Skocz do zawartości

Warsztat astrofotografa – jakość napięcia zasilania


Rekomendowane odpowiedzi

Pewność i jakość zasilania to jeden z podstawowych czynników bezstresowej eksploatacji urządzeń elektronicznych. Bezstresowej – bo zasilanie powinno nam zapewnić bezpieczne i bezprzerwowe zasilanie urządzeń.

W przypadku astrofotografii czynnik pewności i jakości zasilania można jeszcze rozłożyć na następujące elementy:

- Pewność źródła prądu – mam tu na myśli stan sieci zasilającej 230V ( jej zabezpieczenia, łatwo dostępne wyłączniki, stan izolacji kabli i połączeń) oraz stan innych źródeł prądu- najczęściej akumulatorów żelowych lub kwasowych ( ich stan ogólny, szczelność, stopień naładowania)

- Zasilacze prądu stałego – ich parametry.

- Stan i stopień zabezpieczenia połączeń – stosujemy różne typy złączy od najprostszych do specjalistycznych złączy skręcanych i uszczelnianych.

- Stan i przekroje kabli zasilających- przekrój i rodzaj stosowanych kabli ma znaczący wpływ na zasilanie naszych urządzeń.

Na temat bezpieczeństwa nie będę się za wiele rozpisywał, bo już wiele razy ten temat poruszałem. Wspomnę tylko o kilku podstawowych zagadnieniach:

1.       Należy dbać o stan izolacji na kablach – szczególnie że często są  przycinane  drzwiami balkonowymi  :D  W żadnym wypadku nie należy podłączać kabli o widocznych gołych żyłach prądowych, z uszkodzona izolacją itp. Dotyczy to przede wszystkim kabli zasilających 230V, ale nie tylko. Zwarcie na kablu 12V niedaleko akumulatora może spowodować nieobliczalne konsekwencje, do spalenia budynku włącznie.

2.       Należy dbać o separację naszych zasilaczy od sieci 230V przez zastosowanie transformatorów separujących lub zasilaczy transformatorowych. Pamiętajmy że napięcie 230V jest niebezpieczne dla zdrowia i życia człowieka! Alternatywnie można stosować uziemienie setupu, no ale to jest bardzo kłopotliwe i tak naprawdę możliwe tylko w warunkach obserwatorium.

3.       Stosując akumulatory należy dbać o izolacje ich wyprowadzeń. Zwarty akumulator nagrzewa się momentalnie przy akompaniamencie kaskady iskier. Może skończyć się to jego wybuchem – a zawiera substancje żrące. Konsekwencje opryskania ciała człowieka kwasem siarkowym lub  stężoną zasadą potasową pozostawiam Waszej wyobraźni. Akumulatory kwasowe bywają niebezpieczne nawet w trakcie normalnej eksploatacji ze względu na nieszczelności korków celi i możliwość poparzenia kwasem.

Przejdźmy teraz do zagadnień pewności zasilania.

Pewność źródła prądu

Rzecz podstawowa – starajmy się zasilać nasze urządzenia z takiego punktu sieci energetycznej, który nie jest łatwo dostępny dla rodziny ( lub innych osób postronnych)  i nie ma po drodze żadnego wyłącznika. Zdarzają się takie rozwiązania, gdzie jakiś obszar gospodarstwa domowego – taras, stodoła, instalacja oświetlenia ogrodu – jest wyłączany dla wygody lub bezpieczeństwa dodatkowym wyłącznikiem – na tablicy, przy drzwiach lub oknie. To potencjalne źródło naszych problemów. Jeśli mamy taras lub obserwatorium- najlepiej zrobić sobie dedykowane podprowadzenie zasilania bezpośrednio z głównej tablicy domu – z zasady jest ona jakoś tam zamknięta w skrzynce.

Powinniśmy bezwarunkowo stosować dwie zasady – sieć zasilająca 230V powinna być siecią trójprzewodową ( z uziemieniem) wyposażoną w wyłącznik przeciwporażeniowy oraz powinniśmy zasilać wszystkie nasze połączone kablami urządzenia z tej samej fazy sieci. Takie zasilanie uchroni nas przed różnymi dziwnymi zdarzeniami ( reset urządzeń, uszkodzenia obwodów wejściowych itp.).

Zasilanie prądem stałym z akumulatora jest bez porównania bezpieczniejsze dla urządzeń cyfrowych. Brak tętnień i zakłóceń sieciowych wpływa zdecydowanie pozytywnie na współpracę elementów setupu, prace komputera itp. Jest to jednak rozwiązanie droższe i bardzie kłopotliwe w eksploatacji – stosujemy je głownie przy pracy w polu do setupów o niewielkim poborze prądu. No i zawsze mamy tu element hazardu- na ile starczy nam akumulatora, czy jest w pełni naładowany itp.itd.

W tym miejscu chciałbym wspomnieć o zastosowaniu UPS ( Uninterrupted Power Supply) w astrofotografii. Jeśli ktoś ma obserwatorium, trochę miejsca i pieniędzy- zdecydowanie warto. Ale..warto wiedzieć co się kupuje. Napiszę coś przy okazji na ten temat. Na teraz tylko jedna uwaga - powinny być to UPSy online, czyli takie które nie przełączaja napięcia wyjściowego w momencie zaniku napięcia sieci zasilającej. Urządzenia astrofoto - z wyłączeniem laptopów mających własne źródło zasilania w postaci baterii akumulatorów- są mało odporne  na zakłócenia impulsowe przychodzące od strony zasilania polegające na chwilowym jego zaniku :).

W polu UPS powinien być stosowany obowiązkowo, bo właśnie tam zaniki napięcia zdarzają się nam najczęściej. No tylko tyle, że UPS który podtrzyma zasilanie urządzeń o poborze 150W przez 15 minut to już i inwestycja i ciężar. I dlatego świadomie z tego komfortu rezygnujemy.

CDN

  • Like 2
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, wessel napisał:

.....Powinniśmy bezwarunkowo stosować dwie zasady – sieć zasilająca 230V powinna być siecią trójprzewodową ( z uziemieniem)

A jak się mają do tego wtyczki naszych urządzeń - chodzi mi o te oryginalne od zasilaczy kupowanych w zestawie z urządzeniami ??? Nie mają tak zwanego uziemienia - trzeciego bolca.... W montażach SW, MEADE, Bresera, iOptrona czy większość kamerek - idzie do nich dwa przewody tak samo laptoczki.... Nie znam się na tym ale chyba gniazdo nawet najlepszej jakości 230V wyposażone w uziemienie na nic się zda bo później i tak ,,idzie" + i - ......

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówiąc szczerze nie znam zasilacza fabrycznego do laptopa który ma przewód zasilający bez uziemienia. Jedyny który mam do komputera to jest zasilacz do Q5030 , ale to jest desktop, z założenia nie dopuszczony do pracy w polu. Dlatego u mnie jest zamknięty w metalowej walizce.

Tutaj załączam link do Wiki który wyjaśnia oznaczenia , które powinny być na zasilaczach dopuszczonych na rynku europejskim oprócz sygnatury CE.

A co do Twojego pytania - masz racje , nic nie da. Potem mamy efekty od "szczypania" do potężnego "kopania" montażu...

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, wessel napisał:

Mówiąc szczerze nie znam zasilacza fabrycznego do laptopa który ma przewód zasilający bez uziemienia. J

 

To Ci wymienię z autopsji: Packard Bell mój, Roczna (nie pamiętam nr modelu) wypasiona Toszibka córy, pracowy wypasiony HP... jedynie już paroletni BenQ takowy wtyk posiada.... Coś mi się zdaje, że teraz większość tak ma........

  • Like 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jeszcze w temacie zasilaczy impulsowych - są i takie, które mają separację galwaniczną między wyjściem i wejściem, ale takich jest niewiele. Separację można sprawdzić neonówką przytykając ją do plus i minusa na wyjściu zasilacza i w obu położeniach wtyczki 230VAC (o ile jest to możliwe). Jeśli się nie zaświeci w żadnym przypadku, to zasilacz impulsowy najprawdopodobniej ma separację galwaniczną. Np mój ESPE 12V 5A tak ma (choć nie ma uziemienia), podobnie jak http://delta-polska.pl/pl/p/Zasilacz-szyna-DIN-Delta-Electronics-DRP012V100W1AA-12V-8.33A-100W/40 którego używam w astroszopce.

Są tanie zasilacze impulsowe oparte tylko na dławiku i tam wręcz jedno z wejść połączone jest praktycznie z wyjściem, ale to już jest pełne zło i nie miałem z takim jeszcze do czynienia. Większość zasilaczy impulsowych ma jednak transformator, który separuje sieć od wyjścia, a przebicie które "szczypie" albo "kopie" wynika ze sprzężenia zwrotnego pomiędzy wyjściem i uzwojeniem pierwotnym potrzebnego do regulacji napięcia. Takie sprzężenie zwrotne powinno być również odseparowane galwanicznie i jest tak w nieco droższych konstrukcjach. 

PS - w zasilaczach z podwójną izolacją (podwójny kwadracik) uziemienie jest opcjonalne i jest używane tylko do blokowania zakłóceń. Do uziemienia zblokowane są przez kondensatory wejścia i wyjścia zasilacza, ewentualnie podłączone są np ekrany cewek. Nie jest używane do zabezpieczeń przeciwprzepięciowych (do tego mamy listwy albo zabezpieczenie centralne w instalacji domowej). Uziemienie też nie jest podłączone do minusa wyjścia z zasilacza (masy), bo przebicie albo awaria uziemienia w instalacji domowej puściłaby z dymem połowę sprzętu w domu. 

  • Like 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, jolo napisał:

Łukasz - czy pamiętasz, ewentualnie czy możesz zmierzyć jego wysokość ???? Nie znalazłem w PDFku technicznym.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na dole stronki piszą 120x118x50mm i tak to chyba wygląda, dość kompaktowy jest. Tylko jego trzeba ładnie obudować, bo jak widzisz jest bardzo dziurawy :) Jak nie potrzebujesz takiego potwora, to w mniejszej serii jest np taki http://delta-polska.pl/pl/p/Zasilacz-szyna-DIN-Delta-Electronics-DRC-12V60W1AZ-12V-4.5A-54W/68 na 4.5A 60W - reszta parametrów taka sama. 

  • Like 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Jacek E. napisał:

To Ci wymienię z autopsji: Packard Bell mój, Roczna (nie pamiętam nr modelu) wypasiona Toszibka córy, pracowy wypasiony HP... jedynie już paroletni BenQ takowy wtyk posiada.... Coś mi się zdaje, że teraz większość tak ma........

Większość 90% laptopów ma zasilacze bez uziemienia. Jedyny który mam i ma to Samsung RF511, ale on kosztował 3 lata temu 5k. Niedawno kupiłem żonie ASUSA za 2.5k i nie ma w zasilaczu uziemienia. Możliwe że takie zasilacze są  w drogich modelach?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, alien napisał:

 Możliwe że takie zasilacze są  w drogich modelach?

Etam mają, pracowy HP z ubiegłego roku - właśnie sprawdziłem metrykę przedmiotu i fakturę 3.850,00 zł..... A to chyba bardzo dużo pieniążków jest.....

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje wszystkie laptopy - Toshiba, Dell i Samsung mają zasilacze z uziemieniem. Ciekawe,....

Tak czy inaczej mając wybór lepiej wybrać zasilacz z uziemieniem i transformatorem. O ile mamy wybór, bo faktycznie w laptopach to mamy to co dostajemy.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, wessel napisał:

A co do Twojego pytania - masz racje , nic nie da. Potem mamy efekty od "szczypania" do potężnego "kopania" montażu...

Co do ,,szczypania" - tak miałem z montażem CGEM przed remontem balkonu, gniazdko było niby OK, wodoszczelne ale nie raz dostałem po mrugaczkach gdy patrzyłem w lunetkę biegunową ;) Odwrócenie wtyczki zasilacza, też dwu bolcowego - szczypanie likwidowało :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, jolo napisał:

Tak jeszcze w temacie zasilaczy impulsowych - są i takie, które mają separację galwaniczną między wyjściem i wejściem, ale takich jest niewiele. Separację można sprawdzić neonówką przytykając ją do plus i minusa na wyjściu zasilacza i w obu położeniach wtyczki 230VAC (o ile jest to możliwe). Jeśli się nie zaświeci w żadnym przypadku, to zasilacz impulsowy najprawdopodobniej ma separację galwaniczną. Np mój ESPE 12V 5A tak ma (choć nie ma uziemienia), podobnie jak http://delta-polska.pl/pl/p/Zasilacz-szyna-DIN-Delta-Electronics-DRP012V100W1AA-12V-8.33A-100W/40 którego używam w astroszopce.

Są tanie zasilacze impulsowe oparte tylko na dławiku i tam wręcz jedno z wejść połączone jest praktycznie z wyjściem, ale to już jest pełne zło i nie miałem z takim jeszcze do czynienia. Większość zasilaczy impulsowych ma jednak transformator, który separuje sieć od wyjścia, a przebicie które "szczypie" albo "kopie" wynika ze sprzężenia zwrotnego pomiędzy wyjściem i uzwojeniem pierwotnym potrzebnego do regulacji napięcia. Takie sprzężenie zwrotne powinno być również odseparowane galwanicznie i jest tak w nieco droższych konstrukcjach. 

PS - w zasilaczach z podwójną izolacją (podwójny kwadracik) uziemienie jest opcjonalne i jest używane tylko do blokowania zakłóceń. Do uziemienia zblokowane są przez kondensatory wejścia i wyjścia zasilacza, ewentualnie podłączone są np ekrany cewek. Nie jest używane do zabezpieczeń przeciwprzepięciowych (do tego mamy listwy albo zabezpieczenie centralne w instalacji domowej). Uziemienie też nie jest podłączone do minusa wyjścia z zasilacza (masy), bo przebicie albo awaria uziemienia w instalacji domowej puściłaby z dymem połowę sprzętu w domu. 

Dzięki za uzupełnienie. Dodam tylko , że to właśnie wewnętrzne, konstrukcyjne  połączenia do "masy" masy zasilacza są głównym źródłem problemów. Wystarczy nieduży kondensator odkłócający i mamy efekt "szczypania" na lunetce montażu.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak nam tak dobrze idzie to jedziemy dalej .

Zasilacze prądu stałego i ich parametry.

Co powinniśmy na ten temat wiedzieć, aby w sposób świadomy ( czyli przemyślany i bezpieczny) zasilać nasze urządzenia? Zauważcie, że duży procent uszkodzeń elementów setupu wynika właśnie z wadliwego zasilania – jego biegunowości, napięcia itp. Wystarczy poczytać forum jedno i drugie…

Jakie warunki powinien spełniać zasilacz( zasilacze) setupu astro fotograficznego?

Bezpieczeństwo

Odpowiednie napięcie

Odpowiednia moc ( pozwolicie że będę używał określenia – wydajność prądowa – to lepiej określa nasze potrzeby)

Odpowiedni poziom zakłóceń impulsowych i innych w napięciu wyjściowym.

Na temat bezpieczeństwa już zostało napisane chyba wszystko.

A więc napięcie. W zasadzie w sprzęcie astro fotograficznym spotykamy kilka poziomów napięć zasilających prądu stałego : 12 V, 5V oraz różne poziomy napięć do zasilania kamer DSLR. Wszystkie te napięcia mieszczą się w zakresie napięć bezpiecznych dla człowieka w zasadzie bez ograniczeń poziomu wilgotności i innych warunków otoczenia.

Co istotne- w założeniu te urządzenia, które są zasilanie napięciem 12V z reguły ( co producent urządzenia powinien opisać) dopuszczają zasilanie 13V do 17 V. Wynika to z faktu, że wielu z nas zasila swoje setupy z akumulatora lub z instalacji samochodowej,  właśnie takie napięcia można tam spotkać.

Napięcie 5V i inne, służące do zasilania kamer DSLR  jest z reguły otrzymywane poprzez przetworzenie napięcia 12V na drodze zastosowania różnego rodzaju rozwiązań stabilizatorów napięcia, inwerterów itp. Dążeniem konstruktorów jest to dobra stabilizacja poziomu napięcia, ale też jak najmniejsze straty mocy. Policzmy – prosty układ stabilizatora napięcia podaje prąd 1 A o napięciu 5V , a jest zasilany z 12V – na samym stabilizatorze tracimy więc 7W, które wydziela się w postaci ciepła. Dla porównania- taki sam zasilacz inwerterowy wydziela ok. 1.8 W w postaci ciepła. Generalnie nie ma to znaczenia, ale…. Jeśli zasilamy setup z akumulatora  to każdy Wat traconej mocy ma znaczenie. Poza tym wielu kolegów upycha zasilacze do DSLR w obudowie baterii i wkłada je do kamery ( aparatu) – mamy tam więc wspaniałe dogrzewanie obszaru matrycy czego zdecydowanie nie chcemy. Albo więc zasilacz na zewnątrz albo rozwiązanie o małych stratach cieplnych.

 rozwiązania – chociażby Astrohub Jolo -  które zasilane jednym napięciem zapewniają nam na wyjściu wszystkie inne potrzebne zasilania. I tego typu rozwiązania są najlepszym rozwiązaniem – zawierające zabudowane zasilacze, solidne zabezpieczenia i odpowiedniej jakości połączenia.

Teraz kilka słów o wydajności prądowej ( mocy) zasilacza.

Temat pozornie łatwy, ale właśnie to złe policzenie bilansu mocy setupu najczęściej jest powodem kłopotów. Jak rozumuje przeciętny zjadacz chleba ? Policzy sumę poboru prądu wszystkich urządzeń np. 10A i dochodzi do wniosku, że musi zastosować zasilacz o mocy 120W ( dla napięcia zasilania 12V).

Nic bardziej mylnego. Przy dokładniejszym policzeniu może się okazać, że to albo o wiele za dużo albo o wiele za mało…

Trzeba na początek popatrzeć na to ze strony zasilacza – co się dzieje jak dochodzi on do granicy swojej wydajności prądowej? Współczesne zasilacze przetwornicowe ( ale generalnie inne zasilacze stabilizowane też)  reagują na takie traktowanie ZWIĘKSZENIEM POZIOMU PULSACJI napięcia wyjściowego. Wynika to z działania pętli sprzężenia zwrotnego przetwornicy  i zasady działania samego stabilizatora napięcia stałego. Co gorsza – przebiegi napięć są całkowicie nieprzewidywalne, ponieważ producenci nie podają wielu parametrów wewnętrznych zasilacza ( zresztą zupełnie zbędnych dla użytkowników) . Urządzenia cyfrowe bardzo nie lubią takich zakłóceń impulsowych.

Więcej na ten temat napisałem tutaj.

Wniosek- zasilacz powinien być obciążany nie więcej niż 75% mocy znamionowej podanej na jego obudowie. To już wynika z praktyki. Oczywiście istnieją zasilacze pozwalające na wykorzystanie pełne ich mocy, ale są to bardzo drogie zasilacze laboratoryjne lub do tzw. zastosowań specjalnych np. zasilacze CISCO do urządzeń zasilanych PoE.

A teraz popatrzmy na to ze strony urządzeń zasilających. Czy faktyczny pobór prądu jest taki jak podaje producent? Na pewno NIE! Producent kamery podaje wartość prądu niezbędną do zasilania elektroniki kamery plus chłodzenie na 100%! Producent montażu podaje wartość maksymalną niezbędną dla prawidłowego wykonania slew z maksymalnym dopuszczalnym obciążeniem montażu!

Tak więc z dużym prawdopodobieństwem licząc podane przez producentów pobory prądu otrzymamy wartość znacznie przesadzoną. Jak przesadzoną? Znów – z doświadczenia nawet o 50%.

Do tego dochodzi jeszcze parametr jednoczesności korzystania z dużych poborów prądu przez setup.

Przecież jeśli wykonujemy jazdę do obiektu ( slew) to z reguły nie działa focuser i koło filtrowe, z kolei jak działa focuser to montaż jedzie z prędkością sidereal.

Co ma w powyżej opisanej sytuacji zrobić adept astrofotografii? Ano to trochę zależy co potrafi i co chce uzyskać.

Jeśli docelowo jego setup będzie zawsze zasilany z sieci energetycznej to trzeba policzyć sumaryczny pobór prądu, policzyć moc zasilacza ( przypominam : moc(W) =prąd (A)  x napięcie ( V)  :D ),  i pomnożyć to przez 1.25  i taki zasilacz kupić.

Sprawa się nieco komplikuje jeśli chcemy docelowo zasilać setup z akumulatora. Tutaj każdy pobór mocy jest istotny , ale jedyną metodą właściwego policzenia niezbędnej pojemności akumulatora jest pomiar realnej wartości prądu pobieranej przez urządzenia w poszczególnych stanach ich pracy. Taka „laborka” wyda się większości z Was grubą przesadą, ale gwarantuję że jej wykonanie pozwala na unikniecie wielu niespodzianek podczas zimowych sesji w środku pola.

W następnej części będzie chyba najciekawsze- wpływ pulsacji napięcia zasilającego oraz  kabli i złącz na jakość zasilania

 

cdn

  • Like 2
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W ostatnim odcinku dotyczącym jakości napięcia zasilania urządzeń setupu astrofotograficznego chciałbym zwrócić Waszą uwagę na bardzo istotny problem pomijany niestety przez wielu z nas, a co dziwne- także lekceważony przez producentów sprzętu.

Chciałbym w dużym skrócie i uproszczeniu pokazać zależność naszego zasilania od zastosowanego sposobu łączenia urządzeń z zasilaczem, zastosowanych kabli i ich przekroju oraz charakterystyki stosowanych złącz.

Z reguły układ zasilania – oczywiście za wyjątkiem zastosowania dedykowanego zasilacza do każdego urządzenia – wygląda jak na rysunku poniżej.

Co my tu mamy? Zaznaczyłem kilka istotnych elementów , mających bezpośredni wpływ na jakość napięcia zasilania - w tym przypadku pod pojęciem jakość rozumiem jego pewność, napięcie
i wydajność prądową.

 

Rysunek1.jpg

Po pierwsze rodzaj i przekrój stosowanego przewodu.

Dla osób lubiących teorię polecam tą stronkę, jest tam wiele informacji i kalkulator do policzenia spadku napięcia oraz tą stronkę zawierającą także kalkulator.

A jak to wygląda w praktyce? Przewód o długości 2 metry i o przekroju 0.75 mm2, a więc najczęściej spotykany z zalewaną wtyczką 2,1/5,5 – typową dla większości urządzeń – pobór prądu 5A – czyli np. kamera z włączonym coolerem i grzałka – to już spadek napięcia 0.47 V. NA SAMYM KABLU!!!

Bezpieczny przekrój takiego połączenia ( 12V, 5A, 2 metry) to przekrój przewodu 2.5 mm2, zapewniający spadek napięcia ok. 1%.

W każdym przypadku rozważamy przewody wyłącznie miedziane, plecione i wykonane według obowiązujących norm. Przewody innego rodzaju ( ale w każdym przypadku miedziane) np. z pełnego drutu można stosować, ale wyłącznie do instalacji stałych ze względu na ich sztywność oraz zmiany przewodzenia w wyniku gięcia przewodu.

Po drugie rodzaj i jakość zastosowanych złączy.

 

Temat rzeka. Z jednej strony ograniczają nas producenci, wymuszając zastosowanie konkretnego rodzaju połączenia zasilania, z drugiej strony specyfika astrofoto wymusza maksymalną miniaturyzację złączy na setupie. Z trzeciej strony nie chcemy wydawać dużych sum na i tak niezbyt tanie hobby. W wyniku czego zawsze idziemy na jakiś tam kompromis, nie zawsze szczęśliwy.

Podstawowy rodzaj wtyku to koncentryczny wtyk zasilający 2.1/5.5 mm ( 2.1 to średnica bolca wewnętrznego, 5.5 mm to średnica cylindrycznej obudowy, będącej jednocześnie drugim stykiem złącza. Występują w różnych wersjach - od najprostszych za kilka złotych do tych z wyższej półki (zakręcanych, w twardej obudowie z uchwytem do kabla), proste, kątowe, oznakowane kolorami itp.

W zasadzie nie jest przeznaczony dla obciążeń większych od 2A ( 12V). W zależności od jakości wykonania można go stosować do 4-5 A ale nie dla ciągłego poboru takiego prądu.

 

PL0866-2-Extension-Cable.jpgSwitchcraft.png

Wtyki DIN nie są tak powszechne, ale są stosowane np. w kamerach SBIG. Występują także w wielu wersjach – od tandety do naprawdę profesjonalnych złączy np., firmy Amphenol. Plusem standardu DIN jest możliwość przesłania kilku napięć jednym kablem i jednym złączem – mają bowiem do 8 pinów.

Standardowy wtyk pozwoli na ciągłe obciążenie prądem 2A ( 12V) na jeden pin. Klasowy Amphenol o rezystancji połączenia 10 mOhm to już 5 A na pin.

Producenci sprzętu często rozwiązują problem dużego poboru prądu łącząc kilka pinów równolegle. Takie połączenia stosuje SBIG w kamerach klasy Research ( np. STL 6303, 11000) uzyskując w standardowym złączu DIN na trzech połączonych równolegle pinach bezpieczne przewodzenie prądu ciągłego 6A ( 12V).

Podobne rozwiązanie – aczkolwiek na zupełnie nietypowym wtyku – stosuje FLI do swoich kamer, łącząc równolegle piny w złączu.

 

amphenol.jpg

Ciekawym , choć zdecydowanie najdroższym rozwiązaniem są złącza mini XLR i XLR. To bardzo solidne, metalowe złącza o dużych obciążalnościach, wpinane z blokadą zatrzaskową.

Obciążalność standardowego złącza mini XLR to 5 A na pin, a dużego XLR to aż 16 A na pin.

 

TA-3_miniXLR.jpg

Dlaczego tak wiele uwagi poświęcam kablom i złączom? Dlatego, że dokładając wszelkich możliwych starań przy zakupie bezpiecznego i wydajnego zasilacza dla naszego setupu możemy je całkowicie zniweczyć właśnie poprzez układ transportu i dystrybucji tego zasilania do urządzeń.

Mamy tu dwa zagrożenia – zastosowanie niewłaściwych złączy do właściwych kabli i zastosowanie niewłaściwych kabli i właściwych złączy. W pierwszym przypadku mamy efekt spadku napięcia zasilania na każdym ze złączy , w drugim na kablach. Dodatkowo stosując złącza o zbyt małej obciążalności spowodujemy ich przegrzewanie a to w efekcie może spowodować stopienie izolatora i zwarcie zasilania lub uszkodzenie płytki drukowanej w której jest wlutowane gniazdo. Do tego dochodzi jeszcze pewność samego styku wtyku i gniazda i możliwośc jego wypadania przy braku blokady ( zakręcanej lub zatrzaskowej)

Jakie mogą być straty napięcia w układzie ?

 

Spadki na kablach są łatwe do policzenia – na podlinkowanych stronach są odpowiednie kalkulatory. Na złączach trzeba już pomierzyć spadki.

Praktyka pokazuje ( trochę danych dostarczył mi Łukasz – jolo- dzięki! ) że na złączu możemy mieć 0.2-0.4 Volta spadku. Plus zbyt długi lub zbyt cienki przewód – i mamy np. 2 V spadku napięcia zasilania na kablu 3 metry.

A to już problem – warto się nad nim pochylić.

  • Like 5
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę warto się pochylić nad tym tematem, szczególnie kiedy posiadamy zasilacz stabilizowany 12V i zasilamy nim zestaw. Nie jest trudno "uzyskać" spadek napięcia na kablach i złączach rzędu 1 a nawet 2V, a na takie napięcie nasze urządzenia mogą już psioczyć. Złącza są wygodne, ale jeśli rozdzielamy zasilanie niskonapięciowe, to tam gdzie się da warto stosować lutowanie albo złącza śrubowe. A jak już mamy wtyczki i gniazdka, to warto je konserwować preparatami usuwającymi warstwy tlenków i zabezpieczającymi (przynajmniej na jakiś czas) styki, na przykład Kontakt S https://botland.com.pl/smary-i-oczyszczacze/6341-kontakt-s-spray-300ml.html  https://sklep.avt.pl/kontakt-s-60ml.html albo podobne. Tak ze dwa razy w roku warto. Dotyczy zarówno złącz zasilających, jak i USB czy innych.

 

  • Like 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodam, że w rozwiązaniu walizki właśnie takie rozwiązanie jest zastosowane - kable schodzą się do łączówki ze złączami śrubowymi jak to zaznaczył Jolo. A i tak od czasu do czasu muszę je dokręcać mocniej. Czyli jedyne złącze niskonapięciowe to fabryczne w urządzeniu końcowym .

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, jolo napisał:

Naprawdę warto się pochylić nad tym tematem, szczególnie kiedy posiadamy zasilacz stabilizowany 12V i zasilamy nim zestaw. Nie jest trudno "uzyskać" spadek napięcia na kablach i złączach rzędu 1 a nawet 2V,

Może gamoń elektroniczny się wymądrza, ale ja napięcie sprawdzam na końcu kabla, na wtyczkach, które są wtykane bezpośrednio w odbiorców i to w czasie gdy inne pracują. Ostatnio tegom dokonał gdy przerabiałem xboksowy zasilacz, wszędzie na 12V miałem 12,3- 12,4, na canonowym 8 a na HUBowym, 5,2. Kabelki mają średnio 180cm. :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To musiałbyś Jacku zmierzyć pod obciążeniem. Żeby nie rozkręcać wtyczek wpiętych w urządzenie możesz podłączyć na końcu kabla jakaś żarówkę halogenową 12V 35W która będzie pobierała ok. 3A prądu i na niej zmierzyć napięcie. Dużo zależy od przekroju kabli, ich długości i jakości wtyczek/gniazd. Bez obciążenia napięcie będzie w porządku, bo to obciążenie w połączeniu z oporem powoduje spadek napięcia.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, jolo napisał:

To musiałbyś Jacku zmierzyć pod obciążeniem.

A to nie wystarczy jak inne pracują ??? Bo to może na skróty napisałem ale to jest tak:

Zasilacz - rozdziałka (5x12V, 1x8V i 1x5V) - kable do grzałki, montażu, focusera, HUBa wetknięte, urządzenia pracują i teraz poszczególne sprawdzam.
Czy to nie jest miarodajny wynik ? Jest zasilacz pod obciążeniem, no i mierzę już na końcówce przewodów, na wtyczce.....

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jest do końca miarodajny, bo musi być obciążony ten obwód, który mierzysz. W tym układzie który opisałeś mierzysz napięcie w punkcie, gdzie kabel łączy się z pozostałymi kablami, które są pod obciążeniem. W ten sposób nie wiadomo ani jakie będzie napięcie na mierzonym kablu pod obciążeniem, ani jakie jest napięcie na grzałce czy montażu.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, wessel napisał:

Mierzysz napięcie na "rozdziałce " a nie na urządzeniu zasilanym.

Mierzę nie na rozdziałce tylko na końcu 2 metrowego kabla, który jest wpięty wtyczką w rozdziałkę ,,leci" sobie 2 metry i na końcu ma wtyczkę, która już jest wpinana do odbiornika astro - wtyczki mam takie
PL0866-2-Extension-Cable.jpg
P.S. No to chyba przynajmniej strat na wtyczkach i kablach nimom.....

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężko to opisać, trzeba by narysować :) Tak może wyglądać Twój układ. Na czerwono są linie, gdzie jest spadek napięcia, bo przez nie płynie duży prąd. W linii na zielono płynie bardzo mały prąd i tam spadku napięcia nie ma. 

ZASILACZ-----------ROZDZIAŁKA------------POMIAR 12.2V
  12.4V              |  | 12.2V
                     |  |
                     | GRZAŁKA 11.8V
                     |  
                     MONTAŻ 11.6V

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Układ pomiarowy.jpg

Rysunek górny przedstawia rzeczywisty podział napięcia , jeśli mamy podłączony odbiornik. Oczywiście dane są przykładowe.

Napięcie na Twoim odbiorniku będzie wynosiło U 2 = 12V x 12 Om/12 Om + 0.5 Om = 11.52 V

Napięcie na woltomierzu wpiętym ZAMIAST odbiornika będzie wynosiło U 2= 12V x 1 MOm/1MOm + 0.5 Om = 11.999994 V.

Oczywiście zasilacz na tym rysunku to tak naprawdę Twoja rozdziałka.

 Jest różnica...ona oczywiście nie musi być aż tak duża, bo rezystancja dobrych kabli i złączy będzie mniejsza niż te 0.5 Oma, ale nie zawsze tak musi być..

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No prawie rozumiem....
Ale tak:
- pierwsza wtyczka, która jest wetknięta w rozdziałkę - stawia opór,
- 2m kabla - opór stawia,
- końcowa wtyczka - opór stawia.
I mierząc na końcu i odczytując wynik 12,3 V to nie jest on choć bardzo przybliżony ?

Wtyczka.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest wynik bardzo dokładny (w zależności od miernika oczywiście), ale to jest tak jak pisałem napięcie panujące na rozdziałce, bo na tych 2 metrach kabla podczas pomiaru nie ma obciążenia i nie ma na nim spadku napięcia. Jak podłączysz na końcu obciążenie (np halogen) to napięcie tam będzie mniejsze. O ile mniejsze - to zależy od obciążenia, od jakości wtyczek i gniazdek i przekroju oraz długości kabla. 

Opór bez obciążenia nie spowoduje spadku napięcia. Spadek napięcia to U = R * I. R jest stałe, ale podczas pomiaru multimetrem I jest prawie zerowe, więc i spadek U będzie bardzo mały. Przy zwiększaniu prądu spadek napięcia U będzie się zwiększał (przy stałym oporze R). 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)