Skocz do zawartości

Ciekawska

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    920
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    71

Ostatnia wygrana Ciekawska w dniu 26 Września

Użytkownicy przyznają Ciekawska punkty reputacji!

3 obserwujących

O Ciekawska

  • Urodziny 22.05.1999

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Zamieszkały
    Kraków/Inwałd

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Kraków/Inwałd

Ostatnie wizyty

17 145 wyświetleń profilu

Ciekawska's Achievements

Słońce

Słońce (14/14)

  • Reacting Well Rare
  • Very Popular Rare
  • Dedicated Rare
  • Week One Done
  • One Month Later

Recent Badges

4,2 tyś

Reputacja

  1. My z Filipem dotarliśmy po 18 do Krakowa. Dzięki wielkie Wam wszystkim za ten zlot, zwłaszcza @Gayosowi za organizację, @cyberbossowi za podwózkę i @Piotr K. za rady akwarystyczne. 😄 Fajnie było po 2 latach znów przyjechać, mam nadzieję, że uda się nam wpaść też wiosną i puścić ten balon. 😄 To ode mnie jeszcze trochę zdjęć, pogonię też Filipa, żeby wrzucił te swoje. Zatomskie kitki: Bardzo piękny kubek: 😄 Ognisko i pokaz laserów: Nieudane grzybobranie: Odbieranie danych z satelity NOAA 18: Tutaj na nagraniu można posłuchać jak taki satka brzmi (mam nadzieję, że udało się to przesłać): PXL_20220924_204437362.mp4 Groźny Virus: 😆 A, no i jeszcze Jowisz namalowany dla @cyberboss 😄 Tak jeszcze poza zlotowo, ale nawiązując do rozmów z ostatniej nocy z @Piotr K. - po powrocie okazało się, że wykluły się małe krewetki. 😄
  2. Dziś jest póki co kiepsko, ale poprzednia noc to była miazga, po północy seeing był taki, że Mars i Jowisz w ogóle nie drgały w okularze, a sam detal był rozbrajający, o czym zresztą wspomniał wyżej Polaris. 😄 Jakąś relacyjkę skrobnę kiedy po zlocie (notatki mam!), a na ten moment mogę zaprezentować parę zdjęć zrobionych telefonem. Niebo wczoraj przed północą: Po północy przyszła wilgoć a Jowisz przybrał wieniec, ale seeing wtedy był rewelacyjny: Końcówka obserwacji: Nad ranem przy Pyrlandii: Dzisiejsze słonko z 12":
  3. My z @SQ3TLE po 5 startnęliśmy z Krakowa i nawet między chmurami powitał nas Księżyc, a teraz już jesteśmy w drodze z @cyberboss 😄
  4. Moim zdaniem strony takie uboższe tło też ma swój urok, jest coś niezwykłego w takim obiekcie wyłaniającym się z czerni nieba usianej tylko pojedynczymi gwiazdami, dostarcza to całkiem innych odczuć (i w wizualu, i na zdjęciach) niż obfite gwiezdne pola. 😄
  5. Chyba ze jest się studentem, który średnio może sobie pozwolić na wydanie 80 zł dziennie na jedzenie. 🙂 Jedzenie u pani Krysi jest bardzo smaczne, ale nawet w Krakowie idzie zjeść taniej (i równie smacznie). Nawiasem mówiąc, umieszczanie takich linków jest niezgodne z regulaminem.
  6. Czy jest możliwość, żeby zrezygnować z posiłków?
  7. To ja i @SQ3TLE poprosimy do pokoju nr 3 🙂
  8. Przy poprzednich zlotach czasem pojawiał się transportowy temat, więc pozwoliłam sobie założyć takowy wątek, zwłaszcza, że mam sprawę. 😄 Chcemy się z @SQ3TLE wybrać na zlot, ale jako biedni studenci bez auta możemy co najwyżej dojechać do Choszczna pociągiem, a stamtąd wciąż zostaje 30 km do Zatomia... Dlatego zwracamy się z ogromną prośbą i pytaniem, czy ktoś dałby radę po nas w czwartek pod wieczór podskoczyć do Choszczna i potem w niedzielę nas tam też podrzucić? Oczywiście za paliwo oddamy, a może i nalewkę jakąś dobrą uda mi się z domu wyciągnąć. 😋 Ewentualnie czy ktoś jechałby przez jakieś większe miasto (Kraków, Katowice, Wrocław, Łódź, Poznań, takie do dojechania sprawnie pociągiem z Krakowa), miał jakimś cudem miejsce miedzy sprzętem i dałby radę nas zgarnąć? Oczywiście dorzucimy się za paliwo. Z rzeczy, które bierzemy - jedna walizka, reszta na spokojnie powinna zmieścić się pod nasze nogi/na kolanach (2 plecaki, moja lorneta ze statywem). Z góry wielkie dzięki! Jeśli też macie jakieś swoje ogłoszenia okołotransportowe to śmiało piszcie w tym wątku!
  9. 1. Gayos - pyra 6 2. Stefanchm - pyra 6 3. Energetyk - pyra 5 4. Stiopa - pyra 5 5. Kenny - pyra 2 6. Mirek - Pyra 6 7. Virus - Pyra 6 8. Pery-Pyra 6 9. Alien - Pyra 2 10. Jarek J. - Pyra 5 11. Piotr K. - Pyra 5, w miarę możliwości ostatni pokój na górze (tak jak na wiosennym zlocie) 12. Paweł N. - Pyra 2 13. Panasmaras - Pyra 5 14. Pablito - Pyra 5 15. cyberboss - Pyra 5 16. Ciekawska 17. SQ3TLE -z Ciekawską gdzieś razem w Pyrze którejś (gdzie będzie miejsce) 18. Paweł Sz. - Pyra 1 19. Thomas - Pyra 1 20. Acidtea - Pyra 1 21. Jajak - Pyra 1 22. Maciej - Pyra 1 23. Polaris - Pyra 1 24. Kawiorek - Pyra 2 25. darius - Pyra 7
  10. Nocą 28/29 marca miały miejsce moje pierwsze obserwacje w roku 2022. Tym razem pozwolę sobie na trochę luźniejszą formę relacji, bardzo zbliżoną do tego, co zanotowałam w swoim obserwacyjnym zeszycie. Uh, w końcu obserwacje, pierwsze od trzech miesięcy, i to licząc grudniowe zerkanie przez okno na nieboskłon rozjaśniony światłem odbitym od śniegu i rozproszonym na smogu. Tak w ogóle to jest noc z poniedziałku na wtorek w środku semestru, a ja właśnie siedzę u @Mareg i patrzymy! Pierwotnie planowaliśmy obserwacje w sobotę, ale prognozy nie zapowiadały zbyt dobrych warunków (co zresztą się sprawdziło), a ja i tak walczyłam z przygotowywaniem seminarium na jeden przedmiot, co w sumie wiązało się z tym, że ostatniej nocy spałam jakieś 3.5 h, i w ogóle cały późniejszy dzień był ciekawy - od 8:50 czterogodzinne laby, chwila przerwy, seminarium do 16:55, powrót do akademika, jakaś pizza z Biedronki odgrzana na szybko na obiad. Byłam wykończona, ale początkowo kiepskie prognozy poprawiały się z godziny na godzinę, kimnęłam się więc chwilę z równie zmęczonym Filipem, który potem prawie spóźniony pobiegł na zajęcia, ja zaś – na autobus. Przed 21 byłam w Mogilanach. Marek z żoną ugościli mnie piękną kolacją, jakiej student na co dzień nie widuje, po czym wyszliśmy na pole. Nawiasem mówiąc, tym razem obserwowaliśmy wyłącznie Taurusem, ponieważ samej trudno byłoby mi się zabrać z lornetą i statywem do autobusu. Na początku postanowiliśmy rozliczyć się z dwoma zimowymi jeszcze obiektami, które wisiały już nie tak wysoko na zachodnim niebie. Pierwszym z nich była Głowa Małpy (NGC 2174), która nie dawała mi spokoju od pewnego czasu i która okazała się nie być tak jasna i łatwa, jak się spodziewałam. Bez filtra nie za bardzo było cokolwiek widać, z UHC coś zaczynało majaczyć wokół jednej z gwiazdek, zaś O-III Lumicona 3 gen. dał najlepszy rezultat – wokół wspomnianego słońca, szczególnie zerkaniem, widoczne było dość gęste pojaśnienie o skondensowanym kształcie wzbogacone o pewną nieregularność w jasności powierzchniowej z jednej strony gwiazdki. Naprawdę spodziewałam się, że ta Małpa będzie wyraźniejsza. Niedaleko, bo w Bliźniętach, znajduje się inny tlenowy obiekt, tym razem planetarka, która zamarzyła się dla odmiany Markowi. Meduza (Abell 21), bo o niej mowa, okupuje nieboskłon w sąsiedztwie takiego dość charakterystycznego układu gwiazd – z jednej strony dwa słońca ułożone są tak, że linia poprowadzona przez nie celuje w naszą mgławicę, zaś po przeciwnej stronie 3 inne diamenty tworzą łuk wokół obiektu. Tak więc pośród tych pięciu gwiazd znajdowała się mgławica, która jakkolwiek pokazała nam się w 20 mm okularze z UHC – jawiła się jako słaby i spory łuk w prawej części pola widzenia, który zajmował mniej więcej 1/3 odległości między wspomnianymi układami dwóch i trzech gwiazdek. Nie mieliśmy okazji spróbować na niej O-III, ponieważ o tym, że spoglądaliśmy na nią przez UHC (zamiast właśnie O-III), Marek zreflektował się dopiero przy kolejnym obiekcie, a do tego czasu Meduza zdążyła już schować się za dach. Wspomnianym już kolejnym obiektem była zaś Sowa M97. Oglądaliśmy ją w różnych konfiguracjach osprzętu, mnie najbardziej podeszła w dłuższym okularze, ale z drugiej strony silniejsze powiększenie oferowało też więcej szczegółów – przede wszystkim mrugające delikatnie sowie oczy i ogólną jakąś taką nieregularność jej jasności i struktury. Potem zrobiliśmy nie tak duży sus do M81, M82 i NGC 3077. Najpierw oglądaliśmy je w mniejszym powerze (to chyba było 20 mm) – M82 ładnie pokazała nieregularny zarys z jaśniejszymi skupiskami zgromadzonymi w jego obrębie, a także wcinające się w jej cygaro cienie. Naprawdę przepiękny widok! Sąsiednia M81 dla odmiany prezentowała się dość zwyczajnie, po prostu jak ona, ale za to wisząca troszkę niżej NGC 3077 zaskoczyła mnie swoim rozmiarem, bo dotąd widywałam ją jedynie w APM 25x100 jako świetlną plameczkę wyskakującą tuż przy niewielkiej gwiazdce, tutaj zaś jawiła się jako „normalna” galaktyka i to nawet o nieregularnej jasności powierzchniowej! Następnie na te same obiekty (no może z wyjątkiem ostatniej NGCki – była albo za ciemna, albo w nią nie trafiłam) zasadziliśmy się z 300x i nie zaskoczę Was pewnie mówiąc, że M82 wyglądała po prostu niesamowicie! Jak czarnobiałe zdjęcie Łukasza Sujki, tylko bez tych pióropuszy przeciwległych do cygara! A samo cygaro wyraźne, poprzecinane i ponadgryzane mackami tła (tutaj szczególnie jedno wcięcie mniej więcej po środku galaktyki było niezwykle charakterystyczne), a pomiędzy tymi wżerami i pociemnieniami – pojaśnienia kojarzące się z bardzo gęstymi skupiskami gwiazd. Dosłownie i w przenośni nieziemski widok, coś absolutnie fascynującego! Jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy, widok obiektu głębokiego nieba w moim życiu, obok M13 z 20” w 600x i M42 z 12” w 430x. Oj pozostanie to ze mną na długo! Och, gdybym miała czas i przybory, z pewnością naszkicowałabym ten widok! Ach, teraz tak dziwnie z tych zachwytów przechodzić dalej, ale naturalnie kolejna w okularze wylądowała M81, niemogąca się równać sąsiadce, ale wciąż mająca coś ciekawego do zaoferowania, bowiem pojawił się u niej pewien zarys struktury spiralnej – ot w niektórych miejscach jej jasny owal odcinał się od tła mocniej, podczas gdy w innych rozpływał się delikatnie… Po tych widokach udaliśmy się na chwilę do M51 i NGC 5195, i to chyba nawet bez zmieniania okularu z tych 300 razy po drodze. Dwie jasne plamy, a wokół jednej z nich jakby opary tworzące zerkaniem ramiona spiralne. I pomost. Wow, to wyglądało naprawdę dziko! M51 całkiem inaczej zapamiętałam z GSO 10” w mniejszym powerze – granica między jądrem i ramionami nie była aż tak porażająca, różnica ich jasności była mniejsza, był jakiś gradient. A tutaj? Porównałabym ten widok do jajka sadzonego! Tak, to chyba najlepsze porównanie, jakie mi przyszło do głowy. Jadro M51 było żółtkiem, a wokół gęstsze rejony ramion były rozlokowane jak ścinające się fragmenty białka. Zerkaniem łączyły się ze sobą w spiralę, uściślały się. Dzikie! Widziałam chyba kiedyś szkic, który przedstawiał tę galaktykę dokładnie w taki sposób, w jaki go widziałam, ale niestety nie udało mi się go potem odnaleźć. Jako kolejny cel zaproponowałam NGC 2403, z którą mierzyłam się jesienią przy pomocy mojej lornety i którą, nawiasem mówiąc, wspominam bardzo miło! W Taurusie z 20 mm zaprezentowała się moim zdaniem cudnie! Delikatna mgiełka, dość nieregularna w jasności, stanowiąca tło dla kilku lśniących gwiazdek. Tworzyło to przepiękny kontrast między subtelną galaktyką i ostrymi diamentami. Swoją droga jakiś czas później wyczytałam, że niektóre z tych jej nieregularności skatalogowano podobnie jak się to ma w przypadku M33 - @Mareg, myślę, że jest to temat do obadania kolejnej wiosny własnoocznie. 😊 Następnie spróbowaliśmy z niedaleką i sporą (wg Interstellarum) NGC 4236, ale nic z tego nie wyszło, więc przenieśliśmy się do Lwa, a konkretnie do NGC 2903 – ładnego owalu z jaśniejszym środkiem. Nie pamiętam, czy jakieś zarysy struktury spiralnej były tu widoczne, ale chyba nie. Dalej był Triplet Lwa – dawno nie widziałam go w czymś innym niż w lornecie. Tutaj zaskoczyło mnie to, jak dużo pokazały obie eMki, szczególnie M66. Ta miała tak niezwykły kształt, coś się z niej wywijało od strony M65, zawijało się ze strony przeciwnej do Hamburgera i kończyło się z drugiej, nie łącząc się jednak z samą M66. Nie wiem co tam się działo, to był jakiś przedziwny widok, nie wiem czy mi się zdawało czy co, wydaje mi się, że Marek nie podzielał tego, co widzę. 😄 W dalszej kolejności zażyczyłam sobie Sombrero i sama w nie wcelowałam Taurusem z pamięci – po przekątnej przez Kruka do Gwiezdnych Wrót, a potem dalej ku Szczękom. A przy nich mój cel, przepiękna M104. Minęło wiele lat odkąd ostatni raz widziałam ją w teleskopie. Teraz najpierw w 20 mm ładnie pokazała swoje ciemne pasmo przecinające rozświetlone centrum, potem w większym powerze (chyba 300x) stała się jakby bliższa, choć muszę przyznać, że chyba jednak wolę widok w mniejszym powiększeniu – ach co te lornetki ze mną zrobiły! A propos, moją kolejną czynnością było błądzenie Taurusem po Łańcuchu Markariana w iście lornetkowym stylu. Ile tam jest galaktyczek! Tyle puszków, dmuchawców i ich nasion pośród gwiazd! A potem skierowałam się do M64 i z asystą Marka w postaci mapek ze Sky Safari wcelowałam w nią teleskopem. W niedużym powiększeniu jawiła się jako jasny krążek z czarną otoczką z jednej strony, zanurzony w niezwykle rozległym halo. Przecudnie! Zawsze urzekało mnie to, jak jej halo jest duże względem samej galaktyczki, uwielbiam ten widok! Nie pamiętam niestety już, czy w Czarne Oko celowaliśmy też z powiększeniem 300 razy, ale chyba nie, zresztą sam Marek na galaktykę z czarnym detalem za dużo nie popatrzył, bo chmury z zachodu przeprowadziły nagły szturm. Niemniej w tej części nieba udało mi się jeszcze wcelować w M53 i oboje na nią zerknęliśmy, potem chciałam przesunąć się jeszcze do jej słabszej sąsiadki NGC 5053, ale ledwo dostrzegłam ją przez krótką chwilę, a potem – ciemność. Chmury. Jej Marek nie zdążył zobaczyć. Skondensowanych kropelek wody było coraz więcej w atmosferze nad nami, więc udaliśmy się do M13, która klucząc nad wschodnim horyzontem miała chwilę przed ich przybyciem. Przy okazji zahaczyliśmy o M57, a potem wróciliśmy do domu na herbatę. Pogadaliśmy przy czerwonych latarkach i nabraliśmy trochę ciepła, ale chmury trzymały nieźle i już zaczęliśmy powoli tracić nadzieję, ale ok. 2:00, po ponad godzinie, dziury w burej pokrywie złożonej z kropelek wody zrobiły się na tyle spore, by umożliwić sensowne obserwacje, a do tego seeing niesamowicie się poprawił! Wzięliśmy się za planetarki! Oglądaliśmy wznoszącą się powoli Mrugającą, a potem Marek wcelował trzystukrotnym powiększeniem w NGC 6572 o mianie Emerald, o której obserwacjach wcześniej mi opowiadał i faktycznie to co ujrzałam w okularze zgadzało się z tym, co mówił – szmaragd składał się z dwóch ciapek stykających się ze sobą, które tworzyły niemal prostokątny kształt. Potem zażyczyłam sobie Białooki Groszek, czyli IC 4593 o rozbrajająco uroczej nazwie, zgodnie z którą mgławiczka była biaława, ale też bardzo mała – o ile w lornecie była urokliwa tak jak jej imię, o tyle w teleskopie po prostu niczym się nie wyróżniała. Tego ostatniego nie można było za to powiedzieć o naszym kolejnym celu – NGC 6210. Marek zachwalał tę herkulesową planetarkę niesamowicie i zdecydowanie miał rację! Według Interstellarum zowie się Mgławicą Żółw, ale moimi pierwszymi słowami po spojrzeniu w okular było „Wygląda jak Kocie Oko!” i naprawdę moim zdaniem tak było! Rozwijała się niczym maleńki, śliczny kwiat, jak bratek lub orchidea rozciągnięta w jednej osi i o, uwaga, bladym fiołkowym zabarwieniu! Nie żartuję! O ile dobrze pamiętam, Marek potwierdził to wrażenie! Przecudna mgławica! Z kształtu, koloru, wszystkiego! Naprawdę, nie mogłam się napatrzyć na tę strukturę, a ten fiołkowy, no to mnie po prostu rozwaliło. Kolejny niezapomniany widok ten nocy. Ach i zapomniałabym, oglądaliśmy ją w 430x. Gdzieś między tymi planetarkami zerknęliśmy jeszcze na epsilony Lutni w ramach sprawdzenia seeingu, było pięknie. Pamiętam też, że w sąsiedztwie którejś z opisanych mgławic w tych 430 razach wciąż widoczne były jakieś pojedyncze, drobne gwiazdki! Ostatnią rzeczą, którą zrobiliśmy, nim chmury rozpoczęły kolejny desant, był konkurs piękności kulek zaproponowany przez Marka. Kandydatkami były Messiery nr 3, 5 oraz oczywiście 13. Jako pierwsza zaprezentowała się herkulesowa dama, klasyczna i ze znaczkiem Mercedesa. Kolejna, uczepiona Psów Gończych M3, bardziej mi się spodobała już na pierwszy rzut oka, wydawała się jakaś taka gęstsza. Najbardziej jednak przypadła mi do gustu ostatnia kandydatka, pochodząca z krainy Węża M5. Nie wyciągała aż tak ramion na boki w czerń jak poprzedniczki, ale raczej wydawała się bardziej koncentryczna, a gwiazdy wokół niej zamiast tworzyć wspomniane ramiona czy też macki, formowały się w okalający ją, szczególnie z jednej strony, okrąg. Urzekło mnie to niesamowicie! Nie pamiętam niestety jaki był typ Marka, ale wydaje mi się, że nie była to M13. 😉 Obserwacje zakończyliśmy około 3:00. W ramach ciekawostki chciałabym jeszcze dodać, że wrażenia z tej nocy wyjątkowo nie były notowane na bieżąco, no może poza samym początkiem – reszta była spisywana w przeciągu kolejnego tygodnia. Z tego powodu w notatkach często pojawia się słowo „chyba”, a ponadto w oryginale jest w nich trochę większy chaos, np. wzmianka o M51 pojawia się po M104 wraz z wytłumaczeniem, że to chyba było przed NGC 2403, a opis M81 z 300x najpierw pojawia się jako widok z 20 mm, ale z adnotacją, że to błąd – dopiero przy opisywaniu M82 z 300x przypomniałam sobie, jak to po kolei z tym było. 😄 W przypadku moich drugich tegorocznych obserwacji, a miały one miejsce nocą 28 na 29 maja, byłam już bardziej skrupulatna jeśli chodzi o bieżące notowanie. Wręcz praktycznie całe zapiski z tej sesji to wymienione od punktów nazwy obiektów wraz z opisami, pozwolę sobie więc podobne formatowanie zastosować tutaj. Nie jest ono szczególnie artystyczne, ale dobrze oddaje to, jak szybko chciałam przekazać jak najwięcej informacji, notując naprędce między kolejnymi widokami, z którymi zresztą też trochę się spieszyliśmy z racji na krótką noc. Tym razem znowu przyjechałam do Marka bez Filipa, a więc i bez APM. Obserwacje rozpoczęliśmy koło północy, po dość długim czekaniu na rozejście się chmur. Latarnie uliczne w Mogilanach, podobnie jak podczas obserwacji październikowych, nie działały. O osprzęcie do Taurusa w pierwszej części obserwacji mam tylko krótką notkę „okular APM 13 mm”. To po kolei: Zaczynamy od M51 z towarzyszką – bardzo ładne ramiona z jakimiś pojaśnieniami po przeciwnej stronie co NGC 5195. Naprawdę piękny obrazek, ładniejszy niż ostatnim razem, całość wydaje się zdecydowanie bardziej plastyczna. Słonecznik M63 – widoczne jasne jądro z delikatnym halo, które zerkaniem rozrasta się wielokrotnie. Dodatkowo oboje mamy wrażenie jakiegoś pociemnienia z jednej strony, trochę jakby halo było tam mocniej obcięte, a trochę jakby to było pociemnienie wewnątrz niego. Marek zwrócił uwagę jeszcze na to, że w rzeczywistości galaktyka jest większa niż to, co mogliśmy dostrzec własnoocznie – na zdjęciach sięga jednej charakterystycznej gwiazdki, podczas gdy w okularze przy patrzeniu zerkaniem wspomniane halo ledwo rozrasta się w te okolice. W każdym razie, całość jest naprawdę bardzo urokliwa! Cor Caroli – jaśniejszy składnik białofioletowy, drugi żółtozielony – z tym stwierdzeniem zgodziliśmy się oboje. M94 – eliptyczna, ot jasny środek i halo wokół. Wygląda trochę jak gromada kulista, ale bez rozbicia na poszczególne gwiazdki. Przy patrzeniu na wprost bardzo przygasa, trochę taka „galaktyka mrugająca”. NGC 4490 (Cocoon Galaxy) i NGC 4485 – bardzo urocze dwie galaktyki, z czego pierwsza trochę większa i wyraźniejsza z nieregularnym pojaśnieniem wewnątrz, szerszym z jednej strony. Bardzo ładnie razem wyglądają w okularze. NGC 4244 – co tu dużo mówić. Igła – długa, spora i blada kreska bez jakichś nieregularności. M109 – słabe pojaśnienie ze zwracającym uwagę jądrem, obok jądra zerkaniem widoczna drobna gwiazdka o jasności ponad 10 mag. M106 – spora, podłużna, w centrum wyraźne pojaśnienie. W ogóle cała galaktyka razem z halo wydaje mi się jaśniejsza z jednej strony, podczas gdy reszta pozostaje słabsza. NGC 4449 Rectangular Galaxy – bardzo ciekawa, pamiętałam ją jeszcze ze swoich 10” i nie mogłam doczekać się aż Marek ją zobaczy. Wyraźna, o nieregularnej jasności powierzchniowej i, jak nazwa wskazuje, nie owalna, lecz jakby o obciętych końcach, co faktycznie nadaje jej kształtu lekko prostokątnego. Niedaleko Marek trafił jeszcze na jakąś węglówkę o indeksie barwowym ok. +3, baaardzo ładna i baaardzo pomarańczowa! (To chyba Y CVn nazywana też La Superba.) M101 – potężne, rozległe i bardzo blade cielsko. W pierwszym momencie widać tylko jaśniejsze jądro i gwiazdy obok, ale po chwili zerkania wyłazi to co jest wokół i to nawet z jakimiś pojaśnieniami, których lokalizacja zgadza się z tym, jak przebiegają jej ramiona. Mimo wszystko raz jeszcze – strasznie blada. M4 – jak ja dawno jej nie widziałam w teleskopie, a w dwunastocalowym to chyba jeszcze nigdy. Przepiękna, bardzo nieregularna i kształtem zbliżona odrobinę do trójkąta, a przez jej środek ciągnie się łańcuszek jaśniejszych gwiazd, przypomina mi to poprzeczkę galaktyki. Do tego całość jest bardzo dobrze rozbita. Naprawdę niezwykle urokliwy obiekt, moim zdaniem to chyba najładniejsza kulka na naszym (polskim) niebie. NGC 6144 – słaba gromada kulista między M4 a Antaresem, ledwo gdzieś tam zerkaniem ją wypatrzyliśmy, ale jest! I chyba w zasadzie tyle mogę o niej powiedzieć. Sam Antares wali zaś po oczach potężnie pomarańczem, bardzo ładnie widać też spajki. Patrzyłam na niego lewym okiem, żeby nie naświetlić tak tego prawego. No i M8, Laguna. W APM 20 mm 100° jakoś tak za ciasno mi się wydaje, ale po dołożeniu O-III Lumicona 3 gen. mgławica przynajmniej porządnie wypala oczy! Co tam się dzieje, ile struktur, ile zafalowań! W UHC też wygląda to niesamowicie, a pobliska M20 po prostu rozbraja! Pierwszy raz widzę w Koniczynie tyle szczegółów – podzielona na trzy części, a te ciemne przedziałki takie ostre! I tyle struktur wewnątrz! Jest naprawdę przepiękna! W O-III z Pentaxem 30 mm Koniczyna wygląda już trochę słabiej, ale za to Laguna zachwyca jeszcze bardziej – pojawiają się kolejne zafalowania, zauważam kolejną pętelkę sięgającą jakiejś pobliskiej gwiazdki. Niesamowite! Bezpośrednie przejście do M17. Wow! Pierwszy raz widzę łabądka domykającego się do kształtu omegi. Naprawdę! Wow! Ależ to jest jasne! Orzeł dla odmiany jest już słabszy, ale też ładnie widać jego kształt. Zmiana na APM 20 mm z UHC. M16 wygląda bardzo podobnie, ale jednocześnie całość jest przyjemniejsza w odbiorze, nie trzeba też zerkać, bowiem i na wprost, i zerkaniem, Orzeł prezentuje się niemal tak samo. Co do zerkania Omega prezentuje podobną przypadłość, ale w ogólności prezentuje się znacznie lepiej! Dopełnienie łabędzia do omegi staje się jeszcze wyraźniejsze, wręcz rewelacyjnie widoczne, a sam łabądek zyskuje na puchatości – zdecydowanie więcej struktur kłębi się w jego wnętrzu, również więcej wżerów pojawia się na krawędziach. Marek aż jęknął z zachwytu na ten widok! Veil – no, tutaj nie będę się zbytnio rozpisywać, dam po prostu odnośnik do październikowych obserwacji. 😉 Jedyną różnicą jest chyba tylko czas poświęcony temu kompleksowi mgławic – została nam niecała godzina do świtu żeglarskiego, więc woleliśmy pożegnać się z Veilem trochę szybciej i odwiedzić jeszcze kilka obiektów. Szybkie sprawdzenie seeingu w okularze 5 mm na Wedze i Epsilonach Lutni – nie ma tragedii, ale też bez specjalnego szału. Zobaczymy. M57 – bardzo ładna, świeci naprawdę jasno w tych 5 mm, widoczne są nawet charakterystyczne pojaśnienia na jej krawędziach, które nadają jej bardziej trójwymiarowego charakteru i sprawiają, że wydaje się świecić. Próba namierzenia NGC 6537 (Red Spider Nebula) i to bez zmieniania okularu – zaczynamy od Laguny (a tak naprawdę to od M22, bo przypadkiem w nią wcelowałam na początku, ale było ją widać!), która w 5 mm to po prostu jakiś żart (tu pasuje młodzieżowe określenie „XD”), aczkolwiek nawet jakieś pojaśnienie pośród ciemnego pola widzenia tam jest! Niemniej gwiazdki na tej elewacji wyglądają bardziej jak placki niż punkty , a i sam Pająk też za bardzo nie chce wyjść z tła. Próbujemy więc znacznie wyżej z NGC 6751 w Orle, no i faktycznie, widać okrągłą plamkę pośród gwiazd, ale sam obraz jest bez szału, tak jak i seeing – to jednak nie zenit jak w przypadku M57. Poza tym robi się coraz jaśniej – Słońce jest już tylko 13.8° pod horyzontem. Pora na zagrzanie się i czekanie na planety… Co ciekawe na tym kończą się moje zapiski z tej nocy, co mnie szczerze zdziwiło, bo pamiętam, że czekaliśmy aż Saturn wylezie wyżej, a Jowisz z Marsem w ogóle raczą pojawić się nad horyzontem, mam nawet jakieś zdjęcie Saturna z telefonu przyłożonego do teleskopu, pamiętam też Marsa wyglądającego po prostu jak czerwona gwiazdka położona dość blisko Jowisza. @Mareg, może pamiętasz coś więcej z tego planetarnego poranka? 😄
  11. Przepiękne zdjęcie, intrygujący obiekt i bardzo ciekawy opis! Gratuluję rezultatu! 😄
  12. Trochę czasu minęło, odkąd wrzucałam tu jakieś obrazy, więc pora na aktualizację. Przy okazji poprosiłabym jakiegoś moda o zmianę nazwy tego tematu na coś w stylu "astrosztuka", "astronomiczne obrazy" etc., bo ten "mój obraz" został od tego 2014 i w sumie trochę dziwnie teraz wygląda 😄 Ale wracając do obrazów (i grafik): Głowa Małpy widziana przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a, rysowana na tablecie graficznym w Kricie, zaczęłam ją rysować w lipcu zeszłego roku i skończyłam w październiku (ale rysowałam ją bardzo po trochu, więc trochę czasu to zajęło) 🙂 "Podmuch", trochę bardziej fantazyjny niż stricre kosmiczny, ale pomyślałam, że też się podzielę, jego też zaczęłam jakoś w lipcu 2021, ale po wielu perypetiach skończyłam go dopiero po napisaniu inżynierki - końcem stycznia 2022. Moim zdaniem bardzo fajnie prezentuje się z "Innym światem" z 2020, więc dodaję też zdjęcie ich obu. Akryle na płótnie, 70x50 cm. Kolejny przedstawia raczej mało znaną mgławicę LBN 777 i był inspirowany fotografią Diany (na instagramie profil @vanillamoon_astro), akryle na płótnie, 40x50 cm. Zielona galaktyka, która powstała głównie dlatego, że na początku lutego skończyły mi się niebieskie i czerwony farby, a zielonej i żółtej zostało najwięcej 😄 Akryle na płótnie, 50x40 cm. Kocia Łapa namalowana dla znajomych, bardzo podobna do obrazu, który wykonałam akwarelami 2 lata wcześniej, tym razem to akryle, 30x30 cm. Dołączam zestawienie obu obrazów ze sobą. Pochmurny Mars namalowany dla @Lukasz83 w ramach nagrody za OKA (swoją drogą w tegorocznej edycji też chętnie coś namaluję @jolo, przyznam, że nie pamiętam czy już wyraziłam taką chęć w tym sezonie 😅), akryle na płótnie, 40x40 cm. Układ Słoneczny malowany na zamówienie, przyznam, że bałam się tego obrazu, ale wyszło całkiem zgrabnie, nie spodziewałam się takiego efektu 😄 Akryle na płótnie, 90x60 cm. Mgławica Hełm Thora inspirowana zdjęciem Charlesa Bonafilii (na instagramie i na astrobinie @_ethereal_astro, swoją drogą bardzo podchodzą mi jego prace), akryle na płótnie, 40x50 cm. Obraz, którego jeszcze nie nazwałam (choć kusi mnie coś w stylu "Myśliwy") - Orion nad wulkanem inspirowany Mt. Merapi i zdjęciami z długoogniskowych obiektywów. Przemalowywany bardzo dużo razy 😄 Akryle na płótnie, 60x80 cm. Jowisz rysowany na tablecie graficznym w Kricie - timelapse z rysowania, czyli 8 h w 15 s (mam nadzieję, że Forum to przemieli). video_watermark1651938000785.mp4 I podobnie (również Krita i tablet graficzny) - timelapse z rysowania SgrA*. YouCut_20220515_220613684_2.mp4 Wracamy do bardziej tradycyjnych technik, tym razem jednak to nie Wszechświat widoczny z Ziemi, a Ziemia z kosmosu, czyli delta rzeki Jukon na Alasce inspirowana obrazem z Landsat-8 obrobionym przez Mykołę Serhijowycza (na instagramie @nikolas_earth_observer) oraz obrazem z Sentinel-2. Powoli zbliżamy się ku końcowi - niewielka, urocza i fantazyjna galaktyczka namalowana akrylami na płótnie o średnicy 20 cm: I czarno-białe centrum Drogi Mlecznej w formacie 30x30 cm (również akryle). No i na sam koniec - mało artystyczna praca, ale jednocześnie ciekawe wyzwanie dla mojej cierpliwości, którego się podjęłam, czyli digitalowy rysunek pierwszego zdjęcia z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba 😄 Niż sam efekt końcowy ciekawsze moim zdaniem było powstawianie tego rysunku, ale ponieważ timelapse jest zbyt potężny (co ciekawe sam plik w Kricie ważył na koniec ponad 1 GB, a folder ze screenshotami z rysowania, z których potem powstał timelapse, ok. 70 GB) - dołączam link do wideo na dysku google - zmieńcie sobie jakość na 1080p, nie wiem czemu automatycznie ustawia się na gorszą.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.