Skocz do zawartości

Panasmaras

Moderator globalny
  • Zawartość

    2690
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    34

Ostatnia wygrana Panasmaras w Rankingu w dniu 3 Lipiec 2019

Panasmaras posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

2986 Excellent

1 obserwujący

O Panasmaras

  • Tytuł
    Syriusz

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Pruszcz Gdański

Ostatnie wizyty

12104 wyświetleń profilu
  1. Nie dość, że poza zasięgiem moich lornet, to jeszcze ogromny błąd w opisie star-hoppingu: Pierwszy z rzekomo prostych kątów ma miarę 81,3°, drugi - 82,5° A tak serio, kapitalny odcinek. Tym bardziej zrobiło mi się żal zaplanowanego wypadu w Biesy, gdzie mógłbym się szarpnąć na wyłowienie choćby najjaśniejszej francy z owego tria.
  2. Od dziewięciu lat mam niemal to samo!
  3. Powinni jeszcze nakręcić jakiś film o disco polo. Oh, wait...
  4. Dziwna ta zima, podczas której śnieg widzieliśmy tylko przez godzinę, a mrozów nie było praktycznie wcale. Jedynie w pogodne noce niestrudzony Myśliwy, wraz z wiernymi psami powtarza mantrę o porze roku, której nie ma. Gdy we wtorkowy wieczór łowca znów się zjawił, jego psy zawyły głośniej niż zwykle, a ja zebrałem się błyskawicznie. Czasu miałem niewiele - okno pogodowe dawało mi maksymalnie półtorej godziny obserwacji. Ale nie chodziło przecież o długi maraton, a raczej o chwilę spokoju i sprawdzenie, czy wszystkie messiery świecą na swoich miejscach. Po dwudziestu paru kilometrach jazdy odbijam w lewo, w błotnistą drogę po lasem - auto zaczyna tańczyć, koła buksują raz po raz, ale ten nieco stresujący, trzystumetrowy poślizg doprowadza mnie w końcu do trawiastej zatoczki pod lasem. Tu się stoi niemal pod drzewami, których gałęzie zabierają kawał wschodu i zachodu, za to mniej dokucza wiatr i nie trzeba brodzić w błocie. Temperatura jest znośna, a ziemia i trawy są przesiąknięte wonią przedwiośnia. Toczący się nisko nad zachodnim horyzontem wał chmur każe się spieszyć, więc nie tracę czasu na wyjmowanie atlasu, a od razu wieszam Tereskę na Sliku, a Fujinona na szyi. Parę głębokich wdechów i szybkie spojrzenie w niebo, by wiedzieć czego szukać, a co odpuścić. Klepsydra Oriona wyraźnie się już przechyla w prawo, Zając zagrzebuje łapy w ciemnych zabudowaniach na horyzoncie, a Byk kładzie pokornie głowę. Od wschodu, tam gdzie Spica ledwo wystaje ponad linię drzew, słychać głośno krzyczące żurawie. Pod Lwem zieje pustka ledwo zaznaczona grzbietem Hydry, ginącym w coraz wyższych łunach nieodległych miejscowości. Pierwsze spojrzenie na M 42 rozczarowuje. Może to brak adaptacji, a może warunki nie są najlepsze. Przeskakuję na Chichoty, ale coś je odziera z blichtru. Myślę, że to trójmiejska łuna, ale szybko okazuje się, że w ciągu paru chwil nadciągnęła forpoczta zachmurzenia. Jakieś drobne, ledwo widoczne włókna wyraźnie przygaszają nawet najjaśniejsze obiekty głębokiego nieba. Wycelowuję w piętę Kastora, Messier 35 nie powala. Podobnie jest ze słabą w tych warunkach M 41. Chyba długo nie zabawię, ale głód każe mi jeszcze zostać. Zostawiam Tereskę, i skaczę sobie beztrosko po klasykach z Kową 12x56. Chwilę później zamieniam ją na Fujinona 10x50. Cóż, zawsze się to tak kończy - chyba, że w pobliżu jest Nikon WX. Gołym okiem wyłapuję asteryzm Kij Lacrosse, chwilę później jestem tam już z Fujinonem. Cała menażeria wokół Kota z Cheshire jest wyraźna i przestrzenna. Kawałek w lewo kipi jasna M36. Przypominam sobie o Barnardzie 34 i LDN 1550, ale tego pierwszego nie widzę, a położenia drugiej nie pamiętam dość dokładnie. Muszę się więc zadowolić ledwo widoczną lub wyobrażoną smugą LDN 1555 i 1557. Chyba jednak wyobrażoną. Wracam do Koźląt - tutaj wyobraźnia nie musi nic dodawać, widzę ślad wachlarza LDN 1477, a na prawo jakieś dalsze pociemnienia. Notuję jeszcze w pamięci wyciągnięty romb wokół Collindera 62 i odwiedzam Perseusza, tu i ówdzie okraszonego przepływającymi, rdzawymi od lamp chmurami. Miejscami daje to niesamowity efekt, jakby ktoś wyciął ze zdjęć dobry tuzin barnardów i nałożył je na widoczny w lornetce kadr. Rzeczywiste ciemnotki są znacznie skromniejsze - ślad Tokyo 994 jest nikły, choć pobliskie Melotte 20 i NGC 1528 mają swoje lepsze momenty. Przeskakuję na wschód, gdzie niebo jest chyba mniej zapaskudzone. Galaktyki są skromne, a przepływające chmury zabierają nawet te, które zwykle są nietrudne do wyłapania. W Lwie dostrzegam tylko M 66, NGC 2903 gdzieś mi się gubi. Odwracam się ku Niedźwiedzicy przebijającej przez gałęzie. Jest coś urzekającego w parce messierowych smug nad Dubhe. Messier 51 również daje się łatwo złapać, lecz Sowa jest już nieco wątpliwa. Wpadam jeszcze nad ogon Niedźwiedzicy po Messiera 101, wyłuskuję Słonecznik (M 63) i małą krągłą M 94 nad Sercem Karola. Ponownie odwiedzam M 42 i tym razem jest nadspodziewanie pięknie. Wracam do Tereski, a ta potwierdza, że niebo się przeczyściło. Wielka Mgławica rozpościera zachodnie ramię na ponad 20 minut łuku. Nie przypominam sobie, żeby tak daleko sięgał jej płaszcz. Wschodnie ramię jak zwykle - bardziej wyraziste, lecz wąskie i krótkie. Nic się nie zmienia od lat, ale oko wciąż nie może się napatrzeć. Rybi Pysk wżera się mocno i wyraziście, a tuż pod Trapezem laserunek mgławicy przechodzi w mocny impast. Przechodzę wyżej, przez wyraźne M 43 i NGC 1981 do M 78. Zachodnia krawędź jest mocno odcięta za sprawą LDN 1627, wschodnia rozlewa się wachlarzem i urywa szybko. Bez trudu łapię najjaśniejszy fragment Pętli Barnarda i wiszącą obok NGC 2112. Jeszcze raz odwiedzam piękną już M 35 z towarzyszkami (NGC 2158 i 2129), lecz moją uwagę najskuteczniej przyciąga Collinder 89. To chyba jeden z moich najulubieńszych kadrów zimowych, w którego przestrzeni, kolorystyce i asteryzmach zatapiam się przez dłuższą chwilę. Robię się zmęczony, więc lista klasyków gwałtownie się kurczy. Łapię w Teresce cały Triplet Lwa, jeszcze raz odwiedzam M 51 z jej magellanem, chwilę męczę kark na trójcy M 81 - M 82 - NGC 3077 i wracam do Fujinona. Zatrzymuję się na obu messierach w Raku, ale moją uwagę dłużej przykuwa sześćdziesiąty siódmy. Dostrzegam wyraźny pierścień Rozety, a kawałek nad Betelgezą - uroczą plamkę NGC 2194. Tej ostatniej poświęcam parę minut, próbując dostrzec ślad ziarnistości, ale tu nawet 22x85 się poddaje. Chwilę jeszcze wpatruję się w tę gromadę przez Fujinona, odcinając wszelkie myśli. Ale w końcu przychodzi ta, która każe się zwijać. Na parkingu pod domem Lew wisi zaskakująco wysoko, a ja dobrą chwilę się zastanawiam, czy w Blizinach był niżej nad horyzontem, czy po prostu bliżej.
  5. Dawno nie miałem takiego zgryzu - najgorszy jest ten moment, kiedy wybierze się 6-8 perełek i wolno zostawić tylko trzy z nich. Do pupy taki regulamin
  6. Jutro ma być niebo. Ktoś się pisze na Bliziny? Planuję pojawić się między 19:00 a 20:00, tak na dwie-trzy godzinki.
  7. Ojaciepierprzepiękne! Zdecydowanie jedno z najlepszych zdjęć Kalifornii, jakie widziałem.
  8. Łukaszu, to teraz czekamy na jeszcze większy wypas w twoim dorobku astrofoto Dokładnie! Paweł nie przestaje zadziwiać swoimi teleskopami. @Pablito jest trochę jak Kaczyński - niby szeregowy forumowicz, schowany gdzieś w drugim rzędzie, a jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że rządzi
  9. Przykro się czyta, że BA8 ostro zaniżyła loty. Kiedyś to była gwarancja dobrego (i skolimowanego) sprzętu. Przychylam się do zdania Wojtka - koncepcja słuszna, tylko egzemplarze do wymiany.
  10. A oprócz braku korby upierdliwa jest obsługa głowicy zerojedynkowej, czyli albo jest stabilnie, albo leci. Tutaj zdecydowanie bardziej wolę głowice olejowe (co nie znaczy, że wymieniłem tę ze Slika - ludzie leniwi mają zaskakującą zdolność adaptacji do zastanych warunków ). Jeszcze co do bezkorbia i uwag stąd płynących - przy zmianie wysokości kolumny centralnej uważaj na palce. Pięć kilo frunącej lornety idealnie przytrzaskuje skórę.
  11. Tak, ale muszę zaznaczyć, że to Alice zawiesza 22x85 na Sliku tak jak ja, nie odwrotnie Tak, Interstellarum. Tak, odwrócone kolory popełniłem w Photoshopie, żeby zobrazować pole widzenia lornetki. W sumie mogłem odpowiedzieć klasycznym "3xTAK", ale wyszło moje gadulstwo
  12. Również polecam dwie lornetki. Niezależnie, czy miałem ich trzy czy cztery, zwykle w użyciu były tylko dwie. I jakoś zawsze była to 10x50 i coś jednego, większego. Najpierw 15x70, potem 25x100, aż stanęło na 22x85, jako na optymalnym kompromisie między polem (3°) a powiększeniem, które realnie coś wnosiło. Pola rzeczywiste lornet powiększających 25x i więcej to zwykle mniej niż 2,5° - dla mnie zbyt duszno. Też kiedyś myślałem o zestawie lornet mała-średnia-duża. W praktyce, pomysł zwyczajnie nie wypalił. Mała była w użyciu, a średnia walczyła z dużą. Pogoniłem obie, czepiając się średniej+ (czyli 22x85). Co do wyborów konkretnych parametrów: - 7x50 nigdy do mnie nie przemówiła. Źrenica 7 mm potrzebuje dobrego nieba. A jeśli byłem pod naprawdę dobrym niebem, to nieodłączna 10x50 pokazywała na tyle więcej, że nie chciałem się od niej odrywać. Poza tym - lornety 7x50 mają zwykle pole własne (AFOV) niewiele przekraczające 50°, co przekładało się na podobne pole rzeczywiste (TFOV) lornet 10x z polem własnym 65°. Jeśli niewielkie pole własne nie jest dla Ciebie problemem, to ok. Inna sprawa jest też taka, że seria BA8 ma niezwykle udany model 7x50 i zaledwie dobry model 10x50 (który i tak jest o wiele lepszy od Nikona Ex); - 10x70 była fajna, ale to znów mikre pole i nie aż taki wielki zysk zasięgu (choć niektóre obiekty bywały w niej najlepiej widoczne) przy gabarytach 15x70; - 15x70 super, ale jeśli to ma być największa lorneta, to jest zbyt blisko powiększenia 10x (ale za to do 7x będzie ok). Poza tym, na obiektach US pozostawia niedosyt. Za to jeśli miałbym mieć tylko jedną lornetę, to raczej 15x70; - 22x85 już nachwaliłem, zaś większe powiększenia to obcinanie kontekstu obiektów. Dodam, że moim zdaniem model 22x85 jest jednym z najlepszych w serii BA8. Jeśli zaś chciałbyś świetne, szerokie pole własne (70°) a budżet pozwoli na więcej, to rozważ Nikona 18x70. Kawał genialnego sprzętu.
  13. Michale, grzecznie informuję, że wątek zostanie z rana zamknięty. Niestety dla tego tematu, nasze forum stara się być pronaukowe, a twój wpis nijak ma się do takiej polityki. Serdecznie polecam nadrobienie zaległości choćby poprzez lekturę popularnonaukową czy np. stronę kwantowo.pl, z której możesz się sporo dowiedzieć. I zapewniam, że jest to kawał naprawdę fascynującej wiedzy. Gdybyś chciał dopytać o konkretne pozycje książkowe, pytaj tutaj. Chętnie pomogę. Wątek zostanie zamknięty jutro około 10:00. Z moderatorskim pozdrowieniem 😉
  14. Super. Do poprzednich braków dochodzą nowe: 1. naucz się odróżniać hipotezę od teorii 2. zabawne - najpierw piszesz o soczewkowaniu grawitacyjnym a potem zaprzeczasz, że zakrzywienie czasoprzestrzeni istnieje. Skąd czerpiesz swoje rewelacje? Myślałem, że miesięcznik "Nie z tej Ziemi" już się nie ukazuje... 😂
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)