Skocz do zawartości

Panasmaras

Moderator globalny
  • Zawartość

    2711
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Ostatnia wygrana Panasmaras w Rankingu w dniu 6 Maj

Panasmaras posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

3034 Excellent

1 obserwujący

O Panasmaras

  • Tytuł
    Syriusz

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Pruszcz Gdański

Ostatnie wizyty

12746 wyświetleń profilu
  1. Petarda! I tak, jak zwykle nie przepadam za podostrzonymi wersjami, tak tutaj był to bardzo dobry ruch. PS A te smaczki w seledynach i ultramarynkach... mmm, palce lizać!
  2. Gdzieś już to widziałem Świetna robota, Ukaszu!
  3. Śilcznie! Dokładnie o to chodziło
  4. Też wolę wersję pierwszą, ale chętnie zobaczę i tę pośrednią. A dałbyś radę dorzucić jeszcze trochę materiału?
  5. Jest sierp Wenus, ale bez światła popielatego.
  6. Na 100% bunt maszyn. Zaczęło się!
  7. Właśnie zauważyłem, że nie dodałem mapki w pdf (a mam!) - więc doedytowałem ją do pierwszego postu. Miłego drukowania, miłego obserwowania.
  8. Cała kwintesencja smakowania warstwa po warstwie! Mi też to zajęło parę lat Oj, też pamiętam ten widok. Mały Obłok Strzelca, Obłok Tarczy, a po drugiej stronie szkieł - Wielka Rozdziawiona Niedowierzająca Japa. Dobre! Tego nie znałem!
  9. Musiało to być w okolicach 2009 roku, z pewnością na Warmii. Kwietniowa noc, podskórna bliskość świtu, szybkie łapanie messierów i wrzucanie ich do worka z trofeami. Wtedy zetknąłem się z Messierem 24 po raz pierwszy i było to spotkanie tak przeraźliwie powierzchowne, jak tylko można sobie wyobrazić. Odhaczona luźna grupa kilkunastu, może dwudziestu paru gwiazd, dziękuję bardzo, mogę pędzić dalej. Czas pokazał, że M 24 nie znosi dwóch rzeczy: pośpiechu i powierzchowności. Proponuję go zatem smakować po kawałku. Na to sens także o tyle, że Messier 24, zwany także Małym Obłokiem Gwiezdnym Strzelca, niesłusznie bywa nazywany obiektem - jest to w zasadzie wielowymiarowy kadr. Zanim jednak go obierzemy warstwa po warstwie, zerknijcie na poniższą grafikę przedstawiającą Drogę Mleczną i zapamiętajcie nazwy ramion - bo będzie trochę skakania. źródło: Wikipedia Nalotu specjalnie nie ma jak wyjaśniać: po prostu złap pierwszy wybitny kłak światła w Drodze Mlecznej poniżej (lub na prawo od) ciemnych pyłów Tarczy. fot. Michał Kałużny, źródło: astrofotografia.pl. Jasna przeszkadzajka to Jowisz. Pierwszą, najłatwiejszą do zobaczenia warstwą M 24 jest Nautilus - asteryzm tworzony przez najjaśniejsze gwiazdy widoczne we właściwym polu widzenia. Aby łatwiej wyobrazić sobie okręt kapitana Nemo, warto zacząć od leżącego we wschodniej części trójkąta gwiazd 7. i 8. wielkości, które wyznaczają dziób statku i podążyć wyobraźnią ku leżącym na zachód słońcom rysującym obłą i dość steampunkową bryłę łodzi podwodnej. Choć pozornie blisko siebie, gwiazdy Nautilusa są dość wyraźnie rozrzucone w Galaktyce - odległości między nimi sięgają 6 tys. lat świetlnych. Najciekawsza obserwacyjnie jest HD 168021, południowa gwiazda z trójkąta tworzącego dziób Nautilusa. Jest to gwiazda podwójna o separacji 18”, i jakości składników 6,86 i 7,63 mag. Rozdzielenie obu słońc jest możliwe już w lornetkach powiększających dziesięciokrotnie, ale lepszy efekt osiągniemy w zakresie powiększeń 15-25x. Mapka na podstawie CdC. Drugą warstwą Messiera 24 są jego gromady otwarte. Najbardziej znana z nich, NGC 6603 była swego czasu brana za “właściwą M 24”, choć jej niewielkie rozmiary kątowe - zaledwie 4,2’ - nijak mają się do opisu z paryskiego katalogu. Gromada jest chyba najczęstszym łupem teleskopów w obrębie Dwudziestki Czwórki i długo uchodziła - przynajmniej na forach - za jedyny sensowny cel pomiędzy Messierami 18, 21, 23 i 25. Jasność podawana przez katalogi - 11 mag - nie do końca zgrywa mi się z tym, że widuję gromadę bez większego problemu w lornetkach. Nie sprawia mi ona problemu w 10x50, Phil Harrington pisze o widoczności już w dwururkach powiększających 7x. Co ciekawe, jest to jeden z dalszych planów M 24, gdyż przy odległości ok. 10-12 tysięcy l.ś. należałoby umiejscowić NGC 6603 w Ramieniu Tarczy-Centaura. Pyły osłabiają jasność gromady zaledwie o 1,5 magnitudo, co przy wspomnianej odległości pokazuje, jak fartownie ułożyły się “przejaśnienia” w pełnym ciemnot równiku galaktycznym - bo przecież nakładają się na siebie prześwity w aż trzech ramionach! Druga z gromad to Collinder 469, odległa o 4700 l.ś. (leży więc w Ramieniu Strzelca), zawierająca około 50 gwiazd. Tę niewielką (2,6’) plamkę światła, świecącą jasnością 9,1 mag znajdziemy w górnej części Małego Obłoku, u południowego krańca B 93. Przyznam, że Cr 469 zagościł w moim notatniku tylko raz czy dwa, i - o ile pamiętam - nie sprawił mi większych kłopotów w Oberwerku 15x70. Warto jednak zapamiętać wcześniej położenie gromady, bo ta niespecjalnie rzuca się w oczy. Messier 24. Źródło: Aladin Lite Trzecią warstwą M 24, najcudowniejszą dla mnie, są ciemne mgławice i to właśnie one - przynajmniej w moich oczach - najpiękniej rozgrywają cały kadr. Najbardziej prominentne z nich mają oznaczenia katalogowe - Barnard 92 i Barnard 93. Są to jedne z łatwiejszych ciemnotek do zaobserwowania, ale z jednym paskudnym “ale”: niebo zwyczajnie musi być odpowiedniej jakości. Jeśli tło pod barnardami nie świeci, te zleją się z czernią czy raczej pomarańczową szarością gwiezdnego tła. Jeśli zaś dorwiecie M 24 pod dobrym niebem, obie czarne kropy wyskoczą dość chętnie. Dzieje się to między innymi dlatego, że oba obiekty są wyraźnie zagęszczone (kolaps grawitacyjny jest szczególnie dobrze widoczny w B 92) i leżą stosunkowo blisko, w odległości około 200 parseków - zatem z pewnością jeszcze w “naszym” Ramieniu Oriona. Jeśli trafimy na bardzo dobre warunki, warto poświęcić obu obiektom dłuższą chwilę. Wschodnia krawędź Barnarda 92 powinna być wyraźniej odcięta niż zachodnia, zaś Barnarda 93 kojarzę jako tego, który delikatniej zatapia się w tle. Warto też spróbować teleskopami - wielkość obu ciemnotek powinna sprzyjać mocniejszym powiększeniom. Kolejny Barnard, numer 304, jest zupełnie inny. Tworzą go dwie dość delikatne smugi niemal jednostopniowej długości, odchodzące od B 92 w kierunku południowo-zachodnim. W północno-wschodniej części oba pasma zdają się łączyć ze sobą, zaś na drugim końcu odległość między nimi sięga 15-20’. Mimo swoistej delikatności, obie smugi są dość łatwe do zaobserwowania zarówno przez charakterystyczny kształt, jak i położenie w stosunkowo jasnej części Małego Obłoku Strzelca. Tylko - czy na pewno Barnarda 304 jako pierwszy zaobserwował E.E. Barnard? Notatka Charlesa Messiera z nocy 20/21 czerwca 1764 roku, zaraz po zapisaniu numeru 23 w katalogu, brzmi w pewnym przybliżeniu tak: "Tej samej nocy i na tym samym równoleżniku, co gromada, o której właśnie mówiłem, odkryłem blisko krańca łuku Strzelca, w Drodze Mlecznej, pokaźną mgławicę około półtorastopniowej rozciągłości, w tejże znalazłem kilka gwiazd różnej wielkości; zaś światło pomiędzy tymi gwiazdami jest podzielone na kilka części (...)" Kolejne ciemnotki nie wybaczają jakości nieba - musi być świetne. W podziękowaniu - wyskoczy ich kilka na raz: niewielki Barnard 307, dopełniająca karetę czarnych krop LDN 336 oraz V-kształtna mgławica, której zachodnia część nosi oznaczenie LDN 332. Ostatnią ciemnotką, jaką warto zaobserwować jest LDN 322 - to wielka czarna połać, ograniczająca Mały Obłok Strzelca od południa. LDN 322, wraz z południowo-zachodnimi krawędziami LDN 332 i 336 (i przy pewnej pomocy B 304) tworzy wyraźnie widoczne, kanciaste obramowanie M 24. Ostatnią, czwartą warstwą M 24 jest jego tło. Zwróćcie uwagę na pewien niuans: na zdjęciach Mały Obłok Strzelca ma zwykle wyraźne niebieskawe zabarwienie, w przeciwieństwie do mocno zażółconego Wielkiego Obłoku Strzelca (czy jak kto woli: centrum Galaktyki). Dzieje się tak dlatego, że w ramionach dominują gwiazdy I populacji, podczas gdy w centrum Drogi Mlecznej rezydują raczej staruszki II populacji. Craig Crossen pisze w “Sky Vistas”, że w tym kadrze zaglądamy prawdopodobnie aż do zakręcającego Ramienia Węgielnicy. Kojarzycie inny taki kadr, gdzie można wyróżnić aż cztery ramiona Galaktyki? ... Parę razy widziałem Messiera 24 pod niebem wybitnym. Wtedy okazuje się, że pojaśnienie obłoku nie kończy się gdzieś w okolicach Barnarda 304, ale sięga dobry stopień dalej na zachód. I staje się też jasne, że nie ma sensu podchodzić do obiektu z instrumentem dającym mniej niż 5-6 stopni pola. Inaczej zbyt wiele się traci. Nadchodząca pełnia jest raczej czasem planowania niż obserwowania, ale kolejne miesiące są najlepszym (bo jedynym) okresem obserwacyjnym dzisiejszego OT. Zatem - może jeszcze w maju, a jeśli nie, to podczas ciemnego sierpniowego nowiu koniecznie złap Messiera 24, poświęć mu sesję - i daj znać jak poszło! Messier24.pdf
  10. No ba. Wiem, że sam widzisz, że jest znacznie lepiej. Prawie dwukrotnie więcej materiału i od razu zaczęły wychodzić niuanse na Hameryce. Niemniej, wciąż czekam na sierpniową edycję
  11. Ależ pięknie wyszedł Brykający Konik w tej wersji mniejgwiezdnej. Aż zacznę podejrzewać, że siedzisz w astrofoto od znacznie dłuższego czasu, tyle, że dopiero ostatnio wyszło Ci się z szafy. Łabądek zaś niezły, ale ciemnawy i zbyt agresywnie obrobiony jak na mój gust. Za to jestem przekonany, że z tym tempem postępów, łapane wyżej i przy dłuższym łącznym czasie naświetlania sierpniowe łabędzie będą w Twoim wykonaniu kapitalne.
  12. Wieloryb jest jedną z łatwiejszych galaktyk do złowienia i nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek pod wiejskim niebem (powiedzmy, takim blizińskim) miał z nią problem w 10x50. Za to nigdy nie miałem pod ręką wystarczająco dużej lornety, by złapać Wielorybiątko (a 22x85 nie wystarcza). Dziś spróbuję złowić Wieloryba czymś mniejszym niż 10x50, a nuż się uda.
  13. W tym wątku świat stracił wspaniałego wizualowca. Przechodniu, pochyl głowę.
  14. Też mnie korci. Tylko jak gadać z patrolem? Czasem w mundurku jest człowiek, a czasem kartofel... Dla mnie to jest ważna potrzeba życiowa, ale czy mugol to zrozumie?
  15. "Podoba" to ogromne niedopowiedzenie (przynajmniej w moim przypadku). Nie ukrywam, że wiele treści przeglądam po łebkach. Najmniej dotyka to działów mi bliskich, bardziej - tych odległych. Astrofoto niespecjalnie mnie zajmuje, choć oczywiście doceniam trud i umiejętności osób fotografujących. Przy tej M 82 zatrzymałem się na dobrych parę minut, serio. Smakowałem ją w kolorze, w szarościach, w powiększeniach i pomniejszeniach. Rzadko mi się to zdarza. Największe wrażenie zrobiła na mnie gra kolorów w centrum galaktyki, jej świateł raz ciepłych, raz chłodnych, cieni pylastych i kapitalnego różu, zupełnie jakby w Cygarze świętowano hinduskie Holi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)