Skocz do zawartości

lulu

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    876
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    84

Zawartość dodana przez lulu

  1. Jeżeli smar jest już kleisty to nie dziwota - zawsze można spróbować kapnąć WD-40, np. w otwór po śrubie dociskającej hamulce.
  2. Ponieważ zakończyłem definitywnie prace renowacyjne przy moim najnowszym znalezisku - Tasco 12TE-5 (https://www.astromaniak.pl/viewtopic.php?f=52&t=69432), miałem chwilę aby pobawić się tym montażem, bo w sumie nigdy go nie użytkowałem. Porównując z innymi moimi japońskimi "klasykami" uznałem jednak, że zbyt mocno odbiega od nich jeśli chodzi o łatwość swobodnego obracania wokół osi, więc postanowiłem to poprawić. Jeśli chodzi o oś DEC, wystarczyło parę kropelek WD-40. Trudniej było uzyskać w ten sposób poprawę na osi RA, więc postanowiłem ją rozebrać i wymienić smar - zwłaszcza że jest to raptem kilka minut roboty. Nie będę udawał że się jakoś specjalnie do tego przykładałem w takim sensie, że nie umyłem wszystkiego rozpuszczalnikami. Po prostu przetarłem stary smar z tulejek i napędzlowałem nowy. Przy okazji jeśli ktoś chce kuknąć do środka na stan ząbków i ślimaczków, załączam zdjęcia. Po tych zabiegach lekkość obrotu w obu osiach jest moim zdaniem w pełni komfortowa (mikroruchy chodziły leciutko od początku, ale w osi RA też przesmarowałem odpowiedzialną za nie tuleję skoro już rozebrałem).
  3. Chciałbym zacytować informację, którą po zamieszczeniu ogłoszenia przesłał mi JSC - wybitny znawca tematu: Tez mam New Polarisa. Jest świetnie spasowany. Lepszy standard niz w obecnych SW. Poniewaz ma 144 zęby w przekładni, tak jak EQ5, to dołaczyłem do niego naped od SW i śmiga Natomiast lunetka biegunowa pasuje do niego od SW EQ3.2.
  4. Montaż marzeń dla każdego miłośnika japońskiej jakości i klasycznego stylu. Oryginalny Polaris na pięknym, drewnianym statywie, świetnie zachowany i w pełni sprawny. Model rzadko pojawiający się w sprzedaży w Polsce, który sprowadziłem swego czasu zza granicy. Wersja bez lunetki biegunowej, będąca na wyposażeniu Celestronów Cometron CO114. O jakości nie rozpisuję się - zainteresowani wiedzą czego spodziewać się po tej marce, a ci co nie wiedzą, pewnie ogłoszenia nie czytają 😉 Dlaczego sprzedaję? Kupiłem go z myślą o moim ATM-owym refraktorku opartym na obiektywie PZO 68/800. Ale czas płynie, a początku prac nad wykonaniem tuby optycznej nie widać. Tymczasem montaż kurzy się, zabiera mi miejsce i ogranicza zakupy kolejnych "klasyków" do mojej kolekcji. Czas zmierzyć się z faktami i odpuścić - a właściwie puścić ten wyjątkowy montaż w dobre ręce! Co zdążyłem przy nim zrobić? Niewiele - bo nie wymagał specjalnych zabiegów. Lekko go podczyściłem, ale bez gruntownego rozbierania i wymiany smarów. Nie znam historii Cometrona, ale podejrzewam, że montaż może mieć grubo ponad 30 lat. Smar - cóż, zgęstniał i czuje się to przy swobodnym obrocie. Mnie to nie przeszkadza - przeciwnie, lubię gdy tuba nie opada w niekontrolowany sposób. Mikroruchy chodzą jak dla mnie komfortowo, więc nie myślałem o wymianie smaru. Ale jeśli ktoś oczekuje, że montaż będzie się kręcił po odblokowaniu pod wpływem własnego ciężaru - pewnie zechce przesmarować mechanizmy. Drewno statywu jest bardzo ładnie pomalowane półprzejrzystym, półmatowym lakierem w ciepłym, prawie pomarańczowym kolorze. Jestem pewien, że nikt nie zechce go retuszować farbami z powodu kilku drobnych otarć, dlatego zdecydowałem się potraktować go woskiem do renowacji mebli, poprawiającym nasycenie koloru i dającym ładne, satynowe wykończenie. Na elementach metalowych uważny i uparty analizator dostrzeże kosmetyczne otarcia lakieru, czy punktowe ślady rdzy. Ale po co oglądać teleskop z lupą w ręku...? Na tle egzemplarzy trafiających na świecie do sprzedaży - a zapewniam, że prześledziłem ich wiele zanim wybrałem właśnie ten - oceniam jego stan jako bardzo dobry. W komplecie jedna przeciwwaga nakręcana na gwintowany pręt. Montaż wymaga jak widać adaptera z gniazdem na dovetail, ew. dokręcenia szyny dwiema śrubami na stałe. Wyposażony jest w dodatkowe pokrętło mikroruchów w osi RA, które można używać zamiast pręta - bardzo wygodne gdy pokrętło na pręcie znajdzie się poza zasięgiem ręki. Jest to piękny sprzęt, pasujący stylistycznie zarówno do starych teleskopów "vintage" jak i konstrukcji o bardzo nowoczesnym designie. Mimo klasycznej stylistyki, pod względem funkcjonalnym odpowiada dzisiejszym standardom - mowa przede wszystkim o pełnym, 360-stopniowym obrocie wokół obu osi. Jeżeli macie jakąś "Perełkę", która czeka na godny niej montaż - właśnie trafiliście na coś, co Perełce z się spodoba 🙂 1100 zł + KW.
  5. Jeszcze jedno podejście do tej samej sesji, nieco szerszy kadr i minimalnie inna obróbka kolorystyczna.
  6. I kolejna panorama z przedostatniego dnia 2022 roku. Ech... był to rok rozstania z Meadziem! Ale również rok, w którym zapoznaliśmy się z Celusiem C8-N. A Celuś - cóż, trzeba to powiedzieć otwarcie, nie obwijając w bawełnę! Otóż Celuś również nie zasypia gruszek w popiele, ale stara się i robi naprawdę fajne zdjęcia. Takie jak to:
  7. Panorama w wykonaniu Celusia C8-N i nowo nabytej kamerki ASI 183 MC. Tak gigantyczna matryca jest jednak wyzwaniem w wypadku teleskopu o kiepsko skorygowanym polu - jak mój njutek. Nawet z 2x soczewką Barlowa krzywizna pola daje się we znaki, manifestując się choćby przy próbie ułożenia mozaiki z kilku zdjęć. Okazuje się, że ich geometria - zwłaszcza w zewnętrznych obszarach kadru - jednak minimalnie się różni, a precyzyjne spasowanie dużych brytów staje się niemożliwe. No ale po co pasować bryty, skoro matryca daje imponujące pole widzenia? Cóż - ta kamera jest wymagająca... Musiałem poświęcić chwilę żeby skolimować njutka na gwieździe, bo stosowanie kolimatora to jednak kompletna fikcja. Po jego wyjęciu i włożeniu ciężkiego Barlowa z kamerką, całą kolimację szlag trafia. Aby walczyć z utratą ostrości na brzegach tej wielkiej matrycy, muszę jednak pilnować kolimacji dość precyzyjnie, a to znaczy: z takim wyposażeniem i w takiej pozycji, w jakiej będzie przeprowadzana obserwacja. Więc ASI 183 to nie jest to sprzęt "bezobsługowy" i kamerka dla początkującego. Poprzedniczkę - ASI 178 MC - mógłbym polecić śmiało każdemu, nawet początkującemu astrofotografowi. Tutaj mamy sprzęt dla tych, którzy chcą uzyskać troszkę więcej - i są gotowi włożyć nieco więcej uwagi i wysiłku.
  8. Znacie pojęcie fotobomba? Określa się tak zdjęcia, na których ktoś pojawił się nieoczekiwanie w kadrze, wbrew intencji autora. Ostatnio jeden z kolegów na CN zwrócił uwagę, że w taki właśnie sposób zachowuje się na moich zdjęciach Rupes Recta. No faktycznie - co zdjęcie to Rupcia gdzieś się pokazuje... Kolejne zdjęcie spod lustra Meadzia:
  9. Kolejne majowe wspomnienie Meadzia i Zatoka Centralna na pierwszym planie...
  10. Cóż pozostaje w taką pogodę, jak nie sięgnąć do starych, nieobrobionych materiałów i sprawdzić wreszcie co tam za skarby się poukrywały. Sięgłem i ja - gdyż, nie miałem co robić! I jakiegoż tam Misia znalazłem? Oczywiście takiego na miarę swoich możliwości. Ale bardzo kochanego, bo to przez Meadzia wykonane jeszcze w maju, zanim się z nim zdradziecko rozstałem. I mam nadzieję, że to nie jest Meadzia ostatnio słowo, bo sięgam odważnie dalej! Zobaczymy czy coś jeszcze wyłuskam z naszych starych z Meadziem zaszłości. Ech - to był jednak wyjątkowy instrument. Co tu gadać - wystarczy spojrzeć...
  11. Północne rejony Morza Deszczów, Morze Zimna i dzielący je pas wyżyn z kraterem Plato i doliną Vallis Alpes na wschodzie oraz Zatoką Tęcz na zachodzie. Tereny niezwykle widowiskowe - i co za tym idzie obfotografowane na tysiące sposobów. Także przeze mnie 🙂 Ale nie mogę się powstrzymać, aby przy każdej okazji nie podejść od nowa do tego tematu. Wyeksponowanie błękitnych tonów materiału wyrzutowego wokół położonego obok Plato krateru Bliss i towarzyszących mu kraterów Plato B, Y i M, albo wydobycie świetlistej srebrzystości terenów okalających Sinus Iridum, jest dla mnie źródłem nieustającej radości...
  12. Trzeba powiedzieć z uznaniem, że pozując do tego zdjęcia wszyscy naprawdę się postarali. Każdy wydobył z siebie tyle koloru ile się dało. A najbardziej postarał się błękitny, jak się okazuje, krater Aristillus. Tylko INA - tajemniczy obszar wyróżniający się błękitnym zabarwieniem, z powodu którego nazywany bywa "Błękitnym Jeziorem", jak zwykle nie chce być niebieska...
  13. Morze Chmur - Mare Nubium z uskokiem Rupes Recta na wschodzie i kraterem Bullialdus za zachodzie. Ciąg kraterów Ptolemaeus-Alphonsus-Arzachel powoli wchodzi w strefę cienia, podobnie jak gigantyczny Deslandres i znajdujący się na jego terenie jasny obszar Cassini Bright Spot:
  14. Kopernik jako Król jasności oraz Manilius, Agrippa i Godin jako Książęta Ciemności...
  15. Pogoda nie dopisuje, więc pozostaje niezawodny przyjaciel - Photoshop. Trzeba uczciwie powiedzieć, że z powodu obecnej polityki firmy Adobe, która aktualizuje swoje produkty częściej niż ja ich używam, Photoshop lubi się czasem zawiesić. Jednak nadal mogę na niego liczyć bardziej niż na dobrą pogodę i tak się też stało teraz, gdy wobec ciągłego zachmurzenia wróciłem do sesji obserwacyjnej z 17 września. Oczywiście jest prawdą że króluje tu Tycho. Ale dla mnie najważniejszym aktorem jest tu Clavius. To na niego zawsze patrzę, to w nim wyszukuję drobne detale pozwalające ocenić jakość zdjęcia...
  16. Okazuje się, że nawet w takim pionowym oświetleniu, praktycznie bez wyraźnego światłocienia, też można uzyskać ciekawy obraz księżycowej powierzchni:
  17. lulu

    Mars 2022

    Zapóźnienia w obróbce... 10 listopada:
  18. Anaxagoras i Plato - obaj z pretensjami do kontrolowania terenów Morza Zimna. Który jest tutaj szefem?
  19. Dwa następne ujęcia z 10 listopada. Na drugim zdjęciu u góry dość dobrze widoczne Morze Humboldta.
  20. Sesja z 10 listopada. Klasyczna trójca Langrenus-Vendelinus-Petavius:
  21. Przepraszam, źle Cię zrozumiałem. Mimo wszystko nie traktowałbym tego efektu jako cechy achromatu - robiłem sporo zdjęć małymi achromatami i nie mogę powiedzieć by tego typu efekt był ich cechą naturalną, wynikającą np. z aberracji. Jako przykład fotka ze zwykłecho achro 76/1200 mm - tyle że starego japońca z lat 60-tych:
  22. W wolnych chwilach kontynuuję moje eksperymenty z obróbką pierwszych zdjęć zrobionych ASI 183, wypracowuję nową strategię postępowania z kolorem, powiększeniem i wyostrzaniem. Jak zwykle dochodzi tu do konfliktu interesów między ambicją uzyskania jak największej powierzchni obrazu, a chęcią uzyskania perfekcyjnej ostrości szczegółów - takiej, która nie sprawiałaby wrażenia, że obraz jest sztucznie powiększony. Dotychczas - mimo stosunkowo dużego pola widzenia jakie zapewniała kamera ASI 178 - musiałem iść na kompromis, godząc się na większą skalę obrazu, przy której precyzja detali była co najwyżej "akceptowalna". W skali 1:1 widać było jednak, że detale nie są idealnie ostre, a obraz jest nieco większy niż potrzeba dyktowana jego praktyczną rozdzielczością. Gigantyczna matryca ASI 183 pozwala uniknąć tej kolizji interesów. Obraz można zmniejszyć do rozmiarów, przy których precyzja rysunku drobnych detali jest perfekcyjna. Mimo to obraz zachowuje dużą powierzchnię, niemieszczącą się w skali 1:1 na większości monitorów - co traktuję jako warunek i miarę sukcesu 🙂 Obrazek poniżej został zestackowany z opcją drizzle 1,5x, następnie zmniejszony do 53% - i na koniec jeszcze do 77%, czyli w sumie ma 61% natywnej wielkości i w tej skali nie czuje się już, że detale są niepotrzebnie powiększone. W rzeczywistości po takim zmniejszeniu część najdrobniejszych detali ginie, albo jest słabo widoczna. Ale nie bierzemy przecież udziału w żadnych zawodach sportowych! Dla mnie celem jest uzyskanie obrazu, który będzie robił wrażenie naturalnego - takiego jak dobrej jakości obraz w okularze, podczas obserwacji wizualnych. Duża matryca to kroczek w tym kierunku.
  23. trudno uwierzyć że to aberracja odpowiada za powstanie nieostrości na krawedziach. ED80 powinien radzić sobie z tym bez problemu i jeżeli coś takiego obserwujesz, to może jest to wynik tych dodatków o których wspominasz - adaptery, tuleje... Może to powoduje utratę osiowości i obraz nie pada prostopadle na matrycę?
  24. Nadejszła wiekopomna chwiła prawdy. Czy da się skorzystać z tej wielkiej matrycy bezpośrednio w ognisku, bez Barlowa zawężającego pole widzenia i zmniejszającego w ten sposób pole rażenia komy? Mówimy o zwykłym newtonie 200/1000. Po pierwsze - przy ogniskowej 1000 mm cała tarcza Księżyca mieści się na matrycy! Prawie na styk - kadr który pokazuję ma sztucznie dorobione czarne tło. Po drugie - cudów nie ma, już zdjęcie M42 pokazało na gwiazdkach obecność komy i tutaj też jest widoczna w postaci pogorszenia ostrości, narastającego w kierunku lewej strony kadru. Pytanie na ile tego typu efekt jest do zniwelowania za pomocą kolimacji, bo takie kierunkowe narastanie nieostrości na zdrowy rozum sugeruje że coś nie jest całkiem osiowo ustawione. Zamiast teoretycznej kolimacji laserem, która jest o kant stołu rozbić gdy wyciąg obciążę ciężką kamerką, albo kamerką i jeszcze cięższym Barlowem, należałoby być może skolimować sobie z takim a nie innym "wsadem" w wyciągu i takiej a nie innej pozycji teleskopu - na jakiejś gwieździe, doprowadzając pierścienie dyfrakcyjne w okolicach ogniska do możliwie regularnego wyglądu...? Te próby i zabawy przede mną. A teraz pełna tarcza Księżyca - nareszcie za jednym strzałem, bez sklejania mozaiki!
  25. Trzymam to na HDD bo mam wrażenie że on głównie korzysta z pamięci - ale zrobię też eksperyment z SSD, dzięki. Tak naprawdę to właśnie pamięci brakuje - task manager pokazuje zużycie na poziomie 99%, podczas kiedy procek i dysk mają umiarkowane zużycie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.