Welcome to Forum Astronomiczne

Zarejestruj się w naszej astronomicznej społeczności , aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji.

Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz mogła/mógł:

Tworzyć nowe tematy, pisać w istniejących, oceniać posty innych userów , wysyłać prywatne wiadomości, aktualizować statusy, korzystać z poczty, zarządzać swoim profilem i wiele, wiele więcej!

pszemek123

Użytkownik
  • Zawartość

    24
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

41 Excellent

O pszemek123

  • Tytuł
    Bellatrix
  • Urodziny

Profile Information

  • Płeć
    Nie podano
  • Zamieszkały
    Bydgoszcz

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Bydgoszcz
  1. mało tekstu, dużo treści bardzo mi się to podoba
  2. Qrcze, ale tekstu zapodałeś. Nie dam rady dzisiaj wszystkiego przeczytać. To lektura na dobry tydzień
  3. WOW!!! RE-WEL-KA
  4. Pemo, z pozycji zwykłego "oglądacza" widać znaczną różnicę w porównaniu z Twoimi poprzednimi zdjęciami. Extra
  5. Ja również zgłaszam swój akces
  6. Ponieważ pogoda piękna i niebo bezchmurne, w piątek (19.05) razem z Mateuszem (Alice) po raz kolejny wybraliśmy się do obserwatorium w Niedźwiadach. Dzięki uprzejmości kolegi Karola z PPSAE mieliśmy możliwość skorzystać z tej uroczej miejscówki. Tym razem nie obserwowaliśmy przez 24" Rolanda (no może poza jedną skromną gromadą kulistą M53 w Warkoczu Bereniki). Ta noc należała do lornetek i tak się złożyło, że obie to były Nikony 10x50. Po przybyciu na miejsce ok. 22.30 i po rozstawieniu gratów zaczęliśmy jak się miało okazać bardzo owocne obserwacje. Na dzień dobry (a raczej dobry wieczór) przywitaliśmy się z Jowiszem i jego 4 księżycami. Następne były dobrze znane i bardzo urodziwe w lornetkach: M44 czyli Żłóbek w Raku, Mel 111 w Warkoczu, a także charakterystyczna Albireo wyraźnie rozbita na dwie składowe o odmiennych kolorach. Po takim łagodnym wstępie przyszedł czas na trochę bardziej wymagające obiekty. I tutaj bezcenne, poza wszelkimi mapkami i atlasem, okazały się doświadczenie i wskazówki Mateusza, który raz za razem wskazywał mi gdzie i na co mam patrzeć I jak z rękawa zaczęły wysypywać się kolejne gromady: M13 w Herkulesie, M3 w Psach Gończych i M5 w gwiazdozbiorze Węża. Wszystkie jasne i wyraźne, nie pozostawiające cienia wątpliwości z czym mamy do czynienia. Zaraz potem niedaleki skok do Wężownika i obie M10 i M12 zostały uchwycone w jednym polu widzenia. Następna na odstrzał poszła Dzika Kaczka czyli M11 w gwiazdozbiorze Tarczy. Po spojrzeniu na północ naszym oczom ukazał się bardzo przyjemny widok. Nad dużą brzozą i świerkiem delikatnie podświetlanymi przez latarnię (wcale nie przeszkadzającą) majestatycznie wznosiła się królowa Kasjopeja, a widok gromady podwójnej Perseusza wyraźnie przebijającej się przez gałęzie na długo pozostanie w mojej pamięci. Warto było poświęcić tym widokom kilka dłuższych chwil. Po odwrocie na południe, ukazał nam się charakterystyczny Skorpion (no dobra tylko jego część ) i skrzący się na czerwono Antares. Ale naszą uwagę przykuł dobrze widoczny już Saturn. Po dłuższym wpatrywaniu się, zgodnie orzekliśmy (potwierdził to też Karol), że co jakąś chwilę widoczny jest przy planecie drobniutki punkcik. Po późniejszym sprawdzeniu w Stellarium, zanotowaliśmy udaną obserwację największego z księżyców Saturna czyli Tytana. Będąc już w tych okolicach nieba zabraliśmy się do przeglądu zdaje się niezliczenie wielu plamek, mgiełek i obłoczków w Strzelcu. Widoki mgławicy Laguna (M8) i mgławicy Trójlistna Koniczyna (M20) szczególnie utkwiły mi w pamięci. Na koniec naszych obserwacji jeszcze raz zagłębiliśmy się w gwiezdnych polach drogi mlecznej wyraźnie widocznej w Łabędziu i Orle, bez konkretnego celu przyglądając się tysiącom gwiazd ostrym jak żyletki. Po przerwie na herbatę na sam koniec (jak się nam wtedy wydawało) naszych obserwacji spojrzeliśmy jeszcze raz na Saturna przez 400mm teleskop. Niestety słaby już seeing nie pozwolił na ukazanie całego piękna planety. Około godz. 3 rozjaśniające się niebo dało znak do zakończenia tej nocnej przygody. I wtedy wyjeżdżając z lasu naszym oczom ukazał się wschodzący , pięknie krwistoczerwony księżyc. Nie mogąc odpuścić takiego widoku, zatrzymaliśmy się jeszcze raz, na szybko wyciągnęliśmy lornetki i przez jeszcze 15min napawaliśmy się tym obrazem.
  7. Bardzo ciekawy wątek i dyskusja na tema wizuala. Dzięki Panasie, że go odświeżyłeś bo wcześniej niestety nie natrafiłem na niego. Oj działa, działa. Bo któż nie chciałby zobaczyć samemu tego, co Ty tak bardzo realistycznie opisujesz. A co może być lepszego w dążeniu do jeszcze bardziej dokładnych obserwacji niż próba sięgnięcia poprzeczki którą czasami zawieszasz wysoko Ja jako właśnie taki dwumiesięczny świeżak obiecuję, że będę wrzucał opisy swoich bojów z obserwacjami. Chociaż pasów pyłowych w M31 nie widzę (jeszcze ) to merytorycznie obiecuję solidnie popracować nad moimi relacjami (choć będą to pewnie w większości na razie "banalne" klasyki) a i ortograficznie też chyba dam radę.
  8. Dzięki, że tym zdjęciem opowiedziałeś nam tą bajkę. Super fota
  9. Ceny tych lornetek to odpowiednio 640 tysięcy i 670 tysięcy jenów czyli ponad 20 tysięcy zł. Podaję za optyczne.pl. PS. Prawie spadłem z krzesła
  10. Panowie dzięki za te parę słów, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że już z raz obranej ścieżki (amatora astronoma) prędko nie zawrócę. Generalnie staram się sobie radzić w obserwacjach choć czasami brakuje przysłowiowej kropki nad i, która rozwieje moje wątpliwości (ale wiem też, że pewnie z czasem i zaliczonymi "lornetkogodzinami" będzie ich coraz mniej). A słuszna uwaga co do Melotte 20 pokazuje tylko, że jeszcze duuużo pracy przede mną. A jeśli chodzi o literaturę to wskazane pozycje oczywiście znam i jestem w trakcie przyswajania ale oprócz tego bardzo lubię literaturę wydrukowaną na staromodnym papierze i dlatego szukam też czegoś wydrukowanego. Hagen po niespełna 2-miesięcznym przeglądaniu forum TYCH PANÓW przedstawiać mi nie trzeba Dlatego tym bardziej się cieszę, że zechcieli dodać chociaż po dwa zdania w temacie i podzielić się swoim doświadczeniem. Dzięki.
  11. Korzystając ze sprzyjających okoliczności przyrody dzisiaj spędziłem drugi pod rząd wieczór na obserwacjach nieba z moim Nikonem EX 10x50. Obserwuję z przydomowego ogródka na obrzeżach Bydgoszczy, z którego mam (tak mi się wydaje) całkiem dobry widok na południe. Ponieważ zdrowie ostatnio nie dopisywało to zabrałem się do obserwacji z marszu bez większych przygotowań. I tak po dokładnym przeglądzie mojego ulubionego (jak narazie) Oriona przeszedłem do kolejnych klasycznych punktów zimowo/wiosennego nieba. O ile Plejady i Żłóbek nie sprawiają żadnych trudności i wątpliwości to dalej nie było mi już tak łatwo. Od Żłóbka próbowałem dotrzeć do M67. Generalnie miejsce na niebie znalazłem ale zobaczyłem tam tylko delikatną mgiełkę. Następnie przeczesując bez jakiegoś konkretnego celu ten fragment nieba, trafiłem na kolejne skupisko gwiazd. I tu już z pomocą Stellarium doszedłem do wniosku, że to co natrafiłem to wg mnie M47. Ale czy to możliwe, żeby w 10x50 ta gromada była dobrze widoczna? Ucieszony tym "znaleziskiem" postanowiłem poszukać kilka obiektów o których czytałem sobie ostatnio na forum. Na pierwszy ogień poszły Bliźnięta. Próbowałem w nich zobaczyć gromadę M35 i NGC2129 ale niestety muszę przyznać, że na tym kawałku nieba poniosłem kompletną porażkę. Następnie zabrałem się do Woźnicy. W tym gwiazdozbiorze próbowałem znaleźć gromady M36, 37, 38. I tutaj znowu bez pewności dostrzegłem rozmazane plamy choć lepiej widoczne i większe niż w przypadku wcześniejszej M67. Zmierzając już do końca obserwacji chciałem znaleźć sławetne i piękne h i chi. Zlokalizowałem sobie Mirfaka (z moim zdaniem też pięknie rozsypanymi wokół niego gwiazdami) i zmierzając do Kasjopei trafiłem na dwie gromady, które były widoczne dobrze jako jasne plamy z jak mi się wydaje przebijającymi się drobnymi gęsto usłanymi punkcikami. I dopiero po zakończonym wieczorze z lornetką pojawiły się moje tytułowe rozterki. Pierwszy problem z jakim się potykam to orientacja na niebie. Gołym okiem nie ma problemu. Charakterystyczne punkty pięknie się układają w gwiazdozbiory. Ale kiedy już spojrzę przez lornetkę to ilość gwiazd które się ukazują i ograniczone pole widzenia powodują, że trochę się gubię i nie koniecznie wiem na co patrzę. Bieżące zerkanie do Stellarium też wcale nie ułatwia sprawy. Może z Pocket Sky Atlas będzie łatwiej? Kolejnym problemem jest to, że nie mam pewności ani tym bardziej wiedzy wynikającej z doświadczenia czy to co widzę to faktycznie są obiekty, które mi się wydaje? Czy to można zobaczyć w lornetce 10x50? Czy może, wszystkie te nieoczywiste plamki, mgiełki i pojaśnienia to tylko moja autosugestia wynikająca z tego, że wiem, że w danym miejscu powinno coś być. Tu pewnie pomogli by bardziej doświadczeni koledzy z forum (ale jeszcze nie znam nikogo z Bydgoszczy bądź okolic, kto wsparłby swoim doświadczeniem). Myślę sobie, że mniej tych rozterek byłoby pewnie gdybym przygotował się porządnie do obserwacji co też zamierzam poczynić zaczynając od dzisiaj Nie zaszkodzi też pewnie jakaś dedykowana dla lornetkowców literatura. PS. Na sam koniec obserwacji popatrzyłem sobie jeszcze na Jowisza. Niestety planetę na wschodzie mam "pod miasto". I tak tydzień temu ze statywu bez problemu widziałem całą piątkę tzn. Jowisza i cztery księżyce. Wczoraj z ręki widziałem planetę i trzy księżyce a dziś już tylko planetę i dwa księżyce. Na szczęście tu nie miałem, żadnych wątpliwości na co patrzę. Mimo wszystkich problemów oba wieczory dostarczyły mi dokładnie takich emocji i spokoju jakich szukam w astro obserwacjach.
  12. Charon a to videozapis z którego zlotu jest? Bo jakoś przeoczyłem w relacjach PS. musiałem zapytać bo dawno się tak nie uhahałem
  13. a ja tam proponuję wysłać do kolegi zarek ze 2 szt kątowników, żeby przy następnej pracy wszystkie kąty były na pewno proste to by dopiero był marketing ze strony Grupy Topex sorry za ot
  14. Przepraszam, że to piszę (bo zazwyczaj unikam takich komentarzy) ...ale czy możesz to przetłumaczyć na język polski?