Erik68
Użytkownik-
Liczba zawartości
650 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
53
Zawartość dodana przez Erik68
-
Kiedy Forum 503 dławi się fotami, a AM przeżywa sprzętowe MMA , na FA-spokój,kultura i cisza wizualna....jak dobrze że Tutaj jestem.
-
Na AP przeczytałem, że FA leży. A to AP leży i kwiczy. FA i AM działają bezproblemowo. Na AM przepychanki, tu jest spokojnie i kulturalnie. Ruch niewielki, ale lepiej tak niż nawalanka lub puste dyskusje o niczym.
-
AP ? raczej forum 503....Na Naszym forum może ruch niewielki ,ale posty dotyczą konkretów i wolność od chamstwa.
-
-
A propos deszczu, to nie pamiętam ,kiedy ostatnio u mnie padało...a ogród to też jedno z moich hobby.Patrząc egoistycznie (astronomiczno-wizualnie),to pogoda u mnie była super, jak w Teksasie-pogodnie ,ale i sucho....
-
Najpierw musimy sprecyzować, który obiekt był obserwowany. Rzeczona NGC 6820 to niewielka mgławiczka (tzw. „węzeł”), stanowiąca część większego kompleksu mgławicowego Sh2-86, powiązanego z gromadą otwartą NGC 6823. Sądząc z opisów, gdzie jest mowa o gromadzie otwartej powiązanej z mgławicą, najprawdopodobniej mowa jest właśnie o Sh2-86.Cała mgławica jest dosyć duża – zajmuje około 40′. Jej główna emisja to H-alfa (czyli odpowiednik H-beta w wizualu), natomiast środkowa część, w rejonie gromady, świeci również w OIII.Jest to obiekt dosyć wymagający i najprawdopodobniej przyczyną tego, że podczas jednej z sesji go nie dostrzegłeś, była słaba przejrzystość. Niestety, określenie stopnia przejrzystości wymaga doświadczenia obserwacyjnego i odpowiedniego stażu. Stąd czasami raportuje się, że jednej nocy obiekt jest dobrze widoczny, a innej już nie – i to na tej samej miejscówce, tym samym sprzętem i przy podobnych pozornie warunkach.Co do Pacman Nebula – to na tyle jasny obiekt, że nawet pod bardzo słabym niebem jest dostrzegalny na luzie z użyciem filtrów, a pod lepszym niebem nawet w małych- lornetkach.Jest jednak jedno „ale”. Jego niby ewidentne ułożenie wydawałoby się, że gwarantuje sukces i bezbłędne trafienie w obiekt. I tu właśnie jest problem.W tym roku również byłem na Roztoczu i pod niebem 21,5 mag/arcsec², lornetką 10×50 z FOV 6°, nie mogłem w niego trafić, pomimo kilku podejść. Podobną sytuację miałem kiedyś u siebie, z pod domu, z ATM 10×60 i FOV 8°.Obstawiam więc, że po prostu patrzyłeś w inny, podobny rejon nieba, sądząc, że to Pacman, który z niewyjaśnionych przyczyn nagle zniknął. 😉
-
Gdy jelenie ryczą, a obserwacje są koszerne
Erik68 odpowiedział Erik68 na temat - Obiekty głebokiego nieba
Mój Binobox ma mieć regulację rozstawu oczu, ale jak to będzie rozwiązane, szczerze Ci powiem, Lechu – nie mam pojęcia. Być może coś na zasadzie, o której pisałeś…🤔 -
PROLOG Świat się zmienił. Czuję to w powietrzu. Widzę to na niebie. Widzę LED-y na ziemi. Zaczęło się od wielkich apertur. 12 cali zostało dane mgławicom. 16 cali zostało dane galaktykom. 24 cale zostały dane… wszystkiemu. Lecz wszyscy oni zostali oszukani. Ponieważ powstał Binobox. Na Dolnym Śląsku, u stóp Sudetów, w zamkniętej skrzyni, pewien amator stworzył mistrzowski Binobox. Dwa obrazy połączył w jeden. Jedno spojrzenie uczynił dwojgiem. Jeden, by pokazać wszystko. Jeden, by połączyć wszystko. Jeden, by związać wszystko i w ciemność nocnego nieba zanurzyć — w krainie ciemnego nieba, gdzie nie zalegają LED-y Wreszcie nadeszła wiekopomna chwiła… W drodze na zlot w Górach Zabójczego Niedźwiedzia odwiedził mnie Michał@MichalKaczan i, co więcej, został nawet na noc. Ale co tam Michał – tu rzecz się ma przede wszystkim z binoboxem… maj preszes! Zjawił się około 18:00 i choć prognozy nie nastrajały szczególnie optymistycznie, podjęliśmy decyzję: jedziemy do Przyborowa! Po krótkiej, wstępnej drzemce wypoczynkowej ruszyliśmy na spotkanie przygody, po drodze zgarniając jeszcze Jarka @megrez23. Tak oto, w składzie już niemal ekspedycyjnym, rozpoczęliśmy podróż ku niebu, które – jak mieliśmy nadzieję – tej nocy postanowi odsłonić przed nami swoje tajemnice. Na miejscu, na wysokości 760 m n.p.m., niebo było całkowicie przykryte chmurami. Co jakiś czas jednak coś się przez nie przebijało. Była już 23:00. Binobox, już w pełnej gotowości, zapraszał do przyłożenia oczu… ale chmury miały najwyraźniej zupełnie inne plany.Postanowiliśmy poczekać jeszcze godzinkę. Jeśli nic się nie zmieni – wypad! Cóż, nie będziemy przecież stali bezczynnie. Nawet przez chmury trzeba było chociaż rzucić okiem.Pierwsze wrażenie, pomimo chmur, już elektryzowało. Okular 30 mm (82°) – 25× – pokazał setki gwiazd, wyraźnie zawieszonych w przestrzeni. Obraz był szeroki, głęboki i miał w sobie coś, co od razu kazało patrzeć dalej.Około 23:30 od zachodu, najpierw delikatnie zacirrusowane, niebo zaczęło się przejaśniać. Kiedy wreszcie Herkules wydłubał swoje dwie jasne kulki, dwie 6-calowe rury binoboxa skierowaliśmy właśnie w ich stronę.Przejrzystość zaczęła przejmować kontrolę, czyniąc nieboskłon z każdą chwilą coraz piękniejszym. Do wyciągów powędrowały 13 mm 100° (58×) – niestety, maksimum, jakie mieliśmy do dyspozycji…Cudownie puszyste, siejące gwiazdami kule, zawieszone na tle miriadów gwiazd, powodowały regularny opad szczęki. Co jakiś czas kolejno zbieraliśmy je z łąki.Trudno było oderwać się od tego widoku. Całość przypominała patrzenie przez wypukły luk statku kosmicznego prosto w otchłań Wszechświata. I chociaż po jakimś czasie oko przyzwyczajało się do widoku i efekt stawał się mniej wyrazisty, można było siedzieć i przyglądać się jednemu, nawet obitemu do granic możliwości obiektowi.Około północy niebo pokazało się w całej krasie – usiane gwiazdami i świecącym pasem Drogi Mlecznej, której jasność potęgowała znakomita przejrzystość. SQM wykumkał 21,5 mag/arcsec². Na pierwszy ogień poszedł Veil w Łabędziu, wyciśnięty przez filtry OIII 7 nm. Widok całego kompleksu cirrusowego w jednym polu widzenia, z dodatkowo spotęgowanym efektem 3D, mógł rozwalić mózg.Wszystkie fafocle – Miotła Czarownicy, Marchewka Pickeringa i Veil Zachodni – zostały obnażone i ukraszone dodatkami, które widać było niemal wszędzie.Veila widziałem wielokrotnie z filtrami w Newtonach 10", 14" i 20"… ale to, co pokazała meblościanka z dwoma 6-calowymi soczewkami na chińskiej optyce, to był zupełnie inny wymiar! Jeszcze pełni wrażeń postanowiliśmy rzucić się na galaktyki. Wymagało to wyciągnięcia kół filtrowych, które były załadowane na maksa.Pierwsza padła NGC 6946 – Fireworks Galaxy – i sąsiadująca z nią gromada otwarta NGC 6939. Sama galaktyka ujawniła już kierunek nawinięcia ramion. Można było nawet dopatrzyć się, że jedno z ramion rozdziela się na dwa. I to wszystko przy zaledwie 58×!Całość zatopiona była w sosie IFN-ów, które wyraźnie pokazywały się wokół galaktyki.Ale wisienka na torcie dopiero dojrzewała i potrzebowała tylko zerwania.M33…Trochę brak słów, żeby to opisać. Czy nawet naszkicować – to po prostu trzeba było zobaczyć! Wyraźnie zarysowująca się struktura spiralna, pokryta nierównościami jaśniejszych i ciemniejszych plam, kłaków, dwoistość obu ramion, potężne halo, w którym ciągnęły się jeszcze ogony ramion… a do tego delikatne farfocle IFN-ów, w których cała galaktyka była skąpana.Wszyscy trzej jednocześnie stwierdziliśmy, że to najładniejsza i najlepsza M33, jaką w życiu widzieliśmy.Kilka razy wracaliśmy do okularów, żeby nasycić się tym widokiem, posmakować go jeszcze raz… Można było tak patrzeć godzinę. A może i dłużej. Wreszcie ktoś rzucił hasło: supernowa w NGC 7331. I zaraz 6-calowa dwururka powędrowała w jej stronę.Przy tym powiększeniu galaktyka była malutka, a na dodatek nie mieliśmy zielonego pojęcia, gdzie dokładnie szukać supernowej. Na szczęście po kilku zerknięciach galaktyka pokazała jakby dwoistość jądra.Widziałem tę spiralę dziesiątki razy i nie przypominałem sobie, żeby w pobliżu jej centrum znajdowała się tak jasna gwiazda. Jak się później okazało, była to właśnie rzeczona SN. Padło jeszcze kilka klasyków, ale zmęczenie dawało się już we znaki. Na dodatek na jednym z obiektywów siadła rosa. Obserwację zakończyliśmy około 2:30.Żeby nie było tak cukierkowo – słaby efekt dała mgławica IC 1396 (Sh2-131) w Cefeuszu. Przy tym polu widzenia 3° placek nie dawał tak ładnego światła w H-beta 5,5 nm jak w ATM 10×60. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że do takich potworów 3,6° FOV to trochę mało – musi być minimum 5°. Fanów Chichotek informuję, że nie patrzyliśmy… szkoda czasu na pierdoły. Dzień po obserwacji zgodnie stwierdziliśmy z Jarkiem, że bez binoboxa to już nie to. Kompletnie zmienił nasze podejście do obserwacji… PS. Zapomniałem dodać, że przez całą obserwację towarzyszyły nam porykiwania jeleni – jak w tytule – i to dobiegające z różnych kierunków i odległości. Co jakiś czas ryki rozlegały się bliżej, to znów gdzieś z oddali, jakby całe okoliczne góry żyły własnym życiem. POZDRAWIAM IREK
-
Jak co roku, w sierpniu odbyłem wakacyjny, rodzinny trip na Roztocze Środkowe – Zamojszczyznę. To już piąty raz, kiedy wracamy w te okolice. Z powodu braku miejsca na większy sprzęt astronomiczny zabrałem ze sobą tylko, rosyjską Tento 10×50. I właściwie... czego więcej potrzeba? Lasy, pustkowia, stawy, cisza, piękne okolice i piękne niebo – wszystko jest tutaj niemal na wyciągnięcie ręki. Najbardziej cenię jednak w tym miejscu pogodę. Roztocze należy statystycznie do najbardziej pogodnych rejonów Polski – zarówno pod względem liczby godzin słonecznych, jak i bezchmurnych nocy. Podczas pierwszych pobytów znalazłem sobie fajną miejscówkę – około 6 km od miejsca zakwaterowania, na szczycie niewielkiego wzgórza, opadajacego na południe (350 m n.p.m.), tuż przy wjeździe do małej miejscowości Wólka Husińska.Miejsce niemal idealne. Prawie 360° otwartego horyzontu, żadnych większych przeszkód, a po godzinie 22:00 gasną ostatnie światła miejscowości. Zostaje cisza, lekki wiatr i świerszcze gdzieś w trawie.A potem zaczyna się noc. Z każdym kwadransem robi się ciemniej, niebo powoli nabiera głębi, a człowiek ma wrażenie, że znalazł się gdzieś daleko od wszystkiego. Tylko wzgórze, ciemność i gwiazdy. Zimni architekci Drogi Mlecznej. Literacko brzmiący tytuł zaczerpnąłem z jednego z artykułów w Sky & Telescope. Odnosił się do ciemnych mgławic Barnarda i LDN.To właśnie „ciemnotki” były głównym daniem tegorocznego pobytu.Za statyw, jak zawsze, służył stary drewniany leżak z regulacją kąta oparcia – stałe wyposażenie ośrodka – oraz moje ręce, trzymające lornetkę. Zestaw może mało wyrafinowany, ale zaskakująco skuteczny. Pierwsza noc, jak na tę miejscówkę, przyniosła jednak dość przeciętne warunki. SQM pokazywał 21,4–21,5 mag/arcsec². Nisko nad horyzontem było widać, że niebo zaczyna robić się „mydlane” i szare. Mimo to po przeczesaniu kilku klasyków postanowiłem zabrać się również za kolejnego klasyka – Mgławicę Kokon.A właściwie nie za sam Kokon, lecz za prowadzące do niego „korytarze” ciemnych mgławic.Samego Kokonu oczywiście nie udało mi się dostrzec. Cała otaczająca go struktura ciemnych pasm pokazała się jednak zaskakująco dobrze.W takich przypadkach szkic mówi więcej niż tysiąc słów. Kolejna noc, z nieco lepszą przejrzystością, odsłoniła cały sznur Barnardów i „Dark Lyndsów” w Orle. Po wstępnej adaptacji wzroku zabrałem się za zbadanie długiego, ciemnego korytarza kończącego się przy gwieździe Okab (ζ Aql). Powoli przesuwałem wzrok wzdłuż jego biegu, nanosząc po drodze charakterystyczne asteryzmy gwiazd. Przedostatniej nocy przyjechałem na miejscówkę nieco wcześniej. Widok wspaniałej wstęgi Drogi Mlecznej, która wyraźnie siała, upewnił mnie, że tej nocy może być naprawdę dobrze.Kiedy ciemność już się ustabilizowała, SQM pokazał 21,70 mag/arcsec². Było naprawdę wspaniale.Na tapecie miałem kompleks ciemnych mgławic na północ od gromady „Wieszak” (Collinder 399), którą znakomicie było widać nieuzbrojonym okiem. Sam pomysł narodził się na podstawie zdjęcia opublikowanego na Astropolis.Nie miałem ze sobą żadnej mapy. Chciałem po prostu przeczesywać ten rejon, kawałek po kawałku, i wyciągnąć z niego tyle, ile tylko da się zobaczyć. POZDRAWIAM IREK
-
Im większy stosunek sygnału do szumu (SNR), tym obiekt jest lepiej wyodrębniony z tła, wyraźniejszy i łatwiejszy do wykrycia. To kluczowy element wykrywalności i dostrzegania DSO. Klasyczny SNR odpowiada na pytanie: ile sygnału jest względem szumu? Zintegrowany SNR odpowiada: ile sygnału zawiera cały obiekt względem całego szumu? W zintegrowanym SNR( bo ten nas najbardziej interesuje) sygnał to-nadwyżka fotonów pochodzących od obiektu względem tła.Szum to-szum fotonowy obiektu,szum fotonowy tła nieba,szum detektora(CCD),szum optyczny. Dominującym składnikiem szumu tła jest to źródło, które w danych warunkach najbardziej zwiększa jasność i zmienność tła nieba. W większości miejsc obserwacyjnych jest nim zanieczyszczenie światłem (LP), natomiast na najciemniejszych stanowiskach dominują naturalne składniki tła, przede wszystkim airglow.Zintegrowany SNR (Integrated SNR)- Nie uwzględnia jeszcze działania oka. Uwzględnia natomiast :aperturę, transmisję, obstrukcję, jasność nieba, liczbę fotonów, szum fotonowy, rozproszenie światła (jeżeli jest uwzględnione w modelu), pole obejmujące cały obiekt. Można powiedzieć: Zintegrowany SNR opisuje jakość obrazu dostarczanego przez instrument. W przypadku obserwacji wizualnych nie jest to jednak wystarczające, ponieważ ostateczne wykrycie obiektu zależy również od sposobu, w jaki obraz jest przetwarzany przez układ wzrokowy. Dlatego pełny opis obserwacji wymaga połączenia klasycznej teorii SNR z wiedzą z zakresu psychofizyki widzenia i neurobiologii percepcji. Na potrzeby niniejszego opracowania wprowadziłem roboczy termin „zintegrowany percepcyjny SNR”. Termin ten nie występuje w literaturze naukowej i stanowi wyłącznie skrót myślowy odnoszący się do łącznego działania procesów takich jak integracja przestrzenna, grupowanie percepcyjne, integracja transsakadowa, modulacja kontekstowa oraz aktywne widzenie.Można więc powiedzieć, że zintegrowany percepcyjny SNR jest miarą skuteczności wykrywania kontrastu przez układ wzrokowy. Im wyższy jest jego poziom, tym łatwiej dostrzec obiekt, mimo że fizyczny obraz w teleskopie pozostaje taki sam.W dalszej części poradnika termin „zintegrowany percepcyjny SNR” będzie oznaczał łączny wpływ wszystkich opisanych wcześniej mechanizmów psychofizycznych i neurobiologicznych, które ułatwiają wykrycie bardzo słabych obiektów głębokiego nieba. Klasyczny zintegrowany SNR uwzględnia jedynie fizyczny szum tła, czyli losowe zmiany jasności wynikające z natury światła.Natomiast "zintegrowany percepcyjny SNR" uwzględnia również wszystko to, co utrudnia oku i mózgowi odróżnienie bardzo słabego obiektu od otaczającego go nieba. Mogą to być między innymi: niejednorodne tło Drogi Mlecznej, pojaśnienie przy horyzoncie, airglow, duża liczba gwiazd w polu widzenia, zbyt rozległa lub zbyt złożona scena obserwacyjna oraz naturalne ograniczenia pracy naszego układu wzrokowego. Szum tła – źródło niepewności.Każdy detektor światła (także siatkówka) obserwując jednolite tło, otrzymuje strumień fotonów, który nie jest idealnie stały w czasie ani przestrzeni. Zjawiska: fotony przychodzą losowo (statystyka Poissona), oko i neurony mają własny szum (ciemne prądy, spontaniczna aktywność, fluktuacje chemiczne). Dlatego nawet gdy patrzysz na jednolite tło, sygnał rejestrowany przez poszczególne receptory fluktuuje. Ten poziom niepewności to właśnie szum tła. Co robi mózg, gdy próbuje wykryć obiekt. Mózg (a wcześniej siatkówka) działa jak system porównawczy :dla każdej okolicy pola widzenia szacuje, jaka jest średnia jasność tła (uśredniając sygnał z wielu receptorów). Następnie szuka miejsc, gdzie sygnał różni się od tej średniej — to kandydaci na obiekty. Czyli percepcyjnie oko + mózg wykonują coś w rodzaju testu statystycznego. Największym problemem przy słabych obiektach nie jest brak światła, lecz niestabilność tła w percepcji. Jakość nieba(SQM,przejrzystość,seeing) Im ciemniejsze i bardziej jednorodne jest tło nieba (wyższe SQM), tym niższy jest próg kontrastu potrzebny do wykrycia obiektu, a więc tym większy jest potencjalny zintegrowany percepcyjny SNR. Lepsza przejrzystość zwiększa ilość światła docierającego od słabego obiektu i ogranicza straty oraz rozproszenie w atmosferze, dlatego zwykle zwiększa jego z.p.SNR. Sam SQM nie opisuje jednak w pełni przejrzystości atmosfery. Seeing może obniżać z.p.SNR, ponieważ rozmywa przestrzenne różnice jasności, które są wykorzystywane przez układ wzrokowy do wykrywania struktury. Nie powinno się traktować SQM, przejrzystości i seeingu jako jednego rodzaju „szumu”. Nie zawsze noc z nieco wyższym SQM daje lepszy obraz. Jeżeli wartości SQM są podobne, bardzo dobra przejrzystość atmosfery może dać lepszy kontrast i wyraźniejszy obraz słabego obiektu niż noc z nieco wyższym SQM, ale gorszą przejrzystością. Dzieje się tak dlatego, że SQM opisuje przede wszystkim jasność tła nieba, natomiast nie mówi w pełni o tym, ile światła obiektu zostaje pochłonięte i rozproszone w atmosferze. Powiększenie a prawo Ricco i Pipera *Prawo Ricco mówi, że przy bardzo małych obiektach oko potrafi „zsumować” światło z całej jego powierzchni. Dlatego powiększanie takiego obiektu może bardzo wyraźnie poprawiać zitegrowany per.SNR. Innymi słowy: gdy obiekt jest jeszcze mały dla oka, każdy przyrost jego rozmiaru na siatkówce może pomagać. *Prawo Pipera zaczyna obowiązywać wtedy, gdy obiekt jest już większy niż obszar, z którego oko potrafi skutecznie sumować informacje. Dalsze powiększanie nadal może pomagać, ale już znacznie mniej. Obraz staje się większy, lecz zin.per.SNR nie rośnie proporcjonalnie do jego rozmiaru. Przy dalszym zwiększaniu powiększenia cały obiekt może przestać korzystać z pełnego sumowania przestrzennego i jego ogólna wykrywalność może już nie rosnąć. Jednocześnie jego mniejsze struktury — włókna, pasma, fragmenty ramion czy zagęszczenia — mogą dopiero wchodzić w zakres, w którym powiększenie pozwala układowi wzrokowemu skuteczniej je wykrywać. *To zasady opisane w psychofizyce widzenia, dotyczące sposobu, w jaki układ wzrokowy wykrywa słabe bodźce i sumuje informacje z ich powierzchni. Ich podłoże wiąże się z procesami zachodzącymi w siatkówce i dalszych częściach układu wzrokowego. Apertura Większa apertura zwiększa zintegrowany percepcyjny SNR, ponieważ umożliwia wykorzystanie większego powiększenia przy zachowaniu tej samej źrenicy wyjściowej, dzięki czemu oko otrzymuje więcej użytecznej informacji o strukturze obiektu. Efekt ten jest największy pod ciemnym, jednorodnym niebem. Wraz ze wzrostem zanieczyszczenia światłem korzyści z dalszego zwiększania apertury stopniowo maleją, ponieważ dominującym ograniczeniem staje się jasne i niejednorodne tło. W przypadku bardzo rozległych obiektów ograniczonych przez pole widzenia przewaga większej apertury może zostać częściowo lub nawet całkowicie zniwelowana przez większe pole widzenia mniejszego teleskopu. Ludzkie oko nie jest licznikiem fotonów, lecz detektorem kontrastu. Dlatego o wykrywalności bardzo słabych obiektów decyduje nie tylko apertura teleskopu, ale przede wszystkim to, który układ optyczny zapewnia wyższy zintegrowany percepcyjny SNR. W praktyce oznacza to, że teleskop dostarczający obraz o lepszym kontraście i mniejszej ilości zakłóceń może ułatwić wykrycie obiektu bardziej niż teleskop o większej aperturze, lecz gorszej jakości obrazu. Większa apertura nie zawsze jest czynnikiem decydującym o wykryciu obiektu. Dwuocznie vs jednoocznie To właśnie patrzenie obuoczne(dot.lornetek,binon-newtonów,itp)* odpowiada za największy skok wartości "zintegrowanego percepcyjnego SNR".Dlaczego widzenie dwuoczne redukuje szum? Dwa niezależne detektory zamiast jednego,każde oko jest oddzielnym detektorem:ma własną siatkówkę, własne receptory, własny szum neuronalny, własne fluktuacje adaptacyjne. Szum w lewym i prawym oku jest w dużej mierze niezależny.Sygnał (światło z mgławicy) jest ten sam w obu oczach,ale szum biologiczny jest losowy i nieskorelowany.Gdy mózg łączy sygnały z obu oczu:sygnał się dodaje (jest zgodny), szum częściowo się znosi (bo jest losowy). Efekt końcowy:lepszy stosunek sygnału do szumu.Widzenie jednooczne:mózg ma tylko jeden „kanał odniesienia”, wariancja tła jest większa. Widzenie dwuoczne:mózg ma dwa niezależne obrazy tła, porównuje je i uśrednia, fluktuacje losowe wygaszają się. Efekt:tło „uspokaja się” percepcyjnie, słaby obiekt łatwiej się wyłania. *W przypadku nasadek bino efekt jest nieco inny ponieważ wiązkę dzielimy na dwa. FOV -pole widzenia Zwiększenie pola widzenia (FOV) przy tym samym powiększeniu nie zmienia ilości światła z samego obiektu, ale dodaje więcej tła do pola obserwacji.W praktyce oznacza to, że oko ma więcej punktów odniesienia(więcej informacji) – może lepiej ocenić, gdzie naprawdę leży poziom tła, a gdzie występuje subtelny wzrost jasności, lub pocimnienia.(dot. ciemnych mgławic) Dlatego w obserwacjach mgławic o bardzo niskiej jasności powierzchniowej większe FOV często poprawia widoczność, nawet jeśli sama jasność obrazu nie rośnie. W uproszczeniu można powiedzieć, że mózg obserwatora „uśrednia” jasność tła, patrząc na wiele jego fragmentów. Każdy z nich jest jak próbka w statystycznym pomiarze.Im więcej próbek, tym dokładniej można określić, jaka naprawdę jest średnia jasność tła, a tym samym łatwiej wykryć minimalny wzrost jasności od obiektu. W małym polu widzenia (np. 2°) liczba tych próbek jest niewielka — oko ma trudność z określeniem, gdzie kończy się tło, a zaczyna obiekt.W większym polu (np. 6°) próbek jest dużo więcej, a "percepcyjny szum tła” maleje. Efekt ten działa jak poprawa" zintegrowanego percepcyjnego SNR": więcej tła = mniejszy szum odniesienia = większa szansa na detekcję. Kiedy FOV robi się bardzo duże (np. obejmuje obszary o różnym poziomie jasności, gradientach, poświta od gwiazd DM.horyzontu lub światła z ziemi),tło nie jest już jednorodne — pojawiają się powolne zmiany jasności w dużej skali, które są traktowane przez układ wzrokowy jako część „tła globalnego”, a nie sygnał. W efekcie wzrasta szum kontekstowy — czyli zmienność tła, której mózg nie potrafi skutecznie odfiltrować, wtedy rośnie również korelacja między próbkami — nie są już niezależne, więc efektywna liczba niezależnych „próbek tła” spada. Zbyt duże FOV może obniżyć czułość detekcji — bo mózg „gubi się” w niejednorodnym tle i trudniej mu ustalić, co jest sygnałem, a co naturalną zmiennością tła, zintegrowany percepcyjny SNR obniża się. Korzyści wynikające z dużego pola widzenia prawdopodobnie nie wynikają z samego faktu objęcia większego fragmentu nieba, lecz z osiągnięcia równowagi pomiędzy dwoma przeciwstawnymi procesami. Z jednej strony rośnie ilość informacji użytecznej dla integracji przestrzennej i analizy kontekstu. Z drugiej strony zwiększa się liczba elementów tła, które konkurują z poszukiwanym sygnałem. Literatura jednoznacznie potwierdza istnienie obu mechanizmów, jednak nie pozwala obecnie wskazać uniwersalnej wartości pola widzenia, przy której następuje przejście od przewagi pierwszego z nich do dominacji drugiego. Granica ta prawdopodobnie zależy od właściwości samego obiektu, jednorodności tła oraz warunków adaptacji wzroku, lecz zagadnienie to nie zostało dotąd zbadane eksperymentalnie dla obserwacji astronomicznych. Duże pole widzenia nie zawsze oznacza większy zintegrowany percepcyjny SNR. Pod ciemnym niebem zwykle ułatwia wykrywanie rozległych mgławic, natomiast pod niebem zanieczyszczonym światłem może go obniżać, ponieważ zwiększa ilość zakłócającego tła analizowanego przez układ wzrokowy. Dlatego przy dużym LP często korzystniejsze jest większe powiększenie i mniejszy FOV, o ile obiekt nadal mieści się w polu. HET(Hight Etendue Telescope)-teleskopy o wysokiej przepustowości(f/2.7-3.3) Étendue (przepustowość optyczna) jest miarą zdolności układu optycznego do jednoczesnego zbierania światła z określonego obszaru nieba. Łączy w sobie powierzchnię zbierającą teleskopu oraz rzeczywiste pole widzenia (FOV). Im większe étendue, tym większy fragment nieba może być obserwowany jednocześnie przy zachowaniu tej samej jasności obrazu. Jest to szczególnie istotne podczas obserwacji rozległych obiektów głębokiego nieba, takich jak duże mgławice czy obłoki pyłowe. HET to nic innego, jak tylko teleskopy o bardzo dużej światłosile (f/2.5-3.3). Przy obserwacjach obiektów rozciągłych, jasność obrazu na siatkówce zależy wyłącznie od źrenicy wyjściowej (EP), nie od światłosiły (f/ratio), zintegrowany (fizyczny)SNR zależy więc od EP, a nie od f/3 ani f/5.Więc jak to jest że dwa teleskopy o tej samej średnicy, pracujące z tą samą źrenicą wyjściową, mogą różnić się skutecznością wykrywania bardzo rozległych obiektów głębokiego nieba.Z punktu widzenia klasycznej optyki sytuacja wydaje się jednoznaczna. Jeżeli średnica obiektywu oraz źrenica wyjściowa są identyczne, jasność powierzchniowa obrazu na siatkówce pozostaje praktycznie taka sama. W konsekwencji również zintegrowany SNR nie powinien ulec zmianie. Mimo to wielu doświadczonych obserwatorów opisuje większą łatwość wykrywania rozległych mgławic podczas obserwacji szybkimi teleskopami o światłosile około f/3 niż konstrukcjami f/5 przy zachowaniu tej samej źrenicy wyjściowej. Literatura optyczna nie wyjaśnia tego zjawiska bezpośrednio, jednak psychofizyka dostarcza kilku mechanizmów, które mogą tłumaczyć takie obserwacje.Najbardziej prawdopodobne jest, że większe pole widzenia pozwala oku i mózgowi lepiej wykorzystać informacje o obiekcie i jego otoczeniu, co może zwiększać "zintegrowany percepcyjny SNR" i ułatwiać wykrywanie bardzo słabych mgławic. . Znacznie bardziej prawdopodobne jest współdziałanie kilku procesów: zwiększenia ilości informacji kontekstowej, skuteczniejszego grupowania percepcyjnego, zmniejszenia niepewności przestrzennej oraz efektywniejszego wykorzystania integracji przestrzennej wyższego rzędu. Transmisja i wady układów optycznych Transmisja zwiększa liczbę fotonów docierających do oka, czyli zwiększa fizyczny sygnał. Jeżeli pozostałe parametry układu są takie same, wyższa transmisja zwykle zwiększa również zintegrowany percepcyjny SNR, ponieważ układ wzrokowy otrzymuje więcej użytecznej informacji. Jednak wpływ transmisji nie jest nieograniczony.Kiedy transmisja dominuje? Transmisja ma największe znaczenie, gdy:obserwujesz bardzo słabe obiekty bliskie progu widzenia, układ optyczny ma małe rozproszenie i niewielkie aberracje, źrenica wyjściowa jest duża (około 5–7 mm), niebo jest ciemne (wysokie SQM). W tych warunkach każdy dodatkowy procent transmisji może poprawić wykrywalność, ponieważ ograniczeniem staje się liczba fotonów docierających do oka. Transmisja przestaje przynosić korzyść, jeśli obraz jest pogarszany przez: rozproszenie światła, aberracje,komę, astygmatyzm, aberrację chromatyczną.W detekcji ekstremalnie słabych obiektów rozciągłych przewagę daje nie tylko apertura, lecz minimalizacja rozproszenia, stabilność termiczna i redukcja percepcyjnej wariancji tła. W takich warunkach dobrze zaprojektowany układ optyczny o mniejszej aperturze może "przegonić" większy obarczony wadami. Spośród wszystkich wad układu optycznego największy wpływ na obniżenie zintegrowanego percepcyjnego SNR ma zwykle rozproszenie światła, ponieważ najbardziej pogarsza lokalny kontrast między obiektem a tłem. Rozproszenie światła działa jak delikatna mgła wewnątrz teleskopu – nie zabiera światła z obiektu, lecz rozlewa je po całym polu widzenia. W efekcie obiekt coraz mniej odróżnia się od tła, maleje kontrast, a "zintegrowany percepcyjny SNR" spada, przez co obiekt staje się trudniejszy do wykrycia.Główne źródła rozproszenia w ukladzie optycznym :mikrochropowatość i niedokładność powierzchni luster oraz soczewek,zabrudzenia optyki,słabe powłoki przeciwodblaskowe,nieprawidłowo zaczernione krawędzie soczewek i luster,niewyczerniony lub słabo wyczerniony tubus,brak bafli,światło wpadające do konstrukcji kratownicowej,dyfrakcję i częściowo rozpraszanie na pająku,centralną obstrukcję (głównie przez zmianę rozkładu energii w obrazie i wzrost światła w pierścieniach dyfrakcyjnych, a nie przez klasyczne rozproszenie). Tutaj jedna uwaga: obstrukcja nie jest klasycznym źródłem rozproszenia. Astygmatyzm nie zwiększa szumu ani nie zmniejsza ilości światła. Powoduje natomiast rozmycie obrazu, przez co słabe struktury mają mniej wyraźne granice i mniejszy kontrast. W efekcie oko i mózg trudniej rozpoznają obiekt, a zintegrowany percepcyjny SNR maleje,działa lokalnie – rozmywa obraz obiektu i gwiazd. Podczas obserwacji bardzo słabych obiektów w warunkach pełnej adaptacji do ciemności wpływ aberracji chromatycznej na "zintegrowany percepcyjny SNR" jest zwykle niewielki. Chociaż fizycznie nadal powoduje ona niewielkie rozmycie obrazu, układ wzrokowy pracujący w trybie skotopowym praktycznie nie wykorzystuje informacji o barwie. Znacznie większego znaczenia aberracja chromatyczna nabiera podczas obserwacji obiektów o wysokiej jasności powierzchniowej np. jasne mgławice planetarne, kiedy wzrok częściowo przechodzi w zakres mezopowy i zaczyna ponownie rozróżniać kolory. Koma nie zwiększa szumu ani nie zmniejsza ilości światła. Powoduje jednak rozmycie obrazu poza osią optyczną, przez co maleje lokalny kontrast i czytelność struktury. W efekcie oko trudniej rozpoznaje bardzo słabe szczegóły, a zintegrowany percepcyjny SNR może się obniżyć. W przeciwieństwie do rozproszenia, które pogarsza obraz praktycznie wszędzie, koma jest wadą silnie zależną od położenia w polu widzenia. Dlatego jej wpływ na wykrywanie DSO jest szczególnie istotny w teleskopach f/3–f/4 używanych z szerokokątnymi okularami i dużą źrenicą wyjściową (EP 5–7 mm), gdy rozległe mgławice zajmują znaczną część pola obserwacji.Opisane tutaj wady najbardziej obniżaja zintegrowany percepcyjny SNR przy dużym EP 7-5mm. Wpływ wad okularu na zintegrowany percepcyjny SNR zależy od rodzaju wady oraz warunków obserwacji. Duże powiększenia ułatwiają dostrzeżenie niedoskonałości obrazu, jednak w obserwacjach bardzo słabych obiektów znacznie większe znaczenie mają rozproszenie światła i zachowanie lokalnego kontrastu niż niewielkie aberracje dobrego okularu. Filtry szeroko i wąskopasmowe Filtry astronomiczne mogą zwiększać zintegrowany percepcyjny SNR, ponieważ zwiększają kontrast między mgławicą a tłem nieba, ułatwiając układowi wzrokowemu wykrycie bardzo słabych struktur.Wzrost zinegrowanego percepcyjnego SNR zależy przede wszystkim od:rodzaju obiektu, widma obiektu, widma LP, szerokości pasma filtra, jasności nieba, wysokości obiektu, adaptacji wzroku.Filtr nie zwiększa sygnału,filtr zmniejsza ilość światła docierającego do oka, czyli sygnał maleje, jednocześnie znacznie silniej zmniejsza jasność tła, jeżeli przepuszcza linie emisyjne mgławicy, a tłumi światło tła. W efekcie:stosunek sygnału do tła (SNR) może wzrosnąć. Nie dało się tego napisać krócej. To właśnie ten temat jest sednem całego opracowania, dlatego wymagał bardziej rozbudowanego omówienia. Stąd też tyle czasu poświęciłem na jego przygotowanie. Każdy z wymienionych rozdziałów będzie miał swoją osobną część, w której zostanie szczegółowo omówiony. Tutaj chciałem jedynie zarysować najważniejsze zagadnienia i przedstawić je w skrócie. BIBLIOGRAFIA 1.Blackwell H.R. (1946). Contrast Thresholds of the Human Eye. 2.Crumey A. (2014). Human Contrast Threshold and Astronomical Visibility.. 3.Barten P.G.J. (1999). Contrast Sensitivity of the Human Eye and Its Effects on Image Quality 4.Barten P.G.J. (2004). Visual Perception of Images 5.Barlow H.B. (1956). Retinal Noise and Absolute Threshold. of America, 46, 634–639. 6.Snyder A.W., Miller W.H. (1977). Photoreceptor optics: sampling and limitations. 7.Hecht S., Shlaer S., Pirenne M.H. (1942). Energy, Quanta and Vision. 8.Pelli D.G. (1985). Uncertainty explains many aspects of visual contrast detection and discrimination. 9.Eckstein M.P. (2011). Visual Signal Detection. 10.Krauskopf J., Farell B. (1991). Influence of contrast on the perception of spatial structure. 11.Wandell B.A. (1995). Foundations of Vision.. 12.Schwartz S.H. (2010). Visual Perception: A Clinical Orientation. 13.Rutten H., van Venrooij M. (1988). Telescope Optics: Evaluation and Design. 14.Smith W.J. (2008). Modern Optical Engineering.. 15.Berry R., Burnell J. (2005). The Handbook of Astronomical Image Processing. 16 . Je, S., Ennis, F. A., Woodhouse, J. M., Sengpiel, F., Redmond, T. (2018). Spatial summation across the visual field in strabismic and anisometropic amblyopia. 17 . Graham, C. H., & Bartlett, N. R. (1939). The relation of the size of the stimulus to intensity in the human eye. 18 . Bouma, H. (1965). Interaction effects in parafoveal letter recognition. 19. Sánchez de Miguel, A., Aubé, M., Zamorano, J., Kocifaj, M., Roby, J., & Tapia, C. (2017). Sky Quality Meter measurements in a colour changing world. 20 .Crumey, A. (2014). Human contrast threshold and astronomical visibility. 21 .Zou, H. et al. (2010). The sky brightness and transparency in i-band at Dome A, Antarctica.
-
- 8
-
-
-
Szukajcie a znadziecie - lornetkowe przygody na ciemnej miejscówce.
Erik68 odpowiedział Erik68 na temat - Obiekty głebokiego nieba
Hala Rycerzowa ma nie tylko znakomity odsłonięty południowy horyzont, ale również najciemniejsze niebo w całym tym rejonie. Lepsze warunki znajdziemy właściwie dopiero na Słowacji i w Tatrach, ale tam są to już tereny Parku Narodowego. Podhale niestety jest wyraźnie zaświetlone i z roku na rok coraz bardziej doświetlane.Później pozostają już tylko odległe miejscówki na wschód od Podhala. Problem w tym, że na Rycerzową mam ponad dwie godziny jazdy, a na miejsce nie da się dojechać samochodem .Przy moim sprzęcie to już spore wyzwanie. Sama torba z lornetą ATM, do tego binoleżak, z którego obserwuję i który jednocześnie pełni rolę statywu, ważą swoje. A po wakacjach dojdzie jeszcze Binobox 2×152 mm ze statywem. Z takim zestawem marsz po górach przestaje być przyjemnością, a zaczyna przypominać małą wyprawę. -
Szukajcie a znadziecie - lornetkowe przygody na ciemnej miejscówce.
Erik68 odpowiedział Erik68 na temat - Obiekty głebokiego nieba
Maksymalna głębokość zejścia Słońca pod horyzont zależy wyłącznie od szerokości geograficznej miejsca obserwacji. Im dalej na północ, tym płycej Słońce chowa się pod horyzont i tym jaśniejsze pozostaje nocne niebo.Jak już pisałem, w Przyborowie „białe noce” kończą się około 8 lipca, a nawet w okolicach przesilenia letniego Słońce schodzi tam poniżej –17°. Dla przykładu, 16 lipca na współrzędnych 49°37'19.7"N, 19°25'33.4"E około 0:06 znajdowało się już na wysokości około –19°. Skąd więc wzięło się te –15°? -
Pierwsze wrażenia Wiedziony gorączką poszukiwania lepszego nieba, znalazłem coś, co naprawdę wyglądało obiecująco. Niecałe 2 km od granicy ze Słowacją, 58 km ode mnie — leśna polana Przyborów- Moczarki, 760 m n.p.m. (Beskid Żywiecki). Pozostawało sprawdzić teren na żywo.Pierwsza zaliczona noc pokazała SQM na poziomie 21.45–21.55 mpsas, ale noc cudów była dopiero przede mną. Postanowiłem spróbować wychaczyć kilka wiosennych IFN-ów, zwłaszcza szerokie włókno niedaleko M64.Tej nocy pomiar sam mnie zaskoczył — 21.57–21.65 mpsas. To już coś, i było to widać nawet na wysokości gwiazdozbioru Kruka, SQM pokazywało 21.20–21.30 mpsas. W towarzystwie cichego szumu pobliskich strumieni, które nadawały temu miejscu jeszcze więcej uroku, zacząłem przeczesywać niebo .Nieuzbrojonym okiem w M44 — Praesepe w gwiazdozbiorze Raka — można było dostrzec delikatne mrowienie pojedynczych gwiazd, subtelnie wyłaniających się z tła nieba. Z kolei centralna część Warkocza Bereniki przypominała wiosenną wersję Hiad na sterydach. Tak pięknego, wiosennego nieba naprawdę nie widziałem od lat. Po wstępnej adaptacji wzroku i zaliczeniu kilku klasycznych galaktyk(ATM 10x60) postanowiłem przymierzyć się do IFN w pobliżu M64.Coś zaczynało majaczyć w tle — najłatwiej dostrzegalne bez filtrów — ale wciąż nie było to jeszcze „to”. Wiedziałem, że potrzeba więcej czasu, by pełna adaptacja mogła dopiero odsłonić prawdziwy obraz nieba. Na razie wróciłem więc do klasyków, pozwalając nocy spokojnie dojrzewać. Pierwsze udane podejścia zaliczyłem jeszcze w Zalesiu (SQM 21.15–21.20 mpsas) przez parkę 13 mm 100°, co przekonwertowało lornetkę na 23x60 przy polu około 4°.Na granicy percepcji ujawniła się najjaśniejsza część IFN-u, której jasność powierzchniowa wynosi około 25 mpsas. Podobnie, choć nieco lepiej, udało mi się wychaczyć(bez filtrów) także mgławicę Volcano (MW3) w towarzystwie M81 i M82. Tutaj obserwacja była już zdecydowanie pewniejsza. Wreszcie nadszedł moment, gdy wzrok osiągnął pełnię adaptacji— można było rozpoczynać prawdziwe polowanie. Do dyspozycji miałem jedynie filtr SvB Moon & SkyGlow (filtry H-beta, OIII i Multi okazały się zbyt ciemne). IFN w pobliżu M64 rysował się bardzo subtelnie. Najwyraźniej widoczna była jego środkowa, najjaśniejsza część, choć bez świadomego i uważnego wpatrywania się można ją było łatwo przeoczyć.Całość przypominała delikatną, lekko wygiętą strzałę z szerokim pióropuszem po zachodniej stronie .Nie zauważyłem wyraźnej różnicy w detekcji IFN podczas obserwacji z filtrem Moon & SkyGlow i bez niego. Niewykluczone jednak, że nieco ciemniejszy filtr CLS, którym wówczas nie dysponowałem, pozwoliłby uwidocznić tę strukturę nieco lepiej. Podobnie zwiększenie powiększenia do około 23× mogłoby poprawić szanse detekcji. Na razie są to jednak jedynie przypuszczenia, które wymagają weryfikacji podczas kolejnych obserwacji w terenie. Dwie polany i noc której nie zapomnę. Nawet podczas jasnych, czerwcowych nocy, pomiary jasności nieba wskazują wartości SQM na poziomie 21,30–21,35 mag/arcsec². Choć są to już dobre warunki, dopiero od 8 lipca zaczynają się tam prawdziwe noce astronomiczne – krótkie, ale wystarczająco ciemne, by pokazać pełnię możliwości tego miejsca. Lipiec przyniósł kilka pogodnych nocy i kilka obserwacyjnych wyjazdów. Nie przypuszczałem jednak, że podczas jednego z nich, 16 lipca 2026 roku, przeżyję coś, czego nie doświadczyłem przez ponad trzydzieści lat obserwacji,nawet pod bardzo ciemnym niebem Roztocza(21.80mpas).Wieczór rozpoczęliśmy z Jarkiem @megrez23 na górnej polanie-"Moczarki", pomiary SQM utrzymywały się na poziomie 21,35–21,40 mag/arcsec². Było dobrze, ale nic nie zapowiadało tego, co miało wydarzyć .W drodze powrotnej postanowiliśmy jeszcze na chwilę zatrzymać się na polanie położonej niżej-"Kuglarzówki"(580m.mpm). Chcieliśmy jedynie sprawdzić warunki .Wysiedliśmy z samochodu.Spojrzeliśmy w górę.I wtedy zapadła cisza, cisza zachwytu! Nad naszymi głowami rozciągała się Droga Mleczna, ale nie taka, jaką zwykle ogląda się pod ciemnym niebem. Tym razem wyglądała zupełnie inaczej. Nie przypominała, mlecznej poświaty ani zarysowanego pasa światła. Sprawiała wrażenie trójwymiarowej struktury zbudowanej z niezliczonych gwiazd. Miejscami była tak bogata w szczegóły, że trudno było uwierzyć, iż patrzymy na nią wyłącznie nieuzbrojonym okiem.Najbardziej uderzała jej ziarnista struktura. Pas Drogi Mlecznej dosłownie iskrzył się tysiącami punktów świetlnych, pomiędzy którymi odcinały się ciemne pasma pyłowe. Kontrast był zdumiewający. Odnosiłem wrażenie, że nie patrzę na świetlistą mgłę, lecz na ogromne, skupisko gromad gwiazd. Nie był to też efekt charakterystycznego „siania”, lecz wyraźnie gwiaździsty obraz, na którym można było wręcz liczyć pojedyncze słońca. To był bez wątpienia najpiękniejszy widok Drogi Mlecznej, jaki dane mi było zobaczyć przez wszystkie lata mojej astronomicznej pasji. Ciemnotki 18 i 20 lipca 2026 roku odbyły się jeszcze dwie sesje obserwacyjne.Pierwszą spędziliśmy z Jarkiem na dolnej polanie „Kuglarzówki”. Powietrze od początku było lekko zamglone. Miernik SQM pokazywał początkowo około 21,50 mag/arcsec², jednak wraz z narastającą wilgocią odczyty stopniowo spadły do 21,30 mag/arcsec. Tego wieczoru skupiliśmy się na ciemnych mgławicach – klasykach.Druga sesja odbyła się dwa dni później. Tym razem pojechałem sam, na górną polanę „Moczarki” (760 m n.p.m.). W planach była ciemna „rzeka” utworzona przez mgławice Barnarda i LDN, rozpoczynająca się mniej więcej pomiędzy Denebem a Mgławicą Ameryka Północna i „płynąca” w stronę Cefeusza. To jeden z tych obiektów, których nie ogląda się wprost – trzeba pozwolić oczom podążać za ciemnością, a nie za światłem.Do obserwacji wykorzystałem lornetkę ATM 23×60 z filtrem CLS, który okazał się bardzo dobrym wzmacniaczem dla tego typu obiektów, przynajmniej w takiej konfiguracji sprzętowej. Ciemne pasma zyskiwały na wyrazistości, subtelniej, ale pewniej odcinając się od gwiezdnego tła. Obserwacje zakończyłem około 0:20. Akumulatory –były naładowane do pełna! Pozdrawiam Irek
- 7 odpowiedzi
-
- 18
-
-
-
Z takim podejściem masz 100% zadatki na rasowego wizualowca. Moja pierwsza, najlepsza i najbardziej emocjonalna obserwacja, jaką miałem w życiu (1990 r.), to M15 widziana przez ruską lornetkę 10×50 — z okna pokoju w kamienicy, w centrum 16-tysięcznego miasteczka. I choć od tamtej pory widziałem już prawdziwe cuda przez różny sprzęt, dla mnie to wciąż pozostaje absolutne „best of the best”!
-
Widzę że robisz jaja,na długich czasach naświetlania....
-
W poszukiwaniu ramion spiralnych Vol II
Erik68 odpowiedział MichalKaczan na temat - Obiekty głebokiego nieba
-
W poszukiwaniu ramion spiralnych Vol II
Erik68 odpowiedział MichalKaczan na temat - Obiekty głebokiego nieba
MoonSkyGlow SvB , obecnie Moon Filter, podobne wrażenia ( 14" f/4) ,maiłem w M101 -nigdy wcześniej tak nie widziałem.W ogóle te mocno niebieskie galaktyki ,dawały się łatwiej łowić ,z tym że u mnie działały jeszcze tzw "warstwy zimne"(pick czułości na barwę niebieską ) na LG. -
Wielki Pies przez lornetkę — tam, gdzie kończy się zima
Erik68 odpowiedział Erik68 na temat - Obiekty głebokiego nieba
Tak, ale bez korekcji pola. Dobrą korekcją pola charakteryzują się np. okulary 30 mm UFF (70°), co daje pole widzenia rzędu ~7°. Lornetki takie jak SRBC 10×50 (7,5°) i 12×56 (6,5°) oferują już widoki porównywalne z ATM 10x60 — zwłaszcza ta druga. Kluczową rolę odgrywa tu jednak nie tylko FOV, ale przede wszystkim filtr H-beta 5,5 nm. Bez niego nawet bardzo szerokie pole niewiele pomoże. Nie wiem, czy SRBC mają gwinty pod filtry. W przypadku 10×50 można by ewentualnie zamontować filtr na obiektywie, stosując odpowiednio zaprojektowaną (np. wydrukowaną) przejściówkę -
Planowałem tę sesję już od dłuższego czasu, ale warunki nie zawsze dopisywały albo po prostu „atakowałem” inne rejony nieba. 07.03.2026 to była data ostatecznego podejścia — wóz albo przewóz. Warunki dopisały, choć przy południowym horyzoncie utrzymywały się lekkie poświaty. SQM pokazywał 21,18–21,22 mag/arcsec². Pomimo naporu już letnich gwiazdozbiorów, które w porównaniu do zimowego nieba są znacznie uboższe w jasne gwiazdy, Wielki Pies górował nad południowym horyzontem. W tym kierunku niebo nie było już tak zachęcające (SQM 20,80–20,90 mag/arcsec²), ale szerokie pole widzenia(ATM 10x60) w połączeniu z filtrem H-beta 5,5 nm potrafi zrobić cuda. Czas naglił, dlatego przyjechałem na miejscówkę nieco wcześniej, żeby nie tracić czasu na adaptację wzroku i w momencie górowania obiektu być już w pełni gotowym. Pierwsze testy przeszły obiekty takie jak „Głowa Czarownicy” czy" most"(CO 132/134) łączący Pętlę Barnarda z Betelgezą. Wiedziałem już, że to maksimum, jakie mogę tej nocy wycisnąć, dlatego ostatecznie zaatakowałem Wielkiego Psa (Canis Major). Zawsze trzymam się żelaznej zasady podczas drukowania — nie nanoszę na mapę żadnych obiektów DS, żeby nie ulegać sugestii „dostrzegania” czegoś na siłę. Artefakty nie są aż tak uciążliwe, ponieważ pojawiają się w różnych miejscach — tak działa psychofizyka widzenia i neurodetekcja. Realny obiekt pozostaje natomiast stały i nie zmienia swojego położenia. Nie wspomagam się też żadnymi mapami z zaznaczonymi obiektami. Tym razem jednak, przy kilku przypadkach, złamałem tę zasadę — chciałem upewnić się, czy mam jeszcze do czynienia z obiektem, czy już tylko z łuną znad horyzontu. Nie znam wszystkich tych obiektów — często nawet nie wiem o ich istnieniu. Po prostu nanoszę na szkic to, co uda mi się dostrzec, a dopiero w domu porównuję i identyfikuję z mapami. Zanim jednak coś naszkicuję, muszę mieć 100% pewności, że dany obiekt jest realny, a nie tylko odblaskiem, światłem bocznym albo innym „dziadostwem”. Sh2-308 — w pierwszej kolejności zaatakowałem „Głowę Delfina”, używając filtrów OIII.7nm Niestety obiekt ponownie pozostał niewidoczny. Dlaczego „ponownie”? Bo nigdy jeszcze nie udało mi się go upolować — albo niebo było zbyt słabe, albo sprzęt niewystarczający, albo brakowało odpowiedniego filtra…Przy powiększeniu rzędu 10× wydaje się to zresztą niemal niewykonalne… chociaż… Sh2-303 — w najbliższym sąsiedztwie „Głowy Delfina”. Po zmianie filtrów na H-beta 5,5 nm ukazała się wyraźna plama — obiekt nie należał do trudnych. Sh2-304 — przyglądając się M41, która co jakiś czas właziła mi w pole widzenia, zauważyłem, że ma dość wyraźny „ogon” schodzący na południe, w stronę horyzontu. Kończył się on ledwo dostrzegalną plamą, widoczną dopiero przy przesuwaniu pola.M41 zdawała się łączyć tym subtelnym „mostem” z Sh2-304. Sh2-310 — przesuwając lornetkę na wschód, zwróciłem uwagę na delikatny łuk muskający gwiazdę ο² CMa, który następnie skręcał na południowy wschód. Dokładniejsze skanowanie tylnej części Wielkiego Psa ujawniło kilka subtelnych struktur, które na wschód od δ CMa zaczynały zlewać się w jedną całość. Kompleks zdawał się zamykać w rejonie „ogona” gwiazdozbioru (δ CMa, ω CMa i η CMa). W tym miejscu musiałem jednak posłużyć się mapą — widoczna plama światła znajdowała się na granicy percepcji i była uchwytna właściwie tylko przy przesuwaniu pola, raz w jedną, raz w drugą stronę. Istniało więc ryzyko, że to nie realny obiekt, lecz fragment łuny znad horyzontu. Weryfikacja z mapą potwierdziła jednak, że obserwowany obszar rzeczywiście odpowiada Sh2-310. Na koniec zostawiłem najłatwiejsze (przynajmniej dla H-beta) obiekty: mgławicę Mewa (Sh2-296) oraz Hełm Thora (Sh2-298). I choć ta część „ptaka” jest dość oczywista, to dostrzeżenie całego przyległego kompleksu (GMN 39) — szeroko rozchylonych „skrzydeł” — wymaga już naprawdę dobrego nieba i wysokiej przejrzystości. Tym razem oba warunki były spełnione, dzięki czemu udało się je uchwycić — choć tylko przy aktywnym przesuwaniu pola widzenia. (W styczniu tego roku, przy SQM 21,4 mag/arcsec², były już oczywiste). Jak wspomniałem, miejscami posiłkowałem się mapą. To właśnie na niej zauważyłem łukowato układające się, grubsze włókna „welonu”, ciągnące się przez całą północną część Wielkiego Psa. Niestety-"ciemność widzę!"- do ich detekcji potrzebne jest naprawdę smoliste niebo. Jak się okazało, jest to granica powłoki tzw. Bąbla Eridanus–Orion (Eri–Ori Bubble), w której „zamknięte” są oba gwiazdozbiory oraz spora część Byka. Cieszę się, że udało mi się jeszcze zapolować na te wspaniałe, zimowe obiekty mgławicowe. Teraz na niebie zaczyna już panować wiosna — Królestwo Galaktyk. POZDRAWIAM IREK!
- 3 odpowiedzi
-
- 19
-
-
-
... takie wypociny na temat SQMvs aktywność Słońca Aktywność a SQM.docx SORRY za offtop.
-
Obserwacje i spotkania astronomiczne - region Poznań
Erik68 odpowiedział Paweł Sz. na temat - Regionalnie
Pozdrowienia od aktywnego Słońca ,które wczoraj zafundowalo zorze na N Polski.Niestety spektakularne pokazy naturalnych ogni( zorza ) niesie ze sobą konsekwencje......🙃- 4 982 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- folwark sulejowo
- obserwacje
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Lustro główne 20" f/4.2(BEZ WARSTW) +LW warstwy 96%+ część całości...
Erik68 odpowiedział Erik68 na temat - Archiwum giełdy
SPRZEDANY .Do zamknięcia -
Z tych map korzystam głównie wtedy, gdy wszystko wskazuje, że warunki powinny być świetne, a mimo to niebo jest szare. Na co dzień bardziej ufam obserwacji koloru nieba — to zwykle pewniejszy wskaźnik. Choć, jak już kilka razy wspominałem, zdarza się, że i to zawodzi: w dzień niebo wygląda pięknie, głęboki błękit, a w nocy robi się szarówka i gwiazdy są wyraźnie przygaszone.Miałem taką sytuację wczesną wiosną. Okazało się, że wraz z zapadnięciem zmroku ludzie zaczęli intensywnie palić w „kopciuchach” i gwałtownie wzrosło stężenie PM2.5. Pogoda zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko i nigdy nie będzie przewidywalna w 100%. Zmiennych jest po prostu zbyt wiele — prognozy dają jedynie pewne prawdopodobieństwo, a nie gwarancję warunków.
-
Jak w temacie.Lustro 20" f/4.2 z certyfikatem jakości (BEZ WARSTW) +LW warstwa 96% (dłuższa przekątna 10.5cm) wszystko produkcja p.Stefan.Dodatkowo wycięte ze sklejki wodoodporne elementy pod teleskop. CENA za całość 12000zł -krzyżak z nóżkami z powierconymi otworami do montażu -podstawa pod klatkę LG -klatka LG z płozami -obręcze LW -zatyczka LG -zatyczka LW z otworem do obserwacji off-axis
-
Najlepiej obserwować niebo już w dzień. Jeśli jego kolor jest zbliżony do czystego błękitu, a w zenicie nawet wyraźnie niebieski, zazwyczaj oznacza to dobrą przejrzystość. Jeśli natomiast niebo jest „wyprane”, mleczne i jednolite — zwykle zapowiada gorsze warunki. Oczywiście sytuacja może się jeszcze zmienić po zapadnięciu zmroku. Przejrzystość pozioma, czyli widoczność obiektów na ziemi, nie zawsze koreluje z jakością nocnego nieba. Może być ona dobra, a samo niebo i tak bywa pogorszone przez wysokie chmury, cirrusy czy rozjaśnienie tła spowodowane np. aktywnością geomagnetyczną Słońca. Zdarza się też inna sytuacja: wszystkie modele pogodowe i serwisy pokazują znakomitą przejrzystość, czyste niebo, brak pyłów, aerozoli i pary wodnej, nie ma też żadnych doniesień o podwyższonej aktywności słonecznej — a mimo to w nocy widzimy szare, „płaskie” niebo, nawet przy bardzo dobrym odczycie SQM. Często winne są wtedy bardzo cienkie chmury wysokie — delikatny całun, którego nie wychwytują satelity ani prognozy meteorologiczne. Zdarza się to wcale nie tak rzadko. Czasem można przeczytać relacje z obserwacji, w których ktoś pisze: „wszystko było świetne, ale coś wisiało w powietrzu”. Sam miałem taką sytuację. Pamiętam, jak w nocy przeglądałem kolejne modele pogodowe i serwisy, próbując znaleźć przyczynę. Dopiero nad ranem, po wschodzie Słońca, wszystko się wyjaśniło — wokół tarczy pojawiło się słabo zarysowane, ale wyraźne halo. To właśnie cienki całun wysokich chmur ujawnił się dopiero w świetle dziennym.
-
Gdzie najlepiej na równinach obserwować ,u ciebie jest specyficznie(zach.pomorskie)-wysoka wilgotność,wpływ Bałtyku,częste mgły ,ale są i plusy -małe LP i duże otwarte pola. Wybieraj duże otwarte przestrzenie (pola uprawne),łąka .Najlepiej bez rzek,strumieni żródeł wody ,lub z minimalna odległością ok- 500m.Unikaj terenów otoczonych lasem ,a w takim przypadku żeby chociaż jeden kierunek miał otwarta przestrzeń ,a ściana drzew nie bliżej niż 200-300m.Co daje duży otwarty teren-równomierne wychładzanie podłoża,brak przeszkód generujących turbulencje,szybsze wysychanie po zach.Słońca,brak lokalnych wirów powietrza.Ważne 2-4h po zachodzie Słońca,ustaje konwekcja,ziemia się już wychłodziła. Napiszę jeszcze wieczorem ,na razie na tyle czasu wystarczyło...