Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Rewelacyjne zdjęcia powierzchni słońca

Niedawno wystrzelone przez NASA Obserwatorium Dynamiki Słońca (SDO) przesłało pierwsze zdjęcia, które stwarzają naukowcom ogromne perspektywy do badań nad procesami zachodzącymi w naszej najbliższej gwieździe. Aktywność słońca ma wpływ na całą naszą planetę.

Niektóre zdjęcia bardzo dokładnie pokazują jak plamy słoneczne wyrzucają materię poza gwiazdę. Na innych, w bardzo dużym zbliżeniu widać aktywność na powierzchni słońca. Kosmiczne obserwatorium wykonało też pierwsze pomiary rozbłysków słonecznych w szerokim spektrum promieniowania ultrafioletowego.

http://odkrywcy.pl/kat,111394,title,Rewelacyjne-zdjecia-powierzchni-slonca,wid,12199476,wiadomosc.html?smg4sticaid=6a092

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wystartował kosmiczny rakietoplan

Bezzałogowy wojskowy rakietoplan wystartował w nocy z czwartku na piątek z Przylądka Canaveral na Florydzie.

Statek kosmiczny nazwany X-37B wyniosła na orbitę rakieta nośna Atlas 5.

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych (USAF) poinformowały, że start odbył się pomyślnie. Rakieta wystartowała o godzinie 1.52 czasu polskiego i wzniosła się nad Ocean Atlantycki.

Jak podaje strona internetowa sił powietrznych, "Orbitalny Pojazd Doświadczalny (Orbital Test Vehicle - OTV) jest niebojowym systemem, będącym niezawodną, bezzałogową kosmiczną platformą doświadczalną wielokrotnego użytku dla USAF. Cele programu OTV obejmują eksperymenty kosmiczne, ograniczanie ryzyka i ustalanie praktycznych przedsięwzięć w dziedzinie technologii pojazdów kosmicznych wielokrotnego użytku".

Producentem X-37B jest koncern Boeing. Pojazd dostosowano rozmiarami do ładowni wahadłowców, które miały go pierwotnie wynosić na orbitę. Długość rakietoplanu wynosi 8,9 metrów, rozpiętość skrzydeł 4,5 metrów, a masa startowa 5 ton. Do zasilania aparatury pokładowej służą baterie słoneczne.

Podczas pierwszego lotu orbitalnego X-37B wypróbowane zostaną przede wszystkim automatyczny system sterowania i osłona termiczna, chroniąca go przed wysoką temperaturą przy wchodzeniu w gęste warstwy atmosfery.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Wystartowal--kosmiczny-rakietoplan,wid,12201368,wiadomosc.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

20 lat teleskopu Hubble'a

20 lat temu - 24 marca 1990 roku prom kosmiczny Discovery wyniósł na orbitę okołoziemską teleskop Hubble'a. Od tego momentu stał się on jednym z najważniejszych narzędzi w historii astronomii - dokonał znaczących odkryć kosmicznych i zaczął dostarczać astronomom materiały, które niejednokrotnie zmieniały poglądy na budowę i ewolucję wszechświata. Teleskop Hubble'a znajduje się na orbicie okołoziemskiej na wysokości ok. 600 kilometrów, po której pędzi z prędkością 27 tys. kilometrów na godzinę. Okrąża naszą planetę w ciągu 97 minut. Ma 13,2 metra długości, maksymalną średnicę 4,4 metra i masę 11 100 kilogramów. Wymiarami przypomina amerykański szkolny autobus. Jego budowa kosztowała półtora miliarda dolarów.

http://fakty.interia.pl/galerie/fakty/20-lat-teleskopu-hubblea/zdjecie/duze,1249678

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tajemniczy obiekt spadł z nieba pod Tel Awiwem

Mieszkańców Tel Awiwu zaintrygowało dziwne wydarzenie: na plażę niedaleko miasta spadł rozżarzony obiekt o wyglądzie dużego czarnego kamienia, a Instytut Geologii w Jerozolimie wykluczył, że to meteoryt.

- Nie jest to meteoryt lub UFO, lecz raczej obiekt stworzony przez człowieka - oświadczyła profesor Faina Gilman z Instytutu Geologii.

- W sobotę rano obiekt o gąbczastej konsystencji, wielkości dużego otoczaka, spadł na plażę kilkaset metrów ode mnie i zaczął płonąć - opowiedział dziennikarzom ratownik Israel Rokah.

Z pomocą kolegi, używając wiosła, kilkakrotnie spychali obiekt do wody, ale zaczynał płonąć ilekroć na powrót wyciągali go na piasek. Zgasł dopiero po dłuższym czasie.

Izraelski Instytut Geologii bada obecnie pochodzenie i skład tajemniczego obiektu.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Tajemniczy-obiekt-spadl-z-nieba-pod-Tel-Awiwem,wid,12205885,wiadomosc.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Stacja kosmiczna - monitoring rejonów klęsk żywiołowych

Dowódca Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Oleg Kotow przeprowadził z kosmosu monitoring rejonów klęsk żywiołowych. Jego dokładne rezultaty przywiezie na Ziemię 31 maja.

Na ten dzień zaplanowane jest lądowanie statku Sojuz TMA-17, na którym Kotow i jego koledzy Timothy Creamer oraz Soiti Noguti powrócą do domu po półrocznej pracy na orbicie okołoziemskiej.

Podmoskiewskie Centrum Sterowania Lotami (CSL) poinformowało, że Oleg Kotow przeprowadził eksperyment Huragan, mający zwiększyć efektywność prognozowania trzęsień ziemi, erupcji wulkanów, powodzi, pożarów lasów, tajfunów i innych katastrof.

CSL wyjaśniło, że bezpośrednim celem eksperymentu było opracowanie zadań dla naziemno-kosmicznego systemu ostrzegania przed katastrofami. W ramach tych badań należy wyjaśnić jaka aparatura jest najodpowiedniejsza dla obserwacji tych czy innych zjawisk, opracować metody operatywnego przekazywania informacji i ich analizy.

Wykorzystując cyfrowe aparaty Kodak z 400-milimetrowym lub 800-mm obiektywem astronauci i kosmonauci obserwują wichury, pożary i inne klęski żywiołowe w wyznaczonych rejonach oraz przekazują informacje na Ziemię.

http://wiadomosci.onet.pl/2160256,16,stacja_kosmiczna_-_monitoring_rejonow_klesk_zywiolowych,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z Florydy wystartował bezzałogowy kosmiczny rakietoplan

Bezzałogowy wojskowy rakietoplan wystartował w nocy z czwartku na piątek z Przylądka Canaveral na Florydzie.

Statek kosmiczny nazwany X-37B wyniosła na orbitę rakieta nośna Atlas 5.

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych (USAF) poinformowały, że start odbył się pomyślnie. Rakieta wystartowała o godzinie 1.52 czasu polskiego i wzniosła się nad Ocean Atlantycki.

Jak podaje strona internetowa sił powietrznych, "Orbitalny Pojazd Doświadczalny (Orbital Test Vehicle - OTV) jest niebojowym systemem, będącym niezawodną, bezzałogową kosmiczną platformą doświadczalną wielokrotnego użytku dla USAF. Cele programu OTV obejmują eksperymenty kosmiczne, ograniczanie ryzyka i ustalanie praktycznych przedsięwzięć w dziedzinie technologii pojazdów kosmicznych wielokrotnego użytku".

Producentem X-37B jest koncern Boeing. Pojazd dostosowano rozmiarami do ładowni wahadłowców, które miały go pierwotnie wynosić na orbitę. Długość rakietoplanu wynosi 8,9 metrów, rozpiętość skrzydeł 4,5 metrów, a masa startowa 5 ton. Do zasilania aparatury pokładowej służą baterie słoneczne.

Podczas pierwszego lotu orbitalnego X-37B wypróbowane zostaną przede wszystkim automatyczny system sterowania i osłona termiczna, chroniąca go przed wysoką temperaturą przy wchodzeniu w gęste warstwy atmosfery.

http://wiadomosci.onet.pl/2160260,16,z_florydy_wystartowal_bezzalogowy_kosmiczny_rakietoplan,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"Unikać kontaktów z innymi istotami rozumnymi"

Słynny brytyjski astrofizyk Stephen Hawking oświadczył, że człowiek powinien unikać wszelkich kontaktów z innymi cywilizacjami, jakie mogą znajdować się we Wszechświecie ponieważ konsekwencje takich kontaktów mogą okazać się katastrofalne.

Zdaniem Hawkinga, jest prawie pewne, że we Wszechświecie istnieją inne istoty rozumne, ale nawiązanie z nimi kontaktu mogłoby być "zbyt ryzykowne".

- Jeśli obcy złożyliby nam wizytę to jej konsekwencje byłyby bardziej doniosłe od tych, jakie nastąpiły po dotarciu Krzysztofa Kolumba do Ameryki. A jak wiadomo, nie były one szczególnie korzystne dla Indian - powiedział naukowiec w nadanym w niedzielę pierwszym odcinku nowego programu telewizyjnego Discovery Channel "Wszechświat Stephena Hawkinga".

Hawking przypuszcza, że większość obcych form życia to prawdopodobnie mikroorganizmy lub odpowiedniki ziemskich zwierząt. Jednak zaawansowane w rozwoju istoty mogą okazać się groźne.

- Obcy, po osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozwoju, mogą zacząć podróżować i dążyć do podboju i kolonizacji planet, na których wylądują - uważa astrofizyk.

68-letni Hawking zdobył światową sławę swymi pracami poświęconymi podchodzeniu i rozwojowi Wszechświata oraz teorii grawitacji. Jest autorem m. in. "Krótkiej historii czasu", jednego z najważniejszych i najpoczytniejszych dzieł .

http://fakty.interia.pl/nauka/news/unikac-kontaktow-z-innymi-istotami-rozumnymi,1469660,14

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rekoronacja Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej

Szczególną ozdobą mają stanowić meteoryty planetarne z Księżyca, Marsa i Merkurego – które umieszczone zostaną w trzech gwiazdach zdobiących Koronę Matki Bożej.

http://www.zbawiciel.gda.pl/index.php/czytelnia/inne-artykuy/3828-rekoronacja-obrazu-matki-boej-jasnogorskiej.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Lirydy nie dopisały wysoką aktywnością

Tegoroczne Lirydy nie popisały się wysoką aktywnością. W swoim maksimum pokazały nieco ponad 15 meteorów na godzinę - informuje International Meteor Organization (IMO).

IMO zebrało jak na razie dane ze 119 obserwacji wykonanych przez 23 obserwatorów (w tym jednego z Polski). Zaobserwowali oni w sumie 258 meteorów z roju Lirydów.

Materiał ten wskazuje, że tegoroczne Lirydy pokazały jedno wyraźne maksimum, które wystąpiło 22 kwietnia o godzinie 21.22. Wyznaczona na ten moment aktywność sięgała 16 +\- 3 meteorów na godzinę. To niezbyt wysoki poziom jeśli weźmie się pod uwagę, że zwykle Lirydy pokazują około 20 meteorów na godzinę, a są lata, gdy aktywność jest jeszcze wyższa i sięga nawet 90.

W tym roku moment maksimum wypadł trochę później niż zapowiadana przez prognozy godzina 19.

Lirydy zakończyły swoją aktywność 25 kwietnia. Następny duży rój meteorów, który na naszym niebie da aktywność wyższą od Lirydów to dopiero sierpniowe Perseidy

http://wiadomosci.onet.pl/2161133,16,lirydy_nie_dopisaly_wysoka_aktywnoscia,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gigantyczny teleskop stanie na Cerro Armazones

European Extremely Large Telescope (E-ELT) o średnicy zwierciadła 42 metrów stanie na chilijskiej górze Cerro Armazones - poinfomowało Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO).

European Extremely Large Telescope (E-ELT) to wart miliard dolarów projekt ESO. Zwierciadło teleskopu-giganta ma się składać w sumie z tysiąca segmentów. "Małe" zwierciadło wtórne tego teleskopu będzie większe niż 5-metrowe zwierciadło teleskopu Hale'a na Mt. Palomar, który przez wiele lat był największym teleskopem na Ziemi.

Według najnowszych planów, pierwsze światło E-ELT ma dać w roku 2018.

We wtorek ESO poinformowało, że wybrało już lokalizację dla swojego giganta - stanie on na górze Cerro Armazones (3 060 m n.p.m.) znajdującej się w centrum chilijskich Andów. Będzie to jedno z wyżej położonych obserwatoriów w Chile, choć nie najwyższym na świecie, np. obserwatorium ma Mauna Kea na Hawajach znajduje się na wysokości 4207 m n.p.m.

http://wiadomosci.onet.pl/2162447,16,gigantyczny_teleskop_stanie_na_cerro_armazones,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowy rój na liście IMO

W najbliższych dniach swoją aktywność zaczynają bardzo słabo zbadane Eta Lirydy - nowy rój, który niedawno zagościł na oficjalnej liście rojów meteorów Intertnational Meteor Organization (IMO).

Eta Lirydy są związane z kometą C/1983H1 IRAS-Araki-Alcock, której orbita zbliża się bardzo do orbity Ziemi. Już sam ten fakt sugerował, że materiał wyrzucony z komety może być źródłem roju meteorów.

Od pewnego czasu zaczęły to potwierdzać obserwacje fotograficzne i wideo, które wskazują na to, że Eta Lirydy na naszym niebie faktycznie widać. Wstępne wyniki wskazują na to, że meteory z tego roju możemy obserwować od 3 do 12 maja z maksimum w okolicach 9 maja. Nie jest jednak wykluczone, że rój jest aktywny aż do 17 maja, a maksimum aktywności wypada dzień lub nawet dwa później.

Rój nie doczekał się jak na razie solidnej i poświęconej mu kampanii wizualnej, w związku z tym zupełnie nie znamy poziomu jego aktywności. Dane wideo wskazują jednak, że nie powinniśmy oczekiwać liczby meteorów większej niż 3-5 sztuk na godzinę.

Radiant roju, czyli miejsce na sferze niebieskiej, z którego zdają się wybiegać jego meteory leży na granicy konstelacji Lutni i Łabędzia. Najlepsze warunki do obserwacji występują więc w drugiej połowie nocy. Księżyc nie będzie przeszkadzał w obserwacjach w okolicach maksimum aktywności i zaraz po nim, bo będzie wtedy zbliżał się do nowiu.

Eta Lirydy, ze względu na swoją niewielką aktywność, są rojem trudnym do obserwacji. Dla odmiany nasza mała wiedza o roju silnie zachęca do zajęcia się nim na poważnie.

Wszystkich, który chcieliby wykonać wartościowe naukowo obserwacje tego roju odsyłamy do stron internetowych Pracowni Komet i Meteorów (PKiM) na http://www.pkim.org, gdzie można znaleźć instrukcje jak wykonywać tego typu obserwacje.

http://wiadomosci.onet.pl/2164000,16,nowy_roj_na_liscie_imo,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rok Heweliusza w Bibliotece Gdańskiej Polskiej Akademii Nauk

W 2011 roku w szczególny sposób będzie wspominany wielki gdański astronom Jan Heweliusz - w tym czasie przypada bowiem czterechsetlecie jego urodzin. Miasto Gdańsk zapowiada w związku z tym wiele imprez, inicjatyw wydawniczych i różnorodnych działań, mających na celu stymulowanie badań nad życiem i dziełem Heweliusza, popularyzację dokonań uczonego oraz gdańskiego środowiska, w którym żył i działał.

Inauguracja Roku Heweliusza w Bibliotece Gdańskiej Polskiej Akademii Nauk odbędzie się już w maju bieżącego roku. Od początku przyszłego miesiąca w tej instytucji co miesiąc (z przerwą wakacyjną) będą się odbywały odczyty (w Sali Wystawowej w budynku BG PAN przy ulicy Wałowej 15 o godzinie 16.00 w drugą środę miesiąca).

Wykład otwierający ten cykl wygłosi 12 maja 2010 roku profesor Lech Mokrzecki, który opowie o Gdańsku jako ośrodku nauki i kultury w XVII i XVIII wieku. Lista pozostałych wystąpień jest dostępna na stronie http://www.bgpan.gda.pl.

Ponadto pracownicy Zbiorów Specjalnych BG PAN przygotowali szereg ekspozycji związanych z tematami poszczególnych wystąpień. Wystawy będą dostępne dla zainteresowanych przez około dwa tygodnie - informacje o datach otwarcia i zamknięcia ekspozycji będą pojawiały się na stronach internetowych BG PAN.

[ Astronomia.pl - Jan Pomierny ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2470

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W maju czeka nas wiele atrakcji na niebie

Atrakcją majowego nieba będzie dla obserwatorów dobra widoczność większości jasnych planet - poinformował dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN.

Deklinacja Słońca w maju wciąż rośnie, przez co dzień jest coraz dłuższy i przybywa go w sumie ponad godzinę. 1 maja w Warszawie nasza dzienna gwiazda wzejdzie o 5.06, a zajdzie o 20.01, a 31 maja wzejdzie o 4.22, zaś zajdzie o 20.46. W maju Słońce wstępuje w znak Bliźniąt.

Ciemne i bezksiężycowe noce będziemy mieli w środku miesiąca. Kolejność faz Księżyca w maju jest bowiem następująca: ostatnia kwadra - 6 maja o godz. 6.15, nów - 14 maja o godz. 3.04, pierwsza kwadra - 21 maja o godz. 1.43 i pełnia - 28 maja o godz. 1.07. Najbliżej Ziemi Srebrny Glob znajdzie się 20 maja o godz. 10.40, a najdalej 6 maja o godz. 23.54.

Merkury, Uran i Neptun znajdują się na sferze niebieskiej blisko Słońca i ich obserwacje w maju są albo bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe.

Wieczorem, przez cały miesiąc, możemy natomiast obserwować Wenus. Godzinę po zachodzie Słońca planeta świeci około 15 stopni nad zachodnim horyzontem. Nie jest to duża wysokość, ale Wenus jest bardzo jasna, więc z jej odnalezieniem nie będzie problemów.

W godzinach wieczornych widać także Marsa. Świeci on jednak dużo wyżej od Wenus i znajduje się obecnie na granicy konstelacji Raka i Lwa. Czerwona Planeta jest jednak aż 100 razy słabsza od Wenus.

Maj to miesiąc, w którym zaczyna się kolejny sezon na obserwacje Jowisza. Na początku miesiąca, godzinę przed wschodem Słońca, największą planetę Układu Słonecznego widać tylko 4 stopnie nad horyzontem. Z czasem warunki się jednak poprawiają i pod sam koniec maja wartość ta wzrasta do 13 stopni.

Z blaskiem podobnym do Marsa świeci Saturn. Planetę z pierścieniami możemy obserwować wieczorem w gwiazdozbiorze Panny.

W maju będziemy mogli obserwować dwie najbardziej znane planety karłowate - Plutona i Ceres. Ten pierwszy jest widoczny przez prawie całą noc w konstelacji Strzelca. Problemem jest jego mała jasność, która powoduje, że do jego obserwacji należy użyć teleskopu o średnicy zwierciadła około 25-30 cm. Do obserwacji Ceres wystarczy zwykła lornetka.

Oprócz Plutona i Ceres możemy dojrzeć jeszcze dwie stosunkowo jasne planetoidy: (2) Pallas i (4) Vestę. Ta pierwsza znajduje się na granicy gwiazdozbiorów Korony Północnej i Wolarza, a druga w Lwie. Do obserwacji obu wystarczy średniej wielkości lornetka.

W dniach 19 kwietnia - 28 maja aktywny będzie rój Eta Aquarydów, związany z kometą Halley'a. Maksimum aktywności wypada 6 maja. Problem jednak w tym, że w naszych szerokościach geograficznych obserwacje Eta Aquarydów są praktycznie niemożliwe. Aby oglądać je w pełnej krasie, trzeba wybrać się w okolice leżące bliżej równika.

http://wiadomosci.onet.pl/2164385,16,w_maju_czeka_nas_wiele_atrakcji_na_niebie,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polscy Łowcy Planet dokonali przełomowego odkrycia

Na obrzeżach Układu Słonecznego polscy obserwatorzy odkryli trzy nowe ciała niebieskie. Największe z nich może zostać dołączone do grupy tzw. planet karłowatych.

Polscy astronomowie: prof. Andrzej Udalski, dr. hab. Igor Soszyński i prof. Marcin Kubiak z obserwatorium astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego, wraz ze współpracownikami ze Stanów Zjednoczonych (prof. Scott Sheppard i prof. Chadwick Trujillo) podczas tzw. przeglądu nieba południowego, dokonali odkrycia nowych ciał niebieskich znajdujących się na peryferiach Układu Słonecznego.

Planeta o wstępnej nazwie „EK139” ma ponad 1000km średnicy, czyli stanowi połowę wielkości Plutona, która do niedawna uznawana była za najmniejszą planetę Układu Słonecznego. Gdyby znajdowała się w takiej odległości jak Księżyc, byłaby bardzo widocznym elementem na niebie. EK139 leży jednak w bardzo dużej odległości od Słońca (około 40 razy większej niż dystans między Ziemią a Słońcem) i ma specyficznie eliptyczną orbitę, która sprawia, że jej obieg wokół tej gwiazdy wynosi 580 lat.

Dwa pozostałe ciała, opisane według międzynarodowej nomenklatury jako 2010 EL139 i 2010 FX86, mają kilkaset km średnicy i również leżą na peryferiach Układu Słonecznego w pasie transneptunowym, czyli poza orbitą najdalszej planety Neptuna.

W 2006 roku Pluton został „zdegradowany”, astronomowie odebrali mu znaczenie jednej z planet Układu Słonecznego i stworzyli nową grupę tzw. planet karłowatych, w skład której poza Plutonem wchodzi również Eris (średnica o 100km większa niż Plutona), Ceres, Makemake i Haumea. Może do nich dołączyć kilkadziesiąt niedawno odkrytych dużych planetoid, znajdujących się przy granicy Układu Słonecznego, między innymi EK139.

W chwili obecnej wielkość nowych obiektów została określona pośrednimi metodami, na bazie odbitego światła i prawdopodobnej wielkości orbity, musza jednak zostać wykonane dodatkowe pomiary. Stopień odbicia światła zależy od charakteru powierzchni ciała, jeśli jest ona skalista, jej faktyczny rozmiar może być jeszcze większy, a jeśli pokryta jest lodem – realna wielkość będzie mniejsza.

http://odkrywcy.pl/kat,111394,title,Polscy-Lowcy-Planet-dokonali-przelomowego-odkrycia,wid,12234438,wiadomosc.html?smg4sticaid=6a1c7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Haunebu - tajny projekt Hitlera, który mógł odmienić losy wojny

Od długiego czasu dyskutuje się nad tym, jak II Wojna Światowa mogła wpłynąć na zjawisko UFO, a właściwie jaki udział w tym mogli mieć hitlerowcy. I choć brzmi to nieco dziwnie, po dziś dzień istnieje spora grupa tych, którzy wierzą, że hitlerowcy nie tylko opanowali technologię tworzenia egzotycznych maszyn latający, ale również walnie przyczynili się do powstania współczesnej legendy o niezidentyfikowanych obiektach latających.

Nikt dokładnie nie wie, kiedy i gdzie po raz pierwszy pojawiły się historie o tajnych fantastycznych broniach Hitlera. Nie ulega wątpliwości, że znacznie przyczyniła się do tego fantastyka naukowa, teorie spiskowe i narodziny fenomenu latających spodków, który dał o sobie znać już w roku 1947. Nie mniej jednak już w czasie II Wojny Światowej narodziła także się legenda tajemniczych "Foo fighters", a więc nieznanego pochodzenia świetlnych obiektów, które obserwowali żołnierze niezależnie od stron konfliktu. Nikomu nie udało się też do końca określić czym były - czy wytworami techniki, czy zjawiskami przyrodniczymi. Jednakże pokrewne im latające dyski miały wchodzić w zakres cudownej broni (Wunderwaffe), która miała przechylić szalę zwycięstwa na stronę nazistów. Jednak to, gdzie leży prawda i co odróżnia ją od propagandy i zwyczajnych fantazji stało się domeną wielu poszukiwaczy alternatywnych wizji dziejów ludzkości.

Jedno z pierwszych niefikcyjnych odniesień do nazistowskich "latających spodków" pojawiło się na początku lat 50-tych ub. wieku w jednej z włoskich gazet, w której prof. Giuseppe Belluzo, były minister w rządzie Mussoliniego twierdził, że Niemcy już w 1942 roku próbowali tworzyć i badać latające pojazdy w kształcie dysków. Drugą z osób, która informowała o niemieckich latających spodkach był Rudolf Schriever, który w wywiadzie udzielonym "Der Spiegelowi" mówił, że nie tylko zaprojektował okrągły pojazd latający, ale nawet udało mu się wyprodukować podobny w fabryce w Pradze. Mimo to zmuszony był on opuścić Czechosłowację, zaś plany pojazdów zostały skradzione.

Domniemane nazistowskie UFO określano na kilka różnych sposobów, bardzo często używając nazwy Haunebu. Choć pojawiają się różne wersje dotyczące konstrukcji niemieckich latających talerzy, owa cudowna broń miała być załogowym pojazdem o napędzie antygrawitacyjnym i swą formą być niezwykle podobna do pojazdów, jakimi według zwolenników teorii o pozaziemskim rodowodzie UFO, odwiedzają nas kosmici. Pierwszy okres życia mitu o nazistowskim UFO był zatem dość bujny i obfitujący w rewelacje. Fale obserwacji UFO, jaka przetaczała się przez świat starano się wytłumaczyć testami niemieckich superpojazdów przejętych i testowanych przez aliantów. Wiarę w taką wersję legendy o UFO podsycali ci, którzy rzekomo na własne oczy mieli widzieć lub pracować przy podobnych projektach. Nie wszyscy dawali jednak wiarę w te rewelacje, jednak z pewnością podgrzewały one masową wyobraźnię. Niedługo potem zaczęły pojawiać się pierwsze teorie spiskowe a nawet opowieści starające się połączyć w jedno opowieści o genialnych inżynierach Hitlera i kosmitach, którzy byli drugą stroną mającą odpowiadać za spotkania z niezidentyfikowanymi obiektami. Jedna z nich mówi nawet, że Niemcy poznali tajemnicę budowy latających talerzy dzięki spektakularnemu incydentowi, jaki miał miejsce w gospodarstwie rodziców towarzyszki Hitlera, Ewy Braun, gdzie miała się rozegrać tragedia przypominająca wydarzenia z Roswell. Te i wiele podobnych historii można było włożyć między bajki.

Obok teorii o niemieckim UFO pojawiły się pokrewne teorie i historie mówiące m.in. o związkach nazistów i tajemnych stowarzyszeń, fascynacji okultyzmem przez wodzów III Rzeszy (co jak się zdaje było prawdą) oraz "przezimowaniu" nazistów w tajnych bazach na Antarktydzie po przegranej wojnie. Jeden z autorów, chilijski dyplomata i zwolennik III Rzeszy, Miguell Serrano, rozwinął tą teorię do granic wytrzymałości twierdząc, że Hitler był wcieleniem hinduskiego boga Wisznu i komunikował się z mitycznymi Hiperborejczykami. Nie wszyscy podchodzili jednak do tego w tak radykalny sposób. Interesująca wydaje się być tu opinia kpt. Edwarda J. Ruppelta pracującego przy Projekcie Blue Book - jednym z przedsięwzięć mających na celu badanie zjawiska UFO. Twierdził on, że "gdy skończyła się wojna Niemcy pracowali nad kilkoma przełomowymi typami samolotów i pocisków. Praca nad większością z nich znajdowała się we wstępnych stadiach, jednak były to jedyne znane pojazdy, które mogłyby zbliżyć się do osiągów, jakie wykazują obiektu typu UFO". Pojawił się zatem pewien rozdźwięk między tymi, którzy w zjawisku UFO chcieli widzieć rozwinięcie nazistowskiej myśli technicznej a tymi, dla których ziemska technika była zbyt ograniczona, aby mogła odpowiadać za fenomen latających spodków.

Jak jednak podsumować w kilku słowach sprawę cudownych UFO-broni Hitlera? Z pewnością w zjawisku tym znaczną rolę odegrała propaganda, która w obliczu klęsk III Rzeszy chciała podtrzymać narodowego ducha. Nie mniej jednak nie można zaprzeczyć temu, że Niemcy dokonywali prac nad technologią, która była dość egzotyczna, jak na swe czasy. Nie mnie jednak, czy to ona mogła odpowiadać za trwający do dziś spektakl związany z opowieściami o UFO? Z pewnością na ten temat powstanie jeszcze wiele książek i teorii...

http://niewiarygodne.pl/kat,118594,page,2,title,Haunebu-tajny-projekt-Hitlera-ktory-mogl-odmienic-losy-wojny,wid,12234692,wiadomosc.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niecodzienne zjawisko na niebie dzisiaj w nocy

Związany ze sławną kometą Halley'a rój Eta Aquarydów osiągnie maksimum aktywności w nocy z 5 na 6 maja - informuje Pracownia Komet i Meteorów na swojej stronie internetowej. Jednak w Polsce warunki do obserwacji tych meteorów będą trudne.

Orbita kometa Halley'a przecina się z orbitą Ziemi w dwóch miejscach. Materiał pozostawiony przez kometę w jednym z tych miejsc daje meteory z roju Eta Aquarydów, a w drugim - z roju Orionidów.

Aktywność Eta Aquarydów trwa orientacyjnie od 19 kwietnia do 28 maja. Maksimum występuje zazwyczaj w okolicach 5-6 maja. W roku 2010 największej liczby meteorów można się spodziewać najprawdopodobniej rankiem 6 maja (maksimum około godziny 10 rano). Według International Meteor Organization (IMO) Eta Aquarydy mogą w tym roku osiągnąć aktywność nawet 85 zjawisk na godzinę. Jest to związane z faktem, że w tym roku wypada maksimum 12-letniego cyklu aktywności roju.

- Czas samego maksimum jest niekorzystny dla obserwatorów z Polski, ponadto w obserwacjach będzie przeszkadzał Księżyc w III kwadrze. Dopiero po północy radiant Eta Akwarydów wzejdzie nad horyzont. Rój ten można przez to obserwować tylko rankiem, tuż przed wschodem Słońca na początku maja i w drugiej połowie nocy pod koniec maja, gdyż przez większą część nocy znajduje się pod horyzontem - wyjaśnia dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN.

Na aktywność rzędu kilkudziesięciu meteorów na godzinę mogą liczyć obserwatorzy znajdujący się w okolicach równika i na półkuli południowej. Na półkuli północnej obserwacje Eta Aquarydów są bardzo trudne i duża liczba meteorów na naszym niebie jest wykluczona.

http://wiadomosci.onet.pl/2165183,16,niecodzienne_zjawisko_na_niebie_dzisiaj_w_nocy,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polacy i Japończycy odkrywają podczerwone galaktyki

Polscy i japońscy naukowcy użyli satelity Akari do zbadania źródeł promieniowania podczerwonego. Okazało się, że większość źródeł promieniujących jasno w podczerwieni to bliskie galaktyki.

Obserwowane w dalekiej podczerwieni galaktyki w świetle widzialnym prezentują się całkiem zwyczajnie. Odkrycie Polaków i Japończyków, że niektóre z nich mocno promieniują w podczerwieni, a inne nie, rodzi pytanie co powoduje taką różnicę. "Podejrzewamy, że kluczem do rozwiązania zagadki są wzajemne oddziaływania galaktyk" - mówi Katarzyna Małek, doktorantka z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN.

Obserwatorium satelitarne AKARI zostało wystrzelone w 2006 r. Jest projektem prowadzonym przez Japońską Agencję Kosmiczną (JAXA), Japoński Instytut Badań Kosmicznych (ISAS) oraz Europejską Agencję Kosmiczną (ESA). Na swoim wyposażeniu ma przyrządy zdolne prowadzić obserwacje m.in. w bardzo dalekiej podczerwieni, niedostępnej dla jego poprzednika, satelity IRAS.

Głównym zadaniem AKARI jest przegląd całego nieba w podczerwieni. Poprzednia mapa całego nieba w tym zakresie była wykonana w 1983 r. przez IRAS-a. Jednak podczas wykonywania przeglądu całego nieba satelita AKARI zbadał dwa obszary nieba bardziej dokładnie. Jeden z nich nazwano AKARI Deep Field South (ADF-S - Głębokie Południowe Pole AKARI).

ADF-S obejmuje 12 stopni kwadratowych w okolicach południowego bieguna ekliptyki. Obszar ten wybrany został specjalnie, gdyż gęstość pyłu z naszej Galaktyki jest w nim najmniejsza, a więc w najmniejszym stopniu pochłania on odległe promieniowanie. Można powiedzieć, że ADF-S jest oknem na podczerwony Wszechświat poza naszą Galaktyką.

Pole ADF-S było obserwowane w czterech zakresach długości fali: 65, 90, 140 i 160 mikrometrów. Naukowcy znaleźli ponad 2000 źródeł promieniowania. Pierwszym problemem było ustalenie czy są to obiekty bliskie czy może odległe. Zespół ustalił, że większość z jasnych obiektów znajduje się dość blisko Drogi Mlecznej.

Naukowcy podejrzewają, że przyczyną ich dużej jasności w podczerwieni są niedawne zderzenia z innymi galaktykami. Jeśli któraś z takich podczerwonych galaktyk jest samotna, to przypuszczalnie wcześniej przeżyła zderzenie z inną. "Wśród obiektów dostrzeżonych przez AKARI galaktyki przeżywające bliskie spotkanie z inną galaktyką albo noszące ślady po takim niedawnym spotkaniu są ponad dziesięć razy częstsze niż wśród galaktyk obserwowanych w świetle widzialnym" tłumaczy dr Agnieszka Pollo z Instytutu Problemów Jądrowych w Świerku i Obserwatorium Astronomicznego UJ.

Praca opisująca odkrycie ukazała się w specjalnym wydaniu naukowego czasopisma "Astronomy & Astrophysics" poświęconym satelicie AKARI. W skład zespołu naukowego wchodzą: Katarzyna Małek (doktorantka w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN), Agnieszka Pollo (adiunkt w Instytucie Problemów Jądrowych w Warszawie i Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie), Tsutomu T. Takeuchi (profesor Uniwersytetu w Nagoi w Japonii), Przemysław Bienias (student Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Matematyczno Przyrodniczych na Uniwersytecie Warszawskim), Mai Shiratata (Japońska Agencja Kosmiczna JAXA), Shuji Matsuura (Japońska Agencja Kosmiczna JAXA) i Mitsonobu Kawada (Uniwersytet w Nagoi).

http://wiadomosci.onet.pl/2165583,16,polacy_i_japonczycy_odkrywaja_podczerwone_galaktyki,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za te słowa, no wiesz, jak sam widzisz lubię szukać wiadomości, obojętnie, o jakiej porze czy też pogodzie. Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Meksyk powołał agencję kosmiczną

Pod koniec kwietnia parlament meksykański uchwalił ustawę o utworzeniu narodowej agencji kosmicznej. Na początek będzie dysponować budżetem 8 milionów dolarów. To więcej niż polskie wydatki w zakresie umowy o współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną ESA.

Meksykańska agencja kosmiczna ma zajmować się prowadzeniem badań naukowych i technologicznych związanych z przestrzenią kosmiczną. MA także promować rozwój tych badań i organizować współpracę z instytutami zagranicznymi. Agencja opracuje również krajowy program dotyczący kosmosu.

Agencja kosmiczna ma posiadać dwa ośrodki: na obszarze stanu Hidalgo oraz na Półwyspie Yucatan (stąd będą wystrzeliwane rakiety).

Meksyk nie ma do tej pory własnego kosmonauty, ale jeden z amerykańskich astronautów był pochodzenia meksykańskiego (Jose Hernandez).

1 kwietnia swoją własną agencję kosmiczną powołała Wielka Brytania, która od wielu lat należy również do Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA.

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2472

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Honorowy doktorat UMK dla słynnego radioastronoma

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu przyznał tytuł doktora honoris causa profesorowi Peterowi Wilkinsonowi. To jeden z najwybitniejszych radioastronomów na świecie, a toruńska astronomia to w sporej części radioastronomia.

Decyzję senat UMK podjął na wniosek Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej po uzyskaniu opinii od senatów Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Peter N. Wilkinson urodził się w 1946 r. Jest profesorem na Uniwersytecie w Manchesterze. Wniósł bardzo duży wkład w rozwój interferometrii oraz w rozwój instrumentów badawczych i technik analizy danych. Jego prace przyczyniły się do rozwoju radioastronomii pozagalaktycznej.

Był inicjatorem wielu międzynarodowych projektów badawczych, w tym sieci radioteleskopów SKA o łącznej powierzchni zbierającej 1 kilometra kwadratowego, a także projektu kosmicznej intereferometrii wielkobazowej (interferometria używająca teleskopów naziemnych we współpracy z antenami umieszczonymi na satelitach).

Profesor Wilkinson wspólnie ze swoim zespołem przedstawił dowody na istnienie tzw. ciemnej energii, odkrył też populację młodych radioźródeł pozagalaktycznych.

Naukowiec od wielu lat współpracuje z toruńskim Centrum Astronomii UMK. W wyniku tej współpracy realizowany jest na toruńskim 32-metrowym radioteleskopie pionierski przegląd nieba na fali o długości 1 cm. Profesor wspiera również projekt budowy nowego 90-metrowego radioteleskopu w Borach Tucholskich.

[ Astronomia.pl - Krzysztof Czart ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2474

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ostatnia podróż kosmicznego weterana

Amerykańska Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) potwierdziła, że 14 maja wystartuje do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) wahadłowiec Atlantis. Będzie to jego 32. i ostatni lot w kosmos.

W ramach swojej misji Atlantis przetransportuje na ISS sześcioosobową załogę, która spędzi na orbicie 12 dni. Astronauci trzykrotnie będą wychodzili w otwartą przestrzeń kosmiczną.

Wahadłowiec ma dostarczyć na stację kosmiczną rosyjski moduł MIM-1 Rasswiet, który zostanie przyłączony do stacji. Na MIM-1, którego masa wynosi prawie osiem ton, będą realizowane eksperymenty m.in. w sferze biotechnologii i materiałoznawstwa. Ponadto, wahadłowiec przewiezie na ISS znaczną ilość innych ładunków, w tym prowiant dla załogi stacji .

Zbliżający się lot Atlantisa będzie 132. misją w programie Space Shuttle, którego realizacja rozpoczęła się w 1981 roku. Będzie to także 34. wyprawa promu kosmicznego w ramach rozpoczętej w grudniu 1998 roku budowy ISS.

Ostatni lot nie oznacza dla Atlantisa końca działalności w kosmosie. NASA poinformowała, że w trakcie dwóch wypraw innych wahadłowców Atlantis będzie spełniał rolę statku zabezpieczającego na wypadek, jeśli zaistnieje potrzeba ewakuowania załogi z orbity okołoziemskiej.

Łącznie do zakończenia realizacji programu Space Shuttle amerykańskie wahadłowce mają odbyć jeszcze tylko trzy loty, wliczając w to majowy start Atlantisa.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Ostatnia-podroz-kosmicznego-weterana,wid,12242435,wiadomosc.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Fizyk obala teorię "boskich" obiektów

Cząstka Higgsa, której istnienie próbują potwierdzić naukowcy pracujący w CERN to nie jest "boski" obiekt. To niejako produkt uboczny teorii opisującej masę cząstek elementarnych - tłumaczy fizyk z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Stefan Pokorski.

Pod koniec marca w ośrodku badawczym Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN pod Genewą zostały wznowione eksperymenty z użyciem najnowocześniejszego na świecie akceleratora cząstek o nazwie Wielki Zderzacz Hadronów - ang. Large Hadron Collider (LHC). LHC ma kilka zadań, ale najczęściej wymienia się jedno z nich: poszukiwanie "boskiej cząstki", która miałaby wyjaśniać zagadkę masy wszystkich pozostałych cząstek elemenatrnych. O owym tajemniczym obiekcie mówi się "cząstka Higgsa", "bozon Higgsa" lub po prostu "Higgs", od nazwiska fizyka teoretyka Petera Higgsa, który od lat 60. pracował nad zagadnieniem masy cząstek.

Jak powiedział w rozmowie z PAP prof. Pokorski, pojawiające się w mediach enigmatyczne stwierdzenie, że cząstka Higgsa "nadaje cząstkom masę" jest nieprawdziwe. Koncepcja, że taka cząstka istnieje, wynika z obliczeń, które mają rozstrzygnąć problem naukowców z określeniem tego, od czego zależy masa cząstek elementarnych. Sama cząstka Higgsa jednak, jak podkreślił, żadnego wpływu na masę cząstek nie ma. "Jest ona +produktem ubocznym+ teorii" - zaznaczył fizyk. Zdaje się więc, że "Higgs" na swój medialny status "boskiej cząstki" zasłużył sobie tylko tym, że jego istnienie przewiduje jedna z wersji teorii, tłumaczącej od czego zależy masa. "To zresztą najprostszy z istniejących modeli" - ocenił prof. Pokorski.

Określenie "prosty model" dla fizyka oddziaływań elementarnych nie oznacza jednak tego samego, co dla przeciętnego człowieka. W rzeczywistości chodzi o bardzo skomplikowane zależności między cząstkami i wieloletnie poszukiwania teorii, która w jak najbardziej spójny sposób opisywałaby je wszystkie naraz.

Wszystko zaczęło się od analizy znanego od stu lat zjawiska - rozpadu beta, który w uproszczeniu polega na przemianie neutronu w proton, a scislej biorac na rozpadzie neutronu na proton, elektron i antyneutrino. Zjawisko takie zachodzi w jądrach pierwiastków promieniotwórczych. Badając ten proces, naukowcy obliczyli, że w trakcie tej przemiany musi dochodzić do emisji nieznanej wcześniej cząstki, którą nazwano "bozonem w". Cząstka "w" pojawia się i prawie natychmiast znika w trakcie procesu rozpadu beta "rozpadając się" na elektron i antyneutrino, a pojawia się na tak krótki czas, że określa się ją mianem wirtualnej. Potwierdzono jednak, poprzez doświadczenia w jednym z akceleratorów w CERN, że cząstka taka istnieje (stało się to w 1983 r.), więc teoretyczne wyliczenia okazały się słuszne.

Fizyków, pracujących nad tym zagadnieniem, od początku zastanawiała analogia między rozpadem beta a innym, znanym już wcześniej procesem - emisją fotonów przez elektrony. W obu przypadkach jedna cząstka jest emitowana przez drugą. W obu przypadkach też, ten wyemitowany obiekt pozwala na wzajemne oddziaływanie między cząstkami. O ile jednak, w przypadku elektronów, foton jest nośnikiem oddziaływań elektromagnetycznych, to, w procesie rozpadu beta, cząstka "w" jest przekaźnikiem oddziaływań, które nazwano słabymi. Zasada jest jednak ta sama, fizycy próbowali więc użyć do opisania obu tych zjawisk podobnych metod matematycznych. Okazało się, że nie jest to takie proste.

Oddziaływania elektromagnetyczne (czyli zachowanie fotonów emitowanych przez elektrony) opisywane są przez cztery podstawowe równania klasycznej elektrodynamiki, sformułowane w połowie XIX wieku przez szkockiego fizyka Jamesa Clerka Maxwella. Maxwell traktował te oddziaływania jak falę, a nie strumień cząstek, niemniej późniejsza koncepcja Einsteina, że oddziaływania elektromagnetyczne są przenoszone przez cząstki - fotony, nie podważyła prawdziwości jego obliczeń. "Równiania Maxwella są niezmienne wobec kilku podstawowych przekształceń matematycznych. Niezmienniczość równań Maxwella względem tych przekształceń ma podstawowe znaczenie. Wydaje się, że odzwierciedla ona fundamentalne prawa przyrody określane mianem symetrii" - podkreślił prof. Pokorski.

Jak dodał, Maxwell nie przewidział jednak w swoich równaniach, że oddziaływania mogą być przenoszone przez cząstki posiadające masę. Fotony jej nie mają - są w uproszczeniu porcjami czystej energii. Cząstka "w", będąca nośnikiem oddziaływań słabych, ma jednak bardzo dużą masę. "Równiania Maxwella, jeśli nadal mają pozostać niezmienne względem wspomnianych wyzej przekształceń matematycznych , nie dopuszczają uwzględnienia tej różnicy" - tłumaczył prof. Pokorski. Naukowcy, pewni, że fundamentalne prawa przyrody zwane symetriami, na których oparte sa równania Maxwella, sa słuszne także dla oddziaływań slabych, musieli znaleźć sposób na wyeliminowanie tej sprzeczności.

"Stąd wzięła się koncepcja, że zjawiska zachodzące pod wpływem oddziaływań slabych mogą wprawdzie być opisane przez równania podobne do równań Maxwella, ale nie zachodzą one w idealnej próżni, pozbawionej wszelkich oddziaływań. Gdyby zachodzily w idealnej próżni, cząstki rzeczywiście nie miałyby masy. Ale zrodziło się przekonanie, że tak nie jest, bo przecież wiadomo, że bozon +w+ ma bardzo dużą masę. Stąd pojawiła się koncepcja, którą można by nazwać koncepcją +eteru+. Czyli że próżna nie jest próżnią, ale że jest wypełniona +eterem+ - czymś, co wyhamowuje pęd cząstek" - tłumaczył prof. Pokorski.

Jak dodał, od czasów Newtona wiadomo, że masa obiektów to miara ich bezwładności. Inaczej mówiąc, masa decyduje o tym jaka siła jest potrzebna, żeby nadać jakiemuś ciału konkretny pęd. Czyli, jeśli wokół tych czastek nie byłoby nic, co mogłoby powstrzymywać ich pęd, żadna z nich nie miałaby masy. Fakt, że różne cząstki mają różną masę, tłumaczy więc wyłącznie to, że poruszają się w jakimś "środowisku" (próżni która nie jest próżnią), które jedne z nich "wyhamowuje" bardziej, a inne mniej. Żeby wyobrazić sobie na czym to polega, można, jak mówił fizyk, posłużyć się analogią. "Wyobraźmy sobie, że próbujemy rozpędzić dwie bryły o tej samej masie, popychając je, żeby osiągnęły konkretny pęd. Aby wyeliminować oddziaływania grawitacyjne, które zakłócałyby pomiar masy, układamy te bryły np. na lodzie. Wtedy popychamy obie z tą samą siłą, a one osiągają ten sam pęd. Następnie to samo doświadczenie wykonujemy pod wodą. Jeśli jedna z tych brył jest wykonana np. ze szkła, a druga np. z drewna, to, pomimo przyłożenia tej samej siły, bryły będą poruszać się z inną prędkością, gdyż ich oddziaływanie z wodą (lepkość) jest rożne" - mówił prof. Pokorski. Wykonując to doświadczenie pod wodą dojdziemy więc do wniosku, ze masy tych brył są różne. Co więcej, gdybyśmy stale żyli pod woda to te bryły miałyby dla nas po prostu różne masy.

W ten sposób, jak wyjaśnił, fizycy doszli do tego, że równiania podobne do rownań Maxwella w prawidłowy sposób opisują także oddziaływania słabe, ale uwzględniają tylko zachowanie cząstek w teoretycznych warunkach, w których nic nie hamuje ich pędu. Żeby opisać realne, obserwowane w praktyce, zachowanie cząstek, konieczne było uzupełnienie teorii, pozwalające na uwzględnienie sytuacji, w której równania Maxwella opisywałyby zachowanie cząstek nie w idealnej próżni, ale właśnie w jakimś "eterze".

"Podstawowa koncepcja, do której doprowadziły poszukiwania, mówi, że wszędzie wokół nas znajdują się cząstki nazwane bozonami Nambu-Goldstone'a (od nazwisk fizykow, którzy ją zaproponowali). Cząstki te niejako przyciągają obiekty przenoszące oddziaływania słabe. W ten sposób wyhamowują pęd cząstek +w+, a nie mają wpływu na fotony. Cząstki Nambu-Goldstone'a są tym eterem, który, podobnie jak woda z naszego przykładu, silniej oddziaływuje z niektórymi ciałami, niż z innymi" - tłumaczył prof. Pokorski. Zaznaczył, że cząstki Nambu- Goldstone'a, według teorii, są niezwykłe, bo nie mają ani masy, ani pędu, a ich jedyną rolą jest bycie punktem zaczepienia dla ładunków oddziaływań słabych. Ładunki te pozwalają im przyciągać inne cząstki z takimi ładunkami, tak jak cząstki z ładunkami elektrycznymi dodatnimi przyciągają cząstki z ładunkami elektrycznymi ujemnymi.

Jak dodał fizyk, tworząc najprostszą wersję takiej teorii, naukowcy zorientowali się, że jeżeli istniałyby owe bozony Nambu-Goldstone'a, to, aby obliczenia były zgodne, muszą istnieć też pewne inne cząstki, które wprawdzie na masę innych cząstek nie mają wpływu, ale same masę mają. I właśnie one - nazwane cząstkami Higgsa - mogą być szansą na potwierdzenie słuszności tej teorii. "Dlatego, chociaż cząstki Higgsa są produktem ubocznym teorii opisującej +eter+, to są ważne. Nie jest bowiem możliwe wytworzenie i zaobserwowanie w laboratorium bozonów Goldstone'a, które nie mają masy. Natomiast wytworzenie i zaobserwowanie cząstki Higgsa, jeśli ona istnieje, będzie możliwe" - tłumaczył.

Ale, jak zastrzegł, przy nieco bardziej skomplikowanym modelu teoretycznym, próżnia wypełniona bozonami Nambu-Goldstona może istnieć także bez istnienia cząstki Higgsa. "Wtedy trzeba będzie szukać innych doświadczalnych metod potwierdzenia poprawności takiego mechanizmu nadawania czastkom masy" - dodał.

Jednak, zdaniem prof. Pokorskiego, rzeczywistość może być jeszcze bardziej interesująca. "Istnieją teorie, z których wynika, że nie ma jednej cząstki Higgsa, ale że jest ich kilka różnych. Te teorie wydają się lepsze, bo, gdyby się potwierdziły, to dawałyby możliwość obliczania masy cząstek. Teoria z jedną cząstką Higgsa wprawdzie wyjaśnia od czego masa cząstek zależy, ale nie daje możliwości jej obliczenia na podstawie innych parametrów. W tej koncepcji masa nadal pozostaje wartością daną, którą można tylko zmierzyć doświadczalnie . Tymczasem powinno być możliwe stworzenie teorii, pozwalającej na wyprowadzenie masy z obliczeń" - podkreślił.

Dlatego jednym z zadań naukowców, pracujących w CERN przy akceleratorze LHC, będzie ustalenie, czy istnieje jedna cząstka Higgsa, czy jest ich więcej. Możliwe jest też, że nie znajdą żadnej z nich. Wtedy przed fizykami teoretykami otworzy się pole do kolejnych dociekań na temat natury zjawisk zachodzących w świecie cząstek elementarnych.

http://wiadomosci.onet.pl/2166790,16,fi ... ,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Amerykańscy astronauci z wizytą w Polsce

W dniach 9-14 maja 2010 r. załoga amerykańskiego promu kosmicznego odwiedzi kilkanaście polskich miast, miasteczek i wsi, aby spotkać się z dziećmi i młodzieżą.

Po raz pierwszy do Polski zawita niemal cała załoga promu kosmicznego, która zaledwie kilka tygodni wcześniej odbyła lot w kosmos.

Astronautów zaprosiła Ambasada Stanów Zjednoczonych oraz Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności, obchodząca w tym roku dziesięciolecie swojej działalności.

Głównym celem wizyty, podczas której odbędzie się kilkadziesiąt spotkań, prelekcji i pokazów, jest inspirowanie uczestników, zwłaszcza dzieci i młodzieży z najmniejszych miejscowości, do podejmowania wyzwań, stawiania sobie ambitnych celów i wytrwałego dążenia do ich realizacji.

Trzech członków załogi promu kosmicznego Endeavour (wśród nich dowódca polskiego pochodzenia pułkownik George Zamka) wyląduje 9 maja rano na warszawskim lotnisku Okęcie, skąd rozjadą się po Polsce odwiedzając miejscowości na Dolnym Śląsku, Podkarpaciu oraz Pomorzu i Mazowszu.

Codziennie uczestniczyć będą w kilku spotkaniach organizowanych przez szkoły i organizacje pozarządowe aktywnie uczestniczące w programach Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności lub współpracujące z Ambasadą USA w Warszawie.

13 maja dołączą do nich kolejni dwaj członkowie załogi promu kosmicznego. Kulminacją pobytu astronautów będzie ich udział w dniu 14 maja br. w jubileuszu dziesięciolecia Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

Pułkownik Zamka przywozi do Polski szczególny dar - oryginalną płytę z muzyką Chopina, którą astronauci zabrali w kosmos dla uczczenia Roku Chopinowskiego.

We Wrocławiu w najbliższy poniedziałek 10 maja w gabinecie prezydenta Wrocławia, Rafał Dutkiewicz i dowódca załogi promu pułkownik George Zamka spotkają się z dziećmi ze Szkoły Podstawowej nr 51 (z ul. Krępickiej 50), które aktywnie pracują przy projekcie "Przyroda, a to ciekawe" związanym z Kampusem Pracze. Projekt ten pobudza zainteresowania uczniów rozpoczynających naukę, wiedzą matematyczno-przyrodniczą i rozwija badawczą postawę wobec świata.

http://www.wroclaw.pl/m3375/p133946.aspx

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronauta Terry Virts w Krakowie

Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie zaprasza na spotkanie z astronautą Terrym W. Virtsem, które odbędzie się 13 maja 2010 r. o 9:00 w Audytorium im. prof. W. Danka przy ul. Podchorążych 2. Pułkownik Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych pilotował w lutym tego roku promem Endeavour podczas dwutygodniowej misji STS-130. W poniedziałek, 10 maja o 16:00 odwiedzi Zamek Królewski w Niepołomicach. Wstęp wolny. Prelekcje wygłosi również na terenie kilku szkół.

Więcej informacji:

Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie

Młodzieżowe Obserwatorium Astronomiczne w Niepołomicach

[ Astronomia.pl - Radosław Ziomber ]

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2475

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

O poszukiwaniu źródeł promieniowania kosmicznego w warszawskim CAMK PAN

10 maja w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika PAN w Warszawie dr hab. Rafał Moderski wygłosi wykład poświęcony teleskopowi HESS i poszukiwaniu źródeł promieniowania kosmicznego. Poniedziałkowa prezentacja rozpocznie ostatni miesiąc wiosennego cyklu "Spotkania z astronomią".

Obserwatorium HESS (ang. High Energy Stereoscopic System) to system czterech instrumentów znajdujących się w Namibii, wykorzystywany między innymi do obserwacji pozostałości po wybuchach supernowych, pulsarów, plerionów, mikrokwazarów i aktywnych jąder galaktyk. Nazwa obserwatorium jest również hołdem dla Victora Hessa, który w 1912 roku jako pierwszy wysunął hipotezę istnienia promieniowania kosmicznego.

Tegoroczne "Spotkania..." trwają od połowy lutego, rozpoczęły się wykładem prof. Marka Sarny o globalnym ociepleniu. 22 lutego strukturę Wszechświata przedstawił dr Krzysztof Bolejko, 1 marca o mikrokwazarach mówił Aleksander Sądowski, a 8 marca odbył się wykład "Co pulsary mówią nam o fizyce?" dr hab. Leszka Zdunika. 15 marca zawód astronoma zaprezentował dr Paweł Pietrukowicz, 22 marca dr hab. Paweł Moskalik omówił historię Kosmicznego Teleskopu Hublle'a i pokazał najciekawsze fotografie wykonane tym orbitalnym obserwatorium, a podczas ostatniego spotkania przed Świętami Wielkiej Nocy Przemysław Jacewicz przedstawił historię Teorii Względności. 12 kwietnia odbył się wykład Ewy Łokas "Wielki Obłok Magellana", 18 kwietnia prof. Joanna Mikołajewska mówiła o przełomie w obserwacjach gwiazd zmiennych, a 26 kwietnia, przed przerwą związaną ze Świętem Konstytucji 3 Maja wykład "Kosmiczne pustki" wygłosił Maciej Bilicki.

W mającej potrwać do końca maja serii seminariów i prezentacji naukowcy z warszawskich instytucji astronomicznych oraz zaproszeni goście będą mówili jeszcze o ciemnej materii (Wojciech Hellwing, 17 maja), aktywnych jądrach galaktyk (Bożena Czerny, 24 maja) i gwiazdach kataklizmicznych (Magdalena Otulakowska, 31 maja).

Wykłady cyklu "Spotkania z astronomią" odbywają się w poniedziałki, o godzinie 17:00, w Sali Seminaryjnej CAMK. Współorganizatorem spotkań jest warszawski oddział Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. W pogodne dni po wykładach organizowane są pokazy nieba.

Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika PAN znajduje się na ul. Bartyckiej 18. Do CAMK dojechać można autobusem 108 z Pl. Trzech Krzyży lub 167 z Ochoty, Mokotowa i Woli. Należy wysiąść na przystanku "Figowa".

[ Astronomia.pl - Jan Pomierny ]

Źródło: CAMK PAN

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2476

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Amerykański astronauta z wizytą w Toruniu

Amerykański astronauta, dr Stephen Robinson, uczestnik czterech lotów kosmicznych, we wtorek odwiedzi Toruń, by spotkać się ze studentami astronomii i uczniami liceów. Robinson spędził w kosmosie 41 dni.

"Członkowie załogi promu Endeavour, który w lutym odbył misję do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przyjeżdżają do Polski na zaproszenie ambasady amerykańskiej w Warszawie oraz Polsko-Amerykanskiej Fundacji Wolności. Każdy z astronautów odwiedza inne miasta, do Torunia przyjedzie dr Stephen Robinson" - poinformował w poniedziałek dr Marcin Czyżniewski, rzecznik prasowy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Robinson (ur. w 1955 r.) związany jest z NASA od 1979 r. Prowadził badania w zakresie aerodynamiki i fizyki płynów, zajmował się testowaniem oprogramowania kontroli wahadłowców w Shuttle Avionics Integration Laboratory (SAIL), tworzeniem pokładowego system komputerowego i wyposażenia załogi, pracą nad manipulatorem robotycznym dla stacji kosmicznej, systemem komunikacji pokładowej z centrum kontroli lotów, współpracował również z Departamentem Transportu w zakresie symulacji lotów i badań zachowań w kokpicie.

W 1994 r. zakwalifikowany został do lotów kosmicznych. Od tego czasu wziął udział w czterech misjach wahadłowców Discovery i Endeavour.

Misja STS-85 Discovery trwała od 7 do 19 sierpnia 1997, a jej zadaniem było wyniesienie na orbitę satelity do badania atmosfery Ziemi CRISTA-SPAS i sprowadzenie go później do ładowni wahadłowca. Poza tym testowano prototyp manipulatora JEMRMS dla japońskiego modułu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Przeprowadzono również ponad 20 badań i eksperymentów naukowych z dziedziny medycyny i ekologii.

Zadania Robinsona, specjalisty misji, obejmowały loty manipulatorem i wspomaganie załogi podczas spacerów kosmicznych (EVA). Podczas misji trwającej 284 godzin i 27 minut wahadłowiec przebył 4,7 mln mil i okrążył Ziemię 189 razy.

Misja STS-95 Discovery trwała od 29 października do 7 listopada 1998 i była wyprawą naukową, podczas której w ładowni wahadłowca znajdował się hermetyczny moduł Spacehab-SM. Przeprowadzone eksperymenty naukowe były poświęcone medycynie, biologii i mikrograwitacji.

Unikalne badania, w których uczestniczył John Glenn, dotyczące procesu starzenia się i wpływu pobytu w stanie nieważkości na organizm ludzki zostały przygotowane wspólnie z National Institute on Aging (krajowy instytut zajmujący się procesem starzenia). Poza tym w czasie lotu umieszczono na orbicie naukowego satelitę Spartan-201-5, którego zadaniem było przeprowadzenie obserwacji astronomicznych.

Robinson był dowódcą ładunku odpowiedzialnym za powodzenie zamierzeń naukowych załogi. Podczas misji trwającej 213 godzin i 44 minuty wahadłowiec przebył 3,6 mln mil, okrążając Ziemię 134 razy.

Misja STS-114 Discovery trwała od 26 lipca do 9 sierpnia 2005 i była powrotem do programu lotów dwa i pół roku po katastrofie Columbii. STS-114 dostarczył na Międzynarodową Stację Kosmiczną niezbędne zaopatrzenie, jednakże głównymi celami misji były naprawa żyroskopów stacji, a także gruntowne przetestowanie systemów bezpieczeństwa i metod naprawy poszycia wahadłowców.

Robinson poleciał jako inżynier lotu; odbył 3 spacery kosmiczne trwające w sumie 20 godzin i 5 minut. Jeden z nich nie był planowany - musiał naprawić płytki osłony. Podczas misji trwającej 333 godziny, 32 minuty i 48 sekund Discovery przebył 5,8 mln mil, okrążył Ziemię 219 razy.

Misja STS-130 Endeavour trwała od 8 do 21 lutego 2010 r. Celem misji było dotarcie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i dostarczenie modułu Node 3, w którym znalazło się miejsce na systemy podtrzymywania życia i sprzęt do ćwiczeń dla astronautów. Do tego modułu dołączona była kopuła obserwacyjna, która pozwala na podgląd automatycznych operacji, manewrów dokowania wahadłowców oraz na śledzenie Ziemi i innych ciał niebieskich.

Dowódca misji, mający polskie korzenie George Zamka zabrał na pokład wahadłowca kopię rękopisu Preludium A-dur op. 28 nr 7 i płytę z muzyką Fryderyka Chopina w wykonaniu Karola Radziwonowicza i Orkiestry Sinfonia Viva.

We wtorek astronauta spotka się z młodzieżą z toruńskich liceów i słuchaczami Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Wcześniej odwiedzi Centrum Astronomii UMK w Piwnicach, gdzie o swoim locie opowie studentom astronomii.

Tego samego dnia odwiedzi także podtoruńską gminę Lubicz Dolny. Spotka się tu w bibliotece z szóstoklasistami, którym opowie o pracy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz o programach badawczych realizowanych przez NASA, a także zdradzi jak wygląda szkolenie załogi promu kosmicznego.

W trakcie spotkania zaprezentowany zostanie projekt łazika marsjańskiego Magma, wspólnego przedsięwzięcia Wydziału Mechanicznego Politechniki Białostockiej, Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz stowarzyszenia Mars Society Polska. W czerwcu 2010 roku Magma stanie do walki w zawodach University Rover Challenge - na pustyni w stanie Utah, będzie współzawodniczyć z robotami z USA, Kanady, Polski i Włoch.

http://wiadomosci.onet.pl/2167619,16,amerykanski_astronauta_z_wizyta_w_toruniu,item.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pracuje nad nią NASA - skorzysta każdy z nas

Terapia genowa, "inteligentne" leki, magnetoterapia - to zdaniem ekspertów przyszłość medycyny na świecie. Podczas konferencji "Top medical trends" w Warszawie omawiano innowacyjne sposoby leczenia. Przyszłością ma być przede wszystkim nanomedycyna, którą rozwija NASA.

Prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej profesor Andrzej Steciwko podkreślił, że nadzieją nowoczesnych technologii w diagnostyce i leczeniu różnych chorób jest tak zwana nanomedycyna wykorzystująca mikrocząsteczki w diagnostyce i terapii. Mają one już zastosowanie w produkcji leków, kosmetyków, dezynfekcji sprzętu medycznego.

Profesor Steciwko dodał, że zaawansowane prace nad rozwojem nanomedycyny prowadzi NASA w Stanach Zjednoczonych, która chce wykorzystać nanomedycynę w przygotowaniu lotu na Marsa w 2020 roku.

Naukowcy wciąż pracują też nad nowymi lekami, które nie niszcząc zdrowych komórek będą zwalczać tylko komórki uszkodzone lub zmienione nowotworowo.

(oso)

TAGI: medycyna, nauka, nanomedycyna, nowotwór, NASA

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Pracuje-nad-nia-NASA---skorzysta-kazdy-z-nas,wid,12256060,wiadomosc.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Polscy kandydaci na "planety karłowate"

Astronomowie z Uniwersytetu Warszawskiego pracujący przy projekcie OGLE odnaleźli na krańcach Układu Słonecznego cztery ciała, które ze względu na swoją wielkość mogą zostać zaliczone do katalogu "planet karłowatych". Obiekty to największe ciała w naszym systemie planetarnym odkryte jak dotąd przez polskich astronomów.

Naukowcy od długiego czasu przypuszczali, że peryferia Układu Słonecznego mogą kryć wiele tajemnic. Podejrzewano, że w obszarze położonym kilkadziesiąt razy dalej niż Ziemia od Słońca znajduje się pas drobnych obiektów, tzw. pas Kuipera - podobny do klasycznego pasa asteroid leżącego pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza. Jednak na odkrycie pierwszego obiektu z tego rejonu trzeba było czekać aż do początku lat 90. ubiegłego wieku.

Na początku XXI wieku liczba ciał odkrywanych na krańcach Układu Słonecznego zaczęła szybko wzrastać, dzięki wyspecjalizowanym przeglądom nieba prowadzonym z północnej półkuli, głównie z terenu Stanów Zjednoczonych. Większość nowych obiektów to drobne ciała porównywalne z klasycznymi asteroidami. Okazało się, że oprócz obiektów krążących po typowo planetarnych orbitach zbliżonych do okręgu, określanych obecnie jako obiekty transneptunowe, szereg nowych ciał krąży po mocno wydłużonych orbitach eliptycznych. Kategorię tę nazwano: obiekty dysku rozproszonego.

Ku zaskoczeniu astronomów oprócz ciał niewielkich, odkryto również kilka obiektów o zdumiewająco dużych rozmiarach. Szybko okazało się, że niektóre z nich dorównują rozmiarami krążącej w podobnej odległości planecie Pluton, a rozmiary obiektu nazwanego Eris je wręcz przewyższają. Doprowadziło to do głośnych w świecie naukowym i nie tylko dyskusji dotyczących definicji planety i w konsekwencji do zdegradowania Plutona do kategorii planet "karłowatych", którą tworzy wraz z kilkoma nowoodkrytymi obiektami. Pozostałe osiem planet - od Merkurego do Neptuna tworzą kategorię planet klasycznych.

Astronomowie szybko uświadomili sobie niezmiernie ważną rolę i konieczność badań obiektów znajdujących się na peryferiach Układu Słonecznego. Najprawdopodobniej są to "zakonserwowane" resztki materii z czasów powstawania Układu Słonecznego, co oznacza, że ich zbadanie powinno dostarczyć cennych informacji o narodzinach i ewolucji naszego systemu planetarnego.

Odkrywanie tak odległych obiektów jest niezmiernie trudne - świecą one bardzo słabo, odbijając światło dalekiego Słońca, występują rzadko i poruszają się wolno po swych orbitach, co utrudnia ich detekcję. Podjęcie więc kompleksowego przeglądu nieba w celu poszukiwania tych ciał jest dużym wyzwaniem wymagającym użycia wyspecjalizowanego sprzętu obserwacyjnego.

Zadania tego podjęła się grupa polskich astronomów pracująca w zespole OGLE, prowadzonym od kilkunastu lat w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Warszawskiego pod kierownictwem prof. Andrzeja Udalskiego. Program poszukiwania obiektów z pasa Kuipera powstał przy współpracy z astronomami amerykańskimi z zespołu prof. Scotta Shepparda, z Department of Terrestrial Magnetism w Carnegie Institution of Washington.

Projekt ten dobrze wpisuje się w nowe możliwości obserwacyjne OGLE, w właśnie rozpoczętej fazie projektu - OGLE-IV. Skonstruowana w Obserwatorium Astronomicznym UW jedna z najnowocześniejszych na świecie kamer obrazujących niebo zainstalowana przy 1.3 m teleskopie warszawskim w Obserwatorium Las Campanas w Chile pozwala uzyskać fotografie dużych obszarów nieba, co znacząco zwiększa szanse detekcji rzadko występujących obiektów transneptunowych.

Co ważniejsze, wielkie obszary nieba południowego nie były jak dotąd przeszukiwane pod kątem wykrywania obiektów plutonopodobnych i mogą one kryć wiele niespodzianek - podobnie jak to było na półkuli północnej w pierwszych latach XXI wieku.

Projekt OGLE-IV rozpoczął regularne poszukiwania obiektów pasa Kuipera z początkiem marca bieżącego roku. Szybko okazało się, że oczekiwania warszawskich astronomów nie były bezpodstawne - odkryto już aż cztery nowe obiekty tego typu. Po uzyskaniu dodatkowych obserwacji w celach weryfikacji i obliczeniu orbit wokółsłonecznych wszystkie ciała zostały zarejestrowane w Centrum Małych Planet Międzynarodowej Unii Astronomicznej jako nowe odkrycia. Zgodnie z obowiązującymi konwencjami nadano im prowizoryczne nazwy: 2010 EK139, 2010 EL139, 2010 FX86 i 2010 HE79.

Już pierwsze obserwacje wykazały, że wszystkie cztery nowoodkryte przez projekt OGLE ciała Układu Słonecznego są bardzo interesujące i należą do wyjątkowo dużych obiektów. 2010 EL139, 2010 FX86 i 2010 HE79 są typowymi obiektami trans-neptunowymi, a 2010 EK139, który ma bardzo wyciągniętą orbitę, jest typowym przedstawicielem obiektów dysku rozproszonego.

Obiekty pasa Kuipera, jak wszystkie inne planety w Układzie Słonecznym świecą odbitym światłem słonecznym, czyli zachowują się jak lusterka. Obserwowana jasność obiektu zależy od jego odległości od Ziemi i Słońca, rozmiarów ciała i zdolności odbijania jego powierzchni. Ponieważ odległość do obiektu jest znana, zakładając zdolność odbijania możemy oszacować rozmiary obiektu.

Obiekty skalisto-kamienne, jak Księżyc niektóre planety karłowate czy asteroidy, odbijają typowo zaledwie około 5% padającego światła. Obiekty pokryte lodem mogą odbijać dużo więcej - nawet do 50%.

Proste obliczenia pokazują, że nawet najmniejsze z odkrytych ciał, 2010 EL139 i 2010 HE79 mają średnicę rzędu kilkuset kilometrów, natomiast 2010 FX86 nawet prawie 800 km - jeśli odbija światło jak Księżyc.

Niewątpliwie jednak najciekawszym z odkrytych obiektów jest 2010 EK139. To największy obiekt odnaleziony w ostatnich kilku latach, znajdujący się w końcu pierwszej dwudziestki największych ciał w Układzie Słonecznym (nie wliczając klasycznych planet). Jego średnica może sięgać nawet ponad tysiąc kilometrów, jeśli jego powierzchnia jest skalista. To prawie połowa średnicy Plutona, więcej niż średnica największej planety "karłowatej" z klasycznego pasa asteroid - Ceres. 2010 EK139 jest zatem świetnym kandydatem na kolejną planetę "karłowatą". Dalsze obserwacje prowadzone przy użyciu wielkich teleskopów pozwolą uzyskać dokładniejszą charakterystykę tego ciała.

Bardzo dobrze znana jest już orbita wokółsłoneczna obiektu 2010 EK139. Okazało się bowiem, że był on obserwowany już w latach 2002-2005 przez przeglądy wykonywane na półkuli północnej. Jednak nie został wtedy odkryty. Z pomocą tych archiwalnych danych udało się więc wyznaczyć bardzo dokładną trajektorię ciała. Obiega ono Słońce w ciągu 580 lat po bardzo wydłużonej orbicie, której dłuższa półoś wynosi aż blisko 70 odległości Ziemia-Słońce. Orbita nachylona jest pod kątem 29 stopni do płaszczyzny orbity Ziemi.

Przegląd nieba w poszukiwaniu obiektów pasa Kuipera wykonywany przez projekt OGLE-IV będzie kontynuowany w Obserwatorium Las Campanas w Chile do października - do pełnego pokrycia niezbadanych dotąd obszarów nieba. Według naukowców z Obserwatorium Astronomicznego UW, zachęcające wyniki wstępne pozwalają mieć nadzieję na dalsze ekscytujące odkrycia.

Odkrywanie nowych obiektów Układu Słonecznego to kolejna dziedzina współczesnej astrofizyki planetarnej, do której projekt OGLE wnosi znaczący wkład. W ubiegłych latach projekt dokonał pionierskich odkryć także w dziedzinie planet pozasłonecznych - po raz pierwszy z sukcesem wykorzystując dwie nowe metody fotometryczne: tranzytów i mikrosoczewkowania grawitacyjnego.

W skład zespołu OGLE wchodzą naukowcy z Obserwatorium Astronomicznego UW: prof. dr hab. Andrzej Udalski, prof. dr hab. Marcin Kubiak, prof. dr hab. Michał Szymański, prof. dr hab Grzegorz Pietrzyński, dr hab. Igor Soszyński, dr Łukasz Wyrzykowski, mgr Radosław Poleski, mgr Krzysztof Ulaczyk. W projekcie poszukiwań obiektów pasa Kuipera uczestniczą także astronomowie amerykańscy: prof. Scott Sheppard i prof. Chadwick Trujillo.

Więcej informacji o projekcie OGLE można znaleźć pod adresem: http://ogle.astrouw.edu.pl.

[ opracował Jan Pomierny ]

Źródło: OA UW/OGLE

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2478

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowa kamera projektu OGLE

Od początku marca największy i najbardziej prestiżowy programu obserwacyjny polskiej astronomii, znany na świecie jako OGLE (Optical Gravitational Lensing Experiment), dysponuje nowym instrumentem pomiarowym. 32-detektorowa kamera mozaikową CCD, w którą został niedawno wyposażony polski teleskop w Chile, jest jednym z największych tego typu instrumentów na świecie.

OGLE w ciągu niemal dwudziestu lat swojej działalności dokonał wielu przełomowych odkryć zmieniających współczesną astrofizykę. Astronomom z Uniwersytetu Warszawskiego udało się odkryć m.in. pierwsze zjawiska mikrosoczewkowania grawitacyjnego, około dwudziestu planet pozasłonecznych (za pomocą nowych metod fotometrycznych), setki tysięcy nieznanych dotąd gwiazd zmiennych i wiele innych interesujących obiektów.

Projekt działa obecnie w fazie IV, której rozpoczęcie było związane z uruchomieniem nowego instrumentu.

Polska kamera mozaikowa przeznaczona jest do pracy z 1.3-m teleskopem warszawskim znajdującym się w Południowej Stacji Obserwacyjnej Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego w Las Campanas, w Chile. Jest to unikalny w skali światowej zestaw do przeprowadzania długoskalowych przeglądów nieba.

Kamera składa się z 32 najwyższej klasy detektorów CCD o rozmiarach 2048 x 4102 elementów światłoczułych, co daje w sumie ponad ćwierć miliarda pikseli. Te części kamery zostały wyprodukowane przez angielską firmę E2V.

Detektory używane do celów astronomicznych to istna arystokracja w tej dziedzinie. Ich ogromna czułość i wymagany duży rozmiar oraz bardzo niskie szumy odczytu powodują, że tylko nieliczne firmy podejmują się ich produkcji.

Ponadto tego typu instrumenty są bardzo drogie - koszt jednego detektora naukowego sięga często 60-100 tysięcy dolarów, czyli znacznie więcej niż kosztujące kilkadziesiąt dolarów detektory codziennego użytku, z jakim mamy do czynienia na przykład w aparatach fotograficznych, kamerach i telefonach komórkowych.

Nowa kamera projektu OGLE-IV wypełnia całkowicie elementami światłoczułymi wielkie pole widzenia teleskopu (ok. 30 cm średnicy) i pokrywa na jednym zdjęciu nieba obszar około 1.5 stopnia kwadratowego, co odpowiada ponad siedmiu tarczom Księżyca. Jeden fotografia wykonana przy jej użyciu zajmuje w pamięci komputera, który zbiera dane w obserwatorium ponad pół GB.

Nowoczesne detektory CCD umożliwiają bardzo szybki odczyt kamery - zapis zdjęcia trwa tylko około 20 sekund. W ciągu typowej nocy obserwacyjnej wykonywane jest ponad miliard pomiarów jasności obiektów z najciekawszych fragmentów nieba, a zbierane dane zajmują około 150-200 GB. Dzięki znakomitej lokalizacji teleskopu w Obserwatorium Las Campanas w Chile w ciągu roku ponad 300 nocy może być wykorzystanych do prowadzenia obserwacji. Oznacza to, że w projekcie OGLE-IV w ciągu roku będzie zbieranych około 50 TB "surowych" danych, co stawia projekt na długie lata wśród największych przeglądów nieba na świecie.

Nowa kamera mozaikowa została zaprojektowana i wykonana przez prof. dr. hab. Andrzeja Udalskiego z Obserwatorium Astronomicznego UW. Zespół pracujący nad tym przedsięwzięciem był wyjątkowo mały, zwłaszcza w porównaniu z analogicznymi projektami realizowanymi zagranicą: sprawami informatycznymi przedsięwzięcia kierował prof. dr hab. Michał Szymański z Obserwatorium Astronomicznego UW, a w pracach konstrukcyjnych uczestniczył także mgr inż. Grzegorz Szymański z Politechniki Warszawskiej.

W wykonaniu instrumentu brały udział również polskie przedsiębiorstwa, co do niedawna nie było możliwe w przypadku tak wielkich, precyzyjnych i skomplikowanych przedsięwzięć naukowych. Przykładem są przygotowane przez poznańskie Zakłady Mechaniczne Kazimieruk mechaniczne części kamery, wymagające mikronowej precyzji.

Zainstalowanie nowej kamery i rozpoczęcie fazy czwartej projektu OGLE umożliwia astronomom z OA podejmowanie nowych wyzwań naukowych. Planowane jest przeprowadzenie szeregu nowego typu przeglądów nieba, które powinny zaoowocować kolejnymi unikalnymi odkryciami i wynikami naukowymi.

Ranga projektu OGLE-IV została już doceniona przez największą europejską agencję naukową - Europejską Radę do Spraw Badań Naukowych - która przyznała najbardziej prestiżowy w Europie indywidualny grant naukowy w ramach projektu IDEAS (POMYSŁY) dla doświadczonych naukowców kierownikowi projektu OGLE - prof. dr. hab. Andrzejowi Udalskiemu. To jedyny grant tego typu przyznany przez tę agencję polskiemu naukowcowi w roku 2009 i zaledwie drugi w historii agencji przyznany w ramach tego programu polskim naukowcom.

Projekt i budowa 32-detektorowej mozaikowej kamery CCD sfinansowane zostały z grantu przynanego na ten cel w końcu 2006 roku przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W finansowaniu aparatury wykorzystywanej w projekcie OGLE-IV uczestniczyła także Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej.

[ opracował Jan Pomierny ]

Źródło: OA UW/OGLE

http://www.astronomia.pl/wiadomosci/index.php?id=2479

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   1 użytkownik

×
© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2017)