Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'm64' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 7 wyników

  1. 05.04.2021 (godz. 22:20), Mosina (średni czas czytania relacji: 4~5 min) Rzadko kiedy udaje się odbyć dwie sesje obserwacyjne dzień po dniu, tym bardziej w momencie gdy nie przeszkadza Księżyc, a do tego przypada dzień wolny od obowiązków zawodowych. W zasadzie nawet nie przypuszczałem, że tego dnia wieczorem cokolwiek zobaczę - w ciągu dnia co chwilę jedna śnieżna zamieć goniła kolejną, do tego temperatura oscylowała w okolicach zera. Jednak tuż po zachodzie Słońca deszczowy front zaczął odpuszczać co potwierdzały dane z satelity. Z minuty na minutę było widać na niebie coraz więcej gwiazd, a jedynym minusem była arktyczna temperatura i silny wiatr, który stanowczo potęgował uczucie zimna. To jednak mnie nie zniechęciło. Doświadczenie podpowiadało, że po przejściu takiego frontu niebo może być krystaliczne czyste, a lekki przymrozek i wiatr mogły tu bardzo pomóc. Po kilku minutach byłem już na pobliskim stanowisku z lornetką 15x70. Dla przypomnienia - zazwyczaj obserwuję jakieś 200m od własnego ?podwórka?. Za plecami od strony północno-wschodniej znajduje się dość spore osiedle wraz z latarniami, jednak od strony południowo-zachodniej rozciągają się jedynie (jeszcze) pola uprawne. Według mapy SQM w tym miejscu to 20.50 mag./arc sec2. Tej nocy nieuzbrojonym okiem widziałem gwiazdy o jasności w okolicy 5 mag, także biorąc pod uwagę miasteczko zlokalizowane jakieś 20 km od Poznania to wynik naprawdę przyzwoity. Dane danymi, ale wieczorne niebo tego dnia było faktycznie nieskazitelnie czyste, a gwiazdy iskrzyły jedna obok drugiej niczym latarnie. Można było się poczuć przez chwilę jak w scenie z filmu science-fiction. Lista obserwacyjna była bardzo krótka - odwiedzić wiosenne konstelacje, maksymalnie kilka obiektów. Tak też zrobiłem, gdyż uczucie zimna doskwierało od samego początku - cała sesja trwała zaledwie godzinę. Zacząłem od M64 w Warkoczu Bereniki - galaktyka wyraźnie widoczna, podłużne delikatnie pojaśnienie. Potem odbiłem w prawo do M85 - tutaj również dostrzegalna jasna plamka, oczywiście o pobliskiej NGC 4394 mogłem tylko pomarzyć. Rys. 1. M64 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Potem skierowałem się do gwiazdozbioru Panny, aby zapolować na galaktykę M60. Zaliczona, pojaśnienie odcinające się od tła, chociaż już nie tak wyraźne. Obszar ten to wręcz skupisko ?emek?. Wędrowałem od jednego obiektu do drugiego, ale na dłużej zatrzymałem się przy M49 - światło tej galaktyki po prostu samo wpadało w pole widzenia lornetki. Z tego co można wyczytać jest to druga odkryta galaktyka spoza Grupy Lokalnej. Rys. 2. M49 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Na zakończenie zawitałem kolejny dzień z rzędu do M65 i M66 w konstelacji Lwa, a na dopełnienie całej sesji obserwacyjnej potwierdziłem widoczność (z dnia wcześniejszego) obiektu NGC 2903 - tym razem był jeszcze bardziej wyraźny co mnie ucieszyło. Rys. 3. NGC 2903 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Jak widać dobra lornetka 15x70 to znakomity sprzęt nie tylko do obserwacji wyraźnych i rozległych gromad otwartych, ale także przyzwoite narzędzie do delikatnych galaktyk w postaci mgiełek. Trzeba tutaj jednak pamiętać, że przy obserwacjach tego typu obiektów przez lornetkę nie chodzi o studiowanie struktury i detali, a jedynie o możliwość dostrzeżenia ich w szerokim, bogatym w gwiazdy polu widzenia. Na zakończenie pamiątkowa fotka wykonana telefonem z miejsca obserwacji z zachodzącym w tle Orionem : ) Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  2. 04.04.2021 (godz. 22:00), Mosina Film ?Kontakt? na bazie powieści Carla Sagana o tym samym tytule traktuje kosmos i nieodkryte dla nas światy jako miejsce, w którym ludzka duchowość osiąga zupełnie inny, metafizyczny stan. Nie będę ukrywał - film ten kilkanaście lat temu był dla mnie mocnym i istotnym bodźcem, który pchnął mnie jeszcze bardziej w fascynujący świat astronomii. Możliwości istnienia innych światów, życia, czy nawet życia po życiu w zupełnie nieznanym metafizycznym dla nas stanie to tylko niektóre tematy, dzięki którym ogień ciekawości i głód wiedzy nigdy nie wygasł. Tego dnia moje obserwacje miały właśnie taki charakter - łapanie fotonów migoczących punktów, ulotnych mgiełek i myśli - czy tam coś jest? Czy tam ktoś jest? Czy kiedyś się dowiemy? A może tam trafimy? Wszystkie prognozy zapowiadały na wieczór pogodne niebo i tak też się stało. Tym razem nie udałem się do Sulejewa, a zaryzykowałem obserwacje z własnego podwórka. Było warto. Nie planowałem długiej listy obiektów, zaledwie kilka podstawowych, bez większego wyzwania. Zaopatrzony w lornetkę 10x50 do ręki i 15x70 na statywie wycelowałem od razu w wiosenne konstelacje. Najpierw skierowałem obiektywy w stronę Warkocza Bereniki. Tam czekał już na mnie majestatyczny obiekt Mel 111. Gromada otwarta składająca się z kilkudziesięciu gwiazd. Swój urok pokazuje dopiero w małych lornetkach. Pole w 15x70 jest zbyt ciasne, zdecydowanie lepiej gromada wygląda w 10x50. Po chwilowej adaptacji wzroku obiekt mogłem bez problemu obserwować nieuzbrojonym okiem. Ilość wylewających się gwiazd powodowała nostalgiczne wspomnienia, przebłyski z ubiegłych lat, powrót do młodzieńczych czasów kiedy to w ciepłą wiosenną noc obserwowałem niebo przy jeziorze leżąc na pomoście bez większego zastanawiania się co właściwie obserwuję. Rys. 1. Mel 111 widoczne w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Operując lornetką 15x70 na statywie zawróciłem do Arktura i odbiłem nieco w górę, aby przyjrzeć się puchatej kulce M3 - widoczna niczym zimowa śnieżka na rozgwieżdżonym nieboskłonie. Następnie powróciłem znów do Warkocza Bereniki, aby zobaczyć M53 - tutaj oczywiście bez niespodzianek, obiekt widoczny bardzo wyraźnie w pięknym otoczeniu rozmaitych gwiazd. Wykonując delikatny ruch w górę zapolowałem na M64. Galaktyka zwana Czarne Oko poddała się od razu - widoczne bardzo wyraźnie pojaśnienie. Skoro tak ładnie widać ten obiekt to może uda się zobaczyć coś trudniejszego? Niestety z NGC 4725 nie miałem szans, także kaliber tego formatu już tego wieczoru odpuściłem. Rys. 2. M3 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Rys. 3. M53 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. W pełni okazały Lew zaprezentował pięknie M65 i M66. W tych warunkach trzeciego składnika z Tripletu Lwa, czyli NGC 3628 nie dojrzałem. Przypomniał mi się natomiast obiekt tygodnia NGC 2903, którego wcześniej nigdy nie obserwowałem. Przesunąłem lornetką w okolice głowy króla zwierząt, potem krótki star hopping i jest. Mgiełka, ulotna, lecz widoczna. Potem na chwilę odwiedziłem Hydrę z gromadą M48. Pomimo niskiej lokalizacji nad horyzontem gromada bardzo wyraźna. Rys. 4. M48 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Później były klasyki. M44, M67, czy też pożegnanie z zimowymi konstelacjami z M42 i Plejadami na czele. O tej porze roku lubię spoglądać na Bliźnięta i Woźnicę. Pod względem obserwacji przy pomocy lornetki konstelacje te są wówczas idealnie ustawione, a do tego w mojej lokalizacji tło stanowi wyłącznie ciemne niebo bez żadnej poświaty pobliskich miast. Przy M35 po prostu się rozpływam. Gwiazdy same wysypują się ze środka gromady. Przypominają o sobie co chwilę nawołując i wręcz krzycząc ?delektuj się chwilą?. Jednak niezapomnianym widokiem tego dnia był inny obiekt, a w zasadzie 2+1. M36, M38 i asteryzm Kot z Cheshire w jednym polu widzenia. W takim powiększeniu i horyzontalnym, wygodnym położeniu to po prostu klasa sama w sobie. Rys. 5. M36, M38 i kot z Cheshire widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. To widok przy którym można nabrać zupełnie innej perspektywy do otaczającego nas świata, problemów, błahostek. Człowiek zaczyna po prostu zdawać sobie sprawę, jak niewielkim okruchem jest w tym całym kosmicznym spektaklu. Jak nieznaczącym pikselem próbującym odegrać jakąś niby istotną rolę próbuje być. Z drugiej strony zaczynamy się zastanawiać, czy te migoczące punkty, inne odległe i nieznane nam światy to czyjeś miejsce? Czy ktoś lub coś spogląda gdziekolwiek na nas w taki sam sposób jak my? Czasami warto puścić wodze fantazji, zanurzyć się w niemożliwych scenariuszach niczym dziecko. I poza wszelkimi regułami. Poza prawami płynącymi z fizyki i innych nauk - pomarzyć. Ot tak, po prostu. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  3. Witam Wszystkich, Nauka astrofotografii nie przychodzi lekko, wciąż wielu rzeczy nie wiem no ale tylko przez praktykę można się nauczyć - więc trzeba próbować jak najwięcej ? W kwietniu pogoda dopisywała, więc udało się zebrać trochę materiału. Poniżej chciałbym forumowiczom zaprezentować efekty zmagań z dwoma M-kami. M63 oraz M64, ale głównie to chyba są zmagania ze starym aparatem Canon 450D z którego próbuje wycisnąć jak najwięcej, z różnym efektem. Poniżej to co udało się otrzymać z M63 używając Newtona 203/1000 na SW EQ6: miałem nadzieję na bardziej widoczną otoczkę taj galaktyki, która skrywa takie ciemne "paski" a tu jest to ledwo widoczne. Kształt gwiazdek nie do końca się udał, nie są ładne okrągłe oraz przyznam, że na razie poległem na dekonwolucji? To samo przy większym cropie poniżej. Jedna część jest wyraźnie bardziej nasycona kolorami, ale w innych fotkach można spotkać podobny efekt. co mnie cieszy, to że widać jakiś tam detal, z czym miałem kłopoty przy wcześniejszych fotkach. Drugim obiektem zmagań była M64 - czyli Czarne Oko. Ten obiekt był dla mnie dużo trudniejszy do obróbki. Choć jego jasność to aż 8,5 mag posiada on spore ilości ciemnych pyłów, których po prostu nie udało mi się zarejestrować. Także dziwnie wyszedł mi kolor, ale pewnie efekt używania filtrów CLS do części klatek: Detal wyszedł chyba średnio, troszkę struktur widać tylko w samym środku. Ekspozycja to 91 x 180 sek z CLS 2''+ 177 x 60 sek bez CLS. Wszystkie fotki na ISO 800. pozdrawiam!
  4. Oj dawno nie obserwowałem nieba przez teleskop, oj dawno. Od kilku lat pozostawałem bez teleskopu, po sprzedaży mojego bressera 90/900 i oto, syn wyrósł troszkę wyżej ponad kolana, więc miałem pretekst, żeby kupić sobie ponownie jakiś sprzęt, przy okazji wprowadzając syna w moją zajawkę :). Żona została postawiona przed faktem dokonanym i tak oto zakupiłem w delcie nową syntę 8" na dobsonie. Teleskop uniwersalny, głównie do visuala, no ale dawno się już pogodziłem, że do astrofoto, to trzeba budżet planować z troszkę większym wyprzedzeniem. Sprzęt kupiłem z tydzień temu i w zasadzie zdążyłem go tego samego dnia skolimować, zaliczyć 15 min pod niebem, no i chmury :/ Jak się okazało, zasłoniły niebo na prawie tydzień. Dziś jednak nadarzyła się okazja, żeby wreszcie posiedzieć na zewnątrz troszkę dłużej, bo pogoda w miarę, lekka mgła nie przeszkadzała aż tak bardzo, a i zimno jakoś nie było aż tak. Nauczony moimi wcześniejszymi nieudanymi "podbojami" stworzyłem sobie plan obserwacji. Stellarium poszło w ruch i tak oto miałem plan i chrapkę na kilka gromad, głównie w okolicy Warkocza Bereniki i Wielkiego psa. Na pierwszym miejscu miałem zapisaną gromadę kulistą M3, no ale od razu zauważyłem, że godzina 22, to ciut za wcześnie na obserwację tych okolic. Warkocz był za nisko, więc przesunąłem teleskop w moje awaryjne rejony obserwacyjne a mianowicie w okolice Syriusza. Na pierwszy ogień poszły dwie gromady otwarte M46 i M47, które leżą obok siebie. Niestety, człowiek wyszedł chyba z wprawy, której zresztą za wiele wcześniej też nie było i mimo wielu starań i poświęceniu dobrych 30min, nie udało mi się gromad zobaczyć. Problemy sprawiał mi troszkę szukacz w teleskopie, bo obraz był troszkę rozmyty. Żałuję, że nie sprawdziłem go wcześnie, no ale trzeba było sobie jakoś radzić, więc poświęciłem chwilę czasu i z latarką ustawiłem ostrość na syriuszu. Widocznie zabiegł pomógł, bo kolejną pozycję na liście już znalazłem bez większych problemów. I tak M41 widniało już w moim nowym okularze Swoją drogą, dziękuję @isset za sprzedaż okularu Sky-Watcher 28mm LET 2". Mimo, że wg. ciebie jest kitowy, to u mnie z syntą się sprawdza świetnie i przez jakiś czas będzie głównym okularem w moim wyciągu. Wracając do M41. Wyraźnie widać było kilkadziesiąt gwiazd i sam obiekt prezentował się świetnie w 28mm okularze. Popatrzyłem sobie troszkę i poszedłem dalej. Teleskop powędrował wyżej, do jednorożca a celem było M50. Tutaj nie jestem pewny, czy to co udało się wyszukać, to jest M50. Obszar ten zawiera bardzo dużo, ciasno ściśniętych gwiazd i nie mogłem się upewnić, czy znalazłem akurat tą gromadę otwartą. Nie jestem pewny, więc uznaję, że jej nie znalazłem. Jako, że już było po 23, to uznałem, że pora wracać do pierwotnej lokalizacji, tak więc teleskop znów zawędrował w okolice Wolarza i Warkocza. Cel M3. 15 min szukania i nic. Próbowałem od dołu, od Arktura, od góry, od Psów Gończych i nadal się nie udało. Poddałem się i poszedłem do kolejnego obiektu na liście a mianowicie M53. Uznałem, że jest tuż przy w miarę jasnym Diademie, to znalezienie tej gromady nie powinno być problemem. 10 minut szukania i natknąłem się na mgiełkę, ale coś mi nie pasowało, bo była troszkę zbyt spiralna, zerknąłem jeszcze raz i już miałem pewność, to obiekt, który miałem następny na liście a mianowicie galaktyka M64 Miłe zaskoczenie, bo spodziewałem się raczej, że nie dam rady dostrzec jej tej nocy a dałem ją na listę tylko dlatego, że była w miarę blisko właśnie M53. No a właśnie, gdzie jest M53, która miała być łatwą do znalezienia gromadą? Po sprawdzeniu szukacza uznałem, że poleciałem za "wysoko", więc teleskop w dół i jest. Jasna, ładnie wyróżniająca się gromadka. Mimo, że widoczność nie była rewelacyjna, to można było wyraźnie zobaczyć kulisty kształt i zarys gwiazd. Nie była to tylko mgiełka, jak w przypadku M64. Jako, że była już północ i padł mi telefon, co zdecydowanie utrudniało mi nawigację, to uznałem, że czas na klasyka, czyli M42. Teleskop powędrował do miecza Oriona i jest. Piękna, wspaniała mgławica, która chyba nigdy się nie nudzi Wpadłem przy okazji na pomysł, żeby wymienić okular na nowo kupiony okular Sky-Watcher SWA-58 6 mm. Miał to być okular do planet, ale chciałem zobaczyć, jak bardzo ściemni się obraz przy takim powiększeniu. I tutaj niespodzianka, bo Mgławica niewiele straciła na jasności, jedynie miałem większy problem z ustawieniem ostrości, ale sam kształt był dobrze widoczny i jasność była również ok. Po tym ostatnim spojrzeniu uznałem, że kończę sesję na dziś i wracam do domku. Zmarzłem troszkę, ale było warto, szczególnie, że to pierwsza obserwacja od 4 lat
  5. Jaka była ostatnio pogoda sami wiecie najlepiej Zupełnie "przypadkiem" miałem u siebie montaż HEQ5 z SCT 8'' i korektorem ogniskowej Celestron f/6.3. Dzięki Andrzej! Nie mogłem przegapić okazji pobawienia się sprzętem i zabawy w fotografowanie przy dźwiękach pracy silników krokowych Całość traktowałem raczej jak zabawę i przypomnienie sobie sposobu rozstawienia sprzętu - fajna sprawa zważywszy, że ostatnio miałem możliwość dotknąć go rok wcześniej 18 i 19 kwietnia wybrałem się z "wizytą" do teściów - LP jest tam nieporównywalnie mniejsze niż w Inowrocławiu a konieczność wstania rano do pracy ograniczyło czas i ilość ekspozycji i obiektów. Dla każdego obiektu robiłem 60 30 sek ekspozycji przy ISO 1600 na koniec sesji zrobiłem darki M63 M64 M86 M104 M105 M106
  6. Galaktyka Czarne Oko - czyli kolejny "Messier" do kolekcji Teraz kiedy mam odpowiedni kaliber wreszcie mogę fotografować galaktyki w skali która mnie satysfakcjonuje. Materiał z piątku kiedy to między 21 a 2 w nocy miałem naprawdę doskonały seeing. Miarą jego niech będzie ta gwiazdka na dole która na większości zdjęć w sieci jest pojedyncza a u mnie podwójna (duża niebieska + malutka czerwona -> na środkowym średnim cropie zdjęcia znajdziecie ją na godzinie "6" przy krawędzi zdjęcia). Dodatkowo bezwietrzna pogoda spowodowała, że praktycznie nie miałem odrzutu zdjęć (no może z 15%). Chciałoby się mieć więcej materiału ale noc była krótka. Sprzęt ten sam co zwykle czyli: Newton 250/1250 na NEQ-6 + ASI 178MM-C + Baader LRGB Kompozycja LRGB L - 400 x 6,5s (gain 62%) RGB - 100 x 7,5s (gain 84%) na kanał Trzy wersje - w kolejności - crop na samą galaktykę, crop z gwiazdką o której pisałem wyżej i cała klatka.
  7. M64 - Galaktyka Czarne Oko lub jak kto woli Podbite Oko (za Stellarium) w mojej mikrej postaci: LRGB w klatkach po 5 min 235:40:40:40 (w sumie 2 nocki). Hardware: TSAPO906+WOflatIV / f 5.3, Atik383+ mono, Atik Titan mono +StarGuider 50 , HEQ5Pro SynScan. Software: DSS, Nebulosity, Ps CS6.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.