Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'm53' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 5 wyników

  1. 11.04.2021 (godz. 22:30), Folwark Sulejewo Tego dnia na obserwacje wybrałem się w ostatniej chwili dzięki wieczornej wizycie na forum. Po informacji, że kilka osób wybiera się w teren zacząłem pakowanie. Tym razem postanowiłem zabrać jedynie lornetkę 10x50, aby delektować się szerokimi kadrami. Na miejscu zjawiłem się ostatni, niebo z każdą minutą robiło się coraz bardziej przejrzyste, tylko na północy coś cały czas się tliło. Rejony południowe i wschodnie były bardzo przyzwoite. Nie czekając ani chwili zacząłem celować obiekt po obiekcie. Na wstępie M3, jasna gromada w gwiazdozbiorze Psy Gończe. Wyraźna kulka o sporej jasności, idealna dla każdej osoby rozpoczynającej przygodę z lornetką. Potem Warkocz Bereniki z obiektami Mel 111, M64 i M53. Przy ostatnim zatrzymałem się na nieco dłużej. Próbowałem dostrzec zlokalizowaną w tym samym polu widzenia NGC 5053. Po kilku minutach wpatrywania się mógłbym stwierdzić, że widzę majaczące pojaśnienie zerkaniem. Poprosiłem Polarisa, żeby spojrzał i potwierdził widoczność obiektu. Niestety najprawdopodobniej była to jedynie gwiazda 9,7 mag granicząca z gromadą. Rys. 1. M53 widoczna w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Następnie skierowałem lornetkę nieco wyżej w górne obszary konstelacji Psów Gończych. Celem były dwie galaktyki w tym rejonie. Najpierw M63, czyli Galaktyka Słonecznik - bez trudu widoczna, delikatna owalna mgiełka. Można było dostrzec jej nieco podłużny kształt. Rys. 2. M63 widoczna w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Następnie galaktyka M94, jeszcze bardziej widoczna, o wiele jaśniejsza, lecz mniejsza i bardziej zwarta. Przypominała bardziej gromadę kulistą niż galaktykę. Obydwa obiekty gwiazdozbioru Psów Gończych w lornetce 10x50 były niewielkie, ale łatwo dostrzegalne. Charakteru dodało szerokie pole widzenia, dzięki któremu można było zachwycić się galaktykami z innej ciekawej perspektywy. Rys. 3. M94 widoczna w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Zachęcony widokiem powędrowałem do M51, M101 i M106. Dwie pierwsze galaktyki dość wyraźne, ostatnia nieco słabsza, ale bez problemu do zaliczenia. Na zakończenie sesji odwiedziłem jeszcze kilka klasyków oraz wznoszącego się Herkulesa z gromadą M13. Tej nocy obserwacje były bardzo udane, temperatura przyjemna i miło było popatrzeć w szerokim polu na rozległe połacie gwiazd wśród wiosennych konstelacji. Klasyczny lornetkowy parametr 10x50 znów pokazał na co go stać pod przyzwoitym niebem. Czekam na więcej. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  2. 04.04.2021 (godz. 22:00), Mosina Film „Kontakt” na bazie powieści Carla Sagana o tym samym tytule traktuje kosmos i nieodkryte dla nas światy jako miejsce, w którym ludzka duchowość osiąga zupełnie inny, metafizyczny stan. Nie będę ukrywał - film ten kilkanaście lat temu był dla mnie mocnym i istotnym bodźcem, który pchnął mnie jeszcze bardziej w fascynujący świat astronomii. Możliwości istnienia innych światów, życia, czy nawet życia po życiu w zupełnie nieznanym metafizycznym dla nas stanie to tylko niektóre tematy, dzięki którym ogień ciekawości i głód wiedzy nigdy nie wygasł. Tego dnia moje obserwacje miały właśnie taki charakter - łapanie fotonów migoczących punktów, ulotnych mgiełek i myśli - czy tam coś jest? Czy tam ktoś jest? Czy kiedyś się dowiemy? A może tam trafimy? Wszystkie prognozy zapowiadały na wieczór pogodne niebo i tak też się stało. Tym razem nie udałem się do Sulejewa, a zaryzykowałem obserwacje z własnego podwórka. Było warto. Nie planowałem długiej listy obiektów, zaledwie kilka podstawowych, bez większego wyzwania. Zaopatrzony w lornetkę 10x50 do ręki i 15x70 na statywie wycelowałem od razu w wiosenne konstelacje. Najpierw skierowałem obiektywy w stronę Warkocza Bereniki. Tam czekał już na mnie majestatyczny obiekt Mel 111. Gromada otwarta składająca się z kilkudziesięciu gwiazd. Swój urok pokazuje dopiero w małych lornetkach. Pole w 15x70 jest zbyt ciasne, zdecydowanie lepiej gromada wygląda w 10x50. Po chwilowej adaptacji wzroku obiekt mogłem bez problemu obserwować nieuzbrojonym okiem. Ilość wylewających się gwiazd powodowała nostalgiczne wspomnienia, przebłyski z ubiegłych lat, powrót do młodzieńczych czasów kiedy to w ciepłą wiosenną noc obserwowałem niebo przy jeziorze leżąc na pomoście bez większego zastanawiania się co właściwie obserwuję. Rys. 1. Mel 111 widoczne w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Operując lornetką 15x70 na statywie zawróciłem do Arktura i odbiłem nieco w górę, aby przyjrzeć się puchatej kulce M3 - widoczna niczym zimowa śnieżka na rozgwieżdżonym nieboskłonie. Następnie powróciłem znów do Warkocza Bereniki, aby zobaczyć M53 - tutaj oczywiście bez niespodzianek, obiekt widoczny bardzo wyraźnie w pięknym otoczeniu rozmaitych gwiazd. Wykonując delikatny ruch w górę zapolowałem na M64. Galaktyka zwana Czarne Oko poddała się od razu - widoczne bardzo wyraźnie pojaśnienie. Skoro tak ładnie widać ten obiekt to może uda się zobaczyć coś trudniejszego? Niestety z NGC 4725 nie miałem szans, także kaliber tego formatu już tego wieczoru odpuściłem. Rys. 2. M3 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Rys. 3. M53 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. W pełni okazały Lew zaprezentował pięknie M65 i M66. W tych warunkach trzeciego składnika z Tripletu Lwa, czyli NGC 3628 nie dojrzałem. Przypomniał mi się natomiast obiekt tygodnia NGC 2903, którego wcześniej nigdy nie obserwowałem. Przesunąłem lornetką w okolice głowy króla zwierząt, potem krótki star hopping i jest. Mgiełka, ulotna, lecz widoczna. Potem na chwilę odwiedziłem Hydrę z gromadą M48. Pomimo niskiej lokalizacji nad horyzontem gromada bardzo wyraźna. Rys. 4. M48 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Później były klasyki. M44, M67, czy też pożegnanie z zimowymi konstelacjami z M42 i Plejadami na czele. O tej porze roku lubię spoglądać na Bliźnięta i Woźnicę. Pod względem obserwacji przy pomocy lornetki konstelacje te są wówczas idealnie ustawione, a do tego w mojej lokalizacji tło stanowi wyłącznie ciemne niebo bez żadnej poświaty pobliskich miast. Przy M35 po prostu się rozpływam. Gwiazdy same wysypują się ze środka gromady. Przypominają o sobie co chwilę nawołując i wręcz krzycząc „delektuj się chwilą”. Jednak niezapomnianym widokiem tego dnia był inny obiekt, a w zasadzie 2+1. M36, M38 i asteryzm Kot z Cheshire w jednym polu widzenia. W takim powiększeniu i horyzontalnym, wygodnym położeniu to po prostu klasa sama w sobie. Rys. 5. M36, M38 i kot z Cheshire widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. To widok przy którym można nabrać zupełnie innej perspektywy do otaczającego nas świata, problemów, błahostek. Człowiek zaczyna po prostu zdawać sobie sprawę, jak niewielkim okruchem jest w tym całym kosmicznym spektaklu. Jak nieznaczącym pikselem próbującym odegrać jakąś niby istotną rolę próbuje być. Z drugiej strony zaczynamy się zastanawiać, czy te migoczące punkty, inne odległe i nieznane nam światy to czyjeś miejsce? Czy ktoś lub coś spogląda gdziekolwiek na nas w taki sam sposób jak my? Czasami warto puścić wodze fantazji, zanurzyć się w niemożliwych scenariuszach niczym dziecko. I poza wszelkimi regułami. Poza prawami płynącymi z fizyki i innych nauk - pomarzyć. Ot tak, po prostu. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  3. Oj dawno nie obserwowałem nieba przez teleskop, oj dawno. Od kilku lat pozostawałem bez teleskopu, po sprzedaży mojego bressera 90/900 i oto, syn wyrósł troszkę wyżej ponad kolana, więc miałem pretekst, żeby kupić sobie ponownie jakiś sprzęt, przy okazji wprowadzając syna w moją zajawkę :). Żona została postawiona przed faktem dokonanym i tak oto zakupiłem w delcie nową syntę 8" na dobsonie. Teleskop uniwersalny, głównie do visuala, no ale dawno się już pogodziłem, że do astrofoto, to trzeba budżet planować z troszkę większym wyprzedzeniem. Sprzęt kupiłem z tydzień temu i w zasadzie zdążyłem go tego samego dnia skolimować, zaliczyć 15 min pod niebem, no i chmury :/ Jak się okazało, zasłoniły niebo na prawie tydzień. Dziś jednak nadarzyła się okazja, żeby wreszcie posiedzieć na zewnątrz troszkę dłużej, bo pogoda w miarę, lekka mgła nie przeszkadzała aż tak bardzo, a i zimno jakoś nie było aż tak. Nauczony moimi wcześniejszymi nieudanymi "podbojami" stworzyłem sobie plan obserwacji. Stellarium poszło w ruch i tak oto miałem plan i chrapkę na kilka gromad, głównie w okolicy Warkocza Bereniki i Wielkiego psa. Na pierwszym miejscu miałem zapisaną gromadę kulistą M3, no ale od razu zauważyłem, że godzina 22, to ciut za wcześnie na obserwację tych okolic. Warkocz był za nisko, więc przesunąłem teleskop w moje awaryjne rejony obserwacyjne a mianowicie w okolice Syriusza. Na pierwszy ogień poszły dwie gromady otwarte M46 i M47, które leżą obok siebie. Niestety, człowiek wyszedł chyba z wprawy, której zresztą za wiele wcześniej też nie było i mimo wielu starań i poświęceniu dobrych 30min, nie udało mi się gromad zobaczyć. Problemy sprawiał mi troszkę szukacz w teleskopie, bo obraz był troszkę rozmyty. Żałuję, że nie sprawdziłem go wcześnie, no ale trzeba było sobie jakoś radzić, więc poświęciłem chwilę czasu i z latarką ustawiłem ostrość na syriuszu. Widocznie zabiegł pomógł, bo kolejną pozycję na liście już znalazłem bez większych problemów. I tak M41 widniało już w moim nowym okularze Swoją drogą, dziękuję @isset za sprzedaż okularu Sky-Watcher 28mm LET 2". Mimo, że wg. ciebie jest kitowy, to u mnie z syntą się sprawdza świetnie i przez jakiś czas będzie głównym okularem w moim wyciągu. Wracając do M41. Wyraźnie widać było kilkadziesiąt gwiazd i sam obiekt prezentował się świetnie w 28mm okularze. Popatrzyłem sobie troszkę i poszedłem dalej. Teleskop powędrował wyżej, do jednorożca a celem było M50. Tutaj nie jestem pewny, czy to co udało się wyszukać, to jest M50. Obszar ten zawiera bardzo dużo, ciasno ściśniętych gwiazd i nie mogłem się upewnić, czy znalazłem akurat tą gromadę otwartą. Nie jestem pewny, więc uznaję, że jej nie znalazłem. Jako, że już było po 23, to uznałem, że pora wracać do pierwotnej lokalizacji, tak więc teleskop znów zawędrował w okolice Wolarza i Warkocza. Cel M3. 15 min szukania i nic. Próbowałem od dołu, od Arktura, od góry, od Psów Gończych i nadal się nie udało. Poddałem się i poszedłem do kolejnego obiektu na liście a mianowicie M53. Uznałem, że jest tuż przy w miarę jasnym Diademie, to znalezienie tej gromady nie powinno być problemem. 10 minut szukania i natknąłem się na mgiełkę, ale coś mi nie pasowało, bo była troszkę zbyt spiralna, zerknąłem jeszcze raz i już miałem pewność, to obiekt, który miałem następny na liście a mianowicie galaktyka M64 Miłe zaskoczenie, bo spodziewałem się raczej, że nie dam rady dostrzec jej tej nocy a dałem ją na listę tylko dlatego, że była w miarę blisko właśnie M53. No a właśnie, gdzie jest M53, która miała być łatwą do znalezienia gromadą? Po sprawdzeniu szukacza uznałem, że poleciałem za "wysoko", więc teleskop w dół i jest. Jasna, ładnie wyróżniająca się gromadka. Mimo, że widoczność nie była rewelacyjna, to można było wyraźnie zobaczyć kulisty kształt i zarys gwiazd. Nie była to tylko mgiełka, jak w przypadku M64. Jako, że była już północ i padł mi telefon, co zdecydowanie utrudniało mi nawigację, to uznałem, że czas na klasyka, czyli M42. Teleskop powędrował do miecza Oriona i jest. Piękna, wspaniała mgławica, która chyba nigdy się nie nudzi Wpadłem przy okazji na pomysł, żeby wymienić okular na nowo kupiony okular Sky-Watcher SWA-58 6 mm. Miał to być okular do planet, ale chciałem zobaczyć, jak bardzo ściemni się obraz przy takim powiększeniu. I tutaj niespodzianka, bo Mgławica niewiele straciła na jasności, jedynie miałem większy problem z ustawieniem ostrości, ale sam kształt był dobrze widoczny i jasność była również ok. Po tym ostatnim spojrzeniu uznałem, że kończę sesję na dziś i wracam do domku. Zmarzłem troszkę, ale było warto, szczególnie, że to pierwsza obserwacja od 4 lat
  4. 30.IV.17 / SO1 Stało się, pierwsza sesja za mną Wczoraj pod wieczór się rozpogodziło i zgodnie z prognozą do około północy miało być ok. Księżyc troszkę przeszkadzał, ale faza jeszcze do zaakceptowania. Do teleskopu doczepione 31mm i około 20-tej spojrzałem na Księżyc. Wow! W ponad dwustopniowym polu widzenia wczorajsza faza prezentowała się przepięknie. Obraz ostry od brzegu do brzegu, linia terminatora ładnie podkreślała rzeźbę terenu. Po kilkunastu minutach przerwa. Czekam na mrok. Do ogrodu wróciłem o 22.00 i wycelowałem w Jowisza. Seeing zadowalający, bardzo ładnie było widać pasy na gazowym olbrzymie jak również WCP. Po kilku minutach skierowałem oko do Raka i gromady otwartej M44 (577ly, 95', 3.7mag). Ach, cóż to za widok. Dziesiątki brylancików zawieszonych w próżni o jasności większej niż 10mag nieco odbiegające barwą od otoczenia. W miarę równomierne rozłożenie gwiazd w całym polu widzenia. Gdyby nie stosunkowa bliskość Księżyca widok byłby zapewne bardziej komfortowy. Po kwadransie z tą piękną gromadą czas na coś ambitniejszego dla nowicjusza. M3 w Psach Gończych (33900ly, 18', 6.2mag). Poszukiwania tej gromady kulistej zaczynam od Arktura przechodząc dalej do Muphrida i nieco na północ do HD120539 w Wolarzu. Potrzebuję chwilę by odnaleźć HD120064 następnie HR5145 już w docelowym gwiazdozbiorze. Niemal natychmiast dostrzegam lekko rozmytą plamkę czyli poszukiwaną gromadę M3. Kilkuminutowa obserwacja nie pozwoliła na zaobserwowanie szczegółów w tej jasnej gromadzie poza wyraźnie jasnym centrum. Kolejnym celem była ponownie gromada kulista, M53 (58000ly, 12.6', 7.6mag) w Warkoczu Bereniki. Jej poszukiwanie ponownie zacząłem od Arktura i Muphrida kierując się od tej drugiej gwiazdy do podwójnej gwiazdy Diadem. Około 1 stopień na północny zachód niemal natychmiast dostrzegam M53. Podobnie jak w przypadku M3 widzę rozmytą okrągłą plamkę, mniejszą jednak niż poprzedniczka. Wiedząc, że w polu widzenia mam NGC5053 staram się ją wyłuskać z tła, ale bezskutecznie. Po kilkunastu minutach już z nieco bolącym kręgosłupem (brak szukacza z nasadką kątową daje się we znaki) czas na M94 (14mly, 7.8x6.8arcmin, 8mag) czy galaktykę spiralną w Psach Gończych. Jej odnalezienie nie sprawia mi (o dziwo!) większych problemów. Po namierzeniu Cor Caroli (2.89mag) niemal natychmiast trafiam na mglistą plamkę. Wow! Po dwóch minutach niestety chmury zasłaniają mi widok. Chwila oczekiwania i ponownie mam ją w okularze. Widząc jednak na wschodnim horyzoncie masę chmur wiem, że więcej dzisiaj nie zobaczę. Jeszcze kilkuminutowa obserwacja tej galaktyki i chowam sprzęt. Idąc do domu rzucam okiem na Księżyc zmieniający powoli barwę na delikatnie czerwoną, wyglądający jak grilowany chowając się powoli za odległe drzewa blisko horyzontu. Wnioski na gorąco: muszę do wizuala mieć szukacz z nasadką kątową (plecy czuję do teraz ) i koniecznie trzeba dorobić przeciwwagę do synty dla okularu. Do usłyszenia!
  5. Zdjęcia zapierające dech w piersi wymagają poświęcenia kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu godzin na jednym fragmentem nieba. Nie wiem jak mi to [nie] wychodzi, ale stojąc połowę nocy uzbieram zaledwie kilka klatek. Prezentuję więc coś więcej niż pojedyncze ujęcie. Postanowiłem, że będę się cieszył tym co potrafię osiągnąć. 1. Każdemu dobrze znana M13 po mojemu, LRGB 16:8:6:6 min: 2. pozazdrościłem M53+NGC5053, LRGB 15:15:15:15 min: 3. Triplet Lwa (wyjątkowo mnie nielubiący), przykładałem się do niego aż z Zatomia. Gdy udało się zapuścić sprzęt, wszystko mi się rozjechało. Na razie pasuję z nim do następnego sezonu. LRGB 40:20:20:20 min: Marzy mi się narrowband, ciekawe jak on będzie wyglądał w kilka minut ???
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.