Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Zawartość

    15222
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    47

Ostatnia wygrana Paweł Baran w Rankingu w dniu 22 Luty

Paweł Baran posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

3706 Excellent

2 obserwujących

O Paweł Baran

  • Tytuł
    Syriusz
  • Urodziny 20.06.1975

Profile Information

  • M
  • P

Converted

  • P

Ostatnie wizyty

5573 wyświetleń profilu
  1. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    UFO nad Polską? Mieszkańcy północnego Mazowsza obserwują tajemnicze zjawiska [WIDEO] 2019-03-17 Według tropicieli UFO mają to być najliczniejsze od 20 lat manifestacje niezidentyfikowanych obiektów latających. Mieszkańcy północnego Mazowsza od kilku tygodni obserwują na niebie pomarańczowe światła. W ten weekend grupa amatorów badaczy patroluje wieczorami okolice Nasielska, Płońska i Ciechanowa, licząc na zrobienie kolejnych zdjęć. Do badaczy UFO zgłosiło się już ponad 80 świadków. Ich relacje są spisywane, a na mapę nanoszone są kolejne miejsca obserwacji. Świadkowie przekonują, że światła na pewno nie są wojskowymi flarami z samolotów. Badacze Niezidentyfikowanych Obiektów Latających chcą wszystkie relacje świadków wysłać do służb odpowiedzialnych za przestrzeń powietrzną kraju, razem z zawiadomieniem o niepokojących zjawiskach. Zjawisko ma charakter masowy i powtarzalny. Musimy zapytać władz o to, co się dzieje - mówi znany badacz UFO Janusz Zagórski. Światła pojawiają się w całkowitej ciszy, brakuje im dymów, które wydzielają palące się race. Poruszają się w poziomie i nie opadają do ziemi. RadioZET.pl/MariuszGierszewski/BM https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/UFO-nad-Polska-Mieszkancy-polnocnego-Mazowsza-obserwuja-tajemnicze-zjawiska-WIDEO?fbclid=IwAR22BPJJBBZ8wuEEuuO7yX3lF5ctJuGerFhn-VkNS5Q7MbPsO6e_r3VmUXk
  2. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Spektakularne zbliżenie centrum naszej galaktyki, a w nim potężna czarna dziura 2019-03-18 Europejska Agencja Kosmiczna opublikowała niezwykły materiał filmowy, który powstał z połączenia rzeczywistych obrazów kosmosu i animacji. Zobaczcie wirtualny lot ku potężnej czarnej dziurze o nazwie Sagittarius A*. Obiekt ma masę ponad 4 milionów razy większą od Słońca, jego średnica to ok. 20 milionów kilometrów i znajduje się 26 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Te wszystkie liczy mogą przyprawić o zawrót głowy, ale takie fascynujące obiekty znajdują się w otchłani kosmosu i czekają na nasze odkrycia. Niestety, nic więcej nie wiemy o tej czarnej dziurze. Niedługo jednak nasza wiedza może się diametralnie odmienić, a to za sprawą Event Horizon Telescope. Program ten niesamowicie rozszerzy naszą wiedzę na temat tego i mu podobnych obiektów, które odgrywają w kosmosie ogromną rolę. Są to też najbardziej tajemnicze obiekty, z jakimi ludzkość kiedykolwiek miała styczność. W kwietniu 2017 roku, astronomowie za pomocą konstelacji teleskopów ETH prowadzili obserwacje czarnych dziur, w tym przede wszystkim tej supermasywnej, która znajduje się najbliżej nas, czyli w centrum Drogi Mlecznej. Naukowcy zaangażowani w projekt poinformowali, że udało się im uzyskać bardzo wysokiej jakości dane w bardzo wysokich rozdzielczościach, które niezbędne są do obserwacji cienia czarnej dziury, a w zasadzie jej horyzontu zdarzeń. Pozwolą one stwierdzić, czy rzeczywiście ona się tam znajduje, jak od jakiegoś czasu twierdzi świat naukowy. Obraz ma być spektakularny. Będzie ikoną 50-letniego wkładu w nasze badania kosmosu. Źródło: GeekWeek.pl/Europejska Agencja Kosmiczna / Fot. ESA http://www.geekweek.pl/news/2019-03-18/spektakularne-zblizenie-centrum-naszej-galaktyki-a-w-nim-potezna-czarna-dziura/
  3. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Status misji Beresheet (18.03.2019) 2019-03-18. Krzysztof Kanawka Izraelski lądownik Beresheet kontynuuje swoją podróż w kierunku Księżyca. Dwudziestego szóstego lutego informowaliśmy o problemach izraelskiego lądownika księżycowego Beresheet. Z powodu problemów z szukaczami gwiazd oraz resetu komputera pokładowego nie udało się przeprowadzić drugiego z serii manewrów orbitalnych tego pojazdu. Zaledwie dwa dni później Beresheet przeprowadził z sukcesem manewr orbitalny. Tego dnia o godzinie 20:30 CET udało się odpalić na cztery minuty główny silnik lądownika. Ten manewr pozwolił na podniesienie apogeum orbity Beresheet to 140 tysięcy kilometrów nad Ziemią. Od tego czasu misja Beresheet jest realizowana bez większych problemów technicznych. Piątego marca lądownik przesłał zdjęcie Ziemi wykonane z odległości około 37600 km. Ponadto, został zaktualizowany terminarz lotu do Księżyca. Aktualnie zespół SpaceIL zakłada, że lądownik Beresheet osiądzie na powierzchni Srebrnego Globu 12 kwietnia około godziny 6 rano czasu polskiego. Będzie to zależne od nachodzących manewrów, z których najbliższy zostanie wykonany 20 marca tuż przed 22:00 CET. Ten manewr skieruje lądownik na nową orbitę (wciąż okołoziemską), której apogeum będzie przekraczać orbitę Księżyca. Następnie, czwartego kwietnia Beresheet wejdzie na orbitę księżycową i rozpoczną się przygotowania do lądowania. Misja izraelskiego lądownika Beresheet jest komentowana w wątku na Polskim Forum Astronautycznym. (PFA) https://kosmonauta.net/2019/03/status-misji-beresheet/
  4. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Kto pasażerem Dragona 2 i CST-100? 2019-03-17. Krzysztof Kanawka Udana pierwsza misja testowa kapsuły Dragon 2 to początek zmian w transporcie ludzi na niską orbitę okołoziemską. Kto może już niebawem stać się pasażerem tej kapsuły oraz równolegle tworzonej CST-100? Ósmego marca 2018 o o 14:45 CET nastąpił koniec misji SpX-DM1 – pierwszego lotu kapsuły Dragon 2. Ten bezzałogowy test Dragona 2 zakończył się pełnym sukcesem. Pierwszy załogowy lot Dragona 2 powinien nastąpić przed końcem 2019 roku. Do końca tego roku powinien także nastąpić bezzałogowy lot testowy kapsuły CST-100 Starliner, a także pierwszy lot załogowy tego pojazdu. Jeśli wszystko się zakończy sukcesem, Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) zyska dwa niezależne od siebie sposoby dostarczania astronautów. Aktualnie na ISS ludzie są dowożeni jedynie rosyjską kapsułą Sojuz, co oczywiście niesie za sobą pewien element ryzyka (czego przykładem może być nieudany start Sojuza MS-10 w październiku 2018). W nocy z 14 na 15 marca (czasu europejskiego) w kierunku ISS wystartowała kapsuła Sojuz MS-12, na pokładzie której znalazł się jeden Rosjanin i dwoje Amerykanów. W mniej niż sześć godzin po starcie Sojuz MS-12 dotarł do ISS. Tuż po udanym cumowaniu odbyła się konferencja, na której zapytano o załogi Dragona 2 i CST-100. Przedstawiciel NASA, William Gerstenmaier, powiedział, że miejsca w Dragonie 2 i CST-100 będą dostępne dla wszystkich partnerów programu ISS, w tym Rosjan. Aktualnie wiadomo jedynie, że w pierwszej “regularnej” misji kapsuły Dragon 2 (oznaczenie USCV-1) ku Stacji wybierze się czterech astronautów: dwóch z NASA i dwóch “międzynarodowych”. Nie znane są jeszcze personalia tych dwóch “międzynarodowych” uczestników lotu USCV-1, choć niektóre źródła wskazują na przynajmniej jednego Europejczyka. Dotychczas nie pojawiały się żadne (bardziej) oficjalne opinie co do możliwości lotów Rosjan na pokładzie Dragona 2 i CST-100. Wręcz przeciwnie – wydawało się, że po wejściu tych dwóch pojazdów do służby, Rosjanie nadal będą realizować loty swoich kosmonautów na pokładzie Sojuzów, zaś zwolnione miejsca będą oferowane komercyjnym klientom. Czy Rosjanie będą korzystać z możliwości lotów na pokładzie Dragona 2 i CST-100? W tej chwili prawdopodobnie nie ma na to pytanie odpowiedzi. Dla NASA może to być możliwość dalszego (rzadszego) korzystania z Sojuzów dla swoich astronautów, bez potrzeby bezpośrednich płatności Rosjanom. Natomiast jest niemal pewne, że z kapsuł Dragon 2 i CST-100 będą korzystać astronauci z Europy, Japonii i Kanady. Możliwość lotów tymi kapsułami może zwiększyć częstotliwość lotów astronautów ESA, JAXA i CSA. Ma to duże znaczenie – w szczególności w kontekście planowanych na przyszłą dekadę lotów do stacji LOP-G i na powierzchnię Księżyca. (NASA, PFA) https://kosmonauta.net/2019/03/kto-bedzie-latac-dragonem-2-i-cst-100/
  5. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Kolejne badania wspierają teorię międzygalaktycznej panspermii Autor: admin (17 Marzec, 2019) Badania przeprowadzone przez naukowców z Centrum Astrofizyki Harvard-Smithsonian w Cambridge wskazują, że panspermia, czyli możliwość rozprzestrzeniania się życia między ciałami niebieskimi, wcale nie musi ograniczać się jedynie do układów gwiezdnych. Zdaniem badaczy, zjawisko to może obejmować również całą Drogę Mleczną – życie może „wymieniać się” między galaktykami. Badania pod nazwą: „Galaktyczna Panspermia” skupiały się na dwóch czynnikach: z jaką szybkością systemy słoneczne przechwytują obiekty zawierające życie, oraz zdolność życia do przetrwania w surowych warunków w kosmosie. Naukowcy wykazali, że mikroorganizmy lub związki chemiczne niezbędne dla rozwoju życia, mogą rozpowszechniać się między układami gwiezdnymi i galaktykami z pomocą „nośników”, takich jak meteoroidy i asteroidy. Taki mechanizm może rozsiewać życie między planetami. Mimo wszystko naukowcy uważają, że zjawisko panspermii wciąż jest trudne do udowodnienia. Odległości między układami gwiezdnymi są ogromne i wydaje się, że rozprzestrzenianie się życia z jednego układu do drugiego może być bardzo trudne. Naukowcy przeprowadzili badanie, inspirując się asteroidą Oumuamua. Jest to pierwszy znany nam obiekt pozasłoneczny, który przybył do Układu Słonecznego. Przypuszcza się, że na tej kosmicznej skale mogą znajdować się bakterie, zdolne przetrwać promieniowanie i trudne warunki w kosmosie. Oczywiście należałoby wpierw wysłać sondę na Oumuamua lub inny obiekt pozasłoneczny, aby potwierdzić, czy faktycznie może być nośnikiem mikroorganizmów lub związków chemicznych, koniecznych dla rozwoju życia. Wtedy zdobędziemy twardy dowód na prawdziwość teorii panspermii. https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/kolejne-badania-wspieraja-teorie-miedzygalaktycznej-panspermii
  6. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    ESA wysadza akumulatory, by pozbyć się problemu kosmicznych śmieci 2019-03-17 Europejska Agencja Kosmiczna, czyli międzynarodowa organizacja krajów europejskich, której celem jest eksploracja i wykorzystanie przestrzeni kosmicznej, testuje właśnie nowe rozwiązanie mające na celu redukcję ilości kosmicznych śmieci. Kosmiczne śmieci, tj. obiekty wytworzone przez człowieka pozostające na orbicie okołoziemskiej, które nie wykonują już zaplanowanych dla nich zadań, to dziś bardzo duży problem. Zużyte człony rakiet, nieczynne satelity, fragmenty powstałe w wyniku kolizji lub eksplozji, a nawet pozostałości farby, którymi malowane są rakiety, to wszystko poważne zagrożenie dla aktywnie działających satelitów, dlatego ESA postanowiła coś z tym zrobić. W związku z tym przeprowadzono serię testów, w skład których wchodziło m.in. wysadzanie akumulatorów w celu zapobiegania powstawaniu kolejnych odpadków. Eksperymenty miały miejsce w specjalnych schronach, gdzie inżynierowie niszczyli kosmiczne baterie litowo-jonowe, korzystając z różnych metod, jak strzelanie do nich, przegrzewanie czy przeciążanie. Dzięki temu mogli nie tylko sprawdzić, w jaki sposób przeprowadzić eksplozje, żeby zredukować ilość kosmicznych śmieci i zapobiegać tym niechcianym. Jak bowiem twierdzi jeden z inżynierów ESA, naukowcy są świadomi 250 eksplozji satelitów, z czego 10 było spowodowanych eksplozją baterii. Każda z nich obejmowała wprawdzie starsze technologie, bo nowsze baterie litowo-jonowe nie mają już takich tendencji, ale zawsze trzeba brać to pod uwagę. Wszystkie testy przeprowadzono w ramach Clean Space Initiative, które ma zapobiegać podobnym przypadkom w przyszłości oraz zbadać możliwość świadomego niszczenia baterii, aby zminimalizować ilość niepotrzebnych odpadków w kosmosie. Stąd też ponad 200 różnych eksperymentów, na różnych bateriach i komórkach, a wśród nich symulowane promieniowanie kosmiczne, celowe postarzanie za pomocą ciągłego ładowania i rozładowywania czy strzelanie z pocisków 8mm. Źródło: GeekWeek.pl/ESA http://www.geekweek.pl/news/2019-03-17/esa-wysadza-akumulatory-zeby-zredukowac-kosmiczne-smieci/
  7. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Prof. Ekert dla PAP: to dobry moment, by inwestować w kryptografię kwantową 2019-03-17. Ludwika Tomala To dobry moment, by inwestować w kryptografię kwantową. Polska ma w tej dziedzinie dobrych specjalistów. Wymaganiom mogłyby sprostać nawet małe firmy - mówi w rozmowie z PAP współtwórca kwantowej kryptografii, prof. Artur Ekert z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Prof. Artur Ekert to fizyk, współodkrywca nowej dziedziny, jaką jest kryptografia kwantowa. Studiował na UJ, ale od końca lat 80 XX wieku związany jest z Uniwersytetem Oksfordzkim. Warszawę odwiedził w ramach warsztatów European Study Groups with Industry, podczas których matematycy rozwiązują zadania dla przemysłu. PAP: Proszę się pochwalić: jaką rolę odegrał pan już w dziedzinie, jaką jest kryptografia kwantowa? Artur Ekert: Współuczestniczyłem w odkryciu szyfrów kryptografii kwantowej. Dwójka moich kolegów z Ameryki Północnej - Charles Bennett i Gilles Brassard - w połowie lat 80. wpadła na pomysł, żeby opracować szyfry dla kryptografii kwantowej. Ja na podobny pomysł wpadłem pięć lat później, niespecjalnie wiedząc o ich badaniach. Dopiero później się poznaliśmy. Teraz się przyjmuje, że we trójkę stworzyliśmy dziedzinę kryptografii kwantowej. Szyfry, które zaproponowaliśmy, są różne. Oni proponowali wykorzystanie w szyfrowaniu zasady nieoznaczoności Heisenberga. Moja metoda wykorzystuje zaś zjawisko, jakim jest splątanie kwantowe. Była to metoda trudniejsza do implementacji, ale prowadzi ona do opracowania bezpieczniejszych szyfrów kryptografii kwantowej. Z czasem technologia się rozwinęła i teraz moja metoda jest bardziej popularna. PAP: Po co ludziom kryptografia kwantowa? A.E.: To szersze pytanie: po co komu ochrona danych. Od czasów starożytności ludzie zawsze chcieli coś szyfrować. Teraz też każdy ma swoje sekrety: potrzebna jest nam ochrona naszych danych medycznych, transakcji online, kart kredytowych. Szyfrowanie danych potrzebne jest też w wojsku czy biznesie. PAP: Jak wygląda przekazywanie informacji z wykorzystaniem kryptografii kwantowej? A.E.: W kryptografii obowiązuje zasada, że zanim dwie strony zaczną się komunikować, to muszą się wymienić tajnym, znanym tylko im, kluczem kryptograficznym. Stanowi on przepis na to, jak później odczytać wiadomość. W naszym przypadku klucz to przypadkowy ciąg zer i jedynek. Pytanie brzmi: jak ten klucz bezpiecznie przesłać, np. z Oksfordu do Warszawy. W tradycyjnych rozwiązaniach nigdy nie mamy gwarancji, że ktoś tego klucza w czasie transmisji nie podejrzy. Dlatego w moim systemie wykorzystuje się efekty kwantowe, które dają pewną informację, czy ktoś po drodze klucza nie podejrzał. Generujemy parę splątanych fotonów - jeden trafia do jednej osoby, a drugi do drugiej. Obie osoby muszą dokonać detekcji w tym samym czasie. Fotony są splątane, a więc jeśli zna się właściwości jednego - wiadomo, jakie właściwości ma drugi. Mierząc te właściwości, ustala się kolejne cyfry klucza. Zjawisko splątania fotonów sprawia, że jeśli ktoś podejrzy komunikację, obie strony od razu będą w stanie się zorientować, że coś jest nie tak. W kryptografii kwantowej zawsze więc da się odkryć, czy ktoś nas podsłuchuje. PAP: Jaką jeszcze przewagę daje kryptografia kwantowa? A.E.: Jest ona odporna na ataki za pomocą komputerów kwantowych. Bo jeśli komputer kwantowy w końcu powstanie, to będzie mógł rozszyfrować algorytmy szyfrujące, algorytmy klucza publicznego, których obecnie używamy. PAP: Ale komputery kwantowe nie są konieczne, żeby korzystać z kryptografii kwantowej? A.E.: Nie. Komputery kwantowe i kryptografia kwantowa to dwie różne rzeczy. Mają wspólny mianownik - w obu z nich używa się efektów kwantowych, żeby coś robić z informacją. Kwantowa kryptografia używa efektów kwantowych do bezpiecznego przesyłania informacji. A komputery kwantowe mają na celu przetwarzanie informacji w sposób bardziej efektywny. Kryptografia kwantowa jest łatwiejsza do implementacji. Każde dobre laboratorium optyki kwantowej dałoby sobie radę zaimplementować kryptografię kwantową w najprostszej postaci. Dlatego na rynku istnieją już firmy sprzedające zestawy do kryptografii kwantowej. Natomiast komputery kwantowe to urządzenia znacznie bardziej skomplikowane. Prawda jest taka, że nie mamy jeszcze czegoś, co można byłoby nazwać komputerem kwantowym. PAP: To raczej kwantowe liczydła? A.E.: Właśnie. PAP: Jak w praktyce wygląda przesyłanie tajnych danych w kryptografii kwantowej? A.E.: Na rynku jest już dostępne urządzenie, w którego skład wchodzi źródło splątanych fotonów. Po drugiej stronie - u odbiorcy - są fotodetektory, które odbierają sygnały. Jest też elektronika, która pozwala na implementację protokołu. Fotony można przesłać za pośrednictwem światłowodów. Ale w mojej metodzie źródło splątanych fotonów można umieścić nawet na satelicie. Chińczycy już uruchomili satelitę Micius, która wysyła do odbiorców takie splątane fotony. Tam właśnie zastosowano mój protokół. Inwestując w kryptografię kwantową Chińczycy pokazują światu, jakie mają możliwości. PAP: Gdzie jeszcze kryptografia kwantowa jest już używana? A.E.: W Tokio podczas zbliżającej się olimpiady duża część komunikacji prowadzona będzie za pomocą kryptografii kwantowej. Kryptografię kwantową zastosowano również w czasie niedawnych mistrzostw sportowych w Durbanie w RPA. PAP: To znaczy, że technologia zaczyna być używana na masową skalę? A.E.: Nie wiem, czy już na masową, ale ludzie zaczynają jej używać. Zwłaszcza bardziej rozwinięte kraje chcą zademonstrować, że można z tych technologii korzystać. I tak np. w Singapurze jest plan, by cały kraj objąć siecią światłowodową, która będzie mogła służyć do dystrybucji kluczy w kryptografii kwantowej. PAP: Czy aby korzystać z kryptografii kwantowej, trzeba przeprojektować istniejącą internetową sieć światłowodową? A.E.: Niekoniecznie. Można wykorzystywać sieci istniejące. Trzeba jednak móc podłączyć urządzenia kwantowe do tej sieci. PAP: Co pan z tego ma, że pana rozwiązaniami zaczyna się interesować cały świat? A.E.: Przede wszystkim satysfakcję. To nie jest rzecz, z której człowiek zarabia pieniądze. Swoje badania realizowałem w ramach rozprawy doktorskiej. Nikt wtedy nie brał tego na poważnie. PAP: Opatentował pan swój pomysł? A.E.: Nie. Opublikowałem to. Wtedy nie wydawało się, że to jest pomysł, który można opatentować. Patenty przyszły później i dotyczyły szczegółowych rozwiązań. Nie spodziewałem się, że to wszystko się tak szybko rozwinie. Ale to już nie moja zasługa. To zasługa tych, którzy widzieli, że coś w tych rozwiązaniach jest. PAP: Czy z punktu widzenia przemysłu jest w tych rozwiązaniach coś wartego uwagi? A.E.: Wydaje mi się, że to dobry moment, aby z tymi technologiami eksperymentować. Dużo osób, które teraz w to inwestują - odpadnie. Jednak pewna grupa firm zostanie i będzie dominować w technologii kwantowej. To na pewno nastąpi, nie ma wątpliwości, kwestią pozostaje: kiedy. PAP: Myśli pan, że jest sens, by w Polsce inwestować w kryptografię kwantową? A.E.: Nie jestem guru biznesu, ale wydaje mi się, że jest na to rynek. Nawet małe firmy potrafiłyby tym wymaganiom sprostać. Poza tym Polska może sobie pozwolić, by robić badania eksperymentalne w tym zakresie. Akurat dziedzina, na której bazuje kryptografia kwantowa - optyka kwantowa - jest w Polsce mocna. Polska ma świetnych fizyków, gównie teoretyków. A w tej dziedzinie zawsze coś znaczyła. PAP: Jak może wyglądać rynek kryptografii kwantowej w przyszłości? Jak pan myśli, będzie to sprzedaż urządzeń? A.E.: Pewnie będą urządzenia do generowania kluczy kryptograficznych. Będzie też pewnie możliwość podpięcia się, np. za pomocą satelity, do serwera generującego takie klucze. Przewidywania biorą jednak w pewnym momencie w łeb. To tak, jak z elektrycznością. Kiedy Michaela Faradaya pytano, do czego to posłuży - odpowiedział, że nie wie, ale że da się to opodatkować. I myślę, że podobnie będzie z technologią kwantową. Nie wiem, do czego może to służyć, ale wierzę, że prędzej czy później rządy będą to opodatkowywać. PAP: Czy pan wraz z kolegami stworzył nowy obszar wiedzy? A.E.: Tak, to się nazywa kwantowa informacja, która została uznana za dziedzinę samą w sobie. Ona mieści w sobie kwantową kryptografię, kwantowe komputery i inne kwantowe operacje, pozwalające na kwantowe przetwarzanie informacji i przesyłanie danych itp. Jest to dziedzina interdyscyplinarna, łącząca w sobie fizykę, fizykę kwantową, teorię informacji, kryptologię, informatykę czy inżynierię. PAP: Na wszystkich tych dziedzinach się pan zna? A.E.: Historycznie podzieliliśmy sobie wiedzę na szufladki, takie jak matematyka, fizyka czy informatyka. Przyroda nie wie jednak o tym podziale. Pomiędzy tymi obszarami jest dużo ciekawych rzeczy do odkrycia - właśnie ze względu na tradycję kształcenia w obszarach. Uniwersytety dodatkowo ten podział usztywniają. Dużym szczęściem było to, że mogłem to robić swoje badania w Oksfordzie. Tam można łatwiej robić badania interdyscyplinarne. I tak np. w moim koledżu byli matematycy, ludzie, którzy zajmowali się informatyką, kryptologią, historią. Łatwo można z nimi porozmawiać w czasie lunchu czy obiadu. W ten nieformalny sposób człowiek wiele rzeczy się dowiaduje. Nie znam się na tych dziedzinach, ale dzięki tym rozmowom trochę się o nich dowiedziałem. Warto, by był rzeczywisty kontakt z ludźmi z innych dziedzin. Rozmawiała Ludwika Tomala (PAP) Prof. Ekert przyjechał do Warszawy w związku ze 144 edycją European Study Group with Industry (ESGI) organizowaną w Warszawie przez Instytut Matematyczny PAN. Polska Agencja Prasowa objęła patronat medialny nad tym wydarzeniem. lt/ zan/ http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C33245%2Cprof-ekert-dla-pap-dobry-moment-inwestowac-w-kryptografie-kwantowa.html
  8. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Nowa era lotów załogowych? Centrum Lotów im. Goddarda już się szykuje 2019-03-16. Anna Wizerkaniuk Działania, które obecnie podejmuje NASA, wskazują na to, że agencja poważnie podchodzi do przygotowań do nowego etapu w eksploracji kosmosu, w którym mają powrócić załogowe loty na Księżyc. Istotną rolę odgrywa Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda – najstarszy ośrodek NASA, w ktorym ludzie pracowali najpierw nad misjami załogowymi, a obecnie zajmują się instrumentami na wyposażeniu zarówno astronautów, jak i satelitów oraz sond międzyplanetarnych. Obecnie pięć projektów zostało zaakceptowanych do dalszego rozwoju w celu wykorzystania ich podczas przyszłych misji lądowania na Księżycu. Największy wkład w przyszłe misje Centrum Goddarda będzie miało poprzez zapewnienie komunikacji między stacjami naziemnymi a statkiem kosmicznym. Nie jest to zaskakujące, gdyż już w czasach Apollo każda rozmowa pomiędzy Houston a załogami przechodziła przez centralę w Greenbelt (Maryland), gdzie znajduje się siedziba Centrum Lotów im. Goddarda. Choć nadal w komunikacji będzie wykorzystywany system bazujący na częstotliwościach radiowych, zostanie także uruchomiona komunikacja wykorzystująca lasery do przekazywania informacji w postaci wiązki światła podczerwonego. Pozwoli to na zwiększenie ilości wysyłanych danych od 10 do 100 razy w porównaniu do transmisji radiowej. NASA planuje umieszczenie satelitów geosynchronicznych (krążących wokół naszej planety w płaszczyźnie równika z okresem doby gwiazdowej), które umożliwią ten rodzaj komunikacji. Pierwszy system ILLUMA-T bazujący w całości na komunikacji laserowej ma zostać zamontowany w 2021 roku na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W przepływie informacji pomiędzy ISS a Centrum Goddarda będzie pośredniczył przekaźnik LCRD (Laser Communication Relay Demonstration), który zostanie wystrzelony przez Siły Powietrzne USA. W dalszych planach amerykańskiej agencji kosmicznej jest start załogowego statku kosmicznego Orion, który będzie wykorzystywał system O2O – Optical to Orion Communication System. Poza komunikacją, naukowcy z Goddarda pracują również nad rozwojem instrumentów naukowych o wielu zastosowaniach. Miałyby one wejść w skład wyposażenia platformy Gateway. Takim przykładowym instrumentem, który już został stworzony w Centrum, jest NICER wykorzystywany głównie do badania gwiazd neutronowych. Jednak może on być użyty również w systemach nawigacyjnych, które synchronizują się na podstawie czasu pulsacji gwiazd, co prezentuje eksperyment SEXTANT (Station Explorer for X-ray Timing and Navigation Technology). Na tym jeszcze nie koniec, bo naukowcy szukają jeszcze innych zastosowań dla instrumentu NICER. We wczesnej fazie projektowej znajduje się również XCOM służący do komunikacji wykorzystującej promieniowanie rentgenowskie, który będzie testowany na stacji kosmicznej. Jak stwierdził Jake Bleacher, szef zarządu ds. lotów załogowych i operacji misji, zależy mu na maksymalnym wykorzystaniu czasu działania wszystkich urządzeń, które powstają w Centrum Goddarda. https://news.astronet.pl/index.php/2019/03/16/nowa-era-lotow-zalogowych-centrum-lotow-im-goddarda-juz-sie-szykuje/
  9. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Udany start rakiety Delta IV z wojskowym satelitą WGS 10 2019-03-16 W nocy z piątku na sobotę z kosmodromu w Cape Canaveral na Florydzie wystartowała rakieta Delta IV, wynosząc na orbitę amerykańskiego wojskowego satelitę telekomunikacyjnego WGS 10. Start nastąpił 16 marca o 1:26 czasu polskiego. Rakieta Delta IV leciała w konfiguracji z owiewką o średnicy 5 m z 4 pomocniczymi rakietami na paliwo stałe. Cały lot przebiegł pomyślnie i po niecałych 37 minutach górny stopień rakiety Delta IV wypuścił satelitę na supersynchronicznej orbicie transferowej do orbity geostacjonarnej. Wideband Global Satcom to budowana od 2007 rok sieć satelitów telekomunikacyjnych dla Amerykańskich Sił Powietrznych. Wysłany w tym locie satelita dysponuje transponderami pasma Ka oraz X i umożliwia komunikację z przepustowością dochodzącą do 11 Gb/s. WGS 10 to 4. satelita WGS 2. generacji. Statek może wspierać równolegle 19 obszarów komunikacyjnych na Ziemi: 8 sterowalnych, podlegających kształtowaniu wiązek pasma X, 10 sterowalnych wiązek pasma Ka oraz jedną globalną wiązkę X. Satelity WGS są budowane w oparciu o platformę BSS-702 firmy Boeing. Każdy z satelitów sieci waży około 6 t. Mają one hybrydowy napęd (silnik chemiczny HiPAT oraz cztery mniejsze silniki ksenonowe XIPS-25). Był to pierwszy start rakiety Delta IV w tym roku. Firma United Launch Alliance - operator tej rakiety - startował już jednak w tym roku z rakietą Delta IV Heavy. Źródło: ULA/NSF Więcej informacji: • informacja o udanym starcie (od operatora rakiety, firmy ULA) Na zdjęciu: Delta IV startująca z satelitą WGS 10. Źródło: Transmisja startu ULA. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/udany-start-rakiety-delta-iv-z-wojskowym-satelita-wgs-10
  10. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Bliski przelot 2019 DG2 (26.02.2019) 2019-03-16. Krzysztof Kanawka Dwudziestego szóstego lutego nastąpił bliski przelot planetoidy 2019 DG2. Moment przelotu planetoidy 2019 DG2 nastąpi 26 lutego z maksymalnym zbliżeniem około godziny 08:40 CET. W tym momencie obiekt znajdzie się w odległości około 234 tysięcy kilometrów od Ziemi. Odpowiada to 0,61 średniego dystansu do Księżyca. 2019 DG2 ma szacowaną średnicę około 10 metrów. Jest to 12 bliski (wykryty) przelot planetoidy lub meteoroidu w 2019 roku. W 2018 roku wykryć bliskich przelotów było przynajmniej 73. Rok wcześniej takich wykrytych przelotów było 53. W 2016 roku wykryto przynajmniej 45 bliskich przelotów, w 2015 było ich 24, a w 2014 roku 31. Z roku na rok ilość odkryć rośnie, co jest dowodem na postęp w technikach obserwacyjnych oraz w ilości programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów. Zeszły rok obfitował w bliskie przeloty większych planetoid obok Ziemi. Pierwszym bliskim przelotem w 2018 roku było zbliżenie dużej planetoidy 2018 AH. Ten obiekt ma średnicę około stu metrów, a jego wykrycie nastąpiło dopiero po przelocie obok Ziemi. Z kolei 15 kwietnia 2018 doszło do przelotu planetoidy 2018 GE3 o średnicy około 70 metrów. Miesiąc później, 15 maja 2018 również doszło do bliskiego przelotu planetoidy 2010 WC9 o średnicy około 70 metrów. Na początku czerwca 2018 doszło do wykrycia meteoroidu 2018 LA, który zaledwie kilka godzin później wszedł w atmosferę. (PFA, HT) https://kosmonauta.net/2019/03/bliski-przelot-2019-dg2-26-02-2019/
  11. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Nachylenie osi Urana może być dowodem na planetarną kolizję Autor: admin (2019-03-16) Uran to odległa i specyficzna planeta Układu Słonecznego. Oś obrotu tego gazowego giganta jest silnie nachylona, a naukowcy nie potrafią zrozumieć dlaczego. Jednak najnowsze symulacje komputerowe zdają się potwierdzać, że w odległej przeszłości, Uran zderzył się z inną planetą. Oś obrotu Urana jest nachylona pod kątem około 98 stopni do kierunku prostopadłego do ekliptyki, tak więc oś obrotu tego błękitnego olbrzyma znajduje się niemal w płaszczyźnie Układu Słonecznego. Tylko ogromna siła mogłaby wywrzeć wpływ na ciało niebieskie takich rozmiarów. Dlatego uważa się, że w przeszłości mogło dojść do wielkiej kosmicznej kolizji. Na podstawie symulacji komputerowych, naukowcy z Uniwersytetu w Durham ustalili, że Uran prawdopodobnie zderzył się z planetą o masie co najmniej dwa razy większej od Ziemi. Kolizja ta mogła nastąpić w bardzo wczesnym etapie rozwoju gazowego olbrzyma i wpłynęła na jego charakterystykę. Naukowcy twierdzą również, że zderzenie Urana z innym ciałem niebieskim mógł być procesem, który trwał stosunkowo krótko. Co więcej, planeta, która wleciała w błękitnego olbrzyma, mogła przetrwać tę katastrofę i nie wyklucza się, że tym impaktorem mogła być tajemnicza dziewiąta planeta, która znajduje się gdzieś na obrzeżach Układu Słonecznego. https://tylkonauka.pl/wiadomosc/nachylenie-osi-urana-moze-byc-dowodem-na-planetarna-kolizje
  12. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Lockheed Martin pokazał gotowy księżycowy moduł mieszkalny dla kolonizatorów 2019-03-16 Koncern prężnie rozwijający się w amerykańskim sektorze przemysłu kosmicznego ukończył prace nad prototypem pierwszego ludzkiego habitatu, w którym będą mieszkali astronauci eksplorujący Srebrny Glob. To kolejny krok ku realizacji pięknej wizji budowy Księżycowego Portu Kosmicznego, czyli następcy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, i powrotu ludzi na Księżyc. Lockheed Martin nazwał swój moduł Habitat Ground Test Article (HGTA) i powstaje on w ramach projektu NASA o nazwie NextSTEP. Znajduje się on w Multi-Purpose Logistics Module na terenie ośrodka Kennedy Space Center na Florydzie. Za tydzień zamieszkają w nim na kilka dni astronauci. Ich zadaniem będzie przetestowanie jego funkcjonalności w symulowanych księżycowych warunkach. Pozyskane dane zostaną wykorzystane przy modyfikacjach modułu w pracach nad kolejnym prototypem. Inżynierowie w trakcie jego projektowania wykorzystali dobrodziejstwa płynące z potęgi wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości. Udało się im stworzyć dom dla astronautów, który w niedostępny dotąd sposób ułatwi im życie poza Ziemią. Moduł nie jest jednak przystosowany tylko do życia ludzi, tylko również zaawansowanych robotów. NASA planuje, że na Księżycu i Marsie ludzi i maszyny obdarzone sztuczną inteligencją będą ze sobą ściśle współpracowały w misjach badań i eksploracji tych obiektów. Gdy moduł Habitat Ground Test Article przejdzie już wszystkie wcześniej planowane testy, to Lockheed Martin rozpocznie prace nad komercyjnym modułem. Koncern wykorzysta stary kosmiczny moduł towarowy, który w latach 90. był wykorzystywany przez Włoską Agencję Kosmiczną (IKA), i przemieni go w najnowocześniejszy na naszej planecie habitat dla astronautów. Inżynierowie będą w nim testowali technologie podtrzymania życia przyszłych kolonizatorów Księżyca i Marsa, a następnie stanie się on elementem Księżycowego Portu Kosmicznego, który ma być gotowy do roku 2026, oraz niezależnym elementem przyszłej księżycowej bazy. W projekcie zostanie wykorzystany moduł Donatello (MPLM). Ma on niecałe 5 metrów szerokości i 7 metrów długości. Według planu, ma on zapewnić komfortowy pobyt astronautów na okres od 30 do 60 dni. Lockheed Martin ma w takich projektach olbrzymie doświadczenie. Inżynierowie jeszcze przed rokiem 2040 chcą zbudować na orbicie Marsa załogową stację kosmiczną, a w zasadzie mobilne laboratorium, na pokładzie którego naukowcy mogliby prowadzić ważne badania ułatwiające im eksplorację tej tajemniczej planety. Koncern zbrojeniowy jakiś czas temu rozpoczął współpracę z NASA, tworząc wspólny projekt o nazwie Mars Base Camp. Co ciekawe, specjaliści z koncernu, przy budowie bazy, nie będą inwestowali w nowatorskie rozwiązania, tylko będą wykorzystywali już istniejące, czyli sprawdzone i bezpieczne technologie, które są na co dzień wykorzystywane przez NASA. Lockheed Martin w październiku ubiegłego roku zaprezentował również swój duży lądownik księżycowy wielokrotnego użytku. Źródło: GeekWeek.pl/Lockheed Martin / Fot. Lockheed Martin http://www.geekweek.pl/news/2019-03-16/lockheed-martin-pokazal-ksiezycowy-modul-mieszkalny-dla-pierwszych-kolonizatorow/
  13. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Panele solarne marsjańskiej sondy InSight niepokojąco szybko pokryły się pyłem 2019-03-16 Urządzenie znajduje się na powierzchni Czerwonej Planety od niespełna 4 miesięcy. Prowadzi tam bardzo ważne badania dotyczące sejsmiki i geologii tej tajemniczej planety. Czy sonda przetrwa ekstremalne warunki? NASA opublikowała najnowsze zdjęcia wykonane przez sondę InSight na powierzchni Marsa. Możemy na nich zobaczyć powierzchnię planety, horyzont i niebo na wulkanicznej równinie Elysium Planitia, która leży w okolicach równika planety. Najbardziej jednak przykuwa uwagę jeden z dwóch paneli solarnych, w które został wyposażony lądownik. Dzięki nim do urządzenia dostarczana jest energia na potrzeby prowadzenia zaplanowanych prac badawczych i wysyłania danych na Ziemię. Naukowcy informowali, że w ciągu pierwszego dnia marsjańskiego (Sol 1) panele słoneczne sondy wygenerowały 4588 watogodzin. Jest to najlepszy wynik w historii eksploracji Marsa. Co ciekawe, InSight pokonała nawet zasilanego radioizotopami łazika MSL Curiosity, który wygenerował 2806 watogodzin, oraz sondę Phoenix ok. 1700 watogodzin. Te świetne wyniki już po pierwszym miesiącu przeszły do historii, ponieważ panele solarne sondy zaczęły szybko pokrywać się drobnym marsjańskim pyłem. Jest on niezwykle niebezpieczny dla wszelakich urządzeń elektronicznych. W połowie ubiegłego roku Czerwoną Planetę opanowała globalna burza pyłowa, w wyniku której został bezpowrotnie uszkodzony łazik Opportunity. Jego panele solarne pokryły się grubą warstwą pyłu, uniemożliwiając przemianę promieni słonecznych na energię elektryczną potrzebną do zasilania robota. Podobna sytuacja może mieć miejsce również w przypadku sondy Insight. Jej panele solarne niepokojąco szybko pokrywają się pyłem. Urządzenie nie jest wyposażone w żadne instrumenty, które mogą pozwolić usunąć pył z paneli. Podobnie jak w przypadku łazików, naukowcy z obsługi misji mogą liczyć tylko na diabełki pyłowe, które przechodząc w pobliżu sondy, są zdolne do odkurzenia poszczególnych elementów sondy. Sytuacja pokazuje również, jak niebezpieczny dla przyszłych misji kolonizacyjnych będzie marsjański pył. Jeśli kraje świata planują wysłać tam zaawansowane roboty, a później ludzi i zacząć tworzyć tam pierwsze kolonie, trzeba będzie wziąć pod uwagę fakt występowania tam wielomiesięcznych burz pyłowych, w trakcie których do powierzchni nie będą docierały życiodajne promienie słoneczne, a urządzenia będą szybko pokrywały się wnikającym we wszystko i promieniotwórczym pyłem. Na razie InSight pozyskuje wystarczająco dużo energii, by normalnie prowadzić eksperymenty, ale jej misja zaplanowana jest na dwa lata, więc sytuacja w kolejnych miesiącach może się diametralnie zmienić. Przypomnijmy, że NASA napotkała ogromne problemy w trakcie prowadzenia badań przy użyciu polskiego Kreta HP-3. Urządzenie natrafiło na skały i ma trudności z głębszym wbiciem się w powierzchnię, by dokonać ważnych pomiarów temperatury. Miejmy wszyscy nadzieję i trzymajmy mocno kciuki za to, by naukowcom udało się jednak pokonać problemy i wykonać wszystkie zaplanowane zadania, zanim marsjański pył skutecznie pokryje panele solarne sondy i całkowicie pozbawi ją niezbędnej do funkcjonowania energii elektrycznej. Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA http://www.geekweek.pl/news/2019-03-16/panele-solarne-najnowszej-marsjanskiej-sondy-insight-niebezpiecznie-pokryly-sie-pylem/
  14. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    NASA otworzy „kapsułę czasu” z próbkami z Księżyca, która była nietknięta przez 50 lat 2019-03-16 W lipcu będziemy obchodzili 50. rocznicę lądowania ludzi na Srebrnym Globie w ramach misji Apollo. NASA chce poddać badaniom nietknięte przez pół wieku próbki księżycowej gleby. Szykuje się wielkie odkrycie? Chodzi o trzy próbki o łącznej wadze dziesiątek kilogramów. Zostały one przywiezione na Ziemię przez astronautów z misji Apollo 15, 16 i 17, którzy eksplorowali powierzchnię naturalnego satelity naszej planety na początku lat 70. ubiegłego wieku. Naukowcy dotychczas ich nie ruszali, gdyż chcieli je zbadać za pomocą najnowocześniejszych technologii w przyszłości. Badacze skupią się na jednej próbce o wadze 800 gramów. Została ona pozyskana przez Harrisona Schmitta i Gene’a Cernana w 1972 roku w ramach misji Apollo 17. Co najważniejsze, próbki są szczelnie zamknięte, więc są niezwykle cennym materiałem do badań. Ta konkretna próbka jest rdzeniem regolitu, więc na jej podstawie można określić poszczególne warstwy księżycowej gleby. Rdzeń przechowywany jest w NASA Johnson Space Center w Houston w Teksasie. Dziś agencja dysponuje bardzo zaawansowanym sprzętem badawczym, który pozwoli zbadać próbki jednocześnie pozostawiając je w nienaruszonym stanie. NASA wytypowała już zespoły badawcze, których celem będzie zbadanie próbek i przeanalizowanie pozyskanych danych. Naukowcy wierzą, że badania pozwolą nam poznać więcej tajemnic skrywanych przez Srebrny Glob, lepiej przygotować się do powrotu na jego powierzchnię i budowy tam pierwszych ludzkich kolonii. “Badając te bardzo cenne próbki skał z Księżyca po raz pierwszy, nowe pokolenie naukowców poszerzy naszą wiedzę o naszym najbliższym sąsiedzie i przygotuje nas zupełnie nową erę badania Srebrnego Globu oraz odległych rejonów Układu Słonecznego” - powiedział Thomas Zurbuchen, zastępca administratora Dyrektoratu Misji Naukowych NASA w Waszyngtonie. Przy okazji próbek księżycowych skał warto wspomnieć, że w 2014 roku NASA ogłosiła, że odnalazła zgubione ponad 40 lat temu próbki pyłu księżycowego, które przywieźli na Ziemię Neil Armstrong i Buzz Aldrin, czyli uczestnicy misji Apollo 11. W 1969 roku, agencja przekazała próbki do analizy zespołowi pod kierownictwem Melvina Calvina z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. Calvin rozdysponował pomiędzy swoich podopiecznych 68 gramów księżycowego pyłu. Po badaniach fiolki z pyłem zostały odesłane do NASA. Jednak, jak się okazało, w fiolkach było już tylko 50 gramów materiału, ale Amerykańska Agencja Kosmiczna uznała, że pozostałość rozeszła się przy badaniach. Dopiero 5 lat temu, po 44 latach od tego wydarzenia, archiwistka Karen Nelson pracująca w magazynach Lawrence Berkeley National Laboratory, dość przypadkowo odkryła, że w słoju oznaczonym fałszywą datą 24 lipca 1970 roku, znajduje się 20 probówek, które są wypełnione zawieruszonym księżycowym pyłem. Nelson przekazała próbki i dołączone do niego wyniki badań do jednego z ośrodków Johnson Space Center w Houston w Teksasie. Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA http://www.geekweek.pl/news/2019-03-16/nasa-otworzy-kapsule-czasu-z-probkami-z-ksiezyca-ktora-byla-nietknieta-przez-50-lat/
  15. Paweł Baran

    Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    ESA pomaga w rozwoju firm na rynku telekomunikacji satelitarnej 2019-03-16. Redakcja Setki firm kosmicznych w Europie i Kanadzie – począwszy od małych i średnich przedsiębiorstw, a skończywszy na konsorcjach międzynarodowych—wzmocniły swoją działalność dzięki współpracy z ESA. Realizowany w ESA program ARTES (Advanced Research in Telecommunications Systems, Zaawansowane badania nad systemami telekomunikacyjnymi) zapewnia dofinansowanie, multidyscyplinarną wiedzę ekspercką, wiedzę biznesową i możliwości dla szerokiego grona przedsiębiorstw produkujących zarówno skomplikowane komponenty, jak i kompletne systemy satelitarne. Jednym z projektów, który wygenerował efekt domina wzrostu społeczno-gospodarczego jest Indigo, partnerstwo publiczno-prywatne z Intelsat, międzynarodowym dostawcą usług telekomunikacji satelitarnej. Partnerstwo daje firmom technologicznym możliwość współpracy z czołowym globalnym operatorem. W skład konsorcjum wchodzi Newtec, belgijska firma, która rozpoczęła działania od produkcji sprzętu naziemnego, a obecnie jest liderem w branży projektowania, rozwoju i produkcji rozwiązań dla telekomunikacji satelitarnej. Częściowo dzięki partnerstwu Indigo, produkty i rozwiązania segmentu naziemnego Newtec mogą być stosowane w różnych zastosowaniach. Na przykład, w ramach trójstronnego partnerstwa nawiązano współpracę z kolumbijską firmą telekomunikacyjną Anditel w celu zapewnienia szerokopasmowego dostępu do Internetu w obszarach pozamiejskich w Ameryce Południowej. W 2018 r. w ramach projektu pilotażowego zainstalowano około 70 terminali, a firma Anditel obecnie podpisała wieloletni kontrakt na kolejne instalacje w Kolumbii. Projekt zapewni tysiącom ludzi mieszkającym na terenach wiejskich Kolumbii dostęp do ważnych usług internetowych, przykładowo informacji o zdrowiu, edukacji i rządzie, a także umożliwi dostęp do globalnego rynku. Branża określana jako New Space, czyli firmy poszukujące szybszego i tańszego dostępu do technologii kosmicznych i przestrzeni kosmicznej – może również rozwijać się dzięki współpracy z ESA. Ostatnim takim przykładem jest Hiber, mała holenderska firma założona w 2016 r., która może niskokosztowo podłączyć do sieci zestawy czujników w celu uzyskania informacji, przykładowo, na temat miejscowych temperatur, opadów lub lokalizacji. Hiber wykorzystuje modemy zasilane bateriami o dziesięcioletnim okresie działania do przekazywania danych do konstelacji CubeSatów, z których każdy ma zaledwie 10 cm średnicy. Technologia ta może być używana do wykorzystania danych z prawie wszystkiego, w tym z samochodów ciężarowych, kabli energetycznych, rurociągów, transport niebezpiecznych substancji chemicznych czy z trawlerów rybackich na oceanie. Setki firm kosmicznych w Europie i Kanadzie – począwszy od małych i średnich przedsiębiorstw, a skończywszy na konsorcjach międzynarodowych—wzmocniły swoją działalność dzięki współpracy z ESA. Realizowany w ESA program ARTES (Advanced Research in Telecommunications Systems, Zaawansowane badania nad systemami telekomunikacyjnymi) zapewnia dofinansowanie, multidyscyplinarną wiedzę ekspercką, wiedzę biznesową i możliwości dla szerokiego grona przedsiębiorstw produkujących zarówno skomplikowane komponenty, jak i kompletne systemy satelitarne. Jednym z projektów, który wygenerował efekt domina wzrostu społeczno-gospodarczego jest Indigo, partnerstwo publiczno-prywatne z Intelsat, międzynarodowym dostawcą usług telekomunikacji satelitarnej. Partnerstwo daje firmom technologicznym możliwość współpracy z czołowym globalnym operatorem. W skład konsorcjum wchodzi Newtec, belgijska firma, która rozpoczęła działania od produkcji sprzętu naziemnego, a obecnie jest liderem w branży projektowania, rozwoju i produkcji rozwiązań dla telekomunikacji satelitarnej. Częściowo dzięki partnerstwu Indigo, produkty i rozwiązania segmentu naziemnego Newtec mogą być stosowane w różnych zastosowaniach. Na przykład, w ramach trójstronnego partnerstwa nawiązano współpracę z kolumbijską firmą telekomunikacyjną Anditel w celu zapewnienia szerokopasmowego dostępu do Internetu w obszarach pozamiejskich w Ameryce Południowej. W 2018 r. w ramach projektu pilotażowego zainstalowano około 70 terminali, a firma Anditel obecnie podpisała wieloletni kontrakt na kolejne instalacje w Kolumbii. Projekt zapewni tysiącom ludzi mieszkającym na terenach wiejskich Kolumbii dostęp do ważnych usług internetowych, przykładowo informacji o zdrowiu, edukacji i rządzie, a także umożliwi dostęp do globalnego rynku. Branża określana jako New Space, czyli firmy poszukujące szybszego i tańszego dostępu do technologii kosmicznych i przestrzeni kosmicznej – może również rozwijać się dzięki współpracy z ESA. Ostatnim takim przykładem jest Hiber, mała holenderska firma założona w 2016 r., która może niskokosztowo podłączyć do sieci zestawy czujników w celu uzyskania informacji, przykładowo, na temat miejscowych temperatur, opadów lub lokalizacji. Hiber wykorzystuje modemy zasilane bateriami o dziesięcioletnim okresie działania do przekazywania danych do konstelacji CubeSatów, z których każdy ma zaledwie 10 cm średnicy. Technologia ta może być używana do wykorzystania danych z prawie wszystkiego, w tym z samochodów ciężarowych, kabli energetycznych, rurociągów, transport niebezpiecznych substancji chemicznych czy z trawlerów rybackich na oceanie. https://kosmonauta.net/2019/03/esa-pomaga-w-rozwoju-duzych-i-malych-firm-na-globalnym-rynku-telekomunikacji-satelitarnej/
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)