Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    27 381
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    62

Ostatnia wygrana Paweł Baran w dniu 7 Lipca

Użytkownicy przyznają Paweł Baran punkty reputacji!

5 obserwujących

O Paweł Baran

  • Urodziny 20.06.1975

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    PRZYSIETNICA . PTMA Warszawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    PRZYSIETNICA

Ostatnie wizyty

15 543 wyświetleń profilu

Paweł Baran's Achievements

Słońce

Słońce (14/14)

  • Reacting Well Rare
  • First Post
  • Collaborator
  • Posting Machine Rare
  • Conversation Starter

Recent Badges

4,5 tyś

Reputacja

  1. W październiku Księżyc zafunduje nam zaćmienie Słońca 2022-10-02. Autor:KasiaRutkowska Do zaćmienia tarczy słonecznej dochodzi, gdy Księżyc znajdzie się pomiędzy Ziemią, a Słońcem. To zjawisko występuje co kilka lat i najbliższego możemy spodziewać się już w tym miesiącu. Czy zaćmienie Słońca w październiku 2022 będzie widoczne w Polsce? Księżyc to ostatnio bardzo złośliwy satelita. Dzięki huraganowi udało mu się odwlec wizytę ludzi na swojej powierzchni, a w październiku ma chytry plan pokazać, że umie odciąć nas od promieni słonecznych. Kiedy można się spodziewać zaćmienia Słońca? Kiedy zaćmienie Słońca 2022? Najbliższe zaćmienie Słońca będzie miało miejsce we wtorek 25 października 2022 roku. Tego dnia, pomiędzy godziną 11:00, a 15:00 (od 09:00 do13:00 czasu GMT) na planecie Ziemia będzie można zaobserwować jak tarcza księżyca przesłania Słońce. Będzie to częściowe zaćmienie, które w najdogodniejszych, północnych rejonach świata przysłoni nawet 82% tarczy słonecznej. Kiedy dochodzi do zaćmienia Słońca? Zaćmienia Słońca wywołuje wędrówka Księżyca po nieboskłonie i nigdy nie jest ono identyczne na całym ziemskim globie. Nasz naturalny satelita musi znaleźć się w pozycji, w której promienie słoneczne przeznaczone dla Ziemi, dostaną się jemu. W ten sposób rzuca on na naszą planetę cień, który przyćmiewa Słońce. Co więcej, całkowite zaćmienie możemy podziwiać tylko, jeśli znajdziemy się na linii, która przebiegałaby przez środek tarczy Księżyca i środek tarczy słonecznej. 25 października 2022 roku nie będzie to możliwe, ponieważ punkt ten wypada powyżej bieguna północnego. Kiedy zobaczymy zaćmienie Słońca w Polsce? Na obszarze Polski 25. października 2022 roku cień Księżyca „nadgryzie” tarczę słoneczną przesuwając się z zachodu na wschód. Schowa przed nami Słońce w około 40%, a zjawisko to będzie można obserwować pomiędzy 11:10, a 13:30. Jego statystyczna kumulacja wypada około 12:20, ale szykując się do obserwacji lub zdjęć warto pamiętać, że Polska jest duża. Księżyc najbardziej łapczywy będzie się wydawał w północno wschodniej Polsce, a najmniej na krańcach południowo zachodnich. Zaćmienie Słońca 2022 w Białymstoku Okolice stolicy podlasia to jeden z lepszych rejonów obserwacyjnych. Zaćmienie potrwa tam od 11:14 do 13:35. O godzinie 12:25 nastąpi kumulacja zjawiska, kiedy nie będzie widoczne 45,16% tarczy słonecznej. Korzystniej będzie tylko na północny wschód od Augustowa. Zaćmienie Słońca 2022 we Wrocławiu Dolny Śląsk tym razem ma pod górkę. W okolicach Wrocławia zaćmienie potrwa od 11:12 do 13:26. O godzinie 12:19 nastąpi kumulacja zjawiska, kiedy Księżyc zasłoni 34,91% tarczy słonecznej. Zaćmienie Słońca 2022 w Warszawie Dla porównania zaćmienie w okolicach Warszawy potrwa od 11:13 do 13:32. O godzinie 12:23 nastąpi kumulacja zjawiska, obejmując 41,43% tarczy słonecznej. Czy warto czekać na większe zaćmienie Słońca? Zaćmienie Słońca, które będzie miało miejsce 25 października 2022 roku to pierwsze tak spektakularne wydarzenie w naszym zasięgu od marca 2015 roku. Kolejnego, porównywalnego, możemy się spodziewać dopiero w sierpniu 2027 roku. Czekać jednak nie warto, ponieważ Księżyc „nadgryzie” wtedy Słońce z innej strony. Amatorzy rzeczy wielkich, dybiący na pełne zaćmienie Słońca, mogą się nie doczekać. W Polsce zobaczymy je w 2135 roku. Źródła: space.com, NASA, inf. własne Model prezentujący zjawisko zaćmienia Słońca Animacja zaćmienia Słońca widoczna na Ziemi 25 października 2022. Zródło: NASA GSFC, A.T.Sinclair https://www.benchmark.pl/aktualnosci/zacmienie-slonca-2022.html?fbclid=IwAR2TSjcwQDoKhY4AvWHBj7F2wWpDu5XtSIdiCWQcfr46mcRC1gWhUdwoUcY#noop
  2. Olbrzymia czarna plama na Słońcu, jakiej nie było od lat. Może wywołać wielkie awarie energetyczne 2022-10-03. Zza niewidocznej strony słonecznej tarczy wyłoniła się czarna plama, jakiej nie widziano od lat. Naukowcy ostrzegają, że może być bardzo groźna i w najczarniejszym scenariuszu wywołać wielkie awarie energetyczne na Ziemi. Słońce nieuchronnie zbliża się do apogeum swojej aktywności, które przypada średnio raz na 11 lat. Nastąpić ma w 2025 roku, jednak już od kilku tygodni na jego powierzchni mają miejsce gwałtowne procesy, które mogą być dla nas bardzo niebezpieczne. Jednym z nich jest wyłaniająca się zza północno-wschodniego skraju słonecznej tarczy plama oznaczona numerem AR3112, która uznana została przez NASA za największą od lat. Składa się ona z kilkunastu obszarów aktywnych rozciągających się na dystansie aż 130 tysięcy kilometrów. Póki co plama nie jest skierowana w naszą stronę, dlatego nie jest groźna, ale niebawem się to zmieni. Z każdym dniem, wraz z rotacją Słońca, będzie zbliżać się do centralnej części tarczy słonecznej, gdzie znajdzie się pod koniec tygodnia. W tym czasie każda potężna eksplozja plazmy może być potencjalnie niebezpieczna dla Ziemi. Znaczna ilość plazmy docierając do ziemskich biegunów magnetycznych może wywoływać burzę geomagnetyczną, a co za tym idzie także zorzę polarną. Im ta burza będzie silniejsza, tym na większym obszarze zaświeci zorza. Przy burzy geomagnetycznej klasy G3 i wyższej, barwne wstęgi na niebie będą już widoczne z obszaru Polski. Skrajnie silne burze oznaczają nie tylko spektakularną zorzę, ale również zakłócenia w łączności oraz awarie sieci energetycznych. W najgorszym scenariuszu, czyli przy uderzeniu w Ziemię rekordowej ilości plazmy słonecznej, promieniowanie elektromagnetyczne może nas cofnąć do epoki kamienia łupanego, niszcząc systemy energetyczne i uszkadzając wszelki sprzęt elektroniczny. Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA. Kompleks plam słonecznych AR3112. Fot. NASA /SDO. Kompleks plam słonecznych AR3112. Fot. NASA /SDO. HD Northern Lights timelapse, Eureka, Alaska March 2013 https://www.youtube.com/watch?v=hsMW7zbzsUs&t=14s https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2022-10-03/olbrzymia-czarna-plama-na-sloncu-jakiej-nie-bylo-od-lat-moze-wywolac-wielkie-awarie-energetyczne/
  3. Naukowcy wyjaśniają falowanie Drogi Mlecznej 2022-10-03. Franek Badziak Wyobraźmy sobie Drogę Mleczną jako płaską, niewzruszoną taflę wody. Jeśli wrzucić tam kamień o masie 400 milionów Słońc, tafla nie będzie już spokojna; pojawią się zmarszczki. Poruszą one biliardami Słońc i układów. Miną eony nim tafla znów będzie niewzruszona. Astronomowie sądzą, że takie zjawisko naprawdę mogło się zdarzyć, i to nie raz, w ciągu kilku ostatnich miliardów lat. W opublikowanym 15 września raporcie Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego (Monthly Notices of the Royal Astronomical Society) naukowcy wyjaśniają skutki zderzenia Drogi Mlecznej i znacząco mniejszej karłowatej galaktyki eliptycznej w Strzelcu (SagDEG, Sagittarius Dwarf Elliptical Galaxy). Wywołało ono zagadkowe wstrząsy i oscylacje gwiazd w całej Drodze Mlecznej. Analizując dane z teleskopu Gaia Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), porównano ruch ponad 20 milionów gwiazd – z wyróżnieniem tych na obrzeżach galaktyki. Zaobserwowano tajemnicze wibracje, falowanie gwiazd w całej galaktyce. Jak jednak wynikło z modelowania komputerowego, fale te spowodowane są dawną kolizją Drogi Mlecznej i galaktyki SagDEG. Teoria ta była już znana wcześniej, teraz jednak zaobserwowano te fale w całej galaktyce. Prawdopodobne jest, że tego rodzaju kolizje znacząco wpłynęły na kształt naszej galaktyki; badania przeprowadzone w 2011 roku sugerują, że jedno z ramion Drogi Mlecznej jest efektem zderzenia z galaktyką SagDEG Z kolei analiza danych z teleskopu Gaia z roku 2020 mówi, że te wydarzenia spowodowały zderzenia obłoków, gwiazd i planet, które doprowadziły do powstania nowych gwiazd. Korekta – Matylda Kołomyjec Źródła: • space.com: Brandon Specktor; The Milky Way is 'rippling' like a pond, and scientists may finally know why By Brandon Specktor 3 października 2022 Ilustracja przedstawiająca falowanie ramion Drogi Mlecznej. Źródło: NASA JPL-Caltech R. Hurt https://astronet.pl/uklad-sloneczny/naukowcy-wyjasniaja-falowanie-drogi-mlecznej/ https://kosmonauta.net/2022/10/sektor-kosmiczny-3-16-pazdziernika-2022/
  4. Kolejny kamień milowy w ruchu ochrony ciemnego nieba 2022-10-03. Utworzono dwusetny międzynarodowy obszar ochrony ciemnego nieba certyfikowany przez IDA (International Dark-Sky Association). Idea powoływania przez IDA międzynarodowych obszarów ochrony ciemnego nieba powstała w 2001 r., gdy tym mianem uhonorowano zasłużone dla astronomii miasto Flagstaff, położone w amerykańskim stanie Arizona. W leżącym na jego terenie obserwatorium astronomicznym (Lowell Observatory) Clyde Tombaugh odkrył w 1930 r. Plutona, a w kolejnych latach dokonywano innych znaczących odkryć i badań. Od precedensowego certyfikatu IDA minęło ponad 20 lat, i przez ten czas powołano wiele innych obszarów ochrony nocnego krajobrazu na wszystkich kontynentach poza Antarktydą, w tym setny taki obszar utworzono cztery lata temu, o czym informowaliśmy w tym artykule. W obliczu różnorodności certyfikowanych miejsc, ustanawiano kolejne ich rodzaje w tym: a) międzynarodowe społeczności ciemnego nieba (dark sky communities) - miejscowości mające od kilkuset do nawet kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców, które m.in. wprowadziły na swoim terenie odpowiednie regulacje w sferze polityki oświetleniowej. Obecnie istnieje niemal 40 takich miejsc na całym świecie, głównie w Stanach Zjednoczonych i Europie; b) międzynarodowe parki ciemnego nieba (dark sky parks) - najliczniejsza grupa, zawierająca ponad 115 obszarów, najczęściej cennych przyrodniczo, na których krzyżują się m.in. funkcje ochrony nocnego nieba przed sztucznym światłem w aspekcie ochrony nocnej fauny i flory, z działaniami z zakresu astroturystyki; c) międzynarodowe rezerwaty ciemnego nieba (dark sky reserves) - obszary podobne do parków ciemnego nieba, jednak zazwyczaj o znacznie większej powierzchni, zawierające także strefę buforową z rozmieszczonymi w niej wieloma miejscowościami akceptującymi zasady zrównoważonej polityki oświetleniowej. Dotychczas powstało 20 takich rezerwatów; d) międzynarodowe sanktuaria/ostoje ciemnego nieba (dark sky sanctuaries) - miejsca oddalone od jakichkolwiek osiedli ludzkich, odznaczające się wyjątkowymi walorami nieskażonego sztucznym światłem nocnego nieba. Różnią się od parków ciemnego nieba swoją izolacją geograficzną, która utrudnia odwiedzanie tych miejsc i propagowanie wiedzy o zanieczyszczeniu światłem. Powołano 15 takich obszarów, m.in. na wyspach Pacyfiku, pustynnych obszarach Ameryki Północnej, Południowej Afryki, Chile i Australii; e) miejskie obszary ciemnego nieba (urban night sky places) - najpóźniej utworzona kategoria miejsc ochrony nocnego krajobrazu, zawierająca obecnie 5 obszarów zlokalizowanych na terenie dużych miast lub aglomeracji miejskich, bądź w ich bezpośrednim sąsiedztwie. Ze względu na prowadzone na ich terenach działania edukacyjne i popularyzatorskie, stanowią cenne miejsca propagowania wiedzy o zanieczyszczeniu światłem, mimo nie najlepszych warunków do prowadzenia obserwacji astronomicznych. Dwusetny obszar IDA wpisuje się w kategorię parków ciemnego nieba, a ustanowiony został w amerykańskim stanie Nebraska, będąc tym samym pierwszym międzynarodowym obszarem ochrony ciemnego nieba na terenie tego stanu. Zajmuje powierzchnię niecałych 3 kilometrów kwadratowych wybrzeża sztucznego zbiornika wodnego Merriitt, leżącego na terenie stanowego obszaru rekreacji. W krajobrazie dominują zarośnięte trawą wydmy, będące największym tego typu obszarem na półkuli zachodniej. Park położony jest z dala od większych miast. Najbliższym ośrodkiem miejskim jest oddalone o 40 kilometrów 3 tysięczne Valentine. Z tego względu niebo jest tam niemal nieskażone sztucznym światłem, dzięki czemu teren parku jest znany lokalnym miłośnikom astronomii. Odbywa się tam m.in. Nebraska Star Party mające 29 letnią historię. Wydarzenie co roku przyciąga setki uczestników. Otrzymanie certyfikatu IDA przez Merritt Reservoir State Recreation Area poprzedzone było trzyletnimi pracami, m.in nad regulacjami prawnymi i modernizacją sieci oświetlenia zewnętrznego na terenie parku. Wśród instytucji biorących udział w tych pracach prym wiodły Bureau of Land Reclamation, Nebraska Game and Parks Commission, Merritt Trading Post Resort, Nebraska Star Party, oraz Nebraska Tourism Commission. Międzynarodowe obszary ciemnego nieba ustanawiane przez IDA są często uważane za najbardziej prestiżowe z miejsc prowadzących czynną ochronę nocnego krajobrazu, jednak nie są jedynymi tego typu obszarami na świecie. Inne instytucje, takie jak Fundacja Starlight, RASC czy Program Ciemne Niebo, również certyfikują rozmaite miejsca ochrony ciemnego nieba (np. Izerski Park Ciemnego Nieba), dzięki czemu łączna liczba wszystkich obszarów ochrony nocnego krajobrazu, tych międzynarodowych, jak i o lokalnym znaczeniu, przekroczyła we wrześniu liczbę 300 (wg danych gromadzonych przez IUCN Dark Skies Advisory Group). Więcej informacji: • Lista międzynarodowych obszarów ciemnego nieba IDA • 200. obszar ciemnego nieba IDA • Wniosek do IDA o utworzenie Parku Merritt Reservoir Opracowanie: Grzegorz Iwanicki Źródło: IDA Na ilustracji: rozgwieżdżone niebo nad jednym z pól kampingowych w Parku Merritt. Źródło: IDA/Justin Haag. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kolejny-kamien-milowy-w-ruchu-ochrony-ciemnego-nieba
  5. Sektor kosmiczny 3 – 16 października 2022 2022-10-03. Redakcja Zapraszamy do relacji z sektora kosmicznego z dni 3 – 16 października 2022. https://kosmonauta.net/2022/10/sektor-kosmiczny-3-16-pazdziernika-2022/
  6. Rakieta Firefly Alpha wykonuje pierwszy udany lot na orbitę w swojej drugiej próbie 2022-10-02. Rakieta Alpha firmy Firefly Aerospace wykonała swój pierwszy udany lot na orbitę. W swojej drugiej próbie wysłała na orbitę kilka niewielkich satelitów na niską orbitę okołoziemską. Misja nazwana “To The Black” została przeprowadzona 1 października 2022 r. z kosmodromu Vandenberg w Kalifornii. Rakieta wystartowała 1 października 2022 r. o 9:01 rano czasu polskiego (w miejscu startu była 0:01 w nocy). W pierwszej fazie lotu rakietę napędzały cztery silniki Reaver 1 pierwszego stopnia. Rozpędzały one rakietę przez 2 minuty i 37 sekund. Później pierwszy stopień odłączył się od rakiety, a do dalszego przyspieszania zabrał się drugi stopień z jednym silnikiem. Pierwsze odpalenie górnego stopnia zakończyło się 7 minut i 40 sekund po starcie. Osiągnięto wtedy wstępną, dość eliptyczną jeszcze orbitę. Po kilkudziesięciominutowej fazie dryfu, górny stopień odpalił swój silnik ostatni raz, tym razem tylko na 2 sekundy. To wystarczyło, by osiągnąć docelową kołową orbitę misji o wysokości około 300 km. Nieco ponad godzinę po starcie wszystkie trzy wynoszone ładunki zostały wypuszczone przez rakietę. Była to druga próba orbitalna rakiety Alpha amerykańskiej firmy Firefly Aerospace. Pierwsza została przeprowadzona we wrześniu 2021 r. i nie zakończyła się powodzeniem. Wtedy krótko po starcie wyłączył się jeden z silników dolnego stopnia. Rakieta kontynuowała lot, ale po osiągnięciu prędkości naddźwiękowej nie była już w stanie utrzymać prawidłowej orientacji i została w końcu zdetonowana zdalnie przez obsługę naziemną. Okazało się, że powodem przedwczesnego wyłączenia silnika było odpięcie się elektrycznej linii zasilającej zawory pod wpływem wibracji. Obecne wersje silników wytwarzają już mniejsze wstrząsy, a dodatkowo przeniesiono te elementy elektryki w miejsce mniej narażone na wibracje. Alpha to lekka dwustopniowa rakieta nośna. W dolnym stopniu rakietę napędzają cztery silniki Reaver 1 o łącznym ciągu prawie 740 kN. W górnym stopniu działa pojedynczy silnik Lightning 1 o ciągu 70 kN. Oba stopnie używają mieszanki kerozyny RP-1 i ciekłego tlenu. Rakieta ma być w stanie wynieść do 1 t ładunku na niską orbitę okołoziemską. O ładunkach Największymi satelitami misji była para nanosatelitów standardu CubeSat 3U. Edukacyjny podmiot Teachers in Space zbudował dla tej misji statek Serenity, który rejestrował parametry i warunki lotu i prześle te dane na potrzeby edukacyjne. Ośrodek badawczy NASA Ames Research Center wysłał z kolei testowego satelitę TechEdSat 15. Znalazł się na nim eksperymentalny tzw. “egzohamulec”, który pozwala na wykonanie deorbitacji satelity w egzosferze. Zbudowany system ma przetrwać wyższe temperatury hamowania, przez co utrzymać dłużej orientację i pozwolić na precyzyjne wybranie miejsca deorbitacji. Inny instrument na tym satelicie to moduł nadawczy z wbudowaną pamięcią do testów przechowywania i przesyłu danych dla niewielkich satelitów. Fundacja Libre Space Foundation przygotowała do tej misji platformę wypuszczającą pikosatelity PicoBus. Wraz z nią podróżowało 5 ładunków w tym para pikosatelitów tej firmy Qubik 3 i Qubik 4. Pikosatelity to satelity jeszcze mniejszego standardu od nanosatelitów (te konkretnie mają wymiary sześcianu o bokach 5 cm). Umieszczono na nich ładunki telekomunikacyjne na potrzeby testów różnych technik przesyłu oraz do naziemnych ćwiczeń determinacji orbity i identyfikacji tak malych satelitów. To nie wszystkie pikosatelity tej misji. Firma AMSAT EA zbudowała parę GENESIS G i J o podobnym przeznaczeniu do wymienionych wyżej satelitów Qubik. Organizacja Fossa Systems umieściła w tym locie swojego pikosatelitę FossaSat 1 do testów eksperymentalnej modulacji fal radiowych na potrzeby komunikacji z satelitą oraz miniaturowych rozkładanych paneli słonecznych. Na górnym stopniu rakiety Alpha przytwierdzono też niewielką kapsułę na pamiątki do wysłania w kosmos przez pracowników firmy i ich rodziny. Podsumowanie Pierwszy udany lot rakiety Alpha daje zielone światło do wykonania kolejnej misji. Jeszcze w tym roku firma chce przeprowadzić kolejny lot orbitalny z nanosatelitami dla edukacyjnego programu NASA ELaNa. Na świecie przeprowadzono już 122 udane misje orbitalne w 2022 roku. Więcej informacji: • Informacje nt. pierwszej udanej misji rakiety Alpha wraz z wideo i opisem ładunków Na podstawie: Firefly/NSF Opracował: Rafał Grabiański Na zdjęciu: Rakieta Alpha na stanowisku startowym przed swoją drugą próbą lotu na orbitę. Źródło: Firefly Aerospace. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/rakieta-firefly-alpha-wykonuje-pierwszy-udany-lot-na-orbite-w-swojej-drugiej-probie
  7. Ameryka, Azja i Australia połączą się w jeden wielki kontynent. Amazji nikt z nas nie zobaczy 2022-10-02. Radek Kosarzycki Powierzchnia Ziemi bezustannie się zmienia. Kontynenty wciąż się ze sobą łączą i oddzielają. Choć my tego już nie zobaczymy, to już wiadomo, jaki będzie kolejny superkontynent. Na przestrzeni ostatnich 2 miliardów lat, kontynenty łączyły się ze sobą średnio co 600 mln lat. Z wiekiem jednak nasza planeta stopniowo się ochładza, przez co coraz trudniej jest utworzyć się kolejnemu. Najnowsze symulacje komputerowe wykonane za pomocą superkomputerów wykazały jednak, że kolejny superocean powstanie za około 200-300 mln lat kiedy dojdzie do zamknięcia Oceanu Spokojnego. Amazja - nowy superkontynent Amazja, bo tak nazwano powstały z połączenia Ameryki i Azji nowy kontynent będzie naprawdę imponującym kontynentem. Warto tutaj zauważyć, że zanim do tego dojdzie, to do Eurazji przyłączy się Afryka oraz Australia, i to dopiero taki kontynent połączy się z Ameryką. W porównaniu z Oceanem Atlantyckim i Indyjskim Ocean Spokojny jest zdecydowanie najstarszy. Jest to pozostałość po superoceanie Panthalassa, który powstał, gdy dochodziło do zniszczenia ostatniego superkontynentu blisko 700 mln lat temu. Rozmiary Pacyfiku jednak stopniowo się zmniejszają już od ponad 60 milionów lat. Proces ten - jak wszystkie wielkoskalowe procesy geologogiczne - nie należy do szczególnie szybkich. Aktualnie kontynenty zbliżają się do siebie w tempie kilku centymetrów rocznie. Jeżeli jednak poczekamy kilkaset milionów lat, to kontynenty, które obecnie dzieli ponad 10 000 km w końcu się ze sobą połączą, a po Pacyfiku pozostanie jedynie niewielkie morze śródlądowe. Kto będzie zamieszkiwał Amazję? Swoją drogą, ciekawe jak za te 200 mln lat będzie faktycznie nazywał się ów superkontynent. Można śmiało założyć, że ludzkość taka jaką znamy obecnie nie będzie już istniała od bardzo dawna. Albo dominację nad Ziemią przejmą jakieś zupełnie inne gatunki, albo Homo sapiens wyewoluuje już w gatunek zasadniczo zupełnie nieprzypominający obecnego, albo - co też możliwe - życia na Ziemi nie będzie w ogóle. Wiadomo także, że klimat na planecie zdominowanej przez jeden superkontynent będzie wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie. Temperatury w centrum Amazji, tysiące kilometrów od najbliższego wybrzeża będą charakteryzowały się dużymi wahaniami, a powietrze będzie tam wyjątkowo suche. Aż szkoda, że nikt z nas nie będzie miał okazji podjąć się jakiegoś supertrekkingu przez całą Amazję. No, chyba że dojdzie do kolejnej rewolucji w fizyce i jednak okaże się, że podróże w czasie są wykonalne. Trzymajmy za to kciuki. Superkontynent Amazja. Źródło: Curtin University Plate Tectonics of the Future (Amasia Model) https://www.youtube.com/watch?v=5ey_VDCQ_sI https://spidersweb.pl/2022/10/superkontynent-amazja.html
  8. W Układzie Słonecznym była kiedyś jeszcze jedna planeta skalista. Pozostał po niej tylko Pas Kuipera 2022-10-02. Radek Kosarzycki Pas Kuipera to jedno z najmniej zbadanych miejsc w Układzie Słonecznym. Naukowcy wciąż próbują zrozumieć jak część tworzących go obiektów znalazła się na tak nietypowych orbitach. Dotychczasowe modele ewolucji Układu Słonecznego nie dawały sobie z tym rady. Teraz jednak naukowcy dodali jeszcze jedną planetę i wszystko do siebie pasuje. Wśród obiektów Pasa Kuipera naukowcy wyróżniają kilka grup. Najbliżej Słońca znajdują się obiekty, których orbity regulowane są przez grawitację Neptuna. Nieco dalej znajdują się obiekty, które krążą wokół Słońca w rezonansie z orbitą Neptuna (np. na każde dwa okrążenia Neptuna, one okrążają Słońce raz). Najdalej natomiast znajdują się obiekty, które są na tyle daleko, że Neptun nie ma na nie zasadniczo żadnego wpływu. Wyprowadzenie części planetoid z wewnętrznej części Układu Słonecznego do zewnętrznej można wytłumaczyć migracją gazowych olbrzymów, które grawitacyjnie mogły wyrzucać część planetoid na odległe orbity. Symulacje ewolucji Układu Słonecznego wskazują jednak, że w taki sposób można wytłumaczyć powstanie jedynie najbliższej części Pasa Kuipera. Pozostaje zatem powstanie skąd wzięły się naprawdę odległe obiekty, które tak daleko od Słońca z pewnością powstać nie mogły, a z dotychczasowych obserwacji wynika, że nigdy do Słońca się nie zbliżają. Dodajmy do Układu Słonecznego jedną planetę Naukowcy z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej oraz Cornell postanowili przeanalizować model, w którym w młodym Układzie Słonecznym istnieje jeszcze jedna planeta, tzw. superziemia, czyli planeta skalista o masie dwa razy większej od Ziemi. Wskutek interakcji grawitacyjnych między młodymi planetami miałaby zostać ona wyrzucona w zewnętrzne rejony Układu Słonecznego. Niejako po drodze przemieszczanie się owej hipotetycznej planety zmieniałoby orbity wszystkich innych obiektów w tym rejonie. To z kolei wybijałoby wiele obiektów ze stabilnych orbit i rezonansów. Część z tak zaburzonych obiektów mogłaby trafić w zewnętrzne rejony Pasa Kuipera. Zaraz, zaraz. To gdzie jest ta planeta? Tego nie wiadomo. Wszystko wskazuje na to, że planeta z czasem oddaliła się na tyle od Słońca, że wyrwała się spod wpływu jego grawitacji i odpłynęła w przestrzeń międzygwiezdną, stając się jedną z milionów tzw. planet swobodnych, które przemierzają przestrzeń międzygwiezdną bez własnej gwiazdy. Kiedy owa planeta zniknęła z naszego otoczenia, wszystkie obiekty wyrzucone przez nią na odległe, eliptyczne orbity w zewnętrznych rejonach Pasa Kuipera, po prostu pozostały na tych orbitach. Ze względu na to, że nic ich tam nie odwiedza, aby zaburzyć ich orbity, pozostaną one tam przez miliony lat. Być może kiedyś, kiedy w pobliżu Układu Słonecznego przeleci jakaś gwiazda, ich orbity ponownie zostaną zaburzone i wrócą do wnętrza Układu Słonecznego. Naukowcy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prognozują, że za 1,36 mln lat takiego przelotu dokona gwiazda Gliese 710, która obecnie znajduje się 64 lata świetlne od Słońca i bezustannie się do nas zbliża. https://spidersweb.pl/2022/10/superziemia-tlumaczy-pas-kuipera.html
  9. Naukowcy pospieszyli się z analizą danych z teleskopu Jamesa Webba. Kalibracja wciąż trwa 2022-10-02. Radek Kosarzycki Długie lata oczekiwania na start największego i najbardziej zaawansowanego obserwatorium kosmicznego w historii, ekscytacja wywołana startem i uruchomieniem teleskopu i w końcu upragnione, pierwsze dane obserwacyjnego. Nic dziwnego, że naukowcom udzieliła się ta ekscytacja i niezwłocznie zabrali się za analizę danych i odkrywanie nowych tajemnic wszechświata. Teraz okazuje się, że można było jednak trochę poczekać. Niemal natychmiast po opublikowaniu pierwszych zdjęć i danych obserwacyjnych zebranych przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, w renomowanych periodykach naukowych pojawiły się artykuły z ich szczegółową analizą. Nie ma w tym oczywiście nic dziwnego, przez lata budowy i opóźnień w wystrzeleniu teleskopu w kosmos kolejka astronomów chętnych do obserwacji urosła do gigantycznych rozmiarów. Problem jednak w tym, że co nagle to po diable. Jak w najnowszym wydaniu Nature donoszą badacze, gdy pierwsze dane obserwacyjne z teleskopu trafiły do naukowców, sam teleskop, jak i jego instrumenty nie były jeszcze do końca skalibrowane. Skoro instrumenty nie były skalibrowane, to i generowane przez nie dane, a tym samym bazujące na nich wnioski mogły być całkowicie nieprawidłowe. Inżynierowie odpowiedzialni za teleskop zwracali co prawda naukowcom uwagę na to, że kalibracja instrumentów wciąż trwa, jednak wielu badaczy nie przywiązywało do tego przesadnej wagi. Proces kalibracji jest prosty, ale żmudny Kiedy nowy teleskop trafia w przestrzeń kosmiczną musi zostać skalibrowany. W tym celu zwierciadło teleskopu kieruje się najczęściej na już wcześniej bardzo dobrze zbadany obiekt kosmiczny, np. gwiazdę taką jak Wega w gwiazdozbiorze Lutni, a następnie można porównując do wcześniej ustalonych wartości skalibrować każdy instrument zainstalowany na pokładzie teleskopu. Problem jednak w tym, że proces ten jest dość długotrwały, a zapotrzebowanie na dane z JWST było duże. Z tego też powodu naukowcy skierowali oko Jamesa Webba na zaledwie dwie gwiazdy kalibracyjne i skalibrowali jeden z dziesięciu detektorów znajdujących się na pokładzie kamery NIRCam (obserwującej niebo w podczerwieni). Wyniki tych obserwacji pozwoliły badaczom na oszacowanie danych kalibracyjnych dla pozostałych dziewięciu detektorów. Naukowcy otrzymali ostrzeżenie, że wszystkie obserwacje będą wciąż niedokładne i jedynie szacunkowe, ale najwyraźniej część z nich postanowiła to zignorować. Momentalnie w periodykach naukowych pojawiły się artykuły opisujący chociażby najodleglejsze obiekty we wszechświecie dostrzeżone w tzw. Głębokim Polu Jamesa Webba. W międzyczasie trwała kalibracja pozostałych detektorów. Kiedy operator JWST opublikował nowe dane kalibracyjne wszystkich detektorów, okazało się, że pomiary różnią się od tych, na podstawie których stworzono już pierwsze artykuły naukowe. Teraz autorzy tych artykułów bazujących na pierwszych danych z Jamesa Webba przyznają, że proces ponownej analizy danych przyprawia ich o ból głowy, bo nie jest ani prosty, ani oczywisty. Wszystkie te problemy powinny w najbliższym czasie zniknąć. Instrumenty z czasem będą coraz precyzyjniej skalibrowane, inżynierowie poznają lepiej wszystkie możliwości i ograniczenia teleskopu, a naukowcy nauczą się z czasem wykorzystywać go w pełni do odkrywania tajemnic wszechświata. Proces ten może jeszcze trochę potrwać, bowiem Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba to zupełnie nowa jakość i aby z niego skorzystać, trzeba udoskonalić obecną wiedze, dopracować modele, aby bazując na nich prawidłowo analizować dane o obiektach, których nigdy jeszcze nie obserwowaliśmy, ale także i te dane, które wywracają dotychczas obowiązujące teorie do góry nogami. https://spidersweb.pl/2022/10/jwst-problem-kalibracja.html
  10. Odkryto ślady jednej z pierwszych gwiazd, jaka powstała we wszechświecie 2022-10-02. Marcin Jabłoński Wielkiego odkrycia dokonał zespół japońskich astronomów. Zaobserwowali oni niespotykaną sieć pierwiastków. Ich struktura i rozmieszczenie było tak zaskakujące, że od razu naprowadziło ich do odpowiedzi, że po raz pierwszy odnaleźli jeden z najlepiej zachowanych śladów z początków wszechświata. Według wstępnych ustaleń astronomów ten "ślad" to nic innego jak pozostałości po wybuchu jednej z pierwszych gwiazd. Nazywa się je Population III i stanowią hipotetyczną populację gwiazd, które powstały do 100 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Ich ślady niezwykle trudno znaleźć ze względu na to, że po czasie ich wymarcia, minęło tak dużo czasu. Nowe odkrycie astronomów stanowi więc lustro, w którym możemy zobaczyć początki wszechświata. Astronomowie jak detektywi, czyli jak wyglądają poszukiwania pierwszych gwiazd Na ślady dawnej gwiazdy natknięto się podczas obserwacji jednego z kwazarów, używając do tego teleskopu międzynarodowej stacji obserwacyjnej Gemini North na Hawajach. W chmurach dookoła kwazaru naukowcy odkryli duże skupisko pierwiastków, które przykuło ich uwagę. Wyglądało jak ślad po wielkiej eksplozji supernowej, co oznaczało, że znaleźli cmentarz wymarłej gwiazdy. Łatwa do odgadnięcia była sprawa jej zgonu i wielkości. Po zwykłym wybuchu pozostałaby czarna dziura lub gwiazda neutronowa. Tu były tylko szczątki. Ustalono więc, że gwiazda była hiperolbrzymem, która zmarła nie ze starości, a ze względu na niestabilność jądra. Wybuchy z takiego powodu pozostawiają tylko szczątki rozrzucone po kosmosie. To, co uderzyło jednak astronomów to zupełnie inne proporcje niż zwykle występujące w pozostałościach po gwieździe, która wybuchła. Obliczyli, że znajduje się tam 10 razy więcej żelaza niż magnezu w porównaniu do proporcji w naszym Słońcu. Naukowcy zabrali ze sobą tę wiedzę do macierzystego Uniwersytetu w Tokio, gdzie zaczęli łączyć wszystkie wątki. I w końcu zdali sobie sprawę, że znaleźli pozostałość po wybuchu jednej z pierwszych we wszechświecie. Gwiazda, która da odpowiedzi skąd My wzięliśmy się w tym wszechświecie Dedukcja japońskich astronomów może być oczywiście błędna. Jednak wobec dosyć niecodziennego kosmicznego miejsca zbrodni zdają się dosyć pewni wobec swoich wniosków. Było dla mnie oczywiste, że w tym wypadku kandydatem na supernową będzie niestabilny wybuch gwiazdy z rodziny Population III, w której cała gwiazda eksploduje nie pozostawiając za sobą żadnych pozostałości Yuzuru Yoshii, jeden z astronomów, który dokonał odkrycia, w nocie American Association for the Advancement of Science Jeżeli hipoteza badaczy mówiąca, że mamy do czynienia z jedną z pierwszych gwiazd we wszechświecie okaże się prawdziwa, możemy poznać kluczowe tajemnice. Najbardziej ekscytująca dotyczy pytania, z czego My w ogóle powstaliśmy. Mamy bowiem poszlaki tego, jak powstawała i rozprzestrzeniała się materia, która buduje wszechświat. Do tego jednak potrzeba kolejnych badań i co trudniejsze, materiału badawczego. Możliwe jednak, że duża część pozostałości z pierwszych lat wszechświata jest blisko nas i niedługo także je odkryjemy. Nowe odkrycie astronomów może pozwolić nam poznać początki wszechświata /źródło: NASA /materiały prasowe Kwazary to skupiska promieniowania elektromagnetycznego, które przypomina wielkie gwiazdy /123RF/PICSEL INTERIA https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-odkryto-slady-jednej-z-pierwszych-gwiazd-jaka-powstala-we-ws,nId,6319138
  11. Odkryto nową asteroidę z własnym księżycem Autor: admin (2 Październik, 2022) Zespół naukowy misji Lucy z NASA odkrył, że asteroida trojańska Polymela ma swój własny księżyc. Nowe odkrycie zostało dokonane dzięki zaćmieniu gwiazdy przez asteroidę. Naukowcy przeanalizowali dane z obserwacji zaćmienia przeprowadzonych przez 26 zespołów zawodowych i amatorskich astronomów z różnych punktów na Ziemi. Umożliwiło to określenie lokalizacji. wymiary i kształt Polymela z dużą precyzją. Eksperci zauważyli jednak, że w dwóch przypadkach wykryto obiekt znajdujący się 200 kilometrów od asteroidy, który prawdopodobnie jest satelitą. Księżyc ma średnicę około pięciu kilometrów, a długość najszerszej osi Polymeli wynosi około 27 kilometrów. Zgodnie z konwencją nazewnictwa obiektów kosmicznych satelita otrzyma oficjalną nazwę, gdy astronomowie określą jego orbitę. Ponieważ znajduje się zbyt blisko asteroidy, nie można jej wyraźnie zobaczyć przez teleskopy naziemne lub bliskie Ziemi, więc orbitę można określić albo podczas innych zaćmień, albo gdy Lucy zbliży się do asteroidy w 2027 roku. Zespół Lucy pierwotnie planował odwiedzić jedną asteroidę pasa głównego i sześć asteroid trojańskich, które podążają za Jowiszem po orbicie wokół Słońca. W styczniu 2021 roku zespół korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a odkrył, że jedna z asteroid trojańskich, Eurybates, ma mały księżyc. Obecnie ma odwiedzić dziewięć asteroid, w tym Polymela, w ciągu 12-letniej misji. Źródło: 123rf.com https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/odkryto-nowa-asteroide-z-wlasnym-ksiezycem
  12. Niebo w październiku 2022 roku 2022-10-02. Dominik Sulik Rozpoczął się październik, miesiąc w którym liście drzew zachwycają nas swoją brązowo–złotą barwą, a dni stają się coraz krótsze. Słońce wschodzi obecnie o 6:43, a zachodzi o 18:22. Dzień trwa więc 11 godzin i 39 minut. Wraz z upływem miesiąca wartości te zmienią się odpowiednio na 6:31 i 16:22, różnica wyniesie więc 9 godzin 51 minut. W tym miesiącu możemy obserwować wiele ciekawych zjawisk, zarówno na niebie nocnym jak i dziennym. Zaćmienie Słońca Pod koniec miesiąca – 25 października – będziemy mieli okazję podziwiać częściowe zaćmienie Słońca. Zjawisko to będzie widoczne z terenów całej Polski. Poniżej zamieszczamy tabelę opisującą zaćmienie dla kilku miast w Polsce. Zgodnie z powyższą tabelą, zjawisko potrwa najdłużej dla terenów północno-wschodniej Polski, najkócej zaś dla południowo-zachodniej. Będzie ono głębokim zaćmieniem, ponieważ maksymalna faza osiągnie około 46%. Słońce znajdzie się 26° nad horyzontem w punkcie maksimum zaćmienia, jego jasność zmniejszy się do -25,93 magnitudo. Przypominamy o bezpiecznym prowadzeniu obserwacji tego pięknego zjawiska. Pomimo zakrycia części tarczy naszej gwiazdy przez Księżyc będzie ona nadal bardzo jasna. Nie wolno kierować lornetek oraz teleskopów na Słońce bez użycia filtra. Księżyc Księżyc rozpocznie październik w konstelacji Wężownika jako sierp w fazie 27%. W ciągu kolejnych 3 dni będzie zwiększał oświetloną powierzchnię, by 3 października przejść przez pierwszą kwartę o 2:15. Znajdzie się wówczas w gwiazdozbiorze Strzelca. Następnie przejdzie do Koziorożca, gdzie wyprzedzi Władcę Pierścieni o 21:49 piątego dnia miesiąca. W swojej wycieczce po sferze niebieskiej odwiedzi dalej Wodnika i Ryby. 9 października o 22:54 nastąpi pełnia. Naturalny satelita Ziemi będzie wówczas 39° nad horyzontem. Kolejnymi gwiazdozbiorami na drodze Srebrnego Globu będą Baran i Byk. 15 października nad ranem dojdzie do koniunkcji Marsa i Księżyca. Dwa dni później o 19:16 Srebrny Glob przejdzie przez ostatnią kwartę. Znajdzie się wówczas nieco poniżej Polluksa w Bliźniętach. Następnie przemierzy gwiazdozbiory Raka i Lwa, by 22 dnia miesiąca trafić do konstelacji Panny. W Virgo dojdzie do częściowego zaćmienia Słońca, a tym samym przejścia Księżyca przez nów. To widowiskowe zjawisko będzie miało miejsce 25 października w południe. Nasz naturalny satelita skończy miesiąc przemierzając w ostatnim tygodniu Wagę, Skorpiona, Wężownika i Strzelca. Merkury Merkury widoczny będzie nisko nad horyzontem tuż przed wschodem Słońca. Jego obserwacje będą możliwe w pierwszej połowie miesiąca, dzięki dużej elongacji wschodniej, która będzie rosnąć, osiągając maksymalnie 17°58’ 8.10. Wenus Piekielna planeta znajduje się obecnie w odległości mniejszej niż 6° od środka tarczy Słońca, przez co jej obserwacje nie będą możliwe w październiku. Jej jasność wynosi -3,72 magnitudo i spadnie o 0,1 wielkości gwiazdowej do końca miesiąca. Mars Mars wschodzi obecnie 17 minut po godzinie 21 i jest widoczny do końca nocy. Wraz z postępem miesiąca jego widoczność będzie się poprawiać ze względu na coraz wcześniejszy wschód tej planety. Przedostatniego dnia października o godzinie 11:25 Mars rozpocznie ruch wsteczny, zmieniając kierunek ruchu na przeciwny do Słońca. Jowisz Największa planeta układu słonecznego wizytuje obecnie wschodnią część konstelacji Ryb. Elongacja Jowisza systematycznie maleje. W pierwszej połowie miesiąca będzie widoczny przez całą noc, zaś w drugiej do godziny 3:00-4:00. 8 października dojdzie do spotkania Jowisza z Księżycem. Koniunkcja nastąpi o 22:57, a odległość pomiędzy obiektami będzie wynosić 2°37’. W układzie księżyców jowiszowych dojdzie do następujących zjawisk (wybrano kilka wydarzeń możliwych do zaobserwowania): • tranzyt Io na tle tarczy planety – 3.10 o 1:13 • zaćmienie Słońca przez Jowisza na Ganimedesie – 9.10 o 1:31 (3:00 wyłonienie się Ganimedesa z cienia Jowisza) • koniunkcja Kallisto i Jowisza – 16.10 o 19:03 • tranzyt Ganimedesa na tle tarczy planety – 26.10 o 20:40 Saturn 23 października o godzinie 9:12 Saturn zmieni swój kierunek i rozpocznie ruch zgodny ze Słońcem zakreślając tym samym pętlę w pozornym ruchu na sferze niebieskiej. Planeta dumnie prezentuje swoje pierścienie w konstelacji Koziorożca. Będzie widoczna w pierwszej połowie nocy (zachód 1.10 o 2:09, zachód 31.10 o 23:10). Podobnie jak Jowisz Saturn zmniejsza swoją elongację. Wzrostowi ulega jasność planety, która wraz z końcem miesiąca osiągnie 1 magnitudo. Uran i Neptun Uran przebywa w konstelacji Barana i kreśli obecnie swoją pętlę. Podobnie jak we wrześniu w październiku dojdzie do bliskiego spotkania Urana z Księżycem. Podczas koniunkcji separacja pomiędzy obiektami wyniesie około 18’. Zjawisko nie będzie jednak widoczne, ponieważ dojdzie do niego kilkanaście minut przed godziną 10. Neptun przemieszcza się w kierunku centrum gwiazdozbioru Wodnika. Obie planety będą widoczne niemal przez całą noc. Orionidy i Drakonidy W październiku swoje maksimum mają Orionidy, czyli rój meteorów gwiazdozbioru Oriona. Można je obserwować już od początku miesiąca. Swoje maksimum mają 21 października, a są aktywne jeszcze do 7 listopada. Wartość ZHR (Zenithal Hourly Rate) w dniu maksimum wyniesie 20. Oznacza to, że pojedynczy obserwator w ciągu godziny zaobserwowałby około 20 meteorów, jeśli ich radiant znajdowałby się w zenicie. W dniu maksimum warunki obserwacyjne będą dobre, Księżyc znajdzie się bowiem kilka dni przed nowiem. Oprócz Orionidów w październiku występują również Drakonidy – deszcze meteorów, których radiant znajduje się w konstelacji Smoka. Ich aktywność przypada na okres 5-10 października z maksimum w nocy 9/10. Średnia prędkość Drakonidów jest ponad trzykrotnie mniejsza niż średnia prędkość Orionidów, w związku z tym mówi się o nich „wolne meteory”. Zdecydowanie są obowiązkowym punktem obserwacyjnym wśród deszczów meteorów. Czasy poszczególnych punktów zaćmienia (czas letni w Polsce) oraz fazy zostały obliczone za pomocą programu Stellarium. Gif obrazuje częściowe zaćmienie Słońca. Klatki zostały wykonane w programie Stellarium (zasymulowano brak atmosfery) co pięć minut zaczynając od godziny 11:05, a kończąc na 13:40 dla Krakowa. Źródło: Stellarium. https://astronet.pl/na-niebie/niebo-w-pazdzierniku-2022-roku/
  13. Niebo w październiku 2022 - Zaćmienie Słońca 2022-10-02. Ależ ten Jowisz błyszczy! Wprawdzie jest już po Wielkiej Opozycji, jednak blask największej planety Układu Słonecznego na październikowym niebie wciąż hipnotyzuje... Najważniejsze jednak rozegra się nie nocą, lecz w samo południe. 25 października dojdzie do zaćmienia Słońca. Zakreślamy datę w kalendarzu i już przygotowujemy się do obserwacji. Jak to zrobić? Po szczegóły zapraszamy do naszego filmowego kalendarza astronomicznego. Wyjątkowo silny blask Jowisza skłania do sięgnięcia po lornetkę lub teleskop, albo aparat wyposażony w nawet niewielki teleobiektyw na statywie. Wystarczy sekunda ekspozycji i już możemy oglądać Jowisza oraz cztery jego galileuszowe księżyce w postaci drobnych punkcików tuż obok, a wśród nich - Europę. Jest to najnowszy cel sondy Juno, od 2016 roku orbitującej wokół gazowego giganta. 29 września próbnik przeleciał nad powierzchnią jego księżyca tak nisko, jak nad nami lata Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS), czyli na wysokości ok. 400 km. Efektem są najbardziej detaliczne zdjęcia Europy jakie dotąd zrobiono, o rozdzielczości 1 km na piksel. Obserwacje Juno pomogą m.in. w wyborze programu dla misji Europa Clipper, która ma wystartować w 2024 roku. Sześć lat później sonda zbada nie tylko atmosferę i powierzchnię Europy. Zajrzy też do jej wnętrza próbując znaleźć miejsca potencjalnie sprzyjające istnieniu żywych organizmów. Pokryty kilkukilometrową skorupą lodu księżyc skrywa bowiem ogromny ocean słonej wody. Jest jej tam dwa razy więcej niż na Ziemi. Spękania powierzchni Europy sugerują, że od czasu do czasu spod spodu wydobywa się woda, m.in. w postaci parujących gejzerów, których pióropusze w 2012 roku odkrył Teleskop Kosmiczny Hubble'a, a w ślad za nim odkrycie potwierdził naziemny teleskop Kecka. Jeśli Juno miała szczęście, jej instrumenty pokładowe powinny wykryć tego rodzaju aktywność. Podczas bliskiego przelotu próbnik mierzył też temperaturę i skład lodowej pokrywy Europy. A my oglądając Jowisza na niebie wciąż zachwycamy się zdjęciami planety wykonanymi przez Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba. Ten skierował swe wielkie oko także na sąsiadującego z Jowiszem na firmamencie Neptuna i wypatrzył... pierścienie planety. Nie jest to odkrycie, bowiem znamy je od 1984 roku, a w 1989-tym z bliska od nocnej strony sfotografował je Voyager 2. Po 33 latach znów mamy ich szczegółowy obraz - tym razem w podczerwieni i z okolic Ziemi. Jest on zarazem kolejną demonstracją ogromu możliwości Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba. Przez amatorski teleskop Neptuna ujrzymy tylko jako kropkę wśród gwiazd. Na szczęście pozostałe planety (poza Uranem) są dla nas bez trudu osiągalne gołym okiem. A z pomocą w ich identyfikacji przychodzi Księżyc. 05 października wieczorem odnajdziemy go poniżej Saturna. Trzy dni później jest całkiem blisko Jowisza i jeszcze bliżej pełni. 11 października nasz satelita mija Urana, by 14-go dołączyć do Marsa. Osamotniony wydaje się tylko Merkury. Jego łowcy mają swój czas w pierwszej połowie miesiąca. Planeta wznosi się rankiem nad wschodnim horyzontem w postaci wyraźnego punktu, blaskiem dorównującego najjaśniejszym gwiazdom. Najlepszy czas na obserwacje wypada od 07 do 15 października. 24-go o wpół do siódmej rano Merkurego dogania cieniuteńki sierpik Księżyca. Jest to jednak koniunkcja trudna do zaobserwowania ze względu na niskie położenie obu obiektów oraz jasną zorzę poranka. Za to 25 października - jeśli dopisze pogoda - nie będzie żadnego problemu z obserwacjami częściowego zaćmienia Słońca. Jest to najgłębsze zaćmienie widoczne z Polski od ponad 7 lat. Mniej więcej w "urodziny godziny", czyli o 11:11 Księżyc zacznie nasuwać się na słoneczną tarczę; dokładny czas zależy od miejsca obserwacji i może różnić się o kilka minut. Około 12:20 zaćmienie osiągnie swoje maksimum, by po 13:30 nie pozostawić po sobie śladu. W szczytowym momencie Słońce będzie zakryte w ponad 40%; największa faza będzie dostrzegalna z Suwalszczyzny, a relatywnie najmniejsza - z okolic Wałbrzycha. Wizualnie obejrzymy słoneczną tarczę w postaci grubego rogala. Musimy jednak pamiętać o podstawowych zasadach prowadzenia bezpiecznych obserwacji. Ze Słońcem nie ma żartów, stąd absolutnie nie wolno patrzeć w jego kierunku przez jakikolwiek sprzęt optyczny - grozi to natychmiastową utratą wzroku! Chcąc patrzeć gołym okiem postarajmy się o specjalne okulary wykonane z folii mylarowej, dostępne praktycznie w każdym sklepie ze sprzętem astronomicznym. Są niedrogie, a dają nam gwarancję bezpiecznych obserwacji. Podobny efekt daje użycie szkła spawalniczego. Okopcone szkło lub zdjęcie RTG także może się przydać, ale pamiętajmy, żeby spoglądać na Słońce z przerwami: rzut oka na kilka sekund i przerwa na minutę-dwie. Taki sposób uchroni nas przed szkodliwym wpływem promieniowania podczerwonego, które podstępnie podgrzewa dno oka, choć wcale tego nie czujemy... Kiedy chcemy użyć teleskopu, zastosujmy metodę projekcyjną. Polega ona na rzutowaniu obrazu zaćmionego Słońca z teleskopu na ekran w postaci np. białej kartki papieru lub ściany w jasnym kolorze. Tutaj także warto stosować przerwy, bo nieustanne działanie silnych promieni słonecznych może uszkodzić nasz sprzęt. Można też spróbować obserwacji bezpośrednich. Na obiektyw teleskopu zakładamy filtr ze wspomnianej już folii mylarowej (najlepiej o współczynniku ND-5), dzięki czemu możemy spojrzeć na Słońce przez okular. Musimy jednak mieć absolutną pewność, że filtr jest dobrze wykonany i zamocowany, a folia nie jest uszkodzona. Takie obserwacje najlepiej prowadzić pod okiem doświadczonego astronoma lub miłośnika astronomii. Bywa, że do dyspozycji mamy dedykowany sprzęt w postaci teleskopu słonecznego, wyposażonego w filtr H-alfa, dzięki któremu możemy podziwiać nie tylko przebieg zaćmienia, ale i powierzchnię Słońca, erupcje słonecznej materii w postaci protuberancji, a także plamy słoneczne. Ponieważ nasza gwiazda dzienna śmiało wkroczyła już w nowy cykl aktywności magnetycznej, 25 października mamy duże szanse na bonus w postaci okazałej plamy lub nawet grupy plam. Udanych obserwacji! Piotr Majewski NIEBO W PAŹDZIERNIKU 2022 | Zaćmienie Słońca https://www.youtube.com/watch?v=7JifbGVCRfs https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niebo-w-pazdzierniku-2022-zacmienie-slonca
  14. Dwa miliardy lat temu w Ziemię uderzył prawdziwy kolos. Planetoida od dinozaurów to przy nim pikuś 2022-10-02. Radek Kosarzycki Planetoida, która uderzyła w Ziemię 65 milionów lat temu i usunęła z powierzchni Ziemi dinozaury, wcale nie była największą, jaka kiedykolwiek uderzyła w Ziemię. Dwa miliardy lat temu mieliśmy do czynienia ze znacznie większym zderzeniem. Na terytorium obecnej Republiki Południowej Afryki znajdują się pozostałości po kraterze, który powstał blisko dwa miliardy lat temu. Krater Vredefort jest obecnie największym kraterem uderzeniowym na Ziemi. Niestety dwa miliardy lat historii i aktywności zarówno tektonicznej jak i atmosferycznej starły niemal cały krater z powierzchni Ziemi. W zasadzie jedynym jego elementem wciąż widocznym na powierzchni jest wzniesienie centralne. Sam krater Vredefort ma jednak średnicę 300 kilometrów. Dla porównania krater Chicxulub powstały 65 mln lat temu ma średnicę około 180 km. Co zatem wydarzyło się 2 mld lat temu? Krater Vredefort badany jest od dawna. Dotychczas jednak zakładano, że za jego powstanie odpowiada uderzenie planetoidy o średnicy 15 kilometrów, która weszła w atmosferę Ziemi z prędkością 15 km/s, czyli 54 000 km/h. Najnowszy model stworzony przez naukowców z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore specjalnie do odtworzenia procesu powstawania krateru wskazuje jednak, że zderzenie było dużo poważniejsze. Planetoida, która pożegnała się z życiem, uderzając w powierzchnię Ziemi, miała od 20 do 25 kilometrów i przemieszczała się z prędkością 54-72 tysięcy kilometrów na godzinę. Celem symulacji tak naprawdę jest zrozumienie procesów powstawania największych kraterów. Z jednej strony wiedza ta może nam powiedzieć dużo o kraterach odkrywanych na Ziemi, a z drugiej także o potencjalnych kraterach odkrywanych na księżycach i planetach tak w Układzie Słonecznym, jak i poza nim. Większa planetoida, a nie było masowego wymierania? Fakt. Uderzenie tak potężnej planetoidy musiało mieć znaczący wpływ zarówno na atmosferę, jak i na klimat ówczesnej Ziemi. Olbrzymie ilości pyłu, który trafił do stratosfery, musiały przesłonić promieniowanie słoneczne na długie lata, znacząco obniżyć temperatury na powierzchni Ziemi, a następnie doprowadzić do efektu cieplarnianego, który z kolei podniósł temperatury. Całe to zamieszanie jednak nie miało większego wpływu na życie, bo dwa miliardy lat temu Ziemia zamieszkana była jedynie przez jednokomórkowe organizmy i ani o zwierzętach, ani o roślinności nie było mowy. Kontynenty dzisiaj a dwa miliardy lat temu Z pewnością każdy pamięta ze szkoły, że kontynenty nie zawsze wyglądały tak jak teraz, a historia Ziemi obfituje w łączenie i oddzielanie się kolejnych mas kontynentalnych. Nic zatem dziwnego, że materia wyrzucona z krateru Vredefort odnajdywana jest przez badaczy nawet w Rosji. Być może dzisiaj Rosja znajduje się zupełnie gdzie indziej niż RPA (zarówno geograficznie, jak i pod względem rozwoju cywilizacyjnego), ale dwa miliardy lat temu, oba te obszary najwyraźniej znajdowały się znacznie bliżej siebie. Tego jednak z dzisiaj dostępnych danych nie da się już dokładnie ustalić. The Largest Impact Crater on the Planet; Vredefort Crater in South Africa https://www.youtube.com/watch?v=py5r5pdg-I0 History of the Earth https://www.youtube.com/watch?v=Q1OreyX0-fw https://spidersweb.pl/2022/10/krater-vredefort-uderzenie-planetoidy.html
  15. Warszawa z ISS 2022-10-02. Krzysztof Kanawka Najnowsze zdjęcie stolicy Polski z pokładu ISS. Jak wygląda Warszawa z pokładu ISS? 25 września 2022 włoska astronautka Samantha Cristoforetti zaprezentowała zdjęcia stolicy Polski. Samantha Cristoforetti, aktualnie przebywająca na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), zaprezentowała 25 września 2022 dwa zdjęcia Warszawy: jedno za dnia, a drugie w nocy. W słowach Samanthy Warszawa jest bardzo łatwa do dostrzeżenia z orbity (o ile oczywiście nie ma chmur!). Na obu zdjęciach widać m.in. główne ulice tego miasta oraz rzekę Wisłę. Na zdjęciu dziennym widać świetnie lotnisko Okęcie, Stadion Narodowy oraz gęstą zabudowę centrum stolicy. Z kolei na zdjęciu nocnym pasy lotniska Okęcie są niewidoczne – bardzo jasny jest natomiast obszar terminali tego portu lotniczego. Na zdjęciu nocnym widać także dużą ilość ja Wycinek dziennego zdjęcia Warszawy wykonanego z pokładu ISS przez Samathę Cristoforetti / Credits – ESA, Samatha Cristoforetti Poniżej tweet Samanthy, skąd można pobrać zdjęcia w pełnej rozdzielczości. snych świateł w centrum miasta. To nie pierwszy raz, gdy Warszawa jest fotografowana z orbity. W styczniu 2017 Thomas Pesquet fotografował stolicę Polski nocą. (SC) https://kosmonauta.net/2022/10/warszawa-z-iss/
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.