Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'gwiazdy' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie
  • Klub testowy witajcie w klubie tu was poskubie
  • Podbeskidzka zbieranina miłośników DS-ów Wyjazdowe obserwacje DS-ów

Kalendarze

Marker Groups

  • Userzy FA

Znaleziono 23 wyników

  1. Pragnę poinformować, że zakończyliśmy prace nad polską wersją kolejnego podręcznika AAVSO - "The AAVSO DSLR Observing Manual". Można go pobrać ze strony AAVSO: https://www.aavso.org/dslr-observing-manual#translations Tym samym zrealizowaliśmy postawione sobie w ubiegłym roku zadanie stworzenia aktualnych polskich wersji wydanych przez AAVSO podręczników do obserwacji wizualnych, CCD oraz DSLR. Chciałbym w tym miejscu złożyć ogromne podziękowania osobom, które poświęciły własny czas i bezinteresownie podjęły się zadania przetłumaczenia podręcznika na język polski: Ryszardowi Biernikowiczowi i Ewie Stokłosie. Dziękuję w imieniu całego zespołu Proximy! Krzysztof Kida
  2. Witam Was serdecznie, jest to mój pierwszy post na tym forum Chciałbym Wam przedstawić mój filmik dotyczący gwiazdozbiorów(Gwiazdozbiór Strzelca). Jest to mój pierwszy film, więc jeśli Wam się coś nie spodoba w filmie to piszcie, ale myślę, że nie jest tak źle . Nie ukrywam sub i łapka w górę bardzo mnie motywuje . Więc zapraszam do oglądania.
  3. Dane o gwiazdach

    Czy są jakieś opracowania książkowe, zbiory lub bazy internetowe mówiące o podstawowych danych odkrytych gwiazd czyli dane obserwacyjne (położenie, odległość, jasność) oraz charakterystyka fizyczna (rodzaj, wiek, temperatura itd.). W Wikipedii wyczytałem, że jest np. francuski SIMBAD. A jakie są pozostałe bazy międzynarodowe ?
  4. Cervantes

    Cervantes Wyobraźmy sobie, że budzimy się z długiego, kriogenicznego snu a nasz statek wychodzi właśnie z tunelu czasoprzestrzennego, który stabilizował naszą „łupinkę” przez ostatnie 50 lat świetlnych . Lekkie rozmycie w przestrzeni, tłumi światło gwiazd i czyni z nich koncentryczne kręgi. Anomalia , niczym widmowy wir zamyka się i rozpływa w mrokach czerni kosmosu. W ciągu niespełna trzech przespanych, ziemskich lat, dzięki zaginaniu przestrzeni pokonaliśmy około 475 bilionów km . Załoga jest już na nogach, wszyscy ciekawie tłoczą się w pobliżu panoramicznego iluminatora na mostku, rozświetlającego potężną salę sterowni. W świetle setek migających lamp i kontrolnych monitorów dwie figurki nawigatorów stabilizują naszą pozycję, na orbicie gwiazdy. Jesteśmy w układzie „Cervantes” Przed nami żółty olbrzym gwiazdozbioru Ołtarz. źródło: https://planethunters.files.wordpress.com/. Na Ziemi tego gwiazdozbioru nie ujrzymy bez udania się w tropiki. To niestety typowy gwiazdozbiór nieba południowego. Można go dostrzec nisko na południe od Skorpiona. Znali go już starożytni, przezywając go pierwotnie „Stołem Ofiarnym”. Pod ciemnym zwrotnikowym niebem. Liczba gwiazd widocznych nieuzbrojonym okiem to około 30. Nasza gwiazda widziana z Ziemi ma wielkość +5,15 magnitudo i jest widoczna okiem nieuzbrojonym. źródło: Skysafari pro My jednak możemy podziwiać ją z bliska, jesteśmy na orbicie „Mi Arae”, pędząc 40km/s . Wszystkim nam chyba ta gwiazda przypomina nasze Słońce. Piękna , jasna, lśni na żółto-pomarańczowo. Jesteśmy od niej jakieś 70 mln km, możemy więc podziwiać wspaniałe wyrzuty koronalne. Słuchać okrzyki zachwytu, gwiazda jawi się obserwatorom jak rozjarzona w piecu hutniczym sztabka złota. Obserwujemy ją przez filtr w dalekim ultrafiolecie, widać łuki złożone z drobnych filamentów. Pole magnetyczne powoduje silne nagrzewanie korony, tworząc regiony aktywne, rozbłysków i koronalnych wyrzutów masy. Wielkie i rozległe , wrzące regiony intensywnej aktywności magnetycznej, tworzą plamy na powierzchni „Cervantesa”. Konwekcja ciepła jest hamowana przez silne pole magnetyczne, redukując jego transport z gorącego wnętrza na powierzchnię. Obszary te są chłodniejsze dlatego znakomicie wyróżniają się na tle tarczy „żółtego karła”. Największe aktywne obszary, przed naszymi oczami mogą mieć nawet średnicę dziesiątek tysięcy kilometrów Gwiazda jest w sporej aktywności . Widać nawet setki małych plam pozbawionych półcienia tzw. porów. Cudo, na które patrzymy, to gigantyczna elektrownia. Jest 10% bardziej masywna niż Słońce i znacznie od niego starsza, bo o około 6,34 miliardów lat. Promień gwiazdy jest 36% większy niż Słońca i jest przy tym 90% jaśniejsza. Tylko zaawansowana konstrukcja naszego statku chroni nas przed tym ogromnym ciepłem. Gwiazda zawiera dwukrotnie większą obfitość żelaza w stosunku do wodoru naszego Słońca, a zatem jest dość zasobna bogata w metal, zawiera też więcej helu ze względu na wiek. Na razie jest gwiazdą ciągu głównego, jednak zaczyna powoli brakować jej wodoru w rdzeniu. Gwiazda może więc wkrótce, (w skali kosmosu) wejść w fazę podolbrzyma. Gwiazdy jaśniejszej od przeciętnych , nie tak jednak jasnej jak prawdziwe olbrzymy. Nic straconego kończąc spalanie wodoru w jądrze, może też rozrosnąć się aż do stadium olbrzyma. Naszym głównym celem nie jest gwiazda, ale jej układ planetarny. Stanowią go cztery główne planety oraz niezliczona ilość pomniejszych ciał. źródło: http://estrellacervantes.es/. Kiedyś, chyba na początku XXI w, planety pozasłoneczne odkrywano przez: liczenie zmian położenia zataczających elipsy gwiazd, przesunięcia linii spektralnych w widmie gwiazdy lub obserwując tranzyty. Wymyślano wtedy nazwy tych zaobserwowanych anomalii . Naszą gwiazdę nazwano nazwiskiem sławnego hiszpańskiego pisarza, a odkrywane planety otrzymywały imiona bohaterów jego najsławniejszej powieści. Mamy więc: cztery planety krążące wokół Cervantesa. Trzy z nich mają duże masy i są gazowymi olbrzymami. Muszę coś powiedzieć, wypada mi jestem bądź co bądź kapitanem. Ludzie wiedzą po co tu są, znają sytuację z teorii. Staję zatem przy konsoli, za plecami nawigatora, wskazuję na ciekłym ekranie planetę najbliższą gwieździe. Przybliżam ją optycznie. Daje na ekran główny. Jawi nam krwiście czerwona, ma masę porównywalną z masą Urana, jest nawet sporą planetą skalistą. Uformowała się w wewnętrznych rejonach systemu jako skalista „superziemia”. Przezwano ją „Dulcinea” – na cześć panny, w której nieodwzajemnioną miłością kochał się Don Kichot. Dulcynea z Toboso, jak przystało na damę, jest filigranowa w stosunku do swych trzech towarzyszy. Masę ustalono na 10,5 mas Ziemi. Planeta ta krąży bardzo blisko gwiazdy, wykonując pełny obieg co 9,6 dni. Choć w zasadzie mogła by nas interesować, ze względu na fakt, że da się na niej teoretycznie stanąć. Wykluczamy ją jednak z eksploracji, z racji bliskiej odległości od „Cervantesa”. Jak Merkury i „Dulcinea” jest wypalonym, pustynnym żużlem, usianym kraterami uderzeniowymi. Jest jednak nieporównywalnie od niego większa. Temperatura wacha się od wartości w granicach zera bezwzględnego −273,15 °C do temperatury pieca hutniczego z kotłem fluidalnym, czyli ok. + 1000 °C Obiega swoje słońce zbyt blisko, by mogło istnieć na niej życie, lub choć woda w stanie ciekłym.To „bardzo wewnętrzna” planeta o ciasnej, 9-dniowej orbicie . To pierwsza odkryta tak mała wewnętrzna planeta o masie porównywalnej z masą Urana, pierwsza planeta z klasy „gorących Neptunów”. Patrzymy na jej brązową porowatą strukturę wypalonej skały, jak mknie szybko na tle swego słońca. Naukowcy twierdzą, że może być to jądro potężnego gazowego olbrzyma, kilkadziesiąt razy masywniejszego od Ziemi, który został odarty z gazu w wyniku przeraźliwej katastrofy kosmicznej. Pasy kosmicznego gruzu oplatające „Układ Cervantesa” wskazywały by na dawną kolizję z masywnym ciałem zewnętrznym. Może bliskość położenia olbrzyma sprawił, że został pozbawiony gazowego płaszcza przez promieniowanie gwiazdy? Nie mamy czego szukać na Dulcynei, zostawmy ją w swoim ciasnym obiegu w wokół Cervantesa. Kolejny na naszej drodze, jest gazowy gigant Rosynant (Rocinante). Nazwany na cześć wiernego konia Don Kichota. Wybieram ją i zumuję. Wypełnia już cały ekran. Oczom ludzi ukazuje się brązowy gazowy olbrzym. Komputer podaje rzędy cyfr. Podstawowe dane. Planeta ma masę o połowę mniejszą od masy Jowisza i krąży po orbicie o promieniu 0,921 j.a. Planeta obiega gwiazdę w ciągu 310,55 dni. - Jak nasza Ziemia - słyszę stłumione głosy za plecami. Planeta znajduje się na tyle blisko gwiazdy, aby otrzymać porównywalną ilość promieniowania UV, jakie Ziemia otrzymuje od Słońca, jednak równocześnie jest zbyt blisko gwiazdy, aby utrzymać na powierzchni wodę w stanie ciekłym. Ale to i tak nic nie znaczy, jest bowiem gazowym olbrzymem bez stałej powierzchni. Na uwagę zasługuje tu fakt, że w skład jednego z zespołu odkrywców „konia” weszli Polacy: Krzysztof Goździewski, Andrzej J. Maciejewski i Cezary Migaszewski . Nic tu po nas. Wybieram samego Błędnego Rycerza - Quijote (DonKichota) – Wielki! Wiem, że Rocinante i Quijote w przybliżeniu pozostają ze sobą w rezonansie orbitalnym 2:1, przez co silnie ze sobą oddziałują. System ten jest bardzo niestabilny – symulacje wskazują, że powinien zostać zniszczony po 78 milionach lat, co jest okresem znacząco krótszym niż szacowany wiek gwiazdy. Komputer wypluwa dane: Masa Don Kochota to 1,676 masy Jowisza, a okres obiegu wokół gwiazdy wynosi 643,25 dni. Odległość od gwiazdy wynosi 1,497 j.a - Krąży w ekosferze - wnioskuje załoga. Mają racje. Planeta ma dziesiątki księżyców w tym dwa największe, jeden wielkości Marsa okryty błękitnymi chmurami. To cel naszej podróży, nazwaliśmy go „Gają” na wzór mitologicznej matki ziemi. Analiza zdradza tlen w atmosferze księżyca i ma on chyba ciekłe oceany, oby wodne. Skoro ma powierzchnie ciekłą i wodną to potencjalnie może utrzymać życie. I tu zaskoczenie: Do planety nie dociera tak dużo promieniowania ultrafioletowego jak do naszej planety, jak wymaga model abiogenezy, aby proces mógł być rozpoczęty. Kto jednak wie co zapoczątkowało życie na naszej Ziemi? Co i w jakich realiach dokładnie zainicjowało powstanie pierwszej minimalnej komórki , w której mogłyby zachodzić procesy warunkujące życie? Te masywne planety biegną po – szerokich, niemal kołowych orbitach. Jest to bardzo nietypowe. Zwykle w układach poza słonecznych obserwuje się wysoką ekscentryczność orbit planet o długim okresie obiegu. Może owa nietypowość jest kluczem do zrozumienia mechanizmów rządzących w Układzie Cervantesa. Może jest on wyjątkowym, może znajdziemy wreszcie życie w pustej galaktyce. Ileż to ekspedycji po „Drodze Mlecznej” wybierającej potencjalne światy zdolne zrodzić życie wracało z pustymi rękami. Były giganty, niemal 80m krotnie przekraczające masy Jowisza, otoczone dyskami protoplanetarnymi i zanurzone w ciemnej materii. Bajeczne mgławice, refleksyjne i emisyjne, żłobki młodych gwiazd. Nie było jednak życia. W układzie Cervantesa do obejrzenia pozostał, jeszcze wierny giermek, Sancho również – planeta z rodzaju „gazowy olbrzym” Sancho Pansa był giermkiem Don Kichota, bohatera powieści Miguela de Cervantesa. - Co za gigant! Błękitno-granatowy rozmiarami przewyższa nawet swego pana. Komputer wypluwa dane : Masa 1,8 razy większej niż masa Jowisza. Planeta orbituje w średniej odległości od gwiazdy wynoszącej 5,235 j.a. czyli niemal tyle co nasz Jowisz. Ma rozległe pierścienie jak ziemski Saturn. - Piękna, cudowna! Jak nasz wielki olbrzym składa się 60% wodoru i 25% helu. Trzecim składnik (15%) atmosfery Sancha jest metan, podobnie jak na naszym Uranie, metan posiada widoczne pasma absorpcji w zakresie widzialnym i bliskiej podczerwieni, nadając Sancho cyjanowy kolor. Sanczo jest symbolem zdrowego rozsądku, potrafiącego nie tylko czerpać dla siebie korzyści w świecie rządzonym przez obłęd i iluzję, lecz także dochować wierności podstawowym wartościom. Myślę, że on swoją masą ściąga wszelkie zagrożenie dla „Układu Cervantesa” chroniąc go (jak swego pana Don Kichota w powieści) przed kosmicznymi intruzami, może też potencjalne życie na „Gai?” Zostawiamy sobie błękitnego olbrzyma, na którym panują porywiste tajfuny i skierujemy się w stronę Don Kichota i jego chmurnego księżyca. Z prędkością konwencjonalną dotrzemy tam za dwa miesiące. W miarę zbliżania będziemy dokumentować „Układ Cervantesa” dla potomnych, skupimy się na „Gai”. Będziemy eksplorować wszystkie księżyce „Quijote”, może spotka nas szczęście .
  5. Kolorowe gwiazdy lata

    Mapy nieba kłamią. Może łagodniej – mówią tylko część prawdy. Gwiazdy nie wyglądają jak czarne krążki na jasnym tle. Widać ich dużo, dużo więcej, leżą bez porównania dalej od siebie a przede wszystkim są kolorowe. Kto raz rozpozna pomarańczowego Arktura (α Boo), ten nie pomyli go już nigdy z białą Wegą (α Lyr) czy z żółtawą Kapellą (α Aur). Czerwony Antares (α Sco) nisko nad południowym horyzontem żarzy się jak węgielek na kominku. Letnie noce nie rozpieszczają. Ledwie zapadnie ten prawdziwy, astronomiczny zmierzch, gdy zaraz północny wschód rozjaśnia się a gwiazdy zaczynają blednąć. Niewiele czasu pozostaje na poszukiwanie obiektów głębokiego nieba. Jednak jasne gwiazdy charakterystycznej pomarańczowej lub czerwonej barwy zdąży zauważyć każdy, one zaś wskażą drogę do pobliskich gromad lub mgławic. Skoro tylko zajdzie Słońce, na zachodnim, ciągle jasnym niebie pojawia się samotna gwiazda. Jest wyraźnie pomarańczowa, nawet widziana gołym okiem. Lornetka jeszcze nasili kolor. Nic dziwnego, że widać ją tak wcześnie. To najjaśniejsza gwiazda letnia, Arktur. Jaśniejszy od niej na naszym niebie jest tylko zimowy Syriusz (α Wielkiego Psa). Arktur – α Wolarza (α Boo) jest gwiazdą niewiele cięższą od Słońca, lecz wielokrotnie większą i ponad 100 razy jaśniejszą. Jego pomarańczowa barwa jest wynikiem stosunkowo niskiej temperatury. Przed pełnym zmierzchem ta charakterystyczna gwiazda wskaże początkowo słabo widoczne gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy a ściślej jej ogon lub jak kto woli, dyszel Wielkiego Wozu. Arktur stanowi jego odległe przedłużenie, leży na dolnym krańcu łuku, którego zarys stanowią gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy (UMa): η (Alkaid), ζ (Mizar) i ε (Alioth). Kiedy już rozpoznamy gwiazdy Wielkiego Wozu, pod jego dyszlem zobaczymy także Cor Caroli, najjaśniejszą gwiazdę Psów Gończych (α CVn). Niemal w połowie odległości między nią a Arkturem znajduje się jedna z najjaśniejszych gromad kulistych, skatalogowana przez Messiera jako M3. Ma ona jasność widomą 5,9 mag i średnicę 16’. Dzięki pomarańczowemu Arkturowi powinniśmy ją łatwo odnaleźć i dojrzeć przez lornetkę nawet 8x42, jeśli tylko niebo zdążyło się wystarczająco ściemnić. Gdy podziwiamy barwy gwiazd, warto uświadomić sobie, skąd one się biorą i co oznaczają. Przez wieki astronomów interesowało położenie gwiazd i planet względem siebie. Barwę z pewnością też zauważali, lecz nie rozpoznawali jej wagi, chyba, że magiczną – czerwony Antares nie kojarzył im się dobrze. Jeszcze w XIX wieku powszechne było mniemanie, że o naturze gwiazd ludzkość nigdy się nie dowie. Tymczasem Newton już w połowie XVII wieku rozszczepił światło słoneczne otrzymując jego tęczowe widmo, około 50 lat później Fraunhoffer zauważył charakterystyczne linie w tym widmie a po dalszych 40 latach, w 1859 r. Kirchoff z Bunsenem rozpoznali ich chemiczne znaczenie i skonstruowali prototyp spektroskopu. Analiza widma światła, czyli spektroskopia astronomiczna wyjaśniła nie tylko temperaturę i skład chemiczny gwiazd lecz także pozwoliła badać ich ruch, co doprowadziło do teorii Wielkiego Wybuchu i współczesnej kosmologii. Wiemy już obecnie, że Arktur jest gwiazdą o temperaturze 4300 kelwinów, czerwonym olbrzymem typu K2 III. W takim symbolicznym opisie kryją się dane dotyczące zarówno barwy (typ widmowy), jak i klasy jasności gwiazdy. Rozszyfrujmy je pokrótce. Rozpoznaje się obecnie 9 lub 10 podstawowych typów widmowych oznaczonych wielkimi literami (typy R i N łączone bywają w jeden typ C). Ich zapamiętanie ułatwia angielskie zalotne zdanie domagające się całusa: Oh Be A Fine Girl Kiss Me, Right Now Sweete. Ciąg liter od O do M odpowiada gwiazdom o malejącej temperaturze. Gwiazdy wyraźnie zabarwione to te najchłodniejsze, typu K – pomarańczowe i typu M – czerwone. Typy R, N i S (dwa ostatnie połączone niedawno w typ C) mają temperaturę i barwę podobną do pomarańczowych K lub czerwonych M. Różnią się jednak składem chemicznym – np. typ C zawiera wiele węgla, stąd określenie „gwiazdy węglowe” (karbonowe). Poza wymienionymi, na obu końcach temperaturowego ciągu dodano rzadko spotykane typy widmowe – W (gorące gwiazdy Wolfa-Rayeta) oraz L, T i Y (chłodne i bardzo chłodne gwiazdy o specyficznym składzie). Główne typy podzielono dodatkowo na dziesięć głównych podtypów oznaczonych cyframi od 0 do 9, także związanych z malejącą temperaturą. Gwiazda typu M9 (tzw. późny typ M) jest więc chłodniejsza i bardziej czerwona niż M0 (wczesny typ M). Pamiętajmy jednak, że nawet gwiazdy tego samego typu mogą odmiennie wyglądać i różnić się odcieniem barwy wskutek przysłonięcia przez materię międzygwiazdową silnie rozpraszającą i pochłaniającą światło niebieskie a przepuszczającą czerwone (tzw. ekstynkcja międzygwiazdowa), czy nawet w wyniku niższego lub wyższego położenia na nieboskłonie (ekstynkcja atmosferyczna). Liczby rzymskie od I do VII w symbolu typu gwiazdy oznaczają klasę jasności. Klasa I podzielona jest dodatkowo dodatkiem liter małych a lub b, niekiedy jeszcze ze znakiem „+”. Gwiazdy o podobnej temperaturze i barwie mogą zasadniczo różnić się masą, wielkością i wiekiem, z czego wynika także jasność absolutna i inne właściwości fizyczne. Klasa jasności umiejscawia gwiazdę w odpowiednim obszarze wykresu Herzsprunga-Russela, co określa jej dotychczasową i przyszłą historię. Rozróżnia się więc klasę Ia - najjaśniejsze nadolbrzymy, Ib - nadolbrzymy, II - jasne olbrzymy, III – olbrzymy, IV – podolbrzymy, V – gwiazdy ciągu głównego (inaczej karły), do których należy Słońce, VI – podkarły i VII – białe karły. Z oznakowania Arktura: K2 III można odczytać, że jest on gwiazdą dość chłodną (typ widmowy K2), bardziej pomarańczową niż czerwoną, oraz że jest olbrzymem (klasa jasności III), czyli gwiazdą, która zwiększyła swoje rozmiary po zużyciu paliwa wodorowego w jądrze. Wkrótce po Arkturze na południu nieboskłonu, poniżej widocznej coraz wyraźniej Korony Północnej pojawi się kolejna jasna, pomarańczowa gwiazda. To Unukalhai – Szyja Węża, α Ser, najjaśniejsza gwiazda tego gwiazdozbioru. Jest miniaturą Arktura i chociaż ma identyczną barwę jak on (typ widmowy K2 III), w rzeczywistości jest znacznie mniejsza i świeci 3-4 razy słabiej (3-4 razy mniejsza jasność absolutna). W jej okolicy, około 6⁰ w dół i nieco w prawo (na południowy zachód) natkniemy się na okazałą gromadę kulistą - M5. Jest ona równie jasna i rozległa jak M3 i nieźle widoczna nawet w księżycowe noce.Czerwieńszą niż α Ser, choć słabszą gwiazdą jest κ Ser (4,08 mag, typ widmowy M0.5 III) - oko Węża na trójkątnej głowie położonej 10°-13° nad Unukalhai zaś pod głębokim łukiem Korony Północnej. Gdy Wąż wypełznie już wysoko na nieboskłon, nad horyzontem pojawi się jedna z najjaśniejszych i najczerwieńszych gwiazd - Antares (α Sco) czyli serce Skorpiona. Jest to zmienny czerwony nadolbrzym o średnicy 15 razy większej niż Arktur – miryda o okresie pulsacji ponad 4 lata (0,9-1,8 mag, typ widmowy głównego składnika M1 Ia). Obok Antaresa znów znajdziemy gromadę kulistą a przy odrobinie szczęścia nawet dwie. Jeden stopień na zachód można dostrzec jasną i bliską, być może najbliższą gromadę kulistą M4 (odległość 6500 lat świetlnych, 23’ średnicy, 5,8 mag). Druga gromada, M80, leży nieznacznie wyżej, 4° na północny zachód od Antaresa, w połowie drogi pomiędzy nim a białą gwiazdą β Sco – Graffias. Wymaga lepszych warunków obserwacyjnych, ponieważ jest wyraźnie mniejsza ( 9’ średnicy) i nie tak jasna (7,3 mag). Na zachód od Antaresa widać głowę czy też szczypce Skorpiona złożone z β, δ oraz π Sco i szeregu słabszych gwiazd. Obecne szczypce są nędzną namiastką dawnej broni niebezpiecznego stawonoga. W poprzedzającym go od zachodu gwiazdozbiorze Wagi mamy dawne potężne cęgi – α Lib (Zubenelgenubi, czyli Szczypce Południowe) oraz β Lib (Zubenelschemali, czyli Szczypce Północne). Nie są barwne, jednak 10° na południe od Zubenelgenubi a 20° na zachód od Antaresa świeci jeszcze czerwieńsza od niego zmienna gwiazda typu M3/4 III - σ Lib (Brachium, czyli Ramię). Jest dość jasna (3,29 mag) i łatwa do rozpoznania, lecz mało znana, ponieważ do obserwacji wymaga odsłoniętego horyzontu. Jej deklinacja to aż -25° i każda przeszkoda terenowa może ją zasłonić. Trudno byłoby dociec, czemu tak ją nazwano, gdyby nie inna rzadziej używana nazwa - Zubenalgubi, więc znów Szczypce Południowe, choć nieco inaczej zapisane. Cała Waga jest więc złożona ze skorpionowych szczypiec – przecież także pomarańczowa gwiazda γ Lib (typu K0 III) to inaczej Zuben el Akrab, czyli Szczypce Skorpiona. Kilkanaście stopni ponad głową Skorpiona znów znajdziemy barwne gwiazdy. Wzrok przyciągnie czerwono-pomarańczowa para ułożona ukośnie w odstępie 1,5°. To δ Oph – Yed Prior i ε Oph - Yed Posterior. Tworzą prawy, południowo-zachodni narożnik wieloboku stanowiącego rdzeń gwiazdozbioru Wężownika. Około 10° na wschód od nich, w talii sylwetki, odnajdziemy dwie jasne gromady kuliste M12 i M10. Obie mieszczą się w polu widzenia lornetki, odległość kątowa między nimi wynosi tylko 3°. Lewym, wschodnim ramieniem Wężownika jest Cebalrai (β Oph), jasna gwiazda (ok. 2,7 mag) identycznej barwy jak Arktur i Unukalhai i tego samego typu widmowego - K2 III. Może służyć jako doskonały drogowskaz do pobliskich gromad otwartych. Stopień nad nią znajduje się bliska i jasna gromada IC 4665. Każda lornetka ukaże jej liczne gwiazdy składowe. Jeśli spojrzymy 10⁰ na wschód od Celbalrai, już w ogonie Węża natkniemy się na niewiele ciemniejszą i mniejszą gromadę NGC 6633. Następne 3⁰ na wschód jest bardzo rozległa (1⁰) i luźna gromada jasnych gwiazd oznaczona IC 4756. Najlepiej wygląda w lornetkach o małym powiększeniu, przez które łatwiej ją wyodrębnić z gwiezdnego tła. Z kolei 10° na północny zachód od Cebalrai a tylko 5° od najjaśniejszej, białej gwiazdy Wężownika – α Oph (Rasalhague) znajdziemy zmienną czerwoną Rasalgethi – α Herkulesa, stanowiącą jego dolny, południowy kraniec czy jak kto woli – lewą stopę. Jest to układ wielokrotny o najjaśniejszym składniku równie wielkim jak Antares lecz jeszcze czerwieńszym, typu widmowego M5Ib-II, jak astronomowie mówią „późniejszego”. Pomimo, że Bayer oznaczył Rasalgethi jako α Her, ustępuje ona jasnością żółtemu Korneforosowi (β Her, typ G7 IIIa) a w minimum jasności także 2-3 innym gwiazdom Herkulesa. W wyższych, północnych partiach gwiazdozbioru wyróżnia się trapezowaty tors herosa z gwiazd ζ, ε, π oraz η Her. Spośród nich wyraźną pomarańczową barwę ma π Her (typ K3 II), tworząca wraz z pobliskimi gwiazdami 69 Her i ρ Her lewe, północno-wschodnie ramię sylwetki. π Her jest najlepszym drogowskazem do gromady kulistej M92, która znajduje się 5° dokładnie na północ od niej. Wielką Gromadę w Herkulesie, czyli M13 znajdziemy z kolei w prawej, zachodniej strony trapezu, w 1/3 odległości między żółto-pomarańczową η Her (typ G7 III) i żółtą ζ Her (G2 IV). W prawym ramieniu Herkulesa, 4° ponad narożnikiem trapezu (na północny zachód) jest kolejny wyraźnie czerwony, nieregularnie pulsujący olbrzym 30 Her (inaczej g Her), intensywnie czerwona zmienna gwiazda typu Mira Ceti, typu widmowego M6. Pamiętamy, że im większa cyfra w symbolu typu widmowego, tym niższa temperatura - w tym przypadku wynosi ona tylko 3000 kelwinów. Piękną czerwono-pomarańczową parą są położone 3° na zachód od ζ Her gwiazdy ok. 5 mag, należące już do Korony Północnej - ν1 i ν2 CrB. To zaawansowane ewolucyjnie olbrzymy „spalające” w swych rdzeniach tlen do węgla. Odległość kątowa między nimi to ok. 5’ i można je dostrzec razem z M13 w jednym polu widzenia lornetki. Jednak okazalsze i łatwo widoczne gołym okiem nawet w letnią noc są gwiazdy formujące łeb Smoka – nieregularny czworokąt 4°x5° położony na północ od Herkulesa. Najjaśniejszą z nich i najsilniej zabarwioną jest Eltanin, γ Dra (2,24 mag, typ widmowy K5 III). Niewiele ciemniejsza jest żółtawa β Dra (Rastaban, 2,79 mag, typ widmowy G2 Ib-IIa) odległa o 4° na zachód. Na północ od tej pary widać także pomarańczową, choć słabszą ξ Dra - Grumium (3,73 mag, K2 II). Tym razem premią za ich dostrzeżenie będzie północno-zachodni składnik czworokąta – gwiazda podwójna ν Dra. Jej białe, niemal identyczne składowe (typ widmowy A, jasność 4,9 mag) rozdzieli każda lornetka, ponieważ odległe są na nieboskłonie o 62” (w rzeczywistości o 0,7 roku świetlnego). Z kolei ogon Smoka to gwiazdy znajdujące się ponad Wielkim Wozem, z grubsza na północ od pomarańczowej Dubhe (α UMa) i białej Megrez (δ UMa). Już sama końcówka ogona, to czerwona gwiazda λ Dra – Gianfar, Giansar lub Giausar, rzadkiego typu widmowego M0. W odległości ok. 20’ towarzyszy jej kolejny, choć nieco słabszy pomarańczowy cukiereczek - 2 Dra. Jeszcze bardziej intryguje gwiazda a właściwie ich grupa stanowiąca przedostatni człon smoczego ogona – κ Dra z ustawionymi w linii prostej trzema towarzyszkami. W dobrych warunkach w rządku dają się zauważyć jeszcze co najmniej dwie słabsze gwiazdki. Asteryzm ten jest wskaźnikiem położenia galaktyki NGC 4236 znajdującej się blisko na nieboskłonie. Mamy tu do czynienia z zagęszczeniem gwiazd pomarańczowych i czerwonych. Wprawdzie κ Draconis sama jest intensywnie biała, jednak towarzysząca jej od południa (ok. 45 minut kątowych) 4 Dra oraz od północy 6 Dra (ok. 15‘) są wyraźnie czerwonopomarańczowe. Obok 6 Dra, także w odległości 15’, znajduje się kolejna pomarańczowa, choć nieco słabsza gwiazda SAO 7611 (6,5 mag). Jeśli od smoczego łba skierujemy wzrok 20° dalej na północ, z pewnością rzucą się nam w oczy „strażniczki bieguna” – pomarańczowa gwiazda β UMi - Kochab, (2,05 mag, typ widmowy K4 III) i słabsza biała γ UMi – Pherkad (3 mag, A3 II-III). Pozostałe gwiazdy Małej Niedźwiedzicy są znacznie słabsze, poza oczywiście Polaris – Gwiazdę Polarną (α UMi). Ona też jest zabarwiona, choć nie tak wyraźnie. To gwiazda zmienna, cefeida (1,86 mag-2,13 mag; okres zmienności prawie 4 doby), więc także w zaawansowanym wieku, co wiąże się z dość niską temperaturą a więc i „cieplejszą” kremową barwą (typ widmowy F7 Ib-IIv). Jak już penetrujemy okolice bieguna północnego, w jego pobliżu znajdziemy kolejną pomarańczową gwiazdę. Będzie to γ Cefeusza – Errai (3,21 mag, typ widmowy K1 III), tworząca szczyt dachu „domku”, jaki na niebie tworzą jaśniejsze gwiazdy tego niezbyt wyraźnego gwiazdozbioru. Jednak najczerwieńsza gwiazda Cefeusza - μ Cep. leży na jego przeciwnym, południowym skraju, w połowie podstawy „domku”. William Herschel nazwał ją Gwiazdą Granat (Garnet Star). Miał oczywiście na myśli czerwony kamień półszlachetny, nie uzbrojenie żołnierza piechoty. Jest to gigantyczna gwiazda zmienna – nieregularnie pulsujący nadolbrzym typu widmowego M2 Ia i jasności ok. 4 mag, podobny do zimowej Betelgezy (α Ori) lecz znacznie od niej większy. μ Cep umieszczona w centrum Układu Słonecznego sięgałaby daleko poza orbitę Jowisza. W „podstawie „domku” można odnaleźć jeszcze dwie wyraźnie zabarwione gwiazdy. Prawemu narożnikowi, białej α Cep (Alderamin) towarzyszy w odległości 3° od zachodu jasnopomarańczowy podolbrzym η Cep (3,41 mag, K0 IV). Lewy, wschodni narożnik stanowi pomarańczowy nadolbrzym ζ Cep (3,39 mag, K1 Ib), w trójkącie wielkości 2°x1° z żółtą δ Cep (cefeida, od której wywodzi się nazwa tej całej klasy gwiazd zmiennych) i białą ε Cep. Poniżej, na południe od trójkąta ζ Cep – δ Cep - ε Cep rozciąga się zygzakowaty gwiazdozbiór Jaszczurki. Spośród jego dziewięciu najjaśniejszych gwiazd (3,75 mag-4,65 mag), cztery ułożone w osi gwiazdozbioru są barwne (β, 1, 5 i 11 Lac). Zygzakowi jaszczurki towarzyszą w odległości 1,5°-2° od zachodu dwie gromady otwarte widoczne przez lornetkę. NGC 7243 można odnaleźć obok białej gwiazdy 4 Lac. Ma jasność 6,4 mag i 21’ średnicy a właściwie długości, gdyż jest nieco wydłużona na linii wschód-zachód. Gromada NGC 7209 rozległa na 25’ składa się ze słabych gwiazd i pomimo sporej jasności (6,7 mag) widoczna jest przez średnią lornetkę o powiększeniu 10x tylko jako dość nieregularna, rozległa plamka świetlna. Jednak już lornetka o powiększeniu 15x pokaże zerkaniem punkciki gwiazd Gromadę znajdziemy na wysokości białej gwiazdy 2 Lac. NGC 7209 leży w linii tworzonej przez okazałą gromadę otwartą M39 z gwiazdozbioru Łabędzia (8° na zachód od 2 Lac) i podłużną ciemną mgławicę B 168 (4°-6° na zachód od 2 Lac). M39 ma łączną jasność aż 4,6 mag, zaś jej poszczególne gwiazdy 7 mag-9 mag. Gromada przypomina grot strzały wycelowanej na północ i należy do obiektów świetnie prezentujących się w lornetce. Można ją obserwować nawet na podmiejskim niebie w niezbyt dobrych warunkach. W ten sposób dotarliśmy do wielkiego gwiazdozbioru Łabędzia a dokładnie do jego ogona – okolic najjaśniejszej gwiazdy α Cyg – Deneb. W jednym polu widzenia z Denebem, ok. 4° na południowy wschód od niego jest dość jasna, pomarańczowa gwiazda ξ Cyg (3,72 mag, K4 Ib). Od niej w stronę Deneba rozciąga się na 2° NGC 7000, wielka mgławica emisyjna, w dobrych warunkach widoczna nawet gołym okiem. Z powodu charakterystycznego kształtu nazwano ją Ameryką Północną. Mgławica usiana jest kilkunastoma gwiazdami 6-7mag, w tym kilkoma pomarańczowo-czerwonymi. Najjaśniejszą z barwnych gwiazd Łabędzia jest jednak ε Cyg – Gienach (2,48 mag, typ widmowy K0III-IV), w południowo-wschodnim skrzydle ptasiej sylwetki. Trzy stopnie na południe od niej znajduje się także pomarańczowa 52 Cyg (4,22 mag, K0 IIIa). Leży ona na skraju mgławicy zwanej Welonem (Veil) lub Pętlą Łabędzia. Welon nie jest wprawdzie obiektem do obserwacji w jasne noce na początku lipca, lecz gdy powrócą lepsze warunki obserwacyjne, warto się z nim zmierzyć. P Na tylnym skraju północnego skrzydła Łabędzia znajdziemy wyjątkowej urody trójkę barwnych gwiazd o jasności ok.4-5 mag. Nie sposób ich nie zauważyć błądząc po gwiazdozbiorze a raz zauważywszy – nie wracać do nich wielokrotnie. Intensywnie pomarańczowej ο1 Cyg (31 Cyg, 3,73 - 3,89 mag) towarzyszy w odległości tylko 5’ niebieskawa 30 Cyg (4,8 mag), zaś 1° na północ leży także pomarańczowa ο2 (32 Cyg, ok. 4 mag). Dziwnym zbiegiem okoliczności, przypadkowo sąsiadujące na nieboskłonie „omikrony” są do siebie bardzo podobne i to nie tylko z wyglądu. Oba są układami podwójnymi – gwiazdami zaćmieniowymi o małej amplitudzie jasności, typu Algola (β Persei) lub ζ Aurigae. W układzie takim większy, lecz chłodniejszy czerwony olbrzym (tutaj w obu przypadkach typu widmowego K4) przysłania co pewien czas, choćby częściowo, gorącą, jaśniejszą i cięższą chociaż mniejszą gwiazdę typu B. 2° na wschód od ο2 znajdziemy barwną parę gwiazd o jasności ok. 5 mag - ω1 (45 Cyg, niebieska, B2,5 IV) i ω2 (46 Cyg, czerwona, M2 III), otoczoną przez grupę słabszych. Razem tworzą sympatyczny asteryzm na powierzchni ok. 3 stopni kwadratowych, złożony z kilkunastu różnobarwnych gwiazd 5 mag-8 mag. Szczególnie interesuje astronomów ω2 Cyg, ponieważ ma masę zbliżoną do Słońca. Pozwala to przewidywać losy Słońca za 7,6 miliarda lat - Słońce liczy sobie 4,6 miliarda a ω2 Cyg 12,2 miliarda lat. Nadal nie wiadomo, co się tak naprawdę dzieje wewnątrz tej rozdętej, czerwonej gwiazdy. Czy helowy rdzeń kurczy się jeszcze spokojnie, czy też hel uległ zapłonowi i zachodzi tam synteza węgla i tlenu, a może pozostał tylko wciąż jaśniejący, lecz już martwy trzon węglowo-tlenowy? Znacznie bardziej znana jest para gwiazd znana pod nazwą Albireo (β Cyg), tworząca dziób Łabędzia. Wielu obserwatorów uważa ją za najpiękniejszą na nieboskłonie. Jaśniejszą, intensywnie pomarańczową Albireo A (typ widmowy K2 II, jasność 3,05 mag) i słabszą niebieskawą Albireo B (B8 V, 5,12 mag) oddziela 34,4”. Składnik B jest postrzegany jako niebieski a niekiedy zielony, dzięki kontrastowi z pomarańczowym składnikiem A. Albireo odciąga uwagę niemal wszystkich od także pięknej pary gwiazd: czerwonej α Vul - Anser (M0 IIIb, 4,44 mag) i odległej od niej mniej niż 10’ pomarańczowej 8 Vul (K0 III, 5,82 mag). Anser to po łacinie Gęś, pozostałość po oryginalnej nazwie obecnego gwiazdozbioru Liska. Heweliusz, który wyodrębnił ten gwiazdozbiór, nazwał go przecież Lis i Gęś. Linia Albireo-Anser celuje prosto w niedaleki Wieszak (Cr 399), leżący 8° od Albireo. Ten znany asteryzm zawiera kilka pomarańczowych gwiazd. Podobnie jest z niewielkim gwiazdozbiorem Strzały, którego wszystkie jaśniejsze gwiazdy oprócz ζ Sge są zabarwione na czerwono, pomarańczowo lub przynajmniej na żółto (jak α Sge). Dalsze 8° na południe, poniżej skromnie wyglądającej Strzały widać jasną parę gwiazd Orła. Biały Altair (α Aql, 0,76 mag, A7V) stanowi najniższy, południowo-wschodni narożnik Trójkąta Letniego (gwiazdy Altair, Deneb i Wega). Towarzyszy mu powyżej czerwony Tarazed (γ Aql, 2,72 mag, K3II). Ta rzucająca się w oczy para jest drogowskazem do najbogatszych rejonów Drogi Mlecznej. Linia przeprowadzona od Altaira na południowy zachód, mijając gwiazdy stanowiące tułów Orła – δ Aql i λ Aql, celuje w gwiazdozbiór Tarczy i gromadę otwartą Dzika Kaczka (M11) a dalej w sławne obiekty Węża – mgławicę Orzeł (M16) i Omega (M17), oraz Strzelca – z Laguną (M6), Trójlistną (M20) i obfitością innych obiektów. Na przedłużeniu osi α Aql - λ Aql, już w centrum gwiazdozbioru Tarczy, dalszy kierunek wyznacza pomarańczowa α Sct (3,85 mag, K2 III), od której po 7° łatwo trafić do M16 z jej Słupami Stworzenia i dalej na południe do chmury gwiezdnej M24 z dwiema jasnymi gromadami otwartymi M23 i M25 po prawej i lewej stronie. Można je wspólnie zobaczyć w lornetce o polu widzenia ok. 8°. Jeszcze niżej trafimy na pomarańczową gwiazdę Strzelca Kaus Borealis (λ Sgr, 2,82 , typ K0 IV). W jej najbliższym sąsiedztwie bez trudu zobaczymy gromadę kulistą M22 - ma przecież jasność 5,1 mag i średnicę ponad 30’. Inne pobliskie gromady kuliste, w tym jedna z katalogu Messiera (M28) mogą nie być dostępne w lipcowe „białe noce”, lecz pod koniec miesiąca będziemy mogli zmagać się także z nimi. Jednak niezależnie od warunków obserwacyjnych powinniśmy zobaczyć Lagunę (M8). Ta wydłużona w poziomie mgławica o rozmiarach 90’x40’ i jasności 6 mag zawiera także widoczną przez lornetkę gromadę otwartą NGC 6530. Około 1 stopnia nad Laguną leży też nieźle widoczna, znana Mgławica Trójdzielna (M20). Wróćmy jednak do barwnych gwiazd. W drugiej połowie nocy wyłonią się na wschodzie i zaczną wspinać na nieboskłon gwiazdozbiory jesienne. Za Orłem podąża rozległy gwiazdozbiór Pegaza. Także on zawiera jasne, barwne gwiazdy. Jako jeden z pierwszych pojawi się najjaśniejszy w gwiazdozbiorze pomarańczowy nadolbrzym Enif (ε Peg, 2,38 mag, typ widmowy K2Ib-II). W jednym polu widzenia z nim, 4⁰ na północny zachód, możemy znaleźć okazałą gromadę kulistą M15. Ma jasność 6,5 mag oraz 12’ średnicy i bywa widoczna nawet gołym okiem. W prawym górnym narożniku wielkiego kwadratu stanowiącego rdzeń gwiazdozbioru, tkwi czerwony olbrzym Scheat (β Peg, M3 III, 2,44 mag). Poniżej, 4° na południowy zachód świeci pomarańczowo Sadalbari (μ Peg, typ K1 III, 3,51 mag) w rozległej na ponad 1° parze z nieco słabszą żółtą gwiazdą λ Peg (ok. 4 mag, typ widmowy G8 III). Scheat i Sadalbari tworzą równoramienny trójkąt z η Peg (Matar) – żółtym jasnym olbrzymem (typ widmowy G2 II-III, 2,93 mag). Przedłużając bok trójkąta zawierający Sadalbari i Matar o drugie tyle (około 5°) na północ znajdziemy parę niemal identycznych pomarańczowych gwiazd o jasności około 6 mag w odległości 15’ od siebie. To doskonały drogowskaz do galaktyki NGC 7331, dostępnej dla lornetek w dłuższe noce i pod ciemniejszym niebem 1° poniżej (na południe). Posiadacze dużych teleskopów zapolują wtedy także na leżący jeszcze ok. 0,5° niżej Kwintet Stephana – układ pięciu słabych galaktyk (11,9 mag-13,5 mag) na obszarze 3,5 minuty kątowej. Po północy ujrzymy Andromedę wspinającą się na nieboskłon za Kwadratem Pegaza. Centralną gwiazdą Andromedy, leżącą pośrodku długiego na niemal 25° łańcucha gwiazd wyrastającego z lewego, północno-wschodniego narożnika kwadratu, jest kolejny czerwony olbrzym β And, czyli Mirach (2,07 mag, typ widmowy M0 III). Minimalnie ustępuje mu pomarańczowy jasny olbrzym Almach (γ And, 2,1 mag, typ widmowy K3 II), leżący na wschodnim krańcu łańcucha, już niedaleko Perseusza. Obie te gwiazdy wskazują drogę do obiektów wybitnych. Zarówno ponad β And (8° na północny zachód) jak i pod nią (7° na południowy wschód) znajdziemy najjaśniejsze galaktyki na nieboskłonie. M31 – Galaktyka Andromedy wraz z satelitarnymi galaktykami M110 i M32 leży ponad łańcuchem jasnych gwiazd Andromedy. M33 zwana Galaktyką Trójkąta należy już do gwiazdozbioru sąsiadującego z Andromedą od południa. Pod γ And (Almach), 5° na południe zobaczymy jedną z gromad otwartych najpiękniej wyglądających w lornetce – rozległą niemal na 1° NGC 752. Sześć stopni na wschód od γ And, już w obrębie gwiazdozbioru Perseusza jest także okazała gromada M34. Noc wcale nie musi być ciemna, by je obie podziwiać. Jeśli sięgnęliśmy aż tak daleko na jesienne niebo, to 2° pod jasnym, zmiennym zaćmieniowym Algolem – β Per (Algol to po polsku Demon lub Upiór) zobaczymy wybitnie czerwoną ρ Per – Gorgonę (3,39 mag, typ widmowy M4 II). Tymczasem wysoko na nieboskłonie widać wielką literę W gwiazdozbioru Kasjopei. Jej drugą co do jasności gwiazdą jest Schedar (α Cas ), zwracająca na siebie uwagę piękną pomarańczową barwą. Ma jasność 2,24 mag i jest typu widmowego K0 III. Wędrować tak można bez końca, odkrywając dla siebie kolejne barwne klejnoty. Nie przeszkodzi nam w tym krótkość nocy lipcowej, nie przeszkodzi Księżyc ani nawet niedoskonała przejrzystość powietrza. Miłośnik nieba uzbrojony w lornetkę wykorzysta każdą pogodną noc, każdą godzinę czy choćby kwadrans rozpogodzenia, by je podziwiać. Później śnić mu się będą koralowe i rubinowe gwiazdy, skrzące gromady i opalizujące mgiełki galaktyk.
  6. Od dawna fascynują mnie wierzenia dawnych ludów dotyczące gwiazd i innych obiektów nocnego nieba. Niestety, bardzo trudno jest zdobyć jakieś informacje na ten temat, choć mogłoby się wydawać, że w Internecie można znaleźć wszystko... Dlatego postanowiłem założyć ten wątek, by podzielić się z Wami dotychczas zdobytą przeze mnie wiedzą i by każdy kto zna inne legendy lub mity dotyczące gwiazd mógł je tutaj przytoczyć. Ponadto do założenia wątku zachęciły mnie wiosenne i wakacyjne plany - zamierzam zarazić moją dziewczynę astronomiczną pasją, a cóż może się sprawdzić lepiej niż spoglądanie w niebo przez lornetkę na ciemnej leśnej polanie i opowiadanie pradawnych legend, z których wiele ma w sobie nutkę romantyzmu? :) Sądzę że ludzie dotychczas niezainteresowani astronomią chętniej zaczną spoglądać np. na M44, gdy będą świadomi że patrzą nie tylko na zbiorowisko białych punkcików, ale również na bramę, przez którą dusze miały zstępować na Ziemię by przyjąć ludzkie ciało ;) Najwięcej informacji jakie posiadam na ten temat pochodzi z niewielkiej książki Josipa Kleczka "Nasze Gwiazdozbiory", wydanej w Polsce w 1982 roku. Poniżej zamieszczam link do strony w całości poświęconej tej właśnie pozycji, można tam znaleźć praktycznie treść całej książeczki, opracowaną w bardzo przejrzysty sposób: http://gwiazdozbiory.eulersoft.com.pl/ Pozostałe informacje pochodzą z poniższego źródła: http://www.wiw.pl/astronomia/a-gwiazdy-mezopotamii.asp Oraz z Wikipedi... Pozwolę sobie pominąć mity greckie, gdyż są one znane większości astroamatorów, a są tak długie, że zapewne niewielu osobom chciałoby się je czytać ;) Niemniej zainteresowanych odsyłam do Naszych Gwiazdozbiorów i Wikipedii. 1. WIELKA NIEDŹWIEDZICA: - To jeden z najdawniej nazwanych gwiazdozbiorów, wiele dawnych kultur znało go jako "niedźwiedzia" co najmniej 15000 lat temu, gdy Azja była jeszcze złączona z Ameryką. - Wielki Wóz w niekturych kulturach nazywany jest "Wielką Chochlą" lub "Wielkim Rondlem". 2. RYŚ: - Gwiazdozbiór został wprowadzony przez polskiego astronoma Jana Heweliusza, który z trudem doliczył się w nim 12 bardzo słabych gwiazd. Mówił, że kto może zobaczyć wszystkie 12, musi mieć oczy jak ryś. Stąd właśnie pochodzi nazwa gwiazdozbioru. 3. RAK: - Chaldejczycy nazywali ten gwiazdozbiór "Bramą Ludzi". Tędy podobno dusze zstępują na Ziemię, by przyjąć ludzkie ciało. - Sumerowie widzieli w nim Żółwia. - Indianie z Jukatanu wierzyli, że gdy Słońce znajduje się w tym gwiazdozbiorze, przyjmuje postać ognistego ptaka i zstępuje na Ziemię, by przyjąć ofiary złożone na ołtarzu. 4. PANNA: - Dla mieszkańców Bliskiego Wschodu gwiazdozbiór przedstawiał boginię Isztar, córę niebios i królową gwiazd. W Egipcie zaś widziano w nim Izydę. 5. PSY GOŃCZE: - Najjaśniejsza gwiazda, Cor Caroli, oznacza po łacinie "Serce Karola". Ponoć na angielskim dworze twierdzono, że gwiazda ta nadzwyczaj jasno świeciła podczas przyjazdu króla Karola II do Londynu. Królewski astronom Edmund Halley dał jej więc nazwę, która utrzymała się po dziś dzień. 6. ŁABĘDŹ: - Babilończycy nazywali go Demonem z Otwartymi Ustami. 7. LUTNIA: - Arabscy astronomowie widzieli w nim Orła lub Sępa, zaś Babilończycy nazywali ten gwiazdozbiór Kozą. 8. ORZEŁ: - Arabscy astronomowie nazywali tę konstelację "Sępem w locie", zaś Chińczycy widzieli w nim postać Pasterza. 9. SKORPION: (Przytoczę fragment mitu greckiego, bo jest wyjątkowo ciekawy) - Słońce w Skorpionie przebywa bardzo krótko. Legendy tłumaczą to tym, że kiedyś słonecznym rydwanem powoził niedoświadczony Faeton. Konie przestraszyły się skorpiona i rydwan zbytnio zbliżył sie do Ziemi. Olbrzymi żar ognistego wozu palił Ziemię i zmieniał ją w pustynię. Aby uchronić ją przed całkowitym zniszczeniem, Zeus strącił błyskawicą Faetona do rzeki Erydan. Do dziś dzień niektórzy mieszkańcy Ziemi są ciemnoskórzy. Są to potomkowie tych, którym niegdyś buchający ze słonecznego wozu żar przypalił skórę. - Nazwa Antares oznacza "Anti-Ares, zaś Ares jest greckim odpowiednikiem Marsa. Antares bardzo bowiem przypomina swą czerwoną barwą planetę Mars. - Już 5000 lat temu Sumerowie widzieli w tym miejscu skorpiona. - Stara Polska nazwa gwiazdozbioru to "Niedźwiadek". 10. STRZELEC: - Sumerowie widzieli w nim Nergala, dwugłowego boga - bestię zsyłającego zarazę. 11. PEGAZ: - Nazwa Pegaz pochodzi od Fenicjan, których okręty miały na dziobie skrzydlatego konia z uzdą (Pega-Sus). Tym tłumaczy się nie tylko nazwę, ale i to, że na niebie znajduje się jedynie przednia część konia. 12. RYBY: - W związku z greckim mitem, kiedyś gwiazdozbiór nosił nazwę "Wenus i Cupido", ale ponieważ wiele ludów Bliskiego Wschodu widziało w tym miejscu nieba ryby, przyjęła się obecna nazwa. 13. ORION: - Starożytni Mezopotamczycy nazywali ten gwiazdozbiór Uru-Anna, czyli "Światło Nieba". Z tej nazwy powstało później imię Orion. 14. BLIŹNIĘTA: - W Egipcie Kastor i Pollux utożsamiane były z parą kiełkujących ziaren. - Fenicjanie widzieli w nich parę kozłów, zaś w Mezopotamii doszukiwano się w nich pary nagich chłopców. 15. MAŁY PIES: - Egipcjanie widzieli w nim Anubisa, boga z głową szakala, natomiast Arabowie i Rzymianie dopatrywali się w nim Szczenięcia. - Według innej arabskiej legendy Wielki i Mały Pies to dwie siostry. 16. PERSEUSZ: - Gwiazda Algol wyobraża głowę Meduzy. Nazwa jest skrótem arabskiego Ras al Ghul, co oznacza "Demoniczna Głowa". Algol był jedyną gwiazdą zmienną znaną w starożytności. jest wspomniana nawet w Iliadzie, gdzie Homer opisuje Algola jako ohydnego demona. - Sumerowie widzieli w tym gwiazdozbiorze Starca, który trzyma w rękach jakiś tajemniczy przedmiot (jego nazwa w zapiskach jest nieczytelna). 17. ZAJĄC: - Egipcjanie widzieli w nim czółno boga Ozyrysa, którego przedstawiać miał Orion. - Arabowie w 4 najjaśniejszych gwiazdach Zająca dopatrywali się krzesła Olbrzyma, natomiast koczujące plemiona widziały w nich cztery spragnione wielbłądy przy niebieskiej rzece (Droga Mleczna). 18. WIELKI PIES: - Wiele starożytnych kultur nadawało Syriuszowi szczególne znaczenie. W Egipcie był czczony jako Izyda, bogini magii i rodziny oraz żona Ozyrysa. 19. WOLARZ: - Polizejczycy nazywali Arkura, najjaśniejszą gwiazdę Wolarza, Hōkūle, "Gwiazdą Radości". To by było na tyle :) Jeśli znacie jakieś inne legendy lub ciekawostki dotyczące gwiazd i innych obiektów na niebie (inne niż greckie!), zachęcam do podzielenia się nimi w tym wątku. Będę bardzo wdzięczny, sam szukam takich informacji od dość dawna, ale strasznie ciężko je zdobyć.
  7. Szanowni miłośnicy gwiazd zmiennych i nie tylko! Poradniki obserwacyjne wydane przez Association of Variable Star Observers (AAVSO) to cenione przewodniki poruszające tematykę obserwacji wizualnych, technik CCD oraz DLSR. Te kompendia wiedzy są jednak dostępne głównie w języku angielskim i właśnie ten fakt okazuje się sporym wyzwaniem nie tylko dla początkujących, ale także dla wielu bardziej zaawansowanych miłośników gwiazd zmiennych, pragnących pogłębiać i poszerzać swoją wiedzę np. w zakresie technik CCD czy DLSR. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom chcielibyśmy nawiązać kontakt z osobami znającymi dobrze język angielski, aby wspólnie i etapami przetłumaczyć następujące pozycje: - Manual for Visual Observing of Variable Stars (uaktualniona wersja z marca 2013 r., obecnie istnieje wersja polska z 2007 r.) - CCD Photometry Guide (v.1.1) - DSLR Observing Manual (v.1.3) W związku z tym, że w/w podręczniki są stosunkowo obszerne, chcielibyśmy ciężar pracy rozłożyć na większą ilość osób. W ten sposób, wspólnymi siłami i mniejszym nakładem czasu moglibyśmy sprawniej i szybciej je przetłumaczyć. Chcielibyśmy, aby dzięki temu przedsięwzięciu do biblioteki AAVSO wkrótce trafiły także polskie (i aktualne) wersje tych podręczników! Osoby, które chciałyby się przyłączyć do projektu prosimy o kontakt na adres email: redakcja@proxima.org.pl lub sygnał w wątku na forum. Pozdrawiamy Zespół Proximy
  8. Jak powstają gwiazdy

    Witam, chyba każdy astronom wie co to jest mgławica, 50% z nich wie, że tam powstają gwiazdy, ale nie każdy wie jak. Postaram się wam przedstawić to w czytelny sposób. A więc gaz w naszej mgławicy zaczyna się przyciągać pod wpływem grawitacji, a temperatura wewnątrz obłoku staje się większa , obłok fragmentuje się na mniejsze obłoki, a w każdym rodzi się protogwiazda wokół której pojawia się dysk protoplanetarny z, którego mogą powstać planety , protogwiazda rośnie wraz z temperaturą, gdy nagrzeje się do ok. 15 000 000 K w jej wnętrzu rozpoczynają się procesy syntezy jądrowej i rodzi się nowa gwiazda. Jeśli masa protogwiazdy będzie zbyt mała by mógł w niej rozpocząć się proces syntezy jądrowej, gwiazda stanie się brązowym karłem, który będzie się ochładzał i powoli umierał przez setki milionów lat. Mam nadzieje, że przybliżyłem wam trochę najpiękniejsze zjawisko we wszechświecie . Możliwe, że napiszę jeszcze o dojrzałości i śmierci gwiazdy, ale to tylko plany. Pozdrawiam.
  9. Gwiazdy

    Witam wszystkich :) Ja bez owijania od razu przejdę do mojego całe moje życie mordującego pytania, mianowicie: - Wiemy że nasze słońce jest gwiazdą no, nie za wielką ale jest, i my jesteśmy jej planetą, nasze słońce ma 8 planet, bo Plutona już chyba nie liczymy :). 8 planet krążą wokół jednej gwiazdy czyli naszego słońca. I moje pytanie leży tutaj czy każda gwiazda którą widzimy w nocy, czy ta każda gwiazda ma swoje planety i działa na nie jak słońce? :)
  10. Spotkałem się z takim zadaniem które było na jakiś zajęciach. Kąt godzinny gwiazdy podczas zachodu wynosi 4h 25 min. Jaki będzie jej kąt godzinny w momencie wschodu? Ile stopni i minut łuku wynosi droga gwiazdy nad horyzontem? Jest rysunek z którego wynika że tylko gwiazdy nad równikiem, o deklinacji 0, zakreślają kąt 24 h w pełnym obrocie sfery niebieskiej a gwiazdy o deklinacji innej zakreślają kąt mniejszy od 24 h. Więc jest to gwiazda o deklinacji niezerowej i są takie obliczenia. Rozwiązanie t=4 h 25 min 2t=8h 50 min I po przeliczeniu 2t na stopnie droga wynosi 132 stopnie 30 minut. Nie rozumiem tego rozwiązania. Wydawało mi się właśnie iż gwiazdy o różnych deklinacjach zakreślają różną drogę liniową ale tą samą drogę kątową. Jak to możliwe że ta gwiazda zakreśla drogę nad horyzontem ok 132 stopnie a nie 180 ?
  11. Witam, dziś zaobserwowałem gwałtowny i intensywny spadek jasności gwiazdy. Spojrzałem na gwiazdę, gdyż stała się drugim najjaśniejszym obiektem na niebie, aby po chwili (kilku sekundach ) gwałtownie tracić jasność i stać się prawie niewidoczną dla gołego oka. Zastanawiam się, jak nazwać to zjawisko. Jakieś propozycje? Dodam, że zjawisko zaobserwowałem z centrum Polski około godziny 16:45, kiedy Księżyc znajdował się jakieś 30 stopni nad horyzontem w odległości 10 stopni nad i w lewo od Betelgezy w Orionie. A odległość zjawiska od Księżyca to jakieś 120 stopni w prawą stronę i 30 stopni w górę. W przybliżeniu zaszło na przeciwnej stronie od Wielkiej Niedźwiedzicy. Z góry przepraszam za mało dokładne określenie położenia obiektu.
  12. Dla uporządkowania tematyki założyłem osobny wątek. Wrzucam tu zaktualizowane listy obserwacyjne z gwiazdami podwójnymi, które można próbować rozdzielić lornetkami. Podział list: 50 mm / 70 mm / 100 mm. Oczywiście, wiele zależy od powiększenia lornetki, ale zakres separacji jest na tyle spory, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Bardzo dziękuję Newborn_Sailorowi za uaktualnienie list na podstawie katalogu WDS. Listy zamieszczę również na Astronocach. Podwojne_50mm_aktualizacja_2015-07-30.pdf Podwojne_70mm_aktualizacja_2015-07-30.pdf Podwojne_100mm_aktualizacja_2015-07-31.pdf
  13. Dzień dobry! Piszę z polecenia Pana Roberta Twarogala. Sprawa jest taka: 15 sierpnia chciałabym zorganizować obserwację spadających gwiazd nad rzeką Cybiną, przy Bramie Poznania ICHOT, w której pracuję Organizujemy wydarzenia nadrzeczne RZEKA ŻYWA (http://bramapoznania.pl/rzeka-zywa-3-przyrzeczni/). Szukam osób chętnych do poprowadzenia takiej obserwacji. Potrzebne byłyby pewnie lunety, fajnie byłoby też zrobić jakąś prelekcję o ciemnym niebie i deszczach spadających gwiazd. Czy ktoś z Was byłby chętny wesprzeć tę akcję swoją wiedzą i doświadczeniem? Z góry dzięki za odpowiedź, pozdrawiam!
  14. 4 na 5 czerwca 2015r. 15 na 16 czerwca 2015r. Poznań Noc pierwsza Teleskop: Meade ED 80mm z pryzmatem Baader T2 32mm, na montażu azymutalnym z AVP Okulary: Plössle TV: 32, 20, 15, 11, 8mm [powiększenia: 15x, 24x, 32x, 43x, 60x] Nagler Zoom 6-3mm [80x-96x-120x-160x] Siebert F.S. 5mm [96x] Pentax XO 2.5 - 2.58mm [186x] Na początku czerwca niemal codziennie silnie wiało, tak było również wieczorem 4 czerwca, dlatego wybór mniejszego refraktora był oczywisty. W owym czasie zapragnąłem przyjrzeć się gwiazdom położonym bardziej na południe, niż czynię to zazwyczaj i to pomimo niezbyt ku temu sprzyjającym warunkom. Z jednej strony musiałem spieszyć się zanim gwiazdy zejdą w najgorszą łunę na zachodzie, a z drugiej strony przed wschodzącym Księżycem znajdującym się wtedy w połowie gwiazdozbioru Strzelca i będącym dwa dni po pełni (oświetlenie tarczy około 93%). Sytuacja zapowiadała się dynamicznie, dlatego nie planowałem konkretnych gwiazd, chciałem tylko zacząć od grzywy Lwa i kierować się w stronę Warkocza Bereniki. Jak już zająłem miejsce przy teleskopie stwierdziłem, że zamiast od grzywy, lepiej zacząć od rejonów nad jego zadem i wybrałem dwie pierwsze gwiazdy. STF 1487, 54 Leo [mag: 4.48 + 6.3; rho: 6.5"] 23:00 - 23:20 STF 1478 [mag: 8.83 + 11.43; rho: 8.8"] 23:25 - 23:40 [jasno, dość silny wiatr, ale seeing zaskakująco przyzwoity] Do 54 Leo szybko dotarłem skacząc od Zosmy po łuku złożonym z gwiazd 72 i 67 Leo. Następnie zmieniłem powiększenie z 15x na 60x i od razu pojawiły się dwie gwiazdy rozdzielone o około dwie tarczki. Obie wydawały się niebieskie, słabsza nieco intensywniej. Gwiazdy rozdzieliłem również w powiększeniach 43x i 32x, a w powiększeniu 24x gwiazdy się zlewały. Na koniec użyłem większych powiększeń (96-186), może to złe słowo, ale trochę żałuję bo rezultat do teraz nie daje mi spokoju: ciemniejsza gwiazda zaczęła wydawać się lekko czerwona lub żółta (pomarańczowa?) To musiało być jakieś złudzenie, ponieważ biorąc pod uwagę typy widmowe gwiazd, nie miałem prawa widzieć takich kolorów. Poszukałem w książkach informacji o kolorach, znalazłem tez kilka relacji w internecie i niektórzy rzeczywiście wspominają o żółtym kolorze, ale w odniesieniu do jaśniejszej gwiazdy... o B piszą: szary, biały, niebieski, szafirowy, zielonkawy. Po ponad dwóch tygodniach od obserwacji zastanawia mnie to w dalszym ciągu i chyba prędko nie przestanie. Na cyfrowym szkicu postanowiłem uwiecznić wrażenie z mniejszych powiększeń. STF 1478 leży w Małym Lwie, około 66' na zachód i nieco na południe od 54 Leo, chciałem więc zaoszczędzić kilka sekund potrzebnych na zmianę okularu i postanowiłem odszukać układ za pomocą dużego powiększenia. Po chwili byłem już przy gwieździe. W Uranometrii miałem zapisane informacje o separacji oraz o różnicy jasności gwiazd, biorąc pod uwagę, że jaśniejsza gwiazda ma około 8.5 mag spodziewałem się zadania albo bardzo trudnego, albo niemożliwego. W trakcie pierwszych pięciu minut bezowocnych starań w dostrzeżeniu ciemniejszej gwiazdy dochodziłem do dwóch wniosków: układ jest rzeczywiście poza moim zasięgiem oraz że szukam w złym miejscu. Uznałem, że najlepiej wykluczyć drugą możliwość, zmieniłem powiększenie na bardzo małe i stwierdziłem, że rzeczywiście szukałem w złym miejscu... zamiast zejść lekko na południe od 54 Leo, zdryfowałem nieco na północ. Zdarza się, bez zbędnego wyrzucania sobie tego i owego, przystąpiłem do zadania. Po kilku bezowocnych minutach stwierdziłem, że układ jest za trudny. Ale jedno warto zapamiętać: kiedy szukasz czegoś trudnego, nie trać czasu na jego przesadną oszczędność. Następnym celem były Alula Australis i Alula Borealis, które obserwowałem dziesięć dni wcześniej refraktorem 120mm. Tym razem poświęciłem im niewiele czasu, ot żeby stwierdzić rozdzielenie (STF 1523) oraz spróbować dostrzec ciemniejszy składnik (STF 1524). STF 1523, Alula Australis [mag: 4.33 + 4.8; rho: 1.8"] 23:45 - 23:50 STF 1524, Alula Borealis [mag: 3.64 + 10.1; rho: 7.4"] 23:50 - 00:00 [wiatr nieco słabszy, ale pojawiły się silne podmuchy, seeing znacznie gorszy] Pisałem już o tym wcześniej więc tylko powtórzę: Alula Borealis, STF 1524, ponownie zachwyciła mnie kolorem, ale słabszej gwiazdy nie dostrzegłem, pomimo tego, że wiedziałem gdzie szukać, próbowałem przez pięć minut. Możliwe, że przyczyną porażki był gorszy seeing, który mniej więcej w tamtym czasie zaczął się pogarszać, dlatego próba nie daje najważniejszej odpowiedzi - nadal nie wiem czy gwiazda jest w zasięgu obiektywu 80mm. Chwilę wcześniej zajrzałem do Aluli Australis, STF 1523, seeing był nieco lepszy, z dłuższymi przerwami lepszej stabilności atmosfery. Spieszyłem się, dlatego od razu użyłem największego powiększenia jakie mogę zastosować, czyli 186x, mniejszych w ogóle nie próbowałem. Gwiazdy rozdzieliłem na włos, po chwili poprawiłem notatki na "siwy włos", ponieważ przestrzeń między gwiazdami nie była idealnie czarna (możliwy wpływ seeingu). Chwilę się zastanawiałem, zanim zdecydowałem, co dalej. W końcu postanowiłem wykonać większy skok do Warkocza Bereniki w rejon gromady otwartej Melotte 111 i chwilę tam pozostać. STF 1639 [AB, AC; mag: 6.74 + 7.83 + 11.42; rho: 1.8", 91,4"] 00:05 - 00:25 SHJ 143, 12 Com [AB, AC; mag: 4.86 + 11.8 + 8.9; rho: 36.7", 59"] 00:25 - 00:35 oraz: ARN 6 [AD; mag: 4.86 + 10.1; rho: 213.1"] Wszystkie układy znajdują się w centralnej, charakterystycznej części gromady Mel 111. Najpierw podszedłem do STF 1639 AB. Jest to ciasna para, więc nie było łatwo. B wydawał się widoczny w 160x, na szkicu naniosłem ciemniejszą gwiazdę i oznaczyłem znakiem zapytania. Chwilę później w 186x i w momentach lepszego seeingu nabrałem pewności. Zanotowałem, że B jest znacząco ciemniejszy. Kiedy przyglądałem się gwiazdom w dużym powiększeniu, nieco na południe wyskoczyła ciemniejsza gwiazda. Wiedziałem, że STF 1639 to układ potrójny i brałem pod uwagę możliwość, że jest to składnik C, co też potwierdziłem później przy komputerze. SHJ 143 - układ wielokrotny, z czego zdawałem sobie sprawę, lecz nie znałem odległości, jasności oraz kątów pozycyjnych. Po kilku minutach wypatrywania gwiazd, oznaczyłem na szkicu dwie mogące być składnikami. Zapisałem: "chyba luźny układ, w pobliżu dwie ciemne gwiazdy". Zaznaczone gwiazdy okazały się składnikami C oraz D (drugi należy do pary opisanej jako ARN 6). B nie udało mi się dostrzec, ponieważ był za blisko jasnej gwiazdy 12 Com, a jego jasność była na granicy zasięgu jaki miałem tamtej nocy. Kilka dodatkowych informacji: Widoczna na szkicu 13 Com to również gwiazda podwójna, zmierzona po raz pierwszy i jedyny w 2010 roku. W katalogu WDS oznaczona jako: YSC 97 [mag: 5.2 + 9.6; rho: 0.2"; theta: 273°] Składnik D pary ARN 6 ma bliską i znacznie ciemniejszą towarzyszkę - E. Para DE opisana jest jako: SMR 57 [mag: 10 + 14.3; rho: 13.1"; theta: 132°] Poniżej zdjęcie DSS wyeksportowane za pomocą darmowego programu Aladin z moimi opisami układów: 17° kątowych na południowy wschód od STF 1639 znajduje się ciemny układ, do którego może kiedyś podejść większym teleskopem: SLE 894 [mag: 12.9 + 12.9; rho: 11.9"; theta: 160°] - dane z 2001 roku Zdjęcie DSS jak poprzednio wyeksportowane za pomocą programu Aladin: Po STF 1639 i SHJ 143 szybko skierowałem się na południowy wschód, do układu: STF 1650 [mag: 9.54 + 10.47; rho: 16.9"] 00:35 - 00:50 Układ położony blisko gwiazdy 21 Com, oba składniki ciemne, B widoczny zerkaniem w 60x, chwilami na wprost w 80x. Najlepiej widoczny w powiększeniach 96x i większych. Po kilku minutach przyglądania się gwiazdom w różnych powiększeniach dopisałem: B widoczny na wprost również w 24x! Coraz bardziej obawiałem się wschodzącego Księżyca, więc już się nieco spieszyłem. STF 1633 [mag: 7.04 + 7.13; rho: 8.7"] 00:55 - 01:10 Dwie dość jasne gwiazdy o podobnej jasności. Doskonale rozdzielone w 24x. Ładny widok, ale okolica dość uboga w gwiazdy w porównaniu do innych rejonów Mel 111. Chyba najmniej ciekawa część gromady. Chciałem się jeszcze przyjrzeć jakimś gwiazdom leżącym głębiej w gwiazdozbiorze. Kusiła mnie STF 1687 - 35 Com - potrójna leżąca blisko galaktyki M 64. Jest to ciekawy cel ze względu na separację pary AB wynoszącą jedynie 1", ale niestety nie był to cel na wtedysiejszy seeing. Dlatego wybrałem położoną dwa stopnie niżej, również potrójną STF 1685 / SHJ 153. STF 1685 [AB; mag: 7.31 + 7.78; rho: 15.8"] 01:15 - 01:25 SHJ 153 [AC; mag: 7.31 + 8.22; rho: 243.1"] SHJ 153 [bC; mag: 7.78 + 8.22; rho: 252.5"] Przez pospiech notatki mam ubogie: ładny i prosty układ, leżący w ciekawej gwiezdnej okolicy. Warta zapamiętania jest jeszcze optyczna para gwiazd 10' na zachód od STF 1685. Gwiazdy oddalone są od siebie o około 52" i mają jasności w przybliżeniu 7.2 mag oraz 11.1 mag. Księżyc był coraz wyżej, ja coraz bardziej zmęczony, właściwy czas żeby zakończyć sesję. Z ciekawszych rzeczy: gwiazda naniesiona na szkicu najbardziej na północ to układ TOK 152. 1.8' na południowy wschód od niej znajduje się ciemny układ J 2087 - do niego może kiedyś podejdę refraktorem 120mm. TOK 152 [mag: 7.67 + 15.3; rho: 11.1"; theta: 321°] J 2087 [mag: 11 + 12.3; rho: 6.9"; theta: 164°] Poniżej trzy obrazy wyeksportowane z programu Aladin. Pierwszy to zdjęcie DSS, na którym TOK 152 B ginie w blasku A, za to na zdjęciu 2MASS, B jest doskonale widoczny. Trzeci obraz powstał przy użyciu opcji w programie, która nazywa się "create a stack folder". Główna warstwa to zdjęcie DSS, które zostało przykryte warstwą z obrazem 2MASS (nieprzeźroczystość - opacity - ustawione na około 30%), pozwoliło to na zachowanie estetyki zdjęcia DSS i wzbogacenie go o informację zawartą na zdjęciu 2MASS. Interesują mnie wspomniane gwiazdy na zachód od STF 1685. Dodatkowo, w odległości 10" od ciemniejszej, znajduje się jeszcze inna o jasności około 15.1 mag. Ciekawe czy te gwiazdy mają ze sobą jakiś związek. Poniżej zdjęcie DSS z Aladina z naniesionymi informacjami z bazy danych Simbad, przede wszystkim ze strzałkami pokazującymi kierunki ruchów własnych gwiazd (ang.: proper motion). Tutaj niestety wkraczam na obszary, gdzie powinno się mieć odpowiednią wiedzą, której kompletnie nie posiadam, więc zostawię to tylko jako niezobowiązującą ciekawostkę. Na tę chwilę to niestety wszystko. Myślałem, że od razu opiszę obie noce, lecz po zapełnieniu w Wordzie prawie pięciu stron A4 odczuwam małe zmęczenie. Dam sobie parę dni odpoczynku i ze świeżą głową przystąpię do opisu drugiej nocy. Pozdrawiam, Wojtek
  15. Bilans dwóch krótkich wieczorów, 2 i 4 maja, z refraktorem ED 80mm. Dobór gwiazd dość chaotyczny. Po dłuższej przerwie nie wiedziałem jaki dokładnie kawałek nieba mam do dyspozycji, więc w sobotę 2 maja Uranometrię zostawiłem na półce i zabrałem tylko The Cambridge Double Star Atlas (CDSA). Miałem jedynie na uwadze STF 1524 i przy okazji STF 1523 (Alula Borealis i Australis) - obiecałem Ewie, że się przyjrzę tej pierwszej. Niestety obie wchodzą w mój zasięg raczej późno, więc poczekam jeszcze z miesiąc. Niebo miejskie, Księżyc mniej więcej w pełni, seeing w sobotę bardzo dobry, w poniedziałek co najwyżej przeciętny. STF 681 [mag: 6.61+9.21; rho: 22".8], CDSA: mapa nr 3p,7l STT 104 [mag: 7.1+11.1; rho: 21".2], CDSA: brak Auriga / Woźnica 2 maja, g. 22:45 - 23:10. W sobotę po dłuższej chwili błądzenia po niebie, zatrzymałem się w końcu na Kapelli. Zajrzałem wtedy do CDSA i skierowałem się do najbliżej zaznaczonej gwiazdy podwójnej, czyli STF 681. Najpierw skorzystałem z mojego "szukacza" - Plössla 32mm dającego powiększenie 15x przy źrenicy 5,3mm - oba składniki dostrzegłem już w tym powiększeniu mimo jasnego tła (widać było jego błękit) i niemałej różnicy jasności składników wynoszącej 2.6m. Dzięki tej różnicy jasności układ był atrakcyjny w każdym powiększeniu. W najmniejszym powiększeniu B wydawał się niebieskawy, zapisałem, że był to możliwy wpływ jasnego tła. Około 20' na wschód dojrzałem dwie ciemniejsze gwiazdy, w tym jedną zerkaniem, zapisałem żeby sprawdzić czy jest to jakaś parka. Moje podejrzenie było błędne, ale nic straconego - okazało się, że jasna gwiazda, którą umieściłem na szkicu nieco dalej to STT 104, postanowiłem więc tam przy najbliższej okazji wrócić. 4 maja, około 21:30 i 22:00 - 22:20. Pogoda była niepewna, z południowego zachodu groziły jakieś chmury i wiało. Teleskop więc zacząłem wystawiać wcześnie - po godzinie 21. Mimo ciepłego wieczoru sprzęt wymagał chłodzenia, nie tyle teleskop, co pryzmat w kątówce - niewychłodzony wprowadza naprawdę dużo aberracji chromatycznej, zwłaszcza z tak jasnym obiektywem. Chyba mocno spragniony światła gwiazd wykorzystałem ten czas żeby sobie beztrosko poskakać po niebie, ale ze względu na "tęczową" Wenus, "pstrokatego" Jowisza i "cyrkowego" Kastora długo nie wytrzymałem i szybko skierowałem się do STT 104. Seeing był bardzo dobry, po namierzeniu gwiazdy od razu skorzystałem z dużego powiększenia. W kątówce umieściłem StarSplittera 3,4mm (141x) i mimo bardzo jasnego nieba i wbrew spodziewanemu brakowi rezultatu, po chwili zaczęła się wyłaniać delikatna igiełka, mniej więcej na południe od A. Patrząc na różnicę jasności między składnikami oraz jasność samego B, STT 104 wygląda na spore wyzwanie dla ED 80mm, więc efekt mnie bardzo zaskoczył. Na pół godziny wróciłem do domu. Po ponownym zajęciu miejsca przy teleskopie stwierdziłem, że seeing bardzo się pogorszył, nawet STF 681 stał się problematyczny. Już nie udało mi się znaleźć składnika B STT 104, nawet zacząłem się zastanawiać, czy wcześniej nie uległem jakiemuś złudzeniu? Prawdę mówiąc moje wątpliwości rosną z każdym dniem. Jeszcze co do składnika A - gwiazda w małym powiększeniu i odpowiednim skupieniu wydawała się lekko czerwona, w StarSplitterze 3,4mm była już wyraźnie czerwono-pomarańczowa. Z ciekawości zrobiłem małe porównaniu z Zoomem Naglera - ten niestety nie pokazał tak wyraźnie koloru, prawdę mówiąc był w nim bardzo ulotny, tak samo w krótszych Plösslach 8mm i 11mm. STF 1256 [mag: 8.73+10.62; rho: 28".1], CDSA: brak STF 1258 [mag: 7.72+7.87; rho: 10".1], CDSA: 3l, 4p, 8l Ursa Major / Wielka Niedźwiedzica 2 maja, g. 23:25 - 23:55. Po STF 681 w Woźnicy, chciałem coś wyżej nad horyzontem. Wyzerkałem jakąś gwiazdę - okazała się nią Talitha (jota UMa). Mimo, że w CDSA sama Talitha oznaczona jest jako podwójna, to jednak wybrałem oddaloną o około 2° na zachód STF 1258. Oba składniki w małym powiększeniu wydawały się raczej ciemne, ale dostrzegłem je i chwilami rozdzieliłem na włos już w powiększeniu 15x. Zapisałem, że składniki są niemal jednakowej jasności oraz opisałem jak wygląda otoczenie, po czym zacząłem przyglądać się układowi w różnych powiększeniach. Widok we wszystkich był przyjemny, ale najbardziej podobał mi się w okularze sferycznym 5mm (96x). Patrzyłem przez niego najdłużej mimo oczywistych trudności (AFoV 20° w tym użyteczna jedynie połowa). Jak zawsze po obserwacji sprawdziłem dokładniej czy okolica kryje jakieś niespodzianki - w polu szkicu znalazły się dwie, w tym jedna w moim zasięgu: STF 1256. Druga to ES 910 - jeżeli kiedyś sprawię sobie ED 140-150mm to może spróbuję się z nią zmierzyć (9.3+13.8; 8".3). 4 maja, 22:40 - 23:00. Wróciłem, żeby odnaleźć STF 1256, a dokładniej - składnik B. Zapisałem, że różnica jasności znacząca przy jasności B=10.62, zwłaszcza dla 80ED w takich warunkach seeingowych. B znalazłem zerkaniem w Plösslu 8mm (60x), następnie 11mm (43x). Po ustaleniu położenia stawał się coraz łatwiejszy w widzeniu na wprost. Separacja wydawała się około dwukrotnie większa niż w STF 1258 - w rzeczywistości jest prawie trzykrotnie większa. STF 946 [mag: 7.3+9.11; rho: 3".9], CDSA: 3l STF 948 [mag: 5.44+6+7.05+10.5; rho: 1".9/8".5/171".9], CDSA: 3l Lynx / Ryś 4 maja, 22:40 - 23:00. Na tę noc zaplanowałem sobie również coś zupełnie nowego. Wstępnie brałem pod uwagę dwa obszary, jeden w Woźnicy i drugi w Rysiu. Ostatecznie wybrałem drugą opcję i trafiłem w dziesiątkę. STF 946 i 948 to bardzo ciasne i jasne układy, położone blisko siebie. Moje notatki: "Całą uwagę przykuwa STF 948, C widoczny już w Plösslu 20mm (24x), AB zaczyna wyglądać jak wydłużona gwiazda w 60x. Seeing bardzo przeszkadza, AB chwilami rozdzielone w 160x (NZ 3mm), czasami nawet w 120x! B wydaje sie być podobnej jasności, co C, może odrobinę jaśniejszy" - tutaj zacząłem zadawać sobie pytania: to podobnie jasny, czy jaśniejszy? Jak bardzo jaśniejszy? Po dodatkowych dwóch minutach przyglądania się gwiazdom, w trakcie których seeing kilkanaście razy pozwolił rozdzielić składniki, dopisałem w nawiasie: "(może nawet o 1 mag)." - faktycznie różnica wynosi 1.05 mag. Nie mam doświadczenia w ocenianiu jasności gwiazd, więc to całkiem niezły ślepy traf. "STF 946 - spora różnica jasności, seeing bardzo utrudnia dostrzeżenie B, w spokojniejszych momentach bardzo dobrze widoczny w 60x." Jeszcze nigdy tym refraktorem nie rozdzieliłem układu poniżej 2", ba, dotychczas rekordem był chyba STF 1938 BaBb - Alkalurops - 2".3. Nie mogę się doczekać, aż STF 1523 - Alula Australis (1"6.) - będzie w moim zasięgu Składniki ABC STF 948 są powiązane grawitacyjnie. Pozdrawiam, Wojtek PS: Może jeszcze jedno. Na początku do szkicowania i zapisywania notatek używałem schematu Jeremy'ego Pereza (czwarty od góry). Modyfikowałem go chyba kilkanaście razy, nie pasowały mi zwłaszcza cztery wąskie linie na notatki i kilka innych zbędnych rzeczy. W końcu stworzyłem coś pod własne potrzeby z większymi okręgami (90mm) i z markerami co 45° oraz z nieco powiększonym obszarem pod słowotok (dwie strony: po obserwacjach często dopisuję uwagi i warte odnotowania informacje na przyszłość). Najlepiej wydrukować na offsecie 130g. (Przeczuwam, że w najbliższym czasie dokonam kolejnej modyfikacji.) Double_3x_pion_20-11-2014_krzywe.pdf
  16. W temacie z 18 lutego br. o gwieździe GSC 04369-00653 (AUID 000-BLG-628) w gwiazdozbiorze Żyrafy (do poczytania TUTAJ), która okazała się gwiazdą zmienną typu EW, wspomniałem na końcu, że mam kolejną kandydatkę do głębszej analizy, tym razem znacznie słabszą (około 15,0-15,5 Vmag). Poświęciłem jej kilka kolejnych wieczorów, uzyskując sporą ilość materiału fotometrycznego. W analizie wyników pomiarów pomagał mi Maciek Mącidym, którego pomoc okazała się szczególnie cenna przy przekopywaniu się przez wszystkie znane katalogi w poszukiwaniu informacji na temat gwiazdy. Ale po jakimś czasie z różnych powodów odłożyłem sprawę na bok. Dopiero niedawno moje myśli znów zaczęły do niej wracać. Przełom nastąpił w sobotę 29 listopada, kiedy to zapowiadała się pogodna noc, a Łukasz (WilkFenris) zapowiedział swoją wizytę obserwacyjną u mnie. Zmobilizowało mnie to trochę i postanowiłem odkurzyć starą sprawę, efektem czego była ponad 5-godzinna sesja fotometryczna gwiazdy USNO-B1.0 1625-0079152. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że po tych kilku miesiącach przerwy sobotnie pomiary ładnie nakładają się na wykres uzyskany na początku roku. Sądziłem, że będą potrzebne jakieś małe korekty w obliczonym pierwotnie okresie, ale dane pasowały niemal idealnie. Zachęcony tym wynikiem postanowiłem przygotować zgłoszenie do International Variable Star Index. Formalności dopełniłem 1 grudnia i już po kilku godzinach otrzymałem odpowiedź o treści: “Dear Krzysztof Kida, Congratulations! Your submission to VSX of the new variable star 'USNO-B1.0 1625-0079152' has been reviewed by a moderator and APPROVED. The data from this submission is now available from the public database. In addition, an AAVSO Unique Identifier (AUID) of 000-BLL-209 has been assigned to the star, and may be used when submitting observations. Your assistance in making VSX a better tool is much appreciated. Clear skies, VSX Administration” Pierwsza myśl: ale, że jak? tak szybko? bez żadnych uwag? bez poprawek? Przy pierwszym zgłoszeniu nie było tak łatwo. ;) To chyba doświadczenia związane z moją pierwszą gwiazdą sprawiły, że drugie zgłoszenie było dopracowane w najmniejszych szczegółach. Doszedłem do wniosku, że w gruncie rzeczy sprawa nie jest taka skomplikowana jak mi się wydawało na początku. A najlepsze jest to, że nie trzeba działać pod presją czasu, bo przecież jakie są szanse, że ktoś inny w tym czasie spośród milionów na całym niebie wyłuska akurat „moją” gwiazdę o jasności poniżej 15 mag? :D Ciekawe jest to, że USNO-B1.0 1625-0079152 znajduje się w tym samym polu co NQ Cam i GSC 04369-00653. A więc obserwując znaną gwiazdę zmienną przy użyciu budżetowej kamery Orion Starshoot DSMI II z niewielkim chipem, która dla wielu astro fotografów nie miałaby żadnej wartości ;) udało mi się w jednym polu znaleźć dwie nieznane gwiazdy zmienne, układy zaćmieniowe typu EW, czyli ciasne układy podwójne wykazujący wzajemne zaćmienia składników. Taką właśnie astronomię kocham :) A oto pole obserwacyjne z wszystkimi bohaterkami moich ostatnich zmagań: Link do gwiazdy w bazie VSX: http://www.aavso.org/vsx/index.php?view=detail.top&oid=399857 No i wykres jasności z ponad 1300 moich pomiarów (każdy kolor to inna sesja obserwacyjna). A teraz czas skierować teleskop w kolejne obszary nieba, które jak widać skrywają przed nami jeszcze wiele tajemnic. :) Pozdrawiam Krzysztof Kida
  17. Porządkowanie notatek zmusiło mnie do ponownej zabawy z zamieszczonymi szkicami i ujednolicenia ich. Myślę, że w końcu znalazłem odpowiednią formę ich prezentacji, zwłaszcza jeżeli chodzi o rozmiar i ilość zawartych informacji. Poprawiłem też kilka błędów, które mi się gdzieniegdzie przydarzyły. Żeby bardziej uzasadnić nowy wątek przygotowałem też opis kilku wcześniej nieprezentowanych układów, głównie wyniki obserwacji z refraktora ED 3.1" (Meade 80mm), z którego nie miałem okazji korzystać już od półtora roku. Szkice prezentuję w dwukrotnie mniejszej rozdzielczości od tej, w której je przygotowuję, więc żeby układy odpowiednio się prezentowały, robię "cropy" w pierwotnym rozmiarze i umieszczam je po lewej stronie. Na szkicu zaznaczam dany rejon ciemną kreskowaną ramką. Do nowych szkiców zamieszczam krótki opis, do już prezentowanych dołączam odnośnik do odpowiedniego tematu i ewentualnie komentarz. Niecierpliwym podpowiem, że niezamieszczone wcześniej wyniki obserwacji znajdują się na początku (trzy po kolei) i na samym końcu (jeden). Krótka legenda: Boczne mapki przedstawiają dwa widoki: bardziej ogólny (z programu Guide 9), z gwiazdami do około 6 mag, oraz szczegółowy (Cartes du Ciel z katalogiem gwiazd UCAC 4) - zasięg około 10 mag przy szkicach z refraktora 80mm, lub około 11mag dla 120mm. Na mapie Guide 9 szarym prostokątem zaznaczyłem pole mapy z CdC. Na mapie CdC kółkiem zaznaczone jest pole widoczne na szkicu. W prawym górnym "rogu" szkicu na czarnym tle wymieniam nazwy wszystkich widocznych układów. Jeżeli któregoś nie udało mi się "zaliczyć", obojętnie z jakiego powodu (zbyt mała separacja, za ciemny któryś ze składników, niewiedza podczas obserwacji o istnieniu układu przez co nie szukałem ciemniejszego towarzysza, etc) wtedy jego nazwę oznaczam ciemniejszym kolorem - przykładem może być drugi szkic i układ CHR 190. Szkice w kolejności od najstarszych: 5/6 maja 2013r. STF 1188 [mag: 8.71+9.34; rho: 16.5"] Cancer / Rak refraktor ED 80mm gwiazdy najpierw zauważyłem w powiększeniu 60x (Plössl 8mm) jako przecinek. Po krótkiej chwili potrzebnej na akomodację wzroku wyraźnie się rozdzieliły. Po zmniejszeniu powiększenia do 32x (Plössl 15mm) również były doskonale widoczne. Udało się rozdzielić również w powiększeniu 19x (ortoskop 25mm). Nie pamiętam, ani nie zapisałem czy było to trudne, czy nie. Pole szkicu wykonanego przy pomocy Plössla 15mm powinno mieć około 92' średnicy, niestety nie zachowałem proporcji i realnie wyszło mi około 85'. 5/6 maja 2013r. STF 1187 [mag: 7.19+7.98; rho: 3.1"] Cancer / Rak refraktor ED 80mm składniki wyraźnie rozdzielone w 60x (Pl 8mm). Przerwa pomiędzy gwiazdami wielkości jaśniejszego krążka dyfrakcyjnego. Składnik A delikatnie niebieski, B delikatnie czerwony. Kolor oceniłem w powiększeniu 150x (Pl 8mm z Powermate 2.5x) 5/6 maja 2013r. STF 1212 [mag: 8.63+10.1; rho: 5.5"] Cancer / Rak refraktor ED 80mm tutaj miałem problemy. Jak wcześniej nie znałem separacji, ale różnica jasności składników zwiększyła znacznie poziom trudności i długo szukałem B. Zapisałem, że "składnik B chwilami być może widoczny w powiększeniach 60x i 150x". Naniesioną w szkicu pozycję gwiazdy dodatkowo ozdobiłem znakiem zapytania i zanotowałem, żeby sprawdzić kąt pozycyjny oraz powtórzyć obserwację na ciemniejszym niebie. Obserwacji nie powtórzyłem, lecz kąt sprawdziłem kilka dni temu - zgadza się. 7/8 lipca 2013r. STF 1830, 1831 Ursa Majoris / Wielka Niedźwiedzica refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] wątpliwości co do składnika D nadal wymagają wyjaśnienia. 7/8 lipca 2013r. STF 1878, 1882 (oraz STI 769) Draco / Smok refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] STF 1882 to jeden z moich ulubionych układów, chętnie tu wrócę, również żeby zapoznać się z STI 769. 7/8 lipca 2013r. STF 1976 Draco / Smok refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] tutaj również się nie popisałem i nie zachowałem proporcji, szkic powinien obejmować około 50', w rzeczywistości jest około 58'. 8/9 lipca 2013r. STF 1984, AG 199 Draco / Smok refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] atrakcyjne double-double... chociaż powinno być triple-double. Muszę tu kiedyś wrócić i poszukać składnik C układu STF 1984. 9/10 lipca 2013r. STF 1888, ARN 11, 12 Bootes / Wolarz refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] jasność składnika D to zagadka. Prawdopodobnie wartość 9.6 mag podana w bazie WDS jest błędna. Na zdjęciach DSS jest znacznie ciemniejsza, CdC podaje około 11.7 mag 9/10 lipca 2013r. STFA 28, STF 1938 Bootes / Wolarz refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] układ, do którego mam duży sentyment, ale nie planuję powrotu 9/10 lipca 2013r. STT 298, STF 1938 Bootes / Wolarz refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] 30 maja / 1 czerwca 2014r. STF 319, 344 Cepheus / Cefeusz refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] 4/5 czerwca 2014r. STF 1410, GUI 14 Ursa Minor / Mała Niedźwiedzica refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] 6/7 czerwca 2014r. STF 555 (oraz MLR 490] Cepheus / Cefeusz refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] koniecznie muszę wrócić i spróbować sił z MLR 490! 2/3 lipca 2014r. STF 695, PKO 6 (oraz MLR 492] Camelopardalis / Żyrafa refraktor ED 120mm [odnośnik do opisu] o tym miejscu długo nie zapomnę. STF 695 - wymagająca dobrych warunków potrójna; PKO 6 - zaskakująco trudna podwójna i jeszcze MLR 492, do której chciałbym kiedyś podejść. Wg danych powinna być bardzo podobna do MLR 490. Szkic względem zamieszczonego tydzień temu poprawiłem - wdał mi się poważny błąd w rozmieszczeniu składników BC układu STF 695. 4/5 października 2014r. STF 519, GUI 5, STF 521, S 445, ES 2604 NGC 1545 Perseus / Perseusz refraktor ED 120mm długo się zastanawiałem czy to zamieścić. Układy gwiazd wewnątrz gromad gwiazdowych są po prostu ich częścią i same z siebie nie są efektowne ani szczególnie ciekawe. Chyba, że są ciasne i wymagające. Zdecydowałem się to pokazać ze względu na STF 521 - dwie jasny gwiazdy oddalone od siebie o zaledwie 2". Szkic wykadrowałem tak, żeby zmieścić dwie z trzech jasnych gwiazd otaczających gromadę od południowego wschodu, południowego zachodu i od zachodu. Na szkicu są dwie pierwsze, a STF 521 to ta od południowego wschodu (na dole szkicu). Wiedziałem, że są tu jakieś dwa układy, ale nie wiedziałem gdzie konkretnie i ich nie szukałem z powodu wymienionego w drugim zdaniu. Południowo wschodnią gwiazdę trzymałem cały czas mniej więcej przy krawędzi pola widzenia, czasami "spływała" w okolice środka. Poza okularem ortoskopowym 12mm dającym powiększenie 75x, korzystałem tutaj też z Naglera 7mm dającym niewiele większe prawdziwe pole widzenia, ale za to przy powiększeniu 128x. Nie pamiętam już w którym okularze południowo wschodnia gwiazda zaczęła iskrzyć w lewą stronę. Chwilami jej się przyglądałem i miejscami wydawało mi się, że dostrzegam tam "coś jeszcze", zaznaczyłem orientację na szkicu i wróciłem do gromady. Brałem tez pod uwagę, że widziałem po prostu objaw astygmatyzmu od jasnej gwiazdy (raczej nie obserwowałem jej w centrum pola widzenia okularu). Co do samej gromady, to obserwacje nie były udane. Można je nazwać "rozpaczliwymi" ze względu na Księżyc który znajdował się blisko pełni i niemiłosiernie zalewał niebo światłem. Poza tym Perseusz był blisko zenitu, a ja nie wysunąłem nóg statywu na wystarczającą wysokość, obserwacje były więc niewygodne. Z tego powodu stosowałem raczej średnie powiększenia - do 150x (ortoskop 6mm). Bez możliwości stosowania mniejszych źrenic wyjściowych miałem bardzo ograniczony zasięg - najciemniejsza zaznaczona gwiazda ledwo przekracza 13 mag. Gromada ładnie kontrastuje z pobliską NGC 1528. W małym powiększeniu 25x i w polu widzenia Eudiascopica 35mm mieściły się obie. Podczas gdy NGC 1528 iskrzyła mrowiem podobnych średnio ciemnych gwiazd, NGC 1545 mniej chętnie ukazywała swoje skarby - widocznych było kilka jasnych gwiazd (zwłaszcza trzy dominujące w centrum), oraz kilka ciemniejszych. NGC 1545 bardzo zyskuje w dużym powiększeniu i w szerokim kącie widzenia. W Naglerze 7mm była cudna. Lepsze warunki pozwolą ją docenić w mniejszym powiększeniu, przy większych źrenicach wyjściowych. To praktycznie wszystko. Jeszcze 5-10 lat i może będzie sens zakładać własną stronę :lol: Pozdrawiam, Wojtek
  18. Witam :) Przedstawiam wybór jaśniejszych brzegówek w Polsce w 2015 roku: Lp day Time Star Sp Mag Mag % Elon Sun Moon Cusp angle m d h m s No D v r V ill Alt Alt Az o 1 Jan 12 4 34 41 1787cF2 6.2 6.0v 61- 103 31 193 1.3S 2 Feb 27 20 17 43 944cA6 5.9 71+ 115 49 220 6.8N 3 Apr 6 22 5 43 2114SA* 5.3 S 94- 152 16 141 6.8S 4 Apr 21 17 49 15 692SK5 0.9 0.1v 11+ 39 1 27 260 0.3S 5 May 25 19 51 47 1518 K3 6.1 5.5 51+ 91 -7 31 233 1.6N 6 Jun 27 22 11 52 2114SA* 5.3 S 81+ 128 15 224 5.7S 7 Sep 7 2 45 18 970 G9 6.3 5.7 32- 69 38 112 2.4N 8 Oct 5 4 7 32 1073 M2 5.9 5.0S 47- 86 -8 51 161 -0.5S 9 Oct 29 19 12 6 667cK2 5.0 4.4 92- 147 17 85 11.4N 10 Nov 1 3 41 40 1029cA2 5.2 5.2 73- 118 53 201 1.3N 11 Dec 1 1 56 48 1344 K5 6.5 5.7 71- 115 47 153 2.4N 12 Dec 3 3 38 7 1555 A3 7.4 7.2 51- 91 42 159 1.0S 13 Dec 29 3 18 37 1409cK0 5.0 4.4 85- 135 46 212 1.1N Graficznie na mapie wygląda to tak: Szczegóły przebiegu granic poszczególnych zakryć w spakowanych plikach "kmz": graze2015.zip Uwaga! 21 kwietnia zjawisko z Aldebaranem w roli głównej :) Podane czasy mogą się różnić o kilka minut w zależności od regionu kraju. Powodzenia w obserwacjach :)
  19. Akt I 6/7.06.2014, 01:40 - 02:25, seeing raz średni, raz słaby, jasne niebo, wiatr nie mocny, ale odczuwalny STF 695 AB / rho 10".6 / theta 160 / mag 9.02, 9.68 STF 695 BC / rho 2".2 / theta 173 / mag 9.68, 10.46 PKO 6 AB / rho 5".1 / theta 294 / mag 10.75, 11.3 Za te układy zabrałem się o późnej porze, bo wcześniej obserwowałem okolice STF 555 w Cefeuszu, nie miałem więc dużo czasu na obserwacje i wykonanie szkicu. Warunki też nie pozwoliły mi na wiele. STF 695 AB, rozdzieliłem bez problemu w powiększeniu 28x Plösslem 32mm i to w zasadzie jedyny sukces. Ciaśniejszej pary BC już nie udało mi się rozdzielić, nie widziałem chyba nawet nic co by wskazywało na ich podwójną naturę, strasznie się miotały na seeingu. Parę PKO 6 tworzą gwiazdy o jasności około 11mag, więc musiałem ją najpierw nanieść w atlasie. Niestety w pobliżu znajduje się kilka innych podobnie świecących słońc, przez co nie byłem w stanie dokładnie zlokalizować układu w okularze, a warunki uniemożliwiły mi dostrzeżenie ciemniejszego towarzysza. Na szkicu na koniec zaznaczyłem kandydata, ale ze znakiem zapytania, bo bardzo powątpiewałem w tę lokalizację. Wątpliwości potwierdziły się po obserwacjach, które musiałem zakończyć, kiedy zaczęło robić się jasno. Szkic niedokończony, gwiazdy nierozdzielone - dlatego od razu postanowiłem, że podejdę do wszystkiego raz jeszcze i wykonam nowy szkic. Ale załączam ten, który zdążyłem wtedy wykonać, lecz bez żadnego retuszu. STF 695 znajduje się w centrum. --- Akt II 2/3.07.2014, 00:05 - 01:32, seeing dobry, chwilami nawet bardzo dobry, jasne niebo, dobra przejrzystość powietrza, wiatru w zasadzie brak STF 695 AB / rho 10".6 / theta 160 / mag 9.02, 9.68 STF 695 BC / rho 2".2 / theta 173 / mag 9.68, 10.46 PKO 6 AB / rho 5".1 / theta 294 / mag 10.75, 11.3 pod koniec na scenie pojawiają się jeszcze: MLR 492 AB / rho 1".3 / theta 125 / mag 10.47, 10.5 TDS 3276 AB / rho 0".6 / theta 265 / mag 11.57, 12.01 Długo przyszło mi czekać na kolejne podejście, w ciągu następnych dwudziestu kilku dni, na obserwacje mogłem poświęcić około dziesięciu nocek. Za każdym razem jednak pogoda psuła się w ostatniej chwili, lub też była zepsuta od dłuższego czasu. W końcu się udało i to szczęśliwie, bo trafiłem na warunki, które można ocenić jako bardzo dobre. Jedyną odczuwalną trudnością, na którą narzekałem, była kondycja mojego wzroku, zmęczonego ośmiogodzinnym wpatrywaniem się w monitor w pracy, którą zakończyłem niedługo wcześniej. STF 695 AB były oczywiście widoczne jeszcze lepiej niż wcześniej - stabilniej. Za to parę BC zacząłem dostrzegać w powiększeniu 60x w formie przecinka (za pierwszym podejściem, nawet tego nie zarejestrowałem), następnie od razu przeszedłem do powiększeń 112x i 150x, gdzie składniki były najlepiej widoczne. Większe powiększenia za bardzo ściemniały krążki dyfrakcyjne, przez co układ nie wyglądał już tak efektownie. Następnie zszedłem z powiększeniem do 82x (Plössl 11mm) i to był strzał w dziesiątkę - tutaj miałem najlepszy balans między jasnością tła, jasnością gwiazd oraz ich separacją. Widok przepiękny, bezwzględnie wymagający dobrych warunków atmosferycznych. Później ponownie podszedłem do BC w powiększeniu 60x - nadal był to twór podobny do przecinka, ale tym razem odnosiłem delikatne, ulotne wrażenie, że dostrzegam oba składniki osobno Po chwilowym użyciu "ściemniacza", czyli zooma 3-6mm, powrót do Plössli 8mm i 11mm (nie wspominając już o dłuższych ogniskowych) nieprzyjemnie uświadomił mi fakt jak jasne jest niebo, na szczęście przejrzystość skutecznie to rekompensowała. Tym razem wiedziałem już gdzie dokładnie znajduje się PKO 6, nie działałem więc "na czuja", tylko od razu przystąpiłem do "rozbiórki". Łatwo nie było. Mimo, że ta para jest dwa i pół raza luźniejsza od STF 695 BC, to jednak sprawiła mi znacznie więcej problemów. Ich różnica jasności wynosi zaledwie 0.55 mag, lecz wzajemna bliskość sprawia, że B jest naprawdę wymagająca i sprawia wrażenie jakby była ciemniejsza o kolejne 2 mag. Po bezowocnych kilkuminutowych próbach, w końcu wyłuskałem ciemniejszą gwiazdę w Plösslu 8mm (112x), ale zawsze tylko na chwilę, przez co ponownie musiałem na nią polować. Najlepsze efekty uzyskiwałem korzystając z "aktywnego zerkania" - tak na własny użytek nazwałem technikę, polegającą na szybkiej zmianie położenia oka, naprzemiennie, co około 2 sekundy: najpierw zerkanie w odległości około 10° na prawo od układu, następnie spoglądanie w najbliższe otoczenie gwiazdy (ale nie na samą gwiazdę!; najlepiej sprawdzało się miejsce na prawo i nieco poniżej). Po każdorazowej sekwencji kilku, a czasem kilkunastu zmianach położenia oka, składnik B nagle wyskakiwał powyżej składnika A w komfortowej odległości, wtedy wzrok przenosiłem na niego i udawało mi się go dostrzegać przez czas od dwóch do pięciu sekund. Po jego utracie gonitwa zaczynała się od nowa. Jest to lekko zmodyfikowana technika "foveal coaxing" opisana na handprint.com (pod koniec strony, najlepiej kliknąć CTRL+F i wyszukać po nazwie); moja modyfikacja polega na tym, że przeskakuję tylko pomiędzy dwoma punktami i unikam patrzenia na gwiazdę - akurat w tym wypadku lepiej to działało. W Zoomie w powiększeniach 150x i 180x, dzięki przygaszonemu tłu, główna gwiazda wydawała się mocniej świecić, ale ciężej było dostrzec towarzysza, udało mi się to tylko kilkukrotnie i to na króciutkie chwile. W Plösslu 11mm udała mi się ta sztuka tylko raz lub dwa. W końcu uznałem, że nic więcej nie wycisnę i zmieniłem okular na Plössla 15mm (60x) żeby zacząć szkicować. I tutaj widok tak mnie zaskoczył, że w notatkach opatrzyłem tę uwagę wykrzyknikiem. Aż mnie zatkało, bo Składnik B był doskonale widoczny, świecił pięknie i mocno zaraz obok głównej gwiazdy, dwie wspaniałe jasne tarczki, dostrzegalne łatwo i cały czas. Wcześniej, kiedy przyglądałem się okolicy w tym powiększeniu, to niczego nie dostrzegłem, później, kiedy już wiedziałem gdzie B się znajduje, dostrzeżenie jej nie było wyzwaniem, tylko przyjemnością i oczywistością. Interesujący jest związek między jasnością tła i składników oraz ich różnicą jasności i separacją. Każde takie doświadczenie jest na wagę złota i jak przyjdzie mi być pod ciemnym niebem, koniecznie sprawdzę dostrzegalność obu układów w różnych powiększeniach. Na szkicu zdążyłem zaznaczyć jaśniejsze gwiazdy do około 11.5 mag oraz w dwóch miejscach ciemniejsze - około 12.5 mag, kiedy od strony zachodniej i północno-zachodniej cichaczem napłynęła gęsta ściana chmur. Z jednej strony (tej rozsądniejszej) ucieszyłem się, bo w końcu po południu czekała mnie praca i trzeba było się wyspać, z drugiej, wiedziałem, że czeka mnie kolejne podejście i uzupełnienie szkicu ogólnego, oraz wykonanie dwóch uzupełniających z oboma układami widocznymi w większym powiększeniu. Prezentuję tylko szkic, który udało mi się wykonać, również bez żadnej ingerencji. Zostanie jeszcze uzupełniony i zmodyfikowany podczas następnych obserwacji, jakieś gwiazdy może wymażę i naniosę ponownie w odpowiedniejszych pozycjach. Kiedy całość uznam za zakończoną, wykonam zwyczajową kartę. Po obserwacjach dokładniej przeanalizowałem pole, które objąłem na szkicu Plösslem 20mm i odkryłem jeszcze dwa inne układy: bardzo ciasny TDS 3276, na który rzucę okiem, próbując dostrzec chociaż owal (choć może mnie zaskoczy, od momentu odkrycia w 1991 roku, nie był później mierzony), oraz MLR 492 o separacji 1".3, który wydaje się być obiecujący ze względu na niemal identyczną jasność obu składników. Oczywiście w obu przypadkach niezbędne są bardzo dobre warunki seeingowe, na które bardzo liczę (specjalnie z tego względu nie szaleję z astro-zakupami ;)). Na koniec jeszcze prezentuję zdjęcie z zasobów DSS, o podobnym polu widzenia w stosunku do szkiców, na którym oznaczyłem wszystkie cztery układy: --- Akt III ??.??.2014...
  20. [opis obserwacji z nocy 6/7.06/2014; g 23:50 - 01:15] W tytule chodzi oczywiście o łunę słoneczną - północno-zachodnią, miejską - głównie zachodnią, oraz już mocną tamtej nocy łunę księżycową - południowo-zachodnią. Mimo tej niedogodności oraz co najwyżej średniego seeingu, jestem zadowolony z efektów obserwacji, głównie dzięki dobrej przejrzystości powietrza. Tym razem nie szukałem długo celu obserwacji, wiedziałem gdzie skieruję teleskop już po zakończeniu wcześniejszych, kiedy w Uranometrii ujrzałem układ podwójny otoczony kilkoma jasnymi (do 9mag) gwiazdami. A tak się przeważnie składa, że gdzie są jaśniejsze gwiazdy, tam jest też odpowiednio więcej ciemniejszych. Zgodnie z atlasem widok przedstawiał się bardzo ciekawie. Luźny układ STF 555 o separacji 24.5" złożony z gwiazd o jasnościach około 9.3 i 11mag, należy do północno-zachodniego zgrupowania około dziesięciu jasnych i średnio-jasnych gwiazd do mniej więcej 11mag. Na południowym wschodzie kilka innych tworzy zgrupowanie wokół gwiazdy HD 30338 o jasności 5.09 mag. Najwięcej słabych gwiazd - około 12.5mag i mniej - wykryłem w trójkącie w północnej części pola, utworzonym przez dwie jasne gwiazdy oraz optyczny układ dwóch ciemniejszych, trochę podobny do STF 555 (10.2 i 11.8mag, sep. 29" - sprawdziłem, to nie jest nic skatalogowanego). Pierwszą wyłuskałem tę o wartości 12.52mag - jedyna jaką w tym trójkącie wyłapałem w Plösslu 8mm i to dopiero kiedy pobliska gwiazda o jasności 9.19mag uciekła mi z pola widzenia. Żeby wyłapać resztę, musiałem wspomóc się NZ 3-6, przeważnie ustawionym na 4 i 3mm. Ostatnia gwiazda dostrzeżona zerkaniem, znajduje się mniej więcej w połowie najjaśniejszego boku trójkąta - trochę się zdziwiłem, kiedy dowiedziałem się, że ma ona jasność tylko 13.52mag (wszystkie wartości wziąłem z katalogu UCAC4 wczytanego do CdC). Gdzieś w pobliżu, podczas kolejnych minut wypatrywania, mignęły mi jeszcze ze dwie gwiazdy, ale nie bylem pewien czy naprawdę coś zarejestrowałem, czy też to mój wzrok zaczął generować gwiezdny szum - ich więc nie zaznaczyłem. Tę pierwszą zauważoną ciemną gwiazdę 12.52mag, naniosłem mniej więcej w dwukrotnie za małej odległości od jasnego sąsiada - była obserwowalne jedynie w dużych powiększeniach i nie zachowałem skali, w rzeczywistości jest odległa od niej o 52" - można porównać z STF 555. Też trochę nie zachowałem skali przy nanoszeniu gwiazd około 11-12 mag przy zachodnio-północnej krawędzi pola - te z kolei zbytnio rozciągnąłem. Trochę się już spieszyłem do innego układu i postanowiłem to zostawić jak było. Ja widać na powyższym fragmencie przetworzonego szkicu, blisko STF 555 znajduje się jeszcze jeden układ: MLR 490, o którym nie wiedziałem przed obserwacjami i nie zauważyłem w trakcie, co akurat mnie nie dziwi. Jest to bardzo ciasna para o separacji 1.3", składająca się z gwiazd 10.6 i 11.6 mag - absolutnie nie na seeing jaki wtedy panował. Dwa razy przelatywały satelity - pierwszy o godzinie 00.12, kiedy bylem w trakcie ogólnego rozeznania sytuacji Plösslem 15mm, drugi jak przyglądałem się środkowej części pola za pomocą Plössla 8mm o godzinie 00.37. W ciągu kolejnych dwudziestu pięciu minut zacząłem się rozgaszczać w innym bogatym w gwiazdy obszarze, w którym znajdują się potrójna STF 695 i podwójna PKO 6. Niestety po niecałej godzinie i naniesieniu na papier około trzydziestu gwiazd, musiałem przerwać obserwacje z powodu świtu. Podejdę do tego rejonu raz jeszcze od nowa i wtedy jak będzie dobry seeing, ponieważ oba układy zaliczają się do ciasnych i wymagających. Myślę, że najlepiej będzie, jeżeli do końca lipca skupię się na jednym obszarze na sesję i poświęcę mu do trzech godzin, niestety obecnie warunki nie dają czasu na dogłębne poznawanie większej ilości w sposób, który dawałby mi satysfakcję. W tej chwili zastanawiam się, jak ja to robiłem, że np. przy STF 1976 i A 1127 spędziłem jedynie pół godziny!?... W zeszłym roku tempo trzech-czterech układów na sesję uznawałem za wolne i trochę rozczarowujące. Teraz cieszę się z jednego na noc. Zadowoli mnie roczny wynik trzydziestu szkiców. Pięćdziesiąt to będzie super. Najzabawniejsze jest to, że przez ostatni tydzień oznaczyłem lub naniosłem w atlasie około dwustu gwiazd wielokrotnych w promieniu 17° od bieguna (zostało mi jeszcze około stu), w tym wiele wyglądających niezwykle atrakcyjnie... już teraz boli mnie głowa, jak myślę o kolejnych celach, a są przecież i inne rejony nieba... pozdrawiam, Wojtek
  21. W trakcie prób obserwacji tydzień temu strasznie się miotałem - najpierw chciałem poświęcić ze dwie godziny asteryzmowi, który wypatrzyłem wcześniej około dwóch stopni od gwiazdy podwójnej STF 319. Niestety niebo było jakieś nieprzejrzyste i ciemniejsze gwiazdy nie były widoczne w pożądanym powiększeniu. Przerzuciłem się więc na dwie pary ciasnych i dość ciemnych gwiazd podwójnych kilka stopni dalej - lecz tej nocy seeing był bardzo zły i nie pozwolił mi na skuteczną walkę na takich obiektach. Cel zmieniałem jeszcze ze dwa lub trzy razy z podobnym skutkiem. W końcu rzuciłem okiem na Marsa - ukazał się jako wrząca czerwona ciecz zawieszona w próżni... Tak straciłem prawie półtorej godziny, aż przypomniałem sobie o pewnym układzie wielokrotnym blisko bieguna, który rozważałem kilka godzin wcześniej przygotowując się do sesji. Wiedziałem, że liczy pięć składników, ale nie znałem ich separacji ani jasności. Na szczęście system okazał się idealny na panujące warunki, raczej luźny i nie zawierający przesadnie ciemnych składników. Zmusiłem się więc do wykonania szkicu i notatek. Mimo średnich i dużych separacji układ jest bardzo atrakcyjny i charakterystyczny, przypomina trochę szybującego ptaka wypatrującego zdobyczy, albo fregatę Klingonów :) Na szczęście dziób okrętu nie jest skierowany w naszą stronę. Najlepszą widoczność wszystkich składników miałem w Plösslu 11mm (82x, źrenica 1,47mm). Najtrudniejszy do zaobserwowania był składnik 'C', który bez wahania uznałem za najciemniejszy, a naprawdę jest odrobinę jaśniejszy od 'E'. W powiększeniu 60x widoczny był tylko przy całkowitym skupieniu, za to w 112x, 150 i 180x tylko zerkaniem (najtrudniej w 112x). Patrząc na wprost odzyskiwałem go przy 225x i 300x. Seeing bardzo utrudniał obserwacje. W okolicy układu w polu Plössla 15mm (zauważyłem, że przy szkicowaniu najczęściej korzystam z jego pola widzenia) widoczne były dwa jaśniejsze zgrupowania gwiazd - od strony północno-wschodniej oraz południowo-zachodniej i zachodniej, gdzie znajduje się najjaśniejsza gwiazda widoczna na szkicu: HD 87171, 8.35 mag, odległa od nas o około 709 ly. Zachodnia grupa łączy się z ciemniejszym zgrupowaniem centralno-zachodnim, w którym znajduje się najciemniejsza gwiazda, jaką udało mi się wypatrzeć tamtej nocy w większych powiększeniach: 12.72 mag. Po zakończeniu obserwacji podniosłem głowę i rozejrzałem się. Od razu zrozumiałem skąd miałem wrażenie, że tej nocy nie tylko seeing mnie ograniczał - cały horyzont po prostu świecił się na dobre kilkadziesiąt metrów, powietrze musiało być niezwykle zapylone. pozdrawaim, Wojtek
  22. Dziś skromnie, bo tylko dwie. Obydwie bardzo ładne. Ja obserwowałem je 20x60, ale rozdzieli je każda przyzwoita 10x50 czy 12x50. 24 Com STF 1657 5,1/6,3 20" pomarańczowa i niebieska iota Cnc STF 1268 4,1/6,0 31" żółta i biała
  23. Cześć wszystkim! Mam na imię Wojtek, mieszkam w Poznaniu. Interesują mnie przede wszystkim gwiazdy wielokrotne, które początkowo były tylko koniecznością spowodowaną jasnym niebem, z czasem stały się czymś więcej. Kilka osób może mnie kojarzy, zna mnie na pewno jedna :) Dotąd byłem obecny tylko na Astromaniaku, jedno polskie forum całkowicie mi wystarczało. Tam też rok temu zacząłem wątek o tematyce gwiazd podwójnych i wielokrotnych, niestety szybko temat umarł śmiercią naturalną. Chciałem zrobić zbyt wiele, mając do dyspozycji za mało czasu... Nieraz chciałem do tego wrócić, ale nie byłem w stanie. Kilka dni temu przeglądając FAA, zauważyłem, że jest tu oddzielny dział poświęcony gwiazdom wielokrotnym, poczułem przez to przypływ endorfin :) i pomyślałem, że reaktywacja tematu w tym miejscu to całkiem dobry pomysł i właśnie dlatego się tu zarejestrowałem. Co prawda dział jest raczej martwy, lecz dzięki temu moje wpisy nie zginą w morzu innych ;) No i może wniosę trochę życia do tego miejsca. Z poprzedniego roku mam kilka szkiców z ciekawymi układami, postaram się z czasem je opracować, no i oczywiście popracuję nad nowymi. Nikomu, sobie zwłaszcza, nie obiecuję, że będę to robił często i regularnie. ----- Trochę o moich warunkach oraz o sprzęcie, którego używam: Poznań niebem nie rozpieszcza, ponadto mój balkon skierowany jest na zachód w kierunku centrum miasta, więc dostępny fragment nieba w którym zasięg gołym okiem waha się od 4 do 4,5 mag mam mocno ograniczony. Moim głównym teleskopem jest refraktor SW Equinox ED 4,7" f/7,5, który posiadam mniej więcej od czerwca zeszłego roku. Jestem z niego bardziej niż bardzo zadowolony, odkąd go mam ani razu nie pomyślałem o obserwacjach moim drugim refraktorem - Meade ED APO 5000 3,1" f/6, a korzystałem z niego z dużą przyjemnością. Posiadam dwa montaże: paralaktyczny SW Heq 5 oraz azymutalny WO EZ-Touch, którego używam najczęściej. Razem z podkładkami antywibracyjnymi wszelkie drgania spowodowane ostrzeniem lub przesuwaniem w powiększeniu 300x są tłumione w przeciągu 1 do 1,5s. Dwa miesiące temu skończyłem wreszcie kompletować zestaw okularów specjalnie do DS ("double stars" - to u mnie będzie znaczył ten skrót): Plössle Tele Vue 32, 20, 15, 11 i 8 mm oraz TV Nagler Zoom 3-6 mm dają mi parafokalność w zakresie powiększeń od 28x do 300x, dobrą jakość optyczną, AFOV idealne do mojego celu oraz pełną wygodę (żonglerka lekkimi parafokalnymi okularami to kwintesencja ergonomii w obserwacji DS). Pomocniczo korzystam z okularu mikrometrycznego Baader Micro Guide 12,5mm, którego w razie potrzeby łączę z Barlowem Celestron Ultima 2x (w praktyce nieco więcej niż 2x). Na szczęście większość szklarni zdobyłem z drugiej ręki, nowe są tylko trzy okulary, dzięki czemu nie zszedłem na zawał. ----- Atlasy: posiadam dedykowany obserwacjom DS "The Cambridge Double Star Atlas" lecz korzystając z niego przy teleskopie 4,7" odczuwałem niedosyt; ten Atlas będzie mi służył chyba tylko jak zdarzy mi się gdzieś wyjechać z małym refraktorem - Meadkiem. Moim głównym atlasem jest "Uranometria 2000.0", ale żeby nadawał się do moich celów trzeba go najpierw uzupełnić. Robię to w kilku krokach: 1) VirtualColony - korzystając z tej wyszukiwarki, przygotowuję listę gwiazd o określonych parametrach (jasność, separacja) pokrywającą określone mapy Uranometrii (czyli określam zakres deklinacji i rektascencji) i ją drukuję. 2) opisuję gwiazdy w atlasie, w razie potrzeby je również nanoszę 3) lista wygenerowana przez VirtualColony nie zawsze jest kompletna jeżeli chodzi o układy wielokrotne, więc jeżeli widzę oznaczenia poszczególnych składników (co oznacza, że jest ich więcej niż dwa) szukam danego układu również na stronie Stelledoppie, gdzie wszystko jest bardzo czytelne, poukładane i kompletne. Efekt końcowy wygląda tak: Całość jest pracochłonna, na opisanie dwustronicowej mapy potrzebuję około 2 godzin. Pracuję jeszcze nad oznaczeniami wyrażającymi skrajne separacje, ciemniejsze składniki i inne warte odnotowania dane, ale na razie nie wypracowałem systemu, który by mnie w pełni zadowalał. Opisy muszą być jednocześnie kompaktowe i czytelne, przez co sprawa nie jest prosta. ----- Szkice przed zamieszczeniem mocno przetwarzam, w sposób opisany przez Jeremy'ego Pereza na jego stronie (materiał jest również zamieszczony w drugim wydaniu książki "Observing and Measuring Visual Double Stars"), przez co o końcowych efektach pracy ciężko mówić jako o szkicach. Staram się im choć częściowo nadać to, co widziałem w okularze. W pliku ze "szkicem" (będę go nazywał "kartą") zamieszczam informacje o składnikach danego układu oraz mały zrzut ekranu z programu Guide 9 pełniący rolę mapki, na której żółtą strzałką wskazuję jego położenie. ----- Tyle tytułem wstępu, pisanie go zajęło mi więcej czasu niż chciałem, więc kartę z układem STF 1830-1 i krótki opis zamieszczę w kolejnym poście, jutro. pozdrawiam serdecznie, Wojtek
×
© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2017)