Skocz do zawartości

Her Bigsoczewa

Użytkownik
  • Zawartość

    26
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana Her Bigsoczewa w Rankingu w dniu 29 Styczeń 2019

Her Bigsoczewa posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

101 Excellent

O Her Bigsoczewa

  • Tytuł
    Bellatrix

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Legnica

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Legnica

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Dzwoniłem wczoraj do astroshopu. Promocja ponoć trwa do końca lutego.
  2. Taa..... ja to musiałbym przekonać żonę żeby pożyczyła mi trochę kasy
  3. Zauważyłem sporą obniżkę na ten model. Co o tym sądzicie. Warto? Link. https://www.astroshop.pl/teleskopy/omegon-refraktor-apochromatyczny-pro-apo-ap-85-560-ed-triplet-ota/p,52026
  4. Dzięki za wsparcie. Cała ta sytuacja to tragikomedia ze mną w roli głównej. Link do szczeg. opisu, ale co bardziej wrażliwych uprzedzam lepiej nie czytać bo morale spada. https://forum.optyczne.pl/viewtopic.php?t=33174 Pozdrawiam.
  5. Aparat Fujifilm X-E3.Gwarancja ważna do 06.2020r. Serwisowany już 3x przez 4,5 mies. Sprzęt sprawny, jednak wyświetlacz LCD wykazuje nadmierne białe wycieki światła, jak widać na filmie. Dodam, iż jest to wyświetlacz dotykowy a tego typu defekt nie występował po zakupie. Według serwisu Fujifilm to całkowicie normalne!One tak po prostu mają. UWAGA!! A teraz wisienka na torcie. To nie stało się w wyniku normalnego użytkowania. Aparat wrócił w takim stanie z pierwszego serwisu. Żeby było śmieszniej miał on na celu tylko zdiagnozować czy urządzenie pracuje należycie pod kątem szybkości rozładowywania zasilacza. Oświećcie mnie bo może faktycznie tak ma być a może to jakieś nowe usprawnienie? Jestem ciekaw Waszej opinii, szczególnie posiadaczy tego modelu. Link do filmu.
  6. Przeczytałem tą relację dopiero dzisiaj. To musiała być naprawdę fantastyczna przygoda. Wyjazd na drugi kraniec Ziemi żeby popatrzeć przez jakieś szkiełka? Masz rację "normalni to My przecież nie jesteśmy", ale tacy pozostaniemy już do końca i to jest w tym wszystkim piękne. Opis klimatu całego wyjazdu przemieszany z obserwacjami? Jak bym tam był. Relacje pisane na gorąco na kolanie w samolocie najlepiej oddają to co w człowieku jeszcze buzuje. Myli się jednak ten, kto myśli że takie wyjazdy to bajka. To trud, sporo potu oraz zmęczenie....... jednak ono w końcu odchodzi i pozostaje to co najlepsze. Powoli zaczyna do Ciebie docierać gdzie byłeś i co widziałeś. Długo potem wszystko jawi się jak sen, ale Ty wiesz że to prawda. Gratuluję pięknego wyjazdu. Pozdrawiam serdecznie.
  7. A oto i moja relacja. 24. OBSERWACJE LORNETKOWE - LANZAROTE 2019 r - RELACJA
  8. Świetny opis. Brawo! Jestem tematem zaciekawiony już od jakiegoś czasu, ale niestety kompletnie się na tym nie znam. Wg. mnie takie urządzenia to przyszłość. Po prostu jeszcze nikt nie wpadł na to żeby zrobić coś takiego tylko w kontekście obserwacji amatorskich. Przypuszczam że popyt byłby ogromny. Wyobraźmy sobie sytuację że jest to wielkości zwykłego okularu. Ma jego kształt, wielkość i podaje obraz jakości , nazwijmy analogowej. Dodatkowo można tym z pomocą elektroniki sterować i osiągać różne efekty wizualne. Wiem to brzmi trochę jak bajka, jednak kiedyś oko zostało zastąpione kliszą a potem klisza detektorem CCD. Dla mnie to tylko kwestia czasu. Postęp jest nieunikniony. Ktoś się zorientuje że jest na to zbyt, dopracuje szczegóły i będą już tylko takie okulary. Pozdrawiam.
  9. Dużo większe wrażenie zrobisz jak nauczysz się na początek kilku konstelacji i pokażesz je tej osobie. To zawsze robi wrażenie. Możesz mi wierzyć. Sam robiłem tak wiele razy:) Jeżeli nie miałeś wcześniej styczności ze sprzętem to będziecie się tylko mocować i może wyjść z tego klapa. Pozdrawiam serdecznie i powodzenia.
  10. Bardzo lubię takie pierwsze relacje gdyż niosą ze sobą wielki ładunek emocjonalny. Człowiek sam sobie przypomina jak zaczynał swoją przygodę z niebem. Astronomia amatorska to hobby które uczy cierpliwości i pokory. Wszechświat nie od razu odsłoni Ci swoje tajemnice, będzie robił to stopniowo i powoli. To jest właśnie w tym piękne. Ja zaraziłem się ponad 20 lat temu i ogień płonie do dziś. Pewnie tak już zostanie. Za każdym razem kiedy ktoś mnie pyta - dlaczego patrzę w niebo? Odpowiadam - bo nie potrafię tego nie robić. Życzę Ci Brachu żebyś w tym wytrwał a zobaczysz jakie piękne chwile będziesz przeżywał. Pozdrawiam serdecznie. Powodzenia.
  11. Zgadzam się z przedmówcą. Tylko szkice oddają to co widzi nasze oko i tylko tak można pokazać jaki naprawdę jest obraz w teleskopie lub lornetce. Co do samych prac. Bardzo mi się podobają, szczególnie ta z Księżycem. Brawo! Ja też jestem zdania że jeszcze w fazie nie obrobionej wyglądają lepiej tzn. taka jest moja opinia. Dlaczego? Ponieważ mają wtedy naturalny charakter. Są po prostu rysunkiem. Można powiedzieć że to jeszcze takie pliki "Raw" . Po obróbce komputerowej stają się już grafiką a nie szkicem. Mam też małą uwagę - rys. nr 3. Wydaje mi się że gdybyś nie rozmywała tła to wyglądałoby jednak fajniej. Mam plan żeby kiedyś spróbować zrobić coś takiego w technice ołówek i akwarela bez odwracania kolorów w kom. Może wyjść ciekawie. Jeszcze raz gratuluję. Pozdrawiam.
  12. Próbowałem ostatnio znaleźć przez 10x50 M103 i....... Poległem. Ale wstyd! Natomiast prawdopodobnie widziałem NGC 663. Bardzo fajne zdjęcia, szczególnie pierwsze. Pozdrawiam.
  13. KILKA SŁÓW NA POCZĄTEK Postanowiłem podzielić się z Wami moimi wrażeniami z tygodniowego wyjazdu na jedną z Wysp Kanaryjskich. Co skłoniło mnie do napisania tej relacji? No cóż, po bardzo długiej przerwie znowu zobaczyłem gwieździste niebo i mogłem cieszyć się nim choć przez chwilę. Przeprowadziłem dwie krótkie sesje obserwacyjne i pomimo, że obiekty jakie udało mi się zobaczyć można chyba zaliczyć do klasyki klasyk, to jeszcze raz okazało się, że wystarczy lornetka w ręku, mapa i czyste niebo. WOW!! - CZYLI JADĘ NA WYSPY KANARYJSKIE. Wiadomość o wyjeździe spadła na mnie nagle. Potem wszystko potoczyło się tak szybko, że chciałoby się powiedzieć - Jeszcze nie zdążyłem się spakować a już wróciłem. Zaraz po świętach znajomi zaproponowali mi i mojej żonie wspólny wypoczynek na Lanzarote. Termin nieodległy. Trzeba było szybko się decydować bo wylot miał być już 5 stycznia. To zaledwie 10 dni na przygotowania i ogarnięcie wszystkich spraw w domu i w pracy. Nie muszę chyba Wam mówić, że to dość niewiele czasu a jeszcze po drodze był przecież Sylwester. To miał być pierwszy od dłuższego czasu wyjazd zorganizowany całkowicie na luzie. Co to znaczy? To znaczy bez dźwigania ciężkiego plecaka, łażenia po górach tam i z powrotem w górę i w dół oraz wczesnego wstawania. Mieliśmy spać na plaży w namiotach, kolega miał łowić ryby w oceanie, ja wieczorami obserwować niebo a za dnia mieliśmy zwiedzać wyspę. Tak ... to ma sens! Jedziemy! MAŁA REFLEKSJA Jeszcze przed odlotem sprawdziłem jak wyglądała sytuacja z Łysym tzn. Księżycem. Cudownie. Nów wypadał 6 stycznia, czyli prawie ideał. My wylatywaliśmy 5-tego w nocy a więc praktycznie cały okres urlopu był czarny. Przy sprzyjającej pogodzie mogę prowadzić obserwację co wieczór. No dobra, to jeszcze rzut oka na "Light Pollution Map". Konsternacja. Ta mała wyspa wyglądała jak rozświetlona choinka. To nie wróżyło zbyt dobrze, przynajmniej pod względem obserwacyjnym. Trudno, biorę co jest, przecież to nie jest wyjazd stricte astronomiczny, więc czym tu się przejmować? Doświadczenie mówiło mi, że właśnie podczas takich wypadów zaliczałem najlepsze sesje. Cholera! tym razem też tak było. DROGA NA LOTNISKO Dojazd do Pyrzowic zajął nam jakieś 4h. Wylot miał być o 2.45 ale na lotnisku trzeba było się zameldować jakieś 2h wcześniej. Droga obfitowała w całe spektrum jakie może zaoferować zepsuta pogoda. Deszcz ze śniegiem, wiatr a miejscami nawet bardzo śliską nawierzchnię. Dodatkowo jeszcze było ciemno. W głowie krążyły gdzieś myśli o całym tygodniu spędzonym w namiocie z powodu deszczu i złej aury. Nic nie zobaczę i jeszcze zmoknę. Ech.. to chyba standard każdego podróżnika. Na szczęście się myliłem. WYSPA Czyli de facto miejsce obserwacji. Dolecieliśmy szczęśliwie i co Was będę kłamał przywitało nas słońce, bezchmurne niebo i temperatura pow. 20 st. Najlepsze, że to Styczeń!! Lanzarote, bo właśnie tam się wybraliśmy, jest najbardziej wysuniętą wyspą na Pn-Wsch w archipelagu Wysp Kanaryjskich. Jej długość tak na oko to około 60 km a szer. może około 20km. Położenie geograficzne - ( 29°N; 13° 40min. W ). Zamieszczam orientacyjną mapkę poniżej oraz kilka zdjęć. Teren bardzo surowy, miejscami iście marsjański. Dominują stożki wulkaniczne o wys. 100 - 600m i skaliste wybrzeża. Roślinność bardzo uboga i zlokalizowana raczej w terenach zaludnionych. Palmy, winnice, niskie krzaczki i trochę trawy. Co taki kawałek lądu ma do zaoferowania miłośnikowi astronomii przybywającemu w ten rejon świata? Na pewno w pierwszej kolejności wymieniłbym szer. geograficzną. To ponad 22° więcej nieba na Pd niż mamy w kraju. Druga rzecz to oczywiście widoczność aż po horyzont z każdej strony. Trzecia to brak łuny nad oceanem od wielkich miast co skutkuje idealnym odcięciem czerni przy widnokręgu. Czwarta to brak wielkich aglomeracji emitujących zanieczyszczenia i smog do atmosfery. Czyli powietrze powinno być znacznie czystsze. No i na koniec. Możliwość dojazdu praktycznie w każde miejsce. Czy jest to jednak mekka obserwatora tudzież astro-fotografa? No niestety nie. Domyślacie się na pewno co psuje cały efekt? Tak, to rejon typowo turystyczny upchnięty na małej powierzchni. Jest bardzo dużo ośrodków wczasowych a co za tym idzie sporo światła. Łuny widać z każdego miejsca. Nie da się odjechać na tyle daleko żeby to zgubić bo wyspa jest po prostu za mała.Startujące samoloty z włączonymi reflektorami generują dodatkowe lumeny w postaci smug. Wszędzie są jakieś drogi i ścieżki po których kręcą się auta. Wieją tam dość silne wiatry, co też może utrudniać obserwacje. Skąd w takim razie najlepiej patrzeć na gwiazdy? Moim skromnym zdaniem z odległych małych plaż zlokalizowanych z dala od świateł i osłoniętych od wiatru. My właśnie tak wybraliśmy. Wszystkie miejscówki położone wyżej na pewno mają lepszą widoczność, jednak wieje tam mocniej, trudniej się do nich dostać no i widać lepiej wszystkie światła. Orientacyjne położenie Lanzarote. POGODA Nie jestem fachowcem w tym temacie i byłem tam tylko 8 dni. Moja ocena będzie mocno subiektywna. Przez wszystkie dni nie spadła na nas kropla deszczu. Mieliśmy słońce i małe zachmurzenie za dnia. W nocy średnie lub większe zachmurzenie, które wyeskalowało wcześniej. Około 3-4 w nocy niebo potrafi się oczyścić. Nie jest to jednak regułą. Wiatr to ciągły towarzysz ale raczej o średnim nasileniu. Mówię tu oczywiście o miejscach osłoniętych bo są i takie, gdzie zrywa czapki z głów. Szczególnie na wzniesieniach. Temp. w dzień 21°-23° a w nocy 15°-18°. Tak to wyglądało przez cały czas. Nie wiem jak jest w innych miesiącach niż styczeń, ale biorąc pod uwagę że jest to wyspa położona w określonej strefie geograficznej pewne tendencje mogą się stale utrzymywać. PO ZMROKU No i powoli dochodzimy do momentu, w którym należałoby opisać jakość nieba po zmroku. Niestety to chyba jedyny punkt z całego wyjazdu który mnie rozczarował. Spodziewałem się czegoś więcej a dostałem trochę mniej. Ale do rzeczy. Zaliczyłem tylko dwie pogodne sesje z czego tylko jedna z widocznością aż po horyzont. Zasięg gwiazdowy wg. mojej oceny nie przekraczał 5,0 wlk. gw. w zenicie i spadał do 4,5 na wys. około 45° nad horyzontem. M31 widoczna gołym okiem, ale raczej kątem niż na wprost. M33 nie było szans wypatrzeć. Droga mleczna widoczna w postaci jasnej smugi bez wyraźnych granic między obszarami ciemnymi i jasnymi. Tło nieba w najciemniejszych miejscach mocno szare. Po adaptacji oka otoczenie dookoła dość dobrze widoczne. Powiem tak. Niebo nad Lanzarote to praktycznie ta sama jakość czerni co w Polsce na terenach oddalonych o około 30km od średnich miast. Wiem, bo trochę już jeżdżę po świecie i mogłem się przyjrzeć temu zjawisku. Mam możliwość porównania tego w tzw. "realu" a wierzcie mi różnica potrafi być ogromna. Niecałe dwa lata temu widziałem naprawdę czarne niebo na Kaukazie wysoko w górach. Tam jak w środku nocy wyjdziesz na sikanko to nie daj Bóg zgubić latarkę bo do namiotu już nie wracasz. Wszyscy, którzy byli kiedyś na pustyni, w górach albo w innych mocno odludnych miejscach wiedzą o czym mówię. LIGHT POLLUTION MAP - refleksja Po powrocie do kraju z ciekawości zrobiłem sobie małe porównanie w kontekście tego co widziałem a co pokazuje mapa zaświetlenia. Generalnie muszę powiedzieć, że mniej więcej się to zgadza, jednak biorąc pod uwagę zasięg gwiazdowy dwie pierwsze miejscówki powinny odpowiadać raczej klasie 6 wg. skali Bortlea a nie 4 jak podaje LPM. Miejscówka na Kaukazie to prawie klasa 1 bo wynosi 21.98 mag./arc sec2 co dość dobrze oddaje to co widziałem. Zastanawia mnie co może być przyczyną tej rozbieżności? Niestety wydaje mi się, że w pierwszej kolejności to mój wzrok a potem dokładność samej mapy. Dla zainteresowanych zamieszczam mapki. Opisy dotyczą mojej oceny. 1. Park Krajobrazowy Chełmy koło Legnicy. Polska 1. Droga Mleczna widoczna jako jasna smuga bez wyraźnych struktur. Znika jakieś 30°nad horyzontem. 2. Tło nieba ciemnoszare. 3. Otoczenie dość dobrze widoczne. Szczególnie duże kształty. 4. LP - dobrze widoczne nad horyzontem. 5. Zasięg gwiazdowy max. 5,45mag. 2. Lanzarote. Wyspy Kanaryjskie. Pn-Zch. wybrzeże. 1. Droga Mleczna widoczna jako jasna smuga bez wyraźnych struktur. Znika jakieś 30°nad horyzontem od strony zabudowań. 2. Tło nieba ciemnoszare. 3. Otoczenie dość dobrze widoczne. Szczególnie duże kształty. 4. LP - od strony zabudowań dobrze widoczne nad horyzontem. Od strony oceanu brak. 5. Zasięg gwiazdowy max. 5,0 mag. 3. Góry Kaukaz. Okolice Przełęczy Latphari. Ok. 2830 mnpm. 1. Droga Mleczna widoczna bardzo wyraźnie. Widać poszarpane struktury z ciemnymi szczelinami. Wyraźnie się odcina od ciemnych obszarów nieba. Widoczność 180°. 2. Tło nieba smolisto - czarne. 3. Otoczenie ledwo widoczne i wydaje się być oświetlone przez światło z gwiazd. 4. LP - brak. 5. Zasięg gwiazdowy - jeszcze nie sprawdzony. SPRZĘT OBSERWACYJNY Od jakiegoś czasu jestem posiadaczem dwóch lornetek: - Kowa - 8x32 BD - XD Prominar - 7,5° - Fujinon - 10x50 - FMT-SX-2 - 6,5°. OBSERWACJE Obserwacje, jak pisałem, wcześniej, przeprowadziłem podczas 2 sesji, bo tylko tyle miałem pogodnego nieba. Prowadziłem je z wolnej ręki, dwoma lornetkami - j.w., siedząc na kamieniu lub stojąc a czasem nawet popijając miejscową Sangrię. Wszystkie uwagi i spostrzeżenia notowała moja żona, która była ze mną przez cały czas. Dzięki Kochanie. Jako mapy nieba używałem starego atlasu 2000.0 wydanego w 1991r. Było to bardzo sentymentalne przeżycie, bo to opracowanie towarzyszyło mi ponad 20 lat temu kiedy zaczynałem swoją przygoda z astronomią. Wiele obiektów tam zawartych jest niedostępnych do obserwacji lornetkowych, ale ja nie miałem nic innego pod ręką i nie zdążyłem lepiej się przygotować przed wyjazdem. Postanowiłem skupić się na gromadach otwartych, które są dość prostym celem i mimo, że odławiałem łatwiejsze sztuki to przyjemność ich obserwowania w szerokim polu była ogromna. Wpadały w moje sieci jedna po drugiej. Jest godz. 20.30 czasu miejscowego. Niebo tej nocy nad Lanzarote wygląda mocno inaczej niż u nas o tej porze. Orion przewrócony na prawy bok wygląda jakby chciał zamachnąć się na Byka, który leci na niego z góry. Betelgeza i Rigiel są ustawione prawie na jednej linii poziomej. Prostują sie dopiero koło północy. Wielka Niedźwiedzica schowana do połowy w oceanie macha łapą znad horyzontu od Pn-Wsch. Po przeciwnej stronie widać ogon Łabędzia z Denebem. Ptak nurkuje w wodzie. Gwiazdy tych konstelacji u nas świecą sporo jaśniej, tu są jakby przygaszone. Centralnie nad głową mam Andromedę oraz Perseusza i muszę nieźle się wyginać żeby spojrzeć im w oczy. Stoję, patrzę na to i nie wierzę. Jak to się wszystko poobracało! He..he.. jak tak dalej pójdzie to nawet Plejad nie znajdę. Nic nie zobaczę i głodny się położę. Musiałem trochę się przestawić. Tylko 22° na południe i od razu widać że Ziemia jest kulą. 46P/Wirtanen - Znalazłem ją dość szybko chociaż celowałem trochę na czuja. Siedziała kilka stopni na Pd-Zach. od gwiazdy Muscida w Wielkiej Niedźwiedzicy. Lornetka 10x50 pokazała słabą mgiełkę bez konkretnego jądra, jednolitą i pozbawioną jakiegokolwiek halo czy ogona. Jasność całkowitą ocieniłem na słabszą niż M31 i trochę jaśniejszą niż M33 czyli jakieś 4,7mag. Widok nie powalał, ale znowu naszły mnie wspomnienia. Dwadzieścia dwa lata temu obserwowałem kometę Hale¢a-Boppa z okolic podmiejskich. Zdjęcia które wtedy wykonałem z przyjacielem pokazały piękny ogon pyłowy koloru białego i ogon gazowy koloru niebieskiego. Coś fantastycznego. M41 - Okolice Syriusza w Wielkim Psie tego wieczoru nie wyglądały zbyt okazale. Konstelacja była jeszcze stosunkowo nisko nad horyzontem i akurat w pobliżu świateł. Wiedziałem, że gromada jest jakieś 4° na Pd od najjaśniejszej gwiazdy nieba. Lekki ruch ręki w prawo i jest! Naprawdę piękny widok. Miałem możliwość obserwowania gwiazdy i gromady nieomal w jednym polu widzenia, ale nawet w mniejszej lornetce trochę zabrakło. Poszczególne gwiazdy widoczne jako drobniutkie punkciki w kolorze ciepłym, pomarańczowo-żółtym. Jasność całk. odczytana z atlasu to 5,0 mag a średnica 38 min, Obiekt górował około 00.30 czasu miejscowego na wys. 40°. Pomyślałem, że fajnie by było mieć trochę większą lornetkę żeby przyjrzeć mu się lepiej bo jest naprawdę jasny. M38, M36, M37 - Kiedy spojrzałem na Woźnicę zobaczyłem jego wielobok zawieszony około 60° nad Pn-Wsch horyzontem. Kapella była nieco po lewej a Menkalinan i Mahasim były ustawione poziomo obok siebie. Gromady wbijają się lekkim łukiem prawie w środek układu niejako celując w stronę najjaśniejszej Kapelli lecz trochę ją mijając z prawej. Skierowałem tam mniejszą lornetkę i nie miałem żadnego problemu ze stwierdzeniem na co patrzę. Wszystkie trzy wyskakują z tłumu słabszych gwiazd i teoretycznie mieszczą się w 7° polu widzenia. Nie jest to jednak komfortowe patrzenie, bardziej gimnastyka obserwacyjna, ale dwie na raz to już zupełnie inna bajka. Ogólnie rzecz ujmując wyglądają jak drobniutkie ziarnka jasnego pyłu skoncentrowane wokół swoich środków. Nie muszę chyba dodawać, że stałem tak dobrych kilka minut gapiąc się urzeczony ich widokiem. Dopiero po chwili przeanalizowałem sytuację. Pierwsza z nich M38 wydała mi się największa a poszczególne gwiazdy tylko lekko widoczne. Środkową M36 oceniłem na najmniejszą, bardziej zwartą i jaśniejszą niż poprzednia. Ostatnia w kolejności M37 była jak dla mnie większa niż M36 i mniejsza niż M38. Miała najbardziej zwarte jądro oraz składniki najtrudniej dostrzegalne. Kolorystyka wszystkich gromad zdawała się być taka sama. Jasno-biała i raczej bez konkretnego zafarbu. Rano zerknąłem do atlasu na informacje w tabelach. M38 - jas. całk 7.0mag , śred. 21min. M36 - jas. całk 6.5mag , śred. 12min. M37 - jas. całk 6.0mag , śred. ? - Wikipedia podaje 24min. NGC 1647 i NGC 1746 - Między rogami Byka znajdują się następne dwie ciekawe gromady, które bardzo łatwo można namierzyć przez lornetkę. Pierwsza leży trochę na lewo od Aldebarana tzn. jakieś 3° na Pn-Wsch. a druga nieco dalej w kierunku gwiazdy Elnath. Mój atlas podaje jas. całk. 6.8 mag. i 45min. dla NGC 1647 oraz jas. całk. 6.0 mag. i 42min. dla NGC 1746. Obydwie są bardzo rozległe, co faktycznie dobrze widać, słabo skupione oraz mają dobrze widoczne składniki. Mimo to muszę powiedzieć, że co do ich średnicy to zdawało mi się, że to NGC 1746 jest bardziej rozległa. Udało mi się także zauważyć trzy jaśniejsze gwiazdy wyróżniające się dość mocno na tle NGC 1647, ale nie mam pojęcia czy należą do gromady, czy są tylko optyczną zmyłką. Reasumując piękny widok. M35 i NGC 2174/2175 - Obszar gdzie znajdują się te "maleństwa" to prawie trójstyk trzech konstelacji. Bliźniąt, Oriona i Byka. Znajdują się dość blisko siebie tworząc trójkąt równoboczny wraz z gwiazdą Tejat (Gem). Żeby namierzyć M35 wystarczy tylko lekko przesunąć wzrok od w/w gwiazdy w kier. Pn-Zach. Dotarcie do drugiego obszaru od gromady to już prosta sprawa, gdyż leży on około 4° w kier Pd. M35 - Pierwsze wrażenie jakie mnie ogarnęło po spojrzeniu na jedną z najpiękniejszych gromad na naszym niebie to, że widzę mały trójkącik zbudowany z drobniutkich punktów. Konfrontacja ze zdjęciem wyjaśniła to zjawisko. Widziałem tylko najjaśniejszą część która akurat może przypominać taki kształt. Reasumując. Mocne skupisko gwiazd o centralnym charakterze a sama struktura wyraźna i lekko trójkątna. Nie udało mi się zauważyć żadnej dominanty kolorystycznej. Zanotowałem to co podał atlas tzn. - jas. całk 5.6mag , śred. 28min. NGC 2174/2175 - Przesunąłem lornetkę lekko w prawo i od razu ją dostrzegłem. Małe skupisko zanurzone w lekkiej mgiełce. Poszczególne składniki praktycznie niedostrzegalne. Kształt jakiś taki nieregularny. To tyle i aż tyle. Dane odczytane z tab. w atlasie odnoszące się do gromady: jas. całk. 6.8 mag. a śred. 18min. Akurat tutaj żałuję, że nie miałem pod ręką jakiejś większej lufy może udałoby się coś więcej wyłuskać. Pozostało mi cieszyć się z widoku w szerokim polu, skądinąd, bardzo ładnego. M50 - Znalazłem ją jakieś 9°na lewo od Syriusza. Generalnie znajduje się na obszarze konstelacji Jednorożca, jednak tym razem było mi łatwiej nawigować od najjaśniejszej na niebie. Sama gromada była w moim odczuciu średniej wielkości a jej składniki raczej słabo widoczne. Mniejsza, słabsza i nie taka okazała jak M41. Barwa obiektu bez dostrzegalnych zafarbów. Obiekt jednak z obszaru, na który w kraju raczej rzadko się zapuszczam, tak więc cenna zdobycz. Jej jasność odczytana z atlasu to 6,4 mag. a śred. 16.5 min. M34 - Bardzo ładny obiekt do obserwacji lornetkowych i łatwy do znalezienia. Udało mi się to wręcz od niechcenia kiedy popijałem już chyba czwarty kubek sangri. Właściwie było to już na drugi dzień kiedy niebo prześwitywało przez mnóstwo chmur odsłaniając od czasu do czasu pewne obszary. Perseusz, bo tam znajduje się ta gromada był prawie w zenicie. Celowanie jakbym pił kolejny kubek do dna. Dojazd od najsłynniejszej gwiazdy zmiennej zaćmieniowej czyli Algola. Należy kierować się jakieś 5° na Pn-Zach. w kierunku gwiazdy Almach w konstelacji Andromedy. Lornetka 8x32 pokazała ładną średniej wielkości plamkę z dobrze widocznymi składnikami. Regularny kształt i dobrze widoczne gwiazdy czynią z niej obiekt o wysokich walorach estetycznych. Świetnie prezentuje się w małym powiększeniu. A jakie informacje podał atlas? Ano takie: jas. całk 5.8mag , śred. 35min. KILKA SŁÓW NA KONIEC Obszar obejmujący konstelacje Wielkiego Psa i Rufy dość mocno obfituje w gromady otwarte. Dostrzegłem to dopiero po powrocie do domu kiedy zerknąłem do Stellarium. Byłoby cudownie zaznajomić się z tamtym rejonem. U nas mogę o tym tylko pomarzyć, jest dużo gorzej. Niestety nie było mi to dane. Miałem po temu sposobność, ale zabrakło możliwości. Po części to moja wina a po części warunków jakie zastałem. Nie wróciłem jednak z pustymi rękami. Wyjazd w ten rejon świata połączony z uprawianiem hobby, które tak bardzo nas rozpala to nie lada gradka. Chcę też powiedzieć, że po raz pierwszy od bardzo dawna moje obserwacje były tak bardzo swobodne i na luzie. Bez napinania i bez stresu spokojnie przeszukiwałem kolejne obszary nieba. Miałem z tego powodu ogromną przyjemność. Szerokie pole lornetki nadaje się do tego wręcz wyśmienicie. To zupełnie inny od teleskopowych rodzaj obserwacji. Wiem, że piszę wielokrotnie powtarzane frazesy, ale dopiero teraz odczułem to na własnej skórze i jestem pod ogromnym wrażeniem. Kiedy kupowałem kilka lat temu swój 152mm refraktor nie miałem pojęcia, że może pójść to w tą stronę. Lornetka była dla mnie tylko narzędziem uzupełniającym. Tymczasem....? Mogłem te wszystkie drobinki wszechświata zobaczyć z innej perspektywy. A najlepsze....Najlepsze, że widziałem je po raz pierwszy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)