Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

Księżyc będzie wielki.
Przed nami superpełnia wilka

2018-01-01.
Nowy rok rozpoczynamy kosmicznym spektaklem na niebie. Już dzisiaj w nocy będziemy podziwiać superksiężyc, bo nasz naturalny satelita znajdzie się w perygeum, czyli w odległości najbliższej Ziemi.
Tej nocy o godzinie 3.28 naszego czasu będziemy podziwiać superksiężyc. Chodzi o to, że nasz ziemski satelita znajdzie się w perygeum, czyli najmniejszej odległości od Ziemi. Z tego względu jego tarcza będzie wydawała się o 14 procent większa i o 30 procent jaśniejsza.
Kolejną szansę na obejrzenie tego zjawiska będziemy mieli już 31 stycznia. Wtedy także Księżyc będzie w pełni, będzie też superksiężycem.
Dlaczego Księżyc wydaje się tak duży?
Dzieje się tak, ponieważ w jednym czasie zbiegają się pełnia oraz maksymalne zbliżenie satelity do Ziemi. Wszystko to zapewnia nam kształt jego orbity - eliptyczny, a nie okrągły. Najbliższy punkt tej elipsy (perygeum) znajduje się prawie 50 tysięcy kilometrów bliżej Ziemi niż najodleglejszy (apogeum).
Każda pełnia Księżyca ma swoją nazwę. Ta styczniowa nazwana jest Pełnią Wilka (ang. Wolf Full Moon), lub Pełnią Starego Księżyca. Tego typu nazw używali rdzenni Amerykanie oraz ludność średniowieczna. Imiona dla zjawisk powstawały od cech charakterystycznych danego miesiąca.
Wpływ pełni
Księżyc, ze względu na siły grawitacji rządzi pływami, czyli regularnie powtarzającym się podnoszeniami opadaniem poziomu wody w oceanach. W pełni, szczególnie superpełni te zjawiska nasilają się.
Pełnię Księżyca często obwinia się także za zmianę zachowań ludzkich, np. lunatykowanie czy bezsenność. Nasz satelita, według astrologów, wywiera na nas i inne organizmy większy wpływ, niż by się wydawało.
Opublikowane zostały także badania przeprowadzone przez Christiana Cajochena z Centrum Chronobiologii Szpitala Psychiatrycznego przy Uniwersytecie w Bazylei. Przeprowadzone były na grupie kilkunastu osób i według Cajochena wykazały, że zmienność faz Księżyca może wpływać na jakość snu. W większości analiz dotykających tego tematu badani nie byli świadomi tego, w jakiej fazie znajduje się aktualnie nasz satelita.
Zmiany nie tylko u ludzi
Pełnia Księżyca wpływa również na zwierzęta, szczególnie na te morskie. Ziemski satelita jest dla nich jak zegar, zwany "okołoksiężycowym". Można to zauważyć na podstawie schematów snu, zsynchronizowanego rozmnażania i innych. Pozwala on na przewidywanie oraz przygotowanie do zmian w ich otoczeniu.
Źródło: NASA, earthsky.org
Autor: rp/ao/aw
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/ksiezyc-bedzie-wielki-przed-nami-superpelnia-wilka,249726,1,0.html

Przed nami superpełnia wilka.jpg

Przed nami superpełnia wilka2.jpg

2018-01-01_09h14_52.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Astronarium
Wielka Mgławica Andromedy
Wielka Galaktyka Andromedy (M31) dostarczyła ostatecznej odpowiedzi na pytanie o rozmiar Galaktyki. Jej obserwacji podjął się Edwin Hubble. Wykorzystał największy wówczas przyrząd znajdujący się w Obserwatorium Mount Wilson ? teleskop Hookera, odnalazł znajdujące się w Andromedzie cefeidy. Po raz kolejny można je było wykorzystać do pomiaru odległości. Okazało się, że M31 znajduje się o wiele dalej, niż sięgają granice Drogi Mlecznej. Był to ostateczny dowód, że obiekty uważane do tej pory za mgławice to tak naprawdę odległe galaktyki a Droga Mleczna jest jedną z nich. Wkrótce miało się okazać, że podobieństw, zwłaszcza z galaktyką Andromedy, jest znacznie więcej.

 

Astronarium.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nietypowa asteroida znów przeleci obok Ziemi. Nazywana jest "trupią czaszką"
W 2018 r., po raz drugi od jej odkrycia w 2015 r., znów przeleci obok naszej planety. Mowa o asteroidzie, której zdjęcia u wielu osób wywołują gęsią skórkę. Nie ma się co dziwić ? wyglądem przypomina ludzką czaszkę.
Ta niewielka asteroida, nazywana jako "Halloween", przywodzi na myśl trupią czaszkę. Ponadto jest poczerniała, więc naukowcy żartują, że ma diabelskie moce. Pierwszy przelot obiektu z Układu Słonecznego o nazwie 2015 TB145 miał miejsce 31 października 2015 r. Odbył się, choć wydaje się to olbrzymią odległością, naprawdę blisko, ponieważ tuż za orbitą Księżyca, w odległości 486 tys. km.
Drugi raz asteroidę będzie można ujrzeć na początku listopada 2018 r., jednak tym razem będzie znajdować się znacznie dalej - dystans wyniesie około 105 razy więcej, niż odległość między Ziemią a Księżycem. Ponadto nie zawsze przelatuje ona w okolicy Halloween. Jej okres obiegu to 1112 dni, a więc nieco ponad trzy lata. Aktualnie znajduje się ok. 3,7 razy dalej niż odległość między Słońcem a naszą planetą.
Intrygująca asteroida
Badacze uważają obiekt za niezwykle fascynujący, dlatego zdecydowali przyjrzeć się mu nieco bliżej. W 2015 r. wykorzystali najnowsze zdobycze technologii, w tym zaawansowane technologicznie teleskopy i narzędzia pomiarowe, by dowiedzieć się o nim jak najwięcej.
Wiadomo, że asteroida mierzy maksymalnie 700 m, jest lekko spłaszczoną elipsoidą, a ilość zatrzymywanego przez nią ciepła oraz prędkość jest zgodna z asteroidami o podobnym rozmiarze.
Naukowcy tłumaczą, że jej nietypowy kształt sugeruje, że była kiedyś kometą, która straciła wszystkie swoje lotne związki po przelocie licznych orbit wokół Słońca i jest teraz martwą skałą, przelatującą w przestrzeni kosmicznej.
Źródło: TVN Meteo
https://turystyka.wp.pl/nietypowa-asteroida-znow-przeleci-obok-ziemi-nazywana-jest-trupia-czaszka-6202887880968321a?utm_content=buffera5b83&utm_medium=social&utm_source=facebook.com&utm_campaign=buffer

Nietypowa asteroida znów przeleci obok Ziemi. Nazywana jest trupią czaszką.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Supermasywne czarne dziury kontrolują formowanie się gwiazd w dużych galaktykach
Wysłane przez nowak w 2018-01-01
Astronomowie znaleźli ścisłą korelację pomiędzy masą centralnej czarnej dziury w galaktyce a historią powstawania w niej gwiazd.
Młode galaktyki płoną blaskiem nowych gwiazd formujących się w szybkim tempie, jednak proces ten ostatecznie zamyka się  wraz ewolucją galaktyki. Nowe badanie, które zostało opublikowane 1 stycznia b.r. w Nature pokazuje, że masa czarnej dziury w centrum galaktyki decyduje o tym, jak szybko nastąpi ?ugaszenie? procesu formowania się gwiazd.
Każda galaktyka w swoim centrum ma supermasywną czarną dziurę, ponad milion razy masywniejszą, niż Słońce, ujawniającą obecność poprzez jej grawitacyjne oddziaływanie na gwiazdy tej galaktyki i czasami zasilające energetyczne promieniowanie z aktywnego jądra galaktycznego (active galactic nucleus ? AGN). Uważa się, że energia uwalniana do galaktyki z aktywnego jądra galaktycznego wyłącza formowanie się gwiazd poprzez ogrzewanie i rozpraszanie gazu, który w przeciwnym razie skraplał by się na gwiazdy podczas chłodzenia.
Pomysł ten istniał od dziesięcioleci, a astrofizycy odkryli, że symulacje ewolucji galaktyk muszą zawierać informacje zwrotne z czarnej dziury, aby odtworzyć obserwowane właściwości galaktyk. Jednakże do tej pory brakowało obserwacyjnych dowodów na związek supermasywnych czarnych dziur z formowaniem się gwiazd.
Astronomowie z Uniwersytetu Santa Cruz mówią, że jest to pierwszy bezpośredni dowód obserwacyjny, w którym mogą zobaczyć wpływ czarnej dziury na historię powstawania gwiazd w galaktyce. Nowe wyniki ujawniają ciągłą interakcję między aktywnością czarnej dziury a formowaniem się gwiazd w czasie życia galaktyki, wpływając na wszystkie generacje gwiazd formujących się gdy galaktyka ewoluuje.
Badanie prowadzone przez pierwszego autora pracy, dr hab. Ignacio Martín-Navarro z University California-Santa Cruz, dotyczyło masywnych galaktyk, dla których masa centralnej czarnej dziury została zmierzona we wcześniejszych badaniach poprzez analizę ruchu gwiazd w pobliżu centrum galaktyki. Aby określić historię powstawania gwiazd w galaktykach, Martín-Navarro przeanalizował szczegółowe spektrum ich światła otrzymane z przeglądu Hobby-Eberly Telescope Massive Galaxy Survey.
Spektroskopia umożliwia astronomom oddzielenie i mierzenie różnych długości fal światła z obiektu. Martín-Navarro wykorzystał techniki obliczeniowe do analizy widma każdej galaktyki i przywrócenia historii powstawania gwiazd dzięki znalezieniu najlepszej kombinacji gwiezdnych populacji, aby pasowały do danych spektroskopowych.
Kiedy porównał historię powstawania gwiazd w galaktykach z czarnymi dziurami o różnych masach, zauważył uderzające różnice. Korelowały one jedynie z masą czarnej dziury, a nie z galaktyczną morfologią, rozmiarem lub innymi właściwościami.
?W przypadku galaktyk o tej samej masie gwiazdowej ale o różnej masie czarnej dziury w centrum, galaktyki z większymi czarnymi dziurami gasły wcześniej i szybciej niż te z mniejszymi czarnymi dziurami. Zatem tworzenie gwiazd trwało dłużej w tych galaktykach z mniejszymi centralnymi czarnymi dziurami? ? powiedział Martín-Navarro.
Inni badacze poszukiwali współzależności pomiędzy formowaniem się gwiazd a jasnością aktywnych jąder galaktycznych, bez powodzenia. Martín-Navarro powiedział, że może tak być, ponieważ skale czasowe są tak różne, z formowaniem się gwiazd przez setki milionów lat, podczas gdy wybuchy z aktywnych jąder galaktycznych występują w krótszym czasie.
Supermasywna czarna dziura świeci tylko wtedy, gdy aktywnie pochłania materię z wewnętrznych obszarów swojej galaktyki. Aktywne jądra galaktyk są bardzo zmienne a ich właściwości zależą od wielkości czarnej dziury, szybkości akrecji nowej materii opadającej na czarną dziurę oraz innych czynników.
?Użyliśmy masy czarnych dziur jako pośrednika dla energii wprowadzonej do galaktyki przez AGN, ponieważ akrecja na bardziej masywne czarne dziury prowadzi do bardziej energetycznej odpowiedzi z aktywnych jąder galaktycznych, co przyspieszyłoby proces formowania się gwiazd? - wyjaśnia Martín-Navarro.
Dokładny charakter informacji zwrotnej z czarnej dziury, która gasi powstawanie gwiazd, pozostaje niepewny, według współautora, Aarona Romanowsky, astronoma z Uniwersytetu Stanowego San Jose i Obserwatoriów UC.
?Istnieje wiele sposobów, na jakie czarna dziura może wprowadzać energię do galaktyki, a teoretycy mają wiele pomysłów na temat tego, jak działa gaszenie, ale mają jeszcze dużo pracy, aby dopasować te nowe obserwacje do modeli? ? powiedział Romanowsky.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej:
Supermassive black holes control star formation in large galaxies
Źródło:
University of California-Santa Cruz
Na zdjęciu: Wizja artystyczna przedstawiająca supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki. Źródło: NASA/JPL-Caltech
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/supermasywne-czarne-dziury-kontroluja-formowanie-sie-gwiazd-duzych-galaktykach-3997.html

Supermasywne czarne dziury kontrolują formowanie się gwiazd w dużych galaktykach.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Backyard Worlds ? siedem odkrytych brązowych karłów
2018-01-02. Krzysztof Kanawka
Pod koniec zeszłego roku zespół Backyard Worlds poinformował o odkryciu siedmiu brązowych karłów.
Backyard Worlds: Planet 9 to jeden z projektów typu ?citizen science?, w którym może wziąć udział każdy zainteresowany internauta. Zadaniem jest przeszukiwanie zdjęć wykonanych przez kosmiczny teleskop WISE w poszukiwaniu ciemnych i chłodnych obiektów. Backyard Worlds jest realizowany w ramach programu Zooniverse.
Backyard Worlds cieszy się dużym zainteresowaniem wśród internautów, gdyż może przynieść odkrycie  ?Dziewiątej Planety?, której astronomowie poszukują już od dwóch lat. Wyszukanie małego i słabego obiektu na tle tysięcy jaśniejszych gwiazd jest trudnym zadaniem, jednak z pewnością poszerza naszą wiedzę na temat Układu Słonecznego oraz naszego ?gwiezdnego sąsiedztwa?.
Tuż przed końcem zeszłego roku zespół Backyard Worlds poinformował o odkryciu siedmiu brązowych karłów. Tego typu obiekty świecą bardzo słabo i na podczerwonym zakresie fal, zatem ich wykrycie jest trudne. Jeden z tych odkrytych brązowych karłów ma temperaturę zaledwie 750 Kelwinów. Dla porównania najchłodniejszy ze znanych (pod?) brązowych karłów, odkryty z danych teleskopu WISE w 2014 roku ma temperaturę około 250 Kelwinów.
Łącznie program Backyard Worlds przyniósł już odkrycie ośmiu nieznanych wcześniej brązowych karłów. Odkrywanie tych obiektów jest ważne, gdyż znajdują się one stosunkowo blisko Układu Słonecznego. Dzięki poszukiwaniom małych i słabych obiektów możliwe jest m.in. określenie zbliżeń do Układu Słonecznego. Przykładem jest podwójny układ WISE 0720?0846, który zaledwie 70 tysięcy lat temu zbliżył się do Słońca na odległość około 0,8 roku świetlnego.
(BWP9)
http://kosmonauta.net/2018/01/backyard-worlds-siedem-brazowych-karlow/

Backyard Worlds ? siedem odkrytych brązowych karłów.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Za nami wilcza pełnia.
Superksiężyc na Waszych zdjęciach

2018-01-02.
Nowy rok rozpoczęliśmy kosmicznym spektaklem na niebie. Obserwowaliśmy superksiężyc, bo nasz naturalny satelita znalazł się w perygeum, czyli w odległości najbliższej Ziemi.
Tej nocy o godzinie 3.28 naszego czasu podziwialiśmy superksiężyc. Chodzi o to, że nasz ziemski satelita znalazł się w perygeum, czyli najmniejszej odległości od Ziemi. Z tego względu jego tarcza wydawała się o 14 procent większa i o 30 procent jaśniejsza.
Kolejną szansę na obejrzenie tego zjawiska będziemy mieli już 31 stycznia. Wtedy także Księżyc będzie w pełni, będzie też superksiężycem.
Dlaczego Księżyc wydaje się tak duży?
Dzieje się tak, ponieważ w jednym czasie zbiegają się pełnia oraz maksymalne zbliżenie satelity do Ziemi. Wszystko to zapewnia nam kształt jego orbity - eliptyczny, a nie okrągły. Najbliższy punkt tej elipsy (perygeum) znajduje się prawie 50 tysięcy kilometrów bliżej Ziemi niż najodleglejszy (apogeum).
Każda pełnia Księżyca ma swoją nazwę. Ta styczniowa nazwana jest Pełnią Wilka (ang. Wolf Full Moon), lub Pełnią Starego Księżyca. Tego typu nazw używali rdzenni Amerykanie oraz ludność średniowieczna. Imiona dla zjawisk powstawały od cech charakterystycznych danego miesiąca.
Wpływ pełni
Księżyc, ze względu na siły grawitacji rządzi pływami, czyli regularnie powtarzającym się podnoszeniami opadaniem poziomu wody w oceanach. W pełni, szczególnie superpełni te zjawiska nasilają się.
Pełnię Księżyca często obwinia się także za zmianę zachowań ludzkich, np. lunatykowanie czy bezsenność. Nasz satelita, według astrologów, wywiera na nas i inne organizmy większy wpływ, niż by się wydawało.
Opublikowane zostały także badania przeprowadzone przez Christiana Cajochena z Centrum Chronobiologii Szpitala Psychiatrycznego przy Uniwersytecie w Bazylei. Przeprowadzone były na grupie kilkunastu osób i według Cajochena wykazały, że zmienność faz Księżyca może wpływać na jakość snu. W większości analiz dotykających tego tematu badani nie byli świadomi tego, w jakiej fazie znajduje się aktualnie nasz satelita.
Zmiany nie tylko u ludzi
Pełnia Księżyca wpływa również na zwierzęta, szczególnie na te morskie. Ziemski satelita jest dla nich jak zegar, zwany "okołoksiężycowym". Można to zauważyć na podstawie schematów snu, zsynchronizowanego rozmnażania i innych. Pozwala on na przewidywanie oraz przygotowanie do zmian w ich otoczeniu.
Źródło: NASA, earthsky.org
Autor: rp/ao/aw,map
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/za-nami-wilcza-pelnia-superksiezyc-na-waszych-zdjeciach,249726,1,0.html

Za nami wilcza pełnia..jpg

Za nami wilcza pełnia.2.jpg

Za nami wilcza pełnia.3.jpg

Za nami wilcza pełnia.4.jpg

Za nami wilcza pełnia.5.jpg

Za nami wilcza pełnia.6.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Skąd się wziął Wilczy Księżyc? Poznaj daty i nazwy pełni w 2018 roku
2018-01-02.
Księżyc ma olbrzymi wpływ na naszą planetę, a więc także na nas samych. Wielu nie może zasnąć, gdy jego blask oświetla sypialnię. Warto więc sprawdzić, kiedy w tym roku możemy się spodziewać pełni Księżyca i zjawisk z nią związanych.
Nie często zdarza się, aby w jednym miesiącu występowały dwie pełnie Księżyca. Dzieje się to wówczas, gdy pierwsza z pełni przypada na pierwsze dni miesiąca. Jako, że jeden pełen obieg Srebrnego Globu wokół naszej planety trwa nieco krócej niż miesiąc, to druga pełnia może się zdarzyć pod sam koniec miesiąca.
Z taką sytuacją mamy do czynienia średnio raz na 3 lata i tak właśnie będzie w tym miesiącu. Pierwszą pełnię mieliśmy bowiem minionej nocy, z 1 na 2 stycznia o godzinie 3:24. Co ciekawe styczniowa pełnia w almanachu rolnika nazywana jest Pełnią Wilczego Księżyca. Dawniej w styczniu, kiedy panowały mrozy i śniegi, wilki zakradały się do wiosek w poszukiwaniu pożywienia.
Druga w tym miesiącu pełnia wypadnie 31 stycznia o godzinie 14:27. Pełnia będzie wyjątkowa, ponieważ dojdzie podczas niej do zaćmienia Księżyca. Niestety w Polsce zjawisko będzie mało efektowne, bo niemal niezauważalne.
Astronomowie dla takiej nietypowej, bo drugiej pełni w jednym miesiącu, mają specjalną nazwę. Mówią na nią Pełnia Niebieskiego Księżyca (ang. Blue Moon). Nie ma to w żadnym razie związku z barwą księżycowej tarczy.
Nazwa zaczerpnięta została z języka angielskiego, gdzie funkcjonuje powiedzenie "raz na niebieski Księżyc". U nas używane jest podobne powiedzenie, a mianowicie "raz na ruski rok", co ma oznacza, że zjawisko to jest bardzo rzadkie.
Jednak nie tylko dwie pełnie w styczniu będą nietypowe, bo do jeszcze dziwniejszego fenomenu dojdzie w lutym, który z tego powodu, że jest najkrótszym miesiącem w roku, pełni Księżyca w ogóle nie przyniesie. Stanie się tak po raz pierwszy od 1999 roku, a więc od 19 lat. W tym roku nie doczekamy się tym samym Pełni Śnieżnego Księżyca, która przypada na luty.
Trzecim nietypowym zjawiskiem będą kolejne dwie pełnie w marcu. Pierwsza z nich, która będzie jednocześnie ostatnią pełnią tej astronomicznej zimy, nastąpi 2 marca o godzinie 1:51. Nosić ona będzie nazwę Pełni Ślimaczego Księżyca, co ma związek z wylęganiem się w tym okresie tych bezkręgowców.
Druga pełnia, do której dojdzie 31 marca o godzinie 14:37, znów będzie zwana Pełnią Niebieskiego Księżyca. Będzie to również pierwsza wiosenna pełnia, która zawsze jest wskazówką, kiedy w tym roku przypadnie Wielkanoc. Święto to obchodzone jest zawsze w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca, a więc w tym roku będzie to niedziela, 1 kwietnia.
Tymczasem 30 kwietnia o godzinie 2:59 nastąpi Pełnia Różowego Księżyca. Tarcza naszego naturalnego satelity nie zmieni barwy. Nazwa ta wzięła się od koloru kwitnących roślin, a dokładniej floksu, zwanego płomykiem, który często porasta miejsca szczególnie ważne dla Indian z Ameryki Północnej.
Majowa pełnia, ostatnia tej wiosny, przypadnie 29 maja o godzinie 16:20 i będzie nosić nazwę Pełni Kwiatowego Księżyca, Mlecznego Księżyca i Kukurydzianego Księżyca.
Pierwsza letnia pełnia nastąpi 28 czerwca o godzinie 6:54. Nazywana jest ona Pełnią Truskawkowego Księżyca. Jak sama nazwa wskazuje to idealny czas na małe, czerwone oraz słodkie owoce.
Lipcowa pełnia, w którą Księżyc wejdzie 27 lipca o godzinie 22:22, będzie nosić nazwę Pełni Burzliwego Księżyca. Miesiąc ten zazwyczaj najbardziej obfituje w błyskawice w ciągu całego roku. Czasem lipcowa pełnia określana jest też jako Pełnia Kozłów lub Pełnia Sianokosów.
To będzie burzliwa pełnia z jeszcze jednego powodu, bo dojdzie podczas niej do całkowitego zaćmienia, które będzie widoczne m.in. w Polsce o wschodzie Księżyca. Będzie to najdłuższe zaćmienie na tle ostatniego stulecia, ponieważ jego główna faza potrwa 1 godzinę 43 minuty. To będzie niesamowite zjawisko, o ile dopisze pogoda.
26 sierpnia o godzinie 13:58 będziemy mieć Pełnię Księżyca Jesiotrów, co ma związek z okresem, w którym bardzo łatwo jest złowić ten gatunek ryby.
Pierwsza jesienna pełnia będzie miała miejsce 25 września o godzinie 4:54 i nosić będzie nazwę Pełni Księżyca Żniwiarzy. Przez kilka dni przed i po pełni Księżyc wschodzi bowiem tradycyjnie już wraz z zachodzącym Słońcem, co w dawnych czasach pozwalało kończyć zbieranie plonów przy księżycowym świetle.
Kolejna jesienna pełnia 24 października o godzinie 18:47 i będzie nosić nazwę Pełni Księżyca Myśliwych, gdyż właśnie oni wybierali się dawniej o świcie ze swymi czworonożnymi przyjaciółmi na łowy. Zanim nastał świt i wzeszło Słońce ku zachodniemu horyzontowi skłaniał się olbrzymi Księżyc w pełni.
Przedostatnia pełnia 23 listopada o godzinie 6:41. Nazywana jest ona Pełnią Bobrzego Księżyca, ponieważ w tym okresie bobry przestają budować tamy i przygotowują się na nadejście zimy magazynując pożywienie.
Ostatnia w tym roku pełnia nastąpi 22 grudnia o godzinie 18:50. Grudniowa pełnia zwana jest Pełnią Zimnego Księżyca, chociaż zdarza się, że również Pełnią Księżyca Długiej Nocy, gdyż wtedy noce są najdłuższe oraz najzimniejsze spośród całego roku.
Źródło: TwojaPogoda.pl
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-01-02/skad-sie-wzial-wilczy-ksiezyc-poznaj-daty-i-nazwy-pelni-w-2018-roku/

Skąd się wziął Wilczy Księżyc Poznaj daty i nazwy pełni w 2018 roku.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kwadrantydy 2018
Wysłane przez zoladek w 2018-01-02
Gdy po sylwestrowych szaleństwach zapada cisza na niebie widoczne są już pierwsze meteory z roju Kwadrantydów, jednego z największych znanych rojów meteorów. Ze względu na późno wschodzący radiant i bardzo wąskie maksimum jest to rój który często jest trudny do zaobserwowania, często maksimum występuje w momencie niekorzystnym dla obserwatorów w Europie.
W tym roku maksimum spodziewane jest 3 stycznia o godzinie 22 UT co sprzyja obserwacjom roju w drugiej połowie nocy. Aktywność roju w ciągu kolejnych godzin po maksimum będzie stopniowo spadać niemniej wzrastająca wysokość radiantu sprawi że obserwowana ilość meteorów pozostanie na dość wysokim poziomie.
Główną przeszkodą przy tegorocznych Kwadrantydach będzie Księżyc tuż po pełni. Obecność Księżyca znacząco ograniczy ilość widocznych zjawisk tym niemniej Kwadrantydy w maksimum stanowią widowisko warte uwagi, nawet w tak trudnych warunkach.
Kwadrantydy są jednym z najbardziej aktywnych rojów. ZHR w maksimum czasem osiąga wartość 200 a przeciętnie jest tak duży jak ZHR dla dobrze znanych Perseidów. Charakterystyczny jest podwójny profil aktywności gdzie zaznacza się słaba aktywność ze starych peryheliów rozłożona na kilkanaście dni oraz wyraźne wąskie maksimum prawdopodobnie pochodzące ze świeżego materiału sprzed kilkuset lat. Szerokość połówkowa Kwadrantydów to około 7 godzin co oznacza że już w kilka godzin po maksimum aktywność roju spada bardzo wyraźnie i ważne. W ten oto sposób maksima które wypadają w dzień czasu polskiego nie są zbyt interesujące dla naszych obserwatorów.
Kwadrantydy to meteory umiarkowanie szybkie, o prędkości 41 kilometrów na sekundę. Przed świtem radiant znajduje się bardzo wysoko na niebie co sprawia że wiele meteorów wydaje się poruszać po pionowych trajektoriach co samo w sobie jest dość efektowne i niecodzienne.
Osoby zainteresowane rojami meteorów mogą znaleźć istotne informacje w Almanachu Astronomicznym pod adresem www.urania.edu.pl/almanach
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kwadrantydy-2018-3998.html

Kwadrantydy 2018.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niebo w pierwszym tygodniu stycznia 2018 roku
2018-01-02. Ariel Majcher
Wśród huku i dymu wystrzałów fajerwerków zaczął się 2018 rok. Przywita on nas tzw. superpełnią Księżyca w gwiazdozbiorze Bliźniąt we wtorek 2 stycznia. Tej nocy Srebrny Glob osiągnie pełnię kilka godzin po przejściu przez perygeum, czyli najbliższy Ziemi punkt swojej orbity. Do końca tygodnia Księżyc odwiedzi również gwiazdozbiory Raka, Lwa i Panny, zakrywając m.in. najjaśniejszą gwiazdę Lwa, Regulusa. W pierwszym z wymienionych gwiazdozbiorów znajduje się zbliżająca się do opozycji planeta karłowata (1) Ceres, świecąca obecnie blaskiem +7 magnitudo, natomiast niedaleko bardzo ciasnej w najbliższych dniach pary Mars-Jowisz wędruje planetoida (4) Westa. Jej opozycja przypada na czerwiec, gdy będzie możliwa do dostrzeżenia gołym okiem, ale już teraz jej blask dorównuje planecie Neptun. Planetoida (7) Iris osłabła do +8,5 magnitudo, stąd przestanie pojawiać się w cotygodniowych wpisach. Oprócz planetoid na nocnym niebie, oprócz wspomnianych już planet można obserwować jeszcze Urana, oraz mirydy ? Cygni i o Ceti. Natomiast tuż przed świtem nisko nad widnokręgiem pojawia się planeta Merkury. Niestety Księżyc bliski pełni popsuje widoczność maksimum corocznego roju meteorów Kwadrantydów.
Naturalny satelita Ziemi rozpoczął nowy rok na pograniczu gwiazdozbiorów Byka, Oriona i Bliźniąt, a pierwsze dwie noce w całości należące do 2018 roku spędzi w gwiazdozbiorze Bliźniąt. Dzisiejsza noc będzie najbardziej rozświetlona blaskiem Srebrnego Globu, gdyż o godzinie 3:24 naszego czasu przejdzie on przez pełnię, a 4,5 godziny wcześniej przejdzie przez perygeum swojej orbity. Zatem podczas pełni jego tarcza osiągnie średnicę 34 minut kątowych. Wtedy rzeczywiście blask Księżyca jest największy, lecz żeby dostrzec różnicę między tą pełnią, a np. pełnią lipcową, gdy pełnia przypadnie w okolicach apogeum Księżyca, trzeba zapamiętać blask dzisiejszego Księżyca i utrzymać ten obraz przez pół roku, aby je ze sobą porównać. Dzisiejszej nocy Srebrny Glob odwiedzi Alhenę, trzecią co do jasności gwiazdę Bliźniąt. O godzinie podanej na mapce Księżyc dotrze na 3° na północ od ? Gem. Dobę później Księżyc znajdzie się na linii, łączącej Polluksa z Bliźniąt i Procjona z Małego Psa, 9° od ? Gem i 14° od ? CMi. Jego faza nieznacznie spadnie do 99%.
Środę 3 stycznia Księżyc spędzi w gwiazdozbiorze Raka. Przed północą 1,5 stopnia na północny zachód od niego znajdzie się Asellus Australis, gwiazda Raka, oznaczana na mapach nieba grecką literą ? i jednocześnie południowo-wschodnia gwiazda trapezu, otaczającego znaną gromadę otwartą gwiazd M44. Sama gromada znajdzie się 2° dalej w tym samym kierunku. Jednak ze względu na fazę Księżyca 95% ich dostrzeżenie będzie trudne. Ale warto zapamiętać położenie gromady i wrócić do niej w przyszłym tygodniu, gdy Księżyc odsunie się od niej i znacząco zmniejszy swój blask.
Kolejne prawie trzy dni Księżyc ma zarezerwowane na odwiedziny gwiazdozbioru Lwa. W czwartek 4 stycznia jego faza spadnie do 88%. O godzinie podanej na mapce 5° na wschód od niego znajdzie się Regulus, najjaśniejsza gwiazda tej konstelacji. Do rana Księżyc zbliży się do Regulusa na odległość około 75 minut kątowych, a w trakcie dnia będzie się nadal zbliżał, aż do zakrycia Regulusa. Zjawisko widoczne będzie w Europie Zachodniej (zakrycie dzienne), północnym Atlantyku, na Grenlandii oraz w północnej Kanadzie i z Alaski. Do zakrycia dojdzie około godziny 9:20, ale wtedy oba ciała niebieskie zejdą już bardzo nisko, jakieś 5° nad zachodni widnokrąg w centralnej Polsce. W Bieszczadach będzie to tylko 3°. Na większości terenu kraju Księżyc z Regulusem znikną z nieboskłonu przed końcem zjawiska, jedynie w północno-zachodniej części Polski, mniej więcej od linii Słubice-Gorzów Wlkp.-Drawsko Pomorskie-Słupsk da się obserwować całe zjawisko. Jednak ze względu na to, że zajdzie ono w dzień i do tego nisko nad widnokręgiem, jest to duże wyzwanie nawet dla doświadczonych obserwatorów.
Na pograniczu gwiazdozbiorów Raka i Lwa, w północno-zachodniej części drugiego z wymienionych gwiazdozbiorów swoją pętlę po niebie kreśli planeta karłowata (1) Ceres. Zbliża się ona do opozycji na przełomie stycznia i lutego br. i w związku z tym porusza się ruchem wstecznym. Obecnie jej jasność wynosi ok. +7,4 magnitudo, zatem jest o 0,5 magnitudo jaśniejsza od Neptuna i można ją dostrzec przez lornetkę. Za miesiąc jej blask urośnie o kolejne 0,5 magnitudo. Ceres znajduje się teraz ok. 4° na północny zachód od gwiazdy 3. wielkości Ras Elased Australis, czyli najjaśniejszej gwiazdy rączki ?żelazka? głównej figury Lwa, oznaczanej na mapach nieba grecką literą ? i jednocześnie 3,5 stopnia na północ od gwiazdy 4. wielkości Alterf, czyli ? Leonis. Natomiast tutaj można pobrać wykonaną w programie Nocny Obserwator mapkę z trajektorią Ceres wśród gwiazd do pierwszej dekady kwietnia 2018 r.
W piątek wieczorem 5 stycznia naturalny satelita Ziemi pokaże fazę około 80% i dotrze do środkowej części gwiazdozbioru Lwa. Do godziny podanej na mapce zdąży oddalić się od Regulusa na odległość ponad 9°. Kolejną noc Księżyc spędzi na pograniczu gwiazdozbiorów Lwa i Panny, w fazie o kolejne 10% mniejszej. Jakieś 10° nad nim znajdzie się druga co do jasności gwiazda Lwa i oznaczana na mapach nieba grecką literą ?, Denebola. Ostatniej nocy pierwszego tygodnia 2018 roku faza Księżyca spadnie poniżej 60%. Tuż po jego wschodzie, około godz. 23, mniej więcej 3° na południowy wschód od niego znajdzie się Porrima, gwiazda Panny, oznaczana na mapach nieba grecką literką ?. Do rana Księżyc zbliży się do Porrimy na niecały 1°.
Pod koniec tygodnia Księżyc przeniesie się na niebo poranne, gdzie w przyszłym tygodniu spotka się z planetami Mars i Jowisz, a na początku kolejnego ? z Merkurym i powracającym na niebo poranne po grudniowej koniunkcji ze Słońcem Saturnem. Para planet Mars i Jowisz pojawia się na nieboskłonie około godz. 3. Godzinę przed świtem planety docierają na wysokość około 20° niedaleko południka centralnego. We wtorek 2 stycznia Mars minie gwiazdę Zuben Elgenubi w odległości niewiele przekraczającej pół stopnia, a potem podąży ku Jowiszowi, z którym spotka się w niedzielę 7 stycznia. Tego ranka o wschodzie obu planet oddzieli je jedyne 12 minut kątowych, czyli mniej, niż połowa średnica kątowa Księżyca! Ale zarówno dzień wcześniej, jak i dzień później odległość będzie większa tylko 2-krotnie. Do końca tygodnia jasność Czerwonej Planety urośnie do +1,4 wielkości gwiazdowej, ale tarcza nadal ma średnicę 5?. Jowisz świeci obecnie blaskiem -1,8 magnitudo, przy średnicy tarczy 34?. Już przez małe przyrządy optyczne można obserwować jego cztery najjaśniejsze księżyce, tzw. księżyce galileuszowe. A tygodniu będzie można dostrzec następujące zjawiska (na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night):
?    1 stycznia, godz. 5:00 ? minięcie się Kallisto (N) i Ganimedesa w odległości 32?, 96? na zachód od brzegu tarczy Jowisza,
?    1 stycznia, godz. 6:54 ? minięcie się Io (N) i Ganimedesa w odległości 12?, 82? na zachód od brzegu tarczy Jowisza,
?    2 stycznia, godz. 4:56 ? minięcie się Io (N) i Ganimedesa w odległości 13?, 79? na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
?    3 stycznia, godz. 3:27 ? minięcie się Io (N) i Europy w odległości 6?, 75? na zachód od brzegu tarczy Jowisza,
?    4 stycznia, godz. 6:48 ? wejście cienia Io na tarczę Jowisza,
?    4 stycznia, godz. 7:52 ? wejście Io na tarczę Jowisza,
?    5 stycznia, godz. 3:07 ? od wschodu Jowisza cień Ganimedesa na tarczy planety, w IV ćwiartce,
?    5 stycznia, godz. 3:28 ? wejście cienia Europy na tarczę Jowisza,
?    5 stycznia, godz. 4:04 ? Io chowa się w cień Jowisza, 14? na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia),
?    5 stycznia, godz. 4:40 ? zejście cienia Ganimedesa z tarczy Jowisza,
?    5 stycznia, godz. 5:34 ? wejście Europy na tarczę Jowisza,
?    5 stycznia, godz. 5:56 ? zejście cienia Europy z tarczy Jowisza,
?    5 stycznia, godz. 7:04 ? wejście Ganimedesa na tarczę Jowisza,
?    5 stycznia, godz. 7:16 ? wyjście Io zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia),
?    5 stycznia, godz. 7:58 ? zejście Europy z tarczy Jowisza,
?    6 stycznia, godz. 3:05 ? od wschodu Jowisza Io i jej cień na tarczy planety, Io w IV ćwiartce, jej cień ? w I,
?    6 stycznia, godz. 3:28 ? zejście cienia Io z tarczy Jowisza,
?    6 stycznia, godz. 4:32 ? zejście Io z tarczy Jowisza.
Szczególnie warto wstać w piątek 5 stycznia, gdy rano na jowiszowej tarczy pokażą się dwa cienie jego największych księżyców, potem na tarczy pojawią się ich właściciele, a dodatkowo trzeci księżyc schowa się za tarczą swej planety macierzystej. Zatem początkowo widoczne będą wszystkie cztery księżyce galileuszowe, a jeszcze przed świtem łatwo widoczny pozostanie jeden z nich, konkretnie odległa wtedy o ponad 7? na zachód od Jowisza Kallisto.
Przed samym świtem nisko nad południowo-wschodnim widnokręgiem pojawia się planeta Merkury. 3 stycznia Merkury osiągnie maksymalną elongację zachodnią 23° godzinę przed wschodem Słońca planeta wzniesie się na wysokość mniej więcej 5°. Natomiast w niedzielę 7 stycznia o tej samej porze obniży się do 3,5 stopnia. Przez cały tydzień blask pierwszej planety od Słońca utrzyma się na poziomie -0,3 wielkości gwiazdowej, jej średnica kątowa spadnie do 6?, a faza przekroczy 71%.
Nieco ponad 9° na wschód od Jowisza swoją pętlę po niebie kreśli planetoida (4) Westa. Do jej opozycji pozostało jeszcze prawie pół roku i na razie Westa porusza się ruchem prostym, tak samo, jak Jowisz i Mars. W tym tygodniu planetoida przetnie linię, łączącą gwiazdę Zuben Eschamali (? Lib) z gwiazdą Zuben Elakrab (? Lib), a w sobotę 6 stycznia Westa przejdzie około 1° na północ od drugiej z wymienionych gwiazd. Obecnie jasność Westy wynosi około +7,9 wielkości gwiazdowej, czyli tyle samo, co Neptuna, lecz do opozycji przez cały czas będzie rosła i w maju, czerwcu i lipcu przekroczy jasność umożliwiającą dostrzeżenie jej gołym okiem. Tutaj można pobrać wykonaną w programie Nocny Obserwator mapkę z trajektorią Westy, a także Marsa i Jowisza wśród gwiazd do końca stycznia 2018 r.
Na niebie wieczornym można obserwować dwie ostatnie planety Układu Słonecznego. Neptun góruje tuż przed zachodem Słońca, a na początku nocy astronomicznej znajduje się prawie 25° nad południowo-wschodnim widnokręgiem, zaś znika za linią nieboskłonu około godz. 21. Na początku przyszłego tygodnia planeta przejdzie 45 minut kątowych na południe od gwiazdy 6. wielkości 78 Aquarii. Blask Neptuna wynosi obecnie +7,9 magnitudo.
Planeta Uran we wtorek 2 stycznia zmienia kierunek swojego ruchu z wstecznego na prosty, co oznacza że właśnie kończy się sezon najlepszej widoczności tej planety Układu Słonecznego i że obecnie praktycznie nie porusza się ona względem gwiazd tła. Uran dokonuje zwrotu na kreślonej przez siebie pętli na niebie nieco ponad 3,5 stopnia na zachód od gwiazdy 4. wielkości o Psc i jednocześnie niecały 1° na północny zachód od gwiazdy 6. wielkości HIP 7243, przy czym jasność samego Urana, to +5,8 wielkości gwiazdowej. W następnych tygodniach planeta podąży na północny wschód i na początku kwietnia ponownie przejdzie niewiele ponad 1° na północ od gwiazdy o Psc, lecz tym razem nie da się tego zbliżenia obserwować, ponieważ blisko obu ciał niebieskich znajdzie się wtedy Słońce.
Mniej więcej 17° na południowy wschód od Urana znajduje się protoplastka długookresowych gwiazd zmiennych Mira Ceti. Oczywiście o wiele łatwiej ją odnaleźć, przedłużając linię, łączącą gwiazdę Menkar, najjaśniejszą gwiazdę Wieloryba w tej części konstelacji, z gwiazdą ? Ceti. Na początku stycznia Mira przechodzi przez maksimum swojej jasności i w tych dniach pojaśniała już do +3 magnitudo, a to jeszcze nie koniec. Wygląd północno-wschodniej części Wieloryba już zmienił się wyraźnie. Tutaj można pobrać wykonaną na stronie AAVSO mapkę okolic Miry z zaznaczonymi jasnościami gwiazd porównania.
Druga z miryd, pojawiająca się od dłuższego czasu w cotygodniowych wpisach ? Cygni najlepiej widoczna jest wieczorem, gdy na początku nocy astronomicznej znajduje się jeszcze na wysokości około 30° nad zachodnim widnokręgiem. Gwiazda zachodzi po godzinie 22, ale nie chowa się bardzo głęboko i już przed godziną 3 melduje się ponownie na nieboskłonie. Dwie godziny później ? Cygni wznosi się już na wysokość ponad 10° nad północno-wschodnim widnokręgiem, a początku świtu astronomicznego ? 45 minut później ? jest to prawie 20°. Jasność ? Cygni osłabła już do +7 magnitudo i dąży do minimum swojej jasności pod koniec maja.
Nad ranem widoczne są meteory z corocznego roju Kwadrantydów. A raczej byłyby widoczne, gdyby nie pełnia Księżyca. Meteory z tego roju promieniują od końca grudnia do początku drugiej dekady stycznia, z maksimum w dniach 3-4 stycznia. W dniach maksimum można spodziewać się nawet 120 meteorów na godzinę. Są to meteory o średniej prędkości, około 41 km/s. Radiant roju znajduje się w gwiazdozbiorze Wolarza, około 15° na wschód od ostatniej gwiazdy dyszla Wielkiego Wozu i nieco ponad 9° na północ od gwiazdy Nekkar, czyli najbardziej na północ wysuniętej gwiazdy głównej figury Wolarza, oznaczanej na mapach nieba grecką literą ?. Radiant roju nigdy na naszych szerokościach geograficznych nie zachodzi, stąd Kwadrantydy można obserwować przez całą noc, a o godzinie podanej na mapce ich radiant wznosi się na ponad 60° nad wschodni widnokrąg. Zatem przy nieobecności Księżyca Kwadrantydy są widoczne bardzo dobrze. Niestety w tym roku obserwacje roju popsuje pełnia naturalnego satelity Ziemi, przez co niewiele da się zobaczyć.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/01/02/niebo-w-pierwszym-tygodniu-stycznia-2018-roku/

Niebo w pierwszym tygodniu stycznia 2018 roku.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu stycznia 2018 roku2.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu stycznia 2018 roku3.jpg

Niebo w pierwszym tygodniu stycznia 2018 roku4.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

AstroLife
Jak co miesiąc zapraszam na przegląd najciekawszych zjawisk astronomicznych nadchodzącego miesiąca
2018 rok rozpoczniemy od Superpełni Księżyca i dobrej widoczności Merkurego a kilka dni później na niebie porannym dojdzie do spektakularnego złączenia Boga Wojny - Marsa z Królem Planet - Jowiszem  To oczywiście nie wszystko!
Zapraszam na film
Widoczność Jowisza w 2018 roku
http://www.astrolife.pl/?/65-jowisz-w-zlaczeniu-ze-sloncem-?
Opracowanie zjawisk: Mateusz Kalisz, Maksym Dzięcioł

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pojazd Polaka sprawił, że poznaliśmy Księżyc znacznie dokładniej
Nie trzeba być na Księżycu, by zostawić tam cząstkę siebie. Nie trzeba nawet na nim być, by przyczynić się do kluczowych odkryć i badań. Dowodem na to jest prof. Mieczysław Bekker - twórca pierwszego samochodu, który został wysłany na Księżyc.
Urodzony 25 maja 1905 r. Mieczysław Bekker od dziecka pasjonował się kosmosem. Czytał fantastyczno-naukowe powieści, w których opisywane były załogowe misje na Księżyc. Drugą pasją były samochody. To właśnie w tym kierunku kształcił się na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej. Zagraniczny staż odbył w fabryce Renault, gdzie produkowane były także czołgi dla polskiej armii. Militarne pojazdy stały się później jego pracą.
Pracował w Biurze Badań Technicznych Broni Pancernych, razem z innymi najlepszymi polskimi konstruktorami. Brał udział w tworzeniu polskiego czołgu, 7TP. Zajmował się m.in. napędem i gąsienicami. Jednak jego najważniejszym dziełem podczas prac w Biurze Badań Technicznych Broni Pancernych było stworzenie specjalnego laboratorium. Chodziło o to, by badać w nim związki między pojazdem a podłożem. I znaleźć naukowy sposób, by maszyny nie zakopywały się czy nie traciły przyczepności. Dopiero po latach nazwano tę dziedzinę terramechaniką, a jej ojcem był właśnie prof. Mieczysław Bekker.
Bekker już wtedy był jednym z najważniejszych polskich inżynierów. Kiedy wybuchła wojna, szybko zdecydowano, że musi opuścić kraj. Przez Rumunię trafił do Francji, a w końcu do Kanady. Kanadyjczycy zdali sobie sprawę z tego, jakim skarbem może być dla nich Polak. Od razu znalazł zatrudnienie w tamtejszej armii. I stał się wybitnym ekspertem w dziedzinie pojazdów terenowych.
Z czasem talent dostrzegli Amerykanie. Bekker wyjechał do Stanów Zjednoczonych na stałe w 1956 roku. Dwa lata później wydał książkę pod tytułem ?Teoria lokomocji lądowej?, która, jak pisze Andrzej Fedorowicz, była dla środowiska inżynierów zajmujących się pojazdami mechanicznymi tym, czy dla astronomów było dzieło Kopernika ?O obrotach sfer niebieskich?.
To czas, w którym trwał kosmiczny wyścig. Związek Radziecki po wysłaniu pierwszego człowieka w kosmos wyszedł na prowadzenie, ale Stany Zjednoczone wiedziały, jak ich prześcignąć - posłać człowieka na Księżyc. Bekker doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że prędzej czy później niezbędny będzie pojazd, który umożliwi poruszanie po srebrnym globie. A w 1961 roku NASA wystartowała z konkursem na stworzenie takiej maszyny.
Badania i wyliczenia Bekkera, który pracował wówczas dla General Motors Delco Electronics przekonały NASA, by powierzyć pracę konsorcjum firm General Motors i Boeing.
Był tylko jeden problem - nikt jeszcze nie wiedział dokładnie, jak jest na Księżycu. Postawienie na gąsienice nie wchodziło w grę, ze względu na to, że astronauci, którzy przecież nie są czołgistami, straciliby zbyt wiele czasu na nauczenie się obsługi. Koła były więc idealne, ale Bekker wiedział, że na Księżycu tradycyjne, ?ziemskie? opony się nie sprawdzą. Perfekcyjne rozwiązanie znalazł? w kuchni.
Okazało się, że siatka, z której wykonane są sitka, była odpowiedzią na wszystkie wątpliwości. ?Siatkowe koła? ważyły niewiele, były odporne na odkształcenia, a pył mógł bezproblemowo się przesypywać podczas jazdy. Ostatecznie udoskonalono tę koncepcję i postawiono na druty do produkcji strun fortepianowych.
Pomysł nie do końca zrozumiały był dla astronautów, którzy jako pierwsi postawili stopę na Księżycu w 1969 roku. Gdy Neil Armstrong i ?Buzz? Aldrin wrócili ze swojej wyprawy, Bekker od razu chciał dowiedzieć się od nich wszystkiego, co pomogłoby mu w pracach nad księżycowym pojazdem. To dzięki ich radom zdecydowano, że łazik musi być przede wszystkim lekki. I był - ważył 210 kg, co na Księżycu odpowiadało wadze 35 kg.
Choć LRV - tak nazwano pojazd - mógł wyruszyć w wyprawę nawet na odległość 92 km, to zdecydowano, że poruszający się nim astronauci nie pojadą dalej niż 10 km. Chodziło o bezpieczeństwo. Gdyby doszło do awarii, była to odległość, którą dało się pokonać na piechotę nim skończy się zapas tlenu.
Podczas swojej pierwszej misji, LRV wraz z ekipą statku Apollo 15 wylądował na Księżycu 30 lipca 1971. O znaczeniu pojazdu, który skonstruował Polak, najlepiej świadczą statystyki. Załoga podczas trzech przejazdów pokonała łącznie 28 km, podczas których zebrano 76 kg księżycowych kamieni. Czyli cztery razy więcej niż podczas wypraw bez łazika.
"Terenowe właściwości księżycowego łazika Bekkera okazały się rewelacyjne. Jego promień skrętu wynosił zaledwie 3 metry, czyli tyle, co długość pojazdu. LRV był w stanie wspinać się na zbocza o pochyleniu 25 stopni i jeździć po 45-stopniowych pochyłościach bez utraty stateczności. Siatkowe koła pokonywały przeszkody do 30 cm wysokości i rowy o szerokości nawet 70 cm. Łazik wyposażony był także w antenę, umożliwiającą bezpośredni kontakt z odległą o setki tysięcy kilometrów Ziemią" - pisał Andrzej Fedorowicz.
?Na szczęście łazik był bardzo zwrotny i robił dokładnie to, co chcieliśmy? ? chwalił John Young, dowódca misji Apollo 16. Bo na misji Apollo 15 się nie skończyło. Polak udoskonalał pojazdy, które jeszcze dwa razy trafiły na Księżyc. Właśnie podczas wyprawy Apollo 16 i później wraz z Apollo 17. Jedna z kamer LRV nakręciła nawet moment odlotu załogi misji Apollo 17 z powierzchni satelity.
?Dzięki LRV możliwa stała się eksploracja całej doliny Taurus-Littrow. Łazik dzielnie wspinał się na stoki, na które nigdy nie bylibyśmy w stanie wejść w naszych skafandrach. Dał nam ogromna przewagę w czasie, który mieliśmy do dyspozycji na Księżycu i pozwolił na zebranie próbek z miejsc, do których nigdy nie dotarlibyśmy na nogach. Bez niego nasza wiedza naukowa i geologiczna byłaby mniejsza o 70 procent? - podsumowywał znaczenie dzieła Polaka Eugene Cernan, dowódca misji Apollo 17.
Zakończenie misji Apollo było też końcem prac nad kolejnymi wersjami samochodu LRV. Powstała jeszcze jedna wersja, która jednak nie opuściła Ziemi.
Mieczysław Bekker zmarł w Santa Barbara w Kalifornii 8 stycznia 1989 roku w wieku 84 lat. Choć nigdy nie stanął na Księżycu, to efekt jego prac być może na zawsze tam pozostanie - trzy pojazdy LRV będą pomnikiem Polaka na srebrnym globie.
https://tech.wp.pl/pojazd-polaka-sprawil-ze-poznalismy-ksiezyc-znacznie-dokladniej-6203588304947329a

Pojazd Polaka sprawił, że poznaliśmy Księżyc znacznie dokładniej.jpg

Pojazd Polaka sprawił, że poznaliśmy Księżyc znacznie dokładniej2.jpg

Pojazd Polaka sprawił, że poznaliśmy Księżyc znacznie dokładniej3.jpg

Pojazd Polaka sprawił, że poznaliśmy Księżyc znacznie dokładniej4.jpg

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

JWST ? koniec testów w komorze termiczno-próżniowej
2018-01-02. Redakcja

W grudniu zakończyły się testy teleskopu JWST w komorze termiczno-próżniowej. To ważny krok w przygotowaniach do startu misji.
W grudniu 2017 Amerykańska Agencja Kosmiczna NASA zakończyła trwający wielomiesięczny test instrumentów naukowych i elementów optycznych kosmicznego teleskopu Jamesa Webba (JWST). Próby zostały przeprowadzone w Komorze A w Centrum Kosmicznym NASA w Houston. Seria testów przygotowana przez naukowców i inżynierów polegała na sprawdzeniu działania wyżej wymienionych układów w wyjątkowo zimnym środowisku zbliżonym do przestrzeni, w której docelowo będzie JWST operować (punkt L2 układu Ziemia-Słońce).

Wykonane powyższe ruchy pozwoliły na wykonanie kolejnego kroku ? wysyłkę teleskopu do ośrodka firmy Northrop Grumman (NG) w Redondo Beach w Kalifornii, gdzie zostaną złączone z elementami statku kosmicznego, tworząc w ten sposób kompletne obserwatorium kosmiczne Jamesa Webba. Poniższe nagranie prezentuje pierwsze prace nad JWST w firmie NG ? jeszcze sprzed przerwy świątecznej.
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie z najważniejszych obserwatoriów podczerwieni na świecie. Jego praca ma polegać m. in. na badaniu pierwszych gwiazd i galaktyk które uformowały Wszechświat zaraz po Wielkim Wybuchu. Pomoże on również w głębszym poznaniu naszego Układu Słonecznego. W przyszłości ma być częściowym następcą już dość wysłużonego Kosmicznego Teleskopu Hubble. Webb jest międzynarodowym programem prowadzonym przez NASA wraz z Europejską (ESA) i Kanadyjską (CSA) Agencją Kosmiczną. Start JWST nastąpi w 2019 roku.
Redakcja serwisu Kosmonauta.net serdecznie dziękuje Panu Piotrowi Skubale za przesłany tekst.
(NASA, NG)

http://kosmonauta.net/2018/01/jwst-koniec-testow-w-komorze-termiczno-prozniowej/

 

JWST ? koniec testów w komorze termiczno-próżniowej.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Marzec 2018 - wtedy o Ziemię ma rozbić się chińska stacja kosmiczna

2018-01-02.

Chińska stacja kosmiczna Tiangong-1 pozostaje bez kontroli już od dłuższego czasu i miała rozbić się o powierzchnię Ziemi w 2017 roku. Nowa prognoza mówi o marcu 2018 roku ? pisze dziennik "New York Post".

Chiny spodziewały się, że pozbawiona załogi stacja Tiangong-1 spadnie w drugiej połowie minionego roku. Chińscy eksperci twierdzili, że obiekt spłonie w przestworzach, zanim doleci do Ziemi. Do tego jednak nie doszło.

 
Teraz mówi się o tym, że stacja rozbije się o powierzchnię Ziemi w marcu 2018 roku. Jak pisze "New York Post", stacja pozbawiona jest jakiejkolwiek kontroli już od miesięcy i najprawdopodobniej spadnie gdzieś na południowej półkuli Ziemi.
Typowany obszar w większości pokryty jest oceanem, ale - jak pisze amerykańska gazeta - nadal istnieje ryzyko w skali 1 do 10 tysięcy, że obiekt spadnie na teren zamieszkały przez ludzi.
Nadal przypuszcza się, że w większej części stacja spali się, zanim dotrze do Ziemi, ale niektóre części oraz niebezpieczne paliwo mogą pozostać. Mowa jest o hydrazynie, substancji, która jest silnie trująca i łatwopalna. I to ona jest największym zagrożeniem dla ludzi i zwierząt.  
 (j.)


http://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-marzec-2018-wtedy-o-ziemie-ma-rozbic-sie-chinska-stacja-kosm,nId,2484152

Marzec 2018 - wtedy o Ziemię ma rozbić się chińska stacja kosmiczna.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

USA i Chiny chcą sprowadzić próbki z Marsa
Wysłane przez grabianski w 2018-01-02
Chiny i Stany Zjednoczone już jakiś czas temu zapowiedziały, że do końca przyszłej dekady zrealizują misję powrotu próbek z Marsa na Ziemię. Projekty misji są we wczesnych fazach i jeszcze nie do końca wiadomo jak cel ten zostanie osiągnięty, ale oba państwa powinny wykonać ku temu pierwsze kroki już w 2020 roku.
Mars w 2020 roku

Meteoryty znalezione na Ziemi i próbki przywiezione przez astronautów programu Apollo z Księżyca udowadniają, że nawet najlepsze mobilne laboratorium z łazika Curiosity nie zastąpi sprzętu w jakie wyposażone są ziemskie laboratoria i możliwości badania próbek w dowolnym czasie.
Żeby myśleć o powrocie próbek trzeba wykonać misję, która wybierze najkorzystniejsze miejsce do wiercenia i zebrania materiału. NASA jest już w zaawansowanych przygotowaniach do misji łazika Mars 2020 (nazwa jeszcze nieustalona). Mars 2020 ma być bliźniaczy w stosunku do jeżdżącego po Czerwonej Planecie łazika Curiosity, zostanie jednak wyposażony w udoskonalone laboratorium mobilne. Start łazika na rakiecie Atlas V planowane jest na lipiec 2020 roku, a lądowanie na Marsie na początek 2021 roku. Amerykańska agencja zawęziła już potencjalne miejsca lądowania swojego nowego łazika do trzech.
Chiny również planują wysłać w kierunku Marsa swój sprzęt podczas dogodnego okna startowego w 2020. Misja ma się składać z orbitera i lądownika, który wypuści na powierzchnię planety mały pojazd. Długi Marsz 5 ma wynieść ten ładunek również latem 2020 roku.Misja NASA wydaje się już wykonywać porządne przygotowania do powrotu próbek. Amerykański łazik będzie bowiem na miejscu pobierał próbki i pakował je w specjalne pojemniki, które następnie zostawi w paru dogodnych według zespołu misji miejscach.
Jedną z amerykańskich propozycji na pobranie próbek jest wysłanie w 2026 roku misji, która wypuści na powierzchnię Marsa małego łazika, który podjedzie do zostawionych przez swojego poprzednika materiałów i wróci z nimi na pokład lądownika. Stamtąd mała rakieta zwana Mars Ascent Vehicle (MAV) zabierze próbki na spotkanie ze statkiem krążącym wokół Marsa. Orbiter wróci potem z próbkami bezpośrednio na Ziemię, albo podstawi próbki między Ziemią, a Księżycem, skąd zostaną zebrane przez inną misję.
Chińczycy wyślą swój pierwszy łazik na powierzchnię Marsa. Jeśli lądowanie na planecie się powiedzie, co nie jest oczywiste - tylko co około druga misja na Marsa dociera do celu i udało się to do tej pory tylko Amerykanom, a konkretnie jednej instytucji: JPL w Pasadenie - to łazik wykona badania okolicy i razem z chińskim orbiterem wytypowane zostanie miejsce pobrania próbek dla przyszłej misji. Chińczycy chcą zrobić wszystko za jednym razem. Ciężka misja poleci potem na Marsa, pobierze próbki i wróci z nimi na Ziemię. Do wykonania tego planu potrzebna jednak będzie ogromna rakieta nośna - Długi Marsz 9, która ma doczekać się pierwszego lotu w 2025 roku.

Problemy nie tylko technologiczne

Żeby przeprowadzić tak ambitną misję, NASA musiałaby opóźnić start kolejnego orbitera telekomunikacyjnego i rozpoznawczego dla Marsa. Misja pośrednika w komunikacji z innymi misjami marsjańskimi jest już finansowana przez amerykański Kongres i planowana na 2022 rok. Przypomnijmy, że obecny główny pośrednik komunikacyjny MRO został wysłany w 2005 roku i ma już swoje lata. Przełożenie misji wymagałoby przekwalifikowania nowszego orbitera MAVEN, który bada w tej chwili atmosferę Czerwonej Planety.
Chińczycy spróbują już być może w tym roku wysłać na Księżyc łazik, który wyśle na Ziemię próbki z Księżyca po raz pierwszy od 1976 roku, kiedy dokonała tego misja radziecka Łuna 24. Chiny są w trochę trudniejszej sytuacji niż Amerykanie. Do tej pory żadna z ich misji nie dotarła w okolice Marsa. Pierwszy chiński orbiter marsjański Yinghuo-1 skończył uwięziony wraz z rosyjskim statkiem Fobos-Grunt na orbicie wokół Ziemi po nieudanym starcie rakietowym, a potem wraz z nim spłonął w atmosferze ziemskiej. Pocieszać może jednak fala sukcesów misji księżycowych. Do tej pory Chiny z powodzeniem wysłały dwa orbitery wokół Księżyca, a w 2013 roku wylądowali na naszym naturalnym satelicie i jeździli po księżycowym regolicie pojazdem Yutu.
Kolejny test dla Chin już w tym roku. Rakieta Długi Marsz 5, z nieudanymi pierwszymi startami będzie miała za zadanie wysłać lądownik i łazik Change 4, który będzie jeździł po ciemnej stronie Księżyca. Pół roku wcześniej w celach komunikacji z lądownikiem i pojazdem poleci orbiter. Całość ma zostać zakończona misją Change 5 z powrotem próbek na Ziemię, ale to może przesunąć się na 2019 rok.
Podsumowanie

Niewątpliwie zarówno Chiny jak i Stany Zjednoczone spotkają na swej drodze wiele problemów, zanim misja powrotu próbek z Marsa będzie mogła być przeprowadzona. Pierwszy jednak krok ku temu oba państwa mogą wykonać już w 2020 roku swoimi misjami marsjańskimi. Powrót próbek z Marsa na Ziemię może przynieść kolejne przełomy w badaniu Czerwonej Planety. Gra jest więc warta świeczki.
 Źródło: Popular Mechanics
Więcej informacji:
?    Artykuł podsumowujący starania Chin i USA w rozwijaniu misji powrotu próbek z Marsa (Popular Mechanics)

Na zdjęciu: Widok na okolice, w której na początku 2017 roku przebywał marsjański łazik Curiosity. Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/usa-chiny-chca-sprowadzic-probki-marsa-4000.html

USA i Chiny chcą sprowadzić próbki z Marsa.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Loty suborbitalne z naukowcami NASA?
2018-01-03. Krzysztof Kanawka
Amerykańska agencja NASA rozpatruje możliwość wysyłania naukowców na loty suborbitalne, które już niebawem powinny być wykonywane za pomocą komercyjnych pojazdów.
Być może już w tym roku rozpoczną się komercyjne suborbitalne loty załogowe. Takie misje będą wykonywane przez dwie firmy ? Blue Origin z pojazdem New Shepard (NS) oraz Virgin Galactic z rakietoplanem SpaceShipTwo (SS2)*.
Oba pojazdy będą oferować unikalne możliwości dla przeprowadzania badań naukowych: przede wszystkim kilka minut wysokiej jakości mikrograwitacji. Jest to ważne dla różnych badań, gdyż na Ziemi można osiągnąć dość krótkie czasy mikrograwitacji (do kilkudziesięciu sekund w lotach parabolicznych samolotów), a następnie są już dostępne tylko drogie badania na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) lub wewnątrz małych rakiet sondujących. Brakuje możliwości badań przez dłuższy czas, ale przy koszcie znacznie niższym niż na ISS i jednocześnie w większej przestrzeni niż typowe loty rakiet sondujących. Tę lukę częściowo wypełnią komercyjne loty suborbitalne.
Oba pojazdy (NS i SS2) mają być przygotowywane (lub nawet ?konfigurowane?) do lotów załogowych i badawczych. Choć większość badań w warunkach mikrograwitacji jest mocno zautomatyzowana, w niektórych przypadkach bez obecności człowieka eksperyment się nie uda. Dlatego też NASA obecnie analizuje możliwość wysyłania naukowców w lotach suborbitalnych na pokładzie obu pojazdów.
Warto tu dodać, że wymagania stawiane tego typu lotom są niższe niż dla lotów orbitalnych. Oznacza to, że oprócz ?zawodowych? astronautów w lotach suborbitalnych uczestniczyć także będą mogli naukowcy. Jest to duża zaleta, gdyż wiele badań na ISS jest przygotowywanych pod kątem minimalizacji udziału astronautów ? w tym przypadku może to być odwrotnie.
Inne agencje kosmiczne także rozpatrują możliwość wykonywania badań naukowych na pokładzie pojazdów NS i SS2. Pod koniec zeszłego roku poinformowano o podpisanym liście intencyjnym pomiędzy włoską agencją ASI a firmą Virgin Galactic. List dotyczy możliwości przeprowadzenia badań naukowych na pokładzie SS2.
Od połowy zeszłej dekady padają zapowiedzi dotyczące lotów suborbitalnych. Po wielu latach opóźnień, problemów technicznych a nawet katastrof, wreszcie wydaje się, że ta ?suborbitalna rewolucja? się stanie faktem. Czy zmieni ona dostępność do kosmosu?
* W przypadku pojazdu SS2 lot nie będzie ponad umowną granicę kosmosu (100 km) więc można tu bardziej mówić o lotach ?wysokościowych? niż suborbitalnych. Pułap lotu SS2 to prawdopodobnie 80 km.
(PFA, SN, Sw)
http://kosmonauta.net/2018/01/loty-suborbitalne-z-naukowcami-nasa/

Loty suborbitalne z naukowcami NASA.jpg

Loty suborbitalne z naukowcami NASA2.jpg

Loty suborbitalne z naukowcami NASA3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ziemia znajduje się dziś najbliżej Słońca. Co to oznacza?
2018-01-03.
Dzisiaj szczególny dzień dla mieszkańców Ziemi. Nasza planeta znajduje się bowiem najbliżej Słońca, bliżej niż w jakimkolwiek innym dniu w całym roku. Dlaczego ma to miejsce w środku zimy, a nie latem i co to dla nas oznacza? Postaramy się to wyjaśnić.
Dzisiaj (3.01) o godzinie 6:34 rano planeta Ziemia znalazła się najbliżej Słońca, podczas swej corocznej, ciągłej wędrówki wokół naszej dziennej gwiazdy. Oba ciała niebieskie dzieliła wówczas odległość 147 milionów kilometrów (dokładnie 147.097,233). Znajdziemy się więc o niecałe 4 tysiące kilometrów bliżej Słońca niż przed rokiem.
Ziemia na swej orbicie wokół Słońca przemieszcza się w tej chwili z największą w tym roku prędkością ponad 100 tysięcy kilometrów na godzinę. Gdyby nasze pociągi poruszały się tak szybko, to drogę z Gdańska do Zakopanego pokonalibyśmy w zaledwie 20 sekund.
Od jutra (4.01) z każdą kolejną dobą zaczniemy się oddalać od Słońca średnio o 1-2 tysiące kilometrów. Wbrew temu co mogłoby się wydawać Ziemia najbliżej Słońca jest każdego roku na początku stycznia, czyli zimą, a najdalej na początku lipca, czyli latem.
Dzieje się tak dlatego, że Ziemia porusza się wokół Słońca nie po idealnym okręgu lecz elipsie, która w dodatku jest nieznacznie przesunięta, przez co Słońce nie znajduje się dokładnie w jej centrum. Dzisiaj (3.01) Ziemia znajduje się w tym najbliższym Słońcu punkcie elipsy. Dla mieszkańców północnej półkuli dzieje się to zimą, a dla południowej latem.
W najbardziej odległym momencie, czyli 6 lipca o godzinie 18:46, od Słońca dzielić nas będą aż 152 miliony kilometrów (dokładnie 152.095,566). Jednak odległość od Słońca przez cały rok w skali astronomicznej niewiele się zmienia i ma to znikomy wpływ na temperaturę panującą na naszej planecie.
W 90 procentach ma na nią wpływ długość dnia, kąt padania promieni słonecznych oraz masy powietrza, dzięki którym jest albo cieplej, albo też zimniej, wbrew temu czy są chmury, czy nie.
Jest jednak 3-4 procentowa różnica w wielkości tarczy słonecznej, gdyż zimą Słońce na niebie jest minimalnie większe od tego widocznego w lecie, właśnie z powodu dzielącej nas odległości.
Źródło: TwojaPogoda.pl
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-01-03/ziemia-znajduje-sie-dzis-najblizej-slonca-co-to-oznacza/

Ziemia znajduje się dziś najbliżej Słońca. Co to oznacza.jpg

Ziemia znajduje się dziś najbliżej Słońca. Co to oznacza2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Problemy Avanti z satelitami Hylas
2018-01-03. Michał Moroz
Grupa Avanti Communications poniosła straty finansowe związane z utratą wartości swoich satelitów telekomunikacyjnych.
Brytyjska spółka telekomunikacyjna oświadczyła, że poniosła straty w wysokości 114,1 miliona USD wynikających ze starzenia się swoich dwóch satelitów telekomunikacyjnych Hylas. Siedmioletni Hylas-1 przyniósł stratę 53,3 miliona dolarów, zaś pięcioletni Hylas-2 60,8 miliona dolarów.
Duży rozwój technologiczny systemów transmisyjnych u konkurencyjnych operatorów sprawił, że spółka ma problemy ze sprzedażą swoich usług. Dla grupy krytycznym punktem będzie wystrzelenie satelity Hylas-4, obecnie zaplanowanego na marzec 2018 roku na pokładzie rakiety Ariane 5. Ważący około czterech ton satelita został zbudowany przez Orbital ATK na bazie platformy GEOStar-3. Ma on świadczyć usługi telekomunikacyjne dla podmiotów w Afryce oraz Ameryce Łacińskiej.
Grupa Avanti ma również problem z Hylas-3. W tym przypadku jest to tylko nazwa payloadu telekomunikacyjnego umieszczonego na satelicie telekomunikacyjnym EDRS C (European Data Relay Satellite) rozwijanym przez Europejską Agencję Kosmiczną. Satelita miał być już gotowy w 2016 roku, jednak wszystko wskazuje, że zostanie wystrzelony nie wcześniej niż pod koniec 2018 roku.
Jednocześnie kilku klientów zrezygnowało z usług spółki w ostatnim czasie. Przykładowo Avanti procesuje się w sądzie arbitrażowym z indonezyjskim Ministerstwem Obrony, które zalega z płatnością 16,8 miliona dolarów. Z drugiej strony spółce udało się pozyskać klienta na usługi telekomunikacyjne z Afryki w ramach projektu Sat5G ufundowanego przez program Horyzont 2020.
Pod koniec zeszłego roku długi spółki wynosiły 562 miliony dolarów. Na początku roku zbiorą się akcjonariusze firmy, aby zatwierdzić plan restrukturyzacji, który zakłada spłacenie długu do 2023 roku
(SN)
http://kosmonauta.net/2018/01/problemy-avanti-z-satelitami-hylas/

 

Problemy Avanti z satelitami Hylas.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rozpromieniony Enceladus
2018-01-03. Katarzyna Mikulska
Enceladus, jeden z księżyców Saturna, przelatuje majestatycznie na tle jasno oświetlonych promieniami słonecznymi pierścieni. Choć jego powierzchnia od tej strony jest skryta w cieniu, jeden charakterystyczny element zwróci uwagę każdego obserwatora.
Pod powierzchnią Enceladus skrywa swoją tajemnicę ? podziemny ocean. Poprzez przykrywającą go warstwę lodu cząsteczki wody wydostają się na zewnątrz w postaci gejzeru i są wyrzucane setki kilometrów ponad powierzchnię księżyca. Zjawisko to jest doskonale widoczne na powyższym zdjęciu, przy dolnym brzegu tarczy Enceladusa.
Zdjęcie zostało wykonane w 2011 roku przez sondę Cassini z odległości około 145 tysięcy kilometrów od Enceladusa. Jasny punkt widoczny po prawej stronie księżyca nie jest obiektem należącym do systemu Saturna ? jest to odległa gwiazda, która znalazła się w polu widzenia kamery.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/01/03/rozpromieniony-enceladus/

Rozpromieniony Enceladus.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Geometria dysków akrecyjnych czarnych dziur
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 03/01/2018
W jądrach większości galaktyk (także w Drodze Mlecznej) znajdują się supermasywne czarne dziury o masie milionów lub nawet miliardów mas Słońca. Torus pyłu i gazu krąży wokół czarnej dziury (przynajmniej według większości teorii) i emituje promieniowanie ultrafioletowe, gdy materia opadająca na czarną dziurę ogrzewa dysk do milionów stopni. Proces akrecji może także zasilać wyrzucanie dżetów szybko przemieszczających się cząstek. Takie aktywnie akreujące materię supermasywne czarne dziury w jądrach galaktyk nazywane są aktywnymi jądrami galaktycznymi (AGN).
Astronomowie, którzy modelują procesy fizyczne w jednym z tych potężnych dynam rozpoczynają od ruchu gazu i geometrii tego obszaru. Ruch gazu mierzy się wprost z linii emisyjnych gazu, zazwyczaj z linii wodoru w zakresie optycznym, które są wzbudzane przez promieniowanie ultrafioletowe. Natomiast w przypadku geometrii, proste obliczenia pozwalają na oszacowanie, że obszar gazu emitującego owe linie ma promień rzędu kilku tysięcy jednostek astronomicznych. Ponieważ większość AGNów znajduje się zbyt daleko, aby udało nam się zmierzyć tak niewielkie rozmiary, astronomowie muszą polegać na technice mapowania pogłosu. Promieniowanie z dysku akrecyjnego jest bardzo zmienne. Z uwagi na fakt, że trochę czasu zajmuje podróż promieniowania ultrafioletowego z dysku akrecyjnego w pobliżu czarnej dziury do gazu emitującego linie emisyjne, można dostrzec opóźnienie między zdarzeniem w kontinuum, a sygnałem w liniach emisyjnych wodoru.
Anna Pancoast, astronomka z Harvardu wraz z zespołem współpracowników przeanalizowała dane tego typu dla czterech AGNów, starając się poznać ich geometrię, a w szczególności objętości gorącego gazu ? tak zwanego obszaru szerokich linii, ponieważ linie widmowe mają tutaj szerokości odpowiadające nawet trzem tysiącom kilometrów na sekundę. Naukowcy dowiedli, że geometrię gazu ? przynajmniej w tych czterech AGNach ? dobrze opisują grube dyski widziane niemal od góry, o średnim promieniu 1600-4000 AU skrywające czarne dziury o masie około 70 milionów mas Słońca.
Źródło: CfA
http://www.pulskosmosu.pl/2018/01/03/geometria-dyskow-akrecyjnych-czarnych-dziur/

 

Geometria dysków akrecyjnych czarnych dziur.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Badanie wewnętrznej budowy odległych gwiazd na podstawie ich pulsacji
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 03/01/2018
Na pierwszy rzut oka zajrzenie do wnętrza gwiazdy jest czymś niemożliwym. Międzynarodowy zespół astronomów pracujących pod kierownictwem Earla Bellingera i Saskii Hekker z Instytutu Maxa Plancka w Getyndze jako pierwszy zbadał głęboką wewnętrzną budowę dwóch gwiazd opierając się przy tym na ich oscylacjach.
Nasze Słońce, jak i większość innych gwiazd, doświadcza pulsacji, które rozchodzą się po wnętrzu gwiazdy jako fale dźwiękowe. Częstotliwości tych fal wdrukowane są w promieniowanie emitowane przez gwiazdę, dzięki czemu mogą być obserwowane prze astronomów na Ziemi. Podobnie do tego jak sejsmolodzy analizują wewnętrzną budowę naszej planety analizując trzęsienia ziemi, astronomowie określają właściwości gwiazd na podstawie ich pulsacji ? to pole astronomii zwane jest asterosejsmologią. Teraz, po raz pierwszy w historii, szczegółowa analiza takich pulsacji umożliwiła Earlowi Bellingerowi oraz Saskii Hekker zmierzenie wewnętrznej budowy dwóch odległych gwiazd.
Obie badane gwiazdy należą do układu 16 Cygni (to 16 Cyg A oraz 16 Cyg B) i obie są bardzo podobne do naszego Słońca. ?Z uwagi na ich niewielką odległość od Słońca ? około 70 lat świetlnych ? są to stosunkowo jasne gwiazdy, a tym samym doskonale nadają się do naszej analizy? mówi główny autor badania Earl Bellinger. ?Wcześniej możliwe było tylko tworzenie modeli wnętrz gwiazd. Teraz możemy je mierzyć?.
Aby stworzyć model wnętrza gwiazdy, astrofizycy zmieniają modele ewolucji gwiazd tak długo, aż któryś dopasuje się do obserwowanego widma częstotliwości. Niemniej jednak pulsacje modeli teoretycznych często różnią się od pulsacji gwiazd, najprawdopodobniej z uwagi na wciąż nieznane procesy fizyki gwiazdowej.
Bellinger oraz Hekker zdecydowali się zatem wykorzystać odwrotną metodę. Badacze określili lokalne właściwości wnętrza gwiazd z obserwowanych częstotliwości. Metoda ta mniej bazuje na założeniach teoretycznych, ale wymaga doskonałej jakości danych i stanowi spore wyzwanie matematyczne.
Wykorzystując tę metodę badacze  zajrzeli na ponad 500 000 km wgłąb gwiazd ? i odkryli, że prędkość dźwięku w centralnych obszarach gwiazd jest większa niż przewidywana przez modele. ?W przypadku 16 Cyg B, różnice można tłumaczyć wprowadzając korektę masy i rozmiarów gwiazdy? mówi Belliner. W przypadku 116 Cyg A jednak nie udało się zidentyfikować powodu tych różnic.
Możliwe, że jakieś jeszcze nieznane zjawiska fizyczne nie są wystarczająco brane pod uwagę przez obecne modele ewolucyjne. ?Pierwiastki powstałe we wczesnych fazach ewolucji gwiazd mogą być transportowane z jądra gwiazdy do jej zewnętrznych warstw? mówi Bellinger. ?W ten sposób zmianie uległaby wewnętrzna stratyfikacja gwiazdy, która z kolei wpływa na to jak ona oscyluje?.
Pierwsze analizy budowy gwiazd to jeszcze nie koniec. ?W danych z Kosmicznego Teleskopu Keplera znajduje się jeszcze z 10 do 20 dodatkowych gwiazd nadających się do takiej analizy? mówi Saskia Hekker, która kieruje grupą badawczą SAGE (Stellar Ages and Galactic Evolution) w Instytucie Maxa Plancka w Getyndze. W przyszłości misje TESS oraz PLATO dostarczą jeszcze więcej danych nadających się do tego typu analiz.
Opracowana przez badaczy metoda dostarcza nowych informacji, które pozwolą rozszerzyć naszą wiedzę o procesach fizycznych zachodzących we wnętrzach gwiazd. To z kolei pozwoli udoskonalić nasze teoretyczne modele wnętrza gwiazd i poprawić nasze możliwości przewidywania przyszłej ewolucji Słońca i innych gwiazd w naszej galaktyce.
Źródło: Max Planck Society
3/2018
http://www.pulskosmosu.pl/2018/01/03/badanie-wewnetrznej-budowy-odleglych-gwiazd-na-podstawie-ich-pulsacji/

Badanie wewnętrznej budowy odległych gwiazd na podstawie ich pulsacji.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ziemia i Księżyc z odległości ponad pięciu milionów kilometrów
2018-01-04
Sonda kosmiczna OSIRIS-REx, która jest obecnie w drodze do zdobycia kawałka asteroidy, wysłała zdjęcia Ziemi i Księżyca. Stworzyły one niesamowity obraz.
Trzy zdjęcia, z których stworzono wizerunek, zostały zrobione 2 października 2017 roku - tuż po tym, jak sonda minęła Ziemię. Obraz opublikowany przez NASA dopiero teraz obiegł media.
W tamtym czasie Księżyc znajdował się około 390 000 kilometrów od Ziemi. OSIRIS-REx zrobiła zdjęcia z odległości większej niż pięć milionów kilometrów od Ziemi.
Trasa sondy
Sonda wystartowała 8 września 2016 roku, ale aby osiągnąć swój cel, okrążała Słońce przez rok, a potem przeleciała przy Ziemi, aby uzyskać przyspieszenie dzięki grawitacji naszej planety. Najbliżej Ziemi sonda była 22 września 2017 roku. Zbliżyła się wtedy na odległość 17 000 kilometrów, a zdjęcia zrobiła 10 dni później.
Dzięki przyspieszeniu OSIRIS-REx będzie miała wystarczającą prędkość, by dotrzeć do planetoidy Bennu, z którą spotka się w sierpniu 2018 roku. Od Ziemi sondę będzie dzieliło około 320 milionów kilometrów. W sumie pokona ona 7,2 miliarda kilometrów, by dotrzeć do Bennu.
Pobranie próbki
Gdy OSIRIS-REx dotrze do asteroidy, użyje automatycznego ramienia do pobrania próbki. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, stanie się to w lipcu 2020 roku. W marcu 2021 roku sonda rozpocznie podróż w kierunku Ziemi, a we wrześniu 2023 roku dostarczy do nas próbkę - największą od od czasu misji Apollo. Jest nadzieja, że próbka powie nam więcej o początkach życia na Ziemi.
Źródło: iflscience.com
Autor: AP/map
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/ziemia-i-ksiezyc-z-odleglosci-ponad-pieciu-milionow-kilometrow,249881,1,0.html

Ziemia i Księżyc z odległości ponad pięciu milionów kilometrów.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nowe rewelacje na temat ewolucji galaktyk

2018-01-04
Naukowcy od dziesięcioleci wiedzą, że ewolucja galaktyk wiąże się ze wzrostem i zmianami supermasywnych czarnych dziur w ich centrum. Chociaż ta relacja jest szczególnie ważna w życiu galaktyk, naukowcy dopiero teraz odkryli bezpośrednie dowody obserwacyjne, że tak właśnie jest.

 
Zgodnie z najnowszymi wynikami badań, proces wygaszania formowania się gwiazd zachodził wcześniej i efektywniej w galaktykach z dużą czarną dziurą.

- W przypadku galaktyk o ten samej masie gwiazd, ale o innej masie czarnych dziur w centrum, galaktyki z większymi czarnymi dziurami gasły wcześniej i szybciej niż te z mniejszymi czarnymi dziurami. Tak więcej tworzenie się gwiazd trwało dłużej z mniejszymi czarnymi dziurami w centrum - powiedział Ignacio Martin-Navarro z Uniwersytetu z Santa Cruz.

Supermasywne czarne dziury mogą - podczas etapu rozrostu - emitować duże ilości promieniowania wysokoenergetycznego. Promieniowanie to ogrzewa gaz międzygwiezdny, który może kondensować się w chmury i formować gwiazdy. Emisja promieniowania z czarnej dziury może także wypchnąć gaz z galaktyki. Te obserwacje pomagają astronomom zrozumieć szczegóły tych procesów, aby tworzyć bardziej realistyczne symulacje.

Aby w pełni zrozumieć ewolucję galaktyk, konieczne jest przeprowadzenie większej ilości obserwacji.


http://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-nowe-rewelacje-na-temat-ewolucji-galaktyk,nId,2484654

Nowe rewelacje na temat ewolucji galaktyk.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 lat zdjęć z sondy Cassini (2004-2015)
2018-01-04. Krzysztof Kanawka

Jak wygląda złożenie prawie 342 tysięcy zdjęć z misji sondy Cassini?
Sonda Cassini z lądownikiem Huygens to wyjątkowa wyprawa do Układu Słonecznego. Koncepcja tej misji powstała ponad trzy dekady temu i pomimo wielu różnych przeciwności na początku lat 90 ubiegłego wieku udało się doprowadzić do startu. Misja była wspólnym dziełem amerykańskiej agencji NASA, europejskiej ESA oraz włoskiej ASI, z udziałem wielu innych państw, w tym Polski.
Ostatecznie powstała duża i bardzo skomplikowana sonda międzyplanetarna. Całkowita masa startowa Cassini-Huygens wyniosła 5712 kg. Od tej sondy jedynie (nieudane) radzieckie próbniki Fobos 1 i Fobos 2 były masywniejsze.
Misja Cassini-Huygens wystartowała prawie 20 lat temu, 15 października 1997 roku za pomocą rakiety Tytan IV. Przez kolejne siedem lat sonda krążyła po Układzie Słonecznym, przelatując obok Wenus (24 kwietnia 1998 i 24 czerwca 1999), Ziemi (18 sierpnia 1999) i Jowisza (30 grudnia 2000). Wreszcie, 1 lipca 2004 roku sonda Cassini-Huygens, po skomplikowanym manewrze, weszła na orbitę Saturna. Rozpoczęły się badania tej planety, jej księżyców oraz pierścieni.
Misję podstawową zaplanowano na 4 lata. Jak się później okazało ? sonda funkcjonowała u celu bez większych problemów i możliwe było kilkukrotne przedłużenie misji.
Przedłużone misje otrzymały następujące nazwy:
?    Misja równonocy (Equinox Mission) ? od lipca 2008 do września 2010,
?    Misja przesilenia (Solstice Mission), także nazywana XXM ? od października 2010 do kwietnia 2017,
?    Wielki Finał (Grand Finale), czyli zakończenie misji Cassini ? od kwietnia do września 2017.
Ostatecznie o zakończeniu orbitowania Cassini wokół Saturna zadecydowało kończące się paliwo ? postanowiono wprowadzić sondę w atmosferę tego gazowego giganta. Zakończenie misji w ten sposób uchroniło Tytana i Enceladusa przed jakikolwiek zanieczyszczeniem z Ziemi. Misja zakończyła się 15 września 2017 roku.
Przez lata sonda przesyłała tysiące zdjęć na Ziemie. Poniższe nagranie prezentuje 11 lat misji Cassini (2004-2015) i 341805 zdjęć Saturna, pierścieni i jego księżyców. Poniższe nagranie trwa prawie 4 godziny ? pomimo bardzo szybkiej prezentacji poszczególnych zdjęć.
11 lat sondy Cassini u Saturna / Credits ? NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute, The Wall Street Journal?s @JonKeegan
Kiedy nastąpi kolejna misja do Saturna? Dzięki sondzie Cassini i lądownikowi Huygens dowiedzieliśmy się bardzo dużo, nie tylko o samym Saturnie, ale także o jego księżycach. Wśród księżyców największą uwagę obecnie zwracają Enceladus i Tytan, zaś Japetus (jeden z podstawowych celów misji) wydaje się być już dobrze ?poznany?. Społeczność naukowa jednak już od kilku lat postuluje szybkie wykonanie kolejnej misji do Saturna. Proponowane są różne opcje: orbiter, lądownik, dron badający rozległe przestrzenie Tytana a nawet misja typu ?sample return? z próbkami materii z Enceladusa!
Przerwa pomiędzy przelotem sond Voyager obok Saturna a misją Cassini trwała prawie 23 lata. W tej chwili, choć nie ma obecnie zaakceptowanych planów kolejnej misji, jest prawdopodobne, że przerwa będzie krótsza.
(NASA, TWJ)
http://kosmonauta.net/2018/01/11-lat-zdjec-z-sondy-cassini-2004-2015/

11 lat zdjęć z sondy Cassini (2004-2015).jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nowe rewelacje o tym, jak rozwijają się galaktyki. Czarne dziury w centrum zainteresowania
2018-01-04.
Grzegorz Burtan

Nowo powstałe galaktyki skrzą się od nowo uformowanych gwiazd. Formowane są z zimnego gazu międzygwiezdnego. W tym samym czasie supermasywne czarne dziury emitują ogromne ilości promieniowania, które ogrzewa ten gaz, powodując powstanie gwiazd.
Z czasem jednak zimnego gazu jest coraz mniej ? czy to z powodu zamiany w gwiazdy właśnie, czy przez to, że energia z czarnej dziury wyrzuca jego część poza galaktykę. W efekcie proces formowania nowych gwiazd hamuje, a w konsekwencji całkowicie zanika. Proces ten nazywany jest "gaszeniem".
Ignacio Martin-Navarro z Uniwersytetu Santa Cruz przeprowadził obserwację, które potwierdziły tę teorię. Używając danych z Teleskopu Hobby'ego-Eberly'ego, przeanalizował widmo światła z odległych galaktyk. Przy ich pomocy stworzono zdjęcia, które dokumentują historię tworzenia się formacji gwiezdnych.
Według badaczy, gaszenie tych formacji odbywa się szybciej i intensywniej w galaktykach, w których centrum znajduje się supermasywna czarna dziura. Zaobserwowane oddziaływanie tyczy się wszystkich gwiazd, które powstały w galaktyce, co tylko potwierdza zależność między aktywnością czarnej dziury a chłodzeniem się galaktyki.
Droga Mleczna, nasza rodzima galaktyka, ma obecnie znajdować się między początkowym okresem formowania gwiazd a wygaszaniem aktywności. Za kilka miliardów lat gwiazdy zgasną, a supermasywna czarna dziura zniknie. Takie są prawa kosmosu.
Polub WP Tech
https://tech.wp.pl/nowe-rewelacje-o-tym-jak-rozwijaja-sie-galaktyki-czarne-dziury-w-centrum-zainteresowania-6205678359070337a

Nowe rewelacje o tym jak rozwijają się galaktyki Czarne dziury w centrum zainteresowania.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sztylet faraona Tutanchamona pochodził z kosmosu
Starożytni Egipcjanie być może nie podbili kosmosu, jednak najnowsze badania ujawniają, że Tutanhamon 18 ? letni król Egiptu został pogrzebany wraz z ceremonialnym sztyletem, który dosłownie nie pochodził z tego świata. Naukowcy zbadali skład mineralny sztyletu, znajdując ślady rzadkich pierwiastków, które ściśle związane były z meteorytem o nazwie Kharga, odzyskanym w 2000 roku z Mersa Matruh, około 100 mil na zachód Aleksandrii.
Analizy składu mineralnego sztyletu dokonał zespół naukowców z Politechniki w Mediolanie i Uniwersytetu w Pizie wspólnie z Muzeum w Kairze. Biorąc pod uwagę zamiłowanie młodego faraona do różnego rodzaju błyskotek, naukowcy nie byli zaskoczeni, że tak rzadki przedmiot znalazł się w jego posiadaniu. Łatwo sobie wyobrazić króla ? chłopca zafascynowanego kosmosem, podobnie jak wielu z nas w tak młodym wieku. Inne przedmioty wydobyte z grobowca Tutanchamona, takie jak ozdobna broszka z skarabeuszem, wyrzeźbiona z liczącego 28 milionów lat kawałka szkła krzemionkowego z libijskiej pustyni ? ujawniają niewiarygodnie wyrafinowane rzemiosło tamtej epoki. Według badaczy takie przedmioty były wysoko cenione w starożytnym Egipcie, nadając się tylko dla króla.
Żelazny sztylet wydobyty z grobu Tutanchamona datowany jest na około 1350 rok p.n.e. (około 200 lat przed epoką żelaza). Sztylety, topory i biżuteria wykonane z rzadkiego żelaza w epoce brązu są dosłownie nie z tego świata ? dowiodły tego najnowsze badania stwierdzające, że starożytni rzemieślnicy wytwarzali te metalowe artefakty z żelaza z kosmosu, przenoszonego na Ziemię przez meteoryty. Według francuskiego archeologa Alberta Jambona, profesora paryskiego uniwersytetu, metalowcy z epoki brązu szukali meteorytów by zrobić tego rodzaju skarby. ?Żelazo z epoki brązu jest metorytem, unieważniającym spekulacje na temat jego przedwczesnego wytapiania w epoce brązu? ? napisał Jambon w opracowaniu naukowym. Naukowiec badał skład mineralny wielu starożytnych sztyletów, toporów i biżuterii, w tym sztylet z grobu króla Tutanchamona. W ubiegłym roku w badaniu wykorzystującym spektrometrię fluorescencji rentgenowskiej (XRF) stwierdzono, że sztylet Tutanchamona wykonany został z żelaza zawierającego prawie 11% niklu i śladów kobaltu: cecha pozaziemskiego żelaza występująca w wielu żelaznych meteorytach, które spadały na ziemię na przestrzeni miliardów lat. Z przekazów historycznych wiadomo, że żelazo w epoce brązu było warte dziesięć razy więcej niż złoto. Jego cena drastycznie spadła we wczesnej epoce żelaza, było już wówczas tańsze niż miedź i z tego powodu szybko zastąpiło brąz.
Analiza Jambona wykazała również, że sztylet, bransoleta i zagłówek Tutanchamona wykonano z żelaza co najmniej dwóch różnych meteorytów, co sugeruje, że w starożytności przeprowadzono aktywne poszukiwania cennych żelaznych meteorytów.
Źródła: livescience.com; cairoscene.com
Zenon Purta
http://historykon.pl/sztylet-faraona-tutanchamona-pochodzil-z-kosmosu/

Sztylet faraona Tutanchamona pochodził z kosmosu.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na powierzchni księżyca Io zaobserwowano potężną erupcję wulkaniczną
autor: John Moll (4 Styczeń, 2018 - 12:50)
Jowiszowy księżyc o nazwie Io to ciało niebieskie charakteryzujące się największą aktywnością wulkaniczną ze wszystkich obiektów w Układzie Słonecznym. Na jego powierzchni znajdują się jeziora lawy oraz setki wulkanów. Naukowcy twierdzą, że udało im się zobaczyć erupcję jednego z nich.
Należący do agencji NASA orbiter Galileo badał Jowisza oraz jego systemy pierścieni i księżyców w latach 1995-2003. Minęło już kilkanaście lat odkąd misja kosmiczna dobiegła końca, lecz spektrometr mapujący w bliskiej podczerwieni (NIMS) przesłał nam tak wiele danych, że naukowcy przeglądają i analizują je do dnia dzisiejszego.
Ashley Davies i jej zespół natrafili na dane, które wskazują na bardzo krótkotrwałe, zmienne i potężne zdarzenie termiczne. W jednym punkcie na powierzchni księżyca Io nastąpił nagły wzrost temperatury, który był wyższy nawet dziesięciokrotnie od otoczenia. Sygnał osłabnął o około 20% po pierwszej minucie oraz o kolejne 75% po drugiej minucie. Po 23 minutach, temperatura zrównała się do poziomu otoczenia.
Zdaniem naukowców, dane NIMS wskazują na gwałtowną erupcję wulkaniczną przypominającą erupcje włoskiego stratowulkanu Stromboli, którym zwykle towarzyszą silne eksplozje przy niewielkim wypływie lawy, tak jak zostało to udokumentowane na poniższym nagraniu. Uważa się jednak, że wybuchy wulkanów na księżycu Oi są nieporównywalnie silniejsze niż na Ziemi.
Źródło:
http://www.popularmechanics.com/space/solar-system/a14505316/researchers-find-ne...
http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/na-powierzchni-ksiezyca-io-zaobserwowano-potezna-erupcje-wulkaniczna

Na powierzchni księżyca Io zaobserwowano potężną erupcję wulkaniczną.jpg

Na powierzchni księżyca Io zaobserwowano potężną erupcję wulkaniczną2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

KIC 8462852: Co słychać u ?najbardziej tajemniczej gwiazdy we Wszechświecie??
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 04/01/2018
Zespół ponad 200 badaczy pracujących pod kierownictwem Tabethy Boyajian z Uniwersytetu Stanowego Luizjany jest jeden krok bliżej rozwiązania tajemnicy ?najbardziej tajemniczej gwiazdy we Wszechświecie? KIC 8462852 czyli Gwiazda Tabby (nazwana tak od imienia Boyajian) to zwykła gwiazda 50% większa i 1000 stopni gorętsza od Słońca, oddalona od nas o około 1000 lat świetlnych. Za jej tajemniczość odpowiadają niewytłumaczone dotąd okresowe spadki i wzrosty jasności nieprzypominające jakichkolwiek innych dotąd obserwowanych. W ostatnim czasie powstało nawet kilka teorii, którymi próbowano wytłumaczyć nietypowe zachowanie gwiazdy (wśród nich także teoria mówiąca o megastrukturze zbudowanej przez obcych wokół tejże gwiazdy).
Tajemnica Gwiazdy Tabby jest na tyle kusząca, że ponad 1700 osób zebrało na Kickstarterze ponad 100 000 dolarów na sfinansowanie obserwacji prowadzonych za pomocą dedykowanych teleskopów naziemnych, a które pozwoliłyby zebrać więcej danych niezbędnych do rozwiązania zagadki. Dzięki temu korpus danych zebranych przez Boyajian i jej współpracowników we współpracy z Obserwatorium Las Cumbres został teraz opublikowany w nowym artykule w The Astrophysical Journal Letters.
?Mieliśmy nadzieję, że gdy w końcu uda nam się zarejestrować spadek jasności w czasie rzeczywistym, będziemy w stanie sprawdzić czy spadki jasności miały tę samą głębokość na wszystkich długościach fali. Gdyby tak było, wskazywałoby to, że za spadkami stoi coś nieprzejrzystego, np. dysk, planeta, gwiazda czy nawet jakieś większe struktury w przestrzeni? mówi Wright, współautor artykułu pt. ?The First Post-Kepler Brightness Dips of KIC 8462852?. Tak się jednak nie stało, a badacze odkryli, że jasność gwiazdy spada bardziej na jednych długościach fali, a mniej na innych.
?To najprawdopodobniej pył odpowiada za spadki i wzrosty jasności tej gwiazdy. Nowe dane wskazują, że różne barwy promieniowania blokowane są z różną intensywnością. Dlatego też, cokolwiek przechodzi między nami a gwiazdą, nie jest nieprzezroczyste, czego spodziewalibyśmy się po gwieździe czy obcej megastrukturze? mówi Boyajian.
Badacze uważnie obserwowali gwiazdę za pomocą teleskopu w Obserwatorium Las Cumbers od marca 2016 do grudnia 2017 roku. Począwszy od maja 2017 roku zaobserwowano cztery różne spadki jasności gwiazdy. Osoby wspierające kampanię crowdfundingową na Kickstarterze postanowiły nawet nazwać te cztery epizody. Pierwsze dwa spadki jasności nazwane zostały Elsie oraz Celeste. Dwa ostatnie z kolei zostały nazwane na cześć starożytnych zaginionych miast: szkockiego Scara Brae oraz kambodżańskiego Angkor. Autorzy napisali, że pod wieloma względami to co się dzieje z gwiazdą przypomina te zaginione miasta.
?Są starożytne, obserwujemy to co się działo z tą gwiazdą ponad 1000 lat temu.  Najprawdopodobniej obserwowane spadki jasności spowodowane są przez coś zwykłego, przynajmniej w kosmicznej skali. Ale to sprawia, że są one bardziej, a nie mniej, interesujące. Tak czy inaczej, są one niezwykle tajemnicze?.
Metoda wykorzystywana do badania tej gwiazdy ? zbieranie i analizowanie potoku danych z jednego celu ? wskazuje na świt nowej ery w astronomii. Amatorzy przeglądający masywne ilości danych z misji Kepler odpowiadają za odkrycie nietypowego zachowania gwiazdy. Głównym celem misji teleskopu Kepler było poszukiwanie planet na podstawie okresowych spadków jasności gwiazd, spowodowanych przez planety przechodzące na tle ich tarcz. Internetowa grupa Planet Hunters powstała po to, aby wolontariusze mogli wspierać naukowców w klasyfikacji krzywych zmian blasku rejestrowanych przez teleskop Kepler.
?Gdyby nie ludzie poświęcający swój czas na takie obserwacje, ta nietypowa gwiazda z pewnością zostałaby przeoczona? mówi Boyajian. ?Najnowsze badania eliminują możliwość istnienia megastruktur wokół gwiazdy, ale zwiększają prawdopodobieństwo, że inne zjawiska odpowiadają za spadki jasności. Istnieją modele obejmujące materię okołogwiezdną ? na przykład egzokomety, które były pierwotną hipotezą przedstawioną przez zespół Boyajian ? które wydają się zgadzać z danymi? mówi Wright. ?Niektórzy astronomowie skłaniają się także w stronę teorii, że nic nie blokuje promieniowania emitowanego przez gwiazdę ? po prostu sama gwiazda ciemnieje ? i to także jest pomysł zgodny z nowymi danymi?.
Źródło: Penn State
http://www.pulskosmosu.pl/2018/01/04/kic-8462852-co-slychac-u-najbardziej-tajemniczej-gwiazdy-we-wszechswiecie/

KIC 8462852 Co słychać u najbardziej tajemniczej gwiazdy we Wszechświecie.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Creotech centrum kompetencyjnym CERN
2018-01-04. Michał Moroz
Creotech Instruments otrzymała warte ponad 0,5 mln złotych zlecenie na dostawę zaawansowanych systemów elektroniki pomiarowej na potrzeby Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN.
Kilka tygodni wcześniej spółka Croetech Instruments S.A. zawarła także z CERN 3-letnią umowę ramową dotyczącą projektowania elektroniki pomiarowej zyskując, jako pierwsza firma w naszej części Europy, status centrum kompetencyjnego tej najbardziej prestiżowej jednostki badawczej na świecie.
Creotech Instruments coraz silniej rozwija swoją współpracę z wiodącymi jednostkami naukowymi w Europie i na świecie. W 2017 roku firma zrealizowała już znaczną dostawę zaawansowanej elektroniki pomiarowej dla super nowoczesnego centrum naukowego ELI w Republice Czeskiej. Odbiorcą sprzętu był Instytut Fizyki Czeskiej Akademii Nauk, który prowadzi projekt ELI: EXTREME LIGHT INFRASTRUCTURE, zwany czeską ?Gwiazdą Śmierci?. Wartość zlecenia, obejmującego dostawę niemal 200 podzespołów zaawansowanej elektroniki pomiarowej, przekroczyła 0,5 mln złotych.
W tym roku technologiczna firma z Piaseczna dostarczyła także instrumenty pomiarowe do brazylijskiego synchrotronu Sirius. Wartość tego zlecenie wyniosła około 3 mln PLN i obejmowała kilkaset różnych modułów pomiarowych.
Pod koniec roku Creotech zanotował kolejny sukces w zakresie produkcji zaawansowanych systemów pomiarowych dla świata nauki, która to, obok zaangażowania w projekty kosmiczne i przetwarzanie danych satelitarnych, stanowią jeden z filarów działalności firmy.
? Wygraliśmy przetarg na dostawę zaawansowanych systemów elektroniki pomiarowej na potrzeby Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN ? mówi dr Grzegorz Brona, Prezes Creotech Instrument S.A. ? Wartość zamówienia, obejmującego około 250 elementów elektroniki pomiarowej, przekracza 0,5 mln złotych. Część produktów, które dostarczymy do Szwajcarii została opracowana w ramach projektu HETMAN realizowanego w tzw. Szybkiej Ścieżce NCBiR od roku 2016 ? dodaje Brona.
Warte pół miliona złotych zlecenie to tylko jeden z przykładów zacieśniania współpracy spółki z ośrodkiem CERN w Genewie. W listopadzie Creotech wygrał otwarty konkurs i stał się jednym z czterech w Europie centrów wspierających laboratorium CERN w projektowaniu elektroniki dla przyszłych akceleratorów i eksperymentów fizyki wysokiej energii działających przy Wielkim Zderzaczu Hadronów.
? Umożliwi to Creotech ubieganie się o zamówienia inżynieryjne w procedurze pozaprzetargowej, która daje istotny poziom swobody w przyszłej współpracy z CERN ? wyjaśnia dr Brona ? W ramach konkursu Creotech musiał wykazać posiadanie odpowiedniego zaplecza technologicznego obejmującego specjalistyczne oprogramowanie, urządzenia produkcyjne, sterylne zaplecze produkcyjne, kontrole wizyjną, systemy do naprawy zaawansowanej elektroniki i komorę klimatyczna oraz dostęp do całego szeregu światowej klasy specjalistów zajmujących się elektroniką analogową i cyfrową, pracowników legitymujących się doktoratem w obszarach związanych z wydajnymi pomiarami oraz specjalistów od jakości z certyfikatami niezależnych organizacji np. ESA ? wylicza.
Umowa ramowa między CERN i Creotech podpisana została na 3 lata z możliwością jej przedłużenia. Władze firmy podkreślają, że w ramach otwartego konkursu CERN wybrał 4 firmy, ale Creotech jako jedyna z nich wywodzi się z kraju ?nowej Europy?
? Obok nas status centrum kompetencyjnego CERN otrzymały firmy z Danii i Hiszpanii. To, że udało nam się znaleźć w tym elitarnym gronie i to mimo silnej konkurencji ze strony firm działających na rynku znacznie dłużej od nas to wielki dowód uznania dla całego zespołu Creotech ? mówi dr Grzegorz Brona ? Ale traktujemy to także jako zobowiązanie i zachętę do dalszej pracy.
Creotech Instruments S.A. w 2017 roku po raz kolejny znalazł się w rankingu najszybciej rozwijających się firm technologicznych w Europie środkowo-wschodniej Deloitte Technology Fast 50. Firma zajęła 22 odnotowując najwyższy awans w rankingu spośród wszystkich polskich spółek.
Dziękujemy Panu Dawidowi Michnikowi za przesłanie informacji prasowej
http://kosmonauta.net/2018/01/creotech-centrum-kompetencyjnym-cern/

Creotech centrum kompetencyjnym CERN.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy rozwiązano zagadkę ?najbardziej tajemniczej gwiazdy we Wszechświecie??
Wysłane przez nowak w 2018-01-04
Zespół ponad 200 naukowców prowadzony przez Tabethy Boyajian z Uniwersytetu Stanowego w Luizjanie, jest o krok bliżej od rozwiązania zagadki ?najbardziej tajemniczej gwiazdy we Wszechświecie?. KIC 8462852, czy ?Gwiazda Tabby" ? nazwana od imienia Boyajian ? jest zwyczajną gwiazdą, około 50% większą i zlokalizowaną około 1000 lat świetlnych od Słońca. Jednak w niewytłumaczalny sposób jej jasność sporadycznie maleje i wzrasta. Istnieje wiele teorii wyjaśniających niezwykłe zachowanie gwiazdy, w tym taka, że okrąża ją obca megastruktura kosmiczna.
Tajemnica Gwiazdy Tabby jest tak fascynująca, że ponad 1700 osób przekazało ponad 100 000 dolarów na Kickstarterze, jako wsparcie obserwacji prowadzonych za pomocą wyspecjalizowanych naziemnych teleskopów, dzięki którym było możliwe zgromadzenie większej ilości danych o gwiazdach. W rezultacie dane zebrane przez Boyajian i jej współpracowników, we współpracy z Obserwatorium Las Cumbres zostały opublikowane w The Astrophysical Journal Letters.
?Mieliśmy nadzieję, że gdy w końcu uda nam się zarejestrować spadek jasności w czasie rzeczywistym, będziemy mogli sprawdzić, czy spadki miały taką samą głębokość na wszystkich długościach fal. Gdyby tak było, sugerowałoby to, że za spadkiem jasności stoi coś nieprzezroczystego, jak na przykład dysk, planeta, gwiazda a nawet duże struktury w przestrzeni. Zamiast tego zespół odkrył, że gwiazda jest ciemniejsza na niektórych długościach fal niż na innych? ? powiedział Wright, będący współautorem artykułu zatytułowanego ?The First Post-Kepler Brightness Dips of KIC 8462852".
?Najprawdopodobniej pył jest powodem, dla którego światło gwiazdy przyćmiewa i rozjaśnia światło gwiazdy. Nowe dane pokazują, że różne kolory światła są blokowane przy różnych natężeniach, dlatego to, co przechodzi między nami a gwiazdą nie jest nieprzezroczyste, jak miałoby to miejsce w przypadku planety czy kosmicznej megastruktury? ? powiedziała Boyajian.
Naukowcy uważnie obserwowali gwiazdę za pomocą teleskopu w Obserwatorium Las Cumbres od marca 2016 do grudnia 2017 roku. Od maja 2017 roku zaobserwowano cztery wyraźne spadki jasności gwiazdy. Osoby wspierające kampanię crowdfundingową głosowali, aby nadać im nazwy. Pierwsze dwa spadki nazwano Elsie i Celeste. Dwa ostatnie otrzymały nazwy po starożytnych zaginionych miastach: szkockim Scara Brae i kambodżańskim Angkor. Autorzy piszą, że to, co dzieje się z gwiazdą, pod wieloma względami przypomina te zaginione miasta.
?Są starożytne. Obserwujemy to, co wydarzyło się 1000 lat temu. Są prawie na pewno wywołane czymś zwyczajnym, przynajmniej w kosmicznej skali, ale to czyni je bardziej interesującymi, przede wszystkim nie mniej tajemniczymi? ? pisze autor.
Metoda, za pomocą której ta gwiazda jest badana ? zbieranie i analizowanie przepływających danych z pojedynczego celu ? sygnalizuje nową erę w astronomii. Amatorzy przeszukujący ogromną ilość danych z misji Kepler byli tymi, którzy w pierwszej kolejności wykryli niezwykłe zachowanie gwiazdy. Głównym celem misji Kepler było znalezienie planet poprzez detekcję okresowego spadku jasności gwiazdy wywołanego obecnością planety przechodzącej na tle jej tarczy. Powstała grupa internetowa Planet Hunters, dzięki której amatorzy mogli pomóc w klasyfikacji krzywych jasności na podstawie danych z Keplera, oraz w poszukiwaniu takich planet.
?Gdyby nie ludzie bezinteresownie prowadzący takie obserwacje, ta niezwykła gwiazda zostałaby przeoczona. Bez publicznego wsparcia nie mielibyśmy tak dużej ilości danych? ? powiedziała Boyajian.
Teraz można znaleźć więcej odpowiedzi. ?Najnowsze badania wykluczają istnienie kosmicznej megastruktury, ale zwiększają wiarygodność innych zjawisk mających wpływ na spadek jasności gwiazdy. Istnieją modele obejmujące materię okołogwiazdową ? np. egzokomety, które były pierwotną hipotezą zespołu Boyajian ? wydające się być zgodnymi z posiadanymi danymi? ? powiedział Wright. Zwraca również uwagę, że niektórzy astronomowie popierają ideę, że nic nie blokuje światła gwiazdy a po prostu staje się ona coraz słabsza, co również zgadza się z nowymi danymi.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej:
alien Megastructure not the cause of dimming of the 'Most Mysterious Star in the Universe'
Źródło: PennState
Na zdjęciu: Ilustracja przedstawia hipotetyczny, nierówny pierścień pyłu okrążający KIC 8462852, zwaną także ?Gwiazdą Tabby". Źródło: NASA/JPL-Caltech
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czy-rozwiazano-zagadke-najbardziej-tajemniczej-gwiazdy-we-wszechswiecie-4012.html

 

Czy rozwiązano zagadkę najbardziej tajemniczej gwiazdy we Wszechświecie.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Geometria dysków akrecyjnych czarnych dziur
Wysłane przez nowak w 2018-01-04
Supermasywne czarne dziury o masie milionów a nawet miliardów Słońc znajdują się w jądrach większości galaktyk, w tym także naszej Drogi Mlecznej. Torus gazu i pyłu krąży wokół czarnej dziury (przynajmniej według większości teorii) i promieniuje w świetle ultrafioletowym, gdy materia opadająca w kierunku czarnej dziury ogrzewa dysk do milionów stopni. Proces akrecji może również zasilać wyrzucanie dżetów strumieni szybko poruszających się naładowanych cząstek. Takie aktywnie akreujące materię supermasywne czarne dziury w galaktykach nazywa się aktywnymi jądrami galaktycznymi (AGN).
Astronomowie, którzy modelują procesy fizyczne w jednym z tych dużych dynam, zaczynają od ruchów gazu i geometrii tego regionu. Ruchy gazu mogą być mierzone bezpośrednio z linii emisyjnych w gazie, zwykle linii optycznych wodoru, które są wzbudzane przez promieniowanie UV. Jeżeli chodzi o geometrię, proste obliczenia szacują, że promień emisji linii gazu powinien wynosić kilka tysięcy jednostek astronomicznych. Ponieważ większość AGN jest zbyt daleko, aby móc zmierzyć tak mały rozmiar, astronomowie zaczęli polegać na technice ?mapowania pogłosu?. Promieniowanie z dysku akrecyjnego jest bardzo zmienne. Ponieważ przejście promieniowania ultrafioletowego z dysku akrecyjnego znajdującego się blisko czarnej dziury do gazu emitującego linie emisyjne wymaga czasu, można dostrzec opóźnienie między zdarzeniem w kontinuum, a sygnałem w liniach emisyjnych wodoru.
Anna Pancoast, astronom z CfA, oraz zespół jej kolegów przeanalizowali dane mapowania pogłosu dla czterech aktywnych jąder galaktycznych w celu zbadania ich geometrii, a zwłaszcza objętość gorącego gazu znanego z szybkich ruchów ? tak zwanego obszaru szerokich linii ? ponieważ linie widmowe mają szerokości odpowiadające trzem tysiącom kilometrów na sekundę. Naukowcy odkryli, że geometrię tego gazu, przynajmniej w badanych czterech AGN, dobrze opisują grube dyski widziane prawie z góry, o średnim promieniu od około 1600 do 4000 au, skrywające czarne dziury o masie około siedemdziesięciu milionów mas Słońca.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej:
The Geometry of Nuclear Black Hole Accretion Disks
Źródło: Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics
Na zdjęciu: Zdjęcie uzyskane z teleskopu Hubble'a przedstawia galaktykę Circinus wraz z jej aktywnym jądrem galaktycznym (AGN). Astronomowie mierzyli rozmiar regionów akrecyjnych wokół supermasywnych czarnych dziur w czterech odległych AGN za pomocą techniki mapowania pogłosu. Źródło: NASA, Andrew S. Wilson U.Maryland; Patrick L. Shopbell CIT; Chris Simpson Subaru; Thaisa Storchi-Bergmann i F. K. B. Barbosa, UFRGS, Brazylia; oraz Martin J. Ward, U. Leicester
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/geometria-dyskow-akrecyjnych-czarnych-dziur-4011.html

 

Geometria dysków akrecyjnych czarnych dziur.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal * forumastronomiczne.pl * (2010-2023)