Welcome to Forum Astronomiczne

Zarejestruj się w naszej astronomicznej społeczności , aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji.

Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz mogła/mógł:

Tworzyć nowe tematy, pisać w istniejących, oceniać posty innych userów , wysyłać prywatne wiadomości, aktualizować statusy, korzystać z poczty, zarządzać swoim profilem i wiele, wiele więcej!

Janko

Użytkownik
  • Zawartość

    1115
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    14

Ostatnia wygrana Janko w Rankingu w dniu 18 Lipiec

Janko posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

1783 Excellent

O Janko

  • Tytuł
    Syriusz
  • Urodziny 24.06.1947

Profile Information

  • Płeć
    Nie podano
  • Zamieszkały
    Warszawa

Ostatnie wizyty

12782 wyświetleń profilu
  1. Nic dwa razy się nie zdarza, twierdzi poetka, a filozof dodaje, że nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki. A jednak! W piątek wieczorem, po dniu na przemian pochmurnym i pogodnym, niebo kolejny raz zasnuło się obłokami. Były na tyle liczne i rozległe, że zrezygnowałem z dojazdu na swoją genialną miejscówkę. Jednak w nocy był moment nieba idealnego, a ja w tym momencie wypadłem na dwór w piżamie i kapciach, z lornetką w garści. No i widzaiałem pięć galaktyk i przynajmniej dziesięć pięknych gromad otwartych, tudzież pierwsze (dla mnie) w tym sezonie Perseidy. Niebo było najlepsze z najlepszych, miriady gwiazd biły w oczy. Gromada Podwójna zauważalna natychmiast gołym okiem, Galaktyka w Andromedzie widoczna z towarzyszącymi galaktykami satelitarnymi M32 i M110, nawet galaktykę NGC 4236 w gwiazdozbiorze Smoka udało się wypatrzyć. I to wszystko w ciągu kilkunastu - dwudziestu kilku minut przez sprzęt , który łatwo można schować za pazuchą
  2. Trzeba się pofatygować i samemu obejrzeć. W każdym razie sporządnieli i Swarków nie wystawiają Edycja: Co do samej lornetki (Bushnel Trophy 10x28), miałem okazję pobawić się nią dłużej w weekend. Nadal potwierdzam jej liczne zalety i pewne wady (odblaski, dystorsja). W szczególności, zrobiła na mnie wrażenie możliwość obserwacji owadów na kwiatach z odległości 2-2,5 metra. Przy powiększeniu 10x widać drobne szczegóły - trąbkę motyla ssącego nektar itp. Kwiat dalii zajmuje całe pole widzenia. Przestrzenność takiego obrazu oglądanego z bliska jest przy tym niesamowita. http://www.barteczko.net/galeria-roslin-cebulowe-i-klaczowe/dalia-dahlia/
  3. Podoba mi sie nowy wystrój. Jednak astronomia lornetkowa całkowicie przepadła. Kto się domyśli artykułów obserwacyjnych czy innych jej poświęconych  w dziale typowo sprzętowym zatytułowanym "Czym obserwujemy"?

    1. Pokaż poprzednie komentarze  4 więcej
    2. Janko

      Janko

      No właśnie o tym mówię: "Czym obserwujemy". 

    3. pszemek123

      pszemek123

      Też uważam, że dla ładnej formy poukrywane zostały wartościowe treści, które moim zdaniem trudniej teraz znaleźć. I teraz mamy taki "przerost formy nad treścią".

    4. Panasmaras

      Panasmaras

      Z punktu widzenia lornetkowca: wcześniej (dla mnie) był dobry, czytelny podział - Kosmos w 3D (obserwy) i Lornetki (sprzęt). 
      Teraz szukanie zarówno relacji lornetkowych (abstrahując od tego, że aż prosi się je o wstawienie (i rozcieńczenie, niestety) do działu "Co obserwujemy") jak i konkretnego sprzętu będzie trudniejsze. Teraz jest jak na AP (czytaj: słabo).

  4. Astronomia lornetkowa zakopana na IV poziomie (Strona Główna>Obserwujemy Wszechświat>Czym obserwujemy>Lornetki) już się nie odkopie. Wiem, bo już to ćwiczyłem gdzie indziej :-(
  5. Niedobrze, jak ktoś się czuje wywołany, choć tak naprawdę nikt go nie wywoływał. Oczywiście niedobre jest także używanie emocjonalnych określeń, bo zawsze mogą kogoś innego dotknąć. Tak więc, chłopaki, nie ma co się na siebie obrażać i na przyszłość warto unikać "przytyków". Pax vobiscum, niech to forum pozostaje rezerwatem dobrych obyczajów
  6. Rzeczywiście dobrałem. A tak naprawdę dobrał mi pan P. Ż. w warszawskim salonie Delty. Zatyczki jak na miarę szyte. Jednak co stacjonarny sklep solidnej firmy, to nie internetowy. Wszystko można wziąć w rękę, pracownicy doradzą. Tylko niebezpiecznie, bo zaraz chciałoby się kupować, a jest co!
  7. Dane mi było jeszcze raz stanąć pod usianym gwiazdami niebem, zachłysnąć się bogactwem Gromady Podwójnej, podziwiać Serce Łabędzia, zadumać się nad tajemnicą Galaktyki w Andromedzie. Po burzliwym tygodniu wyrywam się w czwartek na wieś. Choć rano leje a w południe mży, prognozy na noc są dobre. Więc może, może. „Daj mi tę noc…” Wieczór rzeczywiście jest już pogodny. Spoglądam na Jowisza, potem Saturna – olbrzymich sąsiadów naszej poczciwej Ziemi. Jest widno, bardzo widno. Robi się późno. Chyba nie doczekam nocy. Po tygodniu, wielu tygodniach wstawania przed 6.00, obolałe od ćwiczeń cielsko ciągnie do poziomu. Jednak nocą budzę się i wyglądam przez okno. Rozpoznaję przez nie Wężownika. Jest dobrze, choć Księżyc III kwadry wylazł już wysoko. Naciągam polary, wkładam gumiaki i czapkę, chwytam torbę z lornetkami i na dwór. Latarnie szczęśliwie już pogasły, przed Księżycem chronię się w cieniu domu. Gwiazdy widać pięknie. Nie tylko gwiazdy. Przez Vortexa 15x56 widzę „kulki Wężownika” – M10 i M12. Tym lepiej świecą „klejnoty rodowe” Herkulesa – całkiem spora i jasna M13 oraz mniejsza lecz intensywna M92. Więc teraz obowiązkowo Perseusz z Kasjopeją. Kontrast „zbryzganego gwiazdami” otoczenia Mirfaka (gromada Melotte 20) i szpileczek Gromady Podwójnej wraz z „Mięśniakiem” (Muscleman lub Fat Man, gromada Stock 2). Źródło: http://www.astro-foto.pl/index.php/galeria/gromady-gwiazd/36-ngc-869-ngc-884-gromada-podwojna-w-perseuszu Szukam kolejnego Obiektu Tygodnia, gromady Collinder 463. Nie ma jej na przedłużeniu lewego ramienia Kasjopei, lecz grupkę gwiazd dostrzegam błądząc nieco wyżej. No tak, wprawdzie nie boli, lecz nachodzić się trzeba . Gwiazdozbiór Andromedy też widać. Czerwony, oj jak czerwony Mirach (β And) niechybnie naprowadza na leżącą powyżej Wielką Galaktykę M31. Jest tajemnicza, rozległa i piękna. Czuję, że żyją tam i patrzą na nas istoty rozumne. Nigdy tego na pewno nie będę jednak wiedzieć. Wyżej ślady Drogi Mlecznej. Tylko ślady, bo tyle widać przy tym wspaniałym skądinąd Księżycu. Jednak Łabędź szybuje wysoko i dostojnie. Widzę jego serce – Sadra (γ Cyg). Wraz z wianuszkiem otaczających gwiazd jest moim stałym celem nawet z miejskiego balkonu. Piękny asteryzm otoczony kłębami mgławic. Warto go szerzej opisać. Może jako Obiekt Tygodnia? Może, może… Źródło: Wikipedia Zaś o poranku słońce i błękitne niebo. Krzyczą żurawie z oddali, gwiżdże wilga. Świat jest cudowny, niebo jest wspaniałe, życie jest piękne!
  8. Parandowskiego nie bedę poprawiał
  9. Tak w odradzającej się Polsce opowiadał greckie mity mistrz nad mistrze - Jan Parandowski. Dziwy niebieskie Gdy Grek spojrzał na niebo wyiskrzone gwiazdami, jeśli nie był uczonym, nie myślał o astronomii, lecz widział wiele rzeczy dziwnych: historie bogów i bohaterów, wyhaftowane tymi migotliwymi światełkami, które Noc, milcząca bogini, wysypuje z zanadrza swej czarnej szaty. Gwiazdy bowiem były pochodzenia boskiego. Przysięgano na nie i wzywano je na świadectwo w ważnych sporach. Każda gwiazda była niegdyś bożkiem lub boginką — śliczne potomstwo jednego z tytanów, Astrajosa. Lecz zbuntowawszy się przeciw Dzeusowi uległy te bóstwa przeraźliwej mocy jego piorunów i zdruzgotane rozsypały się po firmamencie pyłem świetlistym. Liczba gwiazd wzrastała, gdyż wola bogów umieszczała w ich gronie rozmaitych bohaterów, nimfy, a nawet przedmioty martwe. Oto Wielka Niedźwiedzica. Za życia była piękną królewną i mieszkała w Arkadii, a nazywała się Kallisto. Artemida kochała ją bardzo i przyjęła do swego orszaku. Ale dziewczyna nadużyła zaufania czystej bogini i potajemnie widywała się z Dzeusem. Gdy Artemida o tym się dowiedziała, zamieniła ją w niedźwiedzicę. Dzeus nie mógł znieść żałosnego widoku swej kochanki, która teraz, pokryta grubym futrem, chodziła na czterech łapach i pomrukiwała dziko. Zabrał ją więc do nieba, gdzie błyszczy siedmiu jasnymi gwiazdami. Nie opodal jest konstelacja Małej Niedźwiedzicy, którą Grecy nazywali Kynosura. Była to jedna z piastunek Dzeusa. Gdy skończył się bieg jej życia, wdzięczny wychowanek przeniósł ją na sklepienie niebieskie. Trwa zawsze na jednym miejscu i jako Gwiazda Polarna żeglarzom wskazuje drogę. Między tymi dwiema konstelacjami wije się Smok do wielkiej rzeki podobny, a w otwartej paszczy jarzy się jedna gwiazda biała. Na ziemi pilnował ogrodu Hesperyd, póki go Herakles nie zabił. Męka jego nigdy się nie kończy, albowiem przy nim widać klęczącego olbrzyma, który go dusi. Tuż obok jaśnieje Wieniec z dziewięciu gwiazd uwity. Zdobił niegdyś głowę jasnowłosej Ariadny, królewny kreteńskiej. Jak wiadomo, poślubił ją Dionizos, a w dzień wesela zdjął jej wieniec i na niebie zawiesił. Nieco z dala stoi Panna z kłosem w dłoni. Póki na ziemi panowały spokój, miłość i zgoda, nie gardziła niebiańska dziewica towarzystwem ludzi śmiertelnych. Nazywano ją Sprawiedliwością. Kiedy po złotym wieku nastał srebrny, rzadziej widywano ją wśród mieszkań ludzkich. Czasem, wieczorami, schodziła z gór i przypominała nowemu pokoleniu cnotę minionej epoki. Skoro jednak z nadejściem wieku żelaznego serca ludzkie stały się złe i nielitościwe, Dziewica wzeszła na niebo, aby już nigdy nie wrócić. Dwie jasne gwiazdy, blisko siebie świecące — to Kastor i Polideukes, dwaj bliźni bracia, którzy tak się kochali, że i po śmierci chcieli być zawsze razem. Kasjopea rozkrzyżowała ręce jakby w rozpaczy o córkę Andromedę, która tuż obok świeci jasno, jak wówczas, kiedy przykuta do ciemnej skały leżała nad brzegiem morza czekając w trwodze na smoka, co ją miał pożreć. Nad nią pomyka w przestrzeni wszechświata koń skrzydlaty, Pegaz, a świetlany bohater Perseusz biegnie na ratunek Andromedy. W przeciwną stronę kroczy wielki łowca Orion. Był to mąż cudnej urody i tak olbrzymiej postawy, że stąpając po dnie morza, miał głowę ponad falami. Mówią, że na jego widok serce Artemidy, nie znające drgnień miłosnych, zadrżało. Dziewicza bogini myślała nawet o małżeństwie. Ale Skorpion pozbawił go życia. (O, patrzcie, tam spod liści wieńca Ariadny wystaje zdradzieckie żądło Skorpiona!) Orion i wśród gwiazd nie zapomniał łowów. Z podniesionym oszczepem, cały nagi, z cudną gwiaździstą przepaską dokoła bioder, goni Zająca, który mu spod nóg umyka. Za nim biegnie jego wierny Pies, w którego pysku gore jedna z najwspanialszych gwiazd, Syriusz. Zebrane w gromadkę siedmiu gwiazd trzymają się razem Plejady, córki Atlasa. Wszystkie były żonami bogów, wszystkie urodziły sławnych synów, a po chwalebnym życiu przeszły na sklepienie niebieskie, gdzie swoim zjawieniem się w maju zapowiadają wiosnę i czas bezpiecznej żeglugi. Patrzyła na nie poetka grecka Safona w pewną noc bezsenną, która wiecznie trwa w jej wierszu: Zaszedł księżyc i zaszły Plejady Już północ... Na sklepieniu niebieskim zebrano wszystko, co było kiedyś drogie bogom lub herosom. Lutnia, którą Hermes sporządził ze skorupy żółwia; Strzała, którą wypuścił z łuku malutki Apollo; Orzeł, który porwał Ganimedesa; Delfin, ów Delfin przemyślny, który namówił oporną Amfitrytę, aby została żoną Posejdona; nawet Osły, których krzyk przeraził gigantów, gdy wpadły między szeregi walczących niosąc Dionizosa i satyrów. A tam daleko, po cichych przestworzach żegluje okręt Argo, który wiózł Jazona na wyprawę po złote runo. Oto co widział Grek, ile razy leżąc w miękkiej trawie, w noc wiosenną, gdy świdwy trzęsły się od śpiewu słowików, patrzył na rozgwieżdżone niebo. Z zapartym tchem śledził zawikłane historie bogów, które fantazja jego przodków wypisała na nieobjętym obszarze nocy.
  10. Piotrek, dzięki. Miło się dowiedzieć, że miewam niebo lepsze niż w Odernem. Oczywiście w Nadbużańskim Parku Krajobrazowym, nie na Ursynowie
  11. Myślę, że to jest doskonałe podsumowanie wątku Niech ktoś zamknie! Łukasz, albo i Zaraz zrobi się lepiej.
  12. Do oglądania gór - jak najbardziej. Jednak do noszenia ze sobę w trudnym terenie, pod górę czy w niepogodę wolę kompaktową, lekką a jednocześnie odporną "dachówkę". Nawet tak ganiony Nikon Sportstar 8x25, pomimo swoich wad nie był dla mnie porażką, pozwalając po wyciągnięciu z kieszeni dostrzec odległe oznakowanie szlaku, wierzchołek z mrowiącymi się turystami czy dachy domów w dolinie.
  13. Ten pierwszy, "jawny" cel konkursu, czyli głosowanie i wyłonienie najpopularniejszej pracy dał wynik mniej-więcej taki jak zawsze (mówię o liczbie głosujących). Jednak czy to jest klęska? Z całą pewnością, znacznie więcej osób czytało te relacje, niż zagłosowało. Ot, współczesny brak czasu, pośpiech, trudność ze skupieniem się przez okres wystarczający do porównania i oceny kompletu prac. Jednak należy pamiętać o celu "niejawnym" konkursu. Tak naprawdę ważniejsze jest zachęcenie użytkowników forum zarówno do pogłębionych obserwacji jak i do ich opisania. To ostatnie wymaga także przestudiowania literatury, przygotowania takich czy innych materiałów ilustracyjnych, popracowania nad tekstem. Nikt mi nie powie, że właśnie ten cel nie został osiągnięty. Dowód - patrz powyżej. Jedenaście pięknych prac. A poniektórzy ogłaszają klęskę! Czarnowidze, tfu !
  14. Lornetka Bushnell Trophy 10x28 Przechodząc kolejny rzut gorączki lornetkowej nabyłem pierwszą w tym sezonie lornetkę. Udało mi się nadzwyczajnie, bo zagrażały mi sprzęty o cenie, którą wielu z uzerów (łącznie ze mną) uznałoby za astronomiczną. Jednak skanalizowałem swoje dewiacje i kupiłem coć, co o dziwo może się nawet przydać a kosztowało całkiem niedrogo. Ponieważ wybieram się na wakacje w góry (nikt by nie zgadł), chciałem mieć sprzęt naprawdę odpowiedni do noszenia - i mały, i solidny. Żoniny Vxen New Foresta 10x32 jest ciut przyduży i jednocześnie zbyt delikatny, by się z nim szlajać w upale lub deszczu między skałami. Gapiąc się w internet namierzyłem taką ofertę. Nie miałem żadnych doświadczeń z firmą Bushnell ani też pozytywnych recenzji, więc pewnie bym nie uwierzył w firmowe ple-ple towarzyszące jak zawsze sprzedawanemu produktowi. Jednak traf chciał, że sklep firmy Militaria znajduje się tuż przy moim miejscu pracy. Oczywiście nie wytrzymałem i poleciałem do niego, na swoje nieszcęście a może szczęście. No i pełne zaskoczenie. Sklepowy ogląd dał wrażenia niemal idealne - poza dość wyraźną dystorsją poduszkową (nigdy mi nie przeszkadzała), nie wykryłem żadnej wady. Oczywiście wyszedłem z lornetką w garści, a w zasadzie w torbie. W domu dalszyh ciąg zaskoczenia. Chromatyzm całkiem mały, jakość obrazu na skrajach pola widzenia bardzo przyzwoita. Noc prawdę mówi o lornetce, więc popatrzyłem także na obiekty astronomiczne (nie dlatego, by to miał być sprzęt astro - o nie ). Zaskoczenia ciąg dalszy - Księżyc o wczesnym zmierzhu całkiem dobry, chromatyzm nadal minimalny. Wielkie kratery całkiem wyraźne. Jak się ściemniło, pojawiły się jednakże "blicki" - dodatkowe mini-obrazy odbite gdzieś na wewnętrznych powierzchniach optyki. Jednak nadal bez tragedii. Latarnie z mojego balkonu dawały odblaski tylko w przypadku tych najjaśniejszych, oświetlających niedalekie boisko. Zwykłe sodówki nic nie dawały. Jowisz także przyzwoity a wiemy, jak może wyglądać w kiepskiej optyce. Wreszcie pojedyncze gwiazdy. Nadal jak w dobrym sprzęcie, bez iskrzenia ani specjalnej komy, i to nawet blisko skraju pola widzenia. Teraz wygląd i mechanika. Lornetka pomimo małych rozmiarów jest pancerna. Gruba guma, głęboko wpuszczone w obudowę obiektywy, porządne, ciasne zatyczkim na nich. Nie ma zatyczek okularowych, co częste w małym sprzęcie (choć obiektywowe dali, i to dobre). Mam nadzieję, że coś dobiorę na okulary. Wszystkie osie obrotu pracują ze znacznym oporem, w tym, co rzadko, dwustopniowo wysuwane muszle okularowe. Jestem zbudowany. Wyposażenie też znośne. Pasek dość wąski, ale wystarczy, pokrowiec tekstylny lecz w miarę porządny, ze szlufką do noszenia na pasie, i jeszcze dodatkowo woreczek ochronny z gładkiej tkaniny. Reasumując: jeśli potrzebujesz lornetki turystycznej, możesz się nie wahać. Janko rekomenduje .
  15. Tylko zwróć uwagę, że nie jest to sprzęt do obserwacji "z ręki" ani do noszenia w plecaku itp..