS ma wystartować w okolicach 2031 roku. Jak zaznacza NASA, działający nieprzerwanie od 1963 r. DSN NASA SCaN składa się z trzech kompleksów rozmieszczonych w równych odstępach od siebie wokół planety. Stacje naziemne znajdują się w Goldstone w Kalifornii, Madrycie i Canberze w Australii. Wizualizacja planety Wenus. To w tym kierunku NASA posłała utwór hip-hopowej artystki Missy Elliott. /123RF/PICSEL https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-zaskakujaca-akcja-nasa-wyslali-to-w-kosmos-pierwszy-raz-w-hi,nId,7675686
  8. Kiedy i gdzie oglądać Perseidy? Wakacyjne noce spadających gwiazd 2024-07-17. Paula Drechsler 17 lipca rozpoczyna się aktywność roju meteorów znanego jako Perseidy. Wyczekiwane wydarzenie umili obserwację nocnego nieba podczas wakacji. Gdzie, kiedy i w jakich godzinach wypatrywać tzw. spadających gwiazd? Trwający ponad miesiąc spektakl, jaki od lat w wakacje fundują nam na nocnym niebie Perseidy, wiąże się z przecięciem orbity roju meteorów z orbitą ziemską. Pierwszy dzień tego zdarzenia wypada 17 lipca. Warto wiedzieć, gdzie, kiedy i o której godzinie wypatrywać tzw. spadających gwiazd. Perseidy w lipcu i sierpniu 2024. Kiedy jest noc spadających gwiazd? Czym są Perseidy? Jest to jeden z najpopularniejszych rojów meteorów, co roku wyczekiwany przez miłośników obserwacji nocnego nieba. Aktywność ta nie należy jednak do nowych — Perseidy ludzie obserwują od ok. 2 tys. lat, a najwcześniejsze informacje o tym zjawisku pochodzą z Dalekiego Wschodu. Od ponad 160 lat wiemy ponadto, że rój związany jest z kometą 109P/Swift-Tuttle. Odkryli ją amerykańscy astronomowie Lewis Swift i Horace Parnell Tuttle. Nazwa tego roju meteorów wywodzi się od konstelacji Perseusza, w której znajduje się jego radiant — czyli punkt, z którego „wysypują się” meteory. Radiant przebiega też przez gwiazdozbiór Kajsopei i Żyrafy, ale to przy Eta Persei, gwieździe w konstelacji Perseusza, znajduje się w maksimum aktywności. Perseidy zwane są też niekiedy łzami świętego Wawrzyńca, ponieważ okres ich występowania wiązano z datą męczeńskiej śmierci katolickiego świętego (10 sierpnia). Kiedy w 2024 roku przypada maksimum Perseidów? Letnie niebo rój meteorów PER przyozdobi zarówno w lipcu, jak i w sierpniu: dokładnie aktywność Perseidów rozpoczyna się 17 lipca i trwa do 24 sierpnia. „Spadające gwiazdy” da się w tym przypadku zaobserwować na całym niebie, ale najlepiej widoczne są na półkuli północnej. Wiąże się to z parametrami orbity komety Swifta-Tuttle’a. Nie zawsze jednak „spadające gwiazdy” cechują się taką samą intensywnością. Perseidy prawdziwy pokaz dają w okolicach 10-14 sierpnia, gdy wypada szczyt aktywności roju. Na jakie dni przypada największa aktywność Perseidów w 2024 roku? - Maksimum, a więc największa aktywność Perseidów przypada w tym roku na noc z 12 na 13 sierpnia. Warto swoje obserwacje prowadzić również w nocy z 11 na 12 i z 13 na 14 sierpnia. W tych dniach czekają nas wyjątkowe i największe spektakle spadających obiektów rozświetlających niebo, które jak co roku wyczekiwane są przez liczne grono miłośników astronomii na całym świecie — podaje astronomia24.com. - Podczas maksimum będziemy mogli zaobserwować nawet 100 zjawisk w ciągu godziny. Kiedy, gdzie i o której godzinie najlepiej oglądać Perseidy? Pomoże mapa jasności nieba Kiedy i jak oglądać Perseidy? Według ekspertów zależnie od dnia da się je obserwować już wieczorem, ale najlepiej „spadające gwiazdy” widać w drugiej połowie nocy oraz nad ranem, ponieważ to właśnie wtedy radiant znajduje się odpowiednio wysoko nad horyzontem. Zjawisko można z powodzeniem obserwować gołym okiem, ale widoczność będzie gorsza w terenach zanieczyszczonych światłem — najlepiej więc wybrać się poza miasto. W sieci dostępne są mapy jasności nieba, na których można sprawdzić dogodny punkt do najlepszej obserwacji zjawisk na nocnym niebie. Poza tym, żeby meteory były widoczne, konieczne są odpowiednie warunki — musi po prostu dopisać pogoda. Gdzie szukać Perseidów? Meteorów z tego roju możemy wypatrywać wieczorową porą na północno-wschodnim horyzoncie. Radiant (miejsce, z którego rozbiegają się meteory) znajduje się w gwiazdozbiorze Perseusza. Na chwilę obecną ilość możliwych do zaobserwowania meteorów jest stosunkowo mała. Z upływem każdego dnia warunki do obserwacji będą się poprawiały, aż do nocy z 12 na 13 sierpnia — wtedy też przewidziane jest maksimum związane z tym rojem — wyjaśnia astronomia24.com. W sierpniu w związku z największą aktywnością Perseidów w różnych zakątkach świata organizowane są liczne wydarzenia związane ze wspólną obserwacją „łez świętego Wawrzyńca”. 17 lipca rozpoczyna się aktywność Perseidów, jednego z najbardziej wyczekiwanych rojów meteorów. /123RF/PICSEL /123RF/PICSEL Perseidy to zjawisko, które rok w rok cieszy się dużym zainteresowaniem. /123RF/PICSEL https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-kiedy-i-gdzie-ogladac-perseidy-wakacyjne-noce-spadajacych-gw,nId,7675473
  9. NIK krytycznie o realizacji Polskiej Strategii Kosmicznej 2024-04-17. Minister Rozwoju i Technologii nie doprowadził do przyjęcia Krajowego Programu Kosmicznego oraz kluczowych dla sektora kosmicznego aktów prawnych. Od ponad czterech lat nie wdrożył też narzędzi pozwalających na wsparcie podmiotów sektora kosmicznego - wynika z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli. Jego działania w niewielkim stopniu przyczyniały się do wzrostu innowacyjności firm - oceniła izba. Najwyższa Izba Kontroli (NIK) przedstawiła raport, w którym negatywnie oceniła działalność ministra właściwego do spraw gospodarki związaną z realizacją zadań wynikających z przyjętej w 2017 r. przez rząd Polskiej Strategii Kosmicznej (PSK). Obecna kontrola NIK objęła Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT), Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Polską Agencję Kosmiczną i Agencję Rozwoju Przemysłu SA. Podobną kontrolę NIK przeprowadziła już w 2019 r. Według kontrolerów izby minister rozwoju MRiT nie doprowadził do opracowania i przyjęcia Krajowego Programu Kosmicznego (KPK) oraz kluczowych dla sektora kosmicznego aktów prawnych. „Od ponad czterech lat nie wdrożył też narzędzi pozwalających na wsparcie podmiotów sektora kosmicznego. Jego działania w niewielkim stopniu przyczyniały się do wzrostu innowacyjności przedsiębiorstw i instytucji wykorzystujących techniki satelitarne” - zaznaczono w raporcie. Przypomnieli, że Polska Strategia Kosmiczna (PSK) zakładała opracowanie dokumentu wykonawczego – Krajowego Programu Kosmicznego, którego celem miało być zbudowanie systemu wsparcia doradczego, finansowego i edukacyjnego dla sektora kosmicznego i instytucji realizujących oraz wspierających polską politykę kosmiczną. Kontrolerzy zwrócili uwagę, że zgodnie z założeniami PSK, Krajowy Program Kosmiczny miał być opracowany do końca 2020 r. Prace nad projektem KPK prowadziła Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) do końca października 2020 r. Kontrolerzy dodali, że przygotowany przez nią projekt KPK został przez Radę POLSA 30 października 2020 r. zaopiniowany negatywnie, gdyż nie spełniał wymagań dla tego typu dokumentu. Według NIK minister właściwy do spraw gospodarki „niewłaściwie” współpracował z POLSA. ”Istotnym błędem było niewłączenie do prac nad KPK przedstawiciela resortu finansów, gdyż realizacja zadań i celów przewidzianych w KPK wymagała finansowania ze środków budżetowych” - oceniła NIK. „Skutkowało to m.in. brakiem zabezpieczenia środków finansowych na realizację KPK” - zaznaczyła NIK. Podkreślono też, że na zasadność utworzenia programu wskazują działania MON, które przygotowało i przyjęło resortową strategię realizacji celów i zadań wynikających z PSK, aby skutecznie zarządzać realizowanymi projektami z sektora kosmicznego. ”Bez planu operacyjnego MON nie byłoby w stanie efektywnie koordynować realizacji poszczególnych projektów” - zauważyła izba. Ponadto minister właściwy do spraw gospodarki nie opracował kluczowego dla funkcjonowania sektora kosmicznego, projektu ustawy o działalności kosmicznej, prace nad nią trwały od 2013 r. W ocenie NIK brak ustawy „istotnie osłabiał” warunki rozwoju polskiego sektora kosmicznego i przyczyniał się do niewypełniania przez Polskę zobowiązań międzynarodowych, wynikających z konwencji Organizacji Narodów Zjednoczonych o rejestracji obiektów kosmicznych. W raporcie dodano, że od ponad czterech lat nie zostało również wydane rozporządzenie do jednego z artykułów ustawy o POLSA. NIK zwraca uwagę, iż POLSA od 2020 r. wielokrotnie zwracała się do Ministerstwa Rozwoju i Technologii wskazując, iż bez rozporządzenia, nie może udzielać wsparcia m.in. dla przemysłu kosmicznego, badań czy użytkowania przestrzeni kosmicznej. Przedstawiane przez MRiT projekty rozporządzenia były, co prawda konsultowane, jednak podejmowane przez ministra do spraw gospodarki działania były nierzetelne i nieskuteczne. ”Pomimo wzrostu wysokości składek na programy opcjonalne, istnieje ryzyko nieosiągnięcia do 2030 r. zakładanego poziomu, tj. 150-200 proc. wysokości składki obligatoryjnej. Wsparcie Ministra ograniczało się w zasadzie do przekazania wkładu polskiego do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) i rekomendacji projektów we współpracy z Zespołem ds. Polityki Kosmicznej” - wskazała NIK. Jej zdaniem również Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nie przyczynił się do zwiększenia dostępności usług satelitarnych, a przez to do poprawy obronności i bezpieczeństwa wewnętrznego. NIK zwróciła uwagę, że według Polskiej Strategii Kosmicznej usługa Galileo PRS (jest to jedna z usług, które wchodzą w skład powstającego globalnego systemu nawigacji satelitarnej Galileo) powinna zostać uruchomiona w 2020 r. Strategia przewidywała też, że do 2020 r. Polska powinna mieć wypracowane krajowe zasady dostępu do usługi PRS, zgodnie z wymaganiami unijnymi, uwzględniającymi potrzeby przyszłych użytkowników tej usługi. ”Zadania te nie zostały zrealizowane. Minister SWiA nie podejmował aktywnych działań w celu usankcjonowania w polskim prawie usługi PRS oraz zespołu CPA działającego w ministerstwie i odpowiadającego za PRS” - stwierdziła NIK. Dodała, że brakowało też aktualizacji i uzupełnienia zapisów dokumentu Mapa drogowa i harmonogramu działań przygotowujących do pełnego i kompleksowego świadczenia usług PRS. Brak monitorowania stopnia realizacji zadań i wdrażania systemu PRS, a także brak reakcji ministra na wzrost znaczenia dostępności usług PRS ze względu na sytuację geopolityczną (wojna Rosji z Ukrainą), świadczy, zdaniem NIK, o „nierzetelnym” jego podejściu do prawidłowego przygotowania i realizacji zadań związanych z wdrażaniem usług PRS. „Minister do spraw wewnętrznych nie przyczynił się więc do zwiększenia dostępności usług satelitarnych, a przez to do poprawy obronności i bezpieczeństwa wewnętrznego” - stwierdziła NIK. Zdaniem kontrolerów na „pozytywną” ocenę zasłużył natomiast Minister Obrony Narodowej. „Realizował PSK w zakresie przewidzianym dla MON. Opracowany został resortowy plan implementacji Polskiej Strategii Kosmicznej, opracowano Koncepcję implementacji domeny operacyjnej przestrzeni kosmicznej w Siłach Zbrojnych RP” - podano w raporcie. Wskazano, że przyjęte priorytetowe kierunki badań w MON uwzględniały również badania związane z sektorem kosmicznym, zgodnie z PSK. Według NIK także Agencja Rozwoju Przemysłu opracowała i realizowała Kompleksowy program wsparcia sektora technologii kosmicznych w Polsce. NIK opracował też wnioski wynikające z kontroli, które skierowała do Ministerstwa Rozwoju i Technologii, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministra Obrony Narodowej. Całość raportu dostępna jest pod załączonym linkiem. Źródło:PAP/Space24 SPACE24 https://space24.pl/polityka-kosmiczna/polska/nik-krytycznie-o-realizacji-polskiej-strategii-kosmicznej
  10. Kanada płonie, Polska w toksycznym dymie. Wielka chmura pyłów sięgnęła Europy 2024-07-17. Bogdan Stech Kanadyjskie lasy płoną, a my odczuwamy tego skutki nad Wisłą. Od początku lipca zza oceanu napływa do Europy dym z gigantycznych pożarów trawiących Kanadę. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) ostrzega, że pył i tlenek węgla z Kanady unoszą się nad Polską, pogarszając jakość powietrza. Ostatnie dni przynoszą niepokojące doniesienia o gęstej chmurze pyłów i tlenku węgla, która rozprzestrzenia się nad Europą, a jej epicentrum koncentruje się nad Polską. Obrazy satelitarne ukazują mroczny obraz sytuacji. Polska w dwutlenku węgla Sezon pożarów w pełni nie tylko w Europie. Kanada również zmaga się z płonącymi lasami, a fale dymu i pyłu unoszą się tysiące kilometrów nad oceanem, sięgając naszego kraju. Komunikat w tej sprawie wydał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, który śledzi efekt dalekich pożarów. Choć zjawisko to nie jest nowe – dym z odległych pożarów czasem dociera do Europy – skala obecnego zanieczyszczenia jest imponująca. Satelitarne obserwacje IMGW pokazują rozległe chmury dymu rozciągające się nad Atlantykiem i Europą. Systemy satelitów meteorologicznych rejestrują daleki transport pyłów i zwiększone stężenie tlenku węgla również nad terytorium Polski. W obrazach z satelity Sentinel-5P pokazujących zawartości tlenku węgla w kolumnie atmosfery widać wyraźnie podwyższoną koncentrację CO przemieszczającą się nad Polską - podało IMGW. Zgodnie z analizą specjalistów z IMGW trajektoria z ostatnich siedmiu dni pokazuje, że przemieszczała się ona na "wyższych poziomach (...) znad obszaru Atlantyku". Z kolei intensywne pożary lasów na Syberii spowodowały ogromne ilości dymu w całej Arktyce. Choć stężenie pyłów i CO w Polsce nie jest jeszcze ekstremalnie wysokie, to osoby wrażliwe na zanieczyszczenia powietrza, takie jak dzieci, osoby starsze i osoby z chorobami układu oddechowego, mogą odczuwać dyskomfort. Objawy te mogą obejmować podrażnienie oczu i dróg oddechowych, kaszel, duszność i pogorszenie samopoczucia. Płomienie pochłaniają wszystko na swojej drodze Ogromny pożar, szalejący na wschodzie Kanady, pochłonął już ponad 9700 ha lasów, zmuszając tysiące mieszkańców do ucieczki m.in. z miasteczka Labrador City. W wyniku żywiołu zamknięto co najmniej jeden szpital, a sytuacja pozostaje niezwykle dynamiczna. Ogień, który wybuchł kilka dni temu, błyskawicznie rozprzestrzenił się po okolicy, napędzany przez silny wiatr i suche warunki atmosferyczne. Strażacy walczą z żywiołem dzień i noc, ale walka jest nierówna. Płomienie pochłaniają lasy, torfowiska i budynki, tworząc apokaliptyczny krajobraz. Ogień rozprzestrzenia się bardzo szybko z prędkością nawet 20 km w ciągu czterech godzin. Władze nakazały ewakuację tysięcy mieszkańców Labrador City, a także okolicznych miejscowości. Ludzie opuszczają swoje domy, zabierając ze sobą jedynie najpotrzebniejsze rzeczy. Znalezienie schronienia staje się coraz trudniejsze, a wielu uciekinierów musi spędzić noc w tymczasowych schroniskach lub na ulicach. Sytuacja z dym nad Polską jest dynamiczna i może się zmieniać w zależności od warunków atmosferycznych i rozwoju pożarów w Kanadzie. Warto więc śledzić aktualne informacje na temat jakości powietrza i stosować się do zaleceń ekspertów, aby chronić swoje zdrowie. Główna ilustracja: Pożary lasów w Kanadzie widziane z satelity Copernicus Sentinel-2 https://spidersweb.pl/2024/07/toksyczny-dym-nad-polska.html
  11. Wodny świat. Naukowcy odkryli wyjątkową planetę 2024-07-17. Niecałe 50 lat świetlnych od nas może krążyć planeta oceaniczna zdatna do zamieszkania – wynika z najnowszych analiz dokonanych na podstawie obserwacji przy pomocy Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. LHS 1140 b to planeta krążąca wokół niewielkiej gwiazdy odległej od nas o 48 lat świetlnych. Gwiazda ta jest czerwonym karłem i ma promień jedynie około 15% promienia Słońca i dużo mniejszą temperaturę niż nasza dzienna gwiazda (około 3000 K wobec 5800 K). Wyniki badań przedstawiono w „The Astrophysical Journal Letters”. Parametry gwiazdy nie przeszkadzają jednak, aby istniała wokół niej tzw. strefa nadająca się do zamieszkania (ekosfera, ekostrefa), czy obszar, w którym na powierzchni planety występują warunki umożliwiające obecność wody w stanie ciekłym. Po prostu planeta musi krążyć znacznie bliżej gwiazdy niż Ziemia w stosunku do Słońca. Tak jest w przypadku LHS 1140 b, której okres orbitalny to zaledwie niecałe 25 dni. Planeta otrzymuje około 42% poziomu promieniowania, jakie dociera ze Słońca na Ziemię. Obliczenia wskazują, że powinno to wywołać temperaturę około minus 50 stopni Celsjusza, co po uwzględnieniu efektów od atmosfery powinno dać szanse na istnienie wody w stanie ciekłym, jeśli obiekt posiada atmosferę złożoną z azotu i dwutlenku węgla, albo jeśli jest światem oceanicznym z atmosferą bogatą w wodór. Na przykład dla Ziemi teoretyczna temperatura dla równowagi promieniowania to minus 18 stopni Celsjusza, ale na skutek efektu cieplarnianego od atmosfery, na powierzchni panuje średnio plus 15 stopni Celsjusza. Planetę LHS 1140 b odkryto w 2017 roku w ramach MEarth Project, przy pomocy metody tranzytów, czyli obserwując niewielkie osłabienia blasku gwiazdy powodowane przez przechodzenie planety na linii widzenia pomiędzy nami, a gwiazdą. Istnienie obiektu potwierdzono potem obserwacjami spektroskopowymi przy pomocy spektrografu HARPS. W 2020 roku dzięki Teleskopowi Hubble’a wykryto parę wodną w atmosferze, aczkolwiek rezultat ten nie został na razie potwierdzony. Przez pewien czas rozważano, że planeta należy do grupy tzw. minineptunów, czyli gazowych planet mniejszych niż Neptun. Jednak nowe obserwacje z użyciem Teleskopu Webba potwierdziły, że mamy do czynienia z planetą skalistą z grupy tzw. superziem. Planeta ma rozmiary 1,7 razy większe niż Ziemia, a masę 5,6 razy większą. Kwestia, w jakiej formie występuje woda na planecie LHS 1140 b, zależy od tego, jaka jest atmosfera obiektu. To wymaga dalszych badań, ale przeprowadzono modelowanie na podstawie aktualnie znanych danych. Być może planeta jest skuta lodem, ale na części powierzchni najbardziej wystawionej na promieniowanie gwiazdy posiada płynny ocean, który mógłby mieć rozmiary 4000 km, czyli mniej więcej połowę wielkości Oceanu Atlantyckiego. Inna możliwość to płynna woda ukryta pod powierzchnią lodu, tak jak to ma miejsce na księżycach takich jak Ganimedes, Enceladus, czy Europa w pobliżu Jowisza i Saturna. Naukowcy wskazują, że gęstość planety sugeruje obecność dużych ilości wody. Może to być nawet od 10 do 20% masy planety. Dla porównania, cała woda w ziemskich oceanach to zaledwie 0,02 proc. masy naszej planety. Dostrzeżono też oznaki istnienia azotu w atmosferze LHS 1140 b, a gaz ten jest dominującym składnikiem atmosfery Ziemi (aż 78 proc.). Autorzy badań za najbardziej prawdopodobną budowę atmosfery LHS 1140 b uważają atmosferę złożoną z azotu z dodatkiem wody i dwutlenku węgla. Autor. NASA Źródło: PAP SPACE24 https://space24.pl/nauka-i-edukacja/wodny-swiat-naukowcy-odkryli-wyjatkowa-planete
  12. Nowe badania pokazują, jak galaktyki unikają przedwczesnej śmierci 2024-07-17, Nowe badania sugerują, że galaktyki unikają przedwczesnej śmierci, ponieważ mają czarne dziury ze strumieniami, które skutecznie zapobiegają niekontrolowanemu wzrostowi. Gdyby tak się nie stało, Wszechświat postarzał by się znacznie szybciej niż ma to miejsce obecnie i wszystko, co byśmy dziś widzieli, to ogromne galaktyki „zombie” pełne martwych i umierających gwiazd. Tak wynika z nowych badań opublikowanych w Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, które badają jedną z największych tajemnic Wszechświata – dlaczego galaktyki nie są tak duże, jak oczekiwaliby astronomowie. Wydaje się, że coś tłumi ich ogromny potencjał, ograniczając ilość gazu, który pochłaniają, aby przekształcić się w gwiazdy, co oznacza, że zamiast rosnąć w nieskończoność, coś wewnętrznie opiera się temu, co uważano za nieuniknione przyciąganie grawitacyjne. Teraz astrofizycy z University of Kent uważają, że być może odkryli ten sekret. Sugerują oni, że galaktyki mogą w rzeczywistości kontrolować tempo swojego wzrostu poprzez sposób, w jaki „oddychają”. W swojej analogii naukowcy porównali supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki do jej serca, a dwa dwubiegunowe naddźwiękowe strumienie gazu i promieniowania, które emitują, do dróg oddechowych zasilających parę płuc. Impulsy pochodzące z czarnej dziury – lub „serca” – mogą prowadzić do powstania frontów uderzeniowych, oscylujących tam i z powrotem wzdłuż obu osi, podobnie jak przepona piersiowa w ludzkim ciele porusza się w górę i w dół wewnątrz jamy klatki piersiowej, aby napełnić i opróżnić oba płuca. Może to spowodować, że energia strumienia będzie szeroko przenoszona do otaczającego ośrodka, tak jak wydychamy ciepłe powietrze, co skutkuje spowolnieniem wydzielania i wzrostu gazu galaktycznego. Doktorant Carl Richards wpadł na tę teorię po stworzeniu nowych, nigdy wcześniej nie testowanych symulacji w celu zbadania roli, jaką naddźwiękowe strumienie mogą odgrywać w hamowaniu wzrostu galaktyk. Obejmowały one pulsowanie „sercu” czarnej dziury i utrzymywanie w strumieniach wysokiego ciśnienia – podobnego do formy nadciśnienia, jeżeli porównamy to do ludzkiego ciała. Spowodowało to, że strumienie działały jak dmuchawy, wysyłając fale dźwiękowe jak fale na powierzchni stawu. Zdaliśmy sobie sprawę, że musiałyby istnieć jakieś środki, aby strumienie mogły wspierać otaczający galaktykę gaz, i to właśnie odkryliśmy w naszych symulacjach komputerowych – powiedział Richards. Naukowcy stwierdzili, że te nadciśnieniowe strumienie skutecznie rozszerzały się „jak wypełnione powietrzem płuca.” W ten sposób transmitowały fale dźwiękowe do otaczającej galaktyki w postaci serii fal ciśnienia, które następnie hamowały wzrost galaktyki. Istnieją pewne dowody na występowanie fal w ośrodkach pozagalaktycznych, takie jak te obserwowane w pobliskiej gromadzie galaktyk Perseusza, związane z ogromnymi bąblami gorącego gazu, które uważa się za przykład fal dźwiękowych. Już wcześniej uważano, że fale te są odpowiedzialne za podtrzymywanie środowiska otaczającego galaktykę, choć brakowało mechanizmu ich generowania. Konwencjonalne symulacje kosmologiczne nie są zatem w stanie uwzględnić przepływu gazu do galaktyk, co prowadzi do jednej z największych tajemnic Wszechświata, więc polegają na wysoce aktywnej czarnej dziurze w sercu galaktyki, aby zapewnić pewien opór. Nie jest to jednak łatwe i mamy ograniczenia dotyczące rodzaju pulsacji, rozmiaru czarnej dziury i jakości płuc – powiedział współautor profesor Michael Smith. Zbyt szybkie lub zbyt wolne oddychanie nie zapewni życiodajnych wstrząsów potrzebnych do utrzymania środowiska galaktyki, a jednocześnie zapewni sercu paliwo. Naukowcy doszli do wniosku, że żywotność galaktyk można wydłużyć za pomocą jej „serca i płuc”, gdzie silnik supermasywnej czarnej dziury w jej jądrze pomaga hamować wzrost, ograniczając ilość gazu zapadającego się w gwiazdy od wczesnego stadium. To, jak twierdzą, pomogło stworzyć galaktyki, które widzimy dzisiaj. Bez takiego mechanizmu galaktyki wyczerpałyby już swoje paliwo i wygasły, tak jak niektóre z nich w postaci galaktyk „czerwonych i martwych” lub „zombie”. Opracowanie: Agnieszka Nowak Więcej informacji: • How the 'heart and lungs' of a galaxy extend its life • Simulations of pulsed overpressure jets: formation of bellows and ripples in galactic environments Źródło: Królewskie Towarzystwo Astronomiczne Na ilustracji: Symulacja pracy „serca i płuc” galaktyki jest pokazana na podstawie artystycznego wrażenia dwubiegunowych dżetów gazu pochodzących z supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki. Źródło: ESA/Hubble, L. Calçada (ESO) / C Richards/MD Smith/University of Kent URANIA https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nowe-badania-pokazuja-jak-galaktyki-unikaja-przedwczesnej-smierci
  13. Nowa definicja planet we Wszechświecie 2024-07-17. Planetolodzy proponują nową definicję planety, która ma zastąpić tę, którą wielu badaczy uważa za skoncentrowaną na Słońcu i przestarzałą. Obecna definicja – ustanowiona w 2006 roku przez Międzynarodową Unię Astronomiczną (IAU, organizację oficjalnie zajmującą się m.in. nadawaniem nazw obiektom w przestrzeni kosmicznej) – precyzuje, że aby ciało niebieskie mogło zostać uznane za planetę, musi okrążać Słońce w naszym Układzie Słonecznym. Jean-Luc Margot, główny autor artykułu i profesor nauk o Ziemi, planetach i kosmosie oraz fizyki i astronomii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, przedstawi proponowaną nową definicję na Zgromadzeniu Ogólnym IAU w sierpniu 2024 r. Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU), z siedzibą w Paryżu we Francji, to organizacja założona w 1919 roku, która poprzez współpracę międzynarodową promuje i wspiera rozwój astronomii. Misja IAU obejmuje koordynację badań astronomicznych, ustanawianie ujednoliconej nomenklatury astronomicznej oraz rozpowszechnianie informacji naukowych. Najbardziej znana jest ze swojej roli w definiowaniu klasyfikacji planet oraz nazewnictwie ciał niebieskich i obiektów. IAU składa się z ponad 12 000 członków z ponad 90 krajów i co trzy lata jest gospodarzem Zgromadzenia Ogólnego, na którym omawiane są najważniejsze odkrycia i osiągnięcia astronomiczne. Związek aktywnie angażuje się także w działania informacyjne i edukacyjne mające na celu wzbudzenie zainteresowania społeczeństwa astronomią. Aktualna definicja planety i jej ograniczenia Zgodnie z obecną definicją planeta to ciało niebieskie krążące wokół Słońca, które jest na tyle masywne, że grawitacja zmusiła je do przyjęcia kształtu kulistego i usunęła inne obiekty znajdujące się w pobliżu jego orbity wokół Słońca. „Obecna definicja wyraźnie wspomina o okrążaniu naszego Słońca. Wiemy teraz o istnieniu tysięcy planet, ale definicja IAU dotyczy tylko planet w naszym Układzie Słonecznym” – powiedział Margot. Proponujemy nową definicję, którą można zastosować do ciał niebieskich krążących wokół dowolnej gwiazdy, pozostałości gwiezdnej lub brązowego karła.” Nowa definicja Autorzy argumentują, że wymóg okrążania naszego Słońca jest zbyt szczegółowy, a inne kryteria zawarte w definicji IAU są zbyt niejasne. Aktualna definicja na przykład mówi, że planeta „oczyściła swoją orbitę”, nie podając, co to oznacza. Proponowana nowa definicja zawiera wymierne kryteria, które można zastosować do zdefiniowania planet znajdujących się wewnątrz i na zewnątrz naszego Układu Słonecznego. W nowej definicji planeta to ciało niebieskie, które: • okrąża jedną lub więcej gwiazd, brązowych karłów lub pozostałości gwiazd, • jest masywniejsze niż 1023 kg i, • jest mniej masywne niż 13 mas Jowisza (2,5 x 1028 kg). Taksonomia oparta na dynamicznej dominacji Margot i współautorzy zbadali właściwości obiektów w naszym Układzie Słonecznym, aby sprawdzić, które z nich gromadzą się w przestrzeniach różnych parametrów. Analiza wykazała istnienie grupy odrębnych cech wspólnych dla planet w naszym Układzie Słonecznym, które można wykorzystać jako punkt wyjścia do stworzenia ogólnej taksonomii planet. Na przykład, jeśli obiekt ma wystarczającą masę, aby oczyścić swoją orbitę poprzez przechwytywanie grawitacyjne lub wyrzucanie mniejszych obiektów w pobliżu, mówi się, że jest dynamicznie dominujący. „Wszystkie planety w naszym Układzie Słonecznym dynamicznie dominują, ale inne obiekty – w tym planety karłowate, takie jak Pluton, i planetoidy – nie” – powiedział Margot. „Zatem tę właściwość można włączyć do definicji plaRewizja kryteriów statusu planetarnego Wymóg dominacji dynamicznej zapewnia dolną granicę masy. Jednak potencjalne planety mogą być również zbyt duże, aby zmieścić się w nowej definicji. Na przykład niektóre gazowe olbrzymy są tak duże, że dochodzi do termojądrowej syntezy deuteru, w wyniku czego obiekt staje się podgwiazdą zwaną brązowym karłem, a zatem nie jest planetą. Limit ten ustalono na masę 13 lub więcej mas Jowisza. Z drugiej strony obecny wymóg, aby był planeta była kulista, jest bardziej problematyczny. Odległe planety rzadko można obserwować z wystarczającą szczegółowością, aby z całą pewnością określić ich kształt. Autorzy argumentują, że wymóg posiadania określonego kształtu jest tak trudny do wdrożenia, że w rzeczywistości jest bezużyteczny do celów definicyjnych, mimo że planety są na ogół okrągłe. Dobra wiadomość jest taka, że w Układzie Słonecznym ciała niebieskie o masie większej niż 1021 kg wydają się okrągłe. Zatem oczekuje się, że wszystkie ciała spełniające proponowaną dolną granicę masy wynoszącą 1023 kg będą kuliste. Choć jakakolwiek oficjalna zmiana definicji planety może zająć kilka lat, Margot i współpracownicy mają nadzieję, że ich praca zapoczątkuje dyskusję, która zaowocuje ulepszoną definicją. Więcej informacji: publikacja “Quantitative Criteria for Defining Planets”, Jean-Luc Margot, Brett Gladman i Tony Yang, przyjęta do druku w The Planetary Science Journal. arXiv:2407.07590 Opracowanie: Joanna Molenda-Żakowicz Na ilustracji: Artystyczna koncepcja trzech słońc i planety wielkości Jowisza z perspektywy hipotetycznego księżyca krążącego wokół planety. Źródło: Wikipedia Porównanie wielkości różnych ciał niebieskich: Uran (u góry po lewej), Neptun (u góry po prawej), Ziemia (w środkowym rzędzie po lewej), Syriusz B (w środkowym rzędzie pośrodku) i Wenus (w środkowym rzędzie po prawej). Mniejsze planety, Księżyc Ziemi i planety karłowate poniżej, w malejących rozmiarach, to Mars i Merkury, Księżyc, Pluton i Haumea. Wszystko jest w skali. Należy pamiętać, że opis atmosfery białego karła Syriusza B ma charakter wyłącznie spekulacyjny. Względna jasność obiektów została częściowo znormalizowana. Na podstawie obrazu Paula Stansifera: 1e7m Compare.png, ale przy użyciu zaktualizowanej wartości średnicy Syriusza B. Źródło: Wikipedia URANIA Animated Representation of Multi-Planet Systems Discovered by Kepler Space Telescope https://www.youtube.com/watch?v=5I_FOEh47RY https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nowa-definicja-planet-we-wszechswiecie
  14. Lodowe planteozymale źródłem wody na Ziemi 2024-07-16. Nowe badanie wykazało, że bogate w wodę planetozymale powstałe w zimnych, zewnętrznych obszarach młodego Układu Słonecznego odegrały kluczową rolę w zaopatrywaniu Ziemi w wodę niezbędną do powstania życia. Dane dotyczące wieku niektórych klas meteorytów umożliwiły uzyskanie nowej wiedzy na temat pochodzenia małych, bogatych w wodę ciał w młodym Układzie Słonecznym. Te tak zwane planetozymale nieustannie dostarczały materiałów budowlanych dla planet, w tym dla Ziemi, której pierwotny materiał zawierał niewiele wody. Modele obliczeniowe przeprowadzone przez międzynarodowy zespół badawczy wykazały, że Ziemia otrzymała swoją wodę dzięki planetozymalom, które uformowały się w niskich temperaturach w zewnętrznym Układzie Słonecznym, gdzie woda była dostępna w postaci lodu. Naukowcy wyznaczyli wiek badanych meteorytów i na podstawie tych danych odtworzyli ewolucję termiczną ich ciał macierzystych. Powstanie Układu Słonecznego i rozwój Ziemi Planety Układu Słonecznego, a w tym Ziemia, powstały razem ze swoją gwiazdą macierzystą, pojawiając się około 4,5 miliarda lat temu przy Słońcu. Ziemia uformowała się w strefie mieszkalnej, co oznaczało, że na jej powierzchni mogła występować woda w postaci płynnej. Podobnie jak inne planety, również Ziemia uformowała się z planetozymali. Te powstają, gdy duże ilości cząstek pyłu gromadzą się w strefach wysokiego ciśnienia o średnicy kilku tysięcy kilometrów i zapadają się pod wpływem własnej grawitacji. Modele obliczeniowe pokazują, że te małe ciała dostarczały nie tylko materiałów budowlanych dla planet – były także źródłem wody na Ziemi. Rola planetozymali w nawodnieniu Ziemi i potencjalnym życiu pozaziemskim Okoliczności, w jakich planetozymale powstały w młodym Układzie Słonecznym i jak długi był czas, w którym sie formowały, nie zostały dotychczas ostatecznie dobrze wyjaśnione. Istotnych informacji w tym temacie dostarczają dane dotyczące wieku niektórych klas meteorytów, które na pewnym etapie oddzieliły się od małych planet. Naukowcy wykazali, że niektóre planetozymale powstały bardzo szybko, czyli w ciągu mniej niż dwóch milionów lat. W tym procesie ich temperatura wzrosła tak bardzo, że stopiły się i utraciły wszystkie lotne pierwiastki, w tym wodę. Inne planetozymale, które powstały później w niższych temperaturach w zewnętrznym Układzie Słonecznym, częściowo były w stanie zachować wodę związaną w kryształach lodu. Fakt, że te małe ciała miały zdolność ciągłego formowania się także na późniejszych etapach istnienia Układu Słonecznego, wynika zdaniem naukowców z różnych efektów opóźniających, przeciwdziałających mechanizmom szybkiego powstawania, np. zderzeń pomiędzy aglomeratami pyłu – materiałami budowlanymi planetozymale – co zapobiegało szybkiemu rozwojowi małych planet. Ziemia w trakcie swojego wzrostu akreowała materię pochodzącą z takich małych, bogatych w wodę planet w postaci ich fragmentów, czyli planetoid, lub meteorytów i tylko dlatego nie stała się planetą wyschniętą na kość, wrogą życiu. Ponieważ pochodzenie planetozymali w pozasłonecznych układach planetarnych opiera się na tych samych prawach fizycznych, co w naszym Układzie Słonecznym, naukowcy zakładają, że planety podobne do Ziemi mogą istnieć również w innych obszarach kosmosu. Jeśli w trakcie swojej historii ewolucyjnej otrzymały one wodę z innych, małych ciał, mogą spełniać warunki wstępne powstania życia. Więcej informacji: publikacja “Recurrent planetesimal formation in an outer part of the early solar system”, Wladimir Neumann i in., Scientific Reports (2024). DOI: 10.1038/s41598-024-63768-4 Opracowanie: Joanna Molenda-Żakowicz Na ilustracji: Planetozymale, skały i planety w dysku protoplanetarnym. Author: Merikanto. Źródło: WIkimedia Commons Na ilustracji: Meteoryt znany jako „Flensburg”, który spadł na powierzchnię Ziemi 12 września 2019 r. Jest to rzadki chondryt węglowy o średnicy od 3,5 do 3,7 centymetra i wadze nieco poniżej 25 gramów. Zawiera wyłącznie minerały powstające w obecności wody. Badanie tego meteorytu, którego ciało macierzyste powstało ok. 2,7 miliona lat po uformowaniu się Układu Słonecznego, odegrało główną rolę w wyjaśnieniu, w jaki sposób tak małe ciała mogły powstawać nie tylko w wysokich temperaturach w młodym Układzie Słonecznym, ale także później, w niższych temperaturach, dzięki czemu zachowała się w nich woda. Źródło: © Carsten Jonas, CC BY-SA 4.0 Na ilustracji: Dyski szczątków zawierające planetozymale wykryte na archiwalnych zdjęciach młodych gwiazd HST, HD 141943 i HD 191089, przy użyciu ulepszonych procesów obrazowania. Źródło: Wikipedia. URANIA https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/lodowe-planteozymale-zrodlem-wody-na-ziemi
  15. HST śledzi ciemną materię w galaktyce karłowatej za pomocą ruchów gwiazd 2024-07-16. Chociaż galaktyki składają się głównie z ciemnej materii, jej natura wciąż jest owiana tajemnicą. Zrozumienie jej rozmieszczenia w galaktyce oferuje wskazówki do zrozumienia tej tajemniczej substancji. Właściwości i zachowanie ciemnej materii, niewidzialnego „kleju” Wszechświata, nadal owiane są tajemnicą. Chociaż galaktyki składają się głównie z ciemnej materii, zrozumienie jej rozmieszczenia w galaktyce oferuje wskazówki dotyczące tego, czym jest ta substancja i jakie ma znaczenie dla ewolucji galaktyk. Podczas gdy symulacje komputerowe sugerują, że ciemna materia powinna gromadzić się w centrum galaktyki, zwanym punktem gęstości, wiele wcześniejszych obserwacji teleskopowych wskazuje, że jest ona bardziej równomiernie rozproszona w całej galaktyce. Przyczyna tych różnic między modelem a obserwacjami nadal stanowi zagadkę dla astronomów, pogłębiając tajemnicę ciemnej materii. Zespół astronomów zwrócił się do Kosmicznego Teleskopu Hubble’a, aby spróbować wyjaśnić tę debatę, mierząc dynamiczne ruchy gwiazd w galaktyce Karzeł Smoka, galaktyce karłowatej sferoidalnej, układzie znajdującym się około 250 000 lat świetlnych od Ziemi. Wykorzystując obserwacje trwające 18 lat, udało im się uzyskać najdokładniejszy trójwymiarowy obraz ruchów gwiazd w maleńkiej galaktyce. Wymagało to przeszukania prawie dwóch dekad archiwalnych obserwacji galaktyki Smoka wykonanych przez HST. Wykresy ruchów gwiazd Aby poznać ciemną materię w galaktyce, naukowcy mogą przyjrzeć się ruchom jej gwiazd, które są zdominowane przez przyciąganie ciemnej materii. Powszechnym podejściem do pomiaru prędkości obiektów poruszających się w przestrzeni kosmicznej jest efekt Dopplera – obserwowana zmiana długości fali światła, gdy gwiazda zbliża się lub oddala od Ziemi. Chociaż ta prędkość w linii wzroku może dostarczyć cennych informacji, z tego jednowymiarowego źródła informacji można wyciągnąć tylko pewną część. Oprócz zbliżania się lub oddalania od nas, gwiazdy poruszają się również po niebie, co jest mierzone jako ich ruch właściwy. Łącząc prędkość w linii wzroku z ruchem właściwym, zespół stworzył bezprecedensową analizę ruchów 3D gwiazd. Poprawa danych i ulepszenia modelowania zwykle idą w parze – wyjaśnił Roeland van der Marel z STScI, współautor artykułu, który zainicjował badania ponad 10 lat temu. Jeżeli nie masz bardzo wyrafinowanych danych lub masz tylko jednowymiarowe dane, wówczas stosunkowo proste modele często pasują. Im więcej wymiarów i złożoności danych gromadzisz, tym bardziej złożone muszą być twoje modele, aby naprawdę uchwycić wszystkie subtelności danych. Naukowy maraton (nie sprint) Ponieważ wiadomo, że galaktyki karłowate mają większą zawartość ciemnej materii niż inne typy galaktyk, zespół skupił się na galaktyce karłowatej Smoka, która jest stosunkowo małym i sferoidalnym pobliskim satelitą Drogi Mlecznej. Podczas pomiaru ruchów właściwych odnotowuje się pozycję gwiazd w jednej epoce, a następnie wiele lat później mierzy się pozycję tej samej gwiazdy. Mierzysz przemieszczenie, aby określić, jak bardzo się poruszyła – wyjaśnił Sangmo Tony Sohn z STScI, kolejny współautor artykułu i główny badacz najnowszego programu obserwacyjnego. W przypadku tego rodzaju obserwacji, im dłużej czekasz, tym lepiej możesz zmierzyć przesuwanie się gwiazd. Zespół przeanalizował serię epok obejmujących lata 2004-2022, co stanowi obszerny punkt odniesienia, który mógł zaoferować tylko Hubble, ze względu na połączenie ostrego, stabilnego obrazu i rekordowego czasu działania. Bogate archiwum danych teleskopu pomogło zmierzyć poziom niepewności w pomiarach ruchów właściwych gwiazd. Precyzja jest równoważna pomiarowi rocznego przesunięcia nieco mniejszego niż szerokość piłki golfowej widzianej na Księżycu z Ziemi. Dzięki trzem wymiarom danych zespół ograniczył liczbę założeń stosowanych w poprzednich badaniach i uwzględnił cechy charakterystyczne galaktyki – takie jak jej rotacja oraz rozmieszczenie gwiazd i ciemnej materii – w swoich własnych wysiłkach modelowania. Ekscytująca przyszłość Metodologie i modele opracowane dla galaktyki karłowatej Smoka mogą być w przyszłości zastosowane do innych galaktyk. Zespół już analizuje obserwacje Hubble’a galaktyki karłowatej Rzeźbiarza i galaktyki karłowatej Małej Niedźwiedzicy. Badanie ciemnej materii wymaga obserwacji różnych środowisk galaktycznych, a także współpracy między różnymi misjami teleskopów kosmicznych. Na przykład zbliżający się teleskop kosmiczny Nancy Grace Roman pomoże ujawnić nowe szczegóły dotyczące właściwości ciemnej materii w różnych galaktykach dzięki możliwości badania dużych obszarów nieba. Tego rodzaju badania są inwestycją długoterminową i wymagają dużo cierpliwości – powiedział Vitral. Jesteśmy w stanie przeprowadzić te badania dzięki całemu planowaniu, które zostało przeprowadzone przez lata w celu zebrania tych danych. Zebrane przez nas spostrzeżenia są wynikiem pracy większej grupy badaczy, którzy pracowali nad tymi kwestiami przez wiele lat. Wyniki te zostały zaakceptowane do publikacji w The Astrophysical Journal. Opracowanie: Agnieszka Nowak Więcej informacji: • NASA’s Hubble Traces Dark Matter in Dwarf Galaxy Using Stellar Motions • HSTPROMO Internal Proper-motion Kinematics of Dwarf Spheroidal Galaxies. I. Velocity Anisotropy and Dark Matter Cusp Slope of Draco Źródło: NASA Na ilustracji: Sferoidalna galaktyka karłowata Smoka. Zdjęcie po lewej stronie pochodzi z Digitized Sky Survey (DSS). Daje szersze spojrzenie na region. Dwa zdjęcia po prawej stronie to widoki z Hubble'a. Źródło: NASA, ESA, Eduardo Vitral, Roeland van der Marel oraz Sangmo Tony Sohn (STScI), DSS; Obróbka zdjęcia: Joseph DePasquale (STScI) URANIA https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/hst-sledzi-ciemna-materie-w-galaktyce-karlowatej-za-pomoca-ruchow-gwiazd
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024