Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

XXVIII Konferencja SOPiZ PTMA
Wysłane przez nowak w 2018-05-12
Zapraszamy na XXVIII Konferencję Sekcji Obserwacji Pozycji i Zakryć Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii, która odbędzie się w dniach 26-27 maja (sobota/niedziela) 2018 r.
Miejscem obrad będzie Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne w Łodzi, przy ul.Pomorskiej 16.
Poniżej szczegółowy program konferencji:
Sobota 26 maja
10.00 Otwarcie konferencji; zagajenie.
10.15 Wojciech Burzyński : Obserwacje zjawisk zakryciowych - aktualności 2017/2018.
11.00 Tomasz Kluwak: Obserwacje pozycyjne planetoid. Prezentacja.
11.30 Przerwa (kawa/herbata).
12.30 Tomasz Kluwak: Obserwacje pozycyjne planetoid. Warsztaty.
13.30 Marek Zawilski: Test kamery cyfrowej ZWO.
14.00 Tomasz Wężyk : Polski inserter GPS.
14.30 Przerwa obiadowa, zdjęcie grupowe
16.00  Wojciech Burzyński: Historia obserwacji zakryciowych w Polsce
16.45 Wojciech Burzyński: Warsztaty n.t. obsługi programów komputerowych pomocnych w obserwacji zjawisk zakryciowych (Occult, Occult Watcher, Grazprep, Virtualdub, MapoTero, GlobalMapper…  - dla chętnych - opcjonalnie)
17.30 Dyskusja
18.30 Planowane zakończenie pierwszego dnia obrad
Niedziela 27 maja
10.00 Janusz Jagła: Relacja z wyjazdu grupy multimedialnej PTMA z Niepołomic na całkowite  zaćmienie Słońca do USA w 2017 r.
10.20 Dyskusja
10.45 Gabriel Murawski : Poszukiwanie egzoplanet metodą tranzytową: KELT oraz TESS
11.15 Bogdan Wszołek: Obserwatorium Astronomiczne Królowej Jadwigi - potencjalne miejsce dla obserwacji zakryć
11.45 Przerwa kawowa
12.00 Marek Zawilski: Reminiscencje historyczne: Manfredi i Śniadecki
12.30 Wojciech Burzyński, Marek Zawilski: Plany pracy SOPiZ. 40 lat Sekcji w 2019 r, ESOP w Polsce w 2020?
13.00 Dyskusja
13.30 Planowane zakończenie obrad
Przypominamy o możliwości noclegu w GREEN HOSTEL, ul. Zachodnia 50, Green Hostel;
Rezerwacja noclegu samodzielnie przez uczestników.
Dla członków PTMA do kwoty 50 zł przewidywana jest refundacja.
W tym przypadku w recepcji hostelu należy zgłosić, że jest się z PTMA i przyjechało się na Konferencję.
Możliwość przyjazdu na dowolny dzień konferencji.
 
Jeśli ktoś jeszcze nie zgłosił chęci uczestnictwa w Konferencji proszę to pilnie uczynić drogą e-mail do głównego organizatora, dr Marka Zawilskiego marek.zawilski@p.lodz.pl lub tel. 600-817-639.
 
Serdecznie zapraszamy na Konferencję i do dalszej współpracy.
 
Referaty z poprzedniej Konferencji dostępne na stronie SOPiZ PTMA
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/xxviii-konferencja-sopiz-ptma-4408.html

 

XXVIII Konferencja SOPiZ PTMA.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA wysyła na Marsa pierwszy helikopter
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 12/05/2018
NASA wysyła na Marsa pierwszy helikopter w historii.
Mars Helicopter czyli mały, autonomiczny wirnikowiec poleci na Marsa razem z łazikiem Mars 2020, którego start akutalnie planowany jest na lipiec 2020 roku. Celem helikoptera będzie zademonstrowanie możliwości i potencjału badawczego sprzętu latającego na powierzchni Czerwonej Planety.
„NASA szczyci się długą historią dokonywania wielu przełomów” powiedział Jim Bridenstine, administrator NASA. „Pomysł wysłania helikoptera, który będzie przemieszczał się nad powierzchnią innej planety jest naprawdę ekscytujący. Mars Helicopter ma przed sobą potężny potencjał przyszłych badań, odkryć i eksploracji Marsa”.
Projekt Mars Helicopter, nad którym prace rozpoczęto w sierpniu 2013 roku w JPL musiał udowodnić, że wielkie rzeczy można upakować w naprawdę małe opakowanie. Wynikiem czteroletnich prac zespołu projektantów i testerów jest helikopter  masie zaledwie 1,8 kg. Jego kadłub ma rozmiary niewiele większe od rozmiarów piłki do baseballu, a jego dwa rotujące w przeciwnych kierunkach śmigła będą wgryzały się w rzadką atmosferę marsjańską w tempie 3000 obrotów na minutę – czyli około 10-krotnie szybciej niż helikoptery na Ziemi.
„Badanie Czerwonej Planety za pomocą Mars Helicopter uosabia udane połączene nauki i innowacji technologicznych i stanowi unikalną możliwość postępu w badaniach Marsa w przyszłości” mówi Thomas Zurbuchen z dyrektoratu misji naukowych NASA w Waszyngtonie. „W 117 lat po tym jak bracia Wright udowodnili, że silnikowy, kontrolowany lot statku powietrznego możliwy jest na Ziemi, kolejna grupa amerykańskich pionierów może dowieść, że tego samego można dokonać także na innej planecie”.
Helikopter posiada także wbudowany osprzęt niezbędny do działania na Marsie, w tym panele słoneczne ładujące jego lotowo-jonowe akumulatory oraz mechanizm ogrzewania utrzymujący odpowiednią temperaturę sprzętu w trakcie zimnych marsjańskich nocy. Jednak zanim helikoptem będzie mógł latać na Marsa, musi się na niego dostać. Ten konkretny helikopter dotrze na powierzchnię Czerwonej Planety przyczepiony do łazika Mars 2020.
„Rekord wysokości lotu helikopterem na Ziemi wynosi około 13 kilometrów. Atmosfera Marsa ma jednak gęstość zaledwie 1% atmosfery ziemskiej, dlatego gdy helikopter będzie znajdował się na powierzchni Marsa, atmosfera będzie tam przypominała atmosferę 30 kilometrów nad powierzchnią Ziemi.” mówi Mimi Aung, menedżer projektu Mars Helicopter z JPL. „Aby mógł latać w tak rzadkiej atmosferze musieliśmy zmienić praktycznie wszystko i sprawić aby był możliwie najlżejszy i najmocniejszy.”
Gdy już łazik znajdzie się na powierzchni planety, naukowcy będą szukać odpowiedniego miejsca, w którym będą mogli uwolnić helikopter i umieścić go na ziemi. Gdy już łazik odjedzie na bezpieczną odległość, będzie mógł przekazywać komendy helikopterowi. Po naładowaniu baterii helikoptera i przeprowadzeniu niezliczonych testów, kontrolerzy na powierzchni Ziemi polecą helikopterowi wykonanie pierwszego autonomicznego lotu, który z pewnością przejdzie do historii.
„NIe mamy pilota, a Ziemia będzie znajdowała się kilka minut świetlnych od Marsa, a więc nie ma możliwości pilotowania helikoptera w czasie rzeczywistym” mówi Aung.
Pełna, 30-dniowa kampania lotów testowych będzie obejmowała do pięciu lotów na stopniowo coraz większe odległości, do kilkuset metrów i trwające nawet do 90 sekund. Podczas pierwszego lotu helikopter wzniesie się pionowo na około 3 metry i będzie unosił się w miejscu przez około 30 sekund.
Jako projekt demonstrujący technologię, Mars Helicopter uważany jest za projekt dużego ryzyka i dużych zysków. Jeżeli misja się nie powiedzie, nie będzie to miało wpływu na całą misję Mars 2020. Jeżeli jednak misja się powiedzie, helikoptery mogą mieć przed sobą prawdziwą przyszłość jako nisko latające wyszukiwacze, które będą mogły dotrzeć do miejsc, do których nie da się dotrzeć łaziom.
„Możliwość sprawdzenia co znajduje się za kolejnym wzgórzem jest niezwykle istotna dla przyszłych badaczy” mówi Zurbuchen. „Widzieliśmy już rewelacyjne zdjęcia z powierzchni oraz z orbity. Gdy dołożymy do tego perspektywę z lotu „marskoptera”, możemy sobie tylko wyobrazić co nas czeka w trakcie kolejnych misji”.
Mars 2020 wystartuje z Ziemi na szczycie rakiety Atlas V (ULA) z Przylądka Canaveral na Florydzie i dostrze do Marsa w lutym 2021 roku.
Łazik będzie prowadił geologiczne badania miejsca w którym wyląduje, określi przyjazność środowiska dla życia, będzie poszukiwał oznak dawnego życia na Marsie i będzie oceniał zasoby naturalne i zagrożenia czekające na przyszłe misje załogowe.
Źródło: NASA
http://www.pulskosmosu.pl/2018/05/12/nasa-wysyla-na-marsa-pierwszy-helikopter/

 

NASA wysyła na Marsa pierwszy helikopter.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

InSight- kolejny krok w stronę Marsa
2018-05-13. Maria Puciata-Mroczynska
W ubiegłą sobotę w bazie sił powietrznych Vandenberga rozpoczęła się półroczna wędrówka lądownika InSight (Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport). Jest to przełomowa misja, ponieważ to właśnie ten lądownik jako pierwszy zajrzy tak głęboko we wnętrze Marsa.
O godzinie 12:05 czasu polskiego wystartowała rakieta Atlas V z lądownikiem na pokładzie. Po 13 minutach i 16 sekundach dotarła na orbitę. 79 minut później drugi stopień rakiety, Centaur, został skierowany w kierunku Czerwonej Planety. Ostatecznie po 93 minutach od startu InSight został odłączony od Centaura. Dwie minuty później, o 14:41, antena Deep Space Network otrzymała od lądownika sygnał, potwierdzający, że wszystko jest w porządku.
10 dni po starcie zaczną się testy i próby mające na celu upewnienie się, że InSight zmierza w prawidłowym kierunku i jest gotowy na spotkanie z Marsem. Przez okres następnych sześciu miesięcy kontrolerzy lotu będą wykonywali wymagającą pracę polegającą na kalibrowaniu podsystemów i instrumentów naukowych, śledzeniu drogi sondy poprzez Deep Space Network, obserwacji i regulacji położenia anten i paneli słonecznych oraz oczywiście na utrzymywaniu prawidłowej trajektorii lotu.
Podczas lotu, który mierzy sobie prawie 500 milionów kilometrów, zaplanowano sześć manewrów korekcji trajektorii lotu. Pierwsze dwa z nich zaplanowane są na 10 i 84 dzień po starcie, kolejno 15 maja i 28 lipca. W wypadku gdyby coś poszło nie tak, kontrolerzy będą mieli do dyspozycji jeszcze dwa zapasowe manewry. Dokładność utrzymywania prawidłowego kierunku jest bardzo ważna. Gdyby kurs nie został precyzyjnie skorygowany 10 dnia lotu, lądownik minąłby Marsa o setki tysięcy kilometrów.
Poza utrzymywaniem i korygowaniem trajektorii, kontrolerzy będą również testować instrumenty naukowe znajdujące się na pokładzie sondy. Będą to między innymi francuski SEIS (the Seismic Experiment for Interior Structure) oraz niemiecki pięciometrowy próbnik-wiertło (the Heat Flow and Physical Properties Package). Ich uruchomienie nastąpi w połowie lotu. Nie będą oczywiście testowane pod względem działania, lecz jedynie zostanie sprawdzony ich stan ogólny.
Rozwijając skrót InSight można dowiedzieć się wszystkiego o jego zastosowaniu. Lądownik będzie statycznie mierzył właściwości marsjańskiego wnętrza. Zajmie się pomiarami wstrząsów sejsmicznych, których genezą są trzęsienia ziemi na Marsie i uderzenia meteorytów, badaniem temperatury, poprzez pomiar przepływu ciepła wewnątrz planety oraz określeniem wielkości i kształtu jądra, do czego użyje wyników analizy drgnięć planety podczas jej obiegu wokół Słońca. Główne dwa cele misji to zrozumienie ewolucji Marsa oraz określenie nasilenia jego aktywności tektonicznej.
Wszystkie dane zdobyte przez InSight pomogą naukowcom zrozumieć procesy kształtowania się planet skalistych. Będzie możliwe też określenie prawdziwości hipotezy, zakładającej, że Ziemia, Księżyc i Mars ukształtowały się z tych samych materiałów.
Lądowanie na Czerwonej Planecie zaplanowano na 26 listopada bieżącego roku. Badania będą trwały do 24 listopada 2020 roku. Są to prawie dwa lata ziemskie, a około rok i czterdzieści dni marsjańskich.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/05/13/insight-kolejny-krok-w-strone-marsa/

InSight- kolejny krok w stronę Marsa.jpg

InSight- kolejny krok w stronę Marsa2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Noc Muzeów w ministerstwie nauki: Planetobus, Naukobus i inne atrakcje
2018-05-13.
Planetobus, Naukobus, interaktywne roboty SANBOT, zwiedzanie gmachu ministerstwa, mapping - to tylko niektóre z atrakcji przygotowanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego z okazji Nocy Muzeów (19 maja).
Odwiedzający w tym dniu Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego będą mogli obejrzeć m.in. mobilne planetarium - Planetobus. Na jego półokrągłym „suficie” widzowie będą mogli oglądać pokazy astronomiczne prowadzone na żywo i profesjonalnie komentowane. "Wyświetlany w planetarium obraz pozwala na loty po całym wszechświecie i podróże w czasie, ukazując zjawiska zachodzące przeszłości na równi ze współczesnymi. Można oglądać dowolne niebo w każdym miejscu na świecie, śledzić przebieg pór roku zarówno w Polsce, jak i na biegunach i równiku, oglądać Ziemię i jej Księżyc z powierzchni Marsa, a także odwiedzać inne systemy planetarne" - zapowiada resort nauki w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej.
Z kolei Naukobus to mobilne laboratorium, na które składa się kilkanaście stanowisk doświadczalnych, przy pomocy których można odkrywać prawa fizyki, biologii, matematyki oraz dowiedzieć się m.in. jak oszukują nas zmysły, doświadczyć, jak w praktyce działa teoria zachowania momentu pędu, jak jesteśmy zbudowani oraz do czego potrzebna nam jest nauka.
Jak przypomina resort nauki, Naukobus i Planetobus to programy realizowane przez MNiSW we współpracy z Centrum Nauki Kopernik, na co dzień docierające do szkół podstawowych w małych miejscowościach w całej Polsce. "Ekspozycja w MNiSW w Noc Muzeów to wyjątkowa okazja, by te atrakcje zobaczyć w stolicy" - podkreśla ministerstwo.
Podczas Nocy Muzeów goście MNiSW będą również mogli obejrzeć trzy humanoidalne roboty posiadające wyjątkowe, indywidualne cechy. "SANBOT nie tylko rozpoznaje mowę, ale również twarze, co pomaga mu w szybszym przyswajaniu informacji i dostosowaniu się do potrzeb odbiorcy. Chodzi, tańczy i reaguje na słowne komendy" - opisano w komunikacie.
Ci, którzy są ciekawi, jak wygląda miejsce pracy członków rządu, będą zaś mieli okazję obejrzeć m.in. gabinet wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.
A po zapadnięciu zmroku na elewacji ministerstwa od strony ulicy Hożej odbędzie się pokaz mappingu, przygotowany przez Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie.
Ministerstwo zapowiada, że na zwiedzających czekają również inne atrakcje, w tym gry i zabawy dla dzieci oraz drobne upominki.
Partnerem wydarzenia jest Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie. MNiSW czeka na zwiedzających do północy.
PAP - Nauka w Polsce
agt/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C29458%2Cnoc-muzeow-w-ministerstwie-nauki-planetobus-naukobus-i-inne-atrakcje.html

Noc Muzeów w ministerstwie nauki Planetobus, Naukobus i inne atrakcje.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

RL10 dla górnego stopnia Vulcana
2018-05-13. Michał Moroz
United Launch Alliance wybrała silnik RL10 firmy Aerojet Rocketdyne do zasilania górnego stopnia rakiety Vulcan.
United Launch Alliance (ULA) to spółka typu joint venture Boeinga oraz Lockheed Martin. W 2014 rozpoczęła pracę nad nową rakieta kosmiczną, która docelowo zastąpi obecnie używane Deltę 4 oraz Atlasa V. Nowa rakieta ma przynieść odpowiedź na dwa palące problemy ULA: rosyjskie silniki i rosnącą presję konkurencyjnego SpaceX.
11 maja poinformowano, że górny stopień Vulcana o nazwie Centaur skorzysta z silników RL10 z firmy Aerojet Rocketdyne. ULA chce się uniezależnić od obecnie stosowanych rosyjskich silników RD-180. Z uwagi na relację z Rosją, ich wykorzystywanie jest silnie krytykowane przez opinię publiczną a nawet rząd USA, który nie chce by ich więcej sprowadzano. Jednocześnie, w przypadku dalszej eskalacji konfliktu między USA i Rosją możliwe byłoby nawet nałożenie rosyjskich sankcji na sprzedaż tych silników do USA.
Pierwszy lot Vulcana ma się odbyć w połowie 2020 roku. W pierwszych lotach jako górny stopień wykorzystywany będzie Centaur, który następnie ma zostać zastąpiony przez ACES – Advanced Cryogenic Evolved Stage. W tej konfiguracji rakieta ma wynosić nawet 15 ton na orbitę transferową ku geostacjonarnej.
Dostawa RL10 od Aerojet Rocketdyne to jednocześnie przegrana dla konkurującej mocno ze SpaceX firmą Blue Origin, która chciała dostarczać własny silnik BE-3U dla stopnia Centaur, a być może również dla stopnia ACES. W tym przypadku o wyborze zadecydowała tradycja i wieloletnia współpraca zamawiającego oraz dostawcy. Produkty Aerojet Rocketdyne były od niemal 60 lat używane w różnych wariantach rakiet Delta i Atlas.
(PA, ULA)
https://kosmonauta.net/2018/05/rl10-dla-gornego-stopnia-vulcana/

RL10 dla górnego stopnia Vulcana.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziesiątki układów podwójnych z gromad kulistych Drogi Mlecznej będą mogły być wykryte za pomocą detektora LISA
2018-05-13. Autor: Agnieszka Nowak
Pierwsze wykrycie fal grawitacyjnych pochodzących ze zderzenia się dwóch czarnych dziur daleko poza naszą Galaktyką otworzyło nowe okno na zrozumienie Wszechświata. Po 14 września 2015 r. nastąpił ciąg detekcji kolejnych fal grawitacyjnych, które miały w sumie cztery źródła, w tym układy podwójne czarnych dziur bądź pary gwiazd neutronowych.
Obecnie budowany jest kolejny detektor, który otworzy to okno szerzej. Oczekuje się, że owo obserwatorium następnej generacji, zwane LISA, znajdzie się w kosmosie w 2034 r. i będzie czułe na fale grawitacyjne o niższej częstotliwości niż te wykrywane przez naziemne detektory LIGO.

Nowe badania przewidują, że dziesiątki układów podwójnych (pary zwartych obiektów okrążających się wzajemnie) w gromadach kulistych Drogi Mlecznej będą wykrywane za pomocą LISA (Laser Interferometer Space Antenna). Te układy podwójne zawierają wszystkie kombinacje źródeł: czarne dziury, gwiazdy neutronowe i białe karły. Układy podwójne utworzone z tych gęstych gromad gwiazd będą miały wiele innych właściwości niż te, które powstają w izolacji, z dala od innych gwiazd.

LISA rozszerzy spektrum fal grawitacyjnych, pozwalając naukowcom badać różne typy obiektów, które nie są obserwowane w LIGO.

W Drodze Mlecznej do tej pory zaobserwowano 150 gromad kulistych. Zespół badaczy przewiduje, że jedna na trzy gromady wyprodukuje źródło dla LISA. Badanie przewiduje również, że około ośmiu układów podwójnych czarnych dziur będzie wykrywalnych przez LISA w naszej sąsiedniej galaktyce Andromedy oraz kolejnych 80 w pobliskiej galaktyce Panny.

Przed pierwszym wykryciem fal grawitacyjnych przez LIGO, gdy w USA budowano podwójne detektory, astrofizycy na całym świecie przez dziesięciolecia pracowali nad teoretycznymi przewidywaniami tego, jakie zjawiska astrofizyczne będzie mógł zaobserwować LIGO. To samo robią teraz angielscy teoretycy, ale dla LISA, który jest budowany przez Europejską Agencję Kosmiczną, z udziałem NASA.

Gromada kulista jest sferyczną strukturą składającą się z setek tysięcy do milionów gwiazd połączonych grawitacyjnie. Gromady te są jednymi z najstarszych populacji gwiazd w galaktyce i są wydajnymi fabrykami podwójnych obiektów zwartych.

Zespół badaczy z Northwestern miał wiele korzyści w prowadzeniu tego badania. W ciągu ostatnich dwudziestu lat Frederic A. Rasio i jego grupa opracowali potężne narzędzie obliczeniowe – jedno z najlepszych na świecie – do realistycznego modelowania gromad kulistych.

Naukowcy wykorzystali ponad sto w pełni rozwiniętych modeli gromad kulistych o właściwościach podobnych do tych obserwowanych w Drodze Mlecznej. Modele, które zostały stworzone w CIERA, były uruchamiane w Quest, grupie superkomputerów Northwestern. Urządzenie może wykonać symulację trwającą 12 miliardów lat życia gromady kulistej w ciągu kilku dni.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet Northwestern

Urania

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/05/dziesiatki-ukadow-podwojnych-z-gromad.html

Dziesiątki układów podwójnych z gromad kulistych Drogi Mlecznej będą mogły być wykryte za pomocą detektora LISA.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ludzie kosmosu: Richard Feynman
2018-05-13. Anna Wizerkaniuk  
Gdyby żył, 11 maja świętowałby swoje 100 urodziny. Choć zmarł ponad 30 lat temu, nadal jest osobą, o której się nie tylko pamięta, ale również podziwia, za to, jakim był człowiekiem. Mowa jest o Richardzie Feynmanie – niezwykle barwnej postaci: naukowcu, aktorze, perkusiście, nobliście, nauczycielu, a także i showmanie. Gdyby chcieć przytoczyć co ciekawsze anegdoty z jego życia, na pewno nie zmieściłoby się to w jednym artykule „Ludzi kosmosu”.
Feynman był fizykiem, który zawsze poszukiwał najprostszego rozwiązania danego problemu. Uważał, że jeśli nie umie się czegoś prosto wytłumaczyć, to tak naprawdę się tego nie rozumie. Przy tym, jak przystało na osobę o bardzo dużym ego (oczywiście w pozytywnym znaczeniu), lubił pokazać innym, że potrafi myśleć prościej niż oni. Kiedy w latach 50. fizycy zmagali się z problemem wyjaśnienia zachowania się nadciekłego helu, rosyjski matematyk przedstawił skomplikowaną teorię, która działała tylko w przypadku, gdy jądra helu znajdowały się w bardzo dużych odległościach od siebie. Z relacji Leonarda Susskinda – długoletniego przyjaciela Feynmana, fizyk postanowił niezależnie rozwiązać ten problem. Ustalił, jak wyglądałaby funkcja falowa grupy atomów helu przy paru prostych założeniach: atomy odpychają się, gdy są blisko siebie, więc funkcja falowa zmniejsza się do zera, oraz że przy niskiej energii stanu kwantowego następuje wypłaszczenie funkcji. Według Susskinda, taki opis, nie dość, że wyjaśniał zachowanie nadciekłego helu, to powinien być zrozumiały nawet przez licealistę.
Sposób, w jaki Feynman tłumaczył zagadnienia z różnych dziedzin z fizyki, spowodowały, że na jego wykładach prowadzonych dla studentów w Caltech, pojawiali się nie tylko ci, którzy mieli te zajęcia obowiązkowe. Było to jednym z powodów, z jakich zostały one spisane i wydane w postaci podręcznika. Obecnie „Feynmana wykłady z fizyki” są jednym z najpopularniejszych podręczników do tego przedmiotu. Są one ogólnodostępne w języku angielskim na stronie Caltech. Nie są to jedyne książki jego autorstwa. Inną, która na pewno zasługuje na przeczytanie, jest jego autobiografia: „Pan raczy żartować, panie Feynman! Przypadki ciekawego człowieka”, w której zawarł wiele barwnych historii.
Jak już wcześniej wspomniano, jest zbyt dużo historii o Feynmanie, które można by było tutaj przytoczyć, ale na pewno jest jedna, o której nie można nie wspomnieć. Dotyczy ona wkładu Feynmana w pracę nad określeniem przyczyn katastrofy promu Challenger. Wielu z członków Komisji Rogera, zarzucała mu, że przypisywał sobie wszystkie zasługi za wyjaśnienie przyczyn katastrofy. Faktem jest, że to on przedstawił podczas wystąpienia w telewizji, jak uszczelka, która była przyczyną katastrofy, traci swoje właściwości w temperaturze poniżej 10oC. Fizyk zarzucił także zarządowi NASA, że podał zaniżone prawdopodobieństwo, z jakim może dojść do katastrofy promu (1:100 000), mimo że inżynierowie pracujący dla agencji podali prawdopodobieństwo 1:200.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/05/13/ludzie-kosmosu-richard-feynman/

Ludzie kosmosu Richard Feynman.jpg

Ludzie kosmosu Richard Feynman2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Detektor NICER odkrył niezwykły pulsar na rekordowo krótkiej orbicie
Autor: John Moll (14 Maj, 2018)
Naukowcy przeanalizowali pierwszy zestaw danych, pochodzących z detektora gwiazd neutronowych NICER, który zainstalowano na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Dzięki nim odkryto „ściśnięty” układ podwójny gwiazd, z czego jedna z nich jest szybko wirującym pulsarem na rekordowo krótkiej orbicie.
Układ podwójny IGR J17062-6143 posiada niezwykłą charakterystykę. Obie gwiazdy dosłownie wirują wokół siebie w odległości około 300 tysięcy km – czyli mniej niż w przypadku układu Ziemia-Księżyc. Z przeanalizowanych danych wynika, że ich okres obiegu wynosi zaledwie 38 minut!
Układ ten składa się z akreującego rentgenowskiego pulsara milisekundowego (AMXP) – supergęstej, bardzo szybko obracającej się gwiazdy neutronowej o masie 1,4 mas Słońca. Wykonuje dokładnie 163 obroty na sekundę, czyli aż 9.800 obrotów na minutę. Jej towarzyszem najprawdopodobniej jest lekki biały karzeł, który posiada zaledwie 1,5% masy Słońca
Nieprawdopodobny układ podwójny obserwowano już w 2008 roku z pomocą satelity Rossi X-ray Timing Explorer (RXTE), jednak dopiero z pomocą detektora NICER udało się dokładniej przestudiować prędkość orbitalną tych gwiazd. Wyniki badań zostały opublikowane 9 maja w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters.
Źródło:
https://www.nasa.gov/feature/goddard/2018/nasa-s-nicer-mission-finds-an-x-ray-pu...
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/detektor-nicer-odkryl-niezwykly-pulsar-na-rekordowo-krotkiej-orbicie

Detektor NICER odkrył niezwykły pulsar na rekordowo krótkiej orbicie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jowisz i Wenus regularnie wpływają na orbitę Ziemi i jej klimat
2018-05-14.
Jowisz i Wenus, poprzez oddziaływanie grawitacyjne, wpływają na kształt orbity Ziemi w cyklach trwających po ok. 405 tysięcy lat. Dzieje się to co najmniej od 215 milionów lat i wpływa na klimat naszej planety – informują naukowcy z Uniwersytetu Rutgersa w New Brunswick (USA).
Zmiany klimatu są ściśle związane ze sposobem, w jaki Ziemia krąży po orbicie wokół Słońca, a także ze zmianami tej orbity. Wszystko to ma bowiem wpływ na niewielkie różnice w ilości promieniowania docierającego do naszej planety. Orbita Ziemi zmienia się od bliskiej kołowej - do wydłużonej w stopniu około 5 proc. Cykl takiej zmiany wynosi ok. 405 tysięcy lat.
Ważny wpływ na ten cykl wywierają Jowisz i Wenus, a dokładniej - ich grawitacyjne oddziaływania.
To, że taki cykl faktycznie występuje, pozwoliły potwierdzić wyniki nowych analiz, opublikowane w „Proceedings of the National Academy of Sciences". Nowe badania pokazały zarazem, że jest to najbardziej regularny (spośród znanych, długoterminowych) cykl astronomicznych związany z obiegiem Ziemi wokół Słońca.
Istnieją też inne, krótsze cykle, obejmujące zmiany parametrów orbity Ziemi (ogólnie temat ten jest znany jako cykle Milankovicia). Jednak naukowcy badający okresy obejmujące miliony lat wstecz mają problem z określeniem tego, z którym konkretnie cyklem mają do czynienia, gdyż nie są aż tak stabilne w długich skalach czasowych, jak cykl 405 tysięcy lat.
"To niesamowity wynik, ponieważ ten długi cykl był przewidywany na podstawie ruchów planet jako trwający przez około 50 milionów lat. Teraz udało się potwierdzić, że występuje on od co najmniej 215 milionów lat. Naukowcy będą więc mogli w precyzyjny sposób łączyć zmiany klimatyczne, środowiskowe, dinozaury, ssaki, skamieniałości - z tym cyklem, powtarzającym się z okresem 405 tysięcy lat" - tłumaczy kierownik zespołu badawczego, prof. Dennis V. Kent z Uniwersytet Rutgersa.
Odkrycie ma bardzo duże znaczenie: cykl 405 tysięcy lat jest używany przy modelowaniu dawnych zmian klimatycznych w historii naszej planety. Teraz naukowcy zyskali potwierdzenie, że cykl ten występował dawno przed erą dinozaurów i trwa do dziś. Obecnie znajdujemy się mniej więcej w połowie bieżącego cyklu.
Nowej wiedzy na temat tych cykli dostarczyli naukowcy z zespołu prof. Kenta, analizujący osady z basenu Newark - prehistorycznego jeziora rozciągającego się kiedyś na terenie prawie całego New Jersey. Zbadali oni również osady z geologicznej formacji Chinle w Narodowym Parku Skamieniałego Lasu (Petrified Forest National Park) zawierające wulkaniczny detrytus - martwą materię organiczną, w tym - minerał zwany cyrkonem.
Naukowcy pobrali rdzeń skalny zawierający osady z triasu, z okresu 202 mln - 253 mln lat temu. Rdzeń ma kilka centymetrów średnicy i około pół kilometra długości. W rdzeniu poszukiwali śladów pozostałych po zmianach pola magnetycznego Ziemi: okresu, gdy przebiegunowywało się z południowego na północne - i na odwrót. Porównali oni wyniki badania rdzenia bez cyrkonu - i rdzenia z cyrkonem (cyrkon zawiera uran, w związku z tym pozwala na radiodatowanie metodą izotopową). Analizowali też ich związek z cyklami klimatycznymi. (PAP)
cza/ zan/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C29423%2Cjowisz-i-wenus-regularnie-wplywaja-na-orbite-ziemi-i-jej-klimat.html

Jowisz i Wenus regularnie wpływają na orbitę Ziemi i jej klimat.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bliski przelot 2010 WC9 (15.05.2018)
2018-05-14. Krzysztof Kanawka
Piętnastego maja dojdzie do bliskiego przelotu stosunkowo dużej planetoidy obok Ziemi. Minimalny dystans obiektu o nazwie 2010 WC9 wyniesie ok. 204 tysiące kilometrów.
Maksymalne zbliżenie planetoidy 2010 WC9 do Ziemi jest przewidziane na 15 maja na godzinę 23:55 CEST. W tym momencie znajdzie się ona w odległości około 204 tysięcy kilometrów od naszej planety. Odpowiada to 0,53 średniego dystansu do Księżyca.
Średnicę 2010 WC9 wyznaczono na około 70 metrów, choć możliwe że ten rozmiar jest nawet dwa razy większy. To już trzecie zbliżenie stosunkowo dużej planetoidy do Ziemi w tym roku. Co ciekawe, obiekt został odkryty w listopadzie 2010 roku, jednak przez kolejne siedem i pół roku planetoida krążyła zbyt daleko od Ziemi i została “utracona” przez astronomów. Ponowne odkrycie 2010 WC9 nastąpiło 8 maja, a po analizie orbity okazało się, że planetoida jest już znanym obiektem. Przelot 2010 WC9 będzie najbliższym dla planetoidy przynajmniej na kolejne 300 lat.
W trakcie przelotu 2010 WC9 powinna osiągnąć maksymalną jasność około +11 magnitudo. Jest to stosunkowa duża wartość, co oznacza, że możliwe będą amatorskie obserwacje lub fotografie obiektu.
Jest to dwudziesty dziewiąty wykryty bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2018 roku. W 2017 roku takich wykrytych przelotów było 53. W 2016 roku wykryto przynajmniej 45 bliskich przelotów, w 2015 roku takich odkryć było 24, a w 2014 roku 31. Z roku na rok ilość odkryć rośnie, co jest dowodem na postęp w technikach obserwacyjnych oraz w ilości programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
Warto tu dodać, że pierwszym bliskim przelotem w 2018 roku było zbliżenie dużej planetoidy 2018 AH. Ten obiekt ma średnicę około stu metrów, a jego wykrycie nastąpiło dopiero po przelocie obok Ziemi. Z kolei 15 kwietnia doszło do przelotu planetoidy 2018 GE3 o średnicy około 70 metrów.
(HT)
https://kosmonauta.net/2018/05/bliski-przelot-2010-wc9-15-05-2018/

Bliski przelot 2010 WC9 (15.05.2018).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowe dowody na gejzery wody na Europie
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 14/05/2018
W dniu dzisiejszym naukowcy zaprezentowali nowe dowody na gejzery wody tryskające z powierzchni jowiszowego księżyca Europy, rozbudzając nadzieję na możliwość zbadania dżetów pod kątem istnienia życia wewnątrz księżyca drugiej planety od Ziemi.
Od dawna naukowcy uważają, że lodowa powierzchnia Euroopy skrywa słony ocean zawierający dwa razy więcej wody niż oceany na Ziemi.
Zważając na szacowaną ilość ciepłej, ciekłej wody pod grubą na kilka kilometrów lodową powłoką księżyca, Europa uważana jest za najlepszą kandydatkę na drugi glob posiadający życie w Układzie Słonecznym.
Jednak wysłanie zrobotyzowanej sondy, która miałaby wylądować na Europie i przewiercić się przez jej grubą na kilka kilometrów skorupę byłoby dużo droższym i dużo bardziej skomplikowanym przedsięwzięciem niż na przykład przelot przez gejzery wody wyrzucne z wnętrza księżyca i zmierzenie ich składu chemicznego.
Już dwukrotnie NASA donosiła o tym, że w danych z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a odkryła dowody na istnienie gejzerów wody na Europie, aczkolwiek taka interpretacja powodowała wiele dyskusji w środowisku naukowym.
Nowe dane opublikowane w periodyku naukowym Nature Astronomy pochodzą z pomiarów wykonanych z dużo mniejszej odległości podczas przelotu sondy Galileo w pobliżu Europy.
Opisywane dane zostały zebrane podczas najbliższego przejścia sondy Galileo w pobliżu Europy w dniu 16 grudnia 1997 roku, a teraz zostały podobnie przeanalizowane po kątem poszukiwania dowodów na to, że zarejestrowany przez sondę skok spowodowany był przelotem przez gejzer wody.
Sonda wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w 1989 roku w celu zbadania piątej planety od Słońca wraz z dziesiątkami jej księżyców, stała się w 1995 roku pierwszą sondą, która weszła na orbitę wokół gazowego olbrzyma.
Przed końcem misji w 2003 roku zakończonej planowanym wlotem w atmosferę Jowisza, sonda Galileo przesłała na Ziemię pierwsze dane wskazujące na obecność oceanu ciekłej wody pod powierzchnią Europy.
W ramach najnowszych badań, eksperci zmierzyli zmiany pola magnetycznego księżyca oraz fal plazmy zmierzone podczas przelotu sondy Galileo i odkryli, że są one zgodne z sytuacją, w której sonda przelatywałaby przez gejzery.
„Nasze wyniki wskazują na silne dowody obecności gejzerów na Europie. Z pewnością okażą się one przydatne podczas planowania przyszłych misji do Europy, takich jak Europa Clipper czy Jupiterj Icy Moons Explorer, które powinny dotrzeć do niej na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych”.
Źródło: AFP
http://www.pulskosmosu.pl/2018/05/14/nowe-dowody-na-gejzery-wody-na-europie/

 

Nowe dowody na gejzery wody na Europie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Europa Clipper – raport GAO
2018-05-15. Michał Moroz
GAO, czyli amerykański odpowiednik Najwyższej Izby Kontroli opublikował raport na temat postępów rozwoju misji Europa Clipper. Ogólnie rozwój misji postępuje zgodnie z założonymi ramami finansowymi.
Pierwszego maja opublikowany został raport Government Accountability Office dotyczący misji Europa Clipper, która w 2022 roku ma rozpocząć badanie jednego z najciekawszych księżyców Jowisza.
Europa Clipper z dużą częstotliwością, nawet co dwa tygodnie, będzie przelatywała w pobliżu Europy umożliwiając wielokrotne badanie tego księżyca z bliska. Główna misja zakłada wykonanie od 40 do 45 bliskich przelotów podczas których sonda będzie wykonywała wysokiej rozdzielczości zdjęcia lodowego księżyca i badała jego skład chemiczny i strukturę tak wnętrza jak i lodowej skorupy.
Europa od dawna jest priorytetowym celem badań dla NASA ponieważ pod jej powierzchnią znajduje się słony ocean ciekłej wody posiadający wszystkie trzy składniki niezbędne dla powstania życia: woda w stanie ciekłym, składniki chemiczne i źródło energii niezbędne do utrzymania procesów biologicznych.
Praca nad rozwojem misji przebiega obecnie zgodnie z planem. W sierpniu tego roku ma odbyć się Wstępna Ocena Projektu (PDR, Preliminary Design Review). Jest to zakończenie etapu studium misji, które pozwoli dokładnie zdefiniować poszczególne wymagania dotyczące jej różnych aspektów. GAO zwróciło uwagę na drobne problemy, które zostały już na typ etapie zidentyfikowane. Przykładowo materiał, który miał być wykorzystany do budowy paneli słonecznych nie spełnił norm pracy w niskich temperaturach panujących w próżni. Nowy materiał zostanie zakupiony, przez co obecnie założony budżet zostanie lekko przekroczony.
Okazało się również, że radar misji będzie miał większe wymagania energetyczne od wcześniej założonych, co wpłynie na możliwość zasilania pozostałych 9 instrumentów. Jednak to własnie przed PDR tego typu problemy muszą zostać zidentyfikowane, aby na późniejszym etapie składania poszczególnych komponentów już nie pojawiały się niespodzianki.
GAO zwraca uwagę również na potencjalne ryzyko opóźnienia startu misji. Amerykański Kongres nałożył obowiązek wyniesienia misji Europa Clipper przy pomocy rakiety SLS. W przypadku użycia tej rakiety ważąca 6 ton sonda mogłaby dotrzeć do celu w mniej niż 3 lata. Dzisiaj pierwszy lot SLS jest zaplanowany na 2020 rok, jednak rozwój ogromnej konstrukcji zmaga się z szeregiem różnych problemów technicznych, przez co dodatowe opóźnienia są dosyć prawdopodobne.
Na obecnym etapie sonda Europa Clipper może zostać dostosowana również do innych rakiet nośnych, takich jak Falcon Heavy czy Delta IV Heavy. Ostateczny wybór rakiety nośnej będzie musiał zostać zatwierdzony do końca 2018 roku.
(GAO)
https://kosmonauta.net/2018/05/europa-clipper-raport-gao/

Europa Clipper – raport GAO.jpg

Europa Clipper – raport GAO2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo w trzecim tygodniu maja 2018 roku
2018-05-15. Ariel Majcher
W niedzielę 20 maja Słońce przekroczy równoleżnik 20° deklinacji w drodze na północ. Oznacza to, że do pierwszego dnia lata został tylko miesiąc oraz że rozpoczął się okres najdłuższych dni i najkrótszych nocy. Do trzeciej dekady lipca Słońce zmieni swoje położenie tylko o 3,5 stopnia. W drugiej połowie maja Słońce zaczyna wędrować płycej, niż 18° pod horyzontem, zapoczątkowując tym samym okres białych nocy, trwający do początku sierpnia. Oczywiście najpierw pojawiają się one na północy Polski i z biegiem czasu obejmują coraz większy obszar kraju. Na samym południu fakt ten jest ledwo zauważalny i to tylko w czerwcu, blisko momentu przesilenia letniego, gdyż tuż na południe od granic Polski kończy się obszar, na którym możliwe są białe noce astronomiczne.
W tym samym okresie rozpoczyna się sezon na zjawisko łuku okołohoryzontalnego (dla znających angielski polecam opis na stronie Atmospheric Optics), czyli małej, lecz wyraźnej tęczy nisko nad widnokręgiem, powstającej w sprzyjających warunkach na cienkich chmurach, składających się z kryształków lodu. Niestety, aby te zjawisko miało szansę powstać, Słońce musi przebywać na wysokości co najmniej 58° nad horyzontem, co u nas zdarza się tylko od połowy maja do początku sierpnia, w godzinach okołopołudniowych. Tym razem uprzywilejowana jest Polska południowa, gdzie okres ten zaczyna się najwcześniej i kończy najpóźniej. Ze względu na wspomniany wcześniej warunek w naszym kraju jest to zjawisko rzadkie i jeśli niebo w okolicach południa jest zasnute cirrusami, warto przyglądać się obszarowi jakieś 46° pod Słońcem. Można wtedy liczyć na pojawienie się małej, lecz intensywnej tęczy.
Łuk okołohoryzontalny można dostrzec na niebie dziennym, natomiast na niebie nocnym poprawiają się warunki obserwacyjne planet Wenus, Saturn i Mars, a także planetoidy (4) Westa. Jowisz kilka dni temu przeszedł przez opozycję względem Słońca i świeci pełnią blasku, jaki osiągnie w tym sezonie obserwacyjnym. Dość dobrze widoczna jest słabnąca miryda R Leo, a w drugiej części tygodnia na niebie rozgości się Księżyc w fazie cienkiego sierpa.
Wieczorem niezbyt wysoko nad widnokręgiem można obserwować dwie najjaśniejsze planety Układu Słonecznego. Pierwsza z zorzy wieczornej wyłania się planeta Wenus, możliwa do zaobserwowania gołym okiem jeszcze przed zachodem Słońca, lub tuż po zmierzchu. Gdy się już dobrze ściemni planeta jest prawdziwą ozdobą tej części nieboskłonu, a można ją obserwować do trzech godzin po zmierzchu. Lecz lepiej ją obserwować wtedy, gdy dopiero się ściemnia, a niebo jest jeszcze jasne, bowiem silny blask planety powoduje, że przy wysokim kontraście między tarczą planety a tłem nieba obraz się silnie degraduje. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Wenus znajduje się wtedy po prostu wyżej nad widnokręgiem. Wenus godzinę po zmierzchu zajmuje pozycję na wysokości około 15°, gdzie świeci blaskiem -4 magnitudo, a przez teleskopy można dostrzec tarczę planety o średnicy 13″ i fazie 83%. W tym tygodniu Wenus przejdzie z gwiazdozbioru Byka, do gwiazdozbioru Bliźniąt.
W najbliższych dniach do planety Wenus dołączy Księżyc, który we wtorek 15 maja o godzinie 13:48 naszego czasu przejdzie przez nów. Ekliptyka nadal jest nachylona korzystnie (choć zaczyna się to zmieniać), stąd Srebrny Glob da się dostrzec już w środę 16 maja. Ale nie będzie to łatwe zadanie, gdyż godzinę po zmierzchu (na tę porę wykonane są mapki animacji) Księżyc zacznie chować się pod widnokrąg, zaś 15 minut wcześniej znajdzie się on niecałe 2° nad horyzontem. W tym momencie od księżycowego nowiu minie zaledwie 31 godzin, a Srebrny Glob pokaże wtedy tarczę, oświetloną w zaledwie 2%. Gołym okiem dostrzeżenie Księżyca nie będzie łatwe, w poszukiwaniach na pewno przyda się lornetka. O tej samej porze 3° na zachód od naturalnego satelity Ziemi znajdzie się Aldebaran, najjaśniejsza gwiazda Byka, lecz jego dostrzeżenie raczej się nie uda. Do polowania na Księżyc można wykorzystać bardzo dobrze widoczną planetę Wenus. Srebrny Glob znajdzie się 15° prawie dokładnie pod planetą.
Kolejne dni upłyną już przy dobrze widocznym Księżycu. W czwartek 17 maja jego sierp urośnie do 7% i przejdzie on 5,5 stopnia na południe od Wenus. Odkładając tę odległość jeszcze 2 razy można trafić na Betelgeuse, jasną gwiazdę z północno-wschodniego ramienia Oriona. 18 i 19 maja Księżyc spotka się z parą jasnych gwiazd Bliźniąt Kastor i Polluks. W piątek Srebrny Glob, oświetlony w 15%, znajdzie się jakieś 15° pod parą gwiazd, następnego dnia, przy fazie 24%, pokaże się w odległości 10°, na godzinie 8 względem nich. W niedzielę Księżyc odwiedzi gwiazdozbiór Raka. Gdy już się dobrze ściemni, nieco ponad 5° na prawo do niego przez lornetki da się dostrzec znaną gromadę otwartą gwiazd M44. Tego dnia Księżyc pokaże tarczę w fazie 35%.
Ostatniego dnia tygodnia sierp Księżyca dotrze na odległość około 13° do mirydy R Leo, tym samym może już służyć za wskazówkę do jej odnalezienia, choć z drugiej strony powodowana przez niego łuna utrudni obserwację gwiazdy. Niestety blask mirydy osłabł już poniżej +7 magnitudo, a w następnych dniach blask Księżyca zwiększy się jeszcze bardziej, zatem ten tydzień jest ostatnim, w którym piszę o R Leo, aż do okolic kolejnego maksimum jasności, które zdarzy się na początku przyszłego roku. Do poszukiwań R Leo i oceny jej blasku można wykorzystać mapkę, wykonaną na stronie AAVSO.
Jowisz jest już po opozycji i w momencie zachodu Słońca zajmuje pozycję na wysokości prawie 10° nad południowo-wschodnim widnokręgiem, górując około północy, na wysokości mniej więcej 22°. Planeta prezentuje obecnie maksymalną jasność i rozmiary kątowe w tym sezonie obserwacyjnym, które wynoszą odpowiednio -2,5 magnitudo i 45″, co jest niezbyt dużą wartością, jak na Jowisza. W najbardziej korzystnej opozycji planeta jest o prawie 0,5 magnitudo jaśniejsza i o 5″ większa. Do końca tygodnia planeta zbliży się do gwiazdy Zuben Elgenubi, czyli gwiazdy Wagi, oznaczanej na mapach nieba grecką literą α, na mniej niż 2°.
W układzie księżyców galileuszowych planety w tym tygodniu będzie można dostrzec następujące zjawiska (na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night):
•    14 maja, godz. 2:52 – wejście Ganimedesa na tarczę Jowisza,
•    14 maja, godz. 3:05 – wejście cienia Ganimedesa na tarczę Jowisza,
•    14 maja, godz. 4:08 – zejście Ganimedesa z tarczy Jowisza,
•    14 maja, godz. 4:52 – zejście cienia Ganimedesa z tarczy Jowisza,
•    14 maja, godz. 21:28 – Europa chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia),
•    15 maja, godz. 0:08 – wyjście Europy z cienia Jowisza, 6″ na wschód od brzegu tarczy planety (koniec zaćmienia),
•    15 maja, godz. 3:39 – minięcie się Io (N) i Europy w odległości 19″, 54″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    16 maja, godz. 3:50 – Io chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia),
•    17 maja, godz. 1:10 – wejście Io na tarczę Jowisza,
•    17 maja, godz. 1:20 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza,
•    17 maja, godz. 3:18 – zejście Io z tarczy Jowisza,
•    17 maja, godz. 3:30 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza,
•    17 maja, godz. 4:04 – minięcie się Europy (N) i Ganimedesa w odległości 26″, 134″ na zachód od brzegu tarczy Jowisza,
•    17 maja, godz. 22:16 – Io chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia),
•    18 maja, godz. 0:38 – wyjście Io z cienia Jowisza, 4″ na wschód od tarczy planety (koniec zaćmienia),
•    18 maja, godz. 20:33 – o zmierzchu Io i jej cień na tarczy Jowisza (Io na południku centralnym, cień — w IV ćwiartce),
•    18 maja, godz. 21:44 – zejście Io z tarczy Jowisza,
•    18 maja, godz. 21:58 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza,
•    19 maja, godz. 23:20 – minięcie się Europy (N) i Io w odległości 17″, 75″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza.
Gdy Jowisz jest bliski górowania, planetoida (4) Westa i planeta Saturn dopiero wschodzą. Do ich opozycji pozostał jeszcze ponad miesiąc, ale oba ciała Układu Słonecznego poruszają się już ruchem wstecznym i z tygodnia na tydzień ich warunki obserwacyjne poprawiają się. Westa wędruje przez północno-zachodnie krańce gwiazdozbioru Strzelca, prawie dokładnie w połowie drogi między gromadą otwartą gwiazd M18 a mgławicą M24. Westa cały czas jaśnieje i osiągnęła już blask +6 wielkości gwiazdowych, stając się powoli widoczna gołym okiem, a w lornetkach jest łatwym celem.
Planeta Saturn swoją pętlę po niebie kreśli jakieś 6° na południowy wschód od Westy i pojawia się na nieboskłonie niewiele przed północą (Westa prawie godzinę wcześniej). Planeta cały czas przebywa mniej więcej 1,5 stopnia na północ od jasnej gromady kulistej gwiazd M22, wyróżniając się blaskiem w tej części Strzelca. W tym tygodniu Saturn pojaśnieje do +0,2 wielkości gwiazdowej, mając tarczę o średnicy 18″. Maksymalna elongacja Tytana, największego i najjaśniejszego księżyca Saturna, przypada w poniedziałek 24 maja. Tym razem jest to elongacja wschodnia. Jego jasność zwiększyła się już do +8,6 wielkości gwiazdowej. Trajektorie obu ciał Układu Słonecznego pokazane są na mapce, wykonanej w programie Nocny Obserwator.
Planeta Mars oddaliła się już od planety Saturn na ponad 20° i pojawia się na firmamencie po godzinie 1. We wtorek 15 maja Mars przejdzie z gwiazdozbioru Strzelca do gwiazdozbioru Koziorożca, wędrując ponad 7° na południe od gwiazdy Dabih i jednocześnie 9° na południe od gwiazdy Algedi. Do niedzieli 20 maja Mars pojaśnieje do -0,9 magnitudo, a jego tarcza zwiększy średnicę do 13″. Faza planety zaczyna rosnąć przed opozycją. Na razie zwiększyła się do 90%. To powoduje, że już w średniej wielkości teleskopach da się dostrzec na jego tarczy szczegóły powierzchni, w tym przede wszystkim południową czapę polarną.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/05/15/niebo-w-trzecim-tygodniu-maja-2018-roku/

Niebo w trzecim tygodniu maja 2018 roku.jpg

Niebo w trzecim tygodniu maja 2018 roku2.jpg

Niebo w trzecim tygodniu maja 2018 roku3.jpg

Niebo w trzecim tygodniu maja 2018 roku4.jpg

Niebo w trzecim tygodniu maja 2018 roku5.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Proxima 2/2018
2018-05-15. Krzysztof Kanawka
Na początku maja został opublikowany drugi tegoroczny numer Biuletynu Obserwatorów Gwiazd Zmiennych PROXIMA. Zachęcamy do lektury!
W styczniowym wydaniu biuletynu obserwatorów gwiazd zmiennych Proxima opublikowano pierwszą część materiału na temat wyznaczania różnicy jasności pomiędzy badanym obiektem i gwiazdą lub gwiazdami odniesienia przy pomocy programu Muniwin.
W numerze 2/2018, który pojawił się w sieci 6 maja (http://proxima.org.pl), opublikowano drugą część serii, która poświęcona jest sposobom na zmniejszenie błędu pomiarowego oraz eksportem otrzymanych wyników do bazy danych AAVSO. Te niezwykle ważne wskazówki autor, Łukasz Socha, opisuje na podstawie własnych doświadczeń, co czyni je jeszcze bardziej cennymi.
W dziale aktualności przeczytać można serię ciekawych informacji ze świata gwiazd zmiennych, m.in. o tym, jak w marcu ubiegłego roku, dzięki radioteleskopowi ALMA, zaobserwowano bardzo silny rozbłysk na powierzchni Proxima Centauri. Zwiększył on jasność gwiazdy aż tysiąckrotnie w ciągu 10 sekund. Czy przekreśla to nadzieje na istnienie życia na hipotetycznej planecie obiegającej tego czerwonego karła?
Astronomowie korzystający z pracującego dla Europejskiego Obserwatorium Południowego teleskopu VLT po raz pierwszy zaobserwowali bezpośrednio granulację na powierzchni odległej o 530 lat świetlnych gwiazdy – starzejącego się czerwonego olbrzyma. Niezwykły obraz ujawnił komórki konwekcyjne kształtujące powierzchnię ogromnej gwiazdy.
A podczas przeglądania zdjęć uzyskanych w 2012 roku za pomocą teleskopu orbitalnego Kepler sfotografowano wybuch odległej supernowej. Astronomowie zdali sobie sprawę, że kosmiczne obserwatorium przeznaczone do poszukiwań egzoplanet jest w stanie rejestrować także eksplozje kończących żywot masywnych gwiazd w innych galaktykach.
Inny zespół astronomów, z Uniwersytetu Southampton, zaobserwował z kolei 72 bardzo jasne, ale krótkotrwałe eksplozje supernowych. Naukowcy odkryli je podczas analizy danych z programu Supernova Survey (DES-SN). Jest to część globalnego programu, zmierzającego do zrozumienia ciemnej energii. Nadal trwa debata na temat pochodzenia zjawisk.
To tylko kilka wybranych tematów bieżącego numeru biuletynu. Nie zapominajmy jednak o naszych stałych pozycjach, takich jak: z kalendarza zabójców supernowych ASAS-SN, kalendarium jasnych miryd, czy gwiezdne kataklizmy, gdzie prezentowanych jest aż dziesięć jasnych galaktycznych nowych, które wybuchły od początku bieżącego roku. A w cyklu „gwiazdozbiory nieba północnego”, tym razem można poczytać o najciekawszych zmiennych położonych w charakterystycznej i łatwej do obserwacji konstelacji okołobiegunowej – Perseuszu.
Na deser jak zwykle raport z aktywności słonecznej opracowany na podstawie danych Towarzystwa Obserwatorów Słońca im. Wacława Szymańskiego. Autor przygotował także prognozy dotyczące nadchodzącego 25 cyklu aktywności słonecznej.
W imieniu Zespołu Redakcyjnego serdecznie zapraszam do lektury.
Redakcja serwisu Kosmonauta.net serdecznie dziękuje Panu Krzysztofowi Kidzie za przesłany tekst.
(proxima.org.pl)
https://kosmonauta.net/2018/05/proxima-2-2018/

Proxima.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Replay info Pawła z wczoraj.
Język niemiecki ale przetłumaczyć łatwo, jutro 16 maja nocką 100 metrowa asteroidka 2010 WC9 przeleci nad Ziemią w odległości połowy drogi do Munia. Dokładne info o przelocie będzie TU

https://www.wetteronline.de/astronews/2018-05-15-as

astroImage_20180515_as_01_400x225.jpg astroImage_20180515_as_02_400x225.jpg

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polacy: burzliwa przeszłość planetoidy ‘Oumuamua
Wysłane przez kuligowska w 2018-05-15
‘Oumuamua to pierwsza zaobserwowana planetoida, która dotarła do Układu Słonecznego z przestrzeni międzygwiazdowej. Skąd tam się w ogóle wzięła? Najprawdopodobniej została wyrzucona ze swego macierzystego układu planetarnego. Wykorzystując ogromny teleskop Gemini North na Hawajach, zespół naukowców pod kierunkiem astronomów z Uniwersytetu Jagiellońskiego przeprowadził jej najdokładniejsze jak dotąd obserwacje. Z badań wynika, że ‘Oumuamua nie wiruje w typowy sposób wokół jednej ze swych głównych osi, lecz zdaje się "koziołkować" w przestrzeni kosmicznej. Wskazuje to na jej dawną kolizję, do której doszło zapewne jeszcze w jej macierzystym układzie planetarnym. Wyniki polskich naukowców ukazały się właśnie w Nature Astronomy.
‘Oumuamua, o której pisaliśmy już w „Uranii” wcześniej, została po raz pierwszy dostrzeżona przez teleskop Pan‐STARRS 19 października 2017 roku. Z jednej strony jej pozasłoneczne pochodzenie było ogromną sensacją, z drugiej jednak, astronomowie od dawna oczekiwali takiego ciała. Podejrzewali bowiem, że podobne obiekty mogą być powszechne także w innych układach planetarnych, a stamtąd mogą być wyrzucane w przestrzeń międzygwiazdową na skutek oddziaływań grawitacyjnych. Jak zauważa Michał Drahus z Obserwatorium Astronomicznego UJ (jeden z głównych autorów nowej pracy), planetoida ta stanowi długo wyczekiwany, pierwszy pomost pomiędzy pozasłonecznymi układami planetarnymi a naszym Układem Słonecznym.
Polski zespół z Krakowa rozpoczął własne badania ‘Oumuamua natychmiast po oficjalnym ogłoszeniu odkrycia. Jednak obserwacje te nie były proste. Planetoida miała niewielką jasność, a dodatkowo systematycznie słabła, oddalając się (raz na zawsze!) od Słońca i Ziemi. Wiedzieliśmy od początku, że wykonanie wartościowych pomiarów będzie możliwe wyłącznie przy pomocy najpotężniejszych teleskopów na świecie – dodaje Piotr Guzik, doktorant w Obserwatorium Astronomicznym UJ i drugi z głównych autorów publikacji.
Zespół otrzymał na swoje badania 12 godzin czasu obserwacyjnego na teleskopie Gemini North na Hawajach. W ciągu dwóch nocy obserwacji naukowcy wykonali ponad 400 precyzyjnych zdjęć ‘Oumuamua, które pozwoliły skonstruować najdokładniejszy obraz obiektu i najbliższego otoczenia (widoczny na zdjęciu powyżej). Ukazał on między innymi zaskakujący brak charakterystycznego dla komet warkocza i otoczki, dostarczając tym samym najmocniejszego dowodu na to, że ‘Oumuamua jest fizycznie planetoidą. Wynik ten jest bardzo ważny, ponieważ spodziewano się, że odkrywane obiekty międzygwiazdowe będą w przeważającej większości kometami – wyjaśnia Piotr Guzik.
Jeszcze ciekawsze okazało się jednak dokładniejsze zbadanie zmian blasku planetoidy. Zmiany takie pojawiają się w sposób naturalny wtedy, gdy obiekt o nieregularnym kształcie obraca się, przez co ma miejsce ciągła zmiana ilości obijanego od niego światła słonecznego. Polacy odkryli, że jasność ‘Oumuamua zmieniała się aż jedenastokrotnie podczas pełnego obrotu ciała. To niespotykane w naszym Układzie Słonecznym, co jednak z tego właściwie wynika?
Przede wszystkim informacje o kształcie obiektu. Modelowanie komputerowe, które przeprowadził Wacław Waniak z Obserwatorium Astronomicznego UJ, wykazało, że planetoida musi być silnie wydłużona – jednak niekoniecznie aż tak bardzo, jak zdawało się to wynikać z wcześniejszych obliczeń. Jej rozmiar szacowany jest na 150 metrów, natomiast gęstość – również wbrew wcześniejszym ustaleniom innych zespołów – może nie różnić się od typowej gęstości planetoid w Układzie Słonecznym.
Co więcej, dane obserwacyjne pokazują, że powtarzalność zmian blasku pomiędzy kolejnymi obrotami ciała nie jest doskonała – pojawiają się wyraźne odchyłki. Po wykluczeniu innych możliwości Polacy doszli do wniosku, że ‘Oumuamua nie wiruje ruchem prostym, lecz raczej "koziołkuje" w przestrzeni – i to od setek milionów czy nawet miliardów lat. Świadczy to najprawdopodobniej o pradawnej kolizji, do której doszło w macierzystym układzie planetarnym planetoidy. Oznacza to też, że tego typu zderzenia mogą być w innych układach planetarnych powszechne.
Wyniki badań ukazały się 1 maja w miesięczniku Nature Astronomy. Zostały uzyskane przy znaczącym finansowym wsparciu Narodowego Centrum Nauki w ramach programu SONATA BIS (nr projektu 2016/22/E/ST9/00109). Opisany projekt stanowi część tematyki badawczej realizowanej w Zakładzie Astronomii Gwiazdowej i Pozagalaktycznej Obserwatorium Astronomicznego UJ.

Czytaj więcej:
•    Oryginalna publikacja: M. Drahus, P. Guzik, W. Waniak, B. Handzlik, S. Kurowski, S. Xu, 2018. Tumbling motion of 1I/‘Oumuamua and its implications for the body’s distant past. Nature Astronomy 2, 407–412.
•    Więcej na temat planetoidy
•    Czy ‘Oumuamua pochodzi z układu podwójnego?
 
Źródło: materiały prasowe OA UJ

Na zdjęciu powyżej: międzygwiazdowa planetoida ‘Oumuamua - wizja artystyczna. Źródło: ESO / M. Kornmesser.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/polacy-burzliwa-przeszlosc-planetoidy-oumuamua-4411.html

Polacy burzliwa przeszłość planetoidy ‘Oumuamua.jpg

Polacy burzliwa przeszłość planetoidy ‘Oumuamua2.jpg

Polacy burzliwa przeszłość planetoidy ‘Oumuamua3.jpg

Polacy burzliwa przeszłość planetoidy ‘Oumuamua4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA: finansowanie dla trzech projektów badających... życie we Wszechświece
Wysłane przez kuligowska w 2018-05-15
NASA przyznała trzy pięcioletnie stypendia naukowe wybranym zespołom badawczym, które zajmą się tematyką związaną z pochodzeniem, ewolucją, występowaniem oraz przyszłością życia we Wszechświecie.
"Dzięki satelicie NASA Transit Exoplanet Survey, będącym już w drodze do odkrywania nowych światów wokół naszych najbliższych gwiezdnych sąsiadów, dzięki odkryciu przez sondę Cassini składników potrzebnych do życia w wodnych pióropuszach obserwowanych na Enceladusie oraz przyszłym misjom takim jak Europa Clipper i Mars 2020 te nowo utworzone zespoły badawcze rozwiną interdyscyplinarną wiedzę potrzebną do interpretacji danych z obecnych i przyszłych misji związanych z poszukiwaniem życia we Wszechświecie" - mówi reporterom naukowiec z NASA, Jim Green.
Wybrane zespoły badawcze to:
ENIGMA (Evolution of Nanomachines in Geospheres and Microbial Ancestors - Rutgers University)
Zespół kierowany przez profesora Paula Falkowskiego będzie badał ewolucję białek oraz sposób, w jaki stały się one katalizatorami życia na Ziemi. Naukowcy przyjrzą się uważniej prebiotycznym molekułom i enzymom, które uważa się dziś za naszych dalekich przodków i które wciąż są powszechne w wielu typach drobnoustrojów.
ACIR (The Astrobiology Center for Isotopologue Research - Pennsylvania State University, University Park)
Projekt ACIR prowadzony przez Kate Freeman zajmie się próbą wyjaśnienia tego, w jaki sposób pewne cechy pierwiastków obecnych w cząsteczkach ujawniają rzeczywiste pochodzenie i historię różnych molekuł organicznych - od związków, które pochodzą ze środowisk planetarnych, do tych, które stanowią pochodną konkretnych już układów metabolicznych. Wszystko to będzie przeprowadzone z wykorzystaniem najnowocześniejszych narzędzi obserwacyjnych i obliczeniowych.
JPL (Jet Propulsion Laboratory - Pasadena, Kalifornia)
Dr. Rosaly Lopes zajmie się realizacją projektu badawczego "Habitability of Hydrocarbon Worlds: Titan and Beyond" skoncentrowanego na największym z satelitów Saturna - Tytanie. Jakie środowisko sprzyjające życiu może istnieć na tym księżycu i jakich potencjalnych oznak biologiczneo życia możemy tam oczekiwać, mając dziś do dyspozycji przede wszystkim dane z misji Cassini-Huygens? Warto dodać, że obserwacje te obejmują szeroki obszar satelity, od jego samej powierzchni aż po gęstą atmosferę.
Przed współczesną astrobiologią staje zatem naprawdę wiele wyzwań. Są one różnorakie: od wyjaśnienia, jak nasza własna planeta stała się na pewnym etapie swej ewolucji zamieszkiwalna, aż po zrozumienie, w jaki sposób życie zaadoptowało się do jej początkowo trudnych warunków środowiskowych, oraz zbadanie innych podobnych globów przy użyciu najbardziej rozwiniętych dziś technologii. Nowo skompletowane zespoły stworzą potencjał dla jeszcze lepszej wymiany informacji i inspiracji pomiędzy specjalistami z wielu różnych, czasem wąskich dziedzin wiedzy.
 
Czytaj więcej:
•    Opis na stronach NASA
•    Cały artykuł
•    Więcej na temat NASA Astrobiology Institute
 
Źródło: NASA
Na zdjęciu: Instytut Astrobiologii NASA wybrał nowe zespoły do realizacji pięcioletnich grantów.
Źródło: NASA
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nasa-finansowanie-dla-trzech-projektow-badajacych-zycie-we-wszechswiece-4404.html

NASA finansowanie dla trzech projektów badających... życie we Wszechświece.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hayabusa 2 obserwuje 162173 Ryugu
2018-05-15. Krzysztof Kanawka
Kamery sondy Hayabusa 2 wykonała drugą sesje obserwacji celu podróży – planetoidę 162173 Ryugu.
Hayabusa 2 to następczyni misji Hayabusa, która 13 czerwca 2010 roku, jako pierwsza w historii, sprowadziła na Ziemię próbki planetoidy (25143 Itokawa, typu spektralnego S). Celem Hayabusa 2 jest sprowadzenie próbek kolejnej planetoidy, tym razem typu C, oznaczanej jako (162173) 1999 JU3. Została ona odkryta w 1999 roku w ramach programu LINEAR. Ma ok. 1 kilometra średnicy. W 2015 roku w ramach konkursu wyłoniono nazwę dla planetoidy: Ryugu.
Sonda została wystrzelona w grudniu 2014 roku. Po ponad trzech latach lotu Hayabusa 2 znajduje się coraz bliżej celu. Pod koniec lutego wykonała pierwsze zdjęcia Ryugu, wówczas z ponad 1,3 miliona kilometrów odległości.
Na początku czerwca zaczną się operacje w pobliżu Ryugu. Jako element przygotowań do tych operacji, pomiędzy 11 a 14 maja “star trackery” Hayabusy 2 wykonałý obserwacje tej planetoidy. W momencie wykonania obserwacji odległość do tej planetoidy wyniosła mniej niż 80 tysięcy km. Były to pierwsze obserwacje Ryugu od końca lutego 2018.
Badania planetoidy będą trwać do grudnia przyszłego roku po czym sonda skieruje się w kierunku Ziemi. Lądowanie z próbkami przewidziano na grudzień 2020.
(JAXA)
https://kosmonauta.net/2018/05/hayabusa-2-obserwuje-162173-ryugu/

Hayabusa 2 obserwuje 162173 Ryugu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sonda Galileo przeleciała przez strumień z Europy
2018-05-16. Michał Moroz
Amerykańska sonda Galileo była pierwszym orbiterem Jowisza w historii astronautyki. Nowa analiza zarchiwizowanych danych potwierdziła, że sonda przeleciała przez strumień cząsteczek wody wyrzuconą przez Europę.
Choć od zakończenia misji sondy Galileo minęło już niemal 15 lat, to historyczne dane z archiwum sondy wciąż potrafią zaskakiwać. Nowe uzyskane informacje na temat wyrzutów cząsteczek wody z Europy pozwolą na lepsze zaprojektowanie sondy Europa Clipper.
Misja Galileo rozpoczęła się w 1989 roku. Sonda została wyniesiona podczas misji wahadłowca STS-34. Następnie po odpaleniu stopnia rakietowego napędzanego paliwem stałym opuściła niską orbitę okołoziemską i udała się na długą podróż, w której uzyskała asystę grawitacyjną kolejno od Wenus i dwa razy od Ziemi. Do celu, systemu Jowisza, sonda dotarła w 1995 roku. Po drodze obserwowała m.in. uderzenie komety Shoemaker-Levy 9 w powierzchnie Jowisza, jak również wykonał pierwsze w historii obserwacje planetoid z bliska (Gaspra, Ida, Daktyl).
Przez 8 lat sonda krążyła wokół Jowisza i jego księżyców wykonując szereg obserwacji za pomocą 12 różnych instrumentów naukowych (m.in. kamer, spektrometrów, radiometrów, magnetometrów, liczników cząstek, detektorów plazmy). Sonda w tym czasie wykonała 35 orbit wielokrotnie przelatując koło wielu księżyców Jowisza i prowadząc obserwacje z bliska.
Jednym z nich jest Europa, jeden z czterech księżyców galileuszowych, pokryty wielokilometrową pokrywą lodu. Poniżej znajduje się płynny ocean. Uczeni od dawna podejrzewali że z pęknięć w pokrywie lodowej przedostawała się wyrzucana przez gejzery woda. Nowa publikacja w piśmie Nature Astronomy wskazuje na przelot sondy Galileo przez chmurę cząsteczek wody.
Badanie zostało przeprowadzone przez Xianzhe Jia z Uniwersytetu Michigan, który pracuje również przy rozwoju dwóch instrumentów sondy Europa Clipper. W 1997 roku sonda Galileo podczas przelotu nad Europą zmierzyła niewyjaśnioną, krótką zmianę pola magnetycznego. Wówczas badacze nie zakładali, że może tam dochodzić do wyrzutu wody. Z badań sondy Cassini, która krążyła wokół Saturna od 2004 do 2017 roku, wyniki że podczas wyrzutu cząsteczek wody z Enceladusa, dochodzi do ich jonizacji.
Zespół Xianzhe wykonał trójwymiarową symulację wyrzutu z Europy w której mierzono zjawiska magnetyczne i plazmowe. Okazało się, że wyniki dokładnie odpowiadają tym, zebranym przez instrumenty Galileo.
Jest to przykład, że analiza starych danych historycznych wciąż potrafi przynieść nieoczekiwane wyniki. Najnowsze badania wpłyną na lepsze zaprojektowanie misji Europa Clipper, która zostanie wystrzelona między 2022 a 2025 rokiem i skupi się na badaniu tego ciekawego księżyca Jowisza.
(JPL)
https://kosmonauta.net/2018/05/sonda-galileo-przeleciala-przez-chmure-wody-z-europy/

 

Sonda Galileo przeleciała przez strumień z Europy.jpg

Sonda Galileo przeleciała przez strumień z Europy2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Następca H2020 – aż 100 miliardów EUR?
2018-05-16. Krzysztof Kanawka
Najnowsza propozycja wydatków Unii Europejskiej na projekty badawczo-rozwojowe wynosi aż 100 miliardów EUR na lata 2021 – 2017.
W latach 2007 – 2013 w państwach Unii Europejskiej (UE) realizowano Siódmy Program Ramowy (FP7), w ramach którego finansowano szereg działań badawczo-rozwojowych i wdrożeniowych. W FP7 realizowano także działania dotyczące przestrzeni kosmicznej, w szczególności skupione na dwóch „flagowych” projektach UE – europejskiego systemu nawigacji Galileo oraz obserwacji Ziemi o nazwie Copernicus.
Następcą FP7 jest „Horyzont 2020” (H2020), który jest realizowany w latach 2014 – 2020. Budżet na ten program wynosi ponad 75 miliardów EUR. Te kwoty również zostaną wydane na różne projekty badawczo-rozwojowe i wdrożeniowe. Cechą wyróżniającą H2020 jest ułatwienie udziału dla małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), które wcześniej dość rzadko uczestniczyły w FP7. Część funduszy zostanie wydana na zupełnie nowe programy, w tym dedykowane MŚP, a których efektem ma być wzrost innowacyjności lub wprowadzanie nowych produktów technologicznych na rynek europejski.
Obecnie H2020 zmierza do ostatniej fazy realizacji i zostanie zakończony w 2020 roku. Jednocześnie trwają już rozmowy na temat kolejnego ramowego programu dla europejskich programów badawczo-rozwojowych. Robocza nazwa tego programu brzmi “FP9”.
Rozmowy odbywają się w trudnej sytuacji, m.in. z uwagi na “Brexit”. Jest już pewne, że prawie wszystkie ogólnoeuropejskie programy i inicjatywy doświadczą cięć. Jednym z niewielu wyjątków będzie jednak FP9.
Najnowsza, opublikowana na początku maja 2018 propozycja budżetu FP9 zakłada jego całkowitą wartość wynoszącą aż 100 miliardów EUR. Jest to o prawie 25 miliardów EUR więcej niż w przypadku H2020. To duża wartość, pozwalająca na szeroko zakrojone prace badawcze, rozwojowe oraz wdrożeniowe.
Większość zasad z programu H2020 powinno znaleźć swoje odzwierciedlenie w FP9. Mowa tutaj szczególnie o udziale MŚP w projektach oraz korzystaniu z osiągnięć naukowych, w tym ich wdrażaniu na rynek.
Częścią FP9 ma być tematyka kosmiczna. W tym przypadku także powinno dojść do wyraźnego wzrostu dostępnych nakładów, przy czym proponuje się, aby część funduszy była przeznaczona na rozwój rynków kosmicznych i “okołokosmicznych”. Jest to ważna kwestia, gdyż brak możliwości wejścia na różne rynki jest jednym z głównych problemów stojących przed szerszym wdrożeniem technik i technologii satelitarnych. FP9 może zredukować ten problem.
W H2020 udział polskich podmiotów był dość niewielki. Warto, aby w FP9 udział firm i organizacji badawczych z naszego kraju był bardziej widoczny – w szczególności w projektach kosmicznych. Wyraźny rozwój sektora kosmicznego widziany w ostatnich latach będzie nadal potrzebował dodatkowych nakładów. Fundusze badawczo-rozwojowe i wdrożeniowe UE są tu bardzo dobrym narzędziem, które idealnie się do tego celu nadają.
(KE)
https://kosmonauta.net/2018/05/nastepca-h2020-az-100-miliardow-eur/

 

Następca H2020 – aż 100 miliardów EUR.jpg

Następca H2020 – aż 100 miliardów EUR2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najszybciej rosnąca supermasywna czarna dziura
2018-05-16. Autor: Agnieszka Nowak
Astronomowie odkryli najszybciej rosnącą czarną dziurę zaobserwowaną dotąd we Wszechświecie a opisywaną jako potwór, który co dwa dni pochłania masę równoważną
naszemu Słońcu.
Astronomowie spojrzeli niemal 12 miliardów lat wstecz do wczesnych ciemnych wieków Wszechświata, kiedy to wielkość supermasywnej czarnej dziury miała około 20 miliardów mas Słońca, a która wzrasta o 1% co milion lat.

Wspomniana czarna dziura rośnie tak gwałtownie, że świeci tysiące razy jaśniej, niż cała galaktyka, dzięki gazowi, który codziennie pochłania, a który generuje duże tarcie oraz wysoką temperaturę. Gdyby taka czarna dziura znajdowała się w naszej Galaktyce, świeciła by 10 razy jaśniej, niż Księżyc w pełni.

Energia emitowana przez tę nowo odkrytą supermasywną czarną dziurę, tak zwany kwazar, promieniowała głównie w świetle ultrafioletowym, ale także promieniowaniem rentgenowskim.

Teleskop SkyMapper w ANU Siding Spring Observatory wykrył promieniowanie w bliskiej podczerwieni, ponieważ fale świetlne w trakcie podróży do Ziemi zostały przesunięte ku czerwieni.

Takie duże i szybko rosnące czarne dziury są niezwykle rzadkie i od kilku miesięcy są poszukiwane przez SkyMapper. Satelita Gaia, który mierzy drobne ruchy ciał niebieskich, pomógł znaleźć tę supermasywną czarną dziurę.

Dr Wolf powiedział, że Gaia potwierdził, że obiekt, który odkryli pozostaje nieruchomy, co oznacza, że jest bardzo od nas oddalony, a co za tym idzie jest potencjalnie dużym kwazarem.

Odkrycie nowej supermasywnej czarnej dziury potwierdzono za pomocą spektrografu zamieszczonego na 2,3-metrowym teleskopie ANU.

Astronomowie nie wiedzą, w jaki sposób ta czarna dziura tak szybko urosła na tak krótkim etapie historii Wszechświata.

Dr Wofl twierdzi, że gdy takie potężne czarne dziury świecą, można je wykorzystać jako “latarnie morskie” służące do obserwowania i badania procesów powstawania pierwiastków we wczesnych galaktykach Wszechświata.

Naukowcy dostrzegają cienie obiektów znajdujących się przed supermasywną czarną dziurą. Takie czarne dziury mogą także być pomocne w oczyszczaniu otaczającej je mgły jonizując część gazów, dzięki czemu Wszechświat w ich otoczeniu staje się bardziej przejrzysty.

Dr Wolf zauważa, że instrumenty, które w ciągu następnej dekady zostaną umieszczone na bardzo dużych naziemnych teleskopach, pozwolą nam bezpośrednio zmierzyć ekspansję Wszechświata dzięki tym bardzo jasnym czarnym dziurom.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Australian National University

Urania

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/05/najszybciej-rosnaca-supermasywna-czarna.html

Najszybciej rosnąca supermasywna czarna dziura.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ALMA i VLT odkrywają dowody na formowanie gwiazd 250 milionów lat po Wielkim Wybuchu
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 16/05/2018
Astronomowie wykorzystali obserwacje prowadzone za pomocą teleskopów ALMA oraz VLT do ustalenia, że procesy gwiazdotwórcze w bardzo odległej galaktyce MACS1149-JD1 rozpoczęły się nieoczekiwanie wcześnie, zaledwie 250 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Wyniki badań przyniosły jednocześnie odkrycie najodleglejszego jak dotąd wykrytego tlenu we Wszechświecie jak i najodleglejszej galaktyki obserwowanej za pomocą ALMA czy VLT. Artykuł opisujący projekt badawczy opublikowany zostanie jutro w periodyku Nature.
Międzynarodowy zespół astronomów wykorzystał teleskop ALMA do obserwowania odległej galaktyki MACS1149-JD1. Badacze odkryli bardzo słabą poświatę emitowaną przez zjonizowany tlen w tej galaktyce. W toku podróży przez rozszerzającą się przestrzeń, to emitowane w podczerwieni promieniowanie zostało rozciągnięte ponad dziesięciokrotnie zanim dotarło do Ziemi i zostało zarejestrowane przez ALMA. Zespół badaczy ustalił, że obserwowany sygnał został wyemitowany 13,3 miliarda lat temu (czyli jakieś 500 milionów po Wielkim Wybuuchu), co sprawia, że jest to obecnie najdalej obserwowany tlen we Wszechświecie. Obecność tlenu jest wyraźnym znakiem tego, że w tej galaktyce musiały już istnieć wcześniejsze generacje gwiazd.
To niesamowite obserwować sygnał pochodzący od tlenu w danych z ALMA” mówi Takuya Hashimoto, główny autor nowego artykułu i badacz z Osaka Sangyo University oraz National Astronomical Observatory of Japan. „To odkrycie przesuwa znane nam granice obserwowalnego Wszechświata”.
Oprócz poświaty pochodzącej od tlenu zarejestrowanej przez ALMA, teleskop VLT wykrył także słabszy sygnał emisji wodoru. Odelgłość do galaktyki określona w ramach tych obserwacji  jest zgodna z odległością okresloną na podstawie obserwacji tlenu. Dzięki temu MACS1149-JD1 jest najodleglejszą galaktyką z precyzyjnym pomiarem odległości i najodleglejszą galaktyką kiedykolwiek obserwowaną za pomocą teleskopów ALMA oraz VLT.
Tę galaktykę obserwujemy w czasie, kiedy Wszechświat miał zaledwie 500 milionów lat, a mimo to widzimy w niej populację dojrzałych gwiazd”, mówi Nicolas Laporte, badacz z University College London (UCL) w Wielkiej Brytanii i drugi autor nowego artykułu. „Dzięki temu jesteśmy w stanie wykorzystać tę galaktykę do zbadania wcześniejszego, całkowicie nieznanego okresu historii kosmosu”.
Przez pewien okres po Wielkim Wybuchu we Wszechświecie nie było żadnego tlenu; powstał on dopiero w procesach fuzji w wnętrzach pierwszych gwiazd i został uwolniony dopiero po ich śmierci. Wykrycie tlenu w MACS1149-JD1 wskazuje, że te wcześniejsze pokolenia gwiazdy już były uformowane i wyrzuciły ze swoich wnętrz tlen zanim wszechświat osiągnął wiek 500 milionów lat.
To w takim razie kiedy zachodziły procesy powstawania tych wcześniejszych gwiazd? Aby się tego dowiedzieć, zespół badaczy zrekonstruował wcześniejszą historię MACS1149-JD1 za pomocą danych w podczerwieni zebranych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a oraz Kosmicznego Teleskopu Spitzer. Astronomowie odkryli, że obserwowana jasność galaktyki dobrze tłumaczy model, w którym początek procesów gwiazdotwórczych miał miejsce zaledwie 250 milionów lat po powstaniu Wszechświata.
Dojrzałość gwiazd obserwowanych w MACS1149-JD1 każe stawiac pytanie o to kiedy w całkowitej ciemności zaczęły powstawać pierwsze we Wszechświecie galaktyki. Ustalając wiek MACS 1149-JD1 badacze dowiedli, że galaktyki musiały istnieć wcześniej niż te, które jesteśmy w stanie obecnie bezpośrednio dostrzec.
Richard Ellis, astronom z UCL oraz współautor artykułu podsumowuje: „Określenie tego momentu kosmicznego świtu podobne jest do odnalezienia świętego Gralla kosmologii i procesów formowania galaktyk. Dzięki nowym obserwacjom MACS1149-JD1 zbliżamy się coraz bardziej do bezpośredniego zaobserwowania narodzin światła! A skoro wszyscy zbudowani jesteśmy z pyłu gwiezdnego, to jest to tak naprawdę odkrycie początku nas samych”.
Źródło: ESO
http://www.pulskosmosu.pl/2018/05/16/alma-i-vlt-odkrywaja-dowody-na-formowanie-gwiazd-250-milionow-lat-po-wielkim-wybuchu/

 

ALMA i VLT odkrywają dowody na formowanie gwiazd 250 milionów lat po Wielkim Wybuchu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Udany spacer EVA-50 (16.05.2018)
2018-05-17. Krzysztof Kanawka
Szesnastego maja odbył się amerykański spacer kosmiczny EVA-50.
W spacerze kosmicznym o oznaczeniu EVA-50 wzięli udział dwaj astronauci NASA: Drew Feustel i Richald Arnold. Głównym celem tego spaceru było wymienienie elementu systemu chłodzenia Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) o nazwie  pump flow control subassembly (PFCS) na element zapasowy. Urządzenia PCFS regulują przepływ chłodziwa na ISS, jakim jest amoniak. Ponadto, została wymieniona kamera na module Destiny oraz kontroler do komunikacji pomiędzy Stacją a kontrolą misji w systemie Space to Ground Antennas (SGANT).
Spacer EVA-50 rozpoczął się 16 maja o godzinie 13:39 CEST. Wyjście astronautów w przestrzeń kosmiczną trwało łącznie 6 godzin i 31 minut. Wszystkie prace zostały zakończone z sukcesem.
Był to 399 spacer kosmiczny w historii astronautyki i 210 spacer związany z budową lub utrzymaniem ISS. Jubileuszowy 400 spacer został zaplanowany na 30 maja. Data tego nadchodzącego spaceru zależy od udanego startu misji bezzałogowego pojazdu zaopatrzeniowego Cygnus (oznaczenie OA-9). Aktualnie start Cygnusa jest zaplanowany na 20 maja.
(PFA, NASA, NSF)
https://kosmonauta.net/2018/05/udany-spacer-eva-50-16-05-2018/

Udany spacer EVA-50 (16.05.2018).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z lotniska w Apulii będzie można polecieć w Kosmos

2018-05-17

Z lotniska koło Tarentu w Apulii będzie można polecieć w Kosmos. To pierwsze lotnisko we Włoszech, które ma obsługiwać także loty orbitalne - ogłosiły władze regionu i zapowiedziały rozpoczęcie prac, by dostosować port do nowego zadania.


Zgodnie z planami przedstawionymi przez przewodniczącego władz regionu Apulia Michele Emiliano, lotnisko Grottaglie - wybrane spośród innych włoskich kandydatur -stanie się do 2020 roku portem kosmicznym, obsługującym loty orbitalne na wysokość około 100 kilometrów.
Tym samym lotnisko chce stać się ważnym punktem na mapie rozwijającej się światowej komercyjnej turystyki kosmicznej.

Podpiszemy natychmiast kontrakty z liniami lotniczymi, które organizują takie loty - oświadczył Emiliano, podkreślając, że miejsce to będzie punktem odniesienia dla całej Europy. Dla Apulii to czynnik przyciągający zainteresowanie i inwestycje o ogromnym znaczeniu - dodał przewodniczący władz Apulii. Jego zdaniem stanowi to wielką szansę na rozwój całego regionu, który leży na biedniejszym południu Włoch.

Jak zapewniono, lotnisko Grottaglie, wyróżniające się rozwiniętym zapleczem badawczym w dziedzinie kosmosu i aeronautyki oraz wysokim poziomem przemysłu związanego z tą dziedziną, stanowi doskonałe miejsce na taki obiekt zarówno z punktu widzenia logistyki, jak i prowadzonej tam działalności.

Wyboru tego lotniska dokonało włoskie Ministerstwo Infrastruktury i Transportu.
(m)

http://www.rmf24.pl/nauka/news-z-lotniska-w-apulii-bedzie-mozna-poleciec-w-kosmos,nId,2582398

Z lotniska w Apulii będzie można polecieć w Kosmos.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wielki Test Bella sprawdził kwantową rzeczywistość
2018-05-17. Marek Matacz

Fizycy z pięciu kontynentów przetestowali podstawowe założenia mechaniki kwantowej i pokazali, jak niezwykle zachowuje się świat w skali cząstek elementarnych. W eksperymencie uczestniczyło 100 tys. ochotników, ponieważ naukowcy potrzebowali ludzkiej wolnej woli.
Opisywany przez mechanikę kwantową świat elektronów, fotonów i innych cząstek zachowuje się wbrew codziennej intuicji.
Dwie cząstki mogą np. przez wzajemne oddziaływanie zostać splątane i działają wtedy jak jeden układ, niezależnie od tego, jak daleko od siebie się znajdują.
Na przykład mogą to być dwa splątane fotony o przeciwnej polaryzacji. Kiedy zmierzy się ją u jednego z nich, drugi będzie miał polaryzację dokładnie przeciwną.
Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że według mechaniki kwantowej foton przyjmuje konkretną polaryzację dopiero w momencie, w którym się ją mierzy. Podobnie dzieje się z wieloma innymi właściwościami cząstek.
Już do tej myśli trudno się przyzwyczaić, a oznacza ona jeszcze, że np. w przypadku splątanych fotonów, w momencie sprawdzenia polaryzacji jednego z nich, oba przyjmują konkretną (przeciwną) polaryzację - w tej samej chwili. Nawet, jeśli znajdowałyby się miliardy lat świetlnych od siebie.
Teoria względności jasno tymczasem mówi, że żadnej informacji nie da się przesyłać szybciej od światła.
Sytuacja jest więc nad wyraz zagadkowa. Aby ją rozwiązać, Einstein zaproponował istnienie tzw. ukrytych parametrów. Według niego splątujące się cząstki niosą jednak pewną zakodowaną, ukrytą informację o swoim przyszłym zachowaniu.
Nieco dokładniej można to opisać z pomocą teorii lokalnego realizmu. Według niej każdą cząstkę można dokładnie scharakteryzować za pomocą pewnej, skończonej liczby parametrów. Jednocześnie cząstki oddziałują tylko na swoje najbliższe otoczenie.
Wydawałoby się, że w ten sposób można powrócić do „zdroworozsądkowego” postrzegania świata. Niestety, najprawdopodobniej nic z tego.
Północnoirlandzki fizyk, John Stewart Bell, już w latach 60. XX w., posługując się statystyczną analizą wyników kwantowych pomiarów, sformułował przełomowe twierdzenie zwane często nierównością Bella.
Pokazało ono, że kwantowe zjawiska są sprzeczne z teorią lokalnego realizmu - czyli że działające lokalnie parametry nie mogą takich zjawisk opisać. Według niego poprawne może być tylko założenie istnienia ukrytych parametrów albo tylko oddziaływań lokalnych.
Mówiąc inaczej oznacza to, że w przypadku splątania albo jedna cząstka natychmiastowo oddziałuje na drugą niezależnie od dzielącego je dystansu, albo ich właściwości nie istnieją przed pomiarem i pojawiają się dopiero w czasie jego wykonania.
Kolejne eksperymenty potwierdzały te wnioski. Krytycy zwracali jednak uwagę na pewien problem związany z dotychczasowymi eksperymentami. Nazywany jest on luką wolnego wyboru.
Otóż warunki pomiaru muszą w tych doświadczeniach być ustalane losowo. Tymczasem, jeśli do ich losowania wykorzysta się jakikolwiek fizyczny układ – czy to generator liczb losowych, czy choćby kostki – teoretycznie istnieje możliwość, że będzie on skorelowany z badanymi cząstkami, co uniemożliwi przeprowadzenie losowego testu.
Aby sobie z tym problemem poradzić, dwanaście laboratoriów rozmieszczonych na pięciu kontynentach przeprowadziło BIG Bell Test.
W projekcie kierowanym przez zespół z Instytutu Badań Fotonicznych (Institute of Photonic Sciences - ICFO) w Barcelonie wzięło udział 100 tys. ochotników, którzy decydowali o przebiegu pomiarów przeprowadzonych w listopadzie ubiegłego roku.
Założenie eksperymentatorów było takie, że w przeciwieństwie do zwykłych układów fizycznych ludzie dysponują wolną wolą, niezależną od stanu badanych cząstek.
Zadanie ochotników było przy tym proste. Z pomocą internetowej gry generowali ciągi zer i jedynek, które naukowcy wykorzystywali do prowadzenia doświadczeń. Na ich podstawie ustawiali np. kąty polaryzatorów czy innych elementów wpływających na splątane cząstki.
Każde z dwunastu laboratoriów przeprowadziło innego rodzaju test sprawdzający teorię lokalnego realizmu, w innym systemie fizycznym. Badacze posługiwali się splątanymi fotonami, atomami i urządzeniami nadprzewodzącymi.
Ochotnicy nazwani przez badaczy Bellstersami wygenerowali w sumie prawie 100 mln zer i jedynek.
"Big Bell Test był niebywale wymagającym i ambitnym projektem. Z początku, jego przeprowadzenie wydawało się niemożliwe, ale stało się realne dzięki wysiłkom dziesiątek pełnych pasji naukowców, specjalistów od naukowej komunikacji, dziennikarzy i mediów, a szczególnie dziesiątkom tysięcy ludzi, którzy przyłączyli się do eksperymentu 30 listopada 2016 r." - o projekcie opowiada Carlos Abellán z ICFO.
Wnioski z badania utrzymują w mocy sprzeczną z codziennym doświadczeniem naturę mechaniki kwantowej.
Seria eksperymentów, które po raz pierwszy wyeliminowały lukę wolnego wyboru, przyniosła rezultaty wyraźnie inne od propozycji Einsteina.
Twierdzenie Bella się obroniło i albo oddalone cząstki natychmiastowo na siebie oddziałują, albo ich własności pojawiają się w momencie ich pomiaru.
"Dla mnie najbardziej niezwykłe jest, że spór między Einsteinem a Nielsem Bohrem, po upływie ponad 90 lat wysiłków nad jego eksperymentalnym rozstrzygnięciem, nadal zawiera ludzką i filozoficzną cząstkę" - mówi kierująca projektem prof. Morgan Mitchell.
Wspomniany Bohr to jeden z twórców mechaniki kwantowej. Podobnie, jak Max Planck spierał się on z Einsteinem, który opowiadał się za klasycznym, czyli można powiedzieć, zwyczajnym wytłumaczeniem kwantowych zjawisk.
"Dzięki niezwykłym maszynom, fizycznym systemom zbudowanym w celu sprawdzania praw fizyki wiemy, że istnieją fale grawitacyjne i bozon Higgsa. Jednak na pytanie dotyczące lokalnego realizmu nie możemy odpowiedzieć z pomocą maszyny. Wydaje się, że my sami musimy być częścią eksperymentu, aby Wszechświat pozostał uczciwy" - wyjaśnia badaczka.
Więcej informacji - na stronie https://www.nature.com/articles/s41586-018-0085-3
Marek Matacz
mat/ lt/ zan/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C29510%2Cwielki-test-bella-sprawdzil-kwantowa-rzeczywistosc.html

Wielki Test Bella sprawdził kwantową rzeczywistość.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Misja NICER znalazła pulsar na rekordowo szybkiej orbicie
2018-05-17.
NASA poinformowała, że dzięki pierwszemu zestawowi danych z rentgenowskiego instrumentu NICER, pracującego na pokładzie na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), udało się zbadać niezwykle ciasny układ podwójny gwiazd krążących wokół siebie co 38 minut. Jedną z nich jest pulsar.
NICER, czyli Neutron star Interior Composition Explorer, jest projektem prowadzonym przez amerykańską agencję kosmiczną w celu badań nad fizyką i zachowaniem gwiazd neutronowych – niezwykle gęstych obiektów, w których masa całej gwiazdy skupiona jest w kuli o średnicy rzędu 10 metrów. Część szybko obracających się gwiazd neutronowych obserwujemy jako tzw. pulsary. Instrument zainstalowano na stacji orbitalnej ISS w czerwcu ubiegłego roku.
Dzięki analizie danych zebranych przez NICER natrafiono na dwie gwiazdy krążące wokół siebie, tzw. układ podwójny. Takich systemów w kosmosie jest bardzo dużo, ale w tym przypadku okres obiegu to zaledwie 38 minut. Na dodatek jedną z gwiazd w układzie jest pulsar. System ma oznaczenie IGR J17062–6143.
Odległość pomiędzy składnikami układu wynosi około 300 tysięcy kilometrów, czyli mniej niż dystans Ziemia-Księżyc. Naukowcy przypuszczają, że drugą z gwiazd jest ubogi w wodór biały karzeł.
„Nie jest możliwe, aby w tym układzie znajdowała się gwiazda taka jak Słońce. Po prostu orbita jest zbyt mała” - tłumaczy Tod Strohmayer, pierwszy autor publikacji opisującej wyniki badań.
Szacowana masa białego karła w tym układzie to zaledwie 1,5 proc. masy Słońca. Z kolei pulsar ma masę 1,4 masy Słońca. Punkt wspólnego środka masy znajduje się około 3000 km od pulsara.
Białe karły, podobnie jak pulsary, to końcowy etap ewolucji gwiazd. Różnica jest taka, że pulsary powstają z gwiazd masywnych, w efekcie wybuchów supernowych, natomiast białe karły to efekt ewolucji gwiazd takich jak Słońce. Biały karzeł może mieć rozmiary porównywalne z planetami takimi jak Ziemia.
Wcześniej układ IGR J17062–6143 obserwowano w 2008 roku przy pomocy Rossi X-Ray Timing Explorer (RXTE), ale wtedy udało się ustalić jedynie dolny limit dla okresu orbitalnego. W sierpniu 2017 r. na badaniach układu skupił się instrument NICER. Obserwacje trwały łącznie siedem godzin i były rozłożone na nieco ponad pięć dni. Następnie prowadzono obserwacje w październiku i listopadzie. Udało się dzięki temu potwierdzić rekordowo krótki okres orbitalny układu podwójnego.
Gwiazda neutronowa z tego systemu zwana jest przez astronomów „akreującym rentgenowskim pulsarem milisekundowym” (ang. AMXP – accreting millisecond X-Ray pulsar). Z danych RXTE wiadomo, że pulsar obraca się wokół swojej osi 163 razy na sekundę (czyli blisko 10 tysięcy razy na minutę). Docierające do nas pulsy promieniowania wskazują miejsce gorących plam wokół biegunów magnetycznych pulsara.
Gorące plamy powstają, gdy silne pole grawitacyjne pulsara przyciąga materię z towarzyszącej mu gwiazdy. Skupia się ona w dysku akrecyjnym i po spirali zbliża do pulsara. Ponieważ pulsar ma bardzo silne pole magnetyczne, materia porusza się wzdłuż linii pola magnetycznego do biegunów, gdzie tworzy „gorące plamy”. A skoro obraca się dookoła swojej osi, to gorąca plama pojawia się i znika z pola widzenia instrumentu rentgenowskiego. Właśnie na tej podstawie można było określić jak szybko pulsar się obraca.
Gdy materii zbierze się odpowiednio dużo, zachodzi wybuch termojądrowy. W przypadku systemu IGR J17062–6143 na razie jeszcze nie zaobserwowano takiej eksplozji.
Co ciekawe, obroty pulsara idealnie zgadzają się z przewidywaniami, więc można je wykorzystać na przykład do nawigacji przyszłych sond kosmicznych. Takie testy przeprowadzono w ramach eksperymentu poszerzającego projekt NICER, nazwanego Station Explorer for X-ray Timing and Navigation Technology (SEXTANT).
Wyniki badań opublikowano w środę w czasopiśmie „The Astrophysical Journal Letters”. (PAP)
cza/ ekr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C29496%2Cmisja-nicer-znalazla-pulsar-na-rekordowo-szybkiej-orbicie.html

 

Misja NICER znalazła pulsar na rekordowo szybkiej orbicie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronarium nr 60 o ESO Supernova
Wysłane przez czart w 2018-05-17
ESO Supernova to najnowsza budowla obok siedziby Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO). Co takiego skrywa? I czym zajmują się Polacy pracujący w centrali ESO? Dowiecie się w nowym odcinku Astronarium, którego premiera już dzisiaj w TVP 3 o god. 17:00 i 20:30.
W odcinku wystąpią dr Danuta i Adam Dobrzyccy - polscy astronomowie zajmujący się dany spływającymi do Europy z teleskopów na pustyni Atakama w Chile, Aleksandra Hamanowicz - polska doktorantka w ESO, Tania Johnston z ESO Supernova, inż. Christophe Dupuy z działu technicznego ESO oraz Oana Sandu z działu popularyzacji ESO.
„Astronarium” to seria popularnonaukowych programów o astronomii i kosmosie realizowanych we współpracy Polskiego Towarzystwa Astronomicznego i Telewizji Polskiej, przy wsparciu finansowym od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Partnerem medialnym programu jest czasopismo i portal „Urania – Postępy Astronomii”. Zdjęcia realizowane są przez ekipę telewizyjną z TVP 3 Bydgoszcz.
Więcej informacji:
•    Witryna internetowa „Astronarium”
•    „Astronarium” na Facebooku
•    "Astronarium" na Instagramie
•    „Astronarium” na Twitterze
•    Odcinki „Astronarium” na YouTube
•    Oficjalny gadżet z logo programu: czapka z latarką
•    Ściereczka z mikrofibry z logo Astronarium
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronarium-nr-60-eso-supernova-4413.html

Astronarium nr 60 o ESO Supernova.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Obserwatorium Astronomiczne w Truszczynach zaprasza.
18 maja 2018 roku (a nie jak wcześniej zapowiadaliśmy 21 maja) Fundacja Nicolaus Copernicus zaprasza na organizowane corocznie spotkanie edukacyjne pn. „Noc Planet” połączone z minikonferencją „Planety Układu Słonecznego”.
Od godz. 18.00 dla uczestników wydarzenia dostępne będzie mobilne planetarium, w którym co 45 minut prezentowany będzie seans oraz prezentacja najważniejszych wydarzeń na niebie. W naszej sali konferencyjnej przedstawiane będą najnowsze odkrycia dotyczące planet Układu Słonecznego. Będzie także możliwość zwiedzania miniatury Układu Słonecznego, obejrzenie kolekcji meteorytów oraz obserwacje Słońca przy użyciu największego w Polsce teleskopu przeznaczonego do badania naszej dziennej gwiazdy.
Wieczorem i w nocy, jeżeli tylko pozwolą na to warunki atmosferyczne, będziemy obserwować Księżyc oraz widoczne planety : Wenus, Jowisz, Saturn i Mars.
W ciągu dnia dla zorganizowanych grup uczniów zorganizowaliśmy specjalne zajęcia poświęcone planetom Układu Słonecznego. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny.
Partnerem wydarzenia jest Gmina Rybno. Patronat nad wydarzeniem objął Warmińsko-Mazurski Kurator Oświaty.
Fundacja zapraszamy także na dwie nasze wakacyjne naukowe wydarzenia : 27 lipca 2018 r. – Noc Marsa i Zaćmienia Księżyca oraz Noc Perseidów, która odbędzie się 12 sierpnia 2018 r.
Program
8.00- 15.00 – zajęcia dla szkół
18.00 – przywitanie uczestników przez Fundację Nicolaus Copernicus.
18.00 – 19.00 – obserwacje Słońca / w przypadku złych warunków atmosferycznych zajęcia teoretyczne – Robert Szaj, Maciej Mikołajewski, Fundacja Nicolaus Copernicus, Magdalena Pilska – Piotrowska, Olsztyńskie Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne.
19.00 - Magdalena Pilska-Piotrowska, Olsztyńskie Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne, „Układ Słoneczny – Planety”
20.00 – Marcin Jeziorny, Fundacja Nicolaus Copernicus- „Planety pozasłoneczne”
20.30 – 23.00– seanse w planetarium oraz prezentacje filmów „Tajemnice de Revolutonubus”, „Wyprawa na zaćmienie Słońca” oraz cyklu filmów „Astronarium”.
18.00 – 20.30 zwiedzanie miniatury Układu Słonecznego w skali 1:10 000 000 000
21.15 – 02.00 – obserwacje Księżyca, Wenus, Jowisza, Saturna i Marsa.

Zaproszenie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowa mapa miejsca narodzin gwiazd
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 17/05/2018

Grupa badaczy kierowana przez naukowcw z Yale stworzyła najbardziej jak dotąd szczegółowe mapy rozległego obszaru powstawania gwiazd podobnych do Słońca.
Mapy te obejmują niespotykany poziom szczegółów obłoku molekularnego Orion A, najbliższego nam obszaru powstawania gwiazd o dużej masie. Orion A obejmuje różnego rodzaju obszary formowania gwiazd, w tym gęstegromady gwiazd podobne do tej, w której powstało Słońce.
„Nasze mapy pozwalają badać obłoki molekularne w szerszym zakresie skali, dzięki czemu możemy dostrzec jak młode gwiazdy wpływają na swoje obłoki macierzyste” mówi Shuo Kong, główny autor artykułu opisującego badania, który opublikowany zostanie w periodyku Astrophysical Journal Supplements.
Badacze stworzyli swoje mapy obłoku Orion A łącząc dane z pojedynczego teleskopu oraz interferometru. Yale Center for Research Computing pomagało w obróbce obszernego zestawu danych i produkcji obrazów.
Zbiór danych i mapy powstały w ramach CARMA-NRO Orion Survey (CARMA – Combined Array for Research in Milimeter Astronomy, interferometr znajdujący się w Kaliforni, teleskop NRO – Nobeyama Radio Observatory w Japonii).
„Nasz przegląd stanowi unikalne połączenie danych z dwóch bardzo różnych od siebie teleskopów” mówi doktorant Jesse Feddersen, współautor artykułu. „Połączyliśmy zbliżenia z CARMA z szerokim polem NRO, aby jednocześnie uchwycić szczegóły poszczególnych powstających dopiero gwiazd oraz całkowity kształt i ruchy wielkiego obłoku molekularnego”.
Dodatkowo nowe mapy pomogą naukowcom kalibrować modele procesów gwiadotwórczych do badań pozagalaktycznych. „Dostarczone przez nas dane wspomogą bdania na szeroką paletą ewolucyjnych etapów procesu powstawania gwiazd oraz środowiskiem, w którym te gwiazdy powstają” dodaje Arce.
Źródło: phys.org
http://www.pulskosmosu.pl/2018/05/17/nowa-mapa-miejsca-narodzin-gwiazd/

 

Nowa mapa miejsca narodzin gwiazd.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowe spojrzenie na Słońce – dwie misje, które zbliżą się do naszej gwiazdy dziennej
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 17/05/2018
Podczas gdy budujemy coraz lepsze narzędzia do wyglądania poza nasz Układ Słoneczny, dowiadujemy się coraz więcej o, zdawać by się mogło, bezkresnym morzu odległych gwiazd i ich planet. Ale jest tylko jedna gwiazda, do której możemy bezpośrednio dotrzeć i obserwować ją z bliska – to nasze Słońce.
Nadchodzące dwie misje kosmiczne zabiorą nas bliżej Słońca niż kiedykolwiek wcześniej, umożliwiając nam badanie niezwykłej złożoności aktywności słonecznej oraz rzucając światło na samą naturę przestrzeni i gwiazdy wypełniające cały Wszechświat.
Razem, wysyłana przez NASA sonda Parker Solar Probe oraz wysyłana przez ESA sonda Solar Orbiter mogą pomóc rozwiązać nierozwiązane od dziesięcioleci zagadki dotyczące procesów zachodzących we wnętrzu najbliższej nam gwiazdy. Ich kompleksowe badania Słońca prowadzone z bliska mogą mieć istotne implikacje na to jak żyjemy i badamy przestrzeń kosmiczną: energia pochodząca ze Słońca zasila życie na Ziemi, ale także odpowiada za zjawiska pogody kosmicznej, które moga stanowić zagrożenie dla technologii, na której coraz bardziej polegamy. Pogoda kosmiczna może zaburzać pracę urządzeń radiokomunikacyjnych, wpływać na satelity oraz członków załóg kosmicznych, a w najgorszym przypadku także powodować zakłócenia w pracy sieci energetycznych. Lepsze zrozumienie fundamentalnych procesów zachodzących na Słońcu i napędzających te zjawiska może poprawić naszą zdolność przewidywania momentu ich pojawienia się i ich skutków na Ziemi.
Naszym celem jest zrozumienie jak działa Słońce i jak wpływa na swoje otoczenie kosmiczne – mówi Chris St. Cyr, naukowiec projektu Solar Orbiter z NASA Goddard Space Flight Center. To nauka napędzana przede wszystkim naszą ciekawością.
Planowana data sartu sondy Parker Solar Probe to lato 2018 roku, a Solar Orbiter opuści ziemską atmosferę w 2020 roku. Obie misje były projektowane niezależnie od siebie, ale ich zbieżne cele naukowe nie są dziełem przypadku: Parker Solar Probe oraz Solar Orbiter to członkowie tego samego zespołu.
Obie sondy będą dokładniej przyglądać się dynamicznej zewnętrznej atmosferze Słońca, tak zwanej koronie. Z Ziemi korona widoczna jest tylko podczas całkowitego zaćmienia Słońca, gdy Księżyc blokuje większość intensywnego promieniowania gwiazdy i odsłania przed nami włóknistą, perłowo-białą strtukturę atmosfery. Jednak korona jest tak delikatna jak mogłoby sie wydawać podczas zaćmienia – większość zachowania korony jest nieprzewidywalna i niewiele o niej wiemy.
Naładowane elektrycznie gazy w koronie rządzone są przez prawa fizyki, z którymi mamy niewiele do czynienia w codziennym życiu na Ziemi. Poznanie praw, które sprawiają, że naładowane cząstki i pola magnetyczne tańczą i skręcają się tak jak to robią może pomóc nam lepiej rozszyfrować dwie tajemnice: co sprawia, że korona jest dużo gorętsza od pwierzchni Słońca, i co napędza bezustanny odpływ materii słonecznej, tzw. wiatru słonecznego.
Możemy obserwować koronę z daleka, a nawet badać wiatr słoneczny przelatujący w pobliżu Ziemi – ale to trochę przypomina mierzenie spokojnej rzeki  wiele kilometrów za wodospadem i próby zrozumienia źródła prądu tej rzeki. Dopiero niedawno opracowaliśmy technologię zdolną wytrzymać ciepło i promieniowanie w pobliżu Słońcu, dlatego też po raz pierwszy tak bardzo zbliżymy się do jego źródła.
Parker Solar Probe oraz Solar Orbiter wykorzystują różne technologie, ale jako misje będą się wzajemnie uzupełniały –  mówi Eric Christian, badacz z misji Parker Solar Probe. Obie sondy będą wykonywały zdjęcia korony słonecznej w tym samym czasie i będą widzieć częściowo te same struktury – to co się dzieje na biegunach Słońca i jak te same struktury wyglądają na równiku”.
Parker Solar Probe przetrze szlaki na zupełnie nowym terytorium zbliżając się do Słońca bardziej niż jakakolwiek sonda w historii – na odległość zaledwie 5 milionów kilometrów od powierzchni. Obecny rekordzista w tym względzie, sonda Helios B z końca lat siedemdziesiątych dotarła osiem razy dalej.
Z tego miejsca w przestrzeni cztery zestawy instrumentów naukowych zainstalowane na pokładzie Parker Solar Probe będą wykonywały zdjęcia wiatru słonecznego i badały pola magnetyczne, plazmę i energetyczne cząstki – odkrywając przed nami prawdziwą anatomię  zewnętrznej atmosfery Słońca. Zebrane w ten sposób informacje powinny rzucić nowe światło na tak zwany problem ogrzewania koronalnego dotyczący sprzecznego z intuicją faktu, że temperatury korony sięgają nawet kilku milionów stopni Celsjusza podczas gdy temperatura powierzchni Słońca – fotosfery – oscyluje wokół ok. 5700 stopni. To tak jakby odchodząc od ogniska odczuwać coraz to wyższą temperaturę.
Sonda Solar Orbiter zbliży się do Słońca na około 50 milionów kilometrów poruszając się po bardzo nachylonej orbicie, dzięki której będziemy w stanie wykonać pierwsze w historii bezpośrednie zdjęcia biegunów Słońca, obszarów naszej gwiazdy, których zbyt dobrze nie znamy, a które mogą skrywać klucze do zrozumienia tego co napędza ciągłą aktywność i erupcje na Słońcu.
Zarówno Parker Solar Probe jak i Solar Orbiter będą badały dominujący wpływ Słońca na Układ Słoneczny: wiatr słoneczny. Słońce bezustannie wyrzuca z siebie strumień namagnetyzowanego gazu, który wypełnia cały układ słoneczny. Ten wiatr słoneczny oddziałuje z polami magnetycznymi, atmosferami, a nawet powierzchnią globów krążących wokół Słońca. Na Ziemi takie interakcje powodują powstawanie zorzy polarnych, a czasami także zakłócają sysemy komunikacji i sieci energetyczne.
Dane z poprzednich misji przekonały naukowców, że korona Słońca przyczynia się do procesu przyspieszania cząstek, rozpędzając je do potężnych prędkości. Obecnie, wiatr słoneczny musi przebyć 150 milionów kilometrów, aby dotrzeć do sondy, która go mierzy – to spora odległość, gdzie po drodze gaz miesza się z innymi cząstkami przemierzającymi przestrzeń tracąc część swoich charakterystycznych cech. Parker Solar Probe będzie w stanie badać cząstki wiatru słonecznego tam gdzie się tworzą i dopiero opuszczają koronę, i przesłać na Ziemię jedne z najczystszych pomiarów wiartu słonecznego w historii. Położenie sondy Solar Orbiter, które dostarczy nam dobrego widoku na bieguny Słońca, uzupełni badania wiatru słonecznego przez PSS, ponieważ pozwoli naukowcom sprawdzić jak struktura i zachowanie wiatru słonecznego zmienia się w zależności od szerokości.
Sonda Solar Orbiter wykorzystaja także swoją nietypową orbitę do lepszego zrozumienia pola magnetycznego Słońca; w pobliżu biegunów Słońca zachodzą jedne z najciekawszych procesów magnetycznych, ale z uwagi na fakt, że Ziemia krąży wokół Słońca po orbicie, której płaszczyzna pokrywa się z równikiem Słońca, nie mamy jak dostrzec tego co się dzieje na biegunie naszej Gwiazdy Dziennej – to trochę tak jakbyśmy chcieli zobaczyć co jest na szczycie Mt Everestu z bazy u podnoży góry.
Źródło: NASA Goddard Space Flight Center
http://www.pulskosmosu.pl/2018/05/17/nowe-spojrzenie-na-slonce-dwie-misje-ktore-zbliza-sie-do-naszej-gwiazdy-dziennej/

 

 

Nowe spojrzenie na Słońce – dwie misje, które zbliżą się do naszej gwiazdy dziennej.jpg

Nowe spojrzenie na Słońce – dwie misje, które zbliżą się do naszej gwiazdy dziennej2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)