Skocz do zawartości

lukost

Moderator globalny
  • Zawartość

    2447
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    27

Ostatnia wygrana lukost w Rankingu w dniu 23 Lipiec

lukost posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

3205 Excellent

1 obserwujący

O lukost

  • Tytuł
    Moderator globalny/Rada Forum
  • Urodziny 19.02.1980

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Nowy Targ

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Podhale

Ostatnie wizyty

35597 wyświetleń profilu
  1. Ładny, taki, hmm, subtelny. Podoba mi się. PS Te niejednorodności/pociemnienia są całkiem ładnie widoczne wizualnie, pod warunkiem skorzystania z dużej apertury i powiększeń powyżej 200x.
  2. C/2017 O1

    Powielę tu kawałek swojego posta z innego wątku, by rozwiać wątpliwości co do widoczności komety w lornetkach. C/2017 O1 jest całkiem łatwym obiektem w lornecie 25x100. Myślałem, że będzie wymagająca, tymczasem jedyną niedogodnością okazał się nieco upierdliwy starhopping w kierunku gwiazdy 4 Cam, w pobliżu której znajduje się aktualnie kometa (dzieli je ok. 1 stopień). Kometa jest obiektem mocno rozmytym i raczej słabo skondensowanym w kierunku centrum, w dodatku ma niską jasność powierzchniowa. Pod słabym niebem może być trudnym celem. Nie bardzo jednak rozumiem pojawiające się gdzieniegdzie wypowiedzi, że jej obserwacje są możliwe tylko przez duże teleskopy - gdy już wiedziałem, gdzie jest, udało się ją wypatrzeć także w lornetce 12x56 - choć w tym sprzęcie była już słabo widoczna.
  3. NGC6819 Lisia Głowa

    Bardzo fajny obiekt także w wizualu, jej zwyczajowa nazwa jest jak najbardziej uzasadniona.
  4. Październikowa noc na Przełęczy

    Dziś policzyłem się z kometą. Niebo okazała się naprawdę fajne - zamglenia zostały gdzieś w dole, a atmosfera, przed zbliżającym się frontem atmosferycznym stała się naprawdę przejrzysta. C/2017 O1 jest całkiem łatwym obiektem w lornecie 25x100. Myślałem, że będzie wymagająca, tymczasem jedyną niedogodnością okazał się nieco upierdliwy starhopping w kierunku gwiazdy 4 Cam, w pobliżu której znajduje się aktualnie kometa (dzieli je ok. 1 stopień). Kometa jest obiektem mocno rozmytym i raczej słabo skondensowanym w kierunku centrum, w dodatku ma niską jasność powierzchniowa. Pod słabym niebem może być trudnym celem. Nie bardzo jednak rozumiem pojawiające się gdzieniegdzie wypowiedzi, że jej obserwacje są możliwe tylko przez duże teleskopy - gdy już wiedziałem, gdzie jest, udało się ją wypatrzeć także w lornetce 12x56 - choć w tym sprzęcie była już słabo widoczna. Wróciłem także do mgławicy Niebieski Błysk (NGC 6805). Faktycznie jest widoczna w lornecie 25x100 jako malutka, nieco puchata kuleczka, o lekko niebieskawym zabarwieniu. Zdecydowanie różni się od okolicznych gwiazd. Z ciekawszych rzeczy, zrobiłem podejście do NGC 1579, nazywanej Północną Koniczynką (Northern Trifid). Obiekt był jeszcze całkiem nisko i w okularach dużej lornety zaprezentował się jako spore pojaśnienie tła o rozmytych, trudnych do zdefiniowania granicach. Z pewnością wrócę do mgławicy, gdy będzie górować. Acha, natknąłem się też (nieco przypadkowo) na bardzo ładną gromadę NGC 7209 (7.7mag, 15'). Wystarczy iść za Barnardem 168, minąć Kokon i odbić jeszcze kawałek w kierunku Jaszczurki. To naprawdę fajny obiekt - ot, spora kupeczka gwiezdnej drobnicy o jasności 10-11mag.
  5. IC 1795 - Mgławica Rybia Głowa

    NGC 2080 - Ghost Head Nebula. Ale to już dalekie południe.
  6. Październikowa noc na Przełęczy

    Piotrek, ale Wilczyce też są dość mocno zaświetlone z kilku stron. Ich atutem jest czyste, ciemne południe. Ps ja nie narzekam, po prostu poludniowa Małopolska jest gęsto zaludniona i zawsze jesteśmy blisko jakichś miejscowości. Niemożliwe jest znalezienie czegoś porównywalnego z dobrymi miejscówkami chociażby w Beskidzie Niskim.
  7. Pole Makowe

    Kup filtr mgławicowy, nawet zwykłego, taniego chińczyka no name, a z Veilem będzie prościej.
  8. Październikowa noc na Przełęczy

    Oj tam, oj tam, słyszałem, co chciałem usłyszeć.;)
  9. Obiekt tygodnia 19.09.2015 Jones 1

    Ano, nie dziwi mnie - dwa lata temu w Beskidzie Niskim razem z P. Guzikiem złapaliśmy ja w achromacie 150 mm, z filtrem UB.
  10. Relację najlepiej sklecić zaraz po sesji. No ale... ale nie zawsze się chce (niewyspany jestem), nie zawsze jest czas (kociokwik w pracy), nie zawsze najdzie nas, hmm, wena. Są jednak takie obserwacje, których opisywania odpuścić wręcz nie wypada. Jedna z nich trafiła mi się wczoraj, pod ponadprzeciętnie klarownym niebem Przełęczy Knurowskiej i w doskonałym towarzystwie Panasamarasa, który pojawił się w moich stronach, by uskuteczniać piesze szlajanie po jesiennych, złoto – rdzawych Gorcach. Było świetnie. Minęła połowa października, a my wciąż słyszeliśmy cykanie świerszczy czy innych skaczących paskudztw. Nieco wiało, ale ten wiatr był ciepłym, przyjemnym zefirkiem, a nie jesiennym, przejmującym do szpiku kości wichrem. No i pachniało, zdaniem Marasa całkiem inaczej niż na nizinach – on czuł zapach gór. Przełęcz to dziwna miejscówka – niby podmiejska, niby zapaskudzona LP od okolicznych miejscowości, ale jednak ma moc. Swoje robi pewnie wysokość – 850 metrów bliżej nieba to już coś. Pierwsze wrażenie po wyjściu z auta – łał, jest kapitalnie. Później, gdy oczy przyzwyczaiły się już do ciemności, nieco psioczyliśmy na łuny, ale wschód i zenit pozostał więcej niż dobry. Maras przywiózł z sobą tylko małego Vortexa 8.5x32, czyli sprzęt zdatny bardziej do obserwacji przyrody podczas górskich wędrówek niż paczania w niebo; no ale od czego ma się kolegów. Niektórzy koledzy są całkiem fajni, bo mają na stanie przyzwoitą dachóweczkę 12x56 i jeszcze bardziej przyzwoitego Omegona Argusa 25x100 na widłach. Zestaw ten wywołał u Marka (chyba) dość spore ukontentowanie, podsumowane stwierdzeniem, że nie brakuje mu tu i teraz jego lornet. To już naprawdę coś. Poza tym (nie kłamię!) Maras dał się namówić na zerknięcie w okular teleskopu. Myślałem, że odmówi z odrazą, a jeśli (z wrodzonej grzeczności) skorzysta z zaproszenia, to dostanie jakiejś wysypki czy innej reakcji alergicznej. Tymczasem nic z tych rzeczy – nie dość, że paczał, to jeszcze mu się podobało. Dobra, czas na konkrety. Dwuosobowa sesja w składzie: wytrawny lorneciarz i zdeklarowany miłośnik wielkopowierzchniowych luster ma tą zaletę, że można namierzyć i podziwiać konkretny obiekt w różnych przyrządach. Pobawiliśmy się w ten sposób przynależnymi konstelacji Delfina kulkami: NGC 6934 (jaśniejsza, wyraźniejsza, przyklejona do gwiazdki o jasności ok. 8 mag) i NGC 7006. Ta druga to spore wyzwanie dla mniejszych lornet, ale nie dla „sety”. Wylazła właściwie z marszu – jako niewielka, blada ciapa; z tego co pamiętam, jest cholernie odległa i nawet dwanaście cali i powerek ponad 200x to za mało, by ją rozbić. O ile kulki były łatwym łupem dla Argusa, to planetarna NGC 6905 (znana też jako Blue Flash) już niekoniecznie. Coś więcej napisze pewnie Marek, ale ja jej nie widziałem. Co innego w teleskopie – w mniejszych powiększeniach pojawił się nawet delikatny, niebieski zafarb, tak charakterystyczny dla tego typu obiektów. Engiec ma na tyle dużą jasność powierzchniową, że dobrze znosi powiększenia nawet powyżej dwustu razy. Warto. Warto też namierzyć asteryzm zwany Muchomorem, u nasady którego „przykleiła” się niewielka i całkiem słaba galaktyka NGC 7025 (12.9mag). W lornecie jest chyba niemożliwa do wyłapania (tym bardziej, że skrywa się w poświacie od pobliskiej gwiazdki), a i mniejsze teleskopowe apertury – poniżej ośmiu cali - mogą nie wystarczyć. Tak coś czuję, że grzybek zostanie obiektem tygodnia, więc na razie dam mu spokój. Nie byłbym sobą, gdybym nie zafundował współtowarzyszowi obserwacji czegoś z katalogu Jurka Abella; tym razem była to pozycja 72, na szczęście jedna z łatwiejszych. Marek nie omieszkał zaznaczyć, że to paskuda, niemniej z detekcją delikatnej, owalnej poświaty nie miał najmniejszych problemów. Później czesaliśmy górującego Łabędzia. Maras walczył z ciemnotami, ale nie zapomnieliśmy spojrzeć na kompleks Veila i Crescenta. Stustopniowy okular o ogniskowej 20 mm i Astronomik OIII to jak najbardziej właściwy zestaw na takie cudeńka. Veil, jak to Veil – ilość włókien i mnogość detalu zawsze mnie fascynuje, ale i Półksiężyc miał coś do zaoferowania; prócz wyraźnego, prawie domkniętego okręgu widać było delikatnie zamglone wnętrze, z nieśmiałymi śladami struktury. Ciekawa okazała się też gromada otwarta NGC 6819 – jedna z moich ulubionych, z racji kształtu przypominającego pyszczek lisa z zaostrzonymi uszami ochrzczona przez Angoli mianem Foxhead. Charakterystyczne ukształtowanie lisich „uszu” było widoczne już w Argusie, choć Maras początkowo twierdził, że nic takiego tam nie dostrzega. Po kilku minutach przekonałem go jednak, że widać. Ot, siła sugestii. Hmm, co tam jeszcze z letniego nieba? No tak, zrobiliśmy rundkę po klasykach: Mrugająca (mrugała, a jakże!), Hantle (z filtrem OIII niebywale wyraźne, a w lornecie ujawniające mocno ulotny, szaroniebieskawy kolorek), staruszka NGC 6791 (w Lutni), Ameryka i Pelikan (im też służy O – trójka, i to jak!). Z nowych dla mnie celów złapaliśmy raczej mało znaną mgławicę refleksyjną IC 5076. To chyba dość rzadko obserwowany obiekt, a wcale nie tak trudny. Ulotna, dość spora (9’x7’) mgiełka przylega do białobłękitnej gwiazdki HD 199478 o jasności 5,73 mag. Efekt „zaparowanej” optyki jest nie do przeoczenia, przynajmniej w telekopie. W lornecie mielim dylemat – niby coś tam było, ale czy to poświata od licznych w tym rejonie gwiazdek, czy mgławica – trudno powiedzieć. Ten etap obserwacji Marek podsumował stwierdzeniem, że jeśli kiedykolwiek sprawi sobie teleskop, to będzie to minimum dwunastocalowiec. Taa, a podobno tylko lornetki są fajne. Dalszą część sesji zdominowały jesienne galaktyczki. W okular wpadły zarówno słabizny z katalogu UGC czy dość egzotyczna Maffei I, jak i klasyki w rodzaju Messiera 33 czy galaktyki Fajerwerk. Dwie ostatnie ukazały zarys spiralnej struktury, ale to żadne zaskoczenie. Niespodzianką były natomiast niejednorodności w niepozornej NGC 278. To sąsiadka niedawno opisywanej w ramach Obiektu Tygodnia parki NGC 147/185. Notabene, NGC 147 tym razem okazała się nieco bardziej skora do współpracy i nie stawiała specjalnie zaciekłego oporu obiektywom Argusa. Ale ad rem - przy pow. 214x niewielka NGC 278 pokazała jakieś szczątki czy zaczątki ramion. Czytałem gdzieś (chyba na deepskyforum.com), że ta galaktyka była jedną z kilku, w których William Parsons (lord Rosse) dopatrzył się spirali. Gdyby skorzystać z nieco większej apertury (16-20') i wyższych powiększeń, rzędu 400x, mogłoby zrobić się bardzo ciekawie. Ktoś z was miał już przyjemność poznać ją bliżej? Co do galaktyk odkrytych przez pana Paolo Maffei, to numer 1 nie jest trudny. Ot, delikatna, owalna mgiełka, w której zatopionych jest kilka słabych gwiazdek. Maffei II to już insza inszość – mimo, że dokładnie namierzyłem miejsce gdzie się znajduje, za cholerę nie udało mi się jej wyzerkać. Pocieszyłem się nieco paczając na Taffy Galaxies (to już Pegaz), czyli parkę umieszczoną w Uppsala General Catalogue pod numerami 12914/15. UGC – to brzmi groźnie, ale 12 cali to aż nadto, by dostrzec dwie położone blisko siebie (i faktycznie oddziałujące) mgiełki o jasnościach – odpowiednio – 13.2 i 13.9 mag. Ostatnie pół godziny oglądactwa to radosne hasanie na pograniczu konstelacji Perseusza, Woźnicy i Żyrafy. Próbowaliśmy (bez mapy, pamiętając jej "zgrubne" położenie) namierzyć kometę C/2017 O1 (ASASSN1), lecz z mizernym skutkiem; z biegiem czasu coraz częściej echo odpowiadało nam słowami "...urwa, urwa, urwa...". Jedyny plus to ponowne "odkrycie" przeze mnie mgławicy NGC 1491. Fajna mgiełka, wyrazista, z przylegającą do niej gwiazdką. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę na poboczu, w miejscu z odsłoniętym południowym horyzontem. Tym, co nas zatrzymało, była oczywiście Srebrna Moneta. Lorneta 100 mm oparta o dach auta to jak najbardziej słuszny przyrząd, by móc podziwiać jej majestatyczne piękno. Gdyby nie wizja nieuchronnie nadchodzącego, wtorkowego poranka, ta fantastyczna noc byłaby pewnie znacznie dłuższa...
  11. Okulary TS 100* FOV

    To faktycznie jest niezły okular. Zaliczył dziś pierwsze światło pod lekko spaskudzonym przez cirrus i lp niebie; hmm, nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Jeśli chodzi o korekcję wad własnych w szybkim newtonie f/4, to jest to poziom ES-a w wersji stustopniowej (mam na stanie 14 mm z tej serii). A tym ESom blisko przeca do Ethosa, oj, blisko... Za taką cenę (ok. 1000 zł) nic, tylko brać i cieszyć się teleskopowymi obrazami w lornetkowym polu widzenia.
  12. Okulary TS 100* FOV

    Odkopuję temat. Skorzystałem z rady, poczytalem recenzje na zachodnich forach i zdecydowałem się na zakup okularu 20 mm z tej serii, brandowanego przez William Optics. Cena w Teleskopy.pl była więcej niż zachęcająca, a uczucie, że kupiłem ostatni egzemplarz - hmm, raczej miłe. Nie mogę się już doczekać wyjazdu pod ciemne niebo i pierwszego światła w Taurusie 300/1500 i GSO 200/800. W stosownym czasie skrobnę pewnie kilka słów na jego temat.
  13. Filtry Astronomik UHC 2" i OIII 2"

    Nie wiem, nie korzystałem z Astronomika UHC, ale nie sądzę, bo UB jest bardzo dobry.
  14. Filtry Astronomik UHC 2" i OIII 2"

    Porównywaliśmy swego czasu z P. Guzikiem filtry OIII. W starciu Lumicon vs Astronomik nie stwierdziliśmy wyraźnej przewagi tego pierwszego, obrazy były zbliżone. Tak więc ta zamiana niewiele wniesie. Co do UHC się nie wypowiem, bo o ile obserwowałem z użyciem Lumicona, to z Astronomikiem nie miałem do czynienia. ps sorry za wcinanie się w temat sprzedaży.
  15. Pół nocy w Niedźwiadach 01.10.2017

    Sprawdziłem dziś jak wyglada NGC 1501 na podmiejskim niebie, w lornecie 25x100. Akurat wschód topił się w łunie LP od Nowego Targu, a mimo to tarczka planetarki wyskoczyła niemal od razu - znaczy pod ciemniejszym niebem 15x70 będzie aż nadto. Najfajniejsza jest jednak Kaskada Kemble'a, zwieńczona gromadą NGC 1502. W lornecie brakuje nieco pola, ale i tak jest nieźle - całość wygląda jak wisiorek z zawieszonym nań klejnotem. Pikne to.
×
© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2017)