Skocz do zawartości

Ranking użytkowników

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.09.2017 uwzględniając wszystkie miejsca

  1. Kiedy pojawiły się pierwsze oznaki wprowadzenia przez sklep Delta Optical nowej serii lornetek dachopryzmatycznych o nazwie CHASE, z ciekawością i niecierpliwością czekałem na ich dostępność. Pierwsza partia lornetek rozeszła się praktycznie ?na pniu?, co wydłużyło oczekiwanie, i dopiero pod koniec czerwca dostałem informację, że udało się wygospodarować jedną sztukę o parametrach 8x42 do niniejszej recenzji. Wybrałem model 8x42 jako najbardziej uniwersalny i parametrami najbardziej kojarzący się z konstrukcją dachopryzmatyczną, natomiast seria CHASE ED, oprócz 8x42, obejmuje także modele 10x42, 10x50 i 12x50. Lornetki dachopryzmatyczne 8x42 znane są ze swej wszechstronności i z powodzeniem korzystają z nich zarówno turyści, obserwatorzy ptaków, myśliwi, jak i miłośnicy astronomii, lubiący spojrzeć na nocne niebo nieco szerzej niż przez teleskopy czy średnie i duże lornetki. Pierwsze wrażenia W zestawie z lornetką otrzymujemy solidny twardy futerał i dwa paski. Jeden wygodny, szeroki i elastyczny do zawieszenia lornetki na szyi, i drugi, wąski do futerału. W futerale dość łatwo zmieścimy lornetkę wraz z paskiem. Zatyczki na okulary to jeden element z elastycznej gumy, który dość płytko nachodzi na muszle oczne i niezbyt pewnie się na nich trzyma. Zatyczki obiektywowe są również gumowe, ale trzymają się na tubusach bardzo dobrze. Są one dodatkowo połączone z tubusami od spodu, co bardzo ułatwia korzystanie z nich i minimalizuje możliwość ich zgubienia. Sama lornetka jest bardzo kompaktowa, w pełni i starannie ogumowana. Szarozielona guma o intrygującym zapachu jest przyjemna w dotyku, choć dość twarda i śliska, a płytkie karbowanie na tubusach nie poprawia znacząco przyczepności. Pokrętło ostrości i krawędzie muszli ocznych są ogumowane tym samym materiałem. Ogumowanie nachodzi na krawędzie tubusów, co wraz z dość głębokim osadzeniem obiektywów pozwala na bezstresowe stawianie lornetki pionowo. Lornetka waży około 740 gramów i przy swoich gabarytach nie należy do lekkich. Mechanika, ergonomia i optyka Czas na pomęczenie lornetki na przegubach i gwintach. Rozstaw osi okularów pracuje płynnie, ale bardzo ciężko, co może z początku stanowić utrudnienie w precyzyjnej regulacji. Jednak raz ustawiony na pewno sam się nie przestawi. Zakres rozstawu okularów to 56-76 mm. Muszle oczne, o średnicy zewnętrznej 39 mm, regulowane są obrotowo z jednym, wyraźnie wyczuwalnym stopniem pośrednim. Odpowiedni opór pracy muszli zapobiega ich samoczynnemu przestawieniu nawet poza wspomnianym stopniem pośrednim. Pokrętło ostrości pracuje z idealną płynnością w całym zakresie, uwaga, 900°! To dwa i pół obrotu ? anglojęzyczne pojęcie ?slow focusing? nabiera tu nowego znaczenia. Karbowanie pokrętła jest dość płytkie, jednak lekkość obrotu dobrze z nim współgra i pozwala na precyzyjną regulację. Z drugiej jednak strony, wspomniana lekkość pracy pokrętła może być powodem nieumyślnego rozregulowania w czasie obserwacji. Nieogumowane pokrętło regulacji wyrównania dioptrii zostało umiejscowione za pokrętłem ostrości (patrząc od strony okularów) i pracuje w drobnych skokach w zakresie około 120°. Dzięki wypustce na palec regulacja jest dość łatwa, a skoki uniemożliwiają przypadkowe przestawienie. Obsługa pokrętła byłaby jednak pewniejsza i wygodniejsza, gdyby pokrętło i wypustka były ogumowane. Mostek centralny wyposażony jest w gniazdo adaptera statywowego zabezpieczone małą nakrętką. Warto wspomnieć, że przy moim rozstawie źrenic ok. 64 mm mogłem zamocować lornetkę na statywie za pomocą standardowego adaptera do lornetek porropryzmatycznych, który zmieścił się pomiędzy tubusami na przysłowiowy ?styk?. Lornetkę trzyma się dość pewnie w dłoniach, choć jej zwarta konstrukcja i pojedynczy mostek centralny nie pozwalają na w pełni pewny chwyt, który umożliwiają lornetki z podwójnym mostkiem otwartym. Odsunięcie źrenicy wyjściowej jest komfortowe i wystarczające, by objąć całe pole widzenia w okularach korekcyjnych, jednak nie ma tu zapasu i musiałem nieco przyciskać szkła okularów korekcyjnych do muszli ocznych. Wartość specyfikacyjna 16 mm nie jest może imponująca, ale płytkie osadzenie soczewek ocznych w okularach nadmiernie jej nie redukuje. Podczas obserwacji bez okularów korekcyjnych może przeszkadzać niedopasowany do wartości odsunięcia źrenicy, nieco zbyt krótki wysuw muszli ocznych, co uniemożliwia komfortowe ustabilizowanie lornetki poprzez oparcie jej w oczodołach. Moje próby usadowienia okularów w oczodołach skutkowały pojawianiem się w polu widzenia cieni, tzw. blackoutów. Zbyt krótkie muszle oczne mogą być skutkiem zastosowania kompaktowej konstrukcji lornetki: wkręcają się one do wewnątrz tubusów wypełnionych elementami optycznymi, przez co ich długość musiała być zapewne zredukowana. Muszę przyznać, że obserwowałem już przez lornetki o wygodniejszych i lepiej dopasowanych muszlach ocznych. Porównanie CHASE 8x42 ED z Vanguardem Endeavor 8x42 ED II Zajrzyjmy teraz lornetce głęboko w oczy. Obiektywy mają powłoki fioletowo-różowo-żółto-zielonkawe, pryzmaty żółto-seledynowe, a okulary żółto-seledynowo-fioletowe. Wnętrze tubusów jest czyste, wyczernione, karbowane i przyzwoicie zmatowione. Przy pryzmatach widać po obwodzie kilka elementów, które nie są wyczernione, jednak są one poza torem optycznym. Powłoki mają średnią intensywność, obiektywy odbijają niewiele światła, a okolice źrenic wyjściowych są ciemne z widocznymi jaśniejszymi krawędziami pryzmatów nieco dalej niż w połowie promienia soczewek ocznych. Całość sprawia bardzo solidne wrażenie i daje nadzieję na miłe oczom obrazy. Wrażenia obserwacyjne Zanim przejdę do wrażeń wizualnych, muszę wspomnieć o zaskoczeniu związanym z pokrętłem ostrości. Okazało się, że ma ono zakres obrotu około 220° poza punktem nieskończoności, co daje 680° faktycznego użytecznego zakresu roboczego. Ze szczegółów specyfikacyjnych sprawdziłem pole widzenia oraz minimalną odległość ostrzenia. Pole widzenia zmierzone na gwiazdach oszacowałem na 7,6°, co jest wartością bardzo zbliżoną do podanej przez producenta (7,7°). Minimalna odległość ostrzenia to około 1,8 metra. Obserwacje dzienne potwierdziły dobrą jakość optyki. Obrazy są czyste i praktycznie pozbawione aberracji chromatycznej, a pole widzenia jest płaskie. Na kontrastowych krawędziach, np. antenach na tle jasnego nieba, delikatna aberracja chromatyczna pojawia się od połowy promienia pola widzenia, ale nawet przy krawędzi pola jej obecność jest śladowa i muszę przyznać, że dawno już nie miałem w dłoniach lornetki, która daje tak czyste kolorystycznie obrazy. Podczas normalnych obserwacji zróżnicowanego, bogatego w szczegóły krajobrazu aberracja chromatyczna jest praktycznie niedostrzegalna. Dystorsja poduszkowa pojawia się zaraz za ścisłym centrum pola widzenia, ale nawet przy diafragmie jest na tyle niewielka, by nie psuć wrażeń obserwacyjnych. Ostry obraz ustawimy dość pewnie, bez konieczności kilkukrotnego szukania go przed i poza punktem ostrości. Pole widzenia okularów to ok. 61° i jest to bardzo komfortowa wartość, pozwalająca cieszyć się szerokimi kadrami bez wrażenia ?dziurki od klucza?. Ostrość jest bardzo dobrze kontrolowana do ostatnich 20-25% promienia. Od tego miejsca trudno już mówić o ostrym obrazie, a choć stopień nieostrości nie zwiększa się drastycznie, to efekt rozmazania jest widoczny. Podczas obserwacji z jasnym niebem nad kadrem widocznym przez lornetkę, w dolnej części pola widzenia pojawiają się czasem łukowate odblaski. Odblasków doświadczymy też podczas obserwacji przy przednim bocznym świetle słonecznym, a obserwacje nocne w warunkach miejskich potwierdziły podatność lornetki na odblaski obejmujące całe pole widzenia w przypadku jasnego źródła światła nieco poza diafragmą, co może denerwować podczas obserwacji obiektów położonych nisko nad widnokręgiem. Odwzorowanie bieli jest na bardzo dobrym poziomie, natomiast miałem wrażenie, że podczas obserwacji dziennych obrazom brakuje nieco kontrastu i nasycenia. Mógłbym napisać, że obrazy są jasne, ale chciałoby się nieco skręcić jasność i podkręcić kontrast, by uzyskać idealną harmonię. Obserwacje nocne zacząłem od Księżyca pomiędzy pierwszą kwadrą a pełnią. Obraz jego tarczy był ostry, bez śladu aberracji chromatycznej, o naturalnej kolorystyce. Szczegóły przy terminatorze, mimo iż w tym powiększeniu niepozorne, również były ostre i wyraźne. Szczerze mówiąc, nawet po obiecujących wynikach obserwacji dziennych nie spodziewałem się tak dobrze kontrolowanej ostrości i aberracji chromatycznej w szerokim centrum pola widzenia. Trudno byłoby się do czegoś doczepić, gdyby nie wyraźne smugi odblasków rozciągające się od księżycowej tarczy i tracące intensywność ku krawędzi pola. Smugi przypominające szerokie spajki położone w osi poziomej oraz smuga pionowa po obu stronach tarczy dominują widok i psują odbiór całości. Co oczywiste, intensywność smug jest wprost proporcjonalna do jasności (fazy) Księżyca i kontrastującego tła nieba. Tak czy inaczej, Księżyc w polu widzenia tej lornetki wygląda pięknie, co jest zasługą świetnej ostrości i braku aberracji chromatycznej. Docenimy to, gdy przyzwyczaimy się już do wspomnianych smug. Jowisz na tle ciemniejącego (choć wciąż dość jasnego) nieba pokazuje ostrą, malutką tarczkę bez śladu aberracji chromatycznej. Tak się złożyło, że lornetka towarzyszyła mi również podczas wypadu na częściowe zaćmienie Księżyca. W warunkach zmierzchowych CHASE sprawdziła się świetnie. Jasne obrazy Księżyca o naturalnej kolorystyce, bez denerwujących smug pojawiających się przy dużym kontraście Księżyc-tło, pozwalały cieszyć się kolejnymi fazami zaćmienia. Przejdźmy teraz do gwiazd. Lornetka pokazuje je w bardzo przyjemny dla oczu sposób. Ich obrazy są ostre, czyste, zbliżone do punktowych, dzięki czemu wyraźnie odcinają się od tła. Nawet jasne gwiazdy są praktycznie pozbawione aberracji chromatycznej, choć widać niewielkie iskrzenie. Pole widzenia, co potwierdziły już obserwacje dzienne, jest płaskie, a niewielka koma zaczyna zniekształcać gwiazdy po przekroczeniu połowy promienia. Przy samej diafragmie koma jest wyraźna, podkreślona pojawiającą się tam nieostrością. Kolorystyka gwiazd jest oddana prawidłowo, co wzbogaca estetyczne wrażenia obserwacyjne. Mając możliwość zamocowania lornetki na statywie, oceniłem zdolność rozdzielczą lornetki. W przypadku układu 40/41 Dra (5,7/6,0mag) o separacji 19? zanotowałem niepełne rozdzielenie, natomiast układ 32 Cam (5,3/5,7mag, sep. 22?) został w pełni rozdzielony. Obrazy pól gwiazdowych są naprawdę bardzo przyjemne w odbiorze. Kolorystyka gwiazd jest wyraźna, a nieostrość w ostatnich 20% promienia pola widzenia nie razi, dopóki podziwia się całość, bez zwracania szczególnej uwagi na okolice diafragmy. Jednak to, co od razu rzuca się w oczy to ogólna jasność obrazów nocnego nieba, ich wyrazistość i rozdzielczość. Nawet bardzo słabe gwiazdy są z łatwością rozpoznawalne, nie dając wrażenia ?gwiezdnej sieczki?. Trudno ten efekt opisać, za to bardzo łatwo zauważyć i ocenić (a również docenić!) podczas obserwacji tą lornetką. Okolice pasa Drogi Mlecznej czy większe gromady otwarte (np. IC 4756 i NGC 6633 czy pobliska IC 4665) wyglądają niezwykle w szerokim polu małej lornetki. Podróż od M11 przez M16, M17, M24 do M8 zajmuje mniej niż trzy i pół pola widzenia, a para gromad NGC 869/884 (h/chi Persei) z szeroką i luźną gromadą Stock 2 w polu ponad 7,5° wygląda bajecznie. Kto by pomyślał, że taka mała lornetka dachopryzmatyczna pozwala w tak estetyczny sposób zatopić się w nocnym niebie. W sierpniu dana mi była jedna noc z wyjątkowymi warunkami obserwacyjnymi. Na najlepszej obecnie miejscówce obserwacyjnej w mojej okolicy stwierdziłem, że warunki są praktycznie doskonałe. Bezchmurne niebo, temperatura od 15 do 13 °C, bezwietrznie. Choć ocena zasięgu lornetki zawsze będzie zależna od warunków, wzroku i doświadczenia obserwatora, postanowiłem oszacować możliwości tej lornetki pod ciemnym, przejrzystym niebem. Na pierwszy ogień poszły obłoki gwiezdne na pograniczu Orła i Tarczy. Obszar na zachód i północ od M11 z ciemnymi plamami mgławic Barnard 111 i 103 kipiał zróżnicowanym w kontraście tłem. Kompleks ciemnych mgławic Barnard 142-3 (E Barnarda) nieopodal Altaira był z łatwością widoczny. Jeszcze wyżej, widoczna malutka gromada kulista M71, pięknie zarysowana duża gromada otwarta NGC 6940, a w skrzydle Łabędzia szary łuk zachodniej części mgławicy Veil doczepiony do charakterystycznego trójkącika gwiazd. Odbiłem też nieco na zachód do kulistej M56 przy asteryzmie ?7?. Pas Drogi Mlecznej od Albireo do Sadra, dzięki jasności i wysokiej rozdzielczości tej lornetki, eksplodował mnóstwem gwiazd i niejednorodnym bogactwem jaśniejszych i ciemniejszych obszarów, a pola gwiazdowe wyraźnie odcinały się od gęstych obłoków pozostających daleko poza zdolnością rozdzielczą lornetki. To zdecydowanie nie był monotonny obraz pasa jasnego ramienia Galaktyki. Mgławica Ameryka Północna w polu widzenia ponad 7° przepięknie kontrastowała z ciemniejszym tłem, jej kształt był wyraźny, a pod nią majaczył słaby, ulotny obłoczek mgławicy Pelikan. Przesuwając się dalej na północ, dotarłem do rozległej gromady M39, od której wiła się ciemna mgławica Barnard 168. Na pograniczu Łabędzia i Cefeusza wyłuskałem też parkę NGC 6939 i NGC 6946. Piękna gromada otwarta NGC 7789 w Kasjopei nie stanowiła dla tej lornetki żadnej trudności. Na koniec wspomnę o dostrzeżeniu malutkiej gromady kulistej NGC 6229 w Herkulesie tworzącej charakterystyczny trójkącik z dwiema gwiazdkami. To nie wszystkie obiekty, które podziwiałem tej nocy. Nie wspomniałem o klasykach, które są oczywiste nawet w małych lornetkach, skupiając się na obiektach trudniejszych, dających pogląd na możliwości obserwacyjne CHASE 8x42 ED. Sesja pod ciemnym niebem pokazała również, że w przypadku obserwacji astronomicznych balans jasność-kontrast CHASE sprawdza się świetnie. Wracając jeszcze do kolorystyki gwiazd, zwróciłem między innymi uwagę na trójkąt ?1,2 i 30 Cyg, podwójne 16 i 61 Cyg, ? Cep, ?1,2 Lyr (w gromadzie Stephenson 1), cztery główne gwiazdy tworzące kształt gwiazdozbioru Strzały, ?, ?, ? Aql, czy ?1,2 CrB. W każdym przypadku z łatwością dało się ocenić barwy gwiazd. Gwiazdy węglowe Y CVn i VY UMa, pomarańczowa ? Dra kontrastująca z białożółtą 2 Dra, piękny, kontrastujący barwami kwartet ? Dra... Ta lornetka obala mit o bezbarwności nocnego nieba! Podsumowanie Podczas tego testu zobaczyłem dostatecznie dużo, by stwierdzić, że CHASE 8x42 ED to udana mechanicznie i optycznie lornetka, mimo kilku niedociągnięć. Przy swojej cenie nieco ponad 1000 zł jest ona dobrym wyborem dla wszystkich, którzy cenią sobie wygodę i kompaktową konstrukcję dachopryzmatyczną w połączeniu z doprawdy zaskakującymi właściwościami optycznymi. Im dłużej dane mi było obcować z CHASE 8x42 ED, tym bardziej ją doceniałem. Biorąc pod uwagę całokształt cech, producent nie ma się czego wstydzić, a wspomniane w tej recenzji niedociągnięcia konstrukcyjne czy optyczne są do przełknięcia, choć najlepiej byłoby przed zakupem osobiście przyłożyć lornetkę do oczu i ocenić, czy jej nieliczne wady przyćmią liczne zalety. Myślę, że po pełnej lekturze tej recenzji każdy wyrobi sobie o modelu 8x42 wstępną opinię, która w połączeniu z innymi dostępnymi opiniami i recenzjami pozwoli na podjęcie decyzji o ewentualnym zakupie. Według mnie CHASE 8x42 ED jest kandydatem na dobrego towarzysza wypadów w teren, który z powodzeniem nada się na podziwianie nocnego nieba w szerokich kadrach. Życzę udanych wyborów, wspaniałych widoków na szlakach turystycznych i ciemnego, rozgwieżdżonego nieba. Lornetkę do recenzji udostępnił sklep Delta Optical (deltaoptical.pl) Oryginalny tekst ukazał się w miesięczniku Astronomia we wrześniu 2017 (wersję on-line znajdziesz również na stronie www.astronoce.pl)
    4 punkty
  2. No to pora zacząć... Czwartkowe popołudnie c.d.n.
    3 punkty
  3. Powiem wam że takie ekstrema są bardzo budujące. Dziś jestem wręcz dumny ze swojego mizernego osiągnięcia [emoji4] Aż chce się więcej!
    3 punkty
  4. 20 września 2017 - ważna data w moich listach obserwacyjnych. Około godz 21 rzuciłem "okiem" na epsilony które dzieliła wyraźna przepaść nie często się im zdarzająca w takiej skali co zaraz przypomniało mi o M1-64 w końcu to okolice! Mak-Newton 6", Delos 8mm, UHC Lumicon-Svotek: werdykt "zaliczony" Smutek i zmęczenie jak po maratonie. Wspiąłem się chyba na wyżyny swoich możliwości obserwacyjnych (albo pod domowej miejscówki). Star hopping to jest coś z czym zdecydowanie jestem na bakier, ale z pomocą go-to, zdjęć i wcześniejszego przygotowania do wyprawy dotarłem w odpowiednie miejsce w miarę szybko. Po ponad godzinnym skupianiu się w okular nagle coś zaczęło majaczyć w spodziewanym miejscu. Bledziutki maleńki placek... częstotliwość majaczenia ~0.1Hz, poważnie! Istny koszmar, zdecydowanie najtrudniejszy obiekt jaki udało mi się "zaliczyć", no właśnie... tylko "zaliczyć"... tylko... i aż zarazem. Dwa pierwsze podejścia wyglądały jak klasyka filmu - "widzę ciemność, ciemność widzę". Teraz pojawiło się światełko! Mam nadzieję że kiedyś jeszcze dane mi będzie wrócić w to miejsce w lepszych warunkach z bardziej adekwatnym kalibrem. Niedosyt straszny
    3 punkty
  5. To i trochę moich ujęć. Pogoda na razie nie rozpieszcza, ale znaki na niebie wskazują poprawę
    2 punkty
  6. Pierwsza fota z obserwatorium ! Montaż nie ustawiony jeszcze bo wykres w phd ledwo się mieścił na ekranie (wyskoczyła informacja, że kąty RA i DEC są wątpliwe ).... Ale pierwsza próba z IDAS'kiem i z zapiętym guiderem w swoim obserwatorium zaliczona ISO 800 1X8min Light Wracam do gry przyjaciele !
    2 punkty
  7. Prognozy dają nadzieję na pogodne noce w nadchodzącym tygodniu, a i Łysy nie będzie zaśmiecał swym blaskiem nocnego nieba. Nie wiem jakie macie w zanadrzu plany obserwacyjne, ale ja po raz kolejny zamierzam po raz kolejny wrócić do interesującej mgławicy planetarnej, zlokalizowanej w konstelacji Lutni. Wszyscy znają Messiera 57, czyli słynny Pierścionek. A o jego wersji mini, położonej raptem 2,3 stopnia na północny zachód, słyszeliście? Nie? No to czas nadrobić zaległości. Obie mgławice mają bardzo zbliżoną budowę i kształt, ale to nie koniec podobieństw ? jedna i druga znalazły swe miejsce w katalogach stworzonych przez astronomów, których nazwiska zaczynają się na literę "M" O ile jednak pan Messier jest powszechnie kojarzony, o tyle z Rudolphem Minkowskim może być różnie... Ten amerykański astronom (pochodzenia niemieckiego) wykształcenie zdobył między innymi na Uniwersytecie Wrocławskim. Po I wojnie pracował naukowo w Hamburgu, jednak po dojściu Hitlera do władzy, ze względu na swe żydowskie pochodzenie, musiał ? jak wielu innych ? emigrować do Stanów Zjednoczonych. Oczywiście Hamerykańce tylko na tym korzystali, pozyskując w tym czasie uczonych tego formatu co chociażby Albert Einstein. Szczyt kariery pana Minkowskiego przypada na lata czterdzieste i pięćdziesiąte XX wieku, gdy z powodzeniem zajmował się badaniem supernowych, tudzież odkrywaniem i katalogowaniem mgławic planetarnych, sfotografowanych w obserwatorium na Mount Wilson. Nowych obiektów było sporo (choć przeważnie to drobnica i słabizny), niemniej są też wyjątki. Jednym z nich jest właśnie odkryta w 1946 roku M 1-64, która z powodzeniem mogłaby znaleźć się w katalogu NGC/IC. Ma ona rozmiar 17", jasność 13.3mag, przy jasności powierzchniowej 10.3mag/arcsec2 ? zatem specjalnie problematyczna nie jest, szczególnie, gdy użyjemy filtra OIII albo UHC. źródło: http://www.deep-sky.co.uk/iblog.htm Oki, czas na opis starhoppingu. Albo nie, inaczej ? tutaj po prostu trzeba wycelować mniej więcej w środek charakterystycznego czworokąta obrazującego niebiańską Lutnię i skorzystać z dobrego atlasu nieba (jak chociażby Interstellerium Deep Sky Atlas), względnie samodzielnie wydrukować mapkę dojścia. Po "wstrzeleniu" się we właściwy obszar przechodzimy na wyższe powerki i skanując uważnie niebo, wypatrujemy wyraźnie "niegwiazdowej" plamki. Próby obserwacji można spokojnie podejmować już z użyciem popularnych "ósemek". Co prawda ja korzystam z "dwunastki", jednak The Night Sky Observer's Guide podpowiada nam, że w ośmiu calach "this planetary has a very faint, round 10" diameter disc". Znacznie ciekawej robi się, gdy przejdziemy na -naście cali lustra. Używając dużych powiększeń (rzędu 200x i więcej), można wyzerkać subtelne pociemnienie wewnątrz mgławicy oraz słabą gwiazdkę zlokalizowaną tuż przy niej, od strony północnej. Krawędzie planetarnego "kółeczka" są wyraźnie zarysowane, kontrastowe i ostro odcięte od tła (podobnie jak w przypadku M 57). Z tego co pisze Uwe Glahn, gwiazda centralna jest niewidoczna nawet w monstrualnych dobsonach; tym większe bylo moje zdziwienie, gdy w rzeczonym NSOG-u, przy opisie widoczności w 12/14 calach doczytałem, że "bardzo słaba CS jest widoczna sporadycznie przy sprzyjających warunkach seeingowych". Hmm, dziwne, ale chyba jednak bardziej ufam panu Glahnowi... Tak widać mgławicę w 27", bez filtra, przy powiększeniu 586x, ale przy aperturze o połowę mniejszej też jest co podziwiać. źródło: http://www.deepsky-visuell.de Jeśli obserwujesz na południu Polski to spróbuj ją dorwać pierwszej pogodnej nocy, jeśli na północy ? poczekaj na lipcowy nów i koniecznie daj znać jak poszło!
    1 punkt
  8. Jutro ruszają Warsztaty Astrofotografii Praktycznej RODOS Jesień 2017. Prognozy są raczej kiepskie, mamy więc przygotowany szeroki program warsztatów obróbki ( w tym HST, nowe funkcjonalności PixInsight, AstroFlat do Photoshopa itp) oraz warsztaty sprzętowe - i tu głównie konserwacja i regulacja HEQ5, NEQ6 i Takahashi EM-10. Dla niektórych - Pa.u.liny i Adama - to także będzie lekcja regulacji i uruchomienia setupu. Silna reprezentacja polskich astrofotografistów - Szymek_O, Wessel, Pav1007, Bujarek, Poldip, Zombi, Dziki, Grzędziel, Janowet, Krater, Tayson, Pa.u.lina + Adam, Piotr_A - będzie walczyła do niedzieli, licząc na pogodną noc.
    1 punkt
  9. Pakować się będę jutro rano... Idasek będzie sprawdzony przy Końskim Łbie bo choruję na niego strasznie - wcześniej nawet nie publikowałem fotek bo zaświetlenie niszczyło wszystkie próby wyciągnięcia obiektu. Uczucie jest zarąbiaste , sprzęt gotowy czeka tylko żeby go dokładnie alignmasterem ustawić . Pozostanie mi jedynie kupić body i wywyalić filtr .
    1 punkt
  10. Po to jest RODOS - to są naprawdę warsztaty a nie spotkanie przy piwie starych kolegów. Zauważcie że co roku mamy kilka - dwie-trzy nowe osoby które się wdrażaja. Żeby było całkowicie jasne - nie mam nic przeciw spotkaniom kolegów przy piwie. Tylko akurat jakoś tak się złożyło że ta grupa ktora przyjeżdża na RODOS to dusigrosze i skąpiradła - nikomu nie chce się jechac kilkaset kilometrów po to żeby się napic piwa albo innego zacnego trunku
    1 punkt
  11. Gratulacje! Ale wspaniałe uczucie, co nie? A Ty nie powinieneś się pakować? P.S. Widzę, że IDASek daje radę
    1 punkt
  12. Oj, jaka miła niespodzianka! nieprawdaż Jacku?
    1 punkt
  13. Obserwacje obserwacjami ale jak jest się na urlopie dobrze jest wstać o 6 i wyruszyć z aparatem na łowy
    1 punkt
  14. Zdjęcie ze zlotu - materiał zbierany w sobotnią noc między chmurami ale udało się wymęczyć LRGB Odsiałem pojechane klatki i wybrałem tylko te znośne chociaż i tak nie jest idealnie. Następnym razem muszę lepiej montaż ustawić. Była to pierwsza próba nowego zestawu do krótkoczasowego astrofoto. Myślę, że całkiem udana. Materiału mało więc jest sporo szumu ale sporo detalu też wylazło. Nie robiłem "downsizeu". Rozmiar i skala oryginalna. Sprzęt: Newton 254/1200 na EQ6 + ASI178MM-C + ZWO LRGB Ekspozycja: L -> 50 x 4 sekundy RGB -> 50 x 6 sekund na kanał Trzy wersje: z szumem, kiślowata ale odszumiona i crop samej mgławicy
    1 punkt
  15. Etihad ponownie w zenicie zawitał 11 września: 11wrz17 Lenov-Kolob ETD131 AUH-IAD B789 A6-BLD FL360 G1434 Potem zaczął wiać halny. Mimo pięknego błękitu samoloty "pływały". Niewątpliwą atrakcją był rządowy A343 Kataru. Migawka pracowała jak szalona a może dwa zdjęcia nadawały się do późniejszej obróbki. Ale wystarczy jedno Sam typ już rzadko widywany a do tego ten konkretny widziałem pierwszy raz. 14wrz17 Lenov-Kolob A7AAH DOH-JFK A343 A7-AAH FL360 G1650
    1 punkt
  16. No i hdf założony: W związku z nieciekawą pogodą należało kopułę zabezpieczyć przed deszczem:
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.