Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'triplet lwa' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 8 wyników

  1. Kochani! Oto pierwszy efekt zakupu mojego pierwszego kota w życiu 😊 Chyba polubię zwierzątko... Z nim zapolowałem na grubszego zwierza - także z rodziny kotowatych 😉 Zasadniczym celem była jednak Westa wędrująca w sąsiedztwie lwich galaktyk. Przy okazji wypróbowałem też nowy montaż. Załączam też wersję z opisem... ...i namawiam do obserwacji Westy. Planetoida jest właśnie w opozycji, a do 21 marca można próbować ją dostrzec nawet gołym okiem. Początkującym polecam filmowy poradnik obserwatora: Czystego nieba! 😊 Technikalia: Nikon D700 + WO RedCat 51 250 mm f/4.9 / AstroTrac 360 / 37 x 120 s. / ISO 1600. Obróbka: PixInsight + Photoshop.
  2. W zeszłym roku zrobiłem pierwszą część Tripletu Lwa. W tym roku udało się zebrać materiał na drugą galaktykę czyli piękną spiralę M66. W RGB widzimy pięknie zarysowane obłoki wodorowe oraz niebieskie obszary wypełnione młodymi gwiazdami. Dobrze zarysowane są też pasma pyłowe. Ogólnie mówiąc - bardzo atrakcyjna galaktyka, zarówno do wizuala jak i do foto Sprzęt ten sam co zwykle, technika też. Luminancja zbierana pod ciemnym zatomskim niebem podczas ostatniego zlotu. RGB spod domu Newton 250/1250 na NEQ-6 + ASI 178MM-C + Baader LRGB Kompozycja LRGB L - 1000 x 10s (gain 82%) , nieguidowane RGB - 350 x 13s (gain 86%) na kanał skala setupu - 0,41''/pix 3 wersje - kolor, b/w i crop. Wszystko to downsize 80%.
  3. W sobotę, 7 kwietnia wybrałem się do Niedźwiad chciałem w miarę możliwości pomóc w wiosennych porządkach a później korzystając ze świetnej pogody podładować baterie pod tym fajnym niebem. Oprócz mojego całego majdanu astro zabrałem ze sobą swój Canon EOS760D postanowiłem więc poświęcić noc na utrwaleniu piękna Wszechświata za pomocą tego aparatu. Nadarzyła się okazja do "pobawienia" się dawno nie używanym montażem NEQ6 będącym na wyposażeniu stowarzyszenia PPSAE oraz teleskopu Schmidt-Newton 250/1000 mm. Składając materiał mogłem obaczyć jak daleka droga, ile jeszcze nauki mnie czeka Patrzę jednak na te zdjęcia i mimo ich ułomności szczerze się cieszę ze spędzonych tam godzin - na pewno to powtórzę! M51 (Galaktyka Wir) Zdjęcie wykonano 2018-04-07 w obserwatorium Niedźwiady aparatem Canon EOS 760D w ognisku głównym teleskopu Schmidt-Newton 250/1000 mm jest to stack 42 klatek (eksp. 30s, ISO 1600) M81 i M82 (Galaktyka Bodego i Cygaro) Zdjęcie wykonano 2018-04-07 w obserwatorium Niedźwiady aparatem Canon EOS 760D w ognisku głównym teleskopu Schmidt-Newton 250/1000 mm jest to stack 30 klatek (eksp. 60s, ISO 1600) M65, M66 i NGC 3628 (Triplet Lwa) Zdjęcie wykonano 2018-04-07 w obserwatorium Niedźwiady aparatem Canon EOS 760D w ognisku głównym teleskopu Schmidt-Newton 250/1000 mm jest to stack 28 klatek (eksp. 30s, ISO 1600) NGC 2024 (Mgławica Płomień) Zdjęcie wykonano w 2018-04-07 obserwatorium Niedźwiady aparatem Canon EOS 760D w ognisku głównym teleskopu BAJ Newton 400/1800 mm jest to stack 30 klatek (eksp. 20s, ISO 1600)
  4. Miałem przerwę w astro-hobby. Ślub i całe zamieszanie związane z przygotowaniami do wesela, przeprowadzka, a potem ciąża i narodziny syna. Nie miałem czasu nawet teleskopu rozłożyć. Ale już powoli powracam do gwiazd, mgławic i galaktyk;-) To jest moje absolutnie pierwsze zdjęcie galaktyk. Wiele drogi przede mną. Wiele nauki w obróbce. Gdy jednak zobaczyłem, że udało mi się złapać fotony odległych galaktyk, że uwieczniłem na zdjęciu światło sprzed milionów lat. To pomyślałem sobie, że jest pięknie. I warto w to inwestować czas. Triplet Lwa Canon 450d + jupiter 37A 135mm montaż eq 3-2 obróbka DSS + photoshop cs3 łączny czas ekspozycji 20 min 40s iso 800
  5. Wydawało się, że czeka mnie szary powrót do rzeczywistości po zakończeniu OMSA 2017... W niedzielę wieczorem jednak los okazał się dla mnie łaskawy, szykując pogodną noc bez silnego wiatru oraz świecącego Księżyca. Postanowiłam olać resztki niedokończonego zadania z matematyki i korzystając z faktu, że w poniedziałki lekcje mam dopiero od 10:45, zaczęłam szykować się do wyjścia na pole. Tata wystawił 10" przed dom, ja zniosłam resztę astro-zabawek i około 23 przystąpiłam do rzeczy. Na początek - Jowisz, którego nie widziałam przez teleskop chyba od maja, tęskno mi było za tym obrazkiem. Po tylu miesiącach jego widok jest zachwycający, bije od niego spokojem, mogłabym na niego patrzeć i patrzeć. Dostrzegam dwa pasy zwrotnikowe, jeden składający się jakby z dwóch mniejszych, po stronie drugiego na wyższych szerokościach widzę kolejny, do tego pociemnienia wokół biegunów. Każdy pas jawi mi się w innym rudobrązowym odcieniu, na tle jasnokremowej tarczki. Zauważam nieregularności w pasach, miejsca o mniejszym i większym nasyceniu kolorem, także brzegi tych struktur są niejednorodne, postrzępione. Po tej jowiszowej uczcie dla oczu, zaczęłam szykować się do dania głównego tej nocy, czyli Tripletu Lwa. Żeby odpowiednio się do tego przygotować potrzebne było odpowiednie przystosowanie wzroku do ciemności, które ulotniło się po wcześniejszej przygodzie z Jowiszem. By nie tracić za bardzo czasu najpierw rzuciłam okiem na wspomniane trio galaktyk, by po chwili skierować zwierciadło na galaktyki Bodego, a następnie na M51 oraz towarzyszącą jej NGC 5195. Tej ostatniej parze poświęciłam trochę więcej czasu, wyłapując delikatny zarys spiralnej struktury większej z sióstr. Następnie chwyciłam za lornetkę i po kolei odnalazłam nią wspomniane wyżej galaktyki tudzież gromady otwarte w Raku, by zakończyć na błądzeniu po niebie wśród gwiazd, co tak bardzo lubię robić. Gdy już uznałam, że moje oczy odpowiednio przystosowały się do ciemności, wycelowałam teleskop ku głównej atrakcji tej sesji. Wszystkie trzy galaktyki od razu pojawiły się w okularze teleskopu, widoczne na wprost. Tutaj jednak prawdziwa zabawa rozpoczęła się dopiero zerkaniem. Wtedy to galaktyki zaczynają wykazywać niejednolite jasności. Obie eMki przestają wyglądać jak tylko owalne plamki z jaśniejszym centrum. Teraz dostrzegam, że ich kształty zaczynają upodabniać się do czegoś na kształt rozmytych literek "s". Momentami w ich strukturze pojawiają się ciemniejsze miejsca, szczególnie odznacza się to w przypadku M66. M65 jest za to zdecydowanie bardziej wydłużona i węższa. Galaktyka Hamburger (NGC 3628) również przejawia delikatny wzrost jasności w środku, który szczególnie promieniuje do lewego jej końca. Ponadto oba krańce okazują się być odrobinę szersze niż reszta obiektu i delikatnie rozmywają się w ciemnej przestrzeni. Do tego wzdłuż galaktyki, przez jej środek, przechodzi ciemne pasemko. Wszystko to staje się jeszcze lepiej widoczne, gdy okular 30 mm wsuwam w wyciąg nie do końca, ale pozostawiam go wysuniętego do połowy lub nawet bardziej, co daje mi odrobinę większe powiększenie. Patrzę na Triplet przez kolejne minuty, aż w końcu czuję (a może właśnie nie czuję), jak moje dłonie zaczynają odmawiać posłuszeństwa. Zdrętwiałymi palcami biorę więc notatnik i rzeczy do szkicowania, by na chwilę wrócić do domu, gdzie w słabym świetle czerwonej latarki sporządzam kilka notatek oraz rysuję cyrklem okrąg na kartce. Po odzyskaniu czucia w dłoniach, wyposażona w zestaw ołówków, wracam do boju, by po kilkudziesięciu minutach uznać, że szkic jest gotowy. W tym czasie moje ręce kolejny raz utraciły swoje czucie, więc ponownie poszłam się chwilę ogrzać. Potem spojrzałam jeszcze na M13, M57, pokrążyłam w okolicy Łańcucha Markariana, pożegnałam się z Jowiszem i zadowolona myślą, że chyba zdążę do I etapu IKA na FA, czmychnęłam szybko do domciu, w końcu rano trzeba wstać do szkoły...
  6. Oto popularny w okresie wiosennym cel astrofotograficznych wycieczek: Triplet Lwa z garścią kłaczków w tle, odległych od Ziemi o 30-70 mln lat świetlnych (sprawdziłem wyrywkowo). Niestety tidal od Hamburgera wyszedł bardzo szczątkowo, natomiast pojawiło się coś pod tidalem (równie szczątkowo), nie wiem co to jest ale postanowiłem tego nie wycinać - widać to na stacku oraz na poszczególnych nieskalibrowanych klatkach L (sprawdziłem żeby wykluczyć działanie np flata), zakładam na razie że nie jest to artefakt. Dążyłem do kolorystyki, którą znalazłem na zdjęciach autora Roth Ritter oraz jednej pracy APOD'owej. Nie udało mi się zmusić Pixa do wygenerowania opisu z orientacją zgodną z obrabianym zdjęciem, więc musiałem je przerzucić w poziomie żeby zobaczyć co tam siedzi. HEQ5 belt mod, Synta 150/750, QHY8L, TS 60/228, Atik 16IC 31x600 sek, darki, biasy, flaty
  7. Od Autora: Pierwsza relacja w tym roku – mogłaby być lepsza. W sumie może nie relacja ale sesja. Ale z drugiej strony biorąc pod uwagę, że pierwszy kwartał upłynął pod znakiem kompletnej niepogody to i tak jestem zadowolony, że udało mi się zrealizować chociaż jedną sesję obserwacyjną. Tym razem oprócz opisów samych obserwacji znajdziecie również garść opisów sprzętowych i technikaliów. Wszystkie mapy nieba wygenerowałem za pomocą programu Nocny Obserwator autorstwa Janusza Wilanda. „Dziesięć srok za ogon…” Styczeń zaczął się pięknie, kilkoma pogodnymi dniami. A potem się zaczęło… w sumie to skończyło. Skończyła się pogoda i zaczął się chmurowy horror. I jak na niszowy horror klasy B przystało wlókł się przez kilka odsłon i sequeli aż do początku marca. No i w końcu nadszedł 6 marca. Dzień niesprzyjający – bo niedziela. Następnego dnia przed 8 trzeba się stawić w pracy więc pozostaje perspektywa krótkiej sesji obserwacyjnej albo zarwanej nocki i porannego koszmaru pobudkowego. Tak czy siak, tego dnia wszystko wyglądało naprawdę nieźle. Już po południu było bezchmurnie i sat24 pokazywał, że tak ma pozostać na nieco dłużej. Nieśmiało pojawiłem się więc w drzwiach pokoju i rzuciłem do drugiej połówki: - Dzisiaj będzie pogoda, wyskoczę po 21 na podwórko ze sprzętem. - Chcesz to idź, nie musisz ciągle pytać. Ze względów pogodowych wcześniej nie spędzałem dużo czasu na obserwacjach więc tym razem negocjacje nie były potrzebne ;) Wytachałem więc celę LG na płozach i celę LW i wstawiłem do samochodu żeby się chłodziły. Dlaczego do samochodu? Od września 2015 mamy nowego lokatora – suczkę owczarka długowłosego której głównym zajęciem jest zjadanie małych drzewek oraz dewastowanie każdego plastikowego elementu działki który można wziąć w pysk. Postanowiłem więc nie sprawdzać co potrafiłaby zrobić z drewnianym Dobsonem. Popołudnie minęło szybko, dzieci zostały wykąpane i położone do łóżek. Nadeszła godzina 21 więc pobiegłem rozstawiać sprzęt. Plan na wieczór był prosty: avikowanie Jowisza, obserwacje galaktyk z okolic Panny i Lwa oraz próby avikowana DSów. Przez chwilę zaczęła mi się kołatać po głowie myśl: - Może za dużo próbujesz na raz. Zamiast kilku po łebkach zrób jedną rzecz porządnie. Po co łapać dziesięć srok za ogon… Neee, szybko odegnałem te myśli – Kto nie ryzykuje ten nic nie zyskuje – wymruczałem i w tym duchu rozpocząłem rozstawianie sprzętu. Procedura ta sama: ustawienie platformy paralaktycznej (poziomowanie + kierunek na biegun północny), skręcenie Dobson i kolimacja. Całość – około 20 minut. Ostatnio przekonałem się, że kolimacja jest baaardzo ważna - dlatego przed każdym avikowaniem, zaraz po skręceniu wszystkich elementów dobsa, ustawiam teleskop na Jowisza i kolimuję w pozycji dokładnie takiej w jakiej będę później fotografował. Tak więc skolimowałem – LW ustawione idealnie, znaczniki na LG – wszystko idealnie. Więc można było zaczynać. Jowisz w polu widzenia. Szybki wizual z powiększeniem około 350x – doskonale widoczne pasy i tranzytująca WCP. Seeing był niezły i w porywach było widać trochę niejednorodności w pasach, zwłaszcza w pobliżu WCP. Ale tego wieczoru ciągnęło mnie bardzo do czegoś innego. Chciałem w końcu pod ciemnym niebem przetestować astrofoto kamerką planetarną w ultrakrótkich czasach rzędu max kilku sekund. Dlatego też przerwałem zerkanie na Jowisza i skierowałem teleskop w okolice zenitu gdzie znajdował się w tym czasie duet M81 i M82. W tym konkretnym wypadku chodziło mi oczywiście o Cygaro które jest dość jasną galaktyką o dość sporej jasności powierzchniowej. To czyni ją doskonałym obiektem na pierwsze próby avikowania DSów. Zacząłem błądzić w okolicy gdzie powinna być galaktyka – w szukaczu była widoczna bez problemu ale trafić w nią mikrym polem kamerki nie było już tak łatwo. W końcu się udało – nie będę opisywał procesu focenia – to nie ten dział. Zamieszczę tylko fotkę z tej sesji i szkic który zrobiłem kilka lat temu – w wizualu prezentowała się bardzo podobnie jak na tej fotce – podłużny jasny kształt poprzetykany ciemnymi nitkami pyłu. Bardzo wdzięczny obiekt dla dużej apertury (tydzień później 13 marca wróciłem jeszcze raz do tego obiektu wizualnie i fotograficznie – wizualnie bez zmian, fotograficznie dorobiłem kolor w RGB). Na pewno ta przygoda będzie miała ciąg dalszy. Przy dużych powiększeniach i dużej skali odwzorowania kamery nieceniony stał się wynalazek który zaimplementowałem dość niedawno w moim sprzęcie – mam tu na myśli drugą oś platformy paralaktycznej. Zasada działania jest dość prosta – jedna z nóg teleskopu znajduje się na ruchomym trzpieniu i dzięki temu możemy podnosić tą nogę do góry i wprowadzać korekty w osi „deklinacji” (nie jest to typowa oś deklinacji jak w paralaktyku ale na potrzeby opisu zastosujmy ten skrót myślowy :) ). Dodatkowo mam pilota który pozwala mi sterować obiema osiami platformy podobnie jak w montażu paralaktycznym i dzięki temu ustawiać precyzyjnie obiekt w polu widzenia oraz korygować ewentualne ustawienie podczas avikowania. No dobra – ale wróćmy do obserwacji. Po odwiedzeniu parki M81/M82 skierowałem teleskop w stronę Panny – a dokładniej w stronę Messiera 61. Dość łatwo tam trafić – wystarczy pokierować się dwoma jasnymi gwiazdami z gwiazdozbioru Panny – deltą i gammą czyli Porrimą i Auvą. I wyobrazić sobie coś na kształt lekko wyciągniętego trójkąta równoramiennego z M61 na czubku. Sama galaktyka w powiększeniu około 130x ukazuje się nam na początku jako dość wyraźna oczywista mgiełka. Jednak już po 2-3 minutach wpatrywania się właściciele dużych 14-16’’ teleskopów powinni bez problemu zauważyć lekko wirującą strukturę – ja wyłuskałem dwa ramiona dość mocno zakręcone ale nie udało mi się jednoznacznie potwierdzić poprzeczki w tej galaktyce – w sumie jak później doczytałem jest ona dość subtelna i mocno zlewa się w wizualu z ramionami i jasnym jądrem. Tak czy inaczej bardzo wdzięczny jasny obiekt, ukazujący swoje piękno w dużych apreturach. Po naszkicowaniu M61 przesunąłem się nieco wyżej żeby postudiować parę minut Łańcuch Markariana który akurat górował na niebie. W wyciągu wylądował Nagler 22mm co dało mi pole około 1 stopnia. W związku z tym musiałem oglądać łańcuszek na raty ponieważ żeby objąć całość od M84 do NGC 4477 potrzeba około 2 stopni pola. Zacząłem od odnalezienia M84 i M86 czyli najjaśniejszych mgiełek które prezentowały się jako bardzo jasne ciapki z wyraźnie jaśniejszym jądrem. Nad M86 świeciła podłużna galaktyka NGC4402 oraz pod nią druga „kreska” czyli NGC4388. W pobliżu „engieca” 4388 majaczyły też słabo widoczne ale jednak oczywiste NGC 4387, 4413 oraz 4425. Idąc dalej wzdłuż łańcucha napotkałem „Galaktykę Oczy” czyli parkę NGC 4435 i 4438 które prezentowały się jako wyraźne mgiełki ale bez detalu. Ciekawi mnie czy pod naprawdę ciemnym niebem ( w trakcie sesji miałem NELM około 6,3mag) jest do wypatrzenia detal w tej parze galaktyk. Zmierzając dalej po łuku łańcucha trafiamy na dwie mniej wyraźne, leżące obok siebie NGC 4458 i NGC 4461 a na koniec dochodzimy do jasnej galaktyki eliptycznej NGC4473 i galaktyki soczewkowatej NGC4477 – obserwując tą ostatnią, miałem wrażenie że widzę jasne jądro otoczone jakby pierścieniem, takim halo ale wyraźnie oddzielonym od jądra. Pewnie pod lepszym niebem da się ten detal zauważyć w bardziej oczywisty sposób. Podsumowując – świetny obiekt dla większych apertur – na pewno na dłuższe posiedzenie. Na najbliższym zlocie w Zatomiu pewnie pokuszę się o szkic tego obszaru który w pełni odda piękno tego obiektu. Łańcucha Markariana należy szukać w połowie drogi pomiędzy betą Lwa (Denebola) a epsilonem Panny (Vindemiatrix) Na koniec sesji obserwacyjnej postanowiłem zerknąć jeszcze na trio Lwa – M65, M66, NGC 3628. Podobnie jak kilka lat temu bez problemu zaobserwowałem zawijasowaty (takie mocno kopnięte „S”) kształt obu emek oraz „kanapkowatą” strukturę engieca 3628. Jako referencja mój szkic z 2012 roku. Tym razem widok miałem bardzo zbliżony. Na tym zakończyłem obserwacje. Ale jeszcze nie zwinąłem sprzętu. W wyciągu ponownie wylądowała kamerka PG Chemeleon 3 z kołem filtrowym RGB. Ponowna kolimacja , Jowisz w polu widzenia i kilka pożegnalnych avików. Warunki były średnie ale nie tragiczne. O ile w przypadku obserwacji DSów seeing praktycznie nie miał znaczenia o tyle przy planetach, a szczególnie przy ich fotografii w dużej skali, gra on pierwsze skrzypce i decyduje o sukcesie bądź porażce całej sesji. I tak po godzinie 2 w nocy zacząłem zwijać sprzęt a po 3 byłem w łóżku. Można powiedzieć, że zrealizowałem cały plan obserwacyjno-fotograficzny. Łapanie „kilku srok za ogon” zakończyło się sukcesem jednak wszystko było na styk. W przyszłości chyba jednak warto bardziej roztropnie planować sesje i skupiać się tylko na jednej aktywności. Wstałem przed 7 rano. Niech za komentarz do tej sytuacji posłuży ten obrazek… (źródło: http://www.zbierak.pl/static/img/gotowe/8a86a80767133ad173190cd1bcdc8a10.jpgg)
  8. Hej! Triplet Lwa to mała grupa galaktyk znajdująca się w konstelacji Lwa w odległości 35 milionów lat świetlnych. Tyle mądrych rzeczy mówi nam polska wikipedia. Ten piękny triplet, to dla nas, miłośników astronomii amatorskiej przede wszystkim piękny, i bardzo fotogeniczny triplet będący wręcz synonimem wiosny! W jego skład wchodzą trzy galaktyki- M65, M66 oraz NGC 3628 Podczas VIII Zlotu w Zatomiu udało mi się go sfotografować. Pogoda nie rozpieszczała, chociaż ostatnia, trzecia noc jak dla mnie, nowicjusza, była naprawdę niezła. Pozostaje jednak niedosyt, bo mam w pamięci czerń nieba na Zlocie we wrześniu 2013 roku. HEQ5 SW Equinox 80mm Canon 350D mod FF/FR TV x0.8 DMK 21AU04.AS (B/W) + guider ATM 24x 600s ISO 400 (4h) 15x dark frames Oraz crop: Oprócz galaktyk, powiedzmy, charakterystycznych dla tego kadru, w tle mieści się cała masa innych kłaczków. Te, które szczególnie zwróciły moją uwagę to: IC 2763 galaktyka spiralna odległa od Ziemi o ok. 72 mln lat świetlnych. Jej jasność obserwowana to 14.3 mag link do bośniackiej wikipedii IC 2767 galaktyka spiralna odległa od Ziemi o ok. 50 mln lat świetlnych. Jej jasność obserwowana to 16 mag link do bośniackiej wikipedii IC 2776 galaktyka spiralna odległa od Ziemi o ok. 191 mln lat świetlnych (!!!!). Jej jasność obserwowana to 14.9 mag (!) link do bośniackiej wikipedii IC 2762 galaktyka spiralna odległa od Ziemi o ok. 193 mln lat świetlnych (!!!!!!!). Jej jasność obserwowana to 14.7 mag (!!) link do bośniackiej wikipedii Linki są do bośniackiej Wikipedii, ponieważ tam można znaleźć wiele, podczas gdy polski internet milczy. Czyżby mieli więcej aktywnych astro maniaków? :) Ile tam tego jest, niech pokaże zrzut z programu AFA autorstwa Piotra Brycha Pozdrawiam! Filip
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.