Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

Zmienia się tempo obrotów Ziemi. Potrzebna korekta czasu
2024-03-29.TM.
W perspektywie najbliższych kilku lat w systemie pomiaru czasu na całej Ziemi zniknie jedna sekunda – wynika z nowych obliczeń, przedstawionych na łamach „Nature”. Na ruch obrotowy naszej planety wpływa m.in. topnienie lodowców na biegunach Ziemi.
Sposób pomiaru czasu, obliczanie upływu minut i sekund, ma bezpośredni związek z ruchem obrotowym naszej planety. Parametry obrotów Ziemi nie są jednak do końca stabilne: zmieniają się nieznacznie w zależności od tego, co dzieje się na powierzchni Ziemi i w jej jądrze.
Każde, nawet najmniejsze zmiany z czasem kumulują się, dając efekty coraz bardziej zauważalne. To zaś oznacza, że zegary na całej Ziemi należy kalibrować tak, by co jakiś czas uzupełnić brak jednej sekundy. Może się wydawać, że to sprawa banalna, ma ona jednak znaczenie dla sieci komputerowej na Ziemi.
Topnienie lodowców spowalnia ruch Ziemi…

Zmiany w rotacji Ziemi (a konkretnie – spowolnienie) przez długi czas zachodziły m.in. w związku z działaniem pływów i oddziaływaniem wód na oceaniczne dno. Ostatnio jednak wpływ topniejących lodowców (do którego dochodzi wskutek aktywności człowieka i ocieplenia) stały się istotne – mówi autor badania, cytowany przez CNN Duncan Agnew, profesor geofizyki z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego (USA).
Kiedy lód topnieje, jego woda dostaje się do oceanu. Innymi słowy, dochodzi do przesunięcie masy wody z biegunów ku równikowi, co pogłębia tendencję do spowolnienia rotacji Ziemi.
Topnienie lodu polarnego samo w sobie wystarczy, żeby odczuwalnie zmienić rotację całej Ziemi w sposób dotychczas niespotykany – potwierdza Agnew. Dodaje, że fakt, że ludzie byli w stanie zmienić obroty Ziemi, jest niebywały.
… ale Ziemia i tak przyspiesza
Drugą sprawą znaczącą dla pomiaru czasu są – zdaniem naukowców – procesy w jądrze Ziemi.

Płynne jądro planety obraca się niezależnie od jej stałych części zewnętrznych. Jeśli jądro spowalnia, to pozostałe warstwy przyspieszają, by utrzymać pęd - mówi Agnew. I tak właśnie się dzieje.

Niewiele wiadomo o tym, co dokładnie dzieje się na głębokości niemal 2900 km pod powierzchnią Ziemi, nie jest też jasne, dlaczego obroty jądra przyspieszają. Wiadomo jednak - piszą autorzy publikacji - że choć topnienie lodowców na biegunach ma działanie spowalniające, to całkowita rotacja Ziemi nabiera tempa. To znaczy, że niedługo na Ziemi trzeba będzie po raz pierwszy odjąć sekundę.
Sekunda to niewiele, ale systemy obliczeniowe, precyzyjnie nastrojone, by współgrać z różnymi aktywnościami – choćby takimi jak giełdowe transakcje – wymagają precyzji rzędu tysięcznych części sekundy.

Praktycznie każdy system komputerowy ma wbudowane rozwiązania, które pozwolą dołożyć sekundę. Możliwość działania przeciwnego – odjęcie sekundy – ma niewiele z nich. Dlatego większość komputerów będzie wymagała przeprogramowania, co samo w sobie otwiera drogę do powstania dodatkowych błędów.

– Nikt nie przewidywał, że Ziemia przyspieszy na tyle, że trzeba będzie odejmować sekundę – zwraca uwagę Agnew.
źródło: PAP
Na zmianę tempa obrotów Ziemi wpływają dwa główne czynniki (fot. Shuttertock)
TVP INFO
https://www.tvp.info/76697020/zmienia-sie-tempo-obrotow-ziemi-potrzebna-korekta-czasu

Zmienia się tempo obrotów Ziemi. Potrzebna korekta czasu.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Błękitne nadolbrzymy mogą powstać w wyniku połączenia dwóch gwiazd
2024-03-29.
Zespół naukowców znalazł wskazówki dotyczące błękitnych nadolbrzymów. Chociaż są powszechnie obserwowane, ich pochodzenie pozostaje odwieczną tajemnicą.
Międzynarodowy zespół badawczy odkrył wskazówki dotyczące pochodzenia niektórych z najjaśniejszych i najgorętszych gwiazd w naszym Wszechświecie, znanych jako błękitne nadolbrzymy. Chociaż te gwiazdy są powszechnie obserwowane, ich geneza stanowi długotrwałą zagadkę, nad którą naukowcy debatują od kilku dziesięcioleci. Przy użyciu nowych modeli gwiazd i analizując obszerną próbkę danych z Wielkiego Obłoku Magellana, eksperci z Instituto de Astrofísica de Canarias (IAC) znaleźli solidne dowody na to, że większość błękitnych nadolbrzymów mogła powstać poprzez połączenie dwóch gwiazd związanych w układzie podwójnym. Badania zostały opublikowane w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters.

Błękitne nadolbrzymy typu B to bardzo jasne i gorące gwiazdy (co najmniej 10 000 razy jaśniejsze i 2 do 5 razy gorętsze od Słońca), o masie od 16 do 40 razy większej od masy Słońca. Zgodnie z konwencjonalną wiedzą o gwiazdach oczekuje się, że występują one podczas bardzo szybkiej fazy ewolucji, dlatego też powinny być rzadko obserwowane. Dlaczego więc obserwujemy ich tak wiele?

Ważnym wskazaniem dotyczącym ich pochodzenia jest to, że większość błękitnych nadolbrzymów obserwowana jest jako pojedyncze, co oznacza, że nie posiadają wykrywalnego towarzysza związanego grawitacyjnie. Pomimo tego, większość młodych, masywnych gwiazd rodzi się w układach podwójnych z towarzyszami. Dlaczego więc błękitne nadolbrzymy występują pojedynczo? Odpowiedź brzmi: masywne układy podwójne gwiazd „łączą się” i tworzą błękitne nadolbrzymy.

W pionierskim badaniu prowadzonym przez badaczkę IAC Athirę Menon, międzynarodowy zespół astrofizyków obliczeniowych i obserwacyjnych przeprowadził symulację szczegółowych modeli fuzji gwiazd i przeanalizował próbkę 59 wczesnych błękitnych nadolbrzymów typu B w Wielkim Obłoku Magellana, galaktyce satelitarnej Drogi Mlecznej.

Przeprowadziliśmy symulację fuzji wyewoluowanych olbrzymów z ich mniejszymi gwiezdnymi towarzyszami w szerokim zakresie parametrów, biorąc pod uwagę interakcję i mieszanie się dwóch gwiazd podczas fuzji. Nowo narodzone gwiazdy żyją jako błękitne nadolbrzymy przez drugą najdłuższą fazę życia gwiazdy, kiedy spala ona hel w swoim jądrze – wyjaśniła Menon.

Według Artemio Herrero, naukowca IAC i współautora artykułu, uzyskane wyniki wyjaśniają, dlaczego błękitne nadolbrzymy znajdują się w tak zwanej „luce ewolucyjnej” z klasycznej fizyki gwiazd, fazie ich ewolucji, w której nie spodziewalibyśmy się znaleźć gwiazd.

Czy jednak takie połączenia mogą również wyjaśnić zmierzone cechy błękitnych nadolbrzymów? Interesującym odkryciem jest, że gwiazdy powstałe w wyniku tych fuzji bardziej skutecznie odwzorowują skład powierzchniowy, zwłaszcza bogactwo w azot i hel, dużej części próbki niż tradycyjne modele gwiazd. Sugeruje to, że fuzje mogą stanowić dominujący mechanizm powstawania błękitnych nadolbrzymów – powiedział Danny Lennon, badacz z IAC, który również brał udział w tej analizie.

To badanie jest istotnym krokiem w rozwiązaniu długotrwałej zagadki powstania błękitnych nadolbrzymów, sugerując istotną rolę fuzji gwiazd w ewolucji galaktyk i ich populacji gwiazdowych. Kolejnym etapem badań będzie próba zrozumienia procesu eksplozji tych błękitnych nadolbrzymów oraz ich wpływu na środowisko związane z czarnymi dziurami i gwiazdami neutronowymi.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
IAC
Urania
Wizja artystyczna układu podwójnego czerwonego olbrzyma i młodszego towarzysza, który może się połączyć tworząc błękitnego nadolbrzyma.
Źródło: Casey Reed, NASA
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2024/03/bekitne-nadolbrzymy-moga-powstac-w.html

Błękitne nadolbrzymy mogą powstać w wyniku połączenia dwóch gwiazd.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze takie wydarzenie od 45 lat. Spodziewają się tłumów, ogłoszono stan wyjątkowy
2024-03-30. Źródło: The Guardian, Reuters

Kanadyjski region Niagara na południu prowincji Ontario ogłosił stan wyjątkowy w związku z przygotowaniami do nadchodzącego całkowitego zaćmienia Słońca. Władze spodziewają się rekordowej liczby turystów. Obszar wodospadu Niagara jest uznawany za jedno z najlepszych miejsc do podziwiania tego zjawiska, które będzie pierwszym w tamtym miejscu na świecie od 1979 roku.
8 kwietnia dojdzie do całkowitego zaćmienia Słońca. Będzie ono widoczne w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Meksyku. Najbardziej wyczekują go mieszkańcy kanadyjskiej prowincji Ontario, od 1979 roku nie dało się tam zauważyć bowiem takiego zjawiska. Położone na południu prowincji miasto Niagara Falls znajduje się liście miejsc, w których będzie można oglądać maksymalną fazę zaćmienia. Księżyc na kilka minut całkowicie przysłoni Słońce.
Za jedną z najbardziej atrakcyjnych lokalizacji do podziwiania tego zjawiska jest uznawany wodospad Niagara, w pobliżu którego leży kanadyjskie miasto i który znajduje się na granicy Kanady ze Stanami Zjednoczonymi.
Ogłoszono stan wyjątkowy
Burmistrz Niagara Falls Jim Diodati stwierdził, że w związku z zaćmieniem spodziewa się największej liczby turystów, jaka kiedykolwiek odwiedziła to miasto w ciągu jednego dnia. Według szacunków miasto może wtedy odwiedzić milion osób, podczas gdy średnio każdego roku przyjeżdża do niego 14 mln ludzi.
Władze regionu Niagara w związku z przygotowaniami na to wydarzenie podjęły decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Jak tłumaczą, może ono wiązać się z dużymi korkami na drogach, koniecznością postawienia w stan gotowości większej liczby personelu medycznego i z przeciążeniem sieci komórkowych.
"Stan wyjątkowy wzmacnia narzędzia, którymi dysponuje region, aby chronić zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców oraz odwiedzających, a także dbać o naszą krytyczną infrastrukturę w każdym możliwym scenariuszu" - napisano w komunikacie władz.
Wodospad Niagara z widokiem na miasto Niagara Falls w Kanadzie Shutterstock

Google Maps

Zaćmienie Słońca PAP/NASA
https://tvn24.pl/tvnmeteo/swiat/kanada-pierwsze-takie-wydarzenie-od-45-lat-miasto-spodziewa-sie-tlumow-ogloszono-stan-wyjatkowy-st7846487

Pierwsze takie wydarzenie od 45 lat. Spodziewają się tłumów, ogłoszono stan wyjątkowy2.jpg

Pierwsze takie wydarzenie od 45 lat. Spodziewają się tłumów, ogłoszono stan wyjątkowy3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Całkowite zaćmienie słońca kluczem do rozwiązania wielkiej zagadki. Jaką tajemnicę skrywa nasza gwiazda?
2024-03-30. Aleksander Kowal
Już 8 kwietnia mieszkańcy Ameryki Północnej będą mieli okazję do podziwiania całkowitego zaćmienia słońca. Poza walorami czysto wizualnymi, wydarzenie to może się okazać bardzo istotne z punktu widzenia nauki.
Astronomowie spodziewają się bowiem, że będą w stanie rozwikłać pewną ważną zagadę związaną z funkcjonowaniem naszej gwiazdy. Jak przewidują eksperci, umbra, czyli wewnętrzny cień Księżyca obserwowany na powierzchni Ziemi, obejmie swoim zasięgiem Meksyk, Stany Zjednoczone oraz Kanadę.
Całkowite zaćmienie słońca można obserwować z Ziemi średnio raz na osiemnaście miesięcy. Nie jest to więc częsty widok, tym bardziej, iż mówimy o całej planecie, a nie dowolnym jej punkcie. Z tego względu astronomowie zamierzają jak najlepiej wykorzystać nadarzającą się okazję.
Na czele całego przedsięwzięcia staną przedstawiciele Uniwersytet Aberystwyth, wspierani przez naukowców z różnych części świata. Zebrane w takich okolicznościach dane powinny doprowadzić do lepszego zrozumienia Słońca. Badacze mają też nadzieje związane z rozwikłaniem zagadki dotyczącej korony słonecznej, czyli najbardziej zewnętrznej części atmosfery naszej gwiazdy.
Całkowite zaćmienie słońca, które będzie obserwowane w Ameryce Północnej 8 kwietnia, stanowi idealną okazję do przeprowadzania badań poświęconej naszej gwieździe
Dlaczego zaćmienie miałoby w jakikolwiek sposób okazać się pomocne? Chodzi o konieczność blokowania światła słonecznego, co zazwyczaj odbywa się z udziałem tzw. koronografu. Dzięki temu astronomowie mogą dostrzec słabsze emisje pochodzące z korony słonecznej. Sęk w tym, iż zaćmienie zapewnia znacznie lepsze warunki – nawet bardziej dogodne niż w przypadku specjalistycznego sprzętu znajdującego się w przestrzeni kosmicznej.
Wśród wielkich niewiadomych wynikających z niedostatecznej wiedzy na temat Słońca wymienia się różnicę w gęstości między koroną a fotosferą. Poza tym nie jest jasne, dlaczego ta pierwsza nagrzewa się do niespodziewanie wysokich temperatur. Na potrzeby planowanych pomiarów członkowie zespołu badawczego wykorzystają dwa instrumenty. Pierwszy, znany jako cip (coronal imaging polarimeter) wykonuje zdjęcia korony słonecznej za pomocą polaryzatora. Taki filtr przepuszcza światło o określonej polaryzacji, blokując pozostałe, dzięki czemu możliwe będzie skupienie się na właściwościach korony.
Narzędzie numer dwa, z którego mają zamiar skorzystać astronomowie, to chils (coronal high-resolution line spectrometer). Instrument ten gromadzi widma o wysokiej rozdzielczości, w których światło jest rozdzielane na kolory składowe. W takich okolicznościach naukowcy zamierzają zidentyfikować sygnatury widmowe żelaza pochodzącego z korony. To z kolei umożliwi mapowanie temperatur występujących na Słońcu. Co ciekawe, ze względu na zbliżający się szczyt aktywności naszej gwiazdy, badacze liczą, że w czasie zaćmienia uda im się dostrzec oznaki gwałtowności Słońca, na przykład w postaci koronalnego wyrzutu masy.
https://www.chip.pl/2024/03/system-ancilia-wabiki-brytyjskie-okrety

Całkowite zaćmienie słońca kluczem do rozwiązania wielkiej zagadki. Jaką tajemnicę skrywa nasza gwiazda.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie odkryli silne pole magnetyczne wirujące na krawędzi Sagittariusa A*
2024-03-30.
Astronomowie przeprowadzili dwa nowe badania EHT, które pozwoliły uzyskać pierwszy obraz Sagittariusa A* w świetle spolaryzowanym.
Nowy obraz, który powstał w ramach współpracy Teleskopu Horyzontu Zdarzeń (EHT), ujawnił silne i zorganizowane pole magnetyczne emitowane z krawędzi supermasywnej czarnej dziury Sagittarius A* (Sgr A*). Ten obraz, po raz pierwszy widziany w świetle spolaryzowanym, ukazał strukturę pola magnetycznego przypominającą strukturę czarnej dziury w centrum galaktyki M87, co sugeruje, że potężne pola magnetyczne mogą być powszechne dla wszystkich czarnych dziur. To podobieństwo również wskazuje na ukryty strumień w Sgr A*. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters.
Naukowcy po raz pierwszy przedstawili obraz Sgr A*, znajdującej się około 27 000 lat świetlnych od Ziemi, w 2022 roku. Ujawniając, że chociaż supermasywna czarna dziura Drogi Mlecznej jest ponad tysiąc razy mniejsza i mniej masywna niż ta w M87, wygląda niezwykle podobnie. To skłoniło naukowców do zastanowienia się, czy te dwie dziury mają wspólne cechy poza wyglądem. Aby to sprawdzić, zespół postanowił zbadać Sgr A* w świetle spolaryzowanym. Poprzednie badania światła wokół M87* wykazały, że pola magnetyczne wokół olbrzymiej czarnej dziury pozwoliły na wystrzelenie potężnych strumieni materii z powrotem do otaczającego środowiska. Opierając się na tych ustaleniach, nowe obrazy ujawniły, że podobny mechanizm może dotyczyć również Sgr A*.
Teraz widzimy, że w pobliżu czarnej dziury w centrum Drogi Mlecznej znajdują się silne, skręcone i uporządkowane pola magnetyczne – powiedziała Sara Issaoun, stypendystka CfA NASA Hubble Fellowship Program Einstein Fellow, astrofizyk Smithsonian Astrophysical Observatory (SAO) i współprzewodnicząca projektu. Wraz z tym, że Sgr* ma uderzająco podobną strukturę polaryzacji do tej obserwowanej w znacznie większej i potężniejszej czarnej dziurze M87*, dowiedzieliśmy się, że silne i uporządkowane pola magnetyczne mają kluczowe znaczenie dla interakcji czarnych dziur z otaczającym je gazem i materią.
Światło jest oscylującą falą elektromagnetyczną, która pozwala nam dostrzegać obiekty. Czasami światło oscyluje w określonej orientacji, co nazywamy „polaryzacją”. Choć spolaryzowane światło otacza nas, dla ludzkich oczu nie różni się ono od „normalnego” światła. W plazmie otaczającej czarne dziury, cząsteczki krążące wokół linii pola magnetycznego nadają wzór polaryzacji prostopadły do pola. Dzięki temu astronomowie mogą coraz dokładniej obserwować, co dzieje się w obszarach czarnych dziur i mapować ich linie pola magnetycznego.
Obrazując spolaryzowane światło z gorącego, świecącego gazu w pobliżu czarnych dziur, bezpośrednio wnioskujemy o strukturze i sile pól magnetycznych łączących przepływ gazu i materii, którymi czarna dziura żywi się i wyrzuca – powiedział Angelo Ricarte, członek Harvard Black Hole Initiative i współprowadzący projekt. Światło spolaryzowane uczy nas znacznie więcej o astrofizyce, właściwościach gazu i mechanizmach, które zachodzą, gdy czarna dziura się żywi.
Jednak obrazowanie czarnych dziur w świetle spolaryzowanym nie jest tak proste, jak założenie spolaryzowanych okularów przeciwsłonecznych. Jest to szczególnie trudne w przypadku Sgr A*, która zmienia się tak szybko, że nie udaje się jej uchwycić na zdjęciach. Aby uchwycić supermasywną czarną dziurę, konieczne są wyrafinowane narzędzia, wykraczające poza te używane do obserwacji M87*, która jest znacznie bardziej stabilnym obiektem. Paul Tiede, doktor habilitowany CfA i astrofizyk SAO, powiedział: To ekscytujące, że w ogóle udało nam się uzyskać spolaryzowany obraz Sgr A*. Pierwszy obraz wymagał miesięcy intensywnej analizy, aby zrozumieć jej dynamiczną naturę i odkryć jej średnią strukturę. Tworzenie spolaryzowanego obrazu stanowiło dodatkowe wyzwanie związane z dynamiką pól magnetycznych wokół czarnej dziury. Nasze modele często przewidywały wysoce turbulentne pola magnetyczne, co znacznie utrudniało proces tworzenia spolaryzowanego obrazu. Na szczęście nasza czarna dziura jest znacznie bardziej stabilna, co ułatwiło uzyskanie pierwszego obrazu.
Naukowcy są podekscytowani posiadaniem obrazów obu supermasywnych czarnych dziur w świetle spolaryzowanym. Te obrazy i dane towarzyszące stworzyły nowe możliwości porównywania i zestawiania czarnych dziur o różnych rozmiarach i masach. W miarę postępu technologii, te obrazy mogą ujawnić więcej tajemnic związanych z czarnymi dziurami, ich podobieństwami i różnicami.
Michi Bauböck, doktor nauk z University of Illinois Urbana-Champaign, stwierdził: M87* i Sgr A* różnią się pod kilkoma istotnymi aspektami: M87* jest znacznie większa i absorbuje materię ze swojego otoczenia w znacznie szybszym tempie. Oczekiwano zatem, że pola magnetyczne będą się znacznie różnić. Jednak w tym przypadku okazały się one dość podobne, co sugeruje, że ta struktura jest wspólna dla wszystkich czarnych dziur. Lepsze zrozumienie pól magnetycznych w pobliżu czarnych dziur pomoże odpowiedzieć na wiele niewyjaśnionych pytań – od tego, jak powstają i są wyrzucane strumienie, po to, co napędza jasne rozbłyski, które obserwujemy w świetle podczerwonym i rentgenowskim.
EHT przeprowadził kilka obserwacji od 2017 roku i planuje ponownie obserwować Sgr A* w kwietniu 2024 roku. Każdego roku obrazy są coraz lepsze, ponieważ EHT wykorzystuje nowe teleskopy, większą przepustowość i nowe częstotliwości obserwacji. Rozbudowa planowana na następną dekadę umożliwi nagrywanie filmów Sgr A* w wysokiej jakości, może ujawnić ukryty strumień i umożliwić astronomom obserwację podobnych cech polaryzacji w innych czarnych dziurach. Tymczasem rozszerzenie EHT na przestrzeń kosmiczną zapewni ostrzejsze obrazy czarnych dziur niż kiedykolwiek wcześniej.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej informacji:
•    Astronomers Unveil Strong Magnetic Fields Spiraling at the Edge of Milky Way’s Central Black Hole
•    First Sagittarius A* Event Horizon Telescope Results. VII. Polarization of the Ring
Źródło: CfA
Na ilustracji: Współpraca Event Horizon Telescope (EHT), która stworzyła pierwszy w historii obraz naszej czarnej dziury w Drodze Mlecznej wydany w 2022 roku, uchwyciła nowy widok masywnego obiektu w centrum naszej Galaktyki: jak wygląda w świetle spolaryzowanym. Źródło: EHT Collaboration
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronomowie-odkryli-silne-pole-magnetyczne-wirujace-na-krawedzi-sagittariusa

Astronomowie odkryli silne pole magnetyczne wirujące na krawędzi Sagittariusa A.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Długotrwały rozbłysk słoneczny M9.4 na Słońcu
Autor: admin (2024-04-01)
Słońce, nasza życiodajna gwiazda, nieustannie dostarcza nam niezwykłych zjawisk, które fascynują naukowców i miłośników astronomii na całym świecie. Jednym z takich wydarzeń była olbrzymia erupcja słoneczna, która miała miejsce 30 marca 2024 roku.
Aktywny region 3615, zlokalizowany na powierzchni naszej gwiazdy, był areną niezwykłego rozbłysku słonecznego o sile M9.4. Rozpoczął się on o godzinie 21:01 UTC i trwał aż do 22:15 UTC, co czyni go długotrwałym i niezwykle intensywnym zjawiskiem
Naukowcy z całego świata z zainteresowaniem obserwowali tę potężną erupcję, wykorzystując do tego celu różnorodne instrumenty badawcze, w tym teleskopy kosmiczne i naziemne obserwatoria słoneczne. Szczególną uwagę przykuwały obrazy uzyskane przez sondę kosmiczną SDO (ang. Solar Dynamics Observatory), które dostarczyły szczegółowych informacji na temat przebiegu tego niezwykłego zdarzenia.
Rozbłysk słoneczny o sile M9.4 to potężne zjawisko, które może mieć istotny wpływ na nasze otoczenie. Choć naukowcy nie odnotowali wyraźnych sygnałów radiowych, które mogłyby wskazywać na powstanie wyrzutu masy (CME), samo wystąpienie tak potężnego rozbłysku może mieć poważne konsekwencje.
Położenie plamy 3615 na tarczy słonecznej nie sprzyja powstawaniu CME skierowanych w stronę Ziemi. Niemniej, sama energia uwolniona podczas rozbłysku może mieć znaczący wpływ na warunki panujące w naszej magnetosferze i jonosferze, a także na działanie systemów technologicznych, takich jak łączność radiowa czy sieci energetyczne.
Prognozuje się, że aktywność słoneczna w najbliższych dniach pozostanie na umiarkowanym poziomie, z niewielkim prawdopodobieństwem wystąpienia rozbłysków klasy X. Jednakże Obszar Słoneczny 3615, aktualnie rotujący wokół zachodniego brzegu tarczy słonecznej, wciąż stanowi potencjalne źródło kolejnych silnych erupcji.
Ponadto, oczekuje się, że w tym czasie będziemy mieli do czynienia z umiarkowanymi burzami geomagnetycznymi, a także możliwością wystąpienia słabych burz promieniowania słonecznego. Wzmocnienia prędkości wiatru słonecznego związane z pozytywnymi polarnymi strumieniami szybkimi (CH HSS) prawdopodobnie będą kontynuowane do 2 kwietnia.
 Źródło: NASA
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/dlugotrwaly-rozblysk-sloneczny-m94-na-sloncu

Długotrwały rozbłysk słoneczny M9.4 na Słońcu.jpg

Długotrwały rozbłysk słoneczny M9.4 na Słońcu2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak naprawdę wyglądają obrazy dostarczane przez teleskop Webba? Odpowiedź może zaskoczyć
2024-04-01. Aleksander Kowal
Techniczne aspekty obrazowania otoczenia zazwyczaj są trudne do zrozumienia, a w przypadku obserwacji prowadzonych w przestrzeni kosmicznej poziom skomplikowania wzrasta jeszcze bardziej. Jak wygląda sytuacja Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba?
Prawdopodobnie najbardziej zaawansowany tego typu instrument, który pozostaje obecnie w użyciu, śledzi wszechświat w podczerwieni. Jego naukowa misja rozpoczęła się w lipcu 2022 roku i choć nie minęły jeszcze dwa lata od tego oficjalnego startu, to nazwany na cześć drugiego administratora NASA sprzęt zdążył się już wielokrotnie popisać swoimi możliwościami.
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba prowadzi obserwacje w świetle podczerwonym. Dostarczanego przez niego materiały są początkowo czarno-białe
Tym, co komplikuje sytuację, jest fakt, że teleskop Webba obserwuje przestrzeń kosmiczną w podczerwieni. W takich okolicznościach pojawia się podstawowy problem: ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec tego zakresu. Ale każdy medal ma dwie strony: obserwacje w podczerwieni pozwalają JWST zobaczyć to, co w widmie optycznym byłoby poza zasięgiem. Przebija się bowiem przez gęsto obłoki gazu i pyłu, dzięki czemu astronomowie docierają wzrokiem tam, gdzie w innych okolicznościach nie byliby w stanie.
Przeciwieństwem Webba jest Kosmiczny Teleskop Hubble’a, działający w widmie optycznym. Dostarczane przez niego materiały są więc zdecydowanie przyjemniejsze dla oka (względem nieobrobionych materiałów JWST), ale pomimo znacznie krótszej służby ten drugi zdołał już przebić Hubble’a pod względem doniosłości dokonanych odkryć. Kto wie, być może teleskopy przyszłości będą wyposażone w oprogramowanie z automatu wizualizujące obserwacje podczerwone tak, aby były przyjemne dla ludzkiego oka?
https://www.chip.pl/2024/04/rosja-potezne-pociski-ch-101

 

Jak naprawdę wyglądają obrazy dostarczane przez teleskop Webba Odpowiedź może zaskoczyć.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Końcowy etap wyboru nazwy polskiej misji na ISS
2024-04-01. Krzysztof Kanawka
Polska Agencja Kosmiczna otrzymała końcowy zestaw nazw dla polskiej misji na ISS.
Jak się będzie nazywać polska misja na Międzynarodową Stację Kosmiczną? Polska Agencja Kosmiczna analizuje właśnie końcowy zestaw propozycji nazw.
Od 1 września 2023 dr inż. Sławosz Uznański trenuje w ośrodku o nazwie European Astronaut Corps na zasadzie “project astronaut”. Podobnie jak w przypadku Szweda Marcusa Wandt’a (misja Axiom-3) astronauta z Polski dotrze na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) dzięki współpracy pomiędzy Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) a firmą Axiom Space.
Polski astronauta weźmie udział w kolejnej misji kosmicznej Axiom Space o oznaczeniu Axiom-4 (AX-4). Aktualne (nieoficjalne) rozpiski lotów sugerują, że start misji AX-4 powinien nastąpić najwcześniej w listopadzie 2024.
Oto finalna lista, wśród której POLSA wybierze nazwę misji:
•    SZWARGISS
•    LECHIA
•    DZBAN-ISS
•    ESSAISS
•    HUISSARIA
•    BRZECZYSZCZYKIEWISS
•    LEM-TWARDOWSKI-KONOPNICKA-SKŁODOWSKA
•    BISKUPIN-ISS
•    EUROPOLAMBERISS
POLSA – wraz z polskim astronautą – wybierze końcową trójkę do rekomendacji Premiera RP. Ogólne zasady wyboru są następujące:
•    Nazwa ma się odnosić do dziedzictwa kulturowego Polski – stąd między innymi odwołanie do husarii oraz do szwagrów, jak również nazwisk autorów, naukowców czy postaci związanych z kosmosem,
•    Nazwa ma jednoznacznie wskazywać miejsce Polski w Europie – stąd popularne przedrostki “Eur” oraz “Pol”,
•    Nazwa ma odnosić się historii Polski – między innymi dlatego pojawiły się propozycje nawiązujące do bursztynu, Polski (jako Lechia) czy osady Biskupin,
•    Nazwa może się odnosić do współczesnej kultury Polski – stąd też pojawiają się nazwy odnoszące się do młodzieżowych słów roku, takich jak “essa”,
•    Dodanie “ISS” do nazwy – o ile to możliwe – jest także ważne.
Co ciekawe, jeszcze kilka miesięcy temu nieoficjalne doniesienia sugerowały, że POLSA będzie wybierać nazwę wraz z jedną uczelnią. Ostatnio jednak ta uczelnia zrezygnowała ze wsparcia POLSA w tej kwestii, gdyż okazało się, że kilku absolwentów tej uczelni (ze stopniem MBA) nie było w stanie wskazać różnicy pomiędzy stacją ISS a Tiangong. Doprowadziło to do dużego zamieszania, gdyż w pierwszej turze zgłoszeń nazwy pojawiło się dużo nazw nawiązujących do Chin.
(inf. własna)
Sławosz Uznański w EAC / Credits – ESA

https://kosmonauta.net/2024/04/koncowy-etap-wyboru-nazwy-polskiej-misji-na-iss/

Końcowy etap wyboru nazwy polskiej misji na ISS.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zapisz się na obóz astronomiczny 2024
2024-04-01. Anna Wizerkaniuk
Po raz kolejny w Załęczu Wielkim odbędzie się obóz astronomiczny dla młodych pasjonatów astronomii i nauk ścisłych. Dla absolwentów szkół podstawowych jest to okazja na spędzenie wakacji pod namiotami wśród rówieśników o podobnych zainteresowaniach, łącząc naukę z obserwacjami nocnego nieba, zabawą i aktywnym spędzaniem czasu. A wszystko to w malowniczym Nadwarciańskim Grodzie położonym nad zakolem Warty w powiecie wieluńskim.
Trochę nauki…
Podczas obozu uczestnicy będą mogli wziąć udział w zajęciach, które pozwolą im na rozwinięcie swojej wiedzy z dziedziny astronomii, a także fizyki, matematyki i informatyki. Na potrzeby obozu został opracowany autorski kurs astronomii, który łączy doświadczenie kadry z oczekiwaniami uczestników. Trzeba jednak pamiętać, że astronomia to nie tylko teoria. W nocy, o ile pogoda dopisze, uczestnicy będą mogli nauczyć się korzystać z teleskopu i obserwować podstawowe obiekty, a także wziąć udział w zajęciach z fotografowania nocnego nieba przy użyciu profesjonalnego sprzętu.
… spotkań…
Na obozie nie zabraknie także spotkań z naukowcami czy popularyzatorami astronomii (w ubiegłych latach odwiedzili nas m.in. dr Maciej Wielgus, autor pierwszego zdjęcia cienia czarnej dziury, i Radek Grabarek z We Need More Space). Odbędzie się też tradycyjna wycieczka do Planetarium Śląskiego w Chorzowie, gdzie 40 lat temu narodził się pomysł organizacji obozów astronomicznych dla młodzieży.
… i zabawy
Zumba, siatkówka, piłka nożna, taniec – to tylko niektóre z aktywności, których na obozie nie zabraknie. Uczestnicy mogą też liczyć na gry terenowe, wspólne śpiewanki przy ognisku, kalambury czy wieczór planszówek.
 
Najważniejsze informacje o obozie
Obóz dla tegorocznych absolwentów szkół podstawowych
Termin: 20 lipca – 3 sierpnia 2024
Miejsce: Ośrodek „Nadwarciański Gród”, Załęcze Wielkie (woj. łódzkie)
Koszt: 2100 zł (+100 zł w przypadku diety innej niż mięsna)
Zapisy do 12 maja 2024 r.

Kontakt: [email protected]
Strona internetowa: oboz.almukantarat.pl/
 
O Klubie Astronomicznym Almukantarat
Klub Astronomiczny Almukantarat to ogólnopolskie stowarzyszenie zrzeszające ludzi zaangażowanych w popularyzację astronomii. Swoje założenia spełnia poprzez regularne organizowanie obozów naukowych dla młodzieży, prowadzenie portalu astronomicznego AstroNET oraz udział w wydarzeniach takich jak Piknik Naukowy PRiCNK czy World Space Week Wrocław.
Strona internetowa: almukantarat.pl/
Facebook: Facebook/Almukantarat
Instagram: @klubastronomicznyalmukantarat
Patronem Honorowym obozu jest Polska Agencja Kosmiczna.
Autorzy zdjęć: Paulina Kudzia, Emilia Rzepka, Dominik Sulik.
https://astronet.pl/wydarzenia/almukantarat/zapisz-sie-na-oboz-astronomiczny-2024/

Zapisz się na obóz astronomiczny 2024.jpg

Zapisz się na obóz astronomiczny 2024.2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Księżycowe problemy Chin. Powodem Rosja
2024-04-01. Mateusz Mitkow
Chiny pracują nad projektem, którego celem jest stworzenie placówki badawczej na powierzchni Księżyca. Współpraca w tym zakresie prowadzona jest we współpracy z Rosją oraz innymi krajami. Obecność Federacji Rosyjskiej w ty przedsięwzięciu powoduje jednak problemy, przez które większość państw woli dołączać do księżycowego programu prowadzonego przez USA.
Kilka lat temu chińska agencja kosmiczna CNSA ogłosiła plany utworzenia na Księżycu stałej stacji badawczej, w której tajkonauci mieliby przebywać przez długie okresy. W późniejszym czasie zawarto porozumienie z Roskosmosem, czyli agencją kosmiczną Rosji w sprawie kooperacji, dzięki któremu placówka na powierzchni Srebrnego Globu powstanie do 2035 r. Jest to element umowy, która zobowiązuje obie strony do ścisłej współpracy w domenie kosmicznej do 2027 r.
Pełna nazwa nazwa opisywanego projektu to Międzynarodowa Naukowa Stacja Księżycowa (z ang. International Lunar Research Station;ILRS). Jest to chińsko-rosyjska odpowiedź na prowadzony przez Stany Zjednoczone program Artemis, którego celem jest ustanowienie stałej obecności człowieka na Księżycu poprzez wybudowanie specjalnej placówki badawczej na jego powierzchni. W ostatnich miesiącach oba projekty poczyniły pewne postępy w pozyskiwaniu nowych partnerów, ale można zauważyć, że Chiny mają z tym znacznie większe problemy.
Najnowszym członkiem w chińskim projekcie jest Kolumbia, która zobowiązała się współpracy w tym zakresie w dniu 27 marca br. To jednak kolejny kraj, który pod względem technologiczny nie wnosi zbyt wiele. Eksperci zwracają uwagę, że większość z sygnatariuszy projektu ILRS ma charakter regionalny oraz nie posiada doświadczenia w projektach kosmicznych, co sugeruje większe trudności niż początkowo zakładano, nie tylko w kwestii przyciągania nowych partnerów.
Dla porównania, amerykańskie porozumienia Artemis Accords liczą 36 krajów. Wśród nich są najwięksi gracze z Europy (w tym również Polska) oraz m.in. Japonia, Arabia Saudyjska, Izrael czy Indie. Państwa te wnoszą zdecydowanie wartość dodaną do projektu, w związku z czym to właśnie Artemis jest bliżej sukcesu. Dla Chin problemem jest także udział w projekcie Rosji, która od 2022 r. kontynuuje pełnoskalową agresję militarną na Ukrainie, co znacznie przeszkadza w pozyskiwaniu nowych partnerów.
Trudności nie są jedynie w sferze politycznej, gdyż Rosja jest drugim, głównym krajem w całym projekcie, który miał być kluczowym wsparciem dla Państwa Środka. Obecnie ze względu na działania wojenne rosyjski program kosmiczny doświadcza kryzysu, głównie przez brak dostępu do zachodnich części oraz braku odpowiedniego finansowania. W ubiegłym roku Rosja zaliczyła przez to porażkę na Księżycu, ponieważ sonda Łuna -25 rozbiła się o jego powierzchnie. Liczba realizowanych startów orbitalnych również znacząco spadła, nie wspominając o misjach eksploracyjnych.
Rywalizacja o Księżyc nabiera tempa. Obecnie NASA planuje załogowy lot na Srebrny Glob w 2026 r., co tym samym zapoczątkuje budowanie stałej bazy. Chiny informowały, że planują zrealizować ten sam cel przed końcem 2030 r., więc terminy są podobne. „To fakt: bierzemy udział w wyścigu kosmicznym i prawdą jest, że lepiej uważajmy, aby nie dotarli do miejsca na Księżycu pod pozorem badań naukowych. Nie jest też wykluczone, że powiedzą: Nie zbliżaj się, jesteśmy tutaj, to nasze terytorium” - mówił w 2023 r. Bill Nelson cytowany przez portal Space News
”Myślę, że Chiny mają bardzo agresywny plan. Chcieliby wylądować przed nami, ponieważ mogłoby to dać im pewien przewrót PR-owy. Ale faktem jest, że nie sądzę, by to zrobili. Ogłaszana przez nich data jest coraz wcześniejsza. Ale konkretnie, gdy wylądujemy we wrześniu ’26, będzie to pierwsze lądowanie” - podkreślił szef NASA.
Źródło: Space24.pl / Space News
Autor. Pixabay
Autor. CASC/CAST
Autor. NASA
SPACE24
https://space24.pl/polityka-kosmiczna/swiat/ksiezycowe-problemy-chin-powodem-rosja

 

Księżycowe problemy Chin. Powodem Rosja.jpg

Księżycowe problemy Chin. Powodem Rosja2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Polski koncern naftowy dostarczy metan dla rakiet Elona Muska
2024-04-01,
Polska włącza się w wyścig kosmiczny na niespotykaną do tej pory skalę. To największy strategiczny ruch Polski w branży kosmicznej w historii. Firma PKN Orlen ogłosiła wieloletnią strategiczną współpracę ze SpaceX - największą firmą rakietową na świecie.
Podczas porannej konferencji prasowej na terenie fabryki i centrum testowego rakiet Boca Chica w Teksasie przedstawiciele PKN Orlen i SpaceX ogłosili, że metan do rozwijanej w tej chwili największej konstrukcji rakietowej na świecie Starship dostarczać będzie polski koncern paliwowy.
Wybór metanu jako paliwa rakietowego do Starshipa nie był przypadkowy. Metan, znany także jako LNG (skroplony gaz ziemny), wykazuje znacznie mniejsze emisje dwutlenku węgla w porównaniu do tradycyjnych paliw rakietowych jak kerozyna - powiedziała podczas spotkania Gwynne Shotwell dyrektor operacyjna firmy SpaceX. Metan jest też paliwem, który będzie mógł być pozyskiwany na innych ciałach niebieskich, a więc ułatwi realizację długofalowych planów SpaceX uczynienia gatunku ludzkiego międzyplanetarnym.
To wielki krok dla Polski, budujący niezwykle silną pozycję naszego kraju w światowym sektorze kosmicznym. Partnerstwo z największą firmą kosmiczną na świecie to niesamowite wyzwanie, któremu na pewno podołamy. - stwierdził Witold Literacki p.o. prezesa zarządu Orlenu.
Jeszcze w 2024 r. Orlen planuje uruchomienie innowacyjnego programu pilotażowego, który w niespotykany dotychczas sposób połączy ochronę środowiska z podbijaniem kosmosu. Część niezbędnego metanu będzie pozyskiwana z oddechów oraz gazów jelitowych polskich krów. To przełomowe podejście do kwestii zrównoważonej produkcji paliw rakietowych, które nie tylko ograniczy emisję gazów cieplarnianych, ale także zintegruje sektor rolniczy z przemysłem kosmicznym. Pierwsza faza programu ruszy w trzech województwach: podkarpackim, świętokrzyskim i lubelskim. Na potrzeby nowego zastosowania polskiego metanu zostanie też rozbudowany środkami SpaceX gazoport w Świnoujściu.
Docelowo jednak większość metanu będzie pozyskiwana z farm prowadzących hodowlę bydła w stanie Teksas, gdzie znajduje się rakietowy kosmodrom SpaceX. Ta faza programu zostanie osiągnięta jednak dopiero po udanej prototypowej produkcji na terenie Polski. Gdy SpaceX przestawi się na produkcję metanu na miejscu, powstała w Polsce infrastruktura zostanie zintegrowana z polską siecią gazociągową i wesprze naszą transformację energetyczną.
SpaceX wykonał już w tym roku jedną próbę lotu statku Starship, a w planach jest jeszcze nawet 5 kolejnych startów. Firma Elona Muska liczy, że już pod koniec roku pierwszy tankowiec z polskim gazem zasili jedną z przeznaczonych do startu rakiet.
 
 
Opracowanie: Rafał Grabiański
Na podstawie: SpaceX/PKN Orlen
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/polski-koncern-naftowy-dostarczyg-metan-dla-rakiet-elona-muska

Polski koncern naftowy dostarczy metan dla rakiet Elona Muska.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA chce wyhodować kapustę na Księżycu. Pierwszy taki eksperyment
2024-04-01.AP.
NASA planuje eksperyment LEAF podczas misji Artemis III w 2026 roku. Cel? Hodowla roślin, takich jak rzodkiewka, sałata wodna i kapusta… na Księżycu.
Lunar Effects on Agricultural Flora (LEAF) to jedna z trzech inicjatyw, które zostaną zrealizowane na Księżycu w 2026 roku, w ramach misji Artemis III.
Choć podobne eksperymenty odbywały się już w kosmosie, będzie to pierwsza próba hodowli roślin przez amerykańską agencję kosmiczną na samej powierzchni Księżyca.
Chodzi przede wszystkim o zbadanie adaptacji roślin do warunków kosmicznych, a co za tym idzie: określenia czy w dalszej perspektywie możliwe będzie tworzenie kosmicznych kolonii i szeroko rozumiane „życie na Księżycu”. Misja, czego nie ukrywają przedstawiciele NASA, ma bowiem przyczynić się do długoterminowej obecności ludzi w kosmosie.
Rośliny w komorach
Rośliny będą hodowane w specjalnych „komorach wzrostu”, zaprojektowanych do ochrony przed nadmiernym promieniowaniem, światłem słonecznym i próżnią kosmiczną. Te urządzenia umożliwią astronautom monitorowanie wzrostu roślin w ekstremalnych warunkach księżycowych, jednocześnie zapewniając niezbędne zabezpieczenia.
Pozostałe dwa nowo wybrane eksperymenty to Stacja Monitorowania Środowiska Księżyca (LEMS) i Lunar Dielectric Analyzer (LDA).
LEMS to zestaw autonomicznych sejsmometrów, które będą wykrywać trzęsienia księżyca przez okres do dwóch lat po rozmieszczeniu. Tymczasem LDA zmierzy zdolność księżycowego regolitu – górnej warstwy pyłu i żwiru Księżyca – do propagowania pola elektrycznego.
NASA coraz poważniej myśli o stworzeniu życia na Księżycu (fot. NASN; Shutterstock)
źródło: SPACE.COM
TVP INFO
https://www.tvp.info/76738016/nasa-chce-wyhodowac-kapuste-na-ksiezycu-pierwszy-taki-eksperyment

NASA chce wyhodować kapustę na Księżycu. Pierwszy taki eksperyment.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Supergromada Einasto, największa struktura znanego wszechświata
Autor: admin (1 Kwiecień, 2024)
W niezmierzonych głębinach kosmosu odkryto coś, co może wprawić w osłupienie nawet najbardziej doświadczonych astronomów. Okazuje się, że istnieje struktura, która przewyższa rozmiarami dotychczas największą znaną supergromadę Laniakea. Ta nowa, rekordowa supergromada, nazwana na cześć estońskiego astronoma Jaana Einasto, jest wręcz niewyobrażalnych rozmiarów.
Supergromada Laniakea, w której znajduje się nasza Droga Mleczna, mierzy około 250 milionów lat świetlnych średnicy. To już imponujący rozmiar, ale nowo odkryty obiekt bije go na głowę. Supergromada Einasto ma aż 360 milionów lat świetlnych średnicy, co czyni ją największą strukturą znanego nam wszechświata. Wyobraźmy sobie, że Słońce, będące gwiazdą o całkiem pokaźnych rozmiarach, w tej analogii odpowiadałoby piłce golfowej. Masie tej gigantycznej supergromady odpowiadałby wówczas potężny Mount Everest.
Odkrycie to jest niewątpliwym przełomem w badaniach astronomicznych. Naukowcom z obserwatorium w Tartu, którzy dokonali tego odkrycia, udało się przeanalizować aż 700 supergromad, zanim natrafili na tę rekordową. Ich ustalenia zostały opublikowane w prestiżowym czasopiśmie "The Astrophysical Journal".
Poza samym faktem odkrycia tej niezwykłej struktury, badacze zwrócili również uwagę na inny interesujący aspekt. Okazuje się, że galaktyki wchodzące w skład supergromady Einasto oddalają się od siebie wolniej, niż wynikałoby to z ogólnej ekspansji wszechświata. Jest to niezwykle intrygujące spostrzeżenie, które może rzucić nowe światło na nasze rozumienie dynamiki wielkich struktur kosmicznych.
Supergromada Einasto to prawdziwy kolos, który stawia w cieniu nawet tak imponujący obiekt, jakim była dotychczas supergromada Laniakea. Jej ogromne rozmiary, przekraczające wszelkie wyobrażenia, świadczą o niezwykłej złożoności i różnorodności struktur, jakie kształtują się w niezmierzonych głębinach kosmosu. To odkrycie bez wątpienia poszerzy nasze horyzonty i zainspiruje astronomów do dalszych, jeszcze bardziej ambitnych badań.
Źródło: NASA
https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/supergromada-einasto-najwieksza-struktura-znanego-wszechswiata

 

Supergromada Einasto, największa struktura znanego wszechświata.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niebo w kwietniu 2024 roku
2024-04-01. Zofia Lamecka
Pierwszy kwartał 2024 roku za nami. Kwiecień rozpocznie się ze Słońcem znajdującym się w Rybach, a pod koniec miesiąca nasza gwiazda przemieści się i zagości w Baranie. Z każdym kolejnym dniem noce będą coraz krótsze, a sam kwiecień rozpoczynamy zmianą czasu na letni z w nocy 31 marca. Pierwszego dnia kwietnia w Warszawie Słońce wzejdzie ponad horyzont o 6:05, a ponownie zajdzie o 19:07. Dzień wtedy będzie trwał 13h 2m. Pod koniec miesiąca – 30 kwietnia, dzień będzie trwać już aż 14h 57m.
 
Księżyc
Najlepsze warunki do nocnych obserwacji bez błyszczącego Księżyca będą na początku miesiąca. Na niebie ujrzymy wtedy ubywający garb, aż do 8 kwietnia, kiedy to Księżyc całkowicie przestanie być widoczny. Od nowiu zacznie znowu powiększać, aż do pełni 23 dnia miesiąca.
Komety
W kwietniu wciąż można obserwować kometę 12P/Pons-Brooks. Z każdym dniem miesiąca będzie widoczna coraz niżej nad horyzontem. Według przewidywań jej jasność będzie rosnąć, osiągając maksimum 20 kwietnia.
Roje meteorów
W kwietniu przede wszystkim warto poświęcić czas na wypatrywanie Lirydów. Ten rój związany z kometą Thatchera (C/1861 G1) ma radiant na granicy gwiazdozbiorów Lutni i Herkulesa. Wieczorem te gwiazdozbiory będą znajdować się nisko nad horyzontem, natomiast nad ranem osiągną wysokość nawet 70 stopni – wtedy też jest najlepszy czas na ich obserwacje. Lirydy charakteryzują się krótkim okresem aktywności (16-25 kwietnia) z maksymalną aktywnością w środku tego przedziału (około 21 kwietnia). Ich ZHR wynosi obecnie około 18 i maleje.
Planety
•    Merkury – Słabo widoczny wieczorem na zachodzie na początku miesiąca
•    Wenus – Pod koniec miesiąca powoli zacznie być widoczna nad ranem na wschodzie.
•    Mars – Pod koniec miesiące widoczny nad ranem na wschodzie przed Wenus.
•    Jowisz – Piątą planetę Układu Słonecznego będziemy mogli podziwiać przez cały kwiecień. Będzie on znajdować się na granicy w gwiazdozbioru Barana i Byka. Na początku miesiąca będzie widoczny najwyżej, a wraz z kolejnymi dniami miesiąca powoli coraz wcześniej będzie zachodzić za horyzont na zachodzie. Pierwszego kwietnia zajdzie po godzinie 22, a trzydziestego pierwszego – już przed 21.
•    Saturn – Przez większość kwietnia niewidoczny. Pod koniec zacznie wychodzić ponad horyzont nad ranem na wschodzie.
•    Uran – Będzie znajdować się przez cały miesiąc w okolicy Jowisza. Na początku kwietnia o około trzy stopnie powyżej. Z kolejnymi dniami będzie przemieszczać się na zachód od piątej planety. W najbliższej odległości planety będą 21 kwietnia.
Zaćmienie
W poniedziałek ósmego kwietnia będzie widoczne całkowite zaćmienie Słońca. Będzie można je zaobserwować nad Ameryką Północną o 11 rano PDT.  Całkowite zaćmienie zobaczymy nad Pacyfikiem i zachodnią częścią Meksyku.
•    Stellarium
•    SunEarthTools.com
1 kwietnia 2024
Położenia Jowisza, Urana i komety Pons-Brooks na tle gwiazdozbiorów. Stellarium

Mapa zaćmienia. Źródło: NASA Eclipse Explorer
https://astronet.pl/na-niebie/niebo-w-kwietniu-2024-roku/

 

Niebo w kwietniu 2024 roku.jpg

Niebo w kwietniu 2024 roku2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Anomalia magnetyczna w centrum naszej galaktyki. Potwierdziły ją nowe obserwacje
2024-04-02. Aleksander Kowal
Teleskop Horyzontu Zdarzeń w 2019 roku dostarczył pierwszych w historii zdjęć czarnej dziury (a w zasadzie jej horyzontu zdarzeń). Tym razem jego misja doprowadziła do jeszcze ciekawszego obrotu spraw, ponieważ astronomowie zidentyfikowali silne pola magnetyczne występujące na krawędzi centralnej czarnej dziury Drogi Mlecznej.
Sagittarius A*, bo tak nazywa się ten obiekt, został zobrazowany w wyjątkowy sposób, ponieważ mówimy o pierwszym obrazowaniu w świetle spolaryzowanym. Dzięki takiemu podejściu, opisanemu szerzej na łamach The Astrophysical Journal Letters, członkowie zespołu badawczego zidentyfikowali strukturę pola magnetycznego o zaskakującym podobieństwie do struktury czarnej dziury w centrum galaktyki M87.
Na tej podstawie można przypuszczać, jakoby podobne struktury występowały w wielu supermasywnych czarnych dziurach. Sprawy przybierają jeszcze bardziej interesujący obrót, gdy zdamy sobie sprawę z ogromnej różnicy w gabarytach obu wspomnianych obiektów. “Nasza” czarna dziura jest ponad tysiąc razy mniej masywna od tej z M87, a mimo to wykazuje niemal identyczne cechy.
Wskazuje to na uniwersalną strukturę, warunkującą występowanie potężnych dżetów. Te wysokoenergetyczne strumienie są wystrzeliwane z okolic supermasywnych czarnych dziur. Wygląda na to, że takowe emituje zarówno M87 (co już zaobserwowano), jak i Sagittarius A* – o czym astronomowie dopiero zamierzają się przekonać. Szanse są spore, ponieważ dostrzegli anomalie magnetyczne w postaci bardzo silnych i skręconych pól magnetycznych na krawędziach centralnej czarnej dziury w naszej galaktyce.
Jeden z członków zespołu badawczego, Angelo Ricarte, wyjaśnia, że analizując spolaryzowane światło rozgrzanego gazu znajdującego się w pobliżu czarnych dziur można wyciągać wnioski poświęcone strukturze i sile pól magnetycznych. Oba te czynniki mają bardzo istotny wpływ na przepływ gazu i materii stanowiących “pożywienie” dla czarnych dziur. Część tych posiłków trafia później z powrotem w przestrzeń w formie wyskoenergetycznych i niezwykle szybko poruszających się dżetów.
Anomalia magnetyczna występująca na krawędziach supermasywnej czarnej dziury Drogi Mlecznej okazała się podobna do wykrytej w przypadku M87
Podejście oparte na analizie światła spolaryzowanego jest w tym kontekście przełomowe i stanowi świetne rozwiązanie dotyczące poznawania właściwości gazu i funkcjonowania mechanizmów zachodzących podczas wpadania materii do czarnej dziury. Oczywiście teoria to jedno, a praktyka – drugie. Obrazowanie w świetle spolaryzowanym okazuje się wielkim wyzwaniem ze względu na dynamicznie zmieniające się środowisko wokół czarnej dziury.
Mimo to astronomowie się nie poddali, a ostatnie sukcesy dobitnie pokazały, że proponowana metoda może zrewolucjonizować badania poświęcone czarnym dziurom. W kolejnych latach naukowcy powinni mieć jeszcze więcej okazji do identyfikowania podobieństw i różnic między tymi niezwykłymi obiektami. Na efekty być może nie będzie trzeba długo czekać, ponieważ w tym miesiącu powinny odbyć się kolejne obserwacje naszej czarnej dziury z udziałem Teleskopu Horyzontu Zdarzeń.
https://www.chip.pl/2024/04/okret-podwodny-usa-uss-montana-mhd

Anomalia magnetyczna w centrum naszej galaktyki. Potwierdziły ją nowe obserwacje.jpg

Anomalia magnetyczna w centrum naszej galaktyki. Potwierdziły ją nowe obserwacje2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Matka smoków" widoczna na niebie
2024-04-01.
Na zajmujących się astronomią amatorów i zawodowców czeka nie lada gratka – informuje Europejska Agencja Kosmiczna. Na północnej półkuli można już oglądać „Matkę smoków” – kometę 12P/Pons-Brooks.
Obiekt, którego jądro ma średnicę 30 km, obiega Słońce co ok. 71 lat i znany jest z dużego warkocza oraz widowiskowych eksplozji gazu i pyłu. Kometa bywa nazywana „diabelską”, co zawdzięcza dziwnym rogom widocznym na jej zdjęciach. Rogi te powstały wskutek wybuchów na jej powierzchni.
ESA w komunikacie wybrała jednak nazwę „Matka smoków”, nawiązującą do popkultury i wskazująca kometę jako prawdopodobne źródło roju meteorów - Kappa Drakonidów - pojawiającego się co roku, w okresie od końca listopada do połowy grudnia.
Zależnie od odległości od Słońca widoczność komety mocno się zmienia – od ledwo dostrzegalnej do widocznej nawet nieuzbrojonym okiem czy z pomocą lornetki. Najbliżej Ziemi znajdzie się w czerwcu, wtedy na półkuli północnej nie będzie już można jej dostrzec ze względu na długi dzień.
Jak podaje ESA, najlepszy moment do obserwacji ma nastąpić na przełomie marca i kwietnia. Będzie ją można wtedy zobaczyć na zachodzie, przez kilka godzin po zmierzchu. Oficjalna nazwa komety pochodzi od nazwisk odkrywców – francuskiego astronoma Jeana-Louisa Ponsa (1761–1831) oraz brytyjsko-amerykańskiego astronoma Williama R. Brooksa (1844–1921).
Pons zauważył kometę w 1812 roku i określił okres jej orbity na 65-75 lat. Z kolei Brooks, w kolejnym zbliżeniu komety do Ziemi zweryfikował obliczenia Ponsa. Eksperci z ESA przypominają, że komety to nie tylko źródło estetycznych doznań dla miłośników kosmosu. Obiekty te, liczące prawie 5 mld lat powstały razem z Układem Słonecznym i mogą wiele powiedzieć o jego przeszłości.
Jednocześnie z powodu grawitacyjnych oddziaływań często podróżują z rubieży systemu aż do wewnętrznych planet, a to czyni ich orbity szczególnie interesującymi. Z tego powodu ESA wysłała sondy w kierunku komet. Już w 1986 roku sonda Giotto przeleciała w pobliżu jądra komety Halleya. W 2014 roku Rosetta weszła na orbitę wokół komety 67P/ Churyumov–Gerasimenko. Był to pierwszy próbnik, który śledził kometę w jej drodze wokół Słońca, co więcej odłączył się od niej lądownik, który osiadł na komecie.
W tym roku ma wystartować misja Hera. Ta sonda, razem z niewielkimi satelitami ma dokładnie zbadać skutki uderzenia w kometę Dimorphos zorganizowanego w 2022 roku, w ramach misji NASA DART. Rozważana jest także misja w kierunku asteroidy Apophis, która w 2029 roku zbliży się na wyjątkowo małą odległość do Ziemi. W 2029 roku ma także wystartować sonda Comet Interceptor, która ma przelecieć w pobliżu komety po raz pierwszy odwiedzającej Układ Słoneczny.
ESA zwraca także uwagę na niebagatelną rolę w badaniu komet Solar Heliospheric Observatory (SOHO), czyli obesrwatorium przyglądającemu się Słońcu. W jego pole widzenia wielokrotnie wlatywały zbliżające się do gwiazdy komety. O tych niezwykłych ciałach będzie więc wiadomo coraz więcej, a one pomogą odkryć przeszłość całego Układu Słonecznego.
Kometa "Matka smoków" sfotografowana w marcu 2024 r.
Autor. ESA
Źródło:PAP
SPACE24
https://space24.pl/nauka-i-edukacja/matka-smokow-widoczna-na-niebie

 

Matka smoków widoczna na niebie.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Planetoidy NEO w 2024 roku
2024-04-02, Krzysztof Kanawka
Zbiorczy artykuł na temat odkryć i obserwacji planetoid NEO w 2024 roku.
Zapraszamy do podsumowania odkryć i ciekawych badań planetoid bliskich Ziemi (NEO) w 2024 roku. Ten artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji oraz nowych odkryć.
Bliskie przeloty w 2024 roku
Poszukiwanie małych i słabych obiektów, których orbita przecina orbitę Ziemi to bardzo ważne zadanie. Najlepszym dowodem na to jest bolid czelabiński – obiekt o średnicy około 18-20 metrów, który 15 lutego 2013 roku wyrządził spore zniszczenia w regionie Czelabińska w Rosji.
Poniższa tabela opisuje bliskie przeloty planetoid i meteoroidów w 2024 roku (stan na 2 kwietnia 2024). Jak na razie, w 2024 roku największym obiektem, który zbliżył się do Ziemi, jest planetoida o oznaczeniu 2024 BJ, o szacowanej średnicy około 21 metrów.
W ciągu dekady ilość odkryć obiektów przelatujących w pobliżu Ziemi wyraźnie wzrosła:
•    w 2023 roku odkryć było 113,
•    w 2022 roku – 135,
•    w 2021 roku – 149,
•    w 2020 roku – 108,
•    w 2019 roku – 80,
•    w 2018 roku – 73,
•    w 2017 roku – 53,
•    w 2016 roku – 45,
•    w 2015 roku – 24,
•    w 2014 roku – 31.
W ostatnich latach coraz częściej następuje wykrywanie bardzo małych obiektów, o średnicy zaledwie kilku metrów – co na początku poprzedniej dekady było bardzo rzadkie. Ilość odkryć jest ma także związek z rosnącą ilością programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
Inne ciekawe badania i odkrycia planetoid w 2024 roku
2024 AA, 2024 AB i 2024 AC – trzy pierwsze planetoidy odkryte w 2024 roku to obiekty NEO.
2024 BX1: mały meteoroid o średnicy około jednego metra, wykryty na kilka godzin przed wejściem w atmosferę Ziemi. Odkrycie nastąpiło w dniu 20 stycznia za pomocą węgierskiego Konkoly Observatory przez Krisztián Sárneczky. Wejście w atmosferę Ziemi nastąpiło 21 stycznia około 01:30 CET nad Niemcami. Poniższa animacja prezentuje trajektorię podejścia 2024 BX1 do Ziemi.
Jest to dopiero ósme takie odkrycie. Oto lista odkryć, które nastąpiły, zanim jeszcze mały obiekt wszedł w atmosferę Ziemi:
•    2008 TC3 (nad Sudanem)
•    2014 AA (nad Atlantykiem)
•    2018 LA (nad Botswaną)
•    2019 MO (okolice Puerto Rico)
•    2022 EB5 (okolice Islandii)
•    2022 WJ1 (w pobliżu granicy USA/Kanada)
•    2023 CX1 (spadek i odzyskane meteoryty, Francja)
•    2024 BX1 (nad Niemcami)
Zapraszamy do działu małych obiektów w Układzie Słonecznym na Polskim Forum Astronautycznym.
Zapraszamy do podsumowania odkryć w 2023 roku. Zapraszamy do podsumowania odkryć w 2022 roku. Zapraszamy także do podsumowania odkryć obiektów NEO i bliskich przelotów w 2021 roku.
(PFA)
Bliskie przeloty w 2024 roku, LD oznacza średnią odległość do Księżyca / Credits – K. Kanawka, kosmonauta.net
Poniższe nagranie prezentuje wejście 2024 BX1 w atmosferę (kamera z Lipska).
https://kosmonauta.net/2024/04/planetoidy-neo-w-2024-roku/

Planetoidy NEO w 2024 roku.jpg

Planetoidy NEO w 2024 roku2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chiny budują 20-piętrowy nuklearny silnik kosmiczny na misję na Marsa
Autor: tallinn (2024-04-02 )
Chińscy inżynierowie stworzyli prototyp nuklearnego silnika statku kosmicznego do lotów na Marsa.
Przetestowano już prototyp nuklearnego silnika rakietowego o mocy 1,5 MW (jednak bez paliwa jądrowego zasilano go energią z zewnętrznego źródła). Głównym celem badań było przetestowanie układu odprowadzania ciepła z reaktora litowego.
Po rozłożeniu układ napędowy osiąga wysokość 20-piętrowego budynku. Aby jednak wynieść go na orbitę, gdzie najwyraźniej statek będzie składany do lotów na Marsa, urządzenie zostanie kompaktowo złożone w pojemniku, a jego masa nie przekroczy ośmiu ton. Dlatego silnik będzie mógł zmieścić się pod standardową owiewką standardowych pojazdów nośnych.
 Według chińskich ekspertów ich konstrukcja jest bardziej kompaktowa niż podobny silnik projektowany w NASA, a jednocześnie jest siedmiokrotnie mocniejsza. Inżynierowie uważają, że lot statkiem o napędzie atomowym na Czerwoną Planetę zajmie około trzech miesięcy, natomiast lot statku kosmicznego Elona Muska siedem miesięcy.
Źródło: ZmianynaZiemi
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/chiny-buduja-20-pietrowy-nuklearny-silnik-kosmiczny-na-misje-na-marsa

Chiny budują 20-piętrowy nuklearny silnik kosmiczny na misję na Marsa.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dwa starty w kilka godzin. SpaceX zmierza po rekord
2024-04-02. Mateusz Mitkow
Miniony weekend był dla firmy SpaceX bardzo pracowitym okresem. W krótkim czasie wykonano trzy starty rakiet Falcon 9, z czego dwa z nich przeprowadzono jednego dnia w odstępie kilku godzin. W ramach wystrzeleń na orbitę trafiły nowe urządzenia, w tym satelita Eutelsat 36D. Tempo wykonywanych lotów przybliża firmę do pobicia rekordu wystrzeleń z 2023 r.
W ostatnich latach firma Elona Muska przyzwyczaiła nas do wykonywania regularnych lotów rakiet nośnych, których celem jest dostarczanie nowych ładunków na orbitę okołoziemską. Obecny rok kalendarzowy to już kilkadziesiąt wystrzeleń, a w miniony weekend mogliśmy obserwować kolejne z nich. Najbardziej wartym podkreślenia dniem był 30 marca br. kiedy to SpaceX wykonało dwa starty rakiet Falcon 9 w odstępie ok. czterech godzin.
Pierwszy z nich miał miejsce z kompleksu startowego 39A w Kennedy Space Center na Florydzie. W ramach tego lotu obecnie najbardziej niezawodny system nośny na świecie z powodzeniem wyniósł na orbitę geostacjonarną (GEO) satelitę telekomunikacyjnego Eutelsat 36D. Po wykonaniu swojego zadania dolny stopień rakiety powrócił, lądując na oceanicznej barce ok. 8,5 min od momentu startu. Dzięki temu SpaceX może pochwalić się już 289. udanym lądowaniem segmentu rakiet Falcon.
Z dostępnych informacji wynika, że satelita Eutelsat 36D o masie 5 t jest oparty na w pełni elektrycznej platformie Airbus Eurostar Neo. Został on wyposażony w 70 transponderów pasma Ku, z zasięgiem obejmującym Afrykę, Rosję i Europę. Zadaniem satelity będzie zapewnianie przesyłu transmisji telewizyjnych i usług dla odbiorców rządowych. Za około pół roku rozpocznie on swoją pracę, tym samym zastępując jednostkę Eutelsat 36B. Czas operacyjności jest szacowany na 15 lat.
Niecałe cztery godziny później SpaceX przeprowadziło równie udany start rakiety Falcon 9 z pobliskiej platformy SLC-40 na Cape Canaveral. Tym razem celem lotu orbitalnego było wyniesienie nowych jednostek satelitarnych sieci Starlink. W ramach misji o oznaczeniu Starlink Group 6-45 na niską orbitę okołoziemską (LEO) trafiły 23 nowe satelity wersji V2 Mini. Warto zaznaczyć, że obecnie w przestrzeni okołoziemskiej znajduje się ponad 5,6 tys. operacyjnych jednostek szerokopasmowej konstelacji Starlink.
Opisywane starty były dla SpaceX 30. i 31. wystrzeleniami, które udało się wykonać od początku obecnego roku. Zaledwie dzień później, bowiem 31 marca amerykański gigant technologiczny planował przeprowadzić jeszcze jeden lot rakiety Falcon 9, ponownie ze Starlinkami na pokładzie. Plany pokrzyżowała jednak pogoda, która zmusiła zespół zaangażowany w misję (Starlink Group 7-18) do przełożenia wydarzenia na kolejny dzień.
Finalnie wyniesienie doszło do skutku w poniedziałek 1 marca br. Tym razem na orbitę poleciały 22 jednostki satelitarne, również wersji V2 Mini. Przypomnijmy, że jest to zmniejszona wersja satelitów Starlink V2, które w przyszłości mają być wynoszone za pomocą systemu nośnego Starship/Super Heavy.
W związku z tym firma Elona Muska wykonała 32 orbitalne wniesienia z planowanych 144 na ten rok. Priorytetem jest jednak pobicie rekordu z zeszłego roku, kiedy to udało się wykonać 96 pomyślnych lotów.
Źródło: SpaceNews, Space24.pl
Autor. SpaceX

SPACE24
https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/systemy-nosne/dwa-starty-w-kilka-godzin-spacex-zmierza-po-rekord

Dwa starty w kilka godzin. SpaceX zmierza po rekord.jpg

Dwa starty w kilka godzin. SpaceX zmierza po rekord2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Milionowe wsparcie dla Planetarium Śląskiego
2024-04-02.
Sejmik Województwa Śląskiego ma przekazać Planetarium Śląskiemu dwa miliony złotych na budowę interferometru radiowego. Wicedyrektor instytucji Damian Jabłeka wyjaśnił, że nowy sprzęt poszerzy obecne zdolności obserwacji kosmosu z wykorzystaniem fal radiowych.
Zgodnie ze zmianami, których radni dokonali w wieloletniej prognozie finansowej woj. śląskiego, dwa miliony złotych trafią do Planetarium Śląskiego w latach 2024-2025. W tym czasie ma zostać zbudowany i uruchomiony interferometr.
”W Planetarium Śląskim mamy już 5-metrowy radioteleskop, który służy m.in. do obserwacji Słońca i kilkunastu innych radioźródeł (…) Aby poszerzyć jego możliwości, można stworzyć sieć, złożoną z co najmniej dwóch radioteleskopów, czyli interferometr, dzięki któremu będziemy mogli obserwować mniej wyraziste obiekty” – powiedział Jabłeka we wtorek w rozmowie z PAP.
Interferometr będzie wykorzystywany do prowadzenia prostych badań naukowych, ale przede wszystkim do zajęć dydaktycznych z dziećmi i młodzieżą. W przeciwieństwie do klasycznego teleskopu optycznego, przy użyciu interferometru można dostrzec obiekty astronomiczne, które na co dzień przysłaniają np. chmury, ponieważ nie przedostaje się przez nie światło, ale fale radiowe już tak.
”Oczywiście to pewien proces, ponieważ kierując interferometr w dane miejsce, otrzymujemy tylko punktowy odczyt, coś w rodzaju pixela, a nie całego zdjęcia. Aby uzyskać zdjęcie, tzn. stworzyć mapę radiową nieba, musimy krok po kroku przeskanować wskazany obszar” – tłumaczył wicedyrektor Planetarium Śląskiego.
Efektem pracy interferometru, uzyskiwanym dzięki wsparciu specjalistycznego oprogramowania, może być widoczna na ekranie komputera mapa radiowa nieba, na której poszczególne obiekty są oznaczone różnymi kolorami.
Źródło: PAP
Autor. Planetarium Śląski Park Nauki [https://www.planetarium.edu.pl/]

SPACE24
https://space24.pl/nauka-i-edukacja/milionowe-wsparcie-dla-planetarium-slaskiego

Milionowe wsparcie dla Planetarium Śląskiego.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie przeprowadzają pierwsze poszukiwania formujących się planet za pomocą JWST
2024-04-02.
Planety tworzą się w dyskach protoplanetarnych, które wirują wokół protogwiazdy podczas ich końcowego formowania się.
Chociaż wykonano zdjęcia kilkudziesięciu takich dysków, do tej pory udało się uchwycić zaledwie dwie planety w procesie formowania. Teraz astronomowie skupiają swoją uwagę na dyskach protoplanetarnych, wykorzystując potężne instrumenty na pokładzie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Ich celem jest odkrycie wczesnych wskazówek dotyczących procesu formowania się planet oraz zrozumienie, w jaki sposób planety te oddziałują ze swoim macierzystym dyskiem.
Trzy badania prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Michigan, Uniwersytetu Arizony i Uniwersytetu Wiktorii połączyły obrazy JWST z wcześniejszymi obserwacjami wykonanymi przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a i Atacama Large Millimeter Array (ALMA). Na podstawie tych obserwacji pomocniczych, zespół korzystał z JWST do badania dysków protoplanetarnych HL Tauri, SAO 206462 i MWC 758, mając nadzieję na wykrycie ewentualnych planet w trakcie formowania się.
W artykułach opublikowanych w czasopiśmie The Astronomical Journal naukowcy połączyli wcześniej niewidziane interakcje między dyskiem protoplanetarnym a otoczką gazu i pyłu otaczającą młode gwiazdy w centrum dysków protoplanetarnych.
Złapać planetę
Badanie prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Michigan pod kierownictwem astronoma Gabriele Cugno skierowało Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba na dysk otaczający protogwiazdę o nazwie SAO 206462. Naukowcy potencjalnie zidentyfikowali tam kandydatkę na planetę w trakcie formowania się w dysku protoplanetarnym – jednak nie była to planeta, którą spodziewali się znaleźć.
Kilka symulacji sugeruje, że wewnątrz dysku powinna znajdować się masywna, duża gorąca i jasna planeta. Oznacza to, że albo planeta jest znacznie chłodniejsza niż nam się wydaje, albo może być przesłonięta przez jakiś materiał, który  uniemożliwia nam jej dostrzeżenie – powiedział Cugno, również współautor wszystkich trzech artykułów. To, co znaleźliśmy, jest innym kandydatem na planetę, ale nie możemy stwierdzić ze 100% pewnością, czy jest to planeta, czy słaba gwiazda tła lub galaktyka zanieczyszczająca nasz obraz. Przyszłe obserwacje pomogą nam zrozumieć, na co dokładnie patrzymy.
Astronomowie wcześniej obserwowali dysk za pomocą HST, Teleskopu Subaru, Bardzo Dużego Teleskopu oraz ALMA. Te obserwacje wykazały, że dysk składa się z dwóch wyraźnych spiral, które prawdopodobnie zostały wywołane przez formującą się planetę. Planeta, którą zespół oczekiwał odnaleźć, należy do kategorii gazowych olbrzymów, czyli planet głównie zbudowanych z wodoru i helu, podobnie jak Jowisz w Układzie Słonecznym.
Problem polega na tym, że cokolwiek próbujemy wykryć, jest setki tysięcy, jeśli nie miliony razy słabsze niż gwiazda – powiedział Cugno. To jak próba wykrycia małej żarówki obok latarni morskiej.
Aby szczegółowo zbadać dysk, zespół skorzystał z instrumentu na JWST o nazwie NIRCam. Kamera ta jest zdolna do detekcji światła podczerwonego, a astronomowie wykorzystali ten instrument, stosując technikę zwaną kątowym obrazowaniem różnicowym. Ta technika pozwala na wykrywanie zarówno promieniowania cieplnego planety, co zrobił zespół w celu znalezienia kandydata na planetę, jak i specyficznych linii emisyjnych związanych z materiałem opadającym na planetę i uderzającym w jej powierzchnię z dużą prędkością.
Kiedy materia spada na planetę, dochodzi do wstrząsów na powierzchni i wydzielania linii emisyjnej o określonej długości fali – powiedział Cugon. Używamy zestawu wąskopasmowych filtrów, aby spróbować wykryć tę akrecję. Robiono to już wcześniej z Ziemi na długościach fal optycznych, ale po raz pierwszy zrobiono to w podczerwieni za pomocą JWST.
Obrazowanie „surowca” planet
Artykuł Uniwersytetu Wiktorii, prowadzony przez studentkę astronomii Camryn Mullin, opisuje obrazy dysku otaczającego młodą gwiazdę HL Tau.
HL Tau jest najmłodszym układem w naszym badaniu i wciąż otoczony jest gęstym napływem pyłu i gazu opadającego na dysk – powiedziała Mullin, współautorka wszystkich trzech badań. Byliśmy zdumieni poziomem szczegółowości, z jakim mogliśmy zobaczyć ten otaczający materiał za pomocą JWST, ale niestety przesłania on wszelkie sygnały pochodzące od potencjalnych planet.
Dysk HL Tau znany jest z posiadania kilku pierścieni i luk w skali Układu Słonecznego, w których mogą znajdować się planety.
Chociaż istnieje wiele dowodów na proces formowania się planet, HL Tau jest zbyt młoda i zawiera zbyt wiele pyłu, aby móc bezpośrednio obserwować planety – oświadczył Jarron Leisenring, główny badacz kampanii obserwacyjnej mającej na celu poszukiwanie formujących się planet oraz astronom z University of Arizona Steward Observatory. Rozpoczęliśmy już badanie innych młodych układów gwiazdowych ze znanymi planetami, aby uzyskać pełniejszy obraz sytuacji.
Jednakże, zaskakująco dla zespołu, JWST odkrył nieoczekiwane szczegóły dotyczące innej cechy: otoczki protogwiazdowej, która stanowi gęsty strumień pyłu i gazu otaczający młodą gwiazdę, która dopiero zaczyna się formować, według Leisenringa. Pod wpływem siły grawitacji materia z ośrodka międzygwiazdowego opada do wewnątrz na gwiazdę i dysk, gdzie stanowi surowiec dla planet i ich prekursorów.
W trakcie badania prowadzonego w Arizonie pod kierownictwem Kevina Wagnera, zbadano dysk protoplanetarny MWC 758. Podobnie jak w przypadku SAO 206462, wcześniejsze obserwacje dokonane przez zespół z Arizony ujawniły spiralne ramiona formujące się w dysku, co sugeruje obecność masywnej planety krążącej wokół gwiazdy macierzystej.
Podczas ostatnich obserwacji nie wykryto żadnych nowych planet w dysku, jednak naukowcy uważają, że osiągnięta czułość jest przełomowa, ponieważ pozwala na nałożenie najbardziej rygorystycznych jak dotąd ograniczeń na ewentualne planety. Po pierwsze, wyniki wykluczają istnienie dodatkowych planet w zewnętrznych regionach MWC 758, co jest zgodne z istnieniem pojedynczej olbrzymiej planety, która generuje spiralne ramiona.
Brak wykrytych planet we wszystkich trzech układach wskazuje, że planety tworzące luki i ramiona spiralne mogą być albo zbyt blisko swoich gwiazd macierzystych, albo zbyt słabe, aby zostały zaobserwowane przez JWST – powiedział Wagner, współautor wszystkich trzech badań. Jeśli to drugie jest prawdą, sugeruje to, że te planety mają stosunkowo niską masę, niską temperaturę, są otoczone pyłem lub kombinacją tych trzech czynników – co najprawdopodobniej ma miejsce w przypadku MWC 758.
Poszukiwania formujących się planet trwają
Uchwycenie planet w trakcie ich formowania ma znaczenie, ponieważ astronomowie mogą uzyskać informacje nie tylko o procesie formowania, ale także o tym, w jaki sposób pierwiastki chemiczne są rozprowadzane w całym układzie planetarnym.
Tylko około 15% gwiazd podobnych do Słońca ma planety takie jak Jowisz. Bardzo ważne jest, aby zrozumieć, w jaki sposób powstają i ewoluują oraz udoskonalić nasze teorie – powiedział Michael Meyer, astronom z UM i współautor wszystkich trzech badań. Niektórzy astronomowie uważają, że te gazowe olbrzymy regulują dostarczanie wody do planet skalistych formujących się w wewnętrznych częściach dysków.”
Wiedza na temat wpływu gazowych olbrzymów na kształtowanie się tych dysków pomoże astronomom zrozumieć charakterystyki oraz ewolucję dysków protoplanetarnych, które następnie prowadzą do powstania planet skalistych podobnych do Ziemi – stwierdził Meyer.
Zasadniczo na każdym dysku, który obserwowaliśmy z wystarczająco wysoką  rozdzielczością i czułością, widzieliśmy duże struktury, takie jak szczeliny, pierścienie i, w przypadku SAO 206462, spirale – powiedział Cugno. Większość, jeżeli nie wszystkie z tych struktur można wytłumaczyć formowaniem się planet oddziałujących z materiałem dysku, ale istnieją też inne wyjaśnienia, które nie wymagają obecności planet olbrzymów.
Jeżeli w końcu uda nam się zobaczyć te planety, będziemy mogli połączyć niektóre struktury formowania z właściwościami innych układów na znacznie późniejszych etapach. Możemy wreszcie połączyć kropki i zrozumieć, jak planety i układy planetarne ewoluują jako całość.
Opracowanie:
Agnieszka Nowak
Więcej informacji:
•    U-M astronomers conduct first search for forming planets with new space telescope
•    JWST/NIRCam Imaging of Young Stellar Objects. I. Constraints on Planets Exterior to the Spiral Disk Around MWC 758
•    JWST/NIRCam Imaging of Young Stellar Objects. II. Deep Constraints on Giant Planets and a Planet Candidate Outside of the Spiral Disk Around SAO 206462
•    JWST/NIRCam Imaging of Young Stellar Objects. III. Detailed Imaging of the Nebular Environment around the HL Tau Disk
Źródło: Uniwersytet Michigan
Na ilustracji: Wizja artystyczna ukazująca powstawanie gazowego olbrzyma osadzonego w dysku pyłowo-gazowym w pierścieniu pyłowym wokół młodej gwiazdy. Źródło: ESO/L. Calçada
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronomowie-przeprowadzaja-pierwsze-poszukiwania-formujacych-sie-planet-za-pomoca-jwst

Astronomowie przeprowadzają pierwsze poszukiwania formujących się planet za pomocą JWST.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nadchodzi spektakularny rozbłysk gwiazdy T Coronae Borealis
Autor: admin (2024-04-02)
Niecodzienne zjawisko, które może fascynować miłośników astronomii, już niebawem może zaistnieć na nocnym niebie. Gwiazda T Coronae Borealis, należąca do układu podwójnego, ma szansę na spektakularny rozbłysk, który będzie widoczny gołym okiem. Choć takie wydarzenia zdarzają się jedynie raz na około 80 lat, już w tym roku możemy być świadkami tego niezwykłego zjawiska.
Gwiazda T Coronae Borealis to członek układu podwójnego, co oznacza, że w całym procesie biorą udział dwie całkowicie różne od siebie gwiazdy. Pierwszą z nich jest ogromny czerwony olbrzym, znacznie większy od naszego Słońca. Drugą zaś jest biały karzeł – bardzo stara i wypalona gwiazda, znacznie mniejsza od Słońca. Przez lata mniejszy biały karzeł powoli "pożera" energię swojego większego sąsiada, aż w końcu zgromadzi wystarczającą ilość wodoru, by doszło do odpalenia reakcji termojądrowych. To właśnie ten moment stanowi o spektakularnym rozbłysku gwiazdy T Coronae Borealis.
Choć zjawisko to jest niezwykle rzadkie, bo powtarza się zaledwie raz na około 80 lat, już w tym roku możemy być jego świadkami. Eksperci twierdzą, że gwiazda T Coronae Borealis na pewno rozbłyśnie do końca 2024 roku, jednak nie wiadomo, kiedy dokładnie to nastąpi. Dlatego też warto często spoglądać w niebo i uważnie obserwować gwiazdozbiór Korony Północnej, w którym znajduje się ta niezwykła gwiazda.
Sama obserwacja rozbłysku gwiazdy T Coronae Borealis będzie wyjątkowym przeżyciem. Gdy tylko gwiazda zacznie jaśnieć, będzie ona widoczna gołym okiem, co stanowi prawdziwą rzadkość. Obserwatorzy będą mogli śledzić, jak jasność obiektu znacznie wzrasta, a następnie stopniowo maleje w ciągu kolejnych tygodni. Choć rozbłysk ten nie będzie tak spektakularny, jak wybuch supernowej, to i tak będzie niezwykle fascynującym zjawiskiem, które warto zaobserwować.
Warto pamiętać, że gwiazda nowa, jaką będzie T Coronae Borealis, różni się od supernowej. O ile supernowa oznacza śmierć masywnej gwiazdy, o tyle gwiazda nowa to efekt odpalenia reakcji termojądrowych w układzie podwójnym. Choć oba zjawiska są widowiskowe, to supernowa będzie zdecydowanie bardziej spektakularna i prawdopodobnie widoczna nawet w ciągu dnia.
Aby móc obserwować rozbłysk gwiazdy T Coronae Borealis, warto wcześniej zapoznać się z mapami gwiazdozbiorów i zlokalizować Koronę Północną, w której znajduje się ta niezwykła gwiazda. Choć obserwacja gołym okiem będzie możliwa, to korzystanie nawet z podstawowego sprzętu obserwacyjnego, takiego jak lornetka czy teleskop, znacznie ułatwi śledzenie tego zjawiska. Warto więc zaplanować obserwacje i być przygotowanym, by w pełni cieszyć się tym rzadkim i fascynującym widokiem.
Rozbłysk gwiazdy T Coronae Borealis to wydarzenie, na które warto zwrócić uwagę miłośnikom astronomii. To niezwykła okazja, by być świadkiem niezwykłego zjawiska, które powtarza się jedynie raz na około 80 lat. Choć dokładny moment rozbłysku nie jest jeszcze znany, warto śledzić prognozy i często spoglądać w nocne niebo, by nie przegapić tej fascynującej obserwacji.

Źródło: ZmianynaZiemi

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/nadchodzi-spektakularny-rozblysk-gwiazdy-t-coronae-borealis

 

Nadchodzi spektakularny rozbłysk gwiazdy T Coronae Borealis.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Miliony ludzi zjeżdżają się z całego świata, żeby zobaczyć spektakularne zaćmienie Słońca
2024-04-03.

To będzie jedno z najbardziej niezwykłych zjawisk astronomicznych ostatnich lat. Na kilka minut Słońce zgaśnie przysłonięte przez Księżyc. Żeby to zobaczyć z całego świata zjeżdżają się miliony ludzi. Kiedy obserwować ten fenomen?
Całkowite zaćmienia Słońca, chociaż zdarzają się na świecie zwykle dwukrotnie w ciągu roku, to jednak w danym miejscu zaledwie raz na pokolenie. Dzieje się tak dlatego, że główny cień rzucany przez Księżyc na Ziemię ma zazwyczaj mniej niż 500 kilometrów szerokości.
Prawdopodobieństwo, że przejdzie przez nieduży (w skali świata) obszar Polski, jest więc niewielkie. Nic więc dziwnego, że zaćmienia cieszą się olbrzymim zainteresowaniem ze strony społeczeństwa.
Najbliższy spektakl będzie miał miejsce w poniedziałek (8.04) w godzinach wieczornych czasu polskiego. Wtedy też Księżyc w nowiu na kilka minut całkowicie przysłoni Słońce w pasie od Meksyku przez Stany Zjednoczone po Kanadę.
W pasie największego zaćmienia położone są takie miasta, jak San Antonio, Austin, Dallas, Little Rock, Indianapolis, Toledo, Cleveland, Buffalo i Montreal. Jedną z najpopularniejszych miejscówek jest słynny Wodospad Niagara.
W ten cud przyrody zjeżdżają się tysiące turystów, którzy chcą obserwować zaćmienie w wyjątkowo fotogenicznym miejscu. Miejscowe władze ogłosiły stan wyjątkowy, aby wszystkie służby postawić na równe nogi do pomocy mieszkańcom i przyjezdnym.
W Polsce zaćmienie nie będzie widoczne, ale możemy je podziwiać za pośrednictwem transmisji na żywo, dlatego zachęcamy do odwiedzenia naszego serwisu w tym czasie.
Kiedy całkowite zaćmienie Słońca w Polsce?
W Polsce raz na kilka lat możemy zobaczyć zaćmienie częściowe Słońca. Całkowite zaćmienia zdarzają się bardzo rzadko. Poprzednie miało miejsce 30 czerwca 1954 roku, ale widoczne było jedynie na Suwalszczyźnie.
W międzyczasie 12 sierpnia 2026 roku zobaczymy zaćmienie częściowe, o ile pozwoli na to pogoda. W przyszłości jednym z najbardziej emocjonujących zaćmień będzie to z 21 czerwca 2039 roku.
Nie dość, że wypadnie w pierwszy dzień astronomicznego lata to jeszcze dojdzie do niego o zachodzie Słońca, więc widok chylącego się ku horyzontowi wąskiego rogalika, zrobi na nas ogromne wrażenie. Aby stać się świadkiem obrączkowego zaćmienia, będziemy musieli udać się choćby do Rygi, stolicy Łotwy.
Będziemy musieli poczekać aż 50 lat
My jednak nadal będziemy wypatrywać tego najpiękniejszego, całkowitego zaćmienia. Jednak w tym stuleciu się go nie doczekamy. Mamy jednak szansę ujrzeć prawie całkowite zaćmienie, tzw. obrączkowe. Na nie będziemy musieli poczekać 50 lat. Nasi młodsi czytelnicy z pewnością się go doczekają, ale ci starsi mogą mieć z tym problemy, chyba, że odkryjemy eliksir młodości.
Tak czy inaczej zaćmienie będzie widoczne 13 lipca 2075 roku w całej południowo-wschodniej części Polski. Słońce przez kilkadziesiąt sekund będzie przypominać obrączkę. Księżyc nie zasłoni w całości słonecznej tarczy, ponieważ będzie się znajdować na swej orbicie dalej od Ziemi niż zwykle, przez co będzie mniejszy i pozostawi świecącą obwódkę Słońca.
Zaćmienie będzie można zobaczyć m.in. w Krakowie, Rzeszowie i Lublinie, ale zdecydowanie najbardziej okazale będzie wyglądać w Bieszczadach. Na pozostałym obszarze kraju zaćmienie będzie miało bardzo dużą fazę, ale tak spektakularne nie będzie. Urody doda mu fakt, że Słońce zaćmione będzie wschodzić, ponieważ maksymalna faza nastąpi przed godziną 7:00 rano.
Kolejna szansa latem 2093 roku
Przed końcem stulecia zdarzy się jeszcze jedno zaćmienie obrączkowe, które będzie widoczne z obszaru dzisiejszej Polski. 23 lipca 2093 roku obrączkę na niebie ujrzą mieszkańcy zachodnich i południowych województw, w tym m.in. Zielonej Góry, Wrocławia, Opola, Katowic, Krakowa i Rzeszowa. Szczególnie pięknie zjawisko zapowiada się w Sudetach i Karpatach.
Jednak do tego czasu wiele może się zmienić, zarówno granice naszego kraju, jak i długość życia. Część z nas być może będzie już mieszkać na Marsie i zaćmienie w Polsce nie będzie dla nas istotne. Jeśli zaś planujemy podróże to zaćmienia całkowite Słońca będziemy mogli ujrzeć w innych zakątkach świata.
Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.
Księżyc przysłaniający Słońce podczas zaćmienia. Fot. NASA / Bill Ingalls.
Całkowite zaćmienie Słońca. Fot. NASA.
Ścieżka widoczności całkowitego zaćmienia Słońca 8 kwietnia 2024 roku w USA i Kanadzie. Fot. NASA.
Dzieci zachwycają się całkowitym zaćmieniem Słońca. Fot. NASA.
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2024-04-03/miliony-ludzi-zjezdzaja-sie-z-calego-swiata-zeby-zobaczyc-spektakularne-zacmienie-slonca/

Miliony ludzi zjeżdżają się z całego świata, żeby zobaczyć spektakularne zaćmienie Słońca.jpg

Miliony ludzi zjeżdżają się z całego świata, żeby zobaczyć spektakularne zaćmienie Słońca2.jpg

Miliony ludzi zjeżdżają się z całego świata, żeby zobaczyć spektakularne zaćmienie Słońca3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sonda Parker Solar Probe była we właściwym miejscu. Zajrzała do wnętrza koronalnego wyrzutu masy
2024-04-03. Radek Kosarzycki
Sonda Parker Solar Probe wystartowała z Ziemi w połowie 2018 roku. Jej głównym zadaniem po dotarciu do Słońca jest badanie z bliska procesów zachodzących w koronie słonecznej. Tak dobrze się składa, że aktualnie sonda znajdująca się blisko naszej Gwiazdy Dziennej, jest w stanie obserwować aktywność na jej powierzchni w trakcie maksimum słonecznego. Naukowcy jakiś czas temu poinformowali, że sondzie udało się zarejestrować coś niezwykle interesującego.
Najbardziej charakterystycznymi i zarazem najbardziej energetycznymi zderzeniami na Słońcu są rozbłyski oraz często im towarzyszące koronalne wyrzuty masy. Tak się składa, że w maksimum aktywności — jak sama nazwa wskazuje — do takich zjawisk dochodzi zdecydowanie najczęściej. Gdy dochodzi do koronalnego wyrzutu masy, linie pola magnetycznego wyrzucają w przestrzeń międzyplanetarną olbrzymie chmury plazmy. Jeżeli tak się zdarzy, że oddalająca się od Słońca chmura plazmy uderzy w planetę, która posiada własne pole magnetyczne, dochodzi do burzy magnetycznej. Jeżeli tą planetą jest Ziemia, to nie tylko możemy zobaczyć spektakularne zorze polarne będące skutkiem przekierowania wysokoenergetycznych cząstek wzdłuż linii pola magnetycznego ku biegunom Ziemi, gdzie wchodząc w atmosferę, zderzają się one z cząsteczkami tworzącymi atmosferę. Oprócz tego bowiem odpowiednio silna burza geomagnetyczna może doprowadzić do zakłóceń w pracy satelitów, komunikacji radiowej na Ziemi, a nawet do zakłóceń i awarii sieci energetycznej na Ziemi na skalę całej półkuli czy kontynentu.
O ile w miarę dobrze znamy procesy zachodzące w trakcie burzy geomagnetycznej na Ziemi, o tyle wciąż niewiele wiemy o tym, jakie procesy na Słońcu prowadzą do wyrzucania tak dużych obłoków plazmy.
Na szczęście jednak mamy XXI wiek, a w przestrzeni między orbitą Ziemi a powierzchnią Słońca krążą sondy kosmiczne, które uważnie obserwują każdą zmianę na powierzchni gwiazdy znajdującej się w centrum naszego układu planetarnego.
Jedną z tych sond jest amerykańska sonda Parker Solar Probe. Jak donosi amerykańska agencja kosmiczna, instrumentom znajdującym się na pokładzie sondy udało się ostatnio coś niebywałego. Otóż zarejestrowały one z bliska koronalny wyrzut masa i zajrzały do jego wnętrza. Z Ziemi takich procesów nie da się obserwować, ale jeżeli odpowiednie instrumenty wyśle się w bezpośrednie otoczenie Słońca, sytuacja diametralnie się zmienia. Już teraz wiadomo, że to, co zarejestrowała kamera WISPR (Wide-field Imager for Parker Solar Probe), to prawdziwa skarbnica wiedzy dla heliofizyków, którzy starają się zrozumieć mechanizmy emisji CME. Na nagraniach z kamery WISPR wewnątrz wyrzucanego obłoku zjonizowanego gazu wyraźnie widać intrygujące, turbulentne wiry.
Autorzy odkrycia wskazują, że owe wiry to po prostu niestabilności Kelvina-Helmholtza, czyli zaburzenia powstające w sytuacji, w której jeden uciekający ze Słońca obłok gazu uderza w inny obłok gazu, ze względu na różnicę prędkości między nimi. Badacze podkreślają, że dokładnie takie same zaburzenia powstają na Ziemi w chmurach na styku frontów atmosferycznych.
Na przestrzeni lat fizycy zakładali, że powstawanie takich wirów spowodowane jest poruszaniem się obłoku plazmy w otoczeniu wiatru słonecznego. Tak przynajmniej mówiła teoria, której do teraz nie można było potwierdzić ze względu na odległość i brak wystarczająco precyzyjnych instrumentów pomiarowych. Teraz jednak kiedy mamy już odpowiednie dane pomiarowe, naukowcom nie pozostaje nic innego niż zaprząc dane obserwacyjne do prac nad zrozumieniem ewolucji koronalnych wyrzutów masy.
Należy tutaj podkreślić, że sonda Parker Solar Probe nie pokazała jeszcze wszystkiego, na co ją stać. Poruszająca się po eliptycznej orbicie, sonda coraz bardziej zbliża się do Słońca. Już teraz jest tą sondą, która najbardziej zbliżyła się do naszej gwiazdy, ale wciąż ma zamiar poprawiać swoje wyniki. Zgodnie z planem dopiero w 2025 roku sonda osiągnie maksimum swoich możliwości, kiedy zbliży się do Słońca na odległość mniejszą niż 10 promieni Słońca. Stamtąd jeszcze dokładniej będzie w stanie przyglądać się rozbłyskom, koronalnym wyrzutom masy oraz powstawaniu wiatru słonecznego. Jeszcze zatem wiele przed nami.
Close Encounter with a CME (Coronal Mass Ejection)
https://www.youtube.com/watch?v=FF_e5eYgJ3Y
https://www.chip.pl/2024/04/sonda-parker-solar-probe-koronalny-wyrzut-masy-z-bliska

Sonda Parker Solar Probe była we właściwym miejscu. Zajrzała do wnętrza koronalnego wyrzutu masy.jpg

Sonda Parker Solar Probe była we właściwym miejscu. Zajrzała do wnętrza koronalnego wyrzutu masy2.gif

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

LSST to największa kamera CCD w historii. Zobacz, co będzie obserwować
2024-04-03. Radek Kosarzycki
To będzie najważniejszy komponent powstające Obserwatorium Astronomicznego im. Very C. Rubin. Za jego pomocą będzie można niezwykle precyzyjnie dostrzec najodleglejsze i najciemniejsze obiekty.
Rynek kamer i aparatów fotograficznych bezustannie się rozwija. Co roku producenci urządzeń tego typu, ale także i smartfonów chwalą się nowymi, coraz doskonalszymi kamerami. To jednak produkty do wykonywania zdjęć upamiętniających cenne dla nas momenty naszego życia. Wbrew pozorom jednak rynek kamer cyfrowych jest znacznie większy, niż ten, o którym słyszymy na co dzień. Wystarczy wszak skierować kamerę naszego smartfonu na ciemne nocne nieba, aby wyraźnie odczuć jej wady i ograniczenia.
Nie zmienia to jednak faktu, że profesjonalne kamery do obserwowania nocnego nieba, a nawet poszukiwania na nim niezwykle odległych i ciemnych obiektów także istnieją i też z teleskopu na teleskop stają się coraz lepsze i coraz precyzyjniejsze.
Doskonałym przykładem takiego rozwoju jest rekordowo duża kamera cyfrowa, której budowa właśnie się zakończyła. Mowa tutaj o kamerze LSST, która będzie gromadziła niespotykaną ilość danych obserwacyjnych o naszym wszechświecie, kiedy już zostanie zainstalowana na teleskopie w powstającym właśnie Obserwatorium Very C. Rubin.
Stworzenie tego instrumentu nie należało do rzeczy łatwych. Rzesza specjalistów z amerykańskiego Departamentu Energii oraz Narodowego Laboratorium Akceleratorów SLAC nad kamerą LSST pracował ostatnie dwadzieścia lat. O tym, jakie efekty ta praca przeniosła, dowiemy się już za kilkanaście-kilkadziesiąt miesięcy.
Nie zmienia to jednak faktu, że kamera, która zostanie zainstalowana na Simonyi Survey Telescope ma rozdzielczość 3200 megapikseli. To właśnie ta cecha sprawia, że będzie ona w stanie obserwować wszechświat z niespotykaną dotąd szczegółowością. Planowany obecnie na dziesięć lat szczegółowy przegląd nieba za pomocą LSST wygeneruje gigantyczną ilość informacji o obiektach nocnego nieba widocznych z południowej półkuli Ziemi. Już teraz symulacje wskazują, że teleskop dostarczy nam zupełnie nowych informacji o szerokiej palecie obiektów, od planetoid w Układzie Słonecznym począwszy, przez gwiazdy Drogi Mlecznej, a na ciemnej energii i materii kończąc.
LSST to nie jest zwykła kamera cyfrowa
Zespół inżynierów z SLAC osiągnął coś, co jeszcze kilka lat temu wydawałoby się nieosiągalne. Stworzona przez nich kamera cyfrowa waży blisko trzy tony, ma rozmiary samochodu osobowego, a jej obiektyw ma ponad 150 centymetrów średnicy. Tym samym jest to największy obiektyw, jaki kiedykolwiek wyprodukowano. Światło wpadające przez ten obiektyw będzie skupiało się na gigantycznej płaszczyźnie zbudowanej z 201 czujników CCD, która jest wprost idealnie płaska. Odkształcenia kamery są nie większe niż 0,1 szerokości ludzkiego włosa. Każdy piksel natomiast ma bok zaledwie 0,01 mm.
Twórcy kamery przekonują, że wykonywane przez nią zdjęcia będą cechowały się niespotykanym dotąd poziomem szczegółowości. Z jednej strony kamera będzie spoglądała jednocześnie na obszar o szerokości siedmiokrotnie większej niż siedem tarczy Księżyca w pełni. Z drugiej strony precyzja tych zdjęć będzie taka, że na zdjęciu wykonanym za jej pomocą możliwe byłoby dostrzeżenie piłeczki golfowej z odległości 25 kilometrów.
Zanim jednak LSST spojrzy w nocne niebo, musi zostać przetransportowana do Chile, a następnie wniesiona na wysokość 2737 metrów na górę Cerro Pachón w Andach. Dopiero wtedy zostanie zainstalowana na teleskopie Simonyi Survey Telescope.
Już w 2025 roku kamera zacznie tworzyć swoisty katalog zawierający mapę położenia i jasności milionów obiektów nocnego nieba południowego, zarówno tych odległych (galaktyki, supernowe, soczewki grawitacyjne), jak i tych bliskich (planetoidy zbliżające się do Ziemi).
What is the LSST camera for the Rubin Observatory?
https://www.youtube.com/watch?v=xsgH9uRJKyU
https://www.chip.pl/2024/04/usa-przeciwokretowe-pociski-lrasm-test

LSST to największa kamera CCD w historii. Zobacz, co będzie obserwować.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rosja ma nowego satelitę na orbicie. Posłuży do teledetekcji
2024-04-03. Mateusz Mitkow
Rosja wystrzeliła na orbitę nowego satelitę do obrazowania. To dopiero piąty start orbitalny wykonany przez ten kraj od początku roku kalendarzowego.
31 marca br. agencja kosmiczna Rosji (Roskosmos) przeprowadziła udany start rakiety Sojuz 2.1b, której celem było wyniesienie na orbitę okołoziemską nowego urządzenia, przeznaczonego to teledetekcji satelitarnej. Wystrzelenie zostało wykonane z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Niedługo po rozpoczęciu wznoszenia potwierdzono, że satelita z serii Resurs-P trafił na docelową orbitę na wysokości ok. 500 km.
Z dostępnych informacji wynika, że Resurs-P nr 4, jak wskazuje oznaczenie, to czwarta jednostka z rodziny rosyjskich satelitów Resurs-P, które zostały stworzone w celu dokonywania zobrazowań powierzchni Ziemi o wysokiej rozdzielczości (na poziomie nawet 1 m/px). Umowa na budowę czwartego oraz piątego urządzenia z tej serii została zlecona w 2014 r. firmie CSKB Progress (od 2014 r. – Centrum Rakietowo-Kosmiczne Progress). Pierwsze satelity Resurs-P trafiły na orbitę odpowiednio w 2013, 2014 i 2016 r.
Szacowany okres eksploatacji Resurs-P nr 4 wynosi co najmniej pięć lat. Dodatkowo powinien umożliwiać kontrolowaną deorbitację nad bezpiecznym obszarem oceanu po zakończeniu działania. W trakcie swojej służby satelita ma zwiększyć możliwości całodobowej obserwacji terytorium Rosji, dostarczając głównie dane szczególne potrzebne dla realizacji zadań z zakresu zarządzania kryzysowego, logistyki oraz monitorowania stanu zasobów naturalnych. Kolejny satelita z opisywanej serii ma trafić na orbitę w przyszłym roku.
Jest to ważny program dla Rosji, gdyż z danych korzysta m.in. rosyjskie ministerstwo rolnictwa oraz podmioty związane z meteorologią, transportem, usuwaniem skutków katastrof, gospodarowaniem zasobami i obroną. Rozbudowa konstelacji miała dokonać się już kilka lat temu, ale została odłożona w czasie m.in. z powodu braku komponentów i pandemii koronawirusa. Obecna kondycja rosyjskiego sektora kosmicznego (głównie przez prowadzoną wojnę na Ukrainie) również powoduje kolejne problemy z terminami.
Problemy są zauważalne przede wszystkim w liczbie wykonywanych startów rakiet w ciągu roku. Opisywana misja była dopiero piątym lotem orbitalnym rosyjskiej rakiety nośnej w 2024 r. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Rosja wykonała łącznie tylko 19 wystrzeleń swoich rakiet nośnych. W porównaniu z takim krajami, jak USA (110), Chińska Republika Ludowa (66) jest to znikomy wynik.
Fot. Roskosmos [roscosmos.ru]
SPACE24
https://space24.pl/satelity/obserwacja-ziemi/rosja-ma-nowego-satelite-na-orbicie-posluzy-do-teledetekcji

 

Rosja ma nowego satelitę na orbicie. Posłuży do teledetekcji.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tam doba mija szybciej. NASA opracuje czas księżycowy
2024-04-03.AB.
Amerykańska Agencja Kosmiczna NASA otrzymała polecenie opracowania czasu księżycowego – systemu mierzenia czasu odnoszącego się do Księżyca. To dlatego, że na Księżycu czas płynie szybciej niż na Ziemi – zaledwie o mikrosekundy, które jednak mają znaczenie w nowych technologiach.
Jak podała w środę agencja Associated Press, Biały Dom oczekuje, że NASA przedstawi do końca bieżącego roku ogólną ideę opracowania czasu dla Księżyca, a do końca 2026 r. – ostateczny plan. Rezultatem ma być Skoordynowany Czas Księżycowy (ang. Coordinated Lunar Time, CLT), według którego liczony ma być czas np. na statkach kosmicznych.
Zegar atomowy na Księżycu będzie tykał z inną częstotliwością niż zegar na Ziemi. Ma to sens, gdy udajesz się na inną planetę, jak Księżyc czy Mars, by każda miała swoje własne bicie serca – powiedział Kevin Coggins, szef NASA ds. komunikacji i nawigacji. Jak dodał, wszystko na Księżycu funkcjonować będzie według tego przyspieszonego czasu księżycowego.
Liczą się mikrosekundy
Gdy NASA po raz ostatni wysyłała astronautów na Księżyc, ci mieli ze sobą zegarki. Jednak mierzenie czasu nie było wówczas tak precyzyjne ani tak dokładne jak dziś, w czasach GPS i misternych systemów komputerowych i łączności – podkreśla AP. Jak mówił Coggins, we współdziałaniu tych wysokotechnologicznych systemów liczą się nawet mikrosekundy.
Mniejsza grawitacja na Księżycu sprawia, że każdy dzień – w porównaniu z Ziemią -–krótszy jest tam o 58,7 mikrosekundy. Istnieją też inne okresowe odchylenia, które mogą doprowadzić do większych rozbieżności między czasem na Księżycu i ziemskim zegarem.
Misja Artemis

NASA chce wysłać we wrześniu 2025 r. misję Artemis II – pierwszą załogową misję, która ma zabrać astronautów w lot wokół Księżyca i przetestować statek kosmiczny Orion. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) w marcu 2023 r. orzekła, że ustanowienie oficjalnego czasu księżycowego byłoby zasadne. Ułatwiłoby bowiem współpracę agencji kosmicznych z różnych krajów i pozwoliłoby na bardziej precyzyjną nawigację na powierzchni Księżyca.
źródło: PAP
Na Księżycu czas płynie szybciej niż na Ziemi (fot. Universal History Archive/Getty Images)
TVP INFO
https://www.tvp.info/76766650/agencja-nasa-ma-opracowac-czas-ksiezycowy

Tam doba mija szybciej. NASA opracuje czas księżycowy.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nowy projekt pod patronatem Uranii "ASTRONALIA 2024 – kosmiczne dźwięki i wizje"
2024-04-03.
W kwietniu startuje nowy projekt artystyczno-naukowy Fundacji Artystycznej KOSMOS z Torunia. Jest to cykl wydarzeń realizowanych w czterech miejscowościach województwa kujawsko-pomorskiego leżących na Szlaku Kopernikowskim: w Brodnicy, Chełmnie, Grudziądzu i Toruniu.
Na projekt składają się koncerty, wykłady i warsztaty zaplanowane na czas od kwietnia do grudnia 2024. Cykl wydarzeń ASTRONALIA 2024 jest kontynuacją bardzo dobrze przyjętego projektu DE REVOLUTIONIBUS 2023 (przygotowanego w związku z obchodami 550. urodzin Mikołaja Kopernika), realizowanego przez Fundację Artystyczną Kosmos w 2023 roku dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu, podobnie jak projekt ASTRONALIA 2024.
Program każdego wydarzenia obejmuje:
•    warsztaty dźwiękowo-astronomiczne (prowadzenie: VOICES OF THE COSMOS / Sebastian Soberski),
•    warsztaty tworzenia kosmicznych filmów na diaskopie (prowadzenie: Anna Ruta Pilewicz / Mati Szorstki Matyasik),
•    multimedialny wykład astronoma Sebastiana Soberskiego (kierownika Planetarium i Obserwatorium Astronomicznego w Grudziądzu, radioastronoma w Instytucie Astronomii UMK w Piwnicach k. Torunia),
•    koncert muzyki elektronicznej grupy VOICES OF THE COSMOS (Rafał Iwański / Wojciech Zięba) wzbogacony kosmicznymi obrazami wideo.
 
Istotna w projekcie ASTRONALIA 2024 jest promocja lokalnej muzyki elektronicznej i astronomii, także w nawiązaniu do spuścizny naukowej Mikołaja Kopernika oraz zainteresowanie interdyscyplinarnym charakterem zjawisk artystycznych. Proponowane koncerty i wykłady dedykowane są szerokiej grupie odbiorców, natomiast warsztaty dźwiękowe i wizualne skierowane są do dzieci i młodzieży. Szerokie rzesze odbiorców w całym zakresie wiekowym zainteresowane muzyką oraz filmem odnajdą także nowy świat wiedzy naukowej z zakresu nowoczesnej astronomii, kosmologii, fizyki i rewolucji kopernikańskiej.
Organizatorem projektu jest Fundacja Artystyczna Kosmos z Torunia.
Partnerem Głównym projektu jest Województwo Kujawsko-Pomorskie.
Patronat medialny: Polskie Radio PiK, TVP3 Bydgoszcz, Urania - Postępy Astronomii.
VOICES OF THE COSMOS to grupa stworzona przez dwóch artystów dźwięku: Rafała Iwańskiego (muzyka znanego z takich grup jak ||ALA|MEDA|| czy HATI) i Wojciecha Ziębę (solo występującego jako ELECTRIC URANUS, producenta instrumentów akustycznych) oraz astronoma Sebastiana Soberskiego (kierownika Planetarium i Obserwatorium Astronomicznego w Grudziądzu i radioastronoma w Instytucie Astronomii UMK w Piwnicach pod Toruniem).
Projekt VOICES OF THE COSMOS w nowatorski sposób łączy osiągnięcia astronomii z muzyką elektroakustyczną. Twórcy korzystają z oryginalnych sygnałów pozaziemskich i dźwięków odbieranych przez radioteleskopy (np. pulsary, magnetosfery planet, Słońce, zorza polarna, masery) oraz inne urządzenia radiowe, korzystają też z sonifikacji i archiwalnych nagrań z misji kosmicznych. Ścieżki instrumentalne zintegrowane z przetworzonymi rytmami i tonami „dźwięków kosmicznych” tworzone są za pomocą instrumentów elektronicznych, zarówno cyfrowych, jak i analogowych, a także rozmaitych obiektów akustycznych.
Grupa od 2009 roku popularyzuje astronomię przez muzykę i muzykę w środowisku naukowym oraz eksperymentalne techniki generowania dźwięków elektroakustycznych. Projekt był wielokrotnie prezentowany w formie koncertów audiowizualnych w prestiżowych instytucjach naukowych, galeriach, klubach i na festiwalach muzycznych, również w wersji rozszerzonej o wykłady astronomiczne i obserwacje nieba, a także warsztaty dźwiękowo-astronomiczne.
 
Więcej:
•    Fundacja Artystyczna Kosmos
•    VOICES OF THE COSMOS
•    Szlak Kopernikowski
 
Opracowanie: Magda Maszewska
Źródło: Rafał Iwański
Ilustracja: Plakat projektu "ASTRONALIA 2024 – kosmiczne dźwięki i wizje"
URANIA
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nowy-projekt-pod-patronatem-uranii-astronalia-2024-kosmiczne-dzwieki-i-wizje

Nowy projekt pod patronatem Uranii ASTRONALIA 2024 – kosmiczne dźwięki i wizje.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4,5 minuty całkowitego zaćmienia Słońca. Najlepsze miejsca do obserwacji

2024-04-03. Oprac.: Anna Gburek
Jedni zobaczą je raz w życiu, innym może uda się je zobaczyć dwukrotnie w ciągu całego życia, a większości z nas nigdy. Obserwowanie całkowitego zaćmienia Słońca jest przeżyciem niezwykłym. Nic więc dziwnego, że wielu ludzi już 8 kwietnia przygotowuje się na to zjawisko i podróżuje do miejsc, w których będzie one widoczne najlepiej. Kto będzie miał okazję obserwować najbliższe zaćmienie Słońca?

8 kwietnia całkowite zaćmienie Słońca
Już 8 kwietnia mieszkańcy Meksyku, USA i Kanady będą mieli okazję obserwować całkowite zaćmienie Słońca. Tym razem nasz ziemski satelita znajduje się w idealnej odległości od ziemi, aby zasłonić tarczę słoneczną. Jego położenie wpływa także na długość linii całkowitego zaćmienia, czyli miejsca, w których będzie one widoczne. Imponująca będzie także długość zaćmienia Słońca. W Meksyku ciemność w ciągu dnia zapadnie na ok. 4 i pół minuty.
Każde zaćmienie Słońca jest poprzedzone zaćmieniem księżyca. To mogliśmy obserwować 25 marca. Kolejne zaćmienie Księżyca nastąpi niedługo po zaćmieniu Słońca, czyli 17-18 września. Oba zjawiska astronomiczne są bardzo ciekawe, jednak całkowite zaćmienie Słońca jest spektaklem, wokół którego narosło wiele mitów i na które czeka tak wiele osób.
Najlepsze miejsca do obserwacji najbliższego zaćmienia Słońca
Całkowite zaćmienie Słońca będzie widoczne w Meksyku, USA i Kanadzie. Linia ta przebiega przez centralny Meksyk, południowo-zachodnią część Stanów Zjednoczonych i zachodnie wybrzeże Kanady. Tylko w tych rejonach tarcza Księżyca całkowicie zasłoni Słońce, z kolei niemal w całej Ameryce Północnej (z wyjątkiem Alaski) widoczne będzie częściowe zaćmienie Słońca.  
W związku z tym rzadkim zjawiskiem astronomicznym władze Kanady i Stanów Zjednoczonych przygotowują się na oblężenie turystów. Jednym z popularniejszych miejsc do obserwacji zaćmienia może okazać się wodospad Niagara położony na granicy Stanów Zjednoczonych i Kanady. Burmistrz Niagara Falls przygotowuje się na przybycie nawet miliona turystów.  
Warto jednak pamiętać, że Kanada z jej kapryśną pogodą może nie być najlepszym miejscem do obserwacji zaćmienia. Entuzjaści mocnych wrażeń powinni skierować się do Teksasu. To tam na pustynnych krajobrazach i bezchmurnym niebie może być najlepiej widoczne zaćmienie Słońca i wszystkie towarzyszące mu zjawiska.  

Co to jest zaćmienie Słońca?
Zaćmienie Słońca jest zjawiskiem astronomicznym, które ma miejsce przy odpowiednim ułożeniu Ziemi, Słońca i Księżyca. Aby mogło powstać, Księżyc musi znaleźć się w prostej linii pomiędzy Ziemią a Słońcem. Najlepiej, aby nasz ziemski satelita dodatkowo znajdował się w najbliższej odległości od Ziemi. Dzięki temu jego tarcza jest dostatecznie duża, aby zakryć całe Słońce. Takie warunki zaistnieją właśnie 8 kwietnia 2024 r.  
Jak wygląda zaćmienie Słońca?
Według chińskiej mitologii Smok pożera Słońce, a na Ziemi zapada wówczas ciemność. W nordyckiej mitologii to wilk spłodzony przez Lokiego pożera Słońce. Podczas zaćmienia nie zaobserwujemy jednak żadnego z tych mitycznych stworzeń. Za to możemy być świadkami niezwykłych zjawisk.
Kiedy tarcza Księżyca zupełnie zasłani Słońce na Ziemi w kilka sekund zapada ciemność. Nie jest to jednak taka zupełna ciemność. Przyrównuje się ją do momentu na 20-40 minut przed wschodem lub zachodem Słońca. Widoczna jest jasna poświata wokół tarczy księżyca będąca gorejącą atmosferą Słońca. Na ciemnym niebie wokół zaćmienia można dostrzec najjaśniejsze obiekty na nieboskłonie - Wenus po prawej stronie księżyca i Jowisza po lewej.  

To jednak nie wszystko, co można zaobserwować podczas zaćmienia Słońca. Wiele ludzi oczekuje, że tuż przed całkowitym zaćmieniem, w czasie i nieco po dostrzegą cień Księżyca przesuwający się po horyzoncie. W końcu to właśnie on powoduje, że zapada noc w ciągu dnia.  

Niektórzy obserwatorzy skupiają się z kolei na kolorach, które można zaobserwować na horyzoncie. Powietrze rozprasza fale światła, co powoduje, że horyzont poza cieniem jest pożółkły lub zaczerwieniony. Kolor zależy od odległości od krawędzi cienie od obserwatora.  
Jak widać, zaćmienie Słońca przynosi wiele ciekawych zjawisk, których doświadczenie może być niezwykłym przeżyciem. Należy jednak pamiętać o swoim bezpieczeństwie i nigdy nie obserwować zaćmienia Słońca przez zwykłe okulary przeciwsłoneczne. Należy do tego użyć specjalnych szkieł, które będą chronić oczy przed promieniowaniem. Gołym okiem można spojrzeć na słońce jedynie przez chwilę - podczas całkowitego zaćmienia Słońca.   


Najbliższe zaćmienie Słońca już 8 kwietnia 2024 r. /123RF/PICSEL

https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-4-5-minuty-calkowitego-zacmienia-slonca-najlepsze-miejsca-do,nId,7428697

4,5 minuty całkowitego zaćmienia Słońca. Najlepsze miejsca do obserwacji.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024