Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    26150
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Ostatnia wygrana Paweł Baran w dniu 1 Marca

Użytkownicy przyznają Paweł Baran punkty reputacji!

5 obserwujących

O Paweł Baran

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    PRZYSIETNICA . PTMA Warszawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    PRZYSIETNICA

Ostatnie wizyty

14063 wyświetleń profilu

Paweł Baran's Achievements

Słońce

Słońce (14/14)

  • Reacting Well Rare
  • First Post
  • Posting Machine Rare
  • Collaborator
  • Conversation Starter

Recent Badges

4,4 tyś

Reputacja

  1. Nowy sposób pomiarów i detekcji młodych gwiazd i ich dysków protoplanetarnych 2022-05-19. Astronomowie z Boston University opracowali nowy sposób pomiaru i wykrywania obecności dysków protoplanetarnych wokół młodych gwiazd w najbardziej nieprzezroczystych regionach kosmosu. Wyobraź sobie, że idziesz przez gęstą mgłę w środku nocy, widząc w oddali migoczące plamy świateł z samochodów i miast. Niemal niemożliwe jest stwierdzenie, czy światła są głęboko we mgle, czy poza nią. Astronomowie próbujący znaleźć młode gwiazdy borykają się z podobnym problemem: światło z poszukiwanych przez nich gwiazd migocze przez wielkie obszary mglistego gazu i pyłu w przestrzeni kosmicznej, zwane obłokami molekularnymi. Jednak serca tych obłoków są często wylęgarniami młodych gwiazd i planet, idealnymi miejscami do prób zrozumienia, jak tworzą się ciała niebieskie – zakładając, że astronomowie są w stanie dostrzec przez mgłę, co się dzieje. Teraz grupa naukowców z wydziału astronomii BU znalazła niedrogi sposób na przebicie się przez tę mgłę. Opracowali oni nową metodę, która mierzy zamglenie obłoku pyłu i pozwala wykryć obecność struktur planetotwórczych, znanych jako dyski protoplanetarne – dyski gazu i pyłu, które są obecne wokół młodych gwiazd i dostarczają materiału do formowania się planet. Wykorzystali swoją technikę, aby uzyskać pełniejszy wgląd we wnętrze obłoku molekularnego znajdującego się 450 lat świetlnych od Ziemi, w gwiazdozbiorze Byka. Znajduje się tam układ dwóch gwiazd, których dyski protoplanetarne są wciąż obecne i prawdopodobnie są w trakcie tworzenia wielu nowych planet. W rzeczywistości próbujemy spojrzeć przez mgłę obłoku, aby zobaczyć, co robią te gwiazdy, które są jak latarki świecące przez chmurę – mówi Dan Clemens, profesor College of Arts & Sciences i kierownik katedry astronomii oraz główny autor pracy opisującej techniki zastosowane w celu bliższego przyjrzenia się dyskom protoplanetarnym gwiazd. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie Astrophysical Journal. Naukowcy nie wiedzą dokładnie, jak powstają gwiazdy i planety – choć znają niektóre składniki, takie jak gaz, pył, grawitacja i pola magnetyczne – dlatego badanie takich układów może dać wgląd w przebieg tego procesu. W Obłoku Molekularnym w Byku młoda małomasywna gwiazda oraz brązowy karzeł krążą wokół siebie co pół miliona lat – brązowy karzeł jest czasem nazywany nieudaną gwiazdą, ponieważ nie zaszedł w nim proces spalania wodoru i helu, jak się to dzieje w przypadku jaśniejszych gwiazd. Zarówno brązowy karzeł, jak i młoda gwiazda mają otaczające je dyski protoplanetarne. Zespół z BU po raz pierwszy zbadał dyski w Obłoku Byka, gdy Anneliese Rilinger, studentka piątego roku studiów magisterskich na wydziale astronomii BU, zaczęła badać układ gwiazd za pomocą fal radiowych zbieranych przez Atacama Large Millimeter Array (ALMA). Rilinger opublikowała wcześniej pracę wraz z Catherine Espaillat, profesorem nadzwyczajnym astronomii w CAS i współautorką nowej pracy, w której badały i szczegółowo modelowały struktury dysków otaczających gwiazdy. Jej praca z wykorzystaniem fal radiowych zainteresowała Clemensa, który razem z resztą zespołu, w tym Rilinger i Espaillat, postanowił sprawdzić obserwacje Rilinger tego samego układu przy użyciu światła w bliskiej podczerwieni – fali o krótszej długości niż fale radiowe, niewiele dłuższej od tej, którą jest w stanie wykryć ludzkie oko. Chcieli pokazać, że możliwe jest dokładne modelowanie położenia dysków protoplanetarnych za pomocą alternatywnych – i w rezultacie bardziej dostępnych – narzędzi. Kiedy gwiazdy emitują światło, jest ono niespolaryzowane (co oznacza, że fale świetlne rozchodzą się w wielu kierunkach). Jednak gdy światło przechodzi przez gęsty obłok molekularny, staje się ono spolaryzowane – fale światła oscylują w jednym kierunku – ze względu na właściwości ziaren pyłu i pole magnetyczne wbudowane w obłok. Badacze użyli polarymetru pracującego w bliskiej podczerwieni w Perkins Telescope Observatory BU, aby zmierzyć polaryzację światła przechodzącego przez obok. Pomiar polaryzacji pozwolił zespołowi dostrzec sygnatury gwiazd, co pozwoliło określić orientację dysków. Wyzwanie polegało na tym, jak odjąć wpływ otaczającego obłoku, aby określić naturę światła pochodzącego od gwiazd i ujawnić orientację dysków protoplanetarnych – szukając pyłu wewnątrz obłoku pyłowego. Zespół potwierdził, że dane o polaryzacji w bliskiej podczerwieni zgadzają się z danymi na falach radiowych, co pokazuje, że możliwe są pomiary dysków protoplanetarnych bez użycia wielkoskalowych narzędzi, takich jak ALMA. Ich praca ujawniła również coś ciekawego w tym układzie: dyski znajdują się w dziwnym ułożeniu, które nie często jest obserwowane przez astronomów – równolegle do siebie i prostopadle do pola magnetycznego większego obłoku. Często dyski protoplanetarne obracają się równolegle do pola magnetycznego obłoku pyłu, co czyni ten układ rzadkim i daje naukowcom możliwość uzyskania nowych informacji na temat formowania się planet z dysków. To było ekscytujące i stanowiło wyzwanie, aby rozwinąć wiedzę o tym, jak usunąć wkład obłoków z wewnętrznych polaryzacji gwiazd i młodych obiektów gwiazdowych – jest to coś, czego wcześniej nie robiono – mówi Clemens. Wykonana przez nas polarymetria w bliskiej podczerwieni dała nam unikalny wgląd w dyski, jak również możliwość zajrzenia w głąb tych optycznie nieprzezroczystych regionów, gdzie formują się nowe gwiazdy. Ich narzędzia mogą być wykorzystane do badania obecności i orientacji dysków w innych głęboko ukrytych regionach kosmosu. Chociaż proces formowania się planet wciąż trwa, brązowy karzeł i młoda gwiazda w Obłoku w Byku już teraz wydają się mieć towarzyszy o mniejszej masie, którzy balansują na granicy między byciem planetą a innym brązowym karłem. W tym kawałku kosmosu planety prawdopodobnie będą się formować w ciągu najbliższych pięciu milionów lat. Opracowanie: Agnieszka Nowak Więcej informacji: • Seeing through the Fog—Pinpointing Young Stars and Their Protoplanetary Disks • Near-infrared Polarization from Unresolved Disks around Brown Dwarfs and Young Stellar Objects Źródło: Boston University Na ilustracji: Wizja artystyczna przedstawiająca brązowego karła. Źródło: NASA/JPL-Caltech. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nowy-sposob-pomiarow-i-detekcji-mlodych-gwiazd-i-ich-dyskow-protoplanetarnych
  2. O kosmosie przy kawie: co kosmos mówi nam o klimacie? 2022-05-19. Redakcja Centrum Nauki Kopernik zaprasza 25 maja o godzinie 18:00 na spotkanie z cyklu „O kosmosie przy kawie”. Temat: co kosmos może nam powiedzieć o klimacie. Spotkanie odbędzie się online, ZAPISZ SIĘ PRZEZ FORMULARZ! Problem zmian klimatycznych jest obecnie jednym z głównych wyzwań społeczno-ekonomicznych, stojących przed ludzkością. To, w jaki sposób obywatele mogą i powinni wpływać na działania polityków oraz instytucji, które są odpowiedzialne za decyzje dotyczące poszanowania dobrostanu naszej planety, zależy od dostępu do informacji. Do danych z satelitów obrazujących Ziemię. Duża ich część pozyskiwana jest właśnie dzięki kosmicznym technologiom. Połączenie problematyki klimatycznej z kosmiczną jest tematem spotkania. Uczestnicy porozmawiają o: • danych satelitarnych i wykorzystaniu ich w badaniach i edukacji klimatycznej • zależnościach między takimi zjawiskami jak powodzie, a zmianami klimatu • źródłach informacji, które można wykorzystać na potrzeby edukacyjne • wybranych scenariuszach lekcji, opracowanych dla różnych poziomów edukacyjnych, w których wprowadzamy kontekst kosmiczny: o na poziomie szkół ponadpodstawowych o na poziomie szkół podstawowych • wyzwaniu Climate Detectives Narzędzia, które warto poznać Platforma porównywania zdjęć satelitarnych przed/po zdarzeniach https://climate.nasa.gov/images-of-change Symulacje klimatyczne Climate Interactive. https://www.climateinteractive.org/tools/#games-workshops więcej informacji: https://esero.kopernik.org.pl/o-kosmosie-przy-kawie-kosmiczny-klimat/ Wydarzenie FB: https://www.facebook.com/events/544156117387340/ https://kosmonauta.net/2022/05/o-kosmosie-przy-kawie-co-kosmos-mowi-nam-o-klimacie/
  3. Sektor kosmiczny 16 – 31 maja 2022 2022-05-19. Redakcja Zapraszamy do relacji z sektora kosmicznego z dni 16 – 31 maja 2022. Tu taj https://kosmonauta.net/2022/05/sektor-kosmiczny-16-31-maja-2022/
  4. Nowa teoria rozwoju życia na Ziemi 2022-05-19 Niemiecki zespół, na łamach prestiżowego magazynu „Nature”, przedstawił nową koncepcję, według której ewolucja życia rozpoczęła się od cząsteczek zbudowanych z RNA i peptydów. Pomysł ten pozwala rozwiązać główne problemy dotychczasowej teorii. Jakie warunki musiały panować na Ziemi, aby powstały pierwsze cegiełki życia, i jak takie cząsteczki wyglądały? Jedna z uznawanych szeroko odpowiedzi opisuje tzw. świat RNA opisany w 1986 r. przez Waltera Gilberta - noblistę (choć nagrodę tę otrzymał on za inne dokonanie). Według tej hipotezy z tzw. pierwotnej zupy wyłoniły się nukleotydy - podstawowe cegiełki kwasów nukleinowych, takich jak RNA. Nukleotydy te (A, C, T, U) łączyły się właśnie w niedługie łańcuchy RNA, niosąc już w ten sposób pewną niewielką informację genetyczną. Te pojedyncze nici RNA mogły także łączyć się w pary, co sugeruje też możliwość powielania takich łańcuchów. Z upływem czasu taka replikacja mogła ulec udoskonaleniu, co w końcu mogło doprowadzić rozwoju coraz bardziej złożonego życia. „Pomysł świata RNA daje ogromną przewagę, nakreślając drogę, w której mogą powstać skomplikowane biomolekuły, takie jak kwasy nukleinowe, posiadające jednocześnie zdolności katalityczne i dotyczące kodowania informacji” - zwraca uwagę Thomas Carell z Uniwersytet Ludwika i Maksymiliana w Monachium (LMU). Przechowujące informację genetyczną zwierząt czy roślin DNA bardzo przypomina RNA. Hipoteza świata opartego na RNA rodzi jednak pewne problemy. Po pierwsze cząsteczki te są wrażliwe, szczególnie przy większych długościach. Przede wszystkim jednak nie wiadomo, jak połączyć cząsteczki RNA ze światem białek, które dzisiaj budują wszystkie organizmy żywe. DNA (czasami RNA) przechowuje informację potrzebną do budowy białek. Nie znano jednak dotąd sposobu na to, aby w dotychczasowej teorii te dwa światy połączyć. Naukowcy z Monachium, ma łamach periodyku „Nature” opisali eleganckie, możliwe rozwiązanie. Jak wyjaśniają, RNA - oprócz podstawowych cegiełek niosących informację genetyczną - zawiera także czasami dodatkowe, nietypowe elementy. Są one ważne dla działania takiej cząsteczki. To właśnie one mogą być pomostem między światem RNA i światem białek. Okazuje się bowiem, że potrafią one przyłączać do siebie aminokwasy - podstawowe elementy białek, a nawet małe peptydy (krótkie łańcuchy aminokwasów). To właśnie klucz dla ewolucji życia - uważają badacze. W takich strukturach aminokwasy mogą nawet reagować z sobą, tworząc większe peptydy. Badacze pokazali już te mechanizmy w eksperymentach. „W ten sposób wytworzyliśmy w laboratorium złożone z RNA i peptydów cząsteczki, które mogą kodować genetyczną informację, i jednocześnie tworzyć wydłużające się peptydy” - donosi prof. Carell. Pradawne, dające początek życiu cząsteczki miały się więc składać ze zbudowanego z RNA rdzenia, z "rosnącymi" na nim łańcuchami peptydów. „To było bardzo zaskakujące odkrycie” - twierdzi prof. Carell. - „Możliwe, że nigdy nie było czystego świata RNA, a peptydy współistniały z RNA od początku, w tych samych cząsteczkach”. Obecną koncepcje należałoby więc zmienić, mówiąc o świecie RNA i peptydów. Oba te rodzaje związków wspierały nawzajem swoją ewolucję - uważają naukowcy. „RNA powoli ewoluowało w coraz lepiej działający katalizator, przyłączający aminokwasy” - wyjaśnia prof. Carell. Relacja między RNA i peptydami utrzymała się do dzisiaj. Najważniejszym tego typu katalizatorem zbudowanym z RNA jest rybosom - skomplikowana, zbudowana z RNA struktura, która we wszystkich komórkach tworzy wszelkie białka na podstawie informacji genetycznej. „Świat oparty na RNA i peptydach rozwiązuje problem jajka i kury. Nowa idea stwarza fundament, na bazie którego można wytłumaczyć stopniowe powstawanie życia” - twierdzi ekspert. Więcej informacji na stronach: https://www.lmu.de/en/newsroom/news-overview/news/the-origin-of-life-a-paradigm-shift.html https://www.nature.com/articles/s41586-022-04676-3 Marek Matacz mat/ zan/ Fot. Adobe Stock https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C92347%2Cnowa-teoria-rozwoju-zycia-na-ziemi.html
  5. Gwiezdny przybysz z supernowej. Meteoryt znaleziony w 1996 roku w Egipcie okazał się starszy niż Układ Słoneczny 2022-05-19. Robert Bernatowicz To może być najdziwniejszy meteoryt, jaki kiedykolwiek dotarł do Ziemi. Tajemnicza "skała z kosmosu" o nazwie Hypatia może pochodzić z eksplozji supernowej. Meteoryt znaleziony na pustyni w Egipcie w 1996 roku to pierwszy namacalny ślad po gwiezdnej eksplozji poza Układem Słonecznym. W 1996 roku na pustyni znajdującej się na terytorium Egiptu geolog Aly Barakat znalazł bardzo dziwny kamień. Był ciemny, miał żółte plamy i wyraźne pęknięcia. Niezwykły głaz nazwany został Hypatią na cześć starożytnej, aleksandryjskiej filozofki i matematyczki. Początkowo nikt nie przypuszczał, że kamień może pochodzić z kosmosu. W 2013 roku naukowcy z Uniwersytetu w Johannesburgu opublikowali sensacyjne wyniki badań kamienia. W skład Hypatii wchodziły izotopy argonu, a to wykluczało ziemskie pochodzenie. Ale to miał być zaledwie początek dziwnych odkryć dotyczących Hypatii. Nikt z naukowców nie przypuszczał, że być może trafił im się najdziwniejszy meteoryt na Ziemi. Gwiezdny przybysz z supernowej Od samego początku kamień zdumiewał naukowców. Ta ważąca zaledwie 30 gramów "skała z kosmosu" miała skład niepodobny do żadnego znanego meteorytu. Hypatia nie przypominała szczątków komet czy planetoid. Uczeni zauważyli, że kamień z Egiptu zawiera bardzo nietypowe kombinacje pierwiastków, z którymi nigdy się nie spotkali. Stwierdzono dziwne anomalie w składzie izotopowym gazów szlachetnych, azotu oraz węgla. Kolejne badania w 2018 roku wykazały, że Hypatia ma dużą zawartość węgla i zaskakująco mało krzemu. W kamieniu z Egiptu znaleziono wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (an. PAH), które są znajdywane w kosmosie m.in. w materii międzygwiezdnej. Kolejne badania przeprowadzono metodą mikro-PIXE. Polega ona na skierowaniu na powierzchnię badanego obiektu wiązki protonów, co w żaden sposób nie niszczy badanej próbki. Wniosek był jeden: skała nie powstała na Ziemi i nie pochodzi z żadnego znanego meteorytu lub komety. Kolejne badania wykazały, że kosmiczna skała nie powstała także z pyłu w Układzie Słonecznym, ani też z pyłu międzygwiazdowego. Naukowcy z RPA zrozumieli, że być może historia meteorytu jest o wiele dziwniejsza niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Stało się jasne, że kamień może pochodzić spoza Układu Słonecznego. A to oznaczało, że dla nauki o historii Ziemi i kosmosu jest bezcenny. W najnowszym wydaniu naukowego pisma "Icarus" przedstawiono hipotezę dotyczącą meteorytu, który od dekady jest badany przez naukowców z Johannesburga w RPA. Zgodnie z nią kamień to pozostałość po eksplozji supernowej typu la. Kosmiczny przybysz z samego jądra supernowej po długiej podróży w przestrzeni kosmicznej dotarł na Ziemię i wylądował w Egipcie. Naukowcy zrozumieli, że mają do czynienia z naukową sensacją - pierwszym, fizycznym dowodem na eksplozje supernowych. Można powiedzieć, że „złapaliśmy” wybuch supernowej Ia „na żywo”. Atomy gazu powstałe po eksplozji stworzyły ten meteoryt. Jeśli ta hipoteza jest poprawna, kamień Hypatii byłby pierwszym namacalnym dowodem znalezionym na Ziemi na wybuch supernowej typu Ia Jan Kramers z Uniwersytetu w Johannesburgu. Uczeni z RPA podejrzewają, że do wybuchu supernowej (który stworzył kamień) doszło miliardy lat temu w mgławicy, z której powstał nasz system planetarny. To oznacza, że Hypatia może być starsza niż Układ Słoneczny i jest prawdopodobnie najstarszym meteorytem, jaki kiedykolwiek znaleziono na Ziemi. Niezwykły kamień znaleziony w Egipcie powstał w eksplozji supernowej. Naukowcy z RPA opublikowali sensacyjne wyniki badań / foto: Romano Serra /domena publiczna Meteoryt znaleziony w Egipcie powstał na skutek wybuchu tzw. supernowej i przywędrował na Ziemię /123RF/PICSEL INTERIA https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-gwiezdny-przybysz-z-supernowej-meteoryt-znaleziony-w-1996-ro,nId,6035053
  6. Na Księżycu może być mnóstwo wody dla astronautów. Kilka metrów pod powierzchnią 2022-05-19. Radek Kosarzycki Choć obecnie Księżyc wydaje się być martwym geologicznie globem pozbawionym atmosfery, to jednak nie zawsze takim był. Najnowsze badania wskazują, że jego młodość była znacznie bardziej fascynująca, a jej pozostałością mogą być duże pokłady lodu wodnego tuż pod powierzchnią. Miliardy lat temu formowanie się powierzchni Księżyca mogło być zdominowane przez setki erupcji wulkanicznych bezustannie wstrząsających księżycem. To zresztą właśnie te erupcje odpowiadają za powstanie ciemnych plam na powierzchni Księżyca, tak zwanych mórz i oceanów widocznych gołym okiem. Teraz badacze z Boulder w Kolorado przekonują, że w owych erupcjach na powierzchnię Księżyca wydostały się olbrzymie ilości wody, która dzisiaj w formie lodu wciąż może znajdować się tuż pod powierzchnią Księżyca lub w jego kraterach. Jak przekonują, gdyby wtedy na Księżycu znajdowali się ludzie, mogliby obserwować powstawanie szronu na granicy między dzienną a nocną stroną Księżyca. Niestety jednak takie procesy na Księżycu zachodziły wtedy, kiedy jeszcze nawet na Ziemi nie było żadnego życia wielokomórkowego. Jeden z autorów opracowania, Paul Hayne z Uniwersytetu Kolorado w Boulder przekonuje, że obecnie ta zamierzchła woda może znajdować się zaledwie 5-10 metrów pod powierzchnią Księżyca. To niezwykle interesująca informacja szczególnie w kontekście powrotu ludzi na Księżyc. Jakby nie patrzeć, gdyby się udało potwierdzić istnienie tej wody, naukowcy mogliby wziąć ją pod uwagę jako źródło zapasów dla członków załóg księżycowych, szczególnie tych, którzy za kilkanaście lat zamieszkają w teoretycznych bazach księżycowych i będą tam spędzać nie po kilka dni naraz, a po kilka miesięcy. Haynes przekonuje, że woda może się znajdować pod powierzchnią Księżyca na obszarze nawet 15 000 kilometrów kwadratowych, przy czym głównie na biegunach tego globu. Tam też lód miałby być zgromadzony zaledwie kilka metrów pod cienką warstwą księżycowego regolitu. https://spidersweb.pl/2022/05/astronauci-i-woda-na-ksiezycu.html
  7. Po 45 latach sonda Voyager 1 zaczyna wariować w przestrzeni międzygwiezdnej 2022-05-19. Radek Kosarzycki W 1977 roku w odstępie zaledwie kilku tygodni od siebie w przestrzeń kosmiczną wystartowały sondy Voyager 1 oraz Voyager 2. Od tego czasu obie sondy przeleciały przez Układ Słoneczny i każda w swoją stronę rozpoczęła podróż w przestrzeń międzygwiezdną. Teraz jedna z nich zaczyna szwankować. Jak na razie naukowcy tak naprawdę nie wiedzą, co poszło nie tak na pokładzie sondy Voyager 1. Co do zasady, sonda nadal przesyła na powierzchnię Ziemi ograniczone, ale jednak wciąż dane naukowe. Co więcej, sonda bez problemu otrzymuje i wykonuje wszystkie wysyłane w jej kierunku polecenia z Ziemi. Problem natomiast leży w instrumencie AACS, który służy do kontrolowania orientacji sondy w przestrzeni. Jest to dość istotny element sondy Voyager 1, bo to właśnie on odpowiada za to, aby antena wysokiego zysku znajdująca się na pokładzie sondy kosmicznej wiecznie była skierowana w stronę Ziemi i zapewniała nam jakąkolwiek komunikację z aparatem. Tymczasem 45-letni już układ zaczyna przesyłać na powierzchnię Ziemi nietypowe informacje. Dane telemetryczne wyglądają, jakby pochodziły z generatora liczb losowych i nie mają żadnego sensu. Co ciekawe, sonda Voyager 1 zdaje się utrzymywać bardzo dobrze orientację w przestrzeni. Sygnał wysyłany w kierunku Ziemi nie słabnie, co mogłoby wskazywać, że antena znajdująca się na pokładzie sondy zaczyna się od nas odwracać. To akurat byłoby bardzo niebezpieczne dla przyszłości misji. Gdyby sonda się od nas odwróciła, stracilibyśmy kontrolę nad nią i możliwość jakiejkolwiek komunikacji. Sonda Voyager 1 jest już w przestrzeni międzygwiezdnej Niestety już nikt nie poleci do Voyagera 1, aby usunąć usterkę, gdyby taka się pojawiła. Sonda aktualnie znajduje się w przestrzeni międzygwiezdnej, ponad 23 miliardy kilometrów od Ziemi i każda wiadomość wysłana z niej na Ziemię potrzebuje aż 20 godzin i 33 minut, aby dotrzeć do celu. Aktualnie inżynierowie z centrum kontroli misji starają się usunąć usterkę. Jeżeli to się nie powiedzie, to być może trzeba będzie wyłączyć wadliwie działający element i skorzystać z innego systemu awaryjnego. Wbrew pozorom nie byłby to pierwszy raz w przypadku tej misji. W 2017 roku, gdy awarii uległ jeden z głównych silników Voyagera 1, inżynierowie postanowili wyłączyć go i uruchomić zestaw innych silniczków, który wcześniej wykorzystywany był podczas przelotów w pobliżu planet Układu Słonecznego. Silniki zadziałały bez najmniejszego problemu, choć wcześniej pozostawały wyłączone przez 37 lat. Pozostaje trzymać kciuki za to, że i problemy z AACS uda się rozwiązać i zapewnić sondzie jeszcze kilka lat spokojnego życia. Sonda Voyager 1 opuszcza Układ Słoneczny. https://spidersweb.pl/2022/05/voyager-1-awaria.html
  8. Załogowa misja na Marsa według NASA. Pierwsze pomysły 2022-05-19. Radek Kosarzycki O tym, że kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości NASA chciałaby w końcu wysłać ludzi na Marsa, słyszymy od wielu lat. Ostatnio, wszelkie tego typu pomysły - przynajmniej według opinii publicznej - niejako zawłaszczył Elon Musk. Nie zmienia to jednak faktu, że NASA jak dotąd swoich planów nie zmieniła. Teraz usłyszeliśmy po raz pierwszy jakiś wstępny zarys takiej misji. Oczywiście, jak na razie NASA skupiona jest w całości na przygotowaniach do załogowego powrotu na Księżyc. Pomimo 50 lat ogromnego rozwoju, przygotowanie misji księżycowej okazuje się równie trudne - jeżeli nie trudniejsze - co w latach sześćdziesiątych. Pierwotnie człowiek miał wrócić na Księżyc już w 2024 roku. Teraz jednak już wiemy, że do tego nie dojdzie, a start zostanie przesunięty na 2026, a być może na 2027 rok. Rakieta SLS, która ma wynosić astronautów w drogę na Księżyc, jak dotąd nigdy nie oderwała się od powierzchni Ziemi, astronauci nie mają jak na razie żadnych skafandrów księżycowych, a do stworzenia i przetestowania załogowego lądownika księżycowego jeszcze bardzo długa droga. Póki co zatem plany księżycowe wydają się niezwykle ambitne i niezwykle trudne w realizacji. Jednocześnie, jak przyznają eksperci z NASA, zanim rozpoczną się jakiekolwiek przygotowania do załogowej misji marsjańskiej, musimy być już ekspertami w szybkim i bezproblemowym lataniu na Księżyc. Nic zatem dziwnego, że od jakichkolwiek misji marsjańskich dzieli nas co najmniej kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt lat. Nie zmienia to jednak faktu, że planowanie załogowej misji na Marsa należy rozpocząć już teraz. Nic zatem dziwnego, że NASA już teraz zaprasza środowisko naukowe do składania swoich propozycji i komentarzy co do tego, jak należy zaprojektować rozwój od misji księżycowych do misji marsjańskich. Kurt Vogel, dyrektor architektury lotów kosmicznych w NASA przedstawił właśnie swoje wstępne propozycje pierwszej załogowej misji na Marsa. Trzeba przyznać, że brzmi ona ciekawie. Pierwsza załogowa misja na Marsa Według pomysłu Vogela pierwsi astronauci mieliby udać się w wielomiesięczną wyprawę na Marsa na pokładzie statku, który w toku misji służyłby za swoisty habitat kosmiczny dla całej załogi. Sam statek napędzany byłby napędem hybrydowym składającym się z silników konwencjonalnych i elektrycznych. Kiedy już statek dotrze w otoczenie Marsa, bezpiecznie wejdzie na stabilną orbitę wokół niego, stając się tymczasowym satelitą Czerwonej Planety. Niczym w przypadku misji Apollo, po wejściu na orbitę Marsa od statku miałby się odłączyć lądownik z dwójką astronautów, która miałaby wylądować na powierzchni Marsa. Na pokładzie statku pozostałyby dwie kolejne osoby. Lądownik musiałby wylądować w pobliżu miejsca, w którym wcześniej wylądowałby 25-tonowy statek towarowy, który dostarczyłby na powierzchnię Marsa źródło zasilania, zapasy wody i pożywienia, ciśnieniowy łazik załogowy oraz przygotowany do lotu moduł wznoszenia, którym astronauci mieliby wrócić na pokład statku orbitującego wokół Marsa. Warto tutaj zauważyć, że jak na razie najcięższym ładunkiem, który udało się bezpiecznie dostarczyć na powierzchnię Marsa, były łaziki Curiosity i Perseverance, których masa oscyluje w okolicach 1 tony. Dostarczenie 25-tonowego statku będzie wymagało wymyślenia zupełnie nowej technologii lądowania w rzadkiej, marsjańskiej atmosferze. Załóżmy jednak, że uda się taki system wynaleźć, zapasy bezpiecznie czekają na pierwszych astronautów, a statek z załogą właśnie zbliża się do powierzchni. Dopiero tutaj zaczynają się istotne problemy. Przede wszystkim na Marsie nie ma jeszcze żadnych habitatów, w których astronauci mogliby zamieszkać. Według Vogela będą oni na początku musieli mieszkać w łaziku, który jednocześnie będzie stanowił ich źródło transportu na powierzchni Marsa. Kolejnym problemem jest stan fizyczny załogi, która ostatnie 6-8 miesięcy spędziła w warunkach mikrograwitacji. Wynikające z długiego pobytu w przestrzeni kosmicznej osłabienie z pewnością będzie dawało się we znaki astronautom, którzy wylądują na powierzchni Marsa. Nie będzie zatem tak, że od razu po wylądowaniu astronauci wyjdą na powierzchnię Marsa, aby wygłosić słowa w rodzaju "to mały krok dla człowieka...". Po wylądowaniu załoga będzie musiała przetransportować się do łazika i przez kilka pierwszych dni, z trwającej 30 dni misji na powierzchni, będą raczej jeździć łazikiem po Marsie, jednocześnie przyzwyczajając się do grawitacji marsjańskiej. Dopiero po jakimś czasie będą mogli w miarę bezpiecznie założyć skafandry i wyjść na zewnątrz. Pierwsza załogowa misja na Marsa, co widać już po powyższym opisie, będzie wiązała się z astronomicznymi wyzwaniami i iście kosmicznymi kosztami. Zakładając trzydziestodniowy pobyt na powierzchni Marsa, cała misja potrwa niemal dwa lata. Z czasem, wraz z rozwojem technologii, ale także z postępującą budową infrastruktury na Marsie, możliwe byłoby także wydłużenie pobytu astronautów na Marsie do nawet 500 dni. Tego typu misja trwałaby już jednak niemal 1000 dni. Przyznam szczerze, że chciałbym zobaczyć realizację takiej załogowej misji marsjańskiej, aczkolwiek biorąc pod uwagę skalę trudności realizacji takiego programu, obstawiam, że w pierwszej połowie XXI wieku nie uda się tego dokonać. Obym się mylił. Rakieta księżycowa Space Launch System (SLS) NASA Seeks Input on Moon to Mars Objectives https://www.youtube.com/watch?v=Kd4nmO222i8 https://spidersweb.pl/2022/05/zalogowa-misja-na-marsa-nasa-pomysly.html
  9. Podstawowy efekt w fizyce cząstek elementarnych zaobserwowany 2022-05-19 Naukowcy z CERN po raz pierwszy bezpośrednio zaobserwowali tak zwany efekt martwego stożka - fundamentalne zjawisko w fizyce cząstek elementarnych. Dzięki eksperymentowi ALICE na Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC) naukowcy zaobserwowali zjawisko nazywane efektem martwego stożka (ang. dead-cone effect). Jest to fundamentalna cecha teorii oddziaływań silnych. W wyniku oddziaływań silnych cząstki elementarne, takie jak kwarki i gluony, łączą się w protony oraz neutrony, aby ostatecznie mogły powstać jądra atomowe. Dodatkowo, eksperyment ujawnił nowe fakty na temat pojedynczego kwarku powabnego. Wyniki pracy opublikowano w ,,Nature’’. Jak zaobserwowano efekt martwego stożka? Autorzy eksperymentu podkreślają, że bezpośrednie zaobserwowanie efektu martwego stożka jest niezwykle trudnym zadaniem. W tym celu wykorzystano dane ze zderzeń proton-proton w LHC z okresu trzech lat oraz zaawanasowane techniki analityczne. Kwarki i gluony tworzą razem inną cząstkę elementarną, która nazywa się partonem. Partony powstają w wyniku zderzeń w LHC. Gdy powstają, przechodzą przez szereg zmian (,,deszcz’’ partonów, ang. parton shower), podczas których tracą energię poprzez emitowanie promieniowania w postaci gluonów. Charakterystyka promieniowania zależy od masy partonu emitującego gluony. Obszar, w którym emisja gluonu jest tłumiona nazywa się właśnie martwym stożkiem. Efekt martwego stożka obserwowano pośrednio już trzydzieści lat temu podczas zderzeń cząstek. Jednak nigdy tego zjawiska nie udało się zaobserwować bezpośrednio. Stało się to możliwe dzięki eksperymentowi ALICE na LHC. Zastosowano zaawansowane techniki analizy danych do badania dużej próbki zderzeń proton-proton. Wykorzystana metoda analizowała przebieg ,,deszczu’’ partonów od początku aż do powstania produktów końcowych. Były nimi sygnały pozostawione w detektorze przez rozproszony strumień cząstek zwany dżetem. Kwark powabny. Nowe informacje W trakcie eksperymentu naukowcy zidentyfikowali również cząstkę zawierającą tak zwany kwark powabny. ,, Masy kwarków są podstawowymi wielkościami w fizyce cząstek elementarnych. Andrea Dainase, CERN Zastosowane techniki analizy danych umożliwiły odtworzenie historii emisji gluonów przez tę cząstkę. Czym jest CERN i Wielki Zderzacz Hadronów? CERN to największa i najnowocześniejsza placówka naukowo-badawcza na świecie z siedzibą znajdującą się na przedmieściach Genewy w Szwajcarii. Ośrodek powstał w 1954 roku. Koncentruje swoje badania wokół fizyki cząstek elementarnych. W laboratoriach CERN znajduje się największe urządzenie badawcze na świecie – Wielki Zderzacz Hadronów, który dostarcza ogromne ilości informacji. Tylko jeden eksperyment ALICE w każdej sekundzie swojej pracy wytwarza 3 terabajty danych pomiarowych. źródło: CERN Eksperyment ALICE w CERN. Fot. CERN/Mona Schweizer https://nauka.tvp.pl/60271795/podstawowy-efekt-w-fizyce-czastek-elementarnych-zaobserwowany
  10. Stonehenge mógł zostać przeniesiony. Odkryto ważne poszlaki 2022-05-19.ŁZ.MNIE Jedna z najsłynniejszych budowli megalitycznych – Stonehenge – mogła powstać z elementów wcześniejszej konstrukcji na terenie Walii – informuje TVP Nauka. Najnowsze badania wskazują, że dzisiejsze Stonehenge mogło po raz pierwszy stanąć 3 tysiące lat p.n.e. w pobliżu walijskich wzgórz Preseli. Archeolodzy z Uniwersytetu w Southampton zaczęli dokładnie analizować Waun Mawn – miejsce rozebranego neolitycznego, kamiennego kręgu na terenie Walii. Jeśli hipoteza naukowców potwierdzi się, to oznacza, że części Stonehenge zostały dostarczone z miejsca oddalonego o ponad 200 km. Datowanie dziur po usuniętych kamieniach na terenie Walii było kluczowe dla weryfikacji związku ze Stonehenge. Do ustalenia daty osadu zawartego w otworach wykorzystano technikę zwaną Optycznie Stymulowaną Luminescencją (OSL). Określa ona czas, w którym ziarna mineralne w osadzie były ostatnio wystawione na działanie światła dziennego, bezpośrednio przed osadzeniem. Data budowy zastanawia Dzięki temu naukowcy określili datę budowy Waun Mawn na 3400-3200 lat p.n.e. To oznacza, że konstrukcja powstała na krótko przed pierwszym etapem budowy Stonehenge. Co więcej, naukowcom udało się potwierdzić, że odłamek skały wulkanicznej dolerytu, który został znaleziony w jednym z otworów Waun Mawn, idealnie pasuje do jednego z 43 kamieni tego rodzaju w Stonehenge. Poszlak jest więcej. Krąg Waun Mawn ma średnicę 110 m, tyle samo co Stonehenge. Niektóre z zagłębień pozostałych w ziemi po rozebranym walijskim pomniku odpowiadają rozmiarom poszczególnych kamieni w Stonehenge. Obie budowle są też zorientowane w ten sam sposób względem wschodu słońca podczas przesilenia letniego. Dowody łączące Waun Mawn ze Stonehenge są poważne. Nasuwa się jednak pytanie dotyczące demontowania i przenoszenia kamieni. Badacze uważają, że dekonstrukcja Waun Mawn i powstanie Stonehenge mogły być częścią większej migracji ze wzgórz Preseli na równinę Salisbury. Inna z hipotez sugeruje, że kamienie symbolizowały przodków ówczesnej społeczności. Ocenia się, że zabierając ze sobą skalne konstrukcje, mieszkańcy Preseli przenosili się do nowego miejsca pozostając w symbolicznej relacji ze zmarłymi. źródło: TVP Nauka, Science.org Części Stonehenge mogły zostać z miejsca oddalonego o ponad 200 km (fot. Pexels) https://www.tvp.info/60268910/wielka-brytania-stonehenge-mogl-zostac-przeniesiony-z-waun-mawn
  11. Czegoś takiego nie było od dawna. W kierunku Ziemi pędzi potężna asteroida 2022-05-18.MK.MNIE Spora asteroida przemknie w pobliżu naszej planety już w niedzielę. Ma średnicę ponad jednego kilometra – to największe z tego typu ciał przelatujących w pobliżu Ziemi w ostatnich miesiącach. Obiekt stale monitoruje NASA, które przedstawiło nowe dane na temat trajektorii i prędkości planetoidy. Na prowadzonej przez NASA, internetowej stronie CNEOS znajduje się stale aktualizowana lista tzw. planetoid bliskich Ziemi, czyli obiektów przemykających w dość bliskiej odległości od naszej planety. NASA z dokładnością do... 153 km Wśród najbliższych tego typu zdarzeń wyróżnia się spotkanie z planetoidą o numerze 7335, znaną też pod tymczasowym oznaczeniem 1989 JA. Obiekt ten został odkryty 1 maja 1989 roku. Dokonała tego Eleanor Helin w Palomar Observatory w USA. Orbita obiektu jest dobrze poznana. W roku odkrycia miał zbliżenie do naszej planety, potem przelatywał w 1996 i 2015 r., ale było to sporo dalej. Zbliżenie tegoroczne nastąpi na mniejszy dystans niż w 1989 r. Ciało minie nas w niedzielę 22 maja o godzinie 14.26 czasu uniwersalnego z prędkością względną 13,12 km/s, czyli ponad 47 tys. km na godzinę. Najmniejsza odległość wyniesie około 4 mln km, czyli trochę ponad 10 razy dalej niż dystans Ziemia-Księżyc. Naukowcy są pewni swoich obliczeń z dokładnością do zaledwie 153 km, więc możemy spać spokojnie – zderzenie nam nie grozi, uspokajają astronomowie z NASA. Oszacowania wielkości wskazują na 1,8 km średnicy, ale nowsze obliczenia każą zmniejszyć skalę – mówią o wartości do ok. 1 km. Obserwacje radarowe wykazały, że okres rotacji wynosi 12 godzin. Ciało jest planetoidą klasy S, czyli skalistą, zbudowaną z materiałów krzemianowych (to jeden z najpowszechniejszych rodzajów planetoid). NASA prowadzi witrynę internetową, na której można śledzić rozmieszczenie ciekawszych planetoid w Układzie Słonecznym. Obiekt 7335, jego orbitę i aktualne położenie można sprawdzić na stronie NASA. źródło: portal tvp.info, PAP Astronomowie szacują średnicę asteroidy 1989 JA na 1,8 km (fot. eyes.nasa.gov) https://www.tvp.info/60235579/kosmos-potezna-asteroida-1989-ja-pedzi-w-kierunku-ziemi-minie-nasza-planete-w-niedziele-nasa-wyjasnia-czy-jest-sie-czego-obawiac
  12. Gleba przerobi CO2 w tlen i paliwo 2022-05-18.JG.ŁZ.KF Naukowcy nie ustają w poszukiwaniach możliwości bardziej dogłębnej eksploracji kosmosu oraz stworzenia warunków przeżycia człowieka poza Ziemią. Badacze z Uniwersytetu Nanjing w Chinach mają nadzieję opracować system, który wykorzystuje księżycową glebę oraz promieniowanie słoneczne. Te zasoby są na Księżycu spore. A mogą dzięki zawartości w glebie substancji bogatych w żelazo i tytan pracować jako przyspieszacze reakcji w procesie wytwarzania tlenu. Pomoże w tym Słońce oraz dwutlenek węgla – informuje TVP Nauka. Badacze chińscy zaproponowali proces „pozaziemskiej fotosyntezy”. Jak wyjaśnia antena, polega on na wykorzystaniu księżycowej gleby do elektrolizy wody wydobytej z Księżyca oraz pozyskiwanej z oddechu astronautów. Gazy przekształcane są w tlen oraz wodór za sprawą światła słonecznego. Wydychany przez astronautów dwutlenek węgla jest również wychwytywany oraz mieszany z wodorem powstałym z elektrolizy wody. W wyniku całego procesu powstają węglowodory takie jak metan. Ten może zostać wykorzystany jako paliwo. Naukowcy wskazują, że w ten sposób można wspomagać życie w bazie księżycowej. Wykorzystanie lokalnych surowców stwarza warunki środowiskowe do przeżycia – tłumaczy Yingfang Yao z Uniwersytetu Nanjing. Podkreśla że w ten sposób można zmniejszyć ładunek rakiety oraz umożliwić stworzenie zrównoważonego oraz taniego środowiska możliwego do życia. Badacze mają nadzieję na możliwość przetestowania opracowanego systemu w kosmosie. Chodzi o przyszłe chińskie misje na Księżyc. Naukowcy przyznają jednak, że przyspieszanie reakcji na Księżycu jest mniej efektywne niż w warunkach ziemskich. Dlatego badane są inne opcje w celu polepszenia technologii. To może być na przykład przekształcanie gleby księżycowej w specjalny materiał, który jest lepszym katalizatorem. Dotychczasowe technologie wytwarzania tlenu w kosmosie bazują na energii pochodzącej z Ziemi. Tak jest w przypadku łazika Perseverance na Marsie, który jest zasilany baterią nuklearną. Dlatego technologia chińska może ułatwić poznawanie kosmosu. źródło: TVP Nauka, ScienceDaily.com Technologia chińska może ułatwić poznawanie kosmosu (fot. NASA) https://www.tvp.info/60248423/energia-na-ksiezycu-tlen-i-paliwo-pozaziemska-fotosynteza
  13. Kiedy wystartuje księżycowa misja NASA? 2022-05-18. Problemy techniczne i awarie przesuwają start misji Artemis I. Bezzałogowy statek NASA wystartuje najwcześniej pod koniec lata 2022 roku. Celem misji NASA Artemis I jest przetestowanie nowej, ciężkiej rakiety nośnej SLS oraz statku Orion. Bezzałogowy lot nie zakończy się lądowaniem na Księżycu. Testowa kapsuła Orion okrąży Srebrny Glob i powróci na Ziemię. Naukowcy podjęli decyzję o przeprowadzeniu ponownej, szczegółowej inspekcji technicznej. Rakieta zostanie przetestowana kilkukrotnie. Najbliższe możliwe okno startowe misji NASA Artemis I przypada na przełomie lipca i sierpnia 2022 roku. Okna startowe księżycowych misji Księżycowa misja musi wystartować w ściśle określonym przedziale czasowym zwanym oknem startowym. Okno startowe uwzględnia odległość do Księżyca, aby ilość paliwa w rakiecie pozwoliła na bezpieczny lot. Trajektoria lotu nie może wprowadzać statku Orion w miejsca zacienione na dłużej niż 90 minut. Światło słoneczne ładuje akumulatory statku oraz umożliwia utrzymanie odpowiedniej temperatury pojazdu. Okno startowe uwzględnia również powrót na Ziemię. Lądowanie statku musi nastąpić za dnia, aby zmniejszyć ryzyko przeprowadzenia akcji odzyskania kapsuły Orion. Pierwsze okno startowe misji Artemis I przypada od 26 lipca do 10 sierpnia. Dlaczego start misji Artemis I się opóźnia? Start misji Artemis I planowano pod koniec roku 2021. Problemy techniczne, pandemia oraz pozew należącej do miliardera Jeffa Bezosa firmy Blue Origin opóźniły start. Rakieta opuściła halę montażową 17 marca 2022 roku. Podczas testowego napełniania zbiorników paliwa doszło do wycieku. Inspekcja techniczna wykazała liczne nieszczelności oraz fragmenty gumy nieznanego pochodzenia blokujące zawory. Inżynierowie napotkali również problemy z łącznością pomiędzy statkiem a centrum dowodzenia. Kiedy człowiek ponownie wyląduje na Księżycu? Lądowaniem na Księżycu ma się zakończyć trzecia misja programu Artemis. Według założeń NASA, człowiek ponownie postawi stopę na Srebrnym Globe najwcześniej w 2025 roku. Misja Artemis III poprzedzona będzie załogowym lotem w okolice Księżyca, podczas którego człowiek po raz pierwszy od ponad 50 lat opuści niską orbitę okołoziemską. źródło: NASA Rakieta SLS misji Artemis I na platformie startowej. Fot. NASA https://nauka.tvp.pl/60245450/kiedy-wystartuje-ksiezycowa-misja-nasa
  14. Czy to koniec marsjańskiej misji InSight? 2022-05-18. Osiadający pył zakłóca działanie paneli słonecznych sondy InSight. Lądownik może nie przetrwać zbliżającej się marsjańskiej zimy. Lądownik NASA InSight stopniowo traci zasilenie. Osadzający się na panelach słonecznych pył dziesięciokrotnie zmniejszył produkcję energii elektrycznej. W ciągu najbliższych kilku miesięcy naukowcy spodziewają się zwiększenia zapylenia marsjańskiej atmosfery. Zespół misji InSight przewiduje, że do grudnia 2022 roku lądownik przestanie działać, kończąc misję, która wykryła do tej pory ponad 1,3 tys. wstrząsów sejsmicznych. Informacje zebrane dzięki analizie wstrząsów sejsmicznych pozwoliły naukowcom zmierzyć głębokość i skład skorupy, płaszcza i jądra Marsa. Lądownik InSight zarejestrował dane pogodowe i zbadał pozostałości pola magnetycznego Marsa. ,, InSight zmienił nasze rozumienie wnętrz planet skalistych i przygotował grunt pod przyszłe misje. Lori Glaze, dyrektor wydziału planetarnego NASA Rekordowe wstrząsy sejsmiczne na Marsie 4 maja 2022 roku InSignt zarejestrował najsilniejsze trzęsienie ziemi na Marsie. Wstrząs o magnitudzie 5 stopni w skali Richtera był największym kiedykolwiek zarejestrowanym na planecie innej niż Ziemia. Wstrząsy o magnitudzie 5 w skali Richtera zaliczają się do najsilniejszych jakich zarejestrowania na Marsie spodziewali się naukowcy. Gdy fale sejsmiczne przechodzą przez lub odbijają się od materiału w skorupie, płaszczu i jądrze Czerwonej Planety, zmieniają się w sposób, który sejsmolodzy mogą badać w celu określenia głębokości i składu tych warstw. Misja lądownika InSight InSight to lądownik NASA przeprowadzający badania geofizyczne Marsa. Sonda wylądowała na powierzchni Czerwonej Planety 26 listopada 2018 roku. Misja została zaplanowana na dwa lata, została jednak przedłużona. Lądownik jest wyposażony w czuły sejsmometr. Wykrywanie i analiza marsjańskich trzęsień ziemi pozwala badać wnętrze planety. InSight posiada czuły termometr zagłębiony w marsjańskiej glebie. Pomiary temperatury na różnych głębokościach pozwalają badać przepływ ciepła. Śledzenie rotacji planety przez sondę umożliwia pomiar wewnętrznej struktury Marsa. źródło: NASA https://nauka.tvp.pl/60249047/czy-to-koniec-marsjanskiej-misji-insight
  15. Relacje amerykańsko-rosyjskie na ISS bez zmian 2022-05-18. Mateusz Mitkow Jeden z astronautów NASA oznajmił, że trwająca od lutego br. militarna agresja Rosji na Ukrainę nie wpłynęła znacząco na stosunki między załogami znajdującymi się w tym samym czasie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Podkreślił także, że praca z rosyjskimi kosmonautami była bardzo przyjemna i zarazem produktywna, co w pewnym stopniu stanowiłoby zaprzeczenie zamierzeń władz Roskosmosu o opuszczeniu stacji orbitalnej. Od momentu rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę wiele międzynarodowych projektów stanęło pod znakiem zapytania. Jednym z obszarów współpracy z Federacją Rosyjską jest utrzymanie w sprawności Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W projekcie prócz Rosji zaangażowane są także takie agencje jak NASA, ESA i JAXA. Pomimo groźby całkowitego zatrzymania kooperacji oraz w obliczu amerykańsko-europejskich sankcji relacje pomiędzy załogami orbitującej stacji nie uległy pogorszeniu - oznajmił jeden z astronautów misji SpaceX Crew-3. Jak poinformowała rosyjska agencja TASS - dawny dowódca stacji orbitalnej (67 Ekspedycja) Thomas Marshburn oznajmił podczas konferencji prasowej, że "praca z Rosjanami na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej była przyjemna". Podkreślał w swojej wypowiedzi, że udało się utrzymać dobre i bezpieczne relacje, wykonując dużo pożytecznej pracy, aby utrzymać stację w odpowiednim stanie i zapewnić ciągłość jej funkcjonowania. Statek kosmiczny Crew Dragon Endurance amerykańskiej firmy SpaceX z misji Crew-3 powrócił na Ziemię 6 maja br. o godz. 06:45 czasu polskiego, wodując w Zatoce Meksykańskiej u wybrzeży Florydy. Można by rzec, że w pewnym stopniu dało się przypuszczać, że po 177 dniach spędzonych w przestrzeni kosmicznej razem z rosyjską załogą wypłyną interesujące informacje na temat współpracy pod kątem trwającego konfliktu. Wedle słów Amerykanina aktualna trudna sytuacja geopolityczna nie wpłynęła na relacje obustronne, a współpraca została oceniona pozytywnie. Obecnie na ISS ze strony amerykańsko-europejskiej przebywa misja Crew-4, która również spędzi w przestrzeni kosmicznej 6 miesięcy. Jej skład prezentuje się następująco: Kjella Lindgren (USA), Bob Hines (USA), Samantha Cristoforetti (Włochy) oraz Jessica Watkins (USA). Z kolei rosyjską stronę reprezentują: Oleg Artiemjew, Denis Matwiejew i Siergiej Korsakow z misji Sojuz MS-21, którzy dotarli na ISS w połowie marca br. Działanie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej miało zakończyć się w 2024 r. Stany Zjednoczone wyraziły chęć przedłużenia misji do 2030 r. w celu m.in. ułatwienia płynniejszego przeniesienia ciężaru aktywności załogowej i badawczej na nowe, prywatne stacje kosmiczne, a także wokółksiężycową stację Lunar Gateway. Strona rosyjska natomiast zagroziła, że jeśli zachodnie sankcje nie zostaną wycofane to zakończenie współpracy stanie się koniecznością. W ostatnim czasie szef Roskosmosu Dmitrij Rogozin oznajmił, że owa decyzja już zapadła, ale agencja nie ma obowiązku informować o niej publicznie. Zgodnie ze zobowiązaniami o dokładnej dacie wycofania się Rosji z projektu partnerskie agencje kosmiczne dowiedzą się z rocznym wyprzedzeniem. Wszelkie te działania są uzależnione od rosyjskich władz, aczkolwiek aktualna praca naukowa nie jest dotknięta w większym stopniu przez kremlowskich decydentów, co najwidoczniej skutkuje chęcią podtrzymania kooperacji i wymiany informacji przynajmniej na poziomie badawczym. Fot. ESA SPACE24 https://space24.pl/polityka-kosmiczna/swiat/relacje-amerykansko-rosyjskie-na-iss-bez-zmian
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)