Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Zawartość

    11022
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    45

Ostatnia wygrana Paweł Baran w Rankingu w dniu 4 Listopad

Paweł Baran posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

3289 Excellent

2 obserwujących

O Paweł Baran

  • Tytuł
    Syriusz
  • Urodziny 20.06.1975

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    PRZYSIETNICA . PTMA Warszawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    PRZYSIETNICA

Ostatnie wizyty

2870 wyświetleń profilu
  1. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Jeziora jak kawa z mlekiem 2017-11-20. Te położone w Kanadzie jeziora przyciągnęły uwagę astronauty z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Na zrobionym przez niego zdjęciu Sandy i sąsiadujące z nim akweny intrygują kolorem. Tarczę Kanadyjską (region geologiczny i geograficzny obejmujący większą część Kanady) charakteryzuje wielość jezior. Okolice jednego z nich - jeziora Sandy - przyciągnęły uwagę astronauty przebywającego na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Za kolor "odpowiadają" lodowce Jezioro Sandy, zlokalizowane w północno-zachodniej części stanu Ontario, na zdjęciach z kosmosu ma barwę przypominającą kawę z mlekiem, podobnie jak sąsiednie zbiorniki. Dlaczego? Obszar ten położony jest na gliniastych równinach. Drobne osady gliny zaległy tutaj dziesiątki tysięcy lat temu, na dnach jezior polodowcowych, kiedy cofał się stamtąd lądolód. To właśnie te drobne ziarenka odpowiadają za kolor Sandy oraz pobliskich akwenów - jeziora Finger oraz Zatoki Rathouse. Wiele jezior w tym regionie jest tak płytkich, że sedymenty (osady) znajdujące się na dnie są łatwo wzburzane przez wiatr i prądy. Osady o najintensywniejszym zabarwieniu, szczególnie na północno-wschodnich pobrzeżach Finger, są dostarczane przez niewielkie rzeki. Region o wielu barwach Zdjęcie wykonał 7 czerwca astronauta z załogi Expedition 52. Na fotografii widać, że Sandy i jego sąsiedzi to akweny większe niż inne jeziora w regionie. Dzieje się tak dlatego, że leżą na głównej linii drenażowej rzeki Severn, płynącej do Zatoki Hudsona. Niektóre z mniejszych zbiorników (np. Peekwachana) są w porównaniu z nimi o wiele ciemniejsze, ponieważ nie zawierają osadów błotnistych. Zdjęcie pokazuje też, że wyrąb lasu u północnego brzegu jeziora Sandy stworzył w parku prowincjonalnym Opasquia prostą strefę w kolorze jaśniejszej zieleni. Można tam dotrzeć tylko jedną drogą, otwartą przez zaledwie sześć tygodni podczas sezonu zimowego. Na co dzień w regionie dominuje transport powietrzny. Źródło: NASA Autor: ao//rzw https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/jeziora-jak-kawa-z-mlekiem,246698,1,0.html
  2. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Prywatna misja do Enceladusa? 2017-11-20. Michał Moroz Fundacja Breakthrough Prize rosyjskiego miliardera Jurija Milnera rozważa przeprowadzenie prywatnej misji sondy kosmicznej do Enceladusa, księżyca Saturna. Nie jest to pierwsza inicjatywa pod patronatem Fundacji Breakthrough. W 2016 roku głoszono inicjatywę Breakthrough Starshot – próbę wysłania małych sond do gwiazd układu Alfa Centauri lecących do celu w ciągu zaledwie dwudziestu lat. Testy pierwszego sprzętu w ramach Breakthrough Starshot zostały już zrealizowane. 23 czerwca wystartowała rakieta PSLV do której doczepione były testowe “satelitarne” czipy o wielkości 3,5 x 3,5 cm. Prywatna misja do Enceladusa Kolejnym pomysłem Fundacji Breakthrough jest prywatna sonda kosmiczna, która zbadałaby wyrzucane przez gejzery Enceladusa cząsteczki pary wodnej oraz soli. Ten księżyc Saturna odkryty w 1798 roku przez Williama Herschela posiada podwodny ocean słonej wody otoczony pokrywą lodową o średniej grubości 10 km. Enceladus jest bardzo ciekawym miejscem w Układzie Słonecznym, w którym warunki teoretycznie mogą sprzyjać powstawaniu życia. 9 listopada w wywiadzie dla Economista Jurij Milner wspomniał, że zorganizowane już zostało wstępne studium analizujące możliwości przeprowadzenia prywatnej misji do Enceladusa. Obecnie rozważane są różne formy misji rozpoznawczej – od jednorazowego przelotu nad Enceladusem do wielokrotnych przelotów nad księżycem sondy znajdującej się na orbicie Saturna. Wstępna analiza podała koszt misji wynoszący kilkaset milionów dolarów. Więcej szczegółów podał Pete Worden, były dyrektor centrum NASA w Ames, a obecnie kierownik Fundacji Breakthrough. 16 listopada podczas konferencji NewSpace w Luksemburgu stwierdził, że na początku przyszłego roku rozpocznie się szczegółowe studium trwające sześć miesięcy, którego wynikiem będzie dedykowana propozycja misji. Fundacja Breakthrough liczy na bliską współpracę z NASA i ESA, które również zaangażowane są dalszymi badaniami systemu Saturna – zwłaszcza po zakończeniu misji Cassini, badającej przez 13 lat gazowego giganta oraz jego księżyce od 2004 roku. Nowe misje W styczniu 2019 roku NASA wybierze kolejną misję programu New Frontiers. Z pośród kilkunastu ewaluowanych wniosków, dwa dotyczą misji do Enceladusa. Prywatna misja Breakthrough Prize mogłaby wesprzeć ich szanse realizacji, jak również dostarczyć komplementarnych wyników naukowych. Jednocześnie warto zauważyć, że wraz z zaangażowaniem prywatnego kapitału w sektorze kosmicznym w ostatnich latach coraz częściej będzie można usłyszeć o różnych ciekawych ideach, takich jak na przykład prywatnych misjach sond kosmicznych. (SN) http://kosmonauta.net/2017/11/prywatna-misja-do-enceladusa/
  3. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Odkryto nowy typ supernowych 2017-11-20. Astronomowie zaobserwowali nowy rodzaj eksplozji, który może być najpotężniejszą klasą supernowych, jakie znamy. Naukowcy z Uniwersytetu Królowej w Belfaście wykorzystali teleskopy w Chile i na Hawajach do detekcji wielu interesujących obiektów. Najjaśniejszy z nich to PS1-10adi znajdujący się w galaktyce oddalonej od nas o 2,4 mld lata świetlne. Ten wybuch energii był znacznie jaśniejszy niż zwykła supernowa. Po raz pierwszy zaobserwowano go w 2010 r., ale astronomowie przyglądali się mu przez 3 lata. Supernowe zwykle gasną w mniej niż rok. - Odkrycie, którego dokonaliśmy ujawniło eksplozje zdolne do uwolnienia energii dziesięć razy większej niż zwykłe eksplozje. Nasze badania pokazują, że takie wydarzenia nie są zbyt rzadkie i stanowią wyzwanie dla naszej wiedzy o eksplozjach gwiazd - powiedział dr Cosimo Inserra z Uniwersytetu w Southampton. PS1-10adi nie jest jedynym typem nowych eksplozji, które ostatnio zaobserwowali naukowcy. Astronomowie uważają, że istnieje klasa supernowych, których wcześniej nie znaliśmy. Ich aktywność może być powiązana z czarnymi dziurami. http://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-odkryto-nowy-typ-supernowych,nId,2466382
  4. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Bogactwo molekuł w galaktyce gwiazdotwórczej Wysłane przez kuligowska w 2017-11-20 Astronomowie znaleźli duże zasoby materii molekularnej w samym centrum aktywnej galaktyki gwiazdotwórczej NGC 253. Umożliwiła to sieć ALMA. Wykryto z jej pomocą osiem takich obłoków. Jeden z nich wykazuje złożony skład chemiczny, podczas gdy w innych brakuje wielu sygnałów radiowych typowych dla znanych związków. To chemiczne bogactwo i różnorodność rzucają nowe światło na naturę galaktyk o bardzo dużym tempie powstawania gwiazd. Współautorem odkrycia jest Ryo Ando, absolwent Uniwersytetu Tokijskiego. Wraz z kolegami zaobserwował on galaktykę NGC 253 przy pomocy czułego interferometru radiowego ALMA i po raz pierwszy zdołał znaleźć w niej lokalizacje odpowiadające obszarom gwiazdotwórczym. Okazało się, że takich obłoków molekularnych jest tam łącznie osiem. Wszystkie są bardzo masywne i zawierają znaczne ilości pyłu, są także ułożone wzdłuż centrum galaktyki. Młodych naukowców zaskoczyło jednak przede wszystkim ich silne zróżnicowanie chemiczne. Wiemy, że różne cząsteczki emitują fale radiowe na różnych częstotliwościach. Dzięki temu można badać dokładny skład chemiczny odległych obłoków materii, analizując po prostu wysyłane przez nie do nas sygnały radiowe. Ando i jego zespół wykryli w ten sposób w dalekiej galaktyce związki m. in. takie jak formaldehyd (H2CO) i cyjanowodór (HCN) oraz wiele innych cząsteczek organicznych. Ale jeden z obłoków wyróżnia się jeszcze bogatszym składem. Zidentyfikowano tam ślady aż 19 różnych cząsteczek, w tym tioformaldehydu, metanolu i kwasu octowego. Wiele podobnych “lasów molekularnych” znaleziono już wcześniej w obrębie naszej Drogi Mlecznej. Teraz jednak po raz pierwszy zaobserwowano je w innej galaktyce spiralnej. Naukowcy zakładają, że z najbogatszym w złożone związki obłokiem związane są gęste i ciepłe kokony otaczające jasne gwiazdy. Znajdujący się w nich wówczas gaz jest podgrzewany od wewnątrz przez silne promieniowanie tych młodych gwiazd, co wyzwala mnóstwo różnorodnych reakcji chemicznych prowadzących ostatecznie do pojawiania się bardzo różnych i często złożonych cząsteczek. Generalnie - im jest cieplej, tym więcej takich reakcji zazwyczaj zachodzi. Liczba tych cząsteczek zdaje się być przy tym bardzo różna pomimo ogólnego podobieństwa pomiędzy obłokami gazu znalezionymi w NGC 253. Jeden z nich ma ich na przykład bardzo niewiele, mimo że znajduje się w odległości zaledwie kilkudziesięciu lat świetlnych od chemicznie najbogatszego obłoku. Takiego zróżnicowania nigdy wcześniej nie obserwowano - może być ono jednak kluczem do lepszego zrozumienia procesu powstawania gwiazd w galaktykach. NGC 253 znajduje się 11 milionów lat świetlnych stąd i leży w konstelacji Rzeźbiarza. Jest prototypową galatyką gwiazdotwórczą (ang. starburst galaxy). Czytaj więcej: • Ando et al. “Diverse nuclear star-forming activities in the heart of NGC 253 resolved with 10-pc-scale ALMA images” (Astrophysical Journal) • Cały artykuł Źródło: ALMA Observatory Zdjęcie: NGC 253 i widma radiowe znalezionych w niej, 19 różnych cząsteczek uzyskane za pomocą sieci ALMA. Źródło: ESO / J. Emerson / VISTA, ALMA (ESO / NAOJ / NRAO), Ando i in. Podziękowanie: Cambridge Astronomical Survey Unit http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/bogactwo-molekul-galaktyce-gwiazdotworczej-3792.html
  5. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Na gorącej superziemi wykryto atmosferę podobną do ziemskiej Wysłane przez iwanicki w 2017-11-20 Zagadkowa egzoplaneta Janssen (55 Cancri e) prawdopodobnie posiada atmosferę złożoną z azotu, pary wodnej i tlenu. Naukowcy sądzą, iż obecność gęstej atmosfery może wyjaśniać obserwowane różnice w temperaturze globu. Egzoplaneta Janssen, nazywana tak od nazwiska holenderskiego optyka (wynalazcy mikroskopu, a być może także teleskopu), krąży wokół jednej z gwiazd ciągu głównego. Została odkryta w 2004 r. metodą tranzytu. Częściej prezentowana jest pod nazwą 55 Cancri e, i jest jedną z pięciu planet krążących wokół gwiazdy 55 Cancri, odległej od nas o 40 lat świetlnych. Janssen jest dwukrotnie większa od Ziemi i ośmiokrotnie masywniejsza. Obiega swoją macierzystą gwiazdę po bardzo bliskiej orbicie, w ciągu zaledwie 18 godzin. Z powodu silnych oddziaływań grawitacyjnych, jedna jej strona jest cały czas zwrócona ku gwieździe, osiągając temperaturę 2300°C. Jej nocna strona jest chłodniejsza, jednak nadal bardzo gorąca w porównaniu z ziemskimi standardami. Naukowcy od dłuższego czasu uważają, że powierzchnia dziennej strony planety pokryta jest potokami lawy, które odbijają część promieniowania gwiazdy, co ma wpływać na obserwacje prowadzone w zakresie podczerwieni. Według przyjętego wcześniej modelu, chłodniejsza temperatura na nocnej stronie globu sprawia, że lawa w tych rejonach zastyga, z czasem tworząc skorupę. Pogłębione badania danych przesłanych przez Teleskop Spitzera poddają w wątpliwość wcześniejsze ustalenia. W najnowszym artykule autorstwa Isabel Angelo i Renyu Hu, opublikowanym w The Astronomical Journal, określono temperaturę nocnej strony planety na ok. 1300-1400°C. Jest więc tam cieplej niż pierwotnie sądzono. Przyczyną tego stanu ma być obecność grubej atmosfery, która może powodować ciśnienie atmosferyczne dochodzące do 1,4 bara. Gdyby na planecie nie było atmosfery, obserwowalibyśmy większe różnice w temperaturze pomiędzy obiema stronami globu. Kolejnym dowodem na obecność atmosfery na 55 Cancri e ma być rozkład temperatur na dziennej jej stronie. Gdyby planeta nie miała gazowej otoczki, występowałyby tam "wyspy" o podwyższonej temperaturze. Według autorów najnowszego badania, lawa musiałaby pokrywać niemal całą powierzchnię aby zachodziła zgodność z danymi pochodzącymi z obserwacji, więc model zakładający istnienie grubej atmosfery jest bardziej prawdopodobny. Z powodu temperatur panujących na 55 Cancri e z pewnością nie zastaniemy tam życia, jednak najnowsze badanie Angelo i Hu rzuca nowe światło na ten odległy obiekt. Dotychczas sądzono, że Janssen jest skalistą, pokrytą lawą planetą, pod względem braku atmosfery podobną do Merkurego. Pozostając przy porównaniach odnośnie naszego Układu Słonecznego, najprawdopodobniej bardziej przypomina jednak Wenus lub Ziemię. Jest jednak od nich dużo większa i gorętsza. Obecność grubej atmosfery na 55 Cancri e jest zagadką dla naukowców. Ponieważ planeta krąży bardzo blisko swojej gwiazdy, gazowa otoczka powinna zostać "zdmuchnięta" przez silne promieniowanie. Być może ponowne, bardziej szczegółowe obserwacje wykonane za pomocą obecnie budowanych, potężnych teleskopów ostatecznie pomogą rozwiązać zagadkę 55 Cancri e, oraz przyczynią się poznania procesów ewolucji planet skalistych. Więcej informacji: • Artykuł w NASA • Informacje o Janssen w Encyklopedii Planet Pozasłonecznych • Animacja przedstawiająca Janssen krążącą wokół swojej gwiazdy • Artykuł w The Astronomical Journal Źródło: NASA Na ilustracji: Wizja artystyczna planety Janssen. Źródło: NASA/JPL-Caltech http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/na-goracej-superziemi-wykryto-atmosfere-podobna-ziemskiej-3797.html
  6. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Niebo na dłoni nr 15 o Wenus Wysłane przez czart w 2017-11-20 Piękna, tajemnicza, niebezpieczna - Wenus. Planeta, która urzeka swoim pięknem na ziemskim niebie, została przedstawiona w kolejnym odcinku z cyklu "Niebo na dłoni". Wenus to trzecie pod względem jasności ciało niebieskie widoczne na niebie (po Słońcu i Księżycu). Świeci pięknym blaskiem jako tzw. Gwiazda Polarna albo Gwiazda Wieczorna. Przez teleskop nie zobaczymy szczegółów na jej powierzchni (jak np. w przypadku Marsa), gdyż planetę tę pokrywa gruba warstwa chmur. Rekompensuje nam to wykonywaniem tranzytów na tle tarczy Słońca, chociaż raczej dość rzadko - jeśli ktoś przegapił tranzyt Wenus w 2012 roku, to następna okazja będzie dopiero w roku 2117. "Niebo na dłoni" to nowy youtubowy cykl filmów o astronomii, w ramach którego w krótkiej formie przedstawiane są ciekawostki o kosmosie. Kanał wystartował w lutym 2017 r. Jest realizowany dzięki portalowi Urania - Postępy Astronomii. http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niebo-na-dloni-nr-15-wenus-3795.html
  7. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Obserwacje ESO wskazują, że pierwsza planetoida międzygwiezdna nie przypomina niczego co znamy 2017-11-20. Credit: ESO/M. KornmesserPo raz pierwszy w historii astronomowie zbadali planetoidę, która weszła do Układu Słonecznego przestrzeni międzygwiezdnej. Obserwacje przeprowadzone za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Chile oraz inne obserwacje z całego świata wskazują, że ten unikalny obiekt podróżował przez przestrzeń międzygwiezdną od milionów lat zanim przypadkiem trafił na nasz układ planetarny. Jest to ciemny, czerwonawy i mocno wydłużony obiekt skalisty lub z dużą zawartością metali. 19 października 2017 roku teleskop Pan-STARRS na Hawajach zauważył delikatny punkt świetlny poruszający się po niebie. Początkowo obiekt przypominał typową, szybko poruszającą się małą planetoidę, jednak dodatkowe obserwacje przeprowadzone na przestrzeni kilku następnych dni pozwoliło na dość dokładne obliczenie orbity tego obiektu. Obliczenia orbiy dowiodły ponad wszelką wątpliwość, że obiekt ten nie powstał wewnątrz Układu Słonecznego, jak wszystkie inne dotychczas obserwowane planetoidy czy komety, ale pochodzi z przestrzeni międzygwiezdnej. Choć początkowo obiekt sklasyfikowano jako kometę, dodatkowe obserwacje nie ujawniły żadnej aktywności kometarnej podczas przejścia w pobliżu Słońca we wrześniu 2017 roku. Z tego też powodu obiekt przeklasyfikowano na międzygwiezdną planetoidę i nadano mu nazwę 1I/2017 U1 (Oumuamua). „Musieliśmy działać szybko”, mówi członek zespołu Olivier Hainaut z ESO w Garching, „Oumuamua przeszedł już swój najbliższy Słońcu punkt orbity i zmierzał już z powrotem w przestrzeń kosmiczną”. Natychmiastowo do pracy włączył się Bardzo Duży Teleskop pomagając w pomiarach orbity, jasności i barwy planetoidy. „Oumuamua szybko słabła w oddalając się od Słońca i mijając orbitę Ziemi. Na naukowców czekały jednak kolejne niespodzianki”. Połączenie zdjęć z instrumentu FORST na VLT wykorzystującego cztery różne filtry z obserwacjami za pomocą innych teleskopów pozwoliło astronomom pracującym pod kierownictwem Kareen Meech z Instytutu Astronomii na Hawajach okryć, że „Oumuamua dramatycznie zmienia jasność o czynnik 10 rotując wokół własnej osi z okresem 7,3 godziny”. „Te niezwykle duże zmiany jasnośći oznaczają, że obiekt jest bardzo wydłużony: długość dziesięciokrotnie przewyższa szerokość. Odkryliśmy także, że obiekt ten ma kolor ciemnoczerwony, podobny do tego jaki możemy znaleźć na obiektach zewnętrznego Układu Słonecznego. Wokół obiektu nie odkryto żadnych śladów pyłu” tłumaczy Karen Meech. Te właściwości wskazują, że Oumuamua jest gęsta, prawdopodobnie skalista lub z dużą zawartością metali, nie zawiera znaczących ilości wody czy lodu a jej powierzchnia jest teraz ciemna i poczerwieniała wskutek oddziaływania z promieniami słonecznymi przez miliony lat. Długość obiektu szacuje się na co najmniej 400 metrów. Wstępne obliczenia orbity wskazywały, że obiekt przybył do nas z kierunku Vegi, najjaśniejszej gwiazdy północnego gwiazdozbioru Lutnia. Niemniej jednak, nawet podróżując z ogromną prędkością 95 000 km/h obiekt leciał do nas tak długo, że Vega nie znajdowała się tam gdzie teraz 300 000 lat temu, kiedy planetoida mogła tamtędy przelatywać. „Oumuamua mogła równie dobrze przemieszczać się po Drodze Mlecznej, niedoczepiona do żadnej gwiazdy od setek milionów lat zanim dotarła do Układu Słonecznego”. Źródło: ESO http://www.pulskosmosu.pl/2017/11/20/obserwacje-eso-wskazuja-ze-pierwsza-planetoida-miedzygwiezdna-nie-przypomina-niczego-co-znamy/
  8. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Rozbłysk i eksplozja bolidu nad Finlandią. Świadkowie zasypali sieć nagraniami 2017-11-20. Piotr. 16 listopada wieczorne niebo nad Finlandią na kilka sekund rozświetlił bolid. Zdarzenie wyglądało spektakularnie, a sieć szybko obiegły nagrania świadków, którzy bardzo różnie odebrali to co zobaczyli na niebie. Rozbłyskowi towarzyszył ponadto charakterystyczny grom dźwiękowy. To kolejne tego typu zdarzenie zarejestrowane w ostatnich dwóch miesiącach. Nie tak dawno, bo 14 listopada pisaliśmy o rozbłysku do jakiego doszło nad zachodnią Europą. Opisywaliśmy również zdarzenie z 9 października, kiedy świadkowie zobaczyli i usłyszeli eksplozję meteoru nad Chinami. Z kolei 6 października bolid zawitał nad Holandię i Belgię, o czym również mogliście przeczytać na łamach naszego portalu. Tym razem to Finowie mogli podziwiać to niespodziewane i widowiskowe zdarzenie. Jak dowiadujemy się z relacji świadków – rozświetlenie nieba wraz z eksplozją trwało łącznie kilka sekund, co doskonale obrazują opublikowane w sieci nagrania. Podkreślamy, że powyżej wspomniane zdarzenia to rzecz jasna nie wszystkie jakie miały miejsce w październiku i listopadzie 2017 roku. Nie da się jednak ukryć, że te należały do najbardziej spektakularnych. Bolidy to meteory osiągające jasność większą niż -4 magnitudo. Zjawiska tego typu należą do stosunkowo rzadkich, powstają gdy w atmosferę ziemską przechodzą znacznie większe obiekty niż zwykłe meteory. Tego typu zjawiska należą do bardzo efektownych i potrafią dostarczyć nam nie lada wrażeń. Niektórym bolidom mogą również towarzyszyć wspomniane wyżej efekty dźwiękowe przypominające grzmot lub pisk. Źródło: Aurora Borealis, astronomia24 http://www.astronomia24.com/news.php?readmore=703
  9. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Finlandia/ Meteor nad Laponią wywołał wstrząsy sejsmiczne 2017-11-20. Przelot meteoroidu nad północną Finlandią oraz wybuch, któremu towarzyszył silny rozbłysk, zarejestrowała fińska stacja sejsmograficzna oraz m.in. kamera do obserwacji zórz polarnych. Według ekspertów w okolicach jeziora Inari spadły meteoryty ważące kilkadziesiąt kg. Niecodzienne zjawisko jest jednym z głównych tematów weekendowych wydań fińskich dzienników. Lot ognistej kuli nad północną Finlandią i rozbłysk o dużej mocy został zarejestrowany w czwartek wieczorem. Meteor, który noc w fińskiej strefie arktycznej zamienił na kilka chwil w dzień, został nagrany przez co najmniej trzy różne kamery, w tym ustawione do obserwacji zorzy polarnej i zwierzyny leśnej w okolicach jeziora Inari. To trzecie największe jezioro w Finlandii znajduje się ok. 1100 km na północ od Helsinek oraz ok. 120 km na południe od granicy fińsko-norweskiej. Wystąpienie zjawiska zarejestrowały także urządzenia pomiarowe Obserwatorium Geofizycznego w Sodankyla, ok. 200 km na południe od Inari. "To że sejsmograf zapisał dane, oznacza, że nastąpił większy wybuch lub uderzenie w ziemię" - powiedział kierujący stacją Esa Turunen dziennikowi "Lapin Kansa". Według niego wszystkie wyniki sugerują falę uderzeniową wywołaną przez wybuch w powietrzu oraz duże rozmiary obiektu. Zjawisko bada także fińskie Towarzystwo Astronomiczne Ursa, według którego na ziemię spadły meteoryty o wadze przynajmniej kilkudziesięciu kilogramów. "W Finlandii rozbłyski meteorów o takiej mocy są obserwowane średnio raz na 10 lat" - napisano w komunikacie. Badacze z Ursa powiedzieli fińskiej rozgłośni Yle, że najprawdopodobniej miejscem upadku jest południowa część jeziora Inari lub cała jego okolica. Sprawa meteoru poruszyła ludność mieszkającą nad jeziorem. Dziennik "Helsingin Sanomat" opublikował w niedzielę reportaż oraz rozmowę z jednym z mieszkańców znad jeziora. Według niego zjawisko wyglądało tak, jakby ktoś włączył jasne światło LED. "Powiedziałem żonie, że ktoś mógł wystrzelić flarę" - przyznał mężczyzna. Niektórzy mieszkańcy opowiadali, że rozbłysk i huk był taki, jakby meteoryt spadł na ich podwórko. "Każda napotkana osoba (znad Inari) widziała lub słyszała, ale jak dotąd żadna nie szukała" meteorytów - wskazuje helsińska gazeta. Według mieszkańców szanse na ich znalezienie mają opiekunowie reniferów, którzy dużo spacerują po terenie. Inni wskazują, że poszukiwania na jeszcze nie w pełni zamarzniętym jeziorze nie przyniosą rezultatu. W dodatku teren jest przykryty śniegiem, a dzień jest bardzo krótki - od grudnia rozpocznie się tu noc polarna i do początku stycznia słońce nie pojawi się nad horyzontem. Wieczorem i w nocy, kiedy wystąpiło zjawisko, służby ratunkowe otrzymały wiele zgłoszeń od mieszkańców z różnych okolic północnej Finlandii - od miejscowości Ivalo po Utsjoki przy granicy z Norwegią. Ludzie obawiali się, że doszło np. do wypadku lotniczego. Meteor nad Laponią jest żywo komentowany w fińskich mediach społecznościowych. Opublikowane zdjęcia i nagrania internautów dowodzą, że zjawisko było widziane w dużej części północnej Finlandii, a także po stronie norweskiej (półwysep Varanger) oraz rosyjskiej, aż do półwyspu Kola. Meteor jest zjawiskiem świetlnym, który jest efektem przelotu meteoroidu, okruchu skalnego czy kamienia poruszającego się po orbitach, przez atmosferę ziemską i towarzyszącego mu spalania. Meteoroid, który spadnie na ziemię, jest nazywany meteorytem i otrzymuje nazwę zgodnie z miejscem upadku lub znalezienia. Dotychczas w Finlandii opisano kilkanaście miejsc upadków meteorytów, a znalezione kawałki ważyły łącznie ok. 400 kg. Największe z nich o wadze ok. kilkunastu i kilkudziesięciu kilogramów zostały znalezione na przełomie XIX i XX w.; część z nich znajduje się w Muzeum Historii Naturalnej oraz w ogrodzie botanicznym w Helsinkach. Ostatni znaleziony w maju tego roku na wschodzie kraju meteoryt ważył ok. 200 g. Z Helsinek Przemysław Molik (PAP) pmo/ cyk/ son/ http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27268%2Cfinlandia-meteor-nad-laponia-wywolal-wstrzasy-sejsmiczne.html
  10. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Meteor nad Laponią. "Błysk i huk był taki, jakby meteoryt spadł na podwórko" Przelot meteoroidu nad północną Finlandią oraz wybuch, któremu towarzyszył silny rozbłysk, zarejestrowała fińska stacja sejsmograficzna oraz m.in. kamera do obserwacji zórz polarnych. Według ekspertów w okolicach jeziora Inari spadły meteoryty ważące kilkadziesiąt kg. Niecodzienne zjawisko jest jednym z głównych tematów weekendowych wydań fińskich dzienników. Lot ognistej kuli nad północną Finlandią i rozbłysk o dużej mocy został zarejestrowany w czwartek wieczorem. Meteor, który noc w fińskiej strefie arktycznej zamienił na kilka chwil w dzień, został nagrany przez co najmniej trzy różne kamery, w tym ustawione do obserwacji zorzy polarnej i zwierzyny leśnej w okolicach jeziora Inari. To trzecie największe jezioro w Finlandii znajduje się ok. 1100 km na północ od Helsinek oraz ok. 120 km na południe od granicy fińsko-norweskiej. Wystąpienie zjawiska zarejestrowały także urządzenia pomiarowe Obserwatorium Geofizycznego w Sodankyla, ok. 200 km na południe od Inari. To że sejsmograf zapisał dane, oznacza, że nastąpił większy wybuch lub uderzenie w ziemię - powiedział kierujący stacją Esa Turunen dziennikowi "Lapin Kansa". Według niego wszystkie wyniki sugerują falę uderzeniową wywołaną przez wybuch w powietrzu oraz duże rozmiary obiektu. Zjawisko bada także fińskie Towarzystwo Astronomiczne Ursa, według którego na ziemię spadły meteoryty o wadze przynajmniej kilkudziesięciu kilogramów. "W Finlandii rozbłyski meteorów o takiej mocy są obserwowane średnio raz na 10 lat" - napisano w komunikacie. Badacze z Ursa powiedzieli fińskiej rozgłośni Yle, że najprawdopodobniej miejscem upadku jest południowa część jeziora Inari lub cała jego okolica. Sprawa meteoru poruszyła ludność mieszkającą nad jeziorem. Dziennik "Helsingin Sanomat" opublikował reportaż oraz rozmowę z jednym z mieszkańców znad jeziora. Według niego zjawisko wyglądało tak, jakby ktoś włączył jasne światło LED. Powiedziałem żonie, że ktoś mógł wystrzelić flarę - przyznał mężczyzna. Niektórzy mieszkańcy opowiadali, że rozbłysk i huk był taki, jakby meteoryt spadł na ich podwórko. Każda napotkana osoba (znad Inari) widziała lub słyszała, ale jak dotąd żadna nie szukała meteorytów - wskazuje helsińska gazeta. Według mieszkańców szanse na ich znalezienie mają opiekunowie reniferów, którzy dużo spacerują po terenie. Inni wskazują, że poszukiwania na jeszcze nie w pełni zamarzniętym jeziorze nie przyniosą rezultatu. W dodatku teren jest przykryty śniegiem, a dzień jest bardzo krótki - od grudnia rozpocznie się tu noc polarna i do początku stycznia słońce nie pojawi się nad horyzontem. Wieczorem i w nocy, kiedy wystąpiło zjawisko, służby ratunkowe otrzymały wiele zgłoszeń od mieszkańców z różnych okolic północnej Finlandii - od miejscowości Ivalo po Utsjoki przy granicy z Norwegią. Ludzie obawiali się, że doszło np. do wypadku lotniczego. Meteor nad Laponią jest żywo komentowany w fińskich mediach społecznościowych. Opublikowane zdjęcia i nagrania internautów dowodzą, że zjawisko było widziane w dużej części północnej Finlandii, a także po stronie norweskiej (półwysep Varanger) oraz rosyjskiej, aż do półwyspu Kola. Meteor jest zjawiskiem świetlnym, który jest efektem przelotu meteoroidu, okruchu skalnego czy kamienia poruszającego się po orbitach, przez atmosferę ziemską i towarzyszącego mu spalania. Meteoroid, który spadnie na ziemię, jest nazywany meteorytem i otrzymuje nazwę zgodnie z miejscem upadku lub znalezienia. Dotychczas w Finlandii opisano kilkanaście miejsc upadków meteorytów, a znalezione kawałki ważyły łącznie ok. 400 kg. Największe z nich o wadze ok. kilkunastu i kilkudziesięciu kilogramów zostały znalezione na przełomie XIX i XX w.; część z nich znajduje się w Muzeum Historii Naturalnej oraz w ogrodzie botanicznym w Helsinkach. Ostatni znaleziony w maju tego roku na wschodzie kraju meteoryt ważył ok. 200 g. (j.) http://www.rmf24.pl/nauka/news-meteor-nad-laponia-blysk-i-huk-byl-taki-jakby-meteoryt-spadl,nId,2466970
  11. Brak pogody

    Śnieg pada sobie pada białe płatki opadają spokojnie na ziemię. 2017-11-20. Taki widoczek za oknem mam w sumie, brak pogodnych nocy, a jak są to z dodatkiem mgieł, a teraz to coś leci pada z nieba w sumie można by napisać sezon obserwacyjny zamknięty u mnie.
  12. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Niebo w czwartym tygodniu listopada 2017 r. 2017-11-20. Ariel Majcher Zaczyna się ostatni miesiąc astronomicznej jesieni i jednocześnie ostatni miesiąc skracania się dnia i wydłużania nocy; procesu, trwającego już 5 miesięcy, od dnia przesilenia letniego. W tym tygodniu na wieczornym niebie zacznie pojawiać się Księżyc po niedawnym nowiu, natomiast z nieba porannego zniknie planeta Wenus, dążąca do koniunkcji górnej ze Słońcem w pierwszej dekadzie stycznia przyszłego roku. Księżyc po drodze do pierwszej kwadry na początku tygodnia minie słabo już widoczną planetę Saturn, która również jest już blisko Słońca i przestaje być widoczna, zaś pod koniec tygodnia dotrze do planety Neptun. Tę jednak można obserwować dopiero po zapadnięciu ciemności. Przez pierwszą część tygodnia bardzo ładnie powinno być widoczne tzw. światło popielate Księżyca, czyli jego nocna część, oświetlona światłem słonecznym, odbitym od atmosfery Ziemi. Również na ciemnym niebie widoczne są: planeta Uran, planetoida (7) Iris oraz miryda χ Cygni i kometa C/2017 O1 (ASASSN). Jeśli pozwoli na to pogoda, warto wykorzystać ten tydzień na obserwacje słabszych obiektów, gdyż na przełomie listopada i grudnia przeszkodzi w tym silny blask Srebrnego Globu. W minioną sobotę 18 listopada Księżyc przeszedł przez nów i w poniedziałek 20 listopada wieczorem godzinę po zmierzchu zajmie pozycję na wysokości około 4° prawie dokładnie nad punktem SW widnokręgu, a jego tarcza pokaże fazę 4%. 5° na lewo od niego znajdzie się planeta Saturn. Oba ciała Układu Słonecznego znikną prawie jednocześnie za linią horyzontu jakieś 40 minut później. We wtorek 21 listopada księżycowy sierp urośnie do 9% i o tej samej porze zajmie pozycję na ponad 2-krotnie większej wysokości niż w poniedziałek. Tym razem Saturn znajdzie się 7° od Srebrnego Globu, mniej więcej na godzinie 5. względem niego. Sama planeta – tak samo, jak Wenus – zbliża się do koniunkcji górnej ze Słońcem, przez którą przejdzie jeszcze w tym roku, 21 grudnia, w dniu przesilenia zimowego. Już teraz planeta jest blisko Słońca, pod koniec tygodnia w odległości 23°, a 1 grudnia – tylko 18° i można ją obserwować w kiepskich warunkach niewiele po zmierzchu. Stąd ten tydzień jest dobrym momentem na pożegnanie się z nią. Planeta pojawi się ponownie na niebie porannym w drugiej dekadzie stycznia przyszłego roku. Na razie jej jasność wynosi +0,5 magnitudo, a jej tarcza ma średnicę 15″. W środę 22 listopada faza tarczy Księżyca urośnie do 15%. Tego wieczoru dotrze ona do charakterystycznego wianka gwiazd 3. i 4. wielkości gwiazdowej w północno-wschodniej części gwiazdozbioru Strzelca. 1° pod nim znajdzie się gwiazda o Sgr, 1° na lewo – gwiazda Albaldiah (π Sgr) natomiast w odległości 6° pod Księżycem będzie można dostrzec Nunki, jedną z jaśniejszych gwiazd Strzelca. Czwartek 23 listopada i piątek 24 listopada zastanie Srebrny Glob na pograniczu gwiazdozbiorów Strzelca i Koziorożca. Najbliższe niego w miarę jasne gwiazdy w tych dniach, to położone w północno-zachodniej części Koziorożca gwiazdy Dabih (β Cap) i Algedi (α Cap). W czwartek wspomniane gwiazdy znajdą się w odległości 8 i 9°, na godzinie 11 względem Księżyca w fazie 22%, dobę później Księżyc przesunie się kilkanaście stopni na północny wschód, zwiększając fazę do 30%, natomiast wspomniane gwiazdy Koziorożca znajdą się odpowiednio 7 i 9 stopni na godzinie 2 względem niego. Sobotę 25 listopada Księżyc również spędzi w Koziorożcu, ale już w północno-wschodniej części gwiazdozbioru, przy granicy z Wodnikiem, a oświetlenie jego tarczy zwiększy się do 40% i naturalny satelita Ziemi zacznie wyraźnie przeszkadzać w obserwacjach obiektów znajdujących się w jego najbliższej okolicy. Księżyc stopniowo pnie się coraz wyżej i godzinę po zmierzchu zajmie pozycję na wysokości prawie 23° na południową częścią nieboskłonu. Tej nocy Księżyc przejdzie blisko jasnych gwiazd Nashira (γ Cap) i Deneb Algedi (δ Cap). Wieczorem Księżyc minie pierwszą z wymienionych gwiazd w odległości 1,5 stopnia na północ od niej, natomiast około godziny 21:30 (tuż przed swoim zachodem) zbliży się na podobną odległość do drugiej z nich. Kilka minut wcześniej ciemny brzeg tarczy Srebrnego Globu zakryje gwiazdę 6. wielkości 45 Cap, czyli najbardziej na południe wysuniętą gwiazdę z charakterystycznego łuku trzech gwiazd 6. wielkości , położonego 1,5 stopnia na północ od Deneb Algedi. Niestety odkrycie zajdzie już po zachodzie obu ciał niebieskich. Ostatniej nocy tego tygodnia Księżyc przejdzie przez I kwadrę. Dokładnie stanie się to tuż po 18 naszego czasu. Tej nocy Srebrny Glob wejdzie do gwiazdozbioru Wodnika i wieczorem przejdzie niecały stopień na południe od gwiazdy 5. wielkości σ Aquarii, niedaleko której Neptun kreślił swoją pętlę w latach 2014-15. Jednak do dziś ostatnia planeta Układu Słonecznego przesunęła się o kilka stopni na północny wschód, w okolice sporo jaśniejszej gwiazdy λ Aquarii. Tej nocy planeta znajdzie się 6° na północny wschód od Księżyca, ale blask Srebrnego Globu utrudni już jego odnalezienie i warto próbować to zrobić na początku tygodnia, gdy blask Księżyca jest znacznie mniejszy i dodatkowo zachodzi znacznie wcześniej od niej. W środę 22 listopada Neptun zmieni kierunek swojego ruchu z wstecznego na prosty, co oznacza, że jego najlepszy okres widoczności w tym sezonie obserwacyjnym właśnie się kończy. Planeta wykona zakręt niecałe 39′ na południe od λ Aqr i w następnych tygodniach powędruje na północny wschód. Obecnie jasność Neptuna, to +7,9 wielkości gwiazdowej. Wciąż wysoko na wieczornym niebie znajduje się miryda χ Cygni. O godzinie podanej na mapce jest jeszcze zbyt jasno na jej obserwacje, ale kolejną godzinę później, gdy już jest całkiem ciemno, gwiazda nadal zajmuje pozycję na wysokości ponad 50° i jest bardzo dobrze widoczna. Gwiazda już niestety słabnie, obecnie jej jasność ocenia się na około 5 magnitudo, lecz ciągle jest ona widoczna gołym okiem, zwłaszcza pod nieobecność Księżyca. Niecałe 45° (mniej więcej dwukrotność rozpiętości wysuniętej przed siebie dłoni, od kciuka do małego palca) na północny wschód od Neptuna swoją pętlę na niebie kreśli planeta Uran. Od jego opozycji właśnie mija miesiąc i planeta porusza się wciąż ruchem wstecznym. Do końca tygodnia planeta oddali się od gwiazdy o Psc na odległość 3°. Prawie dokładnie tyle samo, tylko na południe od Urana świeci słabsza o 0,5 magnitudo od o Psc gwiazda μ Psc. Jasność Urana wciąż wynosi duże jak na niego +5,7 magnitudo. Wędrująca przez gwiazdozbiór Barana planetoida (7) Iris do końca tygodnia zbliży się do Urana na nieco ponad 9°, ale znacznie lepszym wskaźnikiem od jej odszukania jest gwiazda Mesarthim, czyli trzecia co do jasności gwiazda Barana. Co prawda planetoida oddala się od niej i już nie będzie tak blisko, jak w połowie miesiąca, lecz do końca tygodnia dystans między tymi ciałami niebieskimi zwiększy się do 2°. W niedzielę 19 listopada Iris minęła w odległości zaledwie 4′ świecącą blaskiem obserwowanym +6,6 magnitudo gwiazdę HIP 8689. Blask samej planetoidy ocenia się obecnie na +7,5 wielkości gwiazdowej, zatem jest ona trochę jaśniejsza od planety Neptun. Tutaj można pobrać dokładniejszą mapkę z trajektorią Iris do końca tego roku. Przez całą noc wysoko nad północnym widnokręgiem widoczna jest kometa C/2017 O1 (ASASSN). Kometa wędruje przez gwiazdozbiór Żyrafy, zbliżając się coraz bardziej do Gwiazdy Polarnej, choć ze względu na stale rosnącą odległość od Ziemi i od Słońca kometa w ciągu doby pokonuje coraz mniejsze odcinki. W niedzielę 26 listopada kometa zbliży się do Gwiazdy Polarnej na 4°. Stąd wysokość komety na nieboskłonie zmienia się niewiele. Blask komety osłabł już do około 10 magnitudo, zatem do jej obserwacji potrzebny jest już dość duży teleskop, a sytuacja nie będzie się poprawiać. W dwóch następnych tygodniach w obserwacjach komety przeszkodzi silny blask Księżyca w okolicach pełni, zatem ten tydzień jest prawdopodobnie ostatnim, w którym o niej wspominam. Tutaj można pobrać dokładniejszą mapkę z trajektorią komety C/2017 O1 wśród gwiazd. Koniec listopada i początek grudnia, to czas pożegnań. Z nieboskłonu wieczornego znika planeta Saturn, kometa C/2017 O1 staje się coraz słabsza, natomiast z nieboskłonu porannego znika planeta Wenus. Na szczęście pojawiła się na nim planeta Jowisz, stąd nie będzie tak pusto na niebie. Wenus pod koniec tygodnia znajdzie się zaledwie 10° od Słońca, ale dzięki korzystnemu nachyleniu ekliptyki do porannego horyzontu Wenus można było obserwować aż do teraz. Planeta zbliża się do koniunkcji górnej ze Słońcem, przed którą przejdzie 9 stycznia przyszłego roku, a ponieważ wtedy jest ona najdalej od nas, to porusza się bardzo powoli. Stąd jej obserwacje po koniunkcji, już na niebie wieczornym staną się możliwe dopiero gdzieś od połowy lutego, gdy jej elongacja urośnie ponownie do 10°. 16 lutego Wenus spotka się z bardzo cienkim sierpem Księżyca w fazie 1%. Z Polski widoczne będzie zbliżenie obu ciał niebieskich na odległość około 1,5 stopnia (brzeg Srebrnego Globu przejdzie niewiele ponad 1° do Wenus), natomiast z zachodnich krańców Afryki podrównikowej, z Argentyny, Chile oraz Atlantyku między Afryką a Ameryką Południową widoczne będzie zakrycie Wenus przez Księżyc. Na razie jednak czeka nas prawie trzy miesiące bez drugiej planety Układu Słonecznego. W poniedziałek 20 listopada na godzinę przed świtem planeta wzniesie się na mniej niż 1° ponad linię widnokręgu. Pod koniec tygodnia o tej samej porze będzie jeszcze pod nią. Wenus świeci blaskiem -3,9 wielkości gwiazdowej, z tarczą wielkości 10″ — czyli 6-krotnie mniejszej, niż podczas koniunkcji dolnej — i fazie 98%. Znacznie lepiej widoczne są planety Mars i Jowisz. Czerwona Planeta pojawia się na nieboskłonie jakieś 20 minut po godzinie 3, Jowisz czyni to dwie godziny później. Do końca tygodnia odległość między czwartą a piątą planetą Układu Słonecznego zmniejszy się do 18°, będzie zatem mniejsza od szerokości rozpostartej, wyciągniętej przed siebie dłoni. Kilkanaście minut po godzinie 6 rano Mars wznosi się na wysokość jakichś 23° nad południowo-wschodni widnokrąg, natomiast Jowisz znajduje się 13° niżej, lecz w najbliższych tygodniach sytuacja szybko się pod tym względem poprawi. Mars powoli jaśnieje, w tym tygodniu jego blask wyniesie +1,7 wielkości gwiazdowej, ale jego tarcza rośnie znacznie wolniej i ma na razie średnicę 4″, przy fazie 96%. We wtorek 21 listopada Mars minie gwiazdę 4. wielkości θ Virginis w odległości 40 minut kątowych, zaś do końca tygodnia zbliży się do Spiki na odległość 4°. W tym samym czasie Jowisz zbliży się do gwiazdy Zuben Elgenubi na 5° (na początku tygodnia niedaleko tej gwiazdy znajdzie się planeta Wenus, którą można wtedy próbować jeszcze odszukać). Jasność Jowisza jest wyraźnie większa od jasności Marsa i wynosi -1,7 wielkości gwiazdowej, a średnica jowiszowej tarczy wynosi 31″. https://news.astronet.pl/index.php/2017/11/20/niebo-w-czwartym-tygodniu-listopada-2017-r/
  13. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Bliski przelot 2017 VF14 (13.11.2017) 2017-11-20. Krzysztof Kanawka Dziewiątego listopada doszło do bliskiego przelotu planetoidy 2017 VF14 obok Ziemi. W momencie maksymalnego zbliżenia dystans pomiędzy naszą planetą a tą planetoidą wyniósł 308 tysięcy kilometrów. Przelot planetoidy 2017 VF14 nastąpił 13 listopada 2017, z maksymalnym zbliżeniem około godziny 16:30 CET. W momencie tego przelotu planetoida znalazła się w odległości około 308 tysięcy kilometrów od naszej planety, czyli około 0,80 średniego dystansu do Księżyca. Średnicę 2017 VF14 wyznaczono na 10 metrów. Jest to obiekt mniejszy od bolidu czelabińskiego, jednak prawdopodobnie byłby on zdolny do przejścia przez górne warstwy atmosfery Ziemi a następne fragmentacji na mniejsze meteoryty, które dotarłyby do powierzchni. Jest to czterdziesty ósmy wykryty bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2017 roku. W 2016 roku wykryto przynajmniej 45 bliskich przelotów, w 2015 roku było takich odkryć 24, a w 2014 roku było ich 31. Do tych odkryć należy dołączyć te, które nie zostały dopisane do ogólnodostępnych baz danych. Do końca 2017 roku można się spodziewać jeszcze kilku lub kilkunastu odkryć meteoroidów i planetoid, które przelecą blisko Ziemi. Wciąż jednak bardzo dużo przelotów nie zostaje wykrytych. Dzieje się tak w szczególności w przypadku przelotów po stronie dziennej, kiedy niemożliwe lub bardzo trudne są naziemne obserwacje astronomiczne. (HT, Tw) http://kosmonauta.net/2017/11/bliski-przelot-2017-vf14-13-11-2017/
  14. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    'Oumuamua to pierwsza odkryta przez nas planetoida międzygwiezdna autor: John Moll (19 Listopad, 2017) 25 października odkryliśmy zupełnie nowy obiekt kosmiczny. Tajemnicze ciało niebieskie przybyło do nas z czeluści kosmosu i zbliżyło się do Słońca a teraz ucieka z Układu Słonecznego i prawdopodobnie już nigdy go nie zobaczymy. Początkowo sądzono, że jest to kometa, ale dzięki kolejnym obserwacjom dowiadujemy się, że raczej mamy do czynienia z planetoidą. Nowy obiekt kosmiczny został odkryty w ramach programu Pan-STARRS i otrzymał wstępne oznaczenie C/2017 U1. Przypuszczano, że jest to kometa ale naukowcy nie dostrzegli ani gazowej otoczki, ani warkocza kometarnego dlatego nazwę zmieniono na A/2017 U1. Zatem nasz gość jest obecnie traktowany jako asteroida. Dzięki dokładniejszym obserwacjom odkryliśmy, że planetoida międzygwiezdna jest podłużna - posiada wymiary 30 x 30 x 180 metrów i przemierza Układ Słoneczny z dużą prędkością ponad 17 km/s. Obiekt o czerwonawym, wręcz rdzawym kolorze wpadł do nas niemal prostopadle do płaszczyzny orbity Ziemi. 9 września planetoida była najbliżej Słońca, natomiast 14 października zbliżyła się do Ziemi na odległość około 24 milionów kilometrów. Kosmiczny wędrowiec był ostatnio przedmiotem dyskusji astronomów z Międzynarodowej Unii Astronomicznej. Postanowiono nadać mu szczególną nazwę - 1I/2017 UI, lub po prostu `Oumuamua. Oznaczenie 1I wskazuje, że jest to pierwsze odkryte przez nas międzygwiezdne ciało niebieskie a kolejne tego typu obiekty będą otrzymywały liczby wg. kolejności odkrycia. Z kolei nazwa "Oumuamua" pochodzi z języka hawajskiego i opisuje wędrowca, który przybył do nas z odległej przeszłości. Wciąż nie ma 100% pewności, że 'Oumuamua jest planetodią, a nie kometą. Czas gra na naszą niekorzyść, ponieważ 1I/2017 UI opuszcza Układ Słoneczny z dużą prędkością i wkrótce stanie się zbyt ciemna, aby można było ją zobaczyć. Badacze chcą wykorzystać Kosmiczny Teleskop Hubble’a do obserwacji, które rozpoczną się już wkrótce. Nawet jeśli nie zdążymy zobaczyć asteroidy z odległego kosmosu to naukowcy szacują, że w Układzie Słonecznym może przebywać nawet 10 tysięcy międzygwiezdnych ciał niebieskich. Ponieważ są one bardzo ciemne, ich obserwacja jest niezwykle trudna. Źródła: https://phys.org/news/2017-11-interstellar-visitor-giant-extinguisher.html http://www.skyandtelescope.com/astronomy-news/update-on-interstellar-obj... http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/oumuamua-pierwsza-odkryta-przez-nas-planetoida-miedzygwiezdna
  15. Astronomiczne Wiadomości z Internetu

    Hubble’a poszukiwania brakującego ramienia galaktycznego 2017-11-19. Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a przedstawia galaktykę karłowatą NGC 4625 znajdującą się około 30 milionów lat świettlnych od nas w kierunku gwiazdozbioru Psów Gończych. Na zdjęciu wykonanym za pomocą kamery Advanced Camera for Surveys (ACS) widać jedno wyraźne spiralne ramię galaktyki, które nadaje jej niesymetrycznego wyglądu. Ale dlaczego jest to tylko jedno takie ramię, gdy spiralne galaktyki zazwyczaj mają przynajmniej dwa takie ramiona? Astronomowie przyjrzeli się NGC 4625 na różnych długościach fali w nadziei, że uda im się rozwiązać tę kosmiczną tajemnicę. Obserwacje przeprowadzone w zakresie ultrafioletowym stanowiły pierwszą wskazówkę: w pasmie UV dysk tej galaktyki jest czterokrotnie większy niż na powyższym zdjęciu. To oznacza, że mnóstwo bardzo młodych i gorących – a przez to widocznych głównie w ultrafiolecie – gwiazd powstaje w zewnętrznych regionach galaktyki. Te młode gwiazdy mają zaledwie około miliarda lat, czyli są 10 razy młodsze niż gwiazdy widoczne w centrum galaktyki widocznym na zdjęciu powyżej. Początkowo astronomowie zakładali, że wysokie tempo powstawania nowych gwiazd jest skutkiem interakcji z inną pobliską galaktyką karłowatą – NGC 4618. Podejrzewano, że NGC 4618 może być winna temu, że NGC 4625 straciła wszystkie poza jednym ramieniem spiralnym. W 2004 roku znaleziono dowód winy – gaz z zewnętrznych obszarów galaktyki karłowatej NGC 4618 jest silnie zaburzony przez NGC 4625. Źródło: ESA/NASA http://www.pulskosmosu.pl/2017/11/19/hubblea-poszukiwania-brakujacego-ramienia-galaktycznego/
×
© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2017)